Thread View: pl.rec.audio
48 messages
48 total messages
Started by blast
Fri, 01 Oct 2010 12:17
Jak blu-ray radzi sobie z muzyką?
Author: blast
Date: Fri, 01 Oct 2010 12:17
Date: Fri, 01 Oct 2010 12:17
4 lines
1146 bytes
1146 bytes
Witam Padło mi DVD i muszę kupić nowy sprzęt do filmów i do muzyki. Widzę że jest duży wybór odtwarzaczy blu-ray w cenie <1000 PLN, i stąd moje pytanie: jak radzą sobie one z odtwarzaniem muzyki, w porównaniu z DVD w podobnej cenie?
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk�?
Author: boxfish
Date: Fri, 01 Oct 2010 15:07
Date: Fri, 01 Oct 2010 15:07
8 lines
1382 bytes
1382 bytes
W dniu 2010-10-01 14:17, blast pisze: > Witam > Pad�o mi DVD i musz� kupi� nowy sprz�t do film�w i do muzyki. Widz� �e jest > du�y wyb�r odtwarzaczy blu-ray w cenie<1000 PLN, i st�d moje pytanie: jak > radz� sobie one z odtwarzaniem muzyki, w por�wnaniu z DVD w podobnej cenie? A jak miałyby sobie radzić ? tak samo, przecież zmiana rodzaju czytnika nie ma wpływu na jakość dźwieku
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: blast
Date: Fri, 01 Oct 2010 15:53
Date: Fri, 01 Oct 2010 15:53
17 lines
1624 bytes
1624 bytes
Użytkownik "boxfish" <cicior@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:i84tg1$ao6$1@inews.gazeta.pl... >W dniu 2010-10-01 14:17, blast pisze: >> Witam >> Pad?o mi DVD i musz? kupi? nowy sprz?t do film?w i do muzyki. Widz? ?e >> jest >> du?y wyb?r odtwarzaczy blu-ray w cenie<1000 PLN, i st?d moje pytanie: jak >> radz? sobie one z odtwarzaniem muzyki, w por?wnaniu z DVD w podobnej >> cenie? > > A jak miałyby sobie radzić ? tak samo, przecież zmiana rodzaju czytnika > nie ma wpływu na jakość dźwieku > Hm, muszę przyznać że mnie zaskoczyłeś tym stwierdzeniem. Czym zatem różni się odtwarzacz za 200,- od takiego za 5000,- PLN?
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Rafal(sxat)
Date: Sat, 02 Oct 2010 19:12
Date: Sat, 02 Oct 2010 19:12
6 lines
1223 bytes
1223 bytes
> Hm, muszę przyznać że mnie zaskoczyłeś tym stwierdzeniem. Czym zatem różni > się odtwarzacz za 200,- od takiego za 5000,- PLN? marką?
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Seba_Fan
Date: Sun, 03 Oct 2010 09:31
Date: Sun, 03 Oct 2010 09:31
25 lines
1935 bytes
1935 bytes
Użytkownik "blast" <jureks77@BEZ___TEGOo2.pl> napisał w wiadomości news:i84vuf$icf$1@inews.gazeta.pl... > > Użytkownik "boxfish" <cicior@gazeta.pl> napisał w wiadomo¶ci > news:i84tg1$ao6$1@inews.gazeta.pl... >>W dniu 2010-10-01 14:17, blast pisze: >>> Witam >>> Pad?o mi DVD i musz? kupi? nowy sprz?t do film?w i do muzyki. Widz? ?e >>> jest >>> du?y wyb?r odtwarzaczy blu-ray w cenie<1000 PLN, i st?d moje pytanie: >>> jak >>> radz? sobie one z odtwarzaniem muzyki, w por?wnaniu z DVD w podobnej >>> cenie? >> >> A jak miałyby sobie radzić ? tak samo, przecież zmiana rodzaju czytnika >> nie ma wpływu na jako¶ć dĽwieku >> > > Hm, muszę przyznać że mnie zaskoczyłe¶ tym stwierdzeniem. Czym zatem różni > się odtwarzacz za 200,- od takiego za 5000,- PLN? > inny tor audio, tanie blu-ray graja fatalnie w stereo co do obrazu tez sa roznice, jak przy odtwarzaniu filmu na blu-ray jak przy odtwarzaniu DVD, gdzies byly testy i mozna bylo zobaczyc jakie sa roznice
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Wojtek M.
Date: Sun, 03 Oct 2010 21:03
Date: Sun, 03 Oct 2010 21:03
9 lines
1271 bytes
1271 bytes
>> Hm, muszę przyznać że mnie zaskoczyłeś tym stwierdzeniem. Czym zatem >> różni >> się odtwarzacz za 200,- od takiego za 5000,- PLN? > > > marką? Dlaczego subskrybujesz tą grupę skoro jesteś głuchoniemy?
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Mon, 04 Oct 2010 07:27
Date: Mon, 04 Oct 2010 07:27
29 lines
2313 bytes
2313 bytes
blast wrote: > Użytkownik "boxfish" <cicior@gazeta.pl> napisał w wiadomości > news:i84tg1$ao6$1@inews.gazeta.pl... >> W dniu 2010-10-01 14:17, blast pisze: >>> Witam >>> Pad?o mi DVD i musz? kupi? nowy sprz?t do film?w i do muzyki. Widz? ?e >>> jest >>> du?y wyb?r odtwarzaczy blu-ray w cenie<1000 PLN, i st?d moje pytanie: jak >>> radz? sobie one z odtwarzaniem muzyki, w por?wnaniu z DVD w podobnej >>> cenie? >> A jak miałyby sobie radzić ? tak samo, przecież zmiana rodzaju czytnika >> nie ma wpływu na jakość dźwieku >> > > Hm, muszę przyznać że mnie zaskoczyłeś tym stwierdzeniem. Czym zatem różni > się odtwarzacz za 200,- od takiego za 5000,- PLN? Marką, jakością wykonania, liczbą funkcji, czasem "załapywania" płyty, może się różnić jakością produkowanego obrazu, czasami będzie miał nieco lepszy dźwięk a czasami w ogóle nie (przy czym dużo większą poprawę dźwięku uzyskasz zmieniając kolumny na choć nieco lepsze niż zmieniając odtwarzacza za 200zł na taki nie tylko za 5000zł ale za 25000zł). pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Mon, 04 Oct 2010 07:43
Date: Mon, 04 Oct 2010 07:43
46 lines
2988 bytes
2988 bytes
Wojtek M. wrote: > >>> Hm, muszę przyznać że mnie zaskoczyłeś tym stwierdzeniem. Czym zatem >>> różni >>> się odtwarzacz za 200,- od takiego za 5000,- PLN? >> >> >> marką? > > Dlaczego subskrybujesz tą grupę skoro jesteś głuchoniemy? Och, jaki "głęboki obiektywny argument"! Czemu obrażasz interlokutora, choć nic obraźliewgo nie napisał? Czyżby "oblężona twierdza" i, mimo wszystko, "wątpliwości" co do realności wyobrażonych wrażeń? Może nie jest głuchoniemy tylko nie poddaje się autosugestii. Zrób test na sobie (podwójnie) ślepo i zobacz co wyjdzie :) Paru gości sprawdziło -- odtwarzacz DVD "chiński" typu przenośnego, za ok 70EUR połączony zwykłymi kablami i to za długimi na audifilskim stoliczku w postaci składanego krzesła ogrodowego + wzmak typu Behringer A500, vs CD high end (taki za 10000EUR), kabele high-end, audofilski stolik, wzmacniacz podobnej klasy. Jedna rzecz - kolumny(!) - były dobre. Sprzęt postawiono za zasłonką żeby nie było widać który gra i nikt(!) nie uzłyszał różnicy -- a było paru "nie głuchoniemych". Nno, przy sprzęcie za 200 to może różnie być bo to zwykle badziew jakościowy. Ale taki za 1000, marki nie "topowej" a po prostu przyzwoitej, to czemu nie. Dla samej jakości wykonania warto. Ale zawsze zamiast pakować i marnować pieniądze za odtwarzacz za 5000, kable za 1000, wzmacniacz za kolejne 5000 i do tego kolumny znów za 5000 podłączone kablami za kolejny 1000 lepiej kupić elektronikę za 1/3 ceny kable za 1/20 ceny, a za to co zostało kupić kolumny jak należy (czyli za ok 13000) -- to zagra lepiej. Znacznie lepiej. pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Wojtek M.
Date: Mon, 04 Oct 2010 07:58
Date: Mon, 04 Oct 2010 07:58
13 lines
1927 bytes
1927 bytes
> Paru gości sprawdziło -- odtwarzacz DVD "chiński" typu przenośnego, za > ok 70EUR połączony zwykłymi kablami i to za długimi na audifilskim > stoliczku w postaci składanego krzesła ogrodowego + wzmak typu Behringer > A500, vs CD high end (taki za 10000EUR), kabele high-end, audofilski > stolik, wzmacniacz podobnej klasy. Jedna rzecz - kolumny(!) - były dobre. > Sprzęt postawiono za zasłonką żeby nie było widać który gra i nikt(!) nie > uzłyszał różnicy -- a było paru "nie głuchoniemych". Nie bądź śmieszny, nawet nie doczytałem tego bełkotu do końca. Własnie zrezygnowałem z denona 1500ae i kupiłem cd naim 5i. Nieznacznie droższy naim gra tak, że ten denon w moich oczach jest teraz wart maks 1000zeta. Teksty że cd za 200 i ten za 5000 graja tak samo są niepoważne
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Wojtek M.
Date: Mon, 04 Oct 2010 08:00
Date: Mon, 04 Oct 2010 08:00
2 lines
1266 bytes
1266 bytes
Wokal jest niesamowity, może trochę jeszcze lepsze bardziej miekko gra. Denon trochę zbyt wyraziście, metalicznie, jak dla mnie "syczał"
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Wojtek M.
Date: Mon, 04 Oct 2010 08:01
Date: Mon, 04 Oct 2010 08:01
7 lines
1338 bytes
1338 bytes
(przy czym dużo większą poprawę > dźwięku uzyskasz zmieniając kolumny na choć nieco lepsze niż zmieniając > odtwarzacza za 200zł na taki nie tylko za 5000zł ale za 25000zł). Święta racja, wystarczy nawet popróbować z poprzestawianiem mebli, lub odsunięciem lub przysunięciem kolumn od ściany
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Mon, 04 Oct 2010 08:47
Date: Mon, 04 Oct 2010 08:47
36 lines
2546 bytes
2546 bytes
Wojtek M. wrote: >> Paru gości sprawdziło -- odtwarzacz DVD "chiński" typu przenośnego, za >> ok 70EUR połączony zwykłymi kablami i to za długimi na audifilskim >> stoliczku w postaci składanego krzesła ogrodowego + wzmak typu >> Behringer A500, vs CD high end (taki za 10000EUR), kabele high-end, >> audofilski stolik, wzmacniacz podobnej klasy. Jedna rzecz - kolumny(!) >> - były dobre. Sprzęt postawiono za zasłonką żeby nie było widać który >> gra i nikt(!) nie uzłyszał różnicy -- a było paru "nie głuchoniemych". > > Nie bądź śmieszny, nawet nie doczytałem tego bełkotu do końca. ROTFL! Najlepiej zatkaj uszy rękami, krzycz głośno "Buuuuu" i tup nogami. > Własnie > zrezygnowałem z denona 1500ae i kupiłem cd naim 5i. Nieznacznie droższy > naim gra tak, że ten denon w moich oczach jest teraz wart maks 1000zeta. Och, ach! A pewnie wysztko to ciągnie kolumny za 3000-5000 za parę... Zgadłem? > Teksty że cd za 200 i ten za 5000 graja tak samo są niepoważne Och... Niepoważne to jest twoje zachowanie co najwyżej. \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Wojtek M.
Date: Mon, 04 Oct 2010 08:59
Date: Mon, 04 Oct 2010 08:59
13 lines
1439 bytes
1439 bytes
> Och, ach! > > A pewnie wysztko to ciągnie kolumny za 3000-5000 za parę... Zgadłem? Nie zgadłeś, monitor audio gs20 >> Teksty że cd za 200 i ten za 5000 graja tak samo są niepoważne > > Och... > > Niepoważne to jest twoje zachowanie co najwyżej. rotfl :)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Mon, 04 Oct 2010 09:13
Date: Mon, 04 Oct 2010 09:13
23 lines
2275 bytes
2275 bytes
Wojtek M. wrote: > Wokal jest niesamowity, może trochę jeszcze lepsze bardziej miekko gra. > Denon trochę zbyt wyraziście, metalicznie, jak dla mnie "syczał" Taaak. Zapewnieam cię, usłyszałeś to co chciałeś usłyszeć. Wiesz, niedawno ze znajomym testowaliśmy 3 wzmaki z klasy nieco wyższej niż Denon 1500 (Yamacha 2000, jakiś Primare i jakiś chińczyk strasznie polecany przez kolesia w sklepie). Testujemy 1 -- brzmi ładnie, ok. Słuchamy drugi -- ładnie i bardziej słodko, no to trzecie -- jeszcze słodziej, bardziej miękko. Już w zasadzie mamy lidera.... Ale... jeszcze raz to samo puszczamy na pierwszym i... brzmi jeszcze milej, słodziej niż tez trzeci. Ups. Dla zabawy bierzemy kolejny -- brzmi słodziej, jeszcze kolejny i znów słodziej... Ot, figle naszego mózgu (naszej pamięci muzycznej, percepcji, itd). pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Mon, 04 Oct 2010 09:17
Date: Mon, 04 Oct 2010 09:17
25 lines
2098 bytes
2098 bytes
Wojtek M. wrote: > > (przy czym dużo większą poprawę >> dźwięku uzyskasz zmieniając kolumny na choć nieco lepsze niż >> zmieniając odtwarzacza za 200zł na taki nie tylko za 5000zł ale za >> 25000zł). > > Święta racja, wystarczy nawet popróbować z poprzestawianiem mebli, lub > odsunięciem lub przysunięciem kolumn od ściany Ot tego warto zacząć :) Ale w pewnym momecie nic już nie pomoże tylko zmiana kolumn. I nie ma się co przejmować, że sprzęt low-end a kolumny high-end. Byle sprzęt był w stanie je pociągnąć (tzn. podpinanie mało efektywnych kolumn do wzmaka który bez zniekształceń gra z małą mocą mija się z celem) a pomieszczenie wytrzymać. pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: boxfish
Date: Mon, 04 Oct 2010 09:31
Date: Mon, 04 Oct 2010 09:31
17 lines
1648 bytes
1648 bytes
W dniu 2010-10-01 17:53, blast pisze: > > Hm, musz� przyzna� �e mnie zaskoczy�e� tym stwierdzeniem. Zadałeś pytanie o urządzenie z tej samej półki cenowej, co więc cię zdziwiło ? to że urządzenie podobnej klasy podobnie działają ? Czym zatem r�ni > si� odtwarzacz za 200,- od takiego za 5000,- PLN? Czasem wszystkim a czasem logiem na obudowie - regularnie w sieci pojawiają się testy porównawcze odwarzaczy, w króeych testerzy pokazują zdjęcia wnętrza odtwarzacza za 300 i 3000$. ciekawostką jest to że nawet nie są podobne a zupełnie identyczne ... potem producent przeprasza ....
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: boxfish
Date: Mon, 04 Oct 2010 09:44
Date: Mon, 04 Oct 2010 09:44
37 lines
3085 bytes
3085 bytes
W dniu 2010-10-04 11:13, Sebastian Kaliszewski pisze: > Wojtek M. wrote: >> Wokal jest niesamowity, może trochę jeszcze lepsze bardziej miekko >> gra. Denon trochę zbyt wyraziście, metalicznie, jak dla mnie "syczał" > > > Taaak. Zapewnieam cię, usłyszałeś to co chciałeś usłyszeć. I tak i nie, nie generalizujmy, są sprzęta, które da się tak zestawić że różnice będą zauważalne. Sam jestem sceptykiem ale prawda jest taka że się bez problemu da rozrużnić cechy zestawów - sam mam harmana ze średniej półki i mam pełną świadomość jego zamulenia a przywoływany tu denon rzeczywiście syczy i jest jak dla mnie przesterowany (wiem skrajne przypadki). Traktuję te cechy jako wady i wierzę że sprzęty w których nikt nie ingerował w brzmienie są już trudne do rozpoznania. Co więcej, kiedy zdarzył się przypadek, który potwierdził że rzeczy nawet dla mnie nie logiczne mają miejsce. Przyniosłem do odsłuchu odtwarzacz dvd harmana dvd-21 (kilka lat temu), zupełnie z ciekawości i na szybko podpiąłem kabelkiem koncentrycznym do amplitunera i puściłem kilka płytek. Na logikę przy tym sposobie połączenia wpływ dvd (nawet nie wypasiony CD) jest znikomy a tu się okazało że do pokoju wparowała moja żona z zapytaniem co zrobiłem z jej płytą. Nawet osoba, która nie zauważa czy potencjometry od regulacji barwy dźwięku są ustawione w pozycji max czy też słuchamy w trybie direct zauważyła że płyta brzmi inaczej, dokładniej rzecz biorąc - pewne elementy aranżacyjne, których do tej pory nie słyszeliśmy były słyszalne na tyle wyraźnie ze zrobiło to na nie (na mnie też) wrażenie Cuda ? nie wiem, sam śmieje się z ludzi, którzy do CD za 1000 zł dokupują kabel za 800-1500 zł i twierdzą że im się średnica poprawiła ....
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: boxfish
Date: Mon, 04 Oct 2010 09:47
Date: Mon, 04 Oct 2010 09:47
8 lines
1439 bytes
1439 bytes
W dniu 2010-10-04 09:27, Sebastian Kaliszewski pisze: przy czym dużo większą poprawę > dźwięku uzyskasz zmieniając kolumny na choć nieco lepsze niż zmieniając > odtwarzacza za 200zł na taki nie tylko za 5000zł ale za 25000zł). Zgadzam się w 100% tyle że mało kto się tym przejmuje ... a potem płacz że sprzęt do d... bo dudni, dołóżmy 300 zł i kupmy "lepszy amplituner"
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Wojtek M.
Date: Mon, 04 Oct 2010 18:43
Date: Mon, 04 Oct 2010 18:43
16 lines
2062 bytes
2062 bytes
> Taaak. Zapewnieam cię, usłyszałeś to co chciałeś usłyszeć. Nie twierdzę, że moja percepcja jest taka sama zawsze o każdej porze dnia i niezależna od nastroju. Po prostu irytuje mnie twierdzenie, że odtwarzacz za 200 niczym się nie różni od tego za 5000. Dla mnie denon który kiedyś lepiej grał od yamahy, w porównaniu z naimem po prostu syczy. Raczej jestem odporny na ściemy sprzedawców, bo sam nim kiedyś byłem i wiem jak można kogoś urobić. Debilnych testów o dźwięku miekkim jak słowiczy trel, delikatnie przechodzącym w aksamitną słodycz czekolady wedla okraszoną lukrem z pączków Bliklego też nie czytam, bo po prostu tego bełkotu nie rozumiem :) Sprzęt który kolejno wymieniany ma MNIE grać ładnie, kosztował sporo bo przy sprzętach za 200 zeta moje uszy po prostu krwawią. pozdrawiam Wojtek
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Tue, 05 Oct 2010 12:00
Date: Tue, 05 Oct 2010 12:00
80 lines
4239 bytes
4239 bytes
boxfish wrote: > W dniu 2010-10-04 11:13, Sebastian Kaliszewski pisze: >> Wojtek M. wrote: >>> Wokal jest niesamowity, może trochę jeszcze lepsze bardziej miekko >>> gra. Denon trochę zbyt wyraziście, metalicznie, jak dla mnie "syczał" >> >> >> Taaak. Zapewnieam cię, usłyszałeś to co chciałeś usłyszeć. > > > I tak i nie, nie generalizujmy, są sprzęta, które da się tak zestawić że > różnice będą zauważalne. Sam jestem sceptykiem ale prawda jest taka że > się bez problemu da rozrużnić cechy zestawów Ale rzeczywistość jest taka, że 99% tych naszych rozróżnień to tylko nasza imaginacja. Wiem bo sam padłem ofiarą :) I to zarówno w audio jak i w dziedzinie zupełnie innej (obserwacja nieba -- niektóre obiekty lub ich cechy są na skraju ludzkiej percepcji -- wszyscy widzieliśmy cechę obiektu której nie miał i mieć nie mógł -- po prostu został pomylony) >- sam mam harmana ze > średniej półki i mam pełną świadomość jego zamulenia a przywoływany tu > denon rzeczywiście syczy i jest jak dla mnie przesterowany (wiem skrajne > przypadki). Jeśli syczenie jest wyraźne to by znaczyło że charakterystyka jest krzywa -- a nie jest. CD z krzywą charakterystyką jest albo posuty albo zaprojektowany źle. BTW słuchałem tego 1500 i brzmiał normalnie... > Traktuję te cechy jako wady i wierzę że sprzęty w których > nikt nie ingerował w brzmienie są już trudne do rozpoznania. Za wyjątkiem kolumn, mikrofonów (to po stronie nagrywania) samego pomieszczenia, tudzież stanu uszu słuchacza. > Co więcej, kiedy zdarzył się przypadek, który potwierdził że rzeczy > nawet dla mnie nie logiczne mają miejsce. > > Przyniosłem do odsłuchu odtwarzacz dvd harmana dvd-21 (kilka lat temu), > zupełnie z ciekawości i na szybko podpiąłem kabelkiem koncentrycznym do > amplitunera i puściłem kilka płytek. > > Na logikę przy tym sposobie połączenia wpływ dvd (nawet nie wypasiony > CD) jest znikomy a tu się okazało że do pokoju wparowała moja żona z > zapytaniem co zrobiłem z jej płytą. > > Nawet osoba, która nie zauważa czy potencjometry od regulacji barwy > dźwięku są ustawione w pozycji max czy też słuchamy w trybie direct > zauważyła że płyta brzmi inaczej, dokładniej rzecz biorąc - pewne > elementy aranżacyjne, których do tej pory nie słyszeliśmy były słyszalne > na tyle wyraźnie ze zrobiło to na nie (na mnie też) wrażenie > > > Cuda ? nie wiem, sam śmieje się z ludzi, którzy do CD za 1000 zł > dokupują kabel za 800-1500 zł i twierdzą że im się średnica poprawiła .... "Cuda" się dzieją w rzeczywistości, ba są od dawna znane: http://pl.wikipedia.org/wiki/M%C4%85dry_Hans Pamiętaj że np. nasze oczy dostarczają nam 10% widzianego obrazu -- 90% "dopowiada" mózg pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: boxfish
Date: Tue, 05 Oct 2010 15:47
Date: Tue, 05 Oct 2010 15:47
15 lines
1926 bytes
1926 bytes
W dniu 2010-10-05 14:00, Sebastian Kaliszewski pisze: > > Pamiętaj że np. nasze oczy dostarczają nam 10% widzianego obrazu -- 90% > "dopowiada" mózg Oczywiście, tylko w jaki sposób moja żona nie wiedząc o tym że mam podpięty inny odtwarzacz weszła i zapytała co się stało ? :-) Nie zamierzam się sprzeczać, jeśli różnicy nie słyszysz to znaczy że dla Ciebie jej nie ma, jeśli ktoś inny słyszy tzn że dla niego ta różnica istnieje, co więcej 99% osób, która ma co porównywać zazwyczaj porównuje zestawy źle dobrane, źle ustawione i różnice to raczej wady (np konfiguracji) niż cechy sprzętu
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Wed, 06 Oct 2010 08:32
Date: Wed, 06 Oct 2010 08:32
47 lines
3121 bytes
3121 bytes
boxfish wrote: > W dniu 2010-10-05 14:00, Sebastian Kaliszewski pisze: >> Pamiętaj że np. nasze oczy dostarczają nam 10% widzianego obrazu -- 90% >> "dopowiada" mózg > > > Oczywiście, tylko w jaki sposób moja żona Opowiastka "o wchodzącej żonie" jest stara jak audiofilia :) Jeśli głupi koń odbiera sygnały niewerbalne, to co dopiero żona? :) > nie wiedząc o tym że mam > podpięty inny odtwarzacz weszła i zapytała co się stało ? :-) Wystarczy, że nowy odtwarzacz miał inny poziom sygnału. Albo coś przesunąłeś żeby go ustawić. Albo słuchaliście z innego punnktu niż zwykle (bardo częste -- przynosimy nowy sprzęt i się ustawiamy lepiej/inaczej do słuchania). Albo po prostu udzieliło się Jej Twoje zadowolenie :) Albo zylion innych powodów... > > Nie zamierzam się sprzeczać, jeśli różnicy nie słyszysz to znaczy że dla > Ciebie jej nie ma, Ależ różnicę słyszę :) Całkiem wyraźnie. Tylko jeśli z różnicy wychodzi A lepsze od B, B lepsze od C, a C lepsze od A itd... (czyli zapętliło się) to wiem co jest grane i gdzie jest grane -- gra mój mózg a nie sprzęt :) > jeśli ktoś inny słyszy tzn że dla niego ta różnica > istnieje, co więcej 99% osób, która ma co porównywać zazwyczaj porównuje > zestawy źle dobrane, źle ustawione i różnice to raczej wady (np > konfiguracji) niż cechy sprzętu Najczęściej to wady ustawienia całości, niedoskonałości kolumn (które znaczą o wiele, wiele więcej niż reszta sprzętu), ale również (jeśli nie przede wszystkim) efekty działania mózgu. pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: boxfish
Date: Wed, 06 Oct 2010 13:10
Date: Wed, 06 Oct 2010 13:10
34 lines
2451 bytes
2451 bytes
W dniu 2010-10-06 10:32, Sebastian Kaliszewski pisze: > Opowiastka "o wchodzącej żonie" jest stara jak audiofilia :) Co nie zmienia faktu że u mnie miała miejsce taka sytuacja > > Wystarczy, że nowy odtwarzacz miał inny poziom sygnału. Albo coś > przesunąłeś żeby go ustawić. Albo słuchaliście z innego punnktu niż > zwykle (bardo częste -- przynosimy nowy sprzęt i się ustawiamy > lepiej/inaczej do słuchania). Albo po prostu udzieliło się Jej Twoje > zadowolenie :) > Albo zylion innych powodów... jesteś uparty ;-) - nie udzieliło jej się nic bo nie wiedziała - poziom sygnału cyfrowego ? - z innego punktu słuchane, zgadza się z kuchni, nigdy nie sprawdzam gdzie siedzi w kuchni jak słucha - przestawiłem słuchawki zazwyczaj leżące na szafce ze sprzętem > Ależ różnicę słyszę :) Całkiem wyraźnie. Tylko jeśli z różnicy wychodzi > A lepsze od B, B lepsze od C, a C lepsze od A itd... (czyli zapętliło > się) to wiem co jest grane i gdzie jest grane -- gra mój mózg a nie > sprzęt :) to może problem mózgu ? ;-)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Wed, 06 Oct 2010 13:45
Date: Wed, 06 Oct 2010 13:45
28 lines
2086 bytes
2086 bytes
boxfish wrote: >> Albo zylion innych powodów... > > jesteś uparty ;-) > > - nie udzieliło jej się nic bo nie wiedziała Wniosłeś sprzęt i nie wiedziała? One zawsze to wiedzą ;) [...] >> Ależ różnicę słyszę :) Całkiem wyraźnie. Tylko jeśli z różnicy wychodzi >> A lepsze od B, B lepsze od C, a C lepsze od A itd... (czyli zapętliło >> się) to wiem co jest grane i gdzie jest grane -- gra mój mózg a nie >> sprzęt :) > > > to może problem mózgu ? ;-) U wszystkich ludzi :) pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Andrzej Popowski
Date: Wed, 06 Oct 2010 17:54
Date: Wed, 06 Oct 2010 17:54
15 lines
1595 bytes
1595 bytes
Wed, 06 Oct 2010 15:10:21 +0200, boxfish <cicior@gazeta.pl> pisze: >jesteś uparty ;-) > >- nie udzieliło jej się nic bo nie wiedziała A ile razy podczas małżeństwa zdarzyło Ci się, że żona zapytała Cię "co się stało", bez uprzedniej zmiany odtwarzacza? Przypomnij sobie, policz statystykę i będziesz wiedział, ile jest warta Twoja anagdota jako argument :) -- Pozdrawiam, Andrzej Popowski
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: boxfish
Date: Thu, 07 Oct 2010 05:54
Date: Thu, 07 Oct 2010 05:54
20 lines
2157 bytes
2157 bytes
W dniu 2010-10-06 19:54, Andrzej Popowski pisze: > Wed, 06 Oct 2010 15:10:21 +0200, boxfish<cicior@gazeta.pl> pisze: > >> jesteś uparty ;-) >> >> - nie udzieliło jej się nic bo nie wiedziała > > A ile razy podczas małżeństwa zdarzyło Ci się, że żona zapytała Cię > "co się stało", bez uprzedniej zmiany odtwarzacza? > > Przypomnij sobie, policz statystykę i będziesz wiedział, ile jest > warta Twoja anagdota jako argument :) Nie traktuję jej jako argument bo logiki w tym wielkiej nie potrafię odnaleźć (chyba że magiczny jitter) zaś co do kwestii pytania to jest istotna bo ubolewam nad tym ale mojej żonie jest w zasadzie rybka jak coś brzmi i NIGDY nie pyta o takie rzeczy. eot
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: jancio
Date: Sat, 09 Oct 2010 14:37
Date: Sat, 09 Oct 2010 14:37
18 lines
1792 bytes
1792 bytes
W dniu 2010-10-04 10:47, Sebastian Kaliszewski pisze: > Wojtek M. wrote: > > A pewnie wysztko to ciągnie kolumny za 3000-5000 za parę... Zgadłem? > Coś masz do kolumn za 3-5K za parę? Hę? pytam poważnie, tyle dałem za swoje i nie wydaje mi się żeby były jakieś beznadziejne. Nie że bo koszowały więcej niż zestaw od Kody, tylko że są zbudowane na takich samych przetwornikach jak takie niektóre za 12-15k i róznią się w zasadzie nazwą i strojeniem zwrotnicy :) Niby wszyscy wiemy że cena w świacie audio to TYLKO wkazanie półki, a nie rzeczywista wartość materialna, ale jednak łapiemy się na na ten marketning czasem (nawet z pozycji sceptyka hi-end). Jancio
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: jancio
Date: Sat, 09 Oct 2010 18:39
Date: Sat, 09 Oct 2010 18:39
179 lines
10338 bytes
10338 bytes
W dniu 2010-10-01 17:53, blast pisze: > Użytkownik "boxfish"<cicior@gazeta.pl> napisał w wiadomości > news:i84tg1$ao6$1@inews.gazeta.pl... >> W dniu 2010-10-01 14:17, blast pisze: >>> Witam >>> Pad?o mi DVD i musz? kupi? nowy sprz?t do film?w i do muzyki. Widz? ?e >>> jest >>> du?y wyb?r odtwarzaczy blu-ray w cenie<1000 PLN, i st?d moje pytanie: jak >>> radz? sobie one z odtwarzaniem muzyki, w por?wnaniu z DVD w podobnej >>> cenie? >> >> A jak miałyby sobie radzić ? tak samo, przecież zmiana rodzaju czytnika >> nie ma wpływu na jakość dźwieku >> > > Hm, muszę przyznać że mnie zaskoczyłeś tym stwierdzeniem. Czym zatem różni > się odtwarzacz za 200,- od takiego za 5000,- PLN? > Na tak postawione pytanie, można odpowiedzieć tylko w jeden sposób - ceną. Nic to nie mówi o jakości dźwięku. Sugeruje przyrost funcjonalności, niezawodność, jakość podzespołów (trwałość)...obiecuje estetykę. Najprostszy przykład, dlaczego tak. Zbawmy się w małą spekulację. /***** Producent QQNAMUNIU wypuścił na rynek dwa wzmacniacze. Pierwszy, kierowany na niską półkę - zbudowany jest na wyłącznie budżetowych elementach, taki wzmaczek, 2x 60W/8, pięć wejść, brak phono, całkiem fajnie grający "na początek" i wyceniony na 1499 zł. Jest to wzmacniacz klasy entry, co nawet widać i czuć (przy podłączaniu kabli, kręceniu gałkami, i "ważeniu" w rękach :) W drugim, pozycjonowanym na wyższą półkę (chwilowo jest to flagowy produkt firmy), wymieniono terminale głośnikowe na lepszej jakości (znacznie trwalsze i ładniejsze), wstawiono porządniejsze gniazdo zasilające (plastik nie połamie się przy częstym wyciąganiu, nie ma luzów etc), zastąpiono tansformator innym, tym razem zalanym zywicą i w metalowej puszce z logo QQNAMUNIU (nie usłyszymy charakterystycznego brumu z trafo i mamy poczucie "firmowego rozwiązania" i porządnego wykonania), wymieniono gniada chinch na lepsze (trwalsze i pozłacane, nie będą sniedzieć), wreszcie zmieniono obudowę, na masywniejszą i z ładnym, grubym na 5mm przednim panelem, do tego kosmetyka, lepsze elementy mechaniczne. Estetyka. Wygląda teraz solidnie, łądnie i elegancko. Waży 2x tyle co tańszy brat "entry". Dorzucono zabezpieczenia przeciwzwarciowe i soft start. Nie wpływają na dźwięk (no, nie powinny). Kalkulacja wprost pokazuje producentowi, że należy wycenić ten wmacniacz na 2999 (niestety, takie sprawy jak masywne obudowy, trwałe złącza, terminale etc są o wiele droższe niż sama elektronika). Ponieważ wiadomo, że wzmacniaczy z tej półki sprzedaje się o wiele mniej niż z półki niżej, kalkulacje wprost można sobie o kant roztrzaskać. W cenie 2999 nie ma po prostu klientów na taki wzmacniacz, a dla firmy jest to żaden zysk na standardowej marży (za to kłopot i koszt). Dla tych, co chcą mieć tanio i dobrze, wystarczy ten za 1499. Gra identycznie. Po podłączeniu obu, nie usłyszą róznicy i zadowolą się tańszym, stwierdzając że "ja i tak jestem głuchy". Co gorsza, oba wzmacniacze dysponują tą samą mocą i wykazują podobne parametry. Dla tych co szukają taniego dobrego hi-fi, też nie jest dobry. W tej cenie jest bardziej "uznana" i "markowa" konkurencja jak Denon czy Yamaha, są manufaktury takie jak Sugden, można szukać używanych legend, okazyjnych "hinedowców" i wreszcie jest DIY, które za te pieniądze zaoferuje n.p. wzmaczniacz Passa w klasie A jak kto chce. Trudności z produktem flagowym w firmie QQNAMUNIU się piętrzą, agresywny marketing może przynieść koszta bez żadnej gwarancji sukcesu. Trudny orzech do zgryzienia. Mamy wzmaka którego nie mamy komu sprzedać, tak jak go wyceniliśmy (suma części plus marża plus współczynnik proporcjonalności X, który jest wprost proporcjonalny do wysokości półki na której chcemy postawić wzmacniacz. W sprzętach "supermarketowych" X wynosi zero. A czasem jest ujemne, jeśli sklep chce "przewietrzyć magazyny"). No i co zrobić z naszym wzmakiem za 2999, co to go nikt nie chce? Sposobów "wytworzenia zapotrzebowania" na ten wzmak może być kilka. Przeprojektowanie go, aby dysponował wiekszą mocą, to już zrobienie innego wzmaka. Można, ale chyba lepiej żeby to był trzeci wzmacniacz w ofercie). Dodanie wejść, może wyjść pre-out n.p. to jeden z nich. Można dodać fake XLR, pre dla gramofonu (okazja aby dorzucić sporo do ceny)...sztuczek jest sporo. A, pilota można dodać n.p, najlepiej w opcji. Wymiana kilku elementów (n.p. kondensatorów na takie "for audio"), potencjometru na "audiofilski" (to taki którego nazwę audiofile rozpoznają i trzyma w miarę balans kanałów wraz z "rozkręcaniem", a raczej "skręcaniem" bo problem jest przy cichym słuchaniu ;) spowoduje dalszy wzrost kosztów, cena skoczy do powiedzmy 3200, ale teraz, teraz ma audiofilskie części w sobie. Niewykluczone, że COŚ się w sygnaturze dźwięku minimalnie zmieni. Nieważne czy na plus czy na minus. Te słowa nic tak naprawdę nic nie znaczą bo każdy subiektywnie odbiera to inaczej. Ważne żeby było trochę inaczej (minimalna zmiana impedancji czy czułości wejść może spowodować lekką różnicę, wystarczy aby pomiar wykazał że różnica głośności wynosi 1dB, aby słuchacze stwierdzili że ten głośniejszy gra lepiej (nawet jeśli to ten sam wzmak!), po wyrównaniu głośności nawet "złotousi" zwykle tracą zdolnośc odróżniania). Osobiście, o ile byłbym przekonany że wzmacniacz prezentuje zupełnie przyzwoity poziom ( wyniki pomiarów co najmniej dobre, niskie szumy, zakłócenia, przyjemnie gra, nie można powiedzieć że pod jakimiś względami ma jakieś problemy, n.p. niewystarczająca wydajność aby pociagniąć 2-4ohm kolumny, nieprzyjemna średnica, sycząca góra) - to dorzuciłbym jakieś 2-3K do czynnika X i wystawiłbym go za 5,7 K. To spowoduje że zainteresują się nim ci, co NIGDY nie patrzą na półki do których trzeba się schylić. Dla nich, nasz model w wersji za 1499 po prostu w ogóle nie istnieje. Nawet jeśli gra identycznie (a gra!. zadbaliśmy co prawda o minimalną róznicę czułości wejść, aby przy podłaczeniu konfrontacyjnym dąło się wykazać róznice, ale wiemy równocześnie że to nie ma znaczenia, po prostu gałkę głośności ustawimy o oczko wyżej czy niżej). Niewykluczone że ten wzmak będzie dla kogoś "objawieniem". Że jego czułość wejść idealnie przypasuje do posiadanego pre/dac (bo akurat głośność przy jakiej najczęściej słuchamy wypadnie na korzystnym "odcinku" potencjometru pre, akurat tego miejsca w którym mamy idealny balans kanałów (jaka scena, panie!, streofonia zjawiskowa normalnie!) , a jego końcówka mocy wraz z posiadanymi kolumnami zagra jak projektowana dla siebie. Naprawdę niewykluczone. Co się wówczas może zdarzyć? Opisze to "objawienie" na forach audiofilskich. Jednoznacznie przypisze wszystkie cuda świata nowemu wzmakowi. Wszystkie wady poprzedniej konfiguracji przypisze poprzedniemu. Nawet jeśli się wysili i sprawdzi tego za 1499, to dzięki róznicy czułości wywali go od razu na śmietnik jako "tani złom". Jesli ktoś inny napisze że model za 1499 gra tak samo - natychmiast zostanie uznany za głuchego, niepowaznego, dorabiającego teorię do faktu że go nie stać etc etc. Zaraz pojawią się tacy, co z róznicy między tymi modelami zrobią "przepaść", różnicę klas. Przy odrobinie szczęścia model droższy awansuje do hi-endu. Całe morze voodoo może się wylać, tylko dlatego że jeden kosztuje 1499 a drugi 5700 i mają różną czułość wejść :) W ślepych testach nikt nie odróżni jednego od drugiego, co więcej - w innych konfiguracjach ten o niższej czułości (ten tańszy) - może się lepiej wpasować. Wtedy usłyszy się że "tylko na dobrym sprzęcie słychać różnicę". Hmm. Oczywiście - cała firma QQNAMUNIU i jej produkty - wymyślone od góry do dołu. Ale, jak sądzę, coś takiego wcale nie jest aż tak odległe od rzeczywistości. Rozmowy z elektronikami, serwisantami i fora DIY potrafią otrzeźwić niejedną gorącą głowę ;-). **************/ odpowiedź na Twoje pytanie - "Czym zatem różni się odtwarzacz za 200,- od takiego za 5000,- PLN?" - jest, jak dla mnie, taka : ceną 200 zł sugeruje użycie najtańszych i najmniej trwałych elementów - wysoka awaryjność i niski komfort użytkowania. Prawdopodobnie użycie najtańszych opampów i sekcji zasilania zaskutkuje faktycznie marnym dźwiękiem na wyjściu analogowym. Za tę cenę raczej nie kupisz produktu wysokiej jakości. Ten za 5000, chwilowo wiemy o nim tylko jedno - ma niesamowicie wysoki czynnik X w cenie (suma cen części,obudowy, opakowania, zadatku na serwis plus marża plus X). Wysokie X może wynikać z wbudowania odtwarzacza w pięciokilogramowy blok miedzi, z faktu że jest to nowość na rynku, z faktu że ma logo prducenta który woli nie sprzedać wcale niż tanio...z tysiąca różnuch powodów. Wysoka jakość dzwięku jest oczywiście jednym z tych powodów, ale - po pierwsze nie jedynym, po drugie, niewymaganym wbrew pozorom. jancio
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: jancio
Date: Sat, 09 Oct 2010 21:33
Date: Sat, 09 Oct 2010 21:33
143 lines
8409 bytes
8409 bytes
W dniu 2010-10-04 11:44, boxfish pisze: > W dniu 2010-10-04 11:13, Sebastian Kaliszewski pisze: >> Wojtek M. wrote: >>> Wokal jest niesamowity, może trochę jeszcze lepsze bardziej miekko >>> gra. Denon trochę zbyt wyraziście, metalicznie, jak dla mnie "syczał" >> >> >> Taaak. Zapewnieam cię, usłyszałeś to co chciałeś usłyszeć. > > > I tak i nie, nie generalizujmy, są sprzęta, które da się tak zestawić że > różnice będą zauważalne. Sam jestem sceptykiem ale prawda jest taka że > się bez problemu da rozrużnić cechy zestawów - sam mam harmana ze > średniej półki i mam pełną świadomość jego zamulenia a przywoływany tu > denon rzeczywiście syczy i jest jak dla mnie przesterowany Znaczy, zepsuty jest? Bo wiesz, syczenia nie da się ukryć w pomiarach, tak samo jak wyeksponowania pewnych podzakresów pasma. Ale, wiem co masz na myśli. Różnice są, słyszalne. I zwykle polegają nie na tym, że coś jest przesterowane czy nie, podbite czy nie, tylko IMO na dwóch głównych czynnikach : jeden - że pewne podzakresy pasma są przenoszone z różną rozdzielczością...n.p. utrata mikrodetali (nieodwracalna) na średnicy powoduje wrażenie utraty sceny, wycofania dźwięku i wyeksponowania góry. Krzywa charakterystyki będzie nadal prosta jak stół, mimo to. Przypadłość amplitunerów kina domowego, typowa. Są bardzo skomplikowane, sygnał przechodzi tam przez tyle elementów, tyle razy filtruje sie zakłócenia, że to w końcu musi się odbić na przekazie. Nie bez powodu ideałem jest "drut ze wzmocnieniem" czyli wzmacniacz powinien być tak prosty jak tylko się da, aby robić co trzeba. Ampli KD są najbardziej odległe od tego ideału. Każdy dodatkowy filtr, opornik nawet...coś może stłumić. Im mniej okazji, tym lepiej. Żeby nie było - nie jestem ortodoksem co korekcję uważa za samo zło. Więcej, brak korekcji uważam za samo zło. Tylko wszelkie korekty w domenie cyfrowej. A jak już przechodzimy do sygnału analogowego (u mnie pilnuję aby ta część była jak najprostsza i najkrótsza) - drut ze wzmocnieniem. > Co więcej, kiedy zdarzył się przypadek, który potwierdził że rzeczy > nawet dla mnie nie logiczne mają miejsce. Miriady miriad takich rzeczy mają miejsce. Wszędzie. Jeśli Cię to niepokoi, odradzam próby zaznajomienia się z fizyką kwantową. Algebra boole'a to coś co wyjątkowo tam nie działa tak jak byśmy oczekiwali. I unikaj polityki :) > Przyniosłem do odsłuchu odtwarzacz dvd harmana dvd-21 (kilka lat temu), > zupełnie z ciekawości i na szybko podpiąłem kabelkiem koncentrycznym do > amplitunera i puściłem kilka płytek. Odtwarzacze dvd nie nadają sie na "transporty cyfrowe do stereo". Przynajmniej znakomita większość z nich. > > Na logikę przy tym sposobie połączenia wpływ dvd (nawet nie wypasiony > CD) jest znikomy Może być żaden, albo fundamentalny. Na płycie CD masz sygnał 44.1KHz, 16 bit. I teraz : Na wyjściu cyfrowym s/pdif odtwarzacza CD taki właśnie sygnał wychodzi. Możemy mówić o transporcie s/pdif(odtwarzacz jest transportem). O ile nie było jakichś dziwnych filtrów mieszających w sygnale - powinieneś mieć przez spdif to samo z różnych odtwarzaczy cd. Powinno być bit-perfect, co na płycie to na wyjściu spdif. Karta dźwiękowa z wyjściem spdif, pod warunkiem korzystania z ASIO (pod windows co gwarantuje brak ingerencji miksera systemowego w strumień audio), otrzymasz na wyjściu cyfrowym bit-perfect. DVD jest stworzone dla standardu dvd i dvd-audio, i domyślym formatem na wyjściu jest nie 44.1KHz a 48KHz. O ile odtwarzacz nie ma czegoś w stylu "pure direct" - prawie zawsze oznacza to niejawną konwersję z 44.1 na 48. W zasadzie nie ma powodu, aby odtwarzacz dvd gwarantował bit-perfect. To nie jest jego zastosowanie. Wracjąc do karty dźwiękowej - tam możesz WYMUSIĆ to, co ma się na wyjściu pojawić. Możesz ustawić 48 (czyli wymusić konwersję taką jak robi dvd) - i na własne uszy przekonać się że żona nie jest złotoucha, tylko nie jest głucha po prostu. a tu się okazało że do pokoju wparowała moja żona z > zapytaniem co zrobiłem z jej płytą. Jak oglądasz film w systemie PAL, i oglądasz to na starym telewizorze bańkowym, to prawie zawsze wygląda to lepiej niż ten sam film oglądany na modernym LCD HD. W tym przypadku żona pytałaby co zrobiłeś z jej filmem. Jak to co? oglądasz na sprzęcie nieprojektowanym do tego. Konwersje kompatybilnościowe rzadko wychodzą na zdrowie. > Nawet osoba, która nie zauważa czy potencjometry od regulacji barwy > dźwięku są ustawione w pozycji max czy też słuchamy w trybie direct > zauważyła że płyta brzmi inaczej, dokładniej rzecz biorąc - pewne > elementy aranżacyjne, których do tej pory nie słyszeliśmy były słyszalne > na tyle wyraźnie ze zrobiło to na nie (na mnie też) wrażenie Gdybyście tego nie zauważyli, oznaczałoby to że jesteś o tyle szcześliwym człowiekiem, że nie musisz sobie tym w ogóle glowy zawracać, tym całym audio :) > > Cuda ? nie wiem, sam śmieje się z ludzi, którzy do CD za 1000 zł > dokupują kabel za 800-1500 zł i twierdzą że im się średnica poprawiła .... A niepotrzebnie im nie wierzysz. Jeśli kupili zepsuty kabel (nie wnikam czy celowo popsuty, geometrią czy materiałami, czy przypadkiem), taki który tłumi bass, to i owszem - wskutek stłumienia basu średnica wydaje się wyeksponowana. Szkoda tylko że bas popsuty. Śmiac się należy po pierwsze z pomysłu naprawienia (poprawienia) czegoś poprzez psucie czego innego przy pomocy nieprawidłowo zbudowanego kabla (n.p. za duża pojemność elektryczna, wzbudzenia, marne filtrowanie...to MOŻE posuć dźwięk, człek niezwykły do myślenia nazwie to "poprawą"). Ja też z trudem ogarniam pomysł kupowania zepsutych kabli (zakładam że niezepsuty kabel to taki, który nie tłumi sygnału, zapewnia mimimalną utratę w związku z tym i jest dobrze ekranowany. No i - możliwie jak najkrótszy) do drogich, bardzo drogich zestawów. Kwoty jakie za to płacą mnie nie interesują, to nie mój biznes. Buty za 800 zł nie wydają mi się mniej przecenione niż kabel :) Troszkę bawi mnie natomiast fakt, że w ten sposób uniemożliwiają sobie niejako stworzenie poprawnego zestawu. No no skoro zeputy kabel jest jedynym dopuszczalnym (ba, zalecanym, koniecznym wręcz :) korektorem, natomiast cyfrowy korektor akustyki pomieszczenia i parametryczny equalizer nie, to hmm, tego...znaczy, ja rozumiem że problemy z silnikiem (n.p. nadmierne spalanie) można probować rozwiązać lejąc inną benzynę, dociążając bak, zmieniając opony...co kto lubi. Ale jeśli chce się mieć poprawnie jeżdzący samochód, warto podjechac do mechanika, co podłączy się laptopem do kompa i sprawdzi czy to sonda padła czy co - w każdym razie usunie przyczynę, zamiast lusterek (spadnie opór powietrza, mniej spali) czy wymiany kabli na srebrne (lepiej przewodzą). Jancio
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: jancio
Date: Sat, 09 Oct 2010 22:23
Date: Sat, 09 Oct 2010 22:23
68 lines
4288 bytes
4288 bytes
W dniu 2010-10-04 09:58, Wojtek M. pisze: > > Nie bądź śmieszny, nawet nie doczytałem tego bełkotu do końca. Własnie > zrezygnowałem z denona 1500ae i kupiłem cd naim 5i. Nieznacznie droższy > naim gra tak, że ten denon w moich oczach jest teraz wart maks 1000zeta. A jak trafisz na coś co w Twoich uszach zagra lepiej od naima, zaczniesz twierdzić że naim jest przeciętny, w zasadzie został zdeklasowany i nadaje się tylko do zestawów entry. Ale za max 1500 zeta, wiadomo. Pikanterii całości dodaje myśl, że nie ma powodu aby na jakimś innym forum ktoś nie opisywał jak w jego zestawie denon 1500ea zmiażdzył wszysto, łącznie z poprzednio posiadanym naim 5i. Jak Łukasz Fikus napisał co zobaczył w CEC-u http://www.lampizator.eu/LAMPIZATOR/REFERENCES/CEC/CEC%20TL-1X.html czyli koszmarnie ukształtowany sygnał spdif, skutek przepuszczenia przez filtry (działanie celowe), niektórym zrobiło się pewnie przykro. Ale nie recenzentom "Stereophile", którzy rezenzując ten sprzęt napisali : "Specifically, the TL 1 had a midrange presentation that can only be described as lush. That's a description I've never used for a CD transport, but the TL 1's rendering of instrumental textures was so warm, sweet, and natural that the term is appropriate. There was a complete lack of grain, coarseness, or stridency overlaying musical textures. The music had a velvety softness reminiscent of good analog." tylko tym co dali się nabrać, lata cale głosili pohybel gluchym, niesłyszącym całej zajebistości CEC-a (niepoważne było porównywanie go do jakiegoś zwyłego cd) i przeczytali później u Fikusa : "You probably heard the general opinion : CEC sounds very analog, very smooth, but people complain about the bass. It is wooly, ill-defined, without power, weight and authority. That's the only reason why these toys show up on ebay at all. The bass issue. Here is the bitter truth: CEC sounds smooth and analog like NOT because of the belt thing, but because CEC engineers modified the SPDIF trace to be unrecognizable as square. They filtered it and reshaped it to be without the low square harmonic fundamental. So DACS read it but lack bass. This is the fake analog smoothness which was created to fool people into the belt bullshit story. And NOBODY EVER discovered this. Am I the first one to use a scope? Stereophile did not bother, mr. Guru Harley drooled over the belt legend in the same way he drooled over the THETA bullshit." > Teksty że cd za 200 i ten za 5000 graja tak samo są niepoważne Oczywiście. Ponieważ nie słyszeliśny tego za 200 i tego za 5000, nie możemy powiedzieć że grają tak samo. Nawet nie wiemy które to konkretnie modele. Są trzy mozliwości : 1. tak samo 2. ten za 200 lepiej 3. ten za 5000 lepiej. Upierani się że prawdziwe jest 1. - nie jest w 100% uprawnione. 2. i 3. też się mogą zdarzyć. Znalezienie n.p. CD za 200 zł który zagra lepiej niż ten CEC (sprzedawali go za więcej niż 5.000 zł) nie jest specjalnie trudne. Tak samo jak nie ma problemu aby przebić czymkolwiek ( w tym CD za 5000) odtwarzacz "belwood" za 200 zł. Jancio
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Andrzej Popowski
Date: Sun, 10 Oct 2010 00:29
Date: Sun, 10 Oct 2010 00:29
52 lines
3556 bytes
3556 bytes
Sat, 09 Oct 2010 23:33:50 +0200, jancio <janoole@poczta.fm> pisze: >Ale, wiem co masz na myśli. Różnice są, słyszalne. I zwykle polegają nie >na tym, że coś jest przesterowane czy nie, podbite czy nie, tylko IMO na >dwóch głównych czynnikach : >jeden - że pewne podzakresy pasma są przenoszone z różną >rozdzielczością...n.p. utrata mikrodetali (nieodwracalna) na średnicy >powoduje wrażenie utraty sceny, wycofania dźwięku i wyeksponowania góry. >Krzywa charakterystyki będzie nadal prosta jak stół, mimo to. Oczywiście nie da się ukryć fizycznych zmian sygnału w pomiarach. Tyle że sformułowanie "mikrodetale na średnicy" nie ma fizycznego odpowiednika, prawda? Czysta imaginacja :) >Ampli KD są najbardziej odległe od tego ideału. O ponad 30 lat elektronika jest perfekcyjna w porównaniu do wrażliwości słuchu. Nie ma znaczenia, jak nazywa się wzmacniacz, jeżeli nie jest zepsuty, to nie wnosi własnego brzmienia. >Miriady miriad takich rzeczy mają miejsce. Wszędzie. >Jeśli Cię to niepokoi, odradzam próby zaznajomienia się z fizyką >kwantową. Algebra boole'a to coś co wyjątkowo tam nie działa tak jak >byśmy oczekiwali. >I unikaj polityki :) I przede wszystnikm unikamy psychologii, bo ta naukowo wyjaśnia większość audiofilskich wątpliwości. Ale nas nie interesują banalne wyjasnienia :) >Wracjąc do karty dźwiękowej - tam możesz WYMUSIĆ to, co ma się na >wyjściu pojawić. Możesz ustawić 48 (czyli wymusić konwersję taką jak >robi dvd) - i na własne uszy przekonać się że żona nie jest złotoucha, >tylko nie jest głucha po prostu. Pewnie nie wiesz, że takie operacje robi praktycznie każdy przetwornik DA. Żaden ze współczesnych przetworników nie pracuje na częstotliwości 44.1 czy 48kHz, wszystkie wykonują konwersję cyfrową do częstotliwości roboczej, która jest dużo wyższa. >Śmiac się należy po pierwsze z pomysłu naprawienia (poprawienia) czegoś >poprzez psucie czego innego przy pomocy nieprawidłowo zbudowanego kabla >(n.p. za duża pojemność elektryczna, wzbudzenia, marne filtrowanie...to >MOŻE posuć dźwięk, człek niezwykły do myślenia nazwie to "poprawą"). Pojemność mierzy się w Farradach. Jaka pojemnośc kabla w Farradach jest za duża? Może podasz chociaż rząd wielkości? Moim zaniem nie podasz, bo nie wiesz o czym piszesz :) -- Pozdrawiam, Andrzej Popowski
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: jancio
Date: Sun, 10 Oct 2010 04:17
Date: Sun, 10 Oct 2010 04:17
191 lines
11648 bytes
11648 bytes
W dniu 2010-10-10 02:29, Andrzej Popowski pisze: > Sat, 09 Oct 2010 23:33:50 +0200, jancio<janoole@poczta.fm> pisze: > >> Ale, wiem co masz na myśli. Różnice są, słyszalne. I zwykle polegają nie >> na tym, że coś jest przesterowane czy nie, podbite czy nie, tylko IMO na >> dwóch głównych czynnikach : >> jeden - że pewne podzakresy pasma są przenoszone z różną >> rozdzielczością...n.p. utrata mikrodetali (nieodwracalna) na średnicy >> powoduje wrażenie utraty sceny, wycofania dźwięku i wyeksponowania góry. >> Krzywa charakterystyki będzie nadal prosta jak stół, mimo to. > > Oczywiście nie da się ukryć fizycznych zmian sygnału w pomiarach. Tyle > że sformułowanie "mikrodetale na średnicy" nie ma fizycznego > odpowiednika, prawda? Czysta imaginacja :) Czysta imaginacja to jest coś co nie istnieje (bo to pochodna procesów elektryczno-chemicznych zachodzących w mózgu, na poziomie jak najbardziej fizycznym). Ja w swoich audio-hobbystycznych zabawach przerobiłem sporo mitów, i prawie wszystkie okazały się, jeśli nie gwałtem na rozumie, to przynajmniej zwykłą bzdurą. W tym, i to zabawne, gadanie o "identyczności wszystkiego". To ostatnie nawet śmieszne nie jest, bo wbrew wynikom pomiarów. Róznice między sprzętami nie są oczywiście nawet w ułamku takie, jak twierdzą snobujący się na hi-end i dystrybutorzy tegoż. I nie są aż tak nieznaczące jak Ty postulujesz. Staram się przykładać max sceptycyzmu do tego co inni twierdzą, i dobrze na tym wychodzę. Ty nie jesteś wyjątkiem, tylko dlatego że opowiadasz siępo stronie sceptyków, którą i ja preferuję. Wiem, że - jako że nie jestem konstruktorem sprzętu audio(ba, nawet elektronikiem) - miażdzącej większości rzeczy po prostu nie wiem o tych urządzeniach. Ani trudności jakie pokonuje kostruktow nie znam, ani sposobów ich rozwiązywania. Jak mi twórca uniampa opowiadał z czym się borykał, naprawdę nawet połowy nie zajarzyłem. A i on nie wie wszystkiego przecież o tych zabawkach. Dlatego też nie ma też chyba specjalnie sensu to co robisz - tak uważam - czyli upieranie się że wiesz wszystko. A pisząc że KAŻDY niepopsuty wzmacniacz gra tak samo, stawiasz się w pozycji autorytetu. Takiego, który je WSZYSTKIE słyszał, albo zna regułę pozwalającą stwierdzić jednoznacznie że wszelkie różnice są niemożliwe. Ostro. Ja się nie podpisuję pod Twoją tezą. Zbyt szeroki kwantyfikator. Osobiście, wolałbym nawet, żebyś mial rację. Nie musiałbym się zastanawiać czy coś może zagrać lepiej niż jeden ze wzmacniaczy, które mam. Albo chociaż inaczej. Mówisz że zmieniając końcówkę pass-a w klasie A na gainclone na scalakach, powoduję WYŁĄCZNIE zmniejszenie rachunkow za prąd i temperatury w pokoju? Cudowna wiadomość! A tymczasem on sam (gainclone) pokazuje ładnie, że potrafi zagrać różnie, w zależności od n.p. zastosowanej pojemności kondensatorów przy mostku prostowniczym. Ja nie słyszę róznicy (nic poza standardową autosugestią) między kondensatorem, nie wiem, Sanyo a Panasonic. Co wielu utrzymuje że jest ewidentne. A dla mnie nie, kompletnie nie odróżniam. Ale jak tam wlutuję 1000uF zamiast 4.7uF to słyszę. Niezaleznie od firmy. Widocznie mam wybiórczą autosugestię. Dobre i to. Tanio mi wychodzi :) Wzmaki mają różny DP, różny poziom szumów, co za tym idzie - różną dynamikę, impedancję wejściową. Inaczej reagują na obciążenie stopnia wyjściowego. Trochę to odległe od gloszonej przez Ciebie tezy o osiągnięciu 30 lat temu perfekcji w elektronice i przetwarzaniu sygnałów analogowych. Dlaczego wszystkie wzmacniacze nie są zatem identyczne? Skoro jest ideał, po co go wciąż przebudowywać? Przecież to kosztuje...Dlaczego nie ma zgody co do "referencyjnego wzmacniacza"? A tak w ogóle, czy Ty naprawdę chcesz powiedzieć, bez cienia wątpliwości, że dwa, *dowolne*, sprawne wzmacniacze, w ABX są nieodróżnialne? Bez względu czy pracują w klasie A, D, AB...bez względu czy lampa, tranzystor czy scalak może? Nawet jeśli widać na wykresach że jeden "promuje" parzyste harmoniczne a drugi nieparzyste? Dalej tego nie słychać? Null? najmniejszych różnic? >> Ampli KD są najbardziej odległe od tego ideału. > > O ponad 30 lat elektronika jest perfekcyjna w porównaniu do > wrażliwości słuchu. Nie ma znaczenia, jak nazywa się wzmacniacz, > jeżeli nie jest zepsuty, to nie wnosi własnego brzmienia. Zgadzam się w 100%. Jeśli wzmacniacz jest sprawny (nie jest zepsuty), to nie wnosi własnego brzmienia, a już na pewno w zależności od nazwy. Nawet nie wiem czym to "własne brzmienie" miałoby być. Jakiś filtr kształtujący obwiednię? Coś na kształt "excitera" z korektorów/dsp dla JD-ów? Litości...własne brzmienie...jak stłumi o 3dB wszystko powyzej 10KHz, to będzie zamulaczem z nie czymś co na własne brzmienie. Dywan na podłodze też nie ma własnego brzmienia (nawet nie jest podłączony do prądu), i nie odróżnię w ślepym teście róznych dywanów od siebie. Ale obecność dywanu na podłodze (lub jego brak) COŚ zmienia w tym, co jest podstawą do "renderowania dźwięku" przez mój mózg. I nie są to ani parametry mierzalne wzmacniacza, cd ani kolumn, ani moja imaginacja. Mikrofon pomiarowy to wyłapuje. Oczywiście, możesz powiedzieć że to nas nie obchodzi, bo my sie zajmujemy tutaj "kulistym 'drutem ze wzmocnieniem' w próżni" - o ile kojarzysz dowcip o kulistych koniach w próżni. Ja jednak uzywam w domu wzmacniacza obciązonego kolumnami, podłaczonego do źródła. I nie upieram się że wiem wszystko na temat wzajemnego wpływu na siebie wejścia wzmacniacza i stopnia wyjściowego CD. Jeśli autosugestia, to bardzo miła, powiem Ci. Zmusiła mnie jedynie do wydania poważniejszej kwoty (ale bez przesady) na kolumny. A co do elektroniki, cóż. Przewaliłem trochę klocków, niestety nie wydały mi się identyczne (szkoda, wybrałbym najtańsze z najładniejszych :) Natomiast co do elektroniki, to nie stwierdziłem żadnej ostrj zależności pomiędzy ceną a tzw. "jakością" dźwięku. Dla arasowego audiofila mój zestaw to mezalians i absurd, kolumny stanowią 70% wartości całości, kable 2% >> Miriady miriad takich rzeczy mają miejsce. Wszędzie. >> Jeśli Cię to niepokoi, odradzam próby zaznajomienia się z fizyką >> kwantową. Algebra boole'a to coś co wyjątkowo tam nie działa tak jak >> byśmy oczekiwali. >> I unikaj polityki :) > > I przede wszystnikm unikamy psychologii, bo ta naukowo wyjaśnia > większość audiofilskich wątpliwości. Ale nas nie interesują banalne > wyjasnienia :) O. Tu wsiadamy na moje rejony. W psychiatrii i neurofizjologii czuję się pewniej niż w elektronice, mogę to i owo zweryfikować. No to zapodawaj, co też ta psychologia naukowo udowodniła. Mile widziane linki, ale niekoniecznie. Nazwisko badacza wystarczy przy konkretnych zagadnieniach, znajdę sobie. Tylko psychologia, inne nauki na bok. Mnie BARDZO interesują banalne wyjasnienia. Im banalniejsze, tym łatwiej wykazać ich bezsens/płytkość. Napieraj. > >> Wracjąc do karty dźwiękowej - tam możesz WYMUSIĆ to, co ma się na >> wyjściu pojawić. Możesz ustawić 48 (czyli wymusić konwersję taką jak >> robi dvd) - i na własne uszy przekonać się że żona nie jest złotoucha, >> tylko nie jest głucha po prostu. > > Pewnie nie wiesz, że takie operacje robi praktycznie każdy przetwornik > DA. Żaden ze współczesnych przetworników nie pracuje na częstotliwości > 44.1 czy 48kHz, wszystkie wykonują konwersję cyfrową do częstotliwości > roboczej, która jest dużo wyższa. No i? Popisałeś się, choć ja raczej akurat o DA nie pisałem. Ale brawo, za dobre chęci. Tylko o czym właściwie piszesz? Bo ja o tym, że na wyjściu spdif praktycznie każdego CD (cyfrowym) dostajesz sygnał 44.1, a na wyjściu cyfrowym DVD bardzo często 48, niezależnie od formatu źródłowego. Co eliminuje to ostatnie jako transport definitywnie. Dodatkowo, nie zrozumiałeś - ale pisałem o tym że możesz na wyjściu s/pdif dźwiękówki wymusić "no conversion" albo "force to 48KHz" i odtwarzając n.p. flac-a, własnousznie przekonać się że to nie jest takie super smart, słuchać muzyki z DVD. A jeśli myślałeś że mówimy o tym co na wyjściu analog odtwarzacza dvd się pojawia, no to źle myślałeś. > Pojemność mierzy się w Farradach. Za moich czasów szkolnych w Faradach się mierzyło. Ale kapacytancja, to jak już, F/m. Jaka pojemnośc kabla w Farradach > jest za duża? Jak duża pojemnościowa oporność pozorna kabla, w Faradach na metr, jest za duża...do czego? Żebyś odpuścił? No więc, do tego, to mniej wiecej taka jak chcesz żeby była (kto ma wiedzieć lepiej niż ty co cię zadowoli?). Może podasz chociaż rząd wielkości? Moim zaniem nie > podasz, bo nie wiesz o czym piszesz :) Piszę o kablach. I guzik Cię obchodzi czy sobie zapiszę w pikoFaradach czy w Faradach przemnożonych przez 10 do -12, czy jeszcze jakoś inaczej. Normalny, poprawny interkonekt to pewnie okolice 100pF/m, plus-minus 30% Pojemność kabla obciąża źródło, sumując się z impedancją wejścia wzmaka. Teoretycznie to nie powinien być żaden problem dla wzmacniacza o niskiej impedancji wejścia. Teoretycznie. Tak samo jak teoretycznie usunięcie pętli masy z gainclone i pozbycie się brumu to pestka. A tymczasem, w praktyce - gackowi dopiero trzeci z kolei elektronik dał radę, choć to taki eproste urządzonko, a przekombinowany kabelek o dużej pojemności przypięty do marnego źródła i wzmacniacza o wysokiej impedancji może zamieszać w sytemie. Natomiast jeśli w ten sympatyczny sposób chciałeś wykazać że nie jestem elektronikiem, to zbędny wysiłek. Nie jestem i piszę o tym otwarcie wszak. Ale, poniewaz nie biorę się za konstruowanie wzmacniaczy, to chyba żaden problem? ;-) Pozdrawiam i czekam na rewelacyjne odkrycia psychologii w zakresie wyjaśniania audiofilskich wątpliwości. jancio
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Andrzej Popowski
Date: Sun, 10 Oct 2010 16:36
Date: Sun, 10 Oct 2010 16:36
51 lines
3749 bytes
3749 bytes
Sun, 10 Oct 2010 06:17:56 +0200, jancio <janoole@poczta.fm> pisze: >> I przede wszystnikm unikamy psychologii, bo ta naukowo wyjaśnia >> większość audiofilskich wątpliwości. Ale nas nie interesują banalne >> wyjasnienia :) > >O. Tu wsiadamy na moje rejony. W psychiatrii i neurofizjologii czuję się >pewniej niż w elektronice, mogę to i owo zweryfikować. >No to zapodawaj, co też ta psychologia naukowo udowodniła. O, może być ciekawie, jeżeli zaczniesz się wypowiadać w temacie, który znasz. Psychiatria to nie psychologia, ale pewnie nie tak daleko :) No dobrze, to może skomentujesz: Tworzenie opini o sprzęcie na podstawie odsłuchu to proces nazywany w psychologi percepcją lub spostrzeganiem. Psychologia udowadnia, że to co spostrzegamy nie zależy wyłączne od bodźców fizycznych ale także od naszego nastawienia, doświadczenia, stanu emocjonalnego. Czyli jest prawdą, że sugestia i autosugestia ma rzeczywisty wpływ na ocenę brzmienia sprzętu. Co więcej, naturalnym zjawiskiem jest odczuwanie różnic brzmienia w sytuacji, gdy nie ma do tego fizycznych podstaw. I w konsekwencji nie jest możliwe testowanie subtelnych różnic w brzmieniu bez zastosowania procedur testowych, eliminujących wpływ sugestii. Psychoakustyka zajmuje się właściwościami słuchu, między innymi mierzy wrażliwość słuchu na różne bodźce. Wiadomo jakie dwięki i jakie zniekształcenia różnego typu są słyszalne. Psychoakustyka tworzy ogólny matematyczny model wrażliwości słuchu. Porównanie modelu psychoakustycznego z pomiarami elektroniki audio daje nam prostą hipotezę zerową: nie ma żadnych powodów, aby pojawiły się słyszalne różnice w brzmieniu między różnymi wzmacniaczami czy odtwarzaczami. Jednym z wyników pomiarów psychoakustycznych jest to, że człowiek wychwytuje bardzo drobne różnice głośności dzwięku, rzędu 0.3dB. Czyli praktyczny wniosek z tej informacji, że jeżeli przy porównaniu brzmienia sprzętu nie wyrównano głośności z precyzją wymagającą pomiaru miernikiem, to będą słyszalne różnice w brzmieniu. Zapewne możliwe do wyeliminowania przez proste pokręcenie gałką wzmocnienia. Podsumowując, jeżeli chcesz mówić o słyszalnych różnicach w brzmieniu wzmacniaczy czy odtwarzaczy, to podaj przykład zgodny z wiedzą psychologiczną: rzetelny podwójny ślepy test z wyrównaniem głośności. Ja się nie spotkałem z takim, który zanegowałby przytoczoną wyżej hipotezę zerową. -- Pozdrawiam, Andrzej Popowski
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: jancio
Date: Mon, 11 Oct 2010 01:24
Date: Mon, 11 Oct 2010 01:24
105 lines
6807 bytes
6807 bytes
W dniu 2010-10-10 18:36, Andrzej Popowski pisze: > Sun, 10 Oct 2010 06:17:56 +0200, jancio<janoole@poczta.fm> pisze: > > O, może być ciekawie, jeżeli zaczniesz się wypowiadać w temacie, który > znasz. Psychiatria to nie psychologia, ale pewnie nie tak daleko :) Z każdym dniem dalej, jeśli chodzi o klimaty medyczne. Ale to nieistotne w tym przypadku. Nie dyskutujemy o metodach leczenia tylko o specyfice pracy zdrowego umysłu. > > No dobrze, to może skomentujesz: > > Tworzenie opini o sprzęcie na podstawie odsłuchu to proces nazywany w > psychologi percepcją lub spostrzeganiem. Psychologia udowadnia, że to > co spostrzegamy nie zależy wyłączne od bodźców fizycznych ale także od > naszego nastawienia, doświadczenia, stanu emocjonalnego. Nie jestem zachwycony brakiem precyzji* tego sformułowania, graniczącym nieco z eufemizmem, ale na potrzeby naszych rozważań wystarczy. > [...]Porównanie modelu > psychoakustycznego z pomiarami elektroniki audio daje nam prostą > hipotezę zerową: nie ma żadnych powodów, aby pojawiły się słyszalne > różnice w brzmieniu między różnymi wzmacniaczami czy odtwarzaczami. Jak na razie, OK**. > > Jednym z wyników pomiarów psychoakustycznych jest to, że człowiek > wychwytuje bardzo drobne różnice głośności dzwięku, rzędu 0.3dB. Czyli > praktyczny wniosek z tej informacji, że jeżeli przy porównaniu > brzmienia sprzętu nie wyrównano głośności z precyzją wymagającą > pomiaru miernikiem, to będą słyszalne różnice w brzmieniu. > Podsumowując, jeżeli chcesz mówić o słyszalnych różnicach w brzmieniu > wzmacniaczy czy odtwarzaczy, to podaj przykład zgodny z wiedzą > psychologiczną: rzetelny podwójny ślepy test z wyrównaniem głośności. Zostawiłem w całości, bo to krytycznie ważne. Na podstawie tego co napisałeś, stawiam zupełnie osobistą hipotezę, że kompletnie NIE zrozumiałeś mojego punktu widzenia, dorobiłeś mi "gębę" i od tej pory dyskutujesz sam ze sobą. A dzieje się tak dlatego, że tak się zafiksowałeś na udowadnianiu swojej ulubionej hipotezy zerowej, że dopadł Cię syndrom oblężonej twierdzy w końcu. A teraz wyjaśnienie : To, czy przytoczona przez Ciebie hipoteza zerowa jest prawdziwa czy nie, nie ma NAJMNIEJSZEGO znaczenia dla przeciętnego (w tym wyrafinowaniego audiofila i przygłuchego staruszka również) end-usera sprzętu audio. I nie ma najmniejszego wpływu na wrażenie istnienia znaczących różnic po wpięciu sprzęta A lub B. Jest tak dlatego, że rzeczony end-user NIE posiada sprzętu który pozwoli mu wykryć i skorygować owe 0.3dB różnice głośności. A takie różnice wystąpią niemal na pewno. Wiemy to, choćby z tego wywodząc że wzmacniacze mają różne czułości wejść, a CD dają różne poziomy sygnału na wyjściu. User, chcąc nie chcąc doświadczy błedu poznawczego. Nie ma siły. Z psychologicznego punktu widzenia, nie widzę najmniejszej różnicy, czy błąd ma genezę w samym sprzęcie (gdybyśmy odrzucili hipotezę zerową), czy pojawia się wskutek minimalnych różnic głośności. Ostateczna instancja w procesie poznawczym - świadomość - otrzymuje komunikat : róznice są. I tyle, mam nadzieję że tym razem zrozumiałeś. Psychiatra doskonale rozumie, że niezależnie od tego, czy facet biegający po korytarzu z siekierą, którego pokazuje palcem trzęsący się ze strachu schizofrenik istnieje naprawdę, czy jest tylko wytworem wadliwie działających filtrów w głowie tego człowieka - uczucie strachu jakie wskutek tego się pojawia jest prawdziwe!. Ten człowiek nie udaje ani nie wydaje mi się że się boi. On umiera ze strachu. A Ty - usiłujesz mu powiedzieć, że jego strach jest śmieszny, gdyż badania wykazały ze prawdopodobieństwo spotkania człowieka biegającego po korytarzach z siekierą jest żałośnie niskie i statystycznie nieistotne. W audio wszyscy jesteśmy takimi schizofrenikami. Co zresztą sam pięknie wykazałeś. Jancio *W rzeczywistości n.p. obraz który wydaje nam się że "widzimy", tylko w jakichś 5-10% (zależy od momentu w ciągu doby, nocą o dziwo wymyślamy mniej) bazuje na bodźcowaniu pochodzącym z nerwu wzrokowego, resztę renderujemy na zasadzie nieistotnego tła. Całość, jak słusznie napisano, jest kształtowana przez akualny stan pamięci, stan emocjonalny, filtry istotności doświadczeń i wiele innych. **Jakiej wielkości próbka statystyczna wszystkich wzmacniaczy i odtwarzaczy obecnych na rynku została użyta aby przyjąć hipotezę jako prawdziwą? Pytam z ciekawości. Szczerze. Mam poważne wątpliwości co do parametrów elektrycznych/akustycznych wielu wmacniaczy pochodzących z manufaktur audio n.p. albo małych firemek tłukących hi-end. A ich udział w kształtowaniu doświadczeń i opinii audiofilów jest hmm...znaczny! Ale to *zupełnie* poboczne, jeśli nie masz pod ręką to nie szukaj. Po prostu wydaje mi się (i tu już spekuluję jak wszyscy diabli) że jak weźmiesz lampowca z manufaktury, gainclone od DIYowca i do tego n.p. takiego tact millenium, to hipoteza zerowa rozpadnie się w proch i pył po wykonaniu pomiarów, zwłaszcza powtórzonych przy róznych poziomach głośności. Ale tego należałoby jeszcze dowieść.
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Mon, 11 Oct 2010 13:40
Date: Mon, 11 Oct 2010 13:40
210 lines
11454 bytes
11454 bytes
jancio wrote: > W dniu 2010-10-04 11:44, boxfish pisze: >> W dniu 2010-10-04 11:13, Sebastian Kaliszewski pisze: >>> Wojtek M. wrote: >>>> Wokal jest niesamowity, może trochę jeszcze lepsze bardziej miekko >>>> gra. Denon trochę zbyt wyraziście, metalicznie, jak dla mnie "syczał" >>> >>> >>> Taaak. Zapewnieam cię, usłyszałeś to co chciałeś usłyszeć. >> >> >> I tak i nie, nie generalizujmy, są sprzęta, które da się tak zestawić że >> różnice będą zauważalne. Sam jestem sceptykiem ale prawda jest taka że >> się bez problemu da rozrużnić cechy zestawów - sam mam harmana ze >> średniej półki i mam pełną świadomość jego zamulenia a przywoływany tu >> denon rzeczywiście syczy i jest jak dla mnie przesterowany > > Znaczy, zepsuty jest? > Bo wiesz, syczenia nie da się ukryć w pomiarach, tak samo jak > wyeksponowania pewnych podzakresów pasma. > > Ale, wiem co masz na myśli. Różnice są, słyszalne. I zwykle polegają nie > na tym, że coś jest przesterowane czy nie, podbite czy nie, tylko IMO na > dwóch głównych czynnikach : > jeden - że pewne podzakresy pasma są przenoszone z różną > rozdzielczością...n.p. utrata mikrodetali (nieodwracalna) na średnicy To też wyjdzie na pomiarach. THD+N czyli dynamika. Zniknięcie detali oznacza wprowadzenie do sygnału zakłóceń czyli szumu czyli spadek dynamiki. > powoduje wrażenie utraty sceny, wycofania dźwięku i wyeksponowania góry. > Krzywa charakterystyki będzie nadal prosta jak stół, mimo to. Ale krzywa THD+N już nie. > Przypadłość amplitunerów kina domowego, typowa. Ale one mają dynamikę całkiem dużą i to w całym zakresie pasma. > Są bardzo skomplikowane, > sygnał przechodzi tam przez tyle elementów, tyle razy filtruje sie > zakłócenia, że to w końcu musi się odbić na przekazie. > Nie bez powodu ideałem jest "drut ze wzmocnieniem" czyli wzmacniacz > powinien być tak prosty jak tylko się da, aby robić co trzeba. > Ampli KD są najbardziej odległe od tego ideału. > Każdy dodatkowy filtr, opornik nawet...coś może stłumić. Im mniej > okazji, tym lepiej. > Żeby nie było - nie jestem ortodoksem co korekcję uważa za samo zło. > Więcej, brak korekcji uważam za samo zło. > Tylko wszelkie korekty w domenie cyfrowej. A jak już przechodzimy do > sygnału analogowego (u mnie pilnuję aby ta część była jak najprostsza i > najkrótsza) - drut ze wzmocnieniem. > >> Co więcej, kiedy zdarzył się przypadek, który potwierdził że rzeczy >> nawet dla mnie nie logiczne mają miejsce. > > Miriady miriad takich rzeczy mają miejsce. Wszędzie. > Jeśli Cię to niepokoi, odradzam próby zaznajomienia się z fizyką > kwantową. Algebra boole'a to coś co wyjątkowo tam nie działa tak jak > byśmy oczekiwali. > I unikaj polityki :) > >> Przyniosłem do odsłuchu odtwarzacz dvd harmana dvd-21 (kilka lat temu), >> zupełnie z ciekawości i na szybko podpiąłem kabelkiem koncentrycznym do >> amplitunera i puściłem kilka płytek. > > Odtwarzacze dvd nie nadają sie na "transporty cyfrowe do stereo". > Przynajmniej znakomita większość z nich. >> >> Na logikę przy tym sposobie połączenia wpływ dvd (nawet nie wypasiony >> CD) jest znikomy > > Może być żaden, albo fundamentalny. > Na płycie CD masz sygnał 44.1KHz, 16 bit. > I teraz : > Na wyjściu cyfrowym s/pdif odtwarzacza CD taki właśnie sygnał wychodzi. > Możemy mówić o transporcie s/pdif(odtwarzacz jest transportem). O ile > nie było jakichś dziwnych filtrów mieszających w sygnale - powinieneś > mieć przez spdif to samo z różnych odtwarzaczy cd. Powinno być > bit-perfect, co na płycie to na wyjściu spdif. > > Karta dźwiękowa z wyjściem spdif, pod warunkiem korzystania z ASIO (pod > windows co gwarantuje brak ingerencji miksera systemowego w strumień > audio), otrzymasz na wyjściu cyfrowym bit-perfect. > > DVD jest stworzone dla standardu dvd i dvd-audio, i domyślym formatem na > wyjściu jest nie 44.1KHz a 48KHz. O ile odtwarzacz nie ma czegoś w stylu > "pure direct" - prawie zawsze oznacza to niejawną konwersję z 44.1 na 48. > W zasadzie nie ma powodu, aby odtwarzacz dvd gwarantował bit-perfect. Co nie zmienia faktu, że wiele z nich daje (na zasadzie "czemu nie" wszak to prawie nic nie kosztuje). > To nie jest jego zastosowanie. > > Wracjąc do karty dźwiękowej - tam możesz WYMUSIĆ to, co ma się na > wyjściu pojawić. Możesz ustawić 48 (czyli wymusić konwersję taką jak > robi dvd) - i na własne uszy przekonać się że żona nie jest złotoucha, > tylko nie jest głucha po prostu. Konwersja konwersji nierówna. Często w tanich kartach jest ona bardzo słaba (w DVD takoż) -- wprowadza poważne zniekształcenia (nawet na poziomie -30dB -- i to bez najmniejszych wątpliwości słychać). > > a tu się okazało że do pokoju wparowała moja żona z >> zapytaniem co zrobiłem z jej płytą. > > Jak oglądasz film w systemie PAL, i oglądasz to na starym telewizorze > bańkowym, to prawie zawsze wygląda to lepiej niż ten sam film oglądany > na modernym LCD HD. > > W tym przypadku żona pytałaby co zrobiłeś z jej filmem. > Jak to co? oglądasz na sprzęcie nieprojektowanym do tego. > Konwersje kompatybilnościowe rzadko wychodzą na zdrowie. To nie jest konwersja kompatybilnościowa, tylko klasyczny przykład złej rekonstrukcji sygnału analogowego (tu wizulanego). Złej bo praktycznie nieistniejącej. W przypadku starych TV też nie istniała, ale w przypadku telewizora SD był naturalny filtr rekonstrukcyjny w postaci dużych pikseli o obłych krawędziach. W telewizorze LCD HD piksele są mniejsze i kanciaste a na jeden punkt sygnału SD przypadają 4 piksele HD. Stąd obraz pełen "pił", "schodków" itp. Różne odtwarzacze czy amplitunery z dobrym układem konwersji SD -> HD pokazują że to można zrobić dobrze. Do tego stopnia dobrze, że dla wielu użytkowników dobrze wyświetlone DVD wygląda tak ładnie, że przyczyniło się to do wolniejszego niż zakładano wzrostu sprzedaży płyt Blue Ray. > >> Nawet osoba, która nie zauważa czy potencjometry od regulacji barwy >> dźwięku są ustawione w pozycji max czy też słuchamy w trybie direct >> zauważyła że płyta brzmi inaczej, dokładniej rzecz biorąc - pewne >> elementy aranżacyjne, których do tej pory nie słyszeliśmy były słyszalne >> na tyle wyraźnie ze zrobiło to na nie (na mnie też) wrażenie > > Gdybyście tego nie zauważyli, oznaczałoby to że jesteś o tyle > szcześliwym człowiekiem, że nie musisz sobie tym w ogóle glowy > zawracać, tym całym audio :) > >> >> Cuda ? nie wiem, sam śmieje się z ludzi, którzy do CD za 1000 zł >> dokupują kabel za 800-1500 zł i twierdzą że im się średnica poprawiła >> .... > > A niepotrzebnie im nie wierzysz. Jeśli kupili zepsuty kabel (nie wnikam > czy celowo popsuty, geometrią czy materiałami, czy przypadkiem), taki > który tłumi bass, to i owszem - wskutek stłumienia basu średnica wydaje > się wyeksponowana. Szkoda tylko że bas popsuty. Kabel który tłumi bas musiałby zawierać równoległy induktor albo szeregowy kondensator. Bez wstawienia w tor jawnych dyskretnych elementów i jedno i drugie jest niemożliwe (w obu wypadkach kabel nie jest kablem - bo albo ma przerwę albo zwarcie) Jedyne co w kablu nie zawierającym dyskretnych elementów ma szanse mieć jakikolwiek realny wpływ to minimalne osłabienie najwyższych sopranów dot. ok 10-15m kabla głośnikowego w wypadku podłączenia głośników o impedancji grubo mniejszej niż 2om. Tu wpływ ma (szeregowa) indukcja (równoległa pojemność jest w każdym w zasadzie kablu zdominowana przez szeregową indukcję). W przypadku interkonektów, to można je zrobić jakkolwiek -- byle tylko ekranowanie miały. > Śmiac się należy po pierwsze z pomysłu naprawienia (poprawienia) czegoś > poprzez psucie czego innego przy pomocy nieprawidłowo zbudowanego kabla > (n.p. za duża pojemność elektryczna, wzbudzenia, marne filtrowanie...to > MOŻE posuć dźwięk, człek niezwykły do myślenia nazwie to "poprawą"). > > Ja też z trudem ogarniam pomysł kupowania zepsutych kabli (zakładam że > niezepsuty kabel to taki, który nie tłumi sygnału, zapewnia mimimalną > utratę w związku z tym i jest dobrze ekranowany. No i - możliwie jak > najkrótszy) do drogich, bardzo drogich zestawów. Większość bardzo drogich kabli nie jest popsuta. Tylko niektóre z nich zawierają dyskretne elementy - i te faktycznie można uznać za popsute (bo to w ogóle nie są kable per se). No i pewna część drogich interkonektów nie jest ekranowana (albo ekranowana jest w sposób debilny, co sprowadza się w praktyce do braku ekranowania) -- te też należy uznać za popsute. > Kwoty jakie za to płacą mnie nie interesują, to nie mój biznes. > Buty za 800 zł nie wydają mi się mniej przecenione niż kabel :) > > Troszkę bawi mnie natomiast fakt, że w ten sposób uniemożliwiają sobie > niejako stworzenie poprawnego zestawu. No no skoro zeputy kabel jest > jedynym dopuszczalnym (ba, zalecanym, koniecznym wręcz :) korektorem, > natomiast cyfrowy korektor akustyki pomieszczenia i parametryczny > equalizer nie, to hmm, tego...znaczy, ja rozumiem że problemy z > silnikiem (n.p. nadmierne spalanie) można probować rozwiązać lejąc inną > benzynę, dociążając bak, zmieniając opony...co kto lubi. > > Ale jeśli chce się mieć poprawnie jeżdzący samochód, warto podjechac do > mechanika, co podłączy się laptopem do kompa i sprawdzi czy to sonda > padła czy co - w każdym razie usunie przyczynę, zamiast lusterek > (spadnie opór powietrza, mniej spali) czy wymiany kabli na srebrne > (lepiej przewodzą). pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Mon, 11 Oct 2010 13:56
Date: Mon, 11 Oct 2010 13:56
41 lines
2778 bytes
2778 bytes
jancio wrote: > W dniu 2010-10-04 10:47, Sebastian Kaliszewski pisze: >> Wojtek M. wrote: >> >> A pewnie wysztko to ciągnie kolumny za 3000-5000 za parę... Zgadłem? >> > > Coś masz do kolumn za 3-5K za parę? Hę? Nie. Sam sobie takie robię :) Tylko, że gdybym je kupił gotowe od producenta to by były raczej po 12-13K za parę (producent w USA, cena ok. 7.5K PLN ale koszty przesyłki, cło i vat). W "normalnym sklepie" (czyt. salonie audio z jego narzutami) to by było jeszcze duuużo więcej (pewnie 20-30K za parę). BTW. AkustyK to też nei jest "normalny sklep" :) Mówiąc o kolumnach za 3-5K mam na myśli taką cenę za nowe w salonie audio. > pytam poważnie, tyle dałem za swoje i nie wydaje mi się żeby były jakieś > beznadziejne. > Nie że bo koszowały więcej niż zestaw od Kody, tylko że są zbudowane na > takich samych przetwornikach jak takie niektóre za 12-15k i róznią się w > zasadzie nazwą i strojeniem zwrotnicy :) No właśnie :) > > Niby wszyscy wiemy że cena w świacie audio to TYLKO wkazanie półki, a > nie rzeczywista wartość materialna, ale jednak łapiemy się na na ten > marketning czasem (nawet z pozycji sceptyka hi-end). 3-5K to było wskazanie półki w salonie :) pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Mon, 11 Oct 2010 14:01
Date: Mon, 11 Oct 2010 14:01
86 lines
5052 bytes
5052 bytes
jancio wrote: > W dniu 2010-10-04 09:58, Wojtek M. pisze: >> >> Nie bądź śmieszny, nawet nie doczytałem tego bełkotu do końca. Własnie >> zrezygnowałem z denona 1500ae i kupiłem cd naim 5i. Nieznacznie droższy >> naim gra tak, że ten denon w moich oczach jest teraz wart maks 1000zeta. > > A jak trafisz na coś co w Twoich uszach zagra lepiej od naima, zaczniesz > twierdzić że naim jest przeciętny, w zasadzie został zdeklasowany i > nadaje się tylko do zestawów entry. Ale za max 1500 zeta, wiadomo. > > Pikanterii całości dodaje myśl, że nie ma powodu aby na jakimś innym > forum ktoś nie opisywał jak w jego zestawie denon 1500ea zmiażdzył > wszysto, łącznie z poprzednio posiadanym naim 5i. > > Jak Łukasz Fikus napisał co zobaczył w CEC-u > http://www.lampizator.eu/LAMPIZATOR/REFERENCES/CEC/CEC%20TL-1X.html > czyli koszmarnie ukształtowany sygnał spdif, skutek przepuszczenia przez > filtry (działanie celowe), niektórym zrobiło się pewnie przykro. > > Ale nie recenzentom "Stereophile", którzy rezenzując ten sprzęt napisali : > > "Specifically, the TL 1 had a midrange presentation that can only be > described as lush. That's a description I've never used for a CD > transport, but the TL 1's rendering of instrumental textures was so > warm, sweet, and natural that the term is appropriate. There was a > complete lack of grain, coarseness, or stridency overlaying musical > textures. The music had a velvety softness reminiscent of good analog." > > tylko tym co dali się nabrać, lata cale głosili pohybel gluchym, > niesłyszącym całej zajebistości CEC-a (niepoważne było porównywanie go > do jakiegoś zwyłego cd) i przeczytali później u Fikusa : > > "You probably heard the general opinion : CEC sounds very analog, very > smooth, but people complain about the bass. It is wooly, ill-defined, > without power, weight and authority. > That's the only reason why these toys show up on ebay at all. The bass > issue. > > Here is the bitter truth: CEC sounds smooth and analog like NOT because > of the belt thing, but because CEC engineers modified the SPDIF trace to > be unrecognizable as square. They filtered it and reshaped it to be > without the low square harmonic fundamental. So DACS read it but lack > bass. This is the fake analog smoothness which was created to fool > people into the belt bullshit story. And NOBODY EVER discovered this. > Am I the first one to use a scope? Stereophile did not bother, mr. Guru > Harley drooled over the belt legend in the same way he drooled over the > THETA bullshit." Ale zadajesz sobie sprawę, że Lampizator może zna się na sygnałach analogowych, ale o przetwarzaniu cyfrowym nie ma kompletnie żadnego pojęcia i wypisuje piramidalne bzdury. I że ta "nieprostokątność" sygnału SPIDIF nie ma *absolutnie* znaczenia przypisywanego jej przez rzeczonego lamipzatora. To co on powypisywał to jest kompletny bełkot a zarazem piramidalna bzdura. >> Teksty że cd za 200 i ten za 5000 graja tak samo są niepoważne > > Oczywiście. Ponieważ nie słyszeliśny tego za 200 i tego za 5000, nie > możemy powiedzieć że grają tak samo. Nawet nie wiemy które to konkretnie > modele. > > Są trzy mozliwości : > 1. tak samo > 2. ten za 200 lepiej > 3. ten za 5000 lepiej. > > Upierani się że prawdziwe jest 1. - nie jest w 100% uprawnione. 2. i 3. > też się mogą zdarzyć. > > Znalezienie n.p. CD za 200 zł który zagra lepiej niż ten CEC > (sprzedawali go za więcej niż 5.000 zł) nie jest specjalnie trudne. > Tak samo jak nie ma problemu aby przebić czymkolwiek ( w tym CD za 5000) > odtwarzacz "belwood" za 200 zł. > > Jancio > pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: jancio
Date: Tue, 12 Oct 2010 15:40
Date: Tue, 12 Oct 2010 15:40
90 lines
5249 bytes
5249 bytes
W dniu 2010-10-11 15:40, Sebastian Kaliszewski pisze: > jancio wrote: >> rozdzielczością...n.p. utrata mikrodetali (nieodwracalna) na średnicy > > To też wyjdzie na pomiarach. THD+N czyli dynamika. Zniknięcie detali > oznacza wprowadzenie do sygnału zakłóceń czyli szumu czyli spadek dynamiki. Faktem jest. A czy może być tak, że szum jest w pewnym podzakresie pasma słyszalnego o kilka(nascie) dB wyżej niż w pozostałych podzakresach? Ja pisałem o takim hipotetycznym przypadku, coś takiego moglibyśmy odbierać jako "zamuloną" średnicę, albo górkę, bez wielkiej zmiany ogólnego balansu tonalnego. Tak przynajmniej mi się wydaje na podstawie zabaw z korektorem graficznym. Obniżenie o 1 dB podzakresu (n.p. 30-100Hz) powoduje że sopran wydaje się wyrażniejszy i głośniejszy... > >> powoduje wrażenie utraty sceny, wycofania dźwięku i wyeksponowania >> góry. Krzywa charakterystyki będzie nadal prosta jak stół, mimo to. > > Ale krzywa THD+N już nie. No nie. Ale chyba mało kto ją ogląda ;-( > >> Przypadłość amplitunerów kina domowego, typowa. > > > Ale one mają dynamikę całkiem dużą i to w całym zakresie pasma. Nie wiem, kompletnie nie wiem o co chodzi z tymi ampli. Ja sobie kiedyś kupiłem harmana, pełen dobrych chęci, bo chciałem mieć stereo i w kolorze, i wielokanałowo też :) i mimo, że bardzo bardzo podobał mi się wizualnie, wyświetlacz cud miód (to była ta seria "zielona" a samo ampli to było avr 3500), logic7 do dziś odżałować nie nie mogę - to jakoś to nie bardzo było z tym stereo. No tak, razem z nim sprzedałem kolumny... Może trzeba było same kolumny :) >> W zasadzie nie ma powodu, aby odtwarzacz dvd gwarantował bit-perfect. > > Co nie zmienia faktu, że wiele z nich daje (na zasadzie "czemu nie" > wszak to prawie nic nie kosztuje). Ale to trzeba wiedzieć, które. Od producenta się nie dowiesz, od dystrybutora to już w ogóle. >> Wracjąc do karty dźwiękowej - tam możesz WYMUSIĆ to, co ma się na >> wyjściu pojawić. Możesz ustawić 48 (czyli wymusić konwersję taką jak >> robi dvd) - i na własne uszy przekonać się że żona nie jest złotoucha, >> tylko nie jest głucha po prostu. > > Konwersja konwersji nierówna. Często w tanich kartach jest ona bardzo > słaba (w DVD takoż) -- wprowadza poważne zniekształcenia (nawet na > poziomie -30dB -- i to bez najmniejszych wątpliwości słychać). Uhm. C-Media CM6206 Potrzebowałem czegoś z wyjściem cyfrowym podpinanego do USB i kupiłem przypadkiem takie "cuś" oparte na tym chipie. Na wyjściach analog zadziwiająco dobrze, nawet słuchawki ciągnie, ale to co się pojawia na spdif...o rany. > Kabel który tłumi bas musiałby zawierać równoległy induktor albo > szeregowy kondensator. Bez wstawienia w tor jawnych dyskretnych > elementów i jedno i drugie jest niemożliwe (w obu wypadkach kabel nie > jest kablem - bo albo ma przerwę albo zwarcie) > > Jedyne co w kablu nie zawierającym dyskretnych elementów ma szanse mieć > jakikolwiek realny wpływ to minimalne osłabienie najwyższych sopranów > dot. ok 10-15m kabla głośnikowego w wypadku podłączenia głośników o > impedancji grubo mniejszej niż 2om. Tu wpływ ma (szeregowa) indukcja > (równoległa pojemność jest w każdym w zasadzie kablu zdominowana przez > szeregową indukcję). > > W przypadku interkonektów, to można je zrobić jakkolwiek -- byle tylko > ekranowanie miały. > > Większość bardzo drogich kabli nie jest popsuta. Tylko niektóre z nich > zawierają dyskretne elementy - i te faktycznie można uznać za popsute > (bo to w ogóle nie są kable per se). No i pewna część drogich > interkonektów nie jest ekranowana (albo ekranowana jest w sposób > debilny, co sprowadza się w praktyce do braku ekranowania) -- te też > należy uznać za popsute. Przydałby się jakiś ranking :) pozdrawiam, i dzięki za skorygowanie co większych głupot Jancio
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: jancio
Date: Tue, 12 Oct 2010 15:45
Date: Tue, 12 Oct 2010 15:45
30 lines
2266 bytes
2266 bytes
W dniu 2010-10-11 15:56, Sebastian Kaliszewski pisze: > jancio wrote: >> W dniu 2010-10-04 10:47, Sebastian Kaliszewski pisze: >>> Wojtek M. wrote: >>> >>> A pewnie wysztko to ciągnie kolumny za 3000-5000 za parę... Zgadłem? >>> >> >> Coś masz do kolumn za 3-5K za parę? Hę? > > Nie. Sam sobie takie robię :) Tylko, że gdybym je kupił gotowe od > producenta to by były raczej po 12-13K za parę [...] > > BTW. AkustyK to też nei jest "normalny sklep" :) > Mówiąc o kolumnach za 3-5K mam na myśli taką cenę za nowe w salonie audio. Taki do końca normalny, to nie. Ale jak dla mnie, wystarczy. Jest firma, ma adres. ma stronę, ma cennik. Po cóż mi więcej normalności :) Żartuję sobie trochę, AkustyK jest dla takich co chcą mieć tak jak Ty, a sami sobie nie potrafią zrobić. >> Niby wszyscy wiemy że cena w świacie audio to TYLKO wkazanie półki, a >> nie rzeczywista wartość materialna, ale jednak łapiemy się na na ten >> marketning czasem (nawet z pozycji sceptyka hi-end). > > 3-5K to było wskazanie półki w salonie :) Tam tylko ocet, na tych półkach. ;-) Jancio
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Wed, 13 Oct 2010 08:19
Date: Wed, 13 Oct 2010 08:19
200 lines
10806 bytes
10806 bytes
jancio wrote: > W dniu 2010-10-11 15:40, Sebastian Kaliszewski pisze: >> jancio wrote: > >>> rozdzielczością...n.p. utrata mikrodetali (nieodwracalna) na średnicy >> >> To też wyjdzie na pomiarach. THD+N czyli dynamika. Zniknięcie detali >> oznacza wprowadzenie do sygnału zakłóceń czyli szumu czyli spadek >> dynamiki. > > Faktem jest. A czy może być tak, że szum jest w pewnym podzakresie pasma > słyszalnego o kilka(nascie) dB wyżej niż w pozostałych podzakresach? Teoretycznie tak, ale w nigdy nie słyszałem o takim cudaku. Nno poza złym odfiltrowaniem sieci i przygłosem 100Hz, 200Hz, 300Hz (podstawowe 100Hz z prostownika mostkowego z prądu zminnego 50Hz i jego harmoniczne, zwłaszcza 300Hz). Co innego głośniki -- te potrafią mieć "ciekawe" charakterystyki. > Ja pisałem o takim hipotetycznym przypadku, coś takiego moglibyśmy > odbierać jako "zamuloną" średnicę, albo górkę, bez wielkiej zmiany > ogólnego balansu tonalnego. Czasami się to robi celowo -- tzw noise shaping -- na tym np. polegało Dolby noise reduction w analogach (Dolby A, Dolby B, Dolby C, itd...), albo np dobrze zmasterowane CD może mieć realną dynamikę sygnału 105dB choć nośnik jest ograniczony do 98dB -- tylko że to jest ograniczenie z założeniem jednakowej dynamiki całego pasma. Przenosi się energię szumu w podzakresy widma gdzie nasze ucho ma mniejszą czułość (w zakresie 10-22KHz czułość naszego słuchu jest duuużo gorsza niż w zakresie 0.3-5KHz, zwłaszcza przy ok 4KHz jest największa (mamy tu rezonans naszego kanału słuchowego, podbijąjący sygnał, nakładający się na ciągle wysoką czułość samego "mikrofonu"). W związku z tym szum releguje się z zakresu 0.3-5KHz w zakres 10-22KHz gdzie i tak go nie słychać. Posunięciem tego rozwiązania do ekstremum jest SACD (czyli sygnał DSD) -- jego dynamika po całym pasmie to ok... 8dB -- ale pasmo jest szeroookie ~1.4MHz -- cały szum do poziomu -120dB w paśmie 0-50KHz jest wyrzucany w resztę pasama (powoli narasta od 50KHz to ok 100KHz by powyżej mieć już poziom 0dB). BTW nie pamiętam co się dzieje po 700KHz -- czyli jak rozwiązany jest antyaliasing/rekonstrukcja. > Tak przynajmniej mi się wydaje na podstawie > zabaw z korektorem graficznym. Obniżenie o 1 dB podzakresu (n.p. > 30-100Hz) powoduje że sopran wydaje się wyrażniejszy i głośniejszy... A to owszem. Ale to jest już zmiana liniowości samej amplitudy. Współczesne wzmaki poza wynalazkami (różne SETy i podobne pomysły bez sprzężenia zwrotnego) mają ją płaską prawie zupełnie od 20Hz do 20KHz. >> >>> powoduje wrażenie utraty sceny, wycofania dźwięku i wyeksponowania >>> góry. Krzywa charakterystyki będzie nadal prosta jak stół, mimo to. >> >> Ale krzywa THD+N już nie. > > No nie. Ale chyba mało kto ją ogląda ;-( No cóż. To dosyć istotna krzywa, bardzo dużo pokazuje. >>> Przypadłość amplitunerów kina domowego, typowa. >> >> >> Ale one mają dynamikę całkiem dużą i to w całym zakresie pasma. > > Nie wiem, kompletnie nie wiem o co chodzi z tymi ampli. Ja sobie kiedyś > kupiłem harmana, pełen dobrych chęci, bo chciałem mieć stereo i w > kolorze, i wielokanałowo też :) i mimo, że bardzo bardzo podobał mi się > wizualnie, wyświetlacz cud miód (to była ta seria "zielona" a samo ampli > to było avr 3500), logic7 do dziś odżałować nie nie mogę - to jakoś to > nie bardzo było z tym stereo. > > No tak, razem z nim sprzedałem kolumny... > Może trzeba było same kolumny :) Może :) Kolumny są źródłem całego zła ;) Widziałeś kiedyś kolumnę z charakterystyką tylko +/-0.5dB choćby od 50Hz do 10KHz? Dla wzmaka to w zasadzie wymóg minimum, nawet dla lampowca. A kolumny takiej obawiam się, że nie uświadczysz. A jak uświadczysz to okaże się, że ta charakterystyka to tylko w jednym stożku wokół osi (np 15stopni) i tylko w dalekim polu. A promieniowanie np. 60stopni od osi (czyli to co odpowiada za "wypełnienie" pomieszczenia dźwiękiem, co dociera do naszych uszu jako sygnał odbity) jest już pogięte np. o 10dB. > >>> W zasadzie nie ma powodu, aby odtwarzacz dvd gwarantował bit-perfect. >> >> Co nie zmienia faktu, że wiele z nich daje (na zasadzie "czemu nie" >> wszak to prawie nic nie kosztuje). > > Ale to trzeba wiedzieć, które. Od producenta się nie dowiesz, od > dystrybutora to już w ogóle. Ano niestety. Choć są nieliczne wyjątki (np. Oppo i ich różne playery -- z instrukcji można się dowiedziesz wszystkiego istotnego). W typowym przypadku tylko jak jakas miłosierna dusza mająca dostęp do danych serwisowych, albo zacięcie testerskie i odpowiednie wyposażenie i umiejętności to ogłosi. >>> Wracjąc do karty dźwiękowej - tam możesz WYMUSIĆ to, co ma się na >>> wyjściu pojawić. Możesz ustawić 48 (czyli wymusić konwersję taką jak >>> robi dvd) - i na własne uszy przekonać się że żona nie jest złotoucha, >>> tylko nie jest głucha po prostu. >> >> Konwersja konwersji nierówna. Często w tanich kartach jest ona bardzo >> słaba (w DVD takoż) -- wprowadza poważne zniekształcenia (nawet na >> poziomie -30dB -- i to bez najmniejszych wątpliwości słychać). > > Uhm. C-Media CM6206 > Potrzebowałem czegoś z wyjściem cyfrowym podpinanego do USB i kupiłem > przypadkiem takie "cuś" oparte na tym chipie. > Na wyjściach analog zadziwiająco dobrze, nawet słuchawki ciągnie, ale to > co się pojawia na spdif...o rany. No cóż... Dlatego wielu specjalistów poleca łączenie analogowo. Jeśli masz 3 elementy - źródło, przedwzmacniacz/korektor, końcówka to jeśli ich dynamiki są odpowiednio np. 105dB (max ze zwykłej płyty CD), 110dB (całkiem częste w dobrym sprzęcie), 90dB to łączna dynamiką będzie... ~89dB. Przy poziomie szumu tła w normalnych dobrych warunkach odłsuchowych rzędu 30dB mamy zakres do 119dB. W domowych warunkach wystarczy :) > >> Kabel który tłumi bas musiałby zawierać równoległy induktor albo >> szeregowy kondensator. Bez wstawienia w tor jawnych dyskretnych >> elementów i jedno i drugie jest niemożliwe (w obu wypadkach kabel nie >> jest kablem - bo albo ma przerwę albo zwarcie) >> >> Jedyne co w kablu nie zawierającym dyskretnych elementów ma szanse mieć >> jakikolwiek realny wpływ to minimalne osłabienie najwyższych sopranów >> dot. ok 10-15m kabla głośnikowego w wypadku podłączenia głośników o >> impedancji grubo mniejszej niż 2om. Tu wpływ ma (szeregowa) indukcja >> (równoległa pojemność jest w każdym w zasadzie kablu zdominowana przez >> szeregową indukcję). Dodam jeszcze, że dla zwykłych głośników, które w zakresie 10-20KHz mają impedancję nie gorszą niż 3om, i dla kabli o długości normalnej (rzędu 5m) efekt jest o rząd wielkości poza zdolnością ludzkiego słuchu do wyłapania czegokolwiek. Dodajmy do tego pofalowaną (zwłaszcza kierunkowo!) charakterystykę wszelakich kolumn w zakresie nastu kHz i już widać, że to nie ma sensu. Zapas o rząd wielkości to tak jakby np. dla pasma przenoszenia wymagać szerokości 200kHz -- nawet 192/24 tyle nie ma. O gł >> >> W przypadku interkonektów, to można je zrobić jakkolwiek -- byle tylko >> ekranowanie miały. >> >> Większość bardzo drogich kabli nie jest popsuta. Tylko niektóre z nich >> zawierają dyskretne elementy - i te faktycznie można uznać za popsute >> (bo to w ogóle nie są kable per se). No i pewna część drogich >> interkonektów nie jest ekranowana (albo ekranowana jest w sposób >> debilny, co sprowadza się w praktyce do braku ekranowania) -- te też >> należy uznać za popsute. > > Przydałby się jakiś ranking :) Tylko kto ma tyle kasy, żeby masowo rozbierać (czyli w praktyce niszczyć, bo to zwykle nierozbieralne jest) interkonekty za 10000? Fakt, kiedyś ktoś w USA rozebrał (ale chyba w celu podania producenta do sądu za kłamliwe informacje handlowe, czyli miał na oku konkretny zysk) taki kabelek za $$$$ -- bo kabelek miał dziwne "magiczne skrzynki" przy obu końcach -- po rozebraniu okazało się że jest tam bodaj oporniczek i kondensatorek za kilka centów sztuka, w dodatku obleśnie (mało fachowo) przylutowane. Nawet pełnego obwodu Zobla nie było (układy Zobla często umieszcza się we wzmakach, aby chroniły przed wzbudzaniem się, zwłaszcza w zakresie ultradźwiękowym, co mogłoby doprowadzić do spalenia sprzętu) -- ot. prymitywny filtr pierwszego rzędu. Ale większość kabli nawet tych za $$$$$ to nadal sam kabel i to nawet ekranowany. Niektóre są z czystego srebra, niektóre mają bardzo wynalazkową geometrię, ale wiele z nich to zwykła miedziana plecionka w ładnym i grubym opakowaniu. Same w sobie szkodliwe dla dzwięku to one nie są -- działają jak każdy kabel :) Tylko gdyby tę kasę przeznaczyć na kolumny to by prawie zawsze było lepiej :) > > > pozdrawiam, i dzięki za skorygowanie co większych głupot > > Jancio pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Wed, 13 Oct 2010 08:33
Date: Wed, 13 Oct 2010 08:33
59 lines
3840 bytes
3840 bytes
jancio wrote: > W dniu 2010-10-11 15:56, Sebastian Kaliszewski pisze: >> jancio wrote: >>> W dniu 2010-10-04 10:47, Sebastian Kaliszewski pisze: >>>> Wojtek M. wrote: >>>> >>>> A pewnie wysztko to ciągnie kolumny za 3000-5000 za parę... Zgadłem? >>>> >>> >>> Coś masz do kolumn za 3-5K za parę? Hę? >> >> Nie. Sam sobie takie robię :) Tylko, że gdybym je kupił gotowe od >> producenta to by były raczej po 12-13K za parę [...] >> >> BTW. AkustyK to też nei jest "normalny sklep" :) >> Mówiąc o kolumnach za 3-5K mam na myśli taką cenę za nowe w salonie >> audio. > > Taki do końca normalny, to nie. Ale jak dla mnie, wystarczy. Jest firma, > ma adres. ma stronę, ma cennik. Po cóż mi więcej normalności :) > Żartuję sobie trochę, AkustyK jest dla takich co chcą mieć tak jak Ty, a > sami sobie nie potrafią zrobić. Ja też specjalistą nie jestem. Jakbym robił zupełnie sam to by wyszło jeszcze taniej (ok 3K a nie 5K). Ale prawdopodobnie by to nie działało. Kupuję np. całą gotową zmontowaną elektronikę (czyli to jest w zasadzie taki kit). A skrzynki pomyślano tak, by było je bardzo łatwo zrobić -- całe części są albo dostępne w supermarkecie budowlanym albo są tak proste i mają taką tolerancję na "inwencję" budowniczego, że myślę, że dam radę -- dziury wiercić i śruby wkręcać to jeszcze umiem, kilka kabelków podlutować takoż. Parę desek na wymiar mi w stolarni wytną precyzyjnie. Skoro umiałem zrobić wieszak na palta (i nawet pofornirować krawędzie), czy huśtawkę, czy np. do wyciętych wg projektu (i pomalowanych) desek zamocować podpórki i całość powiesić na ścianie żeby dziecko miało półki to i myślę, że i z tym ostatnim projektem dam sobie radę. Zastanawiam się tylko, ile mi to czasu zajmie... (tempo mam zabójcze -- na razie są wszystkie głośniki i parę trudno dostępnych elementów ale reszty nie widać...) > >>> Niby wszyscy wiemy że cena w świacie audio to TYLKO wkazanie półki, a >>> nie rzeczywista wartość materialna, ale jednak łapiemy się na na ten >>> marketning czasem (nawet z pozycji sceptyka hi-end). >> >> 3-5K to było wskazanie półki w salonie :) > > Tam tylko ocet, na tych półkach. ;-) Oj, tak ;) pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: jancio
Date: Wed, 13 Oct 2010 09:19
Date: Wed, 13 Oct 2010 09:19
19 lines
1791 bytes
1791 bytes
W dniu 2010-10-11 16:01, Sebastian Kaliszewski pisze: > jancio wrote: >> >> Here is the bitter truth: [...] > > Ale zadajesz sobie sprawę, że Lampizator może zna się na sygnałach > analogowych, ale o przetwarzaniu cyfrowym nie ma kompletnie żadnego > pojęcia i wypisuje piramidalne bzdury. I że ta "nieprostokątność" > sygnału SPIDIF nie ma *absolutnie* znaczenia przypisywanego jej przez > rzeczonego lamipzatora. To co on powypisywał to jest kompletny bełkot a > zarazem piramidalna bzdura. > > pzdr > \SK Czyli, "naprawił" tego cec-a przypadkiem, omijając jakiś krzywy filtr, i ogłosił całkowicie błędną przyczynę wcześniejszego działania ? Jancio
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Thu, 14 Oct 2010 08:04
Date: Thu, 14 Oct 2010 08:04
24 lines
2570 bytes
2570 bytes
Sebastian Kaliszewski wrote: > działają jak każdy kabel :) Tylko gdyby tę kasę przeznaczyć na > kolumny to by prawie zawsze było lepiej :) pisze "prawie" bo oczywiście istnieją kolumne równocześnie bardzo drogie i bardzo badziewne dźwiękowo. Gdzies np. widziałem mocno drogie (>30000PLN i to nie w Polsce) wynalazki o dziwnych kształtach, wykonane metodą jakiej lutnicy używają do tworzenia instrumentów smyczkowych. Za to o potwornie pogiętej charakterystyce (ktoś był wredny i pomierzył). Uzasadnieniem (w stylu voodoo, oczywiście) tego wynalazku było to, że skoro kolumny mają odtwarzać dźwięk instrumentów to muszą być wykonane jak instrumenty. Myślę, że zgodnie z tą logiką subwoofer do kina domowego powinien być odlany z trotylu, no bo utkać go z powietrza i kropelek wody celu zapewnienia dobrego odtwarzania grzmotów i ryku huraganu (na razie) nie umiemy ;) pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Thu, 14 Oct 2010 08:13
Date: Thu, 14 Oct 2010 08:13
36 lines
2690 bytes
2690 bytes
jancio wrote: > W dniu 2010-10-11 16:01, Sebastian Kaliszewski pisze: >> jancio wrote: >>> >>> Here is the bitter truth: [...] >> >> Ale zadajesz sobie sprawę, że Lampizator może zna się na sygnałach >> analogowych, ale o przetwarzaniu cyfrowym nie ma kompletnie żadnego >> pojęcia i wypisuje piramidalne bzdury. I że ta "nieprostokątność" >> sygnału SPIDIF nie ma *absolutnie* znaczenia przypisywanego jej przez >> rzeczonego lamipzatora. To co on powypisywał to jest kompletny bełkot a >> zarazem piramidalna bzdura. >> >> pzdr >> \SK > > Czyli, "naprawił" tego cec-a przypadkiem, omijając jakiś krzywy filtr, i > ogłosił całkowicie błędną przyczynę wcześniejszego działania ? Nie mam pojęcia jak i czy w ogóle naprawił. Mamy tylko jego słowo, że brzmi lepiej a do niego kompletnie bezsensowne wytłumaczenie. Zresztą, jeśli by to miało służyć jako sam napęd podający dalej sygnał cyfrowy, to zapewne nic się nie zmieniło, poza tym, że np. w skrajnych przypadkach sygnał będzie łatwiej gubiony, spadłą odporność na zakłócenia, itp. Pewnie swoją "poprawką" podniósł też jitter ale: 1. realny a nie wyimaginowany wpływ jittera jest dużo mniejszy niż się go w kręgach audio-voodoo opisuje. 2. przyzwoity DAC i tak robi "reclocking" sygnału, więc jitter napędu nie ma znaczenia. pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Feromon
Date: Mon, 18 Apr 2011 22:33
Date: Mon, 18 Apr 2011 22:33
25 lines
2409 bytes
2409 bytes
Użytkownik "Sebastian Kaliszewski" <s.bez_spamu@remove.this.informa.and.that.pl> napisał w wiadomości news:0thon7-suf.ln1@bozon.softax.pl... > Wojtek M. wrote: >> Wokal jest niesamowity, może trochę jeszcze lepsze bardziej miekko gra. >> Denon trochę zbyt wyraziście, metalicznie, jak dla mnie "syczał" > > > Taaak. Zapewnieam cię, usłyszałeś to co chciałeś usłyszeć. > > Wiesz, niedawno ze znajomym testowaliśmy 3 wzmaki z klasy nieco wyższej > niż Denon 1500 (Yamacha 2000, jakiś Primare i jakiś chińczyk strasznie > polecany przez kolesia w sklepie). Testujemy 1 -- brzmi ładnie, ok. > Słuchamy drugi -- ładnie i bardziej słodko, no to trzecie -- jeszcze > słodziej, bardziej miękko. Już w zasadzie mamy lidera.... Ale... jeszcze > raz to samo puszczamy na pierwszym i... brzmi jeszcze milej, słodziej niż > tez trzeci. Ups. Dla zabawy bierzemy kolejny -- brzmi słodziej, jeszcze > kolejny i znów słodziej... Ot, figle naszego mózgu (naszej pamięci > muzycznej, percepcji, itd). A nie da się tego poprostu zmierzyć? Naukowo? Pasmem, zniekształceniami, itp... Feromon
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyką?
Author: Feromon
Date: Mon, 18 Apr 2011 22:41
Date: Mon, 18 Apr 2011 22:41
15 lines
1662 bytes
1662 bytes
Użytkownik "blast" <jureks77@BEZ___TEGOo2.pl> napisał w wiadomości news:i84ja7$7uu$1@inews.gazeta.pl... > Witam > Padło mi DVD i muszę kupić nowy sprzęt do filmów i do muzyki. Widzę że > jest duży wybór odtwarzaczy blu-ray w cenie <1000 PLN, i stąd moje > pytanie: jak radzą sobie one z odtwarzaniem muzyki, w porównaniu z DVD w > podobnej cenie? > A czy przypadkiem nieodpowiednie pomieszczenie odsłuchowe nie potrafi sp...rdolić brzmienia audiofilskiego sprzętu za xxxkilozłotych? Pomijając niedopracowane kolumny? Feromon
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyk??
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Tue, 19 Apr 2011 12:29
Date: Tue, 19 Apr 2011 12:29
37 lines
2905 bytes
2905 bytes
Feromon wrote: > > Użytkownik "Sebastian Kaliszewski" > <s.bez_spamu@remove.this.informa.and.that.pl> napisał w wiadomości > news:0thon7-suf.ln1@bozon.softax.pl... >> Wojtek M. wrote: >>> Wokal jest niesamowity, może trochę jeszcze lepsze bardziej miekko >>> gra. Denon trochę zbyt wyraziście, metalicznie, jak dla mnie "syczał" >> >> >> Taaak. Zapewnieam cię, usłyszałeś to co chciałeś usłyszeć. >> >> Wiesz, niedawno ze znajomym testowaliśmy 3 wzmaki z klasy nieco >> wyższej niż Denon 1500 (Yamacha 2000, jakiś Primare i jakiś chińczyk >> strasznie polecany przez kolesia w sklepie). Testujemy 1 -- brzmi >> ładnie, ok. Słuchamy drugi -- ładnie i bardziej słodko, no to trzecie >> -- jeszcze słodziej, bardziej miękko. Już w zasadzie mamy lidera.... >> Ale... jeszcze raz to samo puszczamy na pierwszym i... brzmi jeszcze >> milej, słodziej niż tez trzeci. Ups. Dla zabawy bierzemy kolejny -- >> brzmi słodziej, jeszcze kolejny i znów słodziej... Ot, figle naszego >> mózgu (naszej pamięci muzycznej, percepcji, itd). > > A nie da się tego poprostu zmierzyć? Naukowo? Pasmem, zniekształceniami, > itp... Zmierzyć dziny "przebieg" preferencji mózgu jest trudno. Może po prostu utwór zaczynał się bardziej "słodko"... Natomiast fizycznie w samym sprzęcie jest to niemożliwe, bo to coś takiego jak ta (słynna) grafika Eschera: http://www.roumazeilles.net/news/fr/wordpress/wp-content/uploads/optical_illusion_13.gif pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Re: Jak blu-ray radzi sobie z muzyką?
Author: Sebastian Kaliszewski
Date: Tue, 19 Apr 2011 12:31
Date: Tue, 19 Apr 2011 12:31
26 lines
1967 bytes
1967 bytes
Feromon wrote: > > Użytkownik "blast" <jureks77@BEZ___TEGOo2.pl> napisał w wiadomości > news:i84ja7$7uu$1@inews.gazeta.pl... >> Witam >> Padło mi DVD i muszę kupić nowy sprzęt do filmów i do muzyki. Widzę że >> jest duży wybór odtwarzaczy blu-ray w cenie <1000 PLN, i stąd moje >> pytanie: jak radzą sobie one z odtwarzaniem muzyki, w porównaniu z DVD >> w podobnej cenie? >> > > A czy przypadkiem nieodpowiednie pomieszczenie odsłuchowe nie potrafi > sp...rdolić brzmienia audiofilskiego sprzętu za xxxkilozłotych? Pomijając > niedopracowane kolumny? Oczywiście :) Przy zniekształceniach układu pomieszczenie+kolumny cała reszta toru to pikuś (zakładając współczensy nie "wynalazkowy" sprzęt) pzdr \SK -- "Never underestimate the power of human stupidity" -- L. Lang -- http://www.tajga.org -- (some photos from my travels)
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads