🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

61 total messages Page 1 of 2 Started by Michal Olszewski Mon, 09 Jul 2007 20:34
Page 1 of 2 • 61 total messages
Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29401
Author: Michal Olszewski
Date: Mon, 09 Jul 2007 20:34
42 lines
3079 bytes
Lubię amerykańskie kino, blockbustery, itd. ale są pewne granice.
Granice, których lepiej nie przekraczać, bo wchodzi się na teren
Michaela Baya. "Die Hard 4.0" to niestety kino na nierozgarniętego
chłopa z Alabamy. Większość tego szoł jest na poziomie inteligencji
przeciętnego czytelnika Guardiana.

W normalnej sytuacji by to nie bolało. Ale to jest jednak "Die Hard".
Pierwsza część w skali osiągnięć kulturalnych ludzkości znajduje się
między Kaplicą Sykstyńską a brakiem ograniczeń prędkości na niemieckich
autostradach. Jest po prostu arcydziełem gatunku, który wyznaczył
standardy. Przyzwyczailiśmy się, że kolejne częśći jej nie dorównują -
ale ta czwarta to już ostry zjazd na ziemię.

Jedyne, co tu trzyma poziom, to kultowe maniery McClane'a. Grymasy,
one-linery, ogólna niechęć do zamieszania, które dzieje się wokół.
Reszta jest rozpięta na skali od dobrze do średnio. Z niestety dwoma
żenującymi momentami (fhcre, żr tqmvrś j pmęśpv 3,5 Wbua anhpmlł fvę
yngnć śzvtłbjprz, jpnyr avr jltyąqn gb fmghpmavr; S-35 - olłrz mnżrabjnal).

Jest tu uroczy epizod znanego nam ogólnie rezysera kina niszowo
komiksowego, który przeforsował nawet ze dwa dowcipasne dowcipy na temat
 - nigdy byście nie zgadli - "Gwiezdnych Wojen".

Efekt końcowy jest taki, że można sobie tę część odpuścić, jeśli jest
się zabieganym. Ale jeśli przeczytaliście wszystkie cztery książki w
domu, oglądneliście już filmiki z rozbijającymi się helikopterami na
youtube, macie ochotę na nachos z sosem serowym, chcecie wypróbować nowo
postawione kino w mieście, a nie grają już "Hot Fuzz" i jeszcze nie
"Deathproof" - coż, jesteście w praktyce na to skazani.

Oczywiście to tylko moja opinia. A zawarte w internecie opinie są
podzielone nawet na temat pedofili. Więc pewnie cztery klinięcia dalej
znajdziecie recenzję chłopa z Alabamy, który miał mokre portki po
wyjściu z kina.

PS. Witam po urlopie. Spory ruch. To dlatego, że MRW pewnie śpi i nie
troluje. :)

-- 
You can't really lock the bits down.
You can't prevent the bits from being copied.
It's their essential nature.
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29402
Author: Jarek Hirny
Date: Mon, 09 Jul 2007 21:30
25 lines
1928 bytes
A screaming came across the sky, when Michal Olszewski wrote:

> Lubię amerykańskie kino, blockbustery, itd. ale są pewne granice.
> Granice, których lepiej nie przekraczać, bo wchodzi się na teren
> Michaela Baya. "Die Hard 4.0" to niestety kino na nierozgarniętego
> chłopa z Alabamy. Większość tego szoł jest na poziomie inteligencji
> przeciętnego czytelnika Guardiana.

O, drugi Szczerba. Ja piątkowy wieczór, po męczącym tygodniu, to idę na
show w celu odmóżdżenia się. i bawiłem się świetnie.

> W normalnej sytuacji by to nie bolało. Ale to jest jednak "Die Hard".
> Pierwsza część w skali osiągnięć kulturalnych ludzkości znajduje się
> między Kaplicą Sykstyńską a brakiem ograniczeń prędkości na niemieckich
> autostradach. Jest po prostu arcydziełem gatunku, który wyznaczył
> standardy. Przyzwyczailiśmy się, że kolejne częśći jej nie dorównują -
> ale ta czwarta to już ostry zjazd na ziemię.

Masz jakiś, mam wrażenie, sentyment, do dawno roztopionych śniegów. Jedynkę
obejrzałem późno (cóż, bo i nie urodziłem się za wcześniej) i fajna była,
ale żeby Kaplica Sykstyńska? No weź.

Jarek
-- 
http://agnus.jogger.pl
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29403
Author: Michał Gancarski
Date: Wed, 11 Jul 2007 14:29
16 lines
1487 bytes
Dnia Mon, 9 Jul 2007 23:30:50 +0200, Jarek Hirny napisał(a):

[...]

> Masz jakiś, mam wrażenie, sentyment, do dawno roztopionych śniegów. Jedynkę
> obejrzałem późno (cóż, bo i nie urodziłem się za wcześniej) i fajna była,
> ale żeby Kaplica Sykstyńska? No weź.

Ale czemu "4.0" ? O_O


-- 
Michał Gancarski - http://gancarski.com

"There is all the difference in the world between treating people equally
and attempting to make them equal."
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29410
Author: Maciej Bojko
Date: Wed, 11 Jul 2007 16:03
15 lines
1464 bytes
On Mon, 09 Jul 2007 22:34:51 +0200, Michal Olszewski
<adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> wrote:

>Lubię amerykańskie kino, blockbustery, itd. ale są pewne granice.
>Granice, których lepiej nie przekraczać, bo wchodzi się na teren
>Michaela Baya. "Die Hard 4.0" to niestety kino na nierozgarniętego
>chłopa z Alabamy. Większość tego szoł jest na poziomie inteligencji
>przeciętnego czytelnika Guardiana.

Buuu... Do ideału tak mało brakowało. Mogłeś użyć mojej ulubionej
frazy "film obraża inteligencję widza".

-- 
Maciej Bójko
maciej.bojko@gmail.com
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29411
Author: Michal Olszewski
Date: Wed, 11 Jul 2007 20:15
30 lines
2362 bytes
Maciej Bojko napisał(a):
> On Mon, 09 Jul 2007 22:34:51 +0200, Michal Olszewski
> <adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> wrote:
> 
>>Lubię amerykańskie kino, blockbustery, itd. ale są pewne granice.
>>Granice, których lepiej nie przekraczać, bo wchodzi się na teren
>>Michaela Baya. "Die Hard 4.0" to niestety kino na nierozgarniętego
>>chłopa z Alabamy. Większość tego szoł jest na poziomie inteligencji
>>przeciętnego czytelnika Guardiana.
> 
> Buuu... Do ideału tak mało brakowało. Mogłeś użyć mojej ulubionej
> frazy "film obraża inteligencję widza".

To prawda. Fraza dobra, ale w sumie ten film inteligencji jednak nie
obraża. Można powiedzieć, że ją prowokuje. Bulszity tam zawarte można
jakoś z bólem przełknąć - np. haker wyjmuje z kieszeni komórkę i za jej
pomocą włamuje się do jakiegoś satelity. A trwa to pół sekundy. Ja na
odblokowanie klawiatury potrzebuję czasem pięciu.

Jednak potrafię sobie wyobrazić jeszcze większy hardkor na biurku
scenarzysty (np. haker powoduje zagładę nuklearną za pomocą kalkulatora).

"Włamanie się komórką do satelity" - pewnie w usenecie jest osiemnastu
kolesi, którzy potrafiliby przez tydzień dowodzić mi, że jednak jakoś
jest to możliwe.

-- 
You can't really lock the bits down.
You can't prevent the bits from being copied.
It's their essential nature.
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29406
Author: Michal Olszewski
Date: Wed, 11 Jul 2007 20:20
12 lines
1380 bytes
Jarek Hirny napisał(a):

> O, drugi Szczerba. Ja piątkowy wieczór, po męczącym tygodniu, to idę na
> show w celu odmóżdżenia się. i bawiłem się świetnie.

Co to za jakiś trend z tym odmóżdżaniem się? W zasadzie po co chcesz się
odmóżdżać? Zrelaksować, odpocząć, pomyśleć o czymś innym - OK.

-- 
You can't really lock the bits down.
You can't prevent the bits from being copied.
It's their essential nature.
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29404
Author: Jarek Hirny
Date: Wed, 11 Jul 2007 23:52
21 lines
1686 bytes
A screaming came across the sky, when Michal Olszewski wrote:

>> O, drugi Szczerba. Ja piątkowy wieczór, po męczącym tygodniu, to idę na
>> show w celu odmóżdżenia się. i bawiłem się świetnie.
> 
> Co to za jakiś trend z tym odmóżdżaniem się? W zasadzie po co chcesz się
> odmóżdżać? Zrelaksować, odpocząć, pomyśleć o czymś innym - OK.

Bo mi to dobrze robi na samopoczucie. Po pięciu dniach myślenia o nauce, o
pracy, rozrywkowania się w sposób inteligentny mam ochotę na dwie czy trzy
godziny czystej, żywej rozrywki, przy której mogę się intelektualnie
wyłączyć (i nawet powinienem, bo za dużo myślenia przy takich filmach jest
niebezpieczne), zrelaksować i odpocząć. I DH4 świetnie się w tej roli
spełniło.

(przy okazji pozwolę się nieśmiało zareklamować -- to co w sygnaturce to
głównie pseudorecenzje filmowe!)

Jarek
-- 
http://agnus.jogger.pl
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29405
Author: Jarek Hirny
Date: Wed, 11 Jul 2007 23:53
14 lines
1256 bytes
A screaming came across the sky, when Michał Gancarski wrote:

>> Masz jakiś, mam wrażenie, sentyment, do dawno roztopionych śniegów. Jedynkę
>> obejrzałem późno (cóż, bo i nie urodziłem się za wcześniej) i fajna była,
>> ale żeby Kaplica Sykstyńska? No weź.
> 
> Ale czemu "4.0" ? O_O

No żeby tak komputerowo było, zapewne. Albo żeby można było potem wypuścić
4.1, Director's Cut.

Jarek
-- 
http://agnus.jogger.pl
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29409
Author: JanKo
Date: Thu, 12 Jul 2007 10:06
7 lines
1196 bytes
Jarek Hirny nadaje:

> Ja piątkowy wieczór, po męczącym tygodniu, to idę
> na show w celu odmóżdżenia się. i bawiłem się świetnie.

Jak się człowiek w weekend dobrze odmóżdży to mu do następnego piątku 
zostaje. 
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29407
Author: Michal Olszewski
Date: Fri, 13 Jul 2007 16:40
25 lines
1922 bytes
Jarek Hirny napisał(a):
> A screaming came across the sky, when Michal Olszewski wrote:
> 
> 
>>>O, drugi Szczerba. Ja piątkowy wieczór, po męczącym tygodniu, to idę na
>>>show w celu odmóżdżenia się. i bawiłem się świetnie.
>>
>>Co to za jakiś trend z tym odmóżdżaniem się? W zasadzie po co chcesz się
>>odmóżdżać? Zrelaksować, odpocząć, pomyśleć o czymś innym - OK.
> 
> Bo mi to dobrze robi na samopoczucie. Po pięciu dniach myślenia o nauce, o
> pracy,

Czekaj, a co by było jakbyś do kina poszedł w środę? :)

> (przy okazji pozwolę się nieśmiało zareklamować -- to co w sygnaturce to
> głównie pseudorecenzje filmowe!)

Spox. Widzę, że praktycznie wszystko Ci się podoba. Nawet Shrek 3, co to
wszyscy na niego narzekają.

-- 
You can't really lock the bits down.
You can't prevent the bits from being copied.
It's their essential nature.
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29408
Author: Jarek Hirny
Date: Fri, 13 Jul 2007 18:20
34 lines
2200 bytes
A screaming came across the sky, when Michal Olszewski wrote:

>> Bo mi to dobrze robi na samopoczucie. Po pięciu dniach myślenia o nauce, o
>> pracy,
> 
> Czekaj, a co by było jakbyś do kina poszedł w środę? :)

O, wtedy to mogę iść na coś ambitnego, Jarmuscha czy coś! A poza tym to nic
by się naturalnie nie stało; na przykład dziś też jest piątek, a byłem na
Fucking Amal.

Ja rozumiem że DH4 z wielu powodów może się nie podobać. Natomiast nie
lubię recenzji, w których z każdego zdania wynika głębokie przekonanie
recenzenta co do mylności wyboru konwencji. Czasami to jest faktycznie
słuszna krytyka, ale pięć razy częściej jest tak, że recenzent najpierw
wybiera sobie szufladkę, a potem ogląda film i pracowicie punktuje czemu
ten film do tej szufladki nie pasuje.

(I spoko, niech sobie tak pisze, ale dla mnie jest to spalony tekst).

>> (przy okazji pozwolę się nieśmiało zareklamować -- to co w sygnaturce to
>> głównie pseudorecenzje filmowe!)
> 
> Spox. Widzę, że praktycznie wszystko Ci się podoba. Nawet Shrek 3, co to
> wszyscy na niego narzekają.

Bo chodzę dla przyjemności i za swoje pieniądze, więc staram się tak
wybierać filmy, by mi się podobały, proste. :)

(wszyscy? dlatego ma u tetryków jedną ósemkę i dwie siódemki?)

Jarek
-- 
http://agnus.jogger.pl
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29412
Author: Maciej Bojko
Date: Fri, 13 Jul 2007 20:25
38 lines
2720 bytes
On Wed, 11 Jul 2007 22:15:53 +0200, Michal Olszewski
<adres_zaczyna_sie_po_kropce.michal_o@bigfoot.com> wrote:

[film obejrzałem, więc mogę dać odpór]

>> Buuu... Do ideału tak mało brakowało. Mogłeś użyć mojej ulubionej
>> frazy "film obraża inteligencję widza".
>
>To prawda. Fraza dobra, ale w sumie ten film inteligencji jednak nie
>obraża. Można powiedzieć, że ją prowokuje. Bulszity tam zawarte można
>jakoś z bólem przełknąć - np. haker wyjmuje z kieszeni komórkę i za jej
>pomocą włamuje się do jakiegoś satelity. A trwa to pół sekundy. 

Trochę przerysowujesz. Trwa to jednak dłużej niż odblokowanie
klawiatury.

Swoją drogą interesujące zjawisko: zwracasz uwagę akurat na bzdury
natury nerdologicznej, a nie na przykład na to, że laska po bliskim
spotkaniu z samochodem z jednej, a ścianą z drugiej strony, które IRL
poskutkowałoby pogruchotaniem kości udowych i miednicy oraz
przerwaniem rdzenia kręgowego, jest w stanie kontynuować kopany
pojedynek z równie niezniszczalnym McClane'em. (Pliz, niech mi ktoś
napisze, że spoileruję, bardzo, bardzo pliz...)

Za to przypomniała mi się inna niemiłosiernie nadużywana przez
Szczerbów i szczerboidów fraza: "film ma strukturę gry komputerowej".
Oczywiście piszą tak ci, którzy nigdy w życiu w nic nie zagrali i nie
zagrają, i generalnie nie mają zielonego pojęcia, o czym piszą. A tu
akurat by pasowała. Pierwszy level, mieszkanie hakera. Boss pierwszego
levelu, taki na rozgrzewkę, to ten wygimnastykowany. Inventory
zresetowane i jadziem na drugi level: ulice DC, boss w helikopterze. I
tak dalej. Dopiero pod koniec schemat się może trochę spsuł.

Ale generalnie było kewl.

-- 
Maciej Bójko
maciej.bojko@gmail.com
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29413
Author: Michal Olszewski
Date: Sat, 14 Jul 2007 07:17
29 lines
2430 bytes
Maciej Bojko napisał(a):

> Swoją drogą interesujące zjawisko: zwracasz uwagę akurat na bzdury
> natury nerdologicznej, a nie na przykład na to, że laska po bliskim
> spotkaniu z samochodem z jednej, a ścianą z drugiej strony, które IRL
> poskutkowałoby pogruchotaniem kości udowych i miednicy oraz
> przerwaniem rdzenia kręgowego, jest w stanie kontynuować kopany
> pojedynek z równie niezniszczalnym McClane'em.

To w końcu "Die Hard". Niezniszczalność bohaterów mi nie przeszkadza.

> Za to przypomniała mi się inna niemiłosiernie nadużywana przez
> Szczerbów i szczerboidów fraza: "film ma strukturę gry komputerowej".
> Oczywiście piszą tak ci, którzy nigdy w życiu w nic nie zagrali i nie
> zagrają, i generalnie nie mają zielonego pojęcia, o czym piszą. A tu
> akurat by pasowała. Pierwszy level, mieszkanie hakera. Boss pierwszego
> levelu, taki na rozgrzewkę, to ten wygimnastykowany. Inventory
> zresetowane i jadziem na drugi level: ulice DC, boss w helikopterze. I
> tak dalej. Dopiero pod koniec schemat się może trochę spsuł.
> 
> Ale generalnie było kewl.

Tak, było bardzo kul. Nawet za bardzo. W sekwencji z odrzutowcem film
zamienił się nawet we własny pastisz.

-- 
You can't really lock the bits down.
You can't prevent the bits from being copied.
It's their essential nature.
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29414
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sun, 15 Jul 2007 11:13
14 lines
1504 bytes
On 2007-07-13 22:25:31 +0200, Maciej Bojko <maciej.bojko@gmail.com> said:

> Za to przypomniała mi się inna niemiłosiernie nadużywana przez
> Szczerbów i szczerboidów fraza: "film ma strukturę gry komputerowej".
> Oczywiście piszą tak ci, którzy nigdy w życiu w nic nie zagrali i nie
> zagrają, i generalnie nie mają zielonego pojęcia, o czym piszą.

Użyłem tego pisząc o lateksowych Spartanach i będę się upierał, że na 
przykład pancerny nosorożec był wprowadzony do akcji jak boss jakiegoś 
niższego levelu, a aktorstwo w scenach pozabojowych było dokładnie jak 
w cutscenach.

-- 
I've tried poor, but happy. Guess what? Wasn't that happy! 
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29415
Author: Michał Gancarski
Date: Sun, 15 Jul 2007 14:56
22 lines
2194 bytes
Dnia Sun, 15 Jul 2007 13:13:18 +0200, Wojciech Orlinski napisał(a):

> On 2007-07-13 22:25:31 +0200, Maciej Bojko <maciej.bojko@gmail.com> said:
> 
>> Za to przypomniała mi się inna niemiłosiernie nadużywana przez
>> Szczerbów i szczerboidów fraza: "film ma strukturę gry komputerowej".
>> Oczywiście piszą tak ci, którzy nigdy w życiu w nic nie zagrali i nie
>> zagrają, i generalnie nie mają zielonego pojęcia, o czym piszą.
> 
> Użyłem tego pisząc o lateksowych Spartanach i będę się upierał, że na 
> przykład pancerny nosorożec był wprowadzony do akcji jak boss jakiegoś 
> niższego levelu, a aktorstwo w scenach pozabojowych było dokładnie jak 
> w cutscenach.

Ale w ten sposób "struktura gry komputerowej" okazuje się dość powszechna w
masie filmów akcji, które powstały zanim o grach bardziej współczesnych w
ogóle słyszano. Chyba, że chodziło o strukturę pac-mana albo ponga.

-- 
Michał Gancarski - http://gancarski.com

"I am extraordinarily patient, provided I get my own way in the end."
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29416
Author: anna major
Date: Sun, 15 Jul 2007 20:10
16 lines
1920 bytes
Michał Gancarski <wysyisback@-spamywasz-przegrywasz-.tlen.pl> napisał(a): 

> Ale w ten sposób "struktura gry komputerowej" okazuje się dość powszechna w
> masie filmów akcji, które powstały zanim o grach bardziej współczesnych w
> ogóle słyszano. Chyba, że chodziło o strukturę pac-mana albo ponga.

Większość takich filmów ma swoich "bossów", ale "Ludzkie Dzieci" to dla mnie 
szczyt gry komputerowej. Aż nawet potem googolałem hasła typu "children of 
men", "like a computer game", bo to było aż tak widoczne, że napewno nie 
tylko ja mialem takie odczucie. No i oczywiście takie głosy znalazłem 
(porównanie do HL2). Bossy, cutsceny, a zwłaszcza momenty z ucieczką 
samochodem, bycie przez kogoś długo prowadzonym przez puste tunele, czy 
skradanie się, kiedy strażnik jest odwrócony, itd itd.

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29417
Author: Wojciech Orlinski
Date: Sun, 15 Jul 2007 20:20
18 lines
1767 bytes
On 2007-07-15 16:56:04 +0200, Michał Gancarski 
<wysyisback@-spamywasz-przegrywasz-.tlen.pl> said:

>> Użyłem tego pisząc o lateksowych Spartanach i będę się upierał, że na
>> przykład pancerny nosorożec był wprowadzony do akcji jak boss jakiegoś
>> niższego levelu, a aktorstwo w scenach pozabojowych było dokładnie jak
>> w cutscenach.
> 
> Ale w ten sposób "struktura gry komputerowej" okazuje się dość powszechna w
> masie filmów akcji, które powstały zanim o grach bardziej współczesnych w
> ogóle słyszano. Chyba, że chodziło o strukturę pac-mana albo ponga.

No choćby o pierwszej "Pułapce" bym w życiu tego określenia nie użył.

-- 
Nick: But wouldn't they blow up in an all oxygen environment? 
Jeff: Probably. But it's an easy fix. One line of dialogue. 'Thank God 
we invented the... you know, whatever device.' 
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29418
Author: Michal Jankowski
Date: Sun, 15 Jul 2007 21:08
10 lines
1338 bytes
Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:

> Użyłem tego pisząc o lateksowych Spartanach i będę się upierał, że na
> przykład pancerny nosorożec był wprowadzony do akcji jak boss jakiegoś
> niższego levelu, a aktorstwo w scenach pozabojowych było dokładnie jak
> w cutscenach.

Co to jest "boss niższego levelu" i "cutscena"?

  MJ
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29419
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Sun, 15 Jul 2007 21:14
15 lines
1594 bytes
Użytkownik "Michal Jankowski" <michalj@fuw.edu.pl> napisał w wiadomości 
news:2nbqedjrxe.fsf@ccfs1.fuw.edu.pl...
> Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl> writes:
>
>> Użyłem tego pisząc o lateksowych Spartanach i będę się upierał, że na
>> przykład pancerny nosorożec był wprowadzony do akcji jak boss jakiegoś
>> niższego levelu, a aktorstwo w scenach pozabojowych było dokładnie jak
>> w cutscenach.
>
> Co to jest "boss niższego levelu" i "cutscena"?

Wróć do łóżka, dziadku.

m. 
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29420
Author: Wojciech Orlinski
Date: Mon, 16 Jul 2007 16:36
31 lines
2588 bytes
On 2007-07-15 23:08:45 +0200, Michal Jankowski <michalj@fuw.edu.pl> said:

>> Użyłem tego pisząc o lateksowych Spartanach i będę się upierał, że na
>> przykład pancerny nosorożec był wprowadzony do akcji jak boss jakiegoś
>> niższego levelu, a aktorstwo w scenach pozabojowych było dokładnie jak
>> w cutscenach.
> 
> Co to jest "boss niższego levelu" i "cutscena"?

W każdej szanującej się grze masz dzisiaj "cutscenes" (nie znam 
kanonicznego polskiego odpowiednika), czyli filmiki np. pokazujące, co 
się przydarzyło bohaterowi między jednym poziomem a drugim. Dajmy na 
to, ukochana jęczy że cierpi or sth. Czasami w tych cutscenach grają 
sami programiści gry, co dodaje mnóstwa niezamierzonego komizmu, czego 
wzorcem są dla mnie "mafiozi" z "Max Payne". Czasami wynajmuje się 
profesjonalnych aktorów i wypada to bardzo filmowo, a czasami wręcz 
fragmenty filmu powiązanego z grą ("Narnia").

Boss to taki specjalny przeciwnik, którego musisz pokonać po rozwaleniu 
armii powtarzalnych przeciwników ginących z jednym z pięciu losowych 
okrzyków na ustach ("It's Denton! Remember the briefing!" - nigdy nie 
zapomnę, że mi się to wylosowało akurat jako _pierwszy_ okrzyk w 
kanałach pod Nowym Jorkiem, co dało mi dreszczyk typu "o rety, oni tu 
na mnie czekali"; dziś wiem, że zrodzony przez randomize(-1)). Jak już 
ich porozwalasz, wyskakuje ktoś w stylu Pancernego Nosorożca z filmu o 
Spartanach w lateksowych slipach. A potem następny level i rozwalasz 
np. powtarzalnych Immortalsów.

-- 
"I just need to pay the mortgage" - the yuppie Nuremberg defense. 
Perhaps world would be a better place if everybody rented.
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29421
Author: Michał Gancarski
Date: Mon, 16 Jul 2007 17:25
52 lines
3530 bytes
Dnia Mon, 16 Jul 2007 18:36:06 +0200, Wojciech Orlinski napisał(a):

> On 2007-07-15 23:08:45 +0200, Michal Jankowski <michalj@fuw.edu.pl> said:
> 
>>> Użyłem tego pisząc o lateksowych Spartanach i będę się upierał, że na
>>> przykład pancerny nosorożec był wprowadzony do akcji jak boss jakiegoś
>>> niższego levelu, a aktorstwo w scenach pozabojowych było dokładnie jak
>>> w cutscenach.
>> 
>> Co to jest "boss niższego levelu" i "cutscena"?
> 
> W każdej szanującej się grze masz dzisiaj "cutscenes" (nie znam 
> kanonicznego polskiego odpowiednika)

Przerywnik (filmowy).

>, czyli filmiki np. pokazujące, co 
> się przydarzyło bohaterowi między jednym poziomem a drugim. Dajmy na 
> to, ukochana jęczy że cierpi or sth. Czasami w tych cutscenach grają 
> sami programiści gry, co dodaje mnóstwa niezamierzonego komizmu, czego 
> wzorcem są dla mnie "mafiozi" z "Max Payne".

Jako że jestem w trakcie drugiej części, a pierwszą sobie niedawno
przypomniałem, to mogę stwierdzić, że ten komizm jest IMHO zamierzony.
Takie oczko do widza, jak motyw z narkotykową delirką ("Max, jesteś w
komiksie", "Max, jesteś w grze komputerowej").

> Czasami wynajmuje się 
> profesjonalnych aktorów i wypada to bardzo filmowo, a czasami wręcz 
> fragmenty filmu powiązanego z grą ("Narnia").

A najczęściej się renderuje i jest wypasiq :o))))))
 
> Boss to taki specjalny przeciwnik, którego musisz pokonać po rozwaleniu 
> armii powtarzalnych przeciwników ginących z jednym z pięciu losowych 
> okrzyków na ustach ("It's Denton! Remember the briefing!" - nigdy nie 
> zapomnę, że mi się to wylosowało akurat jako _pierwszy_ okrzyk w 
> kanałach pod Nowym Jorkiem, co dało mi dreszczyk typu "o rety, oni tu 
> na mnie czekali"; dziś wiem, że zrodzony przez randomize(-1)). Jak już 
> ich porozwalasz, wyskakuje ktoś w stylu Pancernego Nosorożca z filmu o 
> Spartanach w lateksowych slipach. A potem następny level i rozwalasz 
> np. powtarzalnych Immortalsów.

Odnoszę wrażenie, że Janek wiedział, tylko czepiał się neologizmów.


-- 
Michał Gancarski - http://gancarski.com

"Ideas are more powerful than guns. We would not let our enemies have guns,
why should we let them have ideas."
Joseph Stalin
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29422
Author: Michał Gancarski
Date: Mon, 16 Jul 2007 17:38
52 lines
3572 bytes
Dnia Mon, 16 Jul 2007 18:36:06 +0200, Wojciech Orlinski napisał(a):

> On 2007-07-15 23:08:45 +0200, Michal Jankowski <michalj@fuw.edu.pl> said:
> 
>>> Użyłem tego pisząc o lateksowych Spartanach i będę się upierał, że na
>>> przykład pancerny nosorożec był wprowadzony do akcji jak boss jakiegoś
>>> niższego levelu, a aktorstwo w scenach pozabojowych było dokładnie jak
>>> w cutscenach.
>> 
>> Co to jest "boss niższego levelu" i "cutscena"?
> 
> W każdej szanującej się grze masz dzisiaj "cutscenes" (nie znam 
> kanonicznego polskiego odpowiednika)

Przerywnik (filmowy).

>, czyli filmiki np. pokazujące, co 
> się przydarzyło bohaterowi między jednym poziomem a drugim. Dajmy na 
> to, ukochana jęczy że cierpi or sth. Czasami w tych cutscenach grają 
> sami programiści gry, co dodaje mnóstwa niezamierzonego komizmu, czego 
> wzorcem są dla mnie "mafiozi" z "Max Payne".

Jako że jestem w trakcie drugiej części, a pierwszą sobie niedawno
przypomniałem, to mogę stwierdzić, że ten komizm jest IMHO zamierzony.
Takie oczko do widza, jak motyw z narkotykową delirką ("Max, jesteś w
komiksie", "Max, jesteś w grze komputerowej").

> Czasami wynajmuje się 
> profesjonalnych aktorów i wypada to bardzo filmowo, a czasami wręcz 
> fragmenty filmu powiązanego z grą ("Narnia").

A najczęściej się renderuje i jest wypasiq :o))))))
 
> Boss to taki specjalny przeciwnik, którego musisz pokonać po rozwaleniu 
> armii powtarzalnych przeciwników ginących z jednym z pięciu losowych 
> okrzyków na ustach ("It's Denton! Remember the briefing!" - nigdy nie 
> zapomnę, że mi się to wylosowało akurat jako _pierwszy_ okrzyk w 
> kanałach pod Nowym Jorkiem, co dało mi dreszczyk typu "o rety, oni tu 
> na mnie czekali"; dziś wiem, że zrodzony przez randomize(-1)). Jak już 
> ich porozwalasz, wyskakuje ktoś w stylu Pancernego Nosorożca z filmu o 
> Spartanach w lateksowych slipach. A potem następny level i rozwalasz 
> np. powtarzalnych Immortalsów.

Odnoszę wrażenie, że Michał wiedział, tylko czepiał się neologizmów.


-- 
Michał Gancarski - http://gancarski.com

"Ideas are more powerful than guns. We would not let our enemies have guns,
why should we let them have ideas."
Joseph Stalin
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29423
Author: Wojciech Orlinski
Date: Mon, 16 Jul 2007 17:48
33 lines
2599 bytes
On 2007-07-16 19:38:28 +0200, Michał Gancarski 
<wysyisback@-spamywasz-przegrywasz-.tlen.pl> said:

>> Czasami wynajmuje się
>> profesjonalnych aktorów i wypada to bardzo filmowo, a czasami wręcz
>> fragmenty filmu powiązanego z grą ("Narnia").
> 
> A najczęściej się renderuje i jest wypasiq :o))))))

Przyznam, że zrobiło to na mnie wrażenie w Doomie 3, jak już skończyło 
się pierwsze cutscene i płynnie przeszło w sterowanie graczem - ja 
jeszcze czekałem, aż odzyskam sterowanie, zanim sobie uświadomiłem, że 
już je mam...

>> Boss to taki specjalny przeciwnik, którego musisz pokonać po rozwaleniu
>> armii powtarzalnych przeciwników ginących z jednym z pięciu losowych
>> okrzyków na ustach ("It's Denton! Remember the briefing!" - nigdy nie
>> zapomnę, że mi się to wylosowało akurat jako _pierwszy_ okrzyk w
>> kanałach pod Nowym Jorkiem, co dało mi dreszczyk typu "o rety, oni tu
>> na mnie czekali"; dziś wiem, że zrodzony przez randomize(-1)). Jak już
>> ich porozwalasz, wyskakuje ktoś w stylu Pancernego Nosorożca z filmu o
>> Spartanach w lateksowych slipach. A potem następny level i rozwalasz
>> np. powtarzalnych Immortalsów.
> 
> Odnoszę wrażenie, że Michał wiedział, tylko czepiał się neologizmów.

Znam Michała trochę lepiej od Ciebie więc przypuszczam, że wiedział w 
takim sensie, w jakim ja wiem, co to jest bezangrotfokbukszpryt - 
domyślam się, że to coś marynistycznego, ale mogłoby to przyjść i mnie 
ugryźć, a ja bym nie umiał odróżnić od kubrykcapstrzyka.

-- 
You're never too young to have a Vietnam flashback.
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29457
Author: Maciej Bojko
Date: Mon, 16 Jul 2007 18:53
20 lines
1840 bytes
On Sun, 15 Jul 2007 13:13:18 +0200, Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl>
wrote:

>> Za to przypomniała mi się inna niemiłosiernie nadużywana przez
>> Szczerbów i szczerboidów fraza: "film ma strukturę gry komputerowej".
>> Oczywiście piszą tak ci, którzy nigdy w życiu w nic nie zagrali i nie
>> zagrają, i generalnie nie mają zielonego pojęcia, o czym piszą.
>
>Użyłem tego pisząc o lateksowych Spartanach i będę się upierał, że na 
>przykład pancerny nosorożec był wprowadzony do akcji jak boss jakiegoś 
>niższego levelu, a aktorstwo w scenach pozabojowych było dokładnie jak 
>w cutscenach.

No dobra. Może i są wyjątki. Ale generalnie "film ma strukturę gry
komputerowej" to mniej więcej synonim frazy "film obraża inteligencję
widza".

-- 
Maciej Bójko
maciej.bojko@gmail.com
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29458
Author: Wojciech Orlinski
Date: Mon, 16 Jul 2007 19:04
17 lines
1583 bytes
On 2007-07-16 20:53:30 +0200, Maciej Bojko <maciej.bojko@gmail.com> said:

>> Użyłem tego pisząc o lateksowych Spartanach i będę się upierał, że na
>> przykład pancerny nosorożec był wprowadzony do akcji jak boss jakiegoś
>> niższego levelu, a aktorstwo w scenach pozabojowych było dokładnie jak
>> w cutscenach.
> 
> No dobra. Może i są wyjątki. Ale generalnie "film ma strukturę gry
> komputerowej" to mniej więcej synonim frazy "film obraża inteligencję
> widza".

Ale mi się zasadniczo podobali lateksowi Spartanie - jako punkt wyjścia 
do gry...

-- 
Roy: [singing] We don't need no education. 
Moss: Yes you do; you've just used a double negative 
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29424
Author: Dominik Herman | 24MM.ORG
Date: Mon, 16 Jul 2007 19:22
14 lines
1530 bytes
On Mon, 16 Jul 2007 18:36:06 +0200, Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl>
wrote:

> ("It's Denton! Remember the briefing!" - nigdy nie 
>zapomnę, że mi się to wylosowało akurat jako _pierwszy_ okrzyk w 
>kanałach pod Nowym Jorkiem, co dało mi dreszczyk typu "o rety, oni tu 
>na mnie czekali"

Akurat fajniejsze było to, że kanały pod Hell's Kitchen udało mi się znaleźć
przechodząc Deusa dopiero po raz drugi.
-- 
Dominik Herman
Fotografia: http://www.dominikherman.com/
Zapiski: http://24mm.org/moleskine/
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29425
Author: Wojciech Orlinski
Date: Mon, 16 Jul 2007 19:30
17 lines
1636 bytes
On 2007-07-16 21:22:46 +0200, "Dominik Herman | 24MM.ORG" 
<strideer@gmail-NOSPAM.com> said:

>> ("It's Denton! Remember the briefing!" - nigdy nie
>> zapomnę, że mi się to wylosowało akurat jako _pierwszy_ okrzyk w
>> kanałach pod Nowym Jorkiem, co dało mi dreszczyk typu "o rety, oni tu
>> na mnie czekali"
> 
> Akurat fajniejsze było to, że kanały pod Hell's Kitchen udało mi się znaleźć
> przechodząc Deusa dopiero po raz drugi.

Niesssamowite. W takim razie w którym momencie zacząłeś wątpić w Prawo 
i Sprawiedliwość w UNATCO?

-- 
Money can't buy happiness? Sure it can! That's just a lie we tell poor 
people to keep them from rioting. 
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29426
Author: Dominik Herman | 24MM.ORG
Date: Mon, 16 Jul 2007 20:12
19 lines
2008 bytes
On Mon, 16 Jul 2007 21:30:02 +0200, Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl>
wrote:

>> Akurat fajniejsze było to, że kanały pod Hell's Kitchen udało mi się znaleźć
>> przechodząc Deusa dopiero po raz drugi.
>Niesssamowite. W takim razie w którym momencie zacząłeś wątpić w Prawo 
>i Sprawiedliwość w UNATCO?

Mon, w takie rzeczy to od pierwszej sceny z facetami w czerni. Ta gra jest
zwyczajnie tak bogata, że przechodząc kolejny raz można trafić na coś
nowego. Np. w HK na posterunku policji jest właz pod ziemię, którego nie
idzie sforsować. Nie wiedziałem jak tam wejść aż do czasu, jak pogadałem z
Maggie Chow zamiast kasować ją od razu z dystansu. Albo mieszkanie Jocka w
HK - też nie znalazłem od razu. Albo to, że Jocka można uratować jak odkryje
się "lewego" mechanika w domu Everetta. I tak dalej.
-- 
Dominik Herman
Fotografia: http://www.dominikherman.com/
Zapiski: http://24mm.org/moleskine/
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29427
Author: Wojciech Orlinski
Date: Mon, 16 Jul 2007 20:35
24 lines
2015 bytes
On 2007-07-16 22:12:23 +0200, "Dominik Herman | 24MM.ORG" 
<strideer@gmail-NOSPAM.com> said:

>> Niesssamowite. W takim razie w którym momencie zacząłeś wątpić w Prawo
>> i Sprawiedliwość w UNATCO?
> 
> Mon, w takie rzeczy to od pierwszej sceny z facetami w czerni.

Ja jako bourgeois początkowo zakładałem jednak, że w UNATCO są uczciwi 
ludzie, więc raczej powinienem dążyć do oczyszczenia organizacji ze 
związków z ludźmi takimi jak Simmons niż dołączyć do NSF.

>  Ta gra jest
> zwyczajnie tak bogata, że przechodząc kolejny raz można trafić na coś
> nowego. Np. w HK na posterunku policji jest właz pod ziemię, którego nie
> idzie sforsować.

Heh, to tu z kolei mnie masz - ja wnętrze posterunku obejrzałem dopiero 
za drugim razem :-). Za pierwszym razem nawet nie rozmawiałem z Chow, 
wlazłem do jej mieszkania jakoś od tyłu, od razu napierniczając się z 
MJ-12.

-- 
Oh, but for chips and for freedom I could die.
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29428
Author: Dominik Herman | 24MM.ORG
Date: Mon, 16 Jul 2007 22:38
37 lines
3253 bytes
On Mon, 16 Jul 2007 22:35:45 +0200, Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl>
wrote:

>Ja jako bourgeois początkowo zakładałem jednak, że w UNATCO są uczciwi 
>ludzie, więc raczej powinienem dążyć do oczyszczenia organizacji ze 
>związków z ludźmi takimi jak Simmons niż dołączyć do NSF.

Gunthera nomen omen Herrmanna na stacji w Battery Park próbowałem naiwnie
rozwalić na pierdyliard sposobów, ale nie dało rady. To sztywny punkt
scenariusza, w zasadzie jeden z niewielu. Za to Lebiedeva nie rozsmarowałem
ani razu, zawsze (tj. od drugiego razu w którym wiedziałem, że wjedzie do
747 Navare) minowałem wejście do samolotu, tak aby z panną nawet nie gadać.
Nigdy jej nie lubiłem. 

Swoją drogą nie mogę się zmusić do tego, żeby przejść DX w wydaniu maximum
overkill. Za każdym razem wychodzą ze mnie złodziejskie metody, karabin
snajperski, etc. Aha, nigdy nie próbowałem sprawdzić zawartości
sejfów/szafek w laboratorium w HK, tam gdzie siedzą naukowcy. Jakakolwiek
próba forsowania wytrychem od razu powoduje alarm, a na absolutną rzeź
wszystkich zgromadzonych - jak napisałem - nie poszedłem ani razu.

W ogóle to podobnych przykładów można mnożyć. Na pierwszej mapie w Paryżu
można zdjąć wszystkich trzech strażników do katakumb z dachu wieżowca przy
pomocy karabinu snajperskiego niż później walczyć z nimi na krótki dystans,
ale trzeba to zrobić od razu, bo później się chowają i nie ma szansy
namierzyć ich wszystkich będąc na dachu. Na kolejnych mapach, kiedy już
chodzi się wokół klubu pod "13", jest całe mnóstwo ukrytych pomieszczeń,
gdzie można znaleźć niezłe gadżety. Karabin snajperski to w ogóle niezły
sposób na otwarcie niektórych szafek, do których nie można znaleźć klucza
(choć gra jest napisana zdaje się w taki sposób, że każdy zamek można
otworzyć nie stosując tricków, trzeba tylko szukać).

Zastanawiam się czy DX da radę sfilmować, zachowując ducha tej gry.
-- 
Dominik Herman
Fotografia: http://www.dominikherman.com/
Zapiski: http://24mm.org/moleskine/
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29429
Author: Wojciech Orlinski
Date: Tue, 17 Jul 2007 10:29
48 lines
3704 bytes
On 2007-07-17 00:38:59 +0200, "Dominik Herman | 24MM.ORG" 
<strideer@gmail-NOSPAM.com> said:

> Gunthera nomen omen Herrmanna na stacji w Battery Park próbowałem naiwnie
> rozwalić na pierdyliard sposobów, ale nie dało rady. To sztywny punkt
> scenariusza, w zasadzie jeden z niewielu. Za to Lebiedeva nie rozsmarowałem
> ani razu, zawsze (tj. od drugiego razu w którym wiedziałem, że wjedzie do
> 747 Navare) minowałem wejście do samolotu, tak aby z panną nawet nie gadać.
> Nigdy jej nie lubiłem.

Ze mnie najpierw wylazła unijnowolnościowa skłonność do zgniłych 
kompromisów i go 'tylko' sparaliżowałem tazerem :-)

> Swoją drogą nie mogę się zmusić do tego, żeby przejść DX w wydaniu maximum
> overkill. Za każdym razem wychodzą ze mnie złodziejskie metody, karabin
> snajperski, etc. Aha, nigdy nie próbowałem sprawdzić zawartości
> sejfów/szafek w laboratorium w HK, tam gdzie siedzą naukowcy. Jakakolwiek
> próba forsowania wytrychem od razu powoduje alarm, a na absolutną rzeź
> wszystkich zgromadzonych - jak napisałem - nie poszedłem ani razu.

A ja za pierwszym razem miałem odwrotne - zareagowałem binarnie, 
najpierw się bardzo szczypałem nad minimalizowaniem ofiar śmiertelnych 
(kusza z usypiaczami, tazer, omijanie całych obszarów mapy dla 
uniknięcia konfrontacji), a jak się dowiedziałem, w jakim szwindlu 
uczestniczyłem, to po prostu mord w oczach i maksymalny berserk. Na 
naukowców najpierw wypuściłem greasele z klatek a potem dobiłem 
nielicznych ocalałych agentów MJ12 i Facetów w Czerni. Dopiero za 
drugim razem odkryłem, że naukowców można ocalić, bo podbiega jakiś 
facet i konfidencjonalnie oferuje pomoc.

> W ogóle to podobnych przykładów można mnożyć. Na pierwszej mapie w Paryżu
> można zdjąć wszystkich trzech strażników do katakumb z dachu wieżowca przy
> pomocy karabinu snajperskiego niż później walczyć z nimi na krótki dystans,
> ale trzeba to zrobić od razu, bo później się chowają i nie ma szansy
> namierzyć ich wszystkich będąc na dachu.

A to dlatego mi z dachu udaje się rozwalić tylko jednego MJ12 Commando 
z rakietnicy :-)

> Zastanawiam się czy DX da radę sfilmować, zachowując ducha tej gry.

I tak możemy wrócić do tematu grupy, poruszając odwieczny temat 
Dlaczego Nie Ma Jak Dotąd Dobrej Ekranizacji Gry. Najbardziej szkoda mi 
"Silent Hill", bo tam przynajmniej widać, że się starali i parę 
pomysłów było nawet niezłych.

-- 
I've tried poor, but happy. Guess what? Wasn't that happy! 
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29430
Author: Michał Gancarski
Date: Tue, 17 Jul 2007 10:32
21 lines
2200 bytes
Dnia Tue, 17 Jul 2007 12:29:53 +0200, Wojciech Orlinski napisał(a):

[...]

>> Zastanawiam się czy DX da radę sfilmować, zachowując ducha tej gry.
> 
> I tak możemy wrócić do tematu grupy, poruszając odwieczny temat 
> Dlaczego Nie Ma Jak Dotąd Dobrej Ekranizacji Gry. Najbardziej szkoda mi 
> "Silent Hill", bo tam przynajmniej widać, że się starali i parę 
> pomysłów było nawet niezłych.

Tyle że DX chyba rzeczywiście się nie da tak, by zachować głębię i wielość
poziomów konspiracji, a jednocześnie uniknąć śmieszności. MJ12? UNATCO?
Templariusze? Strasznie tego dużo.


-- 
Michał Gancarski - http://gancarski.com

"Sell a man a fish, he eats for a day, teach a man how to fish, you ruin a
wonderful business opportunity."
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29431
Author: Jarek Hirny
Date: Tue, 17 Jul 2007 10:43
14 lines
1699 bytes
A screaming came across the sky, when Wojciech Orlinski wrote:

> I tak możemy wrócić do tematu grupy, poruszając odwieczny temat 
> Dlaczego Nie Ma Jak Dotąd Dobrej Ekranizacji Gry. Najbardziej szkoda mi 
> "Silent Hill", bo tam przynajmniej widać, że się starali i parę 
> pomysłów było nawet niezłych.

Tak samo nie ma zresztą dobrych komputeryzacji znanych filmów. Po prostu te
struktury narracji do siebie zupełnie nie pasują i nikt jeszcze nie wpadł
na pomysł co by zrobić, by zaczęły.

Jarek
-- 
http://agnus.jogger.pl
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29432
Author: Wojciech Orlinski
Date: Tue, 17 Jul 2007 10:58
18 lines
1957 bytes
On 2007-07-17 12:43:22 +0200, Jarek Hirny <agnus@hell.pl> said:

> A screaming came across the sky, when Wojciech Orlinski wrote:
> 
>> I tak możemy wrócić do tematu grupy, poruszając odwieczny temat
>> Dlaczego Nie Ma Jak Dotąd Dobrej Ekranizacji Gry. Najbardziej szkoda mi
>> "Silent Hill", bo tam przynajmniej widać, że się starali i parę
>> pomysłów było nawet niezłych.
> 
> Tak samo nie ma zresztą dobrych komputeryzacji znanych filmów.

W sensie, nie ma dobrych komputerowych gier towarzyszącym Narni, 
LOTRowi czy filmom Pixara? Tak mnie zatkała ta teza, że zamiast 
sarkazmu powiem tylko, że się stanowczo z nią nie zgadzam.

-- 
You could have an affair with anyone and you choose the pharmacist? You 
are such a Republican. 
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29433
Author: Jarek Hirny
Date: Tue, 17 Jul 2007 11:09
19 lines
1857 bytes
A screaming came across the sky, when Wojciech Orlinski wrote:

>> Tak samo nie ma zresztą dobrych komputeryzacji znanych filmów.
> 
> W sensie, nie ma dobrych komputerowych gier towarzyszącym Narni, 
> LOTRowi czy filmom Pixara? Tak mnie zatkała ta teza, że zamiast 
> sarkazmu powiem tylko, że się stanowczo z nią nie zgadzam.

No nie, gry z LOTR-a szału nie robiły. Enter the Matrix obsysał. Gry z
Piratów też. Godfather też.

Trochę tak sobie uogólniłem, pewnie niesłusznie, ale co coś na podstawie
filmu odpalałem, to obsysało.

Indiana Jones & Fate of Atlantis to był fajna gra, fakt.

Jarek
-- 
http://agnus.jogger.pl
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29434
Author: Wojciech Orlinski
Date: Tue, 17 Jul 2007 11:23
22 lines
1995 bytes
On 2007-07-17 13:09:48 +0200, Jarek Hirny <agnus@hell.pl> said:

>> W sensie, nie ma dobrych komputerowych gier towarzyszącym Narni,
>> LOTRowi czy filmom Pixara? Tak mnie zatkała ta teza, że zamiast
>> sarkazmu powiem tylko, że się stanowczo z nią nie zgadzam.
> 
> No nie, gry z LOTR-a szału nie robiły.

Wyglądały fajnie (dzieci grały, ja tylko lurkałem).

>  Enter the Matrix obsysał.

A to już misię bardzo podobało. Na pewno bardziej od obu M-R. Grałem 
dwa razy, jako chlapiczek i jako babiczka.

> Indiana Jones & Fate of Atlantis to był fajna gra, fakt.

O! Nie grałem, a nawet wyszło na Maka i się zastanawiałem.

-- 
Decay of Christianity? The religious system that produced green 
Chartreuse can never really die.
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29435
Author: Jarek Hirny
Date: Tue, 17 Jul 2007 11:33
12 lines
1595 bytes
A screaming came across the sky, when Wojciech Orlinski wrote:

>> Indiana Jones & Fate of Atlantis to był fajna gra, fakt.
> 
> O! Nie grałem, a nawet wyszło na Maka i się zastanawiałem.

Teraz to już nie warto, bo rzęchowatością techniczną zmęczy i dobije. Ale
jak na '92, to to świetna przygodówka była.

Jarek
-- 
http://agnus.jogger.pl
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29438
Author: Wojciech Orlinski
Date: Tue, 17 Jul 2007 12:29
18 lines
1978 bytes
On 2007-07-17 14:17:01 +0200, Jarek Hirny <agnus@hell.pl> said:

> A screaming came across the sky, when Maciej Bojko wrote:
> 
>>> Trochę tak sobie uogólniłem, pewnie niesłusznie, ale co coś na podstawie
>>> filmu odpalałem, to obsysało.
>> 
>> Widać nie grałeś w przeróżne X-Wingi.
> 
> To prawda. Zapomniałem, to druga prawda. Ale trzy, że to już jest nie jest
> mniej komputeryzacja filmu, bardziej wzięcie scenografii i zrobienie
> niezależnej gry z pożyczonymi nazwami.

Ojej, przypomnieliście mi "Dark Forces" - świetna gra, dziejąca się 
równolegle do Ep IV.

-- 
A revolution without dancing is a revolution not worth having
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29460
Author: Hubert Taler
Date: Tue, 17 Jul 2007 12:55
12 lines
1798 bytes
Maciej Bojko pisze:
> 
> Za to przypomniała mi się inna niemiłosiernie nadużywana przez
> Szczerbów i szczerboidów fraza: "film ma strukturę gry komputerowej".
> Oczywiście piszą tak ci, którzy nigdy w życiu w nic nie zagrali i nie
> zagrają, i generalnie nie mają zielonego pojęcia, o czym piszą. 

Dokładnie... a zwrot "komiksowa fabuła" jest synonimem jakiejś prostej 
fabuły którą wymyśliłby sześciolatek. Podejrzewam że niejednemu 
używającemu tego zwrotu mógłbym dać "The Watchers" do czytania i będąc 
na drugiej stronie zaglądałby na pierwszą bo by się pogubił:-)
H.
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29459
Author: Hubert Taler
Date: Tue, 17 Jul 2007 12:56
17 lines
2044 bytes
Wojciech Orlinski pisze:
> On 2007-07-13 22:25:31 +0200, Maciej Bojko <maciej.bojko@gmail.com> said:
> 
>> Za to przypomniała mi się inna niemiłosiernie nadużywana przez
>> Szczerbów i szczerboidów fraza: "film ma strukturę gry komputerowej".
>> Oczywiście piszą tak ci, którzy nigdy w życiu w nic nie zagrali i nie
>> zagrają, i generalnie nie mają zielonego pojęcia, o czym piszą.
> 
> Użyłem tego pisząc o lateksowych Spartanach i będę się upierał, że na 
> przykład pancerny nosorożec był wprowadzony do akcji jak boss jakiegoś 
> niższego levelu, a aktorstwo w scenach pozabojowych było dokładnie jak w 
> cutscenach.
> 

O właśnie. Ja też napisałem "ekranizacja gry bez gry". Cutscenes, walki 
wyglądające jak serie combosów z God Of War i bossowie od czasu do czasu.
H.
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29453
Author: Dominik Herman | 24MM.ORG
Date: Tue, 17 Jul 2007 13:06
23 lines
2447 bytes
On Tue, 17 Jul 2007 12:29:53 +0200, Wojciech Orlinski <igel@gazeta.pl>
wrote:

> Dopiero za 
>drugim razem odkryłem, że naukowców można ocalić, bo podbiega jakiś 
>facet i konfidencjonalnie oferuje pomoc.

Figiel z DX polega na tym, że ta gra jest absolutnie liniowa aż do finału, a
wrażenie wielu możliwości wynika z tego, że poszczególne puzzle pozostawione
na linii scenariusza można ułożyć na wiele różnych sposobów. Nawet finał
jest w gruncie rzeczy "niezaskakujący" w tym sensie, że niezależnie co się
zrobi w trakcie, i tak na końcu wybór oznacza pójście jedną z trzech czy
czterech wymyślonych przez scenarzystów ścieżek. Nie ma takiej możliwości,
by na przyklad nabruździć Tracerowi tak, by do końca gry się już nie
odezwał. Jedyną grą o nieliniowej fabule, jaka przychodzi mi do głowy, to
Blade Runner. Tutaj faktycznie wiele zależy od tego co się komu powie, jak
się zachowa, etc. Bardzo blisko tutaj RPG-ów w rodzaju Wrót Baldura, z tą
różnicą, że oznaczający zakończenie gry finał może być różny (a nie
rozwalamy ostatniego bossa i idziemy na piwo)
-- 
Dominik Herman
Fotografia: http://www.dominikherman.com/
Zapiski: http://24mm.org/moleskine/
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29461
Author: Wojciech Orlinski
Date: Tue, 17 Jul 2007 13:32
20 lines
1841 bytes
On 2007-07-17 14:55:00 +0200, Hubert Taler <hubert@hubert-taler.info> said:

>> Za to przypomniała mi się inna niemiłosiernie nadużywana przez
>> Szczerbów i szczerboidów fraza: "film ma strukturę gry komputerowej".
>> Oczywiście piszą tak ci, którzy nigdy w życiu w nic nie zagrali i nie
>> zagrają, i generalnie nie mają zielonego pojęcia, o czym piszą.
> 
> Dokładnie... a zwrot "komiksowa fabuła" jest synonimem jakiejś prostej 
> fabuły którą wymyśliłby sześciolatek. Podejrzewam że niejednemu 
> używającemu tego zwrotu mógłbym dać "The Watchers" do czytania i będąc 
> na drugiej stronie zaglądałby na pierwszą bo by się pogubił:-)

Ja jestem mięczakiem więc Moore'a (jeśli zgaduję, że chodziło o 
Watchmenów?) czytam po prostu z na stałe odpalonym jakimś guidem z 
internetu.

-- 
RJ the Racoon: That is an SUV. 
The Porcupines: It's so big! How many humans fit in there? 
RJ the Racoon: Usually... one. 
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29462
Author: Hubert Taler
Date: Tue, 17 Jul 2007 13:57
14 lines
1535 bytes
Wojciech Orlinski pisze:
> Ja jestem mięczakiem więc Moore'a (jeśli zgaduję, że chodziło o 
> Watchmenów?) 

[No pewnie że chodziło o Watchmenów, sorry :-) po polsku IIRC 
"Strażnicy", Jude Law ma grać Ozymandiasa, heh.]


> czytam po prostu z na stałe odpalonym jakimś guidem z 
> internetu.


No właśnie, komiksowa fabuła, my ass.
H.
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29463
Author: Michał Gancarski
Date: Tue, 17 Jul 2007 14:14
18 lines
1765 bytes
Dnia Tue, 17 Jul 2007 15:57:31 +0200, Hubert Taler napisał(a):

> Wojciech Orlinski pisze:
>> Ja jestem mięczakiem więc Moore'a (jeśli zgaduję, że chodziło o 
>> Watchmenów?) 
> 
> [No pewnie że chodziło o Watchmenów, sorry :-) po polsku IIRC 
> "Strażnicy", Jude Law ma grać Ozymandiasa, heh.]

Ranyjulek, kręcą to?

[...]

-- 
Michał Gancarski - http://gancarski.com

"The American Republic will endure until the day Congress discovers that it
can bribe the public with the public's money"
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29464
Author: Hubert Taler
Date: Tue, 17 Jul 2007 14:32
12 lines
1652 bytes
Michał Gancarski pisze:
> Dnia Tue, 17 Jul 2007 15:57:31 +0200, Hubert Taler napisał(a):
> 
>> [No pewnie że chodziło o Watchmenów, sorry :-) po polsku IIRC 
>> "Strażnicy", Jude Law ma grać Ozymandiasa, heh.]
> 
> Ranyjulek, kręcą to?
> 

Na imdb obsada jest "rumored" więc nie bierz info o Jude Law za dobrą 
monetę, ale reżyserować ma właśnie kolo od "300"...
H.
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29465
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Tue, 17 Jul 2007 16:56
18 lines
1881 bytes
Użytkownik "Hubert Taler" <hubert@hubert-taler.info> napisał w wiadomości 
news:469cbc40$0$14603$ed362ca5@nr2.newsreader.com...
> Maciej Bojko pisze:
>>
>> Za to przypomniała mi się inna niemiłosiernie nadużywana przez
>> Szczerbów i szczerboidów fraza: "film ma strukturę gry komputerowej".
>> Oczywiście piszą tak ci, którzy nigdy w życiu w nic nie zagrali i nie
>> zagrają, i generalnie nie mają zielonego pojęcia, o czym piszą.
>
> Dokładnie... a zwrot "komiksowa fabuła" jest synonimem jakiejś prostej 
> fabuły którą wymyśliłby sześciolatek. Podejrzewam że niejednemu 
> używającemu tego zwrotu mógłbym dać "The Watchers" do czytania i będąc na 
> drugiej stronie zaglądałby na pierwszą bo by się pogubił:-)

Bo to nie komisk, ino graphic novel.

m. (haha) 
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29450
Author: mattness
Date: Wed, 18 Jul 2007 10:57
16 lines
2298 bytes
On Jul 17, 12:43 pm, Jarek Hirny <ag...@hell.pl> wrote:
> A screaming came across the sky, when Wojciech Orlinski wrote:
>
> > I tak możemy wrócić do tematu grupy, poruszając odwieczny temat
> > Dlaczego Nie Ma Jak Dotąd Dobrej Ekranizacji Gry. Najbardziej szkoda mi
> > "Silent Hill", bo tam przynajmniej widać, że się starali i parę
> > pomysłów było nawet niezłych.
>
> Tak samo nie ma zresztą dobrych komputeryzacji znanych filmów. Po prostu te
> struktury narracji do siebie zupełnie nie pasują i nikt jeszcze nie wpadł
> na pomysł co by zrobić, by zaczęły.
>
> Jarek
> --http://agnus.jogger.pl

Blade Runner Westwood Studios obsysał?!
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29451
Author: Michał Gancarski
Date: Wed, 18 Jul 2007 11:07
21 lines
1941 bytes
Dnia Wed, 18 Jul 2007 10:57:41 -0000, mattness napisał(a):

[...]

>> Tak samo nie ma zresztą dobrych komputeryzacji znanych filmów. Po prostu te
>> struktury narracji do siebie zupełnie nie pasują i nikt jeszcze nie wpadł
>> na pomysł co by zrobić, by zaczęły.
>>
>> Jarek
>> --http://agnus.jogger.pl
> 
> Blade Runner Westwood Studios obsysał?!

Może ustalcie, czy rozmawiacie o przenoszeniu fabuły i założeń czy tylko
świata.

-- 
Michał Gancarski - http://gancarski.com

"When one's expectations are reduced to zero, one really appreciates
everything one does have"
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29454
Author: Grzegorz Stanek
Date: Fri, 03 Aug 2007 21:03
15 lines
1691 bytes
Dnia wtorek, 17 lipca 2007 12:29 Wojciech Orlinski napisał(a):


[...]

> I tak możemy wrócić do tematu grupy, poruszając odwieczny temat
> Dlaczego Nie Ma Jak Dotąd Dobrej Ekranizacji Gry. Najbardziej szkoda mi
> "Silent Hill", bo tam przynajmniej widać, że się starali i parę
> pomysłów było nawet niezłych.

 Chodzi plota, że Tim Burton chce wyprodukować animowane Grim
Fandango. Jeśli to prawda to może w końcu Będzie.

-- 
If you meet Buddha on the road, run him over.
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29455
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Fri, 03 Aug 2007 21:09
12 lines
1760 bytes
Użytkownik "Grzegorz Stanek" <gstanek@mielonce-smierc-gazeta.pl> napisał w 
wiadomości news:f90586$5jp$2@inews.gazeta.pl...

> Chodzi plota, że Tim Burton chce wyprodukować animowane Grim
> Fandango. Jeśli to prawda to może w końcu Będzie.

Kukiełkowe?

Chciałbym kiedyś zrobić amatorski film o Burtonie okładającym Helenę lodem. 
Mam nawet tytuł - "Some like it cold".

m. 
Re: Live Free or Die Hard (no spoilers)
#29456
Author: Grzegorz Stanek
Date: Fri, 03 Aug 2007 22:12
19 lines
2004 bytes
Dnia piątek, 3 sierpnia 2007 23:09 Michal Radomil Wisniewski napisał(a):

> Użytkownik "Grzegorz Stanek" <gstanek@mielonce-smierc-gazeta.pl> napisał w
> wiadomości news:f90586$5jp$2@inews.gazeta.pl...
> 
>> Chodzi plota, że Tim Burton chce wyprodukować animowane Grim
>> Fandango. Jeśli to prawda to może w końcu Będzie.
> 
> Kukiełkowe?
> 
> Chciałbym kiedyś zrobić amatorski film o Burtonie okładającym Helenę
> lodem. Mam nawet tytuł - "Some like it cold".

 Plota pojawiła się swego czasu w kilku portalach o grach. Sprawdzam to
teraz i szczerze mówiąc wygląda to raczej na hoaxa... No cóż, chyba
rzeczywiście za pięknie to brzmiało, żeby było prawdziwe.

-- 
If you meet Buddha on the road, run him over.
Page 1 of 2 • 61 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads