Thread View: pl.hum.tlumaczenia
53 messages
53 total messages
Page 1 of 2
Started by zdumiony
Thu, 25 Nov 2010 09:14
Page 1 of 2 • 53 total messages
Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: zdumiony
Date: Thu, 25 Nov 2010 09:14
Date: Thu, 25 Nov 2010 09:14
4 lines
984 bytes
984 bytes
Czy zależą od tego czy strona jest bardziej czy mnie specjalistyczna? Kto ocenia na ile strona jest specjalistyczna. Spotkałem się z ceną 30 złotych za stronę rozliczeniową 1800 znaków (wraz ze spacjami)
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Arkadiusz Dymek
Date: Thu, 25 Nov 2010 09:28
Date: Thu, 25 Nov 2010 09:28
15 lines
1563 bytes
1563 bytes
W dniu 11/25/2010 10:14 AM, zdumiony wrote: > Czy zależą od tego czy strona jest bardziej czy mnie specjalistyczna? > Kto ocenia na ile strona jest specjalistyczna. > Spotkałem się z ceną 30 złotych za stronę rozliczeniową 1800 znaków > (wraz ze spacjami) Z różnicowaniem tekstu na poszczególnych stronach się nie spotkałem. Po prostu ustala się stawkę za stronę rozliczeniową dla danego tekstu. Stawkę ustalasz oczywiście Ty. Klient może ją zaakceptować lub nie. To przy zleceniach dla klientów indywidualnych. Przy stałej współpracy z biurami tłumaczeń zazwyczaj umawiasz się na stałą stawkę, z ewentualnymi bonusami za krótkie terminy albo podwyższoną trudność. Pozdrawiam, Arkadesh
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: zdumiony
Date: Thu, 25 Nov 2010 13:12
Date: Thu, 25 Nov 2010 13:12
5 lines
1123 bytes
1123 bytes
W dniu 25-11-2010 10:28, Arkadiusz Dymek pisze: > prostu ustala się stawkę za stronę rozliczeniową dla danego tekstu. > Stawkę ustalasz oczywiście Ty. Klient może ją zaakceptować lub nie. To A jakie ceny zwykle występują?
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Arkadiusz Dymek
Date: Thu, 25 Nov 2010 13:20
Date: Thu, 25 Nov 2010 13:20
14 lines
1432 bytes
1432 bytes
W dniu 11/25/2010 2:12 PM, zdumiony wrote: > W dniu 25-11-2010 10:28, Arkadiusz Dymek pisze: >> prostu ustala się stawkę za stronę rozliczeniową dla danego tekstu. >> Stawkę ustalasz oczywiście Ty. Klient może ją zaakceptować lub nie. To > > A jakie ceny zwykle występują? Jak to na wolnym rynku bardzo różne. W każdym razie moim zdaniem to 30 zł jest do zaakceptowania. Zazwyczaj na początku ciężko tyle dostać, chyba, że dziedzina rzadka albo trudna (np. medycyna), albo język mniej popularny. Pozdrawiam, Arkadesh
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: zdumiony
Date: Thu, 25 Nov 2010 18:08
Date: Thu, 25 Nov 2010 18:08
22 lines
1940 bytes
1940 bytes
W dniu 25-11-2010 14:20, Arkadiusz Dymek pisze: > Jak to na wolnym rynku bardzo różne. W każdym razie moim zdaniem to 30 > zł jest do zaakceptowania. Zazwyczaj na początku ciężko tyle dostać, > chyba, że dziedzina rzadka albo trudna (np. medycyna), albo język mniej > popularny. Rzeczywiście tłumaczenie z medycyny jest najdroższe. Chodzi mi o tekst specjalistyczny z informatyki tłumaczony z angielskiego. Znalezione w internecie: http://www.tlumaczenia-eup.pl/cennik - bardzo drogo,od 39,90 zł http://www.tlumaczenia-miw.pl/cennik.html - 30 http://www.100at.pl/ - 25 zł http://www.biuroakademia.pl/ - od 19,90 zł za stronę, (1800 znaków?) http://www.favore.pl/126823_tanie-tlumaczenia-angielski-9-89-zl.html - 9,89 zł / 1250 znaków = 14.2 za 1800 http://allegro.pl/1274177293-i1274177293.html - 1700 znaków ze spacjami to tylko 10,00 złotych Czyli średnio 20 zł/stronę, jedna oferta bardzo droga ale zdarzają się bardzo tanie Pozdrawiam,
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Magdalena W.
Date: Thu, 25 Nov 2010 19:22
Date: Thu, 25 Nov 2010 19:22
17 lines
1697 bytes
1697 bytes
Użytkownik "zdumiony" <zdumiony@jestem.pl> napisał w wiadomości > Rzeczywiście tłumaczenie z medycyny jest najdroższe. Chodzi mi o tekst > specjalistyczny z informatyki tłumaczony z angielskiego. Ale jesteś klientem, który chce zlecić, czy tłumaczem, który chce tłumaczyć? Jak klientem, to ja bym była bardzo ostrożna przy ofertach poniżej 30 złotych za stronę - w przypadku tekstu specjalistycznego wybitnie ostrożna. Jakość będzie zapewne adekwatna do ceny. Dobrzy tłumacze stawkę 30 złotych uważają za stawkę "do zaakceptowania", jak napisał wcześniej Arkadiusz. Pozdrawiam Magdalena
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Paweł Kamiński
Date: Fri, 26 Nov 2010 13:19
Date: Fri, 26 Nov 2010 13:19
19 lines
2144 bytes
2144 bytes
On 25 Lis, 20:22, "Magdalena W." <psia...@gazeta.pl> wrote: > Użytkownik "zdumiony" <zdumi...@jestem.pl> napisał w wiadomości > > > Rzeczywiście tłumaczenie z medycyny jest najdroższe. Chodzi mi o tekst > > specjalistyczny z informatyki tłumaczony z angielskiego. > > Ale jesteś klientem, który chce zlecić, czy tłumaczem, który chce tłumaczyć? > > Jak klientem, to ja bym była bardzo ostrożna przy ofertach poniżej 30 > złotych za stronę - w przypadku tekstu specjalistycznego wybitnie ostrożna. > Jakość będzie zapewne adekwatna do ceny. > > Dobrzy tłumacze stawkę 30 złotych uważają za stawkę "do zaakceptowania", jak > napisał wcześniej Arkadiusz. > > Pozdrawiam > Magdalena A te 30 zł to brutto czy na rączusię, pozwolę sobie zapytać?
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Raf :-)
Date: Fri, 26 Nov 2010 21:40
Date: Fri, 26 Nov 2010 21:40
21 lines
1942 bytes
1942 bytes
Dnia Fri, 26 Nov 2010 05:19:54 -0800 (PST), Paweł Kamiński napisał(a): > On 25 Lis, 20:22, "Magdalena W." <psia...@gazeta.pl> wrote: >> Dobrzy tłumacze stawkę 30 złotych uważają za stawkę "do zaakceptowania", jak >> napisał wcześniej Arkadiusz. > > A te 30 zł to brutto czy na rączusię, pozwolę sobie zapytać? A co klienta obchodzi, jakie podatki i składki płaci tłumacz? Jeżeli tłumacz jest płatnikiem VAT, to podaje stawkę netto w rozumieniu VAT, jeżeli nie, to jest to ostateczna cena, jaką płaci klient. To, czy zechcesz od klienta wymusić UoD, czy po prostu wystawisz mu rachunek bez VAT, nie ma znaczenia. A może inaczej - nie ma znaczenia, jeżeli klient chce się bawić w prowadzenie za ciebie rozliczeń z US. A ile Ci wyjdzie "na rączusie" zależy od Twojej ochoty i umiejętności zarządzania swoimi finansami. Raf :-)
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: terrorysta
Date: Sat, 27 Nov 2010 12:13
Date: Sat, 27 Nov 2010 12:13
5 lines
1505 bytes
1505 bytes
?Ja bardzo czesto "wymuszam" UoD, co dla duzych agencji nie jest problemem. Najwyzsza stawke jaka zaproponowal mi sam klient, agencja, ostatnio bylo 59 pln/1800 zzs, UoD. Tlumaczenie srednio wredne na fr. Termin na wczoraj. Zaplacone w dniu otrzymania tlumaczenia. t.
Re: Stawki za t³umaczenie z angielskiego
Author: Paweł Kamiński
Date: Sat, 27 Nov 2010 17:28
Date: Sat, 27 Nov 2010 17:28
2 lines
1624 bytes
1624 bytes
A te 1800 znaków na stronie to 1800 znaków oryginału czy przekładu, pozwolę sobie jeszcze dopytać?
Re: Stawki za t³umaczenie z angielskiego
Author: marek
Date: Sat, 27 Nov 2010 18:03
Date: Sat, 27 Nov 2010 18:03
10 lines
2269 bytes
2269 bytes
"Paweł Kamiński" wrote in message news:f6e7f5db-4ad6-4f08-9347-838cffee7613@p38g2000vbn.googlegroups.com... A te 1800 znak�w na stronie to 1800 znak�w orygina�u czy przek�adu, pozwol� sobie jeszcze dopyta�? oryginal. marek
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: SCRIBA
Date: Mon, 13 Dec 2010 00:29
Date: Mon, 13 Dec 2010 00:29
19 lines
2300 bytes
2300 bytes
Czytam wypowiedzi w tym wątku i jestem, hmm, mocno zdziwiony. Tłumaczeniami zajmuję się od 20 lat i 1. stawkę 30 zł netto za stronę (1500 znaków ze spacjami) liczyłem 10 lat temu (a to były zupełnie inne pieniądze). 2. współpracuję głównie z klientami z zagranicy (od ~10 lat), tam w ogóle taki system rozliczeń nie funkcjonuje. Podstawą rozliczeń jest stawka za słowo tekstu źródłowego. (Oczywiście w rozliczeniach z zagranicą VATu nie ma). 3. Za 30 zł za stronę to mogę ewentualnie tekst przepisać, nie tłumaczyć! Ludzie, szanujcie się! W końcu od tłumacza czasem wiele zależy i kwalifikacje też musi mieć odpowiednie. Gwoli wyjaśnienia: mam zarejestrowaną działalność. -- Użytkownik "zdumiony" <zdumiony@jestem.pl> napisał w wiadomości news:icl9f4$cg4$1@news.onet.pl... > Czy zależą od tego czy strona jest bardziej czy mnie specjalistyczna? Kto > ocenia na ile strona jest specjalistyczna. > Spotkałem się z ceną 30 złotych za stronę rozliczeniową 1800 znaków (wraz > ze spacjami)
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Arkadiusz Dymek
Date: Mon, 13 Dec 2010 01:48
Date: Mon, 13 Dec 2010 01:48
24 lines
2112 bytes
2112 bytes
W dniu 12/13/2010 1:29 AM, SCRIBA wrote: > Czytam wypowiedzi w tym w±tku i jestem, hmm, mocno zdziwiony. > T³umaczeniami zajmujê siê od 20 lat i 1. stawkê 30 z³ netto za stronê (1500 > znaków ze spacjami) liczy³em 10 lat temu (a to by³y zupe³nie inne > pieni±dze). 2. wspó³pracujê g³ównie z klientami z zagranicy (od ~10 lat), > tam w ogóle taki system rozliczeñ nie funkcjonuje. Podstaw± rozliczeñ jest > stawka za s³owo tekstu ¼ród³owego. (Oczywi¶cie w rozliczeniach z zagranic± > VATu nie ma). Jak ktoś pyta o warunki polskie to się mu podaje w polskich jednostkach. Sam też się rozliczam na słowa. > 3. Za 30 z³ za stronê to mogê ewentualnie tekst przepisaæ, nie t³umaczyæ! > Ludzie, szanujcie siê! W koñcu od t³umacza czasem wiele zale¿y i > kwalifikacje te¿ musi mieæ odpowiednie. > Gwoli wyja¶nienia: mam zarejestrowan± dzia³alno¶æ. Tyle, że klienci zagraniczni zazwyczaj wymagają referencji i jednak pewnego doświadczenia, które gdzieś trzeba zdobyć. Stąd te 30 zł na początek nie jest takie złe. Przeżyć się za to przeżyje, jakieś tam obycie nabędzie i można próbować załapać się na lepsze stawki. Pozdrawiam, Arkadesh
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: SCRIBA
Date: Mon, 13 Dec 2010 14:37
Date: Mon, 13 Dec 2010 14:37
27 lines
2577 bytes
2577 bytes
"Jak ktoś pyta o warunki polskie to się mu podaje w polskich jednostkach. Sam też się rozliczam na słowa." Sęk w tym, że sposób liczenia "za stronę" jest archaizmem wywodzącym się z czasów (jeszcze PRL i tuż po), gdy tekst tłumaczenia od tłumacza przepisywały maszynistki, nierzadko biorąc więcej niż tłumacz. Przelicznik "stawka/stronę (1500 lub 1800 zn.)" pochodził z jakichś układów zbiorowych Pol. Zw. Maszynistek i Stenotypistek. W przypadku tłumaczeń jest kompletnym bezsensem. Stopień trudności tłumaczenia nie wynika z liczby znaków, lecz ze słów. I to powinno być podstawą. Mam kilku stałych klientów krajowych, którym stawkę zł/str.już dawno wybiłem z głowy. "Tyle, że klienci zagraniczni zazwyczaj wymagają referencji i jednak pewnego doświadczenia, które gdzieś trzeba zdobyć. Stąd te 30 zł na początek nie jest takie złe. Przeżyć się za to przeżyje, jakieś tam obycie nabędzie i można próbować załapać się na lepsze stawki." Istotnie, tym niemniej, jeśli ktoś reklamuje się, że tłumaczy od (przykładowo) 15 lat i bierze 30 zł/str. netto, to znaczy, że się nie ceni. Owszem, znam przypadki, gdy osobnik liczył sobie 100 zł za stronę, ale chodziło o tłumacza przysięgłego, który (o ironio!), brał się za tłumaczenie np. z elektroniki, co już jest - delikatnie nazywając - nieporozumieniem. -- Piotr Wodziński
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Hanna Burdon
Date: Mon, 13 Dec 2010 14:49
Date: Mon, 13 Dec 2010 14:49
9 lines
1231 bytes
1231 bytes
On 13/12/2010 14:37, SCRIBA wrote: > Stopień trudności tłumaczenia nie wynika z liczby znaków, lecz ze > słów. Znaczy się, że jak? Hania -- There is no sin but ignorance.
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: zdumiony
Date: Mon, 13 Dec 2010 15:11
Date: Mon, 13 Dec 2010 15:11
5 lines
1326 bytes
1326 bytes
W dniu 2010-12-13 15:37, SCRIBA pisze: > bezsensem. Stopień trudności tłumaczenia nie wynika z liczby znaków, lecz ze > słów. I to powinno być podstawą. A ile za słowo? Czy słowa krótkie czy dłuższe to ta sama trudność?
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: SCRIBA
Date: Mon, 13 Dec 2010 15:24
Date: Mon, 13 Dec 2010 15:24
27 lines
2306 bytes
2306 bytes
To znaczy, że na trudność tekstu, a tym samym pracochłonność itd., wpływ ma nie liczba znaków, lecz to, jakie słowa są używane oraz ich ilość (a więc m.in budowa zdania). Inaczej mówiąc, nie chodzi o pracochłonność "klepania", jak kiedyś u maszynistek przy przepisywaniu, lecz o to, w jaki sposób oddać znaczenie słowa/zdania/akapitu/tekstu w języku docelowym. Dla przykładu: żółtodziób napotkawszy w tekście technicznych słowo angielskie "cell" weźmie pierwsze-lepsze znaczenie ze słownika. Tymczasem potrafię wyobrazić sobie zdanie, w którym to słowo występuje 3 razy, za każdym razem w innym znaczeniu. Już nie mówię o tym, że stawka zł/str. jest kompletnie bezsensowna w razie stosowania CAT. -- Piotr Wodziński Użytkownik "Hanna Burdon" <babelspamfish@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:ie5bp5$e34$1@news.onet.pl... > On 13/12/2010 14:37, SCRIBA wrote: >> Stopień trudności tłumaczenia nie wynika z liczby znaków, lecz ze >> słów. > > Znaczy się, że jak? > > Hania > -- > There is no sin but ignorance.
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: SCRIBA
Date: Mon, 13 Dec 2010 15:36
Date: Mon, 13 Dec 2010 15:36
30 lines
2690 bytes
2690 bytes
Długość słowa nie ma żadnego znaczenia. W końcu za każdym słowem kryje się jakieś pojęcie. Czym różni się praca przy tłumaczeniu niemieckiego "oben" od "Drehstrommotorgerät". I tu, i tu jedno słowo. Owszem, czasami trzeba tego jednego słowa szukać, nawet przez tydzień, w literaturze. Ale w końcu klient płaci za wiedzę tłumacza, a co ma ona wspólnego z liczbą znaków? To tłumacz ma wiedzieć, kiedy "or" przetłumaczyć jako "lub", kiedy jako "czy", a kiedy jako "ani". To tylko jeden malutki przykładzik. Ile za słowo? Tego Ci nie powiem, to tajemica handlowa. Nie ma prostego przelicznika ze stawki zł/str. na zł/słowo. Weź sobie kilka/-naście tekstów źródłowych, wyznacz liczbę znaków ze spacjami oraz liczbę słów i przyjmij średnią. Potem przelicz sobie dotychczasową stawkę na zł/słowo. W kontaktach z klientami zagranicznymi ANI RAZU nie rozliczałem się wg $/page lub ?/page, to są anachronizmy. Pozdro -- Piotr Wodziński Użytkownik "zdumiony" <zdumiony@jestem.pl> napisał w wiadomości news:ie5d2o$ik1$1@news.onet.pl... >W dniu 2010-12-13 15:37, SCRIBA pisze: >> bezsensem. Stopień trudności tłumaczenia nie wynika z liczby znaków, lecz >> ze >> słów. I to powinno być podstawą. > > A ile za słowo? Czy słowa krótkie czy dłuższe to ta sama trudność?
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: zdumiony
Date: Mon, 13 Dec 2010 16:06
Date: Mon, 13 Dec 2010 16:06
8 lines
1628 bytes
1628 bytes
W dniu 2010-12-13 16:36, SCRIBA pisze: > W kontaktach z klientami zagranicznymi ANI RAZU nie rozliczałem się wg > $/page lub ?/page, to są anachronizmy. Tłumaczy się dłuższy tekst gdzie występują krótkie i długie słowa, to się uśrednia i niezależnie od tekstu mamy np. 6 znaków na słowo i wychodzi 10 gr za słowo. Można przeliczać, za stronę, za kilobajt i nie ma różnicy czy bierzemy za stronę czy za słowo bo wychodzi na to samo.
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Ludek Vasta
Date: Mon, 13 Dec 2010 16:08
Date: Mon, 13 Dec 2010 16:08
21 lines
2160 bytes
2160 bytes
On 13/12/2010 15:37, SCRIBA wrote: > Sęk w tym, że sposób liczenia "za stronę" jest archaizmem wywodzącym się z > czasów (jeszcze PRL i tuż po), gdy tekst tłumaczenia od tłumacza > przepisywały maszynistki, nierzadko biorąc więcej niż tłumacz. Przelicznik > "stawka/stronę (1500 lub 1800 zn.)" pochodził z jakichś układów zbiorowych > Pol. Zw. Maszynistek i Stenotypistek. W przypadku tłumaczeń jest kompletnym > bezsensem. Nie znam się zbytnio na niemieckim, czy mógłby mi ktoś przetłumaczyć fragment z niemieckiej Wikipedii http://de.wikipedia.org/wiki/Normseite "Die Normseite ist eine Hilfsgröße, mit der man den Umfang eines Manuskripts abschätzen kann. Im Literaturbetrieb, Journalismus und in der Werbebranche dient diese als eine mögliche Berechnungsgrundlage für das Honorar von Autoren, Journalisten, Textern, *Übersetzern* oder Lektoren." Interesuje mnie szczególnie to, co jest w tym artykule napisane na temat układów zbiorowych "Pol. Zw. Maszynistek i Stenotypistek". Ludek
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: SCRIBA
Date: Mon, 13 Dec 2010 16:27
Date: Mon, 13 Dec 2010 16:27
30 lines
2913 bytes
2913 bytes
"Można przeliczać, za stronę, za kilobajt i nie ma różnicy czy bierzemy za stronę czy za słowo bo wychodzi na to samo." Sorry, nie będę komentować. Zwrócę tylko uwagę na parę "drobiazgów". Jeśli w tekście masz dużo elementów graficznych, to będzie i dużo kilobajtów. Po drugie, jeśli ustalisz stawkę za stronę, a pracujesz pod TRADOSem, to jak się będziesz rozliczać? A jeśli nawet wymyślisz jakiś sposób, to przekonaj jeszcze klienta do tego, że ma płacić za kilobajty. Mówiąc krótko: zawracanie głowy. Ale, co oczywiste, masz pełny i wolny wybór. Ja tylko usiłowałem podzielić się własnymi doświadczeniami wynikającymi z wieloletniej współpracy z klientami niemal ze wszystkich kontynentów, oprócz Antarktydy, rzecz jasna. Pozdro -- Piotr Wodziński Użytkownik "zdumiony" <zdumiony@jestem.pl> napisał w wiadomości news:ie5gau$ut8$1@news.onet.pl... >W dniu 2010-12-13 16:36, SCRIBA pisze: >> W kontaktach z klientami zagranicznymi ANI RAZU nie rozliczałem się wg >> $/page lub ?/page, to są anachronizmy. > > Tłumaczy się dłuższy tekst gdzie występują krótkie i długie słowa, to się > uśrednia i niezależnie od tekstu mamy np. 6 znaków na słowo i wychodzi 10 > gr za słowo. Można przeliczać, za stronę, za kilobajt i nie ma różnicy czy > bierzemy za stronę czy za słowo bo wychodzi na to samo.
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: zdumiony
Date: Mon, 13 Dec 2010 16:30
Date: Mon, 13 Dec 2010 16:30
6 lines
1618 bytes
1618 bytes
W dniu 2010-12-13 17:27, SCRIBA pisze: > Sorry, nie będę komentować. Zwrócę tylko uwagę na parę "drobiazgów". Jeśli w > tekście masz dużo elementów graficznych, to będzie i dużo kilobajtów. Po Kilobajt samego tekstu bez grafiki, czyli cena za 1000 znaków ze spacjami,znakami specjalnymi i znakami końca wiersza.
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: SCRIBA
Date: Mon, 13 Dec 2010 16:32
Date: Mon, 13 Dec 2010 16:32
41 lines
2770 bytes
2770 bytes
Bardzo proszę: "Strona znormalizowana, to wielkość pomocnicza, dzięki której można oszacować objętość manuskryptu. W branży literackiej, dziennikarskiej i reklamowej służy jako ewentualna podstawa do obliczania honorariów autorskich, dziennikarskich, tekściarskich (libretta, scenariusze itd. - przyp. mój), tłumaczeniowych lub lektorskich." Pozdro -- Piotr Wodziński Użytkownik "Ludek Vasta" <qludek@XXXpoczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:ie5geg$v70$1@news.onet.pl... > On 13/12/2010 15:37, SCRIBA wrote: >> Sęk w tym, że sposób liczenia "za stronę" jest archaizmem wywodzącym się >> z >> czasów (jeszcze PRL i tuż po), gdy tekst tłumaczenia od tłumacza >> przepisywały maszynistki, nierzadko biorąc więcej niż tłumacz. >> Przelicznik >> "stawka/stronę (1500 lub 1800 zn.)" pochodził z jakichś układów >> zbiorowych >> Pol. Zw. Maszynistek i Stenotypistek. W przypadku tłumaczeń jest >> kompletnym >> bezsensem. > > Nie znam się zbytnio na niemieckim, czy mógłby mi ktoś przetłumaczyć > fragment z niemieckiej Wikipedii http://de.wikipedia.org/wiki/Normseite > > "Die Normseite ist eine Hilfsgröße, mit der man den Umfang eines > Manuskripts abschätzen kann. Im Literaturbetrieb, Journalismus und in der > Werbebranche dient diese als eine mögliche Berechnungsgrundlage für das > Honorar von Autoren, Journalisten, Textern, *Übersetzern* oder Lektoren." > > Interesuje mnie szczególnie to, co jest w tym artykule napisane na temat > układów zbiorowych "Pol. Zw. Maszynistek i Stenotypistek". > > Ludek
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: SCRIBA
Date: Mon, 13 Dec 2010 16:41
Date: Mon, 13 Dec 2010 16:41
18 lines
1967 bytes
1967 bytes
Oczywiście wolna droga, przekonaj jednak do tego klienta. Pozdro -- Piotr Wodziński Użytkownik "zdumiony" <zdumiony@jestem.pl> napisał w wiadomości news:ie5hnv$39e$1@news.onet.pl... >W dniu 2010-12-13 17:27, SCRIBA pisze: >> Sorry, nie będę komentować. Zwrócę tylko uwagę na parę "drobiazgów". >> Jeśli w >> tekście masz dużo elementów graficznych, to będzie i dużo kilobajtów. Po > > Kilobajt samego tekstu bez grafiki, czyli cena za 1000 znaków ze > spacjami,znakami specjalnymi i znakami końca wiersza.
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: SCRIBA
Date: Mon, 13 Dec 2010 18:44
Date: Mon, 13 Dec 2010 18:44
53 lines
4018 bytes
4018 bytes
"Interesuje mnie szczególnie to, co jest w tym artykule napisane na temat układów zbiorowych "Pol. Zw. Maszynistek i Stenotypistek". Za dawnych niedobrych czasów istniało coś takiego jak Związek Zawodowy Maszynistek, Stenotypistek... i czegoś tam jeszcze (może sekretarek?). Nie pamiętam, jak to dokładnie się nazywało; podciągnięto pod to również tłumaczy, czego efektem było to, że niejednokrotnie maszynistka dostawała więcej niż tłumacz, za ten sam tekst. Istniało też coś takiego, jak układy zbiorowe. Jednym z elementów/spadkiem po poprzedniej epoce, był i - jak się okazuje - jest w dalszym ciągu, przynajmniej u niektórych dinozaurów, sposób rozliczania w oparciu o zł/stronę. Przez stronę rozumiano na przykład 1500 znaków ze spacjami. O ile jednak w przypadku maszynistki miało to jakiś sens, o tyle nie ma żadnego sensu stosowanie tego systemu do rozliczania pracy tłumacza. Tym bardziej, że teraz każdy sobie "klepie" sam. A w końcu nie chodzi o to "klepanie" na klawiaturze, lecz o wiedzę i myślenie. Tym niemniej, pamiętam, że u początków mojej działalności tłumacza, właśnie w ten sposób ustalano stawki. Od około 10 lat tego nie stosuję, bo 1. agencje/klienci zagraniczni narzucili swój system, skądinąd znacznie bardziej sensowny, 2. obrót krajowy to u mnie margines działalności, co ma zresztą swoje plusy, 3. stary system rozliczania jest całkowicie bezużyteczny przy stosowaniu programów wspomagających typu TRADOS, Wordfast czy Transit, nie mówiąc już o tłumaczeniach on-line. -- Piotr Wodziński Użytkownik "Ludek Vasta" <qludek@XXXpoczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:ie5geg$v70$1@news.onet.pl... > On 13/12/2010 15:37, SCRIBA wrote: >> Sęk w tym, że sposób liczenia "za stronę" jest archaizmem wywodzącym się >> z >> czasów (jeszcze PRL i tuż po), gdy tekst tłumaczenia od tłumacza >> przepisywały maszynistki, nierzadko biorąc więcej niż tłumacz. >> Przelicznik >> "stawka/stronę (1500 lub 1800 zn.)" pochodził z jakichś układów >> zbiorowych >> Pol. Zw. Maszynistek i Stenotypistek. W przypadku tłumaczeń jest >> kompletnym >> bezsensem. > > Nie znam się zbytnio na niemieckim, czy mógłby mi ktoś przetłumaczyć > fragment z niemieckiej Wikipedii http://de.wikipedia.org/wiki/Normseite > > "Die Normseite ist eine Hilfsgröße, mit der man den Umfang eines > Manuskripts abschätzen kann. Im Literaturbetrieb, Journalismus und in der > Werbebranche dient diese als eine mögliche Berechnungsgrundlage für das > Honorar von Autoren, Journalisten, Textern, *Übersetzern* oder Lektoren." > > Interesuje mnie szczególnie to, co jest w tym artykule napisane na temat > układów zbiorowych "Pol. Zw. Maszynistek i Stenotypistek". > > Ludek
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Woyzeck
Date: Mon, 13 Dec 2010 22:22
Date: Mon, 13 Dec 2010 22:22
32 lines
2439 bytes
2439 bytes
On Mon, 13 Dec 2010 17:32:44 +0100, SCRIBA wrote: > Bardzo proszę: > > "Strona znormalizowana, to wielkość pomocnicza, dzięki której można > oszacować objętość manuskryptu. W branży literackiej, dziennikarskiej i > reklamowej służy jako ewentualna podstawa do obliczania honorariów > autorskich, dziennikarskich, tekściarskich (libretta, scenariusze itd. - > przyp. mój), tłumaczeniowych lub lektorskich." No właśnie i sam sobie przetłumaczyłeś, że wcześniej palnąłeś bzdurę. Owa strona znormalizowana, obojętnie czy licząca 1500 czy 1800 znaków, to nie żaden przeżytek po "związku maszynistek, maszynistów i motorniczych" i jakimś urojonym przepisywaniu przez nich, ale sposób na oszacowanie wielkości tekstu w epoce przedkomputerowej - niech wszyscy piszą w 30 wierszach po 60 znaków, a da się to sensownie szacować. A poza tym, ja się na przykład rozliczam za arkusze autorskie = 40000 znaków, które też nie mają specjalnego przełożenia na dzisiejsze książki w rozmaitych formatach i stopniach pisma. I co? I jest mi wszystko jedno, czy to są arkusze, czy kilobromby, czy na przykład psztymucle, gdzie 1 psztymucel = 512 znaków (coby było okrągło). pozdravka -- Woyzeck woyzeck [dot] 2 [dot] 0 [at] gmail [dot] com; gg: 0x469B41 "What is translation? On a platter A poet's pale and glaring head, A parrot's screech, a monkey's chatter, And profanation of the dead."
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: SCRIBA
Date: Tue, 14 Dec 2010 10:54
Date: Tue, 14 Dec 2010 10:54
48 lines
3588 bytes
3588 bytes
Człowieku, prosiłeś o wyświadczenie uprzejmości, to dostałeś, a to, że wspomniana "strona znormalizowana" może działa w praktyce sekretarek, nie oznacza, że ma jakiekolwiek znaczenie w branży tłumaczeń. Jest takie przysłowie: "Mądry wie, co mówi, ten drugi mówi, co wie." Ja wiem, co mówię, twierdząc, że rozliczanie pracy tłumacza według stawki za stronę jest przeżytkiem. Tym niemniej życzę powodzenia, jak będziesz negocjować ceny z wielkimi agencjami z UK, Niemiec czy innego Hongkongu. Co ja mówię, nie będzie negocjacji, dostaniesz stawkę iluś tam eurocentów za słowo i tyle. -- Piotr Wodziński Użytkownik "Woyzeck" <pisz.na@berdyczow.pl> napisał w wiadomości news:12hv8r8lymwuv.h4bzqcfgipxz.dlg@40tude.net... > On Mon, 13 Dec 2010 17:32:44 +0100, SCRIBA wrote: > >> Bardzo proszę: >> >> "Strona znormalizowana, to wielkość pomocnicza, dzięki której można >> oszacować objętość manuskryptu. W branży literackiej, dziennikarskiej i >> reklamowej służy jako ewentualna podstawa do obliczania honorariów >> autorskich, dziennikarskich, tekściarskich (libretta, scenariusze itd. - >> przyp. mój), tłumaczeniowych lub lektorskich." > > No właśnie i sam sobie przetłumaczyłeś, że wcześniej palnąłeś bzdurę. > Owa strona znormalizowana, obojętnie czy licząca 1500 czy 1800 znaków, to > nie żaden przeżytek po "związku maszynistek, maszynistów i motorniczych" i > jakimś urojonym przepisywaniu przez nich, ale sposób na oszacowanie > wielkości tekstu w epoce przedkomputerowej - niech wszyscy piszą w 30 > wierszach po 60 znaków, a da się to sensownie szacować. > > A poza tym, ja się na przykład rozliczam za arkusze autorskie = 40000 > znaków, które też nie mają specjalnego przełożenia na dzisiejsze książki w > rozmaitych formatach i stopniach pisma. I co? I jest mi wszystko jedno, > czy > to są arkusze, czy kilobromby, czy na przykład psztymucle, gdzie 1 > psztymucel = 512 znaków (coby było okrągło). > > > pozdravka > -- > Woyzeck > woyzeck [dot] 2 [dot] 0 [at] gmail [dot] com; gg: 0x469B41 > "What is translation? On a platter > A poet's pale and glaring head, > A parrot's screech, a monkey's chatter, > And profanation of the dead."
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Arkadiusz Dymek
Date: Tue, 14 Dec 2010 10:59
Date: Tue, 14 Dec 2010 10:59
14 lines
1800 bytes
1800 bytes
W dniu 12/14/2010 11:54 AM, SCRIBA wrote: > Człowieku, prosiłeś o wyświadczenie uprzejmości, to dostałeś, a to, że > wspomniana "strona znormalizowana" może działa w praktyce sekretarek, nie > oznacza, że ma jakiekolwiek znaczenie w branży tłumaczeń. Chyba dawno nie współpracowałeś z polskimi biurami. Tu strona rozliczeniowa ma się nadal dobrze i niestety ma znaczenie podstawowe. W branży tłumaczeń literackich dodatkowo arkusz rozliczeniowy - jednostka jeszcze mniej wygodna i już całkowicie oderwana od rzeczywistości. A że wątek dotyczył rynku polskiego, to i strona rozliczeniowa się w nim pojawiła. Pozdrawiam, Arkadesh
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: SCRIBA
Date: Tue, 14 Dec 2010 11:54
Date: Tue, 14 Dec 2010 11:54
32 lines
2904 bytes
2904 bytes
Przecież napisałem wyżej, że rynek krajowy to u mnie margines działalności, a z żadnymi krajowymi agencjami nie współpracuję w ogóle. Dlatego moje zdziwienie, że ten anachronizm, tzn. "zł/str.", dalej funkcjonuje. Owszem, sam go kiedyś stosowałem, ale było to 10-12 lat temu. Jednakże nie ma on żadnego uzasadnienia merytorycznego. To mniej więcej tak, jakby krawca rozliczać według ilości zużytych nici, nie bacząc na krój, jakość wykończenia itd. Ciekawe, jak wyglądają w takim ujęciu rozliczenia w razie używania CAT-tools? Niech ktoś spróbuje wyjść ze swoimi usługami poza "polski grajdołek", to mu szybko ten anachronizm wybiją z głowy. -- Piotr Wodziński Użytkownik "Arkadiusz Dymek" <adresu@nie.bedzie> napisał w wiadomości news:4d074e56$1@news.home.net.pl... >W dniu 12/14/2010 11:54 AM, SCRIBA wrote: >> Człowieku, prosiłeś o wyświadczenie uprzejmości, to dostałeś, a to, że >> wspomniana "strona znormalizowana" może działa w praktyce sekretarek, nie >> oznacza, że ma jakiekolwiek znaczenie w branży tłumaczeń. > > Chyba dawno nie współpracowałeś z polskimi biurami. Tu strona > rozliczeniowa ma się nadal dobrze i niestety ma znaczenie podstawowe. W > branży tłumaczeń literackich dodatkowo arkusz rozliczeniowy - jednostka > jeszcze mniej wygodna i już całkowicie oderwana od rzeczywistości. A że > wątek dotyczył rynku polskiego, to i strona rozliczeniowa się w nim > pojawiła. > > Pozdrawiam, > Arkadesh
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Arkadiusz Dymek
Date: Tue, 14 Dec 2010 12:23
Date: Tue, 14 Dec 2010 12:23
33 lines
3059 bytes
3059 bytes
W dniu 12/14/2010 12:54 PM, SCRIBA wrote: > Przecież napisałem wyżej, że rynek krajowy to u mnie margines działalności, > a z żadnymi krajowymi agencjami nie współpracuję w ogóle. Dlatego moje > zdziwienie, że ten anachronizm, tzn. "zł/str.", dalej funkcjonuje. Owszem, > sam go kiedyś stosowałem, ale było to 10-12 lat temu. Jednakże nie ma on > żadnego uzasadnienia merytorycznego. To mniej więcej tak, jakby krawca > rozliczać według ilości zużytych nici, nie bacząc na krój, jakość > wykończenia itd. Oszacowanie równie dobre jak każde inne. Nie widzę większej róznicy pomiędzy rozliczaniem się na znaki (a do tego sprowadza się strona rozliczeniowa) a na słowa (z których spora część to "the" czy "a", mające niewielkie przełożenie na język polski). W każdym przypadku jest to tylko jakaś tam abstrakcja umożliwiająca oszacowanie zgrubsza przewidywanego nakładu pracy. > Ciekawe, jak wyglądają w takim ujęciu rozliczenia w razie używania > CAT-tools? Normalnie. Zleceniodawca płaci za n stron rozliczeniowych, a co Ty z nimi zrobisz, już go nie obchodzi. Mam i takich klientów, i sobie chwalę takie rozwiązanie - czasami 90% pracy polega na kliknięciu Translate, a płatność jest jakbym miał same no matche. Tak naprawdę rozliczanie na słowa (a w szczególności słowa rozliczeniowe) jest w interesie zlecającego, a nie tłumacza. Słowa przeliczeniowe niestety nie oddają dobrze nakładu pracy przy tłumaczeniu na język polski. Najwięcej roboty (w przeliczeniu na gotówkę) mam zawsze przy 99% dopasowaniach, gdzie zmienił się tag, za który podstawiany jest jakiś termin. Zmiana niby banalna, ale najczęściej wymaga zmiany składni całego zdania i roboty jest tyle, co przy no matchu, a płaca groszowa. Pozdrawiam, Arkadesh
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Leszek Król
Date: Tue, 14 Dec 2010 13:02
Date: Tue, 14 Dec 2010 13:02
26 lines
2236 bytes
2236 bytes
SCRIBA wrote on Tue, 14 Dec 2010 11:54:27 +0100 in pl.hum.tlumaczenia: > Jest takie przysłowie: "Mądry wie, co mówi, ten drugi mówi, co wie." Ja > wiem, co mówię, A Twoja wiedza bije Twoją skromność na głowę. > twierdząc, że rozliczanie pracy tłumacza według stawki za > stronę jest przeżytkiem. Strona to taka sama dobra jednostka obliczeniowa jak znak, słowo czy arkusz wydawniczy. Równie dobrze możesz się uprzeć, że milimetry i metry są be, a centymetry cacy. > Tym niemniej życzę powodzenia, jak będziesz negocjować ceny z wielkimi > agencjami z UK, Niemiec czy innego Hongkongu. Co ja mówię, nie będzie > negocjacji, dostaniesz stawkę iluś tam eurocentów za słowo i tyle. Nniniejszym zniknąłeś np. Niemcom stawkę za wiersz... -- (-) Leszek Król Przed wysłaniem odpowiedzi zapoznaj się z treścią nazapków dołączonych do Internetu bądź skonsultuj się z grupowiczami lub wyszukiwarką, ponieważ każdy post niewłaściwie stosowany zagraża wiedzy lub informacji.
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: SCRIBA
Date: Tue, 14 Dec 2010 13:07
Date: Tue, 14 Dec 2010 13:07
10 lines
1738 bytes
1738 bytes
"Nniniejszym zniknąłeś np. Niemcom stawkę za wiersz" Nie, nie zniknąłem, po prostu żaden z moich niemieckich kontrahentów tego nie używa. Reszty nie komentuję, nie mam czasu. Moją intencją było przedstawienie pewnych wskazówek, może młodszym i mniej doświadczonym kolegom. Czy ktoś z tego skorzysta, to już nie mój problem. -- Piotr Wodziński
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: SCRIBA
Date: Tue, 14 Dec 2010 13:10
Date: Tue, 14 Dec 2010 13:10
9 lines
1830 bytes
1830 bytes
Generalnie nie zgadzam się z Twoimi uwagami. Być może wynika to z różnicy doświadczeń. Rzecz jasna, możesz z moich uwag/wskazówek skorzystać, jeśli chcesz. Jeśli nie, próbuj, życzę powodzenia (naprawdę!). A teraz muszę, niestety, wracać do pracy, rzeczywistość skrzeczy! Podro -- Piotr Wodziński
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Leszek Król
Date: Tue, 14 Dec 2010 13:22
Date: Tue, 14 Dec 2010 13:22
34 lines
2425 bytes
2425 bytes
SCRIBA wrote on Tue, 14 Dec 2010 14:07:38 +0100 in pl.hum.tlumaczenia: > "Nniniejszym zniknąłeś np. Niemcom stawkę za wiersz" > > Nie, nie zniknąłem, po prostu żaden z moich niemieckich kontrahentów tego > nie używa. No bo Ty pracujesz tylko dla tych wielkich. > Reszty nie komentuję, nie mam czasu. Uhm... skończyły się argumenty, czas uciekać. Ale przecież na dobrym torcie jest wisienka. No to myk: news:4d075aeb$0$22798$65785112@news.neostrada.pl "Dlatego moje zdziwienie, że ten anachronizm, tzn. "zł/str.", dalej funkcjonuje." Twoje zdziwienie byłoby mniejsze, gdybyś wcześniej przeczytał to: http://scriba-translation.net/ceny.html "Ceny i płatności: Podstawową stawką w tłumaczeniach jest 0,30 zł (netto) za słowo. W przypadku, gdy podstawą rozliczeń jest strona standardowa (1500 znaków ze spacjami), stawka wynosi 70 zł (netto)." :)))) -- (-) Leszek Król Przed wysłaniem odpowiedzi zapoznaj się z treścią nazapków dołączonych do Internetu bądź skonsultuj się z grupowiczami lub wyszukiwarką, ponieważ każdy post niewłaściwie stosowany zagraża wiedzy lub informacji.
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Arkadiusz Dymek
Date: Tue, 14 Dec 2010 13:39
Date: Tue, 14 Dec 2010 13:39
17 lines
2119 bytes
2119 bytes
W dniu 12/14/2010 2:10 PM, SCRIBA wrote: > Generalnie nie zgadzam siê z Twoimi uwagami. Byæ mo¿e wynika to z ró¿nicy > do¶wiadczeñ. Rzecz jasna, mo¿esz z moich uwag/wskazówek skorzystaæ, je¶li > chcesz. Je¶li nie, próbuj, ¿yczê powodzenia (naprawdê!). > A teraz muszê, niestety, wracaæ do pracy, rzeczywisto¶æ skrzeczy! > Ale z jakich porad ja mam korzystać? Zasady rozliczenia zasadniczo ustala zleceniodawca, ja tylko negocjuję stawkę przy danej metodologii. Tam gdzie płacą mi za słowo, biorę za słowo, tam gdzie za stronę, rozliczam się w stronach. Ja Twoje stanowisko rozumiem, bo i 90% moich zleceń jest rozliczanych w słowach. A że korzystniej jest tam, gdzie klient nie słyszał o Tradosie i płaci mi zawsze za pełne strony, to chyba też żadne odkrycie. Pozdrawiam, Arkadesh
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: SCRIBA
Date: Tue, 14 Dec 2010 13:59
Date: Tue, 14 Dec 2010 13:59
33 lines
2982 bytes
2982 bytes
"A że korzystniej jest tam, gdzie klient nie słyszał o Tradosie i płaci mi zawsze za pełne strony, to chyba też żadne odkrycie." W tym jest trochę racji, ale nie do końca. Może jeszcze nie spotkałeś się z taką sytuacją, gdy tłumacz jest "ciągany za odpowiedzialność" (albo mu taka odpowiedzialność grozi) , bo źle przepisał ciąg cyfr, np.stanowiących jakiś kod. W TRADOSie masz "kopiuj źródło" i po zawodach. -- Piotr Wodziński Użytkownik "Arkadiusz Dymek" <adresu@nie.bedzie> napisał w wiadomości news:4d0773b7$1@news.home.net.pl... >W dniu 12/14/2010 2:10 PM, SCRIBA wrote: >> Generalnie nie zgadzam sie z Twoimi uwagami. Bya mo?e wynika to z ró?nicy >> do?wiadczen. Rzecz jasna, mo?esz z moich uwag/wskazówek skorzystaa, je?li >> chcesz. Je?li nie, próbuj, ?ycze powodzenia (naprawde!). >> A teraz musze, niestety, wracaa do pracy, rzeczywisto?a skrzeczy! >> > > Ale z jakich porad ja mam korzystać? Zasady rozliczenia zasadniczo ustala > zleceniodawca, ja tylko negocjuję stawkę przy danej metodologii. Tam gdzie > płacą mi za słowo, biorę za słowo, tam gdzie za stronę, rozliczam się w > stronach. Ja Twoje stanowisko rozumiem, bo i 90% moich zleceń jest > rozliczanych w słowach. A że korzystniej jest tam, gdzie klient nie > słyszał o Tradosie i płaci mi zawsze za pełne strony, to chyba też żadne > odkrycie. > > Pozdrawiam, > Arkadesh
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Arkadiusz Dymek
Date: Tue, 14 Dec 2010 14:05
Date: Tue, 14 Dec 2010 14:05
19 lines
2228 bytes
2228 bytes
W dniu 12/14/2010 2:59 PM, SCRIBA wrote: > "A że korzystniej jest tam, gdzie > klient nie słyszał o Tradosie i płaci mi zawsze za pełne strony, to > chyba też żadne odkrycie." > > W tym jest trochę racji, ale nie do końca. > Może jeszcze nie spotkałeś się z taką sytuacją, gdy tłumacz jest "ciągany za > odpowiedzialność" (albo mu taka odpowiedzialność grozi) , bo źle przepisał > ciąg cyfr, np.stanowiących jakiś kod. W TRADOSie masz "kopiuj źródło" i po > zawodach. Ale przecież wyraźnie pisałem, że klienta nie obchodzi, co ja robię z tym plikiem. Klient chce dostać wyczyszczony plik i rozlicza się bez użycia przeliczników za dopasowania. W żaden sposób nie wyklucza to stosowania przeze mnie Tradosa. Jedyna różnica taka, że dostaję do tłumaczenia plik doc czy ppt, a nie ttx + TM. Pozdrawiam, Arkadesh
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: SCRIBA
Date: Tue, 14 Dec 2010 14:17
Date: Tue, 14 Dec 2010 14:17
29 lines
3130 bytes
3130 bytes
Postaraj się przeczytać uważnie to, co piszę niżej, gdyż jest to, być może, ostatnia dla Ciebie okazja, by zmienić swój sposób myślenia. Otóż problem nigdy nie polega na tym, by "wyjść zwycięsko z dyskusji", lecz na "zwycięstwie w życiu". I dlatego: "Uhm... skończyły się argumenty, czas uciekać" Jest jeden argument, którego chyba nie doczytałeś, i to miażdżący: ŻYCIE. Możesz sobie przytaczać setki cytatów, to nie ma ŻADNEGO znaczenia. Od 10 lat (około) współpracuję w sumie z około setką klientów rozsianych po całym świecie i ani razu, poza Polską, nie spotkałem się z systemem rozliczeń, wobec którego wyrażam tutaj sceptycyzm. Już nie wspominam o jeszcze większej rzeszy tzw. "pytaczy". Jest to ponadto anachronizm nie mający żadnego uzasadnienia; ciągnie się za nim w dalszym ciągu smrodek poprzedniej epoki, gdzie wyżej była ceniona praca maszynistki przepisującej pracę tłumacza. Po to zabrałem głos w dyskusji o stawkach, by inni, może młodsi, koledzy dostrzegli bezsens takiego sposobu rozliczeń, a w każdym razie, by kiedyś ewentualnie łatwiej mogli się przestawić na inny system. Co zrobisz z tą informacją, Twoja sprawa! Aha, zadałeś sobie trud, pewnie z braku lepszego zajęcia, dotarcia do mojej strony int. Jak wspomniałem, stawka za stronę, jest reliktem, którego już nie stosuję od dawna. Ma znaczenie czysto orientacyjne, a nie rozliczeniowe. Z klientami, również krajowymi, rozliczam się tylko w złotówkach za słowo. Wyciągaj sobie wnioski, jakie chcesz. Pamiętaj jednak o tym, że forum to zabawa, a życie - życiem. -- Piotr Wodziński
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Woyzeck
Date: Tue, 14 Dec 2010 15:54
Date: Tue, 14 Dec 2010 15:54
25 lines
2093 bytes
2093 bytes
On Tue, 14 Dec 2010 11:54:27 +0100, SCRIBA wrote: > Człowieku, prosiłeś o wyświadczenie uprzejmości, to dostałeś, a to, że > wspomniana "strona znormalizowana" może działa w praktyce sekretarek, nie > oznacza, że ma jakiekolwiek znaczenie w branży tłumaczeń. > Jest takie przysłowie: "Mądry wie, co mówi, ten drugi mówi, co wie." Ja > wiem, co mówię, twierdząc, że rozliczanie pracy tłumacza według stawki za > stronę jest przeżytkiem. > Tym niemniej życzę powodzenia, jak będziesz negocjować ceny z wielkimi > agencjami z UK, Niemiec czy innego Hongkongu. Co ja mówię, nie będzie > negocjacji, dostaniesz stawkę iluś tam eurocentów za słowo i tyle. Ja prosiłem? :) Istotnie, mądry wie, co mówi, ten drugi mówi co wie. Z mojej strony EOT. pozdravka -- Woyzeck woyzeck [dot] 2 [dot] 0 [at] gmail [dot] com; gg: 0x469B41 "What is translation? On a platter A poet's pale and glaring head, A parrot's screech, a monkey's chatter, And profanation of the dead."
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: SCRIBA
Date: Tue, 14 Dec 2010 16:12
Date: Tue, 14 Dec 2010 16:12
8 lines
1627 bytes
1627 bytes
Sorry, faktycznie Ty nie prosiłeś, ale akurat to komentowałeś, co właściwie niczego nie zmienia. Pozdro -- Piotr Wodziński
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Joanna Czaplińska
Date: Tue, 14 Dec 2010 16:38
Date: Tue, 14 Dec 2010 16:38
9 lines
1392 bytes
1392 bytes
Użytkownik Woyzeck napisał: > On Mon, 13 Dec 2010 17:32:44 +0100, SCRIBA wrote: 1 > psztymucel = 512 znaków (coby było okrągło). o, jakie ładne :) można sobie przyswoić na użytek nie wiadomo na razie jaki, ale samo słówko brzmi cudnie. Joanna
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Jan Rudziński
Date: Tue, 14 Dec 2010 16:48
Date: Tue, 14 Dec 2010 16:48
26 lines
1956 bytes
1956 bytes
Cześć wszystkim Joanna Czaplińska pisze: > 1 >> psztymucel = 512 znaków (coby było okrągło). > > o, jakie ładne :) można sobie przyswoić na użytek nie wiadomo na razie > jaki, ale samo słówko brzmi cudnie. > W bardzo mało* znanym utworze Lema "Wyprawaprofesora Tarantogi" bohaterowie podziwiali jajka które zniósł prztemocel. *tak mało znany, że nie mam go w wersji elektronicznej i dla sprawdzenia szczegółów sięgnąłem na półkę z PAPIEROWĄ książką. (a jednak jest on-line: http://www.niniwa2.cba.pl/lem_wyprawa_profesora_tarantogi.htm) -- Pozdrowienia Janek http://www.mimuw.edu.pl/~janek Niech mnie diabli porwą! Niech diabli porwą? To się da zrobić...
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Leszek Król
Date: Tue, 14 Dec 2010 17:31
Date: Tue, 14 Dec 2010 17:31
43 lines
3081 bytes
3081 bytes
SCRIBA wrote on Tue, 14 Dec 2010 15:17:59 +0100 in pl.hum.tlumaczenia: > Postaraj się przeczytać uważnie to, co piszę niżej, gdyż jest to, być może, > ostatnia dla Ciebie okazja, by zmienić swój sposób myślenia. Obiecuję. Będę czytać wszystko co napiszesz, chociaż... [x] > Możesz sobie przytaczać setki cytatów, to nie ma ŻADNEGO znaczenia. [x] Skoro cytowanie _Twoich_ wypowiedzi nie ma żadnego znaczenia, to zadajmy sobie pytanie zasadnicze: co zawierają i jakie znaczenie mają _Twoje_ wypowiedzi? :) Ale poza tym z każdym napisanym postem oczywiście masz coraz większą :> rację. > Aha, zadałeś sobie trud, pewnie z braku lepszego zajęcia, Z perspektywy tych kilku postów widzę, że to raczej próba dyskusji z Tobą podpada pod kategorię "z braku lepszego zajęcia" :( > dotarcia do mojej strony int. Jeśli trudem nazywasz skojarzenie nicka i adresu mailowego, a następnie wpisanie nazwy domeny w przeglądarce, to masz naprawdę ciężko w życiu. W związku z tym nie warto też pewnie prosić Pana Inżyniera o poprawę konfiguracji OE? :) > Wyciągaj sobie wnioski, jakie chcesz. Akurat ta dyskusja nie prowadzi do żadnych wniosków, ale kiedyś na pewno napiszesz coś, co dla takiego drobnego szaraczka jak ja będzie od początku do końca spójne, dające podstawę do jakichkolwiek wniosków i w ogóle poprowadzi go do "zwycięstwa w życiu". Będę czekał cierpliwie. A do tego czasu... EOT /LK -- (-) Leszek Król Przed wysłaniem odpowiedzi zapoznaj się z treścią nazapków dołączonych do Internetu bądź skonsultuj się z grupowiczami lub wyszukiwarką, ponieważ każdy post niewłaściwie stosowany zagraża wiedzy lub informacji.
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Grzegorz Staniak
Date: Tue, 14 Dec 2010 18:04
Date: Tue, 14 Dec 2010 18:04
9 lines
1579 bytes
1579 bytes
On 14.12.2010, SCRIBA <office@scriba-translation.net> wroted: > A teraz muszę, niestety, wracać do pracy, rzeczywistość skrzeczy! _Pospolitość_. Pospolitość skrzeczy. GS -- Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Woyzeck
Date: Tue, 14 Dec 2010 19:07
Date: Tue, 14 Dec 2010 19:07
35 lines
2132 bytes
2132 bytes
On Tue, 14 Dec 2010 17:48:40 +0100, Jan Rudziński wrote: > Cześć wszystkim > > Joanna Czaplińska pisze: > >> 1 >>> psztymucel = 512 znaków (coby było okrągło). >> >> o, jakie ładne :) można sobie przyswoić na użytek nie wiadomo na razie >> jaki, ale samo słówko brzmi cudnie. >> > > > W bardzo mało* znanym utworze Lema "Wyprawaprofesora Tarantogi" > bohaterowie podziwiali jajka które zniósł prztemocel. > > *tak mało znany, że nie mam go w wersji elektronicznej i dla sprawdzenia > szczegółów sięgnąłem na półkę z PAPIEROWĄ książką. Tak, tam był prztemocel, co zniósł wielkie jaja, natomiast Psztymucel jest w opowiadaniach Wojtyszki "Bromba i inni" albo w innych okołobrombowych urządzeniach. Wygląda jak zębatka, bo uciekł z silnika samochodu. pozdravka -- Woyzeck woyzeck [dot] 2 [dot] 0 [at] gmail [dot] com; gg: 0x469B41 "What is translation? On a platter A poet's pale and glaring head, A parrot's screech, a monkey's chatter, And profanation of the dead."
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: AdamS
Date: Tue, 14 Dec 2010 19:23
Date: Tue, 14 Dec 2010 19:23
11 lines
1452 bytes
1452 bytes
Woyzeck <pisz.na@berdyczow.pl> napisał(a): > Tak, tam był prztemocel, co zniósł wielkie jaja, natomiast Psztymucel jest > w opowiadaniach Wojtyszki "Bromba i inni" Słowem: Koniec i bRomba, a kto czytał, ten trąba :-) AdamS -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: SCRIBA
Date: Tue, 14 Dec 2010 22:48
Date: Tue, 14 Dec 2010 22:48
11 lines
2150 bytes
2150 bytes
No i czego właściwie chcesz dowieść, że umiesz posługiwać się Googlem? Sorry, ale to zwykłe trollowanie, nie mam zamiaru dalej w to się bawić. Widzę bowiem, że albo niczego nie rozumiesz, albo udajesz. M.in. przez taką właśnie manierę postępowania w ogóle nie mam ochoty współpracować z polskimi odbiorcami. Ale to już inna historia. Życzę powodzenia i jak najmniej bolesnego zderzenia z rzeczywistością, o której usiłowałem napomknąć, jak już przyjdzie co do czego. --
Re: Stawki za t�umaczenie z angielskiego
Author: +Paweł
Date: Wed, 15 Dec 2010 01:36
Date: Wed, 15 Dec 2010 01:36
22 lines
2443 bytes
2443 bytes
W dniu 2010-12-14 23:48, SCRIBA pisze: > No i czego w�a�ciwie chcesz dowie��, �e umiesz pos�ugiwa� si� Googlem? > Sorry, ale to zwyk�e trollowanie, nie mam zamiaru dalej w to si� bawi�. > Widz� bowiem, �e albo niczego nie rozumiesz, albo udajesz. > M.in. przez tak� w�a�nie manier� post�powania w og�le nie mam ochoty > wsp�pracowa� z polskimi odbiorcami. Ale to ju� inna historia. > �ycz� powodzenia i jak najmniej bolesnego zderzenia z rzeczywisto�ci�, o > kt�rej usi�owa�em napomkn��, jak ju� przyjdzie co do czego. Zgrywasz strasznego pro, ale póki co nie potrafisz ustawić prawidłowego kodowania w Outlook Expressie. Idź na podwórko, gdzie znajdziesz dzieciaki gotowe Cię słuchać z rozdziawionymi gębami. To nie jest lista reklamowa. Zajmujemy się tu wzajemną pomocą, a nie chwaleniem się wysokością stawek. EOT i PAPA [zostałeś dodany do killfile - http://en.wikipedia.org/wiki/Plonk_%28usenet%29 ]. P.
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Leszek Król
Date: Wed, 15 Dec 2010 10:40
Date: Wed, 15 Dec 2010 10:40
69 lines
4987 bytes
4987 bytes
SCRIBA wrote on Tue, 14 Dec 2010 23:48:17 +0100 in pl.hum.tlumaczenia: > No i czego właściwie chcesz dowieść, że umiesz posługiwać się Googlem? FYI: adres strony można wpisać też bezpośrednio... > Życzę powodzenia i jak najmniej bolesnego zderzenia z rzeczywistością, o > której usiłowałem napomknąć, jak już przyjdzie co do czego. Zderzenie z rzeczywistością to ja miałem podczas wizyty na Twojej stronie. Jedno Ci trzeba przyznać. Jeśli chodzi o poczucie odpowiedzialności, to wykazujesz tu żelazną konsekwencję. Tzn. nie tłumaczysz na obcy i od razu na swojej stronie prezentujesz uzasadnienie tej decyzji. Angielski to nie moja domena (chociaż na podstawie index_en.html mam wątpliwości, czy SCRIBA _nadal_ istnieje ;) ), ale jak patrzę na wersję niemiecką, to... http://scriba-translation.net/index_de.html Unternehmen: SCRIBA Übersetzungsbüro: Geschäft, Wissenschaft & Technik, Piotr Wodzinski war in 1995 gegründet. Seit seiner Anfänge ist es ein Einzelperson-Unternehmen. Herr Piotr Wodzinski (Dipl. Ing.) ist ein Besitzer. 1980 absolvierte er die Technische Universität zu Wroclaw, Polen, und zwar Angewandte Physik und genauer Angewandte Optik. SCRIBA spezialisiert sich auf Übersetzungen von Englisch und Deutsch aufs Polnisch in Gebiete: Geschäft, Wissenschaft und Technik. (Die Texte, die in der Schwabacher Schrift gedruckt sind, werden auch bearbeitet). Das Geschäft wurde am 1 November 1995 gestartet, aber reichen die Erfahrungen des Besitzers im Bereiche der Übersetzungen bis 1989 zurück. http://scriba-translation.net/index_en.html SCRIBA Translation Office: Business, Science & Engineering has been active since 1995. So far it is a one-person company, Mr. Piotr Wodziński (M.Sc.) is its owner. He graduated from the Technical University in Wrocław, in 1980, specializing in applied physics and - more strictly - in applied optics. SCRIBA specializes in translating texts from English and German into Polish, particularly in the areas of business, science and engineering. (The documents printed with schwabacher type are also worked out). The business started on 1 November 1995, however the owner's experiences in translating go back to 1989. I na koniec cytat z wersji polskiej, którą najwyraźniej starałeś się przetłumaczyć na oba języki obce: http://scriba-translation.net/index_pl.html Biuro Tłumaczeń Technicznych i Handlowych SCRIBA jest - jak dotąd - firmą jednoosobową, istnieje od 1995 r. Właścicielem jest mgr inż. Piotr Wodziński, absolwent Wydziału Podstawowych Problemów Techniki Politechniki Wrocławskiej (rocznik 1980), kierunku fizyka stosowana, specjalizacja: optyka stosowana. SCRIBA specjalizuje się w tłumaczeniach technicznych i handlowych z języka angielskiego oraz niemieckiego na polski. (Teksty niemieckie drukowane gotykiem są także opracowywane). Firma zaczęła działalność z dniem 1 listopada 1995 r., jednakże doświadczenia właściciela w zakresie tłumaczeń technicznych sięgają roku 1989. Myślę, że powyższe cytaty są fantastycznym uzasadnieniem dla Twojego dobrego samopoczucia i - nazwijmy to delikatnie - mentorskiego tonu. Faktycznie każdy powinien zdecydować sam, czy chce brać z Ciebie przykład. /LK -- (-) Leszek Król Przed wysłaniem odpowiedzi zapoznaj się z treścią nazapków dołączonych do Internetu bądź skonsultuj się z grupowiczami lub wyszukiwarką, ponieważ każdy post niewłaściwie stosowany zagraża wiedzy lub informacji.
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Hanna Burdon
Date: Wed, 15 Dec 2010 12:09
Date: Wed, 15 Dec 2010 12:09
8 lines
1603 bytes
1603 bytes
On 14/12/2010 22:48, SCRIBA wrote: > Sorry, ale to zwykłe trollowanie, nie mam zamiaru dalej w to się bawić. Tak trzymać! Hania -- There is no sin but ignorance.
Re: Stawki za tłumaczenie z angielskiego
Author: Raf :-)
Date: Fri, 17 Dec 2010 19:19
Date: Fri, 17 Dec 2010 19:19
76 lines
5214 bytes
5214 bytes
Dnia Tue, 14 Dec 2010 12:54:15 +0100, SCRIBA napisał(a): > Przecież napisałem wyżej, że rynek krajowy to u mnie margines działalności, > a z żadnymi krajowymi agencjami nie współpracuję w ogóle. Dlatego moje > zdziwienie, że ten anachronizm, tzn. "zł/str.", dalej funkcjonuje. No ale czemu się przyczepiłeś, jak rzep psiego ogona? Człowiek, który słyszał kiedyś o statystyce i znający matematykę na poziomie szkoły podstawowej bez problemu sobie przeliczy strony przeliczeniowe na litery, znaki, słowa, arkusze autorskie, wiersze (tak się rozlicza tłumaczenia z niemieckiego, bo oni mają dziwny zwyczaj pisania niektórych słów bez odstępu, żeby było trudniej zgadnąć, gdzie się które słowo kończy) czy inne psztymucle albo kilobajty. Oczywiście przeliczenie inaczej wygląda w różnych językach i różnych branżach, ale jeśli tłumaczysz kilka tysięcy słów dziennie, statystycznie różnice między różnymi jednostkami są całkowicie pomijalne. > Ciekawe, jak wyglądają w takim ujęciu rozliczenia w razie używania > CAT-tools? No jak to jak? Chcesz wiedzieć, jak podać cenę za stronę, jeśli masz 10000 nowych słów i 10000 powtórzeń? Liczysz według swojej stawki (dla ułatwienia niech będzie, że liczysz 0,10 $ za nowe słowo i 0,03 $ za powtórzenie) i wychodzi Ci np. 1300 USD. Te 20 tys słów w angielskim to około 67,8 strony. Dzielisz 1300/67,8 = 19,17 USD/stronę i mówisz klientowi z Polski, że go skasujesz 20$ za stronę 1800 znaków. Albo dzielisz owe 20000 przez 9,9 co ci daje 2020 wierszy i klientowi z Niemiec podajesz stawkę (1300/2020)* 100 = 64,36 $ (albo 65 $) za 100 wierszy. Albo szybciutko przeliczasz, że twoje 20 tys słów to 122040 znaków, dzielisz to przez 40 tys i wychodzi Ci, że twoja praca liczy 3,051 arkusza drukarskiego. Podajesz więc wydawcy swoją stawkę 1300/3,051 = 427 $ za arkusz. Proste jak konstrukcja cepa. Przy najbliższej okazji spróbuj wytłumaczyć sekretarce, której dyrektor kazał dowiedzieć się ile będzie kosztować tłumaczenie instrukcji obsługi nowej obrabiarki, czym się różni 75% match od 74% match i dlaczego masz za nie inną stawkę. Powodzenia! Rozmowa będzie wyglądała tak: S: Mam instrukcję obrabiarki do tłumaczenia, jest tego około 25 stron, ile to będzie kosztować? T: No dobrze proszę pani, a ile jest powtórzeń?" S: Nie rozumiem, proszę jaśniej T: No ile słów się powtarza? S: Pan żartuje prawda? Pan sobie myśli, że ja pójdę do inżyniera i go zapytam, ile słów się będzie powtarzało w instrukcji, którą on napisał? T: Nie proszę pani, ja się pytam ile w tekście będzie segmentów z powtórzeniami S: Ale to jest obrabiarka zwykła, a nie segmentowa. Obrabiarkę do segmentów dopiero opracowujemy, wiec nie będzie żadnych segmentów T: No to może mi pani powie, procent słów stanowią matche od 75% do 99%? S: Moment.... Wie pan, ale właściwie to my już nie potrzebujemy tłumaczenia. Do widzenia [S odkłada słuchawkę i mówi do koleżanki] S: Ale to dureń, nie chciał powiedzieć ile sobie liczy za tłumaczenie tylko pyta mnie o obrabiarkę segmentową. Zadzwonię do jakiegoś normalnego tłumacza > Niech ktoś spróbuje wyjść ze swoimi usługami poza "polski grajdołek", to mu > szybko ten anachronizm wybiją z głowy. Mów trochę wolniej, bo nie rozumiem, o co Ci chodzi? Chyba nie uważasz profesjonalnych tłumaczy za imbecyli, którzy nie są w stanie podać klientowi wyceny w jednostkach, których on sobie życzy?? Jak w sklepie masz podaną cenę kiełbasy 18 zł za kilogram, i poprosisz o "ten kawałek", "jedno pęto" albo "piętnaście deko", to przecież nawet najbardziej "inteligentna inaczej" ekspedientka Ci to sprzeda i raczej nie będzie miała problemu z ustaleniem, ile to ma kosztować. Dlaczego więc zakładasz, że jakikolwiek tłumacz miałby mieć tego rodzaju kłopoty? Raf :-)
Page 1 of 2 • 53 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads