🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.hum.polszczyzna
60 messages
60 total messages Page 1 of 2 Started by Malec Sun, 21 Jul 2013 08:26
Page 1 of 2 • 60 total messages
Poprawna polszczyzna?
#123304
Author: Malec
Date: Sun, 21 Jul 2013 08:26
15 lines
1336 bytes
Witam

Mam wrażenie, że coraz częściej słyszę
w TV błędne stosowanie słowa "używać".
Jak jest poprawnie:
- to jest lista leków, które używam
- to jest lista leków, których używam

Przy okazji, podobno Pan Michał Rusinek
jest przeciwny używaniu słowa "Witam"
przy rozpoczynaniu e-maila, ale nie znam
uzasadnienia. Czy ktoś zna i mógłby podać?

Pozdrawiam
Malec
Re: Poprawna polszczyzna?
#123305
Author: Stokrotka
Date: Sun, 21 Jul 2013 09:08
34 lines
2436 bytes
> - to jest lista leków, które używam
> - to jest lista leków, których używam

Nie mam pojęcia jak jest poprawnie, ale mi odpowiadają obie formy.
A ze względu na uproszczoną ortografię, w piśmie zdecydowanie lepsza jest
forma:
"- to jest lista lekuw, kture używam":)



> jest przeciwny używaniu słowa "Witam"
> przy rozpoczynaniu e-maila, ale nie znam
> uzasadnienia. Czy ktoś zna i mógłby podać?

Nie znam, nie mam nic pszeciw.
Czytając "Witam " zwłaszcza dawniej czułam się zaskoczona,
obecnie uważam, że może być.
Swoją drogą zwroty gżecznościowe były nauczane w szkole,
ale za stara jestem , mnie uczono rozpoczynania listu, nie mejla, a to nie
to samo.
A czy teraz już uczą pisania gżecznego mejla, to nie wiem.

Wydaje mi się , że zwrot zasdniczo zależy od adresata:
Może wiec być prawie każdy zwrot, zależnie od celu:
"Cześć", "Dzień dobry" czy formalny "Do biura takiego a takiego".
A miejsce wstawienia zwrotu może być
albo w treści, albo w temacie, wszystko zależy od konkretnego pszypadku.


-- 
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/
Re: Poprawna polszczyzna?
#123306
Author: Aicha
Date: Sun, 21 Jul 2013 11:06
24 lines
1799 bytes
W dniu 2013-07-21 10:26, Malec pisze:

> Mam wrażenie, że coraz częściej słyszę
> w TV błędne stosowanie słowa "używać".
> Jak jest poprawnie:
> - to jest lista leków, które używam
> - to jest lista leków, których używam

Intuicyjnie (wydaje mi się):
Lista leków, które używam
Leki, których używam.
Ale ja się nie znam ;)

> Przy okazji, podobno Pan Michał Rusinek
> jest przeciwny używaniu słowa "Witam"

Witam - w domyśle miało kiedyś "w moich skromnych progach". Zatem to Ty 
ewentualnie możesz witać nadawcę, ale on Ciebie jako pierwszy - 
nieszczególnie. Jednakowoż nie mam żadnego wsparcia.

-- 
Nie ma na tym świecie bestii podobnej złej kobiecie, chociaż bowiem
wśród czworonogów lew jest najsroższy, a wśród wężów drakon najdzikszy,
to żadnego z nich nie można porównać ze złą kobietą. (Piotr Komes)
Re: Poprawna polszczyzna?
#123307
Author: Jan45
Date: Sun, 21 Jul 2013 11:15
16 lines
1668 bytes
W dniu 2013-07-21 13:06, Aicha pisze:
> (...)
> Witam - w domyśle miało kiedyś "w moich skromnych progach". Zatem to Ty
> ewentualnie możesz witać nadawcę, ale on Ciebie jako pierwszy -
> nieszczególnie. Jednakowoż nie mam żadnego wsparcia.
>

Podzielam to zdanie, że witamy się słowem "witam"
z kimś już znanym. Ja w korespondencji formalnej,
np. handlowej - czyli dla mnie przy kupowaniu,
używam starej formy, np. "Szanowny Panie".
I kończę "Z poważaniem". Zauważyłem, że moi korespondenci
chętnie się do tego dostosowują. Przypuszczam, że im też
tak jest lepiej.

Jan
Re: Poprawna polszczyzna?
#123308
Author: Feniks z popiołów
Date: Sun, 21 Jul 2013 19:47
26 lines
2020 bytes
W dniu 2013-07-21 10:26, Malec pisze:
> Witam
>
> Mam wrażenie, że coraz częściej słyszę
> w TV błędne stosowanie słowa "używać".
> Jak jest poprawnie:
> - to jest lista leków, które używam
> - to jest lista leków, których używam

Używać + dopełniacz (kogo? czego?), a więc:
  "to jest lista leków, których używam".

>
> Przy okazji, podobno Pan Michał Rusinek
> jest przeciwny używaniu słowa "Witam"
> przy rozpoczynaniu e-maila, ale nie znam
> uzasadnienia. Czy ktoś zna i mógłby podać?

Witać możemy kogoś (gościa) jako gospodarze. Natomiast w mailu słowo 
"witam" brzmi dość protekcjonalnie, tzn. z góry wyczuwa się wyższość tej 
osoby, która wita. Trochę niegrzecznie moim zdaniem w ten sposób 
rozpoczynać maila (zwłaszcza jeśli piszemy np. do przełożonego), ale 
rzeczywiście coraz częściej spotykane, więc może już ten ton intuicyjnie 
mniej wyczuwalny.

Ewa
Re: Poprawna polszczyzna?
#123309
Author: Malec
Date: Sun, 21 Jul 2013 20:09
4 lines
1278 bytes
Ewo, bardzo Ci dziękuję.

Pozdrawiam
Malec 
Re: Poprawna polszczyzna?
#123310
Author: Feniks z popiołów
Date: Sun, 21 Jul 2013 20:32
11 lines
1390 bytes
W dniu 2013-07-21 22:09, Malec pisze:
> Ewo, bardzo Ci dziękuję.

Do usług. ;)

A, jeszcze jedno - z lekami lepiej komponuje się czasownik "zażywać" + 
biernik, a wtedy:

"Oto lista leków, które zażywam".

Ewa
Re: Poprawna polszczyzna?
#123311
Author: Malec
Date: Sun, 21 Jul 2013 20:49
7 lines
1368 bytes
Dzięki.
Czy można kupić lub ściągnąć z Internetu słownik,
który podawałby poprawność połączeń:
czasownik+dopełniacz lub czasownik+biernik itp?

Pozdrawiam
Malec 
Re: Poprawna polszczyzna?
#123316
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sun, 21 Jul 2013 21:10
16 lines
1395 bytes
Pani Ewa napisała:

> A, jeszcze jedno - z lekami lepiej komponuje się czasownik
> "zażywać" + biernik, a wtedy:
>
> "Oto lista leków, które zażywam".

Czy można zażć na przykład plaster? Albo zastrzyk?
Wszk to też leki.

Jarek

-- 
-- Boisz się?
-- Nie!
-- Zażyj tabaki.
Re: Poprawna polszczyzna?
#123317
Author: waldek
Date: Sun, 21 Jul 2013 23:41
14 lines
1677 bytes
W dniu 2013-07-21 23:10, Jarosław Sokołowski pisze:

> Czy można zażyć na przykład plaster? Albo zastrzyk?
> Wszak to też leki.

Pan jest wakacyjnie do-w-cipny. Doceniam to, gdyż ogólnie - nuda.
Plaster jest środkiem zapobiegającym krwotokowi, a więc nie jest lekiem. 
Zastrzyk zaś jest metodą podawania leku (lub narkotyku), więc również - 
nie. Podobnie do powyższych: gips, inhalacja, sauna, kieliszek koniaku, 
masturbacja, opatrunek, opalanie się (z umiarem), a zgodnie z tematem - 
podawanie substancji dopochwowo...

Pozdrawiam
waldek
Re: Poprawna polszczyzna?
#123318
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 22 Jul 2013 00:03
29 lines
2206 bytes
Pan waldek napisał:

>> Czy można zażyć na przykład plaster? Albo zastrzyk?
>> Wszak to też leki.
>
> Pan jest wakacyjnie do-w-cipny. Doceniam to, gdyż ogólnie - nuda.
> Plaster jest środkiem zapobiegającym krwotokowi, a więc nie jest lekiem. 

Żeś mi Pan, Panie Waldku, na odcisk nadepnął. Będę sobie musiał przypadłość
wyleczyć -- mówią, że plaster śląski jest dobrym na to lekiem. Zażyć?
Nie zażyć?

> Zastrzyk zaś jest metodą podawania leku (lub narkotyku), więc również - 
> nie.

Tabletki i pastylki takoż. Czyżby więc zażywanie ich gwałtem było na języku?

> Podobnie do powyższych: gips, inhalacja, sauna, kieliszek koniaku, 
> masturbacja, opatrunek, opalanie się (z umiarem), a zgodnie z tematem - 
> podawanie substancji dopochwowo...

Schowajmy miecze i rapiery, dość walki i ataków.
Z podanych wybieram -- kieliszek koniaku.

Jarek

-- 
Do zoo kochani, do zoo
Dozować należy z umiarem
Re: Poprawna polszczyzna?
#123312
Author: Feniks z popiołów
Date: Mon, 22 Jul 2013 08:04
14 lines
1721 bytes
W dniu 2013-07-21 22:49, Malec pisze:
> Dzięki.
> Czy można kupić lub ściągnąć z Internetu słownik,
> który podawałby poprawność połączeń:
> czasownik+dopełniacz lub czasownik+biernik itp?

Kupić można:

http://www.universitas.com.pl/ksiazka/Praktyczny_slownik_laczliwosci_skladniowej_czasownikow_polskich_2907.html

Jak z darmową wersją to nie wiem, ale teraz to pewnie wszystko można 
znaleźć.

Ewa
Re: Poprawna polszczyzna?
#123319
Author: Feniks z popiołów
Date: Mon, 22 Jul 2013 08:14
15 lines
2152 bytes
W dniu 2013-07-21 23:10, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>> A, jeszcze jedno - z lekami lepiej komponuje się czasownik
>> "zażywać" + biernik, a wtedy:
>>
>> "Oto lista leków, które zażywam".
> Czy można zażć na przykład plaster? Albo zastrzyk?
> Wszk to też leki.

Plaster i zastrzyk to tylko forma podania (o ile plaster jakiś lek w sobie zawiera), natomiast zażycie to też forma podania, tyle że doustna. Tak ja to rozumiem. Oczywiście nie mówię, że jest coś złego w "używaniu leków", a zwróciłam na to uwagę, ponieważ "zażyć" wymaga już innego przypadka.

Na marginesie - zażyć też można kąpieli, odpoczynku, tabaki. I wtedy, o dziwo, znowu z dopełniaczem. Słownik podaje, że można i z biernikiem, i z dopełniaczem. Z tym drugiem w sensie: doświadczać czegoś przyjemnego, korzystać z czegoś.

Ewa
Re: Poprawna polszczyzna?
#123313
Author: Malec
Date: Mon, 22 Jul 2013 08:41
15 lines
2004 bytes
> Kupić można:
http://www.universitas.com.pl/ksiazka/Praktyczny_slownik_laczliwosci_skladniowej_czasownikow_polskich_2907.html
> Jak z darmową wersją to nie wiem, ale teraz to pewnie wszystko można 
> znaleźć.

Bardzo Ci dziękuję. To jest wielka księga (prawie 800 stron),
więc nie wiem czy się skuszę. Chodziło mi o coś podręcznego,
w którym w razie wątpliwości mógłbym znaleźć dany czasownik
i jego połączenia. Wątpliwości mam bowiem coraz więcej. :-(.
Z Twoich wyjaśnień w następnym poście wynika, że może to
być bardziej skomplikowane niż mogłoby się na pozór wydawać.
W związku z tym przykłady są bardzo ważne.

Pozdrawiam
Malec 
Re: Poprawna polszczyzna?
#123314
Author: Feniks z popiołów
Date: Mon, 22 Jul 2013 08:45
19 lines
2202 bytes
W dniu 2013-07-22 10:41, Malec pisze:
>> Kupić można:
> http://www.universitas.com.pl/ksiazka/Praktyczny_slownik_laczliwosci_skladniowej_czasownikow_polskich_2907.html 
>
>> Jak z darmową wersją to nie wiem, ale teraz to pewnie wszystko można 
>> znaleźć.
>
> Bardzo Ci dziękuję. To jest wielka księga (prawie 800 stron),
> więc nie wiem czy się skuszę. Chodziło mi o coś podręcznego,
> w którym w razie wątpliwości mógłbym znaleźć dany czasownik
> i jego połączenia. Wątpliwości mam bowiem coraz więcej. :-(.
> Z Twoich wyjaśnień w następnym poście wynika, że może to
> być bardziej skomplikowane niż mogłoby się na pozór wydawać.
> W związku z tym przykłady są bardzo ważne.

No to przykłady można znaleźć w każdym słowniku języka polskiego oraz w 
słowniku poprawnej polszczyzny.

Ewa
Re: Poprawna polszczyzna?
#123315
Author: Malec
Date: Mon, 22 Jul 2013 08:54
13 lines
2065 bytes
> No to przykłady można znaleźć w każdym słowniku języka polskiego oraz w 
> słowniku poprawnej polszczyzny.
To będzie jeszcze grubsze, bo zawiera "wszystko". :-)
Wydaje mi się, że przeważnie używam poprawnej polszczyzny.
Wątpliwości mam przede wszystkim odnośnie zastosowania dopełniacza
albo biernika z pewnymi czasownikami.

Znalazłem podaną przez Ciebie książkę w EMPiKu
w postaci pliku .pdf za 15,39 zł i myślę, że to będzie
najwygodniejsze. Ponadto mam tam swoje konto.

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam
Malec. 
Re: Poprawna polszczyzna?
#123320
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 22 Jul 2013 11:11
40 lines
3093 bytes
Pani Ewa napisała:

>>> A, jeszcze jedno - z lekami lepiej komponuje się czasownik
>>> "zażywać" + biernik, a wtedy:
>>> "Oto lista leków, które zażywam".
>> Czy można zażć na przykład plaster? Albo zastrzyk?
>> Wszk to też leki.
>
> Plaster i zastrzyk to tylko forma podania (o ile plaster jakiś lek
> w sobie zawiera), natomiast zażycie to też forma podania, tyle że
> doustna. Tak ja to rozumiem.

"Zażycie" nie jest formą podania, taką jak plaster i zastrzyk. Tak
rozumianą formą są pigułki, tabletki, krople itp. Moja uwaga miała
na celu zaznaczenie, że zażywanie odnosi się wyłącznie do leków
doustnych. Maści i plastry na ogół się "stosuje". Natomiast zastrzyki
-- "bierze". Brać można też wszystko to, co się zażywa. Stosować można
w ogóle wszystko, ale jest przy tym pewna subtelność znaczeniowa.
Maści stosuje się 'tak po prostu'. Gdy czytamy w ulotce "stosować na
gojące się rany" nie wynika z tego wprost, czy działanie maści ma
polegać na przyspieszeniu gojenia, łagodzeniu bólu czy czymś jeszcze
innym. Gdy mowa o stosowaniu tabletki, jest przeważnie opisany cel
(np. obniżenie gorączki).

> Oczywiście nie mówię, że jest coś złego w "używaniu leków", a zwróciłam
> na to uwagę, ponieważ "zażyć" wymaga już innego przypadka.

Wracając do początku, jeśli szukamy czasownika najlepiej komponującego
się z lekami, to będzie to czasownik "podawać". Leki się podaje.

> Na marginesie - zażyć też można kąpieli, odpoczynku, tabaki. I wtedy,
> o dziwo, znowu z dopełniaczem. Słownik podaje, że można i z biernikiem,
> i z dopełniaczem. Z tym drugiem w sensie: doświadczać czegoś przyjemnego,
> korzystać z czegoś.

Też o takim zażywaniu od razu sobie pomyślałem. Dla porządku dodam jeszcze,
że zażyć można rówież kogoś. Na przykład z mańki.

-- 
Jarek
Re: Poprawna polszczyzna?
#123321
Author: Sara
Date: Mon, 22 Jul 2013 11:19
10 lines
1617 bytes
W dniu 2013-07-22 13:11, Jarosław Sokołowski pisze:

> Też o takim zażywaniu od razu sobie pomyślałem. Dla porządku dodam jeszcze,
> że zażyć można również kogoś. Na przykład z mańki.

Zdaje mi się, Panie Jarosławie, ze już można zażyć kogoś i bez mańki*.
W potocznej mowie już "zażywa się kogoś" ("alem go zażył"), ale czy jest 
to w słownikach? Zażyć bez mańki? Nie wiem.
_____
*Mańka to lewa ręka, mańkut, jakby ktoś nie wiedział.
Re: Poprawna polszczyzna?
#123322
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 22 Jul 2013 11:58
31 lines
2287 bytes
Pani Sara napisała:

>> Też o takim zażywaniu od razu sobie pomyślałem. Dla porządku dodam
>> jeszcze, że zażyć można również kogoś. Na przykład z mańki.
>
> Zdaje mi się, Panie Jarosławie, ze już można zażyć kogoś i bez mańki*.

To był przykład taki.

> W potocznej mowie już "zażywa się kogoś" ("alem go zażył"), ale czy
> jest to w słownikach? Zażyć bez mańki? Nie wiem.

Też nie wiedziałem, ale zajrzałem i oto co zobaczyłem:

http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2544796

zażyć -- zażywać
1. "wprowadzić do organizmu lek, narkotyk, truciznę itp."
2. "skorzystać z czegoś przyjemnego"
3. pot. "zaskoczyć kogoś niespodziewanym posunięciem i zdobyć nad nim przewagę"

> _____
> *Mańka to lewa ręka, mańkut, jakby ktoś nie wiedział.

W słowniku jest też i o tym, że można być "zażywnym". Czyli "tęgim
i energicznie poruszającym się".

Jarek

-- 
Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.
Re: Poprawna polszczyzna?
#123326
Author: Feniks z popiołów
Date: Mon, 22 Jul 2013 13:12
21 lines
2155 bytes
W dniu 2013-07-22 13:11, Jarosław Sokołowski pisze:
> Moja uwaga miała na celu zaznaczenie, że zażywanie odnosi się 
> wyłącznie do leków doustnych. 

Czyli jesteśmy wyjątkowo zgodni tutaj.

> Wracając do początku, jeśli szukamy czasownika najlepiej komponującego
> się z lekami, to będzie to czasownik "podawać". Leki się podaje.

No i znowu możemy wrócić do początku - czy plaster w takim razie też się 
podaje?
Poza tym - podawać można komuś, ale już samemu sobie, to się raczej 
właśnie zażywa.


> Też o takim zażywaniu od razu sobie pomyślałem. Dla porządku dodam 
> jeszcze, że zażyć można rówież kogoś. Na przykład z mańki. 

Natomiast _używać_ można też życia w ogóle. Skądinąd temat ciekawy.

Ewa
Re: Poprawna polszczyzna?
#123327
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 22 Jul 2013 13:45
41 lines
2851 bytes
Pani Ewa napisała:

>> Moja uwaga miała na celu zaznaczenie, że zażywanie odnosi się 
>> wyłącznie do leków doustnych. 
>
> Czyli jesteśmy wyjątkowo zgodni tutaj.

Wyjątkowo. Ale to moja wina, przyznaję. I obiecuje poprawę -- będę
się starał z Pania nie zgadzać, kiedy to tylko będzie możliwe.

>> Wracając do początku, jeśli szukamy czasownika najlepiej komponującego
>> się z lekami, to będzie to czasownik "podawać". Leki się podaje.
>
> No i znowu możemy wrócić do początku - czy plaster w takim razie
> też się podaje?

Można podawać nawet skalpel. Też służy leczeniu, więc na szeroką
definicję leku się załapuje.

> Poza tym - podawać można komuś, ale już samemu sobie, to się raczej 
> właśnie zażywa.

Taka tradycja w medycynie -- leczy się kogoś, a nie siebie. Lekarz
z przychodni może przepisać komuś antybiotyk, a później ręka mu nie
zadrży przy opisywaniu sytuacji "podanie świdrygocykliny nie spowodowało
poprawy stanu chorego".

>> Też o takim zażywaniu od razu sobie pomyślałem. Dla porządku dodam 
>> jeszcze, że zażyć można rówież kogoś. Na przykład z mańki. 
>
> Natomiast _używać_ można też życia w ogóle. Skądinąd temat ciekawy.

No ba, i to jak ciekawy! Życia nie staje, żeby zgłębić do końca.

Jarek

-- 
A życie przecież po to jest, żeby pożyć
By spytać siebie: mieć, czy być
No, życie przecież po to jest, żeby pożyć
Nim w kołowrotku pęknie nić
Re: Poprawna polszczyzna?
#123328
Author: Feniks z popiołów
Date: Mon, 22 Jul 2013 15:49
41 lines
2789 bytes
W dniu 2013-07-22 15:45, Jarosław Sokołowski pisze:
>
> Wyjątkowo. Ale to moja wina, przyznaję. I obiecuje poprawę -- będę
> się starał z Pania nie zgadzać, kiedy to tylko będzie możliwe.

Bardzo proszę, musimy przecież sobie poużywać, ile wlezie, skoro tylko 
nadarza się ciekawa okazja ku temu.

>
> Można podawać nawet skalpel. Też służy leczeniu, więc na szeroką
> definicję leku się załapuje.

Jak najbardziej! - bo chyba właśnie podawanie ma na myśli chirurg, 
mówiąc "siostro, skalpel proszę".

> Taka tradycja w medycynie -- leczy się kogoś, a nie siebie.

Oj, nie byłabym taka pewna z tą tradycją. Wszak już starożytni mawiali 
"medice, cura te ipsum".

>   Lekarz
> z przychodni może przepisać komuś antybiotyk, a później ręka mu nie
> zadrży przy opisywaniu sytuacji "podanie świdrygocykliny nie spowodowało
> poprawy stanu chorego".

Ponieważ podał lekarz, a pacjent być może wcale nie zażył, więc poprawy 
nie doznał.

>
> No ba, i to jak ciekawy! Życia nie staje, żeby zgłębić do końca.

Pożyjemy, zobaczymy.

> A życie przecież po to jest, żeby pożyć
> By spytać siebie: mieć, czy być
> No, życie przecież po to jest, żeby pożyć
> Nim w kołowrotku pęknie nić

Ale przynajmniej gusta nasze muzyczne chyba się częściowo zgadzają.

Ewa
Re: Poprawna polszczyzna?
#123329
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 22 Jul 2013 18:20
48 lines
3590 bytes
Pani Ewa napisała:

>> Wyjątkowo. Ale to moja wina, przyznaję. I obiecuje poprawę -- będę
>> się starał z Pania nie zgadzać, kiedy to tylko będzie możliwe.
> Bardzo proszę, musimy przecież sobie poużywać, ile wlezie, skoro
> tylko nadarza się ciekawa okazja ku temu.

Ze zmianą przedrostków trzeba ostrożnie. Ani się człowiek nie obejrzy,
jak zacznie się wyżywać.

>> Można podawać nawet skalpel. Też służy leczeniu, więc na szeroką
>> definicję leku się załapuje.
> Jak najbardziej! - bo chyba właśnie podawanie ma na myśli chirurg,
> mówiąc "siostro, skalpel proszę".

Ależ skąd! Chirurg ma myśleć o cięciu. Od myślenia o podawaniu jest
instrumentariuszka.

>> Taka tradycja w medycynie -- leczy się kogoś, a nie siebie.
> Oj, nie byłabym taka pewna z tą tradycją. Wszak już starożytni mawiali
> "medice, cura te ipsum".

Starożytni różnie mawiali, ale nie wszystko przetrwało do naszych czasów.
To powiedzenie niczym szczególnym się nie wyróżnia. "Sam się pan wypchaj",
"sam pan sobie wsadź" -- dzisiaj też tak odpowiadamy na propozycje różnych
akwizytorów usług, którzy chcą nam dogodzić.

>> Lekarz z przychodni może przepisać komuś antybiotyk, a później ręka
>> mu nie zadrży przy opisywaniu sytuacji "podanie świdrygocykliny nie
>> spowodowało poprawy stanu chorego".
> Ponieważ podał lekarz, a pacjent być może wcale nie zażył, więc poprawy 
> nie doznał.

Zgodnie z fachową terminologią, lekarz *zapisuje* (panie doktorze, zapisze
mi pan te niebieskie, one mi pomagają?). Kiedyś rówiniez *ordynował*, ale
teraz to już chyba rzadziej. Natomiast w lecznictwie ambulatoryjnym, w
miejsce *podawania* oczekuje się *brania* leku (brom brała pani dzisiaj?).

>> No ba, i to jak ciekawy! Życia nie staje, żeby zgłębić do końca.
> Pożyjemy, zobaczymy.

Nim nie przeżyjemy, widzieć wszystkiego nie będziemy.

Jarek

-- 
wszyscy mamy źle w głowach, że żyjemy
hej hej la la la la hej hej hej
Re: Poprawna polszczyzna?
#123330
Author: Feniks z popiołów
Date: Mon, 22 Jul 2013 20:37
61 lines
4223 bytes
W dniu 2013-07-22 20:20, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>> Wyjątkowo. Ale to moja wina, przyznaję. I obiecuje poprawę -- będę
>>> się starał z Pania nie zgadzać, kiedy to tylko będzie możliwe.
>> Bardzo proszę, musimy przecież sobie poużywać, ile wlezie, skoro
>> tylko nadarza się ciekawa okazja ku temu.
> Ze zmianą przedrostków trzeba ostrożnie. Ani się człowiek nie obejrzy,
> jak zacznie się wyżywać.

Jak tak sobie poużywamy w tym wyżywaniu się, to na pewno się też 
zżyjemy. Bo, jak to mówią, beczkę soli trzeba zjeść.

>>> Można podawać nawet skalpel. Też służy leczeniu, więc na szeroką
>>> definicję leku się załapuje.
>> Jak najbardziej! - bo chyba właśnie podawanie ma na myśli chirurg,
>> mówiąc "siostro, skalpel proszę".
> Ależ skąd! Chirurg ma myśleć o cięciu. Od myślenia o podawaniu jest
> instrumentariuszka.

Lepiej żeby za dużo nie myślała, tylko podawała jak należy.


>>> Taka tradycja w medycynie -- leczy się kogoś, a nie siebie.
>> Oj, nie byłabym taka pewna z tą tradycją. Wszak już starożytni mawiali
>> "medice, cura te ipsum".
> Starożytni różnie mawiali, ale nie wszystko przetrwało do naszych czasów.
> To powiedzenie niczym szczególnym się nie wyróżnia. "Sam się pan wypchaj",
> "sam pan sobie wsadź" -- dzisiaj też tak odpowiadamy na propozycje różnych
> akwizytorów usług, którzy chcą nam dogodzić.

Jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził.


>>> Lekarz z przychodni może przepisać komuś antybiotyk, a później ręka
>>> mu nie zadrży przy opisywaniu sytuacji "podanie świdrygocykliny nie
>>> spowodowało poprawy stanu chorego".
>> Ponieważ podał lekarz, a pacjent być może wcale nie zażył, więc poprawy
>> nie doznał.
> Zgodnie z fachową terminologią, lekarz *zapisuje*

Ale powyżej Pan pisze, że lekarz "przepisuje".  Leki w aptece jednak 
wydaje się na receptę, a stosować je należy według zaleceń lekarza 
(sprawdziłam na ulotce). Zwariować można.

> (panie doktorze, zapisze
> mi pan te niebieskie, one mi pomagają?). Kiedyś rówiniez *ordynował*, ale
> teraz to już chyba rzadziej. Natomiast w lecznictwie ambulatoryjnym, w
> miejsce *podawania* oczekuje się *brania* leku (brom brała pani dzisiaj?).

Na szczęście brom chyba wyszedł już z powszechnego użycia.

>
>>> No ba, i to jak ciekawy! Życia nie staje, żeby zgłębić do końca.
>> Pożyjemy, zobaczymy.
> Nim nie przeżyjemy, widzieć wszystkiego nie będziemy.

"Przeżyj to sam, przeżyj to sam,
nie zamieniaj serca w twardy głaz."

Ewa
Re: Poprawna polszczyzna?
#123323
Author: Sara
Date: Mon, 22 Jul 2013 20:37
22 lines
1980 bytes
W dniu 2013-07-22 13:58, Jarosław Sokołowski pisze:

> W słowniku jest też i o tym, że można być "zażywnym". Czyli "tęgim
> i energicznie poruszającym się".

Zażywny. Słowo - eksponat. Czy jeszcze je słychać? Nie spotykam się, 
choć zażywnych widać na ulicach wielu. Można poczytać:

  Siedział wprost przede mną. Ciało! Był w szlafroku – był z ciałem 
swoim zażywnym, wychuchanym, pulchnym i białawym, toaletowym i szlafrokowym!

Albo bardziej bogobojnie:

  Lud odziany szarą wełną,
Pełen serca, pełen sromu
I zażywny, i niemarny,
Pracowity, gospodarny
I poważny, i nabożny;
Jednej krwi z tym swoim panem,
Jednej wiary z tym kapłanem.

Zażywność chyba została już tylko w słownikach i literaturze.
Re: Poprawna polszczyzna?
#123331
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 22 Jul 2013 21:56
85 lines
4869 bytes
Pani Ewa napisała:

>>>> Wyjątkowo. Ale to moja wina, przyznaję. I obiecuje poprawę -- będę
>>>> się starał z Pania nie zgadzać, kiedy to tylko będzie możliwe.
>>> Bardzo proszę, musimy przecież sobie poużywać, ile wlezie, skoro
>>> tylko nadarza się ciekawa okazja ku temu.
>> Ze zmianą przedrostków trzeba ostrożnie. Ani się człowiek nie obejrzy,
>> jak zacznie się wyżywać.
>
> Jak tak sobie poużywamy w tym wyżywaniu się, to na pewno się też zżyjemy.

Sprawdziłem w swoich prywatnych archiwach -- od 22 września 2006 roku
mogło to już nastąpić.

> Bo, jak to mówią, beczkę soli trzeba zjeść.

Żeby nerki wykończyć?

>>>> Można podawać nawet skalpel. Też służy leczeniu, więc na szeroką
>>>> definicję leku się załapuje.
>>> Jak najbardziej! - bo chyba właśnie podawanie ma na myśli chirurg,
>>> mówiąc "siostro, skalpel proszę".
>> Ależ skąd! Chirurg ma myśleć o cięciu. Od myślenia o podawaniu jest
>> instrumentariuszka.
>
> Lepiej żeby za dużo nie myślała, tylko podawała jak należy.

A jak on też zacznie ciąć nie myśląc? Wolę nie myśleć.

>>>> Taka tradycja w medycynie -- leczy się kogoś, a nie siebie.
>>> Oj, nie byłabym taka pewna z tą tradycją. Wszak już starożytni mawiali
>>> "medice, cura te ipsum".
>> Starożytni różnie mawiali, ale nie wszystko przetrwało do naszych czasów.
>> To powiedzenie niczym szczególnym się nie wyróżnia. "Sam się pan wypchaj",
>> "sam pan sobie wsadź" -- dzisiaj też tak odpowiadamy na propozycje różnych
>> akwizytorów usług, którzy chcą nam dogodzić.
>
> Jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził.

Ale od tego zależy wysokość premii. Takie życie (bezprzedrostkowe).

>>>> Lekarz z przychodni może przepisać komuś antybiotyk, a później ręka
>>>> mu nie zadrży przy opisywaniu sytuacji "podanie świdrygocykliny nie
>>>> spowodowało poprawy stanu chorego".
>>> Ponieważ podał lekarz, a pacjent być może wcale nie zażył, więc
>>> poprawy nie doznał.
>> Zgodnie z fachową terminologią, lekarz *zapisuje*
>
> Ale powyżej Pan pisze, że lekarz "przepisuje". Leki w aptece jednak 
> wydaje się na receptę, a stosować je należy według zaleceń lekarza 

Wszystkim się wydaje, że zawsze można funkcjonować przepisowo.

> (sprawdziłam na ulotce).

Można było też zapytać farmaceuty.

> Zwariować można.

Medycyna notuje takie przypadki. Jednak w takich razach medykamenty
mogą okazać się bezsilne. Chce Pani o tym porozmawiać?

>> (panie doktorze, zapisze mi pan te niebieskie, one mi pomagają?).
>> Kiedyś rówiniez *ordynował*, ale teraz to już chyba rzadziej.
>> Natomiast w lecznictwie ambulatoryjnym, w miejsce *podawania*
>> oczekuje się *brania* leku (brom brała pani dzisiaj?).
>
> Na szczęście brom chyba wyszedł już z powszechnego użycia.

Ostatnio używałem jakieś ćwierć wieku temu. Miałem aparat "Zorka 5",
zrobiłem kilka zdjęć i jakoś trzeba było z tego powiększenia uzyskać.
Sole bromu wydały się wtedy akurat.

> "Przeżyj to sam, przeżyj to sam,
> nie zamieniaj serca w twardy głaz."

Sam? Proszę nie namawiać mnie do egoistycznych zachowań!

Jarek

-- 
Matka wpadła w stan nerwowy
I musiała zażyć bromu,
Ojciec zaś poszedł po rozum do głowy
I kiedy powróci -- nie wiadomo.
Re: Poprawna polszczyzna?
#123324
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 22 Jul 2013 22:00
47 lines
2691 bytes
Pani Sara napisała:

>> W słowniku jest też i o tym, że można być "zażywnym". Czyli "tęgim
>> i energicznie poruszającym się".
>
> Zażywny. Słowo - eksponat. Czy jeszcze je słychać? Nie spotykam się, 
> choć zażywnych widać na ulicach wielu. Można poczytać:
>
> Siedział wprost przede mną. Ciało! Był w szlafroku -- był z ciałem 
> swoim zażywnym, wychuchanym, pulchnym i białawym, toaletowym
> i szlafrokowym!

  Co to?
  Gdy usta milczą, śpiewa i wzrusza
  To dusza, to dusza
  Co to?
  Nie raz duszy skrzydła sobie dopinało
  To ciało, to ciało
  Dusza i ciało, serce i rozum
  Wiedza i sztuka wyśniona
  Każda ta para jest wtedy szczęśliwa
  Gdy w siebie zapatrzona

> Albo bardziej bogobojnie:
>
> Lud odziany szarą wełną,
> Pełen serca, pełen sromu
> I zażywny, i niemarny,
> Pracowity, gospodarny
> I poważny, i nabożny;
> Jednej krwi z tym swoim panem,
> Jednej wiary z tym kapłanem.

Gadu, gadu, stary dziadu, pleć pleciugo byle długo... To to? Zgadłem?

> Zażywność chyba została już tylko w słownikach i literaturze.

Są jeszcze ulice, Pani Saro. Ulice. U-li-ce.

Jarek

-- 
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
"Bujać -- to my, panowie szlachta!"
Re: Poprawna polszczyzna?
#123325
Author: Sara
Date: Tue, 23 Jul 2013 04:12
6 lines
1542 bytes
W dniu 2013-07-23 00:00, Jarosław Sokołowski pisze:

> Są jeszcze ulice, Pani Saro. Ulice. U-li-ce.

Panie Jarku, ulice nie używają słów z lamusa. Czy znają? Pewnie niektóre.
Na zażywność swą ulice zażywają siłowni. Albo cud-diety.
Re: Poprawna polszczyzna?
#123332
Author: Feniks z popiołów
Date: Tue, 23 Jul 2013 12:52
68 lines
4590 bytes
W dniu 2013-07-22 23:56, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>>>> Wyjątkowo. Ale to moja wina, przyznaję. I obiecuje poprawę -- będę
>>>>> się starał z Pania nie zgadzać, kiedy to tylko będzie możliwe.
>>>> Bardzo proszę, musimy przecież sobie poużywać, ile wlezie, skoro
>>>> tylko nadarza się ciekawa okazja ku temu.
>>> Ze zmianą przedrostków trzeba ostrożnie. Ani się człowiek nie obejrzy,
>>> jak zacznie się wyżywać.
>> Jak tak sobie poużywamy w tym wyżywaniu się, to na pewno się też zżyjemy.
> Sprawdziłem w swoich prywatnych archiwach -- od 22 września 2006 roku
> mogło to już nastąpić.

Zażył mnie Pan dokładnością swego archiwum. :)

>> Bo, jak to mówią, beczkę soli trzeba zjeść.
> Żeby nerki wykończyć?

A prawdziwy przyjaciel odda wtedy swoją.


>
>>>>> Można podawać nawet skalpel. Też służy leczeniu, więc na szeroką
>>>>> definicję leku się załapuje.
>>>> Jak najbardziej! - bo chyba właśnie podawanie ma na myśli chirurg,
>>>> mówiąc "siostro, skalpel proszę".
>>> Ależ skąd! Chirurg ma myśleć o cięciu. Od myślenia o podawaniu jest
>>> instrumentariuszka.
>> Lepiej żeby za dużo nie myślała, tylko podawała jak należy.
> A jak on też zacznie ciąć nie myśląc? Wolę nie myśleć.

Pacjent mógłby tego nie przeżyć.


>
>>>>> Taka tradycja w medycynie -- leczy się kogoś, a nie siebie.
>>>> Oj, nie byłabym taka pewna z tą tradycją. Wszak już starożytni mawiali
>>>> "medice, cura te ipsum".
>>> Starożytni różnie mawiali, ale nie wszystko przetrwało do naszych czasów.
>>> To powiedzenie niczym szczególnym się nie wyróżnia. "Sam się pan wypchaj",
>>> "sam pan sobie wsadź" -- dzisiaj też tak odpowiadamy na propozycje różnych
>>> akwizytorów usług, którzy chcą nam dogodzić.
>> Jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził.
> Ale od tego zależy wysokość premii. Takie życie (bezprzedrostkowe).

A od wysokości premii często zależy jakość pożycia.

> Medycyna notuje takie przypadki. Jednak w takich razach medykamenty
> mogą okazać się bezsilne. Chce Pani o tym porozmawiać?

Cały czas usiłuję.

>>> (panie doktorze, zapisze mi pan te niebieskie, one mi pomagają?).
>>> Kiedyś rówiniez *ordynował*, ale teraz to już chyba rzadziej.
>>> Natomiast w lecznictwie ambulatoryjnym, w miejsce *podawania*
>>> oczekuje się *brania* leku (brom brała pani dzisiaj?).
>> Na szczęście brom chyba wyszedł już z powszechnego użycia.
> Ostatnio używałem jakieś ćwierć wieku temu. Miałem aparat "Zorka 5",
> zrobiłem kilka zdjęć i jakoś trzeba było z tego powiększenia uzyskać.
> Sole bromu wydały się wtedy akurat.

Czyżby to było takie stresujące za(d)jęcie, że musiał Pan brom także zażyć?

> Sam? Proszę nie namawiać mnie do egoistycznych zachowań! 

Można i wespół w zespół, by żądz moc móc wzmóc.

Ewa
Re: Poprawna polszczyzna?
#123333
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 23 Jul 2013 20:20
87 lines
5352 bytes
Pani Ewa napisała:

>>>>>> Wyjątkowo. Ale to moja wina, przyznaję. I obiecuje poprawę -- będę
>>>>>> się starał z Pania nie zgadzać, kiedy to tylko będzie możliwe.
>>>>> Bardzo proszę, musimy przecież sobie poużywać, ile wlezie, skoro
>>>>> tylko nadarza się ciekawa okazja ku temu.
>>>> Ze zmianą przedrostków trzeba ostrożnie. Ani się człowiek nie obejrzy,
>>>> jak zacznie się wyżywać.
>>> Jak tak sobie poużywamy w tym wyżywaniu się, to na pewno się też zżyjemy.
>> Sprawdziłem w swoich prywatnych archiwach -- od 22 września 2006 roku
>> mogło to już nastąpić.
>
> Zażył mnie Pan dokładnością swego archiwum. :)

Godzina 12.55, sekund 14 -- pozwolę sobie rzecz całkiem uściślić.

>>> Bo, jak to mówią, beczkę soli trzeba zjeść.
>> Żeby nerki wykończyć?
>
> A prawdziwy przyjaciel odda wtedy swoją.

Odda, nie odda, może chociaż piwo postawi. Które spożyją z przyjacielem
wraz. Na nerki ono też dobre. Może nawet lepsze, bo od razu na obie.
A właściwie w tej sytuacji na cztery.

>>>>>> Można podawać nawet skalpel. Też służy leczeniu, więc na szeroką
>>>>>> definicję leku się załapuje.
>>>>> Jak najbardziej! - bo chyba właśnie podawanie ma na myśli chirurg,
>>>>> mówiąc "siostro, skalpel proszę".
>>>> Ależ skąd! Chirurg ma myśleć o cięciu. Od myślenia o podawaniu jest
>>>> instrumentariuszka.
>>> Lepiej żeby za dużo nie myślała, tylko podawała jak należy.
>> A jak on też zacznie ciąć nie myśląc? Wolę nie myśleć.
>
> Pacjent mógłby tego nie przeżyć.

Pacjent uśpiony. A jak śpi, to takich dramatów nie przeżywa.

>>>>>> Taka tradycja w medycynie -- leczy się kogoś, a nie siebie.
>>>>> Oj, nie byłabym taka pewna z tą tradycją. Wszak już starożytni mawiali
>>>>> "medice, cura te ipsum".
>>>> Starożytni różnie mawiali, ale nie wszystko przetrwało do naszych czasów.
>>>> To powiedzenie niczym szczególnym się nie wyróżnia. "Sam się pan wypchaj",
>>>> "sam pan sobie wsadź" -- dzisiaj też tak odpowiadamy na propozycje różnych
>>>> akwizytorów usług, którzy chcą nam dogodzić.
>>> Jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził.
>> Ale od tego zależy wysokość premii. Takie życie (bezprzedrostkowe).
>
> A od wysokości premii często zależy jakość pożycia.

Jak również spożycia.

>> Medycyna notuje takie przypadki. Jednak w takich razach medykamenty
>> mogą okazać się bezsilne. Chce Pani o tym porozmawiać?
>
> Cały czas usiłuję.

Nie wiem, czy moje starania na coś się zdadzą. Ale -- jak mawiali
starożytni -- "anceps remedium melius quam nullum".

>>>> (panie doktorze, zapisze mi pan te niebieskie, one mi pomagają?).
>>>> Kiedyś rówiniez *ordynował*, ale teraz to już chyba rzadziej.
>>>> Natomiast w lecznictwie ambulatoryjnym, w miejsce *podawania*
>>>> oczekuje się *brania* leku (brom brała pani dzisiaj?).
>>> Na szczęście brom chyba wyszedł już z powszechnego użycia.
>> Ostatnio używałem jakieś ćwierć wieku temu. Miałem aparat "Zorka 5",
>> zrobiłem kilka zdjęć i jakoś trzeba było z tego powiększenia uzyskać.
>> Sole bromu wydały się wtedy akurat.
>
> Czyżby to było takie stresujące za(d)jęcie, że musiał Pan brom także zażyć?

Bromek srebra był w papierze fotograficznym. Ale przyznam, że to co się
nagle wyłania z takiego papieru, potrafi człowieka zażyć.

>> Sam? Proszę nie namawiać mnie do egoistycznych zachowań! 
>
> Można i wespół w zespół, by żądz moc móc wzmóc.

Wzmóc? Tam było "zmóc" -- co sytuację zmienia, jak to się mówi, diametralnie.

Jarek

-- 
Obrzydzanie cynaderką,
Usuwanie śladów ścierką,
Dokuczanie radiem z góry,
Wymuszanie przez tortury.
Re: Poprawna polszczyzna?
#123334
Author: Feniks z popiołów
Date: Wed, 24 Jul 2013 16:30
77 lines
5002 bytes
W dniu 2013-07-23 22:20, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>>>
>>>> Jak tak sobie poużywamy w tym wyżywaniu się, to na pewno się też zżyjemy.
>>> Sprawdziłem w swoich prywatnych archiwach -- od 22 września 2006 roku
>>> mogło to już nastąpić.
>> Zażył mnie Pan dokładnością swego archiwum. :)
> Godzina 12.55, sekund 14 -- pozwolę sobie rzecz całkiem uściślić.

/Niestety, nie mam aż tak dokładnej pamięci/

Czyżby połączyły nas "więzy krwi"?


>>>> Bo, jak to mówią, beczkę soli trzeba zjeść.
>>> Żeby nerki wykończyć?
>> A prawdziwy przyjaciel odda wtedy swoją.
> Odda, nie odda, może chociaż piwo postawi. Które spożyją z przyjacielem
> wraz. Na nerki ono też dobre. Może nawet lepsze, bo od razu na obie.
> A właściwie w tej sytuacji na cztery.

W tej sytuacji powinniśmy chyba zażyć wspólnego, najlepiej nawet 
grupowego, płukania żołądka.

>
>>>>>> Jak najbardziej! - bo chyba właśnie podawanie ma na myśli chirurg,
>>>>>> mówiąc "siostro, skalpel proszę".
>>>>> Ależ skąd! Chirurg ma myśleć o cięciu. Od myślenia o podawaniu jest
>>>>> instrumentariuszka.
>>>> Lepiej żeby za dużo nie myślała, tylko podawała jak należy.
>>> A jak on też zacznie ciąć nie myśląc? Wolę nie myśleć.
>> Pacjent mógłby tego nie przeżyć.
> Pacjent uśpiony. A jak śpi, to takich dramatów nie przeżywa.

Myli się Pan, zdarzają się ponoć nawet przeżycia duchowe.
Zwłaszcza kiedy lekarz nie myśli.

>
>>>>>>> Taka tradycja w medycynie -- leczy się kogoś, a nie siebie.
>>>>>> Oj, nie byłabym taka pewna z tą tradycją. Wszak już starożytni mawiali
>>>>>> "medice, cura te ipsum".
>>>>> Starożytni różnie mawiali, ale nie wszystko przetrwało do naszych czasów.
>>>>> To powiedzenie niczym szczególnym się nie wyróżnia. "Sam się pan wypchaj",
>>>>> "sam pan sobie wsadź" -- dzisiaj też tak odpowiadamy na propozycje różnych
>>>>> akwizytorów usług, którzy chcą nam dogodzić.
>>>> Jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził.
>>> Ale od tego zależy wysokość premii. Takie życie (bezprzedrostkowe).
>> A od wysokości premii często zależy jakość pożycia.
> Jak również spożycia.

Racja. I znowu wracamy do płukania żołądka.

>
>>> Medycyna notuje takie przypadki. Jednak w takich razach medykamenty
>>> mogą okazać się bezsilne. Chce Pani o tym porozmawiać?
>> Cały czas usiłuję.
> Nie wiem, czy moje starania na coś się zdadzą. Ale -- jak mawiali
> starożytni -- "anceps remedium melius quam nullum".

Zdają się, zdają, ale właśnie udaję się zażyć "otium negotii" lub "dolce 
far niente" (jak mawiają ich następcy), więc kurację tę z przykrością 
muszę przerwać.

> Bromek srebra był w papierze fotograficznym. Ale przyznam, że to co 
> się nagle wyłania z takiego papieru, potrafi człowieka zażyć. 

Prawda, też mam takie przeżycia za sobą.

>>> Sam? Proszę nie namawiać mnie do egoistycznych zachowań!
>> Można i wespół w zespół, by żądz moc móc wzmóc.
> Wzmóc? Tam było "zmóc" -- co sytuację zmienia, jak to się mówi, diametralnie.

Oczywiście ma Pan rację. Jak zwykle.
Mnie widocznie apetyt wzmaga w miarę jedzenia.

Ewa
Re: Poprawna polszczyzna?
#123335
Author: Malec
Date: Wed, 24 Jul 2013 16:39
5 lines
1936 bytes
> Mnie widocznie apetyt wzmaga w miarę jedzenia.
Czy to zdanie jest sformułowane poprawnie ?

Pozdrawiam
Malec 
Re: Poprawna polszczyzna?
#123336
Author: Feniks z popiołów
Date: Wed, 24 Jul 2013 16:57
9 lines
2131 bytes
W dniu 2013-07-24 18:39, Malec pisze:
>> Mnie widocznie apetyt wzmaga w miarę jedzenia.
> Czy to zdanie jest sformułowane poprawnie ?

To zależy od tego, co się chciało powiedzieć.  ;)

W tym przypadku może lepiej będzie - mój apetyt wzmaga się w miarę jedzenia.

Ewa
Re: Poprawna polszczyzna?
#123337
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 24 Jul 2013 20:46
92 lines
5904 bytes
Pani Ewa napisała:

>>>>> Jak tak sobie poużywamy w tym wyżywaniu się, to na pewno się też zżyjemy.
>>>> Sprawdziłem w swoich prywatnych archiwach -- od 22 września 2006 roku
>>>> mogło to już nastąpić.
>>> Zażył mnie Pan dokładnością swego archiwum. :)
>> Godzina 12.55, sekund 14 -- pozwolę sobie rzecz całkiem uściślić.
>
> /Niestety, nie mam aż tak dokładnej pamięci/

Jak mój dysk zaczął zdradzać niepokojące objawy, to od razu na wszelki
wypadek wymieniłem.

> Czyżby połączyły nas "więzy krwi"?

Oraz węzły limfatyczne. No i proszę -- daleko od tej medycyny nie uszliśmy.

>>>>> Bo, jak to mówią, beczkę soli trzeba zjeść.
>>>> Żeby nerki wykończyć?
>>> A prawdziwy przyjaciel odda wtedy swoją.
>> Odda, nie odda, może chociaż piwo postawi. Które spożyją z przyjacielem
>> wraz. Na nerki ono też dobre. Może nawet lepsze, bo od razu na obie.
>> A właściwie w tej sytuacji na cztery.
>
> W tej sytuacji powinniśmy chyba zażyć wspólnego, najlepiej nawet
> grupowego, płukania żołądka.

Biorąc pod uwagę obecne rozmiary grupy, to to "nawet" niewiele zmienia.

>>>>>>> Jak najbardziej! - bo chyba właśnie podawanie ma na myśli chirurg,
>>>>>>> mówiąc "siostro, skalpel proszę".
>>>>>> Ależ skąd! Chirurg ma myśleć o cięciu. Od myślenia o podawaniu
>>>>>> jest instrumentariuszka.
>>>>> Lepiej żeby za dużo nie myślała, tylko podawała jak należy.
>>>> A jak on też zacznie ciąć nie myśląc? Wolę nie myśleć.
>>> Pacjent mógłby tego nie przeżyć.
>> Pacjent uśpiony. A jak śpi, to takich dramatów nie przeżywa.
> Myli się Pan, zdarzają się ponoć nawet przeżycia duchowe.
> Zwłaszcza kiedy lekarz nie myśli.

Jeśli nie myśli, to może się zdarzyć, że postąpi jak w powiedzeniu
"przez żołądek do serca".

>>>>>>>> Taka tradycja w medycynie -- leczy się kogoś, a nie siebie.
>>>>>>> Oj, nie byłabym taka pewna z tą tradycją. Wszak już starożytni
>>>>>>> mawiali "medice, cura te ipsum".
>>>>>> Starożytni różnie mawiali, ale nie wszystko przetrwało do naszych
>>>>>> czasów. To powiedzenie niczym szczególnym się nie wyróżnia. "Sam
>>>>>> się pan wypchaj", "sam pan sobie wsadź" -- dzisiaj też tak
>>>>>> odpowiadamy na propozycje różnych akwizytorów usług, którzy chcą
>>>>>> nam dogodzić.
>>>>> Jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził.
>>>> Ale od tego zależy wysokość premii. Takie życie (bezprzedrostkowe).
>>> A od wysokości premii często zależy jakość pożycia.
>> Jak również spożycia.
>
> Racja. I znowu wracamy do płukania żołądka.

To mogą być symptomy nałogu.

>>>> Medycyna notuje takie przypadki. Jednak w takich razach medykamenty
>>>> mogą okazać się bezsilne. Chce Pani o tym porozmawiać?
>>> Cały czas usiłuję.
>> Nie wiem, czy moje starania na coś się zdadzą. Ale -- jak mawiali
>> starożytni -- "anceps remedium melius quam nullum".
>
> Zdają się, zdają, ale właśnie udaję się zażyć "otium negotii" lub "dolce 
> far niente" (jak mawiają ich następcy), więc kurację tę z przykrością 
> muszę przerwać.

Zły to lekarz, który stosuje lekarstwo gorsze od choroby -- jednak
z powyższych anonsów wnoszę, że kuracja zastępcza wcale gorszą od
aplikowanej wcześniej nie będzie.

>>>> Sam? Proszę nie namawiać mnie do egoistycznych zachowań!
>>> Można i wespół w zespół, by żądz moc móc wzmóc.
>> Wzmóc? Tam było "zmóc" -- co sytuację zmienia, jak to się mówi,
>> diametralnie.
>
> Oczywiście ma Pan rację. Jak zwykle.
> Mnie widocznie apetyt wzmaga w miarę jedzenia.

W takiej sytuacji nie ma co się głodem morzyć (to ostatnie słowo nie
jest już wariacją na temat, co dla porządku zaznaczę).

Jarek

-- 
Był tu nawet jeden głuchoniemy, przez dwa tygodnie zawijali go co pół godziny
w prześcieradło zmoczone w zimnej wodzie, co dzień robili mu lewatywę
i płukali żołądek. Wszyscy sanitariusze byli przekonani, że już sprawę wygrał
i że pójdzie do domu, a tu pan doktor przepisał mu coś na wymioty.
Re: Poprawna polszczyzna?
#123338
Author: Feniks z popiołów
Date: Wed, 07 Aug 2013 19:42
41 lines
3304 bytes
W dniu 2013-07-24 22:46, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>> /Niestety, nie mam aż tak dokładnej pamięci/
> Jak mój dysk zaczął zdradzać niepokojące objawy, to od razu na wszelki
> wypadek wymieniłem.

Ależ Panie doktorze! Tak od razu transplantacja!?

>> Czyżby połączyły nas "więzy krwi"?
> Oraz węzły limfatyczne. No i proszę -- daleko od tej medycyny nie uszliśmy.

Medycyna - wciągająca dziedzina.

>> W tej sytuacji powinniśmy chyba zażyć wspólnego, najlepiej nawet
>> grupowego, płukania żołądka.
> Biorąc pod uwagę obecne rozmiary grupy, to to "nawet" niewiele zmienia.

Nie wiem, co ja z tym płukaniem żołądka... chyba przedwyjazdowy pośpiech 
kazał mi odwołać się do schematu słownego. Chodziło przecież o płukanie 
nerek. Grunt, że się zrozumieliśmy.
A grupa - istotnie - zmalała. I szkoda.

>> Myli się Pan, zdarzają się ponoć nawet przeżycia duchowe.
>> Zwłaszcza kiedy lekarz nie myśli.
> Jeśli nie myśli, to może się zdarzyć, że postąpi jak w powiedzeniu
> "przez żołądek do serca".

I pacjent zostanie wtedy "bez serc, bez nerek". Nie będzie czego płukać 
nawet.

> Zły to lekarz, który stosuje lekarstwo gorsze od choroby -- jednak
> z powyższych anonsów wnoszę, że kuracja zastępcza wcale gorszą od
> aplikowanej wcześniej nie będzie.

No, to wracam na kozetkę.

Ewa
-- 
- Co się pani tutaj tak rozkłada?
- A co? mam gnić w poczekalni!??
Re: Poprawna polszczyzna?
#123339
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 07 Aug 2013 20:17
58 lines
3758 bytes
Pani Ewa przychodzi do doktora i gada:

>>> /Niestety, nie mam aż tak dokładnej pamięci/
>> Jak mój dysk zaczął zdradzać niepokojące objawy, to od razu na wszelki
>> wypadek wymieniłem.
>
> Ależ Panie doktorze! Tak od razu transplantacja!?

A co mu będę tłumaczył, jak i tak nie zrozumie. Taki zakręcony był.

>>> Czyżby połączyły nas "więzy krwi"?
>> Oraz węzły limfatyczne. No i proszę -- daleko od tej medycyny nie uszliśmy.
>
> Medycyna - wciągająca dziedzina.

Praca przy tokarce jeszcze bardziej.

>>> W tej sytuacji powinniśmy chyba zażyć wspólnego, najlepiej nawet
>>> grupowego, płukania żołądka.
>> Biorąc pod uwagę obecne rozmiary grupy, to to "nawet" niewiele zmienia.
>
> Nie wiem, co ja z tym płukaniem żołądka... chyba przedwyjazdowy pośpiech 
> kazał mi odwołać się do schematu słownego. Chodziło przecież o płukanie 
> nerek. Grunt, że się zrozumieliśmy.

Nie mnie dwa razy powtarzać ("mądrej głowie dość dwie słowie" też się tu
może nadać).

> A grupa - istotnie - zmalała. I szkoda.

Może ci co byli w tej grupie, mają nas teraz w...

>>> Myli się Pan, zdarzają się ponoć nawet przeżycia duchowe.
>>> Zwłaszcza kiedy lekarz nie myśli.
>> Jeśli nie myśli, to może się zdarzyć, że postąpi jak w powiedzeniu
>> "przez żołądek do serca".
>
> I pacjent zostanie wtedy "bez serc, bez nerek". Nie będzie czego płukać 
> nawet.

To szkieletów ludy. Ważne żeby zachować kręgosłup.

>> Zły to lekarz, który stosuje lekarstwo gorsze od choroby -- jednak
>> z powyższych anonsów wnoszę, że kuracja zastępcza wcale gorszą od
>> aplikowanej wcześniej nie będzie.
>
> No, to wracam na kozetkę.

To ja pójdę po kiuwetę z nadmanganianem potasu i tęgi zapas catgutu.

Jarek

-- 
   Pewien rybak żył na Gwadelupie,
   Co był zdania, że to bardzo głupie
   Znać do wyspy tylko jeden rym
   I w szalupie popisywać się nim
   Przy biskupie, lub w grupie przy zupie
Re: Poprawna polszczyzna?
#123340
Author: Feniks z popiołów
Date: Thu, 08 Aug 2013 20:02
17 lines
2312 bytes
W dniu 2013-08-07 22:17, Jarosław Sokołowski pisze:
> Może ci co byli w tej grupie, mają nas teraz w... 

Gwadelupie?
Miejmy nadzieję, że to tylko te gwadelupeckie upały wszystkich wygnały. 
Przyjdzie zima i wyrówna.


> Ważne żeby zachować kręgosłup. 

Przyda się potomnym na lekcjach biologii.

> To ja pójdę po kiuwetę z nadmanganianem potasu i tęgi zapas catgutu.

Musimy szyć?

Ewa
Re: Poprawna polszczyzna?
#123341
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 08 Aug 2013 21:05
46 lines
3216 bytes
Pani Ewa napisała:

>> Może ci co byli w tej grupie, mają nas teraz w... 
>
> Gwadelupie?
> Miejmy nadzieję, że to tylko te gwadelupeckie upały wszystkich wygnały. 

Słowniki podają formę "gwadelupski".

> Przyjdzie zima i wyrówna.

Na Gwadelupie (tak to sobie wyobrażam, nie byłem) powinno być teraz parno
i wilgotno. Zimą niewiele chłodniej, lecz chociaż sucho. Żal wracać.

>> Ważne żeby zachować kręgosłup. 
> Przyda się potomnym na lekcjach biologii.

Najważniejsze jednak, by znaleźć się w odpowiednich kręgach.

>> To ja pójdę po kiuwetę z nadmanganianem potasu i tęgi zapas catgutu.
>
> Musimy szyć?

Jeśli o mnie chodzi, tom zawsze skłonny do kompromisu. Fastryga może być?

Jarek

PS:
http://rymy.info/rymy-do-gwadelupski
   Znalezione rymy do gwadelupski:
      gorzupski, krupski, niegorzupski, niegwadelupski, niekrupski,
      nienowosłupski, niesłupski, niestupski, nowosłupski, słupski,
      stupski.

http://rymy.info/rymy-do-gwadelupa
   Nie znaleziono rymu do gwadelupa

O tych znalezionych mam zdanie, że dość głupie. Ale jednak są.
A tu proszę, są tacy, co nawet jednego nie znają.

-- 
Pewniej pani ze Śląska (Dolnego)
Od upału robiło się nietentego
Jak w gorącu tym pisać, jak żyć?
Jak tu kroić mam i jak szyć?
(Żeby choć było co oraz z czego)
Re: Poprawna polszczyzna?
#123342
Author: Feniks z popiołów
Date: Fri, 09 Aug 2013 19:56
47 lines
3792 bytes
W dniu 2013-08-08 23:05, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>> Może ci co byli w tej grupie, mają nas teraz w...
>> Gwadelupie?
>> Miejmy nadzieję, że to tylko te gwadelupeckie upały wszystkich wygnały.
> Słowniki podają formę "gwadelupski".

Dobra byłaby też forma "gwadelupny". Nie traciłaby rymu przynajmniej.

>
>> Przyjdzie zima i wyrówna.
> Na Gwadelupie (tak to sobie wyobrażam, nie byłem) powinno być teraz parno
> i wilgotno. Zimą niewiele chłodniej, lecz chociaż sucho. Żal wracać.

Czyli zostaliśmy sami. Może jednak nie dożyjemy czasów, kiedy nie będzie 
już z kim po polsku pogadać.

>>> Ważne żeby zachować kręgosłup.
>> Przyda się potomnym na lekcjach biologii.
> Najważniejsze jednak, by znaleźć się w odpowiednich kręgach.

Byle nie kamiennych.

>>> To ja pójdę po kiuwetę z nadmanganianem potasu i tęgi zapas catgutu.
>> Musimy szyć?
> Jeśli o mnie chodzi, tom zawsze skłonny do kompromisu. Fastryga może być?

W takim wypadku - koniecznie grubymi nićmi.


> PS:
> http://rymy.info/rymy-do-gwadelupski
>     Znalezione rymy do gwadelupski:
>        gorzupski, krupski, niegorzupski, niegwadelupski, niekrupski,
>        nienowosłupski, niesłupski, niestupski, nowosłupski, słupski,
>        stupski.
>
> http://rymy.info/rymy-do-gwadelupa
>     Nie znaleziono rymu do gwadelupa
>
> O tych znalezionych mam zdanie, że dość głupie. Ale jednak są.
> A tu proszę, są tacy, co nawet jednego nie znają.

Raczej strachliwi są albo spod paprotki.

Ewa
Re: Poprawna polszczyzna?
#123343
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 12 Aug 2013 16:56
58 lines
3919 bytes
Pani Ewa napisała:

>>>> Może ci co byli w tej grupie, mają nas teraz w...
>>> Gwadelupie?
>>> Miejmy nadzieję, że to tylko te gwadelupeckie upały wszystkich wygnały.
>> Słowniki podają formę "gwadelupski".
>
> Dobra byłaby też forma "gwadelupny". Nie traciłaby rymu przynajmniej.

Bardzo mi ta forma odpowiada. Poprzednio rym też był, a teraz poprawił
się też rytm. A to jeszcze nie koniec zalet.

>>> Przyjdzie zima i wyrówna.
>> Na Gwadelupie (tak to sobie wyobrażam, nie byłem) powinno być teraz parno
>> i wilgotno. Zimą niewiele chłodniej, lecz chociaż sucho. Żal wracać.
>
> Czyli zostaliśmy sami.

Nie wolno zapominać o Maryni. Wprawdzie sama czynnego udziału w dyskusji
nie bierze, ale jako temat sprawdza się wybornie. Nawet nie musi być cała.

> Może jednak nie dożyjemy czasów, kiedy nie będzie już z kim po polsku
> pogadać.

Tłok niewielki, bo specjalizacja w grupach duża. Osobna jest od języka,
osobna od podniebienia -- żeby daleko nie szukać.

>>>> Ważne żeby zachować kręgosłup.
>>> Przyda się potomnym na lekcjach biologii.
>> Najważniejsze jednak, by znaleźć się w odpowiednich kręgach.
>
> Byle nie kamiennych.

Teraz pora żniwna. Mogą być kręgi zbożowe.

>>>> To ja pójdę po kiuwetę z nadmanganianem potasu i tęgi zapas catgutu.
>>> Musimy szyć?
>> Jeśli o mnie chodzi, tom zawsze skłonny do kompromisu. Fastryga może być?
> W takim wypadku - koniecznie grubymi nićmi.

Jeśli wypadek, to człowiek nie ma czasu na rozglądanie się wokół.
Szyje tym, co ma pod ręką.

>>     Nie znaleziono rymu do gwadelupa
>>
>> O tych znalezionych mam zdanie, że dość głupie. Ale jednak są.
>> A tu proszę, są tacy, co nawet jednego nie znają.
>
> Raczej strachliwi są albo spod paprotki.

Lub też słabo szukali. Jak tego kwiatu paprotki.

Jarek (dzisiaj ludzie nie na kwiat, lecz na spadające gwiazdy czekają)

-- 
A ludzie mówią, i mówią uczenie,
Że to nie łzy są, ale że kamienie
I -- że nikt na nie... nie czeka!
Re: Poprawna polszczyzna?
#123344
Author: Feniks z popiołów
Date: Wed, 14 Aug 2013 08:30
42 lines
3618 bytes
W dniu 2013-08-12 18:56, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>>>> >>>>Może ci co byli w tej grupie, mają nas teraz w...
>>>> >>>Gwadelupie?
>>>> >>>Miejmy nadzieję, że to tylko te gwadelupeckie upały wszystkich wygnały.
>>> >>Słowniki podają formę "gwadelupski".
>> >
>> >Dobra byłaby też forma "gwadelupny". Nie traciłaby rymu przynajmniej.
> Bardzo mi ta forma odpowiada. Poprzednio rym też był, a teraz poprawił
> się też rytm. A to jeszcze nie koniec zalet.

Nie należy w takim razie na tym poprzestawać, tylko wszystkie zalety na 
światło dzienne wynieść.

> Nie wolno zapominać o Maryni. Wprawdzie sama czynnego udziału w dyskusji
> nie bierze, ale jako temat sprawdza się wybornie. Nawet nie musi być cała.

Lepiej nawet jeśli cała nie jest, bo w przeciwnym razie mogłaby 
zdecydowanie popsuć rymy, szyki i nas-troje.

> Tłok niewielki, bo specjalizacja w grupach duża. Osobna jest od języka,
> osobna od podniebienia -- żeby daleko nie szukać.

A wszystko ma swój początek w psyche. Lub w umyśle ("jak ludzie mówią, a 
mówią uczenie").

> Teraz pora żniwna. Mogą być kręgi zbożowe.

Widziałam te ostatnio nawet, kiedy jechałam na wycieczkę w pobliskie 
góry, blokowana kombajnowym korowodem.

> Jeśli wypadek, to człowiek nie ma czasu na rozglądanie się wokół.
> Szyje tym, co ma pod ręką.
>
> -- A ludzie mówią, i mówią uczenie, Że to nie łzy są, ale że kamienie 
> I -- że nikt na nie... nie czeka!

I dobrze, skoro takie piękne nici pod rękę Panu trafiają.


Ewa (Perseidy u mnie za chmurami się chowają).
Re: Poprawna polszczyzna?
#123345
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 16 Aug 2013 03:07
58 lines
4056 bytes
Pani Ewa napisała:

>>> Dobra byłaby też forma "gwadelupny". Nie traciłaby rymu przynajmniej.
>> Bardzo mi ta forma odpowiada. Poprzednio rym też był, a teraz poprawił
>> się też rytm. A to jeszcze nie koniec zalet.
>
> Nie należy w takim razie na tym poprzestawać, tylko wszystkie zalety na
> światło dzienne wynieść.

   W Santiago kapitan portu
   Gwadelupczyć lubił dla sportu
   Mieli z nim boskie skaranie
   Panowie, jak też i panie
   A głównie minister transportu

Największą zaletą tej formy jest to, że otwiera ona drogę ku formom innym,
wcześniej nieznanym. Bo skoro można tak, to czemu nie inaczej? Nie warto
poprzestawać.

>> Nie wolno zapominać o Maryni. Wprawdzie sama czynnego udziału w dyskusji
>> nie bierze, ale jako temat sprawdza się wybornie. Nawet nie musi być cała.
>
> Lepiej nawet jeśli cała nie jest, bo w przeciwnym razie mogłaby 
> zdecydowanie popsuć rymy, szyki i nas-troje.

Ważne, żeby trzymała nas przy tematyce marynistycznej.

>> Tłok niewielki, bo specjalizacja w grupach duża. Osobna jest od języka,
>> osobna od podniebienia -- żeby daleko nie szukać.
>
> A wszystko ma swój początek w psyche. Lub w umyśle ("jak ludzie mówią,
> a mówią uczenie").

U ludzi potrzeba, by mówić uczenie, jest przemożna. Niektórzy mogą nie
znieść wypowiedzi innej niż polonisty/polonistki.

>> Szyje tym, co ma pod ręką.
>>
>> -- A ludzie mówią, i mówią uczenie,
>> Że to nie łzy są, ale że kamienie 
>> I -- że nikt na nie... nie czeka!
>
> I dobrze, skoro takie piękne nici pod rękę Panu trafiają.

Piotr Skrzynecki, gdy artystom "Piwnicy Pod Baranami" szło marnie,
starał się w taki wieczór kończyć występ kwadrans przed pełną godziną.
Mówił, że to w sam raz tyle czasu, by wziąć płaszcz z szatni i wyjść
na rynek. A tam akurat będą grali hejnał, więc coś miłego jednak P.T.
publiczność spotka. Ja na trębacza liczyć nie mogę, więc niech chociaż
sygnaturka będzie.

Jarek

-- 
Trzeba wiedzieć, kiedy w szatni
Płaszcz pozostał przedostatni
I że to już przedo-
-statni walc...
Re: Poprawna polszczyzna?
#123346
Author: Feniks z popiołów
Date: Fri, 16 Aug 2013 13:47
41 lines
3550 bytes
W dniu 2013-08-16 05:07, Jarosław Sokołowski pisze:

>     W Santiago kapitan portu
>     Gwadelupczyć lubił dla sportu
>     Mieli z nim boskie skaranie
>     Panowie, jak też i panie
>     A głównie minister transportu
>
> Największą zaletą tej formy jest to, że otwiera ona drogę ku formom innym,
> wcześniej nieznanym. Bo skoro można tak, to czemu nie inaczej? Nie warto
> poprzestawać.

I tematyka marynistyczna zachowana! Brawo! Cóż ja tu mogę...? Najwyżej 
robić za oddaną widownię. :)

> U ludzi potrzeba, by mówić uczenie, jest przemożna. Niektórzy mogą nie
> znieść wypowiedzi innej niż polonisty/polonistki.

Dlatego nawet nie śmiem odzywać się w tamtym wątku. Żeby frustracji nie 
budzić.

> Piotr Skrzynecki, gdy artystom "Piwnicy Pod Baranami" szło marnie,
> starał się w taki wieczór kończyć występ kwadrans przed pełną godziną.
> Mówił, że to w sam raz tyle czasu, by wziąć płaszcz z szatni i wyjść
> na rynek. A tam akurat będą grali hejnał, więc coś miłego jednak P.T.
> publiczność spotka. Ja na trębacza liczyć nie mogę, więc niech chociaż
> sygnaturka będzie.
>
> Jarek
>
> -- Trzeba wiedzieć, kiedy w szatni Płaszcz pozostał przedostatni I że 
> to już przedo- -statni walc...

Czyżby Pan się żegnał tak o piątej nad ranem?

Ewa
-- 
Nie opuszczaj mnie
już nie będzie łez,
już nie będzie słów
dobrze jest jak jest
Re: Poprawna polszczyzna?
#123347
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 16 Aug 2013 20:46
52 lines
3940 bytes
Pani Ewa napisała:

>>     W Santiago kapitan portu
>>     Gwadelupczyć lubił dla sportu
>>     Mieli z nim boskie skaranie
>>     Panowie, jak też i panie
>>     A głównie minister transportu
>>
>> Największą zaletą tej formy jest to, że otwiera ona drogę ku formom innym,
>> wcześniej nieznanym. Bo skoro można tak, to czemu nie inaczej? Nie warto
>> poprzestawać.
>
> I tematyka marynistyczna zachowana! Brawo! Cóż ja tu mogę...? Najwyżej 
> robić za oddaną widownię. :)

O żadnym oddawaniu nie ma nawet mowy. Przecież nie gramy w gwadelupniaka.

>> U ludzi potrzeba, by mówić uczenie, jest przemożna. Niektórzy mogą nie
>> znieść wypowiedzi innej niż polonisty/polonistki.
>
> Dlatego nawet nie śmiem odzywać się w tamtym wątku. Żeby frustracji nie 
> budzić.

Cóż dopiero ja, o piątej nad ranem. Budzić o takiej porze, to rzecz
zgoła nieprzystojna, a i dla budzącego ryzyko wielkie.

>> Piotr Skrzynecki, gdy artystom "Piwnicy Pod Baranami" szło marnie,
>> starał się w taki wieczór kończyć występ kwadrans przed pełną godziną.
>> Mówił, że to w sam raz tyle czasu, by wziąć płaszcz z szatni i wyjść
>> na rynek. A tam akurat będą grali hejnał, więc coś miłego jednak P.T.
>> publiczność spotka. Ja na trębacza liczyć nie mogę, więc niech chociaż
>> sygnaturka będzie.
>>
>> Jarek
>>
>> -- Trzeba wiedzieć, kiedy w szatni
>> Płaszcz pozostał przedostatni
>> I że to już przedo-
>> -statni walc...
>
> Czyżby Pan się żegnał tak o piątej nad ranem?

No i patrzcie państwo, nawet godzinę człowiekowi wypomną. A ja starałem
się po cichutku na grupę powrócić. Nawet drzwi nie skrzypnęły.

Jarek

-- 
Ja pomagam ludziom, ja pomagam ptakom
Zwariowanym sercem, myślą byle jaką
Ja leczę gołębie przez was przejechane
Gładzę psy bezdomne o piątej nad ranem
Re: Poprawna polszczyzna?
#123348
Author: Feniks z popiołów
Date: Fri, 16 Aug 2013 22:19
28 lines
2801 bytes
W dniu 2013-08-16 22:46, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>> >
>> >I tematyka marynistyczna zachowana! Brawo! Cóż ja tu mogę...? Najwyżej
>> >robić za oddaną widownię.:)
> O żadnym oddawaniu nie ma nawet mowy. Przecież nie gramy w gwadelupniaka.

Skoro nie ma mowy o oddawaniu, to pozostanie mi być dozgonnie wdzięczną. 
Całkiem miła perspektywa, zwłaszcza dla kobiety.

> No i patrzcie państwo, nawet godzinę człowiekowi wypomną.

Ależ proszę nie udawać od razu takiego rannego ptaszka!

Ewa

> -- Ja pomagam ludziom, ja pomagam ptakom Zwariowanym sercem, myślą 
> byle jaką Ja leczę gołębie przez was przejechane Gładzę psy bezdomne o 
> piątej nad ranem

-- 

Nieprawda, że
Ostatni błędny rycerz zasnął
Że jego duch
U Elizejskich stoi bram
On żyje wciąż
Re: Poprawna polszczyzna?
#123349
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Fri, 16 Aug 2013 22:46
25 lines
2854 bytes
Pani Ewa napisała:

>>> I tematyka marynistyczna zachowana! Brawo! Cóż ja tu mogę...? Najwyżej
>>> robić za oddaną widownię.:)
>> O żadnym oddawaniu nie ma nawet mowy. Przecież nie gramy w gwadelupniaka.
>
> Skoro nie ma mowy o oddawaniu, to pozostanie mi być dozgonnie wdzięczną. 
> Całkiem miła perspektywa, zwłaszcza dla kobiety.

Zupełnie jak awokado! Zwane smaczliwką wdzięczną (Persea americana Miller).
Z powodzeniem uprawiana jest na Gwadelupie.

>> No i patrzcie państwo, nawet godzinę człowiekowi wypomną.
>
> Ależ proszę nie udawać od razu takiego rannego ptaszka!

Przebóg, poznanym!

Jarek (idę opatrzyć rany)

-- 
Don Kichot z Manczy, jak się snadnie
Przekona ten, co rusza głową
Nie umiał się zestarzeć ładnie
Nie chciał spierniczeć sielankowo
Re: Poprawna polszczyzna?
#123350
Author: Feniks z popiołów
Date: Sat, 17 Aug 2013 12:35
29 lines
3113 bytes
W dniu 2013-08-17 00:46, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>>> I tematyka marynistyczna zachowana! Brawo! Cóż ja tu mogę...? Najwyżej
>>>> robić za oddaną widownię.:)
>>> O żadnym oddawaniu nie ma nawet mowy. Przecież nie gramy w gwadelupniaka.
>> Skoro nie ma mowy o oddawaniu, to pozostanie mi być dozgonnie wdzięczną.
>> Całkiem miła perspektywa, zwłaszcza dla kobiety.
> Zupełnie jak awokado! Zwane smaczliwką wdzięczną (Persea americana Miller).
> Z powodzeniem uprawiana jest na Gwadelupie.

Jeszcze trochę i zostanie Pan ekspertem od gwadelupizmu.

>
>>> No i patrzcie państwo, nawet godzinę człowiekowi wypomną.
>> Ależ proszę nie udawać od razu takiego rannego ptaszka!
> Przebóg, poznanym!
>
> Jarek (idę opatrzyć rany)

Nie pozostaje nic innego, skoro tak nieopatrznie się Pan rankiem zerwał.

Ewa

-- 
Spraw wtedy, boś Ty mądry sternik,
By nas nie trzęsła szajba taka,
By mógł spokojnie każdy piernik,
Obok swojego przejść wiatraka
Re: Poprawna polszczyzna?
#123351
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sat, 17 Aug 2013 14:24
31 lines
3147 bytes
Pani Ewa napisała:

>>>>> I tematyka marynistyczna zachowana! Brawo! Cóż ja tu mogę...? Najwyżej
>>>>> robić za oddaną widownię.:)
>>>> O żadnym oddawaniu nie ma nawet mowy. Przecież nie gramy w gwadelupniaka.
>>> Skoro nie ma mowy o oddawaniu, to pozostanie mi być dozgonnie wdzięczną.
>>> Całkiem miła perspektywa, zwłaszcza dla kobiety.
>> Zupełnie jak awokado! Zwane smaczliwką wdzięczną (Persea americana Miller).
>> Z powodzeniem uprawiana jest na Gwadelupie.
>
> Jeszcze trochę i zostanie Pan ekspertem od gwadelupizmu.

Przy wyłanianiu kolegium eksperckiego należy zwrócić uwagę na to, kto zaczął.

>>>> No i patrzcie państwo, nawet godzinę człowiekowi wypomną.
>>> Ależ proszę nie udawać od razu takiego rannego ptaszka!
>> Przebóg, poznanym!
>>
>> Jarek (idę opatrzyć rany)
>
> Nie pozostaje nic innego, skoro tak nieopatrznie się Pan rankiem zerwał.

Warto rozpatrzeć, czy użycie w tym miejscu czasownika zwrotnego jest właściwe.

Jarek

-- 
pistolet pod łóżko
połóżmy zwyczajnie
gdy zadzwoni rano budzik
to do niego walnę
Re: Poprawna polszczyzna?
#123352
Author: Feniks z popiołów
Date: Tue, 27 Aug 2013 14:09
25 lines
3156 bytes
W dniu 2013-08-17 16:24, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>>>>> I tematyka marynistyczna zachowana! Brawo! Cóż ja tu mogę...? Najwyżej
>>>>>> robić za oddaną widownię.:)
>>>>> O żadnym oddawaniu nie ma nawet mowy. Przecież nie gramy w gwadelupniaka.
>>>> Skoro nie ma mowy o oddawaniu, to pozostanie mi być dozgonnie wdzięczną.
>>>> Całkiem miła perspektywa, zwłaszcza dla kobiety.
>>> Zupełnie jak awokado! Zwane smaczliwką wdzięczną (Persea americana Miller).
>>> Z powodzeniem uprawiana jest na Gwadelupie.
>> Jeszcze trochę i zostanie Pan ekspertem od gwadelupizmu.
> Przy wyłanianiu kolegium eksperckiego należy zwrócić uwagę na to, kto zaczął.

Zanim je wyłonimy, warto też byłoby się dowiedzieć, jak w gwadelupskim 
klimacie czują się paprotki. Pan wie?

>> Nie pozostaje nic innego, skoro tak nieopatrznie się Pan rankiem zerwał.
> Warto rozpatrzeć, czy użycie w tym miejscu czasownika zwrotnego jest właściwe.

Powinnam była użyć bezzwrotnego? O butelkach takowych słyszałam, ale 
czasowniki?! To już lekka przesada!

Ewa
-- 
nierychliwa, ale...
Re: Poprawna polszczyzna?
#123353
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 27 Aug 2013 21:29
29 lines
2882 bytes
Pani Ewa napisała:

>>> Jeszcze trochę i zostanie Pan ekspertem od gwadelupizmu.
>> Przy wyłanianiu kolegium eksperckiego należy zwrócić uwagę na to, kto
>> zaczął.
>
> Zanim je wyłonimy, warto też byłoby się dowiedzieć, jak w gwadelupskim 
> klimacie czują się paprotki. Pan wie?

Można powiedzieć, że uprawa paproci kwitnie. Wilgotny klimat jest temu
sprzyjający.

>>> Nie pozostaje nic innego, skoro tak nieopatrznie się Pan rankiem zerwał.
>> Warto rozpatrzeć, czy użycie w tym miejscu czasownika zwrotnego jest
>> właściwe.
>
> Powinnam była użyć bezzwrotnego? O butelkach takowych słyszałam, ale 
> czasowniki?! To już lekka przesada!

Ważne, by nie dać się nabić w butelkę wraz z tym czasownikiem. Ani lekko
przesadzić, niczym paprotkę jaką.

Jarek

-- 
Przybądź do mnie, dam ci kwiat paproci,
zerwany w borze o nocnej porze.
On jak słońce życie twe ozłoci,
wyciągnij rękę po szczęścia kwiat.
Re: Poprawna polszczyzna?
#123354
Author: Feniks z popiołów
Date: Wed, 28 Aug 2013 11:48
26 lines
3138 bytes
W dniu 2013-08-27 23:29, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>>> Jeszcze trochę i zostanie Pan ekspertem od gwadelupizmu.
>>> Przy wyłanianiu kolegium eksperckiego należy zwrócić uwagę na to, kto
>>> zaczął.
>> Zanim je wyłonimy, warto też byłoby się dowiedzieć, jak w gwadelupskim
>> klimacie czują się paprotki. Pan wie?
> Można powiedzieć, że uprawa paproci kwitnie. Wilgotny klimat jest temu
> sprzyjający.

Z takich paproci może w przyszłości powstać kopalnia wiedzy (żeby od 
dinozaurów za daleko nie odchodzić).

>>>> Nie pozostaje nic innego, skoro tak nieopatrznie się Pan rankiem zerwał.
>>> Warto rozpatrzeć, czy użycie w tym miejscu czasownika zwrotnego jest
>>> właściwe.
>> Powinnam była użyć bezzwrotnego? O butelkach takowych słyszałam, ale
>> czasowniki?! To już lekka przesada!
> Ważne, by nie dać się nabić w butelkę wraz z tym czasownikiem. Ani lekko
> przesadzić, niczym paprotkę jaką.

Znowu to "się"! W butelkę można nabić wiadomość nawet z wieloma 
czasownikami. Jednak lepiej S.O.S.

Ewa
Page 1 of 2 • 60 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads