🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

61 total messages Page 2 of 2 Started by sansalvador Tue, 27 Dec 2005 21:12
Page 2 of 2 • 61 total messages
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45764
Author: Flyer
Date: Sun, 01 Jan 2006 18:05
32 lines
2339 bytes
sansalvador; <1135961405.237666.315710@g49g2000cwa.googlegroups.com> :

> Wiem wiem ze powinienem sobie odpuscic, tak by bylo najlepiej.
> Tylko ze ja Ja widze codziennie, czasami sila rzeczy musze z nia
> rozmawiac...

Ostatnie starcie z tematem - wybacz ;):

1. Nie wiesz jak wygladają pełne relacje pomiędzy facetem i twoją
znajomą - znasz tylko opowieści o gorszych momentach;

2. Nie możesz przewidzieć procesów psychicznych - w sumie możesz, ale
ich werbalizacji już nie - a to Ciebie interesuje;

3. Nie możesz przewidzieć wpływu rzeczywistości na zdarzenia;

4. Nie wiesz, czy nie jesteś/będziesz tylko aktorem wynajętym do
chwilowego zastępstwa,  odgrywania się, łagodzenia emocji,
szantażowania, zapominania, łapania poczucia winy, wyrównywania
rachunków pomiędzy stronami;

5. Nie masz kontroli nad informacjami, które dziewczyna będzie
otrzymywała [na temat swojego związku, faceta, Ciebie] - możesz być
tylko n-tym źródłem takich informacji;

Podsumowując [abstrakcyjnie!!!] - traktuj dziewczynę tak, jak to dyktują
Twoje emocje - dobrze, nie wrogo - ale pamiętaj, że to osoba "chora"
zarażona wirusem wyjątkowo zjadliwej i śmiertelnej choroby - nie wchodź
w sytuacje/relacje, które mogłbyby spowodować Twoje zarażenie - noś
zawsze przy sobie fartuch, rękawiczki i maskę. :)

Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45762
Author: JIMMYtm
Date: Tue, 03 Jan 2006 20:56
12 lines
1657 bytes
Dnia Tue, 3 Jan 2006 20:55:52 +0100, Hollow Mind napisał(a):

> [Agnieszko, Kasiu, whatever] dziękuję.

dodalbym jeszcze gdzies w srodku raz jej imię :)
Czlowiekowi milo sie czyta cos skierowanego konkretnei do niego, to samo ze
sluchaniem :)

-- 
-=www.jimmytm.uczucia.com.pl=-
   -=www.jimmytm.prv.pl=-
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45763
Author: tomek
Date: Tue, 03 Jan 2006 21:43
37 lines
2755 bytes
> Podzielam opinię JIMMYiego i Marcina. Dawanie jej listu nie jest dobrym
> pomysłem. Jest wręcz złym pomysłem. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że jego
> treścią są oskarżenia, zmuszanie jej do tłumaczenia się, brutalne 
> zmuszanie
> do akceptowania Twoich poglądów, które niekoniecznie pokrywają się z jej
> własnymi.
>
> Jeśli już koniecznie chcesz jej coś dać (i tak pewnie nikt Cię nie
> powstrzyma ;) to lepiej wręczyć coś na kształt tego:


Witam, choc sam w tej strefie mam ostatnio sporo problemow a i malo 
doswiadzcenia, z reszta HM mi doradzales ;P, sprobuje dodac cos od siebie

Czytam caly ten watek (i wczesniejszy takze przeczytalem). Najpierw radzono 
chlopakowai zeby nie byl dalej 'misiem' i wogole... No i teraz - czy taki 
list nie jest wlasnie usilnym staraniem sie o odzyskanie takiej pozycji?

poza tym czy przypadkiem taki list zostanie odczytany jako proba.. 
'podlizania' sie na sile, z lekka desperacko?

Teraz rzuci mu argumentem 'piszesz to co chce uslyszec a nic to nie znaczy'


co do oryginalnego listu

>> Mozesz dalej nazywac mne chamem - zobaczymy jak ta informacje
>> przyjmie otoczenie??

pewnie nie miales takiego zamiaru.. ale tym listem.. ja doslownie atakujesz 
i az prosisz sie zeby odpisala z jeszcze wieksza zloscia. przynajmniej tak 
mi sie wydaje.


pozdrawiam,
Tomek 
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45760
Author: sansalvador
Date: Wed, 04 Jan 2006 19:02
18 lines
2498 bytes
Hollow:
Marcin . napisal(a):

>>  No nieee... tak sobie mysle teraz jakby to bylo, gdyby sansalvador
>>  skopiowal to co napisales i jej wyslal :D (tego jeszcze chyba nie bylo ;)

> Ciekawe co by bylo, list nie powinien wywolac agresji, ani nieporozumienia.
> Naturalnie  nie biore odpowiedzialnosci za skutki uboczne ;)

Wiesz co Hollow, chyba zaryzykuje i sprawdze jakie moga byc skutki
uboczne ;]
Po moim liscie moglaby przestac tak na to patrzec (otworzyc oczy)
[malo prawdopodobne] albo mnie absolutnie znienawidzic [duzo bardziej
prawdopodobne]

WIec jak juz mówilem sprawdze jak zareaguje na TEN liscik nie mam
wiele do stracenia ;], ale wiecej do zyskania.
Jest zabawa - jest ryzyko ;]
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45761
Author: Hollow Mind
Date: Thu, 05 Jan 2006 13:01
22 lines
2528 bytes
sansalvador napisał(a):

> Wiesz co Hollow, chyba zaryzykuje i sprawdze jakie moga byc skutki
> uboczne ;]

Ten list, który napisałem to nie jest przypadkowy ciąg słów i myśli.
Specjalnie ma taką konstrukcję i takie sformuowania. Nie ukrywam, że jest
to swego rodzaju próba zręcznej modyfikacji jej "mentalnego programu",
neutralizacji jej "firewalla", który próbowałeś sforsować siłą. Oprócz
pochlebstw i stwierdzenia rzeczy znanych wam obojgu, zawiera także subtelną
zachętę do pojednania, sugestię do zmiany sposobu patrzenia na Ciebie. Nie
jest to wyrażone wprost tylko trochę ukratkiem przemycone w treści. Nie ma
na celu wyrządzania żadnej szkody, ma po prostu pomóc Ci naprawić to co
zepsułeś. I nic więcej. Jeśli nastąpi jakaś poprawa w waszych relacjach (na
co daję jakieś 55% szansy) to wykorzystaj to mądrze i z głową. Nie popełnij
drugi raz tych samych błędów, bo w najlepszym razie, podkreślam
"najlepszym" skończysz w tym samym punkcie gdzie teraz jesteś.
Pamiętaj, że nienawiść w przeciwieństwie do miłości nie ma granic. Także
nienawiść kobiety do faceta.  

-- 
Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45759
Author: Hollow Mind
Date: Sat, 07 Jan 2006 13:54
71 lines
5095 bytes
sansalvador napisał(a):

> Jej odpowiedzia na ten list bylo stwierdzenie ze go przeczytala...

No i OK, nie było tam nic co mogłaby źle zinterpretować. Ziarenko zostało
zasiane, choć może na nienajlepszym gruncie. Pozwól mu teraz rosnąć, co z
tego będzie, trudno przewidzieć. Czasem trzeba je tylko podlać, żeby nie
uschło.

> Moze denerwuje ja to
> ze nie gadam z Nia tak jak kiedy??

Niekoniecznie. Znowu robisz sobie nadzieje. Każdy ma jakieś problemy,
pewnie także tamta dziewczyna. Nie wiem ile ma lat, ani co robi ogólnie w
życiu, jednak jestem pewien, że zagadnienie jej relacji z Tobą, nie jest
jej głównym problemem. To nie jest tak, że siedzi i cały czas myśli o
Tobie, chociaż chciałbyś żeby tak było. Może dziewczyna ma po prostu dużo
na głowie, jakieś zaliczenia, kolokwia, jest jej źle w pracy czy w domu.
Stąd się biorą jej zmartwienia.

> Wydaje mi sie ze to teraz ona musi wykazac jakas inicjatywe a nie
> ja (jezeli ja bym to zrobil to by sie prawdopodobnie odsunela dalej)

Myślę, że to dobry pomysł. Poczekaj co ona będzie robić. Bez codziennego
zastanawiania się co mógłbyś jej powiedzieć to nabierzesz potrzebnej Ci
rezerwy, co de facto wyjdzie Ci tylko na korzyść.

> Ona
> podchodzi i stoi po jego lewej i sie przysluchuje (udaje ze nie , ze
> niby cos tam pisze czy tak sie patrzy przed siebie)

Tu już robisz błąd. Zauważ, że nie masz koniecznego dystansu, stąd to co
widzisz i słyszysz przepuszczasz przez swój filtr własnych oczekiwań i
nadziei. Starasz się interpretować każde jej zachowanie na swoją korzyść,
dopóki tego nie zrozumiesz dopóty Twoje oceny jej zachowania będą
nierzetelne.
Może ona rzeczywiście stanęła tam przypadkowo i faktycznie coś pisała, a
Twojej obecności nawet nie zauważyła.

[ciach]
> On:zalezy ci chlopie bardzo
> Ja: Oczywiscie ze zalezy
> 
> Ona w tym momencie uciekla...

Może było to spowodowane tym co powiedziałeś, a może rzeczywiście się
gdzieś śpieszyła. Nie można najpierw tworzyć teorii a później naginać do
niej rzeczywistości.
Niepotrzebnie rozmawiałeś o niej, kiedy stała obok. Mało kto tak lubi.
Jeśli rzeczywiście słuchała tego, to co zrozumiała? To, że najpierw piszesz
do niej rozsądny list, który mógłby jej się wydać krokiem we właściwym
kierunku, a potem wracasz do punktu, który ostatnio zakończyliście kłótnią.
Dziewczyna mogła dojść do wniosku, że wcale się nie zmieniłeś. Co z tego,
że jej powiesz, że Ci na niej zależy? Dziewczyny nie wybierają sobie
facetów bo tym na nich "zależy".
Chciałeś, żeby to usłyszała, tylko że ona słyszała to już wiele razy. Jeśli
mówienie jej tego jest takim świetnym pomysłem, to czemu zawsze kończyło
się to kłótnią? Czego właściwie oczekujesz, że nagle coś się jej odmieni?

Poczekaj na jej ruch, teraz jej kolej. Powiedziałeś dziewczynie wszystko co
mogłeś, a nawet więcej i teraz czekaj. Jak ją zobaczysz, przywitaj się,
możesz ją o coś zapytać i to wszystko. Nie pytaj czemu jest zmartwiona ani
czy nie chciałaby przypadkiem czegoś Ci powiedzieć. Jeśli będzie gotowa i
będzie chciała to sama to zrobi.
Jak będziesz znów w analogicznej sytuacji powiedz kumplowi, że zależy Ci
nie na samej dziewczynie tylko na znajomości z nią. No i na koniec raz
jeszcze - daj dziewczynie i sobie czas. Co ma być to będzie.


-- 
Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45744
Author: Flyer
Date: Mon, 09 Jan 2006 17:59
18 lines
2205 bytes
sansalvador; <1136742396.172833.59890@g14g2000cwa.googlegroups.com> :

> Ja juz dobrze wiem co Ona tam robila... (uwierz mi - na tyle Ja znam)

Wiara niepotwierdzona informacją zwrotną - a fe. ;)

> > Wybacz sansalvador, ale jestes glupi.
> 
> Jak mozesz kogos oceniac na postawie... no wlasnie bezpodstawnie??

A sądzisz, że jest to ocena? ;) A "produkt dodany" pies zjadł? ;)

> Ta wlasnie niewiedze mozesz nazywac glupota ale to juz swiadczy
> o Tobie...

A nam wsierawno. ;)

Flyer 
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45745
Author: sansalvador
Date: Tue, 24 Jan 2006 13:38
11 lines
2426 bytes
Witam witam.

Pisze zeby przedstawic jak sie sytuacja rozwinela (sic!!)

Nie odzywala sie do mnie dlugo, jedyna jej odpowiedzia na mój list
bylo stwierdzienie ze go przeczytala... ale o tym juz wiecie.

Wiec uklonilem sie w pas i zagadalem wczoraj, Powiedzialem:
Przepraszam. ... Czy nie znalazlabys choc odrobine czasu i checi
zeby sie spotkac? 
Ona: Nie. Nie mam czasu ani ochoty.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45746
Author: JIMMYtm
Date: Tue, 24 Jan 2006 15:00
17 lines
2730 bytes
sansalvador napisał(a):

> Przepraszam. ... Czy nie znalazlabys choc odrobine czasu i checi
> zeby sie spotkac? 
> Ona: Nie. Nie mam czasu ani ochoty.

no i git, masz jasność.
A teraz weź sie w garść i poszukaj sobie dziewczyny, która wie czego chce i
jest wolna.

W znajomości gdzie dziewczyna jest w jakimkolwiek związku nie pchaj sie
już. Z dużym prawdopodobieństwem na koniec to Ty bedziesz przegrany.

-- 
"Jezeli masz tylko z kim jesc chleb, to zawsze bedzie on wykwintną
ucztą..."
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy) ciag dalszy
#45747
Author: Hollow Mind
Date: Wed, 25 Jan 2006 19:02
40 lines
3797 bytes
sansalvador napisał(a):

> Pisze zeby przedstawic jak sie sytuacja rozwinela (sic!!)

Powinieneś ją zwinąć nie rozwijać...

> Wiec uklonilem sie w pas i zagadalem wczoraj, Powiedzialem:
> Przepraszam. ... Czy nie znalazlabys choc odrobine czasu i checi
> zeby sie spotkac? 
> Ona: Nie. Nie mam czasu ani ochoty.

Co zrobiłeś źle. Przede wszystkim nie zagaduje się kobiety jak nie ma na to
ochoty, powinna tą ochotę wyrazić słowami lub zachowaniem. Druga sprawa -
jaką Ty przyjmujesz postawę wobec niej? Prosisz ją, nawet nie, zwyczajnie
ją błagasz aby poświęciła Ci chwilę swojego czasu.
Co w tym złego? Przedstawiasz się w roli kogoś kto klęczy i prosi aby
zwrócono na niego uwagę. A co jej oferujesz - no właśnie nic co ona mogłaby
chcieć. Powiedz dlaczego miałaby chcieć się z Tobą spotkać?
Już abstrahując od Twoich wcześniejszych relacji z tą dziewczyną. Chcesz
kogoś namówić do czegoś to nie możesz po prostu tego zakomunikować i czekać
biernie na reakcję. Ważne jest przekonanie tej osoby, że to co proponujesz
jest mu właśnie potrzebne.
Możesz stanąć przy wejściu do supermarketu i próbować "sprzedać" np.
maszynkę do golenia. Ale niewiele sprzedasz jeśli nie przedstawisz wizji co
taki klient mógłby z nią zrobić. Podobnie jest z dziewczynami. Jeśli nie
masz odpowiednich cech, które by wystarczyły do poderwania laski, to
chociaż powiedz jej po co miałaby się z Tobą spotkać, dlaczego właśnie z
Tobą mogłaby fajnie spędzić czas.
Nawiązując do wcześniejszej analogii - klient ma złe doświadczenia z
maszynkami danej firmy, Ty podchodzisz i mówisz czy nie chciałby jej znów
kupić.

Tak na koniec. Słuchaj nie ma chyba innej rady - u tej dziewuchy jesteś już
spalony. Popłaczesz trochę w poduszkę, trochę ponarzekasz, może nawet
wpadniesz w jakiś nałóg, ale, cholera, kiedyś Ci to przejdzie.
Najważniejsze to nie podtrzymuj nadziei, ją też spisz na straty i idź
dalej.

-- 
Pozdr. H.M.
Page 2 of 2 • 61 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads