Thread View: pl.hum.x-muza
71 messages
71 total messages
Page 1 of 2
Started by Michal Olszewski
Thu, 22 Feb 2007 17:06
Page 1 of 2 • 71 total messages
Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Michal Olszewski
Date: Thu, 22 Feb 2007 17:06
Date: Thu, 22 Feb 2007 17:06
56 lines
3528 bytes
3528 bytes
Zbliża się magiczna data, nadłuższa noc roku, przesilenie filmowe, final
countdown, day zero, you name it.
Posługując się jedynym słusznym czasem - czyli naszą rodzimą strefą
czasową UTC +1/CET, wszystko zacznie się parę minut po drugiej w nocy z
niedzieli na poniedzałek. Transmisja jest na TVP1. Doświadczenie mówi,
że tam zawsze najweselej. Z tła lecą dowcipy oryginalne, na wierzchu
niezamierzone dowcipasy tłumacza. O 2:10 wjeżdżamy do studia TVP, w
którym zasiada m.in. Kamil M. Śmiałkowski. O 2:30 zaczyna się magic red
carpet ride. O 3:00 resetujemy zegary, w sekundę trzeźwiejemy, bo
oficjalnie zaczyna się nowy rok filmowy. Na poniedziałek bierzemy urlop.
Widzę, że kanał IRCa jest juz pilnowany przez Yosara (dzienks). Pomimo
zachwalanej nowej zachodniej technologii skajp, okazuje się, że jak
przyjdzie co do czego, to najlepsza jest sprawdzona radziecka technika
sprzed pół wieku. Czyli IRC + setka na początek. Zaczynamy na pewno od
IRCa i kanału #x-muza.
Doświadczenie podpowiada, że im wcześniej tym lepiej. W TVP1 o 22:10
będzie "Lot..." (jeden z niewielu filmów z Nicholsonem bez okularów
przeciwsłonecznych lub siekiery), bezpośrednio potem "Casablanca".
Całkiem więc możliwe, że oczy IRCowników zwrócą się ku ofercie Polsatu
("Dziewczyny w bikini") lub TVN7 ("Nocne Igraszki"). Ale na serio:
naprawdę im wcześniej tym lepiej - omówimy nasze typy, zrobimy pierwsze
zakłady, może przymierzymy się do tego całego skajpa. Proponuję
wystartować jednocześnie z wojewodą w okolicach 22:00 i na bieżąco
komentować jego głupią fryzurę.
Korzystając z okazji, parę moich opinii o kandydatach:
Babel - bubel. Inarritu krręci w kółko ten sam film, tym rrazem już na
poważnie mnie znudził. Nie kibicuję w żadnej kategorrii.
Departed - fajny, choć nie w typie zwycięzcy. Nie wykluczam takiej
sytuacji, że Scorsese dostałby golasa za reżyserię w zamian za to, że
wydupcyli by go w głównym wyścigu.
Little Miss Sunshine - fajny, bardzo fajny. Mógłby wciągnąć wszystkie
swoje kategorie, jeśli o mnie chodzi.
Pan's Labyrinth - strata czasu. Poza aspektem wizualnym, film jest
cienki jak barszcz.
Lives of Others - fajny, bardzo fajny. Kibicuję.
Little Children - podobał mi się. Chwilami może się dłuży, scenariusz
odrobinę siada gdzieś w środku, ale bardzo dobre kreacje aktorskie
(wszystkich).
Children of Men i Prestige - niech łapią golasy.
The Queen, Water, After the Wedding - seans jeszcze przede mną. Zdążę.
--
You can't really lock the bits down.
You can't prevent the bits from being copied.
It's their essential nature.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Monkbert
Date: Mon, 26 Feb 2007 06:43
Date: Mon, 26 Feb 2007 06:43
31 lines
2551 bytes
2551 bytes
Michał Olszewski: > Zbliża się magiczna data, nadłuższa noc roku, przesilenie filmowe, final > countdown, day zero, you name it. No właśnie, miało być w pytę a było jak zawsze - spisek tłumaczy, elfów i WiFi, które to uniemożliwiło mi po pierwsze homofobiczną ciągłą komunikację po drugie rasistowskie pożegnanie z uczestnikami tego żenującego spektaklu holyłódzko-kolesiowskiego układu rozpasania (jak powinien się czuć stfurca klasy Martina S. po otrzymaniu z łachy Golasa za kiepską subwersję niezłego filmu zrobionego gdzieś w azjatyckim słitszopie , huh?, i do tego jeśli mnie eustachiusz nie zasabotował po przejęciu od funfli Golasa nie gejwnął fenksa Nicholsonowi, bez którego ten film byłby generalnie czymś w rodzaju skondensowanego "I jak Infiltracja"). Ale stop narzekaniom, spotkać się z Wami ponownie na falach IPteru było jak zawsze orgiastycznym przeżyciem i dziękuję Wam bardzo za to kolejne spotkanie i do zobaczenia/usłyszenia/popisania za rok. Jeszcze jeden malutki foch - jak ubóstwiam kontakt z Rufusem w każdej postaci tak chyba lepiej dla Ojczyzny, Narodu i TV Polskiej byłoby, gdyby jednak był w studio; jeśli oczywiście to coś na ekranie to w ogóle było studio a nie jakowyś kampowy piracki wybryk na częstotliwości TVP; i specjalnie dla MRW - nie mam na myśli gejowości tego słodko agresywnego gejka. Dobranoć/dobry dzień -- Monkbert Jack Nicholson, receiving the Best Actor award for One Flew Over the Cuckoo’s nest: I guess this proves that there are just as many nuts in the academy as anywhere else.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: agnieszka
Date: Mon, 26 Feb 2007 12:00
Date: Mon, 26 Feb 2007 12:00
37 lines
3253 bytes
3253 bytes
On Monday, February 26, 2007 7:43 AM Monkbert thus spake: > Jeszcze jeden malutki foch - jak ubóstwiam kontakt z Rufusem w każdej > postaci tak chyba lepiej dla Ojczyzny, Narodu i TV Polskiej byłoby, > gdyby jednak był w studio; jeśli oczywiście to coś na ekranie to w > ogóle było studio a nie jakowyś kampowy piracki wybryk na > częstotliwości TVP; i specjalnie dla MRW - nie mam na myśli gejowości > tego słodko agresywnego gejka. troche pozafilmowo: studio oscarowe w TVP1 to byla moim zdaniem jedna wielka zenada, mam na mysli glownie te balange z rozsypywaniem popcornu i seksistowskimi komentarzami trzech zblazowanych kolesiow. kto to w ogole byl? [tymtyma rozpoznalam, on tam sie chyba z lapanki albo po znajomosci dostal] oraz jak co roku niemal tlumacz, ktory byl przede wszystkim nieprzygotowany merytorycznie, pomijajac ze kladl kazdy dowcip. [pamietam gale tlumaczona przez Rufusa, jego sie dalo sluchac, ale to raz sie zdarzylo chyba tylko]. niech mi ktos powie, czemu oni sie upieraja przy tlumaczeniu, skoro wychodzi masakra? agnieszka frakcja niewyspana i zirytowana -- www.agnieszka-borkowska.net www.theoceanproject.org/actfordolphins For all sad words of tongue and pen, the saddest are these, "It might have been..." -John Greenleaf Whitter ---------------------------------------------------------------------- Wpadka w kosciele - zobacz >> http://link.interia.pl/f19ea -- Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.hum.x-muza
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Yosar
Date: Mon, 26 Feb 2007 22:41
Date: Mon, 26 Feb 2007 22:41
20 lines
1658 bytes
1658 bytes
On Mon, 26 Feb 2007 07:43:03 +0100, Monkbert <monkbertUSUN@poczta.onet.pl> wrote: > No właśnie, miało być w pytę a było jak zawsze - spisek tłumaczy, elfów i >WiFi, które to uniemożliwiło mi po pierwsze homofobiczną ciągłą komunikację >po drugie rasistowskie pożegnanie z uczestnikami tego żenującego spektaklu >holyłódzko-kolesiowskiego układu rozpasania Hej, dokładnie dlatego oglądamy to co roku. >(jak powinien się czuć stfurca >klasy Martina S. po otrzymaniu z łachy Golasa za kiepską subwersję niezłego >filmu zrobionego gdzieś w azjatyckim słitszopie , huh?, i do tego jeśli >mnie eustachiusz nie zasabotował po przejęciu od funfli Golasa nie gejwnął >fenksa Nicholsonowi, bez którego ten film byłby generalnie czymś w rodzaju >skondensowanego "I jak Infiltracja"). Gejwnął. Y.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Monkbert
Date: Tue, 27 Feb 2007 00:27
Date: Tue, 27 Feb 2007 00:27
32 lines
2776 bytes
2776 bytes
Yosar: > Monkbert: >> No właśnie, miało być w pytę a było jak zawsze - spisek tłumaczy, elfów i >>WiFi, które to uniemożliwiło mi po pierwsze homofobiczną ciągłą komunikację >>po drugie rasistowskie pożegnanie z uczestnikami tego żenującego spektaklu >>holyłódzko-kolesiowskiego układu rozpasania > Hej, dokładnie dlatego oglądamy to co roku. Wimy, rozumimy i nawet popieramy, ale - jestem Polakiem, jestem z Krakowa, kto jak nie ja powinien bronić polskiej tradycji narzekania?! Syn Sukcesu i Wiktorii Zbigniew Zero? Wieczniemającyrację Jezus Maria Niepremier? To mój osobisty obywatelski obowiązek. >>(jak powinien się czuć stfurca >>klasy Martina S. po otrzymaniu z łachy Golasa za kiepską subwersję niezłego >>filmu zrobionego gdzieś w azjatyckim słitszopie , huh?, i do tego jeśli >>mnie eustachiusz nie zasabotował po przejęciu od funfli Golasa nie gejwnął >>fenksa Nicholsonowi, bez którego ten film byłby generalnie czymś w rodzaju >>skondensowanego "I jak Infiltracja"). > Gejwnął. No to ekskjuz dla Martina i kop dla eustachiusza. Choć wyraźnie pamiętam producenta Infiltracji, który uwylewnił się względem Nicholsona a nic nie kojarzę ze spicza Scorsese, ale "wódko pozwól żyć" mogło mnie zmylić a i adopcja oryginału przez tłumacza też mogła mieć swoją rolę. Choć i tak podziękowania dla Bawarii oraz Arnolda wystarczyły mi za wszystkie podziękowania wieczoru (rzecz jasna nie wiem co dokładnie mówił Floryan Bauer Von Donnerwetter; tu tradycyjne podziękowania dla krwi i potu komanda tłumaczowego walczącego na szańcach frontu zagłuszania). -- Monkbert All of the patients insist that they saw this large, green creature.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Dominik Herman | 24MM.ORG
Date: Tue, 27 Feb 2007 00:46
Date: Tue, 27 Feb 2007 00:46
14 lines
1539 bytes
1539 bytes
On Tue, 27 Feb 2007 01:27:49 +0100, Monkbert <monkbertUSUN@poczta.onet.pl> wrote: > Choć i tak podziękowania dla Bawarii oraz Arnolda wystarczyły mi za >wszystkie podziękowania wieczoru (rzecz jasna nie wiem co dokładnie mówił >Floryan Bauer Von Donnerwetter; tu tradycyjne podziękowania dla krwi i potu >komanda tłumaczowego walczącego na szańcach frontu zagłuszania). Do tego był jakiś wątek o Bronisławie i dzień po Bronisława nie ma. Spisek, panie, układ! -- Dominik Herman 24MM.ORG * PHOTOGRAPHY http://24mm.org/
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Monkbert
Date: Tue, 27 Feb 2007 01:01
Date: Tue, 27 Feb 2007 01:01
41 lines
3244 bytes
3244 bytes
agnieszka: [...] > troche pozafilmowo: studio oscarowe w TVP1 to byla moim zdaniem jedna wielka > zenada, mam na mysli glownie te balange z rozsypywaniem popcornu i > seksistowskimi komentarzami trzech zblazowanych kolesiow. kto to w ogole > byl? [tymtyma rozpoznalam, on tam sie chyba z lapanki albo po znajomosci > dostal] Psieprasiam, ale zblazowani byli dwaj, gej był naturalny, modelka profesjonalnie wyalienowana, jeleń martwy, Kłopotowskiemu brakowało kogoś do kontrowania jego kłopotów, Kamil był za grzeczny a Szydłowska w ciąży (je-eezu, to naprawdę nie ma nikogo innego do siedzenia w nocy w studiu w towarzystwie Tymianka Kopaczka? na to nie ma jakiegoś paragrafu albo chociaż jakiegoś Zbigniewa?). > oraz jak co roku niemal tlumacz, ktory byl przede wszystkim nieprzygotowany > merytorycznie, pomijajac ze kladl kazdy dowcip. [pamietam gale tlumaczona > przez Rufusa, jego sie dalo sluchac, ale to raz sie zdarzylo chyba tylko]. > niech mi ktos powie, czemu oni sie upieraja przy tlumaczeniu, skoro wychodzi > masakra? Oczywiście opowieści o tłumaczeniu Rufusa to ja chyba nawet prawnukom będę zapodawał i oczywiście rozumiem trudności związane z tego typu tłumaczeniami i oczywiście masakra masakrą i oczywiście daje to tłumaczenie momentami jedne z lepszych dowcipów całej imprezy (choć w tym roku gość trochę za często się gubił zamiast kreatywnie wypełniać dziury w burtach). Ale rozumiem też logikę bądź co bądź POLSKIEJ telewizji - jeśli mają do wyboru puścić program, z którego coś zrozumie (choć IMHO "coś zrozumie" leży chyba w zakresie od "prawie nic" do "kompletnie czegoś innego") 90% potencjalnych odbiorców lub też program, który w wersji oryginalnej - czyli, bądźmy szczerzy NIEPOLSKIEJ - prawie w całości zrozumie 5-10% potencjalnych odbiorców to chyba wybór jest logiczny; jak sądzę przynajmniej do momentu kiedy weźmie się pod uwagę kto tak naprawdę ogląda taki program emitowany w takim czasie. W każdym razie odzyskaliśmy dzisiaj TVP, więc być może za rok zobaczymy jak lepiej wszystko będzie funkcjonowało :). -- Monkbert Simultanious translation, bringing you news and views across the language barrier.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Wojciech Orlinski
Date: Tue, 27 Feb 2007 09:10
Date: Tue, 27 Feb 2007 09:10
21 lines
1752 bytes
1752 bytes
On 2007-02-27 01:27:49 +0100, Monkbert <monkbertUSUN@poczta.onet.pl> said: > jestem z Krakowa, Łojejku, zatem mogę skreślić wszystkich Gutków i Szumlasów z listy podejrzanych o bycie Monkbertem? >>> (jak powinien się czuć stfurca >>> klasy Martina S. po otrzymaniu z łachy Golasa za kiepską subwersję niezłego >>> filmu zrobionego gdzieś w azjatyckim słitszopie , huh?, i do tego jeśli >>> mnie eustachiusz nie zasabotował po przejęciu od funfli Golasa nie gejwnął >>> fenksa Nicholsonowi, bez którego ten film byłby generalnie czymś w rodzaju >>> skondensowanego "I jak Infiltracja"). >> Gejwnął. > No to ekskjuz dla Martina i kop dla eustachiusza. Czy to był najbardziej żenujący "Oscar za całokształt" w dziejach Oscarów, czy przychodzą Wam do głowy jakieś jeszcze bardziej obciachowe? -- Who claims Truth, Truth abandons.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Michal Olszewski
Date: Wed, 28 Feb 2007 20:12
Date: Wed, 28 Feb 2007 20:12
75 lines
5246 bytes
5246 bytes
Monkbert napisał(a): > agnieszka: > [...] > >>troche pozafilmowo: studio oscarowe w TVP1 to byla moim zdaniem jedna wielka >>zenada, mam na mysli glownie te balange z rozsypywaniem popcornu i >>seksistowskimi komentarzami trzech zblazowanych kolesiow. kto to w ogole >>byl? [tymtyma rozpoznalam, on tam sie chyba z lapanki albo po znajomosci >>dostal] > > Psieprasiam, ale zblazowani byli dwaj, gej był naturalny, modelka > profesjonalnie wyalienowana, jeleń martwy, Kłopotowskiemu brakowało kogoś > do kontrowania jego kłopotów, Kamil był za grzeczny a Szydłowska w ciąży > (je-eezu, to naprawdę nie ma nikogo innego do siedzenia w nocy w studiu w > towarzystwie Tymianka Kopaczka? na to nie ma jakiegoś paragrafu albo > chociaż jakiegoś Zbigniewa?). W tym roku studio oskarowe TVP1 było przede wszystkim dziwne. Trudno je ocenić: dobre czy złe. Ponieważ było zwyczajnie niepoważne (nawet nie w negatywnym tego słowa znaczeniu). Po prostu odeszli od starej koncepcji pt.: sadzamy przed kamerą paru krytyków/filmoznawców i moderujemy wypowiedzi za pomocą Mołek/Kamela. W tym roku wsadzili do jednego studia mniej lub bardziej rozgarniętych ludzi, wcześniej dając im do wypalenia coś nielegalnego i spijając wódką niemal do nieprzytomności. W sumie cel został osiągnięty - jak się domyślam - mieliśmy "luzacki" wypełniacz czasu między transmisjami z USA. Był tylko jeden moment, kiedy tegoroczne studio zbliżyło się koncepcyjnie do studia z poprzednich lat: gdy w pokoju został sam na sam Kamil z Kłopotowskim. I zaczęli rozmawiać o filmach, a nie o d..pie Maryni. Natomiast co do tego, co działo się w Kodak Theatre to nie mam pytań (w negatywnym tego wyrażenia znaczeniu). Po raz pierwszy miałem odczucie, że Ci ludzie zamknięci tam na widowni, męczą się. Że nie są świadkami jakiegoś fajnego wciągającego przemyślanego widowiska, tylko jakiegoś wschodnioeuropejskiego happeningu napisanego na kolanie (jak Fryderyki, Gala Najpiękniejsi, czy inny szajs). Rozumiem, że oskary to taka impreza mocno lukrowana, a pod tym lukrem, to tak w sumie nawet średnio ciekawie jest. Problem polega na tym, że w tym roku była polukrowana za mało, lukier nie przykrył wszystkiego centymetrową warstwą. Słabe było show samo w sobie. Słabe były filmowe przerywniki, słaba była prowadząca, słabe były dowcipy. Prawie tak słabe jak "Babel". Co do wygranych, to oczywiście jestem rozczarowany jedynie dwoma statuetkami dla "LMS". Jestem zaskoczony tak dużą liczbą golasów dla przeciętnego "Pan's Labyrinth". Jestem zaskoczony główną nagrodą dla "D" (reżyserią już nie), chociaż im dłużej o tym myślę, tym oczywistsze to się wydaje. I w sumie, to już prawie nie jestem zaskoczony. "LMS" był jednak zbyt niskobudżetowy jak na best picture, a "Babel" wygrać nie mógł. Natomiast to, czym jestem zdruzgotany, co budzi moje (i Dominika BTW) pełne obrzydzenie, czego nie rozumiem, czego nie wybaczę, za co rozszarpię pierwszego członka akademii, jakiego spotkam w realu - to brak oskara za zdjęcia dla "Children Of Men". Nie chcę przeklinać, ale to jest k..wa skandal. Log powstał - sory za tak późną reakcję, ale było się ogólnie zarobionym. Można go ściągnąć z mojej starodawnej zabytkowej stroniczki http://zdjecia.50megs.com (bezpośredni link nie zadziała). Jak chcecie, to przerzućcie go gdzieś indziej. Są tam też inne logi z poprzednich lat od 2003 włącznie. BTW Robert, po przemyśleniu, nie wydaje mi się, żebyśmy ircowali wcześniej jak w 2003. Co do przebiegu samego IRCa to jak zwykle było bardzo sympatycznie. Gdzieś w międzyczasie uciekł Michio, więc trochę nam brakowało tej jego konwentowej dziecięcej erotyki. Ale do rzeczy: Panowie, to była przyjemność ircować z Wami (w tym roku jakoś tak bez kobiet, jeśli się nie mylę). Padło na IRCu też parę fajnych filmików w formie linków na youtube - polecam przejrzenie choćby pod tym kątem. -- You can't really lock the bits down. You can't prevent the bits from being copied. It's their essential nature.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Rufus T. Firefly
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:04
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:04
79 lines
5825 bytes
5825 bytes
Użytkownik "Michal Olszewski" <adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> napisał w wiadomości news:es4nn0$1kqi$1@news.mm.pl... >> Psieprasiam, ale zblazowani byli dwaj, gej był naturalny, modelka >> profesjonalnie wyalienowana, jeleń martwy, Kłopotowskiemu brakowało kogoś >> do kontrowania jego kłopotów, Kamil był za grzeczny a Szydłowska w ciąży >> (je-eezu, to naprawdę nie ma nikogo innego do siedzenia w nocy w studiu w >> towarzystwie Tymianka Kopaczka? na to nie ma jakiegoś paragrafu albo >> chociaż jakiegoś Zbigniewa?). > > W tym roku studio oskarowe TVP1 było przede wszystkim dziwne. Trudno je > ocenić: dobre czy złe. Ponieważ było zwyczajnie niepoważne (nawet nie w > negatywnym tego słowa znaczeniu). Po prostu odeszli od starej koncepcji > pt.: sadzamy przed kamerą paru krytyków/filmoznawców i moderujemy > wypowiedzi za pomocą Mołek/Kamela. W tym roku wsadzili do jednego studia > mniej lub bardziej rozgarniętych ludzi, wcześniej dając im do wypalenia > coś nielegalnego i spijając wódką niemal do nieprzytomności. W sumie cel > został osiągnięty - jak się domyślam - mieliśmy "luzacki" wypełniacz > czasu między transmisjami z USA. Był tylko jeden moment, kiedy > tegoroczne studio zbliżyło się koncepcyjnie do studia z poprzednich lat: > gdy w pokoju został sam na sam Kamil z Kłopotowskim. I zaczęli rozmawiać > o filmach, a nie o d..pie Maryni. Nawiasem mówiąc, scenarzystą tego studia, o ile wiem, był Jacek Szczerba. Nie wiem, jak będę teraz podchodzić do tego tekstów, w których napisze, co jego zdaniem nie wyszło w cudzym scenariuszu, bo ktoś źle go przemyślał. > Rozumiem, że oskary to taka impreza mocno lukrowana, a pod tym lukrem, > to tak w sumie nawet średnio ciekawie jest. Problem polega na tym, że w > tym roku była polukrowana za mało, lukier nie przykrył wszystkiego > centymetrową warstwą. Słabe było show samo w sobie. Słabe były filmowe > przerywniki, słaba była prowadząca, słabe były dowcipy. Prawie tak słabe > jak "Babel". To było o tyle dziwne, że ja nie mam właściwie pretensji do żadnych nominacji. Mam do nagród, ale nominacje wydawały mi się w tym roku absolutnie zrozumiałe i pozbawione kontrowersji. Co samo w sobie jest przecież w przypadku Oscarów wyjątkowe. Ale skoro nominacje były uczciwe, to z imprezy jakoś uszło powietrze. Nie czułem w tym roku tego napięcia z cyklu "wygra film dobry, czy kompletnie debilny nominowany z pozamerytorycznych powodów, za co będę jeszcze bardziej nienawidzieć tej imprezy". > Natomiast to, czym jestem zdruzgotany, co budzi moje (i Dominika BTW) > pełne obrzydzenie, czego nie rozumiem, czego nie wybaczę, za co > rozszarpię pierwszego członka akademii, jakiego spotkam w realu - to > brak oskara za zdjęcia dla "Children Of Men". Nie chcę przeklinać, ale > to jest k..wa skandal. Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że chodzi może o kwestię ostentacji, a nie osiągnięcia technicznego (BTW - na Camerimage też nagrodzono Navarro). W ChoM te zdjęcia są moim zdaniem rewelacyjne, ale przekraczają granicę za którą technik przyciąga uwagę do swojej roboty, zamiast służyć przede wszystkim opowieści filmowej. Weź to najwazniejsze ujęcie w filmie, czyli kamerę idącą przez 10 minut za Owenem przed i w trakcie ataku na budynek. W pewnym momencie bluzga tam na obiektyw krew i pozostaje na nim przez cały czas. Może to przypadek, ale może akurat Lubezki/Cuaron zrobili to ostentacyjnie własnie po to, żebyś zwrócił uwagę, że to taka niewiarygodnie długa i wirtuozerska jazda kamery, że aż powinny wszystkim na widowni spaść majty. Tak to odebrałem i w rezultacie czekałem jak długa będzie to jazda, zamiast śledzić dramaturgię sceny. Jeśli kiedykolwiek będę miał okazję (czy Lubezki był kiedyś na Camerimage?!), chciałbym faceta zapytać, czy ta krew nie została przez nich wrzucona właśnie rozmyślnie. > Co do przebiegu samego IRCa to jak zwykle było bardzo sympatycznie. > Gdzieś w międzyczasie uciekł Michio, więc trochę nam brakowało tej jego > konwentowej dziecięcej erotyki. Ale do rzeczy: Panowie, to była > przyjemność ircować z Wami (w tym roku jakoś tak bez kobiet, jeśli się > nie mylę). Padło na IRCu też parę fajnych filmików w formie linków na > youtube - polecam przejrzenie choćby pod tym kątem. No, jakby nie patrzeć IRC jest żywszy niż x-muza :) -- Michal Chacinski A young girl's erotic journey from Milan to Minsk. The Village Voice calls it a masterpiece.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Dominik Herman | 24MM.ORG
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:07
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:07
42 lines
3585 bytes
3585 bytes
On Wed, 28 Feb 2007 22:04:45 +0100, "Rufus T. Firefly" <chacina@SPAMOFFrufus.neostrada.pl> wrote: >Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że chodzi może o >kwestię ostentacji, a nie osiągnięcia technicznego (BTW - na Camerimage też >nagrodzono Navarro). W ChoM te zdjęcia są moim zdaniem rewelacyjne, ale >przekraczają granicę za którą technik przyciąga uwagę do swojej roboty, >zamiast służyć przede wszystkim opowieści filmowej. Zacytuję siebie samego: Nowatorski w dziele jest sposób narracji. Zwykle jest tak, że praca kamery zostaje ściśle związana z działaniami bohatera. Zbliżenie twarzy wykonywane jest podczas dialogów, detale przybliżane zostają w chwili wykonywania czynności, a plany szerokie są sposobem na ogólne ujęcie akcji, jako wstęp i zakończenie do sceny. Z poszczególnych, raczej krótkich ujęć, zgodnie ze scenariuszem pełniącym rolę swoistego programu układany jest gotowy film. Narracja w ?Ludzkich dzieciach? jest zupełnie innego rodzaju. Kamera nie skupia się na bohaterach, lecz na ogólnym planie, na którym rozgrywa się akcja. Wydaje się, że to zdarzenia w otoczeniu powodują reakcje postaci ? a nie na odwrót. Clive Owen, będący tutaj przecież główną osobą dramatu, zostaje sprowadzony do poziomu małego pionka w grze, w której karty zostały już dawno rozdane. Mimo wszystko, w toku wydarzeń, udaje mu się dorosnąć do roli, którą przyszło mu pełnić. Koncepcję reżysera i twórcy zdjęć najlepiej widać w dynamicznych sekwencjach filmu: ucieczki z zimnego Londynu, później z wiejskiej farmy i najwyraźniej w finałowej scenie wojny miejskiej w obozie dla uchodźców. Absolutnie nic nie zostaje oddane władzy bohatera. Jedyne co może, to jak najszybciej reagować na świszczące kule, wykonywać uniki, chować się za ścianami. Przypomina to trochę styl gry ?Half-Life 2? i jest to chwalebne porównanie. Dominują doskonale zaplanowane długie ujęcia, kamera zwykle nie podąża bezpośrednio za bohaterami, pozwala im zupełnie wyjść poza kadr, by po paru sekundach wrócić do postaci, zatrzymuje się na chwilę kreśląc szerszy plan, rozgląda się na boki, pokazuje detal ? przy tym nigdy nie pozostaje w bezruchu. Często wygląda to jak kręcona z ręki korespondencja wojenna, podkreślająca chaos i absolutną przypadkowość rozgrywających się i rejestrowanych wydarzeń. -- Dominik Herman 24MM.ORG * PHOTOGRAPHY http://24mm.org/
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Rufus T. Firefly
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:11
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:11
16 lines
1769 bytes
1769 bytes
Użytkownik "Wojciech Orlinski" <igel@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:es0si9$o1s$1@igel.gazeta.pl... > Czy to był najbardziej żenujący "Oscar za całokształt" w dziejach > Oscarów, czy przychodzą Wam do głowy jakieś jeszcze bardziej obciachowe? Daj spokój. Hitch, który daje znać odbierając, że ma świadomośc obciachu? Albo Chaplin, który odbierając udaje, że nie ma tej świadomości? Altman, który nagle w przemówieniu mówi zupełnie co innego, niż zwykle na temat Hollywood? -- Michal Chacinski A young girl's erotic journey from Milan to Minsk. The Village Voice calls it a masterpiece.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Rufus T. Firefly
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:13
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:13
16 lines
1699 bytes
1699 bytes
Uýytkownik "agnieszka" <oceanblue@interia.pl> napisaů w wiadomoúci news:004901c7599d$a9a6d8d0$3c00140a@okamgnienie... > niech mi ktos powie, czemu oni sie upieraja przy tlumaczeniu, skoro > wychodzi masakra? Producentka polskiego wydania mówiůa mi kiedyú, ýe to wymóg prawny. Rozumiem, ýe dla polskiej strony, skoro Niemiaszki mogŕ puszczaă oryginaů. Podobnie prawnym wymogiem jest studio z gadajŕcymi gůowami - w sensie, ýe nie wolno daă swoich reklam. -- Michal Chacinski A young girl˙s erotic journey from Milan to Minsk. The Village Voice calls it a masterpiece.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Rufus T. Firefly
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:24
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:24
13 lines
1636 bytes
1636 bytes
Użytkownik "Dominik Herman | 24MM.ORG" <strideer@gmail-NOSPAM.com> napisał w wiadomości news:3nrbu259j4m3k7r7rj0tfdtg0rkrb2vfqu@4ax.com... > Zacytuję siebie samego: Kończę własnie butelkę dobrego wina i może stąd moje zniecierpliwienie przy lektorze rozbudowanych akapitów. W skrócie zatem - zgadzasz się, nie zgadzasz, czy piszesz o czymś zupełnie innym? :) -- Michal Chacinski When they come tell them no.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Dominik Herman | 24MM.ORG
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:28
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:28
13 lines
1637 bytes
1637 bytes
On Wed, 28 Feb 2007 22:24:23 +0100, "Rufus T. Firefly" <chacina@SPAMOFFrufus.neostrada.pl> wrote: >Kończę własnie butelkę dobrego wina i może stąd moje zniecierpliwienie przy >lektorze rozbudowanych akapitów. W skrócie zatem - zgadzasz się, nie >zgadzasz, czy piszesz o czymś zupełnie innym? :) Wersja skondensowana: zdjęcia są rewelacyjne i służą opowieści na ekranie bez przekraczania granicy o której piszesz. -- Dominik Herman 24MM.ORG * PHOTOGRAPHY http://24mm.org/
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Spike
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:48
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:48
18 lines
1793 bytes
1793 bytes
Rufus T. Firefly wrote: >> niech mi ktos powie, czemu oni sie upieraja przy tlumaczeniu, skoro >> wychodzi masakra? > > Producentka polskiego wydania mówiůa mi kiedyú, ýe to wymóg prawny. > Rozumiem, ýe dla polskiej strony, skoro Niemiaszki mogŕ puszczaă > oryginaů. Podobnie prawnym wymogiem jest studio z gadajŕcymi gůowami > - w sensie, ýe nie wolno daă swoich reklam. Straszną masakrę z pliterkami zrobiłeś, bo masz niezadeklarowane kodowanie. Bądź tak dobry i ustaw co trzeba (hint: http://evil.pl/pip/OE.html). -- - What are letters? - Kinda like mediaglyphics except they're all black, and they're tiny, they don't move, they're old and boring and really hard to read. But you can use'em to make short words for long words.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Michal Jankowski
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:49
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:49
5 lines
1134 bytes
1134 bytes
"Rufus T. Firefly" <chacina@SPAMOFFrufus.neostrada.pl> writes: Ale ałtluka to mógłbyś sobie skonfigurować. MJ
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Rufus T. Firefly
Date: Wed, 28 Feb 2007 22:02
Date: Wed, 28 Feb 2007 22:02
24 lines
2205 bytes
2205 bytes
Użytkownik "Spike" <spikeUSUN_TO@sf-f.pl> napisał w wiadomości news:es4tjb$2j8$1@nemesis.news.tpi.pl... >> Producentka polskiego wydania mówiůa mi kiedyú, ýe to wymóg prawny. >> Rozumiem, ýe dla polskiej strony, skoro Niemiaszki mogŕ puszczaă >> oryginaů. Podobnie prawnym wymogiem jest studio z gadajŕcymi gůowami >> - w sensie, ýe nie wolno daă swoich reklam. > > Straszną masakrę z pliterkami zrobiłeś, bo masz niezadeklarowane > kodowanie. > Bądź tak dobry i ustaw co trzeba (hint: http://evil.pl/pip/OE.html). Ta, zauważyłem już po przesłaniu. Teraz chyba lepiej: ółźćńśąę. Żeby nie było pustego przebiegu: jak się ktoś naprawdę potwornie będzie nudzić, to w czwartek wieczorem między 21.00 a 22.00 na TVP Kultura jest taki magazyn filmowy "Następny sean filmowy" i w najbliższym podsumowujemy w małym gronie Oscary, a poza tym można będzie chyba zobaczyć kominek w domu Sławomira Idziaka. -- Michal Chacinski A young girl's erotic journey from Milan to Minsk. The Village Voice calls it a masterpiece.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Rufus T. Firefly
Date: Wed, 28 Feb 2007 22:03
Date: Wed, 28 Feb 2007 22:03
18 lines
1999 bytes
1999 bytes
Użytkownik "Dominik Herman | 24MM.ORG" <strideer@gmail-NOSPAM.com> napisał w wiadomości news:5tsbu258mkmk7k1ijcua78effjm5k99b39@4ax.com... >>Kończę własnie butelkę dobrego wina i może stąd moje zniecierpliwienie >>przy >>lektorze rozbudowanych akapitów. W skrócie zatem - zgadzasz się, nie >>zgadzasz, czy piszesz o czymś zupełnie innym? :) > > Wersja skondensowana: zdjęcia są rewelacyjne i służą opowieści na ekranie > bez przekraczania granicy o której piszesz. No to zgadzamy się przynajmniej co do tego, że zdjęcia są rewelacyjne. -- Michal Chacinski A young girl's erotic journey from Milan to Minsk. The Village Voice calls it a masterpiece.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Spike
Date: Wed, 28 Feb 2007 22:05
Date: Wed, 28 Feb 2007 22:05
19 lines
1988 bytes
1988 bytes
Rufus T. Firefly wrote: >>> Producentka polskiego wydania mówiůa mi kiedyú, ýe to wymóg prawny. >>> Rozumiem, ýe dla polskiej strony, skoro Niemiaszki mogŕ puszczaă >>> oryginaů. Podobnie prawnym wymogiem jest studio z gadajŕcymi gůowami >>> - w sensie, ýe nie wolno daă swoich reklam. >> Straszną masakrę z pliterkami zrobiłeś, bo masz niezadeklarowane kodowanie >> Bądź tak dobry i ustaw co trzeba (hint: http://evil.pl/pip/OE.html). > > Ta, zauważyłem już po przesłaniu. Teraz chyba lepiej: ółźćńśąę. Wcale nie lepiej, bo nadal nie masz deklaracji kodowania w nagłówkach. Zajrzałeś w ogóle do linka, którego podałem? -- - What are letters? - Kinda like mediaglyphics except they're all black, and they're tiny, they don't move, they're old and boring and really hard to read. But you can use'em to make short words for long words.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Dominik Herman | 24MM.ORG
Date: Wed, 28 Feb 2007 22:06
Date: Wed, 28 Feb 2007 22:06
11 lines
1565 bytes
1565 bytes
On Wed, 28 Feb 2007 23:03:25 +0100, "Rufus T. Firefly" <chacina@SPAMOFFrufus.neostrada.pl> wrote: >No to zgadzamy się przynajmniej co do tego, że zdjęcia są rewelacyjne. W tej kwestii raczej trudno o brak zgody. Decyzja Akademii jest dla mnie niepojęta, ale było, stało się. -- Dominik Herman 24MM.ORG * PHOTOGRAPHY http://24mm.org/
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Rufus T. Firefly
Date: Wed, 28 Feb 2007 22:10
Date: Wed, 28 Feb 2007 22:10
16 lines
1873 bytes
1873 bytes
Użytkownik "Michal Jankowski" <michalj@fuw.edu.pl> napisał w wiadomości news:2n8xeihs0r.fsf@ccfs1.fuw.edu.pl... > Ale ałtluka to mógłbyś sobie skonfigurować. Zwykle nie miałem z tym kłopotów, ale teraz mój syn (20 miesięcy) dorósł już do tego, że sam szuka pieska od Find w Windowsach i czasami zanim go znajdzie, zmieni konfigurację wszystkiego co się da, wyśle gdzieś na chybił trafił trzy naboje i umówi się na kawę z Elizą Michalik. Zrobił się strasznie wielozadaniowy po seansach filmów z Mifune. -- Michal Chacinski A young girl's erotic journey from Milan to Minsk. The Village Voice calls it a masterpiece.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Rufus T. Firefly
Date: Wed, 28 Feb 2007 22:14
Date: Wed, 28 Feb 2007 22:14
14 lines
1656 bytes
1656 bytes
Użytkownik "Spike" <spikeUSUN_TO@sf-f.pl> napisał w wiadomości news:es4ucs$j18$1@atlantis.news.tpi.pl... >> Ta, zauważyłem już po przesłaniu. Teraz chyba lepiej: ółźćńśąę. > > Wcale nie lepiej, bo nadal nie masz deklaracji kodowania w nagłówkach. > Zajrzałeś w ogóle do linka, którego podałem? Nie, ale już znalazłem pieska. Jak tata jutro wstanie, to może zajrzy. -- Michal Chacinski Relatives matter when your legs don't work.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Michal Olszewski
Date: Thu, 01 Mar 2007 06:47
Date: Thu, 01 Mar 2007 06:47
33 lines
2947 bytes
2947 bytes
Rufus T. Firefly napisał(a): > Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że chodzi może o > kwestię ostentacji, a nie osiągnięcia technicznego (BTW - na Camerimage też > nagrodzono Navarro). W ChoM te zdjęcia są moim zdaniem rewelacyjne, ale > przekraczają granicę za którą technik przyciąga uwagę do swojej roboty, > zamiast służyć przede wszystkim opowieści filmowej. Weź to najwazniejsze > ujęcie w filmie, czyli kamerę idącą przez 10 minut za Owenem przed i w > trakcie ataku na budynek. W pewnym momencie bluzga tam na obiektyw krew i > pozostaje na nim przez cały czas. Może to przypadek, ale może akurat > Lubezki/Cuaron zrobili to ostentacyjnie własnie po to, żebyś zwrócił uwagę, > że to taka niewiarygodnie długa i wirtuozerska jazda kamery, że aż powinny > wszystkim na widowni spaść majty. Tak to odebrałem i w rezultacie czekałem > jak długa będzie to jazda, zamiast śledzić dramaturgię sceny. Jeśli > kiedykolwiek będę miał okazję (czy Lubezki był kiedyś na Camerimage?!), > chciałbym faceta zapytać, czy ta krew nie została przez nich wrzucona > właśnie rozmyślnie. Może bez zagłębiania się w szczegóły zdjęć z tego filmu, zaatakuję z innej strony. IMHO historia pokaże, który z tych filmów miał lepsze zdjęcia. Coraz więcej obrazów będzie nakręconych w sposób znany z "CoM" - takie jest moje zdanie. Jest to nowa koncepcja na prezentację sekwencji akcji, w dużej mierze przełomowa, choć powstała oczywiście jako przedłużenie pewnych technicznych trików ze starszych filmów (choćby Szeregowca). Natomiast "Labirynt Elfa", nie oszukujmy się, to film o którym można zapomnieć już teraz. -- You can't really lock the bits down. You can't prevent the bits from being copied. It's their essential nature.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Michal Jankowski
Date: Thu, 01 Mar 2007 08:13
Date: Thu, 01 Mar 2007 08:13
11 lines
1496 bytes
1496 bytes
"Rufus T. Firefly" <chacina@SPAMOFFrufus.neostrada.pl> writes: >> Ale ałtluka to mógłbyś sobie skonfigurować. > > Zwykle nie miałem z tym kłopotów, ale teraz mój syn (20 miesięcy) dorósł już > do tego, że sam szuka pieska od Find w Windowsach i czasami zanim go > znajdzie, zmieni konfigurację wszystkiego co się da, wyśle gdzieś na chybił Nie zwalaj na synka, tylko popraw... MJ
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Michal Jankowski
Date: Thu, 01 Mar 2007 08:15
Date: Thu, 01 Mar 2007 08:15
10 lines
1393 bytes
1393 bytes
"Rufus T. Firefly" <chacina@SPAMOFFrufus.neostrada.pl> writes: >> Bądź tak dobry i ustaw co trzeba (hint: http://evil.pl/pip/OE.html). > > Ta, zauważyłem już po przesłaniu. Teraz chyba lepiej: ółźćńśąę. Nie. Deklaracji kodowania nadal brak. Zastosuj się do powyższej instrukcji (no dobrze, mam dzień dobroci: postaw ptaszka przy MIME). MJ
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Dominik Herman | 24MM.ORG
Date: Thu, 01 Mar 2007 10:02
Date: Thu, 01 Mar 2007 10:02
12 lines
1367 bytes
1367 bytes
On Thu, 01 Mar 2007 07:47:11 +0100, Michal Olszewski <adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> wrote: > >Natomiast "Labirynt Elfa", nie oszukujmy się, to film o którym można >zapomnieć już teraz. Jaki film? -- Dominik Herman 24MM.ORG * PHOTOGRAPHY http://24mm.org/
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Wojciech Orlinski
Date: Thu, 01 Mar 2007 10:24
Date: Thu, 01 Mar 2007 10:24
18 lines
1677 bytes
1677 bytes
On 2007-03-01 09:13:13 +0100, Michal Jankowski <michalj@fuw.edu.pl> said: > "Rufus T. Firefly" <chacina@SPAMOFFrufus.neostrada.pl> writes: > >>> Ale ałtluka to mógłbyś sobie skonfigurować. >> >> Zwykle nie miałem z tym kłopotów, ale teraz mój syn (20 miesięcy) >> dorósł już do tego, że sam szuka pieska od Find w Windowsach i czasami >> zanim go znajdzie, zmieni konfigurację wszystkiego co się da, wyśle >> gdzieś na chybił > > Nie zwalaj na synka, tylko popraw... Jakie to smutne, że jedyny sposób na rozruszanie x-muzy to wysłanie posta z nieprawidłowymi pliterkami... -- A revolution without dancing is a revolution not worth having
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Rufus T. Firefly
Date: Thu, 01 Mar 2007 11:21
Date: Thu, 01 Mar 2007 11:21
30 lines
2870 bytes
2870 bytes
Użytkownik "Wojciech Orlinski" <igel@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:es69kf$oo1$1@igel.gazeta.pl... > Jakie to smutne, że jedyny sposób na rozruszanie x-muzy to wysłanie posta > z nieprawidłowymi pliterkami... Jakie kino, taka x-muza. Jakoś mam wrażenie, że kiedy więcej było filmów ekscytujących, to chciało się o nich jak najwięcej. A teraz? Trzeci albo czwarty rok mija, jak w polskich kinach z premier ruszyło mnie w roku nie więcej niż garstka filmów. BTW - byłem przez moment w Berlinie i widziałem kilka poruszających filmów - co do jednego wszystkie poza konkursem głównym. IMO genialny jest nowy Guy Maddin "Brand Upon The Brain!" Awangarda, w której wszystko jest zrozumiałe, niezależnie od awangardowych środków wyrazu. Bardzo dobry jest nowy Yoji Yamada "Love and Honour" - zakończenie jego trylogii samurajskiej. Znowu, tak jak w obu poprzednich filmach, ma się świadomość, że to powrót do kina w stylu Kobayashiego, ale nakręconego z pełną świadomością, że jesteśmy w 21 wieku. Ku mojemu zaskoczeniu dobry jest też film syna Roya Liechtensteina "Teeth" - horror o cnotliwej nastolatce, która odkrywa, że ma zębatą waginę. Vagina dentata brzmi jak pomysł na trzy grepsowe campowe sceny, a facet zrobił z tego spójny, dobrze zagrany dramat, w którym humor wychodzi z bebechów widza, a nie z ekranu. Ten ostatni film jako jedyny trafi zdaje się do Polski. -- Michal Chacinski A young girl's erotic journey from Milan to Minsk. The Village Voice calls it a masterpiece.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Rufus T. Firefly
Date: Thu, 01 Mar 2007 11:28
Date: Thu, 01 Mar 2007 11:28
37 lines
3182 bytes
3182 bytes
Użytkownik "Michal Olszewski" <adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> napisał w wiadomości news:es5stk$lah$1@news.mm.pl... > Może bez zagłębiania się w szczegóły zdjęć z tego filmu, zaatakuję z > innej strony. IMHO historia pokaże, który z tych filmów miał lepsze > zdjęcia. Coraz więcej obrazów będzie nakręconych w sposób znany z "CoM" > - takie jest moje zdanie. Jest to nowa koncepcja na prezentację > sekwencji akcji, w dużej mierze przełomowa, choć powstała oczywiście > jako przedłużenie pewnych technicznych trików ze starszych filmów > (choćby Szeregowca). Na dzisiaj nie wierzę w to z jednego zasadniczego powodu: pieniądze. Takie ujęcie kosztuje krocie. Łatwiej nakręcić to konwencjonalnie. W tym właśnie siedzi dla mnie sedno rozczarowania CHoM - to bardzo dobry film, który jest jednak tylko sumą, albo nawet mniej niż sumą swoich składowych. Ostatnio chyba nie częściej niż raz na dekadę zdarza się, że ktoś z głową dostaje bardzo dużo dziesiątek milionów dolców i świetnego, niemieszającego się producenta na wyszukany film SF. Kiedy wie co z nimi zrobić i starczy mu talentu, powstaje 2001, albo Blade Runner. Kiedy nie starczy - wychodzi po prostu bardzo dobre, ale nie wielkie kino. Może trochę pechowo, że spośród trzech amigos film trafił akurat na najbardziej normalnego, który zadowolił się filmem o pościgu, bez wygrania w nim znacznie głośniej różnych wątków filozoficznych. Przy całej niechęci róznych ludzi do Babla, ciekaw jestem co z takich CHoM zrobiłby Inarritu. > Natomiast "Labirynt Elfa", nie oszukujmy się, to film o którym można > zapomnieć już teraz. Ta, też mnie zadziwia zachwyt nad tym filmem. IMO w niższej strefie osiągnięć del Toro. Obie historyjki oddzielnie są wręcz banalne. -- Michal Chacinski A young girl's erotic journey from Milan to Minsk. The Village Voice calls it a masterpiece.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Wojciech Orlinski
Date: Thu, 01 Mar 2007 11:33
Date: Thu, 01 Mar 2007 11:33
16 lines
1678 bytes
1678 bytes
On 2007-03-01 12:21:37 +0100, "Rufus T. Firefly" <chacina@SPAMOFFrufus.neostrada.pl> said: > Użytkownik "Wojciech Orlinski" <igel@gazeta.pl> napisał w wiadomości > news:es69kf$oo1$1@igel.gazeta.pl... > >> Jakie to smutne, że jedyny sposób na rozruszanie x-muzy to wysłanie >> posta z nieprawidłowymi pliterkami... > > Jakie kino, taka x-muza. Jakoś mam wrażenie, że kiedy więcej było > filmów ekscytujących, to chciało się o nich jak najwięcej. No mnie bardzo ruszyły w ostatnim miesiącu "Życie na podsłuchu" i "Królowa". -- Who claims Truth, Truth abandons.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Rufus T. Firefly
Date: Thu, 01 Mar 2007 12:01
Date: Thu, 01 Mar 2007 12:01
31 lines
2877 bytes
2877 bytes
Użytkownik "Wojciech Orlinski" <igel@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:es6dmk$d5k$1@igel.gazeta.pl...
> No mnie bardzo ruszyły w ostatnim miesiącu "Życie na podsłuchu" i
> "Królowa".
Z filmów SF to jednak bardziej mi się podobały Ludzkie dzieci, niż Życie na
podsłuchu.
Natomiast Królowa rządzi po prostu. Kiedyś wytwórnia Troma zrobiła taki
trailer do nieistniejącego filmu, parodiujący Wściekłego byka (m.in. głównym
dialogiem było tylko "<beeeeeeeep> you", włącznie ze sceną w zwolnionym
tempie, w której bohater mówi bardzo przeciągłe "<beeeeeeeeeeeeep> you").
Padały tam doskonale trailerowe zdania do pretensjonalnego filmu ("An
important picture. In black and white.") No i wsród nich było "A motion
picture so deep you will discover feelings you never knew you had". No więc
ja właśnie na Królowej odkryłem w sobie takie nieznane mi wcześniej
uczucia - monarchistyczne tęsknoty. Chciałbym żyć w monarchii choćby po to,
żeby mieć do kogoś aż tak niewiarygodnie ambiwalentne uczucia, ja te
kapitalnie pokazane przez Frearsa.
Powtórzę się też z IRCa: sekwencja z napisem tytułu jest w Królowej
genialna. Cały film w jednym ujęciu. Kamera obserwuje dziwaczną postać od
dołu do góry, po czym nagle ta postać patrzy prosto na widza, personalizując
proces obserwacji i zmuszając do kontaktu. Rewela.
--
Michal Chacinski
A young girl's erotic journey from Milan to Minsk.
The Village Voice calls it a masterpiece.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Thu, 01 Mar 2007 15:28
Date: Thu, 01 Mar 2007 15:28
11 lines
1727 bytes
1727 bytes
Użytkownik "Rufus T. Firefly" <chacina@SPAMOFFrufus.neostrada.pl> napisał w wiadomości news:es6fcg$qsd$1@atlantis.news.tpi.pl... > Chciałbym żyć w monarchii choćby po to, żeby mieć do kogoś aż tak > niewiarygodnie ambiwalentne uczucia, ja te kapitalnie pokazane przez > Frearsa. Ale przecież wiesz, że nasza monarchia by była tak obsysająca, jak TVP w porównaniu do BBC. m.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Jarek Hirny
Date: Thu, 01 Mar 2007 16:22
Date: Thu, 01 Mar 2007 16:22
20 lines
2106 bytes
2106 bytes
A screaming came across the sky, when Rufus T. Firefly wrote: > Powtórzę się też z IRCa: sekwencja z napisem tytułu jest w Królowej > genialna. Cały film w jednym ujęciu. Kamera obserwuje dziwaczną postać od > dołu do góry, po czym nagle ta postać patrzy prosto na widza, personalizując > proces obserwacji i zmuszając do kontaktu. Rewela. Ja się niestety podczas Królowej nie mogłem przestać śmiać widząc księcia Filipa, bo gra on też dość ważną postać w bieżącej serii 24. Poza tym Tony'ego Blaira odebrałem beznadziejnie -- sztywny i sztuczny, zupełnie odwrotnie niż realowy Tony. No i brakowało mi w tym wszystkim jakiegoś napięcia; ten film stał okrakiem między dokumentem i fabułą i nie mógł się zdecydować czym chce tak naprawdę być. Proszę mi tylko nie mówić, że nie da się zrobić trzymającego w garści filmu, jeśli wszyscy znają zakończenie -- United 93. Jarek -- http://agnus.jogger.pl
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Wojciech Orlinski
Date: Thu, 01 Mar 2007 16:43
Date: Thu, 01 Mar 2007 16:43
18 lines
1941 bytes
1941 bytes
On 2007-03-01 17:22:00 +0100, Jarek Hirny <agnus@hell.pl> said: > Ja się niestety podczas Królowej nie mogłem przestać śmiać widząc księcia > Filipa, bo gra on też dość ważną postać w bieżącej serii 24. Poza tym > Tony'ego Blaira odebrałem beznadziejnie -- sztywny i sztuczny, zupełnie > odwrotnie niż realowy Tony. Pewnie znasz go bliżej ode mnie. ZTCW on jest sztywny i sztuczny. > No i brakowało mi w tym wszystkim jakiegoś napięcia; ten film stał okrakiem > między dokumentem i fabułą i nie mógł się zdecydować czym chce tak naprawdę > być. Proszę mi tylko nie mówić, że nie da się zrobić trzymającego w garści > filmu, jeśli wszyscy znają zakończenie -- United 93. Mnie trzymał. -- Who claims Truth, Truth abandons.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Jarek Hirny
Date: Thu, 01 Mar 2007 16:46
Date: Thu, 01 Mar 2007 16:46
25 lines
2180 bytes
2180 bytes
A screaming came across the sky, when Wojciech Orlinski wrote: >> Ja się niestety podczas Królowej nie mogłem przestać śmiać widząc księcia >> Filipa, bo gra on też dość ważną postać w bieżącej serii 24. Poza tym >> Tony'ego Blaira odebrałem beznadziejnie -- sztywny i sztuczny, zupełnie >> odwrotnie niż realowy Tony. > > Pewnie znasz go bliżej ode mnie. ZTCW on jest sztywny i sztuczny. Tyle co z mediów. Może w rilu jest sztywny i sztuczny, ale przy transmitowanych konferencjach i spotkaniach odbieram go bardzo naturalnie. Blair filmowy walił plastikiem. >> No i brakowało mi w tym wszystkim jakiegoś napięcia; ten film stał okrakiem >> między dokumentem i fabułą i nie mógł się zdecydować czym chce tak naprawdę >> być. Proszę mi tylko nie mówić, że nie da się zrobić trzymającego w garści >> filmu, jeśli wszyscy znają zakończenie -- United 93. > > Mnie trzymał. Mnie zupełnie. Jarek -- http://agnus.jogger.pl
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Janusz A. Urbanowicz
Date: Thu, 01 Mar 2007 20:18
Date: Thu, 01 Mar 2007 20:18
32 lines
2612 bytes
2612 bytes
"Rufus T. Firefly" <chacina@SPAMOFFrufus.neostrada.pl> writes: > Użytkownik "Wojciech Orlinski" <igel@gazeta.pl> napisał w wiadomości > news:es6dmk$d5k$1@igel.gazeta.pl... > >> No mnie bardzo ruszyły w ostatnim miesiącu "Życie na podsłuchu" i >> "Królowa". > > Z filmów SF to jednak bardziej mi się podobały Ludzkie dzieci, niż > Życie na podsłuchu. No czekaj, dlaczego zaraz SF? Znaczy to też jest owszem jakiś mój zarzut że historyjka jest wymyślona, ale to nie jest zarzut dla filmu tylko dla kontekstu kulturowego w którym się taplamy, bo my wiemy, że to mogło spotkać jeśli nie nas (ja nie łapię się pod lustrację o rok, a ty?) to naszych znajomych czy rodziców. Ale wyjmij ten film z kontekstu i popatrz na niego jak - ja wiem, niech będzie - na Syrianę, która bezpośrednio nas nie dotyczy. To jest film uniwersalny, i to że oddaje jak to było to jest jego największy power. Ja czasami próbuję różnym zachodnim tłumaczyć jak to było za komuny (z tego co pamiętam) i nie umiem. A ten film to mówi. Bo trochę mi to wygląda jakbyś się czepiał Kontroll o to, że w Budapeszcie nie ma kanarów z narkolepsją, jeśli dobrze rozumiem o co ci chodzi. =alx -- JID: alex@hell.pl PGP: 0x46399138 od zwracania uwagi na detale są lekarze, adwokaci, programiści i zegarmistrze -- Czerski
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Wojciech Orlinski
Date: Thu, 01 Mar 2007 21:06
Date: Thu, 01 Mar 2007 21:06
13 lines
1676 bytes
1676 bytes
On 2007-03-01 17:46:15 +0100, Jarek Hirny <agnus@hell.pl> said: >> Pewnie znasz go bliżej ode mnie. ZTCW on jest sztywny i sztuczny. > > Tyle co z mediów. Może w rilu jest sztywny i sztuczny, ale przy > transmitowanych konferencjach i spotkaniach odbieram go bardzo naturalnie. > Blair filmowy walił plastikiem. Z wyjątkiej tej jednej sceny, w której przemawia do kamery :-). Widzisz sprzeczność? -- Who claims Truth, Truth abandons.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Wojciech Orlinski
Date: Thu, 01 Mar 2007 21:10
Date: Thu, 01 Mar 2007 21:10
31 lines
2809 bytes
2809 bytes
On 2007-03-01 21:18:55 +0100, alex@bofh.org.pl (Janusz A. Urbanowicz) said: > No czekaj, dlaczego zaraz SF? Znaczy to też jest owszem jakiś mój > zarzut że historyjka jest wymyślona, ale to nie jest zarzut dla filmu > tylko dla kontekstu kulturowego w którym się taplamy, bo my wiemy, że > to mogło spotkać jeśli nie nas (ja nie łapię się pod lustrację o rok, > a ty?) to naszych znajomych czy rodziców. No właśnie mnie by nie mogło. Wyobrażałem sobie oglądając ten film, co bym zrobił wobec szantażu zabraniającego mi pracy w moim zawodzie - ja go w sumie tak bardzo nie lubię, że chyba z ulgą zacząłbym szukać innego. Zwłaszcza jakby jeszcze mnie "za karę" chcieli deportować jak Biermana, a jakiś sympatyczny kraj by mnie przygarnął na jakąś swoją uczelnię jako wykładowcę bolandologii. > Ale wyjmij ten film z > kontekstu i popatrz na niego jak - ja wiem, niech będzie - na Syrianę, > która bezpośrednio nas nie dotyczy. To jest film uniwersalny, i to że > oddaje jak to było to jest jego największy power. Ja czasami próbuję > różnym zachodnim tłumaczyć jak to było za komuny (z tego co pamiętam) > i nie umiem. A ten film to mówi. On nie mówi o tym, jak było za komuny. Ja jeszcze raz przypominam, że to jest opowieść zachodniego artysty do zachodniej publiczności, który mechanicznie przyłożył do NRD stereotypy popkulturowe wypracowane dla opisywania filmowego nazizmu (sekta ekscentrycznych fanatykow w dziwnych lateksowych mundurach etc.). -- You could have an affair with anyone and you choose the pharmacist? You are such a Republican.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Janusz A. Urbanowicz
Date: Fri, 02 Mar 2007 00:05
Date: Fri, 02 Mar 2007 00:05
50 lines
3664 bytes
3664 bytes
Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes: > On 2007-03-01 21:18:55 +0100, alex@bofh.org.pl (Janusz A. Urbanowicz) said: > >> No czekaj, dlaczego zaraz SF? Znaczy to też jest owszem jakiś mój >> zarzut że historyjka jest wymyślona, ale to nie jest zarzut dla filmu >> tylko dla kontekstu kulturowego w którym się taplamy, bo my wiemy, że >> to mogło spotkać jeśli nie nas (ja nie łapię się pod lustrację o rok, >> a ty?) to naszych znajomych czy rodziców. > > No właśnie mnie by nie mogło. Wyobrażałem sobie oglądając ten film, co > bym zrobił wobec szantażu zabraniającego mi pracy w moim zawodzie - ja > go w sumie tak bardzo nie lubię, że chyba z ulgą zacząłbym szukać > innego. Zwłaszcza jakby jeszcze mnie "za karę" chcieli deportować jak > Biermana, a jakiś sympatyczny kraj by mnie przygarnął na jakąś swoją > uczelnię jako wykładowcę bolandologii. Albo i nie. Znaczy, ja ci nie wierzę, że nie lubisz przeprowadzać wywiadów z Lucasem czy Verhoevenem. Wolałbyś malować kominy i pisać do szuflady o przemyconych komiksach? >> Ale wyjmij ten film z >> kontekstu i popatrz na niego jak - ja wiem, niech będzie - na Syrianę, >> która bezpośrednio nas nie dotyczy. To jest film uniwersalny, i to że >> oddaje jak to było to jest jego największy power. Ja czasami próbuję >> różnym zachodnim tłumaczyć jak to było za komuny (z tego co pamiętam) >> i nie umiem. A ten film to mówi. > > On nie mówi o tym, jak było za komuny. Ja jeszcze raz przypominam, że > to jest opowieść zachodniego artysty do zachodniej publiczności, który > mechanicznie przyłożył do NRD stereotypy popkulturowe wypracowane dla > opisywania filmowego nazizmu (sekta ekscentrycznych fanatykow w > dziwnych lateksowych mundurach etc.). W jakich lateksowych mundurach? No właśnie to jest mój punkt że opowiada językiem który współczesny pop-widz może zrozumieć. Dla porównania, u nas jedynym twórcą który był w stanie pokazać jak to było za peerelu był Bareja, ale on nie mówi prawie nic o warstwie moralnej tylko o kolejkach, ci którzy próbowali o moralności PRL, są teraz nie do oglądania (Zanudzi). A. -- JID: alex@hell.pl PGP: 0x46399138 od zwracania uwagi na detale są lekarze, adwokaci, programiści i zegarmistrze -- Czerski
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Wojciech Orlinski
Date: Fri, 02 Mar 2007 07:54
Date: Fri, 02 Mar 2007 07:54
47 lines
3529 bytes
3529 bytes
On 2007-03-02 01:05:48 +0100, alex@bofh.org.pl (Janusz A. Urbanowicz) said:
>> No właśnie mnie by nie mogło. Wyobrażałem sobie oglądając ten film, co
>> bym zrobił wobec szantażu zabraniającego mi pracy w moim zawodzie - ja
>> go w sumie tak bardzo nie lubię, że chyba z ulgą zacząłbym szukać
>> innego. Zwłaszcza jakby jeszcze mnie "za karę" chcieli deportować jak
>> Biermana, a jakiś sympatyczny kraj by mnie przygarnął na jakąś swoją
>> uczelnię jako wykładowcę bolandologii.
>
> Albo i nie. Znaczy, ja ci nie wierzę, że nie lubisz przeprowadzać
> wywiadów z Lucasem czy Verhoevenem. Wolałbyś malować kominy i pisać do
> szuflady o przemyconych komiksach?
Co ja bym sobie pisał dla przyjemności to moja sprawa, ale chętnie
zamieniłbym to na coś bardziej dochodowego.
>> On nie mówi o tym, jak było za komuny. Ja jeszcze raz przypominam, że
>> to jest opowieść zachodniego artysty do zachodniej publiczności, który
>> mechanicznie przyłożył do NRD stereotypy popkulturowe wypracowane dla
>> opisywania filmowego nazizmu (sekta ekscentrycznych fanatykow w
>> dziwnych lateksowych mundurach etc.).
>
> W jakich lateksowych mundurach?
Hiperbolizuję, po prostu dziwacznych.
> No właśnie to jest mój punkt że opowiada językiem który współczesny
> pop-widz może zrozumieć.
Ale to już fantastyka, nie obraz NRD czy Stasi.
> Dla porównania, u nas jedynym twórcą który był w stanie pokazać jak to
> było za peerelu był Bareja, ale on nie mówi prawie nic o warstwie
> moralnej tylko o kolejkach, ci którzy próbowali o moralności PRL, są
> teraz nie do oglądania (Zanudzi).
Oczywiście, ale Bareja był właśnie bardziej realistyczny bo właśnie
kolejki były istotą PRL, nie to całe pierdu-pierdu moralnego niepokoju
("Życie na podsłuchu" jest przecież zdecydowanie bliższe Zanussiemu niż
Barei). Jest tu ciekawa analogia z fantastyką socjologiczną - Parowski
do kolejek wysyłał żonę, a Barbara Lem (czynny zawodowo lekarz i matka
małego Tomasza) wysyłała do nich Lema. Stąd uderzająca różnica między
alegorią PRL w "Twarzą ku ziemi" a alegorią PRL w "Profesorze Dońdzie"
("wyszłam do szamana", "przerwa na odbior amuletów").
--
Who claims Truth, Truth abandons.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Janusz A. Urbanowicz
Date: Sat, 03 Mar 2007 01:07
Date: Sat, 03 Mar 2007 01:07
57 lines
3864 bytes
3864 bytes
Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:
> On 2007-03-02 01:05:48 +0100, alex@bofh.org.pl (Janusz A. Urbanowicz) said:
>
>>> No właśnie mnie by nie mogło. Wyobrażałem sobie oglądając ten film, co
>>> bym zrobił wobec szantażu zabraniającego mi pracy w moim zawodzie - ja
>>> go w sumie tak bardzo nie lubię, że chyba z ulgą zacząłbym szukać
>>> innego. Zwłaszcza jakby jeszcze mnie "za karę" chcieli deportować jak
>>> Biermana, a jakiś sympatyczny kraj by mnie przygarnął na jakąś swoją
>>> uczelnię jako wykładowcę bolandologii.
>>
>> Albo i nie. Znaczy, ja ci nie wierzę, że nie lubisz przeprowadzać
>> wywiadów z Lucasem czy Verhoevenem. Wolałbyś malować kominy i pisać do
>> szuflady o przemyconych komiksach?
>
> Co ja bym sobie pisał dla przyjemności to moja sprawa, ale chętnie
> zamieniłbym to na coś bardziej dochodowego.
Uważasz że Havel jako palacz dobrze zarabiał?
>> No właśnie to jest mój punkt że opowiada językiem który współczesny
>> pop-widz może zrozumieć.
>
> Ale to już fantastyka, nie obraz NRD czy Stasi.
Bo forma zmienia treść? The medium is the message?
Napisz jak musiałby wyglądać film o prawdziwym totalitaryzmie, żebyś
go nie uznał za fantastykę.
>> Dla porównania, u nas jedynym twórcą który był w stanie pokazać jak to
>> było za peerelu był Bareja, ale on nie mówi prawie nic o warstwie
>> moralnej tylko o kolejkach, ci którzy próbowali o moralności PRL, są
>> teraz nie do oglądania (Zanudzi).
>
> Oczywiście, ale Bareja był właśnie bardziej realistyczny bo właśnie
> kolejki były istotą PRL, nie to całe pierdu-pierdu moralnego niepokoju
> ("Życie na podsłuchu" jest przecież zdecydowanie bliższe Zanussiemu
> niż Barei). Jest tu ciekawa analogia z fantastyką socjologiczną -
> Parowski do kolejek wysyłał żonę, a Barbara Lem (czynny zawodowo
> lekarz i matka małego Tomasza) wysyłała do nich Lema. Stąd uderzająca
> różnica między alegorią PRL w "Twarzą ku ziemi" a alegorią PRL w
> "Profesorze Dońdzie" ("wyszłam do szamana", "przerwa na odbior
> amuletów").
,,Życie na podsłuchu'' to akurat jest najbliższe do ,,Ze śmiertelnego
zimna''.
PRL był też taki jak piszesz, ale ja się dziwie że facet którego
TW Ketman opieprzał w windzie za lewicowość sprowadza PRL do kolejek.
Alex
--
JID: alex@hell.pl
PGP: 0x46399138
od zwracania uwagi na detale są lekarze, adwokaci, programiści i zegarmistrze
-- Czerski
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sat, 03 Mar 2007 14:47
Date: Sat, 03 Mar 2007 14:47
34 lines
2674 bytes
2674 bytes
On 2007-03-03 02:07:01 +0100, alex@bofh.org.pl (Janusz A. Urbanowicz) said: >> Co ja bym sobie pisał dla przyjemności to moja sprawa, ale chętnie >> zamieniłbym to na coś bardziej dochodowego. > > Uważasz że Havel jako palacz dobrze zarabiał? Nie wiem jak Havel, ale w książce Lipskiego o KOR jest fascynujący fragment o tym, że wyrzucani z pracy intelektualiści zarabiali potem więcej malując mieszkania czy przepisując podania na maszynie. Zresztą znasz dowcip o profesorze, któremu hydraulik wystawił rachunek na 200 PLN za stuknięcie młotkiem. W Usenecie już na pewno opisywałem też anegdotę o tym, jak rozmawiałem z Parowskim o tym jak go prześladowano w stanie wojennym. >>> No właśnie to jest mój punkt że opowiada językiem który współczesny >>> pop-widz może zrozumieć. >> >> Ale to już fantastyka, nie obraz NRD czy Stasi. > > Bo forma zmienia treść? The medium is the message? > Napisz jak musiałby wyglądać film o prawdziwym totalitaryzmie, żebyś > go nie uznał za fantastykę. Musiałby wyglądać tak, żeby się historyk tego okresu nie miał do czego przyczepić. > PRL był też taki jak piszesz, ale ja się dziwie że facet którego > TW Ketman opieprzał w windzie za lewicowość sprowadza PRL do kolejek. Dlaczego? To właśnie marksizm. -- I've tried poor, but happy. Guess what? Wasn't that happy!
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Joanna Czaplinska
Date: Sun, 04 Mar 2007 21:21
Date: Sun, 04 Mar 2007 21:21
18 lines
2361 bytes
2361 bytes
Użytkownik Wojciech Orlinski napisał: > On 2007-03-03 02:07:01 +0100, alex@bofh.org.pl (Janusz A. Urbanowicz) said: > >>> Co ja bym sobie pisał dla przyjemności to moja sprawa, ale chętnie >>> zamieniłbym to na coś bardziej dochodowego. >> >> Uważasz że Havel jako palacz dobrze zarabiał? > > Nie wiem jak Havel, ale w książce Lipskiego o KOR jest fascynujący > fragment o tym, że wyrzucani z pracy intelektualiści zarabiali potem > więcej malując mieszkania czy przepisując podania na maszynie. W kwestii formalnej - Havel nie pracował jako palacz, a i pozostali wylewani z pracy intelektualiści czescy nie mieli się tak dobrze - byli zatrudniani jako pracownicy niewykwalifikowani o najniższych stawkach, a sektor prywatny w Czechosłowacji nie istniał w ogóle. Joanna
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Janusz A. Urbanowicz
Date: Sun, 04 Mar 2007 23:52
Date: Sun, 04 Mar 2007 23:52
40 lines
2916 bytes
2916 bytes
Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes: > On 2007-03-03 02:07:01 +0100, alex@bofh.org.pl (Janusz A. Urbanowicz) said: > >>> Co ja bym sobie pisał dla przyjemności to moja sprawa, ale chętnie >>> zamieniłbym to na coś bardziej dochodowego. >> >> Uważasz że Havel jako palacz dobrze zarabiał? > > Nie wiem jak Havel, ale w książce Lipskiego o KOR jest fascynujący > fragment o tym, że wyrzucani z pracy intelektualiści zarabiali potem > więcej malując mieszkania czy przepisując podania na maszynie. Zresztą > znasz dowcip o profesorze, któremu hydraulik wystawił rachunek na 200 > PLN za stuknięcie młotkiem. Trzy wersje. > W Usenecie już na pewno opisywałem też > anegdotę o tym, jak rozmawiałem z Parowskim o tym jak go prześladowano > w stanie wojennym. To dla zachowania proporcji popatrz jak wygląda mieszkanie i czym jeździ w Misiu nomenklatura, i jak żyje (kawa i wuzetka są obowiązkowe) a jak żyje przeciętny urban professional teraz. I jeszcze przypomnij sobie dookoła jakiej oszałamiającej sumy (600 funtów?) kręci się cała akcja Misia, i co za to można [było] kupić na Zachodzie. >> PRL był też taki jak piszesz, ale ja się dziwie że facet którego >> TW Ketman opieprzał w windzie za lewicowość sprowadza PRL do kolejek. > > Dlaczego? To właśnie marksizm. Naprawdę? -- JID: alex@hell.pl PGP: 0x46399138 od zwracania uwagi na detale są lekarze, adwokaci, programiści i zegarmistrze -- Czerski
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Wojciech Orlinski
Date: Mon, 05 Mar 2007 08:07
Date: Mon, 05 Mar 2007 08:07
34 lines
2476 bytes
2476 bytes
On 2007-03-05 00:52:49 +0100, alex@bofh.org.pl (Janusz A. Urbanowicz) said: >> Nie wiem jak Havel, ale w książce Lipskiego o KOR jest fascynujący >> fragment o tym, że wyrzucani z pracy intelektualiści zarabiali potem >> więcej malując mieszkania czy przepisując podania na maszynie. Zresztą >> znasz dowcip o profesorze, któremu hydraulik wystawił rachunek na 200 >> PLN za stuknięcie młotkiem. > > Trzy wersje. No to wiesz już, co czekało w PRL represjonowanego profesora. >> W Usenecie już na pewno opisywałem też >> anegdotę o tym, jak rozmawiałem z Parowskim o tym jak go prześladowano >> w stanie wojennym. > > To dla zachowania proporcji popatrz jak wygląda mieszkanie i czym > jeździ w Misiu > nomenklatura, i jak żyje (kawa i wuzetka są obowiązkowe) a jak żyje > przeciętny urban professional teraz. Gubię Twój punkt będący. >>> PRL był też taki jak piszesz, ale ja się dziwie że facet którego >>> TW Ketman opieprzał w windzie za lewicowość sprowadza PRL do kolejek. >> >> Dlaczego? To właśnie marksizm. > > Naprawdę? Naprawdę. -- Who claims Truth, Truth abandons.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Michal Jankowski
Date: Mon, 05 Mar 2007 08:57
Date: Mon, 05 Mar 2007 08:57
28 lines
2547 bytes
2547 bytes
alex@bofh.org.pl (Janusz A. Urbanowicz) writes: >> W Usenecie już na pewno opisywałem też anegdotę o tym, jak >> rozmawiałem z Parowskim o tym jak go prześladowano w stanie >> wojennym. > > To dla zachowania proporcji popatrz jak wygląda mieszkanie i czym > jeździ w Misiu nomenklatura, i jak żyje (kawa i wuzetka są > obowiązkowe) a jak żyje przeciętny urban professional teraz. A co to ma do rzeczy? Oczywiście, ze "luksusy PRL-u" były żałośnie siermiężne (specjalnie pojechałem w 1990 r. na urlop do Arłamowa, żeby zobaczyć, o mój Boże...), ale to się nijak nie ma do tego, czy "represjowanemu intelektualiście" się materialnie pogarszało, czy polepszało. > I jeszcze przypomnij sobie dookoła jakiej oszałamiającej sumy (600 > funtów?) kręci się cała akcja Misia, i co za to można [było] kupić na > Zachodzie. Te pliki papierów, co je Tym dostaje w londyńskim banku, to na pewno było znacznie więcej. Ale oczywiście dolar w PRL był grubo przewartościowany, tylko znowu nie wiem, co ma z tego wynikać dla naszej dyskusji. MJ
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Wojciech Orlinski
Date: Mon, 05 Mar 2007 09:03
Date: Mon, 05 Mar 2007 09:03
32 lines
2747 bytes
2747 bytes
On 2007-03-05 09:57:35 +0100, Michal Jankowski <michalj@fuw.edu.pl> said:
>> To dla zachowania proporcji popatrz jak wygląda mieszkanie i czym
>> jeździ w Misiu nomenklatura, i jak żyje (kawa i wuzetka są
>> obowiązkowe) a jak żyje przeciętny urban professional teraz.
>
> A co to ma do rzeczy? Oczywiście, ze "luksusy PRL-u" były żałośnie
> siermiężne (specjalnie pojechałem w 1990 r. na urlop do Arłamowa, żeby
> zobaczyć, o mój Boże...), ale to się nijak nie ma do tego, czy
> "represjowanemu intelektualiście" się materialnie pogarszało, czy
> polepszało.
Co więcej, marchewki rozdawane przez system ("talon na skodę",
"przydział na wczasy w domu dziennikarza w Kazimierzu Dolnym") bardzo
szybko stały się gównianie mało atrakcyjne w porównaniu z
wynagrodzeniem jakie się miało poza systemem - czyli po prostu
odpowiednią paczuszką zielonych.
>> I jeszcze przypomnij sobie dookoła jakiej oszałamiającej sumy (600
>> funtów?) kręci się cała akcja Misia, i co za to można [było] kupić na
>> Zachodzie.
>
> Te pliki papierów, co je Tym dostaje w londyńskim banku, to na pewno
> było znacznie więcej.
>
> Ale oczywiście dolar w PRL był grubo przewartościowany, tylko znowu
> nie wiem, co ma z tego wynikać dla naszej dyskusji.
Też całkowicie zgubiłem jego tezę.
--
Who claims Truth, Truth abandons.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Michal Jankowski
Date: Mon, 05 Mar 2007 09:54
Date: Mon, 05 Mar 2007 09:54
12 lines
1944 bytes
1944 bytes
Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:
> Co więcej, marchewki rozdawane przez system ("talon na skodę",
> "przydział na wczasy w domu dziennikarza w Kazimierzu Dolnym") bardzo
> szybko stały się gównianie mało atrakcyjne w porównaniu z
> wynagrodzeniem jakie się miało poza systemem - czyli po prostu
> odpowiednią paczuszką zielonych.
No ale to z kolei brzmi tak, jakbyś uważał, że każdy miał możliwość
dorobienia w dolarach.
MJ
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Wojciech Orlinski
Date: Mon, 05 Mar 2007 10:13
Date: Mon, 05 Mar 2007 10:13
18 lines
2246 bytes
2246 bytes
On 2007-03-05 10:54:13 +0100, Michal Jankowski <michalj@fuw.edu.pl> said:
>> Co więcej, marchewki rozdawane przez system ("talon na skodę",
>> "przydział na wczasy w domu dziennikarza w Kazimierzu Dolnym") bardzo
>> szybko stały się gównianie mało atrakcyjne w porównaniu z
>> wynagrodzeniem jakie się miało poza systemem - czyli po prostu
>> odpowiednią paczuszką zielonych.
>
> No ale to z kolei brzmi tak, jakbyś uważał, że każdy miał możliwość
> dorobienia w dolarach.
Generalnie jak już wypadłeś z oficjalnego obiegu pensji i awansów,
miałeś dużo większe i przeważnie dużo bardziej intratne możliwości.
Zresztą o tym jest "Poszukiwany, poszukiwana" Barei - Pokora już
zostaje Marysią, bo tłucze w ten sposób dużo większy szmalec.
--
Who claims Truth, Truth abandons.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
Author: Michal Jankowski
Date: Mon, 05 Mar 2007 10:30
Date: Mon, 05 Mar 2007 10:30
10 lines
1850 bytes
1850 bytes
Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes: > Generalnie jak już wypadłeś z oficjalnego obiegu pensji i awansów, > miałeś dużo większe i przeważnie dużo bardziej intratne możliwości. > Zresztą o tym jest "Poszukiwany, poszukiwana" Barei - Pokora już > zostaje Marysią, bo tłucze w ten sposób dużo większy szmalec. Ale jednak jakoś mało ludzi przechodziło na ten sposób zarabiania... MJ
Page 1 of 2 • 71 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads