🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.comp.sys.amiga
147 messages
147 total messages Page 2 of 3 Started by Szyk Fri, 09 Mar 2012 06:41
Page 2 of 3 • 147 total messages
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66790
Author: a a
Date: Sat, 24 Mar 2012 09:13
36 lines
1937 bytes
TOmek <123_tomekNOSPAM@wp.pl> napisał(a): 

> Uwazasz wiec, ze wypuszczenie A1200 z grafika vga byloby krokiem do 
> przodu? Dla Amigy to bylby strzal w kolano juz na dzien dobry. 

Bredzisz.
Czytanie ze zrozumieniem się kłania.

> Nie dorabiaj filozofii upadku C= poprzez uklady AGA bo to nie jest 
> prawda. 

Bredzisz.

> Te meki z dyskietkami to byl wybor uzytkownika, moj pierwszy dysk 

Wybór użytkownika na Amidze był gra z dyskietki albo wcale.

> kombinowania z dosem np. aby uslyszec dzwieki w grach. Autoexec zaczynal 
> przypominac kod zrodlowy jakiegos zlozonego programu 

Resztę postu mogę podsumować w paru zdaniach:

AGA to było w 1992 roku gówno.

Ale niestety niektórym nie podoba się odbrązawianie tego sprzętu.

Szkoda.

Kult tego gówna Amigi klasycznej nie przynosi niczego dobrego środowisku.

Naprawdę lepiej by było jakby klasykowcy przesiedli się na Winuae.



-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66791
Author: TOmek
Date: Tue, 27 Mar 2012 09:30
5 lines
1314 bytes
>> Te meki z dyskietkami to byl wybor uzytkownika, moj pierwszy dysk
> Wybór użytkownika na Amidze był gra z dyskietki albo wcale.

Widze ze przy braku argumentow twoim ulubionymi wyrazami sa "bredzisz" 
oraz "gowno" wiec napisze w twoim stylu. Bredzisz.
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66792
Author: a a
Date: Tue, 27 Mar 2012 17:56
17 lines
1544 bytes
TOmek <123_tomekNOSPAM@wp.pl> napisał(a): 

> >> Te meki z dyskietkami to byl wybor uzytkownika, moj pierwszy dysk
> > Wybór użytkownika na Amidze był gra z dyskietki albo wcale.
> 
> Widze ze przy braku argumentow twoim ulubionymi wyrazami sa "bredzisz" 
> oraz "gowno" wiec napisze w twoim stylu. Bredzisz.

Dostosowuję wypowiedzi do poziomu rozmówców.
Ty niczego sobą nie reprezentujesz.
Dodatkowo jesteś wyjątkowo odporny na wiedzę.
Niestety.



-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66793
Author: Paweł
Date: Tue, 27 Mar 2012 19:08
11 lines
1318 bytes
W dniu 24.03.2012 10:13, a a pisze:
>> Te meki z dyskietkami to byl wybor uzytkownika, moj pierwszy dysk
>
> Wybór użytkownika na Amidze był gra z dyskietki albo wcale.

jestem pewien że grałem z hdd.

ps. i miałem dysk schowany w obudowie 1200.

-- 
paweł
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66794
Author: a a
Date: Wed, 28 Mar 2012 15:54
18 lines
1426 bytes
Paweł <pawel@no.ne> napisał(a): 

> W dniu 24.03.2012 10:13, a a pisze:
> >> Te meki z dyskietkami to byl wybor uzytkownika, moj pierwszy dysk
> >
> > Wybór użytkownika na Amidze był gra z dyskietki albo wcale.
> 
> jestem pewien że grałem z hdd.

Musiałeś pomylić z pecetem.

> 
> ps. i miałem dysk schowany w obudowie 1200.
> 


-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66795
Author: Paweł
Date: Wed, 28 Mar 2012 20:29
16 lines
1481 bytes
W dniu 28.03.2012 17:54, a a pisze:
> Paweł<pawel@no.ne>  napisał(a):
>
>> W dniu 24.03.2012 10:13, a a pisze:
>>>> Te meki z dyskietkami to byl wybor uzytkownika, moj pierwszy dysk
>>>
>>> Wybór użytkownika na Amidze był gra z dyskietki albo wcale.
>>
>> jestem pewien że grałem z hdd.
>
> Musiałeś pomylić z pecetem.
>
zapewne nie.

-- 
paweł
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66796
Author: a a
Date: Thu, 29 Mar 2012 01:42
20 lines
1574 bytes
Paweł <pawel@no.ne> napisał(a): 

> W dniu 28.03.2012 17:54, a a pisze:
> > Paweł<pawel@no.ne>  napisał(a):
> >
> >> W dniu 24.03.2012 10:13, a a pisze:
> >>>> Te meki z dyskietkami to byl wybor uzytkownika, moj pierwszy dysk
> >>>
> >>> Wybór użytkownika na Amidze był gra z dyskietki albo wcale.
> >>
> >> jestem pewien że grałem z hdd.
> >
> > Musiałeś pomylić z pecetem.
> >
> zapewne nie.
> 
Zapewne tak.

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66765
Author: Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n...
Date: Mon, 02 Apr 2012 19:59
13 lines
2382 bytes
> Zgadza się. Ale amiga w takiej konfiguracji była używalna a PC nie.

Ale jednak jesli spojrzec teraz na to, to jednak rownie
uzywalna byla A500 i ta 1200 w golej postaci niewiele wniosla,
malo miala rzeczy "na wylacznosc" dla zwyklego ludzia.

Ba, moze nawet na plus wyszloby, gdyby fabrycznie miala... dysk
twardy, nie opcjonalnie, a narzucony. Bylaby drozsza, ale nadal
miala ew. atut podlaczenia do tv. Producenci softu tez moze
odrobine inaczej by patrzyli na taki sprzet.

Chociaz tak czy siak - to juz nie bylo to.
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66766
Author: Konrad Stepien
Date: Mon, 02 Apr 2012 21:01
37 lines
3497 bytes
On 2012-04-02, Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n' Hoolaka co??? <Mr.D.Pos1o_Beerbant_n_Hoolaka@interia.pl> wrote:
>
>> Zgadza się. Ale amiga w takiej konfiguracji była używalna a PC nie.
>
> Ale jednak jesli spojrzec teraz na to, to jednak rownie
> uzywalna byla A500 i ta 1200 w golej postaci niewiele wniosla,
> malo miala rzeczy "na wylacznosc" dla zwyklego ludzia.

W zasadzie tak. Większość gierek które szły na gołej A1200,
równie dobrze można było odpalić na 500-tce.

> Ba, moze nawet na plus wyszloby, gdyby fabrycznie miala... dysk
> twardy, nie opcjonalnie, a narzucony. Bylaby drozsza, ale nadal
> miala ew. atut podlaczenia do tv. Producenci softu tez moze
> odrobine inaczej by patrzyli na taki sprzet.

Jak dla mnie wystarczyło by, jakby można było łatwo założyć
normalny 3.5" dysk a pamięć była w SIMM-ach (jak w Atari STE)
Wtedy można by np. zacząć od minimalnej A1200 z 1MB i bez dysku,
a potem dokładać. Jakby pokombinować to by się to ładnie zmieściło,
zresztą niektóry upychali dyski 3.5" do środka A1200.
Za to fabrycznie mogli by scandoubler wkładać (albo zintegorować
go z AGA, taniej by wyszło).

> Chociaz tak czy siak - to juz nie bylo to.

No bo podobnie jak Falcon była spóźniona ze 2 lata.
Jeśli w chwili premiery mogła śmiało konkurować z PC, to 2 lata
później już nie bardzo. A przez te 2 lata nie powstało za dużo
programów dedykowanych dla A1200 które by pozwoliły się jej utrzymać.
Tym bardziej że producent gier musiał pamiętać, że 500-tek i 600-tek
jest więcej niż A1200, co nie zachęcało do tworzenie "dedyków"
na 1200-tkę.
A 2 lata po premierze A1200 to Sony pokazało playstaion.

-- 
Konrad Stępień
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66767
Author: Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n...
Date: Mon, 02 Apr 2012 21:41
39 lines
3773 bytes
W dniu 2012-04-02 23:01, Konrad Stepien pisze:
> On 2012-04-02, Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n' Hoolaka co???<Mr.D.Pos1o_Beerbant_n_Hoolaka@interia.pl>  wrote:
>>
>>> Zgadza się. Ale amiga w takiej konfiguracji była używalna a PC nie.
> Jak dla mnie wystarczyło by, jakby można było łatwo założyć
> normalny 3.5" dysk a pamięć była w SIMM-ach (jak w Atari STE)
> Wtedy można by np. zacząć od minimalnej A1200 z 1MB i bez dysku,
> a potem dokładać. Jakby pokombinować to by się to ładnie zmieściło,
> zresztą niektóry upychali dyski 3.5" do środka A1200.

Ale wlasnie mi o to chodzi, ze nie jako opcja:)
(choc 3,5 oczywiscie jak najbardziej, bo byly duzo tansze).
Opcja bez hdd - masz A500 czy 600, a 1200 nie dawac opcji bez dysku
a promowac jako komp juz w pelni funkcjonalny, bez 'wachlowania'
itd. To moze mogloby byc pretekstem do wiekszego zainteresowania
kompem - kupujacych jak i producentow, ktorzy nie musieliby juz
ogladac sie na liczbe dyskietek az tak bardzo; percepcja takiej
amigi bylaby juz inna niz tylko 'taka tam mocniejsza 500'.


> Za to fabrycznie mogli by scandoubler wkładać (albo zintegorować
> go z AGA, taniej by wyszło).

Nie wiem jak sie miala jakos jego obrazu do tego z pc,
ale tego akurat bym chyba nie robil :)

>> Chociaz tak czy siak - to juz nie bylo to.
>
> No bo podobnie jak Falcon była spóźniona ze 2 lata.
> Jeśli w chwili premiery mogła śmiało konkurować z PC, to 2 lata
> później już nie bardzo. A przez te 2 lata nie powstało za dużo
> programów dedykowanych dla A1200 które by pozwoliły się jej utrzymać.
> Tym bardziej że producent gier musiał pamiętać, że 500-tek i 600-tek
> jest więcej niż A1200, co nie zachęcało do tworzenie "dedyków"
> na 1200-tkę.

Same bledne kola im wyszly :)

>
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66768
Author: Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n...
Date: Mon, 02 Apr 2012 21:42
5 lines
2066 bytes
>
> Nie wiem jak sie miala jakos jego* obrazu do tego z pc,
> ale tego akurat bym chyba nie robil :)

*monitora np 1084s
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66769
Author: Konrad Stepien
Date: Mon, 02 Apr 2012 22:12
48 lines
4509 bytes
On 2012-04-02, Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n' Hoolaka co??? <Mr.D.Pos1o_Beerbant_n_Hoolaka@interia.pl> wrote:
> W dniu 2012-04-02 23:01, Konrad Stepien pisze:
>> On 2012-04-02, Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n' Hoolaka co???<Mr.D.Pos1o_Beerbant_n_Hoolaka@interia.pl>  wrote:
>>>
>>>> Zgadza się. Ale amiga w takiej konfiguracji była używalna a PC nie.
>> Jak dla mnie wystarczyło by, jakby można było łatwo założyć
>> normalny 3.5" dysk a pamięć była w SIMM-ach (jak w Atari STE)
>> Wtedy można by np. zacząć od minimalnej A1200 z 1MB i bez dysku,
>> a potem dokładać. Jakby pokombinować to by się to ładnie zmieściło,
>> zresztą niektóry upychali dyski 3.5" do środka A1200.
>
> Ale wlasnie mi o to chodzi, ze nie jako opcja:)
> (choc 3,5 oczywiscie jak najbardziej, bo byly duzo tansze).
> Opcja bez hdd - masz A500 czy 600, a 1200 nie dawac opcji bez dysku
> a promowac jako komp juz w pelni funkcjonalny, bez 'wachlowania'
> itd. To moze mogloby byc pretekstem do wiekszego zainteresowania
> kompem - kupujacych jak i producentow, ktorzy nie musieliby juz
> ogladac sie na liczbe dyskietek az tak bardzo; percepcja takiej
> amigi bylaby juz inna niz tylko 'taka tam mocniejsza 500'.

Bo ja wiem? Może i tak, ale w sprzedaży pownna być też goła A1200,
może nawet bez pamięci i niech sprzedawcy konfigurują.
Taki ruch zbliżał by Amigę do PC-ta, ale wymagało by to przewrotu
myślowego w commodore (że jakieś tajwańskie pamięci ktoś bedzie
wkładał do ich komputerów).
Idąc dalej, można by potem oferować same płyty główne np. z procesorami
030 do zamontowania w obudowie A1200. Jakby o tym pomyśleli wypuszcząjąc
A500+ to by się ładnie poskładało, bo posiadacze 500+ mogli by
kupić same płyty A1200, potem posiadacze nowych A1200 kupili by lepsze płyty
i pojawiło by się sporo płyt A1200 na rynku wtórnym które z kolei
wylądowały by w końcu w obudowach 500+.

>> Za to fabrycznie mogli by scandoubler wkładać (albo zintegorować
>> go z AGA, taniej by wyszło).
>
> Nie wiem jak sie miala jakos jego obrazu do tego z pc,
> ale tego akurat bym chyba nie robil :)

Zależy czy byłby deinterlacer. Z zewnętrznym scandoublerem
z filcker-fickserem obraz na monitorze VGA jest znośny.
Gorszy niż na VGA, ale nieporównalnie lepszy niż na TV.
(w trybach PAL przeszkadza mocno 50Hz pionowego, ale w NTSC jest OK)
To z kolei umożliwiało by łatwe zestawianie amigi z tanimi już wtedy
monitorami od PC. W wersji ekstremelnej Commodore mogło by w ogóle
przestać robić monitory, albo przestawić się na produkcję monitorów VGA.

-- 
Konrad Stępień
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66770
Author: Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n...
Date: Mon, 02 Apr 2012 22:41
36 lines
3770 bytes
>
> Bo ja wiem? Może i tak, ale w sprzedaży pownna być też goła A1200,
> może nawet bez pamięci i niech sprzedawcy konfigurują.

A mi wlasnie o to chodzi:
A1200:
patrzy producent: kupuja bez hdd, wiec nie bedziemy robic gier
wymagajacych hdd, bo malo kto go ma, zadowalaja sie gola;
patrzy konsument: po co mam kupowac hdd, jak wlasciwie i tak
na dyskietkach wszystko nadal dziala, a gier wym. hdd nie ma.
To jest to bledne kolo.
Bledne, bo za moment na PC zaczeto robic wieksze gry, ktorych
jak mniemam niekoniecznie chcialo sie przenosic na ilestam
dyskietek do wachlowania.

Sek w tym, ze w XII.92r. jeszcze nie bylo chyba
az tylu tytulow ktore nie miescily sie latwo na dyskietkach.
Ale w Bajtku widze jednak przy pierwszych wrazeniach z A1200 ze
Wing Commmander II bedzie, ale tylko wersja na hdd (i o ile dobrze widze
na HOL nigdy na ami WC II nie wyszlo). Wiec mozna to bylo przewidziec.

Strzelam, ze gdyby to hdd bylo w standardzie, to nie tylko WC2,
ale Master of Magic, Larry 6, Lands of Lore itd. na Amige 1200 by bylo.

> Taki ruch zbliżał by Amigę do PC-ta, ale wymagało by to przewrotu
> myślowego w commodore (że jakieś tajwańskie pamięci ktoś bedzie
> wkładał do ich komputerów).
> Idąc dalej, można by potem oferować same płyty główne np. z procesorami
> 030 do zamontowania w obudowie A1200. Jakby o tym pomyśleli wypuszcząjąc
> A500+ to by się ładnie poskładało, bo posiadacze 500+ mogli by
> kupić same płyty A1200, potem posiadacze nowych A1200 kupili by lepsze płyty
> i pojawiło by się sporo płyt A1200 na rynku wtórnym które z kolei
> wylądowały by w końcu w obudowach 500+.

W sumie tak, ale imo ten wymagany dysk w 1200 wazniejszy nawet :)
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66771
Author: Konrad Stepien
Date: Mon, 02 Apr 2012 23:14
64 lines
5095 bytes
On 2012-04-02, Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n' Hoolaka co??? <Mr.D.Pos1o_Beerbant_n_Hoolaka@interia.pl> wrote:
>
>>
>> Bo ja wiem? Może i tak, ale w sprzedaży pownna być też goła A1200,
>> może nawet bez pamięci i niech sprzedawcy konfigurują.
>
> A mi wlasnie o to chodzi:
> A1200:
> patrzy producent: kupuja bez hdd, wiec nie bedziemy robic gier
> wymagajacych hdd, bo malo kto go ma, zadowalaja sie gola;
> patrzy konsument: po co mam kupowac hdd, jak wlasciwie i tak
> na dyskietkach wszystko nadal dziala, a gier wym. hdd nie ma.
> To jest to bledne kolo.
> Bledne, bo za moment na PC zaczeto robic wieksze gry, ktorych
> jak mniemam niekoniecznie chcialo sie przenosic na ilestam
> dyskietek do wachlowania.

Ale patrz, XT przez sporo czasu chodziły bez HDD, a potem się
tak porobiło, że wszystkie miały przynajmniej "cegłę" 20MB.
Jakby posiadacz ami mógł bez kombinowania wsadzić tani dysk z PC-ta
to sporo ludzi by go wsadziło, czyli miało by sens robienie gier pod HDD,
czyli więcej ludzi by kupowało HDD. Dokładnie taki sam mechanizm
sprzężenia zwrotnego, tylko że po przekroczeniu pewnego poziomu
zaczyna działać w drugą stronę.

> Sek w tym, ze w XII.92r. jeszcze nie bylo chyba
> az tylu tytulow ktore nie miescily sie latwo na dyskietkach.
> Ale w Bajtku widze jednak przy pierwszych wrazeniach z A1200 ze
> Wing Commmander II bedzie, ale tylko wersja na hdd (i o ile dobrze widze
> na HOL nigdy na ami WC II nie wyszlo). Wiec mozna to bylo przewidziec.
>
> Strzelam, ze gdyby to hdd bylo w standardzie, to nie tylko WC2,
> ale Master of Magic, Larry 6, Lands of Lore itd. na Amige 1200 by bylo.

Krytyczna jest ilość amig z HDD, sposób osięgnięcia tego jest wtórny.
Amiga z HDD w standardzie będzie droższa, czyli więcej ludzi kupi
600-tke zamiast 1200-HDD. Nie wiem co wyjdzie lepiej.

Ja jak kupowałem PC-ta to mogłem wziąść wiekszy dysk i herculesa
albo mniejszy i VGA. wybrałem to drugie, a potem łatwiej mi było
dysk dokupić niż zmieniać kartę i monitor na raz.
W wariancie ekstremalnym mój znajomy kupił 486DX/100 bez twardziela
bo się wypstrykał na kolorowy monitor. Przez pół roku golił
w stare gierki z ramdysku (porobił takie sprytne autoexec-i
z samorozpakowyjącym się rar-em) i składał kasę na dysk.

>> Taki ruch zbliżał by Amigę do PC-ta, ale wymagało by to przewrotu
>> myślowego w commodore (że jakieś tajwańskie pamięci ktoś bedzie
>> wkładał do ich komputerów).
>> Idąc dalej, można by potem oferować same płyty główne np. z procesorami
>> 030 do zamontowania w obudowie A1200. Jakby o tym pomyśleli wypuszcząjąc
>> A500+ to by się ładnie poskładało, bo posiadacze 500+ mogli by
>> kupić same płyty A1200, potem posiadacze nowych A1200 kupili by lepsze płyty
>> i pojawiło by się sporo płyt A1200 na rynku wtórnym które z kolei
>> wylądowały by w końcu w obudowach 500+.
>
> W sumie tak, ale imo ten wymagany dysk w 1200 wazniejszy nawet :)

Aleś się uparł :-)
Ramdysk + gęsta stacja + pamięci SIMM i można sporo zdziałać.
O własnie, dysk dyskiem, ale stacja DD w 1992 roku to granda.

-- 
Konrad Stępień
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66775
Author: Tomasz Kaczanowski
Date: Tue, 03 Apr 2012 06:36
41 lines
3738 bytes
W dniu 2012-04-02 23:01, Konrad Stepien pisze:
> On 2012-04-02, Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n' Hoolaka co???<Mr.D.Pos1o_Beerbant_n_Hoolaka@interia.pl>  wrote:
>>
>>> Zgadza się. Ale amiga w takiej konfiguracji była używalna a PC nie.
>>
>> Ale jednak jesli spojrzec teraz na to, to jednak rownie
>> uzywalna byla A500 i ta 1200 w golej postaci niewiele wniosla,
>> malo miala rzeczy "na wylacznosc" dla zwyklego ludzia.
>
> W zasadzie tak. Większość gierek które szły na gołej A1200,
> równie dobrze można było odpalić na 500-tce.

Jeśli ktos kupował do grania...


>> Ba, moze nawet na plus wyszloby, gdyby fabrycznie miala... dysk
>> twardy, nie opcjonalnie, a narzucony. Bylaby drozsza, ale nadal
>> miala ew. atut podlaczenia do tv. Producenci softu tez moze
>> odrobine inaczej by patrzyli na taki sprzet.
>
> Jak dla mnie wystarczyło by, jakby można było łatwo założyć
> normalny 3.5" dysk a pamięć była w SIMM-ach (jak w Atari STE)

włożenie łatwe dysku to był koszt max obecne 25zł (otrzymywałeś 
odpowiednie kable). Wszystko co trzeba było zrobić to wymontować sanki 
dysku 2.5"... W 93-94 roku w Polsce było to do kupienia w wielu sklepach 
amigowych. No przynajmniej ja nie miałem z tym problemu.

> Wtedy można by np. zacząć od minimalnej A1200 z 1MB i bez dysku,
> a potem dokładać. Jakby pokombinować to by się to ładnie zmieściło,
> zresztą niektóry upychali dyski 3.5" do środka A1200.
> Za to fabrycznie mogli by scandoubler wkładać (albo zintegorować
> go z AGA, taniej by wyszło).

do pierwszych amig był dodawany adapter do podłączenia monitora VGA, 
niestety wtedy przestawały działać programy napisane niezgodnie z systemem.


-- 
Kaczus
http://kaczus.republika.pl
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66772
Author: Tomasz Kaczanowski
Date: Tue, 03 Apr 2012 06:42
16 lines
2689 bytes
W dniu 2012-04-03 01:14, Konrad Stepien pisze:
>> W sumie tak, ale imo ten wymagany dysk w 1200 wazniejszy nawet :)
>
> Aleś się uparł :-)
> Ramdysk + gęsta stacja + pamięci SIMM i można sporo zdziałać.
> O własnie, dysk dyskiem, ale stacja DD w 1992 roku to granda.
>

Obawiam się, że spowodowane to było tym, że chipset cały czas jest z 
A500... Niestety on nie był w stanie przetworzyć danych z gęstej stacji 
dysków. Dlatego przy przerabianiu zwykłej stacji na gęstą do amigi 
trzeba było zmniejszać obroty.

-- 
Kaczus
http://kaczus.republika.pl
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66776
Author: Konrad Stepien
Date: Tue, 03 Apr 2012 10:47
55 lines
4532 bytes
On 2012-04-03, Tomasz Kaczanowski <kaczus@dowyciecia_poczta.onet.pl> wrote:
> W dniu 2012-04-02 23:01, Konrad Stepien pisze:
>> On 2012-04-02, Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n' Hoolaka co???<Mr.D.Pos1o_Beerbant_n_Hoolaka@interia.pl>  wrote:
>>>
>>>> Zgadza się. Ale amiga w takiej konfiguracji była używalna a PC nie.
>>>
>>> Ale jednak jesli spojrzec teraz na to, to jednak rownie
>>> uzywalna byla A500 i ta 1200 w golej postaci niewiele wniosla,
>>> malo miala rzeczy "na wylacznosc" dla zwyklego ludzia.
>>
>> W zasadzie tak. Większość gierek które szły na gołej A1200,
>> równie dobrze można było odpalić na 500-tce.
>
> Jeśli ktos kupował do grania...
>

W założeniach A1200 była właśnie do grania, bo do pracy
to były A3000/4000. A że ludzie pupowali A1200 i wkładali
do towerek i obudowywali różnymi dodatkami to już efekt niezemierzony
przez producenta.

>>> Ba, moze nawet na plus wyszloby, gdyby fabrycznie miala... dysk
>>> twardy, nie opcjonalnie, a narzucony. Bylaby drozsza, ale nadal
>>> miala ew. atut podlaczenia do tv. Producenci softu tez moze
>>> odrobine inaczej by patrzyli na taki sprzet.
>>
>> Jak dla mnie wystarczyło by, jakby można było łatwo założyć
>> normalny 3.5" dysk a pamięć była w SIMM-ach (jak w Atari STE)
>
> włożenie łatwe dysku to był koszt max obecne 25zł (otrzymywałeś 
> odpowiednie kable). Wszystko co trzeba było zrobić to wymontować sanki 
> dysku 2.5"... W 93-94 roku w Polsce było to do kupienia w wielu sklepach 
> amigowych. No przynajmniej ja nie miałem z tym problemu.

Ale nie mówmy o specyfice polskiego rynku, gdzie ludzie różne cuda
wyczyniali.                                                   

>> Wtedy można by np. zacząć od minimalnej A1200 z 1MB i bez dysku,
>> a potem dokładać. Jakby pokombinować to by się to ładnie zmieściło,
>> zresztą niektóry upychali dyski 3.5" do środka A1200.
>> Za to fabrycznie mogli by scandoubler wkładać (albo zintegorować
>> go z AGA, taniej by wyszło).
>
> do pierwszych amig był dodawany adapter do podłączenia monitora VGA, 
> niestety wtedy przestawały działać programy napisane niezgodnie z systemem.

No bo ten "adapter" to tylko wtyczka+kabelki, resztę załatwiała AGA
ustawiana w inne tryby pracy, dlatego programy przestawały działać.
Scandoubler za to działał tak, że nawet stare programy pracujące w starych
trybach chodziły na VGA, po prostu podwajał częstotliwość odświerzana
poziomego (a lepsze jeszcze robiły deinterlace). Zitegorwanie tego w AGA
powinno być łatwiejsze niż robienie zewnętrznego układu.

-- 
Konrad Stępień
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66773
Author: Konrad Stepien
Date: Tue, 03 Apr 2012 10:51
21 lines
2886 bytes
On 2012-04-03, Tomasz Kaczanowski <kaczus@dowyciecia_poczta.onet.pl> wrote:
> W dniu 2012-04-03 01:14, Konrad Stepien pisze:
>>> W sumie tak, ale imo ten wymagany dysk w 1200 wazniejszy nawet :)
>>
>> Aleś się uparł :-)
>> Ramdysk + gęsta stacja + pamięci SIMM i można sporo zdziałać.
>> O własnie, dysk dyskiem, ale stacja DD w 1992 roku to granda.
>
> Obawiam się, że spowodowane to było tym, że chipset cały czas jest z 
> A500... Niestety on nie był w stanie przetworzyć danych z gęstej stacji 
> dysków. Dlatego przy przerabianiu zwykłej stacji na gęstą do amigi 
> trzeba było zmniejszać obroty.

No i o to mi chodzi. O ile w 1985 dyskietki 3.5" to była nowość
i takie działanie można zrozumieć, to w 1992 już nie. Wtedy PC
miały już 3.5 standardowo, napędy były tanie i łatwo dostępne.
Przerobienie chipsetu tak, zeby można było podłączyć gęsta stację od PC
obniżyło by cenę A1200 i zwiększyło jej możliwości.

-- 
Konrad Stępień
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66777
Author: Tomasz Kaczanowski
Date: Tue, 03 Apr 2012 10:58
45 lines
3753 bytes
W dniu 2012-04-03 12:47, Konrad Stepien pisze:
> On 2012-04-03, Tomasz Kaczanowski<kaczus@dowyciecia_poczta.onet.pl>  wrote:
>> W dniu 2012-04-02 23:01, Konrad Stepien pisze:
>>> On 2012-04-02, Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n' Hoolaka co???<Mr.D.Pos1o_Beerbant_n_Hoolaka@interia.pl>   wrote:
>>>>
>>>>> Zgadza się. Ale amiga w takiej konfiguracji była używalna a PC nie.
>>>>
>>>> Ale jednak jesli spojrzec teraz na to, to jednak rownie
>>>> uzywalna byla A500 i ta 1200 w golej postaci niewiele wniosla,
>>>> malo miala rzeczy "na wylacznosc" dla zwyklego ludzia.
>>>
>>> W zasadzie tak. Większość gierek które szły na gołej A1200,
>>> równie dobrze można było odpalić na 500-tce.
>>
>> Jeśli ktos kupował do grania...
>>
>
> W założeniach A1200 była właśnie do grania, bo do pracy
> to były A3000/4000. A że ludzie pupowali A1200 i wkładali
> do towerek i obudowywali różnymi dodatkami to już efekt niezemierzony
> przez producenta.

Jeśli byłoby tylko do grania nie byłoby systemu operacyjnego, bo i po 
co..... Chodziło raczej o komputer nierozbudowywalny (bądź 
rozbudowywalny niewiele), dla ogółu i z możliwością rozbudowywania - dla 
tych, dla których masówka nie wystarcza...


>> włożenie łatwe dysku to był koszt max obecne 25zł (otrzymywałeś
>> odpowiednie kable). Wszystko co trzeba było zrobić to wymontować sanki
>> dysku 2.5"... W 93-94 roku w Polsce było to do kupienia w wielu sklepach
>> amigowych. No przynajmniej ja nie miałem z tym problemu.
>
> Ale nie mówmy o specyfice polskiego rynku, gdzie ludzie różne cuda
> wyczyniali.

Zgadza się, w Polsce też sprzedawało się najwięcej składaków, których 
ceny porównujemy.




-- 
Kaczus
http://kaczus.republika.pl
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66778
Author: Konrad Stepien
Date: Tue, 03 Apr 2012 11:29
57 lines
4645 bytes
On 2012-04-03, Tomasz Kaczanowski <kaczus@dowyciecia_poczta.onet.pl> wrote:
> W dniu 2012-04-03 12:47, Konrad Stepien pisze:
>> On 2012-04-03, Tomasz Kaczanowski<kaczus@dowyciecia_poczta.onet.pl>  wrote:
>>> W dniu 2012-04-02 23:01, Konrad Stepien pisze:
>>>> On 2012-04-02, Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n' Hoolaka co???<Mr.D.Pos1o_Beerbant_n_Hoolaka@interia.pl>   wrote:
>>>>>
>>>>>> Zgadza się. Ale amiga w takiej konfiguracji była używalna a PC nie.
>>>>>
>>>>> Ale jednak jesli spojrzec teraz na to, to jednak rownie
>>>>> uzywalna byla A500 i ta 1200 w golej postaci niewiele wniosla,
>>>>> malo miala rzeczy "na wylacznosc" dla zwyklego ludzia.
>>>>
>>>> W zasadzie tak. Większość gierek które szły na gołej A1200,
>>>> równie dobrze można było odpalić na 500-tce.
>>>
>>> Jeśli ktos kupował do grania...
>>>
>>
>> W założeniach A1200 była właśnie do grania, bo do pracy
>> to były A3000/4000. A że ludzie pupowali A1200 i wkładali
>> do towerek i obudowywali różnymi dodatkami to już efekt niezemierzony
>> przez producenta.
>
> Jeśli byłoby tylko do grania nie byłoby systemu operacyjnego, bo i po 
> co..... Chodziło raczej o komputer nierozbudowywalny (bądź 
> rozbudowywalny niewiele), dla ogółu i z możliwością rozbudowywania - dla 
> tych, dla których masówka nie wystarcza...

No dobra, to był komputer "domowy", czyli głównie do grania, trochę
do czegoś poważniejszego. Dokładnie tak jak wcześniej 8-bitowce.

>>> włożenie łatwe dysku to był koszt max obecne 25zł (otrzymywałeś
>>> odpowiednie kable). Wszystko co trzeba było zrobić to wymontować sanki
>>> dysku 2.5"... W 93-94 roku w Polsce było to do kupienia w wielu sklepach
>>> amigowych. No przynajmniej ja nie miałem z tym problemu.
>>
>> Ale nie mówmy o specyfice polskiego rynku, gdzie ludzie różne cuda
>> wyczyniali.
>
> Zgadza się, w Polsce też sprzedawało się najwięcej składaków, których 
> ceny porównujemy.

Ja nie porównuję cen składaków, nawet wykazuję przekłamania w tych
porównaniach (i to na korzyść Amigi). Natomiast pokazuję że było
wtedy na rynku kupa tanich podzespołów do PC które w zasadzie
mogły by być wykorzystane w amidze, ale nie były (to znaczy ludzie
podłączali, ale poprzez różne kombinacje alpejskie).

Weźmy taki dysk, powiedzmy że dysk w markowym PC jest trochę droższy
niż w składaku (to ten sam dysk ale z inną nalepką). Nadal ten dysk
będzie sporo tańszy niż dysk 2.5" do amigi.
To samo dotyczy monitorów VGA czy gęstych flopków.
Dalej, pamięci. Już Atari STE 3 lata wcześniej miał klapkę i 4 gniazdka
SIMM, Amiga nie, choć to technicznie żaden problem.

-- 
Konrad Stępień
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66779
Author: Tomasz Kaczanowski
Date: Tue, 03 Apr 2012 11:38
28 lines
3512 bytes
W dniu 2012-04-03 13:29, Konrad Stepien pisze:
> Ja nie porównuję cen składaków, nawet wykazuję przekłamania w tych
> porównaniach (i to na korzyść Amigi). Natomiast pokazuję że było
> wtedy na rynku kupa tanich podzespołów do PC które w zasadzie
> mogły by być wykorzystane w amidze, ale nie były (to znaczy ludzie
> podłączali, ale poprzez różne kombinacje alpejskie).

A to zupełnie inna sprawa...


> Weźmy taki dysk, powiedzmy że dysk w markowym PC jest trochę droższy
> niż w składaku (to ten sam dysk ale z inną nalepką). Nadal ten dysk
> będzie sporo tańszy niż dysk 2.5" do amigi.
> To samo dotyczy monitorów VGA czy gęstych flopków.
> Dalej, pamięci. Już Atari STE 3 lata wcześniej miał klapkę i 4 gniazdka
> SIMM, Amiga nie, choć to technicznie żaden problem.
>

To, że mogli zrobić to lepiej, to zupełnie inna sprawa... Sam fakt, że 
hdd mieścil się do obudowy (czasem trzeba było usunąć ekran, czasem nie 
- zależało od dysku), pokazuje, że niewiele podwyższając obudowę z tyłu 
i montując inne sanki do dysku - sprawa byłaby rozwiązana...No ale to 
zupełnie insza inszość i tu nie ma co płakac nad rozlanym mlekiem... Ot 
taka zamierzona, bądź nie niedoróbka.

-- 
Kaczus
http://kaczus.republika.pl
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66753
Author: Jingiel
Date: Tue, 03 Apr 2012 15:05
16 lines
2060 bytes
zy
>
> Amiga klasyczna to było w 1992 gówno.
>
> Trzeba to sobie jasno powiedzieć, Amiga klasyczna to było w roku 1992 gówno.
>
> Bez odbrązowienia klasyka to środowisko nie pójdzie dalej.
>
>


Ales ty głupi i w każdym poście o tym przypominasz. Idiotyczna kataryno.


-- 
Jingiel
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66774
Author: Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n...
Date: Tue, 03 Apr 2012 16:43
62 lines
4783 bytes
> Ale patrz, XT przez sporo czasu chodziły bez HDD, a potem się
> tak porobiło, że wszystkie miały przynajmniej "cegłę" 20MB.
> Jakby posiadacz ami mógł bez kombinowania wsadzić tani dysk z PC-ta
> to sporo ludzi by go wsadziło

Kto ma racje sie nie dowiemy :) Ja lekko bym polemizowal - po co
mieliby wsadzac, skoro gierki i tak chodza z dyskietek*. Choc ok,
troche z perspektywy polskiej moze patrze, gdzie nawet najmniejszy dysk
PC kosztowal prawie dwie minimalne pensje...
Ale na zachodzie Ami tez pewnie byla rozwiazaniem oszczednosciowym.

, czyli miało by sens robienie gier pod HDD,
> czyli więcej ludzi by kupowało HDD. Dokładnie taki sam mechanizm
> sprzężenia zwrotnego, tylko że po przekroczeniu pewnego poziomu
> zaczyna działać w drugą stronę.

Tylko PC bez dysku od pewnego momentu to bylo kuriozum (i to juz
w czasach premiery A1200 chyba mozna tak powiedziec), natomiast
w przypadku Amigi to byla normalnosc - poza ktora juz nie bardzo
udalo sie wyjsc (*mowie oczywiscie zastosowania domowe, czyli gierki
plus rozne bzdurki).

A gdzie tu jeszcze mowic o zachecaniu ludzi do cd
rom potem :)

Trzeba bylo sobie wychowac ludzi: patrzcie, nie da sie juz tak
tanio jak kiedys, dysk to wymog czasow, bez tego bedziemy stac
w miejscu bla bla... A jak chcecie po taniosci, to prosze, jest
nowa A600, do ktorej tez mozecie dokupic dysk, jesli wola.

A1200 jak tak spojrzec blizej to chyba faktycznie wyszla w najgorszym
mozliwym momencie. Paradoksalnie te motywy o ktorych pisze mialyby moze
nawet wieksze szanse tak z pol roku - rok pozniej. Tak mi sie wydaje,bo
trend 'duzych gier' PC byl bardziej widoczny.

> Krytyczna jest ilość amig z HDD, sposób osięgnięcia tego jest wtórny.
> Amiga z HDD w standardzie będzie droższa, czyli więcej ludzi kupi
> 600-tke zamiast 1200-HDD. Nie wiem co wyjdzie lepiej.

Wydaje mi sie, ze odpowiednio wsparta marketingowo (ta...) taka Ami
szla by lepiej, niz ta 1200 ktora byla. System tylko na dysku itd.
Lepiej, bo finalnie mialaby wiecej softu. Tak jak przyklad tego
WC II ktorego w koncu nie wydali.

> Ja jak kupowałem PC-ta to mogłem wziąść wiekszy dysk i herculesa
> albo mniejszy i VGA. wybrałem to drugie, a potem łatwiej mi było
> dysk dokupić niż zmieniać kartę i monitor na raz.

A, oczywiscie nie mowie o tym, ze ten dysk bylby niewymienialny.
Moglaby sobie byc np 40MB jako wersja 'arcade' or sth i tyle.


> Aleś się uparł :-)

No wiem :) Az mi sie przypomnialo, co wtedy o tej amidze
sadzilem :)

> Ramdysk + gęsta stacja + pamięci SIMM i można sporo zdziałać.
> O własnie, dysk dyskiem, ale stacja DD w 1992 roku to granda.

Tez prawda :)
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66754
Author: a a
Date: Tue, 03 Apr 2012 17:44
9 lines
1867 bytes
Jingiel <xxxx@xxx.xx> napisał(a): 

>Ales ty głupi i w każdym poście o tym przypominasz. Idiotyczna kataryno.

Spierdalaj gnoju.


-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66755
Author: a a
Date: Tue, 03 Apr 2012 17:44
9 lines
1867 bytes
Jingiel <xxxx@xxx.xx> napisał(a): 

>Ales ty głupi i w każdym poście o tym przypominasz. Idiotyczna kataryno.

Spierdalaj gnoju.


-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66780
Author: a a
Date: Tue, 03 Apr 2012 19:32
24 lines
2597 bytes
Konrad Stepien <konrad@sekator.interdata.net.pl> napisał(a): 

> Jak dla mnie wystarczyło by, jakby można było łatwo założyć
> normalny 3.5" dysk a pamięć była w SIMM-ach (jak w Atari STE)

> Wtedy można by np. zacząć od minimalnej A1200 z 1MB i bez dysku,
> a potem dokładać. Jakby pokombinować to by się to ładnie zmieściło,
> zresztą niektóry upychali dyski 3.5" do środka A1200.
> Za to fabrycznie mogli by scandoubler wkładać (albo zintegorować
> go z AGA, taniej by wyszło).

> No bo podobnie jak Falcon była spóźniona ze 2 lata.
> Jeśli w chwili premiery mogła śmiało konkurować z PC, to 2 lata
> później już nie bardzo. 

Gdyby amiga 1200 miała podstawki pod pamięć, procesor 68030 i tryby chunky
pixel w AGA, wtedy mogła by konkurować z PC.

A tak to był to niestety szajs.



-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66750
Author: Konrad Stepien
Date: Tue, 03 Apr 2012 22:19
108 lines
5947 bytes
On 2012-04-03, a a <straznikteksasu12@gazeta.SKASUJ-TO.pl> wrote:
> Konrad Stepien <konrad@sekator.interdata.net.pl> napisał(a): 
>
>> Ile ty masz lat?
>> Ja wtedy składałem PC-ty za pieniądze, nie muszę nic wymyślać ani grzebać
>> po starych gazetach.
>
> To widać pamięć już nie ta

Jakbyś czytał to co piszę, to byś zauważył, że jednak odgrzebałem
Bajtka w 1994 roku.

>> Nie, brak blittera nie był problemem. Problemem była żałosna prędkość
>> ISA i porąbana architektura PC która nie pozwalała zaadresować pamięci
>> karty inaczej niż przez "okno" 64KB.
>
> Prędkość ISA była żałosna w porówaniu z późniejszymi rozwiązaniami, w
> porównaniu do AGA,ISA była super szybka.

Czytasz co napisałeś? Jak można porównywać prędkość magistrali co chipu
graficznego?

> A dostęp przez 64 KB na pc to było nic, w porównaniu do braku chunky pixel w AGA.

No pewnie żeokno 64kB nie przeszkadzało, bo prawie wszystkie gry chodziły
w 13h, gdzie cały ekran się w tych 64kB mieścił.

>> > Nawet na amidze procesor 68020 był szybszy od blitera w większości operacji,
>> > a przy 68030 - odpowiedniku 386 był zbędny.
>> 
>> Jak nie twierdzę, że amigowy blitter był dobry, tylko że PC nie miał nic
>> takiego. 
>
> Nie miał takiego bo procesor był po prostu dziesiątki razy szybszy na pc.

Oooo już dziesiątki razy. A co se będziesz żałował, setki i tysiące.
Przypominam, że bez cache (wszystkie SX-y i część DX-ów) w zasadzie
była limitowana szybkością RAM do około 20MHz.
W szybkośc ISA to już w ogóle sprowadzała każdy procesor do poziomu AT 8MHz.

>> Podaj symbol. 
>
> T8900 
>
>> Sensownie chodziły np. Trideny czy Cirrus Logic ale kosztowały więcej.
>> Naprawdę dobra karta SVGA taka jak Paradise (poźniejsze ATI) czy Tseng ET4000
>> to już były spore pieniądze.
>
> Pamięć ci już szwankuje. Właśnie Trident był w 1992 taki tani.
> Musiałeś pomylić z wcześniejszymi latami.

Był tani ale nie najtańszy. Trident był słabą kartą, ale w porównaniu
z OAK czy innymi no-name to była rakieta. A że przy Tsengu to był żółw
to inna sprawa.

>> I zapewniam cię, że było to szybsze niż pchanie przez ISA.
>> Pisałeś kiedyś coś pod DOS-a?
>
> Tak pisałem i to dużo.
> Natomiast jestem pewien że ty nic nie pisałeś pod DOSa.
> Albo nie wyszłeś poza Turbo Pascala.

A czy od pisania w asm ISA staje się szybsza, albo ogranizacja
pamięci zmienia? Fakt, pisałem głównie w borlandzie, za wstawkami
w asm. Nie widziałem powodu dla którego mam się męczyć w asm w częściach
niekrytycznych czasowo.

> Grafikę pod DOSa programowało się łatwiej, przyjemniej niż na amidze.

W tyrybach VGA tak. Sczególnie w 13h. Jaja się zaczynały przy SVGA.

> Głównie dlatego że karty do PC również na ISA były o wiele szybsze od układów
> AGA i miały chunky pixel.

Karty może i szybsze były, ale ISA zatrzymała się na poziomie AT 8MHz.

>> Gry jakoś tej "superowatości" nie dostrzegały i chodziły w "mode 13h".
>> 
>> >> > 30 PLN więcej. Wiele to nie zmienia.
>> >> 
>> >> To zajrzyj do tej wyborczej i zobacz na ceny. Ze 30zł to mogłeś mieć wtedy
>> >> covox-a co najwyżej.
>
> Sprawdziłem Bajtek z 1993 Covox 30 do 45 tys, czyli 3 do 4,5 PLN.

Ciekawe wielce, bo DB-25 kosztowała więcej. Podejżewam kolejny
błąd pominięcia cyferki, bo 30-45zł wygląda sensownie.

> Adlib 700 tys - 70 PLN.
> Miałem rację że były też karty muzyczne do PC poniżej 100.

Ha, byłem ciekaw czy się złapiesz.
Taaaaa, AdLib to była karta dzięki której PC mógł śmiało konkurować
ze Spectum +2, może z Atari ST (ale już nie z STE). Do Amigi ma się
nijak.

>> > Amiga "klasyczna" nigdy klasykiem nie była i nigdy nie będzie.
>> 
>> Bo?
>
> Bo była gównem w momencie wprowadzenia na rynek i podstawowa konfiguracja nie
> nadawała się do niczego.

Tyle że w zasadzie to samo można powiedzieć o Spectrum, i co też
nie jest klasykiem?

-- 
Konrad Stępień
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66781
Author: Konrad Stepien
Date: Tue, 03 Apr 2012 22:21
13 lines
2289 bytes
On 2012-04-03, a a <straznikteksasu12@gazeta.SKASUJ-TO.pl> wrote:

>> No bo podobnie jak Falcon była spóźniona ze 2 lata.
>> Jeśli w chwili premiery mogła śmiało konkurować z PC, to 2 lata
>> później już nie bardzo. 
>
> Gdyby amiga 1200 miała podstawki pod pamięć, procesor 68030 i tryby chunky
> pixel w AGA, wtedy mogła by konkurować z PC.

Nie, wtedy to ona by deklasowała PC-ta jeszcze przez parę lat.

-- 
Konrad Stępień
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66751
Author: a a
Date: Thu, 05 Apr 2012 02:17
93 lines
5252 bytes
Konrad Stepien <konrad@sekator.interdata.net.pl> napisał(a): 

> > Prędkość ISA była żałosna w porówaniu z późniejszymi rozwiązaniami, w
> > porównaniu do AGA,ISA była super szybka.
> 
> Czytasz co napisałeś? Jak można porównywać prędkość magistrali co chipu
> graficznego?

Taki skrót. 
W porówaniu do późniejszych rozwiązań ISA+386 było wolne, w porównaniu do
blitera w AGA, ISA+386 było super szybkie.

> 
> > A dostęp przez 64 KB na pc to było nic, w porównaniu do braku chunky pixel w 
> AGA.
> 
> No pewnie żeokno 64kB nie przeszkadzało, bo prawie wszystkie gry chodziły
> w 13h, gdzie cały ekran się w tych 64kB mieścił.

Żałosny jesteś z tymi 64 kB.
Masz jakiś uraz na tym punkcie?
Trzeba było sobie załatwić kompilator 32 bit. 
Były takie.

> Oooo już dziesiątki razy. 

Tak dziesiątki razy.
AGA nie miało chunky pixel i dostęp do pamięci był blokowany na czas
pobierania danych do wyświetlania, przez co zestaw ISA+386 był dziesiątki razy
szybszy.

>A co se będziesz żałował, setki 

A setki razy to jak weźmiemy pod uwagę że PC miał 16 bit chunky pixel.
W porówaniu do HAM8 Amigi nie było żadnej psedukompresji, przy rysowaniu nie
trzeba było przejmować się pikselami leżacymi z boku, wystarczyło po prostu
obciąć najmniej warte bity z kolorów.
Niebo a ziemia w porównaniu do gównianej amigi klasycznej.
No i oczywiście AGA nie miało wsparcia dla HAM8 i wszystko musiał robić procesor.

> > Sprawdziłem Bajtek z 1993 Covox 30 do 45 tys, czyli 3 do 4,5 PLN.
> 
> Ciekawe wielce, bo DB-25 kosztowała więcej. Podejżewam kolejny
> błąd pominięcia cyferki, bo 30-45zł wygląda sensownie.

Machnęli się w trzech numerach?
Raczej problemy z twoją pamięcią.

> Ha, byłem ciekaw czy się złapiesz.
> Taaaaa, AdLib to była karta dzięki której PC mógł śmiało konkurować
> ze Spectum +2, może z Atari ST (ale już nie z STE). 

Pisałem że masz problemy z pamiecią.
Mylą ci się różne układy Yamachy do dźwięku.
Ten miał 9 generatorów zamiast 3 w tym z ST.
Plus więcej efektów.

Inna sprawa że pc rozwijały się w temacie dźwięku zbyt szybko, i trudno
znaleźć coś co by dokładnie odpowiadało pauli z AGA.

Sound blaster z 1992 roku który może i kosztował trochę więcej, miał w
porówaniu do pauli z AGA która miała 4 kanały 8 bit max 29 kHz, nowięc ten
Sound blaster miał 4 kanały 16 bit 44 kHz, generowanie dźwięku przy użyciu
instrumentów, podstawkę pod DSP, możliwość samplowania 16 bit 44 kHz.
Wszystko czego nie oferowała paula i do czego trzeba było na amidze kupować
drogie karty muzyczne.
 
> >> > Amiga "klasyczna" nigdy klasykiem nie była i nigdy nie będzie.
> >> 
> >> Bo?
> >
> > Bo była gównem w momencie wprowadzenia na rynek i podstawowa konfiguracja nie
> > nadawała się do niczego.
> 
> Tyle że w zasadzie to samo można powiedzieć o Spectrum, i co też
> nie jest klasykiem?

Coś ci się pomyliło ZX spectrum to 1982 rok.
Dziesięć lat wcześniej.
Możliwości ZX spectrum były jak na rok w którym się ukazał całkiem całkiem.

Natomiast Amiga 1200 i AGA to największy błąd w historii informatyki.

Ten szajs nie powinien się ukazać w 1992 roku.

Powinni albo się sprężyć i wypuścić to dwa lata wcześniej, albo dać sobie
spokój w ogóle.




-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66782
Author: a a
Date: Thu, 05 Apr 2012 02:19
23 lines
2572 bytes
Konrad Stepien <konrad@sekator.interdata.net.pl> napisał(a): 

> On 2012-04-03, a a <straznikteksasu12@gazeta.SKASUJ-TO.pl> wrote:
> 
> >> No bo podobnie jak Falcon była spóźniona ze 2 lata.
> >> Jeśli w chwili premiery mogła śmiało konkurować z PC, to 2 lata
> >> później już nie bardzo. 
> >
> > Gdyby amiga 1200 miała podstawki pod pamięć, procesor 68030 i tryby chunky
> > pixel w AGA, wtedy mogła by konkurować z PC.
> 
> Nie, wtedy to ona by deklasowała PC-ta jeszcze przez parę lat.
> 
Amiga 1200 i AGA to największy błąd w historii informatyki.

Ten szajs nie powinien się ukazać w 1992 roku.

Powinni albo się sprężyć i wypuścić to dwa lata wcześniej, albo dać sobie
spokój w ogóle.


-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66752
Author: Konrad Stepien
Date: Thu, 05 Apr 2012 11:07
17 lines
2442 bytes
On 2012-04-05, a a <straznikteksasu12@gazeta.SKASUJ-TO.pl> wrote:
> Konrad Stepien <konrad@sekator.interdata.net.pl> napisał(a): 
>
> Żałosny jesteś z tymi 64 kB.
> Masz jakiś uraz na tym punkcie?
> Trzeba było sobie załatwić kompilator 32 bit. 
> Były takie.

Acha, i one zmieniały organizację pamięci VGA?
ciekawe wielce.
Jestem coraz bardziej przekonany, że nic głębiej
w systemie nie dłubałeś, bo wiedział byś ile bajtów jest
pomiędzy A0000 a BFFFF i dlaczego dla VGA była dostępna
połowa tego obszaru.

-- 
Konrad Stępień
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66783
Author: a a
Date: Thu, 05 Apr 2012 16:17
6 lines
1873 bytes
a a <straznikteksasu12@gazeta.SKASUJ-TO.pl> napisał(a): 

chyba coś się popsuło na gazeta.pl?

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66784
Author: a a
Date: Thu, 05 Apr 2012 16:26
15 lines
2213 bytes
Konrad Stepien <konrad@sekator.interdata.net.pl> napisał(a): 

> Acha, i one zmieniały organizację pamięci VGA?
> ciekawe wielce.
> Jestem coraz bardziej przekonany, że nic głębiej
> w systemie nie dłubałeś, bo wiedział byś ile bajtów jest

Jeśli porównujesz wywołanie jednej funkcji dodatkowo do przełączenia tych 64 kb,
do problemów z AGA to bardzo mało wiesz.
Niestety.



-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66756
Author: Jingiel
Date: Thu, 05 Apr 2012 20:46
16 lines
2237 bytes
W dniu 2012-04-03 19:44, a a pisze:
> Jingiel<xxxx@xxx.xx>  napisał(a):
>
>> Ales ty głupi i w każdym poście o tym przypominasz. Idiotyczna kataryno.
>
> Spierdalaj gnoju.
>
>


O, już sam do siebie piszesz. Nie masz pojęcia o amidze. Cienki bolek 
jesteś. Tylko o chunky pixel się naumiałes i powtarzasz się w kółko. 
Żadnych konkretów. Nie kompromitowałbyś się przynajmniej.

-- 
Jingiel
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66788
Author: TOmek
Date: Thu, 05 Apr 2012 21:26
30 lines
3269 bytes
Konrad Stepien pisze:
> On 2012-04-02, Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n' Hoolaka co??? <Mr.D.Pos1o_Beerbant_n_Hoolaka@interia.pl> wrote:
>>> Zgadza się. Ale amiga w takiej konfiguracji była używalna a PC nie.
>> Ale jednak jesli spojrzec teraz na to, to jednak rownie
>> uzywalna byla A500 i ta 1200 w golej postaci niewiele wniosla,
>> malo miala rzeczy "na wylacznosc" dla zwyklego ludzia.
> 
> W zasadzie tak. Większość gierek które szły na gołej A1200,
> równie dobrze można było odpalić na 500-tce.

Ech no nie do konca tak. W koncu masa gier wyszla dla AGA i wbrew 
pozorom mocno sie roznily a wcale nie zajmowaly duzo wiecej niz 
tradycyjne. Faktem jest ze niestety nie pokazywaly sie zbyt czesto gry 
ktore byly dedykowane tylko na A1200.

> Jak dla mnie wystarczyło by, jakby można było łatwo założyć
> normalny 3.5" dysk a pamięć była w SIMM-ach (jak w Atari STE)
> Wtedy można by np. zacząć od minimalnej A1200 z 1MB i bez dysku,
> a potem dokładać. Jakby pokombinować to by się to ładnie zmieściło,
> zresztą niektóry upychali dyski 3.5" do środka A1200.

Akurat z dyskiem to sie zupelnie nie zgodze. Podpiecie dysku 3,5" do 
A1200 bylo bardzo proste (tasma IDE odpowiedniej dlugosci + przelotka 
2,5" na 3,5") i juz sobie stal na stole lub po wymontowaniu sanek dysku 
2,5" w srodku. Po co w takim razie na dzien dobry zawyzac koszty 
wrzucajac duzo drozszy dysk 2,5"?!

> A 2 lata po premierze A1200 to Sony pokazało playstaion.

A C= jak zwija interes :(
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66785
Author: Konrad Stepien
Date: Thu, 05 Apr 2012 22:07
26 lines
3068 bytes
On 2012-04-05, a a <straznikteksasu12@gazeta.SKASUJ-TO.pl> wrote:
> Konrad Stepien <konrad@sekator.interdata.net.pl> napisał(a): 
>
>> Acha, i one zmieniały organizację pamięci VGA?
>> ciekawe wielce.
>> Jestem coraz bardziej przekonany, że nic głębiej
>> w systemie nie dłubałeś, bo wiedział byś ile bajtów jest
>
> Jeśli porównujesz wywołanie jednej funkcji dodatkowo do przełączenia tych 64 kb,
> do problemów z AGA to bardzo mało wiesz.

Aaaa, czyli jednak inny kompilator nie rozwiąże problemu 64kB.
No, to już jakoś postęp. Jak jeszcze doczytasz o timingach
magistrali ISA to może coś zrozumiesz.

Acha, już pisałem, że 64kB nie było problemem, i nie trzeba było
nic przełączać. A to z tej prostej przyczyny, że praktycznie
wszystkie gry chodziły w mode 13h. Te które nie chodziły w 13h
działały w innych trybach VGA (co ciekawe, z organizacją "planar")
bo 640x480 było w zpełności wystarczającą rozdzielczością.
Ale ty się uparłeś pisać o SVGA a nie o VGA, zupełnie nie wiem
po co. SVGA w zasadzie dla gier nie istaniało jeszcze przez jakieś
3 lata od premiery A1200.

-- 
Konrad Stępień
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66789
Author: Konrad Stepien
Date: Thu, 05 Apr 2012 22:12
23 lines
2990 bytes
On 2012-04-05, TOmek <123_tomek@NOSPAM.wp.pl> wrote:
> Konrad Stepien pisze:
>> On 2012-04-02, Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n' Hoolaka co??? <Mr.D.Pos1o_Beerbant_n_Hoolaka@interia.pl> wrote:
>>>> Zgadza się. Ale amiga w takiej konfiguracji była używalna a PC nie.
>>> Ale jednak jesli spojrzec teraz na to, to jednak rownie
>>> uzywalna byla A500 i ta 1200 w golej postaci niewiele wniosla,
>>> malo miala rzeczy "na wylacznosc" dla zwyklego ludzia.
>> 
>> W zasadzie tak. Większość gierek które szły na gołej A1200,
>> równie dobrze można było odpalić na 500-tce.
>
> Ech no nie do konca tak. W koncu masa gier wyszla dla AGA i wbrew 
> pozorom mocno sie roznily a wcale nie zajmowaly duzo wiecej niz 
> tradycyjne. Faktem jest ze niestety nie pokazywaly sie zbyt czesto gry 
> ktore byly dedykowane tylko na A1200.

No bo w sumie Commodore samo sobie strzeliło w stopę nie umieszczająć
AGA w A600. Więc jak nawet producent gry zdecydował się olać 500-tkę
i robić tylko na nowe maszyny, to i tak musiał robić pod 600-tkę.
A jak już zszedł do ECS, to i na OCS można było zrobić.

-- 
Konrad Stępień
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66757
Author: a a
Date: Fri, 06 Apr 2012 03:16
11 lines
1959 bytes
Jingiel <xxxx@xxx.xx> napisał(a): 

> O, już sam do siebie piszesz. Nie masz pojęcia o amidze. Cienki bolek 

Nie dotarło to jeszcze raz:

Spierdalaj gnoju.


-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66758
Author: Jingiel
Date: Fri, 06 Apr 2012 03:58
16 lines
2188 bytes
W dniu 2012-04-06 05:16, a a pisze:
> Jingiel<xxxx@xxx.xx>  napisał(a):
>
>> O, już sam do siebie piszesz. Nie masz pojęcia o amidze. Cienki bolek
>
> Nie dotarło to jeszcze raz:
>
> Spierdalaj gnoju.
>
>


Sam spierdalaj nieuku.

-- 
Jingiel
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66759
Author: a a
Date: Fri, 06 Apr 2012 15:52
12 lines
1976 bytes
Jingiel <xxxx@xxx.xx> napisał(a): 

> Sam spierdalaj nieuku.
> 

Nie dotarło to jeszcze raz:

Spierdalaj gnoju.


-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66786
Author: a a
Date: Fri, 06 Apr 2012 15:58
25 lines
2529 bytes
Konrad Stepien <konrad@sekator.interdata.net.pl> napisał(a): 

> Aaaa, czyli jednak inny kompilator nie rozwiąże problemu 64kB.
> No, to już jakoś postęp. Jak jeszcze doczytasz o timingach
> magistrali ISA to może coś zrozumiesz.

Bredzisz.
Zestaw ISA+386 był dzięki chunky pixel o wiele szybszy od AGA.
Każdy kto grał choćby w DOOMa ci to powie.
Jak również w wiele innych fajnych gier których nie było na amidze, bo nie
było chunky pixel w standardzie.

> Acha, już pisałem, że 64kB nie było problemem, i nie trzeba było
> nic przełączać. 

To było czy nie było?

Bo się gubisz trochę.

Raz piszesz że było innym razem że nie było.



-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66787
Author: Konrad Stepien
Date: Fri, 06 Apr 2012 20:14
32 lines
3245 bytes
On 2012-04-06, a a <straznikteksasu12@gazeta.SKASUJ-TO.pl> wrote:
> Konrad Stepien <konrad@sekator.interdata.net.pl> napisał(a): 
>
>> Acha, już pisałem, że 64kB nie było problemem, i nie trzeba było
>> nic przełączać. 

> To było czy nie było?

Na VGA nie było. Był na SVGA. A ty z uporem maniaka piszesz o SVGA.
A marna szybkość ISA w wypadku VGA po prostu mniej bolała, bo danych
do przewalenia było malutko. Zresztą ograniczenie okna do 64kB spowodowało,
że chunky można było zastosować tylko przy marniutkej rozdzielczości
320x200. Wyższe rozdzielczości VGA były w programowaniu koszmarnie upierdliwe,
bo nie dość że były opartne na bitplanach, to jeszcze wszystkie bitplany
siedziały pod tym samym adresem, a o tym do których bitplanów
zapiszą się dane decydowały bity rejestru karty VGA.

> Bo się gubisz trochę.
> Raz piszesz że było innym razem że nie było.

I kto się gubi?
Jak dość wyraźnie rozróżniam VGA od SVGA. VGA była przyzwoitą      
kartą, ale w porówniau z AGA łba nie urywała. A SVGA w roku 1992
nie nadawała się do gier w ogóle. Co więcej, z trybów VGA do gier
nadawał się tylko jeden.

Fakt, że brak chunky w AGA to był problem, ale w 1992 roku dotyczył
w zasadzie jednej gry, czyli wolfensteina. Potem było gorzej, ale
to potem.

-- 
Konrad Stępień
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66760
Author: a a
Date: Sat, 07 Apr 2012 07:15
52 lines
3792 bytes
Konrad Stepien <konrad@sekator.interdata.net.pl> napisał(a): 

> On 2012-04-06, a a <straznikteksasu12@gazeta.SKASUJ-TO.pl> wrote:
> > Konrad Stepien <konrad@sekator.interdata.net.pl> napisał(a): 
> >
> >> Acha, już pisałem, że 64kB nie było problemem, i nie trzeba było
> >> nic przełączać. 
> 
> > To było czy nie było?
> 
> Na VGA nie było. Był na SVGA. 

Brednie.
Wywołanie jednej funkcji DOS do przełączania 64 KB która jest dostępna,
ma się nijak w porównaniu do sytuacji na amidze.
Na amidze musiałeś się męczyć z skomplikowanymi algorytmami c2p, skomplikowaną
przestarzałą kompresją w HAM.
W porównaniu do amigi, karty SVGA pod DOS programowało się łatwo i przyjemnie.
Zresztą też tylko do 1994. 
Od 1994 kolejna wersja VESA pozwalała na liniowy dostęp do pamięci ekranu, bez
przełączania tych 64 KB.

> że chunky można było zastosować tylko przy marniutkej rozdzielczości
> 320x200. 

Raczej ograniczenie procesora, który przecież musiał wygenerować dane do
wyświetlenia.

> Wyższe rozdzielczości VGA były w programowaniu koszmarnie upierdliwe,
> bo nie dość że były opartne na bitplanach, to jeszcze wszystkie bitplany
> siedziały pod tym samym adresem, a o tym do których bitplanów

Mówiłem że masz problemy z pamięcią.
Mylisz SVGA z EGA.
Wyższe rozdzielczości na SVGA były jak najbardziej chunky pixel.

> Fakt, że brak chunky w AGA to był problem, ale w 1992 roku dotyczył
> w zasadzie jednej gry, czyli wolfensteina. Potem było gorzej, ale
> to potem.

I Comancha, plus całej rzeszy symulatorów które na amidze były kiepskie, 
a na PC świetne, ponieważ PC miał tryb chunky pixel.

Że nie wspomnę o oprogramowaniu użytkowym gdzie dzięki 16 bit kolor 
na PC w 1992 powstało oprogramowanie które jest lepsze od wszystkiego co do
tej pory opracowano na amige.
Np Corel Draw, Corel Photopaint.



-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66797
Author: Jingiel
Date: Sat, 07 Apr 2012 07:26
20 lines
1658 bytes
>>>> jestem pewien że grałem z hdd.
>>>
>>> Musiałeś pomylić z pecetem.
>>>
>> zapewne nie.
>>
> Zapewne tak.
>


Co ty myślisz, że inni są takimi idiotami jak ty i nie potrafią 
rozróżnić PC od Amigi? No walnij jeszcze raz tekst o odbrązowieniu, 
będziemy mieli niezły ubaw. Brniesz coraz dalej, a nie masz żadnego 
pojęcia, ani o PC, ani o Amidze. Twoja wiedza zatrzymała się na chunky 
pixel i dalej twój mózg nie przyjmuje żadnych wiadomości.
Kompromitujesz si po prostu.
-- 

Jingiel
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66798
Author: a a
Date: Sat, 07 Apr 2012 12:27
11 lines
1291 bytes
Jingiel <xxx@xxx.xx> napisał(a): 

> 
Nie dotarło to jeszcze raz:

Spierdalaj gnoju.



-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66799
Author: Jingiel
Date: Sat, 07 Apr 2012 12:51
17 lines
1407 bytes
W dniu 2012-04-07 14:27, a a pisze:
> Jingiel<xxx@xxx.xx>  napisał(a):
>
>>
> Nie dotarło to jeszcze raz:
>
> Spierdalaj gnoju.
>
>
>


O chamska natura się odezwała. A jak nie to co?

-- 

Jingiel
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66761
Author: Konrad Stepien
Date: Sat, 07 Apr 2012 17:27
81 lines
5514 bytes
On 2012-04-07, a a <straznikteksasu12@gazeta.SKASUJ-TO.pl> wrote:
> Konrad Stepien <konrad@sekator.interdata.net.pl> napisał(a): 
>
>> On 2012-04-06, a a <straznikteksasu12@gazeta.SKASUJ-TO.pl> wrote:
>> > Konrad Stepien <konrad@sekator.interdata.net.pl> napisał(a): 
>> >
>> >> Acha, już pisałem, że 64kB nie było problemem, i nie trzeba było
>> >> nic przełączać. 
>> 
>> > To było czy nie było?
>> 
>> Na VGA nie było. Był na SVGA. 
>
> Brednie.
> Wywołanie jednej funkcji DOS do przełączania 64 KB która jest dostępna,
> ma się nijak w porównaniu do sytuacji na amidze.

Aaaa, to ty przełączałeś funkcją DOS?
Można wiedzieć co to za funkcja?

> Na amidze musiałeś się męczyć z skomplikowanymi algorytmami c2p, skomplikowaną
> przestarzałą kompresją w HAM.
> W porównaniu do amigi, karty SVGA pod DOS programowało się łatwo i przyjemnie.
> Zresztą też tylko do 1994. 
> Od 1994 kolejna wersja VESA pozwalała na liniowy dostęp do pamięci ekranu, bez
> przełączania tych 64 KB.
>
>> że chunky można było zastosować tylko przy marniutkej rozdzielczości
>> 320x200. 
>
> Raczej ograniczenie procesora, który przecież musiał wygenerować dane do
> wyświetlenia.

Nie powiesz mi chyba, że 386DX/40 nie uciągnął by wolfensteina w większej
rozdzielczości niż 320x200? Przecież wolf chodził na 286 12MHz baz problemów.

>> Wyższe rozdzielczości VGA były w programowaniu koszmarnie upierdliwe,
>> bo nie dość że były opartne na bitplanach, to jeszcze wszystkie bitplany
>> siedziały pod tym samym adresem, a o tym do których bitplanów
>
> Mówiłem że masz problemy z pamięcią.
> Mylisz SVGA z EGA.
> Wyższe rozdzielczości na SVGA były jak najbardziej chunky pixel.

Nie, to ty mylisz VGA i SVGA i to mylisz konsekwentnie od początku
tego wątku. Ponawiam pytanie o gry które w 1992 roku wykorzystywały
SVGA.
Natomiast co do EGA, to VGA się od niej różniła głównie trybem 13h,
bo reszta była baaaaardzo podobna.

>> Fakt, że brak chunky w AGA to był problem, ale w 1992 roku dotyczył
>> w zasadzie jednej gry, czyli wolfensteina. Potem było gorzej, ale
>> to potem.
>
> I Comancha, plus całej rzeszy symulatorów które na amidze były kiepskie, 
> a na PC świetne, ponieważ PC miał tryb chunky pixel.

Comanche akurat był kiepskim symulatorem. Jeśli chodzi o symulacje, to
tomachawk na 8-bitowce był lepszy od niego.
Poza tym taki na 386SX to sobie ledwo z nim radził, zaczynało to chodzić na
DX/40 a najlepiej 486, czyli akurat tu wąskim gardłem był procesor a nie
grafika. Goła A1200 i tak by go nie uciągnąła nawet jakby miała chunky.
Natomiast masz trochę racji co do symulatorów, PC był w tym znacznie lepszy,
szczególnie maszyny od DX/40 w górę, bo dawał radę zasymulować bardziej
realistyczny model lotu. No i miał analogowy joystick.
Akurat w symulatorach (a nie produktach symulatoropodobnych) grafika
nie jest najistotniejszą częścią programu.

> Że nie wspomnę o oprogramowaniu użytkowym gdzie dzięki 16 bit kolor 
> na PC w 1992 powstało oprogramowanie które jest lepsze od wszystkiego co do
> tej pory opracowano na amige.
> Np Corel Draw, Corel Photopaint.

Po pierwsze, to jak mówimy o zastosowaniach profesjonalnych, to powórnuj
PC-ta z A4000 a nia z 1200-tką. Po drugie, to o ile Draw faktycznie był
produktem bardzo dobrym, to wczesne Photopainty nie zachwycały. Bez
problemu znalazło by się na ami program do grafiki rastrowej co najmniej
porównywalny z photopaintem.

-- 
Konrad Stępień
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66762
Author: Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n...
Date: Sat, 07 Apr 2012 17:44
10 lines
2386 bytes
>> Raczej ograniczenie procesora, który przecież musiał wygenerować dane do
>> wyświetlenia.
>
> Nie powiesz mi chyba, że 386DX/40 nie uciągnął by wolfensteina w większej
> rozdzielczości niż 320x200? Przecież wolf chodził na 286 12MHz baz problemów.
>

Tak gwoli scislosci - na 286 chodzil tak, ze trzeba bylo
zmniejszac okno do 3/4 o ile pamietam.
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66763
Author: Konrad Stepien
Date: Sat, 07 Apr 2012 18:36
18 lines
2671 bytes
On 2012-04-07, Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n' Hoolaka co??? <Mr.D.Pos1o_Beerbant_n_Hoolaka@interia.pl> wrote:
>
>>> Raczej ograniczenie procesora, który przecież musiał wygenerować dane do
>>> wyświetlenia.
>>
>> Nie powiesz mi chyba, że 386DX/40 nie uciągnął by wolfensteina w większej
>> rozdzielczości niż 320x200? Przecież wolf chodził na 286 12MHz baz problemów.
>
> Tak gwoli scislosci - na 286 chodzil tak, ze trzeba bylo
> zmniejszac okno do 3/4 o ile pamietam.

A to zależy jaki 286 i jaka grafika. Ja miałem 16MHz z kartą CirrusLogic
i z tego co pamiętam to chodziło u mnie na full (fakt, że 16 a nie 12MHz).
Jeszcze co do kart VGA, moje 286 z cirrusem chodziło w grach szybciej
niż kolegi 386SX/33 z jakiąś tanią SVGA.

-- 
Konrad Stępień
Re: Jak Commodore zżarło swój własny ogon
#66764
Author: Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n...
Date: Sat, 07 Apr 2012 23:59
21 lines
3039 bytes
W dniu 2012-04-07 20:36, Konrad Stepien pisze:
> On 2012-04-07, Mr. D a.k.a Pos1o vel Beerbant n' Hoolaka co???<Mr.D.Pos1o_Beerbant_n_Hoolaka@interia.pl>  wrote:
>>
>>>> Raczej ograniczenie procesora, który przecież musiał wygenerować dane do
>>>> wyświetlenia.
>>>
>>> Nie powiesz mi chyba, że 386DX/40 nie uciągnął by wolfensteina w większej
>>> rozdzielczości niż 320x200? Przecież wolf chodził na 286 12MHz baz problemów.
>>
>> Tak gwoli scislosci - na 286 chodzil tak, ze trzeba bylo
>> zmniejszac okno do 3/4 o ile pamietam.
>
> A to zależy jaki 286 i jaka grafika. Ja miałem 16MHz z kartą CirrusLogic
> i z tego co pamiętam to chodziło u mnie na full (fakt, że 16 a nie 12MHz).
> Jeszcze co do kart VGA, moje 286 z cirrusem chodziło w grach szybciej
> niż kolegi 386SX/33 z jakiąś tanią SVGA.
>

Takich szczegolow juz nie pamietam, choc to chyba 16Mhz bylo -
ale grafy sobie nie przypomne. Na full tez dalo sie grac,
ale na oko ok. 20-25fps :)
Page 2 of 3 • 147 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads