Article View: pl.rec.gory
Article #305674Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe
From: J.F
Date: Mon, 03 Oct 2022 17:34
Date: Mon, 03 Oct 2022 17:34
630 lines
26992 bytes
26992 bytes
On Mon, 03 Oct 2022 17:02:50 +0200, Krzysztof Halasa wrote: > "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> writes: >> To troche bardziej skomplikowane bylo - pilot mial dopuszczenie do >> 100m IFR, ale nie przy podejsciu na dwie radiolatarnie. >> A przeciez podchodzili na FMS/GPS, a nie na radiolatarnie :-) > > W Smoleńsku nie było żadnego podejścia GPS, więc nie mogli (legalnie) > tak podchodzić. Nie wydaje się także, by wykorzystywali funkcję > "glideslope" FMS, chyba sterowali VS (autopilotem) ręcznie. Tak czy inaczej - kierunkiem (w poziomie) sterowal FMS, a robil to na podstawie GPS i chyba INS. I legalnie czy nie - pilot wpisal do FMS punkt początku pasa w/g wspolrzednych GPS - prawie dobrze. >> W dodatku jeszcze PAR byl w uzyciu, choc czy spelniał definicje PAR >> ... ani nie prosili o uzycie na podejsciu. > > Nie było tam żadnego PAR. Nie wydaje mi się w ogóle, by w Rosji używali > PAR. Byl system RSP. "Radarowy system lądowania". Czy sie kwalifikuje jako PAR wedle polskich/swiatowych przepisow - nie wiem. Rozklekotany byl troche. > Nie da się korzystać z PAR bez uzgodnienia z (przeszkolonym itd.) > ATC. No to przeszkolony kontroler byl, i samolot naprowadzał, bez uzgodnienia. > Nie wiem też, czy piloci kiedykolwiek lądowali z PAR, ale może > lądowali. Trzeba by w raport popatrzec ... ale czy nasz PAR mozna porownac z RSP? > Podejście PAR jest zupełnie inne, widać na pierwszy rzut oka w CVR. No to w CVR slychac, ze kontroler co chwila podaje "na sciezce, w glisadzie". >> Prawdopodobnie pilot nie wiedzial lub zapomnial o przestawionym >> cisnieniu i myslal ze jest znacznie wyzej, wiec schodzil ostro. > > Tak, jasne. Samo mu się przestawiło, akurat wtedy, gdy TAWS zaczął > krzyczeć. Czyli sugerujesz, podobnie jak wielu, ze sam przestawil, aby uciszyc TAWS. Nie mowie nie, moglo tak byc ... ale co - zapomnial o tym za chwile? Byly tez glosy, ze nawigator przestawil - ale IMO mial do gałki daleko. >> Nie, barometrycznie. > A jednak może być mierzone różnymi sposobami, w tym jednocześnie. > >> GPSem to troche watpie. > > A jednak. > Formalnie minima GPS (z WAAS/EGNOS) nie są niższe niż ILS CAT I, > aczkolwiek w praktyce dokładność GPS jest gdzieś tak w okolicach CAT II, > no moożee między CAT I i II. Spodziewane jest zmniejszenie minimów > podejść GPS (LPV) w przyszłości, ale jak to dokładnie będzie to chwilowo > nie wiadomo. No to wlasnie piszę - "nieśmiało". GPS mamy od 40 lat, a tu ciagle "nie wiadomo". >> No dobra - bardzo uzyteczny, byłby ich uratowal, gdyby odejscie >> zadziałało. > Jak to było? PEBKAC Tak czy inaczej - jak navigator zaczal odczytywac 90 i mniej z RA, to sie pojawilo "odchodzimy". >> No wiec "puntow GPS" na oficjalnych mapach przybywa, ale czy VOR mozna >> zlekcewazyc ? > W jakim sensie "zlekceważyć"? Nie musisz odbierać fizycznego sygnału > radiowego z VOR, by używać go (jego współrzędnych) do nawigacji. A jak jest prawdziwa VOR, i na pokladzie masz stosowne odbiorniki i GPS ? > Poza tym część (starszych) samolotów nie ma odbiorników GPS. Nie piszę > tu o małych samolotach, bo one raczej są tylko VFR. > Tak czy owak, życie VORów itp. zbliża się do końca. Ano - mimo niesmialosci GPS sie w miare sprawdza, a VOR sa drogie. >> Zobacz chocby ten samolot z Brazylii co przeciągal nad Atlantykiem >> - jakos nikt nie wpadl, ze sa dobre dane z GPS. > > No ale jakie dane? Przecież mieli prawdziwe informacje o wysokości. A nie wiem czy mieli, jak im sie pitoty zapchaly. > To chyba jasne powinno być co się dzieje? Samoloty nie spadają płasko, > prawie pionowo bez przeciągnięcia. Nie było podczas szkolenia? Ten jakos wlasnie spadal plasko, a przeciagniecie bylo trudne do wyczucia. > Czy może "tego samolotu nie można przeciągnąć*"? (* - drobnym drukiem). > >> Wiec co - samobójstwo czy jednak brak umiejetnosci? > > Brak umiejętności, ale nie jakiś wyjątkowy. Normalnie nie miałoby to > znaczenia, gdyby nie został połączony ze zignorowaniem podstawowych > zasad, które wymyślili bardziej doświadczeni piloci. > >> Specyficznych, bo kto by wiedzial, ze tu przycich uchod nie zadziała. > > Daj już spokój z tym przyciskiem. Czego nie rozumiesz w zdaniu "przycisk > nie miał najmniejszego znaczenia"? To Twoje zdanie, a pilot zadecydowal wczesniej "odejscie w automacie". Fakt - jakby mial prawdziwe 100m, czy nawet 120m nad pasem, to moze by zdolal odejsc recznie mimo konfuzji ... > Zrozum, że @ 120 m nie planowali używania przycisku, a tylko tam > wciskanie go miałoby sens (zresztą dopiero później, nie tak daleko przed > lotniskiem). Później, na małej wysokości, takie GA przeprowadza się > ręcznie, bo przyciski nie dają niezbędnej kontroli. Mnie sie tam wydaje, ze skoro automat poprawnie odchodzi na 120m, to poprawnie odchodzi i na 50m. A tu moglo byc nawet 90m, tylko AGL. > W ogóle wyciągnięcie tego przycisku to jest ściema, sam nie wiem - może > mająca wybielić pilotów? Przecież wystarczy posłuchać CVR by wiedzieć że > żaden przycisk nie miał jakiegokolwiek znaczenia. Ale co chcesz z CVR wysluchac? Pada "odchodzimy", czy tam "odchodzimy?", i co - schodzą celowo dalej? > Myślisz że piloci, po wciśnięciu przycisku, cierpliwie by czekali > (w nieskończoność) aż samolot się rozbije? I nie skomentowali by nawet > jego niedziałania? W nieskonczonosc nie - tam sekundy decydowaly. Automat robi odejscie płynnie i spokojnie - sie wciska przycisk i czeka chwile, patrzac jak pieknie odchodzi. A jak nie odchodzi, to sie bierze wolant we wlasne rece. I jakby pilot wszystko prawidlowo zrobil, to by miejsca starczylo, a tu bylo za nisko, opadanie prawdopodobnie wysokie, no i jeszcze ta brzoza wysoka :-) > A jednak po uderzeniu w drzewo nagle przypomnieli sobie jak się to robi > ręcznie? > To absurdalne. Wczesniej. Zdaje sie, ze juz nawet byli w locie wznoszącym, ale teren tez sie wznosil. Byloby 10m wyzej - przelecieliby nad brzozą. >> Ale co - inna lista MEL na lotnisko wylotu, a inna na powrot? > Brak wymaganego wyposażenia = nie startujemy, nieważne czy to lotnisko > tu czy gdzieś. > > Dlatego często różne (niekrytyczne raczej, chociaż...) diverty > wykonywane są nie na najbardziej logiczne lotnisko w pobliżu (wydawało > by się), a na inne, z pozoru mało wygodne. Bo piloci wiedzą (a ta wiedza > jest wsparta ich kontaktem z maintem), że jak wylądują gdzie nie trzeba, > to samolot będzie uziemiony, aż się sprowadzi personel i np. części > zamienne. To jedno, a i paliwo czasem trzeba zrzucic. To mozna kawalek przeleciec. No ale prezydent czy premier latają tam gdzie chca, i co - samolot perfekcyjnie wystartuje z Warszawy, wyląduje w Afganistanie, tam sie jakas lampka zapali od np wentylacji w toalecie i co - towarzyszu prezydencie, czekamy tydzien az naprawią? Teraz ponoc w lotach HEAD ma byc zapasowa maszyna, wtedy zapasowa w remoncie :-) >> Czy po prostu brak MEL i decyzja kapitana ... troche watpię, >> w cywilu tez latali, pewnie obowiazkowa. > > Tego jakoś nie umiem sparsować. Piszesz, ze nie ma MEL. No to nie wiem - przy najmniejszej wykrytej awarii nie wolno wystartowac, czy kapitan na podstawie swojej wiedzy sam podejmuje decyzję? Ale to samolot (typ) uzywany tez w lotach cywilnych, i zaloże sie, ze odpowiednie przepisy MEL wymagaja, i taka MEL dla celow cywilnych jest. >>>> Pilot jakos niespecjalnie potrafil przerwac podejscie, bo za wolant >>>> najpierw pociągnąl za slabo, i AP nie wyłączył. >> To akuraz stwierdzone i zapisane w rejestratorach. > > Wątpię. FDR nie zapisuje intencji pilotów. Ale rejestruje ruch wolantu. Bylo takie niewielkie podciagniecie, ktore AP nie wylaczylo. >> Czy dopuszcza to nie wiem, ale wiadomo, ze kanale poziomym (kierunek) >> rządził FMS, a w kanale pionowym pilot uzywał trybu "stabilizacja kąta >> schodzenia", gdzie jakis tam kąt pochylenia samolotu pilot reguluje >> gałką, a AP pilnuje, aby samolot go zachował. >> Kąt nie ma konkretnych wartosci, wiec pilot gałką reaguje na aktualną >> sytuację. > > Owszem. Normalnie ustawia się po prostu V/S i to jest normalna procedura > także w normalnych samolotach. Tu nie ma takiego sterowania, ktore potrafi predkosc pionową ustawic. Jest jakis kąt ustawienia samolotu, ktory sie z grubsza na predkosc pionową zamienia, pilot ustawia i patrzy czy mu sie wariometr podoba. A potem patrzy na wysokosc, na odleglosc do lotniska i ewentualnie przestawia. > Natomiast sterowanie ręczne wysokością (wolantem) przy jednoczesnej > kontroli kierunku przez FMS to już nie jest normalna sprawa. > Ale, zdaje się, w Tu-154 tak można (da się - jak widać). Chyba nie tylko w Tu-154. Gdzies na YT sa omowione AP z Boeinga i Airbusa - mozna poszukac. Ale tu pilot nie uzywal wolantu tylko wlasnie w/w gałki. > W sumie, jakby to był "zachodni" samolot, to takiego "modu" by nie było, > i do katastrofy by nie doszło - nie da się sterować gałką V/S w pobliżu > ziemi, a bez AP pewnie nie próbowaliby trafiać na pas w takiej mgle. Mowisz, ze unikalny wynalazek radzieckich inzynierow? Watpie - prawdopodobnie zachodnie maja takie same mozliwosci. >> Bardzo wątpie, aby chcieli zejsc istotnie ponizej tych 100m, a na >> pewno nie tak majac opadania jakies 7m/s. Pilot po prostu myslal, ze >> jest duzo wyzej, bo mu tak wysokosciomierz pokazywal (jeden, a ma >> dwa). > > Bardzo wątpię. To się "nie klei". Natomiast przypuszczalnie pilot > rzeczywiście nieco stracił orientację w przestrzeni (w pionie). To > normalne gdy się nie patrzy na przyrządy (a jak miał patrzeć, gdy musiał > patrzeć przez okno). To sie wlasnie nie klei. Za oknem bialo. Patrzyl na przyrzady i regulował schodzenie. A wysokosciomierz mu mocno zawyzal. > Tzn. tak jak piszesz mogłoby w ogóle być. Tyle że nie było - zapis > rejestratorów (obu) byłby wtedy zupełnie inny. A co Ci sie nie zgadza? Mnie w miare pasuje - pilot widzi, ze jest za wysoko, wiec ostro schodzi, az go RA otrzezwia. >> Tylko "odejscie w automacie" nie zadziałało, bo w tych ustawieniach >> nie działa. > A w ogóle wiesz że nie działa? Skąd? > Nie żeby miało to jakieś znaczenie - nie ma nawet najmniejszego. No tak pisali. Nawet jakis eksperyment w locie na drugim samolocie byl. Z dokumentacji chyba tak wprost nie wynika, ze nie zadziala - raczej opisane inne przypadki wykorzystania, i ten jak ustawili nie jest wymieniony. >> W pierwszej wersji mial "odchodzimy" mowic 2P w tonie pytającym, w >> kolejnych mial to mowic 1P w tonie oznajmujacym > Nie przypominam sobie, ale nawet gdyby - "po czynach ich poznacie". No to powiedzial "odchodzimy", nacisnął przycisk, i rozpoczął wczesniej uzgodnione "odejscie w automacie". Co w tym dziwnego? Tak samo sie robi we wspolczesnych zachodnich samolotach. >> Ale jakos nie wierze, aby pilot nie odchodzil, gdy nawigator nie moze >> nadążyć z odczytywaniem kolejnych zmniejszajacych sie wysokosci. >> IMO - chcial odejsc. > > Aha. W takim razie niestety musiałbym zrewidować swoje zdanie > nt. wyszkolenia pilotów tego tam ich pułku - oni nigdy nie powinni > znaleźć się w kokpicie. Żadnego samolotu. Troche omijali procedury, ale widac taka byla koniecznosc. Chocby dlatego, ze instrukcja FMS nie przewidywala - i co z tym zrobic? Ale skoro iles tam specjalistow nie moglo ustalic czy przycisk zadziala czy nie i az eksperyment potrzebowali - to co sie dziwisz, ze pilot tez nie wiedzial. Niestety - tym razem za duzo błedow popełnił. >>> Obowiązkiem 2P było przejęcie dowództwa i kontroli >>> nad samolotem, gdy 1P nie przerwał zniżania poniżej minimum. >> >> Tak jest w liniach cywilnych, w wojsku moze inne zwyczaje/przepisy. > > Chyba nie, i w wojsku było tak chyba wcześniej - ale należałoby > sprawdzić dla pewności. Dowodca w wojsku jest dowodca, szczegolnie jak starszy stopniem :-) (tu akurat nie byl). Jak narzekano na zly podzial obowiazkow w załodze, to sie usilowalem doczytac wzorcowych obowiązków 2P. Niestety - cyrylicą było to jakos niewyraznie napisane, a i nasze przepisy mogły byc nieco inne. >> Ktos tam jeszcze oproc nawigatora wysokosc odczytywal, czyzby sam >> Błasik? Bodajze na 100m skonczyl. > > Ano. Obecność Błasika w kokpicie mogła wytworzyć psychologiczną próżnię, > w której żadna z osób nie czuła się "uprawniona" do podjęcia decyzji > o przerwaniu podejścia. Zwłaszcza w kontekście wcześniejszych uwag > o lądowaniu do skutku (ale one przecież nie zakładały w żaden sposób > schodzenia poniżej 120 m, a na pewno nie na 20 m). > Młodzi piloci, brak doświadczenia (ale nie taki, by nie umieć GA), > presja - idealne warunki do katastrofy. Presji to oni IMO wielkiej nie czuli, przynajmniej zanim Błasik przyszedl, sam Błasik tez raczej wielkiej nie wprowadzal - wiedzial co to znaczy lądować w chmurze. Za oknami biało, wiec i Najwazniejszy Pasazer sam widzi, ze nic nie widac. Moze mieli ochote nieco spoznic odejscie na tych 100m, i dojsc np do 80. Ale im nie wyszlo. I tylko jak pisze - 2P mi sie nie podoba - nie wiem - nie patrzyl na wysokosciomierz (jego dobrze pokazywal), czy patrzyl ale uznal, ze nie nalezy przeszkadzac w zejsciu ponizej minimow - w rozsadnych granicach. 50m to byloby rozsadne ? Gdzies tam ponoc w kokpicie padlo jeszcze "narwancy" - ktos, kto sie dobrze orientował mogl tak ocenic ostre schodzenie na wysokosci 100m baro. Ale tez glosno nie zwrocil uwagi. >> Ale gdzie siedzial, i jakie przyrzady widział? > > Widział (jakiś) altimetr. Jaki by to nie był altimetr, wystarczał by > powiedzieć "panowie, może zmywajmy się stąd" (lepiej nie "spadajmy > stąd"). No ale gdzie siedzial i jaki? Altimetrow barycznych jest 5 - po dwa przed pilotami, jeden dodatkowy na srodku - ten zaslanial nawigator, siedzący za pilotami. Byc moze mechanik ma u siebie na tablicy, i byc moze w kantorku nawigatora jest. https://www.youtube.com/watch?v=b3zB1Q1D9eM > Z tym że oczywiście generał miał prawo w tym czasie czytać książkę > albo myśleć o innych niebieskich migdałach - lepiej jednak byłoby robić > to "z tyłu". >>>> Nawiasem mowiac - w nowoczesnych samolotach tez sie zdarzalo - kapitan >>>> przyzwyczajony do dzialania wcissnal TOGA w czasie startu chcac miec >>>> pelną moc silnikow, a tu d* - to jest Airbus czy nowoczesny Boeing, >>>> nie ma pelnej mocy, jest taka, jaką winika z >>>> zaprogramowania/ustawienia. >> >> W/w kapitan widac nie wiedzial. > > A co to za wypadek konkretnie? Musialbym odszukac. Prawdopodobnie jeden z tych https://www.youtube.com/c/MentourPilotaviation/videos > Akurat starty z mniejszym ciągiem niż maksymalny to norma, więc raczej > trudno o tym nie wiedzieć. Samemu się to ustawia itd. Może piloci > wpisali błędne dane do FMS? Samemu sie ustawia i startuje "w automacie". Bez przycisku. > Tak czy owak, jak się widzi znaki informujące o zbliżaniu się do końca > pasa, to chyba jest raczej niezwykle prosta procedura, której wykonanie > zajmuje jakieś 0,2 s, na uzyskanie maksymalnego ciągu silników? No wlasnie - kapitan myslal, ze bardzo prosta - wciska TOGA i ma pelną moc. A w tym modelu nie. > Gorzej mają "Rosjanie" (w rzeczywistości zwykle mieszkańcy różnych > byłych republik ZSRR) w tych ich samolotach transportowych, bo one tam > często są tak... "skonfigurowane", że maksymalny ciąg nie gwarantuje > bezpiecznego startu. A w nowoczesnych zachodnich mozesz sie pomylic wpisujac parametry do komputera :-) >> Pilot niby powinien byc lepiej przeszkolony, ale patrz przypadek kpt >> Wrony ... > > To zupełnie inna bajka. BTW spotykanym zaleceniem (aczkolwiek > niekoniecznie w tamtym przypadku) dla pilotów jest takie, by nie włączać > w czasie lotu żadnych "wybitych" bezpieczników, ponieważ może to > spowodować pożar. Wiesz, kable przechodzą przez rozmaite miejsca, weźmy > np. takie zbiorniki paliwa. No ale zeby nie zauwazyc drugiego wybitego bezpiecznika na tym samym panelu? A moze faktycznie był schowany i nie wygladal na wybity. > Pilotów nie szkoli się ze szczegółami z tego, które bezpieczniki > odpowiadają za jaką funkcjonalność samolotu (poza "memory items"). I takich pulapek nowoczesny samolot ma wiele :-( > Oczywiście informacje na ten temat powinny być dostępne (w szczególności > także w dokumentacji na pokładzie). Zdaje się też, że oni tam sprawdzali I chyba są. Poza tym konsultowali sie z fachowcem na ziemi. > bezpieczniki, pewnie robił to 2P (bo kapitan pewnie pilotował samolot > w sytuacji awaryjnej?) A nawet "szef załogi" czyli przełozony stewardess. > czy na pewno wiadomo czy bezpiecznik był już > wtedy wyłączony? Prawie na pewno - jakby byl wlaczony, to by system zadzialal. Na ziemi wystarczylo wlaczyc i zadzialal. Ale czy wygladal na wybity? Nastepnym razem fotke telefonem zrobią. > Nie wiadomo czy wciśnięcie by zresztą zadziałało - na > ziemi to nieco inna sytuacja (ale pewnie jest to określone z dużym > prawdopodobieństwem w raporcie). > > Tak więc może nie porównujmy tamtego 767 z Tu-154, bo to są sytuacje, > które nie mają z sobą nic wspólnego. Zadaniem kapitana 767 było > wylądować bezpiecznie, to było elementem jego szkolenia, i to zrobił > prawidłowo. Ja tylko o stopniu znajomosci samolotu ... dobrze mowisz - nawet sie pilotow z tego nie szkoli. >> A jesli mialo byc zejscie do 100m, i RA podaje 90m, a przed chwilą >> bylo 100 ? > > To powiedzmy można sobie przyciski wciskać. Legalne to to nie jest, > ale powiedzmy, że nie jest jakieś szczególnie niebezpieczne. A po co jest "automat odejscia" ? > Tylko po co oni mieliby wciskać cokolwiek @ 100 m (czy 90 m itp.), > jeśli już znacznie wcześniej wiedzieli, że "jest grubo poniżej 50 m"? Kto wiedzial, ten wiedzial. 1P byc moze nie. A nawet jesli wiedzial, to po to jest automat, aby dobrze odchodzil, lepiej niz pilot. > Ale "grubo poniżej 50 m", jeśli się chce jednak odejść, to już się > przycisków nie wciska, tylko używa się "sterowania podstawowego", > a wszystkie operacje wykonywane są "natychmiast". Silniki sie swoje rozpedzaja, wolant sie sciaga plynnie - i automat to robi. >>> Nie, silniki nie mają tu nic do rzeczy. W pierwszej chwili samolot >>> zamienia energię kinetyczną na wysokość. >> >> A chwile potem przepada, bo ma za małą predkosc. >> Pilot musi o tym pamietac, i po to wlasnie automat. > > Nic z tych rzeczy, taki samolot nie mógłby być certyfikowany. > Google Vref i Vs. Przeciez na dlugo tego zapasu energii kinetycznej nie starczy. > Normalny pilot nie ma żadnego problemu z takim odejściem. Jeśli ma, > to jakim cudem został pilotem (pomijam już HEAD)? > Ale nie, absolutnie nie twierdzę, że oni mieliby z tym problem. Jakby sprobowali, to pewnie by nie mieli. Ba - zrobili to, i nie mieli, tylko brzoza byla za dluga. P.S o przycisku TOGA https://www.youtube.com/watch?v=KjAt8qC95cI Nie naciskasz, to musisz to wszytko zrobic sam. > BTW samoloty ostrzegają o przeciągnięciu. > BTW2 jedna z pierwszych rzeczy, jakiej uczą w takiej szkole, to to, > że przeciągnięcie może nastąpić przy każdej prędkości. I pewnie ucza, ze natychmiast trzeba nos opuscic. A tu ziemia blisko, bo sie minima olalo :-) >> Pracują z niskimi. Nie najnizszymi, ale niskimi. No powiedzmy >> srednimi. > Typowo to jest > 50% N1, nawet > 60% N1 przy pełnych klapach > i z podwoziem, przy 3-stopniowym podejściu. > Tam, zdaje się, było bardziej płaskie podejście? Więcej N1. Odwrotnie - pilot ostro schodzil. ~7m/s. > Ale oczywiście schodzili szybko - mniej N1. > Tak czy owak, to są szczegóły, jasne jest (FDR), że od przeciągnięcia > byli daleko. Tylko jak raptownie podrywasz maszyne, to łatwo przesadzic, i potem moze energii kinetycznej zabraknąc. Patrz wyzej - nowoczesny Boeing, i przycisk TOGA jest, i nalezy go uzywac. >>> Należy tylko schować nieco klapy. >> Schowasz klapy, to sily nosnej moze zabraknąc, bo predkosc za mala. > > Dlatego nie chowa się klap całkowicie. Ale samolot masz zbalansowany do schodzenia. Klapy, silniki, predkosc, kąt ustawienia - wszystko pasuje. A do wznoszenia sie nie pasuje. Trzeba ciag zwiekszyc i uwazac zanim naprawde nie wzrosnie. Owszem - pilot do tego szkolony, i powinien to zrobic dobrze ... ale lepiej uzyc TOGA. >> Jakos tak miedzy wierszami mozna wyczytac, ale tu sie moge mylic, >> ze AP sklada sie z dwóch czesci - jeden niejako reguluje samolot i >> stabilizuje lot, druga czesc generuje gdzie ma leciec. > > AP nie "generuje" gdzie samolot ma lecieć. Takie rzeczy to tylko FMS. > Albo piloci. To posluchaj "flight director" powyzej. >> Gdzies tam w polowie juz wiedzieli, ze bedzie mgla, ze prawdopodobnie >> wylądować sie nie da, i kapitan zadecydowal "podejdziemy i >> odejdziemy". I gdzies tam dalej "odejscie w automacie". > > Szkoda tylko, że później zmienili zdanie. IMO wlasnie nie zmienili. >> Czy chcieli/1P chcial zejsc ponizej minimow aby pas zobaczyc - tego >> juz sie nie dowiemy. > > To jest jasne dla każdego, kto zadał sobie trud > przeczytania/przesłuchania CVR, i przyjrzenia się np. wykresom FDR itd. FDR jest malo uzyteczny - rozdzielczosc wysokosciomierza jest ~60m. Wysokosci z FDR nie odczytasz. Chyba ze RA, ale trzeba dopasowac do terenu. >> OK, niech bedzie, ale 120m powyzej progu w/g baro - a nie AGL. > Owszem, w szczególności jeśli RA pokazywał więcej. Przed pasem moze byc wąwóz, ale moze byc górka. Karta podejscia pokazuje prawidlowe podejscie z wysokosciami baro. >> Ja tam mysle, ze nie ryzykowali. Po prostu 1P widzial ciagle >> bezpieczna wysokosc u siebie, > To jest kompletnie niedorzeczne. Tak jakbyś pisał o jakimś innym > wypadku. No przeciez mial przestawione cisnienie i widzial inna wysokosc. Pozostaje tylko pytanie czy o tym wiedzial i czy pamietal. >> No tak zawodowcy mowili, ale IMO - nie mieli racji. >> Lądowanie to jakby nie patrzyc zderzenie z ziemią, a TAWS nie >> ostrzega, bo wie, ze samolot zmierza do pasa. >> Lotniska w Smolensku nie ma w bazie, wiec TAWS powinien ostrzec przy >> normalnym lądowaniu. I nalezy go zignorowac. > > To jest może procedura kierowania wózkiem widłowym, ale nie samolotem. > W samolocie należy zablokować część funkcjonalności TAWS, wciskając > przycisk "terrain inhibit". > No wiem, obligatoryjne szkolenie dla cywilów jest pewnie nieistotne > w wojsku. To byl niestandardowy dodatek do Tu-154. Wiec i szkolenie nie wiadomo czy dobre. No ale jakby ten przycisk rozwiazywal sprawe, to czy by ostrzegl przed wleceniem w brzoze na 2km przed pasem? > [ATCo] >> Tak, tym niemniej jakby krzyczal "w gore, w gore", to moze by kogos >> obudzil. A on krzyknął "horyzont" i to juz po herbacie. > > No tak, z tym mogę się zgodzić. Ale nikt nie oczekiwał od niego, że ma > krzyczeć cokolwiek w jakichkolwiek okolicznościach (a w każdym razie nie > piloci). No, po to tam jest, zeby takie rzeczy krzyczec. Piloci o niego nie prosili, wiec pewnie i slabo sluchali - ale wyraznie mowil "w glisadzie". A wczesniej pytal "czy na wojskowym lotnisku lądowali". Potwierdzili, ale czy znali procedurę i czy wiedzieli co znaczy "horyzont" ? Tylko to i tak juz bylo po herbacie - kiepsko ich pilnowal. > Procedura też tego nie przewidywała, i czy on tam w ogóle wiele > widział na tym swoim radarze, to wątpię - to był raczej sprzęt używany > w znacznie lepszych IMC (zgodnie z ich minimami - np. do 100 m AGL). Sprzet byl stary, rozklekotany, komisja tam mu troche zarzutow postawila, tzn radarowi. >> Jakos tak, ale ten fałszujący wysokosciomierz ... > > Kapitan miał ten wysokościomierz dokładnie tam, gdzie miał kontrolera, > czyli w czterech literach, ponieważ nie miał żadnej możliwości nawet na > niego spojrzeć. Dlatego mógł "bezkarnie" przestawić go na inne > ciśnienie, aczkolwiek oczywiście zrobienie tego ukazuje tragiczny poziom > szkolenia pilotów w tamtym "pułku". No jak nie mogl spojrzec? Podstawowy przyrzad, przed nosem mial. A jak niby sterował samolotem, tzn kręcił gałką od kąta schodzenia? > Jakby 2P (pilot "monitorujący") oraz NAV jasno komunikowali 1P > np. "20 metrów nad wysokością pasa", "jeszcze półtora kilometra", albo > "za szybko schodzimy" (w ogóle było coś o V/S), to może byłoby lepiej. > Wszystko jednak zaczęło się od decyzji o "olaniu" minimów. NAV mial czytac RA, i czytal. Pech, ze akurat 100m trafilo na opadajace zbocze wąwozu, wiec czytal 100m. Ciekawe czy przy tym nie myslal, ze pilot wyrownal. Niby w zasiegu wzroku mial kilka wysokosciomierzy baro - powinien zauwazyc. 2P to sie zgadzam - powinien wczesniej zareagowac. Zakladajac, ze mial to w podziale obowiązkow. J.
Technical Details
Message-ID:
<4s3l9jbdp5ak$.kdh6yhopadd0.dlg@40tude.net>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!newsfeed.pionier.net.pl!3.eu.feeder.erje.net!feeder.erje.net!feeder2.ecngs.de!ecngs!feeder.ecngs.de!news.uzoreto.com!peer02.ams4!peer.am4.highwinds-media.com!news.highwinds-media.com!newsfeed.neostrada.pl!unt-exc-01.news.neostrada.pl!unt-spo-a-01.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl.POSTED!not-for-mailReferences:
<1x0gobehwzpfu.ntdydlpyqtp9$.dlg@40tude.net> <631985fd$0$6205$65785112@news.neostrada.pl> <m3sfl22kun.fsf@intrepid.localdomain> <70bqypttiz78$.15xuwrjk757ib.dlg@40tude.net> <m3k06c3ddo.fsf@intrepid.localdomain> <18n5fxu3nl59q.1tjgqvwrwopza$.dlg@40tude.net> <m3v8pv11zg.fsf@intrepid.localdomain> <vedfakh49287$.eyo6sybuqr0g.dlg@40tude.net> <m38rmdhnbr.fsf@intrepid.localdomain> <k4unpviy5iet$.evy8xrro0aa5.dlg@40tude.net> <m3zgeglekg.fsf@intrepid.localdomain> <14gmt7uq52uvt.aj53eip2ml1a.dlg@40tude.net> <m3bkqtymp1.fsf@intrepid.localdomain>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!newsfeed.pionier.net.pl!3.eu.feeder.erje.net!feeder.erje.net!feeder2.ecngs.de!ecngs!feeder.ecngs.de!news.uzoreto.com!peer02.ams4!peer.am4.highwinds-media.com!news.highwinds-media.com!newsfeed.neostrada.pl!unt-exc-01.news.neostrada.pl!unt-spo-a-01.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl.POSTED!not-for-mail From: "J.F" <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> Subject: Re: Rysy wyższe, a zarazem niższe Newsgroups: pl.rec.gory User-Agent: 40tude_Dialog/2.0.15.1 MIME-Version: 1.0 References: <1x0gobehwzpfu.ntdydlpyqtp9$.dlg@40tude.net> <631985fd$0$6205$65785112@news.neostrada.pl> <m3sfl22kun.fsf@intrepid.localdomain> <70bqypttiz78$.15xuwrjk757ib.dlg@40tude.net> <m3k06c3ddo.fsf@intrepid.localdomain> <18n5fxu3nl59q.1tjgqvwrwopza$.dlg@40tude.net> <m3v8pv11zg.fsf@intrepid.localdomain> <vedfakh49287$.eyo6sybuqr0g.dlg@40tude.net> <m38rmdhnbr.fsf@intrepid.localdomain> <k4unpviy5iet$.evy8xrro0aa5.dlg@40tude.net> <m3zgeglekg.fsf@intrepid.localdomain> <14gmt7uq52uvt.aj53eip2ml1a.dlg@40tude.net> <m3bkqtymp1.fsf@intrepid.localdomain> Date: Mon, 3 Oct 2022 19:34:16 +0200 Message-ID: <4s3l9jbdp5ak$.kdh6yhopadd0.dlg@40tude.net> Lines: 630 Organization: Telekomunikacja Polska NNTP-Posting-Host: 83.4.175.218 X-Trace: 1664818458 unt-rea-b-01.news.neostrada.pl 555 83.4.175.218:57278 X-Complaints-To: abuse@news.neostrada.pl X-Received-Bytes: 26766 Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit