🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.hum.polszczyzna
33 messages
33 total messages Started by FEniks Wed, 30 Oct 2013 10:41
Ulęgałki
#123578
Author: FEniks
Date: Wed, 30 Oct 2013 10:41
15 lines
1618 bytes
Dla mnie to od zawsze, czyli od dziecka, były owoce dzikiej gruszy, 
które nazwę swą zawdzięczały temu, że po spadnięciu z drzewa musiały 
swoje odleżeć, żeby dojrzeć, stracić cierpkość, a zyskać miękkości i 
słodyczy.

Powiedzenie natomiast "przebierać jak w ulęgałkach" wiążę z tym, że 
trzeba było w nich długo przebierać, żeby trafić na dobrą,jako że 
gruszki te miały wyjątkowo krótki okres zjadliwości (czyli tej słodyczy 
i miękkości ;) ), ponieważ najpierw cierpkie i twarde szybko robiły się 
zgniłe.

Być może w zależności od regionu Polski ulęgałkami nazywa się także coś 
innego?

Ewa
Re: Ulęgałki
#123579
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 30 Oct 2013 11:00
27 lines
2053 bytes
Pani Ewa napisała:

> Dla mnie to od zawsze, czyli od dziecka, były owoce dzikiej gruszy, 
> które nazwę swą zawdzięczały temu, że po spadnięciu z drzewa musiały 
> swoje odleżeć, żeby dojrzeć, stracić cierpkość, a zyskać miękkości i 
> słodyczy.
>
> Powiedzenie natomiast "przebierać jak w ulęgałkach" wiążę z tym, że 
> trzeba było w nich długo przebierać, żeby trafić na dobrą,jako że 
> gruszki te miały wyjątkowo krótki okres zjadliwości (czyli tej słodyczy 
> i miękkości ;) ), ponieważ najpierw cierpkie i twarde szybko robiły się 
> zgniłe.
>
> Być może w zależności od regionu Polski ulęgałkami nazywa się także coś 
> innego?

Żeby kto na co innego niż gruszka "ulęgałka" mówił, to ja nigdzie nie
słyszałem. Ale "uleżałka" lub "ulężałka" obok "ulęgałka", to i owszem,
takie określenia czasem można spotkać.

Jarek

-- 
I od tej pory
Za pół kilo gruszek
Za dwa pomidory
Śpiewam bo muszę
Re: Ulęgałki
#123580
Author: FEniks
Date: Wed, 30 Oct 2013 11:37
32 lines
2521 bytes
W dniu 2013-10-30 12:00, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>> Dla mnie to od zawsze, czyli od dziecka, były owoce dzikiej gruszy,
>> które nazwę swą zawdzięczały temu, że po spadnięciu z drzewa musiały
>> swoje odleżeć, żeby dojrzeć, stracić cierpkość, a zyskać miękkości i
>> słodyczy.
>>
>> Powiedzenie natomiast "przebierać jak w ulęgałkach" wiążę z tym, że
>> trzeba było w nich długo przebierać, żeby trafić na dobrą,jako że
>> gruszki te miały wyjątkowo krótki okres zjadliwości (czyli tej słodyczy
>> i miękkości ;) ), ponieważ najpierw cierpkie i twarde szybko robiły się
>> zgniłe.
>>
>> Być może w zależności od regionu Polski ulęgałkami nazywa się także coś
>> innego?
> Żeby kto na co innego niż gruszka "ulęgałka" mówił, to ja nigdzie nie
> słyszałem.

Może nie na zupełnie co innego, ale np. ogólnie na zgniłą gruszkę, 
niekoniecznie dziką?

Tak mi przyszło do głowy, że może były rejony, gdzie nie znano innego 
gatunku gruszek i ulęgałka chcąc nie chcąc stała się synonimem zleżałej 
gruszki.

> Ale "uleżałka" lub "ulężałka" obok "ulęgałka", to i owszem,
> takie określenia czasem można spotkać.

Też się spotkałam z takimi.

Ewa
Re: Ulęgałki
#123581
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 30 Oct 2013 12:17
38 lines
2750 bytes
Pani Ewa napisała:

>>> Być może w zależności od regionu Polski ulęgałkami nazywa się także
>>> coś innego?
>> Żeby kto na co innego niż gruszka "ulęgałka" mówił, to ja nigdzie nie
>> słyszałem.
>
> Może nie na zupełnie co innego, ale np. ogólnie na zgniłą gruszkę, 
> niekoniecznie dziką?
>
> Tak mi przyszło do głowy, że może były rejony, gdzie nie znano innego 
> gatunku gruszek i ulęgałka chcąc nie chcąc stała się synonimem zleżałej 
> gruszki.

Skoro w rejonie nie znano innych gruszek, to w postaci zleżałej też tylko
te mogły wystąpić. Więc żaden tam synonim. Można natomiast zauważyć pewną
wieloznaczność tego słowa. Ulęgałka, to ulęgnięta gruszka (owoc) -- i chyba
wszędzie tak to jest rozumiane. Ale też nigdzie nie budzi zdziwienia, gdy
ktoś powie "tam rosną ulęgałki" -- w sensie, że owoce drzewa muszą być
przed spożyciem poddane obróbce przez lęgnięcie. Albo nawet "tam rośnie
ulęgałka" -- co ma określić gatunek drzewa.

>> Ale "uleżałka" lub "ulężałka" obok "ulęgałka", to i owszem, takie
>> określenia czasem można spotkać.
>
> Też się spotkałam z takimi.

Skoro przy gruszkach jesteśmy i przy obocznościach, to mamy blisko do
tego, co się z gruszą kojarzyć może -- do miedzy. *Miedza* jest *między*
dwoma polami. Czy mowiono na nią kiedyś "międza"?

Jarek

-- 
Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała,
Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała,
A wszystko przepasane jakby wstęgą, miedzą
Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą.
Re: Ulęgałki
#123603
Author: Stokrotka
Date: Wed, 30 Oct 2013 15:42
9 lines
1526 bytes
Ulęgałka to gatunek małej gruszki, na dużym dżewie.
Myślałam, że ulegałka tak się nazywa, bo się sama "ulęgła", czyli sama 
wyrosła, jest dziczką gruszy i dlatego ma mniejsze, gorsze nie szczepione 
lub hodowane owoce.

-- 
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/ 
Re: Ulęgałki
#123604
Author: JaMyszka
Date: Wed, 30 Oct 2013 17:44
15 lines
2012 bytes
W dniu środa, 30 października 2013 16:42:47 UTC+1 użytkownik Stokrotka napisał:
> Ulęgałka to gatunek małej gruszki, na dużym dżewie.
> Myślałam, że ulegałka tak się nazywa, bo się sama "ulęgła", czyli sama 
> wyrosła, jest dziczką gruszy i dlatego ma mniejsze, gorsze nie szczepione 
> lub hodowane owoce.

Wiesz, czasami grzebię w tej ziemi i prowadzę sobie taki projekt jak ogródek.
Ale jeszcze nic mi się samo nie ulęgło. Choć przyznać muszę, że mam mnóstwo 
roślin do usuwania bo to same samosiejki.

-- 
Pozdrawiam :)
JM
http://www.bykom-stop.avx.pl/index.html 
Bezpieczny wolontariat (Nobel?):  http://zwijaj.pl/
Re: Ulęgałki
#123605
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 30 Oct 2013 20:16
20 lines
1939 bytes
JaMyszka napisała:

>> Myślałam, że ulegałka tak się nazywa, bo się sama "ulęgła", czyli sama 
>> wyrosła, jest dziczką gruszy i dlatego ma mniejsze, gorsze nie szczepione 
>> lub hodowane owoce.
>
> Wiesz, czasami grzebię w tej ziemi i prowadzę sobie taki projekt jak ogródek.
> Ale jeszcze nic mi się samo nie ulęgło. Choć przyznać muszę, że mam mnóstwo 
> roślin do usuwania bo to same samosiejki.

Obok mnie w okolicach takich niedokończonych projektów wiele. Lęgną się
w nich myszy. Same. Wyłapują je później koty.

Jarek

-- 
Hieronymus CARDANUS z Mediolanu Xięstwa Włoskiego oriundus, Medyk
i Matematyk sławny, powierzchowny Chrześcianin, a w sercu Ateusz.
Nauczał w swych księgach, [...] że Świat ten jest wieczny; że człek
pierwszy z zgnilizny się urodził, jako myszy albo żaby.
Re: Ulęgałki
#123582
Author: FEniks
Date: Wed, 30 Oct 2013 20:38
46 lines
3188 bytes
W dniu 2013-10-30 13:17, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>>> Być może w zależności od regionu Polski ulęgałkami nazywa się także
>>>> coś innego?
>>> Żeby kto na co innego niż gruszka "ulęgałka" mówił, to ja nigdzie nie
>>> słyszałem.
>> Może nie na zupełnie co innego, ale np. ogólnie na zgniłą gruszkę,
>> niekoniecznie dziką?
>>
>> Tak mi przyszło do głowy, że może były rejony, gdzie nie znano innego
>> gatunku gruszek i ulęgałka chcąc nie chcąc stała się synonimem zleżałej
>> gruszki.
> Skoro w rejonie nie znano innych gruszek, to w postaci zleżałej też tylko
> te mogły wystąpić. Więc żaden tam synonim.

No, ale zakładam, że w końcu poznano i williamsy, i konferencje, a słowo 
się - nomen omen - uleżało.
Z tym że to tylko takie moje gdybanie, na podstawie zwróconej mi gdzie 
indziej uwagi, że ulęgałka to nie odmiana gruszki, a każda jedna 
nadgniła gruszka.

> Można natomiast zauważyć pewną
> wieloznaczność tego słowa. Ulęgałka, to ulęgnięta gruszka (owoc) -- i chyba
> wszędzie tak to jest rozumiane.

Z tym "wszędzie" to należy uważać, jak się okazuje. Choć i dla mnie to 
była oczywistość.

> Skoro przy gruszkach jesteśmy i przy obocznościach, to mamy blisko do 
> tego, co się z gruszą kojarzyć może -- do miedzy. *Miedza* jest 
> *między* dwoma polami. Czy mowiono na nią kiedyś "międza"?

Gdybam, że "miedzę" i "między" łączy tylko przypadkowa zbieżność. Choć 
oczywiście mogę się mylić.
W miedzy chodzi raczej o graniczenie ze sobą dwóch pól, a nie o to co 
jest między nimi.
W rosyjskim to słowo brzmi (no właśnie! nie wiem, skąd wziąć rosyjskie 
literki) "meža", a "smežnyj" to graniczący, przyległy, _zbieżny_. Może z 
tym ostatnim nasza "miedza" jest spokrewniona, zbieżna? Ciekawe.

Ewa
-- 

Siedzi sobie zając pod miedzą, pod miedzą,
a myśliwi o nim nie wiedzą, nie wiedzą.
Re: Ulęgałki
#123608
Author: FEniks
Date: Wed, 30 Oct 2013 20:52
13 lines
1844 bytes
W dniu 2013-10-30 18:44, JaMyszka pisze:
> W dniu środa, 30 października 2013 16:42:47 UTC+1 użytkownik Stokrotka napisał:
>> Ulęgałka to gatunek małej gruszki, na dużym dżewie.
>> Myślałam, że ulegałka tak się nazywa, bo się sama "ulęgła", czyli sama
>> wyrosła, jest dziczką gruszy i dlatego ma mniejsze, gorsze nie szczepione
>> lub hodowane owoce.
> Wiesz, czasami grzebię w tej ziemi i prowadzę sobie taki projekt jak ogródek.
> Ale jeszcze nic mi się samo nie ulęgło. Choć przyznać muszę, że mam mnóstwo
> roślin do usuwania bo to same samosiejki.

Czyli jednak cosik tam się samo ulęgło.

Ewa
Re: Ulęgałki
#123583
Author: Qrczak
Date: Wed, 30 Oct 2013 21:24
53 lines
3702 bytes
Dnia 2013-10-30 21:38, obywatel FEniks uprzejmie donosi:
> W dniu 2013-10-30 13:17, Jarosław Sokołowski pisze:
>> Pani Ewa napisała:
>>
>>>>> Być może w zależności od regionu Polski ulęgałkami nazywa się także
>>>>> coś innego?
>>>> Żeby kto na co innego niż gruszka "ulęgałka" mówił, to ja nigdzie nie
>>>> słyszałem.
>>> Może nie na zupełnie co innego, ale np. ogólnie na zgniłą gruszkę,
>>> niekoniecznie dziką?
>>>
>>> Tak mi przyszło do głowy, że może były rejony, gdzie nie znano innego
>>> gatunku gruszek i ulęgałka chcąc nie chcąc stała się synonimem zleżałej
>>> gruszki.
>> Skoro w rejonie nie znano innych gruszek, to w postaci zleżałej też tylko
>> te mogły wystąpić. Więc żaden tam synonim.
>
> No, ale zakładam, że w końcu poznano i williamsy, i konferencje, a słowo
> się - nomen omen - uleżało.
> Z tym że to tylko takie moje gdybanie, na podstawie zwróconej mi gdzie
> indziej uwagi, że ulęgałka to nie odmiana gruszki, a każda jedna
> nadgniła gruszka.

No widzę, że w świat poszło dalej.
Dla mnie ulęgałka jest czym innym niż zapomniana w kącie klapsa. 
Zwłaszcza, że zażerałam się w młodości tymi ulęgałkami sporo przed ich 
ulęgnięciem na potęgę.

>> Można natomiast zauważyć pewną
>> wieloznaczność tego słowa. Ulęgałka, to ulęgnięta gruszka (owoc) -- i
>> chyba
>> wszędzie tak to jest rozumiane.
>
> Z tym "wszędzie" to należy uważać, jak się okazuje. Choć i dla mnie to
> była oczywistość.
>
>> Skoro przy gruszkach jesteśmy i przy obocznościach, to mamy blisko do
>> tego, co się z gruszą kojarzyć może -- do miedzy. *Miedza* jest
>> *między* dwoma polami. Czy mowiono na nią kiedyś "międza"?
>
> Gdybam, że "miedzę" i "między" łączy tylko przypadkowa zbieżność. Choć
> oczywiście mogę się mylić.
> W miedzy chodzi raczej o graniczenie ze sobą dwóch pól, a nie o to co
> jest między nimi.
> W rosyjskim to słowo brzmi (no właśnie! nie wiem, skąd wziąć rosyjskie
> literki) "meža", a "smežnyj" to graniczący, przyległy, _zbieżny_. Może z
> tym ostatnim nasza "miedza" jest spokrewniona, zbieżna? Ciekawe.

Tak. Miedza to granica pomiędzy sąsiadami. Zwykle nieuprawiana, bo w 
sumie niczyja. Co do zmian "międza" -> "miedza" muszę dopatrzeć w 
źródłach (nie będę bajek snuć a nie pamiętam).

Q
Re: Ulęgałki
#123584
Author: FEniks
Date: Wed, 30 Oct 2013 21:45
21 lines
1952 bytes
W dniu 2013-10-30 22:24, Qrczak pisze:
>
> No widzę, że w świat poszło dalej.

Poszło, ponieważ wolę tu porozmawiać ze zwykłymi ludźmi. Z samozwańczymi 
autorytetami sobie nie bardzo radzę.

> Dla mnie ulęgałka jest czym innym niż zapomniana w kącie klapsa. 
> Zwłaszcza, że zażerałam się w młodości tymi ulęgałkami sporo przed ich 
> ulęgnięciem na potęgę.

A myślałam, żeś Brutus.

>
> Tak. Miedza to granica pomiędzy sąsiadami. Zwykle nieuprawiana, bo w 
> sumie niczyja. Co do zmian "międza" -> "miedza" muszę dopatrzeć w 
> źródłach (nie będę bajek snuć a nie pamiętam).

Sprawdź, jak masz gdzie. Ja musiałabym szukać.

Ewa
Re: Ulęgałki
#123585
Author: Qrczak
Date: Wed, 30 Oct 2013 21:57
33 lines
2586 bytes
Dnia 2013-10-30 22:45, obywatel FEniks uprzejmie donosi:
> W dniu 2013-10-30 22:24, Qrczak pisze:
>>
>> No widzę, że w świat poszło dalej.
>
> Poszło, ponieważ wolę tu porozmawiać ze zwykłymi ludźmi. Z samozwańczymi
> autorytetami sobie nie bardzo radzę.

A ja autem to tylko kieruję, zaś się nigdy nie mianuję.

>> Dla mnie ulęgałka jest czym innym niż zapomniana w kącie klapsa.
>> Zwłaszcza, że zażerałam się w młodości tymi ulęgałkami sporo przed ich
>> ulęgnięciem na potęgę.
>
> A myślałam, żeś Brutus.

No wiesz co... [foch]

>> Tak. Miedza to granica pomiędzy sąsiadami. Zwykle nieuprawiana, bo w
>> sumie niczyja. Co do zmian "międza" -> "miedza" muszę dopatrzeć w
>> źródłach (nie będę bajek snuć a nie pamiętam).
>
> Sprawdź, jak masz gdzie. Ja musiałabym szukać.

Ano ja też będę szukać.

Nawiasem mówiąc powinnam juz sto lat temu na pręga wystawić parę 
nazwisk, którym się nie chciało dokończyć roboty. i trzeba dywagować za 
nich.

Q
-- 
Ja tam nie jestem socjopatą. Umiem doskonale udawać, że lubię ludzi.
Re: Ulęgałki
#123588
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 30 Oct 2013 22:30
53 lines
3644 bytes
Pani Ewa napisała:

>>> Tak mi przyszło do głowy, że może były rejony, gdzie nie znano innego
>>> gatunku gruszek i ulęgałka chcąc nie chcąc stała się synonimem zleżałej
>>> gruszki.
>> Skoro w rejonie nie znano innych gruszek, to w postaci zleżałej też tylko
>> te mogły wystąpić. Więc żaden tam synonim.
>
> No, ale zakładam, że w końcu poznano i williamsy, i konferencje, a słowo 
> się - nomen omen - uleżało.

Jestżeli gdzieś takie miejsce, w którym nie znają słowa "gruszka",
a wiedzą co to "ulęgałka"?

> Z tym że to tylko takie moje gdybanie, na podstawie zwróconej mi gdzie 
> indziej uwagi, że ulęgałka to nie odmiana gruszki, a każda jedna 
> nadgniła gruszka.

Dopuszczm do siebie myśl taką, że spady z odmian innych niż Pyrus communis
poddane lęgnięciu, zmienią się w coś, co też można nazwać "ulęgałką". Może
nie konferencja, ale bergamotka jakaś się temu procesowi podda.

>> Można natomiast zauważyć pewną wieloznaczność tego słowa. Ulęgałka,
>> to ulęgnięta gruszka (owoc) -- i chyba wszędzie tak to jest rozumiane.
>
> Z tym "wszędzie" to należy uważać, jak się okazuje. Choć i dla mnie to
> była oczywistość.

No tak, teraz widzę. Z tym że to jest tak jak wcześniej napisałem --
rozumienie może być szersze: są ulęgałki ulęgnięte i nieulęgnięte.

>> Skoro przy gruszkach jesteśmy i przy obocznościach, to mamy blisko do 
>> tego, co się z gruszą kojarzyć może -- do miedzy. *Miedza* jest 
>> *między* dwoma polami. Czy mowiono na nią kiedyś "międza"?
>
> Gdybam, że "miedzę" i "między" łączy tylko przypadkowa zbieżność. Choć 
> oczywiście mogę się mylić.
> W miedzy chodzi raczej o graniczenie ze sobą dwóch pól, a nie o to co 
> jest między nimi.
> W rosyjskim to słowo brzmi (no właśnie! nie wiem, skąd wziąć rosyjskie 
> literki) "meža", a "smežnyj" to graniczący, przyległy, _zbieżny_. Może
> z tym ostatnim nasza "miedza" jest spokrewniona, zbieżna? Ciekawe.

A "meždunarodnij", to międzynarodowy. Myślę sobie, że to wcale nie musi
być nasz słowiański wynalazek. Podobnie skonstruowane jest choćby słowo
"mediterraneum". Może wspólnych początków tego wszystkiego trzeba szukać
w łacińskim "medium", albo jeszcze wcześniej.

Jarek

-- 
-- Baco, macie wrzątek?
-- Mam, ino że zimny.
Re: Ulęgałki
#123589
Author: FEniks
Date: Thu, 31 Oct 2013 08:01
24 lines
2447 bytes
W dniu 2013-10-30 23:30, Jarosław Sokołowski pisze:
> Jestżeli gdzieś takie miejsce, w którym nie znają słowa "gruszka",
> a wiedzą co to "ulęgałka"?

Wydaje mi się to mało prawdopodobne, ale nie takie rzeczy nie śniły się 
filozofom.

> Dopuszczm do siebie myśl taką, że spady z odmian innych niż Pyrus 
> communis poddane lęgnięciu, zmienią się w coś, co też można nazwać 
> "ulęgałką". 
> Może nie konferencja, ale bergamotka jakaś się temu procesowi podda. 

I takim mniej więcej torem podążałam.
> A "meždunarodnij", to międzynarodowy. Myślę sobie, że to wcale nie musi
> być nasz słowiański wynalazek. Podobnie skonstruowane jest choćby słowo
> "mediterraneum". Może wspólnych początków tego wszystkiego trzeba szukać
> w łacińskim "medium", albo jeszcze wcześniej.

Zdaje się, że znowu ma Pan rację. Czyżby wychodziło w takim razie na to, 
że to nie 'miedza' była 'międzą', a raczej 'między' było 'miedzy'?

http://pl.wikisource.org/w/index.php?title=Strona:PL_Aleksander_Br%C3%BCckner-S%C5%82ownik_etymologiczny_j%C4%99zyka_polskiego_350.jpeg&action=edit&redlink=1

Ewa
Re: Ulęgałki
#123586
Author: FEniks
Date: Thu, 31 Oct 2013 08:07
21 lines
2028 bytes
W dniu 2013-10-30 22:57, Qrczak pisze:
> Dnia 2013-10-30 22:45, obywatel FEniks uprzejmie donosi:
>> W dniu 2013-10-30 22:24, Qrczak pisze:
>>>
>>> No widzę, że w świat poszło dalej.
>>
>> Poszło, ponieważ wolę tu porozmawiać ze zwykłymi ludźmi. Z samozwańczymi
>> autorytetami sobie nie bardzo radzę.
>
> A ja autem to tylko kieruję, zaś się nigdy nie mianuję.

A Juliusz Cezar autem venit.

>
> Nawiasem mówiąc powinnam juz sto lat temu na pręga wystawić parę 
> nazwisk, którym się nie chciało dokończyć roboty. i trzeba dywagować 
> za nich.

Na pręgu? A kto by Twój gniew docenił, skoro chujmaniści są passé?

Ewa
Re: Ulęgałki
#123590
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 31 Oct 2013 11:11
29 lines
2509 bytes
Pani Ewa napisała:

>> A "meždunarodnij", to międzynarodowy. Myślę sobie, że to wcale nie musi
>> być nasz słowiański wynalazek. Podobnie skonstruowane jest choćby słowo
>> "mediterraneum". Może wspólnych początków tego wszystkiego trzeba szukać
>> w łacińskim "medium", albo jeszcze wcześniej.
>
> Zdaje się, że znowu ma Pan rację. Czyżby wychodziło w takim razie na to,
> że to nie 'miedza' była 'międzą', a raczej 'między' było 'miedzy'?
>
> http://pl.wikisource.org/w/index.php?title=Strona:PL_Aleksander_Brückner-Słownik_etymologiczny_języka_polskiego_350.jpeg

Pozostaje mi wyrazić żal, że nie zadbano o to, by pewne cząstki elementarne
zostały nazwane "miedzonami". Byłoby to z wielkim uszanowaniem dla tradycji
języka polskiego.

Śledzenie inspiracji etymologicznych w różnych językach może być zajęciem
arcyciekawym. Zastanawiałem się niedawno, skąd u nas słowo "drożdże".
Mam pewne przypuszczenia, że pochodzić może ono z tych samych okolic, co
"grožđe" (chorw.) czy "grozde" (bułg.) na określenie winogron. Ciekawe,
czy znowu się okaże, że mam rację.

Jarek

-- 
Jest więc ten i tamten patos
Porzuciłeś znowu miasto
Po co masz dodawać drożdże
Gdy naprawdę rośnie ciasto?
Re: Ulęgałki
#123587
Author: Qrczak
Date: Thu, 31 Oct 2013 17:16
14 lines
1968 bytes
Dnia 2013-10-31 09:07, obywatel FEniks uprzejmie donosi:
> W dniu 2013-10-30 22:57, Qrczak pisze:
>>
>> Nawiasem mówiąc powinnam juz sto lat temu na pręga wystawić parę
>> nazwisk, którym się nie chciało dokończyć roboty. i trzeba dywagować
>> za nich.
>
> Na pręgu? A kto by Twój gniew docenił, skoro chujmaniści są passé?

A ja tam nie mam ambicji leczyć z głupoty. A Fafalelo może się faflunić.

Q
-- 
Ja tam nie jestem socjopatą. Umiem doskonale udawać, że lubię ludzi.
Re: Ulęgałki
#123591
Author: Qrczak
Date: Thu, 31 Oct 2013 17:51
29 lines
2872 bytes
Dnia 2013-10-31 12:11, obywatel Jarosław Sokołowski uprzejmie donosi:
> Pani Ewa napisała:
>
>>> A "meždunarodnij", to międzynarodowy. Myślę sobie, że to wcale nie musi
>>> być nasz słowiański wynalazek. Podobnie skonstruowane jest choćby słowo
>>> "mediterraneum". Może wspólnych początków tego wszystkiego trzeba szukać
>>> w łacińskim "medium", albo jeszcze wcześniej.
>>
>> Zdaje się, że znowu ma Pan rację. Czyżby wychodziło w takim razie na to,
>> że to nie 'miedza' była 'międzą', a raczej 'między' było 'miedzy'?
>>
>> http://pl.wikisource.org/w/index.php?title=Strona:PL_Aleksander_Brückner-Słownik_etymologiczny_języka_polskiego_350.jpeg
>
> Pozostaje mi wyrazić żal, że nie zadbano o to, by pewne cząstki elementarne
> zostały nazwane "miedzonami". Byłoby to z wielkim uszanowaniem dla tradycji
> języka polskiego.
>
> Śledzenie inspiracji etymologicznych w różnych językach może być zajęciem
> arcyciekawym. Zastanawiałem się niedawno, skąd u nas słowo "drożdże".
> Mam pewne przypuszczenia, że pochodzić może ono z tych samych okolic, co
> "grožđe" (chorw.) czy "grozde" (bułg.) na określenie winogron. Ciekawe,
> czy znowu się okaże, że mam rację.

"Drożdże" nie przyszły do nas od Chorwatów czy Bułgarów.
Tak samo jak "miedza" nie przyszła z łaciny.

Q
-- 
Ja tam nie jestem socjopatą. Umiem doskonale udawać, że lubię ludzi.
Re: Ulęgałki
#123592
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 31 Oct 2013 18:17
23 lines
2364 bytes
Qrczak pisze:

>> Śledzenie inspiracji etymologicznych w różnych językach może być
>> zajęciem arcyciekawym. Zastanawiałem się niedawno, skąd u nas słowo
>> "drożdże". Mam pewne przypuszczenia, że pochodzić może ono z tych
>> samych okolic, co "grožđe" (chorw.) czy "grozde" (bułg.) na określenie
>> winogron. Ciekawe, czy znowu się okaże, że mam rację.
>
> "Drożdże" nie przyszły do nas od Chorwatów czy Bułgarów.
> Tak samo jak "miedza" nie przyszła z łaciny.

Wiem, że nie przyszły. Co więcej, sami Chorwaci uparcie twierdzą, że
to oni od nas przyszli. Gdzieś z okolic Krakowa zdaje się. Ale czy nie
z tego samego kotła wyszły drożdże i drożdże? A jeśli nie, to skąd jedne
i skąd drugie? No i skąd ta miedza, jeśli nie z tgo samego, co łacińskie
medium, he?

Jarek

-- 
Tedy stanie Bułgarzyn bez pasa, w samej koszuli jeno, patrzy spode łba
tędy i owędy. I nie ma w nim nijakiej wesołości, jeno smutek i smród
wielki. Nie jest dobry zakon jego.
Re: Ulęgałki
#123593
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 31 Oct 2013 18:19
23 lines
2269 bytes
Qrczak pisze:

>> Śledzenie inspiracji etymologicznych w różnych językach może być
>> zajęciem arcyciekawym. Zastanawiałem się niedawno, skąd u nas słowo
>> "drożdże". Mam pewne przypuszczenia, że pochodzić może ono z tych
>> samych okolic, co "grožđe" (chorw.) czy "grozde" (bułg.) na określenie
>> winogron. Ciekawe, czy znowu się okaże, że mam rację.
>
> "Drożdże" nie przyszły do nas od Chorwatów czy Bułgarów.
> Tak samo jak "miedza" nie przyszła z łaciny.

Wiem, że nie przyszły. Co więcej, sami Chorwaci uparcie twierdzą, że
to oni od nas przyszli. Gdzieś z okolic Krakowa zdaje się. Ale czy nie
z tego samego kotła wyszły drożdże i grožđe? A jeśli nie, to skąd jedne
i skąd drugie? No i skąd ta miedza, jeśli nie z tgo samego, co łacińskie
medium, he?

Jarek

-- 
Tedy stanie Bułgarzyn bez pasa, w samej koszuli jeno, patrzy spode łba
tędy i owędy. I nie ma w nim nijakiej wesołości, jeno smutek i smród
wielki. Nie jest dobry zakon jego.
Re: Ulęgałki
#123594
Author: Qrczak
Date: Thu, 31 Oct 2013 20:02
26 lines
2657 bytes
Dnia 2013-10-31 19:19, obywatel Jarosław Sokołowski uprzejmie donosi:
> Qrczak pisze:
>
>>> Śledzenie inspiracji etymologicznych w różnych językach może być
>>> zajęciem arcyciekawym. Zastanawiałem się niedawno, skąd u nas słowo
>>> "drożdże". Mam pewne przypuszczenia, że pochodzić może ono z tych
>>> samych okolic, co "grožđe" (chorw.) czy "grozde" (bułg.) na określenie
>>> winogron. Ciekawe, czy znowu się okaże, że mam rację.
>>
>> "Drożdże" nie przyszły do nas od Chorwatów czy Bułgarów.
>> Tak samo jak "miedza" nie przyszła z łaciny.
>
> Wiem, że nie przyszły. Co więcej, sami Chorwaci uparcie twierdzą, że
> to oni od nas przyszli. Gdzieś z okolic Krakowa zdaje się. Ale czy nie
> z tego samego kotła wyszły drożdże i grožđe? A jeśli nie, to skąd jedne
> i skąd drugie? No i skąd ta miedza, jeśli nie z tgo samego, co łacińskie
> medium, he?

No to wszystko przyszło z jednego pnia praindoeuropejskiego, dużo dużo 
czasu przed tym, jak Kraków zbudowano.
Natomiast szalenie podoba mi się Twoje określenie "śledzenie inspiracji 
etymologicznych".

Q
-- 
Ja tam nie jestem socjopatą. Umiem doskonale udawać, że lubię ludzi.
Re: Ulęgałki
#123595
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 31 Oct 2013 20:55
51 lines
3857 bytes
Qrczak pisze:

>>>> Śledzenie inspiracji etymologicznych w różnych językach może być
>>>> zajęciem arcyciekawym. Zastanawiałem się niedawno, skąd u nas słowo
>>>> "drożdże". Mam pewne przypuszczenia, że pochodzić może ono z tych
>>>> samych okolic, co "grožđe" (chorw.) czy "grozde" (bułg.) na określenie
>>>> winogron. Ciekawe, czy znowu się okaże, że mam rację.
>>>
>>> "Drożdże" nie przyszły do nas od Chorwatów czy Bułgarów.
>>> Tak samo jak "miedza" nie przyszła z łaciny.
>>
>> Wiem, że nie przyszły. Co więcej, sami Chorwaci uparcie twierdzą, że
>> to oni od nas przyszli. Gdzieś z okolic Krakowa zdaje się. Ale czy nie
>> z tego samego kotła wyszły drożdże i grožđe? A jeśli nie, to skąd jedne
>> i skąd drugie? No i skąd ta miedza, jeśli nie z tgo samego, co łacińskie
>> medium, he?
>
> No to wszystko przyszło z jednego pnia praindoeuropejskiego, dużo dużo 
> czasu przed tym, jak Kraków zbudowano.

E tam, gadanie. Ja bym wcale nie był taki pewien tego, że ci co nam Kraków
budowali, mieli już specjalne słowo na określenie tych grzybków, co na
winnych gronach siedzą. Gdzieś te *rożdże się ulęgły i wypączkowały na
inne języki. Co mi z tego, że wiem, że one praindoeuropejskie, skoro nie
wiem kiedy grožđe od drożdży się oddzieliły. Kwas też ma korzonki nie inne.
I bądź tu człeku mądry, powiedz czemu czeskie czy słowackie drożdże mają
nazwę od kwasu? To znaczy dlaczego mogą mieć od (za)kwasu, to ja wiem, ale
czemu oni tak, a my tak -- to zagadka. Zaś sam kwas też przez wszystkich
Słowian nie jednako wykorzystany. Dajmy na to Rosjanie, takiej siarki
nie kwaszą, lecz kiszą. My kiszenie też znamy, ale ograniczamy głównie do
kapusty i ogórów. Z kolei ruski kwas, to zdaje się tylko chlebowy jest.
No i bądż tu mądry -- pień praindoeuropejski, w korę dziabany.

Poza tym daleko nie wszystko co mamy, jest z pnia praindoeuropejskiego.
Szereg słów przyszło choćby z węgierskiego, który indoeuropejskim nie jest.

> Natomiast szalenie podoba mi się Twoje określenie "śledzenie inspiracji 
> etymologicznych".

I to chociaż dobre. Się podobanie.

Jarek

PS
Kisiel, to powinien być kwaśny, dobrze kombinuję?

-- 
Na imieninach u ciotki Lodki
Tam wynikły głupie plotki
Ze tato mamie z sercem szczerem
Wypalił oczy zajzajerem
Re: Ulęgałki
#123596
Author: Qrczak
Date: Thu, 31 Oct 2013 21:46
55 lines
4309 bytes
Dnia 2013-10-31 21:55, obywatel Jarosław Sokołowski uprzejmie donosi:
> Qrczak pisze:
>
>>>>> Śledzenie inspiracji etymologicznych w różnych językach może być
>>>>> zajęciem arcyciekawym. Zastanawiałem się niedawno, skąd u nas słowo
>>>>> "drożdże". Mam pewne przypuszczenia, że pochodzić może ono z tych
>>>>> samych okolic, co "grožđe" (chorw.) czy "grozde" (bułg.) na określenie
>>>>> winogron. Ciekawe, czy znowu się okaże, że mam rację.
>>>>
>>>> "Drożdże" nie przyszły do nas od Chorwatów czy Bułgarów.
>>>> Tak samo jak "miedza" nie przyszła z łaciny.
>>>
>>> Wiem, że nie przyszły. Co więcej, sami Chorwaci uparcie twierdzą, że
>>> to oni od nas przyszli. Gdzieś z okolic Krakowa zdaje się. Ale czy nie
>>> z tego samego kotła wyszły drożdże i grožđe? A jeśli nie, to skąd jedne
>>> i skąd drugie? No i skąd ta miedza, jeśli nie z tgo samego, co łacińskie
>>> medium, he?
>>
>> No to wszystko przyszło z jednego pnia praindoeuropejskiego, dużo dużo
>> czasu przed tym, jak Kraków zbudowano.
>
> E tam, gadanie. Ja bym wcale nie był taki pewien tego, że ci co nam Kraków
> budowali, mieli już specjalne słowo na określenie tych grzybków, co na
> winnych gronach siedzą. Gdzieś te *rożdże się ulęgły i wypączkowały na
> inne języki.

A możesz jakoś uzasadnić tezę, że rożdże i że chodzi o winogrona?

> Co mi z tego, że wiem, że one praindoeuropejskie, skoro nie
> wiem kiedy grožđe od drożdży się oddzieliły. Kwas też ma korzonki nie inne.
> I bądź tu człeku mądry, powiedz czemu czeskie czy słowackie drożdże mają
> nazwę od kwasu? To znaczy dlaczego mogą mieć od (za)kwasu, to ja wiem, ale
> czemu oni tak, a my tak -- to zagadka. Zaś sam kwas też przez wszystkich
> Słowian nie jednako wykorzystany. Dajmy na to Rosjanie, takiej siarki
> nie kwaszą, lecz kiszą. My kiszenie też znamy, ale ograniczamy głównie do
> kapusty i ogórów. Z kolei ruski kwas, to zdaje się tylko chlebowy jest.
> No i bądż tu mądry -- pień praindoeuropejski, w korę dziabany.

No widzisz, masz po co żyć... zagadkę kwasów rozwikłać np.

> Poza tym daleko nie wszystko co mamy, jest z pnia praindoeuropejskiego.
> Szereg słów przyszło choćby z węgierskiego, który indoeuropejskim nie jest.

Biorąc pod uwagę moment wchłaniania, to bardzo współczesne czasy. Gdzież 
im do drożdży.

> PS
> Kisiel, to powinien być kwaśny, dobrze kombinuję?

Jak leguminy nie posłodzisz, a jest z dodatkiem owoców, zapewne kwaśną 
będzie.

Q
-- 
Ja tam nie jestem socjopatą. Umiem doskonale udawać, że lubię ludzi.
Re: Ulęgałki
#123598
Author: FEniks
Date: Thu, 31 Oct 2013 22:04
39 lines
3094 bytes
W dniu 2013-10-31 18:51, Qrczak pisze:
> Dnia 2013-10-31 12:11, obywatel Jarosław Sokołowski uprzejmie donosi:
>> Pani Ewa napisała:
>>
>>>> A "meždunarodnij", to międzynarodowy. Myślę sobie, że to wcale nie 
>>>> musi
>>>> być nasz słowiański wynalazek. Podobnie skonstruowane jest choćby 
>>>> słowo
>>>> "mediterraneum". Może wspólnych początków tego wszystkiego trzeba 
>>>> szukać
>>>> w łacińskim "medium", albo jeszcze wcześniej.
>>>
>>> Zdaje się, że znowu ma Pan rację. Czyżby wychodziło w takim razie na 
>>> to,
>>> że to nie 'miedza' była 'międzą', a raczej 'między' było 'miedzy'?
>>>
>>> http://pl.wikisource.org/w/index.php?title=Strona:PL_Aleksander_Brückner-Słownik_etymologiczny_języka_polskiego_350.jpeg 
>>>
>>
>> Pozostaje mi wyrazić żal, że nie zadbano o to, by pewne cząstki 
>> elementarne
>> zostały nazwane "miedzonami". Byłoby to z wielkim uszanowaniem dla 
>> tradycji
>> języka polskiego.
>>
>> Śledzenie inspiracji etymologicznych w różnych językach może być 
>> zajęciem
>> arcyciekawym. Zastanawiałem się niedawno, skąd u nas słowo "drożdże".
>> Mam pewne przypuszczenia, że pochodzić może ono z tych samych okolic, co
>> "grožđe" (chorw.) czy "grozde" (bułg.) na określenie winogron. Ciekawe,
>> czy znowu się okaże, że mam rację.
>
> "Drożdże" nie przyszły do nas od Chorwatów czy Bułgarów.
> Tak samo jak "miedza" nie przyszła z łaciny.

No z łaciny nie przyszła, ale z łacińskim 'medium' spokrewniona, bo oba 
pochodzą od jednego praindo-rdzenia. W każdym razie wg Brücknera.

Ewa
Re: Ulęgałki
#123600
Author: FEniks
Date: Thu, 31 Oct 2013 22:06
28 lines
2901 bytes
W dniu 2013-10-31 12:11, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>> A "meždunarodnij", to międzynarodowy. Myślę sobie, że to wcale nie musi
>>> być nasz słowiański wynalazek. Podobnie skonstruowane jest choćby słowo
>>> "mediterraneum". Może wspólnych początków tego wszystkiego trzeba szukać
>>> w łacińskim "medium", albo jeszcze wcześniej.
>> Zdaje się, że znowu ma Pan rację. Czyżby wychodziło w takim razie na to,
>> że to nie 'miedza' była 'międzą', a raczej 'między' było 'miedzy'?
>>
>> http://pl.wikisource.org/w/index.php?title=Strona:PL_Aleksander_Brückner-Słownik_etymologiczny_języka_polskiego_350.jpeg
> Pozostaje mi wyrazić żal, że nie zadbano o to, by pewne cząstki elementarne
> zostały nazwane "miedzonami". Byłoby to z wielkim uszanowaniem dla tradycji
> języka polskiego.
>
> Śledzenie inspiracji etymologicznych w różnych językach może być zajęciem
> arcyciekawym. Zastanawiałem się niedawno, skąd u nas słowo "drożdże".
> Mam pewne przypuszczenia, że pochodzić może ono z tych samych okolic, co
> "grožđe" (chorw.) czy "grozde" (bułg.) na określenie winogron. Ciekawe,
> czy znowu się okaże, że mam rację.

A o drożdżach tyle:

http://pl.wikisource.org/w/index.php?title=Strona:PL_Aleksander_Br%C3%BCckner-S%C5%82ownik_etymologiczny_j%C4%99zyka_polskiego_116.jpeg&action=edit&redlink=1

Może bliżej im do drażetek, dragów, niż winogron?

Ewa
Re: Ulęgałki
#123597
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 31 Oct 2013 22:33
57 lines
4341 bytes
>>> No to wszystko przyszło z jednego pnia praindoeuropejskiego, dużo dużo
>>> czasu przed tym, jak Kraków zbudowano.
>>
>> E tam, gadanie. Ja bym wcale nie był taki pewien tego, że ci co nam Kraków
>> budowali, mieli już specjalne słowo na określenie tych grzybków, co na
>> winnych gronach siedzą. Gdzieś te *rożdże się ulęgły i wypączkowały na
>> inne języki.
>
> A możesz jakoś uzasadnić tezę, że rożdże i że chodzi o winogrona?

Ja pytam, nie uzasadniam. Słowa "drożdże" i "grožđe" są tak podobne do
siebie i mają tak podobne desygnaty, że wydaje mi się mało prawdopodobne,
by był to przypadek albo zaszła jakaś konwergencja. Zgaduję, że nazwa
"drożdże" mogła się u nas pojawić jako określenie dla "zakwasu gronowego".
Ale nie upieram się przy tym.

>> Co mi z tego, że wiem, że one praindoeuropejskie, skoro nie wiem kiedy
>> grožđe od drożdży się oddzieliły. Kwas też ma korzonki nie inne. I bądź
>> tu człeku mądry, powiedz czemu czeskie czy słowackie drożdże mają nazwę
>> od kwasu?  To znaczy dlaczego mogą mieć od (za)kwasu, to ja wiem, ale
>> czemu oni tak, a my tak -- to zagadka. Zaś sam kwas też przez wszystkich
>> Słowian nie jednako wykorzystany. Dajmy na to Rosjanie, takiej siarki
>> nie kwaszą, lecz kiszą. My kiszenie też znamy, ale ograniczamy głównie
>> do kapusty i ogórów. Z kolei ruski kwas, to zdaje się tylko chlebowy
>> jest. No i bądż tu mądry -- pień praindoeuropejski, w korę dziabany.
>
> No widzisz, masz po co żyć... zagadkę kwasów rozwikłać np.

W zasadzie to ja i bez kwasów mam po co.

>> Poza tym daleko nie wszystko co mamy, jest z pnia praindoeuropejskiego.
>> Szereg słów przyszło choćby z węgierskiego, który indoeuropejskim nie jest.
>
> Biorąc pod uwagę moment wchłaniania, to bardzo współczesne czasy.
> Gdzież im do drożdży.

No nie wiem, nie wiem. Wiadomo choć kiedy te drożdze do nas przyszły?
Bo ja bym się wcale nie zdziwił, gdyby się okazało, że jakoś tak razem
z węgrzynem, na jednym wozie.

>> Kisiel, to powinien być kwaśny, dobrze kombinuję?
>
> Jak leguminy nie posłodzisz, a jest z dodatkiem owoców, zapewne kwaśną 
> będzie.

Legumina, to jeszcze co innego. Natomiast kisiel kiszony był niegdyś
niczym żur z mąki. I płukany dziesięcioma wodami (jak kto cierpliwości
nie miał, to chociaż pięcioma). Nie zawsze był to glut z torebki od
Doktora Oetkera.

Jarek

-- 
Zobacz, co jest w te szublade. Es ist Zimmt -- to jest cynamon.
Do czego potrzebuje się cynamon? Do zupe, do legumine potrzebuje
się cynamon. Co to jest cynamon? Jest taki kora z jedne drzewo.
Gdzie mieszka taki drzewo cynamon? W Indii mieszka taki drzewo.
Re: Ulęgałki
#123599
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 31 Oct 2013 22:57
25 lines
2529 bytes
Pani Ewa napisała:

>> "Drożdże" nie przyszły do nas od Chorwatów czy Bułgarów.
>> Tak samo jak "miedza" nie przyszła z łaciny.
>
> No z łaciny nie przyszła, ale z łacińskim 'medium' spokrewniona, bo
> oba pochodzą od jednego praindo-rdzenia. W każdym razie wg Brücknera.

Woda, water, waser, weeder, a nawet víz, z jednego rdzenia wystrugane,
to rzecz pewna. Podobnie jak aqua, agua, czy eau -- tyle że z innego.
Tak ważne słowa w każdym szanującym się języku były od zawsze, mają
postać kształtowaną przez każdy z ludów z osobna. Ale są też przecież
słowa, które właśnie *przyszły* od bliższych lub dalszych sasiadów.
A po drodze czasem trochę zmieniały znaczenia. Kwas solny (jak mogę coś
o kwasach napisać, to wiem, że żyję) po niemiecku zwie się "salzsäure".
Co tłumacząc znów na polski, brzmieć będzie "zajzajer". No ale zajzajer,
to u nas coś więcej niż tylko HCl. Czy tak jest z drożdżami? Nie wiem.

Jarek

-- 
Bo grunt to rodzinka, grunt to rodzinka
Bo kto rodzinkę fajną ma
Nie wie co bieda bo gdy potrzeba
To mu rodzinka zawsze nie da
Re: Ulęgałki
#123601
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 31 Oct 2013 23:08
25 lines
2385 bytes
Pani Ewa napisała:

>> Śledzenie inspiracji etymologicznych w różnych językach może być zajęciem
>> arcyciekawym. Zastanawiałem się niedawno, skąd u nas słowo "drożdże".
>> Mam pewne przypuszczenia, że pochodzić może ono z tych samych okolic, co
>> "grožđe" (chorw.) czy "grozde" (bułg.) na określenie winogron. Ciekawe,
>> czy znowu się okaże, że mam rację.
>
> A o drożdżach tyle:
>
> http://pl.wikisource.org/w/index.php?title=Strona:PL_Aleksander_Brückner-Słownik_etymologiczny_języka_polskiego_116.jpeg
>
> Może bliżej im do drażetek, dragów, niż winogron?

Jagodom w gronach też do drażetek blisko. Nazwy podobne "grožđe" wcale nie
występują często, poza Bałkanami jeszcze Słowacy mówią podobnie -- hrozno.
A to co Brückner pisze, jakieś takie zawiłe. Ale może ma rację.

Jarek

-- 
Jeszcze mi ciągle z jasnych oczu
Spływa do warg kropelka słona,
A ty mi nic nie odpowiadasz
I jesz zielone winogrona.
Re: Ulęgałki
#123602
Author: Jakub A. Krzewicki
Date: Fri, 01 Nov 2013 03:12
15 lines
1261 bytes
Jarosław Sokołowski wrote:

> Żeby kto na co innego niż gruszka "ulęgałka" mówił, to ja nigdzie nie
> słyszałem. Ale "uleżałka" lub "ulężałka" obok "ulęgałka", to i owszem,
> takie określenia czasem można spotkać.
> 
> Jarek

Ulężałka - zawołanie rodowe Gruszczyńskich ;)
Znam kilka osób z b. familii ziemiańskiej d. woj. kaliskie o tym nazwisku.

-- 
СВЕТ
МИР
ЗНАНИЕ
Re: Ulęgałki
#123609
Author: JaMyszka
Date: Fri, 01 Nov 2013 17:18
11 lines
1801 bytes
W dniu środa, 30 października 2013 21:52:06 UTC+1 użytkownik FEniks napisał:
> [..] 
> Czyli jednak cosik tam się samo ulęgło.

Może. Ale http://doroszewski.pwn.pl/haslo/ulec/

-- 
Pozdrawiam :) 
JM 
http://www.bykom-stop.avx.pl/index.html 
Bezpieczny wolontariat (Nobel?):  http://zwijaj.pl/
Re: Ulęgałki
#123607
Author: JaMyszka
Date: Fri, 01 Nov 2013 18:03
28 lines
2270 bytes
W dniu środa, 30 października 2013 21:16:47 UTC+1 użytkownik Jarosław Sokołowski napisał:
> [...]
> Obok mnie w okolicach takich niedokończonych projektów wiele. Lęgną się
> 
> w nich myszy. Same. 

To by się zgadzało http://doroszewski.pwn.pl/haslo/ul%C4%85c/

> Wyłapują je później koty.

Takie kocie zadanie! A jak potem mruczą...

 
> Hieronymus CARDANUS z Mediolanu Xięstwa Włoskiego oriundus, Medyk
> 
> i Matematyk sławny, powierzchowny Chrześcianin, a w sercu Ateusz.
> 
> Nauczał w swych księgach, [...] że Świat ten jest wieczny; że człek
> 
> pierwszy z zgnilizny się urodził, jako myszy albo żaby.

Ja tam urodziłam się z miłości, nie ze zgnilizny;p

-- 
Pozdrawiam :) 
JM 
http://www.bykom-stop.avx.pl/index.html 
Bezpieczny wolontariat (Nobel?):  http://zwijaj.pl/
Re: Ulęgałki
#123606
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 01 Nov 2013 18:46
25 lines
2018 bytes
JaMyszka napisała:

>> Obok mnie w okolicach takich niedokończonych projektów wiele.
>> Lęgną się w nich myszy. Same. 
>
> To by się zgadzało http://doroszewski.pwn.pl/haslo/ul%C4%85c/

Za czasów słusznie minionych zdarzały się przejściowe braki
w zaopatrzeniu w herbatę. Gdy jednak komuś udało się nabyć
trochę suszu, z którego powstawał blady napar z pływającymi
patykami, to wszyscy pytali, gdzie się taki ulng.

>> Wyłapują je później koty.
>
> Takie kocie zadanie! A jak potem mruczą...

Niektórzy może nawet powiedzą, że taka ich karma.

Jarek

-- 
Na basie dołączał wielki "Gucio" Dyląg
A jazz fani pytali: Skąd się taki wylągł?
Wiemy o tym dobrze, bo ukryć się nie da
U Melomanów grywał sam Krzysztof Komeda
Re: Ulęgałki
#123610
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 01 Nov 2013 18:48
16 lines
1574 bytes
JaMyszka napisała:

>> Czyli jednak cosik tam się samo ulęgło.
>
> Może. Ale http://doroszewski.pwn.pl/haslo/ulec/

Między "ulegnąć" a "ulęgnąć" jest jednak różnica. W ogonku.
Znowu coś jak z tą miedzą.

Jarek

-- 
Za myszką brzydki
ogoneczek wisi
Lecz myszkom się podoba
-- No pewnie -- Bo mysi!
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads