🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.fan.trzypion
38 messages
38 total messages Started by Tomasz Radko Tue, 30 Mar 2004 16:23
Bifurkacja?
#13268
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 30 Mar 2004 16:23
1 lines
967 bytes
http://gospodarka.gazeta.pl/firma/1,31559,1993558.html
Re: Bifurkacja?
#13269
Author: Radomir Szaraniec
Date: Fri, 02 Apr 2004 06:57
12 lines
1354 bytes
Tomasz Radko napisał:
 
> http://gospodarka.gazeta.pl/firma/1,31559,1993558.html

Ha! Dobre pytanie. Warto byłoby przeczytać uzasadnienie obu wyroków.
Jeśli wierzyć autorom tekstu, to stan faktyczny był niemal identyczny [
choć w różnych latach mógł być różny stan prawny- gdyby tak było, to
wyjaśnienie byłoby proste ]. Przy czym nie wiem, na ile są rzetelni, bo
nie podali, który to wojewódzki sąd administracyjny był [ a teraz jest
ich szesnaście ]. Zapewne warszawski, ale...

rmszar
Re: Bifurkacja?
#13270
Author: Adam Płaszczyca
Date: Fri, 02 Apr 2004 11:07
19 lines
1965 bytes
On Fri, 02 Apr 2004 08:57:16 +0200, Radomir Szaraniec
<rmszarUSUN@cicero.law.uj.edu.pl> wrote:

>Ha! Dobre pytanie. Warto byłoby przeczytać uzasadnienie obu wyroków.
>Jeśli wierzyć autorom tekstu, to stan faktyczny był niemal identyczny [
>choć w różnych latach mógł być różny stan prawny- gdyby tak było, to
>wyjaśnienie byłoby proste ]. Przy czym nie wiem, na ile są rzetelni, bo
>nie podali, który to wojewódzki sąd administracyjny był [ a teraz jest
>ich szesnaście ]. Zapewne warszawski, ale...

...mamy  uwidoczniona przewagę sądów precedensowych. I przy okazji w
całej okazałości słabość prawa opartego nie na precyzyjnych
definicjach, a na widzimisiu tumanistów w togach. 
-- 
     ___________ (R)
    /_  _______      Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___       ul. Ludwiki 1 m. 74, 01-226 Warszawa
 _______/ /_     IRC: _555, http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
___________/     mail: _555@irc.pl UIN: 4098313 GG: 3524356
Re: Bifurkacja?
#13271
Author: Radomir Szaraniec
Date: Fri, 02 Apr 2004 11:43
36 lines
2632 bytes
Adam Płaszczyca napisał:
 
> ...mamy  uwidoczniona przewagę sądów precedensowych. I przy okazji w

To znaczy? Jaką przewagę? Podstawowy minus przy precedensach jest
następujący: w sprawie, w której powstaje precedens sąd ustala jakąś
normę prawną. Sęk w tym, że sąd ustalił tę normę dla stanu faktycznego
powstałego _przed_ orzeczeniem, ale tę normę ustalił _po_ zdarzeniu. I
tu nasuwa się pytanie: czy strona mogła znać normę i stosować się do
niej, kiedy jej jeszcze nie było? Czy sąd może tego wymagać od strony i
wyciągać konsekwencje, kiedy się nie zastosowała do normy?

Powoli, zarówno w systemie kontynentalnym jak i common law, dochodzimy
do tego, że normy ustalane są w aktach generalnych i abstrakcyjnych, a
sądownictwo doprecyzowuje i wskazuje sposób wykładni.

ATSD- słyszałeś o czymś takim jak overrule? I gdzie wtedy ta przewaga
"sądów precedensowych"?

> całej okazałości słabość prawa opartego nie na precyzyjnych
> definicjach, a na widzimisiu tumanistów w togach.

Widzę, że znów masz nad nami tę przewagę, że doskonale znasz akta
sprawy, treść skargi do WSA, przytaczaną argumentację, przepisy prawne,
na które powołały się strony, treść decyzji US i IS a także uzasadnienia
wyroków w obu sprawach. Brawo, Szanowny Panie Mecenasie Płaszczyca!

Powiedz mi tylko, gdzie można nauczyć się jasnowidzenia? Przyda mi się w
zawodzie.

rmszar

P.S.
Pomijam już fakt, że zbudowanie systemu prawa zupełnego, choćby dlatego,
że nie przewidzisz w pełni przyszłości, jest niemożliwe. Choć pewnie Ty
Adamie zrobiłbyś to w pięć minut.
Re: Bifurkacja?
#13272
Author: Adam Płaszczyca
Date: Fri, 02 Apr 2004 13:10
63 lines
3985 bytes
On Fri, 02 Apr 2004 13:43:30 +0200, Radomir Szaraniec
<rmszarUSUN@cicero.law.uj.edu.pl> wrote:

> 
>> ...mamy  uwidoczniona przewagę sądów precedensowych. I przy okazji w
>
>To znaczy? Jaką przewagę? Podstawowy minus przy precedensach jest
>następujący: w sprawie, w której powstaje precedens sąd ustala jakąś
>normę prawną. Sęk w tym, że sąd ustalił tę normę dla stanu faktycznego
>powstałego _przed_ orzeczeniem, ale tę normę ustalił _po_ zdarzeniu. I
>tu nasuwa się pytanie: czy strona mogła znać normę i stosować się do
>niej, kiedy jej jeszcze nie było? Czy sąd może tego wymagać od strony i
>wyciągać konsekwencje, kiedy się nie zastosowała do normy?

To jest pytanie które może sobie zadać tylko osoba, dla której prawo
jest ponad przyzwoitością, sprawiedliwością oraz normami społecznymi. 
Natomiast precedensowe prawo pozwala na łątaniu ad hoc dziur w prawie.
I oczywiście, jeśli dana łąta zostanie zastąpiona aktem wyższego
rzędu, to powinna przestawać obowiązywać. 


>Powoli, zarówno w systemie kontynentalnym jak i common law, dochodzimy
>do tego, że normy ustalane są w aktach generalnych i abstrakcyjnych, a
>sądownictwo doprecyzowuje i wskazuje sposób wykładni.
Złe prawo wypiera dobre. 


>ATSD- słyszałeś o czymś takim jak overrule? I gdzie wtedy ta przewaga
>"sądów precedensowych"?

W łataniu prawa ad hoc. 

>> całej okazałości słabość prawa opartego nie na precyzyjnych
>> definicjach, a na widzimisiu tumanistów w togach.
>
>Widzę, że znów masz nad nami tę przewagę, że doskonale znasz akta
>sprawy, treść skargi do WSA, przytaczaną argumentację, przepisy prawne,
>na które powołały się strony, treść decyzji US i IS a także uzasadnienia
>wyroków w obu sprawach. Brawo, Szanowny Panie Mecenasie Płaszczyca!

Wiem, że sprawa dotyczyła identycznej decyzji IS. Prawo się nie
zmieniło w międzyczasie. 

>P.S.
>Pomijam już fakt, że zbudowanie systemu prawa zupełnego, choćby dlatego,
>że nie przewidzisz w pełni przyszłości, jest niemożliwe. Choć pewnie Ty
>Adamie zrobiłbyś to w pięć minut.

Ależ pewnie, że nie jest. Dlatego ludzie wymyślili precedensy. Po to,
żeby prawo się szybko dostosowywało do zmieniającej rzeczywistości. A
prawo powinno być precyzyjne po to, żeby obywatel wiedział, co jest z
nim zgodne, a co nie. 

Przykładowo, z dzidziny gdzie mi udowodnić usiłowałeś, że brak
definicji linii ciągłej jest dobry:
Masz linię przerywaną na jezdni. Jeden pasek jest jednak dłuższy od
pozostałych i ma 3 metry. Czy mogę go przejechać?
-- 
     ___________ (R)
    /_  _______      Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___       ul. Ludwiki 1 m. 74, 01-226 Warszawa
 _______/ /_     IRC: _555, http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
___________/     mail: _555@irc.pl UIN: 4098313 GG: 3524356
Re: Bifurkacja?
#13273
Author: Radomir Szaraniec
Date: Fri, 02 Apr 2004 13:51
22 lines
1916 bytes
Adam Płaszczyca napisał:
 
> To jest pytanie które może sobie zadać tylko osoba, dla której prawo
> jest ponad przyzwoitością, sprawiedliwością oraz normami społecznymi.

Masz rację Adamie. Wymaganie od kogoś, żeby zachowywał się wedle jakiejś
normy, która nie była ustalona w momencie tego zachowania, jest
przyzwoite, sprawiedliwe i zgodne z normami społecznymi.

Ponadto osobliwie- osoby, które bladego pojęcia o prawie nie mają,
często odwołują się do "przyzwoitości", "sprawiedliwości" czy też "norm
społecznych", żeby nie mówić o "sprawiedliwości społecznej". :> 

Co jeszcze zasługuje na uwagę, to to, że taki zwolennik precyzyjnych
definicji, jak Ty, odwołuje się do tak płynnych i niedefiniowalnych, a
przynajmniej trudnodefiniowalnych pojęć, jak te wyżej.

Tyle moich uwag, bo nie śmiem polemizować z resztą. 

Poddaję się!

rmszar
Re: Bifurkacja?
#13274
Author: Adam Płaszczyca
Date: Fri, 02 Apr 2004 14:26
45 lines
3139 bytes
On Fri, 02 Apr 2004 15:51:36 +0200, Radomir Szaraniec
<rmszarUSUN@cicero.law.uj.edu.pl> wrote:

>> To jest pytanie które może sobie zadać tylko osoba, dla której prawo
>> jest ponad przyzwoitością, sprawiedliwością oraz normami społecznymi.
>
>Masz rację Adamie. Wymaganie od kogoś, żeby zachowywał się wedle jakiejś
>normy, która nie była ustalona w momencie tego zachowania, jest
>przyzwoite, sprawiedliwe i zgodne z normami społecznymi.

I włąsnie po raz kolejny pokazujes,z że dla Ciebie to, co nie jest
spisane w kodeksie nie istnieje. 
Normy, to nie tylko kodeksy. 


>Ponadto osobliwie- osoby, które bladego pojęcia o prawie nie mają,
>często odwołują się do "przyzwoitości", "sprawiedliwości" czy też "norm
>społecznych", żeby nie mówić o "sprawiedliwości społecznej". :> 

Do sprawiedliwości społecznej odwołują się kodeksy. Natomiast
istotnie, osoby które nie są biegłe w kodeksach opierają się na
przyzwoitości i sprawiedliwości. Osobyom biegłym w prawie przepisy
zastępują wyżej wymienione. 


>Co jeszcze zasługuje na uwagę, to to, że taki zwolennik precyzyjnych
>definicji, jak Ty, odwołuje się do tak płynnych i niedefiniowalnych, a
>przynajmniej trudnodefiniowalnych pojęć, jak te wyżej.

Ależ one są doskonale zdefiniowane. Rzacz w tym, że gdyby je stosować,
to prawnicy byliby zbędni. Dlatego chronią swoje miejsca pracy tworząc
bzdurne kodeksy

>Tyle moich uwag, bo nie śmiem polemizować z resztą. 

A ja sądze, że po raz kolejny owijasz gówno w perfumowany papierek i
myślisz, że ktoś inny go przełknie. 
Szkoda, że w ten właśnie sposób unikasz dyskusji.

-- 
     ___________ (R)
    /_  _______      Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___       ul. Ludwiki 1 m. 74, 01-226 Warszawa
 _______/ /_     IRC: _555, http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
___________/     mail: _555@irc.pl UIN: 4098313 GG: 3524356
Re: Bifurkacja?
#13280
Author: Radomir Szaraniec
Date: Fri, 02 Apr 2004 15:12
35 lines
2691 bytes
wildcat17 wrote:

> Znaczy w Tajlandii jak obcy facet nawet przypadkiem dotknie kobietę na 
> ulicy to pierwszy lepszy może go za to nożem potraktować i jest to 
> całkowicie usprawiedliwione bo o honor walczył.
> Jak mu drugi dotknie czubka głowy to powinien go zabić bo tam jest Budda 
> i on obraził.
> Teraz to zmieniają.
> Chyba dobrze.

A skąd! Zmieniać normy społeczne? Na pewno przez prawników, chcących 
zachować swoje miejsca pracy. Co za paskudni ludzie! A co ze 
sprawiedliwością? Gdzie ich przyzwoitość?

> Ino że ciut za tymi normami nie sposób nadążyć.
> Że już nie wspomnę o tym że jeden z nich do Polski przyjedzie, połowę 
> facetów na ulicy wymorduje i będzie z siebie dumny według jego norm.
> Szkoda tylko że nam się to nie spodoba.

Bośmy są prości i nie znamy się na przyzwoitości i normach społecznych.

> Tyle o kierowaniu się li tylko normami...

Zapomniałaś o przyzwoitości- w Nigerii muzułmanie chcieli ukamieniować 
"nieprzyzwoitą" kobietę, co było jak najbardziej zgodne z normami 
społecznymi i sprawiedliwością, tylko im, cholera, nie pozwolono. To 
dopiero odrażające.

Poza tym właśnie mnie olśniło- choroby wymyslają lekarze. Zeby utrzymać 
swoje miejsca pracy. Coraz to nowe choroby odkrywają. Gdyby nie to, to 
nie byliby potrzebni, a ludzie by sobie spokojnie zyli. Powiedz mi, 
Dzika, kto 200 lat temu słyszał o raku? I co? Ludzie żyli sobie 
spokojnie, choć o raku nic nie wiedzieli.

rmszar
Re: Bifurkacja?
#13276
Author: Radomir Szaraniec
Date: Fri, 02 Apr 2004 15:13
14 lines
1453 bytes
wildcat17 wrote:

> Cholera który to już raz?!
> A mo to nigdy...;>

Mówisz-masz.

Poddaję się, Dzika!

rmszar

P.S.
Przy okazji- masz może trochę perfumowanego papierka? Bo już nie mam w 
co gówna owijać. A może Adam mi swojego pożyczy? Papierka. ;)
Re: Bifurkacja?
#13281
Author: wildcat17
Date: Fri, 02 Apr 2004 16:59
77 lines
3775 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> wildcat17 wrote:

> A skąd! Zmieniać normy społeczne? Na pewno przez prawników, chcących 
> zachować swoje miejsca pracy. Co za paskudni ludzie! A co ze 
> sprawiedliwością? Gdzie ich przyzwoitość?


Je tam sprawiedliwość!
Spróbuj nadążyć z tymi normami za takim co to nic poza czubkiem własnego 
nosa...!
Co i raz to coś innego będzie jedynie słuszne i sprawiedliwe.
I weź to człowieku zapisz...
Skreślać nie nadążysz...



>> Ino że ciut za tymi normami nie sposób nadążyć.
>> Że już nie wspomnę o tym że jeden z nich do Polski przyjedzie, połowę 
>> facetów na ulicy wymorduje i będzie z siebie dumny według jego norm.
>> Szkoda tylko że nam się to nie spodoba.
> 
> 
> Bośmy są prości i nie znamy się na przyzwoitości i normach społecznych.


No ja to rozumiem bom z Warszawy...
Ale Ty? Toć w Krakowie to niemożliwe.
Nic tylko wysiedlić należy.
Nie przejmuj się.
Wolisz spać od ściany czy z brzegu? ;D



>> Tyle o kierowaniu się li tylko normami...
> 
> 
> Zapomniałaś o przyzwoitości- w Nigerii muzułmanie chcieli ukamieniować 
> "nieprzyzwoitą" kobietę, co było jak najbardziej zgodne z normami 
> społecznymi i sprawiedliwością, tylko im, cholera, nie pozwolono. To 
> dopiero odrażające.


Znaczy ona była podwójnie nieprzyzwoita.
Nie dość że dała się zgwałcić to w dodatku śmiała po tym zajść w ciążę.
Żeby nie prawnicy to sprawiedliwości stałoby się zadość.
A tak? I ludzie sobie nie porzucali i ona sobie urodziła...



> Poza tym właśnie mnie olśniło- choroby wymyslają lekarze. Zeby utrzymać 
> swoje miejsca pracy. Coraz to nowe choroby odkrywają. Gdyby nie to, to 
> nie byliby potrzebni, a ludzie by sobie spokojnie zyli. Powiedz mi, 
> Dzika, kto 200 lat temu słyszał o raku? I co? Ludzie żyli sobie 
> spokojnie, choć o raku nic nie wiedzieli.


A wiesz że Ty jesteś genialny!
No jasne!
Na przykład taka Radziwiłłówna!

A jak się tak głębiej zastanowić to firmy zakładają menadzerowie żeby 
mieli gdzie pracować...
To jest dopiero szczyt egoizmu!


A tak całkiem serio to była powtórka z rozrywki czyli moje impresje na 
temat Twojego referatu.
Ino że zadzwoniło nie w tym Kościele.
Ja postulowałam jedynie maksymalne urealnienie i ustabilizowanie zapisów 
prawnych.
Wprawdzie przy tak rozwiniętym systemie społecznym to czysta utopia ale 
te częste zmiany pewnie jednak by się dało ograniczyc.

-- 
Dzika
Re: Bifurkacja?
#13277
Author: wildcat17
Date: Fri, 02 Apr 2004 17:00
27 lines
1652 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> wildcat17 wrote:
> 
>> Cholera który to już raz?!
>> A mo to nigdy...;>
> 
> 
> Mówisz-masz.
> 
> Poddaję się, Dzika!


Teraz?!
Szlag, za daleko jestem...



> P.S.
> Przy okazji- masz może trochę perfumowanego papierka? Bo już nie mam w 
> co gówna owijać. A może Adam mi swojego pożyczy? Papierka. ;)


Ty zając nie podskakuj bo znowu się coś o kopaniu dowiesz...
Grupowym...

-- 
Dzika
Re: Bifurkacja?
#13316
Author: wildcat17
Date: Fri, 02 Apr 2004 17:06
11 lines
1200 bytes
Użytkownik Adam Płaszczyca napisał:

(ciap)

> słabość prawa opartego nie na precyzyjnych
> definicjach, a na widzimisiu tumanistów w togach. 

Oczko mu odpadło...
Temu misiu...
-- 
Dzika
Re: Bifurkacja?
#13275
Author: wildcat17
Date: Fri, 02 Apr 2004 17:10
12 lines
1298 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> Poddaję się!

Cholera który to już raz?!
A mo to nigdy...;>


BP piątkowa głupawka w całkiem ładnym stadium rozwoju...;)

-- 
Dzika
Re: Bifurkacja?
#13279
Author: wildcat17
Date: Fri, 02 Apr 2004 17:17
32 lines
2409 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> Adam Płaszczyca napisał:
>  
> 
>>To jest pytanie które może sobie zadać tylko osoba, dla której prawo
>>jest ponad przyzwoitością, sprawiedliwością oraz normami społecznymi.
> 
> 
> Masz rację Adamie. Wymaganie od kogoś, żeby zachowywał się wedle jakiejś
> normy, która nie była ustalona w momencie tego zachowania, jest
> przyzwoite, sprawiedliwe i zgodne z normami społecznymi.
> 
> Ponadto osobliwie- osoby, które bladego pojęcia o prawie nie mają,
> często odwołują się do "przyzwoitości", "sprawiedliwości" czy też "norm
> społecznych", żeby nie mówić o "sprawiedliwości społecznej". :> 


Znaczy w Tajlandii jak obcy facet nawet przypadkiem dotknie kobietę na 
ulicy to pierwszy lepszy może go za to nożem potraktować i jest to 
całkowicie usprawiedliwione bo o honor walczył.
Jak mu drugi dotknie czubka głowy to powinien go zabić bo tam jest Budda 
i on obraził.
Teraz to zmieniają.
Chyba dobrze.
Ino że ciut za tymi normami nie sposób nadążyć.
Że już nie wspomnę o tym że jeden z nich do Polski przyjedzie, połowę 
facetów na ulicy wymorduje i będzie z siebie dumny według jego norm.
Szkoda tylko że nam się to nie spodoba.
Tyle o kierowaniu się li tylko normami...

-- 
Dzika
Re: Bifurkacja?
#13278
Author: wildcat17
Date: Fri, 02 Apr 2004 17:18
14 lines
1341 bytes
Użytkownik wildcat17 napisał:
> Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> 
>> Poddaję się!
> 
> 
> Cholera który to już raz?!
> A mo to nigdy...;>

Tfu...."mi"...
Dobra...idę do domu...

-- 
Dzika
Re: Bifurkacja?
#13299
Author: Adam Płaszczyca
Date: Fri, 02 Apr 2004 22:50
18 lines
2026 bytes
On Fri, 02 Apr 2004 18:17:28 +0100, wildcat17
<wildcat17@poczta.onet.pl> wrote:

>Chyba dobrze.
>Ino że ciut za tymi normami nie sposób nadążyć.
>Że już nie wspomnę o tym że jeden z nich do Polski przyjedzie, połowę 
>facetów na ulicy wymorduje i będzie z siebie dumny według jego norm.
>Szkoda tylko że nam się to nie spodoba.
>Tyle o kierowaniu się li tylko normami...

Tyle o braku zrozumienia, że normy wyznacza ogół. No ale czego można
się po Kłamcy spodziewać. 
-- 
     ___________ (R)
    /_  _______      Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___       ul. Ludwiki 1 m. 74, 01-226 Warszawa
 _______/ /_     IRC: _555, http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
___________/     mail: _555@irc.pl UIN: 4098313 GG: 3524356
Re: Bifurkacja?
#13282
Author: Radomir Szaraniec
Date: Fri, 02 Apr 2004 23:27
91 lines
5843 bytes
wildcat17 wrote:

> Je tam sprawiedliwość!
> Spróbuj nadążyć z tymi normami za takim co to nic poza czubkiem własnego 
> nosa...!
> Co i raz to coś innego będzie jedynie słuszne i sprawiedliwe.
> I weź to człowieku zapisz...
> Skreślać nie nadążysz...

Po co zapisywać? Toż postulat jest, żeby nie było to zapisane, bo to się 
wie, jakie te normy są, a są przecież jednoznacznie zdefiniowane. 
Zapisane to się staje kodeksem, a jak wiadomo to kodeksy są be i w ogóle.

> No ja to rozumiem bom z Warszawy...
> Ale Ty? Toć w Krakowie to niemożliwe.
> Nic tylko wysiedlić należy.
> Nie przejmuj się.
> Wolisz spać od ściany czy z brzegu? ;D

Eeeee... to ja się na kanapie w salonie prześpię. Chyba że mąż pojedzie 
w delegację. Wtedy z brzegu. ;>

> Znaczy ona była podwójnie nieprzyzwoita.
> Nie dość że dała się zgwałcić to w dodatku śmiała po tym zajść w ciążę.
> Żeby nie prawnicy to sprawiedliwości stałoby się zadość.
> A tak? I ludzie sobie nie porzucali i ona sobie urodziła...

Właśnie. Nie ma sprawiedliwości na świecie przez tych cholernych 
prawników. Tu się wtrącą, tam przeszkodzą przyzwoitemu ludowi 
sprawiedliwie normy społeczne zastosować. Poza tym była potrójnie 
nieprzyzwoita, bo była wdową.

> A wiesz że Ty jesteś genialny!
> No jasne!
> Na przykład taka Radziwiłłówna!

Toż ona ze zdrowia umarła. Nie wiedziałaś? Dawniej tak ludzie mieli, 
zanim zaczęli umierać na choroby, co to je im lekarze powymyślali.

> A jak się tak głębiej zastanowić to firmy zakładają menadzerowie żeby 
> mieli gdzie pracować...
> To jest dopiero szczyt egoizmu!

Pani! To nic jeszcze. A pierwszą cegłę to przebiegły murarz wymyślił, 
żeby ludzi omamić, domy im budować. A co to? Źle im było w szałasach? 
Niewygodnie w jaskiniach? Proszę, jak to się cwaniak urządził.

> A tak całkiem serio to była powtórka z rozrywki czyli moje impresje na 
> temat Twojego referatu.
> Ino że zadzwoniło nie w tym Kościele.
> Ja postulowałam jedynie maksymalne urealnienie i ustabilizowanie zapisów 
> prawnych.
> Wprawdzie przy tak rozwiniętym systemie społecznym to czysta utopia ale 
> te częste zmiany pewnie jednak by się dało ograniczyc.

Jak pisałem wcześniej- są konsktrukty, które trwają wieki całe i 
sprawdzają się, czasem jedynie przy niewielkich adaptacjach, w nowych 
stosunkach społecznych. Przy czym dla ustabilizowania zapisów prawych 
potrzebne jest ustabilizowane i w miarę silne państwo. Takie, w którym 
dla doraźnych celów ekipy, która ma akurat większość w organach 
ustawodawczych [ wbrew pozorom to nie sami prawnicy wymyślają sobie 
prawo, ale to detal, dla Adama nieistotny ], nie ośmieli się grzebać i 
zmieniać np. ustaw podatkowych kilka razy w ciągu roku.

Popatrz na takie stare prawo upadłościowe. Rozporządzenie Prezydenta RP 
z 1934 r.. Pewnie nie wiesz, ale jak na owe czasy było jednym z 
najnowocześniejszych aktów w tej dziedzinie na świecie. Wzorowali się 
potem na polskich rozwiązaniach np. Niemcy i Austriacy. Po czym przyszła 
45-letnia dziura w życiorysie ustawy, aby mogła wrócić do "łask" w 1989 
roku. Podobnie zesztą było z kodeksem handlowym. Nowe ustawy, tak Prawo 
upadłościowe i naprawcze, jak i Kodeks spółek handlowych, przejęły część 
dobrych rozwiązań z tych starych ustaw, ale... ale pojawiły się tak nowe 
zagadnienia [ jak np. transakcje giełdowe w systemie ciągłym ], że 
potrzebne były nowe rowziązania [ np. co do skutków ogłoszenia upadłości 
dla zleceń złożonych i wykonanych przed ogłoszeniem upadłości, ale 
których zapisy na kontach depozytowych i rachunkach papierów 
wartościowych dokonane będą po ogłoszeniu upadłości ].

Zresztą na marginesie- ciekaw jestem jak przyzwoitość, sprawiedliwość i 
normy społeczne poradzą sobie z prawem o publicznym obrocie papierami 
wartościowymi? Zasadą dematerializacji papierów wartościowych, opcjami, 
transakcjami terminowymi [ futures ] itp.. Albo rachunkowością? Albo, a 
co mi tam, zaszaleję, prawem o ruchu drogowym?

Wracając ad rem- nawet nie wiesz, jak komfortowa byłaby dla mnie, w 
zawodzie, pewnośc obrotu. Kiedy nie muszę gorączkowo sprawdzać, czy 
zmiana ustaw podatkowych, trzecia w tym roku, nie zmienia jakoś sytuacji 
mojego klienta. Ba! Kiedy nie słyszę, że jeszcze nie weszła w życie nowa 
ustawa o podatku od towarów i usług, a już jakiś poseł chce ją nowelizować!

rmszar
Re: Bifurkacja?
#13283
Author: Adam Płaszczyca
Date: Sat, 03 Apr 2004 09:10
57 lines
3949 bytes
On Sat, 03 Apr 2004 01:27:42 +0200, Radomir Szaraniec
<rmszarUSUN@cicero.law.uj.edu.pl> wrote:

>> Co i raz to coś innego będzie jedynie słuszne i sprawiedliwe.
>> I weź to człowieku zapisz...
>> Skreślać nie nadążysz...
>
>Po co zapisywać? Toż postulat jest, żeby nie było to zapisane, bo to się 
>wie, jakie te normy są, a są przecież jednoznacznie zdefiniowane. 

Kto takowy postulat postawił?

>Zapisane to się staje kodeksem, a jak wiadomo to kodeksy są be i w ogóle.

No może Tobie tak wiadomo :)

>Jak pisałem wcześniej- są konsktrukty, które trwają wieki całe i 
>sprawdzają się, czasem jedynie przy niewielkich adaptacjach, w nowych 
>stosunkach społecznych. Przy czym dla ustabilizowania zapisów prawych 
>potrzebne jest ustabilizowane i w miarę silne państwo. Takie, w którym 
>dla doraźnych celów ekipy, która ma akurat większość w organach 
>ustawodawczych [ wbrew pozorom to nie sami prawnicy wymyślają sobie 
>prawo, ale to detal, dla Adama nieistotny ], nie ośmieli się grzebać i 
>zmieniać np. ustaw podatkowych kilka razy w ciągu roku.


Prawnicy jedynie interpretują go tak, że w imię 'sprawiedliwości'
można człowieka udupić, zrujnować, a potem wystawić papierek, że miał
rację. Prawnicy, którzy do jego updaku się przyczynili co najwyżej
dostaną inny papierek z uwagami, który mogą spuścić do kosza. 

>Wracając ad rem- nawet nie wiesz, jak komfortowa byłaby dla mnie, w 
>zawodzie, pewnośc obrotu. Kiedy nie muszę gorączkowo sprawdzać, czy 
>zmiana ustaw podatkowych, trzecia w tym roku, nie zmienia jakoś sytuacji 
>mojego klienta. Ba! Kiedy nie słyszę, że jeszcze nie weszła w życie nowa 
>ustawa o podatku od towarów i usług, a już jakiś poseł chce ją nowelizować!

Gdyby nie owe zmiany nie byłoby potrzeby sprawdzać. A co za tym idzie
- nie miałbyś co robić. Dobre prawo to taki, które powoduje bezrobocie
prawników. 

Wracając do wzmiankowanych ustaw z 1934 roku - to dobre prawo. Wbrew
pozorom większoć ludzi zinterpretuje je poprawnie. Ale takie prawnikom
nie służy, więc prawnicy tworzą prawa takie, żeby dało się naciągać,
naginać i przeinterpretowywać. 

Przykłąd, który raczyłeśpominąć - czy kreska na jezdni o długości 3
metrów, to linia przerywana, czy też ciągła?



-- 
     ___________ (R)
    /_  _______      Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___       ul. Ludwiki 1 m. 74, 01-226 Warszawa
 _______/ /_     IRC: _555, http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
___________/     mail: _555@irc.pl UIN: 4098313 GG: 3524356
Re: Bifurkacja?
#13300
Author: wildcat17
Date: Sat, 03 Apr 2004 09:52
37 lines
2396 bytes
Użytkownik Adam Płaszczyca napisał:
> On Fri, 02 Apr 2004 18:17:28 +0100, wildcat17
> <wildcat17@poczta.onet.pl> wrote:
> 
> 
>>Chyba dobrze.
>>Ino że ciut za tymi normami nie sposób nadążyć.
>>Że już nie wspomnę o tym że jeden z nich do Polski przyjedzie, połowę 
>>facetów na ulicy wymorduje i będzie z siebie dumny według jego norm.
>>Szkoda tylko że nam się to nie spodoba.
>>Tyle o kierowaniu się li tylko normami...
> 
> 
> Tyle o braku zrozumienia, że normy wyznacza ogół.


Noo...
A niedawno udowadniałeś że ogół jest głupi.
Rozumiem że chcesz być przez taką tłuszczę rządzony?
Znaczy Samoobronę też popierasz bo przecież ogół jest za?


> No ale czego można się po Kłamcy spodziewać. 


No proszę jak miło!
Wystarczyły cztery zdania żebyś własnoręcznie udowodnił że wszystkie 
moje opinie na temat Twojego zachowania były słuszne.
To jest ta kultura dyskusji o którą tak tupałeś?
Znaczy żadnych merytorycznych argumentów, zadnej rzetelnej wiedzy jeno 
banalne ad personam zmiksowane z mentorskim tonem?
Voile.
Bardzo chętnie poczytam że nadal mam rację.
Go ahead - make my day.

-- 
Dzika
Re: Bifurkacja?
#13286
Author: wildcat17
Date: Sat, 03 Apr 2004 09:52
166 lines
6733 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> wildcat17 wrote:

> Po co zapisywać? Toż postulat jest, żeby nie było to zapisane, bo to się 
> wie, jakie te normy są, a są przecież jednoznacznie zdefiniowane.


No tak.
Się wie...
Się zrobi...
Się panie częstują...

Rany Julek!
Niby mam chęć z tym podyskutować całkiem serio ale to jest tak oczywiste 
że aż szkoda elektronów.



> Zapisane to się staje kodeksem, a jak wiadomo to kodeksy są be i w ogóle.



A wszystko przez Mojżesza...



>> No ja to rozumiem bom z Warszawy...
>> Ale Ty? Toć w Krakowie to niemożliwe.
>> Nic tylko wysiedlić należy.
>> Nie przejmuj się.
>> Wolisz spać od ściany czy z brzegu? ;D
> 
> 
> Eeeee... to ja się na kanapie w salonie prześpię.


A jeśli nie mam salonu? ;>



> Chyba że mąż pojedzie w delegację. Wtedy z brzegu. ;>



Wtedy to byś miał drugi pokój dla siebie...;>



>> A wiesz że Ty jesteś genialny!
>> No jasne!
>> Na przykład taka Radziwiłłówna!
> 
> 
> Toż ona ze zdrowia umarła. Nie wiedziałaś? Dawniej tak ludzie mieli, 
> zanim zaczęli umierać na choroby, co to je im lekarze powymyślali.



To musiała być przesadnie zdrowa że aż tak młodo...



>> A jak się tak głębiej zastanowić to firmy zakładają menadzerowie żeby 
>> mieli gdzie pracować...
>> To jest dopiero szczyt egoizmu!
> 
> 
> Pani! To nic jeszcze. A pierwszą cegłę to przebiegły murarz wymyślił, 
> żeby ludzi omamić, domy im budować. A co to? Źle im było w szałasach? 
> Niewygodnie w jaskiniach? Proszę, jak to się cwaniak urządził.



A zwierzynę myśliwy!
Drzewa drwale!
I Kopernik była kobietą!



> Jak pisałem wcześniej- są konsktrukty, które trwają wieki całe i 
> sprawdzają się, czasem jedynie przy niewielkich adaptacjach, w nowych 
> stosunkach społecznych. Przy czym dla ustabilizowania zapisów prawych 
> potrzebne jest ustabilizowane i w miarę silne państwo. Takie, w którym 
> dla doraźnych celów ekipy, która ma akurat większość w organach 
> ustawodawczych [ wbrew pozorom to nie sami prawnicy wymyślają sobie 
> prawo, ale to detal, dla Adama nieistotny ], nie ośmieli się grzebać i 
> zmieniać np. ustaw podatkowych kilka razy w ciągu roku.


Właśnie...
A może to jednak prawnicy powinni?
Moze wywalić dyletantów i zostawić fachowcom?
To się w końcu zawsze sprawdzało...



> Popatrz na takie stare prawo upadłościowe. Rozporządzenie Prezydenta RP 
> z 1934 r.. Pewnie nie wiesz, ale jak na owe czasy było jednym z 
> najnowocześniejszych aktów w tej dziedzinie na świecie. Wzorowali się 
> potem na polskich rozwiązaniach np. Niemcy i Austriacy. Po czym przyszła 
> 45-letnia dziura w życiorysie ustawy, aby mogła wrócić do "łask" w 1989 
> roku. Podobnie zesztą było z kodeksem handlowym. Nowe ustawy, tak Prawo 
> upadłościowe i naprawcze, jak i Kodeks spółek handlowych, przejęły część 
> dobrych rozwiązań z tych starych ustaw, ale... ale pojawiły się tak nowe 
> zagadnienia [ jak np. transakcje giełdowe w systemie ciągłym ], że 
> potrzebne były nowe rowziązania [ np. co do skutków ogłoszenia upadłości 
> dla zleceń złożonych i wykonanych przed ogłoszeniem upadłości, ale 
> których zapisy na kontach depozytowych i rachunkach papierów 
> wartościowych dokonane będą po ogłoszeniu upadłości ].



No dobrze, fajnie.
Ale to jest ewolucja.
Temu się sprzeciwiać nie zamierzam.




> Zresztą na marginesie- ciekaw jestem jak przyzwoitość, sprawiedliwość i 
> normy społeczne poradzą sobie z prawem o publicznym obrocie papierami 
> wartościowymi? Zasadą dematerializacji papierów wartościowych, opcjami, 
> transakcjami terminowymi [ futures ] itp.. Albo rachunkowością? 


Jak to jak?
Toż to wymysł szatana!
Zlikwidować!
A widział to kto coby jakimś nierealnym pieniądzem obracać!
Zgroza Panie i upadek obyczajów!
Towar za towar - to był system!



> Albo, a co mi tam, zaszaleję, prawem o ruchu drogowym?


Eeee...tutaj jest prosto!
Wystarczy tylko zlikwidować pierwszeństwo z prawej, zasady wjazdu na 
rondo, przejścia dla pieszych, światła drogowe bo i tak wiadomo ze są 
pojazdy wyjątkowo uprzywilejowane już przez sam fakt swojego istnienia...



> Wracając ad rem- nawet nie wiesz, jak komfortowa byłaby dla mnie, w 
> zawodzie, pewnośc obrotu. Kiedy nie muszę gorączkowo sprawdzać, czy 
> zmiana ustaw podatkowych, trzecia w tym roku, nie zmienia jakoś sytuacji 
> mojego klienta. Ba! Kiedy nie słyszę, że jeszcze nie weszła w życie nowa 
> ustawa o podatku od towarów i usług, a już jakiś poseł chce ją nowelizować!

Wiem.
Ale będę brutalna.
Już nawet nie o prawników mi chodzi.
W końcu sami chcieliście..;>
Ale co ma zrobić przeciętny obywatel jeśli raz nie uda mu się kupić 
"Gazety Prawnej"?
Toż przychodzi do firmy i okazuje się że już nie ma prawa do dalszej 
działalności, powinien zwolnić ludzi, nie wie ile podatku zapłaci, znowu 
przeoczył nową deklarację czy cokolwiek...
Tak, wiem...wyżywam się...
Ale szczególnie ostatnio cięta jestem na ten cały system przez EuroNIP.
Wychodzi na to że znowu pól Polski będzie stało bo zachciało im się coś 
tam poeksportować a nasz rząd jak zwykle faxu nie dostarczył albo 
doczytać nie zdążył...;>
-- 
Dzika
Re: Bifurkacja?
#13301
Author: Adam Płaszczyca
Date: Sat, 03 Apr 2004 10:30
34 lines
2452 bytes
On Sat, 03 Apr 2004 11:52:00 +0200, wildcat17
<wildcat17@poczta.onet.pl> wrote:

>> Tyle o braku zrozumienia, że normy wyznacza ogół.
>
>
>Noo...
>A niedawno udowadniałeś że ogół jest głupi.

No pewnie. Ale w sumie czego ja oczekuję? Że Kłamca zrozumie tak, jak
się powie, a nie po swojemu?

>Rozumiem że chcesz być przez taką tłuszczę rządzony?
>Znaczy Samoobronę też popierasz bo przecież ogół jest za?

Jakie rozkosznie nielogiczne wnioskowanie :)

>No proszę jak miło!
>Wystarczyły cztery zdania żebyś własnoręcznie udowodnił że wszystkie 
>moje opinie na temat Twojego zachowania były słuszne.

Jakież rozkoszne dowodzenie bez krzty logiki :)

>Znaczy żadnych merytorycznych argumentów, zadnej rzetelnej wiedzy jeno 
>banalne ad personam zmiksowane z mentorskim tonem?

Yup. Merytoryczna argumentacja wrzucana w bagno kłamcowskiej 'logiki
inaczej'? Znudziło mi się :)
-- 
     ___________ (R)
    /_  _______      Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___       ul. Ludwiki 1 m. 74, 01-226 Warszawa
 _______/ /_     IRC: _555, http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
___________/     mail: _555@irc.pl UIN: 4098313 GG: 3524356
Re: Bifurkacja?
#13302
Author: wildcat17
Date: Sat, 03 Apr 2004 11:23
18 lines
1744 bytes
Użytkownik Adam Płaszczyca napisał:
> On Sat, 03 Apr 2004 11:52:00 +0200, wildcat17
> <wildcat17@poczta.onet.pl> wrote:

>>Znaczy żadnych merytorycznych argumentów, zadnej rzetelnej wiedzy jeno 
>>banalne ad personam zmiksowane z mentorskim tonem?
> 
> 
> Yup. Merytoryczna argumentacja wrzucana w bagno kłamcowskiej 'logiki
> inaczej'? Znudziło mi się :)


Uhm. Od początku.

Dobra. Mi starczy.
Faktycznie im dalej w las...
-- 
Dzika
Re: Bifurkacja?
#13303
Author: Adam Płaszczyca
Date: Sat, 03 Apr 2004 11:51
22 lines
2069 bytes
On Sat, 03 Apr 2004 13:23:45 +0200, wildcat17
<wildcat17@poczta.onet.pl> wrote:

>> 
>> Yup. Merytoryczna argumentacja wrzucana w bagno kłamcowskiej 'logiki
>> inaczej'? Znudziło mi się :)
>
>
>Uhm. Od początku.
>
>Dobra. Mi starczy.
>Faktycznie im dalej w las...

Tym więcej myśleć trzeba? Dzika, Twoje wynikania są wziete z
powietrza. Tyle. Jak Ci się nie podoba, to zmień wymikania na takie,
które będą chocoaż miały ślad logiki. 
-- 
     ___________ (R)
    /_  _______      Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___       ul. Ludwiki 1 m. 74, 01-226 Warszawa
 _______/ /_     IRC: _555, http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
___________/     mail: _555@irc.pl UIN: 4098313 GG: 3524356
Re: Bifurkacja?
#13304
Author: wildcat17
Date: Sat, 03 Apr 2004 21:34
34 lines
2232 bytes
Użytkownik Adam Płaszczyca napisał:
> On Sat, 03 Apr 2004 13:23:45 +0200, wildcat17
> <wildcat17@poczta.onet.pl> wrote:
> 
> 
>>>Yup. Merytoryczna argumentacja wrzucana w bagno kłamcowskiej 'logiki
>>>inaczej'? Znudziło mi się :)
>>
>>
>>Uhm. Od początku.
>>
>>Dobra. Mi starczy.
>>Faktycznie im dalej w las...
> 
> 
> Tym więcej myśleć trzeba? Dzika, Twoje wynikania są wziete z
> powietrza. Tyle. Jak Ci się nie podoba, to zmień wymikania na takie,
> które będą chocoaż miały ślad logiki. 


Albo raczej takie które pozwolą Ci przytaknąć...
Tak, tak...wiem...
To wszystko nasza wina.
Moja i większości juznetu.
Ty nas uczysz myśleć albo kiedy Ci się znudzi tylko robisz uwagi.
Przeciez Tobie wolno.
Kali ukraść krowa.

Jest tylko jedem drobiazg.
Tylko Ty widzisz smoka tam gdzie reszta wiatrak.

Jak dla mnie EOT
-- 
Dzika
Re: Bifurkacja?
#13284
Author: Radomir Szaraniec
Date: Sun, 04 Apr 2004 00:05
24 lines
2490 bytes
Adam Płaszczyca wrote:

> Wracając do wzmiankowanych ustaw z 1934 roku - to dobre prawo. Wbrew
> pozorom większoć ludzi zinterpretuje je poprawnie. Ale takie prawnikom
> nie służy, więc prawnicy tworzą prawa takie, żeby dało się naciągać,
> naginać i przeinterpretowywać. 

Czytałeś choć jedną z tych ustaw? Całą? Zajmowałeś się kiedykolwiek 
upadłością prowadzoną na podstawie starego prawa upadłościowego? Ja tak. 
Zakładałeś spółkę akcyjną na podstawie kodeksu handlowego? Ja tak. To 
były dobre ustawy w latach 30-tych, ale nie już sześćdziesiąt lat 
później, kiedy świat poszedł daaaaaaaaaleko do przodu.

Wiesz w ogóle kto to był Maurycy Allerhand? Bo nie posądzam Cię, żebyś 
choć palcem tknął jego komentarze do tych ustaw.

Co Ty za brednie w ogóle wypisujesz? Pitolisz jak potłuczony, nie znasz 
nawet połowy problemów, jakie pojawiały się na gruncie tych ustaw, nawet 
nie po roku 1990, a już w latach trzydziestych XX w..

Jak Bozia chce kogoś pokarać, to mu najpierw rozum odbiera i skłania do 
zabierania głosu w sprawach, o których nie ma żadnego pojęcia.

rmszar
Re: Bifurkacja?
#13287
Author: Radomir Szaraniec
Date: Sun, 04 Apr 2004 00:38
72 lines
4522 bytes
wildcat17 wrote:

> Właśnie...
> A może to jednak prawnicy powinni?
> Moze wywalić dyletantów i zostawić fachowcom?
> To się w końcu zawsze sprawdzało...

Zaraz by się tłum Adasiów zebrał, którzy umieją lepiej. Poza tym- to nie 
jest takie proste. Nie każdy prawnik będzie umiał napisać dobrą umowę, 
wewnętrznie i zewnętrznie spójną, niesprzeczną i względnie zupełną. A co 
dopiero ustawę.

> No dobrze, fajnie.
> Ale to jest ewolucja.
> Temu się sprzeciwiać nie zamierzam.

Ani ja. Prawo idzie za życiem. Tak zupełnie na marginesie- popatr: 
napisałem, ze to były jedne z najnowocześniejszych w latach 30-tych XX 
w. ustaw [ nie napisałem, że nie miały luk, wad i nieścisłości ], a już 
Adam stwierdził, że to było dobre prawo. Powiem Ci w sekrececie, że mnie 
rozczulił tym do łez.

> Jak to jak?
> Toż to wymysł szatana!
> Zlikwidować!
> A widział to kto coby jakimś nierealnym pieniądzem obracać!
> Zgroza Panie i upadek obyczajów!
> Towar za towar - to był system!

A czasy, kiedy prawo, sprawiedliwe, przyzwoite i zgodne z normami 
społecznymi, stanowił ten, kto miał największą w okolicy maczugę? Hej! 
Drzewiej to lepiej bywało.

> Eeee...tutaj jest prosto!
> Wystarczy tylko zlikwidować pierwszeństwo z prawej, zasady wjazdu na 
> rondo, przejścia dla pieszych, światła drogowe bo i tak wiadomo ze są 
> pojazdy wyjątkowo uprzywilejowane już przez sam fakt swojego istnienia...

Znaczy się Granada?

> Wiem.
> Ale będę brutalna.
> Już nawet nie o prawników mi chodzi.
> W końcu sami chcieliście..;>
> Ale co ma zrobić przeciętny obywatel jeśli raz nie uda mu się kupić 
> "Gazety Prawnej"?
> Toż przychodzi do firmy i okazuje się że już nie ma prawa do dalszej 
> działalności, powinien zwolnić ludzi, nie wie ile podatku zapłaci, znowu 
> przeoczył nową deklarację czy cokolwiek...
> Tak, wiem...wyżywam się...
> Ale szczególnie ostatnio cięta jestem na ten cały system przez EuroNIP.
> Wychodzi na to że znowu pól Polski będzie stało bo zachciało im się coś 
> tam poeksportować a nasz rząd jak zwykle faxu nie dostarczył albo 
> doczytać nie zdążył...;>

Jeśli dobrze rozumiem, chodzi Ci o numer identyfikacyjny dla VAT'owców, 
którzy dokonują nabycia lub dostawy wewnątrzwspólnotowej. To jest burdel 
przygotowany przez urzędników. Prawnicy raczej nic z tym nie mieli do 
czynienia ;) . I tylko teraz mamy zajęcia i "ubawu" po pachy [ np. MF w 
swojej broszurze wyjaśnia, że ze względu na brak polskich regulacji 
prawnych w momencie przygotowania broszury, opierają się na 
doświadczeniach innych państw UE ].

Jeśli chcesz, to podrzucę Ci [ nie wiem, czy jest sens na grupę wrzucać 
], mój zeszłoroczny referat, w którym zastanawiałem się nad relacją 
zasady ignorantia iuris nocet, non excusatt [ nieznajomośc prawa 
szkodzi, nie usprawedliwia ] i zasady imposibilla nulla obligatio est [ 
niemożliwe nie zobowiązuje ]. Między innymi poruszałem kwestię problemu 
nadmiatu regulacji i sytuacji zwykłego obywatela. A także kwestię 
obowiązku udzielania pomocy prawnej w róznych procedurach.

rmszar
Re: Bifurkacja?
#13288
Author: wildcat17
Date: Sun, 04 Apr 2004 08:36
128 lines
5838 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> wildcat17 wrote:
> 
>> Właśnie...
>> A może to jednak prawnicy powinni?
>> Moze wywalić dyletantów i zostawić fachowcom?
>> To się w końcu zawsze sprawdzało...
> 
> 
> Zaraz by się tłum Adasiów zebrał, którzy umieją lepiej. Poza tym- to nie 
> jest takie proste. Nie każdy prawnik będzie umiał napisać dobrą umowę, 
> wewnętrznie i zewnętrznie spójną, niesprzeczną i względnie zupełną. A co 
> dopiero ustawę.


Tak, tak wiem...
Ale coś mi się wydaje że jednak w tym wypadku byłaby większa szansa na 
sukces niż w przypadku tej zbieraniny, dumnie zwanej reprezentantami narodu.
I byłby pretekst żeby to TWA na cztery wiatry rozpędzić...;>



>> No dobrze, fajnie.
>> Ale to jest ewolucja.
>> Temu się sprzeciwiać nie zamierzam.
> 
> 
> Ani ja. Prawo idzie za życiem. Tak zupełnie na marginesie- popatr: 
> napisałem, ze to były jedne z najnowocześniejszych w latach 30-tych XX 
> w. ustaw [ nie napisałem, że nie miały luk, wad i nieścisłości ], a już 
> Adam stwierdził, że to było dobre prawo. Powiem Ci w sekrececie, że mnie 
> rozczulił tym do łez.


Taki duży chłopiec nie powinien płakać!
No dobra.
Ale ja jednak wrócę do ewolucji.
Owszem nic nie ma doskonałego i w odniesieniu do prawa też nie ma co 
tego oczekiwać ale nikt i nigdy mi nie przetłumaczy że zmieniająca się 
dwa razy w miesiącu ustawa jest li tylko poprawiana.
To już nie jest ewolucja. To jest zwykła prywata lub wpływ lobbingu.
Tak czy inaczej bez grama przyzwoitości.



>> Jak to jak?
>> Toż to wymysł szatana!
>> Zlikwidować!
>> A widział to kto coby jakimś nierealnym pieniądzem obracać!
>> Zgroza Panie i upadek obyczajów!
>> Towar za towar - to był system!
> 
> 
> A czasy, kiedy prawo, sprawiedliwe, przyzwoite i zgodne z normami 
> społecznymi, stanowił ten, kto miał największą w okolicy maczugę? Hej! 
> Drzewiej to lepiej bywało.


A pewnie że lepiej.
Przynajmniej ten potraktowany takim wymiarem sprawiedliwości już żadnej 
apelacji nie wnosił, pretensji nie zgłaszał, systemu nie podważał, 
słuszności wyroku nie śmiał kwestionować...



>> Eeee...tutaj jest prosto!
>> Wystarczy tylko zlikwidować pierwszeństwo z prawej, zasady wjazdu na 
>> rondo, przejścia dla pieszych, światła drogowe bo i tak wiadomo ze są 
>> pojazdy wyjątkowo uprzywilejowane już przez sam fakt swojego istnienia...
> 
> 
> Znaczy się Granada?


O nie! Tym razem nie!
Od wczoraj moja nowa Africa! ;))

Wreszcie kupiłam.
Boszsz...mówię Ci jaka jest piękna...;)
Ochrzciliśmy ją honorowo pierwszym kieliszkiem śliwowicy przemyconej z 
Czech...;))
No cudna jest normalnie.
Zaczynam rozumieć co to znaczy fanatyzm na tle pojazdu..;))


>> Ale szczególnie ostatnio cięta jestem na ten cały system przez EuroNIP.
>> Wychodzi na to że znowu pól Polski będzie stało bo zachciało im się 
>> coś tam poeksportować a nasz rząd jak zwykle faxu nie dostarczył albo 
>> doczytać nie zdążył...;>
> 
> 
> Jeśli dobrze rozumiem, chodzi Ci o numer identyfikacyjny dla VAT'owców, 
> którzy dokonują nabycia lub dostawy wewnątrzwspólnotowej. To jest burdel 
> przygotowany przez urzędników. Prawnicy raczej nic z tym nie mieli do 
> czynienia ;) . 


Tak wiem.
Rozpędem mi idzie.
Ja się niby spodziewałam paranoi znając naszą organizację ale tym razem 
mam chęć od przyjaciół jakąś maleńką wyrzutnię kupić...;>>



> I tylko teraz mamy zajęcia i "ubawu" po pachy [ np. MF w 
> swojej broszurze wyjaśnia, że ze względu na brak polskich regulacji 
> prawnych w momencie przygotowania broszury, opierają się na 
> doświadczeniach innych państw UE ].


Właśnie.
Tak BTW masz coś w sieci na temat?
Byłabym bardzo zobowiązana bo ja ostatnio nie bardzo miałam czas kopać.



> Jeśli chcesz, to podrzucę Ci [ nie wiem, czy jest sens na grupę wrzucać 
> ], mój zeszłoroczny referat, w którym zastanawiałem się nad relacją 
> zasady ignorantia iuris nocet, non excusatt [ nieznajomośc prawa 
> szkodzi, nie usprawedliwia ] i zasady imposibilla nulla obligatio est [ 
> niemożliwe nie zobowiązuje ]. Między innymi poruszałem kwestię problemu 
> nadmiatu regulacji i sytuacji zwykłego obywatela. A także kwestię 
> obowiązku udzielania pomocy prawnej w róznych procedurach.

A bardzo proszę!
Bardzo chętnie poczytam.
-- 
Dzika
Re: Bifurkacja?
#13285
Author: Adam Płaszczyca
Date: Sun, 04 Apr 2004 09:14
48 lines
3429 bytes
On Sun, 04 Apr 2004 02:05:24 +0200, Radomir Szaraniec
<rmszarUSUN@cicero.law.uj.edu.pl> wrote:

>Adam Płaszczyca wrote:
>
>> Wracając do wzmiankowanych ustaw z 1934 roku - to dobre prawo. Wbrew
>> pozorom większoć ludzi zinterpretuje je poprawnie. Ale takie prawnikom
>> nie służy, więc prawnicy tworzą prawa takie, żeby dało się naciągać,
>> naginać i przeinterpretowywać. 
>
>Czytałeś choć jedną z tych ustaw? Całą? Zajmowałeś się kiedykolwiek 

Tak.

>upadłością prowadzoną na podstawie starego prawa upadłościowego? Ja tak. 
>Zakładałeś spółkę akcyjną na podstawie kodeksu handlowego? Ja tak. To 
>były dobre ustawy w latach 30-tych, ale nie już sześćdziesiąt lat 
>później, kiedy świat poszedł daaaaaaaaaleko do przodu.

A co to ma do rzeczy w kwestii jakości prawa? Ustawy te to wzór
dobrego prawa. W warunkach które powstały były włąsnie takowym. A to,
że ich nie nowelizowano przez 40 lat? 


>Wiesz w ogóle kto to był Maurycy Allerhand? Bo nie posądzam Cię, żebyś 
>choć palcem tknął jego komentarze do tych ustaw.

Znów klasyczna podpórka autorytetem. 

>Co Ty za brednie w ogóle wypisujesz? Pitolisz jak potłuczony, nie znasz 
>nawet połowy problemów, jakie pojawiały się na gruncie tych ustaw, nawet 
>nie po roku 1990, a już w latach trzydziestych XX w..

No tak. Zle, złe ustawy. 

>Jak Bozia chce kogoś pokarać, to mu najpierw rozum odbiera i skłania do 
>zabierania głosu w sprawach, o których nie ma żadnego pojęcia.

No jasne. Przecież o prawie to tylko prawnicy mogą. A o oddychaniu
pulmunolodzy. No i pamietaj, Radomirze, że o seksie to tylko
seksuologom wolno. Tobie ani rozmawiać, ani tym bardziej czynić.
Jesteś nieuprawniony!
-- 
     ___________ (R)
    /_  _______      Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___       ul. Ludwiki 1 m. 74, 01-226 Warszawa
 _______/ /_     IRC: _555, http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
___________/     mail: _555@irc.pl UIN: 4098313 GG: 3524356
Re: Bifurkacja?
#13298
Author: Adam Płaszczyca
Date: Sun, 04 Apr 2004 09:24
71 lines
4464 bytes
On Sun, 04 Apr 2004 02:38:13 +0200, Radomir Szaraniec
<rmszarUSUN@cicero.law.uj.edu.pl> wrote:

>> A może to jednak prawnicy powinni?
>> Moze wywalić dyletantów i zostawić fachowcom?
>> To się w końcu zawsze sprawdzało...
>
>Zaraz by się tłum Adasiów zebrał, którzy umieją lepiej. Poza tym- to nie 
>jest takie proste. Nie każdy prawnik będzie umiał napisać dobrą umowę, 
>wewnętrznie i zewnętrznie spójną, niesprzeczną i względnie zupełną. A co 
>dopiero ustawę.

Prawnicy mogą jedynie kodyfikować wolę ustawodawców. Natomiast
prawniczą manierą jest to, że nie potrafią popatrzeć poza literki w
kodeksach nazywane przez nich 'literą prawa', lub 'prawem'. 


>Ani ja. Prawo idzie za życiem. Tak zupełnie na marginesie- popatr: 
>napisałem, ze to były jedne z najnowocześniejszych w latach 30-tych XX 
>w. ustaw [ nie napisałem, że nie miały luk, wad i nieścisłości ], a już 
>Adam stwierdził, że to było dobre prawo. Powiem Ci w sekrececie, że mnie 
>rozczulił tym do łez.

Było. W porównaniu z tym, co obecnie się nam wypuszcza w dziennikach
ustaw było niemal doskonałe.
Przykład - Kodeks Karny. Jest sobie artykuł głoszący 'kto zaraża inną
osobę wirusem HIV podlega (...)'.

Ciekawe co się stanie, kiedy znajdzie się 100% pewne lekarstwo na tą
chorobę? ALbo znajdzie się wirus BJG który tez będzie śmiertelny?
Bo nasze kochane prawniczki niw mogły zastąpić słowa HIV zwrotem
'nieuleczalnej, śmiertelnej choroby'. I wtedy masz prawo, które działa
niezależnie od postępów w nauce. No ale do tego nie można być
tumanistą. 

Drugi przykład starannie omijany przez Radomira - czy biała linia na
drodze wzdłuż jej osi o długości 4 metrów, to linai ciągła, czy kreska
lini przerywanej?

>> A widział to kto coby jakimś nierealnym pieniądzem obracać!
>> Zgroza Panie i upadek obyczajów!
>> Towar za towar - to był system!
>
>A czasy, kiedy prawo, sprawiedliwe, przyzwoite i zgodne z normami 
>społecznymi, stanowił ten, kto miał największą w okolicy maczugę? Hej! 
>Drzewiej to lepiej bywało.

Przede wszystkim prawo miało rolę służebną. A teraz, mam wrażenie,
prawo jest instrumentem do zarabiania pieniędzy. 


>> Eeee...tutaj jest prosto!
>> Wystarczy tylko zlikwidować pierwszeństwo z prawej, zasady wjazdu na 
>> rondo, przejścia dla pieszych, światła drogowe bo i tak wiadomo ze są 
>> pojazdy wyjątkowo uprzywilejowane już przez sam fakt swojego istnienia...
>
>Znaczy się Granada?

Akurat w krajach o ruchu prawostronnym zasada prawej ręki jest
głupotą. Jest to kalka z zasad angielskich, gdzie takowa obowiązuje.
Tylko oni jeżdżą po lewej. U nas dobrą by byłazasada lewej ręki - i
większosc przepisów można wykasować. 



-- 
     ___________ (R)
    /_  _______      Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___       ul. Ludwiki 1 m. 74, 01-226 Warszawa
 _______/ /_     IRC: _555, http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
___________/     mail: _555@irc.pl UIN: 4098313 GG: 3524356
Re: Bifurkacja?
#13289
Author: Adam Płaszczyca
Date: Sun, 04 Apr 2004 09:29
17 lines
1827 bytes
On Sun, 04 Apr 2004 10:36:13 +0200, wildcat17
<wildcat17@poczta.onet.pl> wrote:

>
>O nie! Tym razem nie!
>Od wczoraj moja nowa Africa! ;))
>
>Wreszcie kupiłam.

Z wózkiem bocznym? :)

-- 
     ___________ (R)
    /_  _______      Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___       ul. Ludwiki 1 m. 74, 01-226 Warszawa
 _______/ /_     IRC: _555, http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
___________/     mail: _555@irc.pl UIN: 4098313 GG: 3524356
Re: Bifurkacja?
#13290
Author: wildcat17
Date: Sun, 04 Apr 2004 09:57
20 lines
1682 bytes
Użytkownik Adam Płaszczyca napisał:

> On Sun, 04 Apr 2004 10:36:13 +0200, wildcat17
> <wildcat17@poczta.onet.pl> wrote:
> 
> 
>>O nie! Tym razem nie!
>>Od wczoraj moja nowa Africa! ;))
>>
>>Wreszcie kupiłam.
> 
> 
> Z wózkiem bocznym? :)


Tak. Na zakupy.


-- 
Dzika
Re: Bifurkacja?
#13291
Author: Radomir Szaraniec
Date: Sun, 04 Apr 2004 21:07
68 lines
4488 bytes
wildcat17 wrote:

> Ale coś mi się wydaje że jednak w tym wypadku byłaby większa szansa na 
> sukces niż w przypadku tej zbieraniny, dumnie zwanej reprezentantami 
> narodu.

Być może, ale tego nikt nie gwarantuje. Nie ma, niestety, jednego 
cudownego przepisu na stanowienie prawa.

Na przykład common law. Wydawałoby się: kto jak kto, ale sędzia, który 
sam sobie stanowi prawo [ choć nic takiego nigdy, wbrew obiegowym 
opiniom, powtarzanym np. tu przez Adama, miejsca nie miało, ale zostańmy 
przy prostackich uprozczeniach ], będzie się na tym znał. Problem w tym, 
że sędzia rozstrzygający spór między kupcami nigdy kupcem nie był. Zaś 
taki sędzia pokoju, który akurat kupcem kiedyś mógł być, nie bardzo zna 
się na prawie. Dorzuć do tego np. equity law [ kanclerskie sądy 
"słusznościowe", nie związane precedensami z "common law" ], a już masz 
bajzel.

Zresztą realizm prawniczy, czy to szwedzki, czy amerykański, który 
zajmował się prawem z punktu widzenia sędziego, głosił, że na decyzję 
podjętą przez sędziego [ w systemie common law ] danego dnia może mieć 
równie dobrze znajomośc precedensów, jak np. wkurzenie z powodu braku 
dobrego śniadania.

> Owszem nic nie ma doskonałego i w odniesieniu do prawa też nie ma co 
> tego oczekiwać ale nikt i nigdy mi nie przetłumaczy że zmieniająca się 
> dwa razy w miesiącu ustawa jest li tylko poprawiana.
> To już nie jest ewolucja. To jest zwykła prywata lub wpływ lobbingu.
> Tak czy inaczej bez grama przyzwoitości.

Myślę, że w tym punkcie się zgadzamy. Mnie też nikt tego nigdy nie 
wytłumaczy. Podobnie jak projektów nowelizacji aktów powstałych przed 
wejściem w życie danego aktu. Z tym że ja dostaję takie tworzywo, a 
potem spotykam się kimś w rodzaju Adama, który mnie o to obwinia. I co 
ja mu powiem? Że co on o tym może wiedzieć? Przecież on wie wszystko.

> A pewnie że lepiej.
> Przynajmniej ten potraktowany takim wymiarem sprawiedliwości już żadnej 
> apelacji nie wnosił, pretensji nie zgłaszał, systemu nie podważał, 
> słuszności wyroku nie śmiał kwestionować...

Chyba że przyszedł z większą maczugą lub większą ilością kolegów. Stąd 
się pewnie wzięła nazwa: "kasacja" ;) .

> Wreszcie kupiłam.
> Boszsz...mówię Ci jaka jest piękna...;)
> Ochrzciliśmy ją honorowo pierwszym kieliszkiem śliwowicy przemyconej z 
> Czech...;))
> No cudna jest normalnie.
> Zaczynam rozumieć co to znaczy fanatyzm na tle pojazdu..;))

He, he, he. Chłopak kuzynki Magdy ma Ducati. Nina [ kuzynka ] siłą 
rzeczy też musiała motocykl pokochać.

> Tak BTW masz coś w sieci na temat?
> Byłabym bardzo zobowiązana bo ja ostatnio nie bardzo miałam czas kopać.

Rzuć okiem na stronę MF. Jak nie padniesz ze śmiechu, to może coś 
ciekawego znajdziesz. Mają nawet broszurę w PDF'ie o przygotowaniu do 
VAT'u w UE [ tą, o której pisałem ].

> A bardzo proszę!
> Bardzo chętnie poczytam.

To podeślę w wolnej chwili.

rmszar
Re: Bifurkacja?
#13292
Author: wildcat17
Date: Mon, 05 Apr 2004 08:51
97 lines
4688 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> wildcat17 wrote:
> 
>> Ale coś mi się wydaje że jednak w tym wypadku byłaby większa szansa na 
>> sukces niż w przypadku tej zbieraniny, dumnie zwanej reprezentantami 
>> narodu.
> 
> 
> Być może, ale tego nikt nie gwarantuje. Nie ma, niestety, jednego 
> cudownego przepisu na stanowienie prawa.
> 
> Na przykład common law. Wydawałoby się: kto jak kto, ale sędzia, który 
> sam sobie stanowi prawo [ choć nic takiego nigdy, wbrew obiegowym 
> opiniom, powtarzanym np. tu przez Adama, miejsca nie miało, ale zostańmy 
> przy prostackich uprozczeniach ], będzie się na tym znał. Problem w tym, 
> że sędzia rozstrzygający spór między kupcami nigdy kupcem nie był. Zaś 
> taki sędzia pokoju, który akurat kupcem kiedyś mógł być, nie bardzo zna 
> się na prawie. Dorzuć do tego np. equity law [ kanclerskie sądy 
> "słusznościowe", nie związane precedensami z "common law" ], a już masz 
> bajzel.


No masz rację.
To co?
Powoływane komisje eksperckie i prawnik?



> Zresztą realizm prawniczy, czy to szwedzki, czy amerykański, który 
> zajmował się prawem z punktu widzenia sędziego, głosił, że na decyzję 
> podjętą przez sędziego [ w systemie common law ] danego dnia może mieć 
> równie dobrze znajomośc precedensów, jak np. wkurzenie z powodu braku 
> dobrego śniadania.


No to akurat może grozić każdemu.
Zresztą precedens może być tym samym spowodowany a nikt ich jakoś nie 
kwestionuje.


>> A pewnie że lepiej.
>> Przynajmniej ten potraktowany takim wymiarem sprawiedliwości już 
>> żadnej apelacji nie wnosił, pretensji nie zgłaszał, systemu nie 
>> podważał, słuszności wyroku nie śmiał kwestionować...
> 
> 
> Chyba że przyszedł z większą maczugą lub większą ilością kolegów. Stąd 
> się pewnie wzięła nazwa: "kasacja" ;) .


I ile czasu zaoszczędzone.
Wyrok i wykonanie od ręki!
Dosłownie i w przenośni...



>> Wreszcie kupiłam.
>> Boszsz...mówię Ci jaka jest piękna...;)
>> Ochrzciliśmy ją honorowo pierwszym kieliszkiem śliwowicy przemyconej z 
>> Czech...;))
>> No cudna jest normalnie.
>> Zaczynam rozumieć co to znaczy fanatyzm na tle pojazdu..;))
> 
> 
> He, he, he. Chłopak kuzynki Magdy ma Ducati. Nina [ kuzynka ] siłą 
> rzeczy też musiała motocykl pokochać.


E tam siłą rzeczy!
Owszem pierwsza WSK-a pojawiła się wraz z moim mężem ale już czwórkę, 
Gazelę, Junaka, Twin Sporta mi zawdzięczał.
A reszta to już w zasadzie wspólnym przemysłem...;)
BTW Niuńka mruczy jak zadowolona kotka.
Ja już rozumiem dlaczego to kultowy motorek.
Krążownik wyższy niż ja a prowadzi się jedną ręką!
Nie ma takiego piachu żeby się chociaż bujnęła!
No cudo normalnie.
(Jak będziecie mieli dość niech mnie ktoś walnie bo ja chwilowo w amoku 
jestem...;D)



>> Tak BTW masz coś w sieci na temat?
>> Byłabym bardzo zobowiązana bo ja ostatnio nie bardzo miałam czas kopać.
> 
> 
> Rzuć okiem na stronę MF. Jak nie padniesz ze śmiechu, to może coś 
> ciekawego znajdziesz. Mają nawet broszurę w PDF'ie o przygotowaniu do 
> VAT'u w UE [ tą, o której pisałem ].


OK. Dzięki.
Dobre i to..;>


-- 
Dzika
Re: Bifurkacja?
#13293
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 06 Apr 2004 14:13
36 lines
2772 bytes
wildcat17 wrote:

> No masz rację.

No wiem. :>

> To co?
> Powoływane komisje eksperckie i prawnik?

Raczej- grupa. Chociaż... co z tego, że od projektodawcy wyjdzie ok, jak 
mogą skopać doszczętnie w Sejmie?

> No to akurat może grozić każdemu.
> Zresztą precedens może być tym samym spowodowany a nikt ich jakoś nie 
> kwestionuje.

Bowiem utrwala się tzw. linia orzecznicza. Był np. w USA sławny sędzia 
Holmes [ nie, drogi Watsonie, nie z tych Holmes;ów ]. Raz mu się zdrzyło 
palnąć głupotę. Problem w tym, że nikt nie śmiał zakwestionować jego 
orzeczenia i już delikatnie orzeczenia innych sędziów szły w tę błędną 
stronę. Dopiero sam Holmes, jak się kapnął, to zrobił overrule'a.

> OK. Dzięki.
> Dobre i to..;>

Właśnie trafiłem w "Księdze pamiątkowej ku czci prof. A. Kosteckiego. 
Studia z dziedziny prawa podatkowego", TNOiK, Toruń 1998, na artykuł 
Hanny Litwińczuk pt: "Podatkowe prawo wspólnotowe- mechanizm 
funkcjonowania podatku od wartości dodanej w warunkach rynku 
wewnętrznego". Tylko jak Ci podesłać? Może faxem? Jutro?

ATSD- będę przez Wielkanoc biedził się z doradcą podatkowym nad nową 
ustawą o VAT i "szóstą dyrektywą". Zobaczę też, co mój doradca 
przywiezie ze szkolenie w Wawie.

rmszar
Re: Bifurkacja?
#13294
Author: wildcat17
Date: Tue, 06 Apr 2004 17:24
74 lines
3536 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> wildcat17 wrote:
> 
>> No masz rację.
> 
> 
> No wiem. :>


Spodziewałam się tego...;>



>> To co?
>> Powoływane komisje eksperckie i prawnik?
> 
> 
> Raczej- grupa. Chociaż... co z tego, że od projektodawcy wyjdzie ok, jak 
> mogą skopać doszczętnie w Sejmie?


Nie. Właśnie nie tak.
Niech nie majstrują.
Komisja, akceptacja i wio.
Tylko tu mam problem kto niby powinien tej akceptacji dokonać?
Izba Rzemieślnicza? ;>>>
Chyba i tak lepsza niż nasi "przedstawiciele". ;/



>> No to akurat może grozić każdemu.
>> Zresztą precedens może być tym samym spowodowany a nikt ich jakoś nie 
>> kwestionuje.
> 
> 
> Bowiem utrwala się tzw. linia orzecznicza. Był np. w USA sławny sędzia 
> Holmes [ nie, drogi Watsonie, nie z tych Holmes;ów ]. Raz mu się zdrzyło 
> palnąć głupotę. Problem w tym, że nikt nie śmiał zakwestionować jego 
> orzeczenia i już delikatnie orzeczenia innych sędziów szły w tę błędną 
> stronę. Dopiero sam Holmes, jak się kapnął, to zrobił overrule'a.


Wiesz. To ma i swoje dobre strony.
Wyobraź sobie nieustający precedens.
Czyli co jeden zadecyduje to drugi odwrotnie.
W końcu któryś by się pomylił, nie ma bata..;>>



>> OK. Dzięki.
>> Dobre i to..;>
> 
> 
> Właśnie trafiłem w "Księdze pamiątkowej ku czci prof. A. Kosteckiego. 
> Studia z dziedziny prawa podatkowego", TNOiK, Toruń 1998, na artykuł 
> Hanny Litwińczuk pt: "Podatkowe prawo wspólnotowe- mechanizm 
> funkcjonowania podatku od wartości dodanej w warunkach rynku 
> wewnętrznego". Tylko jak Ci podesłać? Może faxem? Jutro?


Poporszę osobiście..;>

Może być faxem.
Mój bezpośredni wrzucę jutro jak zamrugasz, OK?


> ATSD- będę przez Wielkanoc biedził się z doradcą podatkowym nad nową 
> ustawą o VAT i "szóstą dyrektywą". Zobaczę też, co mój doradca 
> przywiezie ze szkolenie w Wawie.

Jajko na wodę..;>
Naprawdę taki zdesperowany jesteś żeby w ten sposób Święta?!?! ;)
-- 
Dzika
Re: Bifurkacja?
#13295
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:02
48 lines
3051 bytes
wildcat17 wrote:

> Spodziewałam się tego...;>

To też wiedziałem :> .

> Nie. Właśnie nie tak.
> Niech nie majstrują.
> Komisja, akceptacja i wio.
> Tylko tu mam problem kto niby powinien tej akceptacji dokonać?
> Izba Rzemieślnicza? ;>>>
> Chyba i tak lepsza niż nasi "przedstawiciele". ;/

A kto gwarantuje, że komisja będzie dobra? A akceptacja przez kogo? A 
niby dlaczego rzemieślnicy?

> Wiesz. To ma i swoje dobre strony.
> Wyobraź sobie nieustający precedens.

Moja wyobraźnie nie obejmuje czegoś takiego jak "nieustający precedens". 
Precedensem bywa zwyczajowo nazywane jakieś _jedno_, szczególnie ważne 
orzeczenie. Nieustające orzeczenie?

> Czyli co jeden zadecyduje to drugi odwrotnie.
> W końcu któryś by się pomylił, nie ma bata..;>>

Znaczy się wszystko zalezy, przed kim sprawa zawiśnie? To co to za 
precedensy?

> Poporszę osobiście..;>

Dobra, ale to dopiero jak będę w Bobrownikach, w drugiej połowie 
kwietnia, żeby pracę pisać. Mógłbym podskoczyć do Wawy. Albo zaprosić :> .

> Może być faxem.
> Mój bezpośredni wrzucę jutro jak zamrugasz, OK?

Jak mi w pracy przywrócą inet, to zamrugam. A jak nie, to jeszcze smsy 
zostają.

> Jajko na wodę..;>
> Naprawdę taki zdesperowany jesteś żeby w ten sposób Święta?!?! ;)

A cóż to? Z mamusią nie mogę sobie podyskutować o ciekawych rzeczach? 
Wolę to, niż gapienie się w TV [ bo przez 12 godzin na spacerze 
rodzinnym nie będziemy ].

rmszar
Re: Bifurkacja?
#13296
Author: wildcat17
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:53
103 lines
4140 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> wildcat17 wrote:
> 
>> Spodziewałam się tego...;>
> 
> 
> To też wiedziałem :> .


Obiecaj mi że jeszcze parę razy to powtórzysz w odpowiedzi?! ;>



>> Nie. Właśnie nie tak.
>> Niech nie majstrują.
>> Komisja, akceptacja i wio.
>> Tylko tu mam problem kto niby powinien tej akceptacji dokonać?
>> Izba Rzemieślnicza? ;>>>
>> Chyba i tak lepsza niż nasi "przedstawiciele". ;/
> 
> 
> A kto gwarantuje, że komisja będzie dobra? A akceptacja przez kogo? A 
> niby dlaczego rzemieślnicy?


Jeśli chodzi o rzemieślników to sprawdź co Cię z tyłu gryzie..;)
Nie. Nikt nie gwarantuje że komisja będzie dobra ale chyba w wypadku 
fachowców i to uznanych jest większa szansa niż przypadkowej zbieraniny.
A przez kogo?
No właśnie tu mam problem...



>> Wiesz. To ma i swoje dobre strony.
>> Wyobraź sobie nieustający precedens.
> 
> 
> Moja wyobraźnie nie obejmuje czegoś takiego jak "nieustający precedens". 
> Precedensem bywa zwyczajowo nazywane jakieś _jedno_, szczególnie ważne 
> orzeczenie. Nieustające orzeczenie?


Licentia poetoca...
Nie. Tym razem użyłam w sensie wyjątkowe.
Inne niż dotychczasowy sposób orzekania.
Więc jesli drugi zrobi coś całkiem przeciwnego to też można w ten sposób 
określić.
I tak di capo al fine...



>> Czyli co jeden zadecyduje to drugi odwrotnie.
>> W końcu któryś by się pomylił, nie ma bata..;>>
> 
> 
> Znaczy się wszystko zalezy, przed kim sprawa zawiśnie? To co to za 
> precedensy?


Czepiasz się...;>



>> Poporszę osobiście..;>
> 
> 
> Dobra, ale to dopiero jak będę w Bobrownikach, w drugiej połowie 
> kwietnia, żeby pracę pisać. Mógłbym podskoczyć do Wawy. Albo zaprosić :> .


Mógłbyś podskoczyć, mógłbyś.
Ugościmy czym chata bogata a jesli nie zaoponujesz to może nawet 
pokażemy trochę rodzimego plastiku...;>



>> Może być faxem.
>> Mój bezpośredni wrzucę jutro jak zamrugasz, OK?
> 
> 
> Jak mi w pracy przywrócą inet, to zamrugam. A jak nie, to jeszcze smsy 
> zostają.


Dostałeś?


>> Jajko na wodę..;>
>> Naprawdę taki zdesperowany jesteś żeby w ten sposób Święta?!?! ;)
> 
> 
> A cóż to? Z mamusią nie mogę sobie podyskutować o ciekawych rzeczach? 
> Wolę to, niż gapienie się w TV [ bo przez 12 godzin na spacerze 
> rodzinnym nie będziemy ].


Z Mamusią przez święta to sobie o przyszłych wnukach podyskutuj, o 
planach na przyszłość, podrzuć parę komplementów a nie przenoś pracę do 
domu...;)


-- 
Dzika
Re: Bifurkacja?
#13297
Author: Radomir Szaraniec
Date: Thu, 08 Apr 2004 07:31
67 lines
4209 bytes
wildcat17 napisała:
 
> Obiecaj mi że jeszcze parę razy to powtórzysz w odpowiedzi?! ;>

Wiedziałem, ze prędzej czy później taka prośba z Twojej strony padnie.
:D
 
> Jeśli chodzi o rzemieślników to sprawdź co Cię z tyłu gryzie..;)

Ktoś napisał, że w demokracji nawet najgłupszy wybrany nie jest głupszym
od tych, którzy go wybrali. Wiedziałem, że z poziomem współobywateli
jest źle. Ale aż tak...

> Nie. Nikt nie gwarantuje że komisja będzie dobra ale chyba w wypadku
> fachowców i to uznanych jest większa szansa niż przypadkowej zbieraniny.
> A przez kogo?
> No właśnie tu mam problem...

Widać, że nie wiesz jak pracuje np. komisja kodyfikacyjna. I że uznani
fachowcy potrafią okazywać całkiem ludzkie uczucia, jak zawiść,
zazdrość, niechęć do innych uznanych fachowców i ich koncepcji. :)
 
> Nie. Tym razem użyłam w sensie wyjątkowe.
> Inne niż dotychczasowy sposób orzekania.
> Więc jesli drugi zrobi coś całkiem przeciwnego to też można w ten sposób
> określić.
> I tak di capo al fine...

Ale co można określić? Jeśli jeden powie: normą jest a, drugi zaś: normą
jest nie-a, to co z tego jesteś w stanie określić? Masz sprzeczność. I
teraz wyobraź sobie, że podejmujesz decyzję gospodarczą za milion euro.
Sędzia X mówi: musisz zawrzeć umowę, w której będzie klauzula alfa.
Sędzia Y twierdzi: musisz zawrzeć umowę, w której nie będzie klauzuli
alfa. Zawierasz umowę. Zależnie od tego, wedle czego postąpisz, będziesz
się modliła, żebyw  razie zawiśnięcia sporu trafić na sędziego X lub Y.
A to już loteria.
 
> Czepiasz się...;>

Eeeeee... Dramatyzujesz... :>
 
> Mógłbyś podskoczyć, mógłbyś.
> Ugościmy czym chata bogata a jesli nie zaoponujesz to może nawet
> pokażemy trochę rodzimego plastiku...;>

Hmmmmm... brzmi smakowicie... :)
 
> Dostałeś?

Naturlich!
 
> Z Mamusią przez święta to sobie o przyszłych wnukach podyskutuj, o
> planach na przyszłość, podrzuć parę komplementów a nie przenoś pracę do
> domu...;)

O przyszłych wnukach mojej mamy, to najpierw z Magdą muszę pogadać. A
teraz ona jedzie do połowy maja do Portugalii, pracę pisać, a ja do
Bobrownik, też pracę pisać. Więc korzystna atmosfera będzie dopiero po
powrocie ;) .

A VAT jest jak najbardziej planem na przyszłość. Albowiem, jeśli
udowodnię swoją przydatność w kancelarii [ przy okazji np. VAT'u ], być
może zostanę zatrudniony. A jak zostanę zatrudniony, to być może, po
dostaniu się na aplikację doradcy podatkowego i po jej odbyciu, zostanę
młodszym wspólnikiem. A potem... kto wie... :P

rmszar
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads