🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.misc.militaria
112 messages
112 total messages Page 1 of 3 Started by smok Wed, 17 Sep 2025 14:03
Page 1 of 3 • 112 total messages
W szponach bechatki
#515547
Author: smok
Date: Wed, 17 Sep 2025 14:03
102 lines
7491 bytes
Sanacja to jednak rozumiała, że zanim się zacznie drzeć mordę trzeba 
sprawdzić, jak było. Wystąpił np. incydent z Litwą i zginął 
pogranicznik. Ale pojawiło się zastrzeżenie, żeby zweryfikować, czy to 
nasza wina nie była przypadkiem. Tymczasem to co się odwala teraz to 
jakaś żenua. Przypominam, że mamy już 2025 rok i wojna 
rosyjsko-ukraińska trwa już 3 i pół roku. Był czas na kampanię 
edukacyjną o neutralności itp. Tymczasem wszyscy odklejeni. Nie 
przypadkiem pomijałem rosyjski atak dronowy na nas, bo najpierw robią 
klangor a potem sprawdzają co zaszło. Głównych zniszczeń dokonała nasza 
własna rakieta przeciwlotnicza, ale Rosja powinna zapłacić za nie.

Co ciekawe oni się niczego nie uczą. Przewodów niczego ich nie nauczył. 
Tam też mieliśmy do czynienia z rakietą przeciwlotniczą. Naród natomiast 
nie został poinstruowany co do znaczenia neutralności i form jej 
utrzymywania. Szwecja w czasie II Wojny np. walczyła z sowieckimi 
okrętami podwodnymi i chyba ze 2 zatopiła. Masz swoje wody terytorialne 
i ich bronisz. Ale też stawiali zagrody minowe korespondujące z 
niemieckimi, aby zablokować Bałtyk. Co ciekawe szwedzki statek płynący z 
Ameryki Południowej na Atlantyku był broniony przez Brytyjczyków przed 
niemieckim atakiem, a na Bałtyku przez Niemców był broniony przed 
sovieckim atakiem. Szwedzi wprowadzili limity dostaw surowców, łożysk, 
stali dla wojujących strona i ich przestrzegali. Brytyjczycy wysyłali po 
to szybkie kutry, które na wodach terytorialnych były bronione przez 
Szwedów przed Niemcami. Szwajcarzy bronili swojej przestrzeni 
powietrznej przed samolotami niemieckimi i alianckimi itp.

Neutralność może być naruszana i się takowe naruszenie nazywa 
incydentem. Mogą być różne rodzaje tych incydentów, może być 
spopularyzowany przez dr Bartosiaka atak asymetryczny. Społeczeństwo 
powinno być poinformowane o tych formach ludzkiej aktywności. Państwowe 
formacje przygotowane do działania. Tymczasem jakieś niezrozumiałe 
poruszenie powstało i przy Przewodowie i teraz. Zdziwienie, że ludzie 
(33%) nie wierzyli w ruskie drony jest nieuzasadnione po wspomnianej 
tragedii w Przewodowie, gdzie rakieta przeciwlotnicza zabiła dwie osoby. 
Czy ktoś opublikował zasady dochodzenia odszkodowań? Wg. mnie ruscy 
powinni płacić.

Obecny nasz reżim, którego kompradorski charakter nie ulega wątpliwości, 
poleciał z płaczem do Trumpa o 20 dronów. Trochę żenujące to jest. 3 
lata wojny a my nie mamy obrony antydronowej, reżim wpycha nam 
niemieckie rozwiązania, podczas gdy nasza firma produkuje takie 
rozwiązania dla Ukrainy. I ile tego zamówią i ile potrzebujemy? Jak 
zawsze piętnuje łże-szpeców od wymogów współczesnego pola walki. 
Przypominam: jak osoby rozsądne przeciwstawiały się kasacji czołgów 
Merida i innego uzbrojenia z uzasadnieniem, że przeciw Rosji może być 
użyte do obrony to łże-szpece pyskowały, że nie spełniają wymagań 
współczesnego pola walki. A że mogą być użyte na tyłach, do zwalczania 
desantu, do uzupełniania strat? Wizja nadchodzącej groźby sovieckiej 
wzbudzała furię, ale i nadzieję na przybycie Armii Czerwonej która 
ostatecznie pogoni pisiorów. Tzn tłumaczę lemingom: furie wzbudzało 
ostrzeganie przed groźbą agresji rosyjskiej, jako prawdopodobne. Sama 
zaś agresja budzi nadzieję towarzycha odczuwającego powinowactwo 
neobolszewickie. Do zwalczania dronów potrzebujemy jakiś pulemiotów, 
jakiś Diegtiariewów, itp.

Co może zrobić dowolny reżim w tej sytuacji? Dowolny powiadam. Może 
zakupić drogi (drogi powiadam) system antydronowy. Który będzie 
niewystarczający do obrony antydronowej, bo za mało tego kupią. I 
amunicja za droga. Generalnie są w stanie opracować program modernizacji 
wieloletni za miliardy ale bieżących problemów nie są w stanie 
rozwiązać. Np. hełmów kevlarowych wprowadzić. Ileż czasu używaliśmy 
stalowych i czy już je zastąpili? Może nie.

I tu się pojawia tytułowa bechatka: Co to jest bechatka i czy problemem 
były braki owej bechatki, czy może że była?

Wyczyny ministra Błaszczaka zostawiam na inną okazję, podobnie problem 
negocjacji. Mamy niepolityczny przykład negocjacji w Ogniem i Mieczem w 
postaci wojewody Kisiela, który jest odpowiedzią na ignorantyczne tezy, 
że ze zbrodniarzem się nie rozmawia. Przechodzę do Trumpa, do którego 
się spłakali bo 20 dronów wleciało:

Trump usadził Żełeńskiego, co powinien zrobić Prezydent Duda już dawno. 
Żełeński mu fikał to obciął pomoc. Tydzień trwała kotłowanina, zanim 
zrozumieli, że nic nie mają (kto zrozumiał? UE i Francja i Niemcy) i 
spokornieli. Bo nic nie mają. Trump stawia na konkret i tak się planuje. 
Macie miesiąc na ogarnięcie się – takie ultimatum im postawił. Na 
początku wypierali, fikali że francuska tarcza atomowa, że kasa, że 
system satelitarny za 3 lata. Ale zrozumieli, że nic nie mają i spokornieli.

Słusznie redaktor Ziemkiewicz wysuwa koncepcję włażenia w 4 litery. 
Jeśli przesadzisz to przestają cię szanować i zaczynają lekceważyć. 
Gdzieś opisał ją na piśmie​​​? Pytam bo nie chce mi się szukać audycji. 
Ukraińcy uważali, że jesteśmy pachołkami USA i nie mamy własnego zdania 
i nie trzeba się z nami liczyć bo zrobimy, co nam Biden każe. Tymczasem 
trzeba było postawić jakieś żądania, umiarkowane. Przecież pisowcy nie 
potrafili wymóc nawet kierowców TiRów. Jeśli Ukraińcy by się nie chcieli 
zgodzić na ekshumacje to znaczy, że nie potrzebują za bardzo naszej 
pomocy i się nie musimy spinać. Możemy przekazać 30 czołgów, ale możemy 
150. I ile im damy zależy od nich. To tak tytułem wstępu.

Wracając do Trumpa: przyszli do niego z informacja, że nie radzą sobie z 
20 dronami, że nie mają procedur, że nie wiedzą co robić w ogóle. I 
dziwią się jego postawie. On nie będzie im matkował na pewno. Do niego 
trzeba iść z ofertą konkretną: Donald mamy to i to i oferujemy to i to, 
w zamian chcemy tamto i siamto, ale tanio i dobrze. A nie breżniewizm 
praktyczny zadkowchodyczny. Pisowce zaś mają modus operandi odwrotny, o 
czym pisałem: jak damy komuś milion złotych bez niczego to on się 
poczuje zobowiązany do dania nam mieszkania. I jesteśmy sługami narodu 
ukraińskiego.

Piszę to na szybko bo o każdym wątku trzeba by walnąć epopeję.
Re: W szponach bechatki
#515548
Author: J.F
Date: Wed, 17 Sep 2025 15:08
214 lines
10105 bytes
On Wed, 17 Sep 2025 16:03:42 +0200, smok wrote:
> Sanacja to jednak rozumiała, że zanim się zacznie drzeć mordę trzeba 
> sprawdzić, jak było. Wystąpił np. incydent z Litwą i zginął 
> pogranicznik. Ale pojawiło się zastrzeżenie, żeby zweryfikować, czy to 
> nasza wina nie była przypadkiem. Tymczasem to co się odwala teraz to 
> jakaś żenua. Przypominam, że mamy już 2025 rok i wojna 
> rosyjsko-ukraińska trwa już 3 i pół roku. Był czas na kampanię 
> edukacyjną o neutralności itp. Tymczasem wszyscy odklejeni. Nie 
> przypadkiem pomijałem rosyjski atak dronowy na nas, bo najpierw robią 
> klangor a potem sprawdzają co zaszło.

Internet Panie, wszystko się dzieje szybko.
Kiedy chcesz podać że był nalot - za tydzień ? :-)


> Głównych zniszczeń dokonała nasza 
> własna rakieta przeciwlotnicza, ale Rosja powinna zapłacić za nie.

Ale kto ujawnił, tę jakże ważną tajemnicę państwową ? :-)

Rakieta zawiodła, dron sobie poleciał, dowodów, że ruski - brak :-)

> Co ciekawe oni się niczego nie uczą. Przewodów niczego ich nie nauczył. 
> Tam też mieliśmy do czynienia z rakietą przeciwlotniczą. Naród natomiast 
> nie został poinstruowany co do znaczenia neutralności i form jej 
> utrzymywania. Szwecja w czasie II Wojny np. walczyła z sowieckimi 
> okrętami podwodnymi i chyba ze 2 zatopiła. Masz swoje wody terytorialne 
> i ich bronisz. Ale też stawiali zagrody minowe korespondujące z 
> niemieckimi, aby zablokować Bałtyk. Co ciekawe szwedzki statek płynący z 
> Ameryki Południowej na Atlantyku był broniony przez Brytyjczyków przed 
> niemieckim atakiem, a na Bałtyku przez Niemców był broniony przed 
> sovieckim atakiem.

Musiał ważny być :-)
Albo wcale nie był broniony, tylko przeciwnika zwalczano.

> Szwedzi wprowadzili limity dostaw surowców, łożysk, 
> stali dla wojujących strona i ich przestrzegali. 

Ale po równo, czy sprawiedliwie? :-)

> Brytyjczycy wysyłali po 
> to szybkie kutry, które na wodach terytorialnych były bronione przez 
> Szwedów przed Niemcami.

Trzeba było przepłynąć Skagerrak, a po dwóch stronach Niemcy.
Ryzykowne.

kulek do łożysk na szybki kuter zmieści się trochę, ale stali, to
raczej niewiele ... nie wysyłali ich po prostu szwedzkim statkiem,
korzystająć z neutralności ?

Gdzieś tam jeszcze w prawie międzynarodowym funkcjonowała "blokada
morska"

> Szwajcarzy bronili swojej przestrzeni 
> powietrznej przed samolotami niemieckimi i alianckimi itp.

Chyba słabo bronili, bo ponoć Amerykanie 90 razy zbombardowali
Szwajcarię. Przez pomyłkę oczywiście.

Predzej tam chyba lądowali po uszkodzeniach maszyn od niemieckiego
ostrzału. I wtedy internowali pilotów.

Ba - ZSRR internował amerykańskich pilotów, jak gdzieś się na Dalekim
Wschodzie pojawili - bo wobec Japonii był neutralny.
A dostawy z USA do ZSRR mogły płynąć radzieckimi statkami bezpiecznie.

> Neutralność może być naruszana i się takowe naruszenie nazywa 
> incydentem. Mogą być różne rodzaje tych incydentów, może być 
> spopularyzowany przez dr Bartosiaka atak asymetryczny. 

Ale masz na myśli incydent naruszenia naszej przestrzeni przez obce
drony, czy nasze dostawy do Ukrainy?

Bo ta nasza neutralność to taka jednostronna jakby ..

> Obecny nasz reżim, którego kompradorski charakter nie ulega wątpliwości, 
> poleciał z płaczem do Trumpa o 20 dronów. Trochę żenujące to jest. 

Ale z drugiej strony - co mieliśmy zrobić? 
Nadstawić drugi policzek?

Polecieliśmy do Nato, i reakcja jest ...

> lata wojny a my nie mamy obrony antydronowej, 

A to swoją drogą.

> reżim wpycha nam 
> niemieckie rozwiązania, podczas gdy nasza firma produkuje takie 
> rozwiązania dla Ukrainy.

Nie znam ani jednego, ani drugiego, to się nie wypowiem.

Ale niemieckie samobiezne działka plot były chwalone przez Ukrainę - a
to chyba stare wozy były.

> I ile tego zamówią i ile potrzebujemy? Jak 
> zawsze piętnuje łże-szpeców od wymogów współczesnego pola walki. 
> Przypominam: jak osoby rozsądne przeciwstawiały się kasacji czołgów 
> Merida i innego uzbrojenia z uzasadnieniem, że przeciw Rosji może być 
> użyte do obrony to łże-szpece pyskowały, że nie spełniają wymagań 
> współczesnego pola walki. A że mogą być użyte na tyłach, do zwalczania 
> desantu, do uzupełniania strat?

Nie wiadomo - zobacz, jak sobie rosyjskie czołgi radzą na Ukrainie.
Rosja na razie nie ma Javelinów ani NLAW - ale za parę lat może mieć.
A może już Chinczycy zrobili swoje?

Na razie wygląda na to, że nasze Kraby się sprawdziły ... to kupilismy
koreanskie.

> Wizja nadchodzącej groźby sovieckiej 
> wzbudzała furię, ale i nadzieję na przybycie Armii Czerwonej która 
> ostatecznie pogoni pisiorów. Tzn tłumaczę lemingom: furie wzbudzało 
> ostrzeganie przed groźbą agresji rosyjskiej, jako prawdopodobne. Sama 
> zaś agresja budzi nadzieję towarzycha odczuwającego powinowactwo 
> neobolszewickie. Do zwalczania dronów potrzebujemy jakiś pulemiotów, 
> jakiś Diegtiariewów, itp.

trafić trudno. Może coś lepszego? 

No i na razie te drony słabe, można je np z helikoptera atakować, 
ale w przyszłośći ... będą sie odgryzały?

> Trump usadził Żełeńskiego, co powinien zrobić Prezydent Duda już dawno. 
> Żełeński mu fikał to obciął pomoc.

Tylko nie wiadomo, czy dlatego, że mu "fikał", czy dlatego, że miał
swoją wizję. 
A wizja się chyba nie sprawdziła kompletnie.
Trzeba uważać, co się mówi, i nie deklarować, że zrobi się pokój w
jeden dzień :-)

> Tydzień trwała kotłowanina, zanim 
> zrozumieli, że nic nie mają (kto zrozumiał? UE i Francja i Niemcy) i 
> spokornieli. Bo nic nie mają. Trump stawia na konkret i tak się planuje. 

 A ten konkret to jaki?

> Macie miesiąc na ogarnięcie się – takie ultimatum im postawił. Na 
> początku wypierali, fikali że francuska tarcza atomowa, że kasa, że 
> system satelitarny za 3 lata. Ale zrozumieli, że nic nie mają i spokornieli.
> 
> Słusznie redaktor Ziemkiewicz wysuwa koncepcję włażenia w 4 litery. 
> Jeśli przesadzisz to przestają cię szanować i zaczynają lekceważyć. 

Ale z drugiej strony - jak nie "sojusznicy", to kto nam pomoże, w
razie potrzeby?

Szczęśliwie wychodzi na to, że Ukraina Rosję tak nadszarpnęła, że
jeszcze długo nie będą stanowić zagrożenia konwencjonalnego.
I tylko trzeba tej Ukrainie pomagać, sojusznicy na szczęscie rozumieją
i pomagają ...

> Gdzieś opisał ją na piśmie​​​? Pytam bo nie chce mi się szukać audycji. 
> Ukraińcy uważali, że jesteśmy pachołkami USA i nie mamy własnego zdania 
> i nie trzeba się z nami liczyć bo zrobimy, co nam Biden każe. 

Z pachołkami to może przesada, i własne zdanie mamy ... ale ze zdaniem
USA musimy się liczyć, bo kto nam pomoże?

> Tymczasem 
> trzeba było postawić jakieś żądania, umiarkowane. 

ekshumacje na Wołyniu?

> Przecież pisowcy nie 
> potrafili wymóc nawet kierowców TiRów. Jeśli Ukraińcy by się nie chcieli 
> zgodzić na ekshumacje to znaczy, że nie potrzebują za bardzo naszej 
> pomocy i się nie musimy spinać. Możemy przekazać 30 czołgów, ale możemy 
> 150. I ile im damy zależy od nich. To tak tytułem wstępu.

A nie przekazaliśmy już wszystkich PT-91? 
Biorąc pod uwagę, że to w zasadzie T-72, a T-72 na Ukrainie to pięknie
wybucha, to dobrze zrobiliśmy, bo:
-po co nam takie czołgi?
-Ukrainie się chwilowo przydadzą.
-a jak Rosjanom zadadzą straty ... to u nas bezpieczniej.

No i bodajże Ukraina część sprzętu od nas kupuje, więc nie tak całkiem
za darmo ...

> Wracając do Trumpa: przyszli do niego z informacja, że nie radzą sobie z 
> 20 dronami, że nie mają procedur, że nie wiedzą co robić w ogóle. I 
> dziwią się jego postawie. On nie będzie im matkował na pewno. Do niego 
> trzeba iść z ofertą konkretną: Donald mamy to i to i oferujemy to i to, 
> w zamian chcemy tamto i siamto, ale tanio i dobrze. A nie breżniewizm 
> praktyczny zadkowchodyczny. 

A jak błaganie da skutek? 
Po co mamy płacic, jeśli możemy dostać za darmo? :-)

Nawrocki ma podobno dobry kontakt, niech jedzie i rozmawia, jak USA
może nam pomóc ... bezinteresownie :-)
Albo za bliżej niesprecyzowane korzyści w przyszłości :-

> Pisowce zaś mają modus operandi odwrotny, o 
> czym pisałem: jak damy komuś milion złotych bez niczego to on się 
> poczuje zobowiązany do dania nam mieszkania. I jesteśmy sługami narodu 
> ukraińskiego.

Hm, że sługami to chyba znów przesada.
Szczególnie, że stary sprzęt nam się kończy :-)

A z drugiej strony - przegrana Ukrainy byłaby dla nas bardzo
niebezpieczna. Trzeba pomagać, póki oni chcą się bić.

No i wyciągać wnioski - drony, obrona przed dronami, rakiety plot - to
powinno być w zasięgu naszych możliwości.
A nie widać, abyśmy prowadzili prace projektowe ...

J.
Re: W szponach bechatki
#515556
Author: Robert Tomasik
Date: Wed, 17 Sep 2025 19:25
145 lines
10221 bytes
W dniu 17.09.2025 o 16:03, smok pisze:
> Głównych zniszczeń dokonała nasza własna rakieta przeciwlotnicza, ale 
> Rosja powinna zapłacić za nie.

Dron jest statkiem powietrznym i rządzi się takimi samymi prawami, jak 
każdy inny statek powietrzny. Wojna wojną, ale nadal do Polski wlatywać 
nie powinien. Właściciel - w tym wypadku chyba Armia Rosyjska - ponosi 
odpowiedzialność cywilną za skutki lotu, ale za normalne skutki. No i tu 
zaczynają się moje wątpliwości.

Normalnym skutkiem wlotu ważącego 5~18 kg drona lecącego z prędkością 
100~150 km/h na pewno nie jest niemal zburzenie budynku. Wydaje mi się, 
że pomijając już względy problemów w kontaktach dyplomatycznych pomiędzy 
Rosją, a Polską, to nawet przy poprawnych stosunkach trochę trudno by 
było coś takiego wyjednać.

Wydaje mi się również, że w przeszłości do Polski wlatywało więcej 
takich wabików, niż dowiadywała się opinia publiczna. Czy nasze radary 
(albo inne odpowiednie służby / urządzenia) rejestrowały te wtargnięcia, 
czy nie, to osobna sprawa. Założenie, że Rosjanie testują co my widzimy, 
a co nie, by w przyszłości uderzyć tak, byśmy jak najpóźniej zauważyli 
nie jest niedorzeczne i być może z tego wynikał brak powszechnej 
informacji. W mediach pojawiała się informacja, jeśli zanim wojsko 
znalazło i zabezpieczyło znajdował szczątki jakiś przypadkowy "cywil" i 
robiła się afera. Jeśli potrafimy śledzić, to wysyłano wojsko, które 
szczątki tropiło i zabierało.

W końcu zrobiła się "afera", że to nie jest tak, że my nie chcemy ich 
zestrzeliwać, tylko że nie możemy. No i ktoś - boję się, że jakiś 
polityk nie mający zielonego pojęcia o potencjalnych skutkach - 
postanowił udowodnić, że możemy. Ktoś inny wykonał to polecenie.

Znaleziono szczątki 17 dronów, a odnotowano wtargnięcie 19tu. Pewnie 
nigdy się nie dowiemy, ile z nich faktycznie zestrzeliliśmy, a ile 
spadło, bo gdzieś spaść musiały. Żeby się nie okazało, że zestrzeliwać 
tych małych dronów latających nisko nie umiemy, ale ktoś się uparł, by 
spróbować i przywaliliśmy wartym kilka milionów złotych pociskiem w 
przypadkową chałupę. Pytanie, czy wystrzeliliśmy tylko jedną rakietę. Bo 
żebyśmy wystrzelili jedną i ona akurat trafiła w budynek, to niefart 
wręcz nieprawdopodobny. Z tego, co w mediach wynika, ze polowała nasza 
para dyżurna (F-16) oraz holenderska (F-35).

Teraz płynnie przejdę do statystyki. Przyjmując poziom ufności 95% można 
oszacować, że jeśli atakowało Ukrainę 800 dronów (tak podawano w 
mediach), a do Polski wpadło 17 wabików to w ogólnej liczbie dronów 
bojowych było nie więcej, niż ~16%. Z dostępnych materiałów wynika, że 
zazwyczaj Rosjanie stosują 40~60% wabików. Zatem coś tu nie pasuje.

Wygląda na to, że Rosjanie celowo wystrzelili na Polskę drony i dlatego 
wystrzelili wabiki. Gdyby to były drony, które po prostu przebiły się 
przez obronę Ukrainy, to moim zdaniem wśród nich powinny się pojawić 
bojowe, bowiem powinno ich być 40~60%. Wydaje mi się, że jeśli celem 
tych dronów jest mylenie obrony przeciwlotniczej, to Ukraina nie ma 
technicznej możliwości wybierania i zestrzeliwania tylko tych bojowych. 
Bo to byłby jeden z powodów, że do nas doleciały tylko wabiki. No chyba, 
że niektóre z tych, co wleciały nie były wabikami. Statystycznie 
bojowych powinno być około 9ciu.

Zakładając, że podczas kolejnego ataku może do nas wpaść kilka bojowych 
dronów sprawa się robi trochę poważna. Wydaje mi się, że samoloty 
myśliwskie niespecjalnie się sprawdziły jako tropiciele tych dronów. Bo 
może i jesteśmy je w stanie znaleźć, ale nie za bardzo czym mamy je 
zestrzelić. Rakieta, nie dość, że droga nieadekwatnie do zagrożenia, to 
w dodatku może komuś krzywdę na tak małym pułapie zrobić. Przecież, 
nawet gdyby trafiła, to głowica detonując rozrzuca odłamki wokół i mogą 
one dosięgnąć ziemi.

Samoloty mają działka kal. 20~25 mm, ale pocisk wystrzelony raczej 
poziomo wcześniej czy później spadnie na ziemię. Rozwiązaniem  byłoby 
strzelanie spod drona, ale jak dron leci kilkanaście metrów nad ziemią, 
to jest to technicznie niewykonalne. Może warko pomyśleć o amunicji 
antydronowej? W praktyce czymś w rodzaju naboju śrutowego do działka. 
Jest taka amunicja do strzelb gładkolufowych, gdzie przy kal. 12" 
średnica lufy to trochę ponad 18 mm. Oczywiście tu konstrukcja powinna 
być inna, ale na pewno strzelanie amunicją klasyczną niesie sporo 
zagrożenia.

Albo jednak iść w stronę naziemnych stanowisk. ZM Tarnów mają taki 
prototyp. Zakłady Mechaniczne „Tarnów” opracowały system przeciwdronowy 
oparty na wielolufowym karabinie maszynowym WLKM kal. 12,7 mm, który 
został zaprezentowany podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu 
Obronnego w Kielcach. System charakteryzuje się szybkostrzelnością do 
3600 strzałów na minutę, a jego skuteczny zasięg rażenia wynosi od 1,5 
do 2 km. Do wykrywania dronów wykorzystywany jest radar zdolny namierzać 
nawet bardzo małe jednostki z odległości do 3,5 km, a głowica 
optoelektroniczna wyposażona jest w kamerę dzienną, termowizyjną oraz 
dalmierz laserowy. System może działać w trybie samodzielnego sterowania 
przez operatora, zdalnego śledzenia celu oraz automatycznego 
przechwycenia z decyzją operatora o otwarciu ognia. Jest też mobilny – 
może być instalowany na stanowiskach stałych, przenośnych, a także na 
pojazdach. Dokładna cena systemu nie została ujawniona, jednak należy 
się liczyć z tym, że koszt może znacznie różnić się w zależności od 
konfiguracji i dodatkowego wyposażenia.

Koszt stanowiska próbowałem oszacować na podstawie cen podobnych 
zestawów. Proste przenośne urządzenia zakłócające, takie jak litewski 
EDM4S, ważą około 5,5 kg i przeznaczone są do zakłócania komunikacji 
oraz nawigacji dronów; ich koszt wynosi około 15 000 USD. Bardziej 
rozbudowane systemy, jak australijski Slinger, to zdalnie sterowane 
wieże uzbrojone w armatę 30 mm i karabin maszynowy, wyposażone w radar i 
systemy optoelektroniczne, których cena jednostkowa wynosi około 1,55 
mln USD. Systemy laserowe, np. Fractl:2 z Australii, osiągają zasięg do 
2 km i mogą zniszczyć do 50 dronów na jednym ładowaniu, przy koszcie 
jednostkowym około 5 mln USD. Zaawansowane mobilne systemy 
przeciwlotnicze, jak niemiecki Skyranger, służące do zwalczania dronów i 
wyposażone w działo 35 mm, mogą kosztować dziesiątki milionów dolarów za 
sztukę. Natomiast same systemy wykrywania i zakłócania dronów, bez 
elementów kinetycznych, mieszczą się w przedziale od około 8 800 USD do 
34 500 USD za jednostkę. Z tego wynika, że koszt stanowiska 
przeciwdronowego zależy od zastosowanej technologii i zasięgu – od kilku 
tysięcy dolarów w przypadku prostych systemów do kilku milionów dolarów 
w przypadku zaawansowanych zestawów z radarami, optyką i efektorami 
kinetycznymi.

Gdybyśmy chcieli osłonić granicę wschodnią, to pewnie trzeba by było 
stanowiska ustawić powiedzmy co kilometr. Granica z Ukrainą, to tak 
szacując na mapach Google jakieś 250 km. Jakbyśmy chcieli i Białoruś 
zabezpieczyć, to kolejne 300 km. Nie mierzyłem tego po prostej, a tak 
pomiędzy pierwszym większym miastem po polskiej stronie (Zamość, 
Przemyśl itp.) a granicą. Zakładając, że stanowisko kosztuje powiedzmy 4 
miliony złotych, to koszt takiej bariery wynosił by 2 miliardy złotych. 
Powiedzmy miliard na granicę z Ukrainą. Szacunkowo budżet na obronę 
Polski w 2025 roku wynosi około 186–187 mld zł (kwota obejmuje zarówno 
wydatki z budżetu państwa, jak i środki z Funduszu Wsparcia Sił 
Zbrojnych), a zatem koszt bariery, to rząd wielkości 1%.

Wydaje mi się, że to warte przemyślenia, zwłaszcza, że początkowo 
należałoby zacząć od granicy z Ukrainą (mniejsza połowa - :-) Załatwia 
nam to obronę na niskim pułapie. Pewnie w praktyce kilkaset metrów. Ale 
wyżej mamy już samoloty. Natomiast nie zapominajmy o skutkach ubocznych. 
Wydaje mi się, że ten system bedzie strzelał do wszystkiego, co zobaczy. 
Nie odróżni drona polskich pograniczników, ale tu już można ewentualnie 
dezaktywować wieże na czas ich przelotu. Nie wiem, co tam jeszcze lata. 
Zaczniemy zapewne zestrzeliwać drony przemytników. Co z przypadkowymi 
samolotami / śmigłowcami?

Patrzyłem wczoraj na FlayRadar i się zdziwiłem, że przy granicy latało 
kilka samolotów sportowych i to w dodatku po zmroku. Jak będą nasze 
śmigłowce / samoloty latać, to możemy wyłączać stanowiska. A jak wpadną 
przypadkowe z za granicy? Tak, wiem, że tu zaraz kilka osób krzyknie, że 
to problem Rosjan. Ale w takim śmigłowcu leci pilot, a często więcej 
osób. Nie wiem, czy dobrym pomysłem jest automatyczne ostrzeliwanie 
tylko po to, by udowodnić "kto ma dłuższego".
-- 
(~) Robert Tomasik
Re: W szponach bechatki
#515549
Author: Robert Tomasik
Date: Wed, 17 Sep 2025 19:27
7 lines
1301 bytes
W dniu 17.09.2025 o 17:08, J.F pisze:
> Rakieta zawiodła, dron sobie poleciał, dowodów, że ruski - brak 🙂

Pytanie, czy rakieta jest adekwatnym środkiem zwalczania takiego małego 
drona na połapie kilkunastu metrów.
-- 
(~) Robert Tomasik
Re: W szponach bechatki
#515557
Author: Waldek Hebisch
Date: Thu, 18 Sep 2025 01:29
31 lines
2747 bytes
Robert Tomasik <robert.tomasik@gazeta.pl> wrote:
> 
> Teraz płynnie przejdę do statystyki. Przyjmując poziom ufności 95% można 
> oszacować, że jeśli atakowało Ukrainę 800 dronów (tak podawano w 
> mediach), a do Polski wpadło 17 wabików to w ogólnej liczbie dronów 
> bojowych było nie więcej, niż ~16%. Z dostępnych materiałów wynika, że 
> zazwyczaj Rosjanie stosują 40~60% wabików. Zatem coś tu nie pasuje.
> 
> Wygląda na to, że Rosjanie celowo wystrzelili na Polskę drony i dlatego 
> wystrzelili wabiki. Gdyby to były drony, które po prostu przebiły się 
> przez obronę Ukrainy, to moim zdaniem wśród nich powinny się pojawić 
> bojowe, bowiem powinno ich być 40~60%. Wydaje mi się, że jeśli celem 
> tych dronów jest mylenie obrony przeciwlotniczej, to Ukraina nie ma 
> technicznej możliwości wybierania i zestrzeliwania tylko tych bojowych. 
> Bo to byłby jeden z powodów, że do nas doleciały tylko wabiki. No chyba, 
> że niektóre z tych, co wleciały nie były wabikami. Statystycznie 
> bojowych powinno być około 9ciu.

Jest prosta możliwość: drony bojowe mogą mieć lepszą nawigację a
wabiki gorszą.  Przy takim założeniu zakłucanie nawigacji dronów
daje większą szansę że wabiki zboczą z zaplanowanej trasy niż bojowe.
Konsekwentnie udział wabików między "błądzącymi" dronami może być
znacznie wyższy niż w ogólnej populacji dronów.

A co wleciało nie wiemy.  Jeśli dron bojowy spadł bez wybuchu, to po
odglądnięciu szczątek właściwe służby powinny o nim wiedzieć, ale
nie wiadomo czy to ogłoszą.  Jeśli dron wybuchał po wyczerpaniu
paliwa to szczątki mogą być małe i trudne do znalezienia.
 
-- 
                              Waldek Hebisch
Re: W szponach bechatki
#515550
Author: J.F
Date: Thu, 18 Sep 2025 08:05
10 lines
1331 bytes
On Wed, 17 Sep 2025 21:27:33 +0200, Robert Tomasik wrote:
> W dniu 17.09.2025 o 17:08, J.F pisze:
>> Rakieta zawiodła, dron sobie poleciał, dowodów, że ruski - brak 🙂
> 
> Pytanie, czy rakieta jest adekwatnym środkiem zwalczania takiego małego 
> drona na połapie kilkunastu metrów.

Ogolnie nie, bo wielokrotnie za droga.

J.
Re: W szponach bechatki
#515566
Author: J.F
Date: Thu, 18 Sep 2025 09:05
231 lines
11288 bytes
On Wed, 17 Sep 2025 21:25:25 +0200, Robert Tomasik wrote:
> W dniu 17.09.2025 o 16:03, smok pisze:
>> Głównych zniszczeń dokonała nasza własna rakieta przeciwlotnicza, ale 
>> Rosja powinna zapłacić za nie.
> 
> Dron jest statkiem powietrznym i rządzi się takimi samymi prawami, jak 
> każdy inny statek powietrzny. Wojna wojną, ale nadal do Polski wlatywać 
> nie powinien. 

Tak jest.

> Właściciel - w tym wypadku chyba Armia Rosyjska - ponosi 
> odpowiedzialność cywilną za skutki lotu, ale za normalne skutki. No i tu 
> zaczynają się moje wątpliwości.

ha ha - jeszcze musisz wykazać, że to ich dron.
A tu drona nie ma, albo są szczątki bez oznaczeń.

Może się da zidentyfikować typ, jako produkowany w Rosji ...
i którymi dysponuje np Białoruś i Ukraina :-)


Kolejna sprawa - miał lecieć na Ukrainę, ale ktoś zakłócił GPS ... i
kto jest temu winny ?

> Normalnym skutkiem wlotu ważącego 5~18 kg drona lecącego z prędkością 
> 100~150 km/h na pewno nie jest niemal zburzenie budynku. 

Cholera wie, jak ten budynek wyglął wcześniej.
Takie coś, no może trochę cięższe,  na mój gust może dziurę w dachu
zrobić, i szczytową scianę z pustaków trochę rozwalić.

> Wydaje mi się, 
> że pomijając już względy problemów w kontaktach dyplomatycznych pomiędzy 
> Rosją, a Polską, to nawet przy poprawnych stosunkach trochę trudno by 
> było coś takiego wyjednać.

W normalnych warunkach pewnie nietrudno, ale trzeba by jednak
miec dowody, że to rosyjski dron.

A tu być może są tylko jakieś zapisy z radarów, że przyleciało z 
... Białorusi.

> Wydaje mi się również, że w przeszłości do Polski wlatywało więcej 
> takich wabików, niż dowiadywała się opinia publiczna. Czy nasze radary 
> (albo inne odpowiednie służby / urządzenia) rejestrowały te wtargnięcia, 
> czy nie, to osobna sprawa.

Mówiło się o tym, czy to wabiki ...

> Założenie, że Rosjanie testują co my widzimy, 
> a co nie, by w przyszłości uderzyć tak, byśmy jak najpóźniej zauważyli 
> nie jest niedorzeczne i być może z tego wynikał brak powszechnej 
> informacji. W mediach pojawiała się informacja, jeśli zanim wojsko 
> znalazło i zabezpieczyło znajdował szczątki jakiś przypadkowy "cywil" i 
> robiła się afera. Jeśli potrafimy śledzić, to wysyłano wojsko, które 
> szczątki tropiło i zabierało.

Niby tak, ale zapewne gdzieś tam pod koniec paliwo się kończy, 
dron obniża lot, i znika z radarów. Ale leci dalej, i znalezienie jest
potem trudne.

> W końcu zrobiła się "afera", że to nie jest tak, że my nie chcemy ich 
> zestrzeliwać, tylko że nie możemy. No i ktoś - boję się, że jakiś 
> polityk nie mający zielonego pojęcia o potencjalnych skutkach - 
> postanowił udowodnić, że możemy. Ktoś inny wykonał to polecenie.
> 
> Znaleziono szczątki 17 dronów, a odnotowano wtargnięcie 19tu. Pewnie 
> nigdy się nie dowiemy, ile z nich faktycznie zestrzeliliśmy, a ile 
> spadło, bo gdzieś spaść musiały. Żeby się nie okazało, że zestrzeliwać 
> tych małych dronów latających nisko nie umiemy, ale ktoś się uparł, by 
> spróbować i przywaliliśmy wartym kilka milionów złotych pociskiem w 
> przypadkową chałupę.

Nawet jakbyśmy przywalili w drona, to i tak się nie opłaca.

> Pytanie, czy wystrzeliliśmy tylko jedną rakietę. Bo 
> żebyśmy wystrzelili jedną i ona akurat trafiła w budynek, to niefart 
> wręcz nieprawdopodobny. Z tego, co w mediach wynika, ze polowała nasza 
> para dyżurna (F-16) oraz holenderska (F-35).
> 
> Teraz płynnie przejdę do statystyki. Przyjmując poziom ufności 95% można 
> oszacować, że jeśli atakowało Ukrainę 800 dronów (tak podawano w 
> mediach), a do Polski wpadło 17 wabików to w ogólnej liczbie dronów 
> bojowych było nie więcej, niż ~16%. Z dostępnych materiałów wynika, że 
> zazwyczaj Rosjanie stosują 40~60% wabików. Zatem coś tu nie pasuje.
> 
> Wygląda na to, że Rosjanie celowo wystrzelili na Polskę drony i dlatego 
> wystrzelili wabiki. Gdyby to były drony, które po prostu przebiły się 
> przez obronę Ukrainy, to moim zdaniem wśród nich powinny się pojawić 
> bojowe, bowiem powinno ich być 40~60%. 

Bojowe zapewne miały swoje cele w Ukrainie.
A wabiki ... no ciekawe, programujemy im trasę, do jakiegoś punktu ...
i co dalej?

> Wydaje mi się, że jeśli celem 
> tych dronów jest mylenie obrony przeciwlotniczej, to Ukraina nie ma 
> technicznej możliwości wybierania i zestrzeliwania tylko tych bojowych. 

Róznice pewnie są. Tylko mogą być trudne do wykrycia radarem.
Poza tym nie wiadomo, czy Ukraina wie, do czego ma strzelać - 
wszak pojawiają się nowe drony.

> Bo to byłby jeden z powodów, że do nas doleciały tylko wabiki. No chyba, 
> że niektóre z tych, co wleciały nie były wabikami. Statystycznie 
> bojowych powinno być około 9ciu.

Jakby było bojowe ... mogłoby być więcej strat,
albo i większa wojenka, bo to już jednak zbrojny atak.

> Zakładając, że podczas kolejnego ataku może do nas wpaść kilka bojowych 
> dronów sprawa się robi trochę poważna. 

Kilka, albo kilkaset czy kilka tysięcy :-)
No chyba, że ciągle przypadkiem, to kilka 

> Wydaje mi się, że samoloty 
> myśliwskie niespecjalnie się sprawdziły jako tropiciele tych dronów. 

Jako tropiciele może i się sprawdziły, ale jako niszczyciele ...
chyba nigdzie się nie sprawdziły.
Widziałeś, co Ukraina próbował.

Jakaś awionetka z ckm nawet lepsza ... ale nie po nocy.

> Bo 
> może i jesteśmy je w stanie znaleźć, ale nie za bardzo czym mamy je 
> zestrzelić. Rakieta, nie dość, że droga nieadekwatnie do zagrożenia, to 
> w dodatku może komuś krzywdę na tak małym pułapie zrobić. Przecież, 
> nawet gdyby trafiła, to głowica detonując rozrzuca odłamki wokół i mogą 
> one dosięgnąć ziemi.
> 
> Samoloty mają działka kal. 20~25 mm, ale pocisk wystrzelony raczej 
> poziomo wcześniej czy później spadnie na ziemię.

Przy znacznie mniejszej energii, no i one chyba są już wybuchowe, i
wybuchną wcześniej.
Ale ... to wymaga strzelania z równego pułapu, lub nawet niższego, a
drony moga nisko lecieć.

> Rozwiązaniem  byłoby 
> strzelanie spod drona, ale jak dron leci kilkanaście metrów nad ziemią, 
> to jest to technicznie niewykonalne. Może warko pomyśleć o amunicji 
> antydronowej? W praktyce czymś w rodzaju naboju śrutowego do działka. 

Nie wiem, czy nie zbyt ryzykowne - samolot za chwilę wleci we własny
śrut.
A jak dron wybuchnie, to i samolot może uszkodzić.

Dodatkowe śrutówki zainstalowane w samolocie, strzelające w dół?
Drony ze śrutówkami?
Drony z siatkami?

Pociski do działek, z odłamkami/śrutem, eksplodujące po 500m ?

> Albo jednak iść w stronę naziemnych stanowisk. ZM Tarnów mają taki 
> prototyp. Zakłady Mechaniczne „Tarnów” opracowały system przeciwdronowy 
> oparty na wielolufowym karabinie maszynowym WLKM kal. 12,7 mm, który 

7.62 tańszy :-)

> został zaprezentowany podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu 
> Obronnego w Kielcach. System charakteryzuje się szybkostrzelnością do 
> 3600 strzałów na minutę, a jego skuteczny zasięg rażenia wynosi od 1,5 
> do 2 km. Do wykrywania dronów wykorzystywany jest radar zdolny namierzać 
> nawet bardzo małe jednostki z odległości do 3,5 km, a głowica 
> optoelektroniczna wyposażona jest w kamerę dzienną, termowizyjną oraz 
> dalmierz laserowy. System może działać w trybie samodzielnego sterowania 
> przez operatora, zdalnego śledzenia celu oraz automatycznego 
> przechwycenia z decyzją operatora o otwarciu ognia.

Trzeba jednak trafić, a to trudne, i trzeba by ich nam kilkaset ...
czy kilka tysięcy. Bo jak mają byc rozstawione co 3km, i jeszcze w
kilku liniach ... na masowe ataki dobre, 
na takie "macanie" jak teraz ... zamontować na małym samolocie czy
helikopterze.

> Gdybyśmy chcieli osłonić granicę wschodnią, to pewnie trzeba by było 
> stanowiska ustawić powiedzmy co kilometr. Granica z Ukrainą, to tak 
> szacując na mapach Google jakieś 250 km. 
> Jakbyśmy chcieli i Białoruś 
> zabezpieczyć, to kolejne 300 km. Nie mierzyłem tego po prostej, a tak 

Białoruś wydaje mi się problemem. 

Ukrainie możemy takie systemy dać tanio sprzedać.
Ochronią i ich, i nas.

> pomiędzy pierwszym większym miastem po polskiej stronie (Zamość, 
> Przemyśl itp.) a granicą. Zakładając, że stanowisko kosztuje powiedzmy 4 
> miliony złotych,

Przy seryjnej produkcji powinno być IMHO znacznie taniej.

> Wydaje mi się, że to warte przemyślenia, zwłaszcza, że początkowo 
> należałoby zacząć od granicy z Ukrainą (mniejsza połowa - :-) Załatwia 
> nam to obronę na niskim pułapie. Pewnie w praktyce kilkaset metrów. Ale 
> wyżej mamy już samoloty. Natomiast nie zapominajmy o skutkach ubocznych. 
> Wydaje mi się, że ten system bedzie strzelał do wszystkiego, co zobaczy. 
> Nie odróżni drona polskich pograniczników, ale tu już można ewentualnie 
> dezaktywować wieże na czas ich przelotu. Nie wiem, co tam jeszcze lata. 
> Zaczniemy zapewne zestrzeliwać drony przemytników. Co z przypadkowymi 
> samolotami / śmigłowcami?

Nasze, czy Białoruskie? 

> Patrzyłem wczoraj na FlayRadar i się zdziwiłem, że przy granicy latało 
> kilka samolotów sportowych i to w dodatku po zmroku. Jak będą nasze 
> śmigłowce / samoloty latać, to możemy wyłączać stanowiska. A jak wpadną 
> przypadkowe z za granicy?

To się im powie, że sami sobie winni:
-nie powinni naruszać naszej przestrzeni, 
-nie powinni wysyłać wcześniej dronów wojskowych, bo teraz to
strzelamy do wszystkiego ...

> Tak, wiem, że tu zaraz kilka osób krzyknie, że 
> to problem Rosjan. Ale w takim śmigłowcu leci pilot, a często więcej 
> osób

Sami sobie winni :-P

> Nie wiem, czy dobrym pomysłem jest automatyczne ostrzeliwanie 
> tylko po to, by udowodnić "kto ma dłuższego".

Z drugiej strony - przepuszczać wszystko?
Pojedyńcze tylko ?
Strzelać po rozpoznaniu?

J.
Re: W szponach bechatki
#515567
Author: zombie
Date: Thu, 18 Sep 2025 09:21
16 lines
1793 bytes
W dniu 18.09.2025 o 11:05, J.F pisze:
> On Wed, 17 Sep 2025 21:25:25 +0200, Robert Tomasik wrote:
>> W dniu 17.09.2025 o 16:03, smok pisze:
>> Właściciel - w tym wypadku chyba Armia Rosyjska - ponosi 
>> odpowiedzialność cywilną za skutki lotu, ale za normalne skutki. No i tu 
>> zaczynają się moje wątpliwości.
> 
> ha ha - jeszcze musisz wykazać, że to ich dron.
> A tu drona nie ma, albo są szczątki bez oznaczeń.
> 
> Może się da zidentyfikować typ, jako produkowany w Rosji ...
> i którymi dysponuje np Białoruś i Ukraina :-)

Ale jak masz ślad radarowy od granicy sowieckiej do Polski to jednak
masz dowód.
No chyba, że nie masz
Re: W szponach bechatki
#515558
Author: Robert Tomasik
Date: Thu, 18 Sep 2025 10:37
96 lines
7228 bytes
W dniu 18.09.2025 o 03:29, Waldek Hebisch pisze:
> Jest prosta możliwość: drony bojowe mogą mieć lepszą nawigację a
> wabiki gorszą.  Przy takim założeniu zakłucanie nawigacji dronów
> daje większą szansę że wabiki zboczą z zaplanowanej trasy niż bojowe.
> Konsekwentnie udział wabików między "błądzącymi" dronami może być
> znacznie wyższy niż w ogólnej populacji dronów.

Myślałem o tym, a nawet na USENET o tym pisałem. Co więcej biorę pod 
uwagę, że drony bojowe są zaprogramowane na uderzenie w konkretny 
obiekt, zatem jeśli uda im się przebić przez obronę, to uderzą w 
zaplanowane miejsce, które zapewne jest na Ukrainie. W celowe atakowanie 
Polski przez Rosję bojowymi dronami nie wierzę. Wabiki mogą być tak 
programowane, że po zakończeniu misji lecą dalej "po horyzont" do 
wyczerpania paliwa, bo a nuż ktoś zużyje wartą kilka milionów rakietę. 
No i tu taki dron może opuścić Ukrainę i lecąc wzdłuż 
ukraińsko-białoruskiej granicy wpaść do Polski.

Ponieważ nasze radary widzą kilkaset kilometrów w głąb tego terenu 
(takie małe drony, to raczej nie z 350 km), to w dostępnym zakresie 
widzimy nadlatujące ze wschodu drony. My początek lotu widzimy na 
Ukrainie albo Białorusi, co nie znaczy wcale, że one stamtąd 
zaatakowały. Po prostu tyle widzimy. Pytanie, czy dziennikarze 
relacjonujący te zdarzenia mają tę świadomość. Wątpię, by satelity 
pozwalały na śledzenie 5-cio kilogramowych dronów lecących tuż nad ziemią.

Dokąd Ukraina strącała wszystkie drony, to problem po polskiej stronie 
nie istniał. Strącali i bojowe i wabiki. Ewentualnie jak któremuś 
dronowi się coś porypało i sobie poleciał ku Białorusi, no to Ukraina 
ich nie strącała, Białoruś pewnie też i dlatego częściej wpadały na 
białoruskim odcinku, niż tu koło Lwowa. Pytanie, co się teraz stało.

Może Ukraina po prostu wyczerpała swoje możliwości zwalczania. Ale może 
to celowe działanie. USA przykręciło rękami Prezydenta kurek dostaw 
amunicji, to Ukraina postanowiła pokazać, że ona broni całej Europy. 
Skoro NATO nie widzi tego, to im pokażemy. I przepuścili kilka dronów, 
które wpadły do Polski i Rumunii. Uznali, że jak nawet któryś z nich 
będzie bojowy i przywali w coś pod Lwowem, to straty są mniejsze, niż 
spodziewane zyski w postaci dodatkowej amunicji. Czyż można winić 
Ukrainę za taką kalkulację?

W tych krajach (Polska, Rumunia) zrobiło się larum. Zaczęło się szukanie 
winnych. Niby oczywistym jest wina po stronie Rosji, no ale dotąd te 
drony nie wlatywały. Po tym politycy nie wytrzymali i postanowili 
zadziałać, jak na polityków przystało, czyli najczęściej bez znajomości 
rzeczy i pod publikę. Zestrzelić coś "za wszelką cenę", by pokazać 
mocarstwowość społeczeństwu. Pokazali!

Teraz kilku lokalnych oszołomów się na mnie rzuci, ale muszę napisać to, 
co rzuca się mi "na pierwszy rzut oka". Jeśli w trakcie likwidacji 
kilkunastu dronów przy pomocy podobno precyzyjniejszej broni, niż ta, 
którą dysponuje Ukraina rozwaliliśmy sobie jeden dom i to generalnie na 
dość słabo zaludnionym terenie wschodniej Polski, to pytanie ile bloków, 
szpitali, żłobków, szkół na Ukrainie trafiły pociski ukraińskie? Oni 
walczą z tymi dronami nad miastami. Kijów, to olbrzymie miasto i jak 
strącą dron, to on gdzieś spaść musi. Pocisk, który drona nie trafił 
też. U nas za trzy lata mamy jedną wagę z "bojowym" traktorem oraz jedną 
chałupę. A przecież tych dronów przez ten okres wleciało kilkadziesiąt, 
raczej bliżej 20-tu, niż stu. Ukraina w jedną noc ma blisko tysiąc, a 
atakują ją ponad trzy lata.

Ja nie twierdzę, że Rosjanie są wzorem cnót wszelakich i nigdy nie 
celowali w piaskownicę, ale taki realnie mogący coś zniszczyć dron, to 
jednak jest dość drogi i trochę powątpiewam, by celowo (zwłaszcza w 
środku nocy) atakowali ukraińskie szkoły, przedszkola, czy place zabaw. 
A informacje o takich trafieniach są powszechnie dostępne. Jednorazowa 
próbka 19 celów i jednego trafionego budynku jest zbyt małą próbką, by 
coś wnioskować, ale jakby przyjąć, że na każde 20 dronów rozwalamy sobie 
przypadkowo 1 budynek, to przy atakujących 800 wychodzi mi 40 budynków. 
A to jedna noc.
  > A co wleciało nie wiemy.  Jeśli dron bojowy spadł bez wybuchu, to po
> odglądnięciu szczątek właściwe służby powinny o nim wiedzieć, ale
> nie wiadomo czy to ogłoszą.  Jeśli dron wybuchał po wyczerpaniu
> paliwa to szczątki mogą być małe i trudne do znalezienia.

Dokładnie takie same są moje przemyślenia. Tam może być niewielkie 
ładunek wybuchowy, którego celem jest zniszczenie drona w powietrzu, by 
niemożliwe albo utrudnione było przeanalizowanie jego budowy po 
znalezieniu. Po naszym kraju może leżeć mnóstwo takich kawałeczków 
niewiadomego pochodzenia. Dopiero, jak ów ładunek nie zadziała, to 
znajdujemy coś do drona podobnego. Teraz pytanie, czy każdy dron ma 
ładunek detonujący, czy tylko niektóre. Bo jak każdy, to każdy leżący 
przedmiot podobny do drona należy traktować jak niewypał. Jak niektóre, 
to też bym postulował nie liczyć na szczęście, że akurat ten nie.

Nie wiemy, jak to jest zaprogramowane. Może powiedzmy na czas. Zahaczy 
taki o linię energetyczną, spadnie i leży. Pójdziesz. Zaczniesz oglądać, 
a to wybuchnie, bo akurat tyle czasu upłynęło. Nie wiem, jakiej masy 
ładunek tam jest, ale za w miarę bezpieczny dystans, to bym uznał jakieś 
200 metrów, albo za jakąś osłoną. Tu już nie tyle chodzi o samą falę 
wybuchu, ale możliwe odłamki. Czyli w praktyce zobaczywszy taki obiekt 
należy raczej bardziej uciekać, niż się bawić w fotografowanie dla celów 
FaceBook czy Instagram. Jak ktoś ma drona z kamerką i mu nie szkoda to 
ewentualnie można by popróbować oglądania. W każdym razie rekomendował 
bym powiadomienie służb, które powinny to zbadać.
-- 
(~) Robert Tomasik
Re: W szponach bechatki
#515551
Author: Robert Tomasik
Date: Thu, 18 Sep 2025 10:40
12 lines
1715 bytes
W dniu 18.09.2025 o 10:05, J.F pisze:
>>> Rakieta zawiodła, dron sobie poleciał, dowodów, że ruski - brak ������
>> Pytanie, czy rakieta jest adekwatnym środkiem zwalczania takiego małego
>> drona na połapie kilkunastu metrów.
> Ogólnie nie, bo wielokrotnie za droga.

Chyba, że taki dron nam trafi w szpital, przedszkole, żłobek czy blok. 
Waga z traktorem może nie jest cenna, ale traktorzysta i wagowy 
przedstawiają wartość nieocenioną dwóch żyć ludzkich. Generalnie trudno 
powiedzieć i pasowałoby coś szybko wymyślić.
-- 
(~) Robert Tomasik
Re: W szponach bechatki
#515571
Author: Robert Wańkowski
Date: Thu, 18 Sep 2025 10:50
13 lines
1502 bytes
W dniu 18.09.2025 o 11:05, J.F pisze:
> Cholera wie, jak ten budynek wyglął wcześniej.
> Takie coś, no może trochę cięższe,  na mój gust może dziurę w dachu
> zrobić, i szczytową scianę z pustaków trochę rozwalić.

Bunkier to nie był, ale jednak jakiś żelbet tam był.
https://prnt.sc/L-S7TX5mKYlf

I tak chyba trzeba uznać za dobre zabezpieczenie tej rakiety z F16, że 
       nie eksplodowała od uderzenia.


Robert
Re: W szponach bechatki
#515582
Author: Robert Tomasik
Date: Thu, 18 Sep 2025 10:58
158 lines
8830 bytes
W dniu 18.09.2025 o 11:05, J.F pisze:

>> Właściciel - w tym wypadku chyba Armia Rosyjska - ponosi
>> odpowiedzialność cywilną za skutki lotu, ale za normalne skutki. No i tu
>> zaczynają się moje wątpliwości.
> ha ha - jeszcze musisz wykazać, że to ich dron.
> A tu drona nie ma, albo są szczątki bez oznaczeń.

Tu już można to jednak wykazać pewnymi poszlakami. Przykładowo danymi o 
śledzeniu lotu. Jak wystartował z Rosji, to Rosja generalnie za niego 
odpowiada. W prawie cywilnym polskim jest taki przepis, ze jak coś 
wypadnie z Twojego okna, to Ty cywilnie za to odpowiadasz i możesz sobie 
szukać winnego we własnym zakresie. >
> Może się da zidentyfikować typ, jako produkowany w Rosji ...
> i którymi dysponuje np Białoruś i Ukraina :-)
> 
To akurat z przyczyn przez Ciebie przywołanych dowodem jest słabym. Jak 
nawet Ukraina i Białoruś ich nei używają, to mogli zdobyć na froncie, 
ukraść albo kupić potajemnie. >
> Kolejna sprawa - miał lecieć na Ukrainę, ale ktoś zakłócił GPS ... i
> kto jest temu winny ?

Wiesz, odpowiadasz za możliwe do przewidzenia skutki - cywilnie. Jak 
myśliwy strzela po lesie, to nie może się tłumaczyć skutecznie, ze do 
dzika mierzył, gdy pocisk rozbije szybę w pobliskim domu.
 > >> Normalnym skutkiem wlotu ważącego 5~18 kg drona lecącego z prędkością
>> 100~150 km/h na pewno nie jest niemal zburzenie budynku.
> Cholera wie, jak ten budynek wyglął wcześniej.
> Takie coś, no może trochę cięższe,  na mój gust może dziurę w dachu
> zrobić, i szczytową scianę z pustaków trochę rozwalić.

Można zrobić test. Zrobić szybowiec 5 kg i rzucić o ścianę domu. Nie 
spodziewał bym się spektakularnych skutków, a już na pewno dziury w 
kilkunastocentymetrowym stropie zbrojonym. >
>> Wydaje mi się,
>> że pomijając już względy problemów w kontaktach dyplomatycznych pomiędzy
>> Rosją, a Polską, to nawet przy poprawnych stosunkach trochę trudno by
>> było coś takiego wyjednać.
> W normalnych warunkach pewnie nietrudno, ale trzeba by jednak
> miec dowody, że to rosyjski dron.
> 
> A tu być może są tylko jakieś zapisy z radarów, że przyleciało z
> ... Białorusi.

Przy okazji ujawnimy, jak daleko widzimy te drony.

>> W końcu zrobiła się "afera", że to nie jest tak, że my nie chcemy ich
>> zestrzeliwać, tylko że nie możemy. No i ktoś - boję się, że jakiś
>> polityk nie mający zielonego pojęcia o potencjalnych skutkach -
>> postanowił udowodnić, że możemy. Ktoś inny wykonał to polecenie.
>> Znaleziono szczątki 17 dronów, a odnotowano wtargnięcie 19tu. Pewnie
>> nigdy się nie dowiemy, ile z nich faktycznie zestrzeliliśmy, a ile
>> spadło, bo gdzieś spaść musiały. Żeby się nie okazało, że zestrzeliwać
>> tych małych dronów latających nisko nie umiemy, ale ktoś się uparł, by
>> spróbować i przywaliliśmy wartym kilka milionów złotych pociskiem w
>> przypadkową chałupę.
> Nawet jakbyśmy przywalili w drona, to i tak się nie opłaca.

Czy nie przypomina Ci to Smoleńska? Wszyscy wiedzieli, że we mgle tam 
wylądować się nie da. Ale trzeba było to udowodnić politykom, bo bez 
tego by pozwalniali dowódców za niesubordynację. W sumie wojsko 
udowodniło. Wyszło chyba aż za wiarygodnie. Nawet Rosjanie ze zdziwienia 
"zagwizdali". >
> Bojowe zapewne miały swoje cele w Ukrainie.
> A wabiki ... no ciekawe, programujemy im trasę, do jakiegoś punktu ...
> i co dalej?

Tu obok pociągnąłem ten wątek i nie będę kopiował.

>> Wydaje mi się, że samoloty
>> myśliwskie niespecjalnie się sprawdziły jako tropiciele tych dronów.
> Jako tropiciele może i się sprawdziły, ale jako niszczyciele ...
> chyba nigdzie się nie sprawdziły.
> Widziałeś, co Ukraina próbował.
> Jakaś awionetka z ckm nawet lepsza ... ale nie po nocy.

Termowizja?>
>> Bo
>> może i jesteśmy je w stanie znaleźć, ale nie za bardzo czym mamy je
>> zestrzelić. Rakieta, nie dość, że droga nieadekwatnie do zagrożenia, to
>> w dodatku może komuś krzywdę na tak małym pułapie zrobić. Przecież,
>> nawet gdyby trafiła, to głowica detonując rozrzuca odłamki wokół i mogą
>> one dosięgnąć ziemi.
>>
>> Samoloty mają działka kal. 20~25 mm, ale pocisk wystrzelony raczej
>> poziomo wcześniej czy później spadnie na ziemię.
> 
> Przy znacznie mniejszej energii, no i one chyba są już wybuchowe, i
> wybuchną wcześniej.
> Ale ... to wymaga strzelania z równego pułapu, lub nawet niższego, a
> drony moga nisko lecieć.

Nie. Jeśli strzelisz czymś w rodzaju loftki, to poszczególne kulki mają 
energię około 500 J, czyli są niebezpieczne na dystansie kilkuset metrów 
góra. Wystarczy w miarę poziomy strzał.>
>> Rozwiązaniem  byłoby
>> strzelanie spod drona, ale jak dron leci kilkanaście metrów nad ziemią,
>> to jest to technicznie niewykonalne. Może warko pomyśleć o amunicji
>> antydronowej? W praktyce czymś w rodzaju naboju śrutowego do działka.
> Nie wiem, czy nie zbyt ryzykowne - samolot za chwilę wleci we własny
> śrut.
> A jak dron wybuchnie, to i samolot może uszkodzić.

Może. >
> Dodatkowe śrutówki zainstalowane w samolocie, strzelające w dół?
> Drony ze śrutówkami?
> Drony z siatkami?
> Pociski do działek, z odłamkami/śrutem, eksplodujące po 500m ?

No właśnie takie rzeczy,a  nie rakieta za miliony. Może i jakaś 
specjalna dedykowana rakieta naprowadzająca się na kosiarkę i zakaz 
używania kosiarek w ogródkach. >
>> Albo jednak iść w stronę naziemnych stanowisk. ZM Tarnów mają taki
>> prototyp. Zakłady Mechaniczne „Tarnów” opracowały system przeciwdronowy
>> oparty na wielolufowym karabinie maszynowym WLKM kal. 12,7 mm, który
> 7.62 tańszy :-)

Tylko zasięg mniejszy, a cenę raczej sterowanie robi.

>> Wydaje mi się, że to warte przemyślenia, zwłaszcza, że początkowo
>> należałoby zacząć od granicy z Ukrainą (mniejsza połowa - :-) Załatwia
>> nam to obronę na niskim pułapie. Pewnie w praktyce kilkaset metrów. Ale
>> wyżej mamy już samoloty. Natomiast nie zapominajmy o skutkach ubocznych.
>> Wydaje mi się, że ten system bedzie strzelał do wszystkiego, co zobaczy.
>> Nie odróżni drona polskich pograniczników, ale tu już można ewentualnie
>> dezaktywować wieże na czas ich przelotu. Nie wiem, co tam jeszcze lata.
>> Zaczniemy zapewne zestrzeliwać drony przemytników. Co z przypadkowymi
>> samolotami / śmigłowcami?
> Nasze, czy Białoruskie?

Jakiekolwiek, to tam ludzie siedzą. Może i Białorusini, ale jednak 
ludzie. >
>> Patrzyłem wczoraj na FlayRadar i się zdziwiłem, że przy granicy latało
>> kilka samolotów sportowych i to w dodatku po zmroku. Jak będą nasze
>> śmigłowce / samoloty latać, to możemy wyłączać stanowiska. A jak wpadną
>> przypadkowe z za granicy?
> To się im powie, że sami sobie winni:
> -nie powinni naruszać naszej przestrzeni,
> -nie powinni wysyłać wcześniej dronów wojskowych, bo teraz to
> strzelamy do wszystkiego ...

Powie, ale czy z punktu widzenia etyki to coś zmieni?>
>> Tak, wiem, że tu zaraz kilka osób krzyknie, że
>> to problem Rosjan. Ale w takim śmigłowcu leci pilot, a często więcej
>> osób
> Sami sobie winni :-P
> 
>> Nie wiem, czy dobrym pomysłem jest automatyczne ostrzeliwanie
>> tylko po to, by udowodnić "kto ma dłuższego".
> 
> Z drugiej strony - przepuszczać wszystko?
> Pojedyńcze tylko ?
> Strzelać po rozpoznaniu?

Mam podobne wątpliwości. Na pewno trzymać od tego z dala polityków. Tak 
bedzie bezpieczniej.
-- 
(~) Robert Tomasik
Re: W szponach bechatki
#515568
Author: Robert Tomasik
Date: Thu, 18 Sep 2025 10:59
10 lines
1441 bytes
W dniu 18.09.2025 o 11:21, zombie pisze:
>> Może się da zidentyfikować typ, jako produkowany w Rosji ... i
>> którymi dysponuje np Białoruś i Ukraina 🙂
> Ale jak masz ślad radarowy od granicy sowieckiej do Polski to jednak 
> masz dowód. No chyba, że nie masz

Albo nie chcesz się przyznać, że masz.

-- 
(~) Robert Tomasik
Re: W szponach bechatki
#515569
Author: J.F
Date: Thu, 18 Sep 2025 14:58
21 lines
1875 bytes
On Thu, 18 Sep 2025 12:59:07 +0200, Robert Tomasik wrote:
> W dniu 18.09.2025 o 11:21, zombie pisze:
>>> Może się da zidentyfikować typ, jako produkowany w Rosji ... i
>>> którymi dysponuje np Białoruś i Ukraina 🙂
>> Ale jak masz ślad radarowy od granicy sowieckiej do Polski to jednak 
>> masz dowód. No chyba, że nie masz
> 
> Albo nie chcesz się przyznać, że masz.

Powiedzmy że mam.
To nie jest tajemnica, że radary sięgają także przez granicę.

Tajemnicą może być to, jak dalego go złapaliśmy, 
więc pewnie nie rejestrowaliśmy od samego startu, tylko 
"pojawił się o godzinie X, w miejscu Y, 50km od granicy".

Białoruski, skoro Y leży w Białorusi, rosyjski, co przyleciał z
daleka, a może ukrainska prowokacja - wysłali na Białoruś i skręcili
na Polskę ...

J.
Re: W szponach bechatki
#515583
Author: J.F
Date: Thu, 18 Sep 2025 15:37
213 lines
10300 bytes
On Thu, 18 Sep 2025 12:58:36 +0200, Robert Tomasik wrote:
> W dniu 18.09.2025 o 11:05, J.F pisze:
>>> Właściciel - w tym wypadku chyba Armia Rosyjska - ponosi
>>> odpowiedzialność cywilną za skutki lotu, ale za normalne skutki. No i tu
>>> zaczynają się moje wątpliwości.
>> ha ha - jeszcze musisz wykazać, że to ich dron.
>> A tu drona nie ma, albo są szczątki bez oznaczeń.
> 
> Tu już można to jednak wykazać pewnymi poszlakami. Przykładowo danymi o 
> śledzeniu lotu. Jak wystartował z Rosji, to Rosja generalnie za niego 
> odpowiada. W prawie cywilnym polskim jest taki przepis, ze jak coś 
> wypadnie z Twojego okna, to Ty cywilnie za to odpowiadasz i możesz sobie 
> szukać winnego we własnym zakresie. >

Białoruś nie taka znów mała, musiałby radar widziec na więcej niz
500km ... AWACS ?

No i ... może Białorusini wysłali do Rosji, potem kazali zawrócic
i się wznieść ?

P.S. Czy ja dobrze liczę, że z wysokości 100m widocznośc horyzontu to
tylko 36km? I to przy idealnie kulistej Ziemi ..
I radar ma tak samo ?

>> Może się da zidentyfikować typ, jako produkowany w Rosji ...
>> i którymi dysponuje np Białoruś i Ukraina :-)
>> 
> To akurat z przyczyn przez Ciebie przywołanych dowodem jest słabym. Jak 
> nawet Ukraina i Białoruś ich nei używają, to mogli zdobyć na froncie, 
> ukraść albo kupić potajemnie. >

No ale musielibyśmy najpierw wiedzieć, że to typ produkowany przez
Rosję.
Jak się nie pochwalili, to nie wiemy :-)

>> Kolejna sprawa - miał lecieć na Ukrainę, ale ktoś zakłócił GPS ... i
>> kto jest temu winny ?
> 
> Wiesz, odpowiadasz za możliwe do przewidzenia skutki - cywilnie. Jak 
> myśliwy strzela po lesie, to nie może się tłumaczyć skutecznie, ze do 
> dzika mierzył, gdy pocisk rozbije szybę w pobliskim domu.

Czyli, ten kto zakłóca odpowiada, bo powinien przewidzieć skutki ? :-P

A jak zakłócanie włączono dopiero starcie ... to tym bardziej?


>>>> Normalnym skutkiem wlotu ważącego 5~18 kg drona lecącego z prędkością
>>> 100~150 km/h na pewno nie jest niemal zburzenie budynku.
>> Cholera wie, jak ten budynek wyglął wcześniej.
>> Takie coś, no może trochę cięższe,  na mój gust może dziurę w dachu
>> zrobić, i szczytową scianę z pustaków trochę rozwalić.
> 
> Można zrobić test. Zrobić szybowiec 5 kg i rzucić o ścianę domu. Nie 
> spodziewał bym się spektakularnych skutków, a już na pewno dziury w 
> kilkunastocentymetrowym stropie zbrojonym. >

Tylko teraz możesz miec chyba tak, że są na stropie belki żelbetowe,
a między nimi bloczki stropowe ... a nawet "pustaki stropowe".
Teriva, Ceram
	
https://www.eurobudowa.pl/cenniki-budowlane/materialy-budowlane-ceny/stan-surowy/cegly-pustaki-bloczki-cennik/pustaki-cena/48/
https://budmater.pl/pustak-stropowy-teriva/
https://stropy.pl/stropy/stropy-gestozebrowe-teriva/

One chyba nawet nie są zbrojone, 

Jak przywali w te pół metra ... będzie dziura?

>>> Wydaje mi się,
>>> że pomijając już względy problemów w kontaktach dyplomatycznych pomiędzy
>>> Rosją, a Polską, to nawet przy poprawnych stosunkach trochę trudno by
>>> było coś takiego wyjednać.
>> W normalnych warunkach pewnie nietrudno, ale trzeba by jednak
>> miec dowody, że to rosyjski dron.
>> 
>> A tu być może są tylko jakieś zapisy z radarów, że przyleciało z
>> ... Białorusi.
> 
> Przy okazji ujawnimy, jak daleko widzimy te drony.

Można skrócić zasięg o połowę, a i tak wyjdzie :-)

>>> W końcu zrobiła się "afera", że to nie jest tak, że my nie chcemy ich
>>> zestrzeliwać, tylko że nie możemy. No i ktoś - boję się, że jakiś
>>> polityk nie mający zielonego pojęcia o potencjalnych skutkach -
>>> postanowił udowodnić, że możemy. Ktoś inny wykonał to polecenie.
>>> Znaleziono szczątki 17 dronów, a odnotowano wtargnięcie 19tu. Pewnie
>>> nigdy się nie dowiemy, ile z nich faktycznie zestrzeliliśmy, a ile
>>> spadło, bo gdzieś spaść musiały. Żeby się nie okazało, że zestrzeliwać
>>> tych małych dronów latających nisko nie umiemy, ale ktoś się uparł, by
>>> spróbować i przywaliliśmy wartym kilka milionów złotych pociskiem w
>>> przypadkową chałupę.
>> Nawet jakbyśmy przywalili w drona, to i tak się nie opłaca.
> 
> Czy nie przypomina Ci to Smoleńska? Wszyscy wiedzieli, że we mgle tam 
> wylądować się nie da. Ale trzeba było to udowodnić politykom, bo bez 
> tego by pozwalniali dowódców za niesubordynację. 

Tak nie do końca - pilot miał cwany plan - "podejdziemy, zobaczymy i
odlecimy na zapasowe". 
W podejsciu na 100m nie ma nic niebezpiecznego, może akurat by się coś
rozrzedziło, może te reflektory by się przebiły.

Problemem tylko w tym, że nie potrafili zejśc na 100m ...

Przy czym osobiscie uważam, że pilot nie powinien tak decydować, 
tylko powiedzieć o sytuacji dyrektorowi protokołu, i przedstawić
opcje. Bo moze ten miał przygotowany plan awaryjny, i np za pół
godziny w Witebsku czekałyby autokary i zawiozły do Katynia.

Albo np w tym Witebsku poczekać na poprawę pogody.

Pomijam to, że nasze Orły przegapiły, że lotnisko w Witebsku było
zamknięte :-)

>>> Wydaje mi się, że samoloty
>>> myśliwskie niespecjalnie się sprawdziły jako tropiciele tych dronów.
>> Jako tropiciele może i się sprawdziły, ale jako niszczyciele ...
>> chyba nigdzie się nie sprawdziły.
>> Widziałeś, co Ukraina próbował.
>> Jakaś awionetka z ckm nawet lepsza ... ale nie po nocy.
> 
> Termowizja?>

Nawet dwie - dla strzelca i dla pilota ...


>>> Samoloty mają działka kal. 20~25 mm, ale pocisk wystrzelony raczej
>>> poziomo wcześniej czy później spadnie na ziemię.
>> 
>> Przy znacznie mniejszej energii, no i one chyba są już wybuchowe, i
>> wybuchną wcześniej.
>> Ale ... to wymaga strzelania z równego pułapu, lub nawet niższego, a
>> drony moga nisko lecieć.
> 
> Nie. Jeśli strzelisz czymś w rodzaju loftki, to poszczególne kulki mają 
> energię około 500 J, czyli są niebezpieczne na dystansie kilkuset metrów 
> góra. Wystarczy w miarę poziomy strzał.>

Ale te normalne pociski 20-25mm, to chyba są wybuchowe,
bo inaczej ... nie stanowiłyby zagrożenia przy swobodnym spadku?
A przecież kiedyś spadną ..

>> Dodatkowe śrutówki zainstalowane w samolocie, strzelające w dół?
>> Drony ze śrutówkami?
>> Drony z siatkami?
>> Pociski do działek, z odłamkami/śrutem, eksplodujące po 500m ?
> 
> No właśnie takie rzeczy,a  nie rakieta za miliony. Może i jakaś 
> specjalna dedykowana rakieta naprowadzająca się na kosiarkę i zakaz 
> używania kosiarek w ogródkach. >

I o tym wiadomo od paru lat, a mamy co mamy ...

>>> Albo jednak iść w stronę naziemnych stanowisk. ZM Tarnów mają taki
>>> prototyp. Zakłady Mechaniczne „Tarnów” opracowały system przeciwdronowy
>>> oparty na wielolufowym karabinie maszynowym WLKM kal. 12,7 mm, który
>> 7.62 tańszy :-)
> Tylko zasięg mniejszy, a cenę raczej sterowanie robi.

Trudno powiedzieć jaki zasięg potrzebny, ale jednym pociskiem nie
trafi. Więc będzie i koszt używania i to spory.

>>> Wydaje mi się, że to warte przemyślenia, zwłaszcza, że początkowo
>>> należałoby zacząć od granicy z Ukrainą (mniejsza połowa - :-) Załatwia
>>> nam to obronę na niskim pułapie. Pewnie w praktyce kilkaset metrów. Ale
>>> wyżej mamy już samoloty. Natomiast nie zapominajmy o skutkach ubocznych.
>>> Wydaje mi się, że ten system bedzie strzelał do wszystkiego, co zobaczy.
>>> Nie odróżni drona polskich pograniczników, ale tu już można ewentualnie
>>> dezaktywować wieże na czas ich przelotu. Nie wiem, co tam jeszcze lata.
>>> Zaczniemy zapewne zestrzeliwać drony przemytników. Co z przypadkowymi
>>> samolotami / śmigłowcami?
>> Nasze, czy Białoruskie?
> Jakiekolwiek, to tam ludzie siedzą. Może i Białorusini, ale jednak 
> ludzie. >

Sami se winni :-P

>>> Patrzyłem wczoraj na FlayRadar i się zdziwiłem, że przy granicy latało
>>> kilka samolotów sportowych i to w dodatku po zmroku. Jak będą nasze
>>> śmigłowce / samoloty latać, to możemy wyłączać stanowiska. A jak wpadną
>>> przypadkowe z za granicy?
>> To się im powie, że sami sobie winni:
>> -nie powinni naruszać naszej przestrzeni,
>> -nie powinni wysyłać wcześniej dronów wojskowych, bo teraz to
>> strzelamy do wszystkiego ...
> 
> Powie, ale czy z punktu widzenia etyki to coś zmieni?>

Ich wina :-P

>>> Tak, wiem, że tu zaraz kilka osób krzyknie, że
>>> to problem Rosjan. Ale w takim śmigłowcu leci pilot, a często więcej
>>> osób
>> Sami sobie winni :-P
>> 
>>> Nie wiem, czy dobrym pomysłem jest automatyczne ostrzeliwanie
>>> tylko po to, by udowodnić "kto ma dłuższego".
>> 
>> Z drugiej strony - przepuszczać wszystko?
>> Pojedyńcze tylko ?
>> Strzelać po rozpoznaniu?
> 
> Mam podobne wątpliwości. Na pewno trzymać od tego z dala polityków. Tak 
> bedzie bezpieczniej.

Oj, to kto ma decydować?
Generał jakiś?

Wybierze dobrze, to dobrze, wybierze źle ... sorry, dymisja?

J.
Re: W szponach bechatki
#515572
Author: J.F
Date: Thu, 18 Sep 2025 15:42
24 lines
1852 bytes
On Thu, 18 Sep 2025 12:50:43 +0200, Robert Wańkowski wrote:
> W dniu 18.09.2025 o 11:05, J.F pisze:
>> Cholera wie, jak ten budynek wyglął wcześniej.
>> Takie coś, no może trochę cięższe,  na mój gust może dziurę w dachu
>> zrobić, i szczytową scianę z pustaków trochę rozwalić.
> 
> Bunkier to nie był, ale jednak jakiś żelbet tam był.
> https://prnt.sc/L-S7TX5mKYlf

To ten dom? Dziura solidna. Nie wiem, czy średnio cięzki dron
z prędkościa ok 150-200km/h mógłby taką zrobić.

Ale rakieta gdzie?

> I tak chyba trzeba uznać za dobre zabezpieczenie tej rakiety z F16, że 
> nie eksplodowała od uderzenia.

Ale czy nie powinna eksplodować nad dachem?

No - w pewnych sytuacjacjach może i nie, jak ma "zapalnik zblizeniowy"
patrzący na boki, i wleciała prostopadle w dach


J.
Re: W szponach bechatki
#515552
Author: J.F
Date: Thu, 18 Sep 2025 15:44
16 lines
1820 bytes
On Thu, 18 Sep 2025 12:40:01 +0200, Robert Tomasik wrote:
> W dniu 18.09.2025 o 10:05, J.F pisze:
>>>> Rakieta zawiodła, dron sobie poleciał, dowodów, że ruski - brak ������
>>> Pytanie, czy rakieta jest adekwatnym środkiem zwalczania takiego małego
>>> drona na połapie kilkunastu metrów.
>> Ogólnie nie, bo wielokrotnie za droga.
> 
> Chyba, że taki dron nam trafi w szpital, przedszkole, żłobek czy blok. 
> Waga z traktorem może nie jest cenna, ale traktorzysta i wagowy 
> przedstawiają wartość nieocenioną dwóch żyć ludzkich. Generalnie trudno 
> powiedzieć i pasowałoby coś szybko wymyślić.

Tak czy inaczej - skończą nam się te rakiety, a na następne zabraknie
pieniędzy. A Rosjanom nie :-(

J.
Re: W szponach bechatki
#515559
Author: J.F
Date: Thu, 18 Sep 2025 15:56
62 lines
3841 bytes
On Thu, 18 Sep 2025 12:37:32 +0200, Robert Tomasik wrote:
> W dniu 18.09.2025 o 03:29, Waldek Hebisch pisze:
>> Jest prosta możliwość: drony bojowe mogą mieć lepszą nawigację a
>> wabiki gorszą.  Przy takim założeniu zakłucanie nawigacji dronów
>> daje większą szansę że wabiki zboczą z zaplanowanej trasy niż bojowe.
>> Konsekwentnie udział wabików między "błądzącymi" dronami może być
>> znacznie wyższy niż w ogólnej populacji dronów.
> 
> Myślałem o tym, a nawet na USENET o tym pisałem. Co więcej biorę pod 
> uwagę, że drony bojowe są zaprogramowane na uderzenie w konkretny 
> obiekt, zatem jeśli uda im się przebić przez obronę, to uderzą w 
> zaplanowane miejsce, które zapewne jest na Ukrainie. W celowe atakowanie 
> Polski przez Rosję bojowymi dronami nie wierzę. Wabiki mogą być tak 
> programowane, że po zakończeniu misji lecą dalej "po horyzont" do 
> wyczerpania paliwa, bo a nuż ktoś zużyje wartą kilka milionów rakietę. 

Brzmi rozsądnie, ale nawet jakby tak nie było, 
to wszak się nad celem nie rozbije i gdzies poleci.

No chyba, żeby zaprogramować mu i rozbicie.

> Dokąd Ukraina strącała wszystkie drony, to problem po polskiej stronie 
> nie istniał.

Wydaje mi się, że stale były narzekania, że startują gdzieś z
Białorusi, i przelatują nad Polską.

Tylko kawałeczek, ale zawsze ..

> Teraz kilku lokalnych oszołomów się na mnie rzuci, ale muszę napisać to, 
> co rzuca się mi "na pierwszy rzut oka". Jeśli w trakcie likwidacji 
> kilkunastu dronów przy pomocy podobno precyzyjniejszej broni, niż ta, 
> którą dysponuje Ukraina rozwaliliśmy sobie jeden dom i to generalnie na 
> dość słabo zaludnionym terenie wschodniej Polski, to pytanie ile bloków, 
> szpitali, żłobków, szkół na Ukrainie trafiły pociski ukraińskie? Oni 
> walczą z tymi dronami nad miastami.

Myśmy strzelali z powietrza, oni raczej z ziemi.

I nie wiem, czy tak rakietami strzelali, czy pociskami z działek.

No ale nawet wystrzelona w górę rakieta może potem róźnie skręcic.

Jeśli jednak trafiła w blok ... to dron poleciał dalej i w coś trafił.
Byłyby większe straty.

Ale chyba ustawili te stanowiska przed miastami.

> Ja nie twierdzę, że Rosjanie są wzorem cnót wszelakich i nigdy nie 
> celowali w piaskownicę, ale taki realnie mogący coś zniszczyć dron, to 
> jednak jest dość drogi i trochę powątpiewam, by celowo (zwłaszcza w 
> środku nocy) atakowali ukraińskie szkoły, przedszkola, czy place zabaw. 

Mogą mieć taką dokładność, czy takie planowanie - chcieli trafić w
transformator, ale po drodze była szkoła.

Szkoły i przedszkola raczej niskie - w miastach dużo wyższych
budynków.

A dodatkowo zakłócanie GPS.

J.
Re: W szponach bechatki
#515570
Author: treść
Date: Thu, 18 Sep 2025 16:22
15 lines
1955 bytes
> Tajemnicą może być to, jak dalego go złapaliśmy,
> więc pewnie nie rejestrowaliśmy od samego startu, tylko
> "pojawił się o godzinie X, w miejscu Y, 50km od granicy".
> 
> Białoruski, skoro Y leży w Białorusi, rosyjski, co przyleciał z
> daleka, a może ukrainska prowokacja - wysłali na Białoruś i skręcili
> na Polskę ...

Teraz to wszystko możliwe. Drony potrafią np. zajrzeć , zobaczyć czy ich 
tu nie ma. Albo zostać przekierowane przez ukraine na terytorium rosji 
(czy jak kiedyś rosjanie przechwycili ripera ;-) w iranie)

A my pewnie będziemy drukować złączki do dronów z tektury i balsy.
https://kresy.pl/wydarzenia/drony-z-drukarek-3d-dla-wojska-polskiego-rusza-pilotazowy-program/
Re: W szponach bechatki
#515565
Author: zombie
Date: Thu, 18 Sep 2025 18:08
30 lines
2736 bytes
[...] Po prostu tyle widzimy. Pytanie, czy dziennikarze
> relacjonujący te zdarzenia mają tę świadomość. Wątpię, by satelity
> pozwalały na śledzenie 5-cio kilogramowych dronów lecących tuż nad ziemią.

Wolski gadał o 10-15 kg.

>  > A co wleciało nie wiemy.  Jeśli dron bojowy spadł bez wybuchu, to po
[...]

> Nie wiemy, jak to jest zaprogramowane. Może powiedzmy na czas. Zahaczy
> taki o linię energetyczną, spadnie i leży. Pójdziesz. Zaczniesz oglądać,
> a to wybuchnie, bo akurat tyle czasu upłynęło. Nie wiem, jakiej masy
> ładunek tam jest, ale za w miarę bezpieczny dystans, to bym uznał jakieś
> 200 metrów, albo za jakąś osłoną. Tu już nie tyle chodzi o samą falę
> wybuchu, ale możliwe odłamki. Czyli w praktyce zobaczywszy taki obiekt
> należy raczej bardziej uciekać, niż się bawić w fotografowanie dla celów
> FaceBook czy Instagram. Jak ktoś ma drona z kamerką i mu nie szkoda to
> ewentualnie można by popróbować oglądania. W każdym razie rekomendował
> bym powiadomienie służb, które powinny to zbadać.

Mnie zastanowiły służby która najpierw sprawdzały promieniowanie (wiedzą
coś?) a dopiero potem chemicy.

Generalnie nie widzę powodu dla którego Polska nie miała by byc
zaatakowana przez sowietów. Nawet tą nową rakietą termobaryczną. By
zabić siły które ma wysłać tusk (30-40tyś). Toż to gratka.

Będzie jak z hitlerem. Przestraszył się podpisania traktatów i nie
zaatakował Polski. Ale jak zobaczył , że to bujda to zaatakował. Tak
będzie i z rosją. Jak zobaczy, że ta pomoc to bujda to zaatakuje.
Re: W szponach bechatki
#515584
Author: zombie
Date: Thu, 18 Sep 2025 18:10
21 lines
2145 bytes
W dniu 18.09.2025 o 17:37, J.F pisze:
> On Thu, 18 Sep 2025 12:58:36 +0200, Robert Tomasik wrote:
>> W dniu 18.09.2025 o 11:05, J.F pisze:
>>>> Właściciel - w tym wypadku chyba Armia Rosyjska - ponosi
>>>> odpowiedzialność cywilną za skutki lotu, ale za normalne skutki. No i tu
>>>> zaczynają się moje wątpliwości.
>>> ha ha - jeszcze musisz wykazać, że to ich dron.
>>> A tu drona nie ma, albo są szczątki bez oznaczeń.
>>
>> Tu już można to jednak wykazać pewnymi poszlakami. Przykładowo danymi o 
>> śledzeniu lotu. Jak wystartował z Rosji, to Rosja generalnie za niego 
>> odpowiada. W prawie cywilnym polskim jest taki przepis, ze jak coś 
>> wypadnie z Twojego okna, to Ty cywilnie za to odpowiadasz i możesz sobie 
>> szukać winnego we własnym zakresie. >
> 
> Białoruś nie taka znów mała, musiałby radar widziec na więcej niz
> 500km ... AWACS ?

Mamy stare 2 awacs-y kupione z demobilu od jankesów.

Chyba w tamtym roku kupilismy
Re: W szponach bechatki
#515560
Author: zombie
Date: Thu, 18 Sep 2025 18:43
17 lines
2090 bytes
W dniu 18.09.2025 o 17:56, J.F pisze:
>> Teraz kilku lokalnych oszołomów się na mnie rzuci, ale muszę napisać to, 
>> co rzuca się mi "na pierwszy rzut oka". Jeśli w trakcie likwidacji 
>> kilkunastu dronów przy pomocy podobno precyzyjniejszej broni, niż ta, 
>> którą dysponuje Ukraina rozwaliliśmy sobie jeden dom i to generalnie na 
>> dość słabo zaludnionym terenie wschodniej Polski, to pytanie ile bloków, 
>> szpitali, żłobków, szkół na Ukrainie trafiły pociski ukraińskie? Oni 
>> walczą z tymi dronami nad miastami.
> 
> Myśmy strzelali z powietrza, oni raczej z ziemi.
> 
> I nie wiem, czy tak rakietami strzelali, czy pociskami z działek.

A jak to jest (ja jestem lajkonik) z tymi pociskami? Jak by tak strzelić
w górę z pistoletu to można niezłe kuku komus zrobić. A to działko
pewnie strzela większym kalibrem. Jak takie nietrafione naboje spadną
komus to mogą zabić?
Re: W szponach bechatki
#515564
Author: Robert Tomasik
Date: Thu, 18 Sep 2025 20:42
17 lines
1963 bytes
W dniu 18.09.2025 o 17:56, J.F pisze:
>> Ja nie twierdzę, że Rosjanie są wzorem cnót wszelakich i nigdy nie
>> celowali w piaskownicę, ale taki realnie mogący coś zniszczyć dron, to
>> jednak jest dość drogi i trochę powątpiewam, by celowo (zwłaszcza w
>> środku nocy) atakowali ukraińskie szkoły, przedszkola, czy place zabaw.
> Mogą mieć taką dokładność, czy takie planowanie - chcieli trafić w
> transformator, ale po drodze była szkoła.

Jak nie wiemy, co tam zawodzi, to możemy sobie wymyślać cokolwiek, co 
brzmi sensownie. Trzeba by badać każdy przypadek trafienia w cel cywilny 
i sprawdzać, czy tam coś wojskowego było. >
> Szkoły i przedszkola raczej niskie - w miastach dużo wyższych
> budynków. A dodatkowo zakłócanie GPS.


-- 
(~) Robert Tomasik
Re: W szponach bechatki
#515561
Author: Robert Tomasik
Date: Thu, 18 Sep 2025 20:43
24 lines
2301 bytes
W dniu 18.09.2025 o 20:43, zombie pisze:
> W dniu 18.09.2025 o 17:56, J.F pisze:
>>> Teraz kilku lokalnych oszołomów się na mnie rzuci, ale muszę napisać to,
>>> co rzuca się mi "na pierwszy rzut oka". Jeśli w trakcie likwidacji
>>> kilkunastu dronów przy pomocy podobno precyzyjniejszej broni, niż ta,
>>> którą dysponuje Ukraina rozwaliliśmy sobie jeden dom i to generalnie na
>>> dość słabo zaludnionym terenie wschodniej Polski, to pytanie ile bloków,
>>> szpitali, żłobków, szkół na Ukrainie trafiły pociski ukraińskie? Oni
>>> walczą z tymi dronami nad miastami.
>>
>> Myśmy strzelali z powietrza, oni raczej z ziemi.
>>
>> I nie wiem, czy tak rakietami strzelali, czy pociskami z działek.
> 
> A jak to jest (ja jestem lajkonik) z tymi pociskami? Jak by tak strzelić
> w górę z pistoletu to można niezłe kuku komus zrobić. A to działko
> pewnie strzela większym kalibrem. Jak takie nietrafione naboje spadną
> komus to mogą zabić?

Przyjmuje się, że pocisk do kalibru 23 mm spadając ma zbyt małą energię, 
by zabić. Hamuje go powietrze.

-- 
(~) Robert Tomasik
Re: W szponach bechatki
#515586
Author: Robert Tomasik
Date: Thu, 18 Sep 2025 21:05
30 lines
2168 bytes
W dniu 18.09.2025 o 17:37, J.F pisze:

 > Białoruś nie taka znów mała, musiałby radar widziec na więcej niz
 > 500km ... AWACS ?

Radary, które były niedaleko mnie miały zasięg 350 km w latach 90-tych. >
 > No i ... może Białorusini wysłali do Rosji, potem kazali zawrócic
 > i się wznieść ?

Tylko po co Białorusini mieliby taką szopkę odwalać?>
 > P.S. Czy ja dobrze liczę, że z wysokości 100m widocznośc horyzontu to
 > tylko 36km? I to przy idealnie kulistej Ziemi ..
 > I radar ma tak samo ?

Mnie wyszło podobnie.

 > Tylko teraz możesz miec chyba tak, że są na stropie belki żelbetowe,
 > a między nimi bloczki stropowe ... a nawet "pustaki stropowe".
 > Teriva, Ceram

Możesz mieć wiele rzeczy. Popatrz na dostępne zdjęcia.
 > Ale te normalne pociski 20-25mm, to chyba są wybuchowe,
 > bo inaczej ... nie stanowiłyby zagrożenia przy swobodnym spadku?
 > A przecież kiedyś spadną ..

Powinny mieć samolokwidator.


-- 
(~) Robert Tomasik
Re: W szponach bechatki
#515587
Author: J.F
Date: Fri, 19 Sep 2025 08:07
47 lines
2681 bytes
On Thu, 18 Sep 2025 23:05:30 +0200, Robert Tomasik wrote:
> W dniu 18.09.2025 o 17:37, J.F pisze:
>  > Białoruś nie taka znów mała, musiałby radar widziec na więcej niz
>  > 500km ... AWACS ?
> 
> Radary, które były niedaleko mnie miały zasięg 350 km w latach 90-tych. >
>  > No i ... może Białorusini wysłali do Rosji, potem kazali zawrócic
>  > i się wznieść ?
> 
> Tylko po co Białorusini mieliby taką szopkę odwalać?>

A Rosja odpowiada - przecież nie macie żadnych dowodów, że to z Rosji
wystartowało.

>  > P.S. Czy ja dobrze liczę, że z wysokości 100m widocznośc horyzontu to
>  > tylko 36km? I to przy idealnie kulistej Ziemi ..
>  > I radar ma tak samo ?
> 
> Mnie wyszło podobnie.

Taaa ... fale sie uginają, czy miałes radary na wysokosci 500m?
U Ciebie góry to mogło być 500m :_)

Albo ... radary mają zasięg 350km, co wynika z mocy i czułości, ale
obiekt musi leciec odpowiednio wysoko.

I wojsko  o tym wie, i do ataku leci nisko.

>  > Tylko teraz możesz miec chyba tak, że są na stropie belki żelbetowe,
>  > a między nimi bloczki stropowe ... a nawet "pustaki stropowe".
>  > Teriva, Ceram
> 
> Możesz mieć wiele rzeczy. Popatrz na dostępne zdjęcia.

Ale czemu nie ma zdjęcia z rakietą ? :-)

>  > Ale te normalne pociski 20-25mm, to chyba są wybuchowe,
>  > bo inaczej ... nie stanowiłyby zagrożenia przy swobodnym spadku?
>  > A przecież kiedyś spadną ..
> 
> Powinny mieć samolokwidator.

Czyli wybuchowe :-)

Skrócic na 500m i będą odłamki razić drony ...

J
Re: W szponach bechatki
#515562
Author: treść
Date: Fri, 19 Sep 2025 11:11
31 lines
2653 bytes
W dniu 18.09.2025 o 22:43, Robert Tomasik pisze:
> W dniu 18.09.2025 o 20:43, zombie pisze:
>> W dniu 18.09.2025 o 17:56, J.F pisze:
>>>> Teraz kilku lokalnych oszołomów się na mnie rzuci, ale muszę napisać 
>>>> to,
>>>> co rzuca się mi "na pierwszy rzut oka". Jeśli w trakcie likwidacji
>>>> kilkunastu dronów przy pomocy podobno precyzyjniejszej broni, niż ta,
>>>> którą dysponuje Ukraina rozwaliliśmy sobie jeden dom i to generalnie na
>>>> dość słabo zaludnionym terenie wschodniej Polski, to pytanie ile 
>>>> bloków,
>>>> szpitali, żłobków, szkół na Ukrainie trafiły pociski ukraińskie? Oni
>>>> walczą z tymi dronami nad miastami.
>>>
>>> Myśmy strzelali z powietrza, oni raczej z ziemi.
>>>
>>> I nie wiem, czy tak rakietami strzelali, czy pociskami z działek.
>>
>> A jak to jest (ja jestem lajkonik) z tymi pociskami? Jak by tak strzelić
>> w górę z pistoletu to można niezłe kuku komus zrobić. A to działko
>> pewnie strzela większym kalibrem. Jak takie nietrafione naboje spadną
>> komus to mogą zabić?
> 
> Przyjmuje się, że pocisk do kalibru 23 mm spadając ma zbyt małą energię, 
> by zabić. Hamuje go powietrze.

To weź kamień rzuć sobie do góry i stań centralnie ;-)
Jak trafi w czaszke .....


Myślę, że policja (i słusznie) zgarnęła by takiego gościa co by tak 
sobie rzucał w mieście kamieniami. Nawet i małymi.
Re: W szponach bechatki
#515588
Author: treść
Date: Fri, 19 Sep 2025 11:15
12 lines
1625 bytes
> 
>>   > P.S. Czy ja dobrze liczę, że z wysokości 100m widocznośc horyzontu to
>>   > tylko 36km? I to przy idealnie kulistej Ziemi ..
>>   > I radar ma tak samo ?
>>
>> Mnie wyszło podobnie.

> Taaa ... fale sie uginają, czy miałes radary na wysokosci 500m?
> U Ciebie góry to mogło być 500m :_)

3,57*√h (h w metrach) = widać w kilometrach
Re: W szponach bechatki
#515589
Author: Robert Tomasik
Date: Fri, 19 Sep 2025 14:54
34 lines
2472 bytes
W dniu 19.09.2025 o 10:07, J.F pisze:

>>> P.S. Czy ja dobrze liczę, że z wysokości 100m widocznośc horyzontu to
>>> tylko 36km? I to przy idealnie kulistej Ziemi ..
>>> I radar ma tak samo ?
>> Mnie wyszło podobnie.
> Taaa ... fale sie uginają, czy miałes radary na wysokosci 500m?
> U Ciebie góry to mogło być 500m :_)

Było, ale ja nie twierdzę, ze ziemię widzieli na radarach. >
> Albo ... radary mają zasięg 350km, co wynika z mocy i czułości, ale
> obiekt musi leciec odpowiednio wysoko.

Dokładnie.>
> I wojsko o tym wie, i do ataku leci nisko.
> 
>>> Tylko teraz możesz miec chyba tak, że są na stropie belki żelbetowe,
>>> a między nimi bloczki stropowe ... a nawet "pustaki stropowe".
>>> Teriva, Ceram
>> Możesz mieć wiele rzeczy. Popatrz na dostępne zdjęcia.
> Ale czemu nie ma zdjęcia z rakietą ? :-)

Też się dziwię. No i nie wiem, czy to fotki z tego miejsca.>
>>> Ale te normalne pociski 20-25mm, to chyba są wybuchowe,
>>> bo inaczej ... nie stanowiłyby zagrożenia przy swobodnym spadku?
>>> A przecież kiedyś spadną ..
>> Powinny mieć samolokwidator.
> Czyli wybuchowe :-)
> Skrócic na 500m i będą odłamki razić drony ...



-- 
(~) Robert Tomasik
NeutralnośćRe: W szponach bechatki
#515553
Author: smok
Date: Fri, 19 Sep 2025 15:52
8 lines
1408 bytes
W dniu 17.09.2025 o 17:08, J.F pisze:
/...../
> 
> Ale z drugiej strony - jak nie "sojusznicy", to kto nam pomoże, w
> razie potrzeby?
> Nikt nam nie pomoże i diluj z tym.
Pełno wątków zostało poruszone, odpiszę na nie. Teraz o neutralności
Jakm mawiał Dmowski liczy się tylko siła albo brak siły. Zależy.
Re: NeutralnośćRe: W szponach bechatki
#515554
Author: treść
Date: Fri, 19 Sep 2025 18:36
11 lines
1563 bytes
W dniu 19.09.2025 o 17:52, smok pisze:
> W dniu 17.09.2025 o 17:08, J.F pisze:
> /...../
>>
>> Ale z drugiej strony - jak nie "sojusznicy", to kto nam pomoże, w
>> razie potrzeby?
>> Nikt nam nie pomoże i diluj z tym.
> Pełno wątków zostało poruszone, odpiszę na nie. Teraz o neutralności
> Jakm mawiał Dmowski liczy się tylko siła albo brak siły. Zależy.

No to my chyba jesteśmy ekspertami w braku siły
Re: NeutralnośćRe: W szponach bechatki
#515555
Author: zombie
Date: Sat, 20 Sep 2025 12:31
12 lines
1520 bytes
W dniu 19.09.2025 o 17:52, smok pisze:
> W dniu 17.09.2025 o 17:08, J.F pisze:
> /...../
>>
>> Ale z drugiej strony - jak nie "sojusznicy", to kto nam pomoże, w
>> razie potrzeby?
>> Nikt nam nie pomoże i diluj z tym.
> Pełno wątków zostało poruszone, odpiszę na nie. Teraz o neutralności
> Jakm mawiał Dmowski liczy się tylko siła albo brak siły. Zależy.

A po co nam siła.
Akomodacja!
Re: W szponach bechatki
#515573
Author: Robert Wańkowski
Date: Mon, 22 Sep 2025 17:09
36 lines
2215 bytes
W dniu 18.09.2025 o 17:42, J.F pisze:
> On Thu, 18 Sep 2025 12:50:43 +0200, Robert Wańkowski wrote:
>> W dniu 18.09.2025 o 11:05, J.F pisze:
>>> Cholera wie, jak ten budynek wyglął wcześniej.
>>> Takie coś, no może trochę cięższe,  na mój gust może dziurę w dachu
>>> zrobić, i szczytową scianę z pustaków trochę rozwalić.
>>
>> Bunkier to nie był, ale jednak jakiś żelbet tam był.
>> https://prnt.sc/L-S7TX5mKYlf
> 
> To ten dom? Dziura solidna. Nie wiem, czy średnio cięzki dron
> z prędkościa ok 150-200km/h mógłby taką zrobić.
> 

Tak, to ten dom.

> Ale rakieta gdzie?

Gdzieś się wewnątrz rozsypała.

> 
>> I tak chyba trzeba uznać za dobre zabezpieczenie tej rakiety z F16, że
>> nie eksplodowała od uderzenia.
> 
> Ale czy nie powinna eksplodować nad dachem?

Na tyle inteligenta, lub zepsuta, że nie eksplodowała.

> 
> No - w pewnych sytuacjacjach może i nie, jak ma "zapalnik zblizeniowy"
> patrzący na boki, i wleciała prostopadle w dach

Chyba nawet nie wiemy co to za rakieta była.


Robert
Re: W szponach bechatki
#515574
Author: Robert Tomasik
Date: Mon, 22 Sep 2025 17:38
10 lines
1637 bytes
W dniu 22.09.2025 o 19:09, Robert Wańkowski pisze:
>> No - w pewnych sytuacjacjach może i nie, jak ma "zapalnik zblizeniowy"
>> patrzący na boki, i wleciała prostopadle w dach
> Chyba nawet nie wiemy co to za rakieta była.

Ja, to nawet nie wiem, czy rakieta, a nie pocisk z działka 
pokładowego.Ten by mógł wybić otwór w stropie, zrykoszetować rozwalając 
ścianę szczytową i polecieć dalej do pobliskiego lasu.
-- 
(~) Robert Tomasik
Re: W szponach bechatki
#515575
Author: Shrek
Date: Mon, 22 Sep 2025 17:49
15 lines
1454 bytes
W dniu 18.09.2025 o 17:42, J.F pisze:

> To ten dom? Dziura solidna. Nie wiem, czy średnio cięzki dron
> z prędkościa ok 150-200km/h mógłby taką zrobić.
> 
> Ale rakieta gdzie?

Drona też nie ma - przyjechali wojskowi i zabrali:P


-- 
Shrek

Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "иди нахуй"?
PS - i konfederację!
Re: W szponach bechatki
#515576
Author: Robert Tomasik
Date: Mon, 22 Sep 2025 18:07
12 lines
1681 bytes
W dniu 22.09.2025 o 19:49, Shrek pisze:
>> To ten dom? Dziura solidna. Nie wiem, czy średnio cięzki dron
>> z prędkościa ok 150-200km/h mógłby taką zrobić.
>> Ale rakieta gdzie?
> Drona też nie ma - przyjechali wojskowi i zabrali:P

I słusznie akurat. Te drony mają ładunki niszczące. Zalecam 
niepodchodzenie do nich w razie nieujawnienia i traktowanie, jak 
niewybuchu. Te ładunki mogą mieć zapalnik czasowy, albo wywołujące 
wybuch podczas ruszania.
-- 
(~) Robert Tomasik
Re: W szponach bechatki
#515577
Author: J.F
Date: Tue, 23 Sep 2025 12:16
12 lines
1446 bytes
On Mon, 22 Sep 2025 19:49:48 +0200, Shrek wrote:
> W dniu 18.09.2025 o 17:42, J.F pisze:
>> To ten dom? Dziura solidna. Nie wiem, czy średnio cięzki dron
>> z prędkościa ok 150-200km/h mógłby taką zrobić.
>> 
>> Ale rakieta gdzie?
> 
> Drona też nie ma - przyjechali wojskowi i zabrali:P

Albo i nie - jak rakieta nie trafiła.

J.
Re: W szponach bechatki
#515578
Author: Robert Tomasik
Date: Tue, 23 Sep 2025 14:33
13 lines
1708 bytes
W dniu 23.09.2025 o 14:16, J.F pisze:
>>> To ten dom? Dziura solidna. Nie wiem, czy średnio cięzki dron
>>> z prędkościa ok 150-200km/h mógłby taką zrobić.
>>> Ale rakieta gdzie?
>> Drona też nie ma - przyjechali wojskowi i zabrali:P
> Albo i nie - jak rakieta nie trafiła.

Jeśli rakieta / pocisk w dron nie trafiły, to nie widzę absolutnie 
żadnego racjonalnego powodu, by ów dron został w miejscu trafionego 
budynku.

-- 
(~) Robert Tomasik
Re: W szponach bechatki
#515579
Author: J.F
Date: Tue, 23 Sep 2025 15:01
17 lines
1757 bytes
On Tue, 23 Sep 2025 16:33:02 +0200, Robert Tomasik wrote:
> W dniu 23.09.2025 o 14:16, J.F pisze:
>>>> To ten dom? Dziura solidna. Nie wiem, czy średnio cięzki dron
>>>> z prędkościa ok 150-200km/h mógłby taką zrobić.
>>>> Ale rakieta gdzie?
>>> Drona też nie ma - przyjechali wojskowi i zabrali:P
>> Albo i nie - jak rakieta nie trafiła.
> 
> Jeśli rakieta / pocisk w dron nie trafiły, to nie widzę absolutnie 
> żadnego racjonalnego powodu, by ów dron został w miejscu trafionego 
> budynku.

A został?

Bo na razie to widać rozwalony strop ...

J.
Re: W szponach bechatki
#515580
Author: Robert Wańkowski
Date: Tue, 23 Sep 2025 16:52
23 lines
2050 bytes
W dniu 23.09.2025 o 17:01, J.F pisze:
> On Tue, 23 Sep 2025 16:33:02 +0200, Robert Tomasik wrote:
>> W dniu 23.09.2025 o 14:16, J.F pisze:
>>>>> To ten dom? Dziura solidna. Nie wiem, czy średnio cięzki dron
>>>>> z prędkościa ok 150-200km/h mógłby taką zrobić.
>>>>> Ale rakieta gdzie?
>>>> Drona też nie ma - przyjechali wojskowi i zabrali:P
>>> Albo i nie - jak rakieta nie trafiła.
>>
>> Jeśli rakieta / pocisk w dron nie trafiły, to nie widzę absolutnie
>> żadnego racjonalnego powodu, by ów dron został w miejscu trafionego
>> budynku.
> 
> A został?
> 
> Bo na razie to widać rozwalony strop ...
> 

Ja bym się bronił tak, że dron pikował na dom, a rakieta z F-16 go 
dopadła jak wlatywał przez dach.


Robert
Re: W szponach bechatki
#515590
Author: Shrek
Date: Tue, 23 Sep 2025 17:01
23 lines
1925 bytes
W dniu 18.09.2025 o 23:05, Robert Tomasik pisze:

> Radary, które były niedaleko mnie miały zasięg 350 km w latach 90-tych. >

Ale to dla wysokich i dużych celi. Dla małych i niskich to rzeczywiście 
mało będzie...

> Tylko po co Białorusini mieliby taką szopkę odwalać?>
>  > P.S. Czy ja dobrze liczę, że z wysokości 100m widocznośc horyzontu to
>  > tylko 36km? I to przy idealnie kulistej Ziemi ..
>  > I radar ma tak samo ?
> 
> Mnie wyszło podobnie.

Tylko jest jedno ale. One wcale nie latają na 100 metrach (przynajmniej 
nie na Ukrainie) bo nie chcą być w zasięgu obrony plot lufowej. Więc jak 
zniżają przed granicą to nie ma już mowy o pomyłce:P

-- 
Shrek

Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "иди нахуй"?
PS - i konfederację!
Re: W szponach bechatki
#515591
Author: J.F
Date: Tue, 23 Sep 2025 18:52
24 lines
2049 bytes
On Tue, 23 Sep 2025 19:01:39 +0200, Shrek wrote:
> W dniu 18.09.2025 o 23:05, Robert Tomasik pisze:
>> Radary, które były niedaleko mnie miały zasięg 350 km w latach 90-tych. >
> 
> Ale to dla wysokich i dużych celi. Dla małych i niskich to rzeczywiście 
> mało będzie...
> 
>> Tylko po co Białorusini mieliby taką szopkę odwalać?>
>>  > P.S. Czy ja dobrze liczę, że z wysokości 100m widocznośc horyzontu to
>>  > tylko 36km? I to przy idealnie kulistej Ziemi ..
>>  > I radar ma tak samo ?
>> 
>> Mnie wyszło podobnie.
> 
> Tylko jest jedno ale. One wcale nie latają na 100 metrach (przynajmniej 
> nie na Ukrainie) bo nie chcą być w zasięgu obrony plot lufowej. Więc jak 
> zniżają przed granicą to nie ma już mowy o pomyłce:P

A zniżają przed granicą? 
To znikają z radarów, a potem sie jakieś inne obiekty pokazują :-)

Czy raczej idą w górę przed granicą?

J.
Re: W szponach bechatki
#515581
Author: J.F
Date: Tue, 23 Sep 2025 18:54
17 lines
1818 bytes
On Tue, 23 Sep 2025 16:33:02 +0200, Robert Tomasik wrote:
> W dniu 23.09.2025 o 14:16, J.F pisze:
>>>> To ten dom? Dziura solidna. Nie wiem, czy średnio cięzki dron
>>>> z prędkościa ok 150-200km/h mógłby taką zrobić.
>>>> Ale rakieta gdzie?
>>> Drona też nie ma - przyjechali wojskowi i zabrali:P
>> Albo i nie - jak rakieta nie trafiła.
> 
> Jeśli rakieta / pocisk w dron nie trafiły, to nie widzę absolutnie 
> żadnego racjonalnego powodu, by ów dron został w miejscu trafionego 
> budynku.

Linia obrony fajna, ale gdzie ten dron ? :-)

Ale jak rakiety też nie ma ... burza, wichura, albo wola boska :-P

J.
Re: W szponach bechatki
#515592
Author: Shrek
Date: Tue, 23 Sep 2025 19:12
17 lines
1754 bytes
W dniu 23.09.2025 o 20:52, J.F pisze:

>> Tylko jest jedno ale. One wcale nie latają na 100 metrach (przynajmniej
>> nie na Ukrainie) bo nie chcą być w zasięgu obrony plot lufowej. Więc jak
>> zniżają przed granicą to nie ma już mowy o pomyłce:P
> 
> A zniżają przed granicą?

Nie wiemy, ale dzięki nagraniu z UA wiemy że tam latają wysoko. Więc 
albo zniżają (co wyklucza pomyłkę) albo wcale nisko nie latają.


-- 
Shrek

Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "иди нахуй"?
PS - i konfederację!
Re: W szponach bechatki
#515593
Author: Waldek Hebisch
Date: Wed, 24 Sep 2025 02:27
23 lines
2212 bytes
Shrek <1@wp.pl> wrote:
> W dniu 23.09.2025 o 20:52, J.F pisze:
> 
>>> Tylko jest jedno ale. One wcale nie latają na 100 metrach (przynajmniej
>>> nie na Ukrainie) bo nie chcą być w zasięgu obrony plot lufowej. Więc jak
>>> zniżają przed granicą to nie ma już mowy o pomyłce:P
>> 
>> A zniżają przed granicą?
> 
> Nie wiemy, ale dzięki nagraniu z UA wiemy że tam latają wysoko. Więc 
> albo zniżają (co wyklucza pomyłkę) albo wcale nisko nie latają.

Z Ukrainy wiemy że Rosja próbuje różne taktyki.  Jedna (starsza) to
latać bardzo nisko, prawdopodobnie licząc na to że dron nie będzie
wykryty.  Inna to latać wysoko, powyżej zasięgu km (a może i działek).
Ponoć parę miesięcy temu drony lecące różnymi trasami zaczęły się
zbierać wysoko nad celem a potem prawie jednocześnie atakować.

Jak dron o coś zachaczył (tak było w niedawnym doniesieniu) to
raczej latał nisko.

-- 
                              Waldek Hebisch
Re: W szponach bechatki
#515594
Author: Shrek
Date: Wed, 24 Sep 2025 04:28
19 lines
2064 bytes
W dniu 24.09.2025 o 04:27, Waldek Hebisch pisze:

> Z Ukrainy wiemy że Rosja próbuje różne taktyki.  Jedna (starsza) to
> latać bardzo nisko, prawdopodobnie licząc na to że dron nie będzie
> wykryty.  Inna to latać wysoko, powyżej zasięgu km (a może i działek).
> Ponoć parę miesięcy temu drony lecące różnymi trasami zaczęły się
> zbierać wysoko nad celem a potem prawie jednocześnie atakować.

Obecnie raczej latają wysoko, bo idą w ilość i raz że ciężej je lufami 
zestrzelić, dwa że jak UA użyje na nich rakiety p-lot to też sukces.
> Jak dron o coś zachaczył (tak było w niedawnym doniesieniu) to
> raczej latał nisko.
A kto donosił?

-- 
Shrek

Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "иди нахуй"?
PS - i konfederację!
Re: W szponach bechatki
#515595
Author: J.F
Date: Wed, 24 Sep 2025 11:30
22 lines
2097 bytes
On Tue, 23 Sep 2025 21:12:19 +0200, Shrek wrote:
> W dniu 23.09.2025 o 20:52, J.F pisze:
>>> Tylko jest jedno ale. One wcale nie latają na 100 metrach (przynajmniej
>>> nie na Ukrainie) bo nie chcą być w zasięgu obrony plot lufowej. Więc jak
>>> zniżają przed granicą to nie ma już mowy o pomyłce:P
>> 
>> A zniżają przed granicą?
> 
> Nie wiemy, ale dzięki nagraniu z UA wiemy że tam latają wysoko. Więc 
> albo zniżają (co wyklucza pomyłkę) albo wcale nisko nie latają.

Ale czemu miałyby zniżać przed granicą?
Może raczej po/za granicą?

Tak czy inaczej - strategie są dwie:
-lecieć wysoko, i liczyć, że nie trafią/nie zauważą,
-lecieć nisko, i liczyć, że nie zdążą zestrzelić, bo czasu mało.

lecenie nisko jest problematyczne, bo trzeba jakoś ustalić potrzebną
wysokość - a tam góry, doliny, lasy, słupy, domy ...

J.
Re: W szponach bechatki
#515596
Author: Shrek
Date: Wed, 24 Sep 2025 20:45
16 lines
1747 bytes
W dniu 24.09.2025 o 13:30, J.F pisze:

>> Nie wiemy, ale dzięki nagraniu z UA wiemy że tam latają wysoko. Więc
>> albo zniżają (co wyklucza pomyłkę) albo wcale nisko nie latają.
> 
> Ale czemu miałyby zniżać przed granicą?

Bo do tej porty tak sobie tłumaczyliśmy że ich nie widać. Wygląda na to 
że tak się pocieszaliśmy;)


-- 
Shrek

Czy wiesz, że "***** ***" czytane od tyłu daje "иди нахуй"?
PS - i konfederację!
Re: W szponach bechatki
#515563
Author: ąćęłńóśźż
Date: Thu, 25 Sep 2025 15:25
5 lines
1579 bytes
Podstawisz swoje dziecko do testów?


-----
> Przyjmuje się, że pocisk do kalibru 23 mm spadając ma zbyt małą energię, by zabić. 
Re: W szponach bechatki
#515597
Author: ąćęłńóśźż
Date: Thu, 25 Sep 2025 15:28
6 lines
1465 bytes
Małe drony (multicoptery) pościgowe.
Koszt może kilkaset zł od sztuki.


-----
> Nawet jakbyśmy przywalili w drona, to i tak się nie opłaca. 
Re: W szponach bechatki
#515585
Author: ąćęłńóśźż
Date: Tue, 07 Oct 2025 06:58
5 lines
1528 bytes
Mamy też szwedzkiego, pierwszy z dwóch zamówionych.


-----
> Mamy stare 2 awacs-y kupione z demobilu od jankesów. 
Page 1 of 3 • 112 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads