Thread View: alt.pl.milosc
61 messages
61 total messages
Page 2 of 2
Started by sansalvador
Tue, 27 Dec 2005 21:12
Page 2 of 2 • 61 total messages
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
Author: Flyer
Date: Sun, 01 Jan 2006 18:05
Date: Sun, 01 Jan 2006 18:05
32 lines
2339 bytes
2339 bytes
sansalvador; <1135961405.237666.315710@g49g2000cwa.googlegroups.com> : > Wiem wiem ze powinienem sobie odpuscic, tak by bylo najlepiej. > Tylko ze ja Ja widze codziennie, czasami sila rzeczy musze z nia > rozmawiac... Ostatnie starcie z tematem - wybacz ;): 1. Nie wiesz jak wygladają pełne relacje pomiędzy facetem i twoją znajomą - znasz tylko opowieści o gorszych momentach; 2. Nie możesz przewidzieć procesów psychicznych - w sumie możesz, ale ich werbalizacji już nie - a to Ciebie interesuje; 3. Nie możesz przewidzieć wpływu rzeczywistości na zdarzenia; 4. Nie wiesz, czy nie jesteś/będziesz tylko aktorem wynajętym do chwilowego zastępstwa, odgrywania się, łagodzenia emocji, szantażowania, zapominania, łapania poczucia winy, wyrównywania rachunków pomiędzy stronami; 5. Nie masz kontroli nad informacjami, które dziewczyna będzie otrzymywała [na temat swojego związku, faceta, Ciebie] - możesz być tylko n-tym źródłem takich informacji; Podsumowując [abstrakcyjnie!!!] - traktuj dziewczynę tak, jak to dyktują Twoje emocje - dobrze, nie wrogo - ale pamiętaj, że to osoba "chora" zarażona wirusem wyjątkowo zjadliwej i śmiertelnej choroby - nie wchodź w sytuacje/relacje, które mogłbyby spowodować Twoje zarażenie - noś zawsze przy sobie fartuch, rękawiczki i maskę. :) Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
Author: JIMMYtm
Date: Tue, 03 Jan 2006 20:56
Date: Tue, 03 Jan 2006 20:56
12 lines
1657 bytes
1657 bytes
Dnia Tue, 3 Jan 2006 20:55:52 +0100, Hollow Mind napisał(a): > [Agnieszko, Kasiu, whatever] dziękuję. dodalbym jeszcze gdzies w srodku raz jej imię :) Czlowiekowi milo sie czyta cos skierowanego konkretnei do niego, to samo ze sluchaniem :) -- -=www.jimmytm.uczucia.com.pl=- -=www.jimmytm.prv.pl=- Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
Author: tomek
Date: Tue, 03 Jan 2006 21:43
Date: Tue, 03 Jan 2006 21:43
37 lines
2755 bytes
2755 bytes
> Podzielam opinię JIMMYiego i Marcina. Dawanie jej listu nie jest dobrym > pomysłem. Jest wręcz złym pomysłem. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że jego > treścią są oskarżenia, zmuszanie jej do tłumaczenia się, brutalne > zmuszanie > do akceptowania Twoich poglądów, które niekoniecznie pokrywają się z jej > własnymi. > > Jeśli już koniecznie chcesz jej coś dać (i tak pewnie nikt Cię nie > powstrzyma ;) to lepiej wręczyć coś na kształt tego: Witam, choc sam w tej strefie mam ostatnio sporo problemow a i malo doswiadzcenia, z reszta HM mi doradzales ;P, sprobuje dodac cos od siebie Czytam caly ten watek (i wczesniejszy takze przeczytalem). Najpierw radzono chlopakowai zeby nie byl dalej 'misiem' i wogole... No i teraz - czy taki list nie jest wlasnie usilnym staraniem sie o odzyskanie takiej pozycji? poza tym czy przypadkiem taki list zostanie odczytany jako proba.. 'podlizania' sie na sile, z lekka desperacko? Teraz rzuci mu argumentem 'piszesz to co chce uslyszec a nic to nie znaczy' co do oryginalnego listu >> Mozesz dalej nazywac mne chamem - zobaczymy jak ta informacje >> przyjmie otoczenie?? pewnie nie miales takiego zamiaru.. ale tym listem.. ja doslownie atakujesz i az prosisz sie zeby odpisala z jeszcze wieksza zloscia. przynajmniej tak mi sie wydaje. pozdrawiam, Tomek
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
Author: sansalvador
Date: Wed, 04 Jan 2006 19:02
Date: Wed, 04 Jan 2006 19:02
18 lines
2498 bytes
2498 bytes
Hollow: Marcin . napisal(a): >> No nieee... tak sobie mysle teraz jakby to bylo, gdyby sansalvador >> skopiowal to co napisales i jej wyslal :D (tego jeszcze chyba nie bylo ;) > Ciekawe co by bylo, list nie powinien wywolac agresji, ani nieporozumienia. > Naturalnie nie biore odpowiedzialnosci za skutki uboczne ;) Wiesz co Hollow, chyba zaryzykuje i sprawdze jakie moga byc skutki uboczne ;] Po moim liscie moglaby przestac tak na to patrzec (otworzyc oczy) [malo prawdopodobne] albo mnie absolutnie znienawidzic [duzo bardziej prawdopodobne] WIec jak juz mówilem sprawdze jak zareaguje na TEN liscik nie mam wiele do stracenia ;], ale wiecej do zyskania. Jest zabawa - jest ryzyko ;]
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
Author: Hollow Mind
Date: Thu, 05 Jan 2006 13:01
Date: Thu, 05 Jan 2006 13:01
22 lines
2528 bytes
2528 bytes
sansalvador napisał(a): > Wiesz co Hollow, chyba zaryzykuje i sprawdze jakie moga byc skutki > uboczne ;] Ten list, który napisałem to nie jest przypadkowy ciąg słów i myśli. Specjalnie ma taką konstrukcję i takie sformuowania. Nie ukrywam, że jest to swego rodzaju próba zręcznej modyfikacji jej "mentalnego programu", neutralizacji jej "firewalla", który próbowałeś sforsować siłą. Oprócz pochlebstw i stwierdzenia rzeczy znanych wam obojgu, zawiera także subtelną zachętę do pojednania, sugestię do zmiany sposobu patrzenia na Ciebie. Nie jest to wyrażone wprost tylko trochę ukratkiem przemycone w treści. Nie ma na celu wyrządzania żadnej szkody, ma po prostu pomóc Ci naprawić to co zepsułeś. I nic więcej. Jeśli nastąpi jakaś poprawa w waszych relacjach (na co daję jakieś 55% szansy) to wykorzystaj to mądrze i z głową. Nie popełnij drugi raz tych samych błędów, bo w najlepszym razie, podkreślam "najlepszym" skończysz w tym samym punkcie gdzie teraz jesteś. Pamiętaj, że nienawiść w przeciwieństwie do miłości nie ma granic. Także nienawiść kobiety do faceta. -- Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
Author: Hollow Mind
Date: Sat, 07 Jan 2006 13:54
Date: Sat, 07 Jan 2006 13:54
71 lines
5095 bytes
5095 bytes
sansalvador napisał(a): > Jej odpowiedzia na ten list bylo stwierdzenie ze go przeczytala... No i OK, nie było tam nic co mogłaby źle zinterpretować. Ziarenko zostało zasiane, choć może na nienajlepszym gruncie. Pozwól mu teraz rosnąć, co z tego będzie, trudno przewidzieć. Czasem trzeba je tylko podlać, żeby nie uschło. > Moze denerwuje ja to > ze nie gadam z Nia tak jak kiedy?? Niekoniecznie. Znowu robisz sobie nadzieje. Każdy ma jakieś problemy, pewnie także tamta dziewczyna. Nie wiem ile ma lat, ani co robi ogólnie w życiu, jednak jestem pewien, że zagadnienie jej relacji z Tobą, nie jest jej głównym problemem. To nie jest tak, że siedzi i cały czas myśli o Tobie, chociaż chciałbyś żeby tak było. Może dziewczyna ma po prostu dużo na głowie, jakieś zaliczenia, kolokwia, jest jej źle w pracy czy w domu. Stąd się biorą jej zmartwienia. > Wydaje mi sie ze to teraz ona musi wykazac jakas inicjatywe a nie > ja (jezeli ja bym to zrobil to by sie prawdopodobnie odsunela dalej) Myślę, że to dobry pomysł. Poczekaj co ona będzie robić. Bez codziennego zastanawiania się co mógłbyś jej powiedzieć to nabierzesz potrzebnej Ci rezerwy, co de facto wyjdzie Ci tylko na korzyść. > Ona > podchodzi i stoi po jego lewej i sie przysluchuje (udaje ze nie , ze > niby cos tam pisze czy tak sie patrzy przed siebie) Tu już robisz błąd. Zauważ, że nie masz koniecznego dystansu, stąd to co widzisz i słyszysz przepuszczasz przez swój filtr własnych oczekiwań i nadziei. Starasz się interpretować każde jej zachowanie na swoją korzyść, dopóki tego nie zrozumiesz dopóty Twoje oceny jej zachowania będą nierzetelne. Może ona rzeczywiście stanęła tam przypadkowo i faktycznie coś pisała, a Twojej obecności nawet nie zauważyła. [ciach] > On:zalezy ci chlopie bardzo > Ja: Oczywiscie ze zalezy > > Ona w tym momencie uciekla... Może było to spowodowane tym co powiedziałeś, a może rzeczywiście się gdzieś śpieszyła. Nie można najpierw tworzyć teorii a później naginać do niej rzeczywistości. Niepotrzebnie rozmawiałeś o niej, kiedy stała obok. Mało kto tak lubi. Jeśli rzeczywiście słuchała tego, to co zrozumiała? To, że najpierw piszesz do niej rozsądny list, który mógłby jej się wydać krokiem we właściwym kierunku, a potem wracasz do punktu, który ostatnio zakończyliście kłótnią. Dziewczyna mogła dojść do wniosku, że wcale się nie zmieniłeś. Co z tego, że jej powiesz, że Ci na niej zależy? Dziewczyny nie wybierają sobie facetów bo tym na nich "zależy". Chciałeś, żeby to usłyszała, tylko że ona słyszała to już wiele razy. Jeśli mówienie jej tego jest takim świetnym pomysłem, to czemu zawsze kończyło się to kłótnią? Czego właściwie oczekujesz, że nagle coś się jej odmieni? Poczekaj na jej ruch, teraz jej kolej. Powiedziałeś dziewczynie wszystko co mogłeś, a nawet więcej i teraz czekaj. Jak ją zobaczysz, przywitaj się, możesz ją o coś zapytać i to wszystko. Nie pytaj czemu jest zmartwiona ani czy nie chciałaby przypadkiem czegoś Ci powiedzieć. Jeśli będzie gotowa i będzie chciała to sama to zrobi. Jak będziesz znów w analogicznej sytuacji powiedz kumplowi, że zależy Ci nie na samej dziewczynie tylko na znajomości z nią. No i na koniec raz jeszcze - daj dziewczynie i sobie czas. Co ma być to będzie. -- Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
Author: Flyer
Date: Mon, 09 Jan 2006 17:59
Date: Mon, 09 Jan 2006 17:59
18 lines
2205 bytes
2205 bytes
sansalvador; <1136742396.172833.59890@g14g2000cwa.googlegroups.com> : > Ja juz dobrze wiem co Ona tam robila... (uwierz mi - na tyle Ja znam) Wiara niepotwierdzona informacją zwrotną - a fe. ;) > > Wybacz sansalvador, ale jestes glupi. > > Jak mozesz kogos oceniac na postawie... no wlasnie bezpodstawnie?? A sądzisz, że jest to ocena? ;) A "produkt dodany" pies zjadł? ;) > Ta wlasnie niewiedze mozesz nazywac glupota ale to juz swiadczy > o Tobie... A nam wsierawno. ;) Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
Author: sansalvador
Date: Tue, 24 Jan 2006 13:38
Date: Tue, 24 Jan 2006 13:38
11 lines
2426 bytes
2426 bytes
Witam witam. Pisze zeby przedstawic jak sie sytuacja rozwinela (sic!!) Nie odzywala sie do mnie dlugo, jedyna jej odpowiedzia na mój list bylo stwierdzienie ze go przeczytala... ale o tym juz wiecie. Wiec uklonilem sie w pas i zagadalem wczoraj, Powiedzialem: Przepraszam. ... Czy nie znalazlabys choc odrobine czasu i checi zeby sie spotkac? Ona: Nie. Nie mam czasu ani ochoty.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
Author: JIMMYtm
Date: Tue, 24 Jan 2006 15:00
Date: Tue, 24 Jan 2006 15:00
17 lines
2730 bytes
2730 bytes
sansalvador napisał(a): > Przepraszam. ... Czy nie znalazlabys choc odrobine czasu i checi > zeby sie spotkac? > Ona: Nie. Nie mam czasu ani ochoty. no i git, masz jasność. A teraz weź sie w garść i poszukaj sobie dziewczyny, która wie czego chce i jest wolna. W znajomości gdzie dziewczyna jest w jakimkolwiek związku nie pchaj sie już. Z dużym prawdopodobieństwem na koniec to Ty bedziesz przegrany. -- "Jezeli masz tylko z kim jesc chleb, to zawsze bedzie on wykwintną ucztą..." Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
Author: Hollow Mind
Date: Wed, 25 Jan 2006 19:02
Date: Wed, 25 Jan 2006 19:02
40 lines
3797 bytes
3797 bytes
sansalvador napisał(a): > Pisze zeby przedstawic jak sie sytuacja rozwinela (sic!!) Powinieneś ją zwinąć nie rozwijać... > Wiec uklonilem sie w pas i zagadalem wczoraj, Powiedzialem: > Przepraszam. ... Czy nie znalazlabys choc odrobine czasu i checi > zeby sie spotkac? > Ona: Nie. Nie mam czasu ani ochoty. Co zrobiłeś źle. Przede wszystkim nie zagaduje się kobiety jak nie ma na to ochoty, powinna tą ochotę wyrazić słowami lub zachowaniem. Druga sprawa - jaką Ty przyjmujesz postawę wobec niej? Prosisz ją, nawet nie, zwyczajnie ją błagasz aby poświęciła Ci chwilę swojego czasu. Co w tym złego? Przedstawiasz się w roli kogoś kto klęczy i prosi aby zwrócono na niego uwagę. A co jej oferujesz - no właśnie nic co ona mogłaby chcieć. Powiedz dlaczego miałaby chcieć się z Tobą spotkać? Już abstrahując od Twoich wcześniejszych relacji z tą dziewczyną. Chcesz kogoś namówić do czegoś to nie możesz po prostu tego zakomunikować i czekać biernie na reakcję. Ważne jest przekonanie tej osoby, że to co proponujesz jest mu właśnie potrzebne. Możesz stanąć przy wejściu do supermarketu i próbować "sprzedać" np. maszynkę do golenia. Ale niewiele sprzedasz jeśli nie przedstawisz wizji co taki klient mógłby z nią zrobić. Podobnie jest z dziewczynami. Jeśli nie masz odpowiednich cech, które by wystarczyły do poderwania laski, to chociaż powiedz jej po co miałaby się z Tobą spotkać, dlaczego właśnie z Tobą mogłaby fajnie spędzić czas. Nawiązując do wcześniejszej analogii - klient ma złe doświadczenia z maszynkami danej firmy, Ty podchodzisz i mówisz czy nie chciałby jej znów kupić. Tak na koniec. Słuchaj nie ma chyba innej rady - u tej dziewuchy jesteś już spalony. Popłaczesz trochę w poduszkę, trochę ponarzekasz, może nawet wpadniesz w jakiś nałóg, ale, cholera, kiedyś Ci to przejdzie. Najważniejsze to nie podtrzymuj nadziei, ją też spisz na straty i idź dalej. -- Pozdr. H.M.
Page 2 of 2 • 61 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads