Thread View: alt.pl.ukraina
12 messages
12 total messages
Started by Mariusz Karpinski
Fri, 22 Feb 2008 19:08
2 pytania
Author: Mariusz Karpinski
Date: Fri, 22 Feb 2008 19:08
Date: Fri, 22 Feb 2008 19:08
23 lines
1898 bytes
1898 bytes
Czesc, Od pewnego czasu nurtuje mnie kilka spraw: W zeszlym roku poznalem jedna pania. Posiada obywatelstwo ukrainskie, ale z pochodzenia jest w 3/4 Polka. Po wojnie, nacjonalisci ukrainscy niszczyli dokumenty poswiadczajace polskosc obywateli i zmieniali im nazwiska (tak sie wlasnie stalo z rodzina owej Pani). Obecnie, owa Pani nie jest w stanie udowodnic pochodzenia polskiego. Czy ktos wie, jaki faktyczny procent mieszkancow obecnej Ukrainy (zwlaszcza polskich kresow wschodnich) przyznaje sie do pochodzenia polskiego? Nie chodzi mi o oficjalne dane statystyczne, tylko o szacunki wedlug tego, co czuja mieszkancy. Druga sprawa dotyczy architektury i infrastruktury Lwowa. Czy po zajeciu Lwowa przez Sowietow i w latach powojennych nastapil jakikolwiek rozwoj miasta, czy tez przesiedlona tam ludnosc ukrainsko - rosyjska korzystala z tego, co zbudowali przez wieki Polacy? Z tego co slyszalem, architektura Lwowa jest dla Ukraincow bardzo obca. Moja rodzina pochodzi z kresow wschodnich (od co najmniej kilku wiekow). Wiem, ze po naszych zabudowaniach pozostaly jedynie porosniete trawa fundamenty... pozdrawiam Mariusz
Re: 2 pytania
Author: Bartłomiej Zieliński
Date: Fri, 22 Feb 2008 19:14
Date: Fri, 22 Feb 2008 19:14
21 lines
1972 bytes
1972 bytes
Mariusz Karpinski wrote: > Druga sprawa dotyczy architektury i infrastruktury Lwowa. Czy po zajeciu > Lwowa przez Sowietow i w latach powojennych nastapil jakikolwiek rozwoj > miasta, czy tez przesiedlona tam ludnosc ukrainsko - rosyjska korzystala z > tego, co zbudowali przez wieki Polacy? Z tego co slyszalem, architektura > Lwowa jest dla Ukraincow bardzo obca. Początkowo korzystali z tego co było, a potem dobudowali naokoło miasta osiedla wieżowców. Czy świadczy to o rozwoju miasta - rzecz dyskusyjna. Podobnie zresztą rozwijały się miasta w Polsce. Historyczna architektura Lwowa ma głębokie korzenie C.K. Austro-Węgierskie, jest zatem zbliżona do architektury Krakowa czy Bielska-Białej. Pozdrawiam, -- ----------------------------------------------------------------------- * Bartłomiej Zieliński http://zmitac.aei.polsl.pl/BZ/ * * Bartlomiej.Zielinski(at)polsl.pl gg:970831 * -----------------------------------------------------------------------
Re: 2 pytania
Author: Sholay
Date: Tue, 26 Feb 2008 13:05
Date: Tue, 26 Feb 2008 13:05
17 lines
1670 bytes
1670 bytes
On 22 Lut, 20:08, "Mariusz Karpinski" <mariusz_karpin...@aster.pl> wrote: > Czesc, > Od pewnego czasu nurtuje mnie kilka spraw: > W zeszlym roku poznalem jedna pania. Posiada obywatelstwo ukrainskie, ale z > pochodzenia jest w 3/4 Polka. Po wojnie, nacjonalisci ukrainscy niszczyli > dokumenty poswiadczajace polskosc obywateli i zmieniali im nazwiska (tak sie > wlasnie stalo z rodzina owej Pani). > > pozdrawiam > Mariusz Po wojnie to nacjonaliści ukraińscy siedzieli w łagrach a nie administracji państwowej czy republikańskiej. Andrzej
Re: 2 pytania
Author: TNT
Date: Tue, 26 Feb 2008 17:56
Date: Tue, 26 Feb 2008 17:56
23 lines
1899 bytes
1899 bytes
> Czy ktos wie, jaki faktyczny procent > mieszkancow obecnej Ukrainy (zwlaszcza polskich kresow wschodnich) przyznaje > sie do pochodzenia polskiego? Nie chodzi mi o oficjalne dane statystyczne, > tylko o szacunki wedlug tego, co czuja mieszkancy. Nigdy się tego nie dowiesz co czują mieszkańcy. Do dziś strach u starszych ludzi, którzy jeszcze uczyli sie w polskich szkołach jest taki, że żeby coś powiedzieli o swoich polskich korzeniach to : 1 - musisz sobie na to zasłużyć, 2 - musisz miec dobry słuch (mówią raczej szeptem) To jest cos niesamowitego jak babuleńka ze łzami w oczach cichutko na ucho mówi że ona z rodu Ilnickich i że nie myslała ... ale cicho bo tu licho nie śpi i ... Polecam wypady nie tylko w ukraińskie Karpaty ale również na kilka dni do Ukraińców na wieś, gdzie za 0,55 zł palniesz sete przy sklepie i z ludźmi pogadasz, gdzie zjesz ukraińskie żarełko i prześpisz się pod prawdziwą pierzyną. TN
Re: 2 pytania
Author: Mariusz Karpinski
Date: Tue, 26 Feb 2008 19:51
Date: Tue, 26 Feb 2008 19:51
31 lines
2344 bytes
2344 bytes
>> Czy ktos wie, jaki faktyczny procent >> mieszkancow obecnej Ukrainy (zwlaszcza polskich kresow wschodnich) > przyznaje >> sie do pochodzenia polskiego? Nie chodzi mi o oficjalne dane >> statystyczne, >> tylko o szacunki wedlug tego, co czuja mieszkancy. > > Nigdy się tego nie dowiesz co czują mieszkańcy. Do dziś strach u starszych > ludzi, którzy jeszcze uczyli sie w polskich szkołach jest taki, że żeby > coś > powiedzieli o swoich polskich korzeniach to : > 1 - musisz sobie na to zasłużyć, > 2 - musisz miec dobry słuch (mówią raczej szeptem) > > To jest cos niesamowitego jak babuleńka ze łzami w oczach cichutko na ucho > mówi że ona z rodu Ilnickich i że nie myslała ... ale cicho bo tu licho > nie > śpi i ... > To by mi wyjaśniało, dlaczego znajoma na początku nic nie chciała powiedzieć. Dopiero odezwała się po kilku tygodniach, ale bardzo cicho i z nerwowym rozglądaniem się wkoło... Bardzo to przykre... Z tego co się dowiedziałem, na obecnej zachodniej Ukrainie jest całkiem sporo osób, które zdają sobie sprawę ze swojego pochodzenia (a raczej swoich rodziców i dziadków). Jednak życie w terrorze przez wiele lat zrobiło swoje. Sąsiad boi się sąsiada. Nawet w rodzinach unika się "niebezpiecznych" tematów. Jedna rzecz mnie bardzo zaskoczyła. Mianowicie to, że część rdzennych ukraińców chętnie zmieniła by przynależność państwową. Zapewne wynika to z biedy. Mariusz
Re: 2 pytania
Author: Borafu
Date: Tue, 26 Feb 2008 20:33
Date: Tue, 26 Feb 2008 20:33
23 lines
1975 bytes
1975 bytes
Mariusz Karpinski pisze: > > To by mi wyjaśniało, dlaczego znajoma na początku nic nie chciała > powiedzieć. Dopiero odezwała się po kilku tygodniach, ale bardzo cicho i z > nerwowym rozglądaniem się wkoło... Bardzo to przykre... To rzeczywiście przykre, ale niestety nie tylko na Ukrainie tak jest. Podejrzewam że nie miałeś okazji spotkać się z "polskimi" Ukraińcami. Wierz mi że u nas sytuacja jest dokładnie taka sama. Jak nie przekonasz ludzi czymś do siebie to będziesz miał szczęście jeśli się w ogóle zorientujesz, że miałeś z Ukraińcami do czynienia. Otworzą się tylko jeśli ich do siebie czymś przekonasz, najczęściej po delikatnym wysondowaniu. > rzecz mnie bardzo zaskoczyła. Mianowicie to, że część rdzennych ukraińców > chętnie zmieniła by przynależność państwową. Zapewne wynika to z biedy. A ilu naszych rodaków zmieniło? Ta sama ludzka tęsknota za lepszym losem. Cała historia ludzkości pełna jest migracji. To koncepcja państwa narodowego jest wynalazkiem bardzo świeżym. Pozdro -- Borafu
Re: 2 pytania
Author: TW
Date: Thu, 28 Feb 2008 14:14
Date: Thu, 28 Feb 2008 14:14
48 lines
3857 bytes
3857 bytes
Użytkownik "TNT" <darchom@op.pl> napisał w wiadomości news:fq1ju1$l58$1@news.onet.pl... > > Nigdy się tego nie dowiesz co czują mieszkańcy. Do dziś strach u starszych > ludzi, którzy jeszcze uczyli sie w polskich szkołach jest taki, że żeby > coś > powiedzieli o swoich polskich korzeniach to : > 1 - musisz sobie na to zasłużyć, > 2 - musisz miec dobry słuch (mówią raczej szeptem) > > To jest cos niesamowitego jak babuleńka ze łzami w oczach cichutko na ucho > mówi że ona z rodu Ilnickich i że nie myslała ... ale cicho bo tu licho > nie > śpi i ... __ Szanuje Twoja opinie, ktora przypuszczam jest oparta na Twocih wlasnych doswiadczeniach, ale mam prawo sie z nia nie zgodzic. Urodzilem sie i wychowalem sie w Chodorowie w obwodzie lwowskim. W czasach sowieckich nikt sie nie przyznawal ze jest Polakiem, ale mowienie o tym ze sie jest Ukraincem tez nie bylo do konca bezpieczne. Narodowosc byla jedna: Narod radziecki. Kosciol Swietego Ducha zamieniono na sale gimnastyczna w szkole Nr 3 a i do cerkwi ukrainskiej, wtedy prawoslawnej, mogli chodzic tylko nieliczni -- ci ktorzy nie mieli nic do stracenia, bo lekarz, nauczyciel, czy urzednik by sie wnet pozegnal z praca. Po ogloszeniu niepodleglosci Ukrainy nagle sie okazalo ze w Chodorowie jest wciaz okolo 50 osob (na ok 14,000 mieszkancow) ktorzy sie uwazaja za Polakow. Minelo kilka lat i cala gromada zebrala pieniadze na renowacje i otwarcie rzymsko-katolickiego kosciola. Sprowadzono z Polski ksiedza i miejscowi Polacy zaczeli chodzic do kosciola. W ukrainskie swieta, zreszta, wciaz chodza do cerkwi. Teraz jest wrecz "cool" chwalic sie swoim polskim pochodzeniem ze wzgledu na to iz Polska jest w UE i jest odbierana jako kraj "ktoremu sie udalo". NIGDY nie spotkalem sie z tym zeby ktos w Stryju, Samborze, Drohobyczu, Zloczowie, Zolkwi i t d, nie mowiac o Lwowie gdzie zawsze byly polskie koscioly i polska szola srednia, bal sie przyznac sie ze jest Polakiem. Owszem, spotyka sie osoby ktore sie kreca w okolicach Katedry Lacinskiej kolo Rynku we Lwowie albo przy parkingu autobusow na Lyczakowie i wmawiaja naiwnym turystom ze sa przesladowani z powodu swej polskosci. Nie bede komentowal ich zachowania, niech to pozostanie na ich sumieniu. Co dotyczy Lwowa, to powiekszyl sie kilkakrotnie w czasach powojennych. Raczej od tego piekniejszy sie nie zrobil, wrecz przeciwnie, ale takie byly uroki socjalistycznej urbanistyki. Zgadzam sie z tym ze nacjonalisci w czasach powojennych (ci co przezyli teror stalinowski) najmniej sie przejmowali niszczeniem metryk Polakow. Zreszta, w przedwojennych dokumentach nie bylo wpisu "narodowsc." Rozgraniczano tylko wyznanie. Pozdrawiam TW
Re: 2 pytania
Author: TNT
Date: Thu, 28 Feb 2008 19:12
Date: Thu, 28 Feb 2008 19:12
65 lines
4581 bytes
4581 bytes
> Szanuje Twoja opinie, ktora przypuszczam jest oparta na Twocih wlasnych > doswiadczeniach, ale mam prawo sie z nia nie zgodzic. Urodzilem sie i > wychowalem sie w Chodorowie w obwodzie lwowskim. W czasach sowieckich nikt > sie nie przyznawal ze jest Polakiem, ale mowienie o tym ze sie jest > Ukraincem tez nie bylo do konca bezpieczne. Narodowosc byla jedna: Narod > radziecki. Kosciol Swietego Ducha zamieniono na sale gimnastyczna w szkole > Nr 3 a i do cerkwi ukrainskiej, wtedy prawoslawnej, mogli chodzic tylko > nieliczni -- ci ktorzy nie mieli nic do stracenia, bo lekarz, nauczyciel, > czy urzednik by sie wnet pozegnal z praca. > Po ogloszeniu niepodleglosci Ukrainy nagle sie okazalo ze w Chodorowie jest > wciaz okolo 50 osob (na ok 14,000 mieszkancow) ktorzy sie uwazaja za > Polakow. Minelo kilka lat i cala gromada zebrala pieniadze na renowacje i > otwarcie rzymsko-katolickiego kosciola. Sprowadzono z Polski ksiedza i > miejscowi Polacy zaczeli chodzic do kosciola. W ukrainskie swieta, zreszta, > wciaz chodza do cerkwi. Teraz jest wrecz "cool" chwalic sie swoim polskim > pochodzeniem ze wzgledu na to iz Polska jest w UE i jest odbierana jako kraj > "ktoremu sie udalo". NIGDY nie spotkalem sie z tym zeby ktos w Stryju, > Samborze, Drohobyczu, Zloczowie, Zolkwi i t d, nie mowiac o Lwowie gdzie > zawsze byly polskie koscioly i polska szola srednia, bal sie przyznac sie ze > jest Polakiem. Owszem, spotyka sie osoby ktore sie kreca w okolicach Katedry > Lacinskiej kolo Rynku we Lwowie albo przy parkingu autobusow na Lyczakowie i > wmawiaja naiwnym turystom ze sa przesladowani z powodu swej polskosci. Nie > bede komentowal ich zachowania, niech to pozostanie na ich sumieniu. > Co dotyczy Lwowa, to powiekszyl sie kilkakrotnie w czasach powojennych. > Raczej od tego piekniejszy sie nie zrobil, wrecz przeciwnie, ale takie byly > uroki socjalistycznej urbanistyki. > Zgadzam sie z tym ze nacjonalisci w czasach powojennych (ci co przezyli > teror stalinowski) najmniej sie przejmowali niszczeniem metryk Polakow. > Zreszta, w przedwojennych dokumentach nie bylo wpisu "narodowsc." > Rozgraniczano tylko wyznanie. > Pozdrawiam > TW I napewno tak było. W miastach świadomość jest inna i zachowania również choćby dlatego że to większe społeczności i można "zginąć w tłumie". Na wsi to juz nie obowiązuje, a szczególnie we wsiach położonych w Karpatach. Ale skoro piszesz o Chodorowie i 50 zdeklarowanych tam Polakach, to można postawić pytanie - czy to faktycznie wszyscy ? Pacząc trochę inaczej to chyba nie więcej niż 15 rodzin. Właśnie o to chodzi, że trudno jest spotkać ludzi którzy boja się przyznać że są Polakami. Ci którzy maja śmiałość mówią to i coś w tym kierunku robią. Ci którzy sie boją siedzą cicho. Dlatego można powiedzieć tylko ile procent mieszkańców Ukrainy przyznaje się do polskiego obywatelstwa a niestety wiedza jaki procent Ukraińców ma polskie korzenie jest tajemna. Sprawa narodowościowa na zachodniej Ukrainie (na wschodniej też ale to nie ta bajka) jest bardziej skomplikowana jeśli np. weźmiemy pod rozwagę kwestie Zakarpacia. Temat rzeka i nie mi się z nim mierzyć choć ciekawi mnie to niezmiernie. Wiem jak różne podejście jest w śród samych Ukraińców do tych spraw. Zestawienie poglądów profesora Politechniki Lwowskiej i robotnika pracującego w bieszczadzkim lesie uświadomiło mi że tu naprawdę każdy ma swoja prawdę i trudno z nią dyskutować. Z tego też powodu wiem że masz rację w tym co piszesz. Pozdrowienia TNT
Re: 2 pytania
Author: TW
Date: Fri, 29 Feb 2008 08:59
Date: Fri, 29 Feb 2008 08:59
75 lines
6066 bytes
6066 bytes
Użytkownik "TNT" <darchom@op.pl> napisał w wiadomości
news:fq715g$alr$1@news.onet.pl...
>
> I napewno tak było. W miastach świadomość jest inna i zachowania również
> choćby dlatego że to większe społeczności i można "zginąć w tłumie".
> Na wsi to juz nie obowiązuje, a szczególnie we wsiach położonych w
> Karpatach.
> Ale skoro piszesz o Chodorowie i 50 zdeklarowanych tam Polakach, to
> można postawić pytanie - czy to faktycznie wszyscy ? Pacząc trochę inaczej
> to chyba nie więcej niż 15 rodzin.
>
> Właśnie o to chodzi, że trudno jest spotkać ludzi którzy boja się przyznać
> że są Polakami. Ci którzy maja śmiałość mówią to i coś w tym kierunku
> robią. Ci którzy sie boją siedzą cicho.
__
Nalezy pamietac ze na Ukrainie Zachodniej Polacy (jak rowniez Zydzi) przede
wszystkim byli skupieni w miastach i miasteczkach, ktore byly polskimi
wyspami w ukrainskim morzu. W nich wlasnie ludnosc wyznania rz-k stanowila w
granicach 40-50 %. Wziawszy pod uwage iz ludnosc wyznania Mojzeszowego
stanowila nastepne 20-30 procent, to greko-katolicy, czyli Ukraincy, byli w
miastach mniejszoscia (20-40%). Bylo to skutkiem polityki panstwowej. W
przemysle zatrudniano przede wszystkim Polakow. W Chodorowie byla jedna z
najwiekszych cukrowni w przedwojennej Polsce, gdzie 90 % (!) robotnikow byli
Polakami. Jak braklo miejscowych, w latach dwudziestych sprowadzili Polakow
z glebi kraju i wybudowali dla nich osiedle do dzis zwane Kremerowka (od
nazwiska owczesnego zarzadcy cukrownia Kremera). Taka sama sytuacja byla w
zakladach miesnych, mleczarskich, na cegielni.
Tereny wiejskie byly juz zgola inne. Tam ludnosc ukrainska stanowila do 90 %
mieszkancow. W kazdej takiej wsi byl sklep lub jakis zaklad rzemieslniczy
nalezacy przewaznie do Polakow (lub Zydow). Polacy byli rowniez zatrudniani
w urzedach, policji, lesnictwach, zarzadach folwarkow, etc. Oczywiscie, byly
rowniez przewaznie polskie wsie, takie jak, naprzyklad, Brzozdowce
(Berezdiwci) kolo Rozdola czy Jampol kolo Lwowa do ktorych w dawniejszych
czasach szlachta kiedys sprowadzila chlopow z glebi Polski. Jezeli chodzi o
tereny gorskie (po "naszej" stronie Karpat -- Huculszczyzne w okolicach
Kosowa-Zabia-Rachowa czy Bojkowszczyzne w okolicach Skola-Slawska oraz
Turki, to byly to tereny bardzo biedne, ktore przez dziesieciolecia zasilaly
emigracje zarobkowa, wiec Polacy zamieszkiwali tam niechetnie (nie mowie o
tych ktorzy pelnili rozne funkcje w tartakach, lesnictwach etc). Tam liczba
etnicznych Polakow nawet przed wojna byla znikoma (oczywiscie, miasteczka
wygladaly prawie tak samo jak w innych rejonach Ukrainy Zachodzniej).
Polskie rodziny w Chodorowie to Sasiadki, Rydelscy, Gulowie, Dabki, Rybacy.
Jest ich w sumie z 50 osob, ale, oczywiscie, nie zenia sie miedzy soba, wiec
w kazdej z tych rodzin Polacy tez dawno stanowia mniejszosc. Naprzyklad,
moja nauczycielka i wychowaeczyni SP Emilia Gul miala trojke dzieci z
ktorych kazde ozenilo sie/wyszlo zamaz za Ukraincow. U Sasiadkow jedna corka
wyszla zamaz za Ukrainca, miala trojke dzieci z ktorych kazde ma
ukrainskiego malzonka, syn sie ozenil z Rosjanka, jego syn znow z
Moldawianka i tak to wszystko sie rozmywa. Zadne z dzieci juz nie mowi po
polsku (co jest, przede wszystkim, zaniedbaniem rodzicow). Jako ciekawostke
nadmienie ze przed wojna w wielu rodzinach polskich mieszkajacych na wsiach
wsrod wiekszosci ukrainskiej w domu mowilo sie po ukrainsku. Tym swiadectwem
polskosci bylo przede wszystkim wyznanie rz-k.
W Chodorowie w kosciele przy wejsciu wisi "Spisek sprzatajacych w kosciele"
("spysok" to po ukrainsku "lista").
Prawie wsyscy Polacy ze wsi, miasteczek i miast wyjechali do Polski w kilku
falach repatriacji. Zostali tylko ci ktorzy z jakichs powodow nie
zdecydowali sie tego zrobic. Znam rodziny gdzie czesc wyjechala a czesc
zostala. Znalem kobiete, etniczna Ukrainke, ktora nie odwazyla sie wyjechac
do Polski, a maz zabral ze soba synow. Dramatow i tragedii bylo co nie
miara. Podtrzymuje kontakty z kilkoma chodorowianami mieszkajacymi w
Australii, USA, Kanadzie.
Mieszkalem na Zachodniej Ukrainia przez 35 lat. Studiowalem we Lwowie,
pracowalem w szkole na wsi, potem na roznych posadach we Lwowie. Znam
wszystkie gorskie szlaki w Karpatach, wiekszosc wsi i miasteczek w obwodzie
lwowskim i stanislawowskim. Wciaz duzo jezdze po wsiach i miastach, robie
zdjecia i wysylam ludziom ktorzy maja korzenie w tamtych stronach.
Nigdy nie spotkalem nikogo kto bal by sie przyznac do swojego pochodzenia
polskiego, a juz na pewno nie w czasach najnowszych po roku 1991. Nie
rozumiem przede wszystkim czego by miali sie bac? Ze im sasiedzi podpala
dom? Mysle ze rownie powazne powody do obaw mial by, np, Slowak mieszkajacy
na polsiej wsi.
Pozdrawiam serdecznie
TW
Re: 2 pytania
Author: TNT
Date: Sat, 01 Mar 2008 09:30
Date: Sat, 01 Mar 2008 09:30
120 lines
6999 bytes
6999 bytes
> >
> > I napewno tak było. W miastach świadomość jest inna i zachowania również
> > choćby dlatego że to większe społeczności i można "zginąć w tłumie".
> > Na wsi to juz nie obowiązuje, a szczególnie we wsiach położonych w
> > Karpatach.
> > Ale skoro piszesz o Chodorowie i 50 zdeklarowanych tam Polakach, to
> > można postawić pytanie - czy to faktycznie wszyscy ? Pacząc trochę
inaczej
> > to chyba nie więcej niż 15 rodzin.
> >
> > Właśnie o to chodzi, że trudno jest spotkać ludzi którzy boja się
przyznać
> > że są Polakami. Ci którzy maja śmiałość mówią to i coś w tym kierunku
> > robią. Ci którzy sie boją siedzą cicho.
> __
> Nalezy pamietac ze na Ukrainie Zachodniej Polacy (jak rowniez Zydzi)
przede
> wszystkim byli skupieni w miastach i miasteczkach, ktore byly polskimi
> wyspami w ukrainskim morzu. W nich wlasnie ludnosc wyznania rz-k stanowila
w
> granicach 40-50 %. Wziawszy pod uwage iz ludnosc wyznania Mojzeszowego
> stanowila nastepne 20-30 procent, to greko-katolicy, czyli Ukraincy, byli
w
> miastach mniejszoscia (20-40%). Bylo to skutkiem polityki panstwowej. W
> przemysle zatrudniano przede wszystkim Polakow. W Chodorowie byla jedna z
> najwiekszych cukrowni w przedwojennej Polsce, gdzie 90 % (!) robotnikow
byli
> Polakami. Jak braklo miejscowych, w latach dwudziestych sprowadzili
Polakow
> z glebi kraju i wybudowali dla nich osiedle do dzis zwane Kremerowka (od
> nazwiska owczesnego zarzadcy cukrownia Kremera). Taka sama sytuacja byla w
> zakladach miesnych, mleczarskich, na cegielni.
> Tereny wiejskie byly juz zgola inne. Tam ludnosc ukrainska stanowila do 90
%
> mieszkancow. W kazdej takiej wsi byl sklep lub jakis zaklad rzemieslniczy
> nalezacy przewaznie do Polakow (lub Zydow). Polacy byli rowniez
zatrudniani
> w urzedach, policji, lesnictwach, zarzadach folwarkow, etc. Oczywiscie,
byly
> rowniez przewaznie polskie wsie, takie jak, naprzyklad, Brzozdowce
> (Berezdiwci) kolo Rozdola czy Jampol kolo Lwowa do ktorych w dawniejszych
> czasach szlachta kiedys sprowadzila chlopow z glebi Polski. Jezeli chodzi
o
> tereny gorskie (po "naszej" stronie Karpat -- Huculszczyzne w okolicach
> Kosowa-Zabia-Rachowa czy Bojkowszczyzne w okolicach Skola-Slawska oraz
> Turki, to byly to tereny bardzo biedne, ktore przez dziesieciolecia
zasilaly
> emigracje zarobkowa, wiec Polacy zamieszkiwali tam niechetnie (nie mowie o
> tych ktorzy pelnili rozne funkcje w tartakach, lesnictwach etc). Tam
liczba
> etnicznych Polakow nawet przed wojna byla znikoma (oczywiscie, miasteczka
> wygladaly prawie tak samo jak w innych rejonach Ukrainy Zachodzniej).
> Polskie rodziny w Chodorowie to Sasiadki, Rydelscy, Gulowie, Dabki,
Rybacy.
> Jest ich w sumie z 50 osob, ale, oczywiscie, nie zenia sie miedzy soba,
wiec
> w kazdej z tych rodzin Polacy tez dawno stanowia mniejszosc. Naprzyklad,
> moja nauczycielka i wychowaeczyni SP Emilia Gul miala trojke dzieci z
> ktorych kazde ozenilo sie/wyszlo zamaz za Ukraincow. U Sasiadkow jedna
corka
> wyszla zamaz za Ukrainca, miala trojke dzieci z ktorych kazde ma
> ukrainskiego malzonka, syn sie ozenil z Rosjanka, jego syn znow z
> Moldawianka i tak to wszystko sie rozmywa. Zadne z dzieci juz nie mowi po
> polsku (co jest, przede wszystkim, zaniedbaniem rodzicow). Jako
ciekawostke
> nadmienie ze przed wojna w wielu rodzinach polskich mieszkajacych na
wsiach
> wsrod wiekszosci ukrainskiej w domu mowilo sie po ukrainsku. Tym
swiadectwem
> polskosci bylo przede wszystkim wyznanie rz-k.
> W Chodorowie w kosciele przy wejsciu wisi "Spisek sprzatajacych w
kosciele"
> ("spysok" to po ukrainsku "lista").
> Prawie wsyscy Polacy ze wsi, miasteczek i miast wyjechali do Polski w
kilku
> falach repatriacji. Zostali tylko ci ktorzy z jakichs powodow nie
> zdecydowali sie tego zrobic. Znam rodziny gdzie czesc wyjechala a czesc
> zostala. Znalem kobiete, etniczna Ukrainke, ktora nie odwazyla sie
wyjechac
> do Polski, a maz zabral ze soba synow. Dramatow i tragedii bylo co nie
> miara. Podtrzymuje kontakty z kilkoma chodorowianami mieszkajacymi w
> Australii, USA, Kanadzie.
> Mieszkalem na Zachodniej Ukrainia przez 35 lat. Studiowalem we Lwowie,
> pracowalem w szkole na wsi, potem na roznych posadach we Lwowie. Znam
> wszystkie gorskie szlaki w Karpatach, wiekszosc wsi i miasteczek w
obwodzie
> lwowskim i stanislawowskim. Wciaz duzo jezdze po wsiach i miastach, robie
> zdjecia i wysylam ludziom ktorzy maja korzenie w tamtych stronach.
> Nigdy nie spotkalem nikogo kto bal by sie przyznac do swojego pochodzenia
> polskiego, a juz na pewno nie w czasach najnowszych po roku 1991. Nie
> rozumiem przede wszystkim czego by miali sie bac? Ze im sasiedzi podpala
> dom? Mysle ze rownie powazne powody do obaw mial by, np, Slowak
mieszkajacy
> na polsiej wsi.
> Pozdrawiam serdecznie
> TW
>
Dzięki za ciekawe informacje, szczególnie że z pierwszej ręki. Potwierdziło
to
i napewno uzupełniło moja wiedzę. Jedna rzecz jednak do mnie nie przemawia.
Wiem, że nie negujesz tego że Polacy mieszkający na wsi boją się przyznać do
swoich korzeni, ale ta nuta sceptycyzmu zagrał tu dla mnie trochę nie w tej
tonacji.
Ja spotkałem takich ludzi, ale jakie były faktyczne powody ich strachu nie
umiem
powiedzieć. To co mnie naprawdę uderzyło to to że oni faktycznie się czegoś
obawiali i że nie był to strach "świeży". To coś z nimi rosło, było na co
dzień
od bardzo dawna i wierz mi było to widać. Ale był tez gospodarz którego
syn był wójtem i on bardzo ładną polszczyzną opowiadał o tym co cię działo
przy granicy z Zakarpaciem, o życiu, szkole, przemycie itp nie mówił nic o
wojnie
i okresie powojennym. Pewnie następna trauma.
Czyli jak to w życiu, kształtujemy swoje wyobrażenia i poglądy na podstawie
sumy naszych doświadczeń. Mamy trochę inne i w niczym to nie zmnienie faktu
że prawdziwe.
Pozdrawiam
TNT
Re: 2 pytania
Author: TW
Date: Sat, 01 Mar 2008 13:10
Date: Sat, 01 Mar 2008 13:10
27 lines
2642 bytes
2642 bytes
Użytkownik "TNT" <darchom@op.pl> napisał w wiadomości news:fqb7pp$vrn$1@news.onet.pl... >> > > Czyli jak to w życiu, kształtujemy swoje wyobrażenia i poglądy na > podstawie > sumy naszych doświadczeń. Mamy trochę inne i w niczym to nie zmnienie > faktu > że prawdziwe. ____ Niewatpliwie inaczej sie czuje ktos kto sie wychowal na terenach gdzie trwaly zaciekle walki polsko-ukrainskie -- na Wolyniu, Chelmszczyznie, w Bieszczadach. Na szczescie na tych terenach gdzie ja sie wychowalem (poludniowo-wschodnia czesc wojewodztwa lwowskiego -- okolice Chodorowa, Rohatynia, Bobrki, Zurawna, Zydaczewa, Stryja) takie starcia byly rzadkoscia. Najwiekszym wrogiem byli Sowieci. To przede wszystkim z ich rak, jak rowniez z rak Niemcow, polegli ci wszyscy ktorych groby zbiorowe widnieja na kazdym cmentarzu. We wsi mojej mamy (Ukrainki) -- Demidowie nad Dniestrem -- do konca lat piecdziesiatych nie przezyl ani jeden mezczyzna z rocznikow 1922-1926. Ci ktorzy zostali zabrani do wojska przez powracajaca armie czerwona zgineli w Karpatach lub pod Sandomierzem. Cis ktorzy ukryli sie w lasach zostali wymordowani przez NKWD. Zreszta, to samo dotyczy wsi ojca -- Podniestrzany kolo Rozdola. Jako ciekawostke powiem ze w slubach polsko-ukrainskich przed wojna synowie przybierali narodowsc (czyli wyznanie) ojcow, a corki -- matek. Pozdrawiam TW
Re: 2 pytania
Author: Wlodzimierz Macewicz
Date: Sat, 01 Mar 2008 16:14
Date: Sat, 01 Mar 2008 16:14
14 lines
1414 bytes
1414 bytes
> Ja spotkałem takich ludzi, ale jakie były faktyczne powody ich strachu nie > umiem > powiedzieć. To co mnie naprawdę uderzyło to to że oni faktycznie się > czegoś > obawiali i że nie był to strach "świeży". To coś z nimi rosło, było na co > dzień ja mam wrazenie ze to objaw ,,homo sovieticus''. Mam rodzine na Ukrainie (Dolina i Bolechow), bylismy tam kilka razy i bylo milo sympatycznie, ale np, na listy NIE ODPISUJA. pozdr WM
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads