Thread View: pl.misc.militaria
15 messages
15 total messages
Started by Waldek Hebisch
Sun, 05 Jan 2025 03:22
Co dalej na Ukrainie?
Author: Waldek Hebisch
Date: Sun, 05 Jan 2025 03:22
Date: Sun, 05 Jan 2025 03:22
187 lines
9934 bytes
9934 bytes
1. Forsa
Zapowiedzi Trumpa i przypychanka budżetowa w USA przed świętami
wyraźnie wskazują że USA nie chce płacić na pomoc dla Ukrainy.
W zeszłym roku Trump popierał kredyt dla Ukrainy, ale jak dają
duży kredyt to potem może się okazać że trzeba masę forsy
spisać na strary, albo (jak zrobili w WWI) przyjachać bronić
swoje pieniądze. Jest jeszcze możliwość skonfiskowania
rosyjskich pieniędzy, ale nie bardzo widzę by Zachód się na
to zdecydował.
Niemcy i Wielka Brytania zapowiedziały zmniejszenie pomocy dla
Ukrainy. Co będzie w Niemczech to się okaże po wyborach, ale
rząd upadł bo FDP chciało ciąć budżet. Wydaje się że zostanie
presja na cięcie budżetu, a inne wydatki niż pomoc Ukrainie
mają wyższy priorytet. W innych krajach EU też jest chęć
ograniczenia pomocy a przynajmniej nie ma chęci do jej zwiększenia.
Tak że Ukraina będzie pod dużą presją finansową.
Trump zapowiada wysokie cła na import. To może wywołać kryzys
jak w latach trzydziestych (na początku był kryzyz giełdowy,
ale prawdziwe problemy zaczęły się jak USA podwyższyło cła
a inne kraje odpowiedziały podobnie). Na takim kryzysie nikt
nie zarobi, ale przy obecnym, bardzo ograniczonym handlu z
Zachodem Rosja pewnie by najmniej ucierpiała.
2. Moce produkcyjne
Zeleński ostatnio mówił że 30% broni dla armii Ukrainy to ich
własna produkcja. Europie coś nie wychodzi produkcja. Nowe
czołgi to ponoć Czesi produkują, ale to T-72 i w małej ilości.
Pocisków 155 mm jest dużo mniej niż obiecywano (i mniej niż
potrzeba). Europa robi trochę innych rzeczy, ale wygląda
że najlepsze systemy opl są z USA. Ogólniej Amarykanie mają
trochę mocy produkcyjnych, ale jak nie będzie forsy to
ograniczą produkcję. Myślę że Europa będzie mniej skłonna
płacić za broń z USA niż za własną produkcję. Ukraińcy
twierdzili że mogliby produkować więcej gdyby było więcej
pieniędzy. Możliwe że Europa zdecyduje się dofinansować ich
produkcję, ale też może się okazać że jest mniej pieniędzy i
ich produkcja spadnie. Łącznie może być spory spadek
produkcji broni na Zachodzie.
3. Rozwój techniczny
Ostatnio pokazało się parę nowości. Ukraina ponoć z sukcesem
użyła drony lądowe. Gdyby to działało i było wprowadzone na
dużą skalę to potencjalnie może zmienić przebieg walk.
Ukraina twierdzi też że zamontowali rakiety przeciwlotnicze
na dronie morskim i zestrzelili dwa rosyjski śmigłowce.
To może Rosjanom utrudnić zwalczanie dronów morskich,
dotychczas istotną czy wręcz główną bronią do zwalczania
takich dronów były właśnie śmigłowce. Do zwalczania dronów
morskich używali też patrolowce, częściowo niby z sukcesem,
ale też je tracili. Ukraina też pokazała trochę nowych
rakiet i dronów.
Z drugiej strony Rosja od lata wprowadziła drony sterowane
przez światłowody i tu na razie ma przewagę. Jest mowa
o rojach dronów, tzn. obecnie każdy dron ma swojego operatora
co ogranicza ilość dronów które mogą być użyte na raz.
Rój to ma być grupa dronów które się wzajemnie koordynują
i automatycznie współpracją a jeden operator ma kierować
całą grupą. Ta strona która pierwsza to wprowadzi może
uzyskać istotną przewagę.
4. Ludzie i taktyka
Na początku wojny Rosjanie popełniali dużo błędów. Ale
wygląda że się sporo nauczyli. Ich ataki prowadzą do
dużych strat (ponoć około 100 straconych żołnieży na kilometr
kwadratowy zdobytego terenu), ale posuwają się do przodu
i to zdecydwonie szybciej niż w roku 2023. Szacowane
straty Rosjan są duże, ale wydaje się że Rosja jest w
stanie to wytrzymać. Doniesienia mówią że ich żołnierze
posuwają się w małych grupach wykorzystując warunki naturalne
by unikać wykrycia. To nie jest jakaś super taktyka, ale
działa znacznie lepiej niż to co robili poprzednio.
Ukraina nie podaje stat, ale nawet jak one są mniejsze
(jakiś czas temu Amerykanie szacowoli że straty Ukrainy
to trochę więcej niż połowa strat Rosjan), to
proporcjonalnie do ludności są one prawie na pewno
bardziej istotne.
5. Prosta ektrapolacja
Zakładając podobny wpływ ograniczenia pomocy USA jak na
przełomie roku 2023 i 2024 można oczekiwać że Ukraina
przez wiele miesięcy nie będzie zdolna do ataku.
Zakładając że będą oszczędzać to co dostali to gdzieś
w czerwcu/lipcu mogą się im wyczerpać zapasy i może
być mocna zapaść na froncie. Do końca roku obrona
Ukrainy może się całkiem rozlecieć, prowadząc do
zajęcia całej Ukrainy przez Rosję lub do bezwarunkowej
kapitulacji.
6. Polityka
Putin od dawna mówił że rozpad ZSSR to była tragedia/błąd.
Mówił też że Ukraina jest sztucznie oddzielona od Rosji.
Myślę że jego cel minimaly to zającie lub podporządkowanie
sobie całej Ukrainy. Tzn. zadowoliłyby by go takie stosunki
jak z Białorusią gdzie wojska rosyjskie dość swobodnie
poruszają się po kraju a cała masa instytucji jest formalnie
lub de facto podporządkowana Rosji. Lub coś takiego jak
obecna Czeczenia, gdzie Kadyrow na miejscu się rządzi
i uprawia czeczeński nacjonalizm, ale w szerszej polityce
robi to co mu każe Putin.
Obecnie Putin niby żąda mniej, ale literalnie chece by
Ukraina była bezbronna, czyli przyjęcie jego warunków to
w zasadzie bezwarunkowa kapitulacja. Na samej Ukrainie
de facto kapitulacja może spowodować zmianę polityczną,
większość może się pytać: po co było walczyć jak to
przyniosło tylko staty. W efekcie mogą dojść do władzy
politycy którzy są skłonni podporządkować Ukrainę Rosji
(coś takiego ma miejsce w Gruzji po przegranej wojnie
z Rosją).
Jest prawdopodobne że cel Putina jest znacznie większy. Dość
oczywiste jest że chce podporządkować sobie kraje bałtyckie
i Mołdawię. Ale jeśli Trump się zdecyduje na oddanie
Ukrainy na łaskę Rosji, to może dramatycznie zmniejszyć
wiarygodność Nato. A Putin chce rozpadu Nato. Jeśli
uzna że jest okazja to może zaatakować inny kraje Nato.
Dość naturalnym celem jest Polska. Może być celem
Finlandia czy Rumunia. Może nawet Norwegia
Zakładając że Putin podporządkuje sobie Ukrainę to po
kilku miesiącach może być gotowy do następnego ataku.
Tzn. ma doświadzczoną armię, mając Ukrainę będzie miał
tamtejszą produkcję zbrojeniową. Kilka miesięcy to
trochę mało na większą reorganizaję, ale można uzupełnić
stany jednostek, poprawić wyszkolenie, itp. Większość
obecych żołnierzy ukraińskich pewnie nie będzi chciała
walczyć po stronie Rosji, ale część może się dać zwerbować
a będzie też sporo ludzi których można rekrutować.
Putin może uznać że wystarczy grozić bo w przypadku
przegranej Ukrainy inni będą się bać i możliwe że będą
robić to co każe. Na razie Węgry i Słowacja robią to
chce. Może do nich dołączyć Rumunia. We Francji
wiodąca partia lewicowa i prawicowa są po jego stronie.
Centrum we Francji słabnie, więc niezalażnie w którą
stronę Francja skręci to może przejść na stronę Putina.
Putin może uznać że jego sojusznicy wewnątrz Nato i UE
rozwalają je lepiej niż on sam z zewnątrz. Ale jeśli
zwierzy okazję to może zaatakować.
7. Jeszcze o sprawach wojskowych
Pisałem już że amerykańska doktryna opierała się na przewadze
w powietrzu i niszczniu OPL. Istotną rolę odgrywają tu
rakiety precyzyjne i samoloty "niewidzialne dla radaru".
Najlepszych rakiet na Ukrainie nie ma, bo Zachód nie dał ich
Ukranine a Rosja nie umie takich zrobić. Ale są niewiele
gorsze i Rosja nauczyła się jak walczyć w sytuacji gdy
przeciwnik ma precyzyjne rakiety.
Na Ukranine istoną rolę odgrywają drony i Rosja nauczyła się
zarówno jak używać dronów jak też ich zwalczania. Tak że
myśle że w ewentualnym starciu z Rosją Nato miałoby pewną
przewagę w powietrzu, ale dzięki dronom i doświadczeniu
żołnierzy Rosja mogłaby mieć przewagę na lądzie. Innymi
słowy, armie Nato szkoliły się na warunki dużej przewagi
w powietrzu i mogą się okazać nieprzygotowane na starcie
z Rosją.
Patrząc na ostatnich kilka lat, gdyby celem Zachodu było
podniesienie zdolności bojowej armii Rosyjskiej, to co
Zachód robił było prawie optymalną polityką. Tzn.
bezpośrednie wsparcie/pomoc dla Rosji zostałoby zmarnowane
przez korupcję, a nierealistyczna doktryna przeszkadzała
w skutecznym działaniu. Wojna obnażyła słabości i dała
okazję do nauki. Powolne dostarczanie Ukrainie sprzętu
pozwoliło na adaptację i stopniowe udoskonalenia.
Gdyby pomoc przyszła szybko to Rosjanie nie zdążli by
się dostosować i prawdopodobnie by przegrali. A tak to
grozi nam starcie ze znacznie silniejszą armią Rosji
niż ta w 2022 roku.
--
Waldek Hebisch
Re: Co dalej na Ukrainie?
Author: Robert Tomasik
Date: Sun, 05 Jan 2025 12:57
Date: Sun, 05 Jan 2025 12:57
28 lines
2553 bytes
2553 bytes
W dniu 05.01.2025 o 04:22, Waldek Hebisch pisze: > Patrząc na ostatnich kilka lat, gdyby celem Zachodu było > podniesienie zdolności bojowej armii Rosyjskiej, to co > Zachód robił było prawie optymalną polityką. Tzn. > bezpośrednie wsparcie/pomoc dla Rosji zostałoby zmarnowane > przez korupcję, a nierealistyczna doktryna przeszkadzała > w skutecznym działaniu. Wojna obnażyła słabości i dała > okazję do nauki. Powolne dostarczanie Ukrainie sprzętu > pozwoliło na adaptację i stopniowe udoskonalenia. > Gdyby pomoc przyszła szybko to Rosjanie nie zdążli by > się dostosować i prawdopodobnie by przegrali. A tak to > grozi nam starcie ze znacznie silniejszą armią Rosji > niż ta w 2022 roku. Zatrzymanie przez Ukrainę Rosjan dało impuls dla takich, jak Polska krajów, że w ogóle da się. Pomyśl o naszej armii z 2022 roku i tej teraz. Masę kasy zainwestowano. Z drugiej strony Rosja pozbyła się masy sprzętu. Już nei jeden raz pisałem, że stary czołg nie jest szczególnie gorszy na nowoczesnym polu walki, niż nowoczesny. Przed bronią strzelecką chroni, zaś odporność na nowoczesną broń przeciwpancerną nei jest szczególnie inna. I stary i nowy polegnie w wypadku nowoczesnej rakiety. Tylko nowy jest droższy. Wywalone przez USA na Ukrainę pieniądze w ogólnym rozrachunku wyciągnęły masę kasy z budżetów wielu krajów. W wypadku Polski, to kupujemy masę broni w Korei. Trzeba by prześledzić powiązania biznesowe i polityczne. -- (~) Robert Tomasik
Re: Co dalej na Ukrainie?
Author: Waldek Hebisch
Date: Mon, 06 Jan 2025 01:06
Date: Mon, 06 Jan 2025 01:06
63 lines
4334 bytes
4334 bytes
Robert Tomasik <robert.tomasik@gazeta.pl> wrote:
> W dniu 05.01.2025 o 04:22, Waldek Hebisch pisze:
>> Patrząc na ostatnich kilka lat, gdyby celem Zachodu było
>> podniesienie zdolności bojowej armii Rosyjskiej, to co
>> Zachód robił było prawie optymalną polityką. Tzn.
>> bezpośrednie wsparcie/pomoc dla Rosji zostałoby zmarnowane
>> przez korupcję, a nierealistyczna doktryna przeszkadzała
>> w skutecznym działaniu. Wojna obnażyła słabości i dała
>> okazję do nauki. Powolne dostarczanie Ukrainie sprzętu
>> pozwoliło na adaptację i stopniowe udoskonalenia.
>> Gdyby pomoc przyszła szybko to Rosjanie nie zdążli by
>> się dostosować i prawdopodobnie by przegrali. A tak to
>> grozi nam starcie ze znacznie silniejszą armią Rosji
>> niż ta w 2022 roku.
>
> Zatrzymanie przez Ukrainę Rosjan dało impuls dla takich, jak Polska
> krajów, że w ogóle da się. Pomyśl o naszej armii z 2022 roku i tej
> teraz. Masę kasy zainwestowano.
Pytanie czy sensownie. Wydaje się że kluczowe sprawy to obrona
przeciwlotnicza, rakiety precyzyjne i drony. No i "proste" rzeczy
jak artyleria. Lotnictwo może odgrywać dużą rolę jak się
przełamie obronę przeciwlotniczą przeciwnika. Teoretycznie
może w tym pomóc F-35, ale nie wiemy czy zadziała, tzn. czy
Rosja go potrafi wykrywać. Jeśli Rosja będzie umiała wykrywać
F-35 a my będziemy mieli ograniczoną ilość rakiet precyzynych
i dronów obserwacyjnych (do namierzania celów), to może się
okazać że samoloty i śmigłowce będą latać daleko od frontu a
na froncie będą drony. Rosja produkuje dużo dronów, mniej
niż Ukraina ale dużo. Jeśli my bedziemy słabi w dronach,
a lotnictwo będzie przyblokowe przez OPL, to szykuje się
przegrana.
Oczywiście istotna jest też broń przeciwpancerna, ale liczę że
to mamy.
> Z drugiej strony Rosja pozbyła się masy
> sprzętu. Już nei jeden raz pisałem, że stary czołg nie jest szczególnie
> gorszy na nowoczesnym polu walki, niż nowoczesny. Przed bronią
> strzelecką chroni, zaś odporność na nowoczesną broń przeciwpancerną nei
> jest szczególnie inna. I stary i nowy polegnie w wypadku nowoczesnej
> rakiety. Tylko nowy jest droższy.
Ponoć Rosja zużyła koło 50% starych zapasów. Ale to co zostało
to ciągle jest więcej niż bieżący stan na polu walki (i dużo więcej
niż my planujemy mieć). Za dwa lata stan zapasów mógłby spaść tak
żeby Rosję istotnie ograniczał, pytanie czy Ukraina tyle wytrzyma.
Przy tym jeśli Ukraina przegra to jest prawdopodobne że część tego
co tam wysłano wpadnie w ręce Rosjan.
> Wywalone przez USA na Ukrainę pieniądze w ogólnym rozrachunku wyciągnęły
> masę kasy z budżetów wielu krajów. W wypadku Polski, to kupujemy masę
> broni w Korei. Trzeba by prześledzić powiązania biznesowe i polityczne.
Zakupy w Korei nawet jeśli technicznie są dobre maja dwa problemy. Raz,
kasa idzie za granicę i nie wraca (przy produkcji krajowej spora część
zostaje w kraju, napędzają gospodarkę, a w końcu wracając jako podatek
do skarbu państwa). Dwa, Korea daleko i ma politykę niewysyłania
broni do krajów walczących. Więc w godzinie W może być kłopot z
uzupełnieniem czy amunicją.
--
Waldek Hebisch
Re: Co dalej na Ukrainie?
Author: ąćęłńóśźż
Date: Mon, 06 Jan 2025 19:46
Date: Mon, 06 Jan 2025 19:46
8 lines
1702 bytes
1702 bytes
No właśnie Wielka Brytania ustami ich premiera chce przekazać zamrożone rosyjskie aktywa Ukrainie (z dzisiejszej BBC). Różnica będzie taka, że oligarchę nieznającego ukraińskiego zastąpi oligarcha znający słabo ukraiński od paru lat (nie każdy przecież jest komediowym aktorem). Szary człowiek wschodu zawsze pozostanie wy....any. ----- > Jest jeszcze możliwość skonfiskowania rosyjskich pieniędzy, ale nie bardzo widzę by Zachód się na to zdecydował.
Re: Co dalej na Ukrainie?
Author: J.F
Date: Wed, 08 Jan 2025 10:37
Date: Wed, 08 Jan 2025 10:37
33 lines
2237 bytes
2237 bytes
On Tue, 7 Jan 2025 13:51:09 +0100, J.F wrote: > On Sun, 5 Jan 2025 03:22:09 -0000 (UTC), Waldek Hebisch wrote: >> 1. Forsa >> Zapowiedzi Trumpa i przypychanka budżetowa w USA przed świętami >> wyraźnie wskazują że USA nie chce płacić na pomoc dla Ukrainy. >> W zeszłym roku Trump popierał kredyt dla Ukrainy, ale jak dają >> duży kredyt to potem może się okazać że trzeba masę forsy >> spisać na strary, albo (jak zrobili w WWI) przyjachać bronić >> swoje pieniądze. Jest jeszcze możliwość skonfiskowania >> rosyjskich pieniędzy, ale nie bardzo widzę by Zachód się na >> to zdecydował. > > Trump ogólnie dużo ostatnio mówi, ale zobaczymy co zrobi. > > Może da się go namówić, żeby powiedział "poproszony przez sojuszników > postanowiłem odłożyć zakończenie wojny na Ukrainie co najmniej o rok". > > Tylko kto miałby namówić - Duda? > A niech leci i namawia. > > Jest jeszcze druga strona - Ukraina ma problemy z wystawieniem > żołnierzy. > A najemnicy bardzo dużo kosztują. > > No i trzecia strona - Rosja też ma problemy, ciekawe, kto pierwszy > pęknie ... A tymczasem ... Ukraina robi jakąś ofensywę w obwodzie Kurskim. Pokazówka dla Trumpa, Rosja zaczęła pękać, czy tak ostro kontratakowali, że zapomnieli o obronie ? J.
Re: Co dalej na Ukrainie?
Author: Robert Tomasik
Date: Wed, 08 Jan 2025 15:21
Date: Wed, 08 Jan 2025 15:21
7 lines
1289 bytes
1289 bytes
W dniu 08.01.2025 o 11:37, J.F pisze: > A tymczasem ... Ukraina robi jakąś ofensywę w obwodzie Kurskim. Może wyczaili, że Koreańczycy słabi i korzystają z okazji. -- (~) Robert Tomasik
Re: Co dalej na Ukrainie?
Author: J.F
Date: Wed, 08 Jan 2025 15:38
Date: Wed, 08 Jan 2025 15:38
9 lines
1294 bytes
1294 bytes
On Wed, 8 Jan 2025 16:21:08 +0100, Robert Tomasik wrote: > W dniu 08.01.2025 o 11:37, J.F pisze: >> A tymczasem ... Ukraina robi jakąś ofensywę w obwodzie Kurskim. > > Może wyczaili, że Koreańczycy słabi i korzystają z okazji. Być może - ale co - dostali cały odcinek do odbijania ? J.
Re: Co dalej na Ukrainie?
Author: Robert Tomasik
Date: Wed, 08 Jan 2025 17:43
Date: Wed, 08 Jan 2025 17:43
9 lines
1491 bytes
1491 bytes
W dniu 08.01.2025 o 16:38, J.F pisze: >>> A tymczasem ... Ukraina robi jakąś ofensywę w obwodzie Kurskim. >> Może wyczaili, że Koreańczycy słabi i korzystają z okazji. > Być może - ale co - dostali cały odcinek do odbijania ? Z Rosjanami po koreańsku pogadać pewnie nie mogą. -- (~) Robert Tomasik
Re: Co dalej na Ukrainie?
Author: J.F
Date: Thu, 09 Jan 2025 17:34
Date: Thu, 09 Jan 2025 17:34
16 lines
1581 bytes
1581 bytes
On Wed, 8 Jan 2025 18:43:47 +0100, Robert Tomasik wrote: > W dniu 08.01.2025 o 16:38, J.F pisze: >>>> A tymczasem ... Ukraina robi jakąś ofensywę w obwodzie Kurskim. >>> Może wyczaili, że Koreańczycy słabi i korzystają z okazji. >> Być może - ale co - dostali cały odcinek do odbijania ? > > Z Rosjanami po koreańsku pogadać pewnie nie mogą. Moze ich w szkole rosyjskiego uczyli? Czy raczej chinskiego? No ale jak się uczyli tak jak my, to nie dziwne, że się dogadać nie mogą. J.
Re: Co dalej na Ukrainie?
Author: Robert Tomasik
Date: Thu, 09 Jan 2025 19:22
Date: Thu, 09 Jan 2025 19:22
18 lines
1936 bytes
1936 bytes
W dniu 09.01.2025 o 18:34, J.F pisze: >>>>> A tymczasem ... Ukraina robi jakąś ofensywę w obwodzie >>>>> Kurskim. >>>> Może wyczaili, że Koreańczycy słabi i korzystają z okazji. >>> Być może - ale co - dostali cały odcinek do odbijania ? >> Z Rosjanami po koreańsku pogadać pewnie nie mogą. > Moze ich w szkole rosyjskiego uczyli? Czy raczej chinskiego? Oni mają bliskie stosunki z Rosją. Sądzę, że rosyjskiego mogą się uczyć. Ale pewnie jest to rosyjski "literacki", mało użyteczny w praktyce akurat. > > No ale jak się uczyli tak jak my, to nie dziwne, że się dogadać nie > mogą. Sądzę, że może to tak wyglądać. -- (~) Robert Tomasik
Re: Co dalej na Ukrainie?
Author: RadosławF
Date: Fri, 10 Jan 2025 11:44
Date: Fri, 10 Jan 2025 11:44
17 lines
2030 bytes
2030 bytes
W dniu 09.01.2025 o 20:22, Robert Tomasik pisze: >>>>>> A tymczasem ... Ukraina robi jakąś ofensywę w obwodzie >>>>>> Kurskim. >>>>> Może wyczaili, że Koreańczycy słabi i korzystają z okazji. >>>> Być może - ale co - dostali cały odcinek do odbijania ? >>> Z Rosjanami po koreańsku pogadać pewnie nie mogą. >> Moze ich w szkole rosyjskiego uczyli? Czy raczej chinskiego? > > Oni mają bliskie stosunki z Rosją. Sądzę, że rosyjskiego mogą się uczyć. > Ale pewnie jest to rosyjski "literacki", mało użyteczny w praktyce akurat. Teraz mają. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat mieli bliższe stosunki z chinami. Pozdrawiam
Re: Co dalej na Ukrainie?
Author: Waldek Hebisch
Date: Thu, 16 Jan 2025 07:14
Date: Thu, 16 Jan 2025 07:14
472 lines
21876 bytes
21876 bytes
J.F <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> wrote:
> On Sun, 5 Jan 2025 03:22:09 -0000 (UTC), Waldek Hebisch wrote:
>> 1. Forsa
>> Zapowiedzi Trumpa i przypychanka budżetowa w USA przed świętami
>> wyraźnie wskazują że USA nie chce płacić na pomoc dla Ukrainy.
>> W zeszłym roku Trump popierał kredyt dla Ukrainy, ale jak dają
>> duży kredyt to potem może się okazać że trzeba masę forsy
>> spisać na strary, albo (jak zrobili w WWI) przyjachać bronić
>> swoje pieniądze. Jest jeszcze możliwość skonfiskowania
>> rosyjskich pieniędzy, ale nie bardzo widzę by Zachód się na
>> to zdecydował.
>
> Trump ogólnie dużo ostatnio mówi, ale zobaczymy co zrobi.
>
> Może da się go namówić, żeby powiedział "poproszony przez sojuszników
> postanowiłem odłożyć zakończenie wojny na Ukrainie co najmniej o rok".
Trump się nie liczy z interesami sojuszników, więc samo namawianie
nic nie da. Trump mógłyby dać się "kupić", ale Europa raczej mu
nie da tego co by chciał.
> Tylko kto miałby namówić - Duda?
> A niech leci i namawia.
>
> Jest jeszcze druga strona - Ukraina ma problemy z wystawieniem
> żołnierzy.
> A najemnicy bardzo dużo kosztują.
>
> No i trzecia strona - Rosja też ma problemy, ciekawe, kto pierwszy
> pęknie ...
A warunkach jak teraz Rosja może wytrzymać co najmniej dwa lata.
Nie jest jasne czy bez pomicy Ukraina wytrzyma dłużej niż kilka
miesięcy.
>> 2. Moce produkcyjne
>> Zeleński ostatnio mówił że 30% broni dla armii Ukrainy to ich
>> własna produkcja. Europie coś nie wychodzi produkcja. Nowe
>> czołgi to ponoć Czesi produkują, ale to T-72 i w małej ilości.
>
> Ale Ukraina też chyba czołgów nie robi, tylko jakies małe drony ...
> no i te morskie.
Nie jest jasne co z czołgami. Wiele lat temu była mowa o
możliwości współpracy naszego przemysłu z Ukrainą. Jak rozumiem
Ukraina nie potrafiła wyprodukwać armat do czołgów, zdaje się
że resztę robili u siebie. Polska produkowała armaty czołgowe
i była mowa o użyciu naszych armat w czołgach produkwanych na
Ukrainie. Nie wiem czy my jeszcze potrafimy produkować te
armaty. Ukraina mogła stracić istotne zakłady w Donbasie.
Nie jest jasne czy przed 2022 Ukraninie zależało na utrzymaniu
mocy produkcyjnych. Tzn. mieli mało forsy na zbrojenia i
duży zapas (ponoć koło 8 tyś) starych posowieckich czołgów
(jak rozumiem mniej lub bardziej niesprawnych, ale łatwiej
takie remontować/modernizować niż produkować całkiem nowe).
>> Pocisków 155 mm jest dużo mniej niż obiecywano (i mniej niż
>> potrzeba). Europa robi trochę innych rzeczy, ale wygląda
>> że najlepsze systemy opl są z USA. Ogólniej Amarykanie mają
>> trochę mocy produkcyjnych, ale jak nie będzie forsy to
>> ograniczą produkcję. Myślę że Europa będzie mniej skłonna
>> płacić za broń z USA niż za własną produkcję. Ukraińcy
>> twierdzili że mogliby produkować więcej gdyby było więcej
>> pieniędzy. Możliwe że Europa zdecyduje się dofinansować ich
>> produkcję, ale też może się okazać że jest mniej pieniędzy i
>> ich produkcja spadnie. Łącznie może być spory spadek
>> produkcji broni na Zachodzie.
>
> No nie wiem - świadomość zagrożenia chyba rośnie.
> Tylko to byłaby produkcja na potrzeby własne.
Dla mnie Zachód = USA + Europa. Jak Europa nie potrafi
zwiększyć produkcji, a produkcja w USA spadnie (bo nie ma
kto za nią płacić) to łącznie produkcja spadnie.
>> 3. Rozwój techniczny
>> Ostatnio pokazało się parę nowości. Ukraina ponoć z sukcesem
>> użyła drony lądowe. Gdyby to działało i było wprowadzone na
>> dużą skalę to potencjalnie może zmienić przebieg walk.
>> Ukraina twierdzi też że zamontowali rakiety przeciwlotnicze
>> na dronie morskim i zestrzelili dwa rosyjski śmigłowce.
>> To może Rosjanom utrudnić zwalczanie dronów morskich,
>> dotychczas istotną czy wręcz główną bronią do zwalczania
>> takich dronów były właśnie śmigłowce. Do zwalczania dronów
>> morskich używali też patrolowce, częściowo niby z sukcesem,
>> ale też je tracili. Ukraina też pokazała trochę nowych
>> rakiet i dronów.
>>
>> Z drugiej strony Rosja od lata wprowadziła drony sterowane
>> przez światłowody i tu na razie ma przewagę. Jest mowa
>> o rojach dronów, tzn. obecnie każdy dron ma swojego operatora
>> co ogranicza ilość dronów które mogą być użyte na raz.
>> Rój to ma być grupa dronów które się wzajemnie koordynują
>> i automatycznie współpracją a jeden operator ma kierować
>> całą grupą. Ta strona która pierwsza to wprowadzi może
>> uzyskać istotną przewagę.
>
> Tylko chyba łatwiej to zrobić bez światłowodu.
Pewnie tak. Mi chodził po głowie pomysł by jeden dron w grupie
miał łączność przez światłowód i robił jako węzeł komunikacyjny
dla reszty. Chodzi o to że na krótkim dystansie łączność powinna
być bardziej odporna na zakłócanie. Ale nie wiem czy to robi
dość różnicy by było warte komplikacji.
> Poza tym teraz jest chyba tak, że mamy zmasowany atak Shahedów,
> może zmasowany atak piechoty, a zmasowanego ataku pojazdów chyba nie.
> Więc te roje to nie wiem, czy pomogą.
Raczej chodzi o to że pojedynczy cel może się obronić przed jednym
dronem, np. używając km by go zestrzelić. Jak dronów jest dużo
to nie ma szans.
> Z kolei wydaje się, ze powiększyć ilość operatorów w miarę łatwo -
> trzeba wyszkolić i nie tracic głupio.
Na cały front to pewnie dziesiątki tysięcy ludzi. Co do tracenia,
to wydaje mi się że obecnie operatorzy są na linii frontu lub blisko.
Jak są "na froncie" to będą ginąć od ognia artylerii i dronów
przeciwnika czy w przypadku gdy natarcie przeciwnika dojdzie do
ich stanowisk.
Teoretycznie większość mogłaby być daleko na tyłach, wystarczyłoby
szybkie połączenie swiatłowodowe ze stacją przekaźnikową w pobliżu
linii frontu. Trochę ludzi na froncie na pewno potrzeba: trzeba
drony rozstawić do startu, ustawiać anteny sterujące. Prawdopodonie
łączy się obserwację z dronów z bezpośrednią obserwacją wizualną.
> A zasięg tych światłowodowych malutki.
10 km czy 15 km. Nie wydaje się tak mało.
>> 4. Ludzie i taktyka
>>
>> Na początku wojny Rosjanie popełniali dużo błędów. Ale
>> wygląda że się sporo nauczyli. Ich ataki prowadzą do
>> dużych strat (ponoć około 100 straconych żołnieży na kilometr
>> kwadratowy zdobytego terenu), ale posuwają się do przodu
>> i to zdecydwonie szybciej niż w roku 2023. Szacowane
>> straty Rosjan są duże, ale wydaje się że Rosja jest w
>> stanie to wytrzymać.
>
> Oni powinni mieć około 2 mln dzieci rocznie, z czego połowa chłopców.
> Chyba tyle nie mają, ale niby stać ich na stratę np 300 tys rocznie.
>
> Tylko jakim kosztem w przyszłości.
> I ekonomicznym, i politycznym ...
Jeśli wygrają to zasoby Ukraniny mogą im to skompensować z
nawiązką.
>> Doniesienia mówią że ich żołnierze
>> posuwają się w małych grupach wykorzystując warunki naturalne
>> by unikać wykrycia. To nie jest jakaś super taktyka, ale
>> działa znacznie lepiej niż to co robili poprzednio.
>
> Z drugiej strony dronów mogło przybyć.
>
>> Ukraina nie podaje stat, ale nawet jak one są mniejsze
>> (jakiś czas temu Amerykanie szacowoli że straty Ukrainy
>> to trochę więcej niż połowa strat Rosjan), to
>> proporcjonalnie do ludności są one prawie na pewno
>> bardziej istotne.
>>
>> 5. Prosta ektrapolacja
>>
>> Zakładając podobny wpływ ograniczenia pomocy USA jak na
>> przełomie roku 2023 i 2024 można oczekiwać że Ukraina
>> przez wiele miesięcy nie będzie zdolna do ataku.
>
> Obawiam się, że już nie są.
> Atak w Kursku to jedyne na co ich było stać.
>
> Ale kto wie - może są w stanie wyczarować jakies rezerwy, i zrobić
> gdzieś drugi Kursk.
> Z drugiej strony - Rosja też się wyczerpuje.
>
>> Zakładając że będą oszczędzać to co dostali to gdzieś
>> w czerwcu/lipcu mogą się im wyczerpać zapasy i może
>> być mocna zapaść na froncie. Do końca roku obrona
>> Ukrainy może się całkiem rozlecieć, prowadząc do
>> zajęcia całej Ukrainy przez Rosję lub do bezwarunkowej
>> kapitulacji.
>
> Trudno powiedziec - może się wtedy jakieś "pospolite ruszenie"
> objawić.
> Nie wiem na ile Zelenski jest przewidujący, ale ciągle jest opcja
> zawarcia pokoju. Putin pewnie też by chętnie zawarł.
>
> Tylko na ile ten pokój? 5 lat, 10 ...
Putin chętnie by przyjął kapitulację Ukrainy. Prawdopodobnie
byłby sklonny zrezygonować z zachodniej Ukrainy. Ale dlaczego
miałby się godzić na coś mniej? W 2022 było widać że są i będą
duże staty, to ogłosił "częściową" mobilizację. Teraz wygląda
że parę miesięcy cierpliwości i dostanie to co chce. Niedawno
Putin mówił że powinen był zaatakować Ukrainę wcześniej.
Więc dlaczego teraz miałby się zgodzić na niezależną Ukrainę.
A propo: po pierwszym Majdanie manipulacja ceną gazu i rozgrywki
między ukraińskimi politykami doprowadziły do władzy Janukowicza
i Putin mógł liczyć że podporządkuje sobie Ukrainę w sposób
pokojowy (tak jak to się dzieje na Białorusi). Po 2014 gdyby
chodziło o teren to Putin mógł włącyć Donbas do Rosji. Ale
Donbas kontrolowny de facto przez Rosję, ale formalnie jako
część Ukrainy dawał mu możliwość wpływu na całą Ukrainę.
Tyle że sytuacja polityczna na Ukraninie się zmieniła i
prorosyjskie partie miały za mały wpływ.
>> 6. Polityka
>> Putin od dawna mówił że rozpad ZSSR to była tragedia/błąd.
>> Mówił też że Ukraina jest sztucznie oddzielona od Rosji.
>> Myślę że jego cel minimaly to zającie lub podporządkowanie
>> sobie całej Ukrainy.
>
> Teraz to chyba "wyjść z honorem" z tej sytuacji.
Putin teraz pozwala nacjonalistom rosyjskim na głośną propogandę.
Pokój który pozostawia faktrycznie niezależną Ukrainę byłby
politycznie niebezpieczny dla Putina, bardziej niebezpieczny
niż kontynuacja "specjalnej operacji wojskowej" (nacjonaliści
już go krytykują że nie nazywa tego wojną i nie uruchamia prawa
wojennego).
Rosja formalnie anektowała całe Zaporoże i Cherson. Zatrzymanie
się na obecnej linii frontu i "oddanie rosyjskich terenów" to
już byłby duży dyshonor.
>> Tzn. zadowoliłyby by go takie stosunki
>> jak z Białorusią gdzie wojska rosyjskie dość swobodnie
>> poruszają się po kraju a cała masa instytucji jest formalnie
>> lub de facto podporządkowana Rosji.
>
> A to się już może nie udać, chyba, ze 5 powyzej, i Ukraina padnie.
No właśnie nie bardzo widać co by mogło pomóc Ukrainie.
>> Lub coś takiego jak
>> obecna Czeczenia, gdzie Kadyrow na miejscu się rządzi
>> i uprawia czeczeński nacjonalizm, ale w szerszej polityce
>> robi to co mu każe Putin.
>
> Byli tacy i było dobrze :-)
>
>> Obecnie Putin niby żąda mniej, ale literalnie chece by
>> Ukraina była bezbronna, czyli przyjęcie jego warunków to
>> w zasadzie bezwarunkowa kapitulacja. Na samej Ukrainie
>> de facto kapitulacja może spowodować zmianę polityczną,
>> większość może się pytać: po co było walczyć jak to
>> przyniosło tylko staty. W efekcie mogą dojść do władzy
>> politycy którzy są skłonni podporządkować Ukrainę Rosji
>> (coś takiego ma miejsce w Gruzji po przegranej wojnie
>> z Rosją).
>>
>> Jest prawdopodobne że cel Putina jest znacznie większy. Dość
>> oczywiste jest że chce podporządkować sobie kraje bałtyckie
>> i Mołdawię. Ale jeśli Trump się zdecyduje na oddanie
>> Ukrainy na łaskę Rosji, to może dramatycznie zmniejszyć
>> wiarygodność Nato.
>
> Na razie Ukraina nie jest w NATO, a Putin widzi, ile warte jest jego
> wojsko.
No widzi że kraje bałtyckie pozostawione same sobie czy Mołdawia
nie mają szans przeciw Rosji. Jak chodzi o Polskę to nie wiem,
ale generałowie i wywiad potencjanie mogą go przekonać że jest
okazja.
> Choć jak Trumpowi całkiem odbije, to kto wie, jak się skończy.
>
>> A Putin chce rozpadu Nato. Jeśli
>> uzna że jest okazja to może zaatakować inny kraje Nato.
>
> Pytanie, jakby to się skończyło.
>
> Zmasowany atak lotniczy położyłby mu armię w gruzach,
> czy sam by legł.
No właśnie nie jest jasne czy Nato coś zrobi, a jeśli zrobi to
czy skutecznie. Np. czy rosyjskie S500 czy S400 jest w stanie
wykrywać F-35? Czy USA zdecydowałoby się na użycie własnych
sił? Jeśli np. wyślą rakiety i amunicję do Estoni czy nawet
Polski to może się okazać że nie ma komu wysyłać, tzn. obrona
może się rozsypać zanim dostawy dojdą na front.
>> Dość naturalnym celem jest Polska. Może być celem
>> Finlandia czy Rumunia. Może nawet Norwegia
>
> Ja tym myślę, ze kraje bałtyckie najpierw.
> Mniejsze, słabiej uzbrojone ...
Też. Ale kraje bałtyckie jak je się dobrze nastraszy to
mogą też robić robotę dla Putina (np. blokując decyzje w
Nato i UE), więc co zrobi będzie zależało od tego gdzie
zdaniem Putina da się najwięcej ugrać.
>> Zakładając że Putin podporządkuje sobie Ukrainę to po
>> kilku miesiącach może być gotowy do następnego ataku.
>> Tzn. ma doświadzczoną armię, mając Ukrainę będzie miał
>
> No nie wiem czy taka doświadczona ...
Inne armie walczyły z znacznie słabszym przeciwnikiem.
Na Ukrainie Rosjanie walczą z przeciwnikiem który ma dużą
siłę ognia (artyleria, rakiety o sporym zasięgu, drony)
i trafia.
W szczególności, w 2023 roku planiści Nato proponowali
Ukraninie nieadakwaną taktkę, wyraźnie nie doceniając
możliwości Rosji i Ukrainy (np. pomijając drony w
szkoleniach do żołnierzy ukraińskich).
>> tamtejszą produkcję zbrojeniową.
>
> Chyba, że ją np przygarniemy.
O ile się da.
>> Kilka miesięcy to
>> trochę mało na większą reorganizaję, ale można uzupełnić
>> stany jednostek, poprawić wyszkolenie, itp. Większość
>> obecych żołnierzy ukraińskich pewnie nie będzi chciała
>> walczyć po stronie Rosji, ale część może się dać zwerbować
>> a będzie też sporo ludzi których można rekrutować.
>
> Już teraz chyba jest problem z tą rekrutacją.
>
> Ja myślę, że tu jakies 20 lat zyskaliśmy, zanim Putin odbuduje armię.
Zapasów szybko nie odbuduje. Ale np. drony to jest bieżąca produkcja.
Podobnie rakiety. Jak rozumiem przyjmuje się 5 lat na szkolenie
oficera, chyba trochę mniej dla żołnierzy wojsk specjalnych.
Więc nawet jeśli się przyjmnie że Rosja staciła większość dobrze
wyszkolonych wojsk, to byłoby 5 lat. Ale oficerów szkolą
cały czas, wojska specjane też. Może starczyć na następną
wojnę.
> No chyba, że powie "sprawdzam" i postanowi się dowiedzieć co te
> europejskie armie tak naprawdę warte :-(
No właśnie, Putin może uznać że USA nic nie zrobi. A nie jest
jasne czy armie europejskie się sprawdzą, szczególnie jakby
mniejsza armia miała sama walczyć z Rosją. W 2008 ponoć
armia Gruzji całkiem nieźle walczyła, ale po prostu była
dużo mniejsza.
>> Putin może uznać że wystarczy grozić bo w przypadku
>> przegranej Ukrainy inni będą się bać i możliwe że będą
>> robić to co każe. Na razie Węgry i Słowacja robią to
>> chce.
>
> Tak umiarkowanie.
>
>> Może do nich dołączyć Rumunia. We Francji
>> wiodąca partia lewicowa i prawicowa są po jego stronie.
>> Centrum we Francji słabnie, więc niezalażnie w którą
>> stronę Francja skręci to może przejść na stronę Putina.
>
> I to może być ciężkie.
>
>> Putin może uznać że jego sojusznicy wewnątrz Nato i UE
>> rozwalają je lepiej niż on sam z zewnątrz. Ale jeśli
>> zwierzy okazję to może zaatakować.
>>
>> 7. Jeszcze o sprawach wojskowych
>>
>> Pisałem już że amerykańska doktryna opierała się na przewadze
>> w powietrzu i niszczniu OPL. Istotną rolę odgrywają tu
>> rakiety precyzyjne i samoloty "niewidzialne dla radaru".
>>
>> Najlepszych rakiet na Ukrainie nie ma, bo Zachód nie dał ich
>> Ukranine a Rosja nie umie takich zrobić. Ale są niewiele
>> gorsze i Rosja nauczyła się jak walczyć w sytuacji gdy
>> przeciwnik ma precyzyjne rakiety.
>>
>> Na Ukranine istoną rolę odgrywają drony i Rosja nauczyła się
>> zarówno jak używać dronów jak też ich zwalczania. Tak że
>> myśle że w ewentualnym starciu z Rosją Nato miałoby pewną
>> przewagę w powietrzu, ale dzięki dronom i doświadczeniu
>> żołnierzy Rosja mogłaby mieć przewagę na lądzie. Innymi
>> słowy, armie Nato szkoliły się na warunki dużej przewagi
>> w powietrzu i mogą się okazać nieprzygotowane na starcie
>> z Rosją.
>
> IMO - to zależy od sprawnosci rosyjskiej opl.
>
> Będą sobie mogły te amerykanskie samoloty latać jak chcą, czy nie będą
> mogły.
No, to jest wielka niewiadoma. W Jugosławii Amerykanie myśleli że
F-117 będzie sobie latał jak chce, ale się okazało że systemy
z byłego ZSSR potrawią go namierzyć.
> A tu Ukraina dobrą robotę robi, i troche tych systemów im rozwala.
To jest dobre, ale nie wiadomo czy wystarczy. W szczególności
Rosjanie się uczą zwalczać zachodnie rakiety precyzyne i organizować
obronę tak by działała mimo strat.
A propo, ciekawe ile z systemów zniszczonych przez Ukrainę to
atrapy.
>> Patrząc na ostatnich kilka lat, gdyby celem Zachodu było
>> podniesienie zdolności bojowej armii Rosyjskiej, to co
>> Zachód robił było prawie optymalną polityką. Tzn.
>> bezpośrednie wsparcie/pomoc dla Rosji zostałoby zmarnowane
>> przez korupcję, a nierealistyczna doktryna przeszkadzała
>> w skutecznym działaniu. Wojna obnażyła słabości i dała
>> okazję do nauki. Powolne dostarczanie Ukrainie sprzętu
>> pozwoliło na adaptację i stopniowe udoskonalenia.
>
> Z drugiej strony - nie wiem, czy się szybciej dało.
> Inny sprzęt wymaga przeszkolenia, znajomości angielskiego, itp.
Szkolenie do F-16 można było zacząć powiedzmy w marcu 2022.
W przypadku innego sprzętu wygląda że szkolenie też się
zaczynało po podjęciu decyzji o dostarczeniu sprzętu, co
trwało dość długo.
> A z kolei kontrofensywy zatrzymały chyba proste środki - miny
> i stare ppk.
No, jeszcze artyleria i zapory inżynieryjne. Istotną rolę odegrały
też zakłócarki, te Rosjanie dość mocno ulepszyli w porównaniu z
początkiem wojny. Do tego dochodzi organizacja, tzn. zgranie
tego w skutecznie działającą całość. I Rosja miała dużo czasu
by zbudować i przygotować linie obrony. No i zreoganizować logistykę
tak by mimo ognia dostawy docierały na front. W marcu 2022
jest spora szansa że pod ostrzałem dostawy by nie dotarły do
jednostek na pierwszej linii, współpraca z artylerią była
dużo gorsza, żadna ze stron nie miała przygotowanych linii
obrony. Na wiosnę 2023 rosyjska obrona była słabiej przygotowana
ale Ukraina nie miała sił do ataku.
Nie wiem czy do jesieni 2022 było realne wzmocnienie Ukrainy
tak by mogła zaatakowąć na wschodnim brzegu Dniepru, ale
jakby wtedy miała to siły co w 2023 to pewnie by się udało.
>> Gdyby pomoc przyszła szybko to Rosjanie nie zdążli by
>> się dostosować i prawdopodobnie by przegrali.
>
> Tylko musielibyśmy wysłać nasze wojska.
> Z tego by się mogła zrobić wojna światowa.
> Oraz mogłoby się wydać, co nasze wojska warte.
> No i kto chce umierać za Kijów :-)
Są różne możliwości. Np. pilotów szkoli się długo, ale
można przekazać samoloty Ukrainie i udawać że w nich
latają Ukraińscy piloci. Do różnych specjalistycznych
broni można wysłać "doradców" (co się robi, ale można było
więcej i szybciej).
>> A tak to
>> grozi nam starcie ze znacznie silniejszą armią Rosji
>> niż ta w 2022 roku.
>
> Chyba na razie nie. Przez straty ich armia też się stacza.
>
> Ale za 5, 10, 20 lat ... Ukraina jakos dobrze wykorzystała czas po
> 2014.
>
> Problem w tym, że ja jakoś słabo widzę postęp u nas ...
No właśnie. Putin raczej nie będzie chciał cięższej wojny niż
na Ukrainie. Ale może uznać że przeciwnik jest słaby.
Do tego jest kwestia woli walki. Od "nie będziemy umierać za
Ukrainę" jest krótka droga do tego by się poddać gdy własny
kraj jest zagrożony.
--
Waldek Hebisch
Re: Co dalej na Ukrainie?
Author: J.F
Date: Thu, 16 Jan 2025 12:53
Date: Thu, 16 Jan 2025 12:53
487 lines
21860 bytes
21860 bytes
On Thu, 16 Jan 2025 07:14:36 -0000 (UTC), Waldek Hebisch wrote: > J.F <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> wrote: >> On Sun, 5 Jan 2025 03:22:09 -0000 (UTC), Waldek Hebisch wrote: >>> 1. Forsa >>> Zapowiedzi Trumpa i przypychanka budżetowa w USA przed świętami >>> wyraźnie wskazują że USA nie chce płacić na pomoc dla Ukrainy. >>> W zeszłym roku Trump popierał kredyt dla Ukrainy, ale jak dają >>> duży kredyt to potem może się okazać że trzeba masę forsy >>> spisać na strary, albo (jak zrobili w WWI) przyjachać bronić >>> swoje pieniądze. Jest jeszcze możliwość skonfiskowania >>> rosyjskich pieniędzy, ale nie bardzo widzę by Zachód się na >>> to zdecydował. >> >> Trump ogólnie dużo ostatnio mówi, ale zobaczymy co zrobi. >> Może da się go namówić, żeby powiedział "poproszony przez sojuszników >> postanowiłem odłożyć zakończenie wojny na Ukrainie co najmniej o rok". > > Trump się nie liczy z interesami sojuszników, więc samo namawianie > nic nie da. Trump mógłyby dać się "kupić", ale Europa raczej mu > nie da tego co by chciał. Trudno powiedzieć, co będzie w przyszłości, na razie to jak widać mówi szeroko, ale przecież już raz prezydentem był, i jakoś bardzo źle nie było. >> Jest jeszcze druga strona - Ukraina ma problemy z wystawieniem >> żołnierzy. >> A najemnicy bardzo dużo kosztują. >> >> No i trzecia strona - Rosja też ma problemy, ciekawe, kto pierwszy >> pęknie ... > > A warunkach jak teraz Rosja może wytrzymać co najmniej dwa lata. > Nie jest jasne czy bez pomicy Ukraina wytrzyma dłużej niż kilka > miesięcy. Ukraina się trochę rozpędza w niszczeniu strategicznych celów w Rosji. Ale jak nie dostanie zachodnich rakiet/pocisków dalekiego zasięgu, to przestanie. >>> 2. Moce produkcyjne >>> Zeleński ostatnio mówił że 30% broni dla armii Ukrainy to ich >>> własna produkcja. Europie coś nie wychodzi produkcja. Nowe >>> czołgi to ponoć Czesi produkują, ale to T-72 i w małej ilości. >> >> Ale Ukraina też chyba czołgów nie robi, tylko jakies małe drony ... >> no i te morskie. > > Nie jest jasne co z czołgami. Wiele lat temu była mowa o > możliwości współpracy naszego przemysłu z Ukrainą. Jak rozumiem > Ukraina nie potrafiła wyprodukwać armat do czołgów, zdaje się > że resztę robili u siebie. Słynna fabryka parowozów w Charkowie? Tylko czy oni nadal czołgi produkują, czy potencjał był, ale się zmył. > Polska produkowała armaty czołgowe > i była mowa o użyciu naszych armat w czołgach produkwanych na > Ukrainie. Nie wiem czy my jeszcze potrafimy produkować te > armaty. Do haubic chyba potrafimy, na licencji bodajże. Tylko nie wiedzieć czemu kupujemy teraz haubice koreanskie. > Ukraina mogła stracić istotne zakłady w Donbasie. > Nie jest jasne czy przed 2022 Ukraninie zależało na utrzymaniu > mocy produkcyjnych. Tzn. mieli mało forsy na zbrojenia i > duży zapas (ponoć koło 8 tyś) starych posowieckich czołgów > (jak rozumiem mniej lub bardziej niesprawnych, ale łatwiej > takie remontować/modernizować niż produkować całkiem nowe). To pewnie podobnie jak u nas - moce produkcyjne stopniowo zanikały. >>> Pocisków 155 mm jest dużo mniej niż obiecywano (i mniej niż >>> potrzeba). Europa robi trochę innych rzeczy, ale wygląda >>> że najlepsze systemy opl są z USA. Ogólniej Amarykanie mają >>> trochę mocy produkcyjnych, ale jak nie będzie forsy to >>> ograniczą produkcję. Myślę że Europa będzie mniej skłonna >>> płacić za broń z USA niż za własną produkcję. Ukraińcy >>> twierdzili że mogliby produkować więcej gdyby było więcej >>> pieniędzy. Możliwe że Europa zdecyduje się dofinansować ich >>> produkcję, ale też może się okazać że jest mniej pieniędzy i >>> ich produkcja spadnie. Łącznie może być spory spadek >>> produkcji broni na Zachodzie. >> >> No nie wiem - świadomość zagrożenia chyba rośnie. >> Tylko to byłaby produkcja na potrzeby własne. > > Dla mnie Zachód = USA + Europa. Jak Europa nie potrafi > zwiększyć produkcji, a produkcja w USA spadnie (bo nie ma > kto za nią płacić) to łącznie produkcja spadnie. No ale jak sam twierdzisz - Europa bedzie raczej wolała płacic za własną produkcję. No i te prostsze rzeczy może wyprodukować. >>> 3. Rozwój techniczny >>> Z drugiej strony Rosja od lata wprowadziła drony sterowane >>> przez światłowody i tu na razie ma przewagę. Jest mowa >>> o rojach dronów, tzn. obecnie każdy dron ma swojego operatora >>> co ogranicza ilość dronów które mogą być użyte na raz. >>> Rój to ma być grupa dronów które się wzajemnie koordynują >>> i automatycznie współpracją a jeden operator ma kierować >>> całą grupą. Ta strona która pierwsza to wprowadzi może >>> uzyskać istotną przewagę. >> >> Tylko chyba łatwiej to zrobić bez światłowodu. > > Pewnie tak. Mi chodził po głowie pomysł by jeden dron w grupie > miał łączność przez światłowód i robił jako węzeł komunikacyjny > dla reszty. Chodzi o to że na krótkim dystansie łączność powinna > być bardziej odporna na zakłócanie. Ale nie wiem czy to robi > dość różnicy by było warte komplikacji. Jest to może jakis pomysł. Ale obawiam się, ze jak wzrosnie zakłocanie, to i ten bliski zasięg spadnie. A światłowód nadal stosunkowo niedługi. >> Poza tym teraz jest chyba tak, że mamy zmasowany atak Shahedów, >> może zmasowany atak piechoty, a zmasowanego ataku pojazdów chyba nie. >> Więc te roje to nie wiem, czy pomogą. > > Raczej chodzi o to że pojedynczy cel może się obronić przed jednym > dronem, np. używając km by go zestrzelić. Jak dronów jest dużo > to nie ma szans. Obrona przed dronami to osobna kwestia - jak widać potrzebna i zaniedbana. Z drugiej strony - jak się rozwinie drony autonomiczne, to zasięg łączności i zakłócanie będzie mniej istotne. >> Z kolei wydaje się, ze powiększyć ilość operatorów w miarę łatwo - >> trzeba wyszkolić i nie tracic głupio. > > Na cały front to pewnie dziesiątki tysięcy ludzi. Co do tracenia, > to wydaje mi się że obecnie operatorzy są na linii frontu lub blisko. > Jak są "na froncie" to będą ginąć od ognia artylerii i dronów > przeciwnika czy w przypadku gdy natarcie przeciwnika dojdzie do > ich stanowisk. Mogą siedzieć w schronie czy pojeździe pancernym, można ich odsunąć o kilometr, > Teoretycznie większość mogłaby być daleko na tyłach, wystarczyłoby > szybkie połączenie swiatłowodowe ze stacją przekaźnikową w pobliżu > linii frontu. Trochę ludzi na froncie na pewno potrzeba: trzeba > drony rozstawić do startu, ustawiać anteny sterujące. Prawdopodonie > łączy się obserwację z dronów z bezpośrednią obserwacją wizualną. > >> A zasięg tych światłowodowych malutki. > > 10 km czy 15 km. Nie wydaje się tak mało. Tak "na linie frontu" starczy, ale już nie zniszczysz nic na nieco dalszym zapleczu. >>> 4. Ludzie i taktyka >>> >>> Na początku wojny Rosjanie popełniali dużo błędów. Ale >>> wygląda że się sporo nauczyli. Ich ataki prowadzą do >>> dużych strat (ponoć około 100 straconych żołnieży na kilometr >>> kwadratowy zdobytego terenu), ale posuwają się do przodu >>> i to zdecydwonie szybciej niż w roku 2023. Szacowane >>> straty Rosjan są duże, ale wydaje się że Rosja jest w >>> stanie to wytrzymać. >> >> Oni powinni mieć około 2 mln dzieci rocznie, z czego połowa chłopców. >> Chyba tyle nie mają, ale niby stać ich na stratę np 300 tys rocznie. >> >> Tylko jakim kosztem w przyszłości. >> I ekonomicznym, i politycznym ... > > Jeśli wygrają to zasoby Ukraniny mogą im to skompensować z > nawiązką. No nie wiem - zasoby bez ludzi mało warte ... Chinczykow sobie mogą sprowadzić, albo Koreanczyków ... >>> Zakładając że będą oszczędzać to co dostali to gdzieś >>> w czerwcu/lipcu mogą się im wyczerpać zapasy i może >>> być mocna zapaść na froncie. Do końca roku obrona >>> Ukrainy może się całkiem rozlecieć, prowadząc do >>> zajęcia całej Ukrainy przez Rosję lub do bezwarunkowej >>> kapitulacji. >> >> Trudno powiedziec - może się wtedy jakieś "pospolite ruszenie" >> objawić. >> Nie wiem na ile Zelenski jest przewidujący, ale ciągle jest opcja >> zawarcia pokoju. Putin pewnie też by chętnie zawarł. >> >> Tylko na ile ten pokój? 5 lat, 10 ... > > Putin chętnie by przyjął kapitulację Ukrainy. Ale Ukraina niechętnie. > Prawdopodobnie > byłby sklonny zrezygonować z zachodniej Ukrainy. W obecnej sytuacji na pewno. > Ale dlaczego miałby się godzić na coś mniej? Bo mu siedzą w obwodzie kurskim :-) A teraz jeszcze jedna sprawa - niszczą mu Rosję. Wojna to wojna :-) > W 2022 było widać że są i będą > duże staty, to ogłosił "częściową" mobilizację. Teraz wygląda Na poczatku miała być szybka specoperacja. > że parę miesięcy cierpliwości i dostanie to co chce. Niedawno > Putin mówił że powinen był zaatakować Ukrainę wcześniej. > Więc dlaczego teraz miałby się zgodzić na niezależną Ukrainę. Pojawiły się wstępne żądania: -Ukraina nigdy nie wejdzie do NATO, -zachód nie będzie przysyłał jej broni, przynajmniej tej większego zasięgu. Generalnie chce ją rozbroic, co kiepsko wróży na przyszłość. Dużo zależeć będzie od Trumpa. > A propo: po pierwszym Majdanie manipulacja ceną gazu i rozgrywki > między ukraińskimi politykami doprowadziły do władzy Janukowicza > i Putin mógł liczyć że podporządkuje sobie Ukrainę w sposób > pokojowy (tak jak to się dzieje na Białorusi). Po 2014 gdyby > chodziło o teren to Putin mógł włącyć Donbas do Rosji. Ale > Donbas kontrolowny de facto przez Rosję, ale formalnie jako > część Ukrainy dawał mu możliwość wpływu na całą Ukrainę. > Tyle że sytuacja polityczna na Ukraninie się zmieniła i > prorosyjskie partie miały za mały wpływ. >>> 6. Polityka >>> Putin od dawna mówił że rozpad ZSSR to była tragedia/błąd. >>> Mówił też że Ukraina jest sztucznie oddzielona od Rosji. >>> Myślę że jego cel minimaly to zającie lub podporządkowanie >>> sobie całej Ukrainy. >> >> Teraz to chyba "wyjść z honorem" z tej sytuacji. > > Putin teraz pozwala nacjonalistom rosyjskim na głośną propogandę. No tak nie całkiem - Girkin siedzi, nie wiadomo dlaczego. > Pokój który pozostawia faktrycznie niezależną Ukrainę byłby > politycznie niebezpieczny dla Putina, bardziej niebezpieczny > niż kontynuacja "specjalnej operacji wojskowej" (nacjonaliści > już go krytykują że nie nazywa tego wojną i nie uruchamia prawa > wojennego). > > Rosja formalnie anektowała całe Zaporoże i Cherson. Zatrzymanie > się na obecnej linii frontu i "oddanie rosyjskich terenów" to > już byłby duży dyshonor. A z drugiej strony - małe szanse na pokojowe oddanie. Chyba, że Rosja wytrzyma obecny nacisk, a Ukraina się załamie ... >>> Tzn. zadowoliłyby by go takie stosunki >>> jak z Białorusią gdzie wojska rosyjskie dość swobodnie >>> poruszają się po kraju a cała masa instytucji jest formalnie >>> lub de facto podporządkowana Rosji. >> >> A to się już może nie udać, chyba, ze 5 powyzej, i Ukraina padnie. > > No właśnie nie bardzo widać co by mogło pomóc Ukrainie. Na razie się jakoś trzymaja, ale dzieki zachodniej pomocy. >>> Obecnie Putin niby żąda mniej, ale literalnie chece by >>> Ukraina była bezbronna, czyli przyjęcie jego warunków to >>> w zasadzie bezwarunkowa kapitulacja. Na samej Ukrainie >>> de facto kapitulacja może spowodować zmianę polityczną, >>> większość może się pytać: po co było walczyć jak to >>> przyniosło tylko staty. W efekcie mogą dojść do władzy >>> politycy którzy są skłonni podporządkować Ukrainę Rosji >>> (coś takiego ma miejsce w Gruzji po przegranej wojnie >>> z Rosją). >>> >>> Jest prawdopodobne że cel Putina jest znacznie większy. Dość >>> oczywiste jest że chce podporządkować sobie kraje bałtyckie >>> i Mołdawię. Ale jeśli Trump się zdecyduje na oddanie >>> Ukrainy na łaskę Rosji, to może dramatycznie zmniejszyć >>> wiarygodność Nato. >> >> Na razie Ukraina nie jest w NATO, a Putin widzi, ile warte jest jego >> wojsko. > > No widzi że kraje bałtyckie pozostawione same sobie czy Mołdawia > nie mają szans przeciw Rosji. Jak chodzi o Polskę to nie wiem, > ale generałowie i wywiad potencjanie mogą go przekonać że jest > okazja. Tylko ze my i kraje bałtyckie w NATO jesteśmy, więc obrona może być solidna. W zasadzie tylko atomówki mu zostają. >>> A Putin chce rozpadu Nato. Jeśli >>> uzna że jest okazja to może zaatakować inny kraje Nato. >> >> Pytanie, jakby to się skończyło. >> >> Zmasowany atak lotniczy położyłby mu armię w gruzach, >> czy sam by legł. > > No właśnie nie jest jasne czy Nato coś zrobi, a jeśli zrobi to > czy skutecznie. Np. czy rosyjskie S500 czy S400 jest w stanie > wykrywać F-35? Czy USA zdecydowałoby się na użycie własnych > sił? Jeśli np. wyślą rakiety i amunicję do Estoni czy nawet > Polski to może się okazać że nie ma komu wysyłać, tzn. obrona > może się rozsypać zanim dostawy dojdą na front. Kuwejt się rozsypał, a pomogli. Amerykanie chyba maja sposoby na te "nowe" rosyjskie systemy plot. Tylko czy będą chcieli chciec. >>> Zakładając że Putin podporządkuje sobie Ukrainę to po >>> kilku miesiącach może być gotowy do następnego ataku. >>> Tzn. ma doświadzczoną armię, mając Ukrainę będzie miał >> >> No nie wiem czy taka doświadczona ... > > Inne armie walczyły z znacznie słabszym przeciwnikiem. > Na Ukrainie Rosjanie walczą z przeciwnikiem który ma dużą > siłę ognia (artyleria, rakiety o sporym zasięgu, drony) > i trafia. > > W szczególności, w 2023 roku planiści Nato proponowali > Ukraninie nieadakwaną taktkę, wyraźnie nie doceniając > możliwości Rosji i Ukrainy (np. pomijając drony w > szkoleniach do żołnierzy ukraińskich). No bo Amerykanie mają drony duże, drogie i skomplikowane. A tu Ukraina pokazuje, że można walczyc małymi, tanimi, prostymi ... Reszta krajów NATO, to nie wiem jak z dronami stoi - my chyba kiepsko. >>> Kilka miesięcy to >>> trochę mało na większą reorganizaję, ale można uzupełnić >>> stany jednostek, poprawić wyszkolenie, itp. Większość >>> obecych żołnierzy ukraińskich pewnie nie będzi chciała >>> walczyć po stronie Rosji, ale część może się dać zwerbować >>> a będzie też sporo ludzi których można rekrutować. >> >> Już teraz chyba jest problem z tą rekrutacją. >> >> Ja myślę, że tu jakies 20 lat zyskaliśmy, zanim Putin odbuduje armię. > > Zapasów szybko nie odbuduje. Ale np. drony to jest bieżąca produkcja. > Podobnie rakiety. Jak rozumiem przyjmuje się 5 lat na szkolenie > oficera, chyba trochę mniej dla żołnierzy wojsk specjalnych. > Więc nawet jeśli się przyjmnie że Rosja staciła większość dobrze > wyszkolonych wojsk, to byłoby 5 lat. Oficerów tak dużo chyba nie straciła. Ale czy oni coś warci? > Ale oficerów szkolą > cały czas, wojska specjane też. Może starczyć na następną > wojnę. Oni szkolą, my szkolimy - potrzebnej przewagi może szybko nie uzyskać. >>> 7. Jeszcze o sprawach wojskowych >>> >>> Na Ukranine istoną rolę odgrywają drony i Rosja nauczyła się >>> zarówno jak używać dronów jak też ich zwalczania. Tak że >>> myśle że w ewentualnym starciu z Rosją Nato miałoby pewną >>> przewagę w powietrzu, ale dzięki dronom i doświadczeniu >>> żołnierzy Rosja mogłaby mieć przewagę na lądzie. Innymi >>> słowy, armie Nato szkoliły się na warunki dużej przewagi >>> w powietrzu i mogą się okazać nieprzygotowane na starcie >>> z Rosją. >> >> IMO - to zależy od sprawnosci rosyjskiej opl. >> >> Będą sobie mogły te amerykanskie samoloty latać jak chcą, czy nie będą >> mogły. > > No, to jest wielka niewiadoma. W Jugosławii Amerykanie myśleli że > F-117 będzie sobie latał jak chce, ale się okazało że systemy > z byłego ZSSR potrawią go namierzyć. Aj tam - aż jednego strącili. >> A tu Ukraina dobrą robotę robi, i troche tych systemów im rozwala. > > To jest dobre, ale nie wiadomo czy wystarczy. W szczególności > Rosjanie się uczą zwalczać zachodnie rakiety precyzyne i organizować > obronę tak by działała mimo strat. Ale my też może się czegos nauczymy, ze trzeba wysłac 200 prostych i tanich dronów > A propo, ciekawe ile z systemów zniszczonych przez Ukrainę to > atrapy. > >>> Patrząc na ostatnich kilka lat, gdyby celem Zachodu było >>> podniesienie zdolności bojowej armii Rosyjskiej, to co >>> Zachód robił było prawie optymalną polityką. Tzn. >>> bezpośrednie wsparcie/pomoc dla Rosji zostałoby zmarnowane >>> przez korupcję, a nierealistyczna doktryna przeszkadzała >>> w skutecznym działaniu. Wojna obnażyła słabości i dała >>> okazję do nauki. Powolne dostarczanie Ukrainie sprzętu >>> pozwoliło na adaptację i stopniowe udoskonalenia. >> >> Z drugiej strony - nie wiem, czy się szybciej dało. >> Inny sprzęt wymaga przeszkolenia, znajomości angielskiego, itp. > > Szkolenie do F-16 można było zacząć powiedzmy w marcu 2022. > W przypadku innego sprzętu wygląda że szkolenie też się > zaczynało po podjęciu decyzji o dostarczeniu sprzętu, co > trwało dość długo. Początkowo to nikt nie wiedział, jak się sprawa rozwinie. No i tych F-16 też nie bardzo było. >> A z kolei kontrofensywy zatrzymały chyba proste środki - miny >> i stare ppk. > > No, jeszcze artyleria i zapory inżynieryjne. Istotną rolę odegrały > też zakłócarki, te Rosjanie dość mocno ulepszyli w porównaniu z > początkiem wojny. Do tego dochodzi organizacja, tzn. zgranie > tego w skutecznie działającą całość. I Rosja miała dużo czasu > by zbudować i przygotować linie obrony. No i zreoganizować logistykę > tak by mimo ognia dostawy docierały na front. W marcu 2022 > jest spora szansa że pod ostrzałem dostawy by nie dotarły do > jednostek na pierwszej linii, współpraca z artylerią była > dużo gorsza, żadna ze stron nie miała przygotowanych linii > obrony. Na wiosnę 2023 rosyjska obrona była słabiej przygotowana > ale Ukraina nie miała sił do ataku. > > Nie wiem czy do jesieni 2022 było realne wzmocnienie Ukrainy > tak by mogła zaatakowąć na wschodnim brzegu Dniepru, ale > jakby wtedy miała to siły co w 2023 to pewnie by się udało. Przy jakims zmasowanym wsparciu powietrznym może by się udało, ale wsparcia nie było. Przy ataku na państwo NATO może sie pojawić. >>> Gdyby pomoc przyszła szybko to Rosjanie nie zdążli by >>> się dostosować i prawdopodobnie by przegrali. >> >> Tylko musielibyśmy wysłać nasze wojska. >> Z tego by się mogła zrobić wojna światowa. >> Oraz mogłoby się wydać, co nasze wojska warte. >> No i kto chce umierać za Kijów :-) > > Są różne możliwości. Np. pilotów szkoli się długo, ale > można przekazać samoloty Ukrainie i udawać że w nich > latają Ukraińscy piloci. Do różnych specjalistycznych > broni można wysłać "doradców" (co się robi, ale można było > więcej i szybciej). No i może Ukraina nająć najemników, znających określony sprzęt. Z pilotami myśliwców może nie być tak łatwo, ale trochę tych najemników już ma. >>> A tak to >>> grozi nam starcie ze znacznie silniejszą armią Rosji >>> niż ta w 2022 roku. >> >> Chyba na razie nie. Przez straty ich armia też się stacza. >> Ale za 5, 10, 20 lat ... Ukraina jakos dobrze wykorzystała czas po >> 2014. >> >> Problem w tym, że ja jakoś słabo widzę postęp u nas ... > > No właśnie. Putin raczej nie będzie chciał cięższej wojny niż > na Ukrainie. Ale może uznać że przeciwnik jest słaby. Wcześniej bym to raczej uważał za myśli samobójcze. Ale kto wie co Trump wywinie ... > Do tego jest kwestia woli walki. Od "nie będziemy umierać za > Ukrainę" jest krótka droga do tego by się poddać gdy własny > kraj jest zagrożony. Nie taka znów krótka, ale "za Polskę" to się może sojusznikom też niezbyt podobać. J.
Re: Co dalej na Ukrainie?
Author: Waldek Hebisch
Date: Thu, 16 Jan 2025 16:20
Date: Thu, 16 Jan 2025 16:20
532 lines
24931 bytes
24931 bytes
J.F <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> wrote:
> On Thu, 16 Jan 2025 07:14:36 -0000 (UTC), Waldek Hebisch wrote:
>> J.F <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> wrote:
>>> On Sun, 5 Jan 2025 03:22:09 -0000 (UTC), Waldek Hebisch wrote:
>>>> 1. Forsa
>>>> Zapowiedzi Trumpa i przypychanka budżetowa w USA przed świętami
>>>> wyraźnie wskazują że USA nie chce płacić na pomoc dla Ukrainy.
>>>> W zeszłym roku Trump popierał kredyt dla Ukrainy, ale jak dają
>>>> duży kredyt to potem może się okazać że trzeba masę forsy
>>>> spisać na strary, albo (jak zrobili w WWI) przyjachać bronić
>>>> swoje pieniądze. Jest jeszcze możliwość skonfiskowania
>>>> rosyjskich pieniędzy, ale nie bardzo widzę by Zachód się na
>>>> to zdecydował.
>>>
>>> Trump ogólnie dużo ostatnio mówi, ale zobaczymy co zrobi.
>>> Może da się go namówić, żeby powiedział "poproszony przez sojuszników
>>> postanowiłem odłożyć zakończenie wojny na Ukrainie co najmniej o rok".
>>
>> Trump się nie liczy z interesami sojuszników, więc samo namawianie
>> nic nie da. Trump mógłyby dać się "kupić", ale Europa raczej mu
>> nie da tego co by chciał.
>
> Trudno powiedzieć, co będzie w przyszłości, na razie to jak widać mówi
> szeroko, ale przecież już raz prezydentem był, i jakoś bardzo źle nie
> było.
Dla Polski nie. Ograniczał pomoc dla Ukrainy, co było złe, ale
chyba nie "bardzo złe". Miał praktycznie wygraną wojnę w
Afganistanie, ale za wcześnie zapowiedział wycofanie wojsk
amerykańskich co wzmocniło Talibów i doprowadziło do przegranej.
Zostawił Kurdów na łaskę Turcji.
Przy tym w pierwszej kadencji miał zawodowy aparat który mu
wybijał z głowy najgorsze pomysły. Teraz ma swój zespół
który myśli jak on.
>>> Jest jeszcze druga strona - Ukraina ma problemy z wystawieniem
>>> żołnierzy.
>>> A najemnicy bardzo dużo kosztują.
>>>
>>> No i trzecia strona - Rosja też ma problemy, ciekawe, kto pierwszy
>>> pęknie ...
>>
>> A warunkach jak teraz Rosja może wytrzymać co najmniej dwa lata.
>> Nie jest jasne czy bez pomicy Ukraina wytrzyma dłużej niż kilka
>> miesięcy.
>
> Ukraina się trochę rozpędza w niszczeniu strategicznych celów w Rosji.
> Ale jak nie dostanie zachodnich rakiet/pocisków dalekiego zasięgu,
> to przestanie.
Ataki naprawdę w głąb Rosji to własne Ukraińskie konstrukcje. Ale
nie jest jasne czy to da trwały efekt. Np. Rosja przesuwa samoloty
do wzmocnionych hangarów na które obecne ukranińskie drony są za
słabe. Rosja też poprawia obronę przeciwdronową w głębi kraju.
A dronów dalekiego zasięgu Ukraina ma niezbyt dużo.
Rosję bolą zniszczenia/uszkodzenia w przemyśle naftowym, ale tu
skala jest ograniczona a obecnie obrona działa w miarę skutecznie.
Było parę doniesień o atakach na rosyjski przemysł zbrojeniowy,
ja mam wrażnie że ony miały mniejszy wpływ niż rosyjskie ataki
na ukraiński przemysł zbrojeniowy. Ogólnie, mimo ataków na
przemysł obie strony produkują sporo broni.
Dla Ukrainy pomocne są precyzyjne rakiety o zasięgu koło 300 km.
Tych może zabraknąć.
>>>> 2. Moce produkcyjne
>>>> Zeleński ostatnio mówił że 30% broni dla armii Ukrainy to ich
>>>> własna produkcja. Europie coś nie wychodzi produkcja. Nowe
>>>> czołgi to ponoć Czesi produkują, ale to T-72 i w małej ilości.
>>>
>>> Ale Ukraina też chyba czołgów nie robi, tylko jakies małe drony ...
>>> no i te morskie.
>>
>> Nie jest jasne co z czołgami. Wiele lat temu była mowa o
>> możliwości współpracy naszego przemysłu z Ukrainą. Jak rozumiem
>> Ukraina nie potrafiła wyprodukwać armat do czołgów, zdaje się
>> że resztę robili u siebie.
>
> Słynna fabryka parowozów w Charkowie?
>
> Tylko czy oni nadal czołgi produkują, czy potencjał był, ale się zmył.
W Charkowie pewnie nie, ale mogli ewakuować fabrykę. W zachodniej
Ukrainie ma powtać (a może już powstała) fabryka niemieckich
wozów bojowych.
>> Polska produkowała armaty czołgowe
>> i była mowa o użyciu naszych armat w czołgach produkwanych na
>> Ukrainie. Nie wiem czy my jeszcze potrafimy produkować te
>> armaty.
>
> Do haubic chyba potrafimy, na licencji bodajże.
> Tylko nie wiedzieć czemu kupujemy teraz haubice koreanskie.
Haubice to inna konstrukcja. Do czołgów są gładkolufowe o
dużej prędkości początkowej.
>> Ukraina mogła stracić istotne zakłady w Donbasie.
>> Nie jest jasne czy przed 2022 Ukraninie zależało na utrzymaniu
>> mocy produkcyjnych. Tzn. mieli mało forsy na zbrojenia i
>> duży zapas (ponoć koło 8 tyś) starych posowieckich czołgów
>> (jak rozumiem mniej lub bardziej niesprawnych, ale łatwiej
>> takie remontować/modernizować niż produkować całkiem nowe).
>
> To pewnie podobnie jak u nas - moce produkcyjne stopniowo zanikały.
>
>>>> Pocisków 155 mm jest dużo mniej niż obiecywano (i mniej niż
>>>> potrzeba). Europa robi trochę innych rzeczy, ale wygląda
>>>> że najlepsze systemy opl są z USA. Ogólniej Amarykanie mają
>>>> trochę mocy produkcyjnych, ale jak nie będzie forsy to
>>>> ograniczą produkcję. Myślę że Europa będzie mniej skłonna
>>>> płacić za broń z USA niż za własną produkcję. Ukraińcy
>>>> twierdzili że mogliby produkować więcej gdyby było więcej
>>>> pieniędzy. Możliwe że Europa zdecyduje się dofinansować ich
>>>> produkcję, ale też może się okazać że jest mniej pieniędzy i
>>>> ich produkcja spadnie. Łącznie może być spory spadek
>>>> produkcji broni na Zachodzie.
>>>
>>> No nie wiem - świadomość zagrożenia chyba rośnie.
>>> Tylko to byłaby produkcja na potrzeby własne.
>>
>> Dla mnie Zachód = USA + Europa. Jak Europa nie potrafi
>> zwiększyć produkcji, a produkcja w USA spadnie (bo nie ma
>> kto za nią płacić) to łącznie produkcja spadnie.
>
> No ale jak sam twierdzisz - Europa bedzie raczej wolała płacic za
> własną produkcję. No i te prostsze rzeczy może wyprodukować.
>
>
>>>> 3. Rozwój techniczny
>>>> Z drugiej strony Rosja od lata wprowadziła drony sterowane
>>>> przez światłowody i tu na razie ma przewagę. Jest mowa
>>>> o rojach dronów, tzn. obecnie każdy dron ma swojego operatora
>>>> co ogranicza ilość dronów które mogą być użyte na raz.
>>>> Rój to ma być grupa dronów które się wzajemnie koordynują
>>>> i automatycznie współpracją a jeden operator ma kierować
>>>> całą grupą. Ta strona która pierwsza to wprowadzi może
>>>> uzyskać istotną przewagę.
>>>
>>> Tylko chyba łatwiej to zrobić bez światłowodu.
>>
>> Pewnie tak. Mi chodził po głowie pomysł by jeden dron w grupie
>> miał łączność przez światłowód i robił jako węzeł komunikacyjny
>> dla reszty. Chodzi o to że na krótkim dystansie łączność powinna
>> być bardziej odporna na zakłócanie. Ale nie wiem czy to robi
>> dość różnicy by było warte komplikacji.
>
> Jest to może jakis pomysł.
> Ale obawiam się, ze jak wzrosnie zakłocanie, to i ten bliski zasięg
> spadnie. A światłowód nadal stosunkowo niedługi.
>
>>> Poza tym teraz jest chyba tak, że mamy zmasowany atak Shahedów,
>>> może zmasowany atak piechoty, a zmasowanego ataku pojazdów chyba nie.
>>> Więc te roje to nie wiem, czy pomogą.
>>
>> Raczej chodzi o to że pojedynczy cel może się obronić przed jednym
>> dronem, np. używając km by go zestrzelić. Jak dronów jest dużo
>> to nie ma szans.
>
> Obrona przed dronami to osobna kwestia - jak widać potrzebna i
> zaniedbana.
>
> Z drugiej strony - jak się rozwinie drony autonomiczne, to zasięg
> łączności i zakłócanie będzie mniej istotne.
>
>>> Z kolei wydaje się, ze powiększyć ilość operatorów w miarę łatwo -
>>> trzeba wyszkolić i nie tracic głupio.
>>
>> Na cały front to pewnie dziesiątki tysięcy ludzi. Co do tracenia,
>> to wydaje mi się że obecnie operatorzy są na linii frontu lub blisko.
>> Jak są "na froncie" to będą ginąć od ognia artylerii i dronów
>> przeciwnika czy w przypadku gdy natarcie przeciwnika dojdzie do
>> ich stanowisk.
>
> Mogą siedzieć w schronie czy pojeździe pancernym, można ich odsunąć o
> kilometr,
>
>> Teoretycznie większość mogłaby być daleko na tyłach, wystarczyłoby
>> szybkie połączenie swiatłowodowe ze stacją przekaźnikową w pobliżu
>> linii frontu. Trochę ludzi na froncie na pewno potrzeba: trzeba
>> drony rozstawić do startu, ustawiać anteny sterujące. Prawdopodonie
>> łączy się obserwację z dronów z bezpośrednią obserwacją wizualną.
>>
>>> A zasięg tych światłowodowych malutki.
>>
>> 10 km czy 15 km. Nie wydaje się tak mało.
>
> Tak "na linie frontu" starczy, ale już nie zniszczysz nic na nieco
> dalszym zapleczu.
>
>>>> 4. Ludzie i taktyka
>>>>
>>>> Na początku wojny Rosjanie popełniali dużo błędów. Ale
>>>> wygląda że się sporo nauczyli. Ich ataki prowadzą do
>>>> dużych strat (ponoć około 100 straconych żołnieży na kilometr
>>>> kwadratowy zdobytego terenu), ale posuwają się do przodu
>>>> i to zdecydwonie szybciej niż w roku 2023. Szacowane
>>>> straty Rosjan są duże, ale wydaje się że Rosja jest w
>>>> stanie to wytrzymać.
>>>
>>> Oni powinni mieć około 2 mln dzieci rocznie, z czego połowa chłopców.
>>> Chyba tyle nie mają, ale niby stać ich na stratę np 300 tys rocznie.
>>>
>>> Tylko jakim kosztem w przyszłości.
>>> I ekonomicznym, i politycznym ...
>>
>> Jeśli wygrają to zasoby Ukraniny mogą im to skompensować z
>> nawiązką.
>
> No nie wiem - zasoby bez ludzi mało warte ... Chinczykow sobie mogą
> sprowadzić, albo Koreanczyków ...
Większość ludzi zostanie, nie będą chcieli zostawić tego co mają,
nie zdążą uciec czy wręcz nie będą mieli gdzie uciec (Europa w tej
chwili ich przyjmuje ale na następne 10 milionów to raczej nie ma
ochoty).
>>>> Zakładając że będą oszczędzać to co dostali to gdzieś
>>>> w czerwcu/lipcu mogą się im wyczerpać zapasy i może
>>>> być mocna zapaść na froncie. Do końca roku obrona
>>>> Ukrainy może się całkiem rozlecieć, prowadząc do
>>>> zajęcia całej Ukrainy przez Rosję lub do bezwarunkowej
>>>> kapitulacji.
>>>
>>> Trudno powiedziec - może się wtedy jakieś "pospolite ruszenie"
>>> objawić.
>>> Nie wiem na ile Zelenski jest przewidujący, ale ciągle jest opcja
>>> zawarcia pokoju. Putin pewnie też by chętnie zawarł.
>>>
>>> Tylko na ile ten pokój? 5 lat, 10 ...
>>
>> Putin chętnie by przyjął kapitulację Ukrainy.
>
> Ale Ukraina niechętnie.
>
>> Prawdopodobnie
>> byłby sklonny zrezygonować z zachodniej Ukrainy.
>
> W obecnej sytuacji na pewno.
>
>> Ale dlaczego miałby się godzić na coś mniej?
>
> Bo mu siedzą w obwodzie kurskim :-)
> A teraz jeszcze jedna sprawa - niszczą mu Rosję. Wojna to wojna :-)
>
>> W 2022 było widać że są i będą
>> duże staty, to ogłosił "częściową" mobilizację. Teraz wygląda
>
> Na poczatku miała być szybka specoperacja.
>
>> że parę miesięcy cierpliwości i dostanie to co chce. Niedawno
>> Putin mówił że powinen był zaatakować Ukrainę wcześniej.
>> Więc dlaczego teraz miałby się zgodzić na niezależną Ukrainę.
>
> Pojawiły się wstępne żądania:
> -Ukraina nigdy nie wejdzie do NATO,
> -zachód nie będzie przysyłał jej broni, przynajmniej tej większego
> zasięgu.
>
> Generalnie chce ją rozbroic, co kiepsko wróży na przyszłość.
>
> Dużo zależeć będzie od Trumpa.
>
>> A propo: po pierwszym Majdanie manipulacja ceną gazu i rozgrywki
>> między ukraińskimi politykami doprowadziły do władzy Janukowicza
>> i Putin mógł liczyć że podporządkuje sobie Ukrainę w sposób
>> pokojowy (tak jak to się dzieje na Białorusi). Po 2014 gdyby
>> chodziło o teren to Putin mógł włącyć Donbas do Rosji. Ale
>> Donbas kontrolowny de facto przez Rosję, ale formalnie jako
>> część Ukrainy dawał mu możliwość wpływu na całą Ukrainę.
>> Tyle że sytuacja polityczna na Ukraninie się zmieniła i
>> prorosyjskie partie miały za mały wpływ.
>
>>>> 6. Polityka
>>>> Putin od dawna mówił że rozpad ZSSR to była tragedia/błąd.
>>>> Mówił też że Ukraina jest sztucznie oddzielona od Rosji.
>>>> Myślę że jego cel minimaly to zającie lub podporządkowanie
>>>> sobie całej Ukrainy.
>>>
>>> Teraz to chyba "wyjść z honorem" z tej sytuacji.
>>
>> Putin teraz pozwala nacjonalistom rosyjskim na głośną propogandę.
>
> No tak nie całkiem - Girkin siedzi, nie wiadomo dlaczego.
>
>> Pokój który pozostawia faktrycznie niezależną Ukrainę byłby
>> politycznie niebezpieczny dla Putina, bardziej niebezpieczny
>> niż kontynuacja "specjalnej operacji wojskowej" (nacjonaliści
>> już go krytykują że nie nazywa tego wojną i nie uruchamia prawa
>> wojennego).
>>
>> Rosja formalnie anektowała całe Zaporoże i Cherson. Zatrzymanie
>> się na obecnej linii frontu i "oddanie rosyjskich terenów" to
>> już byłby duży dyshonor.
>
> A z drugiej strony - małe szanse na pokojowe oddanie.
> Chyba, że Rosja wytrzyma obecny nacisk, a Ukraina się załamie ...
>
>>>> Tzn. zadowoliłyby by go takie stosunki
>>>> jak z Białorusią gdzie wojska rosyjskie dość swobodnie
>>>> poruszają się po kraju a cała masa instytucji jest formalnie
>>>> lub de facto podporządkowana Rosji.
>>>
>>> A to się już może nie udać, chyba, ze 5 powyzej, i Ukraina padnie.
>>
>> No właśnie nie bardzo widać co by mogło pomóc Ukrainie.
>
> Na razie się jakoś trzymaja, ale dzieki zachodniej pomocy.
>
>>>> Obecnie Putin niby żąda mniej, ale literalnie chece by
>>>> Ukraina była bezbronna, czyli przyjęcie jego warunków to
>>>> w zasadzie bezwarunkowa kapitulacja. Na samej Ukrainie
>>>> de facto kapitulacja może spowodować zmianę polityczną,
>>>> większość może się pytać: po co było walczyć jak to
>>>> przyniosło tylko staty. W efekcie mogą dojść do władzy
>>>> politycy którzy są skłonni podporządkować Ukrainę Rosji
>>>> (coś takiego ma miejsce w Gruzji po przegranej wojnie
>>>> z Rosją).
>>>>
>>>> Jest prawdopodobne że cel Putina jest znacznie większy. Dość
>>>> oczywiste jest że chce podporządkować sobie kraje bałtyckie
>>>> i Mołdawię. Ale jeśli Trump się zdecyduje na oddanie
>>>> Ukrainy na łaskę Rosji, to może dramatycznie zmniejszyć
>>>> wiarygodność Nato.
>>>
>>> Na razie Ukraina nie jest w NATO, a Putin widzi, ile warte jest jego
>>> wojsko.
>>
>> No widzi że kraje bałtyckie pozostawione same sobie czy Mołdawia
>> nie mają szans przeciw Rosji. Jak chodzi o Polskę to nie wiem,
>> ale generałowie i wywiad potencjanie mogą go przekonać że jest
>> okazja.
>
> Tylko ze my i kraje bałtyckie w NATO jesteśmy, więc obrona może być
> solidna.
> W zasadzie tylko atomówki mu zostają.
Nie jest jasne czy własna obrona będzie solidna. A pomoc Nato
może nie przyjść.
>>>> A Putin chce rozpadu Nato. Jeśli
>>>> uzna że jest okazja to może zaatakować inny kraje Nato.
>>>
>>> Pytanie, jakby to się skończyło.
>>>
>>> Zmasowany atak lotniczy położyłby mu armię w gruzach,
>>> czy sam by legł.
>>
>> No właśnie nie jest jasne czy Nato coś zrobi, a jeśli zrobi to
>> czy skutecznie. Np. czy rosyjskie S500 czy S400 jest w stanie
>> wykrywać F-35? Czy USA zdecydowałoby się na użycie własnych
>> sił? Jeśli np. wyślą rakiety i amunicję do Estoni czy nawet
>> Polski to może się okazać że nie ma komu wysyłać, tzn. obrona
>> może się rozsypać zanim dostawy dojdą na front.
>
> Kuwejt się rozsypał, a pomogli.
Kuwejt to sztuczne państowo zrobione dla koncernów naftowych.
USA pomogło koncernom, Kuwejt jako taki ich niewile obchodził.
Słyszałem głosy że USA potraktowało sprawę poważnie dopiero
jak wyglądało że Saddam Hussain chce atakować Arabię Saudyjską.
Tzn. opanowanie Arabii Saudyjskiej oznaczałoby ogromne zaburzenie
na rynku ropy naftowej i tego USA bardzo nie chciało.
> Amerykanie chyba maja sposoby na te "nowe" rosyjskie systemy plot.
> Tylko czy będą chcieli chciec.
>
>>>> Zakładając że Putin podporządkuje sobie Ukrainę to po
>>>> kilku miesiącach może być gotowy do następnego ataku.
>>>> Tzn. ma doświadzczoną armię, mając Ukrainę będzie miał
>>>
>>> No nie wiem czy taka doświadczona ...
>>
>> Inne armie walczyły z znacznie słabszym przeciwnikiem.
>> Na Ukrainie Rosjanie walczą z przeciwnikiem który ma dużą
>> siłę ognia (artyleria, rakiety o sporym zasięgu, drony)
>> i trafia.
>>
>> W szczególności, w 2023 roku planiści Nato proponowali
>> Ukraninie nieadakwaną taktkę, wyraźnie nie doceniając
>> możliwości Rosji i Ukrainy (np. pomijając drony w
>> szkoleniach do żołnierzy ukraińskich).
>
> No bo Amerykanie mają drony duże, drogie i skomplikowane.
>
> A tu Ukraina pokazuje, że można walczyc małymi, tanimi, prostymi ...
>
> Reszta krajów NATO, to nie wiem jak z dronami stoi - my chyba kiepsko.
Brytyjczycy się chwalą bardzo zaawansowanymi dronami, ale one
są drogie i nie nie mają ich wiele. W praktyce nie jest jasne
czy one byłyby skuteczne przeciw Rosji. Tzn. drony się świetnie
spisywały przeciw ISIS, amerykańskie odegrały rolę w odparciu
ataku grupy Wagnera na posterunek w Syrii. Ale one nie działały
w warunkach silnego zakłócania.
Nasza armia coś nie chciała naszych Warmate, nie wiem co się
tu zmieniło, poza tym że po ulepszeniu obrony wypadały by
też ulepszyć drony. A jeśli nie ma zamówień to producentowi
może brakować środkow na rozwój.
>>>> Kilka miesięcy to
>>>> trochę mało na większą reorganizaję, ale można uzupełnić
>>>> stany jednostek, poprawić wyszkolenie, itp. Większość
>>>> obecych żołnierzy ukraińskich pewnie nie będzi chciała
>>>> walczyć po stronie Rosji, ale część może się dać zwerbować
>>>> a będzie też sporo ludzi których można rekrutować.
>>>
>>> Już teraz chyba jest problem z tą rekrutacją.
>>>
>>> Ja myślę, że tu jakies 20 lat zyskaliśmy, zanim Putin odbuduje armię.
>>
>> Zapasów szybko nie odbuduje. Ale np. drony to jest bieżąca produkcja.
>> Podobnie rakiety. Jak rozumiem przyjmuje się 5 lat na szkolenie
>> oficera, chyba trochę mniej dla żołnierzy wojsk specjalnych.
>> Więc nawet jeśli się przyjmnie że Rosja staciła większość dobrze
>> wyszkolonych wojsk, to byłoby 5 lat.
>
> Oficerów tak dużo chyba nie straciła.
> Ale czy oni coś warci?
Jak potrafią wygrać wojnę to są coś warci.
>> Ale oficerów szkolą
>> cały czas, wojska specjane też. Może starczyć na następną
>> wojnę.
>
> Oni szkolą, my szkolimy - potrzebnej przewagi może szybko nie uzyskać.
Oficerów Rosja chyba ma dość, a na działania typowe dla wojsk
specjalnych było mało okazji. Więc to co ma Rosja to może
być wystarczająca przewaga.
>>>> 7. Jeszcze o sprawach wojskowych
>>>>
>>>> Na Ukranine istoną rolę odgrywają drony i Rosja nauczyła się
>>>> zarówno jak używać dronów jak też ich zwalczania. Tak że
>>>> myśle że w ewentualnym starciu z Rosją Nato miałoby pewną
>>>> przewagę w powietrzu, ale dzięki dronom i doświadczeniu
>>>> żołnierzy Rosja mogłaby mieć przewagę na lądzie. Innymi
>>>> słowy, armie Nato szkoliły się na warunki dużej przewagi
>>>> w powietrzu i mogą się okazać nieprzygotowane na starcie
>>>> z Rosją.
>>>
>>> IMO - to zależy od sprawnosci rosyjskiej opl.
>>>
>>> Będą sobie mogły te amerykanskie samoloty latać jak chcą, czy nie będą
>>> mogły.
>>
>> No, to jest wielka niewiadoma. W Jugosławii Amerykanie myśleli że
>> F-117 będzie sobie latał jak chce, ale się okazało że systemy
>> z byłego ZSSR potrawią go namierzyć.
>
> Aj tam - aż jednego strącili.
Tam była ogromna dysproporcja sił. Przy skali Rosji może się
okazać że straty w stylu "tu jeden samolot, tam drugi" się
kumulują i atak lotniczy się łamie wcześniej niż obrona
przeciwlotnicza. Przy tym F-35 jest ulepszony a rosyjskie
systemy też. Amerykanie niby mają ogromną przewagę techniczną,
ale w przeszłości Rosjanie potrafili wymyśleć różne proste
a skuteczne rzeczy.
>>> A tu Ukraina dobrą robotę robi, i troche tych systemów im rozwala.
>>
>> To jest dobre, ale nie wiadomo czy wystarczy. W szczególności
>> Rosjanie się uczą zwalczać zachodnie rakiety precyzyne i organizować
>> obronę tak by działała mimo strat.
>
> Ale my też może się czegos nauczymy, ze trzeba wysłac 200 prostych i
> tanich dronów
>
>> A propo, ciekawe ile z systemów zniszczonych przez Ukrainę to
>> atrapy.
>>
>>>> Patrząc na ostatnich kilka lat, gdyby celem Zachodu było
>>>> podniesienie zdolności bojowej armii Rosyjskiej, to co
>>>> Zachód robił było prawie optymalną polityką. Tzn.
>>>> bezpośrednie wsparcie/pomoc dla Rosji zostałoby zmarnowane
>>>> przez korupcję, a nierealistyczna doktryna przeszkadzała
>>>> w skutecznym działaniu. Wojna obnażyła słabości i dała
>>>> okazję do nauki. Powolne dostarczanie Ukrainie sprzętu
>>>> pozwoliło na adaptację i stopniowe udoskonalenia.
>>>
>>> Z drugiej strony - nie wiem, czy się szybciej dało.
>>> Inny sprzęt wymaga przeszkolenia, znajomości angielskiego, itp.
>>
>> Szkolenie do F-16 można było zacząć powiedzmy w marcu 2022.
>> W przypadku innego sprzętu wygląda że szkolenie też się
>> zaczynało po podjęciu decyzji o dostarczeniu sprzętu, co
>> trwało dość długo.
>
> Początkowo to nikt nie wiedział, jak się sprawa rozwinie.
> No i tych F-16 też nie bardzo było.
>
>>> A z kolei kontrofensywy zatrzymały chyba proste środki - miny
>>> i stare ppk.
>>
>> No, jeszcze artyleria i zapory inżynieryjne. Istotną rolę odegrały
>> też zakłócarki, te Rosjanie dość mocno ulepszyli w porównaniu z
>> początkiem wojny. Do tego dochodzi organizacja, tzn. zgranie
>> tego w skutecznie działającą całość. I Rosja miała dużo czasu
>> by zbudować i przygotować linie obrony. No i zreoganizować logistykę
>> tak by mimo ognia dostawy docierały na front. W marcu 2022
>> jest spora szansa że pod ostrzałem dostawy by nie dotarły do
>> jednostek na pierwszej linii, współpraca z artylerią była
>> dużo gorsza, żadna ze stron nie miała przygotowanych linii
>> obrony. Na wiosnę 2023 rosyjska obrona była słabiej przygotowana
>> ale Ukraina nie miała sił do ataku.
>>
>> Nie wiem czy do jesieni 2022 było realne wzmocnienie Ukrainy
>> tak by mogła zaatakowąć na wschodnim brzegu Dniepru, ale
>> jakby wtedy miała to siły co w 2023 to pewnie by się udało.
>
> Przy jakims zmasowanym wsparciu powietrznym może by się udało,
> ale wsparcia nie było.
> Przy ataku na państwo NATO może sie pojawić.
Kłopot jest taki że lotwnictwo może skuteczie działać jak
wyeliminujesz OPL przeciwnika. Jak masz środki to OPL da
się wyelimiować, ale to trwa. Czyli jak przygotowujesz
ofensywę to w ramach przygotowania niszczysz OPL. Jak
się bronisz to może zabraknąć czasu, po prostu w czasie
ataku OPL może ponosić straty, ale powstrzymać większość
lotnictwa. A wiedząc że lotnictwo poniosło by duże
staty inne państwa Nato mogą się wstrzymać z pomocą
lotniczą.
--
Waldek Hebisch
Re: Co dalej na Ukrainie?
Author: J.F
Date: Thu, 16 Jan 2025 17:09
Date: Thu, 16 Jan 2025 17:09
314 lines
14828 bytes
14828 bytes
On Thu, 16 Jan 2025 16:20:03 -0000 (UTC), Waldek Hebisch wrote: > J.F <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> wrote: >> On Thu, 16 Jan 2025 07:14:36 -0000 (UTC), Waldek Hebisch wrote: >>> J.F <jfox_xnospamx@poczta.onet.pl> wrote: >>>> On Sun, 5 Jan 2025 03:22:09 -0000 (UTC), Waldek Hebisch wrote: >>>>> 1. Forsa >>>>> Zapowiedzi Trumpa i przypychanka budżetowa w USA przed świętami >>>>> wyraźnie wskazują że USA nie chce płacić na pomoc dla Ukrainy. >>>>> W zeszłym roku Trump popierał kredyt dla Ukrainy, ale jak dają >>>>> duży kredyt to potem może się okazać że trzeba masę forsy >>>>> spisać na strary, albo (jak zrobili w WWI) przyjachać bronić >>>>> swoje pieniądze. Jest jeszcze możliwość skonfiskowania >>>>> rosyjskich pieniędzy, ale nie bardzo widzę by Zachód się na >>>>> to zdecydował. >>>> >>>> Trump ogólnie dużo ostatnio mówi, ale zobaczymy co zrobi. >>>> Może da się go namówić, żeby powiedział "poproszony przez sojuszników >>>> postanowiłem odłożyć zakończenie wojny na Ukrainie co najmniej o rok". >>> >>> Trump się nie liczy z interesami sojuszników, więc samo namawianie >>> nic nie da. Trump mógłyby dać się "kupić", ale Europa raczej mu >>> nie da tego co by chciał. >> >> Trudno powiedzieć, co będzie w przyszłości, na razie to jak widać mówi >> szeroko, ale przecież już raz prezydentem był, i jakoś bardzo źle nie >> było. > > Dla Polski nie. Ograniczał pomoc dla Ukrainy, co było złe, ale > chyba nie "bardzo złe". Lata były 2017-2020, na Ukrainie względny spokój. > Miał praktycznie wygraną wojnę w > Afganistanie, ale za wcześnie zapowiedział wycofanie wojsk > amerykańskich co wzmocniło Talibów i doprowadziło do przegranej. Tzn "praktycznie wygrana" to ona była od ... 20 lat, a jednak na koniec się coś nie zanosiło. Może zgodnie z retoryką - czas był przestać dokładać. Nie chcą Afganczycy Talibów, to niech sobie z nimi walczą. > Zostawił Kurdów na łaskę Turcji. Dla Kurdów gorzej, dla Turcji lepiej, a dla USA ? > Przy tym w pierwszej kadencji miał zawodowy aparat który mu > wybijał z głowy najgorsze pomysły. Teraz ma swój zespół > który myśli jak on. No i to jest pewne ryzyko. >>>> No i trzecia strona - Rosja też ma problemy, ciekawe, kto pierwszy >>>> pęknie ... >>> >>> A warunkach jak teraz Rosja może wytrzymać co najmniej dwa lata. >>> Nie jest jasne czy bez pomicy Ukraina wytrzyma dłużej niż kilka >>> miesięcy. >> >> Ukraina się trochę rozpędza w niszczeniu strategicznych celów w Rosji. >> Ale jak nie dostanie zachodnich rakiet/pocisków dalekiego zasięgu, >> to przestanie. > > Ataki naprawdę w głąb Rosji to własne Ukraińskie konstrukcje. Ale > nie jest jasne czy to da trwały efekt. Np. Rosja przesuwa samoloty > do wzmocnionych hangarów na które obecne ukranińskie drony są za > słabe. Rosja też poprawia obronę przeciwdronową w głębi kraju. Zanim poprzesuwa, zanim zbuduje, być może istotne będzie, że odsunie. Ale płoną też rafinerie, składy paliwa, energetyka ... > A dronów dalekiego zasięgu Ukraina ma niezbyt dużo. Można im dostarczyc. Ale trzeba chciec. Albo pomóc produkować. > Rosję bolą zniszczenia/uszkodzenia w przemyśle naftowym, ale tu > skala jest ograniczona a obecnie obrona działa w miarę skutecznie. > Było parę doniesień o atakach na rosyjski przemysł zbrojeniowy, > ja mam wrażnie że ony miały mniejszy wpływ niż rosyjskie ataki > na ukraiński przemysł zbrojeniowy. Ogólnie, mimo ataków na > przemysł obie strony produkują sporo broni. > > Dla Ukrainy pomocne są precyzyjne rakiety o zasięgu koło 300 km. > Tych może zabraknąć. Rosja większa i na stragegiczny przemysł trzeba więcej ... >>> Polska produkowała armaty czołgowe >>> i była mowa o użyciu naszych armat w czołgach produkwanych na >>> Ukrainie. Nie wiem czy my jeszcze potrafimy produkować te >>> armaty. >> >> Do haubic chyba potrafimy, na licencji bodajże. >> Tylko nie wiedzieć czemu kupujemy teraz haubice koreanskie. > > Haubice to inna konstrukcja. Do czołgów są gładkolufowe o > dużej prędkości początkowej. Gwint się chyba na koncu nacina. >>>>> 4. Ludzie i taktyka >>>>> >>>>> Na początku wojny Rosjanie popełniali dużo błędów. Ale >>>>> wygląda że się sporo nauczyli. Ich ataki prowadzą do >>>>> dużych strat (ponoć około 100 straconych żołnieży na kilometr >>>>> kwadratowy zdobytego terenu), ale posuwają się do przodu >>>>> i to zdecydwonie szybciej niż w roku 2023. Szacowane >>>>> straty Rosjan są duże, ale wydaje się że Rosja jest w >>>>> stanie to wytrzymać. >>>> >>>> Oni powinni mieć około 2 mln dzieci rocznie, z czego połowa chłopców. >>>> Chyba tyle nie mają, ale niby stać ich na stratę np 300 tys rocznie. >>>> >>>> Tylko jakim kosztem w przyszłości. >>>> I ekonomicznym, i politycznym ... >>> >>> Jeśli wygrają to zasoby Ukraniny mogą im to skompensować z >>> nawiązką. >> >> No nie wiem - zasoby bez ludzi mało warte ... Chinczykow sobie mogą >> sprowadzić, albo Koreanczyków ... > > Większość ludzi zostanie, nie będą chcieli zostawić tego co mają, > nie zdążą uciec czy wręcz nie będą mieli gdzie uciec (Europa w tej No i być może sporej części z nich obojętne kto rządzi, moze nawet Rosję wolą. A przynajmniej obecnie ... > chwili ich przyjmuje ale na następne 10 milionów to raczej nie ma > ochoty). U nas chyba jeszcze troche rąk do pracy brakuje :-) >>>>> Obecnie Putin niby żąda mniej, ale literalnie chece by >>>>> Ukraina była bezbronna, czyli przyjęcie jego warunków to >>>>> w zasadzie bezwarunkowa kapitulacja. Na samej Ukrainie >>>>> de facto kapitulacja może spowodować zmianę polityczną, >>>>> większość może się pytać: po co było walczyć jak to >>>>> przyniosło tylko staty. W efekcie mogą dojść do władzy >>>>> politycy którzy są skłonni podporządkować Ukrainę Rosji >>>>> (coś takiego ma miejsce w Gruzji po przegranej wojnie >>>>> z Rosją). >>>>> >>>>> Jest prawdopodobne że cel Putina jest znacznie większy. Dość >>>>> oczywiste jest że chce podporządkować sobie kraje bałtyckie >>>>> i Mołdawię. Ale jeśli Trump się zdecyduje na oddanie >>>>> Ukrainy na łaskę Rosji, to może dramatycznie zmniejszyć >>>>> wiarygodność Nato. >>>> >>>> Na razie Ukraina nie jest w NATO, a Putin widzi, ile warte jest jego >>>> wojsko. >>> >>> No widzi że kraje bałtyckie pozostawione same sobie czy Mołdawia >>> nie mają szans przeciw Rosji. Jak chodzi o Polskę to nie wiem, >>> ale generałowie i wywiad potencjanie mogą go przekonać że jest >>> okazja. >> >> Tylko ze my i kraje bałtyckie w NATO jesteśmy, więc obrona może być >> solidna. >> W zasadzie tylko atomówki mu zostają. > > Nie jest jasne czy własna obrona będzie solidna. A pomoc Nato > może nie przyjść. Może nie przyjść, ale mam wrazenie, ze europejskie kraje trochę zrozumiały, i pomoc przyślą. >>>>> Zakładając że Putin podporządkuje sobie Ukrainę to po >>>>> kilku miesiącach może być gotowy do następnego ataku. >>>>> Tzn. ma doświadzczoną armię, mając Ukrainę będzie miał >>>> >>>> No nie wiem czy taka doświadczona ... >>> >>> Inne armie walczyły z znacznie słabszym przeciwnikiem. >>> Na Ukrainie Rosjanie walczą z przeciwnikiem który ma dużą >>> siłę ognia (artyleria, rakiety o sporym zasięgu, drony) >>> i trafia. >>> >>> W szczególności, w 2023 roku planiści Nato proponowali >>> Ukraninie nieadakwaną taktkę, wyraźnie nie doceniając >>> możliwości Rosji i Ukrainy (np. pomijając drony w >>> szkoleniach do żołnierzy ukraińskich). >> >> No bo Amerykanie mają drony duże, drogie i skomplikowane. >> >> A tu Ukraina pokazuje, że można walczyc małymi, tanimi, prostymi ... >> >> Reszta krajów NATO, to nie wiem jak z dronami stoi - my chyba kiepsko. > > Brytyjczycy się chwalą bardzo zaawansowanymi dronami, ale one > są drogie i nie nie mają ich wiele. W praktyce nie jest jasne > czy one byłyby skuteczne przeciw Rosji. Tzn. drony się świetnie > spisywały przeciw ISIS, amerykańskie odegrały rolę w odparciu > ataku grupy Wagnera na posterunek w Syrii. Ale one nie działały > w warunkach silnego zakłócania. To zakłócanie rosyjskie mam wrażenie, że jest średnie. Nie potrafią lepiej? Chinczycy też nie potrafią? Czy tylko nie chcą sprzedać ? > Nasza armia coś nie chciała naszych Warmate, nie wiem co się > tu zmieniło, poza tym że po ulepszeniu obrony wypadały by > też ulepszyć drony. A jeśli nie ma zamówień to producentowi > może brakować środkow na rozwój. Chęci pewnie można szybko nabrać, ale rozwój trwa długo. >>>>> Kilka miesięcy to >>>>> trochę mało na większą reorganizaję, ale można uzupełnić >>>>> stany jednostek, poprawić wyszkolenie, itp. Większość >>>>> obecych żołnierzy ukraińskich pewnie nie będzi chciała >>>>> walczyć po stronie Rosji, ale część może się dać zwerbować >>>>> a będzie też sporo ludzi których można rekrutować. >>>> >>>> Już teraz chyba jest problem z tą rekrutacją. >>>> >>>> Ja myślę, że tu jakies 20 lat zyskaliśmy, zanim Putin odbuduje armię. >>> >>> Zapasów szybko nie odbuduje. Ale np. drony to jest bieżąca produkcja. >>> Podobnie rakiety. Jak rozumiem przyjmuje się 5 lat na szkolenie >>> oficera, chyba trochę mniej dla żołnierzy wojsk specjalnych. >>> Więc nawet jeśli się przyjmnie że Rosja staciła większość dobrze >>> wyszkolonych wojsk, to byłoby 5 lat. >> >> Oficerów tak dużo chyba nie straciła. >> Ale czy oni coś warci? > > Jak potrafią wygrać wojnę to są coś warci. Jak na razie to wygląda, ze głównie potrafią wysyłać ludzi na "mięsne szturmy". A przy ataku na kraj NATO, to może być za mało. >>>>> 7. Jeszcze o sprawach wojskowych >>>>> >>>>> Na Ukranine istoną rolę odgrywają drony i Rosja nauczyła się >>>>> zarówno jak używać dronów jak też ich zwalczania. Tak że >>>>> myśle że w ewentualnym starciu z Rosją Nato miałoby pewną >>>>> przewagę w powietrzu, ale dzięki dronom i doświadczeniu >>>>> żołnierzy Rosja mogłaby mieć przewagę na lądzie. Innymi >>>>> słowy, armie Nato szkoliły się na warunki dużej przewagi >>>>> w powietrzu i mogą się okazać nieprzygotowane na starcie >>>>> z Rosją. >>>> >>>> IMO - to zależy od sprawnosci rosyjskiej opl. >>>> >>>> Będą sobie mogły te amerykanskie samoloty latać jak chcą, czy nie będą >>>> mogły. >>> >>> No, to jest wielka niewiadoma. W Jugosławii Amerykanie myśleli że >>> F-117 będzie sobie latał jak chce, ale się okazało że systemy >>> z byłego ZSSR potrawią go namierzyć. >> >> Aj tam - aż jednego strącili. > > Tam była ogromna dysproporcja sił. Przy skali Rosji może się > okazać że straty w stylu "tu jeden samolot, tam drugi" się > kumulują i atak lotniczy się łamie wcześniej niż obrona > przeciwlotnicza. No i o ile to może zniechęcic do "drobnej pomocy", to już przy pomocy na atak na kraj NATO, może być to za mało - tzn przełkniemy takie straty. Dużo będzie zależało jak często nastąpi ten "tu jeden samolot". My, czy europejskie kraje, nie mamy tych samolotow tak dużo. > Przy tym F-35 jest ulepszony a rosyjskie > systemy też. Amerykanie niby mają ogromną przewagę techniczną, > ale w przeszłości Rosjanie potrafili wymyśleć różne proste > a skuteczne rzeczy. Tym bardziej trzeba pomagać Ukrainie, póki ona potrafi te S300/400 niszczyć. >>>> A z kolei kontrofensywy zatrzymały chyba proste środki - miny >>>> i stare ppk. >>> >>> No, jeszcze artyleria i zapory inżynieryjne. Istotną rolę odegrały >>> też zakłócarki, te Rosjanie dość mocno ulepszyli w porównaniu z >>> początkiem wojny. Do tego dochodzi organizacja, tzn. zgranie >>> tego w skutecznie działającą całość. I Rosja miała dużo czasu >>> by zbudować i przygotować linie obrony. No i zreoganizować logistykę >>> tak by mimo ognia dostawy docierały na front. W marcu 2022 >>> jest spora szansa że pod ostrzałem dostawy by nie dotarły do >>> jednostek na pierwszej linii, współpraca z artylerią była >>> dużo gorsza, żadna ze stron nie miała przygotowanych linii >>> obrony. Na wiosnę 2023 rosyjska obrona była słabiej przygotowana >>> ale Ukraina nie miała sił do ataku. >>> >>> Nie wiem czy do jesieni 2022 było realne wzmocnienie Ukrainy >>> tak by mogła zaatakowąć na wschodnim brzegu Dniepru, ale >>> jakby wtedy miała to siły co w 2023 to pewnie by się udało. >> >> Przy jakims zmasowanym wsparciu powietrznym może by się udało, >> ale wsparcia nie było. >> Przy ataku na państwo NATO może sie pojawić. > > Kłopot jest taki że lotwnictwo może skuteczie działać jak > wyeliminujesz OPL przeciwnika. Jak masz środki to OPL da > się wyelimiować, ale to trwa. Czyli jak przygotowujesz > ofensywę to w ramach przygotowania niszczysz OPL. Jak > się bronisz to może zabraknąć czasu, po prostu w czasie > ataku OPL może ponosić straty, ale powstrzymać większość > lotnictwa. A wiedząc że lotnictwo poniosło by duże > staty inne państwa Nato mogą się wstrzymać z pomocą > lotniczą. Dokładnie. Ale czas był, środków zabrakło, USA środki chyba ma. Ale przekazać je Ukrainie mogło nie być tak prosto. J.
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads