🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.hum.x-muza
104 messages
104 total messages Page 1 of 3 Started by Michal Olszewski Wed, 18 Apr 2007 06:10
Page 1 of 3 • 104 total messages
Sunshine (bez spoilerow)
#29132
Author: Michal Olszewski
Date: Wed, 18 Apr 2007 06:10
44 lines
3110 bytes
Trzeba było zaufać kretyńskim hasłom z trailera.

Z poczatku gdy usłyszałem teksty "nasze słońce umiera", "musimy je
ratować", pomyślałem - o rety, to chyba jakaś komedia-parodia filmów w
rodzaju "Core". Przecież tylko ostatni kretyn mógłby sobie coś tak
absurdalnego ubzdurać.

Potem jednak zaglądnąłem na imdb - zobaczyłem ocenę 7,2, gdzieś
wyczytałem, że historia dzieje się w przyszłości, ogólnie niby to Danny
Boyle, a ten miewa niezłe pomysły. Zostałem zmylony jednym słowem. I
poszedłem zobaczyć.

Na początku (tj. pierwsze 5 minut) nie wydawało się nawet aż tak głupie.
Niestety potem ilość bulszitów przygniotła. Z punktu widzenia naukowej
fantastyki spod znaku Clarke'a ten film to kompletna bezsensowna bzdura.
Jeśli napiszę, że grawitację na statku włącza się wciskając przycisk na
ścianie - to już chyba rozumiecie, że bliżej temu do Star Treka.

Niestety jednocześnie Boyle stylizuje swoją opowieść na "Odyseję
Kosmiczną 2001". Roi się od nawiązań. Boyle stara się budować
realistyczny klimat, że niby opowiada historię, która mogłaby się
przydarzyć. I to razi najbardziej.

Zaskakująco jest jednak w tym filmie coś fajnego - nawet kilka rzeczy.
Pomijając fabułę milczeniem, film został bardzo dobrze nakręcony.
Zdjęcia są pierwszej klasy. Niepokój fachowo zbudowany. Psychologia
bohaterów, aktorstwo - wszystko gra. Z jednej strony podziw, z drugiej
strony wrażenie o zmarnowaniu dużego potencjału na idiotyczny scenariusz.

Dodatkowo Boyle rozprawia się z mitem "grupy śmiałków ratujących
luczkość". "Sunshine" to w pewnym sensie wariacja na ten temat. Boyle
stawia wprost pytanie, czy to w ogóle możliwe, żeby grupa ludzi mogła
uratować ludzkość? Gdyby mieli pełną świadomość, że jeśli im sie nie
uda, to wszyscy ludie zginą? Czy wytrzymaliby napięcie? Boyle oczywiście
popada tu w skrajny pesymizm - jak to Boyle - jednak rysuje ciekawe
problemy z punktu widzenia psychologii decyzji.

Ogólnie jednak film jest przewidywalny i całkowicie skompromitowany
koncepcją "musimy uratować słońce". Nie polecam.

-- 
You can't really lock the bits down.
You can't prevent the bits from being copied.
It's their essential nature.
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29133
Author: Wojciech Orlinski
Date: Wed, 18 Apr 2007 07:59
28 lines
2231 bytes
On 2007-04-18 08:10:27 +0200, Michal Olszewski 
<adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> said:

> Ogólnie jednak film jest przewidywalny i całkowicie skompromitowany
> koncepcją "musimy uratować słońce". Nie polecam.

Kiedybowłaśnie paradoks jest taki, że ten pomysł akurat ma solidne 
naukowe podstawy, zgodne z modelem supersymetrycznym (który może jest 
prawdziwy a może nie jest - cząstki supersymetryczne są tak ciężkie, że 
nie wiadomo, czy do ich zaobserwowania wystarczą wszystkie euro we 
Wszechświecie, na razie jedyną nadzieją jest superkolider hadronów, co 
to go w CERNie mają w przyszłym roku odpalać). Założenie jest takie, że 
do Słońca wpadła tzw. q-ball, czyli jądro superatomu zbudowanego - nie 
bójmy się tego słowa - ze skwarków. Słoneczne kwarki "wolą" być 
skwarkami, więc zamiast syntezy termojądrowej zaczyna tam dominować 
przemiana kwarków w skwarki, która już nas nie ogrzeje. Bomba zbudowana 
z barionowej ciemnej materii ma przestawić Słońce na właściwą reakcję. 
Póki model supersymetryczny nie zostanie obalony, nie możesz 
powiedzieć, że naukowo ten film to bzdura.

Kompletne olanie problemu grawitacji i bezwładności faktycznie jest 
"nienaukowe", ale gdyby wszyscy bohaterowie dyndali na sznureczkach jak 
u Briana de Palmy, fabularnie nic by to nie zmieniało, a znowu kupa 
energii poszłaby na duperele.

-- 
You could have an affair with anyone and you choose the pharmacist? You 
are such a Republican. 
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29134
Author: Janusz A. Urbanowicz
Date: Wed, 18 Apr 2007 10:32
36 lines
2740 bytes
Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:

> On 2007-04-18 08:10:27 +0200, Michal Olszewski
> <adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> said:
>
>> Ogólnie jednak film jest przewidywalny i całkowicie skompromitowany
>> koncepcją "musimy uratować słońce". Nie polecam.
>
> Kiedybowłaśnie paradoks jest taki, że ten pomysł akurat ma solidne
> naukowe podstawy, zgodne z modelem supersymetrycznym (który może jest
> prawdziwy a może nie jest - cząstki supersymetryczne są tak ciężkie,
> że nie wiadomo, czy do ich zaobserwowania wystarczą wszystkie euro we
> Wszechświecie, na razie jedyną nadzieją jest superkolider hadronów, co
> to go w CERNie mają w przyszłym roku odpalać). Założenie jest takie,
> że do Słońca wpadła tzw. q-ball, czyli jądro superatomu zbudowanego -
> nie bójmy się tego słowa - ze skwarków. Słoneczne kwarki "wolą" być
> skwarkami, więc zamiast syntezy termojądrowej zaczyna tam dominować
> przemiana kwarków w skwarki, która już nas nie ogrzeje. Bomba
> zbudowana z barionowej ciemnej materii ma przestawić Słońce na
> właściwą reakcję. Póki model supersymetryczny nie zostanie obalony,
> nie możesz powiedzieć, że naukowo ten film to bzdura.

Bzdura ale w innym miejscu: słońce jest WIELKIE, w momencie kiedy od
środka zaczyna wygasać, to ze względu na gęstość plazmy liczba fotonów
emitowanych z fotosfery zacznie się zmniejszać po kilku tysiącach lat
(statystyczny czas dotarcia fotonu ze środka do powierzchni to około
10000 lat), więc ogólnie jakby wykryć inwerterami neutrinowymi że
zaczęło gasnąć to by była kupa czasu żeby zbudować cywilizację na
odpowiednim poziomie do wykonania miscji i zero dramatyzmu.

Alex
-- 
JID: alex@hell.pl
PGP: 0x46399138
od zwracania uwagi na detale są lekarze, adwokaci, programiści i zegarmistrze
 -- Czerski
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29135
Author: Michal Olszewski
Date: Wed, 18 Apr 2007 15:33
67 lines
4740 bytes
Wojciech Orlinski napisał(a):
> On 2007-04-18 08:10:27 +0200, Michal Olszewski 
> <adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> said:
> 
> 
>>Ogólnie jednak film jest przewidywalny i całkowicie skompromitowany
>>koncepcją "musimy uratować słońce". Nie polecam.
> 
> 
> Kiedybowłaśnie paradoks jest taki, że ten pomysł akurat ma solidne 
> naukowe podstawy, zgodne z modelem supersymetrycznym (który może jest 
> prawdziwy a może nie jest - cząstki supersymetryczne są tak ciężkie, że 
> nie wiadomo, czy do ich zaobserwowania wystarczą wszystkie euro we 
> Wszechświecie, na razie jedyną nadzieją jest superkolider hadronów, co 
> to go w CERNie mają w przyszłym roku odpalać). Założenie jest takie, że 
> do Słońca wpadła tzw. q-ball, czyli jądro superatomu zbudowanego - nie 
> bójmy się tego słowa - ze skwarków. Słoneczne kwarki "wolą" być 
> skwarkami, więc zamiast syntezy termojądrowej zaczyna tam dominować 
> przemiana kwarków w skwarki, która już nas nie ogrzeje. Bomba zbudowana 
> z barionowej ciemnej materii ma przestawić Słońce na właściwą reakcję. 
> Póki model supersymetryczny nie zostanie obalony, nie możesz 
> powiedzieć, że naukowo ten film to bzdura.

Trochę pojechałeś, ale... chętnie obejrzałbym o tym film. Wtedy
wyglądałby nieco inaczej (pewnie akcja trwałaby kilka/kilkadziesiąt
lat). Ładunek ciemnej materii - trudno powiedzieć, jak konkretnie miałby
wyglądać, w jakiej byłby formie, ile ton (10^10?, 10^20?) - trzeba by go
po prostu wrzucić w Słońce (w ilu punktach?) korzystając zapewne z jego
grawitacji. Same znaki zapytania.

W "Sunshine" natomiast trzeba uruchamiać bombę - ustawiać odliczanie,
itd. Wygląda to jak detonowanie bomby nuklearnej lub czegoś bardzo
zbliżonego. W filmie pada też tekst, że drugiej szansy nie będzie bo
skonstruowanie tej bomby pochłonęło wszystkie zasoby radioaktywnych
pierwiastków na Ziemii (wzruszająca historia, tak jakby Ziemia była
jakoś szczególnie duża). I ta bomba jest wielkości Manhattanu (ciekawe,
czy bardziej chodzi o nawiązanie do "Armageddonu" czy projektu
Manhattan). I przechowują ją w takich kontenerach w sporej hali (ze
sztuczną grawitacją). I mówią, że obudzą gwiazdę w gwieździe. Boyle
ucieka częsciowo od zbytniego zagłebiania się w szczegóły - ale z tego
już widać, że film nie nawiązuje w ogóle do supersymetrii, a raczej
stara się sugerować, że ludzie potrafiliby spowodować (zasobami
dostępnymi na Ziemii, a niech tam, nawet w całym układzie słonecznym z
wyłączeniem Słońca) jakąś zapalną eksplozję tworzącą gwiazdę. No i w 8
minut później na Ziemii ma być widać efekt.

> Kompletne olanie problemu grawitacji i bezwładności faktycznie jest 
> "nienaukowe", ale gdyby wszyscy bohaterowie dyndali na sznureczkach jak 
> u Briana de Palmy, fabularnie nic by to nie zmieniało, a znowu kupa 
> energii poszłaby na duperele.

Co ciekawe z początku myślałem, że ten problem nie został olany, bo w
pierwszej minucie widać takie wirujące cuś wokół statku. Tych cusiów
nawet kilka jest. Logicznie założyłem, że umieszczono tam kabiny.
Niestety gdzieś tak w okolicach 15. minuty okazuje się, że to anteny
(czemu wirują? - ach, no tak, pewnie dlatego, że coś musi się kręcić, bo
wtedy jest efektowniej), a w kabinie włącza i wyłącza się grawitację
Guzikiem Wielkiej Mocy.

Razi też jak olali problem grawitacji Słońca, wspominając jako problem
tylko temperaturę. No i w ogóle, co to do cholery oznacza, "podlecieć do
Słońca"? Chyba do korony słonecznej? Ale co da eksplozja bomby w koronie?

-- 
You can't really lock the bits down.
You can't prevent the bits from being copied.
It's their essential nature.
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29136
Author: Wojciech Orlinski
Date: Thu, 19 Apr 2007 09:02
34 lines
2351 bytes
On 2007-04-18 17:33:59 +0200, Michal Olszewski 
<adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> said:

> W "Sunshine" natomiast trzeba uruchamiać bombę - ustawiać odliczanie,
> itd. Wygląda to jak detonowanie bomby nuklearnej lub czegoś bardzo
> zbliżonego. W filmie pada też tekst, że drugiej szansy nie będzie bo
> skonstruowanie tej bomby pochłonęło wszystkie zasoby radioaktywnych
> pierwiastków na Ziemii (wzruszająca historia, tak jakby Ziemia była
> jakoś szczególnie duża).

Bo _to_ już jest druga szansa. Poprzedni Ikarus zaginął wszak. Ikarusa 
II robili już z żałosnych wyskrobków.

>> Kompletne olanie problemu grawitacji i bezwładności faktycznie jest
>> "nienaukowe", ale gdyby wszyscy bohaterowie dyndali na sznureczkach jak
>> u Briana de Palmy, fabularnie nic by to nie zmieniało, a znowu kupa
>> energii poszłaby na duperele.
> 
> Co ciekawe z początku myślałem, że ten problem nie został olany, bo w
> pierwszej minucie widać takie wirujące cuś wokół statku.

Kubrickowskie "wirujące cuś" to też olanie problemu, bo z tego co wiem, 
koncept wirującego statku całkowicie już zarzucono. Więc albo ludzkość 
wynajdzie Guzik Wielkiej Mocy, albo nigdy nie będzie latać na takich 
trasach, proste.

> Razi też jak olali problem grawitacji Słońca, wspominając jako problem
> tylko temperaturę.

Grawitacja to pikuś - a co z bezwładnością? Jakim cudem Murphy sobie 
tak po prostu spaceruje w _spadającym_ swobodnie statku kosmicznym?

-- 
A revolution without dancing is a revolution not worth having
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29137
Author: Michal Olszewski
Date: Thu, 19 Apr 2007 16:08
23 lines
2059 bytes
Wojciech Orlinski napisał(a):

> Kubrickowskie "wirujące cuś" to też olanie problemu, bo z tego co wiem, 
> koncept wirującego statku całkowicie już zarzucono. Więc albo ludzkość 
> wynajdzie Guzik Wielkiej Mocy, albo nigdy nie będzie latać na takich 
> trasach, proste.

W statkach rozwiązanie obracającego się pierścienia/cylindra jest
faktycznie bardzo niepraktyczne - ale dla sporej stacji kosmicznej
wydaje się możliwe do realizacji. Więc możnaby poruszać się na duże
dystanse w stanie nieważkości skacząc od stacji do stacji. Co z kolei
prowadzi nas do ustawiania kolejnych stacji na długiej trasie - w sposób
analogiczny, jak można przeprawić się przez dowolnie dużą pustynię mając
dużo czasu i dużo niepsujących się zapasów.

Niestety poza "BSG", "Star Wars" itp. nie potrafię strawić Guzika
Wielkiej Mocy. I od dłuższego czasu mam ochotę obejrzeć jakiś
realistyczny sf.

-- 
You can't really lock the bits down.
You can't prevent the bits from being copied.
It's their essential nature.
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29138
Author: Wojciech Orlinski
Date: Thu, 19 Apr 2007 20:13
16 lines
1540 bytes
On 2007-04-19 18:08:37 +0200, Michal Olszewski 
<adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> said:

> Niestety poza "BSG", "Star Wars" itp. nie potrafię strawić Guzika
> Wielkiej Mocy. I od dłuższego czasu mam ochotę obejrzeć jakiś
> realistyczny sf.

"Realistyczne science-fiction" to zawsze oszustwo. Z dzisiejszej 
perspektywy przecież bardzo łatwo wskazać wszystkie błędy Kubricka, 
który naprawdę się starał przewidzieć, jak to będzie mogło wyglądać w 
2001. Ja jestem skłonny się pogodzić z grawitacją załatwianą przez 
guzik on/off, za to nie mogę z brakiem realizmu psychologicznego.

-- 
Money can't buy happiness? Sure it can! That's just a lie we tell poor 
people to keep them from rioting. 
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29139
Author: Michal Olszewski
Date: Fri, 20 Apr 2007 05:42
39 lines
2585 bytes
Wojciech Orlinski napisał(a):
> On 2007-04-19 18:08:37 +0200, Michal Olszewski 
> <adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> said:
> 
> 
>>Niestety poza "BSG", "Star Wars" itp. nie potrafię strawić Guzika
>>Wielkiej Mocy. I od dłuższego czasu mam ochotę obejrzeć jakiś
>>realistyczny sf.
> 
> "Realistyczne science-fiction" to zawsze oszustwo.

Czasem mniejsze, czasem większe. Fajnie jak starają się chociaż szukać
pewnych realnych rozwiązań i jedyne czym "dopalają" ludzkosć to szybsze
komputery, postęp w inżynierii materiałowej i kasa. To inna kategoria
oszustwa niż startrekowe "beam me up".

Powiedzmy że obejrzałbym sf +100 lat, a nie +10.000 lat.

 Z dzisiejszej
> perspektywy przecież bardzo łatwo wskazać wszystkie błędy Kubricka, 
> który naprawdę się starał przewidzieć, jak to będzie mogło wyglądać w 
> 2001.

Hej, zagranie poniżej pasa. Oczywiście, że takie przewidywanie rozwoju
naukowego skazane jest na porażkę. Mniejszą lub większą, ale zawsze na
porażkę. No i co z tego? To niezła zabawa (choć pewnie bardziej dla nerdów).

BTW wiele detali mu się udało przewidzieć.

> Ja jestem skłonny się pogodzić z grawitacją załatwianą przez 
> guzik on/off, za to nie mogę z brakiem realizmu psychologicznego.

Od realistycznego sf wymagam też realizmu psychologicznego. Stąd pisałem
o zmarnowanym potencjale "Sunshine".

-- 
You can't really lock the bits down.
You can't prevent the bits from being copied.
It's their essential nature.
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29140
Author: Wojciech Orlinski
Date: Fri, 20 Apr 2007 09:26
18 lines
1620 bytes
On 2007-04-20 07:42:01 +0200, Michal Olszewski 
<adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> said:

>>> Niestety poza "BSG", "Star Wars" itp. nie potrafię strawić Guzika
>>> Wielkiej Mocy. I od dłuższego czasu mam ochotę obejrzeć jakiś
>>> realistyczny sf.
>> 
>> "Realistyczne science-fiction" to zawsze oszustwo.
> 
> Czasem mniejsze, czasem większe. Fajnie jak starają się chociaż szukać
> pewnych realnych rozwiązań i jedyne czym "dopalają" ludzkosć to szybsze
> komputery, postęp w inżynierii materiałowej i kasa. To inna kategoria
> oszustwa niż startrekowe "beam me up".

Ale skąd możesz wiedzieć, że do 2050 nie wynajdą sztucznej grawitacji?

-- 
I've tried poor, but happy. Guess what? Wasn't that happy! 
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29141
Author: Jaroslaw Sakowski
Date: Sat, 21 Apr 2007 09:36
27 lines
2304 bytes
Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:

a> "Realistyczne science-fiction" to zawsze oszustwo. Z dzisiejszej
> perspektywy przecież bardzo łatwo wskazać wszystkie błędy Kubricka,
> który naprawdę się starał przewidzieć, jak to będzie mogło wyglądać w
> 2001. Ja jestem skłonny się pogodzić z grawitacją załatwianą przez

I gdzie 2001 są jakieś większe błędy ?  Tobie chodzi o przewidywanie
rozwoju (faktycznie M$ i reszty katastrof nie przewidział), o Hall
9000, o to że akcja powinna być w okolicach 2100 czy o co ?  Ja na
2001 (filmowej !) to miałbym zastrzeżenia do sluzowania kapsuł
roboczych. Jakoś mi ta sekwencja nie pasuje. Brama przynajmniej na
pierwszy rzut oka jest za mała na posiadanie śluzy a pompowanie
pomieszczenia jest jednak nieco kłopotliwe. Nie było sensu napełniać
pomieszczenia z kapsułami powietrzem zaraz po starcie a nawet jak
nepełnili to jednak jakoś przypominające to o próźni działanie jest. A
skoro tak to jakoś dziwnie to koreluje z zapomnieniem hełmu do
skafandra (pomijam już to że gościu zdecydowanie za dobrze wygląda
później po wejściu do statku).

> guzik on/off, za to nie mogę z brakiem realizmu psychologicznego.

To znaczy 2001 jest be czy jak ?


-- 
JarekS
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29142
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sat, 21 Apr 2007 09:58
24 lines
2095 bytes
On 2007-04-21 11:36:35 +0200, Jaroslaw Sakowski <js252_spamyprecz_@wp.pl> said:

> Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:
> 
> a> "Realistyczne science-fiction" to zawsze oszustwo. Z dzisiejszej
>> perspektywy przecież bardzo łatwo wskazać wszystkie błędy Kubricka,
>> który naprawdę się starał przewidzieć, jak to będzie mogło wyglądać w
>> 2001. Ja jestem skłonny się pogodzić z grawitacją załatwianą przez
> 
> I gdzie 2001 są jakieś większe błędy ?

"Doktorze Floyd, jestem zarąbiście inteligetnym komputerem ze sztuczną 
inteligencją, który się umie zbuntować - czad! - ale nie można na mnie 
odpalić żadnego edytora tekstu ani nawet podłączyć do mnie 
najprostszych cyfrowych czujników, stąd scena, w której musi pan latać 
po statku i spisywać wskazania jakichś liczników do jakiegoś 
so-last-century zeszytu. Może pan pogada z córką przez wideofon, to 
przecież takie oczywiste, że wszyscy ludzie będą chcieli się pokazywać 
w gaciach przypadkowemu rozmówcy, cała literatura science-fiction to 
przewiduje więc to się musi przyjąć?".

-- 
Decay of Christianity? The religious system that produced green 
Chartreuse can never really die.
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29143
Author: Michal Olszewski
Date: Sat, 21 Apr 2007 10:59
17 lines
1878 bytes
Wojciech Orlinski napisał(a):

> "Doktorze Floyd, jestem zarąbiście inteligetnym komputerem ze sztuczną 
> inteligencją, który się umie zbuntować - czad! - ale nie można na mnie 
> odpalić żadnego edytora tekstu ani nawet podłączyć do mnie 
> najprostszych cyfrowych czujników, stąd scena, w której musi pan latać 
> po statku i spisywać wskazania jakichś liczników do jakiegoś 
> so-last-century zeszytu.

I tak nie miał nic lepszego do roboty. Mógł sprawdzać poprawność
odczytów - taka robota na siłę, żeby nie leżał do góry brzuchem cały
dzień. Inna sprawa, że miałby coś w rodzaju palmtopa.

-- 
You can't really lock the bits down.
You can't prevent the bits from being copied.
It's their essential nature.
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29144
Author: Jaroslaw Sakowski
Date: Sat, 21 Apr 2007 12:57
34 lines
2429 bytes
Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:

> "Doktorze Floyd, jestem zarąbiście inteligetnym komputerem ze sztuczną
> inteligencją, który się umie zbuntować - czad! - ale nie można na mnie

No to było dziwne, fakt. W ogóle nie rozumiem po co taki komputer 
w misji kosmicznej. O datę też nie mamy się co spierać, ja tam 2100 minimum
postuluję.

> odpalić żadnego edytora tekstu ani nawet podłączyć do mnie

A po co edytor ?

> najprostszych cyfrowych czujników, stąd scena, w której musi pan latać

Przecież Hall pracował w sieci i to nawet zdalnie (kapsuła robocza,
przewidywanie awarii, pozycjonowanie anten).
Niesieciowe były systemy manualnie testujące elektronikę i nie jest to głupie.

> po statku i spisywać wskazania jakichś liczników do jakiegoś
> so-last-century zeszytu. Może pan pogada z córką przez wideofon, to

Załoga ludzka była przeznaczona do nadzoru misji. 
Zapis manualny jest niezależny, nie podlega zmianie i jest dość trwały 
(np. nie wykasuje go rozbłysk gamma).

> przecież takie oczywiste, że wszyscy ludzie będą chcieli się pokazywać
> w gaciach przypadkowemu rozmówcy, cała literatura science-fiction to
> przewiduje więc to się musi przyjąć?".

To już jest przecież. To nie błąd, co najwyżej brak powszechności.

-- 
JarekS
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29145
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sun, 22 Apr 2007 09:59
21 lines
1725 bytes
On 2007-04-21 14:57:23 +0200, Jaroslaw Sakowski <js252_spamyprecz_@wp.pl> said:

>> odpalić żadnego edytora tekstu ani nawet podłączyć do mnie
> 
> A po co edytor ?

Żeby nie używać maszyny do pisania, która była wśród rekwizytów 
(futurystyczna maszyna marki Honeywell, dodatkowo połączona z 
telefonem).

>> przecież takie oczywiste, że wszyscy ludzie będą chcieli się pokazywać
>> w gaciach przypadkowemu rozmówcy, cała literatura science-fiction to
>> przewiduje więc to się musi przyjąć?".
> 
> To już jest przecież. To nie błąd, co najwyżej brak powszechności.

A więc błąd. Gadającego Hala, który umie grać w szachy i się zbuntować, 
też przecież można by zrobić.

-- 
A revolution without dancing is a revolution not worth having
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29146
Author: Jaroslaw Sakowski
Date: Sun, 22 Apr 2007 15:10
37 lines
2915 bytes
Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:

> Żeby nie używać maszyny do pisania, która była wśród rekwizytów
> (futurystyczna maszyna marki Honeywell, dodatkowo połączona z
> telefonem).

Jakoś nie zwróciłem uwagi, czas na przypomnienie 2001. 
W którym momencie to występuje ?

>> To już jest przecież. To nie błąd, co najwyżej brak powszechności.
>
> A więc błąd. Gadającego Hala, który umie grać w szachy i się

Nie wiem jaki procent używających komunikatorów sieciowych używa kamer
ale pewnie spory. Kto ma sieć zwłaszcza na stałym łączu ma niejako
potencjalnie możliwość używania wideo. Odbierając nie musisz włączać
kamery przecież czy w ogóle ją mieć. Takie wideo jak na tym filmie to
raczej w domofonach jest. Bardziej natomiast poprawna jest teza że nie
przewidzieli w 2001 czegoś takiego jak obecny Internet w sensie
społecznym a zwłaszcza jego uniwersalności. Jeżeli zgodzisz się że
akcja 2001 powinna być coś koło 2100 ( głównie ze względu na
kolonizacje Księżyca i zaawansowane loty wewnątrzukładowe) to do tego
czasu na pewno kamery będą czymś powszechnym (z puli
wyboru). Oczywiście pod warunkiem że telekomunikacja pójdzie we
właściwym kierunku i zachowa swoją różnorodność.

> zbuntować, też przecież można by zrobić.

Nie rozumiem tezy.  Maszyny grające w szachy przecież są dostępne,
nawet sieciowo.  Zresztą pewnie inspiracją do szachów w 2001 były
próby tworzenia takich programów i to dekadę wcześniej. Za to komputer
który się buntuje i nie ma tego zaprogramowane tylko jest to w wyniku
jego samodzielnej decyzji to na razie daleka przyszłość. I gdzie ten
komputer ma być zainstalowany i po co ?

-- 
JarekS
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29147
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sun, 22 Apr 2007 15:38
41 lines
2963 bytes
On 2007-04-22 17:10:31 +0200, Jaroslaw Sakowski <js252_spamyprecz_@wp.pl> said:

>> Żeby nie używać maszyny do pisania, która była wśród rekwizytów
>> (futurystyczna maszyna marki Honeywell, dodatkowo połączona z
>> telefonem).
> 
> Jakoś nie zwróciłem uwagi, czas na przypomnienie 2001.
> W którym momencie to występuje ?

Nie występuje, wykonano taki rekwizyt ale nie wykorzystano :-)

>>> To już jest przecież. To nie błąd, co najwyżej brak powszechności.
>> 
>> A więc błąd. Gadającego Hala, który umie grać w szachy i się
> 
> Nie wiem jaki procent używających komunikatorów sieciowych używa kamer
> ale pewnie spory. Kto ma sieć zwłaszcza na stałym łączu ma niejako
> potencjalnie możliwość używania wideo. Odbierając nie musisz włączać
> kamery przecież czy w ogóle ją mieć. Takie wideo jak na tym filmie to
> raczej w domofonach jest. Bardziej natomiast poprawna jest teza że nie
> przewidzieli w 2001 czegoś takiego jak obecny Internet w sensie
> społecznym a zwłaszcza jego uniwersalności. Jeżeli zgodzisz się że
> akcja 2001 powinna być coś koło 2100 ( głównie ze względu na
> kolonizacje Księżyca i zaawansowane loty wewnątrzukładowe)

Ja się w ogóle nie zgadzam na całą koncepcję tego filmu, że 
przeznaczeniem ludzkości jest latanie po Układzie.

>> zbuntować, też przecież można by zrobić.
> 
> Nie rozumiem tezy.  Maszyny grające w szachy przecież są dostępne,
> nawet sieciowo.  Zresztą pewnie inspiracją do szachów w 2001 były
> próby tworzenia takich programów i to dekadę wcześniej. Za to komputer
> który się buntuje i nie ma tego zaprogramowane tylko jest to w wyniku
> jego samodzielnej decyzji to na razie daleka przyszłość. I gdzie ten
> komputer ma być zainstalowany i po co ?

Przecież to mój zarzut. Po cholerę im ten cały Hal właściwie?

-- 
A revolution without dancing is a revolution not worth having
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29148
Author: Jaroslaw Sakowski
Date: Sun, 22 Apr 2007 16:29
31 lines
2409 bytes
Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:

> Nie występuje, wykonano taki rekwizyt ale nie wykorzystano :-)

A to możliwe, na mojej kasecie jest nawet jedno zdjęcie którego nie
można dopasować do scen z filmu.

>> akcja 2001 powinna być coś koło 2100 ( głównie ze względu na
>> kolonizacje Księżyca i zaawansowane loty wewnątrzukładowe)
>
> Ja się w ogóle nie zgadzam na całą koncepcję tego filmu, że
> przeznaczeniem ludzkości jest latanie po Układzie.

Cywilizacje wychodzą w przestrzeń albo giną. Inaczej się nie da. Mamy
siedzieć na Ziemi i się nudzić? Nawet nie wiesz jak bardzo żałuje że
się tak wcześnie urodziłem.

>> jego samodzielnej decyzji to na razie daleka przyszłość. I gdzie ten
>> komputer ma być zainstalowany i po co ?
>
> Przecież to mój zarzut. Po cholerę im ten cały Hal właściwie?

No niby miał sterować misją w przypadku utraty ludzkiej załogi.
Jakieś to naciągane mi się zdało, to typowy komputer w warunkach tej
misji może robić.

Co do innych błędów (poza niejasnym śluzowaniem) to przyczepić się
można do oprogramowania kapsuły zwiadowczej podczas misji ratunkowej.

-- 
JarekS
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29149
Author: Michał Gancarski
Date: Sun, 22 Apr 2007 16:34
20 lines
2055 bytes
Dnia Sun, 22 Apr 2007 18:29:14 +0200, Jaroslaw Sakowski napisał(a):

[...]

> Cywilizacje wychodzą w przestrzeń albo giną. Inaczej się nie da. Mamy
> siedzieć na Ziemi i się nudzić? Nawet nie wiesz jak bardzo żałuje że
> się tak wcześnie urodziłem.

iTam. Przecież gdyby loty na Księżyc były weekendową wycieczką, to
żałowałbyś, że nie urodziłeś się, gdy nie ma jeszcze możliwości lotu na
Plutona. Gdyby była i była normalką, to złościłbyś się, że urodziłeś się za
wcześniej, by polecieć na Alfa Centauri. I tak dalej i tak dalej, przez
sferę Dysona i następne etapy.

-- 
Michał Gancarski - http://gancarski.com

"Ideas are more powerful than guns. We would not let our enemies have guns,
why should we let them have ideas."
Joseph Stalin
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29161
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Sun, 22 Apr 2007 16:55
9 lines
1560 bytes
Użytkownik "Jaroslaw Sakowski" <js252_spamyprecz_@wp.pl> napisał w 
wiadomości news:87k5w4jrtx.fsf@zombi.home.net...

> Cywilizacje wychodzą w przestrzeń albo giną. Inaczej się nie da. Mamy
> siedzieć na Ziemi i się nudzić?

Ziemia jest nudna? W porównaniu z wnętrzem statku kosmicznego.

m. 
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29162
Author: Michał Gancarski
Date: Sun, 22 Apr 2007 17:09
18 lines
1905 bytes
Dnia Sun, 22 Apr 2007 18:55:02 +0200, Michal Radomil Wisniewski napisał(a):

> Użytkownik "Jaroslaw Sakowski" <js252_spamyprecz_@wp.pl> napisał w 
> wiadomości news:87k5w4jrtx.fsf@zombi.home.net...
> 
>> Cywilizacje wychodzą w przestrzeń albo giną. Inaczej się nie da. Mamy
>> siedzieć na Ziemi i się nudzić?
> 
> Ziemia jest nudna? W porównaniu z wnętrzem statku kosmicznego.

Syndrom "ah, jak fajnie byłoby sobie postrzelać na żywo, to co, robimy
wojenkę?".

-- 
Michał Gancarski - http://gancarski.com

"I really thought we'd win that"
Adolf Hitler
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29180
Author: Jan Rudziński
Date: Sun, 22 Apr 2007 17:12
18 lines
1675 bytes
Cześć wszystkim

Dnia 2007-04-22 18:29, Użytkownik Jaroslaw Sakowski napisał:
[...]
> 
> Cywilizacje wychodzą w przestrzeń albo giną. Inaczej się nie da. 

[...]

Ehrm... A tak statystycznie jak to wygląda? Powiedzmy, na 100 znanych Ci 
cywilizacji ile wyszło w przestrzeń (rozumiem, że masz na myśli 
kosmiczną?), a ile zginęło?

-- 
Pozdrowienia
  Janek          http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29163
Author: Grzegorz Stanek
Date: Sun, 22 Apr 2007 17:14
17 lines
1864 bytes
Dnia niedziela, 22 kwietnia 2007 18:55 Michal Radomil Wisniewski napisał(a):

> Użytkownik "Jaroslaw Sakowski" <js252_spamyprecz_@wp.pl> napisał w
> wiadomości news:87k5w4jrtx.fsf@zombi.home.net...
> 
>> Cywilizacje wychodzą w przestrzeń albo giną. Inaczej się nie da. Mamy
>> siedzieć na Ziemi i się nudzić?
> 
> Ziemia jest nudna? W porównaniu z wnętrzem statku kosmicznego.

 W statku kosmicznym jest ciekawie. Mnóstwo światełek, które mrugają,
piskają, błyskają, mrugają, błyskają, piskają, mrugają, piskają, błyskają,
mrugająpiskająbłyskająpiskająbłyskargh.

--
Using a Mac isn't supposed to just make you feel better. It's supposed to
make you feel better than everyone else.
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29150
Author: Grzegorz Stanek
Date: Sun, 22 Apr 2007 17:16
19 lines
2051 bytes
Dnia niedziela, 22 kwietnia 2007 18:34 Michał Gancarski napisał(a):

> Dnia Sun, 22 Apr 2007 18:29:14 +0200, Jaroslaw Sakowski napisał(a):
> 
> [...]
> 
>> Cywilizacje wychodzą w przestrzeń albo giną. Inaczej się nie da. Mamy
>> siedzieć na Ziemi i się nudzić? Nawet nie wiesz jak bardzo żałuje że
>> się tak wcześnie urodziłem.
> 
> iTam. Przecież gdyby loty na Księżyc były weekendową wycieczką, to
> żałowałbyś, że nie urodziłeś się, gdy nie ma jeszcze możliwości lotu na
> Plutona. Gdyby była i była normalką, to złościłbyś się, że urodziłeś się
> za wcześniej, by polecieć na Alfa Centauri. I tak dalej i tak dalej, przez
> sferę Dysona i następne etapy.

 Jejku, po co ktoś miałby chcieć lecieć na Plutona? "Bo tam jest"? Ciemno,
zimno i tak dalej. A sfera Dysona to nie jest przez przypadek cokolwiek
odczapistyczny pomysł? (^_^)
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29151
Author: Michał Gancarski
Date: Sun, 22 Apr 2007 17:20
29 lines
2342 bytes
Dnia Sun, 22 Apr 2007 19:16:40 +0200, Grzegorz Stanek napisał(a):

[...]

>> iTam. Przecież gdyby loty na Księżyc były weekendową wycieczką, to
>> żałowałbyś, że nie urodziłeś się, gdy nie ma jeszcze możliwości lotu na
>> Plutona. Gdyby była i była normalką, to złościłbyś się, że urodziłeś się
>> za wcześniej, by polecieć na Alfa Centauri. I tak dalej i tak dalej, przez
>> sferę Dysona i następne etapy.
> 
>  Jejku, po co ktoś miałby chcieć lecieć na Plutona?

A do Afryki? Gorąco i jakieś długoszyje, plamkowate idiotyzmy biegają.

> "Bo tam jest"?

Uhuh. To zupełnie wystarcza. Po co wchodzi się na ośmiotysięczniki?

> Ciemno,
> zimno i tak dalej. A sfera Dysona to nie jest przez przypadek cokolwiek
> odczapistyczny pomysł? (^_^)

A nie wiem, nie próbowałem budować.

-- 
Michał Gancarski - http://gancarski.com

"I always listen to 'NSYNC's Tearin' Up My Heart. It reminds me to wear a
bra."
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29164
Author: Jaroslaw Sakowski
Date: Sun, 22 Apr 2007 17:26
8 lines
1487 bytes
"Michal Radomil Wisniewski" <michio@poczta.fm> writes:

> Ziemia jest nudna? W porównaniu z wnętrzem statku kosmicznego.

Dla mnie w porównaniu z możliwością lotu nudna. Poleciałbym po prostu.

-- 
JarekS
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29182
Author: Jaroslaw Sakowski
Date: Sun, 22 Apr 2007 17:29
15 lines
1810 bytes
Jan Rudziński <janekr@astercity.net> writes:

> Ehrm... A tak statystycznie jak to wygląda? Powiedzmy, na 100 znanych

Powody ekpansji są oczywiste: Zagrożenie od impaktów.  Zmiany emisji
Słońca (najpierw zwiększenie a później wybuch).  I tak polecimy jeżeli
będziemi mieli przeżyć jako gatunek, nie da się inaczej.

> Ci cywilizacji ile wyszło w przestrzeń (rozumiem, że masz na myśli
> kosmiczną?), a ile zginęło?

Dinozaury zgineły przykładowo (bo nie wyszły w przestrzeń).

-- 
JarekS
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29155
Author: Jaroslaw Sakowski
Date: Sun, 22 Apr 2007 17:30
8 lines
1496 bytes
Grzegorz Stanek <gstanek@mielonce-smierc-gazeta.pl> writes:

>  Jejku, po co ktoś miałby chcieć lecieć na Plutona? "Bo tam jest"? Ciemno,

Z ciekawości chociażby.

-- 
JarekS
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29165
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Sun, 22 Apr 2007 17:36
12 lines
1699 bytes
Użytkownik "Jaroslaw Sakowski" <js252_spamyprecz_@wp.pl> napisał w 
wiadomości news:877is4jp6o.fsf@zombi.home.net...
> "Michal Radomil Wisniewski" <michio@poczta.fm> writes:
>
>> Ziemia jest nudna? W porównaniu z wnętrzem statku kosmicznego.
>
> Dla mnie w porównaniu z możliwością lotu nudna. Poleciałbym po prostu.

To raczej sprawa dla psychologa/psychiatry.

m. 
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29166
Author: Jaroslaw Sakowski
Date: Sun, 22 Apr 2007 18:09
14 lines
1655 bytes
"Michal Radomil Wisniewski" <michio@poczta.fm> writes:


>> Dla mnie w porównaniu z możliwością lotu nudna. Poleciałbym po prostu.
>
> To raczej sprawa dla psychologa/psychiatry.

To znaczy że wszyscy co chcieli by lecieć z jakiegoś powodu są 
nienormalni czy jak ?

Jaka jest Twoja definicja normalności ?

-- 
JarekS
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29167
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Sun, 22 Apr 2007 18:25
21 lines
2035 bytes
Użytkownik "Jaroslaw Sakowski" <js252_spamyprecz_@wp.pl> napisał w 
wiadomości news:87ps5wi8n5.fsf@zombi.home.net...
> "Michal Radomil Wisniewski" <michio@poczta.fm> writes:
>
>
>>> Dla mnie w porównaniu z możliwością lotu nudna. Poleciałbym po prostu.
>>
>> To raczej sprawa dla psychologa/psychiatry.
>
> To znaczy że wszyscy co chcieli by lecieć z jakiegoś powodu są
> nienormalni czy jak ?
>
> Jaka jest Twoja definicja normalności ?

To znaczy, że jak widzę Skarlet nudzącą się w Tokyo, to się nie dziwię iż 
wychodzi na jaw, że ma jakąś deprę.

Jeśli ktoś się nudzi na Ziemi, to musi ma coś z głową.

m. 
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29152
Author: Grzegorz Stanek
Date: Sun, 22 Apr 2007 18:58
32 lines
2368 bytes
Dnia niedziela, 22 kwietnia 2007 19:20 Michał Gancarski napisał(a):

> Dnia Sun, 22 Apr 2007 19:16:40 +0200, Grzegorz Stanek napisał(a):
> 
> [...]
> 
>>> iTam. Przecież gdyby loty na Księżyc były weekendową wycieczką, to
>>> żałowałbyś, że nie urodziłeś się, gdy nie ma jeszcze możliwości lotu na
>>> Plutona. Gdyby była i była normalką, to złościłbyś się, że urodziłeś się
>>> za wcześniej, by polecieć na Alfa Centauri. I tak dalej i tak dalej,
>>> przez sferę Dysona i następne etapy.
>> 
>>  Jejku, po co ktoś miałby chcieć lecieć na Plutona?
> 
> A do Afryki? Gorąco i jakieś długoszyje, plamkowate idiotyzmy biegają.

 Na Plutonie nic nie biega. O to właśnie biega. Tam tak jakby nic nie ma.
Nawet widoków.

>> "Bo tam jest"?
> 
> Uhuh. To zupełnie wystarcza. Po co wchodzi się na ośmiotysięczniki?

 No więc właśnie ja też nie bardzo wiem (^_^).

>> Ciemno,
>> zimno i tak dalej. A sfera Dysona to nie jest przez przypadek cokolwiek
>> odczapistyczny pomysł? (^_^)
> 
> A nie wiem, nie próbowałem budować.

 Mógłbyś mieć z tym pewne problemy (^_^)
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29153
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sun, 22 Apr 2007 19:41
23 lines
2069 bytes
On 2007-04-22 19:20:11 +0200, Michał Gancarski 
<wysyisback@-spamywasz-przegrywasz-.tlen.pl> said:

>> Jejku, po co ktoś miałby chcieć lecieć na Plutona?
> 
> A do Afryki? Gorąco i jakieś długoszyje, plamkowate idiotyzmy biegają.

Bo tam są różne dobre interesy do zrobienia.

>> "Bo tam jest"?
> 
> Uhuh. To zupełnie wystarcza. Po co wchodzi się na ośmiotysięczniki?

Bo paru świrów ma za dużo czasu i kasy, ale niestety takiego lotu w 
kosmos nie da się zrobić z pieniędzy jednego ekscentrycznego milionera, 
na to trzeba zaangażować forsę podatników - ijajako podatnik niniejszym 
wykonuję wszystkim utopijnym zwolennikom podróży kosmicznych gest 
uniwersalnie rozpoznawany w zamieszkałym Wszechświecie jako "takiego 
wała".

-- 
Newsflash: 15000 rioting atheists have stormed a newspaper after 12 
blank sheets were found on a cartoonist's desk
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29156
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sun, 22 Apr 2007 19:44
13 lines
1559 bytes
On 2007-04-22 19:30:33 +0200, Jaroslaw Sakowski <js252_spamyprecz_@wp.pl> said:

> Grzegorz Stanek <gstanek@mielonce-smierc-gazeta.pl> writes:
> 
>> Jejku, po co ktoś miałby chcieć lecieć na Plutona? "Bo tam jest"? Ciemno,
> 
> Z ciekawości chociażby.

A byłeś już w Tokio?

-- 
Money can't buy happiness? Sure it can! That's just a lie we tell poor 
people to keep them from rioting. 
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29168
Author: Jaroslaw Sakowski
Date: Sun, 22 Apr 2007 19:48
21 lines
2217 bytes
"Michal Radomil Wisniewski" <michio@poczta.fm> writes:

> To znaczy, że jak widzę Skarlet nudzącą się w Tokyo, to się nie dziwię
> iż wychodzi na jaw, że ma jakąś deprę.

Troszkę się zgubiłem. Kto to jest ta Skarlet i o co chodzi z tym
Tokyo.  Przykładowo ja wcale nie chciałbym mieszkać i pracować w
Tokyo, okropność.

> Jeśli ktoś się nudzi na Ziemi, to musi ma coś z głową.

Dalej się nie zgadzam. Ziemia wydaje się komuś nudna w porównaniu z
możliwością realnej podróży kosmicznej (takie jest założenie).  I to
ma świadczyć o czyjejś nienormalności ? O nietypowości, to się zgodzę.
Nienormalność to jest dysfunkcja uniemożliwiająca normalną egzystencję
i relacje z innymi. Gdzie tu masz coś takiego ?

ps
To Sunshine wyszło na VHS/dvd ?
-- 
JarekS
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29169
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sun, 22 Apr 2007 20:03
15 lines
1913 bytes
On 2007-04-22 21:48:30 +0200, Jaroslaw Sakowski <js252_spamyprecz_@wp.pl> said:

>> Jeśli ktoś się nudzi na Ziemi, to musi ma coś z głową.
> 
> Dalej się nie zgadzam. Ziemia wydaje się komuś nudna w porównaniu z
> możliwością realnej podróży kosmicznej (takie jest założenie).  I to
> ma świadczyć o czyjejś nienormalności ?

Jeżeli perspektywa bycia zamkniętym w statku kosmicznym przez ileś tam 
lat wydaje się być _ciekawsza_ od interakcji z mieszkańcami Ziemi, to 
świadczy o zaburzeniach społecznych już na skraju chorobowych.

-- 
You could have an affair with anyone and you choose the pharmacist? You 
are such a Republican. 
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29157
Author: Jaroslaw Sakowski
Date: Sun, 22 Apr 2007 20:06
11 lines
1622 bytes
Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:

> A byłeś już w Tokio?

Nie byłem i rozrywkowo nie zamierzam. Nie cierpie dużych miast, niby
co w tym Tokyo ciekawego jest ?

I jakie warunki dajesz, co mam tam robić ?

-- 
JarekS
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29170
Author: Jaroslaw Sakowski
Date: Sun, 22 Apr 2007 20:09
11 lines
1831 bytes
Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:

> Jeżeli perspektywa bycia zamkniętym w statku kosmicznym przez ileś tam
> lat wydaje się być _ciekawsza_ od interakcji z mieszkańcami Ziemi, to
> świadczy o zaburzeniach społecznych już na skraju chorobowych.

To znaczy że ewentualni kandydaci do lotu są nienormalni, jakoś
przymuszeni czy co ?

-- 
JarekS
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29172
Author: Michał Gancarski
Date: Sun, 22 Apr 2007 20:09
37 lines
2897 bytes
Dnia Sun, 22 Apr 2007 21:48:30 +0200, Jaroslaw Sakowski napisał(a):

> "Michal Radomil Wisniewski" <michio@poczta.fm> writes:
> 
>> To znaczy, że jak widzę Skarlet nudzącą się w Tokyo, to się nie dziwię
>> iż wychodzi na jaw, że ma jakąś deprę.
> 
> Troszkę się zgubiłem. Kto to jest ta Skarlet i o co chodzi z tym
> Tokyo.  Przykładowo ja wcale nie chciałbym mieszkać i pracować w
> Tokyo, okropność.

Ale tu nie chodzi o pracę, tylko o to, że wydaje Ci się, że Ziemia jest
nudna. No bo się za wcześnie urodziłeś.

>> Jeśli ktoś się nudzi na Ziemi, to musi ma coś z głową.
> 
> Dalej się nie zgadzam. Ziemia wydaje się komuś nudna w porównaniu z
> możliwością realnej podróży kosmicznej (takie jest założenie).  I to
> ma świadczyć o czyjejś nienormalności ? O nietypowości, to się zgodzę.
> Nienormalność to jest dysfunkcja uniemożliwiająca normalną egzystencję
> i relacje z innymi. Gdzie tu masz coś takiego ?

Odnoszę wrażenie, że dla Ciebie wojna to takie "Day Of Defeat". Biegasz,
strzelasz z MG-42 albo z Garanda, dobra zabawa gwarantowana, a jak Cię
zabiją, to pojawiasz się znowu po kilku sekundach i biegniesz do
najbliższej flagi.

> ps
> To Sunshine wyszło na VHS/dvd ?

Chyba za wcześnie?

-- 
Michał Gancarski - http://gancarski.com

"We cannot let terrorists hold this nation hostile or hold our allies
hostile."
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29158
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sun, 22 Apr 2007 20:14
13 lines
1598 bytes
On 2007-04-22 22:06:08 +0200, Jaroslaw Sakowski <js252_spamyprecz_@wp.pl> said:

> Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:
> 
>> A byłeś już w Tokio?
> 
> Nie byłem i rozrywkowo nie zamierzam. Nie cierpie dużych miast, niby
> co w tym Tokyo ciekawego jest ?

To se pojedź do jakiegoś małego, zanim pojedziesz na Plutona.

-- 
Who claims Truth, Truth abandons.
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29171
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sun, 22 Apr 2007 20:14
17 lines
1947 bytes
On 2007-04-22 22:09:12 +0200, Jaroslaw Sakowski <js252_spamyprecz_@wp.pl> said:

> Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:
> 
>> Jeżeli perspektywa bycia zamkniętym w statku kosmicznym przez ileś tam
>> lat wydaje się być _ciekawsza_ od interakcji z mieszkańcami Ziemi, to
>> świadczy o zaburzeniach społecznych już na skraju chorobowych.
> 
> To znaczy że ewentualni kandydaci do lotu są nienormalni,

Plus ludzie, którzy gardłują za wydawaniem pieniędzy publicznych na 
takie bzdury.

-- 
RJ the Racoon: That is an SUV. 
The Porcupines: It's so big! How many humans fit in there? 
RJ the Racoon: Usually... one. 
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29173
Author: Jaroslaw Sakowski
Date: Sun, 22 Apr 2007 20:15
17 lines
2153 bytes
Michał Gancarski <wysyisback@-spamywasz-przegrywasz-.tlen.pl> writes:

> Ale tu nie chodzi o pracę, tylko o to, że wydaje Ci się, że Ziemia jest
> nudna. No bo się za wcześnie urodziłeś.

Za wcześnie się urodziłem na podróże kosmiczne.

> Odnoszę wrażenie, że dla Ciebie wojna to takie "Day Of Defeat". Biegasz,
> strzelasz z MG-42 albo z Garanda, dobra zabawa gwarantowana, a jak Cię
> zabiją, to pojawiasz się znowu po kilku sekundach i biegniesz do

Ja się coraz bardziej gubie w tym wątku, strasznie to już zdryfowało.
Co tu dla odmiany robi wojna i do kogo mam strzelać ?
I co ma wojna do chęci brania udziału w podróży kosmicznej ?

-- 
JarekS
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29159
Author: Jaroslaw Sakowski
Date: Sun, 22 Apr 2007 20:17
13 lines
1792 bytes
Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:

>> Nie byłem i rozrywkowo nie zamierzam. Nie cierpie dużych miast, niby
>> co w tym Tokyo ciekawego jest ?
>
> To se pojedź do jakiegoś małego, zanim pojedziesz na Plutona.

Na serio nie rozumiem o co chodzi z tym miastem. To ma być w Japonii 
czy gdzie ? I czego to ma dowodzić.


-- 
JarekS
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29178
Author: Grzegorz Stanek
Date: Sun, 22 Apr 2007 20:27
37 lines
2901 bytes
Dnia niedziela, 22 kwietnia 2007 21:48 Jaroslaw Sakowski napisał(a):

> "Michal Radomil Wisniewski" <michio@poczta.fm> writes:
> 
>> To znaczy, że jak widzę Skarlet nudzącą się w Tokyo, to się nie dziwię
>> iż wychodzi na jaw, że ma jakąś deprę.
> 
> Troszkę się zgubiłem. Kto to jest ta Skarlet i o co chodzi z tym
> Tokyo.  Przykładowo ja wcale nie chciałbym mieszkać i pracować w
> Tokyo, okropność.

 Scarlett Johansson, "Lost in translation" znane u nas jako "Między
słowami". Film taki.

>> Jeśli ktoś się nudzi na Ziemi, to musi ma coś z głową.
> 
> Dalej się nie zgadzam. Ziemia wydaje się komuś nudna w porównaniu z
> możliwością realnej podróży kosmicznej (takie jest założenie).  I to
> ma świadczyć o czyjejś nienormalności ? O nietypowości, to się zgodzę.
> Nienormalność to jest dysfunkcja uniemożliwiająca normalną egzystencję
> i relacje z innymi. Gdzie tu masz coś takiego ?

 Tylko że twoja wizja realnej podróży kosmicznej powstała zapewne na
podstawie literatury i filmów SF, prawda? Kiedyś też mi się wydawało że
loty kosmiczne to musi być coś superanckiego. Potem to sobie jednak
przemyślałem. I doszedłem do wniosku że partyjka X-Winga albo Freespace'a w
zupełności wystarczy mi zamiast.
 
> ps
> To Sunshine wyszło na VHS/dvd ?

There's been a new breakthrough in home video marketing. 
Instant cassettes. They're out in stores before the movie is finished. 

--
Using a Mac isn't supposed to just make you feel better. It's supposed to
make you feel better than everyone else.
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29160
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sun, 22 Apr 2007 20:33
18 lines
1992 bytes
On 2007-04-22 22:17:59 +0200, Jaroslaw Sakowski <js252_spamyprecz_@wp.pl> said:

> Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:
> 
>>> Nie byłem i rozrywkowo nie zamierzam. Nie cierpie dużych miast, niby
>>> co w tym Tokyo ciekawego jest ?
>> 
>> To se pojedź do jakiegoś małego, zanim pojedziesz na Plutona.
> 
> Na serio nie rozumiem o co chodzi z tym miastem. To ma być w Japonii
> czy gdzie ? I czego to ma dowodzić.

Podobno Ci się nudzi i tak bardzo już wszystko na Ziemi dokumentnie 
zwiedziłeś, że z tych nudów to już tylko na Plutona możesz pojechać. 
Stąd te nieśmiałe sugestie innych ciekawych podróży.

-- 
I've tried poor, but happy. Guess what? Wasn't that happy! 
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29174
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sun, 22 Apr 2007 20:34
15 lines
1884 bytes
On 2007-04-22 22:15:48 +0200, Jaroslaw Sakowski <js252_spamyprecz_@wp.pl> said:

> Michał Gancarski <wysyisback@-spamywasz-przegrywasz-.tlen.pl> writes:
> 
>> Ale tu nie chodzi o pracę, tylko o to, że wydaje Ci się, że Ziemia jest
>> nudna. No bo się za wcześnie urodziłeś.
> 
> Za wcześnie się urodziłem na podróże kosmiczne.

Za późno raczej - w końcu jako urodzony ca. 1940 miałbyś jakieś 
niezerowe szanse na udział w locie Apollo. Jedyna okazja w swoim 
rodzaju.

-- 
A revolution without dancing is a revolution not worth having
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29179
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Sun, 22 Apr 2007 20:37
38 lines
2697 bytes
Użytkownik "Jaroslaw Sakowski" <js252_spamyprecz_@wp.pl> napisał w 
wiadomości news:87r6qcfawh.fsf@zombi.home.net...
> "Michal Radomil Wisniewski" <michio@poczta.fm> writes:
>
>> To znaczy, że jak widzę Skarlet nudzącą się w Tokyo, to się nie dziwię
>> iż wychodzi na jaw, że ma jakąś deprę.
>
> Troszkę się zgubiłem. Kto to jest ta Skarlet i o co chodzi z tym
> Tokyo.

http://www.imdb.com/title/tt0335266/

> Przykładowo ja wcale nie chciałbym mieszkać i pracować w
> Tokyo, okropność.

I na pewno dużo wiesz na ten temat.

>> Jeśli ktoś się nudzi na Ziemi, to musi ma coś z głową.
>
> Dalej się nie zgadzam. Ziemia wydaje się komuś nudna w porównaniu z
> możliwością realnej podróży kosmicznej (takie jest założenie).

W przeciwieństwie do wyprawy na dno oceanu na ten przykład.

> I to
> ma świadczyć o czyjejś nienormalności ?

To, albo słowo na "g".

> O nietypowości, to się zgodzę.
> Nienormalność to jest dysfunkcja uniemożliwiająca normalną egzystencję
> i relacje z innymi. Gdzie tu masz coś takiego ?

Jeśli ktoś od Niebieskiej Planety woli siedzieć zamknięty we Franii, to 
znaczy że ma problem z normalną egzystencją i relacją z innymi.

m. 
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29175
Author: Grzegorz Stanek
Date: Sun, 22 Apr 2007 20:42
27 lines
2530 bytes
Dnia niedziela, 22 kwietnia 2007 22:15 Jaroslaw Sakowski napisał(a):

> Michał Gancarski <wysyisback@-spamywasz-przegrywasz-.tlen.pl> writes:
> 
>> Ale tu nie chodzi o pracę, tylko o to, że wydaje Ci się, że Ziemia jest
>> nudna. No bo się za wcześnie urodziłeś.
> 
> Za wcześnie się urodziłem na podróże kosmiczne.

 Właściwie to nie. Przecież latamy w kosmos prawda? Jeśli byłbyś naprawdę
zdeterminowany... 

>> Odnoszę wrażenie, że dla Ciebie wojna to takie "Day Of Defeat". Biegasz,
>> strzelasz z MG-42 albo z Garanda, dobra zabawa gwarantowana, a jak Cię
>> zabiją, to pojawiasz się znowu po kilku sekundach i biegniesz do
> 
> Ja się coraz bardziej gubie w tym wątku, strasznie to już zdryfowało.
> Co tu dla odmiany robi wojna i do kogo mam strzelać ?
> I co ma wojna do chęci brania udziału w podróży kosmicznej ?

 Wydaje ci się że realna podróż kosmiczna to exploring strange new worlds,
to boldly go where no human has gone before, make it so i tak dalej. Not
so.

-- 
Using a Mac isn't supposed to just make you feel better. It's supposed to
make you feel better than everyone else.
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29176
Author: Jaroslaw Sakowski
Date: Sun, 22 Apr 2007 20:58
12 lines
1856 bytes
Grzegorz Stanek <gstanek@mielonce-smierc-gazeta.pl> writes:

>  Wydaje ci się że realna podróż kosmiczna to exploring strange new worlds,
> to boldly go where no human has gone before, make it so i tak dalej. Not
> so.

Ciekawe. A ten dryf wątku w kierunku personalnym jest najlepszy. 

EOT, co się tam będe przepychał.

-- 
JarekS
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29181
Author: Michal Polrola
Date: Sun, 22 Apr 2007 21:40
11 lines
1862 bytes
Dnia Sun, 22 Apr 2007 21:48:30 +0200, Jaroslaw Sakowski napisał(a):

>> Jeśli ktoś się nudzi na Ziemi, to musi ma coś z głową.
> 
> Dalej się nie zgadzam. Ziemia wydaje się komuś nudna w porównaniu z
> możliwością realnej podróży kosmicznej (takie jest założenie).  I to
> ma świadczyć o czyjejś nienormalności ? O nietypowości, to się zgodzę.

Wyobraź sobie że siedzisz zamknięty w swoim mieszkaniu z 3-4 osobami 
przez ca 2 lata tylko po to żeby zobaczyć Wielkie Nic. Uważasz to za
interesujące?
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29154
Author: Michal Polrola
Date: Sun, 22 Apr 2007 21:42
11 lines
1711 bytes
Dnia Sun, 22 Apr 2007 21:41:59 +0200, Wojciech Orlinski napisał(a):

>>> "Bo tam jest"?
>> 
>> Uhuh. To zupełnie wystarcza. Po co wchodzi się na ośmiotysięczniki?
> 
> Bo paru świrów ma za dużo czasu i kasy, ale niestety takiego lotu w 

Podczas wchodzenia na ośmiotysięcznik przynajmniej coś sie dzieje,
adrenalina i takie tam. Podczas lotu gwarantowane są miesiące kosmicznej
nudy. 
Re: Sunshine (bez spoilerow)
#29177
Author: Grzegorz Stanek
Date: Sun, 22 Apr 2007 22:12
35 lines
3213 bytes
Dnia niedziela, 22 kwietnia 2007 22:58 Jaroslaw Sakowski napisał(a):

> Grzegorz Stanek <gstanek@mielonce-smierc-gazeta.pl> writes:
> 
>>  Wydaje ci się że realna podróż kosmiczna to exploring strange new
>>  worlds,
>> to boldly go where no human has gone before, make it so i tak dalej. Not
>> so.
> 
> Ciekawe. A ten dryf wątku w kierunku personalnym jest najlepszy.
> 
> EOT, co się tam będe przepychał.

 Jejku, bez przesadyzmu. Mam wszędzie doklejać smiley'e żeby się ludzie nie
obrażali? Wyjechałeś z tą nudą, więc się teraz nie dziw że ludzie na ciebie
dziwnie patrzą. Znaczy się na wyobrażenie ciebie się dziwnie patrzą (^_^)
 Z mojego punktu widzenia, gdyby można było podróżować w warunkach, dajmy na
to, jak w jakimś Star Treku, z normalnym jedzeniem, rozrywkami i tak dalej,
i w ten sposób odwiedzać cudne nowe światy, to czemu nie, mógłbym się
zastanowić.
 Ale być zamkniętym w małej stalowej puszce, z paroma osobami, które zapewne
w trakcie podróży będą mi coraz bardziej działać na nerwy (a ja im, pewnie
nawet bardziej), otoczony przez wielkie NIC, jeść jakieś dziwne papki,
korzystać z najnowszych osiągnieć kosmofekalologii, i tak dalej, i tak
dalej... naprawdę wydaje ci się to pociągające? Czy według ciebie taki
Bowman wygląda jakby się świetnie bawił? Czy raczej wygląda na znudzonego
profesjonalistę, just doing his job?
 To each his own, ale ja nie potrafię sobie wyobrazić, żeby ktoś podróż
kosmiczną mógł uważać za bardziej atrakcyjną od korzystania z osiągnięć
cywilizacji na naszej małej planetce, chyba że sobie tą podróż idealizuje.
I tyle.

-- 
Using a Mac isn't supposed to just make you feel better. It's supposed to
make you feel better than everyone else.
Page 1 of 3 • 104 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads