🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
55 messages
55 total messages Page 1 of 2 Started by Rogal83 Tue, 25 Mar 2008 07:38
Page 1 of 2 • 55 total messages
Porzucony
#173824
Author: Rogal83
Date: Tue, 25 Mar 2008 07:38
44 lines
3686 bytes
Poznaliśmy się ponad 6 lat temu, mamy teraz po 25 lat.
Ona, dziewczyna ze wsi, córka niepijacego alkoholika, który pił i bił
15 lat, czy 20 lat żone i potem tez czasem dzieci, upośledzony umysłwo
brat. W domu sie nie przelewalo
Ja, chłopak z miasta, po lewostronnym paraliżu, obecnie kuleje lkko i
mam dłoń niesprawną, pomimo tego skonczylem Uniwerek, mam dobra prace,
dobrze zarabiam. 5, 5 roku "chodziliśmy" ze sobą. bywało różnie, ale w
sumie bylem bardzo szczesliwy, ona podobno tez, choc wielu rzeczy nie
dostrzegalem. Chocby tego ze ona nie ma zadnych zainteresowan poza
imprezami ktore lubila ale nie chodzila beze mnie. Myslalem ze
zalapalem Pana Boga za nogi, kobieta ktorej nie przeszkadza moja
niepelnosprawnmosc, akceptuje mnie kocha.
Wszystko robilismy razem. Przygotwalem ja do matury, pomoglem na
studiach, napisalem prace licencjcka i 3 z 4 pracy mgr. mogla liczyc
na mnie zawsze i ze wszystkim tak jak i ja na nia. Slub w sierpniu
200-
cudowne wesele. Potem 2 miesiace zycia w raju. Koniec pazdiernika
dostalem ataku epilepsji, zdiagnozowao mi te chorobe ale atakow nie
mam, normalnie zyje, pracuje. A w domu (mieszkanie w duzym domu z
tesciami, w trakcie wykanczanie jej czesci domu). Mniej wiecej od tego
czasu coraz gorzej, oddalala sie ode mnie, bylem jak mebel. od grudnia
sexu zero praktycznie-tak bywalo i przed slubem wiec to nie nowosc.
Ciagle pretensje ze zle sie odnosze do tesciow(bzdura) i inne
czepialskie wyssane z palca zarzuty. Ja jej oddalem calego siebie,
serce na dloni. A w (Wielkę Niedzielę bylem u mamy, od niej
sms-"nie kocham Cie" strasznie sie pomylilam" itd. Wiec pojechalem
spakowac rzeczy, wchodze a one juz spakowane, po niej wdidzialem cos w
rodzaju ulgi. Tak mi sie przynajmniej wydaje.
dzis rao dzwonie, ze zostawilem plaszcz, slysze-"oddam Ci go, pytam
czemu to zrobila-nie chce tk dluzej zyc jak niewolnica""nie psuj mi
telefonami ŚWiąt" I po tej rozmowie klapki mi z oczu spadly.
Co nie zmienia faktu ze tesknie za nia strasznie, wczoraj plakalem,
mysle o niej, ciezko mi okropnie. Jenoczesnie mam swiadomosc ze
okazala sie pusta jak balon. Tyle ze na skinienie jej palca bym
wrocil. Boje sie ze bede sam, ze moja niepelnosprawnosc, choroba,
bycie (chyba) rozwodnikiem przekresla moje szanse na ulozenie sobie
zycia, a ja nie potrafie byc sam, potrzebuje ciepla i chce je dawac.
Moze ktos z Was ma podejrzenia czemu to zrobila, ja naprawde nie wiem,
chyba zetak bardzo brakuje jej imprez itd (z epilepsja nie moge na nie
chodzic)?
Jak myslicie, wyciagnie jescze reke do zgody?
I jak sobie radzic z bolem rozstania?
Bede wdzieczny za pomoc
Piotr
Re: Porzucony
#173825
Author: Pawel C
Date: Tue, 25 Mar 2008 13:55
54 lines
4232 bytes
Użytkownik "Rogal83" <rogal1601@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:f1449847-c944-4cc7-808b-2b3a0b89bf98@u69g2000hse.googlegroups.com...
Poznaliśmy się ponad 6 lat temu, mamy teraz po 25 lat.
Ona, dziewczyna ze wsi, córka niepijacego alkoholika, który pił i bił
15 lat, czy 20 lat żone i potem tez czasem dzieci, upośledzony umysłwo
brat. W domu sie nie przelewalo
Ja, chłopak z miasta, po lewostronnym paraliżu, obecnie kuleje lkko i
mam dłoń niesprawną, pomimo tego skonczylem Uniwerek, mam dobra prace,
dobrze zarabiam. 5, 5 roku "chodziliśmy" ze sobą. bywało różnie, ale w
sumie bylem bardzo szczesliwy, ona podobno tez, choc wielu rzeczy nie
dostrzegalem. Chocby tego ze ona nie ma zadnych zainteresowan poza
imprezami ktore lubila ale nie chodzila beze mnie. Myslalem ze
zalapalem Pana Boga za nogi, kobieta ktorej nie przeszkadza moja
niepelnosprawnmosc, akceptuje mnie kocha.
Wszystko robilismy razem. Przygotwalem ja do matury, pomoglem na
studiach, napisalem prace licencjcka i 3 z 4 pracy mgr. mogla liczyc
na mnie zawsze i ze wszystkim tak jak i ja na nia. Slub w sierpniu
200-
cudowne wesele. Potem 2 miesiace zycia w raju. Koniec pazdiernika
dostalem ataku epilepsji, zdiagnozowao mi te chorobe ale atakow nie
mam, normalnie zyje, pracuje. A w domu (mieszkanie w duzym domu z
tesciami, w trakcie wykanczanie jej czesci domu). Mniej wiecej od tego
czasu coraz gorzej, oddalala sie ode mnie, bylem jak mebel. od grudnia
sexu zero praktycznie-tak bywalo i przed slubem wiec to nie nowosc.
Ciagle pretensje ze zle sie odnosze do tesciow(bzdura) i inne
czepialskie wyssane z palca zarzuty. Ja jej oddalem calego siebie,
serce na dloni. A w (Wielkę Niedzielę bylem u mamy, od niej
sms-"nie kocham Cie" strasznie sie pomylilam" itd. Wiec pojechalem
spakowac rzeczy, wchodze a one juz spakowane, po niej wdidzialem cos w
rodzaju ulgi. Tak mi sie przynajmniej wydaje.
dzis rao dzwonie, ze zostawilem plaszcz, slysze-"oddam Ci go, pytam
czemu to zrobila-nie chce tk dluzej zyc jak niewolnica""nie psuj mi
telefonami ŚWiąt" I po tej rozmowie klapki mi z oczu spadly.
Co nie zmienia faktu ze tesknie za nia strasznie, wczoraj plakalem,
mysle o niej, ciezko mi okropnie. Jenoczesnie mam swiadomosc ze
okazala sie pusta jak balon. Tyle ze na skinienie jej palca bym
wrocil. Boje sie ze bede sam, ze moja niepelnosprawnosc, choroba,
bycie (chyba) rozwodnikiem przekresla moje szanse na ulozenie sobie
zycia, a ja nie potrafie byc sam, potrzebuje ciepla i chce je dawac.
Moze ktos z Was ma podejrzenia czemu to zrobila, ja naprawde nie wiem,
chyba zetak bardzo brakuje jej imprez itd (z epilepsja nie moge na nie
chodzic)?
Jak myslicie, wyciagnie jescze reke do zgody?
I jak sobie radzic z bolem rozstania?
Bede wdzieczny za pomoc
Piotr
problem polega na tym ze jesli bedziesz sie jakos probowal do niej zwracac 
ona zobaczy ze ci zalezy i pewno jeszcze bardziej sie wypnie, to 
upokarzajace ,wiec najlepiej sie nie odzywac choc pewno to trudne dla 
ciebie, jesli ona cos czuje to w koncu zrobi jakis krok , jesli nie to juz z 
nia szczescia nie zaznasz i szkoda sie ponizac , postaraj sie zapomniec i za 
jakis czas rozgladniesz sie za kims innym jak to mowia " najlepszym 
lekarstwem na zraniona milosc jest inna milosc" i tego ci zycze 
Re: Porzucony
#173826
Author: Rogal83
Date: Tue, 25 Mar 2008 14:28
57 lines
4808 bytes
On 25 Mar, 14:55, "Pawel C" <pawe...@op.pl> wrote:
> Użytkownik "Rogal83" <rogal1...@gazeta.pl> napisał w wiadomościnews:f1449847-c944-4cc7-808b-2b3a0b89bf98@u69g2000hse.googlegroups.com...
> Poznaliśmy się ponad 6 lat temu, mamy teraz po 25 lat.
> Ona, dziewczyna ze wsi, córka niepijacego alkoholika, który pił i bił
> 15 lat, czy 20 lat żone i potem tez czasem dzieci, upośledzony umysłwo
> brat. W domu sie nie przelewalo
> Ja, chłopak z miasta, po lewostronnym paraliżu, obecnie kuleje lkko i
> mam dłoń niesprawną, pomimo tego skonczylem Uniwerek, mam dobra prace,
> dobrze zarabiam. 5, 5 roku "chodziliśmy" ze sobą. bywało różnie, ale w
> sumie bylem bardzo szczesliwy, ona podobno tez, choc wielu rzeczy nie
> dostrzegalem. Chocby tego ze ona nie ma zadnych zainteresowan poza
> imprezami ktore lubila ale nie chodzila beze mnie. Myslalem ze
> zalapalem Pana Boga za nogi, kobieta ktorej nie przeszkadza moja
> niepelnosprawnmosc, akceptuje mnie kocha.
> Wszystko robilismy razem. Przygotwalem ja do matury, pomoglem na
> studiach, napisalem prace licencjcka i 3 z 4 pracy mgr. mogla liczyc
> na mnie zawsze i ze wszystkim tak jak i ja na nia. Slub w sierpniu
> 200-
> cudowne wesele. Potem 2 miesiace zycia w raju. Koniec pazdiernika
> dostalem ataku epilepsji, zdiagnozowao mi te chorobe ale atakow nie
> mam, normalnie zyje, pracuje. A w domu (mieszkanie w duzym domu z
> tesciami, w trakcie wykanczanie jej czesci domu). Mniej wiecej od tego
> czasu coraz gorzej, oddalala sie ode mnie, bylem jak mebel. od grudnia
> sexu zero praktycznie-tak bywalo i przed slubem wiec to nie nowosc.
> Ciagle pretensje ze zle sie odnosze do tesciow(bzdura) i inne
> czepialskie wyssane z palca zarzuty. Ja jej oddalem calego siebie,
> serce na dloni. A w (Wielkę Niedzielę bylem u mamy, od niej
> sms-"nie kocham Cie" strasznie sie pomylilam" itd. Wiec pojechalem
> spakowac rzeczy, wchodze a one juz spakowane, po niej wdidzialem cos w
> rodzaju ulgi. Tak mi sie przynajmniej wydaje.
> dzis rao dzwonie, ze zostawilem plaszcz, slysze-"oddam Ci go, pytam
> czemu to zrobila-nie chce tk dluzej zyc jak niewolnica""nie psuj mi
> telefonami ŚWiąt" I po tej rozmowie klapki mi z oczu spadly.
> Co nie zmienia faktu ze tesknie za nia strasznie, wczoraj plakalem,
> mysle o niej, ciezko mi okropnie. Jenoczesnie mam swiadomosc ze
> okazala sie pusta jak balon. Tyle ze na skinienie jej palca bym
> wrocil. Boje sie ze bede sam, ze moja niepelnosprawnosc, choroba,
> bycie (chyba) rozwodnikiem przekresla moje szanse na ulozenie sobie
> zycia, a ja nie potrafie byc sam, potrzebuje ciepla i chce je dawac.
> Moze ktos z Was ma podejrzenia czemu to zrobila, ja naprawde nie wiem,
> chyba zetak bardzo brakuje jej imprez itd (z epilepsja nie moge na nie
> chodzic)?
> Jak myslicie, wyciagnie jescze reke do zgody?
> I jak sobie radzic z bolem rozstania?
> Bede wdzieczny za pomoc
> Piotr
> problem polega na tym ze jesli bedziesz sie jakos probowal do niej zwracac
> ona zobaczy ze ci zalezy i pewno jeszcze bardziej sie wypnie, to
> upokarzajace ,wiec najlepiej sie nie odzywac choc pewno to trudne dla
> ciebie, jesli ona cos czuje to w koncu zrobi jakis krok , jesli nie to juz z
> nia szczescia nie zaznasz i szkoda sie ponizac , postaraj sie zapomniec i za
> jakis czas rozgladniesz sie za kims innym jak to mowia " najlepszym
> lekarstwem na zraniona milosc jest inna milosc" i tego ci zycze

dziękuje bardzo. Tez sadze ze tak powinienem sie zachowywac i tak
robie. Staram sie nie zlamac. Ide tokiem myslenia-ze jak sie okazuje
nic nie stracilem.
Re: Porzucony
#173827
Author: al4e
Date: Tue, 25 Mar 2008 18:04
34 lines
2833 bytes
Użytkownik "Rogal83" <rogal1601@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:96bb9bd0-60b9-4a1a-b2c2-744153d7ec8c@i7g2000prf.googlegroups.com...

> dziękuje bardzo. Tez sadze ze tak powinienem sie zachowywac i tak
> robie. Staram sie nie zlamac. Ide tokiem myslenia-ze jak sie okazuje
> nic nie stracilem.

Wiesz, to jest tak, ze nie jest czyms zlym ulegac uczuciu. Grunt to to aby 
po kazdym upadku starac sie podniesc i probowac nie popelniac tych samych 
bledow. Z tego co piszesz tesknisz ...wiec moze (ale nie musi) sie zdazyc, 
ze sam bedziesz szukal kontaktu. Nie rob nic wbrew sobie jednak staraj sie 
trzymac uczucia na wodzy i nie skamlaj o odrobine ciepla od niej. Pawel C 
pisze, ze lekartwem na milosc jest inna ...jednak tutaj potrzeba czasu dla 
ciebie. No i trzeba uwazac aby nie trafic z deszczu pod rynne ;) (ale to 
zawsze oakzuje sie po fakcie).

Zastanawiajace jest, ze po paru miesiacach wspolnego mieszkania okazalo sie 
dla niej, ze to nie to. Przez 5,5 roku mieszkaliscie razem "24h/na dobe" ?

Fakt, ze informacje o rozttaniu przekazala via sms swiadczy tylko, ze jest 
niedojzala. Opisales pobieznie jej dom rodzinny ...tutaj takze szukalbym 
przyczyny ...wzorce. Zastanow sie czy chcialbys byc z kims kto nie jest 
pewny swoich uczcuc, siebie. Nawet po powrocie za jakis czas mogloby sie 
wszystko powtorzyc. Niestety tutaj nie ma dobrej rady bo nie tylko Ty jej 
nie znasz tak do konca ...obawiam sie czy ona sama siebie tak naprawde 
zna/wie czego chce. W innym przypadku oznaczaloby, ze jest wyrachowana ...a 
Ty posluzyles jej jako narzedzie w kwestii pomocy w nauce, itp.

BTW. Mieszkanie z tesciami ...jakimikolwiek IMO to zly pomysl. Jednak to nie 
bylo w tym wypadku problemem.

Pozdr
al4e
Re: Porzucony
#173828
Author: al4e
Date: Tue, 25 Mar 2008 18:15
20 lines
1822 bytes
Użytkownik "Rogal83" <rogal1601@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:f1449847-c944-4cc7-808b-2b3a0b89bf98@u69g2000hse.googlegroups.com...

> [...] Koniec pazdiernika
> dostalem ataku epilepsji, zdiagnozowao mi te chorobe ale atakow nie
> mam, normalnie zyje, pracuje. A w domu (mieszkanie w duzym domu z
> tesciami, w trakcie wykanczanie jej czesci domu). Mniej wiecej od tego
> czasu coraz gorzej, oddalala sie ode mnie, bylem jak mebel.

To IMO powod. Najprawdopodobniej nie zdawala sobie sprawy, ze Ty takze 
bedziesz potrzebowal od niej wsparcia. Twoje ataki epilepsji widocznie 
otworzyly jej w tym temacie oczy.

Nie wiem co Ty nazywasz miloscia ale takie zachowanie, gdzie jedna ze stron 
tylko "czerpie" nia raczej nie jest. Tak naprawde ludzi poznajemy w 
"biedzie" ...i Ty ja wlasnie poznales.

Pozdr
al4e
Re: Porzucony
#173830
Author: Panslavista
Date: Tue, 25 Mar 2008 20:01
6 lines
1326 bytes
Rogal83 napisał(a):

Możesz jakoś to streścić?

P.S.
A ksywke rogal to masz od zawiniętego kutafona?
Re: Porzucony
#173831
Author: ! PIJÓNE ZÓMBIE !
Date: Tue, 25 Mar 2008 20:11
8 lines
1139 bytes
Rogal83 pisze:
> Poznaliśmy się ponad 6 lat temu, mamy teraz po 25 lat.

Rogal, nie czytałem tego wogóle, ale myśle rze skoro stary pjerdoli 
sfojom córke a tfojom szmóle, to ty powinienes wypjerdolić jej starom 
czyli tfojom siostre.

Posdro
Re: Porzucony
#173829
Author: Rogal83
Date: Tue, 25 Mar 2008 20:21
24 lines
2365 bytes
On 25 Mar, 19:15, "al4e" <[_CUT_]alex[_THIS_]@deth.org.pl> wrote:
> Użytkownik "Rogal83" <rogal1...@gazeta.pl> napisał w wiadomościnews:f1449847-c944-4cc7-808b-2b3a0b89bf98@u69g2000hse.googlegroups.com...
>
> > [...] Koniec pazdiernika
> > dostalem ataku epilepsji, zdiagnozowao mi te chorobe ale atakow nie
> > mam, normalnie zyje, pracuje. A w domu (mieszkanie w duzym domu z
> > tesciami, w trakcie wykanczanie jej czesci domu). Mniej wiecej od tego
> > czasu coraz gorzej, oddalala sie ode mnie, bylem jak mebel.
>
> To IMO powod. Najprawdopodobniej nie zdawala sobie sprawy, ze Ty takze
> bedziesz potrzebowal od niej wsparcia. Twoje ataki epilepsji widocznie
> otworzyly jej w tym temacie oczy.
>
> Nie wiem co Ty nazywasz miloscia ale takie zachowanie, gdzie jedna ze stron
> tylko "czerpie" nia raczej nie jest. Tak naprawde ludzi poznajemy w
> "biedzie" ...i Ty ja wlasnie poznales.
>
> Pozdr
> al4e

Ja nie portzebuje opieki w znaczeniu pielegnacji, chyba ze kalkuluje
ze mi sie bedzie pogaraszac tak czy owak to nie milosc. Jk ona
chorowala to stawalem na glowie zeby bylo ok i modlilem sie zeby jej
choroba przeszla na mnie.
Re: Porzucony
#173832
Author: michal
Date: Tue, 25 Mar 2008 23:03
71 lines
5326 bytes
Rogal83 wrote:
> Poznaliśmy się ponad 6 lat temu, mamy teraz po 25 lat.
> Ona, dziewczyna ze wsi, córka niepijacego alkoholika, który pił i bił
> 15 lat, czy 20 lat żone i potem tez czasem dzieci, upośledzony umysłwo
> brat. W domu sie nie przelewalo
> Ja, chłopak z miasta, po lewostronnym paraliżu, obecnie kuleje lkko i
> mam dłoń niesprawną, pomimo tego skonczylem Uniwerek, mam dobra prace,
> dobrze zarabiam. 5, 5 roku "chodziliśmy" ze sobą. bywało różnie, ale w
> sumie bylem bardzo szczesliwy, ona podobno tez, choc wielu rzeczy nie
> dostrzegalem. Chocby tego ze ona nie ma zadnych zainteresowan poza
> imprezami ktore lubila ale nie chodzila beze mnie. Myslalem ze
> zalapalem Pana Boga za nogi, kobieta ktorej nie przeszkadza moja
> niepelnosprawnmosc, akceptuje mnie kocha.
> Wszystko robilismy razem. Przygotwalem ja do matury, pomoglem na
> studiach, napisalem prace licencjcka i 3 z 4 pracy mgr. mogla liczyc
> na mnie zawsze i ze wszystkim tak jak i ja na nia. Slub w sierpniu
> 200-
> cudowne wesele. Potem 2 miesiace zycia w raju. Koniec pazdiernika
> dostalem ataku epilepsji, zdiagnozowao mi te chorobe ale atakow nie
> mam, normalnie zyje, pracuje. A w domu (mieszkanie w duzym domu z
> tesciami, w trakcie wykanczanie jej czesci domu). Mniej wiecej od tego
> czasu coraz gorzej, oddalala sie ode mnie, bylem jak mebel. od grudnia
> sexu zero praktycznie-tak bywalo i przed slubem wiec to nie nowosc.
> Ciagle pretensje ze zle sie odnosze do tesciow(bzdura) i inne
> czepialskie wyssane z palca zarzuty. Ja jej oddalem calego siebie,
> serce na dloni. A w (Wielkę Niedzielę bylem u mamy, od niej
> sms-"nie kocham Cie" strasznie sie pomylilam" itd. Wiec pojechalem
> spakowac rzeczy, wchodze a one juz spakowane, po niej wdidzialem cos w
> rodzaju ulgi. Tak mi sie przynajmniej wydaje.
> dzis rao dzwonie, ze zostawilem plaszcz, slysze-"oddam Ci go, pytam
> czemu to zrobila-nie chce tk dluzej zyc jak niewolnica""nie psuj mi
> telefonami ŚWiąt" I po tej rozmowie klapki mi z oczu spadly.
> Co nie zmienia faktu ze tesknie za nia strasznie, wczoraj plakalem,
> mysle o niej, ciezko mi okropnie. Jenoczesnie mam swiadomosc ze
> okazala sie pusta jak balon. Tyle ze na skinienie jej palca bym
> wrocil. Boje sie ze bede sam, ze moja niepelnosprawnosc, choroba,
> bycie (chyba) rozwodnikiem przekresla moje szanse na ulozenie sobie
> zycia, a ja nie potrafie byc sam, potrzebuje ciepla i chce je dawac.
> Moze ktos z Was ma podejrzenia czemu to zrobila, ja naprawde nie wiem,
> chyba zetak bardzo brakuje jej imprez itd (z epilepsja nie moge na nie
> chodzic)?
> Jak myslicie, wyciagnie jescze reke do zgody?
> I jak sobie radzic z bolem rozstania?
> Bede wdzieczny za pomoc
> Piotr

To niewesoła historia, tym bardziej, że w Święta dostałeś taką wiadomość. 
Boleć musi i czas dopiero zaleczy rany. Niemniej jednak nie znając ani 
Ciebie ani jej, coż można doradzić w konkretnej sprawie?
Ja jestem zwolennikiem brania byka za rogi. Jeśli jesteś nie do końca 
fizycznie sprawny, to musisz mieć tę świadomość, że chcąc nie chcąc tą 
niesprawnością obarczasz swoją towarzyszkę. Tą ułomnością, tak jak 
wszystkimi innymi rzeczami, musisz się z nią podzielić. Takiego wyboru musi 
dokonać ona, ale i Ty także. Musisz wiedzieć, że Twoja kobieta nie żyje w 
próżni. Ponieważ nie wszyscy są święci, żeby wykazywać się świętą 
cierpliwością - może i ona ulegać różnym wpływom naciskom ze strony osób, z 
którymi przebywa na codzień. Rodzice, rodzeństwo, znajomi. Ludzie są okrutni 
jak dzieciaki w szkole dla odstających rówieśników i często przeciągają 
zdrową, sprawną osobe na swoją stronę. Atakowana ze wszystkich stron mogła 
ulec tym wszystkim, którzy uważają, że szkoda życia "marnować", skoro nie 
musi. Stąd może to stwierdzenie, że czuła się z Tobą jak w niewoli.
Wiem, że zawiodłeś się na niej. Myślałeś, że akceptacja jest stuprocentowa. 
Okazała się jednak słabsza od odpowiedzialności.
Porzuć więc myśl o jej powrocie, bo może Cię zawieść jeszcze raz. Spróbuj 
zamiast tęsknić za nią - pomóc w życiu komuś, kto więcej tej pomocy niż Ty 
potrzebuje. To najlepsza droga do tego, żebyś to Ty stał się odpowiedzialny. 
A wtedy wszystko pójdzie jak z płatka. Taka moja bardzo ogólna rada.

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Porzucony
#173833
Author: Rogal83
Date: Wed, 26 Mar 2008 13:08
7 lines
1494 bytes
Moja dzis zadzwonila, chce rozmawiac, jescze jest dosc twarda. Ale
teraz ja rozdaje karty. Po pierwsze wyprowadzka i mieszkanie tylko we
2 obojetnie ghdzie, ona musi dojrzec...
jakos 5,5 roku nie przeszkadzalo jej ze jestem taki a nie inny. Gdyby
sie nie odezwala dzis to problem bylby mniejszy-nie ma i koniec, a tak
to dopiero teraz mam zagadke do rozwiklania..
Re: Porzucony
#173834
Author: michal
Date: Wed, 26 Mar 2008 14:30
21 lines
1992 bytes
Rogal83 wrote:
> Moja dzis zadzwonila, chce rozmawiac, jescze jest dosc twarda. Ale
> teraz ja rozdaje karty. Po pierwsze wyprowadzka i mieszkanie tylko we
> 2 obojetnie ghdzie, ona musi dojrzec...
> jakos 5,5 roku nie przeszkadzalo jej ze jestem taki a nie inny. Gdyby
> sie nie odezwala dzis to problem bylby mniejszy-nie ma i koniec, a tak
> to dopiero teraz mam zagadke do rozwiklania..

No tak, ale widze, ze teraz zamierzasz walczyc o siebie a nie o Was. 
Przyjales postawe konfrontacji? Rogal, jesli zamierzacie byc razem, to nie 
mozecie sie licytowac w stawianie sobie wzajemnie warunków. Musicie 
uzgadniac przegadawszy uprzednio, jak potrzeba, kolejne kwestie. Ty 
powinienes sie zainteresowac, czego ona od Ciebie oczekuje, bo jesli o to 
nie zadbasz, bedziesz mial powtórke z rozrywki.
Sadzisz, ze ona oczekuje stawiania warunków? Pomysl z wyprowadzka jest 
dobry, tyle ze ostatecznie musi byc Wasz, a nie Twój tylko.
Nie tylko ona powinna dojrzec. Ty takze.

-- 
pozdrawiam
michal
Re: Porzucony
#173835
Author: Rogal83
Date: Wed, 26 Mar 2008 15:59
25 lines
2466 bytes
On 26 Mar, 15:30, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote:
> Rogal83 wrote:
> > Moja dzis zadzwonila, chce rozmawiac, jescze jest dosc twarda. Ale
> > teraz ja rozdaje karty. Po pierwsze wyprowadzka i mieszkanie tylko we
> > 2 obojetnie ghdzie, ona musi dojrzec...
> > jakos 5,5 roku nie przeszkadzalo jej ze jestem taki a nie inny. Gdyby
> > sie nie odezwala dzis to problem bylby mniejszy-nie ma i koniec, a tak
> > to dopiero teraz mam zagadke do rozwiklania..
>
> No tak, ale widze, ze teraz zamierzasz walczyc o siebie a nie o Was.
> Przyjales postawe konfrontacji? Rogal, jesli zamierzacie byc razem, to nie
> mozecie sie licytowac w stawianie sobie wzajemnie warunków. Musicie
> uzgadniac przegadawszy uprzednio, jak potrzeba, kolejne kwestie. Ty
> powinienes sie zainteresowac, czego ona od Ciebie oczekuje, bo jesli o to
> nie zadbasz, bedziesz mial powtórke z rozrywki.
> Sadzisz, ze ona oczekuje stawiania warunków? Pomysl z wyprowadzka jest
> dobry, tyle ze ostatecznie musi byc Wasz, a nie Twój tylko.
> Nie tylko ona powinna dojrzec. Ty takze.
>
> --
> pozdrawiam
> michal

dziękuje za madra wypowiedz. Tyle ze ona jescze smie twierdzic, ze to
ja ja w te swieta skrzywdziulem!!!
Re: Porzucony
#173836
Author: michal
Date: Wed, 26 Mar 2008 22:36
29 lines
2408 bytes
Rogal83 wrote:
> On 26 Mar, 15:30, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote:
>> Rogal83 wrote:
>>> Moja dzis zadzwonila, chce rozmawiac, jescze jest dosc twarda. Ale
>>> teraz ja rozdaje karty. Po pierwsze wyprowadzka i mieszkanie tylko
>>> we 2 obojetnie ghdzie, ona musi dojrzec...
>>> jakos 5,5 roku nie przeszkadzalo jej ze jestem taki a nie inny.
>>> Gdyby sie nie odezwala dzis to problem bylby mniejszy-nie ma i
>>> koniec, a tak to dopiero teraz mam zagadke do rozwiklania..

>> No tak, ale widze, ze teraz zamierzasz walczyc o siebie a nie o Was.
>> Przyjales postawe konfrontacji? Rogal, jesli zamierzacie byc razem,
>> to nie mozecie sie licytowac w stawianie sobie wzajemnie warunków.
>> Musicie uzgadniac przegadawszy uprzednio, jak potrzeba, kolejne
>> kwestie. Ty powinienes sie zainteresowac, czego ona od Ciebie
>> oczekuje, bo jesli o to nie zadbasz, bedziesz mial powtórke z
>> rozrywki.
>> Sadzisz, ze ona oczekuje stawiania warunków? Pomysl z wyprowadzka
>> jest dobry, tyle ze ostatecznie musi byc Wasz, a nie Twój tylko.
>> Nie tylko ona powinna dojrzec. Ty takze.

> dziękuje za madra wypowiedz. Tyle ze ona jescze smie twierdzic, ze to
> ja ja w te swieta skrzywdziulem!!!

A skąd to sie wzięło, to my nie wiemy. Ty wiesz. Może o czymś nie napisałeś?

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Porzucony
#173837
Author: Rogal83
Date: Thu, 27 Mar 2008 09:41
33 lines
2949 bytes
On 26 Mar, 23:36, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote:
> Rogal83 wrote:
> > On 26 Mar, 15:30, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote:
> >> Rogal83 wrote:
> >>> Moja dzis zadzwonila, chce rozmawiac, jescze jest dosc twarda. Ale
> >>> teraz ja rozdaje karty. Po pierwsze wyprowadzka i mieszkanie tylko
> >>> we 2 obojetnie ghdzie, ona musi dojrzec...
> >>> jakos 5,5 roku nie przeszkadzalo jej ze jestem taki a nie inny.
> >>> Gdyby sie nie odezwala dzis to problem bylby mniejszy-nie ma i
> >>> koniec, a tak to dopiero teraz mam zagadke do rozwiklania..
> >> No tak, ale widze, ze teraz zamierzasz walczyc o siebie a nie o Was.
> >> Przyjales postawe konfrontacji? Rogal, jesli zamierzacie byc razem,
> >> to nie mozecie sie licytowac w stawianie sobie wzajemnie warunków.
> >> Musicie uzgadniac przegadawszy uprzednio, jak potrzeba, kolejne
> >> kwestie. Ty powinienes sie zainteresowac, czego ona od Ciebie
> >> oczekuje, bo jesli o to nie zadbasz, bedziesz mial powtórke z
> >> rozrywki.
> >> Sadzisz, ze ona oczekuje stawiania warunków? Pomysl z wyprowadzka
> >> jest dobry, tyle ze ostatecznie musi byc Wasz, a nie Twój tylko.
> >> Nie tylko ona powinna dojrzec. Ty takze.
> > dziękuje za madra wypowiedz. Tyle ze ona jescze smie twierdzic, ze to
> > ja ja w te swieta skrzywdziulem!!!
>
> A skąd to sie wzięło, to my nie wiemy. Ty wiesz. Może o czymś nie napisałeś?
>
> --
> pozdrawiam
> michał- Ukryj cytowany tekst -
>
> - Pokaż cytowany tekst -

/Jaki mialoby sens ukrywanie czegos tutaj. Pani zona sie odezwala,
chce rozmawiac, pisze smsy co u mnie. Teraz ja rozdaje kartyu.
Re: Porzucony
#173838
Author: Aicha
Date: Thu, 27 Mar 2008 10:30
23 lines
2118 bytes
Użytkownik "Rogal83" napisał:

> Jaki mialoby sens ukrywanie czegos tutaj.

Nikt nie jest (do końca) obiektywny. Druga strona ma swoją prawdę,
która brzmi czasem zuuupełnie inaczej :)

> Pani zona sie odezwala, chce rozmawiac, pisze smsy co u mnie.
> Teraz ja rozdaje kartyu.

Sorry, michale :) Pewnie oczekiwała, że zaczniesz jednak wbrew jej
"zakazowi" dzwonić, pisać, prosić, przepraszać itepe (baby tak mają -
kompletnie irracjonalnie, nawet mnie to ostatnio dotknęło:)). Dlatego
ją zraniłeś, hyhy.
Przetrzymaj ją trochę, niech nie myśli, że może Tobą kręcić na
wszystkie strony. A potem się zastanów, czy aby na pewno chcesz, żeby
kręciła.

-- 
Pozdrawiam - Aicha
"0 tolerancji! Może chcesz moherowy berecik aicha?"
(C) Usia at psst
www.Literotyka.pl - oto mój berecik ;)
Re: Porzucony
#173843
Author: michal
Date: Thu, 27 Mar 2008 10:42
41 lines
3201 bytes
Rogal83 wrote:
>>>>> Moja dzis zadzwonila, chce rozmawiac, jescze jest dosc twarda. Ale
>>>>> teraz ja rozdaje karty. Po pierwsze wyprowadzka i mieszkanie tylko
>>>>> we 2 obojetnie ghdzie, ona musi dojrzec...
>>>>> jakos 5,5 roku nie przeszkadzalo jej ze jestem taki a nie inny.
>>>>> Gdyby sie nie odezwala dzis to problem bylby mniejszy-nie ma i
>>>>> koniec, a tak to dopiero teraz mam zagadke do rozwiklania..
>>>> No tak, ale widze, ze teraz zamierzasz walczyc o siebie a nie o
>>>> Was. Przyjales postawe konfrontacji? Rogal, jesli zamierzacie byc
>>>> razem, to nie mozecie sie licytowac w stawianie sobie wzajemnie
>>>> warunków. Musicie uzgadniac przegadawszy uprzednio, jak potrzeba,
>>>> kolejne kwestie. Ty powinienes sie zainteresowac, czego ona od
>>>> Ciebie oczekuje, bo jesli o to nie zadbasz, bedziesz mial powtórke
>>>> z rozrywki.
>>>> Sadzisz, ze ona oczekuje stawiania warunków? Pomysl z wyprowadzka
>>>> jest dobry, tyle ze ostatecznie musi byc Wasz, a nie Twój tylko.
>>>> Nie tylko ona powinna dojrzec. Ty takze.
>>> dziękuje za madra wypowiedz. Tyle ze ona jescze smie twierdzic, ze
>>> to ja ja w te swieta skrzywdziulem!!!

>> A skąd to sie wzięło, to my nie wiemy. Ty wiesz. Może o czymś nie
>> napisałeś?

> /Jaki mialoby sens ukrywanie czegos tutaj.

Ja nie podejrzewam Cię o ukrywanie, ale o przeoczenie czegoś, co wydawało Ci 
się mało istotne, a jednak okazało się ważne.

> Pani zona sie odezwala,
> chce rozmawiac, pisze smsy co u mnie. Teraz ja rozdaje kartyu.

Pomyśl. Dopiero co świat Ci się zawalił, a teraz chcesz rozdawać karty. Żeby 
rozdawać karty trzeba być dojrzałym. Taka poza teraz jest trochę zabawna. 
Zmień coś naprawdę przy tej okazji. Popraw partnerstwo. Partnerstwo jest 
wtedy, kiedy relacje w związku są u Ciebie na pierwszym miejscu, a Twoje 
sprawy osobiste w zakresie małżeństwa na dalszym.
Nie "rozdawaj" więc kart, tylko ułóżcie talię w należytym porządku.

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Porzucony
#173844
Author: Flyer
Date: Thu, 27 Mar 2008 13:27
17 lines
1651 bytes
michal; <fsftnh$hd5$1@inews.gazeta.pl> :

> Rogal83 wrote:

> > Pani zona sie odezwala,
> > chce rozmawiac, pisze smsy co u mnie. Teraz ja rozdaje kartyu.
> 
> Pomyśl. Dopiero co świat Ci się zawalił, a teraz chcesz rozdawać karty.

To figura retoryczna, przyobleczenie ambiwalencji w słowa i nic więcej.
:)

Pozdrawiam wyjaśniająco
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Porzucony
#173839
Author: Flyer
Date: Thu, 27 Mar 2008 13:35
24 lines
2244 bytes
Aicha; <fsftjb$ivl$1@nemesis.news.neostrada.pl> :

> Użytkownik "Rogal83" napisał:
> 
> > Pani zona sie odezwala, chce rozmawiac, pisze smsy co u mnie.
> > Teraz ja rozdaje kartyu.
> 
> Sorry, michale :) Pewnie oczekiwała, że zaczniesz jednak wbrew jej
> "zakazowi" dzwonić, pisać, prosić, przepraszać itepe (baby tak mają -
> kompletnie irracjonalnie, nawet mnie to ostatnio dotknęło:)).

Ale nie oczekują tego, żeby cokolwiek naprawić, a jedynie żeby poprawić
sobie swoją samoocenę, która lekko się skuruszyła z tytułu odejścia
partnera. :) Taka zabawna koincydencja, gdzie stykają się z sobą zasady
działania związków i jednocześnie relacji społecznych --> pragnienie
"napraszania się" wynika raczej z doświadczeń społecznych tzn. lęku
przed byciem odrzuconym, który wywołuje braku odzewu otoczenia --> w tym
przypadku otoczeniem jest były partner.

Pozdrawiam wprowadzając chaos myślowy :)
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Porzucony
#173840
Author: michal
Date: Thu, 27 Mar 2008 14:25
24 lines
2333 bytes
Flyer wrote:
>>> Pani zona sie odezwala, chce rozmawiac, pisze smsy co u mnie.
>>> Teraz ja rozdaje kartyu.

>> Sorry, michale :) Pewnie oczekiwała, że zaczniesz jednak wbrew jej
>> "zakazowi" dzwonić, pisać, prosić, przepraszać itepe (baby tak mają -
>> kompletnie irracjonalnie, nawet mnie to ostatnio dotknęło:)).

> Ale nie oczekują tego, żeby cokolwiek naprawić, a jedynie żeby
> poprawić sobie swoją samoocenę, która lekko się skuruszyła z tytułu
> odejścia partnera. :) Taka zabawna koincydencja, gdzie stykają się z
> sobą zasady działania związków i jednocześnie relacji społecznych -->
> pragnienie "napraszania się" wynika raczej z doświadczeń społecznych
> tzn. lęku przed byciem odrzuconym, który wywołuje braku odzewu
> otoczenia --> w tym przypadku otoczeniem jest były partner.

> Pozdrawiam wprowadzając chaos myślowy :)

To jest bardzo prawdopodobne, uważam. Takim oczekiwaniom kobiety trzeba 
widocznie także wyjść naprzeciw. Trzeba to wkalkulować w jej potrzeby. :)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Porzucony
#173845
Author: michal
Date: Thu, 27 Mar 2008 14:33
16 lines
1686 bytes
Flyer wrote:
>>> Pani zona sie odezwala,
>>> chce rozmawiac, pisze smsy co u mnie. Teraz ja rozdaje kartyu.

>> Pomyśl. Dopiero co świat Ci się zawalił, a teraz chcesz rozdawać
>> karty.

> To figura retoryczna, przyobleczenie ambiwalencji w słowa i nic
> więcej. :)

Można mieć nadzieję, al Brzechwa nie był głupi i napisał ku przestrodze 
wiersz "Czapla i żuraw", albo odwrotnie... ;)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Porzucony
#173846
Author: Rogal83
Date: Thu, 27 Mar 2008 15:14
23 lines
2465 bytes
On 27 Mar, 15:33, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote:
> Flyer wrote:
> >>> Pani zona sie odezwala,
> >>> chce rozmawiac, pisze smsy co u mnie. Teraz ja rozdaje kartyu.
> >> Pomyśl. Dopiero co świat Ci się zawalił, a teraz chcesz rozdawać
> >> karty.
> > To figura retoryczna, przyobleczenie ambiwalencji w słowa i nic
> > więcej. :)
>
> Można mieć nadzieję, al Brzechwa nie był głupi i napisał ku przestrodze
> wiersz "Czapla i żuraw", albo odwrotnie... ;)
>
> --
> pozdrawiam
> michał

dziękuje za wszystkie wypowiedzi. Gdyby poszła i nie wróciła to
problem byłby już z czasem żaden, dopiero teraz powstał dylemat-wracac
czy nie. Nikt tego za mnie nie rozstrzygnie. A ze ja boli to fakt-"Ty
bys na pewno nie zadzwonil". Tak więc Pani żona już jest słabiutka.
Niestety z nas dwojga ona jest niedojrzala na pewno. dlatego podstawa
jest wyprowadzka, zeby miala obowiazki, zobaczyla co ro zycie. Moze to
ja czegos nauczy
Re: Porzucony
#173841
Author: Aicha
Date: Thu, 27 Mar 2008 15:18
15 lines
1957 bytes
Użytkownik "michal" napisał:

> To jest bardzo prawdopodobne, uważam. Takim oczekiwaniom kobiety
trzeba widocznie także wyjść naprzeciw. Trzeba to wkalkulować w jej
potrzeby. :)

Biedni ci mężczyźni. Nie dość, że "muszą" być wszechwiedzący i
omnipotentni, to jeszcze "muszą" się cieszyć z realizacji tak
absurdalnych żądań. Istna trójca święta w jednym :>

-- 
Pozdrawiam - Aicha
"0 tolerancji! Może chcesz moherowy berecik aicha?"
(C) Usia at psst
www.Literotyka.pl - oto mój berecik ;)
Re: Porzucony
#173847
Author: Aicha
Date: Thu, 27 Mar 2008 15:25
23 lines
2374 bytes
Użytkownik "Rogal83" napisał:

> Gdyby poszła i nie wróciła to problem byłby już z czasem żaden,
> dopiero teraz powstał dylemat-wracac czy nie. Nikt tego za mnie nie
> rozstrzygnie.

Taka mała podpowiedź - odchodzenie może jej się spodobać - choć
oczywiście nie musi.

> Tak więc Pani żona już jest słabiutka. Niestety z nas dwojga ona
> jest niedojrzala na pewno. dlatego podstawa jest wyprowadzka, zeby
> miala obowiazki, zobaczyla co ro zycie. Moze to ja czegos nauczy

Raczej bym nie stawiała takich optymistycznych tez. Żonę po ślubie
chcesz "wychowywać"? Obawiam się, że to przyniesie skutek odwrotny do
zamierzonego. "Dobrze nam tu, a Ty chcesz nas na poniewierkę skazać!"
I następny klops gotowy ;)

-- 
Pozdrawiam - Aicha
"0 tolerancji! Może chcesz moherowy berecik aicha?"
(C) Usia at psst
www.Literotyka.pl - oto mój berecik ;)
Re: Porzucony
#173848
Author: assembler
Date: Thu, 27 Mar 2008 17:25
18 lines
2173 bytes
Rogal83 wrote:

> dziękuje za wszystkie wypowiedzi. Gdyby poszła i nie wróciła to
> problem byłby już z czasem żaden, dopiero teraz powstał dylemat-wracac
> czy nie. Nikt tego za mnie nie rozstrzygnie. A ze ja boli to fakt-"Ty
> bys na pewno nie zadzwonil". Tak więc Pani żona już jest słabiutka.
> Niestety z nas dwojga ona jest niedojrzala na pewno. dlatego podstawa
> jest wyprowadzka, zeby miala obowiazki, zobaczyla co ro zycie. Moze to
> ja czegos nauczy

I chcesz żyć z tą niedojrzałą kobietą? Liczysz że ją wychowasz?
Absurd jakiś. Rób co chcesz, ale moim zdaniem rozstanie jest
nieuniknione - prędzej czy później.

Poza tym wydaje mi się, że nie kochałeś jej (sam piszesz o niej,
że jest pusta jak balon), a byłeś z nią dlatego, że cię akceptowała.
-- 
assembler
Re: Porzucony
#173849
Author: Rogal83
Date: Thu, 27 Mar 2008 17:54
21 lines
2679 bytes
On 27 Mar, 18:25, assembler <assemb...@poczta.onet.pl> wrote:
> Rogal83 wrote:
> > dziękuje za wszystkie wypowiedzi. Gdyby poszła i nie wróciła to
> > problem byłby już z czasem żaden, dopiero teraz powstał dylemat-wracac
> > czy nie. Nikt tego za mnie nie rozstrzygnie. A ze ja boli to fakt-"Ty
> > bys na pewno nie zadzwonil". Tak więc Pani żona już jest słabiutka.
> > Niestety z nas dwojga ona jest niedojrzala na pewno. dlatego podstawa
> > jest wyprowadzka, zeby miala obowiazki, zobaczyla co ro zycie. Moze to
> > ja czegos nauczy
>
> I chcesz żyć z tą niedojrzałą kobietą? Liczysz że ją wychowasz?
> Absurd jakiś. Rób co chcesz, ale moim zdaniem rozstanie jest
> nieuniknione - prędzej czy później.
>
> Poza tym wydaje mi się, że nie kochałeś jej (sam piszesz o niej,
> że jest pusta jak balon), a byłeś z nią dlatego, że cię akceptowała.
> --
> assembler

Mozliwe ze bylo/ jest i tak. Choc z akceptacja problemu nigdy nie
mialem. . Teraz zaczynam sie nad tym zastanawiac
Re: Porzucony
#173842
Author: michal
Date: Thu, 27 Mar 2008 21:10
17 lines
1941 bytes
Aicha wrote:
> Użytkownik "michal" napisał:

>> To jest bardzo prawdopodobne, uważam. Takim oczekiwaniom kobiety
>> trzeba widocznie także wyjść naprzeciw. Trzeba to wkalkulować w jej
>> potrzeby. :)

> Biedni ci mężczyźni. Nie dość, że "muszą" być wszechwiedzący i
> omnipotentni, to jeszcze "muszą" się cieszyć z realizacji tak
> absurdalnych żądań. Istna trójca święta w jednym :>

Nic z tego. Żadna trójca, żadna święta. Faceci mają inne fanaberie, a kto 
wie... może i takie same. Wszystkim zalecałbym takie różowe kalkulatory. ;)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Porzucony
#173850
Author: michal
Date: Thu, 27 Mar 2008 21:13
27 lines
2430 bytes
Rogal83 wrote:
> On 27 Mar, 15:33, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote:
>> Flyer wrote:
>>>>> Pani zona sie odezwala,
>>>>> chce rozmawiac, pisze smsy co u mnie. Teraz ja rozdaje kartyu.
>>>> Pomyśl. Dopiero co świat Ci się zawalił, a teraz chcesz rozdawać
>>>> karty.
>>> To figura retoryczna, przyobleczenie ambiwalencji w słowa i nic
>>> więcej. :)

>> Można mieć nadzieję, al Brzechwa nie był głupi i napisał ku
>> przestrodze wiersz "Czapla i żuraw", albo odwrotnie... ;)

> dziękuje za wszystkie wypowiedzi. Gdyby poszła i nie wróciła to
> problem byłby już z czasem żaden, dopiero teraz powstał dylemat-wracac
> czy nie. Nikt tego za mnie nie rozstrzygnie. A ze ja boli to fakt-"Ty
> bys na pewno nie zadzwonil". Tak więc Pani żona już jest słabiutka.
> Niestety z nas dwojga ona jest niedojrzala na pewno. dlatego podstawa
> jest wyprowadzka, zeby miala obowiazki, zobaczyla co ro zycie. Moze to
> ja czegos nauczy

Mam wrażenie, że mnie nie rozumiesz. Ale co zrobić? Twoje prawo wiedzieć 
swoje.

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Porzucony
#173851
Author: Aicha
Date: Thu, 27 Mar 2008 21:33
22 lines
2347 bytes
Użytkownik "michal" napisał:

> Mam wrażenie, że mnie nie rozumiesz.

Nie rozumie. Aby coś sensownie budować na gruzach, trzeba je najpierw
przekopać, wyrzucić zniszczone cegły, a z dobrych zacząć mozolnie
tworzyć nową jakość. To niestety wymaga czasu. A tu chłopak jest
jeszcze w szoku po "odstawieniu" i pierwszą jego reakcją jest (że
zacytuję Fly'a) ambiwalencja. Dlatego radziłam mu, żeby wziął
dziewczynę na przetrzymanie. W tym czasie może (o ile będzie w stanie)
zająć się rozumową analizą tego, co się stało i co chce z tym robić
dalej.

> Ale co zrobić? Twoje prawo wiedzieć swoje.

To nie wiedza, to rozedrgane emocje.

-- 
Pozdrawiam - Aicha
"0 tolerancji! Może chcesz moherowy berecik aicha?"
(C) Usia at psst
www.Literotyka.pl - oto mój berecik ;)
Re: Porzucony
#173852
Author: michal
Date: Thu, 27 Mar 2008 22:32
24 lines
2247 bytes
Aicha wrote:
>> Mam wrażenie, że mnie nie rozumiesz.

> Nie rozumie. Aby coś sensownie budować na gruzach, trzeba je najpierw
> przekopać, wyrzucić zniszczone cegły, a z dobrych zacząć mozolnie
> tworzyć nową jakość. To niestety wymaga czasu. A tu chłopak jest
> jeszcze w szoku po "odstawieniu" i pierwszą jego reakcją jest (że
> zacytuję Fly'a) ambiwalencja. Dlatego radziłam mu, żeby wziął
> dziewczynę na przetrzymanie. W tym czasie może (o ile będzie w stanie)
> zająć się rozumową analizą tego, co się stało i co chce z tym robić
> dalej.

On jednak woli terraz grać z nia w karty.


>> Ale co zrobić? Twoje prawo wiedzieć swoje.

> To nie wiedza, to rozedrgane emocje.

"Ja wiem swoje" można śmiało nie zaliczyć do starannej wiedzy. :)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Porzucony
#173853
Author: Rogal83
Date: Fri, 28 Mar 2008 16:36
27 lines
2938 bytes
On 27 Mar, 23:32, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote:
> Aicha wrote:
> >> Mam wrażenie, że mnie nie rozumiesz.
> > Nie rozumie. Aby coś sensownie budować na gruzach, trzeba je najpierw
> > przekopać, wyrzucić zniszczone cegły, a z dobrych zacząć mozolnie
> > tworzyć nową jakość. To niestety wymaga czasu. A tu chłopak jest
> > jeszcze w szoku po "odstawieniu" i pierwszą jego reakcją jest (że
> > zacytuję Fly'a) ambiwalencja. Dlatego radziłam mu, żeby wziął
> > dziewczynę na przetrzymanie. W tym czasie może (o ile będzie w stanie)
> > zająć się rozumową analizą tego, co się stało i co chce z tym robić
> > dalej.
>
> On jednak woli terraz grać z nia w karty.
>
> >> Ale co zrobić? Twoje prawo wiedzieć swoje.
> > To nie wiedza, to rozedrgane emocje.
>
> "Ja wiem swoje" można śmiało nie zaliczyć do starannej wiedzy. :)
>
> --
> pozdrawiam
> michał

Pani zona podtrzymuje swe stanowisko ze to wszystko moja wina, ze mi
mowila 100 razy co mam zmienic i ze gdyby widziala ze sie zmieniam to
i ona by sie zmienila. Szkoda tylko ze nie moze zazac od
mniejegoistycznej strony czyli zmieniac sie chocby rownolegle
Re: Porzucony
#173869
Author: Flyer
Date: Fri, 28 Mar 2008 18:16
20 lines
1917 bytes
michal; <fsgb95$521$1@inews.gazeta.pl> :

> Flyer wrote:

> > To figura retoryczna, przyobleczenie ambiwalencji w słowa i nic
> > więcej. :)
> 
> Można mieć nadzieję, al Brzechwa nie był głupi i napisał ku przestrodze 
> wiersz "Czapla i żuraw", albo odwrotnie... ;)

W tym przypadku raczej był. ;> Jeżeli pragnienie kontaktu po rozstaniu
jest czystym mechanizmem społecznym, to w momencie kiedy druga strona
kontakt nawiąże, mechanizm jest spełniony i można przestać się
interesować swoim byłym/swoją byłą. :)

Pozdrawiam nadal chaotyzująco ;>
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Porzucony
#173854
Author: MU
Date: Fri, 28 Mar 2008 19:13
23 lines
3019 bytes
On 28 Mar, 17:36, Rogal83 <rogal1...@gazeta.pl> wrote:

> Pani zona podtrzymuje swe stanowisko ze to wszystko moja wina, ze mi
> mowila 100 razy co mam zmienic i ze gdyby widziala ze sie zmieniam to
> i ona by sie zmienila. Szkoda tylko ze nie moze zazac od
> mniejegoistycznej strony czyli zmieniac sie chocby rownolegle

Wszyscy Ci mądrze prawią, ale najwięcej racji ma Flayer. Rozstanie
wywołało u niej poczucie osamotnienia, które chce się zaspokoić
kontaktem. A, że ona nie przyznaje się sama przed sobą do winy, wmawia
Tobie, że byłeś taki, siaki, ślepy, niereformowalny. Racjonalizuje,
chce się wybielić. Za późno, zachowała się jak podła dziwka. A może
taką jest, w końcu to "wiejska panna", której jedynym spełnieniem są
dyskoteki.
Nie widzę żadnych szans na powrót. Jeśli spróbujecie, wkrótce
zakonspirowany smrodek wróci. Kwestia czasu. Ona wykazała się skrajną
głupotą gdyż spaliła most tym "nie kocham cię" i spakowaniem Twoich
walizek. Mogła rozstać się bardziej subtelnie, co by dało wam kiedyś
jeszcze ewentualną szansę. Jeśli rozdajesz karty i czujesz się silnym,
uświadom ją, że gra skończona. Definitywnie.

Pozdr.
MU
Re: Porzucony
#173855
Author: michal
Date: Fri, 28 Mar 2008 23:18
55 lines
4567 bytes
Rogal83 wrote:
>>>> Mam wrażenie, że mnie nie rozumiesz.
>>> Nie rozumie. Aby coś sensownie budować na gruzach, trzeba je
>>> najpierw przekopać, wyrzucić zniszczone cegły, a z dobrych zacząć
>>> mozolnie tworzyć nową jakość. To niestety wymaga czasu. A tu
>>> chłopak jest jeszcze w szoku po "odstawieniu" i pierwszą jego
>>> reakcją jest (że zacytuję Fly'a) ambiwalencja. Dlatego radziłam mu,
>>> żeby wziął dziewczynę na przetrzymanie. W tym czasie może (o ile
>>> będzie w stanie) zająć się rozumową analizą tego, co się stało i co
>>> chce z tym robić dalej.

>> On jednak woli terraz grać z nia w karty.

>>>> Ale co zrobić? Twoje prawo wiedzieć swoje.
>>> To nie wiedza, to rozedrgane emocje.

>> "Ja wiem swoje" można śmiało nie zaliczyć do starannej wiedzy. :)

> Pani zona podtrzymuje swe stanowisko ze to wszystko moja wina, ze mi
> mowila 100 razy co mam zmienic i ze gdyby widziala ze sie zmieniam to
> i ona by sie zmienila. Szkoda tylko ze nie moze zazac od
> mniejegoistycznej strony czyli zmieniac sie chocby rownolegle

Wiedziałem, że coś w opowieści przeoczyłeś. Nie pisałeś, że ona widzi w 
Tobie wady, któe można zmienić. Pisałeś tylko o tych fizycznych, których nie 
można, jak rozumiem, zmienić.

Przeważająca większość konfliktów w związkach nie ma szans na rozwiązanie z 
tej właśnie przyczyny: Jedna strona w związku jest przekonana, że jeśli to 
ta druga podejmie kroki dostosowujące się do partnera, to wtedy partner, 
niejako w imię sprawiedliwości, zrobi podobnie. Nie ma i nie będzie chyba 
nigdy równoległych/obopólnych działań w skonfliktowanym związku. Na to 
potrzebaby rzetelnej psychologicznej wiedzy z zakresu relacji lub/i bagażu 
doświdczeń w dobrym kierunku idących. W realnej rzeczywistośći taki "program 
naprawczy" rozpoczyna jedna ze stron w partnerstwie. Ta akurat z dwojga w 
danym momencie mądrzejsza.
Nie idź tą drogą, Rogalu! :)
Nie szukaj "wspólnej sprawiedliwości", bo każde z Was tę sprawiedliwość ma 
inną. Te "spawiedliwości" są niezależne. Na jej poczucie sprawiedliwości nie 
masz i nie będziesz miał wpływu, żeby je zmienić. Natomiast możesz mieć 
wpływ na swoje poczucie srawiedliwości. Możesz docenić jej oczekiwania. 
Jeśli ona chce Twojej zmiany, to powinieneś się tylko pytać, jakie wg niej 
te zmiany powinny być.
Tak możesz tylko zacząć rozwiązywać węzeł konfliktu.
Ona może pójść dokładnie w tym samym kierunku, wychodząc Ci naprzeciw - pod 
warunkiem, że to nie Ty będziesz jej "doradzał". Rozumiesz?
Jeżeli nie ma teraz nikogo takiego, to wszystko jest w Twoich rękach. 
Przystosowując się do jej oczekiwań pokażesz jej, że można w ten sposób. 
Jeśli wykażesz w tym działaniu anielską cierpliwość, ona zacznie kiedyś Cię 
w tym działaniu na rzecz Waszego wspólnego interesu naśladować. Nie wolno Ci 
mówić: "Ty zaczynasz pierwsza!". Tak to działa.

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Porzucony
#173871
Author: michal
Date: Fri, 28 Mar 2008 23:30
22 lines
2239 bytes
Flyer wrote:
>>> To figura retoryczna, przyobleczenie ambiwalencji w słowa i nic
>>> więcej. :)

>> Można mieć nadzieję, al Brzechwa nie był głupi i napisał ku
>> przestrodze wiersz "Czapla i żuraw", albo odwrotnie... ;)

> W tym przypadku raczej był. ;> Jeżeli pragnienie kontaktu po rozstaniu
> jest czystym mechanizmem społecznym, to w momencie kiedy druga strona
> kontakt nawiąże, mechanizm jest spełniony i można przestać się
> interesować swoim byłym/swoją byłą. :)

Morał wypływający z bajki przeznaczony jest dla czynnika ludzkiego, a nie 
dla jego czystych mechanizmów obronnych (czytaj: instynktów). Naszym prawem 
jest wpływać na mechanizmy, które się rozumie. To nas różni od zwierzaków, 
kolego miły. :)
Gdyby było inaczej, to ja - hedonista z zamiłowania, byłbym w związku 
partnerskim tylko w czasie seksu. A piwo? ;D

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Porzucony
#173865
Author: Flyer
Date: Sat, 29 Mar 2008 05:08
42 lines
3101 bytes
michal; <fsjv3a$bu6$1@inews.gazeta.pl> :

> Flyer wrote:
> >>> To figura retoryczna, przyobleczenie ambiwalencji w słowa i nic
> >>> więcej. :)
> 
> >> Można mieć nadzieję, al Brzechwa nie był głupi i napisał ku
> >> przestrodze wiersz "Czapla i żuraw", albo odwrotnie... ;)
> 
> > W tym przypadku raczej był. ;> Jeżeli pragnienie kontaktu po rozstaniu
> > jest czystym mechanizmem społecznym, to w momencie kiedy druga strona
> > kontakt nawiąże, mechanizm jest spełniony i można przestać się
> > interesować swoim byłym/swoją byłą. :)
> 
> Morał wypływający z bajki przeznaczony jest dla czynnika ludzkiego, a nie 
> dla jego czystych mechanizmów obronnych (czytaj: instynktów). Naszym prawem 
> jest wpływać na mechanizmy, które się rozumie. To nas różni od zwierzaków, 
> kolego miły. :)

Przykro mi, ale to się nazywa manipulacja --> mechanizm mówi: "nie
chcesz tej osoby, ale jednocześnie włączył się u ciebie mechanizm lęku
przed odrzuceniem, lęku wynikającego z twojego stanu psychicznego po
rozstaniu/urazie". I dopiero uświadomiwszy sobie tę konstrukcję można
świadomie wybierać jak postąpić dalej.

> Gdyby było inaczej, to ja - hedonista z zamiłowania, byłbym w związku 
> partnerskim tylko w czasie seksu.

Widocznie natura takim Cię stworzyła. "Związek partnerski" to
generalizacja, konstrukcja Kultury - nie każdy ma potrzebę, że o nawyku
nie wspomnę, zmieniać codziennie bieliznę, myć się. I co dziwne brudnym
dobrze się jeszcze czuje [nie każdy :)].

> A piwo? ;D

Sobota? Niedziela?

Pozdrawiam sobotnio
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Porzucony
#173856
Author: Flyer
Date: Sat, 29 Mar 2008 05:10
19 lines
2243 bytes
Rogal83; <0bbac562-729d-4e5d-92ff-67889bced73d@d21g2000prf.googlegroups.com> :

> On 27 Mar, 23:32, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote:

> > "Ja wiem swoje" można śmiało nie zaliczyć do starannej wiedzy. :)
> 
> Pani zona podtrzymuje swe stanowisko ze to wszystko moja wina, ze mi
> mowila 100 razy co mam zmienic i ze gdyby widziala ze sie zmieniam to
> i ona by sie zmienila. Szkoda tylko ze nie moze zazac od
> mniejegoistycznej strony czyli zmieniac sie chocby rownolegle

Kolejny mechanizm społeczny - przeciwdziałanie oskarżeniu,
przeciwdziałanie karze, przeciwdziałanie ... 

Pozdrawiam porannie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Porzucony
#173857
Author: Rogal83
Date: Sat, 29 Mar 2008 08:54
22 lines
2842 bytes
On 29 Mar, 06:10, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> Rogal83; <0bbac562-729d-4e5d-92ff-67889bced...@d21g2000prf.googlegroups.com> :
>
> > On 27 Mar, 23:32, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote:
> > > "Ja wiem swoje" można śmiało nie zaliczyć do starannej wiedzy. :)
>
> > Pani zona podtrzymuje swe stanowisko ze to wszystko moja wina, ze mi
> > mowila 100 razy co mam zmienic i ze gdyby widziala ze sie zmieniam to
> > i ona by sie zmienila. Szkoda tylko ze nie moze zazac od
> > mniejegoistycznej strony czyli zmieniac sie chocby rownolegle
>
> Kolejny mechanizm społeczny - przeciwdziałanie oskarżeniu,
> przeciwdziałanie karze, przeciwdziałanie ...
>
> Pozdrawiam porannie
> Flyer
> --
> gg: 9708346; jabber:fl...@jabster.plhttp://www.flyer36.republika.pl/

Eh, wszyscy macie racje zapewne w jakims stopniu. Jestem w kropce,
kolejny tekst /pani zony "z Toba sie nie d zyc" w kontekscie mojego
stosunku do jej rodziców. by moze traktowalem ich nieco z gory
Re: Porzucony
#173870
Author: michal
Date: Sat, 29 Mar 2008 10:13
16 lines
1854 bytes
Flyer wrote:
...
>> A piwo? ;D

> Sobota? Niedziela?

Hhahaha! Nie wspólne miałem na myśli! To było subtelne nawiązanie do tudzież 
subtelnego powiedzenia: "Sex to nie wszystko - jest jeszcze piwsko!" ;DDD

Ale jeżeli jest takie zapotrzebowanie na wspólne, to owszem - tylko nie w 
ten weekend. Za dużo mam imprez dziś i jutro. Wiosna idzie, będzie coraz 
milej przy piwku posiedzieć na świeżym powietrzu. :)

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Porzucony
#173872
Author: Rogal83
Date: Sat, 29 Mar 2008 13:01
20 lines
2306 bytes
On 29 Mar, 11:13, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote:
> Flyer wrote:
>
> ...
>
> >> A piwo? ;D
> > Sobota? Niedziela?
>
> Hhahaha! Nie wspólne miałem na myśli! To było subtelne nawiązanie do tudzież
> subtelnego powiedzenia: "Sex to nie wszystko - jest jeszcze piwsko!" ;DDD
>
> Ale jeżeli jest takie zapotrzebowanie na wspólne, to owszem - tylko nie w
> ten weekend. Za dużo mam imprez dziś i jutro. Wiosna idzie, będzie coraz
> milej przy piwku posiedzieć na świeżym powietrzu. :)
>
> --
> pozdrawiam
> michał

Pani zona powiedziala ze sie powaznie zastanawia nad wszystkim
Re: Porzucony
#173858
Author: Flyer
Date: Sat, 29 Mar 2008 13:55
33 lines
3156 bytes
Rogal83; <fe03cddf-36b0-49ec-969f-7baf46306d18@b64g2000hsa.googlegroups.com> :

> On 29 Mar, 06:10, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:

> > Kolejny mechanizm społeczny - przeciwdziałanie oskarżeniu,
> > przeciwdziałanie karze, przeciwdziałanie ...

> Eh, wszyscy macie racje zapewne w jakims stopniu. Jestem w kropce,
> kolejny tekst /pani zony "z Toba sie nie d zyc" w kontekscie mojego
> stosunku do jej rodziców. by moze traktowalem ich nieco z gory

No cóż. ;> Skoro Ona stwierdziła - "nie kocham Ciebie", "z Tobą nie da
się żyć", "to wszystko Twoja wina", to należy się tego trzymać i
zostawić Ją z tym śmietnikiem umysłowym. Wejście teraz w tę sytuację, to
tak jakbyś chciał za kogoś posprzątać i rozwikłać jego problemy
egzystencjalne. Masz taką potrzebę? ;>

Miałem taką sytuację z kimś [nie moją BTŻ alias TKINW ;> ], kiedy moje
zachowanie zostało nazwane nienormalnym - faktycznie tak się czułem, ale
.. ktoś mi zwrócił uwagę, że w gruncie rzeczy osoba oceniająca
zachowała się w ten sam sposób, różniły nas tylko niuanse sytuacji.

Nie namawiam Ciebie do zwierciadlanej oceny byłej partnerki, raczej
[namawiam] do stwierdzenia - "Jej ocena, Jej problem". :) Jeśteś
skupiony na Jej ocenie - popatrz wokół Siebie czy inni też tak Ciebie
oceniają. Jeżeli nie, jeżeli nie grasz, to coś nie gra, ale nie w Tobie,
ale w ocenie byłej partnerki.

Pozdrawiam życzliwie
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Porzucony
#173868
Author: Rogal83
Date: Sat, 29 Mar 2008 15:06
34 lines
3643 bytes
On 29 Mar, 14:55, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> Rogal83; <fe03cddf-36b0-49ec-969f-7baf46306...@b64g2000hsa.googlegroups.com> :
>
> > On 29 Mar, 06:10, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> > > Kolejny mechanizm społeczny - przeciwdziałanie oskarżeniu,
> > > przeciwdziałanie karze, przeciwdziałanie ...
> > Eh, wszyscy macie racje zapewne w jakims stopniu. Jestem w kropce,
> > kolejny tekst /pani zony "z Toba sie nie d zyc" w kontekscie mojego
> > stosunku do jej rodziców. by moze traktowalem ich nieco z gory
>
> No cóż. ;> Skoro Ona stwierdziła - "nie kocham Ciebie", "z Tobą nie da
> się żyć", "to wszystko Twoja wina", to należy się tego trzymać i
> zostawić Ją z tym śmietnikiem umysłowym. Wejście teraz w tę sytuację, to
> tak jakbyś chciał za kogoś posprzątać i rozwikłać jego problemy
> egzystencjalne. Masz taką potrzebę? ;>
>
> Miałem taką sytuację z kimś [nie moją BTŻ alias TKINW ;> ], kiedy moje
> zachowanie zostało nazwane nienormalnym - faktycznie tak się czułem, ale
> .. ktoś mi zwrócił uwagę, że w gruncie rzeczy osoba oceniająca
> zachowała się w ten sam sposób, różniły nas tylko niuanse sytuacji.
>
> Nie namawiam Ciebie do zwierciadlanej oceny byłej partnerki, raczej
> [namawiam] do stwierdzenia - "Jej ocena, Jej problem". :) Jeśteś
> skupiony na Jej ocenie - popatrz wokół Siebie czy inni też tak Ciebie
> oceniają. Jeżeli nie, jeżeli nie grasz, to coś nie gra, ale nie w Tobie,
> ale w ocenie byłej partnerki.
>
> Pozdrawiam życzliwie
> Flyer
> --
> gg: 9708346; jabber:fl...@jabster.plhttp://www.flyer36.republika.pl/

Flyer madry z Ciebie czlowiek, ja ja zaczynam wybielac, zeby sam przed
soba usprawiedliwic tesknote za nia
Re: Porzucony
#173866
Author: Flyer
Date: Sat, 29 Mar 2008 15:49
36 lines
2988 bytes
Rogal83; <4da0c9ed-75c3-4860-ad83-5900bfdc5184@i29g2000prf.googlegroups.com> :

> On 29 Mar, 14:55, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
>
> > Nie namawiam Ciebie do zwierciadlanej oceny byłej partnerki, raczej
> > [namawiam] do stwierdzenia - "Jej ocena, Jej problem". :) Jeśteś
> > skupiony na Jej ocenie - popatrz wokół Siebie czy inni też tak Ciebie
> > oceniają. Jeżeli nie, jeżeli nie grasz, to coś nie gra, ale nie w Tobie,
> > ale w ocenie byłej partnerki.

> Flyer madry z Ciebie czlowiek

W tej chwili co najwyżej zawiany, jak wrócę ze sklepu to jeszcze mocniej
zawiany. :)

> ja ja zaczynam wybielac

Po co? Żeby w pewnym momencie zauważyć, że się myliłeś? 

> zeby sam przed
> soba usprawiedliwic tesknote za nia

Nienienie - tęsknota swoją drogą, a usprawiedliwienia swoją. Tęskinisz
to dobrze, usprawiedliwiasz to źle. Ja mam o tyle dobrze, że kiedy
próbowałem wybielać BTŻ vel TKINW, to zawsze pojawiała się jakaś
jednoznaczna sytuacja, która mi wybielanie uniemożliwiała. ;> I zawsze
wracałem do tej samej kwestii --> "dalej w ten sam sposób nie moglibyśmy
się porozumieć".

Pewnych kwestii nie przeskoczysz i tyle.

Pozdrawiam wspierająco
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Porzucony
#173867
Author: Rogal83
Date: Sat, 29 Mar 2008 17:01
40 lines
3612 bytes
On 29 Mar, 16:49, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
> Rogal83; <4da0c9ed-75c3-4860-ad83-5900bfdc5...@i29g2000prf.googlegroups.com> :
>
> > On 29 Mar, 14:55, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote:
>
> > > Nie namawiam Ciebie do zwierciadlanej oceny byłej partnerki, raczej
> > > [namawiam] do stwierdzenia - "Jej ocena, Jej problem". :) Jeśteś
> > > skupiony na Jej ocenie - popatrz wokół Siebie czy inni też tak Ciebie
> > > oceniają. Jeżeli nie, jeżeli nie grasz, to coś nie gra, ale nie w Tobie,
> > > ale w ocenie byłej partnerki.
> > Flyer madry z Ciebie czlowiek
>
> W tej chwili co najwyżej zawiany, jak wrócę ze sklepu to jeszcze mocniej
> zawiany. :)
>
> > ja ja zaczynam wybielac
>
> Po co? Żeby w pewnym momencie zauważyć, że się myliłeś?
>
> > zeby sam przed
> > soba usprawiedliwic tesknote za nia
>
> Nienienie - tęsknota swoją drogą, a usprawiedliwienia swoją. Tęskinisz
> to dobrze, usprawiedliwiasz to źle. Ja mam o tyle dobrze, że kiedy
> próbowałem wybielać BTŻ vel TKINW, to zawsze pojawiała się jakaś
> jednoznaczna sytuacja, która mi wybielanie uniemożliwiała. ;> I zawsze
> wracałem do tej samej kwestii --> "dalej w ten sam sposób nie moglibyśmy
> się porozumieć".
>
> Pewnych kwestii nie przeskoczysz i tyle.
>
> Pozdrawiam wspierająco
> Flyer
> --
> gg: 9708346; jabber:fl...@jabster.plhttp://www.flyer36.republika.pl/

Jestem slabym czlowiekiem . Najchetniej bym wsiadl w samochod i
pojechal do niej. Ale w duchu boje sie ze nie uda sie odbudowac tego
wszystkiego. jJednak amotnosci mam juz dosc, choc nie minal nawet
tydzien
Re: Porzucony
#173873
Author: emi1
Date: Sun, 30 Mar 2008 13:39
63 lines
5151 bytes
On 25 Mar, 09:38, Rogal83 <rogal1...@gazeta.pl> wrote:
> Poznaliśmy się ponad 6 lat temu, mamy teraz po 25 lat.
> Ona, dziewczyna ze wsi, córka niepijacego alkoholika, który pił i bił
> 15 lat, czy 20 lat żone i potem tez czasem dzieci, upośledzony umysłwo
> brat. W domu sie nie przelewalo
> Ja, chłopak z miasta, po lewostronnym paraliżu, obecnie kuleje lkko i
> mam dłoń niesprawną, pomimo tego skonczylem Uniwerek, mam dobra prace,
> dobrze zarabiam. 5, 5 roku "chodziliśmy" ze sobą. bywało różnie, ale w
> sumie bylem bardzo szczesliwy, ona podobno tez, choc wielu rzeczy nie
> dostrzegalem. Chocby tego ze ona nie ma zadnych zainteresowan poza
> imprezami ktore lubila ale nie chodzila beze mnie. Myslalem ze
> zalapalem Pana Boga za nogi, kobieta ktorej nie przeszkadza moja
> niepelnosprawnmosc, akceptuje mnie kocha.
> Wszystko robilismy razem. Przygotwalem ja do matury, pomoglem na
> studiach, napisalem prace licencjcka i 3 z 4 pracy mgr. mogla liczyc
> na mnie zawsze i ze wszystkim tak jak i ja na nia. Slub w sierpniu
> 200-
> cudowne wesele. Potem 2 miesiace zycia w raju. Koniec pazdiernika
> dostalem ataku epilepsji, zdiagnozowao mi te chorobe ale atakow nie
> mam, normalnie zyje, pracuje. A w domu (mieszkanie w duzym domu z
> tesciami, w trakcie wykanczanie jej czesci domu). Mniej wiecej od tego
> czasu coraz gorzej, oddalala sie ode mnie, bylem jak mebel. od grudnia
> sexu zero praktycznie-tak bywalo i przed slubem wiec to nie nowosc.
> Ciagle pretensje ze zle sie odnosze do tesciow(bzdura) i inne
> czepialskie wyssane z palca zarzuty. Ja jej oddalem calego siebie,
> serce na dloni. A w (Wielkę Niedzielę bylem u mamy, od niej
> sms-"nie kocham Cie" strasznie sie pomylilam" itd. Wiec pojechalem
> spakowac rzeczy, wchodze a one juz spakowane, po niej wdidzialem cos w
> rodzaju ulgi. Tak mi sie przynajmniej wydaje.
> dzis rao dzwonie, ze zostawilem plaszcz, slysze-"oddam Ci go, pytam
> czemu to zrobila-nie chce tk dluzej zyc jak niewolnica""nie psuj mi
> telefonami ŚWiąt" I po tej rozmowie klapki mi z oczu spadly.
> Co nie zmienia faktu ze tesknie za nia strasznie, wczoraj plakalem,
> mysle o niej, ciezko mi okropnie. Jenoczesnie mam swiadomosc ze
> okazala sie pusta jak balon. Tyle ze na skinienie jej palca bym
> wrocil. Boje sie ze bede sam, ze moja niepelnosprawnosc, choroba,
> bycie (chyba) rozwodnikiem przekresla moje szanse na ulozenie sobie
> zycia, a ja nie potrafie byc sam, potrzebuje ciepla i chce je dawac.
> Moze ktos z Was ma podejrzenia czemu to zrobila, ja naprawde nie wiem,
> chyba zetak bardzo brakuje jej imprez itd (z epilepsja nie moge na nie
> chodzic)?
> Jak myslicie, wyciagnie jescze reke do zgody?
> I jak sobie radzic z bolem rozstania?
> Bede wdzieczny za pomoc
> Piotr

słuchaj,ja również choruję na epilepsję,również jestem po
rozwodzie,ale to zupełnie inna historia niz twoja.mam dzieci i obecnie
bardzo kochajacego męża,myślę,że to nie choroba jest przyczyną,a sam
człowiek.Mój mąż wcale tego nie odczuwa że jestem chora,a wręcz
przeciwnie pcha mnie w ramiona zycia abym czuła się normalnym
człowiekiem,zawsze był przy moich atakach i pomagał mi kiedy leżałam
nie przytomna i zmoczona i gadałam od rzeczy bo nigdy po ataku nie
wiem gdzie jestem i kto przy mnie jest,nawet męża nie poznaje.Ale do
czego zmierzam,chcę ci powiedzieć to,że jeżeli człowieka się kocha to
bez względu na to czy jest chory czy zdrowy,a jak jest chory to się go
wspiera jeszcze bardziej.Obecnie biorę tegretol 400mg.moje życie jest
normalne,bo nie mam wcale ataków i na impry też nie chodzę poniewaz
moje zdrowie jest ważniejsze niż jakieś imprezowanie,ajeżeli ona tego
zrozumieć ie mogła to widocznie nie jest ciebie warta,a ty bierz życie
za rogi i sie nie łam chlopie bo to też dla ciebie zdrowe nie jest jak
przy naszej chorobie nerwy i alkohol sa nie wskazane.pozdrawiam ciepło
Emilka.
Re: Porzucony
#173874
Author: ! PIJÓNE ! ZÓMBIE !
Date: Sun, 30 Mar 2008 19:37
18 lines
1525 bytes
emi1 pisze:

> słuchaj,ja również choruję na epilepsję,również jestem po
> rozwodzie,ale to zupełnie inna historia niz twoja.mam dzieci i obecnie
> bardzo kochajacego męża,myślę,że to nie choroba jest przyczyną,a sam
> człowiek.Mój mąż wcale tego nie odczuwa że jestem chora,a wręcz
> przeciwnie pcha mnie w ramiona 

bo sie żalił ze może poruchać tylko jak masz atak padaczki

-- 
! PIJÓNE ! ZÓMBIE ! ÓÓÓÓÓ !
! WYSZŁÓ ! NA ! PÓLÓWANJE !



-- 
Posted via a free Usenet account from http://www.teranews.com
Re: Porzucony
#173859
Author: ! PIJÓNE ! ZÓMBIE !
Date: Mon, 31 Mar 2008 12:22
6 lines
1679 bytes
michal pisze:

> To tak jak z kawą. Można się w pracy napić kawy, albo się zdrzemnąć. ;)
>

ja wole róhać tfojom starom
Re: Porzucony
#173861
Author: Edi
Date: Fri, 11 Apr 2008 16:18
42 lines
3478 bytes
On 26 Mar, 17:59, Rogal83 <rogal1...@gazeta.pl> wrote:
> On 26 Mar, 15:30, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote:
>
>
>
> > Rogal83 wrote:
> > > Moja dzis zadzwonila, chce rozmawiac, jescze jest dosc twarda. Ale
> > > teraz ja rozdaje karty. Po pierwsze wyprowadzka i mieszkanie tylko we
> > > 2 obojetnie ghdzie, ona musi dojrzec...
> > > jakos 5,5 roku nie przeszkadzalo jej ze jestem taki a nie inny. Gdyby
> > > sie nie odezwala dzis to problem bylby mniejszy-nie ma i koniec, a tak
> > > to dopiero teraz mam zagadke do rozwiklania..
>
> > No tak, ale widze, ze teraz zamierzasz walczyc o siebie a nie o Was.
> > Przyjales postawe konfrontacji? Rogal, jesli zamierzacie byc razem, to nie
> > mozecie sie licytowac w stawianie sobie wzajemnie warunków. Musicie
> > uzgadniac przegadawszy uprzednio, jak potrzeba, kolejne kwestie. Ty
> > powinienes sie zainteresowac, czego ona od Ciebie oczekuje, bo jesli o to
> > nie zadbasz, bedziesz mial powtórke z rozrywki.
> > Sadzisz, ze ona oczekuje stawiania warunków? Pomysl z wyprowadzka jest
> > dobry, tyle ze ostatecznie musi byc Wasz, a nie Twój tylko.
> > Nie tylko ona powinna dojrzec. Ty takze.
>
> > --
> > pozdrawiam
> > michal
>
> dziękuje za madra wypowiedz. Tyle ze ona jescze smie twierdzic, ze to
> ja ja w te swieta skrzywdziulem!!!

Olewaj temat, skoro zaczyna się odzywać do Ciebie to ok, ale musisz
mieć jaja i nie wymiękać. Jeżeli tylko zdradzisz się, że jak tylko ona
skinie palcem Ty polecisz do niej na kolanach - przepadłeś bracie.
Znam podobny przypadek... Ona urobiła go tak, że gość zrezygnował ze
swojej pasji (był muzykiem i to bardzo dobrym). Teraz jest tak że
nawet jej okres to jego wina... Właśnie podobnie się zaczęło, tylko
jeszcze przed ślubem... Teraz przybiła go jeszcze bardziej do siebie
(dziecko) i chodzi teraz po świecie i biadoli jak mu źle, ale dla
dzieciaka wytrzyma wszystko... Kiedyś nie wytrzymałem i powiedziałem
co na ten temat sądzę. Wszyscy do okoła mówili mu że ładuje się w
bagno, ale skoro już tak bardzo che to niech czasami się postawi....
ale on ją kocha...
Re: Porzucony
#173862
Author: michal
Date: Sat, 12 Apr 2008 01:11
21 lines
2062 bytes
Edi wrote:

...
> Olewaj temat, skoro zaczyna się odzywać do Ciebie to ok, ale musisz
> mieć jaja i nie wymiękać. Jeżeli tylko zdradzisz się, że jak tylko ona
> skinie palcem Ty polecisz do niej na kolanach - przepadłeś bracie.
> Znam podobny przypadek... Ona urobiła go tak, że gość zrezygnował ze
> swojej pasji (był muzykiem i to bardzo dobrym). Teraz jest tak że
> nawet jej okres to jego wina... Właśnie podobnie się zaczęło, tylko
> jeszcze przed ślubem... Teraz przybiła go jeszcze bardziej do siebie
> (dziecko) i chodzi teraz po świecie i biadoli jak mu źle, ale dla
> dzieciaka wytrzyma wszystko... Kiedyś nie wytrzymałem i powiedziałem
> co na ten temat sądzę. Wszyscy do okoła mówili mu że ładuje się w
> bagno, ale skoro już tak bardzo che to niech czasami się postawi....
> ale on ją kocha...

Masz coś jeszcze poza jajami?

-- 
pozdrawiam
michał
Re: Porzucony
#173863
Author: ! PIJÓNE ! ZÓMBIE !
Date: Sat, 12 Apr 2008 08:25
6 lines
1310 bytes
michal pisze:

> Masz coś jeszcze poza jajami?
> 

sfojom parówe ma f tfojej dópie
Re: Porzucony
#173864
Author: aladip.SKASUJ
Date: Sat, 26 Apr 2008 13:19
27 lines
2110 bytes
michal <6michal9@gazeta.pl> napisał(a): 

> Rogal83 wrote:
> > Moja dzis zadzwonila, chce rozmawiac, jescze jest dosc twarda. Ale
> > teraz ja rozdaje karty. Po pierwsze wyprowadzka i mieszkanie tylko we
> > 2 obojetnie ghdzie, ona musi dojrzec...
> > jakos 5,5 roku nie przeszkadzalo jej ze jestem taki a nie inny. Gdyby
> > sie nie odezwala dzis to problem bylby mniejszy-nie ma i koniec, a tak
> > to dopiero teraz mam zagadke do rozwiklania..
> 
> No tak, ale widze, ze teraz zamierzasz walczyc o siebie a nie o Was. 
> Przyjales postawe konfrontacji? Rogal, jesli zamierzacie byc razem, to nie 
> mozecie sie licytowac w stawianie sobie wzajemnie warunków. Musicie 
> uzgadniac przegadawszy uprzednio, jak potrzeba, kolejne kwestie. Ty 
> powinienes sie zainteresowac, czego ona od Ciebie oczekuje, bo jesli o to 
> nie zadbasz, bedziesz mial powtórke z rozrywki.
> Sadzisz, ze ona oczekuje stawiania warunków? Pomysl z wyprowadzka jest 
> dobry, tyle ze ostatecznie musi byc Wasz, a nie Twój tylko.
> Nie tylko ona powinna dojrzec. Ty takze.

Zgadzam się z Michałem 

pozdrawiam Łucja


-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Porzucony
#173860
Author: michal
Date: Sat, 26 Apr 2008 21:42
27 lines
2160 bytes
Użytkownik wrote:
>> Rogal83 wrote:
>>> Moja dzis zadzwonila, chce rozmawiac, jescze jest dosc twarda. Ale
>>> teraz ja rozdaje karty. Po pierwsze wyprowadzka i mieszkanie tylko
>>> we 2 obojetnie ghdzie, ona musi dojrzec...
>>> jakos 5,5 roku nie przeszkadzalo jej ze jestem taki a nie inny.
>>> Gdyby sie nie odezwala dzis to problem bylby mniejszy-nie ma i
>>> koniec, a tak to dopiero teraz mam zagadke do rozwiklania..

>> No tak, ale widze, ze teraz zamierzasz walczyc o siebie a nie o Was.
>> Przyjales postawe konfrontacji? Rogal, jesli zamierzacie byc razem,
>> to nie mozecie sie licytowac w stawianie sobie wzajemnie warunków.
>> Musicie uzgadniac przegadawszy uprzednio, jak potrzeba, kolejne
>> kwestie. Ty powinienes sie zainteresowac, czego ona od Ciebie
>> oczekuje, bo jesli o to nie zadbasz, bedziesz mial powtórke z
>> rozrywki.
>> Sadzisz, ze ona oczekuje stawiania warunków? Pomysl z wyprowadzka
>> jest dobry, tyle ze ostatecznie musi byc Wasz, a nie Twój tylko.
>> Nie tylko ona powinna dojrzec. Ty takze.

> Zgadzam się z Michałem

Dzięki.

-- 
pozdrawiam
michał 
Page 1 of 2 • 55 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads