🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
55 messages
55 total messages Page 2 of 2 Started by Rogal83 Tue, 25 Mar 2008 07:38
Page 2 of 2 • 55 total messages
Re: Porzucony
#173877
Author: Flyer
Date: Sat, 29 Mar 2008 13:43
30 lines
2398 bytes
michal; <fsl4pg$e2g$1@inews.gazeta.pl> :

> Flyer wrote:
> ....
> >> A piwo? ;D
> 
> > Sobota? Niedziela?
> 
> Hhahaha! Nie wspólne miałem na myśli! To było subtelne nawiązanie do tudzież 
> subtelnego powiedzenia: "Sex to nie wszystko - jest jeszcze piwsko!" ;DDD
> 
> Ale jeżeli jest takie zapotrzebowanie na wspólne, to owszem 

Jeżeli mam być konsekwentny wobec siebie, tzn. nie wystawiać się na
drętwe i ryzykowne sytuacje, to nie mogę sam zaproponopwać na appm'ie
piwa. Ty możesz. ;>

> - tylko nie w 
> ten weekend. Za dużo mam imprez dziś i jutro. Wiosna idzie, będzie coraz 
> milej przy piwku posiedzieć na świeżym powietrzu. :)

A ja wczoraj odkryłem, kładąc się spać o 19.30, że kiedy chcę piwa
*tu_i_teraz* , to tak naprawdę chcę spać, a piwo jedynie pomaga mi
odgonić sen. ;>

Pozdrawiam sennie popołudniowo
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Porzucony
#173875
Author: michal
Date: Sat, 29 Mar 2008 22:45
30 lines
2446 bytes
Flyer wrote:
> michal; <fsl4pg$e2g$1@inews.gazeta.pl> :
>>> Sobota? Niedziela?

>> Hhahaha! Nie wspólne miałem na myśli! To było subtelne nawiązanie do
>> tudzież subtelnego powiedzenia: "Sex to nie wszystko - jest jeszcze
>> piwsko!" ;DDD

>> Ale jeżeli jest takie zapotrzebowanie na wspólne, to owszem

> Jeżeli mam być konsekwentny wobec siebie, tzn. nie wystawiać się na
> drętwe i ryzykowne sytuacje, to nie mogę sam zaproponopwać na appm'ie
> piwa. Ty możesz. ;>

Dobrze, po niedzieli wybiorę termin.


>> - tylko nie w
>> ten weekend. Za dużo mam imprez dziś i jutro. Wiosna idzie, będzie
>> coraz milej przy piwku posiedzieć na świeżym powietrzu. :)

> A ja wczoraj odkryłem, kładąc się spać o 19.30, że kiedy chcę piwa
> *tu_i_teraz* , to tak naprawdę chcę spać, a piwo jedynie pomaga mi
> odgonić sen. ;>

To tak jak z kawą. Można się w pracy napić kawy, albo się zdrzemnąć. ;)

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Porzucony
#173879
Author: emi1
Date: Sun, 30 Mar 2008 13:48
45 lines
3980 bytes
On 25 Mar, 09:38, Rogal83 <rogal1...@gazeta.pl> wrote:
> Poznaliśmy się ponad 6 lat temu, mamy teraz po 25 lat.
> Ona, dziewczyna ze wsi, córka niepijacego alkoholika, który pił i bił
> 15 lat, czy 20 lat żone i potem tez czasem dzieci, upośledzony umysłwo
> brat. W domu sie nie przelewalo
> Ja, chłopak z miasta, po lewostronnym paraliżu, obecnie kuleje lkko i
> mam dłoń niesprawną, pomimo tego skonczylem Uniwerek, mam dobra prace,
> dobrze zarabiam. 5, 5 roku "chodziliśmy" ze sobą. bywało różnie, ale w
> sumie bylem bardzo szczesliwy, ona podobno tez, choc wielu rzeczy nie
> dostrzegalem. Chocby tego ze ona nie ma zadnych zainteresowan poza
> imprezami ktore lubila ale nie chodzila beze mnie. Myslalem ze
> zalapalem Pana Boga za nogi, kobieta ktorej nie przeszkadza moja
> niepelnosprawnmosc, akceptuje mnie kocha.
> Wszystko robilismy razem. Przygotwalem ja do matury, pomoglem na
> studiach, napisalem prace licencjcka i 3 z 4 pracy mgr. mogla liczyc
> na mnie zawsze i ze wszystkim tak jak i ja na nia. Slub w sierpniu
> 200-
> cudowne wesele. Potem 2 miesiace zycia w raju. Koniec pazdiernika
> dostalem ataku epilepsji, zdiagnozowao mi te chorobe ale atakow nie
> mam, normalnie zyje, pracuje. A w domu (mieszkanie w duzym domu z
> tesciami, w trakcie wykanczanie jej czesci domu). Mniej wiecej od tego
> czasu coraz gorzej, oddalala sie ode mnie, bylem jak mebel. od grudnia
> sexu zero praktycznie-tak bywalo i przed slubem wiec to nie nowosc.
> Ciagle pretensje ze zle sie odnosze do tesciow(bzdura) i inne
> czepialskie wyssane z palca zarzuty. Ja jej oddalem calego siebie,
> serce na dloni. A w (Wielkę Niedzielę bylem u mamy, od niej
> sms-"nie kocham Cie" strasznie sie pomylilam" itd. Wiec pojechalem
> spakowac rzeczy, wchodze a one juz spakowane, po niej wdidzialem cos w
> rodzaju ulgi. Tak mi sie przynajmniej wydaje.
> dzis rao dzwonie, ze zostawilem plaszcz, slysze-"oddam Ci go, pytam
> czemu to zrobila-nie chce tk dluzej zyc jak niewolnica""nie psuj mi
> telefonami ŚWiąt" I po tej rozmowie klapki mi z oczu spadly.
> Co nie zmienia faktu ze tesknie za nia strasznie, wczoraj plakalem,
> mysle o niej, ciezko mi okropnie. Jenoczesnie mam swiadomosc ze
> okazala sie pusta jak balon. Tyle ze na skinienie jej palca bym
> wrocil. Boje sie ze bede sam, ze moja niepelnosprawnosc, choroba,
> bycie (chyba) rozwodnikiem przekresla moje szanse na ulozenie sobie
> zycia, a ja nie potrafie byc sam, potrzebuje ciepla i chce je dawac.
> Moze ktos z Was ma podejrzenia czemu to zrobila, ja naprawde nie wiem,
> chyba zetak bardzo brakuje jej imprez itd (z epilepsja nie moge na nie
> chodzic)?
> Jak myslicie, wyciagnie jescze reke do zgody?
> I jak sobie radzic z bolem rozstania?
> Bede wdzieczny za pomoc
> Piotr
Re: Porzucony
#173878
Author: Rogal83
Date: Sun, 30 Mar 2008 14:50
75 lines
5648 bytes
On 30 Mar, 15:39, emi1 <emilianitkiew...@buziaczek.pl> wrote:
> On 25 Mar, 09:38, Rogal83 <rogal1...@gazeta.pl> wrote:
>
>
>
>
>
> > Poznaliśmy się ponad 6 lat temu, mamy teraz po 25 lat.
> > Ona, dziewczyna ze wsi, córka niepijacego alkoholika, który pił i bił
> > 15 lat, czy 20 lat żone i potem tez czasem dzieci, upośledzony umysłwo
> > brat. W domu sie nie przelewalo
> > Ja, chłopak z miasta, po lewostronnym paraliżu, obecnie kuleje lkko i
> > mam dłoń niesprawną, pomimo tego skonczylem Uniwerek, mam dobra prace,
> > dobrze zarabiam. 5, 5 roku "chodziliśmy" ze sobą. bywało różnie, ale w
> > sumie bylem bardzo szczesliwy, ona podobno tez, choc wielu rzeczy nie
> > dostrzegalem. Chocby tego ze ona nie ma zadnych zainteresowan poza
> > imprezami ktore lubila ale nie chodzila beze mnie. Myslalem ze
> > zalapalem Pana Boga za nogi, kobieta ktorej nie przeszkadza moja
> > niepelnosprawnmosc, akceptuje mnie kocha.
> > Wszystko robilismy razem. Przygotwalem ja do matury, pomoglem na
> > studiach, napisalem prace licencjcka i 3 z 4 pracy mgr. mogla liczyc
> > na mnie zawsze i ze wszystkim tak jak i ja na nia. Slub w sierpniu
> > 200-
> > cudowne wesele. Potem 2 miesiace zycia w raju. Koniec pazdiernika
> > dostalem ataku epilepsji, zdiagnozowao mi te chorobe ale atakow nie
> > mam, normalnie zyje, pracuje. A w domu (mieszkanie w duzym domu z
> > tesciami, w trakcie wykanczanie jej czesci domu). Mniej wiecej od tego
> > czasu coraz gorzej, oddalala sie ode mnie, bylem jak mebel. od grudnia
> > sexu zero praktycznie-tak bywalo i przed slubem wiec to nie nowosc.
> > Ciagle pretensje ze zle sie odnosze do tesciow(bzdura) i inne
> > czepialskie wyssane z palca zarzuty. Ja jej oddalem calego siebie,
> > serce na dloni. A w (Wielkę Niedzielę bylem u mamy, od niej
> > sms-"nie kocham Cie" strasznie sie pomylilam" itd. Wiec pojechalem
> > spakowac rzeczy, wchodze a one juz spakowane, po niej wdidzialem cos w
> > rodzaju ulgi. Tak mi sie przynajmniej wydaje.
> > dzis rao dzwonie, ze zostawilem plaszcz, slysze-"oddam Ci go, pytam
> > czemu to zrobila-nie chce tk dluzej zyc jak niewolnica""nie psuj mi
> > telefonami ŚWiąt" I po tej rozmowie klapki mi z oczu spadly.
> > Co nie zmienia faktu ze tesknie za nia strasznie, wczoraj plakalem,
> > mysle o niej, ciezko mi okropnie. Jenoczesnie mam swiadomosc ze
> > okazala sie pusta jak balon. Tyle ze na skinienie jej palca bym
> > wrocil. Boje sie ze bede sam, ze moja niepelnosprawnosc, choroba,
> > bycie (chyba) rozwodnikiem przekresla moje szanse na ulozenie sobie
> > zycia, a ja nie potrafie byc sam, potrzebuje ciepla i chce je dawac.
> > Moze ktos z Was ma podejrzenia czemu to zrobila, ja naprawde nie wiem,
> > chyba zetak bardzo brakuje jej imprez itd (z epilepsja nie moge na nie
> > chodzic)?
> > Jak myslicie, wyciagnie jescze reke do zgody?
> > I jak sobie radzic z bolem rozstania?
> > Bede wdzieczny za pomoc
> > Piotr
>
> słuchaj,ja również choruję na epilepsję,również jestem po
> rozwodzie,ale to zupełnie inna historia niz twoja.mam dzieci i obecnie
> bardzo kochajacego męża,myślę,że to nie choroba jest przyczyną,a sam
> człowiek.Mój mąż wcale tego nie odczuwa że jestem chora,a wręcz
> przeciwnie pcha mnie w ramiona zycia abym czuła się normalnym
> człowiekiem,zawsze był przy moich atakach i pomagał mi kiedy leżałam
> nie przytomna i zmoczona i gadałam od rzeczy bo nigdy po ataku nie
> wiem gdzie jestem i kto przy mnie jest,nawet męża nie poznaje.Ale do
> czego zmierzam,chcę ci powiedzieć to,że jeżeli człowieka się kocha to
> bez względu na to czy jest chory czy zdrowy,a jak jest chory to się go
> wspiera jeszcze bardziej.Obecnie biorę tegretol 400mg.moje życie jest
> normalne,bo nie mam wcale ataków i na impry też nie chodzę poniewaz
> moje zdrowie jest ważniejsze niż jakieś imprezowanie,ajeżeli ona tego
> zrozumieć ie mogła to widocznie nie jest ciebie warta,a ty bierz życie
> za rogi i sie nie łam chlopie bo to też dla ciebie zdrowe nie jest jak
> przy naszej chorobie nerwy i alkohol sa nie wskazane.pozdrawiam ciepło
> Emilka.- Ukryj cytowany tekst -
>
> - Pokaż cytowany tekst -

Dziekuje za wypowiedz. Mialem w zyciu 3 ataki, tez zawsze przy mnie
byla, zawsze pilnowala lekow. A tu nagle taka akcja, moze to nprawde
moja wina...
Page 2 of 2 • 55 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads