🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.hum.pisarstwo
17 messages
17 total messages Started by McClusky Mon, 02 Dec 2002 00:12
Berek. Powieść w odcinkach.
#350
Author: McClusky
Date: Mon, 02 Dec 2002 00:12
40 lines
3274 bytes
Albert Kammus szedł nieprzytomnie, brnął w styczniowe popołudnie niosąc w
kieszeniach pięści zaciśnięte w bryły lodu. Zmarzłe miasto przenikało jego
ciało chłodem kamieni, z których zostały zbudowane domy i ulice. Albert
Kammus nie zrobił niczego złego - a jednak uciekał. Z papierosem w
zsiniałych od chłodu ustach uchodził przed siebie a na jego skulone plecy
usiadł tego dnia cały mróz prastarego miasta Wrocław.
Przed czym-że i dokąd uciekał rzeczony Albert Kammus? Będzie to do okazania.
Wprzódy jednak przedstawić wypada iż nie ujściem Alberta Kammusa na zmrożone
Wrocławskie ulice rzecz cała się zaczyna, ani bynajmniej w tenże sposób
kończy. Owa historia bowiem, ma swój zgoła nieadekwatny do późniejszych
wydarzeń początek.

                            *

- Kafka. Kawka... i papierosek - mruknął sennie Albert kiedy tylko obudził
się i opuścił stopy z łóżka wprost do czekających karnie na podłodze rannych
pantofli. Całkiem dziarsko trzasnęły kości, raz i drugi, gdy przeciągnął
się, a potem poszurał po szaroburym gumoleum do kuchni, by nastawić ekspres
i obserwować jak filiżanka napełnia się z sykiem ciemnobrunatnym,
aromatycznym, gęstym płynem... Sięgnął po pudełko, wytrząsnął zeń Camela,
ścisnął rudy filter ustami i przystawiwszy płomień zapalniczki do papierosa
wciągnął głęboko w płuca ciepły dym. Kiedy jak zwykle przy pierwszym
porannym papierosie, Albert poczuł wzdłuż żył delikatne mrowienie, przytknął
do ust filiżankę w pozwolił gorącej kawie lekko sparzyć język i spłynąć w
czeluście ciała ciepłym ożywczym strumieniem.
Albert Kammus rozpoczął dzień. Zapamiętany w porannym rytuale, podniósł
wzrok i spojrzał przez okno.
Albert Kammus był gotowy na wiele, ale nie był gotowy na to co zobaczył za
oknem swojego mieszkania tego marcowego poranka. Niebo nad osiedlem Nowy
Dwór było jasne, czyste i błękitne, a nadpsute, pokraczne monolity bloków
skąpane były w cynamonowym świetle świtu. Ale nie to wstrząsnęło Albertem.
Albert stał z wzrokiem utkwionym w przestrzeni za szybą, gdy popiół z
papierosa z cichym syknięciem wpadł do filiżanki z wystygłą kawą... Wtedy
właśnie uświadomił sobie, co zobaczył...
Albert Kammus zobaczył Wiosnę.

                           *


cdn.
Re: Berek. Powieść w odcinkach.
#351
Author: Ukasz
Date: Mon, 02 Dec 2002 00:28
13 lines
1273 bytes
Mon, 2 Dec 2002 01:12:37 +0100, McClusky wrote:

Troche boje sie cokolwiek powiedziec. Hmmm...
Zainteresowal mnie ten tekst. Glowna postac (bo chyba beda inne) jakby 
znajoma z nazwiska :) Tylko te archaizmy z pierwszego fragmentu troche 
mi miedzy zebami zgrzytaja ;)

Egzystencjalizm jest humanizmem!
Pozdrawiam


-- 
 Ukasz@cytadela.bm   B307 tel.4507
Re: Berek. Powieść w odcinkach.
#352
Author: Andrzej Świech
Date: Mon, 02 Dec 2002 11:44
57 lines
4140 bytes
Hej,
<ciach>
przeczytałem uważnie. Zaznaczam, że mówię TYLKO o tym fragmencie. Wolisz
dobre czy złe wieści?

Najpierw złe, jak każą podręczniki metodyki nauczania;)

Twój styl jest ogromnie napuszony, ogromnie rozdymany, rozepchnięty.
Niepotrzebnie wprowadzasz tu grafomańsko brzmiące metafory, które potem
rozładowujesz co nieco sprowadzeniem na ziemię. Przykład:
"Zmarzłe miasto przenikało jego ciało chłodem kamieni, z których zostały
zbudowane domy i ulice. "
Ten "chłód kamieni" to jak z Harlequina;)

Dalej:
"Przed czym-że i dokąd uciekał rzeczony Albert Kammus? Będzie to do
okazania."
Dlaczego dotychczas nie spotkałem książki, która zaczynałaby się od
stwierdzenia: "Drodzy czytelnicy! O czymże będzie taż powieść, którą w ręce
swe otrzymaliście i łaskawiście byli ją otworzyć? Przekonamy się o tym
wkrótce już..." Dlatego się tak dzieje, że czytelnik czyta książkę i chce
wiedzieć CO SIĘ STAŁO? Nie pytaj go jak w wypracowaniu, stawiając pytania
wprost. Zresztą - takie pytania nawet w wypracowaniu nie pasują. Zresztą -
wyobraź sobie inną sytuację. Zaczynasz od zdania:
"Albert Kammus uciekał ciemnymi i zimnymi ulicami Wrocławia".
Czytelnik od razu interesuje się kilkoma rzeczami: kim jest Albert? Przed
kim/czym ucieka? Żeby się dowiedzieć, co się stało, jest gotów dać Ci kilka
stron na to, żeby go zainteresować Twoją opowieścią i... postawić kolejne
zagadki. NIC nie zniechęci go bardziej, niż to, że po tym zdaniu zadasz
swoje pytanie.

Jeszcze fragment stylistyki:
"Całkiem dziarsko trzasnęły kości, raz i drugi, gdy przeciągnął
się, a potem poszurał po szaroburym gumoleum do kuchni, by nastawić ekspres
i obserwować jak filiżanka napełnia się z sykiem ciemnobrunatnym,
aromatycznym, gęstym płynem... Sięgnął po pudełko, wytrząsnął zeń Camela,
ścisnął rudy filter ustami i przystawiwszy płomień zapalniczki do papierosa
wciągnął głęboko w płuca ciepły dym."
Pomijam długość pierwszego zdania oraz celowość przyjścia do kuchni tylko po
to, by zobaczyć, jak się filiżanka napełnia kawą. Ważniejsze jest dla mnie
to, że napełniła się płynem... a potem bohater trzęsie pudełkiem... w
wyobraźni widzę KAWY, ale wytrząsa Camela. Hmmmmmmm.... Wystarczyłoby tu
napisać "paczka papierosów"... (i nie mówcie mi, że czepiam się szczegółów.
Właśnie to jest chyba naszym celem, prawda?)

Ostatnia sprawa. Rozumiem, że Twój styl i słownictwo są specjalnym
zabiegiem. Czekam więc na ciąg dalszy, czy będzie mieć to uzasadnienie w
historii. Mówię o tym dlatego, że nie wiem KIEDY dzieje się Twoja fabuła.

A teraz dobre rzeczy. Mimo wszystkich "anty" - czekam na ciąg dalszy. Jestem
ciekaw, jak wybrniesz i CZY wybrniesz z kłopotów, których sobie narobiłeś.

POWODZENIA

Andre

PS. Trochę się rozpisałem, co?;)
Re: Berek. Powieść w odcinkach.
#353
Author: Adam Podstawczynski
Date: Mon, 02 Dec 2002 12:10
24 lines
1742 bytes
W artykule <asfh1p$t3s$1@news.tpi.pl> Andrzej Świech napisał(a):

(...)

> Dalej:
> "Przed czym-że i dokąd uciekał rzeczony Albert Kammus? Będzie to do
> okazania."
> Dlaczego dotychczas nie spotkałem książki, która zaczynałaby się od
> stwierdzenia: "Drodzy czytelnicy! O czymże będzie taż powieść, którą w ręce
> swe otrzymaliście i łaskawiście byli ją otworzyć? Przekonamy się o tym
> wkrótce już..." Dlatego się tak dzieje, że czytelnik czyta książkę i chce
> wiedzieć CO SIĘ STAŁO? Nie pytaj go jak w wypracowaniu, stawiając pytania
> wprost. 

(...)

Zobacz u Dostojewskiego, on taki chwyt stosuje dość regularnie w
powieściach. Nie chcę teraz szukać dosłownego przykładu, ale to są
właśnie wstawki w rodzaju "Zapewne Czytelnika interesuje... wkrótce
przekonamy się dlaczego...".

-- 
Adam Podstawczynski
slownik.7thguard.net
Re: Berek. Powieść w odcinkach.
#354
Author: Andrzej Świech
Date: Mon, 02 Dec 2002 12:19
20 lines
2116 bytes
Użytkownik Adam Podstawczynski <adam@english.w3.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:slrnaumjd1.9q4.adam@adam.astral.lodz.pl...
>
>
> Zobacz u Dostojewskiego, on taki chwyt stosuje dość regularnie w
> powieściach. Nie chcę teraz szukać dosłownego przykładu, ale to są
> właśnie wstawki w rodzaju "Zapewne Czytelnika interesuje... wkrótce
> przekonamy się dlaczego...".

Czy to oznacza, że jeśli dziś napiszę powieść typu... "Robinson Cruzoe" - z
takimi samymi chwytami literackimi i takim samym językiem... ktoś będzie
chciał to czytać?

Mam inny przykład: "Tumitak z podziemnych korytarzy" Charlesa F. Tannera.
To, że powieść jest poważna - nie ulega wątpliwości dla współczesnych. Nas
śmieszy. Choćby dlatego, że Deus ex Machina przestało wystarczać
czytelnikowi. NIKT dziś by nie konstruował fabuły w ten sposób.

Andre
Re: Berek. Powieść w odcinkach.
#355
Author: Adam Podstawczynski
Date: Mon, 02 Dec 2002 12:34
32 lines
2387 bytes
W artykule <asfj3u$j8g$1@news.tpi.pl> Andrzej Świech napisał(a):
> 
> Użytkownik Adam Podstawczynski <adam@english.w3.pl> w wiadomości do grup
> dyskusyjnych napisał:slrnaumjd1.9q4.adam@adam.astral.lodz.pl...
>>
>>
>> Zobacz u Dostojewskiego, on taki chwyt stosuje dość regularnie w
>> powieściach. Nie chcę teraz szukać dosłownego przykładu, ale to są
>> właśnie wstawki w rodzaju "Zapewne Czytelnika interesuje... wkrótce
>> przekonamy się dlaczego...".
> 
> Czy to oznacza, że jeśli dziś napiszę powieść typu... "Robinson Cruzoe" - z
> takimi samymi chwytami literackimi i takim samym językiem... ktoś będzie
> chciał to czytać?
> 
> Mam inny przykład: "Tumitak z podziemnych korytarzy" Charlesa F. Tannera.
> To, że powieść jest poważna - nie ulega wątpliwości dla współczesnych. Nas
> śmieszy. Choćby dlatego, że Deus ex Machina przestało wystarczać
> czytelnikowi. NIKT dziś by nie konstruował fabuły w ten sposób.
> 

W drugim akapicie rozpędziłeś się w interpretacji moich słów, bo mowa
była o formie; to raz. Dostojewski jest o niebo aktualniejszy niż
Defoe, nie sądzisz? -- to dwa. Wyraziłeś wątpliwość o istnieniu
narracji prowadzonej z wstawkami "zapowiadającymi", więc cię po prostu
naprowadziłem na ślad. Powyżej zaś wprowadzasz nowy podział, na teksty
współczesne i niewspółczesne -- o tym wcześniej nie było mowy; to
trzy.

-- 
Adam Podstawczynski
slownik.7thguard.net
Re: Berek. Powieść w odcinkach.
#356
Author: Andrzej Świech
Date: Mon, 02 Dec 2002 14:24
43 lines
2910 bytes
> > Czy to oznacza, że jeśli dziś napiszę powieść typu... "Robinson
Cruzoe" - z
> > takimi samymi chwytami literackimi i takim samym językiem... ktoś będzie
> > chciał to czytać?
> >
> > Mam inny przykład: "Tumitak z podziemnych korytarzy" Charlesa F.
Tannera.
> > To, że powieść jest poważna - nie ulega wątpliwości dla współczesnych.
Nas
> > śmieszy. Choćby dlatego, że Deus ex Machina przestało wystarczać
> > czytelnikowi. NIKT dziś by nie konstruował fabuły w ten sposób.
> >
>
> W drugim akapicie rozpędziłeś się w interpretacji moich słów, bo mowa
> była o formie; to raz.

A chwyty literackie i słowa tworzą co jesli nie formę?
Sorry, że tak pytam, ale chyba niedouczony coś jestem?

>Dostojewski jest o niebo aktualniejszy niż
> Defoe, nie sądzisz? -- to dwa.

Tak, Tumitak - jest jeszcze aktualniejszy.

>Wyraziłeś wątpliwość o istnieniu
> narracji prowadzonej z wstawkami "zapowiadającymi", więc cię po prostu
> naprowadziłem na ślad.

Powiedz GDZIE stwierdziłem, że nie ma takiej narracji? Zapytałem dlaczego
książki się tak nie zaczynają.
Dlaczego? Odpowiedź poniżej.

>Powyżej zaś wprowadzasz nowy podział, na teksty
> współczesne i niewspółczesne -- o tym wcześniej nie było mowy; to
> trzy.

Myślałem, że rozmawiamy o literaturze DZIŚ, a nie ileś tam lat temu. Możemy
mówić o tym jak się pisało kiedyś, spoko. Tylko nie to jest chyba naszym
celem? Założyłem, że interesuje nas NASZE pisarstwo i chcemy je rozwijać,
prawda?

Pozdrawiam
Andre
Re: Berek. Powieść w odcinkach.
#364
Author: McClusky
Date: Mon, 02 Dec 2002 15:30
4 lines
961 bytes
Dziękuję wszystkim :-)
ciąg dalszy nastąpi...

mc
Re: Berek. Powieść w odcinkach.
#357
Author: Adam Podstawczynski
Date: Mon, 02 Dec 2002 15:55
63 lines
3454 bytes
W artykule <asfqe5$5a7$1@news.tpi.pl> Andrzej Świech napisał(a):
>> > Czy to oznacza, że jeśli dziś napiszę powieść typu... "Robinson
> Cruzoe" - z
>> > takimi samymi chwytami literackimi i takim samym językiem... ktoś będzie
>> > chciał to czytać?
>> >
>> > Mam inny przykład: "Tumitak z podziemnych korytarzy" Charlesa F.
> Tannera.
>> > To, że powieść jest poważna - nie ulega wątpliwości dla współczesnych.
> Nas
>> > śmieszy. Choćby dlatego, że Deus ex Machina przestało wystarczać
>> > czytelnikowi. NIKT dziś by nie konstruował fabuły w ten sposób.
>> >
>>
>> W drugim akapicie rozpędziłeś się w interpretacji moich słów, bo mowa
>> była o formie; to raz.
> 
> A chwyty literackie i słowa tworzą co jesli nie formę?
> Sorry, że tak pytam, ale chyba niedouczony coś jestem?
> 

Właśnie, chwyty. Przecież wspomniany przez ciebie chwyt deus ex
machina -- o ten mi chodziło -- należy już do sfery fabuły, a wstawki
narracyjne -- rzekłem, do narracji.

>>Dostojewski jest o niebo aktualniejszy niż
>> Defoe, nie sądzisz? -- to dwa.
> 
> Tak, Tumitak - jest jeszcze aktualniejszy.

Dobrze, zakładam że w przypadku całego tego Tumitaka masz rację. Nie
czytałem -- nie wiem.

> 
>>Wyraziłeś wątpliwość o istnieniu
>> narracji prowadzonej z wstawkami "zapowiadającymi", więc cię po prostu
>> naprowadziłem na ślad.
> 
> Powiedz GDZIE stwierdziłem, że nie ma takiej narracji? Zapytałem dlaczego
> książki się tak nie zaczynają.
> Dlaczego? Odpowiedź poniżej.
> 
>>Powyżej zaś wprowadzasz nowy podział, na teksty
>> współczesne i niewspółczesne -- o tym wcześniej nie było mowy; to
>> trzy.
> 
> Myślałem, że rozmawiamy o literaturze DZIŚ, a nie ileś tam lat temu. Możemy
> mówić o tym jak się pisało kiedyś, spoko. Tylko nie to jest chyba naszym
> celem? Założyłem, że interesuje nas NASZE pisarstwo i chcemy je rozwijać,
> prawda?
> 

No dobrze, rozmawiajmy więc o literaturze dziś. Wciąż nie rozumiem,
dlaczego zabieg zapowiadania czytelnikowi co będzie dalej miałby w
czymkolwiek umniejszać tekstowi literackiemu. Wręcz potrafię sobie
wyobrazić sytuacje, w których może być _niezastąpionym_
narzędziem. Rzecz jasna, nie mówię teraz o tekście Oryginalnego
Przedpiścy, bo ten mi się nie podoba, a o jakimkolwiek uzasadnieniu
jest mówić za wcześnie.

-- 
Adam Podstawczynski
slownik.7thguard.net
Re: Berek. Powieść w odcinkach.
#365
Author: Adela
Date: Mon, 02 Dec 2002 16:26
171 lines
7233 bytes
"McClusky" <perun13@wp.pl> wrote in message news:ase8hi$gth$1@news.tpi.pl...

To bedzie przyklad jak ja czytam ten tekst, a poniewaz ja z reguly czytam z
olowkiem w reku, szczegolnie na warsztatach -- to sprobuje tutaj tez
bezposrednio pod tekstem.
A i moze jeszcze dwie uwagi techniczne:
1. jak czytam tekst nie interesuja mnie juz
a) intencje autora -- czyli co chcial powiedziec -- tylko to, co widac
b) to, czy moj odczyt, moje skojarzenia byl zamierzony przez autora, czy tak
mu sie tylko napisalo;
Z chwila upublicznienia tekstu, autor nie ma juz wladzy nad jego
interpretacjami;
2. ja mam generalnie pozytywne nastawienie do Tekstu, tzn staram sie go
rozplatac -- podobnie w pewnym sensie jak sie rozwiazuje krzyzowke a jeszcze
lepiej jolke.



---------
> Albert Kammus

--> skojarzenie z Albertem Camus'em; egzystencjalizm, moze Obcy ?

 szedł nieprzytomnie, brnął w styczniowe popołudnie niosąc w
> kieszeniach pięści zaciśnięte w bryły lodu. Zmarzłe miasto przenikało jego
> ciało chłodem kamieni, z których zostały zbudowane domy i ulice.

---> chlod, zimno jako elementy swiata przedstawionego -- tworza nastroj
emocjonalnej pustki, chlodu.
---> czemu nieprzytomnie ? Odurzony? Alkohol? Milosc?


>Albert
> Kammus nie zrobił niczego złego - a jednak uciekał.

--> Pierwszy wazny trop: ucieczka.

> Z papierosem w
> zsiniałych od chłodu ustach uchodził przed siebie a na jego skulone plecy
> usiadł tego dnia cały mróz prastarego miasta Wrocław.

> Przed czym-że i dokąd uciekał rzeczony Albert Kammus? Będzie to do
okazania.

---> Te dwa zdania wygladaja na stylizacje albo parodie.
---> "Bedzie to do okazania" -- jezyk matematyki? Logiki? CBDO


> Wprzódy
>jednak przedstawić wypada iż nie ujściem Alberta Kammusa na zmrożone
> Wrocławskie ulice rzecz cała się zaczyna, ani bynajmniej w tenże sposób
> kończy.

---> Stylizacja: Pamietniki szlacheckie? Pasek? A moze Mikolaj
Doswiadczynski?

>Owa historia bowiem, ma swój zgoła nieadekwatny do późniejszych
> wydarzeń początek.

---> retrospekcja

>
>                             *
>
> - Kafka. Kawka...

--> Franz Kafka

>i papierosek - mruknął sennie Albert kiedy tylko obudził
> się i opuścił stopy z łóżka wprost do czekających karnie na podłodze
rannych
> pantofli.

--> Czekajacych karnie -- rutyna codziennosci; nie spodziewa sie bohater
zadnych niespodzianek, a na pewno nie tego, ze bedzie "brnal nieprzytomnie w
styczniowe popoludnie"


>Całkiem dziarsko trzasnęły kości, raz i drugi, gdy przeciągnął
> się, a potem poszurał po szaroburym gumoleum do kuchni,

--> "trzasnely kosci" -- w jakim wieku jest bohater? "Dziarsko" kojarzy mi
sie z dziarskim staruszkiem, podobnie jak ''trzasnely kosci'';
''poszural'' -- z powodu kapci?
--> Mieszkanie typowe -- blokowe, gumoleum -- bohater jest przecietnie
sytuowany ? Srednia krajowa ?


> by nastawić ekspres
> i obserwować jak filiżanka napełnia się z sykiem ciemnobrunatnym,
> aromatycznym, gęstym płynem...

---> proba odwolania sie do zmyslow czytelnika, sluch -- syk, zapach --
aromatycznym, wzrok -- gesty
---> ekspres nie pasuje do staruszka -- tak jak i kawa --

>Sięgnął po pudełko, wytrząsnął zeń Camela,

---> tak samo, nie pasuje do obrazu staruszka

> ścisnął rudy filter ustami

---> pierwsza fraza, ktora mi tak naprawde w tym tekscie zgrzyta: "scisnal"
i "filter"

> i przystawiwszy płomień zapalniczki do papierosa
> wciągnął głęboko w płuca ciepły dym. Kiedy jak zwykle przy pierwszym
> porannym papierosie, Albert poczuł wzdłuż żył delikatne mrowienie,
przytknął
> do ust filiżankę w pozwolił gorącej kawie lekko sparzyć język i spłynąć w
> czeluście ciała ciepłym ożywczym strumieniem.
> Albert Kammus rozpoczął dzień. Zapamiętany w porannym rytuale, podniósł
> wzrok i spojrzał przez okno.

---> poranna rutyna -- rytual, sekwencja czynnosci, ktorej nadajemy wieksze
znaczenie niz na to zasluguja same z siebie


> Albert Kammus był gotowy na wiele, ale nie był gotowy na to co zobaczył za
> oknem swojego mieszkania tego marcowego poranka.

---> poczatek mowil o styczniu -- czyli aby zmienic sie z przecietnego
mezczyzny w nieprzytomnego wedrowca -- bedzie potrzebowal ok 10 miesiecy.

> Niebo nad osiedlem Nowy
> Dwór było jasne, czyste i błękitne, a nadpsute, pokraczne monolity bloków
> skąpane były w cynamonowym świetle świtu.

---> Kontrast piekna natury z brzydota blokowiska; powraca obraz szaroburego
gumoleum

> Ale nie to wstrząsnęło Albertem.

---> Wstrzas. Cos mocnego, cos zmieniajacego zycie -- juz wiemy z poczatku,
ze ten dzien byl poczatkiem wydarzen, ktore zmienily zycie Alberta ...

> Albert stał z wzrokiem utkwionym w przestrzeni za szybą, gdy popiół z
> papierosa z cichym syknięciem wpadł do filiżanki z wystygłą kawą... Wtedy
> właśnie uświadomił sobie, co zobaczył...
> Albert Kammus zobaczył Wiosnę.

---> przeciez nie po raz pierwszy, wiec moze jestesmy swiadkiem budzenia sie
nowej, wrazliwszej swiadomosci w bohaterze; wskazuje na to tez wielka litera
w "Wiosnie" -- wskazujaca na niezwyklosc wyjatkowosc.

>
>                            *
-------------------

Globalnie -- zaciekawia: czytelnik chce sie dowiedziec co zmienilo Alberta.
Inne pytanie: dlaczego A. tak sie nazywa? Jakie tropy wnosza odnosniki do
Camus'a i Kafki?
Detale dobrze dobrane -- pasuja do calosci obrazu bez zgrzytow.
Narracja -- od zewnatrz, z ironicznym-dystansem; wydaje sie ze bedziemy miec
do czynienia z caloscia raczej tragi -- komiczna niz tylko tragiczna.
Stylizacja jezyka moze byc ciekawym chwytem, jesli bedzie uzywana
konsekwentnie; dodaje wlasnie tego ironicznego dystansu. Nie mam wrazenia ze
jest to napuszonosc -- raczej mysle, ze jest to swiadomy zabieg
stylistyczny.
Bohater zdaje sie byc typowym przecietniakiem, everymanem, ktory nagle
zostanie rzucony w wir jakichs niezrozumialych dla niego i zmieniajacych
jego cale zycie zdarzen (nazwisko bohatera to omen omen).


*adela*
--
http://out-of-season.blog.pl
I'm not disorganised; I'm polychronic.
The astronomer may speak to you of his understanding of space, but he cannot
give you his understanding.
Re: Berek. Powieść w odcinkach.
#366
Author: mOOse-pl
Date: Tue, 03 Dec 2002 16:40
6 lines
993 bytes
warto tez zwrocic uwage na tytyul - berek
tzn. to chyba jest tytyul :)


--
moose
Re: Berek. Powieść w odcinkach.
#358
Author: Andrzej Świech
Date: Wed, 04 Dec 2002 10:34
63 lines
3572 bytes
Z góry przepraszam że dopiero teraz, ale czytam niestety grupy TePSowe:(

>> A chwyty literackie i słowa tworzą co jesli nie formę?
>> Sorry, że tak pytam, ale chyba niedouczony coś jestem?
>> 
>Właśnie, chwyty. Przecież wspomniany przez ciebie chwyt deus ex
>machina -- o ten mi chodziło -- należy już do sfery fabuły, a wstawki
>narracyjne -- rzekłem, do narracji.

Zgadzam się. Tylko powiedz mi - czy narracja to nie właśnie FORMA dzieła
literackiego? Na narrację składają się słowa opowiadające fabułę - czyż nie?

hwyty literackie - takie jak dem - to więc w równym stopniu fabuła, co narracja. 


>> Tak, Tumitak - jest jeszcze aktualniejszy.
>
>Dobrze, zakładam że w przypadku całego tego Tumitaka masz rację. Nie
>czytałem -- nie wiem.

A warto. Doskonały podręcznik, jak dziś nie pisać. 

>>>Wyraziłeś wątpliwość o istnieniu
>>> narracji prowadzonej z wstawkami "zapowiadającymi", więc cię po prostu
>>> naprowadziłem na ślad.
>> 
>> Powiedz GDZIE stwierdziłem, że nie ma takiej narracji? Zapytałem dlaczego
>> książki się tak nie zaczynają.
>> Dlaczego? Odpowiedź poniżej.
>> 
A więc jednak nie powiedziałem nic takiego?

>> Myślałem, że rozmawiamy o literaturze DZIŚ, a nie ileś tam lat temu. Możemy
>> mówić o tym jak się pisało kiedyś, spoko. Tylko nie to jest chyba naszym
>> celem? Założyłem, że interesuje nas NASZE pisarstwo i chcemy je rozwijać,
>> prawda?
>> 
>No dobrze, rozmawiajmy więc o literaturze dziś. Wciąż nie rozumiem,
>dlaczego zabieg zapowiadania czytelnikowi co będzie dalej miałby w
>czymkolwiek umniejszać tekstowi literackiemu. 

Znów się więc nie zrozumieliśmy trochę. Powiedziałem przede wszystkim - że taka
wstawka jest próbą zanudzenia czytelnika. Tłumaczenia mu jak chłopu na granicy.
Jest zagrywką jak z marnego wypracowania. 
 
>Wręcz potrafię sobie
>wyobrazić sytuacje, w których może być _niezastąpionym_
>narzędziem. Rzecz jasna, nie mówię teraz o tekście Oryginalnego
>Przedpiścy, bo ten mi się nie podoba, a o jakimkolwiek uzasadnieniu
>jest mówić za wcześnie.

Nie powiedziałem OGÓLNIE. Zwracałem się CAŁY CZAS do Sz.P. Oryginalnego
Przedpiscy. Mówiłem więc o JEGO tekście. 
A swoją drogą - kiedy taki chwyt jest NIEZASTĄPIONY? Zainteresowało mnie;)

Pozdrawiam
Andre

>
-- 
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl
Re: Berek. Powieść w odcinkach.
#359
Author: Marek Krukowski
Date: Thu, 05 Dec 2002 01:44
70 lines
3831 bytes
Andrzej Świech wrote:

> Dalej:
> "Przed czym-że i dokąd uciekał rzeczony Albert Kammus? 
> Będzie to do okazania."
> Dlaczego dotychczas nie spotkałem książki, która 
> zaczynałaby się od
> stwierdzenia: "Drodzy czytelnicy! O czymże będzie taż 
> powieść, którą w ręce swe otrzymaliście i łaskawiście byli 
> ją otworzyć? Przekonamy się o tym wkrótce już..."

Przyczyna dla której nie spotakało się z jakimś chwytem w literaturze jest
zawsze ta sama. Niewystarczająca liczba lektur.

Pewna bardzo znana książka zaczyna się na przykład tak.

"Czy sam zostanę bohaterem tej książki, czy będzie nim kto inny, następne
rozstrzygną stronice."

Książka Leopolda Buczkowskiego "Kąpiele w Lukka" zaczyna się tak.

"KĄPIELE W LUCCA
		
		I

Z ilu części składa się KĄPIEL W LUCCA?
Z dwóch części."


Rozmowa narrator a z czytelnikiem to jedne z najbardziej popularnych chwytów
narracyjnych, stale obecny w historii powieści - począwszy od chwytów w
postaci zwróconych do czytelnika listów wydawcy rękopisu, poprzez wstępne
rozdziały poszczególnych części Toma Jonesa, do skrajnych propozycji w
literaturze współczesnej. jedną z efektowniejszych jest początek Słownika
chazarskiego Milorada Pavicia:

"Obecny autor tej książki zapewnia czytelnika, że nie będzie musiał umrzeć,
jeśli ją przeczyta, jak też się przydarzyło jego poprzednikowi, posługującemu
się pierwszym wydaniem z 1691 roku, kiedy słownik ten miał jeszcze pierwszego autora."

Najkonsekwentniej rozmową z Czytelnikiem posłużył się Italo Calvino w książce
"Jeśli zimową nocą podróżny", której akcja zaczyna się od słów:

"Zabierasz się do czytania nowej powieści Italo Calvina Jeśli zimową nocą podróżny."

Myślę, że niektórych czytelników tego postu powinno zaniepokoić zwłaszcza
ostatni najkrótszy rozdział tej książki, której akcja toczy się wokół nie
udanych prób przezctynaia zarówno książki "Jeśli zimową nocą podróżny" jak
wileu innych książek różnychch autorów.

A oto ostatni, najkrótszy rozdział:

XII
Jesteście oto mężem i żoną, Czytelniku i Czytelniczko.
Wielkie małżeńskie łoże przygarnia wasze równoległe lektury.
	Ludmiła zamyka swoją książkę, gasi lampkę, opuszcza głowę na poduszkę, mówi:
- Zgaś także. Czy nie zmęczyło cię jeszcze czytanie?
	Na co ty: - Jeszcze chwileczkę. Właśnie kończę Jeśli zimową nocą podróżny
Italo Calvina.  
 

 Ponieważ książka ta zunajduje się w samym centrum naszej problematyki i w
zasadzie jest stosunkowo nowa  - nawet nie ćwierć wieku, uważam, że ktokolwiek
zabiera się za pisanie nie zapoznawszy się z tą pozycją musi być uznany za
osobę zupełnie nie poważną. 

Marek Krukowski

-- 
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Berek. Powieść w odcinkach.
#360
Author: Andrzej Świech
Date: Thu, 05 Dec 2002 10:08
30 lines
2098 bytes
>Andrzej Świech wrote:
>
>> Dlaczego dotychczas nie spotkałem książki, która 
>> zaczynałaby się od
>> stwierdzenia: "Drodzy czytelnicy! O czymże będzie taż 
>> powieść, którą w ręce swe otrzymaliście i łaskawiście byli 
>> ją otworzyć? Przekonamy się o tym wkrótce już..."
>
>Przyczyna dla której nie spotakało się z jakimś chwytem w literaturze jest
>zawsze ta sama. Niewystarczająca liczba lektur.
>
<ciach>
Dziękuję za wskazanie lektur - tym niemniej pragnę powiadomić Sz.P.
Krukowskiego, iż większość z nich czytałem. 
Niniejszym pragnę wytłumaczyć o co mi chodzi. CHodzi o to, że ŻADEN z Pańskich
przykładów nie jest fragmentem wypracowania, a to dokładnie jest wypracowanie.
Próbowałem po prostu pokazać, że autor tekstu o którym rozmawiamy już wcześniej
to pytanie zadał, pokazując fakt, że Albert ucieka. W tym momencie wyglądało to
dla mnie mniej więcej tak:
Romantyzm wielki był. Dlaczego wielki był romantyzm?

Zaznaczam - uwaga odnosi się do tego tekstu. 
TYLKO

Pozdrawiam
Andre
-- 
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl
Re: Berek. Powieść w odcinkach.
#361
Author: Dino62
Date: Mon, 23 Dec 2002 11:04
39 lines
2582 bytes
Użytkownik Andrzej Świech napisał:
>>Andrzej Świech wrote:
>>
>>
>>>Dlaczego dotychczas nie spotkałem książki, która 
>>>zaczynałaby się od
>>>stwierdzenia: "Drodzy czytelnicy! O czymże będzie taż 
>>>powieść, którą w ręce swe otrzymaliście i łaskawiście byli 
>>>ją otworzyć? Przekonamy się o tym wkrótce już..."
>>
>>Przyczyna dla której nie spotakało się z jakimś chwytem w literaturze jest
>>zawsze ta sama. Niewystarczająca liczba lektur.
>>
> 
> <ciach>
> Dziękuję za wskazanie lektur - tym niemniej pragnę powiadomić Sz.P.
> Krukowskiego, iż większość z nich czytałem. 
> Niniejszym pragnę wytłumaczyć o co mi chodzi. CHodzi o to, że ŻADEN z Pańskich
> przykładów nie jest fragmentem wypracowania, a to dokładnie jest wypracowanie.
> Próbowałem po prostu pokazać, że autor tekstu o którym rozmawiamy już wcześniej
> to pytanie zadał, pokazując fakt, że Albert ucieka. W tym momencie wyglądało to
> dla mnie mniej więcej tak:
> Romantyzm wielki był. Dlaczego wielki był romantyzm?
> 
> Zaznaczam - uwaga odnosi się do tego tekstu. 
> TYLKO
> 
> Pozdrawiam
> Andre
Witam,

Mimo intensywnego wpatrywania się w w treść Pana pierwszego postu nie 
zauważyłam niczego, co NIE uzasadniałoby odpowiedzi nań. To jedynie 
uwaga, być może swiadcząca o mej nieuwadze, ale... nie sądzę:-)
Aczkolwiek jestem dopiero od dzis na liście i prawdopodobnie mogłam 
przeoczyć jakieś poprzednie uwagi.

Wesołych Świąt!
Una z POgranicza
Re: Berek. Powieść w odcinkach.
#362
Author: Andrzej Swiech
Date: Fri, 27 Dec 2002 14:52
20 lines
2231 bytes
Użytkownik Dino62 <Dino62@tlen.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:au6qig$6ps$1@news.tpi.pl...
> Użytkownik Andrzej Świech napisał:
<ciach>> Mimo intensywnego wpatrywania się w w treść Pana pierwszego postu
nie
> zauważyłam niczego, co NIE uzasadniałoby odpowiedzi nań. To jedynie
> uwaga, być może swiadcząca o mej nieuwadze, ale... nie sądzę:-)
> Aczkolwiek jestem dopiero od dzis na liście i prawdopodobnie mogłam
> przeoczyć jakieś poprzednie uwagi.

Eeeeeeee... nie bardzo rozumiem. Tym niemniej mam prośbę. Jeśli mnie bardzo
nienawidzisz - oczywiście Twoje prawo nazywać mnie Panem. Jeśli jednak nie -
może na Ty przejdziemy?
Mam też taką prośbę (chyba) od grupy. Bądź, proszę, tak miła i komentuj, jak
się to na listach przyjęło - czyli pod fragmentem - komentarz go dotyczący.
Jest to może mniej wygodne dla piszącego, za to nieocenione dla
czytającego:)
Pozdrawiam
Andre
Re: Berek. Powieść w odcinkach.
#363
Author: simon
Date: Fri, 27 Dec 2002 20:39
44 lines
3043 bytes
Andrzej Świech znowu nadaje:

>>Przyczyna dla której nie spotakało się z jakimś chwytem w literaturze
>>jest zawsze ta sama. Niewystarczająca liczba lektur.
>>
> <ciach>
> Dziękuję za wskazanie lektur - tym niemniej pragnę powiadomić Sz.P.
> Krukowskiego, iż większość z nich czytałem. 
> Niniejszym pragnę wytłumaczyć o co mi chodzi. CHodzi o to, że ŻADEN z
> Pańskich przykładów nie jest fragmentem wypracowania, a to dokładnie
> jest wypracowanie.

Nic nie rozumiem, jak boniedydy. Ponieważ jest to wypracowanie, to nie 
wolno stosować w nim chwytów których nie spotyka sie w powieściach, chociaż 
się je w powieściach spotyka? Pomińmy juz kwestię "a cóż to jest 
wypracowanie?". Mam jednak wrazenie, że desperacko kręcąc się w kółko 
szukasz uzasadnień dla własnego przekonania, że zbrodnią na literaturze 
jest wydziwianie jakieś, zamiast jedynie słusznego zdania "Albert Kammus 
uciekał ciemnymi i zimnymi ulicami Wrocławia"...

Co zaś do wypracowania - śpieszę donieść JW etc. etc. Panu, iż w historii 
piśmiennictwa zanotowano przynajmniej jeden przypadek szkolnego 
wypracowania, w którym wiodącą rolę odgrywała narracja prowadzona w formie 
odautorskich wstawek i komentarzy. Nie, wcale nie wymagam, żebyś pan czytał  
moją pracę maturalną.

> Próbowałem po prostu pokazać, że autor tekstu o
> którym rozmawiamy już wcześniej to pytanie zadał, pokazując fakt, że
> Albert ucieka.

Znaczy - eliminujmy niepotrzebne ozdobniki! I tak na przykład z opisu łąki 
na której pasie się krowa pozostawmy jedynie "Krowa." - klarowne, 
bezbłędne, a jak zainteresuje czytelnika! (nadążam?)

> W tym momencie wyglądało to dla mnie mniej więcej tak:
> Romantyzm wielki był. Dlaczego wielki był romantyzm?

I cóż jest w powyższym złego?

-- 
    ( ||\/|/\|\|    ...http://republika.pl/simsimon.........
  sim)||  |\/| |  .........//szymon.jankowski.........
______________________________________________________________________
                                                    there is no spoon
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads