🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

61 total messages Page 1 of 2 Started by sansalvador Tue, 27 Dec 2005 21:12
Page 1 of 2 • 61 total messages
Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45690
Author: sansalvador
Date: Tue, 27 Dec 2005 21:12
46 lines
3286 bytes
 W tej rozmowie powiedzialem jej jak sie czuje, i ze nie moge patrzec
na ten "idealny" jej zdaniem zwiazek.
Ona:powiem Ci tylko tyle: straciles w moich oczach wiele i wszytsko
co o tobie myslalam leglo w gruzach
Ja:zastanów sie tylko, to jest moje zdanie, tak sie czuje i tak to
wygladalo obiektywnie
Ona:wiesz co.. po tym co powiedziales mam wrazenie ze zyles w
kompletnie wyimaginowanym  swiecie, postawilam sprawe jasno
Ja:a czy ja twierdze ze nie postawilas??
Ona:ciagle miales jakies nadzieje
Ja:a co mam zrobic poprostu zapomniec??, tak sie nie da, zrozum to
bylas kiedys w takiej sytuacji ze kochasz druga osobe tak bardzo
jak nigdy wczesniej nikogo nie kochales a druga osoba nie jest wcale
toba zainteresowana widzialem ze mieliscie kryzysy mniejsze i
wieksze i jak widzialem te wieksze to dawalem Ci znac ze mi bardzo
zalezy
Ona: kazdy ma kryzysy, i nie masz prawa mowic ze On traktuje mnie bez
szcunku... zbyt wiele Ci mowilam. to co mi powiedziales bylo
naprawde okropne
nie wiem jak w ogole mogles w ten sposob mowic i komentowac to co jest
miedzyy mna i NIM, mam do Ciebie o to zal i bede miala... w sumie teraz
moge miec zal tylko i wylacznie do siebie za to ze mowilam zbyt
wiele
Ja:to ja moge miec zal do siebie, ze nie dzialalem wczesniej
Ona: nie martw sie, znajac zycie i znajac mnie pewnie i tak nic by z
tego nie bylo
Ja: jak kogos kochasz to o niego walczysz nie tak??
Ona: tak, temat skonczony
Ja: i zrozum wkoncu to ze ja Cie naprawde kocham, nie uroilem sobie
tego w jeden dzien, ale czy tak nie jest, cale to zamieszanie
powstale po sms-sie, wyplynelo pozytynie na Twoj zwiazek
Ona: nie ma zadnego zamiesznia
Ja:ale bylo, nie zaprzeczysz
Ona: nie wiem czy wplynelo pozytywnie.. moze wyjasnilo pare spraw...
nie masz nic do tego, wiec bardzo Cie prosze skonczmy temat.

i tak nie odzywala sie pare dni...
a jak wypalila teraz to ja juz sam nie wiem co mam o tym wszystkim
myslec...
Ona: nigdy w zyciu bym sie po Tobie tego nie spodziewala, to co
piszesz jest smieszne, Ty jestes smieszny
Ja:a to jak Ty postepujesz z osobami tez jest kurwa nie mile wiesz o
tym?
Ona:nie zrozumiem Cie nigdy, dla mnie to co teraz robisz jest poprostu
potwornym swinstwiem
...
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45691
Author: JIMMYtm
Date: Tue, 27 Dec 2005 21:51
13 lines
1420 bytes
Dnia 27 Dec 2005 13:12:13 -0800, sansalvador napisał(a):

> ...

Historyjka rodem z lotnictwa...
Pilot Alitalia, któremu piorun wyłaczył pół kokpitu: "Wszystko wysiadło,
nic juz nie działa, wysokościomierz nic nie pokazuje....!!!!!!!!"
Po pięciu minutach nadawania odzywa się pilot innego samolotu: "Zamknij
się, umieraj jak mężczyzna". 

-- 
Ty jesteś grafoman i samozwańczy pseudointelektualista...(Monika@real)
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45692
Author: sansalvador
Date: Tue, 27 Dec 2005 22:21
2 lines
1469 bytes
masz racje JIMMYtm tylko kurwa dlczego tak sie dzieje ze mi nic nie
wychodzi tak jak chcialem, ten jedyny raz chcialem...
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45693
Author: JIMMYtm
Date: Tue, 27 Dec 2005 22:36
29 lines
2610 bytes
Dnia 27 Dec 2005 14:21:59 -0800, sansalvador napisał(a):

> masz racje JIMMYtm tylko kurwa dlczego tak sie dzieje ze mi nic nie
> wychodzi tak jak chcialem, ten jedyny raz chcialem...

dlaczego ogolnie to nie wiem.
Ale w tym przypadku dales sie poniesc emocjom, zarowno przy odczyrtywaniu
tego co ona mowi jak i w pozniejszym dzialaniu.

Wiem ze w sytuacji gdy serce spiewa to dystans jest ostanią rzeczą jaką
mamy. Ale niestety, musimy go odnalesc. Decyzje podejmowane tylko przy
udziale emocji czesto bywaja bledne. Przypuszczam ze w takiej sytuacji
byles pierwszy raz... Teraz nadszedl czas na nauke. Nie roztrząsaj tego co
sie stalo, Twoj umysl sam bedzie dzialal, zajmij sie czyms co odciagnie
Twoja uwage od niej.. z biegiem czasu gdy bedziesz wyrownywal rytm swego
umyslu, bedziesz zauwazal swoje pomylki, jej manipulacje itp... ucz sie
tego. Nie obwiniaj wszystkich dziewczyn za to ze jedna dala Ci kosza.
Wazne bys umial wyciagac z tego lekcje. Zdaza sie. I wiem ze to co powiem
jest banalem, ale jest tez prawdą : Tego kwiata jest pół świata. Nastepnym
razem gdy znow Twe serce zaspiewa, bedziesz pamietal tą porazkę i bedzie to
plus dla Ciebie, bedziesz mial punkt odniesienia w nowej sytuacji i jest
szansa ze bedzie lepiej, ze zajdziesz dalej.

-- 
Miłość to nie pojedynczy uczynek, lecz pewien klimat, w którym żyjemy, to
podejmowane przez całe życie ryzyko, dzięki któremu nieustannie się uczymy,
odkrywamy, wzrastamy. Miłość jest klimatem - klimatem serca. (Ardis
Whitman)
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45699
Author: Flyer
Date: Wed, 28 Dec 2005 02:09
18 lines
1435 bytes
sansalvador; <1135717933.083492.237470@g44g2000cwa.googlegroups.com> :

> i tak nie odzywala sie pare dni...
> a jak wypalila teraz to ja juz sam nie wiem co mam o tym wszystkim
> myslec...
> Ona: nigdy w zyciu bym sie po Tobie tego nie spodziewala, to co
> piszesz jest smieszne, Ty jestes smieszny
> Ja:a to jak Ty postepujesz z osobami tez jest kurwa nie mile wiesz o
> tym?
> Ona:nie zrozumiem Cie nigdy, dla mnie to co teraz robisz jest poprostu
> potwornym swinstwiem

Po pierwsze - Twoje "kurwa" było nie na miejscu, bo ona zareagowała tak
jak powinna.

Po drugie - nie chce mi już się pisać. :(

Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45694
Author: Marcin .
Date: Wed, 28 Dec 2005 09:46
7 lines
1252 bytes
Użytkownik "sansalvador" <sansalvador@o2.pl> napisał w wiadomości
news:1135722119.879338.36140@g47g2000cwa.googlegroups.com...

> wychodzi tak jak chcialem, ten jedyny raz chcialem...

 Za bardzo chciałeś..
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45700
Author: Flyer
Date: Wed, 28 Dec 2005 16:38
60 lines
3572 bytes
Flyer; <doss9c$6ki$1@nemesis.news.tpi.pl> :

> sansalvador; <1135717933.083492.237470@g44g2000cwa.googlegroups.com> :
> 
> > i tak nie odzywala sie pare dni...
> > a jak wypalila teraz to ja juz sam nie wiem co mam o tym wszystkim
> > myslec...
> > Ona: nigdy w zyciu bym sie po Tobie tego nie spodziewala, to co
> > piszesz jest smieszne, Ty jestes smieszny
> > Ja:a to jak Ty postepujesz z osobami tez jest kurwa nie mile wiesz o
> > tym?
> > Ona:nie zrozumiem Cie nigdy, dla mnie to co teraz robisz jest poprostu
> > potwornym swinstwiem
> 
> Po pierwsze - Twoje "kurwa" było nie na miejscu, bo ona zareagowała tak
> jak powinna.
> 
> Po drugie - nie chce mi już się pisać. :(

Sory, ale jak ma się bezsenną noc, to trudno coś więcej wymyślić - heh,
widocznie wczoraj coś znów nieopacznie "ruszyłem".

Naprawdę odpuść sobie sprawę - chcesz z nią gadać i pomagać, to zapomnij
o "miłości". Uporządkuj swoją "obsesję" - zapewne będziesz innego
zdania, ale po jakimś czasie być może nauczysz się żyć z "żalem" i
pomimo Jej pozytywnej oceny nie będziesz chciał burzyć konstrukcji,
która uchroniła Ciebie przed rozpadem [mając go w pamięci] - dla Ciebie
to będzie wtedy przeszłość - wtedy to ona będzie *musiała* wprowadzić
nowe elementy do tej konstrukcji, żeby ją zburzyć i zbudować od nowa -
wtedy będziesz też pewien, jeżeli jej się uda, że chce i to bardzo. Ty
musisz "zapomnieć", ona musi stać się stroną aktywną. Ale to kiedyś, w
przyszłości.

Po prostu stań się egoistą, nie dopuść do zniszczenia własnego mózgu,
własnej dezintegracji [na marginesie - to całkiem "zabawny" proces, bo
nie ma w nim lęku i emocji, po prostu świadomość "rozpryskuje się" na
drobne kawałeczki, a Ty widzisz tylko niektóre z nich, te, które
najmocniej świecą w danej chwili i łapiesz się ich, próbujesz
odbudowywać swoją świadomość na bazie tych fragmencików]. Zrozum -
wytrzymasz taką jazdę tylko określony czas - później nie będziesz zdolny
do *żadnego* związku, a jeżeli chodzi o pomoc i opieke, to Ty jej
będziesz potrzebował - będziesz absolutnie nieprzydatny/nieatrakcyjny
dla dziewczyny. Próbowałeś, nie dało się - teraz musisz zająć się sobą.

Przeczytaj:

Nie możesz z nią być, bo *"kocha"* innego.

Nie możesz z nią być, bo *jest* w związku z innym.

Jej związek nie jest dla niej taki zły, skoro w nim jest i nie odchodzi.

Ty nie znasz sposobu na zmianę tego stanu - próbowałeś i zrobiłeś co
mogłeś, dalsza walka oznacza jej wrogość i Twoje zniszczenie.

Proste?

Flyer

TO SĄ FAKTY - elementy rzeczywistości, którym nie możesz zaprzeczyć
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45701
Author: Flyer
Date: Wed, 28 Dec 2005 17:41
20 lines
2006 bytes
Flyer; <douf86$g7$1@nemesis.news.tpi.pl> :

> to będzie wtedy przeszłość - wtedy to ona będzie *musiała* wprowadzić

Tylko dla jasności - "musiała" nie jest formą odgrywania się, ale
"uświadomioną koniecznością", która zachodzi pewnie w bardzo małej
ilości podobnych sytuacji - przeważnie druga strona, sama lękliwa, bada
teren za pomocą "starych" chwytów osiągając po drugiej stronie
interpretację - "znów próbuje tego samego i wiadomo jak to się skończy".
Dodatkowo, przy "czyszczeniu sytuacji", musisz przeinterpretować jej
słowa i zachowania z "pewnych" na "być może oznaczające", ewentualnie
wręcz przestać je interpretować - po prostu musisz poszukac błędów
również w swojej interpretacji, więc "stare chwyty" po prostu nie
zadziałają. Z czasem nauczysz się, że najlepsze efekty osiąga się samemu
wybierając i pomijając oznaki dawane przez drugą stronę lub do nich nie
dopuszczając - wtedy przy "poślizgu" nie ma problemu z interpretacją, bo
określone dzialania wynikały z Twojej woli i po prostu poniosłeś
porażkę. ;)

Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45702
Author: sansalvador
Date: Wed, 28 Dec 2005 21:14
27 lines
3041 bytes
> Tylko dla jasnosci - "musiala" nie jest forma odgrywania sie, ale
> "uswiadomiona koniecznoscia", która zachodzi pewnie w bardzo malej
> ilosci podobnych sytuacji - przewaznie druga strona, sama lekliwa, bada
> teren za pomoca "starych" chwytów osiagajac po drugiej stronie
> interpretacje - "znów próbuje tego samego i wiadomo jak to sie skonczy".
> Dodatkowo, przy "czyszczeniu sytuacji", musisz przeinterpretowac jej
> slowa i zachowania z "pewnych" na "byc moze oznaczajace", ewentualnie
> wrecz przestac je interpretowac - po prostu musisz poszukac bledów
> równiez w swojej interpretacji, wiec "stare chwyty" po prostu nie
> zadzialaja. Z czasem nauczysz sie, ze najlepsze efekty osiaga sie samemu
> wybierajac i pomijajac oznaki dawane przez druga strone lub do nich nie
> dopuszczajac - wtedy przy "poslizgu" nie ma problemu z interpretacja, bo
> okreslone dzialania wynikaly z Twojej woli i po prostu poniosles
> porazke. ;)

Wszystko ladnie pieknie tylko ze zakladasz ze dojdzie do takiego
etapu ze Ona naprawde bedzie chciala byc ze mna.
Ja boje sie tego ze jak bym tak postapil (co z drugiej strony jest
chyba jedynym naprawde korzystnym wyjsciem) to czy na etapie
zrozumienia ze na "starych" chwytach  sie nie da tego osiagnac sie
nie skonczy??, Ze Ona w tym momencie da sobie spokój??
Trzeba chyba wyczuc odpowiedni moment. I co z tego jesli druga osoba
tez bedzie pomijala sygnaly?? co prawda w mojej sytuacji to Ona
bedzie teraz musiala wykazac inicjatywe, to Jej bedzie musialo
zalezec.
Ale kto wie moze kiedys dojdzie do takiej sytuacji a moze nigdy nie
dojdzie...
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45703
Author: Flyer
Date: Thu, 29 Dec 2005 05:25
41 lines
3070 bytes
sansalvador; <1135804441.353435.67740@g44g2000cwa.googlegroups.com> :

> Wszystko ladnie pieknie tylko ze zakladasz ze dojdzie do takiego
> etapu ze Ona naprawde bedzie chciala byc ze mna.

Nie zakładam - opis jest podporządkowany pewnej sytuacji - innych nie
opisuję, bo nie ma po co. ;)

Być może [nie będzie chciała być, ale jeżeli podejdziesz do zagadnienia
prawidłowo, to przestanie to stanowić dla Ciebie problem ;) ] - ale mz.
to nadal kwestia zrozumienia - "zrobiłem co mogłem" - nie kontrolujesz
rzeczywistości, a manipulacja jest tutaj marnym narzędziem. Wyobraź
sobie sytuację tak, jakbyś stał przed ogromną ścianą - musisz zrozumieć,
że za cholerę jej nie sforsujesz - de facto musisz *sam* podejść do
zagadnienia tak, jakbyś już nigdy miał się z nią "niezwiązać". ;)

> Ja boje sie tego ze jak bym tak postapil (co z drugiej strony jest
> chyba jedynym naprawde korzystnym wyjsciem) to czy na etapie
> zrozumienia ze na "starych" chwytach  sie nie da tego osiagnac sie
> nie skonczy??, Ze Ona w tym momencie da sobie spokój??

Nie wiesz tego, ja też - ryzyko - z czasem przestanie mieć znaczenie.

> Trzeba chyba wyczuc odpowiedni moment. I co z tego jesli druga osoba
> tez bedzie pomijala sygnaly?? co prawda w mojej sytuacji to Ona
> bedzie teraz musiala wykazac inicjatywe, to Jej bedzie musialo
> zalezec.
> Ale kto wie moze kiedys dojdzie do takiej sytuacji a moze nigdy nie
> dojdzie...

Lepiej sobie założyć, że nigdy. ;) Lepiej nie interpretować - patrzeć i
oceniać "dobrze mi jest z nią", "dobrze jest jej ze mną" - wtedy jest
łatwiej "związać się na nowo" , choć wtedy pojawia się problem na ile
"miłość" jest kwestią interpretowania - czasami dopiero interpretacja
wymusza konkretyzację i nadanie dalszego ciągu. ;)
W Twoim przypadku jednak, skoro interpretacja się dokonała, "nowy"
związek wymusza zaistnienie zupełnie odmiennych warunków i spojrzenia
[bo stare musisz zanegować, zapomnieć], więc nie odgadniesz, analizując
dotychczasowe relacje, co się może stać i jak.

Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45704
Author: Flyer
Date: Thu, 29 Dec 2005 18:05
52 lines
3931 bytes
sansalvador; <1135804441.353435.67740@g44g2000cwa.googlegroups.com> :

> Wszystko ladnie pieknie tylko ze zakladasz ze dojdzie do takiego
> etapu ze Ona naprawde bedzie chciala byc ze mna.

Napiszę inaczej - nie wiem, czy dojdzie do tego etapu. Bardzo możliwe,
że oboje tkwią w związku, w którym emocjonalnie oceniają siebie nawzajem
negatywnie, a racjonalizują pozytywnie - czyste zaprzeczenie stanu
zwanego miłością [nie mylić z zauroczeniem], kiedy partner jest oceniany
emocjonalnie pozytywnie, co ma bezpośrednie przełożenie na "ukojenie"
emocji drugiej strony - druga strona emocjonalnie czuje się z nim
"dobrze". Być może intuicyjnie prawidłowo [???] zdiagnozowałeś, że takim
partnerem ocenianym emocjonalnie i racjonalizacyjnie dobrze jesteś Ty .
Problemem jest to, o czym wspomniałem w moim pierwszym [???] poście w
tym wątku. Nie jesteś w stanie przeskoczyć tego etapu.

> [...]

> Ale kto wie moze kiedys dojdzie do takiej sytuacji a moze nigdy nie
> dojdzie...

Co do pozostawania w dalszych relacjach - mz. nadal jest to błędem - po
wyartykułowaniu przez Ciebie własnych emocji i ewentualnym załagodzeniu
"nieporozumień" [polegających na powiedzeniu o tym, o czym ona doskonale
emocjonalnie wie;)] powstanie problem - żeby Ciebie nie kochać i
pozostać w obecnym związku, będzie musiała zbudować sobie solidną ścianę
przeciw Tobie - kłopot w tym, czy nie użyje do budowy materiałów
"wiecznych" i czy w ogóle będzie sobie zdawała sprawę z własnego
sprawstwa przy budowie tejże [ściany] - zostaniesz przyjacielem, a
miłością nigdy [za sprawą ściany], no chyba że przydaży się jakiś
"wypadek"/sytuacja rozbijająca tę ścianę [:)] albo ona spróbuje podjąć
pewne kroki świadomie. A jeżeli jużbardzo będzieszchciał się spotykać,
to upewniaj Ją o swoich uczuciach zachowaniem [bez przejaskrawień], a
nie deklaracjami - raz spróbowałeś i zostanie w pamięci [;)] - a więcj
razy wymusi racjonalizacyjną obronę.

A na koniec:

Nigdy nie masz pewności, jakiemu celowi służy jakieś zachowanie, póki
nie zobaczysz efektów - nigdy nie będziesz wiedział, czy np. motanie się
kogoś jest wstępem do "manipulacji"/zaproszeniem, czy mechanizmem budowy
wspomnianej ściany - dlatego lepiej, tak na wszelki wypadek, nie
zakładaj za wiele, jeżeli chodzi o interpretację zachowań - to być może
Twoje zachowanie/odbiór nada im dopiero znaczenie - jeżeli nie chcesz
sobie pluć w brodę, to nie rób rzeczy sprzecznych z własnymi emocjami -
jeżeli robisz coś sprzecznego z "emocjami" drugiej strony, to nigdy nie
przekraczaj granicy, którą wyznacza jej dobro - możesz nic nie osiągnąć,
ale będziesz miał *szansę* na miłość -  kiedy zrobisz inaczej, to byc
może osiągniesz cel, ale miłości w nim nie będzie - będzie tylko
wzajemne szarpanie się i ułomne zadowolenie ze zwycięstwa.

Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45705
Author: Hollow Mind
Date: Thu, 29 Dec 2005 19:46
43 lines
3450 bytes
sansalvador napisał(a):

> i tak nie odzywala sie pare dni...
> a jak wypalila teraz to ja juz sam nie wiem co mam o tym wszystkim
> myslec...

Powiedz szczerze: taka szeroko pojęta sytuacja sprawia Ci radość? Czujesz
się lepiej kiedy dostaniesz zjebe od tej dziewczyny? Założę się, że nie.
Więc po co starasz się w tym tkwić? Staram się być obiektywny i widzę, że
za bardzo jesteś w to zaangażowany emocjonalnie, dlatego nie patrzysz
trzeźwo na swoje położenie. Ciągle o tym myślisz, masz nadzieję przez co
sam się pogrążasz i uniemożliwiasz wyjście z tego. Wyjście jest tylko jedno
i pewnie nie raz o tym myślałeś - jest nim odejść, odsunąć się jak najdalej
i dopóki nie dojdziesz do równowagi emocjonalnej nie wracać do tego. Tak
jak wsadzisz rękę do ognia, to nie zastanawiasz się czym jest ten ogień i
czy kiedyś przestanie parzyć tylko uciekasz jak najdalej żeby opatrzyć
rany.
Tak jest i teraz - dziewczyna staje się coraz bardziej atrakcyjna w Twoich
oczach, bo z dnia na dzień podkreśla swoją nieosiągalność. To znany efekt
psychologiczny, to co staje się z dnia na dzień nieosiągalne zyskuje w
naszym mniemaniu na wartości. W głowie kłębią Ci się teraz myśli, że może
kiedyś mogłaby być z Tobą, że może jeszcze nic straconego i żywisz się tą
nadzieją. Możesz to robić dalej, tylko ta złudna nadzieja jest dla umysłu
tym czym muchomor sromotnikowy dla żołądka.

Zaufaj, wszystko co robisz w tej chwili działa na Twoją niekorzyść, nie
zmienisz jej nastawienia szantażem, czy pretensjami. Jedyne co osiągasz to
buntowanie jej przeciwko sobie. Lepsza sytuacja by była, gdyby nie znała
Twoich uczuć, wtedy przy pewnym wysiłku mógłbyś coś ugrać. Teraz położyłeś
odkryte karty na stół i liczysz na wygraną, a tak się nie da.

Porównałem Twoją sytuację do ognia. Pomyśl, niektórzy ludzie potrafią
swobodnie chodzić po rozżarzonych węglach, inni jednak od razu się poparzą.
Tak też jest u Ciebie z emocjami, które są jak żywioł. Można nauczyć się
nad nimi panować, ale dopóki tego nie zrobisz lepiej odejść, bo w tej
sytuacji sam sobie szkodzisz. Brak fizycznego kontaktu osłabi obraz tej
dziewczyny w Twojej głowie, dzięki czemu po pewnym czasie znikną też
związane z nim uczucia i będziesz mógł normalnie funkcjonować. Nie spotykaj
się z nią, nie staraj się rozmawiać, ani angażować w jej sytuację. Sam
zobaczysz, że po kilku miesiącach nie będzie Cię zupełnie obchodzić.

-- 
Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45710
Author: Marcin .
Date: Fri, 30 Dec 2005 12:42
11 lines
1678 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
news:hdcluwjirzao$.dlg@JIMMYtm.powered...

> W wielu aspektach przychylam sie do zdania Hollowa, Marcina czy Flyera
> (chociaz ciezko czasem przebrnac przez jego elaboraty :PPP)

 Myślałem, że tylko mi jest ciężko przez nie przebrnąć ;)
 Flyer to samo mógłby napisać dużo prościej, ale widać lubi taką formę :]
 Wyjątkowy dar do komplikowania prostych często rzeczy ;)
 Ale szacuneczek ;) <ukłon>
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45706
Author: sansalvador
Date: Fri, 30 Dec 2005 16:50
39 lines
3285 bytes
Hollow Mind:
> Porównalem Twoja sytuacje do ognia. Pomysl, niektórzy ludzie potrafia
> swobodnie chodzic po rozzarzonych weglach, inni jednak od razu sie poparza.
> Tak tez jest u Ciebie z emocjami, które sa jak zywiol. Mozna nauczyc sie
> nad nimi panowac, ale dopóki tego nie zrobisz lepiej odejsc, bo w tej
> sytuacji sam sobie szkodzisz. Brak fizycznego kontaktu oslabi obraz tej
> dziewczyny w Twojej glowie, dzieki czemu po pewnym czasie znikna tez
> zwiazane z nim uczucia i bedziesz mógl normalnie funkcjonowac. Nie spotykaj
> sie z nia, nie staraj sie rozmawiac, ani angazowac w jej sytuacje. Sam
> zobaczysz, ze po kilku miesiacach nie bedzie Cie zupelnie obchodzic.

Wiem wiem ze powinienem sobie odpuscic, tak by bylo najlepiej.
Tylko ze ja Ja widze codziennie, czasami sila rzeczy musze z nia
rozmawiac...

Mój wizerunek w jej oczach zmienil sie z inteligntnego chlopaczka na
nieobytego smiesznego chama...

mówie do niej ze prepraszam za slownictwo, moze troche przesadzilem
Przepraszam Cie za to, mysle teraz nawet ze moglem sie mylic,
napewno co do czesci rzeczy sie mylilem, a przynajmniej zle to
powiedzialem, moim celem nie bylo absolutnie zmieszanie Cie z
blotem
Ona:moim zdaniem teraz mowisz tylko to co chce uslyszec, i
przypuszczam ze tak bylo zawsze, przyjanmniej tak wynika z tego co mi
pisales
Ja: mysl co chcesz, to ze tak to odbieralem to tylko MOJA wina,
Ona: to co pisales/mówiles bylo zwyczajnie chamskie, moge Ci tylko
podziekowac ze wreszcie okazales swoje prawdziwe obliczwe
Ja: MOIM PIERWSZYM BLEDEM BYLO POWIEDZENIE CI ZE SIE ZAKOCHALEM, PO
CO TO MÓWILEM NIE WIEM???, ALE JAK CZLOWIEK MÓWI TAKIE RZECZY TO
NIE ZAPRZECZYSZ ZE NIE ROBI SOBIE RZADNEJ NADZIEII, MOIM PROBLEMEM
BYLO TO ZE JESTES W ZWIAZKU KTÓRY NADINTERPRETOWALEM...
[...]
Ona:dla mnie zawsze byles madry ale widac sie mylilam, no wybacz ale
co ja mam o Tobie myslec po czyms takim, mam juz tego wszystkiego
serdecznie dosc, wtracasz sie do mojego zwiazku, wtracasz sie do mojego
zwiazku, sa jakies granice
...
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45707
Author: JIMMYtm
Date: Fri, 30 Dec 2005 17:39
45 lines
2956 bytes
Dnia 30 Dec 2005 08:50:05 -0800, sansalvador napisał(a):

> Wiem wiem ze powinienem sobie odpuscic, tak by bylo najlepiej.

si.

> Tylko ze ja Ja widze codziennie, czasami sila rzeczy musze z nia
> rozmawiac...

ale czy musisz ciągle rozmawiac o tym ?
Teraz, praktycznie z kazdym slowem wychodzisz na tym coraz gorzej...
Latwiej Ci bedzie sie pogodzic z tym wszystkim jak ona Ci krzyknie w twarz
ze juz Cien ei chce znac ?

> Mój wizerunek w jej oczach zmienil sie z inteligntnego chlopaczka na
> nieobytego smiesznego chama...

Nie wiem jak przebiegaly Wasze rozmowy, ale przypuszczam ze jakos
diametralnie sie nei zmieniles. Jezeli tak to znaczy ze ona dopasowala
sobie pewne elementy Ciebie do tego co jest jej teraz wygodnie widziec. I z
kazda rozmową bedziesz jej dokladal kolejne elementy.

> Ona:dla mnie zawsze byles madry ale widac sie mylilam, no wybacz ale
> co ja mam o Tobie myslec po czyms takim, mam juz tego wszystkiego
> serdecznie dosc, wtracasz sie do mojego zwiazku, wtracasz sie do mojego
> zwiazku, sa jakies granice
> ...

No coz, to bylo do przewidzenia... Na tym wlasnie polega roznica miedzy
radą przyjaciela a radą zakochanego. Nie byles obiektywny bo nie mogles
byc. Ona odbiera to teraz jako mieszanie sie do zwiazku.
Notabene sama wczesniej pewnie oczekiwala wiekszego czy mniejszego
mieszania sie. 
I tutaj jest niebezpieczenstwo, bo jezeli temu ulegniesz, przestaniesz byc
obiektywny to w ostatecznym rozrachunku wyjdziesz na swinie...

Masz teraz ranę w sercu, Moja rada : nie grzeb w tej ranie. Teraz gdy na
wierzchu są jej emocje powieszane z Twoimi emocjami nic dobrego z tego dla
Was obojga nie bedzie. (no i w jakis sposob na jakis czas, wzmocni jej
dotychczasowy zwiazek.

-- 
Poprzeczka zdrowego rozsądku nigdy nie jest ustawiona za nisko. Zawsze
komuś sie uda pod nią przejść.
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45708
Author: sansalvador
Date: Fri, 30 Dec 2005 19:02
5 lines
1548 bytes
Moge liczyc na rozmowe z Toba: gg, tlen, whatever ??
moze wtedy poznasz cala sytuacje i bedziesz mógl byc obiektywnie
pomocny ;]
chce poznac wszystkie moje bledy zeby sie na nich nauczyc czegos
;]
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45712
Author: sansalvador
Date: Fri, 30 Dec 2005 19:03
2 lines
1365 bytes
a zapomnialem moje gg: 5175087
tlen: sansalvador
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45713
Author: Hollow Mind
Date: Fri, 30 Dec 2005 22:05
55 lines
3955 bytes
sansalvador napisał(a):

> Wiem wiem ze powinienem sobie odpuscic, tak by bylo najlepiej.
> Tylko ze ja Ja widze codziennie, czasami sila rzeczy musze z nia
> rozmawiac...

Nie mów, że ona jest jedyną dziewczyną jaką widujesz. Są przecież inne.
Kontakt z nimi ograniczy konieczność widywania tylko tej jednej.

> Mój wizerunek w jej oczach zmienil sie z inteligntnego chlopaczka na
> nieobytego smiesznego chama...

No to co? Coś to zmienia? Miałeś większe szanse jako inteligentny chłopiec,
czy jako cham, jak to sam nazywasz? NIech ona sobie myśli co chce, to jej
sprawa. Nie dokładaj jednak starań aby dochodziło do eskalacji Twojego
obecnego wizerunku, by inni ludzie też nie zaczęli Cię tak postrzegać.

> Ona:dla mnie zawsze byles madry ale widac sie mylilam, no wybacz ale
> co ja mam o Tobie myslec po czyms takim, mam juz tego wszystkiego
> serdecznie dosc, wtracasz sie do mojego zwiazku, wtracasz sie do mojego
> zwiazku, sa jakies granice

Są granice których nie można tak otwarcie naruszać. Samym narzucaniem się
nic nie osiągniesz. Podobnie wyznaniami ani braniem na litość. Ile razy
będąc w sklepie dziewczyny z promocji zapraszały Cię do próbowania serków,
jogurtów czy czegoś tam? Co robiłeś gdy nie miałeś na to ochoty -
dziękowałeś i szedłeś dalej. A jak byś zareagował, gdyby ta dziewczyna
zaczęła Cię prosić, błagać, iść za Tobą powtarzając wkółko tą samą frazę? A
co jakby zaczęła przeklinać i wściekać się na Ciebie. Nie traktowałbyś jej
poważnie, na pewno nie jak kogoś o zdrowych zmysłach. Zamiast ulec i zrobić
o co Cię prosi narastałaby w Tobie niechęć, pogłębiająca się z każdą
chwilą, tak byś w końcu zawołał ochronę sklepu na pomoc.
Nie ma różnicy między tym co opisałem, a tym co robisz w tej chwili. Ta
dziewczyna właśnie tak Cię odbiera, pomyśl jak to rzutuje na Twoją
sytuację. 
Nie wyszło Ci z jedną, no to co, może wyjdzie z drugą. Jak nie z drugą to z
trzecią, czwartą itd. Za każdym razem będziesz się czegoś uczył. I o to w
tym wszystkim chodzi.

Nie mogę wejść do Twojej świadomości i zaprogramować Cię abyś przestał
odczuwać cokolwiek do tej dziewczyny. Możesz to zrobić sam, osoby
odpisujące Ci na posty wskazują jedynie kierunek plus dają trochę surowych
materiałów, które możesz zignorować lub wykorzystać do budowy zdrowych
relacji z innymi ludźmi.
Jakie błędy popełniasz - to odkryjesz sam. To co rzuca się w oczy to
zbytnia uległość w stosunku do ludzi, kierowanie się jakimiś dziwnymi
przeświadczeniami, oczekiwanie, że dostaniesz coś za darmo, że wystarczy do
tego samo bierne czekanie lub przeciwnie chaotyczne działania.
Do życia trzeba podchodzić stanowczo, nierzadko z miną pokerzysty nawet jak
coś się nieukłada. Warto jest czasem odrzucić zasady, które nikomu nie są
potrzebne, a tylko Cię krępują.


-- 
Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45714
Author: Flyer
Date: Sat, 31 Dec 2005 07:46
36 lines
2754 bytes
sansalvador; <1135961405.237666.315710@g49g2000cwa.googlegroups.com> :

> Wiem wiem ze powinienem sobie odpuscic, tak by bylo najlepiej.
> Tylko ze ja Ja widze codziennie, czasami sila rzeczy musze z nia
> rozmawiac...

Tak z ciekawości - a jak ma się codzienne widzenie do formy cytowania
Waszych dyskusji - nagrywasz ją na dyktafon?;)

> Mój wizerunek w jej oczach zmienil sie z inteligntnego chlopaczka na
> nieobytego smiesznego chama...

Nie zmienił się - z chamami się nie rozmawia - nie wiesz o tym? ;) -
stworzyłeś dysonans vel [po mojemu] zaczątek obsesji, którą ona próbuje
zwalczać - ona *próbuje* szukać odpowiedniego słowa dla sytuacji, co nie
oznacza, że jest jego *pewna* - nie może/nie chce [ona] powrócić do
poprzedniego stanu ani zrealizować treści waszej rozmowy, więc szuka
"obok" wyjaśnienia. To trochę sadystyczne wobec niej, ale mz. nie
powinieneś dać się *wciągnąć* w jej "poszukiwania" - będzie musiała sama
sobie poradzić z sytuacją.

Jeżeli ktoś wypłakuje się komuś w mankiet, to musi brać również pod
uwagę to, że dostanie ocenę treści tego co mówi - Ty być może dużo
zyskałeś nie zajmując wcześniej stanowiska [emocjonalnie byłeś
"bezpieczny"], ale się skończyło - miałeś prawo zająć stanowisko, choć
już imputować jej jej własnych emocji nie powinieneś [w sumie -
*nie_miałeś_prawa* ]- i tylko co do tego ostatniego możesz się kajać. Co
do wyrażania własnych emocji wobec niej - w sumie na tym polega życie i
trudno mieszać w to etykę, póki to wyrażanie nie jest szantażowaniem
bądź upierdliwstwem.

Ale z kajaniem też trzeba być nieupierdliwym. I w sumie naprawdę wygaś -
jeżeli nie możesz niewidzieć się z nią, to przynajmniej nie wchodź w
dyskusje na temat tamtej sytuacji.

Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45709
Author: JIMMYtm
Date: Sat, 31 Dec 2005 10:31
16 lines
1872 bytes
Dnia 30 Dec 2005 11:02:29 -0800, sansalvador napisał(a):

> chce poznac wszystkie moje bledy zeby sie na nich nauczyc czegos
> ;]

Przewaga grupy nad gg jest taka ze tutaj masz wiecej pumktow widzenia, a
zatem obraz bardziej ogolny i obiektywny. Imo dobrym krokiem jest pisanie
tu na apm, ewentualnie wycieczka na appm. Czytanie odpowiedzi na swoje
pytania, ale takze czytanie innych wątkow o innych ludziach, w wiekszosci
przypadkow znajdziesz tam elementy bliskie Tobie i Twoim przezyciom.
W wielu aspektach przychylam sie do zdania Hollowa, Marcina czy Flyera
(chociaz ciezko czasem przebrnac przez jego elaboraty :PPP) 

-- 
79,25% wszystkich statystyk zostało wyssanych z palca
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45711
Author: Flyer
Date: Sat, 31 Dec 2005 15:22
42 lines
3090 bytes
Marcin .; <dp5ubv$4na$1@atlantis.news.tpi.pl> :

> 
> Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
> news:hdcluwjirzao$.dlg@JIMMYtm.powered...
> 
> > W wielu aspektach przychylam sie do zdania Hollowa, Marcina czy Flyera
> > (chociaz ciezko czasem przebrnac przez jego elaboraty :PPP)
> 
>  Myślałem, że tylko mi jest ciężko przez nie przebrnąć ;)
>  Flyer to samo mógłby napisać dużo prościej, ale widać lubi taką formę :]
>  Wyjątkowy dar do komplikowania prostych często rzeczy ;)
>  Ale szacuneczek ;) <ukłon>

Nie ma sprawy - nie Wy pierwsi to zauważyliście. ;)

Ale, będąc upierdliwcem [;)], dopiszę.

Być może wielowątkowe zdania, dodakowo zagnieżdżone jedne w drugich
i/lub przechodzące jedne w drugie. Być może wstawki po napisaniu
głównego tekstu, które zdarza mi się robić. Być może brak
"kierunkowskazów".

Piszę intuicyjnie - to jak melodia. Nie opisuję tak naprawdę użytecznych
metod postępowania, bo tych nie ma, oprócz "uciekaj". Ale ta ma to do
siebie, że sama się sprawdza - odcięcie się od drugiej strony powoduje
brak jakichkolwiek informacji, a po drugiej stronie również pewien
rodzaj stresu przekładający się na racjonalizacje w stylu "uciekł",
"obraził się", "bo to bordeline'owiec jest", bo to ... . Jeżeli po obu
stronach są emocje i "urażona duma", to wystarczy uciec - reszta sama
się zrobi. ;)

Niewątpliwie opisuję coś, co nie ma żadnej użyteczności w sensie
planowania następnych kroków, ale ma użytecznośc w sensie wytłumaczenia
sobie, że "tak musi być". To wyjaśnienie post factum - żeby je zrobić,
trzeba wpierw "przeżyć". To nie jest opis przygotowujący do manipulacji,
to opis przygotowujący do znalezienia w sobie zgody na to, czym jest
życie - w głównym stopniu niepewnością. Tę niepewność można zrozumieć,
ale zaradzić jej można głównie poprzez własne działania lub ich
zaniechanie.

Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45715
Author: Flyer
Date: Sat, 31 Dec 2005 15:22
16 lines
1687 bytes
Flyer; <dp5d40$469$1@atlantis.news.tpi.pl> :

> jeżeli nie możesz niewidzieć się z nią, to przynajmniej nie wchodź w
> dyskusje na temat tamtej sytuacji.

To zdanie mi się nie podobało, ale je napisałem, bo się śpieszyłem na
miasto do sklepu [trywialne? ;)].

No więc - uporządkuj sytuację, przypisz winę i niewinność do
odpowiednich jej elementów i jej zapodaj w jednej całości, bez nerwów i
szarpania - później już nie wracaj - jeżeli ona będzie wracała, to albo
ma słabą pamieć [co przeczy czynności "wracania"] albo ma obsesję
[sadystycznie napiszę - ale to *jej* obsesja]. ;) Z czasem to jej
wracanie do sytuacji Ciebie być może "uzdrowi". ;)

Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45716
Author: sansalvador
Date: Mon, 02 Jan 2006 15:20
19 lines
2302 bytes
Flyer:
> No wiec - uporzadkuj sytuacje, przypisz wine i niewinnosc do
> odpowiednich jej elementów i jej zapodaj w jednej calosci, bez nerwów i
> szarpania - pózniej juz nie wracaj - jezeli ona bedzie wracala, to albo
> ma slaba pamiec [co przeczy czynnosci "wracania"] albo ma obsesje
> [sadystycznie napisze - ale to *jej* obsesja]. ;) Z czasem to jej
> wracanie do sytuacji Ciebie byc moze "uzdrowi". ;)

Kompletnie nie czaje tego (sic!) "...ma slaba pamiec..." ???

To co sie ze mna dzieje w jej oczach teraz to kompeltne zeszamcenie,
jestem szmata do podlogi.
Ona przypisuje mi wine za wszystko.
Teraz sie juz uspokoilem, przestelm pic tyle i zasiegnolem opinii
kumpli oraz jej kolezanek - podobno dobrze powiedzialem, tresciwie i
obiektywnie (tego bym sie nie spodziewal nigdy, ja? obiektywny?? w tej
sprawie???)
Moze poprostu ja bylem narzedziem, nieswiadomym aktorem, a Ona
poprostu ma talent... aktorski??
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45722
Author: Marcin .
Date: Mon, 02 Jan 2006 18:24
27 lines
2427 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
news:1wpfm6s3eymmt.dlg@JIMMYtm.powered...

> IMO nie dawac listu.
>
> Wiem ze boli, to ze wszystko sie posypalo, to ze nei jestes z nia juz tak
> blisko i to ze tak Cie teraz widzi...
>
> Chcesz to naprawic. To zrozumiale i sluszne z Twojego punktu widzienia.
> Ale...
> W obecnej chwili, ona i tak tego nie zrozumie, nie uszanuje. Zauważ ze juz
> kilka razy starales sie jej wytlumaczyc.. i co ? zawsze wychodziles na tym
> gorzej..

 Popieram Jimmy'ego.
 Takim listem spowodujesz jedynie kłótnię. Nie zawsze da się wszystko
wytłumaczyć.
 Myślisz, że ona przyjmie obiektywnie/rozsądnie taki list?
 Wątpię... Raczej będzie się broniła, bo podejdzie
 do tego z dużą dozą emocji. Będzie kontrargumentowała - tak sądzę.
 A im więcej takich wymian zdań, tym większe zacietrzewienie.

 Ten list, który proponujesz jest moim zdaniem zbyt agresywny...
 Nie ma szans, żebyś jej wyperswadował to co chcesz. To już przepadło...
 zginęło w złych emocjach.
 Teraz możesz jedynie załagodzić sytuację i czekać.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45717
Author: al4e
Date: Mon, 02 Jan 2006 18:24
61 lines
3816 bytes
Uzytkownik "sansalvador" <sansalvador@o2.pl> napisal w wiadomosci
news:1136215228.535203.182640@g49g2000cwa.googlegroups.com...

>> No wiec - uporzadkuj sytuacje, przypisz wine i niewinnosc do
>> odpowiednich jej elementów i jej zapodaj w jednej calosci, bez nerwów i
>> szarpania - pózniej juz nie wracaj - jezeli ona bedzie wracala, to albo
>> ma slaba pamiec [co przeczy czynnosci "wracania"] albo ma obsesje
>> [sadystycznie napisze - ale to *jej* obsesja]. ;) Z czasem to jej
>> wracanie do sytuacji Ciebie byc moze "uzdrowi". ;)

> Kompletnie nie czaje tego (sic!) "...ma slaba pamiec..." ???

slaby to jestes Ty przy Twoim WIELKIM uczuciu do Niej. Ale to jest normalne 
...czasami pewne sprawy sa sileniejsze od Nas ...lecz jesli dostajemy po 
dupie to nalezy walczyc z czyms co nas zzera :)

> To co sie ze mna dzieje w jej oczach teraz to kompeltne zeszamcenie,
> jestem szmata do podlogi.
> Ona przypisuje mi wine za wszystko.

to normalne ...dales jej powody ...a ona wywalila cala zlosc wyniesiona z 
tamtego zwiazku na Ciebie. Umocniles statut tamtego Chlopaka w zwiazku (ona 
jest przy stewierdzeniu, ze probowales rozwalic to co ONI maja tylko z 
osobistych powodek ...czyli to ,ze chcesz byc z nia ...i nie wazne czy to 
dobrze czy zle)

> Teraz sie juz uspokoilem, przestelm pic tyle

patrz co napisales ...jest to takie silne ,ze potrrzebujesz uciekac w 
alkohol i inne ....takze to rozumiem ...a moze lepiej zastanowic sie czy 
warto nadal cokolwiek robic ...IMHO aktulanie nie rob nic

> i zasiegnolem opinii
> kumpli oraz jej kolezanek

jej kumli i kolezanek?

> - podobno dobrze powiedzialem, tresciwie i
> obiektywnie (tego bym sie nie spodziewal nigdy, ja? obiektywny?? w tej
> sprawie???)

Jesli siedzisz w tej "sprawie" a siedzisz ...poniewaz cos czujesz do tej 
Panny...to NIGDY nie bedziesz obiektywny! Zawsze to co mowisz bedzie jakims 
mnoznikiem przez to w jakim jestes aktualnie stanie zniewolenia uczuciowego, 
ze to tak okresle :)

BTW: Znam pewna DZiewczyne, ktrora powiedziala mi, ze jest uczynna, dobra, 
mila ...i ze wogole the best ...a przy tym  mowi to jak najbardzoej 
nieobiektywnie :). Nie wiedzialem czy pozegnac sie z Nia ...czy smiac sie bo 
uwazalem to za nawet niezly zart ...ale jak sie okazalo Ona ma naprawde 
takie "obiektywne" Mniemanie o sobie

> Moze poprostu ja bylem narzedziem, nieswiadomym aktorem, a Ona
> poprostu ma talent... aktorski??


A moze poprostu Ona jest jaka jest a Ty dales sie wmieszac w jej zycie ...bo 
Tobie zalezalo ...zauwaz ,ze terazzmierzasz od uwielbienia Jej do oskarzenia

Pozdr
al4e
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45718
Author: al4e
Date: Mon, 02 Jan 2006 18:28
60 lines
3852 bytes
Uzytkownik "sansalvador" <sansalvador@o2.pl> napisal w wiadomosci
news:1136215228.535203.182640@g49g2000cwa.googlegroups.com...

>> No wiec - uporzadkuj sytuacje, przypisz wine i niewinnosc do
>> odpowiednich jej elementów i jej zapodaj w jednej calosci, bez nerwów i
>> szarpania - pózniej juz nie wracaj - jezeli ona bedzie wracala, to albo
>> ma slaba pamiec [co przeczy czynnosci "wracania"] albo ma obsesje
>> [sadystycznie napisze - ale to jej obsesja]. ;) Z czasem to jej
>> wracanie do sytuacji Ciebie byc moze "uzdrowi". ;)

> Kompletnie nie czaje tego (sic!) "...ma slaba pamiec..." ???

slaby to jestes Ty przy Twoim WIELKIM uczuciu do Niej. Ale to jest normalne
...czasami pewne sprawy sa sileniejsze od Nas ...lecz jesli dostajemy po
dupie to nalezy walczyc z czyms co nas zzera :)

> To co sie ze mna dzieje w jej oczach teraz to kompeltne zeszamcenie,
> jestem szmata do podlogi.
> Ona przypisuje mi wine za wszystko.

to normalne ...dales jej powody ...a ona wywalila cala zlosc wyniesiona z
tamtego zwiazku na Ciebie. Umocniles statut tamtego Chlopaka w zwiazku (ona
jest przy stewierdzeniu, ze probowales rozwalic to co ONI maja tylko z
osobistych powodek ...czyli to ,ze chcesz byc z nia ...i nie wazne czy to
dobrze czy zle)

> Teraz sie juz uspokoilem, przestelm pic tyle

patrz co napisales ...jest to takie silne ,ze potrrzebujesz uciekac w
alkohol i inne ....takze to rozumiem ...a moze lepiej zastanowic sie czy
warto nadal cokolwiek robic ...IMHO aktulanie nie rob nic

> i zasiegnolem opinii
> kumpli oraz jej kolezanek

jej kumli i kolezanek?

> - podobno dobrze powiedzialem, tresciwie i
> obiektywnie (tego bym sie nie spodziewal nigdy, ja? obiektywny?? w tej
> sprawie???)

Jesli siedzisz w tej "sprawie" a siedzisz ...poniewaz cos czujesz do tej
Panny...to NIGDY nie bedziesz obiektywny! Zawsze to co mowisz bedzie jakims
mnoznikiem przez to w jakim jestes aktualnie stanie zniewolenia uczuciowego,
ze to tak okresle :)

BTW: Znam pewna DZiewczyne, ktrora powiedziala mi, ze jest uczynna, dobra,
mila ...i ze wogole the best ...a przy tym  mowi to jak najbardzoej
obiektywnie :). Nie wiedzialem czy pozegnac sie z Nia ...czy smiac sie bo
uwazalem to za nawet niezly zart ...ale jak sie okazalo Ona ma naprawde
takie "obiektywne" mniemanie o sobie

> Moze poprostu ja bylem narzedziem, nieswiadomym aktorem, a Ona
> poprostu ma talent... aktorski??

A moze poprostu Ona jest jaka jest a Ty dales sie wmieszac w jej zycie ...bo
Tobie zalezalo ...zauwaz ,ze terazzmierzasz od uwielbienia Jej do oskarzenia

Pozdr
al4e
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45719
Author: Flyer
Date: Mon, 02 Jan 2006 20:26
41 lines
2836 bytes
sansalvador; <1136215228.535203.182640@g49g2000cwa.googlegroups.com> :

> Flyer:
> > No wiec - uporzadkuj sytuacje, przypisz wine i niewinnosc do
> > odpowiednich jej elementów i jej zapodaj w jednej calosci, bez nerwów i
> > szarpania - pózniej juz nie wracaj - jezeli ona bedzie wracala, to albo
> > ma slaba pamiec [co przeczy czynnosci "wracania"] albo ma obsesje
> > [sadystycznie napisze - ale to *jej* obsesja]. ;) Z czasem to jej
> > wracanie do sytuacji Ciebie byc moze "uzdrowi". ;)
> 
> Kompletnie nie czaje tego (sic!) "...ma slaba pamiec..." ???

Jeżeli będzie wracała do tematu, to nie oznacza, że ma słabą pamięć, bo
sytuację jednak pamięta - nie chce tylko zaakceptować/zrozumieć Twoich
wyjasnień - chcesz udowadniać, że nie jesteś wielbłądem, to możesz to
robić dalej. 

> To co sie ze mna dzieje w jej oczach teraz to kompeltne zeszamcenie,
> jestem szmata do podlogi.
> Ona przypisuje mi wine za wszystko.

NIE MA ZNACZENIA!

> Teraz sie juz uspokoilem, przestelm pic tyle i zasiegnolem opinii
> kumpli oraz jej kolezanek - podobno dobrze powiedzialem, tresciwie i
> obiektywnie (tego bym sie nie spodziewal nigdy, ja? obiektywny?? w tej
> sprawie???)

Idiotyczne postępowanie - interesują Ciebie jej reakcje, a nie ocena
otoczenia - dzięki ocenom otoczenia przypiszesz sobie rolę
"pokrzywdzonego" albo podtrzymasz iluzję.

> Moze poprostu ja bylem narzedziem, nieswiadomym aktorem, a Ona
> poprostu ma talent... aktorski??

Nie ma znaczenia - to równie dobre wytłumaczenie jak każde inne - chroni
Ciebie od Jej chwilowych kaprysów - jeżeli będzie kiedyś chciała zacząć
na serio, to będzie musiała się postarać i dzięki temu upewni Ciebie, że
to nie gra. Ot - dobry bezpiecznik.

Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45724
Author: Marcin .
Date: Mon, 02 Jan 2006 21:52
23 lines
2259 bytes
Użytkownik "Hollow Mind" <hollowmindWYTNIJTO@interia.pl> napisał w
wiadomości news:l2yccj57nl1g.gehthziiwrzz.dlg@40tude.net...

> [Agnieszko, Kasiu, whatever] miałem trochę czasu na przemyślenia i teraz
> rozumiem jak wiele było racji w tym co mówiłaś.
 [...]

 No nieee... tak sobie myślę teraz jakby to było, gdyby sansalvador
 skopiował to co napisałeś i jej wysłał :D (tego jeszcze chyba nie było ;)

 Oczywiście mail w takiej postaci jak to sugerujesz, jest moim zdaniem
 jak najbardziej OK. (choć nie znam sytuacji... Ty też patrzysz z boku,
 a w środku może to troche inaczej wygląda... Trzeba wziąć to pod uwagę.
 Nie mniej jednak sam napisałbym podobny list... oczywiście, gdyby
 nie kierowały mną emocje (bo to jest najważniejsze).

> Im dłużej będziesz naciskał tym bardziej będzie się
> opierać. To jak by uderzać w mur, który z każdym uderzeniem staje się
coraz
> twardszy.

 Otóż to...
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45720
Author: sansalvador
Date: Tue, 03 Jan 2006 17:51
49 lines
3386 bytes
Skoro Ona nie chce rozmawiac to wrecze jej ten list:
Ostatnia próba ;]

Uwazasz ze Cie obrazilem tym co powiedzialem, tak?? Uwazasz ze
ciagle klamalem mówiac tylko to co chcesz uslyszec, tak??

Wiec zastanów sie nad tym:
To czy w tym co powiedzialem napisalem uzylem jakiegokolwiek
przymiotnika, epitetu okreslajacego Cie negatywnie?? Nie.
Jaki mialbym cel w obrazaniu Twojej osoby, ale to juz wyjasnialem,
tylko ze nie rozumiesz chyba...
To byl opis mojej sytuacji, staralem sie przedstawic go
obiektywnie(problem tylko w tym ze ja nie moge byc do konca
obiektywny), tak wlasnie wyglada ta sytuacja dla kogos stojacego
obok.
Zastanów sie tylko czy tak samo bys postapila gdyby to powiedzial
Ci ktos inny?? (notabene tak postepuja przyjaciele... mówia
prawde, a prawda czasami boli) Nazwalabys tego kogos obludnym,
aroganckim i smiesznym chamem??
Wyladowalas cala swoja agresje, zlosc, niezadowolenie na
mnie...
Dalej bede sie jednak upieral ze Twoja reakcja nie byla adekwatna do
bodzca.

Po drugie.
Skad ja niby mam wiedziec co Ty chcesz uslyszec??

[teoria pudeleczek by Flyer] ;]

Co wiecej jezeli bym mówil to co chcesz uslyszec to chyba bym Ci
tego wtedy nigdy nie powiedzial i nie napisal - nie sadzisz??

Wiec nie mów mi ze klamalem mówiac Ci tylko to co chcialas
uslyszec.

Zwiazki oparte na przyjazni sa niesamowite, sa prawde mówiac
idealne.
Czy jest cos lepszego od tego gdy dwójke ludzi która laczyla
przyjazn nagle laczy uczucie??
Ja chcialem/marzylem zeby to tak wygladalo, zeby bylo idealnie,
zebys myslala ze piekniej byc nie moze. I tu byl mój blad.
przytocze teraz czyjes zdanie na mój temat.
... to bylo za idealne, kazda dziewczyne traktowalem jak
ksiezniczke, tylko kto to doceni??

Mozesz dalej nazywac mne chamem - zobaczymy jak ta informacje
przyjmie otoczenie??
--------------------------------------------------------------------------
Jakies sugestie??
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45721
Author: JIMMYtm
Date: Tue, 03 Jan 2006 18:05
22 lines
2038 bytes
Dnia 3 Jan 2006 09:51:35 -0800, sansalvador napisał(a):


> Jakies sugestie??

IMO nie dawac listu.

Wiem ze boli, to ze wszystko sie posypalo, to ze nei jestes z nia juz tak
blisko i to ze tak Cie teraz widzi...

Chcesz to naprawic. To zrozumiale i sluszne z Twojego punktu widzienia.
Ale...
W obecnej chwili, ona i tak tego nie zrozumie, nie uszanuje. Zauważ ze juz
kilka razy starales sie jej wytlumaczyc.. i co ? zawsze wychodziles na tym
gorzej.. Jej jest teraz wygodniej obinic siebie, bo jezeli nie Ciebie to
kogo ? siebie ? swojego chlopaka ? Tego nei zrobi.. zostajesz ty. Nie
dostarczaj jej nowej amunicji. Wiem ze nie masz takiego zamiaru, ale ona i
tak odczyta to w swoj sposob.

-- 
Sygnaturka zastępcza.
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45723
Author: Hollow Mind
Date: Tue, 03 Jan 2006 19:55
60 lines
4795 bytes
sansalvador napisał(a):

> Skoro Ona nie chce rozmawiac to wrecze jej ten list:
> Ostatnia próba ;]
[ciach]

Podzielam opinię JIMMYiego i Marcina. Dawanie jej listu nie jest dobrym 
pomysłem. Jest wręcz złym pomysłem. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że jego 
treścią są oskarżenia, zmuszanie jej do tłumaczenia się, brutalne zmuszanie 
do akceptowania Twoich poglądów, które niekoniecznie pokrywają się z jej 
własnymi.

Jeśli już koniecznie chcesz jej coś dać (i tak pewnie nikt Cię nie 
powstrzyma ;) to lepiej wręczyć coś na kształt tego:

[Agnieszko, Kasiu, whatever] miałem trochę czasu na przemyślenia i teraz 
rozumiem jak wiele było racji w tym co mówiłaś. Twój związek jest Twoją 
prywatną sprawą, a ja nie powinienem się mieszać w Twoje obecne problemy, 
nawet w najlepszych intencjach. Rozumiem jak się właśnie czujesz i jaki 
jest Twój stosunek do mnie. Popełniłem dużo błędów, za które masz prawo 
mnie teraz obwiniać. Pomimo tego zależy mi na znajomości z Tobą, bo uważam, 
że jesteś wartościową osobą. Znamy się długo, wiem, że jesteś rozsądną 
dziewczyną, mnie tego rozsądku brakowało w ostatnim czasie, stąd nasze 
nieporozumienia. Nie wiem czy w pełni sobie zaczynasz uświadamiać jak wiele 
dobrego znaczy nasza znajomość. Wiesz, możesz nie chcieć mnie widywać i tym 
samym jednocześnie przypominać sobie wszystkie miłe chwile, które 
spędziliśmy razem. Czytanie tego listu pozwoli Ci zrozumieć, że pomimo 
wszystko nadal możesz zastanawiać się nad kontynuowaniem naszej znajomości.
To, że wzięłaś do ręki ten list oznacza, że w dalszym ciągu uznajesz mnie 
za wartościowego człowieka, z którym znajomości nie chcesz definitywnie 
kończyć, tylko wprowadzić na właściwy tor. Nie rozumiałem tego oraz wielu 
innych rzeczy które chciałaś mi przekazać, gdyby było inaczej nie 
pozwoliłbym sobie na mówienie czegoś co mogło Cię urazić.
Spróbuj na razie nie myśleć o mnie ani o tym co nas kiedyś łączyło. Nie 
myśl czy chciałabyś zmienić na powrót nasze obecne relacje i widywać mnie 
jak było dawniej. Rozumiem jakie myśli Ci chodzą po głowie, zanim jednak 
zaczniesz zdawać sobie sprawę z chęci by spotkać ze mną spróbuj trochę 
poczekać, nie zastanawiaj się co chciałabyś zmienić, by nasza znajomość 
znów wyglądała jak dawniej.
Twój stosunek do mnie uświadomił mi jaką masz silną osobowość i jak bardzo 
zależy Ci na zdrowych i przyjacielskich więziach. Gdybym nie ufał w Twoją 
mądrość nie pisałbym tego listu, który teraz czytasz, co świadczy tylko o 
Twojej chęci polepszenia naszych napiętych ostatnio relacji. Na zakończenie 
chciałbym jeszcze dodać, że mimo iż tylko rozważasz chęć spotykania się ze 
mną, to Twoja przyjaźń pozwoliła mi wiele zrozumieć dzięki czemu pomogłaś 
mi zmienić się w lepszego człowieka, za co Ci [Gosiu etc] dziękuję.

> Jakies sugestie??

Dość znane w psychologii jest zjawisko, że to nie nasze myśli kierują 
naszym postępowaniem, tylko nasze czyny decydują o myślach.
Nic nie osiągniesz jeśli postawisz ją w jakiejkolwiek roli - obojętnie 
wroga czy ofiary. Jeśli zaczniesz ją atakować oskarżeniami, pretensjami, 
pytaniami, ona tylko utwierdzi się w swoim stanowisku, nawet jeśli 
rozważała jego zmianę. Im dłużej będziesz naciskał tym bardziej będzie się 
opierać. To jak by uderzać w mur, który z każdym uderzeniem staje się coraz 
twardszy.

-- 
Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45725
Author: Hollow Mind
Date: Wed, 04 Jan 2006 10:06
24 lines
2464 bytes
Marcin . napisał(a):

>  No nieee... tak sobie myślę teraz jakby to było, gdyby sansalvador
>  skopiował to co napisałeś i jej wysłał :D (tego jeszcze chyba nie było ;)

Ciekawe co by było, list nie powinien wywołać agresji, ani nieporozumienia.
Naturalnie  nie biorę odpowiedzialności za skutki uboczne ;)

>  Oczywiście mail w takiej postaci jak to sugerujesz, jest moim zdaniem
>  jak najbardziej OK. (choć nie znam sytuacji... Ty też patrzysz z boku,
>  a w środku może to troche inaczej wygląda... Trzeba wziąć to pod uwagę.

Masz zupełną rację, dlatego starałem się tak skonstruować ten list aby było
jak najmniejsze ryzyko śmiertelnego zejścia sansalvadora ;)
Jest w nim trochę pochlebstw na początek, żeby dziewczyna nie porwała
listu, trochę przekonywania do pojednania, jednak bez zmuszania jej do
podejmowania decyzji. Starałem się aby zgoda wypłynęła jak najbardziej
naturalnie. W sumie nic innego autor wątku nie może oczekiwać. Sam pisał,
że muszą się widzieć codziennie, więc głupio by było gdyby warczeli na
siebie ilekroć przechodzą obok.


-- 
Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45726
Author: JIMMYtm
Date: Wed, 04 Jan 2006 10:59
10 lines
2018 bytes
Hollow Mind napisał(a):

> Masz zupełną rację, dlatego starałem się tak skonstruować ten list aby było
> jak najmniejsze ryzyko śmiertelnego zejścia sansalvadora ;)

ot, czysta dyplomacja :D

-- 
Dyplomacja to sztuka głaskania psa do momentu, aż kaganiec będzie gotowy.
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45727
Author: Hollow Mind
Date: Wed, 04 Jan 2006 19:46
9 lines
1588 bytes
JIMMYtm napisał(a):

> ot, czysta dyplomacja :D

Heh, sygnaturka pasuje. Oczywiście, że sam list nic nie rozwiąże, jest
tylko wstępem, małym krokiem. To jak pójdzie dalej zależy od autora wątku.

-- 
Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45728
Author: JIMMYtm
Date: Wed, 04 Jan 2006 19:50
19 lines
2053 bytes
Dnia Wed, 4 Jan 2006 20:46:26 +0100, Hollow Mind napisał(a):

> JIMMYtm napisał(a):

>> ot, czysta dyplomacja :D

> Heh, sygnaturka pasuje.

wiem, wypadla podczas losowania, (losowanie obylo sie 7 razy :D)

> Oczywiście, że sam list nic nie rozwiąże, jest
> tylko wstępem, małym krokiem. To jak pójdzie dalej zależy od autora wątku.

narazie to niech on odpocznie, a co pozniej.. zobaczymy

-- 
"co zdarza się raz, może już nie przydarzyć nigdy więcej, ale to, co zdarza
się dwa razy, zdarzy się na pewno i trzeci."
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45729
Author: sansalvador
Date: Wed, 04 Jan 2006 22:19
8 lines
2027 bytes
JIMMYtm napisal(a):

>narazie to niech on odpocznie, a co pozniej.. zobaczymy

JIMMYtm jest coraz lepiej, lepiej sie czuje i poskutkowala rada kumpla
:"try don't think a lot"
A wlasnie co ty rozumiesz przez odpoczywanie?? Czy Twoim zdaniem
powinienem jeszcze poczekac??
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45730
Author: JIMMYtm
Date: Wed, 04 Jan 2006 23:29
26 lines
2468 bytes
Dnia 4 Jan 2006 14:19:07 -0800, sansalvador napisał(a):

> JIMMYtm napisal(a):

>>narazie to niech on odpocznie, a co pozniej.. zobaczymy

> JIMMYtm jest coraz lepiej, lepiej sie czuje i poskutkowala rada kumpla
>:"try don't think a lot"
> A wlasnie co ty rozumiesz przez odpoczywanie?? Czy Twoim zdaniem
> powinienem jeszcze poczekac??

Odpoczywac - uspokoic serce, dac rządzic rozumowi nie urazonym ambicjom,
niespelnionym oczekiwaniom.

List mozesz dac, owszem, byle za nim nie szlo to co do tej pory : Twoj
obecny styl rozmow z nią, bo sie zorientuje ze w tym liscie to nei byles
Ty.

Odpoczlabym od niej i od emocji z nią zwiazanych, poszedl na piwo, zaczal
sie spotykac ze starymi kolezankami, moze poznal nowych ludzi... Generalnie
ograniczyl mozliwosc  myslenia tylko o niej. wypelnil czas i glowe czym
innym.

-- 
Sygnaturka zastępcza.
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45731
Author: Hollow Mind
Date: Thu, 05 Jan 2006 13:01
9 lines
1694 bytes
sansalvador napisał(a):

> JIMMYtm jest coraz lepiej, lepiej sie czuje i poskutkowala rada kumpla
>:"try don't think a lot"

Anglicy mają inne poczucie humoru. Moja rada - don't try, just do it.

-- 
Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45732
Author: sansalvador
Date: Fri, 06 Jan 2006 16:51
27 lines
3210 bytes
Jej odpowiedzia na ten list bylo stwierdzenie ze go przeczytala...
Ja odpowiedzialem: to dobrze
[...]
denerwuje ja cos - tylko co??
Ciagle chodzi i narzeka, zalamuje rece, wszedzie siedzi sama, a jak
juz cos robi to tak jakby na pokaz przedemna. Moze denerwuje ja to
ze nie gadam z Nia tak jak kiedy??
Wydaje mi sie ze to teraz ona musi wykazac jakas inicjatywe a nie
ja (jezeli ja bym to zrobil to by sie prawdopodobnie odsunela dalej)
Byla taka sytuacja jak stalem z kumplem i rozmawialem i on sie mnie
pyta co taki jakis ponury chodze, nie tak radosny jak wczesniej.
Stoimy przy takiej barierce i rozmawiamy ja stoje po jego prawej a Ona
podchodzi i stoi po jego lewej i sie przysluchuje (udaje ze nie , ze
niby cos tam pisze czy tak sie patrzy przed siebie)
[...]
Wspominam kumplowi dlaczego ze powiedzialem cos co zostalo zle
odebrane i teraz sie zastanawiam jak to naprawic/wytlumaczyc i
jednoczesnie sie wacham bo boje sie ze kazda próba wyjasnienia tego
moze zostac uzyta przeciwko mnie, jako potwierdzenie jej
nieslusznych zarzutów. (ona ciagle slucha)
On (kumpel): to musi Ci baardzo na niej zalezec (notabene nie wie o
jaka dziewczyne chodzi i ja mu nie powiedzialem)
Ja: Z usmiechem zadowolenia patrze na niego
On:zalezy ci chlopie bardzo
Ja: Oczywiscie ze zalezy

Ona w tym momencie uciekla...
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45733
Author: Flyer
Date: Sat, 07 Jan 2006 13:38
40 lines
3342 bytes
sansalvador; <1136566271.348350.269760@g49g2000cwa.googlegroups.com> :

> Jej odpowiedzia na ten list bylo stwierdzenie ze go przeczytala...
> Ja odpowiedzialem: to dobrze
> [...]
> denerwuje ja cos - tylko co??
> Ciagle chodzi i narzeka, zalamuje rece, wszedzie siedzi sama, a jak
> juz cos robi to tak jakby na pokaz przedemna. Moze denerwuje ja to
> ze nie gadam z Nia tak jak kiedy??

Wybacz sansalvador, ale jesteś głupi. Zależy Ci na dziewczynie, to nie
walcz, nie próbuj osiągnąć swojego celu - porozmawiaj z nią spokojnie,
na neutralne tematy. Czasami cena osiągnięcia celu jest sprzeczna z
emocjami - naucz się patrzeć emocjami. Czasami trzeba Stracić, żeby nie
zaprzeczyć własnym emocjom.

Być może to Ty, byc może to sytuacja z jej facetem, być może to Biała
Pani za oknami - nie zgadniesz, chyba że bardzo chcesz zgadywać - jej
jest źle, nie potrzebuje ataków, nie potrzebuje wręcz ludzi - jeżeli
chcesz z nią rozmawiać, to na spokojnie.

> Wydaje mi sie ze to teraz ona musi wykazac jakas inicjatywe a nie
> ja (jezeli ja bym to zrobil to by sie prawdopodobnie odsunela dalej)

Dobrze kumasz - ale mz. za wcześnie na "inicjatywę".

> Byla taka sytuacja jak stalem z kumplem i rozmawialem i on sie mnie
> pyta co taki jakis ponury chodze, nie tak radosny jak wczesniej.
> Stoimy przy takiej barierce i rozmawiamy ja stoje po jego prawej a Ona
> podchodzi i stoi po jego lewej i sie przysluchuje (udaje ze nie , ze
> niby cos tam pisze czy tak sie patrzy przed siebie)

Pytanie podstawowe - Lubisz ją? Jak lubisz to zagadaj, ale *łagodnie* .

> Ona w tym momencie uciekla...

Wystarczy jedno słowo - "przepraszam". Widzisz - więcej słów umożliwia
odniesienie  się do treści, a nie do emocji.

Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45734
Author: Flyer
Date: Sat, 07 Jan 2006 15:11
22 lines
2523 bytes
Flyer; <dpogd4$m0r$1@atlantis.news.tpi.pl> :

> sansalvador; <1136566271.348350.269760@g49g2000cwa.googlegroups.com> :
> 
> > Jej odpowiedzia na ten list bylo stwierdzenie ze go przeczytala...
> > Ja odpowiedzialem: to dobrze
> > [...]
> > denerwuje ja cos - tylko co??
> > Ciagle chodzi i narzeka, zalamuje rece, wszedzie siedzi sama, a jak
> > juz cos robi to tak jakby na pokaz przedemna. Moze denerwuje ja to
> > ze nie gadam z Nia tak jak kiedy??
> 
> Wybacz sansalvador, ale jesteś głupi. 

Po prostu - osoba w fazie maniakalnej ma dwie drogi wyboru "szybkiej
ścieżki" [wbrew fizjologii ew. rzeczywistości] - albo doznać "olśnienia"
albo wejśc w fazę uspokojenia/zmęczenia vel. depresyjną - w fazie
depresyjnej ostatnią rzeczą jaką człowiek potrzebuje, to nerwy -
prawdziwe jest powiedzenia "choć to się trochę *rozerwiesz* " stosowane
wobec osób nazbyt markotnych. ;)

Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45735
Author: Flyer
Date: Sat, 07 Jan 2006 22:41
21 lines
2830 bytes
Flyer; <dpolta$iiq$1@nemesis.news.tpi.pl> :

> Po prostu - osoba w fazie maniakalnej ma dwie drogi wyboru "szybkiej
> ścieżki" [wbrew fizjologii ew. rzeczywistości] - albo doznać "olśnienia"
> albo wejśc w fazę uspokojenia/zmęczenia vel. depresyjną - w fazie
> depresyjnej ostatnią rzeczą jaką człowiek potrzebuje, to nerwy -
> prawdziwe jest powiedzenia "choć to się trochę *rozerwiesz* " stosowane
> wobec osób nazbyt markotnych. ;)

Się uzupełnię - z tym, że w części przypadków bycie w fazie depresyjniej
nic nie zmienia i po "odnowieniu" sił taka osoba na powrót trafia w fazę
manikalną. Więc nie szalej za bardzo [to w kwestii "kopania" takiej
osoby] i nie buduj w sobie nadziei - przeważnie procesy nadrzędne
[fizjologiczne] mają dłuższy okres trwania i rozwoju niż procesy
widziane świadomie - jeżeli nawet kiedyś Ciebie zechce [a
prawdopodobieństwo takiego rozwoju wypadków wynosi poniżej 50%], to nie
"zaraz". Jeżeli osiągniesz efekt "od ręki" to będzie to tylko złudzenie,
które powinieneś zignorować, choć nie odrzucić. Jeżeli nie zignorujesz,
to po zakończeniu procesu nadrzędnego "samo się rypnie".

Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45736
Author: sansalvador
Date: Sun, 08 Jan 2006 11:31
22 lines
3192 bytes
Flyer:

> Sie uzupelnie - z tym, ze w czesci przypadków bycie w fazie depresyjniej
> nic nie zmienia i po "odnowieniu" sil taka osoba na powrót trafia w faze
> manikalna. Wiec nie szalej za bardzo [to w kwestii "kopania" takiej
> osoby] i nie buduj w sobie nadziei - przewaznie procesy nadrzedne
> [fizjologiczne] maja dluzszy okres trwania i rozwoju niz procesy
> widziane swiadomie - jezeli nawet kiedys Ciebie zechce [a
> prawdopodobienstwo takiego rozwoju wypadków wynosi ponizej 50%], to nie
> "zaraz". Jezeli osiagniesz efekt "od reki" to bedzie to tylko zludzenie,
> które powinienes zignorowac, choc nie odrzucic. Jezeli nie zignorujesz,
> to po zakonczeniu procesu nadrzednego "samo sie rypnie"

Czyli tak jak robie: utrzymywac normalny kontakt, a jezeli ona czegos
bedzie chciala to Ona musi to pokazac, Ona musi walczyc...
Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji wiec nie mów prosze ze jestem
glupi. Mozesz powiedziec ze postepuje glupio ale to wynika z braku
doswiadczenia jako ze jak juz wspomnialem jestem w takiej sytuacji
jeszcze raz.

A to ze Ona tam stala to ja dobrze wiem w jakim celu, za dlugo ja
znam... (wierz mi)
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45737
Author: sansalvador
Date: Sun, 08 Jan 2006 11:33
22 lines
3199 bytes
Flyer:

> Sie uzupelnie - z tym, ze w czesci przypadków bycie w fazie depresyjniej
> nic nie zmienia i po "odnowieniu" sil taka osoba na powrót trafia w faze
> manikalna. Wiec nie szalej za bardzo [to w kwestii "kopania" takiej
> osoby] i nie buduj w sobie nadziei - przewaznie procesy nadrzedne
> [fizjologiczne] maja dluzszy okres trwania i rozwoju niz procesy
> widziane swiadomie - jezeli nawet kiedys Ciebie zechce [a
> prawdopodobienstwo takiego rozwoju wypadków wynosi ponizej 50%], to nie
> "zaraz". Jezeli osiagniesz efekt "od reki" to bedzie to tylko zludzenie,
> które powinienes zignorowac, choc nie odrzucic. Jezeli nie zignorujesz,
> to po zakonczeniu procesu nadrzednego "samo sie rypnie"

Czyli tak jak robie: utrzymywac normalny kontakt, a jezeli ona czegos
bedzie chciala to Ona musi to pokazac, Ona musi walczyc...
Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji wiec nie mów prosze ze jestem
glupi. Mozesz powiedziec ze postepuje glupio ale to wynika z braku
doswiadczenia jako ze jak juz wspomnialem jestem w takiej sytuacji
jeszcze raz.

A to ze Ona tam stala to ja dobrze wiem w jakim celu, za dlugo ja
znam... (wierz mi)
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45743
Author: sansalvador
Date: Sun, 08 Jan 2006 17:46
22 lines
3336 bytes
Flyer:
> Sie uzupelnie - z tym, ze w czesci przypadków bycie w fazie depresyjniej
> nic nie zmienia i po "odnowieniu" sil taka osoba na powrót trafia w faze
> manikalna. Wiec nie szalej za bardzo [to w kwestii "kopania" takiej
> osoby] i nie buduj w sobie nadziei - przewaznie procesy nadrzedne
> [fizjologiczne] maja dluzszy okres trwania i rozwoju niz procesy
> widziane swiadomie - jezeli nawet kiedys Ciebie zechce [a
> prawdopodobienstwo takiego rozwoju wypadków wynosi ponizej 50%], to nie
> "zaraz". Jezeli osiagniesz efekt "od reki" to bedzie to tylko zludzenie,
> które powinienes zignorowac, choc nie odrzucic. Jezeli nie zignorujesz,
> to po zakonczeniu procesu nadrzednego "samo sie rypnie".

Ja juz dobrze wiem co Ona tam robila... (uwierz mi - na tyle Ja znam)

> Wybacz sansalvador, ale jestes glupi.

Jak mozesz kogos oceniac na postawie... no wlasnie bezpodstawnie??
Nie jestem glupi, tylko mozliwe ze dla Ciebie zachowuje sie glupio.
Moje glupie postepowanie w kazdym badz razie nie wynika z glupoty
tylko z braku doswiadczenia... Nigdy nie bylem w takiej sytuacji.
Ta wlasnie niewiedze mozesz nazywac glupota ale to juz swiadczy
o Tobie...
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45696
Author: Przemek
Date: Sun, 08 Jan 2006 21:39
11 lines
1218 bytes
Marcin . wrote:

> 
> Użytkownik "sansalvador" <sansalvador@o2.pl> napisał w wiadomości
> news:1135722119.879338.36140@g47g2000cwa.googlegroups.com...
> 
>> wychodzi tak jak chcialem, ten jedyny raz chcialem...
> 

Ludzie popełniają błędy m.in. przez brak wiedzy i złe interpretowanie
rzeczywistości. Postaraj się popracować nad tym.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45695
Author: Marcin .
Date: Sun, 08 Jan 2006 21:52
8 lines
1367 bytes
Użytkownik "Przemek" <przemek_sobocinski@op.pl> napisał w wiadomości
news:dps0qa$odm$1@achot.icm.edu.pl...

> Ludzie popełniają błędy m.in. przez brak wiedzy i złe interpretowanie
> rzeczywistości. Postaraj się popracować nad tym.

Ale to nie do mnie ;)
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45697
Author: JIMMYtm
Date: Sun, 08 Jan 2006 23:25
13 lines
1549 bytes
Dnia Sun, 8 Jan 2006 22:52:10 +0100, Marcin . napisał(a):

>> Ludzie popełniają błędy m.in. przez brak wiedzy i złe interpretowanie
>> rzeczywistości. Postaraj się popracować nad tym.
> Ale to nie do mnie ;)

kto wie.... :P

MSPANC
-- 
"Zdrada to cios, którego nie oczekujesz. Jeśli poznasz dobrze swoje serce,
to nigdy ci takiego ciosu nie zada." (P.Coelho)
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45698
Author: Flyer
Date: Mon, 09 Jan 2006 05:07
8 lines
1256 bytes
Przemek; <dps0qa$odm$1@achot.icm.edu.pl> :

> Ludzie popełniają błędy m.in. przez brak wiedzy i złe interpretowanie
> rzeczywistości. Postaraj się popracować nad tym.

Hę? A jak miał zdobyć wiedzę nie ryzykując otwartego "starcia"?

Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45738
Author: Flyer
Date: Mon, 09 Jan 2006 17:59
10 lines
2009 bytes
sansalvador; <1136719996.619405.221770@z14g2000cwz.googlegroups.com> :

> glupi. Mozesz powiedziec ze postepuje glupio ale to wynika z braku
> doswiadczenia jako ze jak juz wspomnialem jestem w takiej sytuacji
> jeszcze raz.

A teraz sobie odpowiedz, co jest "produktem dodanym" stwierdzenia o
twojej "głupocie". ;)

Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45739
Author: Flyer
Date: Mon, 09 Jan 2006 21:40
15 lines
2222 bytes
Flyer; <dpu8g7$i8k$1@nemesis.news.tpi.pl> :

> sansalvador; <1136719996.619405.221770@z14g2000cwz.googlegroups.com> :
> 
> > glupi. Mozesz powiedziec ze postepuje glupio ale to wynika z braku
> > doswiadczenia jako ze jak juz wspomnialem jestem w takiej sytuacji
> > jeszcze raz.
> 
> A teraz sobie odpowiedz, co jest "produktem dodanym" stwierdzenia o
> twojej "głupocie". ;)

Odpowiem za Ciebie - jeszcze pogubisz się w słownictwie [;)] - Pokora
wobec sytuacji. ;)

Flyer
Page 1 of 2 • 61 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads