🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.hum.polszczyzna
98 messages
98 total messages Page 1 of 2 Started by Stokrotka Sun, 15 Sep 2013 13:55
Page 1 of 2 • 98 total messages
Upraszczanie się języka.
#123409
Author: Stokrotka
Date: Sun, 15 Sep 2013 13:55
18 lines
1943 bytes
W ostatnim Słowniku polsko-polskim były pszykłądy na zanikanie wyrażeń, 
części gramatyki umożliwiającej precyzyjniejsze wyrażanie się niż obecnie 
pszyjęte.
Konkretnie był wymieniony czas zapszeszły, liczba podwujna(?), a wiadomo, że 
jest to zjawisko dość częste.

Wydaje się , że podstawową pszyczyną jest zanik analfabetyzmu.
Dopuki ludzie nie umieli pisać i czytać woleli zapamętaj krutszy, a 
precyzyjniejszy tekst co umożliwiała trudniejsza, ale precyzyjniejsza niż 
obecnie gramatyka.
Gdy potrafimy pisać i czytać długość tekstu do pszekazania pszetaje mieć 
znaczenie,
pozostają w użyciu formy prostsze, a popularniejsze.

-- 
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/ 
Re: Upraszczanie się języka.
#123410
Author: MarK
Date: Sun, 15 Sep 2013 15:40
29 lines
2202 bytes
Użytkownik "Stokrotka" <ortografia.nowa@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:5235bc69$0$1469$65785112@news.neostrada.pl...
>W ostatnim Słowniku polsko-polskim były pszykłądy na zanikanie wyrażeń, 
>części gramatyki umożliwiającej precyzyjniejsze wyrażanie się niż obecnie 
>pszyjęte.
> Konkretnie był wymieniony czas zapszeszły, liczba podwujna(?), a wiadomo, 
> że jest to zjawisko dość częste.
>
> Wydaje się , że podstawową pszyczyną jest zanik analfabetyzmu.
> Dopuki ludzie nie umieli pisać i czytać woleli zapamętaj krutszy, a 
> precyzyjniejszy tekst co umożliwiała trudniejsza, ale precyzyjniejsza niż 
> obecnie gramatyka.
> Gdy potrafimy pisać i czytać długość tekstu do pszekazania pszetaje mieć 
> znaczenie,
> pozostają w użyciu formy prostsze, a popularniejsze.
>
> -- 
> (tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
> Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
> nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/



>Wydaje się , że podstawową pszyczyną jest zanik analfabetyzmu.

Czytając Twoje teksty całkowicie nie zgadzam się z tą tezą ...

-- 
Marek
Re: Upraszczanie się języka.
#123411
Author: Aicha
Date: Sun, 15 Sep 2013 22:48
12 lines
1491 bytes
W dniu 2013-09-15 17:40, MarK pisze:

>> Wydaje się , że podstawową pszyczyną jest zanik analfabetyzmu.
>
> Czytając Twoje teksty całkowicie nie zgadzam się z tą tezą ...

Ja bym polimeryzowała - to raczej wtórny analfabetyzm.

-- 
Nie ma na tym świecie bestii podobnej złej kobiecie, chociaż bowiem
wśród czworonogów lew jest najsroższy, a wśród wężów drakon najdzikszy,
to żadnego z nich nie można porównać ze złą kobietą. (Piotr Komes)
Re: Upraszczanie się języka.
#123412
Author: Chiron
Date: Mon, 16 Sep 2013 05:31
19 lines
1569 bytes
Użytkownik "Aicha" <blueberry37.nagmailu@to.ja> napisał w wiadomości 
news:l15dgq$735$1@usenet.news.interia.pl...
>W dniu 2013-09-15 17:40, MarK pisze:
>
>>> Wydaje się , że podstawową pszyczyną jest zanik analfabetyzmu.
>>
>> Czytając Twoje teksty całkowicie nie zgadzam się z tą tezą ...
>
> Ja bym polimeryzowała - to raczej wtórny analfabetyzm.
>
:-))
-- 
--

"Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi 
teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość."
G. Orwell

Chiron
Re: Upraszczanie się języka.
#123413
Author: Qrczak
Date: Mon, 16 Sep 2013 12:28
21 lines
1975 bytes
Dnia 2013-09-15 15:55, obywatel Stokrotka uprzejmie donosi:
> W ostatnim Słowniku polsko-polskim były pszykłądy na zanikanie wyrażeń,
> części gramatyki umożliwiającej precyzyjniejsze wyrażanie się niż
> obecnie pszyjęte.
> Konkretnie był wymieniony czas zapszeszły, liczba podwujna(?), a
> wiadomo, że jest to zjawisko dość częste.
>
> Wydaje się , że podstawową pszyczyną jest zanik analfabetyzmu.
> Dopuki ludzie nie umieli pisać i czytać woleli zapamętaj krutszy, a
> precyzyjniejszy tekst co umożliwiała trudniejsza, ale precyzyjniejsza
> niż obecnie gramatyka.
> Gdy potrafimy pisać i czytać długość tekstu do pszekazania pszetaje mieć
> znaczenie,
> pozostają w użyciu formy prostsze, a popularniejsze.

Ić stont.
Zakumała?

Q
-- 
krótko mówiąc
Re: Upraszczanie się języka.
#123414
Author: Trybun
Date: Tue, 17 Sep 2013 07:01
20 lines
2058 bytes
W dniu 2013-09-15 15:55, Stokrotka pisze:
> W ostatnim Słowniku polsko-polskim były pszykłądy na zanikanie 
> wyrażeń, części gramatyki umożliwiającej precyzyjniejsze wyrażanie się 
> niż obecnie pszyjęte.
> Konkretnie był wymieniony czas zapszeszły, liczba podwujna(?), a 
> wiadomo, że jest to zjawisko dość częste.
>
> Wydaje się , że podstawową pszyczyną jest zanik analfabetyzmu.
> Dopuki ludzie nie umieli pisać i czytać woleli zapamętaj krutszy, a 
> precyzyjniejszy tekst co umożliwiała trudniejsza, ale precyzyjniejsza 
> niż obecnie gramatyka.
> Gdy potrafimy pisać i czytać długość tekstu do pszekazania pszetaje 
> mieć znaczenie,
> pozostają w użyciu formy prostsze, a popularniejsze.
>

Naprawę języka ojczystego zacząłbym od eliminowania tych zapożyczeń 
językowych z zagranicy.. Czy my naprawdę musimy nazywać rożen czy ruszt 
"grillem", na obiad mówić "lunch" itd.? Czy ma naprawdę jesteśmy jakimiś 
debilnymi szczurami podrygującymi w takt rytmu granego przez szczurołapa?
Re: Upraszczanie się języka.
#123415
Author: Chiron
Date: Tue, 17 Sep 2013 07:28
35 lines
2628 bytes
Użytkownik "Trybun" <Ilicch@jachu.pl> napisał w wiadomości 
news:l18uop$le1$1@usenet.news.interia.pl...
>W dniu 2013-09-15 15:55, Stokrotka pisze:
>> W ostatnim Słowniku polsko-polskim były pszykłądy na zanikanie wyrażeń, 
>> części gramatyki umożliwiającej precyzyjniejsze wyrażanie się niż obecnie 
>> pszyjęte.
>> Konkretnie był wymieniony czas zapszeszły, liczba podwujna(?), a wiadomo, 
>> że jest to zjawisko dość częste.
>>
>> Wydaje się , że podstawową pszyczyną jest zanik analfabetyzmu.
>> Dopuki ludzie nie umieli pisać i czytać woleli zapamętaj krutszy, a 
>> precyzyjniejszy tekst co umożliwiała trudniejsza, ale precyzyjniejsza niż 
>> obecnie gramatyka.
>> Gdy potrafimy pisać i czytać długość tekstu do pszekazania pszetaje mieć 
>> znaczenie,
>> pozostają w użyciu formy prostsze, a popularniejsze.
>>
>
> Naprawę języka ojczystego zacząłbym od eliminowania tych zapożyczeń 
> językowych z zagranicy.. Czy my naprawdę musimy nazywać rożen czy ruszt 
> "grillem", na obiad mówić "lunch" itd.? Czy ma naprawdę jesteśmy jakimiś 
> debilnymi szczurami podrygującymi w takt rytmu granego przez szczurołapa?
Właśnie. Nawet niedawno pisałem to Ewie: dlaczego jakaś rodzina 
patchworkowa- termin wymyślony dla mnożących się jak króliki w ostatnich 
czasach rodzin rozbitych, gdzie najczęściej oboje mają za sobą kilka 
rozbitych rodzin i dzieci z tych związków.

-- 
--

"Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi 
teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość."
G. Orwell

Chiron
Re: Upraszczanie się języka.
#123416
Author: Qrczak
Date: Tue, 17 Sep 2013 08:14
28 lines
2509 bytes
Dnia 2013-09-17 09:01, obywatel Trybun uprzejmie donosi:
> W dniu 2013-09-15 15:55, Stokrotka pisze:
>> W ostatnim Słowniku polsko-polskim były pszykłądy na zanikanie
>> wyrażeń, części gramatyki umożliwiającej precyzyjniejsze wyrażanie się
>> niż obecnie pszyjęte.
>> Konkretnie był wymieniony czas zapszeszły, liczba podwujna(?), a
>> wiadomo, że jest to zjawisko dość częste.
>>
>> Wydaje się , że podstawową pszyczyną jest zanik analfabetyzmu.
>> Dopuki ludzie nie umieli pisać i czytać woleli zapamętaj krutszy, a
>> precyzyjniejszy tekst co umożliwiała trudniejsza, ale precyzyjniejsza
>> niż obecnie gramatyka.
>> Gdy potrafimy pisać i czytać długość tekstu do pszekazania pszetaje
>> mieć znaczenie,
>> pozostają w użyciu formy prostsze, a popularniejsze.
>>
>
> Naprawę języka ojczystego zacząłbym od eliminowania tych zapożyczeń
> językowych z zagranicy.. Czy my naprawdę musimy nazywać rożen czy ruszt
> "grillem", na obiad mówić "lunch" itd.? Czy ma naprawdę jesteśmy jakimiś
> debilnymi szczurami podrygującymi w takt rytmu granego przez szczurołapa?

O ile cię to pocieszy, tymi "debilnymi szczurami" jesteśmy od wczesnego 
średniowiecza.

Q
-- 
Ja tam nie jestem socjopatą. Umiem doskonale udawać, że lubię ludzi.
Re: Upraszczanie się języka.
#123417
Author: Jakub A. Krzewicki
Date: Tue, 17 Sep 2013 10:30
18 lines
1600 bytes
Qrczak wrote:

> O ile cię to pocieszy, tymi "debilnymi szczurami" jesteśmy od wczesnego
> średniowiecza.
> 
> Q

Od czasu oficjalnej chrystianizacji z Rzymu mówiąc precyzyjnie.
PS. Do braci Cyryla & Metodego nic nie mam ---- chrześcijanstwo wschodnie 
rozchodziło się pokojowo. Chrześcijaństwo zachodnie tępiło Rodzimą Wiarę 
ogniem i mieczem, a do Rusinów miało pretensję, że tego nie robią i ją 
tolerują, nierzadko padały w ich stronę epitety "półpogan". No a to przecież 
prawosławiu zawdzięczamy, że wiara Słowian się gdzieniegdzie zachowała.

-- 
СВЕТ
МИР
ЗНАНИЕ
Re: Upraszczanie się języka.
#123418
Author: Qrczak
Date: Tue, 17 Sep 2013 10:57
26 lines
2312 bytes
Dnia 2013-09-17 12:30, obywatel Jakub A. Krzewicki uprzejmie donosi:
> Qrczak wrote:
>
>> O ile cię to pocieszy, tymi "debilnymi szczurami" jesteśmy od wczesnego
>> średniowiecza.
>>
>> Q
>
> Od czasu oficjalnej chrystianizacji z Rzymu mówiąc precyzyjnie.
> PS. Do braci Cyryla&  Metodego nic nie mam ---- chrześcijanstwo wschodnie
> rozchodziło się pokojowo. Chrześcijaństwo zachodnie tępiło Rodzimą Wiarę
> ogniem i mieczem, a do Rusinów miało pretensję, że tego nie robią i ją
> tolerują, nierzadko padały w ich stronę epitety "półpogan". No a to przecież
> prawosławiu zawdzięczamy, że wiara Słowian się gdzieniegdzie zachowała.

A ja akurat o zapożyczeniach leksykalnych... 'ruskie' przyszli później i 
też 'pokojowo'.

Bajdełej... jak to się ciekawie składa,
że gdy tylko powiem, napiszę: pada,
od razu tyle różnych jest odniesień:
jeden - wina Tuska, drugi - wszak wrzesień.

Q
-- 
Ja tam nie jestem socjopatą. Umiem doskonale udawać, że lubię ludzi.
Re: Upraszczanie się języka.
#123419
Author: Jakub A. Krzewicki
Date: Tue, 17 Sep 2013 11:30
38 lines
2367 bytes
Qrczak wrote:

> A ja akurat o zapożyczeniach leksykalnych... 

A co do tych wczesnych zapożyczeń to dlatego, że z różnymi sąsiadami jak 
Goci czy Celtowie Prasłowiańszczyzna żyła na wspólnej ziemi. Pytanie, czy 
słowiański nie jest językiem powiedzielibyśmy dzisiaj kreolskim, który 
narodził się ze współżycia różnych ludów indoeuropejskich na ziemiach 
pomiędzy Odrą a dnieprem (indoirańskich Sarmatów, germańskich Gotów/Wandali, 
celtyckich Wenedów, bałtyckich Estów etc.) - spotkałem się i z takimi 
teoriami. 

> 'ruskie' przyszli później i
> też 'pokojowo'.

A to insza sprawa. To już było po reformie rzymskoprawosławnej fatriarchy 
Nikona i "uzachodnieniu" Rosji przez Piotra. 

Jak staroobrzędowcy/staroprawosławni ucuekali przed prześladowcami na 
Pomorie to kto ich w gości przyjął? Rodzimowiercy. Tak powstało starowierie 
Pomorców północnej Rosji.

> Bajdełej... jak to się ciekawie składa,
> że gdy tylko powiem, napiszę: pada,
> od razu tyle różnych jest odniesień:
> jeden - wina Tuska, drugi - wszak wrzesień.
> 
> Q

Znów zawracana jest kontrafałda
dziobem Kaczora, winą Donalda...
Niech się tam pławią w sejmowym stawie,
kto ich wyciąga, sam jego... spławię.

-- 
СВЕТ
МИР
ЗНАНИЕ
Re: Upraszczanie się języka.
#123420
Author: Jakub A. Krzewicki
Date: Tue, 17 Sep 2013 11:31
38 lines
2415 bytes
Qrczak wrote:

> A ja akurat o zapożyczeniach leksykalnych... 

A co do tych wczesnych zapożyczeń to dlatego, że z różnymi sąsiadami jak 
Goci czy Celtowie Prasłowiańszczyzna żyła na wspólnej ziemi. Pytanie, czy 
słowiański nie jest językiem powiedzielibyśmy dzisiaj kreolskim, który 
narodził się ze współżycia różnych ludów indoeuropejskich na ziemiach 
pomiędzy Odrą a Dnieprem (indoirańskich Sarmatów, germańskich Gotów/Wandali, 
celtyckich Wenedów, bałtyckich Estów etc.) - spotkałem się i z takimi 
teoriami. 

> 'ruskie' przyszli później i
> też 'pokojowo'.

A to insza sprawa. To już było po reformie rzymskoprawosławnej fatriarchy 
Nikona i "uzachodnieniu" Rosji przez Piotra. 

Jak staroobrzędowcy/staroprawosławni ucuekali przed prześladowcami na 
Pomorie to kto ich w gości przyjął? Rodzimowiercy. Tak powstało starowierie 
Pomorców północnej Rosji.

> Bajdełej... jak to się ciekawie składa,
> że gdy tylko powiem, napiszę: pada,
> od razu tyle różnych jest odniesień:
> jeden - wina Tuska, drugi - wszak wrzesień.
> 
> Q

Znów zawracana jest kontrafałda
dziobem Kaczora, winą Donalda...
Niech się tam pławią w sejmowym stawie,
kto ich wyciąga, sam jego... spławię.

-- 
СВЕТ
МИР
ЗНАНИЕ
Re: Upraszczanie się języka.
#123421
Author: FEniks
Date: Tue, 17 Sep 2013 13:24
30 lines
2352 bytes
W dniu 2013-09-17 10:14, Qrczak pisze:
> Dnia 2013-09-17 09:01, obywatel Trybun uprzejmie donosi:
>> W dniu 2013-09-15 15:55, Stokrotka pisze:
>>> W ostatnim Słowniku polsko-polskim były pszykłądy na zanikanie
>>> wyrażeń, części gramatyki umożliwiającej precyzyjniejsze wyrażanie się
>>> niż obecnie pszyjęte.
>>> Konkretnie był wymieniony czas zapszeszły, liczba podwujna(?), a
>>> wiadomo, że jest to zjawisko dość częste.
>>>
>>> Wydaje się , że podstawową pszyczyną jest zanik analfabetyzmu.
>>> Dopuki ludzie nie umieli pisać i czytać woleli zapamętaj krutszy, a
>>> precyzyjniejszy tekst co umożliwiała trudniejsza, ale precyzyjniejsza
>>> niż obecnie gramatyka.
>>> Gdy potrafimy pisać i czytać długość tekstu do pszekazania pszetaje
>>> mieć znaczenie,
>>> pozostają w użyciu formy prostsze, a popularniejsze.
>>>
>>
>> Naprawę języka ojczystego zacząłbym od eliminowania tych zapożyczeń
>> językowych z zagranicy.. Czy my naprawdę musimy nazywać rożen czy ruszt
>> "grillem", na obiad mówić "lunch" itd.? Czy ma naprawdę jesteśmy jakimiś
>> debilnymi szczurami podrygującymi w takt rytmu granego przez szczurołapa?
>
> O ile cię to pocieszy, tymi "debilnymi szczurami" jesteśmy od wczesnego
> średniowiecza.

Ba! A co mają powiedzieć np. Anglicy, którzy chyba za 10 tysięcy wyrazów 
mają zapożyczonych.

Ewa
Re: Upraszczanie się języka.
#123422
Author: Grzegorz Staniak
Date: Tue, 17 Sep 2013 14:13
19 lines
1701 bytes
On 17.09.2013, FEniks <xxx@poczta.fm> wrote:

>>> Naprawę języka ojczystego zacząłbym od eliminowania tych
>>> zapożyczeń językowych z zagranicy.. Czy my naprawdę musimy
>>> nazywać rożen czy ruszt "grillem", na obiad mówić "lunch" itd.?
>>> Czy ma naprawdę jesteśmy jakimiś debilnymi szczurami
>>> podrygującymi w takt rytmu granego przez szczurołapa?
>>
>> O ile cię to pocieszy, tymi "debilnymi szczurami" jesteśmy od
>> wczesnego średniowiecza.
>
> Ba! A co mają powiedzieć np. Anglicy, którzy chyba za 10 tysięcy
> wyrazów mają zapożyczonych.

Tylko?

GS
-- 
Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail *dot* com>
Re: Upraszczanie się języka.
#123423
Author: Feniks z popiołów
Date: Tue, 17 Sep 2013 15:25
19 lines
2308 bytes
W dniu 2013-09-17 16:13, Grzegorz Staniak pisze:
> On 17.09.2013, FEniks <xxx@poczta.fm> wrote:
>
>>>> Naprawę języka ojczystego zacząłbym od eliminowania tych
>>>> zapożyczeń językowych z zagranicy.. Czy my naprawdę musimy
>>>> nazywać rożen czy ruszt "grillem", na obiad mówić "lunch" itd.?
>>>> Czy ma naprawdę jesteśmy jakimiś debilnymi szczurami
>>>> podrygującymi w takt rytmu granego przez szczurołapa?
>>> O ile cię to pocieszy, tymi "debilnymi szczurami" jesteśmy od
>>> wczesnego średniowiecza.
>> Ba! A co mają powiedzieć np. Anglicy, którzy chyba za 10 tysięcy
>> wyrazów mają zapożyczonych.
> Tylko?

No tak, miałam na myśli tylko zapożyczenia z łaciny (taką liczbę gdzieś 
wyczytałam, a może nawet i tych jest więcej). A przecież do tego na 
pewno dochodzi cała masa i skandynawskich, i inszych.

Ewa
Re: Upraszczanie się języka.
#123424
Author: Grzegorz Staniak
Date: Tue, 17 Sep 2013 16:11
24 lines
2070 bytes
On 17.09.2013, Feniks z popiołów <xxx@poczta.fm> wrote:

>>> Ba! A co mają powiedzieć np. Anglicy, którzy chyba za 10 tysięcy
>>> wyrazów mają zapożyczonych.
>>
>> Tylko?
>
> No tak, miałam na myśli tylko zapożyczenia z łaciny (taką liczbę gdzieś 
> wyczytałam, a może nawet i tych jest więcej). A przecież do tego na 
> pewno dochodzi cała masa i skandynawskich, i inszych.

Francuskich (starych, normańskich, ale i nowszych), germańskich ogólnie 
i niemieckiego w szczególności, celtyckich, indyjskich... Liczbę słów
w angielskim szacuje się na od ok. 200 tys. do nieco ponad 1 mln, 
a pod względem pochodzenia statystyki można zilustrować np. tak:

http://en.wikipedia.org/wiki/File:Origins_of_English_PieChart.svg

Nawet trzymając się dolnej granicy liczby słów, wychodzi ponad 
50 tys. słów tylko z samej łaciny.

GS
-- 
Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail *dot* com>
Re: Upraszczanie się języka.
#123425
Author: Feniks z popiołów
Date: Tue, 17 Sep 2013 20:10
24 lines
2454 bytes
W dniu 2013-09-17 18:11, Grzegorz Staniak pisze:
> On 17.09.2013, Feniks z popiołów <xxx@poczta.fm> wrote:
>
>>>> Ba! A co mają powiedzieć np. Anglicy, którzy chyba za 10 tysięcy
>>>> wyrazów mają zapożyczonych.
>>> Tylko?
>> No tak, miałam na myśli tylko zapożyczenia z łaciny (taką liczbę gdzieś
>> wyczytałam, a może nawet i tych jest więcej). A przecież do tego na
>> pewno dochodzi cała masa i skandynawskich, i inszych.
> Francuskich (starych, normańskich, ale i nowszych), germańskich ogólnie
> i niemieckiego w szczególności, celtyckich, indyjskich... Liczbę słów
> w angielskim szacuje się na od ok. 200 tys. do nieco ponad 1 mln,
> a pod względem pochodzenia statystyki można zilustrować np. tak:
>
> http://en.wikipedia.org/wiki/File:Origins_of_English_PieChart.svg
>
> Nawet trzymając się dolnej granicy liczby słów, wychodzi ponad
> 50 tys. słów tylko z samej łaciny.

Ciekawe zestawienie, ale nie podali jaką liczbę słów wzięli pod uwagę.

Tak czy owak ichniejsi patrioci muszą być załamani. ;)

Ewa
Re: Upraszczanie się języka.
#123426
Author: Grzegorz Staniak
Date: Tue, 17 Sep 2013 22:44
35 lines
2661 bytes
On 17.09.2013, Feniks z popiołów <xxx@poczta.fm> wrote:

>>>>> Ba! A co mają powiedzieć np. Anglicy, którzy chyba za 10 tysięcy
>>>>> wyrazów mają zapożyczonych.
>>>>
>>>> Tylko?
>>>
>>> No tak, miałam na myśli tylko zapożyczenia z łaciny (taką liczbę gdzieś
>>> wyczytałam, a może nawet i tych jest więcej). A przecież do tego na
>>> pewno dochodzi cała masa i skandynawskich, i inszych.
>>
>> Francuskich (starych, normańskich, ale i nowszych), germańskich ogólnie
>> i niemieckiego w szczególności, celtyckich, indyjskich... Liczbę słów
>> w angielskim szacuje się na od ok. 200 tys. do nieco ponad 1 mln,
>> a pod względem pochodzenia statystyki można zilustrować np. tak:
>>
>> http://en.wikipedia.org/wiki/File:Origins_of_English_PieChart.svg
>>
>> Nawet trzymając się dolnej granicy liczby słów, wychodzi ponad
>> 50 tys. słów tylko z samej łaciny.
>
> Ciekawe zestawienie, ale nie podali jaką liczbę słów wzięli pod uwagę.

Ani jak liczyli te słowa. Niemniej, nawet zakładając zmianę proporcji
dla największej wartości szacowanej liczby słów, dam głowę, że 
"rodzime" słowa anglo-saskie to wyraźna mniejszość. 

> Tak czy owak ichniejsi patrioci muszą być załamani. ;)

Patrioci jak patrioci, ale puryści językowi umierają tam pewnie 
bolesną śmiercią sto razy dziennie.

GS
-- 
Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail *dot* com>
Re: Upraszczanie się języka.
#123427
Author: Chiron
Date: Wed, 18 Sep 2013 04:44
49 lines
3541 bytes
Użytkownik "Grzegorz Staniak" <wytnij-to_gstaniak@gmail.com> napisał w 
wiadomości news:slrnl3hm4v.1vn.wytnij-to_gstaniak@inka.pl...
> On 17.09.2013, Feniks z popiołów <xxx@poczta.fm> wrote:
>
>>>>>> Ba! A co mają powiedzieć np. Anglicy, którzy chyba za 10 tysięcy
>>>>>> wyrazów mają zapożyczonych.
>>>>>
>>>>> Tylko?
>>>>
>>>> No tak, miałam na myśli tylko zapożyczenia z łaciny (taką liczbę gdzieś
>>>> wyczytałam, a może nawet i tych jest więcej). A przecież do tego na
>>>> pewno dochodzi cała masa i skandynawskich, i inszych.
>>>
>>> Francuskich (starych, normańskich, ale i nowszych), germańskich ogólnie
>>> i niemieckiego w szczególności, celtyckich, indyjskich... Liczbę słów
>>> w angielskim szacuje się na od ok. 200 tys. do nieco ponad 1 mln,
>>> a pod względem pochodzenia statystyki można zilustrować np. tak:
>>>
>>> http://en.wikipedia.org/wiki/File:Origins_of_English_PieChart.svg
>>>
>>> Nawet trzymając się dolnej granicy liczby słów, wychodzi ponad
>>> 50 tys. słów tylko z samej łaciny.
>>
>> Ciekawe zestawienie, ale nie podali jaką liczbę słów wzięli pod uwagę.
>
> Ani jak liczyli te słowa. Niemniej, nawet zakładając zmianę proporcji
> dla największej wartości szacowanej liczby słów, dam głowę, że
> "rodzime" słowa anglo-saskie to wyraźna mniejszość.
>
>> Tak czy owak ichniejsi patrioci muszą być załamani. ;)
>
> Patrioci jak patrioci, ale puryści językowi umierają tam pewnie
> bolesną śmiercią sto razy dziennie.

Czytałem kiedyś ciekawy artykuł, jak Anglicy mówią o swoim języku. Zwroty 
typu "skundlony" wcale nie są rzadkie (chodzi o liczbę dialektów na świecie, 
które powstały z angielskiego). I- cieszą się na ogół z tego. Cieszą- bo to 
ich język w sposób naturalny- dzięki temu "skundleniu", a także 
zapożyczeniom, prostocie i jeszcze kilku innym czynnikom stał się językiem 
ogólnoświatowym. No i oni nie muszą się uczyć języków obcych- jak nie znasz 
angielskiego, cholerny cudzoziemcu- to nie zawracaj głowy:-)
-- 
--

„Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi 
teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość.”
G. Orwell

Chiron
Re: Upraszczanie się języka.
#123435
Author: Trybun
Date: Wed, 18 Sep 2013 12:56
18 lines
1854 bytes
W dniu 2013-09-17 10:14, Qrczak pisze:
>
>> Naprawę języka ojczystego zacząłbym od eliminowania tych zapożyczeń
>> językowych z zagranicy.. Czy my naprawdę musimy nazywać rożen czy ruszt
>> "grillem", na obiad mówić "lunch" itd.? Czy ma naprawdę jesteśmy jakimiś
>> debilnymi szczurami podrygującymi w takt rytmu granego przez 
>> szczurołapa?
>
> O ile cię to pocieszy, tymi "debilnymi szczurami" jesteśmy od 
> wczesnego średniowiecza.
>
> Q

Co chcesz powiedzieć, że w średniowieczu w niedługim czasie polskiego 
IMĆ-a zaczęto tytułować SIRem?  Mamy szlachetna Qro swój język, swoje 
nazewnictwo, nie zamieniajmy tego w rytm komend szczurołapa na 
obcojęzyczne zwroty. Kapitalizm wprowadził do kraju ogólny burdel, ale 
chociaż język ojczysty sobie zostawmy.
Re: Upraszczanie się języka.
#123436
Author: Qrczak
Date: Wed, 18 Sep 2013 13:09
27 lines
2127 bytes
Dnia 2013-09-18 14:56, obywatel Trybun uprzejmie donosi:
> W dniu 2013-09-17 10:14, Qrczak pisze:
>>
>>> Naprawę języka ojczystego zacząłbym od eliminowania tych zapożyczeń
>>> językowych z zagranicy.. Czy my naprawdę musimy nazywać rożen czy ruszt
>>> "grillem", na obiad mówić "lunch" itd.? Czy ma naprawdę jesteśmy jakimiś
>>> debilnymi szczurami podrygującymi w takt rytmu granego przez
>>> szczurołapa?
>>
>> O ile cię to pocieszy, tymi "debilnymi szczurami" jesteśmy od
>> wczesnego średniowiecza.
>>
>> Q
>
> Co chcesz powiedzieć, że w średniowieczu w niedługim czasie polskiego
> IMĆ-a zaczęto tytułować SIRem?

Alboć zapożyczamy tylko z angielskiego?

> Mamy szlachetna Qro swój język, swoje
> nazewnictwo,

Około 1700 słów. Szał.

Q
-- 
Ja tam nie jestem socjopatą. Umiem doskonale udawać, że lubię ludzi.
Re: Upraszczanie się języka.
#123437
Author: Trybun
Date: Sun, 22 Sep 2013 17:52
16 lines
1567 bytes
W dniu 2013-09-18 15:09, Qrczak pisze:
>
> Alboć zapożyczamy tylko z angielskiego?

Niestety, żeby to chociaż chodziło o język innych braci Słowian. jednak 
obiektem kultu jest język największego światowego imperialisty.

>
>> Mamy szlachetna Qro swój język, swoje
>> nazewnictwo,
>
> Około 1700 słów. Szał.
>
> Q

Dlatego obiad musimy nazywać lunchem?
Re: Upraszczanie się języka.
#123438
Author: Qrczak
Date: Sun, 22 Sep 2013 19:27
24 lines
2028 bytes
Dnia 2013-09-22 19:52, obywatel Trybun uprzejmie donosi:
> W dniu 2013-09-18 15:09, Qrczak pisze:
>>
>> Alboć zapożyczamy tylko z angielskiego?
>
> Niestety, żeby to chociaż chodziło o język innych braci Słowian. jednak
> obiektem kultu jest język największego światowego imperialisty.
>
>>
>>> Mamy szlachetna Qro swój język, swoje
>>> nazewnictwo,
>>
>> Około 1700 słów. Szał.
>>
>> Q
>
> Dlatego obiad musimy nazywać lunchem?

A tak zupełnie nie na temat: znasz jakieś nie 
angloamerykańskokapitalistyczne zapożyczenia w polskim jęsyku?

Q
-- 
Ja tam nie jestem socjopatą. Umiem doskonale udawać, że lubię ludzi.
Re: Upraszczanie się języka.
#123439
Author: Grzegorz Staniak
Date: Sun, 22 Sep 2013 19:43
23 lines
1775 bytes
On 22.09.2013, Qrczak <qrka@gazeta.pl> wrote:

>> Niestety, żeby to chociaż chodziło o język innych braci Słowian. jednak
>> obiektem kultu jest język największego światowego imperialisty.
>>
>>>
>>>> Mamy szlachetna Qro swój język, swoje
>>>> nazewnictwo,
>>>
>>> Około 1700 słów. Szał.
>>
>> Dlatego obiad musimy nazywać lunchem?
>
> A tak zupełnie nie na temat: znasz jakieś nie 
> angloamerykańskokapitalistyczne zapożyczenia w polskim jęsyku?

Przecież jest ich całe mrowie.

http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11958

GS
-- 
Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail *dot* com>
Re: Upraszczanie się języka.
#123430
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 23 Sep 2013 00:03
22 lines
1987 bytes
Pani Ewa napisała:

>>> Czy ma naprawdę jesteśmy jakimiś debilnymi szczurami podrygującymi
>>> w takt rytmu granego przez szczurołapa?
>>
>> O ile cię to pocieszy, tymi "debilnymi szczurami" jesteśmy od wczesnego
>> średniowiecza.
>
> Ba! A co mają powiedzieć np. Anglicy, którzy chyba za 10 tysięcy wyrazów 
> mają zapożyczonych.

To ja poproszę Szanownych Państawa o polskie słowo na literę "e". Takie
żeby ono nasze było, a nie skądeś ze świata wzięte. Słownik ma sporo
kartek z wyrazami rozpoczynającymi się od tej litery.

Jarek

-- 
Niech ułoży wiersz o cyberotyce! Żeby tam było najwyżej sześć linijek, a
w nich o miłości i o zdradzie, o muzyce, o Murzynach, o wyższych sferach,
o nieszczęściu, o kazirodztwie, do rymu i żeby wszystkie słowa były tylko
na literę C!
Re: Upraszczanie się języka.
#123431
Author: Grzegorz Staniak
Date: Mon, 23 Sep 2013 01:31
25 lines
2035 bytes
On 23.09.2013, Jarosław Sokołowski <jaros@lasek.waw.pl> wrote:

>>>> Czy ma naprawdę jesteśmy jakimiś debilnymi szczurami podrygującymi
>>>> w takt rytmu granego przez szczurołapa?
>>>
>>> O ile cię to pocieszy, tymi "debilnymi szczurami" jesteśmy od wczesnego
>>> średniowiecza.
>>
>> Ba! A co mają powiedzieć np. Anglicy, którzy chyba za 10 tysięcy wyrazów 
>> mają zapożyczonych.
>
> To ja poproszę Szanownych Państawa o polskie słowo na literę "e". Takie
> żeby ono nasze było, a nie skądeś ze świata wzięte. Słownik ma sporo
> kartek z wyrazami rozpoczynającymi się od tej litery.

Eee...

O tym dlaczego ich nie ma, wie każdy student polonistyki po gramatyce
historycznej (jotacja słowiańska, gdzieś między V a IX stuleciem).
W zamian mamy mnóstwo wyrazów na literę "j", w innych europejskich 
językach znacznie rzadszych.

GS
-- 
Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail *dot* com>
Re: Upraszczanie się języka.
#123440
Author: Ludek Vasta
Date: Mon, 23 Sep 2013 07:19
10 lines
1738 bytes
On 22/09/2013 21:43, Grzegorz Staniak wrote:
>> angloamerykańskokapitalistyczne zapożyczenia w polskim jęsyku?
>
> Przecież jest ich całe mrowie.
> http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11958

Z tabelki wynika, że zapożyczeń z języków słowiańskich w polskim prawie 
nie ma.

Ludek
Re: Upraszczanie się języka.
#123441
Author: Grzegorz Staniak
Date: Mon, 23 Sep 2013 07:42
17 lines
1828 bytes
On 23.09.2013, Ludek Vasta <qludek@XXXpoczta.onet.pl> wrote:

>>> angloamerykańskokapitalistyczne zapożyczenia w polskim jęsyku?
>>
>> Przecież jest ich całe mrowie.
>> http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11958
>
> Z tabelki wynika, że zapożyczeń z języków słowiańskich w polskim prawie 
> nie ma.

To chyba niespecjalnie dziwne -- to nie Słowianie nas kolonizowali,
nie od nich przyjmowaliśmy instytucje, pismo, naukę itp. A w każdm 
razie, nie przede wszystkim od nich.

GS
-- 
Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail *dot* com>
Re: Upraszczanie się języka.
#123442
Author: Feniks z popiołów
Date: Mon, 23 Sep 2013 10:35
16 lines
2137 bytes
W dniu 2013-09-23 09:19, Ludek Vasta pisze:
> On 22/09/2013 21:43, Grzegorz Staniak wrote:
>>> angloamerykańskokapitalistyczne zapożyczenia w polskim jęsyku?
>>
>> Przecież jest ich całe mrowie.
>> http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11958
>
> Z tabelki wynika, że zapożyczeń z języków słowiańskich w polskim 
> prawie nie ma.

Niezupełnie. Wynika z tego, że jeśli są, to jest ich mniej niż 1000.
Co wydaje się dość prawdopodobne, wziąwszy pod uwagę, że języki w 
obrębie tej samej rodziny w ogóle mają podobne wyrazy, niekoniecznie 
będące zapożyczeniami.

Ewa
Re: Upraszczanie się języka.
#123443
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 23 Sep 2013 13:37
23 lines
2099 bytes
Pani Ewa napisała:

>>> http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11958
>>
>> Z tabelki wynika, że zapożyczeń z języków słowiańskich w polskim 
>> prawie nie ma.
>
> Niezupełnie. Wynika z tego, że jeśli są, to jest ich mniej niż 1000.
> Co wydaje się dość prawdopodobne, wziąwszy pod uwagę, że języki w 
> obrębie tej samej rodziny w ogóle mają podobne wyrazy, niekoniecznie 
> będące zapożyczeniami.

Nawet jeśli wyjść poza słowiańską rodzinę, to jest wiele wyrazów
w rodzaju "fotografia" albo "hydrologia", które trudno nazwać
zapożyczeniami w ścisłym sensie i wskazać konkretny kraj pochodzenia.
To są współczesne konstrukcje zmontowane z antycznych kawałków.
Nie ma znaczenia, czy ten, kto pierwszy raz ich użył, wzrastał w kręgu
języka słowiańskiego, romańskiego, czy germańskiego.

Jarek

-- 
Made in EU.
Re: Upraszczanie się języka.
#123432
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 23 Sep 2013 13:43
32 lines
2255 bytes
Pan Grzegorz Staniak napisał:

>>> Ba! A co mają powiedzieć np. Anglicy, którzy chyba za 10 tysięcy
>>> wyrazów mają zapożyczonych.
>>
>> To ja poproszę Szanownych Państawa o polskie słowo na literę "e".
>> Takie żeby ono nasze było, a nie skądeś ze świata wzięte. Słownik
>> ma sporo kartek z wyrazami rozpoczynającymi się od tej litery.
>
> Eee...
>
> O tym dlaczego ich nie ma, wie każdy student polonistyki po gramatyce
> historycznej (jotacja słowiańska, gdzieś między V a IX stuleciem).

Nawet nie trzeba być do tego studentem. A chodziło nie o "dlaczego",
tylko o samą metodę znajdowania słów obcego pochodzenia i ich liczenia.
Wystarczy wziąć słownik, czytać po kolei i rachować.

> W zamian mamy mnóstwo wyrazów na literę "j", w innych europejskich 
> językach znacznie rzadszych.

"U nas w domu wszyscy są na J -- mama Jagnieszka, ociec Jambroży i brat
Jontek. Tylko ja na L -- Luljan."

Jarek

-- 
Cyprian cyberotoman, cynik, ceniąc czule
Czarnej córy cesarskiej cud ciemnego ciała,
Ciągle cytrą czarował. Czerwieniała cała,
Cicha, co dzień czekała, cierpiała, czuwała...
...Cyprian ciotkę całuje, cisnąwszy czarnulę!
Re: Upraszczanie się języka.
#123444
Author: Feniks z popiołów
Date: Mon, 23 Sep 2013 15:35
21 lines
2567 bytes
W dniu 2013-09-23 15:37, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>>> http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11958
>>> Z tabelki wynika, że zapożyczeń z języków słowiańskich w polskim
>>> prawie nie ma.
>> Niezupełnie. Wynika z tego, że jeśli są, to jest ich mniej niż 1000.
>> Co wydaje się dość prawdopodobne, wziąwszy pod uwagę, że języki w
>> obrębie tej samej rodziny w ogóle mają podobne wyrazy, niekoniecznie
>> będące zapożyczeniami.
> Nawet jeśli wyjść poza słowiańską rodzinę, to jest wiele wyrazów
> w rodzaju "fotografia" albo "hydrologia", które trudno nazwać
> zapożyczeniami w ścisłym sensie i wskazać konkretny kraj pochodzenia.
> To są współczesne konstrukcje zmontowane z antycznych kawałków.
> Nie ma znaczenia, czy ten, kto pierwszy raz ich użył, wzrastał w kręgu
> języka słowiańskiego, romańskiego, czy germańskiego.

W dodatku za taką np. telewizję, to nie wiadomo by było komu zapłacić - 
czy starożytnym Grekom, czy Rzymianom.

Ewa
Re: Upraszczanie się języka.
#123445
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 23 Sep 2013 16:49
14 lines
1938 bytes
Pani Ewa napisała:

> W dodatku za taką np. telewizję, to nie wiadomo by było komu zapłacić - 
> czy starożytnym Grekom, czy Rzymianom.

Ani jednym, ani drugim. To Poczta Polska się o to upomina.

Jarek

-- 
Telewizja pokazała,
A uczeni podchwycili,
Że jednemu psu gdzieś w Azji
Można przyszyć łeb od świni
Re: Upraszczanie się języka.
#123447
Author: Qrczak
Date: Mon, 23 Sep 2013 17:37
28 lines
2799 bytes
Dnia 2013-09-23 15:37, obywatel Jarosław Sokołowski uprzejmie donosi:
> Pani Ewa napisała:
>
>>>> http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11958
>>>
>>> Z tabelki wynika, że zapożyczeń z języków słowiańskich w polskim
>>> prawie nie ma.
>>
>> Niezupełnie. Wynika z tego, że jeśli są, to jest ich mniej niż 1000.
>> Co wydaje się dość prawdopodobne, wziąwszy pod uwagę, że języki w
>> obrębie tej samej rodziny w ogóle mają podobne wyrazy, niekoniecznie
>> będące zapożyczeniami.
>
> Nawet jeśli wyjść poza słowiańską rodzinę, to jest wiele wyrazów
> w rodzaju "fotografia" albo "hydrologia", które trudno nazwać
> zapożyczeniami w ścisłym sensie i wskazać konkretny kraj pochodzenia.
> To są współczesne konstrukcje zmontowane z antycznych kawałków.
> Nie ma znaczenia, czy ten, kto pierwszy raz ich użył, wzrastał w kręgu
> języka słowiańskiego, romańskiego, czy germańskiego.

"Fotografia", "hydrologia" są zapożyczeniami tak samo jak "rzeczoznawca" 
czy "przyimek".
A dla nacji akurat (co zostało już w wątku poruszone) bardzo ważne jest, 
skąd, kiedy i z jakiego powodu przyszło to i owo do języka.

Q
-- 
Ja tam nie jestem socjopatą. Umiem doskonale udawać, że lubię ludzi.
Re: Upraszczanie się języka.
#123448
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 23 Sep 2013 21:42
32 lines
2841 bytes
Qrczak pisze:

>> Nawet jeśli wyjść poza słowiańską rodzinę, to jest wiele wyrazów
>> w rodzaju "fotografia" albo "hydrologia", które trudno nazwać
>> zapożyczeniami w ścisłym sensie i wskazać konkretny kraj pochodzenia.
>> To są współczesne konstrukcje zmontowane z antycznych kawałków.
>> Nie ma znaczenia, czy ten, kto pierwszy raz ich użył, wzrastał w kręgu
>> języka słowiańskiego, romańskiego, czy germańskiego.
>
> "Fotografia", "hydrologia" są zapożyczeniami tak samo jak "rzeczoznawca" 
> czy "przyimek".

Są to *tak samo* zapożyczenia, lecz nie są to *takie same* zapożyczenia.
Jedne mają wygląd jednaki w każdym języku i różnią się tylko sposobem
polakierowania -- np.  "hydroterapia" (hydrotherapy, hydrotherapie,
hidroterapia etc), te drugie są przekalkowane -- np. "wodolecznictwo".

> A dla nacji akurat (co zostało już w wątku poruszone) bardzo ważne jest, 
> skąd, kiedy i z jakiego powodu przyszło to i owo do języka.

Kiedyś było ważne, dzisiaj przy globalizacji już nie jest. Gdy gdzieś na
świecie pojawia się jakaś nowa mniemanologia, od razu słowo ją opisujące
zaczyna funkcjonować w każdym języku, odpowiednio tylko do niego z lekka
przystrugane.

Jarek

-- 
Nie pij chłopie lepiej wody
Bo ta woda tobie szkodzi
Ty sie lepiej napij wina
To jest lepsza medycyna
Re: Upraszczanie się języka.
#123428
Author: Aicha
Date: Tue, 24 Sep 2013 00:23
85 lines
4650 bytes
> tego. Cieszą- bo to ich język w sposób naturalny- dzięki temu
> "skundleniu", a także zapożyczeniom, prostocie i jeszcze kilku innym
> czynnikom stał się językiem ogólnoświatowym. No i oni nie muszą się
> uczyć języków obcych- jak nie znasz angielskiego, cholerny cudzoziemcu-
> to nie zawracaj głowy:-)

Cudzoziemcze :)

Joanna Szczepkowska "Do cudzoziemca":

Kierowco zagraniczny, coś mi kazał wysiąść
choć padało srodze
strojąc miny, żeś obcojęzyczny, że Ci polski język
nie po drodze
jeszcze widzę jak dojeżdżasz do miasta
ja Ci powiem w polskiej mowie zaklętej
czego życzy ci córeczka Piasta –
żebyś kiedyś, za jakimś zakrętem:

W czasie suszy suchą szosą mknąc w pocie
na przyczółku przeczekać musiał deszcz
i szczękając przyzębiem grzązł w błocie
bo ci szadzią przeszły części i cześć
byś jeść musiał tu szczeżuje przebrzydłe
szczękościsku doświadczając co rusz
a do Bieszczad dotarłszy przed świtem
w przykrą przełęcz musiał siusiu wśród burz
taszcząc czaszkę swą w puszczy czeluściach
żebyś sczezł przesiąknięty na psią kość
kiścią liści susząc szczątki nagości
ściągnął czarci świerzb, psikus i złość

Czy Ty wiesz, cudzoziemcze,
czy Ty wiesz
że tym świstem co Cię ciśnie wieszczył wieszcz
może masz lepszego wieszcza
co się w chrzęście świstu streszcza
jeśli nie, cicho siedź niczym wesz

Żeby szczwana jakaś krztyna z pryszczami
wyściskała Cię skrzętnie skacząc w brzask
byś wszczął brzdąca wśród chaszczy i darni
wrzeszcząc – brzydszaś niż Przasnysz przy dżdżach
by żółciutkiej pszczółeczki czcze żądło
napatrzywszy się miłości już dość
w rzyć Ci przaśnie wraziło swą mądrość
przyjaciółek kusząc żądła jak ość
potem patrz na wpół spuchły przybłędo
wścibskie ślipie trąc kciukiem przez łzy
jak brzuch krztyny się krząta przy grzędach
szczuty narzeczony – śmiech wśród wsi

Uciekając jeśli będziesz się szastał
jakimś wrakiem wśród zaściankowych dróg
chcąc się podszyć pod Mieszka i Piasta
to wszcznę partię – „Nasza Szosa” iś trup
przemówieniem podniosę ciśnienie
„cudzoziemskość z szos psia ich mać”
i wskroś Cię me pszeniczne współplemię
pójdzie iść – jak dojdzie stanie prać

Suchą szosą w czasie suszy mknąc w pocie
dojrzysz w rzeki skaczących dziewic sznur
za ich ból, za ich wstyd, żeś w swym wozie
naszych szos przestrzeń psuł hańbą kół

Szepty mężczyzn z brzuchami zza koszul
rozszarpanych Rejtanem pośród szos
strzępiąc płótno śpiewać będą na głosy
„Na guzikach naszych w poślizg wpadnie gość”
Jeśli zechcesz na szosie gdzieś postać
bo Ci zassie w lędźwiach jaźń, ziąb i szadź
ja Cię czekam na szlaku przy wrzosach
prapszenicznej kiść grzeczności Ci dać
jeśli chuć nas zawróci od Pszczyńska
sucha szosa stoi w życie jak żerdź
zatrzymamy się w Szczebrzeszyńskiem
tam gdzie chrząszcze w garść się wzięły
w trzcinach śmierć!

-- 
Nie ma na tym świecie bestii podobnej złej kobiecie, chociaż bowiem
wśród czworonogów lew jest najsroższy, a wśród wężów drakon najdzikszy,
to żadnego z nich nie można porównać ze złą kobietą. (Piotr Komes)
Re: Upraszczanie się języka.
#123446
Author: Feniks z popiołów
Date: Tue, 24 Sep 2013 13:56
12 lines
2032 bytes
W dniu 2013-09-23 18:49, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>> W dodatku za taką np. telewizję, to nie wiadomo by było komu zapłacić -
>> czy starożytnym Grekom, czy Rzymianom.
> Ani jednym, ani drugim. To Poczta Polska się o to upomina.

A ode mnie jeszcze Polsat!
Gdy tylko chodzi o pieniądze, to zaraz znajduje się więcej chętnych, 
którzy zwęszą swój interes.

Ewa
Re: Upraszczanie się języka.
#123449
Author: Jan45
Date: Wed, 25 Sep 2013 08:22
26 lines
2711 bytes
W dniu 2013-09-23 19:37, Qrczak pisze:>(...)dla nacji akurat (co zostało 
już w wątku poruszone) bardzo ważne jest,
 > skąd, kiedy i z jakiego powodu przyszło to i owo do języka.

To przesada, to jest może i ważne, ale nie dla zwyczajnych
użytkowników języka. Raczej dla lingwistów może to być
ważne.

Pamiętam opowieść naszego rodaka, który zamieszkał w Japonii.
Znalazł się tam z powodu wybitnych uzdolnień językowych,
dzięki którym opanował japoński. Nawet wygrał konkurs
krasomówstwa dla obcokrajowców. A tekst, który tam wygłosił,
dotyczył zaśmiecania japońskiego przez zapożyczenia z innych
języków. Wytykał to Japończykom, tłumacząc się przy tym
swoim pochodzeniem - z kraju, który doświadczył germanizacji
i rusyfikacji, i potrzebą odreagowania. Ciekawa był reakcja
Japończyków. Pośmieli się trochę sami z siebie, ale nic
poza tym. Jako że nigdy nie byli pod prawdziwą okupacją
ani innym zaborem, nie odczuwają oni tego, co my. Uważają,
że to jest naturalny proces przenikania się języków.
Jako podyktowany potrzebą jest to proces pożyteczny - i tyle.

Swoja drogą zaczynam się przychylać do opinii, że Stokrotka
jest płci męskiej. Dziewczyny rzadziej wtykają kij w mrowisko.

Jan
Re: Upraszczanie się języka.
#123450
Author: Ludek Vasta
Date: Wed, 25 Sep 2013 08:33
8 lines
1946 bytes
On 25/09/2013 10:22, Jan45 wrote:
> języków. Wytykał to Japończykom, tłumacząc się przy tym
> swoim pochodzeniem - z kraju, który doświadczył germanizacji
> i rusyfikacji, i potrzebą odreagowania.

A wyglądało to odreagowanie?

Ludek
Re: Upraszczanie się języka.
#123451
Author: Qrczak
Date: Wed, 25 Sep 2013 08:40
13 lines
2101 bytes
Dnia 2013-09-25 10:33, obywatel Ludek Vasta uprzejmie donosi:
> On 25/09/2013 10:22, Jan45 wrote:
>> języków. Wytykał to Japończykom, tłumacząc się przy tym
>> swoim pochodzeniem - z kraju, który doświadczył germanizacji
>> i rusyfikacji, i potrzebą odreagowania.
>
> A wyglądało to odreagowanie?

Odreagowanie to wyglądało po japońsku.

Q
-- 
Ja tam nie jestem socjopatą. Umiem doskonale udawać, że lubię ludzi.
Re: Upraszczanie się języka.
#123452
Author: Grzegorz Staniak
Date: Wed, 25 Sep 2013 09:54
18 lines
2052 bytes
On 25.09.2013, Qrczak <qrka@gazeta.pl> wrote:

>>> języków. Wytykał to Japończykom, tłumacząc się przy tym
>>> swoim pochodzeniem - z kraju, który doświadczył germanizacji
>>> i rusyfikacji, i potrzebą odreagowania.
>>
>> A wyglądało to odreagowanie?
>
> Odreagowanie to wyglądało po japońsku.

(gadłowe pokrzykiwanie a la Toshiro Mifune jako samuraj):

Watashi wa ken o motte, sore o shiyō suru koto o chūcho shinaidarou!
Banzaaaaai!

GS
-- 
Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail *dot* com>
Re: Upraszczanie się języka.
#123429
Author: Feniks z popiołów
Date: Wed, 25 Sep 2013 10:06
16 lines
2163 bytes
W dniu 2013-09-24 02:23, Aicha pisze:
>
>> tego. Cieszą- bo to ich język w sposób naturalny- dzięki temu
>> "skundleniu", a także zapożyczeniom, prostocie i jeszcze kilku innym
>> czynnikom stał się językiem ogólnoświatowym. No i oni nie muszą się
>> uczyć języków obcych- jak nie znasz angielskiego, cholerny cudzoziemcu-
>> to nie zawracaj głowy:-)
>
> Cudzoziemcze :)
>
> Joanna Szczepkowska "Do cudzoziemca":

Gdyby zwracała się do cudzoziemca zza zachodniej granicy, zawołałaby 
może nawet "Niemcze, cudzoziemcze!" ;)

Ewa
Re: Upraszczanie się języka.
#123453
Author: Feniks z popiołów
Date: Wed, 25 Sep 2013 10:20
17 lines
2430 bytes
W dniu 2013-09-25 11:54, Grzegorz Staniak pisze:
> On 25.09.2013, Qrczak <qrka@gazeta.pl> wrote:
>
>>>> języków. Wytykał to Japończykom, tłumacząc się przy tym
>>>> swoim pochodzeniem - z kraju, który doświadczył germanizacji
>>>> i rusyfikacji, i potrzebą odreagowania.
>>> A wyglądało to odreagowanie?
>> Odreagowanie to wyglądało po japońsku.
> (gadłowe pokrzykiwanie a la Toshiro Mifune jako samuraj):
>
> Watashi wa ken o motte, sore o shiyō suru koto o chūcho shinaidarou!
> Banzaaaaai!

Po takim dictum oddałabym im bez gadania wszystkie zapożyczenia, łącznie 
z kimono i origami.

Ewa
Re: Upraszczanie się języka.
#123454
Author: Jan45
Date: Wed, 25 Sep 2013 11:03
36 lines
3124 bytes
W dniu 2013-09-25 10:33, Ludek Vasta pisze:
>
> A wyglądało to odreagowanie?
>
> Ludek
>
Widzisz, Ludku, my Polacy nieświadomie eksportujemy
albo przemycamy do innych nacji te nasze doświadczenia
z okresu zaborów, które sprawiły nam kłopoty. Rozbiory
utrwaliły zróżnicowanie językowe w Polsce i na dodatek
je zwiększyły, poprzez germanizację i rusyfikację.
A może i przez francowanie, bo elity mówiły często
po francusku. W okresie odtwarzania państwa polskiego,
czyli po I wojnie, uporządkowano język polski.
No i potem powstały nowe problemy. Bo stróże porządku
językowego bezlitośnie tępili błędy językowe. Puryści
byli w ofensywie. Uściślono ten nowy oficjalny język
poprzez reformę ortografii. Kiedy chodziłem do szkoły
podstawowej, a było to na Kujawach, mówiłem z kolegami
po kujawsku, z wszystkim naleciałościami pochodzenia
germańskiego. A w szkole przestawialiśmy się na ten
język oficjalny, zwany literackim. Niektórzy mniej
rozgarnięci nauczyciele wyśmiewali błędy uczniów,
bo przecież nie dało się ich uniknąć. Inteligencja
bardzo się starała, żeby mówić językiem literackim.

Wracając do tego odreagowywania - to tematyka wystąpienia
naszego rodaka na japońskim konkursie krasomówczym
była przejawem takiego odreagowywania okresu, kiedy
Polska była pod obcym panowaniem, czyli czasów rozbiorowych.
Przypuszczam, że żaden Anglik czy inny Amerykanin nie
napisałby takiego tekstu, o zaśmiecaniu języka japońskiego.
Ani Rosjanin, ani Francuz. Bo dla nich to nie jest
tak ważne, jak było dla nas.

Jan
Re: Upraszczanie się języka.
#123455
Author: Ludek Vasta
Date: Wed, 25 Sep 2013 16:33
31 lines
3184 bytes
On 25/09/2013 13:03, Jan45 wrote:
> po francusku. W okresie odtwarzania państwa polskiego,
> czyli po I wojnie, uporządkowano język polski.

Na czym to porządkowanie polegało? Tylko na ortografii i pisaniu przecinków?

> byli w ofensywie. Uściślono ten nowy oficjalny język
> poprzez reformę ortografii. Kiedy chodziłem do szkoły
> podstawowej, a było to na Kujawach, mówiłem z kolegami
> po kujawsku, z wszystkim naleciałościami pochodzenia
> germańskiego. A w szkole przestawialiśmy się na ten
> język oficjalny, zwany literackim.

Czyli naleciałości pochodzenia germańskiego przeszkadzały? To mnie 
dziwi, bo polski jest przecież pełen zapożyczeń, szczególnie z 
germańskiego (urlop, dach, burmistrz, meble, warsztat...). Więc jak 
decydowano, które germanizmy są w porządku, a które są złe?

Wydaje mi się, że nacisk na język oficjalny/literacki był wszędzie w 
naszym regionie (i tłumienie języka potocznego i gwar). Bo u nas też. A 
sporo rzeczy zrobiły środki przekazu masowego (radio, telewizja).

> Przypuszczam, że żaden Anglik czy inny Amerykanin nie
> napisałby takiego tekstu, o zaśmiecaniu języka japońskiego.
> Ani Rosjanin, ani Francuz. Bo dla nich to nie jest
> tak ważne, jak było dla nas.

Wydaje mi się, że akurat Francuzi co rusz tępią, czy chociaż potępiają 
anglicyzmy w francuskim.

Ludek
Re: Upraszczanie się języka.
#123456
Author: J.R.
Date: Wed, 25 Sep 2013 16:42
18 lines
2409 bytes
Ludek Vasta pisze:
[...]
> 
>> Przypuszczam, że żaden Anglik czy inny Amerykanin nie
>> napisałby takiego tekstu, o zaśmiecaniu języka japońskiego.
>> Ani Rosjanin, ani Francuz. Bo dla nich to nie jest
>> tak ważne, jak było dla nas.
> 
> Wydaje mi się, że akurat Francuzi co rusz tępią, czy chociaż potępiają 
> anglicyzmy w francuskim.

Nie tylko tępią, ale zabraniają, a nawet nakładają mandaty. Porównajcie 
przejścia bohatera książki "Merde, czyli rok w Paryżu" z inspektorem od 
czystości języka.


-- 
J.R.
Re: Upraszczanie się języka.
#123457
Author: Jan45
Date: Wed, 25 Sep 2013 17:35
79 lines
5582 bytes
On 2013-09-25 18:33, Ludek Vasta wrote:
>
> Na czym to porządkowanie polegało? Tylko na ortografii i pisaniu
> przecinków?

Interpunkcja to przecież tylko mały dział pisowni.
Porządkowanie polegało na ujednolicaniu, i to nie tylko
pisowni. Wy mieliście do czynienia z niemieckim, chyba
wyłącznie z nim, czyli z dużym udziałem germanizmów.
U nas w zaborze rosyjskim był obecny rosyjski, a po powstaniu
styczniowym rusyfikacja się nasiliła. Język polski?
Owszem, był obecny, ale jak go nauczano, opisał Żeromski
w "Syzyfowych pracach". A w zaborze pruskim, czyli niemieckim,
języka polskiego nie uczono w szkole w ogóle.

Ortografia to już coś więcej, ale szło też o ustalenie
normy i napisanie słowników. Już pod zaborami podejmowano
przecież poważne prace nad normą języka polskiego.
Tym niemniej najpoważniejsze prace wykonano po I wojnie.
Najpoważniejsze - bo finalizujące normę.

Podam jeden przykład na nazewnictwo. Otóż na pojazd kołowy
napędzany nogami, czyli na to, co dziś nazywamy rowerem,
mówiono różnie, w różnych rejonach i zaborach. Trafiłem
dzięki kolegom szkolnym na starą odznakę organizacji
o nazwie "Stowarzyszenie Kołowników Nadgoplańskich".
W zaborze pruskim naukę polskiego prowadzono poza szkołami
i tam także ustalano nazwy takie jak kołowiec, czyli
dzisiejszy rower, oraz kołownik, czyli dzisiejszy rowerzysta,
albo czasem kolarz. W toku prac nad normą ta nazwa (kołowiec)
znikła. Zanikły też inne nazwy, takie jak bicykl czy welocyped.
A w rosyjskim - wiełosipied jest normą...
Dlaczego tak się stało? Mam swoje przypuszczenia, ale lepiej
by było, gdyby zajął się tym jakiś student czy absolwent
filologii polskiej. Albo historyk literatury.

Drugi przykład to pisownia niektórych nazw. Wcześniej był
żóraw, potem żuraw. Była Marja, jest Maria. I tak dalej.

> Czyli naleciałości pochodzenia germańskiego przeszkadzały? To mnie
> dziwi, bo polski jest przecież pełen zapożyczeń, szczególnie z
> germańskiego (urlop, dach, burmistrz, meble, warsztat...). Więc jak
> decydowano, które germanizmy są w porządku, a które są złe?

To jest pytanie z grupy "dobrych pytań". Na Kujawach mówiliśmy
"na szagę" zamiast "na przełaj". I mógłbym mnożyć przykłady
nazw z niemieckiego wziętych, które wypadły z języka literackiego.
Zapewne w języku literackim zostały te germanizmy, które miały
szerszy zasięg terytorialny.

> Wydaje mi się, że nacisk na język oficjalny/literacki był wszędzie w
> naszym regionie (i tłumienie języka potocznego i gwar). Bo u nas też. A
> sporo rzeczy zrobiły środki przekazu masowego (radio, telewizja).

Też tak sądzę. Ale u nas ten nacisk jest wzmocniony przez imperatyw
odziedziczony po przodkach. Że trzeba się siłą przeciwstawiać
marzuconym przez zaborców normom. To przeświadczenie stało się
tematem wystąpienie tego naszego rodaka w Japonii, w konkursie
krasomówstwa po japońsku. Skrytykował on Japończyków, że się
nie przeciwstawiają zaśmiecaniu swojego języka. Że to naganne,
bo inni, na przykład Polacy, doświadczyli tego, że przy pomocy
nacisków, na przykład zakazu używania swojego języka,
można wpłynąć na świadomość narodową i zmienić tradycję. Tak
im to tłumaczył.

>
>> Przypuszczam, że żaden Anglik czy inny Amerykanin nie
>> napisałby takiego tekstu, o zaśmiecaniu języka japońskiego.
>> Ani Rosjanin, ani Francuz. Bo dla nich to nie jest
>> tak ważne, jak było dla nas.
>
> Wydaje mi się, że akurat Francuzi co rusz tępią, czy chociaż potępiają
> anglicyzmy w francuskim.

Rozumiem ich, choć ranga ich problemów jest inna niż u nas.
Może nawet jest i tak, że nam jest łatwiej o czystość języka,
bo mamy przekaz przodków, co może wyniknąć z braku troski o język.

Jan
Re: Upraszczanie się języka.
#123433
Author: Grzegorz Staniak
Date: Fri, 27 Sep 2013 21:28
35 lines
2685 bytes
On 23.09.2013, Jarosław Sokołowski <jaros@lasek.waw.pl> wrote:

>>>> Ba! A co mają powiedzieć np. Anglicy, którzy chyba za 10 tysięcy
>>>> wyrazów mają zapożyczonych.
>>>
>>> To ja poproszę Szanownych Państawa o polskie słowo na literę "e".
>>> Takie żeby ono nasze było, a nie skądeś ze świata wzięte. Słownik
>>> ma sporo kartek z wyrazami rozpoczynającymi się od tej litery.
>>
>> Eee...
>>
>> O tym dlaczego ich nie ma, wie każdy student polonistyki po gramatyce
>> historycznej (jotacja słowiańska, gdzieś między V a IX stuleciem).
>
> Nawet nie trzeba być do tego studentem. A chodziło nie o "dlaczego",
> tylko o samą metodę znajdowania słów obcego pochodzenia i ich liczenia.
> Wystarczy wziąć słownik, czytać po kolei i rachować.

Nie takie to proste ;) Tak się da wyłapać tylko pewien podzbiór.

>> W zamian mamy mnóstwo wyrazów na literę "j", w innych europejskich 
>> językach znacznie rzadszych.
>
> "U nas w domu wszyscy są na J -- mama Jagnieszka, ociec Jambroży i brat
> Jontek. Tylko ja na L -- Luljan."

Ano właśnie. Zawsze mnie zdumiewało, jak bardzo takie zdawałoby się 
starożytne procesy potrafią być żywotne. Jotacja dialektalnie jest 
produktywna do dzisiaj, a takie np. "włanczam" to przecież stara, dobra 
indoeuropejska apofonia, zaprzęgnięta do sygnalizowania aspektu czasownika
dla uwydatnienia temporalnej struktury wypowiedzi.

GS
-- 
Grzegorz Staniak <gstaniak _at_ gmail *dot* com>
Re: Upraszczanie się języka.
#123434
Author: Jan45
Date: Fri, 27 Sep 2013 23:01
10 lines
1733 bytes
W dniu 2013-09-27 23:28, Grzegorz Staniak pisze:
> (...)  takie np. "włanczam" to przecież stara, dobra
> indoeuropejska apofonia, zaprzęgnięta do sygnalizowania aspektu czasownika
> dla uwydatnienia temporalnej struktury wypowiedzi.

Nie bez powodu głoskę ą pisze się jako a z ogonkiem.
Dyć kiedyś mówiono nosowo nie on, a an. Czyli właśnie
włanczam. To jest po prostu powrót do źródła.

Jan
Re: Upraszczanie się języka.
#123458
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sat, 28 Sep 2013 15:39
85 lines
6315 bytes
Pan Jan napisał:

> Już pod zaborami podejmowano przecież poważne prace nad normą
> języka polskiego. Tym niemniej najpoważniejsze prace wykonano
> po I wojnie. Najpoważniejsze - bo finalizujące normę.
>
> Podam jeden przykład na nazewnictwo. Otóż na pojazd kołowy
> napędzany nogami, czyli na to, co dziś nazywamy rowerem,
> mówiono różnie, w różnych rejonach i zaborach. Trafiłem
> dzięki kolegom szkolnym na starą odznakę organizacji
> o nazwie "Stowarzyszenie Kołowników Nadgoplańskich".
> W zaborze pruskim naukę polskiego prowadzono poza szkołami
> i tam także ustalano nazwy takie jak kołowiec, czyli
> dzisiejszy rower, oraz kołownik, czyli dzisiejszy rowerzysta,
> albo czasem kolarz. W toku prac nad normą ta nazwa (kołowiec)
> znikła. Zanikły też inne nazwy, takie jak bicykl czy welocyped.

To tak bardzo źle, gdy jedną rzecz można nazwać różnymi słowami?
Czy to, że na nazwanie wzmiankowanego pojazdu w *powszechnym* użyciu
mamy jedno jedyne słowo "rower", to wynik "poważnych prac finalizujących
normę", czy po porostu dzieło przypadku? Prac dotyczących ludzi jeżdżacych
na onym pojeździe najwyraźniej dokończyć się nie udało -- wciąż mamy dwa
określenia: "kolarz" i "rowerzysta".

W Wikipedii stoi, że po słowacku mówi się na toto "bicykel". Ale ja
tam słyszłem nazwę "koleso". Konkretnie na Spiszu to było. Słabo tam
widać normalizacja postępuje.

Zauważyć warto, że proces komisyjnych zmian języka jest odwracalny
(syzyfowy kamulec też turlał się w obie strony). U nas niecałe sto lat
temu scalano język, czasem trochę na siłę. Dzisiaj w serbsko-chorwackim
obszarze językowym czyni się prace w kierunku odwrotnym. Przy czym mam
wrażenie, że tam słowa traktuje się jak materialne przedmioty, dzieli
się je jak przy rozwodzie -- ty bierzesz fortepian, a ja szafę i komodę.
Jeśli ktoś wcześniej zadekretował słowo jako serbskie, nie może być ono
już chorwackie, trzeba brać co zostało, czyli synonim. I vice versa.
Spotkałem się nawet z opinią (chyba na jednej z post-serbsko-chorwackich
grup Usenetu, odpowieniku pl.hum.polszczyzna), że najbezpieczniej jest
w ogóle unikać synonimów. Bo można przez przypadek użyć wrażego słowa.

Rzeczywistość jest o wiele bardziej barwna. Usłyszałem kilka dni temu
słowo mające coś z włoskiego "pittore", a brzmiące podobnie do naszego
"pacykarz". Rozmówczyni (starsza pani, dobrze wykształcona) od razu
wyjaśniła, że "tak w Dalmacji mówimy na malarzy, bo w Slawonii jest
'slikar', a w Zagrzebiu, czy gdzieś, bodaj jeszcze inaczej".

> Drugi przykład to pisownia niektórych nazw. Wcześniej był
> żóraw, potem żuraw. Była Marja, jest Maria. I tak dalej.

No to dodajmy jeszcze Koprzywnicę -- nazwaną tak wyraźnie na czeską
modłę. Dawniej to miasto było nazywane po naszemu, czyli Pokrzywnica.
A do czeskich rubieży przecież stamtąd daleko.

>> Więc jak decydowano, które germanizmy są w porządku, a które są złe?
> To jest pytanie z grupy "dobrych pytań".

Gdyby szukać "dobrych odpowiedzi", to najprostsza, która się nasuwa,
to taka, że za dobre uznaje się te pierwotne, które przywędrowały
wraz z desygnatem, a za złe uważa się wtórne naleciałości powstałe
pod wpływem narzuconego języka zaborcy. I tak oto "waserwaga" jest
całkiem fajnym słowem, pokazuje skąd się u nas to pożyteczne narzędzie
wzięło. Choć "poziomnica" też jest niczego sobie (ale słowo "poziomica"
użyte w tym znaczeniu odbieram jako gwałt na języku).

> To przeświadczenie stało się tematem wystąpienie tego naszego
> rodaka w Japonii, w konkursie krasomówstwa po japońsku. Skrytykował
> on Japończyków, że się nie przeciwstawiają zaśmiecaniu swojego
> języka. Że to naganne, bo inni, na przykład Polacy, doświadczyli
> tego, że przy pomocy nacisków, na przykład zakazu używania swojego
> języka, można wpłynąć na świadomość narodową i zmienić tradycję.
> Tak im to tłumaczył.

Oni tam w tej Japonii mieli drugą skrajność. Nie zaborców i najeźdźców
z zewnątrz, tylko wieloletnią izolację i zerwanie kontaktów z resztą
świata. Całkowicie na własne życzenie (no, powiedzmy, że to cysorz tak
sobie wymyślił). Jak tylko się otworzyli, to nie mieli naturalnych
odruchów obronnych, brali wszystko jak leci bez krytycznej oceny.

Jarek

-- 
Život je minové pole,
kde roste kopřiva vedle růže,
to, co tě učili v základní škole,
to ti tady nepomůže
Re: Upraszczanie się języka.
#123459
Author: Jan45
Date: Sat, 28 Sep 2013 17:04
59 lines
4733 bytes
W dniu 2013-09-28 17:39, Jarosław Sokołowski pisze:

> To tak bardzo źle, gdy jedną rzecz można nazwać różnymi słowami?

Jasne, że to nie jest źle. Dominacja jednej nazwy z czegoś się
jednak wzięła. I o to mi szło właśnie, że rower zdominował
nazwy tego pojazdu aż tak, że wymieniony przeze mnie kołowiec,
używany kiedyś w Wielkopolsce, znikł na amen. O ile w opowieściach
stylizowanych na dziewiętnastowieczne można znaleźć bicykle
i welocypedy, o tyle brzmiący z polska kołowiec już nie istnieje.
Jako urodzonemu na Kujawach jakoś mi tego szkoda.
Moje przypuszczenia co do powodu zniknięcia idą w kierunku Małopolski.

> (...)
> Zauważyć warto, że proces komisyjnych zmian języka jest odwracalny
> (syzyfowy kamulec też turlał się w obie strony). (...)

Czyli historia niekoniecznie się powtarza w ten sam sposób...

> Gdyby szukać "dobrych odpowiedzi", to najprostsza, która się nasuwa,
> to taka, że za dobre uznaje się te pierwotne, które przywędrowały
> wraz z desygnatem, a za złe uważa się wtórne naleciałości powstałe
> pod wpływem narzuconego języka zaborcy. I tak oto "waserwaga" jest
> całkiem fajnym słowem, pokazuje skąd się u nas to pożyteczne narzędzie
> wzięło. Choć "poziomnica" też jest niczego sobie (ale słowo "poziomica"
> użyte w tym znaczeniu odbieram jako gwałt na języku).

Tu mam inne zdanie. Bliższe temu, co już napisałem o zasięgu
terytorialnym. Jako technik wiem, że rozmaite drosserklapy i holajzy
były użyteczne (jako nazwy) wśród fachowców, i to nie tylko
w zaborze pruskim czy austriackim. Rosjanie też dużo zapożyczyli.
Popularne jest zdanie rosyjskie : Grossmiejster sidit na szlangbaumie,
kuszajet buterbrod i smotrit na landszaft. Jako przykład zapożyczeń.
Ale oni nie mają kompleksów, bo ich nie rozebrano tak jak nas.
Mieli okupacje różne, ale jednak duży może więcej i nie ma kompleksów
małego. Ich nikt nie germanizował.

A że znikło "na szagę", jakoś mi nie żal. Widać gdzie indziej
tak nie mówiono...

A, jeszcze uwaga o poziomicy. Jako budowlaniec przywykłem do niej
i już. I nie lubię poziomnicy. Jako hydrotechnik nie lubię też
nadbrzeża, wolę nabrzeże. A na pewno nie bolwerk, też używany
w Wielkopolsce. O, już mam, lubienie może być ważnym powodem
akceptacji nazwy. Tak jak nielubienie - jej odrzucenia.

>
> Oni tam w tej Japonii mieli drugą skrajność. Nie zaborców i najeźdźców
> z zewnątrz, tylko wieloletnią izolację i zerwanie kontaktów z resztą
> świata. Całkowicie na własne życzenie (no, powiedzmy, że to cysorz tak
> sobie wymyślił). Jak tylko się otworzyli, to nie mieli naturalnych
> odruchów obronnych, brali wszystko jak leci bez krytycznej oceny.

Dlatego też jego wystąpienie oceniono jako interesujące,
ale o przesłaniu egzotycznym raczej. I człowiek ten dowiedział
się więcej o kraju, gdzie mu przyszło żyć.

Pozdrawiam,
Jan
Page 1 of 2 • 98 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads