Thread View: pl.rec.gory
88 messages
88 total messages
Page 1 of 2
Started by Olin
Thu, 01 Sep 2022 10:18
Page 1 of 2 • 88 total messages
Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Olin
Date: Thu, 01 Sep 2022 10:18
Date: Thu, 01 Sep 2022 10:18
34 lines
1897 bytes
1897 bytes
Zgodnie z nowymi pomiarami polski wierzchołek Rysów ma 2500 m n.p.m., zaś słowacki 2501. https://tatromaniak.pl/aktualnosci/rysy-maja-2501-m-swinica-2302-m-poznalismy-najnowsze-wyniki-pomiarow-wysokosci-w-tatrach/ To nie koniec, bo okazuje się, że: Świnica ma wysokość 2302 m, a nie 2301 m Kozia Przełęcz jest w rzeczywistości niższa aż o 11 metrów, niż podają mapy – ma 2126 m zamiast 2137 m Zawrat ma wysokość 2156 m zamiast 2158 m Mięguszowiecki Szczyt Czarny ma 2404 m zamiast 2410 m, natomiast Mięguszowiecki Szczyt Pośredni - 2388 m zamiast 2394 m Litworowy Szczyt jest niższy aż o 63 m i ma 2360 m zamiast 2423 m Skrajny Granat ma 2228 m zamiast 2225 m, a Zadni Granat 2239 m zamiast 2240 m -- uzdrawiam Grzesiek adres: grzegorz.tracz[NA]ifj.edu.pl "Wierzę, że tam w górze jest coś, co czuwa nad nami. Niestety, jest to rząd." Woody Allen http://grzegorz-tracz.ucoz.pl/
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: cef
Date: Thu, 08 Sep 2022 06:04
Date: Thu, 08 Sep 2022 06:04
11 lines
1812 bytes
1812 bytes
W dniu 2022-09-01 o 12:18, Olin pisze: > Litworowy Szczyt jest niższy aż o 63 m i ma 2360 m zamiast 2423 m Zaintrygowały mnie takie rozbieżności, że aż zajrzałem na podlinkowane tam strony polcartu. Zmiany 1-5m to kwestia miejsca pomiaru na szczycie nie do samego wierzchołka tylko do słupka kilka metrów niżej i są one zrozumiałe. Podobnie jak nowe ustalenia dla trudnych pomiarowo grani dają jakieś korekty rzędu metrów, to jednak 63m robi wrażenie. A to okazuje się być zwykłą pomyłką - bo zmierzono co innego i tak przez lata przenoszono.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Olin
Date: Thu, 08 Sep 2022 09:17
Date: Thu, 08 Sep 2022 09:17
21 lines
1660 bytes
1660 bytes
Dnia Thu, 8 Sep 2022 08:04:44 +0200, cef napisał(a): > to okazuje się być zwykłą pomyłką - bo zmierzono co innego i tak przez > lata przenoszono. Nauka notuje podobne przypadki. 100 g liści szpinaku zawiera 3 mg żelaza, a przez lata podawano, że 30 mg. Zupełnie jakby ktoś rąbnął się przy stawianiu przecinka, a potem przepisywano to bez sprawdzenia, jak jest naprawdę. -- uzdrawiam Grzesiek adres: grzegorz.tracz[NA]ifj.edu.pl "Potrzeba jednej iskry, by spalić las, ale całej paczki zapałek, żeby rozpalić grilla." autor nieznany http://grzegorz-tracz.ucoz.pl/
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Thu, 08 Sep 2022 10:58
Date: Thu, 08 Sep 2022 10:58
18 lines
1889 bytes
1889 bytes
cef <cezfar@interia.pl> writes: > Podobnie jak nowe ustalenia dla trudnych > pomiarowo grani dają jakieś korekty rzędu metrów, to jednak 63m robi > wrażenie. A co to są trudne pomiarowo granie? Dokładność nie gorszą niż 1 m miały już turystyczne odbiorniki GPS z dodatkowym altimetrem barometrycznym, tak ze 20 lat temu plus. Bez trybu "geodezyjnego", bez "stałej wysokości / położenia", bez postprocessingu. Nie mówię że to powinno być jedyne źródło danych dla mapy, ale do weryfikacji nadawały się znakomicie. BTW takim odbiornikiem znalazłem kiedyś błąd rzędu 20 metrów, nikt nie wierzył że to możliwe, a potem na nowych mapach pojawiła się wersja zgodna z moim odbiornikiem. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Fri, 09 Sep 2022 03:34
Date: Fri, 09 Sep 2022 03:34
38 lines
2671 bytes
2671 bytes
On Thu, 08 Sep 2022 12:58:56 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > cef <cezfar@interia.pl> writes: >> Podobnie jak nowe ustalenia dla trudnych >> pomiarowo grani dają jakieś korekty rzędu metrów, to jednak 63m robi >> wrażenie. > > A co to są trudne pomiarowo granie? > Dokładność nie gorszą niż 1 m miały już turystyczne odbiorniki GPS > z dodatkowym altimetrem barometrycznym, tak ze 20 lat temu plus. > Bez trybu "geodezyjnego", bez "stałej wysokości / położenia", bez > postprocessingu. Nie mówię że to powinno być jedyne źródło danych dla > mapy, ale do weryfikacji nadawały się znakomicie. > BTW takim odbiornikiem znalazłem kiedyś błąd rzędu 20 metrów, nikt nie > wierzył że to możliwe, a potem na nowych mapach pojawiła się wersja > zgodna z moim odbiornikiem. Zaraz zaraz - geodeci mierza wysokosc wzgledem geoidy odniesienia, czyli "powierzchni ekwipotencjalnej czyli prostopadłą do lokalnego pionu lub lokalnie poziomą. A GPS uzywa elipsoidy WGS84. Roznica miedzy obiema nazywa sie undulacją, Ta undulacja w Polsce wynosi od 28 do 43m. 43 to w gorach na południu. Odbiornik moze podawac w/g WGS84, albo w/g geoidy, i np posiadac mapę undulacji. Jak nie wiesz co podaje, to pomylic o 20-40m latwo. Uwzgledniles? Geodeci ze swoich wysokosci nie rezygnują, ale mapy w/g GPS tez sie pokazują. Dla wojska, dla turystow. Najgorzej chyba na lotniskach, gdzie 40m to dosc sporo ... na szczescie oni lataja w/g chwilowego cisnienia. J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Fri, 09 Sep 2022 13:07
Date: Fri, 09 Sep 2022 13:07
33 lines
2551 bytes
2551 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > Odbiornik moze podawac w/g WGS84, albo w/g geoidy, i np posiadac mapę > undulacji. > > Jak nie wiesz co podaje, to pomylic o 20-40m latwo. > Uwzgledniles? Nie jest tak łatwo pomylić się, gdy odbiornik podaje wysokości zgodne z mapą +- 1 metr w wielu miejscach, a w jednym nagle różnica wynosi XX metrów. I za chwilę znów zgodność +- 1 metr itd. Jasne jest chyba że tamte odbiorniki miały model geoidy (zresztą wielokrotnie poprawiany, co nie ma znaczenia w tym kontekście). W przeciwnym przypadku te ich altimetry - wcale nie dodawane gratis :-) - byłyby kompletnie psu na budę. > Najgorzej chyba na lotniskach, gdzie 40m to dosc sporo ... na > szczescie oni lataja w/g chwilowego cisnienia. Akurat. Szczęścia to by też raczej nie przyniosło. Gdy 40 m to jest sporo (czyli w podejściach do lądowania przy mocno ograniczonej widoczności), to latają według wysokościomierzy radiowych (radarowych) w połączeniu z ILS (także radio) lub właśnie z GPS (+ SBAS). Google np. VNAV i LPV. Zwykłe altimetry barometryczne nie mają potrzebnej precyzji w takich przypadkach (ani niezawodności - w tym związanej z prawidłowym ustawieniem), natomiast używa się ich (zarówno z lokalnych ciśnieniem jak i z STD) w pozostałych etapach lotu. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Fri, 09 Sep 2022 16:56
Date: Fri, 09 Sep 2022 16:56
43 lines
2996 bytes
2996 bytes
On Fri, 09 Sep 2022 15:07:15 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> Odbiornik moze podawac w/g WGS84, albo w/g geoidy, i np posiadac mapę >> undulacji. >> >> Jak nie wiesz co podaje, to pomylic o 20-40m latwo. >> Uwzgledniles? > > Nie jest tak łatwo pomylić się, gdy odbiornik podaje wysokości zgodne > z mapą +- 1 metr w wielu miejscach, a w jednym nagle różnica wynosi > XX metrów. I za chwilę znów zgodność +- 1 metr itd. OK, choc ... a moze to w tym jednym miejscu dobrze :-) > Jasne jest chyba że tamte odbiorniki miały model geoidy (zresztą > wielokrotnie poprawiany, co nie ma znaczenia w tym kontekście). > W przeciwnym przypadku te ich altimetry - wcale nie dodawane gratis :-) > - byłyby kompletnie psu na budę. Zalezy jaka mapa :-) >> Najgorzej chyba na lotniskach, gdzie 40m to dosc sporo ... na >> szczescie oni lataja w/g chwilowego cisnienia. > > Akurat. Szczęścia to by też raczej nie przyniosło. > > Gdy 40 m to jest sporo (czyli w podejściach do lądowania przy > mocno ograniczonej widoczności), to latają według wysokościomierzy > radiowych (radarowych) w połączeniu z ILS (także radio) lub właśnie > z GPS (+ SBAS). Google np. VNAV i LPV. > > Zwykłe altimetry barometryczne nie mają potrzebnej precyzji w takich > przypadkach (ani niezawodności - w tym związanej z prawidłowym > ustawieniem), natomiast używa się ich (zarówno z lokalnych ciśnieniem > jak i z STD) w pozostałych etapach lotu. Na te 100m podchodza na barycznym, bo RW ... nie w Smolensku. geoida czy elipsoida ich w zasadzie nie obchodzi, byle dane barometryczne byly dobre, ale pomierzone te lotniska dokladnie i glupio tak zmieniac. J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Sat, 10 Sep 2022 19:08
Date: Sat, 10 Sep 2022 19:08
23 lines
2197 bytes
2197 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > Na te 100m podchodza na barycznym, bo RW ... nie w Smolensku. Nie wiem skąd te 100 m. Przecież ustaliliśmy już dawno, że tam minimum to było 120 m. To i tak nie jest wcale dużo. I owszem, wtedy na baro, tyle że gdyby radalt pokazał mniej, to liczy się radalt (co jest w szczególności bardzo możliwe nad górką). > geoida czy elipsoida ich w zasadzie nie obchodzi, Elipsoida w ogóle praktycznie nikogo chyba nie obchodzi? > byle dane > barometryczne byly dobre, ale pomierzone te lotniska dokladnie > i glupio tak zmieniac. Masz na myśli np. elewację progu pasa? BTW Rosjanie normalnie używają QFE (w odróżnieniu od większości świata), aczkolwiek nie pamiętam czy tak było podczas tamtego lotu. Tak czy owak, tak jest wtedy, gdy 40 m to nie jest dużo. Jeśli jest -> radalt, CAT II/III, te tematy. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Olin
Date: Mon, 12 Sep 2022 10:16
Date: Mon, 12 Sep 2022 10:16
23 lines
1911 bytes
1911 bytes
Dnia Fri, 9 Sep 2022 18:56:31 +0200, J.F napisał(a): >> Nie jest tak łatwo pomylić się, gdy odbiornik podaje wysokości zgodne >> z mapą +- 1 metr w wielu miejscach, a w jednym nagle różnica wynosi >> XX metrów. I za chwilę znów zgodność +- 1 metr itd. > > OK, choc ... a moze to w tym jednym miejscu dobrze :-) Używam Garmina od 2010 i śmiem twierdzić, że w 80-90% przypadków różnica między wskazaniami turystycznego GPS i wysokościami podawanymi na mapie nie przekracza kilku metrów. -- uzdrawiam Grzesiek adres: grzegorz.tracz[NA]ifj.edu.pl "Wierzę, że tam w górze jest coś, co czuwa nad nami. Niestety, jest to rząd." Woody Allen http://grzegorz-tracz.ucoz.pl/
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Mon, 19 Sep 2022 11:41
Date: Mon, 19 Sep 2022 11:41
34 lines
2716 bytes
2716 bytes
On Mon, 12 Sep 2022 12:16:43 +0200, Olin wrote: > Dnia Fri, 9 Sep 2022 18:56:31 +0200, J.F napisał(a): >>> Nie jest tak łatwo pomylić się, gdy odbiornik podaje wysokości zgodne >>> z mapą +- 1 metr w wielu miejscach, a w jednym nagle różnica wynosi >>> XX metrów. I za chwilę znów zgodność +- 1 metr itd. >> >> OK, choc ... a moze to w tym jednym miejscu dobrze :-) > > Używam Garmina od 2010 i śmiem twierdzić, że w 80-90% przypadków różnica > między wskazaniami turystycznego GPS i wysokościami podawanymi na mapie nie > przekracza kilku metrów. Co chyba oznacza, ze wprowadzili korekte undulacji w swoich odbiornikach. Dawniej ... te GPS jakos w ogole malo dokladnie podawaly wysokosc, nie bardzo wiadomo dlaczego, ale i o punkt znanej wysokosci troche trudno. Rysy polskie znane, ale trzeba wejsc, na Giewoncie krzyz przeszkadza, Sniezka troche rozlegla, i schronisko przeszkadza ... na plyte lotniska mnie nie wpuszczą, a i nie zawsze jest pozioma ... Akurat na Skrzycznem bylem, telefon najwyzsza wysokosc zanotowal 1254m, tylko gdzie jest szczyt ? https://goo.gl/maps/P2BtkcxwbgD6QJgw8 https://goo.gl/maps/eknpRZ7P1NSXDC5r6 Oficjalna wysokosc 1257m, na tym ogrodzonym nie bylem ... to chyba android undulacje uwzglednia ... widac geodeci wazniejsi niz GPS. Bo to i moc urzedową mają, a i glupio byloby, gdyby np strumyk pod góre płynąl, ale to sie chyba nie zdarza, nawet w WGS84 :-) J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Mon, 19 Sep 2022 12:05
Date: Mon, 19 Sep 2022 12:05
61 lines
3516 bytes
3516 bytes
On Sat, 10 Sep 2022 21:08:35 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> Na te 100m podchodza na barycznym, bo RW ... nie w Smolensku. > > Nie wiem skąd te 100 m. Przecież ustaliliśmy już dawno, że tam minimum > to było 120 m. Ale im sie wydawalo, ze 100, i chcieli zejsc na 100, i kontroler mowil o 100, > To i tak nie jest wcale dużo. I owszem, wtedy na baro, > tyle że gdyby radalt pokazał mniej, to liczy się radalt (co jest > w szczególności bardzo możliwe nad górką). No wlasnie ... a wysokosci minimalne podawane barycznie. Masz miec np 500m, radalt pokazuje 150 ... podrywac samolot, czy nie, bo podejscie może nad górką prowadzic. >> geoida czy elipsoida ich w zasadzie nie obchodzi, > Elipsoida w ogóle praktycznie nikogo chyba nie obchodzi? Nie wiem, czy amerykanskiej armii nie obchodzi. Po cholere im jakies lokalne pomiary, ktore musieliby jeszcze zdobyc. Podobnie lotnictwo cywilne - na razie troche niesmialo z GPS korzysta, ale co - mape poprawek dla calego swiata trzymac w odbiornikach, czy korygowac w/g najblizszego lotniska? Technologia poszla do przodu i widac ta mapa undulacji dla calego swiata nie jest problemem. >> byle dane >> barometryczne byly dobre, ale pomierzone te lotniska dokladnie >> i glupio tak zmieniac. > > Masz na myśli np. elewację progu pasa? Tak. Jest w dokumentach i byla zmierzona metodami geodezyjnymi. > BTW Rosjanie normalnie używają > QFE (w odróżnieniu od większości świata), W tym przypadku bez wiekszego znaczenia - jedno i drugie trzeba ustawic w/g cisnienia z lotniska, i undulacja elipsoidy zaraz sie objawi. > aczkolwiek nie pamiętam czy > tak było podczas tamtego lotu. Tak czy owak, tak jest wtedy, gdy 40 m > to nie jest dużo. Jeśli jest -> radalt, CAT II/III, te tematy. radalt jak widac nie bardzo pomaga. Moze nawet przeszkadza. Choc w Smolensku chyba moglby uratowac, ale (prawdopodobnie) przycisk nie zadzialal. A 40m ... jak rozmawiamy o wysokosci decyzji 100m, to wydaje sie dosc duzo ... szczegolnie, jak jeszcze na podejsciu las wysoki rosnie ... J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Tue, 20 Sep 2022 13:33
Date: Tue, 20 Sep 2022 13:33
29 lines
2602 bytes
2602 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > Dawniej ... te GPS jakos w ogole malo dokladnie podawaly wysokosc, > nie bardzo wiadomo dlaczego, Wiadomo, to kwestia triangulacji, wraz ze zmniejszaniem się kąta spada dokładność wyznaczenia odległości od wierzchołka (i wzrasta odległość). > ale i o punkt znanej wysokosci troche > trudno. Rysy polskie znane, ale trzeba wejsc, na Giewoncie krzyz > przeszkadza, Sniezka troche rozlegla, Jest jeszcze multum innych szczytów i innych punktów orientacyjnych, których wysokość jest dobrze znana (albo tak się wydaje). > Akurat na Skrzycznem bylem, telefon najwyzsza wysokosc zanotowal > 1254m, tylko gdzie jest szczyt ? Może "najwyżej położony punkt". > Oficjalna wysokosc 1257m, na tym ogrodzonym nie bylem ... to chyba > android undulacje uwzglednia ... widac geodeci wazniejsi niz GPS. Odbiornik GPS też może uwzględniać. Bo co to byłby za odbiornik, gdyby pokazywał wysokość nad jakąś teoretyczną elipsoidą? Kiedyś dawno tak mogłoby być, ale mam wrażenie że np. jakieś tam moduły "embedded", którymi się zajmowałem z 5 lat temu, miały mapę poprawek. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Tue, 20 Sep 2022 15:14
Date: Tue, 20 Sep 2022 15:14
44 lines
3151 bytes
3151 bytes
On Tue, 20 Sep 2022 15:33:01 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> Dawniej ... te GPS jakos w ogole malo dokladnie podawaly wysokosc, >> nie bardzo wiadomo dlaczego, > > Wiadomo, to kwestia triangulacji, wraz ze zmniejszaniem się kąta spada > dokładność wyznaczenia odległości od wierzchołka (i wzrasta odległość). ale jaki kąt masz na mysli? Orbity satelitow nachylone 55 stopni do rownika - w Polsce masz szanse na kilka satelitow wysoko nad głową. >> ale i o punkt znanej wysokosci troche >> trudno. Rysy polskie znane, ale trzeba wejsc, na Giewoncie krzyz >> przeszkadza, Sniezka troche rozlegla, > > Jest jeszcze multum innych szczytów i innych punktów orientacyjnych, > których wysokość jest dobrze znana (albo tak się wydaje). Szczyty sa na mapie, ale trzeba na nie wejsc :-) >> Akurat na Skrzycznem bylem, telefon najwyzsza wysokosc zanotowal >> 1254m, tylko gdzie jest szczyt ? > > Może "najwyżej położony punkt". Pewnie tak, ale tam pofaldowany plaskowyz :-) >> Oficjalna wysokosc 1257m, na tym ogrodzonym nie bylem ... to chyba >> android undulacje uwzglednia ... widac geodeci wazniejsi niz GPS. > > Odbiornik GPS też może uwzględniać. Bo co to byłby za odbiornik, gdyby > pokazywał wysokość nad jakąś teoretyczną elipsoidą? > Kiedyś dawno tak mogłoby być, ale mam wrażenie że np. jakieś tam moduły > "embedded", którymi się zajmowałem z 5 lat temu, miały mapę poprawek. Mogl miec, ale Android moze miec nowe podejscie. Bo po co pchac mape undulacji do "odbiornika", ktory zreszta jest czescia glownego scalaka ... Moje stare proste odbiorniki IMhO nie mialy korekcji. J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Tue, 20 Sep 2022 19:12
Date: Tue, 20 Sep 2022 19:12
93 lines
5421 bytes
5421 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > Ale im sie wydawalo, ze 100, i chcieli zejsc na 100, i kontroler mowil > o 100, Ale komu się wydawało? Piloci przecież doskonale wiedzieli, że nie wolno im było zejść poniżej 120 m. Reszta to tylko konsekwencje tej błędnej decyzji. Co ma do tego kontroler? > Masz miec np 500m, radalt pokazuje 150 ... podrywac samolot, czy nie, > bo podejscie może nad górką prowadzic. Google Minimum Descent Height. 150 metrów AGL byłoby ok, ale oni zeszli poniżej 120 m. A nawet znacznie poniżej. > Podobnie lotnictwo cywilne - na razie troche niesmialo z GPS korzysta, W jakim sensie nieśmiało? Samoloty normalnie używają GPS do nawigacji (od dawna zresztą), także podczas podejść do lądowania. > ale co - mape poprawek dla calego swiata trzymac w odbiornikach, czy > korygowac w/g najblizszego lotniska? Są też takie oddzielne odbiorniki all-in-one, owszem. Ale w większych samolotach to są specjalne redundantne urządzenia, zajmujące się samą nawigacją. Google ADIRS, FMS. Także np. TAWS/EGPWS. Wyniki są zwykle prezentowane na ekranach wielofunkcyjnych (oraz służą np. do sterowania autopilotami). > Technologia poszla do przodu i widac ta mapa undulacji dla calego > swiata nie jest problemem. No pewnie. Nie była problemem nawet na początku wieku w zwykłym turystycznym Garminie za <$1k. Myślisz, że miałby to być problem teraz w sprzęcie za $XXXk? > W tym przypadku bez wiekszego znaczenia - jedno i drugie trzeba > ustawic w/g cisnienia z lotniska, i undulacja elipsoidy zaraz sie > objawi. Nic się nie objawi :-) W jaki sposób miałaby się objawić? > radalt jak widac nie bardzo pomaga. Moze nawet przeszkadza. Nie, nie przeszkadza. Dlaczego miałby przeszkadzać? Oczywiście że pomaga, to jeden z podstawowych przyrządów pilota, pozwalający na zachowanie orientacji w przestrzeni. Normalnie w ogóle nie wolno wykonać lotu bez sprawnego RA (podobnym samolotem). Tak w ogóle, to podobno tamten samolot nie miał Minimum Equipment List, co teoretycznie oznaczałoby, że sprawne musiało być wszystko (aczkolwiek na ile to była prawda, to nie wiem). > Choc w Smolensku chyba moglby uratowac, ale (prawdopodobnie) przycisk > nie zadzialal. Tak, jaaaaasne. Przycisk winny. Przycisk ma prawo nie zadziałać. Każdy pilot potrafi przerwać podejście do lądowania bez opierania się na jakimś "przycisku". BTW tamci piloci też to (co oczywiste) potrafili, i zresztą to udowodnili. Tyle że za późno. Skąd się w ogóle wzięła teoria o tym przycisku? Czy jakiś rejestrator zarejestrował jego naciśnięcie, albo coś takiego? Takiego przycisku nawet nie używa się w podobnej sytuacji. Ten przycisk jest tak samo z D4 wzięty jak 100 m. - chyba tylko po to, żeby zaciemnić o co w tym chodziło, i żeby nie pokazać ogromu "domu publicznego", którym to wszystko w istocie było. > A 40m ... jak rozmawiamy o wysokosci decyzji 100m, to wydaje sie > dosc duzo ... szczegolnie, jak jeszcze na podejsciu las wysoki rosnie Tam w ogóle nie było niczego takiego jak "wysokość decyzji" ani nie było żadnych 100 m. Oni po prostu nie mieli prawa zejść poniżej 120 m. Litera "D" w MDA/H to jest "Descent", nie "Decision". 100 m (ani 120 m) to nie jest wcale dużo w NPA (raczej mało), a wysokie drzewa i inne przeszkody na podejściu powinny skutkować zwiększeniem MDA/H. Rozumiesz? Oni mogli kontynuować zniżanie "asymptotycznie" do wysokości 120 m. Mieli zredukować VS kilkadziesiąt metrów wyżej (np. na 150 m) i wyrównać NAD poziomem 120 m. Dalsze zniżanie mieli prawo wykonywać wyłącznie dopiero po uzyskaniu trwałego kontaktu wzrokowego z pasem startowym lub z jego "otoczeniem" (światłami podejścia). Gdyby następnie piloci utracili kontakt wzrokowy, mieli obowiązek natychmiast przerwać podejście (Go Around). No ale oni w ogóle nie dolecieli do punktu, z którego dałoby się w tamtych warunkach zobaczyć pas/ALS. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Fri, 30 Sep 2022 10:09
Date: Fri, 30 Sep 2022 10:09
201 lines
9315 bytes
9315 bytes
On Tue, 20 Sep 2022 21:12:40 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> Ale im sie wydawalo, ze 100, i chcieli zejsc na 100, i kontroler mowil >> o 100, > > Ale komu się wydawało? Piloci przecież doskonale wiedzieli, że nie wolno > im było zejść poniżej 120 m. Jesli doskonale wiedzieli, to tez doskonale ukrywali. Twardo mowili o 100. > Reszta to tylko konsekwencje tej błędnej > decyzji. Co ma do tego kontroler? Niby nic, ale kolejny punkt do pomyslenia ze wolno 100. Ale nie 100m ich zabilo, tylko 10m. A moze nawet -10. Czy by ich 120m uratowało ... chyba niekoniecznie. >> Masz miec np 500m, radalt pokazuje 150 ... podrywac samolot, czy nie, >> bo podejscie może nad górką prowadzic. > > Google Minimum Descent Height. Mierzone barometrycznie. > 150 metrów AGL byłoby ok, ale oni zeszli poniżej 120 m. A nawet znacznie poniżej. Brzozy tak wysoko nie rosna. Oni zeszli na kilkanascie m ponad grunt, i bodajze ponizej poziomu pasa ... >> Podobnie lotnictwo cywilne - na razie troche niesmialo z GPS korzysta, > > W jakim sensie nieśmiało? Samoloty normalnie używają GPS do nawigacji > (od dawna zresztą), także podczas podejść do lądowania. Samoloty chyba juz w wiekszosci uzywają GPS, ale to tak półoficjalnie, oficjalnie ciagle obowiazują radiolatarnie i ILS. Radiolatarnie powolutku sa likwidowane, bo to jednak koszty, no ale wlasnie powolutku. Problem z GPS jest taki, ze potrafi sie wrednie pomylic, i nawet nie wiadomo, ze sie pomylil. Co prawda INS+GPS znacznie obniza te szanse. >> ale co - mape poprawek dla calego swiata trzymac w odbiornikach, czy >> korygowac w/g najblizszego lotniska? > > Są też takie oddzielne odbiorniki all-in-one, owszem. Ale w większych > samolotach to są specjalne redundantne urządzenia, zajmujące się samą > nawigacją. Google ADIRS, FMS. Także np. TAWS/EGPWS. Wyniki są zwykle > prezentowane na ekranach wielofunkcyjnych (oraz służą np. do sterowania > autopilotami). Ale ja o te glupią undulacje pytam. TAWS ma co prawda wiekszą mape i nie narzeka. >> Technologia poszla do przodu i widac ta mapa undulacji dla calego >> swiata nie jest problemem. > No pewnie. Nie była problemem nawet na początku wieku w zwykłym > turystycznym Garminie za <$1k. Myślisz, że miałby to być problem teraz > w sprzęcie za $XXXk? Ale z drugiej strony ... po co. elipsoida gorsza? :-) >> W tym przypadku bez wiekszego znaczenia - jedno i drugie trzeba >> ustawic w/g cisnienia z lotniska, i undulacja elipsoidy zaraz sie >> objawi. > > Nic się nie objawi :-) W jaki sposób miałaby się objawić? Ustawiasz cisnienie QNH czy QFE, lądujesz ... i wysokosc z GPS sie nie zgadza z oficjalnymi danymi. Ale ... w samolotach chyba nawet nie ma wyswietlania wysokosci w/g gps. Byc moze jest jaki komputer, ktory składa wszystkie wyniki. >> radalt jak widac nie bardzo pomaga. Moze nawet przeszkadza. > Nie, nie przeszkadza. Dlaczego miałby przeszkadzać? Oczywiście że > pomaga, to jeden z podstawowych przyrządów pilota, pozwalający na > zachowanie orientacji w przestrzeni. W mniejszych/tanszych samolotach go nie ma. Po Mirosławcu komisja zarzucila, ze nie używali. Widac nie byli szkoleni. No to teraz uzywali, i nawigator rzucal uspokajace "100 ... 100". Co by ich zreszta uratowalo, gdyby jeszcze pilot potrafil prawidlowo odejsc. > Normalnie w ogóle nie wolno wykonać > lotu bez sprawnego RA (podobnym samolotem). A to nie wiem ... w przypadku duzych pasazarskich byc moze. > Tak w ogóle, to podobno > tamten samolot nie miał Minimum Equipment List, co teoretycznie > oznaczałoby, że sprawne musiało być wszystko (aczkolwiek na ile to była > prawda, to nie wiem). No coz, w samolocie HEAD moze i sensowne, ale jak sie cos zepsuje w przed powrotem? >> Choc w Smolensku chyba moglby uratowac, ale (prawdopodobnie) przycisk >> nie zadzialal. > > Tak, jaaaaasne. Przycisk winny. > > Przycisk ma prawo nie zadziałać. Każdy pilot potrafi przerwać podejście > do lądowania bez opierania się na jakimś "przycisku". BTW tamci piloci > też to (co oczywiste) potrafili, i zresztą to udowodnili. Tyle że za > późno. no bo wlasnie - przycisk zawsze dzialal i odchodzil. Widac nie tak latwo zorientowac sie, ze nie dziala. Pilot jakos niespecjalnie potrafil przerwac podejscie, bo za wolant najpierw pociągnąl za slabo, i AP nie wyłączył. Niby w koncu odszedl, ale cenne sekundy i metry znikaly, i kilku zabraklo ... a w ogole powininen odejsc 100m wyzej, czy jak wolisz - 120m. Nawiasem mowiac - w nowoczesnych samolotach tez sie zdarzalo - kapitan przyzwyczajony do dzialania wcissnal TOGA w czasie startu chcac miec pelną moc silnikow, a tu d* - to jest Airbus czy nowoczesny Boeing, nie ma pelnej mocy, jest taka, jaką winika z zaprogramowania/ustawienia. > Skąd się w ogóle wzięła teoria o tym przycisku? Czy jakiś rejestrator > zarejestrował jego naciśnięcie, albo coś takiego? Nie. Wcisniecie nie jest rejestrowane. >Takiego przycisku nawet nie używa się w podobnej sytuacji. Tego przycisku sie wlasnie uzywa w takiej sytuacji, tzn przerwania lądowania na wysokosci 100m, po to ten przycisk jest. Stad tez bardzo prawdopodobna teoria, ze pilot powiedział "odchodzimy", wcisnal przycisk i spokojnie czekal na odejscie. A ze silniki turbinowe ponoc powolne, to sie nie zdziwil, ze po wcisnieciu nic sie nie dzieje - silniki powinny nabrac powoli obrotow, dziób powoli podnosic. I pewnie po dluzszej chwili dopiero zauwazyl, ze cos silniki nadal tak samo pracuja. > Ten przycisk jest tak samo z D4 wzięty jak 100 m. - chyba tylko po to, > żeby zaciemnić o co w tym chodziło, i żeby nie pokazać ogromu "domu > publicznego", którym to wszystko w istocie było. Ten przycisk to tego sluzy. Tylko wpadlbys na to, ze odejscie przyciskiem wymaga ILS? A 100m ... tyle tez mial pilot w papierach, tylko w jednych warunkach, a w innych 120m ... mogl sie pomylic. >> A 40m ... jak rozmawiamy o wysokosci decyzji 100m, to wydaje sie >> dosc duzo ... szczegolnie, jak jeszcze na podejsciu las wysoki rosnie > > Tam w ogóle nie było niczego takiego jak "wysokość decyzji" ani nie było > żadnych 100 m. Oni po prostu nie mieli prawa zejść poniżej 120 m. No to powinna byc wysokosc decyzji 120m. > Litera "D" w MDA/H to jest "Descent", nie "Decision". No to 130m. Niewielka roznica. W normalnych warunkach Tu-154 szybko odchodzi. > 100 m (ani 120 m) to nie > jest wcale dużo w NPA (raczej mało), a wysokie drzewa i inne przeszkody > na podejściu powinny skutkować zwiększeniem MDA/H. Ale to powinno byc w kartę lądowania wpisane. Plus ewentualnie polityka firmy/rozkaz dowodcy moze podniesc. Sekwoje w USA bywają wysokie, pod Smolenskiem drzewa sie do 100m nie zblizają. > Rozumiesz? > Oni mogli kontynuować zniżanie "asymptotycznie" do wysokości 120 m. Mniejsza o to. Nie zabilo ich 100m. > Mieli zredukować VS kilkadziesiąt metrów wyżej (np. na 150 m) i wyrównać > NAD poziomem 120 m. Dalsze zniżanie mieli prawo wykonywać wyłącznie > dopiero po uzyskaniu trwałego kontaktu wzrokowego z pasem startowym lub > z jego "otoczeniem" (światłami podejścia). Gdyby następnie piloci > utracili kontakt wzrokowy, mieli obowiązek natychmiast przerwać > podejście (Go Around). > > No ale oni w ogóle nie dolecieli do punktu, z którego dałoby się > w tamtych warunkach zobaczyć pas/ALS. Bo prawdopodobnie pilota zmylil wysokociomierz, ktory zawyzal wskazania po przestawieniu cisnienia. Myslal, ze jest znacznie wyzej. A nawigator uspokajająco odczytywal w miare zgodną wysokosc z RA, kontroler z radaru uspokająco nadawal "w glisadzie", itd J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Fri, 30 Sep 2022 21:47
Date: Fri, 30 Sep 2022 21:47
265 lines
14113 bytes
14113 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > Jesli doskonale wiedzieli, to tez doskonale ukrywali. > Twardo mowili o 100. Biorąc pod uwagę ich dalsze działania, to jakoś mocno zdziwiony nie jestem. >> Reszta to tylko konsekwencje tej błędnej >> decyzji. Co ma do tego kontroler? > > Niby nic, ale kolejny punkt do pomyslenia ze wolno 100. Nie. To tak jakby kierowca ciężarówki widząc znak "100" na S-ce pomyślał, że mu "wolno 100". Po prostu zapomnij o tego typu teoriach. > Ale nie 100m ich zabilo, tylko 10m. A moze nawet -10. > > Czy by ich 120m uratowało ... chyba niekoniecznie. W sensie, że gdyby nie zeszli poniżej minimalnej wysokości zniżania? Jasne że to by ich uratowało. Nic by im nie groziło po prostu. >> Google Minimum Descent Height. > > Mierzone barometrycznie. Owszem, może też być mierzone radarowo, GPSem, zależnie od okoliczności i np. samolotu. W tym przypadku nie miało to praktycznego znaczenia, bo tam nie ma istotnych przeszkód terenowych (w kontekście NPA i 120 m). Natomiast oczywiście nie pozwala to latać po jakichś wąwozach, od tego jest baro i ew. GPS. > Brzozy tak wysoko nie rosna. Oni zeszli na kilkanascie m ponad grunt, > i bodajze ponizej poziomu pasa ... To się IMHO mieści w pojęciu "znacznie poniżej MDA/H". > Samoloty chyba juz w wiekszosci uzywają GPS, ale to tak półoficjalnie, > oficjalnie ciagle obowiazują radiolatarnie i ILS. Jednak samoloty używają GPS w pełni oficjalnie, i to od dłuższego czasu. Do nawigacji poza podejściem do lądowania, oraz w "nieprecyzyjnym" podejściu do lądowania, używają GPS już od dawna. Od kilkunastu lat używają GPS (z WAAS i następnie z EGNOS) także podczas "quasi-precyzyjnych" podejść do lądowania. Nie używa się wtedy ILS. Radiolatarnie (VOR) mogą być używane jako tylko swoje współrzędne, sam odbiornik VOR/VHS nie jest wtedy wykorzystywany. Tu nie ma czegoś takiego jak nieoficjalne użycie. Nieoficjalnie to można sobie spojrzeć na turystycznego Garmina w locie VFR małym samolotem. Oczywiście starsze samoloty, bez certyfikowanych odbiorników, używają ILS, VOR, NDB i czego tam potrzebują. Nic tu się nie dzieje "nieoficjalnie". No i przy CAT II/III potrzebny jest ILS. > Problem z GPS jest taki, ze potrafi sie wrednie pomylic, i nawet nie > wiadomo, ze sie pomylil. To jest problem z (niektórymi) odbiornikami np. turystycznymi. One np. zakładają, że po włączeniu jesteś w tym samym miejscu, gdzie zostały wyłączone (nawet, jeśli nie pokazują pozycji, to mogą umieszczać takie dane w "śladzie"). Czasem zdarzy im się jakiś punkt "od czapy", np. 200 km od prawdziwej pozycji. Po utracie sygnału pokazują pozycję (zmieniającą się) jeszcze przez dłuższy czas. Itd. itd. > Co prawda INS+GPS znacznie obniza te szanse. Użycie certyfikowanego odbiornika (oddzielnego lub jako elementu większego systemu) praktycznie eliminuje tego typu problemy. "Jakość" sygnału w okolicach podejść używających GPS jest dodatkowo monitorowana. Oczywiście dałoby się oszukać ten system, podobnie jak da się oszukać ILS, VOR itd. - ale takie rzeczy nie dzieją się przypadkowo. > Ale ja o te glupią undulacje pytam. TAWS ma co prawda wiekszą mape i > nie narzeka. No ale o co pytasz dokładnie? O to, czy odbiorniki lotnicze mają funkcję, którą miały nawet odbiorniki turystyczne 20 lat temu??? No pewnie że mają. Inną sprawą jest to, że undulacja jest zaznaczona na mapach, jakby ktoś jednak potrzebował. > Ustawiasz cisnienie QNH czy QFE, lądujesz ... i wysokosc z GPS > sie nie zgadza z oficjalnymi danymi. Dlatego właśnie one się zgadzają. > Ale ... w samolotach chyba nawet nie ma wyswietlania wysokosci w/g > gps. Byc moze jest jaki komputer, ktory składa wszystkie wyniki. Zależy zapewne od samolotu, ale w ogóle można wyświetlić "gołe" wyniki z GPSów (lat, lon, wysokość, szybkość GS). Normalnie się tego nie robi, aczkolwiek jakby wszystkie ADIRU przestały działać, to pewnie należałoby tak zrobić. Tylko nie wiem, czy wtedy byłyby te wartości - ale jakby problemem była część AD (z ADIRU), to pewnie tak. > No to teraz uzywali, i nawigator rzucal uspokajace "100 ... 100". > Co by ich zreszta uratowalo, gdyby jeszcze pilot potrafil prawidlowo > odejsc. Każdy pilot potrafi (w tym kontekście). Rozumiem, że oni mogli zapomnieć o obniżeniu terenu, że mogli zastosować absurdalnie niebezpieczne podejście, że mogli (wszyscy trzej) czekać, aż "ten drugi" zdecyduje o przerwaniu podejścia, ale może bez przesady z tym brakiem doświadczenia w GA. > No coz, w samolocie HEAD moze i sensowne, ale jak sie cos zepsuje w > przed powrotem? To inna sprawa, wtedy kapitan podejmuje decyzje. Niektóre usterki są nieistotne, inne wymagają tego lub tamtego, a jeszcze inne "mayday mayday mayday" i lądowania na najbliższym nadającym się do tego lotnisku, albo poza nim. > Pilot jakos niespecjalnie potrafil przerwac podejscie, bo za wolant > najpierw pociągnąl za slabo, i AP nie wyłączył. Wątpię. Może używał AP w trybie tylko sterowania kierunkiem (czy instrukcja coś takiego w ogóle dopuszcza?). Ale szczerze mówiąc, nie chce mi się już odgrzebywać tych szczegółów kolejny raz. Zachowanie polegające na początkowo lekkim np. pociągnięciu wolantu i użyciu potrzebnej siły dopiero po ułamku sekundy jest znane od dawna, chociaż to raczej nie było to. Problem nie polegał na tym, że oni sp* to odejście na wysokości 20m, bo może i tak było, tylko na tym, że podjęli właściwie zgodnie decyzję o zniżaniu (znacznie) poniżej 120m, właśnie do tych np. 20m. I tak, to że 2P proponował odejście na 100m to w dalszym ciągu nie jest brak zgodnej decyzji. Obowiązkiem 2P było przejęcie dowództwa i kontroli nad samolotem, gdy 1P nie przerwał zniżania poniżej minimum. Dodatkowo w kabinie był ich "główny" zwierzchnik - "najprawdopodobniej" :-) i on także powinien zareagować w podobny sposób. Tu interpretacje są różne, od takich, że generał był "payloadem" i nie miał wiedzy ani wpływu na nic - raczej ekstremalnie nieprawdopodobne, przez takie, że powinien po prostu zachęcić pilotów do GA, do takich, że w istocie to on był dowódcą SP i że to on ponosił ostateczną odpowiedzialność za decyzje w kokpicie, w tym że jego rozkazu wymagało odejście (to ostatnie też raczej trudne do uwierzenia). > Nawiasem mowiac - w nowoczesnych samolotach tez sie zdarzalo - kapitan > przyzwyczajony do dzialania wcissnal TOGA w czasie startu chcac miec > pelną moc silnikow, a tu d* - to jest Airbus czy nowoczesny Boeing, > nie ma pelnej mocy, jest taka, jaką winika z > zaprogramowania/ustawienia. Oczywiście, i wszyscy o tym wiedzą (oraz sami ustawiają). Dlatego w sytuacjach, w których to konieczne, nie naciska się takich przycisków, tylko po prostu ręcznie popycha się dźwignie do oporu (i następnie tam się je utrzymuje, nie licząc airbusów 320+ itp). Może być np. tak, że dla pełnego ciągu trzeba dwa razy przycisk wcisnąć - ale to już zależy od hardwaru. Tak czy owak, przyciski nie są do odchodzenia przy "locie z drapaniem ziemi". > Tego przycisku sie wlasnie uzywa w takiej sytuacji, tzn > przerwania lądowania na wysokosci 100m, po to ten przycisk jest. > Stad tez bardzo prawdopodobna teoria, ze pilot powiedział > "odchodzimy", wcisnal przycisk i spokojnie czekal na odejscie. Nie - ta teoria nie jest w żaden sposób prawdopodobna. Bardzo wątpię, by ktokolwiek badający katastrofę (pomijam "podkomisję") brał ją na serio. Zapytaj jakiegoś pilota, który lata samolotem z takim przyciskiem. Na wysokości 20 metrów (z tendencją -X m/s) nie ma czegoś takiego jak "spokojne czekanie". > A ze silniki turbinowe ponoc powolne, to sie nie zdziwil, ze po > wcisnieciu nic sie nie dzieje - silniki powinny nabrac powoli obrotow, > dziób powoli podnosic. Nie, silniki nie mają tu nic do rzeczy. W pierwszej chwili samolot zamienia energię kinetyczną na wysokość. Poza tym to wcale nie jest tak, że silniki podczas podejścia pracują z minimalnymi obrotami (np. flight idle). Nic z tych rzeczy - i w ogóle nie wolno w takich sposób podchodzić do lądowania (kryteria stabilności - to czy tak tu nie było to inna sprawa). Normalnie klapy są wysunięte do maksimum, generuje to duży opór powietrza, i silniki pracują ze sporym ciągiem, właśnie po to, by w razie potrzeby był od razu dostępny. Należy tylko schować nieco klapy. Tak czy owak, nawet przy flight idle energia kinetyczna wystarczy do odejścia. W przeciwnym przypadku samolot sygnalizuje (wcześniej) przeciągnięcie lub np. zbyt małą szybkość. >> Ten przycisk jest tak samo z D4 wzięty jak 100 m. - chyba tylko po to, >> żeby zaciemnić o co w tym chodziło, i żeby nie pokazać ogromu "domu >> publicznego", którym to wszystko w istocie było. > > Ten przycisk to tego sluzy. Nie, nie do tego. W ogóle służy do odejść, owszem - ale nie takich. > Tylko wpadlbys na to, ze odejscie przyciskiem wymaga ILS? Bardzo wątpię by wymagał. Natomiast może wymagać AP w trybie APP/ILS, owszem - to ma sens. Mógłby także alternatywnie wymagać sterowania wysokością przez FMS, ale biorąc pod uwagę to, że tam FMS był dodany poźniej, to nie wiem czy zostało to odpowiednio zintegrowane. > A 100m ... tyle tez mial pilot w papierach, tylko w jednych warunkach, > a w innych 120m ... mogl sie pomylic. Jasne jasne. Pilotów było dwóch (trzech albo czterech, ale pozostali mieli prawo w to nie wnikać). Takie rzeczy omawia się przed startem, i dodatkowo powinni to jeszcze omówić przed zniżaniem, w rodzaju "zniżamy się do 120 m (QFE), lecimy najpóźniej do bliższej RL na tej wysokości, jeśli nad RL nie będzie widać pasa/świateł, to natychmiast odchodzimy". Czy może wyglądało, że oni robili coś tego typu? Nawet z wysokością 120 m? Czy raczej próbowali dużo wcześniej znaleźć się w kontakcie wzrokowym z ziemią, następnie posiłkując się GPSem i ADFami (tak jak załoga jaka zresztą) trafić na pas, i jak najwcześniej przyziemić, żeby zmieścić się na pasie? >> Tam w ogóle nie było niczego takiego jak "wysokość decyzji" ani nie było >> żadnych 100 m. Oni po prostu nie mieli prawa zejść poniżej 120 m. > > No to powinna byc wysokosc decyzji 120m. Ja widocznie piszę w sposób niezrozumiały - tam w ogóle nie było żadnej "wysokości decyzji". Z "powinna" nie dyskutuję. Nie wolno im było zejść poniżej 120 m (powyżej elewacji progu oraz AGL) - to nie miało wiązać się z żadną decyzją. >> Rozumiesz? >> Oni mogli kontynuować zniżanie "asymptotycznie" do wysokości 120 m. > > Mniejsza o to. Nie zabilo ich 100m. Nie zabiło ich też 50 m ani 25 m, tylko kontakt z drzewami i następnie z ziemią. Jednak to decyzja o zejściu poniżej minimum była tym, co bezpośrednio spowodowało katastrofę. Przypuszczam że może nie planowali zejścia do 20 m (na tej wysokości RA jeszcze nie odchodzili), może to miało być "grubo poniżej 50 m" - tak czy owak zaryzykowali i nie udało się. > Bo prawdopodobnie pilota zmylil wysokociomierz, ktory zawyzal > wskazania po przestawieniu cisnienia. Myslal, ze jest znacznie wyzej. Jasne jasne. To, że tak nie było, jest oczywiste dla mnie, ale - sam w to naprawdę wierzysz? Tzn. oczywiście pilot mógł zapomnieć o obniżeniu terenu, to to tak. Stąd zejście poniżej elewacji pasa. Niestety - "minima są krwią pisane" (delikatnie parafrazując). Pull up pull up - to też było niezrozumiałe? Instrukcja TAWS przewiduje, że pilot ma obowiązek natychmiastowego przerwania końcowego podejścia po usłyszeniu takiego ostrzeżenia. Myślisz że byli pierwsi? Nic z tych rzeczy. Niestety obawiam się, że także nie ostatni. A to, że nie potrafili używać (wykorzystywać z pożytkiem dla siebie) takich prostych urządzeń jak TAWS to już kwestia wyszkolenia. W wielu krajach piloci "HEAD" muszą mieć dużo więcej doświadczenia. > A nawigator uspokajająco odczytywal w miare zgodną wysokosc z RA, > kontroler z radaru uspokająco nadawal "w glisadzie", itd Kontrolera mieli daleko w d*, jego pomoc była im zbędna w tamtych warunkach, bo dokładność ich przyrządów była 10 razy lepsza i wyniki mieli cały czas przed oczami (i w uszach zresztą). -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Mon, 03 Oct 2022 12:10
Date: Mon, 03 Oct 2022 12:10
504 lines
22853 bytes
22853 bytes
On Fri, 30 Sep 2022 23:47:43 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> Jesli doskonale wiedzieli, to tez doskonale ukrywali. >> Twardo mowili o 100. > > Biorąc pod uwagę ich dalsze działania, to jakoś mocno zdziwiony nie > jestem. To troche bardziej skomplikowane bylo - pilot mial dopuszczenie do 100m IFR, ale nie przy podejsciu na dwie radiolatarnie. A przeciez podchodzili na FMS/GPS, a nie na radiolatarnie :-) W dodatku jeszcze PAR byl w uzyciu, choc czy spelniał definicje PAR ... ani nie prosili o uzycie na podejsciu. >>> Reszta to tylko konsekwencje tej błędnej >>> decyzji. Co ma do tego kontroler? >> >> Niby nic, ale kolejny punkt do pomyslenia ze wolno 100. > > Nie. To tak jakby kierowca ciężarówki widząc znak "100" na S-ce > pomyślał, że mu "wolno 100". Po prostu zapomnij o tego typu teoriach. > >> Ale nie 100m ich zabilo, tylko 10m. A moze nawet -10. >> >> Czy by ich 120m uratowało ... chyba niekoniecznie. > > W sensie, że gdyby nie zeszli poniżej minimalnej wysokości zniżania? > Jasne że to by ich uratowało. Nic by im nie groziło po prostu. Ale czy by nie zeszli? Prawdopodobnie pilot nie wiedzial lub zapomnial o przestawionym cisnieniu i myslal ze jest znacznie wyzej, wiec schodzil ostro. Nie zatrzymal sie na 100m, to czy zatrzymalby sie na 120? No ale moze cos by sie wydarzylo i zaregowali wczesniej. Bo odczyt 120m z RA raczej nie mialby wplywu - wiadomo, ze teren moze byc pofałdowany i RA moze się róznić od baro ... >>> Google Minimum Descent Height. >> Mierzone barometrycznie. > Owszem, może też być mierzone radarowo, Nie, barometrycznie. > GPSem, GPSem to troche watpie. > zależnie od okoliczności > i np. samolotu. W tym przypadku nie miało to praktycznego znaczenia, bo > tam nie ma istotnych przeszkód terenowych (w kontekście NPA i 120 m). W kontekscie 100m tez nie. > Natomiast oczywiście nie pozwala to latać po jakichś wąwozach, od tego > jest baro i ew. GPS. No wlasnie ... bezuzyteczny przyrzad :-) No dobra - bardzo uzyteczny, byłby ich uratowal, gdyby odejscie zadziałało. >> Brzozy tak wysoko nie rosna. Oni zeszli na kilkanascie m ponad grunt, >> i bodajze ponizej poziomu pasa ... > > To się IMHO mieści w pojęciu "znacznie poniżej MDA/H". Ale 120 czy 100m - niewielka roznica. Nie to ich zabilo. >> Samoloty chyba juz w wiekszosci uzywają GPS, ale to tak półoficjalnie, >> oficjalnie ciagle obowiazują radiolatarnie i ILS. > > Jednak samoloty używają GPS w pełni oficjalnie, i to od dłuższego czasu. > Do nawigacji poza podejściem do lądowania, oraz w "nieprecyzyjnym" > podejściu do lądowania, używają GPS już od dawna. Od kilkunastu lat > używają GPS (z WAAS i następnie z EGNOS) także podczas > "quasi-precyzyjnych" podejść do lądowania. Nie używa się wtedy ILS. > > Radiolatarnie (VOR) mogą być używane jako tylko swoje współrzędne, sam > odbiornik VOR/VHS nie jest wtedy wykorzystywany. > > Tu nie ma czegoś takiego jak nieoficjalne użycie. Nieoficjalnie to można > sobie spojrzeć na turystycznego Garmina w locie VFR małym samolotem. No wiec "puntow GPS" na oficjalnych mapach przybywa, ale czy VOR mozna zlekcewazyc ? > Oczywiście starsze samoloty, bez certyfikowanych odbiorników, używają > ILS, VOR, NDB i czego tam potrzebują. Nic tu się nie dzieje > "nieoficjalnie". No i przy CAT II/III potrzebny jest ILS. >> Problem z GPS jest taki, ze potrafi sie wrednie pomylic, i nawet nie >> wiadomo, ze sie pomylil. > > To jest problem z (niektórymi) odbiornikami np. turystycznymi. One > np. zakładają, że po włączeniu jesteś w tym samym miejscu, gdzie zostały > wyłączone (nawet, jeśli nie pokazują pozycji, to mogą umieszczać takie > dane w "śladzie"). Czasem zdarzy im się jakiś punkt "od czapy", > np. 200 km od prawdziwej pozycji. Po utracie sygnału pokazują pozycję > (zmieniającą się) jeszcze przez dłuższy czas. Itd. itd. No wlasnie - itd, itd. Sa i bardziej mylące przypadki. >> Co prawda INS+GPS znacznie obniza te szanse. > Użycie certyfikowanego odbiornika (oddzielnego lub jako elementu > większego systemu) praktycznie eliminuje tego typu problemy. "Jakość" > sygnału w okolicach podejść używających GPS jest dodatkowo > monitorowana. > Oczywiście dałoby się oszukać ten system, podobnie jak da się oszukać > ILS, VOR itd. - ale takie rzeczy nie dzieją się przypadkowo. >> Ale ja o te glupią undulacje pytam. TAWS ma co prawda wiekszą mape i >> nie narzeka. > No ale o co pytasz dokładnie? O to, czy odbiorniki lotnicze mają > funkcję, którą miały nawet odbiorniki turystyczne 20 lat temu??? > No pewnie że mają. Inną sprawą jest to, że undulacja jest zaznaczona na > mapach, jakby ktoś jednak potrzebował. > >> Ustawiasz cisnienie QNH czy QFE, lądujesz ... i wysokosc z GPS >> sie nie zgadza z oficjalnymi danymi. > > Dlatego właśnie one się zgadzają. > >> Ale ... w samolotach chyba nawet nie ma wyswietlania wysokosci w/g >> gps. Byc moze jest jaki komputer, ktory składa wszystkie wyniki. > > Zależy zapewne od samolotu, ale w ogóle można wyświetlić "gołe" wyniki > z GPSów (lat, lon, wysokość, szybkość GS). Normalnie się tego nie robi, Moze i mozna, gdzies gleboko w menu ... > aczkolwiek jakby wszystkie ADIRU przestały działać, to pewnie należałoby > tak zrobić. Tylko nie wiem, czy wtedy byłyby te wartości - ale jakby > problemem była część AD (z ADIRU), to pewnie tak. Zobacz chocby ten samolot z Brazylii co przeciągal nad Atlantykiem - jakos nikt nie wpadl, ze sa dobre dane z GPS. >> No to teraz uzywali, i nawigator rzucal uspokajace "100 ... 100". >> Co by ich zreszta uratowalo, gdyby jeszcze pilot potrafil prawidlowo >> odejsc. > Każdy pilot potrafi (w tym kontekście). Rozumiem, że oni mogli zapomnieć > o obniżeniu terenu, że mogli zastosować absurdalnie niebezpieczne > podejście, że mogli (wszyscy trzej) czekać, aż "ten drugi" zdecyduje > o przerwaniu podejścia, ale może bez przesady z tym brakiem > doświadczenia w GA. IMO - nawigator mial odczytywac RA, to byl wgapiony w RA. Czy widzial inne przyrzady ... moze i byly w zasiegu wzroku, ale poki odczytywal 100 i wiecej m, to malo istotne bylo. Drugi pilot - typowo jest "monitorujacy" i powinien minimalna wysokosc zglosic. Ale moze w LWP inny podział ról. A moze załozył, ze pilot chce zejsc ponizej minimow i wolal siedziec cicho. Szczegolnie, ze ciagle bylo ponad 100m RA. A potem wąwóz zaczął sie wznosic, ale zapas wysokosci nad terenem ciagle był, odejsc sie dało. Wiec co - samobójstwo czy jednak brak umiejetnosci? Specyficznych, bo kto by wiedzial, ze tu przycich uchod nie zadziała. >> No coz, w samolocie HEAD moze i sensowne, ale jak sie cos zepsuje w >> przed powrotem? > To inna sprawa, wtedy kapitan podejmuje decyzje. Niektóre usterki są > nieistotne, inne wymagają tego lub tamtego, a jeszcze inne "mayday > mayday mayday" i lądowania na najbliższym nadającym się do tego > lotnisku, albo poza nim. Ale co - inna lista MEL na lotnisko wylotu, a inna na powrot? Czy po prostu brak MEL i decyzja kapitana ... troche watpię, w cywilu tez latali, pewnie obowiazkowa. >> Pilot jakos niespecjalnie potrafil przerwac podejscie, bo za wolant >> najpierw pociągnąl za slabo, i AP nie wyłączył. > > Wątpię. To akuraz stwierdzone i zapisane w rejestratorach. > Może używał AP w trybie tylko sterowania kierunkiem (czy > instrukcja coś takiego w ogóle dopuszcza?). Czy dopuszcza to nie wiem, ale wiadomo, ze kanale poziomym (kierunek) rządził FMS, a w kanale pionowym pilot uzywał trybu "stabilizacja kąta schodzenia", gdzie jakis tam kąt pochylenia samolotu pilot reguluje gałką, a AP pilnuje, aby samolot go zachował. Kąt nie ma konkretnych wartosci, wiec pilot gałką reaguje na aktualną sytuację. > Ale szczerze mówiąc, nie > chce mi się już odgrzebywać tych szczegółów kolejny raz. > Zachowanie polegające na początkowo lekkim np. pociągnięciu wolantu > i użyciu potrzebnej siły dopiero po ułamku sekundy jest znane od dawna, > chociaż to raczej nie było to. Ciagle liczyl, ze automat odejdzie, ale ze nawigator juz bardzo male wysokosci RA mowil, to chcial pomóc. Zreszta przed lądowaniem ustalili "odejscie w automacie". > Problem nie polegał na tym, że oni sp* to odejście na wysokości 20m, > bo może i tak było, tylko na tym, że podjęli właściwie zgodnie decyzję > o zniżaniu (znacznie) poniżej 120m, właśnie do tych np. 20m. Jak to zwykle bywa - jeden blad to za malo. Tu nie chodzo o to, ze błednie ustalili zejscie do 100m zamiast do 120. To by nic nie spowodowalo. Bardzo wątpie, aby chcieli zejsc istotnie ponizej tych 100m, a na pewno nie tak majac opadania jakies 7m/s. Pilot po prostu myslal, ze jest duzo wyzej, bo mu tak wysokosciomierz pokazywal (jeden, a ma dwa). Co robil wtedy drugi pilot, to nie wiem. Ale RA ich ostrzegl ciagle 100m nad terenem, i to bylo wystarczajaco na odejscie, nawet jak sie teren podnosil. Tylko "odejscie w automacie" nie zadziałało, bo w tych ustawieniach nie działa. > I tak, to że 2P proponował odejście na 100m to w dalszym ciągu nie jest > brak zgodnej decyzji. W pierwszej wersji mial "odchodzimy" mowic 2P w tonie pytającym, w kolejnych mial to mowic 1P w tonie oznajmujacym - i to ciagle bylo zanim Macierewicz zacząl mieszac. Ale jakos nie wierze, aby pilot nie odchodzil, gdy nawigator nie moze nadążyć z odczytywaniem kolejnych zmniejszajacych sie wysokosci. IMO - chcial odejsc. > Obowiązkiem 2P było przejęcie dowództwa i kontroli > nad samolotem, gdy 1P nie przerwał zniżania poniżej minimum. Tak jest w liniach cywilnych, w wojsku moze inne zwyczaje/przepisy. Tak czy inaczej - nie zaszkodziloby, gdyby poinformowal o tej wysokosci. I nie wiem - nie patrzyl, czy wolal sie nie odzywac. Ktos tam jeszcze oproc nawigatora wysokosc odczytywal, czyzby sam Błasik? Bodajze na 100m skonczyl. > Dodatkowo > w kabinie był ich "główny" zwierzchnik - "najprawdopodobniej" :-) > i on także powinien zareagować w podobny sposób. Tu interpretacje są > różne, od takich, że generał był "payloadem" i nie miał wiedzy ani > wpływu na nic - raczej ekstremalnie nieprawdopodobne, przez takie, że Ale gdzie siedzial, i jakie przyrzady widział? > powinien po prostu zachęcić pilotów do GA, do takich, że w istocie to on > był dowódcą SP i że to on ponosił ostateczną odpowiedzialność za decyzje > w kokpicie, w tym że jego rozkazu wymagało odejście (to ostatnie też > raczej trudne do uwierzenia). > >> Nawiasem mowiac - w nowoczesnych samolotach tez sie zdarzalo - kapitan >> przyzwyczajony do dzialania wcissnal TOGA w czasie startu chcac miec >> pelną moc silnikow, a tu d* - to jest Airbus czy nowoczesny Boeing, >> nie ma pelnej mocy, jest taka, jaką winika z >> zaprogramowania/ustawienia. > > Oczywiście, i wszyscy o tym wiedzą (oraz sami ustawiają). W/w kapitan widac nie wiedzial. O wielu zaleznosciach w nowoczesnym samolocie dowiadujemy sie czytajac raport z katastrofy :-( Pilot niby powinien byc lepiej przeszkolony, ale patrz przypadek kpt Wrony ... > Dlatego > w sytuacjach, w których to konieczne, nie naciska się takich przycisków, > tylko po prostu ręcznie popycha się dźwignie do oporu (i następnie tam > się je utrzymuje, nie licząc airbusów 320+ itp). A z drugiej strony samolot ma "odejscie w automacie". > Może być np. tak, że dla pełnego ciągu trzeba dwa razy przycisk wcisnąć > - ale to już zależy od hardwaru. Tak czy owak, przyciski nie są do > odchodzenia przy "locie z drapaniem ziemi". A jesli mialo byc zejscie do 100m, i RA podaje 90m, a przed chwilą bylo 100 ? >> Tego przycisku sie wlasnie uzywa w takiej sytuacji, tzn >> przerwania lądowania na wysokosci 100m, po to ten przycisk jest. >> Stad tez bardzo prawdopodobna teoria, ze pilot powiedział >> "odchodzimy", wcisnal przycisk i spokojnie czekal na odejscie. > > Nie - ta teoria nie jest w żaden sposób prawdopodobna. Bardzo wątpię, by > ktokolwiek badający katastrofę (pomijam "podkomisję") brał ją na serio. > Zapytaj jakiegoś pilota, który lata samolotem z takim przyciskiem. "odejscie w automacie". Taka byla teoria i praktyka. > Na wysokości 20 metrów (z tendencją -X m/s) nie ma czegoś takiego jak > "spokojne czekanie". To tez czekal spokojnie na 90m. 80. 70 ... wiadomo, ze turbiny rozkrecaja sie powoli .. >> A ze silniki turbinowe ponoc powolne, to sie nie zdziwil, ze po >> wcisnieciu nic sie nie dzieje - silniki powinny nabrac powoli obrotow, >> dziób powoli podnosic. > > Nie, silniki nie mają tu nic do rzeczy. W pierwszej chwili samolot > zamienia energię kinetyczną na wysokość. A chwile potem przepada, bo ma za małą predkosc. Pilot musi o tym pamietac, i po to wlasnie automat. > Poza tym to wcale nie jest tak, że silniki podczas podejścia pracują > z minimalnymi obrotami (np. flight idle). Nic z tych rzeczy - i w ogóle > nie wolno w takich sposób podchodzić do lądowania (kryteria stabilności > - to czy tak tu nie było to inna sprawa). Pracują z niskimi. Nie najnizszymi, ale niskimi. No powiedzmy srednimi. W tym przypadku jeszcze nizszymi, bo przez ostre schodzenie nie byl potrzebny ciag silnikow, wiec automat ciągu musial zredukowac moc, aby nie rozpedzic samolotu za bardzo. > Normalnie klapy są wysunięte > do maksimum, generuje to duży opór powietrza, i silniki pracują ze > sporym ciągiem, właśnie po to, by w razie potrzeby był od razu dostępny. Tak czy inaczej - jest to moc/ciąg odpowiedni do znizania, a nie do wznoszenia. > Należy tylko schować nieco klapy. Schowasz klapy, to sily nosnej moze zabraknąc, bo predkosc za mala. > Tak czy owak, nawet przy flight idle energia kinetyczna wystarczy do > odejścia. Do wyrownania, moze niewielkiego wzniesienia. Trzeba zaraz zwiekszyc moc silnikow. >>> Ten przycisk jest tak samo z D4 wzięty jak 100 m. - chyba tylko po to, >>> żeby zaciemnić o co w tym chodziło, i żeby nie pokazać ogromu "domu >>> publicznego", którym to wszystko w istocie było. >> >> Ten przycisk to tego sluzy. > > Nie, nie do tego. W ogóle służy do odejść, owszem - ale nie takich. No nie takich. Bo instrukcja widac jakos malo wyraznie pisze, ze w tych ustawieniach "odejscie w automacie" nie zadziała. >> Tylko wpadlbys na to, ze odejscie przyciskiem wymaga ILS? > Bardzo wątpię by wymagał. Natomiast może wymagać AP w trybie APP/ILS, > owszem - to ma sens. Mógłby także alternatywnie wymagać sterowania > wysokością przez FMS, ale biorąc pod uwagę to, że tam FMS był dodany > poźniej, to nie wiem czy zostało to odpowiednio zintegrowane. Tez wątpie. Jakos właśnie tak było, ze trybie APP/ILS przycisk odejscia działa, a tu ILS nie bylo, to ustawili cos innego, i w tym trybie nie działa. Jakos tak miedzy wierszami mozna wyczytac, ale tu sie moge mylic, ze AP sklada sie z dwóch czesci - jeden niejako reguluje samolot i stabilizuje lot, druga czesc generuje gdzie ma leciec. Ma byc odejscie, to druga czesc generuje scieżkę odejscia. A przy ich ustawieniach druga częsc nie generowała zadnej scieżki. Gdzies w sieci jest instrukcja eksploatacji Tu-154, chcesz, to mozesz sie doczytac jak ten ABSU dziala. Tylko to sporo stron, cyrylicą i zdaje się pełne żargonu. >> A 100m ... tyle tez mial pilot w papierach, tylko w jednych warunkach, >> a w innych 120m ... mogl sie pomylic. > > Jasne jasne. > Pilotów było dwóch (trzech albo czterech, ale pozostali mieli prawo w to > nie wnikać). No to przeciez jeden nie bedzie drugiemu w papiery zaglądał :-) > Takie rzeczy omawia się przed startem, i dodatkowo powinni to jeszcze > omówić przed zniżaniem, w rodzaju "zniżamy się do 120 m (QFE), lecimy > najpóźniej do bliższej RL na tej wysokości, jeśli nad RL nie będzie > widać pasa/świateł, to natychmiast odchodzimy". Przed startem to byla piekna pogoda w prognozie. > Czy może wyglądało, że oni robili coś tego typu? Gdzies tam w polowie juz wiedzieli, ze bedzie mgla, ze prawdopodobnie wylądować sie nie da, i kapitan zadecydowal "podejdziemy i odejdziemy". I gdzies tam dalej "odejscie w automacie". Czy on cos zle ustawil to nie wiem, ale go jakos ani 2P ani mechanik nie sprostowali, ze odejscie nie zadziała. > Nawet z wysokością > 120 m? Czy raczej próbowali dużo wcześniej znaleźć się w kontakcie > wzrokowym z ziemią, następnie posiłkując się GPSem i ADFami (tak jak > załoga jaka zresztą) trafić na pas, i jak najwcześniej przyziemić, żeby > zmieścić się na pasie? Kierowal FMS, na podstawie GPS, i robil to prawie dobrze. Kto ustawial ADF to nie wiem - w CVR nie slychac, a ktos chyba ustawil. Albo 1P, albo zgrana zaloga i kazdy wie, co ma robic :-) Czy chcieli/1P chcial zejsc ponizej minimow aby pas zobaczyc - tego juz sie nie dowiemy. >>> Tam w ogóle nie było niczego takiego jak "wysokość decyzji" ani nie było >>> żadnych 100 m. Oni po prostu nie mieli prawa zejść poniżej 120 m. >> >> No to powinna byc wysokosc decyzji 120m. > > Ja widocznie piszę w sposób niezrozumiały - tam w ogóle nie było żadnej > "wysokości decyzji". Z "powinna" nie dyskutuję. > Nie wolno im było zejść poniżej 120 m (powyżej elewacji progu oraz AGL) > - to nie miało wiązać się z żadną decyzją. OK, niech bedzie, ale 120m powyzej progu w/g baro - a nie AGL. >>> Rozumiesz? >>> Oni mogli kontynuować zniżanie "asymptotycznie" do wysokości 120 m. >> >> Mniejsza o to. Nie zabilo ich 100m. > > Nie zabiło ich też 50 m ani 25 m, tylko kontakt z drzewami i następnie > z ziemią. Jednak to decyzja o zejściu poniżej minimum była tym, co > bezpośrednio spowodowało katastrofę. Drzewa sa tam jakie są - zabilo ich cos 15m AGL ... > Przypuszczam że może nie planowali zejścia do 20 m (na tej wysokości > RA jeszcze nie odchodzili), może to miało być "grubo poniżej 50 m" > - tak czy owak zaryzykowali i nie udało się. Ja tam mysle, ze nie ryzykowali. Po prostu 1P widzial ciagle bezpieczna wysokosc u siebie, z powodu przestawienia cisnienia, a 2P ... tu nie wiem - nie widzial, czy myslal, ze 1P chce jednak zejsc nizej i krył kolegę. No to on by ryzykował. Ale ciągle nie to ich zabiło. >> Bo prawdopodobnie pilota zmylil wysokociomierz, ktory zawyzal >> wskazania po przestawieniu cisnienia. Myslal, ze jest znacznie wyzej. > > Jasne jasne. To, że tak nie było, jest oczywiste dla mnie, ale - sam > w to naprawdę wierzysz? Jak najbardziej. W koncu ma leciec w/g wysokosciomierza, a kto zmienil cisnienie i kiedy - nie wiadomo. Wydaje mi sie, ze 1P, to niby powinien pamietac, ale moze łatwo zapomniec. Nie ulega watpliwosci, ze głowny wykokosciomierz 1P podawał wysokosc znacznie zawyzoną. > Tzn. oczywiście pilot mógł zapomnieć o obniżeniu terenu, to to tak. Moze nawet nie wiedzial. W normalnym podejsciu - nieistotne. Cos tam navigator mowil wczesniej o jakies dolince w CVR, ale niewyraznie wiec nie wiadomo o co chodzi. > Stąd zejście poniżej elewacji pasa. Niestety - "minima są krwią pisane" > (delikatnie parafrazując). > Pull up pull up - to też było niezrozumiałe? Instrukcja TAWS przewiduje, > że pilot ma obowiązek natychmiastowego przerwania końcowego podejścia > po usłyszeniu takiego ostrzeżenia. No tak zawodowcy mowili, ale IMO - nie mieli racji. Lądowanie to jakby nie patrzyc zderzenie z ziemią, a TAWS nie ostrzega, bo wie, ze samolot zmierza do pasa. Lotniska w Smolensku nie ma w bazie, wiec TAWS powinien ostrzec przy normalnym lądowaniu. I nalezy go zignorowac. Cos tam fachowcy dalej mowią, ze ma kilka trybow pracy, ze mozna sie bylo zorientowac, ale trzeba miec wyraźną instrukje i/lub dobre szkolenie. Moze zabrakło. A instrukcja pewnie pisana pod kątem cywilnych lotnisk i lotow. > Myślisz że byli pierwsi? Nic z tych rzeczy. Niestety obawiam się, że > także nie ostatni. > > A to, że nie potrafili używać (wykorzystywać z pożytkiem dla siebie) > takich prostych urządzeń jak TAWS to już kwestia wyszkolenia. W wielu > krajach piloci "HEAD" muszą mieć dużo więcej doświadczenia. A to swoją drogą. Prezydenta USA wożą doswiadczeni piloci, a nie tacy troche począkujący. >> A nawigator uspokajająco odczytywal w miare zgodną wysokosc z RA, >> kontroler z radaru uspokająco nadawal "w glisadzie", itd > > Kontrolera mieli daleko w d*, Tak, tym niemniej jakby krzyczal "w gore, w gore", to moze by kogos obudzil. A on krzyknął "horyzont" i to juz po herbacie. > jego pomoc była im zbędna w tamtych > warunkach, bo dokładność ich przyrządów była 10 razy lepsza i wyniki > mieli cały czas przed oczami (i w uszach zresztą). Jakos tak, ale ten fałszujący wysokosciomierz ... J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Mon, 03 Oct 2022 15:02
Date: Mon, 03 Oct 2022 15:02
352 lines
16865 bytes
16865 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > To troche bardziej skomplikowane bylo - pilot mial dopuszczenie do > 100m IFR, ale nie przy podejsciu na dwie radiolatarnie. > A przeciez podchodzili na FMS/GPS, a nie na radiolatarnie :-) W Smoleńsku nie było żadnego podejścia GPS, więc nie mogli (legalnie) tak podchodzić. Nie wydaje się także, by wykorzystywali funkcję "glideslope" FMS, chyba sterowali VS (autopilotem) ręcznie. > W dodatku jeszcze PAR byl w uzyciu, choc czy spelniał definicje PAR > ... ani nie prosili o uzycie na podejsciu. Nie było tam żadnego PAR. Nie wydaje mi się w ogóle, by w Rosji używali PAR. Nie da się korzystać z PAR bez uzgodnienia z (przeszkolonym itd.) ATC. Nie wiem też, czy piloci kiedykolwiek lądowali z PAR, ale może lądowali. Podejście PAR jest zupełnie inne, widać na pierwszy rzut oka w CVR. > Prawdopodobnie pilot nie wiedzial lub zapomnial o przestawionym > cisnieniu i myslal ze jest znacznie wyzej, wiec schodzil ostro. Tak, jasne. Samo mu się przestawiło, akurat wtedy, gdy TAWS zaczął krzyczeć. > Nie, barometrycznie. A jednak może być mierzone różnymi sposobami, w tym jednocześnie. > GPSem to troche watpie. A jednak. Formalnie minima GPS (z WAAS/EGNOS) nie są niższe niż ILS CAT I, aczkolwiek w praktyce dokładność GPS jest gdzieś tak w okolicach CAT II, no moożee między CAT I i II. Spodziewane jest zmniejszenie minimów podejść GPS (LPV) w przyszłości, ale jak to dokładnie będzie to chwilowo nie wiadomo. > No dobra - bardzo uzyteczny, byłby ich uratowal, gdyby odejscie > zadziałało. Jak to było? PEBKAC > No wiec "puntow GPS" na oficjalnych mapach przybywa, ale czy VOR mozna > zlekcewazyc ? W jakim sensie "zlekceważyć"? Nie musisz odbierać fizycznego sygnału radiowego z VOR, by używać go (jego współrzędnych) do nawigacji. Poza tym część (starszych) samolotów nie ma odbiorników GPS. Nie piszę tu o małych samolotach, bo one raczej są tylko VFR. Tak czy owak, życie VORów itp. zbliża się do końca. > Zobacz chocby ten samolot z Brazylii co przeciągal nad Atlantykiem > - jakos nikt nie wpadl, ze sa dobre dane z GPS. No ale jakie dane? Przecież mieli prawdziwe informacje o wysokości. To chyba jasne powinno być co się dzieje? Samoloty nie spadają płasko, prawie pionowo bez przeciągnięcia. Nie było podczas szkolenia? Czy może "tego samolotu nie można przeciągnąć*"? (* - drobnym drukiem). > Wiec co - samobójstwo czy jednak brak umiejetnosci? Brak umiejętności, ale nie jakiś wyjątkowy. Normalnie nie miałoby to znaczenia, gdyby nie został połączony ze zignorowaniem podstawowych zasad, które wymyślili bardziej doświadczeni piloci. > Specyficznych, bo kto by wiedzial, ze tu przycich uchod nie zadziała. Daj już spokój z tym przyciskiem. Czego nie rozumiesz w zdaniu "przycisk nie miał najmniejszego znaczenia"? Zrozum, że @ 120 m nie planowali używania przycisku, a tylko tam wciskanie go miałoby sens (zresztą dopiero później, nie tak daleko przed lotniskiem). Później, na małej wysokości, takie GA przeprowadza się ręcznie, bo przyciski nie dają niezbędnej kontroli. W ogóle wyciągnięcie tego przycisku to jest ściema, sam nie wiem - może mająca wybielić pilotów? Przecież wystarczy posłuchać CVR by wiedzieć że żaden przycisk nie miał jakiegokolwiek znaczenia. Myślisz że piloci, po wciśnięciu przycisku, cierpliwie by czekali (w nieskończoność) aż samolot się rozbije? I nie skomentowali by nawet jego niedziałania? A jednak po uderzeniu w drzewo nagle przypomnieli sobie jak się to robi ręcznie? To absurdalne. > Ale co - inna lista MEL na lotnisko wylotu, a inna na powrot? Brak wymaganego wyposażenia = nie startujemy, nieważne czy to lotnisko tu czy gdzieś. Dlatego często różne (niekrytyczne raczej, chociaż...) diverty wykonywane są nie na najbardziej logiczne lotnisko w pobliżu (wydawało by się), a na inne, z pozoru mało wygodne. Bo piloci wiedzą (a ta wiedza jest wsparta ich kontaktem z maintem), że jak wylądują gdzie nie trzeba, to samolot będzie uziemiony, aż się sprowadzi personel i np. części zamienne. > Czy po prostu brak MEL i decyzja kapitana ... troche watpię, > w cywilu tez latali, pewnie obowiazkowa. Tego jakoś nie umiem sparsować. >>> Pilot jakos niespecjalnie potrafil przerwac podejscie, bo za wolant >>> najpierw pociągnąl za slabo, i AP nie wyłączył. > To akuraz stwierdzone i zapisane w rejestratorach. Wątpię. FDR nie zapisuje intencji pilotów. > Czy dopuszcza to nie wiem, ale wiadomo, ze kanale poziomym (kierunek) > rządził FMS, a w kanale pionowym pilot uzywał trybu "stabilizacja kąta > schodzenia", gdzie jakis tam kąt pochylenia samolotu pilot reguluje > gałką, a AP pilnuje, aby samolot go zachował. > Kąt nie ma konkretnych wartosci, wiec pilot gałką reaguje na aktualną > sytuację. Owszem. Normalnie ustawia się po prostu V/S i to jest normalna procedura także w normalnych samolotach. Natomiast sterowanie ręczne wysokością (wolantem) przy jednoczesnej kontroli kierunku przez FMS to już nie jest normalna sprawa. Ale, zdaje się, w Tu-154 tak można (da się - jak widać). W sumie, jakby to był "zachodni" samolot, to takiego "modu" by nie było, i do katastrofy by nie doszło - nie da się sterować gałką V/S w pobliżu ziemi, a bez AP pewnie nie próbowaliby trafiać na pas w takiej mgle. > Bardzo wątpie, aby chcieli zejsc istotnie ponizej tych 100m, a na > pewno nie tak majac opadania jakies 7m/s. Pilot po prostu myslal, ze > jest duzo wyzej, bo mu tak wysokosciomierz pokazywal (jeden, a ma > dwa). Bardzo wątpię. To się "nie klei". Natomiast przypuszczalnie pilot rzeczywiście nieco stracił orientację w przestrzeni (w pionie). To normalne gdy się nie patrzy na przyrządy (a jak miał patrzeć, gdy musiał patrzeć przez okno). Tzn. tak jak piszesz mogłoby w ogóle być. Tyle że nie było - zapis rejestratorów (obu) byłby wtedy zupełnie inny. > Tylko "odejscie w automacie" nie zadziałało, bo w tych ustawieniach > nie działa. A w ogóle wiesz że nie działa? Skąd? Nie żeby miało to jakieś znaczenie - nie ma nawet najmniejszego. > W pierwszej wersji mial "odchodzimy" mowic 2P w tonie pytającym, w > kolejnych mial to mowic 1P w tonie oznajmujacym Nie przypominam sobie, ale nawet gdyby - "po czynach ich poznacie". > Ale jakos nie wierze, aby pilot nie odchodzil, gdy nawigator nie moze > nadążyć z odczytywaniem kolejnych zmniejszajacych sie wysokosci. > IMO - chcial odejsc. Aha. W takim razie niestety musiałbym zrewidować swoje zdanie nt. wyszkolenia pilotów tego tam ich pułku - oni nigdy nie powinni znaleźć się w kokpicie. Żadnego samolotu. >> Obowiązkiem 2P było przejęcie dowództwa i kontroli >> nad samolotem, gdy 1P nie przerwał zniżania poniżej minimum. > > Tak jest w liniach cywilnych, w wojsku moze inne zwyczaje/przepisy. Chyba nie, i w wojsku było tak chyba wcześniej - ale należałoby sprawdzić dla pewności. > Ktos tam jeszcze oproc nawigatora wysokosc odczytywal, czyzby sam > Błasik? Bodajze na 100m skonczyl. Ano. Obecność Błasika w kokpicie mogła wytworzyć psychologiczną próżnię, w której żadna z osób nie czuła się "uprawniona" do podjęcia decyzji o przerwaniu podejścia. Zwłaszcza w kontekście wcześniejszych uwag o lądowaniu do skutku (ale one przecież nie zakładały w żaden sposób schodzenia poniżej 120 m, a na pewno nie na 20 m). Młodzi piloci, brak doświadczenia (ale nie taki, by nie umieć GA), presja - idealne warunki do katastrofy. [Błasik] > Ale gdzie siedzial, i jakie przyrzady widział? Widział (jakiś) altimetr. Jaki by to nie był altimetr, wystarczał by powiedzieć "panowie, może zmywajmy się stąd" (lepiej nie "spadajmy stąd"). Z tym że oczywiście generał miał prawo w tym czasie czytać książkę albo myśleć o innych niebieskich migdałach - lepiej jednak byłoby robić to "z tyłu". >>> Nawiasem mowiac - w nowoczesnych samolotach tez sie zdarzalo - kapitan >>> przyzwyczajony do dzialania wcissnal TOGA w czasie startu chcac miec >>> pelną moc silnikow, a tu d* - to jest Airbus czy nowoczesny Boeing, >>> nie ma pelnej mocy, jest taka, jaką winika z >>> zaprogramowania/ustawienia. > > W/w kapitan widac nie wiedzial. A co to za wypadek konkretnie? Akurat starty z mniejszym ciągiem niż maksymalny to norma, więc raczej trudno o tym nie wiedzieć. Samemu się to ustawia itd. Może piloci wpisali błędne dane do FMS? Tak czy owak, jak się widzi znaki informujące o zbliżaniu się do końca pasa, to chyba jest raczej niezwykle prosta procedura, której wykonanie zajmuje jakieś 0,2 s, na uzyskanie maksymalnego ciągu silników? Gorzej mają "Rosjanie" (w rzeczywistości zwykle mieszkańcy różnych byłych republik ZSRR) w tych ich samolotach transportowych, bo one tam często są tak... "skonfigurowane", że maksymalny ciąg nie gwarantuje bezpiecznego startu. > Pilot niby powinien byc lepiej przeszkolony, ale patrz przypadek kpt > Wrony ... To zupełnie inna bajka. BTW spotykanym zaleceniem (aczkolwiek niekoniecznie w tamtym przypadku) dla pilotów jest takie, by nie włączać w czasie lotu żadnych "wybitych" bezpieczników, ponieważ może to spowodować pożar. Wiesz, kable przechodzą przez rozmaite miejsca, weźmy np. takie zbiorniki paliwa. Pilotów nie szkoli się ze szczegółami z tego, które bezpieczniki odpowiadają za jaką funkcjonalność samolotu (poza "memory items"). Oczywiście informacje na ten temat powinny być dostępne (w szczególności także w dokumentacji na pokładzie). Zdaje się też, że oni tam sprawdzali bezpieczniki, pewnie robił to 2P (bo kapitan pewnie pilotował samolot w sytuacji awaryjnej?), czy na pewno wiadomo czy bezpiecznik był już wtedy wyłączony? Nie wiadomo czy wciśnięcie by zresztą zadziałało - na ziemi to nieco inna sytuacja (ale pewnie jest to określone z dużym prawdopodobieństwem w raporcie). Tak więc może nie porównujmy tamtego 767 z Tu-154, bo to są sytuacje, które nie mają z sobą nic wspólnego. Zadaniem kapitana 767 było wylądować bezpiecznie, to było elementem jego szkolenia, i to zrobił prawidłowo. > A jesli mialo byc zejscie do 100m, i RA podaje 90m, a przed chwilą > bylo 100 ? To powiedzmy można sobie przyciski wciskać. Legalne to to nie jest, ale powiedzmy, że nie jest jakieś szczególnie niebezpieczne. Tylko po co oni mieliby wciskać cokolwiek @ 100 m (czy 90 m itp.), jeśli już znacznie wcześniej wiedzieli, że "jest grubo poniżej 50 m"? Ale "grubo poniżej 50 m", jeśli się chce jednak odejść, to już się przycisków nie wciska, tylko używa się "sterowania podstawowego", a wszystkie operacje wykonywane są "natychmiast". >> Nie, silniki nie mają tu nic do rzeczy. W pierwszej chwili samolot >> zamienia energię kinetyczną na wysokość. > > A chwile potem przepada, bo ma za małą predkosc. > Pilot musi o tym pamietac, i po to wlasnie automat. Nic z tych rzeczy, taki samolot nie mógłby być certyfikowany. Google Vref i Vs. Normalny pilot nie ma żadnego problemu z takim odejściem. Jeśli ma, to jakim cudem został pilotem (pomijam już HEAD)? Ale nie, absolutnie nie twierdzę, że oni mieliby z tym problem. BTW samoloty ostrzegają o przeciągnięciu. BTW2 jedna z pierwszych rzeczy, jakiej uczą w takiej szkole, to to, że przeciągnięcie może nastąpić przy każdej prędkości. > Pracują z niskimi. Nie najnizszymi, ale niskimi. No powiedzmy > srednimi. Typowo to jest > 50% N1, nawet > 60% N1 przy pełnych klapach i z podwoziem, przy 3-stopniowym podejściu. Tam, zdaje się, było bardziej płaskie podejście? Więcej N1. Ale oczywiście schodzili szybko - mniej N1. Tak czy owak, to są szczegóły, jasne jest (FDR), że od przeciągnięcia byli daleko. >> Należy tylko schować nieco klapy. > > Schowasz klapy, to sily nosnej moze zabraknąc, bo predkosc za mala. Dlatego nie chowa się klap całkowicie. To jest generalnie tak, że pierwsza połowa klap daje siłę nośną kosztem pewnego oporu powietrza, natomiast druga połowa daje opór powietrza kosztem (zyskiem?) pewnej siły nośnej. > Jakos tak miedzy wierszami mozna wyczytac, ale tu sie moge mylic, > ze AP sklada sie z dwóch czesci - jeden niejako reguluje samolot i > stabilizuje lot, druga czesc generuje gdzie ma leciec. AP nie "generuje" gdzie samolot ma lecieć. Takie rzeczy to tylko FMS. Albo piloci. > Gdzies tam w polowie juz wiedzieli, ze bedzie mgla, ze prawdopodobnie > wylądować sie nie da, i kapitan zadecydowal "podejdziemy i > odejdziemy". I gdzies tam dalej "odejscie w automacie". Szkoda tylko, że później zmienili zdanie. > Czy chcieli/1P chcial zejsc ponizej minimow aby pas zobaczyc - tego > juz sie nie dowiemy. To jest jasne dla każdego, kto zadał sobie trud przeczytania/przesłuchania CVR, i przyjrzenia się np. wykresom FDR itd. > OK, niech bedzie, ale 120m powyzej progu w/g baro - a nie AGL. Owszem, w szczególności jeśli RA pokazywał więcej. > Ja tam mysle, ze nie ryzykowali. Po prostu 1P widzial ciagle > bezpieczna wysokosc u siebie, To jest kompletnie niedorzeczne. Tak jakbyś pisał o jakimś innym wypadku. > No tak zawodowcy mowili, ale IMO - nie mieli racji. > Lądowanie to jakby nie patrzyc zderzenie z ziemią, a TAWS nie > ostrzega, bo wie, ze samolot zmierza do pasa. > Lotniska w Smolensku nie ma w bazie, wiec TAWS powinien ostrzec przy > normalnym lądowaniu. I nalezy go zignorowac. To jest może procedura kierowania wózkiem widłowym, ale nie samolotem. W samolocie należy zablokować część funkcjonalności TAWS, wciskając przycisk "terrain inhibit". No wiem, obligatoryjne szkolenie dla cywilów jest pewnie nieistotne w wojsku. [ATCo] > Tak, tym niemniej jakby krzyczal "w gore, w gore", to moze by kogos > obudzil. A on krzyknął "horyzont" i to juz po herbacie. No tak, z tym mogę się zgodzić. Ale nikt nie oczekiwał od niego, że ma krzyczeć cokolwiek w jakichkolwiek okolicznościach (a w każdym razie nie piloci). Procedura też tego nie przewidywała, i czy on tam w ogóle wiele widział na tym swoim radarze, to wątpię - to był raczej sprzęt używany w znacznie lepszych IMC (zgodnie z ich minimami - np. do 100 m AGL). > Jakos tak, ale ten fałszujący wysokosciomierz ... Kapitan miał ten wysokościomierz dokładnie tam, gdzie miał kontrolera, czyli w czterech literach, ponieważ nie miał żadnej możliwości nawet na niego spojrzeć. Dlatego mógł "bezkarnie" przestawić go na inne ciśnienie, aczkolwiek oczywiście zrobienie tego ukazuje tragiczny poziom szkolenia pilotów w tamtym "pułku". Jakby 2P (pilot "monitorujący") oraz NAV jasno komunikowali 1P np. "20 metrów nad wysokością pasa", "jeszcze półtora kilometra", albo "za szybko schodzimy" (w ogóle było coś o V/S), to może byłoby lepiej. Wszystko jednak zaczęło się od decyzji o "olaniu" minimów. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Mon, 03 Oct 2022 17:34
Date: Mon, 03 Oct 2022 17:34
630 lines
26992 bytes
26992 bytes
On Mon, 03 Oct 2022 17:02:50 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> To troche bardziej skomplikowane bylo - pilot mial dopuszczenie do >> 100m IFR, ale nie przy podejsciu na dwie radiolatarnie. >> A przeciez podchodzili na FMS/GPS, a nie na radiolatarnie :-) > > W Smoleńsku nie było żadnego podejścia GPS, więc nie mogli (legalnie) > tak podchodzić. Nie wydaje się także, by wykorzystywali funkcję > "glideslope" FMS, chyba sterowali VS (autopilotem) ręcznie. Tak czy inaczej - kierunkiem (w poziomie) sterowal FMS, a robil to na podstawie GPS i chyba INS. I legalnie czy nie - pilot wpisal do FMS punkt początku pasa w/g wspolrzednych GPS - prawie dobrze. >> W dodatku jeszcze PAR byl w uzyciu, choc czy spelniał definicje PAR >> ... ani nie prosili o uzycie na podejsciu. > > Nie było tam żadnego PAR. Nie wydaje mi się w ogóle, by w Rosji używali > PAR. Byl system RSP. "Radarowy system lądowania". Czy sie kwalifikuje jako PAR wedle polskich/swiatowych przepisow - nie wiem. Rozklekotany byl troche. > Nie da się korzystać z PAR bez uzgodnienia z (przeszkolonym itd.) > ATC. No to przeszkolony kontroler byl, i samolot naprowadzał, bez uzgodnienia. > Nie wiem też, czy piloci kiedykolwiek lądowali z PAR, ale może > lądowali. Trzeba by w raport popatrzec ... ale czy nasz PAR mozna porownac z RSP? > Podejście PAR jest zupełnie inne, widać na pierwszy rzut oka w CVR. No to w CVR slychac, ze kontroler co chwila podaje "na sciezce, w glisadzie". >> Prawdopodobnie pilot nie wiedzial lub zapomnial o przestawionym >> cisnieniu i myslal ze jest znacznie wyzej, wiec schodzil ostro. > > Tak, jasne. Samo mu się przestawiło, akurat wtedy, gdy TAWS zaczął > krzyczeć. Czyli sugerujesz, podobnie jak wielu, ze sam przestawil, aby uciszyc TAWS. Nie mowie nie, moglo tak byc ... ale co - zapomnial o tym za chwile? Byly tez glosy, ze nawigator przestawil - ale IMO mial do gałki daleko. >> Nie, barometrycznie. > A jednak może być mierzone różnymi sposobami, w tym jednocześnie. > >> GPSem to troche watpie. > > A jednak. > Formalnie minima GPS (z WAAS/EGNOS) nie są niższe niż ILS CAT I, > aczkolwiek w praktyce dokładność GPS jest gdzieś tak w okolicach CAT II, > no moożee między CAT I i II. Spodziewane jest zmniejszenie minimów > podejść GPS (LPV) w przyszłości, ale jak to dokładnie będzie to chwilowo > nie wiadomo. No to wlasnie piszę - "nieśmiało". GPS mamy od 40 lat, a tu ciagle "nie wiadomo". >> No dobra - bardzo uzyteczny, byłby ich uratowal, gdyby odejscie >> zadziałało. > Jak to było? PEBKAC Tak czy inaczej - jak navigator zaczal odczytywac 90 i mniej z RA, to sie pojawilo "odchodzimy". >> No wiec "puntow GPS" na oficjalnych mapach przybywa, ale czy VOR mozna >> zlekcewazyc ? > W jakim sensie "zlekceważyć"? Nie musisz odbierać fizycznego sygnału > radiowego z VOR, by używać go (jego współrzędnych) do nawigacji. A jak jest prawdziwa VOR, i na pokladzie masz stosowne odbiorniki i GPS ? > Poza tym część (starszych) samolotów nie ma odbiorników GPS. Nie piszę > tu o małych samolotach, bo one raczej są tylko VFR. > Tak czy owak, życie VORów itp. zbliża się do końca. Ano - mimo niesmialosci GPS sie w miare sprawdza, a VOR sa drogie. >> Zobacz chocby ten samolot z Brazylii co przeciągal nad Atlantykiem >> - jakos nikt nie wpadl, ze sa dobre dane z GPS. > > No ale jakie dane? Przecież mieli prawdziwe informacje o wysokości. A nie wiem czy mieli, jak im sie pitoty zapchaly. > To chyba jasne powinno być co się dzieje? Samoloty nie spadają płasko, > prawie pionowo bez przeciągnięcia. Nie było podczas szkolenia? Ten jakos wlasnie spadal plasko, a przeciagniecie bylo trudne do wyczucia. > Czy może "tego samolotu nie można przeciągnąć*"? (* - drobnym drukiem). > >> Wiec co - samobójstwo czy jednak brak umiejetnosci? > > Brak umiejętności, ale nie jakiś wyjątkowy. Normalnie nie miałoby to > znaczenia, gdyby nie został połączony ze zignorowaniem podstawowych > zasad, które wymyślili bardziej doświadczeni piloci. > >> Specyficznych, bo kto by wiedzial, ze tu przycich uchod nie zadziała. > > Daj już spokój z tym przyciskiem. Czego nie rozumiesz w zdaniu "przycisk > nie miał najmniejszego znaczenia"? To Twoje zdanie, a pilot zadecydowal wczesniej "odejscie w automacie". Fakt - jakby mial prawdziwe 100m, czy nawet 120m nad pasem, to moze by zdolal odejsc recznie mimo konfuzji ... > Zrozum, że @ 120 m nie planowali używania przycisku, a tylko tam > wciskanie go miałoby sens (zresztą dopiero później, nie tak daleko przed > lotniskiem). Później, na małej wysokości, takie GA przeprowadza się > ręcznie, bo przyciski nie dają niezbędnej kontroli. Mnie sie tam wydaje, ze skoro automat poprawnie odchodzi na 120m, to poprawnie odchodzi i na 50m. A tu moglo byc nawet 90m, tylko AGL. > W ogóle wyciągnięcie tego przycisku to jest ściema, sam nie wiem - może > mająca wybielić pilotów? Przecież wystarczy posłuchać CVR by wiedzieć że > żaden przycisk nie miał jakiegokolwiek znaczenia. Ale co chcesz z CVR wysluchac? Pada "odchodzimy", czy tam "odchodzimy?", i co - schodzą celowo dalej? > Myślisz że piloci, po wciśnięciu przycisku, cierpliwie by czekali > (w nieskończoność) aż samolot się rozbije? I nie skomentowali by nawet > jego niedziałania? W nieskonczonosc nie - tam sekundy decydowaly. Automat robi odejscie płynnie i spokojnie - sie wciska przycisk i czeka chwile, patrzac jak pieknie odchodzi. A jak nie odchodzi, to sie bierze wolant we wlasne rece. I jakby pilot wszystko prawidlowo zrobil, to by miejsca starczylo, a tu bylo za nisko, opadanie prawdopodobnie wysokie, no i jeszcze ta brzoza wysoka :-) > A jednak po uderzeniu w drzewo nagle przypomnieli sobie jak się to robi > ręcznie? > To absurdalne. Wczesniej. Zdaje sie, ze juz nawet byli w locie wznoszącym, ale teren tez sie wznosil. Byloby 10m wyzej - przelecieliby nad brzozą. >> Ale co - inna lista MEL na lotnisko wylotu, a inna na powrot? > Brak wymaganego wyposażenia = nie startujemy, nieważne czy to lotnisko > tu czy gdzieś. > > Dlatego często różne (niekrytyczne raczej, chociaż...) diverty > wykonywane są nie na najbardziej logiczne lotnisko w pobliżu (wydawało > by się), a na inne, z pozoru mało wygodne. Bo piloci wiedzą (a ta wiedza > jest wsparta ich kontaktem z maintem), że jak wylądują gdzie nie trzeba, > to samolot będzie uziemiony, aż się sprowadzi personel i np. części > zamienne. To jedno, a i paliwo czasem trzeba zrzucic. To mozna kawalek przeleciec. No ale prezydent czy premier latają tam gdzie chca, i co - samolot perfekcyjnie wystartuje z Warszawy, wyląduje w Afganistanie, tam sie jakas lampka zapali od np wentylacji w toalecie i co - towarzyszu prezydencie, czekamy tydzien az naprawią? Teraz ponoc w lotach HEAD ma byc zapasowa maszyna, wtedy zapasowa w remoncie :-) >> Czy po prostu brak MEL i decyzja kapitana ... troche watpię, >> w cywilu tez latali, pewnie obowiazkowa. > > Tego jakoś nie umiem sparsować. Piszesz, ze nie ma MEL. No to nie wiem - przy najmniejszej wykrytej awarii nie wolno wystartowac, czy kapitan na podstawie swojej wiedzy sam podejmuje decyzję? Ale to samolot (typ) uzywany tez w lotach cywilnych, i zaloże sie, ze odpowiednie przepisy MEL wymagaja, i taka MEL dla celow cywilnych jest. >>>> Pilot jakos niespecjalnie potrafil przerwac podejscie, bo za wolant >>>> najpierw pociągnąl za slabo, i AP nie wyłączył. >> To akuraz stwierdzone i zapisane w rejestratorach. > > Wątpię. FDR nie zapisuje intencji pilotów. Ale rejestruje ruch wolantu. Bylo takie niewielkie podciagniecie, ktore AP nie wylaczylo. >> Czy dopuszcza to nie wiem, ale wiadomo, ze kanale poziomym (kierunek) >> rządził FMS, a w kanale pionowym pilot uzywał trybu "stabilizacja kąta >> schodzenia", gdzie jakis tam kąt pochylenia samolotu pilot reguluje >> gałką, a AP pilnuje, aby samolot go zachował. >> Kąt nie ma konkretnych wartosci, wiec pilot gałką reaguje na aktualną >> sytuację. > > Owszem. Normalnie ustawia się po prostu V/S i to jest normalna procedura > także w normalnych samolotach. Tu nie ma takiego sterowania, ktore potrafi predkosc pionową ustawic. Jest jakis kąt ustawienia samolotu, ktory sie z grubsza na predkosc pionową zamienia, pilot ustawia i patrzy czy mu sie wariometr podoba. A potem patrzy na wysokosc, na odleglosc do lotniska i ewentualnie przestawia. > Natomiast sterowanie ręczne wysokością (wolantem) przy jednoczesnej > kontroli kierunku przez FMS to już nie jest normalna sprawa. > Ale, zdaje się, w Tu-154 tak można (da się - jak widać). Chyba nie tylko w Tu-154. Gdzies na YT sa omowione AP z Boeinga i Airbusa - mozna poszukac. Ale tu pilot nie uzywal wolantu tylko wlasnie w/w gałki. > W sumie, jakby to był "zachodni" samolot, to takiego "modu" by nie było, > i do katastrofy by nie doszło - nie da się sterować gałką V/S w pobliżu > ziemi, a bez AP pewnie nie próbowaliby trafiać na pas w takiej mgle. Mowisz, ze unikalny wynalazek radzieckich inzynierow? Watpie - prawdopodobnie zachodnie maja takie same mozliwosci. >> Bardzo wątpie, aby chcieli zejsc istotnie ponizej tych 100m, a na >> pewno nie tak majac opadania jakies 7m/s. Pilot po prostu myslal, ze >> jest duzo wyzej, bo mu tak wysokosciomierz pokazywal (jeden, a ma >> dwa). > > Bardzo wątpię. To się "nie klei". Natomiast przypuszczalnie pilot > rzeczywiście nieco stracił orientację w przestrzeni (w pionie). To > normalne gdy się nie patrzy na przyrządy (a jak miał patrzeć, gdy musiał > patrzeć przez okno). To sie wlasnie nie klei. Za oknem bialo. Patrzyl na przyrzady i regulował schodzenie. A wysokosciomierz mu mocno zawyzal. > Tzn. tak jak piszesz mogłoby w ogóle być. Tyle że nie było - zapis > rejestratorów (obu) byłby wtedy zupełnie inny. A co Ci sie nie zgadza? Mnie w miare pasuje - pilot widzi, ze jest za wysoko, wiec ostro schodzi, az go RA otrzezwia. >> Tylko "odejscie w automacie" nie zadziałało, bo w tych ustawieniach >> nie działa. > A w ogóle wiesz że nie działa? Skąd? > Nie żeby miało to jakieś znaczenie - nie ma nawet najmniejszego. No tak pisali. Nawet jakis eksperyment w locie na drugim samolocie byl. Z dokumentacji chyba tak wprost nie wynika, ze nie zadziala - raczej opisane inne przypadki wykorzystania, i ten jak ustawili nie jest wymieniony. >> W pierwszej wersji mial "odchodzimy" mowic 2P w tonie pytającym, w >> kolejnych mial to mowic 1P w tonie oznajmujacym > Nie przypominam sobie, ale nawet gdyby - "po czynach ich poznacie". No to powiedzial "odchodzimy", nacisnął przycisk, i rozpoczął wczesniej uzgodnione "odejscie w automacie". Co w tym dziwnego? Tak samo sie robi we wspolczesnych zachodnich samolotach. >> Ale jakos nie wierze, aby pilot nie odchodzil, gdy nawigator nie moze >> nadążyć z odczytywaniem kolejnych zmniejszajacych sie wysokosci. >> IMO - chcial odejsc. > > Aha. W takim razie niestety musiałbym zrewidować swoje zdanie > nt. wyszkolenia pilotów tego tam ich pułku - oni nigdy nie powinni > znaleźć się w kokpicie. Żadnego samolotu. Troche omijali procedury, ale widac taka byla koniecznosc. Chocby dlatego, ze instrukcja FMS nie przewidywala - i co z tym zrobic? Ale skoro iles tam specjalistow nie moglo ustalic czy przycisk zadziala czy nie i az eksperyment potrzebowali - to co sie dziwisz, ze pilot tez nie wiedzial. Niestety - tym razem za duzo błedow popełnił. >>> Obowiązkiem 2P było przejęcie dowództwa i kontroli >>> nad samolotem, gdy 1P nie przerwał zniżania poniżej minimum. >> >> Tak jest w liniach cywilnych, w wojsku moze inne zwyczaje/przepisy. > > Chyba nie, i w wojsku było tak chyba wcześniej - ale należałoby > sprawdzić dla pewności. Dowodca w wojsku jest dowodca, szczegolnie jak starszy stopniem :-) (tu akurat nie byl). Jak narzekano na zly podzial obowiazkow w załodze, to sie usilowalem doczytac wzorcowych obowiązków 2P. Niestety - cyrylicą było to jakos niewyraznie napisane, a i nasze przepisy mogły byc nieco inne. >> Ktos tam jeszcze oproc nawigatora wysokosc odczytywal, czyzby sam >> Błasik? Bodajze na 100m skonczyl. > > Ano. Obecność Błasika w kokpicie mogła wytworzyć psychologiczną próżnię, > w której żadna z osób nie czuła się "uprawniona" do podjęcia decyzji > o przerwaniu podejścia. Zwłaszcza w kontekście wcześniejszych uwag > o lądowaniu do skutku (ale one przecież nie zakładały w żaden sposób > schodzenia poniżej 120 m, a na pewno nie na 20 m). > Młodzi piloci, brak doświadczenia (ale nie taki, by nie umieć GA), > presja - idealne warunki do katastrofy. Presji to oni IMO wielkiej nie czuli, przynajmniej zanim Błasik przyszedl, sam Błasik tez raczej wielkiej nie wprowadzal - wiedzial co to znaczy lądować w chmurze. Za oknami biało, wiec i Najwazniejszy Pasazer sam widzi, ze nic nie widac. Moze mieli ochote nieco spoznic odejscie na tych 100m, i dojsc np do 80. Ale im nie wyszlo. I tylko jak pisze - 2P mi sie nie podoba - nie wiem - nie patrzyl na wysokosciomierz (jego dobrze pokazywal), czy patrzyl ale uznal, ze nie nalezy przeszkadzac w zejsciu ponizej minimow - w rozsadnych granicach. 50m to byloby rozsadne ? Gdzies tam ponoc w kokpicie padlo jeszcze "narwancy" - ktos, kto sie dobrze orientował mogl tak ocenic ostre schodzenie na wysokosci 100m baro. Ale tez glosno nie zwrocil uwagi. >> Ale gdzie siedzial, i jakie przyrzady widział? > > Widział (jakiś) altimetr. Jaki by to nie był altimetr, wystarczał by > powiedzieć "panowie, może zmywajmy się stąd" (lepiej nie "spadajmy > stąd"). No ale gdzie siedzial i jaki? Altimetrow barycznych jest 5 - po dwa przed pilotami, jeden dodatkowy na srodku - ten zaslanial nawigator, siedzący za pilotami. Byc moze mechanik ma u siebie na tablicy, i byc moze w kantorku nawigatora jest. https://www.youtube.com/watch?v=b3zB1Q1D9eM > Z tym że oczywiście generał miał prawo w tym czasie czytać książkę > albo myśleć o innych niebieskich migdałach - lepiej jednak byłoby robić > to "z tyłu". >>>> Nawiasem mowiac - w nowoczesnych samolotach tez sie zdarzalo - kapitan >>>> przyzwyczajony do dzialania wcissnal TOGA w czasie startu chcac miec >>>> pelną moc silnikow, a tu d* - to jest Airbus czy nowoczesny Boeing, >>>> nie ma pelnej mocy, jest taka, jaką winika z >>>> zaprogramowania/ustawienia. >> >> W/w kapitan widac nie wiedzial. > > A co to za wypadek konkretnie? Musialbym odszukac. Prawdopodobnie jeden z tych https://www.youtube.com/c/MentourPilotaviation/videos > Akurat starty z mniejszym ciągiem niż maksymalny to norma, więc raczej > trudno o tym nie wiedzieć. Samemu się to ustawia itd. Może piloci > wpisali błędne dane do FMS? Samemu sie ustawia i startuje "w automacie". Bez przycisku. > Tak czy owak, jak się widzi znaki informujące o zbliżaniu się do końca > pasa, to chyba jest raczej niezwykle prosta procedura, której wykonanie > zajmuje jakieś 0,2 s, na uzyskanie maksymalnego ciągu silników? No wlasnie - kapitan myslal, ze bardzo prosta - wciska TOGA i ma pelną moc. A w tym modelu nie. > Gorzej mają "Rosjanie" (w rzeczywistości zwykle mieszkańcy różnych > byłych republik ZSRR) w tych ich samolotach transportowych, bo one tam > często są tak... "skonfigurowane", że maksymalny ciąg nie gwarantuje > bezpiecznego startu. A w nowoczesnych zachodnich mozesz sie pomylic wpisujac parametry do komputera :-) >> Pilot niby powinien byc lepiej przeszkolony, ale patrz przypadek kpt >> Wrony ... > > To zupełnie inna bajka. BTW spotykanym zaleceniem (aczkolwiek > niekoniecznie w tamtym przypadku) dla pilotów jest takie, by nie włączać > w czasie lotu żadnych "wybitych" bezpieczników, ponieważ może to > spowodować pożar. Wiesz, kable przechodzą przez rozmaite miejsca, weźmy > np. takie zbiorniki paliwa. No ale zeby nie zauwazyc drugiego wybitego bezpiecznika na tym samym panelu? A moze faktycznie był schowany i nie wygladal na wybity. > Pilotów nie szkoli się ze szczegółami z tego, które bezpieczniki > odpowiadają za jaką funkcjonalność samolotu (poza "memory items"). I takich pulapek nowoczesny samolot ma wiele :-( > Oczywiście informacje na ten temat powinny być dostępne (w szczególności > także w dokumentacji na pokładzie). Zdaje się też, że oni tam sprawdzali I chyba są. Poza tym konsultowali sie z fachowcem na ziemi. > bezpieczniki, pewnie robił to 2P (bo kapitan pewnie pilotował samolot > w sytuacji awaryjnej?) A nawet "szef załogi" czyli przełozony stewardess. > czy na pewno wiadomo czy bezpiecznik był już > wtedy wyłączony? Prawie na pewno - jakby byl wlaczony, to by system zadzialal. Na ziemi wystarczylo wlaczyc i zadzialal. Ale czy wygladal na wybity? Nastepnym razem fotke telefonem zrobią. > Nie wiadomo czy wciśnięcie by zresztą zadziałało - na > ziemi to nieco inna sytuacja (ale pewnie jest to określone z dużym > prawdopodobieństwem w raporcie). > > Tak więc może nie porównujmy tamtego 767 z Tu-154, bo to są sytuacje, > które nie mają z sobą nic wspólnego. Zadaniem kapitana 767 było > wylądować bezpiecznie, to było elementem jego szkolenia, i to zrobił > prawidłowo. Ja tylko o stopniu znajomosci samolotu ... dobrze mowisz - nawet sie pilotow z tego nie szkoli. >> A jesli mialo byc zejscie do 100m, i RA podaje 90m, a przed chwilą >> bylo 100 ? > > To powiedzmy można sobie przyciski wciskać. Legalne to to nie jest, > ale powiedzmy, że nie jest jakieś szczególnie niebezpieczne. A po co jest "automat odejscia" ? > Tylko po co oni mieliby wciskać cokolwiek @ 100 m (czy 90 m itp.), > jeśli już znacznie wcześniej wiedzieli, że "jest grubo poniżej 50 m"? Kto wiedzial, ten wiedzial. 1P byc moze nie. A nawet jesli wiedzial, to po to jest automat, aby dobrze odchodzil, lepiej niz pilot. > Ale "grubo poniżej 50 m", jeśli się chce jednak odejść, to już się > przycisków nie wciska, tylko używa się "sterowania podstawowego", > a wszystkie operacje wykonywane są "natychmiast". Silniki sie swoje rozpedzaja, wolant sie sciaga plynnie - i automat to robi. >>> Nie, silniki nie mają tu nic do rzeczy. W pierwszej chwili samolot >>> zamienia energię kinetyczną na wysokość. >> >> A chwile potem przepada, bo ma za małą predkosc. >> Pilot musi o tym pamietac, i po to wlasnie automat. > > Nic z tych rzeczy, taki samolot nie mógłby być certyfikowany. > Google Vref i Vs. Przeciez na dlugo tego zapasu energii kinetycznej nie starczy. > Normalny pilot nie ma żadnego problemu z takim odejściem. Jeśli ma, > to jakim cudem został pilotem (pomijam już HEAD)? > Ale nie, absolutnie nie twierdzę, że oni mieliby z tym problem. Jakby sprobowali, to pewnie by nie mieli. Ba - zrobili to, i nie mieli, tylko brzoza byla za dluga. P.S o przycisku TOGA https://www.youtube.com/watch?v=KjAt8qC95cI Nie naciskasz, to musisz to wszytko zrobic sam. > BTW samoloty ostrzegają o przeciągnięciu. > BTW2 jedna z pierwszych rzeczy, jakiej uczą w takiej szkole, to to, > że przeciągnięcie może nastąpić przy każdej prędkości. I pewnie ucza, ze natychmiast trzeba nos opuscic. A tu ziemia blisko, bo sie minima olalo :-) >> Pracują z niskimi. Nie najnizszymi, ale niskimi. No powiedzmy >> srednimi. > Typowo to jest > 50% N1, nawet > 60% N1 przy pełnych klapach > i z podwoziem, przy 3-stopniowym podejściu. > Tam, zdaje się, było bardziej płaskie podejście? Więcej N1. Odwrotnie - pilot ostro schodzil. ~7m/s. > Ale oczywiście schodzili szybko - mniej N1. > Tak czy owak, to są szczegóły, jasne jest (FDR), że od przeciągnięcia > byli daleko. Tylko jak raptownie podrywasz maszyne, to łatwo przesadzic, i potem moze energii kinetycznej zabraknąc. Patrz wyzej - nowoczesny Boeing, i przycisk TOGA jest, i nalezy go uzywac. >>> Należy tylko schować nieco klapy. >> Schowasz klapy, to sily nosnej moze zabraknąc, bo predkosc za mala. > > Dlatego nie chowa się klap całkowicie. Ale samolot masz zbalansowany do schodzenia. Klapy, silniki, predkosc, kąt ustawienia - wszystko pasuje. A do wznoszenia sie nie pasuje. Trzeba ciag zwiekszyc i uwazac zanim naprawde nie wzrosnie. Owszem - pilot do tego szkolony, i powinien to zrobic dobrze ... ale lepiej uzyc TOGA. >> Jakos tak miedzy wierszami mozna wyczytac, ale tu sie moge mylic, >> ze AP sklada sie z dwóch czesci - jeden niejako reguluje samolot i >> stabilizuje lot, druga czesc generuje gdzie ma leciec. > > AP nie "generuje" gdzie samolot ma lecieć. Takie rzeczy to tylko FMS. > Albo piloci. To posluchaj "flight director" powyzej. >> Gdzies tam w polowie juz wiedzieli, ze bedzie mgla, ze prawdopodobnie >> wylądować sie nie da, i kapitan zadecydowal "podejdziemy i >> odejdziemy". I gdzies tam dalej "odejscie w automacie". > > Szkoda tylko, że później zmienili zdanie. IMO wlasnie nie zmienili. >> Czy chcieli/1P chcial zejsc ponizej minimow aby pas zobaczyc - tego >> juz sie nie dowiemy. > > To jest jasne dla każdego, kto zadał sobie trud > przeczytania/przesłuchania CVR, i przyjrzenia się np. wykresom FDR itd. FDR jest malo uzyteczny - rozdzielczosc wysokosciomierza jest ~60m. Wysokosci z FDR nie odczytasz. Chyba ze RA, ale trzeba dopasowac do terenu. >> OK, niech bedzie, ale 120m powyzej progu w/g baro - a nie AGL. > Owszem, w szczególności jeśli RA pokazywał więcej. Przed pasem moze byc wąwóz, ale moze byc górka. Karta podejscia pokazuje prawidlowe podejscie z wysokosciami baro. >> Ja tam mysle, ze nie ryzykowali. Po prostu 1P widzial ciagle >> bezpieczna wysokosc u siebie, > To jest kompletnie niedorzeczne. Tak jakbyś pisał o jakimś innym > wypadku. No przeciez mial przestawione cisnienie i widzial inna wysokosc. Pozostaje tylko pytanie czy o tym wiedzial i czy pamietal. >> No tak zawodowcy mowili, ale IMO - nie mieli racji. >> Lądowanie to jakby nie patrzyc zderzenie z ziemią, a TAWS nie >> ostrzega, bo wie, ze samolot zmierza do pasa. >> Lotniska w Smolensku nie ma w bazie, wiec TAWS powinien ostrzec przy >> normalnym lądowaniu. I nalezy go zignorowac. > > To jest może procedura kierowania wózkiem widłowym, ale nie samolotem. > W samolocie należy zablokować część funkcjonalności TAWS, wciskając > przycisk "terrain inhibit". > No wiem, obligatoryjne szkolenie dla cywilów jest pewnie nieistotne > w wojsku. To byl niestandardowy dodatek do Tu-154. Wiec i szkolenie nie wiadomo czy dobre. No ale jakby ten przycisk rozwiazywal sprawe, to czy by ostrzegl przed wleceniem w brzoze na 2km przed pasem? > [ATCo] >> Tak, tym niemniej jakby krzyczal "w gore, w gore", to moze by kogos >> obudzil. A on krzyknął "horyzont" i to juz po herbacie. > > No tak, z tym mogę się zgodzić. Ale nikt nie oczekiwał od niego, że ma > krzyczeć cokolwiek w jakichkolwiek okolicznościach (a w każdym razie nie > piloci). No, po to tam jest, zeby takie rzeczy krzyczec. Piloci o niego nie prosili, wiec pewnie i slabo sluchali - ale wyraznie mowil "w glisadzie". A wczesniej pytal "czy na wojskowym lotnisku lądowali". Potwierdzili, ale czy znali procedurę i czy wiedzieli co znaczy "horyzont" ? Tylko to i tak juz bylo po herbacie - kiepsko ich pilnowal. > Procedura też tego nie przewidywała, i czy on tam w ogóle wiele > widział na tym swoim radarze, to wątpię - to był raczej sprzęt używany > w znacznie lepszych IMC (zgodnie z ich minimami - np. do 100 m AGL). Sprzet byl stary, rozklekotany, komisja tam mu troche zarzutow postawila, tzn radarowi. >> Jakos tak, ale ten fałszujący wysokosciomierz ... > > Kapitan miał ten wysokościomierz dokładnie tam, gdzie miał kontrolera, > czyli w czterech literach, ponieważ nie miał żadnej możliwości nawet na > niego spojrzeć. Dlatego mógł "bezkarnie" przestawić go na inne > ciśnienie, aczkolwiek oczywiście zrobienie tego ukazuje tragiczny poziom > szkolenia pilotów w tamtym "pułku". No jak nie mogl spojrzec? Podstawowy przyrzad, przed nosem mial. A jak niby sterował samolotem, tzn kręcił gałką od kąta schodzenia? > Jakby 2P (pilot "monitorujący") oraz NAV jasno komunikowali 1P > np. "20 metrów nad wysokością pasa", "jeszcze półtora kilometra", albo > "za szybko schodzimy" (w ogóle było coś o V/S), to może byłoby lepiej. > Wszystko jednak zaczęło się od decyzji o "olaniu" minimów. NAV mial czytac RA, i czytal. Pech, ze akurat 100m trafilo na opadajace zbocze wąwozu, wiec czytal 100m. Ciekawe czy przy tym nie myslal, ze pilot wyrownal. Niby w zasiegu wzroku mial kilka wysokosciomierzy baro - powinien zauwazyc. 2P to sie zgadzam - powinien wczesniej zareagowac. Zakladajac, ze mial to w podziale obowiązkow. J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Tue, 04 Oct 2022 14:44
Date: Tue, 04 Oct 2022 14:44
175 lines
8246 bytes
8246 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: Wybacz, ale niektóre dziwne rozważania z równoległej rzeczywistości pomijam - przeczytaj coś na dany temat, będzie wiedział że to działa inaczej niż "mogłoby działać". > Trzeba by w raport popatrzec ... ale czy nasz PAR mozna porownac z > RSP? Procedury są zupełnie inne - w przypadku PAR kontroler cały czas mówi do pilota, pilot ściśle wykonuje polecenia kontrolera (poprawki), jeśli przestaje słyszeć kontrolera - GA. Dlatego PAR jest bezpieczniejszy, bo nie ma praktycznie opóźnień związanych z wymianą komunikatów, nie ma też wątpliwości, czy kontakt radiowy jest zachowany (bo transmisja jest ciągła i jednokierunkowa). [Altimetr STD] > Nie mowie nie, moglo tak byc ... ale co - zapomnial o tym za > chwile? A czemu miałby zapomnieć? > Byly tez glosy, ze nawigator przestawil - ale IMO mial do gałki > daleko. ABSURD - nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek manipulował kapitanowi jego gałkami bez wyraźnego polecenia. Tu już ryzykowne podejście nawet wiele nie zmienia. Nie wiem skąd bierzesz te pomysły, ale one po prostu są NIEDORZECZNE. > No to wlasnie piszę - "nieśmiało". GPS mamy od 40 lat, a tu ciagle > "nie wiadomo". Nie wiem co jest trudnego w tym, że GPS jest używany do nawigacji, także podczas podejść do lądowania w warunkach ograniczonej widoczności, od dłuższego czasu. Na pewno jest też pewniejszy i dokładniejszy niż wszelkie VORy i inne NDB, a także niż ILS CAT I. > A jak jest prawdziwa VOR, i na pokladzie masz stosowne odbiorniki i > GPS ? Przecież to obecnie typowa sytuacja. Naprawdę nie wierzysz w używanie GPS? [AF447] > A nie wiem czy mieli, jak im sie pitoty zapchaly. One raczej nie służą do pomiaru wysokości. Wiadomo w sposób oczywisty z raportu, że mieli dane o wysokości. Zresztą dane o szybkości też - poza IIRC kilkudziesięcioma sekundami, czy jakoś tak, gdzieś tam w okolicach FL370. RTF raport zamiast snuć domysły. > To Twoje zdanie, a pilot zadecydowal wczesniej "odejscie w automacie". "Po czynach ich poznacie". > Fakt - jakby mial prawdziwe 100m, czy nawet 120m nad pasem, to moze by > zdolal odejsc recznie mimo konfuzji ... To nie jest nic trudnego i każdy pilot to potrafi. > Mnie sie tam wydaje, ze skoro automat poprawnie odchodzi na 120m, > to poprawnie odchodzi i na 50m. A tu moglo byc nawet 90m, tylko AGL. "Wydaje się" - o tak. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. > Ale co chcesz z CVR wysluchac? > Pada "odchodzimy", czy tam "odchodzimy?", i co - schodzą celowo dalej? No a nie? Ktoś może protestuje? Słychać jakieś zdziwione głosy? Nie? A może wszyscy zachowują się tak, jakby CPT zamierzał zejść tak nisko jak "umie", a pozostali zamierzają mu na to pozwolić? Wszystko wygląda na próbę uzyskania kontaktu wzrokowego i lot na minimalnej wysokości, i nic nie wygląda tak, jak wyglądałoby odejście, czy próba odejścia, ze 120, czy jak wolisz ze 100 metrów. > W nieskonczonosc nie - tam sekundy decydowaly. Jeśli mamy ryzyko zderzenia z ziemią, to wykonujemy pewne czynności "natychmiast". Nie ma wśród nich wciskania takich przycisków ani czekania na nic. Nie ma czynności mimo ryzykownej sytuacji -> pilot nie podjął decyzji o odejściu. Są czynności -> podjął decyzję. Możesz to sobie dokładnie obejrzeć na wykresach z FDR, a w razie wątpliwości przesłuchać CVR. Wszystkie te materiały są ze sobą spójne i wskazują tylko na jeden konkretny przebieg zdarzeń. Jeśli coś chodzi jak kaczka, kwacze jak kaczka, itd. to dla mnie jest to KACZKA. A nie ZEBRA. Chociaż domyślam się, że niektóre osoby będą widzieć zebrę. BTW generalnie w przypadku podejść do lądowania w IMC bardzo często decydują sekundy, to nic wyjątkowego. To nie jest praca dla ludzi szczególnie wolno myślących. > To sie wlasnie nie klei. Za oknem bialo. > Patrzyl na przyrzady i regulował schodzenie. > A wysokosciomierz mu mocno zawyzal. W każdej chwili spodziewał się zobaczyć ziemię (albo ją widział), więc nie mógł już patrzeć na przyrządy. > A co Ci sie nie zgadza? Mnie w miare pasuje - pilot widzi, ze jest za > wysoko, wiec ostro schodzi, az go RA otrzezwia. I tylko spokojnie wyrównuje lot, mimo że bez problemu mógł wznieść się wyżej, co zresztą za chwilę zademonstrował (tyle że za późno). Tak tak. >>> Tylko "odejscie w automacie" nie zadziałało, bo w tych ustawieniach >>> nie działa. > No tak pisali. A konkretnie, kto i gdzie napisał, że przycisk nie działa? > Nawet jakis eksperyment w locie na drugim samolocie byl. I jaki był wynik? > Troche omijali procedury, ale widac taka byla koniecznosc. Rewelacyjnie. > Chocby dlatego, ze instrukcja FMS nie przewidywala - i co z tym > zrobic? Źródło tej informacji? > Presji to oni IMO wielkiej nie czuli, przynajmniej zanim Błasik > przyszedl, sam Błasik tez raczej wielkiej nie wprowadzal - wiedzial co > to znaczy lądować w chmurze. Pewnie, nie było żadnej presji. Jaaaasne. > I tylko jak pisze - 2P mi sie nie podoba - nie wiem - nie patrzyl na > wysokosciomierz (jego dobrze pokazywal), czy patrzyl ale uznal, > ze nie nalezy przeszkadzac w zejsciu ponizej minimow - w rozsadnych > granicach. 50m to byloby rozsadne ? Wszystko poniżej MDA byłoby nierozsądne. > No ale gdzie siedzial i jaki? > Altimetrow barycznych jest 5 - po dwa przed pilotami, jeden dodatkowy > na srodku - ten zaslanial nawigator, siedzący za pilotami. > > Byc moze mechanik ma u siebie na tablicy, i byc moze w kantorku > nawigatora jest. Nie widzę z związku z tematem. > Musialbym odszukac. > Prawdopodobnie jeden z tych > https://www.youtube.com/c/MentourPilotaviation/videos To jak znajdziesz to ew. możemy się mu przyjrzeć. > Ale samolot masz zbalansowany do schodzenia. Klapy, silniki, predkosc, > kąt ustawienia - wszystko pasuje. A do wznoszenia sie nie pasuje. Ogarnij się - GA to jest standardowa procedura. Z czym chcesz dyskutować? > To posluchaj "flight director" powyzej. FD nie "generuje" gdzie samolot ma lecieć. [terrain inhibit] > No ale jakby ten przycisk rozwiazywal sprawe, to czy by ostrzegl przed > wleceniem w brzoze na 2km przed pasem? Nie byłoby ostrzeżenia o "zwykłym" zbliżaniu się do ziemi (w konfiguracji do lądowania), ale mogliby np. dostać "sink rate pull up" albo inny "bank angle" itp. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Thu, 06 Oct 2022 12:30
Date: Thu, 06 Oct 2022 12:30
286 lines
12654 bytes
12654 bytes
On Tue, 04 Oct 2022 16:44:03 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > Wybacz, ale niektóre dziwne rozważania z równoległej rzeczywistości > pomijam - przeczytaj coś na dany temat, będzie wiedział że to działa > inaczej niż "mogłoby działać". > >> Trzeba by w raport popatrzec ... ale czy nasz PAR mozna porownac z >> RSP? > > Procedury są zupełnie inne - w przypadku PAR kontroler cały czas mówi No to kontroler caly czas mowil. Tzn co pewnien czas :-) > do pilota, pilot ściśle wykonuje polecenia kontrolera (poprawki), jeśli Skoro kontroler stale mowil "na sciezce, w glisadzie", to widac pilot wykonywal polecenia :-) A że tam latal jak glupi wyzej i nizej - to sie nie liczy. No i ruska procedura wymaga "kwitowania" przez pilota, czego nasz nie robil. > przestaje słyszeć kontrolera - GA. Dlatego PAR jest bezpieczniejszy, > bo nie ma praktycznie opóźnień związanych z wymianą komunikatów, nie ma > też wątpliwości, czy kontakt radiowy jest zachowany (bo transmisja jest > ciągła i jednokierunkowa). Pod warunkiem, ze radar dobrze mierzy, a nie ma 100m bledu w wysokosci :-( > [Altimetr STD] >> Nie mowie nie, moglo tak byc ... ale co - zapomnial o tym za >> chwile? > A czemu miałby zapomnieć? A czemu tak nisko zlecial? Czemu ponizej poziomu pasa? Czemu tak szybko spadal? >> Byly tez glosy, ze nawigator przestawil - ale IMO mial do gałki >> daleko. > > ABSURD - nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek manipulował kapitanowi jego > gałkami bez wyraźnego polecenia. Tu już ryzykowne podejście nawet wiele > nie zmienia. > Nie wiem skąd bierzesz te pomysły, ale one po prostu są NIEDORZECZNE. Ja tego nie wymyslilem - takie sugestie krążyły, nie pamietam - moze to nawet w oficjalnym raporcie bylo zawarte. Mnie sie sugestia nie podoba, bo IMHO - nawigator mialby problem siegnac do wysokosciomierza 1P, a to sie tam ustawia. Mozesz poszukac, co Macierewicz na to :-) Wersja spiskowa: a gdyby tak "samo" sie przestawiło? Awaria, kropla wilgoci, przeklamanie na szynie danych, zlosliwy soft. Przestawilo sie chwile po ostrzezeniu TAWS, wiec raczej ludzkie dzialanie. >> No to wlasnie piszę - "nieśmiało". GPS mamy od 40 lat, a tu ciagle >> "nie wiadomo". > Nie wiem co jest trudnego w tym, że GPS jest używany do nawigacji, także > podczas podejść do lądowania w warunkach ograniczonej widoczności, od > dłuższego czasu. Na pewno jest też pewniejszy i dokładniejszy niż > wszelkie VORy i inne NDB, a także niż ILS CAT I. Jak pisalem przy innych okazjach - GPS z rzadka potrafi sie wrednie pomylic o wiele metrow. I co gorsza - nie wiadomo, ze sie pomylil. Ma to male znaczenie w turystyce pieszej czy samochodowej, ale w samolocie z setka pasazerow we mgle - niedopuszczalne. Mozna to kontrolowac WAAS/EGNOS i INS. >> A jak jest prawdziwa VOR, i na pokladzie masz stosowne odbiorniki i >> GPS ? > > Przecież to obecnie typowa sytuacja. Naprawdę nie wierzysz w używanie > GPS? > > [AF447] >> A nie wiem czy mieli, jak im sie pitoty zapchaly. > > One raczej nie służą do pomiaru wysokości. > Wiadomo w sposób oczywisty > z raportu, że mieli dane o wysokości. Zresztą dane o szybkości też - > poza IIRC kilkudziesięcioma sekundami, czy jakoś tak, gdzieś tam > w okolicach FL370. RTF raport zamiast snuć domysły. OK, wysokosc chyba byla. Pomiar predkosci wymaga cisnienia odniesienia, ktore moze, i chyba nawet jest tez uzywane do pomiaru wysokosci. >> To Twoje zdanie, a pilot zadecydowal wczesniej "odejscie w automacie". > > "Po czynach ich poznacie". > >> Fakt - jakby mial prawdziwe 100m, czy nawet 120m nad pasem, to moze by >> zdolal odejsc recznie mimo konfuzji ... > > To nie jest nic trudnego i każdy pilot to potrafi. Niby tak, a w zaawansowanych Airbusach i Boeingach przycisk nadal jest. Widac pilot potrafi sie pomylic. Bo patrzac chocby po opisie, co ten przycisk robi, to calosc nie jest tez taka łatwa. >> Mnie sie tam wydaje, ze skoro automat poprawnie odchodzi na 120m, >> to poprawnie odchodzi i na 50m. A tu moglo byc nawet 90m, tylko AGL. > > "Wydaje się" - o tak. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. > >> Ale co chcesz z CVR wysluchac? >> Pada "odchodzimy", czy tam "odchodzimy?", i co - schodzą celowo dalej? > > No a nie? > Ktoś może protestuje? Słychać jakieś zdziwione głosy? Nie? > A może wszyscy zachowują się tak, jakby CPT zamierzał zejść tak nisko > jak "umie", a pozostali zamierzają mu na to pozwolić? Nawigator mowi 90, zakladajac ze pilot powiedzial "odchodzimy", to zaloga spokojnie czeka na to odejscie. Przynajmniej na poczatku spokojnie, bo w miare znikania metrow, to pewnie robi w gacie. Nawigator bohatersko czyta kolejne wysokosci, szybko spadajace. No ale skoro "odejscie w automacie", to co chcesz mowic? "podrywaj, ty ch*" ? > Wszystko wygląda na próbę uzyskania kontaktu wzrokowego i lot na > minimalnej wysokości, i nic nie wygląda tak, jak wyglądałoby odejście, To tak sie robi celowe zejscie do ziemi - z predkoscią ~10m/s RA, i ok 7m/s baro? Gdyby bylo wolniej, to moze bym i podejrzewal celowe zejscie, ale nurkowac 100m nad ziemią? > czy próba odejścia, ze 120, czy jak wolisz ze 100 metrów. Bo normalnie pilot wciska przycisk i spokojnie obserwuje, jak samolot plynnie odchodzi. Spodziewałbym sie ewentualnie tekstu "co jest, k*, dlaczego on nie odchodzi". >> W nieskonczonosc nie - tam sekundy decydowaly. > Jeśli mamy ryzyko zderzenia z ziemią, to wykonujemy pewne czynności > "natychmiast". Nie ma wśród nich wciskania takich przycisków ani > czekania na nic. Bylo 90m do ziemi, to jest bardzo normalne "odejscie w automacie". > Nie ma czynności mimo ryzykownej sytuacji -> pilot nie podjął decyzji > o odejściu. Są czynności -> podjął decyzję. Możesz to sobie dokładnie > obejrzeć na wykresach z FDR, a w razie wątpliwości przesłuchać CVR. > Wszystkie te materiały są ze sobą spójne i wskazują tylko na jeden > konkretny przebieg zdarzeń. Problem w tym, ze przycisk sladu w zapisach nie zostawia. Wiec nie wiesz czy wcisnąl i czekal na odejscie, czy nie wcisnąl i schodzil celowo. Tylko ta predkosc - pokaz mi takiego wariata. > BTW generalnie w przypadku podejść do lądowania w IMC bardzo często > decydują sekundy, to nic wyjątkowego. To nie jest praca dla ludzi > szczególnie wolno myślących. a gdzie tam. Przeciez sam pisales - normalnie wysokosc decyzji mieliby ze 140m, dobry pilot moze 120 (majad dopuszczone 100), schodziliby powoli, pilot wcisnalby przycisk, bez zbytniego pospiechu obserwowal odejscie. Nawet jakby przycisk nie zadzial, to po paru sekundach by zrobil recznie i byl ciagle 100m czy 80 nad terenem. A tu pilot przegapil 100m, trafil na zbocze wąwozu, zszedl za nisko i za szybko, brak reakcji przycisku go zaskoczyl, i byl juz bardzo blisko ziemi. Kazda sekunda wczesniej go mogla wyniesc ponad brzozę. >> To sie wlasnie nie klei. Za oknem bialo. >> Patrzyl na przyrzady i regulował schodzenie. >> A wysokosciomierz mu mocno zawyzal. > > W każdej chwili spodziewał się zobaczyć ziemię (albo ją widział), więc > nie mógł już patrzeć na przyrządy. Jakby widzial, to by sie nie rozwalil. Nie widzial. I tak sa piloci szkoleni, zeby nie wygladac przez okno, skoro tam nic nie widac, tylko patrzec na przyrzady. Ewentualnie spojrzec krotko, a potem na przyrzady. I tak w kółko, bo trzeba chocby predkosc kontrolowac. Ale nie "w automacie". >> A co Ci sie nie zgadza? Mnie w miare pasuje - pilot widzi, ze jest za >> wysoko, wiec ostro schodzi, az go RA otrzezwia. > > I tylko spokojnie wyrównuje lot, mimo że bez problemu mógł wznieść się > wyżej, co zresztą za chwilę zademonstrował (tyle że za późno). Tak tak. Ktore wyrownanie masz na mysli - 100m nad terenem, czy 20m ? >>>> Tylko "odejscie w automacie" nie zadziałało, bo w tych ustawieniach >>>> nie działa. >> No tak pisali. > A konkretnie, kto i gdzie napisał, że przycisk nie działa? > >> Nawet jakis eksperyment w locie na drugim samolocie byl. > I jaki był wynik? Ze nie dziala. >> Troche omijali procedury, ale widac taka byla koniecznosc. > Rewelacyjnie. > >> Chocby dlatego, ze instrukcja FMS nie przewidywala - i co z tym >> zrobic? > Źródło tej informacji? Ze oryginalny Tu-154 nie mial FMS, wiec instrukcja nie mogla opisywac jak go uzywac? Do tego chyba zrodla nie potrzebujesz. >> Presji to oni IMO wielkiej nie czuli, przynajmniej zanim Błasik >> przyszedl, sam Błasik tez raczej wielkiej nie wprowadzal - wiedzial co >> to znaczy lądować w chmurze. > Pewnie, nie było żadnej presji. Jaaaasne. Wczesniej nie bylo. "Co zrobimy ?" "podejdziemy i odejdziemy". >> I tylko jak pisze - 2P mi sie nie podoba - nie wiem - nie patrzyl na >> wysokosciomierz (jego dobrze pokazywal), czy patrzyl ale uznal, >> ze nie nalezy przeszkadzac w zejsciu ponizej minimow - w rozsadnych >> granicach. 50m to byloby rozsadne ? > > Wszystko poniżej MDA byłoby nierozsądne. Niby tak, ale pan prezydent chce wyladowac ... >> No ale gdzie siedzial i jaki? >> Altimetrow barycznych jest 5 - po dwa przed pilotami, jeden dodatkowy >> na srodku - ten zaslanial nawigator, siedzący za pilotami. >> >> Byc moze mechanik ma u siebie na tablicy, i byc moze w kantorku >> nawigatora jest. > > Nie widzę z związku z tematem. Gdzie siedzial Błasik i jaką wysokosć odczytywał. Bo ktos tam jeszcze oprocz nawigatora wysokosc mowil ... i tez przestal na 100m ... >> Musialbym odszukac. >> Prawdopodobnie jeden z tych >> https://www.youtube.com/c/MentourPilotaviation/videos > > To jak znajdziesz to ew. możemy się mu przyjrzeć. > >> Ale samolot masz zbalansowany do schodzenia. Klapy, silniki, predkosc, >> kąt ustawienia - wszystko pasuje. A do wznoszenia sie nie pasuje. > > Ogarnij się - GA to jest standardowa procedura. Z czym chcesz > dyskutować? To Ty dyskutujesz. Procedura jest istotnie bardzo standardowa - naciskasz przycisk i patrzysz jak samolot pieknie odchodzi. >> To posluchaj "flight director" powyzej. > > FD nie "generuje" gdzie samolot ma lecieć. Co co generuje? https://en.wikipedia.org/wiki/Flight_director_(aeronautics) > [terrain inhibit] >> No ale jakby ten przycisk rozwiazywal sprawe, to czy by ostrzegl przed >> wleceniem w brzoze na 2km przed pasem? > > Nie byłoby ostrzeżenia o "zwykłym" zbliżaniu się do ziemi > (w konfiguracji do lądowania), ale mogliby np. dostać "sink rate > pull up" albo inny "bank angle" itp. No i dostawali. Tylko ze po PULL UP rzekomo trzeba natychmiast podrywac w górę ... no - jak sie leci na normalne lotnisko, bez widocznosci, to istotnie trzeba ... J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Fri, 07 Oct 2022 17:42
Date: Fri, 07 Oct 2022 17:42
175 lines
8882 bytes
8882 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > No i ruska procedura wymaga "kwitowania" przez pilota, czego nasz nie > robil. W każdym razie do PAR ma się to nijak, jasne jest że oni formalnie realizowali podejście 2 NDB, a praktycznie to było jakieś nieoficjalne podejście LNAV połączone z wzrokową kontrolą wysokości (odległości od ziemi) w warunkach wymagających przynajmniej ILS CAT II. > A czemu tak nisko zlecial? Czemu ponizej poziomu pasa? > Czemu tak szybko spadal? Bo chciał uzyskać kontakt wzrokowy z ziemią, na tyle wcześnie, by do pasa zbliżać się w locie poziomym na minimalnej wysokości, i by przyziemić jak najwcześniej, zamiast ustawiać się w osi pasa gdy już się do niego doleci (na co nie ma czasu / długości pasa). Tyle że to niebezpieczne, i dlatego od dawna się tego nie robi. Aczkolwiek niektórzy robią. Tu dodatkowo pilot popełnił błędy wynikające z braku wiedzy, nieuwagi, wielu rzeczy do roboty, i/lub braku doświadczenia. > Ja tego nie wymyslilem - takie sugestie krążyły, nie pamietam - moze > to nawet w oficjalnym raporcie bylo zawarte. Jasne, słyszałem też, że w 9/11 całe samoloty łącznie z silnikami wyparowały, ale ocalały paszporty terrorystów oraz stożek dziobowy samolotu. > Jak pisalem przy innych okazjach - GPS z rzadka potrafi sie wrednie > pomylic o wiele metrow. IIRC największy błąd w historii podejść GPS/SBAS to było 12 metrów, czy jakoś tak, w poziomie. > I co gorsza - nie wiadomo, ze sie pomylil. > Ma to male znaczenie w turystyce pieszej czy samochodowej, ale w > samolocie z setka pasazerow we mgle - niedopuszczalne. Ale rozumiesz, że GPSy lotnicze nieco inaczej działają? Inne są wymagania, nie ma np. dead reckoningu, to są raczej odbiorniki dwuczęstotliwościowe itd. > Pomiar predkosci wymaga cisnienia odniesienia, ktore moze, i chyba > nawet jest tez uzywane do pomiaru wysokosci. Nie jestem pewien o jakim ciśnieniu odniesienia piszesz. Ciśnienie otoczenia? Za to ostatnie odpowiadają porty statyczne. Nie żeby to miało tu jakieś znaczenie - AF447 miał wysokość cały czas, a szybkości względem powietrza prawie cały czas. > Niby tak, a w zaawansowanych Airbusach i Boeingach przycisk nadal > jest. Widac pilot potrafi sie pomylic. > Bo patrzac chocby po opisie, co ten przycisk robi, to calosc nie jest > tez taka łatwa. W przypadku skomplikowanego odejścia, może tak, ale nie wtedy, gdy po prostu pilot ma się nie rozbić o ziemię. Ale możesz nie wierzyć, to nie moja sprawa. > To tak sie robi celowe zejscie do ziemi - z predkoscią ~10m/s RA, i ok > 7m/s baro? Pewnie nie do końca, ale też bez przesady. 7m/s (nie sprawdzam czy akurat tyle było i na jakiej wysokości) to jest ok. 1400 FPM, i właśnie sprawdziłem, że EGPWS ostrzega "sink rate" od 1031 FPM @ 0 AGL, oraz "pull up" od 1500 FPM @ 0 AGL. Na wysokości 100 metrów robi się z tego ok. 1500 FPM dla sink rate oraz 1770 FPM dla pull up. "Sink rate" to jest dość częste ostrzeżenie w podejściach wzrokowych (w lotach pasażerskimi samolotami). Nie mówię że to jakoś bardzo dobrze, ale tak jest. Na wysokości 100m TAWS nawet by o tym nie ostrzegał, przy 7 m/s. Główny problem nie był w V/S, tylko w tym, że robili to na ślepo. > Spodziewałbym sie ewentualnie tekstu "co jest, k*, dlaczego on nie > odchodzi". Sam widzisz. I może jakiejś reakcji? > Bylo 90m do ziemi, to jest bardzo normalne "odejscie w automacie". Owszem. Ale potem było mniej. Przy 60m jasne już było, że nie odchodzi. Tylko, obawiam się, nikt się nie spodziewał żadnego odejścia. W każdym razie to wynika przynajmniej z CVR. > a gdzie tam. Przeciez sam pisales - normalnie wysokosc decyzji mieliby > ze 140m, dobry pilot moze 120 (majad dopuszczone 100), schodziliby > powoli, pilot wcisnalby przycisk, bez zbytniego pospiechu obserwowal > odejscie. Nawet jakby przycisk nie zadzial, to po paru sekundach > by zrobil recznie i byl ciagle 100m czy 80 nad terenem. Niczego podobnego nie pisałem. Przeciwnie, pisałem że oni nie mieli żadnej wysokości decyzji. Dobry pilot zostałby na 120 m. Powinni zacząć wyrównywanie na 140 - 150 m, tak. > Jakby widzial, to by sie nie rozwalil. Skąd ten pomysł? Wiesz jak wygląda latanie we mgle? Na youtubie powinno coś być. W każdym razie to, że pilot widzi ziemię nie oznacza, że jest w stanie zareagować odpowiednio szybko na zbliżające się (wyłaniające się nagle z mgły) przeszkody. Dlatego nie może być przeszkód. Ale co innego "legalne" podejście CAT II, a co innego dzikie lądowanie na nieprzystosowanym lotnisku. > I tak sa piloci szkoleni, zeby nie wygladac przez okno, skoro tam nic > nie widac, tylko patrzec na przyrzady. > Ewentualnie spojrzec krotko, a potem na przyrzady. I tak w kółko, > bo trzeba chocby predkosc kontrolowac. Ale nie "w automacie". Mylisz się całkowicie. W praktyce nie da się patrzeć "krótko", a potem na przyrządy itd. Stąd podział ról - PF i PM. Tu jeszcze był NAV. Aczkolwiek przyznaję, że raczej nie stanowili zgranej załogi - może to kwestia kwalifikacji. > Ktore wyrownanie masz na mysli - 100m nad terenem, czy 20m ? To drugie, bo przecież pierwszego nie było. >>> Nawet jakis eksperyment w locie na drugim samolocie byl. >> I jaki był wynik? > > Ze nie dziala. Ale wiesz to? Źródło? > Ze oryginalny Tu-154 nie mial FMS, wiec instrukcja nie mogla opisywac > jak go uzywac? Do tego chyba zrodla nie potrzebujesz. Instrukcja nie jest wycięta w kamieniu, modyfikuje się ją od czasu do czasu, a także po wszelkich istotnych zmianach. > Niby tak, ale pan prezydent chce wyladowac ... Przed chwilą napisałeś, że nie było presji - zdecyduj się. > Gdzie siedzial Błasik i jaką wysokosć odczytywał. > Bo ktos tam jeszcze oprocz nawigatora wysokosc mowil ... i tez > przestal na 100m ... Może i tak, a co z tego wynika? > To Ty dyskutujesz. Procedura jest istotnie bardzo standardowa - > naciskasz przycisk i patrzysz jak samolot pieknie odchodzi. W określonych przypadkach, tak. W innych, jest tak jak napisałem. Każdy pilot potrafi to zrobić bez problemu, tamten także potrafił. >> FD nie "generuje" gdzie samolot ma lecieć. > > Co co generuje? > https://en.wikipedia.org/wiki/Flight_director_(aeronautics) Wyobraź sobie, że ja wiem co to jest FD, i wiem także, że on nie "generuje" gdzie samolot ma lecieć. Na tej stronie też to zresztą chyba wiedzą? > No i dostawali. > Tylko ze po PULL UP rzekomo trzeba natychmiast podrywac w górę ... > no - jak sie leci na normalne lotnisko, bez widocznosci, to istotnie > trzeba ... Zawsze trzeba. Jeśli się ląduje na lotnisku, którego nie ma w bazie (HEAD, w celach "turystycznych"?), to trzeba wcisnąć terrain inhibit. Wtedy nie ma pull up (jeśli nie wynika to z czegoś innego niż brak w bazie) i nie musimy robić GA. Przecież to są proste sprawy. Nie wiem nad czym się tu rozwodzić. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Mon, 10 Oct 2022 15:03
Date: Mon, 10 Oct 2022 15:03
349 lines
16020 bytes
16020 bytes
On Fri, 07 Oct 2022 19:42:34 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> No i ruska procedura wymaga "kwitowania" przez pilota, czego nasz nie >> robil. > > W każdym razie do PAR ma się to nijak, jasne jest że oni formalnie > realizowali podejście 2 NDB, a praktycznie to było jakieś nieoficjalne > podejście LNAV połączone z wzrokową kontrolą wysokości (odległości od > ziemi) w warunkach wymagających przynajmniej ILS CAT II. Ale to jednak jest "radar lądowania" wedle terminologii rosyskiej, i co istotniejsze - szkolenie na Tu-154 moze sie na nim opierac. Czy nasi mocno pozmieniali regulaminy? Moze tak, moze nie. Tak czy inaczej - nie to ich zabiło. >> A czemu tak nisko zlecial? Czemu ponizej poziomu pasa? >> Czemu tak szybko spadal? > > Bo chciał uzyskać kontakt wzrokowy z ziemią, na tyle wcześnie, by do > pasa zbliżać się w locie poziomym na minimalnej wysokości, i by Moze bym sie zgodzil, gdyby nie predkosc schodzenia. On schodzil ostro - 100m nad ziemia. Wariatem lub samobójcą musialby byc. > przyziemić jak najwcześniej, zamiast ustawiać się w osi pasa gdy już się > do niego doleci (na co nie ma czasu / długości pasa). Nie rozumiem - liczysz na to, ze niskiej odleglosci zobaczy pas? lub choc te reflektory? > Tyle że to niebezpieczne, i dlatego od dawna się tego nie robi. > Aczkolwiek niektórzy robią. Jak nie ma innego wyjscia, to trzeba i tak, ale tu bylo, a w cywilnych liniach dba sie o to, aby inne wyjscie bylo ... >> Ja tego nie wymyslilem - takie sugestie krążyły, nie pamietam - moze >> to nawet w oficjalnym raporcie bylo zawarte. > > Jasne, słyszałem też, że w 9/11 całe samoloty łącznie z silnikami > wyparowały, ale ocalały paszporty terrorystów oraz stożek dziobowy > samolotu. A to chyba ladnie bylo widac na zdjeciach z Pentagonu. Co innego wieże - tam nic nie wyparowało na początku. Tak swoją drogą ... to jaka roznica miedzy wiezami a Pentagonem? >> Jak pisalem przy innych okazjach - GPS z rzadka potrafi sie wrednie >> pomylic o wiele metrow. > > IIRC największy błąd w historii podejść GPS/SBAS to było 12 metrów, czy > jakoś tak, w poziomie. A ja pamietam z 500. Na tanich odbiornikach ogolnego stosowania, bez SBAS. WAAS to np rok 2003, co tlumaczy pewną "nieśmiałość" w lotnictwie. >> I co gorsza - nie wiadomo, ze sie pomylil. >> Ma to male znaczenie w turystyce pieszej czy samochodowej, ale w >> samolocie z setka pasazerow we mgle - niedopuszczalne. > > Ale rozumiesz, że GPSy lotnicze nieco inaczej działają? Inne są > wymagania, nie ma np. dead reckoningu, to są raczej odbiorniki > dwuczęstotliwościowe itd. Dawniej cywile nie mieli dostepu do pasma wojskowego. Teraz troche inaczej ... od pewnego czasu. >> Niby tak, a w zaawansowanych Airbusach i Boeingach przycisk nadal >> jest. Widac pilot potrafi sie pomylic. >> Bo patrzac chocby po opisie, co ten przycisk robi, to calosc nie jest >> tez taka łatwa. > > W przypadku skomplikowanego odejścia, może tak, ale nie wtedy, gdy po > prostu pilot ma się nie rozbić o ziemię. > > Ale możesz nie wierzyć, to nie moja sprawa. Sie z tobą zgadzam, ale lotnictwo cywilne unika niepotrzebnego ryzyka, wiec pilot wciska przycisk na dlugo zanim ma sie rozbic. Byc moze co innego, jak mu TAWS mowi "pull up". >> To tak sie robi celowe zejscie do ziemi - z predkoscią ~10m/s RA, i ok >> 7m/s baro? > > Pewnie nie do końca, ale też bez przesady. 7m/s (nie sprawdzam czy > akurat tyle było i na jakiej wysokości) to jest ok. 1400 FPM, W pierwszym protokole z odsluchu bylo tak ze o 10:40:32.9 nawigator mowi 200, ..:37.1 mowi 150, ..:42.6 mowi 100. sekunde wczesniej ktos inny mowi 100. Podobno drugi pilot. Wychodzi 10m/s wedlug RA. 7 gdzies w raporcie bylo. I teraz uwaga - 10:40:48.7 - nawigator znow mowi 100. Trafili na zbocze, czy wyrownali? 6 sekund ostrego schodzenia z predkoscia ~7-10m/s od wysokosci 100m? Nie wierze, zeby to mogło byc swiadomie. 2P nic nie mowi ... przestal oglądac przyrzady, czy kryje kolegę? Czy pilot wyrownal? Rejestrator przyspieszenia pionowego nie zarejestrowal, "pitch angle" tez w miare staly, pozycja wolantu leciutko sie zmienia ... chyba nie wyrownal. > i właśnie sprawdziłem, że EGPWS ostrzega "sink rate" od 1031 FPM > @ 0 AGL, oraz "pull up" od 1500 FPM @ 0 AGL. Na wysokości 100 metrów > robi się z tego ok. 1500 FPM dla sink rate oraz 1770 FPM dla pull up. No i o 10:40:44 TAWS mowi "Pull up". A chyba myslal, ze jest wyzej. Normalna predkosc opadania przy lądowaniu to 3.5m/s (sciezka 2st 40min), o tyle isotne, ze rosnie tez wysokosc o ktorą samolot jeszcze schodzi przy odejsciu. Minimalna wysokosc odejscia jest 4-6m przy 4m/s, 15m przy 5m/s ... Inne wykresy (radzieckie) pokazuja 10m przy 3.5m/s, 20m przy 5m/s, 50m przy 8m/s - i dlatego to tak istotne ... > "Sink rate" to jest dość częste ostrzeżenie w podejściach wzrokowych > (w lotach pasażerskimi samolotami). Nie mówię że to jakoś bardzo > dobrze, ale tak jest. Na wysokości 100m TAWS nawet by o tym nie > ostrzegał, przy 7 m/s. Jak pisales - przy 7.5m/s juz by ostrzegl. No i ostrzegal, tylko ze powiedzial "Terrain ahead" bo ma wyzszy piorytet. Nie mowie nie - pilot ktory wie co robi, bo widzi, spokojnie sobie z tym na 100m poradzi. Ale ten nie widzial. > Główny problem nie był w V/S, tylko w tym, że robili to na ślepo. Na slepo, to w ogole nie powinni ponizej 100m schodzic. czy nawet ponizej 120m. Ale dla mnie to dowod, ze pilot myslal, ze jest wyzej, bo pokaz mi takiego gieroja, co bedzie tak ostro nurkował do ostatniego metra. >> Spodziewałbym sie ewentualnie tekstu "co jest, k*, dlaczego on nie >> odchodzi". > Sam widzisz. I może jakiejś reakcji? Reakcja chwile pozniej. No i nastąpiła. Ale - moze najpierw ponownie przycisk? >> Bylo 90m do ziemi, to jest bardzo normalne "odejscie w automacie". > Owszem. Ale potem było mniej. Przy 60m jasne już było, że nie odchodzi. 60m bylo 2 sekundy po 90. Ale szarpniecie wolantu jakies 4-5s pozniej - dlugo czekal .. IMO - za dlugo. A cenne metry przepadly i zabrakło. > Tylko, obawiam się, nikt się nie spodziewał żadnego odejścia. W każdym > razie to wynika przynajmniej z CVR. A jednak "odchodzimy na drugie" 1P powiedzial ... przy ~100m RA. 2P potwierdzil. (z protokołu IES). >> a gdzie tam. Przeciez sam pisales - normalnie wysokosc decyzji mieliby >> ze 140m, dobry pilot moze 120 (majad dopuszczone 100), schodziliby >> powoli, pilot wcisnalby przycisk, bez zbytniego pospiechu obserwowal >> odejscie. Nawet jakby przycisk nie zadzial, to po paru sekundach >> by zrobil recznie i byl ciagle 100m czy 80 nad terenem. > > Niczego podobnego nie pisałem. Przeciwnie, pisałem że oni nie mieli > żadnej wysokości decyzji. Dobry pilot zostałby na 120 m. Powinni zacząć > wyrównywanie na 140 - 150 m, tak. Nie wiem czy tak sie da. Wyrowna, potem zobaczy pas - i musi znow ostro schodzic, bo plasko lecial. Cywili raczej uczą "stabilized approach" - czyli stabilne schodzenie, a jak pasa nie widac - odejscie. Przez nacisniecie przycisku. >> Jakby widzial, to by sie nie rozwalil. > > Skąd ten pomysł? Wiesz jak wygląda latanie we mgle? Na youtubie powinno > coś być. W każdym razie to, że pilot widzi ziemię nie oznacza, że jest > w stanie zareagować odpowiednio szybko na zbliżające się (wyłaniające > się nagle z mgły) przeszkody. No to chyba wlasnie nie widzial. Oni lecieli we mgle/chmurze, ponizej na gruncie tez byla mgla - mogli liczyc na pasmo widocznosci pomiedzy. Jakby byla widocznosc w dół, to by widział mgłę, byc moze z wystającymi wierzcholkami drzew. Ale nie widzial. >> I tak sa piloci szkoleni, zeby nie wygladac przez okno, skoro tam nic >> nie widac, tylko patrzec na przyrzady. >> Ewentualnie spojrzec krotko, a potem na przyrzady. I tak w kółko, >> bo trzeba chocby predkosc kontrolowac. Ale nie "w automacie". > > Mylisz się całkowicie. W praktyce nie da się patrzeć "krótko", a potem > na przyrządy itd. Stąd podział ról - PF i PM. Tu jeszcze był NAV. Hint - "istrument scan". A PM ... z samej nazwy wynika, ze monitoruje 1P, czyli robi zasadniczo to samo.. A NAV - w cywilu go juz skreslili, tu czytal RA ... > Aczkolwiek przyznaję, że raczej nie stanowili zgranej załogi - może to > kwestia kwalifikacji. Bo ja wiem ... z CVR wynika, ze ustawili wszystko prawidlowo, bez zbednych pytan. >> Ktore wyrownanie masz na mysli - 100m nad terenem, czy 20m ? > To drugie, bo przecież pierwszego nie było. Z zalacznikow do polskiego raportu, z profilu lądowania, wynika, ze gdzies okolo 1950m od pasa wyrownali. To bylo miedzy tymi "100" co pisalem powyzej. Ale czy to poprawny profil? Wykonany chyba na podstawie RA z FDR i profilu terenu, bo jak wczesniej pisalem 0 nie widac tego wyrownania chocby w przyspieszeniu pionowym. >>>> Nawet jakis eksperyment w locie na drugim samolocie byl. >>> I jaki był wynik? >> Ze nie dziala. > Ale wiesz to? Źródło? Wydaje mi sie, ze widzialem gdzies oficjalny raport. A na razie nieoficjalne info https://wiadomosci.wp.pl/zakonczyl-sie-drugi-eksperymentalny-lot-tu-154-6037854173238401a Oraz https://tvn24.pl/polska/prezentacja-rzadowego-raportu-relacja-minuta-po-minucie-ra179569-3526733 11:05. Komisja przedstawia na telebimie kolejny fragment eksperymentu: - Załoga przyjęła technikę odejścia w automacie. W eksperymencie również użyto lotniska, które nie było w systemie TAWS. Samolot jest sterowany przez autopilota, na ekranie pojawia się terrain ahead. Pilot wciska przycisk, ale silniki samoczynnie nie zwiększyły pracy, więc dowódca ręcznie przesila autopilota. Reakcja na nie zadziałanie przycisku odejście zajmuje 5 sekund. To byłą dość szybka reakcja. Ale gdyby manewry z odejściem samolotu były ćwiczone na symulatorze, załogi wiedziałby, że odejście na autopilocie jest niewykonalne na lotnisku bez ILS >> Ze oryginalny Tu-154 nie mial FMS, wiec instrukcja nie mogla opisywac >> jak go uzywac? Do tego chyba zrodla nie potrzebujesz. > > Instrukcja nie jest wycięta w kamieniu, modyfikuje się ją od czasu > do czasu, a także po wszelkich istotnych zmianach. i przepisuje po rosyjsku? >> Niby tak, ale pan prezydent chce wyladowac ... > Przed chwilą napisałeś, że nie było presji - zdecyduj się. Taka tam niewielka presja ... chce, to niech zalatwi pogode :-) >> Gdzie siedzial Błasik i jaką wysokosć odczytywał. >> Bo ktos tam jeszcze oprocz nawigatora wysokosc mowil ... i tez >> przestal na 100m ... > > Może i tak, a co z tego wynika? Ze czytal jakis wysokosciomierz, i ze przestal na 100m. IES twierdzi, ze to 2P. >> To Ty dyskutujesz. Procedura jest istotnie bardzo standardowa - >> naciskasz przycisk i patrzysz jak samolot pieknie odchodzi. > > W określonych przypadkach, tak. W innych, jest tak jak napisałem. > Każdy pilot potrafi to zrobić bez problemu, tamten także potrafił. Potrafil. Ale brzoza byla za wysoka. A metrow zabraklo z kilku powodow - za nisko zszedl (przy czym uwazam, ze nieswiadomie), 2P nie ostrzegl - choc teraz patrze ... a moze i ostrzegl ... dyskretnie, przycisk nie zadzialal, szkolenie bylo niewlasciwe - skoro nie potrafil w czas zauwazyc ze automat nie dziala. >>> FD nie "generuje" gdzie samolot ma lecieć. >> >> Co co generuje? >> https://en.wikipedia.org/wiki/Flight_director_(aeronautics) > > Wyobraź sobie, że ja wiem co to jest FD, i wiem także, że on nie > "generuje" gdzie samolot ma lecieć. Na tej stronie też to zresztą chyba > wiedzą? gdzies tam dalej jest zdanie "The FD is commonly used in direct connection with the Autopilot (AP), where the FD commands the AP to put the aircraft in the attitude necessary to follow a trajectory." A Tu154 jest troche opisane w zalaczniku nr 2 do raporku koncowego 3) odejście na drugi krąg Zakres ten służy do automatycznego sterowania samolotem w czasie odejścia na drugi krąg. Włączenie zakresu jest możliwe, jeśli wcześniej system automatycznego sterowania pracował na zakresie „ścieżka”. Zakres można włączyć przyciskami na kolumnach sterowych lub przestawieniem co najmniej dwóch DSS (dźwignie sterowania silnikiem) na zakres startowy. Po włączeniu zakresu „odejście na drugi krąg” (УХОД НА ВТОРОЙ КРУГ) elektromechanizm przestawia DSS na zakres startowy, a system automatycznego sterowania utrzymuje prędkość lotu zgodnie z programem zależnym od położenia klap. W trakcie nabierania prędkości załoga zobowiązana jest do zmiany położenia klap (umożliwi to dalsze automatyczne zwiększanie prędkości) oraz schowania podwozia. Po osiągnięciu zadanej prędkości następuje jej stabilizacja. Jednocześnie w kanale podłużnym podawany jest stały kąt pochylenia: • 10º dla klap 45º, • 2º dla klap 28º, • 2,5º dla klap schowanych. Z chwilą osiągnięcia przez samolot prędkości wynikającej z programu (wartości powyżej) dla poszczególnych położeń klap ABSU stabilizuje podane kąty pochylenia. Jeśli prędkość przyrządowa jest mniejsza od wartości z programu, zmniejszany jest kąt pochylenia samolotu. itd >> No i dostawali. >> Tylko ze po PULL UP rzekomo trzeba natychmiast podrywac w górę ... >> no - jak sie leci na normalne lotnisko, bez widocznosci, to istotnie >> trzeba ... > > Zawsze trzeba. Jeśli się ląduje na lotnisku, którego nie ma w bazie > (HEAD, w celach "turystycznych"?), to trzeba wcisnąć terrain inhibit. > Wtedy nie ma pull up (jeśli nie wynika to z czegoś innego niż brak > w bazie) i nie musimy robić GA. > Przecież to są proste sprawy. Nie wiem nad czym się tu rozwodzić. A biegli w raportach twierdzą, ze TI trzeba bylo wcisnąc wysoko, gdy ostrzegl pierwszy raz, aby go uciszyc. To by potem nie ostrzegal az do rozbicia o brzozę? J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Wed, 12 Oct 2022 21:43
Date: Wed, 12 Oct 2022 21:43
172 lines
8079 bytes
8079 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > Ale to jednak jest "radar lądowania" wedle terminologii rosyskiej, A co to wnosi do sprawy? Dokładnie nic. > i co istotniejsze - szkolenie na Tu-154 moze sie na nim opierac. > Czy nasi mocno pozmieniali regulaminy? Moze tak, moze nie. Uprawnienia są opisane w raporcie. Tzn. pomijam ich nieważność. > Nie rozumiem - liczysz na to, ze niskiej odleglosci zobaczy pas? > lub choc te reflektory? Ja na takie coś bym nie liczył, chyba że gdyby nie było innego wyjścia. Ale oni najwyraźniej liczyli. GPS, te sprawy - szansa była w ogóle znaczna, gdyby nie popełnili kilku błędów. Tylko takich rzeczy nie robi się m.in. dlatego, że łatwo popełnić błąd. > Dawniej cywile nie mieli dostepu do pasma wojskowego. W dalszym ciągu cywile nie mają dostępu do kodów wojskowych. Ale jest więcej sygnałów cywilnych. > Normalna predkosc opadania przy lądowaniu to 3.5m/s (sciezka > 2st 40min), o tyle isotne, ze rosnie tez wysokosc o ktorą samolot > jeszcze schodzi przy odejsciu. No wiadomo. Z drugiej strony 2 st 40 min to jest łagodne podejście. Np. porównaj EGLC/LCY. > Nie mowie nie - pilot ktory wie co robi, bo widzi, spokojnie sobie z > tym na 100m poradzi. Ale ten nie widzial. Owszem. Ale o tym, to akurat wiemy od początku, i jakby oni tam mieli zrobić "jak normalni piloci", to by nawet nie próbowali tam podchodzić. > Ale dla mnie to dowod, ze pilot myslal, ze jest wyzej, bo pokaz mi > takiego gieroja, co bedzie tak ostro nurkował do ostatniego metra. Nie nurkowali ostro do ostatniego metra. Niestety obawiam się, że od dłuższego czasu dyskutujesz z łatwo sprawdzalnymi faktami. Pewne rzeczy w tej katastrofie może nie są całkiem jasne, ale bez przesady. >>> Spodziewałbym sie ewentualnie tekstu "co jest, k*, dlaczego on nie >>> odchodzi". >> Sam widzisz. I może jakiejś reakcji? > > Reakcja chwile pozniej. No i nastąpiła. Tzn. jaka i kiedy? > 60m bylo 2 sekundy po 90. Co z tego? Odejście jest odejście. > Ale szarpniecie wolantu jakies 4-5s pozniej - dlugo czekal .. IMO - za > dlugo. Bo myślisz, że czekał na coś, na co najwyraźniej nie czekał. > A cenne metry przepadly i zabrakło. Jakby nie drzewo, to by nie zabrakło. Tzn. trochę by zabrakło, bo tam były krzaki i inne drzewa, ale bez istotnych skutków. > A jednak "odchodzimy na drugie" 1P powiedzial ... przy ~100m RA. > 2P potwierdzil. (z protokołu IES). To posłuchaj sam. >> Niczego podobnego nie pisałem. Przeciwnie, pisałem że oni nie mieli >> żadnej wysokości decyzji. Dobry pilot zostałby na 120 m. Powinni zacząć >> wyrównywanie na 140 - 150 m, tak. > > Nie wiem czy tak sie da. Oczywiście że się da. > Wyrowna, potem zobaczy pas - i musi znow > ostro schodzic, bo plasko lecial. Ostro to jest pojęcie względne. Wtedy to jest podejście z widocznością, zupełnie inna bajka. Poza tym nie musi płasko lecieć - "continuous descent". Nie jest potrzebne wcześniejsze zniżanie, FMS może wygenerować "advisory glideslope", jak ktoś nie potrafi policzyć sam. Ale chyba nie mieli czasu na to, a może i wiedzy. > Hint - "istrument scan". To robi w tej fazie PM. > A PM ... z samej nazwy wynika, ze monitoruje 1P, czyli robi zasadniczo > to samo.. Nonsens. W praktyce to mogło tak być, ale to nie świadczy o nich dobrze. BTW w Mirosławcu było podobnie. > A NAV - w cywilu go juz skreslili, tu czytal RA ... Nie w cywilu, tylko w samolotach, które są łatwiejsze w nawigacji. > https://tvn24.pl/polska/prezentacja-rzadowego-raportu-relacja-minuta-po-minucie-ra179569-3526733 > 11:05. Komisja przedstawia na telebimie kolejny fragment eksperymentu: > - Załoga przyjęła technikę odejścia w automacie. W eksperymencie > również użyto lotniska, które nie było w systemie TAWS. Samolot jest > sterowany przez autopilota, na ekranie pojawia się terrain ahead. No tak, a w jakim trybie? > Pilot wciska przycisk, ale silniki samoczynnie nie zwiększyły pracy, > więc dowódca ręcznie przesila autopilota. Reakcja na nie zadziałanie > przycisku odejście zajmuje 5 sekund. ... albo 50 sekund, zależnie od pilota. Jasne. Zwłaszcza 20 metrów nad ziemią. > To byłą dość szybka reakcja. Raczej bardzo wątpię. Np. instrukcja TCAS przewiduje, że pewne działania będą podejmowane w czasie max 1 sekundy. A oni byli znacznie bliżej śmierci. >> Instrukcja nie jest wycięta w kamieniu, modyfikuje się ją od czasu >> do czasu, a także po wszelkich istotnych zmianach. > > i przepisuje po rosyjsku? Może być oparta na rosyjskiej. Czyżby nie mieli polskiej instrukcji? > Ze czytal jakis wysokosciomierz, i ze przestal na 100m. > IES twierdzi, ze to 2P. Aha. Aczkolwiek to nic nie zmienia, nawet gdyby było prawdą. > Potrafil. Ale brzoza byla za wysoka. Z tym się zgadzam. Niestety było takie ryzyko. Ale to zupełnie coś innego, niż wymyślanie, że pilot nie zna swoich minimów, albo że chce odejść i przez 100 metrów (w pionie) mu się nie udaje. > gdzies tam dalej jest zdanie > "The FD is commonly used in direct connection with the Autopilot (AP), > where the FD commands the AP to put the aircraft in the attitude > necessary to follow a trajectory." Technicznie rzecz biorąc, FD nie steruje niczym. On tylko wyświetla swoje wskazówki pilotowi (albo można napisać, że po prostu AP to robi po włączeniu FD). To AP steruje samolotem, albo może nie sterować, i wtedy pilot widzi, jak by to było gdyby jednak sterował. W dalszym ciągu, nawet AP nie "generuje" dokąd samolot ma lecieć. On dostaje wszystko z FMS, a bez FMS można w nim "zaprogramować" tylko pojedynczą operację (może nieco złożoną, typu heading + V/S + przechwycenie ILS itp). > A biegli w raportach twierdzą, ze TI trzeba bylo wcisnąc wysoko, > gdy ostrzegl pierwszy raz, aby go uciszyc. Podejrzane, raczej należało to zrobić jeszcze wcześniej. > To by potem nie ostrzegal az do rozbicia o brzozę? Możliwe, jeśli by nie miał o czym. Ale bez przycisku, to pilot nie wie czy alarm jest prawdziwy czy fałszywy (spodziewany). Bez sensu. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Thu, 13 Oct 2022 11:33
Date: Thu, 13 Oct 2022 11:33
304 lines
13080 bytes
13080 bytes
On Wed, 12 Oct 2022 23:43:58 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> Ale to jednak jest "radar lądowania" wedle terminologii rosyskiej, > A co to wnosi do sprawy? Dokładnie nic. kwalifikuje sie jako "radar precyzyjnego podejscia" czy sie nie kwalifikuje? >> i co istotniejsze - szkolenie na Tu-154 moze sie na nim opierac. >> Czy nasi mocno pozmieniali regulaminy? Moze tak, moze nie. > > Uprawnienia są opisane w raporcie. Tzn. pomijam ich nieważność. No są. Ale czy trzeba sie trzymac uprawnien dla "2NDB", jesli byl radar PAR ? :-) >> Nie rozumiem - liczysz na to, ze niskiej odleglosci zobaczy pas? >> lub choc te reflektory? > > Ja na takie coś bym nie liczył, chyba że gdyby nie było innego wyjścia. > Ale oni najwyraźniej liczyli. GPS, te sprawy - szansa była w ogóle > znaczna, gdyby nie popełnili kilku błędów. > Tylko takich rzeczy nie robi się m.in. dlatego, że łatwo popełnić błąd. Dokladnie. >> Dawniej cywile nie mieli dostepu do pasma wojskowego. > > W dalszym ciągu cywile nie mają dostępu do kodów wojskowych. Ale jest > więcej sygnałów cywilnych. W tym i w pasmach wojskowych. A kiedys nie bylo. >> Normalna predkosc opadania przy lądowaniu to 3.5m/s (sciezka >> 2st 40min), o tyle isotne, ze rosnie tez wysokosc o ktorą samolot >> jeszcze schodzi przy odejsciu. > > No wiadomo. Z drugiej strony 2 st 40 min to jest łagodne podejście. > Np. porównaj EGLC/LCY. A w Smolensku nie ma potrzeby ostrzej. Ale "niełagodne" podejscie dla Tu154 to chyba 3 stopnie. >> Nie mowie nie - pilot ktory wie co robi, bo widzi, spokojnie sobie z >> tym na 100m poradzi. Ale ten nie widzial. > > Owszem. Ale o tym, to akurat wiemy od początku, i jakby oni tam mieli > zrobić "jak normalni piloci", to by nawet nie próbowali tam podchodzić. W zasadzie tak, aczkolwiek - zejsc na 100m i odejsc to nie przekracza umiejetnosci poczatkującego pilot i w zaden sposob nie jest niebezpieczne :-) >> Ale dla mnie to dowod, ze pilot myslal, ze jest wyzej, bo pokaz mi >> takiego gieroja, co bedzie tak ostro nurkował do ostatniego metra. > > Nie nurkowali ostro do ostatniego metra. Ale wytrzymasz 7 sekund ostrego schodzenia (7-10m/s) z wysokosci 100m bez widocznosci? Jeszcze wiedząc, ze wyscie z takiego schodzenia wymaga ok 30-50m? > Niestety obawiam się, że od dłuższego czasu dyskutujesz z łatwo > sprawdzalnymi faktami. Pewne rzeczy w tej katastrofie może nie są > całkiem jasne, ale bez przesady. No to przeciez latwo sprawdzic, jakie bylo schodzenie z 200-150-100m, latwo sprawdzic, ze 7 sekund pozniej NAV zameldowal ponownie 100m, i co - myslisz, ze pilot lot wyrownal, czy nad zbocze jaru trafil? Latwo tez sprawdzic co sie dzialo dalej z RA. >>>> Spodziewałbym sie ewentualnie tekstu "co jest, k*, dlaczego on nie >>>> odchodzi". >>> Sam widzisz. I może jakiejś reakcji? >> >> Reakcja chwile pozniej. No i nastąpiła. > > Tzn. jaka i kiedy? > >> 60m bylo 2 sekundy po 90. > > Co z tego? Odejście jest odejście. to powiedz glosno "90 80 70 60" w ciagu 2s, i pokaz mi gieroja, ktory nie odejdzie w takiej chwili. Nie bezpieczne choc 500m nad ziemią, tylko 60. A potem popatrz na jakies filmy lub kup sobie jeden lot - co sie dzieje przez 2s po decyzji o odejsciu ... z bezpiecznej wysokosci. >> Ale szarpniecie wolantu jakies 4-5s pozniej - dlugo czekal .. IMO - za >> dlugo. > Bo myślisz, że czekał na coś, na co najwyraźniej nie czekał. Odejscie w automacie. Raz przycisk nie zadzialal ... wcisnalby drugi raz, ale na 60m to moze juz nie - ciagnal bym wolant. Choc ciagle mowa o 2s ... >> A cenne metry przepadly i zabrakło. > Jakby nie drzewo, to by nie zabrakło. > Tzn. trochę by zabrakło, bo tam były krzaki i inne drzewa, ale bez > istotnych skutków. Dokladnie. I kazdy metr sie liczy, i kazda sekunda zwloki. >> A jednak "odchodzimy na drugie" 1P powiedzial ... przy ~100m RA. >> 2P potwierdzil. (z protokołu IES). > To posłuchaj sam. Sa nagrania dostepne? IES ma niby doswiadczenie w analizie nagran ... nie wierzyc? >>> Niczego podobnego nie pisałem. Przeciwnie, pisałem że oni nie mieli >>> żadnej wysokości decyzji. Dobry pilot zostałby na 120 m. Powinni zacząć >>> wyrównywanie na 140 - 150 m, tak. >> >> Nie wiem czy tak sie da. > > Oczywiście że się da. > >> Wyrowna, potem zobaczy pas - i musi znow >> ostro schodzic, bo plasko lecial. > > Ostro to jest pojęcie względne. Wtedy to jest podejście z widocznością, > zupełnie inna bajka. > > Poza tym nie musi płasko lecieć - "continuous descent". Nie jest > potrzebne wcześniejsze zniżanie, No ale zalozyles "dobry pilot zostalby na 120m". > FMS może wygenerować "advisory > glideslope", jak ktoś nie potrafi policzyć sam. Ale chyba nie mieli > czasu na to, a może i wiedzy. Albo ten FMS nie potrafil, bo chyba by uzyli, gdyby potrafil. >> Hint - "istrument scan". > To robi w tej fazie PM. A 1P do tej pory musial to robic, bo regulował znizanie. Pasa ciagle nie widac, wiec nadal musi to robic. >> A PM ... z samej nazwy wynika, ze monitoruje 1P, czyli robi zasadniczo >> to samo.. > Nonsens. W praktyce to mogło tak być, ale to nie świadczy o nich dobrze. > BTW w Mirosławcu było podobnie. no to wez normalne, przepisowe, cywilne podejscie IFR. Kiedy 1P przestaje patrzec na przyrzady? >> A NAV - w cywilu go juz skreslili, tu czytal RA ... > Nie w cywilu, tylko w samolotach, które są łatwiejsze w nawigacji. Moze i tak, ale nie zmienia to pytania - kto odczytuje RA, jesli jest tylko dwoch pilotow? Od pewnego czasu odczytuje automat, ale IMO - nawigatora skreslili wczesniej. A ten automat to jaką wysokosc odczytuje - baro, czy RA ? Nawet stary RA z Tu154 ma alarm. W Smolensku ustawiony na 65m - nie wiadomo kto ustawil, i czemu tyle... >> https://tvn24.pl/polska/prezentacja-rzadowego-raportu-relacja-minuta-po-minucie-ra179569-3526733 >> 11:05. Komisja przedstawia na telebimie kolejny fragment eksperymentu: >> - Załoga przyjęła technikę odejścia w automacie. W eksperymencie >> również użyto lotniska, które nie było w systemie TAWS. Samolot jest >> sterowany przez autopilota, na ekranie pojawia się terrain ahead. > > No tak, a w jakim trybie? Zakladam, ze w takim, jak byl ustawiony w tamtym locie. >> Pilot wciska przycisk, ale silniki samoczynnie nie zwiększyły pracy, >> więc dowódca ręcznie przesila autopilota. Reakcja na nie zadziałanie >> przycisku odejście zajmuje 5 sekund. > > ... albo 50 sekund, zależnie od pilota. Jasne. Zwłaszcza 20 metrów nad > ziemią. > >> To byłą dość szybka reakcja. > > Raczej bardzo wątpię. No wiesz - to nie jest moja opinia, tylko przewodniczącego komisji, doswiadczonego pilota. A Ty ile godzin wylatales na Tu154 czy podobnym samolocie? :-P Poza tym zakladamy, ze pilot wscisnał przycisk ~90m nad ziemią - wiec mial pewien zapas. A w koncu jednak szarpnąl wolant - mozesz odszukac na jakiej wysokosci. nieco wczesniej niesmiało ciągnąl - widac chcial pogonic automat, ale tak sie nie da :-) > Np. instrukcja TCAS przewiduje, że pewne działania będą podejmowane > w czasie max 1 sekundy. A oni byli znacznie bliżej śmierci. Troche inna sytuacja, i nie uzywa sie automatu. Aczkolwiek ... zaskoczony pilot naprawde w ciagu sekundy zareaguje na niespodziewany komunikat? Czy to sytuacja taka, ze byl ostrzegany od dluzszego czasu ? >>> Instrukcja nie jest wycięta w kamieniu, modyfikuje się ją od czasu >>> do czasu, a także po wszelkich istotnych zmianach. >> >> i przepisuje po rosyjsku? > > Może być oparta na rosyjskiej. Czyżby nie mieli polskiej instrukcji? Cos tam piszą, ze szkolenie odbywalo sie na rosyjskiej instrukcji, ale moze mi sie zdawalo ... >> Ze czytal jakis wysokosciomierz, i ze przestal na 100m. >> IES twierdzi, ze to 2P. > > Aha. Aczkolwiek to nic nie zmienia, nawet gdyby było prawdą. Znaczy tyle, ze 2P na wysokosciomierz patrzyl. oglosil 100m, widzial jaka byla wczesniej predkosc znizania, no i teraz zgadnij: -uznal, ze jego rola jako PM sie skonczyla? Moze zaczal przez okno wyglądac pasa? -wolal glosno nie mowic, ze 1P schodzi ponizej minimow >> Potrafil. Ale brzoza byla za wysoka. > Z tym się zgadzam. Niestety było takie ryzyko. Ale to zupełnie coś > innego, niż wymyślanie, że pilot nie zna swoich minimów, Przy skomplikowaniu tych uprawnien nie jest to takie dziwne, a tu widzisz jeszcze okolicznosci nieprecyzyjne. A to tylko 20m - normalnie rzecz nie warta wzmianki :-) >albo że chce odejść i przez 100 metrów (w pionie) mu się nie udaje. Normalne dla mnie jest, ze sie wciska przycisk i spokojnie czeka obserwujac jak samolot odchodzi. Ile to trwa - nie wiem, 2s mnie wcale nie zdziwia, komisja powyzej mowi, ze 5s to szybko. Zakladajac, ze szkolą mnie na "odejscie w automacie", to po tych 2s ... wcisnąlbym przycisk ponownie, tym razem mocno i dluzej? A przez te 2s zrobilo sie juz 60m RA. No ale kolejnych 5s bym raczej nie czekal, moze kolejne 2. >> gdzies tam dalej jest zdanie >> "The FD is commonly used in direct connection with the Autopilot (AP), >> where the FD commands the AP to put the aircraft in the attitude >> necessary to follow a trajectory." > > Technicznie rzecz biorąc, FD nie steruje niczym. On tylko wyświetla > swoje wskazówki pilotowi (albo można napisać, że po prostu AP to robi po > włączeniu FD). To AP steruje samolotem, albo może nie sterować, i wtedy > pilot widzi, jak by to było gdyby jednak sterował. A tu widzisz - opisują tryb w ktorym nie tylko wyswietla, ale jest w bezposrednim połączeniu z AP. I na ile sie domyslam z roznych fragmentow, cos podobnego tu nastapilo - przy ILS cos tam mowi AP jak leciec, a po nacisnieciu "uchod" generuje sciezke odejscia. A tu nie byl w trybie ILS, wiec i nie generowal nic. > W dalszym ciągu, nawet AP nie "generuje" dokąd samolot ma lecieć. On > dostaje wszystko z FMS, a bez FMS można w nim "zaprogramować" tylko > pojedynczą operację (może nieco złożoną, typu heading + V/S + > przechwycenie ILS itp). Tu154 ma ILS bez FMS. I przycisk Uchod tez dziala bez FMS. >> A biegli w raportach twierdzą, ze TI trzeba bylo wcisnąc wysoko, >> gdy ostrzegl pierwszy raz, aby go uciszyc. > Podejrzane, raczej należało to zrobić jeszcze wcześniej. Wczesniej nie bylo potrzeby. A moglby sie przydac, gdyby jakos niespodziewanie wysokosc spadla, czy duza gora wyrosla na kursie. >> To by potem nie ostrzegal az do rozbicia o brzozę? > Możliwe, jeśli by nie miał o czym. Moglby ostrzegac o spodziewanym uderzeniu w ziemie, ale proponujesz aby zablokowac. > Ale bez przycisku, to pilot nie wie czy alarm jest prawdziwy czy > fałszywy (spodziewany). Bez sensu. Dlatego mi sie widzi, ze nie nalezy nic wyłaczac, tylko spokojnie czekac na spodziewany alarm w spodziewanych momentach. I pieprzyc ekspertow, co mowią, ze po "PULL UP" nalezy natychmiast rwac w gore. Nalezy, ale nie w Smolensku. Tylko nie wiem, czy da sie tak dalej leciec, czy bedzie za bardzo przeszkadzal ciąglym gadaniem.. J,
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Thu, 13 Oct 2022 16:50
Date: Thu, 13 Oct 2022 16:50
315 lines
15206 bytes
15206 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > kwalifikuje sie jako "radar precyzyjnego podejscia" czy sie nie > kwalifikuje? Sam sprzęt? Nie ma to znaczenia, bo PAR to nie jest (tylko) sprzęt. Nie "kwalifikuje się" jako PAR, ani formalnie, ani praktycznie, ani pod względem bezpieczeństwa itd. takie podejście nie jest podobne do podejścia PAR. Zresztą podejście PAR też jest "advisory only", 100m zamiast 120m to nie jest wielka różnica. To nie jest ILS, a oni tam mieli warunki CAT II (jeśli nie III) i wiedzieli o tym doskonale, zarówno od Rosjan, jak i od załogi Jaka. > W tym i w pasmach wojskowych. Jest takie coś "dual use" :-) > A w Smolensku nie ma potrzeby ostrzej. > Ale "niełagodne" podejscie dla Tu154 to chyba 3 stopnie. 3 stopnie to jest typowe podejście. Ale przy wzrokowym to jest średnia (zakładając że ktoś startuje w odpowiednim miejscu). Spokojnie może być znacznie więcej. Często chwilowe V/S są znacznie większe, np. podchodzisz do lądowania na jednym pasie, a tu kontroler Ci mówi, że może byś wylądował na drugim, równoległym (bo np. będziesz miał bliżej do postoju). Tylko że ten drugi pas zaczyna się znacznie wcześniej. Wtedy decydujesz, albo Ci się to nie podoba i "unable", albo zmieniasz. To nie jest kwestia V/S, tylko widoczności. Takiego manewru nigdy nie przeprowadzasz w końcówce CAT II+ (w CAT I zresztą także nie). > W zasadzie tak, aczkolwiek - zejsc na 100m i odejsc to nie przekracza > umiejetnosci poczatkującego pilot i w zaden sposob nie jest > niebezpieczne :-) Ale jest zupełnie niecelowe. Musisz się zdecydować - naprawdę obecnie uważasz, że tamto podejście (wraz ze szczęśliwym odejściem) nie przekraczało umiejętności początkującego pilota (z tym się zgadzam), ale jednocześnie nie poradziła sobie z nim załoga samolotu prezydenckiego, specjalny pułk itd.? Lekko niezdrowe IMHO. > Ale wytrzymasz 7 sekund ostrego schodzenia (7-10m/s) z wysokosci 100m > bez widocznosci? Zachowanie tamtej załogi nie jest dobrym wzorcem, co do tego nikt nie ma raczej wątpliwości. > Jeszcze wiedząc, ze wyscie z takiego schodzenia wymaga ok 30-50m? Nie wymaga. Przyciskiem, może tak, chociaż pewnie też zajmuje to mniej. No może 30 m. > No to przeciez latwo sprawdzic, jakie bylo schodzenie z 200-150-100m, > latwo sprawdzic, ze 7 sekund pozniej NAV zameldowal ponownie 100m, > i co - myslisz, ze pilot lot wyrownal, czy nad zbocze jaru trafil? > > Latwo tez sprawdzic co sie dzialo dalej z RA. No właśnie łatwo, i nie działo się z nim nic specjalnie szczególnego. Jakby wbił się w ziemię, to może bym uwierzył, że jakaś pomroczność jasna to spowodowała. Ale nie, on wyrównał lot (nad ziemią, to czy ona się wznosiła czy opadała to już sprawa PM i technika pokładowego), i gdyby nie brzoza, to może nawet jakimś cudem by wylądowali. Wszystko, co było wcześniej, oraz reakcje pozostałych osób wskazywały, że taki plan to nie jest żadne zaskoczenie. NAV podniósł ton dopiero w okolicach "20" (co w jakimś sensie logiczne - spodziewał się tylko "grubo poniżej 50", czyli ile - 40? 30? A tu 20, to jednak 2x mniej). Prawdziwa reakcja nastąpiła dopiero jak urwali część skrzydła i samolot zaczął się przekręcać w sposób niekontrolowany. > to powiedz glosno "90 80 70 60" w ciagu 2s, i pokaz mi gieroja, ktory > nie odejdzie w takiej chwili. Nie bezpieczne choc 500m nad ziemią, > tylko 60. To są kwestie filozoficzne. Nie oni pierwsi zresztą, takie przypadki się zdarzały. Np. niejakiemu Jelcynowi niewiele brakowało. Były też przypadki (skuteczne) jakichś chairmanów korporacyjnych, nie pamiętam dokładnie. Także ostatnio helikopter Kobe Bryanta, podobna sprawa. Ciekawe że częścią wspólną większości, a może wszystkich tych wypadków (lub prawie-wypadków) był duży gradient "ważności" osób w kokpicie, albo w innej kabinie. Jakoś w liniach lotniczych tego typu akcji nie ma, mimo że takich samolotów lata nie wiadomo ile razy więcej. > A potem popatrz na jakies filmy lub kup sobie jeden lot - co sie > dzieje przez 2s po decyzji o odejsciu ... z bezpiecznej wysokosci. Samolot reaguje natychmiast. Silniki potrzebują chwili, ale na początku wystarczy energia kinetyczna. Granicą jest tylko siła nośna skrzydeł i graniczne przeciążenia. Zresztą masz to chyba jasno narysowane na wykresach FDR, po uderzeniu w brzozę, nie? Nawet mimo mniejszej powierzchni skrzydła. Nie musisz kupować lotu, cokolwiek by to nie znaczyło. > Sa nagrania dostepne? Pamiętam że je słyszałem, więc muszą być. > IES ma niby doswiadczenie w analizie nagran ... nie wierzyc? Wierzyłbym im gdyby to nie była sprawa polityczna takiego kalibru. Nawet ekipa KBWL niektóre sprawy opisała (lub tego nie zrobiła) tak, jakby chciała jak najmniej pogrążyć pilotów. Nie żeby to jakiś wielki wyjątek był - zdarza się to nawet tam, gdzie rzekomo jest to nie do pomyślenia. > No ale zalozyles "dobry pilot zostalby na 120m". No, lepszy pilot wiedząc/widząc brak możliwości lądowania odleciałby wcześniej. >> FMS może wygenerować "advisory >> glideslope", jak ktoś nie potrafi policzyć sam. Ale chyba nie mieli >> czasu na to, a może i wiedzy. > > Albo ten FMS nie potrafil, bo chyba by uzyli, gdyby potrafil. Podejrzane, ale nie wiem. Tak czy owak, ustawienie chwilę zajmuje, a jak CPT miałby się zajmować wszystkim, to raczej bardzo słabo to widzę. > A 1P do tej pory musial to robic, bo regulował znizanie. > Pasa ciagle nie widac, wiec nadal musi to robic. Tak piszesz jakbyś był tym 1P. To nieprawdopodobne i samobójcze. Zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest to, co opisałem. > no to wez normalne, przepisowe, cywilne podejscie IFR. > Kiedy 1P przestaje patrzec na przyrzady? PF, to tak zwykle tylko z 50% prawdopodobieństwem jest 1P. Jedynie kołowanie robi typowo 1P, bo 2P nie ma czym. PF przestaje patrzeć na przyrządy w momencie przejścia do wzrokowej fazy podejścia. Normalnie to są kilometry przed pasem, ale w IMC to może być znacznie bliżej. Oczywiście to nie jest tak, że nie patrzy w ogóle, ale monitorowaniem zajmuje się PNF. Blisko ziemi PF nie ma możliwości patrzenia na przyrządy, chyba że to jest np. CAT IIIb, to wtedy może nie widzieć nawet świateł pasa, dopóki przednie koła nie dotkną ziemi - trudno by miał patrzeć w mleko jak sroka w kość. > Moze i tak, ale nie zmienia to pytania - kto odczytuje RA, jesli jest > tylko dwoch pilotow? PM czyli PNF. Wiadomo że nie może tego robić PF. Np. może być taka zasada, że gdy radalt "ruszy się", to PNF podaje wysokości (to może być np. od 1000 stóp albo od innych 2500). Oczywiście dotyczy to też baro. W dużym samolocie wiele rzeczy robi komputer, w końcu jeden pilot także wystarczy do lądowania (chociaż w takiej sytuacji "dywersja" na lotnisko z VMC może być dobrym pomysłem). > A ten automat to jaką wysokosc odczytuje - baro, czy RA ? Tym automatem jest radioaltimetr. > W Smolensku ustawiony na 65m - nie wiadomo kto ustawil, i czemu > tyle... To też znamienne. >> No tak, a w jakim trybie? > > Zakladam, ze w takim, jak byl ustawiony w tamtym locie. Jak niczego nie zakładam. Nie wiemy tego. Jedyna pociecha jest taka, że IMHO nie ma to najmniejszego znaczenia. > No wiesz - to nie jest moja opinia, tylko przewodniczącego komisji, > doswiadczonego pilota. A Ty ile godzin wylatales na Tu154 czy podobnym > samolocie? :-P Pewnie tyle samo co przewodniczący, ale nieprawdziwe opinie niekoniecznie biorą się z niewiedzy. Są też inne czynniki. > A w koncu jednak szarpnąl wolant - mozesz odszukac na jakiej > wysokosci. Już to kiedyś przerabiałem. Skąd pomysł, że teraz będzie to inaczej? > nieco wczesniej niesmiało ciągnąl - widac chcial pogonic automat, ale > tak sie nie da :-) Nie wiem w jakim sensie miałoby się nie dać. Normalnie na małej wysokości nad ziemią (rzędu kilkudziesięciu metrów) nigdy nie używa się AP (a więc także owego automatu). Myślę, że w takich Tu-154 ta minimalna wysokość powinna być znacznie większa. Oczywiście nie mam tu na myśli autolądowania. [TCAS RA] > Troche inna sytuacja, i nie uzywa sie automatu. W obu przypadkach się nie używa. Owszem, sytuacja z TCAS jest znacznie mniej stresowa i jest znacznie więcej czasu. W końcu to jest coś, co się zdarza dość często, i prawie nigdy nie kończy się katastrofą. > Aczkolwiek ... zaskoczony pilot naprawde w ciagu sekundy zareaguje na > niespodziewany komunikat? Czy to sytuacja taka, ze byl ostrzegany od > dluzszego czasu ? Wcześniej jest ostrzeżenie "traffic traffic". Sytuację można także oglądać na ekranie TCASa. No ale oni tam raczej także nie byli zaskoczeni, że lotnisko już niedaleko. [2P] > -uznal, ze jego rola jako PM sie skonczyla? > Moze zaczal przez okno wyglądac pasa? Możliwe, chociaż zbędne i karygodne. Ale w Mirosławcu podobno tak było. > -wolal glosno nie mowic, ze 1P schodzi ponizej minimow Przecież wszyscy widzieli. To nie teściowa, która nie wie, że przekraczasz prędkość. No i NAV czytał. O kryminale też chyba wspominali. > Przy skomplikowaniu tych uprawnien nie jest to takie dziwne, Nie ma tam zupełnie nic skomplikowanego. To są trywialnie proste rzeczy. 2 NDB = 120 m. Co w tym skomplikowanego? Inną sprawą jest to, że oni nie wykonywali takiego podejścia. Zresztą byłoby to niecelowe. > Normalne dla mnie jest, ze sie wciska przycisk i spokojnie czeka > obserwujac jak samolot odchodzi. Ile to trwa - nie wiem, 2s mnie wcale > nie zdziwia, komisja powyzej mowi, ze 5s to szybko. W to wierzę. Co innego, gdyby pilot samolotu pasażerskiego napisał, że on z 20 metrów nad dnem ruskiego jaru odchodzi na AP. > Zakladajac, ze szkolą mnie na "odejscie w automacie", to po tych 2s > ... wcisnąlbym przycisk ponownie, tym razem mocno i dluzej? Normalnie pilotowi nie przyszłoby nic podobnego do głowy. GDYBY dla pilota tamta wysokość 20 m oznaczała to, co powinna oznaczać - że grozi im w każdej chwili katastrofa, to natychmiast pociągnąłby za wolant, samolot wyhamowałby zniżanie i zacząłby się wznosić. W ciągu sekundy na pewno dałby też radę pchnąć wajchy do oporu i tam je utrzymać. Zrobił tak? Nic z tych rzeczy. Może by przy tym przeciągnął, nie wiem. Ale na pewno by nie czekał aż jakiś przycisk zadziała. > A przez te 2s zrobilo sie juz 60m RA. > > No ale kolejnych 5s bym raczej nie czekal, moze kolejne 2. A w jakim celu??? Zrozum że 5 sekund podczas lądowania to jest bardzo, bardzo dużo czasu. Np. lądujesz, czujesz uderzenia podwozia i widzisz, że nie podniosły się spojlery. Naprawdę czekasz 5 sekund z reakcją, czy podnosisz je ręcznie w ciągu pół sekundy? Przez 5 sekund przejeżdżasz praktycznie bez hamowania prawie pół kilometra. > A tu widzisz - opisują tryb w ktorym nie tylko wyswietla, ale jest w > bezposrednim połączeniu z AP. Nic nie widzę. FD to jest część funkcjonalności AP. To jakby można napisać że jest z nim połączony, na stałe. FD to jest taki byt wirtualny. > I na ile sie domyslam z roznych fragmentow, cos podobnego tu nastapilo > - przy ILS cos tam mowi AP jak leciec, Nie wiem jak w Tu-154, ale normalnie to jest funkcjonalność AP. Potrzebuje on do tego tylko ADIRS i odbiornika LOC/GS. > a po nacisnieciu "uchod" > generuje sciezke odejscia. A tu nie byl w trybie ILS, wiec i nie > generowal nic. Możliwe. Niezależnie od tego, jak tam działał ten przycisk, IMHO nie miało to najmniejszego znaczenia, a kwestię przycisku w ogóle wymyślono bo to, by zaciemnić sprawę. > Tu154 ma ILS bez FMS. I przycisk Uchod tez dziala bez FMS. Jasne, na tyle AP "generuje" gdzie samolot ma lecieć - myślałem że masz na myśli plany lotu, waypointy itp. BTW ILS był dużo wcześniej niż FMS. Zresztą ILS nie wymaga nawet AP, przynajmniej nie zawsze. [terrain inhibit] > Wczesniej nie bylo potrzeby. Przeciwnie, takie są po prostu zasady. > A moglby sie przydac, gdyby jakos niespodziewanie wysokosc spadla, > czy duza gora wyrosla na kursie. No, nie aż tak wcześniej. > Dlatego mi sie widzi, ze nie nalezy nic wyłaczac, tylko spokojnie > czekac na spodziewany alarm w spodziewanych momentach. > I pieprzyc ekspertow, co mowią, ze po "PULL UP" nalezy natychmiast > rwac w gore. Nalezy, ale nie w Smolensku. No ok, to teraz wystarczy do tego pomysłu przekonać ludzi, którzy się tym zajmują zawodowo, i po sprawie. Good luck. Albo raczej, it ain't gonna fly, nomen omen. > Tylko nie wiem, czy da sie tak dalej leciec, czy bedzie za bardzo > przeszkadzal ciąglym gadaniem.. Więc ja to wiem i dlatego napisałem, że przycisk należy wcisnąć zanim TAWS zareaguje (co dodatkowo nie zakłóci pozostałych ostrzeżeń). A w ostateczności, jeśli to przynajmniej dwukrotnie przegapiono, to wtedy, gdy zadziała pierwszy raz (jeśli nie zostanie wykonane GA). -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Thu, 13 Oct 2022 17:03
Date: Thu, 13 Oct 2022 17:03
20 lines
2767 bytes
2767 bytes
J.F., tu masz dla porównania co należy zrobić, żeby nie zakończyło się to katastrofą: https://avherald.com/h?article=4ff9b561 An Ultra Air Airbus A320-200, registration HK-5413 performing flight OL-5355 from San Andres to Cali (Colombia), was descending towards Cali following the RNP STAR ASIKO 1C direct to RNAV waypoint CL807, when descending through about 9800 feet about 17nm southwest of the airport the crew received a reactive GPWS indication. The crew initiated TOGA and climbed the aircraft to 12,000 feet, subsequently intercept the ILS at 6000 feet and landed safely on Cali's runway 02. Colombia's DIACC reported the aircraft had descended to 1570 feet radar altitude above terrain. The occurrence was rated a serious incident and is being investigated. Pisownia oryginalna. Spójrz o jakiej wysokości tam piszą, i to jest "serious incident". A320-200, glass cockpit itd. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Thu, 13 Oct 2022 17:18
Date: Thu, 13 Oct 2022 17:18
31 lines
3145 bytes
3145 bytes
On Thu, 13 Oct 2022 19:03:34 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > J.F., tu masz dla porównania co należy zrobić, żeby nie zakończyło się > to katastrofą: https://avherald.com/h?article=4ff9b561 > > An Ultra Air Airbus A320-200, registration HK-5413 performing flight > OL-5355 from San Andres to Cali (Colombia), was descending towards Cali > following the RNP STAR ASIKO 1C direct to RNAV waypoint CL807, when > descending through about 9800 feet about 17nm southwest of the airport > the crew received a reactive GPWS indication. The crew initiated TOGA > and climbed the aircraft to 12,000 feet, subsequently intercept the ILS > at 6000 feet and landed safely on Cali's runway 02. > > Colombia's DIACC reported the aircraft had descended to 1570 feet radar > altitude above terrain. The occurrence was rated a serious incident and > is being investigated. > > Pisownia oryginalna. > Spójrz o jakiej wysokości tam piszą, i to jest "serious incident". > A320-200, glass cockpit itd. Ja tam widze tez "initiated TOGA". Czyzby "w automacie" ? Ale brak szczegółow i nie rozumiem tej powagi. Nie wiedzieli gdzie są, GPWS ich ostrzegl przed zblizająca sie górą? To moze byc powazny incydent. Ale w Smolensku GPWS sie odzywa przy prawidlowym podejsciu. I nie nalezu go przerywac (jesli naprawde prawidlowe). J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Thu, 13 Oct 2022 19:11
Date: Thu, 13 Oct 2022 19:11
575 lines
24835 bytes
24835 bytes
On Thu, 13 Oct 2022 18:50:01 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> kwalifikuje sie jako "radar precyzyjnego podejscia" czy sie nie >> kwalifikuje? > > Sam sprzęt? Nie ma to znaczenia, bo PAR to nie jest (tylko) sprzęt. > Nie "kwalifikuje się" jako PAR, ani formalnie, ani praktycznie, ani > pod względem bezpieczeństwa itd. takie podejście nie jest podobne do > podejścia PAR. Zresztą podejście PAR też jest "advisory only", 100m > zamiast 120m to nie jest wielka różnica. To nie jest ILS, a oni tam > mieli warunki CAT II (jeśli nie III) i wiedzieli o tym doskonale, > zarówno od Rosjan, jak i od załogi Jaka. No ale przeciez wlasnie o to Ci chodzilo, ze mieli uprawnienia do 120m, a nie do 100. A moze jednak mieli do 100m? A od załogi Jaka uslyszeli "ale mozesz sprobowac". >> A w Smolensku nie ma potrzeby ostrzej. >> Ale "niełagodne" podejscie dla Tu154 to chyba 3 stopnie. > > 3 stopnie to jest typowe podejście. Ale przy wzrokowym to jest średnia > (zakładając że ktoś startuje w odpowiednim miejscu). Spokojnie może być > znacznie więcej. Tylko po co mialoby byc wiecej, jak pas widzisz :-) schodz rowno. Pamietaj natomiast o tym przepadku przy wychodzeniu z opadania - przy wiekszej predkosc pionowej to sie juz robią dziesiatki metrow. Czyli na 100m to juz nie nalezy ostro schodzic. Tudziez mozliwosc wytracenia predkosci - choc jak widac byly, obroty silnikow, itp. > Często chwilowe V/S są znacznie większe, np. podchodzisz do lądowania na > jednym pasie, a tu kontroler Ci mówi, że może byś wylądował na drugim, > równoległym (bo np. będziesz miał bliżej do postoju). Tylko że ten drugi > pas zaczyna się znacznie wcześniej. Wtedy decydujesz, albo Ci się to nie > podoba i "unable", albo zmieniasz. No nie wiem czy tak w ostatniej chwili zmieniaja. Raczej jakąs pomyłke w wyborze lotniska znajdz - bo pasy jak sa dwa równolegle, to raczej bez drastycznego przesunięcia ... > To nie jest kwestia V/S, tylko widoczności. Takiego manewru nigdy nie > przeprowadzasz w końcówce CAT II+ (w CAT I zresztą także nie). Plus niestety pare dodatkowyc efektow, ktore i w VFR mogą przeszkadzac. >> W zasadzie tak, aczkolwiek - zejsc na 100m i odejsc to nie przekracza >> umiejetnosci poczatkującego pilot i w zaden sposob nie jest >> niebezpieczne :-) > > Ale jest zupełnie niecelowe. > Musisz się zdecydować - naprawdę obecnie uważasz, że tamto podejście > (wraz ze szczęśliwym odejściem) nie przekraczało umiejętności > początkującego pilota (z tym się zgadzam), Skoro sie zgadzamy, to sie zgadzamy. Pytanie wiec pozostaje - czy był sens probowac? Liczyli zapewne na jakąs dziure z widocznoscią, ktora pozwoli bezpiecznie wylądować. > ale jednocześnie nie > poradziła sobie z nim załoga samolotu prezydenckiego, specjalny pułk > itd.? > Lekko niezdrowe IMHO. Tu sie tez zgadzamy - katastrofa jest faktem. Wiec jakie wnioski wyciągasz? >> Ale wytrzymasz 7 sekund ostrego schodzenia (7-10m/s) z wysokosci 100m >> bez widocznosci? > > Zachowanie tamtej załogi nie jest dobrym wzorcem, co do tego nikt nie ma > raczej wątpliwości. Nie chodzi tylko o zachowanie, ale o jaja. Bedziesz mial? Bo alternatywa jest w miare prosta - pilot myslal, ze jest znacznie wyzej, bo mu tak wysokosciomierz pokazywal. >> Jeszcze wiedząc, ze wyscie z takiego schodzenia wymaga ok 30-50m? > Nie wymaga. Przyciskiem, może tak, chociaż pewnie też zajmuje to mniej. > No może 30 m. Wymaga - sa wykresy w instrukcji, cytowane w raportach. Nie wiem - w automacie czy recznie. To jednak ciezki samolot, inercja dziala tez w kierunku pionowym, za duzego przyspieszenia miec nie mozesz, bo skrzydla urwiesz, a pasazerom sie drinki wyleją. >> No to przeciez latwo sprawdzic, jakie bylo schodzenie z 200-150-100m, >> latwo sprawdzic, ze 7 sekund pozniej NAV zameldowal ponownie 100m, >> i co - myslisz, ze pilot lot wyrownal, czy nad zbocze jaru trafil? >> >> Latwo tez sprawdzic co sie dzialo dalej z RA. > > No właśnie łatwo, i nie działo się z nim nic specjalnie szczególnego. > Jakby wbił się w ziemię, to może bym uwierzył, że jakaś pomroczność > jasna to spowodowała. Ale nie, on wyrównał lot (nad ziemią, to czy ona trudno nie wyrownac, jak slyszysz jak z karabinu maszynowego "90-80-70-60" Tylko, ze wyrownanie sie zaczelo z opoznieniem. > się wznosiła czy opadała to już sprawa PM i technika pokładowego), > i gdyby nie brzoza, to może nawet jakimś cudem by wylądowali. No i niestety zabraklo. > Wszystko, co było wcześniej, oraz reakcje pozostałych osób wskazywały, > że taki plan to nie jest żadne zaskoczenie. NAV podniósł ton dopiero > w okolicach "20" (co w jakimś sensie logiczne - spodziewał się tylko Szkolenie - co by sie nie dzialo - zachowac spokoj i wykonywac zadanie. > "grubo poniżej 50", czyli ile - 40? 30? A tu 20, to jednak 2x mniej). proponowalem eksperyment. Nie, dla NAV to na pewno nie wyglądało jaki celowe zejscie ponizej 100m RA. > Prawdziwa reakcja nastąpiła dopiero jak urwali część skrzydła i samolot > zaczął się przekręcać w sposób niekontrolowany. Juz po huku bylo "k*". Zrozumiale - wczesniej moze by nikt nie zauwazyl, tu juz nie dalo sie ukryc. >> to powiedz glosno "90 80 70 60" w ciagu 2s, i pokaz mi gieroja, ktory >> nie odejdzie w takiej chwili. Nie bezpieczne choc 500m nad ziemią, >> tylko 60. > > To są kwestie filozoficzne. Powiedz, ze stoperem w reku. > Nie oni pierwsi zresztą, takie przypadki się > zdarzały. Np. niejakiemu Jelcynowi niewiele brakowało. Były też > przypadki (skuteczne) jakichś chairmanów korporacyjnych, nie pamiętam > dokładnie. Także ostatnio helikopter Kobe Bryanta, podobna sprawa. Nie wiem o czym piszesz, ale takim nurkowaniem sie schodzi w celu szukania ziemi? > Ciekawe że częścią wspólną większości, a może wszystkich tych wypadków > (lub prawie-wypadków) był duży gradient "ważności" osób w kokpicie, albo > w innej kabinie. Jakoś w liniach lotniczych tego typu akcji nie ma, mimo > że takich samolotów lata nie wiadomo ile razy więcej. troche tych wypadkow w liniach cywilnych bylo, ale czesc zalatwiono systemowo - np nie wolno probowac lądowac. Są minima spelnione, albo nie są i do widzenia. >> A potem popatrz na jakies filmy lub kup sobie jeden lot - co sie >> dzieje przez 2s po decyzji o odejsciu ... z bezpiecznej wysokosci. > > Samolot reaguje natychmiast. > Silniki potrzebują chwili, ale na początku wystarczy energia kinetyczna. > Granicą jest tylko siła nośna skrzydeł i graniczne przeciążenia. Sila nosna jest duza, o ile predkosc wystarczająca, ale za chwile energii kinetycznej zabraknie, predkosc spadnie, i albo silniki sie zdążyly rozpędzic, albo tragedia ... > Zresztą masz to chyba jasno narysowane na wykresach FDR, po uderzeniu > w brzozę, nie? Nawet mimo mniejszej powierzchni skrzydła. Nie musisz > kupować lotu, cokolwiek by to nie znaczyło. > >> Sa nagrania dostepne? > Pamiętam że je słyszałem, więc muszą być. No faktycznie - musialy byc https://tvn24.pl/polska/ostatnie-38-minut-lotu-nagranie-z-kabiny-prezydenckiego-tupolewa-ra636030 P.S. IMHO - caly TVN - sensacja 100%, rzetelnosc 0%. Tzn tak zmontowac, zeby nic rzetelnego sie nie dalo uslyszec. https://www.youtube.com/watch?v=1Tyd4jmFpxI u mnie kompletnie niezrozumiale. >> IES ma niby doswiadczenie w analizie nagran ... nie wierzyc? > > Wierzyłbym im gdyby to nie była sprawa polityczna takiego kalibru. Moze i tak, ale jednak IES. > Nawet ekipa KBWL niektóre sprawy opisała (lub tego nie zrobiła) tak, > jakby chciała jak najmniej pogrążyć pilotów. > Nie żeby to jakiś wielki wyjątek był - zdarza się to nawet tam, gdzie > rzekomo jest to nie do pomyślenia. Typowe. Ale jesli mam cos podejrzewac, to czemu w pierwszych stenogramach o tym nie napisali. Cicho mowil, czy co? >>> FMS może wygenerować "advisory >>> glideslope", jak ktoś nie potrafi policzyć sam. Ale chyba nie mieli >>> czasu na to, a może i wiedzy. >> >> Albo ten FMS nie potrafil, bo chyba by uzyli, gdyby potrafil. > > Podejrzane, ale nie wiem. > Tak czy owak, ustawienie chwilę zajmuje, a jak CPT miałby się zajmować > wszystkim, to raczej bardzo słabo to widzę. Ale w mial na to czas przed lądowaniem i nawet przed startem .. >> A 1P do tej pory musial to robic, bo regulował znizanie. >> Pasa ciagle nie widac, wiec nadal musi to robic. > > Tak piszesz jakbyś był tym 1P. > To nieprawdopodobne i samobójcze. Zdecydowanie bardziej prawdopodobne > jest to, co opisałem. On regulowal znizanie. Wiec musial patrzec na przyrzady. Jak czesto spoglądal za okno to juz sie nie dowiemy. Na 100m mial zamiar? >> no to wez normalne, przepisowe, cywilne podejscie IFR. >> Kiedy 1P przestaje patrzec na przyrzady? > > PF, to tak zwykle tylko z 50% prawdopodobieństwem jest 1P. Jedynie > kołowanie robi typowo 1P, bo 2P nie ma czym. pisze 1P i 2P umownie. 1P steruje. > PF przestaje patrzeć na przyrządy w momencie przejścia do wzrokowej fazy > podejścia. Normalnie to są kilometry przed pasem, ale w IMC to może być > znacznie bliżej. Ale zeby wiedziec czy juz moze przejsc na wzrokowe, to musi spoglądac i wczesniej :-) Tu nie bylo warunkow, wiec ciagle patrzy na przyrzady. I co - sugerujesz, ze chcial wyrownac na 100m, i wtedy sie przygladac? Czy pod niemym naciskiem pomyslal, ze lepsze 50m, albo nawet 20m ... > Oczywiście to nie jest tak, że nie patrzy w ogóle, ale > monitorowaniem zajmuje się PNF. Blisko ziemi PF nie ma możliwości > patrzenia na przyrządy, I nie ma wielkiej potrzeby, jak juz widzi pas. Pod warunkiem ze ma "automat", bo inaczej to mozna przeoczyc conieco. >> Moze i tak, ale nie zmienia to pytania - kto odczytuje RA, jesli jest >> tylko dwoch pilotow? > > PM czyli PNF. Wiadomo że nie może tego robić PF. A kto czyta barowysokosc? Nikt? > Np. może być taka zasada, że gdy radalt "ruszy się", to PNF podaje > wysokości (to może być np. od 1000 stóp albo od innych 2500). Oczywiście > dotyczy to też baro. Czyli co - oba sa czytane ? >> A ten automat to jaką wysokosc odczytuje - baro, czy RA ? > Tym automatem jest radioaltimetr. Jestes pewien? >> W Smolensku ustawiony na 65m - nie wiadomo kto ustawil, i czemu >> tyle... > To też znamienne. No coz - moze ktos ustawil bez chwalenia sie i dobrze ustawil, a moze nie ustawiali, skoro nawigator mial czytac ... >>> No tak, a w jakim trybie? >> Zakladam, ze w takim, jak byl ustawiony w tamtym locie. > Jak niczego nie zakładam. Nie wiemy tego. A po cholere mialby byc taki eksperyment z innymi ustawieniami? >> No wiesz - to nie jest moja opinia, tylko przewodniczącego komisji, >> doswiadczonego pilota. A Ty ile godzin wylatales na Tu154 czy podobnym >> samolocie? :-P > Pewnie tyle samo co przewodniczący, ale nieprawdziwe opinie > niekoniecznie biorą się z niewiedzy. Są też inne czynniki. No fakt - na Tu-154 mogl nie latac, ale jednak pilot :-) >> A w koncu jednak szarpnąl wolant - mozesz odszukac na jakiej >> wysokosci. > Już to kiedyś przerabiałem. Skąd pomysł, że teraz będzie to inaczej? >> nieco wczesniej niesmiało ciągnąl - widac chcial pogonic automat, ale >> tak sie nie da :-) > > Nie wiem w jakim sensie miałoby się nie dać. > Normalnie na małej wysokości nad ziemią (rzędu kilkudziesięciu metrów) > nigdy nie używa się AP (a więc także owego automatu). Myślę, że w takich > Tu-154 ta minimalna wysokość powinna być znacznie większa. AP byl jednak włączony. Słabe pociągniecie wolantu nic nie da - AP pociągnie w drugą strone, aby poleciec zgodnie z nastawami. Dopiero silne pociagniecie wylacza AP. > [TCAS RA] >> Troche inna sytuacja, i nie uzywa sie automatu. > > W obu przypadkach się nie używa. Owszem, sytuacja z TCAS jest znacznie > mniej stresowa i jest znacznie więcej czasu. W końcu to jest coś, co > się zdarza dość często, i prawie nigdy nie kończy się katastrofą. > >> Aczkolwiek ... zaskoczony pilot naprawde w ciagu sekundy zareaguje na >> niespodziewany komunikat? Czy to sytuacja taka, ze byl ostrzegany od >> dluzszego czasu ? > > Wcześniej jest ostrzeżenie "traffic traffic". Sytuację można także > oglądać na ekranie TCASa. No ale oni tam raczej także nie byli > zaskoczeni, że lotnisko już niedaleko. Tym niemniej zaskoczony niespodziewanym komunikatem ... ciekawe jak szybko zareaguje. > [2P] >> -uznal, ze jego rola jako PM sie skonczyla? >> Moze zaczal przez okno wyglądac pasa? > > Możliwe, chociaż zbędne i karygodne. Ale w Mirosławcu podobno tak było. Nie doszukalem sie wzorcowego podzialu zadan załogi w specpulku, to sie nie wypowiem. 2P ma troche zadan podanych w instrukcji, zwiazanych z obslugą samolotu, ale to nie to. >> -wolal glosno nie mowic, ze 1P schodzi ponizej minimow > Przecież wszyscy widzieli. To nie teściowa, która nie wie, że No chyba, ze 1P był zmylony przez wysokociomierz i cisnienie. > przekraczasz prędkość. No i NAV czytał. NAV czytal RA. minima sa w baro. Poza tym dopoki czytal 100m i wiecej, to minimow nie przekroczyli. Jest tam pod koniec pare sekund, gdy wskazowka RA stala - wiec nadal nie przekroczyli. A mogl pomyslec, ze wyrównali lot. A potem jak zaczal nadawac, to juz rzekomo "odchodzimy na drugie" padlo. Tylko nie odchodzili. >> Przy skomplikowaniu tych uprawnien nie jest to takie dziwne, > > Nie ma tam zupełnie nic skomplikowanego. To są trywialnie proste rzeczy. > 2 NDB = 120 m. Co w tym skomplikowanego? Pilotowi nadano następujące uprawnienia: 1) do wykonywania lotów w charakterze dowódcy statku powietrznego na samolocie Tu-154M w dzień i w nocy IMC zgodnie z IFR a) do lądowania: • ILS CAT I - zachmurzenie 8/8; podstawy 60 m; widzialność 800 m; • PAR + 2 × NDB - zachmurzenie 8/8; podstawy 100 m; widzialność 1200 m; • PAR - zachmurzenie 8/8; podstawy 120 m; widzialność 1500 m; • 2 × NDB - zachmurzenie 8/8; podstawy 120 m; widzialność 1800 m; • 1 × NDB - zachmurzenie 8/8; podstawy 250 m; widzialność 4000 m; plus pare innych uprawnien na dwóch stronach, plus pare innych samolotow - pogubic sie latwo. A wszystko o 20m :-) > Inną sprawą jest to, że oni nie wykonywali takiego podejścia. Zresztą > byłoby to niecelowe. > >> Normalne dla mnie jest, ze sie wciska przycisk i spokojnie czeka >> obserwujac jak samolot odchodzi. Ile to trwa - nie wiem, 2s mnie wcale >> nie zdziwia, komisja powyzej mowi, ze 5s to szybko. > > W to wierzę. Co innego, gdyby pilot samolotu pasażerskiego napisał, że > on z 20 metrów nad dnem ruskiego jaru odchodzi na AP. Oczywiscie, ale mowimy o odejsciu z 90m nad terenem, a moze nawet ze 100m. >> Zakladajac, ze szkolą mnie na "odejscie w automacie", to po tych 2s >> ... wcisnąlbym przycisk ponownie, tym razem mocno i dluzej? > > Normalnie pilotowi nie przyszłoby nic podobnego do głowy. GDYBY dla > pilota tamta wysokość 20 m oznaczała to, co powinna oznaczać - że grozi Ale bylo 90 czy 95m, jak powinien nacisnąc przycisk. 2 sekundy pozniej bylo juz 60 ... i co robisz, jak cie uczono "najlepiej odchodzi sie w automacie" .. > im w każdej chwili katastrofa, to natychmiast pociągnąłby za wolant, > samolot wyhamowałby zniżanie i zacząłby się wznosić. W ciągu sekundy > na pewno dałby też radę pchnąć wajchy do oporu i tam je utrzymać. > Zrobił tak? Nic z tych rzeczy. Zrobil. I to chyba wyzej niz na 20m. Aczkolwiek ja na moj gust to za dlugo zwlekal. > Może by przy tym przeciągnął, nie wiem. Ale na pewno by nie czekał aż > jakiś przycisk zadziała. Jakby przeciągnal na 50m, to tez mogloby sie katastrofą skonczyc ... >> A przez te 2s zrobilo sie juz 60m RA. >> No ale kolejnych 5s bym raczej nie czekal, moze kolejne 2. > > A w jakim celu??? Pierwsza mysl, na 90m - wcisnac przycisk. Druga mysl, po dluzszej chwili, np po 2s ... nie wcisnąlem, nie zadzialal? Wcisnac jeszcze raz. Trzecia mysl - odejscie reczne. Ale kiedy by mi to wpadlo - czy juz na tych 60m, bo nie ma czasu, czy kolejne 2s po drugim wcisnieciu, czy to wcale nie jest 2s ale np 3s - tego nie wiem. Ale w normalnym podejsciu tutka dosc szybko odchodzi, wiec nie spodziewam sie, aby przez wiecej sekund nic sie nie dzialo. IMO - po 2s powinno cos sie juz dziac, i powinien co najmniej wyrownac. > Zrozum że 5 sekund podczas lądowania to jest bardzo, bardzo dużo czasu. Ja tam wiem ze "silniki turbinowe rozpedzaja sie powoli". Czy to jest np 5 sekund? Jesli tak, to mnie nie dziwi, ze nie slysze narostu obrotow. > Np. lądujesz, czujesz uderzenia podwozia i widzisz, że nie podniosły się > spojlery. Naprawdę czekasz 5 sekund z reakcją, czy podnosisz je ręcznie > w ciągu pół sekundy? Ale nie widzisz spojlerow. Moze jest jakas lampka pokazujaca, ze sie nie podniosly, moze tylko jest lampka pokazująca podniesienie. Podejrzewam, ze bardziej czuc ze samolot hamuje. A jeszcze masz odwracacze, byc moze automatyczne hamulce, musisz uwazac na kierunek, moze pilnowac przechyłow - nie wiem czy jest czas patrzec na lampke spojlerow. > Przez 5 sekund przejeżdżasz praktycznie bez > hamowania prawie pół kilometra. No i raz lufthansa przesmarowala Okęcie.. >> A tu widzisz - opisują tryb w ktorym nie tylko wyswietla, ale jest w >> bezposrednim połączeniu z AP. > > Nic nie widzę. FD to jest część funkcjonalności AP. To jakby można > napisać że jest z nim połączony, na stałe. FD to jest taki byt > wirtualny. Moze zbyt tendencyjnie sie patrzysz :-P >> I na ile sie domyslam z roznych fragmentow, cos podobnego tu nastapilo >> - przy ILS cos tam mowi AP jak leciec, > > Nie wiem jak w Tu-154, ale normalnie to jest funkcjonalność AP. > Potrzebuje on do tego tylko ADIRS i odbiornika LOC/GS. Ale wlasnie o to chodzi, ze podzielono te funkcjonalnosc na "regulator", ktory ma stabilizowac lot, i cos co zadaje trajektorie. >> a po nacisnieciu "uchod" >> generuje sciezke odejscia. A tu nie byl w trybie ILS, wiec i nie >> generowal nic. > > Możliwe. Niezależnie od tego, jak tam działał ten przycisk, IMHO nie > miało to najmniejszego znaczenia, a kwestię przycisku w ogóle wymyślono > bo to, by zaciemnić sprawę. Odchodzi sie "w automacie". Po to jest. >> Tu154 ma ILS bez FMS. I przycisk Uchod tez dziala bez FMS. > Jasne, na tyle AP "generuje" gdzie samolot ma lecieć - myślałem że masz > na myśli plany lotu, waypointy itp. > BTW ILS był dużo wcześniej niż FMS. Dokladnie. Wiec ten "automat" w Tu-154 dobrze zintegrowany z ILS, a z FMS nie wiadomo. I rosyjskie instrukcje nic o FMS nie mowia. > Zresztą ILS nie wymaga nawet AP, > przynajmniej nie zawsze. W sensie ze pilot moze recznie sterowac, na podstawie wskazan ILS? Moze. Tym niemniej chodzi tu o zasade - ABSU w Tu154 musi byc odpowiednio ustawione, aby przycisk uchod spowodowal odejscie. Nie byl tak ustawiony. A czy pilotm ktos to powiedzial, czy wynikalo to z instrukcji - chyba nie, skoro trzeba bylo az loty eksperymentalne robic. > [terrain inhibit] >> Wczesniej nie bylo potrzeby. > Przeciwnie, takie są po prostu zasady. No ale po co chcesz wciskac TI jak lecisz na 10km? A jak znizasz do 500m? Wciskasz, jak sie odzywa, gdy nie powinien. >> A moglby sie przydac, gdyby jakos niespodziewanie wysokosc spadla, >> czy duza gora wyrosla na kursie. > > No, nie aż tak wcześniej. A bo to wiadomo jakie gory pod spodem, albo gdzie załogę zniesie? :-) Pilnuje caly czas, to po co blokowac ostrzeganie? :-) >> Dlatego mi sie widzi, ze nie nalezy nic wyłaczac, tylko spokojnie >> czekac na spodziewany alarm w spodziewanych momentach. >> I pieprzyc ekspertow, co mowią, ze po "PULL UP" nalezy natychmiast >> rwac w gore. Nalezy, ale nie w Smolensku. > > No ok, to teraz wystarczy do tego pomysłu przekonać ludzi, którzy > się tym zajmują zawodowo, i po sprawie. Good luck. Albo raczej, it > ain't gonna fly, nomen omen. Zawodowcy nie lataja po byle jakich lotniskach, ktorych nie ma w bazie. Ewentualnie nie schodza ponizej 500m bez widocznosci ... bo na takim lotnisku to chyba nawet jednej radiolatarni nie ma :-) >> Tylko nie wiem, czy da sie tak dalej leciec, czy bedzie za bardzo >> przeszkadzal ciąglym gadaniem.. > > Więc ja to wiem i dlatego napisałem, że przycisk należy wcisnąć zanim > TAWS zareaguje (co dodatkowo nie zakłóci pozostałych ostrzeżeń). > A w ostateczności, jeśli to przynajmniej dwukrotnie przegapiono, to > wtedy, gdy zadziała pierwszy raz (jeśli nie zostanie wykonane GA). Pierwsze ostrzezenie TAWS mialo miejsce na bezpiecznej wysokosci 340m. No ale co tu gdybac, jesli "Szkolenie prowadzono na podstawie przestarzałego PSzLT-73, który: 1) nie odpowiadał współczesnym wymogom stosowanych procedur oraz wyposażenia lotnisk; 2) nie zawierał zalecenia wykonywania okresowych szkoleń i treningów na symulatorze lotu; 3) nie zawierał żadnych ćwiczeń dotyczących szkolenia pilotów w wykorzystaniu systemów TAWS oraz TCAS, co w połączeniu z brakiem szkolenia symulatorowego mogło powodować luki w szkoleniu z wykorzystania tych urządzeń (szczególnie reakcji na generowane sygnały ostrzegawcze i alarmowe); 4) nie zawierał żadnych wytycznych dotyczących szkolenia CRM. .... Przykładem braku właściwej analizy materiałów OKL może być nieokreślenie przyczyn bardzo częstego występowania przypadków zadziałania urządzenia TAWS w trakcie podejść do lądowania (generowanie sygnałów ostrzegawczych informujących załogę o nieprawidłowym profilu podejścia i odejścia od lotniska), co skutkowało nieopracowywaniem zaleceń profilaktycznych dla lotów szkolnych, kontroli techniki pilotowania i doskonalących szkoleń teoretycznych. Komisja po zapoznaniu się z ,,Dziennikiem rejestracji danych z odczytu i analizy materiałów OKL Tu-154” stwierdziła, że od 2008 r. do dnia wypadku odnotowano aż 125 przypadków wygenerowania sygnałów ostrzegawczych przez system TAWS, w większości przy wykonywaniu podejść precyzyjnych na dobrze oprzyrządowane lotniska komunikacyjne. Podczas analizy materiałów OKL nie wpisywano przyczyn mających wpływ na zadziałanie systemu TAWS. Tylko w kilkunastu przypadkach wpisano, że przyczyną generowania sygnałów ostrzegawczych przez TAWS było wykonywanie podejścia do lądowania bez pomocy radionawigacyjnych (np. lądowanie w Czadzie 06.09.2008 r.) lub wykonywanie podejścia z widzialnością bez wykorzystania systemu ILS (lądowanie w Gdańsku 17.12.2008 r.)." Ciekawe co im tam mowil ... Pull up ? J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Thu, 13 Oct 2022 21:48
Date: Thu, 13 Oct 2022 21:48
13 lines
2295 bytes
2295 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > Ja tam widze tez "initiated TOGA". Czyzby "w automacie" ? Możliwe :-) > Ale w Smolensku GPWS sie odzywa przy prawidlowym podejsciu. > I nie nalezu go przerywac (jesli naprawde prawidlowe). A Ty i tak swoje, choćbym tłumaczył 10 razy. Na tego typu wiarę chyba nie ma sposobu. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Thu, 13 Oct 2022 22:38
Date: Thu, 13 Oct 2022 22:38
64 lines
4148 bytes
4148 bytes
Nie mam już siły do Tu-154, sprostuję tylko rzeczy oczywiste. "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > Raczej jakąs pomyłke w wyborze lotniska znajdz Tzn.? Nie słyszałem chyba o czymś takim. > - bo pasy jak sa dwa równolegle, to raczej bez drastycznego > przesunięcia ... Weźmy np. taki mało znany LFPG aka Paris Charles de Gaulle - dłuższe pasy są przesunięte o ponad 2 km. Co w tym miałoby być drastycznego to nie wiem. >> To nie jest kwestia V/S, tylko widoczności. Takiego manewru nigdy nie >> przeprowadzasz w końcówce CAT II+ (w CAT I zresztą także nie). > > Plus niestety pare dodatkowyc efektow, ktore i w VFR mogą > przeszkadzac. A konkretnie? VFR ma się do tego nijak, praktycznie wszystkie tego typu loty są IFR. > Wymaga - sa wykresy w instrukcji, cytowane w raportach. > Nie wiem - w automacie czy recznie. I tam jest napisane, że potrzeba 50 m na przejście do wznoszenia? Przy Twoich 7 m/s? W którym dokładnie miejscu jest to napisane? > troche tych wypadkow w liniach cywilnych bylo, ale czesc zalatwiono > systemowo - np nie wolno probowac lądowac. A kto zabrania? > Są minima spelnione, albo nie są i do widzenia. Nie ma czegoś takiego. Nie wiem skąd czerpiesz te "informacje". Tyle że nikt normalny nie próbuje, bo to niecelowe. > Sila nosna jest duza, o ile predkosc wystarczająca, ale za chwile > energii kinetycznej zabraknie, predkosc spadnie, i albo silniki sie > zdążyly rozpędzic, albo tragedia ... Ale przecież masz na wykresie konkretne, prawdziwe parametry, nie jakieś tam "o ile", "za chwilę" itp. nic nie znaczące ogólniki. > P.S. IMHO - caly TVN - sensacja 100%, rzetelnosc 0%. > Tzn tak zmontowac, zeby nic rzetelnego sie nie dalo uslyszec. Nie wiem czy akurat TVN. Nie wiem co chciałbyś montować. Wiele dało się usłyszeć. Nie wierzysz już nawet w CVR? > Ale w mial na to czas przed lądowaniem i nawet przed startem .. Wtedy nie wiedział, że to będzie potrzebne. > pisze 1P i 2P umownie. 1P steruje. To masz jakieś dziwne umowy. Normalnie 1P i 2P zamieniają się rolami (PF vs PNF), zwykle po każdym locie albo np. po starcie. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Fri, 14 Oct 2022 08:47
Date: Fri, 14 Oct 2022 08:47
18 lines
2420 bytes
2420 bytes
On Thu, 13 Oct 2022 23:48:33 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> Ja tam widze tez "initiated TOGA". Czyzby "w automacie" ? > Możliwe :-) > >> Ale w Smolensku GPWS sie odzywa przy prawidlowym podejsciu. >> I nie nalezu go przerywac (jesli naprawde prawidlowe). > > A Ty i tak swoje, choćbym tłumaczył 10 razy. > Na tego typu wiarę chyba nie ma sposobu. No przeciez tlumacze prosto: ladowanie to wlecenie w ziemie. TAWS nie ostrzega, bo lotnisko ma w bazie, i wie ze w pas wlatujesz. Smolenska w bazie nie ma, to ostrzega. Zablokujesz jakis komunikat - to nie ostrzeze tez jak sie uprzesz wyladowac 2km przed pasem w lesie. J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Fri, 14 Oct 2022 11:06
Date: Fri, 14 Oct 2022 11:06
110 lines
5608 bytes
5608 bytes
On Fri, 14 Oct 2022 00:38:01 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > Nie mam już siły do Tu-154, sprostuję tylko rzeczy oczywiste. > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > >> Raczej jakąs pomyłke w wyborze lotniska znajdz > Tzn.? Nie słyszałem chyba o czymś takim. Ze pilot zobaczyl pas nie calkiem tam, gdzie sie spodziewal, ale wylądowal na nim? >> - bo pasy jak sa dwa równolegle, to raczej bez drastycznego >> przesunięcia ... > > Weźmy np. taki mało znany LFPG aka Paris Charles de Gaulle - dłuższe > pasy są przesunięte o ponad 2 km. Co w tym miałoby być drastycznego to > nie wiem. No, faktycznie niezle. czy oni tam jeszcze maja autostrade pod pasem w tunelu? Ale watpie, aby przekierowywali "w ostatniej chwili". W poprzek tez maja kawalek. >>> To nie jest kwestia V/S, tylko widoczności. Takiego manewru nigdy nie >>> przeprowadzasz w końcówce CAT II+ (w CAT I zresztą także nie). >> >> Plus niestety pare dodatkowyc efektow, ktore i w VFR mogą >> przeszkadzac. > > A konkretnie? A np samolot ostro schodzi, wiec ciag silnikow niepotrzebny, wiec obroty spadają, a potem sie dluzej rozpędzaja. Przeszkadza przy odejsciu, przeszkadza przy hamowaniu rewersami ... > VFR ma się do tego nijak, praktycznie wszystkie tego typu loty są IFR. Na IFR samolot schodzi rowno po zadanej sciezce dzieki ILS :-) >> Wymaga - sa wykresy w instrukcji, cytowane w raportach. >> Nie wiem - w automacie czy recznie. > > I tam jest napisane, że potrzeba 50 m na przejście do wznoszenia? > Przy Twoich 7 m/s? W którym dokładnie miejscu jest to napisane? A np w zalacznikach do raportu koncowego polskiego, strona 18, rys 13. 50m przy 8m/s poczatkowego opadania. >> troche tych wypadkow w liniach cywilnych bylo, ale czesc zalatwiono >> systemowo - np nie wolno probowac lądowac. > A kto zabrania? Przepisy. >> Są minima spelnione, albo nie są i do widzenia. > > Nie ma czegoś takiego. Nie wiem skąd czerpiesz te "informacje". > Tyle że nikt normalny nie próbuje, bo to niecelowe. No to masz, chocby w dla naszego pechowego pilota - 2NDB, podstawy 120, widzialnosc 1800m. Kto ma ocenic widzialnosc - pilot, czy wieza podaje? A podaje np 1200m ... >> Sila nosna jest duza, o ile predkosc wystarczająca, ale za chwile >> energii kinetycznej zabraknie, predkosc spadnie, i albo silniki sie >> zdążyly rozpędzic, albo tragedia ... > > Ale przecież masz na wykresie konkretne, prawdziwe parametry, nie jakieś > tam "o ile", "za chwilę" itp. nic nie znaczące ogólniki. No to są. W raporcie MAK -ok 10:40:57 pilot ciagnie wolant i gazuje silniki. "compressor rate" dla silnikow jest okolo "40", predkosc 280km/h -o 10:41:00 rate jest "70", predkosc 270km/h. -jakies 3s pozniej jest "84.8" i predkosc 260km/h, ale to juz chyba bylo po urwaniu skrzydla, bo juz lotki pracują ostro. >> P.S. IMHO - caly TVN - sensacja 100%, rzetelnosc 0%. >> Tzn tak zmontowac, zeby nic rzetelnego sie nie dalo uslyszec. > > Nie wiem czy akurat TVN. Nie wiem co chciałbyś montować. Wiele dało się > usłyszeć. Nie wierzysz już nawet w CVR? Ja tam niewiele uslyszalem. Nie wiem - komputer, kompresja. Ale TVN moglby koncowke zostawic niezakłóconą wlasną gadaniną. Ale odliczanie nawigatora ładnie slychac. >> Ale w mial na to czas przed lądowaniem i nawet przed startem .. > Wtedy nie wiedział, że to będzie potrzebne. Lądowanie nie bedzie potrzebne? To moglby zaprogramowac ... a moze sie nie dało na tym sprzecie. Punkt GPS wprowadzil. >> pisze 1P i 2P umownie. 1P steruje. > To masz jakieś dziwne umowy. Normalnie 1P i 2P zamieniają się rolami > (PF vs PNF), zwykle po każdym locie albo np. po starcie. No to wlasnie pisze umownie. I nie musze mieszac PNF z PM. Akurat w tym locie funkcja oficjalna i rzeczywista sie zgadzaly. J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Fri, 14 Oct 2022 14:38
Date: Fri, 14 Oct 2022 14:38
99 lines
5556 bytes
5556 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > Ze pilot zobaczyl pas nie calkiem tam, gdzie sie spodziewal, ale > wylądowal na nim? To się czasem zdarza, ale to, co napisałem, zdarza się codziennie. > czy oni tam jeszcze maja autostrade pod pasem w tunelu? Autostradę, TGV... > Ale watpie, aby przekierowywali "w ostatniej chwili". Aha. Widocznie to sobie wymyśliłem, tak. > A np samolot ostro schodzi, wiec ciag silnikow niepotrzebny, > wiec obroty spadają, a potem sie dluzej rozpędzaja. Aha. A nie pisałem, że na max klapach tak nie jest, i że w ogóle kryteria stabilnego podejścia (np. 500 stóp) na to nie pozwalają? Aczkolwiek z ich 40% obrotów (i nawet mniej) to tak nie było. Wciąż mieli duży zapas energii, którego nie użyli, a dowodem na to jest właśnie m.in. poniższy załącznik, tabelka 1 na 70 stronie. > A np w zalacznikach do raportu koncowego polskiego, strona 18, rys 13. > > 50m przy 8m/s poczatkowego opadania. Rys. 13. Orientacyjne wysokości niezbędne do przejścia na wznoszenie po włączeniu zakresu „odejście na drugi krąg” Ja nie pisałem o jakimś "włączaniu zakresu", tylko o wysokości, jaka jest potrzebna przy jedynym sensownym w tej sytuacji odejściu - czyli przy maksymalnej (albo w każdym razie znacznej) sile nośnej. Prędkość samolotu wynosiła przynajmniej 1.3 Vs. Siła nośna jest w dobrym przybliżeniu w takich warunkach proporcjonalna do kwadratu prędkości. Oznacza to, że przeciążenie pionowe (przy krytycznym kącie natarcia) nie byłoby mniejsze niż 1.3^2 g (1 g = lot prostoliniowy). To oznacza zmianę V/S o ok. 7 m/s^2. W rzeczywistości prędkość była pewnie znacznie wyższa przy większej szybkości zniżania. Dodajmy do tego czas potrzebny na zmianę kąta natarcia. Niech to będzie razem nawet 5 sekund (bardzo wolno), przez 5 sekund z początkowym V/S -8 m/s samolot "przepadnie" o jakieś... 20 metrów. W rzeczywistości mniej. Już rozumiesz, dlaczego w krytycznych sytuacjach nie używa się przycisków? >>> troche tych wypadkow w liniach cywilnych bylo, ale czesc zalatwiono >>> systemowo - np nie wolno probowac lądowac. >> A kto zabrania? > > Przepisy. A jakiś szczególny? :-) > Kto ma ocenic widzialnosc - pilot, czy wieza podaje? Pilot podejmuje ostateczną decyzję. Wieża nie widzi tego, co widzi pilot. Wieża nie zna (np. aktualnych) minimów samolotu/załogi. Zasadniczo lotniska zamyka się tylko w ekstremalnych sytuacjach, jak np. coś zablokuje pas itp. > No to są. W raporcie MAK > -ok 10:40:57 pilot ciagnie wolant i gazuje silniki. > "compressor rate" dla silnikow jest okolo "40", predkosc 280km/h A nawet między 274 i 277 km/h (strona 2 tego samego pliku). Jak rozumiem dane z QAR, powinny być dokładniejsze (i zapisywane cyfrowo). > -o 10:41:00 rate jest "70", predkosc 270km/h. > > -jakies 3s pozniej jest "84.8" i predkosc 260km/h, ale to juz chyba > bylo po urwaniu skrzydla, bo juz lotki pracują ostro. 6:41:4.5, 269 km/h. Przez 10,5 sekundy prędkość spadła o 8 km/h. Przeciążenie nie przekroczyło 1,22 g (przynajmniej w tabelce). Tzn. 1 + 0.22 g. A ta "stabilizacja (końcowe kolumny) to jest właśnie AP? To dość ciekawa sytuacja, wysokość radiowa 6,2 m, AP włączony w trybie stabilizacji pochylenia. Ale może to nie o to chodzi? > Ale TVN moglby koncowke zostawic niezakłóconą wlasną gadaniną. Nie pamiętam gadaniny. > Lądowanie nie bedzie potrzebne? Nie, miałem na myśli GS z FMS. > Punkt GPS wprowadzil. Współrzędne środka pasa IIRC. Wadliwie zresztą. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Mon, 17 Oct 2022 15:40
Date: Mon, 17 Oct 2022 15:40
197 lines
9370 bytes
9370 bytes
On Fri, 14 Oct 2022 16:38:11 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> Ze pilot zobaczyl pas nie calkiem tam, gdzie sie spodziewal, ale >> wylądowal na nim? > To się czasem zdarza, ale to, co napisałem, zdarza się codziennie. > >> czy oni tam jeszcze maja autostrade pod pasem w tunelu? > Autostradę, TGV... Wow. >> Ale watpie, aby przekierowywali "w ostatniej chwili". > Aha. Widocznie to sobie wymyśliłem, tak. Ale gdzie jest ta "ostatnia chwila" - ile km przed pasem ? Bo jakos watpie, aby ich tak przerzucali naprawde w ostatniej chwili - przed podejsciem to mozliwe. >> A np samolot ostro schodzi, wiec ciag silnikow niepotrzebny, >> wiec obroty spadają, a potem sie dluzej rozpędzaja. > > Aha. A nie pisałem, że na max klapach tak nie jest, i że w ogóle Pisales, ale efekt jest IMO zawsze. Tylko mniejszy lub wiekszy i mniej lub bardziej istotny. Oni mieli maksymalne klapy? A moze automat ciagu potrafi w Tu-154 jeszcze klapami/spoilerami sterowac i nimi przyhamuje, a nie silniki zwolni? > kryteria stabilnego podejścia (np. 500 stóp) na to nie pozwalają? > Aczkolwiek z ich 40% obrotów (i nawet mniej) to tak nie było. Fakt jest, ze mieli obroty (czy "rate") dosc niskie, i 2-3 sekundy zajelo rozpedzanie silnikow przy odejsciu. I to do wartosci "75". > Wciąż mieli duży zapas energii, którego nie użyli, a dowodem na to > jest właśnie m.in. poniższy załącznik, tabelka 1 na 70 stronie. Na to wczesniej nie patrzylem ... czyli wajchy silnikow przestawil gdzies przy uderzeniu w pierwszą brzozę? >> A np w zalacznikach do raportu koncowego polskiego, strona 18, rys 13. >> >> 50m przy 8m/s poczatkowego opadania. > > Rys. 13. Orientacyjne wysokości niezbędne do przejścia na wznoszenie po > włączeniu zakresu „odejście na drugi krąg” > > Ja nie pisałem o jakimś "włączaniu zakresu", tylko o wysokości, jaka > jest potrzebna przy jedynym sensownym w tej sytuacji odejściu - czyli > przy maksymalnej (albo w każdym razie znacznej) sile nośnej. Automat zakladam, ze robi to bez zbednej straty, a recznie ... przeszarzujesz i przeciągniesz, albo skrzydla urwiesz, albo zrobisz zbyt delikatnie i nie wykorzystasz. Jest gdzies zreszta podobna tabelka, z mniejszymi wartosciami, tylko nie moglem odszukac na szybko. Moze to dla recznego odejscia, a moze jakis efekt gruntu. Tak czy inaczej - jest tu juz kilkadziesiąt metrow. Dobry pilot powinien miec to w glowie, i nie zaczynac odejscia 50m nad pasem przy takim opadaniu. A wiec nie kontynuowac znizania z taka predkoscia ponizej 100m. Nawiasem mowiac - jak spojrzysz na gorny rysunek tym 13, czyli 6.9 z radzieckiej instrukcji, to jest tam pkt 1 - decyzja o odejsciu, pkt 2 - rozpedzenie silnikow "i naczało iskriwlennia" pkt 3 - minimum wysokosci. > Prędkość samolotu wynosiła przynajmniej 1.3 Vs. Siła nośna jest w dobrym > przybliżeniu w takich warunkach proporcjonalna do kwadratu prędkości. > Oznacza to, że przeciążenie pionowe (przy krytycznym kącie natarcia) nie > byłoby mniejsze niż 1.3^2 g (1 g = lot prostoliniowy). To oznacza zmianę > V/S o ok. 7 m/s^2. W rzeczywistości prędkość była pewnie znacznie wyższa > przy większej szybkości zniżania. Dodajmy do tego czas potrzebny na > zmianę kąta natarcia. Niech to będzie razem nawet 5 sekund (bardzo > wolno), przez 5 sekund z początkowym V/S -8 m/s samolot "przepadnie" > o jakieś... 20 metrów. W rzeczywistości mniej. > > Już rozumiesz, dlaczego w krytycznych sytuacjach nie używa się > przycisków? Po pierwsze - 90m nad ziemia to nie jest sytuacja krytyczna, tylko planowe "odejscie w automacie". Po drugie ... widac calosc pilotom sprawiala jednak problem, i przycisk dodali. I to nie tylko w krytycznych sytuacjach. Pilot na tych planowych 100m chcial wcisnac przycisk i odejsc w automacie, i tak pewnie zrobil. >>>> troche tych wypadkow w liniach cywilnych bylo, ale czesc zalatwiono >>>> systemowo - np nie wolno probowac lądowac. >>> A kto zabrania? >> >> Przepisy. > > A jakiś szczególny? :-) > >> Kto ma ocenic widzialnosc - pilot, czy wieza podaje? > > Pilot podejmuje ostateczną decyzję. > Wieża nie widzi tego, co widzi pilot. Wieża nie zna (np. aktualnych) > minimów samolotu/załogi. > Zasadniczo lotniska zamyka się tylko w ekstremalnych sytuacjach, jak > np. coś zablokuje pas itp. Pilota tam w ogole nie bedzie. http://ulc.gov.pl/_download/operacje_lotnicze/komunikaty/PNO%20Dzial%206.pdf 5.2 Dowódca nie powinien kontynuować lotu w kierunku lotniska docelowego, jeśli nie posiada informacji wskazującej, że spodziewane warunki pogodowe na lotnisku docelowym lub jeśli ma to zastosowanie na przynajmniej jednym lotnisku zapasowym są równe lub lepsze niż planowane minimum i 6.1 Dowódca może rozpocząć podejście bez względu na podawaną RVR/widzialność, ale podejście nie może być kontynuowane poniżej 1000 stóp [ft] nad poziomem lotniska, jeśli podawana RVR/widzialność jest niższa niż mające zastosowanie minima No ale specpułku zasady cywilne nie obowiązują ... i mnie nie wydaje sie, aby podejscie i odejscie na 100m bylo zbyt niebezpieczne. >> No to są. W raporcie MAK >> -ok 10:40:57 pilot ciagnie wolant i gazuje silniki. >> "compressor rate" dla silnikow jest okolo "40", predkosc 280km/h > > A nawet między 274 i 277 km/h (strona 2 tego samego pliku). Jak rozumiem > dane z QAR, powinny być dokładniejsze (i zapisywane cyfrowo). Powinny i pewnie są. >> -o 10:41:00 rate jest "70", predkosc 270km/h. >> >> -jakies 3s pozniej jest "84.8" i predkosc 260km/h, ale to juz chyba >> bylo po urwaniu skrzydla, bo juz lotki pracują ostro. > > 6:41:4.5, 269 km/h. > Przez 10,5 sekundy prędkość spadła o 8 km/h. Raczej bym popatrzyl, ze od 6:41:02.8 do 6.41:04.5 predkosc nie spadla wcale, mimo wielkiego wychylenia. no ale silniki pracowaly juz na 61-68%. I niestety bylo to juz po fatalnej brzozie, wiec bez kawalka skrzydla. Wiec zobacz raczej 6:41:00.0 do 6:41:02.8 - 5km/h straty w 3s, chyba juz na wznoszeniu. > Przeciążenie nie przekroczyło 1,22 g (przynajmniej w tabelce). > Tzn. 1 + 0.22 g. 2.2m/s^2 ... wytracenie tych 8m/s to 4 sekundy. > A ta "stabilizacja (końcowe kolumny) to jest właśnie AP? To dość ciekawa > sytuacja, wysokość radiowa 6,2 m, AP włączony w trybie stabilizacji > pochylenia. Ale może to nie o to chodzi? IMHO - O to. Ale "w kanale poprzecznym". Czyli pilnowal przechylenia na boki. Bo w kanale podluznym to pilot odlaczyl na 21.9m RA, o 8:40:55, przez przechylenie wolantu (tez strona 18 załącznika, inaczej 15/53) Nie wiem skad te dane ... ale w tabelce o 6:40:54.0 ma jeszcze 65m RA i przechylenie w dół, aczkolwiek z przeciązeniem pionowym 1.03. Jakos tak szybko ubylo tej wysokosci, moze pociagniecie to bylo 40:55.9? A moze RA skakał, bo wszak las ponizej? W tabelce o 6:40:59.5 kanal podłuzny juz odłączony. Kanal poprzeczny sie odlaczyl, jak juz koncowke skrzydla urwalo, i pilot kompensowal obrot .. chociaz ... sam sie nie odlaczyl przy takim przechyle? >> Lądowanie nie bedzie potrzebne? > Nie, miałem na myśli GS z FMS. > >> Punkt GPS wprowadzil. > Współrzędne środka pasa IIRC. Wadliwie zresztą. Wystarczajaco poprawnie. A przynajmniej rozbil sie zanim bylo dane sprawdzic. Tak czy inaczej - przygotowal sie do lotu (chyba, ze to inny pilot we wczesniejszym locie), to mogl i wiecej ustawic. J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Wed, 19 Oct 2022 20:17
Date: Wed, 19 Oct 2022 20:17
82 lines
4930 bytes
4930 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > Ale gdzie jest ta "ostatnia chwila" - ile km przed pasem ? Zmiany pasów (w VMC) zdarzają się na wysokości rzędu kilkuset metrów - to jest kilka, kilkanaście km przed pasem. Innymi słowy, np. dwie minuty przed przyziemieniem. To jest wcześnie? > Oni mieli maksymalne klapy? Powinno być na obrazku, ale pewnie tak, bo czemu nie. Szczerze mówiąc, nie chce mi się znowu tego sprawdzać, kolejny raz. > A moze automat ciagu potrafi w Tu-154 jeszcze klapami/spoilerami > sterowac i nimi przyhamuje, a nie silniki zwolni? Wątpię. Po co miałby to robić? Spoilerów nie powinno się używać w takich momentach, a klapy to nie jest coś do wachlowania. > Fakt jest, ze mieli obroty (czy "rate") dosc niskie, i 2-3 sekundy > zajelo rozpedzanie silnikow przy odejsciu. I to do wartosci "75". Bez znaczenia. > Na to wczesniej nie patrzylem ... czyli wajchy silnikow przestawil > gdzies przy uderzeniu w pierwszą brzozę? Noooo. To jest moment, w którym _naprawdę_ podjął decyzję o odejściu. Niestety nieco późno. > Automat zakladam, ze robi to bez zbednej straty, Straty wysokości? Bez "zbędnej" w jego mniemaniu. Natomiast nie "zbędnej" w sytuacji niebezpiecznego zbliżania się do ziemi. > a recznie ... > przeszarzujesz i przeciągniesz, albo skrzydla urwiesz, albo zrobisz > zbyt delikatnie i nie wykorzystasz. ??? To są podstawowe umiejętności, bez których człowieka nikt nie wpuści do kokpitu. > Dobry pilot powinien miec to w glowie, i nie zaczynac odejscia 50m nad > pasem przy takim opadaniu. Pilot może potrzebować odejść na dowolnej wysokości, włączając taką po przyziemieniu. Z tym że lepiej wtedy trafić w pas. No i po uruchomieniu odwracaczy ciągu GA odpada. > Po pierwsze - 90m nad ziemia to nie jest sytuacja krytyczna, tylko > planowe "odejscie w automacie". Powtarzanie tego w nieskończoność historii nie zmieni. > Wiec zobacz raczej 6:41:00.0 do 6:41:02.8 - 5km/h straty w 3s, chyba > juz na wznoszeniu. Czyli kompletnie bez znaczenia. >> Przeciążenie nie przekroczyło 1,22 g (przynajmniej w tabelce). >> Tzn. 1 + 0.22 g. > > 2.2m/s^2 ... wytracenie tych 8m/s to 4 sekundy. Noooo... A czemu tak mało tych g, że tak zapytam? > Bo w kanale podluznym to pilot odlaczyl na 21.9m RA, o 8:40:55, > przez przechylenie wolantu (tez strona 18 załącznika, inaczej 15/53) No tak, śpiący byłem widocznie. Teraz też :-) Tak czy owak, 22 m AGL, a tu pilot w IMC podchodzi do ruskiego jaru na AP, kręcąc gałką V/S (zmieniającą w efekcie V/S). Bardzo mądre. Wyobraź sobie jazdę samochodem komuś "na zderzaku", jakbyś chciał regulować odstęp (tylko) tempomatem (takim klasycznym). > Jakos tak szybko ubylo tej wysokosci, moze pociagniecie to bylo > 40:55.9? A moze RA skakał, bo wszak las ponizej? RA raczej drzew nie pokazuje, aczkolwiek normalnie nie ma to znaczenia. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Thu, 20 Oct 2022 15:43
Date: Thu, 20 Oct 2022 15:43
149 lines
7144 bytes
7144 bytes
On Wed, 19 Oct 2022 22:17:13 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> Ale gdzie jest ta "ostatnia chwila" - ile km przed pasem ? > > Zmiany pasów (w VMC) zdarzają się na wysokości rzędu kilkuset metrów - > to jest kilka, kilkanaście km przed pasem. Innymi słowy, np. dwie minuty > przed przyziemieniem. To jest wcześnie? Kilkaset, bo 500m, to mial nasz w Smolensku na dwa zakrety przed lądowaniem. A 2 minuty ... jakies 10km od pasa. Jakby sie mialo skrocic do 8km, o 20%, to opadanie powinno o 20% wzrosnac, czyli np 3.6m/s zamiast 3. Ale chetnie bym przeczytal jakis konkretny przyklad z takim przekierowaniem, czasy, odleglosci itp. >> Oni mieli maksymalne klapy? > > Powinno być na obrazku, ale pewnie tak, bo czemu nie. Szczerze mówiąc, > nie chce mi się znowu tego sprawdzać, kolejny raz. > >> A moze automat ciagu potrafi w Tu-154 jeszcze klapami/spoilerami >> sterowac i nimi przyhamuje, a nie silniki zwolni? > > Wątpię. Po co miałby to robić? Zeby obroty silnikow za bardzo nie spadly, gdybys mial racje co do hamowania klapami. > Spoilerów nie powinno się używać w takich momentach, A propos - mam wrazenie, ze w nowych samolotach spoilery sa uzywane razem z lotkami. >a klapy to nie jest coś do wachlowania. No to jak maja stale wychylenie klap, to im ostrzej schodzą, tym mniejsza moc silnikow potrzebna. >> Fakt jest, ze mieli obroty (czy "rate") dosc niskie, i 2-3 sekundy >> zajelo rozpedzanie silnikow przy odejsciu. I to do wartosci "75". > > Bez znaczenia. O tyle ma znaczenie, ze sekunda wznoszenia moglaby ich ponad brzozę wyniesc. >> Na to wczesniej nie patrzylem ... czyli wajchy silnikow przestawil >> gdzies przy uderzeniu w pierwszą brzozę? > > Noooo. To jest moment, w którym _naprawdę_ podjął decyzję o odejściu. > Niestety nieco późno. Takich wariatow w lotnictwie nie ma. No dobra - są, umierają młodo. Tym bardziej jestem przekonany, ze wczesniej probowal odejsc w automacie. >> Automat zakladam, ze robi to bez zbednej straty, > Straty wysokości? Bez "zbędnej" w jego mniemaniu. Natomiast > nie "zbędnej" w sytuacji niebezpiecznego zbliżania się do ziemi. Tak jest, ale tez przewiduje sie jego uzycie na bezpiecznej wysokosci, np 100m nad ziemią, czy choc 50m, >> a recznie ... >> przeszarzujesz i przeciągniesz, albo skrzydla urwiesz, albo zrobisz >> zbyt delikatnie i nie wykorzystasz. > > ??? To są podstawowe umiejętności, bez których człowieka nikt nie wpuści > do kokpitu. Niby tak, a jednak wszytkie duze samoloty taki przycisk maja. >> Dobry pilot powinien miec to w glowie, i nie zaczynac odejscia 50m nad >> pasem przy takim opadaniu. > > Pilot może potrzebować odejść na dowolnej wysokości, włączając taką po > przyziemieniu. Z tym że lepiej wtedy trafić w pas. > No i po uruchomieniu odwracaczy ciągu GA odpada. Byli tacy, co hamowali rewersami jeszcze w powietrzu. >> Po pierwsze - 90m nad ziemia to nie jest sytuacja krytyczna, tylko >> planowe "odejscie w automacie". > > Powtarzanie tego w nieskończoność historii nie zmieni. No ale czego innego sie po pilocie spodziewac? Planowal odejscie w automacie, to nacisnąl przycisk i czekal. Prawdopodobnie na 90-100m nad ziemią >> Wiec zobacz raczej 6:41:00.0 do 6:41:02.8 - 5km/h straty w 3s, chyba >> juz na wznoszeniu. > > Czyli kompletnie bez znaczenia. > >>> Przeciążenie nie przekroczyło 1,22 g (przynajmniej w tabelce). >>> Tzn. 1 + 0.22 g. >> >> 2.2m/s^2 ... wytracenie tych 8m/s to 4 sekundy. > > Noooo... A czemu tak mało tych g, że tak zapytam? Nie wiadomo, czy moze byc wiecej - skrzydla przy malej predkosci mają ograniczoną silę nosną. A przekroczysz kąt natarcia, to przeciagniesz, i spadniesz szybko. Wiec niby pilot szkolony, nikt do kokpitu nie wpusci, a odchodza przyciskiem w automacie w razie potrzeby ... >> Bo w kanale podluznym to pilot odlaczyl na 21.9m RA, o 8:40:55, >> przez przechylenie wolantu (tez strona 18 załącznika, inaczej 15/53) > > No tak, śpiący byłem widocznie. Teraz też :-) > Tak czy owak, 22 m AGL, a tu pilot w IMC podchodzi do ruskiego jaru na > AP, kręcąc gałką V/S (zmieniającą w efekcie V/S). Bardzo mądre. > > Wyobraź sobie jazdę samochodem komuś "na zderzaku", jakbyś chciał > regulować odstęp (tylko) tempomatem (takim klasycznym). trzeba by sie ciezarowcow spytac - oni ponoc jezdza na tempomacie, przy odleglosciach rzedu 50m. Tak czy inaczej - wydaje mi sie, ze pilot myslal, ze jest znacznie wyzej, bo mu tak wysokosciomierz pokazywal, wiec robil modelowe znizanie krecąc gałką V/S, i sobie spokojnie lecial, bo mu nawigator podawal spore wysokosci RA, az przyszlo krytyczne 100m. >> Jakos tak szybko ubylo tej wysokosci, moze pociagniecie to bylo >> 40:55.9? A moze RA skakał, bo wszak las ponizej? > > RA raczej drzew nie pokazuje, aczkolwiek normalnie nie ma to znaczenia. Zalezy pewnie jak gesto - jak mialby odroznic gęste liscie od ziemi? Tak czy inaczej jesli o 6:40:54.0 bylo 65.6m RA, a o 60:40:55 bylo 21.7m RA, to albo oni bardzo szybko spadali, albo jar sie bardzo szybko wznosil. choc tak prawde mowiac ... predkosc pozioma ok 83m/s, przez sekunde jar na 83m mogl sie wzniesc o 30m ... no ale jak ktos nie podal cyfr po przecinku, to nie wzbudza mojego zaufania, ze chodzi dokladnie o 55.0 J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Sun, 23 Oct 2022 10:11
Date: Sun, 23 Oct 2022 10:11
55 lines
3920 bytes
3920 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > Zeby obroty silnikow za bardzo nie spadly, gdybys mial racje co do > hamowania klapami. To jest publicznie dostępna wiedza, taka dosyć podstawowa. Nawet w Wikipedii w pierwszym zdaniu. > O tyle ma znaczenie, ze sekunda wznoszenia moglaby ich ponad brzozę > wyniesc. Bez związku z pracą silników. > Takich wariatow w lotnictwie nie ma. > No dobra - są, umierają młodo. > > Tym bardziej jestem przekonany, ze wczesniej probowal odejsc w > automacie. Tak, teraz już to zrozumiałem. Z drugiej strony, moja analiza opiera się raczej nie na wierze, ale na najbardziej prawdopodobnym przebiegu zdarzeń, który m.in. musi być zgodny z dostępnymi informacjami, m.in. z CVR, FDR, czy innego QAR. Raczej nie zakładam także całkowicie nieracjonalnego działania pilotów, braku podstawowych umiejętności, ani zdarzeń nadprzyrodzonych. Stąd nasze odmienne wnioski. >> Pilot może potrzebować odejść na dowolnej wysokości, włączając taką po >> przyziemieniu. Z tym że lepiej wtedy trafić w pas. >> No i po uruchomieniu odwracaczy ciągu GA odpada. > > Byli tacy, co hamowali rewersami jeszcze w powietrzu. Owszem. W zachodnich samolotach nie da się tego zrobić, ale ogólnie rzecz biorąc nie napisałem, że wykluczam użycie reverserów w powietrzu (możliwe że nie dało się tam jednak zwiększyć ciągu, nie wiem). Jedynie napisałem, że uruchomienie odwracaczy uniemożliwia (w zasadzie) przerwanie lądowania. >> Noooo... A czemu tak mało tych g, że tak zapytam? > > Nie wiadomo, czy moze byc wiecej - skrzydla przy malej predkosci mają > ograniczoną silę nosną. Wiadomo, przecież to policzyłem (nie żeby to jakieś trudne było), poza tym na wykresach masz dowód (nawet mimo utraty części skrzydła i nawet może w locie odwróconym, kiedy skrzydło pracuje dużo mniej efektywnie - ale nie pamiętam już dokładnie). [RA] > Zalezy pewnie jak gesto - jak mialby odroznic gęste liscie od ziemi? Mi wystarczy, że tak po prostu jest. Normalnie nie ma to najmniejszego znaczenia. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Mon, 24 Oct 2022 11:02
Date: Mon, 24 Oct 2022 11:02
72 lines
4561 bytes
4561 bytes
On Sun, 23 Oct 2022 12:11:10 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> Zeby obroty silnikow za bardzo nie spadly, gdybys mial racje co do >> hamowania klapami. > > To jest publicznie dostępna wiedza, taka dosyć podstawowa. > Nawet w Wikipedii w pierwszym zdaniu. Ze wszystkimi szczegółami, to chyba nie taka publiczna. >> O tyle ma znaczenie, ze sekunda wznoszenia moglaby ich ponad brzozę >> wyniesc. > Bez związku z pracą silników. No, jakby pracowaly pelną mocą, to moze by sie szybciej wznosil, moze odwazniej by ciągnąl za stery .. >> Takich wariatow w lotnictwie nie ma. >> No dobra - są, umierają młodo. >> >> Tym bardziej jestem przekonany, ze wczesniej probowal odejsc w >> automacie. > > Tak, teraz już to zrozumiałem. Z drugiej strony, moja analiza opiera się > raczej nie na wierze, ale na najbardziej prawdopodobnym przebiegu > zdarzeń, który m.in. musi być zgodny z dostępnymi informacjami, m.in. > z CVR, FDR, czy innego QAR. No to co sie dziwisz, ze skoro zaplanowano "odejscie w automacie", to spodziewam sie, ze pilot nacisnąl przycisk i czekal na odejscie. I jeszcze przy tym powiedział "odchodzimy". A że ten przycisk sladu w rejestratorach nie zostawia, to nie dziwne, ze sladu nie ma ... > Raczej nie zakładam także całkowicie > nieracjonalnego działania pilotów, braku podstawowych umiejętności, ani > zdarzeń nadprzyrodzonych. Stąd nasze odmienne wnioski. A do nieracjonalnych działan zaliczylbym 7 sekund opadania z predkoscią ~8m/s od wysokosci 100m ... rozbic sie chcial, czy co ... >>> Noooo... A czemu tak mało tych g, że tak zapytam? >> >> Nie wiadomo, czy moze byc wiecej - skrzydla przy malej predkosci mają >> ograniczoną silę nosną. > > Wiadomo, przecież to policzyłem (nie żeby to jakieś trudne było), poza > tym na wykresach masz dowód (nawet mimo utraty części skrzydła i nawet > może w locie odwróconym, kiedy skrzydło pracuje dużo mniej efektywnie - > ale nie pamiętam już dokładnie). No to pozostaje hipoteza, ze pilot robil najlepiej jak go uczono :-) Dodatkowo w warunkach bardzo silnego stresu. > [RA] >> Zalezy pewnie jak gesto - jak mialby odroznic gęste liscie od ziemi? > > Mi wystarczy, że tak po prostu jest. Normalnie nie ma to najmniejszego > znaczenia. Ja tam wiem, ze od metali sie fala swietnie odbija, od dielektrykow jak np piasek tak sobie, od wody jeszcz inaczej, od suchego drewna to IMO - podobnie jak od piasku. Czyli nie bardzo wiadomo co pokaze, jak lecisz nad lasem. Ale zdaje sie zainteresowaly mnie jakies skoki tej RA w koncowce. Pilot pociagnal za wolant 12.5m nad terenem? Miał jaja, chciałoby sie napisac :-) J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Mon, 24 Oct 2022 12:20
Date: Mon, 24 Oct 2022 12:20
14 lines
2364 bytes
2364 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > Ale zdaje sie zainteresowaly mnie jakies skoki tej RA w koncowce. > Pilot pociagnal za wolant 12.5m nad terenem? > > Miał jaja, chciałoby sie napisac :-) A czego się spodziewałeś, gdy pułap chmur był grubo poniżej 50 metrów? Pociągnął wtedy, gdy chciał się (szybko) wznieść. Gdy nie chciał, to nie ciągnął. Ale wiem, najpewniej zawinił zły przycisk. I bomba helowo - termobaryczna. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Mon, 24 Oct 2022 12:36
Date: Mon, 24 Oct 2022 12:36
26 lines
2703 bytes
2703 bytes
On Mon, 24 Oct 2022 14:20:43 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> Ale zdaje sie zainteresowaly mnie jakies skoki tej RA w koncowce. >> Pilot pociagnal za wolant 12.5m nad terenem? >> >> Miał jaja, chciałoby sie napisac :-) > > A czego się spodziewałeś, gdy pułap chmur był grubo poniżej 50 metrów? No, spodziewalbym sie odejscia na 90m, przeciez Najwazniejszy Pasazer, sam widzi, ze nic nie widac. I "odchodzimy" z grubsza wtedy padło. A jakbym koniecznie musial wyladowac ... to bym sie staral, zeby opadanie bylo malutkie ... 0.5m/s ? I chyba bym w prog pasa celowal, a nie szukal lasu znacznie wczesniej > Pociągnął wtedy, gdy chciał się (szybko) wznieść. Gdy nie chciał, to nie > ciągnął. Ale wiem, najpewniej zawinił zły przycisk. Kiedy wlasnie wczesniej tez ciągnąl. Tylko za mało, i AP nie wylaczyl. J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Mon, 31 Oct 2022 16:08
Date: Mon, 31 Oct 2022 16:08
46 lines
3434 bytes
3434 bytes
On Mon, 24 Oct 2022 14:20:43 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> Ale zdaje sie zainteresowaly mnie jakies skoki tej RA w koncowce. >> Pilot pociagnal za wolant 12.5m nad terenem? >> >> Miał jaja, chciałoby sie napisac :-) > > A czego się spodziewałeś, gdy pułap chmur był grubo poniżej 50 metrów? > > Pociągnął wtedy, gdy chciał się (szybko) wznieść. Gdy nie chciał, to nie > ciągnął. Ale wiem, najpewniej zawinił zły przycisk. I bomba helowo - > termobaryczna. P.S. Wypadek w Katowicach https://www.youtube.com/watch?v=-haD8H7mr5o Dobrze zrozumialem - 50ft nad ziemia (17m), i 1200ft/min opadania - 6m/s. Sa jeszcze piloci z jajami :-) Zdaje sie, ze lot wyczarterowal ONZ aby wymienic nasze wojska w Libanie. https://dlapilota.pl/wiadomosci/pkbwl/raport-koncowy-pkbwl-dotyczacy-wypadku-b738-na-lotnisku-w-katowicach 10 lat sledztwa? -"plane think the pilots where trying to take off, without prepping the plane for take off - this gave them take off configuration warning". Pomylka samolotu spowodowana przyziemieniem, czy odchodzic nalezy przyciskiem? -stick shaker warning - lepiej odchodzic w automacie, bo mozna latwo przeciagnąc ? - "efekt zaskoczenia, brak świadomości wysokości i pośpiech, aby przechwycić ścieżkę spowodowały, że załoga reagowała instynktownie próbując przesilić autopilot a zamiast użyć przycisku w celu jego szybkiego wyłączenia. Dlatego też, z powodu zastosowania niewystarczającej siły, załodze nie udało się odłączyć autopilota." -... mysleli, ze sie nie wyda? J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Tue, 01 Nov 2022 15:36
Date: Tue, 01 Nov 2022 15:36
66 lines
4927 bytes
4927 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > https://dlapilota.pl/wiadomosci/pkbwl/raport-koncowy-pkbwl-dotyczacy-wypadku-b738-na-lotnisku-w-katowicach > > 10 lat sledztwa? Widocznie nie było to zbyt istotne. Normalnie takie komisje starają się publikować "poważne" raporty w ciągu roku, tu widocznie nie było to takie ważne (medialne itd). Przyczyny oczywiste, nikt nie zginął itd. > -"plane think the pilots where trying to take off, without prepping > the plane for take off - this gave them take off configuration > warning". Pomylka samolotu spowodowana przyziemieniem, > czy odchodzic nalezy przyciskiem? To nie ma żadnego związku z żadnym przyciskiem, ani nie jest żadną pomyłką samolotu. Nie wiem nawet czy ci tutaj próbowali odchodzić, czy tylko chcieli chwili pełnego ciągu żeby uzyskać większą prędkość przy lądowaniu (przerywanie lądowania po kontakcie z ziemią jest, zwłaszcza jeśli mamy cały pas startowy przed sobą, kwestią przynajmniej kontrowersyjną). Pewne rzeczy są naprawdę proste. Tak jak to, że jeśli boimy się kontaktu z ziemią, to natychmiast (a to oznacza czas poniżej sekundy) - używając wolantu, nie żadnych przycisków - ustawiamy skrzydła poziomo i optymalny kąt natarciam oraz (w drugiej kolejności, ale także w ciągu owej sekundy) maksymalny ciąg silników. AP off, AT off (jeszcze FD off, ale to oczywiście nie ma wpływu na samolot). Ew. zmniejszamy też wysunięcie klap. Nie musisz mi wierzyć, możesz to łatwo sprawdzić. Normalnie piloci nie znajdują się nigdy w takiej sytuacji poza symulatorem, ale np. google "windshear escape maneuver". > -stick shaker warning - lepiej odchodzic w automacie, bo mozna latwo > przeciagnąc ? Nie wiem co masz na myśli. Stick shaker jest chyba po coś? BTW samolot po przeciągnięciu nie spada natychmiast na ziemię. Piloci mają wskaźniki, na których od razu widzą pozycję samolotu w powietrzu. Opanowanie tego wszystkiego nie jest niczym trudnym. Generalnie w zależności od typu sytuacji używa się różnych narzędzi - jeśli piloci mają dużo czasu, używają FMS, jeśli sprawa jest bardziej nagląca, sterują AP bezpośrednio, a przy niebezpieczeństwie kontaktu z ziemią używa się sterowania podstawowego. Ile można się rozwodzić nad prostymi zasadami? > - "efekt zaskoczenia, brak świadomości wysokości i pośpiech, aby > przechwycić ścieżkę spowodowały, że załoga reagowała instynktownie > próbując przesilić autopilot a zamiast użyć przycisku w celu jego > szybkiego wyłączenia. W celu wyłączenia AP. To zupełnie inny przycisk niż ten z tupolewa. Inną sprawą jest to, że niewyłączenie AP nie miało tu raczej większego znaczenia. Zejście poniżej minimów, próba przechwycenia GS od góry - to inna sprawa. > Dlatego też, z powodu zastosowania > niewystarczającej siły, załodze nie udało się odłączyć autopilota." > > -... mysleli, ze sie nie wyda? Nie wiem jaki to ma związek z AP, i - szczerze mówiąc - nie wiem co myśleli. Jasne było, że kolizji nie da się nijak ukryć. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Wed, 02 Nov 2022 13:22
Date: Wed, 02 Nov 2022 13:22
151 lines
7560 bytes
7560 bytes
On Tue, 01 Nov 2022 16:36:30 +0100, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> https://dlapilota.pl/wiadomosci/pkbwl/raport-koncowy-pkbwl-dotyczacy-wypadku-b738-na-lotnisku-w-katowicach >> 10 lat sledztwa? > > Widocznie nie było to zbyt istotne. Normalnie takie komisje starają się > publikować "poważne" raporty w ciągu roku, tu widocznie nie było to > takie ważne (medialne itd). Przyczyny oczywiste, nikt nie zginął itd. No ale co mozna robic przez 10 lat - swiadkow przesluchiwac? No dobra - potoczylo sie leniwie, moze ktos zapomnial. Widac jakies wstepne raporty byly, skoro linia mogla powiedziec "juz wdrozylismy odpowiednie szkolenie". >> -"plane think the pilots where trying to take off, without prepping >> the plane for take off - this gave them take off configuration >> warning". Pomylka samolotu spowodowana przyziemieniem, >> czy odchodzic nalezy przyciskiem? > > To nie ma żadnego związku z żadnym przyciskiem, ani nie jest żadną > pomyłką samolotu. Nie wiem nawet czy ci tutaj próbowali odchodzić, czy > tylko chcieli chwili pełnego ciągu żeby uzyskać większą prędkość przy > lądowaniu (przerywanie lądowania po kontakcie z ziemią jest, zwłaszcza > jeśli mamy cały pas startowy przed sobą, kwestią przynajmniej > kontrowersyjną). "Przyziemila" czyli dotknął pola, o ile dobrze rozumiem. Ogolnie - jak zaloga chce odejsc, silniki rozpedza, kąt natarcia zwieksza - a samolot dotknie pasa, to tez moze byc za późno na zmiane decyzji - no i "kangurki" sie zdarzają. U nich, samolot mogl "pomyslec", ze to start, skoro koła staly na gruncie. Start od odejscia w ustawieniu samolotu sie chyba wiele nie róźni, ale moze sa jakies istotne roznice. Tak czy inaczej - kiedys linkowalem film co robi przycisk TOGA, troche tego bylo, jesli nie przycisk, to pewnie piloci muszą to zrobic recznie. Ewentualnie nie "muszą", ale powinni bo grozi konsekwencjami. No i w efekcie ciekawe - uczy sie pilotow "recznego odejscia", czy uczy wcisnąc przycisk? > Pewne rzeczy są naprawdę proste. Tak jak to, że jeśli boimy się kontaktu > z ziemią, to natychmiast (a to oznacza czas poniżej sekundy) - używając > wolantu, nie żadnych przycisków - ustawiamy skrzydła poziomo i optymalny > kąt natarciam oraz (w drugiej kolejności, ale także w ciągu owej > sekundy) maksymalny ciąg silników. Jak tylko ustawisz poziomo, to ciagu po chwili zabraknie. Wiec pewnie jedna reka ciagnie wolant, a druga pcha dzwignie. Albo wyuczonym zwyczajem jeden palec naciska przycisk :-) >AP off, AT off (jeszcze FD off, ale No to juz kilka przyciskow ... ale jest drugi pilot :-) > to oczywiście nie ma wpływu na samolot). Ew. zmniejszamy też wysunięcie > klap. Nie musisz mi wierzyć, możesz to łatwo sprawdzić. Normalnie piloci > nie znajdują się nigdy w takiej sytuacji poza symulatorem, ale > np. google "windshear escape maneuver". https://youtu.be/pP5Z7_x9UEk?t=300 -advance engine, -push toga -follow FD command. W tekscie nieco inaczej Manual: -disconnect AP, -press either TO/GA switch (ciekawe o co chodzi z tym either) -maximum thrust, -disconnect AT -simultaneuslu roll wing lever and rotate toward initial pitch 15 st, -retract speedbrakes, -follow FD TO/GA guidance automatic: -press TOGA -verify TO/GA mode annunciation, -verify thrust advance. >> -stick shaker warning - lepiej odchodzic w automacie, bo mozna latwo >> przeciagnąc ? > > Nie wiem co masz na myśli. Stick shaker jest chyba po coś? BTW samolot Po cos. Byli na granicy przeciagniecia. Normalnie pilot powinien pilnowac predkosci, ale w takim momencie o to trudniej. Ostrzezenie moglo wywolac automatyczną/wyuczoną reakcje pilota, ale moze jednak automat odchodzi lepiej. > po przeciągnięciu nie spada natychmiast na ziemię. Piloci mają Na 15m to jakby "natychmiast" :-) W dodatku samolot moze stracic na chwile sterownosc, a do ziemi blisko. > wskaźniki, na których od razu widzą pozycję samolotu w powietrzu. > Opanowanie tego wszystkiego nie jest niczym trudnym. Troche duzo tych wskaznikow w Tu-154, nie wszystkie są pewne/szybkie, > Generalnie w zależności od typu sytuacji używa się różnych narzędzi - > jeśli piloci mają dużo czasu, używają FMS, jeśli sprawa jest bardziej > nagląca, sterują AP bezpośrednio, a przy niebezpieczeństwie kontaktu > z ziemią używa się sterowania podstawowego. > > Ile można się rozwodzić nad prostymi zasadami? No wlasnie imo zasada byla prosta - "odejscie w automacie". Pilot nacisnąl i czekal az odejdzie. >> - "efekt zaskoczenia, brak świadomości wysokości i pośpiech, aby >> przechwycić ścieżkę spowodowały, że załoga reagowała instynktownie >> próbując przesilić autopilot a zamiast użyć przycisku w celu jego >> szybkiego wyłączenia. > > W celu wyłączenia AP. To zupełnie inny przycisk niż ten z tupolewa. > Inną sprawą jest to, że niewyłączenie AP nie miało tu raczej większego > znaczenia. Trudno ocenic - dał sie przesilic, czy walczyl utrzymując zadane schodzenie? >> Dlatego też, z powodu zastosowania >> niewystarczającej siły, załodze nie udało się odłączyć autopilota." no wlasnie - nie odlaczyli, czyli co sie działo? Bo jakos odeszli. W tutce przez pewien czas AP przesilał pilota, bo tez uzywal niewystarczajacej sily ... >> -... mysleli, ze sie nie wyda? > > Nie wiem jaki to ma związek z AP, Zaden, ale analiza ciekawa :-) >i - szczerze mówiąc - nie wiem co > myśleli. Jasne było, że kolizji nie da się nijak ukryć. Z Libanu wracali ... wiecie, tam strzelają i inne rzeczy sie dzieją :-) Jakies arabusy jezdza schodkami, cysternami, ciagnikami :-) J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Wed, 02 Nov 2022 22:23
Date: Wed, 02 Nov 2022 22:23
72 lines
4627 bytes
4627 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > No ale co mozna robic przez 10 lat - swiadkow przesluchiwac? Wystarczy czekać na jakieś (konkretne) zdarzenie, np. zakończenie jakiegoś innego działania. > "Przyziemila" czyli dotknął pola, o ile dobrze rozumiem. > Ogolnie - jak zaloga chce odejsc, silniki rozpedza, kąt natarcia > zwieksza - a samolot dotknie pasa, to tez moze byc za późno na zmiane > decyzji - no i "kangurki" sie zdarzają. Samolot nie ma żadnego problemu z normalnym odejściem po przyziemieniu, pod warunkiem, że nie zostały uruchomione odwracacze ciągu, i że przyziemienie nastąpiło na pasie, albo czymś podobnie równym, a nie np. w błocie, które urwało podwozie. To jest standardowa procedura zresztą. > U nich, samolot mogl "pomyslec", ze to start, skoro koła staly na > gruncie. Start od odejscia w ustawieniu samolotu sie chyba wiele nie > róźni, ale moze sa jakies istotne roznice. Przy odejściu może być potrzebne zmniejszenie wychylenia klap - generalnie (nie zawsze) klapy do lądowania są bardziej wysunięte, ze względu na dawany wtedy większy opór aerodynamiczny. > No i w efekcie ciekawe - uczy sie pilotow "recznego odejscia", czy > uczy wcisnąc przycisk? Oczywiście że uczy się "ręcznego" wykonywania wszystkich tego typu manewrów. Późniejsza praktyka to już nieco inna sprawa. > Jak tylko ustawisz poziomo, to ciagu po chwili zabraknie. Nie. Ale: > Wiec pewnie jedna reka ciagnie wolant, a druga pcha dzwignie. Naturalnie. W takich momentach w ogóle piloci trzymają rękę (a może nawet ręce, każdy po jednej) na dźwigniach. > -press either TO/GA switch (ciekawe o co chodzi z tym either) "dowolny". To był 738 IIRC? BTW pojedyncze wciśnięcie TO/GA w 738 nie daje pełnego ciągu oraz wyłącza AP (pomijając autolądowanie). > Po cos. Byli na granicy przeciagniecia. To oznacza maksymalną siłę nośną :-) Tylko problem był pewnie z szybkością. > Trudno ocenic - dał sie przesilic, czy walczyl utrzymując zadane > schodzenie? AP zawsze daje się przesilić. W takich np. airbusach jest nieco inaczej, ale to nie kwestia AP. Albo np. słynny MCAS w 737MAX. Na takie okoliczności są inne metody. > no wlasnie - nie odlaczyli, czyli co sie działo? > Bo jakos odeszli. Nic specjalnego się nie działo, ew. musieli(by) użyć (coraz) większej siły i np. elektrycznego trymu. Z tym że oni akurat wylądowali, i słusznie - kto wie jak długo samolot miałby chęć być w takich warunkach w powietrzu. Może "samo się wylądowało", nie pamiętam szczegółów. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Fri, 04 Nov 2022 18:07
Date: Fri, 04 Nov 2022 18:07
133 lines
6311 bytes
6311 bytes
On Wed, 02 Nov 2022 23:23:35 +0100, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> No ale co mozna robic przez 10 lat - swiadkow przesluchiwac? > > Wystarczy czekać na jakieś (konkretne) zdarzenie, np. zakończenie > jakiegoś innego działania. 10 lat? Sledztwo ruskiej prokuratury i oddanie wraka? Choc raport w sprawie kpt Wrony tez dlugo dojrzewał.. >> "Przyziemila" czyli dotknął pola, o ile dobrze rozumiem. >> Ogolnie - jak zaloga chce odejsc, silniki rozpedza, kąt natarcia >> zwieksza - a samolot dotknie pasa, to tez moze byc za późno na zmiane >> decyzji - no i "kangurki" sie zdarzają. > > Samolot nie ma żadnego problemu z normalnym odejściem po przyziemieniu, > pod warunkiem, że nie zostały uruchomione odwracacze ciągu, i że > przyziemienie nastąpiło na pasie, albo czymś podobnie równym, a nie np. > w błocie, które urwało podwozie. > To jest standardowa procedura zresztą. Nie o to chodzi. Podchodzisz nienormalnie, za ostro, nagle myslisz "ja sie przeciez zaraz rozbiję", wiec ciagniesz wolant ... i nagle sie okazuje, ze przestales znizac np metr nad pasem. A jednak jest za pozno, zeby odepchnac wolant i wyladowac, bo chocby samolot ustawiony pod sporym katem, aby miec duzą siłę nosną. W tym wypadku oni raczej chcieli sie koniecznie wzniesc, bo lądowanie w polu przed pasem, to raczej zly pomysl. Szczegolnie, ze do pasa okolo km - wiec miejsca na zatrzymanie za malo, a nalezy sie spodziewac płotu, anten, swiateł a moze i jakiegos uskoku na granicy pasa. >> U nich, samolot mogl "pomyslec", ze to start, skoro koła staly na >> gruncie. Start od odejscia w ustawieniu samolotu sie chyba wiele nie >> róźni, ale moze sa jakies istotne roznice. > > Przy odejściu może być potrzebne zmniejszenie wychylenia klap - > generalnie (nie zawsze) klapy do lądowania są bardziej wysunięte, ze > względu na dawany wtedy większy opór aerodynamiczny. Byc moze - ale miales tu opisany wind shear manewr - klap nie ruszasz, przynajmniej na kilku/wiekszosci typow samolotow liniowych. >> No i w efekcie ciekawe - uczy sie pilotow "recznego odejscia", czy >> uczy wcisnąc przycisk? > > Oczywiście że uczy się "ręcznego" wykonywania wszystkich tego typu > manewrów. Późniejsza praktyka to już nieco inna sprawa. Pozniejsza praktyka jest taka, ze przycisk. Wiec moze i na nauke recznego nie trzeba duzo czasu poswiecac? >> Jak tylko ustawisz poziomo, to ciagu po chwili zabraknie. > Nie. Ale: > >> Wiec pewnie jedna reka ciagnie wolant, a druga pcha dzwignie. > > Naturalnie. W takich momentach w ogóle piloci trzymają rękę (a może > nawet ręce, każdy po jednej) na dźwigniach. https://youtu.be/C7zSI4b9E2E?t=1307 https://youtu.be/JhUcNh5_UPE?t=65 tylko jeden ? A i to nie zawsze, bo lepiej sie po jajach drapac https://www.youtube.com/watch?v=VmtoqsfCyXo I mam wrazenie, ze cos tam wcisnął kciukiem najpierw ... odłaczenie AT, czy ma tam drugi TO/GA ? https://youtu.be/i73ctiI8d0M?t=41 Ma, ale to raczej nie kciukiem sie wciska. >> -press either TO/GA switch (ciekawe o co chodzi z tym either) > > "dowolny". Ale co - sa jakies dwa przyciski? No są dwa, na kazdym wolancie, ale chyba nie o to chodzi. Zaraz, czy sie myle, i 737 jest Toga tylko na dwigni silnika? Dwa, bo sa dwie dzwignie? > To był 738 IIRC? instrukcja (z youtube) byla z 737. > BTW pojedyncze wciśnięcie TO/GA w 738 nie daje pełnego ciągu oraz > wyłącza AP (pomijając autolądowanie). A tu (737) chyba nawet Autothrotle nie wylacza, skoro kaza wylaczyc (w trybie manual). >> Po cos. Byli na granicy przeciagniecia. > > To oznacza maksymalną siłę nośną :-) > Tylko problem był pewnie z szybkością. No wlasnie. ciągu silnika zabraklo? >> Trudno ocenic - dał sie przesilic, czy walczyl utrzymując zadane >> schodzenie? > > AP zawsze daje się przesilić. Ale jakos piszą ze nie udalo sie odłączyc. >> no wlasnie - nie odlaczyli, czyli co sie działo? >> Bo jakos odeszli. > > Nic specjalnego się nie działo, ew. musieli(by) użyć (coraz) większej > siły i np. elektrycznego trymu. "z powodu zastosowania niewystarczającej siły, załodze nie udało się odłączyć autopilota." AP tez chcial juz sie wznosic, ze nie bylo konfliktu wiekszego, czy co? > Z tym że oni akurat wylądowali, > i słusznie - kto wie jak długo samolot miałby chęć być w takich Ale to po chwili - najpierw nalezalo poderwac z pola i przeskoczyc przeszkody. J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Sat, 05 Nov 2022 00:08
Date: Sat, 05 Nov 2022 00:08
83 lines
5104 bytes
5104 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > Nie o to chodzi. > Podchodzisz nienormalnie, za ostro, nagle myslisz "ja sie przeciez > zaraz rozbiję", wiec ciagniesz wolant ... i nagle sie okazuje, ze > przestales znizac np metr nad pasem. A jednak jest za pozno, > zeby odepchnac wolant i wyladowac, bo chocby samolot ustawiony pod > sporym katem, aby miec duzą siłę nosną. Kwestia prędkości. Przy odpowiednio małej prędkości samolot wyląduje. Niestety ciągnąc tyłem po ziemi. Przy większej zacznie szybko nabierać wysokości, ale jak masz kilkaset metrów ziemi i 3600 m pasa przed sobą, to można, technicznie rzecz biorąc, wylądować. Ale lepiej tego nie robić, tylko powtórzyć podejście. > Byc moze - ale miales tu opisany wind shear manewr - klap nie ruszasz, > przynajmniej na kilku/wiekszosci typow samolotow liniowych. To specjalny przypadek przy minimalnej szybkości (względem powietrza). Jeśli nie ma tego problemu, to redukcja klap jest korzystna. Była kiedyś taka historia z 747, który bardzo długo (i z sukcesem) walczył z grawitacją i oporem powietrza (w tym właśnie sensie). > tylko jeden ? Obaj piloci mogą trzymać dźwignie. Jeśli dobrze zrozumiałem pytanie. > I mam wrazenie, ze cos tam wcisnął kciukiem najpierw ... odłaczenie > AT, czy ma tam drugi TO/GA ? Może AP disconnect. > Zaraz, czy sie myle, i 737 jest Toga tylko na dwigni silnika? > Dwa, bo sa dwie dzwignie? Owszem, są dwa przyciski, po jednym dla każdego pilota. > A tu (737) chyba nawet Autothrotle nie wylacza, skoro kaza wylaczyc > (w trybie manual). 737 = 738 jeśli o takie rzeczy chodzi. 738 = 737-800. Chyba że masz na myśli wszystkie 737 - tamte kanciaste oryginalne, klassiki, NG, i teraz MAX (będące jakby odmianą NG)? Pierwsze 737 nie miały w ogóle A/T. TOGA nie wyłącza A/T, owszem. Dlatego w przypadku wątpliwości wyłącza się te wszystkie rzeczy ręcznie. A najpierw ustawia samolot tak, jak trzeba. Już pisałem o tym, nie? :-) > No wlasnie. ciągu silnika zabraklo? To raczej jasne, że jeśli ciąg jest minimalny, to prędkość będzie spadać, i jak spadnie za bardzo, to będzie za niska. Jeśli będzie za niska żeby lecieć poziomo, to raczej nie spodziewałbym się szybkiego wznoszenia. To się nazywa "stanem małej energii" i jest niezbyt korzystne - skutkuje dużym kątem natarcia i dużym oporem aerodynamicznym, a w rezultacie kiepskim wznoszeniem, jeśli w ogóle. > Ale jakos piszą ze nie udalo sie odłączyc. Zbyt mała siła nie odłącza AP. Musi być jakiś próg, inaczej AP odłączałby się od dmuchnięcia. > "z powodu zastosowania > niewystarczającej siły, załodze nie udało się odłączyć autopilota." No tak. Co w tym niezrozumiałego? W Smoleńsku też tak było (zanim pociągnęli mocniej). > AP tez chcial juz sie wznosic, ze nie bylo konfliktu wiekszego, czy > co? A nieco jaśniej? > Ale to po chwili - najpierw nalezalo poderwac z pola i przeskoczyc > przeszkody. Samoloty raczej słabo skaczą. Lepiej nie lądować na polach, jeśli nie ma takiej potrzeby. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Mon, 07 Nov 2022 13:35
Date: Mon, 07 Nov 2022 13:35
127 lines
6720 bytes
6720 bytes
On Sat, 05 Nov 2022 01:08:25 +0100, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> Nie o to chodzi. >> Podchodzisz nienormalnie, za ostro, nagle myslisz "ja sie przeciez >> zaraz rozbiję", wiec ciagniesz wolant ... i nagle sie okazuje, ze >> przestales znizac np metr nad pasem. A jednak jest za pozno, >> zeby odepchnac wolant i wyladowac, bo chocby samolot ustawiony pod >> sporym katem, aby miec duzą siłę nosną. > > Kwestia prędkości. Przy odpowiednio małej prędkości samolot wyląduje. > Niestety ciągnąc tyłem po ziemi. Przy większej zacznie szybko nabierać Ten teoretyczny przypadek juz powstrzymal opadanie i chce sie wznosic. I ustawiony jest na duzą nadwyzke sily nosnej. > wysokości, ale jak masz kilkaset metrów ziemi i 3600 m pasa przed sobą, > to można, technicznie rzecz biorąc, wylądować. Ale lepiej tego nie > robić, tylko powtórzyć podejście. No wlasnie - musisz pochylic nos, prawdopodobnie bedziesz wtedy juz za wysoko, wiec trzeba delikatnie znizac, przyziemic ... a sekundy i metry znikaja. >> Byc moze - ale miales tu opisany wind shear manewr - klap nie ruszasz, >> przynajmniej na kilku/wiekszosci typow samolotow liniowych. > > To specjalny przypadek przy minimalnej szybkości (względem powietrza). > Jeśli nie ma tego problemu, to redukcja klap jest korzystna. > Była kiedyś taka historia z 747, który bardzo długo (i z sukcesem) > walczył z grawitacją i oporem powietrza (w tym właśnie sensie). > >> tylko jeden ? > Obaj piloci mogą trzymać dźwignie. Jeśli dobrze zrozumiałem pytanie. a na filmach widac jedną rekę :-) >> I mam wrazenie, ze cos tam wcisnął kciukiem najpierw ... odłaczenie >> AT, czy ma tam drugi TO/GA ? > > Może AP disconnect. Na dzwigni silników? >> Zaraz, czy sie myle, i 737 jest Toga tylko na dwigni silnika? >> Dwa, bo sa dwie dzwignie? > > Owszem, są dwa przyciski, po jednym dla każdego pilota. >> A tu (737) chyba nawet Autothrotle nie wylacza, skoro kaza wylaczyc >> (w trybie manual). > > 737 = 738 jeśli o takie rzeczy chodzi. 738 = 737-800. > Chyba że masz na myśli wszystkie 737 - tamte kanciaste oryginalne, > klassiki, NG, i teraz MAX (będące jakby odmianą NG)? Pierwsze 737 nie > miały w ogóle A/T. Przyklad z YT byl na jakims nieokreslonym modelu 737. > TOGA nie wyłącza A/T, owszem. > Dlatego w przypadku wątpliwości wyłącza się te wszystkie rzeczy ręcznie. > A najpierw ustawia samolot tak, jak trzeba. > Już pisałem o tym, nie? :-) Ale TOGA wcisnac trzeba :-) >> No wlasnie. ciągu silnika zabraklo? > > To raczej jasne, że jeśli ciąg jest minimalny, to prędkość będzie > spadać, i jak spadnie za bardzo, to będzie za niska. Jeśli będzie za > niska żeby lecieć poziomo, to raczej nie spodziewałbym się szybkiego > wznoszenia. > To się nazywa "stanem małej energii" i jest niezbyt korzystne - skutkuje > dużym kątem natarcia i dużym oporem aerodynamicznym, a w rezultacie > kiepskim wznoszeniem, jeśli w ogóle. A przy malym ciagu moze sie okazac, ze energii ubywa. Tak czy inaczej - w cytowanym wypadku po gwaltownym odejsciu piloci dostali jednak "stick shaker warning", czyli kat za wysoki i/lub predkosc za mala. Dostali ostrzezenie, zakladam, ze zareagowali, nic sie nie stalo. Ale gdyby nie bylo ostrzezenia? Patrzyl ktos na predkosc, czy mogl przegapic? No i moze dlatego lepiej "odejsc w automacie" >> Ale jakos piszą ze nie udalo sie odłączyc. > Zbyt mała siła nie odłącza AP. Musi być jakiś próg, inaczej AP > odłączałby się od dmuchnięcia. No i jak wtedy wyglada sterowanie? Pilot tylko mocuje sie z AP, ale stery sa wychylone tak jak pilot chce, czy inaczej? To byl 738, chyba nie ma FBW, to mysle, ze stery ustawione tak jak wolant. A jak jest w Airbusie? Wiemy, ze robi srednią z dwóch joystickow, ale to nie mowi nic o AP. >> "z powodu zastosowania >> niewystarczającej siły, załodze nie udało się odłączyć autopilota." > > No tak. Co w tym niezrozumiałego? W Smoleńsku też tak było (zanim > pociągnęli mocniej). > >> AP tez chcial juz sie wznosic, ze nie bylo konfliktu wiekszego, czy >> co? > A nieco jaśniej? Jakby AP chcial znizac, a zaloga chiala sie wznosic, to mysle, ze musieliby przylozyc duzą silę, i AP by sie odlaczyl. Ze samolot sie w koncu wzniosl, to tez wiemy. Wychodzi mi na to, ze AP tez chcial sie wznosic, tylko moze slabiej niz pilot. Ktos go przestawil na wznoszenie, czy choc lot poziomy? >> Ale to po chwili - najpierw nalezalo poderwac z pola i przeskoczyc >> przeszkody. > > Samoloty raczej słabo skaczą. Lepiej nie lądować na polach, jeśli nie ma > takiej potrzeby. Gdyby jednak bylo w miare rowne pole? No masz racje - same problemy z tego i ryzyko, lepiej poderwac, a czy odejsc na dobre czy probowac lądować, to za chwile, na razie poderwac. J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Mon, 07 Nov 2022 17:39
Date: Mon, 07 Nov 2022 17:39
57 lines
3961 bytes
3961 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> Obaj piloci mogą trzymać dźwignie. Jeśli dobrze zrozumiałem pytanie. > > a na filmach widac jedną rekę :-) Tak jest pewnie częściej, tamto to bardziej ciekawostka, no bo jak to tak kłaść rękę na ręce :-) Układy są różne, zależy od linii głównie. Np. GA może robić CPT albo (niezależnie kim jest) PF itd. > Na dzwigni silników? To wtedy AT disengage. > Ale TOGA wcisnac trzeba :-) Tylko jeśli jest czas. Generalnie człowiek (zresztą maszyna także) dobrze - szybko - wykonuje procedury, ale sprawdzenie ich działania zajmuje dużo więcej czasu. Dlatego wtedy, gdy tego czasu nie ma, należy użyć takich procedur, by ich działania nie trzeba było długo weryfikować. > Tak czy inaczej - w cytowanym wypadku po gwaltownym odejsciu > piloci dostali jednak "stick shaker warning", czyli kat za wysoki > i/lub predkosc za mala. Nie "i/lub", tylko za duży kąt natarcia. Albo w okolicach max. > Ale gdyby nie bylo ostrzezenia? Patrzyl ktos na predkosc, > czy mogl przegapic? Prędkość to jest inna sprawa, i sama w sobie, bez V/S (albo np. orientacji w przestrzeni, sile i kierunku wiatru), niewiele mówi o przeciągnięciu. Stick shaker jest prostszy, a wynik jest z pomiaru bezpośredniego - kąta natarcia. > To byl 738, chyba nie ma FBW, to mysle, ze stery ustawione tak jak > wolant. No raczej. > A jak jest w Airbusie? Wiemy, ze robi srednią z dwóch joystickow, > ale to nie mowi nic o AP. AFAIK A320+ nie robią średniej z dwóch sticków, chyba że oba są wychylone, to wtedy tak. Z tym że tam to jest dużo bardziej skomplikowane, różne tryby itd. To jest inna bajka. > Gdyby jednak bylo w miare rowne pole? Pola są miękkie i różne rzeczy mogą dostać się do silników, lądowanie na nich nie jest korzystne. Ale jeśli się to stało, to zdecydowanie lepiej już nie kombinować. -- Krzysztof Hałasa
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: J.F
Date: Wed, 09 Nov 2022 16:30
Date: Wed, 09 Nov 2022 16:30
15 lines
2109 bytes
2109 bytes
On Mon, 07 Nov 2022 18:39:20 +0100, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> A jak jest w Airbusie? Wiemy, ze robi srednią z dwóch joystickow, >> ale to nie mowi nic o AP. > > AFAIK A320+ nie robią średniej z dwóch sticków, chyba że oba są > wychylone, to wtedy tak. troce dziwne by to bylo. Jeden pilot przechyla na maksa, drugi nie dotyka - komputer przyjmuje maksa. Drugi pilot teraz leciutko wychyla ... i co - komputer przyjmuje wychylenie polowiczne? J.
Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
Author: Krzysztof Halasa
Date: Wed, 09 Nov 2022 22:04
Date: Wed, 09 Nov 2022 22:04
12 lines
2290 bytes
2290 bytes
"J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: > troce dziwne by to bylo. Jeden pilot przechyla na maksa, drugi nie > dotyka - komputer przyjmuje maksa. > > Drugi pilot teraz leciutko wychyla ... i co - komputer przyjmuje > wychylenie polowiczne? Jakoś tak. Mają tam jeszcze "priority button" czy jak się to tam nazywa. I ostrzeganie głosowe, że obaj używają. -- Krzysztof Hałasa
Page 1 of 2 • 88 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads