🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.comp.os.os2
23 messages
23 total messages Started by Adam Płaszczyca Sat, 15 Dec 2007 10:16
VIA VT6421a i OS/2
#33293
Author: Adam Płaszczyca
Date: Sat, 15 Dec 2007 10:16
15 lines
1367 bytes
Witam!

Ktos próbował czegos takiego?

Kontroler PATA/SATA z funkcjonalnością RAID (0,1). Z tego co
przekopałem drivery tylko pod windę, jednak zastanawiam sie, czy nie
pójdzie w trybie natywnym udając po prostu klasyczny HDD. 

Ktoś się bawił może takim rozwiązaniem?
-- 
     ___________ (R)
    /_  _______    Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___    ul. Na Szaniec 23/70 31-560 Kraków (012 378 31 98)
 _______/ /_     http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/foto.html
___________/    mail: _555@irc.pl GG: 3524356
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33294
Author: Mariusz
Date: Sat, 15 Dec 2007 17:55
19 lines
2656 bytes
Adam Płaszczyca wrote:

>Witam!
>
>Ktos próbował czegos takiego?
>
>Kontroler PATA/SATA z funkcjonalnością RAID (0,1). Z tego co
>przekopałem drivery tylko pod windę, jednak zastanawiam sie, czy nie
>pójdzie w trybie natywnym udając po prostu klasyczny HDD. 
>
>Ktoś się bawił może takim rozwiązaniem?
>
Ja niestety  nie.  Natomiast same literki VIA nierozerwalnie kojarzę z 
bardzo upierdliwym chipsetem płyty głównej...
 - multum kolizyjnych ustawień  - oj trzeba było z tym nieźle walczyć !

-- 
Mariusz Błaszak mbs@granit.univ.szczecin.pl
	< OS/2: Logic, not magic >
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33295
Author: Adam Płaszczyca
Date: Sun, 16 Dec 2007 19:25
20 lines
1788 bytes
On Sat, 15 Dec 2007 12:55:27 -0500, Mariusz
<mbs@granit.univ.szczecin.pl> wrote:

>>Ktoś się bawił może takim rozwiązaniem?
>>
>Ja niestety  nie.  Natomiast same literki VIA nierozerwalnie kojarzę z 
>bardzo upierdliwym chipsetem płyty głównej...
> - multum kolizyjnych ustawień  - oj trzeba było z tym nieźle walczyć !

Hm... Dziwne, miałem kiedys płytę VIA i nie było kłopotów. 

Na razie olałem temat, po prostu kupie dwa dyski 320GB i bedę sobie w
nocy robił backup. Takie zabezpieczenie mi spokojnie wystarczy, a VIA
pobawie sie jak bede miał duuuużo czasu ;)
-- 
     ___________ (R)
    /_  _______    Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___    ul. Na Szaniec 23/70 31-560 Kraków (012 378 31 98)
 _______/ /_     http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/foto.html
___________/    mail: _555@irc.pl GG: 3524356
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33296
Author: Mariusz
Date: Mon, 17 Dec 2007 16:36
22 lines
2806 bytes
Adam Płaszczyca wrote:

>On Sat, 15 Dec 2007 12:55:27 -0500, Mariusz
><mbs@granit.univ.szczecin.pl> wrote:
>
>>>Ktoś się bawił może takim rozwiązaniem?
>>>
>>Ja niestety  nie.  Natomiast same literki VIA nierozerwalnie kojarzę z 
>>bardzo upierdliwym chipsetem płyty głównej...
>>- multum kolizyjnych ustawień  - oj trzeba było z tym nieźle walczyć !
>>
>
>Hm... Dziwne, miałem kiedys płytę VIA i nie było kłopotów. 
>
>Na razie olałem temat, po prostu kupie dwa dyski 320GB i bedę sobie w
>nocy robił backup. Takie zabezpieczenie mi spokojnie wystarczy, a VIA
>pobawie sie jak bede miał duuuużo czasu ;)
>
Może trafiłem na wersję mocno ulepszoną ;)

-- 
Mariusz 
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33297
Author: Slawomir Stachniewicz
Date: Tue, 18 Dec 2007 11:27
16 lines
1489 bytes
On Sat, 15 Dec 2007 10:16:39 UTC, Adam Płaszczyca 
<trzypion@oldfield.spamnie.org.pl> wrote:

> Ktos próbował czegos takiego?

Dwa razy używałem produktów marki VIA (raz to była płyta główna 
o chipsecie niby AMD ale okazało się, że był łączony AMD/VIA). 
Więcej tego błędu nie zamierzam popełnić.


	S.
-- 
Slawomir (dot) Stachniewicz (at) ifj (dot) edu (dot) pl
http://www.ifj.edu.pl/~stachnie
GS/CS d-> s-:- a C++ ULH P L+ E---- W++ N++ !o K? w-- O++ M- V PS--
PE++ Y+ PGP- !t !5 !X !R !tv b++ DI? !D G++ e++++>+++++ h--- r+++ y?
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33298
Author: Krzysztof Dmytrów
Date: Tue, 08 Jan 2008 23:42
11 lines
1415 bytes
> Dwa razy używałem produktów marki VIA (raz to była płyta główna 
> o chipsecie niby AMD ale okazało się, że był łączony AMD/VIA). 
> Więcej tego błędu nie zamierzam popełnić.

Hmmm, a ja miałem do tej pory trzy płyty główne na chipsetach VIA 
(pierwsza była na VPX, druga na KX133, a trzecia na KT600) i z żadną nie 
miałem najmniejszych kłopotów - wszystkie stabilne jak skała. To, że 
jakaś płyta działa dziwnie raczej nie zależy od chipsetu, a od konstrukcji.

pozdrawiam
Krzysiek
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33300
Author: Krzysztof Dmytrów
Date: Wed, 09 Jan 2008 06:25
9 lines
1381 bytes
> I takiego drobiazgu jak BIOS...- widzę jednak, że miałem przyjemność 
> ćwiczyć jakiś wczesny wyjątek VIA :) - nie mam do niego pretensji - to 
> było niezłe doświadczenie - nauka , a ta zawsze zaprocentuje.

Nawet postawiłem swego czasu na tej pierwszej płycie - na chipsecie VPX 
- OS/2 Warp 3. I wszystko działało jak należy :).

pozdrawiam
Krzysiek
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33299
Author: Mariusz
Date: Wed, 09 Jan 2008 06:42
19 lines
2982 bytes
Krzysztof Dmytrów wrote:

>>Dwa razy używałem produktów marki VIA (raz to była płyta główna 
>>o chipsecie niby AMD ale okazało się, że był łączony AMD/VIA). 
>>Więcej tego błędu nie zamierzam popełnić.
>>
>
>Hmmm, a ja miałem do tej pory trzy płyty główne na chipsetach VIA 
>(pierwsza była na VPX, druga na KX133, a trzecia na KT600) i z żadną nie 
>miałem najmniejszych kłopotów - wszystkie stabilne jak skała. To, że 
>jakaś płyta działa dziwnie raczej nie zależy od chipsetu, a od konstrukcji.
>
I takiego drobiazgu jak BIOS...- widzę jednak, że miałem przyjemność 
ćwiczyć jakiś wczesny wyjątek VIA :) - nie mam do niego pretensji - to 
było niezłe doświadczenie - nauka , a ta zawsze zaprocentuje.

-- 
Mariusz Błaszak mbs@granit.univ.szczecin.pl
	< OS/2: Logic, not magic >
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33302
Author: Krzysztof Dmytrów
Date: Wed, 09 Jan 2008 20:48
49 lines
3612 bytes
> Bo Warp w pierwotnej wersji miał w sobie to, że chodził na byle czym. 

Niestety, muszę zaprzeczyć :(. Próbowałem postawić Warpa na swoim 
pierwszym komputerze - 486 DX4 120 MHz i nie udało mi się... A Win95 
poszedł :).

> Jakiż jest powód dławienia się windy, gdy jej zapodam "normalny" plik 
> arkusza kalkulacyjnego, czy większy pliczek - w końcu natywnego dla niej 
> - Worda?

Nigdy nie zauważyłem dławienia się Windows przy otwieraniu takich 
plików... Fakt, że starsze wersje były bardzo wrażliwe na kiepsko 
napisane programy i zawieszenie się programu powodowało na ogół 
zawieszenie się całego systemu (Win9x/Me). Jednak od linii 2000/XP 
sytuacja uległa bardzo dużej poprawie. Owszem, zdarza się, że jak jakiś 
fatalny program zaczyna żreć całą dostępną moc procesora, to wszystko 
zaczyna się niemiłosiernie ślimaczyć, ale jądro systemu na ogół działa. 
Teraz naprawdę rzadko zdarza się, żeby aplikacja zawiesiła cały system 
(chociaż kilka razy tego boleśnie doświadczyłem) :).

> Pierwotne przekonanie o większych możliwościach rozwojowych windy, było 
> ze wszech miar słuszne. Nie przewidziano jednak, że słuszność ta, oparta 
> będzie głównie na rozwoju wymiarów i wymagań tego pseudo-systemu. 
> Systemu zaprzeczającego zasadom logistyki i naturalnego dążenia ewolucji 
> do obierania kierunków optymalnych z punktu widzenia jakości.  Systemu, 
> którego rozwój od samego początku opiera się na oszustwie i niewiedzy 
> konsumentów.

Wiele z tego jest prawdą. Jednak wiele z tych pinii to mity, 
odziedziczone jeszcze z czasów Windows 9x/Me. Odkąd Windows oparto na 
jądrze NT, większość opinii na temat jego niestabilności, braku logiki 
stało się nieaktualnych. I dodatkowo MS zaczął poważniej podchodzić do 
kwestii zabezpieczeń.

Oczywiście, Windows w każdej swojej wersji był przerośniętym (na swoje 
czasy) molochem, z mnóstwem niepotrzebnych rzeczy, uszczęśliwiał 
użytkownika na siłę, itd. Z tym nie ma co dyskutować. Wiem także, że 
OS/2 jakby był rozwijany i jakby IBM nie wypiął się na niego ewoluowałby 
w stronę produktu lepszego o lata świetlne od Windows. Ale niestety, IBM 
zamordował własne, cudowne dziecko...

> Niewiedzy tak dalekiej, że można usłyszeć w radio TOK FM 
> opinię "eksperta" od makówek, iż pomysłodawcą i twórcą DOS był nie kto 
> inny jak Bil Gates!

Takich "ekspierdów" to nie należy w ogóle słuchać :).

pozdrawiam
Krzysiek
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33301
Author: Mariusz
Date: Wed, 09 Jan 2008 21:33
39 lines
4000 bytes
Krzysztof Dmytrów wrote:

>>I takiego drobiazgu jak BIOS...- widzę jednak, że miałem przyjemność 
>>ćwiczyć jakiś wczesny wyjątek VIA :) - nie mam do niego pretensji - to 
>>było niezłe doświadczenie - nauka , a ta zawsze zaprocentuje.
>>
>
>Nawet postawiłem swego czasu na tej pierwszej płycie - na chipsecie VPX 
>- OS/2 Warp 3. I wszystko działało jak należy :).
>
>pozdrawiam
>Krzysiek
>
Bo Warp w pierwotnej wersji miał w sobie to, że chodził na byle czym.  

Ta właściwość z punktu marketingowego, została zignorowana przez IBM i 
paradoksalnie okazała się jego na jwiększą wadą.
Producentów sprzętu, handlarzy softem itd. mało interesował produkt, 
który niemal jak Mercedes będzie działał ponad 25 lat...
 bez większej potrzeby wymiany na kolejne - płatne wersje, szybsze 
procesory i chipsety, większe dyski...

Jakiż jest powód dławienia się windy, gdy jej zapodam "normalny" plik 
arkusza kalkulacyjnego, czy większy pliczek - w końcu natywnego dla niej 
- Worda?

Pierwotne przekonanie o większych możliwościach rozwojowych windy, było 
ze wszech miar słuszne. Nie przewidziano jednak, że słuszność ta, oparta 
będzie głównie na rozwoju wymiarów i wymagań tego pseudo-systemu. 
Systemu zaprzeczającego zasadom logistyki i naturalnego dążenia ewolucji 
do obierania kierunków optymalnych z punktu widzenia jakości.  Systemu, 
którego rozwój od samego początku opiera się na oszustwie i niewiedzy 
konsumentów. Niewiedzy tak dalekiej, że można usłyszeć w radio TOK FM 
opinię "eksperta" od makówek, iż pomysłodawcą i twórcą DOS był nie kto 
inny jak Bil Gates!  

--
Mariusz Błaszak mbs@granit.univ.szczecin.pl
	< OS/2: Logic, not magic >
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33303
Author: Jan Gromadzki
Date: Fri, 11 Jan 2008 08:29
65 lines
5280 bytes
On Wed, 09 Jan 2008 21:48:09 +0100
Krzysztof Dmytrów <ked1908@gmail.com> wrote:

> > Bo Warp w pierwotnej wersji miał w sobie to, że chodził na byle czym. 
> 
> Niestety, muszę zaprzeczyć :(. Próbowałem postawić Warpa na swoim 
> pierwszym komputerze - 486 DX4 120 MHz i nie udało mi się... A Win95 
> poszedł :).
> 

A mi odwrotnie, dlatego nigdy nie miałem na swoich komputerach Win95.
Co do sprzętu to swego czasu miałem do czynienia z OS/2 v.2.11
zainstalowanym na PC z AMD DX2 i 4 MB RAM (ktoś mu po prostu zabrał te
drugie 4 MB niezbędne do zainstalowania i pracy) i działał, choć jak się
uruchomiło sesję win, to zupełnie jak ślimak.

Co prawda, jeśli próbowałeś instalować Warp3, to było to
faktycznie niebanalne przedsięwzięcie; ja do tego zatrudniłem znajomego
OS2-guru. A z takiej płyty demo, co to ją do jakiejś prasy dołączali, to
w ogóle nie dało się tego zrobić.  Ale warp4 instalował się bardzo
fajnie i bezproblemowo, na pewno łatwiej niż windoza.. Miło powspominać
ten fajny soft (nb. OS/2 w niektórych swoich aspektach do dziś jest
niedościgniony - chodzi mi o tzw. obiektowość GUI). No i wydajność,
super. Ale to przeszłość :-(


> > Jakiż jest powód dławienia się windy, gdy jej zapodam "normalny" plik 
> > arkusza kalkulacyjnego, czy większy pliczek - w końcu natywnego dla niej 
> Nigdy nie zauważyłem dławienia się Windows przy otwieraniu takich 
[...]
> zaczyna się niemiłosiernie ślimaczyć, ale jądro systemu na ogół
działa. 

No właśnie, to słuszne  zastrzeżenie, chyba "na ogół
działa". A najlepiej to działają na tym różne robaczki.

[...]
 
> Wiele z tego jest prawdą. Jednak wiele z tych pinii to mity, 
> odziedziczone jeszcze z czasów Windows 9x/Me. Odkąd Windows oparto na 
> jądrze NT, większość opinii na temat jego niestabilności, braku logiki 
> stało się nieaktualnych. I dodatkowo MS zaczął poważniej podchodzić do 
> kwestii zabezpieczeń.

He,he! było trochę fajnych dyskusji nt. tej powagi - apropos Visty. Nie
jest to chyba powszechne przekonanie.
 
> Oczywiście, Windows w każdej swojej wersji był przerośniętym (na swoje 
> czasy) molochem, z mnóstwem niepotrzebnych rzeczy, uszczęśliwiał 
> użytkownika na siłę, itd. Z tym nie ma co dyskutować. Wiem także, że 
> OS/2 jakby był rozwijany i jakby IBM nie wypiął się na niego ewoluowałby 
> w stronę produktu lepszego o lata świetlne od Windows. Ale niestety, IBM 
> zamordował własne, cudowne dziecko...

Myśl trochę niejasna, nie chwytam intencji. Oczywiście, jak
wszystko i OS/2 chodziłby teraz pewnie na minimum 128 MB RAM (kiedy
go porzuciłem, maszyna z OSem miała 64 MB). Zdaje się, że
jakaś firma usiłuje utrzymać OS/2 przy życiu, właśnie wydali którąś tam
RC wersji 2, więc w zasadzie można się nawet przekonać jak z tym jest.
(Niestety, za dużo $ :( 


Pozdrowienia

JG
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33305
Author: Wojciech Smagowicz [ZIWK]
Date: Tue, 15 Jan 2008 21:30
35 lines
3155 bytes
Mariusz pisze:
>> Jednak od linii 2000/XP sytuacja uległa bardzo dużej poprawie.
> Ze wzglądu na większe pliki  Worda? - ta sama treść  w Word 2000 zajmuje 
> co najmniej dwa razy tyle miejsca co w zwykłym Wordzie 6.0, czy WP Corela .
Zaraz zaraz - kolega pisze o SYSTEMIE, a nie o aplikacji - to są różnice.
Windows serii NT (NT/2000/XP/2003/Vista) mają zupełnie inną budowę 
wewnętrzną niż serii 3.x (3.0/3.1/'95/'98/Me)
Co do stabilności SYSTEMU to u podstaw serii NT leży OS/2 ! Wprawdzie 
obudowano go mechanizmami i błędami z linii 3.x ale część mechanizmów 
pozostała.
Czym innym jest oprogramowanie - Zobacz jak działa np Office '97 w 
porównaniu z 2003 na tym samym systemie oczywiście.
> 
> Owszem - zmiany są widoczne - już tak nie pływa, ale jak 
> można zabezpieczyć dziurę? - przykładowo włazisz na astalavista i masz 
> robalka - włazisz spod OS/2, zasysasz co tylko się napatoczy i nic się 
> nie dzieje....  Z mojaj praktyki wynika, że majlepiej dla Win, gdy 
> wywali się Outlooka wraz z IE - ciekawa metoda dochodzenia do 
> bezpieczeństwa:)
MS-Bezpieczeństwa (TM)

> O! to właśnie jest sedno! - IBM nie docenił wielkości własnego dzieła i 
> podszedł do niego jak do dziecka z nieprawego łoża .
> System udany, ekonomiczny i dalece przemyślany, powierzono w ręce 
> pseudofachowcom markatingowym o kompetrencjach będących dokładną 
> odwrotnością kwalifikacji twórców OS/2.
Do tego stopnia, że do własnych serwerów IBM dawał Windows NT Server i 
SCO, a tylko dziwaczny pakiet podręczników i narzędzi oparł na OS - 
pomimo, że dla wielu Adminów dodanie OS/2 w wersji serwerowej było by 
dobrym polem do nauki, eksperymentów i promowania lepszej technologii.

-- 
                      Wojciech Smagowicz
                      http://www.ebaja.pl
              zabawki, które Twoje dziecko pokocha
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33306
Author: Krzysztof Dmytrów
Date: Tue, 15 Jan 2008 23:54
100 lines
6130 bytes
> Zazwyczaj jest dokładnie odwrotnie - ja stawiałem bez problemów na 486SX 
> / 80 czy 486/66 jeszcze z szyną local busową oraz 486/133 DMD

Nie pamiętam, jaki mi wywalało komunikat. A że był to mój pierwszy 
kontakt z OS/2, dlatego wtedy sobie odpuściłem :).

No, a teraz nawet jakbym chciał, to byłoby ciężko - żaden producent 
sprzętu nie wspiera już OS/2, tak więc przypuszczam, że większość 
obecnych urządzeń nie działałaby tak jak trzeba pod OS/2...

I jak się wkurzę na Windows, to zainstaluję sobie Linuxa (jak miałem 
stacjonarny komputer i większy dysk, to obok Windows miałem 
zainstalowaną Mandrivę - rewelacja - instalacja systemu z płyty DVD 
trwała wszystkiego może pół godziny, po czym otrzymywało się praktycznie 
system całkowicie gotowy do pracy i to z mnóstwem aplikacji - moim 
zdaniem to powinna być przyszłość) :).

> Szma winda jest kiepsko napisana - świadczą o tym choćby jej wymiary. Ja 

Fakt, jest przerośnięta. Ale to jest celowa polityka napędzania 
koniunktury na coraz to szybszy sprzęt.

> mówię nie o jakichś tam programikach rodem z garażu, lecz o pakiecie 
> Office, excelu i Wordzie, które nie wytrzymywały plików przygotowanych 
> pod OS/2 na maszynie o wiele słabszej.  Winda przy znacznej ilści danych 
> w Excelu tak zwyczajnie odmówi wykonania kwerendy.  Jest to narzędzie do 
> pseudo profesjonalnych zastosowań.  Może konkretniej - dane, które musi 
> przeliczyć średniej wielkości przychodnia, by dokonać rozliczenia z NFZ 
> spokojnie zatykają Excela.

No, ja spokojnie obrabiałem w Excelu pliki 60-megabajtowe, w których 
miałem wielkie liczby danych pochodzących z symulacji i liczyło mi bez 
zająknięcia w Excelu 2000, która to wersja jest moim zdaniem najsłabiej 
dopracowaną wersją pakietu Office.

Musiałbym zobaczyć u siebie jakiś plik przygotowany pod OS/2, jak by u 
mnie działał :).

> Ze wzglądu na większe pliki  Worda? - ta sama treść  w Word 2000 zajmuje 
> co najmniej dwa razy tyle miejsca co w zwykłym Wordzie 6.0, czy WP Corela .

Ja bym Worda 6 do Worda 2000 nie porównywał... Co tu nie mówić, szóstka 
jest lata świetlne z tyłu za wersją 97/2000/XP/2003... Zarówno pod 
względem możliwości, wbudowanych funkcji, jak i wielkości dokumentów.

> No właśnie -  tak że - i to niejednokrotnie - miałem wątpliwą 
> przyjemność być przymuszonym do pracy pod tym systemem...

No, nie ma programu bez wad :). Na przykład za największe wady OS/2 
uważam toporność konfiguracji i beznadziejny sposób nakładania łat na 
system.

> Czy przypadkiem desktop windy nie jest najlepszym przykładem aberracji 
> miedzy systemowej - usilną próbą stworzenia czegoś, co będzie odmienne 
> od rozwiązań już istniejących, a jednocześnie jeszcze spełniało warunki 
> użytkowości? Owszem - zmiany są widoczne - już tak nie pływa, ale jak 
> można zabezpieczyć dziurę? - przykładowo włazisz na astalavista i masz 
> robalka - włazisz spod OS/2, zasysasz co tylko się napatoczy i nic się 
> nie dzieje....

To, że nic się nie dzieje nie wynika z tego, że OS/2 jest twierdzą nie 
do zdobycia, ale że po prostu nie pisze się wirusów pod architekturę, 
którą wykorzystuje ułamek promila wszystkich użytkowników. Jestem 
przekonany że OS/2 można tak samo łatwo zhackować, jak Windows. Z racji 
swojej struktury o wiele bezpieczniejszy jest Linux (aczkolwiek też nie 
pozbawiony dziur i błędów).

> Z mojaj praktyki wynika, że majlepiej dla Win, gdy 
> wywali się Outlooka wraz z IE - ciekawa metoda dochodzenia do 
> bezpieczeństwa:)

To się całkowicie zgadza :).

> O! to właśnie jest sedno! - IBM nie docenił wielkości własnego dzieła i 
> podszedł do niego jak do dziecka z nieprawego łoża .
> System udany, ekonomiczny i dalece przemyślany, powierzono w ręce 
> pseudofachowcom markatingowym o kompetrencjach będących dokładną 
> odwrotnością kwalifikacji twórców OS/2.

No właśnie, ale trzeba przyznać, że w zwykłym użytkowaniu nie był tak 
user-friendly... A generalnie użytkownicy chcą po prostu włączyć 
komputer, system ma sie uruchomić i działać :).

> TOK FM - takie niby pluralistyczne radio, ale jak leci audycja 
> sponsorowana, to nawet ewidentnemu niedoukowi nie można przerwać  
> prezentując "nieco" odmienne zdanie...;)

A tak a propos "makówek" - uważam, że produkty Apple'a są najbardziej 
przereklamowanymi produktami w swojej klasie i na ogół znacznie odstają 
(na niekorzyść) od konkurencji (vide iPod, iPhone). A "makówki" w życiu 
bym nie kupił - zbyt drogi, za tą samą cene kupie o wiele lepiej 
wyposażonego PC-ta, czy notebooka :).

> Jak to było z tym Kopernikiem i złym pieniądzem? .... - to prawo działa 
> w każdym zakamarku ekonomii - kadrowym również!

Tak mi się wydaje :)

pozdrawiam
Krzysiek
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33304
Author: Mariusz
Date: Tue, 15 Jan 2008 23:56
91 lines
6860 bytes
Krzysztof Dmytrów wrote:

>>Bo Warp w pierwotnej wersji miał w sobie to, że chodził na byle czym. 
>>
>Niestety, muszę zaprzeczyć :(. Próbowałem postawić Warpa na swoim 
>pierwszym komputerze - 486 DX4 120 MHz i nie udało mi się... A Win95 
>poszedł :).
>
Zazwyczaj jest dokładnie odwrotnie - ja stawiałem bez problemów na 486SX 
/ 80 czy 486/66 jeszcze z szyną local busową oraz 486/133 DMD

>>Jakiż jest powód dławienia się windy, gdy jej zapodam "normalny" plik 
>>arkusza kalkulacyjnego, czy większy pliczek - w końcu natywnego dla niej 
>>- Worda?
>>
>Nigdy nie zauważyłem dławienia się Windows przy otwieraniu takich 
>plików... Fakt, że starsze wersje były bardzo wrażliwe na kiepsko 
>napisane programy i zawieszenie się programu powodowało na ogół 
>
Szma winda jest kiepsko napisana - świadczą o tym choćby jej wymiary. Ja 
mówię nie o jakichś tam programikach rodem z garażu, lecz o pakiecie 
Office, excelu i Wordzie, które nie wytrzymywały plików przygotowanych 
pod OS/2 na maszynie o wiele słabszej.  Winda przy znacznej ilści danych 
w Excelu tak zwyczajnie odmówi wykonania kwerendy.  Jest to narzędzie do 
pseudo profesjonalnych zastosowań.  Może konkretniej - dane, które musi 
przeliczyć średniej wielkości przychodnia, by dokonać rozliczenia z NFZ 
spokojnie zatykają Excela.

>Jednak od linii 2000/XP sytuacja uległa bardzo dużej poprawie. 
>
Ze wzglądu na większe pliki  Worda? - ta sama treść  w Word 2000 zajmuje 
co najmniej dwa razy tyle miejsca co w zwykłym Wordzie 6.0, czy WP Corela .

>...  ale jądro systemu na ogół działa. 
>
>Teraz naprawdę rzadko zdarza się, żeby aplikacja zawiesiła cały system 
>(chociaż kilka razy tego boleśnie doświadczyłem) :).
>
No właśnie -  tak że - i to niejednokrotnie - miałem wątpliwą 
przyjemność być przymuszonym do pracy pod tym systemem...

>Wiele z tego jest prawdą. Jednak wiele z tych pinii to mity, 
>odziedziczone jeszcze z czasów Windows 9x/Me. Odkąd Windows oparto na 
>jądrze NT, większość opinii na temat jego niestabilności, braku logiki 
>stało się nieaktualnych. I dodatkowo MS zaczął poważniej podchodzić do 
>kwestii zabezpieczeń.
>
Czy przypadkiem desktop windy nie jest najlepszym przykładem aberracji 
miedzy systemowej - usilną próbą stworzenia czegoś, co będzie odmienne 
od rozwiązań już istniejących, a jednocześnie jeszcze spełniało warunki 
użytkowości? Owszem - zmiany są widoczne - już tak nie pływa, ale jak 
można zabezpieczyć dziurę? - przykładowo włazisz na astalavista i masz 
robalka - włazisz spod OS/2, zasysasz co tylko się napatoczy i nic się 
nie dzieje....  Z mojaj praktyki wynika, że majlepiej dla Win, gdy 
 wywali się Outlooka wraz z IE - ciekawa metoda dochodzenia do 
bezpieczeństwa:)

>Oczywiście, Windows w każdej swojej wersji był przerośniętym (na swoje 
>czasy) molochem, z mnóstwem niepotrzebnych rzeczy, uszczęśliwiał 
>użytkownika na siłę, itd. Z tym nie ma co dyskutować. Wiem także, że 
>OS/2 jakby był rozwijany i jakby IBM nie wypiął się na niego ewoluowałby 
>w stronę produktu lepszego o lata świetlne od Windows. Ale niestety, IBM 
>zamordował własne, cudowne dziecko...
>
O! to właśnie jest sedno! - IBM nie docenił wielkości własnego dzieła i 
podszedł do niego jak do dziecka z nieprawego łoża .
 System udany, ekonomiczny i dalece przemyślany, powierzono w ręce 
pseudofachowcom markatingowym o kompetrencjach będących dokładną 
odwrotnością kwalifikacji twórców OS/2.
Co ciekawe - byli wśród nich ludzie Microsoftu, lecz jakoś nie mogli 
skończyć systemu w terminie określonym umową - jego idea okazała się 
zbyt dobrą i stąd właśnie całkowicie niestrawną dla Bila G.

>>Niewiedzy tak dalekiej, że można usłyszeć w radio TOK FM 
>>opinię "eksperta" od makówek, iż pomysłodawcą i twórcą DOS był nie kto 
>>inny jak Bil Gates!
>>
>Takich "ekspierdów" to nie należy w ogóle słuchać :).
>
Ciekawe określanie - zapisałem sobie!  - nie wpuścili mnie na antenę ....

TOK FM - takie niby pluralistyczne radio, ale jak leci audycja sponsorowana, to nawet ewidentnemu niedoukowi nie można przerwać  prezentując "nieco" odmienne zdanie...;)

Jak to było z tym Kopernikiem i złym pieniądzem? .... - to prawo działa 
w każdym zakamarku ekonomii - kadrowym również!

Pozdrawiam,

-- 
Mariusz Błaszak 
	< OS/2: Logic, not magic >
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33307
Author: Mariusz
Date: Wed, 16 Jan 2008 07:29
132 lines
8641 bytes
Krzysztof Dmytrów wrote:

>>Zazwyczaj jest dokładnie odwrotnie - ja stawiałem bez problemów na 486SX 
>>/ 80 czy 486/66 jeszcze z szyną local busową oraz 486/133 DMD
>>
>
>Nie pamiętam, jaki mi wywalało komunikat. A że był to mój pierwszy 
>kontakt z OS/2, dlatego wtedy sobie odpuściłem :).
>
Pierwszą instalkę robiłem z anglojęzycznej wersji dyskietkowej na 486SX 
z 32 MB RAM - poszło - ryknął w głośniki  bez  znieczulenia:)
A komunikat? - pewnie nie widział danego modelu CD albo mylił literkę 
dysku instalacyjnego...

>No, a teraz nawet jakbym chciał, to byłoby ciężko - żaden producent 
>sprzętu nie wspiera już OS/2, tak więc przypuszczam, że większość 
>obecnych urządzeń nie działałaby tak jak trzeba pod OS/2...
>
A cóż takiego ma mu wpinać?  I tak nawiasem po kiego czorta cokolwiek 
wpinać, skoro do pracy starcza to co jest?

>I jak się wkurzę na Windows, to zainstaluję sobie Linuxa (jak miałem 
>stacjonarny komputer i większy dysk, to obok Windows miałem 
>zainstalowaną Mandrivę - rewelacja - instalacja systemu z płyty DVD 
>trwała wszystkiego może pół godziny, po czym otrzymywało się praktycznie 
>system całkowicie gotowy do pracy i to z mnóstwem aplikacji - moim 
>zdaniem to powinna być przyszłość) :).
>
Nie znam Maddrivy - Linux jest dla mnie niezawodnym, dyskietkowym 
mikrusem serwerowym ;-)

>>mówię nie o jakichś tam programikach rodem z garażu, lecz o pakiecie 
>>Jest to narzędzie do pseudo profesjonalnych zastosowań.  Może konkretniej - dane, które musi 
>>przeliczyć średniej wielkości przychodnia, by dokonać rozliczenia z NFZ 
>>spokojnie zatykają Excela.
>>
>No, ja spokojnie obrabiałem w Excelu pliki60-megabajtowe, w których 
>miałem wielkie liczby danych pochodzących z symulacji i liczyło mi bez 
>zająknięcia w Excelu 2000, która to wersja jest moim zdaniem najsłabiej 
>dopracowaną wersją pakietu Office.
>
Nie wielkie liczby,  a liczba rekordów go załatwia  i ilość operacji na 
zbiorze. Każda operacja, każde sortowanie powoduje nieproporcjonalne 
puchnięcie pliku. Gdy dawałem kwerendę zapychał się swap!

>Musiałbym zobaczyć u siebie jakiś plik przygotowany pod OS/2, jak by u 
>mnie działał :).
>
Niestety - tajemnica danych firmy, a dla doświadczenia żaden z nas nie 
będzie wbijał kilku tysięcy pozycji...

>>Ze wzglądu na większe pliki  Worda? - ta sama treść  w Word 2000 zajmuje 
>>co najmniej dwa razy tyle miejsca co w zwykłym Wordzie 6.0, czy WP Corela .
>>
>Ja bym Worda 6 do Worda 2000 nie porównywał... Co tu nie mówić, szóstka 
>jest lata świetlne z tyłu za wersją 97/2000/XP/2003... Zarówno pod 
>względem możliwości, wbudowanych funkcji, jak i wielkości dokumentów.
>
Jakoś nie widzę różnicy - wykonam dowolną kombinację - chyba, że ktoś 
celowo stworzy zadanie, które faktycznie odróżnia funkcjonalnie te edytory.
No fakt - nie ma krzywych Bejzera - ale tak dla ciekawości podam, że są 
one zarówno w WP6.1 Corela jak i  w Bonusowym Worksie OS/2... ;-)

>>No właśnie -  tak że - i to niejednokrotnie - miałem wątpliwą 
>>przyjemność być przymuszonym do pracy pod tym systemem...
>>
>No, nie ma programu bez wad :). Na przykład za największe wady OS/2 
>uważam toporność konfiguracji i beznadziejny sposób nakładania łat na 
>system.
>
To drugie tak, to pierwsze - nie - konfiguracja OS/2 jest daleko 
bardziej elastyczna niż jakiejkolwiek windy.  Owszem są różnice - 
przewaga pisma arabskiego nad rysunkowym - akurat to uważam za trafne - 
nie lubię rebusów - wolę konkret - daję polecenie i działa.

>>CTo, że nic się nie dzieje nie wynika z tego, że OS/2 jest twierdzą nie 
>>do zdobycia, ale że po prostu nie pisze się wirusów pod architekturę, 
>>którą wykorzystuje ułamek promila wszystkich użytkowników. Jestem 
>>przekonany że OS/2 można tak samo łatwo zhackować, jak Windows. Z racji 
>>swojej struktury o wiele bezpieczniejszy jest Linux (aczkolwiek też nie 
>>pozbawiony dziur i błędów).
>>
Oczywiście - zgoda ;-)  - am zaledwie kilka numerków wskazujących na 
próby grzebania w systemie...

>>System udany, ekonomiczny i dalece przemyślany, powierzono w ręce 
>>pseudofachowcom markatingowym o kompetrencjach będących dokładną 
>>odwrotnością kwalifikacji twórców OS/2.
>>
>No właśnie, ale trzeba przyznać, że w zwykłym użytkowaniu nie był tak 
>user-friendly... A generalnie użytkownicy chcą po prostu włączyć 
>komputer, system ma sie uruchomić i działać :).
>
Dla Kowalskiego to była droga przez mękę - napisać config tak żeby 
działal :)
To taka sama różnica jak pomiędzy aparatem fotograficznym , a cyfrowym 
kompaktem.  
Tylko czy przypadkiem eliminacja myślenia w coraz większej  ilości 
dziedzin nie prowadzi  wprost do intelektualnej pustyni?
Dostanie Pan info o "wielk wyprz roz" i....
 - na miejscu ze zdziwieniem stwierdzi, że jest jedynym 
zainteresowanym... :-)

>A tak a propos "makówek" - uważam, że produkty Apple'a są najbardziej 
>przereklamowanymi produktami w swojej klasie i na ogół znacznie odstają 
>(na niekorzyść) od konkurencji (vide iPod, iPhone). A "makówki" w życiu 
>bym nie kupił - zbyt drogi, za tą samą cene kupie o wiele lepiej 
>wyposażonego PC-ta, czy notebooka :).
>
Ale sama makówka ma jednak coś w sobie - to nie jest przereklamowane - 
działa jak żyleta  - te, które widziałem niesłychanie pięknie wykonane, 
doskonała jakość montażu ...

Podobnie oryginalne produkty Compaka - nie do zajeżdżenia - mam takie 
trzy... - żadnych wibracji, hałasu -wstawić, czy wydłubać HD, lub CD - 
błyskawicznie... - maszynki włączyłem i co jakiś czas tylko odkurzam 
skrzynki i myję filtry wlotowe powietrza.

>>Jak to było z tym Kopernikiem i złym pieniądzem? .... - to prawo działa 
>>w każdym zakamarku ekonomii - kadrowym również!
>>
>
>Tak mi się wydaje :)
>
Dowód tego twierdzenia łatwo przeprowadzić w ... jaaakimś..... miejscu 
pracy.... ;-)

Pozdrawiam,

-- 
Mariusz Błaszak mbs@granit.univ.szczecin.pl
	< OS/2: Logic, not magic >
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33308
Author: Krzysztof Dmytrów
Date: Wed, 16 Jan 2008 09:14
91 lines
5576 bytes
> Pierwszą instalkę robiłem z anglojęzycznej wersji dyskietkowej na 486SX 
> z 32 MB RAM - poszło - ryknął w głośniki  bez  znieczulenia:)
> A komunikat? - pewnie nie widział danego modelu CD albo mylił literkę 
> dysku instalacyjnego...

Ale dziwne, bo dysk twardy był jako master na pierwszym kanale, a CD-ROM 
jako master na drugim kanale. I właśnie wywalał się, jak miał startować 
z CD...

> A cóż takiego ma mu wpinać?  I tak nawiasem po kiego czorta cokolwiek 
> wpinać, skoro do pracy starcza to co jest?

Choćby to, że dosyć często używam komórki jako modemu przez BT :).

> Nie znam Maddrivy - Linux jest dla mnie niezawodnym, dyskietkowym 
> mikrusem serwerowym ;-)

Są fajowskie minidystrybucje które mogą działać i działać i działać :).

A Mandriva jest naprawdę prosta w obsłudze jak budowa cepa - rewelacyjny 
system aktualizacji, duże repozytoria pakietów...

> Nie wielkie liczby,  a liczba rekordów go załatwia  i ilość operacji na 
> zbiorze. Każda operacja, każde sortowanie powoduje nieproporcjonalne 
> puchnięcie pliku. Gdy dawałem kwerendę zapychał się swap!

Ano fakt, miałem komunikat o braku wolnej pamięci. Ale to już wynika z 
kiepskiego zarządzania pamięcią w Windows. OS/2 jest o lata świetlne 
przed Windą w tym zakresie :).

> Jakoś nie widzę różnicy - wykonam dowolną kombinację - chyba, że ktoś 
> celowo stworzy zadanie, które faktycznie odróżnia funkcjonalnie te edytory.
> No fakt - nie ma krzywych Bejzera - ale tak dla ciekawości podam, że są 
> one zarówno w WP6.1 Corela jak i  w Bonusowym Worksie OS/2... ;-)

Chodzi o samą funkcjonalność - np. Excel 5.0 ma zdaje się 16 tysięcy, 
czy może 32 tysiące wierszy, a Excel 2007 na przykład już ma ich ponad 
milion. Kolumn w piątce jest prawdopodobnie 256 (albo i mniej), a np. 
wersja 2007 ma ich 16 tysięcy. To stwarza o wiele większe możliwości. 
Dla mnie jako statystyka jest to bardzo istotne.

No, a poza tym pamiętam, że jak zapisywałem jakiś duży (mający kilka 
mega) dokument w Wordzie 6, to trwało to koszmarnie długo. Zapisywanie 
takiego samego pliku w wersjach późniejszych (32-bitowych to już kwestia 
kilku sekund).

> To drugie tak, to pierwsze - nie - konfiguracja OS/2 jest daleko 
> bardziej elastyczna niż jakiejkolwiek windy.  Owszem są różnice - 
> przewaga pisma arabskiego nad rysunkowym - akurat to uważam za trafne - 
> nie lubię rebusów - wolę konkret - daję polecenie i działa.

Może i bardziej elastyczna, ale dużo trudniejsza.

> Oczywiście - zgoda ;-)  - am zaledwie kilka numerków wskazujących na 
> próby grzebania w systemie...

No, i system plików jest o niebo lepszy i bezpieczniejszy niż FAT/FAT32 
i moim zdaniem też jest lepszy od NTFS (który chyba w jakimś sensie 
wywodzi się z HPFS) - na przykład w tym, że nie trzeba go defragmentować 
i zawsze klasterki są malutkie - 512 bajtów :).

> Dla Kowalskiego to była droga przez mękę - napisać config tak żeby 
> działal :)

Ja configu dosowego jakoś się nauczyłem, a config w OS/2 już miał o 
wiele więcej rzeczy i obawiałem się w nim grzebać :).

> To taka sama różnica jak pomiędzy aparatem fotograficznym , a cyfrowym 
> kompaktem.  Tylko czy przypadkiem eliminacja myślenia w coraz większej  
> ilości dziedzin nie prowadzi  wprost do intelektualnej pustyni?

Niestety tak, ale nie każdy musi być komputerowym guru :).

> Ale sama makówka ma jednak coś w sobie - to nie jest przereklamowane - 
> działa jak żyleta  - te, które widziałem niesłychanie pięknie wykonane, 
> doskonała jakość montażu ...

Fakt, stylistyka niebanalna, jakość wykonania też, ale taką samą można 
mieć jak kupuje się markowy komputer PC :).

> Podobnie oryginalne produkty Compaka - nie do zajeżdżenia - mam takie 
> trzy... - żadnych wibracji, hałasu -wstawić, czy wydłubać HD, lub CD - 
> błyskawicznie... - maszynki włączyłem i co jakiś czas tylko odkurzam 
> skrzynki i myję filtry wlotowe powietrza.

No, ja mam laptopa ze stajni HP - a więc praktycznie to samo. Ogólnie go 
lubię (chociaż już nie kupię drugiego HP-ka), ale ma parę denerwujących 
"ficzerów" :).

pozdrawiam
Krzysiek
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33310
Author: Krzysztof Dmytrów
Date: Thu, 17 Jan 2008 10:53
94 lines
5984 bytes
> Albo nie widział CD, albo nie miał zapodanego systemu plików 
> występującego na CD, albo tylko literka dysku instalacyjnego go drażniła 
> - każde z powyższych do obejścia, choć dziś nie wyrecytował bym jak... - 

Dokładnie nie wiem, ale pamiętam, że jak miał zaczynać czytać z CD, to 
napęd zaczynał normalnie buczeć, ale zaraz przestawał i komunikat :).

> tego systemu nie instaluje się co miesiąc, ani co kwartał - przykładowo 
> moje kpompy chodzą na bazie instalacji sprzed ładnych kilku lat i stąd 
> ten kłopot.

Po co zmieniać coś, co dobrze działa? :).

> Nigdy nie było mi to potrzebne, ale BT chodzi przez USB i prawdopodobnie 
> można by dopasować którąś z niemieckich oszukiwaczek - widział by to jak 
> niesłychanie szybki com ;-)

No, ale tutaj już trzeba się troszkę nagrzebać... Dlatego właśnie na 
nowszym sprzęcie, z nowymi urządzeniami przypuszczam, że na OS/2 nie 
jest aż tak wesoło... A jak sprawuje się ECS odnoście nowego sprzętu?

> Po sesji zapodam temat młodemu -  niech wybada to pole minowe... ;-)

Naprawdę, instalacja idzie rewelacyjnie szybko i prosto. O ile nie ma 
jakiegoś ultranowoczesnego albo egzotycznego sprzętu, to nie powinien 
mieć żadnych problemów. A nawet jak ja miałem kiedyś bardzo 
niestandardową kartę graficzną opartą na XGI Volari, to Mandriva 
zainstalowała się bez zająknięcia, tylko niestety wbudowane sterowniki 
nie były w stanie obsłużyć 3D i działała tylko w trybie VESA, ale szło :).

> Ano widzi ją liniowo i jakoś nie udało mi się zapełnić 256 MB RAM. Jest 

A jak w OS/2 jest z plikiem wymiany?

> jeszcze kwestia widzenia stron kodowych - w Windzie stanowi to problem, 
> a w OS/2 przeniesienie tekstów pomiędzy programami używającymi innych 
> stron kodowych jest bezbolesne - jak on to robi - nie mam pojęcia - 
> przekładam tekst, a polskie literki zawsze są na miejscu.

No, Windows obsługuje generalnie "jedyny słuszny" sposób kodowania :).

> Cósik wiem o tym - milutkie - i pomyślał by kto, że straszyli panią dr. 
> Talagą... - taka miła kobieta!

Pani Talaga od października już jest na emeryturze, a szkoda - bardzo ją 
lubię.

> Ten drobiazg może się podobać, ale wygląda mi na to, że on tylko 
> nadpisuje istniejący plik...- świadczy o tym czas zapisu zmain na 
> dyskietkach...

Tak, ale w szóstce trwało to naprawdę długo, a jak miałem wersję 97, to 
podobnie duże pliki zapisywały się już o niebo szybciej.

> Są tacy, którzy twierdzą, że są już szybsze i pewniejsze rozwiązania, 
> ale jak siedzisz za kierownicą mercedesa, to nie za bardzo masz ochotę 
> sprawdzać jak chodzi  inne auto...

Chyba że jest to VW Phaeton - moim zdaniem najlepszy samochód na świecie :).

> Są przecież oparte na tej samej logice, a dodatkowo w OS/2 nie występuje 
> problem obszaru High Memory , więc i kolejność wpisów nie jest aż tak 
> krytyczną.

Ale było tego znacznie więcej, bo i sam system jest przecież dużo 
większy od DOS-u :).

> Zazwyczaj marka, a teraz raczej sprawdzony markowy produkt dają 
> gwarancję wyniku.  Piszę sprawdzony produkt, gdyż niedawno grzebałem w 
> "firmowej" cyfrówce - żenada zarówno z punktu widzenia technologii, 
> jakości wykonania, materiałów, a także uzyskiwanych wyników. Robię fotkę 
> dziewczynie, a on upiera się, że flaszce koniaku na stole - bliki niemal 
> od wszystkiego, głębia ostrości i automatyka trzymania ostrości jak u 
> alkocholika,  pomiar czasu - owszem, ale gęstość obrazu do kitu - 
> płaskie kolory, redukcja czerwonych oczu tylko gdy zamknięte... i ktoś 
> wybulił  prawie tysiąc za coś, co ma obiektyw o plastikowej konstrukcji, 
> gwarantującej zaskakująco skuteczne zbieranie kurzu...- No cóż - lubi 
> nowości...

No właśnie - zanim kupi się coś takiego, należy poczytać o danym modelu. 
JA na przykład nie rozumiem owczego pędu na kupowanie telewizorów LCD - 
z punkty widzenia normalnej, a nawet cyfrowej telewizji jest to 
rozwiązanie zupełnie do kitu - w zasadzie LCD nadaje się jedynie do kona 
domowego, w którym jest odtwarzacz HD (ewentualnie do programów 
telewizyjnych nadawanych w HD - ale ile ich jest i ilu ludzi ma takie 
dekodery?). Generalnie ja uważam, że o wiele lepiej jest kupić nawet 
zwykły, ale dobry telewizor CRT albo plazmę, która jest gorsza do HD, 
ale znacznie lepsze do zwykłej telewizji.

pozdrawiam
Krzysiek

P.S. Ale chyba nieco zbaczamy z tematu OS/2, a więc rozmowę może lepiej 
byłoby kontynuować na privie :)
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33309
Author: Mariusz
Date: Thu, 17 Jan 2008 16:32
145 lines
9213 bytes
Krzysztof Dmytrów wrote:

>Ale dziwne, bo dysk twardy był jako master na pierwszym kanale, a CD-ROM 
>jako master na drugim kanale. I właśnie wywalał się, jak miał startować 
>z CD...
>
Albo nie widział CD, albo nie miał zapodanego systemu plików 
występującego na CD, albo tylko literka dysku instalacyjnego go drażniła 
- każde z powyższych do obejścia, choć dziś nie wyrecytował bym jak... - 
tego systemu nie instaluje się co miesiąc, ani co kwartał - przykładowo 
moje kpompy chodzą na bazie instalacji sprzed ładnych kilku lat i stąd 
ten kłopot.

>>A cóż takiego ma mu wpinać?  I tak nawiasem po kiego czorta cokolwiek 
>>wpinać, skoro do pracy starcza to co jest?
>>
>Choćby to, że dosyć często używam komórki jako modemu przez BT :).
>
Nigdy nie było mi to potrzebne, ale BT chodzi przez USB i prawdopodobnie 
można by dopasować którąś z niemieckich oszukiwaczek - widział by to jak 
niesłychanie szybki com ;-)

>A Mandriva jest naprawdę prosta w obsłudze jak budowa cepa - rewelacyjny 
>system aktualizacji, duże repozytoria pakietów...
>
Po sesji zapodam temat młodemu -  niech wybada to pole minowe... ;-)

>>Nie wielkie liczby,  a liczba rekordów go załatwia  i ilość operacji na 
>>zbiorze. Każda operacja, każde sortowanie powoduje nieproporcjonalne 
>>puchnięcie pliku. Gdy dawałem kwerendę zapychał się swap!
>>
>Ano fakt, miałem komunikat o braku wolnej pamięci. Ale to już wynika z 
>kiepskiego zarządzania pamięcią w Windows. OS/2 jest o lata świetlne 
>przed Windą w tym zakresie :).
>
Ano widzi ją liniowo i jakoś nie udało mi się zapełnić 256 MB RAM. Jest 
jeszcze kwestia widzenia stron kodowych - w Windzie stanowi to problem, 
a w OS/2 przeniesienie tekstów pomiędzy programami używającymi innych 
stron kodowych jest bezbolesne - jak on to robi - nie mam pojęcia - 
przekładam tekst, a polskie literki zawsze są na miejscu.

>>Jakoś nie widzę różnicy - wykonam dowolną kombinację - chyba, że ktoś 
>>celowo stworzy zadanie, które faktycznie odróżnia funkcjonalnie te edytory.
>>No fakt - nie ma krzywych Bejzera - ale tak dla ciekawości podam, że są 
>>one zarówno w WP6.1 Corela jak i  w Bonusowym Worksie OS/2... ;-)
>>
>Chodzi o samą funkcjonalność - np. Excel 5.0 ma zdaje się 16 tysięcy, 
>czy może 32 tysiące wierszy, a Excel 2007 na przykład już ma ich ponad 
>milion. 
>
Fakt - nadziałem się na ilość wierszy i jak pisałem na ilość rekordów - 
bodajże 64 tysiące - nie dam sobie głowy za tą ilość ale udało mi się 
umotać taki  fajny dokumencik... w windzie wlókł się jak mokra szmata - 
można było spokojnie wypić  kawę pomiędzy odzczytem kolejnych stron :-D

>Kolumn w piątce jest prawdopodobnie 256 (albo i mniej), a np. 
>wersja 2007 ma ich 16 tysięcy. To stwarza o wiele większe możliwości. 
>
Dla producentów pamięci :-D

>Dla mnie jako statystyka jest to bardzo istotne.
>
Cósik wiem o tym - milutkie - i pomyślał by kto, że straszyli panią dr. 
Talagą... - taka miła kobieta!
Jest jeden problem - nie stracić ostrości widzenia takich ilości danych, 
nie wystraszyć się i zachować koncepcję... i... - kurde działa - mało 
tego - musi działać ;-)  
Ostatnio usłyszałem zarzut, że jeszcze chwila i tylko ja będę wiedział o 
co tu chodzi ....- poszedłem na cało ść i zapytałem: "a teraz jeszcze 
ktoś to wie? :-P

>No, a poza tym pamiętam, że jak zapisywałem jakiś duży (mający kilka 
>mega) dokument w Wordzie 6, to trwało to koszmarnie długo. Zapisywanie 
>takiego samego pliku w wersjach późniejszych (32-bitowych to już kwestia 
>kilku sekund).
>
Ten drobiazg może się podobać, ale wygląda mi na to, że on tylko 
nadpisuje istniejący plik...- świadczy o tym czas zapisu zmain na 
dyskietkach...

>>To drugie tak, to pierwsze - nie - konfiguracja OS/2 jest daleko 
>>bardziej elastyczna niż jakiejkolwiek windy. 
>>
>Może i bardziej elastyczna, ale dużo trudniejsza.
>
No ...- wymaga myślenia, a to jest dobrem rzadkim...

>>Oczywiście - zgoda ;-)  - am zaledwie kilka numerków wskazujących na 
>>próby grzebania w systemie...
>>
>No, i system plików jest o niebo lepszy i bezpieczniejszy niż FAT/FAT32 
>i moim zdaniem też jest lepszy od NTFS (który chyba w jakimś sensie 
>wywodzi się z HPFS) - na przykład w tym, że nie trzeba go defragmentować 
>i zawsze klasterki są malutkie - 512 bajtów :).
>
Są tacy, którzy twierdzą, że są już szybsze i pewniejsze rozwiązania, 
ale jak siedzisz za kierownicą mercedesa, to nie za bardzo masz ochotę 
sprawdzać jak chodzi  inne auto...

>>Dla Kowalskiego to była droga przez mękę - napisać config tak żeby 
>>działal :)
>>
>Ja configu dosowego jakoś się nauczyłem, a config w OS/2 już miał o 
>wiele więcej rzeczy i obawiałem się w nim grzebać :).
>
Są przecież oparte na tej samej logice, a dodatkowo w OS/2 nie występuje 
problem obszaru High Memory , więc i kolejność wpisów nie jest aż tak 
krytyczną.

>> nie każdy musi być komputerowym guru :)
>
Nie mówię o guru, czy obowiązkowym pisaniu configów. Większość 
użytkowników i tak nie potrafi prawidłowo ustawić Windy więc argument 
tzw. przyjazności instalacyjnej  wiele traci ze swojej mocy sprawczej - 
teraz to już tylko owczy pęd i kompletna nieznajomość  rozwiązań 
alternatywnych.

>>makówka...
>>
>Fakt, stylistyka niebanalna, jakość wykonania też, ale taką samą można 
>mieć jak kupuje się markowy komputer PC :).
>
>>Podobnie oryginalne produkty Compaka - nie do zajeżdżenia - 
>>
>No, ja mam laptopa ze stajni HP - a więc praktycznie to samo. Ogólnie go 
>lubię (chociaż już nie kupię drugiego HP-ka), ale ma parę denerwujących 
>"ficzerów" :).
>
Zazwyczaj marka, a teraz raczej sprawdzony markowy produkt dają 
gwarancję wyniku.  Piszę sprawdzony produkt, gdyż niedawno grzebałem w 
"firmowej" cyfrówce - żenada zarówno z punktu widzenia technologii, 
jakości wykonania, materiałów, a także uzyskiwanych wyników. Robię fotkę 
dziewczynie, a on upiera się, że flaszce koniaku na stole - bliki 
 niemal od wszystkiego, głębia ostrości i automatyka trzymania ostrości 
jak u alkocholika,  pomiar czasu - owszem, ale gęstość obrazu do kitu - 
płaskie kolory, redukcja czerwonych oczu tylko gdy zamknięte... i ktoś 
wybulił  prawie tysiąc za coś, co ma obiektyw o plastikowej konstrukcji, 
gwarantującej zaskakująco skuteczne zbieranie kurzu...- No cóż - lubi 
nowości...

Pozdrawiam,

-- 
Mariusz Błaszak mbs@granit.univ.szczecin.pl
	< OS/2: Logic, not magic >
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33311
Author: Mariusz
Date: Fri, 18 Jan 2008 05:01
113 lines
8037 bytes
Krzysztof Dmytrów wrote:

>>Albo nie widział... CD, albo nie miał zapodanego systemu plików 
>>występującego na CD, albo tylko literka dysku instalacyjnego go drażniła 
>>- każde z powyższych do obejścia, choć dziś nie wyrecytował bym jak... - 
>>
>Dokładnie nie wiem, ale pamiętam, że jak miał zaczynać czytać z CD, to 
>napęd zaczynał normalnie buczeć, ale zaraz przestawał i komunikat :).
>
Czyli wiedział, że ma do czynienia z CD, a nie umiał go obsłużyć - 
sterownik - te stare były kłopotliwe, gdyż miały opór przed szybkimi 
napędami i marudziły przy tych podpinanych do kart dźwiękowych (mitsumi) 
- lista napędów była mała, lecz nowe sterowniki są OK - ostatni 
instalowany Liteon przez jakiś czas nie chciał być  nagrywajką, ale w 
końcu z wydatną pomocą kolegów jakoś mu to wytłumaczyłem ;-)

>>tego systemu nie instaluje się co miesiąc, ani co kwartał - przykładowo 
>>moje kpompy chodzą na bazie instalacji sprzed ładnych kilku lat i stąd 
>>ten kłopot.
>>
>Po co zmieniać coś, co dobrze działa? :).
>
No... żeby mógł zasrobić dostawca sprzętu i ten od softu, żeby wykazać 
się czujnością na nowości rynkowe, a najważniesze żeby podkreślić 
potrzebę zatrudniania tak niezbędnego człowieka jak informatyk...- no bo 
kto może lepiej zamieszać w firmie?

>>Nigdy nie było mi to potrzebne, ale BT chodzi przez USB i prawdopodobnie 
>>można by dopasować którąś z niemieckich oszukiwaczek - widział by to jak 
>>niesłychanie szybki com ;-)
>>
>No, ale tutaj już trzeba się troszkę nagrzebać... Dlatego właśnie na 
>nowszym sprzęcie, z nowymi urządzeniami przypuszczam, że na OS/2 nie 
>jest aż tak wesoło... A jak sprawuje się ECS odnoście nowego sprzętu?
>
Jest demo ECS - zassałem - działa od dotknięcia, ale nie mam żadnego 
kosmicznego sprzętu...
Samo demo denne aż do bólu - zabezpieczyciele mieli gorączkę i nawet 
twardziela nie widać...

>A jak w OS/2 jest z plikiem wymiany?
>
No jest...- był potrzebny jak miałem pamięć rzędu 32 MB, używany jeszcze 
przy 64 MB, powyżej 128 MB widzę tylko, że niektóre programy korzystają 
z niego, ale raczewj jako z obszaru zapisu kopii bezpieczeństwa. Poczta 
również leci przez swap - po zebraniu do kupy tego co nawrzucam do 
korespondencji jest tworzony plik tymczasowy - ot taki urok programu - 
co się dziwić - ja także nie wszystko liczę w pamięci ;-)

>No, Windows obsługuje generalnie "jedyny słuszny" sposób kodowania :).
>
Niestety tą jedyną słusznośc rozszerzają takie firmy ja TPSA - robiąc 
Bilowi zakamuflowaną reklamę...- za Zeta...

>>Cósik wiem o tym - milutkie - i pomyślał by kto, że straszyli panią dr. 
>>Talagą... - taka miła kobieta!
>>
>Pani Talaga od października już jest na emeryturze, a szkoda - bardzo ją 
>lubię.
>
To duża starata dla uczelni  - bardzo dobry wykładowca, wymagała ale 
umiała i chciała nauczyć.
Kiedyś na Cukrowej pierw byłem świadkiem jak wywaliła ordynarnego osła, 
który nie rozróżniał średniej od mediany...
Tenże osioł  niestety bardzo sprawnie podłączył się do jemu podobnych i 
wysmarzyli skargę - oj! gdybym miał jakikolwiek wpływ na decyzje...
Jak ja nie cierpię ignorantów...

>>Ten drobiazg może się podobać, ale wygląda mi na to, że on tylko 
>>nadpisuje istniejący plik...- świadczy o tym czas zapisu zmain na 
>>dyskietkach...
>>
>>Są tacy, którzy twierdzą, że są już szybsze i pewniejsze rozwiązania, 
>>ale jak siedzisz za kierownicą mercedesa, to nie za bardzo masz ochotę 
>>sprawdzać jak chodzi  inne auto...
>>
>Chyba że jest to VW Phaeton - moim zdaniem najlepszy samochód na świecie :).
>
Nie miałem przyjemności - dla mnie śliczny jest "mietek" w wersji 
coupe...z malutkim 3,8 l ;-)

>>Są przecież oparte na tej samej logice, a dodatkowo w OS/2 nie występuje 
>>problem obszaru High Memory , więc i kolejność wpisów nie jest aż tak 
>>krytyczną.
>>
>Ale było tego znacznie więcej, bo i sam system jest przecież dużo 
>większy od DOS-u :).
>
Bo ja wiem? -  zawierał to co DOS z niezbędnymi dodatkami - można tu 
wyliczyć: systemy plików, sterowniki, strony kodowe, ustalenia kto w 
systemie jest kto i gdzie , obsługę TCPIP oraz właśnie ustalenia dla 
sesji DOS i WIN3.11 .

>No właśnie - zanim kupi się coś takiego, należy poczytać o danym modelu. 
>JA na przykład nie rozumiem owczego pędu na kupowanie telewizorów LCD - 
>z punkty widzenia normalnej, a nawet cyfrowej telewizji jest to 
>rozwiązanie zupełnie do kitu - w zasadzie LCD nadaje się jedynie do kina 
>domowego, w którym jest odtwarzacz HD (ewentualnie do programów 
>telewizyjnych nadawanych w HD - ale ile ich jest i ilu ludzi ma takie 
>dekodery?). Generalnie ja uważam, że o wiele lepiej jest kupić nawet 
>zwykły, ale dobry telewizor CRT albo plazmę, która jest gorsza do HD, 
>ale znacznie lepsze do zwykłej telewizji.
>
Może LCD wchodzi jako rozwiązanie  energooszczędne w porównaniu z 
kinolami - jak by nie patrzeć nie zeżre 400 W.
Wymyślili już coś nowego - zamiast plazmy i LCD - niezbyt uważnie 
słuchałem, gdyż i wtym zakresie wyznaję tradycjonalizm i przyjemność 
osiągam w miłym towarzystwie, bez użycia telewizora i podobnych 
wynalazków - tylko natura  ;-)

-- 
Mariusz Błaszak 
	< OS/2: Logic, not magic >
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33312
Author: Krzysztof Dmytrów
Date: Fri, 18 Jan 2008 08:22
69 lines
4640 bytes
> Czyli wiedział, że ma do czynienia z CD, a nie umiał go obsłużyć - 
> sterownik - te stare były kłopotliwe, gdyż miały opór przed szybkimi 
> napędami i marudziły przy tych podpinanych do kart dźwiękowych (mitsumi) 
> - lista napędów była mała, lecz nowe sterowniki są OK - ostatni 
> instalowany Liteon przez jakiś czas nie chciał być  nagrywajką, ale w 
> końcu z wydatną pomocą kolegów jakoś mu to wytłumaczyłem ;-)

Ja miałem napęd o dwunastokrotnej szybkości. Jak na te czasy, to ciężko 
było o szybszy :). Ale dziwne, bo jak zmieniłem płytę główną i procesor, 
a wszystko inne pozostało bez zmian, to ten sam system zainstalował się 
bez zająknięcia.

> Jest demo ECS - zassałem - działa od dotknięcia, ale nie mam żadnego 
> kosmicznego sprzętu...

Mi na moim laptopie nie chciało ruszyć :)

> Samo demo denne aż do bólu - zabezpieczyciele mieli gorączkę i nawet 
> twardziela nie widać...

Paranoiczne zabezpieczenia :).

> No jest...- był potrzebny jak miałem pamięć rzędu 32 MB, używany jeszcze 
> przy 64 MB, powyżej 128 MB widzę tylko, że niektóre programy korzystają 
> z niego, ale raczewj jako z obszaru zapisu kopii bezpieczeństwa. Poczta 
> również leci przez swap - po zebraniu do kupy tego co nawrzucam do 
> korespondencji jest tworzony plik tymczasowy - ot taki urok programu - 
> co się dziwić - ja także nie wszystko liczę w pamięci ;-)

Ale jak jest otwartych wiele programów, to nie wali mocno po dysku?

> Niestety tą jedyną słusznośc rozszerzają takie firmy ja TPSA - robiąc 
> Bilowi zakamuflowaną reklamę...- za Zeta...

No niestety... Chociaż ja uważam (mimo, że mam tą wersję Office), że 
jakbym chciał być super ekstra legalny, to jest ona do niczego.

> To duża starata dla uczelni  - bardzo dobry wykładowca, wymagała ale 
> umiała i chciała nauczyć.
> Kiedyś na Cukrowej pierw byłem świadkiem jak wywaliła ordynarnego osła, 
> który nie rozróżniał średniej od mediany...
> Tenże osioł  niestety bardzo sprawnie podłączył się do jemu podobnych i 
> wysmarzyli skargę - oj! gdybym miał jakikolwiek wpływ na decyzje...
> Jak ja nie cierpię ignorantów...

I ją wywalili - ale wydział na Cukrowej tak ma :). Kiedyś słyszałem jak 
ktoś mówił, że to jest taki blondynkowy wydział :).

> Nie miałem przyjemności - dla mnie śliczny jest "mietek" w wersji 
> coupe...z malutkim 3,8 l ;-)

No, to jak byłoby mnie stać, to moim marzeniem jest Phaeton W12 6.0 l 
450 KM :). Rewelacyjny silnik w rewelacyjnym aucie :).

> Może LCD wchodzi jako rozwiązanie  energooszczędne w porównaniu z 
> kinolami - jak by nie patrzeć nie zeżre 400 W.

Ale nie nadaje się zupełnie do tradycyjnej telewizji, a takiej wciąż 
jest najwięcej... I długo jeszcze będzie :).

> Wymyślili już coś nowego - zamiast plazmy i LCD - niezbyt uważnie 
> słuchałem, gdyż i wtym zakresie wyznaję tradycjonalizm i przyjemność 
> osiągam w miłym towarzystwie, bez użycia telewizora i podobnych 
> wynalazków - tylko natura  ;-)

No, ale telewizor to najważniejszy sprzęt w domu :).

pozdrawiam
Krzysiek
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33313
Author: Mariusz
Date: Mon, 21 Jan 2008 18:25
82 lines
5975 bytes
Krzysztof Dmytrów wrote:

>>Czyli wiedział, że ma do czynienia z CD, a nie umiał go obsłużyć - 
>>sterownik - te stare były kłopotliwe, gdyż miały opór przed szybkimi 
>>napędami i marudziły przy tych podpinanych do kart dźwiękowych (mitsumi) 
>>- lista napędów była mała, lecz nowe sterowniki są OK - ostatni 
>>instalowany Liteon przez jakiś czas nie chciał być  nagrywajką, ale w 
>>końcu z wydatną pomocą kolegów jakoś mu to wytłumaczyłem ;-)
>>
>
>Ja miałem napęd o dwunastokrotnej szybkości. Jak na te czasy, to ciężko 
>było o szybszy :). Ale dziwne, bo jak zmieniłem płytę główną i procesor, 
>a wszystko inne pozostało bez zmian, to ten sam system zainstalował się 
>bez zająknięcia.
>
O! - bios płyty do kitu? - źle prezentował systemowi CD...- tak to 
rozumiem ...

>>Jest demo ECS - zassałem - działa od dotknięcia, ale nie mam żadnego 
>>kosmicznego sprzętu...
>>
>
>Mi na moim laptopie nie chciało ruszyć :)
>
To chodzi w pamięci kompa - jak jest 256 RAM to nie marudzi..

>>Samo demo denne aż do bólu - zabezpieczyciele mieli gorączkę i nawet 
>>twardziela nie widać...
>>
>Paranoiczne zabezpieczenia :).
>
Ot tak sobie wymyślili, że jak będzie w pamięci, to nic nie wygrzebiemy...
Zapomnieli, że on widzi sieć... ;-)

>>No jest...- był potrzebny jak miałem pamięć rzędu 32 MB, używany jeszcze 
>>przy 64 MB, powyżej 128 MB widzę tylko, że niektóre programy korzystają 
>>z niego, ale raczewj jako z obszaru zapisu kopii bezpieczeństwa. Poczta 
>>również leci przez swap - po zebraniu do kupy tego co nawrzucam do 
>>korespondencji jest tworzony plik tymczasowy - ot taki urok programu - 
>>co się dziwić - ja także nie wszystko liczę w pamięci ;-)
>>
>
>Ale jak jest otwartych wiele programów, to nie wali mocno po dysku?
>
Przy 128? - nie - on tyle nie potrzebuje - tylko Mozilka żre pamięć jak 
głupia

>>Niestety tą jedyną słusznośc rozszerzają takie firmy ja TPSA - robiąc 
>>Bilowi zakamuflowaną reklamę...- za Zeta...
>>
>No niestety... Chociaż ja uważam (mimo, że mam tą wersję Office), że 
>jakbym chciał być super ekstra legalny, to jest ona do niczego.
>
>>To duża starata dla uczelni  - bardzo dobry wykładowca, wymagała ale 
>>umiała i chciała nauczyć.
>>Kiedyś na Cukrowej pierw byłem świadkiem jak wywaliła ordynarnego osła, 
>>który nie rozróżniał średniej od mediany...
>>Tenże osioł  niestety bardzo sprawnie podłączył się do jemu podobnych i 
>>wysmarzyli skargę - oj! gdybym miał jakikolwiek wpływ na decyzje...
>>Jak ja nie cierpię ignorantów...
>>
>
>I ją wywalili - ale wydział na Cukrowej tak ma :). Kiedyś słyszałem jak 
>ktoś mówił, że to jest taki blondynkowy wydział :).
>
Wykładać o własnych wojażach zagranicznych to także trzeba umieć...

>>Nie miałem przyjemności - dla mnie śliczny jest "mietek" w wersji 
>>coupe...z malutkim 3,8 l ;-)
>>
>Ale nie nadaje się zupełnie do tradycyjnej telewizji, a takiej wciąż 
>jest najwięcej... I długo jeszcze będzie :).
>
Ale się na to gapią  i uważają, że tak ma być ...

>No, ale telewizor to najważniejszy sprzęt w domu :).
>
Ja słyszałem, że barek ;-)

-- 
Mariusz Błaszak
	< OS/2: Logic, not magic >
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33314
Author: Krzysztof Dmytrów
Date: Mon, 21 Jan 2008 20:08
40 lines
2797 bytes
> O! - bios płyty do kitu? - źle prezentował systemowi CD...- tak to 
> rozumiem ...

Całkiem możliwe. Jak się zastanowić, to nie widać innego racjonalnego 
wytłumaczenia :).

> To chodzi w pamięci kompa - jak jest 256 RAM to nie marudzi..

Miałem 768 MB :).

> Ot tak sobie wymyślili, że jak będzie w pamięci, to nic nie wygrzebiemy...
> Zapomnieli, że on widzi sieć... ;-)

Ano, jak kiedyś miałem stacjonarny, to na nim sie uruchomił i nawet 
pobuszowałem sobie w Internecie :).

> Przy 128? - nie - on tyle nie potrzebuje - tylko Mozilka żre pamięć jak 
> głupia

To raczej nie tyle sama Mozilla, ale przeładowanie stron flashami i 
innymi wodowytryskami :)

> Wykładać o własnych wojażach zagranicznych to także trzeba umieć...

Ano, znam jednego, który jest w tym mistrzem :).

> Ale się na to gapią  i uważają, że tak ma być ...

A już najbardziej nie mogę, jak oglądają program nadawany w formacie 4:3 
rozciągnięty w panoramie - mój szwagier tak ogląda. Nie da sie 
przekonać, żeby dać obraz oryginalny i wtedy po bokach będzie miał paski 
bo twierdzi, że coś się wypala nierównomiernie (chociaż nie wiem, co się 
może w LCD wypalać) :).

> Ja słyszałem, że barek ;-)

A to zależy od indywidualnych upodobań :).

pozdrawiam
Krzysiek
Re: VIA VT6421a i OS/2
#33315
Author: Mariusz
Date: Tue, 22 Jan 2008 17:32
55 lines
4656 bytes
Krzysztof Dmytrów wrote:

>>To chodzi (demo ECS) w pamięci kompa - jak jest 256 RAM to nie marudzi..
>>
>Miałem 768 MB :).
>
:-\  - i co? - miał wiedzieć co z tym zrobić? - pewnie instalator 
stwierdził, że trafił na czarną dziurę :-D

>>Przy 128? - nie - on tyle nie potrzebuje - tylko Mozilka żre pamięć jak 
>>głupia
>>
>To raczej nie tyle sama Mozilla, ale przeładowanie stron flashami i 
>innymi wodowytryskami :)
>
Mozilka z  upiera się by zapisywać na dysku elementy zassanych stron. 
Gdy transfer był rzędu 100k miało to sens ale teraz? - po kiego czorta 
śmiecić na dysku i ryzykować zapisanie robala?

>>Wykładać o własnych wojażach zagranicznych to także trzeba umieć...
>>
>Ano, znam jednego, który jest w tym mistrzem :).
>
Patrzajta ludzie jaki ten świat mały :-D

>>Ale się na to gapią  i uważają, że tak ma być ...
>>
>A już najbardziej nie mogę, jak oglądają program nadawany w formacie 4:3 
>rozciągnięty w panoramie - mój szwagier tak ogląda. Nie da sie 
>przekonać, żeby dać obraz oryginalny i wtedy po bokach będzie miał paski ...
>
Paski paskami ale główki o niewłaściwych proporcjach, ludziki z super 
niskim zawieszeniem...- może to jakaś metoda leczenia własnych kompleksów.
Przy tach proporcjach to nawet super modelka ma figurę zbliżoną do 
kwadratu...

>bo twierdzi, że coś się wypala nierównomiernie (chociaż nie wiem, co się 
>może w LCD wypalać) :).
>
To stara, dawno ujawnione metoda impotentów - twierdzą, że kiedyś mocno 
używali i z tego powodu się wypalili... :-(
Ni za grosz sportowego ducha... [:)]

>No, ale telewizor to najważniejszy sprzęt w domu  [:)] .
>
>Ja słyszałem, że barek ;-)
>
>A to zależy od indywidualnych upodobań :).
>
Mnie nurtuje pytanie - co jest bardziej ryzykowne ... rzucić czy 
 kultywować... :-\

-- 
Mariusz Błaszak 
	< OS/2: Logic, not magic >
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads