🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.hum.pisarstwo
30 messages
30 total messages Started by bogdan.p Sat, 01 Feb 2003 14:14
widziałem ją
#1958
Author: bogdan.p
Date: Sat, 01 Feb 2003 14:14
10 lines
1239 bytes
Widziałem ją przy pracy. Przed monitorem. Klik, klik. 
Tak, to była śmierć. Nawet całkiem ładna kobieta, 
i wcale nie na czarno. Uśmiechnięta, duże
oczy, jakiegośtam koloru, ach :)  Dzisiaj 
ma dużo łatwiej. Dzięki odpowiednim programom 
komputerowym. W godzinę odwala pracę na cały miesiąc. 
A resztę czasu poświęca na... 
oczywiście, że na życie, życie, życie

bogdan.p
Re: widziałem ją
#1959
Author: Tumor Mozgowicz
Date: Sat, 01 Feb 2003 14:54
30 lines
2345 bytes
Hi,

> A resztę czasu poświęca na...
> oczywiście, że na życie, życie, życie

Ta śmierć znaczy. Och, jak mi się zachciało śmiać. Masz metafizycznego
czuja. To jest takie śmieszne. Jak z Monty-Python. Ja tak czuję,
ale....problem polega na tym, że masowy czytelnik nie będzie chciał tego
czytać. To musi być dłuższe, albo poetyckie. Ideałem jest dla mnie "Paryski
Splin", ale jeśli mam być szczery, to i tak nikt albo prawie nikt tego dziś
nie czyta. W dobie reality show, literatura musi zawierać w sobie intrygę,
jeśli chce być czytaną. Tak mi się wydaje. Nie zrozum mnie źle. To fajny
kawałek, ale, na mój rozum, tworzysz samotnie. Problem to sprzedać
tajemnicę, tak żeby czytelnik chciał czytać ciebie, a nie "Plebanię" :-).
Dasz wiarę, że żona scenarzysty, odgraża się publicznie, że napisze książkę
o tasiemcowych losach mieszkańców ...? Nie wiem gdzie się to dzieje.
Widziałem może z pół odcinka, ale ten serial ogląda codzienne parę milionów
ludzi. Fuck them. What else?

--
Pozdrawiam serdecznie,
Tumor Mózgowicz.
UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio usuń pierwsze U z adresu e-mail.
P.S.
Fuck them. What else? - Plwajmy na skorupę i schodźmy do środka. (A.
Mickiewicz; tłumacznie Tumor Mózgowicz)

Jak znam Tumora, to coś napierdolił po drodze, ale tak się rozbestwił, że
już zupełnie nie mam wpływu na tego kreytna.
TM.
Re: widziałem ją
#1963
Author: Marek Krukowski
Date: Sat, 01 Feb 2003 16:03
39 lines
2482 bytes
bogdan.p wrote:

Koncept i owszem, ale parę szczegółów nie bardzo.

> Widziałem ją przy pracy. Przed monitorem. Klik, klik.
> Tak, to była śmierć.

Tu nie podoba mi się owo "tak" - jak byś próbował wtrynić widzom beznadziejny
program rozrywkowy w ostatnim dniu nadawania najnudniejszej telewizji świata i
pieprzył, że to jest właśnie to na co od lat czekali. Ale oczywiście nie da
się go usunąć tak po prostu, bo wyszedłby kretyński patos. Więc albo coś
pozmieniać, albo... ja bym z tego zdania zostawił tylko to jedno znaczące
słowo. 

> Nawet całkiem ładna kobieta,
> i wcale nie na czarno. Uśmiechnięta, duże
> oczy, jakiegośtam koloru, ach :)  

Jeśli już musi być wykrzyknik, to może jakiś mniej tandetny? Co sądzę o
emotikonie nie wspomnę, jestem człowiek miłosierny. "Jakiegośtam" słabe.

> Dzisiaj
> ma dużo łatwiej. Dzięki odpowiednim programom
> komputerowym.

Tu też mi się nie podoba. Mam wrażenie, że "dzięki rach-ciach-ciach" wymaga
jednak jakiegoś orzeczenia. Albo skróć,  albo przedłuż, albo zmień całkiem -
bo ani te "odpowiednie" nie są nadzwyczajne, ani "komputerowym" nie wydaje się niezbędne.

> W godzinę odwala pracę na cały miesiąc.
> A resztę czasu poświęca na...
> oczywiście, że na życie, życie, życie

Trzy kropki i "oczywiście" oczywiście won - bo robi się z tego już nawet nie
najnudniejsza telewizja, a wręcz radio (nie wyobrażam sobie gorszej obelgi dla
narracji, niż podobieństwo do wymóżdżeńców terkoczących w radioodbiornikach).
Musisz wynaleźć inne zawieszenie.

Marek Krukowski
Re: widziałem ją
#1967
Author: Ryszard Nowosielski
Date: Sat, 01 Feb 2003 18:19
26 lines
1776 bytes
Fajny pomysl, moze nawet na bialy wiersz.

Jedna uwaga (w moim odczuciu tylko).
Wyrzucic zdanko:,, Tak, to byla smierc.''

Dac jako ostatnie slowa:  ..ona - Smierc
- czy cos w tym rodzaju.

W formie oryginalnej za szybko wiemy,
o co chodzi, i przez to mniejszy efekt (?).

Ryszard Nowosielski
(czytelnik)

Użytkownik "bogdan.p" <bezadresu@bez.pl> napisał w wiadomości
news:3E3BD658.52E94AA9@bez.pl...
> Widziałem ją przy pracy. Przed monitorem. Klik, klik.
> Tak, to była śmierć. Nawet całkiem ładna kobieta,
> i wcale nie na czarno. Uśmiechnięta, duże
> oczy, jakiegośtam koloru, ach :)  Dzisiaj
> ma dużo łatwiej. Dzięki odpowiednim programom
> komputerowym. W godzinę odwala pracę na cały miesiąc.
> A resztę czasu poświęca na...
> oczywiście, że na życie, życie, życie
>
> bogdan.p
Re: widziałem ją
#1969
Author: Henryk Kostjuk
Date: Sat, 01 Feb 2003 23:56
8 lines
1254 bytes
Napisales rewelacyjny tekst, bezbledny. Jestes bardzo dobry w takich
scenkach pelnych napiecia, o niesamowitej poezji, troche z dreszczem. 
Wlasciwie nie ma takich tekstow. Chyba ze nie moge sobie czegos   w tej
chwili przypomniec. Singer pisal takie male rzeczy?
Uwazam, ze nie bedziesz mial zadnych klopotow z wydaniem tego w formie
ksiazkowej.
Doskonala puenta, smierc odwalajaca robote, szaleje za zyciem.
Re: widziałem ją
#1973
Author: szczurkot
Date: Sun, 02 Feb 2003 13:07
11 lines
1270 bytes
Użytkownik bogdan.p napisał:
> Widziałem ją przy pracy. Przed monitorem. Klik, klik. 
[ciach]

świetne, ale nie byłbym sobą gdybym czegoś nie zjechał.
słowo "widziałem" gryzie się nieco z resztą - sugeruje chwilę, nie 
wystarczającą na zdobycie o "niej" tak wielu informacji. lepsze by było 
chyba "poznałem" lub może "ostatnio widziałem" (potem jeszcze trochę zmian).

-- 
szczurkot
Re: widziałem ją
#1975
Author: Jan Rudziński
Date: Sun, 02 Feb 2003 14:21
32 lines
1859 bytes
Cześć wszystkim

"bogdan.p" wrote:
> 
> Widziałem ją przy pracy. Przed monitorem. Klik, klik.
> Tak, to była śmierć. Nawet całkiem ładna kobieta,
> i wcale nie na czarno. Uśmiechnięta, duże
> oczy, jakiegośtam koloru, ach :)

>  Dzisiaj
> ma dużo łatwiej. Dzięki odpowiednim programom
> komputerowym. W godzinę odwala pracę na cały miesiąc.

 Nie znam żadnej, ale to żadnej grupy zawodowej, która dzięki komputerom
ma łatwiej, cóż dopiero 'dużo łatwiej'. A żeby w godzinę odwalić
miesięczną pracę? Ho, ho!
 Jeśli nawet komputer pozwala wykonać jakąś pracę szybciej, dowala się
tej roboty jeszcze więcej...



> A resztę czasu poświęca na...
> oczywiście, że na życie, życie, życie
> 
> bogdan.p


-- 
Pozdrowienia
 Janek          http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
Re: widziałem ją
#1976
Author: Marek Krukowski
Date: Sun, 02 Feb 2003 15:13
8 lines
1145 bytes
Jan Rudziński wrote:

>  Nie znam żadnej, ale to żadnej grupy zawodowej, która 
> dzięki komputerom ma łatwiej, cóż dopiero 'dużo łatwiej'. 

Pisarze, dziennikarze, kompozytorzy, astronomowie, podejrzewam, że statystycy...

Marek Krukowski
Re: widziałem ją
#1977
Author: Jan Rudziński
Date: Sun, 02 Feb 2003 15:21
42 lines
1813 bytes
Cześć wszystkim

Marek Krukowski wrote:
> 
> 
> >  Nie znam żadnej, ale to żadnej grupy zawodowej, która
> > dzięki komputerom ma łatwiej, cóż dopiero 'dużo łatwiej'.
> 
> Pisarze,

 E tam, gęsim piórem pisano książki szybciej, niż ja na komputerze... A
i skład ręczny może być bardzo szybki.

> dziennikarze,

 OK, ale nie aż tak drastycznie...

> kompozytorzy,

????!!!!

> astronomowie,

 No dobra, mają łatwiej, ale nie aż tak...

> podejrzewam, że statystycy...

 Pewnie, przy pomocy komputera robią tysięc niepotrzebnym zestawień w
czasie, który 100 lat temu starczyłby na jedno.

Do której z w/w grup zaliczysz Śmierć?


> 
> Marek Krukowski


-- 
Pozdrowienia
 Janek          http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
Re: widziałem ją
#1981
Author: Grzegorz W. Fedorynski
Date: Sun, 02 Feb 2003 15:46
14 lines
1304 bytes
On Sun, 2 Feb 2003, Jan Rudziński wrote:

>  Jeśli nawet komputer pozwala wykonać jakąś pracę szybciej, dowala się
> tej roboty jeszcze więcej...

O i to jest pomysł. Śmierć dostała komputer, więc wzrasta śmiertelność...
Sprawne mechanizmy liczące - I Wojna Światowa, pierwsze komputery - II 
Wojna. Potem kazali śmierci wziąć na wstrzymanie, dowalili biurokracji, 
albo coś. Teraz znów się rozkręca...

Pozdrawiam,

Alojzy
Re: widziałem ją
#1982
Author: szczurkot
Date: Sun, 02 Feb 2003 15:57
23 lines
1700 bytes
Użytkownik Grzegorz W. Fedorynski napisał:
> On Sun, 2 Feb 2003, Jan Rudziński wrote:
> 
> 
>> Jeśli nawet komputer pozwala wykonać jakąś pracę szybciej, dowala się
>>tej roboty jeszcze więcej...
> 
> 
> O i to jest pomysł. Śmierć dostała komputer, więc wzrasta śmiertelność...
> Sprawne mechanizmy liczące - I Wojna Światowa, pierwsze komputery - II 
> Wojna. Potem kazali śmierci wziąć na wstrzymanie, dowalili biurokracji, 
> albo coś. Teraz znów się rozkręca...
> 

nie za bardzo:
1. to nie śmierć uśmierca ludzi
2. przecież nie o to chodzi w "widziałem ją", że przez komputeryzację 
śmierć więcej uśmierca (jakby co patrz 1) tylko że ma więcej czasu na życie.

nie?

-- 
szczurkot
Re: widziałem ją
#1983
Author: Henryk Kostjuk
Date: Sun, 02 Feb 2003 17:30
12 lines
1500 bytes

> przecież nie o to chodzi w "widziałem ją"

Uwazam, ze wlasnie istotne jest to "widziałem ja". Bo przeciez jej nie
widujemy,  a narrator owszem. To szok, olsnienie, raczej straszna
niespodzianka. Dobre wejscie w scenke. Dzieli sie z czytelnikiem ta
niecodzienna obserwacja i my mamy mozliwosc odczuc dramatyzm sytuacji -
widziec. 
Smierc kipiaca zyciem, odwalajaca robote, byle szybciej i byle kogo,
zyjaca ze smiechem za nas. Naprawde, to mu sie wyjatkowo udalo, jest
porywem duzego talentu.
Re: widziałem ją
#1960
Author: bogdan.p
Date: Sun, 02 Feb 2003 18:05
76 lines
3344 bytes
Tumor Mozgowicz wrote:
> 
> Hi,
> 
> > A resztę czasu poświęca na...
> > oczywiście, że na życie, życie, życie
> 
> Ta śmierć znaczy. Och, jak mi się zachciało śmiać. Masz metafizycznego
> czuja. 

A fe, brzydkie słowo, i do tego z literówką :)

> To jest takie śmieszne. Jak z Monty-Python. 

Już drugi raz słyszę porównanie mojego Tekstu do Monty-Python.
Oglądałem kilka odcinków, i nudziłem się przy tym niezmiernie. 
Byćmoże widziałem złe odcinki? Jak się natrafi okazja, przypatrzę 
się dokładniej. 

> Ja tak czuję,
> ale....problem polega na tym, że masowy czytelnik nie będzie chciał tego
> czytać. To musi być dłuższe, albo poetyckie. 

Sztucznie wydłużyć? No co Ty?
Poetyckie? Prawdę powiedziawszy, nie mam pojęcia jak to zrobić.

> Ideałem jest dla mnie "Paryski
> Splin", 

Nie znam - opowiedz, albo podaj przykład.

> ale jeśli mam być szczery, to i tak nikt albo prawie nikt tego dziś
> nie czyta. W dobie reality show, literatura musi zawierać w sobie intrygę,
> jeśli chce być czytaną. Tak mi się wydaje. Nie zrozum mnie źle. To fajny
> kawałek, ale, na mój rozum, tworzysz samotnie.

To akurat mi nie przeszkadza.

> Problem to sprzedać
> tajemnicę,

Ależ w tym jest tajemnica - wielka tajemnica. Starałem się pokazać 
najprościej jak mogłem.

> tak żeby czytelnik chciał czytać ciebie, a nie "Plebanię" :-).
> Dasz wiarę, że żona scenarzysty, odgraża się publicznie, że napisze książkę
> o tasiemcowych losach mieszkańców ...? Nie wiem gdzie się to dzieje.
> Widziałem może z pół odcinka, ale ten serial ogląda codzienne parę milionów
> ludzi. Fuck them. What else?

O "Pelbani" wiem tylko tyle, że istnieje. 
Ale wiem, co masz na myśli. 
Pewnie tego ludzie potrzebują.
Nie wiem, czy to tak idzie, raz dwa trzy - fuck them.
Tu zachaczasz o naprawdę wielki problem - i nie chodzi 
o kwoty teleizyjne itp. chodzi o dużo więcej.

> 
> --
> Pozdrawiam serdecznie,
> Tumor Mózgowicz.
> UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio usuń pierwsze U z adresu e-mail.
> P.S.
> Fuck them. What else? - Plwajmy na skorupę i schodźmy do środka. (A.
> Mickiewicz; tłumacznie Tumor Mózgowicz)
> 
> Jak znam Tumora, to coś napierdolił po drodze, ale tak się rozbestwił, że
> już zupełnie nie mam wpływu na tego kreytna.
> TM.

Głową o ściane go :)

Dzięki
Pozdrawiam serdecznie

bogdan.p
Re: widziałem ją
#1964
Author: bogdan.p
Date: Sun, 02 Feb 2003 18:41
96 lines
4578 bytes
Marek Krukowski wrote:
> 
> bogdan.p wrote:
> 
> Koncept i owszem, ale parę szczegółów nie bardzo.
> 
> > Widziałem ją przy pracy. Przed monitorem. Klik, klik.
> > Tak, to była śmierć.
> 
> Tu nie podoba mi się owo "tak" - jak byś próbował wtrynić widzom beznadziejny
> program rozrywkowy w ostatnim dniu nadawania najnudniejszej telewizji świata i
> pieprzył, że to jest właśnie to na co od lat czekali. Ale oczywiście nie da
> się go usunąć tak po prostu, bo wyszedłby kretyński patos. Więc albo coś
> pozmieniać, albo... ja bym z tego zdania zostawił tylko to jedno znaczące
> słowo.

Sama "śmierć", bez "Tak, to była", też jest dobra.
Ale z Twoją interpretacją tego "Tak, to była" to 
jednak grubo przesadziłeś, wg mnie - nie mogę się 
z tym zgodzić.

Właściwie to możnaby użyć samego słowa "śmierć", 
bo nawet odstęp do namysłu przed nim nie jest 
konieczny. Ale nie jest źle gdy ten odstęp 
jest. Trudno mi to teraz ocenić. 

Chociaż muszę przyznać, że ten argument wtryniania, 
w ogole do mnie nie przemawia. Definitywnie, nie. 
A więc pozostaje pytanie, czy krótsza forma jest 
lepsza.

Nie. Dłuższa forma jest OK. Nie muszę skracać. Cały 
tekst jest wystarczająco krótki, a odstęp do słowa 
"śmierć" oceniam jednak jako pozytywną rzecz.

Ciekawe to było.

> 
> > Nawet całkiem ładna kobieta,
> > i wcale nie na czarno. Uśmiechnięta, duże
> > oczy, jakiegośtam koloru, ach :)
> 
> Jeśli już musi być wykrzyknik, to może jakiś mniej tandetny? Co sądzę o
> emotikonie nie wspomnę, jestem człowiek miłosierny. "Jakiegośtam" słabe.

Tak, zgadzam się całkowicie. To miejsce należy zmienić, 
wiem już jak:

"Uśmiechnięta, duże oczy, nogi do samej ziemi, ach!"


> 
> > Dzisiaj
> > ma dużo łatwiej. Dzięki odpowiednim programom
> > komputerowym.
> 
> Tu też mi się nie podoba. Mam wrażenie, że "dzięki rach-ciach-ciach" wymaga
> jednak jakiegoś orzeczenia. Albo skróć,  albo przedłuż, albo zmień całkiem -
> bo ani te "odpowiednie" nie są nadzwyczajne, ani "komputerowym" nie wydaje się niezbędne.

"odpowiednie" i "komputerowym" - tu się po prostu czepiasz.

A co do orzeczenia - właściwie masz rację, każdy powie, 
że to zdanie jest niepełne. Ale ja takie rzeczy lubię, 
to jest niejko "mówiony język", on jest pełen takich 
niedociągnięć. A z kontekstu i tak wszystko wiadomo.
Taki "mówiony język" ma swoje pozytywne strony. Chciałbym 
to po prostu nazwać środkiem artystycznym i do tego nie 
wracać :)

> 
> > W godzinę odwala pracę na cały miesiąc.
> > A resztę czasu poświęca na...
> > oczywiście, że na życie, życie, życie
> 
> Trzy kropki i "oczywiście" oczywiście won - bo robi się z tego już nawet nie
> najnudniejsza telewizja, a wręcz radio (nie wyobrażam sobie gorszej obelgi dla
> narracji, niż podobieństwo do wymóżdżeńców terkoczących w radioodbiornikach).
> Musisz wynaleźć inne zawieszenie.

Cieszę się, że zauważyłeś, chociaż co do Twojej argumentacji, 
się nie zgadzam.
Przed "na życie, życie, życie" potrzebny jest odstęp. 
Najlepszy jaki znalazłem jest "... oczywiście, że" - 
nie uważam, że jest perfekcyjny, ale nie mam lepszego.
Zamiast słowa "oczywiście" mogłoby przyjść "ach" ale 
jest ciut gorsze wg mnie.
Musi pozostać jak jest. A może masz jakąś konkretną 
alternatywę. Bo takie  "mogłoby być inaczej, lepiej", 
to łatwo powiedzieć - nad tym miejscem zastanawiałem 
dosyć długo, zanim pokazałem tekst. 

bogdan.p

> 
> Marek Krukowski
Re: widziałem ją
#1968
Author: bogdan.p
Date: Sun, 02 Feb 2003 18:52
25 lines
1406 bytes
Ryszard Nowosielski wrote:
> 
> Fajny pomysl, moze nawet na bialy wiersz.
> 
> Jedna uwaga (w moim odczuciu tylko).
> Wyrzucic zdanko:,, Tak, to byla smierc.''
> 
> Dac jako ostatnie slowa:  ..ona - Smierc
> - czy cos w tym rodzaju.
> 
> W formie oryginalnej za szybko wiemy,
> o co chodzi, i przez to mniejszy efekt (?).

Ależ nie. Nie zgadzam się. Absolutnie nie.
To, że śmierć siedzi przy komputerze, to nie 
jest puentą tego tekstu, przynajmniej nie 
tą przeze mnie zamierzoną.

Pozdrawiam 

bogdan.p

> 
> Ryszard Nowosielski
> (czytelnik)
Re: widziałem ją
#1970
Author: bogdan.p
Date: Sun, 02 Feb 2003 18:57
20 lines
1672 bytes
Henryk Kostjuk wrote:
> 
> Napisales rewelacyjny tekst, bezbledny. Jestes bardzo dobry w takich
> scenkach pelnych napiecia, o niesamowitej poezji, troche z dreszczem.
> Wlasciwie nie ma takich tekstow. Chyba ze nie moge sobie czegos   w tej
> chwili przypomniec. Singer pisal takie male rzeczy?
> Uwazam, ze nie bedziesz mial zadnych klopotow z wydaniem tego w formie
> ksiazkowej.

Dziękuję. Ty to spotrafisz zchlebić i podbudować.

> Doskonala puenta, smierc odwalajaca robote, szaleje za zyciem.

Niezmiernie, się cieszę, że puenta dotarła, i że wszystkie te 
szczegóły uznałeś za mniej ważne. Dokładnie o to chodziło. 
Dokładnie po to ten tekst.

Pozdrawiam serdecznie i stokrotne Dzięki

bogdan.p
Re: widziałem ją
#1974
Author: bogdan.p
Date: Sun, 02 Feb 2003 19:07
22 lines
1647 bytes
szczurkot wrote:
> 
> Użytkownik bogdan.p napisał:
> > Widziałem ją przy pracy. Przed monitorem. Klik, klik.
> [ciach]
> 
> świetne, ale nie byłbym sobą gdybym czegoś nie zjechał.
> słowo "widziałem" gryzie się nieco z resztą - sugeruje chwilę, nie
> wystarczającą na zdobycie o "niej" tak wielu informacji. lepsze by było
> chyba "poznałem" lub może "ostatnio widziałem" (potem jeszcze trochę zmian).
> 
> --
> szczurkot

Nie uważam. "Widziałem" jest OK. Widzieć można też dłuższą chwilę. 
Rozwlekanie się na początku nie doprowadziło by do niczego.
"Widziałem" jest krótkie, zwięzłe, przekazuje to co chciałem 
powiedzieć i zaraz prowadzi dalej, do ważniejszych rzeczy. 

Pozdrawiam serdecznie

bogdan.p
Re: widziałem ją
#1985
Author: bogdan.p
Date: Sun, 02 Feb 2003 19:09
37 lines
1996 bytes
Jan Rudziński wrote:
> 
> Cześć wszystkim
> 
> "bogdan.p" wrote:
> >
> > Widziałem ją przy pracy. Przed monitorem. Klik, klik.
> > Tak, to była śmierć. Nawet całkiem ładna kobieta,
> > i wcale nie na czarno. Uśmiechnięta, duże
> > oczy, jakiegośtam koloru, ach :)
> 
> >  Dzisiaj
> > ma dużo łatwiej. Dzięki odpowiednim programom
> > komputerowym. W godzinę odwala pracę na cały miesiąc.
> 
>  Nie znam żadnej, ale to żadnej grupy zawodowej, która dzięki komputerom
> ma łatwiej, cóż dopiero 'dużo łatwiej'. A żeby w godzinę odwalić
> miesięczną pracę? Ho, ho!
>  Jeśli nawet komputer pozwala wykonać jakąś pracę szybciej, dowala się
> tej roboty jeszcze więcej...

a puenta? zauważyłeś puentę?

bogdan.p


> 
> > A resztę czasu poświęca na...
> > oczywiście, że na życie, życie, życie
> >
> > bogdan.p
> 
> --
> Pozdrowienia
>  Janek          http://www.astercity.net/~janekr
> Niech mnie diabli porwą!
> Niech diabli porwą? To się da zrobić...
Re: widziałem ją
#1986
Author: Jan Rudziński
Date: Sun, 02 Feb 2003 19:25
31 lines
1690 bytes
Cześć wszystkim

"bogdan.p" wrote:
> 
> Jan Rudziński wrote:
> >
[...]
> >
> > >  Dzisiaj
> > > ma dużo łatwiej. Dzięki odpowiednim programom
> > > komputerowym. W godzinę odwala pracę na cały miesiąc.
> >
> >  Nie znam żadnej, ale to żadnej grupy zawodowej, która dzięki komputerom
> > ma łatwiej, cóż dopiero 'dużo łatwiej'. A żeby w godzinę odwalić
> > miesięczną pracę? Ho, ho!
[...]

 Ale puena - o ile ją zrozumiałem - jest dostatecznie 'puentowa' tylko
pod warunkiem, że kwestionowane przeze mnie zdanie jest prawdziwe.


> bogdan.p
> 



-- 
Pozdrowienia
 Janek          http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
Re: widziałem ją
#1984
Author: Grzegorz W. Fedorynski
Date: Sun, 02 Feb 2003 20:22
22 lines
1733 bytes
On Sun, 2 Feb 2003, szczurkot wrote:

> >> Jeśli nawet komputer pozwala wykonać jakąś pracę szybciej, dowala się
> >>tej roboty jeszcze więcej...

> > O i to jest pomysł. Śmierć dostała komputer, więc wzrasta śmiertelność...
> > Sprawne mechanizmy liczące - I Wojna Światowa, pierwsze komputery - II 
> > Wojna. Potem kazali śmierci wziąć na wstrzymanie, dowalili biurokracji, 
> > albo coś. Teraz znów się rozkręca...

> nie za bardzo:
> 1. to nie śmierć uśmierca ludzi
> 2. przecież nie o to chodzi w "widziałem ją", że przez komputeryzację 
> śmierć więcej uśmierca (jakby co patrz 1) tylko że ma więcej czasu na życie.
> nie?

Ja nie mówię o "widziałem ją" tylko o pomyśle niejako niezależnym.

Pozdrawiam,

Alojzy
Re: widziałem ją
#1961
Author: Tumor Mozgowicz
Date: Mon, 03 Feb 2003 08:28
58 lines
3351 bytes
>> Ta śmierć znaczy. Och, jak mi się zachciało śmiać.
>> Masz metafizycznego  czuja.
>
> A fe, brzydkie słowo, i do tego z literówką :)

Ale ty masz skojarzenia. Niech cie :-). Z tego co widzę używasz niemieckiej
klawiatury :-). Mam na myśli, że  "y" zamieniono na niej z "z", skąd bliżej
do "h"


>> Ja tak czuję,
>> ale....problem polega na tym, że masowy czytelnik
>> nie będzie chciał tego
>> czytać. To musi być dłuższe, albo poetyckie.
> > Ideałem jest dla mnie "Paryski
> > Splin",
>
> Nie znam - opowiedz, albo podaj przykład.

Na pewno słyszałeś o Paryskim Splin Baudlaira. Ja wiem jak to określić
bliżej? To zbiór krótkich opowiadań w którym miesza się opis Paryża, stany
emocjonalne autora i poezja. Rzecz pisana pod koniec 19 w. (jak dobrze
pamiętam) do dzisiaj nic nie straciła ze swojej świeżości. Dla mnie to
idealny przykład twórczości pomiędzy prozą a poezja. To co ty robisz, jest
dla mnie za krótkie. Nie wiem, jak to ująć. Takie wrażenie. Po prostu za
krótkie.


>> W dobie reality show, literatura musi zawierać w sobie intrygę,
>> jeśli chce być czytaną. Tak mi się wydaje.
>> Nie zrozum mnie źle. To fajny
>> kawałek, ale, na mój rozum, tworzysz samotnie.
>
> To akurat mi nie przeszkadza.

Nie wierzę w to. W takim razie po co w ogóle wysyłasz to na grupę. Po co w
ogóle piszesz?

>> Problem to sprzedać  tajemnicę,
> Ależ w tym jest tajemnica - wielka tajemnica.

Oczywiście, że jest. Problem polega na tym, że oglądacze oper mydlanych
przeczytają jedno zdanie, a później ziewną i zamkną książkę. O tym właśnie
mówię. Tajemnica, tajemnicą, a forma formą.

>Starałem się pokazać najprościej jak mogłem.

Wcale nie. Każdy przeciętny zjadacz chleba, powie, że to są głupoty, bo
śmierć nie siada przed monitorem i nie klika, a potem zasiądzie przed
telewizorem i będzie płakał na 13243 odcinkiem "M jak miłość", na którym
młoda kobieta ma raka, a okazuje się, że jest w ciązy, z facetem o którym
myślała, że jest jej wujkiem, ale okazało się, że to był jej daleki kuzyn,
który dziedziczy fortunę, ale warunkiem na to jest, żeby usynowił jej ojca,
który ... itd.
--
Pozdrawiam serdecznie,
Tumor Mózgowicz.
UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio usuń pierwsze U z adresu e-mail.
Re: widziałem ją
#1965
Author: Marek Krukowski
Date: Mon, 03 Feb 2003 14:17
83 lines
4156 bytes
bogdan.p wrote:

> Chociaż muszę przyznać, że ten argument wtryniania,
> w ogole do mnie nie przemawia. Definitywnie, nie.

No właśnie widzę, że jesteś zafascynowany pseudodialogiem z czytelnikiem. Nie
warto. Nic pseudo nie warto.

> A więc pozostaje pytanie, czy krótsza forma jest
> lepsza.
> 
> Nie. Dłuższa forma jest OK. Nie muszę skracać. Cały
> tekst jest wystarczająco krótki, a odstęp do słowa
> "śmierć" oceniam jednak jako pozytywną rzecz.

Ale zobacz:

Klik, klik. Śmierć. 

Tu odstęp jest większy.


> Tak, zgadzam się całkowicie. To miejsce należy zmienić,
> wiem już jak:
> 
> "Uśmiechnięta, duże oczy, nogi do samej ziemi, ach!"

To może chociaż: "ha!" Ach na końcu zdania brzmi afektowanie i nienaturalnie.
Jego miejsce jest przed zdaniem.
 

> "odpowiednie" i "komputerowym" - tu się po prostu czepiasz.

Po co miałbym się czepiać. Nie trzeba mówić, że komputerowym, bo siedzi przy
komputerze. Dlaczego nie pasuje mi "odpowiedni" ? trąci mi językiem Polskiej
Kroniki Filmowej z lat siedemdziesiątych - widzę taśmę montażową na której
aluminiowe kapsle zamykają butelki z mlekiem i słyszę komentarz: "Dzięki
odpowiednim automatom, produkcja spółdzielni mleczarskiej w Bleblowicach
wzrosła w tym roku o sto osiemdziesiąt procent." Weź spróbuj coś ludzkiego:
"coraz lepsze programy.." Albo co.
 
> A co do orzeczenia - właściwie masz rację, każdy powie,
> że to zdanie jest niepełne. Ale ja takie rzeczy lubię,
> to jest niejko "mówiony język", on jest pełen takich
> niedociągnięć. 
> A z kontekstu i tak wszystko wiadomo.
> Taki "mówiony język" ma swoje pozytywne strony. Chciałbym
> to po prostu nazwać środkiem artystycznym i do tego nie

Jasne, ale "dzięki" w języku mówiony to "dziękuję" - to nie brzmi jak jjęzyk
mówiony tylko jak niedopracowany język literacki.

> >
> > > W godzinę odwala pracę na cały miesiąc.
> > > A resztę czasu poświęca na...
> > > oczywiście, że na życie, życie, życie
> >
> > Trzy kropki i "oczywiście" oczywiście won - bo robi się z 
> > tego już nawet nie najnudniejsza telewizja, a wręcz radio 
> > (nie wyobrażam sobie gorszej obelgi dla narracji, niż 
> > podobieństwo do wymóżdżeńców terkoczących w 
> > radioodbiornikach). Musisz wynaleźć inne zawieszenie.

> Cieszę się, że zauważyłeś, chociaż co do Twojej 
> argumentacji, się nie zgadzam.
> Przed "na życie, życie, życie" 

Nie do końca jestem też przekonany do tych powtórzeń. No i jak teraz
spojrzałem - tuż przed kliknięciem w send, to zaczęło mnie razić "poświęca". 

> potrzebny jest odstęp.
> Najlepszy jaki znalazłem jest "... oczywiście, że" -
> nie uważam, że jest perfekcyjny, ale nie mam lepszego.
> Zamiast słowa "oczywiście" mogłoby przyjść "ach" ale
> jest ciut gorsze wg mnie.
> Musi pozostać jak jest. A może masz jakąś konkretną
> alternatywę. Bo takie  "mogłoby być inaczej, lepiej",
> to łatwo powiedzieć - nad tym miejscem zastanawiałem
> dosyć długo, zanim pokazałem tekst.

No wiesz, staram się być niecałkiemnachalny - ale mogę chwilę pomyśleć.

Marek Krukowski
Re: widziałem ją
#1978
Author: Marek Krukowski
Date: Mon, 03 Feb 2003 16:07
52 lines
2532 bytes
Jan Rudziński wrote:

> > >  Nie znam żadnej, ale to żadnej grupy zawodowej, która
> > > dzięki komputerom ma łatwiej, cóż dopiero 'dużo 
> >łatwiej'.

> > Pisarze,

>  E tam, gęsim piórem pisano książki szybciej, niż ja na 
> komputerze... 

Tak, zwłaszcza taki Flaubert. (Na którego cześć swój stan ducha nazywam
flaubertozą). Ty sobie lepiej wyobraź ile czasu zajęło by ci pisanie piórem.

> i skład ręczny może być bardzo szybki.

A co mi tam skład...

> > dziennikarze,

>  OK, ale nie aż tak drastycznie...

> > kompozytorzy,
> 
> ????!!!!

Ich praca polega na wymyślaniu w głowie, zapisywaniu szkiców i sprawdzaniu ich
w brzmieniu, bądź kombinowaniu przy instrumencie i zapisywaniu wybranego. W
pierwszym wypadku komputer jest grającym papierem nutowym, w drugim
instrumentem zapisującym dźwięki.

> > astronomowie,
> 
>  No dobra, mają łatwiej, ale nie aż tak...

Mam wrażenie, że na tzyle łatwiej, że całkiem inaczej - ostatnio jakiś co
odkrył nowe planety, potwierdził podobno do GW, że teraz astronomowie to już
tylko wyniki w komputerze studiują, a nie patrzą się przez lupę, jak księżyc
się odwraca i pokazuje, przepraszam była kiedyś taka nie kończąca się opowieść
o dudku...

> > podejrzewam, że statystycy...
> 
>  Pewnie, przy pomocy komputera robią tysięc niepotrzebnym 
> zestawień w czasie, który 100 lat temu starczyłby na jedno.
> 
> Do której z w/w grup zaliczysz Śmierć?

To chyba oczywiste, że do statystyków?


Marek Krukowski
Re: widziałem ją
#1971
Author: Henryk Kostjuk
Date: Mon, 03 Feb 2003 17:04
6 lines
1514 bytes

"
> 
> Dziękuję. Ty to spotrafisz zchlebić i podbudować.
> Bynajmniej, nigdy nie stosuje pochlebstw, nie mam powodu, schlebia sie osobom na wysokim stanowisku, od ktorych cos chce sie uzyskac. Najczesciej mowie wprost -Zle napisales, tu sa bledy - i wyliczam je. Moje oceny sa uzasadnione, nie kieruje sie gustem, nie mowie "mnie sie nie podoba", bo liczy sie tylko gust waznych krytykow. Wiekszosc osob nie lubi moich ocen, kazdy chcialby pocieszenia, zreszta teksty w wiekszosci nie zasluguja na zadna  ocene.To naprawde marne wprawki. Jestes wyjatkiem, wyciagnij z tego wnioski.
Re: widziałem ją
#1979
Author: Henryk Kostjuk
Date: Mon, 03 Feb 2003 17:10
20 lines
1470 bytes

> 
> 
> flaubertozą


Interesujace  okreslenie - czy moglbys okreslic chociaz kilka
parametrow  tego stanu. W historii literatury istnieje okreslenie
bowaryzm. 

Jesli chodzi o Flauberta, to bardzo dbal o ksztalt dziela. Pisal w
liscie, ze siedzial nad rekopisem do poludnia i usunal przecinek, a po
poludniu wstawil go na to samo miejsce. 

Zona Tolstoja przepisywala "Wojne i pokoj", wszystkie tomy szesc razy. 
Gesim piorem, ale oni mieli farme...
Pozdrowienia 
> 
>
Re: widziałem ją
#1980
Author: Marek Krukowski
Date: Mon, 03 Feb 2003 17:24
13 lines
1390 bytes
Henryk Kostjuk wrote:

> Interesujace  okreslenie - czy moglbys okreslic chociaz 
> kilka parametrow  tego stanu. 

> Jesli chodzi o Flauberta, to bardzo dbal o ksztalt dziela. 
> Pisal w liscie, ze siedzial nad rekopisem do poludnia i 
> usunal przecinek, a po poludniu wstawil go na to samo 
> miejsce.

O, to właśnie to. Tylko trochę bardziej.

Marek Krukowski
Re: widziałem ją
#1962
Author: bogdan.p
Date: Tue, 04 Feb 2003 22:09
109 lines
4881 bytes
Tumor Mozgowicz wrote:
> 
> >> Ta śmierć znaczy. Och, jak mi się zachciało śmiać.
> >> Masz metafizycznego  czuja.
> >
> > A fe, brzydkie słowo, i do tego z literówką :)
> 
> Ale ty masz skojarzenia. Niech cie :-). Z tego co widzę używasz niemieckiej
> klawiatury :-).

Specjalnie patrzyłem - made in italy. To właściwie już u nas, 
tam na dole :)

> Mam na myśli, że  "y" zamieniono na niej z "z", skąd bliżej
> do "h"

Wiem :) 
Sam nie wiem skąd takie skojarzenia, asz fstyd, nieprawdaż :)

> 
> >> Ja tak czuję,
> >> ale....problem polega na tym, że masowy czytelnik
> >> nie będzie chciał tego
> >> czytać. To musi być dłuższe, albo poetyckie.
> > > Ideałem jest dla mnie "Paryski
> > > Splin",
> >
> > Nie znam - opowiedz, albo podaj przykład.
> 
> Na pewno słyszałeś o Paryskim Splin Baudlaira. 

yhy. No ale będę go sobie musiał przypomnieć ;)
Dzięki za typ.

> Ja wiem jak to określić
> bliżej? To zbiór krótkich opowiadań w którym miesza się opis Paryża, stany
> emocjonalne autora i poezja. Rzecz pisana pod koniec 19 w. (jak dobrze
> pamiętam) do dzisiaj nic nie straciła ze swojej świeżości. Dla mnie to
> idealny przykład twórczości pomiędzy prozą a poezja. To co ty robisz, jest
> dla mnie za krótkie. Nie wiem, jak to ująć. Takie wrażenie. Po prostu za
> krótkie.

Rzeczywiście. Krótkie to. Ale cóż poradzić. Sztuczne wydłużanie 
naprawdę nie ma sensu. Poza tym, ja lubię takie krótkie. Na dłuższe 
trzeba więcej czasu, zapału, trzeba wymyślać szczegóły i takie tam. 

> 
> >> W dobie reality show, literatura musi zawierać w sobie intrygę,
> >> jeśli chce być czytaną. Tak mi się wydaje.
> >> Nie zrozum mnie źle. To fajny
> >> kawałek, ale, na mój rozum, tworzysz samotnie.
> >
> > To akurat mi nie przeszkadza.
> 
> Nie wierzę w to. 

Dziwne. Nie wiem dlaczego? Pewnie coś nie dogadaliśmy.
Piszę tak jak lubię, co miałoby mi w tym przeszkadzać?

> W takim razie po co w ogóle wysyłasz to na grupę. Po co w
> ogóle piszesz?

Zapewne z podobnych powodów do Twoich.
Chcę wiedzieć co inni myślą, i gdzie robię błędy (przede 
wszystkim stylistyczne)

> 
> >> Problem to sprzedać  tajemnicę,
> > Ależ w tym jest tajemnica - wielka tajemnica.
> 
> Oczywiście, że jest. Problem polega na tym, że oglądacze oper mydlanych
> przeczytają jedno zdanie, a później ziewną i zamkną książkę. O tym właśnie
> mówię. Tajemnica, tajemnicą, a forma formą.

No wiesz co? Toż to ja prawie tylko jednozdaniowe opowiastki 
do tej pory napisałem. A niech sobie czytają tylko po jednym zdaniu 
- wystarczy. Poza tym, mam wrażenie jakobyś się skoncentrował na 
czytelnikach będących zarazem oglądaczami oper mydl., byćmoże 
wybrałeś ich dla siebie, może dla mnie, nie wiem, ale to jest 
czymś w rodzaju przyjęcia urodzinowego przed. Jakoś nie chce mi 
się nad tym zastanawiać.

Ale, że forma jest formą, to masz rację :) 


> 
> >Starałem się pokazać najprościej jak mogłem.
> 
> Wcale nie. Każdy przeciętny zjadacz chleba, powie, że to są głupoty, bo
> śmierć nie siada przed monitorem i nie klika, a potem zasiądzie przed
> telewizorem i będzie płakał na 13243 odcinkiem "M jak miłość", na którym
> młoda kobieta ma raka, a okazuje się, że jest w ciązy, z facetem o którym
> myślała, że jest jej wujkiem, ale okazało się, że to był jej daleki kuzyn,
> który dziedziczy fortunę, ale warunkiem na to jest, żeby usynowił jej ojca,
> który ... itd.

No i co ja na to poradzę? 
Mogę tylko potwierdzić, że nie dotarłem do tego tutaj przedstawionego 
człowieka. Moj pech albo jego pech, albo nasza wspolna tragedia :) 
Przeżyjemy to jakoś obydaj.

Pozdrawiam serdecznie również

bogdan.p

> --
> Pozdrawiam serdecznie,
> Tumor Mózgowicz.
> UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio usuń pierwsze U z adresu e-mail.
Re: widziałem ją
#1966
Author: bogdan.p
Date: Tue, 04 Feb 2003 22:38
124 lines
5398 bytes
Marek Krukowski wrote:
> 
> bogdan.p wrote:
> 
> > Chociaż muszę przyznać, że ten argument wtryniania,
> > w ogole do mnie nie przemawia. Definitywnie, nie.
> 
> No właśnie widzę, że jesteś zafascynowany pseudodialogiem z czytelnikiem. Nie
> warto. Nic pseudo nie warto.

No ale jeśli to nazwę dialogiem, to wtedy przestaje być pseudo. 
A wtedy warto?
Zresztą, ja sam nie wiem, czy to jest dialog (nie ważne czy pseudo), 
czy może monolog. Już nie pamiętam jak to było zamierzone. 
Właściwie to tylko szczegół. 

Dlaczego nie lubisz dialogu autora z czytelnikiem w tekście?

> 
> > A więc pozostaje pytanie, czy krótsza forma jest
> > lepsza.
> >
> > Nie. Dłuższa forma jest OK. Nie muszę skracać. Cały
> > tekst jest wystarczająco krótki, a odstęp do słowa
> > "śmierć" oceniam jednak jako pozytywną rzecz.
> 
> Ale zobacz:
> 
> Klik, klik. Śmierć.
> 
> Tu odstęp jest większy.

Nie uważam.
Sama "śmieć" też mi się podoba. 
No ale, żeby to coś przyniosło.


> 
> > Tak, zgadzam się całkowicie. To miejsce należy zmienić,
> > wiem już jak:
> >
> > "Uśmiechnięta, duże oczy, nogi do samej ziemi, ach!"
> 
> To może chociaż: "ha!" Ach na końcu zdania brzmi afektowanie i nienaturalnie.
> Jego miejsce jest przed zdaniem.

Nie uważam. "ach" na końcu jest OK. :)

> 
> 
> > "odpowiednie" i "komputerowym" - tu się po prostu czepiasz.
> 
> Po co miałbym się czepiać. Nie trzeba mówić, że komputerowym, bo siedzi przy
> komputerze. Dlaczego nie pasuje mi "odpowiedni" ? trąci mi językiem Polskiej
> Kroniki Filmowej z lat siedemdziesiątych - widzę taśmę montażową na której
> aluminiowe kapsle zamykają butelki z mlekiem i słyszę komentarz: "Dzięki
> odpowiednim automatom, produkcja spółdzielni mleczarskiej w Bleblowicach
> wzrosła w tym roku o sto osiemdziesiąt procent." Weź spróbuj coś ludzkiego:
> "coraz lepsze programy.." Albo co.

no dobrze, a więc nie-czepiasz się, tylko mamy całkiem odmienne zdania
:)

> 
> > A co do orzeczenia - właściwie masz rację, każdy powie,
> > że to zdanie jest niepełne. Ale ja takie rzeczy lubię,
> > to jest niejko "mówiony język", on jest pełen takich
> > niedociągnięć.
> > A z kontekstu i tak wszystko wiadomo.
> > Taki "mówiony język" ma swoje pozytywne strony. Chciałbym
> > to po prostu nazwać środkiem artystycznym i do tego nie
> 
> Jasne, ale "dzięki" w języku mówiony to "dziękuję" - to nie brzmi jak jjęzyk
> mówiony tylko jak niedopracowany język literacki.

Słówko "Dzięki" ma więcej znaczeń, tutaj użyte jako 
"za pomocą", wynika z kontekstu. Ale wydaje mi się, 
że tutaj jednak można by te krótkie zdania połączyć 
przecinkiem. Chyba byłoby wtedy lepiej, płynniej.

> 
> > >
> > > > W godzinę odwala pracę na cały miesiąc.
> > > > A resztę czasu poświęca na...
> > > > oczywiście, że na życie, życie, życie
> > >
> > > Trzy kropki i "oczywiście" oczywiście won - bo robi się z
> > > tego już nawet nie najnudniejsza telewizja, a wręcz radio
> > > (nie wyobrażam sobie gorszej obelgi dla narracji, niż
> > > podobieństwo do wymóżdżeńców terkoczących w
> > > radioodbiornikach). Musisz wynaleźć inne zawieszenie.
> 
> > Cieszę się, że zauważyłeś, chociaż co do Twojej
> > argumentacji, się nie zgadzam.
> > Przed "na życie, życie, życie"
> 
> Nie do końca jestem też przekonany do tych powtórzeń. No i jak teraz
> spojrzałem - tuż przed kliknięciem w send, to zaczęło mnie razić "poświęca".

A tutaj, to chyba raczysz sobie żartować. Mam wrażenie, 
jakobyś nie zrozumiał tego miejsca w ogóle.

> 
> > potrzebny jest odstęp.
> > Najlepszy jaki znalazłem jest "... oczywiście, że" -
> > nie uważam, że jest perfekcyjny, ale nie mam lepszego.
> > Zamiast słowa "oczywiście" mogłoby przyjść "ach" ale
> > jest ciut gorsze wg mnie.
> > Musi pozostać jak jest. A może masz jakąś konkretną
> > alternatywę. Bo takie  "mogłoby być inaczej, lepiej",
> > to łatwo powiedzieć - nad tym miejscem zastanawiałem
> > dosyć długo, zanim pokazałem tekst.
> 
> No wiesz, staram się być niecałkiemnachalny - ale mogę chwilę pomyśleć.

Bardzo proszę. Tylko najpierw zastanów się dlaczego 
trzy razy "na życie" (w ogole nad calym końcem), 
bo bez zrozumienia tego, kazda proba zmiany tego miejsca
bedzie niczym innym, jak grą losową.

bogdan.p

> 
> Marek Krukowski
Re: widziałem ją
#1972
Author: bogdan.p
Date: Tue, 04 Feb 2003 22:45
12 lines
1181 bytes
Henryk Kostjuk wrote:
> 
> "
> >
> > Dziękuję. Ty to spotrafisz zchlebić i podbudować.
> > Bynajmniej, nigdy nie stosuje pochlebstw, nie mam powodu, schlebia sie osobom na wysokim 

Dzięki

bogdan.p

PS. Przy słowie "zchlebić" nie myślałem aż tak daleko.
Re: widziałem ją
#1987
Author: bogdan.p
Date: Tue, 04 Feb 2003 22:49
37 lines
1907 bytes
Jan Rudziński wrote:
> 
> Cześć wszystkim
> 
> "bogdan.p" wrote:
> >
> > Jan Rudziński wrote:
> > >
> [...]
> > >
> > > >  Dzisiaj
> > > > ma dużo łatwiej. Dzięki odpowiednim programom
> > > > komputerowym. W godzinę odwala pracę na cały miesiąc.
> > >
> > >  Nie znam żadnej, ale to żadnej grupy zawodowej, która dzięki komputerom
> > > ma łatwiej, cóż dopiero 'dużo łatwiej'. A żeby w godzinę odwalić
> > > miesięczną pracę? Ho, ho!
> [...]
> 
>  Ale puena - o ile ją zrozumiałem - jest dostatecznie 'puentowa' tylko
> pod warunkiem, że kwestionowane przeze mnie zdanie jest prawdziwe.

To zdanie jest kłamstwem, ale z całkiem innego powodu, 
jak sugerowałeś, czy jak by Ci się wydawało :)
A tą zagadkę pozostawiem już tylko i wyłącznie Twojej obsesyjce :)

Pozdrawiam serdecznie

bogdan.p

> >
> 
> --
> Pozdrowienia
>  Janek          http://www.astercity.net/~janekr
> Niech mnie diabli porwą!
> Niech diabli porwą? To się da zrobić...
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads