🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.fan.trzypion
38 messages
38 total messages Started by Radomir Szaraniec Mon, 22 Mar 2004 14:30
Coś do czytania [ długie ]
#13094
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 22 Mar 2004 14:30
292 lines
19053 bytes
Jako że posucha na grupie, to może poczytajcie, a potem mi powiedzcie,
co o tym myślicie. Wiem, że długie, ale będę wdzięczny za wszelkie
opinie. W szczególności krytyczne.

Radomir Szaraniec

Implikacje teorii chaosu na gruncie współczesnej teorii prawa.

1.	Wstęp

Ostatnimi czasy daje się obserwować zjawisko, które można by nazwać
postępującą matematyzacją teorii prawa. Poza próbami skonstruowania
"rachunku norm", przy pomocy wielowartościowych logik nieklasycznych,
należy wskazać na przykład na próby zastosowania teorii gier na gruncie
prawa. Niniejszy referat, próbujący przybliżyć teorię chaosu i rozważyć
ewentualne możliwości zastosowania w teorii prawa pojęć i instrumentów
wypracowanych na gruncie teorii chaosu, również lokuje się we
wzmiankowanym wyżej nurcie.

2.	Słów kilka o teorii chaosu

a)	Rozwój teorii chaosu

Potocznie chaos rozumiany jest jako bezład, brak uporządkowania, w
istocie zaprzeczenie porządku. W greckiej mitologii chaos był pierwotnym
stanem Wszechświata, z którego wyłonili się poszczególni bogowie, którzy
uporządkowali panujący bezład. 
Jednakże przedmiotem zainteresowania teorii chaosu nie jest kompletny
nieporządek, nie dający się ogarnąć żadną miarą. Wprowadzono przeto
pojęcie chaosu deterministycznego. Jest to "nieporządek wynikający z
bogactwa działania układu, a nie z braku jakiegokolwiek determinizmu.
Podstawowe procesy zachodzące na poziomie składników układu są często
proste i łatwe do opisu, natomiast utworzona dzięki nim całość ma własne
globalne formy działania." [1, str. 31]. 
Rozwój teorii chaosu powiązany jest z rozwojem działu fizyki, zwanego
mechaniką statystyczną. W ogromnym skrócie, koniecznym, ale i
wystarczającym dla potrzeb niniejszego referatu, można rzec, iż
mechanika statystyczna to mechanika klasyczna prostych obiektów,
potraktowanych jako punkty materialne, do której dodano statystyczne
prawa rozkładu położeń i podstawowych prędkości. Zapoczątkowana w II
poł. XIX w., pierwotnie dla badania ruchu cząstek gazów i cieczy, szybko
zaczęła święcić tryumfy, znajdując szersze zastosowanie, niż klasyczna
mechanika. Jednakże na gruncie mechaniki statystycznej obserwowano
zjawiska, które były pomijane na gruncie mechaniki klasycznej,
zajmującej się prostymi, liniowymi układami, zadowalając się
stwierdzeniem, iż zjawiska te są błędem pomiarowym, często ignorując ich
znaczący wpływ na działanie całego układu. 
Gwałtowny rozwój teoria chaosu przeżywa od nieco ponad trzydziestu lat,
ze względu na rozwój matematyki i umiejętność rozwiązywania coraz to
bardziej skomplikowanych równań różniczkowych, opisujących ruch i
działanie skomplikowanych układów. Nie bez znaczenia jest także
gwałtowny wzrost mocy obliczeniowej komputerów.
Wypracowane na gruncie mechaniki statystycznej pojęcia przenoszono do
coraz to innych nauk przyrodniczych, znajdując dzięki nim wyjaśnienia
wielu złożonych procesów. Stopniowo teoria chaosu znajdowała
zastosowanie także na gruncie ekonomii czy nauk społecznych [
socjologia, politologia, psychologia społeczna ].

b)	Układy nieliniowe

Teoria chaosu bywa czasami nazywana dynamiką nieliniową, bowiem zajmuje
się działaniem układów nieliniowych, opisywanych przez nieliniowe
równania różniczkowe. Prościej i bardziej zrozumiale można za układ
nieliniowy uznać taki układ, który złożony jest z wielu elementów,
powiązanych wzajemnie ze sobą i oddziaływujących ze sobą wewnątrz danego
układu, ale i z innymi elementami innych, zewnętrznych układów. Elementy
układu dostosowują się do siebie, modyfikując pod wpływem otoczenia
swoje działanie i parametry. W wyniku takiego dopasowania części układu
współpracują ze sobą, przez co powstają nowe jakości i własności całego
układu [ 1, s. 99 ]. Można powiedzieć, iż "powiązane ze sobą części
selektywnie oddziałują z otoczeniem, tworzą określone rodzaje porządku i
mają wyraźne tendencje rozwojowe. Zdolny do samoorganizacji system nie
jest biernym przedmiotem zachodzących w środowisku procesów; wpływa na
nie i jednocześnie dostosowuje się do nich, co zdecydowanie zwiększa
jego możliwości". [ 1, s. 254-255 ]
Zarówno w matematyce, jak i w przyrodzie oraz w życiu społecznym,
obserwować możemy niezliczoną ilość takich układów i systemów. Jako
przykład niech posłużą: dowolny ekosystem, rodzina czy cząsteczki wody w
czajniku lub pogoda. Według autora referatu jednym z takich układów jest
też prawo.

3.	Instrumenty teorii chaosu

a)	Turbulencja

Turbulencja to zjawisko pierwotnie zaobserwowane w przypadku przepływu
wody. Ruch wody w przypadku małej prędkości przepływu jest regularny.
Wyobraźmy sobie, że obserwujemy wodę przepływającą przez rurę. Woda
płynie z niewielką prędkością, jej ruch, zwany ruchem laminarnym, jest
regularny: prędkość przepływu wody wzrasta proporcjonalnie do kwadratu
odległości od ścianki rury, na środku jest największa, gdy przy
ściankach praktycznie zanika. Co prawda w przyrodzie rzadko kiedy mamy
do czynienia z przepływem w regularnym korycie, jednak zaburzenia ruchu,
spowodowane przez nierówności dna lub linii brzegowej bywają, przy
niewielkiej prędkości przepływu wody, szybko wyrównywane.
	Zaburzenia ruchu pojawiają się wraz ze wzrostem prędkości przepływu
wody. Zaobserwujemy wtedy, że nawet w idealnie gładkiej rurze, pojawią
się wiry, początkowo niewielkie, a nawet niezauważalne, jednakże wraz z
pokonywaną odległością coraz większe. Ruch staje się burzliwy,
nieregularny, chaotyczny.
	Podobne zjawisko można obserwować w przypadku systemów prawa. W
szczególności chciałbym zwrócić uwagę na następujące zjawiska: nadmiaru
regulacji w powiązaniu z dużym tempem wprowadzania zmian do systemu, a
ponadto zjawisko luk oraz sprzeczności w systemie prawa. Zauważmy, że
nadmierne tempo regulacji jakiejś kwestii, bardzo utrudnia, o ile wręcz
uniemożliwia, rozeznanie w aktualnym stanie prawnym, co z kolei wpływa
na możliwość lub nie, podejmowania racjonalnych decyzji, zależnych od
danego systemu prawa. Ponadto niekorzystne jest pojawienie się kilku
ośrodków prawotwórczych, w szczególności w sytuacji, gdy nie do końca
jasne jest rozgraniczenie hierarchii aktów prawnych, powstałych w wyniku
ich działania. Jako przykład niech posłuży kwestia bezpośredniego
stosowania norm zawartych w dyrektywach UE, które to dyrektywy o do
zasady nie są aktami powszechnie obowiązującymi. Obrazowo rzecz ujmując-
zawirowania, powstałe w wyniku zjawiska inflacji prawa, często wciągają
nie tylko nie umiejących pływać nie-profesjonalistów, ale i doskonałych
pływaków-prawników. 
	Z podobnym efektem mamy do czynienia w przypadku niezupełności systemu
prawa. Nie wnikając szczegółowo w problematykę luk w prawie,
poprzestańmy na stwierdzeniu, że, niezależnie od tego, czy uznajemy luki
w prawie jako efekt ocen formułowanych przez "obserwatora" systemu, czy
też twierdzimy, że luki są immanentnym składnikiem tegoż systemu i
efektem niedokładności prawodawcy, częstokroć mamy do czynienia z
faktycznymi sytuacjami, gdy niemożliwe jest, tu także zależnie od
wyznawanej koncepcji, skonstruowanie ze składników systemu, lub też
znalezienie w systemie, odpowiedniej normy dla konkretnej sytuacji.
Teoretycy prawa jako rozwiązanie takiej sytuacji podają konieczność
stosowania analogii. Jednakże często efekty stosowania analogii bywają
bardziej niekorzystne dla systemu prawa oraz stron w konkretnej
sytuacji, niż niezupełności systemu. Dochodzi bowiem czasami do
sytuacji, gdy ad hoc konstruuje się normę, której strony nie znały,
bowiem nie "istniała" ona w momencie zaistnienia zdarzenia prawnego, po
czym stosuje się ją dla rozstrzygnięcia tegoż zdarzenia.
	Zaburzenia w "ruchu" systemu prawa powodują również sprzeczności między
elementami danego systemu. Także nie wnikając w rozległe zagadnienie
sprzeczności czy też niezgodności norm systemu prawa, należy powiedzieć,
że wysoki stopień brak spójności w obrębie systemu niekiedy uniemożliwia
jego stosowanie. System prawa zaś, który nie nadaje się do stosowania,
staje się martwy.

b)	Atraktory

Atraktor jest jednym z kluczowych pojęć teorii chaosu. Atraktor z
matematyczno-fizycznego punktu widzenia jest to punkt przestrzeni,
obszar lub trajektoria, do której w miarę upływu czasu zmierzają
wszelkie rozwiązania danego równania/układu, niezależnie od punktu
startu [2, str. 57]. Atraktor, mówiąc obrazowo, "przciąga" do siebie
trajektorie pochodzące z różnych obszarów przestrzeni. Słowo to wywodzi
się od angielskiego czasownika "to attract" [ przyciągać ], choć
niektórzy uważają, iż raczej od angielskiego przymiotnika "attractive".
Pierwszy atraktor został kompleksowo opisany przez Edwarda Lorenza,
meteorologa pracującego w MIT. Pracował on w latach 60-tych nad
teoretycznym przewidywaniem pogody. Sformułował on trzy uproszczone
równania różniczkowe, tak przynajmniej twierdzą matematycy, do
rozwiązania których zatrudnił komputer. Obliczenia były żmudne, więc
pewnego dnia, dla przyspieszenia pracy Lorenz postanowił rozpocząć
obliczenia nie od podania początkowych założeń, a od wyników otrzymanych
w uprzednich obliczeniach. Podając początkowe wartości Lorenz zaokrąglił
nieznacznie wartości przy n-tym miejscu po przecinku. Teoretycznie nie
powinno mieć to żadnego znaczenia, a wyniki osiągane w tym obliczeniu
nie powinny się różnić od wyników osiągniętych w innych obliczeniach.
Początkowo wyniki faktycznie były takie same, jednakże szybko okazało
się, że odbiegają coraz bardziej od poprzednich wyników, różnice były
coraz większe w miarę upływu czasu. Na pierwszy rzut oka nie było mowy o
jakimkolwiek podobieństwie. Jednakże Lorenz postanowił sprawdzić, czy w
odpowiednio długim okresie czasu krzywe wykresów obu badań będą coraz
bardziej od siebie odległe. Rzeczywiście, po początkowym kompletnie
bezładnym przebiegu obu wykresów linie wygładziły się i zaczęły układać
w wyraźny kształt.
Zdaniem autora można mówić o atraktorach nie tylko na gruncie
matematyki. Prawnicy mówią niekiedy o tzw. liniach orzeczniczych, mając
na myśli pewną ustaloną praktykę orzeczniczą, odnoszącej się w podobny
sposób do podobnych stanów faktycznych. Najciekawsze wydają się w tej
mierze w polskim systemie prawnym orzeczenia Sądu Najwyższego oraz
Naczelnego Sądu Administracyjnego, szczególnie takie orzeczenia, które
wydawane są w sprawach o zbyt ogólnej, bądź wręcz przeciwnie-
nadmiernej, przez co niejasnej, regulacji. Za przykład niech posłużą
orzeczenia Sądu Najwyższego dotyczące dobra osobistego, jakim jest prawo
spadkobierców do poszanowania dobrego imienia zmarłych. Wobec braku
szczegółowego uregulowania tego dobra osobistego, a także wobec
szczątkowej regulacji ogólnych zagadnień dóbr osobistych, obecnie
instytucja tego prawa podmiotowego oparta jest w ogromnej mierze na
orzeczeniach sądowych. Początkowo, w latach 60-tych, Sąd Najwyższy
konsekwentnie odmawiał istnienia takiego dobra osobistego. Pojawiały się
co prawda pojedyncze orzeczenia, jednakże w późniejszym okresie
ukształtowała się linia orzecznictwa, która "obowiązuje" do dziś. 
Podobnie rzecz ma się, jeśli rozpatrywać orzecznictwo NSA w materii
kosztów uzyskania przychodu, ukształtowane na gruncie ustawy o podatku
dochodowym od osób fizycznych oraz ustawy o podatku dochodowym od osób
prawnych. Pomimo częstych zmian regulacji, pomimo problemów z
ujednoliceniem orzecznictwa, wynikających ze struktury organizacyjnej
NSA, w szczególności dużej liczby względnie autonomicznych ośrodków
zamiejscowych, ukształtowała się dość wyraźna linia orzecznictwa.

c)	Bifurkacje

Zazwyczaj tor układu fizycznego bywa jednoznacznie określony przez jego
stan dynamiczny i warunki otoczenia. Wobec czeko układ taki praktycznie
nie ma możliwości "wyboru" pomiędzy różnymi, alternatywnymi drogami
rozwoju. Zdarzają się jednak takie sytuacje, kiedy pojawia się możliwość
wyboru.
	Wyobraźmy sobie stół do gry w bilard. Bile zazwyczaj zmierzają po
torach łatwych do określenia z góry: znając kierunek uderzenia, wiedząc,
iż kąt odbicia od bandy równy będzie kątowi padania, możemy łatwo
"zwizualizować" tor toczenia się bili. Bywa jednak tak, że niewielkie
nierówności stołu lub bandy zakłócają ruch bili i toczy się ona w
kompletnie nieprzewidywalnym w momencie uderzenia kierunku, bowiem
"wybór" jednego z możliwuch kierunków zależny może być od
niezauważalnychnierówności powierzchni. Podobnie nieprzewidywalny jest
"wybór" kulki toczącej się w rynnie, która w pewnym miejscu rozdwaja się
na odgałęzienia jednakowo nachylone w dół i rozchodzace się symetrycznie
względem początkowego kierunku ruchu [ 1, s. 134 ]. Takie właśnie
rozdwojenie i możliwość "wyboru" zwane jest bifurkacją. Punkt, w którym
dokonuje się "wybór" zwany zaś jest punktem bifurkacji. Przy czym należy
od razu dodać, że bifurkacje nie oznaczają tylko prostych,
dwuwariantowych alternatyw.
	Bifurkacje są skomplikowanymi konstrukcjami matematycznymi, jednakże są
powszechne w przyrodzie i w życiu społecznym. Jednym z najprostszych
przykładów bifurkacji jest rzucenie zapalonej zapałki na ściółkę w
lesie. W tej sytuacji nie wiadomo, czy zapałka zgaśnie, czy wywoła pożar
lasu [ 3, s. 7 ]. W ostatnich tygodniach mieliśmy możliwość obserwowania
bifurkacji w życiu politycznym: mianowicie zamach bombowy w Madrycie,
tuż przed wyborami parlamentarnymi w Hiszpanii. Wszelkie przedwyborcze
sondaże i badania przeprowadzone przed zamachem wskazywały na zwycięstwo
partii Jose Marii Asnara. Jednakże ostatecznie wybory wyglai socjaliści,
co pociąga za sobą dość znaczące implikacje, w tym także dla Polski,
takie jak chociażby zmiana układu sił w sporze konstytucyjnym wewnątrz
UE. 
Dzięki bifurkacjom zaczynamy "rozumieć to, co do tej pory wymykało się
matematykom i przyrodnikom: świat schematów działania, dynamicznych
struktur, wyłaniania się porządku i rozwoju" [ 1, str. 143 ]. 
Moim zdaniem również rozwój systemu prawa, jakiegokolwiek rzeczywistego
systemu prawa, nie zaś idealnego modelu, można wyjaśniać za pomocą
bifurkacji. Zauważmy, że często konkretne rozwiązania prawne są wynikiem
uprzedniej "rywalizacji" dwu lub więcej koncepcji, odnoszących się do
potencjalnego uregulowania prawnego jakiegoś stanu faktycznego.
Ponadto w konkretnych przypadkach mamy do czynienia z bifurkacjami. W
szczególności w przypadkach tzw. hard cases, czy w przypadku negocjacji.
Ostateczne rozstrzygnięcie może być diametralnie odmienne od
rozstrzygnięć, które prognozowano w sytuacji początkowej. Wydaje się, że
również teoria gier opiera się w istocie na bifurkacjach, w
szczególności gier rozgrywanych w rzeczywistości.

4.	Możliwe zastosowania teorii chaosu

a)	modelowanie procesu decyzyjnego prawnika

Od dłuższego czasu teoretycy prawa próbują budować modele procesu
decyzyjnego prawnika. Proste modele, takie jak sylogizm prawniczy,
okazują się mało przydatne. Z kolei bardziej skomplikowane modele,
odwołujące się do logik nieklasycznych i prób budowania logiki norm,
mają sporo mankamentów. Wystarczy powiedzieć, że decyzja prawnicza
często jest skutkiem operacji nie tylko na normach prawnych, ale oparta
bywa na systemie etycznym, czy przesłankach ekonomicznych. Ponadto
systemy logiczne zakładają niejako determinizm w procesach wykonywanych
w ramach tych systemów. Wynik danego rozmowania da się, teoretycznie,
przewidzieć mając już same dane początkowe i znając wszelkie prawidła
obowiązujące w danym systemie. W funkcjnujących w rzeczywistości
systemach prawnych określenie z góry wyniku danego przypadku ze 100%
pewnością nie jest możliwe. Jest to oczywiste. Najczęsciej bowiem
klient, przychodzący po poradę prawną, zadając pytanie: "Czy wygram tę
sprawę?", słyszy od prawnika: "To zależy.".
Teoria chaosu udowodniła już swą przydatność w badaniach nad modelami
ludzkiego mózgu i procesu twórczego myślenia. Zarówno proces tworzenia
norm, np. w fazie negocjacji poprzedzającej zawarcie skomplikowanej
umowy inwestorskiej, jaki i uzasadnianie decyzji podjętych w procesie
cywilnym przez sędziego, są procesami twórczego myślenia. Budowanie
sztywnych struktur, opartych na jednoznacznych regułach i przykładanie
ich do procesów, które w swej istocie wymykają się sztywnym
klasyfikacjom, zdaje się być bezcelowe.  

b)	Inne zastosowania

Wydaje się, że wypracowane na gruncie teorii chaosu rozwiązania i
sposoby opisu zjawisk, mogłyby znaleźć zastosowanie także w teorii
prawa, np.: nowe podejście do zjawiska luki w prawie. Być może również w
procesie nauczania prawa, bowiem podstawową rolą prawnika jest
umiejętność znalezienia optymalnego rozwiązania konkretmej sytuacji, w
ramach danego systemu prawnego, nie zaś znajomość tekstów aktów
prawnych, które jak wiadomo podlegają nieusającej zmianie.
 Pytaniem jednak zasadniczym jest czy rzeczywiście można podejmować
próby mówienia o prawie z punktu widzenia teorii chaosu?

Bibliografia:

1.	M. Tempczyk "Teoria chaosu a filozofia", CIS, Warszawa 1995;
2.	M. Tempczyk "Teoria chaosu dla odważnych", PWN, Warszawa 2002;
3.	M. Waszczyk "Wpływ teorii chaosu na niektóre tradycyjne stanowiska
ontologiczne oraz na spór o redukcjonizm", Zeszyty Naukowe Politechniki
Gdańskiej, Nr 589, Gdańsk 2002;
4.	R. N. Mantegna, H. E. Stanley "Ekonofizyka. Wprowadzenie", PWN,
Warszawa 2001;
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13095
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 22 Mar 2004 14:52
28 lines
2314 bytes
Radomir Szaraniec wrote:

> Jako że posucha na grupie, to może poczytajcie, a potem mi powiedzcie,
> co o tym myślicie. Wiem, że długie, ale będę wdzięczny za wszelkie
> opinie. W szczególności krytyczne.

Zaraz długie. 2k wyrazów, 8 stron znormalizowanego maszynopisu, 5 
minut czytania.

Jestem mało reprezentatywny, bo coskolwiek o t.ch. wiem. Tak więc 
dla mnie jedyna nowością było pokazanie chaotycznych korzeni 
orzecznictwa, co (wybacz, Radku) odkrywcze nie jest (bo wynika 
bezpośrednio z ewolucyjnego charakteru kumulowania sie orzeczeń 
precedensowych, a to z kolei wynika z niemozliwości objęcia prawa 
systemem dedukcyjnym co z kolei wynika  twierdzen limitacyjnych ;)
No ale dla przeciętnego prawnika może to być odkrywcze.

A, z punktu widzenia popularyzatorskiego: błędem (IMHO) jest 
pominięcie "motyla". 96,88% ludzi, którzy w ogole słyszeli o t.ch., 
kojarzy sie ona z "efektem motyla". I trzeba o tym wspominać, żeby 
mogli sobie treść "nowego" odpowiednio z'agregować i z'asocjować. 
Swoją drogą: tez jest to przykład atraktora ;) Ktoś kiedyś tłumaczył 
koncepcje t.ch. w oparciu o anegdtoke o motylu, i teraz nie ma co 
wierzgac przeciw ościeniowi ;)))

pzdr

TRad
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13096
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 22 Mar 2004 15:19
43 lines
3206 bytes
Tomasz Radko napisał:
 
> Jestem mało reprezentatywny, bo coskolwiek o t.ch. wiem. Tak więc
> dla mnie jedyna nowością było pokazanie chaotycznych korzeni
> orzecznictwa, co (wybacz, Radku) odkrywcze nie jest (bo wynika
> bezpośrednio z ewolucyjnego charakteru kumulowania sie orzeczeń
> precedensowych, a to z kolei wynika z niemozliwości objęcia prawa
> systemem dedukcyjnym co z kolei wynika  twierdzen limitacyjnych ;)
> No ale dla przeciętnego prawnika może to być odkrywcze.

Pierwsza rzecz- tu nic odkrywczego nie ma i być nie miało. To jest
czysta relacja, próba przybliżenia TCH prawnikom. Moje są tylko
przykłady, gdzie możemy w prawie i teorii prawa odnaleźć coś, o czym
mówi TCH. 

Druga rzecz- to ma być podstawa do dyskusji, a pośrednio: pokazanie
promotorom, że jest interesująca działka, którą nikt się, z prawniczego
punktu widzenie, nie zajął. I być może taki Szaraniec mógłby się nią
zająć na przykład pisząc doktorat. A pisać doktorat będzie, jak
profesorowie uznają, że to ciekawe może być.
 
> A, z punktu widzenia popularyzatorskiego: błędem (IMHO) jest
> pominięcie "motyla". 96,88% ludzi, którzy w ogole słyszeli o t.ch.,
> kojarzy sie ona z "efektem motyla". I trzeba o tym wspominać, żeby
> mogli sobie treść "nowego" odpowiednio z'agregować i z'asocjować.
> Swoją drogą: tez jest to przykład atraktora ;) Ktoś kiedyś tłumaczył
> koncepcje t.ch. w oparciu o anegdtoke o motylu, i teraz nie ma co
> wierzgac przeciw ościeniowi ;)))
 
Eeeeeeee... nie chhciałem, bo zaraz by było, że jestem nihilistą, bo
skoro motyl może, to co my o jakichś systemach w ogóle mówimy... i by
mnie zjedli, razem z motylem.

Celowo pominąłem też fraktale, choć wydaje mi się, że koncepcja
normatywna Kelsena, w szczególności koncepcja systemu prawnego norm
powiązanych treściowo [ norma wyższego rzedu zawiera w sobie treść normy
niższego rzedu, aż do tzw. Grundnorme, normy podstawowej, która jest
niejako normą norm ]. Nie chciałem ryzykować, bo Stelmach był przez
jakiś czas uczniem Kelsena, no i... za duże ryzyko. :)

Chodzi mi o ogólne wrażenie- może być, do dupy, do kosza?

rmszar
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13107
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 22 Mar 2004 16:18
24 lines
1968 bytes
wildcat17 wrote:

> Ogólne wrazenie?
> No jak Boga kocham nie przy jedzeniu! ;D

A ile już było: przed zcytaniem grupy odstawić jedzenie i napoje.

> Sorry ale mając jedno oko utkwione w rosyjsko-angielskim kontrakcie na 
> nowych warunkach celno-taryfowych drugim dla chwili odprężenia zerknęłam 
> na grupę...

A po co? Trzeba się robotą zająć, a na grupę w wolnych chwilać lookać. ;)

> Lecisz mi psychoanalityka i okulistę...

Dobra, zamiast psychoanalityka może być seans bez koszuli?

> Pracę sobie wydrukuję...do poduszki jak znalazł...
> Zawsze to miła odmiana od analizy ryzyka godpodarczego wg. Kendalla...;>

Ale jak przeczytasz, to liczę na ocenę. Byle szybko, bo w środę o 18.30 
muszę to wygłosić publicznie.

rmszar
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13097
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 22 Mar 2004 16:39
9 lines
1337 bytes
> Chodzi mi o ogólne wrażenie- może być, do dupy, do kosza?

Spytaj tumanistów ;) Jako przedstawienie t.ch. umysłom nieskazonym 
ta koncepcją - OK.

pzdr

TRad
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13098
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 22 Mar 2004 16:49
13 lines
1578 bytes
Tomasz Radko wrote:

> Spytaj tumanistów ;) Jako przedstawienie t.ch. umysłom nieskazonym ta 
> koncepcją - OK.

Wiesz, nie bardzo mi się widzi tłumaczenie bifurkacji za pomocą 
bifurkacji Feigenbauma? I odwzorowania logistycznego?

Poza tym to ma być właśnie zastosowanie TCH na gruncie teorii prawa. 
Gdzie ja w prawie znajdę odwzorowanie logistyczne? Albo równania 
różniczkowe?

rmszar
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13099
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 22 Mar 2004 16:57
20 lines
1883 bytes
Radomir Szaraniec wrote:
> Tomasz Radko wrote:
> 
>> Spytaj tumanistów ;) Jako przedstawienie t.ch. umysłom nieskazonym ta 
>> koncepcją - OK.
> 
> 
> Wiesz, nie bardzo mi się widzi tłumaczenie bifurkacji za pomocą 
> bifurkacji Feigenbauma? I odwzorowania logistycznego?
> 
> Poza tym to ma być właśnie zastosowanie TCH na gruncie teorii prawa. 
> Gdzie ja w prawie znajdę odwzorowanie logistyczne? Albo równania 
> różniczkowe?

Ty sie natychmiast spytaj: gdzie Ty znajdziesz _prawników_ 
wiedzących co to takiego równanie różniczkowe :)

pzdr

TRad
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13100
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 22 Mar 2004 17:01
13 lines
1661 bytes
Tomasz Radko wrote:

> Ty sie natychmiast spytaj: gdzie Ty znajdziesz _prawników_ wiedzących co 
> to takiego równanie różniczkowe :)

Na tym właśnie seminarium. Jeden doktor bronił doktorat z zastosowania 
logik nieklasycznych :> [ chyba mnie czeka z nim rozmowa :D ], ostatnio 
poruszaliśmy kwestię magii w prawie [ przysięgi, pieczęcie itp. ] oraz 
kwestie istnienia życia pozaziemskiego.

Że o doktoracie z teorii gier nie wspomnę.

rmszar
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13106
Author: wildcat17
Date: Mon, 22 Mar 2004 17:15
19 lines
1561 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> Tomasz Radko napisał:

> Chodzi mi o ogólne wrażenie

Ogólne wrazenie?
No jak Boga kocham nie przy jedzeniu! ;D

Sorry ale mając jedno oko utkwione w rosyjsko-angielskim kontrakcie na 
nowych warunkach celno-taryfowych drugim dla chwili odprężenia zerknęłam 
na grupę...

Lecisz mi psychoanalityka i okulistę...

Pracę sobie wydrukuję...do poduszki jak znalazł...
Zawsze to miła odmiana od analizy ryzyka godpodarczego wg. Kendalla...;>

-- 
Dzika
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13123
Author: wildcat17
Date: Mon, 22 Mar 2004 20:10
71 lines
4203 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> Jako że posucha na grupie, to może poczytajcie, a potem mi powiedzcie,
> co o tym myślicie. Wiem, że długie, ale będę wdzięczny za wszelkie
> opinie. W szczególności krytyczne.
> 
> Radomir Szaraniec
> 
> Implikacje teorii chaosu na gruncie współczesnej teorii prawa.

(ciap)

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce..

Z regularnością tak doskonałą że po jakimś czasie wręcz już 
niezauważalną drzwi do auli uchylały sie delikatnie.
W nich ukazywała się drobna, zgarbiona pod cięzarem lat postać starszego 
pana.
Drobnym kroczkiem przemierzał salę, zasiadał za stołem i głosem w którym 
słychać było zmęczenie całego życia zaczynał mówić...
Mówił cicho, mówił głosem słabym a jednak żaden szelest, zaden 
głośniejszy oddech nie śmiał mu zakłócić.
Bo mówił pięknie...
O tym jak z czasami nawet nie do końca uświadomionych, norm moralnych 
powstawało prawo, o tym jak dawało ono ludziom poczucie bezpieczeństwa, 
o tym że nadal się rozwija i o tym jak należy o nie dbać aby dojrzewało 
silne, zdrowe, nienaruszalne i dające poczucie pewności i opieki...
A nazywał się Adam Łopatka.
Później przyszło jeszcze wielu panów od prawa gospodarczego, cywilnego, 
międzynarodowego ale żaden nie potrafił już tak pięknie opowiadać...

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Wiele lat później....

Przyszedł pan Radomir Szaraniec.
I on powiedział że prawo jest chaosem.
Że już nie jest godną zaufania opoką bo nawet sam prawnik nie może 
przewidzieć wyniku.
Że pełne jest zaburzeń, że rozstrzygnięciem sprawy rządzą bifurkacje 
zamiast jasnego, stabilnego i w miarę możliwości najbardziej 
obiektywnego zapisu, dajacego gwarancję sprawiedliwego wyroku.
Ba! Ten młody człowiek nawet wyraźnie twierdzi że najważniejsza jest 
inicjatywa prawnika w miejsce dawnej znajomości przepisów których 
źródłem jest głębokie poczucie moralności, sprawiedliwości i etyki wielu 
pokoleń!
Słowem nie wspomniał o badaniach Lorenza który udowadniał że z chaosu 
jednak wyłania się porządek, że w gruncie rzeczy nawet zjawisko pozornie 
chaotyczne posiada parametry krążące wokół jakichś średnich, 
nieodłącznie związanych z atraktorem.
Słowem sie nie zająknął że atraktory nie są jedynymi twórcami porządku.
Że system sądowniczy można przyrównać do fraktali gdzie każda, 
najdrobniejsza nawet cząstka powinna w najdoskonalszy sposób 
odzwierciedlać monumentalny system całości.
Że jakiekowiek zaburzenia prawa w najmniejszej cząstce systemu mogą 
spowodować efekt motyla, że nawet jeśli istnieją duże turbulencje i 
zakłócenia to jednakże każdy układ, nawet bardzo daleki od równowagi, 
przy dużym przepływie energii może generować wyższy stopień porządku 
(Prigogine)...
Ten młody czlowiek osłabił naszą wiarę w stabilność systemu prawnego, 
słuszność poczucia bezpieczeństwa...
A wszystko w imię potencjalnych profitów w postaci dodatkowych literek 
przed nazwiskiem w przyszłości!

BP NMSP ;D

Aha...a w dodatku ma 5 literówek i jeden brak spacji...;)


-- 
Dzika
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13108
Author: wildcat17
Date: Mon, 22 Mar 2004 20:19
57 lines
2583 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> wildcat17 wrote:
> 
>> Ogólne wrazenie?
>> No jak Boga kocham nie przy jedzeniu! ;D
> 
> 
> A ile już było: przed zcytaniem grupy odstawić jedzenie i napoje.


I co? Mam z głodu umrzeć? ;>



>> Sorry ale mając jedno oko utkwione w rosyjsko-angielskim kontrakcie na 
>> nowych warunkach celno-taryfowych drugim dla chwili odprężenia 
>> zerknęłam na grupę...
> 
> 
> A po co? Trzeba się robotą zająć, a na grupę w wolnych chwilać lookać. ;)


No toż jak lookałam to _była_ wolna chwila.



>> Lecisz mi psychoanalityka i okulistę...
> 
> 
> Dobra, zamiast psychoanalityka może być seans bez koszuli?



Bardzo duże szkody odniosłam...ogromne...;D



>> Pracę sobie wydrukuję...do poduszki jak znalazł...
>> Zawsze to miła odmiana od analizy ryzyka godpodarczego wg. Kendalla...;>
> 
> 
> Ale jak przeczytasz, to liczę na ocenę. Byle szybko, bo w środę o 18.30 
> muszę to wygłosić publicznie.

Szczerze?
Nijak nie czuję się uprawniona do oceniania tego w jakikolwiek sposób.
Po pierwsze primo to jest nauka i jeśli tylko nie zażyczysz sobie głosić 
bzdur ewidentnych to niczego nie powinno się oceniać a dyskutować, a po 
drugie primo gdzież mnie tam maluczkiej do pouczania przyszłości naszej 
palestry! ;D

P.S. Ja tam bym jeszcze solitony wplątała...
I tak nikt nie zrozumie a ja je najbardziej lubię..;>>

-- 
Dzika
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13101
Author: wildcat17
Date: Mon, 22 Mar 2004 20:21
13 lines
1600 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> Na tym właśnie seminarium. Jeden doktor bronił doktorat z zastosowania 
> logik nieklasycznych :> [ chyba mnie czeka z nim rozmowa :D ], ostatnio 
> poruszaliśmy kwestię magii w prawie [ przysięgi, pieczęcie itp. ] oraz 
> kwestie istnienia życia pozaziemskiego.

O! A możesz o tym coś więcej?!
Proszę, proszę! ;D


-- 
Dzika
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13110
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 23 Mar 2004 08:02
14 lines
1587 bytes
Tomasz Radko napisał:
 
> Jestem mało reprezentatywny, bo coskolwiek o t.ch. wiem. Tak więc
> dla mnie jedyna nowością było pokazanie chaotycznych korzeni
> orzecznictwa, co (wybacz, Radku) odkrywcze nie jest (bo wynika
> bezpośrednio z ewolucyjnego charakteru kumulowania sie orzeczeń
> precedensowych, a to z kolei wynika z niemozliwości objęcia prawa
> systemem dedukcyjnym co z kolei wynika  twierdzen limitacyjnych ;)
> No ale dla przeciętnego prawnika może to być odkrywcze.

Dobra, a czy jest coś, co byś dodał? Jak już pisałem: to ma być
przyczynek do mojego ewentualnego doktoratu.
 
rmszar
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13124
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 23 Mar 2004 09:00
118 lines
6720 bytes
wildcat17 napisała:

[ ciach ]
 
> A nazywał się Adam Łopatka.

I słusznie mówił, bowiem tak jest. W teorii.

> Przyszedł pan Radomir Szaraniec.
> I on powiedział że prawo jest chaosem.

I powiedział, że procesy w złożonym układzie nieliniowym, jakim jest
prawo, można opisać za pomocą instrumentów dostarczonych przez TCH. I
twierdził, że wiecej- taki opis jest o wiele bardziej bliższy
rzeczywistości, niż koncepcje filozofii analitycznej, pozytywizmu czy
prawa natury zmiennej treści.

> Że już nie jest godną zaufania opoką bo nawet sam prawnik nie może
> przewidzieć wyniku.

Ależ- prawnik przewidzieć wynik może, często to robi. Z tym, że nigdy
nie ma 100% pewności. Albowiem czasami mały błąd proceduralny położyć
może wielką sprawę, która wydawała się być wygrana w cuglach.

> Że pełne jest zaburzeń, że rozstrzygnięciem sprawy rządzą bifurkacje
> zamiast jasnego, stabilnego i w miarę możliwości najbardziej
> obiektywnego zapisu, dajacego gwarancję sprawiedliwego wyroku.

Prawem nie rządzą bifurkacje, jednak rozwój prawa- to właśnie
bifurkacja. Tak jak rozwój każdego większego systemu, który nie dość, że
reaguje na czynniki zewnętrzne, ale sam chce na nie wpływać i je
kształtować.

Zauważ, że to, o czym mówisz- czyli stabilny, jasny i dający gwarancję
zapis, powstaje często w wyniku ścierania się wielu koncepcji. Że
wsponmę choćby papiery wartościowe: koncepcja kreacyjna z koncepcją
emisyjną walczyły długo i zażarcie.

> Ba! Ten młody człowiek nawet wyraźnie twierdzi że najważniejsza jest
> inicjatywa prawnika w miejsce dawnej znajomości przepisów których
> źródłem jest głębokie poczucie moralności, sprawiedliwości i etyki wielu
> pokoleń!

Zauważ, że przepisy są zmienne. Tak zmienne i płynne, że w zeszłym roku
zadałem na seminarium pytanie: po jaką cholerę utrzymujemy fikcję
pewności obrotu? Z jednej strony mówimy: ignorantia iuris nocet, a z
dtugiej: imposibilla nulla obligatio est. Jak jest możliwe ogarnięcie
systemu, w którym wprowadza się w samym 2002 r. kilka tysięcy aktów
prawnych? Zgoda, nie wszystkie są istotne. Ale skąd ja u licha mogę, w
sytuacji, gdy mam kilkanaście definicji działalności gospodarczej, ileś
tam przedsiębiorcy, kilka definicji nieruchomości, więc jak u licha moge
coś mówić o pewności obrotu?

Owszem: robota prawnika, to robota rzemieślnika pracującego na
przepisach i normach z nich wywiedzionych. Ale jeśli tworzywo jest tak
plastyczne, że nie da się niekiedy niczego trwałego z tego zrobić, to
co?

> Słowem nie wspomniał o badaniach Lorenza który udowadniał że z chaosu
> jednak wyłania się porządek, że w gruncie rzeczy nawet zjawisko pozornie
> chaotyczne posiada parametry krążące wokół jakichś średnich,
> nieodłącznie związanych z atraktorem.

Ejże, tu już naduzycie. Po to piszę o atraktorach, żeby pokazać, że
jednak jest porządek. Nie wymagaj ode mnie, żebym w tak krótkim
referacie zmieścił rozdział o sterowaniu chaosem. 

Więcej- ja właśnie twierdzę, że prawo jako takie jest układem w miarę
uporządkowanym. Natomiast działania chaotyczne pojawiają się dlatego, że
jest to system oddziaływujący z otoczeniem, ciągle zmienny. I uważam, że
niekorzystne z punktu widzenia uczestnika obrotu prawnego, skutki
chaosu, można i należy eliminować. 

> Słowem sie nie zająknął że atraktory nie są jedynymi twórcami porządku.
> Że system sądowniczy można przyrównać do fraktali gdzie każda,
> najdrobniejsza nawet cząstka powinna w najdoskonalszy sposób
> odzwierciedlać monumentalny system całości.

System sądowniczy ma strukturę fraktalną? Nie sądzę. Pozornie fraktalną-
zgoda. Strukture fraktalną mógłby mieć system prawa, gdyby przyjąć, że
składa się on z coraz to mniejszych systemów, identycznych z tym
pierwszym. A tego, obawiam się, nie da się udowodnić. Wystarczy
powiedzieć, że system prawa cywilnego, zakładający kontradyktoryjność
procesu, różni się zasadniczo od systemu prawa karnego, gdzie
kontradyktoryjność występuje i to w ograniczonym zakresie, dopiero w
stadium sądowym postępowania karnego. 

> Że jakiekowiek zaburzenia prawa w najmniejszej cząstce systemu mogą
> spowodować efekt motyla, że nawet jeśli istnieją duże turbulencje i
> zakłócenia to jednakże każdy układ, nawet bardzo daleki od równowagi,
> przy dużym przepływie energii może generować wyższy stopień porządku
> (Prigogine)...

Ależ rzeczy oczywistych niekiedy nie wypada mówić, bo słuchacze mogą
poczuć się urażeni. W końcu system prawa sam w sobie zawiera procedury,
które pozwalają na usuwanie chaotycznych elementów: popatrz na rolę TK
albo mało znane, a niekiedy dość istotne, desuetudo, czyli tzw. ujemny
zwyczaj sędziwoski, polegający na niestosowaniu wadliwego przepisu. 

> Ten młody czlowiek osłabił naszą wiarę w stabilność systemu prawnego,
> słuszność poczucia bezpieczeństwa...

Primo- referat kierowany jest do wąskiego grona, które nie takie rzeczy
już słyszało. Secundo- szerokie grono i tak plwa na prawo, bo taka jest
moda i głęboko w narodzie zaorzeniony zwyczaj.

> A wszystko w imię potencjalnych profitów w postaci dodatkowych literek
> przed nazwiskiem w przyszłości!

PhD. To brzmi dumnie [ tydzień po moim referacie przyjeżdża profesor z
Brukseli, wróble ćwierkają, że ma parę grantów do rozdania ]. ;)
 
> Aha...a w dodatku ma 5 literówek i jeden brak spacji...;)

Się poprawi. Pisane było w Wordzie, który nie miał polskiego słownika i
literówek nie usuwał.

rmszar
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13109
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 23 Mar 2004 09:09
44 lines
2772 bytes
wildcat17 napisała:
 
> I co? Mam z głodu umrzeć? ;>

Jeść po. Albo przed. Albo glukozę dożylnie z kroplówki przyjmować.
 
> No toż jak lookałam to _była_ wolna chwila.

A to ja przepraszam.
 
> Bardzo duże szkody odniosłam...ogromne...;D

Dobra. To będzie seans bez dwóch koszul. ;)
 
> Nijak nie czuję się uprawniona do oceniania tego w jakikolwiek sposób.
> Po pierwsze primo to jest nauka i jeśli tylko nie zażyczysz sobie głosić
> bzdur ewidentnych to niczego nie powinno się oceniać a dyskutować, a po
> drugie primo gdzież mnie tam maluczkiej do pouczania przyszłości naszej
> palestry! ;D

Ocena polegać miała na wytknięciu błędów rzeczowych itp.. A dyskusja
swoją drogą.
 
> P.S. Ja tam bym jeszcze solitony wplątała...
> I tak nikt nie zrozumie a ja je najbardziej lubię..;>>

Litości! Ja mam tylko 20 minut. Góra pół godziny. I to nieprzekraczalna
dead line. Ostatnio dwóch facetów smęciło prawie po godzinę, co
doprowadziło do szewskiej pasji słuchających.

Ten tekst to taka rama, na której oprę swój krótki wykład. Sam nie
jestem z niego zadowolony, bo wepchnąłbym tam dużo,. Cały czas wydaje mi
się, że strasznie duzo brakuje, ale z drugiej strony: nie przedstawię na
półtoragodzinnym seminarium TCH.

A co do solitonów: jeszcze 10 minut temu napisałbym, że nie znalazłem
przykładów. Ale teraz- jesteś wielka!

Toż actio pauliana jest przykladem solitonu. Od ponad dwóch tysięcy lat,
niezależnie od warunków zewnętrznych, niezależnie od ustroju
politycznego- obecna w systemach prawnych. Prawie nie zmieniona od
czasów Imperium Rzymskiego.

rmszar
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13102
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 23 Mar 2004 09:10
9 lines
1394 bytes
wildcat17 napisała:
 
> O! A możesz o tym coś więcej?!
> Proszę, proszę! ;D

Ale o czym? O samym seminarium, czy o tych dyskusjach, często
przenoszonych głeboko w noc, do którejś z krakowskich knajp?

rmszar
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13125
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 23 Mar 2004 09:21
7 lines
1162 bytes
Radomir Szaraniec napisał:
 
> dtugiej: imposibilla nulla obligatio est. Jak jest możliwe ogarnięcie

Errata: imposibilum nulla... . Coś mnie zaćmiło.

rmszar
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13111
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 23 Mar 2004 09:59
22 lines
1838 bytes
Radomir Szaraniec wrote:

> Tomasz Radko napisał:
>  
> 
>>Jestem mało reprezentatywny, bo coskolwiek o t.ch. wiem. Tak więc
>>dla mnie jedyna nowością było pokazanie chaotycznych korzeni
>>orzecznictwa, co (wybacz, Radku) odkrywcze nie jest (bo wynika
>>bezpośrednio z ewolucyjnego charakteru kumulowania sie orzeczeń
>>precedensowych, a to z kolei wynika z niemozliwości objęcia prawa
>>systemem dedukcyjnym co z kolei wynika  twierdzen limitacyjnych ;)
>>No ale dla przeciętnego prawnika może to być odkrywcze.
> 
> 
> Dobra, a czy jest coś, co byś dodał? Jak już pisałem: to ma być
> przyczynek do mojego ewentualnego doktoratu.

Motyla ;)

pzdr

TRad
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13104
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 23 Mar 2004 10:01
10 lines
1472 bytes
wildcat17 napisała:

> O wszystkim.
> No może poza wystrojem knajp...;)

Litości. Właśnie siedzę i przygotowuję fiszki z literaturą i artykułami
do pracy magisterskiej. Jakbym miał sobie jeszcze przypominać o
seminariach...

rmszar
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13112
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 23 Mar 2004 10:33
12 lines
1384 bytes
Tomasz Radko napisał:
 
> Motyla ;)

A co Ty masz z tym motylem? Będzie przy atraktorze Lorenza. Nawet
atraktor, poglądowo rzecz jasna, nasmaruję na tablicy. Historyjka z
motylem perwuwiańskim i huraganem jest straaaasznie zgrana.

Nota bene parę lat temu na egzaminie ustnym na aplikację adwokacą było
własnie pytanie o motyle peruwiańskie :D .

rmszar
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13114
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 23 Mar 2004 10:45
17 lines
1576 bytes
wildcat17 napisała:
 
> Ależ nie tylko on ma...
> Ja też się o motyla dopytywałam...
> Najwyraźniej motyl być musi i już! ;D

Ja rozumiem, że ta poetycka parafraza jest piękna i bardzo działa na
wyobraźnię, ale... co ona ma do rzeczy i tematu?

Chyba że mówicie o wykresie dziwnego atraktora Lorenza, który
"motylowaty" kształt ma, ale też- co to ma do tematu?

rmszar

P.S.
Dla pewności trzeba wytłuc wszystkie motyle, bo zaraz mogę mieć tornado
za oknem :D .
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13126
Author: wildcat17
Date: Tue, 23 Mar 2004 11:07
21 lines
1549 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> Radomir Szaraniec napisał:
>  
> 
>>dtugiej: imposibilla nulla obligatio est. Jak jest możliwe ogarnięcie
> 
> 
> Errata: imposibilum nulla... . Coś mnie zaćmiło.


Znaczy powiem tak...
Nawet jeśli, to możesz to bez szkody dla siebie jeszcze kilka razy 
poprawiać...
Jeśli nie to mi to akurat dużej róznicy i tak nie robi...;)

P.S. Resztę poczytam jak skończę jogurt...
Ha, widzisz! A jednak się uczę...;)


-- 
Dzika
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13103
Author: wildcat17
Date: Tue, 23 Mar 2004 11:08
19 lines
1599 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> wildcat17 napisała:
>  
> 
>>O! A możesz o tym coś więcej?!
>>Proszę, proszę! ;D
> 
> 
> Ale o czym? O samym seminarium, czy o tych dyskusjach, często
> przenoszonych głeboko w noc, do którejś z krakowskich knajp?


O wszystkim.
No może poza wystrojem knajp...;)



-- 
Dzika
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13115
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 23 Mar 2004 11:29
19 lines
1725 bytes
Radomir Szaraniec wrote:

> wildcat17 napisała:
>  
> 
>>Ależ nie tylko on ma...
>>Ja też się o motyla dopytywałam...
>>Najwyraźniej motyl być musi i już! ;D
> 
> 
> Ja rozumiem, że ta poetycka parafraza jest piękna i bardzo działa na
> wyobraźnię, ale... co ona ma do rzeczy i tematu?

Bez motyla nie ujedziesz. we wszystkich popularno-naukowych 
książkach i artykułach motyl jest.

pzdr

TRad
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13116
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 23 Mar 2004 11:49
11 lines
1477 bytes
Tomasz Radko napisał:
 
> Bez motyla nie ujedziesz. we wszystkich popularno-naukowych
> książkach i artykułach motyl jest.

A mi tam motyl lata. ;)

To nie jest ani książka, ani artykuł popularnonaukowy. Więc motyla nie
będzie! Howgh! :D

rmszar
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13105
Author: wildcat17
Date: Tue, 23 Mar 2004 12:09
18 lines
1711 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> wildcat17 napisała:
> 
> 
>>O wszystkim.
>>No może poza wystrojem knajp...;)
> 
> 
> Litości. Właśnie siedzę i przygotowuję fiszki z literaturą i artykułami
> do pracy magisterskiej. Jakbym miał sobie jeszcze przypominać o
> seminariach...

Ale nie wszystkie!
Te o których pisałes powyżej!
No w kazdym razie dyskusje...itd.

-- 
Dzika
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13113
Author: wildcat17
Date: Tue, 23 Mar 2004 12:18
17 lines
1517 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> Tomasz Radko napisał:
>  
> 
>>Motyla ;)
> 
> 
> A co Ty masz z tym motylem? Będzie przy atraktorze Lorenza. Nawet
> atraktor, poglądowo rzecz jasna, nasmaruję na tablicy. Historyjka z
> motylem perwuwiańskim i huraganem jest straaaasznie zgrana.

Ależ nie tylko on ma...
Ja też się o motyla dopytywałam...
Najwyraźniej motyl być musi i już! ;D

-- 
Dzika
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13119
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 23 Mar 2004 12:27
9 lines
1505 bytes
wildcat17 napisała:
 
> No to referat to też nie jest...;>
> I Ty chcesz doktorat bez motyla?! ;>

A co ja, jakiś entomolog jestem? Może jeszcze drosophila melanogaster i
jętka jednodniówka powinny się tam znaleźć? :P

rmszar
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13122
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 23 Mar 2004 12:30
22 lines
1690 bytes
wildcat17 napisała:
 
> Jak to co?
> A precedens?
> A przenikanie prawa?
> A wielokulturowość i zapożyczenia?

Że co? Że mi niby peruwiańskie orzeczenie jakiegoś ichniego Sądu
Najwyższego przez okno wleci i do polskiego systemu prawnego przeniknie?
 
> Nie. Nie mówicie.
> Motyla mi w atraktory nie mieszaj bo psujesz wizje..!;)

Ależ ten atraktor Lorenza ma takie fajne skrzydełka. Jak niepylak
apollo. ;)
 
> W Peru? ;>
> Znaczy wytłuc? ;D

Znaczy wytłuc, ale nie tylko w Peru i nie tylko motyle.

rmszar
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13120
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 23 Mar 2004 12:35
27 lines
1974 bytes
wildcat17 wrote:
> Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> 
>> Tomasz Radko napisał:
>>  
>>
>>> Bez motyla nie ujedziesz. we wszystkich popularno-naukowych
>>> książkach i artykułach motyl jest.
>>
>>
>>
>> A mi tam motyl lata. ;)
>>
>> To nie jest ani książka, ani artykuł popularnonaukowy. Więc motyla nie
>> będzie! Howgh! :D
> 
> 
> 
> No to referat to też nie jest...;>
> I Ty chcesz doktorat bez motyla?! ;>

Mowy nie ma. Sam przyjde na publiczna obrone i zaprotestuję.
"Panie Szaraniec, mówisz pan o teorii chaosu - a motyl gdzie?"

pzdr

TRad
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13117
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 23 Mar 2004 12:36
20 lines
1800 bytes
Radomir Szaraniec wrote:

> Tomasz Radko napisał:
>  
> 
>>Bez motyla nie ujedziesz. we wszystkich popularno-naukowych
>>książkach i artykułach motyl jest.
> 
> 
> A mi tam motyl lata. ;)
> 
> To nie jest ani książka, ani artykuł popularnonaukowy. Więc motyla nie
> będzie! Howgh! :D

Jak powstawała teoria chaosu, to na drodze bifurkacji poszła w 
stronę motyla. Wspomnienie o motyul byłoby metatematyczne.

pzdr

TRad
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13129
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 23 Mar 2004 13:30
160 lines
7950 bytes
wildcat17 napisała:
 
> Znaczy reguły sobie a Wy sobie? ;)

Spokojnie, Dzika. Jakie reguły? Czego? Na przykład że prawo to tylko to,
co zapisane w przepisie? A co, jak przepis odwołuje się do klauzul
generalnych?

> I zgrozę zasiał bowiem prawo powinno być proste, przejrzyste i klarowne...


Toż jest. Jak się zna strukturę. Żeby znać strukturę można pouczyć się
teorii chaosu. ;)

A na poważnie: co jest wyznacznikiem prostoty, przejrzystości i
klarowności? Ja raczej nie mam z prawem problemów. Powiedz mi, jak np.
actio pauliana ma być zrozumiała dla ludzi, którzy nie rozumieją
prostych informacji prasowych [ a takich jest sporo, oj sporo ]? 
 
> Ale błędów nie powinno się traktować jako normy...
> Przynajmniej formalnie.
> No chyba że w prawie jest taka duża tolerancja...;>

Oj, Dzika, nie zrozumiałaś. Jak o dzień za późno złożysz pozew, to sąd
go odrzuci, nie zajmując się nim merytorycznie. Jak okaże się, że
roszczenie się o dzień przedawniło, to też dupa blada, choćby jak na
dłoni stało, że ktoś Ci grube miliony wisi. 

> A teraz przeczytaj to jeszcze raz i zobacz jak ładnie w jednym zdaniu
> równolegle czemuś zaprzeczasz i to potwierdzasz...;)

Jeszcze raz: całym prawem bifurkacje nie rządzą. Bifurkacje objawiają
się czasami w momencie, kiedy rozstrzyga się los przyszłego rozwoju. Ale
to też nie zawsze. Zatem: bifurkacje prawem nie rządzą, czasami mają
miejsce w prawie. Lepiej?
 
> Chce? Musi! ;)

A to już zależy, czy uznajemy, ze prawo jest pochodną rzeczywistości,
czy że przeciwnie- kształtuje rzeczywistość [ tak jak byt świadomość
itp. ].
 
> Oczywiście.
> Ale jak już powstanie to powinien być przynajmniej jakiś czas stabilny.

No i jest. Jakiś czas. 
 
> Znaczy powiem tak...
> Po pierwsze primo nie grypsuj do mnie...;)
> Po drugie primo to że w prawie zapanował chaos jest sytuacją do
> skorygowania nie usankcjonowania.

To że prawo jest zmienne, to fakt. Empiryczny. Jak myślisz, po co wydaje
się Dzienniki Ustaw? Chaos nie tyle zapanował, co się czasami objawia. 
 
> Zaorać. Zacząć od nowa.
> Od fundamentów.

Buhahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha.

A łyżka na to: niemożliwe! Ustawmy ekonomię od nowa. Zaorajmy, co jest i
budujmy od fundamentów.
 
> Porządek?
> Jeśli patrzysz pod kątem tych badań to wychodzisz od wyniku i szukasz
> powiązań.
> A jeśli wynik masz błędny to cały proces staje się tylko sztuką dla sztuki.
> W prawie nie powinno być na to miejsca.

Ela, nie rozumiesz. Ja proponuję nowe spojrzenie na prawo. Przez
przyzmat teorii chaosu. I poszukiwanie nowych rozwiązań w sterowaniu
pewnymi procesami chaotycznymi w prawie, z których zdajemy sobie,
najczęściej intuicyjnie, sprawę. 

Nie zrozumiałaś mnie- ja nie twierdzę, że prawo jest chaosem i nie
udowadniam tego, opisując atraktory czy bifurkacje. Pomyliłaś mnie z
kimś innym. Ja pokazuję, jak można spojrzeć np. na luki w prawie przez
pryzmat turbulecji i zastanawiam się, czy można użyć narzędzi
wypracowanych przez TCH, żeby takich turbulencji uniknąć.
 
> Prawo ma być zmienne ale nie w taki sposób.
> Jeśli przyrównamy to do chaosu to oznacza że jest to proces
> niekontrolowany, nieprzewidywalny i ciągły.
> Ja tam użyję innego, ciut mniej poetyckiego porównania.
> To powinno być jak duza wskazówka w zegarku.
> Jak już przeskoczy to raz na jakiś czas i konkretnie.

Zauważ, że duża wskazówka przeskakuje raz, dwa, trzy... tyk, tyk, tyk,
cyklicznie. W prawie nie zawsze tak jest. Są rozwiązania, które
wyskakują nagle. Potem okazuje się, że wraz z rozwojem trzeba je szybko
ulepszyć, a czasem szybko wyeliminować. A są takie, które trwają od
tysięcy lat, jak "solitoniczna" actio pauliana.

To nie jest tak, że prawo wpadło w błędne koło i wiruje coraz szybciej,
bo coraz szybciej się zmienia. Na przykład zasadniczy trzon kodeksu
cywilnego czy kodeksu karnego się nie zmienia. Zmieniają się co najwyżej
cyferki oznaczające artykuły. Treść zostaje ta sama. Myślę, że nie
miałbym ogromnych trudności w dodagadniu się z Cyceronem, a z kolei
Marek Tuliusz też by się pewnie jakoś w naszych czasach odnalazł.
 
Ale mamy przykład prawa podatkowego- dla doraźnych celów politycznych
zmienia się je szybciej, niż niektórzy Polacy zmieniają bieliznę
osobistą.

> Przepraszam Cię bardzo?
> To oznacza że sąd w Pcimiu Dolnym ma prawo orzekać inaczej niż sąd w
> Koziakach Górnych?
> IMHO ogólnie obowiązujące przepisy są jednakowe i nie powinny zostawiać
> zbyt dużo miejsca na własną inicjatywę.
> No chyba że sprawy dotyczną sfery absolutnie niematerialnej lub silnie
> emocjonalnej.

Oczywiście. Bo za zabójstwo trzyletniego dziecka sędzia w Pcimiu dałby
dożywotkę z prawem ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po upływie
30 lat, a sędzia w Kozakach ledwie 25 lat.

Co prawda sędzia ma być ustami ustawy, ale... Prawo, co staram się od
lat powtarzać, nie jest systemem autowykonalnych quasiwszechmocnych
przepisów. Potrzebni są do tego ludzie. I to, jak działa prokurator,
sędzia i klawisz w więzieniu, to jest pardziej prawem, law in action. Te
literki na papierze, oprawionym w okładki z napisem "Kodeks postępowania
karnego", "Kodeks karny" i "Kodeks karny wykonawczy", to tylko literki.
Law in books.
 
Ile razy mówiłem, że mamy takie prawa obywatelskie, jakie sami jesteśmy
sobie w stanie wyegzekwować. Bo co mi z martwych zapisów w Konstytucji
RP? Co mi z tego, że mam prawo dochodzić odszkodowania? Jak sam nie będę
go dochodził, to prawo tego za mnie nie zrobi. Choćby mi się należało,
jak chłopu rola. 

> Niestosowaniu.
> Anulowaniu - być powinno.
> Skoro i tak nie działa to nalezy go zmienić lub usunąć.
> A tak daje się możliwość jego użycia mimo iż z góry wiadomo że takowe
> może być szkodliwe lub stwarza zagrożenie.

Primo- system ma ograniczenie w "usunięciu" normy. Może to zrobić tylko
TK lub organ prawodawczy. Secundo- jeśli sędziowie w Krakowie
solidaryzują się z dyrektorami szpitali i nie skazują ich za niepłacenie
podatków, bo uważają, że to by było nieludzkie, to co? Usunąć taki
przepis? Ale sędziowie w Warszawie się nie solidaryzują.
 
Z góry wiadomo? Ciekawe...

> Nie ma że mało!
> Nawet do jednej osoby ale ma być dobrze! ;)

Toż jest dobrze. A że Tobie i Tomkowi motylki w głowie... Wiosna
przyszła. ;)
 
> Ale najpierw o motyla zapyta...;>

To dostanie z kolanka. [ taki dowcip hydrauliczny ]
 
> A w ogóle to co ja robię w dyskusji o prawie i TCH?!?!
> Wszystko przez Ciebie! ;D

Do usług.

rmszar
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13118
Author: wildcat17
Date: Tue, 23 Mar 2004 14:02
19 lines
1656 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> Tomasz Radko napisał:
>  
> 
>>Bez motyla nie ujedziesz. we wszystkich popularno-naukowych
>>książkach i artykułach motyl jest.
> 
> 
> A mi tam motyl lata. ;)
> 
> To nie jest ani książka, ani artykuł popularnonaukowy. Więc motyla nie
> będzie! Howgh! :D


No to referat to też nie jest...;>
I Ty chcesz doktorat bez motyla?! ;>

-- 
Dzika
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13121
Author: wildcat17
Date: Tue, 23 Mar 2004 14:06
35 lines
1939 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> wildcat17 napisała:
>  
> 
>>Ależ nie tylko on ma...
>>Ja też się o motyla dopytywałam...
>>Najwyraźniej motyl być musi i już! ;D
> 
> 
> Ja rozumiem, że ta poetycka parafraza jest piękna i bardzo działa na
> wyobraźnię, ale... co ona ma do rzeczy i tematu?

Jak to co?
A precedens?
A przenikanie prawa?
A wielokulturowość i zapożyczenia?


> Chyba że mówicie o wykresie dziwnego atraktora Lorenza, który
> "motylowaty" kształt ma, ale też- co to ma do tematu?


Nie. Nie mówicie.
Motyla mi w atraktory nie mieszaj bo psujesz wizje..!;)



> P.S.
> Dla pewności trzeba wytłuc wszystkie motyle, bo zaraz mogę mieć tornado
> za oknem :D .

W Peru? ;>
Znaczy wytłuc? ;D
-- 
Dzika
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13127
Author: wildcat17
Date: Tue, 23 Mar 2004 14:21
229 lines
8978 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> wildcat17 napisała:
> 
> [ ciach ]
>  
> 
>>A nazywał się Adam Łopatka.
> 
> 
> I słusznie mówił, bowiem tak jest. W teorii.


Znaczy reguły sobie a Wy sobie? ;)



>>Przyszedł pan Radomir Szaraniec.
>>I on powiedział że prawo jest chaosem.
> 
> 
> I powiedział, że procesy w złożonym układzie nieliniowym, jakim jest
> prawo, można opisać za pomocą instrumentów dostarczonych przez TCH. I
> twierdził, że wiecej- taki opis jest o wiele bardziej bliższy
> rzeczywistości, niż koncepcje filozofii analitycznej, pozytywizmu czy
> prawa natury zmiennej treści.


I zgrozę zasiał bowiem prawo powinno być proste, przejrzyste i klarowne...


>>Że już nie jest godną zaufania opoką bo nawet sam prawnik nie może
>>przewidzieć wyniku.
> 
> 
> Ależ- prawnik przewidzieć wynik może, często to robi. Z tym, że nigdy
> nie ma 100% pewności. Albowiem czasami mały błąd proceduralny położyć
> może wielką sprawę, która wydawała się być wygrana w cuglach.


Ale błędów nie powinno się traktować jako normy...
Przynajmniej formalnie.
No chyba że w prawie jest taka duża tolerancja...;>



>>Że pełne jest zaburzeń, że rozstrzygnięciem sprawy rządzą bifurkacje
>>zamiast jasnego, stabilnego i w miarę możliwości najbardziej
>>obiektywnego zapisu, dajacego gwarancję sprawiedliwego wyroku.
> 
> 
> Prawem nie rządzą bifurkacje, jednak rozwój prawa- to właśnie
> bifurkacja.


A teraz przeczytaj to jeszcze raz i zobacz jak ładnie w jednym zdaniu 
równolegle czemuś zaprzeczasz i to potwierdzasz...;)


> Tak jak rozwój każdego większego systemu, który nie dość, że
> reaguje na czynniki zewnętrzne, ale sam chce na nie wpływać i je
> kształtować.


Chce? Musi! ;)



> Zauważ, że to, o czym mówisz- czyli stabilny, jasny i dający gwarancję
> zapis, powstaje często w wyniku ścierania się wielu koncepcji. Że
> wsponmę choćby papiery wartościowe: koncepcja kreacyjna z koncepcją
> emisyjną walczyły długo i zażarcie.


Oczywiście.
Ale jak już powstanie to powinien być przynajmniej jakiś czas stabilny.


>>Ba! Ten młody człowiek nawet wyraźnie twierdzi że najważniejsza jest
>>inicjatywa prawnika w miejsce dawnej znajomości przepisów których
>>źródłem jest głębokie poczucie moralności, sprawiedliwości i etyki wielu
>>pokoleń!
> 
> 
> Zauważ, że przepisy są zmienne. Tak zmienne i płynne, że w zeszłym roku
> zadałem na seminarium pytanie: po jaką cholerę utrzymujemy fikcję
> pewności obrotu? Z jednej strony mówimy: ignorantia iuris nocet, a z
> dtugiej: imposibilla nulla obligatio est. 


Znaczy powiem tak...
Po pierwsze primo nie grypsuj do mnie...;)
Po drugie primo to że w prawie zapanował chaos jest sytuacją do 
skorygowania nie usankcjonowania.


> Jak jest możliwe ogarnięcie
> systemu, w którym wprowadza się w samym 2002 r. kilka tysięcy aktów
> prawnych? Zgoda, nie wszystkie są istotne. Ale skąd ja u licha mogę, w
> sytuacji, gdy mam kilkanaście definicji działalności gospodarczej, ileś
> tam przedsiębiorcy, kilka definicji nieruchomości, więc jak u licha moge
> coś mówić o pewności obrotu?


jw.



> Owszem: robota prawnika, to robota rzemieślnika pracującego na
> przepisach i normach z nich wywiedzionych. Ale jeśli tworzywo jest tak
> plastyczne, że nie da się niekiedy niczego trwałego z tego zrobić, to
> co?


Zaorać. Zacząć od nowa.
Od fundamentów.



>>Słowem nie wspomniał o badaniach Lorenza który udowadniał że z chaosu
>>jednak wyłania się porządek, że w gruncie rzeczy nawet zjawisko pozornie
>>chaotyczne posiada parametry krążące wokół jakichś średnich,
>>nieodłącznie związanych z atraktorem.
> 
> 
> Ejże, tu już naduzycie. Po to piszę o atraktorach, żeby pokazać, że
> jednak jest porządek. Nie wymagaj ode mnie, żebym w tak krótkim
> referacie zmieścił rozdział o sterowaniu chaosem. 


Porządek?
Jeśli patrzysz pod kątem tych badań to wychodzisz od wyniku i szukasz 
powiązań.
A jeśli wynik masz błędny to cały proces staje się tylko sztuką dla sztuki.
W prawie nie powinno być na to miejsca.


> Więcej- ja właśnie twierdzę, że prawo jako takie jest układem w miarę
> uporządkowanym. Natomiast działania chaotyczne pojawiają się dlatego, że
> jest to system oddziaływujący z otoczeniem, ciągle zmienny. I uważam, że
> niekorzystne z punktu widzenia uczestnika obrotu prawnego, skutki
> chaosu, można i należy eliminować. 


Prawo ma być zmienne ale nie w taki sposób.
Jeśli przyrównamy to do chaosu to oznacza że jest to proces 
niekontrolowany, nieprzewidywalny i ciągły.
Ja tam użyję innego, ciut mniej poetyckiego porównania.
To powinno być jak duza wskazówka w zegarku.
Jak już przeskoczy to raz na jakiś czas i konkretnie.


>>Słowem sie nie zająknął że atraktory nie są jedynymi twórcami porządku.
>>Że system sądowniczy można przyrównać do fraktali gdzie każda,
>>najdrobniejsza nawet cząstka powinna w najdoskonalszy sposób
>>odzwierciedlać monumentalny system całości.
> 
> 
> System sądowniczy ma strukturę fraktalną? Nie sądzę. Pozornie fraktalną-
> zgoda. Strukture fraktalną mógłby mieć system prawa, gdyby przyjąć, że
> składa się on z coraz to mniejszych systemów, identycznych z tym
> pierwszym. A tego, obawiam się, nie da się udowodnić. Wystarczy
> powiedzieć, że system prawa cywilnego, zakładający kontradyktoryjność
> procesu, różni się zasadniczo od systemu prawa karnego, gdzie
> kontradyktoryjność występuje i to w ograniczonym zakresie, dopiero w
> stadium sądowym postępowania karnego. 


Przepraszam Cię bardzo?
To oznacza że sąd w Pcimiu Dolnym ma prawo orzekać inaczej niż sąd w 
Koziakach Górnych?
IMHO ogólnie obowiązujące przepisy są jednakowe i nie powinny zostawiać 
zbyt dużo miejsca na własną inicjatywę.
No chyba że sprawy dotyczną sfery absolutnie niematerialnej lub silnie 
emocjonalnej.



>>Że jakiekowiek zaburzenia prawa w najmniejszej cząstce systemu mogą
>>spowodować efekt motyla, że nawet jeśli istnieją duże turbulencje i
>>zakłócenia to jednakże każdy układ, nawet bardzo daleki od równowagi,
>>przy dużym przepływie energii może generować wyższy stopień porządku
>>(Prigogine)...
> 
> 
> Ależ rzeczy oczywistych niekiedy nie wypada mówić, bo słuchacze mogą
> poczuć się urażeni. W końcu system prawa sam w sobie zawiera procedury,
> które pozwalają na usuwanie chaotycznych elementów: popatrz na rolę TK
> albo mało znane, a niekiedy dość istotne, desuetudo, czyli tzw. ujemny
> zwyczaj sędziwoski, polegający na niestosowaniu wadliwego przepisu. 


Niestosowaniu.
Anulowaniu - być powinno.
Skoro i tak nie działa to nalezy go zmienić lub usunąć.
A tak daje się możliwość jego użycia mimo iż z góry wiadomo że takowe 
może być szkodliwe lub stwarza zagrożenie.



>>Ten młody czlowiek osłabił naszą wiarę w stabilność systemu prawnego,
>>słuszność poczucia bezpieczeństwa...
> 
> 
> Primo- referat kierowany jest do wąskiego grona, które nie takie rzeczy
> już słyszało. Secundo- szerokie grono i tak plwa na prawo, bo taka jest
> moda i głęboko w narodzie zaorzeniony zwyczaj.



Nie ma że mało!
Nawet do jednej osoby ale ma być dobrze! ;)



>>A wszystko w imię potencjalnych profitów w postaci dodatkowych literek
>>przed nazwiskiem w przyszłości!
> 
> 
> PhD. To brzmi dumnie [ tydzień po moim referacie przyjeżdża profesor z
> Brukseli, wróble ćwierkają, że ma parę grantów do rozdania ]. ;)


Ale najpierw o motyla zapyta...;>

A w ogóle to co ja robię w dyskusji o prawie i TCH?!?!
Wszystko przez Ciebie! ;D

-- 
Dzika
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13086
Author: wildcat17
Date: Tue, 23 Mar 2004 14:28
25 lines
1867 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał:
> wildcat17 wrote:
> 
>> Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

>>> To nie jest ani książka, ani artykuł popularnonaukowy. Więc motyla nie
>>> będzie! Howgh! :D
>>
>>
>>
>>
>> No to referat to też nie jest...;>
>> I Ty chcesz doktorat bez motyla?! ;>
> 
> 
> Mowy nie ma. Sam przyjde na publiczna obrone i zaprotestuję.
> "Panie Szaraniec, mówisz pan o teorii chaosu - a motyl gdzie?"


Hehehehe...
A wiesz że Cię lubię...
Faktycznie to jest impreza otwarta....;>

-- 
Dzika
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13130
Author: wildcat17
Date: Sun, 28 Mar 2004 18:00
235 lines
9436 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> wildcat17 napisała:
>  
> 
>>Znaczy reguły sobie a Wy sobie? ;)
> 
> 
> Spokojnie, Dzika. Jakie reguły? Czego? Na przykład że prawo to tylko to,
> co zapisane w przepisie? A co, jak przepis odwołuje się do klauzul
> generalnych?


Wykładnia?



>>I zgrozę zasiał bowiem prawo powinno być proste, przejrzyste i klarowne...
> 
> 
> 
> Toż jest. Jak się zna strukturę. Żeby znać strukturę można pouczyć się
> teorii chaosu. ;)
> 
> A na poważnie: co jest wyznacznikiem prostoty, przejrzystości i
> klarowności? Ja raczej nie mam z prawem problemów. Powiedz mi, jak np.
> actio pauliana ma być zrozumiała dla ludzi, którzy nie rozumieją
> prostych informacji prasowych [ a takich jest sporo, oj sporo ]? 


Forma zapisu?
Dostosowanie do odbiorców?
Zresztą nie oszukujmy się.
Gdyby to było takie proste to Ty wraz z kolegami pewnie musielibyście 
studiować matematykę...;)



>>Ale błędów nie powinno się traktować jako normy...
>>Przynajmniej formalnie.
>>No chyba że w prawie jest taka duża tolerancja...;>
> 
> 
> Oj, Dzika, nie zrozumiałaś. Jak o dzień za późno złożysz pozew, to sąd
> go odrzuci, nie zajmując się nim merytorycznie. Jak okaże się, że
> roszczenie się o dzień przedawniło, to też dupa blada, choćby jak na
> dłoni stało, że ktoś Ci grube miliony wisi. 


A owszem, owszem...
Zrozumiałam.
Właśnie o tym piszę.
To nie są zdarzenia wynikające z istoty tematu a zwyczajnie ludzkie 
pomyłki i zaniedbania.
Owszem je też należy brać pod uwagę ale nie wolno traktować jako normy.



>>A teraz przeczytaj to jeszcze raz i zobacz jak ładnie w jednym zdaniu
>>równolegle czemuś zaprzeczasz i to potwierdzasz...;)
> 
> 
> Jeszcze raz: całym prawem bifurkacje nie rządzą. Bifurkacje objawiają
> się czasami w momencie, kiedy rozstrzyga się los przyszłego rozwoju. Ale
> to też nie zawsze. Zatem: bifurkacje prawem nie rządzą, czasami mają
> miejsce w prawie. Lepiej?


Tylko że wtedy może pojawić się precedens.
I dziękuję - cała gałąź poszła w inną stronę niż dotychczas...;)



>>Chce? Musi! ;)
> 
> 
> A to już zależy, czy uznajemy, ze prawo jest pochodną rzeczywistości,
> czy że przeciwnie- kształtuje rzeczywistość [ tak jak byt świadomość
> itp. ].


Pochodną. Nie ma bata. ;)



>>Znaczy powiem tak...
>>Po pierwsze primo nie grypsuj do mnie...;)
>>Po drugie primo to że w prawie zapanował chaos jest sytuacją do
>>skorygowania nie usankcjonowania.
> 
> 
> To że prawo jest zmienne, to fakt. Empiryczny. Jak myślisz, po co wydaje
> się Dzienniki Ustaw? Chaos nie tyle zapanował, co się czasami objawia. 
>  
> 
>>Zaorać. Zacząć od nowa.
>>Od fundamentów.
> 
> 
> Buhahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha.
> 
> A łyżka na to: niemożliwe! Ustawmy ekonomię od nowa. Zaorajmy, co jest i
> budujmy od fundamentów.


No to była akurat zamierzona utopia w czystej formie.
Niemniej jednak takie rozwiązanie jest jak najbardziej uzasadnione 
logicznie.
P.S. Ekonomia to tutaj akurat najgorsze porównanie - dlaczego? ;)



>>Porządek?
>>Jeśli patrzysz pod kątem tych badań to wychodzisz od wyniku i szukasz
>>powiązań.
>>A jeśli wynik masz błędny to cały proces staje się tylko sztuką dla sztuki.
>>W prawie nie powinno być na to miejsca.
> 
> 
> Ela, nie rozumiesz. Ja proponuję nowe spojrzenie na prawo. Przez
> przyzmat teorii chaosu. I poszukiwanie nowych rozwiązań w sterowaniu
> pewnymi procesami chaotycznymi w prawie, z których zdajemy sobie,
> najczęściej intuicyjnie, sprawę. 
> 
> Nie zrozumiałaś mnie- ja nie twierdzę, że prawo jest chaosem i nie
> udowadniam tego, opisując atraktory czy bifurkacje. Pomyliłaś mnie z
> kimś innym. Ja pokazuję, jak można spojrzeć np. na luki w prawie przez
> pryzmat turbulecji i zastanawiam się, czy można użyć narzędzi
> wypracowanych przez TCH, żeby takich turbulencji uniknąć.



Prawo powstało i jest rzadzone przez emocje.
Nie ma siły. Nic nie wyliczysz.
No chyba że znowu Lorezem się podeprzesz.
Czyli wyjdziesz od wyniku do chwili powstania.



>>Prawo ma być zmienne ale nie w taki sposób.
>>Jeśli przyrównamy to do chaosu to oznacza że jest to proces
>>niekontrolowany, nieprzewidywalny i ciągły.
>>Ja tam użyję innego, ciut mniej poetyckiego porównania.
>>To powinno być jak duza wskazówka w zegarku.
>>Jak już przeskoczy to raz na jakiś czas i konkretnie.
> 
> 
> Zauważ, że duża wskazówka przeskakuje raz, dwa, trzy... tyk, tyk, tyk,
> cyklicznie. W prawie nie zawsze tak jest. Są rozwiązania, które
> wyskakują nagle. Potem okazuje się, że wraz z rozwojem trzeba je szybko
> ulepszyć, a czasem szybko wyeliminować. A są takie, które trwają od
> tysięcy lat, jak "solitoniczna" actio pauliana.
> 
> To nie jest tak, że prawo wpadło w błędne koło i wiruje coraz szybciej,
> bo coraz szybciej się zmienia. Na przykład zasadniczy trzon kodeksu
> cywilnego czy kodeksu karnego się nie zmienia. Zmieniają się co najwyżej
> cyferki oznaczające artykuły. Treść zostaje ta sama. Myślę, że nie
> miałbym ogromnych trudności w dodagadniu się z Cyceronem, a z kolei
> Marek Tuliusz też by się pewnie jakoś w naszych czasach odnalazł.
>  
> Ale mamy przykład prawa podatkowego- dla doraźnych celów politycznych
> zmienia się je szybciej, niż niektórzy Polacy zmieniają bieliznę
> osobistą.


I to to mi chodziło.
Jak w takim tempie można cokolwiek planować?
Jak przy takim tempie można mieć zaufanie do systemu?



>>Przepraszam Cię bardzo?
>>To oznacza że sąd w Pcimiu Dolnym ma prawo orzekać inaczej niż sąd w
>>Koziakach Górnych?
>>IMHO ogólnie obowiązujące przepisy są jednakowe i nie powinny zostawiać
>>zbyt dużo miejsca na własną inicjatywę.
>>No chyba że sprawy dotyczną sfery absolutnie niematerialnej lub silnie
>>emocjonalnej.
> 
> 
> Oczywiście. Bo za zabójstwo trzyletniego dziecka sędzia w Pcimiu dałby
> dożywotkę z prawem ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po upływie
> 30 lat, a sędzia w Kozakach ledwie 25 lat.
> 
> Co prawda sędzia ma być ustami ustawy, ale... Prawo, co staram się od
> lat powtarzać, nie jest systemem autowykonalnych quasiwszechmocnych
> przepisów. Potrzebni są do tego ludzie. I to, jak działa prokurator,
> sędzia i klawisz w więzieniu, to jest pardziej prawem, law in action. Te
> literki na papierze, oprawionym w okładki z napisem "Kodeks postępowania
> karnego", "Kodeks karny" i "Kodeks karny wykonawczy", to tylko literki.
> Law in books.


Fajnie.
Tylko coś mi tu nie pasuje że raz ludzkie życie jest warte 25 lat a raz 30.



> Ile razy mówiłem, że mamy takie prawa obywatelskie, jakie sami jesteśmy
> sobie w stanie wyegzekwować. Bo co mi z martwych zapisów w Konstytucji
> RP? Co mi z tego, że mam prawo dochodzić odszkodowania? Jak sam nie będę
> go dochodził, to prawo tego za mnie nie zrobi. Choćby mi się należało,
> jak chłopu rola. 


A bardzo dobrze!
Dochodź sobie!
Jestem za samodzielnością jak najbardziej.
Tylko dochodząc już na starcie musisz być pewien że możesz walczyć i 
wiedzieć o co walczysz.
A nie żeby to zależało od kaprysu jednej osoby.



>>Niestosowaniu.
>>Anulowaniu - być powinno.
>>Skoro i tak nie działa to nalezy go zmienić lub usunąć.
>>A tak daje się możliwość jego użycia mimo iż z góry wiadomo że takowe
>>może być szkodliwe lub stwarza zagrożenie.
> 
> 
> Primo- system ma ograniczenie w "usunięciu" normy. Może to zrobić tylko
> TK lub organ prawodawczy. Secundo- jeśli sędziowie w Krakowie
> solidaryzują się z dyrektorami szpitali i nie skazują ich za niepłacenie
> podatków, bo uważają, że to by było nieludzkie, to co? Usunąć taki
> przepis? Ale sędziowie w Warszawie się nie solidaryzują.
>  
> Z góry wiadomo? Ciekawe...


Czyli won z przepisami grunt to interpretacja? ;>
Do bani z takim rozwiązaniem...

-- 
Dzika
Re: Coś do czytania [ długie ]
#13131
Author: Radomir Szaraniec
Date: Sun, 28 Mar 2004 21:54
95 lines
4846 bytes
wildcat17 wrote:

> Wykładnia?

Ok, ale... chcesz poczytać coś o wykładni? Taki Marek Zieliński osatnio 
w swojej książce podał kilkaset reguł, dyrektyw i wytycznych dotyczących 
wykładni. :>

> Forma zapisu?

Uniwersalna w danym społeczeństwie: język etniczny, przyjęty za 
podstawowy/urzędowy/ustalony.

> Dostosowanie do odbiorców?

Znaczy że przepisy o actio pauliana mają być dostosowane do kogoś, kto 
nie rozumie nawet prostych informacji prasowych [ większość populacji ]? 
Albo na przykład dostosowane do Adama? Tylko co wtedy z resztą?

> Zresztą nie oszukujmy się.
> Gdyby to było takie proste to Ty wraz z kolegami pewnie musielibyście 
> studiować matematykę...;)

Myślisz? A dlaczego ktoś zatrudnia taksówkarzy, kiedy ma prawo jazdy? Bo 
mu czasem wygodniej, żeby go ktoś podwiózł, niż gdyby miał sam jechać. 
Tak jak czasem wygodniej wynająć kogoś, kto bedzie latał za nas po sądach.

> A owszem, owszem...
> Zrozumiałam.
> Właśnie o tym piszę.
> To nie są zdarzenia wynikające z istoty tematu a zwyczajnie ludzkie 
> pomyłki i zaniedbania.
> Owszem je też należy brać pod uwagę ale nie wolno traktować jako normy.

Zdziwiłabyś się, jak często takie pomyłki i zaniedbania wystepują. Jak 
często właśnie przez uchybienia formalne procesy "lecą". To jest część 
systemu. W system, praktycznie działający, nie teoretyczny, takie 
pomyłki są wpisane.

> Tylko że wtedy może pojawić się precedens.
> I dziękuję - cała gałąź poszła w inną stronę niż dotychczas...;)

Tak, tak właśnie jest. Potrzebujesz przykładów? Mogą być dobra osobiste? 
Albo ostatnie orzeczenie SN o przedawnianiu się odsetek od sprzedaży 
dokonanej przez przedsiebiorcę?

> Pochodną. Nie ma bata. ;)

Tak mówisz? A przed wejściem w życie zasad odliczania VAT'u od 
zakupionych przez przedsiębiorców aut ile samochodów z "kratką" 
widziałaś na naszych ulicach? ;P

> Prawo powstało i jest rzadzone przez emocje.
> Nie ma siły. Nic nie wyliczysz.
> No chyba że znowu Lorezem się podeprzesz.
> Czyli wyjdziesz od wyniku do chwili powstania.

Emocje? Coś Ty, Ela, Petrażyckiego się naczytałaś? Psychologiczna 
koncepcja prawa już była. Przez emocje powiadasz? Podesłać Ci artykuły 
Nowackiego, polemiczne z Petrażyckim?

> I to to mi chodziło.
> Jak w takim tempie można cokolwiek planować?
> Jak przy takim tempie można mieć zaufanie do systemu?

Zaraz, zaraz. Jakbym gdzieś już czytał. Czyżby u mnie? :D

> Fajnie.
> Tylko coś mi tu nie pasuje że raz ludzkie życie jest warte 25 lat a raz 30.

A co nie pasuje? Raz jest "warte" dożywocie, a raz 25 lat [ 
niekoniecznie musi dostać przedterminowe warunkowe zwolnienie z 
odbywania kary ].

> A bardzo dobrze!
> Dochodź sobie!
> Jestem za samodzielnością jak najbardziej.
> Tylko dochodząc już na starcie musisz być pewien że możesz walczyć i 
> wiedzieć o co walczysz.
> A nie żeby to zależało od kaprysu jednej osoby.

Masz przecież apelację i kasację. W apelacji masz trzech sędziów 
zawodowych, czasem więcej. W kasacji to już skład z samych sędziów Sądu 
Najwyższego.

> Czyli won z przepisami grunt to interpretacja? ;>
> Do bani z takim rozwiązaniem...

A skąd. Przepisy to wyjście do interpretacji. Poza tym nie zawsze masz 
możliwość interpretacji. Zasada "clara non sunt interpretanda" [ co 
jasne, nie podlega interpretacji ] lub "interpretatio cessat in claris" 
[ interpretacja kończy się, gdy osiągamy jasność ] ograniczają dowolnośc 
interpetacji.

rmszar
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads