Thread View: pl.hum.polszczyzna
61 messages
61 total messages
Page 1 of 2
Started by tixe
Tue, 15 Apr 2014 16:51
Page 1 of 2 • 61 total messages
pociąg jako określenie tramwaju
Author: tixe
Date: Tue, 15 Apr 2014 16:51
Date: Tue, 15 Apr 2014 16:51
6 lines
1430 bytes
1430 bytes
Na przystanku tramwajowym wisi tabliczka z napisem: Przystanek podwójny, drugi pociąg nie zatrzymuje się podwójnie. Dlaczego ktoś nazwał tramwaj pociągiem? To chyba nie jest zbyt poprawne. Trafniej byłoby napisać drugi tramwaj, lub pojazd, gdyż na tym przystanku zatrzymują się również autobusy.
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Stokrotka
Date: Tue, 15 Apr 2014 17:25
Date: Tue, 15 Apr 2014 17:25
17 lines
2083 bytes
2083 bytes
> Na przystanku tramwajowym wisi tabliczka z napisem: > Przystanek podwójny, drugi pociąg nie zatrzymuje się podwójnie. > > Dlaczego ktoś nazwał tramwaj pociągiem? To chyba nie jest zbyt poprawne. > Trafniej byłoby napisać drugi tramwaj, lub pojazd, gdyż na tym przystanku > zatrzymują się również autobusy. Zgadzam się, że ktoś napisał bardzo niejasno, musiałam 2 razy czytać nim zrozumiałam, i nie tylko w sensie pociagu, ale i tego podwujnego pszystnku i zatszymywania się podwujnego. -- http://ortografia.3-2-1.pl/ w zakładce 'inne' syntezator mowy czytający cyrylicę GdakMini2_01 i program dietetyczny Ananas1_3d (tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom.
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 15 Apr 2014 17:44
Date: Tue, 15 Apr 2014 17:44
17 lines
1668 bytes
1668 bytes
tixe napisał: > Na przystanku tramwajowym wisi tabliczka z napisem: > Przystanek podwójny, drugi pociąg nie zatrzymuje się podwójnie. > > Dlaczego ktoś nazwał tramwaj pociągiem? To chyba nie jest zbyt poprawne. > Trafniej byłoby napisać drugi tramwaj, lub pojazd, gdyż na tym przystanku > zatrzymują się również autobusy. Tramwaj zwany pożądaniem już był (Tennessee Williams, 1947), więc tramwaj zwany pociągiem nie powinien nikogo dziwić. Wszak to wyrazy bliskoznaczne. Jarek -- W mieście jak ryby tramwaje A miasto jak studnia bez dna
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: tixe
Date: Tue, 15 Apr 2014 18:48
Date: Tue, 15 Apr 2014 18:48
27 lines
2149 bytes
2149 bytes
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <jaros@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości news:slrnlkqs0d.oif.jaros@falcon.lasek.waw.pl... > tixe napisał: > >> Na przystanku tramwajowym wisi tabliczka z napisem: >> Przystanek podwójny, drugi pociąg nie zatrzymuje się podwójnie. >> >> Dlaczego ktoś nazwał tramwaj pociągiem? To chyba nie jest zbyt >> poprawne. >> Trafniej byłoby napisać drugi tramwaj, lub pojazd, gdyż na tym >> przystanku >> zatrzymują się również autobusy. > > Tramwaj zwany pożądaniem już był (Tennessee Williams, 1947), więc > tramwaj > zwany pociągiem nie powinien nikogo dziwić. Wszak to wyrazy > bliskoznaczne. W żadnym słowniku dostępnym w internecie nie znalazłem pod hasłem pociąg słowa tramwaj: http://pl.wiktionary.org/wiki/poci%C4%85g http://pl.wikipedia.org/wiki/Poci%C4%85g#pl http://sjp.pl/poci%B1g http://sjp.pwn.pl/szukaj/poci%C4%85g Jak dla mnie tabliczka nadaje się do wymiany.
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Tue, 15 Apr 2014 20:37
Date: Tue, 15 Apr 2014 20:37
19 lines
2074 bytes
2074 bytes
W dniu 2014-04-15 18:51, tixe pisze: > Na przystanku tramwajowym wisi tabliczka z napisem: > Przystanek podwójny, drugi pociąg nie zatrzymuje się podwójnie. > > Dlaczego ktoś nazwał tramwaj pociągiem? To chyba nie jest zbyt > poprawne. Trafniej byłoby napisać drugi tramwaj, lub pojazd, gdyż na > tym przystanku zatrzymują się również autobusy. Takie tabliczki pamiętam jeszcze z dzieciństwa - "przystanek podwójny, pociągi zatrzymują się tylko raz". Też mnie to wtedy dziwiło. Jednak patrząc na słownikową definicję pociągu - "zespół połączonych ze sobą wagonów i lokomotywy albo wagonu silnikowego, odbywający jazdę po wytyczonej trasie, po szynach, lub przygotowany do drogi" - oraz tramwaju - "pojazd o napędzie elektrycznym poruszający się po szynach, używany w komunikacji miejskiej i podmiejskiej" - wszystko się zgadza. Każdy tramwaj jest pociągiem, ale nie każdy pociąg jest tramwajem. Ewa
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 15 Apr 2014 21:04
Date: Tue, 15 Apr 2014 21:04
37 lines
2428 bytes
2428 bytes
tixe napisał: >>> Na przystanku tramwajowym wisi tabliczka z napisem: >>> Przystanek podwójny, drugi pociąg nie zatrzymuje się podwójnie. >>> >>> Dlaczego ktoś nazwał tramwaj pociągiem? To chyba nie jest zbyt >>> poprawne. Trafniej byłoby napisać drugi tramwaj, lub pojazd, >>> gdyż na tym przystanku zatrzymują się również autobusy. >> >> Tramwaj zwany pożądaniem już był (Tennessee Williams, 1947), >> więc tramwaj zwany pociągiem nie powinien nikogo dziwić. >> Wszak to wyrazy bliskoznaczne. > > W żadnym słowniku dostępnym w internecie nie znalazłem pod hasłem > pociąg słowa tramwaj: > http://pl.wiktionary.org/wiki/poci%C4%85g > http://pl.wikipedia.org/wiki/Poci%C4%85g#pl > http://sjp.pl/poci%B1g > http://sjp.pwn.pl/szukaj/poci%C4%85g Trzeba było szukać pod tym hasłem, które podałem. Ja znalazłem. http://synonim.net/synonim/pożądanie Jak najbardziej "pociąg" jest na liście synonimów. > Jak dla mnie tabliczka nadaje się do wymiany. Na razie musi nam wystarczyć, że została wymieniona jako przykład. Jarek -- Na przystanku PKS-u znalezionym już o zmierzchu z piosenkami, jak z włóczęgą łatwo zacząć, trudno przestać
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 15 Apr 2014 21:50
Date: Tue, 15 Apr 2014 21:50
18 lines
2027 bytes
2027 bytes
Pani Ewa napisała: > Też mnie to wtedy dziwiło. Jednak patrząc na słownikową definicję > pociągu - "zespół połączonych ze sobą wagonów i lokomotywy albo wagonu > silnikowego, odbywający jazdę po wytyczonej trasie, po szynach, lub > przygotowany do drogi" - oraz tramwaju - "pojazd o napędzie elektrycznym > poruszający się po szynach, używany w komunikacji miejskiej i > podmiejskiej" - wszystko się zgadza. Każdy tramwaj jest pociągiem, ale > nie każdy pociąg jest tramwajem. Ech te słowniki. O tramwajach pociąganych przez konie tam nie wspomnieli? Jarek -- Droga, która po obu stronach ma rowy, nazywa się szosą. Tak, panowie. Wiecie, co to jest rów? Rów to wykop, nad którym pracuje sporo ludzi. Jest to zagłębienie. Tak. Kopie się rydlami. Wiecie, co to jest rydel?
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Wed, 16 Apr 2014 07:32
Date: Wed, 16 Apr 2014 07:32
22 lines
2167 bytes
2167 bytes
W dniu 2014-04-15 23:50, Jarosław Sokołowski pisze: > Pani Ewa napisała: > >> Też mnie to wtedy dziwiło. Jednak patrząc na słownikową definicję >> pociągu - "zespół połączonych ze sobą wagonów i lokomotywy albo wagonu >> silnikowego, odbywający jazdę po wytyczonej trasie, po szynach, lub >> przygotowany do drogi" - oraz tramwaju - "pojazd o napędzie elektrycznym >> poruszający się po szynach, używany w komunikacji miejskiej i >> podmiejskiej" - wszystko się zgadza. Każdy tramwaj jest pociągiem, ale >> nie każdy pociąg jest tramwajem. > Ech te słowniki. O tramwajach pociąganych przez konie tam nie wspomnieli? Musieliby wspomnieć też o pociągach prowadzonych przez wodzirejów. Za dużo tego wspominania by było. Ewa -- Jedzie pociąg z daleka Na nikogo nie czeka Konduktorze łaskawy Byle nie do Warszawy
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 16 Apr 2014 11:01
Date: Wed, 16 Apr 2014 11:01
32 lines
2375 bytes
2375 bytes
Pani Ewa napisała: >>> Też mnie to wtedy dziwiło. Jednak patrząc na słownikową definicję >>> pociągu - "zespół połączonych ze sobą wagonów i lokomotywy albo wagonu >>> silnikowego, odbywający jazdę po wytyczonej trasie, po szynach, lub >>> przygotowany do drogi" - oraz tramwaju - "pojazd o napędzie elektrycznym >>> poruszający się po szynach, używany w komunikacji miejskiej i >>> podmiejskiej" - wszystko się zgadza. Każdy tramwaj jest pociągiem, ale >>> nie każdy pociąg jest tramwajem. >> Ech te słowniki. O tramwajach pociąganych przez konie tam nie wspomnieli? > > Musieliby wspomnieć też o pociągach prowadzonych przez wodzirejów. Ależ Pani Ewo, od rej i ich wodzenia, to są marynarze! > Za dużo tego wspominania by było. No tak, jeszcze może być pociąg do wódki. To też marynarska rzecz. Jarek PS Moja córka, gdy w dzieciństwie po raz pierwszy zobaczyła przejeżdżający pociąg, zadała rzeczowe pytanie: kto to był ten długi? Myślę, że dziecko daleko lepiej uchwyciło istotę pociągu, niż wszyscy autorzy słowników razem wzięci. -- Tu żaglowce stare Giną na wygnaniu, Wystrzępione wiatrem Aż po drzewce rej.
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Aicha
Date: Sat, 19 Apr 2014 09:08
Date: Sat, 19 Apr 2014 09:08
15 lines
1809 bytes
1809 bytes
W dniu 2014-04-16 13:01, Jarosław Sokołowski pisze: > PS > Moja córka, gdy w dzieciństwie po raz pierwszy zobaczyła przejeżdżający > pociąg, zadała rzeczowe pytanie: kto to był ten długi? Myślę, że dziecko > daleko lepiej uchwyciło istotę pociągu, niż wszyscy autorzy słowników > razem wzięci. Czy ten już się łapie na definicję długiego? http://www.youtube.com/watch?v=ayfZKoY1pOs -- Nie ma na tym świecie bestii podobnej złej kobiecie, chociaż bowiem wśród czworonogów lew jest najsroższy, a wśród wężów drakon najdzikszy, to żadnego z nich nie można porównać ze złą kobietą. (Piotr Komes)
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sat, 19 Apr 2014 11:56
Date: Sat, 19 Apr 2014 11:56
27 lines
2335 bytes
2335 bytes
Aicha napisała: >> Moja córka, gdy w dzieciństwie po raz pierwszy zobaczyła przejeżdżający >> pociąg, zadała rzeczowe pytanie: kto to był ten długi? Myślę, że dziecko >> daleko lepiej uchwyciło istotę pociągu, niż wszyscy autorzy słowników >> razem wzięci. > > Czy ten już się łapie na definicję długiego? > http://www.youtube.com/watch?v=ayfZKoY1pOs To było dawno (nie powiem jak bardzo, kobietom wieku wypominać nie wypada), ale jesem pewien, że tamten był dłuższy. Ale i ten się łapie, razem z tramwajem, przynajmniej na dolne zakresy długiego. Jarek PS Drugą cechą przydatną do definiowania jest 'pociąganie', zawarte w tym słowie. W kilku innych językach słowiańskich używane jest słowo 'vlak', co często Polaków śmieszy. Bo u nas "wleczenie" (się), to też takie pociąganie, ale nieśpieszne. -- Pełne pociągi dni | Na brudnym peronie odejdą jeden za drugim | zapomniane skrzypce grube brzuchy okrętów | ale żeś nie moja zabiorą stare długi | zagraj se na pipce
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Ludek Vasta
Date: Sun, 20 Apr 2014 04:19
Date: Sun, 20 Apr 2014 04:19
13 lines
2180 bytes
2180 bytes
On 19/04/2014 13:56, Jarosław Sokołowski wrote: > Drugą cechą przydatną do definiowania jest 'pociąganie', zawarte w tym > słowie. W kilku innych językach słowiańskich używane jest słowo 'vlak', > co często Polaków śmieszy. Bo u nas "wleczenie" (się), to też takie > pociąganie, ale nieśpieszne. Polskie "ciągnąć" to czeskie "táhnout". Tak więc "pociąg" ~ "potah", co z kolei nas śmieszy, bo "potah" wygląda tak: http://g.denik.cz/59/d2/p2030179-konsky-potah_denik-380.jpg http://nasejizdy.czechian.net/20050703_rumunsko/banat155.jpg Ludek
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sun, 20 Apr 2014 09:49
Date: Sun, 20 Apr 2014 09:49
47 lines
3588 bytes
3588 bytes
Pan Ludek Vasta napisał: >> Drugą cechą przydatną do definiowania jest 'pociąganie', zawarte w tym >> słowie. W kilku innych językach słowiańskich używane jest słowo 'vlak', >> co często Polaków śmieszy. Bo u nas "wleczenie" (się), to też takie >> pociąganie, ale nieśpieszne. > > Polskie "ciągnąć" to czeskie "táhnout". Tak więc "pociąg" ~ "potah", A jak brzmi czeski czasownik, który wiąże się ze słowem "vlak"? I jak bardzo jest on bliskoznaczny z czasownikiem "táhnout"? W polszczyźnie, największa różnica, jaką zauważam między "wlec" a "ciągnąć", jest w efektach. Można coś ciągnąć jak dziadek rzepkę, i nic. Skutek żaden, effectus nullus. Gdy się coś wlecze, musi być ruch. Dajmy na to można kogoś końmi wlec gościńcem. O, wtedy ruch jest duży. Ale może też być, że Antek swoją babę ciągnie za włosy przez całe gumno. Czasownik "wlec" jest więc nadmiarowy, o znaczeniu bardziej wąsko określonym niż "ciągnąć". Bez niego można się obejść. I lud prosty często się obchodzi -- co choćby po Antku widać. > co z kolei nas śmieszy, bo "potah" wygląda tak: Jak coś jest *z kolei*, to na ogół śmieszy. > http://g.denik.cz/59/d2/p2030179-konsky-potah_denik-380.jpg > http://nasejizdy.czechian.net/20050703_rumunsko/banat155.jpg Tu byśmy po polsku powiedzieli "zaprzęg". Rdzeń ten sam, co w czasowniku "sprzęgać". W pociągu też są sprzęgi, które łączą wagony. Można rzec, że są one ze soba sprzężone. Ale nic to nam nie mówi o tym, co się z nimi aktualnie dzieje -- czy są ciągnięte, wleczone, czy stoją na stacji jak ta lokomotywa. Na to, co zaprzężone do zwierzaków z obrazków, mówimy "wóz". Słowianie z południa 'voz' mówią na pociąg. Ale też nie wszyscy. Chorwat powie 'vlak' i będzie się odróżnał od innych z serbsko-chorwackiego obszaru językowego -- Serbów, Bośniaków, Czarnogórców. Najdziwniejsze podejście do kolejnictwa mają Rosjanie. Oni na pociąg mówią "pojezd". A przecież "pojazd", to najbardziej ogólne pojęcie opisujące coś, co ma kółka i na nich się porusza. Jarek -- život je perpetuum mobile a jede stejně rychle jak ty vlaky
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Ludek Vasta
Date: Sun, 20 Apr 2014 11:40
Date: Sun, 20 Apr 2014 11:40
25 lines
2560 bytes
2560 bytes
On 20/04/2014 11:49, Jarosław Sokołowski wrote: > A jak brzmi czeski czasownik, który wiąże się ze słowem "vlak"? I jak > bardzo jest on bliskoznaczny z czasownikiem "táhnout"? Vléci, patrz http://ssjc.ujc.cas.cz/search.php?hledej=Hledat&heslo=vl%C3%A9ci&sti=EMPTY&where=hesla&hsubstr=no > W polszczyźnie, > największa różnica, jaką zauważam między "wlec" a "ciągnąć", jest > w efektach. Te słowa mają tyle znaczeń zależnie od kontekstu, że trudno je tutaj wypisywać. Oto znaczenia czasownika táhnout/táhnouti: http://ssjc.ujc.cas.cz/search.php?heslo=t%C3%A1hnout&sti=93608&where=hesla > Tu byśmy po polsku powiedzieli "zaprzęg". Mamy też słowo "spřežení", można to czasami traktować jako synonim: http://ssjc.ujc.cas.cz/search.php?hledej=Hledat&heslo=sp%C5%99e%C5%BEen%C3%AD&sti=EMPTY&where=hesla&hsubstr=no Ale w przypadku psiego zaprzęgu powiemy tylko "psí spřežení", a nie "psí potah". (Tzn. "psí potah" też istnieje, ale chodzi o wykładzinę do samochodu, na której leży pies.) Ludek
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sun, 20 Apr 2014 18:29
Date: Sun, 20 Apr 2014 18:29
54 lines
4341 bytes
4341 bytes
Pan Ludek Vasta napisał:
>> A jak brzmi czeski czasownik, który wiąże się ze słowem "vlak"?
>> I jak bardzo jest on bliskoznaczny z czasownikiem "táhnout"?
[...]
> Te słowa mają tyle znaczeń zależnie od kontekstu, że trudno je tutaj
> wypisywać.
Od kontekstu może wiele zależeć. W krańcowych przypadkach (np. "trzeba
ten wihajster przetentegować") zależy wszystko -- tak podmiot, jak
i orzeczenie może nie mmieć żadnego 'bezkontekstowego' znaczenia. Ale
to całkiem co innego. Ja zwróciłem teraz uwagę na słowa, które w języku
wczesnosłowiańskim mogły mieć szerokie znaczenie i były powszechnie
używane, a teraz w jednych współczesnych językach zachowały ten charakter,
a w innych nabrały większej specjalizacji. Weźmy słowo "rychło". W czeskim
ma ono swój odpowiednik, którego znaczenie pokrywa się z polskim "szybko".
Rychlík, to taki pociąg, co szybko się wlecze. To znaczy, chciałem poiedzieć,
jedzie szybko. Ale jeśli komuś powiem, że "rychło będę jechał do Pragi", to
wcale nie oznacza, że mam zamiar lekceważyć znaki ograniczenia prędkości,
tylko że mój wyjazd nastąpi niebawem. W polszczyźnie jest to słowo do
zadań specjalnych. Podobnie jest ze słowem "putnik". Dusza Słowiańska
nam podszeptuje co ono znaczy, i co znaczy słowo "put". Droga. Dobrze nam
podszeptuje -- choćby we współczesnym chorwackim "putnik", to po prostu
"podróżny". W polszczyźnie słowo to przetrwało w formmie "pątnik". Ale
stosujemy je wyłącznie do opisania osób podróżujących w celach religijnych.
Specjalizacja, znowu specjalizacja.
> Ale w przypadku psiego zaprzęgu powiemy tylko "psí spřežení", a nie
> "psí potah". (Tzn. "psí potah" też istnieje, ale chodzi o wykładzinę
> do samochodu, na której leży pies.)
Wcześniej przywołany słownik podaje dwa różne znaczenia słowa "potah":
I, -u m. (6. mn. -zích) tažné zvíře n. spřežení tažných zvířat
zapřažených do vozu; přípřež 2, spřež?
II, -u m. (6. mn. -zích) 1. povlak, jímž je potažen nábytek,
kožich ap.; na povrchu umístěná napjatá?
"Zaprzęg" i "powłoka" -- trzeba przyznać -- to są rzeczy, które z pozoru
nic nie łączy. Ciekawym, czy tymi samymi drogami do polszczyzny przybyły
takie określenia, że na przykład coś jest "pociągnięte farbą". Pewnie tak,
bo możemy też powiedzieć "powleczone". I tu leży pies pogrzebany -- nasz
"pociąg", to u Was "vlak", a dla symetrii nasza "powłoka" u was zwana jest
jak "pociąg", czyli "potah".
Jarek
--
Konstruktor Trurl zbudował raz ośmiopiętrowa maszynę rozumną, którą, kiedy
skończył najważniejszą pracę, pociągnął najpierw białym lakierem; potem
narożniki pomalował liliowo, przypatrzył się z daleka i dorobił jeszcze mały
deseń na froncie, a tam, gdzie można sobie było wyobrazić jej czoło, położył
lekki pomarańczowy rzucik.
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Tue, 22 Apr 2014 20:38
Date: Tue, 22 Apr 2014 20:38
11 lines
2103 bytes
2103 bytes
W dniu 2014-04-20 20:29, Jarosław Sokołowski pisze: > "Zaprzęg" i "powłoka" -- trzeba przyznać -- to są rzeczy, które z > pozoru nic nie łączy. Ciekawym, czy tymi samymi drogami do polszczyzny > przybyły takie określenia, że na przykład coś jest "pociągnięte > farbą". Pewnie tak, bo możemy też powiedzieć "powleczone". I tu leży > pies pogrzebany -- nasz "pociąg", to u Was "vlak", a dla symetrii > nasza "powłoka" u was zwana jest jak "pociąg", czyli "potah". Ciekawe, jak jest po czesku "przeciąg". Ewa
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 22 Apr 2014 20:59
Date: Tue, 22 Apr 2014 20:59
16 lines
2176 bytes
2176 bytes
Pani Ewa napisała: >> "Zaprzęg" i "powłoka" -- trzeba przyznać -- to są rzeczy, które z >> pozoru nic nie łączy. Ciekawym, czy tymi samymi drogami do polszczyzny >> przybyły takie określenia, że na przykład coś jest "pociągnięte >> farbą". Pewnie tak, bo możemy też powiedzieć "powleczone". I tu leży >> pies pogrzebany -- nasz "pociąg", to u Was "vlak", a dla symetrii >> nasza "powłoka" u was zwana jest jak "pociąg", czyli "potah". > > Ciekawe, jak jest po czesku "przeciąg". Spodziewam się, że w przeciągu kilku, najwyżej kilkunastu godzin, p. Ludek zaspokoi naszą ciekawość. -- Jarek
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jakub A. Krzewicki
Date: Tue, 22 Apr 2014 23:34
Date: Tue, 22 Apr 2014 23:34
23 lines
2070 bytes
2070 bytes
FEniks wrote: > W dniu 2014-04-20 20:29, Jarosław Sokołowski pisze: >> "Zaprzęg" i "powłoka" -- trzeba przyznać -- to są rzeczy, które z >> pozoru nic nie łączy. Ciekawym, czy tymi samymi drogami do polszczyzny >> przybyły takie określenia, że na przykład coś jest "pociągnięte >> farbą". Pewnie tak, bo możemy też powiedzieć "powleczone". I tu leży >> pies pogrzebany -- nasz "pociąg", to u Was "vlak", a dla symetrii >> nasza "powłoka" u was zwana jest jak "pociąg", czyli "potah". > > Ciekawe, jak jest po czesku "przeciąg". > > Ewa A jak "pociąg" (płciowy)? - Czym różni się panna porządna od nieporządnej? - Do tej pierwszej jest pociąg, do drugiej - kolejka. -- СВЕТ МИР ЗНАНИЕ
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Ludek Vasta
Date: Wed, 23 Apr 2014 06:50
Date: Wed, 23 Apr 2014 06:50
17 lines
2495 bytes
2495 bytes
On 22/04/2014 22:38, FEniks wrote: > Ciekawe, jak jest po czesku "przeciąg". Průvan - od "vanout/wiać". Tam, gdzie jest w polskim "prze-", w czeskim jest "prů-" lub "pře-", przy czym w czeskim jest różnica, kiedy jest "pře-", a kiedy "prů-". Przykład: czeskie "průchod" na polski tłumaczy się jako "przejście", a "přechod" też jako "przejście". Przy czym różnica jest - "přechod" to np. "přechod pro chodce" (przejście dla pieszych), natomiast "průchod", kiedy przechodzimy przez środek/wnętrze, na wskroś. Np. "průchod" to przejście zrobione w murach domu z ulicy na podwórko: http://pivni.info/foto/galery227/stribro-pruchod-do-pivovaru.jpg W polskim na to często mówi się też "brama". Ludek
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Ludek Vasta
Date: Wed, 23 Apr 2014 06:53
Date: Wed, 23 Apr 2014 06:53
8 lines
1939 bytes
1939 bytes
On 23/04/2014 01:34, Jakub A. Krzewicki wrote: > A jak "pociąg" (płciowy)? Ktoś mnie może przyciągać, więc přitažlivost. Jeżeli chodzi o pociąg płciowy, to "pohlavní pud". Pociąg do czegoś, do jakiejś rzeczy lub umiejętności może być náklonnost/sklon. Ludek
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Wed, 23 Apr 2014 10:24
Date: Wed, 23 Apr 2014 10:24
9 lines
2029 bytes
2029 bytes
W dniu 2014-04-23 08:53, Ludek Vasta pisze: > Pociąg do czegoś, do jakiejś rzeczy lub umiejętności może być > náklonnost/sklon. To u nas "skłonność". I chyba częściej do negatywnych zachowań/rzeczy, typu: skłonność do alkoholu, do picia, do przesady, itp. Z bardziej neutralnych przychodzi mi do głowy "skłonność do wzruszeń". ;) Ewa
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Wed, 23 Apr 2014 10:28
Date: Wed, 23 Apr 2014 10:28
22 lines
2633 bytes
2633 bytes
W dniu 2014-04-23 08:50, Ludek Vasta pisze: > On 22/04/2014 22:38, FEniks wrote: >> Ciekawe, jak jest po czesku "przeciąg". > > Průvan - od "vanout/wiać". > > Tam, gdzie jest w polskim "prze-", w czeskim jest "prů-" lub "pře-", > przy czym w czeskim jest różnica, kiedy jest "pře-", a kiedy "prů-". > > Przykład: czeskie "průchod" na polski tłumaczy się jako "przejście", a > "přechod" też jako "przejście". Przy czym różnica jest - "přechod" to > np. "přechod pro chodce" (przejście dla pieszych), natomiast > "průchod", kiedy przechodzimy przez środek/wnętrze, na wskroś. Np. > "průchod" to przejście zrobione w murach domu z ulicy na podwórko: > http://pivni.info/foto/galery227/stribro-pruchod-do-pivovaru.jpg W > polskim na to często mówi się też "brama". U nas też się stosuje w takiej sytuacji słowo "przejście". We Wrocławiu mamy kilka takich przejść, nawet oficjalnie w nazwie - Przejście Garncarskie, Żelaźnicze, Słodowe, Winogronowe. Ewa
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 23 Apr 2014 13:32
Date: Wed, 23 Apr 2014 13:32
34 lines
3383 bytes
3383 bytes
Pani Ewa napisała: >>> Ciekawe, jak jest po czesku "przeciąg". >> >> Průvan - od "vanout/wiać". >> >> Tam, gdzie jest w polskim "prze-", w czeskim jest "prů-" lub "pře-", >> przy czym w czeskim jest różnica, kiedy jest "pře-", a kiedy "prů-". >> >> Przykład: czeskie "průchod" na polski tłumaczy się jako "przejście", a >> "přechod" też jako "przejście". Przy czym różnica jest - "přechod" to >> np. "přechod pro chodce" (przejście dla pieszych), natomiast >> "průchod", kiedy przechodzimy przez środek/wnętrze, na wskroś. Np. >> "průchod" to przejście zrobione w murach domu z ulicy na podwórko: >> http://pivni.info/foto/galery227/stribro-pruchod-do-pivovaru.jpg W >> polskim na to często mówi się też "brama". > > U nas też się stosuje w takiej sytuacji słowo "przejście". We Wrocławiu > mamy kilka takich przejść, nawet oficjalnie w nazwie - Przejście > Garncarskie, Żelaźnicze, Słodowe, Winogronowe. No ale my mamy jedno przejście, a Czesi mają dwa różne -- w zależności od tego, czy idzie się przez dziurę, czy po czymś. To dobry przykład zwiększonej precyzji języka w jakimś konkretnym obszarze. Wcześniej podawałem przykłady takiej podwyższonej precyzji w polszczyźnie. Jarek -- ...i czym się różni Maciąg od Naciągu, a także kto ma najmniejszą w Kosmosie pielownicę wzdłużną i dlaczego pchły smoczkotyłkie mchu jeść nie chcą, i na czym polega gra zwana Balansyer Zadni Ściągany, i ile było ziarenek lwichwostu w tej kupce, co ją Abrukwian Polistny nogą trącił, kiedy się pośliznął na ósmym kilometrze szosy albacjerskiej w Dolinie Wzduchów Szedziwych...
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 23 Apr 2014 13:32
Date: Wed, 23 Apr 2014 13:32
18 lines
2267 bytes
2267 bytes
Pani Ewa napisała: >> Pociąg do czegoś, do jakiejś rzeczy lub umiejętności może być >> náklonnost/sklon. > > To u nas "skłonność". I chyba częściej do negatywnych zachowań/rzeczy, > typu: skłonność do alkoholu, do picia, do przesady, itp. Z bardziej > neutralnych przychodzi mi do głowy "skłonność do wzruszeń". ;) Jestem skłonny przyznać Pani rację. Jarek (jakoś tak to dziwnie zabrzmiało, chyba nikt mi nie uwierzy) -- Żeby w drogę nam nikt nie wsedł I nie przerwał tego stania Hej, kupię se kapelus Wom bedę się kłaniał
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Wed, 23 Apr 2014 14:06
Date: Wed, 23 Apr 2014 14:06
27 lines
3126 bytes
3126 bytes
W dniu 2014-04-23 15:32, Jarosław Sokołowski pisze: > Pani Ewa napisała: > >>>> Ciekawe, jak jest po czesku "przeciąg". >>> Průvan - od "vanout/wiać". >>> >>> Tam, gdzie jest w polskim "prze-", w czeskim jest "prů-" lub "pře-", >>> przy czym w czeskim jest różnica, kiedy jest "pře-", a kiedy "prů-". >>> >>> Przykład: czeskie "průchod" na polski tłumaczy się jako "przejście", a >>> "přechod" też jako "przejście". Przy czym różnica jest - "přechod" to >>> np. "přechod pro chodce" (przejście dla pieszych), natomiast >>> "průchod", kiedy przechodzimy przez środek/wnętrze, na wskroś. Np. >>> "průchod" to przejście zrobione w murach domu z ulicy na podwórko: >>> http://pivni.info/foto/galery227/stribro-pruchod-do-pivovaru.jpg W >>> polskim na to często mówi się też "brama". >> U nas też się stosuje w takiej sytuacji słowo "przejście". We Wrocławiu >> mamy kilka takich przejść, nawet oficjalnie w nazwie - Przejście >> Garncarskie, Żelaźnicze, Słodowe, Winogronowe. > No ale my mamy jedno przejście, a Czesi mają dwa różne -- w zależności > od tego, czy idzie się przez dziurę, czy po czymś. To dobry przykład > zwiększonej precyzji języka w jakimś konkretnym obszarze. Wcześniej > podawałem przykłady takiej podwyższonej precyzji w polszczyźnie. Oczywiście, Panie Jarosławie. Moja uwaga była tylko a' propos bramy. Ewa
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Wed, 23 Apr 2014 14:09
Date: Wed, 23 Apr 2014 14:09
19 lines
2504 bytes
2504 bytes
W dniu 2014-04-23 15:32, Jarosław Sokołowski pisze: > Pani Ewa napisała: > >>> Pociąg do czegoś, do jakiejś rzeczy lub umiejętności może być >>> náklonnost/sklon. >> To u nas "skłonność". I chyba częściej do negatywnych zachowań/rzeczy, >> typu: skłonność do alkoholu, do picia, do przesady, itp. Z bardziej >> neutralnych przychodzi mi do głowy "skłonność do wzruszeń". ;) > Jestem skłonny przyznać Pani rację. Takie właśnie przyznanie zwykle kryje w sobie jakieś "ale". > > Jarek (jakoś tak to dziwnie zabrzmiało, chyba nikt mi nie uwierzy) > Nie uwierzy, ponieważ nie ma Pan tej skłonności, choć bywa Pan skłonny. Ewa
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 23 Apr 2014 18:55
Date: Wed, 23 Apr 2014 18:55
36 lines
3613 bytes
3613 bytes
Pani Ewa napisała: >>>>> Ciekawe, jak jest po czesku "przeciąg". >>>> Průvan - od "vanout/wiać". >>>> >>>> Tam, gdzie jest w polskim "prze-", w czeskim jest "prů-" lub "pře-", >>>> przy czym w czeskim jest różnica, kiedy jest "pře-", a kiedy "prů-". >>>> >>>> Przykład: czeskie "průchod" na polski tłumaczy się jako "przejście", a >>>> "přechod" też jako "przejście". Przy czym różnica jest - "přechod" to >>>> np. "přechod pro chodce" (przejście dla pieszych), natomiast >>>> "průchod", kiedy przechodzimy przez środek/wnętrze, na wskroś. Np. >>>> "průchod" to przejście zrobione w murach domu z ulicy na podwórko: >>>> http://pivni.info/foto/galery227/stribro-pruchod-do-pivovaru.jpg W >>>> polskim na to często mówi się też "brama". >>> U nas też się stosuje w takiej sytuacji słowo "przejście". We Wrocławiu >>> mamy kilka takich przejść, nawet oficjalnie w nazwie - Przejście >>> Garncarskie, Żelaźnicze, Słodowe, Winogronowe. >> No ale my mamy jedno przejście, a Czesi mają dwa różne -- w zależności >> od tego, czy idzie się przez dziurę, czy po czymś. To dobry przykład >> zwiększonej precyzji języka w jakimś konkretnym obszarze. Wcześniej >> podawałem przykłady takiej podwyższonej precyzji w polszczyźnie. > > Oczywiście, Panie Jarosławie. Moja uwaga była tylko a' propos bramy. Ależ Pani Ewo, panaludkowe wyjaśnianie zaczęło się właśnie od tego, że "průchod" na polski tłumaczy się jako "przejście". Dopiero później była wzmianka, że często mówi się też "brama". Ja sobie zawsze bardzo cenię Pani uwagi, ale ta, to doprawdy nie wiem czemu służyła. Jarek -- Front domu to ta część, którą widzimy z ulicy lub z chodnika. Tylnej części domu z trotuaru zobaczyć nie można, o czym łatwo się przekonać, gdy się stanie na jezdni.
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Wed, 23 Apr 2014 19:08
Date: Wed, 23 Apr 2014 19:08
11 lines
2324 bytes
2324 bytes
W dniu 2014-04-23 20:55, Jarosław Sokołowski pisze: > Ależ Pani Ewo, panaludkowe wyjaśnianie zaczęło się właśnie od tego, że > "průchod" na polski tłumaczy się jako "przejście". Dopiero później > była wzmianka, że często mówi się też "brama". Ja sobie zawsze bardzo > cenię Pani uwagi, ale ta, to doprawdy nie wiem czemu służyła. A bo mnie chyba "też" uciekło. Tego na zdjęciu zalinkowanym przez Ludka raczej nie nazwałabym bramą, a przejściem właśnie. Ewa
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 23 Apr 2014 19:09
Date: Wed, 23 Apr 2014 19:09
23 lines
2533 bytes
2533 bytes
Pani Ewa napisała: >>>> Pociąg do czegoś, do jakiejś rzeczy lub umiejętności może być >>>> náklonnost/sklon. >>> To u nas "skłonność". I chyba częściej do negatywnych zachowań/rzeczy, >>> typu: skłonność do alkoholu, do picia, do przesady, itp. Z bardziej >>> neutralnych przychodzi mi do głowy "skłonność do wzruszeń". ;) >> Jestem skłonny przyznać Pani rację. > > Takie właśnie przyznanie zwykle kryje w sobie jakieś "ale". > >> Jarek (jakoś tak to dziwnie zabrzmiało, chyba nikt mi nie uwierzy) > > Nie uwierzy, ponieważ nie ma Pan tej skłonności, choć bywa Pan skłonny. A Pani to zawsze musi znaleźć i wykorzystać momenty mojej słabości! Jarek -- Rzeczywiście tak jak księżyc Ludzie znają mnie tylko z jednej Jesiennej strony
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 23 Apr 2014 19:19
Date: Wed, 23 Apr 2014 19:19
12 lines
2284 bytes
2284 bytes
Pani Ewa napisała: > Tego na zdjęciu zalinkowanym przez Ludka raczej nie nazwałabym > bramą, a przejściem właśnie. Czym w takim razie jest brama? Nie tak ogólnie, tylko w ujęciu kamienicznym? Bo dla mnie, to ona właśnie jest takim przejściem z jednej strony budynku na drugą. Z ulicy na podwórze. To taka dziura w domu, nie w murze -- nad bramą są normalne mieszkania. -- Jarek
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Wed, 23 Apr 2014 19:55
Date: Wed, 23 Apr 2014 19:55
14 lines
2543 bytes
2543 bytes
W dniu 2014-04-23 21:19, Jarosław Sokołowski pisze: > Pani Ewa napisała: > >> Tego na zdjęciu zalinkowanym przez Ludka raczej nie nazwałabym >> bramą, a przejściem właśnie. > Czym w takim razie jest brama? Nie tak ogólnie, tylko w ujęciu > kamienicznym? Bo dla mnie, to ona właśnie jest takim przejściem > z jednej strony budynku na drugą. Z ulicy na podwórze. To taka > dziura w domu, nie w murze -- nad bramą są normalne mieszkania. No nie wiem, ekspertem nie jestem, ale mnie się brama kojarzy z czymś, co można otworzyć i zamknąć. Ewa
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Wed, 23 Apr 2014 19:57
Date: Wed, 23 Apr 2014 19:57
6 lines
2128 bytes
2128 bytes
W dniu 2014-04-23 21:09, Jarosław Sokołowski pisze: > A Pani to zawsze musi znaleźć i wykorzystać momenty mojej słabości! Albowiem mam skłonność do czepialstwa. Ewa
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 23 Apr 2014 20:12
Date: Wed, 23 Apr 2014 20:12
26 lines
3070 bytes
3070 bytes
Pani Ewa napisała: >>> Tego na zdjęciu zalinkowanym przez Ludka raczej nie nazwałabym >>> bramą, a przejściem właśnie. >> Czym w takim razie jest brama? Nie tak ogólnie, tylko w ujęciu >> kamienicznym? Bo dla mnie, to ona właśnie jest takim przejściem >> z jednej strony budynku na drugą. Z ulicy na podwórze. To taka >> dziura w domu, nie w murze -- nad bramą są normalne mieszkania. > > No nie wiem, ekspertem nie jestem, ale mnie się brama kojarzy > z czymś, co można otworzyć i zamknąć. A mnie się przejście kojarzy z czymś, przez co można przejść i iść dalej. Przez typową bramę można najwyżej *wejść* na podwórko, skąd już żadnej drogi w miasto nie ma. Czasem zdarzaja się jednak takie, jak Ostra Brama w Wilnie. Ale mimo tego nikt jej tam "przejściem" nie nazywa. Może nazywanie bram "przejściami", to lokalna wrocławska (lwowska?) specyfika? Jarek -- Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy I w Ostrej świecisz Bramie! Ty, co gród zamkowy Nowogródzki ochraniasz z jego wiernym ludem! Jak mnie dziecko do zdrowia powróciłaś cudem
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 23 Apr 2014 20:15
Date: Wed, 23 Apr 2014 20:15
10 lines
2091 bytes
2091 bytes
Pani Ewa napisała: >> A Pani to zawsze musi znaleźć i wykorzystać momenty mojej słabości! > > Albowiem mam skłonność do czepialstwa. Kłaniam się zatem. -- Jarek
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Thu, 24 Apr 2014 07:28
Date: Thu, 24 Apr 2014 07:28
31 lines
3524 bytes
3524 bytes
W dniu 2014-04-23 22:12, Jarosław Sokołowski pisze: > Pani Ewa napisała: > >>>> Tego na zdjęciu zalinkowanym przez Ludka raczej nie nazwałabym >>>> bramą, a przejściem właśnie. >>> Czym w takim razie jest brama? Nie tak ogólnie, tylko w ujęciu >>> kamienicznym? Bo dla mnie, to ona właśnie jest takim przejściem >>> z jednej strony budynku na drugą. Z ulicy na podwórze. To taka >>> dziura w domu, nie w murze -- nad bramą są normalne mieszkania. >> No nie wiem, ekspertem nie jestem, ale mnie się brama kojarzy >> z czymś, co można otworzyć i zamknąć. > A mnie się przejście kojarzy z czymś, przez co można przejść i iść > dalej. Przez typową bramę można najwyżej *wejść* na podwórko, skąd > już żadnej drogi w miasto nie ma. Czasem zdarzaja się jednak takie, > jak Ostra Brama w Wilnie. Ale mimo tego nikt jej tam "przejściem" > nie nazywa. Może nazywanie bram "przejściami" Oj, nie był Pan chyba we Wrocławiu, Panie Jarosławie! Te przejścia jak najbardziej prowadzą w świat, a na pewno te dwa pierwsze (Garncarskie i Żelaźnicze) będące w samym Rynku. Pozostałych nie przechodziłam, to nie wiem, jakieś remonty tam ostatnio robili, więc może już prowadzą donikąd. Może po prostu inaczej rozumiemy zdjęcie zalinkowane przez Ludka? Według mnie nie ma na nim zwykłej bramy, a właśnie przejście dokądś. > , to lokalna wrocławska > (lwowska?) specyfika? Ba! Być może nawet czeska pozostałość, bo Wrocław przecież miewał różnych panów. Ewa
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 24 Apr 2014 11:41
Date: Thu, 24 Apr 2014 11:41
46 lines
4421 bytes
4421 bytes
Pani Ewa napisała: >>>>> Tego na zdjęciu zalinkowanym przez Ludka raczej nie nazwałabym >>>>> bramą, a przejściem właśnie. >>>> Czym w takim razie jest brama? Nie tak ogólnie, tylko w ujęciu >>>> kamienicznym? Bo dla mnie, to ona właśnie jest takim przejściem >>>> z jednej strony budynku na drugą. Z ulicy na podwórze. To taka >>>> dziura w domu, nie w murze -- nad bramą są normalne mieszkania. >>> No nie wiem, ekspertem nie jestem, ale mnie się brama kojarzy >>> z czymś, co można otworzyć i zamknąć. >> A mnie się przejście kojarzy z czymś, przez co można przejść i iść >> dalej. Przez typową bramę można najwyżej *wejść* na podwórko, skąd >> już żadnej drogi w miasto nie ma. Czasem zdarzaja się jednak takie, >> jak Ostra Brama w Wilnie. Ale mimo tego nikt jej tam "przejściem" >> nie nazywa. Może nazywanie bram "przejściami" > > Oj, nie był Pan chyba we Wrocławiu, Panie Jarosławie! Te przejścia jak > najbardziej prowadzą w świat, a na pewno te dwa pierwsze (Garncarskie i > Żelaźnicze) będące w samym Rynku. Pozostałych nie przechodziłam, to nie > wiem, jakieś remonty tam ostatnio robili, więc może już prowadzą donikąd. > Może po prostu inaczej rozumiemy zdjęcie zalinkowane przez Ludka? Według > mnie nie ma na nim zwykłej bramy, a właśnie przejście dokądś. Przecież napisali, że do piwowaru. Ale znów mnie Pani stawia w kłopotliwej sytuacji i zmusza do tłumaczenia się z czegoś, czego nie powiedziałem. We Wrocławiu bywałem kilka razy, ale przyznam, że słabo się w geografii miasta orientuję. Że macie tam coś na kształt Ostrej Bramy i że mówicie na to "Przejście", już wiem. Ale co z licznymi bezimiennymi průchodami? Najłatwiej będzie to sprawdzić ustalając, czy tak jak w innych miastach, we Wrocławiu wódkę pije się w bramie, czy w przejściu. Pani Ewo, zadanie przed Panią! >> to lokalna wrocławska (lwowska?) specyfika? > > Ba! Być może nawet czeska pozostałość, bo Wrocław przecież miewał > różnych panów. Panta rhei -- tak zwykle w podobnych sytuacjach się mówi. Jarek -- Zwieść cię może ciągnący ulicami tłum, wódka w parku wypita albo zachód słońca, lecz pamiętaj: naprawdę nie dzieje się nic i nie stanie się nic -- aż do końca.
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Thu, 24 Apr 2014 13:55
Date: Thu, 24 Apr 2014 13:55
48 lines
4607 bytes
4607 bytes
W dniu 2014-04-24 13:41, Jarosław Sokołowski pisze: > Pani Ewa napisała: > >>>>>> Tego na zdjęciu zalinkowanym przez Ludka raczej nie nazwałabym >>>>>> bramą, a przejściem właśnie. >>>>> Czym w takim razie jest brama? Nie tak ogólnie, tylko w ujęciu >>>>> kamienicznym? Bo dla mnie, to ona właśnie jest takim przejściem >>>>> z jednej strony budynku na drugą. Z ulicy na podwórze. To taka >>>>> dziura w domu, nie w murze -- nad bramą są normalne mieszkania. >>>> No nie wiem, ekspertem nie jestem, ale mnie się brama kojarzy >>>> z czymś, co można otworzyć i zamknąć. >>> A mnie się przejście kojarzy z czymś, przez co można przejść i iść >>> dalej. Przez typową bramę można najwyżej *wejść* na podwórko, skąd >>> już żadnej drogi w miasto nie ma. Czasem zdarzaja się jednak takie, >>> jak Ostra Brama w Wilnie. Ale mimo tego nikt jej tam "przejściem" >>> nie nazywa. Może nazywanie bram "przejściami" >> Oj, nie był Pan chyba we Wrocławiu, Panie Jarosławie! Te przejścia jak >> najbardziej prowadzą w świat, a na pewno te dwa pierwsze (Garncarskie i >> Żelaźnicze) będące w samym Rynku. Pozostałych nie przechodziłam, to nie >> wiem, jakieś remonty tam ostatnio robili, więc może już prowadzą donikąd. >> Może po prostu inaczej rozumiemy zdjęcie zalinkowane przez Ludka? Według >> mnie nie ma na nim zwykłej bramy, a właśnie przejście dokądś. > Przecież napisali, że do piwowaru. Ale znów mnie Pani stawia w kłopotliwej > sytuacji i zmusza do tłumaczenia się z czegoś, czego nie powiedziałem. > We Wrocławiu bywałem kilka razy, ale przyznam, że słabo się w geografii > miasta orientuję. Że macie tam coś na kształt Ostrej Bramy i że mówicie > na to "Przejście", już wiem. Ale co z licznymi bezimiennymi průchodami? > Najłatwiej będzie to sprawdzić ustalając, czy tak jak w innych miastach, > we Wrocławiu wódkę pije się w bramie, czy w przejściu. Pani Ewo, zadanie > przed Panią! Wódkę oraz tanie wina pija się w bramie a nie w przejściu, a już na pewno nie w Przejściu Garncarskim, bo by Straż Miejska od razu stamtąd sprzątnęła. I o to właśnie mi chodziło. Wnoszę, że chyba się nie rozumiemy. > >>> to lokalna wrocławska (lwowska?) specyfika? >> Ba! Być może nawet czeska pozostałość, bo Wrocław przecież miewał >> różnych panów. > Panta rhei -- tak zwykle w podobnych sytuacjach się mówi. A w bramach rhei najczęściej: wódka, piwo, tanie wino oraz pochodne fizjologiczne. Ewa
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 24 Apr 2014 15:41
Date: Thu, 24 Apr 2014 15:41
66 lines
5314 bytes
5314 bytes
Pani Ewa napisała: >>>>>>> Tego na zdjęciu zalinkowanym przez Ludka raczej nie nazwałabym >>>>>>> bramą, a przejściem właśnie. >>>>>> Czym w takim razie jest brama? Nie tak ogólnie, tylko w ujęciu >>>>>> kamienicznym? Bo dla mnie, to ona właśnie jest takim przejściem >>>>>> z jednej strony budynku na drugą. Z ulicy na podwórze. To taka >>>>>> dziura w domu, nie w murze -- nad bramą są normalne mieszkania. >>>>> No nie wiem, ekspertem nie jestem, ale mnie się brama kojarzy >>>>> z czymś, co można otworzyć i zamknąć. >>>> A mnie się przejście kojarzy z czymś, przez co można przejść i iść >>>> dalej. Przez typową bramę można najwyżej *wejść* na podwórko, skąd >>>> już żadnej drogi w miasto nie ma. Czasem zdarzaja się jednak takie, >>>> jak Ostra Brama w Wilnie. Ale mimo tego nikt jej tam "przejściem" >>>> nie nazywa. Może nazywanie bram "przejściami" >>> Oj, nie był Pan chyba we Wrocławiu, Panie Jarosławie! Te przejścia jak >>> najbardziej prowadzą w świat, a na pewno te dwa pierwsze (Garncarskie i >>> Żelaźnicze) będące w samym Rynku. Pozostałych nie przechodziłam, to nie >>> wiem, jakieś remonty tam ostatnio robili, więc może już prowadzą donikąd. >>> Może po prostu inaczej rozumiemy zdjęcie zalinkowane przez Ludka? Według >>> mnie nie ma na nim zwykłej bramy, a właśnie przejście dokądś. >> Przecież napisali, że do piwowaru. Ale znów mnie Pani stawia w kłopotliwej >> sytuacji i zmusza do tłumaczenia się z czegoś, czego nie powiedziałem. >> We Wrocławiu bywałem kilka razy, ale przyznam, że słabo się w geografii >> miasta orientuję. Że macie tam coś na kształt Ostrej Bramy i że mówicie >> na to "Przejście", już wiem. Ale co z licznymi bezimiennymi průchodami? >> Najłatwiej będzie to sprawdzić ustalając, czy tak jak w innych miastach, >> we Wrocławiu wódkę pije się w bramie, czy w przejściu. Pani Ewo, zadanie >> przed Panią! > > Wódkę oraz tanie wina pija się w bramie a nie w przejściu, a już na > pewno nie w Przejściu Garncarskim, bo by Straż Miejska od razu stamtąd > sprzątnęła. Znowu będziemy musieli skorzystać z konsultacji p. Ludka, albo udać się na badania terenowe do Pragi. Wstępnie zakładam, że tam właściwym miejscem dla tych czynności jest průchod, a nie jakaś "brama". > I o to właśnie mi chodziło. Mnie znowu chodziło o specjalizację językową, której się czepiłem jak pijany płotu. W Pradze mają průchody na podwórka i między ulicami, w Wilnie taką rolę spełniaja bramy, a w języku wrocławskim -- być może -- są wyspecjalizowane przejścia międzyuliczne oraz bramy podwórzowe. > Wnoszę, że chyba się nie rozumiemy. Bez wódki nie razbieriosz. Od razu mówiłem, trzeba było mnie słuchać. >>>> to lokalna wrocławska (lwowska?) specyfika? >>> Ba! Być może nawet czeska pozostałość, bo Wrocław przecież miewał >>> różnych panów. >> Panta rhei -- tak zwykle w podobnych sytuacjach się mówi. > > A w bramach rhei najczęściej: wódka, piwo, tanie wino oraz pochodne > fizjologiczne. Sprawdzić czy nie Ostra (ta Brama). Jarek -- Pijmy tanie wino, zatrzymajmy czas Zaśpiewajmy stare pieśni Nim historia zrobi szwoleżerów z nas Albo zrobi z nas naleśnik
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Ludek Vasta
Date: Thu, 24 Apr 2014 20:48
Date: Thu, 24 Apr 2014 20:48
6 lines
2351 bytes
2351 bytes
On 24/04/2014 17:41, Jarosław Sokołowski wrote: > Znowu będziemy musieli skorzystać z konsultacji p. Ludka, albo udać Jarek zrozumiał dobrze, co pisałem. Ludek
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 24 Apr 2014 23:25
Date: Thu, 24 Apr 2014 23:25
42 lines
3779 bytes
3779 bytes
Pan Ludek Vasta napisał: >> Znowu będziemy musieli skorzystać z konsultacji p. Ludka > > Jarek zrozumiał dobrze, co pisałem. Zachęcony tamtą konsultacją postanowiłem poszlajać się trochę po praskich bramach. Wy tam macie průchody, ale też i průjezdy, które od siebie doskonale odróżniacie! Železnýmu už to bylo všechno jedno. Tak jak šli přes Poříč, kolem Rozvařilů, Železný skočil do průjezdu a ztratil se mu průchodem a zkazil kaučukovýmu dědkovi tu velikou radost, až ho bude sázet do arestu. Ten tekst zgubił nieco tłumacza, choć to dobry tłumacz. Przełożył on go tak: Żeleznemu już było wszystko jedno. Więc gdy szli przez Porzecze koło piwiarni Rozvarzilów, Żelezny skoczył w bramę, znikł jak kamfora i popsuł dziadydze uciechę osadzenia go w areszcie. Skoczył w przejazd, a potem zwiał kauczukowemu dziadydze przejściem -- kto by się w takich zawiłościach połapał. Więc bez wdawania się w zbędne szczegóły, "zniknięcie jak kamfora" musi nam wystarczyć. Potem rzuciło mnie pod Bramę Prochową. Po czesku "Prašná brána". I tu odkrycie kolejne -- "bramę" też macie, tyle że przez "n" pisaną. Jak nic, to pochodzi od czasownika "bránit", czyli "bronić" -- brána, to okazała budowla wkomponowana gdzieś w mury obronne, a nie jakiś byle průchod, průjezd, czy inna dziura w kamienicy. Nasza brama jest albo zaimportowana kiedyś z czeskiego, albo powstała w polszczyźnie w sposób analogiczny. Współcześnie słowo to zostało zdegradowane i może służyć nazwaniu byle bramy garażowej. Jarek -- Wieczór zapada szybko, koniec mojej śpiewki. Walają się po ziemi papierowe chorągiewki. Pół smętnie, a pół śmiesznie zwisa z jakiejś bramy Napis biało-czerwony: "Serdecznie witamy!"
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Ludek Vasta
Date: Fri, 25 Apr 2014 05:32
Date: Fri, 25 Apr 2014 05:32
29 lines
3725 bytes
3725 bytes
On 25/04/2014 01:25, Jarosław Sokołowski wrote: > Zachęcony tamtą konsultacją postanowiłem poszlajać się trochę po > praskich bramach. Wy tam macie průchody, ale też i průjezdy, które > od siebie doskonale odróżniacie! Nie tylko průjezd (gdzie można przejechać) i průchod (gdzie można przejść), ale mamy nawet "průlez" - np. do dużych pojemników/zasobników lub dla kota w drzwiach lub do czołgu. A gdzie nie da się nawet wleźć, to tam przynajmniej przezieramy "průzor(em)". Mamy też průplav (sztuczna droga wodna - np. Panamský průplav, Suezský průplav), więc "przekop" (průkop) przez ląd, żeby móc przez ten ląd przepłynąć. Słowo "průliv" jest podobne, ale znaczy co innego - to naturalne zwężenie drogi wodnej - Gibraltarský průliv. Skoro to zwężenie, to mogłoby się wydawać, że to powinno nazywać się úžina, ale úžina to tylko ta najwęższa część průlivu (Calaiská úžina). Oczywiście najbardziej precyzyjnie tych słów używają fachowcy (geografowie), zwykli ludzie nie przykładają takiej wagi ścisłemu znaczeniu tych słów i czasami je sobie mylą lub traktują je jako synonimy (tak jak w polskim bateria/akumulator dla wielu są synonimami). > Potem rzuciło mnie pod Bramę Prochową. Po czesku "Prašná brána". > I tu odkrycie kolejne -- "bramę" też macie, tyle że przez "n" pisaną. > Jak nic, to pochodzi od czasownika "bránit", czyli "bronić" -- brána, U nas brána to albo te drzwi (vrata), albo cały budynek, jak słusznie zauważyłeś. (Oraz w sporcie bramka, którą broni brankář.) Ludek
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Fri, 25 Apr 2014 07:08
Date: Fri, 25 Apr 2014 07:08
19 lines
3353 bytes
3353 bytes
W dniu 2014-04-24 17:41, Jarosław Sokołowski pisze: > Znowu będziemy musieli skorzystać z konsultacji p. Ludka, albo udać > się na badania terenowe do Pragi. Wstępnie zakładam, że tam właściwym > miejscem dla tych czynności jest průchod, a nie jakaś "brama". >> I o to właśnie mi chodziło. > Mnie znowu chodziło o specjalizację językową, której się czepiłem jak > pijany płotu. W Pradze mają průchody na podwórka i między ulicami, > w Wilnie taką rolę spełniaja bramy, a w języku wrocławskim -- być może > -- są wyspecjalizowane przejścia międzyuliczne oraz bramy podwórzowe. No i mnie też chodziło o specjalizację językową. My też ją mamy w tych kwestiach, w moim odczuciu, ale oczywiście innego rodzaju niż Czesi. Nie mamy dwóch rodzajów przejść wprawdzie, ale mamy bramę i przejście. Każda brama jest oczywiście jakimś przejściem, ale nie każde przejście nazwałabym bramą (np. Ostrej Bramy bym tak z własnej woli nie nazwała). I w sumie do tego tylko sprowadzała się moja uwaga do Ludka na samym początku, którą to uwagę Pan zakwestionował i zrobił się z tego czeski film. Ewa
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Fri, 25 Apr 2014 07:16
Date: Fri, 25 Apr 2014 07:16
41 lines
3874 bytes
3874 bytes
W dniu 2014-04-25 01:25, Jarosław Sokołowski pisze: > Pan Ludek Vasta napisał: > >>> Znowu będziemy musieli skorzystać z konsultacji p. Ludka >> Jarek zrozumiał dobrze, co pisałem. > Zachęcony tamtą konsultacją postanowiłem poszlajać się trochę po > praskich bramach. Wy tam macie průchody, ale też i průjezdy, które > od siebie doskonale odróżniacie! > > Železnýmu už to bylo všechno jedno. Tak jak šli přes Poříč, > kolem Rozvařilů, Železný skočil do průjezdu a ztratil se mu > průchodem a zkazil kaučukovýmu dědkovi tu velikou radost, > až ho bude sázet do arestu. > > Ten tekst zgubił nieco tłumacza, choć to dobry tłumacz. Przełożył > on go tak: > > Żeleznemu już było wszystko jedno. Więc gdy szli przez Porzecze > koło piwiarni Rozvarzilów, Żelezny skoczył w bramę, znikł jak > kamfora i popsuł dziadydze uciechę osadzenia go w areszcie. Tłumacz widocznie miał w tej sprawie odczucia podobne do moich. > Potem rzuciło mnie pod Bramę Prochową. Po czesku "Prašná brána". > I tu odkrycie kolejne -- "bramę" też macie, tyle że przez "n" pisaną. > Jak nic, to pochodzi od czasownika "bránit", czyli "bronić" -- brána, > to okazała budowla wkomponowana gdzieś w mury obronne, a nie jakiś > byle průchod, průjezd, czy inna dziura w kamienicy. Nasza brama jest > albo zaimportowana kiedyś z czeskiego, albo powstała w polszczyźnie > w sposób analogiczny. Wystarczyło udać się do Krakowa, tam też są bramy w tym znaczeniu. http://pl.wikipedia.org/wiki/Brama_Floria%C5%84ska_w_Krakowie > Współcześnie słowo to zostało zdegradowane > i może służyć nazwaniu byle bramy garażowej. Słowa mają tę cechę wspólną z pieniędzmi, że się dewaluują. Ewa
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Fri, 25 Apr 2014 07:41
Date: Fri, 25 Apr 2014 07:41
31 lines
3901 bytes
3901 bytes
W dniu 2014-04-25 09:08, FEniks pisze: > W dniu 2014-04-24 17:41, Jarosław Sokołowski pisze: >> Znowu będziemy musieli skorzystać z konsultacji p. Ludka, albo udać >> się na badania terenowe do Pragi. Wstępnie zakładam, że tam właściwym >> miejscem dla tych czynności jest průchod, a nie jakaś "brama". >>> I o to właśnie mi chodziło. >> Mnie znowu chodziło o specjalizację językową, której się czepiłem jak >> pijany płotu. W Pradze mają průchody na podwórka i między ulicami, >> w Wilnie taką rolę spełniaja bramy, a w języku wrocławskim -- być może >> -- są wyspecjalizowane przejścia międzyuliczne oraz bramy podwórzowe. > > No i mnie też chodziło o specjalizację językową. My też ją mamy w tych > kwestiach, w moim odczuciu, ale oczywiście innego rodzaju niż Czesi. > Nie mamy dwóch rodzajów przejść wprawdzie, ale mamy bramę i przejście. > Każda brama jest oczywiście jakimś przejściem, ale nie każde przejście > nazwałabym bramą (np. Ostrej Bramy bym tak z własnej woli nie > nazwała). I w sumie do tego tylko sprowadzała się moja uwaga do Ludka > na samym początku, którą to uwagę Pan zakwestionował i zrobił się z > tego czeski film. Po chwili zastanowienia nad różnicami pomiędzy bramą a przejściem stwierdzam, że bramą nazywamy takie przejście, które ma na celu - jak Pan słusznie zauważył - obronę przed ewentualnym wtargnięciem. Czyli coś, co można otworzyć, ale w razie czego też zamknąć. I w tym sensie historycznie tak było z Ostrą Bramą, z Bramą Floriańską, i z Bramą Prochową pewnie też. I tutaj jak najbardziej brama garażowa też się mieści, o zgrozo! Natomiast przejście nie pełni takiej funkcji, a wręcz odwrotnie - nawet skraca drogę - jak w przypadku Przejścia Garncarskiego we Wrocławiu. Ewa
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Ludek Vasta
Date: Fri, 25 Apr 2014 09:02
Date: Fri, 25 Apr 2014 09:02
17 lines
2927 bytes
2927 bytes
On 25/04/2014 09:41, FEniks wrote: > Po chwili zastanowienia nad różnicami pomiędzy bramą a przejściem > stwierdzam, że bramą nazywamy takie przejście, które ma na celu - jak > Pan słusznie zauważył - obronę przed ewentualnym wtargnięciem. W powyższej sytuacji czeskim brána tylko te drzwi/wrota, a ów korytarz pod budynkiem (mieszkalnym, biurowym) to już "průjezd/průchod". A takie bardzo długie przejścia, które łącza kilka budynków i gdzie bywają też sklepy, to nazywamy z chyba francuska "pasáž". Oto lista praskich pasażów: http://cs.wikipedia.org/wiki/Seznam_pra%C5%BEsk%C3%BDch_pas%C3%A1%C5%BE%C3%AD Tu widać sporo pasażów w okolicy praskiego placu Wacława - są zaznaczone kropkami: http://mapy.cz/s/9JDJ Ludek
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 25 Apr 2014 10:34
Date: Fri, 25 Apr 2014 10:34
78 lines
5556 bytes
5556 bytes
Pan Ludek Vasta napisał: >> Zachęcony tamtą konsultacją postanowiłem poszlajać się trochę po >> praskich bramach. Wy tam macie průchody, ale też i průjezdy, które >> od siebie doskonale odróżniacie! > > Nie tylko průjezd (gdzie można przejechać) i průchod (gdzie można > przejść), ale mamy nawet "průlez" - np. do dużych pojemników/zasobników > lub dla kota w drzwiach lub do czołgu. Wiem, że průchod służy do poruszania się pieszych, a przez průjezd można przeprawić się koleśnie, jednak patrząc na architekturę starych miast, trudno te dwie rzeczy od razu odróżnić. Ciekawe, czy wraz z ustawianiem nowych znaków drogowych průjezdy stają się průchodami również w mowie. Widzę też, że nasze języki mają podobne podejście do spraw związanych z poruszaniem się. Porządny człowiek chodzi (panna Aniela, to wręcz stąpa!). Natomiast kot czy inny czołgista może najwyżej łazić. Tak samo nieszczęśnik, który musi odwiedzać różne dziwne miejsca. Nie omieszkam zaznaczyć, że u nas specjalizacja poczyniła większe postępy -- mamy "właz do kanału" i "wyłaz dachowy". Na południu mają do tego podejście zgoła odmienne. W chorwackim są słowa "ulaz"/"izlaz", które ogólnie oznaczają input/output. Izlaz może być z autostrady (dla samochodów), ale równie dobrze z budynku czy autobusu. > A gdzie nie da się nawet wleźć, to tam przynajmniej przezieramy > "průzor(em)". "Przezior" jest częścią składową imagineskopu, czyli przyboru do powiększania wyobraźni -- składa się on z przezioru właśnie, substancji okalającej oraz trzymadła. Natomiast dla Chorwata "prozor", to po prostu okno. > Mamy też průplav (sztuczna droga wodna - np. Panamský průplav, > Suezský průplav), więc "przekop" (průkop) przez ląd, żeby móc > przez ten ląd przepłynąć. Czech chowany jest na sucho, nawet bardziej niż przeciętny Polak. U nas szczury lądowe mówią, gdy im się taka okoliczność trafi, że "płynęli przez zatokę". Ale nie morski wilk. Marynarz powie, że "szli przez Atlantyk na Gwadelupę". > Słowo "průliv" jest podobne, ale znaczy co innego - to naturalne > zwężenie drogi wodnej - Gibraltarský průliv. Przelew, to my mamy w wannie. Wanna też jest pożytecznym urządzeniem, ale gdzież jej tam do Gibraltaru! > Skoro to zwężenie, to mogłoby się wydawać, że to powinno nazywać się > úžina, ale úžina to tylko ta najwęższa część průlivu (Calaiská úžina). No tak, cieśnina. Wiarę w przedrostki przywraca "przesmyk", który jest jakby jej odwrotnością. >> Potem rzuciło mnie pod Bramę Prochową. Po czesku "Prašná brána". >> I tu odkrycie kolejne -- "bramę" też macie, tyle że przez "n" pisaną. >> Jak nic, to pochodzi od czasownika "bránit", czyli "bronić" -- brána, > > U nas brána to albo te drzwi (vrata) Też mówimy "brama garażowa" albo "wrota garażowe", co stało się wręcz synonimami. Ale w ścisłym podejściu "brama" jest dziurą w murze, a wrota, to ta decha, która ją zakrywa. > (Oraz w sporcie bramka, którą broni brankář.) Tu nastąpił powrót do źródeł -- brankář znowu musi czegoś bronić. Ciekawe, czy jest to całkiem nowe słowo, czy używane było w dawnej terminologii wojskowej. Jarek -- Bramkarzu, młody bramkarzu, Pobladłeś jak trup na cmentarzu, Uważaj, bo pędzą wrogowie, Już są na naszej niestety połowie!
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Fri, 25 Apr 2014 10:44
Date: Fri, 25 Apr 2014 10:44
24 lines
3154 bytes
3154 bytes
W dniu 2014-04-25 11:02, Ludek Vasta pisze: > On 25/04/2014 09:41, FEniks wrote: >> Po chwili zastanowienia nad różnicami pomiędzy bramą a przejściem >> stwierdzam, że bramą nazywamy takie przejście, które ma na celu - jak >> Pan słusznie zauważył - obronę przed ewentualnym wtargnięciem. > > W powyższej sytuacji czeskim brána tylko te drzwi/wrota, a ów korytarz > pod budynkiem (mieszkalnym, biurowym) to już "průjezd/průchod". > > A takie bardzo długie przejścia, które łącza kilka budynków i gdzie > bywają też sklepy, to nazywamy z chyba francuska "pasáž". Oto lista > praskich pasażów: > http://cs.wikipedia.org/wiki/Seznam_pra%C5%BEsk%C3%BDch_pas%C3%A1%C5%BE%C3%AD Pasaże też mamy, także w tym znaczeniu jako długie przejścia między budynkami, handlowe albo rozrywkowe, np. Pasaż Pod Błękitnym Słońcem http://dolny-slask.org.pl/3516272,foto.html Pasaż Niepolda http://www.przewodnik.e-wyjazd.pl/miejsce/pasaz-niepolda-wroclaw,R7DZ.html (który wg mnie jest raczej podwórkiem) czy nawet Pasaż Grunwaldzki http://www.thecity.com.pl/Obiekty-handlowe/Wiadomosci/Echo-Investment-rozbuduje-Pasaz-Grunwaldzki Ewa
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Ludek Vasta
Date: Fri, 25 Apr 2014 10:56
Date: Fri, 25 Apr 2014 10:56
26 lines
3268 bytes
3268 bytes
On 25/04/2014 12:34, Jarosław Sokołowski wrote: > Wiem, że průchod służy do poruszania się pieszych, a przez průjezd > można przeprawić się koleśnie, jednak patrząc na architekturę starych > miast, trudno te dwie rzeczy od razu odróżnić. Rzeczy może trudno odróżnić, ale czynność można łatwo odróżnić, więc stąd też dwa różne znaki - jeden to znak drogowi, a drugi to znak BHP. http://getowood.wbs.cz/DSCF4585.jpg http://www.bezpecnostni-tabulky-shop.cz/uploads/images_products_large/95.jpg > No tak, cieśnina. Wiarę w przedrostki przywraca "przesmyk", który jest > jakby jej odwrotnością. A na "przesmyk" mówimy "šíje": Karelská šíje. >> (Oraz w sporcie bramka, którą broni brankář.) > > Tu nastąpił powrót do źródeł -- brankář znowu musi czegoś bronić. Ciekawe, > czy jest to całkiem nowe słowo, czy używane było w dawnej terminologii > wojskowej. Skoro macie bramkę i bramkarza, to dokończcie transformację - niech bramkarz bramkę broMi. Ludek
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 25 Apr 2014 11:12
Date: Fri, 25 Apr 2014 11:12
16 lines
2479 bytes
2479 bytes
Pan Ludek Vasta napisał: > A na "przesmyk" mówimy "šíje": Karelská šíje. Ładnie mówicie. My mamy Gęsią Szyję w Tatrach. > Skoro macie bramkę i bramkarza, to dokończcie transformację > - niech bramkarz bramkę broMi. Stokrotne dzięki za nowe pomysły reformy językowej! Jarek -- -- Czy brom brała pani już dzisiaj? -- Nie, panie doktorze, jeszcze nie brombrałam.
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: FEniks
Date: Fri, 25 Apr 2014 11:16
Date: Fri, 25 Apr 2014 11:16
8 lines
2402 bytes
2402 bytes
W dniu 2014-04-25 12:56, Ludek Vasta pisze: > > Skoro macie bramkę i bramkarza, to dokończcie transformację - niech > bramkarz bramkę broMi. Moglibyśmy iść w drugą stronę, a wtedy broniłby branki. Ewa
Re: pociąg jako określenie tramwaju
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 25 Apr 2014 11:29
Date: Fri, 25 Apr 2014 11:29
25 lines
3180 bytes
3180 bytes
Pan Ludek Vasta napisał: >> Po chwili zastanowienia nad różnicami pomiędzy bramą a przejściem >> stwierdzam, że bramą nazywamy takie przejście, które ma na celu >> - jak Pan słusznie zauważył - obronę przed ewentualnym wtargnięciem. > > W powyższej sytuacji czeskim brána tylko te drzwi/wrota, a ów korytarz > pod budynkiem (mieszkalnym, biurowym) to już "průjezd/průchod". Czyli Prašná brána, to taki przekładaniec. Cały bydynek jest bramą, ma w środku dziurę, która jest przejazdem, a dziura ta kiedyś zatykana była także bramą. > A takie bardzo długie przejścia, które łącza kilka budynków i gdzie > bywają też sklepy, to nazywamy z chyba francuska "pasáž". Oto lista > praskich pasażów: > http://cs.wikipedia.org/wiki/Seznam_pra%C5%BEsk%C3%BDch_pas%C3%A1%C5%BE%C3%AD Pierwowzoru takich pasaży szukać należy w Mediolanie. Tam w połowie XIX wieku dwie krzyżujące się ulice zabudowano kilkupiętrowymi kamienicami i przykryto szklanym dachem na stalowej konstrukcji. Ale nazwano to Galerią Wiktora Emanuela. Tak jak współczesne nam galerie handlowe. -- Jarek
Page 1 of 2 • 61 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads