Thread View: alt.pl.milosc
118 messages
118 total messages
Page 2 of 3
Started by sansalvador
Wed, 21 Dec 2005 21:13
Page 2 of 3 • 118 total messages
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: sansalvador
Date: Wed, 21 Dec 2005 22:00
Date: Wed, 21 Dec 2005 22:00
9 lines
1591 bytes
1591 bytes
ale chodzi o to ze ja zdaniem kolesia powienienem zniknac z jej zycia. A takiej przyjazni sie nie konczy w ten sposób. A co do nasycenia emocjonalnego to pisze tak bo mam dane w wielu zródel. Ja jestem zdania ze to miedzy nimi nie potrwa dlugo. Tylko czy Ona po czyms takim bedzie w stanie zwiazac sie ze mna?? nie wiem MOZE kiedys... a MOZE nie... Tylko Bóg wie...
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: sansalvador
Date: Wed, 21 Dec 2005 22:04
Date: Wed, 21 Dec 2005 22:04
5 lines
1484 bytes
1484 bytes
ja wiem ze nie wszystko jest tym czym sie wydaje tak moze byc ale nie musi. Ona wie i ja wiem ze cos na rzeczy lezy. Ona miewa takie niewinne ;] (bylyby niewinne gdyby nie byla z kolesiem) sny...
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: sansalvador
Date: Wed, 21 Dec 2005 22:11
Date: Wed, 21 Dec 2005 22:11
2 lines
1480 bytes
1480 bytes
pozatym wiem Od niego (jeszcze wtedy nie byl pewny ze to ja) ze od jakiegos miesiaca jest miedzy nimi tragicznie - to jego slowa
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: JIMMYtm
Date: Wed, 21 Dec 2005 22:36
Date: Wed, 21 Dec 2005 22:36
16 lines
1850 bytes
1850 bytes
Dnia 21 Dec 2005 14:11:05 -0800, sansalvador napisał(a): > pozatym wiem Od niego (jeszcze wtedy nie byl pewny ze to ja) ze od > jakiegos miesiaca jest miedzy nimi tragicznie - to jego slowa hmm zatem musicie sie znac.. i to dosc dobrze chyba skoro on zwierzal CI sie z tego... Jezeli tak jest, ze odbijasz kumplowi dziewczyne, to nie wystawiasz sobie dobrego swiadectwa... przypuszczalnie jezeli im sie nie ulozy i zwiazek sie rozpadnie, a Wy postanowicie byc razem, to o wszystko obarczy winą Ciebie... i niezaleznie od tego czy bedzie mial racje czy nie, czesc znajomych mu uwierzy... -- Ty jesteś grafoman i samozwańczy pseudointelektualista...(Monika@real) Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Googie
Date: Wed, 21 Dec 2005 22:41
Date: Wed, 21 Dec 2005 22:41
21 lines
1596 bytes
1596 bytes
sansalvador wrote: > To wynika moim zdaniem z tego ze On nią steruje > to ich lepienie związku polega na ciągłych kompromisach > I czy koleżka nie postawił warunku albo MY albo zanjomość z NIM > (mną) Zastanawiam się, co Ty byś zrobił na miejscu tego gościa? > Mogę odpowiedzieć na wasze pytania, przedstawiłem sytuację w > wielkim skrocie ...i nasyceniu emocjonalnym na swoją korzyść. Nie wiesz do końca jak to jest między nimi. To co ona Ci mówi wcale nie musi pokrywać się z rzeczywistą sytuacją. Pomyśl - skoro jest jej w tym związku tak źle, tak się żali, to dlaczego nadal w nim tkwi? Nie jest po ślubie z trójką dzieci. To jest jej świadomy wybór. -- Pozdrawiam (Greetings)! Googie
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: JIMMYtm
Date: Thu, 22 Dec 2005 08:16
Date: Thu, 22 Dec 2005 08:16
102 lines
6218 bytes
6218 bytes
Marcin . napisał(a): > Żeby to *wiedzieć*, trzeba by zrobić chyba sondę wśród wszystkich ludzi. > W przeciwnym razie można trzeźwo lub mniej trzeźwo szacować. no widzisz, sam nie wiesz gdzie jest twoje miejsce nim nie przeprowadzis eksperymentow, mowisz. A ja mowie proby zapoznania sie z ladna dziewczyna sa takim eksperymentem, jednak uwazam ze nie sluzy on poznawaniu swego miejsca w szeregu, a poznawaniu ludzi, swoich reakcji, Uczenia sie. Bez doswiadczen zawsze bedziesz slaby. > Świadomość swojego miejsca w szeregu, to nie strach przed porażką. > To szczypta rozsądku... idealne wytlumaczenie i usprawiedliwienie dla wlasnego strach i marazmu. Nie usmiechcne sie do tej ladnej dziewczyny bo jestem rozsądny... Marcin, zauwaz ze wielu tak robi, ze nic nie robi. A swiat nalezy do tych co sie nie boją, nie do jakis specjalnie inteligentnych tytanow psychiki. To tak jak w biznesie, jak nie zaryzykujesz to nie zrobisz interesu. > Szczerze? Nie zauważyłem... rozglądnij sie uwaznie. Nie mowie ze jest ich wielu, ale są, bo wiekszosc ulega stereotypom Jestem brzydki wiec umawiam sie z brzydkimi. > Jeśli chodzi o urodę, przeważnie widzę pary zbliżone pod tym względem. przewaznie tak, bo tak naprawde malo jest ludzi jakos specjalnie brzydkich lub specjalnie ladnych. Gwarantuje Ci ze ponad 80% czolowych fotomodelek czy aktorek przeszlo by kolo Ciebie niezauwazonych gdyby byly ubrane w zwykle ciuchy, nieumalowane itp. Akurat swiat fotomodelingu liznalem troche, te dziewczyny sa boskie kiedy odpowiednio sie ustawią, wypną, umalują, wizazystka je jeszcze poprawi zamaskuje. fotograf odpowiednio ustawi profil, swiatlo itp, a pozniej przyjdzie grafik komputerowy i z fotki zrobi cudo niemalze marmurowe. > Nigdy nie wiesz w 100%, ale możesz przypuszczać. > Czasem po prostu nie warto tracić czasu... tak... zwlaszcza ze przypuszczenia sa bardzo podatne na nastroj w jakim sie znajdujemy... Pesymiscie tez powiesz : tak masz racje koles, nie warto zyc bo nic i tak ci sie nie uda, znaj swoje miejsce w szeregu. > Jimmy... idealizujesz. Tak, to piękne. Ta idea jest piękna. :)) bo to sentencja jest. Zlota mysl, ktora raczej ma wyznaczac kierunek, dac do myslenia, nie opisuje rzeczywistosci. > Szkoda tylko, > że ludzie nie są idealni, świat ten również. > To o czym Ty mówisz sprawdziłoby się w bajce. Mozemy zyc prosto, nie wychylac sie, nie podejmowac wyzwan, mozemy tez nieunikac ich, prowokowac los, wtedy napewno mamy wieksza szanse wygrania. Swiat bajką nie jest, ale nei jest tez tragedią. Ja nie idealizuję, mowie o tym ze jezeli sie nie boisz - przelamiesz strach to masz szanse i warto to robic. >> namawiasz do szarosci ? do niewychylania sie ? > > Szarości? Skądże znowu. Nadintepretowujesz. no wybacz, ale mowienie : stoj na swoim miejscu, nie występuj z szeregu jednoznacznie kojazy mi sie z szaroscią. wszysto rowne wyszto takei samo, jakikolwiek przejaw indywidualizmu czy nadzieji to odrazu ; bajkowe wizje, idealizacje itp... > "Namawiam" do posiadania odrobiny rozsądku i szanowania > swojego czasu i uczuć. A ja nie ? takze mowie o tym by byc rozsadnym, mowie tylko o tym ze ladna kobieta to nie jest jakis niebotyczny szczyt, ideal na piedestale na ktory mozna tylko patrzec. Jakos to Twoej szanowanie uczuc sprowadza sie do tego ze niewarto czuc (do ladnej dziewczyny) bo szkoda czasu. > Startowanie do kogoś na swoim poziomie, wcale nie jest szare, > może być niezwykle kolorowe i piękne. tak oczywiscie ze moze, bo tak naprawde liczą sie uczucia i to one kolorują nam swiat, tylko dlaczego "zabraniasz" (bo szkoda czasu i nerwow) czuc do "ladnych" Znam przyslowuia nie porywaj sie z motyka.. miez sily na zamiary itp... owszem, czsto stosuje sie do nich, jednak tutaj to troche inan sprawa, nie chodzi o ryzykowne operacje finansowe, ciezkie wyprawy w gory itp... chodzi o poznanie nowego czlowieka, osoby ktora nas zaintrygowala i spodobala sie nam. Tylko tyle.. i az tyle. > Rzucanie się z motyką na słońce jest naprawdę bez sensu. > Chyba, że ktoś lubi porażki, rozczarowania i stracony czas. Stary... wlasnie o to chodzi.. Tobie sie wydaje ze to porywanie sie z motyka na slonce... i tak tlumaczy sie kazdy kto boi sie sprobowac... Idealne wymowki... Roznica w postrzeganiu rzeczywistosci, tam gdzie Ty widzsz "slonce" ja widze diament. Ty odwrocisz wzrok (bo znasz miejsce w szeregu) oczy, a ja sproboje podejsc i popodziwiac diament z bliska, moze uda sie go zabrac :) -- 79,25% wszystkich statystyk zostało wyssanych z palca Pozdrawiam serdecznie JIMMYtm
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: tomek
Date: Thu, 22 Dec 2005 08:17
Date: Thu, 22 Dec 2005 08:17
9 lines
1403 bytes
1403 bytes
> ale chodzi o to ze ja zdaniem kolesia powienienem zniknac z jej > zycia. A takiej przyjazni sie nie konczy w ten sposób. przyjazni ? Czekasz na kazdy jego blad by potem nastawic ja przeciwko niemu, tylko daltego ze Ty chcilabys z nia byc. dziekuje z gory jakbym mial miec taka przyjaciolke... pozdrawiam, Tomek
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: JIMMYtm
Date: Thu, 22 Dec 2005 08:45
Date: Thu, 22 Dec 2005 08:45
102 lines
6241 bytes
6241 bytes
Marcin . napisał(a): > Żeby to *wiedzieć*, trzeba by zrobić chyba sondę wśród wszystkich ludzi. > W przeciwnym razie można trzeźwo lub mniej trzeźwo szacować. Sam nie wiesz gdzie jest twoje miejsce nim nie przeprowadzisz eksperymentow - mowisz. A ja mowie proby zapoznania sie z ladna dziewczyna sa takim eksperymentem, jednak uwazam ze nie sluzy on poznawaniu swego miejsca w szeregu, a poznawaniu ludzi, swoich reakcji, Uczenia sie. Bez doswiadczen zawsze bedziesz slaby. > Świadomość swojego miejsca w szeregu, to nie strach przed porażką. > To szczypta rozsądku... idealne wytlumaczenie i usprawiedliwienie dla wlasnego strachu i marazmu. Nie usmiechne sie do tej ladnej dziewczyny bo jestem rozsądny... Marcin, zauwaz ze wielu tak robi, ze nic nie robi. A swiat nalezy do tych co sie nie boją, nie do jakis specjalnie inteligentnych tytanow psychiki. To tak jak w biznesie, jak nie zaryzykujesz to nie zrobisz interesu. > Szczerze? Nie zauważyłem... rozglądnij sie uwaznie. Nie mowie ze jest ich wielu, ale są, bo wiekszosc ulega stereotypom Jestem brzydki wiec umawiam sie z brzydkimi. > Jeśli chodzi o urodę, przeważnie widzę pary zbliżone pod tym względem. przewaznie tak, bo tak naprawde malo jest ludzi jakos specjalnie brzydkich lub specjalnie ladnych. Gwarantuje Ci ze ponad 80% czolowych fotomodelek czy aktorek przeszlo by kolo Ciebie niezauwazonych gdyby byly ubrane w zwykle ciuchy, nieumalowane itp. Akurat swiat fotomodelingu liznalem troche, te dziewczyny sa boskie kiedy odpowiednio sie ustawią, wypną, umalują, wizazystka je jeszcze poprawi zamaskuje. fotograf odpowiednio ustawi profil, swiatlo itp, a pozniej przyjdzie grafik komputerowy i z fotki zrobi cudo niemalze marmurowe. > Nigdy nie wiesz w 100%, ale możesz przypuszczać. > Czasem po prostu nie warto tracić czasu... tak... zwlaszcza ze przypuszczenia sa bardzo podatne na nastroj w jakim sie znajdujemy... Pesymiscie tez powiesz : tak masz racje koles, nie warto zyc bo nic i tak ci sie nie uda, znaj swoje miejsce w szeregu. > Jimmy... idealizujesz. Tak, to piękne. Ta idea jest piękna. :)) bo to sentencja jest. Zlota mysl, ktora raczej ma wyznaczac kierunek, dac do myslenia, nie opisuje rzeczywistosci. > Szkoda tylko, > że ludzie nie są idealni, świat ten również. > To o czym Ty mówisz sprawdziłoby się w bajce. Mozemy zyc prosto, nie wychylac sie, nie podejmowac wyzwan, mozemy tez nieunikac ich, prowokowac los, wtedy napewno mamy wieksza szanse wygrania. Swiat bajką nie jest, ale nei jest tez tragedią. Ja nie idealizuję, mowie o tym ze jezeli sie nie boisz - przelamiesz strach to masz szanse i warto to robic. >> namawiasz do szarosci ? do niewychylania sie ? > > Szarości? Skądże znowu. Nadintepretowujesz. no wybacz, ale mowienie : stoj na swoim miejscu, nie występuj z szeregu jednoznacznie kojazy mi sie z szaroscią. wszysto rowne wyszto takei samo, jakikolwiek przejaw indywidualizmu czy nadzieji to odrazu ; bajkowe wizje, idealizacje itp... > "Namawiam" do posiadania odrobiny rozsądku i szanowania > swojego czasu i uczuć. A ja nie ? takze mowie o tym by byc rozsadnym, mowie tylko o tym ze ladna kobieta to nie jest jakis niebotyczny szczyt, ideal na piedestale na ktory mozna tylko patrzec. Jakos to Twoej szanowanie uczuc sprowadza sie do tego ze niewarto czuc (do ladnej dziewczyny) bo szkoda czasu. > Startowanie do kogoś na swoim poziomie, wcale nie jest szare, > może być niezwykle kolorowe i piękne. tak oczywiscie ze moze, bo tak naprawde liczą sie uczucia i to one kolorują nam swiat, tylko dlaczego "zabraniasz" (bo szkoda czasu i nerwow) czuc (w sensie sprobowac) do "ladnych" Znam przyslowia nie porywaj sie z motyka.. mierz sily na zamiary itp... owszem, czsto stosuje sie do nich, jednak tutaj to troche inan sprawa, nie chodzi o ryzykowne operacje finansowe, ciezkie wyprawy w gory itp... chodzi o poznanie nowego czlowieka, osoby ktora nas zaintrygowala i spodobala sie nam. Tylko tyle.. i az tyle. > Rzucanie się z motyką na słońce jest naprawdę bez sensu. > Chyba, że ktoś lubi porażki, rozczarowania i stracony czas. Stary... wlasnie o to chodzi.. Tobie sie wydaje ze to porywanie sie z motyka na slonce... i tak tlumaczy sie kazdy kto boi sie sprobowac... Idealne wymowki... Roznica w postrzeganiu rzeczywistosci, tam gdzie Ty widzsz "slonce" ja widze diament. Ty odwrocisz wzrok (bo znasz miejsce w szeregu) oczy, a ja sproboje podejsc i popodziwiac diament z bliska, moze uda sie go zabrac :) -- 79,25% wszystkich statystyk zostało wyssanych z palca Pozdrawiam serdecznie JIMMYtm
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Hollow Mind
Date: Thu, 22 Dec 2005 11:22
Date: Thu, 22 Dec 2005 11:22
59 lines
4378 bytes
4378 bytes
Marcin . napisał(a): > Świadomość swojego miejsca w szeregu, to nie strach przed porażką. > To szczypta rozsądku... Marcin, ten świat jest szalony, rządzą nami wariaci, dookoła jest pełno wywrotowców ze swoimi zwariowanymi pomysłami. Więc czemu kierować się tu rozsądkiem? Popatrz ci wszyscy przezydenci, gwiazdy filmowe, nobliści, najbardziej poszukiwani przestępcy świata, przywódcy sekt, oni wszyscy zaczynali od zera, jak takie brudne ryby taplające się w błocie, które nagle wychodzą na powierzchnię i choć wszyscy mówili im, że to niemożliwe to dzisiaj kształtują obraz świata. Jak to możliwe? Bo nikt przed nimi tego nie spróbował, była taka luka, którą oni postanowili wypełnić. Ta planeta to brutalne miejsce. Nie ma w nim miejsca dla ludzi słabych, z kompleksami. Tacy ludzie są zwyczajnie miażdżeni przez społeczeństwo, przez ludzi silniejszych, bardziej odważnych, czy inteligentnych. Obowiązują tu proste zasady - niszcz lub zostań zniszczonym, dominuj lub służ. W tej wojnie nie ma miejsca dla neutralnych, którzy chcą się schować w cieniu. > Szczerze? Nie zauważyłem... Parę kontrastującą urodą spotykam raz na... > kilka miesięcy? Gdzieś na ulicy, itp. Zdarza się, owszem, ale niezwykle > rzadko. > Jeśli chodzi o urodę, przeważnie widzę pary zbliżone pod tym względem. Zwykle tak jest, że podobne szuka podobnego. Gruby chłopak spotyka się z grubymi dziewczynami, nie tylko dlatego, że taki ma gust lecz dzięki temu nie czuje się gorszy od dziewczyny. Nie twierdzę, że ładna dziewczyna zainteresuje się każdym nieatrakcyjnym chłopakiem, chodzi tu raczej o statystykę. Im więcej ładnych dziewczyn będzie taki chłopak próbował poderwać tym większa szansa na powodzenie z którąś z nich, na znalezienie tej "luki" gdzie sam mógłby się zmieścić.. > Jimmy... idealizujesz. Tak, to piękne. Ta idea jest piękna. Szkoda tylko, > że ludzie nie są idealni, świat ten również. > To o czym Ty mówisz sprawdziłoby się w bajce. Skoro świat nie jest idealny, nie ma idealnie równo obowiązujących zasad to po co tak kurczowo się trzymasz swoich poglądów. Ludzie są popieprzeni, to nie jest fizyka klasyczna gdzie zawsze masz taki sam wynik przy tych samych proporcjach. To raczej fizyka kwantowa, gdzie szansę na wystąpienie jakiegoś zjawiska określa prawdopodobieństwo. Jeśli obejmiesz swoim eksperymentem dużą liczbę dziewczyn to przekonasz się, że niektóre z nich umówiłyby się z brzydkim chłopakiem. Nie koniecznie dlatego, że im się od razu spodobał, tylko dlatego, że już mają dość stania na wystawie, z plakietką "bardzo ładna dziewczyna" oraz zarastania pajęczyną, podczas gdy ich brzydkie koleżanki otoczone są wianuszkiem facetów, którzy podobnie jak Ty nie chcą się porywać z motyką na Słońce. Tylko co niby właśnie robią? Z którą dziewczyną facet miałby większą szansę? Jak byś się przeszedł na jakąś imprę to byś zobaczył, że wyjątkowo ładne dziewczyny zwykle bawią się same lub ze swoimi koleżankami. Zwróć uwagę do jakich dziewczyn najczęściej startują faceci. Oni też oceniają swoje szanse jak Ty to robisz. -- Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Hollow Mind
Date: Thu, 22 Dec 2005 11:22
Date: Thu, 22 Dec 2005 11:22
48 lines
3831 bytes
3831 bytes
sansalvador napisał(a): > Ja jestem zdania ze to miedzy nimi nie potrwa dlugo. > Tylko czy Ona po czyms takim bedzie w stanie zwiazac sie ze mna?? > nie wiem Na razie obserwuj rozwój sytuacji. Spotykaj się na Jej oczach z innymi dziewczynami, baw się, niech widzi, że nie masz zamiaru tracić na Nią czasu, że nie jest nikim wyjątkowym. Pokaż jej plecy, a możesz się zdziwić, jak potoczy się sytuacja. Czasami z Nią zatańcz, jak będzie ku temu okazja, a zaraz potem posadź sobie na kolanach jakąś inną dziewczynę, obojętnie czy będzie Ci się ona podobać czy nie. Niech tamta widzi, że siedzi w złym związku, a obok jest facet lubiany przez dziewczyny, a nie wierny misiek, który jak pirania krąży wkoło i czeka tylko z zaciśniętymi zębami na rozpad Jej związku. Niektóre laski się po prostu boją takich facetów. Nie wiadomo co im strzeli do głowy. Możesz podczas tańca objąć Ją i pocałować w usta, by zaraz potem wyjść z inną panną. Nie pytaj czy możesz to zrobić, zwyczajnie to zrób. I w podobny sposób kilka razy. Dzięki temu laska zacznie się zastanawiać: co się dzieje, pocałował mnie ale widocznie wcale mu na mnie nie zależy. Mogło to nic nie znaczyć, chociaż... ale nie, on poszedł z inną. Co on sobie myśli, za kogo się uważa? Następnego dnia to samo, będzie myśleć, główkować i jednocześnie coraz bardziej się angażować w rozwiązanie tej zagadki. A kiedy kobieta juz tylko zaczyna się w coś angażować to jest to świetnym punktem wyjścia do dalszych działań. W tym momencie, uważnie obserwujesz Ją i Jej związek. Srasz na to, że się uśmiecha, mówi, że Cię lubi itd. To nic więcej jak tylko podstępna technika mająca na celu rozszyfrowanie Twoich planów. Jeśli rzucisz wszystko i zaczniesz się nagle do Niej zalecać to wszystko szlag trafi. Ona sobie odpuści Ciebie, uzna, że próbowałeś Nią manipulować i wróci do swojego faceta. Musisz Ją pozbawić bodźców które powodują, że stawia Ci opór. Jak wie, że Ci się podoba, nie ma szans, żebyś np. zaprosił Ją do siebie. Kiedy nie będzie tego pewna przyjdzie chętnie (pewnie po wskazówki co ty kombinujesz). Później piwko, trochę przytulania, ale żadnych deklaracji ani wyznań. Jeśli zauważysz, że robi coś niechętnie odpuść sobie, uśmiechnij się, zamień całą sytuację w żart. Porównać to można do łowienia wędką ryb. Jeśli ryba chwyci przynętę, nie możesz jej wyciągnąć na brzeg jednym ruchem, zwłaszcza jak jest duża. Zerwie się. Robisz to powoli, ale systematycznie, tak żeby nie wiedziała gdzie płynie, a zanim się zorientuje jest już twoja. BTW nie sądzisz chyba, że samym czekaniem na brzegu zmotywujesz "rybę" do wyskoczenia z wody prosto w Twoje ramiona? Zwłaszcza, że wie co ją czeka. -- Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Marcin .
Date: Thu, 22 Dec 2005 15:23
Date: Thu, 22 Dec 2005 15:23
69 lines
3988 bytes
3988 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości news:14obpgko6gqkk$.dlg@JIMMYtm.powered... > Sam nie wiesz gdzie jest twoje miejsce nim nie przeprowadzisz > eksperymentow - mowisz. Ależ oczywiście. Jimmy - ja nie neguję wartości doświadczeń. > Nie usmiechne sie do tej ladnej dziewczyny bo jestem rozsądny... Uśmiechnę? Uśmiechnąć to się mogę. "Nie będę sobie robił nadziei, bo jestem rozsądny". Albo: "nie będę tracił czasu, bo znam swoje miejsce". To nie strach - to rozsądek. > > Szczerze? Nie zauważyłem... > > rozglądnij sie uwaznie. Rozglądam się cały czas. Wszędzie osoby zbliżone urodą, raz na jakiś czas widzę kontrast. > przewaznie tak, bo tak naprawde malo jest ludzi jakos specjalnie brzydkich > lub specjalnie ladnych. Gwarantuje Ci ze ponad 80% czolowych fotomodelek > czy aktorek przeszlo by kolo Ciebie niezauwazonych gdyby byly ubrane w > zwykle ciuchy, nieumalowane itp. Akurat swiat fotomodelingu liznalem > troche, te dziewczyny sa boskie kiedy odpowiednio sie ustawią, wypną, > umalują, wizazystka je jeszcze poprawi zamaskuje. fotograf odpowiednio > ustawi profil, swiatlo itp, a pozniej przyjdzie grafik komputerowy i z > fotki zrobi cudo niemalze marmurowe. Ale po co mi mówisz o fotomodelingu? :) Próbujesz dowieść, że ludzie nie dzielą się na atrakcyjnych i nieatrakcyjnych? (fizycznie i "psychicznie"). > >> namawiasz do szarosci ? do niewychylania sie ? > > > > Szarości? Skądże znowu. Nadintepretowujesz. > > no wybacz, ale mowienie : stoj na swoim miejscu, nie występuj z szeregu > jednoznacznie kojazy mi sie z szaroscią. wszysto rowne wyszto takei samo, > jakikolwiek przejaw indywidualizmu czy nadzieji to odrazu ; bajkowe wizje, > idealizacje itp... No to czarno widzisz... Jak dla mnie startowanie do kobiet o podobnej atrakcyjności, może być baardzo kolorowe... Miłość jest równie piękna, niezależnie do tego czy zdobędziesz atrakcyjniejszą czy równą sobie, nie sądzisz? Więc nie mów mi tu o szarości :) Idea miłości nie jest szara. > > Startowanie do kogoś na swoim poziomie, wcale nie jest szare, > > może być niezwykle kolorowe i piękne. > > tak oczywiscie ze moze, bo tak naprawde liczą sie uczucia i to one kolorują > nam swiat, tylko dlaczego "zabraniasz" (bo szkoda czasu i nerwow) czuc (w > sensie sprobowac) do "ladnych" No, nie będę się powtarzał, żeby nie kręcić się w kółko zbytnio. Po prostu odróżniam odwagę od naiwności... :) > Stary... wlasnie o to chodzi.. Tobie sie wydaje ze to porywanie sie z > motyka na slonce... i tak tlumaczy sie kazdy kto boi sie sprobowac... > Idealne wymowki... Jakie znów wymówki? :)) To tylko trzeźwe spojrzenie, bez naiwności.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Marcin .
Date: Thu, 22 Dec 2005 15:30
Date: Thu, 22 Dec 2005 15:30
57 lines
3523 bytes
3523 bytes
Użytkownik "Hollow Mind" <hollowmindWYTNIJTO@interia.pl> napisał w wiadomości news:1toos19fribvq.1x4grox9myv50.dlg@40tude.net... > Ta planeta to brutalne miejsce. Nie ma w nim miejsca dla ludzi słabych, z > kompleksami. Tacy ludzie są zwyczajnie miażdżeni przez społeczeństwo, przez > ludzi silniejszych, bardziej odważnych, czy inteligentnych. > Obowiązują tu proste zasady - niszcz lub zostań zniszczonym, dominuj lub > służ. W tej wojnie nie ma miejsca dla neutralnych, którzy chcą się schować > w cieniu. Zgadzam się! I właśnie dlatego postulat Jimmy'ego zabrzmiał tak: "warto być silnym". Czy to nie śmieszne? No warto, pewnie, że warto. Ale najpierw trzeba być tak silnym, żeby w ogóle mówić o startowaniu do każdej. > > Szczerze? Nie zauważyłem... Parę kontrastującą urodą spotykam raz na... > > kilka miesięcy? Gdzieś na ulicy, itp. Zdarza się, owszem, ale niezwykle > > rzadko. > > Jeśli chodzi o urodę, przeważnie widzę pary zbliżone pod tym względem. > > Zwykle tak jest, że podobne szuka podobnego. Gruby chłopak spotyka się z > grubymi dziewczynami, nie tylko dlatego, że taki ma gust lecz dzięki temu > nie czuje się gorszy od dziewczyny. Otóż to. Dlatego trzeba być naprawdę silnym, by żyć w związku z osobą znacznie atrakcyjniejszą od siebie. > Im więcej ładnych dziewczyn > będzie taki chłopak próbował poderwać tym większa szansa na powodzenie z > którąś z nich, na znalezienie tej "luki" gdzie sam mógłby się zmieścić.. Tak, tak, tyle że zanim zdobędzie taką, może odnieść 100 porażek. A do tego trzeba: a) siły b) czasu. > > Jimmy... idealizujesz. Tak, to piękne. Ta idea jest piękna. Szkoda tylko, > > że ludzie nie są idealni, świat ten również. > > To o czym Ty mówisz sprawdziłoby się w bajce. > > Skoro świat nie jest idealny, nie ma idealnie równo obowiązujących zasad to > po co tak kurczowo się trzymasz swoich poglądów. A mam się nie trzymać swoich poglądów? :) Jakiś pogląd każdy ma, to naturalne. > Jeśli obejmiesz swoim > eksperymentem dużą liczbę dziewczyn to przekonasz się, że niektóre z nich > umówiłyby się z brzydkim chłopakiem. Oczywiście, *niektóre* dadzą szansę, nigdzie nie twierdziłem, że nie.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: sansalvador
Date: Thu, 22 Dec 2005 15:38
Date: Thu, 22 Dec 2005 15:38
15 lines
1920 bytes
1920 bytes
Ja z tym kolesiem nie jestesmy przyjaciólmi, prawie sie nie znamy. Wiem poprostu to co on powiedzial do niej. I dobrze jest jestem dalej taki jakim bylem i ona nie chce zebym sie zmienial. Ja mu fizycznie nie odbije dziewczyny póki oni sa ze soba. Mysle to to on odejdzie od Niej... Ale kedy za miesiac, rok, dwa lata, nigdy?? Nie zyje nadzieja. Czas poswiecam na umacnianie naszej przyjazni ( miedzy Nia a mna ) Pozdrawiam Dobrze jest, nie trza psuc - bylo gozej i chwalili ;]
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: JIMMYtm
Date: Thu, 22 Dec 2005 17:34
Date: Thu, 22 Dec 2005 17:34
38 lines
2680 bytes
2680 bytes
Dnia Thu, 22 Dec 2005 16:23:00 +0100, Marcin . napisał(a): > Uśmiechnę? Uśmiechnąć to się mogę. "Nie będę sobie robił nadziei, bo jestem > rozsądny". > Albo: "nie będę tracił czasu, bo znam swoje miejsce". > To nie strach - to rozsądek. skoro mozesz sie usmiechnac, to mozesz i pogadac, ze swoim zdrowym rozsadkiem, usmiechnij sie i pogadaj, co Ci zalezy. > raz na jakiś czas widzę kontrast. no i ? gdzie bylyby te pary gdyby zastosowaly se do Twej rady ? > Ale po co mi mówisz o fotomodelingu? :) > Próbujesz dowieść, że ludzie nie dzielą się na atrakcyjnych i > nieatrakcyjnych? > (fizycznie i "psychicznie"). proboje dowiesc ze ludzie sa rowni, ze nei ma sensu zakladac ze sa lepsi i gorsi, ze uwazajac sie za gorszego robisz sobie krzywde, ze idealy nie sa iealami a kobietami z krwi i kosci z ktorymi warto romawiac, poznawac... > Więc nie mów mi tu o szarości :) Idea miłości nie jest szara. Marcin... to Ty wprowadziles pojecie lepszych i gorszych, a do tego opinię ze nie warto "zakochiwac" sie w lepszych. Ja natomiast twierdze ze serce nie wybiera i my nie stawiajmy mu blokad, kochajmy tych ktorych pokochac chcemy i walczmy o milosc, niezaleznie od sztucznych podzialow > Jakie znów wymówki? :)) To tylko trzeźwe spojrzenie, bez naiwności. co ma Twoja naiwnosc do mojego przelamywania strachu ? -- Sygnaturka zastępcza. Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: JIMMYtm
Date: Thu, 22 Dec 2005 17:37
Date: Thu, 22 Dec 2005 17:37
16 lines
1951 bytes
1951 bytes
Dnia Thu, 22 Dec 2005 12:22:33 +0100, Hollow Mind napisał(a): > dziewczyny to nie żadne boginie piękności tylko głupie > szmaty, które służą jako worki na spermę. Zobaczysz, że dzięki temu inaczej > będziesz oceniać swoje szanse. Hm, uwazam ze Twoje podejscie ma jedna zasadniczą wade. Uprzedmiatawiasz kobiety. A skoro robisz to juz na początku znajomosci to pozniej moze byc Ci trudno zmienic podejscie. I nawet gdy spotkasz Tą jedyną ktora bedzie warta wiecej niz jedną noc, to mozesz przez tą przedmiotowosc zrobic krzywdę jej i sobie. -- Nie otrzymujemy krótkiego życia, lecz je takim czynimy. Nie brakuje nam czasu, lecz trwonimy go (Seneka) Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Marcin .
Date: Thu, 22 Dec 2005 19:50
Date: Thu, 22 Dec 2005 19:50
60 lines
3596 bytes
3596 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości news:tzlzuxn7k7ap.dlg@JIMMYtm.powered... > > Uśmiechnę? Uśmiechnąć to się mogę. "Nie będę sobie robił nadziei, bo jestem > > rozsądny". > > Albo: "nie będę tracił czasu, bo znam swoje miejsce". > > To nie strach - to rozsądek. > > skoro mozesz sie usmiechnac, to mozesz i pogadac, ze swoim zdrowym > rozsadkiem, usmiechnij sie i pogadaj, co Ci zalezy. Ty nie rozumiesz. Ech, przecież nie namawiam do uciekania gdzie pieprz rośnie od kobiet o wiele atrakcyjniejszych od nas samych! W ogóle nie o to mi chodzi. > > raz na jakiś czas widzę kontrast. > > no i ? gdzie bylyby te pary gdyby zastosowaly se do Twej rady ? Jak to gdzie? Byłyby równie szczęśliwe z kimś o atrakcyjności na swoim poziomie. Nie sądzisz? Równie szczęśliwe, albo i bardziej. > > Ale po co mi mówisz o fotomodelingu? :) > > Próbujesz dowieść, że ludzie nie dzielą się na atrakcyjnych i > > nieatrakcyjnych? > > (fizycznie i "psychicznie"). > > proboje dowiesc ze ludzie sa rowni, ze nei ma sensu zakladac ze sa lepsi i > gorsi, ze uwazajac sie za gorszego robisz sobie krzywde, ze idealy nie sa > iealami a kobietami z krwi i kosci z ktorymi warto romawiac, poznawac... Tak, czyli nie ma atrakcyjnych i atrakcyjniejszych. Skoro tak uważasz, to przecież cała nasza dyskusja jest bez sensu. > > Więc nie mów mi tu o szarości :) Idea miłości nie jest szara. > > Marcin... to Ty wprowadziles pojecie lepszych i gorszych, a do tego opinię > ze nie warto "zakochiwac" sie w lepszych. Ja natomiast twierdze ze serce > nie wybiera i my nie stawiajmy mu blokad, kochajmy tych ktorych pokochac > chcemy i walczmy o milosc, niezaleznie od sztucznych podzialow A kto pisał, że życie zgodne z moimi przekonaniami to szarość? > > Jakie znów wymówki? :)) To tylko trzeźwe spojrzenie, bez naiwności. > > co ma Twoja naiwnosc do mojego przelamywania strachu ? Czemu nie skoczysz z dachu 400-piętrowego budynku licząc na to, że wylądujesz na chmurze? Przełam strach! Na pewno się uda! Taka jest różnica między naiwnością a odwagą - chyba ją widzisz, prawda? Ale oczywiście - dobrze jest mieć wysoką samoocenę, nie przeczę! Dobrze jest być odpornym na porażki, nie przeczę.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Hollow Mind
Date: Thu, 22 Dec 2005 20:36
Date: Thu, 22 Dec 2005 20:36
34 lines
2944 bytes
2944 bytes
JIMMYtm napisał(a): >> dziewczyny to nie żadne boginie piękności tylko głupie >> szmaty, które służą jako worki na spermę. Zobaczysz, że dzięki temu inaczej >> będziesz oceniać swoje szanse. > > Hm, uwazam ze Twoje podejscie ma jedna zasadniczą wade. Uprzedmiatawiasz > kobiety. To powyżej to ja napisałem? Musiałem mieć podły nastrój ;) A tak serio starałem się trochę to przejaskrawić, aby uwypuklić główną ideę mojego postu. Chodziło mi o obniżanie kinestetycznego znaczenia obrazu kobiet w naszym umyśle i robieniu tego tak długo aż zniknie przekonanie o ich przewadze w naszych oczach. Można przekonywać samego siebie, że jest sie kimś lepszym od dziewczyn i dzięki temu zyskiwać trochę na pewności siebie, ale można też robić to w drugą stronę - umniejszać wartość kobiet. Efekt jest ten sam, choć przekonywanie siebie o swojej wartości zawsze szło mi gorzej niż wypowiedzenie w myślach kilku niezbyt pochlebnych zdań o dziewczynie tuż przed rozmową. > I nawet gdy spotkasz Tą jedyną ktora bedzie warta wiecej niz jedną noc, to > mozesz przez tą przedmiotowosc zrobic krzywdę jej i sobie. W kwietniu, jeszcze przed wyjazdem na wakacje, poznałem taką o której piszesz. Była naprawdę fajna, miła dla mnie, trochę nieśmiała, na pewno żaden kurwiszon Uznałem jednak, że nie mogę się angażować, nie chciałem jej też skrzywdzić, bo w pewnym sensie ja i ona rozumujemy innymi kategoriami. Dlatego rzuciłem w cholerę tą znajomość. Dla wspólnego dobra. To nie miało przyszłości, zresztą co by mi to dało. Za stary już jestem na trzymanie się za ręce i wielomiesięczne podchody, a po co mi to. Chcę więcej. -- Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: whiteleaf
Date: Fri, 23 Dec 2005 08:13
Date: Fri, 23 Dec 2005 08:13
28 lines
2253 bytes
2253 bytes
Marcin .: > Jeśli chodzi o urodę, przeważnie widzę pary zbliżone pod tym względem. Znam, z takiego bliższego otoczenia, całkiem ładną dziewczynę, przy tym inteligentną, aktywną, dość mocny charakter, dwa kierunki uniwersyteckie, stypendium naukowe, działalność pozauczelniana - i do tego facet. Brzydki jak noc, z poważną wadą wymowy, z przerażającym śmiechem, dwa lata do tyłu ze studiami - bo wg niej jest "niesamowicie wartościowym facetem". Pewnie, nie każdy kompletny idiota może mieć każdą. Ale oszacowanie "miejsca w szeregu" może mieć spory błąd - więc co jest gorsze? Niedoszacować i zrezygnować, czy przeszacować i dostać kosza? Kwestia gustu, oczywiście. ;) Przerażasz mnie swoim "realizmem przechodzącym w pesymizm", i tym instrumentalnym podejściem do związków międzyludzkich. Chcę kogoś - ale nie, bo szkoda czasu, nie kalkuluje się, wezmę se trochę gorszą, ale za to łatwiejszą - wartość oczekiwana wyjdzie wyższa. ;) Kosza od jakiejś dostałeś? ;) -- białolistny http://whiteleaf.uczucia.com.pl/ "Wszystko jest wewnątrz, w głowie, w tym, jak człowiek sam o sobie myśli, czy się akceptuje, czy się zwyczajnie lubi." [Myszka, appm]
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: whiteleaf
Date: Fri, 23 Dec 2005 08:32
Date: Fri, 23 Dec 2005 08:32
77 lines
4774 bytes
4774 bytes
Hollow Mind: > Na razie obserwuj rozwój sytuacji. Spotykaj się na Jej oczach z innymi > dziewczynami, baw się, niech widzi, że nie masz zamiaru tracić na Nią > czasu, że nie jest nikim wyjątkowym. Pokaż jej plecy, a możesz się zdziwić, > jak potoczy się sytuacja. Czasami z Nią zatańcz, jak będzie ku temu okazja, > a zaraz potem posadź sobie na kolanach jakąś inną dziewczynę, obojętnie czy > będzie Ci się ona podobać czy nie. Niech tamta widzi, że siedzi w złym > związku, a obok jest facet lubiany przez dziewczyny, a nie wierny misiek, > który jak pirania krąży wkoło i czeka tylko z zaciśniętymi zębami na rozpad > Jej związku. Tak z grubsza to się nawet zgadzam, ale nie całkiem do końca. Po pierwsze, takie "stosowanie metody" i obserwowanie, czy działa, jest widoczne - i cały efekt szlag trafia w momencie, gdy ona się orientuje, że on taką właśnie technikę ignorowania stosuje. Znowu jest wtedy biegającym wokół miśkiem. Po drugie - nie chodzi o to, żeby ona przytuliła miśka i została z nim na dobre i na złe, bo to jest nierealne. Chodzi o to, żeby miśka zastąpić facetem. W związku z tym on nie może *udawać*, że ją olewa - on naprawdę powinien ją przynajmniej w pewnym stopniu olać. Dać sobie na wstrzymanie. Zająć się innymi, a nie *udawać*, że zajmuje się innymi, jednocześnie łypiąc, czy ona to zauważa. W ten sposób nie tylko "metoda" jest nieco skuteczniejsza, ale zmienia się układ sił. To się oczywiście tak łatwo mówi. :) > Niektóre laski się po prostu boją takich facetów. Nie wiadomo > co im strzeli do głowy. To nawet niekoniecznie to. Ona ma bardzo wygodny układ. To jest taka niesamodzielna dziewczynka, z tych skaczących z gałązki na gałązkę, no bo bez "opieki" samca żyć nie można. To jest dziewczynka z tych, co to lubią czasem dostać po tyłku, żeby poczuć, że mają faceta - więc ma sobie faceta, który ją traktuje z góry, "jak facet". No i dla równowagi ma na boku dodatkowego miśka, który zawsze z wywieszonym jęzorem czeka na swoją kolej. Można mu czasem rzucić jakiś ochłap, jaką sugestię, że jak się rozstanie z tamtym, to może... No ale się nie rozstanie. I może sobie patrzeć, jak się misiek zwija. :) Nie ma żadnej możliwości, żeby dziewczynka była z miśkiem, bo ona nie wytrzyma z kimś słabszym od siebie. Więc albo misiek sobie trochę odpuści i przestanie być miśkiem, albo niech sobie da spokój od razu (co w gruncie rzeczy na to samo wychodzi). > Możesz podczas tańca objąć Ją i pocałować w usta, by zaraz potem wyjść z > inną panną. A to jakiś pomysł z amerykańskich filmów chyba, który zostanie prawie na pewno wykonany w nieodpowiednim momencie, nie tak, jak trzeba, z nieodpowiednią pewnością, etc., etc., słowem - zostanie spalony. I wtedy dopiero takiego wariata się zacznie dziewczyna bać. > Następnego dnia to samo, będzie myśleć, główkować i ...i dojdzie bardzo szybko do wniosku, że kompletnie mu już odbiło i trzeba go na trochę odstawić do lodówki, żeby ochłonął. Zasada w ogólnym przypadku słuszna, ale Ty myślisz, że ona nie wie, o co mu chodzi? Że nie przejrzy tak prymitywnej gierki? Przecież to będzie oczywiste - "zamiast miziania, teraz próbuje mnie tak zażyć". > Musisz Ją pozbawić bodźców które powodują, że stawia Ci opór. To oznacza odpuszczenie sobie *wszelkich* prób zbliżenia. Z takimi jakimiś gierkami włącznie. Takie zabawy to można by od biedy urządzać z nowo poznaną dziewczyną, ale z właścicielką miśka to nie przejdzie. -- białolistny http://whiteleaf.uczucia.com.pl/ "Niebieskie gauloise'y, zielone LM-y, zwyczajne vogue'i - wybieraj sam" [Świetliki i Linda]
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: JIMMYtm
Date: Fri, 23 Dec 2005 09:22
Date: Fri, 23 Dec 2005 09:22
13 lines
1988 bytes
1988 bytes
Hollow Mind napisał(a): > Za stary już jestem na > trzymanie się za ręce i wielomiesięczne podchody, a po co mi to. Chcę > więcej. od czegos musisz zacząc, odrazy bys chcial to czego pragniesz ? bez wstępow ? :)) -- Wierność psa zależy niekiedy od wytrzymałości smyczy (Wiesław Trzaskalski) Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: JIMMYtm
Date: Fri, 23 Dec 2005 09:24
Date: Fri, 23 Dec 2005 09:24
5 lines
1830 bytes
1830 bytes
mysle ze latwiej sie nam rozmawia o tym samym w jednym podwątku:) -- "Nigdy nie jesteś samotny, gdy ktoś ma cię w sercu" Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: JIMMYtm
Date: Fri, 23 Dec 2005 09:30
Date: Fri, 23 Dec 2005 09:30
48 lines
3046 bytes
3046 bytes
Marcin . napisał(a): > Zgadzam się! I właśnie dlatego postulat Jimmy'ego zabrzmiał tak: > "warto być silnym". Czy to nie śmieszne? a co w tym smiesznego ? :)) a co z Twoim postulatem : nie wychlaj sie, stoj w szeregu, szkoda twego czasu. Mysle ze w jednym HM mial racje, oboje zblizamy sie do wspolnego mianownika, tylko dosc topornie to idzie :) ja uz widze o co w tamtym zdaniu chodzilo HMowi :)) > Otóż to. Dlatego trzeba być naprawdę silnym, by żyć w związku z osobą > znacznie atrakcyjniejszą od siebie. w Towim punkcie widzenia, zgadzam sie, masz racje. w moim nie :) nie zgadzam sie. Dlatwego ze wg mnie nie ma ludzi jakos specjalnie atrakcyjniejszych i mniej atrakcyjnych. to pojecie wzgledne. Dlatego nie stawiam mojej partnerki w innej kategorii niz siebie. > Tak, tak, tyle że zanim zdobędzie taką, może odnieść 100 porażek. > A do tego trzeba: > a) siły > b) czasu. no i ? to praca naad soba ksztaltowanie harakteru.. jak chcesz to zdobyc inaczej niz pracą i czasem ? > A mam się nie trzymać swoich poglądów? :) Jakiś pogląd każdy ma, > to naturalne. true ;) z tym ze poglady czasem powinny ewoluowac, jezeli tego nie robią to zle. > Oczywiście, *niektóre* dadzą szansę, nigdzie nie twierdziłem, że nie. jak nie podejdziesz to nei sprawdzisz, ktore to :D -- Kiedyś to się chlało do lustra - teraz mamy internet.... (Myszka@APPM) Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: JIMMYtm
Date: Fri, 23 Dec 2005 09:38
Date: Fri, 23 Dec 2005 09:38
43 lines
3050 bytes
3050 bytes
sansalvador napisał(a): > Ja z tym kolesiem nie jestesmy przyjaciólmi, prawie sie nie znamy. > Wiem poprostu to co on powiedzial do niej. hmm no coz widocznie ja dziwny jestem ;) nie zale sie prawie obcym ludziom jak mi zle w zwiazku :D > I dobrze jest jestem dalej taki jakim bylem i ona nie chce zebym sie > zmienial. :)) bo jej wygodnie z tym jak jest. jak sie ma to co powiedziales to naszej wczesniejszej rozmowy o biernosci i jej asekuranctwie ? Nie czujesz sie troche manipulowany? > Ja mu fizycznie nie odbije dziewczyny póki oni sa ze soba. na czym mialoby polegac fizyczne odbicie ? Czasy porywania na bialym koniu juz minely. Teraz odbija sie psychicznie, czyli tak jak Ty to robisz. Pol biedy gdy jest to obca osoba. Jak sie to mowi zly to ptak co wlasne gniazdo kala (dlatego uwazam ze nie powiino sie na wlasnym ogrodku "odbijac") > Mysle to to on odejdzie od Niej... Ale kedy za miesiac, rok, dwa > lata, nigdy?? Wiesz, odnosze wrazenei ze ona Wami obojgiem troche manipuluje. Nie czujesz sie manipulowany ? Podoba sie jej ze ma dwoch co o nią walczą, karmi swoje ego. Utrzymuje Was w takim samym polozeniu i czerpie z tego kozysci... > Dobrze jest, nie trza psuc - bylo gozej i chwalili ;] hmm a tego nie rozumiem, tzn jak chwalą to jest to wyznacznikiem tego ze jest dobrze ? -- Inteligentni ludzie często są zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: sansalvador
Date: Fri, 23 Dec 2005 11:14
Date: Fri, 23 Dec 2005 11:14
33 lines
2975 bytes
2975 bytes
Wiem to on Jej powiedzial od Niej ;] Ja tylko powtarzam to co mi powiedziala. NIe nie czuje sie manipulowany, Ona jest z nim i nie wiem czy bedzie z nim na zawsze czy nie, tego nie da sie przewidziec. a co do odbijania; to ja nie wwale sie z butami, bo tak sie por\prostu kurwa nie robi ;] Nie podchodze to tego jakby to byla ta jedyna i albo Ona albo nic - a moze jednak podchodze?? Nie robie sobie nadziei - a moze jednak robie ?? Sam juz nie wiem, to naprawde wspaniala dziewczyna, Ona wie i ja wiem ze cos na rzeczy lezy... >> Dobrze jest, nie trza psuc - bylo gozej i chwalili ;] >hmm a tego nie rozumiem, tzn jak chwala to jest to wyznacznikiem tego ze jest dobrze ? Chodzi o to ze nie mozna sie zalamywac, ja nie chce popsuc tej wiezi miedzy nami - nawet GDYBY cos tam kiedys z tego sie klarowalo to chyba z takiego poziomu latwiej startowac?? Ja sadze ze Ona boi sie go skrzywdzic, boi sie konsekwencji jakie moga nastapic jezeli dalej sie bedziemy znac ( utrzymywac takie relacje ). Jestem jej naprawde dobrym przyjacielem, po kazdej klutni z nim Ona leci do mnie i "placze na ramieniu" A co ja mam robic?? mówie Jej: Ten dom sie pali a kto z niego w pore nie wyskoczy ten splonie. Ona poprostu nie jest chyba pewna w 100 % czego chce, czy ja jestem tym odpowiednim. Ja nie chce zeby Ona cierpiala, naprawde tego nie chce, a widze ze Ona cierpi. Po kazdej klutni nachodzi ja refleksja: "ok jest dobrze, ale ciekawe na jak dlugo??"
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Marcin .
Date: Fri, 23 Dec 2005 13:09
Date: Fri, 23 Dec 2005 13:09
7 lines
1569 bytes
1569 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości news:14r6xys6hvj1m.dlg@JIMMYtm.powered... > mysle ze latwiej sie nam rozmawia o tym samym w jednym podwątku:) Zdecydowanie. Mam wrażenie, że kręcimy się w kółko w kilku podwątkach.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Marcin .
Date: Fri, 23 Dec 2005 13:16
Date: Fri, 23 Dec 2005 13:16
39 lines
2501 bytes
2501 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości news:8k98w7gfejuw.dlg@JIMMYtm.powered... > Mysle ze w jednym HM mial racje, oboje zblizamy sie do wspolnego > mianownika, tylko dosc topornie to idzie :) Nie znajdziemy raczej tego wspólnego mianownika, bo to walka realizm vs. idealizm, czy jak kto woli: pesymizm vs. optymizm. W tym przypadku: jestem realistą/pesymistą, choć kiedyś było inaczej. Z chwilą zdobycia swojej wybranki, jestem optymistą... > Dlatwego ze wg mnie nie ma ludzi jakos specjalnie atrakcyjniejszych i mniej > atrakcyjnych. to pojecie wzgledne. No, a ja się z tym nie zgadzam... > > Tak, tak, tyle że zanim zdobędzie taką, może odnieść 100 porażek. > > A do tego trzeba: > > a) siły > > b) czasu. > > no i ? I dlatego nie warto. Pracować nad sobą można na wiele innych sposobów. > z tym ze poglady czasem powinny ewoluowac, jezeli tego nie robią to zle. Oczywiście :) Kiedyś miałem pogląd podobny do Twojego :)) > > Oczywiście, *niektóre* dadzą szansę, nigdzie nie twierdziłem, że nie. > > jak nie podejdziesz to nei sprawdzisz, ktore to :D Póki nie będę odporny i silny, z wysoką samooceną - lepiej, żeby nie dała szansy.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Hollow Mind
Date: Fri, 23 Dec 2005 13:50
Date: Fri, 23 Dec 2005 13:50
11 lines
1560 bytes
1560 bytes
JIMMYtm napisał(a): > od czegos musisz zacząc, odrazy bys chcial to czego pragniesz ? bez wstępow > ? :)) Ja rozumiem, że żeby z dziewczyną pójść do łóżka to potrzeba do tego jakiegoś wstępu. Jednak niektóre są zbyt... oporne jeśli chodzi o te sprawy ;) -- Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Hollow Mind
Date: Fri, 23 Dec 2005 13:50
Date: Fri, 23 Dec 2005 13:50
13 lines
1562 bytes
1562 bytes
Marcin . napisał(a): > Czemu nie skoczysz z dachu 400-piętrowego budynku licząc na > to, że wylądujesz na chmurze? > Przełam strach! Na pewno się uda! Teoretycznie istnieje pewna szansa, że akurat taki śmiałek wyląduje na skrzydle przelatującego samolotu albo wiatr zniesie go na balkon piętro niżej i nic mu się nie stanie :D -- Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Marcin .
Date: Fri, 23 Dec 2005 13:54
Date: Fri, 23 Dec 2005 13:54
40 lines
2973 bytes
2973 bytes
Użytkownik "Hollow Mind" <hollowmindWYTNIJTO@interia.pl> napisał w wiadomości news:c20qo2jknajv.q6pcvhsyyjty$.dlg@40tude.net... > Marcin . napisał(a): > > > I nie chodzi mi tylko o wygląd, a o wszystko co wpływa > > na atrakcyjność: wygląd, intelekt, kasa, itd. > > Zgadzam się, że atrakcyjność to składowa wielu zmiennych. Jednak jak sama > nazwa wskazuje to są zmienne, nie stałe, więc można je zmienić. Oczywiście, że można :) Można się wzbogacić, zrobić operację plastyczną, dokształcić... To oczywiste. > Pieniądze można kiedyś zarobić, swoją wiedzę zwiększyć czytając książki i > gazety, wygląd, cóż pomijając operacje plastyczne, można poprawić wizytą u > fryzjera, na solarium, siłowni, u kosmetyczki. Oczywiście nie staniesz się > z dnia na dzień olśniewająco przystojnym milionerem, ale swoje parametry > zawsze można podkręcić o te kilka[naście] procent. J.w. :) > Negując to > dobrowolnie skazujesz się na cierpienie, bo za każdym razem jak spodoba Ci > się jakaś dziewczyna będziesz zakładał, że nie warto. Dlaczego? Jak będzie z mojej półki to oczywiście, że warto! > Między innymi na tym > polega miłość, że przeciętna osoba jest w naszych oczach atrakcyjna i > wyjątkowa. Zgadzam się. > Idąc tym tokiem rozumowania należałoby dokonać stwierdzenia, że > nie warto startować do osoby, do której coś czujesz. Jeśli jest poza naszym zasięgiem - to nie warto. A smerfetka jest poza zasięgiem gnoma.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Marcin .
Date: Fri, 23 Dec 2005 13:55
Date: Fri, 23 Dec 2005 13:55
14 lines
1882 bytes
1882 bytes
Użytkownik "Hollow Mind" <hollowmindWYTNIJTO@interia.pl> napisał w wiadomości news:jy09yzr83vkj.gqdcdeboh9mk$.dlg@40tude.net... > Marcin . napisał(a): > > > Czemu nie skoczysz z dachu 400-piętrowego budynku licząc na > > to, że wylądujesz na chmurze? > > Przełam strach! Na pewno się uda! > > Teoretycznie istnieje pewna szansa, że akurat taki śmiałek wyląduje na > skrzydle przelatującego samolotu albo wiatr zniesie go na balkon piętro > niżej i nic mu się nie stanie :D Oczywiście ;) Jakaś szansa jest zawsze :)
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: JIMMYtm
Date: Fri, 23 Dec 2005 14:02
Date: Fri, 23 Dec 2005 14:02
22 lines
2552 bytes
2552 bytes
Marcin . napisał(a): > Użytkownik "Hollow Mind" <hollowmindWYTNIJTO@interia.pl> napisał w > wiadomości news:jy09yzr83vkj.gqdcdeboh9mk$.dlg@40tude.net... >> Marcin . napisał(a): >> >>> Czemu nie skoczysz z dachu 400-piętrowego budynku licząc na >>> to, że wylądujesz na chmurze? >>> Przełam strach! Na pewno się uda! >> >> Teoretycznie istnieje pewna szansa, że akurat taki śmiałek wyląduje na >> skrzydle przelatującego samolotu albo wiatr zniesie go na balkon piętro >> niżej i nic mu się nie stanie :D > > Oczywiście ;) Jakaś szansa jest zawsze :) a wtedy powiesz : zrobiles to specialnie na zlosc :))) -- Dziewięćdziesiąt procent naszych zmartwień dotyczy spraw, które nigdy się nie zdarzą [Margaret Thatcher] Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: sansalvador
Date: Fri, 23 Dec 2005 16:25
Date: Fri, 23 Dec 2005 16:25
8 lines
2036 bytes
2036 bytes
>> Tak jak towar w sklepie, który lezy gdzies na dolnej pólce, zasloniety jaskrawymi promocjami innych produktów. It's sad but true... To co ja mam w takim razie zrobic. Chyba postawie sprawe jasno albo a albo b. Nie mam niczego do starenia tylko do zyskania. W najgorszym wypadku pozostaniemy "przyjaciólmi" ;]
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: sansalvador
Date: Fri, 23 Dec 2005 23:56
Date: Fri, 23 Dec 2005 23:56
25 lines
2631 bytes
2631 bytes
Chociaz jak powiedzialem ze w takim razie jak sytuacja bedzie sie dalej tak rozwijac to ja znikam. Ona na to: jak to znikasz?? Nie bedziemy sie juz widywac, rozmawiac?? Ja: Moze tak bedzie latwiej?? Skoro twierdzisz ze go kochasz i jestes szczesliwa to ja spadam bo wiecej wychodzi z tego zlego niz dobrego Ona: Skoro tak twierdzisz. Ja: To powiedz mi tylko jeszcze ze mnie nie kochasz. Ona: Jak to?? Ja: no powiedz, powiedz ze mnie nie kochasz Ona:Przeciez dobrze o tym wiesz... Jak ja mam to wszytko rozumiec?? Wczesniej jak mówilem ze ta chyba bedzie najlepiej to mówila: zebym nie odchodzil. Ona mówi teraz ze jest z nim i nie zanosi sie na zmiane, nawet o tym juz nie mysli. Wiec co Ona juz mnie nie kocha?? Moze nigdy nie kochala?? Moze tylko udawala?? A moze tylko teraz tam mówi zebym sobie odpuscil?? Co o tym sadzicie?? Zapraszam do dyskusji.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Hollow Mind
Date: Sat, 24 Dec 2005 11:51
Date: Sat, 24 Dec 2005 11:51
59 lines
3974 bytes
3974 bytes
whiteleaf napisał(a): > Po pierwsze, takie "stosowanie metody" i obserwowanie, czy działa, jest > widoczne - i cały efekt szlag trafia w momencie, gdy ona się orientuje, > że on taką właśnie technikę ignorowania stosuje. Właśnie. Cała sztuka polega na tym aby dziewczyna się nie zorientowała. Dlatego najlepszym momentem jest początek znajomości, kiedy dziewczyna nie wie o chłopaku zbyt wiele, a już na pewno nic o jego uczuciach. > Po drugie - nie chodzi o to, żeby ona przytuliła miśka i została z nim > na dobre i na złe, bo to jest nierealne. Chodzi o to, żeby miśka > zastąpić facetem. Tak, ale nie ma sposobu na zmianę miśka w faceta, bez kilku "sukcesów" w relacjach damsko-męskich. > W związku z tym on nie może *udawać*, że ją olewa - on naprawdę powinien > ją przynajmniej w pewnym stopniu olać. Dać sobie na wstrzymanie. Zająć > się innymi, a nie *udawać* To jest zawsze skuteczne, mieć kilka dzewczyn w odwodzie, tak na wszelki wypadek. Oczywiście to co napisałeś to prawda, że olanie jest najlepsze, tylko właśnie - trudno to zrobić, kiedy coś się do niej czuje. >> Następnego dnia to samo, będzie myśleć, główkować i > ...i dojdzie bardzo szybko do wniosku, że kompletnie mu już odbiło > i trzeba go na trochę odstawić do lodówki, żeby ochłonął. :D > Zasada w ogólnym przypadku słuszna, ale Ty myślisz, że ona nie wie, o co > mu chodzi? Że nie przejrzy tak prymitywnej gierki? Przecież to będzie > oczywiste - "zamiast miziania, teraz próbuje mnie tak zażyć". Coż, fakt. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby oprócz zajmowania się innymi dziewczynami, czasem zatańczył także z tą. Zresztą ta akcja ma jeden plus. Nawet jeśli końcowym efektem nie będzie poderwanie wspomnianej dziewczyny, to będzie to dawało szansę na poznanie innych kobiet i przekonanie się, że one też mogą być interesujące. Myślę, że chęć zrobienia komuś na złość jest znacznie lepszą motywacją i szansą na poznanie kogoś nowego niż desperackie poszukiwanie innej dziewczyny. Dzięki temu chopak będzie zachowywał się naturalnie i na luzie w stosunku do lasek. To uczucie zauroczenia mu przejdzie, ale stanie się to o wiele szybciej, gdy będzie przebywał w towarzystwie innych kobiet. Nie stanie się tak, jeśli mężczyzna gamma z dnia na dzień odpuści sobie tą dziewczynę, bo efekt będzie taki, że odpuści sobie wszystkie dziewczyny, nie tylko tą i wcale nie będzie nad sobą pracował. > Takie zabawy to można by od biedy urządzać > z nowo poznaną dziewczyną, ale z właścicielką miśka to nie przejdzie. Chyba właścicielka miśka wywaliła go do zsypu... Każda zabawka kiedyś się nudzi. Jedyne co autor wątku może zrobić to opuścić pluszowe futro i stać się mężczyzną. Zmiana nie będzie łatwa, ale możliwa. -- Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Hollow Mind
Date: Sat, 24 Dec 2005 11:51
Date: Sat, 24 Dec 2005 11:51
93 lines
5970 bytes
5970 bytes
sansalvador napisał(a): > Chociaz jak powiedzialem ze w takim razie jak sytuacja bedzie sie > dalej tak rozwijac to ja znikam. dobra decyzja > Ona na to: jak to znikasz?? Nie bedziemy sie juz widywac, > rozmawiac?? Eureka! No naprawdę dziewczyna jest bystra ;) > Ja: Moze tak bedzie latwiej?? Skoro twierdzisz ze go kochasz i > jestes szczesliwa to ja spadam bo wiecej wychodzi z tego zlego niz > dobrego Zamiast wypominać jej to co ona czuje do swego faceta, lepiej było powiedzieć krótko i rzeczowo: "nie interesuje mnie znajomość z tobą". > Ona: Skoro tak twierdzisz. > Ja: To powiedz mi tylko jeszcze ze mnie nie kochasz. W sume to było niepotrzebne, nie musiała odpowiadać. > Ona: Jak to?? > Ja: no powiedz, powiedz ze mnie nie kochasz > Ona:Przeciez dobrze o tym wiesz... > Jak ja mam to wszytko rozumiec?? Co w tym trudnego? Przecież usłyszałeś odpowiedź, tylko nie możesz się z nią pogodzić, stąd Twoje wątpliwości. > Wczesniej jak mówilem ze ta chyba bedzie najlepiej to mówila: > zebym nie odchodzil. Bo myślała, że będzie miała pieska na posyłki, dawała Ci nadzieję bo chciała żebyś się kręcił wokół niej i wywoływał zazdrość w jej chłopaku. Sam pisałeś, że ich związek się sypał. Tylko, że ona, parząc realnie, nie dała Ci nic oprócz pustych, mglistych obietnic. W sumie nie musiała nawet nic obiecywać, wystarczyło jedno zdanie, czy spojrzenie, a Ty sobie resztę dopowiedziałeś. Cały czas byłeś w pobliżu, jej chłopak dowiedział się o Twoim istnieniu (pewnie sama mu powiedziała) i zaczął się znowu o nią starać. To było dokładnie to co ona chciała. Teraz kiedy osiągnęła cel, a jakość związku się polepszyła, przestałeś być, brutalnie mówiąc, potrzebny. > Ona mówi teraz ze jest z nim i nie zanosi sie na zmiane, nawet o tym > juz nie mysli. Sam widzisz, zamiast ciepłego misia wolała faceta, który będzie ją lał po mordzie. Sam pisałeś, że tamten nie traktuje jej z szacunkiem. Witaj w rzeczywistym świecie, to nie jest miłe co piszę, ale taka jest prawda. > Wiec co Ona juz mnie nie kocha?? Moze nigdy nie kochala?? Moze tylko > udawala?? A moze tylko teraz tam mówi zebym sobie odpuscil?? > Co o tym sadzicie?? Wiesz, początkowo zachęcałem Cię do podjęcia jakichś działań, aby przekonać dziewczynę do siebie. Trochę inaczej to sobie wyobrażałem. Teraz widzę, że to nie ma jednak sensu. Najwidoczniej nigdy Cię nie kochała (brutalne), może było w tym trochę manipulacji z jej strony, bo trzymała Cię w niepewności przez tyle czasu. Pewne jest, że musisz pozbyć się złudzeń. Jedna dobra rada jaką mogę Ci dać to odpuść sobie tą laskę. Czemu? Cóż po wykluczeniu możliwości błędnej decyzji pozostania w związku, zostaje tylko jedno - ta dziewczyna lubi zupełnie inny typ facetów. Sam pisałeś, jak tamten się zachowuje w jej towarzystwie. Jeśli pozostaniesz w jej otoczeniu to prędzej czy później ona znów Cię wezwie kilkoma obietnicami, Ty ulegniesz i historia się powtórzy. Jeszcze jedno: na początku wątku napisałeś, że nie jesteś z tej samej "ligi" co dziewczyna. Uważasz, że jej obecny chłopak jest lepszy od Ciebie? Założę się, że tak nie myślisz. A jednak są teraz razem, dlatego warto było próbować. Nie myśl jednak, że ustępujesz pod względem atrakcyjności innym ludziom (kobietom, czy mężczyznom). To czy laska na Ciebie poleci zależy od wielu czynników. Jednym z nich jest wygląd, drugim sposób zachowania w towarzystwie kobiet. Pierwsze możesz nieznacznie zmienić, a drugiego nie nauczysz się stojąc w miejscu i wzdychając do tej jednej. Twoje wątpliwości 2,5 roku temu wzięły się stąd, że nie znałeś swojego miejsca, nie miałeś pojęcia co ludzie o Tobie myślą, nie wiedziałeś, czy się podobasz i jakim dziewczynom. Z braku tych informacji wolałeś zaniżyć swoje szanse, zamiast spróbować i przekonać się jak jest naprawdę. Dlatego zachęcam Cię do pracy nad sobą, ne unikaj kontaktów z ludźmi, wręcz przeciwnie szukaj ich. Obojętnie czy będzie to szkoła, praca, nocny klub, czy kolejka przy kasie. Zagaduj do dziewczyn, ucz się ich reakcji, wyciągaj wnioski, czego jeszcze nie umiesz, a czego musisz się nauczyć. Dzięki temu poznasz swoje "miejsce w szeregu", zobaczysz, że nie jest ono stałe, tylko wraz z ćwiczeniami pniesz się do góry. -- Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Hollow Mind
Date: Sat, 24 Dec 2005 12:05
Date: Sat, 24 Dec 2005 12:05
42 lines
3536 bytes
3536 bytes
Marcin . napisał(a): >> Negując to >> dobrowolnie skazujesz się na cierpienie, bo za każdym razem jak spodoba Ci >> się jakaś dziewczyna będziesz zakładał, że nie warto. > > Dlaczego? Jak będzie z mojej półki to oczywiście, że warto! Nie wiem, czy naprawdę tak uważasz, czy po prostu jesteś wściekły na cały świat i chcesz się samemu zdołować. To nic złego jak wybierzesz dziewczynę o zestawie cech, który Tobie się podoba, a nie jest masowo poszukiwany przez innych. Co niezwykłego w tym, że zamiast cycatej, farbowanej blondynki, z odsłoniętym pępkiem, która spędza na baletach każdy wieczór, wolisz spokojną dziewczynę z prostą fryzurą i okularami na nosie. Albo zamiast studentki primus inter pares wolisz dziewczyny o mniejszej inteligencji, ale bardziej doświadczone życiowo itd. To nie jest branie towaru ze swojej półki, tego co zostanie po innych, tylko czysta subiektywna preferencja. To, że niektóre dziewczyny mają duże powodzenie u facetów nie oznacza, że są "lepsze" pod jakimkolwiek względem od innych. Tak jak pisałem to w dużej mierze kwestia osobistych preferencji. Polskie dziewczyny mogą wydawać się piękne dla Polaków, a zupełnie nieatrakcyjne dla Azjatów. Ważne by odpowiedzieć przed sobą czy ten wybór jest dobrowolny i dotyczy osoby, która naprawdę coś dla nas znaczy, czy też jest to omijanie problemu, wybieranie mniejszego ryzyka. Jeśli ten wybór nie jest szczery, to nie obejdzie się bez rozczarowań. Tak z dwojga złego to dziewczyny mają gorzej. Faceci to wzrokowcy, najczęściej zwracają uwagę na wygląd, więc jeśli dziewczynie czegoś brakuje, to ma gorzej, nie podwyższy swoich szans wybitną inteligencją czy portfelem. > Jeśli jest poza naszym zasięgiem - to nie warto. > A smerfetka jest poza zasięgiem gnoma. Jedno mnie zastanawia: czy ktoś chociaż zapytał tego gnoma jakie dziewczyny mu się podobają? Czemu wszyscy wciskają mu jakieś kompleksy i niedowartościowanie, może on lubi niskie dziewczyny, a księżniczki nie są w jego typie? ;) -- Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Marcin .
Date: Sat, 24 Dec 2005 12:27
Date: Sat, 24 Dec 2005 12:27
64 lines
4309 bytes
4309 bytes
Użytkownik "Hollow Mind" <hollowmindWYTNIJTO@interia.pl> napisał w wiadomości news:1ffjp68nfugzr$.1y063c65bbuz0$.dlg@40tude.net... > >> Negując to > >> dobrowolnie skazujesz się na cierpienie, bo za każdym razem jak spodoba Ci > >> się jakaś dziewczyna będziesz zakładał, że nie warto. > > > > Dlaczego? Jak będzie z mojej półki to oczywiście, że warto! > > Nie wiem, czy naprawdę tak uważasz, czy po prostu jesteś wściekły na cały > świat i chcesz się samemu zdołować. Absolutnie nie jestem wściekły :) A to co mówię wcale mnie nie dołuje :) Kobiet z mojej półki jest mnóstwo :) >To nic złego jak wybierzesz dziewczynę > o zestawie cech, który Tobie się podoba, a nie jest masowo poszukiwany > przez innych. Co niezwykłego w tym, że zamiast cycatej, farbowanej > blondynki, z odsłoniętym pępkiem, która spędza na baletach każdy wieczór, > wolisz spokojną dziewczynę z prostą fryzurą i okularami na nosie. Albo > zamiast studentki primus inter pares wolisz dziewczyny o mniejszej > inteligencji, ale bardziej doświadczone życiowo itd. To nie jest branie > towaru ze swojej półki, tego co zostanie po innych, tylko czysta > subiektywna preferencja. Eee... nie rozumiem. Oczywiście, że preferencje są sprawą kluczową :) Przede wszystkim preferencje. > To, że niektóre dziewczyny mają duże powodzenie u facetów nie oznacza, że > są "lepsze" pod jakimkolwiek względem od innych. Odpowiedz mi na jedno pytanie: są ludzie atrakcyjni i mniej atrakcyjni? Czy może każdy jest równie atrakcyjny? > Tak z dwojga złego to dziewczyny mają gorzej. Faceci to wzrokowcy, > najczęściej zwracają uwagę na wygląd, więc jeśli dziewczynie czegoś > brakuje, to ma gorzej, nie podwyższy swoich szans wybitną inteligencją czy > portfelem. Niekoniecznie się z tym zgadzam. Może i faceci częściej zwracają uwagę na wygląd... może, nie wiem. Może tak jest. Ale nie powiedziałbym, że mają gorzej - przystroić gustownie też się można, operacje plastyczne też dozwolone. Szczególnie ubiór dużo daje (w moim mniemaniu). Nie powiedziałbym, że mają gorzej. > > Jeśli jest poza naszym zasięgiem - to nie warto. > > A smerfetka jest poza zasięgiem gnoma. > > Jedno mnie zastanawia: czy ktoś chociaż zapytał tego gnoma jakie dziewczyny > mu się podobają? Czemu wszyscy wciskają mu jakieś kompleksy i > niedowartościowanie, może on lubi niskie dziewczyny, a księżniczki nie są w > jego typie? ;) Oczywiście, toteż pisałem wyżej - preferencje przede wszystkim! :) Fajnie mi się z Tobą gada, tylko nie bardzo wiem do czego dążysz ;) Chyba, że tak frywolnie rozmyślasz, bez wyodrębniania swojej tezy, wtedy OK :)
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: JIMMYtm
Date: Sat, 24 Dec 2005 12:38
Date: Sat, 24 Dec 2005 12:38
20 lines
2603 bytes
2603 bytes
Dnia Sat, 24 Dec 2005 12:51:19 +0100, Hollow Mind napisał(a): > Twoje wątpliwości 2,5 roku temu wzięły się stąd, że nie znałeś swojego > miejsca, nie miałeś pojęcia co ludzie o Tobie myślą, nie wiedziałeś, czy > się podobasz i jakim dziewczynom. Z braku tych informacji wolałeś zaniżyć > swoje szanse, zamiast spróbować i przekonać się jak jest naprawdę. > Dlatego zachęcam Cię do pracy nad sobą, ne unikaj kontaktów z ludźmi, wręcz > przeciwnie szukaj ich. Obojętnie czy będzie to szkoła, praca, nocny klub, > czy kolejka przy kasie. Zagaduj do dziewczyn, ucz się ich reakcji, wyciągaj > wnioski, czego jeszcze nie umiesz, a czego musisz się nauczyć. Dzięki temu > poznasz swoje "miejsce w szeregu", zobaczysz, że nie jest ono stałe, tylko > wraz z ćwiczeniami pniesz się do góry. Hollow, to bylo.. prawie... optymistyczne :)) :))) -- Poprzeczka zdrowego rozsądku nigdy nie jest ustawiona za nisko. Zawsze komuś sie uda pod nią przejść. Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Hollow Mind
Date: Sat, 24 Dec 2005 15:49
Date: Sat, 24 Dec 2005 15:49
73 lines
5876 bytes
5876 bytes
Marcin . napisał(a): > Odpowiedz mi na jedno pytanie: > są ludzie atrakcyjni i mniej atrakcyjni? > Czy może każdy jest równie atrakcyjny? Jeśli przyjmiemy definicję atrakcyjności jako subiektywne "podobanie się" kogoś, to tak. Są ludzie o różnej atrakcyjności. To naturalne. Domyślam się do czego zmierzasz, więc od razu odpowiem - są ludzie o lepszych cechach niż inni i dlatego to oni są preferowani społecznie. Ktoś ma więcej kasy, lepsze stanowisko w przedsiębiorstwie, trochę więcej szarych komórek niż inni dlatego to ta osoba jest poszukiwana jako kandydat do związku damsko-męskiego. Nie każdy ma identyczne szanse, lecz z drugiej strony szanse przypadkowo wybranych ludzi są zbliżone. Zwykle nie spotyka się gnomów i księżniczek, chociaż takie osoby też żyją. Zwykle w kontaktach D-M obowiązuje swobodny dobór na podst. osobistych preferencji, nie podziału na lepszych czy gorszych ludzi. Załamiesz się jeśli nie będziesz sobie tak tego tłumaczył. > Fajnie mi się z Tobą gada, tylko nie bardzo wiem do czego dążysz ;) > Chyba, że tak frywolnie rozmyślasz, bez wyodrębniania swojej tezy, > wtedy OK :) Powiem tak: przez wiele wieków obowiązywała teoria grawitacji Newtona - dobrze wyjaśniała ruch planet wokół Słońca, spadanie jabłek na Ziemię etc. Naturalnie była i jest prawidłowa. Einstein jednak wykazał, że teoria ta załamuje się w ekstremalnych warunkach np. we wnętrzu czarnych dziur, gdzie grawitacja jest niewyobrażalnie silna. Po prostu opierając się na klasycznej teorii grawitacji dochodzi się do absurdalnych wniosków. Podobnie jest teraz - JIMMY ma rację, że warto jest startować do dziewczyn, uczyć się na swoich błędach i wyciągać wnioski. To jest generalnie obowiązująca prawda. Założył jednak, że mamy zwyczajnego faceta, ze średnimi parametrami, wszystkimi kończynami, całym mózgiem, pieniędzmi na chociaż dwa piwa i który radzi sobie z porażkami jak większość ludzi. Odmowa nie jest powodem ciężkiej depresji ani prób samobójczych. Tu oczywiście ma rację, tak jest dobrze, jednak w ekstremalnych warunkach realizacja tych pomysłów zakończy się kompletną porażką. Taką sytuację należy jednak traktować jak wyjątek. Aby dojść do prawidłowych wniosków, które obowiązują powszechnie, należy rozważyć powszechny przypadek, nie skrajny. Choć nie znaczy to, że zawsze będziemy mieli rację, o tym też musimy pamiętać. *JIMMY* wyjaśnia teorię grawitacji na przykładzie dwóch planet. Podaje jeden wzór i jest OK. *Ty* natomiast na przykładzie układu podtrójnego dwóch czarnych dziur i jednej gwiazdy neutronowej, gdzie jedna czarna dziura krąży po orbicie tej większej, zdzierając materię z powierzchni gwiazdy neutronowej spadającej na małą ruchem spiralnym, a mała czarna dziura też spada tylko na większą ale ma o 1,34 razy więcej okrążeń więcej niż gwiazda neutronowa, przy czym na efekty grawitacyjne nakłada się zjawisko promieniowania czarnych dziur oraz wybuch pobliskiej supernowej, której efekt został zmodulowany zderzeniem dwóch przelatujących komet, których szczątki spadły zarówno do małej jak i dużej czarnej dziury, przez co prędkość kątowa małej dziury zwiększyła się o 0,32%, a prędkość gwiazdy zmniejszyła się o 0,0012% prędkości obrotowej dużej czarnej dziury. Do czasu aż obiekty nie znikną za horyzontem dużej czarnej dziury (dopóki gnom chce tylko zagadać do księżniczki) obowiązują standardowe prawa (mało która księżniczka na dzień dobry kopnie gnoma w tyłek, pewnie z nim porozmawia, jak z każdym). Gdy tylko obiekty znajdą się poza tym wspomnianym promieniem (gdy gnom zdecyduje się jednak "startować", ważny moment - przekroczenie pewnej granicy) ulegają zniszczeniu. Cała filozofia. Oczywiście można znaleźć równanie, dzięki któremu gwiazdy przejdą przez czarną dziurę do innego wszechświata (gnom prześpi się z księżniczką), tylko po jaką cholerę tracić życie na takie gdybanie. Zawsze przy pewnych założeniach każda teoria okazuje się błędna, tak samo Twoja i JIMMYiego. Jego dotyczy miliardów planet, a Twoja czarnych dziur (bo inaczej nie można chyba nazwać egzystencji takiego gnoma ;) Obie są prawidłowe w określonych przypadkach.. -- Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Hollow Mind
Date: Sat, 24 Dec 2005 15:49
Date: Sat, 24 Dec 2005 15:49
11 lines
1821 bytes
1821 bytes
JIMMYtm napisał(a): > Hollow, to bylo.. prawie... optymistyczne :)) > :))) Chciałem jeszcze napisać, że i tak mu się nic nie uda, a układ gwiazd wróży mu dożywotni przymusowy celibat, ale post sam się jakoś wysłał zanim go skończyłem :)) -- Pozdr. H.M.
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Marcin .
Date: Sat, 24 Dec 2005 19:55
Date: Sat, 24 Dec 2005 19:55
73 lines
4806 bytes
4806 bytes
Użytkownik "Hollow Mind" <hollowmindWYTNIJTO@interia.pl> napisał w wiadomości news:1g9xipvmgdxya.1htafuy90ae6z.dlg@40tude.net... > Zwykle w kontaktach D-M obowiązuje swobodny dobór na podst. osobistych > preferencji, nie podziału na lepszych czy gorszych ludzi. Załamiesz się > jeśli nie będziesz sobie tak tego tłumaczył. Nie do końca. Ludzie dobierają się na podstawie preferencji *i* atrakcyjności. Nie można powiedzieć, że tylko na podstawie preferencji. Uważam tak i jakoś się nie załamuję... :) Bo cały czas jestem świadom, że na mojej półce jest mnóstwo kobiet. > > Fajnie mi się z Tobą gada, tylko nie bardzo wiem do czego dążysz ;) > > Chyba, że tak frywolnie rozmyślasz, bez wyodrębniania swojej tezy, > > wtedy OK :) > > Powiem tak: przez wiele wieków obowiązywała teoria grawitacji Newtona - > dobrze wyjaśniała ruch planet wokół Słońca, spadanie jabłek na Ziemię etc. > Naturalnie była i jest prawidłowa. Einstein jednak wykazał, że teoria ta > załamuje się w ekstremalnych warunkach np. we wnętrzu czarnych dziur, gdzie > grawitacja jest niewyobrażalnie silna. Po prostu opierając się na > klasycznej teorii grawitacji dochodzi się do absurdalnych wniosków. To jasne :) Chyba czytaliśmy podobne książki n/t teorii Newtona, OTW i STW Einsteina ;) > Podobnie jest teraz - JIMMY ma rację, że warto jest startować do dziewczyn, > uczyć się na swoich błędach i wyciągać wnioski. Tak. Ale Jimmy nie ma racji mówiąc, że należy startować do każdej. Tutaj mam inne zdanie. A poza tym tak jak pisałem - moim zdaniem nie trzeba być gnomem, żeby odpuszczać sobie księżniczkę. >Aby dojść do prawidłowych wniosków, > które obowiązują powszechnie, należy rozważyć powszechny przypadek, nie > skrajny. Dlaczego? Nie rozumiem. Cały czas dowodziłem, że radzenie *każdemu* startowania do każdej, jest błędne. Tej tezy Jimmy'ego od początku się czepiłem i to z nią walczyłem. Przypadek skrajny to pokazuje (więc zrobił swoje), a teraz tak... ...co do reszty przypadków, nie radzę startować do kobiety, której atrakcyjność jest znacznie większa od naszej. Uważam, że to nierozsądne z punktu widzenia prawdopodobieństwa. > Zawsze przy pewnych założeniach każda teoria okazuje się błędna, tak samo > Twoja i JIMMYiego. Jego dotyczy miliardów planet, a Twoja czarnych dziur > (bo inaczej nie można chyba nazwać egzystencji takiego gnoma ;) Obie są > prawidłowe w określonych przypadkach.. Pewnie masz rację. Moim zdaniem teoria Jimmy'ego jest zdecydowanie zbyt optymistyczna i mało w niej realiów. Myślenie "mogę mieć każdą" jest naiwne. Lepiej podnieść swoją atrakcyjność... i wtedy tak mówić. (nie wspomnę już o tym, że mało kto myśli "mogę mieć każdą"... mało kto jest tak pewnym siebie, a człowiek z dnia na dzień nie stanie się pewnym siebie... i nie przeniknie do niego takie myślenie. A pracowanie na taką pewność siebie poprzez odnoszenie kolejnych porażek to nieporozumienie. Czemu nie podnieść po prostu swojej atrakcyjności na max'a i w ten sposób stać się pewniejszym?).
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Flyer
Date: Sun, 25 Dec 2005 10:05
Date: Sun, 25 Dec 2005 10:05
67 lines
4830 bytes
4830 bytes
sansalvador; <1135199597.315748.140650@g47g2000cwa.googlegroups.com> : > [...] > Moje zamiary nie ograniczają sie jasne do przyjacielskiej znajomości > Nie wiem jak sie do tego odnosić ?? Zrezygnować?? Dalej w to brnąć > ?? czekać na to az sie ich związek posypie konkretnie?? > narazie realizuję tą ostatnią opcję ;] Po przeczytaniu części wątku. W sumie ciekawe by było, gdyby ktoś zrobił bazę takich związków, jak opisany powyżej - można by wtedy zobaczyć, jak i po jakim czasie się kończą. A tak - dupa. Nie sądzę, żeby "walka" na coś się zdała - zawsze będąc "na zewnątrz" związku jesteś mniej atrakcyjny, niż osoba w nim będąca - raz, z racji pamięci wspólnych chwil, dwa, z racji tego, że z Tobą trzeba by budować związek od zera [poznawać siebie wzajemnie, walczyć z własnymi lękami, uczyć się sposobów komunikacji, dogrywać], a trzy, że podczas wspomnianego budowania związku tworzy się często racjonalizacje dot. przyszłości/partnera - np. zwalcza się własne lęki marginalizując je poprzez afirmacje cech partnera/związku - z czasem lęki znikają, a afirmacje pozostają - nie mają one elementu emocjonalnego, są jedynie wyrazem przeszłych emocji, ale niezaprzeczalnie istnieją i nie dają się prosto zanegować. Co więcej - często pod treśc tych afirmacji podłączane są emocje, które z miłością nie mają nic wspólnego, ale jednocześnie dają złudzenie jedności afirmacji i emocji [np. niepokój związany z zachowaniem partnera jest utożsamiany z odczuwaniem miłości]. Podobne mechanizmy dotyczą również Ciebie, z tym, że Ty jesteś "na zewnątrz". I musisz się z tym pogodzić. Możesz nawet posiadać informację zwrotną dot. uczucia drugiej strony - nie wyrażoną wprost, ale tym, że przy spotkaniu z Tobą zmieniają się cechy jej zachowania [to mz. jest element, który często widzą "zazdrośnicy", ale sobie go nie "uświadamiają" - odbierają go jako zagrożenie, "coś" - bardziej lubię angielskie "thing", może ze względu na cosiowe ff ;)], ale nic nie możesz poradzić na to, że kocha Ciebie emocjonalnie, a racjonalizuje, że kocha drugiego. Tak już jest. Próbowałeś nie przekraczając dopuszczalnych granic - musisz się z tym pogodzić. Ich przekroczenie może spowodować, że zacznie Ciebie nienawidzić lub uczucia wygasną "od ręki" - zresztą to sadyzm usankcjonowany własnymi uczuciami - czasami trzeba próbować, ale granic nie należy przekraczać. Co mogę doradzić - nie jestem biegły w związkach, czy relacjach d-m, ale - nie szantażować [choć tu granica jest płynna - antycypowanie własnych zachowań nie jest jeszcze szantażem, tak samo jak stwierdzenie pt. "Kocham dziś, jutro nie wiem", bo to czysty behawioryzm, nad którym nie ma się kontroli - to w pewnym sensie zadośćuczynienie Prawdzie], odpuścić dla własnego dobra - czasami takie odpuszczenie działa, bo zdarza się, że emocje wywołane kontaktem z Tobą są przenoszone na relacje w obecnym związku - Ty wywołujesz "miłość", a identyfikacja racjonalna dotyczy relacji z drugą osobą. Może leki - wiem, że to brzmi idiotycznie - ale jeżeli miłośc to psychoza manikalno-depresyjna, to coś się znajdzie na ten stan - to nie kwestia "zapomnienia", ale kwestia "uspokojenia". I nie patrz na własne działania w sposób racjonalny - nie musisz "zdobyć", ważne że próbowałeś i byłeś w porządku z własnymi emocjami wobec siebie i *dziewczyny* , możesz nigdy nic nie osiągnąć, ale Twoje własne emocje zostaną nienaruszone/niezafałszowane, i kiedy znów spotkasz taką osobę, będziesz mógł być sobą, a nie "racjonalnym zdobywcą". Możesz kochać tę dziewczynę do końca życia, a jednocześnie, mając świadomość tego, że zrobiłeś wszystko co mogłeś, kochać inną - będzi Ci tylko żal, ale z żalem trzeba nauczyć się żyć - nim bardziej żałujesz, tym bardziej doceniasz to co masz. Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: sansalvador
Date: Sun, 25 Dec 2005 22:16
Date: Sun, 25 Dec 2005 22:16
6 lines
1362 bytes
1362 bytes
Thx 2 all Za obiektywna ocene sytuacji, porozmawialem z Nia, pewnie na jednej rozmowie sie nie skonczy ;] I dam znac jak sie potoczylo jesli to was interesuje?? ;]
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: sansalvador
Date: Mon, 26 Dec 2005 20:48
Date: Mon, 26 Dec 2005 20:48
41 lines
3319 bytes
3319 bytes
No i sprawa wyglada nstepujaco: W tej rozmowie powiedzialem jej jak sie czuje, i ze nie moge patrzec na ten "idealny" jej zdaniem zwiazek. Ona:powiem Ci tylko tyle: straciles w moich oczach wiele i wszytsko co o tobie myslalam leglo w gruzach Ja:zastanów sie tylko, to jest moje zdanie, tak sie czuje i tak to wygladalo obiektywnie Ona:wiesz co.. po tym co powiedziales mam wrazenie ze zyles w kompletnie wyimaginowanym swiecie, postawilam sprawe jasno Ja:a czy ja twierdze ze nie postawilas?? Ona:ciagle miales jakies nadzieje Ja:a co mam zrobic poprostu zapomniec??, tak sie nie da, zrozum to bylas kiedys w takiej sytuacji ze kochasz druga osobe tak bardzo jak nigdy wczesniej nikogo nie kochales a druga osoba nie jest wcale toba zainteresowana widzialem ze mieliscie kryzysy mniejsze i wieksze i jak widzialem te wieksze to dawalem Ci znac ze mi bardzo zalezy Ona: kazdy ma kryzysy, i nie masz prawa mowic ze On traktuje mnie bez szcunku... zbyt wiele Ci mowilam. to co mi powiedziales bylo naprawde okropne nie wiem jak w ogole mogles w ten sposob mowic i komentowac to co jest miedzyy mna i NIM, mam do Ciebie o to zal i bede miala... w sumie teraz moge miec zal tylko i wylacznie do siebie za to ze mowilam zbyt wiele Ja:to ja moge miec zal do siebie, ze nie dzialalem wczesniej Ona: nie martw sie, znajac zycie i znajac mnie pewnie i tak nic by z tego nie bylo Ja: jak kogos kochasz to o niego walczysz nie tak?? Ona: tak, temat skonczony Ja: i zrozum wkoncu to ze ja Cie naprawde kocham, nie uroilem sobie tego w jeden dzien, ale czy tak nie jest, cale to zamieszanie powstale po sms-sie, wyplynelo pozytynie na Twoj zwiazek Ona: nie ma zadnego zamiesznia Ja:ale bylo, nie zaprzeczysz Ona: nie wiem czy wplynelo pozytywnie.. moze wyjasnilo pare spraw... nie masz nic do tego, wiec bardzo Cie prosze skonczmy temat. ????????? I co teraz?? ?????????
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Flyer
Date: Mon, 26 Dec 2005 22:15
Date: Mon, 26 Dec 2005 22:15
21 lines
1752 bytes
1752 bytes
sansalvador; <1135630107.562552.166450@g47g2000cwa.googlegroups.com> : > No i sprawa wyglada nstepujaco: > W tej rozmowie powiedzialem jej jak sie czuje, i ze nie moge patrzec > na ten "idealny" jej zdaniem zwiazek. > Ona:powiem Ci tylko tyle: straciles w moich oczach wiele i wszytsko > co o tobie myslalam leglo w gruzach > [...] > ????????? > I co teraz?? > ????????? Nic - a czego oczekiwałeś "atakując" wprost? Osoby w związkach, w których nawet są bite, potrafią ten stan usprawiedliwać przez długie lata - Twój przypadek, to jeszcze lekka jazda. Wycofaj się "pokojowo", póki masz jeszcze możliwość i być może atuty. Być może Twoim atutem stało się też to co powiedziałeś, ale nie przekonasz się o tym teraz. Flyer
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: sansalvador
Date: Tue, 27 Dec 2005 11:27
Date: Tue, 27 Dec 2005 11:27
2 lines
1430 bytes
1430 bytes
Ona nie jest bita tylko zle traktowana, ich zwiazek nie ma przyszlosci - rozpada sie
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: sansalvador
Date: Tue, 27 Dec 2005 11:28
Date: Tue, 27 Dec 2005 11:28
1 lines
1426 bytes
1426 bytes
A jakie to niby Twoim zdaniem ja mam atuty zeby sie wycofac??
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: JIMMYtm
Date: Tue, 27 Dec 2005 12:17
Date: Tue, 27 Dec 2005 12:17
27 lines
2698 bytes
2698 bytes
sansalvador napisał(a): > Ona nie jest bita tylko zle traktowana, Flyer nie sugerowal ze ona jest bita. Gdzie to wyczytales ? >ich zwiazek nie ma > przyszlosci - rozpada sie Ty to tak widzisz bo chcesz to tak widziec. Nie siedzisz w ich zwiazku. Ona opowiadala Tobie przerysowaną wersje zdarzen, a Ty sie na niej opierajac tworzyles swoją wizje tego co sie dzieje. Osobiscie uwazam ze caly ten dialog z nia byl niepotrzeby, a przynajmniej w tej formie jak go przedstawiles. Podales sie jej na talerzu, nadal skamlac ze ją kochasz itp... Sam dodatkowo powiedziales ze widzac rozpad ich zwiasku dawales do zrozumienai ze chcesz zajac jego miejsce. A takei zachowanie dyskfalifikuje CIe jako przyjaciela - z prostej przyczyny, nie jestes obiektywny. Masz interes w rozpadzie ich zwiasku, Jezeli nastąpila jakas u nich poprawa - a byc moze nastapila po "odkryciu" Ciebie. W pewien spoosb mozesz byc obwiniany przez jej faceta jak i przez nią (co sama potwierdza) o problemy. -- Ci z was, ktorzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą.[Agatha Christie] Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: JIMMYtm
Date: Tue, 27 Dec 2005 12:24
Date: Tue, 27 Dec 2005 12:24
19 lines
2258 bytes
2258 bytes
sansalvador napisał(a): > A jakie to niby Twoim zdaniem ja mam atuty zeby sie wycofac?? ja ich osobiscie nie widze, ale Flyer pewnie je znajdzie :) Moze to ze ona wie iz Ty cos do niej czujesz i ze w chwilach problemow byles przy niej... ale to mala pociecha kiedy sie wezmie pod uwagę to ze Twoje rady i podtrzymywanie na duchu byly interesowne (chciales ją zdobyc) a zatem nie byly obiektywnie szczere. A od przyjaciol wymaga sie szczerosci... zalezy od tego jak ona to wszystko postrzega. Wasza rozmowa byla mocno emocjonalna, jezeli emocje opadna, mozliwe ze ona nie bedzie Cie postrzegala negatywnie. -- Miłość łączy serca, a przyjaźń umysły (A. Różanek) Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm www.jimmytm.prv.pl
Re: Bardzo trudna sytuacja (pomocy)
Author: Flyer
Date: Tue, 27 Dec 2005 15:37
Date: Tue, 27 Dec 2005 15:37
14 lines
1764 bytes
1764 bytes
sansalvador; <1135682844.501915.307880@g43g2000cwa.googlegroups.com> : > Ona nie jest bita tylko zle traktowana, ich zwiazek nie ma > przyszlosci - rozpada sie Tia - i może się rozpadać przez kolejne dziesięć lat, bo co jakiś czas będą zdarzały się w nim zdarzenia przełomowe, pojawiały się takie zagrożenia jak Ty lub związek będzie stabilizowany poprzez wyrzucanie "błota" na zewnątrz, a wewnątrz pozostanie intuicyjne wrażenie "pewności" wynikające z zainteresowanie Jego Nią. ;) NIGDY nie sugeruj się jakością związku - jeżeli mam *zgadywać* to on ją zostawi, a nie odwrotnie - jeżeli kiedyś do tego dojdzie. ;) Flyer
Page 2 of 3 • 118 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads