🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.fan.szczypior
59 messages
59 total messages Page 1 of 2 Started by iska Sun, 10 Oct 2004 22:24
Page 1 of 2 • 59 total messages
co kraj to problem
#3208
Author: iska
Date: Sun, 10 Oct 2004 22:24
9 lines
1159 bytes
http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,2315146.html

A biedne dunskie wladze tak sie napracowaly zeby go wyciagnac ...
iska

-- 
"Uroda jest dodatkiem. Tak jak papier, w ktory opakowuje sie upominek, nie
jest upominkiem."
John Fowles "Mag"
Re: co kraj to problem
#3209
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 11 Oct 2004 06:30
10 lines
1381 bytes
iska wrote:

> A biedne dunskie wladze tak sie napracowaly zeby go wyciagnac ...

A po co było wrednego islamistę z Guantanamo wyciągać? Dziwię się, że 
Amerykanie na to poszli. I ta umowa... znaczy facet zachowuje wolność 
osobistą i może o sobie decydować, byleby było to zgodne z umową między 
państwami.

rmszar
Re: co kraj to problem
#3210
Author: Dzika
Date: Mon, 11 Oct 2004 06:39
21 lines
1802 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> iska wrote:
> 
>> A biedne dunskie wladze tak sie napracowaly zeby go wyciagnac ...
> 
> 
> A po co było wrednego islamistę z Guantanamo wyciągać? Dziwię się, że 
> Amerykanie na to poszli. I ta umowa... znaczy facet zachowuje wolność 
> osobistą i może o sobie decydować, byleby było to zgodne z umową między 
> państwami.


No zaraz, chwila.
Jeśli on był obywatelem Danii to może jednak nie Amerykanie powinni 
decydowac o tym czy i gdzie ma siedzieć?
No chyba że jeden terroryzm to za mało i dla urozmaicenia potrzebny nam 
jeszcze drobny skandal dyplomatyczny między Danią a Stanami.

-- 
Dzika
Re: co kraj to problem
#3251
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 11 Oct 2004 06:39
16 lines
1898 bytes
Radomir Szaraniec wrote:

> A po co było wrednego islamistę z Guantanamo wyciągać? Dziwię się, że 
> Amerykanie na to poszli. I ta umowa... znaczy facet zachowuje wolność 
> osobistą i może o sobie decydować, byleby było to zgodne z umową między 
> państwami.

I jeszcze suplemencik: dziwię się naiwności władz duńskich. Czego się 
spodziewali? Że facet będzie im dziękował? Że powie: "Źle zrobiłem, 
zdaję sobie sprawę, że terroryzm jest be i już będę grzeczny"? Wciąż 
niepomiernie dziwi mnie optymizm niektórych politków europejskich, że z 
fanatykami trzeba dobrze i łagodnie, a wtedy zrozumieją swoje błędy i 
zaczną szanować prawa człowieka, przestaną bomby podkładać i strzelać do 
niewiernych.

rmszar
Re: co kraj to problem
#3252
Author: Dzika
Date: Mon, 11 Oct 2004 06:41
32 lines
2281 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> Radomir Szaraniec wrote:
> 
>> A po co było wrednego islamistę z Guantanamo wyciągać? Dziwię się, że 
>> Amerykanie na to poszli. I ta umowa... znaczy facet zachowuje wolność 
>> osobistą i może o sobie decydować, byleby było to zgodne z umową 
>> między państwami.
> 
> 
> I jeszcze suplemencik: dziwię się naiwności władz duńskich. Czego się 
> spodziewali? Że facet będzie im dziękował? Że powie: "Źle zrobiłem, 
> zdaję sobie sprawę, że terroryzm jest be i już będę grzeczny"? 


No zaraz, chwila.
Tą metodą to powinni wszystkich przestępców profilaktycznie odstrzelić ;>



> Wciąż 
> niepomiernie dziwi mnie optymizm niektórych politków europejskich, że z 
> fanatykami trzeba dobrze i łagodnie, a wtedy zrozumieją swoje błędy i 
> zaczną szanować prawa człowieka, przestaną bomby podkładać i strzelać do 
> niewiernych.

Tak, fajnie.
Ale wśród tych fanatyków są dzieci i jakoś tak głupio eksterminować 
kilka krajów, nie? ;>

-- 
Dzika
Re: co kraj to problem
#3211
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 11 Oct 2004 08:39
25 lines
2333 bytes
Dzika wrote:

> Jeśli on był obywatelem Danii to może jednak nie Amerykanie powinni 
> decydowac o tym czy i gdzie ma siedzieć?

A dlaczego? :> Obywatel Danii, pół Duńczyk, pół Algierczyk, złapany w 
Afganistanie, w obozie szkoleniowym Al Kaidy, gdzie przygotwywał się do 
walki w Czeczenii, przez żołnierzy Stanów Zjednoczonych Ameryki 
Północnej, przetrzymywany w bazie na Kubie... Globalizacja, jak babcię 
kocham.

> No chyba że jeden terroryzm to za mało i dla urozmaicenia potrzebny nam 
> jeszcze drobny skandal dyplomatyczny między Danią a Stanami.

Sorry- jaki skandal? Gdyby rząd Danii nie ubzdurał sobie, że musi 
ratować z rąk wrednych Amerykanów biednego obywatela swojego państwa, 
który przypadkiem, zapewne w celach turystycznych, odwiedzał był 
Afganistan, to nie byłoby żadnego problemu. A tak daje czytelny sygnał 
wszelkiej maści ekstremistom- róbcie co chcecie, jeśli jesteście 
obywatelami Dannii, my was wyciągniemy z opresji. Choćbyście potem mieli 
mówić, że rząd tego państwa, które was ratuje, jest celem. Panowie 
talibowie! Panowie członkowie Al Kaidy! Panowie z komanda Basajewa! 
Występujcie o obywatelstwo duńskie!

rmszar
Re: co kraj to problem
#3253
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 11 Oct 2004 08:43
14 lines
1591 bytes
Dzika wrote:

> No zaraz, chwila.
> Tą metodą to powinni wszystkich przestępców profilaktycznie odstrzelić ;>

Czy ten człowiek został uznany w Danii za przestępcę? Wydaje mi się, że 
jeśli zostanie, to dopiero za słowa skierowane pod adresem rządu Danii.

> Ale wśród tych fanatyków są dzieci i jakoś tak głupio eksterminować 
> kilka krajów, nie? ;>

Biesłan. Tam też były dzieci. Dużo dzieci.

rmszar
Re: co kraj to problem
#3212
Author: Dzika
Date: Mon, 11 Oct 2004 09:52
40 lines
2604 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> Dzika wrote:

>> No chyba że jeden terroryzm to za mało i dla urozmaicenia potrzebny 
>> nam jeszcze drobny skandal dyplomatyczny między Danią a Stanami.
> 
> 
> Sorry- jaki skandal? Gdyby rząd Danii nie ubzdurał sobie, że musi 
> ratować z rąk wrednych Amerykanów biednego obywatela swojego państwa, 
> który przypadkiem, zapewne w celach turystycznych, odwiedzał był 
> Afganistan, to nie byłoby żadnego problemu. 


Zraz, chwilunia!
Rząd Dani, Szwecji, Korei (wstawić dowolne) od tego jest żeby 
interesować się losem swojego obywatela niezależnie od tego gdzie go 
zaniesie.
Tym bardziej jeśli obywatel wpakuje się w kłopoty.
Dopiero po stwierdzeniu że słusznie się wpakował może sobie obywatela 
przymknąć ale już we własnym zakresie.


> A tak daje czytelny sygnał 
> wszelkiej maści ekstremistom- róbcie co chcecie, jeśli jesteście 
> obywatelami Dannii, my was wyciągniemy z opresji. Choćbyście potem mieli 
> mówić, że rząd tego państwa, które was ratuje, jest celem. Panowie 
> talibowie! Panowie członkowie Al Kaidy! Panowie z komanda Basajewa! 
> Występujcie o obywatelstwo duńskie!


I co? Niby Dania tak to obywatelstwo przyznaje z automatu bo musi? ;>
A niech sobie występują!
Świetna metoda żeby zrobić szybki przegląd kto jest kto* ;>


*Hmmm...Iska...jak by Ci to...może poczekaj chwile? ;D

-- 
Dzika
Re: co kraj to problem
#3254
Author: Dzika
Date: Mon, 11 Oct 2004 10:03
41 lines
2760 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> Dzika wrote:
> 
>> No zaraz, chwila.
>> Tą metodą to powinni wszystkich przestępców profilaktycznie odstrzelić ;>
> 
> 
> Czy ten człowiek został uznany w Danii za przestępcę? Wydaje mi się, że 
> jeśli zostanie, to dopiero za słowa skierowane pod adresem rządu Danii.


No chwila.
	"Jeżeli 31-letni Slimane Hadż Abderrahmane zrealizuje swoją zapowiedź, 
naruszy warunki umowy podpisanej z amerykańskimi władzami, na mocy 
której został zwolniony z więzienia."
Czyli z tego wynika że to jednak Amerykanie go wypuścili za pokwitowaniem ;>
No to niby dlaczego rząd duński ma go ścigać?
Nadgoliwość gorsza od faszyzmu...;>

  	"W niedzielę powiedział, że duński premier i minister obrony są 
"uzasadnionymi celami wojennymi", ponieważ reprezentują państwo, które 
wzięło udział w inwazji na muzułmański kraj."
No i co?
Może powiedział coś niezgodnego z prawdą?
Za to powinni połowę naszych ministrów aresztować bo mówią to samo o 
sobie i rządach innych państw.



>> Ale wśród tych fanatyków są dzieci i jakoś tak głupio eksterminować 
>> kilka krajów, nie? ;>
> 
> 
> Biesłan. Tam też były dzieci. Dużo dzieci.

No i czym wtedy nasza cywilizacja będzie się różnić od muzułmańskiej 
jeśli zaczniemy zabijać tak samo?

-- 
Dzika
Re: co kraj to problem
#3213
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 11 Oct 2004 10:24
30 lines
2397 bytes
Dzika wrote:

> Rząd Dani, Szwecji, Korei (wstawić dowolne) od tego jest żeby 
> interesować się losem swojego obywatela niezależnie od tego gdzie go 
> zaniesie.

Rząd jest od tego, żeby rządzić. Żeby kraj rósł w siłę, a ldziom się 
żyło dostatnio.

> Tym bardziej jeśli obywatel wpakuje się w kłopoty.
> Dopiero po stwierdzeniu że słusznie się wpakował może sobie obywatela 
> przymknąć ale już we własnym zakresie.

Nawet, jeśli obywatel o to nie prosi? Iska, powiedz mi, czy to było na 
prośbę pana islamisty, czy własna inicjatywa rządu?

Dzika- w Afganistanie oczywiście ten Duńczyk znalazł się przypadkiem, 
zwiedzał tylko obozy woskowe Al Kaidy. Złapani w Ameryce Południowej 
polscy kurierzy narkotykowi też nie wiedzą, co to za biała substancja 
była w kondomach, które połknęli.

> I co? Niby Dania tak to obywatelstwo przyznaje z automatu bo musi? ;>
> A niech sobie występują!
> Świetna metoda żeby zrobić szybki przegląd kto jest kto* ;>

A czy ja gdzieś napisałem, że z automatu? Napisałem- występujcie, co 
oznacza zainicjowanie przez zainteresowanych starań o nadanie 
obywatelstwa Królestwa Danii.

rmszar
Re: co kraj to problem
#3229
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 11 Oct 2004 10:40
15 lines
1734 bytes
Dzika wrote:

> Rząd Dani, Szwecji, Korei (wstawić dowolne) od tego jest żeby 
> interesować się losem swojego obywatela niezależnie od tego gdzie go 
> zaniesie.

Rząd Danii/Szwecji/Korei jest od tego, aby w miare możliwości 
poprawiac los _wszystkich_ swoich obywateli, a nie konkretnego 
osobnika. I rodzi się pytanie: kto za tym wszystkim ... ups, nie ten 
szablon. Rodzi się pytanie: czy ujmując się za terrorystą rząd 
duński zadziałał w interesie obywateli - czy głośnych grup nacisku?

pzdr

TRad
Re: co kraj to problem
#3255
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 11 Oct 2004 10:45
48 lines
3665 bytes
Dzika wrote:

>     "Jeżeli 31-letni Slimane Hadż Abderrahmane zrealizuje swoją 
> zapowiedź, naruszy warunki umowy podpisanej z amerykańskimi władzami, na 
> mocy której został zwolniony z więzienia."
> Czyli z tego wynika że to jednak Amerykanie go wypuścili za 
> pokwitowaniem ;>
> No to niby dlaczego rząd duński ma go ścigać?
> Nadgoliwość gorsza od faszyzmu...;>

Cieszy mnie Elu, że sama doszłaś do tego, że Twoja uwaga o 
profilaktycznym odstrzeliwaniu przestępców pasuje do tego przypdaku jak 
pięść do nosa. ATSD- skoro rząd Danii nie chce go ścigać i nie ma go za 
co sądzić, a rząd USA chce go ścigać i sądzić [ a przynajmniej więzić ], 
to teraz już wiesz, dlaczego tego Duńczyka trzymali Amerykanie, a nie 
Duńczycy. :>

> Może powiedział coś niezgodnego z prawdą?
> Za to powinni połowę naszych ministrów aresztować bo mówią to samo o 
> sobie i rządach innych państw.

Weź spokojnie przeczytaj mój suplement. Nie odnosiłem się do słów tego 
człowieka, czy mówił prawdę, czy nie. Ja tylko wyrażałem zdziwienie 
naiwnością rządu duńskiego. Jeśli ktoś pakuje się w obozy wojskowe w 
Afganistanie, to raczej trudno po nim oczekiwac pochwały demokracji i 
państw zachodnich. Mnie jego wypowiedź nie dziwi, dziwi widać część 
obywateli duńskich i rząd tego państwa.

> No i czym wtedy nasza cywilizacja będzie się różnić od muzułmańskiej 
> jeśli zaczniemy zabijać tak samo?

Być może tym, że za jakieś 500 lat dzieci w szkole, na zajęciach w 
miejscowości al-Warsowija będą się uczyć po arabsku o tym, że kiedyś 
byli niewierni, ale na szczęście dzięki męczennikom, Bożym wojownikom z 
Biesłanu, już ich nie ma.

A na poważnie- terroryści nie mają żadnych uprzedzeń przed zabijaniem 
kobiet, dzieci i starców. Ba! Coraz częsciej pojawiają sie kobiety 
terrorystki, a Hamas zaczyna swoje szkolenie i indoktrynację już wśród 
kilkuletnich dzieciaków. Dla mnie nie ma różnicy, czy terrorysta 
obwieszony kilkudziesięcioma kilogramami ładunku wybuchowego ma 14 czy 
40 lat, czy ma piesi, czy może jest brodaty. Mnie interesuje te 
kilkadziesiąt kilogramów ładunków wybuchowych, z których może zrobić 
użytek. I nie będę obwiniał policjanta, który zastrzeli takiego 
terrorystę zanim on zdetonuje ładunek, że zabił np. czternastoletnie 
dziecko. Dzięki Bogu mieszkamy w Polsce, a nie w Izraelu czy Iraku.

rmszar
Re: co kraj to problem
#3214
Author: Dzika
Date: Mon, 11 Oct 2004 10:55
71 lines
3615 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> Dzika wrote:
> 
>> Rząd Dani, Szwecji, Korei (wstawić dowolne) od tego jest żeby 
>> interesować się losem swojego obywatela niezależnie od tego gdzie go 
>> zaniesie.
> 
> 
> Rząd jest od tego, żeby rządzić. Żeby kraj rósł w siłę, a ldziom się 
> żyło dostatnio.



No poniekąd potwierdziłeś to co ja napisałam. ;)



>> Tym bardziej jeśli obywatel wpakuje się w kłopoty.
>> Dopiero po stwierdzeniu że słusznie się wpakował może sobie obywatela 
>> przymknąć ale już we własnym zakresie.
> 
> 
> Nawet, jeśli obywatel o to nie prosi? Iska, powiedz mi, czy to było na 
> prośbę pana islamisty, czy własna inicjatywa rządu?


Że co miało być prywatną inicjatywą pana islamisty?
Prośba żeby go przymknęli?
No wybacz ale w taki ekstremizm to ja juz nie wierzę ;>



> Dzika- w Afganistanie oczywiście ten Duńczyk znalazł się przypadkiem, 
> zwiedzał tylko obozy woskowe Al Kaidy. Złapani w Ameryce Południowej 
> polscy kurierzy narkotykowi też nie wiedzą, co to za biała substancja 
> była w kondomach, które połknęli.


Radek - do Afganistanu nie jeżdżą tylko fanatycy, terroryści i mordercy.
Pewnie byś się zdziwił ale rodaków można spotkać w najdziwniejszych 
miejscach i pozostawianie ich bez pomocy państwa wcale nie jest 
najlepszym pomysłem.
Szczególnie w takich miejscach.
Ja wolę żeby raz wyciągnęli gościa z amerykańskiego więzienia niż 
zostawili kilku niewinnych bo niby mogli tam nie jeździć.



>> I co? Niby Dania tak to obywatelstwo przyznaje z automatu bo musi? ;>
>> A niech sobie występują!
>> Świetna metoda żeby zrobić szybki przegląd kto jest kto* ;>
> 
> 
> A czy ja gdzieś napisałem, że z automatu? Napisałem- występujcie, co 
> oznacza zainicjowanie przez zainteresowanych starań o nadanie 
> obywatelstwa Królestwa Danii.


No to dlaczego mówisz że:
  "A tak daje czytelny sygnał wszelkiej maści ekstremistom- róbcie co 
chcecie, jeśli jesteście obywatelami Dannii, my was wyciągniemy z opresji."

Nie daje.
Amerykanie go wypuscili po podpisaniu umowy.
O rządzie duńskim tam słowa nie było.
A jesli się pojawia to w momencie kiedy zaczyna mu robić trudnosci.
No to dlaczego uważasz że wina jest po stronie rządu duńskiego?

-- 
Dzika
Re: co kraj to problem
#3230
Author: Dzika
Date: Mon, 11 Oct 2004 10:57
30 lines
2122 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał:

> Dzika wrote:
> 
>> Rząd Dani, Szwecji, Korei (wstawić dowolne) od tego jest żeby 
>> interesować się losem swojego obywatela niezależnie od tego gdzie go 
>> zaniesie.
> 
> 
> Rząd Danii/Szwecji/Korei jest od tego, aby w miare możliwości poprawiac 
> los _wszystkich_ swoich obywateli, a nie konkretnego osobnika. 


Jak _wszyscy_ to ten osobnik jest automatycznie wliczony.



> I rodzi 
> się pytanie: kto za tym wszystkim ... ups, nie ten szablon. Rodzi się 
> pytanie: czy ujmując się za terrorystą rząd duński zadziałał w interesie 
> obywateli - czy głośnych grup nacisku?

Grup nacisku?
a. Nigdzie nie było napisane że w ogóle się ujął.
b. Uważasz że była gorsza grupa nacisku niż bardzo niezadowoleni 
amerykanie?
c. Słowa nie było o tym że ktoś krzyczał o jego uwolnienie.

-- 
Dzika
Re: co kraj to problem
#3231
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 11 Oct 2004 10:59
36 lines
2340 bytes
Dzika wrote:

>> Rząd Danii/Szwecji/Korei jest od tego, aby w miare możliwości 
>> poprawiac los _wszystkich_ swoich obywateli, a nie konkretnego osobnika. 
> 
> Jak _wszyscy_ to ten osobnik jest automatycznie wliczony.

Czytać ze _zrozumieniem_.

>> I rodzi się pytanie: kto za tym wszystkim ... ups, nie ten szablon. 
>> Rodzi się pytanie: czy ujmując się za terrorystą rząd duński zadziałał 
>> w interesie obywateli - czy głośnych grup nacisku?
> 
> Grup nacisku?
> a. Nigdzie nie było napisane że w ogóle się ujął.

Yup. Amerykanie sami z siebie gościa wypuścili.

> b. Uważasz że była gorsza grupa nacisku niż bardzo niezadowoleni 
> amerykanie?

A co Amerykanie mogą zrobić duńskim politykom? A Arabi mogą sporo.

> c. Słowa nie było o tym że ktoś krzyczał o jego uwolnienie.

Yup. Bush zadzwonił do Danii:
- Weeeeeeźcie go sobie, co?
- No nie wiem, nie wiem, to straszny terrorysta jest.
- Ale weeeeźcie go, to Duńczyk jest, musicie się za nim ujmować.
- No skoro nalegacie, towarzyszu prezydencie, ale żeby potem nie 
było na nas.


pzdr

TRad
Re: co kraj to problem
#3256
Author: Dzika
Date: Mon, 11 Oct 2004 11:15
93 lines
4763 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> Dzika wrote:
> 
>>     "Jeżeli 31-letni Slimane Hadż Abderrahmane zrealizuje swoją 
>> zapowiedź, naruszy warunki umowy podpisanej z amerykańskimi władzami, 
>> na mocy której został zwolniony z więzienia."
>> Czyli z tego wynika że to jednak Amerykanie go wypuścili za 
>> pokwitowaniem ;>
>> No to niby dlaczego rząd duński ma go ścigać?
>> Nadgoliwość gorsza od faszyzmu...;>
> 
> 
> Cieszy mnie Elu, że sama doszłaś do tego, że Twoja uwaga o 
> profilaktycznym odstrzeliwaniu przestępców pasuje do tego przypdaku jak 
> pięść do nosa. 



Moja uwaga była czystą ironią.
Akurat aż tak bardzo mi tutaj nie wadziła.
Nawet i teraz.



> ATSD- skoro rząd Danii nie chce go ścigać i nie ma go za 
> co sądzić, a rząd USA chce go ścigać i sądzić [ a przynajmniej więzić ], 
> to teraz już wiesz, dlaczego tego Duńczyka trzymali Amerykanie, a nie 
> Duńczycy. :>


Nie chce?
Ależ afera sie zaczęła od tego że chce!
A co mieli zrobić wcześniej jak on siedział u Amerykanów?
Odbić go i spektakularnie posadzić u siebie?
Podkreślam jeszcze raz że to Amerykanie gościa wypuścili a teraz właśnie 
rzad duński zaczyna mu utrudniać życie.
W kazdym razie tak wynika z tego artykułu.
Resztę teorii sorry ale dorabiasz ciut a siłę.


>> Może powiedział coś niezgodnego z prawdą?
>> Za to powinni połowę naszych ministrów aresztować bo mówią to samo o 
>> sobie i rządach innych państw.
> 
> 
> Weź spokojnie przeczytaj mój suplement. Nie odnosiłem się do słów tego 
> człowieka, czy mówił prawdę, czy nie. Ja tylko wyrażałem zdziwienie 
> naiwnością rządu duńskiego. Jeśli ktoś pakuje się w obozy wojskowe w 
> Afganistanie, to raczej trudno po nim oczekiwac pochwały demokracji i 
> państw zachodnich. Mnie jego wypowiedź nie dziwi, dziwi widać część 
> obywateli duńskich i rząd tego państwa.


Naiwnością?
Przestań odczytywac słowa tego faceta przez pryzmat emocji i zobaczysz 
jak brzmią.
Wcale nie jest powiedziane że to była groźba a nie proste stwierdzenie 
faktu, po którym Duńczycy zwyczajnie spanikowali.



>> No i czym wtedy nasza cywilizacja będzie się różnić od muzułmańskiej 
>> jeśli zaczniemy zabijać tak samo?
(...)
> A na poważnie- terroryści nie mają żadnych uprzedzeń przed zabijaniem 
> kobiet, dzieci i starców. Ba! Coraz częsciej pojawiają sie kobiety 
> terrorystki, a Hamas zaczyna swoje szkolenie i indoktrynację już wśród 
> kilkuletnich dzieciaków. 


No fajnie.
A teraz odpowiedz sobie na pytanie czym kierują się terroryści w wyborze 
miejsca dokonywania zamachów?



> Dla mnie nie ma różnicy, czy terrorysta 
> obwieszony kilkudziesięcioma kilogramami ładunku wybuchowego ma 14 czy 
> 40 lat, czy ma piesi, czy może jest brodaty. Mnie interesuje te 
> kilkadziesiąt kilogramów ładunków wybuchowych, z których może zrobić 
> użytek. I nie będę obwiniał policjanta, który zastrzeli takiego 
> terrorystę zanim on zdetonuje ładunek, że zabił np. czternastoletnie 
> dziecko. Dzięki Bogu mieszkamy w Polsce, a nie w Izraelu czy Iraku.


W obliczu materiałów wybuchowych nikt chyba nie będzie.
Ale zrównanie z ziemią wszystkich bo wyznają jakąś tam religię niczym 
nas od nich nie odróżni.
I tyle...

-- 
Dzika
Re: co kraj to problem
#3215
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 11 Oct 2004 11:17
51 lines
3714 bytes
Dzika wrote:

> No poniekąd potwierdziłeś to co ja napisałam. ;)

Doprawdy? Nie zauważyłem.

> Że co miało być prywatną inicjatywą pana islamisty?
> Prośba żeby go przymknęli?
> No wybacz ale w taki ekstremizm to ja juz nie wierzę ;>

Prośba, żeby rząd Królestwa Danii pomógł go wyciagnąć z Guantanamo. 
Miałaś ciężki weekend czy co?

> Radek - do Afganistanu nie jeżdżą tylko fanatycy, terroryści i mordercy.
> Pewnie byś się zdziwił ale rodaków można spotkać w najdziwniejszych 
> miejscach i pozostawianie ich bez pomocy państwa wcale nie jest 
> najlepszym pomysłem.
> Szczególnie w takich miejscach.
> Ja wolę żeby raz wyciągnęli gościa z amerykańskiego więzienia niż 
> zostawili kilku niewinnych bo niby mogli tam nie jeździć.

Co Ty mi, Elu, za uszami, excusez le mot, pieprzysz? Rozmawiamy nie o 
"rodakach, których można spotkać w najdziwniejszych zakatkach", ale o 
_konkretnym_ facecie, którego wojska USA wyciągnęły z talibami z obozu 
wojskowego. Nie obrażaj swojej inteligencji, a mojej przy okazji, 
twierdząc, że to był zabłąkany turysta i znalazł się tam dziwnym 
zrządzeniem losu. Jeszcze raz: nie mówimy o innych, abstrakcyjnych 
przypadkach, a o tym _konkretnym_ przypadku.

> No to dlaczego mówisz że:
>  "A tak daje czytelny sygnał wszelkiej maści ekstremistom- róbcie co 
> chcecie, jeśli jesteście obywatelami Dannii, my was wyciągniemy z opresji."

A nie daje? Facet wyszedł pewnie tylko dlatego, że ma śliczną brodę, a 
nie paszport Królestwa Danii.

> Nie daje.
> Amerykanie go wypuscili po podpisaniu umowy.
> O rządzie duńskim tam słowa nie było.
> A jesli się pojawia to w momencie kiedy zaczyna mu robić trudnosci.
> No to dlaczego uważasz że wina jest po stronie rządu duńskiego?

Dziwnym trafem z innymi osadzonymi w Guantanamo rząd USA nie podpisywał 
podobnych umów... Znaczy facet ma zaje...ogromny dar przekonywania. I 
nic do tego pewnie nie miało, że był obywatelem duńskim. A rząd duński 
nic nie miał z tym wspólnego... taaaa... Pragnę przypomnieć tylko, że to 
nie ja pisałem: "No chyba że jeden terroryzm to za mało i dla 
urozmaicenia potrzebny nam jeszcze drobny skandal dyplomatyczny między 
Danią a Stanami.".

rmszar
Re: co kraj to problem
#3235
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 11 Oct 2004 11:22
21 lines
2229 bytes
Dzika wrote:

> a. Nigdzie nie było napisane że w ogóle się ujął.

To wolisz wersję, że wyszedł dzięki pięknej brodzie, czy z uwagi na dar 
przekonywania? Bo obywateli Afganistanu jakoś z Guantanamo wypuszczać 
nie chcą, choć nie wątpię, że podpisaliby oni tysiące różnych umów.

> b. Uważasz że była gorsza grupa nacisku niż bardzo niezadowoleni 
> amerykanie?

Znaczy obywatele USA naciskali na rząd USA, żeby ten wypuscił Duńczyka o 
rdzennie duńskim nazwisku, niemal tak samo brzmiącym jak Hamlet, 
przypadkowo zatrzymanego w Pakistanie, po przebyciu szkolenia wojskowego 
w obozie wojskowym Al Kaidy?

> c. Słowa nie było o tym że ktoś krzyczał o jego uwolnienie.

Bo milczenie jest ponoć złotem... ;)

rmszar
Re: co kraj to problem
#3232
Author: Dzika
Date: Mon, 11 Oct 2004 11:27
72 lines
3642 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał:

> Dzika wrote:
> 
>>> Rząd Danii/Szwecji/Korei jest od tego, aby w miare możliwości 
>>> poprawiac los _wszystkich_ swoich obywateli, a nie konkretnego osobnika. 
>>
>>
>> Jak _wszyscy_ to ten osobnik jest automatycznie wliczony.
> 
> 
> Czytać ze _zrozumieniem_.


A właśnie, właśnie!
Nie wiem dlaczego uznajecie rolę rzadu wyłacznie w odniesieniu do 
obywateli znajdujących się na terytorium państwa?

Proszę bardzo - doskonały przykład jak to może wygladać w takiej opcji:
http://kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1192810&KAT=239


>>> I rodzi się pytanie: kto za tym wszystkim ... ups, nie ten szablon. 
>>> Rodzi się pytanie: czy ujmując się za terrorystą rząd duński 
>>> zadziałał w interesie obywateli - czy głośnych grup nacisku?
>>
>>
>> Grup nacisku?
>> a. Nigdzie nie było napisane że w ogóle się ujął.
> 
> 
> Yup. Amerykanie sami z siebie gościa wypuścili.


Czytałeś - po podpisaniu jakiejś umowy.
(Owszem - ja też sądzę ze dostał wsparcie państwa ale tam tego nie ma. I 
tyle. A Amerykanie zdolni są do większych nonsensów ;> )


>> b. Uważasz że była gorsza grupa nacisku niż bardzo niezadowoleni 
>> amerykanie?
> 
> 
> A co Amerykanie mogą zrobić duńskim politykom? A Arabi mogą sporo.


O!
To rząd duński wysłał kontyngent ugodowy rozumiem?
Ma Arabom kołysanki śpiewać i uczyć śledzie przyrządzać?
Bo jakoś nie wydaje mi sie że ten facet był aż takim guru żeby Arabowie 
po jego uwięzieniu popadli w większą furię niż po wpuszczeniu na ich 
terytorium duńskiego wojska.



>> c. Słowa nie było o tym że ktoś krzyczał o jego uwolnienie.
> 
> 
> Yup. Bush zadzwonił do Danii:
> - Weeeeeeźcie go sobie, co?
> - No nie wiem, nie wiem, to straszny terrorysta jest.
> - Ale weeeeźcie go, to Duńczyk jest, musicie się za nim ujmować.
> - No skoro nalegacie, towarzyszu prezydencie, ale żeby potem nie było na 
> nas.

A może weźcie go sobie bo zaraz inne państwa krzykną że Amerykanie 
uzurpują sobie prawo do wymierzania kary obywatelom innych państw?
A szczególnie sojuszniczych?
Przecież to by tak nieładnie wyglądało w wiadomościach wieczornych ;>

-- 
Dzika
Re: co kraj to problem
#3257
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 11 Oct 2004 11:38
54 lines
4048 bytes
Dzika wrote:

> Nie chce?
> Ależ afera sie zaczęła od tego że chce!
> A co mieli zrobić wcześniej jak on siedział u Amerykanów?
> Odbić go i spektakularnie posadzić u siebie?

Przepraszam, Elu, ale chce go ścigać nie za to, co robił zanim złapali 
go Amerykanie, a za to, co powiedział, jak wrócił dop domu. A było go 
zostawić Amerykanom w Guantanamo. Wtedy nie zostałby gwiazdą telewizji i 
Duńczycy miliby spokojniejszy sen.

> Podkreślam jeszcze raz że to Amerykanie gościa wypuścili a teraz właśnie 
> rzad duński zaczyna mu utrudniać życie.
> W kazdym razie tak wynika z tego artykułu.
> Resztę teorii sorry ale dorabiasz ciut a siłę.

Po raz kolejny: czyżbyś uważała, że Amerykanie wypuścili go sami z 
siebie? I uważali, że podpis tego faceta pod umową to świetna gwarancja, 
że spokojnie będzie uprawiał swój ogródek przy domu w Danii? Obrażasz 
swoją czy moją inteligencję?

> Przestań odczytywac słowa tego faceta przez pryzmat emocji i zobaczysz 
> jak brzmią.
> Wcale nie jest powiedziane że to była groźba a nie proste stwierdzenie 
> faktu, po którym Duńczycy zwyczajnie spanikowali.

Jeszcze raz- odczytałem jego słowa bez żadnych emocji. Brzmią tak, jak 
się można spodziewać po takim facecie- czyli akurat nie jest to pochwała 
demokracji i państw zachodnich [ wiem, powtarzam się, ale czasem trzeba 
]. I jeszze raz- wcale nie twierdzę, że to była groźba, tak- to było 
zwykłe stwierdzenie islamisty, człowieka związanego z Al Kaidą.

> No fajnie.
> A teraz odpowiedz sobie na pytanie czym kierują się terroryści w wyborze 
> miejsca dokonywania zamachów?

Pomyślmy: Izrael- wiadomo. WTC w NYC- ponoć wiadomo. Biesłan- wiadomo. 
Ale już Hiszpanie w Madrycie nie podejrzewali, że pociągi mogą któregoś 
dnia nie dojechać do stacji przeznaczenia. Zaś turyści na Bali raczej 
nie podejrzewali, że tam się ostatecznie rozerwą.

> W obliczu materiałów wybuchowych nikt chyba nie będzie.
> Ale zrównanie z ziemią wszystkich bo wyznają jakąś tam religię niczym 
> nas od nich nie odróżni.
> I tyle...

A czy ja mówię, żeby zrównać z ziemią wszystkich? Polskich Tatarów bym 
zostawił. Ale co do obozów uchodźców palestyńskich już taki pewien nie 
jestem. To jest wylęgarnia terrorystów. Tak na marginesie- państwa 
arabskie raczej nie kwapią się do przyjęcia u siebie braci w wierze i 
pozwolenia im na budowę domów i spokojne zamieszkanie, godziwy los i pracę.

rmszar
Re: co kraj to problem
#3216
Author: Dzika
Date: Mon, 11 Oct 2004 11:40
89 lines
4414 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> Dzika wrote:

>> Że co miało być prywatną inicjatywą pana islamisty?
>> Prośba żeby go przymknęli?
>> No wybacz ale w taki ekstremizm to ja juz nie wierzę ;>
> 
> 
> Prośba, żeby rząd Królestwa Danii pomógł go wyciagnąć z Guantanamo. 
> Miałaś ciężki weekend czy co?


Ja?! ;>



>> Radek - do Afganistanu nie jeżdżą tylko fanatycy, terroryści i mordercy.
>> Pewnie byś się zdziwił ale rodaków można spotkać w najdziwniejszych 
>> miejscach i pozostawianie ich bez pomocy państwa wcale nie jest 
>> najlepszym pomysłem.
>> Szczególnie w takich miejscach.
>> Ja wolę żeby raz wyciągnęli gościa z amerykańskiego więzienia niż 
>> zostawili kilku niewinnych bo niby mogli tam nie jeździć.
> 
> 
> Co Ty mi, Elu, za uszami, excusez le mot, pieprzysz? 



Faktycznie te fantazje masz ciut...hmmm...nieszablonowe ;>


> Rozmawiamy nie o 
> "rodakach, których można spotkać w najdziwniejszych zakatkach", ale o 
> _konkretnym_ facecie, którego wojska USA wyciągnęły z talibami z obozu 
> wojskowego. Nie obrażaj swojej inteligencji, a mojej przy okazji, 
> twierdząc, że to był zabłąkany turysta i znalazł się tam dziwnym 
> zrządzeniem losu. Jeszcze raz: nie mówimy o innych, abstrakcyjnych 
> przypadkach, a o tym _konkretnym_ przypadku.


_Konkretny_ przypadek to ja już podsumowałam na samym początku i nie 
widze sensu powtarzać.
Teraz dziwię się lekko dlaczego tak Wam ta pomoc rządu przeszkadza?
Zrobili co do nich nalezy i tyle.
Teraz powinni dokończyć co zaczeli i wsio.


>> No to dlaczego mówisz że:
>>  "A tak daje czytelny sygnał wszelkiej maści ekstremistom- róbcie co 
>> chcecie, jeśli jesteście obywatelami Dannii, my was wyciągniemy z 
>> opresji."
> 
> 
> A nie daje? Facet wyszedł pewnie tylko dlatego, że ma śliczną brodę, a 
> nie paszport Królestwa Danii.


Facet wyszedł dlatego że Amerykanie zgodzili się podpisać umowę.
Mogli nie.
No chyba że dają sobie radę w tym Iraku tylko dzięki duńskiemu wsparciu. ;>



>> Nie daje.
>> Amerykanie go wypuscili po podpisaniu umowy.
>> O rządzie duńskim tam słowa nie było.
>> A jesli się pojawia to w momencie kiedy zaczyna mu robić trudnosci.
>> No to dlaczego uważasz że wina jest po stronie rządu duńskiego?
> 
> 
> Dziwnym trafem z innymi osadzonymi w Guantanamo rząd USA nie podpisywał 
> podobnych umów... Znaczy facet ma zaje...ogromny dar przekonywania. I 
> nic do tego pewnie nie miało, że był obywatelem duńskim. A rząd duński 
> nic nie miał z tym wspólnego... taaaa... Pragnę przypomnieć tylko, że to 
> nie ja pisałem: "No chyba że jeden terroryzm to za mało i dla 
> urozmaicenia potrzebny nam jeszcze drobny skandal dyplomatyczny między 
> Danią a Stanami.".


Piszę Ci wyraźnie że w artykule tego nie było.
Dorobiliśmy sobie wszyscy teorię na zawołanie.
I tyle...

P.S. Czy podpisywał z innymi tez nie było...

-- 
Dzika
Re: co kraj to problem
#3236
Author: Dzika
Date: Mon, 11 Oct 2004 11:47
36 lines
2643 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> Dzika wrote:
> 
>> a. Nigdzie nie było napisane że w ogóle się ujął.
> 
> 
> To wolisz wersję, że wyszedł dzięki pięknej brodzie, czy z uwagi na dar 
> przekonywania? Bo obywateli Afganistanu jakoś z Guantanamo wypuszczać 
> nie chcą, choć nie wątpię, że podpisaliby oni tysiące różnych umów.


A moze wersję że nie bedzie sam karał obywateli państw sojuszniczych?
Ale to gdzieś już pisałam i nie chcę powtarzać.
Wiem tylko że artykuł jest na tyle lakoniczny że nic nie wiemy tak naprawdę.
Mozemy się jedynie domyślać.
I nadal nie wiemy czy trafnie.


>> b. Uważasz że była gorsza grupa nacisku niż bardzo niezadowoleni 
>> amerykanie?
> 
> 
> Znaczy obywatele USA naciskali na rząd USA, żeby ten wypuscił Duńczyka o 
> rdzennie duńskim nazwisku, niemal tak samo brzmiącym jak Hamlet, 
> przypadkowo zatrzymanego w Pakistanie, po przebyciu szkolenia wojskowego 
> w obozie wojskowym Al Kaidy?


Nie.
Myślę że naciski Duńczyków żeby Amerykanie go wypuścili byłyby tym 
ostatnim bardzo nie na rękę.
I pewnie przesadnie nie staraliby się tego przed Duńczykami ukryć.

-- 
Dzika
Re: co kraj to problem
#3217
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 11 Oct 2004 11:58
30 lines
2400 bytes
Dzika wrote:

> Teraz dziwię się lekko dlaczego tak Wam ta pomoc rządu przeszkadza?
> Zrobili co do nich nalezy i tyle.
> Teraz powinni dokończyć co zaczeli i wsio.

Mnie dziwi zdziwienie i konsternacja Duńczyków. Bo czego się 
spodziewali? kwiatów i bombonierek w ramach podziękowań.

> Facet wyszedł dlatego że Amerykanie zgodzili się podpisać umowę.
> Mogli nie.

A łyżka na to: niemożliwe...

> Piszę Ci wyraźnie że w artykule tego nie było.

Jest napisane, ale to detal.

> Dorobiliśmy sobie wszyscy teorię na zawołanie.
> I tyle...

Oszywiście... Dorobiliśmy sobie. Bo dobry rząd USA z dobrym prezydentem 
Bushem podpisuje bardzo chętnie umowy z osadzonymi w Guantanamo. O czym 
wszem i wobec wiadomo.

> P.S. Czy podpisywał z innymi tez nie było...

Nie, nie napiszę: "use the brain, Dzika".

rmszar
Re: co kraj to problem
#3258
Author: Dzika
Date: Mon, 11 Oct 2004 12:08
127 lines
6096 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> Dzika wrote:
> 
>> Nie chce?
>> Ależ afera sie zaczęła od tego że chce!
>> A co mieli zrobić wcześniej jak on siedział u Amerykanów?
>> Odbić go i spektakularnie posadzić u siebie?
> 
> 
> Przepraszam, Elu, ale chce go ścigać nie za to, co robił zanim złapali 
> go Amerykanie, a za to, co powiedział, jak wrócił dop domu. A było go 
> zostawić Amerykanom w Guantanamo. Wtedy nie zostałby gwiazdą telewizji i 
> Duńczycy miliby spokojniejszy sen.


Było.
Było go zamknąć po ściągnięciu do kraju.
Tylko nie wiemy czy aby system prawny im na to pozwala.
Nie wiemy czy aby nie potrzebują mu czegoś udowodnić.
Nic tak naprawdę nie wiemy.
Mamy jedynie swoje opinie i o nie się coraz bardziej sprzeczamy.
A życie sobie.



>> Podkreślam jeszcze raz że to Amerykanie gościa wypuścili a teraz 
>> właśnie rzad duński zaczyna mu utrudniać życie.
>> W kazdym razie tak wynika z tego artykułu.
>> Resztę teorii sorry ale dorabiasz ciut a siłę.
> 
> 
> Po raz kolejny: czyżbyś uważała, że Amerykanie wypuścili go sami z 
> siebie? I uważali, że podpis tego faceta pod umową to świetna gwarancja, 
> że spokojnie będzie uprawiał swój ogródek przy domu w Danii? Obrażasz 
> swoją czy moją inteligencję?


Cytuję:
">> W kazdym razie tak wynika z tego artykułu."
Widać lepiej?



>> Przestań odczytywac słowa tego faceta przez pryzmat emocji i zobaczysz 
>> jak brzmią.
>> Wcale nie jest powiedziane że to była groźba a nie proste stwierdzenie 
>> faktu, po którym Duńczycy zwyczajnie spanikowali.
> 
> 
> Jeszcze raz- odczytałem jego słowa bez żadnych emocji. Brzmią tak, jak 
> się można spodziewać po takim facecie- czyli akurat nie jest to pochwała 
> demokracji i państw zachodnich [ wiem, powtarzam się, ale czasem trzeba 
> ]. I jeszze raz- wcale nie twierdzę, że to była groźba, tak- to było 
> zwykłe stwierdzenie islamisty, człowieka związanego z Al Kaidą.


Znaczy p. Dziewulski jest islamista?
P. Szmajdziński też?
No to i nasz rektor jest bo po ostrzeżeniach że celem zamachów mogą stac 
się uczelnie powiedział to samo o sobie i studentach?
Pewnie ja też jestem bo też uważam że skoro terroryzm jest realny to oni 
są zagrozeni.
Ilez to człowiek się dowiaduje o sobie na usenecie!

Jaka pochwała demokracji?!
	"W niedzielę powiedział, że duński premier i minister obrony są 
"uzasadnionymi celami wojennymi", ponieważ reprezentują państwo, które 
wzięło udział w inwazji na muzułmański kraj"

Są! Przecież wiadomo że ekstremiści będą się mścić na kazdym kto się do 
nich wtrąci.
Więc zagrożenie tych ludzi jest realne.
A teraz tylko kwestia interpretacji słowa "uzasadnione".



>> No fajnie.
>> A teraz odpowiedz sobie na pytanie czym kierują się terroryści w 
>> wyborze miejsca dokonywania zamachów?
> 
> 
> Pomyślmy: Izrael- wiadomo. WTC w NYC- ponoć wiadomo. Biesłan- wiadomo. 
> Ale już Hiszpanie w Madrycie nie podejrzewali, że pociągi mogą któregoś 
> dnia nie dojechać do stacji przeznaczenia. Zaś turyści na Bali raczej 
> nie podejrzewali, że tam się ostatecznie rozerwą.


Nie Radek.
Nie to kryterium.
Podpowiem - zamachy mają sens jedynie w krajach gdzie życie ludzkie 
otacza się szacunkiem.
Większym czy mniejszym ale jednak.
Takie akcje nie mają najmniejszego sensu w krajach gdzie rząd nawet 
palcem nie kiwnie w obronie ofiar.
Jak sądzisz? Czy w stalinowskiej Rosji branie zakładników miałoby 
jakikolwiek sens?
Bo IMHO zadnego.
Calość zostałaby zrównana z ziemią szybciej niż ktokolwiek by się 
zorientował.
I to nas właśnie różni.
Humanitaryzm.
Tylko że niestety jest to równiez naszą słabością...



>> W obliczu materiałów wybuchowych nikt chyba nie będzie.
>> Ale zrównanie z ziemią wszystkich bo wyznają jakąś tam religię niczym 
>> nas od nich nie odróżni.
>> I tyle...
> 
> 
> A czy ja mówię, żeby zrównać z ziemią wszystkich? Polskich Tatarów bym 
> zostawił. Ale co do obozów uchodźców palestyńskich już taki pewien nie 
> jestem. To jest wylęgarnia terrorystów. Tak na marginesie- państwa 
> arabskie raczej nie kwapią się do przyjęcia u siebie braci w wierze i 
> pozwolenia im na budowę domów i spokojne zamieszkanie, godziwy los i pracę.


Obawiam się że obozy to nie wszystko.
Niestety czy nam się to podoba czy nie ta religia jest nieodłącznie 
związana z zabijaniem.
I ta hydra będzie podnosić głowę tak długo jak długo zostanie choćby 
jeden muzułamnin albo jeden niewierny.

--
Dzika
Re: co kraj to problem
#3218
Author: Dzika
Date: Mon, 11 Oct 2004 12:12
51 lines
2356 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> Dzika wrote:
> 
>> Teraz dziwię się lekko dlaczego tak Wam ta pomoc rządu przeszkadza?
>> Zrobili co do nich nalezy i tyle.
>> Teraz powinni dokończyć co zaczeli i wsio.
> 
> 
> Mnie dziwi zdziwienie i konsternacja Duńczyków. Bo czego się 
> spodziewali? kwiatów i bombonierek w ramach podziękowań.


A tu się zgodzę.
A co ja Ci bedę żałować ;>



>> Facet wyszedł dlatego że Amerykanie zgodzili się podpisać umowę.
>> Mogli nie.
> 
> 
> A łyżka na to: niemożliwe...


Inne sztućce też do Ciebie mówią? ;>



>> Piszę Ci wyraźnie że w artykule tego nie było.
> 
> 
> Jest napisane, ale to detal.


Moge poprosić o wskazanie?



>> P.S. Czy podpisywał z innymi tez nie było...
> 
> 
> Nie, nie napiszę: "use the brain, Dzika".


No skoro nie napisałes to ja tego nie widzę.

Jesteś pewnien że to była _jedyna_ umowa tego typu?

-- 
Dzika
Re: co kraj to problem
#3237
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 11 Oct 2004 12:13
29 lines
2893 bytes
Dzika wrote:

> A moze wersję że nie bedzie sam karał obywateli państw sojuszniczych?

Ja wiem, że Bush jr. inteligencją nie grzeszy, ale chyba ludzie z jego 
rządu wiedzieli, że Dania raczej nie ściga talibów i nie zamyka ich u 
siebie w bazach wojskowych. I raczej chyba nie liczono, że Duńczycy 
ukarzą go za nich.

> Myślę że naciski Duńczyków żeby Amerykanie go wypuścili byłyby tym 
> ostatnim bardzo nie na rękę.
> I pewnie przesadnie nie staraliby się tego przed Duńczykami ukryć.

Taaaaa... okres przed wyborami prezydenckimi. Bush jr. chce pokazać się 
jako silny przywódca na trudne czasy, w odróżnieniu od często 
zmieniającego zdanie Kerry'ego. I nagle okazuje się, że bardzo na rękę 
będzie mu pokazanie, że wypuścił z Guantanamo islamistę z duńskim 
paszportem, pod naciskiem rządu jakiegoś państwa w Europie, którego 
obszar jest mniejszy od powierzchni jego farmy w Teksasie, a o którym to 
państwie znakomita większość obywateli USA w życiu nie słyszała. A 
jeszcze bardziej, że wypuscił teo Duńczyka ot, tak sobie, bez 
najmniejszej interwencji duńskiego rządu, li tylko na mocy świstka 
papieru, bez gwarancji, że Duńczycy będą faceta pilnowali.

Najpierw wali łapą w stół, pakuje terrorystów do obozu w Guantanamo, a 
potem wypuszcza jakiegoś tylko na podstawie umowy i tylko przez wzgląd 
na nią. Myślę, że to jest to, o czym marzy sztab wyborczy Busha jr..

rmszar
Re: co kraj to problem
#3219
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 11 Oct 2004 12:17
23 lines
2134 bytes
Dzika wrote:

> Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:
> 
>> Dzika wrote:
>>
>>> Piszę Ci wyraźnie że w artykule tego nie było.
>>
>> Jest napisane, ale to detal.
> 
> Moge poprosić o wskazanie?

A tu sorry- ogonka nie dojrzałem w słowie "piszę".

> Jesteś pewnien że to była _jedyna_ umowa tego typu?

Nie wiem, ale jeśli były i inne, to raczej z tymi, za którymi stał rząd 
"dbający o interesy swoich obywateli". Bo o wypuszczonych Afganach nie 
słyszałem. Poza tym chyba nie wierzysz, ze wypuszczali ich tylko na 
podstawie umów, bez ustaleń z rządami ich państw, że będą sprawować nad 
nimi delikatny, bardziej bądź mniej, nadzór.

rmszar
Re: co kraj to problem
#3238
Author: Dzika
Date: Mon, 11 Oct 2004 12:19
47 lines
3510 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> Dzika wrote:
> 
>> A moze wersję że nie bedzie sam karał obywateli państw sojuszniczych?
> 
> 
> Ja wiem, że Bush jr. inteligencją nie grzeszy, ale chyba ludzie z jego 
> rządu wiedzieli, że Dania raczej nie ściga talibów i nie zamyka ich u 
> siebie w bazach wojskowych. I raczej chyba nie liczono, że Duńczycy 
> ukarzą go za nich.


W tym momencie wyobraziłam sobie transport tych setek talibów do Danii.
I to baczne przyglądanie się każdemu Duńczykowi czy nie talib.
Sam sobie chyba na to odpowiesz jeśli chodzi chociazby o banalną kwestie 
techniczną.



>> Myślę że naciski Duńczyków żeby Amerykanie go wypuścili byłyby tym 
>> ostatnim bardzo nie na rękę.
>> I pewnie przesadnie nie staraliby się tego przed Duńczykami ukryć.
> 
> 
> Taaaaa... okres przed wyborami prezydenckimi. Bush jr. chce pokazać się 
> jako silny przywódca na trudne czasy, w odróżnieniu od często 
> zmieniającego zdanie Kerry'ego. I nagle okazuje się, że bardzo na rękę 
> będzie mu pokazanie, że wypuścił z Guantanamo islamistę z duńskim 
> paszportem, pod naciskiem rządu jakiegoś państwa w Europie, którego 
> obszar jest mniejszy od powierzchni jego farmy w Teksasie, a o którym to 
> państwie znakomita większość obywateli USA w życiu nie słyszała. A 
> jeszcze bardziej, że wypuscił teo Duńczyka ot, tak sobie, bez 
> najmniejszej interwencji duńskiego rządu, li tylko na mocy świstka 
> papieru, bez gwarancji, że Duńczycy będą faceta pilnowali.
> 
> Najpierw wali łapą w stół, pakuje terrorystów do obozu w Guantanamo, a 
> potem wypuszcza jakiegoś tylko na podstawie umowy i tylko przez wzgląd 
> na nią. Myślę, że to jest to, o czym marzy sztab wyborczy Busha jr..


Zdaje się że teraz Ty zaczynasz opisywac dokładnie to co ja początkowo i 
obecnie powyżej.


-- 
Dzika
Re: co kraj to problem
#3239
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 11 Oct 2004 12:30
8 lines
1542 bytes
Dzika wrote:

> Zdaje się że teraz Ty zaczynasz opisywac dokładnie to co ja początkowo i 
> obecnie powyżej.

Ironia, Dzika, ironia. Oto klucz.

rmszar
Re: co kraj to problem
#3233
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 11 Oct 2004 12:53
67 lines
3567 bytes
Dzika wrote:
> Użytkownik Tomasz Radko napisał:
> 
>> Dzika wrote:
>>
>>>> Rząd Danii/Szwecji/Korei jest od tego, aby w miare możliwości 
>>>> poprawiac los _wszystkich_ swoich obywateli, a nie konkretnego 
>>>> osobnika. 
>>>
>>>
>>>
>>> Jak _wszyscy_ to ten osobnik jest automatycznie wliczony.
>>
>>
>>
>> Czytać ze _zrozumieniem_.
> 
> 
> 
> A właśnie, właśnie!
> Nie wiem dlaczego uznajecie rolę rzadu wyłacznie w odniesieniu do 
> obywateli znajdujących się na terytorium państwa?

Nie: wyłącznie. Ale o nich czasami warto pamiętać.

>>> b. Uważasz że była gorsza grupa nacisku niż bardzo niezadowoleni 
>>> amerykanie?
>>
>> A co Amerykanie mogą zrobić duńskim politykom? A Arabi mogą sporo.
> 
> O!
> To rząd duński wysłał kontyngent ugodowy rozumiem?
> Ma Arabom kołysanki śpiewać i uczyć śledzie przyrządzać?
> Bo jakoś nie wydaje mi sie że ten facet był aż takim guru żeby Arabowie 
> po jego uwięzieniu popadli w większą furię niż po wpuszczeniu na ich 
> terytorium duńskiego wojska.

Yup. wyżej piszesz, że Amerykanie czasami postępuja nieracjonalnie. 
Za to islamiści są logiczni do bólu głowy, tak? Oj, humanistka, 
humanistka...

>>> c. Słowa nie było o tym że ktoś krzyczał o jego uwolnienie.
>>
>> Yup. Bush zadzwonił do Danii:
>> - Weeeeeeźcie go sobie, co?
>> - No nie wiem, nie wiem, to straszny terrorysta jest.
>> - Ale weeeeźcie go, to Duńczyk jest, musicie się za nim ujmować.
>> - No skoro nalegacie, towarzyszu prezydencie, ale żeby potem nie było 
>> na nas.
> 
> A może weźcie go sobie bo zaraz inne państwa krzykną że Amerykanie 
> uzurpują sobie prawo do wymierzania kary obywatelom innych państw?

A nie krzyczą? Baza w Guantanamo służy _głównie_ do przetrzymywania 
obcokrajowców (zresztą zgodnie z amrykańskim prawem, żeby było 
ciekawiej. Jest taki precedens z lat czterdziestych)

> A szczególnie sojuszniczych?
> Przecież to by tak nieładnie wyglądało w wiadomościach wieczornych ;>

Oj, Elu, Elu. Poczytałabyś trochę o kampanii w USA. Dowiedziałabys 
się co Bush sądzi o opinii innych państw. Co więcej, publiczne 
prezentowanie takich sądów jest z punktu widzenia wyborów opłacalne.

pzdr

TRad
Re: co kraj to problem
#3241
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 11 Oct 2004 13:02
24 lines
2113 bytes
Radomir Szaraniec wrote:

> Dzika wrote:
> 
>> A moze wersję że nie bedzie sam karał obywateli państw sojuszniczych?
> 
> Ja wiem, że Bush jr. inteligencją nie grzeszy,

Wiesz? Dobry jesteś. Bo Demokraci ozłociliby kogoś, komu udało się 
skłonić Busha do testu na IQ.

Najprawdopodobniej mylisz elokwncję z inteligencją. Typowe dla 
prawników.

pzdr

TRad

PS Jedyne pewne źródło jeżeli o inteligencję Busha idzie, to jego 
SAT (testowy odpowiednik naszej matury). Gdyby porównywać Busha z 
dzisiejszymi amerykańskimi licealistami byłby powyżej 85 centyla. 
(88 centyl w teście na zdolności werbalne [pisemnym!], 86 pod 
względem zdolności matematycznych [czy raczej arytmetycznych]). Po 
przeliczeniu  mamy IQ coś koło 135. Sporo więcej od np. JFK.
Re: co kraj to problem
#3242
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 11 Oct 2004 13:40
29 lines
2908 bytes
Tomasz Radko wrote:

> Najprawdopodobniej mylisz elokwncję z inteligencją. Typowe dla prawników.

Co do elokwencji- nie mam takich kwalifikacji językowych, jak chodzi o 
język amerykańsko-angielski, żeby oceniać poziom elokwencji Busha jr.. Z 
tego co słyszałem od osób lepiej ode mnie do tego przygtowanych, to 
elokwencją nie grzeszy, tak zasób słownictwa, używane przezeń formy 
gramatyczne, jak i akcent, podobno wiele do życzenia pozostawiają. Chyba 
że czyta przygotowane uprzednio przemówienie. Tyle o elokwencji.

Z kolei gdy o inteligencję rzecz idzie, to inteligentny polityk w 
momencie ataku na swój kraj, na wieśc o tym, natychmiast, co by nie 
robił w tym czasie, daje znać ludziom, że wie, że czuwa, że myśli. A nie 
czyta bajki dzieciom w przedszkolu. I nie mówię to dlatego, żeby film M. 
Moore'a bardzo mi się podobał.

> PS Jedyne pewne źródło jeżeli o inteligencję Busha idzie, to jego SAT 
> (testowy odpowiednik naszej matury). Gdyby porównywać Busha z 
> dzisiejszymi amerykańskimi licealistami byłby powyżej 85 centyla. (88 
> centyl w teście na zdolności werbalne [pisemnym!], 86 pod względem 
> zdolności matematycznych [czy raczej arytmetycznych]). Po przeliczeniu  
> mamy IQ coś koło 135. Sporo więcej od np. JFK.

Nie wiem, jak przelicza się SAT na IQ, oczywiście pytanie IQ w jakiej 
skali. Nie mam dostępu do danych o STA Bush'a jr.. Powiedzmy, że wyznaję 
zasadę: po czynach inteligencję ich poznacie.

rmszar
Re: co kraj to problem
#3243
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 11 Oct 2004 15:49
29 lines
2735 bytes
Radomir Szaraniec wrote:

>> PS Jedyne pewne źródło jeżeli o inteligencję Busha idzie, to jego SAT 
>> (testowy odpowiednik naszej matury). Gdyby porównywać Busha z 
>> dzisiejszymi amerykańskimi licealistami byłby powyżej 85 centyla. (88 
>> centyl w teście na zdolności werbalne [pisemnym!], 86 pod względem 
>> zdolności matematycznych [czy raczej arytmetycznych]). Po 
>> przeliczeniu  mamy IQ coś koło 135. Sporo więcej od np. JFK.
> 
> Nie wiem, jak przelicza się SAT na IQ, oczywiście pytanie IQ w jakiej 
> skali. Nie mam dostępu do danych o STA Bush'a jr.. Powiedzmy, że wyznaję 
> zasadę: po czynach inteligencję ich poznacie.

Zagadka: ile razy w historii USA urzędujący prezydent lub 
vicerpezydent przegrał wybory w warunkach gospodarczej prosperity 
(dla ustalenia uwagi: bez kandydata pozapartyjnego, który zdobyłby 
ponad 10% głosów, coby odsiać 1992, gdzie bez Perrota Bush Sr 
wygrałby w cuglach, i 1912, gdzie Powrót na arenę Teddy'ego Rooselta 
pozwolił wygrac wybory Wilsonowi)?

Zagadka numer 2: ile razy w ciągu powiedzmy ostatniego półwiecza 
wybory parlamentarne w USA w środku pierwszej kadencji przyniosły 
wzrost posiadania partii rządzącej?

Jak na idiotę, za którego go masz, to całkiem nieźle mu idzie.

pzdr

TRad
Re: co kraj to problem
#3240
Author: Dzika
Date: Tue, 12 Oct 2004 07:58
15 lines
1644 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał:

> Dzika wrote:
> 
>> Zdaje się że teraz Ty zaczynasz opisywac dokładnie to co ja początkowo 
>> i obecnie powyżej.
> 
> 
> Ironia, Dzika, ironia. Oto klucz.

Dokładnie.
W mojej wypowiedzi też.

-- 
Dzika
Re: co kraj to problem
#3234
Author: Dzika
Date: Tue, 12 Oct 2004 08:02
71 lines
3456 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał:

> Dzika wrote:

>> A właśnie, właśnie!
>> Nie wiem dlaczego uznajecie rolę rzadu wyłacznie w odniesieniu do 
>> obywateli znajdujących się na terytorium państwa?
> 
> 
> Nie: wyłącznie. Ale o nich czasami warto pamiętać.


Czasami?
No ja bym wolała często...



>>>> b. Uważasz że była gorsza grupa nacisku niż bardzo niezadowoleni 
>>>> amerykanie?
>>>
>>>
>>> A co Amerykanie mogą zrobić duńskim politykom? A Arabi mogą sporo.
>>
>>
>> O!
>> To rząd duński wysłał kontyngent ugodowy rozumiem?
>> Ma Arabom kołysanki śpiewać i uczyć śledzie przyrządzać?
>> Bo jakoś nie wydaje mi sie że ten facet był aż takim guru żeby 
>> Arabowie po jego uwięzieniu popadli w większą furię niż po wpuszczeniu 
>> na ich terytorium duńskiego wojska.
> 
> 
> Yup. wyżej piszesz, że Amerykanie czasami postępuja nieracjonalnie. Za 
> to islamiści są logiczni do bólu głowy, tak? Oj, humanistka, humanistka...


Nie.
Nikt nie jest logiczny do bólu głowy tak długo jak długo człowiekiem 
szarpią emocje.
Ale facet przesiedział 2 lata i Arabowie nawet się słowem na jego temat 
nie zająknęli...
No to niby dlaczego rząd duński miał się nagle tak ich przestraszyć?


>> A może weźcie go sobie bo zaraz inne państwa krzykną że Amerykanie 
>> uzurpują sobie prawo do wymierzania kary obywatelom innych państw?
> 
> 
> A nie krzyczą? Baza w Guantanamo służy _głównie_ do przetrzymywania 
> obcokrajowców (zresztą zgodnie z amrykańskim prawem, żeby było 
> ciekawiej. Jest taki precedens z lat czterdziestych)



No i tu wracam do tych "sojuszniczych".



>> A szczególnie sojuszniczych?
>> Przecież to by tak nieładnie wyglądało w wiadomościach wieczornych ;>
> 
> 
> Oj, Elu, Elu. Poczytałabyś trochę o kampanii w USA. Dowiedziałabys się 
> co Bush sądzi o opinii innych państw. Co więcej, publiczne prezentowanie 
> takich sądów jest z punktu widzenia wyborów opłacalne.

No to po cholerę go wypuszczali?
Chwila nieuwagi?! ;>

-- 
Dzika
Re: co kraj to problem
#3244
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 12 Oct 2004 09:46
30 lines
3049 bytes
Tomasz Radko wrote:

> Zagadka: ile razy w historii USA urzędujący prezydent lub vicerpezydent 
> przegrał wybory w warunkach gospodarczej prosperity (dla ustalenia 
> uwagi: bez kandydata pozapartyjnego, który zdobyłby ponad 10% głosów, 
> coby odsiać 1992, gdzie bez Perrota Bush Sr wygrałby w cuglach, i 1912, 
> gdzie Powrót na arenę Teddy'ego Rooselta pozwolił wygrac wybory Wilsonowi)?

A ile razy prezydent zostawał prezydentem na mocy orzeczenia Supreme 
Court of USA, które jak się okazało po właściwym przeliczeniu głosów, 
było niezgodne z rzeczywistym wynikiem? Nie jestem zwolennikiem 
spiskowej teorii dziejów, ale zabawy wyborcze na Florydzie były przednie.

> Zagadka numer 2: ile razy w ciągu powiedzmy ostatniego półwiecza wybory 
> parlamentarne w USA w środku pierwszej kadencji przyniosły wzrost 
> posiadania partii rządzącej?

Przypomnij mi datę wyborów parlamentarnych. Czy aby nie było to po 
zamachu na WTC, gdy popularnośc urzędującego prezydenta, a przy okazji 
jego partii, była największa w ciągu ostatnich 20 lat?

> Jak na idiotę, za którego go masz, to całkiem nieźle mu idzie.

Gdyby jego popularnośc wzrastała przed zamahcem na WTC i przed wojną z 
terroryzmem [ Afganistan plus Irak ], zgodziłbym się, że to samorodny, 
głęboko ukryty talent. A tak... Nie pomyślałeś, że trafiło się ślepej 
kurze ziarno? Poza tym roztrwonienie takiej popularności... Szczyt 
finezji politycznej.

rmszar
Re: co kraj to problem
#3245
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 12 Oct 2004 10:29
119 lines
5961 bytes
Radomir Szaraniec wrote:

> Tomasz Radko wrote:
> 
>> Zagadka: ile razy w historii USA urzędujący prezydent lub 
>> vicerpezydent przegrał wybory w warunkach gospodarczej prosperity (dla 
>> ustalenia uwagi: bez kandydata pozapartyjnego, który zdobyłby ponad 
>> 10% głosów, coby odsiać 1992, gdzie bez Perrota Bush Sr wygrałby w 
>> cuglach, i 1912, gdzie Powrót na arenę Teddy'ego Rooselta pozwolił 
>> wygrac wybory Wilsonowi)?
> 
> 
> A ile razy prezydent zostawał prezydentem na mocy orzeczenia Supreme 
> Court of USA, które jak się okazało po właściwym przeliczeniu głosów, 
> było niezgodne z rzeczywistym wynikiem?

1. Prezydent został wybrany bynajmniej nie na mocy orzeczenia SCoUSA.
2. Post factum głosy przeliczano wielokrotnie, i tylko w kilku 
scenariuszach udało się tak dobrac kryteria, aby wygrał Gore.
3. Nawet gdyby SCoUSA zezwolił na czwarte przeliczenie głosów w 
wybranych hrabstwach - i tak wygrałby Bush.
4. Nawet gdyby przeliczenia wskazało Gore'a - i tak wygrałby Bush 
(hint: co Konstytucja USA mówi o wyborze elektorów?)

 > Nie jestem zwolennikiem
> spiskowej teorii dziejów, ale zabawy wyborcze na Florydzie były przednie.

Yup. Załączam fragment rozmów przy analizie "undervotes":

------------------------------------------------------------------
JUDGE LEE: 5A 11 is a slight dimple on the spot. I have to try to 
remember
these. Judge Rosenberg.

JUDGE ROSENBERG: Cannot be ascertained with reasonable certainty.

COMMISSIONER GUNZBURGER: I disagree on this one because it's pushed more
than a slight and there is light visible in the bottom. I've read 
some of
the opinions that says when there is light visible that it is a 
punch for a
candidate.

JUDGE LEE: I don't see it.

JUDGE ROSENBERG: I don't see any light visible.

MR LICHTMAN (Democratic Attorney): Hold it up. I can see it from here.

COMMISSIONER GUNZBURGER: Turn it around.

JUDGE LEE: You're right. You can see it. All right. I agree with the
Commissioner, 5A 11 is a vote for Gore. (Broward County Canvassing 
Board,
Esquire Deposition Services, November 23, 2000, p. 1390 - 1391)

------------------------------------------
JUDGE LEE: 10A 1, no reasonable certainty.

COMMISSIONER GUNZBURGER: I haven't looked.

JUDGE LEE: I'm just stating my opinion, I'm sorry.

COMMISSIONER GUNZBURGER: The other races are Democratic. There is an
indentation on that and I would vote for Gore. (Broward County 
Canvassing
Board, Esquire Deposition Services, November 23, 2000, p. 1398 - 1399)

-------------
JUDGE LEE: G5

JUDGE ROSENBERG: (No Comment)

COMMISSIONER GUNZBURGER: I see a line on the bottom that's been 
punched out.
I think it's a vote for Gore, based on the fact that the rest of the 
card
is, also.

JUDGE LEE: So going back to this on, Judge Rosenberg, G5.

JUDGE ROSENBERG: I don't think it's a reasonable certainty.

JUDGE LEE: I agree with Judge Rosenberg on G5. (Broward County 
Canvassing
Board, Esquire Deposition Services, November 23, 2000, p. 1489)
-----------------------------------------------------------------

Otóż Gore miał szansę tylko wtedy, gdyby przyjęto standardy pani 
Gunzburger. Ale tylko w tych hrabstwach, gdzie Gore miał duża 
przewagę poparcia. Gdyby go zastosować na całej Florydzie (a 
zwłaszcza na tzw. panhandle - to takie lewe, cienkie cóś leżące w 
ogóle w innej strefie czasowej) - znowu wygrałby Bush.

>> Zagadka numer 2: ile razy w ciągu powiedzmy ostatniego półwiecza 
>> wybory parlamentarne w USA w środku pierwszej kadencji przyniosły 
>> wzrost posiadania partii rządzącej?
> 
> Przypomnij mi datę wyborów parlamentarnych. Czy aby nie było to po 
> zamachu na WTC, gdy popularnośc urzędującego prezydenta, a przy okazji 
> jego partii, była największa w ciągu ostatnich 20 lat?

Yup. WTC ma wiele wspólnego z popularnością partii.

>> Jak na idiotę, za którego go masz, to całkiem nieźle mu idzie.
> 
> Gdyby jego popularnośc wzrastała przed zamahcem na WTC i przed wojną z 
> terroryzmem [ Afganistan plus Irak ], zgodziłbym się, że to samorodny, 
> głęboko ukryty talent. A tak... Nie pomyślałeś, że trafiło się ślepej 
> kurze ziarno? Poza tym roztrwonienie takiej popularności... Szczyt 
> finezji politycznej.

Yup. Churchill był fatalnym politykiem. Popularność zdobył li i 
jedynie dzięki wybuchowi wojny.  I roztrwonił ją jeszcze w jej 
trakcie. Oh, well...

pzdr

TRad
Re: co kraj to problem
#3226
Author: iska
Date: Tue, 12 Oct 2004 12:06
31 lines
2820 bytes
"Radomir Szaraniec" <rmszar@interia.pl> wrote in message
news:ckdmao$9ud$1@shodan.interia.pl...
> > Rząd Dani, Szwecji, Korei (wstawić dowolne) od tego jest żeby
> > interesować się losem swojego obywatela niezależnie od tego gdzie go
> > zaniesie.
>
> Rząd jest od tego, żeby rządzić. Żeby kraj rósł w siłę, a ldziom się
> żyło dostatnio.
>
> > Tym bardziej jeśli obywatel wpakuje się w kłopoty.
> > Dopiero po stwierdzeniu że słusznie się wpakował może sobie obywatela
> > przymknąć ale już we własnym zakresie.
>
> Nawet, jeśli obywatel o to nie prosi? Iska, powiedz mi, czy to było na
> prośbę pana islamisty, czy własna inicjatywa rządu?

Po prawdzie to nie wiem - Gazet jeszcze nie czytam sama ale maz mowi ze
rozne ekstremalne partie naciskaly.
Siedzial w Guantanamo to pewnie nie bardzo mial jak prosic -problemem jest
ze przez dwa lata przetrzymywania go tam nie zostaly mu postawione zarzuty
i sadze ze to dlo podstawy do wyciagniecia go.
Rzad dunski z tego co sie orientuje tez nie bardzo ma go o co oskarzyc...
Paniki nie ma - jest skandal i szukanie winnych. Czasami mam wrazenie ze
... no wlasnie nie wiem jak to nazwac, tolerancja? No wiec tolerancja
pakuje ich w coraz wieksze klopoty -
dla mnie najwiekszym absurdem byly rowazania czy pozwolic Somalijczykom na
obrzezanie dziewczynek - co prawda odrzucono te rzadania ale sam fakt ze
sie zastanawiano swiadczy dla mnie ze "tolerancja" zmierza tu w za strone
i nie zawsze wie gdzie sie zatrzymac...

iska
Re: co kraj to problem
#3227
Author: iska
Date: Tue, 12 Oct 2004 12:16
12 lines
1880 bytes
"iska" <shaniah@gazeta.zbedne.pl> wrote in message
news:ckggne$3a2$1@shodan.interia.pl...
> dla mnie najwiekszym absurdem byly rowazania czy pozwolic Somalijczykom
na
> obrzezanie dziewczynek - co prawda odrzucono te rzadania ale sam fakt ze
> sie zastanawiano swiadczy dla mnie ze "tolerancja" zmierza tu w za
strone
> i nie zawsze wie gdzie sie zatrzymac...

Zadania, zadania, zadania (Z z kropeczka, a z ogonkiem)
Zle ze mna ...
iska
Re: co kraj to problem
#3220
Author: Nikita
Date: Tue, 12 Oct 2004 17:07
10 lines
1938 bytes
Radomir Szaraniec wrote:
> A tu sorry- ogonka nie dojrzałem w słowie "piszę".

Czepiasz się Dzika... Przecież Radek nie dostrzega takich szczegółów, jak
ogonek. W końcu fakt, że w czerwonym wdzianku miałby być Tomek też przełknął
;>

--
Pozdrawiam serdecznie
Niki
Re: co kraj to problem
#3221
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 12 Oct 2004 18:52
18 lines
1958 bytes
Nikita wrote:
> Radomir Szaraniec wrote:
> 
>>A tu sorry- ogonka nie dojrzałem w słowie "piszę".
> 
> 
> Czepiasz się Dzika... Przecież Radek nie dostrzega takich szczegółów, jak
> ogonek. W końcu fakt, że w czerwonym wdzianku miałby być Tomek też przełknął
> ;>

Stanowczo protestuję. Nieprawdą jest, jakobym miał być w czerwonym 
wdzianku. Od czasu czerwonego golfa ze szlaczkiem w czerwone 
krzyżyki na białym tle, który nosiłem dzieckiem będąc (czyli gdzieś 
po pierwszym zlodowaceniu), nie ubieram się w nic czerwonego.

pzdr

TRad
Re: co kraj to problem
#3222
Author: Nikita
Date: Tue, 12 Oct 2004 19:22
15 lines
2157 bytes
Tomasz Radko wrote:
>> Czepiasz się Dzika... Przecież Radek nie dostrzega takich
>> szczegółów, jak ogonek. W końcu fakt, że w czerwonym wdzianku miałby
>> być Tomek też przełknął ;>
> Stanowczo protestuję. Nieprawdą jest, jakobym miał być w czerwonym
> wdzianku. Od czasu czerwonego golfa ze szlaczkiem w czerwone
> krzyżyki na białym tle, który nosiłem dzieckiem będąc (czyli gdzieś
> po pierwszym zlodowaceniu), nie ubieram się w nic czerwonego.

Jej... Miałam na myśli pomarańczowy, oczywiście ;)
BTW - tak poza kolorem golfa całą sytuacja jest Ci na rękę? ;>

--
Pozdrawiam serdecznie
Niki
Re: co kraj to problem
#3223
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 12 Oct 2004 20:01
27 lines
2489 bytes
Nikita wrote:

> Tomasz Radko wrote:
> 
>>>Czepiasz się Dzika... Przecież Radek nie dostrzega takich
>>>szczegółów, jak ogonek. W końcu fakt, że w czerwonym wdzianku miałby
>>>być Tomek też przełknął ;>
>>
>>Stanowczo protestuję. Nieprawdą jest, jakobym miał być w czerwonym
>>wdzianku. Od czasu czerwonego golfa ze szlaczkiem w czerwone
>>krzyżyki na białym tle, który nosiłem dzieckiem będąc (czyli gdzieś
>>po pierwszym zlodowaceniu), nie ubieram się w nic czerwonego.
> 
> 
> Jej... Miałam na myśli pomarańczowy, oczywiście ;)

Tym bardziej, OD czasu pomarańczowego T-shirtu z numerem 8 (równie 
wczesne dzieciństwo) niczego pomarańczowego nie nosze.

> BTW - tak poza kolorem golfa całą sytuacja jest Ci na rękę? ;>

Nie wiem, wątku nie śledzę. Się mi rzuciło w oczy, jakobym miał się 
na czerwono ubierać.

pzdr

TRad
Re: co kraj to problem
#3246
Author: Radomir Szaraniec
Date: Wed, 13 Oct 2004 07:07
13 lines
1990 bytes
Tomasz Radko wrote:

> Yup. WTC ma wiele wspólnego z popularnością partii.

WTC samo w sobie nie ma nic wspólnego z popularnością partii. Przy czym 
łaskawie raczyłeś nie zauważyć, ze pisałem o zamachu na WTC.

> Yup. Churchill był fatalnym politykiem. Popularność zdobył li i jedynie 
> dzięki wybuchowi wojny.  I roztrwonił ją jeszcze w jej trakcie. Oh, well...

O rany! To my o Churchillu rozmawiamy? A to przepraszam. Nie zauważyłem.

rmszar
Re: co kraj to problem
#3228
Author: Radomir Szaraniec
Date: Wed, 13 Oct 2004 08:08
38 lines
3176 bytes
iska wrote:

> Po prawdzie to nie wiem - Gazet jeszcze nie czytam sama ale maz mowi ze
> rozne ekstremalne partie naciskaly.

W imię wolności, w imię równości...

> Siedzial w Guantanamo to pewnie nie bardzo mial jak prosic -problemem jest
> ze przez dwa lata przetrzymywania go tam nie zostaly mu postawione zarzuty
> i sadze ze to dlo podstawy do wyciagniecia go.

Problem Europejczyków z Guantanamo jest taki, że patrzą przez pryzmat 
europejskiej cywilizacji- prawo do obrony, do sprawiedliwego procesu, 
neminem capivabimus... Amerykanie nie zawracają sobie głowy z 
przestrzeganiem praw obywatelskich, jaśli nie jesteś WASP'em. Arabowie 
czy Azjaci w ogóle nie przejmują się takimi bzdurami jak prawa 
jednostki. Jeśli dobrze się przypatrzyć, to Guantanamo jest problemem 
może dla UE i Transparency International.

> Rzad dunski z tego co sie orientuje tez nie bardzo ma go o co oskarzyc...
> Paniki nie ma - jest skandal i szukanie winnych. Czasami mam wrazenie ze
> ... no wlasnie nie wiem jak to nazwac, tolerancja? No wiec tolerancja
> pakuje ich w coraz wieksze klopoty -
> dla mnie najwiekszym absurdem byly rowazania czy pozwolic Somalijczykom na
> obrzezanie dziewczynek - co prawda odrzucono te rzadania ale sam fakt ze
> sie zastanawiano swiadczy dla mnie ze "tolerancja" zmierza tu w za strone
> i nie zawsze wie gdzie sie zatrzymac...

Tak to jest, jeśli przez tolerancję rozumie się przyzwolenie na wszelkie 
praktyki, jeśli przyjmuje się za dogmat jakieś bliżej nieokreślone 
"przyrodzone prawa". W ogóle śmieszy mnie afera z włoskim kandydatem na 
Komisarza UE, który mówiąc, że w _jego_, katolika, opinii homoseksualizm 
jest grzechem i jest niezgodny z jego moralnością, został uznany za 
nietolerancyjnego bigota. Oczywiście przez tych "tolerancyjnych", kórzy 
bronią "wolności słowa". O ile oczywiście słowa będą zgodne z ich 
poglądami. :)

rmszar
Re: co kraj to problem
#3247
Author: Tomasz Radko
Date: Wed, 13 Oct 2004 08:39
16 lines
1971 bytes
Radomir Szaraniec wrote:

>> Yup. Churchill był fatalnym politykiem. Popularność zdobył li i 
>> jedynie dzięki wybuchowi wojny.  I roztrwonił ją jeszcze w jej 
>> trakcie. Oh, well...
> 
> 
> O rany! To my o Churchillu rozmawiamy? A to przepraszam. Nie zauważyłem.

Nop. Rozmawiamy o kryteriach "dobroci" polityka. I jedna z 
dyskutujących stron wysunęła teze przedziwną, na mocy której 
Chruchill był politykiem kiepskim.

pzdr

TRad
Re: co kraj to problem
#3248
Author: Radomir Szaraniec
Date: Wed, 13 Oct 2004 10:39
19 lines
2513 bytes
Tomasz Radko wrote:

> Nop. Rozmawiamy o kryteriach "dobroci" polityka. I jedna z dyskutujących 
> stron wysunęła teze przedziwną, na mocy której Chruchill był politykiem 
> kiepskim.

Nop. Jedna ze stron przeniosła twierdzenia drugiej ze stron, czynionych 
w odniesieniu do polityka X, na polityka Y, żyjącego w innych czasach, 
działającego w innym kraju i w innych warunkach. I oto twierdzi, że 
wedle słów strony drugiej polityk Y był kiepski. Z tym, że strona druga 
o polityku Y ani słowem się nie zająknęła. Więcej- strona druga nie 
formułowała uwag ogólnych, odnoszących się do wszelkich polityków, a 
tylko do jednego, konkretnego.

Myślę, że bardziej odpowiednie [ ogólne warunki uprawiania polityki, 
czasy w którym politykę uprawiają, sytuacja międzynarodowa itp. ] byłoby 
porównanie Busha i Blaira. No ale nie takie efektowne.

rmszar
Re: co kraj to problem
#3249
Author: Tomasz Radko
Date: Wed, 13 Oct 2004 11:25
24 lines
2438 bytes
Radomir Szaraniec wrote:

> Tomasz Radko wrote:
> 
>> Nop. Rozmawiamy o kryteriach "dobroci" polityka. I jedna z 
>> dyskutujących stron wysunęła teze przedziwną, na mocy której Chruchill 
>> był politykiem kiepskim.
> 
> 
> Nop. Jedna ze stron przeniosła twierdzenia drugiej ze stron, czynionych 
> w odniesieniu do polityka X, na polityka Y, żyjącego w innych czasach, 
> działającego w innym kraju i w innych warunkach. I oto twierdzi, że 
> wedle słów strony drugiej polityk Y był kiepski. 

Acha. Czyli wg drugiej strony podane kryterium "dobroci" można 
stosować li i jedynie do GWB. Klawo jak cholera.

pzdr

TRad

PS Ewentualnie jeszcze do Blaira. No bo jakby je (kryterium) 
rozciągnąć na inne przypadki, to wyniki byłyby sprzeczne z 
założeniami drugiej strony. Byczo.
Re: co kraj to problem
#3224
Author: Nikita
Date: Thu, 14 Oct 2004 18:00
17 lines
2100 bytes
Tomasz Radko wrote:
>> Jej... Miałam na myśli pomarańczowy, oczywiście ;)
> Tym bardziej, OD czasu pomarańczowego T-shirtu z numerem 8 (równie
> wczesne dzieciństwo) niczego pomarańczowego nie nosze.

Mhm, w porządku. I nie lubisz musztardy ;)

>> BTW - tak poza kolorem golfa całą sytuacja jest Ci na rękę? ;>
> Nie wiem, wątku nie śledzę. Się mi rzuciło w oczy, jakobym miał się
> na czerwono ubierać.

Taaa jassssne. Ale niech będzie - Radzio pewnie równie dobrze może pomarzyć
o Tobie w zielonym ;>

--
Pozdrawiam serdecznie
Niki
Re: co kraj to problem
#3250
Author: Radomir Szaraniec
Date: Fri, 15 Oct 2004 08:10
18 lines
2420 bytes
Tomasz Radko wrote:

> Acha. Czyli wg drugiej strony podane kryterium "dobroci" można stosować 
> li i jedynie do GWB. Klawo jak cholera.

Które podane kryterium "dobroci"? Mowa była o GWB, o jego konkretnym 
przypadku, a nie generalnie o kryteriach "dobrego" polityka.

> PS Ewentualnie jeszcze do Blaira. No bo jakby je (kryterium) rozciągnąć 
> na inne przypadki, to wyniki byłyby sprzeczne z założeniami drugiej 
> strony. Byczo.

To była wskazówka dla pierwszej strony, że jak już tak bardzo chce 
rozciągać kryteria drugiej strony na innych polityków, to niech to czyni 
w miarę adekwatnie. Druga strona bowiem wcale nie ma zamiaru na innych 
polityków rozciągac uwag, czynionych pod adresem GWB

rmszar
Re: co kraj to problem
#3225
Author: Dzika
Date: Fri, 15 Oct 2004 16:11
16 lines
1882 bytes
Użytkownik Nikita napisał:

> Radomir Szaraniec wrote:
> 
>>A tu sorry- ogonka nie dojrzałem w słowie "piszę".
> 
> 
> Czepiasz się Dzika... Przecież Radek nie dostrzega takich szczegółów, jak
> ogonek. W końcu fakt, że w czerwonym wdzianku miałby być Tomek też przełknął
> ;>

Nie Tomek i nie w czerwonym.
I nie traktor tylko rower i nie kupił tylko mu ukradli ;>

-- 
Dzika
Page 1 of 2 • 59 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads