Article View: pl.hum.x-muza
Article #28793Re: Oscars 2007 (irc megaparty)
From: Rufus T. Firefly
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:04
Date: Wed, 28 Feb 2007 21:04
79 lines
5825 bytes
5825 bytes
Użytkownik "Michal Olszewski" <adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> napisał w wiadomości news:es4nn0$1kqi$1@news.mm.pl... >> Psieprasiam, ale zblazowani byli dwaj, gej był naturalny, modelka >> profesjonalnie wyalienowana, jeleń martwy, Kłopotowskiemu brakowało kogoś >> do kontrowania jego kłopotów, Kamil był za grzeczny a Szydłowska w ciąży >> (je-eezu, to naprawdę nie ma nikogo innego do siedzenia w nocy w studiu w >> towarzystwie Tymianka Kopaczka? na to nie ma jakiegoś paragrafu albo >> chociaż jakiegoś Zbigniewa?). > > W tym roku studio oskarowe TVP1 było przede wszystkim dziwne. Trudno je > ocenić: dobre czy złe. Ponieważ było zwyczajnie niepoważne (nawet nie w > negatywnym tego słowa znaczeniu). Po prostu odeszli od starej koncepcji > pt.: sadzamy przed kamerą paru krytyków/filmoznawców i moderujemy > wypowiedzi za pomocą Mołek/Kamela. W tym roku wsadzili do jednego studia > mniej lub bardziej rozgarniętych ludzi, wcześniej dając im do wypalenia > coś nielegalnego i spijając wódką niemal do nieprzytomności. W sumie cel > został osiągnięty - jak się domyślam - mieliśmy "luzacki" wypełniacz > czasu między transmisjami z USA. Był tylko jeden moment, kiedy > tegoroczne studio zbliżyło się koncepcyjnie do studia z poprzednich lat: > gdy w pokoju został sam na sam Kamil z Kłopotowskim. I zaczęli rozmawiać > o filmach, a nie o d..pie Maryni. Nawiasem mówiąc, scenarzystą tego studia, o ile wiem, był Jacek Szczerba. Nie wiem, jak będę teraz podchodzić do tego tekstów, w których napisze, co jego zdaniem nie wyszło w cudzym scenariuszu, bo ktoś źle go przemyślał. > Rozumiem, że oskary to taka impreza mocno lukrowana, a pod tym lukrem, > to tak w sumie nawet średnio ciekawie jest. Problem polega na tym, że w > tym roku była polukrowana za mało, lukier nie przykrył wszystkiego > centymetrową warstwą. Słabe było show samo w sobie. Słabe były filmowe > przerywniki, słaba była prowadząca, słabe były dowcipy. Prawie tak słabe > jak "Babel". To było o tyle dziwne, że ja nie mam właściwie pretensji do żadnych nominacji. Mam do nagród, ale nominacje wydawały mi się w tym roku absolutnie zrozumiałe i pozbawione kontrowersji. Co samo w sobie jest przecież w przypadku Oscarów wyjątkowe. Ale skoro nominacje były uczciwe, to z imprezy jakoś uszło powietrze. Nie czułem w tym roku tego napięcia z cyklu "wygra film dobry, czy kompletnie debilny nominowany z pozamerytorycznych powodów, za co będę jeszcze bardziej nienawidzieć tej imprezy". > Natomiast to, czym jestem zdruzgotany, co budzi moje (i Dominika BTW) > pełne obrzydzenie, czego nie rozumiem, czego nie wybaczę, za co > rozszarpię pierwszego członka akademii, jakiego spotkam w realu - to > brak oskara za zdjęcia dla "Children Of Men". Nie chcę przeklinać, ale > to jest k..wa skandal. Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że chodzi może o kwestię ostentacji, a nie osiągnięcia technicznego (BTW - na Camerimage też nagrodzono Navarro). W ChoM te zdjęcia są moim zdaniem rewelacyjne, ale przekraczają granicę za którą technik przyciąga uwagę do swojej roboty, zamiast służyć przede wszystkim opowieści filmowej. Weź to najwazniejsze ujęcie w filmie, czyli kamerę idącą przez 10 minut za Owenem przed i w trakcie ataku na budynek. W pewnym momencie bluzga tam na obiektyw krew i pozostaje na nim przez cały czas. Może to przypadek, ale może akurat Lubezki/Cuaron zrobili to ostentacyjnie własnie po to, żebyś zwrócił uwagę, że to taka niewiarygodnie długa i wirtuozerska jazda kamery, że aż powinny wszystkim na widowni spaść majty. Tak to odebrałem i w rezultacie czekałem jak długa będzie to jazda, zamiast śledzić dramaturgię sceny. Jeśli kiedykolwiek będę miał okazję (czy Lubezki był kiedyś na Camerimage?!), chciałbym faceta zapytać, czy ta krew nie została przez nich wrzucona właśnie rozmyślnie. > Co do przebiegu samego IRCa to jak zwykle było bardzo sympatycznie. > Gdzieś w międzyczasie uciekł Michio, więc trochę nam brakowało tej jego > konwentowej dziecięcej erotyki. Ale do rzeczy: Panowie, to była > przyjemność ircować z Wami (w tym roku jakoś tak bez kobiet, jeśli się > nie mylę). Padło na IRCu też parę fajnych filmików w formie linków na > youtube - polecam przejrzenie choćby pod tym kątem. No, jakby nie patrzeć IRC jest żywszy niż x-muza :) -- Michal Chacinski A young girl's erotic journey from Milan to Minsk. The Village Voice calls it a masterpiece.
Technical Details
Message-ID:
<es4r0i$nus$1@nemesis.news.tpi.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mailReferences:
<erkii9$vt8$1@news.mm.pl> <a96vqp80j6jz$.19p6zek4h1v1v.dlg@40tude.net> <004901c7599d$a9a6d8d0$3c00140a@okamgnienie> <1rj9pfv4zvg05.i0ysr76im8lx$.dlg@40tude.net> <es4nn0$1kqi$1@news.mm.pl>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mail From: "Rufus T. Firefly" <chacina@SPAMOFFrufus.neostrada.pl> Newsgroups: pl.hum.x-muza Subject: Re: Oscars 2007 (irc megaparty) Date: Wed, 28 Feb 2007 22:04:45 +0100 Organization: tp.internet - http://www.tpi.pl/ Lines: 81 Message-ID: <es4r0i$nus$1@nemesis.news.tpi.pl> References: <erkii9$vt8$1@news.mm.pl> <a96vqp80j6jz$.19p6zek4h1v1v.dlg@40tude.net> <004901c7599d$a9a6d8d0$3c00140a@okamgnienie> <1rj9pfv4zvg05.i0ysr76im8lx$.dlg@40tude.net> <es4nn0$1kqi$1@news.mm.pl> NNTP-Posting-Host: ajn153.neoplus.adsl.tpnet.pl X-Trace: nemesis.news.tpi.pl 1172696914 24540 83.25.247.153 (28 Feb 2007 21:08:34 GMT) X-Complaints-To: usenet@tpi.pl NNTP-Posting-Date: Wed, 28 Feb 2007 21:08:34 +0000 (UTC) X-Priority: 3 X-MSMail-Priority: Normal X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.3028 X-MIMEOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2900.3028 X-RFC2646: Format=Flowed; Original MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit