Thread View: pl.comp.os.advocacy
100 messages
100 total messages
Page 1 of 2
Started by Grzegorz Staniak
Fri, 20 May 2011 06:32
Page 1 of 2 • 100 total messages
Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Grzegorz Staniak
Date: Fri, 20 May 2011 06:32
Date: Fri, 20 May 2011 06:32
15 lines
1419 bytes
1419 bytes
http://www.digitaltrends.com/computing/apple-causes-religious-reaction-in-brains-of-fans-say-neuroscientists/ "In a recently screened BBC documentary, UK neuroscientists suggested that the brains of Apple devotees are stimulated by Apple imagery in the same way that the brains of religious people are stimulated by religious imagery." “This suggests that the big tech brands have harnessed, or exploit, the brain areas that have evolved to process religion,” one of the scientists says. GS -- Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Mateusz Ludwin
Date: Fri, 20 May 2011 07:53
Date: Fri, 20 May 2011 07:53
11 lines
1347 bytes
1347 bytes
Rzecze Grzegorz Staniak: > “This suggests that the big tech brands have harnessed, or exploit, > the brain areas that have evolved to process religion,” one of the > scientists says. http://www.youtube.com/watch?v=9sJUDx7iEJw -- Omniscient, omnipotent, omnipresent, without judgment Mateusz Ludwin mateuszl [at] gmail [dot] com
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Tomasz Wójtowicz
Date: Fri, 20 May 2011 09:03
Date: Fri, 20 May 2011 09:03
17 lines
1746 bytes
1746 bytes
W dniu 2011-05-20 08:32, Grzegorz Staniak pisze: > > http://www.digitaltrends.com/computing/apple-causes-religious-reaction-in-brains-of-fans-say-neuroscientists/ > > "In a recently screened BBC documentary, UK neuroscientists > suggested that the brains of Apple devotees are stimulated by Apple > imagery in the same way that the brains of religious people are > stimulated by religious imagery." > > “This suggests that the big tech brands have harnessed, or exploit, > the brain areas that have evolved to process religion,” one of the > scientists says. Ja bym to ubrał w inne słowa. Raczej to religion exploituje brain areas, które nie evolvowały. Tak więc religia, czy to w formie wiary w jakieśtam bóstwo, czy w Apple albo w Sony (tak tak, są fanboye Sony) jest exploitem na mózgu.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Smok Eustachy
Date: Fri, 20 May 2011 10:23
Date: Fri, 20 May 2011 10:23
1 lines
843 bytes
843 bytes
...ci od ocieplenia już tam czekają.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Grzegorz Staniak
Date: Fri, 20 May 2011 14:52
Date: Fri, 20 May 2011 14:52
10 lines
1167 bytes
1167 bytes
On 20.05.2011, Smok Eustachy <smok.eustachy@wurg.pl> wroted: > ...ci od ocieplenia już tam czekają. "Ci od ocieplenia" mają poparcie w postaci kompletnie ci obcej rzeczy znanej jako nauka. GS -- Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Tomasz Wójtowicz
Date: Fri, 20 May 2011 16:05
Date: Fri, 20 May 2011 16:05
19 lines
1623 bytes
1623 bytes
W dniu 2011-05-20 16:52, Grzegorz Staniak pisze: > On 20.05.2011, Smok Eustachy<smok.eustachy@wurg.pl> wroted: > >> ...ci od ocieplenia już tam czekają. > > "Ci od ocieplenia" mają poparcie w postaci kompletnie ci obcej > rzeczy znanej jako nauka. Też nie. Ocieplenie klimatu to fakt. Tylko czy aby na pewno jest to wynik działalności człowieka? Bo "ci od ocieplenia klimatu" chcą w to wierzyć, niczym Tomasz z Akwinu w Jezusa Chrystusa. Tymczasem geologia mówi nam, że w przeszłości bywały okresy, kiedy było znacznie cieplej i trudno tamte ocieplenia przypisywać rurom wydechowym i kominom.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Egon
Date: Fri, 20 May 2011 16:41
Date: Fri, 20 May 2011 16:41
35 lines
2534 bytes
2534 bytes
On Sat, 21 May 2011 00:46:08 +0800, Grzegorz Staniak <gstaniak@gmail.com> wrote: > On 20.05.2011, Tomasz Wójtowicz <SPAMMERS_GO_AWAY@SPAMMERS.COM> wroted: > >>>> ...ci od ocieplenia już tam czekają. >>> >>> "Ci od ocieplenia" mają poparcie w postaci kompletnie ci obcej >>> rzeczy znanej jako nauka. >> >> Też nie. >> >> Ocieplenie klimatu to fakt. >> >> Tylko czy aby na pewno jest to wynik działalności człowieka? Bo "ci od >> ocieplenia klimatu" chcą w to wierzyć, niczym Tomasz z Akwinu w Jezusa >> Chrystusa. > > A jakże. I "wierzą" w to praktycznie wszystkie akademie narodowe, > setki i tysiące uniwersytetów, instytutów i ogólnie ponad 95% > specjalistów > publikujących w tej dziedzinie. Ty jeden za to _wiesz_ że jest inaczej, > jako kolejny usenetowy Galileo, który nawet nie musi znać tematu żeby > wiedzieć kto ma rację. > >> Tymczasem geologia mówi nam, że w przeszłości bywały okresy, kiedy było >> znacznie cieplej i trudno tamte ocieplenia przypisywać rurom wydechowym >> i kominom. > > Łomatko. Wracaj do szkoły na jakieś podstawy logiki, OK? Przeciez to nie jego wina, ze jestes debilem i nie rozumiesz. -- Egon says hi!
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: MoonWolf
Date: Fri, 20 May 2011 16:43
Date: Fri, 20 May 2011 16:43
26 lines
2451 bytes
2451 bytes
Grzegorz Staniak denied rebel lies: >> Ocieplenie klimatu to fakt. >> Tylko czy aby na pewno jest to wynik działalności człowieka? Bo "ci >> od ocieplenia klimatu" chcą w to wierzyć, niczym Tomasz z Akwinu w >> Jezusa Chrystusa. > A jakże. I "wierzą" w to praktycznie wszystkie akademie narodowe, > setki i tysiące uniwersytetów, instytutów i ogólnie ponad 95% > specjalistów publikujących w tej dziedzinie. Ty jeden za to _wiesz_ że > jest inaczej, jako kolejny usenetowy Galileo, który nawet nie musi > znać tematu żeby wiedzieć kto ma rację. http://www.timesonline.co.uk/tol/news/environment/article6936289.ece >> Tymczasem geologia mówi nam, że w przeszłości bywały okresy, kiedy >> było znacznie cieplej i trudno tamte ocieplenia przypisywać rurom >> wydechowym i kominom. > Łomatko. Wracaj do szkoły na jakieś podstawy logiki, OK? A ocipienie już odwołali - teraz zaczynają Globalnym Oziębieniem straszyć. -- <:> Roger, MoonWolf Out <:>|And we sure as hell aint (::) (::)|taking no s*it! (:)JID:moonwolfATjabberpl.org(:)| http://karakkhaz.prv.pl
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Grzegorz Staniak
Date: Fri, 20 May 2011 16:46
Date: Fri, 20 May 2011 16:46
30 lines
2066 bytes
2066 bytes
On 20.05.2011, Tomasz Wójtowicz <SPAMMERS_GO_AWAY@SPAMMERS.COM> wroted: >>> ...ci od ocieplenia już tam czekają. >> >> "Ci od ocieplenia" mają poparcie w postaci kompletnie ci obcej >> rzeczy znanej jako nauka. > > Też nie. > > Ocieplenie klimatu to fakt. > > Tylko czy aby na pewno jest to wynik działalności człowieka? Bo "ci od > ocieplenia klimatu" chcą w to wierzyć, niczym Tomasz z Akwinu w Jezusa > Chrystusa. A jakże. I "wierzą" w to praktycznie wszystkie akademie narodowe, setki i tysiące uniwersytetów, instytutów i ogólnie ponad 95% specjalistów publikujących w tej dziedzinie. Ty jeden za to _wiesz_ że jest inaczej, jako kolejny usenetowy Galileo, który nawet nie musi znać tematu żeby wiedzieć kto ma rację. > Tymczasem geologia mówi nam, że w przeszłości bywały okresy, kiedy było > znacznie cieplej i trudno tamte ocieplenia przypisywać rurom wydechowym > i kominom. Łomatko. Wracaj do szkoły na jakieś podstawy logiki, OK? GS -- Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Grzegorz Staniak
Date: Fri, 20 May 2011 17:16
Date: Fri, 20 May 2011 17:16
28 lines
2195 bytes
2195 bytes
On 20.05.2011, MoonWolf <moonwolf@polbox.com> wroted: >> A jakże. I "wierzą" w to praktycznie wszystkie akademie narodowe, >> setki i tysiące uniwersytetów, instytutów i ogólnie ponad 95% >> specjalistów publikujących w tej dziedzinie. Ty jeden za to _wiesz_ że >> jest inaczej, jako kolejny usenetowy Galileo, który nawet nie musi >> znać tematu żeby wiedzieć kto ma rację. > > http://www.timesonline.co.uk/tol/news/environment/article6936289.ece Co? "Newsy" sprzed dwóch lat? Manipulacji uczysz się od jakiegoś przedszkolaka? Od tego czasu osiem czy dziewięć niezależnych postępowań nie znalazło ani żadnych dowodów nadużyć, ale o tym to już ci esemesów nie przysyłają, co? >>> Tymczasem geologia mówi nam, że w przeszłości bywały okresy, kiedy >>> było znacznie cieplej i trudno tamte ocieplenia przypisywać rurom >>> wydechowym i kominom. >> Łomatko. Wracaj do szkoły na jakieś podstawy logiki, OK? > > A ocipienie już odwołali - teraz zaczynają Globalnym Oziębieniem > straszyć. Kłamiesz. GS -- Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: MoonWolf
Date: Fri, 20 May 2011 17:57
Date: Fri, 20 May 2011 17:57
24 lines
2122 bytes
2122 bytes
Grzegorz Staniak denied rebel lies: >> http://www.timesonline.co.uk/tol/news/environment/article6936289.ece > Co? "Newsy" sprzed dwóch lat? A co, jakoś wietrzeją? > Manipulacji uczysz się od jakiegoś > przedszkolaka? Od tego czasu osiem czy dziewięć niezależnych > postępowań nie znalazło ani żadnych dowodów nadużyć, ale o tym > to już ci esemesów nie przysyłają, co? Tak, tak. ONI są wszędzie i tylko czyhają na ciebie. Nie daj się! >> A ocipienie już odwołali - teraz zaczynają Globalnym Oziębieniem >> straszyć. > Kłamiesz. Ziew. -- <:> Roger, MoonWolf Out <:>|Good day to be alive, Sir (::) (::)| (:)JID:moonwolfATjabberpl.org(:)| http://karakkhaz.prv.pl
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Grzegorz Staniak
Date: Fri, 20 May 2011 18:20
Date: Fri, 20 May 2011 18:20
26 lines
2044 bytes
2044 bytes
On 20.05.2011, MoonWolf <moonwolf@polbox.com> wroted: >>> http://www.timesonline.co.uk/tol/news/environment/article6936289.ece >> Co? "Newsy" sprzed dwóch lat? > > A co, jakoś wietrzeją? Powtórzę: od czasu tej prowokacji osiem niezależnych postępowań oczyściło CRU, Jonesa i innych z zarzutów stawianych m.in. przez takich użytecznych frajerów jak ty. Tak że wiesz, owszem -- ten news jest już cholernie zwietrzały. A użyteczni frajerzy (albo aktywiści) jak widać nadal powielają propagandę zapodaną przy współpracy rosyjskich hakerów i brukowców Murdocha. >>> A ocipienie już odwołali - teraz zaczynają Globalnym Oziębieniem >>> straszyć. >> Kłamiesz. > > Ziew. Podaj jedną pracę naukową z recenzowanego czasopisma straszącą Globalnym Oziębieniem, kłamliwy a ignorancki kundelku. GS -- Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: MoonWolf
Date: Fri, 20 May 2011 19:39
Date: Fri, 20 May 2011 19:39
24 lines
2363 bytes
2363 bytes
Grzegorz Staniak denied rebel lies: > Powtórzę: od czasu tej prowokacji osiem niezależnych postępowań > oczyściło CRU, Jonesa i innych z zarzutów stawianych m.in. przez > takich użytecznych frajerów jak ty. Tak że wiesz, owszem -- > ten news jest już cholernie zwietrzały. A użyteczni frajerzy > (albo aktywiści) jak widać nadal powielają propagandę zapodaną > przy współpracy rosyjskich hakerów i brukowców Murdocha. Znaczy mejli nie było? >>>> A ocipienie już odwołali - teraz zaczynają Globalnym Oziębieniem >>>> straszyć. >>> Kłamiesz. >> Ziew. > Podaj jedną pracę naukową z recenzowanego czasopisma straszącą > Globalnym Oziębieniem, kłamliwy a ignorancki kundelku. A po co? -- <:> Roger, MoonWolf Out <:>|I really didn't know it was (::) (::)|against the law. (:)JID:moonwolfATjabberpl.org(:)| http://karakkhaz.prv.pl
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Grzegorz Staniak
Date: Fri, 20 May 2011 19:51
Date: Fri, 20 May 2011 19:51
28 lines
2201 bytes
2201 bytes
On 20.05.2011, MoonWolf <moonwolf@polbox.com> wroted: >> Powtórzę: od czasu tej prowokacji osiem niezależnych postępowań >> oczyściło CRU, Jonesa i innych z zarzutów stawianych m.in. przez >> takich użytecznych frajerów jak ty. Tak że wiesz, owszem -- >> ten news jest już cholernie zwietrzały. A użyteczni frajerzy >> (albo aktywiści) jak widać nadal powielają propagandę zapodaną >> przy współpracy rosyjskich hakerów i brukowców Murdocha. > > Znaczy mejli nie było? A co w tych "mejlach" według ciebie było, lemingu łykający propagandę jak kluski? >>>>> A ocipienie już odwołali - teraz zaczynają Globalnym Oziębieniem >>>>> straszyć. >>>> Kłamiesz. >>> Ziew. >> Podaj jedną pracę naukową z recenzowanego czasopisma straszącą >> Globalnym Oziębieniem, kłamliwy a ignorancki kundelku. > > A po co? O, i tyle warte twoje kłamliwe szczekanie, frajerze. GS -- Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: MoonWolf
Date: Fri, 20 May 2011 20:04
Date: Fri, 20 May 2011 20:04
18 lines
2032 bytes
2032 bytes
Grzegorz Staniak denied rebel lies: >> Znaczy mejli nie było? > A co w tych "mejlach" według ciebie było, lemingu łykający propagandę > jak kluski? Jak tu oszukiwać takich jak ty ćwierćmózgów. Żeby nie zwątpili w Globalne Ocipienie znaczy. >> A po co? > O, i tyle warte twoje kłamliwe szczekanie, frajerze. Goń się, sekciarzu. -- <:> Roger, MoonWolf Out <:>|That's only a statue (::) (::)| (:)JID:moonwolfATjabberpl.org(:)| http://karakkhaz.prv.pl
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Grzegorz Staniak
Date: Fri, 20 May 2011 20:25
Date: Fri, 20 May 2011 20:25
24 lines
2029 bytes
2029 bytes
On 20.05.2011, MoonWolf <moonwolf@polbox.com> wroted: >>> Znaczy mejli nie było? >> A co w tych "mejlach" według ciebie było, lemingu łykający propagandę >> jak kluski? > > Jak tu oszukiwać takich jak ty ćwierćmózgów. Poważnie? Zacytuj. >>> A po co? >> O, i tyle warte twoje kłamliwe szczekanie, frajerze. > > Goń się, sekciarzu ... powiedział leming nie rozumiejący nawet o czym w ogóle mówi. Zabawne z was chłopaki, naprawdę. Esemes z centrali i napieracie, nie potrafiąc dodać dwa do dwóch jeśli chodzi o fakty. 50 lat temu takie pryszczete lemingi budowały socjalizm i skandowały hasełka tak samo gówno z nich rozumiejąc. GS -- Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: MoonWolf
Date: Fri, 20 May 2011 20:47
Date: Fri, 20 May 2011 20:47
28 lines
2754 bytes
2754 bytes
Grzegorz Staniak denied rebel lies: >>>> Znaczy mejli nie było? >>> A co w tych "mejlach" według ciebie było, lemingu łykający >>> propagandę jak kluski? >> Jak tu oszukiwać takich jak ty ćwierćmózgów. > Poważnie? Zacytuj. Ale po co? Mam się wysilać bardziej od ciebie? Sekciarza i tak nie przekonam, po co się będę kopał z koniem? >>>> A po co? >>> O, i tyle warte twoje kłamliwe szczekanie, frajerze. >> Goń się, sekciarzu > ... powiedział leming nie rozumiejący nawet o czym w ogóle mówi. > Zabawne z was chłopaki, naprawdę. Esemes z centrali i napieracie, > nie potrafiąc dodać dwa do dwóch jeśli chodzi o fakty. 50 lat temu > takie pryszczete lemingi budowały socjalizm i skandowały hasełka > tak samo gówno z nich rozumiejąc. To takie typowe - swoje cechy przypisywać innym i z nimi walczyć. Typowa michnikowszczyzna. I nawet ideologicznie zgodnie z salonem. Pewnie drżysz z radosnej niecierpliwości że sam wielki oberguru cię pochwali? -- <:> Roger, MoonWolf Out <:>|You wouldn't dare! (::) (::)| (:)JID:moonwolfATjabberpl.org(:)| http://karakkhaz.prv.pl
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Grzegorz Staniak
Date: Fri, 20 May 2011 21:12
Date: Fri, 20 May 2011 21:12
24 lines
2402 bytes
2402 bytes
On 20.05.2011, MoonWolf <moonwolf@polbox.com> wroted: >> Poważnie? Zacytuj. > > Ale po co? Wiesz, wystarczy że ja doskonale wiem dlaczego każdy taki szczekacz jak ty po pytaniu o cytat znika z wątku i już do niego nie wraca: bo wbrew propagandzie, w tych mailach nie ma niczego, co świdaczyłoby o jakimkolwiek fałszerstwie, oszustwie, fabrykowaniu dowodów itd. itp. Od czasu tej prowokacji niezależne postępowania wielokrotnie oczyściły uczonych z zarzutów stawianych na podstawie "dowodów" z wykradzionego archiwum. Nie ma żadnych wątpliwości, że jesteś tu w stanie wyszczekać każdą możliwą melodyjkę, użyć każdej inwektywy, zapodać każde gówniane propagandowe hasełko jakie na ten temat po świecie krąży, ale jednego nigdy nie będziesz w stanie zrobić, intelektualny impotencie: podać jakichkolwiek argumentów na rzecz tych kłamstw które powtarzasz. Zbyt wiele razy zostało już udowodnione, że to kłamstwa. GS -- Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Scorpion NET
Date: Fri, 20 May 2011 22:04
Date: Fri, 20 May 2011 22:04
17 lines
1400 bytes
1400 bytes
On Fri, 2011-05-20 at 09:53 +0200, Mateusz Ludwin wrote: > Rzecze Grzegorz Staniak: > > > “This suggests that the big tech brands have harnessed, or exploit, > > the brain areas that have evolved to process religion,” one of the > > scientists says. > > http://www.youtube.com/watch?v=9sJUDx7iEJw Oj tam, oj tam. Guantanamero lepsze: http://www.youtube.com/watch?v=eVxw6vvLzi8 http://stallman.org/guantanamero.html W dodatku zawiera taki mały smaczek (1:30 & 2:30). -- scx
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Rosa
Date: Thu, 26 May 2011 11:50
Date: Thu, 26 May 2011 11:50
83 lines
4937 bytes
4937 bytes
On 2011-05-20, Grzegorz Staniak <gstaniak@gmail.com> wrote: > On 20.05.2011, MoonWolf <moonwolf@polbox.com> wroted: > >>> Poważnie? Zacytuj. >> >> Ale po co? > > Wiesz, wystarczy że ja doskonale wiem dlaczego każdy taki szczekacz > jak ty po pytaniu o cytat znika z wątku i już do niego nie wraca: > bo wbrew propagandzie, w tych mailach nie ma niczego, co świdaczyłoby > o jakimkolwiek fałszerstwie, oszustwie, fabrykowaniu dowodów itd. itp. [Wpadam na krótko, nie zamierzam się rozpędzać, ale:] To po prostu nieprawda. Przesławny "hide the decline" się kłania. I tutaj stanowisko Moonwolfa jest w 100% poparte, bo był to dość niskich lotów chwyt propagandowy i naciąganie pomiarów na tezę. (Uprzedzając - rozumiem ten problem, rozumiem również, że wielu ludzi go błędnie interpretuje.) Poza tym w mailach były _prostym tekstem_ opisane przykłady dogadywania się kliki na ścięcie publikacji podważającej jedynie słuszne stanowisko. Przykłady tego typu nieetycznych zachowań są _bardzo dokładnie_ udokumentowane w innych miejscach, więc to nie odosobniony przypadek. A co powiesz na ciągłe oskarżenia o sponsorowanie sceptyków przez przemysł rafineryjny? Niczym niepoparte rzucanie błotem - Typowa propaganda. Raporty IPCC to zupełnie osobne zagadnienie. I tak długo można. Ale argument który najbardziej mnie przekonuje do stopniowego, z roku na rok, wzmacniania stanowiska sceptycznego jest ciągłe przywoływanie konsensusu naukowego jako koronnego argumentu za AGW. W sumie nieistotne czy ten konsensus jest częściowo sfabrykowany, czy w 100% realny. Najistotniejsze jest, że żadna inna teoria naukowa nie jest broniona przy użyciu tego typu argumentacji. Choćby silnie kontestowana (przez fundamentalistów) teoria ewolucji. Powtarzam, bo to istotne. _Żadna_ ugruntowana teoria naukowa nie jest broniona na zasadzie "To dla was za trudne, i tak nie zrozumiecie. Wierzcie Nam, bo my jesteśmy Eksperci." (BTW - fizyka Arystotelesa miała konsensus, teoria Freuda też miała poparcie konsensusu, a obecnie "Not Even Wrong" teoria superstrun ma dominującą przewagę w fizyce teoretycznej. Konsensus nie podparty silnymi argumentami jest Gie wart. (A już zupełnie na marginesie, Lubos Motl jest teoretykiem superstrun. Interesująca koincydencja, nieprawdaż?)) > Od czasu tej prowokacji niezależne postępowania wielokrotnie oczyściły > uczonych z zarzutów stawianych na podstawie "dowodów" z wykradzionego > archiwum. Znaczy, koledzy kolegów "oczyścili" i emaile przepadły? ;-) > Nie ma żadnych wątpliwości, że jesteś tu w stanie wyszczekać każdą > możliwą melodyjkę, użyć każdej inwektywy, Przyganiał kocioł garnkowi. > zapodać każde gówniane > propagandowe hasełko jakie na ten temat po świecie krąży, ale jednego > nigdy nie będziesz w stanie zrobić, intelektualny impotencie: O, jak ładnie się zapieniłeś. No ale oczywiście to sceptycy są oszołomami, wierzący się pienią i rzucają inwektywami w sposób zupełnie dystyngowany. ;-) > podać > jakichkolwiek argumentów na rzecz tych kłamstw które powtarzasz. > Zbyt wiele razy zostało już udowodnione, że to kłamstwa. O, już dwadzieścia lat temu wszystko udowodniono. A trzydzieści lat temu udowadniano zupełnie przeciwny trend, tylko się wytrendził. -- Andrzej Rosa Working Gentoo flavor: http://www.funtoo.org Maintained by Daniel Robbins.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Grzegorz Staniak
Date: Thu, 26 May 2011 13:08
Date: Thu, 26 May 2011 13:08
84 lines
5184 bytes
5184 bytes
On 26.05.2011, Andrzej Rosa <bakters@yahoo.com> wroted: > To po prostu nieprawda. To "po prostu" twój denial w postaci czystej. > Przesławny "hide the decline" się kłania. Ty NAPRAWDĘ przez te kilka lat nie znalazłeś czasu, żeby się dowiedzieć kto, co i o czym pisał w tych wykradzionych mailach? Pogratulować, hmmm, "sceptycyzmu". Jak widać, łykasz debilne ploty dla lemingów, biegniesz gdzie każą i bijesz brawo. Bardzo tylko proszę, nazywaj to po imieniu. To nie jest "sceptycyzm", to jest antynaukowy przesąd oparty na głupiej manipulacji wyrwanymi z kontekstu wypowiedziami. > Poza tym w mailach były _prostym tekstem_ opisane przykłady dogadywania > się kliki na ścięcie publikacji podważającej jedynie słuszne stanowisko. .... która to publikacja, o dziwo, nie została "ścięta". Ot, paru ludzi wkurwionych postawą "sceptyków" obrzucających im błotem na blogach trochę się zagalopowało w rozmowach. > A co powiesz na ciągłe oskarżenia o sponsorowanie sceptyków przez > przemysł rafineryjny? Niczym niepoparte rzucanie błotem ROTFL ;) Komu ty chcesz taką ściemę sprzedawać? Dostawałeś na tej grupie linki do stawek płaconych za "sceptyczne" papiery przez te wszystkie "instytuty" i "think tanki", które tego finansowania nawet specjalnie nie kryją. Zbierz sobie nazwiska tych "sceptycznych" uczonych, których prace są w kółko wałkowane na waszych blogaskach a zobaczysz, że praktycznie każdy z nich jest pod skrzydełkami takiej instytucji. Która przedwczoraj udowadniała, że szkodliwość palenia tytoniu to tylko "niepotwierdzone teorie i zaledwie niepewne statystyczne obserwacje", wczoraj twierdziła, że żadnej dziury ozonowej nie ma, a w ogóle to promienie UV są naturalne i nie mogą szkodzić, a dzisiaj nie widzi problemu ludzkiego wpływu na klimat. Tacy doświadzczeni zawodowcy do wynajęcia, którzy każdemu przemysłowi udowodnią to, co przemysł chce udowadniać. > Raporty IPCC to zupełnie osobne zagadnienie. Raporty IPCC to najpełniejsza reprezentacja _wiedzy naukowej_ na temat zmian klimatu. Mimo nieustannych wysiłków antynaukowej koalicji i użytecznych idiotów w twoim typie nie znaleziono jak dotąd ani jednego wektora ataku na pierwszą część raportu (fizyczne podstawy), a w całym raporcie może ze dwa, trzy przekłamania. > I tak długo można. Oczywiście. Ja nie mam żadnych złudzeń, że takich ludków którzy wszystko wiedzą z góry nie przekona żadna tam, panie, nauka, i będą sobie wierzyć w spiski do końca świata i jeszcze dzień dłużej. > Ale argument który najbardziej mnie przekonuje do stopniowego, > z roku na rok, wzmacniania stanowiska sceptycznego jest ciągłe > przywoływanie konsensusu naukowego jako koronnego argumentu za AGW. Chochoł. Koronnym argumentem jest istnienie wielu niezależnych linii empirycznych obserwacji wspierających teorię. I brak empirycznego potwierdzenia, czy po prostu falsyfikacja, dla konkurencyjnych teorii. [...] >> Od czasu tej prowokacji niezależne postępowania wielokrotnie >> oczyściły uczonych z zarzutów stawianych na podstawie "dowodów" >> z wykradzionego archiwum. > > Znaczy, koledzy kolegów "oczyścili" i emaile przepadły? ;-) Znaczy, dowiedz się czegoś zanim znowu zapodasz głupawe komentarze tradycyjnie nie mając pojęcia o sprawie. Na mnie twój ignorancki zelotyzm, "zasady przekory" i fałszowanie cytatów z pomylonych prac nie robią wrażenia. [...] > O, już dwadzieścia lat temu wszystko udowodniono. A trzydzieści > lat temu udowadniano zupełnie przeciwny trend, tylko się > wytrendził. Kłamiesz. To akurat dobrze potrafisz. Pewnie dlatego nie potrafisz się powstrzymać. GS -- Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Rosa
Date: Thu, 26 May 2011 17:09
Date: Thu, 26 May 2011 17:09
50 lines
3641 bytes
3641 bytes
On 2011-05-26, Grzegorz Staniak <gstaniak@gmail.com> wrote: > On 26.05.2011, Andrzej Rosa <bakters@yahoo.com> wroted: [...] >> I tak długo można. > > Oczywiście. Ja nie mam żadnych złudzeń, że takich ludków którzy wszystko > wiedzą z góry nie przekona żadna tam, panie, nauka, i będą sobie wierzyć > w spiski do końca świata i jeszcze dzień dłużej. Widzisz, kwestia w tym, że to Ty Tutaj (podkreślam "tutaj", bo fora mogą być różne) najwyraźniej jesteś w mniejszości, więc nie ma sensu zamiatać moich opinii pod dywan "takich ludków". >> Ale argument który najbardziej mnie przekonuje do stopniowego, >> z roku na rok, wzmacniania stanowiska sceptycznego jest ciągłe >> przywoływanie konsensusu naukowego jako koronnego argumentu za AGW. > > Chochoł. Koronnym argumentem jest istnienie wielu niezależnych linii > empirycznych obserwacji wspierających teorię. I brak empirycznego > potwierdzenia, czy po prostu falsyfikacja, dla konkurencyjnych teorii. Na podobnej zasadzie królowała fizyka Arystotelesa czy teorie Freuda. Obie bardzo błędne, tyle że w danym momencie nie było po prostu lepszego modelu. Ale tu się zgodzę. Brak lepszego modelu to najsilniejszy argument za AGW, bo jeśli nie AGW to co? "Samo się robi" nie jest teorią naukową. Na podobnej zasadzie jak kamienie które same spadły z nieba też kiedyś nie były teorią naukową, ale mimo to spadały. (A swoją drogą Lindzen ma rację, że AGW w praktyce ucięła ogromną większość dociekań na temat alternatywnych wytłumaczeń obserwowanych zjawisk, więc nawet "brak alternatywnych modeli" nie jest wielce przekonującym argumentem. Szczególnie wziąwszy pod uwagę, że istnieją śmiesznie proste modele zgodne z obserwacjami, no ale mniejsza o to.) [...] >> O, już dwadzieścia lat temu wszystko udowodniono. A trzydzieści >> lat temu udowadniano zupełnie przeciwny trend, tylko się >> wytrendził. > > Kłamiesz. To akurat dobrze potrafisz. Pewnie dlatego nie potrafisz > się powstrzymać. ...then they fight you, then you win. -- Andrzej Rosa Working Gentoo flavor: http://www.funtoo.org Maintained by Daniel Robbins.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Grzegorz Staniak
Date: Thu, 26 May 2011 17:37
Date: Thu, 26 May 2011 17:37
60 lines
4017 bytes
4017 bytes
On 26.05.2011, Andrzej Rosa <bakters@yahoo.com> wroted: >>> I tak długo można. >> >> Oczywiście. Ja nie mam żadnych złudzeń, że takich ludków którzy wszystko >> wiedzą z góry nie przekona żadna tam, panie, nauka, i będą sobie wierzyć >> w spiski do końca świata i jeszcze dzień dłużej. > > Widzisz, kwestia w tym, że to Ty Tutaj (podkreślam "tutaj", bo fora mogą > być różne) najwyraźniej jesteś w mniejszości ... powiedział krytyk wydumanego "argumentu przez konsensus". Zwracasz czasami uwagę na własną hipokryzję? Słownie _dwie_ prace na temat konsensusu wystarczają ci do ustawiania chochoła o tym jaki to z niego "koronny argument", ale za to argument "nas jest więcej" już cię wcale a wcale nie razi? >>> Ale argument który najbardziej mnie przekonuje do stopniowego, >>> z roku na rok, wzmacniania stanowiska sceptycznego jest ciągłe >>> przywoływanie konsensusu naukowego jako koronnego argumentu za AGW. >> >> Chochoł. Koronnym argumentem jest istnienie wielu niezależnych linii >> empirycznych obserwacji wspierających teorię. I brak empirycznego >> potwierdzenia, czy po prostu falsyfikacja, dla konkurencyjnych teorii. > > Na podobnej zasadzie królowała fizyka Arystotelesa czy teorie Freuda. Dopóki nie obalisz AGW używając _nowej teorii_, waga tej analogii jest żadna. > (A swoją drogą Lindzen ma rację, że AGW w praktyce ucięła ogromną > większość dociekań na temat alternatywnych wytłumaczeń obserwowanych > zjawisk Och, och, idiota Lindzen filozofuje. Teraz ja mogę stwierdzić, że np. mechanika kwantowa ucięła ogromną większość dociekań na temat alternatywnych wytłumaczeń obserwowanych zjawisk, np. postulatay przenoszenia przez materię oddziaływań duchowych itd. itp. Co za strata. [...] >>> O, już dwadzieścia lat temu wszystko udowodniono. A trzydzieści >>> lat temu udowadniano zupełnie przeciwny trend, tylko się >>> wytrendził. >> >> Kłamiesz. To akurat dobrze potrafisz. Pewnie dlatego nie potrafisz >> się powstrzymać. > > ...then they fight you, then you win. Masz manię wielkości? Kłamiesz na temat "udowadniania odwrotnego trendu" tak samo jak kłamałeś na temat treści pracy Schuster & Watson, przy okazji myląc prace których nieznajomość zarzucałeś mi. Wskażesz to "udowadnianie odwrotnego trendu" w 1981 roku? Wskaż. Porównywanie się do Gandhiego zostaw sobie na potem. GS -- Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Rosa
Date: Fri, 27 May 2011 03:27
Date: Fri, 27 May 2011 03:27
47 lines
3576 bytes
3576 bytes
On 2011-05-26, Grzegorz Staniak <gstaniak@gmail.com> wrote: > On 26.05.2011, Andrzej Rosa <bakters@yahoo.com> wroted: > >> Widzisz, kwestia w tym, że to Ty Tutaj (podkreślam "tutaj", bo fora mogą >> być różne) najwyraźniej jesteś w mniejszości > > ... powiedział krytyk wydumanego "argumentu przez konsensus". > Zwracasz czasami uwagę na własną hipokryzję? Słownie _dwie_ prace > na temat konsensusu wystarczają ci do ustawiania chochoła o tym > jaki to z niego "koronny argument", ale za to argument "nas jest > więcej" już cię wcale a wcale nie razi? Nawet nieistotne czy więcej, czy mniej. Ważne, że nie da się opinii sceptycznych zmarginalizować. Już na to o wiele za późno. >> Na podobnej zasadzie królowała fizyka Arystotelesa czy teorie Freuda. > > Dopóki nie obalisz AGW używając _nowej teorii_, waga tej analogii > jest żadna. A nie na odwrót? Czyli jeśli do obalenia "starej teorii" potrzebna jest "nowa teoria", to moja analogia się właśnie trzyma kupy? >> (A swoją drogą Lindzen ma rację, że AGW w praktyce ucięła ogromną >> większość dociekań na temat alternatywnych wytłumaczeń obserwowanych >> zjawisk > > Och, och, idiota Lindzen filozofuje. Nawet zaciekli przeciwnicy Lindzena nie twierdzą, że jest idiotą. > Teraz ja mogę stwierdzić, że > np. mechanika kwantowa ucięła ogromną większość dociekań na temat > alternatywnych wytłumaczeń obserwowanych zjawisk, np. postulatay > przenoszenia przez materię oddziaływań duchowych itd. itp. > Co za strata. Wiesz czym się różni mechanika kwantowa od AGW? Jedna daje obserwowalne przewidywania a druga nie daje. Mechanika kwantowa daje przewidywania z dokładnością do dziesięciu liczb znaczących i jest nietrywialna, AGW nie przewiduje niczego sprawdzalnego (tu i teraz) i jest prostacka. [...] -- Andrzej Rosa Working Gentoo flavor: http://www.funtoo.org Maintained by Daniel Robbins.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Jarzabek
Date: Fri, 27 May 2011 06:29
Date: Fri, 27 May 2011 06:29
18 lines
2521 bytes
2521 bytes
On 27/05/2011 04:27, Andrzej Rosa wrote: > On 2011-05-26, Grzegorz Staniak<gstaniak@gmail.com> wrote: > >>> Na podobnej zasadzie królowała fizyka Arystotelesa czy teorie Freuda. >> >> Dopóki nie obalisz AGW używając _nowej teorii_, waga tej analogii >> jest żadna. > > A nie na odwrót? Czyli jeśli do obalenia "starej teorii" potrzebna jest > "nowa teoria", to moja analogia się właśnie trzyma kupy? Ani fizyka Arystotelesa ani freudyzm nie były teoriami naukowymi. Równie dobrze możesz argumentować, że kiedyś "królowała" wiara w Zeusa, a teraz dużo ludzi wierzy w dogmat o niepokalanym poczęciu albo że wszyscy ludzie są równi, albo że 13 jest pechową liczbą. Owszem, wielu ludzi w przeszłości wierzyło w różne rzeczy nie będące nauką, i teraz nadal wielu wierzy w rzeczy nie będące nauką. Tylko niby w jaki sposób miałoby to podważać wniski z badań naukowych?
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Rosa
Date: Mon, 30 May 2011 09:56
Date: Mon, 30 May 2011 09:56
41 lines
3529 bytes
3529 bytes
On 2011-05-27, Andrzej Jarzabek <andrzej.jarzabek@gmail.com> wrote: > On 27/05/2011 04:27, Andrzej Rosa wrote: >> On 2011-05-26, Grzegorz Staniak<gstaniak@gmail.com> wrote: >> >>>> Na podobnej zasadzie królowała fizyka Arystotelesa czy teorie Freuda. >>> >>> Dopóki nie obalisz AGW używając _nowej teorii_, waga tej analogii >>> jest żadna. >> >> A nie na odwrót? Czyli jeśli do obalenia "starej teorii" potrzebna jest >> "nowa teoria", to moja analogia się właśnie trzyma kupy? > > Ani fizyka Arystotelesa ani freudyzm nie były teoriami naukowymi. Nie masz racji. Arystoteles dawał konkretne przewidywania, które dało się sprawdzić doświadczalnie i tym sposobem obalić jego teorię. Freud zaproponował pierwszy koherentny model ludzkiego umysłu, który również można było zweryfikować prowadząc dalsze badania w tej dziedzinie. > Równie > dobrze możesz argumentować, że kiedyś "królowała" wiara w Zeusa, a teraz > dużo ludzi wierzy w dogmat o niepokalanym poczęciu albo że wszyscy > ludzie są równi, albo że 13 jest pechową liczbą. Owszem, wielu ludzi w > przeszłości wierzyło w różne rzeczy nie będące nauką, i teraz nadal > wielu wierzy w rzeczy nie będące nauką. Tylko niby w jaki sposób miałoby > to podważać wniski z badań naukowych? Kiedyś ludzie wierzyli w Zeusa, obecnie wielu ludzi najwyraźniej wierzy w nieomylność nauki. Obie postawy mają podobne podstawy, na zasadzie że każda wystarczająco złożona technologia niczym istotnym nie różni się od magii. Sęk w tym, że nauka nie jest nieomylna. Sama jej zasada działania opiera się o założenie, że nawet najdokładniej zgadzająca się z doświadczeniem teoria jest jedynie przybliżeniem rzeczywistości. W naukę się nie wierzy, w naukę się wątpi. -- Andrzej Rosa Working Gentoo flavor: http://www.funtoo.org Maintained by Daniel Robbins.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Smok Eustachy
Date: Mon, 30 May 2011 10:19
Date: Mon, 30 May 2011 10:19
11 lines
2093 bytes
2093 bytes
Dnia Mon, 30 May 2011 09:56:51 +0000, Andrzej Rosa napisał(a): >> Ani fizyka Arystotelesa ani freudyzm nie były teoriami naukowymi. > > Nie masz racji. Arystoteles dawał konkretne przewidywania, które dało > się sprawdzić doświadczalnie i tym sposobem obalić jego teorię. Freud > zaproponował pierwszy koherentny model ludzkiego umysłu, który również > można było zweryfikować prowadząc dalsze badania w tej dziedzinie. > Może tu chodzić o stawianie przypisów. A co do Frojda to przesadziłeś trochę.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Rosa
Date: Mon, 30 May 2011 11:23
Date: Mon, 30 May 2011 11:23
19 lines
2573 bytes
2573 bytes
On 2011-05-30, Smok Eustachy <smok.eustachy@wurg.pl> wrote: > Dnia Mon, 30 May 2011 09:56:51 +0000, Andrzej Rosa napisał(a): > >> Nie masz racji. Arystoteles dawał konkretne przewidywania, które dało >> się sprawdzić doświadczalnie i tym sposobem obalić jego teorię. Freud >> zaproponował pierwszy koherentny model ludzkiego umysłu, który również >> można było zweryfikować prowadząc dalsze badania w tej dziedzinie. >> > Może tu chodzić o stawianie przypisów. > A co do Frojda to przesadziłeś trochę. Dlaczego przesadziłem? Przed Freudem nie było nietrywialnego i wewnętrznie spójnego modelu umysłu. Freud nie był głupi, ani jego teoria nie była głupia. Była błędna, ale to nie to samo. -- Andrzej Rosa Working Gentoo flavor: http://www.funtoo.org Maintained by Daniel Robbins.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Smok Eustachy
Date: Mon, 30 May 2011 11:57
Date: Mon, 30 May 2011 11:57
9 lines
2046 bytes
2046 bytes
Dnia Mon, 30 May 2011 11:23:33 +0000, Andrzej Rosa napisał(a): /..../ > > Dlaczego przesadziłem? Przed Freudem nie było nietrywialnego i > wewnętrznie spójnego modelu umysłu. Freud nie był głupi, ani jego > teoria nie była głupia. Była błędna, ale to nie to samo. W swoim czasie Lem się znęcał nad naukowością Freuda. Że nienaukowe bo właśnie nieweryfikowalne. Ja mu przyznaję rację.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Rosa
Date: Mon, 30 May 2011 12:08
Date: Mon, 30 May 2011 12:08
21 lines
2851 bytes
2851 bytes
On 2011-05-30, Smok Eustachy <smok.eustachy@wurg.pl> wrote: > Dnia Mon, 30 May 2011 11:23:33 +0000, Andrzej Rosa napisał(a): > /..../ >> >> Dlaczego przesadziłem? Przed Freudem nie było nietrywialnego i >> wewnętrznie spójnego modelu umysłu. Freud nie był głupi, ani jego >> teoria nie była głupia. Była błędna, ale to nie to samo. > > W swoim czasie Lem się znęcał nad naukowością Freuda. Że nienaukowe bo > właśnie nieweryfikowalne. Ja mu przyznaję rację. Ale Lem nie miał nic lepszego do zaproponowania? A Freud upadł dopiero w momencie, gdy powstały alternatywne wytłumaczenia dla wielu opisanych przez niego zjawisk? Bo jeśli tak, to moje podejście się trzyma. -- Andrzej Rosa Working Gentoo flavor: http://www.funtoo.org Maintained by Daniel Robbins.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Jarzabek
Date: Mon, 30 May 2011 12:33
Date: Mon, 30 May 2011 12:33
38 lines
3627 bytes
3627 bytes
On 30/05/2011 10:56, Andrzej Rosa wrote: > On 2011-05-27, Andrzej Jarzabek<andrzej.jarzabek@gmail.com> wrote: >> >> Ani fizyka Arystotelesa ani freudyzm nie były teoriami naukowymi. > > Nie masz racji. Arystoteles dawał konkretne przewidywania, które dało > się sprawdzić doświadczalnie i tym sposobem obalić jego teorię. Freud > zaproponował pierwszy koherentny model ludzkiego umysłu, który również > można było zweryfikować prowadząc dalsze badania w tej dziedzinie. To wszystko nie wystarczy, żeby coś było nauką. Nawet paleolityczne ludy robią konkretne przewidywania, które da się sprawdzić doświadczalnie (jak zjesz ten owoc, to będziesz miał sraczkę) i nawet mają koherentne modele tego lub owego. >> ludzie są równi, albo że 13 jest pechową liczbą. Owszem, wielu ludzi w >> przeszłości wierzyło w różne rzeczy nie będące nauką, i teraz nadal >> wielu wierzy w rzeczy nie będące nauką. Tylko niby w jaki sposób miałoby >> to podważać wniski z badań naukowych? > > Kiedyś ludzie wierzyli w Zeusa, obecnie wielu ludzi najwyraźniej wierzy > w nieomylność nauki. "Najwyraźniej"? Powiedz, jak widzisz człowieka, który zatrzymuje się przed wejściem na jezdnię, na której widzi jadącą w jego stronę ciężarówkę, to dla ciebie "najwyraźniej" wierzy w nieomylność ludzkich zmysłów? Bo ja nie spotkałem się chyba nigdy, żeby ktoś wierzył w nieomylność nauki. Raczej skłonny byłbym wierzyć w omylność twojego "najwyraźniej". > Sęk w tym, że nauka nie jest nieomylna. Sama jej zasada działania > opiera się o założenie, że nawet najdokładniej zgadzająca się z > doświadczeniem teoria jest jedynie przybliżeniem rzeczywistości. W > naukę się nie wierzy, w naukę się wątpi. Sęk w tym, że z braku nieomylnych źródeł informacji, racjonalne działanie musi uwzględniać korzystanie ze źródeł omylnych.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Mariusz Kruk
Date: Mon, 30 May 2011 13:30
Date: Mon, 30 May 2011 13:30
12 lines
2043 bytes
2043 bytes
epsilon$ while read LINE; do echo \>"$LINE"; done < "Andrzej Jarzabek" >Bo ja nie spotkałem się chyba nigdy, żeby ktoś wierzył w nieomylność >nauki. Kurczę, to chyba te miliony nie wierzące w rachunek prawdopodobieństwa co wtorek, czwartek i sobotę, muszą specjalnie cię omijać. -- \------------------------/ | Kruk@epsilon.eu.org | http://www.nieruchomosci.pl/mieszkanie,10161961 | http://epsilon.eu.org/ | /------------------------\
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Grzegorz Staniak
Date: Mon, 30 May 2011 13:50
Date: Mon, 30 May 2011 13:50
13 lines
2095 bytes
2095 bytes
On 30.05.2011, Andrzej Rosa <bakters@yahoo.com> wroted: > Sęk w tym, że nauka nie jest nieomylna. Sama jej zasada działania > opiera się o założenie, że nawet najdokładniej zgadzająca > się z doświadczeniem teoria jest jedynie przybliżeniem > rzeczywistości. W naukę się nie wierzy, w naukę się wątpi. A jak się nie ma podstaw do wątpliwości, fałszuje się wypowiedzi naukowców. GS -- Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Rosa
Date: Mon, 30 May 2011 14:12
Date: Mon, 30 May 2011 14:12
52 lines
4262 bytes
4262 bytes
On 2011-05-30, Andrzej Jarzabek <andrzej.jarzabek@gmail.com> wrote: > On 30/05/2011 10:56, Andrzej Rosa wrote: > >> Nie masz racji. Arystoteles dawał konkretne przewidywania, które dało >> się sprawdzić doświadczalnie i tym sposobem obalić jego teorię. Freud >> zaproponował pierwszy koherentny model ludzkiego umysłu, który również >> można było zweryfikować prowadząc dalsze badania w tej dziedzinie. > > To wszystko nie wystarczy, żeby coś było nauką. Nawet paleolityczne ludy > robią konkretne przewidywania, które da się sprawdzić doświadczalnie > (jak zjesz ten owoc, to będziesz miał sraczkę) i nawet mają koherentne > modele tego lub owego. Przed Hubble'm statyczny model wszechświata miał konsensus, skoro Arystoteles i Freud Ci nie pasują. Przed Einsteinem eter miał konsensus. Ptolemeusz miał konsensus (jak najbardziej naukowy). Przed Hamiltonem większość ludzi zgadzała się z teorią doboru grupowego. Dryf kontynentalny był w zupełnej mniejszości jeszcze zupełnie niedawno. Korpuskularna natura materii (a nieco później energii) była w mniejszości. I *naprawdę* długo tak można. Pomyłek konsensusu nie da się sprowadzić do pseudonauki. Konsensus nie jest argumentem, przynajmniej nie naukowym. >> Kiedyś ludzie wierzyli w Zeusa, obecnie wielu ludzi najwyraźniej wierzy >> w nieomylność nauki. > > "Najwyraźniej"? Powiedz, jak widzisz człowieka, który zatrzymuje się > przed wejściem na jezdnię, na której widzi jadącą w jego stronę > ciężarówkę, to dla ciebie "najwyraźniej" wierzy w nieomylność ludzkich > zmysłów? > > Bo ja nie spotkałem się chyba nigdy, żeby ktoś wierzył w nieomylność > nauki. Raczej skłonny byłbym wierzyć w omylność twojego "najwyraźniej". Skoro tak, to argument o konsensusie nie ma żadnej mocy? Dla kogo więc jest podnoszony? >> Sęk w tym, że nauka nie jest nieomylna. Sama jej zasada działania >> opiera się o założenie, że nawet najdokładniej zgadzająca się z >> doświadczeniem teoria jest jedynie przybliżeniem rzeczywistości. W >> naukę się nie wierzy, w naukę się wątpi. > > Sęk w tym, że z braku nieomylnych źródeł informacji, racjonalne > działanie musi uwzględniać korzystanie ze źródeł omylnych. I podejmować decyzje w proporcji do pewności jaką z tych omylnych źródeł udaje nam się uzyskać? Zgoda. -- Andrzej Rosa Working Gentoo flavor: http://www.funtoo.org Maintained by Daniel Robbins.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Rosa
Date: Mon, 30 May 2011 14:14
Date: Mon, 30 May 2011 14:14
18 lines
2394 bytes
2394 bytes
On 2011-05-30, Grzegorz Staniak <gstaniak@gmail.com> wrote: > On 30.05.2011, Andrzej Rosa <bakters@yahoo.com> wroted: > >> Sęk w tym, że nauka nie jest nieomylna. Sama jej zasada działania >> opiera się o założenie, że nawet najdokładniej zgadzająca >> się z doświadczeniem teoria jest jedynie przybliżeniem >> rzeczywistości. W naukę się nie wierzy, w naukę się wątpi. > > A jak się nie ma podstaw do wątpliwości, fałszuje się wypowiedzi > naukowców. Że niby ja fałszuję? Dorzuć może jakieś obelgi do kompletu, żeby nie było wątpliwości z jakiego typu argumentacją mamy tu do czynienia? -- Andrzej Rosa Working Gentoo flavor: http://www.funtoo.org Maintained by Daniel Robbins.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Grzegorz Staniak
Date: Mon, 30 May 2011 15:15
Date: Mon, 30 May 2011 15:15
22 lines
2433 bytes
2433 bytes
On 30.05.2011, Andrzej Rosa <bakters@yahoo.com> wroted: >>> Sęk w tym, że nauka nie jest nieomylna. Sama jej zasada działania >>> opiera się o założenie, że nawet najdokładniej zgadzająca >>> się z doświadczeniem teoria jest jedynie przybliżeniem >>> rzeczywistości. W naukę się nie wierzy, w naukę się wątpi. >> >> A jak się nie ma podstaw do wątpliwości, fałszuje się wypowiedzi >> naukowców. > > Że niby ja fałszuję? Mam ci podać Msg-Id? Ależ proszę bardzo: <urha07-m7s.ln1@bakters.bandit.home> Tak jak ci mówiłem: te bzdury i kłamstwa które tu wylewałeś będą cię jeszcze długo z archiwum Gugla ścigały. GS -- Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Rosa
Date: Mon, 30 May 2011 17:12
Date: Mon, 30 May 2011 17:12
31 lines
2725 bytes
2725 bytes
On 2011-05-30, Grzegorz Staniak <gstaniak@gmail.com> wrote: > On 30.05.2011, Andrzej Rosa <bakters@yahoo.com> wroted: > >>> A jak się nie ma podstaw do wątpliwości, fałszuje się wypowiedzi >>> naukowców. >> >> Że niby ja fałszuję? > > Mam ci podać Msg-Id? Ależ proszę bardzo: > ><urha07-m7s.ln1@bakters.bandit.home> A dziękuję. Teraz wystarczyłoby jakoś uzasadnić oskarżenie o fałszerstwo, ale daruj sobie. Przypomniałem sobie, z kim dyskutuję. > Tak jak ci mówiłem: te bzdury i kłamstwa które tu wylewałeś będą > cię jeszcze długo z archiwum Gugla ścigały. Ty mnie straszysz archiwum Googla? Wracając do tamtego wątku? OK. ;-) BTW - coś mi się przypomniało. Prawdopodobnie rekord na bluzgi per linia postu na blogu klimatycznym. http://rankexploits.com/musings/2011/record-for-f-words-in-climate-blog-post/ -- Andrzej Rosa Working Gentoo flavor: http://www.funtoo.org Maintained by Daniel Robbins.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Jarzabek
Date: Mon, 30 May 2011 19:58
Date: Mon, 30 May 2011 19:58
78 lines
5957 bytes
5957 bytes
On 30/05/2011 15:12, Andrzej Rosa wrote: > On 2011-05-30, Andrzej Jarzabek<andrzej.jarzabek@gmail.com> wrote: >> On 30/05/2011 10:56, Andrzej Rosa wrote: >> >> To wszystko nie wystarczy, żeby coś było nauką. Nawet paleolityczne ludy >> robią konkretne przewidywania, które da się sprawdzić doświadczalnie >> (jak zjesz ten owoc, to będziesz miał sraczkę) i nawet mają koherentne >> modele tego lub owego. > > Przed Hubble'm statyczny model wszechświata miał konsensus, skoro > Arystoteles i Freud Ci nie pasują. Przed Einsteinem eter miał > konsensus. Ptolemeusz miał konsensus (jak najbardziej naukowy). Nie naukowy. > Przed Hamiltonem większość ludzi zgadzała się z teorią doboru grupowego. > Dryf kontynentalny był w zupełnej mniejszości jeszcze zupełnie niedawno. > Korpuskularna natura materii (a nieco później energii) była w mniejszości. Ale co to ma do rzeczy? To, co ty mówisz, to jakby głosić, że nie należy brać pod uwagę grawitacji, bo może nauka się myli i wcale nie ma żadnej grawitacji. > I *naprawdę* długo tak można. Pomyłek konsensusu nie da się sprowadzić > do pseudonauki. Konsensus nie jest argumentem, przynajmniej nie naukowym. Nie jest argumentem naukowym. Argumenty naukowe mogą funkcjonować między naukowcami, i to takimi, którzy specjalizują się w danej dziedzinie. Konsensus jest argumentem epistemologicznym, działającym przy założeniu, że generalnie uznajemy metodę poznania naukowego za najlepsze dostępne nam źródło wiedzy w tego typu tematach. Jeśli to odrzucasz, to nie mamy o czym gadać. Jeśli ogólnie przyjmujesz taką zasadę, mimo że nie potrafisz zrozumieć argumentów naukowych we wszystkich innych dziedzinach, to powstaje pytanie, dlaczego akurat kwestionujesz wnioski w tej dziedzinie? Z braku sensownych argumentów z twojej strony można tylko wywnioskować, że najprawdopodobniej dlatego, że te akurat wnioski ci się nie podobają. A z kolei to, że wielu ludziom na grupie, "na internecie", w Polsce czy nawet na świecie te wnioski się również nie podobają nie ma żadnego znaczenia jeśli chodzi o wiarygodność tych wniosków: jest ona kompletnie niezależna od liczby niezadowolonych laików. A jak chcesz dyskutować na argumenty naukowe, to masz tylko jedną możliwość: idź na uczelnię, zostań klimatologiem, publikuj do czasopism naukowych i tam sobie naukowo dyskutuj z innymi klimatologami. Jak masz takie dobre argumenty, to może zmienisz konsensus, jak ten Einstein czy Hamilton. Możesz wtedy wrócić na grupę i powiedzieć "ha! miałem rację", a ja ci wtedy przyznam "rzeczywiście, miałeś rację". Póki jednak to się nie stało, to raczej bardziej prawdopodobny wydaje mi się pierwszy wariant. >> Bo ja nie spotkałem się chyba nigdy, żeby ktoś wierzył w nieomylność >> nauki. Raczej skłonny byłbym wierzyć w omylność twojego "najwyraźniej". > > Skoro tak, to argument o konsensusie nie ma żadnej mocy? To tak, jak z nieomylnością zmysłów: jeśli w nią nie wierzysz, to argument, że widzisz nadjeżdżającą ciężarówkę nie ma żadnej mocy? > Dla kogo więc jest podnoszony? Dla ludzi racjonalnie myślących. Na przykład takich, którzy nie uzależniają wejścia na ruchliwą (z tego, co widzą i słyszą) jezdnię od tego, czy ludzkie zmysły są omylne czy nieomylne. >> Sęk w tym, że z braku nieomylnych źródeł informacji, racjonalne >> działanie musi uwzględniać korzystanie ze źródeł omylnych. > > I podejmować decyzje w proporcji do pewności jaką z tych omylnych źródeł > udaje nam się uzyskać? Zgoda. Zgoda. W proporcji. Jeśli więc podejmujemy w polityce niekiedy trudne decyzje na podstawie informacji ze źródeł o podobnej lub znacznie mniejszej pewności, np. o nie drukowaniu w pewnym momencie pieniędzy, mimo że brakuje, albo o wsadzaniu przestępców do więzień, albo o zakazie sprzedaży alkoholu nieletnim, albo o ograniczeniu prędkości na drogach, albo o niedopuszczeniu pewnych substancji do spożycia, to tym również i te decyzje powinniśmy podjąć, prawda?
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Rosa
Date: Mon, 30 May 2011 22:10
Date: Mon, 30 May 2011 22:10
97 lines
6655 bytes
6655 bytes
On 2011-05-30, Andrzej Jarzabek <andrzej.jarzabek@gmail.com> wrote: > On 30/05/2011 15:12, Andrzej Rosa wrote: > >> Przed Hubble'm statyczny model wszechświata miał konsensus, skoro >> Arystoteles i Freud Ci nie pasują. Przed Einsteinem eter miał >> konsensus. Ptolemeusz miał konsensus (jak najbardziej naukowy). > > Nie naukowy. Normalnie nieprawda. Myślę że masz jakieś skrzywione pojęcie na temat Ptolemeusza. Stworzył bardzo dobrą i bardzo _przydatną_ teorię naukową, która bardzo długo perfekcyjnie zgadzała się z doświadczeniem. >> Przed Hamiltonem większość ludzi zgadzała się z teorią doboru grupowego. >> Dryf kontynentalny był w zupełnej mniejszości jeszcze zupełnie niedawno. >> Korpuskularna natura materii (a nieco później energii) była w mniejszości. > > Ale co to ma do rzeczy? To, co ty mówisz, to jakby głosić, że nie należy > brać pod uwagę grawitacji, bo może nauka się myli i wcale nie ma żadnej > grawitacji. Gdyby głównym argumentem za grawitacją była zgoda naukowców, owszem nie należałoby. Tak było w przypadku eteru, flogistonu czy obecnie superstrun. >> I *naprawdę* długo tak można. Pomyłek konsensusu nie da się sprowadzić >> do pseudonauki. Konsensus nie jest argumentem, przynajmniej nie naukowym. > > Nie jest argumentem naukowym. Argumenty naukowe mogą funkcjonować między > naukowcami, i to takimi, którzy specjalizują się w danej dziedzinie. > Konsensus jest argumentem epistemologicznym, działającym przy założeniu, > że generalnie uznajemy metodę poznania naukowego za najlepsze dostępne > nam źródło wiedzy w tego typu tematach. Jeśli to odrzucasz, to nie mamy > o czym gadać. Metoda naukowa nie wymaga, by naukowcom wierzyć na słowo. Wymaga wręcz czegoś dokładnie przeciwnego, inaczej nie działa. Poza tym 90% of everything is crap. Nie mam powodu przypuszczać, by w nauce było inaczej. > Jeśli ogólnie przyjmujesz taką zasadę, mimo że nie potrafisz zrozumieć > argumentów naukowych we wszystkich innych dziedzinach, to powstaje > pytanie, dlaczego akurat kwestionujesz wnioski w tej dziedzinie? Z braku > sensownych argumentów z twojej strony można tylko wywnioskować, że > najprawdopodobniej dlatego, że te akurat wnioski ci się nie podobają. 20 lat temu nie miałem problemów z zaakceptowaniem wniosków z globalnego ocieplenia (tak się to wtedy nazywało). Z teorią superstrun też wtedy nie miałem problemów. Teraz mam. > A > z kolei to, że wielu ludziom na grupie, "na internecie", w Polsce czy > nawet na świecie te wnioski się również nie podobają nie ma żadnego > znaczenia jeśli chodzi o wiarygodność tych wniosków: jest ona kompletnie > niezależna od liczby niezadowolonych laików. > > A jak chcesz dyskutować na argumenty naukowe, to masz tylko jedną > możliwość: idź na uczelnię, zostań klimatologiem, publikuj do czasopism > naukowych i tam sobie naukowo dyskutuj z innymi klimatologami. To jeden ze sposobów, ale nie jedyny. Zauważ, że aby zostać zawodowym klimatologiem musisz znaleźć promotora, fundusze na badania itd, co znowu wymaga poparcia w establiszmencie, czyli jest to samoselekcjonujący się system (i nie tyczy się wyłącznie klimatologii). Ale da się inaczej. Można po prostu zacząć robić coś istotnego i postarać sie o publikacje, po czym zdobyć niekwestionowaną pozycję w tej dziedzinie. Mi się nie chce, ja co najwyżej coś na ten temat sobie czytam, ale paru ludziom się chciało i tak właśnie zrobili. [...] >> I podejmować decyzje w proporcji do pewności jaką z tych omylnych źródeł >> udaje nam się uzyskać? Zgoda. > > Zgoda. W proporcji. Jeśli więc podejmujemy w polityce niekiedy trudne > decyzje na podstawie informacji ze źródeł o podobnej lub znacznie > mniejszej pewności, np. o nie drukowaniu w pewnym momencie pieniędzy, > mimo że brakuje, albo o wsadzaniu przestępców do więzień, albo o zakazie > sprzedaży alkoholu nieletnim, albo o ograniczeniu prędkości na drogach, > albo o niedopuszczeniu pewnych substancji do spożycia, to tym również i > te decyzje powinniśmy podjąć, prawda? W polityce decyzje podejmuje się w proporcji do grup nacisku, nie w proporcji do (nie)pewności posiadanej wiedzy. Zauważ, że nawet wśród ludzi bezdyskusyjnie akceptujących AGW jest mnóstwo wątpiących w sens szeregu podejmowanych działań, ale to zupełnie inna para kaloszy. Ja się tylko upieram, że pomimo 30 lat badań AGW nie można uznać za przyzwoicie ugruntowaną teorię naukową. Od teorii naukowych wymaga się nietrywialnych i weryfikowalnych przewidywań, których AGW wciąż nie daje. -- Andrzej Rosa Working Gentoo flavor: http://www.funtoo.org Maintained by Daniel Robbins.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Grzegorz Staniak
Date: Mon, 30 May 2011 22:31
Date: Mon, 30 May 2011 22:31
11 lines
2142 bytes
2142 bytes
On 30.05.2011, Andrzej Rosa <bakters@yahoo.com> wroted: > 20 lat temu nie miałem problemów z zaakceptowaniem wniosków > z globalnego ocieplenia (tak się to wtedy nazywało). Ty naprawdę nie rozumiesz różnicy między "global warming", a "climate change"? LOL ;) GS -- Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Jarzabek
Date: Tue, 31 May 2011 00:39
Date: Tue, 31 May 2011 00:39
132 lines
8251 bytes
8251 bytes
On 30/05/2011 23:10, Andrzej Rosa wrote: > On 2011-05-30, Andrzej Jarzabek<andrzej.jarzabek@gmail.com> wrote: >> On 30/05/2011 15:12, Andrzej Rosa wrote: >> >>> Przed Hubble'm statyczny model wszechświata miał konsensus, skoro >>> Arystoteles i Freud Ci nie pasują. Przed Einsteinem eter miał >>> konsensus. Ptolemeusz miał konsensus (jak najbardziej naukowy). >> >> Nie naukowy. > > Normalnie nieprawda. Myślę że masz jakieś skrzywione pojęcie na temat > Ptolemeusza. Stworzył bardzo dobrą i bardzo _przydatną_ teorię > naukową, która bardzo długo perfekcyjnie zgadzała się z doświadczeniem. Teoria ze sraką też się bardzo długo zgadzała z doświadczeniem i jest niewątpliwie bardzo przydatna. Ale to szczegół - nie chce mi się kłócić o definicje. >> Ale co to ma do rzeczy? To, co ty mówisz, to jakby głosić, że nie należy >> brać pod uwagę grawitacji, bo może nauka się myli i wcale nie ma żadnej >> grawitacji. > > Gdyby głównym argumentem za grawitacją była zgoda naukowców, owszem nie Głównym argumentem dla nie-naukowca na to, żeby w swoich zastosowaniach innych niż uprawianie nauki brał pod uwagę grawitację - jest, owszem, zgoda naukowców. > Metoda naukowa nie wymaga, by naukowcom wierzyć na słowo. Wymaga wręcz > czegoś dokładnie przeciwnego, inaczej nie działa. Poza tym 90% of > everything is crap. Nie mam powodu przypuszczać, by w nauce było > inaczej. Ale metoda naukowa ma zastosowanie tylko do uprawiania nauki. Ty nauki nie uprawiasz, więc nie jesteś w stanie zrobić tego, czego wymaga metoda naukowa w stosunku do słowa naukowców. I w związku z tym - niezależnie co zrobisz - i tak nie będzie działać. Jeśli chcesz stosować metodę naukową i "robić coś dokładnie przeciwnego" tak, żeby ta metoda "działała", to niestety musisz zostać naukowcem i przekonywać innych naukowców, a nie nas. I tak, jak mówiłem: jak przekonasz, to też przyznam ci rację. > 20 lat temu nie miałem problemów z zaakceptowaniem wniosków z globalnego > ocieplenia (tak się to wtedy nazywało). Konsensus mówi, że nadal się tak nazywa. > Z teorią superstrun też wtedy nie miałem problemów. Teraz mam. O ile mi wiadomo nie ma konsensusu w sprawie teorii superstrun. >> A jak chcesz dyskutować na argumenty naukowe, to masz tylko jedną >> możliwość: idź na uczelnię, zostań klimatologiem, publikuj do czasopism >> naukowych i tam sobie naukowo dyskutuj z innymi klimatologami. > > To jeden ze sposobów, ale nie jedyny. Obawiam się, że jedyny. > Zauważ, że aby zostać zawodowym > klimatologiem musisz znaleźć promotora, fundusze na badania itd, co > znowu wymaga poparcia w establiszmencie, czyli jest to > samoselekcjonujący się system (i nie tyczy się wyłącznie klimatologii). No więc właśnie, tak działa cała nauka. I taki jest właśnie najlepszy znany nam sposób uzyskiwania wiedzy o przyrodzie. No i jednak jakoś udało się Einsteinowi i komu tam jeszcze, więc masz szansę. W końcu nie musisz od razu pisać rozprawy doktorskiej na temat "AGW to bzdura", możesz zacząć od zdobywania uznania mniej kontrowersyjnymi publikacjami, które jednak pokażą twoim kolegom, że jesteś tęgi mózg i na klimacie się znasz konkretnie. Poza tym jak chcesz przekonać ogół specjalistów, to możesz zacząć od przekonania swojego promotora, recenzenta, kierownika zakładu, redaktora czasopisma. > Ale da się inaczej. Można po prostu zacząć robić coś istotnego i > postarać sie o publikacje, po czym zdobyć niekwestionowaną pozycję w tej > dziedzinie. Poważnie? Jest ktoś, kto ma znaczący wkład w nauki przyrodnicze bez stanowiska w instytucji badawczej? Oczywiście mówię o czasach, od kiedy istnieje nauka. > Mi się nie chce, ja co najwyżej coś na ten temat sobie czytam, ...i w związku z tym twoje wątpliwości są guzik warte. > ale paru ludziom się chciało i tak właśnie zrobili. I kwestionują AGW? O ile rozumiem, przykłady wcześniej przez ciebie podawane raczej trudno zakwalifikować jako mające "niekwestionowaną pozycję". > [...] >>> I podejmować decyzje w proporcji do pewności jaką z tych omylnych źródeł >>> udaje nam się uzyskać? Zgoda. >> >> Zgoda. W proporcji. Jeśli więc podejmujemy w polityce niekiedy trudne >> decyzje na podstawie informacji ze źródeł o podobnej lub znacznie >> mniejszej pewności, np. o nie drukowaniu w pewnym momencie pieniędzy, >> mimo że brakuje, albo o wsadzaniu przestępców do więzień, albo o zakazie >> sprzedaży alkoholu nieletnim, albo o ograniczeniu prędkości na drogach, >> albo o niedopuszczeniu pewnych substancji do spożycia, to tym również i >> te decyzje powinniśmy podjąć, prawda? > > W polityce decyzje podejmuje się w proporcji do grup nacisku, nie w > proporcji do (nie)pewności posiadanej wiedzy. Różne czynniki wpływają na decyzje, wiedza też. To powyżej (twoje) przecież było o tym, co oboje się zgadzamy, że powinno być, a nie o tym, co jest. Ja tylko zauważam, że decyzje podejmuje się na temat wiedzy dużo mniej pewnej niż AGW, nie tylko z powodu grup nacisku, ale po prostu dlatego, że o wielu rzeczach nie ma równie pewnych źródeł wiedzy. A skoro godzimy się, żeby podejmować decyzje w stosunku o znacznie mniej pewne modele ekonomiczne czy badania dotyczące bezpieczeństwa na drogach, to dlaczego mielibyśmy uważać, że źródła o AGW są za mało pewne, żeby na tej podstawie podejmować działania? > Zauważ, że nawet wśród > ludzi bezdyskusyjnie akceptujących AGW jest mnóstwo wątpiących w sens > szeregu podejmowanych działań, ale to zupełnie inna para kaloszy. To jest kwestia między instytucjami wydającymi rekomendacje a rządem. Ja mogę co najwyżej rząd obsmarować za nie słuchanie ekspertów, jak się dowiem o takim incydencie. > Ja się tylko upieram, że pomimo 30 lat badań AGW nie można uznać za > przyzwoicie ugruntowaną teorię naukową. Od teorii naukowych wymaga się > nietrywialnych i weryfikowalnych przewidywań, których AGW wciąż nie > daje. A ja się upieram, że twoje opinie nt. AGW są guzik warte, bo nie jesteś od tego specjalistą, natomiast prawie wszyscy specjaliści uważają inaczej.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Rosa
Date: Tue, 31 May 2011 08:40
Date: Tue, 31 May 2011 08:40
101 lines
6543 bytes
6543 bytes
On 2011-05-31, Andrzej Jarzabek <andrzej.jarzabek@gmail.com> wrote: > On 30/05/2011 23:10, Andrzej Rosa wrote: > >>> Nie naukowy. >> >> Normalnie nieprawda. Myślę że masz jakieś skrzywione pojęcie na temat >> Ptolemeusza. Stworzył bardzo dobrą i bardzo _przydatną_ teorię >> naukową, która bardzo długo perfekcyjnie zgadzała się z doświadczeniem. > > Teoria ze sraką też się bardzo długo zgadzała z doświadczeniem i jest > niewątpliwie bardzo przydatna. Ale to szczegół - nie chce mi się kłócić > o definicje. Tu nie chodzi o drobne różnice w definicjach. Teoria Ptolemejska jest po prostu teorią naukową. Zupełnie nie rozumiem dlaczego tak trudno Ci to zaakceptować. Ze względu na stanowisko Kościoła? Ze względu na podświadome (ha, Freud się kłania!) przekonanie, że powszechnie akceptowane teorie naukowe zawsze są słuszne? No, nie wiem. Wiem, że w tym miejscu się po prostu mylisz. [...] >> Metoda naukowa nie wymaga, by naukowcom wierzyć na słowo. Wymaga wręcz >> czegoś dokładnie przeciwnego, inaczej nie działa. Poza tym 90% of >> everything is crap. Nie mam powodu przypuszczać, by w nauce było >> inaczej. > > Ale metoda naukowa ma zastosowanie tylko do uprawiania nauki. Ty nauki > nie uprawiasz, więc nie jesteś w stanie zrobić tego, czego wymaga metoda > naukowa w stosunku do słowa naukowców. Wytłumacz mi więc, dlaczego żadnej innej teorii naukowej nie broni się używając wątpliwego konsensusu jako podstawowego argumentu za? Są o wiele bardziej złożone teorie, jak chociażby teoria względności. Ja w ogóle sobie nie przypominam sytuacji by jakiś fizyk tłumaczył teorię względności powołując się na opinie innych fizyków na ten temat. W skrajnych sytuacjach, kiedy faktycznie nie da się laikowi niczego istotnego wytłumaczyć, teorii broni się przywołując zgodność z eksperymentem. Tak, na przykład, broni się modelu standardowego. Wiesz gdzie natrafiłem na konsensus jako argument? W psychiatrii. Nawet tam wyraźnie zaznaczono, że jest jak najbardziej możliwe, by wszyscy psychiatrzy się w jakiejś kwestii mylili, bo tak już wielokrotnie bywało. > I w związku z tym - niezależnie > co zrobisz - i tak nie będzie działać. Jeśli chcesz stosować metodę > naukową i "robić coś dokładnie przeciwnego" tak, żeby ta metoda > "działała", to niestety musisz zostać naukowcem i przekonywać innych > naukowców, a nie nas. I tak, jak mówiłem: jak przekonasz, to też > przyznam ci rację. Na poziomie laika metoda naukowa sprowadza się do wnikaniu w _argumenty_ obu stron debaty. To ten sam mechanizm, tylko poziom niżej. Jak nie wnikasz w argumentację tylko sugerujesz się autorytetem, jesteś prowadzony na postronku. Tako rzecze Abelard, _średniowieczny_ filozof. [...] >> Z teorią superstrun też wtedy nie miałem problemów. Teraz mam. > > O ile mi wiadomo nie ma konsensusu w sprawie teorii superstrun. Wygląda to dokładnie tak samo jak w przypadku AGW. Nawet niektórzy ludzie się powtarzają i stosują dokładnie te same strategie polemiki z nieliczną opozycją. (Chodzi mi o Lubosa Motla.) [...] >> Ale da się inaczej. Można po prostu zacząć robić coś istotnego i >> postarać sie o publikacje, po czym zdobyć niekwestionowaną pozycję w tej >> dziedzinie. > > Poważnie? Jest ktoś, kto ma znaczący wkład w nauki przyrodnicze bez > stanowiska w instytucji badawczej? Oczywiście mówię o czasach, od kiedy > istnieje nauka. Tak. Istnieje całe środowisko ludzi, którzy zaczęli parać się klimatologią amatorsko i nawet ich zaciekli przeciwnicy przyznają, że klimatologia się nieodwracalnie zmieniła od czasu gdy się nią zajęli. Najczęściej odzywają się na climateaudit.org. To zawodowi statystycy, w przeciwieństwie do klimatologów, którzy o statystyce mają dość blade pojęcie. Ty zdajesz się mieć "przedinternetową" koncepcję nauki, gdzie dostęp do specjalistycznej wiedzy był ograniczony do specjalistów. Teraz nie jest, pomimo iż wielu klimatologów stara się dostęp do informacji w miarę możliwości utrudnić. (Tak, są na to kwity.) [...] Wyciąłem większość argumentacji typu "Nie masz doktoratu z klimatologii, wobec tego nie możesz mieć racji." oraz podarowałem sobie dyskusję o polityce. Polityka mnie po prostu mało ciekawi, a z szermierką na autorytety właśnie usiłuję polemizować. -- Andrzej Rosa Working Gentoo flavor: http://www.funtoo.org Maintained by Daniel Robbins.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Rosa
Date: Tue, 31 May 2011 08:46
Date: Tue, 31 May 2011 08:46
16 lines
2407 bytes
2407 bytes
On 2011-05-30, Grzegorz Staniak <gstaniak@gmail.com> wrote: > On 30.05.2011, Andrzej Rosa <bakters@yahoo.com> wroted: > >> 20 lat temu nie miałem problemów z zaakceptowaniem wniosków >> z globalnego ocieplenia (tak się to wtedy nazywało). > > Ty naprawdę nie rozumiesz różnicy między "global warming", > a "climate change"? LOL ;) Jeśli jedynym mechanizmem prowadzącym do zmiany klimatu jest globalne ocieplenie, to faktycznie niespecjalnie jedno od drugiego się różni. -- Andrzej Rosa Working Gentoo flavor: http://www.funtoo.org Maintained by Daniel Robbins.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Grzegorz Staniak
Date: Tue, 31 May 2011 08:51
Date: Tue, 31 May 2011 08:51
19 lines
2746 bytes
2746 bytes
On 31.05.2011, Andrzej Rosa <bakters@yahoo.com> wroted: > Wytłumacz mi więc, dlaczego żadnej innej teorii naukowej nie broni się > używając wątpliwego konsensusu jako podstawowego argumentu za? To jest wyłącznie twój -- i reszty pożal się boże "sceptyków" -- chochoł. "Podstawowym argumentem za" są liczne, niezależne linie empirycznego potwierdzenia przewidywań teorii, synteza których jest publikowana np. w raportach IPCC. Prac w ogóle badających poziom zgodności poglądów jest ze dwie, a powstały tylko dlatego, że to pożal się boże "sceptycy" podnosili wielki krzyk o "raportach mniejszości", "petycjach oregońskich" i innych rzekomych dowodach na istotną rozbieżność opinii wśród uczonych. Nie ma takiej rozbieżności. Ww. prace są argumentem przeciwko takiej propagandzie, a nie za teorią AGW. Tym bardziej nie jest to żaden "podstawowy argument", manipulatorze od siedmiu boleści. GS -- Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Grzegorz Staniak
Date: Tue, 31 May 2011 08:52
Date: Tue, 31 May 2011 08:52
16 lines
2341 bytes
2341 bytes
On 31.05.2011, Andrzej Rosa <bakters@yahoo.com> wroted: >>> 20 lat temu nie miałem problemów z zaakceptowaniem wniosków >>> z globalnego ocieplenia (tak się to wtedy nazywało). >> >> Ty naprawdę nie rozumiesz różnicy między "global warming", >> a "climate change"? LOL ;) > > Jeśli jedynym mechanizmem prowadzącym do zmiany klimatu jest globalne > ocieplenie, to faktycznie niespecjalnie jedno od drugiego się różni. ROTFL ;) Czyli nie rozumiesz ;)) Dlaczego mnie to wcale nie dziwi ;))) GS -- Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail [dot] com>
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Jarzabek
Date: Tue, 31 May 2011 10:24
Date: Tue, 31 May 2011 10:24
94 lines
6998 bytes
6998 bytes
On May 31, 9:40 am, Andrzej Rosa <bakt...@yahoo.com> wrote: > On 2011-05-31, Andrzej Jarzabek <andrzej.jarza...@gmail.com> wrote: > > > Ale metoda naukowa ma zastosowanie tylko do uprawiania nauki. Ty nauki > > nie uprawiasz, więc nie jesteś w stanie zrobić tego, czego wymaga metoda > > naukowa w stosunku do słowa naukowców. > > Wytłumacz mi więc, dlaczego żadnej innej teorii naukowej nie broni się > używając wątpliwego konsensusu jako podstawowego argumentu za? Mieszasz porządki. W dyskursie naukowym nie używa się konsensusu jako argumentu za AGW. Poza dyskursem naukowym argumentu o konsensusie używa się praktycznie wszędzie na styku nauki i zastosowań. Na przykłąd o tym, czy lekarz zostanie skazany za błąd w sztuce za stosowanie danej terapii decyduje w dużej mierze to, jak ta terapia ma się do konsensusu. Jeśli projektant elektroniki używa pewnego modelu ciała stałego, to nie dlatego, że decydujący o tym inżynier został przekonany argumentacją naukową za tym modelem, tylko dlatego, że taki jest konsensus. Jeśli parlament ustanawia prawo zakazujące stosowania azbestu jako materiału budowlanego, to nie dlatego, że parlamentarzyści są przekonani naukowymi dowodami na szkodliwość azbestu, tylko dlatego, że naukowcy są przekonani, czyli innymi słowy - jest konsensus. > Są o > wiele bardziej złożone teorie, jak chociażby teoria względności. Ja w > ogóle sobie nie przypominam sytuacji by jakiś fizyk tłumaczył teorię > względności powołując się na opinie innych fizyków na ten temat. Na ogół już sama decyzja o tym, że będzie tłumaczył właśnie teorię względności, a nie co innego wynika z konsensusu. > W skrajnych sytuacjach, kiedy faktycznie nie da się laikowi niczego > istotnego wytłumaczyć, teorii broni się przywołując zgodność z > eksperymentem. Tak, na przykład, broni się modelu standardowego. Ale co właściwie chcesz powiedzieć, że laikom tłumaczy się np. kwantową teorię pola czy choćby te nieszczęsne superstruny na takim poziomie, że są w stanie samodzielnie stwierdzić, że matematyka się zgadza i że opis jest zgodny z doświadczalnymi danymi? W ten sposób, że jak np. (w ramach eksperymentu naukowego) zmienisz subtelnie jeden ze wzorów, to laik zauważy, że teoria jest wewnętrznie sprzeczna albo że daje rezultaty drastycznie odmienne od potwierdzonych doświadczalnie wyników mechaniki kwantowej? Gdzie się tak to tłumaczy, i co to za laicy? > > I w związku z tym - niezależnie > > co zrobisz - i tak nie będzie działać. Jeśli chcesz stosować metodę > > naukową i "robić coś dokładnie przeciwnego" tak, żeby ta metoda > > "działała", to niestety musisz zostać naukowcem i przekonywać innych > > naukowców, a nie nas. I tak, jak mówiłem: jak przekonasz, to też > > przyznam ci rację. > > Na poziomie laika metoda naukowa sprowadza się do wnikaniu w _argumenty_ > obu stron debaty. To ten sam mechanizm, tylko poziom niżej. Jak nie Różnica jest taka, że to nie jest metoda naukowa i nie ma kompletnie żadnej wartości poznawczej. Naukowcy, owszem, bywa, że się mylą, ale faktyczna metoda naukowa daje jednak mocne przesłanki że rzeczywistość przynajmniej pod pewnymi warunkami zachowuje się tak, a nie inaczej. Metoda pseudonaukowa polegająca na tym, że laik bez odpowiedniej wiedzy "wnika w argumenty" i jest albo nie jest przekonany nie daje nawet cienia przesłanki. > wnikasz w argumentację tylko sugerujesz się autorytetem, jesteś > prowadzony na postronku. Tako rzecze Abelard, _średniowieczny_ filozof. Po wniknięciu w argumentację epistemologiczną za tezą, że opinie osób nie znających się na temacie mają znikomą lub żadną wartość poznawczą, zgadzam się z nią w pełni i konsekwentnie odrzucam twój denializm jako nic nie warty. > > Poważnie? Jest ktoś, kto ma znaczący wkład w nauki przyrodnicze bez > > stanowiska w instytucji badawczej? Oczywiście mówię o czasach, od kiedy > > istnieje nauka. > > Tak. Istnieje całe środowisko ludzi, którzy zaczęli parać się > klimatologią amatorsko i nawet ich zaciekli przeciwnicy przyznają, że > klimatologia się nieodwracalnie zmieniła od czasu gdy się nią zajęli. Jakieś namiary? > Wyciąłem większość argumentacji typu "Nie masz doktoratu z klimatologii, > wobec tego nie możesz mieć racji." Nie mówię, że nie możesz mieć racji. Mówię, że nie ma ku temu żadnych przesłanek. Tak samo jak z wchodzeniem na jezdnię przed nadjeżdżającą ciężarówkę, nie mówię "jeśli widzisz nadjeżdżającą ciężarówkę, to ona z całą pewnością istnieje naprawdę", mówię "jeśli widzisz nadjeżdżającą ciężarówkę, to nie wychodź przed nią na jezdnię". Rozumiesz subtelną różnicę?
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Rosa
Date: Tue, 31 May 2011 15:17
Date: Tue, 31 May 2011 15:17
72 lines
4844 bytes
4844 bytes
On 2011-05-31, Andrzej Jarzabek <andrzej.jarzabek@gmail.com> wrote: > On May 31, 9:40 am, Andrzej Rosa <bakt...@yahoo.com> wrote: > >> Wytłumacz mi więc, dlaczego żadnej innej teorii naukowej nie broni się >> używając wątpliwego konsensusu jako podstawowego argumentu za? > > Mieszasz porządki. W dyskursie naukowym nie używa się konsensusu jako > argumentu za AGW. > > Poza dyskursem naukowym argumentu o konsensusie używa się praktycznie > wszędzie na styku nauki i zastosowań. Praktycznie nigdzie się tak tego ludziom nie _tłumaczy_. [...] >> W skrajnych sytuacjach, kiedy faktycznie nie da się laikowi niczego >> istotnego wytłumaczyć, teorii broni się przywołując zgodność z >> eksperymentem. Tak, na przykład, broni się modelu standardowego. > > Ale co właściwie chcesz powiedzieć, że laikom tłumaczy się np. > kwantową teorię pola czy choćby te nieszczęsne superstruny na takim > poziomie, że są w stanie samodzielnie stwierdzić, że matematyka się > zgadza i że opis jest zgodny z doświadczalnymi danymi? Tak by było, gdyby istniały dane doświadczalne, z którymi superstruny mogłyby być zgodne. Tak jak jest, teorię superstrun tłumaczy się na zasadzie matematycznej estetyki, co miało swój urok, dwadzieścia lat temu... > W ten sposób, > że jak np. (w ramach eksperymentu naukowego) zmienisz subtelnie jeden > ze wzorów, to laik zauważy, że teoria jest wewnętrznie sprzeczna albo > że daje rezultaty drastycznie odmienne od potwierdzonych > doświadczalnie wyników mechaniki kwantowej? Gdzie się tak to tłumaczy, > i co to za laicy? Nigdy nie czytałeś książki popularnonaukowej o mechanice kwantowej? Gwarantuję Ci, że istotę tej teorii daje się przekazać bez jednego wzoru matematycznego. >> Na poziomie laika metoda naukowa sprowadza się do wnikaniu w _argumenty_ >> obu stron debaty. To ten sam mechanizm, tylko poziom niżej. Jak nie > > Różnica jest taka, że to nie jest metoda naukowa i nie ma kompletnie > żadnej wartości poznawczej. No skąd. Słuchanie argumentów obu stron to w ogóle durny pomysł. ;-) > Naukowcy, owszem, bywa, że się mylą, ale > faktyczna metoda naukowa daje jednak mocne przesłanki że rzeczywistość > przynajmniej pod pewnymi warunkami zachowuje się tak, a nie inaczej. > Metoda pseudonaukowa polegająca na tym, że laik bez odpowiedniej > wiedzy "wnika w argumenty" i jest albo nie jest przekonany nie daje > nawet cienia przesłanki. Jaka pseudonaukowa? Zresztą, bierzesz w ogóle pod uwagę, że możesz rozmawiać z zawodowcem? >> Tak. Istnieje całe środowisko ludzi, którzy zaczęli parać się >> klimatologią amatorsko i nawet ich zaciekli przeciwnicy przyznają, że >> klimatologia się nieodwracalnie zmieniła od czasu gdy się nią zajęli. > > Jakieś namiary? Climateaudit.org. Po lewej masz spis co istotniejszych publikacji. O niebagatelnym znaczeniu i rozgłosie. [...] -- Andrzej Rosa Working Gentoo flavor: http://www.funtoo.org Maintained by Daniel Robbins.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Jarzabek
Date: Tue, 31 May 2011 19:36
Date: Tue, 31 May 2011 19:36
70 lines
5414 bytes
5414 bytes
On 31/05/2011 16:17, Andrzej Rosa wrote: > On 2011-05-31, Andrzej Jarzabek<andrzej.jarzabek@gmail.com> wrote: >> On May 31, 9:40 am, Andrzej Rosa<bakt...@yahoo.com> wrote: >> >> Poza dyskursem naukowym argumentu o konsensusie używa się praktycznie >> wszędzie na styku nauki i zastosowań. > > Praktycznie nigdzie się tak tego ludziom nie _tłumaczy_. Bo w publikacjach popularnonaukowych jak się pisze "jest tak-a-tak", "odkryto, że..." itd., to jest to właśnie podanie w prostych słowach, że taki jest konsensus. W odróżnieniu powiedzmy od stwierdzeń zaczynających się od "profesor Iksiński z Instytutu Mniemanologii Stosowanej, uważa że...". > [...] >> Ale co właściwie chcesz powiedzieć, że laikom tłumaczy się np. >> kwantową teorię pola czy choćby te nieszczęsne superstruny na takim >> poziomie, że są w stanie samodzielnie stwierdzić, że matematyka się >> zgadza i że opis jest zgodny z doświadczalnymi danymi? > > Tak by było, gdyby istniały dane doświadczalne, z którymi superstruny > mogłyby być zgodne. Tak jak jest, teorię superstrun tłumaczy się na > zasadzie matematycznej estetyki, co miało swój urok, dwadzieścia lat > temu... Popraw mnie jeśli się mylę, ale spośród nieskończonej ilości możliwych do wymyślenia matematycznie eleganckich modeli, akurat teorie strun należą do wąskiej klasy takich, które mają właściwość bycia uogólnieniem innych przyjętych modeli. To, że nie dają żadnych sprawdzalnych przewidywań, to osobna sprawa. >> W ten sposób, >> że jak np. (w ramach eksperymentu naukowego) zmienisz subtelnie jeden >> ze wzorów, to laik zauważy, że teoria jest wewnętrznie sprzeczna albo >> że daje rezultaty drastycznie odmienne od potwierdzonych >> doświadczalnie wyników mechaniki kwantowej? Gdzie się tak to tłumaczy, >> i co to za laicy? > > Nigdy nie czytałeś książki popularnonaukowej o mechanice kwantowej? > Gwarantuję Ci, że istotę tej teorii daje się przekazać bez jednego wzoru > matematycznego. Takie przedstawienie nie daje jednak _absolutnie żadnych_ podstaw do oceny, czy teoria jest poprawna, czy nie. Do tego niestety trzeba nie tylko mieć wzory, ale też posiadać wiedzę pozwalającą te wzory zrozumieć i zastosować. Na przykład taką, że mając 100 wariantów tych wzorów, jednen poprawny i 99 z subtelnymi przekłamaniami, potrafić znaleźć ten poprawny i wykazać, że to ten jest zgodny z danymi, a pozostałe są niezgodne lub wewnętrznie sprzeczne. Dopóki takiej wiedzy nie posiadasz, nie jesteś w stanie oceniać poprawności ani spójności modeli i teorii. De facto przyjmujesz tę wiedzę na podstawie konsensusu: uznajesz ją, bo wiesz, że fizycy i matematycy znają te wzory, sprawdzili je i zgodzili się, że stanowią one dobry opis obserwowanej rzeczywistości. Ewentualnie stajesz na stanowisku, że chociaż nie znasz wzorów ani nawet nie potrafiłbyś ich zrozumieć ani zweryfikować, to uważasz, że ludzie, którzy się tym właśnie zajmują, nie mają racji. >>> Na poziomie laika metoda naukowa sprowadza się do wnikaniu w _argumenty_ >>> obu stron debaty. To ten sam mechanizm, tylko poziom niżej. Jak nie >> Różnica jest taka, że to nie jest metoda naukowa i nie ma kompletnie >> żadnej wartości poznawczej. > > No skąd. Słuchanie argumentów obu stron to w ogóle durny pomysł. ;-) Wypowiadanie się na temat, którego się nie rozumie, na podstawie argumentów skierowanych do ludzi, którzy się na tym znają, to ogólnie durny pomysł.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Rosa
Date: Tue, 31 May 2011 21:24
Date: Tue, 31 May 2011 21:24
104 lines
6768 bytes
6768 bytes
On 2011-05-31, Andrzej Jarzabek <andrzej.jarzabek@gmail.com> wrote: > On 31/05/2011 16:17, Andrzej Rosa wrote: > >> Praktycznie nigdzie się tak tego ludziom nie _tłumaczy_. > > Bo w publikacjach popularnonaukowych jak się pisze "jest tak-a-tak", > "odkryto, że..." itd., to jest to właśnie podanie w prostych słowach, że > taki jest konsensus. W odróżnieniu powiedzmy od stwierdzeń zaczynających > się od "profesor Iksiński z Instytutu Mniemanologii Stosowanej, uważa > że...". Nikt nie tłumaczy na zasadzie "jest tak a tak, bo wszyscy specjaliści się co do tego zgadzają". Tłumaczy się ludziom eksperymenty i rozumowanie stojące u podstaw jakiegoś przekonania, nie każe się im brać niczego na wiarę. Konsensusu nikt nawet nie przywołuje, są lepsze argumenty. >> Tak by było, gdyby istniały dane doświadczalne, z którymi superstruny >> mogłyby być zgodne. Tak jak jest, teorię superstrun tłumaczy się na >> zasadzie matematycznej estetyki, co miało swój urok, dwadzieścia lat >> temu... > > Popraw mnie jeśli się mylę, ale spośród nieskończonej ilości możliwych > do wymyślenia matematycznie eleganckich modeli, akurat teorie strun > należą do wąskiej klasy takich, które mają właściwość bycia uogólnieniem > innych przyjętych modeli. To, że nie dają żadnych sprawdzalnych > przewidywań, to osobna sprawa. Nawet nie w tym rzecz, że teorii superstrun nie udało się sprawdzić. Rzecz w tym, że póki co teoretycy jeszcze nie wymyślili żadnego testu eksperymentalnego, który (choćby praktycznie niemożliwy do przeprowadzenia) pozwoliłby na zweryfikowanie tej teorii. Stąd etykieta "not even wrong". >> Nigdy nie czytałeś książki popularnonaukowej o mechanice kwantowej? >> Gwarantuję Ci, że istotę tej teorii daje się przekazać bez jednego wzoru >> matematycznego. > > Takie przedstawienie nie daje jednak _absolutnie żadnych_ podstaw do > oceny, czy teoria jest poprawna, czy nie. Jak nie wnikasz w matematykę, musisz zaufać że inni wniknęli wystarczająco głęboko. Istotę problemu jesteś w stanie pojąć bez tego. Mogę dać przykład z mechaniki kwantowej. Wystarczy jakościowy opis paru eksperymentów i sam zrozumiesz z czym był kłopot. > Do tego niestety trzeba nie > tylko mieć wzory, ale też posiadać wiedzę pozwalającą te wzory zrozumieć > i zastosować. Właśnie że niespecjalnie. Ba, Einstein wydumał szczególną teorię względności zupełnie bez matematyki. Matematyka (Lorentza) pozwoliła ją tylko ilościowo opisać, istniała zresztą wcześniej. Tak swoją drogą - jesteś świadom że Einstein wymyślił szczególną jako urzędnik trzeciej klasy w szwajcarskim urzędzie patentowym? [...] > Dopóki takiej wiedzy nie posiadasz, nie jesteś w stanie oceniać > poprawności ani spójności modeli i teorii. De facto przyjmujesz tę > wiedzę na podstawie konsensusu: uznajesz ją, bo wiesz, że fizycy i > matematycy znają te wzory, sprawdzili je i zgodzili się, że stanowią one > dobry opis obserwowanej rzeczywistości. Ewentualnie stajesz na > stanowisku, że chociaż nie znasz wzorów ani nawet nie potrafiłbyś ich > zrozumieć ani zweryfikować, to uważasz, że ludzie, którzy się tym > właśnie zajmują, nie mają racji. Te wzory są dość proste. Przegryzłem się przez kilkanaście. Klimatologia to nie rocket surgery. Na inny przykład, na statystyce znam się równie źle jak większość klimatologów, ale jestem w stanie przeczytać publikację, zrozumieć co implikuje, po czym przeczytać polemikę i zrozumieć jakich elementów nie kontestuje. A jak nie rozumiem czegoś faktycznie istotnego, wystarczy klikać i czytać dalej. Robisz tak po parę godzin dziennie przez rok/dwa i stajesz się ekspertem. Mi się nie chce, ale nie potrzeba do tego doktoratu, wystarczy odrobina talentu i mnóstwo samozaparcia. >> No skąd. Słuchanie argumentów obu stron to w ogóle durny pomysł. ;-) > > Wypowiadanie się na temat, którego się nie rozumie, na podstawie > argumentów skierowanych do ludzi, którzy się na tym znają, to ogólnie > durny pomysł. Podejście które reprezentujesz to nie metoda naukowa, to coś bliższego organizacji cechowej, gdzie jedynie wtajemniczeni mają dostęp do sekretów. Nauka tak nie działa, na całe szczęście. Tak swoją drogą, chyba stosunkowo rzadko czytujesz publikacje naukowe? Gdybyś to robił częściej, raczej nie wyobrażam sobie byś był równie zacięty w przekonaniu, że człowiek z zewnątrz nie jest w stanie tego pojąć. Nie wiem jak ty, ale ja rocznie czytam pewnie kilkadziesiąt publikacji, z różnych interesujących mnie dziedzin i naprawdę nie rozumiem dlaczego mam nie być w stanie ich zrozumieć. -- Andrzej Rosa Working Gentoo flavor: http://www.funtoo.org Maintained by Daniel Robbins.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Jarzabek
Date: Tue, 31 May 2011 22:19
Date: Tue, 31 May 2011 22:19
7 lines
2094 bytes
2094 bytes
On 31/05/2011 22:24, Andrzej Rosa wrote: > On 2011-05-31, Andrzej Jarzabek<andrzej.jarzabek@gmail.com> wrote: > > [...] i naprawdę nie > rozumiem dlaczego mam nie być w stanie ich zrozumieć. I w to akurat jestem w stanie uwierzyć.
Re: Aplowskich fanbojów zapraszamy na pl.soc.religia
Author: Andrzej Jarzabek
Date: Wed, 01 Jun 2011 11:32
Date: Wed, 01 Jun 2011 11:32
166 lines
10453 bytes
10453 bytes
On May 31, 10:24 pm, Andrzej Rosa <bakt...@yahoo.com> wrote: > On 2011-05-31, Andrzej Jarzabek <andrzej.jarza...@gmail.com> wrote: > > > Bo w publikacjach popularnonaukowych jak się pisze "jest tak-a-tak", > > "odkryto, że..." itd., to jest to właśnie podanie w prostych słowach, że > > taki jest konsensus. W odróżnieniu powiedzmy od stwierdzeń zaczynających > > się od "profesor Iksiński z Instytutu Mniemanologii Stosowanej, uważa > > że...". > > Nikt nie tłumaczy na zasadzie "jest tak a tak, bo wszyscy specjaliści > się co do tego zgadzają". W klimatologii też nie tłumaczy. > Tłumaczy się ludziom eksperymenty i rozumowanie stojące u podstaw > jakiegoś przekonania, Książki popularnonaukowe nie mają w ogóle za zadanie przekonywać laików, że jest tak a nie inaczej. One są kierowane przede wszystkim i tak do ludzi, którzy są przekonani (bo stoi za tym konsesnus) i chcą sobie poczytać jaki właściwie konsensus został osiągnięty. > nie każe się im brać niczego na wiarę. Oczywiście, że się "każe". Jeśli się pisze coś w stylu, że wyniki eksperymentu są zgodne z teorią, bez jednoczesnego podania wzorów i danych doświadczalnych, to czytelnik może jedynie przyjąć na wiarę, że się zgadzają, bo sam nie jest w stanie tego sprawdzić. Dodatkowo całe przedstawione rozumowanie opiera się na całej serii dodatkowych założeń, np. że naukowcy rzetelnie przeprowadzają eksperymenty, rzetelnie zbierają dane i rzetelnie publikują wyniki. > Konsensusu nikt nawet nie przywołuje, są lepsze argumenty. Oczywiście, że się przywołuje, nawet jesli się go tak nie nazywa. > > Popraw mnie jeśli się mylę, ale spośród nieskończonej ilości możliwych > > do wymyślenia matematycznie eleganckich modeli, akurat teorie strun > > należą do wąskiej klasy takich, które mają właściwość bycia uogólnieniem > > innych przyjętych modeli. To, że nie dają żadnych sprawdzalnych > > przewidywań, to osobna sprawa. > > Nawet nie w tym rzecz, że teorii superstrun nie udało się sprawdzić. > Rzecz w tym, że póki co teoretycy jeszcze nie wymyślili żadnego testu > eksperymentalnego, który (choćby praktycznie niemożliwy do > przeprowadzenia) pozwoliłby na zweryfikowanie tej teorii. To jednak nie znaczy, że nie przechodzi przez kryterium zgodności z dotychczasową wiedzą. Jeśli sobie dowolnie wymienisz liczby wymiarów i aksjomaty geometrii to raczej uzyskasz model, który jest "obviously wrong", bo, chociaż może być matematycznie równie elegancki, to z całą pewnością nie może opisywać naszego wszechświata. > >> Nigdy nie czytałeś książki popularnonaukowej o mechanice kwantowej? > >> Gwarantuję Ci, że istotę tej teorii daje się przekazać bez jednego wzoru > >> matematycznego. > > > Takie przedstawienie nie daje jednak _absolutnie żadnych_ podstaw do > > oceny, czy teoria jest poprawna, czy nie. > > Jak nie wnikasz w matematykę, musisz zaufać że inni wniknęli > wystarczająco głęboko. Istotę problemu jesteś w stanie pojąć bez tego. Nie będę się kłócił, co to jest "istota problemu". Jeśli przyjmę twoje rozumienie, to mogę tylko powiedzieć, że "zrozumienie istoty problemu" jest zdecydowanie niewystarczające do oceny, czy teoria lub model dobrze opisują badane zjawisko. Jak sam napisałeś, "musisz zaufać, że inni wniknęli". Pytanie tylko, co się z takim zaufaniem dzieje, jak usłyszysz o kimś, np. trafisz na bloga takiego kogoś, kto twierdzi, że wniknął głęboko i uważą, że to bzdura. > > Do tego niestety trzeba nie > > tylko mieć wzory, ale też posiadać wiedzę pozwalającą te wzory zrozumieć > > i zastosować. > > Właśnie że niespecjalnie. Ba, Einstein wydumał szczególną teorię > względności zupełnie bez matematyki. Wyłączył sobie w mózgu na ten czas moduł matematyczny i bazę wiedzy fizycznej? > Matematyka (Lorentza) pozwoliła ją > tylko ilościowo opisać, istniała zresztą wcześniej. Co więcej - sądzę, że Einstein ją znał. Poza tym to, że do sformułowania początkowego pomysłu na (S)TW nie musiał używać wzorów. Ale żeby jednak stwierdzić, czy ten pomysł daje poprawną i zgodną z dotychczasowymi obserwacjami teorię, to jednak musiał ją sformułować razem z wzorami (nawet jeśli te wzory były reinterpretacją skrótów Lorentza). Dla tekich wzorów STW jest dobrą teorią, alternatywna STW oparta na tym samym pomyśle, ale z innymi wzorami byłaby bzdurą. Żeby stwierdzić, czy tak jest rzeczywiście, musisz nie tylko znać wzory Lorentza, ale też potrafić je poprawnie zastosować do teorii względnosci, np. potrafić przeprowadzić wyliczenia dla tego samego systemu w różnych układach odniesienia (i poradzić sobie np. z problemem paradoksu blixniaków, tak na początek). > Tak swoją drogą - jesteś świadom że Einstein wymyślił szczególną jako > urzędnik trzeciej klasy w szwajcarskim urzędzie patentowym? Jednak z kilkoma istotnymi publikacjami naukowymi, za pasem. Zauważ, że Einstein nie zrobił też tak, że zaczął jeździć z miasta do miasta i na rynku przekonywać gawiedź, żeby nie słuchali establishmentu naukowego, bo on ma lepszą teorię, i nie przedstawiał owej gawiedzi argumentów pozwalających im na ocenę, że STW jest faktycznie lepsza od teorii eteru, i to bez żadnych wzorów. Zamiast tego publikował, i jakos udało mu się tymi publikacjami przekonac establishment do zmiany konsensusu. I tak też ci sugeruję postępować, jeśli ci się to uda, to naprawdę nie będzie miało dla mnie znaczenia, czy masz Ph. D. i posadę na uczelni. [...] > Te wzory są dość proste. Przegryzłem się przez kilkanaście. > Klimatologia to nie rocket surgery. Wybacz Einsteinie, ale dopóki jednak na podstaie przegryzienia się przez kilkanaście wzorów, hobbystycznego czytania prac naukowych i 'klikania' twierdzisz, że ogół naukowców zajmujących się tą dziedziną się myli, to pozwolę sobie przyjąć jako zdecydowanie bardziej prawdopodobną hipotezę, że kilkanaście wzorów nie wystarczy. > Na inny przykład, na statystyce znam się równie źle jak większość > klimatologów, ale jestem w stanie przeczytać publikację, zrozumieć co > implikuje, po czym przeczytać polemikę i zrozumieć jakich elementów nie > kontestuje. A jak nie rozumiem czegoś faktycznie istotnego, wystarczy > klikać i czytać dalej. > > Robisz tak po parę godzin dziennie przez rok/dwa i stajesz się Google Galileo. > Mi się nie chce, ale nie potrzeba do tego doktoratu, > wystarczy odrobina talentu i mnóstwo samozaparcia. No ale tobie się nawet nie chce. Za to chce ci się uwierzyć, że zdanie "eksperta", który sobie przez dwa lata klikał po parę godzin dziennie ma większą wagę niż zdanie praktycznie wszystkich naukowców zajmujących się tematem. > > Wypowiadanie się na temat, którego się nie rozumie, na podstawie > > argumentów skierowanych do ludzi, którzy się na tym znają, to ogólnie > > durny pomysł. > > Podejście które reprezentujesz to nie metoda naukowa, to coś bliższego > organizacji cechowej, gdzie jedynie wtajemniczeni mają dostęp do > sekretów. Nauka tak nie działa, na całe szczęście. Ja nie uprawiam nauki. Ja tylko zauważam, że ty też jej nie uprawiasz, a ludzie, którzy ją uprawiają, dochodzą do wniosków p[rzeciwnych niż twoje. Również nic nie pisałem o sekretach i dostępie, tylko o zrozumieniu. Wiedza jest jak najbardziej dostępna, ale to nie znaczy, że każdy ją rozumie. > Tak swoją drogą, chyba stosunkowo rzadko czytujesz publikacje naukowe? > Gdybyś to robił częściej, raczej nie wyobrażam sobie byś był równie > zacięty w przekonaniu, że człowiek z zewnątrz nie jest w stanie tego > pojąć. Myślę, że nie wydaje mi się, jak tobie, żeby taki płytki poziom "pojęcia" pozwalał na ocenę poprawności publikacji. Owszem, niekiedy w publikacji naukowej jestem w stanie zrozumieć jaką autor stawia tezę i jakimi argumentami ją uzasadnia, ale nie łudzę się, że daje mi to podstawy do zrecenzowania tej publikacji.
Page 1 of 2 • 100 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads