🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.hum.polszczyzna
155 messages
155 total messages Page 1 of 4 Started by Eneuel Leszek Ciszewski Fri, 09 May 2014 20:58
Page 1 of 4 • 155 total messages
Zostałem odurzony odorem...
#123833
Author: Eneuel Leszek Ciszewski
Date: Fri, 09 May 2014 20:58
27 lines
1736 bytes
odór
odurzenie
Odór odurza?...
Smród smrodzi, nie smrudzi. :)
Brud brudzi, bród do brodzenia w wodzie...
Bruk i zbrukanie...

A ja dzisiaj napisałem na grupie odór a ręcznie -- odur.
I nawet zastanowiłem się przed napisaniem ręcznym -- odó/ur odurza?

Więc jak to jest z tym odorem? Dlaczego w wypadku
odoru mamy odurzenie a nie odórzenie?

-=-

Na usprawiedliwienie popełnienia wiadomego błędu mam swe
odurzenie, gdyż naprawdę zostałem porażony odorem. :)

-=-

Proszę jednak o wyjaśnienie -- dlaczego ze słowa odór mamy odurzenie?

-- 
   .`'.-.         ._.                           .-.
   .'O`-'     ., ; o.'    eneuel@@gmail.com    '.O_'
   `-:`-'.'.  '`\.'`.'    ~'~'~'~'~'~'~'~'~    o.`.,
  o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;. . .;\|/.... 
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123834
Author: Qrczak
Date: Sat, 10 May 2014 09:44
29 lines
2019 bytes
Dnia 2014-05-09 22:58, obywatel Eneuel Leszek Ciszewski uprzejmie donosi:
> odór
> odurzenie
> Odór odurza?...
> Smród smrodzi, nie smrudzi. :)
> Brud brudzi, bród do brodzenia w wodzie...
> Bruk i zbrukanie...
>
> A ja dzisiaj napisałem na grupie odór a ręcznie -- odur.
> I nawet zastanowiłem się przed napisaniem ręcznym -- odó/ur odurza?
>
> Więc jak to jest z tym odorem? Dlaczego w wypadku
> odoru mamy odurzenie a nie odórzenie?
>
> -=-
>
> Na usprawiedliwienie popełnienia wiadomego błędu mam swe
> odurzenie, gdyż naprawdę zostałem porażony odorem. :)
>
> -=-
>
> Proszę jednak o wyjaśnienie -- dlaczego ze słowa odór mamy odurzenie?

Odór <- łac. odor
Odurzyć <- prsł. dur, duriti

Żeby się nie musieć usprawiedliwiać to już lepiej nic nie wąchaj.

Q
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123835
Author: Eneuel Leszek Ciszewski
Date: Sat, 10 May 2014 16:59
32 lines
2089 bytes
"Qrczak" 536df51c$0$2224$65785112@news.neostrada.pl

> Odór <- łac. odor
> Odurzyć <- prsł. dur, duriti

Już po wrzuceniu pytania znalazłem, że słowo
'odurzenie' nawiązuje do słowa 'dur', które
chyba znaczy tyle, co tyfus.

> Żeby się nie musieć usprawiedliwiać to już lepiej nic nie wąchaj.

Właśnie niemożliwość powąchania piłki w czasie jej
kupowania ściągnęła na mnie to nieszczęście. Na
szczęście ;) dowiedziałem się, że 'odór' nie jest
powiązany z 'odurzeniem'.


Oczywiście rodzi się (ciekawe, czy w bólach
rodzenia) pytanie -- co z toksynami bezwonnymi?

Piłka jest produktem polskim, blady strach
może znaleźć sobie miejsce.

Przecież każda rzecz może być toksyczna -- buty z podeszwami
plastykowymi, telefon czy komputer, materac, czy cokolwiek!

-- 
   .`'.-.         ._.                           .-.
   .'O`-'     ., ; o.'    eneuel@@gmail.com    '.O_'
   `-:`-'.'.  '`\.'`.'    ~'~'~'~'~'~'~'~'~    o.`.,
  o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;. . .;\|/.... 
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123836
Author: FEniks
Date: Sun, 11 May 2014 11:50
30 lines
2046 bytes
W dniu 2014-05-10 11:44, Qrczak pisze:
> Dnia 2014-05-09 22:58, obywatel Eneuel Leszek Ciszewski uprzejmie donosi:
>> odór
>> odurzenie
>> Odór odurza?...
>> Smród smrodzi, nie smrudzi. :)
>> Brud brudzi, bród do brodzenia w wodzie...
>> Bruk i zbrukanie...
>>
>> A ja dzisiaj napisałem na grupie odór a ręcznie -- odur.
>> I nawet zastanowiłem się przed napisaniem ręcznym -- odó/ur odurza?
>>
>> Więc jak to jest z tym odorem? Dlaczego w wypadku
>> odoru mamy odurzenie a nie odórzenie?
>>
>> -=-
>>
>> Na usprawiedliwienie popełnienia wiadomego błędu mam swe
>> odurzenie, gdyż naprawdę zostałem porażony odorem. :)
>>
>> -=-
>>
>> Proszę jednak o wyjaśnienie -- dlaczego ze słowa odór mamy odurzenie?
>
> Odór <- łac. odor
> Odurzyć <- prsł. dur, duriti

Może niewykluczone, że u obu gdzieś tam w głębi głębi na początku był wodór.

Ewa
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123837
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sun, 11 May 2014 13:09
22 lines
1842 bytes
Pani Ewa napisała:

>>> Proszę jednak o wyjaśnienie -- dlaczego ze słowa odór mamy odurzenie?
>>
>> Odór <- łac. odor
>> Odurzyć <- prsł. dur, duriti
>
> Może niewykluczone, że u obu gdzieś tam w głębi głębi na początku był
> wodór.

A może też i tlen. Po rosyjsku "kisłorod". Mnie się to zawsze nie najlepiej
kojarzyło -- jak co skisłe, to pachnieć dobrze nie może. Choć wiem, że nie
są to skojarzenia do końca słuszne. Łaciński odor od naszego odoru też się
różni.

Jarek

-- 
Jeden jest rytm, jeden rytm, jeden jest węgiel i tlen
Zwykłą losu koleją -- praca, posiłek i sen
Jeden przypada na dzień, świt jeden i jeden zmrok
Pierwsi odchodzą w cień, a drudzy równają krok
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123838
Author: FEniks
Date: Sun, 11 May 2014 19:15
19 lines
2036 bytes
W dniu 2014-05-11 15:09, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>>> Proszę jednak o wyjaśnienie -- dlaczego ze słowa odór mamy odurzenie?
>>> Odór <- łac. odor
>>> Odurzyć <- prsł. dur, duriti
>> Może niewykluczone, że u obu gdzieś tam w głębi głębi na początku był
>> wodór.
> A może też i tlen. Po rosyjsku "kisłorod". Mnie się to zawsze nie najlepiej
> kojarzyło -- jak co skisłe, to pachnieć dobrze nie może. Choć wiem, że nie
> są to skojarzenia do końca słuszne. Łaciński odor od naszego odoru też się
> różni.

No tak, łaciński jest bardziej uniwersalny. Podobnie jak grecki (a 
właściwie grecka) "odode" i czasownik "odzo" (pachnieć lub wonieć 
nieprzyjemnie).
Ciekawe, czy mają coś wspólnego z wodą (gr. hydor) poza deltą i omegą. ;)

Ewa
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123839
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Sun, 11 May 2014 22:28
32 lines
2534 bytes
Pani Ewa napisała:

>> Łaciński odor od naszego odoru też się różni.
>
> No tak, łaciński jest bardziej uniwersalny. Podobnie jak grecki
> (a właściwie grecka) "odode" i czasownik "odzo" (pachnieć lub
> wonieć nieprzyjemnie).

Zaraz, zaraz -- "podobnie jak grecki", to jest nasz, a nie łaciński.
Łacińskie odory mogą być przyjemne, a nasze i greckie -- nie. Roślinki,
co są po łacinie "odorata", po naszemu najczęściej są "wonne". Czasem
też "pachnące". "Woń" jest po polsku uniwersalna, to znaczy może być
dobra i zła. Ale jak coś pachnie, to ładnie. Ładne jest pachnienie
nieokreślone. Ale zdarza się, że coś "brzydko pachnąć". Za to "ładnie
śmierdzieć" już się nie da. W czeskim zdaje się jest odwrotnie -- woń
też jest neutralna, ale pachnie się domyślnie brzydko.

> Ciekawe, czy mają coś wspólnego z wodą (gr. hydor) poza deltą
> i omegą. ;)

Jeśli śmierdzą, to pewnie z wodą od dawna nie mają nic wspólnego.

Jarek

-- 
Co mnie to obchodzi
Że dźwięk jest po to abym dźwięczał
A stęk jest po to abym stęczał
A głód jest po to żebym głodził
A smród jest po to żebym smrodził
Co mnie to obchodzi
Ja na rozbitej płynę łodzi
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123840
Author: bbjk
Date: Mon, 12 May 2014 07:11
7 lines
1365 bytes
W dniu 2014-05-12 00:28, Jarosław Sokołowski pisze:
>  Za to "ładnie śmierdzieć" już się nie da.

Ale da się nie śmierdzieć.
Na przykład groszem.
-- 
Bbjk, po latach.
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123841
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 12 May 2014 09:11
21 lines
1802 bytes
Pani Basia napisała:

>> Za to "ładnie śmierdzieć" już się nie da.
>
> Ale da się nie śmierdzieć.
> Na przykład groszem.

Biorąc pod uwagę, że pecunia non olet, to nawet
nie tyle "da się", co inaczej nie można.

Jarek

PS
Oczywiście już od samego progu serdecznie witamy.
Czym chata bogata.

-- 
Jestem młody, nie mam nic i mieć nie będę
Wokół wszyscy na wyścigi się bogacą
Są i tacy, którym płacą nie wiem za co
Ale cieszą się szacunkiem i urzędem
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123844
Author: Qrczak
Date: Mon, 12 May 2014 10:08
10 lines
1709 bytes
Dnia 2014-05-12 09:11, obywatel bbjk uprzejmie donosi:
> W dniu 2014-05-12 00:28, Jarosław Sokołowski pisze:
>> Za to "ładnie śmierdzieć" już się nie da.
>
> Ale da się nie śmierdzieć.
> Na przykład groszem.

Bajarka!

Q
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123842
Author: bbjk
Date: Mon, 12 May 2014 10:23
21 lines
1807 bytes
W dniu 2014-05-12 11:11, Jarosław Sokołowski pisze:

> Biorąc pod uwagę, że pecunia non olet, to nawet
> nie tyle "da się", co inaczej nie można.

Taaa...
Już ja wiem, czym to pachnie.

> Oczywiście już od samego progu serdecznie witamy.
> Czym chata bogata.

Chata zbiedniała ostatnimi laty, ale znów widzę, że dobrobyt wraca, więc 
i zastukałam.
-- 

Bbjk
Żyje na węch... nie słucha wcale.
   Pachnie gniciem półmroku,
   Pachnie wiatrem od rzeki,
   Pachnie ludzki niepokój
   Zwierzęciem kalekim...
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123845
Author: bbjk
Date: Mon, 12 May 2014 10:28
11 lines
1485 bytes
W dniu 2014-05-12 12:08, Qrczak pisze:

> Bajarka!

Baju, baju, będziesz w raju.

Qra, Ewa, Jarek. I jeszcze Ludek nieopodal.
Cieszę się, że Was widzę.
https://www.youtube.com/watch?v=NeWYgFQYAF0
-- 
Bbjk
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123846
Author: FEniks
Date: Mon, 12 May 2014 10:33
15 lines
1810 bytes
W dniu 2014-05-12 12:28, bbjk pisze:
> W dniu 2014-05-12 12:08, Qrczak pisze:
>
>> Bajarka!
>
> Baju, baju, będziesz w raju.
>
> Qra, Ewa, Jarek. I jeszcze Ludek nieopodal.
> Cieszę się, że Was widzę.
> https://www.youtube.com/watch?v=NeWYgFQYAF0

My też się cieszymy!
A witał już w naszym imieniu Jarek. ;)

Ewa
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123843
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Mon, 12 May 2014 10:37
17 lines
1811 bytes
Pani Basia napisała:

>> Oczywiście już od samego progu serdecznie witamy.
>> Czym chata bogata.
>
> Chata zbiedniała ostatnimi laty, ale znów widzę,
> że dobrobyt wraca, więc i zastukałam.

No, tak tu powoli życie nam płynie.

Jarek

-- 
Pachnie maciejką, naftą i serkiem,
Cipritykowscy kopią w ogrodzie,
Dreptak po wódkę idzie spacerkiem,
-- Można powiedzieć, że dzień, jak codzień!
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123847
Author: bbjk
Date: Mon, 12 May 2014 11:06
7 lines
1469 bytes
W dniu 2014-05-12 12:33, FEniks pisze:

> My też się cieszymy!

Można powiedzieć, że zwabił mnie odór.
-- 
Bbjk
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123848
Author: Eneuel Leszek Ciszewski
Date: Mon, 12 May 2014 21:44
12 lines
1766 bytes
"bbjk" lkq9v5$fb1$1@node1.news.atman.pl

> Można powiedzieć, że zwabił mnie odór.

Chyba raczej zwabiła Cię woń odoru. ;)

-- 
   .`'.-.         ._.                           .-.
   .'O`-'     ., ; o.'    eneuel@@gmail.com    '.O_'
   `-:`-'.'.  '`\.'`.'    ~'~'~'~'~'~'~'~'~    o.`.,
  o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;. . .;\|/.... 
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123849
Author: bbjk
Date: Tue, 13 May 2014 04:29
9 lines
1649 bytes
W dniu 2014-05-12 23:44, Eneuel Leszek Ciszewski pisze:

> Chyba raczej zwabiła Cię woń odoru. ;)

A nie, tak raczej nie mawiam, po co mi tautologia.
Ewo, czy to raczej pleonazm?
Ty jesteś dobra w teorii, stąd pytam Ciebie.
-- 
B.
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123850
Author: FEniks
Date: Tue, 13 May 2014 13:45
19 lines
2259 bytes
W dniu 2014-05-13 06:29, bbjk pisze:
> W dniu 2014-05-12 23:44, Eneuel Leszek Ciszewski pisze:
>
>> Chyba raczej zwabiła Cię woń odoru. ;)
>
> A nie, tak raczej nie mawiam, po co mi tautologia.
> Ewo, czy to raczej pleonazm?
> Ty jesteś dobra w teorii, stąd pytam Ciebie.

Masło maślane. ;)

Tautologia to raczej pojęcie z logiki, o ile się nie mylę. A swojskie 
masło maślane to pleonazm.

W łacinie coś podobnego nazywało się figura etymologica (typu: walczyć 
walkę) i było jak najbardziej pożądane z punktu widzenia stylistycznego. 
W polskim akceptujemy chyba tylko "przeżyć życie".

Ewa, teoretycznie
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123851
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 13 May 2014 15:00
23 lines
2546 bytes
Pani Ewa napisała:

> swojskie masło maślane to pleonazm.

Czasy teraz takie nastały, że tego pleonazma musimy specjalnie wyszukiwać
na półkach sklepowych. Albo zamawiać u baby ze wsi -- wtedy on jeszcze
bardziej swojski.

> W łacinie coś podobnego nazywało się figura etymologica (typu: walczyć
> walkę) i było jak najbardziej pożądane z punktu widzenia stylistycznego.
> W polskim akceptujemy chyba tylko "przeżyć życie".

Co znaczy "akceptujemy"? Czy "zrobić robotę" jest źle? Wiem, można ją
wykonać -- ale czy trzeba, by być akceptowanym? Da się też wytwarzać
wytwory. W wytwórni. Tylko czy wolno? Albo czy napisać pismo można?

Jarek

-- 
Cietrzew się zacietrzewił słysząc takie słowa,
Sęp się zasępił strasznie, osowiała sowa
Kura dała drapaka, aż się zakurzyło,
Zając zajęczał smętnie, kurczę się skurczyło
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123852
Author: Eneuel Leszek Ciszewski
Date: Tue, 13 May 2014 17:02
24 lines
2341 bytes
"Jarosław Sokołowski" slrnln4csd.qt7.jaros@falcon.lasek.waw.pl

> Co znaczy "akceptujemy"? Czy "zrobić robotę" jest źle?
> Wiem, można ją wykonać -- ale czy trzeba, by być
> akceptowanym? Da się też wytwarzać wytwory. W wytwórni.
> Tylko czy wolno? Albo czy napisać pismo można?

IMO:

 można napisać pismo
 'zwabiła mnie woń' to tautologia
 'fakt autentyczny' to pleonazm
 masło maślane można bez trudu
  kupić w każdym sklepie mlecznym

Ale czym jest 'szansa na sukces'?
Ponoć nie ma 'szansy na przegraną'.

-- 
   .`'.-.         ._.                           .-.
   .'O`-'     ., ; o.'    eneuel@@gmail.com    '.O_'
   `-:`-'.'.  '`\.'`.'    ~'~'~'~'~'~'~'~'~    o.`.,
  o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;. . .;\|/.... 
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123853
Author: Eneuel Leszek Ciszewski
Date: Tue, 13 May 2014 18:03
59 lines
3478 bytes
"Eneuel Leszek Ciszewski" lktjep$tpn$1@node1.news.atman.pl

> "Jarosław Sokołowski" slrnln4csd.qt7.jaros@falcon.lasek.waw.pl

>> Co znaczy "akceptujemy"? Czy "zrobić robotę" jest źle?
>> Wiem, można ją wykonać -- ale czy trzeba, by być
>> akceptowanym? Da się też wytwarzać wytwory. W wytwórni.
>> Tylko czy wolno? Albo czy napisać pismo można?

> IMO:

> można napisać pismo

  można coś napisać i to coś nazywane jest właśnie pismem
  można napisać zdanie, można list, piosenkę, wiersz, podanie czy inne pismo...

> 'zwabiła mnie woń' to tautologia

  'zwabiła mnie woń odoru' to tautologia
  'zwabiła mnie woń Arabii niekoniecznie
  może mnie przecież zwabić (czyli
  przyciągnąć) woń (lub kolor) fiołków;
  w przypadku odoru musi mnie ciągnąć
  (raczej odpychać?) woń, więc dostawienie
  słowa 'woń' niewiele wnosi; odór jest
  zapachem, czyli wonią (choć raczej
  przykrym zapachem i przykrą wonią)

  'skusił mnie zapach zapachu

> 'fakt autentyczny' to pleonazm
> masło maślane można bez trudu
> kupić w każdym sklepie mlecznym

> Ale czym jest 'szansa na sukces'?
> Ponoć nie ma 'szansy na przegraną'.

-=-

   tautologia ż I, DCMs. ~gii; lm D. ~gii (~gij)

   1. <<wypowiedź, w której wyraz określający nie
      wzbogaca treści wyrazu określanego, powtarzając
   ją tylko, np. cofnąć się do tyłu; tautologizm>>

   2. log. <<schemat zdania, w którym każde zdanie
      podpadające pod ten schemat jest prawdziwe
   (np. Każde A jest A); w szerszym sensie - takie
   zdanie podpadające pod ten schemat>>

   gr.


-- 
   .`'.-.         ._.                           .-.
   .'O`-'     ., ; o.'    eneuel@@gmail.com    '.O_'
   `-:`-'.'.  '`\.'`.'    ~'~'~'~'~'~'~'~'~    o.`.,
  o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;. . .;\|/.... 
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123854
Author: Eneuel Leszek Ciszewski
Date: Tue, 13 May 2014 18:55
25 lines
2537 bytes
"Eneuel Leszek Ciszewski" lktmp1$22t$1@node1.news.atman.pl

>  'zwabiła mnie woń odoru' to tautologia
>  'zwabiła mnie woń Arabii niekoniecznie
>  może mnie przecież zwabić (czyli
>  przyciągnąć) woń (lub kolor) fiołków;
>  w przypadku odoru musi mnie ciągnąć
>  (raczej odpychać?) woń, więc dostawienie
>  słowa 'woń' niewiele wnosi; odór jest
>  zapachem, czyli wonią (choć raczej
>  przykrym zapachem i przykrą wonią)

Natomiast 'przykry odór' to pleonazm.

Choć niekoniecznie, bo czasami piszę, że
coś jest smutne, czyli ma fatalne skutki.
Wówczas jeden odór zabija (jest smutny)
zaś inny jest tylko nieszkodliwym smrodem.

-- 
   .`'.-.         ._.                           .-.
   .'O`-'     ., ; o.'    eneuel@@gmail.com    '.O_'
   `-:`-'.'.  '`\.'`.'    ~'~'~'~'~'~'~'~'~    o.`.,
  o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;. . .;\|/.... 
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123855
Author: FEniks
Date: Tue, 13 May 2014 20:27
13 lines
2266 bytes
W dniu 2014-05-13 17:00, Jarosław Sokołowski pisze:
>
> Co znaczy "akceptujemy"? Czy "zrobić robotę" jest źle? Wiem, można ją
> wykonać -- ale czy trzeba, by być akceptowanym? Da się też wytwarzać
> wytwory. W wytwórni. Tylko czy wolno? Albo czy napisać pismo można?

Hm, no rzeczywiście pewnie więcej jest takich, które brzmią zupełnie 
normalnie, np. napisać pismo. Nie wiem, od czego to zależy.
"Zrobić robotę" kolokwialne mi się wydaje. "Wytwarzać wytwory" też 
trochę nadmiarowe, tak jak "produkować produkty" albo "zawiązywać związki".
Może to tylko moje odczucie.

Ewa
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123856
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Tue, 13 May 2014 21:50
51 lines
4194 bytes
Pani Ewa napisała:

>> Co znaczy "akceptujemy"? Czy "zrobić robotę" jest źle? Wiem, można ją
>> wykonać -- ale czy trzeba, by być akceptowanym? Da się też wytwarzać
>> wytwory. W wytwórni. Tylko czy wolno? Albo czy napisać pismo można?
>
> Hm, no rzeczywiście pewnie więcej jest takich, które brzmią zupełnie 
> normalnie, np. napisać pismo. Nie wiem, od czego to zależy.

Jest tego dużo. Kwiaty kwitną, światło świeci, buty się obuwa. A potem
tańczy taniec. Mnie tu co innego zastanowiło. Ci starożytni Rzymianie
poczytywali sobie takie konstrukcje za coś pożądanego, a współcześnie
pojawia się nurt negacji.

Niektórzy ludzie z obsesyjnym natręcwem wyszukują pleonazmów. Mało tego,
że wyszukują, usiłują je tępić z całą bezwzględnością gdzie tylko znajdą.
Nie podejrzewam ich o to, by wiedzieli dlaczego to robią. Pewnie ktoś im
powiedział, że tak należy. Tylko kto? Nie znam szczegółowo planu nauczania
z gimnazjum, ale tam bym się najpewniej spodziewał źródeł tego zjawiska.

Światło świeci, bo co innego ma robić? Ono wiele więcej nie potrafi.
Ażeby sklecić jakieś niezdegenerowane zdanie, potrzebny jest czasownik.
Tu jest odpowiedź na pani pytanie: zależy to od tego, czy są jakieś
inne sensowne możliwności. Pismo można równie dobrze sprokurować, ale
napisanie go jest czymś daleko bardziej oczywistym.

Maniacy owi czepiają się też takiego wyrażenia jak "idziemy pieszo".
Że niby oni inaczej niż pieszo chodzić nie potrafią, więc słowo to jako
zbędne należy przemilczeć. Ja bym potrafił -- mogą mnie całym orszakiem
nieść w lektyce. Taki orszak porusza się pieszo, a ja wraz z nim. Mogę
zademonstrować, jeśli się kiedy zbiorą w jakąś większą grupę.

> "Zrobić robotę" kolokwialne mi się wydaje. "Wytwarzać wytwory" też
> trochę nadmiarowe, tak jak "produkować produkty" albo "zawiązywać
> związki". Może to tylko moje odczucie.

"Wytwórcy wytwarzają wytwory" i "wyrobnicy wyrabiają wyroby" -- dwie
trójce oparte o dwa pokrewne sobie znaczeniowo rdzenie. Ale wydźwięk
całości jakże inny. Jasne, możemy też sobie mieszać i powiedzieć, że
"wyrobnicy wytwarzają produkty" -- tak na przekór Rzymianom.

Jarek

PS
Oprócz zawiązywania związków można też związywać zawiązki.

-- 
A do kawy jajecznicę,
A jak już podeżre zdrowo,
To przynoszą mu w lektyce
Bardzo fajną cysorzową.
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123857
Author: Eneuel Leszek Ciszewski
Date: Tue, 13 May 2014 22:59
68 lines
4448 bytes
"Jarosław Sokołowski" slrnln54ti.v8b.jaros@falcon.lasek.waw.pl

> Światło świeci, bo co innego ma robić? Ono wiele więcej nie potrafi.

Fotografia to malowanie światłem? Mnie trudno oślepić,
ale wielu kierowców na to narzeka. Można też nagrzać
coś (lub kogoś) za pomocą światła i można tak ogólnie
przesłać energię oraz informację.

> Ażeby sklecić jakieś niezdegenerowane zdanie,
> potrzebny jest czasownik.

Deszcz pada. Bez czasownika wypowiedź jest
zrozumiała, bez rzeczownika -- także, choć
padać może także grad lub śnieg.

> Tu jest odpowiedź na pani pytanie: zależy to od tego,
> czy są jakieś inne sensowne możliwności. Pismo można
> równie dobrze sprokurować, ale napisanie go jest czymś
> daleko bardziej oczywistym.

Pismo można odtworzyć (ze strzępów czy skrawków) oraz przesłać faxem.

> Maniacy owi czepiają się też takiego wyrażenia jak "idziemy pieszo".

Zegarek nie chodzi. Nie wchodź w ten interes! Nie idź tą drogą.
(nie próbuj rozwiązania tą metodą) Okręt szedł pod pełnymi żaglami
a statek szedł całą naprzód.

Jeśli dziewczyna chciała iść -- mogła zajść i dochodzić
(mieć orgazm) ale dochodzić mogła także do wniosku, wsi
i do przekonania.

> Że niby oni inaczej niż pieszo chodzić nie potrafią, więc słowo to jako
> zbędne należy przemilczeć. Ja bym potrafił -- mogą mnie całym orszakiem
> nieść w lektyce. Taki orszak porusza się pieszo, a ja wraz z nim. Mogę
> zademonstrować, jeśli się kiedy zbiorą w jakąś większą grupę.


>> "Zrobić robotę" kolokwialne mi się wydaje. "Wytwarzać wytwory" też
>> trochę nadmiarowe, tak jak "produkować produkty" albo "zawiązywać
>> związki". Może to tylko moje odczucie.

> "Wytwórcy wytwarzają wytwory" i "wyrobnicy wyrabiają wyroby" -- dwie
> trójce oparte o dwa pokrewne sobie znaczeniowo rdzenie. Ale wydźwięk
> całości jakże inny. Jasne, możemy też sobie mieszać i powiedzieć, że
> "wyrobnicy wytwarzają produkty" -- tak na przekór Rzymianom.

Wytwórca do wyrobnika: Co ty wyrabiasz? ;)
Wyrobnik do wytwórcy:  Nic. Przenoszę do realu
                       wytwory mojej wyobraźni.


> Oprócz zawiązywania związków można też związywać zawiązki.

Można zawierać związki małżeńskie; związki zawodowe można
tworzyć, rozwiązywać, delegalizować lub zastraszać; chemik
uzyska związki chemiczne; związki frazeologiczne znają
grupowicze... Kiedyś jeszcze po prostu był :) Związek
Radziecki.


-- 
   .`'.-.         ._.                           .-.
   .'O`-'     ., ; o.'    eneuel@@gmail.com    '.O_'
   `-:`-'.'.  '`\.'`.'    ~'~'~'~'~'~'~'~'~    o.`.,
  o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;. . .;\|/.... 
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123858
Author: bbjk
Date: Wed, 14 May 2014 04:03
26 lines
2617 bytes
W dniu 2014-05-13 23:50, Jarosław Sokołowski pisze:

> Maniacy owi

Maniaków nie sieją. Są ortograficzni, co to z lupą tropią każdą 
literówkę, czy błąd i z triumfem podają linki do słownika, internetowego 
zresztą. Są i tacy, co lubią internetowo definiować prawie każde słowo. 
A jaki cel im przyświeca?
Trzeba może zapytać.

> czepiają się też takiego wyrażenia jak "idziemy pieszo".
> Że niby oni inaczej niż pieszo chodzić nie potrafią, więc słowo to jako
> zbędne należy przemilczeć. Ja bym potrafił

Ja także potrafię.
Idę się przejechać, to u mnie częste wyjście.
Idę się przelecieć - nieco rzadziej, ale też. Ale lecę się przejść, o, 
to już pachnie sprzecznością. Bo jak latam, to nie idę, ale jak idę, to 
mogę lecieć.

Zrobić robotę często mi się zdarza. Czasem odwalić, to już trochę 
gorzej, a jednak znacznie lepiej, niż odwalić kitę.

No to lecę robić tę swoją robotę.
-- 
BBjk
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123873
Author: FEniks
Date: Wed, 14 May 2014 06:34
14 lines
2489 bytes
W dniu 2014-05-13 23:50, Jarosław Sokołowski pisze:
> "Wytwórcy wytwarzają wytwory" i "wyrobnicy wyrabiają wyroby" -- dwie 
> trójce oparte o dwa pokrewne sobie znaczeniowo rdzenie. Ale wydźwięk 
> całości jakże inny. Jasne, możemy też sobie mieszać i powiedzieć, że 
> "wyrobnicy wytwarzają produkty" -- tak na przekór Rzymianom. 

No ale właśnie chyba nie do końca na przekór, bo, jak Pan sam zauważył, 
te słowa sobie znalazły niuanse znaczeniowe.
Wytwory (własnej wyobraźni) tworzą (może bardziej wykorzystują?) twórcy, 
a raczej przerzucają je na papier, płótno, czy co tam jeszcze. Wytwórcy 
wytwarzają wyroby, w szczególnych przypadkach są to przetwory. A 
wyrobnicy robią to, co im każą.

Ewa
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123859
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 14 May 2014 10:57
54 lines
3968 bytes
Pani Basia napisała:

>> czepiają się też takiego wyrażenia jak "idziemy pieszo". Że niby oni
>> inaczej niż pieszo chodzić nie potrafią, więc słowo to jako zbędne
>> należy przemilczeć. Ja bym potrafił
>
> Ja także potrafię.
> Idę się przejechać, to u mnie częste wyjście.

To już co innego. Tutaj określony jest cel, a nie charakter chodzenia,
jak było w wyrażeniu "iść pieszo". Icek, gdy zajechali po niego kibitką,
powiedział krótko: "jadę iść siedzieć". Bardzo dobrze powiedział, bo
w stwierdzeniu "poszedł siedzieć" nie ma żadnej informacji o środkach
czy metodach transportu.

Dzisiaj jeżdżenie oznacza przeważnie poruszanie się na kołach. Kiedyś
tak nie było. W takich przypadkach trzeba było korzystać z dookreśleń
-- jadę koleśnie. Jechał jeźdźec. Na koniu. Gdy mu konia kto odjął,
zostawał spieszony i stawał się piechotą. Jak miał szczęście, mógł iść
dalej. Koń samopas też idzie, nie jedzie. Tak więc jeżdżenie opisywało
niegdyś relację -- dwa stwory, gdy są oddzielnie, to oba chodzą, a gdy
jeden na drugiego wsiędzie, wtedy odbywa się jazda.

> Idę się przelecieć - nieco rzadziej, ale też. Ale lecę się przejść,
> o, to już pachnie sprzecznością.

Tu mamy przykład unikania sprzeczności przez podmiot liryczny:

    -- Kiedy biegam, to jestem biegaczem,
    kiedy fruwam, to jestem fruwaczem,
    kiedy się boję, to jestem baczem,
    a tak w ogóle to jestem Gżdaczem.
    Więc podziwiaj mnie i patrz:
    Jestem fruwający Gżdacz!

> Bo jak latam, to nie idę, ale jak idę, to mogę lecieć.

Z wyrażonym w tym zdaniu pesymizmem nie mogę się zgodzić. Bo przecież
niektórym latanie dobrze idzie.

> Zrobić robotę często mi się zdarza. Czasem odwalić, to już trochę 
> gorzej, a jednak znacznie lepiej, niż odwalić kitę.

Ciekawe, czy w świetle poprzednio prowadzonych dywagacji można powiedzieć,
że dezodorant odwalił robotę.

> No to lecę robić tę swoją robotę.

Jarek

-- 
będzie wspaniale
kiedy definitywnie
szlag mnie trafi kiedy kitę odwalę
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123874
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 14 May 2014 10:59
29 lines
2931 bytes
Pani Ewa napisała:

>> "Wytwórcy wytwarzają wytwory" i "wyrobnicy wyrabiają wyroby" -- dwie 
>> trójce oparte o dwa pokrewne sobie znaczeniowo rdzenie. Ale wydźwięk 
>> całości jakże inny. Jasne, możemy też sobie mieszać i powiedzieć, że 
>> "wyrobnicy wytwarzają produkty" -- tak na przekór Rzymianom. 
>
> No ale właśnie chyba nie do końca na przekór, bo, jak Pan sam zauważył, 
> te słowa sobie znalazły niuanse znaczeniowe.

Na przekór, bo -- jak się od Pani dowiedziałem -- Rzymianie ci mieli
upodobanie w zestawianiu słów jednakiej etymologii.

> Wytwory (własnej wyobraźni) tworzą (może bardziej wykorzystują?) twórcy, 
> a raczej przerzucają je na papier, płótno, czy co tam jeszcze. Wytwórcy 
> wytwarzają wyroby, w szczególnych przypadkach są to przetwory. A 
> wyrobnicy robią to, co im każą.

Ktoś mnie kiedyś nauczył słowa "wypłody". "Wypłody wyobraźni" -- tak się
tego używa. Wyrobnicy, gdy dokładnie nie opowiedzieć im co i jak, albo
zgoła nie kazać nic wcale, robią właśnie coś takiego.

Jarek

-- 
Wyobraźnia w takich razach
zwykle leczy i pomaga,
Lecz i ona -- pełna klęska,
odmówiła posłuszeństwa.
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123875
Author: FEniks
Date: Wed, 14 May 2014 16:20
28 lines
3316 bytes
W dniu 2014-05-14 12:59, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>> "Wytwórcy wytwarzają wytwory" i "wyrobnicy wyrabiają wyroby" -- dwie
>>> trójce oparte o dwa pokrewne sobie znaczeniowo rdzenie. Ale wydźwięk
>>> całości jakże inny. Jasne, możemy też sobie mieszać i powiedzieć, że
>>> "wyrobnicy wytwarzają produkty" -- tak na przekór Rzymianom.
>> No ale właśnie chyba nie do końca na przekór, bo, jak Pan sam zauważył,
>> te słowa sobie znalazły niuanse znaczeniowe.
> Na przekór, bo -- jak się od Pani dowiedziałem -- Rzymianie ci mieli
> upodobanie w zestawianiu słów jednakiej etymologii.

O ile "na przekór" nie mam rozumieć jak "przekornie", czy "dla 
przekory", to w porządku.

>> Wytwory (własnej wyobraźni) tworzą (może bardziej wykorzystują?) twórcy,
>> a raczej przerzucają je na papier, płótno, czy co tam jeszcze. Wytwórcy
>> wytwarzają wyroby, w szczególnych przypadkach są to przetwory. A
>> wyrobnicy robią to, co im każą.
> Ktoś mnie kiedyś nauczył słowa "wypłody". "Wypłody wyobraźni" -- tak się
> tego używa. Wyrobnicy, gdy dokładnie nie opowiedzieć im co i jak, albo
> zgoła nie kazać nic wcale, robią właśnie coś takiego.

Wypłody wyobraźni to bardziej mi się kojarzą z grafomanami czy innymi 
landszafciarzami (jak się właściwie mówi na odpowiednik grafomana wśród 
malarzy?)

Ewa
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123860
Author: bbjk
Date: Wed, 14 May 2014 16:29
31 lines
3031 bytes
W dniu 2014-05-14 12:57, Jarosław Sokołowski pisze:

> Dzisiaj jeżdżenie oznacza przeważnie poruszanie się na kołach. Kiedyś
> tak nie było. W takich przypadkach trzeba było korzystać z dookreśleń
> -- jadę koleśnie. Jechał jeźdźec. Na koniu. Gdy mu konia kto odjął,
> zostawał spieszony i stawał się piechotą. Jak miał szczęście, mógł iść
> dalej. Koń samopas też idzie, nie jedzie. Tak więc jeżdżenie opisywało
> niegdyś relację -- dwa stwory, gdy są oddzielnie, to oba chodzą, a gdy
> jeden na drugiego wsiędzie, wtedy odbywa się jazda.

Ostra jazda.
Przeważnie na kołach jeździmy, ale nie tylko. Sanie, narty, łyżwy. Po 
bandzie i na całego.
A "gdy jeden na drugiego wsiędzie"... pojechałeś, Jarku.

>> Bo jak latam, to nie idę, ale jak idę, to mogę lecieć.
>
> Z wyrażonym w tym zdaniu pesymizmem nie mogę się zgodzić. Bo przecież
> niektórym latanie dobrze idzie.

Ależ tutaj jest wyłącznie optymizm!
Latam i mogę lecieć. To lepiej, niż skakać choćby i po górach, 
przeskakując pagórki.

> Ciekawe, czy w świetle poprzednio prowadzonych dywagacji można powiedzieć,
> że dezodorant odwalił robotę.

Jednak jestem zwolenniczką wcześniejszej przed jego użyciem kąpieli, by 
niczego nie musiał odwalać.
-- 
Bbjk
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123876
Author: bbjk
Date: Wed, 14 May 2014 16:36
14 lines
2103 bytes
W dniu 2014-05-14 18:20, FEniks pisze:

> Wypłody wyobraźni to bardziej mi się kojarzą z grafomanami czy innymi
> landszafciarzami

Ej! Lubię pejzażystów.
  Chełmoński, Wyczółkowski,Turner, Pissarro. Same landszafty.

(jak się właściwie mówi na odpowiednik grafomana wśród
> malarzy?)

Pacykarz, malarzyna.
-- 
B.
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123861
Author: FEniks
Date: Wed, 14 May 2014 16:38
20 lines
2831 bytes
W dniu 2014-05-14 18:29, bbjk pisze:
> W dniu 2014-05-14 12:57, Jarosław Sokołowski pisze:
>
>> Dzisiaj jeżdżenie oznacza przeważnie poruszanie się na kołach. Kiedyś
>> tak nie było. W takich przypadkach trzeba było korzystać z dookreśleń
>> -- jadę koleśnie. Jechał jeźdźec. Na koniu. Gdy mu konia kto odjął,
>> zostawał spieszony i stawał się piechotą. Jak miał szczęście, mógł iść
>> dalej. Koń samopas też idzie, nie jedzie. Tak więc jeżdżenie opisywało
>> niegdyś relację -- dwa stwory, gdy są oddzielnie, to oba chodzą, a gdy
>> jeden na drugiego wsiędzie, wtedy odbywa się jazda.
>
> Ostra jazda.
> Przeważnie na kołach jeździmy, ale nie tylko. Sanie, narty, łyżwy. Po 
> bandzie i na całego.
> A "gdy jeden na drugiego wsiędzie"... pojechałeś, Jarku.

(Po)jeździć też niektórzy lubią na kimś, zwłaszcza jak mają zły dzień, 
choć to wcale nie jest dla tego kogoś przyjemna jazda.

Ewa
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123862
Author: bbjk
Date: Wed, 14 May 2014 16:47
10 lines
2194 bytes
W dniu 2014-05-14 18:38, FEniks pisze:

> (Po)jeździć też niektórzy lubią na kimś, zwłaszcza jak mają zły dzień,
> choć to wcale nie jest dla tego kogoś przyjemna jazda.

Tak, bywają tacy, co to pasjami lubią jeździć po kimś. Aproposik mały, 
przejrzałam niedawno pl.rec.kuchnię sprzed 10 lat, to dopiero były 
zabawne jazdy. Zatęskniłam do tamtych niewinnych czasów.
-- 
Bbjk
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123877
Author: Marek Włodarz
Date: Wed, 14 May 2014 19:47
22 lines
2330 bytes
W artykule <ll0639$kk3$1@node1.news.atman.pl>
bbjk napisał(a):

> W dniu 2014-05-14 18:20, FEniks pisze:
> 
>> Wypłody wyobraźni to bardziej mi się kojarzą z grafomanami czy innymi
>> landszafciarzami
> 
> Ej! Lubię pejzażystów.
>   Chełmoński, Wyczółkowski,Turner, Pissarro. Same landszafty.
> 
> (jak się właściwie mówi na odpowiednik grafomana wśród
>> malarzy?)
> 
> Pacykarz, malarzyna.

Jeszcze oleodrukarz... (to akurat z Makuszyńskiego)

Pozdrawiam (i wracam do lurkowania)
Marek W.
-- 
Suma inteligencji ludzkości jest stała. Tylko ludzi jest coraz więcej.
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123868
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 14 May 2014 19:59
51 lines
4096 bytes
Pani Basia napisała:

>> Dzisiaj jeżdżenie oznacza przeważnie poruszanie się na kołach. Kiedyś
>> tak nie było. W takich przypadkach trzeba było korzystać z dookreśleń
>> -- jadę koleśnie. Jechał jeźdźec. Na koniu. Gdy mu konia kto odjął,
>> zostawał spieszony i stawał się piechotą. Jak miał szczęście, mógł iść
>> dalej. Koń samopas też idzie, nie jedzie. Tak więc jeżdżenie opisywało
>> niegdyś relację -- dwa stwory, gdy są oddzielnie, to oba chodzą, a gdy
>> jeden na drugiego wsiędzie, wtedy odbywa się jazda.
>
> Ostra jazda.
> Przeważnie na kołach jeździmy, ale nie tylko. Sanie, narty, łyżwy.

Bo to nowe idzie. Kiedyś chadzano "ślizgać się na łyżwach". Na ślizgawkę.
Gdy dawno temu uczyli mnie rosyjskiego, to nauczyli, że tam na nartach
się *chodzi*, a nigdy "jeździ". Nie wiem jak jest teraz, czy coś i tam
się zmieniło. Z saniami łatwiej, bo one za koniem jadą. Koń z prastarych
czasów jest warunkiem wystarczającym do jazdy.

>>> Bo jak latam, to nie idę, ale jak idę, to mogę lecieć.
>>
>> Z wyrażonym w tym zdaniu pesymizmem nie mogę się zgodzić.
>> Bo przecież niektórym latanie dobrze idzie.
>
> Ależ tutaj jest wyłącznie optymizm!

Optymizm jest w drugiej części zdania, w pierwszej -- pesymizm.
W dodatku zbędny -- nie ma co się ograniczać, że "jak latam,
to nie idę".

> Latam i mogę lecieć. To lepiej, niż skakać choćby i po górach, 
> przeskakując pagórki.

Gdy w telewizji pokazują takich na nartach bez kijków, to po czymś
rozróżniają kiedy który skacze, a kiedy leci.

>> Ciekawe, czy w świetle poprzednio prowadzonych dywagacji można
>> powiedzieć, że dezodorant odwalił robotę.
>
> Jednak jestem zwolenniczką wcześniejszej przed jego użyciem kąpieli,
> by niczego nie musiał odwalać.

Pogląd mam ten sam i nie zamierzam nikogo *odwodzić* od kąpieli.

Jarek

-- 
To nie do wiary, że niedawno tak to było --
w słuchawce głos: "Kochany, dzwonisz -- jak to miło!",
A gdy pytałem, czy to z kranu gdzieś tak siąpie --
mówiłaś: "Tak, bo ja się często kąpię".
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123863
Author: FEniks
Date: Wed, 14 May 2014 20:06
19 lines
2713 bytes
W dniu 2014-05-14 18:47, bbjk pisze:
> W dniu 2014-05-14 18:38, FEniks pisze:
>
>> (Po)jeździć też niektórzy lubią na kimś, zwłaszcza jak mają zły dzień,
>> choć to wcale nie jest dla tego kogoś przyjemna jazda.
>
> Tak, bywają tacy, co to pasjami lubią jeździć po kimś. 

No racja, po kimś.

> Aproposik mały, przejrzałam niedawno pl.rec.kuchnię sprzed 10 lat, to 
> dopiero były zabawne jazdy. Zatęskniłam do tamtych niewinnych czasów.

I kto tam po kim jeździł? To chyba epoka dużej aktywności dżdżownic, 
Władysława Łosia i Magdy Basset. Mnie chyba jeszcze wtedy nie było.
Też czasem lubię wracać do starych postów (także z innych grup) i czasem 
dziwię się sobie sprzed lat i mam ochotę sama po sobie pojeździć. ;)

Ewa
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123869
Author: FEniks
Date: Wed, 14 May 2014 20:07
9 lines
2236 bytes
W dniu 2014-05-14 21:59, Jarosław Sokołowski pisze:
> Bo to nowe idzie. Kiedyś chadzano "ślizgać się na łyżwach". Na ślizgawkę.
> Gdy dawno temu uczyli mnie rosyjskiego, to nauczyli, że tam na nartach
> się *chodzi*, a nigdy "jeździ". Nie wiem jak jest teraz, czy coś i tam
> się zmieniło.

Jeśli to biegówki, to się nawet biega.

Ewa
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123878
Author: FEniks
Date: Wed, 14 May 2014 20:10
20 lines
2488 bytes
W dniu 2014-05-14 18:36, bbjk pisze:
> W dniu 2014-05-14 18:20, FEniks pisze:
>
>> Wypłody wyobraźni to bardziej mi się kojarzą z grafomanami czy innymi
>> landszafciarzami
>
> Ej! Lubię pejzażystów.
>  Chełmoński, Wyczółkowski,Turner, Pissarro. Same landszafty.

Podzielam tę sympatię.  Nie każdy pejzażysta to dla mnie landszafciarz. ;)

>
> (jak się właściwie mówi na odpowiednik grafomana wśród
>> malarzy?)
>
> Pacykarz, malarzyna.

A czy pacykarz to nie malarz pokojowy?

Ewa
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123879
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 14 May 2014 20:52
27 lines
2707 bytes
Pani Ewa napisała:

>>> Wypłody wyobraźni to bardziej mi się kojarzą z grafomanami czy innymi
>>> landszafciarzami
>>
>> Ej! Lubię pejzażystów.  Chełmoński, Wyczółkowski,Turner, Pissarro.
>> Same landszafty.
>
> Podzielam tę sympatię. Nie każdy pejzażysta to dla mnie landszafciarz. ;)

A co jeśli niemiecki?

>>> (jak się właściwie mówi na odpowiednik grafomana wśród malarzy?)
>>
>> Pacykarz, malarzyna.
>
> A czy pacykarz to nie malarz pokojowy?

Też. Tym bardziej nazwanie w ten sposób kolegi olejnego jest obelżywe.

Jarek

-- 
W pobliżu świątynia stała sztuk,       |  Dziwi się wszystko w tej budzie:
Stamtąd się zakradł najpierwszy wróg,  |  Cóż tu się schodzą za ludzie!
Malaria lokal obsiadła,                |  Chłop w chłopa dziki, kosmaty,
Iżby w nim piła i jadła.               |  A portki na nim -- na raty.
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123864
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 14 May 2014 20:56
20 lines
2750 bytes
Pani Ewa napisała:

>>> (Po)jeździć też niektórzy lubią na kimś, zwłaszcza jak mają zły
>>> dzień, choć to wcale nie jest dla tego kogoś przyjemna jazda.
>>
>> Tak, bywają tacy, co to pasjami lubią jeździć po kimś. 
>
> No racja, po kimś.

Niektórzy jeżdża po kimś jak po łysej kobyle. Kiedyś jeździło się na
kobyle. Na łysej również. I w tym powiedzeniu też kiedyś występowało
*na*. Teraz przeważnie *po*.

Jarek

-- 
A ja sobie jeżdżę           |  Może jestem wariat
na motorowerze              |  lecz nie jestem głupi
i nocą na szosie            |  tak szybko nie jeżdże
łapię w worek jeże          |  by jeża utrupić
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123870
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Wed, 14 May 2014 21:02
21 lines
2447 bytes
Pani Ewa napisała:

>> Gdy dawno temu uczyli mnie rosyjskiego, to nauczyli, że tam na
>> nartach się *chodzi*, a nigdy "jeździ". Nie wiem jak jest teraz,
>> czy coś i tam się zmieniło.
>
> Jeśli to biegówki, to się nawet biega.

Zdarzało mi się. Chociaż biegówki, to nie dałem się zasugerować. Chodziłem.

Jarek

-- 
Patrz -- na białym śniegu
ślady miękkich łap
ścieżką przeszedł sen
znikł w lesie
Może to co było
może to co jest
może to co będzie
przyniesie...
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123867
Author: bbjk
Date: Thu, 15 May 2014 04:23
9 lines
2180 bytes
W dniu 2014-05-14 22:06, FEniks pisze:

> I kto tam po kim jeździł? To chyba epoka dużej aktywności dżdżownic,
> Władysława Łosia i Magdy Basset. Mnie chyba jeszcze wtedy nie było.

Tak, przejrzyj sobie. Były jazdy, ale przeważnie inteligentne.
Trafiłam przypadkiem, szukając przepisu.
-- 
Bbjk
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123871
Author: bbjk
Date: Thu, 15 May 2014 04:34
22 lines
2626 bytes
W dniu 2014-05-14 21:59, Jarosław Sokołowski pisze:

>
> Optymizm jest w drugiej części zdania, w pierwszej -- pesymizm.
> W dodatku zbędny -- nie ma co się ograniczać, że "jak latam,
> to nie idę".

Tutaj będę uparta. Latanie to wyższy stopień od iścia.
Iść to sobie mogę do warzywniaka po kapustę, nawet powlec się noga za 
nogą, a lecę na randkę, choć niekoniecznie Lufthansą, czy LOTem.

> Gdy w telewizji pokazują takich na nartach bez kijków, to po czymś
> rozróżniają kiedy który skacze, a kiedy leci.

No właśnie, po czym? po odległości przemieszczania się w powietrzu, czy 
po intensywności uwielbienia dla polatuchy?

> Pogląd mam ten sam i nie zamierzam nikogo *odwodzić* od kąpieli.

Tak, to byłoby zwodne, choć niektórzy twierdzą, że to i owo skraca życie.
-- 
Bbjk
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123865
Author: Qrczak
Date: Thu, 15 May 2014 09:17
17 lines
2735 bytes
Dnia 2014-05-14 22:56, obywatel Jarosław Sokołowski uprzejmie donosi:
> Pani Ewa napisała:
>
>>>> (Po)jeździć też niektórzy lubią na kimś, zwłaszcza jak mają zły
>>>> dzień, choć to wcale nie jest dla tego kogoś przyjemna jazda.
>>>
>>> Tak, bywają tacy, co to pasjami lubią jeździć po kimś.
>>
>> No racja, po kimś.
>
> Niektórzy jeżdża po kimś jak po łysej kobyle. Kiedyś jeździło się na
> kobyle. Na łysej również. I w tym powiedzeniu też kiedyś występowało
> *na*. Teraz przeważnie *po*.

Łysek idzie przodkiem, to i reszta po nim.

Q, zza węgla
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123872
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 15 May 2014 12:06
24 lines
2873 bytes
Pani Basia napisała:

> Tutaj będę uparta. Latanie to wyższy stopień od iścia.
> Iść to sobie mogę do warzywniaka po kapustę, nawet powlec się noga
> za nogą, a lecę na randkę, choć niekoniecznie Lufthansą, czy LOTem.

A potem źli ludzie gadają, że latawica. Jeśli kto chce iść stopień
wyżej, może kroczyć. Albo stąpać.

>> Gdy w telewizji pokazują takich na nartach bez kijków, to po czymś
>> rozróżniają kiedy który skacze, a kiedy leci.
>
> No właśnie, po czym? po odległości przemieszczania się w powietrzu,
> czy po intensywności uwielbienia dla polatuchy?

Za uwielbienie czynne grozi dyskwalifikacja. Więc chyba to pierwsze.

Jarek

-- 
Dwóch ich weszło do sklepu w zapusty
jeden sok pił na kaca z kapusty.
A jak wypił to zniknął za progiem
więc na drogę powiedzmy mu: "z Bogiem".
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123866
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 15 May 2014 12:08
24 lines
2760 bytes
Qrczak pisze:

>>>>> (Po)jeździć też niektórzy lubią na kimś, zwłaszcza jak mają zły
>>>>> dzień, choć to wcale nie jest dla tego kogoś przyjemna jazda.
>>>> Tak, bywają tacy, co to pasjami lubią jeździć po kimś.
>>> No racja, po kimś.
>> Niektórzy jeżdża po kimś jak po łysej kobyle. Kiedyś jeździło się na
>> kobyle. Na łysej również. I w tym powiedzeniu też kiedyś występowało
>> *na*. Teraz przeważnie *po*.
>
> Łysek idzie przodkiem, to i reszta po nim.

Łysek -- jaka tam z niego kobyła! Łyska (Fulica atra) -- nad tym można
się zastanowić.

> Q, zza węgla

Jarek (Łysek, z pokładu idy, na myły Boh!)

-- 
Dawne życie poszło w dal,
dziś pierogi, dzisiaj bal,
tylko koni, tylko koni,
tylko koni, tylko koni żal.
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123880
Author: FEniks
Date: Thu, 15 May 2014 13:38
16 lines
2568 bytes
W dniu 2014-05-14 22:52, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>>> Wypłody wyobraźni to bardziej mi się kojarzą z grafomanami czy innymi
>>>> landszafciarzami
>>> Ej! Lubię pejzażystów.  Chełmoński, Wyczółkowski,Turner, Pissarro.
>>> Same landszafty.
>> Podzielam tę sympatię. Nie każdy pejzażysta to dla mnie landszafciarz. ;)
> A co jeśli niemiecki?

To wtedy będzie landschaftsmaler.

Pejzaż - to brzmi dumnie! A landszafty kojarzą mi się z promenadą w 
Kołobrzegu.

Ewa
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123881
Author: Jarosław Sokołowski
Date: Thu, 15 May 2014 20:36
24 lines
2587 bytes
Pani Ewa napisała:

>>> Nie każdy pejzażysta to dla mnie landszafciarz. ;)
>> A co jeśli niemiecki?
>
> To wtedy będzie landschaftsmaler.

Landschaftsmalerem może być nawet Chełmoński, zależy kto to mówi.

> Pejzaż - to brzmi dumnie! A landszafty kojarzą mi się z promenadą
> w Kołobrzegu.

Czasem wystarczy coś nazwać w innym języku, by stało się czym innym
niż było. Pantalony albo sztany -- to zgoła co innego niż spodnie.

Jarek

-- 
  Na drewnianych łodziach
  jak ze starych akwafort
  odpłyneli z portu młodzi chłopcy
  Więc nie pytaj -- proszę --
  gdy zobaczysz tamten port
  czemu przypłynęli jacyś obcy
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123882
Author: FEniks
Date: Fri, 16 May 2014 06:40
16 lines
2537 bytes
W dniu 2014-05-15 22:36, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>>> Nie każdy pejzażysta to dla mnie landszafciarz. ;)
>>> A co jeśli niemiecki?
>> To wtedy będzie landschaftsmaler.
> Landschaftsmalerem może być nawet Chełmoński, zależy kto to mówi.
>
>> Pejzaż - to brzmi dumnie! A landszafty kojarzą mi się z promenadą
>> w Kołobrzegu.
> Czasem wystarczy coś nazwać w innym języku, by stało się czym innym
> niż było. Pantalony albo sztany -- to zgoła co innego niż spodnie.

No, to chyba mamy konsensus. ;)

Ewa
Re: Zostałem odurzony odorem...
#123883
Author: bbjk
Date: Fri, 16 May 2014 06:44
14 lines
2302 bytes
W dniu 2014-05-16 08:40, FEniks pisze:

>> Czasem wystarczy coś nazwać w innym języku, by stało się czym innym
>> niż było. Pantalony albo sztany -- to zgoła co innego niż spodnie.
>
> No, to chyba mamy konsensus. ;)

A jeśli by napisać "zgodę", to będzie to samo, czy już stanie się czymś 
innym, jak te pantalony, czy inne rajtuzy?
:)
-- 
Bbjk
One Niemce i Francuzy
Mają pludry i rajtuzy.
Page 1 of 4 • 155 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads