🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
77 messages
77 total messages Page 1 of 2 Started by Fidelio Wed, 08 Jul 2009 09:50
Page 1 of 2 • 77 total messages
problem
#174999
Author: Fidelio
Date: Wed, 08 Jul 2009 09:50
23 lines
2435 bytes
Mniej więcej rok temu temu poznałem pewną dziewczynę. Ona była od początku 
zakochana a ja nie byłem do końca pewien czy to jest własnie to.
Dlatego w ciągu tego roku kilka razy rozstawaliśmy się i wracaliśmy do 
siebie. W końcu w marcu tego roku rozstaliśmy się tak definitywnie, nie 
mieszkaliśmy już razem.
Dopiero wtedy kiedy w końcu zostałem sam i mogłem popatrzeć na to wszystko z 
dystansu i ze spokojem, nabrałem pewności, że to własnie jest Kobieta Mojego 
Życia, że tylko ona i żadna inna. Niestety, okazało się, że w tym czasie jej 
uczucia, paradoksalnie własnie na skutek moich wątpliwości wczesniejszych 
uległy zmianie. Teraz jest z kimś innym.
A ja po prostu jestem bliski obłędu, wiem że nie potrafiłbym żyć z kimś 
innym. Jest między nami tzw. chemia, doskonale się rozumiemy, tylko ona 
twierdzi, że nie potrafi mi już zaufać, że za jakiś czas znów nie zwątpię. 
Poza tym jest z kimś innym jak już wspominałem. Moja sytuacja jest dla mnie 
samego nie do zniesienia, po pierwsze ze względu na stratę najbliższej 
osoby, po drugie ze względu na poczucie winy, bo jestem w tej sytuacji 
jedynym winnym. Doznaję swego rodzaju psychicznej autoagresji z jednej 
strony, a z drugiej stopień przywiązania i uczuć wcale nie słabnących 
chociaż minęły już 4 miesiące, które karzą mi walczyć o związek. Wczoraj się 
spotkaliśmy i mimo moich zarzekań na wszystkich i wszystko, pozostała 
nieugięta. Ja to zaakceptowałem, ale już dziś wysłałem jej kwiaty kurierem. 
Co mam z tym zrobić??? Czy jest jakieś wyjście z tej patowej sytuacji??? 
Ratunku!!! 
Re: problem
#174997
Author: astrx
Date: Wed, 08 Jul 2009 11:02
44 lines
3323 bytes
W dniu 2009-07-08 11:50, Fidelio pisze:

> Mniej więcej rok temu temu poznałem pewną dziewczynę. Ona była od początku 
> zakochana a ja nie byłem do końca pewien czy to jest własnie to.
> Dlatego w ciągu tego roku kilka razy rozstawaliśmy się i wracaliśmy do 
> siebie. W końcu w marcu tego roku rozstaliśmy się tak definitywnie, nie 
> mieszkaliśmy już razem.
> Dopiero wtedy kiedy w końcu zostałem sam i mogłem popatrzeć na to wszystko z 
> dystansu i ze spokojem, nabrałem pewności, że to własnie jest Kobieta Mojego 
> Życia, że tylko ona i żadna inna. Niestety, okazało się, że w tym czasie jej 
> uczucia, paradoksalnie własnie na skutek moich wątpliwości wczesniejszych 
> uległy zmianie. Teraz jest z kimś innym.
> A ja po prostu jestem bliski obłędu, wiem że nie potrafiłbym żyć z kimś 
> innym. Jest między nami tzw. chemia, doskonale się rozumiemy, tylko ona 
> twierdzi, że nie potrafi mi już zaufać, że za jakiś czas znów nie zwątpię. 
> Poza tym jest z kimś innym jak już wspominałem. Moja sytuacja jest dla mnie 
> samego nie do zniesienia, po pierwsze ze względu na stratę najbliższej 
> osoby, po drugie ze względu na poczucie winy, bo jestem w tej sytuacji 
> jedynym winnym. Doznaję swego rodzaju psychicznej autoagresji z jednej 
> strony, a z drugiej stopień przywiązania i uczuć wcale nie słabnących 
> chociaż minęły już 4 miesiące, które karzą mi walczyć o związek. Wczoraj się 
> spotkaliśmy i mimo moich zarzekań na wszystkich i wszystko, pozostała 
> nieugięta. Ja to zaakceptowałem, ale już dziś wysłałem jej kwiaty kurierem. 
> Co mam z tym zrobić??? Czy jest jakieś wyjście z tej patowej sytuacji??? 
> Ratunku!!! 
> 


Nie mnie tu oceniać czy masz jeszcze szanse, czy też nie - to najlepiej 
sam wiesz. Jeśli jakieś szanse są, to nic nie stanie się w ciągu jednego 
  dnia. Na pewno nie da się tego zrobić tak, że "obgadujecie sprawę" i 
postanawiacie że znów jesteście razem, i wszystko będzie jak dawniej - A 
odniosłem wrażenie że tak właśnie do tego podchodzisz.
Jeśli - jak piszesz - kilka razy rozstawaliście się i wracaliście do 
siebie, wciąż miałeś wątpliwości, to dziewczyna już ma taki schemat 
Twojego zachowania i obawy "wdrukowane w psychikę", więc nie dziw się że 
  nie potrafi Ci zaufać.
Jeśli uważasz, że to kobieta Twojego życia, próbuj, jednak nie oczekuj 
że jedna rozmowa coś zmieni. To raczej wymaga cierpliwości i czasu...


-- 
Pozdrawiam,
astrx
Re: problem
#175001
Author: Fidelio
Date: Wed, 08 Jul 2009 11:10
37 lines
3225 bytes
Użytkownik "astrx" <asterix321@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
news:h31ubh$9h4$1@news.onet.pl...
>W dniu 2009-07-08 11:50, Fidelio pisze:
>
>> Mniej więcej rok temu temu poznałem pewną dziewczynę. Ona była od 
>> początku zakochana a ja nie byłem do końca pewien czy to jest własnie to.
>> Dlatego w ciągu tego roku kilka razy rozstawaliśmy się i wracaliśmy do 
>> siebie. W końcu w marcu tego roku rozstaliśmy się tak definitywnie, nie 
>> mieszkaliśmy już razem.
>> Dopiero wtedy kiedy w końcu zostałem sam i mogłem popatrzeć na to 
>> wszystko z dystansu i ze spokojem, nabrałem pewności, że to własnie jest 
>> Kobieta Mojego Życia, że tylko ona i żadna inna. Niestety, okazało się, 
>> że w tym czasie jej uczucia, paradoksalnie własnie na skutek moich 
>> wątpliwości wczesniejszych uległy zmianie. Teraz jest z kimś innym.
>> A ja po prostu jestem bliski obłędu, wiem że nie potrafiłbym żyć z kimś 
>> innym. Jest między nami tzw. chemia, doskonale się rozumiemy, tylko ona 
>> twierdzi, że nie potrafi mi już zaufać, że za jakiś czas znów nie 
>> zwątpię. Poza tym jest z kimś innym jak już wspominałem. Moja sytuacja 
>> jest dla mnie samego nie do zniesienia, po pierwsze ze względu na stratę 
>> najbliższej osoby, po drugie ze względu na poczucie winy, bo jestem w tej 
>> sytuacji jedynym winnym. Doznaję swego rodzaju psychicznej autoagresji z 
>> jednej strony, a z drugiej stopień przywiązania i uczuć wcale nie 
>> słabnących chociaż minęły już 4 miesiące, które karzą mi walczyć o 
>> związek. Wczoraj się spotkaliśmy i mimo moich zarzekań na wszystkich i 
>> wszystko, pozostała nieugięta. Ja to zaakceptowałem, ale już dziś 
>> wysłałem jej kwiaty kurierem. Co mam z tym zrobić??? Czy jest jakieś 
>> wyjście z tej patowej sytuacji??? Ratunku!!!
>
>
> Nie mnie tu oceniać czy masz jeszcze szanse, czy też nie - to najlepiej 
> sam wiesz. Jeśli jakieś szanse są, to nic nie stanie się w ciągu jednego 
> dnia. Na pewno nie da się tego zrobić tak, że "obgadujecie sprawę" i 
> postanawiacie że znów jesteście razem, i wszystko będzie jak dawniej - A 
> odniosłem wrażenie że tak właśnie do tego podchodzisz.

Wrażenie jest chyba mylne - rozstaliśmy się w marcu.
Czyli próbuję już od 4 miesięcy z przerwami.
Re: problem
#175000
Author: astrx
Date: Wed, 08 Jul 2009 12:07
18 lines
1436 bytes
W dniu 2009-07-08 13:10, Fidelio pisze:

> 
> Wrażenie jest chyba mylne - rozstaliśmy się w marcu.
> Czyli próbuję już od 4 miesięcy z przerwami.
> 

Napisałeś: "Wczoraj się spotkaliśmy i mimo moich zarzekań na wszystkich 
  i wszystko, pozostała nieugięta". Dlatego odniosłem takie wrażenie...

Powiem tak: mnie na razie nie udało się odzyskać  swojej "drugiej 
połówki", więc nie będę Ci doradzał jak to zrobić :)
Zauważyłem tylko to, o czym pisałem w poprzednim poście, i tylko dlatego 
się wypowiedziałem...

-- 
Pozdrawiam,
astrx
Re: problem
#175003
Author: Fidelio
Date: Wed, 08 Jul 2009 12:28
17 lines
1615 bytes
Użytkownik "astrx" <asterix321@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
news:h32263$klh$1@news.onet.pl...
>W dniu 2009-07-08 13:10, Fidelio pisze:
>
>>
>> Wrażenie jest chyba mylne - rozstaliśmy się w marcu.
>> Czyli próbuję już od 4 miesięcy z przerwami.
>>
>
> Napisałeś: "Wczoraj się spotkaliśmy i mimo moich zarzekań na wszystkich i 
> wszystko, pozostała nieugięta". Dlatego odniosłem takie wrażenie...
>
> Powiem tak: mnie na razie nie udało się odzyskać  swojej "drugiej 
> połówki", więc nie będę Ci doradzał jak to zrobić :)

Może jakbyśmy wszyscy połączyli siły i zrzucili się na jakąś kampanię 
reklamową, billboardy, spoty... to by było skuteczniej ;-)? 
Re: problem
#175022
Author: astrx
Date: Wed, 08 Jul 2009 13:05
25 lines
1705 bytes
W dniu 2009-07-08 14:28, Fidelio pisze:
> Użytkownik "astrx" <asterix321@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
> news:h32263$klh$1@news.onet.pl...
>> W dniu 2009-07-08 13:10, Fidelio pisze:
>>
>>> Wrażenie jest chyba mylne - rozstaliśmy się w marcu.
>>> Czyli próbuję już od 4 miesięcy z przerwami.
>>>
>> Napisałeś: "Wczoraj się spotkaliśmy i mimo moich zarzekań na wszystkich i 
>> wszystko, pozostała nieugięta". Dlatego odniosłem takie wrażenie...
>>
>> Powiem tak: mnie na razie nie udało się odzyskać  swojej "drugiej 
>> połówki", więc nie będę Ci doradzał jak to zrobić :)
> 
> Może jakbyśmy wszyscy połączyli siły i zrzucili się na jakąś kampanię 
> reklamową, billboardy, spoty... to by było skuteczniej ;-)? 
> 


O tym nie pomyślałem :D
Dobre :)

-- 
Pozdrawiam,
astrx
Re: problem
#175004
Author: Arx
Date: Wed, 08 Jul 2009 19:00
24 lines
2941 bytes
"Fidelio" <tmackowiak@onet.eu> wrote in message news:h31q5s$sem$1@news.onet.pl...
> Mniej więcej rok temu temu poznałem pewną dziewczynę. Ona była od początku zakochana a ja nie byłem do końca pewien czy to jest 
> własnie to.
> Dlatego w ciągu tego roku kilka razy rozstawaliśmy się i wracaliśmy do siebie. W końcu w marcu tego roku rozstaliśmy się tak 
> definitywnie, nie mieszkaliśmy już razem.
> Dopiero wtedy kiedy w końcu zostałem sam i mogłem popatrzeć na to wszystko z dystansu i ze spokojem, nabrałem pewności, że to 
> własnie jest Kobieta Mojego Życia, że tylko ona i żadna inna. Niestety, okazało się, że w tym czasie jej uczucia, paradoksalnie 
> własnie na skutek moich wątpliwości wczesniejszych uległy zmianie. Teraz jest z kimś innym.
> A ja po prostu jestem bliski obłędu, wiem że nie potrafiłbym żyć z kimś innym. Jest między nami tzw. chemia, doskonale się 
> rozumiemy, tylko ona twierdzi, że nie potrafi mi już zaufać, że za jakiś czas znów nie zwątpię. Poza tym jest z kimś innym jak już 
> wspominałem. Moja sytuacja jest dla mnie samego nie do zniesienia, po pierwsze ze względu na stratę najbliższej osoby, po drugie 
> ze względu na poczucie winy, bo jestem w tej sytuacji jedynym winnym. Doznaję swego rodzaju psychicznej autoagresji z jednej 
> strony, a z drugiej stopień przywiązania i uczuć wcale nie słabnących chociaż minęły już 4 miesiące, które karzą mi walczyć o 
> związek. Wczoraj się spotkaliśmy i mimo moich zarzekań na wszystkich i wszystko, pozostała nieugięta. Ja to zaakceptowałem, ale 
> już dziś wysłałem jej kwiaty kurierem. Co mam z tym zrobić??? Czy jest jakieś wyjście z tej patowej sytuacji??? Ratunku!!!

Jesli chce byc z toba to wroci. Daj temu czas a w miedzyczasie rozgladaj sie za nowa laska.
Sprawdzony i stary jak swiat schemat - jak zobaczy cie z inna sama wroci b. predko.
Przestan sie starac - nagle zerwij kontakt. Jestes tylko przywiazany i zadurzony.
Zapamietaj sobie NA ZAWSZE - kobiet nie wolno kochac bo cie zniszcza.

pozdro
Arx 
Re: problem
#175002
Author: aszheri
Date: Wed, 08 Jul 2009 19:33
51 lines
3910 bytes
On 8 Lip, 11:50, "Fidelio" <tmackow...@onet.eu> wrote:
> Mniej więcej rok temu temu poznałem pewną dziewczynę. Ona była od początku
> zakochana a ja nie byłem do końca pewien czy to jest własnie to.
> Dlatego w ciągu tego roku kilka razy rozstawaliśmy się i wracaliśmy do
> siebie. W końcu w marcu tego roku rozstaliśmy się tak definitywnie, nie
> mieszkaliśmy już razem.
> Dopiero wtedy kiedy w końcu zostałem sam i mogłem popatrzeć na to wszystko z
> dystansu i ze spokojem, nabrałem pewności, że to własnie jest Kobieta Mojego
> Życia, że tylko ona i żadna inna. Niestety, okazało się, że w tym czasie jej
> uczucia, paradoksalnie własnie na skutek moich wątpliwości wczesniejszych
> uległy zmianie

PARADOKSALNIE tzn: sprzecznie z tym, co jest lub co wydaje się
oczywiste,apsurdalnie ,,,,wybacz, ale tobie się wydaję, paradoksem, że
dziewczyna zmieniła swój stosunek do ciebie i ma kogoś bo ty rzucałeś
nią jak szmacianą lalą? A to dobre,,,, narcyz się znalazł,,,
oczywistym jest tobie, że powinna jak pies czekać na każde twoje
skinienie w stylu  'dzisiaj cię chce a dzisiaj nie, dzisiaj chce.....'
paradoksem, hihih dobre sobie :)
.
 Teraz jest z kimś innym. -

prawidłowo,,, a ty jak byś się zachował na jej miejscu ? -pytanko
retoryczne

> A ja po prostu jestem bliski obłędu, wiem że nie potrafiłbym żyć z kimś
> innym.

Jest między nami tzw. chemia, doskonale się rozumiemy,-   jak byś ją
rozumiał to byś jej tego nie robił ,,,prosta matematyka ;P

 tylko ona
> twierdzi, że nie potrafi mi już zaufać, że za jakiś czas znów nie zwątpię.
> Poza tym jest z kimś innym jak już wspominałem. Moja sytuacja jest dla mnie
> samego nie do zniesienia, po pierwsze ze względu na stratę najbliższej
> osoby, po drugie ze względu na poczucie winy, bo jestem w tej sytuacji
> jedynym winnym. Doznaję swego rodzaju psychicznej autoagresji z jednej
> strony, a z drugiej stopień przywiązania i uczuć wcale nie słabnących
> chociaż minęły już 4 miesiące, które karzą mi walczyć o związek. Wczoraj się
> spotkaliśmy i mimo moich zarzekań na wszystkich i wszystko, pozostała
> nieugięta. Ja to zaakceptowałem, ale już dziś wysłałem jej kwiaty kurierem.
> Co mam z tym zrobić??? Czy jest jakieś wyjście z tej patowej sytuacji???
> Ratunku!!!

a ta chemia co cie do niej pcha,,, to powiem ci w sekrecie między
nami ,,, urażona męska duma, nie możesz zdzierżyć ,że kobieta
otrząsnęła się z ciebie i tyle,,, czasem i tak bywa na nasze
szczęście.

z wyrazami gratulacji dla byłej dziewczyny ;]
-aszheri-
Re: problem
#175014
Author: xelf
Date: Wed, 08 Jul 2009 20:23
18 lines
1215 bytes
W dniu 2009-07-08 11:50, Fidelio pisze:

> Teraz jest z kimś innym.
> A ja po prostu jestem bliski obłędu,

I tej wersji się trzymaj.

> Jest między nami tzw. chemia, doskonale się rozumiemy,

A nie tej.

> Czy jest
> jakieś wyjście z tej patowej sytuacji??? Ratunku!!!

Nie potrzebujesz.

PS Przeczytam ten post jeszcze raz później, po pijaku, może coś mi 
przyjdzie do głowy
Re: problem
#175005
Author: michał
Date: Wed, 08 Jul 2009 23:31
20 lines
1378 bytes
Użytkownik "xelf" napisał w wiadomości:

>> Teraz jest z kimś innym.
>> A ja po prostu jestem bliski obłędu,
> I tej wersji się trzymaj.
>> Jest między nami tzw. chemia, doskonale się rozumiemy,
> A nie tej.
>> Czy jest
>> jakieś wyjście z tej patowej sytuacji??? Ratunku!!!

> Nie potrzebujesz.

> PS Przeczytam ten post jeszcze raz później, po pijaku, może coś mi
> przyjdzie do głowy

Hmm, jestes całkiem pozytywnie pierdolnięty! ;DDD

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: problem
#175006
Author: flyer
Date: Thu, 09 Jul 2009 19:01
30 lines
3097 bytes
On 8 Lip, 11:50, "Fidelio" <tmackow...@onet.eu> wrote:
> Mniej więcej rok temu temu poznałem pewną dziewczynę. Ona była od początku
> zakochana a ja nie byłem do końca pewien czy to jest własnie to.
> Dlatego w ciągu tego roku kilka razy rozstawaliśmy się i wracaliśmy do
> siebie. W końcu w marcu tego roku rozstaliśmy się tak definitywnie, nie
> mieszkaliśmy już razem.
> Dopiero wtedy kiedy w końcu zostałem sam i mogłem popatrzeć na to wszystko z
> dystansu i ze spokojem, nabrałem pewności, że to własnie jest Kobieta Mojego
> Życia, że tylko ona i żadna inna. Niestety, okazało się, że w tym czasie jej
> uczucia, paradoksalnie własnie na skutek moich wątpliwości wczesniejszych
> uległy zmianie. Teraz jest z kimś innym.
> A ja po prostu jestem bliski obłędu, wiem że nie potrafiłbym żyć z kimś
> innym. Jest między nami tzw. chemia, doskonale się rozumiemy, tylko ona
> twierdzi, że nie potrafi mi już zaufać, że za jakiś czas znów nie zwątpię.
> Poza tym jest z kimś innym jak już wspominałem. Moja sytuacja jest dla mnie
> samego nie do zniesienia, po pierwsze ze względu na stratę najbliższej
> osoby, po drugie ze względu na poczucie winy, bo jestem w tej sytuacji
> jedynym winnym. Doznaję swego rodzaju psychicznej autoagresji z jednej
> strony, a z drugiej stopień przywiązania i uczuć wcale nie słabnących
> chociaż minęły już 4 miesiące, które karzą mi walczyć o związek. Wczoraj się
> spotkaliśmy i mimo moich zarzekań na wszystkich i wszystko, pozostała
> nieugięta. Ja to zaakceptowałem, ale już dziś wysłałem jej kwiaty kurierem.
> Co mam z tym zrobić??? Czy jest jakieś wyjście z tej patowej sytuacji???
> Ratunku!!!

Wyjście znaczy się powrót do związku? W opisanej sytuacji nie ma. Ale
możesz tę sytuację wykorzystać pozytywnie do zrozumienia siebie.

Pozdrawiam
Flyer
Re: problem
#175007
Author: aszheri
Date: Fri, 10 Jul 2009 21:30
43 lines
3530 bytes
On 9 Lip, 21:01, flyer <fl...@gazeta.pl> wrote:
> On 8 Lip, 11:50, "Fidelio" <tmackow...@onet.eu> wrote:
>
>
>
>
>
> > Mniej więcej rok temu temu poznałem pewną dziewczynę. Ona była od początku
> > zakochana a ja nie byłem do końca pewien czy to jest własnie to.
> > Dlatego w ciągu tego roku kilka razy rozstawaliśmy się i wracaliśmy do
> > siebie. W końcu w marcu tego roku rozstaliśmy się tak definitywnie, nie
> > mieszkaliśmy już razem.
> > Dopiero wtedy kiedy w końcu zostałem sam i mogłem popatrzeć na to wszystko z
> > dystansu i ze spokojem, nabrałem pewności, że to własnie jest Kobieta Mojego
> > Życia, że tylko ona i żadna inna. Niestety, okazało się, że w tym czasie jej
> > uczucia, paradoksalnie własnie na skutek moich wątpliwości wczesniejszych
> > uległy zmianie. Teraz jest z kimś innym.
> > A ja po prostu jestem bliski obłędu, wiem że nie potrafiłbym żyć z kimś
> > innym. Jest między nami tzw. chemia, doskonale się rozumiemy, tylko ona
> > twierdzi, że nie potrafi mi już zaufać, że za jakiś czas znów nie zwątpię.
> > Poza tym jest z kimś innym jak już wspominałem. Moja sytuacja jest dla mnie
> > samego nie do zniesienia, po pierwsze ze względu na stratę najbliższej
> > osoby, po drugie ze względu na poczucie winy, bo jestem w tej sytuacji
> > jedynym winnym. Doznaję swego rodzaju psychicznej autoagresji z jednej
> > strony, a z drugiej stopień przywiązania i uczuć wcale nie słabnących
> > chociaż minęły już 4 miesiące, które karzą mi walczyć o związek. Wczoraj się
> > spotkaliśmy i mimo moich zarzekań na wszystkich i wszystko, pozostała
> > nieugięta. Ja to zaakceptowałem, ale już dziś wysłałem jej kwiaty kurierem.
> > Co mam z tym zrobić??? Czy jest jakieś wyjście z tej patowej sytuacji???
> > Ratunku!!!
>
> Wyjście znaczy się powrót do związku? W opisanej sytuacji nie ma. Ale
> możesz tę sytuację wykorzystać pozytywnie do zrozumienia siebie.
>
> Pozdrawiam
> Flyer- Ukryj cytowany tekst -
>
> - Pokaż cytowany tekst -

oooo  :) i tu się z panem Flyerem pozwolę zgodzić ;),,,,  podpisując
się (ręcyma i nogyma) jak na prawdziawą wieśniarę żywcem od pługa
oderwaną przystało.
-aszheri-
Re: problem
#174996
Author: arn
Date: Sun, 12 Jul 2009 21:49
82 lines
4466 bytes
On 8 Lip, 11:50, "Fidelio" <tmackow...@onet.eu> wrote:
> Mniej więcej rok temu temu poznałem pewną dziewczynę.

To nie tak długi okres czasu.....

>Ona była od początku zakochana a ja nie byłem do końca pewien czy to jest własnie to.

Po roku czasu nie miałeś nawet małego wiru w głowie ???

> Dlatego w ciągu tego roku kilka razy rozstawaliśmy się i wracaliśmy do
> siebie.

Docieranie charakterów to podstawa nawet po rocznym małżeństwie!!!

>W końcu w marcu tego roku rozstaliśmy się tak definitywnie, nie
> mieszkaliśmy już razem.

Wielki błąd.... widać że poważna rozmowa przegrywała z kłutniamia o
głupoty.... sorry ale po roku mieszkania razem uważam że takie kłutnie
opierą sie o tematy głupie, denne i bez sennsowne!

> Dopiero wtedy kiedy w końcu zostałem sam i mogłem popatrzeć na to wszystko z
> dystansu i ze spokojem, nabrałem pewności, że to własnie jest Kobieta Mojego
> Życia, że tylko ona i żadna inna.

SUPPER prawdzimy samiec z ołkładki JoY`a czy innego NAJ...
niezazdroszcze głupoty bycia męskim homo sappiens opisywanym w
gazetach tego pokroju.

>Niestety, okazało się, że w tym czasie jej
> uczucia, paradoksalnie własnie na skutek moich wątpliwości wczesniejszych
> uległy zmianie. Teraz jest z kimś innym.

Życze jej szcześcia.... jednocześnie kibicuje Ci.... mam nadzieje że
zmienisz siebie... bo wnioskuje że to Ona zostawiła Ciebie !!!!

> A ja po prostu jestem bliski obłędu, wiem że nie potrafiłbym żyć z kimś
> innym. Jest między nami tzw. chemia,

Jestaś w tym samym położeniu co dziadzi któremu zdechł pies/kot...
miedzy nimi także istniała chemia.... tylko że Oni kochali swoich
kompanów.


>doskonale się rozumiemy, tylko ona
> twierdzi, że nie potrafi mi już zaufać, że za jakiś czas znów nie zwątpię.

Pytanie.... "czyja to jest wina... moja czy twoja?"
Kto Ci zadaje te pytania... zastanów się.

> Poza tym jest z kimś innym jak już wspominałem.

Lepszym od Ciebie... dla Niej napewno.... wydaje Mi się że zbyt mocno
naciskałeś, krytykowałeś i ignrowałeś Ją.... dlatego jest jak jest!

> Moja sytuacja jest dla mnie
> samego nie do zniesienia, po pierwsze ze względu na stratę najbliższej
> osoby, po drugie ze względu na poczucie winy, bo jestem w tej sytuacji
> jedynym winnym.

Brawo!!!! Chyba dorosłeś już do tej sytuacji... moja rada... nie bądz
nachalny... czekaj na okazje... jeśli kochasz to nawet lata nie grają
różnicy!


>Doznaję swego rodzaju psychicznej autoagresji z jednej
> strony, a z drugiej stopień przywiązania i uczuć wcale nie słabnących
> chociaż minęły już 4 miesiące, które karzą mi walczyć o związek. Wczoraj się
> spotkaliśmy i mimo moich zarzekań na wszystkich i wszystko, pozostała
> nieugięta.

Zle podchodzisz do zaistniałej sytuacji.
Postaraj sie udawać tego kogoś z kim Ona jest. Tylko starj sie być
lepszy, fajniejszy itp.
Zrozum że Ona nie chce Ciebe którym byłeś!

> Ja to zaakceptowałem, ale już dziś wysłałem jej kwiaty kurierem.
> Co mam z tym zrobić??? Czy jest jakieś wyjście z tej patowej sytuacji???
> Ratunku!!!

Myśl
arn
Re: problem
#175009
Author: Magda
Date: Fri, 17 Jul 2009 02:01
33 lines
3168 bytes
Użytkownik "Fidelio" <tmackowiak@onet.eu> napisał w wiadomości 
news:h31q5s$sem$1@news.onet.pl...
> Mniej więcej rok temu temu poznałem pewną dziewczynę. Ona była od początku 
> zakochana a ja nie byłem do końca pewien czy to jest własnie to.
> Dlatego w ciągu tego roku kilka razy rozstawaliśmy się i wracaliśmy do 
> siebie. W końcu w marcu tego roku rozstaliśmy się tak definitywnie, nie 
> mieszkaliśmy już razem.
> Dopiero wtedy kiedy w końcu zostałem sam i mogłem popatrzeć na to wszystko 
> z dystansu i ze spokojem, nabrałem pewności, że to własnie jest Kobieta 
> Mojego Życia, że tylko ona i żadna inna. Niestety, okazało się, że w tym 
> czasie jej uczucia, paradoksalnie własnie na skutek moich wątpliwości 
> wczesniejszych uległy zmianie. Teraz jest z kimś innym.
> A ja po prostu jestem bliski obłędu, wiem że nie potrafiłbym żyć z kimś 
> innym. Jest między nami tzw. chemia, doskonale się rozumiemy, tylko ona 
> twierdzi, że nie potrafi mi już zaufać, że za jakiś czas znów nie zwątpię. 
> Poza tym jest z kimś innym jak już wspominałem. Moja sytuacja jest dla 
> mnie samego nie do zniesienia, po pierwsze ze względu na stratę 
> najbliższej osoby, po drugie ze względu na poczucie winy, bo jestem w tej 
> sytuacji jedynym winnym. Doznaję swego rodzaju psychicznej autoagresji z 
> jednej strony, a z drugiej stopień przywiązania i uczuć wcale nie 
> słabnących chociaż minęły już 4 miesiące, które karzą mi walczyć o 
> związek. Wczoraj się spotkaliśmy i mimo moich zarzekań na wszystkich i 
> wszystko, pozostała nieugięta. Ja to zaakceptowałem, ale już dziś wysłałem 
> jej kwiaty kurierem. Co mam z tym zrobić??? Czy jest jakieś wyjście z tej 
> patowej sytuacji??? Ratunku!!!


Doceniłeś, kiedy straciłeś, a kiedy miałeś, to nie dbałeś.
Jak żeś tyłek wołowy, to teraz cierp - trzeba było działać, kiedy był na to 
czas, zamiast się ze sobą ciećkać.
Dobrze Ci tak.
Brawa dla dziewczyny!
Re: problem
#175010
Author: Fidelio
Date: Fri, 17 Jul 2009 18:55
11 lines
1332 bytes
> Doceniłeś, kiedy straciłeś, a kiedy miałeś, to nie dbałeś.
> Jak żeś tyłek wołowy, to teraz cierp - trzeba było działać, kiedy był na 
> to czas, zamiast się ze sobą ciećkać.
> Dobrze Ci tak.
> Brawa dla dziewczyny!

Poczułem się jak na Sądzie Ostatecznym ;-)
Mam wrażenie, że autorzy większości komenatrzy potrzebują większej pomocy 
niż ja.
Także dzięki, ta świadomość pomogła mi bardzo.
Nie jest jeszcze ze mną tak źle ;-) 
Re: problem
#175012
Author: aszheri
Date: Fri, 17 Jul 2009 20:47
24 lines
2300 bytes
On 17 Lip, 20:55, "Fidelio" <tmackow...@onet.eu> wrote:
> > Doceniłeś, kiedy straciłeś, a kiedy miałeś, to nie dbałeś.
> > Jak żeś tyłek wołowy, to teraz cierp - trzeba było działać, kiedy był na
> > to czas, zamiast się ze sobą ciećkać.
> > Dobrze Ci tak.
> > Brawa dla dziewczyny!
>
> Poczułem się jak na Sądzie Ostatecznym ;-)
> Mam wrażenie, że autorzy większości komenatrzy potrzebują większej pomocy
> niż ja.
> Także dzięki, ta świadomość pomogła mi bardzo.
> Nie jest jeszcze ze mną tak źle ;-)

Madalenie żal ciebie, a mi żal mi paznokci na pisanie o twoim
problemie, ale ze względu na wzgląd ,,,a niech tam!
Dojrzej ,,,jesteś jak zielona śliwka-cierpka,wstrętna i boli po niej
brzuch.
Kobieta, która znając twoje niezdecydowanie mimo to zaangażuje się w
ciebie, popełni kardynalny błąd.
Ja bluzgów zasadniczo nie używam, ale facet ,który igra tak jak ty ze
słabym, czułym, kochliwym, uczuciowym, delikatnym- kobiecym sercem
zasługuje bluzg.
To co z nią robiłeś to sukinsynstwo mennn.
-aszheri-
Re: problem
#175019
Author: Fidelio
Date: Sat, 18 Jul 2009 14:10
31 lines
2528 bytes
Użytkownik "aszheri" <aszher@wp.pl> napisał w wiadomości 
news:9ecb5a9f-c595-4167-ad9a-a715882b51fd@c1g2000yqi.googlegroups.com...
On 17 Lip, 20:55, "Fidelio" <tmackow...@onet.eu> wrote:
> > Doceniłeś, kiedy straciłeś, a kiedy miałeś, to nie dbałeś.
> > Jak żeś tyłek wołowy, to teraz cierp - trzeba było działać, kiedy był na
> > to czas, zamiast się ze sobą ciećkać.
> > Dobrze Ci tak.
> > Brawa dla dziewczyny!
>
> Poczułem się jak na Sądzie Ostatecznym ;-)
> Mam wrażenie, że autorzy większości komenatrzy potrzebują większej pomocy
> niż ja.
> Także dzięki, ta świadomość pomogła mi bardzo.
> Nie jest jeszcze ze mną tak źle ;-)

Madalenie żal ciebie, a mi żal mi paznokci na pisanie o twoim
problemie, ale ze względu na wzgląd ,,,a niech tam!
Dojrzej ,,,jesteś jak zielona śliwka-cierpka,wstrętna i boli po niej
brzuch.
Kobieta, która znając twoje niezdecydowanie mimo to zaangażuje się w
ciebie, popełni kardynalny błąd.
Ja bluzgów zasadniczo nie używam, ale facet ,który igra tak jak ty ze
słabym, czułym, kochliwym, uczuciowym, delikatnym- kobiecym sercem
zasługuje bluzg.
To co z nią robiłeś to sukinsynstwo mennn.
-aszheri-

Hmm... no tak, Ty wiesz jaki ja jestem. Ba, Ty nawet wiesz jaka była ta 
kobieta. Ciekawym skąd, szklana kula, fusy? Zdradź swoją technikę 
psychologiczną. A poważnie mówiąc, nie wygłupiaj się. Nie chce Ci się 
zagłębić w tekst wolisz nadinterpretować, to zajmij się czymś innym.
Re: problem
#175016
Author: aszheri
Date: Mon, 20 Jul 2009 08:12
43 lines
3599 bytes
On 18 Lip, 16:10, "Fidelio" <tmackow...@onet.eu> wrote:
> Użytkownik "aszheri" <asz...@wp.pl> napisał w wiadomościnews:9ecb5a9f-c595-4167-ad9a-a715882b51fd@c1g2000yqi.googlegroups.com...
> On 17 Lip, 20:55, "Fidelio" <tmackow...@onet.eu> wrote:
>
> > > Doceniłeś, kiedy straciłeś, a kiedy miałeś, to nie dbałeś.
> > > Jak żeś tyłek wołowy, to teraz cierp - trzeba było działać, kiedy był na
> > > to czas, zamiast się ze sobą ciećkać.
> > > Dobrze Ci tak.
> > > Brawa dla dziewczyny!
>
> > Poczułem się jak na Sądzie Ostatecznym ;-)
> > Mam wrażenie, że autorzy większości komenatrzy potrzebują większej pomocy
> > niż ja.
> > Także dzięki, ta świadomość pomogła mi bardzo.
> > Nie jest jeszcze ze mną tak źle ;-)
>
> Madalenie żal ciebie, a mi żal mi paznokci na pisanie o twoim
> problemie, ale ze względu na wzgląd ,,,a niech tam!
> Dojrzej ,,,jesteś jak zielona śliwka-cierpka,wstrętna i boli po niej
> brzuch.
> Kobieta, która znając twoje niezdecydowanie mimo to zaangażuje się w
> ciebie, popełni kardynalny błąd.
> Ja bluzgów zasadniczo nie używam, ale facet ,który igra tak jak ty ze
> słabym, czułym, kochliwym, uczuciowym, delikatnym- kobiecym sercem
> zasługuje bluzg.
> To co z nią robiłeś to sukinsynstwo mennn.
> -aszheri-
>
> Hmm... no tak, Ty wiesz jaki ja jestem. Ba, Ty nawet wiesz jaka była ta
> kobieta. Ciekawym skąd, szklana kula, fusy? Zdradź swoją technikę
> psychologiczną. A poważnie mówiąc, nie wygłupiaj się. Nie chce Ci się
> zagłębić w tekst wolisz nadinterpretować, to zajmij się czymś innym.

...czego ty właściwe chcesz,,,nie widzisz,że skoro większość
wypowiedzi  była w podobnym tonie, to większość ma racje. Nie możesz
zrobić nic, możesz tylko czekać cierpliwie i czujnie aż tamten związek
się  naturalnie rozpadnie,,,może wtedy. I to nie z bilbordami to jest
IMHO- tanie,,drogie ale tanie,podziała na materialistkę albo taką co
lubi rozgłos i poklask publiki(intymność nie potrzebuje rozgłosu- no
chyba,że chcecie być sławni jak uczestnicy grande fratello). Gdyby to
chodziło o mnie to wolała bym Cię rano zobaczyć śpiącego pod moimi
drzwiami - hehehe, to by na mnie podziałało.
-aszheri-
Re: problem
#175047
Author: Aicha
Date: Mon, 20 Jul 2009 20:16
8 lines
1132 bytes
Użytkownik "aszheri" napisał:

> słabym, czułym, kochliwym, uczuciowym, delikatnym- kobiecym sercem

O kurwa! :DDD

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: problem
#175023
Author: Fidelio
Date: Sun, 26 Jul 2009 08:20
68 lines
3732 bytes
Użytkownik "aszheri" <aszher@wp.pl> napisał w wiadomości 
news:0a636577-8acb-4698-b002-629366fd7954@t13g2000yqt.googlegroups.com...
On 18 Lip, 16:10, "Fidelio" <tmackow...@onet.eu> wrote:
> Użytkownik "aszheri" <asz...@wp.pl> napisał w 
> wiadomościnews:9ecb5a9f-c595-4167-ad9a-a715882b51fd@c1g2000yqi.googlegroups.com...
> On 17 Lip, 20:55, "Fidelio" <tmackow...@onet.eu> wrote:
>
> > > Doceniłeś, kiedy straciłeś, a kiedy miałeś, to nie dbałeś.
> > > Jak żeś tyłek wołowy, to teraz cierp - trzeba było działać, kiedy był 
> > > na
> > > to czas, zamiast się ze sobą ciećkać.
> > > Dobrze Ci tak.
> > > Brawa dla dziewczyny!
>
> > Poczułem się jak na Sądzie Ostatecznym ;-)
> > Mam wrażenie, że autorzy większości komenatrzy potrzebują większej 
> > pomocy
> > niż ja.
> > Także dzięki, ta świadomość pomogła mi bardzo.
> > Nie jest jeszcze ze mną tak źle ;-)
>
> Madalenie żal ciebie, a mi żal mi paznokci na pisanie o twoim
> problemie, ale ze względu na wzgląd ,,,a niech tam!
> Dojrzej ,,,jesteś jak zielona śliwka-cierpka,wstrętna i boli po niej
> brzuch.
> Kobieta, która znając twoje niezdecydowanie mimo to zaangażuje się w
> ciebie, popełni kardynalny błąd.
> Ja bluzgów zasadniczo nie używam, ale facet ,który igra tak jak ty ze
> słabym, czułym, kochliwym, uczuciowym, delikatnym- kobiecym sercem
> zasługuje bluzg.
> To co z nią robiłeś to sukinsynstwo mennn.
> -aszheri-
>
> Hmm... no tak, Ty wiesz jaki ja jestem. Ba, Ty nawet wiesz jaka była ta
> kobieta. Ciekawym skąd, szklana kula, fusy? Zdradź swoją technikę
> psychologiczną. A poważnie mówiąc, nie wygłupiaj się. Nie chce Ci się
> zagłębić w tekst wolisz nadinterpretować, to zajmij się czymś innym.

...czego ty właściwe chcesz,,,nie widzisz,że skoro większość
wypowiedzi  była w podobnym tonie, to większość ma racje.


Jasne, zwłaszcza ta większość, która wybrała Adolfa Hitlera na kanclerza 
Niemiec.
Zastanów się czasem zanim coś napiszesz.


 Nie możesz
zrobić nic,


Tak, tu w zasadzie mogę się zgodzić.


 możesz tylko czekać cierpliwie i czujnie aż tamten związek
się  naturalnie rozpadnie,,,może wtedy. I to nie z bilbordami to jest
IMHO- tanie,,drogie ale tanie,podziała na materialistkę albo taką co
lubi rozgłos i poklask publiki(intymność nie potrzebuje rozgłosu- no
chyba,że chcecie być sławni jak uczestnicy grande fratello).

Kobieto, to był żart!

Gdyby to
chodziło o mnie to wolała bym Cię rano zobaczyć śpiącego pod moimi
drzwiami - hehehe, to by na mnie podziałało.


Fantastyczny pomysł. 
Re: problem
#175008
Author: aszheri
Date: Sun, 26 Jul 2009 18:28
97 lines
5740 bytes
On 26 Lip, 10:20, "Fidelio" <tmackow...@onet.eu> wrote:
> Użytkownik "aszheri" <asz...@wp.pl> napisał w wiadomościnews:0a636577-8acb-4698-b002-629366fd7954@t13g2000yqt.googlegroups.com...
> On 18 Lip, 16:10, "Fidelio" <tmackow...@onet.eu> wrote:
>
>
>
>
>
> > Użytkownik "aszheri" <asz...@wp.pl> napisał w
> > wiadomościnews:9ecb5a9f-c595-4167-ad9a-a715882b51fd@c1g2000yqi.googlegroups.com...
> > On 17 Lip, 20:55, "Fidelio" <tmackow...@onet.eu> wrote:
>
> > > > Doceniłeś, kiedy straciłeś, a kiedy miałeś, to nie dbałeś.
> > > > Jak żeś tyłek wołowy, to teraz cierp - trzeba było działać, kiedy był
> > > > na
> > > > to czas, zamiast się ze sobą ciećkać.
> > > > Dobrze Ci tak.
> > > > Brawa dla dziewczyny!
>
> > > Poczułem się jak na Sądzie Ostatecznym ;-)
> > > Mam wrażenie, że autorzy większości komenatrzy potrzebują większej
> > > pomocy
> > > niż ja.
> > > Także dzięki, ta świadomość pomogła mi bardzo.
> > > Nie jest jeszcze ze mną tak źle ;-)
>
> > Madalenie żal ciebie, a mi żal mi paznokci na pisanie o twoim
> > problemie, ale ze względu na wzgląd ,,,a niech tam!
> > Dojrzej ,,,jesteś jak zielona śliwka-cierpka,wstrętna i boli po niej
> > brzuch.
> > Kobieta, która znając twoje niezdecydowanie mimo to zaangażuje się w
> > ciebie, popełni kardynalny błąd.
> > Ja bluzgów zasadniczo nie używam, ale facet ,który igra tak jak ty ze
> > słabym, czułym, kochliwym, uczuciowym, delikatnym- kobiecym sercem
> > zasługuje bluzg.
> > To co z nią robiłeś to sukinsynstwo mennn.
> > -aszheri-
>
> > Hmm... no tak, Ty wiesz jaki ja jestem. Ba, Ty nawet wiesz jaka była ta
> > kobieta. Ciekawym skąd, szklana kula, fusy? Zdradź swoją technikę
> > psychologiczną. A poważnie mówiąc, nie wygłupiaj się. Nie chce Ci się
> > zagłębić w tekst wolisz nadinterpretować, to zajmij się czymś innym.
>
> ...czego ty właściwe chcesz,,,nie widzisz,że skoro większość
> wypowiedzi  była w podobnym tonie, to większość ma racje.
>
> Jasne, zwłaszcza ta większość, która wybrała Adolfa Hitlera na kanclerza
> Niemiec.
> Zastanów się czasem zanim coś napiszesz.

...ależ ty jesteś histeryk niczego nie przemilczysz, zawsze twoje musi
być na wierzchu ,,,nie rozumiem.
Dla mnie te twoja "szarpana" reakcja na każde niesprzyjające ci zdanie
to,,, sory istna dziecinada.
Do czego tu ten Adolf? Ten typ wysyłał ludzi do piachu za chęć do
życia, wiec nikt nie śmiał mu sie sprzeciwiać a żadna reakcja w jego
obecności i odnośnie jego, nie była obiektywna i szczera. Tu
natomiast  wiesz sam, piszą ludzie anonimowi więc obiektywni z
wyjątkiem nielicznych psychopatów trolli. Skoro anonimowo= względnie
obiektywnie + szczerze. Mówię ci to po sobie, z wyjątkiem paru osób z
kilku grup mam w "ciemnej otchłani" co kto pomyśli lub powie na temat
mnie i moich komentów,, więc piszę jak najbardziej szczerze. A ty bądź
facetem a nie dzieciakiem i nie odszczekuj sie na każde niesprzyjające
ci zdanie,,, litości co ci to daje, że niby wyjdzie na to, że nie
wiesz jak albo się boisz skontrować? A dajże pokój co cię to obchodzi.
Nie bądź jak pies co na każde dziewknięcie musi odziawknąć,,, szkoda
czasu i fatygi.  :)
No chyba, że taka z ciebie natura,,,o widzisz, tego nie wzięłam pod
uwagą na wstępie.
>  Nie możesz
> zrobić nic,
>
> Tak, tu w zasadzie mogę się zgodzić.
>
>  możesz tylko czekać cierpliwie i czujnie aż tamten związek
> się  naturalnie rozpadnie,,,może wtedy. I to nie z bilbordami to jest
> IMHO- tanie,,drogie ale tanie,podziała na materialistkę albo taką co
> lubi rozgłos i poklask publiki(intymność nie potrzebuje rozgłosu- no
> chyba,że chcecie być sławni jak uczestnicy grande fratello).
>
> Kobieto, to był żart!

...mężczyzno,,,doprawdy?

> Gdyby to
> chodziło o mnie to wolała bym Cię rano zobaczyć śpiącego pod moimi
> drzwiami - hehehe, to by na mnie podziałało.
...oj tak tak,,,dziecinko

> Fantastyczny pomysł.- Ukryj cytowany tekst -

... i to z takimi zwiędłymi na wpół kwiatkami,,,,najlepiej z łąki :)
hehehe wiesz, że niby długo tam siedziałeś.
-aszheri-


> - Pokaż cytowany tekst -
Re: problem
#175013
Author: Fidelio
Date: Mon, 27 Jul 2009 09:15
51 lines
3239 bytes
...ależ ty jesteś histeryk niczego nie przemilczysz, zawsze twoje musi
być na wierzchu ,,,nie rozumiem.

Ale ja rozumiem, po prostu jak Twoje jest na wierzchu to wtedy jest ok, 
prawda?


Dla mnie te twoja "szarpana" reakcja na każde niesprzyjające ci zdanie
to,,, sory istna dziecinada.

Nie, piętnuję zupełnie co innego, popracuj nad umiejętnością czytanie ze 
zrozumieniem a z pewnością w końcu do Ciebie dotrze do czego piję.


Do czego tu ten Adolf? Ten typ wysyłał ludzi do piachu za chęć do
życia,


Bo właśnie WIĘKSZOŚĆ społeczeństwa mu to umożliwiła! Czy to metafora jest 
wystarczająco czytelna?
Jeśli nie to mam czytelniejszą: jeśli uważasz, że to większość jest 
probierzem racji bądź jej braku to dlaczego nie zorganizować porad 
psychoologicznych w formie audiotele?


wiec nikt nie śmiał mu sie sprzeciwiać a żadna reakcja w jego
obecności i odnośnie jego, nie była obiektywna i szczera. Tu
natomiast  wiesz sam, piszą ludzie anonimowi więc obiektywni z
wyjątkiem nielicznych psychopatów trolli. Skoro anonimowo= względnie
obiektywnie + szczerze. Mówię ci to po sobie, z wyjątkiem paru osób z
kilku grup mam w "ciemnej otchłani" co kto pomyśli lub powie na temat
mnie i moich komentów,, więc piszę jak najbardziej szczerze.


Nie musi być szczerze, to nie jest konfesjonał żebyś się mogła szczerze 
wyspowiadać.
Niestety właśnie to praktykujesz. Ważniejsze żeby to było w miarę rzetelne.


 A ty bądź
facetem a nie dzieciakiem i nie odszczekuj sie na każde niesprzyjające
ci zdanie,,, litości co ci to daje, że niby wyjdzie na to, że nie
wiesz jak albo się boisz skontrować? A dajże pokój co cię to obchodzi.
Nie bądź jak pies co na każde dziewknięcie musi odziawknąć,,, szkoda
czasu i fatygi.  :)


A rzetelność oznacza, że nie używa się epitetów ad personam, ale Ty pewnie 
nawet nie wiesz co to znaczy, z czym do ludzi, prawda?
Dlatego w jednym masz rację, chyba lepiej spuścić na to żenujące widowisko 
zasłonę milczenia. 
Re: problem
#175015
Author: aszheri
Date: Mon, 27 Jul 2009 09:47
51 lines
3973 bytes
On 27 Lip, 11:15, "Fidelio" <tmackow...@onet.eu> wrote:
> ...ależ ty jesteś histeryk niczego nie przemilczysz, zawsze twoje musi
> być na wierzchu ,,,nie rozumiem.
>
> Ale ja rozumiem, po prostu jak Twoje jest na wierzchu to wtedy jest ok,
> prawda?
>
> Dla mnie te twoja "szarpana" reakcja na każde niesprzyjające ci zdanie
> to,,, sory istna dziecinada.
>
> Nie, piętnuję zupełnie co innego, popracuj nad umiejętnością czytanie ze
> zrozumieniem a z pewnością w końcu do Ciebie dotrze do czego piję.
>
> Do czego tu ten Adolf? Ten typ wysyłał ludzi do piachu za chęć do
> życia,
>
> Bo właśnie WIĘKSZOŚĆ społeczeństwa mu to umożliwiła! Czy to metafora jest
> wystarczająco czytelna?
> Jeśli nie to mam czytelniejszą: jeśli uważasz, że to większość jest
> probierzem racji bądź jej braku to dlaczego nie zorganizować porad
> psychoologicznych w formie audiotele?
>
> wiec nikt nie śmiał mu sie sprzeciwiać a żadna reakcja w jego
> obecności i odnośnie jego, nie była obiektywna i szczera. Tu
> natomiast  wiesz sam, piszą ludzie anonimowi więc obiektywni z
> wyjątkiem nielicznych psychopatów trolli. Skoro anonimowo= względnie
> obiektywnie + szczerze. Mówię ci to po sobie, z wyjątkiem paru osób z
> kilku grup mam w "ciemnej otchłani" co kto pomyśli lub powie na temat
> mnie i moich komentów,, więc piszę jak najbardziej szczerze.
>
> Nie musi być szczerze, to nie jest konfesjonał żebyś się mogła szczerze
> wyspowiadać.
> Niestety właśnie to praktykujesz. Ważniejsze żeby to było w miarę rzetelne.
>
>  A ty bądź
> facetem a nie dzieciakiem i nie odszczekuj sie na każde niesprzyjające
> ci zdanie,,, litości co ci to daje, że niby wyjdzie na to, że nie
> wiesz jak albo się boisz skontrować? A dajże pokój co cię to obchodzi.
> Nie bądź jak pies co na każde dziewknięcie musi odziawknąć,,, szkoda
> czasu i fatygi.  :)
>
> A rzetelność oznacza, że nie używa się epitetów ad personam, ale Ty pewnie
> nawet nie wiesz co to znaczy, z czym do ludzi, prawda?
> Dlatego w jednym masz rację, chyba lepiej spuścić na to żenujące widowisko
> zasłonę milczenia.

...tak masz racje,,,nierozumiem twojego problemu, twoich zachowan- nie
powinnam sie wiec wypowiadać.
Dobrze,że mi  to uświadomiłeś.
Mam jednak prośbę gdy nie piszę do ciebie- nie odnoś sie do tego, to
dla mnie istotne ok?
Re: problem
#175011
Author: Fidelio
Date: Mon, 27 Jul 2009 10:37
16 lines
1942 bytes
...tak masz racje,,,nierozumiem twojego problemu, twoich zachowan- nie
powinnam sie wiec wypowiadać.

Nie wiem czy nie rozumiesz problemu. Obawiam się, że nawet nie zadałaś sobie 
trudu żeby się z nim zapoznać. W takim przypadku jednak, faktycznie lepiej 
nie zabierać głosu.


Dobrze,że mi  to uświadomiłeś.
Mam jednak prośbę gdy nie piszę do ciebie- nie odnoś sie do tego, to
dla mnie istotne ok?


Myślę jednak, że dopóki poruszamy się na wątku, który sam zainicjowałem to 
mogę komentować każdy post, który się na nim pojawi. Chyba nie masz nic 
przeciwko wolności wypowiedzi, prawda? 
Re: problem
#175017
Author: aszheri
Date: Mon, 27 Jul 2009 12:34
50 lines
3898 bytes
On 27 Lip, 11:15, "Fidelio" <tmackow...@onet.eu> wrote:
> ...ależ ty jesteś histeryk niczego nie przemilczysz, zawsze twoje musi
> być na wierzchu ,,,nie rozumiem.
>
> Ale ja rozumiem, po prostu jak Twoje jest na wierzchu to wtedy jest ok,
> prawda?
>
> Dla mnie te twoja "szarpana" reakcja na każde niesprzyjające ci zdanie
> to,,, sory istna dziecinada.
>
> Nie, piętnuję zupełnie co innego, popracuj nad umiejętnością czytanie ze
> zrozumieniem a z pewnością w końcu do Ciebie dotrze do czego piję.
>
> Do czego tu ten Adolf? Ten typ wysyłał ludzi do piachu za chęć do
> życia,
>
> Bo właśnie WIĘKSZOŚĆ społeczeństwa mu to umożliwiła! Czy to metafora jest
> wystarczająco czytelna?
> Jeśli nie to mam czytelniejszą: jeśli uważasz, że to większość jest
> probierzem racji bądź jej braku to dlaczego nie zorganizować porad
> psychoologicznych w formie audiotele?
>
> wiec nikt nie śmiał mu sie sprzeciwiać a żadna reakcja w jego
> obecności i odnośnie jego, nie była obiektywna i szczera. Tu
> natomiast  wiesz sam, piszą ludzie anonimowi więc obiektywni z
> wyjątkiem nielicznych psychopatów trolli. Skoro anonimowo= względnie
> obiektywnie + szczerze. Mówię ci to po sobie, z wyjątkiem paru osób z
> kilku grup mam w "ciemnej otchłani" co kto pomyśli lub powie na temat
> mnie i moich komentów,, więc piszę jak najbardziej szczerze.
>
> Nie musi być szczerze, to nie jest konfesjonał żebyś się mogła szczerze
> wyspowiadać.
> Niestety właśnie to praktykujesz. Ważniejsze żeby to było w miarę rzetelne.
>
>  A ty bądź
> facetem a nie dzieciakiem i nie odszczekuj sie na każde niesprzyjające
> ci zdanie,,, litości co ci to daje, że niby wyjdzie na to, że nie
> wiesz jak albo się boisz skontrować? A dajże pokój co cię to obchodzi.
> Nie bądź jak pies co na każde dziewknięcie musi odziawknąć,,, szkoda
> czasu i fatygi.  :)
>
> A rzetelność oznacza, że nie używa się epitetów ad personam, ale Ty pewnie
> nawet nie wiesz co to znaczy, z czym do ludzi, prawda?
> Dlatego w jednym masz rację, chyba lepiej spuścić na to żenujące widowisko
> zasłonę milczenia.

Cóż  wygrałeś, jeśli marzyłeś aby mnie dotknąć do żywego, udało ci się
10:0 dla ciebie.
I nie mama tu na myśli uwagi dot. ort i styl,,,brawo umiesz
odkopać,tiaaa
Re: problem
#175021
Author: Fidelio
Date: Mon, 27 Jul 2009 13:39
9 lines
1612 bytes
Cóż  wygrałeś, jeśli marzyłeś aby mnie dotknąć do żywego, udało ci się
10:0 dla ciebie.
I nie mama tu na myśli uwagi dot. ort i styl,,,brawo umiesz
odkopać,tiaaa


Moim marzeniem jest raczej to, żebyś odpisywała w języku, który obowiązuje 
na grupach polskojęzycznych.
Aż tyle i tylko tyle ;-) 
Re: problem
#175018
Author: michal
Date: Mon, 27 Jul 2009 14:35
18 lines
1815 bytes
Fidelio wrote:

> Cóż  wygrałeś, jeśli marzyłeś aby mnie dotknąć do żywego, udało ci się
> 10:0 dla ciebie.
> I nie mama tu na myśli uwagi dot. ort i styl,,,brawo umiesz
> odkopać,tiaaa

> Moim marzeniem jest raczej to, żebyś odpisywała w języku, który
> obowiązuje na grupach polskojęzycznych.
> Aż tyle i tylko tyle ;-)

Pewnie możesz sobie pomarzyć. Między marzeniami skonfiguruj sobie czytnik, 
żeby można było odróżniać cytaty. :)
To moje marzenie. ;)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: problem
#175020
Author: Fidelio
Date: Mon, 27 Jul 2009 17:29
19 lines
2107 bytes
Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:h4ke06$2vn$1@inews.gazeta.pl...
> Fidelio wrote:
>
>> Cóż  wygrałeś, jeśli marzyłeś aby mnie dotknąć do żywego, udało ci się
>> 10:0 dla ciebie.
>> I nie mama tu na myśli uwagi dot. ort i styl,,,brawo umiesz
>> odkopać,tiaaa
>
>> Moim marzeniem jest raczej to, żebyś odpisywała w języku, który
>> obowiązuje na grupach polskojęzycznych.
>> Aż tyle i tylko tyle ;-)
>
> Pewnie możesz sobie pomarzyć. Między marzeniami skonfiguruj sobie czytnik, 
> żeby można było odróżniać cytaty. :)
> To moje marzenie. ;)

Wydawało mi się, że czytnik jest skonfigurowany tak jak powinien. Co 
powinienem ewentualnie zmienić w Outlooku żeby było ok? 
Re: problem
#175024
Author: michal
Date: Mon, 27 Jul 2009 20:40
31 lines
2471 bytes
Fidelio wrote:
>>
>>> Cóż  wygrałeś, jeśli marzyłeś aby mnie dotknąć do żywego, udało ci
>>> się 10:0 dla ciebie.
>>> I nie mama tu na myśli uwagi dot. ort i styl,,,brawo umiesz
>>> odkopać,tiaaa

>>> Moim marzeniem jest raczej to, żebyś odpisywała w języku, który
>>> obowiązuje na grupach polskojęzycznych.
>>> Aż tyle i tylko tyle ;-)

>> Pewnie możesz sobie pomarzyć. Między marzeniami skonfiguruj sobie
>> czytnik, żeby można było odróżniać cytaty. :)
>> To moje marzenie. ;)

> Wydawało mi się, że czytnik jest skonfigurowany tak jak powinien. Co
> powinienem ewentualnie zmienić w Outlooku żeby było ok?

Ja konfigurowałem według tego krok po kroku:
http://klub.chip.pl/wincat2/news/oekonf.htm

I warto też przeczytać to, żeby prawidłowo cytować posty:
http://klub.chip.pl/wincat2/news/estetykieta.htm

Oraz zainstalowałem OE-QuoteFix. Taki mały programik, który sam się 
rozpakuje w OE i sam go ulepszy. Między innymi wycina nagłówki i sygnaturki 
pod delimiterem. Można w nim trochę dodać lub ująć funkcji.

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: problem
#175025
Author: Fidelio
Date: Mon, 27 Jul 2009 20:59
4 lines
1551 bytes
> Ja konfigurowałem według tego krok po kroku:
> http://klub.chip.pl/wincat2/news/oekonf.htm

Ja też według tego. Nadal jest coś nie tak? 
Re: problem
#175026
Author: michal
Date: Mon, 27 Jul 2009 21:08
12 lines
1722 bytes
Fidelio wrote:
>> Ja konfigurowałem według tego krok po kroku:
>> http://klub.chip.pl/wincat2/news/oekonf.htm

> Ja też według tego. Nadal jest coś nie tak?

Teraz jest chyba dobrze, bo są znaki cytowania.
Możesz sobie ustawić wrotkę, delimiter i co tam jeszcze chcesz. :)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: problem
#175027
Author: Aicha
Date: Mon, 27 Jul 2009 23:12
13 lines
1662 bytes
Użytkownik "aszheri" napisał:

> Cóż  wygrałeś, jeśli marzyłeś aby mnie dotknąć do żywego,
> udało ci się
> 10:0 dla ciebie.
> I nie mama tu na myśli uwagi dot. ort i styl,,,brawo umiesz
> odkopać,tiaaa

Kobieto, o co Tobie chodzi? Skoro każdy post od mężczyzny wywołuje w
Tobie taki huragan emocji, to może z nimi nie rozmawiaj, hę?

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: problem
#175028
Author: aszheri
Date: Tue, 04 Aug 2009 07:50
17 lines
2131 bytes
On 28 Lip, 01:12, "Aicha" <blueberry37.nagma...@to.ja> wrote:
> Użytkownik "aszheri" napisał:
>
> > Cóż  wygrałeś, jeśli marzyłeś aby mnie dotknąć do żywego,
> > udało ci się
> > 10:0 dla ciebie.
> > I nie mama tu na myśli uwagi dot. ort i styl,,,brawo umiesz
> > odkopać,tiaaa
>
> Kobieto, o co Tobie chodzi? Skoro każdy post od mężczyzny wywołuje w
> Tobie taki huragan emocji, to może z nimi nie rozmawiaj, hę?
>
> --
> Pozdrawiam - Aicha

Aicha, to nie emocje, to był huragan PMS.
-aszheri-
Re: problem
#175029
Author: Aicha
Date: Tue, 04 Aug 2009 16:41
10 lines
1670 bytes
Użytkownik "aszheri" napisał:

> Aicha, to nie emocje, to był huragan PMS.

Aaa... no bo ja się tak czułam w ostatniej fazie zgnojenia przed
rozwodem - kiedy niewinna uwaga spowodowała, że się autentycznie na
uwagodawcę obraziłam - na skutek braku dystansu.

-- 
Pozdrawiam - Aicha :)
Re: problem
#175030
Author: Magda
Date: Wed, 05 Aug 2009 14:01
21 lines
2249 bytes
Użytkownik "Aicha" <blueberry37.nagmailu@to.ja> napisał w wiadomości 
news:h59of7$lle$1@inews.gazeta.pl...
> Użytkownik "aszheri" napisał:
>
>> Aicha, to nie emocje, to był huragan PMS.
>
> Aaa... no bo ja się tak czułam w ostatniej fazie zgnojenia przed
> rozwodem - kiedy niewinna uwaga spowodowała, że się autentycznie na
> uwagodawcę obraziłam - na skutek braku dystansu.
>
> -- 
> Pozdrawiam - Aicha :)
>

Dziewczyny,
Pamiętajcie też o solidarności jajników.
Musimy sobie pomagać i trzymać sztamę - tak, jak to robią faceci ;)
3-majcie się
Pozdrawiam cieplutko
Magda 
Re: problem
#175031
Author: Aicha
Date: Wed, 05 Aug 2009 14:35
13 lines
1893 bytes
Użytkownik "Magda" napisał:

> Dziewczyny,
> Pamiętajcie też o solidarności jajników.

Blllllllleeeeeeeee! Ostatnia rzecz, o której pamiętam. Trzeba się nauczyć
samej radzić - właśnie przeczytałam wywiad z Emilią Krakowską, która
miała 4 mężów. Poleca "Płeć mózgu". Ja też. Nie tylko do przeczytania -
do przemyślenia, zapamiętania i - co najważniejsze - stosowania!
Solidarność to mit :D

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: problem
#175035
Author: fata
Date: Wed, 05 Aug 2009 14:51
12 lines
1770 bytes
Magda pisze:

> Dziewczyny,
> Pamiętajcie też o solidarności jajników.

Boże, uchowaj mnie.

> Musimy sobie pomagać i trzymać sztamę - tak, jak to robią faceci ;)

Jeśli będę chciała kogoś uśmiercić, to zgłoszę się.

fata
Re: problem
#175032
Author: aszheri
Date: Wed, 05 Aug 2009 18:40
39 lines
3664 bytes
On 5 Sie, 16:35, "Aicha" <blueberry37.nagma...@to.ja> wrote:
> Użytkownik "Magda" napisał:
>
> > Dziewczyny,
> > Pamiętajcie też o solidarności jajników.
>
> Blllllllleeeeeeeee! Ostatnia rzecz, o której pamiętam. Trzeba się nauczyć
> samej radzić - właśnie przeczytałam wywiad z Emilią Krakowską, która
> miała 4 mężów. Poleca "Płeć mózgu". Ja też. Nie tylko do przeczytania -
> do przemyślenia, zapamiętania i - co najważniejsze - stosowania!
> Solidarność to mit :D
>
> --
> Pozdrawiam - Aicha

Aicha jak tak mówisz, to chodzą mi po głowie dziwne wyobrażenie
Ciebie.
Mianowicie: 180 cm wzrostu różowy dres z kreszu przepasany paskiem z
napisem ABBA- jak to mówi Halama, siaty po 5 kilo na obu bicepsach i
wyraźny wąs.  :D  E... chyba nie?
Płeć mózgu? Taaa........
Szczerze to nie wierzę w tę teorie. Kobiałka zawsze jest słabsza
emocjonalnie, tylko nie niektóre potrafią to w sobie zdusić- jak Ty.
Cóż można sie chwalić wytrzymałością psychiczną i pretendować do "
wytrzymałej mistrzyni mózgowego obojnactwa" (zakładając,że czuje sie
zarazem kobietą) jeśli się przeżyło 4 mężów. Jednak nie dla tego że
wszyscy umarli, ale dla tego ,że jak miała ich dość to się
rozchodzili. Też mi wytrzymałość psychiczna w zasadzie żadna sztuka.
Jak by dożyła z pierwszym starości pomimo nie zgodnych charakterów to
może i była by mi mentorką. Abstrahując do mojej sytuacji.
Ja tam "chlaszcze kaprysem po łydkach" każdego mena ,który mi sie
napatoczy w "te dni". Z tym, że w przypadku dyskusji z Fidelem :)
napisał coś,  co jest prawdą i ....mi dokopał. Niech sie pocieszy -
pewnie do dziś nie może sie w lustro napatrzeć.
Swoją drogą czasem podziwiam takie  teoretycznie zimne kobiety
umiejące trzymać emo na dystans- u mnie tego deficyt.

pozdrawiam
-aszheri-
Re: problem
#175036
Author: Magda
Date: Wed, 05 Aug 2009 19:38
22 lines
2370 bytes
Użytkownik "fata" <fat@autograf.pl> napisał w wiadomości 
news:h5c6pt$hb3$1@nemesis.news.neostrada.pl...
> Magda pisze:
>
>> Dziewczyny,
>> Pamiętajcie też o solidarności jajników.
>
> Boże, uchowaj mnie.
>
>> Musimy sobie pomagać i trzymać sztamę - tak, jak to robią faceci ;)
>
> Jeśli będę chciała kogoś uśmiercić, to zgłoszę się.
>
> fata

Uśmiercić, to nie.
Ale wzajemnie sobie pomagać, być zawsze obok w trudnych a także w radosnych 
chwilach, służyć dobrą radą, pocieszyć.
Zwyczajnie być, trwać. To się chyba nazywa przyjaźń, albo miłość bliźniego 
:)
I za to Ci Aszheri dziękuję. 
Re: problem
#175037
Author: michal
Date: Wed, 05 Aug 2009 21:39
22 lines
2087 bytes
Magda wrote:

>>> Dziewczyny,
>>> Pamiętajcie też o solidarności jajników.

>> Boże, uchowaj mnie.

>>> Musimy sobie pomagać i trzymać sztamę - tak, jak to robią faceci ;)

>> Jeśli będę chciała kogoś uśmiercić, to zgłoszę się.

> Uśmiercić, to nie.
> Ale wzajemnie sobie pomagać, być zawsze obok w trudnych a także w
> radosnych chwilach, służyć dobrą radą, pocieszyć.
> Zwyczajnie być, trwać. To się chyba nazywa przyjaźń, albo miłość
> bliźniego :)

Ale to już nie jajniki, to parytety! :)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: problem
#175033
Author: Aicha
Date: Thu, 06 Aug 2009 00:13
22 lines
2462 bytes
Użytkownik "aszheri" napisał:

> Płeć mózgu? Taaa........
> Szczerze to nie wierzę w tę teorie.

Nadawałabyś się na mohera albo inną fundamentalistkę. "Nie czytałam, ale
nie wierzę w to, co napisali, bo tak" :> Tacy jak Ty palili "Szatańskie
wersety".

> można sie chwalić wytrzymałością psychiczną i pretendować do "
> wytrzymałej mistrzyni mózgowego obojnactwa" (zakładając,że czuje sie
> zarazem kobietą) jeśli się przeżyło 4 mężów. Jednak nie dla tego że
> wszyscy umarli, ale dla tego ,że jak miała ich dość to się
> rozchodzili. Też mi wytrzymałość psychiczna w zasadzie żadna sztuka.

Nie mów, skoro nie wiesz. Ja po jednym rozwodzie nie mam ochoty na
jakiekolwiek formalizowanie czegokolwiek. Sztuką jest się rozwieść tak,
żeby się chciało jeszcze za mąż wychodzić (czytaj: bez zbytniego
uszczerbku na psychice) :)

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: problem
#175034
Author: aszheri
Date: Thu, 06 Aug 2009 07:27
58 lines
4468 bytes
On 6 Sie, 02:13, "Aicha" <blueberry37.nagma...@to.ja> wrote:
> Użytkownik "aszheri" napisał:
>
> > Płeć mózgu? Taaa........
> > Szczerze to nie wierzę w tę teorie.
>
> Nadawałabyś się na mohera albo inną fundamentalistkę. "Nie czytałam, ale
> nie wierzę w to, co napisali, bo tak" :> Tacy jak Ty palili "Szatańskie
> wersety".

Oj! Przeto powiadam Ci absolutnie - NIE!  ;)):D:D:D

> > można sie chwalić wytrzymałością psychiczną i pretendować do "
> > wytrzymałej mistrzyni mózgowego obojnactwa" (zakładając,że czuje sie
> > zarazem kobietą) jeśli się przeżyło 4 mężów. Jednak nie dla tego że
> > wszyscy umarli, ale dla tego ,że jak miała ich dość to się
> > rozchodzili. Też mi wytrzymałość psychiczna w zasadzie żadna sztuka.
>
> Nie mów, skoro nie wiesz. Ja po jednym rozwodzie nie mam ochoty na
> jakiekolwiek formalizowanie czegokolwiek.

Być może, nie przeczę.
Tylko zależy z jakich, że tak powiem pobudek?!
No bo, jeśli moralnych to rozumiem. Każdy ma jakieś zasady.
Jeśli z przyczyn czysto praktycznych? Też rozumiem. Z całą pewnością
rozwód, nie należy do najciekawszej formy rozrywki w międzyczasie
(zamierzona przesada).
Jeśli po to by zaoszczędzić sobie "zbitego na kwaśne jabłko serca"-
istotnie rozumiem i jest mi to najbliższy powód, gdyby wybór dotyczył
mnie.
Myślę sobie jednak Aicha, że fakt, iż szary obywatel po rozwodzie nie
chce się formalnie angażować, może być
kwestią czasu.
Dlaczego?
Polacy są dziedzicznie obarczeni statusem "pokolenie JP12" i według
mnie to względnie trzyma ich w karbach, by na razie nie uprawiać
"wolnej amerykanki" co z całą pewnością zapodają wielcy(sławy) tego
świata.
I tu nie jadę moralem moherowego bereta, tylko mam na myśli formę
pewnego rodzaju mody na "7wesel=7 rozwodów".Rozumiesz co mam na myśli?

Tylko zależy z jakich  Sztuką jest się rozwieść tak,
> żeby się chciało jeszcze za mąż wychodzić (czytaj: bez zbytniego
> uszczerbku na psychice) :)

Wątpię by komukolwiek udało sie rozwieść czy rozejść bez uszczerbku na
psychice.Chybże takim co pobierają się po pijaku w Las Vegas, a za 48
godzin są po rozwodzie bo to była dla nich odskocznia od ich "szarej
rzeczywistości".
Człowiek to mimo wszystko zwierze stadne i od dzieciństwa ma
pragnienie założyć jakąś tam podstawową komórkę społeczną. Świadczą o
tym chociażby dziecięce zabawy. :)

Pozdrawiam
-aszheri-

> --
> Pozdrawiam - Aicha
Re: problem
#175038
Author: Magda
Date: Thu, 06 Aug 2009 08:25
33 lines
2794 bytes
Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:h5cu69$qob$1@inews.gazeta.pl...
> Magda wrote:
>
>>>> Dziewczyny,
>>>> Pamiętajcie też o solidarności jajników.
>
>>> Boże, uchowaj mnie.
>
>>>> Musimy sobie pomagać i trzymać sztamę - tak, jak to robią faceci ;)
>
>>> Jeśli będę chciała kogoś uśmiercić, to zgłoszę się.
>
>> Uśmiercić, to nie.
>> Ale wzajemnie sobie pomagać, być zawsze obok w trudnych a także w
>> radosnych chwilach, służyć dobrą radą, pocieszyć.
>> Zwyczajnie być, trwać. To się chyba nazywa przyjaźń, albo miłość
>> bliźniego :)
>
> Ale to już nie jajniki, to parytety! :)
>
> -- 
> pozdrawiam
> michał
>

Zwał, jak zwał, ważne, żeby do każdego podejść z sercem, niezależnie od jego 
wieku, płci, koloru skóry, wyznania, wykształcenia, satnu majątkowego, etc.
Każdy jest człowiekiem i każdy z nas pragnie trochę tego "ciepełka". Prawda?

Pozdrawiam serdelecznie;)
Magda 
Re: problem
#175039
Author: michal
Date: Thu, 06 Aug 2009 12:04
25 lines
2521 bytes
Magda wrote:
>>>>> Dziewczyny,
>>>>> Pamiętajcie też o solidarności jajników.
>>>> Boże, uchowaj mnie.
>>>>> Musimy sobie pomagać i trzymać sztamę - tak, jak to robią faceci
>>>>> ;)
 >>>> Jeśli będę chciała kogoś uśmiercić, to zgłoszę się.
>>> Uśmiercić, to nie.
>>> Ale wzajemnie sobie pomagać, być zawsze obok w trudnych a także w
>>> radosnych chwilach, służyć dobrą radą, pocieszyć.
>>> Zwyczajnie być, trwać. To się chyba nazywa przyjaźń, albo miłość
>>> bliźniego :)

>> Ale to już nie jajniki, to parytety! :)

> Zwał, jak zwał, ważne, żeby do każdego podejść z sercem, niezależnie
> od jego wieku, płci, koloru skóry, wyznania, wykształcenia, satnu
> majątkowego, etc. Każdy jest człowiekiem i każdy z nas pragnie trochę
> tego "ciepełka". Prawda?

Prawda. Dlatego chcę mieć taki sam dostęp do jajników, jak jajniki! ;DDD

-- 
pozdrawiam
michał
Re: problem
#175040
Author: Magda
Date: Thu, 06 Aug 2009 13:08
34 lines
3054 bytes
Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:h5egs9$r6q$1@inews.gazeta.pl...
> Magda wrote:
>>>>>> Dziewczyny,
>>>>>> Pamiętajcie też o solidarności jajników.
>>>>> Boże, uchowaj mnie.
>>>>>> Musimy sobie pomagać i trzymać sztamę - tak, jak to robią faceci
>>>>>> ;)
> >>>> Jeśli będę chciała kogoś uśmiercić, to zgłoszę się.
>>>> Uśmiercić, to nie.
>>>> Ale wzajemnie sobie pomagać, być zawsze obok w trudnych a także w
>>>> radosnych chwilach, służyć dobrą radą, pocieszyć.
>>>> Zwyczajnie być, trwać. To się chyba nazywa przyjaźń, albo miłość
>>>> bliźniego :)
>
>>> Ale to już nie jajniki, to parytety! :)
>
>> Zwał, jak zwał, ważne, żeby do każdego podejść z sercem, niezależnie
>> od jego wieku, płci, koloru skóry, wyznania, wykształcenia, satnu
>> majątkowego, etc. Każdy jest człowiekiem i każdy z nas pragnie trochę
>> tego "ciepełka". Prawda?
>
> Prawda. Dlatego chcę mieć taki sam dostęp do jajników, jak jajniki! ;DDD
>
> -- 
> pozdrawiam
> michał
>
>

To się będziesz musiał Miśku postarać, bo wiesz... my-Kobietki nie jesteśmy 
łatwe - z nami najpierw trzeba pochodzić ;))) :D :D :D
Pozdrowionka 
Re: problem
#175045
Author: michal
Date: Thu, 06 Aug 2009 13:19
30 lines
2822 bytes
Magda wrote:
>>>>>>> Dziewczyny,
>>>>>>> Pamiętajcie też o solidarności jajników.
>>>>>> Boże, uchowaj mnie.
>>>>>>> Musimy sobie pomagać i trzymać sztamę - tak, jak to robią faceci
>>>>>>> ;)
>>>>>> Jeśli będę chciała kogoś uśmiercić, to zgłoszę się.
>>>>> Uśmiercić, to nie.
>>>>> Ale wzajemnie sobie pomagać, być zawsze obok w trudnych a także w
>>>>> radosnych chwilach, służyć dobrą radą, pocieszyć.
>>>>> Zwyczajnie być, trwać. To się chyba nazywa przyjaźń, albo miłość
>>>>> bliźniego :)
>>>> Ale to już nie jajniki, to parytety! :)
>>> Zwał, jak zwał, ważne, żeby do każdego podejść z sercem, niezależnie
>>> od jego wieku, płci, koloru skóry, wyznania, wykształcenia, satnu
>>> majątkowego, etc. Każdy jest człowiekiem i każdy z nas pragnie
>>> trochę tego "ciepełka". Prawda?

>> Prawda. Dlatego chcę mieć taki sam dostęp do jajników, jak jajniki!
>> ;DDD

> To się będziesz musiał Miśku postarać, bo wiesz... my-Kobietki nie
> jesteśmy łatwe - z nami najpierw trzeba pochodzić ;))) :D :D :D
> Pozdrowionka

Jak to? Nie masz auta!? =:o

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: problem
#175041
Author: aszheri
Date: Thu, 06 Aug 2009 13:46
41 lines
3438 bytes
On 6 Sie, 15:08, "Magda" <magda_m_1...@o2.pl> wrote:
> Użytkownik "michal" <6mich...@gazeta.pl> napisał w wiadomościnews:h5egs9$r6q$1@inews.gazeta.pl...
>
>
>
>
>
> > Magda wrote:
> >>>>>> Dziewczyny,
> >>>>>> Pamiętajcie też o solidarności jajników.
> >>>>> Boże, uchowaj mnie.
> >>>>>> Musimy sobie pomagać i trzymać sztamę - tak, jak to robią faceci
> >>>>>> ;)
> > >>>> Jeśli będę chciała kogoś uśmiercić, to zgłoszę się.
> >>>> Uśmiercić, to nie.
> >>>> Ale wzajemnie sobie pomagać, być zawsze obok w trudnych a także w
> >>>> radosnych chwilach, służyć dobrą radą, pocieszyć.
> >>>> Zwyczajnie być, trwać. To się chyba nazywa przyjaźń, albo miłość
> >>>> bliźniego :)
>
> >>> Ale to już nie jajniki, to parytety! :)
>
> >> Zwał, jak zwał, ważne, żeby do każdego podejść z sercem, niezależnie
> >> od jego wieku, płci, koloru skóry, wyznania, wykształcenia, satnu
> >> majątkowego, etc. Każdy jest człowiekiem i każdy z nas pragnie trochę
> >> tego "ciepełka". Prawda?
>
> > Prawda. Dlatego chcę mieć taki sam dostęp do jajników, jak jajniki! ;DDD
>
> > --
> > pozdrawiam
> > michał
>
> To się będziesz musiał Miśku postarać, bo wiesz... my-Kobietki nie jesteśmy
> łatwe - z nami najpierw trzeba pochodzić ;))) :D :D :D
> Pozdrowionka- Ukryj cytowany tekst -
>
> - Pokaż cytowany tekst -

Madzia  ja bym rzekła, że trza nas umieć podochodzić.   ;) ---->
umysła nasz, mam na myśli ;DDD
Re: problem
#175042
Author: aszheri
Date: Thu, 06 Aug 2009 13:49
50 lines
3653 bytes
On 6 Sie, 15:46, aszheri <asz...@wp.pl> wrote:
> On 6 Sie, 15:08, "Magda" <magda_m_1...@o2.pl> wrote:
>
>
>
>
>
> > Użytkownik "michal" <6mich...@gazeta.pl> napisał w wiadomościnews:h5egs9$r6q$1@inews.gazeta.pl...
>
> > > Magda wrote:
> > >>>>>> Dziewczyny,
> > >>>>>> Pamiętajcie też o solidarności jajników.
> > >>>>> Boże, uchowaj mnie.
> > >>>>>> Musimy sobie pomagać i trzymać sztamę - tak, jak to robią faceci
> > >>>>>> ;)
> > > >>>> Jeśli będę chciała kogoś uśmiercić, to zgłoszę się.
> > >>>> Uśmiercić, to nie.
> > >>>> Ale wzajemnie sobie pomagać, być zawsze obok w trudnych a także w
> > >>>> radosnych chwilach, służyć dobrą radą, pocieszyć.
> > >>>> Zwyczajnie być, trwać. To się chyba nazywa przyjaźń, albo miłość
> > >>>> bliźniego :)
>
> > >>> Ale to już nie jajniki, to parytety! :)
>
> > >> Zwał, jak zwał, ważne, żeby do każdego podejść z sercem, niezależnie
> > >> od jego wieku, płci, koloru skóry, wyznania, wykształcenia, satnu
> > >> majątkowego, etc. Każdy jest człowiekiem i każdy z nas pragnie trochę
> > >> tego "ciepełka". Prawda?
>
> > > Prawda. Dlatego chcę mieć taki sam dostęp do jajników, jak jajniki! ;DDD
>
> > > --
> > > pozdrawiam
> > > michał
>
> > To się będziesz musiał Miśku postarać, bo wiesz... my-Kobietki nie jesteśmy
> > łatwe - z nami najpierw trzeba pochodzić ;))) :D :D :D
> > Pozdrowionka- Ukryj cytowany tekst -
>
> > - Pokaż cytowany tekst -
>
> Madzia  ja bym rzekła, że trza nas umieć podochodzić.   ;) ---->
> umysła nasz, mam na myśli ;DDD- Ukryj cytowany tekst -


* umysł
pozdro wale na grila,życz mi dużo wszystkirgo ;P
-aszheri-

> - Pokaż cytowany tekst -
Re: problem
#175044
Author: aszheri
Date: Thu, 06 Aug 2009 13:54
44 lines
3535 bytes
On 6 Sie, 15:08, "Magda" <magda_m_1...@o2.pl> wrote:
> Użytkownik "michal" <6mich...@gazeta.pl> napisał w wiadomościnews:h5egs9$r6q$1@inews.gazeta.pl...
>
>
>
>
>
> > Magda wrote:
> >>>>>> Dziewczyny,
> >>>>>> Pamiętajcie też o solidarności jajników.
> >>>>> Boże, uchowaj mnie.
> >>>>>> Musimy sobie pomagać i trzymać sztamę - tak, jak to robią faceci
> >>>>>> ;)
> > >>>> Jeśli będę chciała kogoś uśmiercić, to zgłoszę się.
> >>>> Uśmiercić, to nie.
> >>>> Ale wzajemnie sobie pomagać, być zawsze obok w trudnych a także w
> >>>> radosnych chwilach, służyć dobrą radą, pocieszyć.
> >>>> Zwyczajnie być, trwać. To się chyba nazywa przyjaźń, albo miłość
> >>>> bliźniego :)
>
> >>> Ale to już nie jajniki, to parytety! :)
>
> >> Zwał, jak zwał, ważne, żeby do każdego podejść z sercem, niezależnie
> >> od jego wieku, płci, koloru skóry, wyznania, wykształcenia, satnu
> >> majątkowego, etc. Każdy jest człowiekiem i każdy z nas pragnie trochę
> >> tego "ciepełka". Prawda?
>
> > Prawda. Dlatego chcę mieć taki sam dostęp do jajników, jak jajniki! ;DDD
>
> > --
> > pozdrawiam
> > michał
>
> To się będziesz musiał Miśku postarać, bo wiesz... my-Kobietki nie jesteśmy
> łatwe - z nami najpierw trzeba pochodzić ;))) :D :D :D
> Pozdrowionka- Ukryj cytowany tekst -
>
> - Pokaż cytowany tekst -

Jesio raz. Ja bym powiedziała,że trza nas umieć wpierw podochodzić-
oczywiście umysłowo mam na myśli ;) :D
Jadę na wędzonkę ogrodową,życz mi  dużo wszystkiego. ;*
pozdrawiam
-aszheri-
Re: problem
#175043
Author: Magda
Date: Thu, 06 Aug 2009 14:54
60 lines
3926 bytes
Użytkownik "aszheri" <aszher@wp.pl> napisał w wiadomości 
news:ae439d88-51d7-407b-a3c6-28ac2172d64d@24g2000yqm.googlegroups.com...
On 6 Sie, 15:46, aszheri <asz...@wp.pl> wrote:
> On 6 Sie, 15:08, "Magda" <magda_m_1...@o2.pl> wrote:
>
>
>
>
>
> > Użytkownik "michal" <6mich...@gazeta.pl> napisał w 
> > wiadomościnews:h5egs9$r6q$1@inews.gazeta.pl...
>
> > > Magda wrote:
> > >>>>>> Dziewczyny,
> > >>>>>> Pamiętajcie też o solidarności jajników.
> > >>>>> Boże, uchowaj mnie.
> > >>>>>> Musimy sobie pomagać i trzymać sztamę - tak, jak to robią faceci
> > >>>>>> ;)
> > > >>>> Jeśli będę chciała kogoś uśmiercić, to zgłoszę się.
> > >>>> Uśmiercić, to nie.
> > >>>> Ale wzajemnie sobie pomagać, być zawsze obok w trudnych a także w
> > >>>> radosnych chwilach, służyć dobrą radą, pocieszyć.
> > >>>> Zwyczajnie być, trwać. To się chyba nazywa przyjaźń, albo miłość
> > >>>> bliźniego :)
>
> > >>> Ale to już nie jajniki, to parytety! :)
>
> > >> Zwał, jak zwał, ważne, żeby do każdego podejść z sercem, niezależnie
> > >> od jego wieku, płci, koloru skóry, wyznania, wykształcenia, satnu
> > >> majątkowego, etc. Każdy jest człowiekiem i każdy z nas pragnie trochę
> > >> tego "ciepełka". Prawda?
>
> > > Prawda. Dlatego chcę mieć taki sam dostęp do jajników, jak jajniki! 
> > > ;DDD
>
> > > --
> > > pozdrawiam
> > > michał
>
> > To się będziesz musiał Miśku postarać, bo wiesz... my-Kobietki nie 
> > jesteśmy
> > łatwe - z nami najpierw trzeba pochodzić ;))) :D :D :D
> > Pozdrowionka- Ukryj cytowany tekst -
>
> > - Pokaż cytowany tekst -
>
> Madzia ja bym rzekła, że trza nas umieć podochodzić. ;) ---->
> umysła nasz, mam na myśli ;DDD- Ukryj cytowany tekst -


* umysł
pozdro wale na grila,życz mi dużo wszystkirgo ;P
-aszheri-

> - Pokaż cytowany tekst -

Dużo wszystkiego Kochana.
Wszystkiego najlepszego i smacznego.
Grill - mniam, ale mi narobiłas apetytu....... 
Re: problem
#175046
Author: Magda
Date: Thu, 06 Aug 2009 14:56
41 lines
3507 bytes
Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:h5el8c$j29$1@inews.gazeta.pl...
> Magda wrote:
>>>>>>>> Dziewczyny,
>>>>>>>> Pamiętajcie też o solidarności jajników.
>>>>>>> Boże, uchowaj mnie.
>>>>>>>> Musimy sobie pomagać i trzymać sztamę - tak, jak to robią faceci
>>>>>>>> ;)
>>>>>>> Jeśli będę chciała kogoś uśmiercić, to zgłoszę się.
>>>>>> Uśmiercić, to nie.
>>>>>> Ale wzajemnie sobie pomagać, być zawsze obok w trudnych a także w
>>>>>> radosnych chwilach, służyć dobrą radą, pocieszyć.
>>>>>> Zwyczajnie być, trwać. To się chyba nazywa przyjaźń, albo miłość
>>>>>> bliźniego :)
>>>>> Ale to już nie jajniki, to parytety! :)
>>>> Zwał, jak zwał, ważne, żeby do każdego podejść z sercem, niezależnie
>>>> od jego wieku, płci, koloru skóry, wyznania, wykształcenia, satnu
>>>> majątkowego, etc. Każdy jest człowiekiem i każdy z nas pragnie
>>>> trochę tego "ciepełka". Prawda?
>
>>> Prawda. Dlatego chcę mieć taki sam dostęp do jajników, jak jajniki!
>>> ;DDD
>
>> To się będziesz musiał Miśku postarać, bo wiesz... my-Kobietki nie
>> jesteśmy łatwe - z nami najpierw trzeba pochodzić ;))) :D :D :D
>> Pozdrowionka
>
> Jak to? Nie masz auta!? =:o
>
> -- 
> pozdrawiam
> michał
>
Miśko, pochodzić, ale za rączkę.

Hihi, przypomniał mi sie tekścik kolegi-żartownisia o chodzeniu z 
dziewczynami ;)

Najpierw się z nią chodzi, potem się na nią wchodzi, a jak ona zachodzi, to 
się od niej odchodzi - bo nie o to chodzi... 
Page 1 of 2 • 77 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads