Thread View: pl.comp.objects
52 messages
52 total messages
Page 1 of 2
Started by Franek B
Mon, 09 Oct 2006 07:29
Page 1 of 2 • 52 total messages
Analiza wymagań na wesoło
Author: Franek B
Date: Mon, 09 Oct 2006 07:29
Date: Mon, 09 Oct 2006 07:29
46 lines
2650 bytes
2650 bytes
Na stronie:
http://www.cdn.com.pl/xl/standard/wdrozenie.htm
znajduje się taki oto żarcik:
"1. Analiza przedwdrożeniowa 1-3 dni"
Początkowo myślałem, że to pomyłka. Powinno być "lat" zamiast
"dni". Podsumowanie całości okresu wdrożenia rozwiało jednak
moje wątpliwości:
"Razem 16 dni roboczych (3-4 tygodni)"
Jest to znakomity :) wynik, choć jest tu jeszcze co nieco
do zrobienia (rekord swiata osiągnięty w Polsce wynosi 0 dni
przeznaczonych na analizę).
Wynik jest godny podziwu, tym bardziej jeśli uświadomimy sobie
zakres analizy, co jest wyjaśnione, tym razem rzeczowo na:
http://www.cdn.com.pl/produkty/index_uslugi_analiza_potrzeb.htm
"Przedmiotem analizy jest:
- Stan bieżący informatyzacji przedsiębiorstwa Klienta,
- Ustalenie struktury organizacyjnej przedsiębiorstwa,
- Opis procesów biznesowych,
- Główne problemy i miejsca krytyczne analizowanych procesów,
- Określenie obiegu dokumentów,
- Inwentaryzacja potrzeb informatycznych oraz zasobów,
- Zdefiniowanie mierników efektywności - stopnia osiągnięcia
celów,
- Propozycje zmian w strukturze organizacyjnej, systemie
zarządzania, zakresach obowiązków przedsiębiorstwa
- optymalizacja procesów biznesowych,
- Przygotowanie Zespołu Klienta do prac projektowych,
- Opracowanie projektu koncepcyjnego rozwiązania informatycznego,
- Analiza efektywności proponowanych wariantów,
- Analiza sprzętu komputerowego,
- Określenie ewentualnych zagrożeń projektu,
- Przygotowanie dokumentacji koncepcji oraz przedłożenie jej
do akceptacji."
Pytanie do analityków i projektantów:
Czy udało się wam kiedykolwiek zrealizować wymieniony zakres prac
w terminie krótszym niż rok ?
Pozdrawiam
--
Franciszek Bałaban
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: MT
Date: Mon, 09 Oct 2006 08:04
Date: Mon, 09 Oct 2006 08:04
10 lines
1582 bytes
1582 bytes
Franek B napisał(a): > Na stronie: > http://www.cdn.com.pl/xl/standard/wdrozenie.htm > > znajduje się taki oto żarcik: > "1. Analiza przedwdrożeniowa 1-3 dni" [ciach] może dlatego wdrożenia w tej firmie wyglądają tak jak wyglądają:)
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jarosław Żeliński
Date: Mon, 09 Oct 2006 10:29
Date: Mon, 09 Oct 2006 10:29
33 lines
2290 bytes
2290 bytes
Użytkownik "Franek B" <balabanf@wpREMOVE-ME.pl> napisał w wiadomości news:egctol$btb$1@nemesis.news.tpi.pl... > Pytanie do analityków i projektantów: > Czy udało się wam kiedykolwiek zrealizować wymieniony zakres prac > w terminie krótszym niż rok ? > Hm... :) Ogólnie: jeżeli założymy prace metoda top-down czyli od ogółu do szczegółu to po 3 dniach mamy analizie o dokładności proporcjonalnej do czasu jej trwania :). Zaś z drugiej strony, to nie musi trwać od razu rok. Ważne jest postawienie celu takiej analizie i zdefiniowanie końcowego produktu i jego roli w projekcie. Po pierwsze inaczej to wygląda przed wdrożeniem produktu gotowego (parametryzowanego co by to nie miało oznaczać) a inaczej przy pisaniu dużego systemu od zera. Po drugie Jeżeli analiza ma trwać rok a implementacja trzy to moim zdaniem po grzyba ten projekt skoro realia biznesowe zmieniają się nieraz nawet kwartalnie. Osobiście jestem zwolennikiem innego traktowania analizy wymagań prowadzonych dla produktów gotowych a innego dla pisanych od zera. Nie jestem także zwolennikiem wieloletnich badań nad strukturą przedsiębiorstwa kończących się setkami stron które kosztują zawrotne pieniądze i do niczego nie służą zamawiającemu bo ich po prostu nie rozumie. . -- -- Jarek http://jarek.zelinski.biz.pl/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Piotr Dembiński
Date: Mon, 09 Oct 2006 15:09
Date: Mon, 09 Oct 2006 15:09
16 lines
1500 bytes
1500 bytes
"Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: > Użytkownik "Franek B" <balabanf@wpREMOVE-ME.pl> napisał w wiadomości > news:egctol$btb$1@nemesis.news.tpi.pl. .. >> Pytanie do analityków i projektantów: >> Czy udało się wam kiedykolwiek zrealizować wymieniony zakres prac >> w terminie krótszym niż rok ? >> > > Hm... :) > Ogólnie: jeżeli założymy prace metoda top-down czyli od ogółu do > szczegółu to po 3 dniach mamy analizie o dokładności proporcjonalnej > do czasu jej trwania :). Innymi słowy: 'Komputery są, pracownicy są, obieg dokumentów jest...'.
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jarosław Żeliński
Date: Mon, 09 Oct 2006 21:00
Date: Mon, 09 Oct 2006 21:00
27 lines
1762 bytes
1762 bytes
Użytkownik ""Piotr Dembiński"" <pdemb@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:87mz85ttjw.fsf@hector.domek... > "Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: > >> Użytkownik "Franek B" <balabanf@wpREMOVE-ME.pl> napisał w wiadomości >> news:egctol$btb$1@nemesis.news.tpi.pl. > .. >>> Pytanie do analityków i projektantów: >>> Czy udało się wam kiedykolwiek zrealizować wymieniony zakres prac >>> w terminie krótszym niż rok ? >>> >> >> Hm... :) >> Ogólnie: jeżeli założymy prace metoda top-down czyli od ogółu do >> szczegółu to po 3 dniach mamy analizie o dokładności proporcjonalnej >> do czasu jej trwania :). > > Innymi słowy: 'Komputery są, pracownicy są, obieg dokumentów jest...'. To była analiza 10 sekundowa. ;) -- -- Jarek http://jarek.zelinski.biz.pl/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: A.L.
Date: Mon, 09 Oct 2006 21:14
Date: Mon, 09 Oct 2006 21:14
10 lines
1025 bytes
1025 bytes
On Mon, 9 Oct 2006 07:29:25 +0000 (UTC), "Franek B" <balabanf@wpREMOVE-ME.pl> wrote: >Na stronie: >http://www.cdn.com.pl/xl/standard/wdrozenie.htm > Ten link nie dziala. A.L.
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Franek B
Date: Tue, 10 Oct 2006 05:34
Date: Tue, 10 Oct 2006 05:34
7 lines
1133 bytes
1133 bytes
> Ten link nie dziala. Rzeczywiście. Ten drugi też nie działa. Wczoraj działały. To dobra wiadomość. Widocznie mój post na coś się przydał. -- Franciszek Bałaban
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: zhang_guolao
Date: Tue, 10 Oct 2006 06:41
Date: Tue, 10 Oct 2006 06:41
15 lines
1361 bytes
1361 bytes
Franek B <balabanf@wpREMOVE-ME.pl> napisał(a): > > Ten link nie dziala. > > Rzeczywiście. Ten drugi też nie działa. Wczoraj działały. > To dobra wiadomość. Widocznie mój post na coś się przydał. > No faktycznie :-) Ale jak sie: "www.cdn.com.pl/xl/standard/wdrozenie.htm" wpisze w googla i kliknie sie na 'Kopia' to stronka jest jeszcze do obejrzenia. :-) -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Marcin 'Qrczak' Kowalczyk
Date: Tue, 10 Oct 2006 10:26
Date: Tue, 10 Oct 2006 10:26
13 lines
1694 bytes
1694 bytes
"Franek B" <balabanf@wpREMOVE-ME.pl> writes:
> Rzeczywiście. Ten drugi też nie działa. Wczoraj działały.
> To dobra wiadomość. Widocznie mój post na coś się przydał.
Zmienił się tylko adres.
http://www.comarch.pl/cdn/Products/CDN+XL/CDN+XL+STANDARD/Wdrozenie.htm
--
__("< Marcin Kowalczyk
\__/ qrczak@knm.org.pl
^^ http://qrnik.knm.org.pl/~qrczak/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: A.L.
Date: Tue, 10 Oct 2006 13:04
Date: Tue, 10 Oct 2006 13:04
15 lines
1372 bytes
1372 bytes
On Tue, 10 Oct 2006 12:26:39 +0200, Marcin 'Qrczak' Kowalczyk <qrczak@knm.org.pl> wrote: >"Franek B" <balabanf@wpREMOVE-ME.pl> writes: > >> Rzeczywiście. Ten drugi też nie działa. Wczoraj działały. >> To dobra wiadomość. Widocznie mój post na coś się przydał. > >Zmienił się tylko adres. > >http://www.comarch.pl/cdn/Products/CDN+XL/CDN+XL+STANDARD/Wdrozenie.htm Ab-so-lut-nie fantastyczne! A.L.
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Kurciok
Date: Sun, 15 Oct 2006 12:37
Date: Sun, 15 Oct 2006 12:37
55 lines
3694 bytes
3694 bytes
> znajduje się taki oto żarcik: > "1. Analiza przedwdrożeniowa 1-3 dni" > > Początkowo myślałem, że to pomyłka. Powinno być "lat" zamiast > "dni". Podsumowanie całości okresu wdrożenia rozwiało jednak > moje wątpliwości: > "Razem 16 dni roboczych (3-4 tygodni)" > > Jest to znakomity :) wynik, choć jest tu jeszcze co nieco > do zrobienia (rekord swiata osiągnięty w Polsce wynosi 0 dni > przeznaczonych na analizę). > > Wynik jest godny podziwu, tym bardziej jeśli uświadomimy sobie > zakres analizy, co jest wyjaśnione, tym razem rzeczowo na: > http://www.cdn.com.pl/produkty/index_uslugi_analiza_potrzeb.htm > > "Przedmiotem analizy jest: > - Stan bieżący informatyzacji przedsiębiorstwa Klienta, > - Ustalenie struktury organizacyjnej przedsiębiorstwa, > - Opis procesów biznesowych, > - Główne problemy i miejsca krytyczne analizowanych procesów, > - Określenie obiegu dokumentów, > - Inwentaryzacja potrzeb informatycznych oraz zasobów, > - Zdefiniowanie mierników efektywności - stopnia osiągnięcia > celów, > - Propozycje zmian w strukturze organizacyjnej, systemie > zarządzania, zakresach obowiązków przedsiębiorstwa > - optymalizacja procesów biznesowych, > - Przygotowanie Zespołu Klienta do prac projektowych, > - Opracowanie projektu koncepcyjnego rozwiązania informatycznego, > - Analiza efektywności proponowanych wariantów, > - Analiza sprzętu komputerowego, > - Określenie ewentualnych zagrożeń projektu, > - Przygotowanie dokumentacji koncepcji oraz przedłożenie jej > do akceptacji." > > Pytanie do analityków i projektantów: > Czy udało się wam kiedykolwiek zrealizować wymieniony zakres prac > w terminie krótszym niż rok ? Oni sprzedają już gotowe oprogramownanie CDN (do wszystkiego:). To odbywa się na zasadzie mamy oprogramowanie (które pisaliśmy przez ostatnie kilka lat wdrażaliśmy w różnych firmach robiliśmy jego poprawki tak aby bylo lepsze i lepsze) i sprawdzamy czy waszej firmie uda nam się go wcisnąć i czy pomoże to waszej firmie. Z tym że jako oprogramowanie jest gotowe to to wy będziecie się musieli przystosować do naszego oprogramowania, a nie nasze oprogramowanie do waszej firmy. No i w sumie w mniejszych przedsiębiorstwach takie oprogramowanie (do wszystkiego) nawet się przydaje bo pozwala wprowadzić jako taki porządek. Reasumując firmy są czasami tak głupio zarządzane że lepiej aby dostosowywały się do oprogramowania niż oprogramowanie do nich :). Podejrzeam że ta oferta jest skierowana właśnie do takich firm (czyli w sumie większości firm w Polsce).
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Marcin Stefaniak
Date: Tue, 17 Oct 2006 10:36
Date: Tue, 17 Oct 2006 10:36
20 lines
1533 bytes
1533 bytes
Franek B <balabanf@wpREMOVE-ME.pl> napisał(a): > Na stronie: > http://www.cdn.com.pl/xl/standard/wdrozenie.htm > > znajduje się taki oto żarcik: > "1. Analiza przedwdrożeniowa 1-3 dni" [CIACH] > Wynik jest godny podziwu, tym bardziej jeśli uświadomimy sobie > zakres analizy, co jest wyjaśnione, tym razem rzeczowo na: > http://www.cdn.com.pl/produkty/index_uslugi_analiza_potrzeb.htm Sorry, Franek, ale ten drugi link co podajesz, to jest zupełnie inny produkt/usługa, a nie wyjaśnienie co się mieści w zakresie tej analizy przedwdrożeniowej 1-3 dni z pierwszego linku. Czyli to zaden zarcik -MS -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Franek B
Date: Wed, 18 Oct 2006 06:29
Date: Wed, 18 Oct 2006 06:29
24 lines
2078 bytes
2078 bytes
Marcin pisze: > Sorry, Franek, ale ten drugi link co podajesz, to jest zupełnie inny > produkt/usługa, a nie wyjaśnienie co się mieści w zakresie tej analizy > przedwdrożeniowej 1-3 dni z pierwszego linku. Czyli to zaden zarcik Nie istnieje żadna poważna metodyka pozwalająca przeprowadzić analizę wymagań dla przedsiębiorstwa przemysłowego w terminie 1-3 dni, również w przypadku wdrażania "gotowca". Dlatego pytałem o możliwość wykonania analizy w terminie 1 roku, a nie w terminie 1-3 dniowym, czy nawet 1-3 miesięcznym. Złożoność problemów w przedsiębiorstwie jest po prostu zbyt wielka, a powtarzalność wyników analizy złudna. Dotyczy to także systemów "gotowców" branżowo zorientowanych (!) Nie wierzę w bajki o "powielarności systemów", "parametryzacji", "szybkim i tanim wdrożeniu" it.p. Stwierdzam tak na podstawie obserwacji życia, a nie że mi się tak wydaje. Wychodzi mi, że przyczyną porażek wdrożen systemów jest z reguły brak rzetelnej analizy. W dalszym ciągu jestem przekonany, że na stronce zamieszczono żarcik. Pozdrawiam -- Franciszek Bałaban
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Kurciok
Date: Wed, 18 Oct 2006 15:56
Date: Wed, 18 Oct 2006 15:56
9 lines
1493 bytes
1493 bytes
> Nie wierzę w bajki o "powielarności systemów", "parametryzacji", > "szybkim i tanim wdrożeniu" it.p. Stwierdzam tak na podstawie > obserwacji życia, a nie że mi się tak wydaje. Wychodzi mi, że > przyczyną porażek wdrożen systemów jest z reguły brak rzetelnej > analizy. W dalszym ciągu jestem przekonany, że na stronce > zamieszczono żarcik. A sprawdzałeś do czego jest to oprogramowanie CDN?
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jarosław Żeliński
Date: Wed, 18 Oct 2006 16:17
Date: Wed, 18 Oct 2006 16:17
44 lines
3015 bytes
3015 bytes
Użytkownik "Franek B" <balabanf@wpREMOVE-ME.pl> napisał w wiadomości news:eh4hkg$5it$1@nemesis.news.tpi.pl... > Nie wierzę w bajki o "powielarności systemów", "parametryzacji", > "szybkim i tanim wdrożeniu" it.p. Stwierdzam tak na podstawie > obserwacji życia, a nie że mi się tak wydaje. Wychodzi mi, że > przyczyną porażek wdrożen systemów jest z reguły brak rzetelnej > analizy. W dalszym ciągu jestem przekonany, że na stronce > zamieszczono żarcik. Z mojego życia: - brak dobrej analizy to główny powód porażek wdrożeń - brak modelu firmy i modelu systemu jako narzędzia do testowania hipotez to kolejna przyczyna porażek - możliwe jest dobre wdrożenie parametryzowanego systemu pod warunkiem, że ma to sens w warunkach danej firmy (i tu pole do popisu dla analityków biznesowych), system taki jednak powinien pozwalać na modyfikowanie procesów jakie ma wbudowane taki system Każde wdrożenie powinno być poprzedzone: - analiza biznesową - wykonaniem modelu informatyzowanej firmy - wykonaniem listy wymagań (ale w metodyce zorientowanej na produkty i odpowiedzialność a nie jakieś mapy procesików na bazie idiotycznych ankiet) - symulacją czy planowany system ma szanse przynieść oczekiwane korzyści biznesowe (ile jest sens na niego wydać by był rentowny) Z mojej praktyki wynika, że z pierwotnych szczegółowych map procesów na bazie ankiet po wdrożeniu zostaje niewiele więc po co to robić? Do zrozumienia firmy wystarczy jej model procesowy wykonany na bazie metodyki produkt: zobowiązanie-odpowiedzialność. Pracochłonność każdego etapu zależy tylko od zakresu projektu, nie musi trwać w cale roku ale w trzy dni także nie wierzę, nawet gdyby to było wdrożenie samokopiującego bloczka do fakturowania. Jedyne wytłumaczenie tak krótkiej analizy to wdrożenie z czapki gotowego systemu na zasadzie: Państwo od teraz pracujecie tak jak robi to ten program. -- -- Jarek http://jarek.zelinski.biz.pl/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Kurciok
Date: Wed, 18 Oct 2006 17:29
Date: Wed, 18 Oct 2006 17:29
12 lines
1788 bytes
1788 bytes
> Jedyne wytłumaczenie tak krótkiej analizy to wdrożenie z czapki gotowego > systemu na zasadzie: Państwo od teraz pracujecie tak jak robi to ten > program. No i tak to pewnie wygląda :) po częci muszą pracować na tym co jest ale za to nie kosztuje ich to kilkuset tysięcy pln. A jak zaczynają sami pracować to sami mówią co im się nie podoba i co można by usprawnić wpadają na pomysły itd. Według mnie jest to lepszy pomysł niż pisanie pod daną firmę oprogramowania od zera. Lepiej dać na początku coś w co można poklikać i dopiero później to dostosować czy uwzględnić dodatkowe wymagania klienta niż za każdym razem zaczynać od nowa.
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Franek B
Date: Thu, 19 Oct 2006 07:28
Date: Thu, 19 Oct 2006 07:28
53 lines
3515 bytes
3515 bytes
>> Jedyne wytłumaczenie tak krótkiej analizy to wdrożenie z czapki gotowego >> systemu na zasadzie: Państwo od teraz pracujecie tak jak robi to ten >> program. > > No i tak to pewnie wygląda :) po częci muszą pracować na tym co jest ale za > to nie kosztuje ich to kilkuset tysięcy pln. A jak zaczynają sami pracować > to sami mówią co im się nie podoba i co można by usprawnić wpadają na > pomysły itd. Według mnie jest to lepszy pomysł niż pisanie pod daną firmę > oprogramowania od zera. Lepiej dać na początku coś w co można poklikać i > dopiero później to dostosować czy uwzględnić dodatkowe wymagania klienta niż > za każdym razem zaczynać od nowa. Jest to szalenie popularna w Polsce metodyka wdrożeń 3z (zaoferować, zainkasować, zapomnieć), którą stanowczo odradzam. Prezesi przedsiębiorstw często dają się na nią nabierać, ignorując opinie informatyków, bo to rzekomo szybko, tanio. Skutkami swojej błędnej decyzji później najchętniej obarczają właśnie informatyków. Firmy "komputerowe" wymigują się od modyfikacji gotowców. Nie chcą mieć tyle wersji programu ile wdrożeń (krawcy też wolą szyć garnitury niż dokonywać ich przeróbek). Jeżeli jednak już po wdrożeniu pod naciskiem użytkownika zmieniają coś w programie, to najczęściej nowo przyjętym pracownikom, na ogół nie mającym doświadczenia w programowaniu ani wystarczającej wiedzy o modyfikowanym programie i strukturach danych z nim związanych. O testowaniu po zmianach nie ma mowy. Czynność ta spada całkowicie na barki użytkownika na zasadzie: "jak nie zadzwoni, to znaczy ze jest OK". Prawie zawsze pojawia się trudna do zatrzymania/złagodzenia lawina błędów. Program coraz bardziej traci swoją strukturę. Występują błędy integralności i związane z tym spustoszenia danych, niespójności i różne absurdy w wydrukach, zawieszanie się programów, fałszywe komunikaty o błędach it.p. Moje spostrzeżenie: Firmy "komputerowe" najbardziej brzydzą się analizą i testowaniem (a są to przecież najważniejsze i najciekawsze etapy wdrożenia). Dlaczego tak jest? Może ktoś potrafi wytłumaczyć bliżej ten mechanizm. BTW A słyszeliście o clipperowych protezach - kołach ratunkowych dla Oracle? A słyszeliście o poszukiwanym na rynku pracy zawodzie: "informatyk popychacz systemu zintegrowanego"? :) Pozdrawiam -- Franciszek Bałaban
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Grzesiek G.
Date: Thu, 19 Oct 2006 08:48
Date: Thu, 19 Oct 2006 08:48
69 lines
3844 bytes
3844 bytes
Franek B napisał(a): >>>Jedyne wytłumaczenie tak krótkiej analizy to wdrożenie z czapki gotowego >>>systemu na zasadzie: Państwo od teraz pracujecie tak jak robi to ten >>>program. >> >>No i tak to pewnie wygląda :) po częci muszą pracować na tym co jest ale za >>to nie kosztuje ich to kilkuset tysięcy pln. A jak zaczynają sami pracować >>to sami mówią co im się nie podoba i co można by usprawnić wpadają na >>pomysły itd. Według mnie jest to lepszy pomysł niż pisanie pod daną firmę >>oprogramowania od zera. Lepiej dać na początku coś w co można poklikać i >>dopiero później to dostosować czy uwzględnić dodatkowe wymagania klienta niż >>za każdym razem zaczynać od nowa. > > > Jest to szalenie popularna w Polsce metodyka wdrożeń 3z > (zaoferować, zainkasować, zapomnieć), którą stanowczo odradzam. Nawet jeśli przynosi firmie "wdrażającej" wymierne korzyści :-)? > Prezesi przedsiębiorstw często dają się na nią nabierać, > ignorując opinie informatyków, bo to rzekomo szybko, tanio. > Skutkami swojej błędnej decyzji później najchętniej obarczają > właśnie informatyków. > To już niestety inna smutna bajka :-(. > Firmy "komputerowe" wymigują się od modyfikacji gotowców. > Nie chcą mieć tyle wersji programu ile wdrożeń (krawcy też > wolą szyć garnitury niż dokonywać ich przeróbek). Jeżeli Ja zawsze wolę dokonać przeróbki - jeżeli tylko klient za to zapłaci i nie muszę zostawać po godzinach:-). > jednak już po wdrożeniu pod naciskiem użytkownika zmieniają > coś w programie, to > najczęściej nowo przyjętym pracownikom, na ogół nie mającym > doświadczenia w programowaniu ani wystarczającej wiedzy > o modyfikowanym programie i strukturach danych z nim związanych. Na to nigdy bym się nie odważył. > O testowaniu po zmianach nie ma mowy. Czynność ta spada > całkowicie na barki użytkownika na zasadzie: "jak nie zadzwoni, > to znaczy ze jest OK". > Czyż nie na tym polego XP - włączeniu użytkownika w proces wytwarzania. Tak jest najtaniej, jednak nie udało mi się jeszcze użytkowników przekonać do tej metody :-(. Macie jakieś sprawdzone metody? [...] > Moje spostrzeżenie: > Firmy "komputerowe" najbardziej brzydzą się analizą i testowaniem > (a są to przecież najważniejsze i najciekawsze etapy wdrożenia). > Dlaczego tak jest? Może ktoś potrafi wytłumaczyć bliżej ten > mechanizm. > Cięcie kosztów. Nie można zrezygmować z kodowania (produkt musi powstać) i wdrożenia (klient musi coś dostać, żeby zapłacił). Pozostaje analiza, projekt i testowanie - rzeczywiście najciekawsze fragmenty. Pozdrawiam -- Grzegorz Gruza Odpowiadając usuń "spamerom_nie." z adresu!!!
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jacek Pietraszek
Date: Thu, 19 Oct 2006 09:11
Date: Thu, 19 Oct 2006 09:11
21 lines
1920 bytes
1920 bytes
Franek B <balabanf@wpremove-me.pl> napisal: > Moje spostrzeżenie: > Firmy "komputerowe" najbardziej brzydzą się analizą i testowaniem > (a są to przecież najważniejsze i najciekawsze etapy wdrożenia). > Dlaczego tak jest? Może ktoś potrafi wytłumaczyć bliżej ten > mechanizm. Niekompetencja tychze prezesow, ktorzy slyszac o analizie, projekcie itd. stwierdzaja, ze placa wylacznie za program, a nie za kilkadziesiat kartek, ktore "wicie, rozumicie" nikomu potrzebne nie sa. Jak z kolei koszty analizy i porzadnego projektu wsadzisz w produkt koncowy, to przegrywasz z krzakiem, ktory dziala w stylu "jak daja, to brac, jak bija, uciekac". Co wiec pozostaje, jak nie zamierzasz zmieniac branzy? Poslugiwac sie gotowcem, z gory zakladajac jakos "good enough", albo wyjazd z Polski :) -- Pozdrawiam, Jacek
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: DarekM
Date: Thu, 19 Oct 2006 16:36
Date: Thu, 19 Oct 2006 16:36
99 lines
5955 bytes
5955 bytes
Witam poniżej moje trzy grosze > Użytkownik "Franek B" <balabanf@wpREMOVE-ME.pl> napisał w wiadomości > news:eh4hkg$5it$1@nemesis.news.tpi.pl... >> Nie wierzę w bajki o "powielarności systemów", "parametryzacji", >> "szybkim i tanim wdrożeniu" it.p. Stwierdzam tak na podstawie >> obserwacji życia, a nie że mi się tak wydaje. Wychodzi mi, że >> przyczyną porażek wdrożen systemów jest z reguły brak rzetelnej >> analizy. Ja bym jednak powiedział że przyczyną porażki wdrożenia jest złe wdrażanie. Sama analiza potrzeb nie zastąpi dobrego podjęcia decyzji jak program ma być skonstruowany/wykorzystywany. Po pierwsze w kontekście koniecznej rozbudowy modyfikacji, po drugie każdy duży program dla przedsiębiorstwa ma wiele rozwiązań na ten sam problem. Dobranie odpowiedniego obiegu informacji z jednoczesnym uwzględnieniem zarówno specyfiki firmy jak i możliwości programu to jest klucz do sukcesu. W dalszym ciągu jestem przekonany, że na stronce >> zamieszczono żarcik. > > Z mojego życia: > - brak dobrej analizy to główny powód porażek wdrożeń Dobra analiza nie jest zła, tyle że nie wiadomo kiedy była dobra. Są udane wdrożenia po złej analizie i nieudane po dobrej. Bynajmniej nie umniejszam znaczenia analizy, tylko tłumaczę przyczynę nieufności. > - brak modelu firmy i modelu systemu jako narzędzia do testowania hipotez to > kolejna przyczyna porażek a czy jest możliwe utworzenie takiego modelu bez papieru i komputera, bo moim zdaniem jest > - możliwe jest dobre wdrożenie parametryzowanego systemu pod warunkiem, że > ma to sens w warunkach danej firmy (i tu pole do popisu dla analityków > biznesowych), system taki jednak powinien pozwalać na modyfikowanie procesów > jakie ma wbudowane taki system to chyba jest masło maślane, wg mnie tu napisałeś: możliwe jest wdrożenie programu który nadaje się do danej firmy > > Każde wdrożenie powinno być poprzedzone: > - analiza biznesową > - wykonaniem modelu informatyzowanej firmy > - wykonaniem listy wymagań (ale w metodyce zorientowanej na produkty i > odpowiedzialność a nie jakieś mapy procesików na bazie idiotycznych ankiet) > - symulacją czy planowany system ma szanse przynieść oczekiwane korzyści > biznesowe (ile jest sens na niego wydać by był rentowny) Tak, ale jak się ustrzec przez nadmiernym chciejstwem użytkownika. A ma on tendencję do uwypuklania rzeczy trudnych acz rzadko potrzebnych zamiast sytuacji masowych. Dzieje się tak, gdyż pracownicy do tego co częste się przyzwyczaili a przed nieznanym strach. > > Z mojej praktyki wynika, że z pierwotnych szczegółowych map procesów na > bazie ankiet po wdrożeniu zostaje niewiele więc po co to robić? Do > zrozumienia firmy wystarczy jej model procesowy wykonany na bazie metodyki > produkt: zobowiązanie-odpowiedzialność. Jeżeli to znaczy to samo co dostawca - odbiorca informacji to się zgadzam. > > Pracochłonność każdego etapu zależy tylko od zakresu projektu, nie musi > trwać w cale roku ale w trzy dni także nie wierzę, nawet gdyby to było > wdrożenie samokopiującego bloczka do fakturowania. Z tym bloczkiem to chyba przesada. Po pierwsze część komputeryzacji dokonuje się przy pomocy Excela, a dla mnie to żadna komputeryzacja tylko kolorowanie filmu czarno-białego. Po drugie nie należy popadać w przesadę. I to jest tym groźniejsze, że niewiele osób o tym mówi. Każde rozwiązanie, podkreślam KAŻDE, nadaje się tylko do określonego przedziału zagadnień, przedziału z ograniczeniem górnym i dolnym. Może być za duże lub za małe. Dotyczy to również metod analizy. Są przypadki w którym skutecznie można zastosować analizę sprowadzoną do rozmowy z właścicielem, a są takie w których należy dokonać symulacji w warunkach zbliżonych do naturalnych (im większy projekt tym symulacja kosztowniejsza). I jeszcze jedno. 90% problemów powodowanych jest przez 10%zdarzeń. A może 99% powodowanych przez 1%. I dobra analiza powinna to identyfikować. Tyle że jest to marzenie ściętej głowy. Choćby dlatego, że są to problemy przyszłe, które dopiero wystąpią. > > Jedyne wytłumaczenie tak krótkiej analizy to wdrożenie z czapki gotowego > systemu na zasadzie: Państwo od teraz pracujecie tak jak robi to ten > program. Pewnie niektórzy się obruszą, ale w takim podejściu celują duże i markowe systemy firm zachodnich (pierwsza dziesiątka dostawców ERP) i ci, którzy mają podobne aspiracje. I to mimo dokładnej i kosztownej analizy. To oni narzucają formę pracy zarówno pracownikom jak i firmom współpracującym. Natomiast niewielkie firmy komputerowe muszą spełniać wszystkie wymagania, potrzeby i fanaberie klienta. I to bez analizy, bo właśnie pojawiła się nowa możliwość biznesowa i program powinien ją mieć. Darek
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jacek Pietraszek
Date: Fri, 20 Oct 2006 17:20
Date: Fri, 20 Oct 2006 17:20
11 lines
1479 bytes
1479 bytes
DarekM <darekm@emadar.com> napisal: > I jeszcze jedno. 90% problemów powodowanych jest przez 10%zdarzeń. A > może 99% powodowanych przez 1%. I dobra analiza powinna to > identyfikować. Tyle że jest to marzenie ściętej głowy. Choćby dlatego, > że są to problemy przyszłe, które dopiero wystąpią. Cos Ci sie chyba poplatalo z Pareto ;) -- Pozdrawiam, Jacek
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: DarekM
Date: Sat, 21 Oct 2006 07:44
Date: Sat, 21 Oct 2006 07:44
11 lines
1563 bytes
1563 bytes
Jacek Pietraszek napisał(a): > DarekM <darekm@emadar.com> napisal: >> I jeszcze jedno. 90% problemów powodowanych jest przez 10%zdarzeń. A >> może 99% powodowanych przez 1%. I dobra analiza powinna to >> identyfikować. Tyle że jest to marzenie ściętej głowy. Choćby dlatego, >> że są to problemy przyszłe, które dopiero wystąpią. > > Cos Ci sie chyba poplatalo z Pareto ;) Nie poplątało, właśnie to ma tu zastosowanie, tyle że nie mierzyłem tego dokładnie więc podaję trochę rozmyte wyniki, Darek
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jarosław Żeliński
Date: Mon, 23 Oct 2006 10:23
Date: Mon, 23 Oct 2006 10:23
25 lines
2104 bytes
2104 bytes
Użytkownik "Franek B" <balabanf@wpREMOVE-ME.pl> napisał w wiadomości news:eh79e5$all$1@nemesis.news.tpi.pl... [... > Moje spostrzeżenie: > Firmy "komputerowe" najbardziej brzydzą się analizą i testowaniem > (a są to przecież najważniejsze i najciekawsze etapy wdrożenia). > Dlaczego tak jest? Może ktoś potrafi wytłumaczyć bliżej ten > mechanizm. Potwierdzam to, moim zdaniem prosta jest tego przyczyna: nie potrafią prowadzic analiz i wymigują sie od tego, po drugie jednak często (i tu koło sie zamyka) mało którzy klienci rozumieją i akceptują fakt, że wdrożenie bez analizy jest bardzo ryzykowne i nie chcą płacić za analiy (pracowałem kiedyś w firmie IT, pierwszą rzeczą, którą skreśla zamawiajcy z budżetu jest właśnie analiza biznesowa i systemowa). Więc w pewnym sensie wielu ma porażke na własne rzyczenie. Jest jednak światełko w tunelu: firmy które przejechały się na nieudanym projekcie zamawiają analizy :) -- -- Jarek http://jarek.zelinski.biz.pl/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jarosław Żeliński
Date: Mon, 23 Oct 2006 10:26
Date: Mon, 23 Oct 2006 10:26
23 lines
2015 bytes
2015 bytes
Użytkownik "Grzesiek G." <gruza@spamerom_nie.priv4.onet.pl> napisał w wiadomości news:eh7e47$hvh$1@opal.futuro.pl... > [...] >> Moje spostrzeżenie: >> Firmy "komputerowe" najbardziej brzydzą się analizą i testowaniem >> (a są to przecież najważniejsze i najciekawsze etapy wdrożenia). >> Dlaczego tak jest? Może ktoś potrafi wytłumaczyć bliżej ten >> mechanizm. >> > > Cięcie kosztów. Nie można zrezygmować z kodowania (produkt musi powstać) i > wdrożenia (klient musi coś dostać, żeby zapłacił). Pozostaje analiza, > projekt i testowanie - rzeczywiście najciekawsze fragmenty. To się po prostu nazywa zupełne lekceważenie zarządzania rykiem. I robią to właśnie firmy IT mające podobno profesjonalnych PMów......... ale krótko terminowe zyski biorą często górę nad długoterminowymi korzyściami. -- -- Jarek http://jarek.zelinski.biz.pl/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jarosław Żeliński
Date: Mon, 23 Oct 2006 10:28
Date: Mon, 23 Oct 2006 10:28
24 lines
2028 bytes
2028 bytes
Użytkownik "Jacek Pietraszek" <nobody@nospam.cyf-kr.edu.pl> napisał w wiadomości news:eh7ff5$rkl$1@srv.cyf-kr.edu.pl... > Niekompetencja tychze prezesow, ktorzy slyszac o analizie, projekcie > itd. stwierdzaja, ze placa wylacznie za program, a nie za kilkadziesiat > kartek, ktore "wicie, rozumicie" nikomu potrzebne nie sa. > Jak z kolei koszty analizy i porzadnego projektu wsadzisz w produkt > koncowy, to przegrywasz z krzakiem, ktory dziala w stylu > "jak daja, to brac, jak bija, uciekac". > Niestety prawda ale takich własnei lubię. > Co wiec pozostaje, jak nie zamierzasz zmieniac branzy? > Poslugiwac sie gotowcem, z gory zakladajac jakos "good enough", > albo wyjazd z Polski :) Trzymać jakość pracy. Ja lubię np. odsyłać firmy do konkurentów. Mówię im, że bez analizy palcem nie kiwnę. Jedni zostają inny idą do konkurentów. kilku już wróciło.... -- -- Jarek http://jarek.zelinski.biz.pl/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jarosław Żeliński
Date: Mon, 23 Oct 2006 10:53
Date: Mon, 23 Oct 2006 10:53
140 lines
8268 bytes
8268 bytes
Użytkownik "DarekM" <darekm@emadar.com> napisał w wiadomości news:eh89it$rso$1@node5.news.atman.pl... [...] >> Z mojego życia: >> - brak dobrej analizy to główny powód porażek wdrożeń > Dobra analiza nie jest zła, tyle że nie wiadomo kiedy była dobra. Są udane > wdrożenia po złej analizie i nieudane po dobrej. Bynajmniej nie umniejszam > znaczenia analizy, tylko tłumaczę przyczynę nieufności. Mówiąc o anaizie nie mam na myśłi jej wersji pisanej zawsze, mały projekt jest w stanie wykonać nawet jeden dobry proramista analityk ale on i tak taką anlize wykonuje "w głowie" w trakcie rozmów. Jednak zebranie wymagań i zamiana ich na projekt systemu to nic innego jak analiza. > >> - brak modelu firmy i modelu systemu jako narzędzia do testowania hipotez >> to kolejna przyczyna porażek > a czy jest możliwe utworzenie takiego modelu bez papieru i komputera, bo > moim zdaniem jest Owszem, jednak od pewnego stopnia złożoności to za mało, po drugie jeżeli zespól liczy więcej niż jedną osobę to przydało by się dokumkentować swoje przemyślenia, po trzecie dobrym zwyczajem i kompetencją dobrego analityka jest umieć zostawić po sobie swoje przemyślenia w udkumentowanej postaci i zrozumiałej dla innych ludzi. Wystarczy mała rotacja ludzi w zespole i jest kicha. Brak dokumentacji to prośba o kłopoty. Kolejna rzecz: wyobraź sobie, że po Tobie przycodzi do Twojego klienta inny specjalista, i jak skorzysta z Twojej pracy za którą klient już raz zapłacił? > >> - możliwe jest dobre wdrożenie parametryzowanego systemu pod warunkiem, >> że ma to sens w warunkach danej firmy (i tu pole do popisu dla analityków >> biznesowych), system taki jednak powinien pozwalać na modyfikowanie >> procesów jakie ma wbudowane taki system > to chyba jest masło maślane, wg mnie tu napisałeś: możliwe jest wdrożenie > programu który nadaje się do danej firmy Może zapętliłem: moim zdaniem wdrożenie czegokolwiek w firmie ma sens, jeżeli pomoże jej na rynku zabiać więcej (podniesie jej konkurencyjność) bo inaczej po co wydawac na system pieniądze? (kto sie bawi w analize rentowności wdrożenia IT? Jak tak) Systemy parametryzowalne są różne, ich możliwości dopasowania są prawie zawsze ograniczone. Raz więc ma ten bój sens a raz nie. Tu jest pole do popisu: wybrać system gotowy czy zlecić napisanie dedykowanego. To pytanie można też parafrazować: upodobnić firmę do konkurentów czy zachować różnice dające pewnie przewagę nad konkurentami. W tym momencie jest miejsce na analize wykonywalności w kontekscie biznesowym, przecież system ERP do niczego innego nie służy jak tylko do podnoszenia efektywności biznesu.. no niektórym także do wyciągania kasy za wdrożenia...:( >> Każde wdrożenie powinno być poprzedzone: >> - analiza biznesową >> - wykonaniem modelu informatyzowanej firmy >> - wykonaniem listy wymagań (ale w metodyce zorientowanej na produkty i >> odpowiedzialność a nie jakieś mapy procesików na bazie idiotycznych >> ankiet) >> - symulacją czy planowany system ma szanse przynieść oczekiwane korzyści >> biznesowe (ile jest sens na niego wydać by był rentowny) > > Tak, ale jak się ustrzec przez nadmiernym chciejstwem użytkownika. A ma on > tendencję do uwypuklania rzeczy trudnych acz rzadko potrzebnych zamiast > sytuacji masowych. Dzieje się tak, gdyż pracownicy do tego co częste się > przyzwyczaili a przed nieznanym strach. > Prawda, tu tylko wzajemne zrozumienie leczy sprawę. Analiza i komunikacja z zamawiającym. >> >> Z mojej praktyki wynika, że z pierwotnych szczegółowych map procesów na >> bazie ankiet po wdrożeniu zostaje niewiele więc po co to robić? Do >> zrozumienia firmy wystarczy jej model procesowy wykonany na bazie >> metodyki produkt: zobowiązanie-odpowiedzialność. > > Jeżeli to znaczy to samo co dostawca - odbiorca informacji to się zgadzam. Coś w tym sensie własnie :), dodał bym jeszcze miarę każdego tego efektu. Znam zapis wymagań w postaci: "system ERP ma udostęniac raport sprzedaży możliwie szybko" (zapis stworzony pzrez pewną zacną firmę doradczą z Krakowa). Mamy nadawcę i odbiorce informacji ale co z tego? CO to znaczy "możłiwie szybko" tu potrzebne jest zobowiązanie (np. raport w ciągu maks. 15 sekund, nalezy umieć wycenić takie wymaganie żeby podjąc decyzje czy warto płacić za 15 sek, bo może wystarczy tańsze 30 ) >> >> Pracochłonność każdego etapu zależy tylko od zakresu projektu, nie musi >> trwać w cale roku ale w trzy dni także nie wierzę, nawet gdyby to było >> wdrożenie samokopiującego bloczka do fakturowania. > Z tym bloczkiem to chyba przesada. Po pierwsze część komputeryzacji > dokonuje się przy pomocy Excela, a dla mnie to żadna komputeryzacja tylko > kolorowanie filmu czarno-białego. Po drugie nie należy popadać w przesadę. > I to jest tym groźniejsze, że niewiele osób o tym mówi. Każde rozwiązanie, > podkreślam KAŻDE, nadaje się tylko do określonego przedziału zagadnień, > przedziału z ograniczeniem górnym i dolnym. Może być za duże lub za małe. > Dotyczy to również metod analizy. Są przypadki w którym skutecznie można > zastosować analizę sprowadzoną do rozmowy z właścicielem, a są takie w > których należy dokonać symulacji w warunkach zbliżonych do naturalnych (im > większy projekt tym symulacja kosztowniejsza). > > I jeszcze jedno. 90% problemów powodowanych jest przez 10%zdarzeń. A może > 99% powodowanych przez 1%. I dobra analiza powinna to identyfikować. Tyle > że jest to marzenie ściętej głowy. Choćby dlatego, że są to problemy > przyszłe, które dopiero wystąpią. > Prawda, ale jeżeli jest szansa na obnieżenie ryzyka porażki proektu to moim zdaniem trzeba próbować. >> >> Jedyne wytłumaczenie tak krótkiej analizy to wdrożenie z czapki gotowego >> systemu na zasadzie: Państwo od teraz pracujecie tak jak robi to ten >> program. > > Pewnie niektórzy się obruszą, ale w takim podejściu celują duże i markowe > systemy firm zachodnich (pierwsza dziesiątka dostawców ERP) i ci, którzy > mają podobne aspiracje. I to mimo dokładnej i kosztownej analizy. To oni > narzucają formę pracy zarówno pracownikom jak i firmom współpracującym. > Natomiast niewielkie firmy komputerowe muszą spełniać wszystkie wymagania, > potrzeby i fanaberie klienta. I to bez analizy, bo właśnie pojawiła się > nowa możliwość biznesowa i program powinien ją mieć. Zgadzam się w 100%, dla dużego dostawcy IT do przemysł i rzemiosło. Dla duży Paradoks polega na tym że wiele firm straciło na takich wdrożeniach straciło cały swój rynkowy indywidualizm. I dobrze, jest pole do popisu dla dostawców tych firm, które mają większe ambicje niż tylko kopiowanie "modeli referencyjnych" czy "najlepszych praktyk". Owszem, nie należy powielać cudzych błędów ale to nie ma nic wspólnego z małpowaniem konkurentów. -- -- Jarek http://jarek.zelinski.biz.pl/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Grzesiek G.
Date: Mon, 23 Oct 2006 11:01
Date: Mon, 23 Oct 2006 11:01
37 lines
2531 bytes
2531 bytes
Jarosław Żeliński napisał(a): > Użytkownik "Grzesiek G." <gruza@spamerom_nie.priv4.onet.pl> napisał w > wiadomości news:eh7e47$hvh$1@opal.futuro.pl... > >>[...] >> >>>Moje spostrzeżenie: >>>Firmy "komputerowe" najbardziej brzydzą się analizą i testowaniem >>>(a są to przecież najważniejsze i najciekawsze etapy wdrożenia). >>>Dlaczego tak jest? Może ktoś potrafi wytłumaczyć bliżej ten >>>mechanizm. >>> >> >>Cięcie kosztów. Nie można zrezygmować z kodowania (produkt musi powstać) i >>wdrożenia (klient musi coś dostać, żeby zapłacił). Pozostaje analiza, >>projekt i testowanie - rzeczywiście najciekawsze fragmenty. > > > To się po prostu nazywa zupełne lekceważenie zarządzania rykiem. I robią to > właśnie firmy IT mające podobno profesjonalnych PMów......... ale krótko > terminowe zyski biorą często górę nad długoterminowymi korzyściami. > > Oczywiście że się chce, aby każdy klient został docelowo stałym klientem firmy. Ale jeżeli nie widać szans na stałą współpracę i staje się przed wyborem zarobić raz lub nie zarobić to czemu rezygnować z punktu 2? Tym bardziej, że jak klient przekona się, że za porządne wdrożenie należy się porządna zapłata, to kolejnym razem będzie można przeprowadzić tą ciekawą analizę i testowanie. Pozdrawiam -- Grzegorz Gruza Odpowiadając usuń "spamerom_nie." z adresu!!!
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jarosław Żeliński
Date: Mon, 23 Oct 2006 13:05
Date: Mon, 23 Oct 2006 13:05
32 lines
2293 bytes
2293 bytes
Użytkownik "Grzesiek G." <gruza@spamerom_nie.priv4.onet.pl> napisał w wiadomości news:ehi7ds$r83$1@opal.futuro.pl... [...] >> To się po prostu nazywa zupełne lekceważenie zarządzania rykiem. I robią >> to właśnie firmy IT mające podobno profesjonalnych PMów......... ale >> krótko terminowe zyski biorą często górę nad długoterminowymi >> korzyściami. >> >> > > Oczywiście że się chce, aby każdy klient został docelowo stałym klientem > firmy. Ale jeżeli nie widać szans na stałą współpracę i staje się przed > wyborem zarobić raz lub nie zarobić to czemu rezygnować z punktu 2? > Żeby nie wstydzic sie punktu 1. > Tym bardziej, że jak klient przekona się, że za porządne wdrożenie należy > się porządna zapłata, to kolejnym razem będzie można przeprowadzić tą > ciekawą analizę i testowanie. Już u innego klienta, którego trzeba będzie drogo pozyskać od zera, zakładając, że nie zna on innych naszych klientów zaliczonych tylko punktem 2 ... a świat jest niestety bardzo mały....... -- -- Jarek http://jarek.zelinski.biz.pl/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Grzesiek G.
Date: Mon, 23 Oct 2006 14:02
Date: Mon, 23 Oct 2006 14:02
60 lines
3478 bytes
3478 bytes
Jarosław Żeliński napisał(a): > Użytkownik "Grzesiek G." <gruza@spamerom_nie.priv4.onet.pl> napisał w > wiadomości news:ehi7ds$r83$1@opal.futuro.pl... > [...] > >>>To się po prostu nazywa zupełne lekceważenie zarządzania rykiem. I robią >>>to właśnie firmy IT mające podobno profesjonalnych PMów......... ale >>>krótko terminowe zyski biorą często górę nad długoterminowymi >>>korzyściami. >>> >>> >> >>Oczywiście że się chce, aby każdy klient został docelowo stałym klientem >>firmy. Ale jeżeli nie widać szans na stałą współpracę i staje się przed >>wyborem zarobić raz lub nie zarobić to czemu rezygnować z punktu 2? >> > > > Żeby nie wstydzic sie punktu 1. > > Nie rozumiem. Zawsze powinno się proponować analizę - tu się zgadzamy. Ale jeżeli klient nie chce żadnych papierów i wogóle domaga się produktu za pół ceny, to czy trzeba od razu rezygnować z takiego nieuświadomionego klienta? > > >>Tym bardziej, że jak klient przekona się, że za porządne wdrożenie należy >>się porządna zapłata, to kolejnym razem będzie można przeprowadzić tą >>ciekawą analizę i testowanie. > > > Już u innego klienta, którego trzeba będzie drogo pozyskać od zera, > zakładając, że nie zna on innych naszych klientów zaliczonych tylko punktem > 2 ... a świat jest niestety bardzo mały....... > > Nie pracuję w marketingu, więc mogę się mylić. Ale rozumuję tak: jeżeli klientowi wytłumaczy się koszta rezygnacji z analizy na początku to jest szansa, że zrozumie iż nieudane wdrożenie wynika z wdrażania na siłę przy zbyt ograniczonym budżecie. Wiadomo, niektórzy będą na siłę szukać przyczyn porażki poza sobą - i ci klienci mogą robić zły marketing. Dlatego lepiej zrezygnować z klienta, który skąpi na analizę, jeśli tylko można. Z drugiej strony, jeżeli wdrożenie bez analizy się uda, to się ma klienta więcej + darmową reklamę. Także dla mnie wybór nie jest zerojedynkowy. Tym bardziej, że na rynku utrzymują się zarówno producenci markowej odzieży jak i Wietnamczycy:-) Pozdrawiam -- Grzegorz Gruza Odpowiadając usuń "spamerom_nie." z adresu!!!
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jarosław Żeliński
Date: Mon, 23 Oct 2006 14:30
Date: Mon, 23 Oct 2006 14:30
52 lines
3230 bytes
3230 bytes
Użytkownik "Grzesiek G." <gruza@spamerom_nie.priv4.onet.pl> napisał w wiadomości news:ehii1h$gng$1@opal.futuro.pl... [...] > Nie rozumiem. Zawsze powinno się proponować analizę - tu się zgadzamy. Ale > jeżeli klient nie chce żadnych papierów i wogóle domaga się produktu za > pół ceny, to czy trzeba od razu rezygnować z takiego nieuświadomionego > klienta? > Ja w takich przypadkach wpisuje do kwitów jako ograniczenie i czynnnik ryzyka projektu brak analizy. [...] > Nie pracuję w marketingu, więc mogę się mylić. Ale rozumuję tak: jeżeli > klientowi wytłumaczy się koszta rezygnacji z analizy na początku to jest > szansa, że zrozumie iż nieudane wdrożenie wynika z wdrażania na siłę przy > zbyt ograniczonym budżecie. To zawsze (no często) jest tak: Idzie pacjent do lekarza i mówi, że boli go w sobie. Lejarz na to: zaczniemy więc od prześwietlenia płuc i usg jamy brzusznej. Klient odmawia jednak kosztów badań. Lekarz zapisuje się więc Apap lub Aspirynę. Pacjent zmarł po kwartale a rodzina wszędzie rozpowiada, że lekarz to gnojek i nieuk, że wiął forsę za leczenie a szwagiej i tak sie przekręcił. Ja odmawiam przyjęcia zlecenia, chyba że przyjmą w treści opracowania napisane wołami: Ograniczenia zwiazane z analizą wymagń i tu stosowna laurka. Niektózy nie chce takiego tekstu a ja odpuszczam. > > Wiadomo, niektórzy będą na siłę szukać przyczyn porażki poza sobą - i ci > klienci mogą robić zły marketing. Dlatego lepiej zrezygnować z klienta, > który skąpi na analizę, jeśli tylko można. Z drugiej strony, jeżeli > wdrożenie bez analizy się uda, to się ma klienta więcej + darmową reklamę. > Także dla mnie wybór nie jest zerojedynkowy. No to jest po protu :) loteria .... > > Tym bardziej, że na rynku utrzymują się zarówno producenci markowej > odzieży jak i Wietnamczycy:-) > I wybór należy do Ciebie :) -- -- Jarek http://jarek.zelinski.biz.pl/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Grzesiek G.
Date: Mon, 23 Oct 2006 14:53
Date: Mon, 23 Oct 2006 14:53
22 lines
1868 bytes
1868 bytes
Jarosław Żeliński napisał(a): > Użytkownik "Grzesiek G." <gruza@spamerom_nie.priv4.onet.pl> napisał w > wiadomości news:ehii1h$gng$1@opal.futuro.pl... > [...] > >>Nie rozumiem. Zawsze powinno się proponować analizę - tu się zgadzamy. Ale >>jeżeli klient nie chce żadnych papierów i wogóle domaga się produktu za >>pół ceny, to czy trzeba od razu rezygnować z takiego nieuświadomionego >>klienta? >> > > > Ja w takich przypadkach wpisuje do kwitów jako ograniczenie i czynnnik > ryzyka projektu brak analizy. > Chyba też zacznę. Dzięki za pomysł. -- Grzegorz Gruza Odpowiadając usuń "spamerom_nie." z adresu!!!
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Grzesiek G.
Date: Mon, 23 Oct 2006 15:03
Date: Mon, 23 Oct 2006 15:03
30 lines
2236 bytes
2236 bytes
Jarosław Żeliński napisał(a): > Użytkownik "Grzesiek G." <gruza@spamerom_nie.priv4.onet.pl> napisał w > wiadomości news:ehii1h$gng$1@opal.futuro.pl... > [...] > >>Nie rozumiem. Zawsze powinno się proponować analizę - tu się zgadzamy. Ale >>jeżeli klient nie chce żadnych papierów i wogóle domaga się produktu za >>pół ceny, to czy trzeba od razu rezygnować z takiego nieuświadomionego >>klienta? >> > > > Ja w takich przypadkach wpisuje do kwitów jako ograniczenie i czynnnik > ryzyka projektu brak analizy. > [...] Chyba też tak zacznę :-). Dzięki za radę. Chociaż spotykałem się z sytuacją, że jak się mówi o ryzyku z powodu zaniechania analizy, to klient nie chce rezygnować, a koszty trzeba ciąć. Więc zaczynało się oficjalnie mówić o "uproszczonej analizie" czy innym tym podobnym kwiatku językowym. Czyli o "prawie analizie", gdzie prawie robi wielką różnicę :-). Pozdrawiam -- Grzegorz Gruza Odpowiadając usuń "spamerom_nie." z adresu!!!
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Piotr Dembiński
Date: Wed, 01 Nov 2006 20:36
Date: Wed, 01 Nov 2006 20:36
9 lines
1249 bytes
1249 bytes
"Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: [...] > - wykonaniem listy wymagań (ale w metodyce zorientowanej > na produkty i odpowiedzialność a nie jakieś mapy procesików > na bazie idiotycznych ankiet) Zbieranie wymagań nie polega na rysowaniu map procesów.
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Piotr Dembiński
Date: Wed, 01 Nov 2006 20:38
Date: Wed, 01 Nov 2006 20:38
9 lines
1299 bytes
1299 bytes
"Franek B" <balabanf@wpREMOVE-ME.pl> writes: [...] > Firmy "komputerowe" wymigują się od modyfikacji gotowców. Z drugiej strony: istnieje oprogramowanie, którego można użyć do zarządzania wieloma wersjami i konfiguracjami oferowanego oprogramowania.
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Grzesiek G.
Date: Thu, 02 Nov 2006 08:11
Date: Thu, 02 Nov 2006 08:11
18 lines
1524 bytes
1524 bytes
Piotr Dembiński napisał(a): > "Franek B" <balabanf@wpREMOVE-ME.pl> writes: > > [...] > > >>Firmy "komputerowe" wymigują się od modyfikacji gotowców. > > > Z drugiej strony: istnieje oprogramowanie, którego można użyć > do zarządzania wieloma wersjami i konfiguracjami oferowanego > oprogramowania. Co nie zmienia faktu, że zarządzanie wersjami i konfiguracjami kosztuje. -- Grzegorz Gruza Odpowiadając usuń "spamerom_nie." z adresu!!!
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jarosław Żeliński
Date: Thu, 02 Nov 2006 10:51
Date: Thu, 02 Nov 2006 10:51
18 lines
1486 bytes
1486 bytes
Użytkownik ""Piotr Dembiński"" <pdemb@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:87fyd23nw9.fsf@hector.domek... > "Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: > > [...] > >> - wykonaniem listy wymagań (ale w metodyce zorientowanej >> na produkty i odpowiedzialność a nie jakieś mapy procesików >> na bazie idiotycznych ankiet) > > Zbieranie wymagań nie polega na rysowaniu map procesów. I tu bym polemizował. -- -- Jarek http://jarek.zelinski.biz.pl/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Franek B
Date: Thu, 02 Nov 2006 11:30
Date: Thu, 02 Nov 2006 11:30
41 lines
2704 bytes
2704 bytes
Piotr pisze:
> Zbieranie wymagań nie polega na rysowaniu map procesów.
Coś rysować jednak trzeba. Otwarta głowa, papier i ołówek
są niezastąpione przy zbieraniu wymagań. Ale tego właśnie
boją się firmy nastawione na sprzedaż gotowców. Porządnie
przeprowadzona analiza nieuchronnie prowadziłaby do jednego
z wniosków:
- gotowiec wymaga znacznej rozbudowy, modyfikacji
istniejącego kodu i struktur danych (w najlepszym razie
może być użyty jako prototyp rzędu zerowego),
- gotowiec nie nadaje się do wdrożenia.
Nie zdarzy się tak, że gotowiec jest "w sam raz" (mam na
myśli system dla przedsiębiorstwa przemysłowego, a nie dla
sklepu z odzieżą używaną). Pisałem już wyżej o micie
"powielarności systemów". Jeżeli bez przeprowadzenia analizy
firma twierdzi, że wie lepiej, czego potrzebuje klient, to
znaczy, że nie wie nic.
Uwaga na bajer:
"Wraz z systemem sprzedajemy wam wiedzę biznesową (know-how)".
Dają się na to nabierać prezesi przedsiębiorstw przemysłowych,
ktorzy też woleliby uniknąć precyzyjnego określenia, czego
właściwie potrzebują, czyli uniknąć analizy (wdrażamy system,
bo "inni" już mają, więc wypada mieć). Potem w okresie
eksploatacji okazuje się, nie dość że sypiący się system
nie tylko nie wnosi żadnego "know-how", to sam wymaga szerokiego
wsparcia ze strony Clippera i dodatkowej ewidencji ręcznej.
BTW
Naukowcy wymyślają różne metodyki analizy. Toczą zażarte spory
o to, które z nich (strukturalne czy obiektowe?) i w jakich
okolicznościach są lepsze. Według mnie w każdym przypadku lepsza
jest którakolwiek niż żadna.
Pozdrawiam
--
Franciszek Bałaban
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: DarekM
Date: Thu, 02 Nov 2006 13:59
Date: Thu, 02 Nov 2006 13:59
48 lines
3067 bytes
3067 bytes
> Nie zdarzy się tak, że gotowiec jest "w sam raz" (mam na > myśli system dla przedsiębiorstwa przemysłowego, a nie dla > sklepu z odzieżą używaną). Pisałem już wyżej o micie > "powielarności systemów". TO zależy jak podchodzimy do systemów. Czy tak jak do budowania domu (każdy wg nowego projektu) czy też tak jak do samochodu czyli produkcja pośrednia. Oczywiście każde z podejść dąży do osiągnięcia zalet konkurencyjnego przy zachowaniu własnych ale należy pamiętać w którym miejscu jesteśmy i który model wybieramy. Jeżeli bez przeprowadzenia analizy > firma twierdzi, że wie lepiej, czego potrzebuje klient, to > znaczy, że nie wie nic. Zgoda, tak samo jak to że klient wie lepiej co potrzebuje. W trakcie analizy, przeglądania ofert klient się uczy i precyzuje/rozwija swoje potrzeby/chciejstwo a analityk poznaje firmę. > > Uwaga na bajer: > "Wraz z systemem sprzedajemy wam wiedzę biznesową (know-how)". > > Dają się na to nabierać prezesi przedsiębiorstw przemysłowych, > ktorzy też woleliby uniknąć precyzyjnego określenia, czego > właściwie potrzebują, czyli uniknąć analizy (wdrażamy system, > bo "inni" już mają, więc wypada mieć). Wiele słabych osób wybiera markę jako substytut jakości. Potem w okresie > eksploatacji okazuje się, nie dość że sypiący się system > nie tylko nie wnosi żadnego "know-how", to sam wymaga szerokiego > wsparcia ze strony Clippera i dodatkowej ewidencji ręcznej. > To dotyczy również najbardziej renomowanych systemów. A systemy dedykowane mają to do siebie że co prawda rozwiązują główne potrzeby klienta lecz nie posiadają pewnych, rzadko przydatnych drobiazgów w stylu adresowanie kopert, naliczanie odsetek czy automatyczne wybieranie numeru telefonu. Programy uniwersalne załatwiają część z tych elementów dzięki czemu klient ma więcej czasu na obsługę zadań podstawowych nawet topornymi narzędziami. Darek
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Sektor van Skijlen
Date: Fri, 03 Nov 2006 05:18
Date: Fri, 03 Nov 2006 05:18
23 lines
1982 bytes
1982 bytes
Dnia Thu, 02 Nov 2006 09:11:30 +0100, Grzesiek G. skrobie: > Piotr Dembiński napisał(a): > > "Franek B" <balabanf@wpREMOVE-ME.pl> writes: > > > > [...] > > > > > >>Firmy "komputerowe" wymigują się od modyfikacji gotowców. > > > > > > Z drugiej strony: istnieje oprogramowanie, którego można użyć > > do zarządzania wieloma wersjami i konfiguracjami oferowanego > > oprogramowania. > Co nie zmienia faktu, że zarządzanie wersjami i konfiguracjami kosztuje. Owszem, i to nie tylko w narzędziach. -- // _ ___ Michal "Sektor" Malecki <sektor(whirl)kis.p.lodz.pl> \\ L_ |/ `| /^\ ,() <ethouris(O)gmail.com> // \_ |\ \/ \_/ /\ C++ bez cholesterolu: http://www.intercon.pl/~sektor/cbx "Java is answer for a question that has never been stated"
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Piotr Dembiński
Date: Fri, 03 Nov 2006 10:23
Date: Fri, 03 Nov 2006 10:23
19 lines
1710 bytes
1710 bytes
"Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: > Użytkownik ""Piotr Dembiński"" <pdemb@gazeta.pl> napisał > w wiadomości news:87fyd23nw9.fsf@hector.domek... >> "Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: >> >> [...] >> >>> - wykonaniem listy wymagań (ale w metodyce zorientowanej >>> na produkty i odpowiedzialność a nie jakieś mapy procesików >>> na bazie idiotycznych ankiet) >> >> Zbieranie wymagań nie polega na rysowaniu map procesów. > > I tu bym polemizował. Oczywiście można zdefiniować wymagania na podstawie modelu przedsiębiorstwa, ale tworzenie modelu przedsiębiorstwa nie wchodzi w skład samego procesu zbierania wymagań.
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Piotr Dembiński
Date: Fri, 03 Nov 2006 10:29
Date: Fri, 03 Nov 2006 10:29
19 lines
1802 bytes
1802 bytes
"Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: > Użytkownik ""Piotr Dembiński"" <pdemb@gazeta.pl> napisał > w wiadomości news:87fyd23nw9.fsf@hector.domek... >> "Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: >> >> [...] >> >>> - wykonaniem listy wymagań (ale w metodyce zorientowanej >>> na produkty i odpowiedzialność a nie jakieś mapy procesików >>> na bazie idiotycznych ankiet) >> >> Zbieranie wymagań nie polega na rysowaniu map procesów. > > I tu bym polemizował. Oczywiście można zdefiniować wymagania na podstawie modelu przedsiębiorstwa, ale opracowanie modelu przedsiębiorstwa nie wchodzi w skład samego procesu zbierania wymagań.
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jarosław Żeliński
Date: Mon, 06 Nov 2006 21:06
Date: Mon, 06 Nov 2006 21:06
20 lines
1746 bytes
1746 bytes
Użytkownik ""Piotr Dembiński"" <pdemb@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:874ptg257c.fsf@hector.domek... [...] > Oczywiście można zdefiniować wymagania na podstawie modelu > przedsiębiorstwa, ale opracowanie modelu przedsiębiorstwa nie wchodzi > w skład samego procesu zbierania wymagań. Owszem. Jednak jest to jedna z najskuteczniejszych metod dająca małe ryzyko pominięcia ważnych rzeczy. Zakup i użycie młotka nie wchodzi w zakres projektu "wykonanie stołu" jednak bardzo często ten młotek jest w użyciu jako narzędzie mimo, że po wykonaniu stołu nie raz ląduje na strychu. :) -- -- Jarek http://jarek.zelinski.biz.pl/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Piotr Dembiński
Date: Wed, 08 Nov 2006 13:28
Date: Wed, 08 Nov 2006 13:28
17 lines
1906 bytes
1906 bytes
"Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: > Użytkownik ""Piotr Dembiński"" <pdemb@gazeta.pl> napisał > w wiadomości news:874ptg257c.fsf@hector.domek... > [...] >> Oczywiście można zdefiniować wymagania na podstawie modelu >> przedsiębiorstwa, ale opracowanie modelu przedsiębiorstwa nie >> wchodzi w skład samego procesu zbierania wymagań. > > Owszem. Jednak jest to jedna z najskuteczniejszych metod dająca małe > ryzyko pominięcia ważnych rzeczy. Zakup i użycie młotka nie wchodzi > w zakres projektu "wykonanie stołu" jednak bardzo często ten młotek > jest w użyciu jako narzędzie mimo, że po wykonaniu stołu nie raz > ląduje na strychu. :) No tak, ale ty chciałeś połączyć analizę (to, jak już jest) z projektowaniem (to, jak chcemy, żeby było w przyszłości).
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jarosław Żeliński
Date: Wed, 08 Nov 2006 14:45
Date: Wed, 08 Nov 2006 14:45
37 lines
2964 bytes
2964 bytes
Użytkownik ""Piotr Dembiński"" <pdemb@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:87r6we9ifj.fsf@hector.domek... >> Owszem. Jednak jest to jedna z najskuteczniejszych metod dająca małe >> ryzyko pominięcia ważnych rzeczy. Zakup i użycie młotka nie wchodzi >> w zakres projektu "wykonanie stołu" jednak bardzo często ten młotek >> jest w użyciu jako narzędzie mimo, że po wykonaniu stołu nie raz >> ląduje na strychu. :) > > No tak, ale ty chciałeś połączyć analizę (to, jak już jest) > z projektowaniem (to, jak chcemy, żeby było w przyszłości). Owszem. Ogólnie zaczęło się od wymagań, ale aby je opisać uważam, ze potrzebna jest analiza. A modelowanie traktuję nie jako cel sam w sobie a jako narzędzie analizy (systemowej). Przecież wielu z nas używa żółtych karteczek na ścianach, wywiadów, warsztatów itp. To nic innego jak narzędzia pracy. Model firmy to także narzędzie. W przypadku projektowania podobnie. Przecież krawiec jak projektuje i wykonuje garnitur to nieodłącznym elementem jego warsztatu jest manekin, który mu zastępuje w codziennej pracy zamawiającego. To jest właśnie model. Krawiec musi zdobyć manekina o wymiarach takich jak zamawiający i z jego pomocą projektuje i wykonuje garnitur. Można oczywiście uszyć garnitur tylko na podstawie pobranych miar i rozmów ale tak właśnie wygląda wiele dzisiejszych systemów IT :) Podkreślam: to moja opinia o projektowaniu. Nie zapominajmy, że projektujemy system IT a nie firmę! Firma jest (lub manekin) a program trza zaprojektować i wykonać (garnitur). Jak nie ma manekina to moim zdaniem lepiej go zrobić bo to bardzo obniża ryzyko porażki. -- -- Jarek http://jarek.zelinski.biz.pl/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Piotr Dembiński
Date: Thu, 09 Nov 2006 17:35
Date: Thu, 09 Nov 2006 17:35
9 lines
1434 bytes
1434 bytes
"Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: [...] > Przecież krawiec jak projektuje i wykonuje garnitur to nieodłącznym > elementem jego warsztatu jest manekin, który mu zastępuje > w codziennej pracy zamawiającego. To jest właśnie model. Nie rozumiem tej analogii.
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jarosław Żeliński
Date: Thu, 09 Nov 2006 19:01
Date: Thu, 09 Nov 2006 19:01
38 lines
2943 bytes
2943 bytes
Użytkownik ""Piotr Dembiński"" <pdemb@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:87r6wc8qva.fsf@hector.domek... > "Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: > > [...] > >> Przecież krawiec jak projektuje i wykonuje garnitur to nieodłącznym >> elementem jego warsztatu jest manekin, który mu zastępuje >> w codziennej pracy zamawiającego. To jest właśnie model. > > Nie rozumiem tej analogii. Hm... jeżeli mamy do zaprojektowania system dla firmy, np. ERP, to projektujemy i wykonujemy system IT a nie firmę. Firma (jej pracownicy) będzie go używała. Jednak system jest dla firmy i należy mieć pewność że będzie wspierał możliwie najlepiej procesy w tej firmie. Jeżeli za pomocą np. UML robimy model to jest to model systemu a nie firmy. Modelujemy procesy biznesowe po to by zrobić sobie "opis firmy do celów stworzenia systemu IT". Mając dobry model firmy rozumiemy ją i potrafimy sami rozwiązać wiele problemów (spisać wymagania na system) bez stałego zawracania głowy pracownikom firmy. Podobnie jak krawiec mając model (manekin) swojego klienta jest w stanie szyć i przymierzać garnitur i nie musi wołać klienta co kilka godzin do miary. Bez modelu (nie chciał mieć manekina) będzie prosił klienta do miary po każdej poprawce. Wiec mimo, że klient nie zamawiał manekina krawiec robiąc drogi garnitur i tak będzie go potrzebował. W wielu przypadkach klient nie zgodzi na wizyty dwa razy dziennie a nie chcąc mieć źle uszytego garnitur sam poprosi o "wykonanie swojego odlewu" bo dzięki temu będzie miał dobry garnitur i nie straci mnóstwa czasu na cykliczne przymierzanie. -- -- Jarek http://jarek.zelinski.biz.pl/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Piotr Dembiński
Date: Fri, 10 Nov 2006 17:35
Date: Fri, 10 Nov 2006 17:35
12 lines
1720 bytes
1720 bytes
"Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: [...] > Mając dobry model firmy rozumiemy ją i potrafimy sami rozwiązać > wiele problemów (spisać wymagania na system) bez stałego zawracania > głowy pracownikom firmy. Podobnie jak krawiec mając model (manekin) > swojego klienta jest w stanie szyć i przymierzać garnitur i nie musi > wołać klienta co kilka godzin do miary. No tak, tylko że -- trzymając się analogii -- krawiec powinien mieć osobny manekin dla każdego z klientów.
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jarosław Żeliński
Date: Sun, 12 Nov 2006 11:20
Date: Sun, 12 Nov 2006 11:20
38 lines
2995 bytes
2995 bytes
Użytkownik ""Piotr Dembiński"" <pdemb@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:87irhn8asm.fsf@hector.domek... > "Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: > > [...] > >> Mając dobry model firmy rozumiemy ją i potrafimy sami rozwiązać >> wiele problemów (spisać wymagania na system) bez stałego zawracania >> głowy pracownikom firmy. Podobnie jak krawiec mając model (manekin) >> swojego klienta jest w stanie szyć i przymierzać garnitur i nie musi >> wołać klienta co kilka godzin do miary. > > No tak, tylko że -- trzymając się analogii -- krawiec powinien mieć > osobny manekin dla każdego z klientów. Dokładnie, jeżeli robię dedykowane garnitury to powinienem wcześniej wykonać dedykowanego manekina. Dlatego po wielu porażkach (74% projektów IT to wpadki, dane za rok 2004) staje się regułą ,że: - tanie garnitury kupujemy gotowe z taśmy i korzystamy z paska do spodni lub szelek by nie chodzić na golasa, ale za to wielu ludzi wokół nas ma taki sam garnitur i trudno sie "wyróżnić na rynku", - jak uznamy, że trza nam dobry i dobrze dopasowany najpierw robimy manekina, mamy dedykowany garnitur i nasza konkurencyjność wygląda zupełnie inaczej :) Dlatego modelowanie jest coraz częściej wykorzystywane jako element analizy przedwdrożeniowej i etapu zbierania wymagań. Są projekty które sa z definicji dedykowane, np. hurtownie danych. Tu zakup "gotowca branżowego" jest moim zdaniem raczej nieporozumieniem. Coraz częściej każdy większy system wymaga "uszycia na miarę". Dlatego rośnie popularność systemów będących raczej szkieletem niż gotowcem. -- -- Jarek http://jarek.zelinski.biz.pl/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Piotr Dembiński
Date: Sun, 12 Nov 2006 18:19
Date: Sun, 12 Nov 2006 18:19
30 lines
2540 bytes
2540 bytes
"Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: > Użytkownik ""Piotr Dembiński"" <pdemb@gazeta.pl> napisał w wiadomości > news:87irhn8asm.fsf@hector.domek... >> "Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: >> >> [...] >> >>> Mając dobry model firmy rozumiemy ją i potrafimy sami rozwiązać >>> wiele problemów (spisać wymagania na system) bez stałego >>> zawracania głowy pracownikom firmy. Podobnie jak krawiec mając >>> model (manekin) swojego klienta jest w stanie szyć i przymierzać >>> garnitur i nie musi wołać klienta co kilka godzin do miary. >> >> No tak, tylko że -- trzymając się analogii -- krawiec powinien mieć >> osobny manekin dla każdego z klientów. > > Dokładnie, jeżeli robię dedykowane garnitury to powinienem wcześniej > wykonać dedykowanego manekina. Rozumiem, że chodzi o taki manekin, który porusza się w ten sam sposób i ma taką samą gestykulację, co osoba, dla której jest szyty garnitur. Oprócz tego należałoby uwzględnić czynniki środowiskowe: warstwę społeczną, w której plasuje się odbiorca garnituru, środowisko, w którym żyje, ludzi, z którymi się spotyka etc. To tyle, jeśli chodzi o poszukiwanie analogii. -- http://www.piotr.dembiński.prv.pl
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Jarosław Żeliński
Date: Mon, 13 Nov 2006 17:05
Date: Mon, 13 Nov 2006 17:05
24 lines
2185 bytes
2185 bytes
Użytkownik ""Piotr Dembiński"" <pdemb@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:87u014ttn4.fsf@hector.domek... > "Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: [...] > Rozumiem, że chodzi o taki manekin, który porusza się w ten sam sposób > i ma taką samą gestykulację, co osoba, dla której jest szyty garnitur. > > Oprócz tego należałoby uwzględnić czynniki środowiskowe: warstwę > społeczną, w której plasuje się odbiorca garnituru, środowisko, > w którym żyje, ludzi, z którymi się spotyka etc. To tyle, jeśli > chodzi o poszukiwanie analogii. > > -- > http://www.piotr.dembiński.prv.pl Hm.... jest coś takiego jak perspektywa modelowania dlatego u profesjonalnego krawca manekin nie musi mieć cech charakteru przyszłego właściciela garnituru. -- -- Jarek http://jarek.zelinski.biz.pl/
Re: Analiza wymagań na wesoło
Author: Piotr Dembiński
Date: Tue, 14 Nov 2006 17:59
Date: Tue, 14 Nov 2006 17:59
9 lines
1593 bytes
1593 bytes
"Jarosław Żeliński" <jarek@zelinski.biz.pl> writes: [...] > Hm.... jest coś takiego jak perspektywa modelowania dlatego > u profesjonalnego krawca manekin nie musi mieć cech charakteru > przyszłego właściciela garnituru. Nadal uważam tę analogię za chybioną.
Page 1 of 2 • 52 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads