Thread View: pl.hum.polszczyzna
53 messages
53 total messages
Page 1 of 2
Started by FEniks
Mon, 09 Jun 2014 10:36
Page 1 of 2 • 53 total messages
Móc i potrafić
Author: FEniks
Date: Mon, 09 Jun 2014 10:36
Date: Mon, 09 Jun 2014 10:36
3 lines
1163 bytes
1163 bytes
Czy czasownik "potrafić" odczuwacie jako dokonaną wersję do "móc"? Ewa
Re: Móc i potrafić
Author: bbjk
Date: Mon, 09 Jun 2014 10:42
Date: Mon, 09 Jun 2014 10:42
9 lines
1178 bytes
1178 bytes
W dniu 2014-06-09 12:36, FEniks pisze: > Czy czasownik "potrafić" odczuwacie jako dokonaną wersję do "móc"? Nie. Potrafię coś, ale nie mogę z pewnych przyczyn tego dokonać. -- B.
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 09 Jun 2014 11:27
Date: Mon, 09 Jun 2014 11:27
25 lines
1984 bytes
1984 bytes
Pani Basia napisała: >> Czy czasownik "potrafić" odczuwacie jako dokonaną wersję do "móc"? > > Nie. > Potrafię coś, ale nie mogę z pewnych przyczyn tego dokonać. Tu mi się przypomniały Witkacego "622 upadki Bunga, czyli Demoniczna kobieta". Był tam taki jeden, co głosił, że "wszystko można, ale nic nie wolno". Potem mu się odmieniło, zmienił zdanie i uważał, że "wszystko wolno, ale nic nie można". A może było odwrotnie -- tego nie pamiętam, bo czytałem dawno. Jarek PS Dla dopełnienia obrazu musimy wspomnieć też o takich, którzy nie potrafią, ale ponieważ mogą, więc zabierają się do rzeczy. Skutki takich działań często dane jest nam obserwować. -- Lubię te samotne do Tymbciów wycieczki, Podczas których tak dziwnem wszystko się wydaje, Ale oni wolą z Mardułą do Sieczki, Choć im to duchowo prawie nic nie daje.
Re: Móc i potrafić
Author: Stokrotka
Date: Mon, 09 Jun 2014 14:28
Date: Mon, 09 Jun 2014 14:28
11 lines
1582 bytes
1582 bytes
> Czy czasownik "potrafić" odczuwacie jako dokonaną wersję do "móc"? > Czasem tak, ale np.: 'potrafię jeździć, ale nie mogę, bo jestem po jednym głębszym' -- http://ortografia.3-2-1.pl/ w zakładce 'inne' syntezator mowy czytający cyrylicę GdakMini2_01 i program dietetyczny Ananas1_3d (tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom.
Re: Móc i potrafić
Author: Ludek Vasta
Date: Mon, 09 Jun 2014 15:47
Date: Mon, 09 Jun 2014 15:47
7 lines
1281 bytes
1281 bytes
On 09/06/2014 16:28, Stokrotka wrote: > Czasem tak, ale np.: > 'potrafię jeździć, ale nie mogę, bo jestem po jednym głębszym' Chyba możesz, ale nie wolno Ci. Ludek
Re: Móc i potrafić
Author: bbjk
Date: Mon, 09 Jun 2014 16:10
Date: Mon, 09 Jun 2014 16:10
14 lines
1547 bytes
1547 bytes
W dniu 2014-06-09 13:27, Jarosław Sokołowski pisze: > Tu mi się przypomniały Witkacego "622 upadki Bunga, czyli Demoniczna > kobieta". Był tam taki jeden, co głosił, że "wszystko można, ale > nic nie wolno". Potem mu się odmieniło, zmienił zdanie i uważał, że > "wszystko wolno, ale nic nie można". A może było odwrotnie -- tego > nie pamiętam, bo czytałem dawno. Jak zabawnie chcieć i nie móc Lub nie chcieć i móc. Jak do tego ma się "potrafić"? -- B.
Re: Móc i potrafić
Author: Qrczak
Date: Mon, 09 Jun 2014 16:35
Date: Mon, 09 Jun 2014 16:35
11 lines
1648 bytes
1648 bytes
Dnia 2014-06-09 16:28, obywatel Stokrotka uprzejmie donosi: > >> Czy czasownik "potrafić" odczuwacie jako dokonaną wersję do "móc"? >> > Czasem tak, ale np.: > 'potrafię jeździć, ale nie mogę, bo jestem po jednym głębszym' Albo: "potrafię pisać po polsku, ale nie nie mogę ze względów ideologicznych". Q
Re: Móc i potrafić
Author: Qrczak
Date: Mon, 09 Jun 2014 16:37
Date: Mon, 09 Jun 2014 16:37
7 lines
1332 bytes
1332 bytes
Dnia 2014-06-09 12:36, obywatel FEniks uprzejmie donosi: > Czy czasownik "potrafić" odczuwacie jako dokonaną wersję do "móc"? Nie. Ja np. mogłabym zniknąć z usenetów, ale nie potrafię się z Wami rozstać. Q
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 09 Jun 2014 18:26
Date: Mon, 09 Jun 2014 18:26
36 lines
2646 bytes
2646 bytes
Pani Basia napisała: >> Tu mi się przypomniały Witkacego "622 upadki Bunga, czyli Demoniczna >> kobieta". Był tam taki jeden, co głosił, że "wszystko można, ale >> nic nie wolno". Potem mu się odmieniło, zmienił zdanie i uważał, że >> "wszystko wolno, ale nic nie można". A może było odwrotnie -- tego >> nie pamiętam, bo czytałem dawno. > > Jak zabawnie chcieć i nie móc > Lub nie chcieć i móc. Zdecydowanie wolę to drugie. > Jak do tego ma się "potrafić"? Podobno dżentelmen jest to ktoś taki, kto potrafi grać na akordeonie, ale tego nie robi. Gdy mówimy, że coś "wolno" bądź "nie wolno", to mamy na myśli czynniki zewnętrzne. Na przykład -- "tu nie wolno palić". Nie wolno nawet takim, co potrafią zgrabne kółka z dymu. Czasownik "potrafić", podobnie jak "umieć", odnosi się opisywanych obiektów, do ich wewnętrznych cech -- jak choćby wprawy w przyciskaniu guzików przy tym miechu. "Móc" jest gdzieś po środku i jest bardziej rozmyte. Mówimy o kimś, że nie może chodzić. Nie znaczy to, że nie potrafi. Potrafi, tylko akurat zwichnął nogę w kostce i starł skórę na kolanie. Jeśli komuś powiemy "nie możesz tu chodzić, bo przeszkadzasz", to też nie będzie źle. Czyli przyczyny możności bywają tak endogenne, jak i egzogenne. Chcenie jest w ogóle ponad to wszystko. Inaczej mówiąc, obok tego jest. Ale dżentelmen, nawet jak chce, to potrafi się powstrzymać. Jarek -- Akordeon w domu -- harmonia w rodzinie.
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 09 Jun 2014 18:29
Date: Mon, 09 Jun 2014 18:29
16 lines
1521 bytes
1521 bytes
Pan Ludek Vasta napisał: >> Czasem tak, ale np.: >> 'potrafię jeździć, ale nie mogę, bo jestem po jednym głębszym' > > Chyba możesz, ale nie wolno Ci. Po jednym. Po czterech już nie może. Jarek -- Nie pij Piotrek nie pij w środę W środę jedziesz samochodem Nie ujedziesz za daleko Jeszcze staniesz się kaleką
Re: Móc i potrafić
Author: Grzegorz Tomczyk
Date: Mon, 09 Jun 2014 19:49
Date: Mon, 09 Jun 2014 19:49
7 lines
1418 bytes
1418 bytes
W dniu 09.06.2014 12:36, FEniks pisze: > Czy czasownik "potrafić" odczuwacie jako dokonaną wersję do "móc"? Dla mnie potrafić=umieć. -- Pozdrawiam, Grzegorz Tomczyk
Re: Móc i potrafić
Author: FEniks
Date: Mon, 09 Jun 2014 20:18
Date: Mon, 09 Jun 2014 20:18
26 lines
2449 bytes
2449 bytes
W dniu 2014-06-09 20:26, Jarosław Sokołowski pisze: > Pani Basia napisała: > > >> Jak zabawnie chcieć i nie móc >> Lub nie chcieć i móc. > Zdecydowanie wolę to drugie. > >> Jak do tego ma się "potrafić"? > > "Móc" jest gdzieś po środku i jest bardziej rozmyte. Mówimy o kimś, że > nie może chodzić. Nie znaczy to, że nie potrafi. Potrafi, tylko akurat > zwichnął nogę w kostce i starł skórę na kolanie. Jeśli komuś powiemy > "nie możesz tu chodzić, bo przeszkadzasz", to też nie będzie źle. Czyli > przyczyny możności bywają tak endogenne, jak i egzogenne. Właśnie! Tutaj dwie sprawy się zbiegły - znaczenie i aspekt. Widzę, że wszyscy zwrócili uwagę głównie na znaczenie, a mnie bardziej interesuje aspekt. Według mojego wyczucia oba są niedokonane. Ale! Trafiłam (bez po-) jednak w pewnej angielskiej gramatyce języka polskiego, wśród par aspektowych typu "pisać - napisać" także "móc - potrafić" (be able). Prawdopodobnie wkradł się błąd. Zajrzałam szybko do SJP i tam przy "potrafić" jest adnotacja "dk lub ndk". Nijak nie potrafię tego zrozumieć, w jakim znaczeniu "potrafić" mogłoby być dokonane... Ewa
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 09 Jun 2014 20:37
Date: Mon, 09 Jun 2014 20:37
29 lines
2685 bytes
2685 bytes
Pani Ewa napisała: >>> Jak do tego ma się "potrafić"? >> >> "Móc" jest gdzieś po środku i jest bardziej rozmyte. Mówimy o kimś, że >> nie może chodzić. Nie znaczy to, że nie potrafi. Potrafi, tylko akurat >> zwichnął nogę w kostce i starł skórę na kolanie. Jeśli komuś powiemy >> "nie możesz tu chodzić, bo przeszkadzasz", to też nie będzie źle. Czyli >> przyczyny możności bywają tak endogenne, jak i egzogenne. > > Właśnie! Tutaj dwie sprawy się zbiegły - znaczenie i aspekt. Widzę, że > wszyscy zwrócili uwagę głównie na znaczenie, a mnie bardziej interesuje > aspekt. Według mojego wyczucia oba są niedokonane. Ale! Trafiłam (bez > po-) jednak w pewnej angielskiej gramatyce języka polskiego, wśród par > aspektowych typu "pisać - napisać" także "móc - potrafić" (be able). > Prawdopodobnie wkradł się błąd. Zajrzałam szybko do SJP i tam przy > "potrafić" jest adnotacja "dk lub ndk". Nijak nie potrafię tego > zrozumieć, w jakim znaczeniu "potrafić" mogłoby być dokonane... "Wszyscy próbowali, ale tylko on potrafił tego dokonać" -- dokonane jak wół. Bardzo często spotykam to słowo w ten własnie sposób użyte. Jarek -- Boże pozwól bym potrafił Gdy ojczyzna mnie zawoła Zamiast piersi wypiąć dupę Bo ta nafta nie jest moja
Re: Móc i potrafić
Author: FEniks
Date: Mon, 09 Jun 2014 20:47
Date: Mon, 09 Jun 2014 20:47
23 lines
2654 bytes
2654 bytes
W dniu 2014-06-09 22:37, Jarosław Sokołowski pisze: > Pani Ewa napisała: > >>>> Jak do tego ma się "potrafić"? >>> "Móc" jest gdzieś po środku i jest bardziej rozmyte. Mówimy o kimś, że >>> nie może chodzić. Nie znaczy to, że nie potrafi. Potrafi, tylko akurat >>> zwichnął nogę w kostce i starł skórę na kolanie. Jeśli komuś powiemy >>> "nie możesz tu chodzić, bo przeszkadzasz", to też nie będzie źle. Czyli >>> przyczyny możności bywają tak endogenne, jak i egzogenne. >> Właśnie! Tutaj dwie sprawy się zbiegły - znaczenie i aspekt. Widzę, że >> wszyscy zwrócili uwagę głównie na znaczenie, a mnie bardziej interesuje >> aspekt. Według mojego wyczucia oba są niedokonane. Ale! Trafiłam (bez >> po-) jednak w pewnej angielskiej gramatyce języka polskiego, wśród par >> aspektowych typu "pisać - napisać" także "móc - potrafić" (be able). >> Prawdopodobnie wkradł się błąd. Zajrzałam szybko do SJP i tam przy >> "potrafić" jest adnotacja "dk lub ndk". Nijak nie potrafię tego >> zrozumieć, w jakim znaczeniu "potrafić" mogłoby być dokonane... > "Wszyscy próbowali, ale tylko on potrafił tego dokonać" -- dokonane > jak wół. Bardzo często spotykam to słowo w ten własnie sposób użyte. A "Czy on będzie potrafił tego dokonać?" - jest poprawne? Ewa
Re: Móc i potrafić
Author: Ludek Vasta
Date: Mon, 09 Jun 2014 21:08
Date: Mon, 09 Jun 2014 21:08
8 lines
1409 bytes
1409 bytes
On 09/06/2014 21:49, Grzegorz Tomczyk wrote: > W dniu 09.06.2014 12:36, FEniks pisze: >> Czy czasownik "potrafić" odczuwacie jako dokonaną wersję do "móc"? > Dla mnie potrafić=umieć. A nie "być w stanie"? Ludek
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 09 Jun 2014 21:20
Date: Mon, 09 Jun 2014 21:20
23 lines
2411 bytes
2411 bytes
Pani Ewa napisała: >>> Właśnie! Tutaj dwie sprawy się zbiegły - znaczenie i aspekt. [...] >>> Zajrzałam szybko do SJP i tam przy "potrafić" jest adnotacja >>> "dk lub ndk". Nijak nie potrafię tego zrozumieć, w jakim znaczeniu >>> "potrafić" mogłoby być dokonane... >> "Wszyscy próbowali, ale tylko on potrafił tego dokonać" -- dokonane >> jak wół. Bardzo często spotykam to słowo w ten własnie sposób użyte. > > A "Czy on będzie potrafił tego dokonać?" - jest poprawne? Też jest, bo czemuż by nie. Zbiegły się nam jeszcze dwie inne sprawy -- gramatyczne i retoryczne podejście do języka. Ktoś zaczyna mowę od słów "Chciałbym państwu powiedzieć, że..." -- znaczy to nie tyle, że "chciałby", i nawet nie że "chce", ale że zaraz bez zwłoki powie. Z tym słownikowym "potrafić" jest właśnie tak -- znaczenie określa mu retoryka, nie tylko z gramatyka. I chwała onemu słownikowi za to, że pamięta o tym. -- Jarek
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 09 Jun 2014 21:35
Date: Mon, 09 Jun 2014 21:35
21 lines
1898 bytes
1898 bytes
Pan Ludek Vasta napisał: >>> Czy czasownik "potrafić" odczuwacie jako dokonaną wersję do "móc"? >> Dla mnie potrafić=umieć. > > A nie "być w stanie"? Niespecjalnie. "Nie byłem w stanie tego ciągnąć dalej" -- tu mogło być tak, że potrafiłem, mogłem, ale mi się po prostu znudziło. Ten zwrot jest bardzo ogólny, przydaje się wtedy, gdy nie chcemy dokładnie opisywać przyczyn zaniechania czegoś. Jest też jak znalazł przy formułowaniu próśb -- "byłbyś w stanie zrobić dla mnie..." wywołuje pożądany odruch "no co, ja kurna nie byłbym...". Jarek -- Zęby wyleczę, włosy uczeszę Inaczej spojrzę na życie Palenie rzucę i nigdy nie wrócę W stanie wskazującym na spożycie
Re: Móc i potrafić
Author: Eneuel Leszek Ciszewski
Date: Tue, 10 Jun 2014 00:19
Date: Tue, 10 Jun 2014 00:19
14 lines
1442 bytes
1442 bytes
"Grzegorz Tomczyk" ln534h$of8$1@news.vectranet.pl >> Czy czasownik "potrafić" odczuwacie jako dokonaną wersję do "móc"? > Dla mnie potrafić=umieć. U mnie tak samo. -- .`'.-. ._. .-. .'O`-' ., ; o.' eneuel@@gmail.com '.O_' `-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`., o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;. . .;\|/....
Re: Móc i potrafić
Author: Stokrotka
Date: Tue, 10 Jun 2014 08:52
Date: Tue, 10 Jun 2014 08:52
4 lines
1260 bytes
1260 bytes
> Albo: "potrafię pisać po polsku, ale nie nie mogę ze względów > ideologicznych". :)
Re: Móc i potrafić
Author: Stokrotka
Date: Tue, 10 Jun 2014 08:56
Date: Tue, 10 Jun 2014 08:56
12 lines
1759 bytes
1759 bytes
>> Czy czasownik "potrafić" odczuwacie jako dokonaną wersję do "móc"? > Dla mnie potrafić=umieć. Prawie, ale np można powiedzieć pszed egzaminem "umiem liściaste", a raczej nie "potrafię liściaste". -- http://ortografia.3-2-1.pl/ w zakładce 'inne' syntezator mowy czytający cyrylicę GdakMini2_01 i program dietetyczny Ananas1_3d (tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom.
Re: Móc i potrafić
Author: Eneuel Leszek Ciszewski
Date: Tue, 10 Jun 2014 11:50
Date: Tue, 10 Jun 2014 11:50
26 lines
1830 bytes
1830 bytes
"Stokrotka" 5396c825$0$2145$65785112@news.neostrada.pl >>> Czy czasownik "potrafić" odczuwacie jako dokonaną wersję do "móc"? Dla mnie potrafić=umieć. > Prawie, ale np można powiedzieć pszed egzaminem "umiem liściaste", -- Co konkretnie pani umie? -- No... Zreferować umiem. > a raczej nie "potrafię liściaste". -- Zatem potrafi pani także zreferować. -=- Naumiałem się. Napotrafiłem się?... IMO poprawne stosowanie tych (i innych) słów daje wiadomy znak równości. -- .`'.-. ._. .-. .'O`-' ., ; o.' eneuel@@gmail.com '.O_' `-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`., o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;. . .;\|/....
Re: Móc i potrafić
Author: Eneuel Leszek Ciszewski
Date: Tue, 10 Jun 2014 11:53
Date: Tue, 10 Jun 2014 11:53
14 lines
1606 bytes
1606 bytes
"Stokrotka" 5396c734$0$2371$65785112@news.neostrada.pl >> Albo: "potrafię pisać po polsku, ale nie nie mogę ze względów ideologicznych". > :) Niby/poniekąd mogę pisać poprawnie, ale nie potrafię przemóc się... ;) -- .`'.-. ._. .-. .'O`-' ., ; o.' eneuel@@gmail.com '.O_' `-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`., o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;. . .;\|/....
Re: Móc i potrafić
Author: FEniks
Date: Tue, 10 Jun 2014 21:14
Date: Tue, 10 Jun 2014 21:14
24 lines
2788 bytes
2788 bytes
W dniu 2014-06-09 23:20, Jarosław Sokołowski pisze: > > Z tym słownikowym "potrafić" jest właśnie tak -- znaczenie określa mu > retoryka, nie tylko z gramatyka. I chwała onemu słownikowi za to, że > pamięta o tym. Ów słownik nie daje żadnej adnotacji retorycznej, ale być może o to tam chodzi. Ja nie odczuwam w "potrafić" aspektu dokonanego (dla mnie to po prostu tyle co "umieć"), ale pewnie coś w tym być musi, na co nawet wskazywałaby konstrukcja słowa (przedrostek charakterystyczny dla wielu dokonanych). Owszem, ten Pana "wołowy" przykład rzeczywiście odczytuję tak, że "potrafił tego dokonać" jest równoznaczne z "dokonał tego", czyli - tak jak Ludek zasugerował - bardziej jako synonim "zdołać". I tu pięknie widać parę "móc-potrafić/zdołać". W czasie przyszłym już tej dokonaności "potrafić" nie widać. No i nie czuć też przyszłości. Żeby uzyskać przyszłe znaczenie trzeba dodawać "będzie". NB Ciekawymi skądinąd ścieżkami podążały te nasze czasowniki ze swoimi kompozycjami. "Trafić" zyskało w złożeniu znaczenie "potrafić", czyli obecnie najczęściej używane jako "umieć"; "móc" w złożeniu dokonanym "pomóc", natomiast "nie móc" w dokonanym aspekcie to "zaniemóc". ;) Ewa
Re: Móc i potrafić
Author: Eneuel Leszek Ciszewski
Date: Tue, 10 Jun 2014 23:32
Date: Tue, 10 Jun 2014 23:32
26 lines
1862 bytes
1862 bytes
"Jarosław Sokołowski" slrnlpbv23.b8e.jaros@falcon.lasek.waw.pl > "Móc" jest gdzieś po środku A może pośrodku? http://sjp.pl/po%B6rodku Po środku można być usypiającym. ;) Można też po środku transportu czegoś oczekiwać. > -- > Akordeon w domu -- harmonia w rodzinie. Pod warunkiem, że nie wszyscy naraz chcą grać pierwsze skrzypce. Z innej strony -- coby nie było tak, że znienacka każdy z tej rodziny wyda z siebie łabędzi śpiew... -- .`'.-. ._. .-. .'O`-' ., ; o.' eneuel@@gmail.com '.O_' `-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`., o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;. . .;\|/....
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 10 Jun 2014 23:46
Date: Tue, 10 Jun 2014 23:46
46 lines
3573 bytes
3573 bytes
Pani Ewa napisała: > Ja nie odczuwam w "potrafić" aspektu dokonanego (dla mnie to po > prostu tyle co "umieć"), ale pewnie coś w tym być musi, na co nawet > wskazywałaby konstrukcja słowa (przedrostek charakterystyczny dla > wielu dokonanych). Blisko mamy też ciekawy czasownik "znajdować". On także wieloznaczny. W swej najczęstszej funkcji ma podobne zastosowanie co "trafiać". "Chodziłem po lesie i trafiłem trzy piękne smardze", to tyleż samo, co "znalazłem smardze". Ale mawiano też kiedyś "znajduję cię w dobrym zdrowiu" albo pytano "jak znajdujesz tego nowego kucharza?" -- czyli było to znajdowanie wewnętrzne. Opisywało stan, nie czynność. Coś jak potrafienie. > Owszem, ten Pana "wołowy" przykład rzeczywiście odczytuję tak, że > "potrafił tego dokonać" jest równoznaczne z "dokonał tego", czyli > - tak jak Ludek zasugerował - bardziej jako synonim "zdołać". "Zdołać" jest gramatycznie i etymologicznie złączone ze "zdolnościami", co sugeruje potencjalność, niedokonaność. A tu proszę bardzo -- "zdołał to zrobić" i "zdoła to zrobić" zakłada, że o dokonanie chodzi. > I tu pięknie widać parę "móc-potrafić/zdołać". W czasie przyszłym już > tej dokonaności "potrafić" nie widać. No i nie czuć też przyszłości. > Żeby uzyskać przyszłe znaczenie trzeba dodawać "będzie". Nie do końca się z tym zgadzam. "Potrafisz wejść na to drzewo?" -- to nie jest pytanie o ogólne zdolności w czasie nieoznaczonym, tylko o to, czy zaraz wejdzie i ściągnie z gałęzi tego biednego kota. Przyszłość wyczuwalna, i to nagląca. > NB Ciekawymi skądinąd ścieżkami podążały te nasze czasowniki ze swoimi > kompozycjami. "Trafić" zyskało w złożeniu znaczenie "potrafić", czyli > obecnie najczęściej używane jako "umieć"; "móc" w złożeniu dokonanym > "pomóc", natomiast "nie móc" w dokonanym aspekcie to "zaniemóc". ;) Gdy się komuś coś takiego przytrafi, trzeba mu pomóc, by zdołał to przemóc. Jarek -- Jeże z worka chyłkiem chowają się w krzakach a ja myślę o tych które szlag potrafiał
Re: Móc i potrafić
Author: Ludek Vasta
Date: Wed, 11 Jun 2014 05:05
Date: Wed, 11 Jun 2014 05:05
9 lines
1949 bytes
1949 bytes
On 11/06/2014 01:46, Jarosław Sokołowski wrote: > "Zdołać" jest gramatycznie i etymologicznie złączone ze "zdolnościami", > co sugeruje potencjalność, niedokonaność. A tu proszę bardzo -- "zdołał > to zrobić" i "zdoła to zrobić" zakłada, że o dokonanie chodzi. Jeżeli "zdołać" jest etymologiczne złączone ze "zdolnościami", to dlaczego w jednym słowie jest "ł", a w drugim "l". Ludek
Re: Móc i potrafić
Author: FEniks
Date: Wed, 11 Jun 2014 06:31
Date: Wed, 11 Jun 2014 06:31
34 lines
3281 bytes
3281 bytes
W dniu 2014-06-11 01:46, Jarosław Sokołowski pisze:
> Blisko mamy też ciekawy czasownik "znajdować". On także wieloznaczny.
> W swej najczęstszej funkcji ma podobne zastosowanie co "trafiać".
> "Chodziłem po lesie i trafiłem trzy piękne smardze", to tyleż samo,
> co "znalazłem smardze". Ale mawiano też kiedyś "znajduję cię w dobrym
> zdrowiu" albo pytano "jak znajdujesz tego nowego kucharza?" -- czyli
> było to znajdowanie wewnętrzne. Opisywało stan, nie czynność. Coś jak
> potrafienie.
Tutaj pomieszał Pan dwa czasowniki - znajdować i znaleźć. Pierwszy
niedokonany ("jak znajdujesz nowego kucharza?"), drugi dokonany
("znalazłem smardze"). Oba aspekty uzasadnione znaczeniem w powyższych
przykładach. Pytanie "Jak znalazłeś nowego kucharza?" zrozumielibyśmy
zupełnie inaczej.
> "Zdołać" jest gramatycznie i etymologicznie złączone ze "zdolnościami"
Nie jestem do tego przekonana. Na moje odczucie droga była raczej
odwrotna - najpierw czasownik, potem rzeczownik. Świadczyć może o tym
podobny w wymowie czasownik "podołać". Czyli mamy tutaj rdzeń "-doł-"
może "-dol-", co łączyłabym etymologicznie z "działać". Można sprawdzić
w odpowiednim słowniku.
> Nie do końca się z tym zgadzam. "Potrafisz wejść na to drzewo?" -- to
> nie jest pytanie o ogólne zdolności w czasie nieoznaczonym, tylko o
> to, czy zaraz wejdzie i ściągnie z gałęzi tego biednego kota.
> Przyszłość wyczuwalna, i to nagląca.
Ja to odbieram także tylko jako potencjał. Być może trochę pewniejszy
niż "umieć". Kiedy mówię, że coś potrafię, nadaję temu większą wagę, tak
mi się zdaje.
Ewa
Re: Móc i potrafić
Author: FEniks
Date: Wed, 11 Jun 2014 06:34
Date: Wed, 11 Jun 2014 06:34
14 lines
2277 bytes
2277 bytes
W dniu 2014-06-11 07:05, Ludek Vasta pisze: > On 11/06/2014 01:46, Jarosław Sokołowski wrote: >> "Zdołać" jest gramatycznie i etymologicznie złączone ze "zdolnościami", >> co sugeruje potencjalność, niedokonaność. A tu proszę bardzo -- "zdołał >> to zrobić" i "zdoła to zrobić" zakłada, że o dokonanie chodzi. > > Jeżeli "zdołać" jest etymologiczne złączone ze "zdolnościami", to > dlaczego w jednym słowie jest "ł", a w drugim "l". Alternacja spółgłoskowa. To się często zdarza w polskim - stół - stole; krzesło - krześle; działać - dzielny; pałać - palić itd. Jednak - jak już napisałam wyżej - wydaje mi się, że droga była odwrotna. Ewa
Re: Móc i potrafić
Author: Ludek Vasta
Date: Wed, 11 Jun 2014 06:43
Date: Wed, 11 Jun 2014 06:43
9 lines
1946 bytes
1946 bytes
On 11/06/2014 08:34, FEniks wrote: >> Jeżeli "zdołać" jest etymologiczne złączone ze "zdolnościami", to >> dlaczego w jednym słowie jest "ł", a w drugim "l". > > Alternacja spółgłoskowa. To się często zdarza w polskim - stół - stole; A jest jakaś reguła (lub reguły), kiedy "l", a kiedy "ł"? Ludek
Re: Móc i potrafić
Author: FEniks
Date: Wed, 11 Jun 2014 06:52
Date: Wed, 11 Jun 2014 06:52
19 lines
2470 bytes
2470 bytes
W dniu 2014-06-11 08:43, Ludek Vasta pisze: > On 11/06/2014 08:34, FEniks wrote: >>> Jeżeli "zdołać" jest etymologiczne złączone ze "zdolnościami", to >>> dlaczego w jednym słowie jest "ł", a w drugim "l". >> >> Alternacja spółgłoskowa. To się często zdarza w polskim - stół - stole; > > A jest jakaś reguła (lub reguły), kiedy "l", a kiedy "ł"? Jeśli chodzi o rzeczowniki, w których -ł występuje w końcówce (w rodzaju żeńskim to będzie -ła, w r.nijakim -ło), zawsze w miejscowniku będzie -le: stół - stole; chała - chale; siodło - siodle (może zdarzyć się jakiś wyjątek, ale teraz nie przychodzi mi do głowy). Dodatkowo r. żeński w celowniku ma taką samą formę jak miejscownik, więc też jest ta alternacja. W czasownikach bywa różnie. Nie potrafię powiedzieć. Ewa
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 11 Jun 2014 11:27
Date: Wed, 11 Jun 2014 11:27
66 lines
4821 bytes
4821 bytes
Pani Ewa napisała:
>> Blisko mamy też ciekawy czasownik "znajdować". On także wieloznaczny.
>> W swej najczęstszej funkcji ma podobne zastosowanie co "trafiać".
>> "Chodziłem po lesie i trafiłem trzy piękne smardze", to tyleż samo,
>> co "znalazłem smardze". Ale mawiano też kiedyś "znajduję cię w dobrym
>> zdrowiu" albo pytano "jak znajdujesz tego nowego kucharza?" -- czyli
>> było to znajdowanie wewnętrzne. Opisywało stan, nie czynność. Coś jak
>> potrafienie.
>
> Tutaj pomieszał Pan dwa czasowniki - znajdować i znaleźć. Pierwszy
> niedokonany ("jak znajdujesz nowego kucharza?"), drugi dokonany
> ("znalazłem smardze").
Tu pozwolę sobie zauważyć, że mieliśmy kiedyś w obrocie czasownik
"najdować". "Najdowanie", a gdy sprawy się przeciągały "najdywanie,
było czynnością poprzedzającą finalne "znajdowanie". Czyli ono było
dokonane, to znajdowanie.
> Oba aspekty uzasadnione znaczeniem w powyższych przykładach. Pytanie
> "Jak znalazłeś nowego kucharza?" zrozumielibyśmy zupełnie inaczej.
"Co rano chodził do lasu i znajdował tam a to smardza, a to piestrzenicę,
a to znowu sromotnika" -- może tak być?
Spotykałem ludzi, którzy w miejsce "znajdować/znalazł" używali słów
"znachodzić/znaszedł". Taka wschodnia naleciałość. O mieszaniu się
"chodzić" i "łazić" w różnych językach słowiańskich było tu niedawno
przy okazji průchodów. Jeśli ktoś wcześniej tego nie zauważył, to
teraz już chyba widzi, że "znalezienie" etymologicznie wywodzi się
od czynności chodzenia (od sklerozy, to najbardziej nogi bolą; za
takim smardzem też się trzeba po lesie nachodzić). A "znaJDowanie"
konkretnie jest od "iścia".
>> "Zdołać" jest gramatycznie i etymologicznie złączone ze "zdolnościami"
>
> Nie jestem do tego przekonana. Na moje odczucie droga była raczej
> odwrotna - najpierw czasownik, potem rzeczownik. Świadczyć może o tym
> podobny w wymowie czasownik "podołać". Czyli mamy tutaj rdzeń "-doł-"
> może "-dol-", co łączyłabym etymologicznie z "działać". Można sprawdzić
> w odpowiednim słowniku.
Zwykle bardzo ostrożnie podchodzę do teorii objaśniających co było
pierwsze. Tutaj też mi to obojętne -- ważne, że słowa te są ze sobą
związane.
>> Nie do końca się z tym zgadzam. "Potrafisz wejść na to drzewo?" --
>> to nie jest pytanie o ogólne zdolności w czasie nieoznaczonym, tylko
>> o to, czy zaraz wejdzie i ściągnie z gałęzi tego biednego kota.
>> Przyszłość wyczuwalna, i to nagląca.
>
> Ja to odbieram także tylko jako potencjał. Być może trochę pewniejszy
> niż "umieć". Kiedy mówię, że coś potrafię, nadaję temu większą wagę,
> tak mi się zdaje.
Mówienie o przyszłości zawsze związane jest z ryzykiem -- wszystko jest
mniej lub bardziej potencjalne. Czy potrafi, to się okaże w praktyce
-- może gamoń jeden złamac gałąź i potencjał przemienić kinetycznie
w dorodnego guza, siniak lub coś jeszcze gorszego (u kociny wtedy
ciekawoścć przemoże strach i zlezie ona z góry popatrzeć co też
takiego interesującego się wydarzyło).
Jarek
--
Szefie, jaka piękna katastrofa!
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 11 Jun 2014 11:29
Date: Wed, 11 Jun 2014 11:29
27 lines
2945 bytes
2945 bytes
Pani Ewa napisała: >>>> Jeżeli "zdołać" jest etymologiczne złączone ze "zdolnościami", to >>>> dlaczego w jednym słowie jest "ł", a w drugim "l". >>> >>> Alternacja spółgłoskowa. To się często zdarza w polskim - stół - stole; >> >> A jest jakaś reguła (lub reguły), kiedy "l", a kiedy "ł"? > > Jeśli chodzi o rzeczowniki, w których -ł występuje w końcówce (w rodzaju > żeńskim to będzie -ła, w r.nijakim -ło), zawsze w miejscowniku będzie > -le: stół - stole; chała - chale; siodło - siodle (może zdarzyć się > jakiś wyjątek, ale teraz nie przychodzi mi do głowy). To może teraz i ja coś napiszę o drodze odwrotnej. Przejście nie odbyło się z "ł" do "l", a raczej w drugą stronę. Ludek po swojemu powie "škola" i nijakich spółgłosek przy odmianie alterować nie musi. To myśmy sobie to "ł" zrobili gdzie się dało i mówimy "szkoła". A że nie wszędzie się dało, to zostało "w szkole". Jarek -- Pan zaś spluwa żółtawo, smarka w palce bez chustki I na krzesło "stół" mówi, a na stół mówi "stoł", Patrzy kucharz niemiecki wraz z kucharzem francuskim Jak łososia z kawiorem między zęby już wziął.
Re: Móc i potrafić
Author: Ludek Vasta
Date: Wed, 11 Jun 2014 14:07
Date: Wed, 11 Jun 2014 14:07
7 lines
1972 bytes
1972 bytes
On 11/06/2014 13:27, Jarosław Sokołowski wrote: > Spotykałem ludzi, którzy w miejsce "znajdować/znalazł" używali słów > "znachodzić/znaszedł". Taka wschodnia naleciałość. W czeskim jest "nacházet / najít (našel) / nalézt (nalezl)". Ludek
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 11 Jun 2014 14:20
Date: Wed, 11 Jun 2014 14:20
14 lines
2079 bytes
2079 bytes
Pan Ludek Vasta napisał: >> Spotykałem ludzi, którzy w miejsce "znajdować/znalazł" używali >> słów "znachodzić/znaszedł". Taka wschodnia naleciałość. > > W czeskim jest "nacházet / najít (našel) / nalézt (nalezl)". Różni się to jakoś zastosowaniem, tak jak "průchod" i "přechod"? Czy wszystko jedno, czy ktoś našel, czy nalezl? Jarek -- Lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Re: Móc i potrafić
Author: Ludek Vasta
Date: Wed, 11 Jun 2014 15:07
Date: Wed, 11 Jun 2014 15:07
10 lines
2053 bytes
2053 bytes
On 11/06/2014 16:20, Jarosław Sokołowski wrote: >> W czeskim jest "nacházet / najít (našel) / nalézt (nalezl)". > > Różni się to jakoś zastosowaniem, tak jak "průchod" i "přechod"? > Czy wszystko jedno, czy ktoś našel, czy nalezl? Nie różnią się. Poza tym, że mamy tylko "vynález" (wynalazek), a nie "vynachod". Ludek
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 11 Jun 2014 16:06
Date: Wed, 11 Jun 2014 16:06
19 lines
2433 bytes
2433 bytes
Pan Ludek Vasta napisał: >>> W czeskim jest "nacházet / najít (našel) / nalézt (nalezl)". >> >> Różni się to jakoś zastosowaniem, tak jak "průchod" i "přechod"? >> Czy wszystko jedno, czy ktoś našel, czy nalezl? > > Nie różnią się. Poza tym, że mamy tylko "vynález" (wynalazek), > a nie "vynachod". Ale za to macie Náchod, miasto takie. Nazwa też od chodzenia. Konkretnie chodzenia do Kłodzka albo i dalej, na drugą stronę Sudetów. Czyli za tym Náchodem jest dalej přechod, hraniční. Jak wytłumaczyć ten właśnie przedrostek? I czy jest różnica między "ná-" i "na-"? -- Jarek
Re: Móc i potrafić
Author: Ludek Vasta
Date: Wed, 11 Jun 2014 16:45
Date: Wed, 11 Jun 2014 16:45
11 lines
2210 bytes
2210 bytes
On 11/06/2014 18:06, Jarosław Sokołowski wrote: > Jak wytłumaczyć ten właśnie przedrostek? I czy jest różnica > między "ná-" i "na-"? Nie posiadam takiej wiedzy, to znaczy: nie wiem, nie jestem fachowcem. Ale w przypadku rzeczowników powstałych z czasowników jest przedrostek wydłużony: vytáhnout - výtah, nastoupit - nástup, vyšívat - výšivka, přijít - příchod. Ludek
Re: Móc i potrafić
Author: FEniks
Date: Wed, 11 Jun 2014 17:04
Date: Wed, 11 Jun 2014 17:04
28 lines
2873 bytes
2873 bytes
W dniu 2014-06-11 13:27, Jarosław Sokołowski pisze: > Tu pozwolę sobie zauważyć, że mieliśmy kiedyś w obrocie czasownik > "najdować". A nie raczej "naleźć"? (stąd później dość popularne nazwisko Nalazek) "Najdować" wygląda na niedokonaną wersję. > "Najdowanie", a gdy sprawy się przeciągały "najdywanie, > było czynnością poprzedzającą finalne "znajdowanie". Czyli ono było > dokonane, to znajdowanie. > >> Oba aspekty uzasadnione znaczeniem w powyższych przykładach. Pytanie >> "Jak znalazłeś nowego kucharza?" zrozumielibyśmy zupełnie inaczej. > "Co rano chodził do lasu i znajdował tam a to smardza, a to piestrzenicę, > a to znowu sromotnika" -- może tak być? A dlaczegóż by nie? Z tym że tutaj mamy pierwotne znaczenie w stosunku do znajdowania nowego kucharza. > Zwykle bardzo ostrożnie podchodzę do teorii objaśniających co było > pierwsze. Tutaj też mi to obojętne -- ważne, że słowa te są ze sobą > związane. Czasami jest to istotne w znajdowaniu pierwotnego rdzenia i śledzenia zmieniającego się znaczenia. Ewa
Re: Móc i potrafić
Author: FEniks
Date: Wed, 11 Jun 2014 17:13
Date: Wed, 11 Jun 2014 17:13
33 lines
3429 bytes
3429 bytes
W dniu 2014-06-11 13:29, Jarosław Sokołowski pisze: > Pani Ewa napisała: > >>>>> Jeżeli "zdołać" jest etymologiczne złączone ze "zdolnościami", to >>>>> dlaczego w jednym słowie jest "ł", a w drugim "l". >>>> Alternacja spółgłoskowa. To się często zdarza w polskim - stół - stole; >>> A jest jakaś reguła (lub reguły), kiedy "l", a kiedy "ł"? >> Jeśli chodzi o rzeczowniki, w których -ł występuje w końcówce (w rodzaju >> żeńskim to będzie -ła, w r.nijakim -ło), zawsze w miejscowniku będzie >> -le: stół - stole; chała - chale; siodło - siodle (może zdarzyć się >> jakiś wyjątek, ale teraz nie przychodzi mi do głowy). > To może teraz i ja coś napiszę o drodze odwrotnej. Przejście nie odbyło > się z "ł" do "l", a raczej w drugą stronę. No proszę, jak szybko zmienia Pan zdanie! ;) A może to tylko zapis dźwięku, czyli nasze "ł", był późniejszy? Chyba w innych słowiańskich językach "l" brzmi bardziej twardo, jak nasze "ł". Rosjanie dodają sobie miękki znak, żeby uzyskać dźwięk zbliżony do naszego "l". U nas jest odwrotnie - miękki dźwięk zajął podstawowym znak graficzny, czyli "l", a do zapisu dźwięku twardego dodaliśmy znak diakrytyczny, czyli "ł". > Ludek po swojemu powie "škola" > i nijakich spółgłosek przy odmianie alterować nie musi. To myśmy sobie > to "ł" zrobili gdzie się dało i mówimy "szkoła". A że nie wszędzie się > dało, to zostało "w szkole". Nieprzekonująca teoria, ponieważ w miejscowniku każda spółgłoska podlega alternacji, a większość wprost zmiękczeniu przez dodanie -i. Tak więc dźwięk "ł" był podstawowy w tym wyrazie (tak na babski rozum). Ewa
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 11 Jun 2014 22:39
Date: Wed, 11 Jun 2014 22:39
47 lines
3591 bytes
3591 bytes
Pani Ewa napisała: >> Tu pozwolę sobie zauważyć, że mieliśmy kiedyś w obrocie czasownik >> "najdować". > > A nie raczej "naleźć"? (stąd później dość popularne nazwisko Nalazek) > "Najdować" wygląda na niedokonaną wersję. Szukam daléj: przez jaki lud ziemia została zamieszkaną została od najwcześniejszych początków? i najduję prawie wszędzie ludy zdziczałe, tułackie. (X. Hugona Kołłątaja Rozbiór Krytyczny Historyi: o początkach rodu Ludzkiego, Tom 1, str. 100) Czyli najdować/najduję. Tak, niedokonany, bo dopiero szuka i prawie wszędy najduje to samo. A gdy jeden lud najdzie, szuka dalej i najduje wciąż nowych dzikusów. A naleźć, to się może gości nieproszonych, czy innych tułaczy, co ich wypada nakarmić i napioć. >>> Oba aspekty uzasadnione znaczeniem w powyższych przykładach. Pytanie >>> "Jak znalazłeś nowego kucharza?" zrozumielibyśmy zupełnie inaczej. >> "Co rano chodził do lasu i znajdował tam a to smardza, a to piestrzenicę, >> a to znowu sromotnika" -- może tak być? > > A dlaczegóż by nie? Z tym że tutaj mamy pierwotne znaczenie w stosunku > do znajdowania nowego kucharza. Znajdowania nowego w sytuacji gdy starego trzeba było pogonić, bo za każdym razem przypalał zraz? To tak. Ale przecież nie "znajdowania kucharza" w sensie poddawania go ocenie na podstawie przyrządzonego przezeń sufletu. >> Zwykle bardzo ostrożnie podchodzę do teorii objaśniających co było >> pierwsze. Tutaj też mi to obojętne -- ważne, że słowa te są ze sobą >> związane. > > Czasami jest to istotne w znajdowaniu pierwotnego rdzenia i śledzenia > zmieniającego się znaczenia. Na jakiej podstawie ktoś rozstrzyga, czy wcześniejszy był czasownik "gwajdolić", czy rzeczownik "gwajdolnica"? Jarek -- -- Wielkie nieba! -- zakrzyknął Klapaucjusz. -- A gdzież są kambuzele? Gdzie moje murkwie ulubione? Gdzie pćmy łagodne?!
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 11 Jun 2014 22:42
Date: Wed, 11 Jun 2014 22:42
47 lines
4119 bytes
4119 bytes
Pani Ewa napisała: >>>>>> Jeżeli "zdołać" jest etymologiczne złączone ze "zdolnościami", to >>>>>> dlaczego w jednym słowie jest "ł", a w drugim "l". >>>>> Alternacja spółgłoskowa. To się często zdarza w polskim - stół - stole; >>>> A jest jakaś reguła (lub reguły), kiedy "l", a kiedy "ł"? >>> Jeśli chodzi o rzeczowniki, w których -ł występuje w końcówce (w rodzaju >>> żeńskim to będzie -ła, w r.nijakim -ło), zawsze w miejscowniku będzie >>> -le: stół - stole; chała - chale; siodło - siodle (może zdarzyć się >>> jakiś wyjątek, ale teraz nie przychodzi mi do głowy). >> To może teraz i ja coś napiszę o drodze odwrotnej. Przejście nie odbyło >> się z "ł" do "l", a raczej w drugą stronę. > > No proszę, jak szybko zmienia Pan zdanie! ;) Jeśli zajdzie potrzeba, to jeszcze trzy razy zmienię! To dla mnie żadna trudność (tylko kiedy ja miałem zdanie o przechodzeniu z "ł" do "l"?). > A może to tylko zapis dźwięku, czyli nasze "ł", był późniejszy? Chyba > w innych słowiańskich językach "l" brzmi bardziej twardo, jak nasze "ł". > Rosjanie dodają sobie miękki znak, żeby uzyskać dźwięk zbliżony do > naszego "l". U nas jest odwrotnie - miękki dźwięk zajął podstawowym > znak graficzny, czyli "l", a do zapisu dźwięku twardego dodaliśmy znak > diakrytyczny, czyli "ł". Zapis jest zdecydowanie późniejszy. Nie było go w czasach, kiedy polski i czeski tworzyły jedno kontinuum językowe. Twardośmy wtedy "ł" wszyscy wymawiali? Skąd założenie takie? Bo może jednak miękko, niektórzy przynajmniej. >> Ludek po swojemu powie "škola" i nijakich spółgłosek przy odmianie >> alterować nie musi. To myśmy sobie to "ł" zrobili gdzie się dało >> i mówimy "szkoła". A że nie wszędzie się dało, to zostało "w szkole". > > Nieprzekonująca teoria, ponieważ w miejscowniku każda spółgłoska podlega > alternacji, a większość wprost zmiękczeniu przez dodanie -i. > Tak więc dźwięk "ł" był podstawowy w tym wyrazie (tak na babski rozum). Bardzo jest to "l" poddane alternacji w parze "škola/škole"? Jarek -- Mówisz w głowie się gotuje W sercu rwie się i kotłuje Nie bądź taki delikatny Twardy bądź jak Roman Bratny
Re: Móc i potrafić
Author: FEniks
Date: Fri, 13 Jun 2014 06:53
Date: Fri, 13 Jun 2014 06:53
40 lines
4005 bytes
4005 bytes
W dniu 2014-06-12 00:42, Jarosław Sokołowski pisze: > Pani Ewa napisała: > >>>>>>> Jeżeli "zdołać" jest etymologiczne złączone ze "zdolnościami", to >>>>>>> dlaczego w jednym słowie jest "ł", a w drugim "l". >>>>>> Alternacja spółgłoskowa. To się często zdarza w polskim - stół - stole; >>>>> A jest jakaś reguła (lub reguły), kiedy "l", a kiedy "ł"? >>>> Jeśli chodzi o rzeczowniki, w których -ł występuje w końcówce (w rodzaju >>>> żeńskim to będzie -ła, w r.nijakim -ło), zawsze w miejscowniku będzie >>>> -le: stół - stole; chała - chale; siodło - siodle (może zdarzyć się >>>> jakiś wyjątek, ale teraz nie przychodzi mi do głowy). >>> To może teraz i ja coś napiszę o drodze odwrotnej. Przejście nie odbyło >>> się z "ł" do "l", a raczej w drugą stronę. >> No proszę, jak szybko zmienia Pan zdanie! ;) > Jeśli zajdzie potrzeba, to jeszcze trzy razy zmienię! To dla mnie żadna > trudność (tylko kiedy ja miałem zdanie o przechodzeniu z "ł" do "l"?). Chodziło mi o zmianę zdania co do sensowności dociekania, co było pierwsze - jajko, czy kura. W kwestii alternowania ł > l to nie ma większego znaczenia, ponieważ mowa była o zjawisku we współczesnym języku. > Zapis jest zdecydowanie późniejszy. Nie było go w czasach, kiedy polski > i czeski tworzyły jedno kontinuum językowe. Twardośmy wtedy "ł" wszyscy > wymawiali? Skąd założenie takie? Bo może jednak miękko, niektórzy > przynajmniej. Może. Nie wiem, jak wymawialiśmy, ale w wielu językach podstawowy dźwięk "l" jest wymawiany w sposób zbliżony do naszego starego "ł" tylnojęzykowego (tego aktorskiego). Mam na myśli np. rosyjskie czy czeskie "l". > Nieprzekonująca teoria, ponieważ w miejscowniku każda spółgłoska podlega > alternacji, a większość wprost zmiękczeniu przez dodanie -i. > Tak więc dźwięk "ł" był podstawowy w tym wyrazie (tak na babski rozum). > Bardzo jest to "l" poddane alternacji w parze "škola/škole"? Nie znam takiego słowa we współczesnej polszczyźnie. Ewa
Re: Móc i potrafić
Author: FEniks
Date: Fri, 13 Jun 2014 07:07
Date: Fri, 13 Jun 2014 07:07
56 lines
4353 bytes
4353 bytes
W dniu 2014-06-12 00:39, Jarosław Sokołowski pisze: > Pani Ewa napisała: > >>> Tu pozwolę sobie zauważyć, że mieliśmy kiedyś w obrocie czasownik >>> "najdować". >> A nie raczej "naleźć"? (stąd później dość popularne nazwisko Nalazek) >> "Najdować" wygląda na niedokonaną wersję. > Szukam daléj: przez jaki lud ziemia została zamieszkaną została > od najwcześniejszych początków? i najduję prawie wszędzie ludy > zdziczałe, tułackie. > (X. Hugona Kołłątaja Rozbiór Krytyczny Historyi: o początkach > rodu Ludzkiego, Tom 1, str. 100) > > Czyli najdować/najduję. Tak, niedokonany, bo dopiero szuka i prawie > wszędy najduje to samo. A gdy jeden lud najdzie, szuka dalej i najduje > wciąż nowych dzikusów. A rzeczywiście użył gdzieś takiego słowa, czy to Pan wymyślił? Poniekąd słusznie, ale jeśli "najdzie" to od słowa "najść" (też dokonanego), nie "najdować". > A naleźć, to się może gości nieproszonych, czy > innych tułaczy, co ich wypada nakarmić i napioć. Natomiast najść może nas ochota, by coś pysznego ugotować dzisiaj na obiad. I co z tym fantem zrobić? > >>>> Oba aspekty uzasadnione znaczeniem w powyższych przykładach. Pytanie >>>> "Jak znalazłeś nowego kucharza?" zrozumielibyśmy zupełnie inaczej. >>> "Co rano chodził do lasu i znajdował tam a to smardza, a to piestrzenicę, >>> a to znowu sromotnika" -- może tak być? >> A dlaczegóż by nie? Z tym że tutaj mamy pierwotne znaczenie w stosunku >> do znajdowania nowego kucharza. > Znajdowania nowego w sytuacji gdy starego trzeba było pogonić, bo za > każdym razem przypalał zraz? To tak. Ale przecież nie "znajdowania > kucharza" w sensie poddawania go ocenie na podstawie przyrządzonego > przezeń sufletu. Raczej odwrotnie - znaczenie metaforyczne, czyli ocenianie kucharza, jest wtórne. Z tym się Pan chyba zgodzi? >>> Zwykle bardzo ostrożnie podchodzę do teorii objaśniających co było >>> pierwsze. Tutaj też mi to obojętne -- ważne, że słowa te są ze sobą >>> związane. >> Czasami jest to istotne w znajdowaniu pierwotnego rdzenia i śledzenia >> zmieniającego się znaczenia. > Na jakiej podstawie ktoś rozstrzyga, czy wcześniejszy był czasownik > "gwajdolić", czy rzeczownik "gwajdolnica"? Podejrzewam, że bierze się pod uwagę wiele różnych rzeczy, np. stopień złożoności wyrazu. Im więcej formantów, tych wszystkich przyrostków, przedrostków, tym słowo późniejsze. To chyba dość logiczne. Ewa
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 13 Jun 2014 13:26
Date: Fri, 13 Jun 2014 13:26
103 lines
7099 bytes
7099 bytes
Pani Ewa napisała: >>>> Tu pozwolę sobie zauważyć, że mieliśmy kiedyś w obrocie czasownik >>>> "najdować". >>> A nie raczej "naleźć"? (stąd później dość popularne nazwisko Nalazek) >>> "Najdować" wygląda na niedokonaną wersję. >> Szukam daléj: przez jaki lud ziemia została zamieszkaną została >> od najwcześniejszych początków? i najduję prawie wszędzie ludy >> zdziczałe, tułackie. >> (X. Hugona Kołłątaja Rozbiór Krytyczny Historyi: o początkach >> rodu Ludzkiego, Tom 1, str. 100) >> >> Czyli najdować/najduję. Tak, niedokonany, bo dopiero szuka i prawie >> wszędy najduje to samo. A gdy jeden lud najdzie, szuka dalej i najduje >> wciąż nowych dzikusów. > > A rzeczywiście użył gdzieś takiego słowa, czy to Pan wymyślił? Poniekąd > słusznie, ale jeśli "najdzie" to od słowa "najść" (też dokonanego), nie > "najdować". Przepisałem dokładnie to, co x. Kołłątaj napisał w podanym źródle. wszystko to pokazuje, że ziemia, na której były rozwinięte oliwne drzewa i macice winne, nie musiała najdować się pod wodą [...] Tak stoi na 9 stronie w tomie drugim. Słowa "najść" ksiądz dobrodziej nie użył ni razu. Jeśli co źle wymyśliłem, nie zajrzawszy wcześniej do źródeł, to użycie tego czasownika w formie innej niż zwrotna. To nie zmieniło się od czasów Kołłątaja -- dzisiaj mówimy "znajduje się". I to też jest figura retoryczna używana zamiast prostego "jest". Ale tak głęboko wniknęła w gramatykę, że jej nie zauważmy. Zresztą zamiast "znajduje się na stronie 9" mówimy też "można znaleźć na 9 stronie" Wydłużyło nam się to "najduje" do "znajduje" na przestrzeni lat. Są też i inne podobne przypadki. Mnamy teraz wspólników tworzących spółki. Ale jeszcze na początku XXI wielu obowiązywały w Polsce akty prawne, w których pisano o "spólnikach". >> naleźć, to się może gości nieproszonych, czy innych tułaczy, co ich >> wypada nakarmić i napioć. > > Natomiast najść może nas ochota, by coś pysznego ugotować dzisiaj na > obiad. I co z tym fantem zrobić? Zgotować! Jak się już zlezą, będzie jak znalazł. >>> A dlaczegóż by nie? Z tym że tutaj mamy pierwotne znaczenie w stosunku >>> do znajdowania nowego kucharza. >> Znajdowania nowego w sytuacji gdy starego trzeba było pogonić, bo za >> każdym razem przypalał zraz? To tak. Ale przecież nie "znajdowania >> kucharza" w sensie poddawania go ocenie na podstawie przyrządzonego >> przezeń sufletu. > > Raczej odwrotnie - znaczenie metaforyczne, czyli ocenianie kucharza, > jest wtórne. Z tym się Pan chyba zgodzi? Bo ja wiem... To może być i równoległe. Mamy już najmniej trzy znaczenia [z]najdowania -- znajduje (szedł aż znaszedł), znajduje się (nawet bez wysyłania tam patrolu pieszego) i to trzecie, nazwane tu "metaforycznym". Hugo Kołłątaj za Janem Śniadeckim pisze tak: "Jakkolwiek ilość wody znajduje się w atmosferę wciągniona, póki powietrze jest w stanie nasycenia, przezroczystości swej nie traci: lecz skoro jego massa wodą nasycona oziębi się, stając się już dla zniżonéj temperatury przesyconą, część zbytnią wody opuszcza, która w maleńkich kropelkach zawiesza się i zaczepia w powietrzu, a zatém psuje i burzy jego przezroczystość." Prawda, że to "znajduje się" w jakiś niedzisiejszy sposób użyte? Może więc to "znajdowanie" z przedrostkiem "z-", użyte jako wyrażenie oceny, też z innych stron przyszło? "Znajduje się w atmosferę wciągniona", czyli po prostu "jest w atmosferę wciągnięta". "Znajduję kucharza bardzo uzdolnionym" znaczy tyleż, co "*jest* zdolny" (w mojej opinii). >>>> Zwykle bardzo ostrożnie podchodzę do teorii objaśniających co było >>>> pierwsze. Tutaj też mi to obojętne -- ważne, że słowa te są ze sobą >>>> związane. >>> Czasami jest to istotne w znajdowaniu pierwotnego rdzenia i śledzenia >>> zmieniającego się znaczenia. >> Na jakiej podstawie ktoś rozstrzyga, czy wcześniejszy był czasownik >> "gwajdolić", czy rzeczownik "gwajdolnica"? > > Podejrzewam, że bierze się pod uwagę wiele różnych rzeczy, np. stopień > złożoności wyrazu. Im więcej formantów, tych wszystkich przyrostków, > przedrostków, tym słowo późniejsze. To chyba dość logiczne. Logiczne jest też przyjąć, że jeśli w języku pojawia się nagle nowe słowo (przez zapożyczenie), na przykład "leasing", to cała jego zwariowana rodzinka (leasingować, wyleasingowć, leasingowy etc) pojawia się wraz z nim jednocześnie. Oczywiście można bronić tezy, że słowa te są późniejsze "w znaczeniu metaforycznym". Ale to daremna obrona -- można znaleźć przykłady, w których to starszeństwo wygląda inaczej, nie tylko metaforycznie. Na przykład rzeczownik "pierdoła" wygląda na dużo młodszy od prastarego czasownika z nim powiązanego. Jarek -- Bierze "Die Sünden der Väter", otwiera książkę na stronicy 161 i szuka na górze na przeciwległej stronicy, 160, słowa "Sache". Proszę panów, po raz pierwszy słowo "Sache" znajdujemy na stronicy 160, jako kolejne słowo 52, więc na przeciwległej stronicy 161 odszukujemy 52 literę na górze.
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 13 Jun 2014 13:30
Date: Fri, 13 Jun 2014 13:30
51 lines
4095 bytes
4095 bytes
Pani Ewa napisała: >>>>>>>> Jeżeli "zdołać" jest etymologiczne złączone ze "zdolnościami", to >>>>>>>> dlaczego w jednym słowie jest "ł", a w drugim "l". >>>>>>> Alternacja spółgłoskowa. To się często zdarza w polskim - stół - stole; >>>>>> A jest jakaś reguła (lub reguły), kiedy "l", a kiedy "ł"? >>>>> Jeśli chodzi o rzeczowniki, w których -ł występuje w końcówce (w rodzaju >>>>> żeńskim to będzie -ła, w r.nijakim -ło), zawsze w miejscowniku będzie >>>>> -le: stół - stole; chała - chale; siodło - siodle (może zdarzyć się >>>>> jakiś wyjątek, ale teraz nie przychodzi mi do głowy). >>>> To może teraz i ja coś napiszę o drodze odwrotnej. Przejście nie odbyło >>>> się z "ł" do "l", a raczej w drugą stronę. >>> No proszę, jak szybko zmienia Pan zdanie! ;) >> Jeśli zajdzie potrzeba, to jeszcze trzy razy zmienię! To dla mnie żadna >> trudność (tylko kiedy ja miałem zdanie o przechodzeniu z "ł" do "l"?). > > Chodziło mi o zmianę zdania co do sensowności dociekania, co było > pierwsze - jajko, czy kura. To oczywiste, że jajko! > W kwestii alternowania ł > l to nie ma większego znaczenia, ponieważ > mowa była o zjawisku we współczesnym języku. A czy nie możemy sobie podociekać tak bez głębszego sensu, a jedynie dla wprawy? >> Zapis jest zdecydowanie późniejszy. Nie było go w czasach, kiedy polski >> i czeski tworzyły jedno kontinuum językowe. Twardośmy wtedy "ł" wszyscy >> wymawiali? Skąd założenie takie? Bo może jednak miękko, niektórzy >> przynajmniej. > > Może. Nie wiem, jak wymawialiśmy, ale w wielu językach podstawowy > dźwięk "l" jest wymawiany w sposób zbliżony do naszego starego "ł" > tylnojęzykowego (tego aktorskiego). Mam na myśli np. rosyjskie czy > czeskie "l". Czeskie chyba nie aż tak bardzo. Może stąd panaludkowe zdziwienie, że coś może być etymologicznie złączone, a raz mieć "ł", gdzie indziej zaś "l"? I pytania o reguły alteracji. W polszczyżnie te głoski rozbiegły się chyba najdalej, dalej niż w innych językach słowiańskich. Powstała różnica w robieniu komuś łaski i robieniu laski. Jarek -- A proč lásky políbení Člověk nikdy, nikdy nedocení Ach, ta láska nebeská. Ach, ach, ta láska nebeská.
Re: Móc i potrafić
Author: Qrczak
Date: Fri, 13 Jun 2014 19:04
Date: Fri, 13 Jun 2014 19:04
11 lines
2299 bytes
2299 bytes
Dnia 2014-06-13 15:30, obywatel Jarosław Sokołowski uprzejmie donosi: > Pani Ewa napisała: > >> Chodziło mi o zmianę zdania co do sensowności dociekania, co było >> pierwsze - jajko, czy kura. > > To oczywiste, że jajko! Awcależebonie! Q
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 13 Jun 2014 20:06
Date: Fri, 13 Jun 2014 20:06
19 lines
2378 bytes
2378 bytes
Qrczak pisze: >>> Chodziło mi o zmianę zdania co do sensowności dociekania, >>> co było pierwsze - jajko, czy kura. >> >> To oczywiste, że jajko! > > Awcależebonie! Kura, to już wyższy stopień jajcarstwa. Ale wcześniej byle gadzina też starała się jak mogła. Jarek -- Była sobie kura Zarosła jej dziura Po to jej zarosła Żeby jaj nie niosła
Re: Móc i potrafić
Author: FEniks
Date: Sat, 14 Jun 2014 20:51
Date: Sat, 14 Jun 2014 20:51
63 lines
5078 bytes
5078 bytes
W dniu 2014-06-13 15:26, Jarosław Sokołowski pisze: > Przepisałem dokładnie to, co x. Kołłątaj napisał w podanym źródle. No i ja nie pytam o to, co było w cytacie. Tam jednak widzę tylko formy od "najdować". > Słowa "najść" ksiądz dobrodziej nie użył ni razu. Ale Pan użył w dopisanym przez siebie dalszym ciągu: "Czyli najdować/najduję. Tak, niedokonany, bo dopiero szuka i prawie wszędy najduje to samo. A gdy jeden lud najdzie, szuka dalej i najduje wciąż nowych dzikusów." I dlatego spytałam właśnie o "najdzie" (czy Kołłątaj go użył), które jest przecież formą od "najść", a nie "najdować". > Hugo Kołłątaj za Janem Śniadeckim pisze tak: "Jakkolwiek ilość wody > znajduje się w atmosferę wciągniona, póki powietrze jest w stanie > nasycenia, przezroczystości swej nie traci: lecz skoro jego massa wodą > nasycona oziębi się, stając się już dla zniżonéj temperatury > przesyconą, część zbytnią wody opuszcza, która w maleńkich kropelkach > zawiesza się i zaczepia w powietrzu, a zatém psuje i burzy jego > przezroczystość." > Prawda, że to "znajduje się" w jakiś niedzisiejszy sposób użyte? Może > więc to "znajdowanie" z przedrostkiem "z-", użyte jako wyrażenie > oceny, też z innych stron przyszło? "Znajduje się w atmosferę > wciągniona", czyli po prostu "jest w atmosferę wciągnięta". "Znajduję > kucharza bardzo uzdolnionym" znaczy tyleż, co "*jest* zdolny" (w mojej > opinii). To niezupełnie to samo, bo jednak w pierwszym przykładzie mamy zupełnie inną konstrukcję zdania - "ilość wody znajduje się" (podmiotem jest woda, dokładnie - jej ilość), a w drugim "kucharza ja znajduję" - ja jestem podmiotem, a kucharz przedmiotem oceny. > Logiczne jest też przyjąć, że jeśli w języku pojawia się nagle nowe > słowo (przez zapożyczenie), na przykład "leasing", to cała jego > zwariowana rodzinka (leasingować, wyleasingowć, leasingowy etc) > pojawia się wraz z nim jednocześnie. Racja. Właśnie w zapożyczeniach może być różnie. Akurat z tym leasingiem to i tak podejrzewam, że derywaty są nieznacznie późniejsze, ale obecnie tak szybko zapożyczenia się wchłaniają, że to opóźnienie jest niezauważalne. Mnie z kolei zastanawia słowo "parking". Jako rzeczownik pewnie pierwsze się pojawiło (nie mamy chyba czysto polskiego odpowiednika). Ciekawe tylko - czy czasownik "parkować" wziął się od angielskiego "to park", czy od parkingu, ale "parkingować" byłoby zbyt długie? > Oczywiście można bronić tezy, że słowa te są późniejsze "w znaczeniu > metaforycznym". Ale to daremna obrona -- można znaleźć przykłady, w > których to starszeństwo wygląda inaczej, nie tylko metaforycznie. Na > przykład rzeczownik "pierdoła" wygląda na dużo młodszy od prastarego > czasownika z nim powiązanego. Chyba czegoś nie rozumiem... ten przykład potwierdza tezę, że przenośne znaczenia są późniejsze, czyli młodsze. Zresztą to logiczne - człowiek w pierwszej kolejności nazywa konkrety, dopiero potem zaczyna bawić się metaforami. Ewa
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sat, 14 Jun 2014 21:58
Date: Sat, 14 Jun 2014 21:58
100 lines
6720 bytes
6720 bytes
Pani Ewa napisała: >> Przepisałem dokładnie to, co x. Kołłątaj napisał w podanym źródle. > > No i ja nie pytam o to, co było w cytacie. Tam jednak widzę tylko formy > od "najdować". > >> Słowa "najść" ksiądz dobrodziej nie użył ni razu. > > Ale Pan użył w dopisanym przez siebie dalszym ciągu: > > "Czyli najdować/najduję. Tak, niedokonany, bo dopiero szuka i prawie > wszędy najduje to samo. A gdy jeden lud najdzie, szuka dalej i najduje > wciąż nowych dzikusów." > > I dlatego spytałam właśnie o "najdzie" (czy Kołłątaj go użył), które > jest przecież formą od "najść", a nie "najdować". Użył, i to wielokrotnie. Na przykład tak: Kto lubi przestać na wyliczeniu samych tylko imion, najdzie bardzo wiele pisarzów, którzy poprzedzili Herodota. Zdecydowanie nie chodzi tu o nachodzenie siedzib pisarzów i mącenie im spokoju, zwłaszcza, że ci poprzedzający Herodota dawno już zażywają pokoju wiecznego. >> Hugo Kołłątaj za Janem Śniadeckim pisze tak: "Jakkolwiek ilość wody >> znajduje się w atmosferę wciągniona, póki powietrze jest w stanie >> nasycenia, przezroczystości swej nie traci: lecz skoro jego massa wodą >> nasycona oziębi się, stając się już dla zniżonéj temperatury >> przesyconą, część zbytnią wody opuszcza, która w maleńkich kropelkach >> zawiesza się i zaczepia w powietrzu, a zatém psuje i burzy jego >> przezroczystość." > >> Prawda, że to "znajduje się" w jakiś niedzisiejszy sposób użyte? Może >> więc to "znajdowanie" z przedrostkiem "z-", użyte jako wyrażenie >> oceny, też z innych stron przyszło? "Znajduje się w atmosferę >> wciągniona", czyli po prostu "jest w atmosferę wciągnięta". "Znajduję >> kucharza bardzo uzdolnionym" znaczy tyleż, co "*jest* zdolny" (w mojej >> opinii). > > To niezupełnie to samo, bo jednak w pierwszym przykładzie mamy zupełnie > inną konstrukcję zdania - "ilość wody znajduje się" (podmiotem jest > woda, dokładnie - jej ilość), a w drugim "kucharza ja znajduję" - ja > jestem podmiotem, a kucharz przedmiotem oceny. Nie twierdzę, że to samo, ale że jedno i drugie jest inne od tzw. znajdowania pieszego. Stąd moje przypuszczenie, że być może ten sam przedrostek zdradza inne pochodzenie. Ale nie upieram się przy tym. > Mnie z kolei zastanawia słowo "parking". Jako rzeczownik pewnie pierwsze > się pojawiło (nie mamy chyba czysto polskiego odpowiednika). Ciekawe > tylko - czy czasownik "parkować" wziął się od angielskiego "to park", > czy od parkingu, ale "parkingować" byłoby zbyt długie? Mamy "postój". Ja jeszcze pamiętam polszczyznę bezparkingową, kiedy to samochody stawały na postoju, tak jak wcześniej na postoju stawały dorożki. Stawały i stały, czyli w dzisiejszym języku "parkowały". Czasownik ten ma dwa znaczenia: statyczne i dynamicznie. To drugie używane jest do opisywania czynności umieszczenia samochodu na miejscu postojowym. Wcześniej takiego słowa w polszczyźnie po prostu nie było. >> Oczywiście można bronić tezy, że słowa te są późniejsze "w znaczeniu >> metaforycznym". Ale to daremna obrona -- można znaleźć przykłady, w >> których to starszeństwo wygląda inaczej, nie tylko metaforycznie. Na >> przykład rzeczownik "pierdoła" wygląda na dużo młodszy od prastarego >> czasownika z nim powiązanego. > > Chyba czegoś nie rozumiem... ten przykład potwierdza tezę, że przenośne > znaczenia są późniejsze, czyli młodsze. Zresztą to logiczne - człowiek > w pierwszej kolejności nazywa konkrety, dopiero potem zaczyna bawić się > metaforami. Poprzednia teza opierała się o kryterium morfologiczne -- pierwotne miały być słowa proste, pozbawione "formantów, tych wszystkich przyrostków, przedrostków". Przyład miał pokazać, że ten prosty rzeczownik mógł pojawić się później od wszystkich oprzedrostkowanych form czasownika. Jak się Pani ten przykład nie spodobał, mogę poszukać innych. Iść, chodzić -- to czasowniki ważne w każdym języku. Ale "chód", rzeczownik z nimi powiązany, to musiał się pojawić dużo później, gdy w kogoś wstąpiła potrzeba teoretycznego opisania poruszania się na nogach. Rzeczownik "kręt", od "kręcenia", to chyba sobie fizycy stworzyli dopiero niedawno. Otóż ja uważam, że to są wyjątkowe sytuacje, kiedy taką chronologię można określić. Na ogół trzeba przyjąć, że życie/żyć/żywy i podobne zespoły rzeczowników, czasowników, przymiotników i innych takich były "od zawsze", nie ma co dowodzić, co tam by było pierwsze (i dlaczego nie kura). Jarek -- Tu, pod tą gruszką, Drzemał Kościuszko! Dopieroż robi się skweres! A pod tą drugą Kołłątaj Hugo Załatwiał mały interes!
Re: Móc i potrafić
Author: FEniks
Date: Sun, 15 Jun 2014 09:32
Date: Sun, 15 Jun 2014 09:32
75 lines
5213 bytes
5213 bytes
W dniu 2014-06-14 23:58, Jarosław Sokołowski pisze: > Pani Ewa napisała: > >>> Przepisałem dokładnie to, co x. Kołłątaj napisał w podanym źródle. >> No i ja nie pytam o to, co było w cytacie. Tam jednak widzę tylko formy >> od "najdować". >> >>> Słowa "najść" ksiądz dobrodziej nie użył ni razu. >> Ale Pan użył w dopisanym przez siebie dalszym ciągu: >> >> "Czyli najdować/najduję. Tak, niedokonany, bo dopiero szuka i prawie >> wszędy najduje to samo. A gdy jeden lud najdzie, szuka dalej i najduje >> wciąż nowych dzikusów." >> >> I dlatego spytałam właśnie o "najdzie" (czy Kołłątaj go użył), które >> jest przecież formą od "najść", a nie "najdować". > Użył, i to wielokrotnie. > Na przykład tak: > > Kto lubi przestać na wyliczeniu samych tylko imion, najdzie > bardzo wiele pisarzów, którzy poprzedzili Herodota. No to mamy wreszcie jasność, bo jeszcze 2 piętra wyżej pisał Pan, że "Słowa "najść" ksiądz dobrodziej nie użył ni razu." A przecież "najdzie" jest formą od "najść", niczego innego (w jakimkolwiek znaczeniu). > > Zdecydowanie nie chodzi tu o nachodzenie siedzib pisarzów i mącenie im > spokoju, zwłaszcza, że ci poprzedzający Herodota dawno już zażywają pokoju > wiecznego. A nawet sam Herodot od grubo ponad dwudziestu wieków zażywa. ;) > Mamy "postój". Ja jeszcze pamiętam polszczyznę bezparkingową, kiedy > to samochody stawały na postoju, tak jak wcześniej na postoju stawały > dorożki. Stawały i stały, czyli w dzisiejszym języku "parkowały". > Czasownik ten ma dwa znaczenia: statyczne i dynamicznie. To drugie > używane jest do opisywania czynności umieszczenia samochodu na miejscu > postojowym. Wcześniej takiego słowa w polszczyźnie po prostu nie było. No właśnie mnie postój kojarzy się bardziej z czynnością, niż z miejscem, gdzie można zostawić samochód, bo ja polszczyzny bezparkingowej nie pamiętam. > >>> Oczywiście można bronić tezy, że słowa te są późniejsze "w znaczeniu >>> metaforycznym". Ale to daremna obrona -- można znaleźć przykłady, w >>> których to starszeństwo wygląda inaczej, nie tylko metaforycznie. Na >>> przykład rzeczownik "pierdoła" wygląda na dużo młodszy od prastarego >>> czasownika z nim powiązanego. >> Chyba czegoś nie rozumiem... ten przykład potwierdza tezę, że przenośne >> znaczenia są późniejsze, czyli młodsze. Zresztą to logiczne - człowiek >> w pierwszej kolejności nazywa konkrety, dopiero potem zaczyna bawić się >> metaforami. > Poprzednia teza opierała się o kryterium morfologiczne Nie, poprzednia teza mówiła, że jednym z wielu wyznaczników jest morfologia. > Otóż ja uważam, że to są wyjątkowe sytuacje, kiedy taką chronologię > można określić. Na ogół trzeba przyjąć, że życie/żyć/żywy i podobne > zespoły rzeczowników, czasowników, przymiotników i innych takich były > "od zawsze", nie ma co dowodzić, co tam by było pierwsze (i dlaczego > nie kura). Chciałby Pan odebrać całą zabawę etymologom (a także etymologom-amatorom). A to przecież fajna zabawa jest. Ewa
Re: Móc i potrafić
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sun, 15 Jun 2014 10:53
Date: Sun, 15 Jun 2014 10:53
86 lines
5971 bytes
5971 bytes
Pani Ewa napisała: >>>> Przepisałem dokładnie to, co x. Kołłątaj napisał w podanym źródle. >>> No i ja nie pytam o to, co było w cytacie. Tam jednak widzę tylko >>> formy od "najdować". >>> >>>> Słowa "najść" ksiądz dobrodziej nie użył ni razu. >>> Ale Pan użył w dopisanym przez siebie dalszym ciągu: >>> >>> "Czyli najdować/najduję. Tak, niedokonany, bo dopiero szuka i prawie >>> wszędy najduje to samo. A gdy jeden lud najdzie, szuka dalej i najduje >>> wciąż nowych dzikusów." >>> >>> I dlatego spytałam właśnie o "najdzie" (czy Kołłątaj go użył), które >>> jest przecież formą od "najść", a nie "najdować". >> Użył, i to wielokrotnie. >> Na przykład tak: >> >> Kto lubi przestać na wyliczeniu samych tylko imion, najdzie >> bardzo wiele pisarzów, którzy poprzedzili Herodota. > > No to mamy wreszcie jasność, bo jeszcze 2 piętra wyżej pisał > Pan, że "Słowa "najść" ksiądz dobrodziej nie użył ni razu." > > A przecież "najdzie" jest formą od "najść", niczego innego > (w jakimkolwiek znaczeniu). Pytanie było o konkretne formy -- bezokolicznika "najść" tam nie nalazłem, ale w formie "najdzie", to już po wielokroć. Słowa "najść" i "najdować" może i różne w gramatycznym ujęciu, ale nam tu szło głównie o rozbiór etymologiczny. Cieszę się więc, że wreszczie mamy jasność -- słowiańskie znajdowanie musiało się opierać głównie o nogi. Nasi praojcowie, jeśli co znajdowali, to rzeczy mocno konkretne, jako to wołu zagubionego, za którym wcześniej cztery pacierze chodzili. Dzisiaj znajdujemy nawet rzeczy bardzo ulotne, jak choćby pierwiastki równania -- i da się to zrobić bez ruszania się z miejsca. Do opisywania podobnych czynności mamy jeszcze słowo "szukać". Dziwne ono. Nie mam pomysłu z czym je powiązać. Jedyne co wyszło z moich pobieżnych obserwacji to to, że znają je tylko języki dawnej Rzplitej. W pozostałych słowiańskich używa się innych słów o bardziej zrozumiałym pochodzeniu. Tutaj może p.Ludek rzuci jaką celna uwagę na temat pomysłów słowotwórczych naszych przodków. >> Zdecydowanie nie chodzi tu o nachodzenie siedzib pisarzów i mącenie >> im spokoju, zwłaszcza, że ci poprzedzający Herodota dawno już zażywają >> pokoju wiecznego. > > A nawet sam Herodot od grubo ponad dwudziestu wieków zażywa. ;) Zażywny staruszek, można powiedzieć. >> Mamy "postój". Ja jeszcze pamiętam polszczyznę bezparkingową, kiedy >> to samochody stawały na postoju, tak jak wcześniej na postoju stawały >> dorożki. Stawały i stały, czyli w dzisiejszym języku "parkowały". >> Czasownik ten ma dwa znaczenia: statyczne i dynamicznie. To drugie >> używane jest do opisywania czynności umieszczenia samochodu na miejscu >> postojowym. Wcześniej takiego słowa w polszczyźnie po prostu nie było. > > No właśnie mnie postój kojarzy się bardziej z czynnością, niż > z miejscem, gdzie można zostawić samochód, bo ja polszczyzny > bezparkingowej nie pamiętam. Bardzo trafna uwaga. "Urządzić postój" -- do tego nie potrzeba dziś trylinki i krawężników, wystarczą kanapki. >> Otóż ja uważam, że to są wyjątkowe sytuacje, kiedy taką chronologię >> można określić. Na ogół trzeba przyjąć, że życie/żyć/żywy i podobne >> zespoły rzeczowników, czasowników, przymiotników i innych takich były >> "od zawsze", nie ma co dowodzić, co tam by było pierwsze (i dlaczego >> nie kura). > > Chciałby Pan odebrać całą zabawę etymologom (a także etymologom-amatorom). > A to przecież fajna zabawa jest. Gdzieżbym śmiał! Sam lubię odddawać się takim zabawom. To tak jakby chodzenie z siatką po łące i chwytanie kolorowych motyli. Czyżby miało to coś wspólnego z entomologią (amatorską)? Jarek -- Szukam, szukania mi trzeba, Domu gitarą i piórem, A góry nade mną jak niebo, A niebo nade mną jak góry.
Page 1 of 2 • 53 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads