🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
193 messages
193 total messages Page 3 of 4 Started by Stopek Thu, 27 Aug 2009 17:08
Page 3 of 4 • 193 total messages
Re: Znowu o zdradzie.
#175439
Author: michal
Date: Sun, 30 Aug 2009 01:45
14 lines
1391 bytes
Magda wrote:
...
> Zdrada to zdrada, nie jest istotne z kim i z jakiego powodu - to
> zwykłe kurestwo i najgorsza rzecz, jaką można uczynić drugiej osobie.
> Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zdrady.

Już kiedyś ktoś wyraził identyczny pogląd tu na appmie i mnie strasznie 
wkurzył. Dzisiaj nie jestem już taki rektywny, ale nadal sądzę, że takie 
stanowisko jest nie do końca przemyślane i świadczy o bardzo jednostronnych 
doświadczeniach.

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Znowu o zdradzie.
#175440
Author: GABi
Date: Sun, 30 Aug 2009 07:21
16 lines
1684 bytes
michal pisze:

> Już kiedyś ktoś wyraził identyczny pogląd tu na appmie i mnie strasznie 
> wkurzył. Dzisiaj nie jestem już taki rektywny, ale nadal sądzę, że takie 
> stanowisko jest nie do końca przemyślane i świadczy o bardzo 
> jednostronnych doświadczeniach.

Bzdura.
Można mieć jednostronne doświadczenia (zdradzać) i podzielać zdanie Magdy.
Niektórzy naprawdę nie szukają usprawiedliwień dla swojego zachowania i 
doskonale zdają sobie sprawę z tego, że są skurwysynami.
Stopień tej świadomości zależy wyłącznie od proporcji pomiędzy miłością 
do siebie, a swojego partnera.

I pomijam tutaj przypadki związków patologicznych, w których partnerzy 
dopuszczają zdrady swoich partnerów.
Re: Znowu o zdradzie.
#175462
Author: self
Date: Sun, 30 Aug 2009 09:33
16 lines
1827 bytes
W dniu 2009-08-30 03:45, michal pisze:
> Magda wrote:
> ...
>> Zdrada to zdrada, nie jest istotne z kim i z jakiego powodu - to
>> zwykłe kurestwo i najgorsza rzecz, jaką można uczynić drugiej osobie.
>> Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zdrady.
>
> Już kiedyś ktoś wyraził identyczny pogląd tu na appmie i mnie strasznie
> wkurzył. Dzisiaj nie jestem już taki rektywny, ale nadal sądzę, że takie
> stanowisko jest nie do końca przemyślane i świadczy o bardzo
> jednostronnych doświadczeniach.
>
Znaczy, trzeba samemu zdradzić, coby poczuć obiektywizm?
Noooo, to bardzo tego... humanistyczne, pewnie inspirujące i na sto 
procent przyjemne.
Myślę, że skoro to beta testy, to smak konsekwencji winien być pominięty :-P
Re: Znowu o zdradzie.
#175441
Author: michal
Date: Sun, 30 Aug 2009 18:06
23 lines
2058 bytes
GABi wrote:
>> Już kiedyś ktoś wyraził identyczny pogląd tu na appmie i mnie
>> strasznie wkurzył. Dzisiaj nie jestem już taki rektywny, ale nadal
>> sądzę, że takie stanowisko jest nie do końca przemyślane i świadczy
>> o bardzo jednostronnych doświadczeniach.
> Bzdura.
> Można mieć jednostronne doświadczenia (zdradzać) i podzielać zdanie
> Magdy. Niektórzy naprawdę nie szukają usprawiedliwień dla swojego
> zachowania i doskonale zdają sobie sprawę z tego, że są skurwysynami.
> Stopień tej świadomości zależy wyłącznie od proporcji pomiędzy
> miłością do siebie, a swojego partnera.

> I pomijam tutaj przypadki związków patologicznych, w których partnerzy
> dopuszczają zdrady swoich partnerów.

Jak zwał zdradzielca, tak zwał. Nie zgodzę się, że wszystkie kobiety, z 
którymi zdradziłem inna kobietę były kurwami lub tak ich traktowałem. Sam 
też nie uważałem się za kurwę, w związku z czym kurestwa nie było. Jakby 
Magda nazwała zdradę innymi słowami, mógłbym podyskutować.

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Znowu o zdradzie.
#175463
Author: michal
Date: Sun, 30 Aug 2009 18:18
29 lines
2235 bytes
self wrote:
>>> Zdrada to zdrada, nie jest istotne z kim i z jakiego powodu - to
>>> zwykłe kurestwo i najgorsza rzecz, jaką można uczynić drugiej
>>> osobie. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zdrady.

>> Już kiedyś ktoś wyraził identyczny pogląd tu na appmie i mnie
>> strasznie wkurzył. Dzisiaj nie jestem już taki reaktywny, ale nadal
>> sądzę, że takie stanowisko jest nie do końca przemyślane i świadczy
>> o bardzo jednostronnych doświadczeniach.
>>
> Znaczy, trzeba samemu zdradzić, coby poczuć obiektywizm?
> Noooo, to bardzo tego... humanistyczne, pewnie inspirujące i na sto
> procent przyjemne.

Tego nie wiem, ale na pewno trzeba doświadczyć pokusy, żeby móc/być w stanie 
usprawiedliwić kogoś innego. Trzeba wiedzieć, jak blisko jest do odrzucenia 
szlachetnej wierności i co potrafi z człowiekiem zrobić własna cielesność i 
inne takie tam psychoemocjonalne autoreakcje.

> Myślę, że skoro to beta testy, to smak konsekwencji winien być
> pominięty :-P

Konsekwencje to jest odzielna kwestia i nie muszą mieć nic wspólnego z oceną 
zdrady, a tym bardziej z jej smakiem. Odpowiedzialność to nieco szersze 
pojęcie, wykraczające poza wierność partnerską.

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Znowu o zdradzie.
#175442
Author: GABi
Date: Sun, 30 Aug 2009 21:02
11 lines
1661 bytes
michal pisze:

> Jak zwał zdradzielca, tak zwał. Nie zgodzę się, że wszystkie kobiety, z 
> którymi zdradziłem inna kobietę były kurwami lub tak ich traktowałem. 
> Sam też nie uważałem się za kurwę, w związku z czym kurestwa nie było. 
> Jakby Magda nazwała zdradę innymi słowami, mógłbym podyskutować.

Czepiasz się słówek, a przecież powszechnie wiadomo, że nazwanie 
jakiegoś zachowania kurewstwem, wcale nie musi oznaczać, że bierze w nim 
udział kurwa. W ten sposób potocznie określa się niemoralne zachowanie, 
niegodziwe postępowanie, czy zwykłe draństwo.
Re: Znowu o zdradzie.
#175467
Author: STranger
Date: Sun, 30 Aug 2009 21:12
16 lines
1182 bytes
Magda pisze:
> 
> Zdrada to zdrada, nie jest istotne z kim i z jakiego powodu - to zwykłe 
> kurestwo i najgorsza rzecz, jaką można uczynić drugiej osobie.
> Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zdrady. 


Zgadzam się. Każda zdrada jest podłością wobec osoby zdradzonej.
A także pakowanie się w czyjeś związki.




-- 
pozdrawiam
STranger
Re: Znowu o zdradzie.
#175443
Author: michal
Date: Mon, 31 Aug 2009 15:01
20 lines
2001 bytes
GABi wrote:
>> Jak zwał zdradzielca, tak zwał. Nie zgodzę się, że wszystkie
>> kobiety, z którymi zdradziłem inna kobietę były kurwami lub tak ich
>> traktowałem. Sam też nie uważałem się za kurwę, w związku z czym
>> kurestwa nie było. Jakby Magda nazwała zdradę innymi słowami,
>> mógłbym podyskutować.

> Czepiasz się słówek, a przecież powszechnie wiadomo, że nazwanie
> jakiegoś zachowania kurewstwem, wcale nie musi oznaczać, że bierze w
> nim udział kurwa. W ten sposób potocznie określa się niemoralne
> zachowanie, niegodziwe postępowanie, czy zwykłe draństwo.

Język polski zawiera wystarczającą ilość słów i pojęć, żeby rzeczy nazywać 
po imieniu. Nie podzielam zdania w kwestii tak pojmowanej uniweralności 
niektórych słów. Tym bardziej, kiedy mogą obrażać. Jeśli ktoś nie chce mnie 
obrazić, może poszukać innego słowa. Zgodzisz się ze mną? :)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Znowu o zdradzie.
#175468
Author: michal
Date: Mon, 31 Aug 2009 15:28
38 lines
3045 bytes
STranger wrote:
>> Zdrada to zdrada, nie jest istotne z kim i z jakiego powodu - to
>> zwykłe kurestwo i najgorsza rzecz, jaką można uczynić drugiej osobie.
>> Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zdrady.

> Zgadzam się. Każda zdrada jest podłością wobec osoby zdradzonej.
> A także pakowanie się w czyjeś związki.

Podłość i kurestwo to nie to samo. Z Twoim drugim zdaniem mogę już 
polemizować.
Moim zdaniem prawdą jest, że zdrada jest świństwem w każdym układzie, nie 
tylko w związkach partnerskich. Świństwem dla drugiej strony, która liczy na 
lojalność. Są jednak świństwa znacznie gorsze wyrządzane drugim osobom, niż 
zdrada fizyczna czy lojalnościowa. Nie potępiałbym w czambuł niewiernych.
A pakowanie się w czyjeś związki jest zbyt szerokim tematem, żeby wszystkie 
przypadki siedziały w jednym worku.
Jestem też przekonany, że osoby, które przejdą w życiu dylemat miłosny pt "z 
kim związać dalsze życie, w którą stronę mam skierować swoje uczucia i 
powinności?" skłonni są zmienić ten horyzont myślowy i uznać, że każda 
sytuacja jest inna i nie wszystkie da się nawet potępić.
Trzeba pamiętać, że jeśli jest dylemat - to jest jeszcze jedna dodatkowo 
osoba z krwi i kości (orócz partnera) i ważną rzeczą jest, kto jest dla nas 
ważniejszy.
Uczciwi (przynajmniej z nazwy) powiedzą, że owszem, można zmienić partnera, 
ale najpierw trzeba zerwać jeden związek, żeby rozpocząć drugi. Ale ja 
twierdzę, że w praktyce - zarówno ze strony kobiet jak i mężczyzn - 
przytłaczająca większość zmiany partnerów rozpoczyna się od zdrady (jaka ona 
by nie była: fizyczna psychiczna, lojalnościowa). Zdrada jest czymś w 
rodzaju punktu zapalnego, momentu - od którego zaczyna się istotna myśl 
mogąca prowadzić do zmian.
Uczciwych prtnerów, którzy najpierw informują partnerowi, że kończą związek, 
a później dopiero rozpoczynają drugi, mam ochotę włożyć między bajki. Choć 
pewnie są wyjątki.
Nie udowodnię tego. Mam takie odczucie.

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Znowu o zdradzie.
#175464
Author: self
Date: Mon, 31 Aug 2009 21:09
27 lines
2402 bytes
W dniu 2009-08-30 20:18, michal pisze:
> self wrote:

>>> Już kiedyś ktoś wyraził identyczny pogląd tu na appmie i mnie
>>> strasznie wkurzył. Dzisiaj nie jestem już taki reaktywny, ale nadal
>>> sądzę, że takie stanowisko jest nie do końca przemyślane i świadczy
>>> o bardzo jednostronnych doświadczeniach.
>>>
>> Znaczy, trzeba samemu zdradzić, coby poczuć obiektywizm?
>> Noooo, to bardzo tego... humanistyczne, pewnie inspirujące i na sto
>> procent przyjemne.
>
> Tego nie wiem, ale na pewno trzeba doświadczyć pokusy, żeby móc/być w
> stanie usprawiedliwić kogoś innego. Trzeba wiedzieć, jak blisko jest do
> odrzucenia szlachetnej wierności i co potrafi z człowiekiem zrobić
> własna cielesność i inne takie tam psychoemocjonalne autoreakcje.


Ale namiastki pokusy doświadczamy ileśdziesiąt razy, idąc latem ulicą. I 
nie jest to jakiś problem. Problem zaczyna się, gdy pokusa staje się 
realna, "wiarygodna". Ażeby do tego doszło, już wcześniej musi być coś 
nie tak ze związkiem, ludźmi i ich emocjami, i jak wspomniałeś innymi 
takimi tam. Wiem, upraszczam, ale tu akurat tak trzeba i mieszam, a to 
akurat samo mi tak wychodzi.

Druga sprawa - usprawiedliwiając kogoś, zawsze usprawiedliwiamy jakąś 
tam część siebie. A to już nie jest sprawiedliwe, to już kumoterstwo ;-]
Re: Znowu o zdradzie.
#175465
Author: michal
Date: Mon, 31 Aug 2009 21:40
44 lines
3041 bytes
self wrote:
>>>> Już kiedyś ktoś wyraził identyczny pogląd tu na appmie i mnie
>>>> strasznie wkurzył. Dzisiaj nie jestem już taki reaktywny, ale nadal
>>>> sądzę, że takie stanowisko jest nie do końca przemyślane i świadczy
>>>> o bardzo jednostronnych doświadczeniach.

>>> Znaczy, trzeba samemu zdradzić, coby poczuć obiektywizm?
>>> Noooo, to bardzo tego... humanistyczne, pewnie inspirujące i na sto
>>> procent przyjemne.

>> Tego nie wiem, ale na pewno trzeba doświadczyć pokusy, żeby móc/być w
>> stanie usprawiedliwić kogoś innego. Trzeba wiedzieć, jak blisko jest
>> do odrzucenia szlachetnej wierności i co potrafi z człowiekiem zrobić
>> własna cielesność i inne takie tam psychoemocjonalne autoreakcje.

> Ale namiastki pokusy doświadczamy ileśdziesiąt razy, idąc latem
> ulicą. I nie jest to jakiś problem. Problem zaczyna się, gdy pokusa
> staje się realna, "wiarygodna".

Tylko takie mam na myśli. Realne. Od samego "opierania wzroku" się nie 
idiocieje. :)

> Ażeby do tego doszło, już wcześniej
> musi być coś nie tak ze związkiem, ludźmi i ich emocjami, i jak
> wspomniałeś innymi takimi tam. Wiem, upraszczam, ale tu akurat tak
> trzeba i mieszam, a to akurat samo mi tak wychodzi.

Pewnie, że musi wtedy być coś nie tak ze związkiem. A jak ze związkiem, to 
po części ze mną. Kiedy pokusa jest wystarczająco silna, żeby zwariować... 
wtedy życie staje się jeszcze piękniejsze.
Kto tego nie przeżył... może jeszcze przeżyje! ;D

> Druga sprawa - usprawiedliwiając kogoś, zawsze usprawiedliwiamy jakąś
> tam część siebie. A to już nie jest sprawiedliwe, to już kumoterstwo
> ;-]

Jeśli nie jestem ze sobą na tyle w komitywie, że nie popełniam kumoterstwa, 
to jest i ze mną coś nie tak. :)
Inaczej mówiąc jeśli nie jestem w żadnej części swojego jestestwa świadom 
własnego egoizmu, to powinienem iść do pana doktora specjalisty.

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Znowu o zdradzie.
#175444
Author: GABi
Date: Fri, 04 Sep 2009 18:31
12 lines
1585 bytes
michal pisze:

> Język polski zawiera wystarczającą ilość słów i pojęć, żeby rzeczy 
> nazywać po imieniu. Nie podzielam zdania w kwestii tak pojmowanej 
> uniweralności niektórych słów. Tym bardziej, kiedy mogą obrażać. Jeśli 
> ktoś nie chce mnie obrazić, może poszukać innego słowa. Zgodzisz się ze 
> mną? :)

Przepraszam, nie wiedzialam, że my rozmawiamy o Tobie i Twoich zdradach 
TY ŚWINIO!

;)P
Re: Znowu o zdradzie.
#175445
Author: michal
Date: Fri, 04 Sep 2009 20:17
18 lines
1797 bytes
GABi wrote:
>> Język polski zawiera wystarczającą ilość słów i pojęć, żeby rzeczy
>> nazywać po imieniu. Nie podzielam zdania w kwestii tak pojmowanej
>> uniweralności niektórych słów. Tym bardziej, kiedy mogą obrażać.
>> Jeśli ktoś nie chce mnie obrazić, może poszukać innego słowa.
>> Zgodzisz się ze mną? :)

> Przepraszam, nie wiedzialam, że my rozmawiamy o Tobie i Twoich
> zdradach TY ŚWINIO! ;)P

A to już co innego. Podobno każdy facet to świnia, więc nie czuję się 
specjalnie wyróżniony. :DDD
Tak to już jest. Jeśli rzuca się jakiś epitet w kierunku ogółu, to zawsze 
kogoś ten epitet ustrzeli. :)

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Znowu o zdradzie.
#175469
Author: Stopek
Date: Fri, 04 Sep 2009 20:33
19 lines
1781 bytes
> Zdrada to zdrada, nie jest istotne z kim i z jakiego powodu - to zwykłe 
> kurestwo i najgorsza rzecz, jaką można uczynić drugiej osobie.
> Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zdrady. 

Wyobraz sobie, jestes z mezem, ale on nie za badzo ma ochote na seks. No 
nie wystarczy ci, ni chuja. I tak sie zaczyna w tobie gotowac, 
potrzebujesz bliskosci fizycznej i w pewnym momencie przestajesz myslec, 
idziesz na zywiol, przydazyla sie okazja i korzystasz z niej, bo jestes 
wyposzczona. Po paru namietnych stosunkach zaczynasz czuc silnego 
moralniaka i wracasz do meza, bo wiesz, ze kochasz jego. Moze ten 
incydent daje ci do myslenia, ze powinnas pogadac z mezem, ze moze jest 
cos nie tak, ze tak dalej byc nie moze...??

-- 
Pozdrawiam serdecznie - Stopek
Pijesz do mnie, chcesz pogadać? Jabber id: stopek@jabster.pl
Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj!
I trzymaj się skurwielu jak najdalej z dala.
Re: Znowu o zdradzie.
#175466
Author: Stopek
Date: Fri, 04 Sep 2009 20:35
20 lines
1663 bytes
michal pisze:
> Magda wrote:
> ...
>> Zdrada to zdrada, nie jest istotne z kim i z jakiego powodu - to
>> zwykłe kurestwo i najgorsza rzecz, jaką można uczynić drugiej osobie.
>> Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zdrady.
> 
> Już kiedyś ktoś wyraził identyczny pogląd tu na appmie i mnie strasznie 
> wkurzył. Dzisiaj nie jestem już taki rektywny, ale nadal sądzę, że takie 
> stanowisko jest nie do końca przemyślane i świadczy o bardzo 
> jednostronnych doświadczeniach.

No wlasnie tez tak sadze.
BTW, mam juz legitymacje, w drugiej polowie wrzesnia zaczne chodzic:)

-- 
Pozdrawiam serdecznie - Stopek
Pijesz do mnie, chcesz pogadać? Jabber id: stopek@jabster.pl
Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj!
I trzymaj się skurwielu jak najdalej z dala.
Re: Znowu o zdradzie.
#175457
Author: Stopek
Date: Fri, 04 Sep 2009 20:39
16 lines
1662 bytes
> Jak zwał zdradzielca, tak zwał. Nie zgodzę się, że wszystkie kobiety, z 
> którymi zdradziłem inna kobietę były kurwami lub tak ich traktowałem. 
> Sam też nie uważałem się za kurwę, w związku z czym kurestwa nie było. 
> Jakby Magda nazwała zdradę innymi słowami, mógłbym podyskutować.
> 

Bravo dziadek!
Widac, ze z jednej strony mamy kobiety - strazniczki ogniska domowego, a 
z drugiej mezczyzn - kurwiarzy. A to tak wcale nie jest. Czuje w tej 
dyskusji istotny podzial na kobiety i mezczyzn.
-- 
Pozdrawiam serdecznie - Stopek
Pijesz do mnie, chcesz pogadać? Jabber id: stopek@jabster.pl
Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj!
I trzymaj się skurwielu jak najdalej z dala.
Re: Znowu o zdradzie.
#175470
Author: GABi
Date: Sat, 05 Sep 2009 03:20
15 lines
1734 bytes
Stopek pisze:

> Wyobraz sobie, jestes z mezem, ale on nie za badzo ma ochote na seks. No 
> nie wystarczy ci, ni chuja. I tak sie zaczyna w tobie gotowac, 
> potrzebujesz bliskosci fizycznej i w pewnym momencie przestajesz myslec, 
> idziesz na zywiol, przydazyla sie okazja i korzystasz z niej, bo jestes 
> wyposzczona. Po paru namietnych stosunkach zaczynasz czuc silnego 
> moralniaka i wracasz do meza, bo wiesz, ze kochasz jego. Moze ten 
> incydent daje ci do myslenia, ze powinnas pogadac z mezem, ze moze jest 
> cos nie tak, ze tak dalej byc nie moze...??

Tak, tak dalej być nawet nie powinno.
Każdy zdrowy człowiek powinien umieć panować nad swoim chcicami. Tym 
między innymi różnimy się od zwierząt.
Nie ma wytłumaczenia dla zdrady.
Re: Znowu o zdradzie.
#175446
Author: GABi
Date: Sat, 05 Sep 2009 03:23
12 lines
1580 bytes
michal pisze:

> A to już co innego. Podobno każdy facet to świnia, więc nie czuję się 
> specjalnie wyróżniony. :DDD

Ja tak nie uważam.
Nie każdy. Są tacy, którzy w imię miłości są po prostu wierni.

> Tak to już jest. Jeśli rzuca się jakiś epitet w kierunku ogółu, to 
> zawsze kogoś ten epitet ustrzeli. :)

Wiem, ale to już nie mój problem. Ja uważam, że każda zdrada to kurewstwo.
Re: Znowu o zdradzie.
#175447
Author: michal
Date: Sat, 05 Sep 2009 09:51
23 lines
1857 bytes
GABi wrote:
>> A to już co innego. Podobno każdy facet to świnia, więc nie czuję się
>> specjalnie wyróżniony. :DDD

> Ja tak nie uważam.
> Nie każdy. Są tacy, którzy w imię miłości są po prostu wierni.

Jeśli facet jest wierny, to jeszcze nie znaczy, że nie jest świnią, albo 
swołoczem.
Czy chcesz, żebym to uzasadnił nie obrażając Twoich uczuć do facetów 
wiernych? :)

>> Tak to już jest. Jeśli rzuca się jakiś epitet w kierunku ogółu, to
>> zawsze kogoś ten epitet ustrzeli. :)

> Wiem, ale to już nie mój problem. Ja uważam, że każda zdrada to
> kurewstwo.

Teraz czuję się obrażony.

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Znowu o zdradzie.
#175471
Author: michal
Date: Sat, 05 Sep 2009 10:01
26 lines
2203 bytes
GABi wrote:
>> Wyobraz sobie, jestes z mezem, ale on nie za badzo ma ochote na
>> seks. No nie wystarczy ci, ni chuja. I tak sie zaczyna w tobie
>> gotowac, potrzebujesz bliskosci fizycznej i w pewnym momencie
>> przestajesz myslec, idziesz na zywiol, przydazyla sie okazja i
>> korzystasz z niej, bo jestes wyposzczona. Po paru namietnych
>> stosunkach zaczynasz czuc silnego moralniaka i wracasz do meza, bo
>> wiesz, ze kochasz jego. Moze ten incydent daje ci do myslenia, ze
>> powinnas pogadac z mezem, ze moze jest cos nie tak, ze tak dalej byc
>> nie moze...??

> Tak, tak dalej być nawet nie powinno.
> Każdy zdrowy człowiek powinien umieć panować nad swoim chcicami. Tym
> między innymi różnimy się od zwierząt.
> Nie ma wytłumaczenia dla zdrady.

Ta powinność nie jest tożsama z obowiązkiem. Mieści się tylko w ramach 
odpowiedzialności cywilnej wobec kogoś, komu się coś obiecało. I tylko wobec 
niej. Każda sytuacja jest inna i wrzucanie każdej zdrady do jednego worka 
nie jest moim zdaniem rozsądne. Nie tylko zdrada rozumiana jako seks z osobą 
spoza związku podpada pod kategorię braku odpowiedzialności wobec kogoś, 
komu coś się obiecało. :)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Znowu o zdradzie.
#175472
Author: Stopek
Date: Sat, 05 Sep 2009 16:48
33 lines
2741 bytes
>> Tak, tak dalej być nawet nie powinno.
>> Każdy zdrowy człowiek powinien umieć panować nad swoim chcicami. Tym
>> między innymi różnimy się od zwierząt.
>> Nie ma wytłumaczenia dla zdrady.
> 
> Ta powinność nie jest tożsama z obowiązkiem. Mieści się tylko w ramach 
> odpowiedzialności cywilnej wobec kogoś, komu się coś obiecało. I tylko 
> wobec niej. Każda sytuacja jest inna i wrzucanie każdej zdrady do 
> jednego worka nie jest moim zdaniem rozsądne. Nie tylko zdrada rozumiana 
> jako seks z osobą spoza związku podpada pod kategorię braku 
> odpowiedzialności wobec kogoś, komu coś się obiecało. :)
> 

A nie kazdy, jak wiadomo, jest idealny... Inaczej - ja tam nie mam nic 
przeciwko zdradzie, pod warunkiem, ze to nie jest regula. Jesli sie 
komus zdarzylo raz, gora dwa (w sensie nie chodzi o ilosc stosunkow, 
tylko epizodow, ze sie tak wyraze), no to ja gotow bylbym sie na cos 
takiego zgodzic, w sensie gdyby moja partnerka w trakcie trwania naszego 
zwiazku, zakladajac, ze bedziemy ze soba, az nas smierc nie rozlaczy, 
zrobila dwa skoki w bok, poszla na zywiol, najnormalniej w swiecie 
zruchalaby sie z jakims ogierem, ale generalnie gylaby ze mna i 
deklarowala silna milosc i chcec spedzenia ze mna swojego zycia, to jak 
mialbym niby drzec z glowy wlosy o cos takiego? Seks, to seks, nawet, 
jesli jest okraszony jakas sympatia (nie wyobrazam sobie seksu z kims, z 
kim nie da sie rozmawiac i spedzac nawet chwili czasu), a milosc, to 
milosc - zawiera w sobie seks, ale nie to jest najwazniejsze, zwlaszcza 
po wielu latach.
-- 
Pozdrawiam serdecznie - Stopek
Pijesz do mnie, chcesz pogadać? Jabber id: stopek@jabster.pl
Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj!
I trzymaj się skurwielu jak najdalej z dala.
Re: Znowu o zdradzie.
#175448
Author: GABi
Date: Sat, 05 Sep 2009 19:12
22 lines
2097 bytes
michal pisze:

> Jeśli facet jest wierny, to jeszcze nie znaczy, że nie jest świnią, albo 
> swołoczem.

To jest przecież oczywiste, natomiast nie bardzo rozumiem jaki to ma 
związek z moją opinią o zdradzie.

> Czy chcesz, żebym to uzasadnił nie obrażając Twoich uczuć do facetów 
> wiernych? :)

Przede wszystkim, to nie jesteś w stanie tego zrobić. Zwyczajnie po tylu 
latach pobytu w sieci, przeciętny uczestnik grup dyskusyjnych, z którym 
nie jestem w jakiś szczególny sposób związana emocjonalnie, nie jest w 
stanie obrazić ani mnie, ani moich uczuć, ani nawet mojej świnki 
morskiej! ;)P

A po drugie, doskonale wiem co byś napisał, szkoda Twojego czasu, nuda :)

> Teraz czuję się obrażony.

Nie wierzę, ale jeśli jednak, to zrób coś z tym, bo to nie jest normalne:)
Re: Znowu o zdradzie.
#175449
Author: michal
Date: Sat, 05 Sep 2009 21:28
41 lines
2612 bytes
GABi wrote:
>> Jeśli facet jest wierny, to jeszcze nie znaczy, że nie jest świnią,
>> albo swołoczem.

> To jest przecież oczywiste, natomiast nie bardzo rozumiem jaki to ma
> związek z moją opinią o zdradzie.

Taki:
"Nie każdy(jest świnią). Są tacy, którzy w imię miłości są po prostu 
wierni."


>> Czy chcesz, żebym to uzasadnił nie obrażając Twoich uczuć do facetów
>> wiernych? :)

> Przede wszystkim, to nie jesteś w stanie tego zrobić. Zwyczajnie po
> tylu latach pobytu w sieci, przeciętny uczestnik grup dyskusyjnych, z
> którym nie jestem w jakiś szczególny sposób związana emocjonalnie,
> nie jest w stanie obrazić ani mnie, ani moich uczuć, ani nawet mojej
> świnki morskiej! ;)P

Coś chyba nie nadajemy na tych samych falach. Tobie zależy na tym, żebym był 
przeciętnym uczestnikiem, a mnie tylko na wyjaśnieniu stanowisk odnośnie 
dość powszechnego zjawiska, jakim jest zdrada. Ale jeśli uważasz, że to mamy 
już za sobą...

> A po drugie, doskonale wiem co byś napisał, szkoda Twojego czasu,
> nuda :)

A to niekonsekwencja. Twoja nuda i mój czas nie są ze sobą nierozerwalne. :)

>> Teraz czuję się obrażony.

> Nie wierzę, ale jeśli jednak, to zrób coś z tym, bo to nie jest
> normalne:)

Że się czuję obrażony? :)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Znowu o zdradzie.
#175473
Author: michal
Date: Sat, 05 Sep 2009 21:43
44 lines
3460 bytes
Stopek wrote:
>>> Tak, tak dalej być nawet nie powinno.
>>> Każdy zdrowy człowiek powinien umieć panować nad swoim chcicami. Tym
>>> między innymi różnimy się od zwierząt.
>>> Nie ma wytłumaczenia dla zdrady.

>> Ta powinność nie jest tożsama z obowiązkiem. Mieści się tylko w
>> ramach odpowiedzialności cywilnej wobec kogoś, komu się coś
>> obiecało. I tylko wobec niej. Każda sytuacja jest inna i wrzucanie
>> każdej zdrady do jednego worka nie jest moim zdaniem rozsądne. Nie
>> tylko zdrada rozumiana jako seks z osobą spoza związku podpada pod
>> kategorię braku odpowiedzialności wobec kogoś, komu coś się
>> obiecało. :)

> A nie kazdy, jak wiadomo, jest idealny... Inaczej - ja tam nie mam nic
> przeciwko zdradzie, pod warunkiem, ze to nie jest regula. Jesli sie
> komus zdarzylo raz, gora dwa (w sensie nie chodzi o ilosc stosunkow,
> tylko epizodow, ze sie tak wyraze), no to ja gotow bylbym sie na cos
> takiego zgodzic, w sensie gdyby moja partnerka w trakcie trwania
> naszego zwiazku, zakladajac, ze bedziemy ze soba, az nas smierc nie
> rozlaczy, zrobila dwa skoki w bok, poszla na zywiol, najnormalniej w
> swiecie zruchalaby sie z jakims ogierem, ale generalnie gylaby ze mna
> i deklarowala silna milosc i chcec spedzenia ze mna swojego zycia, to
> jak mialbym niby drzec z glowy wlosy o cos takiego? Seks, to seks,
> nawet, jesli jest okraszony jakas sympatia (nie wyobrazam sobie seksu
> z kims, z kim nie da sie rozmawiac i spedzac nawet chwili czasu), a
> milosc, to milosc - zawiera w sobie seks, ale nie to jest
> najwazniejsze, zwlaszcza po wielu latach.

Masz bardzo podobne podejście do mojego. Wiele razy mówiłem swoim mniej lub 
bardziej przejściowym partnerkom, że gdyby moja dziewczyna/żona 
oszszszszalała z pożądania z facetem, który ma to, czego ja nie mam - nie 
miałbym w zasadzie nic przeciwko temu, żeby mnie fizycznie zdradziła. Tyle 
tylko, że nie chciałbym, żeby mi o tym ktoś trzeci opowiedział. To nie 
byłoby przyjemne dla mnie i z czysto egoistycznego punktu widzenia 
szkodziłoby mojej reputacji. Trochę to perfidne może, bo daje mi niejako 
większe przyzwolenie na moje wyskoki - ale cóż, taki byłem i jakby to 
powiedzieć... nie żałuję tego.
Dzisiaj z żona więcej o sobie nawzajem wiemy, niż można się było tego 
spodziewać jeszcze parę lat temu. :)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Znowu o zdradzie.
#175450
Author: GABi
Date: Sun, 06 Sep 2009 05:38
23 lines
1916 bytes
michal pisze:

>>> Jeśli facet jest wierny, to jeszcze nie znaczy, że nie jest świnią,
>>> albo swołoczem.

>> To jest przecież oczywiste, natomiast nie bardzo rozumiem jaki to ma
>> związek z moją opinią o zdradzie.

> Taki:
> "Nie każdy(jest świnią). Są tacy, którzy w imię miłości są po prostu 
> wierni."

No, rzeczywiście na innych falach. Nie dogadamy się.


>> Nie wierzę, ale jeśli jednak, to zrób coś z tym, bo to nie jest
>> normalne:)

> Że się czuję obrażony? :)

Przeze mnie w sieci?
Bo wyraziłam swoj pogląd na temat zdrady?
Tak, to nie jest normalne.
Re: Znowu o zdradzie.
#175451
Author: michal
Date: Sun, 06 Sep 2009 07:03
31 lines
2294 bytes
GABi wrote:
>>>> Jeśli facet jest wierny, to jeszcze nie znaczy, że nie jest świnią,
>>>> albo swołoczem.

>>> To jest przecież oczywiste, natomiast nie bardzo rozumiem jaki to ma
>>> związek z moją opinią o zdradzie.

>> Taki:
>> "Nie każdy(jest świnią). Są tacy, którzy w imię miłości są po prostu
>> wierni."

> No, rzeczywiście na innych falach. Nie dogadamy się.

>>> Nie wierzę, ale jeśli jednak, to zrób coś z tym, bo to nie jest
>>> normalne:)

>> Że się czuję obrażony? :)

> Przeze mnie w sieci?
> Bo wyraziłam swoj pogląd na temat zdrady?
> Tak, to nie jest normalne.

Normalny pewnie nie jestem - zgoda. Ale jeśli czuję się obrażony, bo ktoś 
chce mnie celowo obrazić swoim zdaniem, uważam za jak najbardziej w normie 
obyczajowej. Tu chodzi o jedno słowo użyte w Twoim zdaniu, które jest 
nieadekwatne do problemu.
Tym bardziej, że jest to ktoś, kogo lubię. :)

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Znowu o zdradzie.
#175432
Author: GABi
Date: Sun, 06 Sep 2009 07:08
7 lines
1444 bytes
michal pisze:

> Jakbym powiedział przy jakiejś kobiecie, że makijaż to kurewstwo, to nie 
> obraziłbym jej, jeśli się maluje?

Nie wiem, spróbuj. Mnie byś tym nie obraził najwyżej pomyślałam, że 
jesteś dziwakiem :)
Re: Znowu o zdradzie.
#175452
Author: GABi
Date: Sun, 06 Sep 2009 07:15
10 lines
1797 bytes
michal pisze:

> Tu chodzi o jedno słowo użyte w Twoim zdaniu, które 
> jest nieadekwatne do problemu.
> Tym bardziej, że jest to ktoś, kogo lubię. :)

Ja też Cię lubię, do tego mam poczucie swojej wartości i gdybyś mi 
powiedział o tym makijażu byłabym pewna, że mnie to nie dotyczy. Gdybyś 
mnie chciał celowo obrazić musiałbyś powiedzieć mi wprost, że jestem 
dziwką,  czy kurwą, po prostu :)
Re: Znowu o zdradzie.
#175433
Author: michal
Date: Sun, 06 Sep 2009 07:21
12 lines
1540 bytes
GABi wrote:
>> Jakbym powiedział przy jakiejś kobiecie, że makijaż to kurewstwo, to
>> nie obraziłbym jej, jeśli się maluje?

> Nie wiem, spróbuj. Mnie byś tym nie obraził najwyżej pomyślałam, że
> jesteś dziwakiem :)

Zakładam w takim razie, że jesteśmy dziwakami. :)

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Znowu o zdradzie.
#175434
Author: GABi
Date: Sun, 06 Sep 2009 07:26
7 lines
1501 bytes
michal pisze:

> Zakładam w takim razie, że jesteśmy dziwakami. :)

Nie ma sprawy. Ja nie od dziś wiem, że mam bardzo niepopularne i nie 
modne w dzisiejszych czasach poglądy. A bycie dziwakiem bardzo mi 
pochlebia nawet:)
Re: Znowu o zdradzie.
#175453
Author: michal
Date: Sun, 06 Sep 2009 07:28
20 lines
2243 bytes
GABi wrote:
>> Tu chodzi o jedno słowo użyte w Twoim zdaniu, które
>> jest nieadekwatne do problemu.
>> Tym bardziej, że jest to ktoś, kogo lubię. :)

> Ja też Cię lubię, do tego mam poczucie swojej wartości i gdybyś mi
> powiedział o tym makijażu byłabym pewna, że mnie to nie dotyczy.
> Gdybyś mnie chciał celowo obrazić musiałbyś powiedzieć mi wprost, że
> jestem dziwką,  czy kurwą, po prostu :)

Mam przyjąć do wiadomości, że jesteś osobą, którą można obrazić metodą 
wprost. Inne metody nie wchodzą w rachubę.
Znaczyłoby to również, że Twoje poczucie wartości przestaje dobrze 
funkcjonować, jeśli obrazi Cię ktoś wprost.
A może po prostu jesteś kobietą przekorną? :D
A ja się męczę chcąc doprowadzić do równowagi wszystkie nielogiczności! ;)

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Znowu o zdradzie.
#175435
Author: michal
Date: Sun, 06 Sep 2009 07:30
12 lines
1603 bytes
GABi wrote:
>> Zakładam w takim razie, że jesteśmy dziwakami. :)

> Nie ma sprawy. Ja nie od dziś wiem, że mam bardzo niepopularne i nie
> modne w dzisiejszych czasach poglądy. A bycie dziwakiem bardzo mi
> pochlebia nawet:)

Ze względu na oryginalność dziwactwa? :)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Znowu o zdradzie.
#175474
Author: Stopek
Date: Sun, 06 Sep 2009 21:06
12 lines
1474 bytes
> Masz bardzo podobne podejście do mojego. Wiele razy mówiłem swoim mniej 
> lub bardziej przejściowym partnerkom,

Wolałbym miec tylko te mniej przejsciowe. Boje sie sytuacji, w ktorej 
mniej przejsciowa partnerka stanie sie dla mnie bardziej przejsciowa 
partnerka...
-- 
Pozdrawiam serdecznie - Stopek
Pijesz do mnie, chcesz pogadać? Jabber id: stopek@jabster.pl
Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj!
I trzymaj się skurwielu jak najdalej z dala.
Re: Znowu o zdradzie.
#175475
Author: michal
Date: Sun, 06 Sep 2009 21:53
29 lines
2633 bytes
Stopek wrote:
>> Masz bardzo podobne podejście do mojego. Wiele razy mówiłem swoim
>> mniej lub bardziej przejściowym partnerkom,

> Wolałbym miec tylko te mniej przejsciowe. Boje sie sytuacji, w ktorej
> mniej przejsciowa partnerka stanie sie dla mnie bardziej przejsciowa
> partnerka...

Zawsze takie niebezpieczeństwo istnieje. Tylko pytanie: Czy jest to 
faktycznie niebezpieczeństwo?
Moja obecna żona jest którąś z kolei moją stałą (no, pojęcie względne) 
partnerką. Mamy dzieci i mamy wnuki. Relacje z partnerkami z przeszłości 
były także bardzo poważne (no, nie wszystkie) lecz nie zaszły tak daleko. 
Dziś nie potrafię sobie wyobrazić, że mam moje kochane wnuki (pięć sztuk) 
płodząc dzieci z którymiś z tamtych kobiet, choć w swoim czasie uczucia do 
nich były tej samej rangi.
W takim kontekście zdrada partnerki przestaje mieć dla mnie (i nie tylko dla 
mnie) jakiekolwiek znaczenie. Bo ważne jest to, co zadziało się i trwa do 
teraz. To jest dla mnie zdecydowanie najważniejsze i bez całej historii 
mojego życia, uczciwego czy nie, tego nie byłoby. Wystarczyłoby, że kogoś na 
przykład NIE zdradziłem i kolejne następstwa dotyczące mojego życia poszłyby 
całkowicie inaczej. Tak samo inaczej by się potoczyło, gdybym zdradził choć 
o jeden raz za dużo. Może byłbym dzisiaj kim innym.
Nie wiem, czy jasno to przedstawiłem i czy to dobrze oddaje bezsens pustego 
sformułowania, że zdrada, to kurewstwo. Po prostu nie! :D

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Znowu o zdradzie.
#175454
Author: GABi
Date: Mon, 07 Sep 2009 00:35
26 lines
2590 bytes
michal pisze:

> Mam przyjąć do wiadomości, że jesteś osobą, którą można obrazić metodą 
> wprost. Inne metody nie wchodzą w rachubę.

Nie kombinuj.
Miałeś tylko przyjąć do wiadomości, że od dłuższego już czasu, w sieci 
nie jest mnie łatwo obrazić czymkolwiek. Ja moge zaczac być zlosliwa w 
stosunku do kogos, kto probowal mnie w jakikolwiek pośredni sposob 
obrazić i do tego był calkiem przypadkowym nickiem. Obrazanie wprost 
dotyczylo wyłącznie konkretnej sytuacji, ktora byles uprzejmy opisac.

> Znaczyłoby to również, że Twoje poczucie wartości przestaje dobrze 
> funkcjonować, jeśli obrazi Cię ktoś wprost.

O matko.
Moje poczucie wartosci zawsze dobrze funkcjonuje:)

> A może po prostu jesteś kobietą przekorną? :D

Jak zwał tak zwał. Z pewnościa jestem kobietą :-D

> A ja się męczę chcąc doprowadzić do równowagi wszystkie nielogiczności! ;)

Może i ja nie jestem logiczna, ale jak czytam Ciebie i Twoje akrobacje 
myślowe związane ze zdradą to przy Tobie czuję się Łukasiewiczem:-)
Re: Znowu o zdradzie.
#175476
Author: Stopek
Date: Mon, 07 Sep 2009 16:28
35 lines
3143 bytes
> Zawsze takie niebezpieczeństwo istnieje. Tylko pytanie: Czy jest to 
> faktycznie niebezpieczeństwo?
> Moja obecna żona jest którąś z kolei moją stałą (no, pojęcie względne) 
> partnerką. Mamy dzieci i mamy wnuki. Relacje z partnerkami z przeszłości 
> były także bardzo poważne (no, nie wszystkie) lecz nie zaszły tak 
> daleko. Dziś nie potrafię sobie wyobrazić, że mam moje kochane wnuki 
> (pięć sztuk) płodząc dzieci z którymiś z tamtych kobiet, choć w swoim 
> czasie uczucia do nich były tej samej rangi.
> W takim kontekście zdrada partnerki przestaje mieć dla mnie (i nie tylko 
> dla mnie) jakiekolwiek znaczenie. Bo ważne jest to, co zadziało się i 
> trwa do teraz. To jest dla mnie zdecydowanie najważniejsze i bez całej 
> historii mojego życia, uczciwego czy nie, tego nie byłoby. 
> Wystarczyłoby, że kogoś na przykład NIE zdradziłem i kolejne następstwa 
> dotyczące mojego życia poszłyby całkowicie inaczej. Tak samo inaczej by 
> się potoczyło, gdybym zdradził choć o jeden raz za dużo. Może byłbym 
> dzisiaj kim innym.
> Nie wiem, czy jasno to przedstawiłem i czy to dobrze oddaje bezsens 
> pustego sformułowania, że zdrada, to kurewstwo. Po prostu nie! :D
> 

Nie no, oczywiscie, to uproszczenie wedlug mnie.
Natomiast jesli o mnie chodzi, to wiesz, ja bardzo chcialbym byc cale 
zycie z moja narzeczona, bo ja kocham i jest zajebiscie wyjatkowa, ale 
boje sie, ze zakocham sie w kochance i wtedy moje uczucie do stalej 
partnerki na przyklad oslabnie, boje sie, ze wtedy moge zdecydowac, ze 
chce teraz byc z inna, boje sie, ze moj punkt widzenia totalnie sie 
odmieni... Nie chce tego, ale jednoczesnie nie chce sobie zamykac drogi 
do fajnego seksu. Chcialbym umiec tak konkretnbie rozdzielac sfere seksu 
od sfery uczuc, nawet jesli seks jest okraszony jakas sympatia...
-- 
Pozdrawiam serdecznie - Stopek
Pijesz do mnie, chcesz pogadać? Jabber id: stopek@jabster.pl
Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj!
I trzymaj się skurwielu jak najdalej z dala.
Re: Znowu o zdradzie.
#175455
Author: michal
Date: Mon, 07 Sep 2009 19:10
42 lines
2963 bytes
GABi wrote:
>> Mam przyjąć do wiadomości, że jesteś osobą, którą można obrazić
>> metodą wprost. Inne metody nie wchodzą w rachubę.

> Nie kombinuj.
> Miałeś tylko przyjąć do wiadomości, że od dłuższego już czasu, w sieci
> nie jest mnie łatwo obrazić czymkolwiek. Ja moge zaczac być zlosliwa w
> stosunku do kogos, kto probowal mnie w jakikolwiek pośredni sposob
> obrazić i do tego był calkiem przypadkowym nickiem. Obrazanie wprost
> dotyczylo wyłącznie konkretnej sytuacji, ktora byles uprzejmy opisac.

To ja jestem delikatniejszy. Wyczuwam podteksty intencjonalne. :)

>> Znaczyłoby to również, że Twoje poczucie wartości przestaje dobrze
>> funkcjonować, jeśli obrazi Cię ktoś wprost.

> O matko.
> Moje poczucie wartosci zawsze dobrze funkcjonuje:)

Gratuluję. :)
Ja tylko rozbieram logicznie, tak jak umiem, konstrukcje Twoich 
przedstawianych w postach opini.
Takie wnioski mi wychodzą.

>> A może po prostu jesteś kobietą przekorną? :D

> Jak zwał tak zwał. Z pewnościa jestem kobietą :-D

A więc przekorna, bo przecież nie delikatna.... :)

>> A ja się męczę chcąc doprowadzić do równowagi wszystkie
>> nielogiczności! ;)

> Może i ja nie jestem logiczna, ale jak czytam Ciebie i Twoje akrobacje
> myślowe związane ze zdradą to przy Tobie czuję się Łukasiewiczem:-)

Już nawet Edison odchodzi do lamusa za Łukasziewiczem. Skąd takie 
porównanie? :)

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Znowu o zdradzie.
#175477
Author: michal
Date: Mon, 07 Sep 2009 19:47
50 lines
4154 bytes
Stopek wrote:
>> Zawsze takie niebezpieczeństwo istnieje. Tylko pytanie: Czy jest to
>> faktycznie niebezpieczeństwo?
>> Moja obecna żona jest którąś z kolei moją stałą (no, pojęcie
>> względne) partnerką. Mamy dzieci i mamy wnuki. Relacje z partnerkami
>> z przeszłości były także bardzo poważne (no, nie wszystkie) lecz nie
>> zaszły tak daleko. Dziś nie potrafię sobie wyobrazić, że mam moje
>> kochane wnuki (pięć sztuk) płodząc dzieci z którymiś z tamtych
>> kobiet, choć w swoim czasie uczucia do nich były tej samej rangi.
>> W takim kontekście zdrada partnerki przestaje mieć dla mnie (i nie
>> tylko dla mnie) jakiekolwiek znaczenie. Bo ważne jest to, co
>> zadziało się i trwa do teraz. To jest dla mnie zdecydowanie
>> najważniejsze i bez całej historii mojego życia, uczciwego czy nie,
>> tego nie byłoby. Wystarczyłoby, że kogoś na przykład NIE zdradziłem
>> i kolejne następstwa dotyczące mojego życia poszłyby całkowicie
>> inaczej. Tak samo inaczej by się potoczyło, gdybym zdradził choć o
>> jeden raz za dużo. Może byłbym dzisiaj kim innym.
>> Nie wiem, czy jasno to przedstawiłem i czy to dobrze oddaje bezsens
>> pustego sformułowania, że zdrada, to kurewstwo. Po prostu nie! :D
> Nie no, oczywiscie, to uproszczenie wedlug mnie.
> Natomiast jesli o mnie chodzi, to wiesz, ja bardzo chcialbym byc cale
> zycie z moja narzeczona, bo ja kocham i jest zajebiscie wyjatkowa, ale
> boje sie, ze zakocham sie w kochance i wtedy moje uczucie do stalej
> partnerki na przyklad oslabnie, boje sie, ze wtedy moge zdecydowac, ze
> chce teraz byc z inna, boje sie, ze moj punkt widzenia totalnie sie
> odmieni... Nie chce tego, ale jednoczesnie nie chce sobie zamykac
> drogi do fajnego seksu. Chcialbym umiec tak konkretnbie rozdzielac
> sfere seksu od sfery uczuc, nawet jesli seks jest okraszony jakas
> sympatia...

Rozumiem to doskonale. Dobrych układów nie jesteśmy skłonni zmieniać. Ale 
sytuacje często krzyżują nam sielankę i konkretne w niej plany. Przyczyn 
może być wiele. Na niektóre będziemy mieć wpływ, na niektóre nie. Inaczej 
jednak patrzy się "do przodu" - tak jak Ty, a inaczej patrzy się "wstecz" - 
tak jak ja. Ty starasz się je z godnością przewidywać, ja już mogę tę 
godność oceniać.
Czy jest coś w obu spojrzeniach wspólnego? Mnie się wydaje, że obaj mamy 
przekonanie, że jak już coś się stanie "nie tak", to nie należy tego 
żałować. Po prostu ścieżki dwóch osób rozejdą się i podążą w inych 
kierunkach i potem połączą z jakimiś innymi ścieżkami.
Zdrada zawsze jest i będzie be, ale jest i będzie rzeczą ludzką. Naprawdę 
mam przekonanie, że wiele gorszych świństw od zdrady można wyrządzić 
partnerowi. :)
A jeśli się zdarzy w życiu zmienić partnera, to czy to będzie z powodu 
zdrady czy innego brzydkiego powodu - to jakie to ma znaczenie w kolejnych 
etapach życia?

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Znowu o zdradzie.
#175478
Author: Stopek
Date: Mon, 07 Sep 2009 19:51
13 lines
1610 bytes
> A jeśli się zdarzy w życiu zmienić partnera, to czy to będzie z powodu 
> zdrady czy innego brzydkiego powodu - to jakie to ma znaczenie w 
> kolejnych etapach życia?
> 

Nie wyobrazam sobie rozstania, laczy nas tak kurwa wiele... Po prostu 
trudno mi jest to sobie zwizualizowac.
-- 
Pozdrawiam serdecznie - Stopek
Pijesz do mnie, chcesz pogadać? Jabber id: stopek@jabster.pl
Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj!
I trzymaj się skurwielu jak najdalej z dala.
Re: Znowu o zdradzie.
#175479
Author: michal
Date: Mon, 07 Sep 2009 20:16
13 lines
1586 bytes
Stopek wrote:
>> A jeśli się zdarzy w życiu zmienić partnera, to czy to będzie z
>> powodu zdrady czy innego brzydkiego powodu - to jakie to ma
>> znaczenie w kolejnych etapach życia?

> Nie wyobrazam sobie rozstania, laczy nas tak kurwa wiele... Po prostu
> trudno mi jest to sobie zwizualizowac.

To bardzo dobrze! Nie wizualizuj! :)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Znowu o zdradzie.
#175436
Author: Magda
Date: Sun, 13 Sep 2009 01:13
28 lines
2310 bytes
Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:h7ujid$kt4$1@inews.gazeta.pl...
> GABi wrote:
>>> Gdyby zdrady były zabronione przez prawo, to do dupy z taką
>>> praworządnośćią! ;P
>
>> Naprawdę musi bć coś zabronionme prawem, żebyś poczuł, że robisz coś
>> bardzo, bardzo źle? To smutne ;-P
>
> Przedobrzyłaś w drugą stronę. Dość często czuję, że robię coś bardzo, 
> bardzo źle - cieszę się, że nie siedzę w pierdlu.
> Czy to jest smutne? :D
>
> Przecież nic takiego nie powiedziałem, że zdrada jest cool i że trzeba 
> zdradzać. Powiedziałem tylko, że nie jest rzsądnym jednostronne, 
> bezrefleksyjne i jednoznacznie potępiające osądzane osób, które zdradziły. 
> A Ty furt, że to kurewstwo. :)
>
> -- 
> pozdrawiam
> michał
>
>
>
>
Masz absolutna rację Michale - w 100% się z Tobą zgadzam.
Toż to kurestwo nad kurestwami - kurestwem podparte. 
Re: Znowu o zdradzie.
#175456
Author: Magda
Date: Sun, 13 Sep 2009 01:16
32 lines
2389 bytes
Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:h7rsk2$pu6$1@inews.gazeta.pl...
> GABi wrote:
>>> Język polski zawiera wystarczającą ilość słów i pojęć, żeby rzeczy
>>> nazywać po imieniu. Nie podzielam zdania w kwestii tak pojmowanej
>>> uniweralności niektórych słów. Tym bardziej, kiedy mogą obrażać.
>>> Jeśli ktoś nie chce mnie obrazić, może poszukać innego słowa.
>>> Zgodzisz się ze mną? :)
>
>> Przepraszam, nie wiedzialam, że my rozmawiamy o Tobie i Twoich
>> zdradach TY ŚWINIO! ;)P
>
> A to już co innego. Podobno każdy facet to świnia, więc nie czuję się 
> specjalnie wyróżniony. :DDD
> Tak to już jest. Jeśli rzuca się jakiś epitet w kierunku ogółu, to zawsze 
> kogoś ten epitet ustrzeli. :)
>
> -- 
> pozdrawiam
> michał
>
>


> A to już co innego. Podobno każdy facet to świnia, więc nie czuję się 
> specjalnie wyróżniony. :DDD


No, no!!!
Nie obrażaj zwierząt!!!
Do świni to jeszcze facetowi wieeelee brakuje. 
Re: Znowu o zdradzie.
#175480
Author: Magda
Date: Sun, 13 Sep 2009 01:23
24 lines
2331 bytes
Użytkownik "GABi" <nie@mam.pl> napisał w wiadomości 
news:h7slht$phm$1@atlantis.news.neostrada.pl...
> Stopek pisze:
>
>> Wyobraz sobie, jestes z mezem, ale on nie za badzo ma ochote na seks. No 
>> nie wystarczy ci, ni chuja. I tak sie zaczyna w tobie gotowac, 
>> potrzebujesz bliskosci fizycznej i w pewnym momencie przestajesz myslec, 
>> idziesz na zywiol, przydazyla sie okazja i korzystasz z niej, bo jestes 
>> wyposzczona. Po paru namietnych stosunkach zaczynasz czuc silnego 
>> moralniaka i wracasz do meza, bo wiesz, ze kochasz jego. Moze ten 
>> incydent daje ci do myslenia, ze powinnas pogadac z mezem, ze moze jest 
>> cos nie tak, ze tak dalej byc nie moze...??
>
> Tak, tak dalej być nawet nie powinno.
> Każdy zdrowy człowiek powinien umieć panować nad swoim chcicami. Tym 
> między innymi różnimy się od zwierząt.
> Nie ma wytłumaczenia dla zdrady.

BRAWO GABI!!!
Jednak facetowi daleko nawet do psa.
Bo piesek cieszy się tylko na swoją Pania i tylko do niej merda radośnie 
ogonkiem, a facet slini się na każdą kobietkę i do każdej merda ogonkiem :D 
:P
Re: Znowu o zdradzie.
#175458
Author: Magda
Date: Sun, 13 Sep 2009 01:35
21 lines
2199 bytes
Użytkownik "Stopek" <pucjusz@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:h7rtti$1lh$4@inews.gazeta.pl...
>
>> Jak zwał zdradzielca, tak zwał. Nie zgodzę się, że wszystkie kobiety, z 
>> którymi zdradziłem inna kobietę były kurwami lub tak ich traktowałem. Sam 
>> też nie uważałem się za kurwę, w związku z czym kurestwa nie było. Jakby 
>> Magda nazwała zdradę innymi słowami, mógłbym podyskutować.
>>
>
> Bravo dziadek!
> Widac, ze z jednej strony mamy kobiety - strazniczki ogniska domowego, a z 
> drugiej mezczyzn - kurwiarzy. A to tak wcale nie jest. Czuje w tej 
> dyskusji istotny podzial na kobiety i mezczyzn.
> -- 
> Pozdrawiam serdecznie - Stopek
> Pijesz do mnie, chcesz pogadać? Jabber id: stopek@jabster.pl
> Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj!
> I trzymaj się skurwielu jak najdalej z dala.

Tu nie chodzi o zawó: ku... .. - prostytutki, tylko o kurewski charakter. 
Re: Znowu o zdradzie.
#175437
Author: michal
Date: Sun, 13 Sep 2009 07:33
24 lines
2019 bytes
Magda wrote:
>>>> Gdyby zdrady były zabronione przez prawo, to do dupy z taką
>>>> praworządnośćią! ;P

>>> Naprawdę musi bć coś zabronionme prawem, żebyś poczuł, że robisz coś
>>> bardzo, bardzo źle? To smutne ;-P

>> Przedobrzyłaś w drugą stronę. Dość często czuję, że robię coś bardzo,
>> bardzo źle - cieszę się, że nie siedzę w pierdlu.
>> Czy to jest smutne? :D

>> Przecież nic takiego nie powiedziałem, że zdrada jest cool i że
>> trzeba zdradzać. Powiedziałem tylko, że nie jest rzsądnym
>> jednostronne, bezrefleksyjne i jednoznacznie potępiające osądzane
>> osób, które zdradziły. A Ty furt, że to kurewstwo. :)

> Masz absolutna rację Michale - w 100% się z Tobą zgadzam.
> Toż to kurestwo nad kurestwami - kurestwem podparte.

Ojojoj! Mówisz, że podparte?

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Znowu o zdradzie.
#175459
Author: michal
Date: Sun, 13 Sep 2009 07:35
25 lines
2015 bytes
Magda wrote:
>>> Jak zwał zdradzielca, tak zwał. Nie zgodzę się, że wszystkie
>>> kobiety, z którymi zdradziłem inna kobietę były kurwami lub tak ich
>>> traktowałem. Sam też nie uważałem się za kurwę, w związku z czym
>>> kurestwa nie było. Jakby Magda nazwała zdradę innymi słowami,
>>> mógłbym podyskutować.

>> Bravo dziadek!
>> Widac, ze z jednej strony mamy kobiety - strazniczki ogniska
>> domowego, a z drugiej mezczyzn - kurwiarzy. A to tak wcale nie jest.
>> Czuje w tej dyskusji istotny podzial na kobiety i mezczyzn.
>> --
>> Pozdrawiam serdecznie - Stopek
>> Pijesz do mnie, chcesz pogadać? Jabber id: stopek@jabster.pl
>> Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj!
>> I trzymaj się skurwielu jak najdalej z dala.

> Tu nie chodzi o zawó: ku... .. - prostytutki, tylko o kurewski
> charakter.

Jaki to jest ten charakter określony tym uniwersalnym słowem?

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Znowu o zdradzie.
#175481
Author: michal
Date: Sun, 13 Sep 2009 07:38
28 lines
2104 bytes
Magda wrote:
>>> Wyobraz sobie, jestes z mezem, ale on nie za badzo ma ochote na
>>> seks. No nie wystarczy ci, ni chuja. I tak sie zaczyna w tobie
>>> gotowac, potrzebujesz bliskosci fizycznej i w pewnym momencie
>>> przestajesz myslec, idziesz na zywiol, przydazyla sie okazja i
>>> korzystasz z niej, bo jestes wyposzczona. Po paru namietnych
>>> stosunkach zaczynasz czuc silnego moralniaka i wracasz do meza, bo
>>> wiesz, ze kochasz jego. Moze ten incydent daje ci do myslenia, ze
>>> powinnas pogadac z mezem, ze moze jest cos nie tak, ze tak dalej
>>> byc nie moze...??

>> Tak, tak dalej być nawet nie powinno.
>> Każdy zdrowy człowiek powinien umieć panować nad swoim chcicami. Tym
>> między innymi różnimy się od zwierząt.
>> Nie ma wytłumaczenia dla zdrady.

> BRAWO GABI!!!
> Jednak facetowi daleko nawet do psa.
> Bo piesek cieszy się tylko na swoją Pania i tylko do niej merda
> radośnie ogonkiem, a facet slini się na każdą kobietkę i do każdej
> merda ogonkiem :D

Brawo Magda! :)
To co, koniec z mężczyznami?

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Znowu o zdradzie.
#175438
Author: Aicha
Date: Sun, 13 Sep 2009 12:01
21 lines
2168 bytes
Użytkownik "michal" napisał:

> >>>> Gdyby zdrady były zabronione przez prawo, to do dupy z taką
> >>>> praworządnośćią! ;P
> >>> Naprawdę musi bć coś zabronionme prawem, żebyś poczuł, że
> >>> robisz coś bardzo, bardzo źle? To smutne ;-P
> >> Przedobrzyłaś w drugą stronę. Dość często czuję, że robię coś
> >> bardzo, bardzo źle - cieszę się, że nie siedzę w pierdlu.
> >> Czy to jest smutne? :D
> >> Przecież nic takiego nie powiedziałem, że zdrada jest cool i że
> >> trzeba zdradzać. Powiedziałem tylko, że nie jest rzsądnym
> >> jednostronne, bezrefleksyjne i jednoznacznie potępiające osądzane
> >> osób, które zdradziły. A Ty furt, że to kurewstwo. :)
> > Masz absolutna rację Michale - w 100% się z Tobą zgadzam.
> > Toż to kurestwo nad kurestwami - kurestwem podparte.
> Ojojoj! Mówisz, że podparte?

No dwiema nogami przecież, nie?

-- 
Pozdrawiam - Aicha (złośliwa narośl na pochwie;))
Re: Znowu o zdradzie.
#175460
Author: GABi
Date: Mon, 14 Sep 2009 22:26
8 lines
1307 bytes
michal pisze:

>> Tu nie chodzi o zawó: ku... .. - prostytutki, tylko o kurewski
>> charakter.

> Jaki to jest ten charakter określony tym uniwersalnym słowem?

Nie chcesz tego wiedzieć ;)P
Re: Znowu o zdradzie.
#175461
Author: michal
Date: Tue, 15 Sep 2009 13:48
13 lines
1421 bytes
GABi wrote:
>>> Tu nie chodzi o zawó: ku... .. - prostytutki, tylko o kurewski
>>> charakter.

>> Jaki to jest ten charakter określony tym uniwersalnym słowem?

> Nie chcesz tego wiedzieć ;)P

Gabi, zresztą i tak spóźnione są te opinie. ;D

-- 
pozdrawiam
michał 
Page 3 of 4 • 193 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads