Thread View: pl.rec.audio
25 messages
25 total messages
Started by 1634Racine
Sun, 08 May 2011 10:56
dzwięk w polskich filmach
Author: 1634Racine
Date: Sun, 08 May 2011 10:56
Date: Sun, 08 May 2011 10:56
32 lines
2491 bytes
2491 bytes
czy macie jakas konkretna wiedze w takiej sprawie: dlaczego: w filmach np. amerykanskich znakomicie slychac kazde wypowiedziane slowo? Dialogi sa na 100% do zrozumienia w tv, w kinie (pomijam znajomosc jezyka). Kazde slowo dialogu, czy to na ulicy,czy w knajpie, czy w cichym pomieszczeniu, czy dialog ma tło-hałas, czy rozmawiajacych otacza cisza - kazde slowo dialogu jest zawsze CZYTELNE. I to nie dlatego, że celebrują dialogi i mowia glosno, wyraźnie. Nie - mowia naturalnie, tak, jak robi sie to w rzeczywistosci, czasami wręcz niechlujnie, czasami szeptem, cos tam powiedza od niechcenia. Wiecej: czlowiek czuje sie tak, jakby byl obok rozmawiajacych, w scenie. I to jest niesamowity efekt. Mają w filmach swietny pierwszy plan dzwiekowy, swietny drugi, trzeci - wszystkie wyraźne, w idealnych proporcjach wzgledem siebie. A co w filmie polskim?: chlew. Realizacja sciezki dzwiekowej skandaliczna. _Polak_ czesto musi sie wsluchiwac, żeby zrozumiec o czym w ogole mowia. Dluzszy dialog jeszcze jest do zrozumienia, bo czego nie uslyszysz,to domyslisz sie,albo olejesz i sluchasz dalej. I oby nie bylo dialogu w akcji, krotkich odzywek - to mozna czesto juz w ogole sobie odpuscic. Co ciekawe: dotyczy to nie tylko filmow PL z lat 70-80, ale i wspolczesnych, a przeciez juz jest jakis sensowniejszy dostep do technologii obrobki dzwieku w filmie... Swoja drogą: nigdy i nikomu w filmie PL nie przyszlo do glowy, żeby zlecic od poczatku do konca (na planie i postprodukcja) realizacje dzwieku specom z Ameryki... Przeciez zatrudnia sie w innych dzialach ludzi spoza PL. dziwne. Ktos moze wie, na czym polega "tamta" technologia, że maja to aż tak dobrze wykonane?
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: Ireneusz Brycki
Date: Sun, 08 May 2011 14:13
Date: Sun, 08 May 2011 14:13
29 lines
1964 bytes
1964 bytes
W dniu 2011-05-08 12:56, 1634Racine pisze: > czy macie jakas konkretna wiedze w takiej sprawie: > > > Ktos moze wie, na czym polega "tamta" technologia, że maja to aż tak > dobrze wykonane? > > Ten temat już kiedyś tutaj poruszałem. Nawet nie pamiętam konkluzji bo w toku dyskusji zdaje się nie urodziła się. Natomiast faktem jest faktem, jak przpi.... muzyką to idzie se usiąść i lecisz do pilota żeby to to uciszy, chwilę potem jakiś słabiak mówi tak jakby śniadanie nie zjadł, lecisz żeby pogłośnić. Zaraz mówi inny i dre ryja, więc znów zmiana, ale potem odpowiada mu jakiś ledwo-żyjący i znów nic nie rozumiesz. DRAMAT!! W filmach hamerykańskich słyszę równie dobrze pierdnięcie motyla (jeżeli było ważne z punktu widzenia scenariusza) ale wybuch bobmy atomowej wcale mnie nie zagłusza, więcej mogę usłyszeć w miarę wyrażnie ostatnie słowa tego co właśnie wyparuje. WHY? ponawiam pytanie i przyłączam się do wątkotwócy. -- Pozdrawiam, Ireneusz Brycki
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: Piblokto
Date: Sun, 08 May 2011 14:25
Date: Sun, 08 May 2011 14:25
8 lines
1199 bytes
1199 bytes
W dniu 2011-05-08 12:56, 1634Racine pisze: > Co ciekawe: dotyczy to nie tylko filmow PL z lat 70-80, ale i > wspolczesnych, a przeciez juz jest jakis sensowniejszy dostep do > technologii obrobki dzwieku w filmie... W 80-tych, to już chyba było gorzej z dźwiękiem. Wcześniej opierano się na postsynchronach.
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: rs
Date: Sun, 08 May 2011 15:53
Date: Sun, 08 May 2011 15:53
55 lines
3704 bytes
3704 bytes
On Sun, 8 May 2011 12:56:09 +0200, "1634Racine" <1634@Racine.pl> wrote: >czy macie jakas konkretna wiedze w takiej sprawie: > >dlaczego: >w filmach np. amerykanskich znakomicie slychac kazde wypowiedziane slowo? >Dialogi sa na 100% do zrozumienia w tv, w kinie (pomijam znajomosc jezyka). >Kazde slowo dialogu, czy to na ulicy,czy w knajpie, czy w cichym >pomieszczeniu, czy dialog ma tło-hałas, czy rozmawiajacych otacza cisza - >kazde slowo dialogu jest zawsze CZYTELNE. I to nie dlatego, że celebrują >dialogi i mowia glosno, wyraźnie. Nie - mowia naturalnie, tak, jak robi sie >to w rzeczywistosci, czasami wręcz niechlujnie, czasami szeptem, cos tam >powiedza od niechcenia. to moze zalezec od profesjonalizmu samego aktora i jego przygotowania do roli i wspolpracy z rezyserem, ktory zezwlala na improwizaacje dialogu i niechlujna dykcje. niedorobki w kinie, a jak rozejrzysz sie dookola, to zauwazysz, ze sa nagminne w polskim zyciu. >Wiecej: czlowiek czuje sie tak, jakby byl obok rozmawiajacych, w scenie. I >to jest niesamowity efekt. >Mają w filmach swietny pierwszy plan dzwiekowy, swietny drugi, trzeci - >wszystkie wyraźne, w idealnych proporcjach wzgledem siebie. masa kasy idzie w postprodukcje dzwieku, ktorej w polskich produkcjach czesto brakuje. oprocz tego czasami niezbedne dogranie postsynchronow, ktore musza byc uzgodnione z aktorem jeszcze na etapie podpisywnia umowy. jak sie cos sypnie z dzwiekiem, to aktor ma prawo miec to w dupie, albo po prostu nie miec czasu na sesje w studio. >A co w filmie polskim?: chlew. >Realizacja sciezki dzwiekowej skandaliczna. _Polak_ czesto musi sie >wsluchiwac, żeby zrozumiec o czym w ogole mowia. Dluzszy dialog jeszcze jest >do zrozumienia, bo czego nie uslyszysz,to domyslisz sie,albo olejesz i >sluchasz dalej. I oby nie bylo dialogu w akcji, krotkich odzywek - to mozna >czesto juz w ogole sobie odpuscic. >Co ciekawe: dotyczy to nie tylko filmow PL z lat 70-80, ale i wspolczesnych, >a przeciez juz jest jakis sensowniejszy dostep do technologii obrobki >dzwieku w filmie... > >Swoja drogą: nigdy i nikomu w filmie PL nie przyszlo do glowy, żeby zlecic >od poczatku do konca (na planie i postprodukcja) realizacje dzwieku specom z >Ameryki... Przeciez zatrudnia sie w innych dzialach ludzi spoza PL. dziwne. > >Ktos moze wie, na czym polega "tamta" technologia, że maja to aż tak dobrze >wykonane? ten temat byl juz walkowany jesli nie tu na na grupie poswieconej fimowi. po czesci konklucja byla taka, ze to w niektorych filmach (najbardziej jaskrawe przyklady "szamanka" i "dom zly") to bytaki niby zabieg artystyczny, jak to tlumaczyli sami tworcy. z drugiej strony obstawiam, ze poprostu sporo kumatych polskich fachowcow od dzwieku siedzi w hollywoodzie, wiec jakby sciagac jakiegos to moglby okazac sie Polakiem. <rs>
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: Krzysztof Duchnowski
Date: Sun, 08 May 2011 18:09
Date: Sun, 08 May 2011 18:09
14 lines
1636 bytes
1636 bytes
W dniu 08.05.2011 17:53, rs pisze: > ten temat byl juz walkowany jesli nie tu na na grupie poswieconej > fimowi. po czesci konklucja byla taka, ze to w niektorych filmach > (najbardziej jaskrawe przyklady "szamanka" i "dom zly") to bytaki niby > zabieg artystyczny, jak to tlumaczyli sami tworcy. IMO konkluzja jest taka, że aby w Polsce zarobić na wydaniu to film musi być po 9,90 w jakiejś gazetce i może być to VCD na DVD z dźwiękiem 1.0, nie ważne, a w "stanach" musi to być dobry kawałek wydania za odpowiadającą jakości cenę. Czyli "u nich" się *to* opłaca a "u nas" *to*...
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: Ghost
Date: Sun, 08 May 2011 19:23
Date: Sun, 08 May 2011 19:23
10 lines
1389 bytes
1389 bytes
Użytkownik "1634Racine" <1634@Racine.pl> napisał w wiadomości news:iq5ssp$k0t$1@inews.gazeta.pl... > A co w filmie polskim?: chlew. > Realizacja sciezki dzwiekowej skandaliczna. Nie jestes pierwszym, ktory to tutaj zauwazyl. Ja od dawna lansuje teze o "polskiej szkole dzwieku", fatalnego dzieku. To chyba nie jest kwestia sprzetu. Obstawiam zwykle niechlujstwo, zakladaja, ze "to tylko dzwiek".
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: Jan Rudziński
Date: Sun, 08 May 2011 19:31
Date: Sun, 08 May 2011 19:31
32 lines
2157 bytes
2157 bytes
Cześć wszystkim Ghost pisze: > >> Realizacja sciezki dzwiekowej skandaliczna. > > Nie jestes pierwszym, ktory to tutaj zauwazyl. Ja od dawna lansuje teze > o "polskiej szkole dzwieku", fatalnego dzieku. To chyba nie jest kwestia > sprzetu. Obstawiam zwykle niechlujstwo, zakladaja, ze "to tylko dzwiek". > Przed Tobą pisał o tym Kałużyński: "w radzieckich filmach jeszcze nie zdarzyło mi się zgubić ani jednego słowa, a w polskich nie rozumiem połowy dialogów." "dziwiłem się, skąd moi koledzy krytycy wiedzą, o czym są polskie filmy, skoro połowa dialogów jest niezrozumiała, ale już rozumiem: oglądają je na festiwalach z angielskimi napisami" Co do mnie, potwierdzam - dopiero z recenzji prasowych dowiedziałem się, że negatywny bohater filmu "Przepraszam, czy tu biją" miał na imię Belus. Z filmu obejrzanego w kinie nijak nie szło tego usłyszeć. BTW w latach 70. aparatura dźwiękowa w warszawskich kinach była absolutnie do kitu, w przeciwieństwie do kin w Łodzi. -- Pozdrowienia Janek http://www.mimuw.edu.pl/~janek Niech mnie diabli porwą! Niech diabli porwą? To się da zrobić...
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: BoDro
Date: Sun, 08 May 2011 19:41
Date: Sun, 08 May 2011 19:41
14 lines
1378 bytes
1378 bytes
Ghost pisze: > Nie jestes pierwszym, ktory to tutaj zauwazyl. Ja od dawna lansuje teze > o "polskiej szkole dzwieku", fatalnego dzieku. To chyba nie jest kwestia > sprzetu. Obstawiam zwykle niechlujstwo, zakladaja, ze "to tylko dzwiek". a ja mam także podobne wrażenie oglądając programy i filmy dokumentalne w kanałach tematycznych. Ja często lepiej wyławiam oryginalny, obcojęzyczny tekst (pomijam rozumienie), niż naszego klek-tora. Czasami muszę słuchawki zakładać, by cokolwiek zrozumieć... -- Bogdan
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: Ghost
Date: Sun, 08 May 2011 20:03
Date: Sun, 08 May 2011 20:03
8 lines
1343 bytes
1343 bytes
Użytkownik "Jan Rudziński" <janekr@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:iq6r8u$462$1@inews.gazeta.pl... > BTW w latach 70. aparatura dźwiękowa w warszawskich kinach była absolutnie > do kitu, w przeciwieństwie do kin w Łodzi. Ale to filmy maja zly dzwiek "aparatura" nic nie pomoze.
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: Ghost
Date: Sun, 08 May 2011 20:05
Date: Sun, 08 May 2011 20:05
18 lines
1919 bytes
1919 bytes
Użytkownik "BoDro" <bolek@lolek.pl> napisał w wiadomości news:iq6ri2$59k$1@inews.gazeta.pl... > Ghost pisze: > >> Nie jestes pierwszym, ktory to tutaj zauwazyl. Ja od dawna lansuje teze o >> "polskiej szkole dzwieku", fatalnego dzieku. To chyba nie jest kwestia >> sprzetu. Obstawiam zwykle niechlujstwo, zakladaja, ze "to tylko dzwiek". > > a ja mam także podobne wrażenie oglądając programy i filmy dokumentalne w > kanałach tematycznych. > Ja często lepiej wyławiam oryginalny, obcojęzyczny tekst (pomijam > rozumienie), niż naszego klek-tora. Czasami muszę słuchawki zakładać, by > cokolwiek zrozumieć... Czesto bolesnym (acz trywialnym) bledem jest niewlasciwie zmiksowany poziom dzwieku. Oryginalny i lektor musza sie miescic w okrelsonych proporcjach. Ktorykolwiek zbyt glosny/cichy powaznie obniza jakosc odbioru.
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: 1634Racine
Date: Sun, 08 May 2011 21:49
Date: Sun, 08 May 2011 21:49
34 lines
2771 bytes
2771 bytes
rs in news:08eds61i3l8079gjba2sp2gle88v78gnlp@4ax.com > On Sun, 8 May 2011 12:56:09 +0200, "1634Racine" <1634@Racine.pl> > wrote: >> czy macie jakas konkretna wiedze w takiej sprawie: >> dlaczego: >> w filmach np. amerykanskich znakomicie slychac kazde wypowiedziane >> slowo? Dialogi sa na 100% do zrozumienia w tv, w kinie (pomijam >> znajomosc jezyka). Kazde slowo dialogu, czy to na ulicy,czy w >> knajpie, czy w cichym pomieszczeniu, czy dialog ma tło-hałas, czy >> rozmawiajacych otacza cisza - kazde slowo dialogu jest zawsze >> CZYTELNE. I to nie dlatego, że celebrują dialogi i mowia glosno, >> wyraźnie. Nie - mowia naturalnie, tak, jak robi sie to w >> rzeczywistosci, czasami wręcz niechlujnie, czasami szeptem, cos tam >> powiedza od niechcenia. > to moze zalezec od profesjonalizmu samego aktora i jego przygotowania > do roli i wspolpracy z rezyserem, ktory zezwlala na improwizaacje > dialogu i niechlujna dykcje. ale wiesz, ze pierwszym specem od "niechlujnego" podawania tekstu byl Brando? Czesto mowil kwestie tak od niechcenia, ze wlasciwie nie jest pewne czy w ogole mial to napisane w scenariuszu. A po nim? James Dean. A potem cala szkola amerykanskiego aktorstwa/Actors Studio. To byl przez nich (Brando, Dean) wprowadzony nowy styl podawania dialogu, bardzo naturalne rozmawianie z partnerem w scenie. Zobacz: "Tramwaj zwany pożądaniem" (b.stary film), albo (zwlaszcza) Ojca chrzestnego. A teraz: wyobraź sobie, że taki intrygujaco mowiacy,ledwo otwierajacy usta, bohater - Vito Corleone - pojawia sie w filmie polskim. Nic bys nie zrozumial co on tam ględzi pod nosem. Wiec to nie jest "profesjonalizm aktora i wspolpraca z rezyserem". Zakladajac, że aktor w ogole ma propozycje dykcji i nie ma wady wymowy, i jego podawanie tekstu jest w ogole propozycja dramaturgiczna - ma to byc czytelne dla widza i juz. i Amerykanie to mają.
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: 1634Racine
Date: Sun, 08 May 2011 21:51
Date: Sun, 08 May 2011 21:51
16 lines
1634 bytes
1634 bytes
Jan Rudziński in news:iq6r8u$462$1@inews.gazeta.pl > Cześć wszystkim > Ghost pisze: >>> Realizacja sciezki dzwiekowej skandaliczna. >> Nie jestes pierwszym, ktory to tutaj zauwazyl. Ja od dawna lansuje teze o >> "polskiej szkole dzwieku", fatalnego dzieku. To chyba nie jest kwestia >> sprzetu. Obstawiam zwykle niechlujstwo, zakladaja, ze "to tylko dzwiek". > Przed Tobą pisał o tym Kałużyński: > "w radzieckich filmach jeszcze nie zdarzyło mi się zgubić ani jednego > słowa, a w polskich nie rozumiem połowy dialogów." > "dziwiłem się, skąd moi koledzy krytycy wiedzą, o czym są polskie filmy, > skoro połowa dialogów jest niezrozumiała, ale już rozumiem: oglądają je na > festiwalach z angielskimi napisami" dobre :)
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: rs
Date: Mon, 09 May 2011 03:47
Date: Mon, 09 May 2011 03:47
47 lines
3508 bytes
3508 bytes
On Sun, 8 May 2011 23:49:58 +0200, "1634Racine" <1634@Racine.pl> wrote: >rs in news:08eds61i3l8079gjba2sp2gle88v78gnlp@4ax.com >> On Sun, 8 May 2011 12:56:09 +0200, "1634Racine" <1634@Racine.pl> >> wrote: >>> czy macie jakas konkretna wiedze w takiej sprawie: >>> dlaczego: >>> w filmach np. amerykanskich znakomicie slychac kazde wypowiedziane >>> slowo? Dialogi sa na 100% do zrozumienia w tv, w kinie (pomijam >>> znajomosc jezyka). Kazde slowo dialogu, czy to na ulicy,czy w >>> knajpie, czy w cichym pomieszczeniu, czy dialog ma tło-hałas, czy >>> rozmawiajacych otacza cisza - kazde slowo dialogu jest zawsze >>> CZYTELNE. I to nie dlatego, że celebrują dialogi i mowia glosno, >>> wyraźnie. Nie - mowia naturalnie, tak, jak robi sie to w >>> rzeczywistosci, czasami wręcz niechlujnie, czasami szeptem, cos tam >>> powiedza od niechcenia. >> to moze zalezec od profesjonalizmu samego aktora i jego przygotowania >> do roli i wspolpracy z rezyserem, ktory zezwlala na improwizaacje >> dialogu i niechlujna dykcje. > > >ale wiesz, ze pierwszym specem od "niechlujnego" podawania tekstu byl >Brando? Czesto mowil kwestie tak od niechcenia, ze wlasciwie nie jest pewne >czy w ogole mial to napisane w scenariuszu. A po nim? James Dean. A potem >cala szkola amerykanskiego aktorstwa/Actors Studio. To byl przez nich >(Brando, Dean) wprowadzony nowy styl podawania dialogu, bardzo naturalne >rozmawianie z partnerem w scenie. >Zobacz: "Tramwaj zwany pożądaniem" (b.stary film), albo (zwlaszcza) Ojca >chrzestnego. >A teraz: >wyobraź sobie, że taki intrygujaco mowiacy,ledwo otwierajacy usta, bohater - >Vito Corleone - pojawia sie w filmie polskim. Nic bys nie zrozumial co on >tam ględzi pod nosem. Wiec to nie jest "profesjonalizm aktora i wspolpraca z >rezyserem". Zakladajac, że aktor w ogole ma propozycje dykcji i nie ma wady >wymowy, i jego podawanie tekstu jest w ogole propozycja dramaturgiczna - ma >to byc czytelne dla widza i juz. i Amerykanie to mają. ale mowienie od niechcenia, przy zalozeniu, ze mikrofony so chocby poprawnie ustawionie i studnio poprawnie wyciszkone, nie musi oznaczac kiepskiej dykcji. czytelna dykcja nalezy do warsztatu aktorskiego, bez wzgledu na sposob mowiena. chocby np. na lozu smierci ostatnim dechem aktor powiada cos, co nadal bedzie zrozumiale dla widza. w tym akurat nie ma zadnego cudu technicznego, sprzetu audio z najwyzszej polki. jesli bys doczytal moj post do konca, to bys zauwazyl, ze nalezy wziac pod uwage wszystki czynniki, a nie tylko ten jeden do ktorego sie odniosles. <rs>
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: 1634Racine
Date: Mon, 09 May 2011 11:47
Date: Mon, 09 May 2011 11:47
30 lines
2533 bytes
2533 bytes
rs in news:9hoes61doqdg0adcjaibguqrv42jb9re1d@4ax.com [.............] > ale mowienie od niechcenia, przy zalozeniu, ze mikrofony so chocby > poprawnie ustawionie i studnio poprawnie wyciszkone, nie musi oznaczac > kiepskiej dykcji. czytelna dykcja nalezy do warsztatu aktorskiego, bez > wzgledu na sposob mowiena. no wlasnie... My tu w PL: o dykcji, o warsztacie aktorskim :), a tu gdzies przychodzi taki Brando, ledwo otwiera usta, mowi cos na przydechu tymi swoimi namietnymi usteczkami i juz wiadomo, że super kreacja jest i robi wrazenie, i że wszyscy, cale pokolenie mu wspolczesne nagle "musi" mowic nie jak do tej pory, jak ze sceny, zeby ostatni rzad slyszal, ale odtad bedzie zupelnie inaczej, czyli _naturalnie_ ; jak szeptem, to naprawde szeptem. I to u nich slychac. Potrafia zrealizowac sciezke dzwiekowa. Tak to sie nazywa: potrafia. A my nie potrafimy. I to tez tak sie nazywa. Wczoraj rzucilem okiem/uchem na jakis kawalek filmu polskiego, jada w samochodzie: Frycz i ktoraz ze znanych. Rozmawiaja. Z 10 sekund, pare odzywek. I ja go nie rozumiem. Ja sie domyslam co powiedzial,ale glowy nie daje. A gdzie go źle zarejestrowali? w samochodzie? na postsynchronach? A moze za szybko i malo wyraznie mowil i zero postsynchronow, wiec dzwiekowiec dal ciala? Nie wiem. Wiem, co slyszalem. Nic (prawie). > chocby np. na lozu smierci ostatnim dechem > aktor powiada cos, co nadal bedzie zrozumiale dla widza. w tym akurat > nie ma zadnego cudu technicznego, sprzetu audio z najwyzszej polki. Juz sobie taka dyskretna scene wyobrazam w filmie pl :)
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: Cezar
Date: Wed, 11 May 2011 07:54
Date: Wed, 11 May 2011 07:54
12 lines
1429 bytes
1429 bytes
> Swoja drogą: nigdy i nikomu w filmie PL nie przyszlo do glowy, żeby > zlecic od poczatku do konca (na planie i postprodukcja) realizacje > dzwieku specom z Ameryki... Przeciez zatrudnia sie w innych dzialach > ludzi spoza PL. dziwne. > Na swiecie zajmuja sie tym spece z firmy Dolby albo osoby przez nich przeszkolone. W polsce, film musial by byc jednym wielkim prodakt plejsmentem (choc do tego juz nie jest daleko) zeby bylo ich na to stac. c.
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: NetUser
Date: Fri, 13 May 2011 06:32
Date: Fri, 13 May 2011 06:32
13 lines
1556 bytes
1556 bytes
"Ghost" <ghost@everywhere.pl> wrote in news:iq6r2u$d5a$1@mx1.internetia.pl: > Nie jestes pierwszym, ktory to tutaj zauwazyl. Ja od dawna lansuje > teze o "polskiej szkole dzwieku", fatalnego dzieku. To chyba nie jest > kwestia sprzetu. Obstawiam zwykle niechlujstwo, zakladaja, ze "to > tylko dzwiek". Ale jako kontrapunkt mozna dać niektore programy publicystyczne i mimo, że "akcja" odbywa się w terenie to dzwiek moim zdaniem a w szczegolnosci dialogi sa bardzo dobrze slyszalne... Zaskakujace jest to dla mnie, tym bardziej, ze dialogi sa fatalne nawet w serialach, kreconych w wiekszosci przeciez w warunkach "studyjnych".
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: Feromon
Date: Thu, 19 May 2011 23:14
Date: Thu, 19 May 2011 23:14
9 lines
1398 bytes
1398 bytes
Użytkownik "1634Racine" <1634@Racine.pl> napisał w wiadomości news:iq5ssp$k0t$1@inews.gazeta.pl... > czy macie jakas konkretna wiedze w takiej sprawie: > A co w filmie polskim?: chlew. Aktorzy powinni pójść na korepetycje z emisji głosu? Feromon
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: Poldek
Date: Wed, 22 Jun 2011 20:23
Date: Wed, 22 Jun 2011 20:23
25 lines
2231 bytes
2231 bytes
Krzysztof Duchnowski wrote: > W dniu 08.05.2011 17:53, rs pisze: > >> ten temat byl juz walkowany jesli nie tu na na grupie poswieconej >> fimowi. po czesci konklucja byla taka, ze to w niektorych filmach >> (najbardziej jaskrawe przyklady "szamanka" i "dom zly") to bytaki niby >> zabieg artystyczny, jak to tlumaczyli sami tworcy. > > > IMO konkluzja jest taka, że aby w Polsce zarobić na wydaniu to film musi > być po 9,90 w jakiejś gazetce i może być to VCD na DVD z dźwiękiem 1.0, > nie ważne, a w "stanach" musi to być dobry kawałek wydania za > odpowiadającą jakości cenę. > > Czyli "u nich" się *to* opłaca a "u nas" *to*... W USA mieszka 270 milionów ludzi. Do tego w świecie anglojęzycznym drugie tyle. Więc potencjalna widownia jest ponad 500 milionów. W Polsce żyje 40 milionów ludzi. Odbiór polskojęzycznego filmu poza Polską jest marginalny. Niech 1 na 100 potencjalnych widzów faktycznie obejrzy film w kinie lub na legalnym DVD. Niech będzie z jednego widza średnio 2 dolary. Ile można zarobić na filmie amerykańskim, a ile na polskim? Stąd biorą się budżety i nakłady na produkcję, w tym na dźwięk. Ale jakość realizacji dźwięku w polskich produkcjach podnosi się stopniowo.
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: Poldek
Date: Thu, 27 Dec 2012 18:28
Date: Thu, 27 Dec 2012 18:28
42 lines
3509 bytes
3509 bytes
1634Racine wrote: > czy macie jakas konkretna wiedze w takiej sprawie: > > dlaczego: > w filmach np. amerykanskich znakomicie slychac kazde wypowiedziane > slowo? Dialogi sa na 100% do zrozumienia w tv, w kinie (pomijam > Mają w filmach swietny pierwszy plan dzwiekowy, swietny drugi, trzeci - > wszystkie wyraźne, w idealnych proporcjach wzgledem siebie. > > A co w filmie polskim?: chlew. > Realizacja sciezki dzwiekowej skandaliczna. _Polak_ czesto musi sie > wsluchiwac, żeby zrozumiec o czym w ogole mowia. Dluzszy dialog jeszcze 1. Jak już wspomniano wcześniej jest to sprawa budżetu filmu. Filmy amerykańskie, które dobrze słyszysz mają budżety po kilkadziesiąt milionów dolarów, nieraz sporo więcej. W takim budżecie część przypadająca na ścieżkę dźwiękową jest odpowiednio duża i to słychać. Polskie filmy nigdy nie będą miały takich budżetów, ponieważ są grane po polsku i w związku z tym widownia, która płaci za bilety/płyty DVD/bluray/VoD itp. jest znacznie mniejsza. Więc wpływy z filmów są małe. Czyli nie opłaca się ładować dużej kasy w produkcję polskiego filmu. 2. W polskich szkołach filmowych nie na wydziału dźwięku. Jest wydział reżyserii, aktorstwa, operowania obrazem, organizacji produkcji filmowej. Bywają wydziały montażu, animacji. Dźwięk nie istnieje w polskiej uczelni kształcącej profesjonalistów filmu. Co za tym idzie student szkoły filmowej, przyszły reżyser, kierownik produkcji jest nauczony, że ważna jest reżyseria, aktorstwo, obraz i organizacja produkcji. A dźwięk, to tylko dodatek do filmu. Dźwiękowcy pracujący w polskich filmach ukończyli akademie muzyczne. 3. Sytuacja z dźwiękiem w polskich filmach powoli się zmienia, ponieważ ogólnie zmienia się sytuacja w produkcji filmów w Polsce. Po 22 latach od zmiany systemu, obecnie stopniowo zmniejsza się rola wielkich, niegdyś państwowych instytucji w produkcji filmów w Polsce. Zespoły Filmowe, Telewizja Polska, Wytwórnie Filmowe - to właśnie odchodzi do lamusa. Telewizja Polska bankrutuje, niektóre Zespoły Filmowe cały czas działają, ale już mniej niż kiedyś. Wytwórnia Filmowa jest praktycznie tylko jedna, czyli WFDiF w Warszawie. Przypuszczam, że obecnie więcej niż połowa polskich filmów, które są w kinach powstała jako produkcje realizowane przez prywatne firmy typu Akson, ATM, Opus, Film IT, Apple Film i temu podobne. Oczywiście mało który film polski, który jest do obejrzenia w kinie powstał bez pomocy pieniędzy z PISF, ale to inna historia.
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: Tengu
Date: Mon, 18 Mar 2013 11:17
Date: Mon, 18 Mar 2013 11:17
16 lines
1843 bytes
1843 bytes
On 2011-05-08 12:56, 1634Racine wrote: > A co w filmie polskim?: chlew. > Realizacja sciezki dzwiekowej skandaliczna. _Polak_ czesto musi sie > wsluchiwac, żeby zrozumiec o czym w ogole mowia. Dluzszy dialog jeszcze > jest do zrozumienia, bo czego nie uslyszysz,to domyslisz sie,albo > olejesz i sluchasz dalej. I oby nie bylo dialogu w akcji, krotkich > odzywek - to mozna czesto juz w ogole sobie odpuscic. > Co ciekawe: dotyczy to nie tylko filmow PL z lat 70-80, ale i > wspolczesnych, a przeciez juz jest jakis sensowniejszy dostep do > technologii obrobki dzwieku w filmie... > W wielu przypadkach to jest kwestia bezmyślnej kompresji dynamiki. -- Tengu
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: Tengu
Date: Mon, 18 Mar 2013 11:18
Date: Mon, 18 Mar 2013 11:18
20 lines
2020 bytes
2020 bytes
On 2013-03-18 12:17, Tengu wrote: > On 2011-05-08 12:56, 1634Racine wrote: >> A co w filmie polskim?: chlew. >> Realizacja sciezki dzwiekowej skandaliczna. _Polak_ czesto musi sie >> wsluchiwac, żeby zrozumiec o czym w ogole mowia. Dluzszy dialog jeszcze >> jest do zrozumienia, bo czego nie uslyszysz,to domyslisz sie,albo >> olejesz i sluchasz dalej. I oby nie bylo dialogu w akcji, krotkich >> odzywek - to mozna czesto juz w ogole sobie odpuscic. >> Co ciekawe: dotyczy to nie tylko filmow PL z lat 70-80, ale i >> wspolczesnych, a przeciez juz jest jakis sensowniejszy dostep do >> technologii obrobki dzwieku w filmie... >> > > W wielu przypadkach to jest kwestia bezmyślnej kompresji dynamiki. > Teraz dopiero zauważyłem, że wątek jest sprzed 2 lat :D -- Tengu
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: 1634Racine
Date: Wed, 05 Jun 2013 21:39
Date: Wed, 05 Jun 2013 21:39
19 lines
2153 bytes
2153 bytes
Tengu in news:5146f823$0$26701$65785112@news.neostrada.pl > On 2013-03-18 12:17, Tengu wrote: >> On 2011-05-08 12:56, 1634Racine wrote: >>> A co w filmie polskim?: chlew. >>> Realizacja sciezki dzwiekowej skandaliczna. _Polak_ czesto musi sie >>> wsluchiwac, żeby zrozumiec o czym w ogole mowia. Dluzszy dialog jeszcze >>> jest do zrozumienia, bo czego nie uslyszysz,to domyslisz sie,albo >>> olejesz i sluchasz dalej. I oby nie bylo dialogu w akcji, krotkich >>> odzywek - to mozna czesto juz w ogole sobie odpuscic. >>> Co ciekawe: dotyczy to nie tylko filmow PL z lat 70-80, ale i >>> wspolczesnych, a przeciez juz jest jakis sensowniejszy dostep do >>> technologii obrobki dzwieku w filmie... >> W wielu przypadkach to jest kwestia bezmyślnej kompresji dynamiki. > Teraz dopiero zauważyłem, że wątek jest sprzed 2 lat :D moze sprzed dwoch, ale niezly :) btw: zla kompresja dynamiki? no na tym, to chyba juz powinni sie w PL znac... W kazdym razie tak, zeby az takiej popeliny nie robic.
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: Tengu
Date: Tue, 25 Jun 2013 08:31
Date: Tue, 25 Jun 2013 08:31
28 lines
2565 bytes
2565 bytes
W dniu 2013-06-05 23:39, 1634Racine pisze: > Tengu in news:5146f823$0$26701$65785112@news.neostrada.pl >> On 2013-03-18 12:17, Tengu wrote: >>> On 2011-05-08 12:56, 1634Racine wrote: >>>> A co w filmie polskim?: chlew. >>>> Realizacja sciezki dzwiekowej skandaliczna. _Polak_ czesto musi sie >>>> wsluchiwac, żeby zrozumiec o czym w ogole mowia. Dluzszy dialog jeszcze >>>> jest do zrozumienia, bo czego nie uslyszysz,to domyslisz sie,albo >>>> olejesz i sluchasz dalej. I oby nie bylo dialogu w akcji, krotkich >>>> odzywek - to mozna czesto juz w ogole sobie odpuscic. >>>> Co ciekawe: dotyczy to nie tylko filmow PL z lat 70-80, ale i >>>> wspolczesnych, a przeciez juz jest jakis sensowniejszy dostep do >>>> technologii obrobki dzwieku w filmie... >>> W wielu przypadkach to jest kwestia bezmyślnej kompresji dynamiki. >> Teraz dopiero zauważyłem, że wątek jest sprzed 2 lat :D > > moze sprzed dwoch, ale niezly :) > > btw: zla kompresja dynamiki? no na tym, to chyba juz powinni sie w PL > znac... W kazdym razie tak, zeby az takiej popeliny nie robic. > > Biorąc pod uwagę jakość scenariuszy większości współczesnych polskich filmów, to jakość dźwięku nie dziwi. Podsumowując - wszechobecne dziadostwo. -- Tengu
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: 666
Date: Mon, 27 Jan 2014 08:36
Date: Mon, 27 Jan 2014 08:36
10 lines
1804 bytes
1804 bytes
To jeszcze zależy, czy dźwięk był łapany na planie ("na żywo"), czy jako postsynchrony w studio do obrazu.
Ale nie zwróciłem uwagi na jakąś niby "beznadziejność" dźwięku w polskich filmach.
Jakiego nośnika to dotyczy (kaset wideo? VCD? DVD? youtube?)?
Kiedyś dźwięk był nanoszony na taśmę filmową (na kopie do dystrybucji) w formie ścieżki optycznej (takie "bąbelki" obok klatek
filmowych), w dawniejszych filmach dokumentalnych (przykładowo wiele świetnych filmów podróżniczych Bronikowskiego) często tę
różnicę na niekorzyść było słychać.
Wiecie może, jakie było pasmo i dynamika ścieżki optycznej dla tasmy 16 mm i dla taśmy 35 mm ?
-----
> W wielu przypadkach to jest kwestia bezmyślnej kompresji dynamiki.
Re: dzwięk w polskich filmach
Author: 1634Racine
Date: Mon, 10 Mar 2014 12:05
Date: Mon, 10 Mar 2014 12:05
11 lines
1847 bytes
1847 bytes
666 in news:lc55q6$u6s$1@news.supermedia.pl
> To jeszcze zależy, czy dźwięk był łapany na planie ("na żywo"), czy jako
> postsynchrony w studio do obrazu.
to raczej nie w tym problem, ale w tym, czy po prostu potrafia zrobic taka
sciezke dzwiekowa, by byla jak opisana przeze mnie w root poscie
zakladajacym temat: ma byc "po amerykansku" i juz, po polsku = chlew
dzwiekowy; a jak to robia, czy z planu zbieraja, czy postsynchrony - ich
problem, ale widocznie nie w PL, bo tutaj po prostu znaja te gorsza metode,
czyli wypuszczenie dzwieku skandalu.
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads