🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

71 total messages Page 2 of 2 Started by Michal Olszewski Thu, 22 Feb 2007 17:06
Page 2 of 2 • 71 total messages
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28843
Author: Krzysztof Kolaczkowski
Date: Tue, 27 Feb 2007 09:47
16 lines
1826 bytes
Monkbert <monkbertUSUN@poczta.onet.pl> wysłał[a] w świat :

>>>(jak powinien się czuć stfurca
>>>klasy Martina S. po otrzymaniu z łachy Golasa za kiepską subwersję niezłego
>>>filmu zrobionego gdzieś w azjatyckim słitszopie , huh?, i do tego jeśli
>>>mnie eustachiusz nie zasabotował po przejęciu od funfli Golasa nie gejwnął
>>>fenksa Nicholsonowi, bez którego ten film byłby generalnie czymś w rodzaju
>>>skondensowanego "I jak Infiltracja"). 

A co Wy właściwie chcecie od tego filmu? Rozumiem, że na Oskara może
nie zasługiwał, ale wcale nie był taki tragiczny, moim zdaniem - może
z wyjątkiem tego biednego Nicholsona, daleko za granicą autoparodii. 

-- 
Natomiast znacznie później dowiedziałem się, dlaczego borsuki 
tak często wychodziły z nor do lasu: dla świętego spokoju.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28844
Author: Jarek Hirny
Date: Tue, 27 Feb 2007 10:04
13 lines
1488 bytes
A screaming came across the sky, when Krzysztof Kolaczkowski wrote:

> A co Wy właściwie chcecie od tego filmu? Rozumiem, że na Oskara może
> nie zasługiwał, ale wcale nie był taki tragiczny, moim zdaniem - może
> z wyjątkiem tego biednego Nicholsona, daleko za granicą autoparodii.

No właśnie nie wiem co wszyscy na niego tak cięci. Mnie się dość podobał,
włącznie z Nicholsonem, za to poza dość komiczną końcówką. Może dzięki
temu, że Internal Affairs nie widziałem.

Jarek
-- 
http://agnus.jogger.pl
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28845
Author: Wojciech Orlinski
Date: Tue, 27 Feb 2007 10:09
23 lines
2158 bytes
On 2007-02-27 11:04:32 +0100, Jarek Hirny <agnus@hell.pl> said:

> A screaming came across the sky, when Krzysztof Kolaczkowski wrote:
> 
>> A co Wy właściwie chcecie od tego filmu? Rozumiem, że na Oskara może
>> nie zasługiwał, ale wcale nie był taki tragiczny, moim zdaniem - może
>> z wyjątkiem tego biednego Nicholsona, daleko za granicą autoparodii.
> 
> No właśnie nie wiem co wszyscy na niego tak cięci. Mnie się dość podobał,
> włącznie z Nicholsonem, za to poza dość komiczną końcówką. Może dzięki
> temu, że Internal Affairs nie widziałem.

Też nie widziałem :-). Natomiast fabuła była nielogiczna do bólu zębów. 
Możliwe, że w tym Hong-Kongu o wszystkim w końcu rozstrzyga to, że 
Ciang Cing jest z rodu Ping Pong śmiertelnie skłóconeg z rodem Wank 
Wank, ale w USA nie wierzę w taką fabułę. For starters, dlaczego 
Wahlberg (skądinąd w ogóle słaby aktor) wybrał akurat tak skrajnie 
idiotyczny sposób wymierzenia łotrom sprawiedliwości? Przychodzi mi do 
głowy gazylion praktyczniejszych (aczkolwiek być może nie pasujących do 
schematu Wank Wank versus Ping Pong).

-- 
Who claims Truth, Truth abandons.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28846
Author: Jarek Hirny
Date: Tue, 27 Feb 2007 10:19
19 lines
1824 bytes
A screaming came across the sky, when Wojciech Orlinski wrote:

>>> A co Wy właściwie chcecie od tego filmu? Rozumiem, że na Oskara może
>>> nie zasługiwał, ale wcale nie był taki tragiczny, moim zdaniem - może
>>> z wyjątkiem tego biednego Nicholsona, daleko za granicą autoparodii.
>> 
>> No właśnie nie wiem co wszyscy na niego tak cięci. Mnie się dość podobał,
>> włącznie z Nicholsonem, za to poza dość komiczną końcówką. Może dzięki
>> temu, że Internal Affairs nie widziałem.
> 
> Też nie widziałem :-). Natomiast fabuła była nielogiczna do bólu zębów.

Heh, ja przez dobry kawałek filmu w ogóle nie zajarzyłem o co chodzi (wstyd
się przyznawać, ale to naprawdę było frustrujące) i jak to jest, że ten sam
gość raz jest agentem w gangu, a raz w policji.

Jarek
-- 
http://agnus.jogger.pl
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28847
Author: cct
Date: Tue, 27 Feb 2007 21:03
26 lines
2552 bytes
Witam,

> Też nie widziałem :-). Natomiast fabuła była nielogiczna do bólu zębów. 
> Możliwe, że w tym Hong-Kongu o wszystkim w końcu rozstrzyga to, że Ciang 
> Cing jest z rodu Ping Pong śmiertelnie skłóconeg z rodem Wank Wank, ale 
> w USA nie wierzę w taką fabułę. For starters, dlaczego Wahlberg 
> (skądinąd w ogóle słaby aktor) wybrał akurat tak skrajnie idiotyczny 
> sposób wymierzenia łotrom sprawiedliwości? Przychodzi mi do głowy 
> gazylion praktyczniejszych (aczkolwiek być może nie pasujących do 
> schematu Wank Wank versus Ping Pong).

W wersji oryginalnej nie było w ogóle "Wahlberga" i wymierzania 
sprawiedliwości - końcówka była raczej gorzka (a kulminacyjne sceny nie 
śmieszyły parodią Hamleta, podczas których się kino śmiało).

No i tam to była trzecia mafia z rzędu, a gość był undercoverem od 10 
lat, on żył przez ten cały czas jako kryminalista. Nie mówiąc już o 
infantylizmach "sprzedamy jako terroryści chińczykom jakieś dupne 
chipy", tylko o normalną kokę tam chodziło. Blah.

A aktorstwo czy reżyseria też dwie klasy wyżej. Po prostu Infiltracja 
sprofanowała świetny film, dorzucając wszystko, co kino hollywoodzkie 
tylko może mieć najgorszego...

Pozdrawiam,
Piotrek/cct
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28848
Author: Wojciech Orlinski
Date: Tue, 27 Feb 2007 21:10
17 lines
1729 bytes
On 2007-02-27 22:03:26 +0100, cct <cct1_NO_SPAM@go2.pl> said:

> No i tam to była trzecia mafia z rzędu, a gość był undercoverem od 10 
> lat, on żył przez ten cały czas jako kryminalista. Nie mówiąc już o 
> infantylizmach "sprzedamy jako terroryści chińczykom jakieś dupne 
> chipy", tylko o normalną kokę tam chodziło. Blah.
> 
> A aktorstwo czy reżyseria też dwie klasy wyżej. Po prostu Infiltracja 
> sprofanowała świetny film, dorzucając wszystko, co kino hollywoodzkie 
> tylko może mieć najgorszego...

Kurna, czyli że faktycznie dawnemu reżyserowi niezależnemu Hollywood 
dał Oscara dopiero jako nagrodę za totalnie submisywne rozchylenie 
pośladków i późniejsze ass to mouth.

-- 
Who claims Truth, Truth abandons.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28849
Author: Rufus T. Firefly
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:09
34 lines
3189 bytes
Użytkownik "Wojciech Orlinski" <igel@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:es26nb$b7g$1@igel.gazeta.pl...

> Kurna, czyli że faktycznie dawnemu reżyserowi niezależnemu Hollywood dał 
> Oscara dopiero jako nagrodę za totalnie submisywne rozchylenie pośladków i 
> późniejsze ass to mouth.

Symbolika tej sytuacji z trójką brodatych okularników jest w ogóle 
powalająca. Na widowni siedzi ktoś nazywany w latach 80. Najważniejszym 
Artystą Amerykańskiego Kina(TM). Odniósł właśnie swój największy komercyjny 
sukces, bo nakręcił swój najbardziej rozmyślnie komercyjny film. W 
scenariuszu tego filmu wyciszono w stosunku do oryginału wszystko, co 
jeszcze niedawno było typowe dla kina samego Scorsese, czyli na przykład 
toksyczną relację mentor-uczeń i pytania o życie w poczuciu winy. Nagrodę 
dają mu trzej przyjaciele z młodości - o jednym powiedział, że kręcone przez 
niego filmy zabiły ducha kina w stylu Scorsesego, drugi też uchodzi za 
mordercę czasów kina autorskiego, a trzeci jest geniuszem, który od 
kilkunastu lat nie może nakręcić w Hollywood filmu, bo nie dostaje pieniędzy 
na swoje projekty. I ci trzej panowie stają z uśmiechami jako reprezentanci 
branży, dając Marty'emu nagrodę, dla której przez wczesniejsze lata zgadzał 
się na działania producentów, na które nigdy nie zgodziłby się był dekadę 
wczesniej. Brak było tylko, żeby ktoś zaintonował "One of us! We accept 
him!". To było podsumowanie godne nienakręconego dokumentu "The Last 
Temptation of Marty" - jako scena, w której zaprzedaje duszę :) A chwilę 
wczesniej nagrodzono za scenariusz adaptowany faceta, który nie zrozumiał 
prawie nic z oryginalnego scenariusza Infernal Affairs.

Wpis jak z blogu galby, nie? :)

-- 
Michal Chacinski

A young girl's erotic journey from Milan to Minsk.
The Village Voice calls it a masterpiece. 
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28851
Author: Rufus T. Firefly
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:19
19 lines
2056 bytes
Użytkownik "cct" <cct1_NO_SPAM@go2.pl> napisał w wiadomości
news:es26i5$rpu$1@nemesis.news.tpi.pl...

> A aktorstwo czy reżyseria też dwie klasy wyżej. Po prostu Infiltracja
> sprofanowała świetny film, dorzucając wszystko, co kino hollywoodzkie
> tylko może mieć najgorszego...

Ale jednak Scorsese wyciął z oryginału przynajmniej nieznośnie hąkąską
muzykę, która jest w ich kinie głównym nosnikiem żenady.

Ale tragikomiczne jest jednak też to, że np. druga częśc Infernal Affairs to 
IMO jawny ukłon w stronę Ojca Chrzestnego 2. A Scorsese swoim zakończeniem 
zamknął sobie drogę do pociągnięcia historii dalej w tę stronę.

-- 
Michal Chacinski

A young girl's erotic journey from Milan to Minsk.
The Village Voice calls it a masterpiece.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28850
Author: Wojciech Orlinski
Date: Thu, 01 Mar 2007 11:38
17 lines
1812 bytes
On 2007-02-28 22:09:59 +0100, "Rufus T. Firefly" 
<chacina@SPAMOFFrufus.neostrada.pl> said:

>> Kurna, czyli że faktycznie dawnemu reżyserowi niezależnemu Hollywood 
>> dał Oscara dopiero jako nagrodę za totalnie submisywne rozchylenie 
>> pośladków i późniejsze ass to mouth.
> 
> Symbolika tej sytuacji z trójką brodatych okularników jest w ogóle powalająca.

Trochę jest mi głupio, bo szarpię się właśnie z artykułem też o tej 
symbolice, więc oczywiście oskarżysz mnie w blogu o plagiat. Ale to po 
prostu była scena z filmu Scorsese - Ray Liotta ostatecznie staje się 
obleśnym mafijnym bandziorem (Chrystusa bym w to nie pakował).

-- 
You could have an affair with anyone and you choose the pharmacist? You 
are such a Republican. 
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28839
Author: Wojciech Orlinski
Date: Mon, 05 Mar 2007 11:01
19 lines
2283 bytes
On 2007-03-05 11:30:34 +0100, Michal Jankowski <michalj@fuw.edu.pl> said:

> Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:
> 
>> Generalnie jak już wypadłeś z oficjalnego obiegu pensji i awansów,
>> miałeś dużo większe i przeważnie dużo bardziej intratne możliwości.
>> Zresztą o tym jest "Poszukiwany, poszukiwana" Barei - Pokora już
>> zostaje Marysią, bo tłucze w ten sposób dużo większy szmalec.
> 
> Ale jednak jakoś mało ludzi przechodziło na ten sposób zarabiania...

No właśnie dlaczego? Rozwiniesz swoją osobistą odpowiedź?

Potrzebna jest mi stojąca za tym psychologia do mojego opowiadania 
"Socpunk". Uświadomiłem sobie właśnie, że nie do końca umiem sobie 
wyobrazić psychologię postaci pracującej nie dla pieniędzy.

-- 
Who claims Truth, Truth abandons.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28840
Author: Michal Olszewski
Date: Mon, 05 Mar 2007 19:29
25 lines
2818 bytes
Wojciech Orlinski napisał(a):
> On 2007-03-05 11:30:34 +0100, Michal Jankowski <michalj@fuw.edu.pl> said:

>>Ale jednak jakoś mało ludzi przechodziło na ten sposób zarabiania...
> 
> No właśnie dlaczego? Rozwiniesz swoją osobistą odpowiedź?
> 
> Potrzebna jest mi stojąca za tym psychologia do mojego opowiadania 
> "Socpunk". Uświadomiłem sobie właśnie, że nie do końca umiem sobie 
> wyobrazić psychologię postaci pracującej nie dla pieniędzy.

Ej, to przecież nie jest takie trudne. Nie mam z tym problemów. W Polsce
akurat rzadko spotykane - bo tutaj poniżej średniej krajowej ciężko
przeżyć, ale są kraje, gdzie zarobki nie są problemem. Wtedy kierunek
rozwoju jest uzależniony od czegoś, co można nazwać powołaniem. Bo staje
się obojętne, czy zarobisz na rękę te 3 tys euro, czy 4. Wolisz robić
to, co lubisz.

Inny przykład to firma rodzinna. Bywa, że młodzi pracują w niej "za
darmo" - z perspektywą odziedziczenia biznesu.

-- 
You can't really lock the bits down.
You can't prevent the bits from being copied.
It's their essential nature.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28841
Author: Janusz A. Urbanowicz
Date: Thu, 08 Mar 2007 12:48
48 lines
3467 bytes
Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:

> On 2007-03-05 09:57:35 +0100, Michal Jankowski <michalj@fuw.edu.pl> said:
>
>>> To dla zachowania proporcji popatrz jak wygląda mieszkanie i czym
>>> jeździ w Misiu nomenklatura, i jak żyje (kawa i wuzetka są
>>> obowiązkowe) a jak żyje przeciętny urban professional teraz.
>>
>> A co to ma do rzeczy? Oczywiście, ze "luksusy PRL-u" były żałośnie
>> siermiężne (specjalnie pojechałem w 1990 r. na urlop do Arłamowa, żeby
>> zobaczyć, o mój Boże...), ale to się nijak nie ma do tego, czy
>> "represjowanemu intelektualiście" się materialnie pogarszało, czy
>> polepszało.
>
> Co więcej, marchewki rozdawane przez system ("talon na skodę",
> "przydział na wczasy w domu dziennikarza w Kazimierzu Dolnym") bardzo
> szybko stały się gównianie mało atrakcyjne w porównaniu z
> wynagrodzeniem jakie się miało poza systemem - czyli po prostu
> odpowiednią paczuszką zielonych.

Taaa.. "pali peweksy i robi szpan"

>>> I jeszcze przypomnij sobie dookoła jakiej oszałamiającej sumy (600
>>> funtów?) kręci się cała akcja Misia, i co za to można [było] kupić na
>>> Zachodzie.
>>
>> Te pliki papierów, co je Tym dostaje w londyńskim banku, to na pewno
>> było znacznie więcej.
>>
>> Ale oczywiście dolar w PRL był grubo przewartościowany, tylko znowu
>> nie wiem, co ma z tego wynikać dla naszej dyskusji.
>
> Też całkowicie zgubiłem jego tezę.

Teza jest taka, że żeby działać poza systemem to tzreba było mieć
tegoż systemu przyzwolenie osiągane przez podpisywanie różnych
papierków które teraz chłopcy IPNowcy tryumfalnie znajdują i
obwieszczają. A jak się nie podpisało to można było zostać palaczem,

Znaczy ja ci zwyczajnie nie wierzę, że dobrze byś się czuł jako malarz
pokojowy. Nawet z paczką peweksowych chesterfieldów w kieszeni.

A.
-- 
JID: alex@hell.pl
PGP: 0x46399138
od zwracania uwagi na detale są lekarze, adwokaci, programiści i zegarmistrze
 -- Czerski
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28842
Author: Wojciech Orlinski
Date: Thu, 08 Mar 2007 13:11
23 lines
2303 bytes
On 2007-03-08 13:48:34 +0100, alex@bofh.org.pl (Janusz A. Urbanowicz) said:

>>> Ale oczywiście dolar w PRL był grubo przewartościowany, tylko znowu
>>> nie wiem, co ma z tego wynikać dla naszej dyskusji.
>> 
>> Też całkowicie zgubiłem jego tezę.
> 
> Teza jest taka, że żeby działać poza systemem to tzreba było mieć
> tegoż systemu przyzwolenie osiągane przez podpisywanie różnych
> papierków które teraz chłopcy IPNowcy tryumfalnie znajdują i
> obwieszczają.

No już daj spokój, nie potrzebowałeś zezwolenia do przepisywania podań 
na maszynie.

> Znaczy ja ci zwyczajnie nie wierzę, że dobrze byś się czuł jako malarz
> pokojowy. Nawet z paczką peweksowych chesterfieldów w kieszeni.

Prawdopodobnie utrzymywałbym się z korepetycji - jeszcze na studiach 
zacząłem na tym tłuc całkiem niezłą kasę.

-- 
Who claims Truth, Truth abandons.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28855
Author: Wojciech Orlinski
Date: Fri, 09 Mar 2007 23:15
20 lines
1977 bytes
On 2007-03-09 16:11:55 +0100, "Konrad Wagrowski" 
<konrad.wagrowski@interia.pl> said:

> Ale i tak nie umywa sie to wszystko do Orlow. Ogladal ktos? Rany, to byla
> dopiero MASAKRA!
> 
> - pomylili wkladki do kopert w dwoch kategoriach. Niezle jaja byly, jak gosc
> odczytal zwyciezczynie, ktorej nie bylo wsrod nominowanych...

No więc właśnie to było polskie kino w pigułce. Polscy filmowcy 
nagradzają polskich filmowców, no nie? Więc oczywiście nagrodę za rolę 
drugoplanową odbiera przez pomyłkę aktorka nominowana do roli 
pierwszoplanowej - ogólne zdziwko, ale skoro ją wywołali na scenę, no 
to idzie; potem narasta konsternacja, w końcu wołają właściwą 
laureatkę, niewłaściwa jej przekazuje nagrodę... total żenada szoł, 
polisz muwi indastri at its best. Za rok ku ogólnemu zaskoczeniu Janusz 
Rewiński odbierze nagrodę za "Katyń".

-- 
Who claims Truth, Truth abandons.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28856
Author: Michal Olszewski
Date: Sat, 10 Mar 2007 07:56
18 lines
1941 bytes
Wojciech Orlinski napisał(a):

> Za rok ku ogólnemu zaskoczeniu Janusz 
> Rewiński odbierze nagrodę za "Katyń".

BTW nie uważacie, że tizer "Katynia" gdzieś tak na conajmniej pół roku
przed zapowiadaną premierą, to głupio wygląda?

Generalnie nie przepadam za takim wyprzedzeniem w nagonce reklamowej
filmów - ale nawet jeśli się ona zdarza, to kojarzę ją z typowym skokiem
na kasę i jakimś bezczelnym blockbusterem (np. "Live Free or Die Hard").
Natomiast tu będzie hardkorowy dramat historyczny. Jakoś tak kurna
strasznie głupio.

-- 
You can't really lock the bits down.
You can't prevent the bits from being copied.
It's their essential nature.
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28857
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sat, 10 Mar 2007 09:52
17 lines
1808 bytes
On 2007-03-10 08:56:25 +0100, Michal Olszewski 
<adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> said:

> Wojciech Orlinski napisał(a):
> 
>> Za rok ku ogólnemu zaskoczeniu Janusz Rewiński odbierze nagrodę za "Katyń".
> 
> BTW nie uważacie, że tizer "Katynia" gdzieś tak na conajmniej pół roku
> przed zapowiadaną premierą, to głupio wygląda?

Powiedzcie mi raczej, czy wydalibyście własną kasę na bilet na film o 
Katyniu. Ja nie. Znam paru ludzi, którzy odnoszą się do tego projektu z 
entuzjazmem - ale oni pójdą na darmowy pokaz. Kolejny film, który 
powstanie tylko dlatego, że "już można"?

-- 
A revolution without dancing is a revolution not worth having
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28858
Author: Michal Jankowski
Date: Sat, 10 Mar 2007 18:56
8 lines
1433 bytes
Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:

> Powiedzcie mi raczej, czy wydalibyście własną kasę na bilet na film o
> Katyniu. Ja nie.

A na film o Janie Pawle II?

  MJ
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28859
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sat, 10 Mar 2007 19:56
15 lines
1639 bytes
On 2007-03-10 19:56:24 +0100, Michal Jankowski <michalj@fuw.edu.pl> said:

> Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:
> 
>> Powiedzcie mi raczej, czy wydalibyście własną kasę na bilet na film o
>> Katyniu. Ja nie.
> 
> A na film o Janie Pawle II?

Głupie pytanie. Na co wydałem kasę, można sprawdzić w esensji... poza 
niedawnymi zaległościami.

-- 
You could have an affair with anyone and you choose the pharmacist? You 
are such a Republican. 
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28860
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Sat, 10 Mar 2007 20:25
20 lines
1944 bytes
Użytkownik "Wojciech Orlinski" <igel@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:estv4l$8kr$3@igel.gazeta.pl...
> On 2007-03-10 08:56:25 +0100, Michal Olszewski 
> <adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> said:
>
>> Wojciech Orlinski napisał(a):
>>
>>> Za rok ku ogólnemu zaskoczeniu Janusz Rewiński odbierze nagrodę za 
>>> "Katyń".
>>
>> BTW nie uważacie, że tizer "Katynia" gdzieś tak na conajmniej pół roku
>> przed zapowiadaną premierą, to głupio wygląda?
>
> Powiedzcie mi raczej, czy wydalibyście własną kasę na bilet na film o 
> Katyniu.

A o Oświęcimiu?

m. 
Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
#28861
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sat, 10 Mar 2007 20:32
19 lines
1779 bytes
On 2007-03-10 21:25:21 +0100, "Michal Radomil Wisniewski" 
<michio@poczta.fm> said:

>>>> Za rok ku ogólnemu zaskoczeniu Janusz Rewiński odbierze nagrodę za "Katyń".
>>> 
>>> BTW nie uważacie, że tizer "Katynia" gdzieś tak na conajmniej pół roku
>>> przed zapowiadaną premierą, to głupio wygląda?
>> 
>> Powiedzcie mi raczej, czy wydalibyście własną kasę na bilet na film o Katyniu.
> 
> A o Oświęcimiu?

Mój stosunek do filmów o holocauście najlepiej oddał genialny jak 
zawsze Ricky Gervais:

http://www.youtube.com/watch?v=HIZnxDnflLQ

-- 
Who claims Truth, Truth abandons.
Page 2 of 2 • 71 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads