Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
104 messages
104 total messages
Page 1 of 3
Started by istinnyeme4ty
Sat, 16 Feb 2008 10:56
Page 1 of 3 • 104 total messages
jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: istinnyeme4ty
Date: Sat, 16 Feb 2008 10:56
Date: Sat, 16 Feb 2008 10:56
32 lines
2761 bytes
2761 bytes
raz mówi, że tak się świetnie rozumiemy, że chce mieć ze mną dzieci, raz, że "jednak" za wczesnie i najpierw musi się wyszumieć, że nie chce mnie tym ranić więc lepiej pozostaniemy tylko "kolegą i koleżanką", znika z kumplostwem na dzikie imprezowanie tygodniowe w rezorcie turystycznym ale wiem, że potem znów jej się odmieni, jak było nieraz, będzie potrzebować Sensu co znajdzie tylko u mnie jedynaczka b. dobrze sytuowanych rodziców, na wszystko jej pozwalającyh, nigdy nie liczyła się z pieniędzmi i ma wszystko gdzieś! ale właśnie dlatego wiem, że jak coś mówi to bez presji warunków i otoczenia, że to czyste i autentyczne! i za to ją pokochałem bez pamięci! i za to, że jest takim łobuziakiem, jak jasna iskra! i za to, że w głębi jest egzystencjalistycznie mądra, choć kapryśna jak wściekły wiatr! nieprzewidywalna, taka żywa, tak bezlitośnie zawstydzająca ustalony porządek rzeczy! co teraz zrobić? nie odzywać się ze 2 tygodnie, niech się wyszaleje, niech jej to obrzydnie i potem zatęskni? czy jednak dzwonić, mówić jej jak zdycham z bólu tęsknoty do Jej Fajności? :) a może próbowac tam do niej przyjechać, wkręcić się w drakę? ona jest nie podatna na żadne manipulacje, jak inne dziewczęta, poznała już Tajemnicę kocha i szanuje ludzi za to tylko, że są szczerzy, nienawidzi tych co się nadymają jak ropucha! a boję się, że nieobecni nie mają racji, że coś może się tam stać od czego nie będzie odwrotu to żałosne, że piszę to tutaj ale trochę nie wytrzymuję tego chaosu, choć go kocham!
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: JaKasia
Date: Sat, 16 Feb 2008 13:03
Date: Sat, 16 Feb 2008 13:03
9 lines
1346 bytes
1346 bytes
Użytkownik <istinnyeme4ty@gmail.com> napisał w wiadomości news:80dfe314-d4fc-434b-971b-31d193b0c221@c33g2000hsd.googlegroups.com > to żałosne, że piszę to tutaj ale trochę nie wytrzymuję tego chaosu, > choć go kocham! Poproszę o następny odcinek. :) --
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: Flyer
Date: Sat, 16 Feb 2008 14:26
Date: Sat, 16 Feb 2008 14:26
39 lines
2585 bytes
2585 bytes
istinnyeme4ty@gmail.com; <80dfe314-d4fc-434b-971b-31d193b0c221@c33g2000hsd.googlegroups.com> : > co teraz zrobić? nie odzywać się ze 2 tygodnie, niech się wyszaleje, > niech jej to obrzydnie i potem zatęskni? > czy jednak dzwonić, mówić jej jak zdycham z bólu tęsknoty do Jej > Fajności? :) > a może próbowac tam do niej przyjechać, wkręcić się w drakę? > ona jest nie podatna na żadne manipulacje, jak inne dziewczęta, > poznała już Tajemnicę > kocha i szanuje ludzi za to tylko, że są szczerzy, nienawidzi tych co > się nadymają jak ropucha! Chcesz kawałek z prawdziwego życia? ;> Prosię bardzo - facet żeni się z imprezowiczką - w domu zero seksu/kontaktu, oddzielne kołdry, ale imprezowiczka nadal lata na imprezy, w domu jej nie ma, po jakimś czasie otoczenie zachęca faceta do rozwodu, imprezowiczka dalej gdzieś lata. Po x latach przypadkowo napotkana imprezowiczka nadal jest sama. Wniosek - albo dojdziecie do zgody i Ty zgodzisz się na Jej sposób otrzymywania akceptacji i gaszenia niepokoju [który nb. jest tylko chwilowym sposobem na gaszenie niepokoju, ale post factum wywołuje jeszcze większy], a Ona *zaakceptuje* Ciebie, albo daj sobie spokój. > a boję się, że nieobecni nie mają racji, że coś może się tam stać od > czego nie będzie odwrotu Ile masz lat? Jak min. 30. to powinieneś przywyknąć, że "zawsze" coś się staje od czego nie ma odwrotu. Nuuuuda. ;> > to żałosne, że piszę to tutaj ale trochę nie wytrzymuję tego chaosu, > choć go kocham! Eeeee, *"go"* ? :) Pozdrawiam zafrasowanie Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: michal
Date: Sat, 16 Feb 2008 22:14
Date: Sat, 16 Feb 2008 22:14
12 lines
1190 bytes
1190 bytes
Flyer wrote: ... >> to żałosne, że piszę to tutaj ale trochę nie wytrzymuję tego chaosu, >> choć go kocham! > Eeeee, *"go"* ? :) TEN chaos. ;D -- pozdrawiam michał
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: istinnyeme4ty
Date: Sat, 16 Feb 2008 22:54
Date: Sat, 16 Feb 2008 22:54
42 lines
3139 bytes
3139 bytes
On Feb 16, 3:26 pm, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote: > Chcesz kawałek z prawdziwego życia? ;> Prosię bardzo - facet żeni się z > imprezowiczką - w domu zero seksu/kontaktu, oddzielne kołdry, ale > imprezowiczka nadal lata na imprezy, w domu jej nie ma to może lepiej z nią latać na te imprezy? w sumie to nawet fajne i nie miałbym nic przeciw, bynajmniej! :) tylko pytanie czy to nie na tym polega, że ona się chce UWOLNIĆ? za każdym razem z innymi ludźmi? więc jak będę się jej wkręcał zawsze to mnie znienaiwdzi, to jasne a może nie? jak to zrobić? > Wniosek - albo dojdziecie do zgody i Ty zgodzisz się na Jej sposób > otrzymywania akceptacji i gaszenia niepokoju [który nb. jest tylko > chwilowym sposobem na gaszenie niepokoju, ale post factum wywołuje > jeszcze większy], a Ona *zaakceptuje* Ciebie pozwalać jej biegać beze mnie za każdym razem, czy tylko czasami beze mnie ale czasem starać się być tam z nią? bo kiedy w razie tej akceptacji będzie czas na seks, jeśli nie w domu? na imprezkach? gdzies po drodze? czemu nie, tylko pytam... na czym polega to szukanie akceptacji i gaszenia niepokoju na imprezach? czy jesteś pewien, że powoduje jeszcze większy? to chyba ma być odreagowanie, więc po imprezce człek jest oczyszczony wewnętrznie od trucia przez System! ;) > albo daj sobie spokój. no nie odpuszczam tak łatwo ;) > Ile masz lat? Jak min. 30. to powinieneś przywyknąć, że "zawsze" coś się > staje od czego nie ma odwrotu. Nuuuuda. ;> niewiele ponad, tia jasne, trzeba podsycać dynamikę a nie stopować innych! i nie tracić inicjatywy, czy tak? to wszytko tu to po to żeby między innymi tu znaleźć trochę pomysłów... bo gra warta zachodu :) (także sorry za marudzenie ale to pozory) POWIEDZCIE COŚ JESZCZE FAJNEGO :)
Streszczenie
Author: JaKasia
Date: Sat, 16 Feb 2008 23:20
Date: Sat, 16 Feb 2008 23:20
13 lines
1672 bytes
1672 bytes
Użytkownik <istinnyeme4ty@gmail.com> napisał w wiadomości news:2a16e6bd-d7c4-47d4-a648-a5e223ba22fb@k2g2000hse.googlegroups.com > na czym polega to szukanie akceptacji i gaszenia niepokoju na > imprezach? czy jesteś pewien, że powoduje jeszcze większy? to chyba ma > być odreagowanie, więc po imprezce człek jest oczyszczony wewnętrznie > od trucia przez System! ;) Flyer chce powiedzieć, że dziewczyna, którą opisałeś, jest chora, a ty z powodu jej choroby dostaniesz kopa w dupę, więc lepiej żebyś odpuścił od razu. --
Re: Streszczenie
Author: Flyer
Date: Sun, 17 Feb 2008 05:10
Date: Sun, 17 Feb 2008 05:10
22 lines
1830 bytes
1830 bytes
JaKasia; <fp7r8h$omh$1@atlantis.news.tpi.pl> : > Użytkownik <istinnyeme4ty@gmail.com> napisał w wiadomości > news:2a16e6bd-d7c4-47d4-a648-a5e223ba22fb@k2g2000hse.googlegroups.com > > > na czym polega to szukanie akceptacji i gaszenia niepokoju na > > imprezach? czy jesteś pewien, że powoduje jeszcze większy? to chyba ma > > być odreagowanie, więc po imprezce człek jest oczyszczony wewnętrznie > > od trucia przez System! ;) > > Flyer chce powiedzieć, że dziewczyna, którą opisałeś, jest chora, > a ty z powodu jej choroby dostaniesz kopa w dupę, więc lepiej > żebyś odpuścił od razu. No już bez takich :) - Flyer chciał powiedzieć to co powiedział, a akceptację zostawił autorowi. Pozdrawiam prostująco Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Streszczenie
Author: istinnyeme4ty
Date: Sun, 17 Feb 2008 05:37
Date: Sun, 17 Feb 2008 05:37
51 lines
3745 bytes
3745 bytes
On Feb 17, 12:20 am, "JaKasia" <moja_hek...@op.pl> wrote: > Flyer chce powiedzieć, że dziewczyna, którą opisałeś, jest chora, > a ty z powodu jej choroby dostaniesz kopa w dupę, więc lepiej > żebyś odpuścił od razu. powiem szczerze, że na samym początku też miałem takie odczucie, pomyślałem "cóż to za indywiduum?" ;) kiedy się poznalismy w pewnej sytuacji towarzyskiej to właśnie ona mnie wybrała! ja nie byłem nią tak zanadto zainteresowany... dopiero potem jej jaskrawy i niedefinowalny charakter, koktail krańcowych emocji i odczuć zapadły silnie w samą głębie serducha! i do tego rzeczywiście jakoś dziwnie nadajemy na tej samej fali, to co trzeba innym tłumaczyć przez 10 minut to z nią wystarczy 1 słowo... po pierwsze, podobno mówi się, że miłość sama w sobie, stan "zakochania" to choroba ;) podobno życie to choroba przenoszona drogą płciową... itd. po drugie, podobno wszyscy są jakoś tam chorzy, tylko pytanie w jakim stylu? po trzecie, człowiek chce być Komuś potrzebny i tak naprawdę to o to w tym wszystkim chodzi... a może ja jestem dla Niej lekarstwem i w takiej roli się odnalazłem życiowo? po czwarte, może kiedyś tam dostanę w dupę, ale przez trochę najpierw będę czuł, że żyję, więc warto? po piąte, odpowiedzcie jak się zachowac żeby wszystkiego nie spieprzyć po szóste, może trochę przesadzasz? jak widzę wokół to sporo osób robi na starcie życiorysu mocne wejście ale potem się normalizują i nawet są super mądrymi życiowo i psychologicznie rodzicami, przyjaciółmi, bardzo odpowiedzialnymi i pragmatycznymi jak wspomniałem ona jak się uspokoi to deklaruje chęć założenia rodziny, zapewnia że dzieci będą sensem jej życia, widzę że jak trzeba to potrafi się zdyscyplinować np. do nauki... potrafi też z klasą zachować się wobec znajomych i przyjaciół, nie olewa co czują... (w przeciwieństwe do tych "normalnych") ogólnie stwierdzam, że to chyba kwestia nadpobudliwego umysłu, że lubi iść na całość poza wszelkie granice... ja w sumie także zuważyłem w sobie tę potrzebę, dotychczas tłumioną pod przykrywką jakichś tam nerwic... ale widzę, że w istocie, w głębi tam gdzieś ona jest silna, że jest tam jakaś niebanalna moc i dużo bym stracił odpuszczając, jak to mówią następny taki raz będzie w kolejnej inkarnacji ;)
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: Flyer
Date: Sun, 17 Feb 2008 05:45
Date: Sun, 17 Feb 2008 05:45
82 lines
4816 bytes
4816 bytes
istinnyeme4ty@gmail.com; <2a16e6bd-d7c4-47d4-a648-a5e223ba22fb@k2g2000hse.googlegroups.com> : > On Feb 16, 3:26 pm, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote: > > Chcesz kawałek z prawdziwego życia? ;> Prosię bardzo - facet żeni się z > > imprezowiczką - w domu zero seksu/kontaktu, oddzielne kołdry, ale > > imprezowiczka nadal lata na imprezy, w domu jej nie ma > > to może lepiej z nią latać na te imprezy? w sumie to nawet fajne i nie > miałbym nic przeciw, bynajmniej! :) tylko pytanie czy to nie na tym > polega, że ona się chce UWOLNIĆ? za każdym razem z innymi ludźmi > > więc jak będę się jej wkręcał zawsze to mnie znienaiwdzi, to jasne > a może nie? jak to zrobić? Tak przeczytałem poniżej, że Ty masz trochę ponad 30, a Ona 21 i pewnie stąd problem. Każdy wiek ma swoje zachowania - próbujesz z Niej zrobić 30. , podczas kiedy 30. zrobi z Niej czas i doświadczenia. :) Musisz zaryzykować i poczekać. Inna sprawa, że osoba cały czas imprezująca nie jest w stanie nic stworzyć w życiu - to tak, jakby cały czas dłubała w nosie - nic nie napisze, skoro jej prawa ręka cały czas jest zajęta dłubaniem. :) > > > Wniosek - albo dojdziecie do zgody i Ty zgodzisz się na Jej sposób > > otrzymywania akceptacji i gaszenia niepokoju [który nb. jest tylko > > chwilowym sposobem na gaszenie niepokoju, ale post factum wywołuje > > jeszcze większy], a Ona *zaakceptuje* Ciebie > > pozwalać jej biegać beze mnie za każdym razem, czy tylko czasami beze > mnie ale czasem starać się być tam z nią? Jak będzie chciała i Ty będziesz chciał, to czemu nie - biegaj sobie. :) > bo kiedy w razie tej akceptacji będzie czas na seks, jeśli nie w domu? > na imprezkach? gdzies po drodze? czemu nie, tylko pytam... Heh, seksu na imprezach nie uprawiałem, w drodze już tak, więc ... trochę poteoretyzuję - dochodzi w takich wypadkach element "zagrożenia"/łamania tabu/narażania się na ekshibicjonizm [nie w sensie zboczenia !!!] - tylko ile razy można przeżywać te *dodatkowe* emocje? Trzy, cztery razy - później to się staje nudne. Jeżeli nie znajdziecie przyjemności w przebywaniu ze sobą, w seksie ze sobą, takim normalnym, to żadne "seks na imprezach"/"seks gdzieś po drodze" nie pomoże. > na czym polega to szukanie akceptacji i gaszenia niepokoju na > imprezach? Alkohol, hałas, mnóstwo bodźców, wszyscy są rozmowni, zero *jawnej* agresji. > czy jesteś pewien, że powoduje jeszcze większy? to chyba ma > być odreagowanie, więc po imprezce człek jest oczyszczony wewnętrznie > od trucia przez System! ;) > Jestem pewiem - pomijając to, że następnego dnia trzeba znów wrócić do Systemu, który przez fakt uczestniczenia w imprezie staje się jeszcze bardziej obcy i niezrozumiały, to pozostaje czysty behawioryzm - działania alkoholu, tłoku, bodźców, hałasu - wszystkie te czynniki neurotyzują uczestnika imprez. No i oczywiście pozostaje złudzenie pt. - wystarczy pójśc na imprezę, wypić, zajarać, żeby dostać akceptację. > > albo daj sobie spokój. > > no nie odpuszczam tak łatwo ;) I dobrze - przypomina mi się tekst mojego 24 znajomego o jego 21 dziewczynie - "jak miałem tyle lat co ona, to też tak imprezowałem". :) > > > Ile masz lat? Jak min. 30. to powinieneś przywyknąć, że "zawsze" coś się > > staje od czego nie ma odwrotu. Nuuuuda. ;> > > niewiele ponad, tia jasne, trzeba podsycać dynamikę a nie stopować > innych! i nie tracić inicjatywy, czy tak? Niieee, trzeba być wiernym sobie i nie przejmować się tym, że "coś się stanie" - nie masz na to wpływu. Pozdrawiam skacowanie lekko Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: istinnyeme4ty
Date: Sun, 17 Feb 2008 06:45
Date: Sun, 17 Feb 2008 06:45
91 lines
5905 bytes
5905 bytes
On Feb 17, 6:45 am, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote: > Tak przeczytałem poniżej, że Ty masz trochę ponad 30, a Ona 21 i pewnie > stąd problem. Każdy wiek ma swoje zachowania - próbujesz z Niej zrobić > 30. , podczas kiedy 30. zrobi z Niej czas i doświadczenia. :) ale właśnie nie! jak już wspomniałem to ona jak na swój młody wiek już świetnie poznała życie! pewnie dzięki tym imprezkom i różnym hecom... spotyka tam różnych ludzi, często dziwnych, częstu dużo starszych (ale młodszych też), często z pogranicza świata kryminalnego - i choć sama się nie angażuje w takie coś bezpośrednio to chłonie wiedzę życiową pełnymi garściami! ponadto przymierza się do otworzenia własnego drobnego biznesu, po tym jak widziała to od zaplecza rzeczywiście świetnie się orientuje co i jak! powiem tak, przyjaźni się z młodymi kobietami starszymi od siebie o 7 lat i jest dla nich DORADCĄ! autorytetem i eskspertką w wielu sprawach, np. uczuć, psychologii, rozgrywek w pracy, mody i urody, co gdzie i jak załatwić itp. w sumie bardzo dobrze rozumie otaczający ją świat, wyrasta o lata świetlne ponad swych naiwnie zagubionych rówieśników np. ze studiów > Musisz zaryzykować i poczekać. wydaje mi się, że bierne czekanie to na nic w jej przypadku, tu trzeba działać, zwiększyć tempo, czas żeby moją niby przewagę w wiedzy, intelekcie, wykształceniu wreszcie wcielić na 1000% w życie! tak sobie właśnie myślę, że ona jest pierońsko wymagająca i tego się na początku spodziewała ale ja się wciąż nie mogłem dostatecznie obudzić z letargu! > Inna sprawa, że osoba cały czas imprezująca nie jest w stanie nic > stworzyć w życiu - to tak, jakby cały czas dłubała w nosie - nic nie > napisze, skoro jej prawa ręka cały czas jest zajęta dłubaniem. :) ja nie wiem jak to jest cały czas ale po sobie powiem, że te okazjonalne imprezy w których miałem zaszczyt uczestniczyć strasznie dużo mi dawały! i z tym całym powrotem do Systemu później też było całkiem nieźle, czułem się potem bardziej odporny na stresy i manipulacje, lepiej wiedziałem o co mi chodzi ale jasne, że jesli coś jest w nadmiarze i przez cały czas to zmienia postać sprawy... > Alkohol, hałas, mnóstwo bodźców, wszyscy są rozmowni, zero *jawnej* > agresji. i to złe? > Jestem pewiem - pomijając to, że następnego dnia trzeba znów wrócić do > Systemu, który przez fakt uczestniczenia w imprezie staje się jeszcze > bardziej obcy i niezrozumiały ale to zbliża ludzi do siebie, czy nie? potem jest łatwiej żyć jak otoczenie nie jest wrogą, tępą i niemrawą masą przynajmniej tak mi się naiwnie wydaje, bo sam z całą (niestety) pewnością nie zaliczam się do weteranów imprezowych! > to pozostaje czysty behawioryzm - > działania alkoholu, tłoku, bodźców, hałasu - wszystkie te czynniki > neurotyzują uczestnika imprez. może w skrajnym nadmiarze... bo ja zauważyłem, że tego skrajny brak także neurotyzuje i to więcej! > No i oczywiście pozostaje złudzenie pt. - > wystarczy pójśc na imprezę, wypić, zajarać, żeby dostać akceptację. i to złe? > I dobrze - przypomina mi się tekst mojego 24 znajomego o jego 21 > dziewczynie - "jak miałem tyle lat co ona, to też tak imprezowałem". :) ale ja właśnie w sobie odkryłem jak taki układ (ale tylko z Nią) by mi strasznie odpowiadał! ;) > Niieee, trzeba być wiernym sobie i nie przejmować się tym, że "coś się > stanie" - nie masz na to wpływu. czyli zachęcasz do socjotechniki? nie pokazywać jak bardzo się pragnie? nie skamlać i nie być szczerym? nie dzwonić przez jakiś czas kiedy teraz tam pojechała i kilkanaście dni potem? pokazać, że "jestem obrażony" i że w ogóle już oprzytomniałem i stwierdziłem, że ona to czubek na kursie w przepaść i po cóż ja w ogóle straciłem tyle cennego czasu na ten wątpliwy przypadek? ;) a niech wraca do tych swych degeneratów czy psychopatów! niech się jej rodzice z nią męczą, beze mnie i tak żadnego biznesu nie rozkręci, ma talent ale brakuje jej wiedzy wyuczonej :P a ja wracam do cywilizacji, do górnych szczebli Systemu ;) fajnie się tak pisze :) ale jasne jest, że tak wcale nie czuję i nie myślę... ileż jest warte życie bez autentycznego (u)czucia?
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: Flyer
Date: Sun, 17 Feb 2008 08:57
Date: Sun, 17 Feb 2008 08:57
108 lines
6521 bytes
6521 bytes
istinnyeme4ty@gmail.com; <3d33472a-b30b-4722-8b57-e017cf8aa7b0@n58g2000hsf.googlegroups.com> : > On Feb 17, 6:45 am, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote: > > Tak przeczytałem poniżej, że Ty masz trochę ponad 30, a Ona 21 i pewnie > > stąd problem. Każdy wiek ma swoje zachowania - próbujesz z Niej zrobić > > 30. , podczas kiedy 30. zrobi z Niej czas i doświadczenia. :) > > ale właśnie nie! jak już wspomniałem to ona jak na swój młody wiek > już świetnie poznała życie! pewnie dzięki tym imprezkom i różnym > hecom... spotyka tam różnych ludzi, często dziwnych, częstu dużo > starszych (ale młodszych też), często z pogranicza świata kryminalnego > - i choć sama się nie angażuje w takie coś bezpośrednio to chłonie > wiedzę życiową pełnymi garściami! ponadto przymierza się do > otworzenia własnego drobnego biznesu, po tym jak widziała to od > zaplecza rzeczywiście świetnie się orientuje co i jak! > powiem tak, przyjaźni się z młodymi kobietami starszymi od siebie o 7 > lat i jest dla nich DORADCĄ! autorytetem i eskspertką w wielu > sprawach, np. uczuć, psychologii, rozgrywek w pracy, mody i urody, co > gdzie i jak załatwić itp. > w sumie bardzo dobrze rozumie otaczający ją świat, wyrasta o lata > świetlne ponad swych naiwnie zagubionych rówieśników np. ze studiów > Żeś trafił jak kulą w płot, bez obrazy - samo spotykanie, bez zaangażowania nie daje *żadnych* doświadczeń - daje jedynie wiedzę, słowa, postawy, wymusza próby naśladownictwa postwa innych, żeby nie czuć się nieakceptowanym/żeby dostać ich akceptację. Innymi słowy zmyłka - posługuje się językiem 40. latków, ale w doświadczeniach jest nadal nastolatką. Dzieci tak mają - ogromną łatwość do naśladownictwa, do poszukiwania swojej pozycji/akceptacji poprzez naśladownictwo. Zasugerowałbym wręcz rzecz całkiem odmienną - Jej naśladownictwo nie zostało nigdy zanegowane, więc nie odrzuciła go w porę, nie wyrobiła swojego stylu, w zachowaniach jest młodsza niż Jej rówieśniczki. Czy jeżeli ja zacznę mówić po angielsku, to stanę się Anglikiem? :) > > Musisz zaryzykować i poczekać. > > wydaje mi się, że bierne czekanie to na nic w jej przypadku, tu trzeba > działać, zwiększyć tempo, czas żeby moją niby przewagę w wiedzy, > intelekcie, wykształceniu wreszcie wcielić na 1000% w życie! tak > sobie właśnie myślę, że ona jest pierońsko wymagająca i tego się na > początku spodziewała ale ja się wciąż nie mogłem dostatecznie obudzić > z letargu! Ci już Jasiu napisał, co z Ciebie zrobi, jak zacznie odczuwać, że dominujesz - wiatrak. :) Nie tędy droga - droga prowadzi do odkrycia kim ona naprawdę jest i zaakceptowania jej taką jaka jest. :) > > > Inna sprawa, że osoba cały czas imprezująca nie jest w stanie nic > > stworzyć w życiu - to tak, jakby cały czas dłubała w nosie - nic nie > > napisze, skoro jej prawa ręka cały czas jest zajęta dłubaniem. :) > > ja nie wiem jak to jest cały czas ale po sobie powiem, że te > okazjonalne imprezy w których miałem zaszczyt uczestniczyć strasznie > dużo mi dawały! i z tym całym powrotem do Systemu później też było > całkiem nieźle, czułem się potem bardziej odporny na stresy i > manipulacje, lepiej wiedziałem o co mi chodzi Tia - to trochę się różnimy, bo ja za cholerę nie mogę powiedzieć, że po imprezach jestem bardziej odporny na stresy [powiedziałbym nawet, że bywa odwrotnie - więcej rzeczy mnie drażni], manipulacje [j.w.] i wcale nie wiedziałem lepiej o co mi chodzi [j.w.]. > > Alkohol, hałas, mnóstwo bodźców, wszyscy są rozmowni, zero *jawnej* > > agresji. > > i to złe? Zrób doświadczenie na szczurach i sam zobacz. :) > > > No i oczywiście pozostaje złudzenie pt. - > > wystarczy pójśc na imprezę, wypić, zajarać, żeby dostać akceptację. > > i to złe? Aha, bo nieprawdziwe. > > > > Niieee, trzeba być wiernym sobie i nie przejmować się tym, że "coś się > > stanie" - nie masz na to wpływu. > > czyli zachęcasz do socjotechniki? nie pokazywać jak bardzo się > pragnie? nie skamlać i nie być szczerym? > nie dzwonić przez jakiś czas kiedy teraz tam pojechała i kilkanaście > dni potem? pokazać, że "jestem obrażony" i że w ogóle już > oprzytomniałem i stwierdziłem, że ona to czubek na kursie w przepaść i > po cóż ja w ogóle straciłem tyle cennego czasu na ten wątpliwy > przypadek? ;) a niech wraca do tych swych degeneratów czy > psychopatów! niech się jej rodzice z nią męczą, beze mnie i tak > żadnego biznesu nie rozkręci, ma talent ale brakuje jej wiedzy > wyuczonej :P a ja wracam do cywilizacji, do górnych szczebli > Systemu ;) > Nadinterpretacja - nie zachęcam do żadnych socjotechnik, zachęcam do szczerego wobec siebie zachowywania się - nie masz ochoty z Nią rozmawiać [ale nie z racji obrażenia się], to przestajesz rozmawiać, masz, to zaczynasz, nie chcesz Jej widzieć, to przestajesz ją widywać, chcesz, to zaczynasz i się nie tłumaczysz z niczego. Po prostu przestajesz starać się dostosowywać do Jej oczekiwań. Ty to Ty, Ona to Ona. Pozdrawiam porannie Flyer > -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: istinnyeme4ty
Date: Sun, 17 Feb 2008 10:37
Date: Sun, 17 Feb 2008 10:37
108 lines
6220 bytes
6220 bytes
On Feb 17, 9:57 am, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote: > Żeś trafił jak kulą w płot, bez obrazy - samo spotykanie, bez > zaangażowania nie daje *żadnych* doświadczeń ale ona się zaangażowała w bycie wspólniczką w takim niepomniejszym biznesiku, zainwestowała w to pieniążki dostane od rodziców, chciała tam wcielić swe pomysły... trochę to nie wyszło, pojawiły sie nieporozumienia, teraz ściga ją lokalna 'mafia' i coś od niej chcą (mam nadzieję, że nikt z zaintersownaych tego tu nie przeczyta) jednak zawsze to jakieś doświadczenie, co nie? > - daje jedynie wiedzę, > słowa, postawy, wymusza próby naśladownictwa postwa innych, żeby nie > czuć się nieakceptowanym/żeby dostać ich akceptację. Innymi słowy zmyłka > - posługuje się językiem 40. latków, no, co do języka to teraz Ty żeś trafił jak kulą w płot! chyba, że ten jej mocno 'nieprzepisowy' język ma być naśladownictwem ale środowisk mocno NIE-inteligeckich! ;) ale spoko, używa go bardzo błyskotliwie na swój sposób, odnoszę wrażenie, że właśnie MA własny styl! jej 'skandaliczny' język dociera do istoty sprawy w mig! jakby była poetką! :> ale żeby nie było nieporozumień to bez obaw, potrafi wyrażać się też normalnie, stosując się do ogólnie przyjętych norm! :) > ale w doświadczeniach jest nadal > nastolatką. Dzieci tak mają - ogromną łatwość do naśladownictwa, do > poszukiwania swojej pozycji/akceptacji poprzez naśladownictwo. sugerujesz, że ma aż tak rozpaczliwe kłopoty z akceptacją? odniosłem przeciwne wrażenie, ale może to rzecz względna, może układ w jej domu, z rodzicami, z ojcem, coś jakby nie jest 'idealny'... tak jakby między wierszami mówiła o tym... taak, coś jest na rzeczy... > Zasugerowałbym wręcz rzecz całkiem odmienną - Jej naśladownictwo nie > zostało nigdy zanegowane, więc nie odrzuciła go w porę czyli nie dostosowywać się do jej gustów i klimatów na siłę? zaproponować własne? niech to ona mnie zacznie naśladować? :) trzeba mieć kurcze siłę przebicia... pewnie myslisz, że to byłaby paranoja gdybym tutaj był kolejnym ogniwem w łańcuszku naśladownictwa niewiadomo-jakich-parobasów? ;)) > nie wyrobiła > swojego stylu, w zachowaniach jest młodsza niż Jej rówieśniczki. albo ochronić ją od tamtych wpływów, wtedy ona zobaczy, że dzięki mnie ma przestrzeń i wolność której dotąd nie zaznała i za to mi będzie wdzięczna? :) > Ci już Jasiu napisał, co z Ciebie zrobi, jak zacznie odczuwać, że > dominujesz - wiatrak. :) czyli ona będzie kapryśnym wiatrem a ja będę się kręcił z każdym podmuchem? powoli gdy podmuch słaby, żwawiej keidy silniejszy? > Nie tędy droga - droga prowadzi do odkrycia kim > ona naprawdę jest i zaakceptowania jej taką jaka jest. :) bez dostosowywania się do takiej jaka naprawdę jest, bez wpływania na jej zachowania w jakikolwiek spsosób? > > > Alkohol, hałas, mnóstwo bodźców, wszyscy są rozmowni, zero *jawnej* > > > agresji. > > > i to złe? > > Zrób doświadczenie na szczurach i sam zobacz. :) czyli myślisz że doceniłaby kiedy bym zaoferował jej realną alternatywę? to może o to właśnie chodzi kiedy mówi, że chciałaby mieć dzieci (czym mnie w sumie zaskakuje) > > > No i oczywiście pozostaje złudzenie pt. - > > > wystarczy pójśc na imprezę, wypić, zajarać, żeby dostać akceptację. > > > i to złe? > > Aha, bo nieprawdziwe. czy zawsze chodzi o rozpaczliwą akceptację? a ta tam jest zawsze fałszywa? czy ona doceni innego rodzaju akceptację, tę z gatunku autentyczniejszych? jeszcze pytanie o CZYJĄ akceptację jej chodzi, nie jaką... (a może tego nie da się rozdzielać?) potrzebuje kaceptacji kogoś kto nie ma problemu z akceptacją ;) czy ja nie mam? mam to teraz zacząć udowadniać? przed nią? a może paradować z innymi kobietami tak aby ona to zauważyła lub do niej dotarło? które środowisko jest dla niej ważne i dlaczego? czy są tu jakieś uniwersalne reguły? > Nadinterpretacja - nie zachęcam do żadnych socjotechnik, zachęcam do > szczerego wobec siebie zachowywania się - nie masz ochoty z Nią > rozmawiać [ale nie z racji obrażenia się], to przestajesz rozmawiać, > masz, to zaczynasz, zaraz, ale przecież obie strony muszą chcieć! > nie chcesz Jej widzieć, to przestajesz ją widywać, > chcesz, to zaczynasz i się nie tłumaczysz z niczego. > Po prostu przestajesz starać się dostosowywać do Jej oczekiwań. Ty to Ty, Ona to Ona. taa, a jak ona potem już się obrazi, że była olewana? i znajdzie sobie alternatywę w międzyczasie?
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: Flyer
Date: Sun, 17 Feb 2008 12:07
Date: Sun, 17 Feb 2008 12:07
136 lines
7336 bytes
7336 bytes
istinnyeme4ty@gmail.com; <851d128c-7d0a-49bf-ad8f-73d25218eae8@o10g2000hsf.googlegroups.com> : > On Feb 17, 9:57 am, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote: > > - daje jedynie wiedzę, > > słowa, postawy, wymusza próby naśladownictwa postwa innych, żeby nie > > czuć się nieakceptowanym/żeby dostać ich akceptację. Innymi słowy zmyłka > > - posługuje się językiem 40. latków, > > no, co do języka to teraz Ty żeś trafił jak kulą w płot! chyba, że > ten jej mocno 'nieprzepisowy' język ma być naśladownictwem ale > środowisk mocno NIE-inteligeckich! ;) Język, konstrukcje logiczne. > ale spoko, używa go bardzo > błyskotliwie na swój sposób, odnoszę wrażenie, że właśnie MA własny > styl! jej 'skandaliczny' język dociera do istoty sprawy w mig! jakby > była poetką! :> Wzruszające. ;> Tylko wiesz - dojrzała dyskusja nie polega na przerzucaniu się epitetami, ale na używaniu argumentów - "kurwa" nie wydaje mi się zbyt rzeczowym argumentem, aczkolwiek mocy nie mogę jej odmówić. Umówmy się więc, że stosuje poetykę sierżanta, który nie chce, żeby ktokolwiek z nim dyskutował na temat tego co powiedział. :) > ale żeby nie było nieporozumień to bez obaw, potrafi wyrażać się też > normalnie, stosując się do ogólnie przyjętych norm! :) Nie chodzi o *normy* , ale o umiejętność używania argumentów w dyskusji, zamiast "zastraszania"/"emocjonalnego przekonywania" dyskutantów. Kurwa, dupa, chuj używane w dyskusji nie posiadają *żadnej* treści formalnej, jedynie emocjonalną. To tylko emocjonalna wskazówka jak rozmówca czuje się/jak czuje temat/jak ocenia interlokutora. > > Zasugerowałbym wręcz rzecz całkiem odmienną - Jej naśladownictwo nie > > zostało nigdy zanegowane, więc nie odrzuciła go w porę > > czyli nie dostosowywać się do jej gustów i klimatów na siłę? > zaproponować własne? niech to ona mnie zacznie naśladować? :) > trzeba mieć kurcze siłę przebicia... Tia, i stalowe nerwy. :) > > nie wyrobiła > > swojego stylu, w zachowaniach jest młodsza niż Jej rówieśniczki. > > albo ochronić ją od tamtych wpływów, wtedy ona zobaczy, że dzięki mnie > ma przestrzeń i wolność której dotąd nie zaznała i za to mi będzie > wdzięczna? :) Po grób, Twój. ;> > > Ci już Jasiu napisał, co z Ciebie zrobi, jak zacznie odczuwać, że > > dominujesz - wiatrak. :) > > czyli ona będzie kapryśnym wiatrem a ja będę się kręcił z każdym > podmuchem? powoli gdy podmuch słaby, żwawiej keidy silniejszy? Akurat w tym określeniu nie chodzi o ruch wiatraka - to idiom - "chłopie pchasz się w gips, śmierci się nie boisz albo grzbiesz w bombie - jak nawet ta laska zerwie z koksem to nie pokazuj sie z nią na 2 dzień bo nie wytłumaczysz karkowi o co chodzi - zrobi z Ciebie wiatrak przy sporej publiczności". :) > > Nie tędy droga - droga prowadzi do odkrycia kim > > ona naprawdę jest i zaakceptowania jej taką jaka jest. :) > > bez dostosowywania się do takiej jaka naprawdę jest, bez wpływania na > jej zachowania w jakikolwiek spsosób? heh, posłuchaj Jasia, bo mądrze gada - ja staram się wniknąć w Jej psychikę, ale dla Ciebie, oprócz zrozumienia i akceptacji nie ma tutaj również żadnych wytycznych. Nie możesz stać się psychoterapeutą w związku - tych dwóch ról nie da się połączyć - trzymaj się swoim zasad, nie unikaj rozmowy, dawaj akceptację. Tyle porad. :) > > Aha, bo nieprawdziwe. > > czy zawsze chodzi o rozpaczliwą akceptację? a ta tam jest zawsze > fałszywa? Słuchaj - przychodzi do Ciebie nowy gościu do pracy - w jakim czasie zaakceptujesz go w taki sposób, żeby wyskakiwać z Nim na piwo, gadać o wszystkim, współgrać ze sobą? 10 minut? A tyle trwa zdobywanie akceptacji na imprezie. Na imprezie dajesz komuś akceptację, bo jest miły dla Ciebie, uśmiecha się, może słucha przez 10 minut. > czy ona doceni innego rodzaju akceptację, tę z gatunku > autentyczniejszych? Mozliwe. > jeszcze pytanie o CZYJĄ akceptację jej chodzi, nie jaką... (a może > tego nie da się rozdzielać?) > potrzebuje kaceptacji kogoś kto nie ma problemu z akceptacją ;) > czy ja nie mam? mam to teraz zacząć udowadniać? przed nią? a może > paradować z innymi kobietami tak aby ona to zauważyła lub do niej > dotarło? > które środowisko jest dla niej ważne i dlaczego? > czy są tu jakieś uniwersalne reguły? A schemaciku rozrysowanego na papierze A4 nie chcesz? ;> Twoją akceptację - jeżeli uzna, że jesteś nic nie wart, to i akceptacja Jej nic nie będzie obchodzić - Twoje ryzyko, że pewnego pięknego dnia dowiesz się, jakim bezwartościowym głupkiem Jesteś. :) > > Nadinterpretacja - nie zachęcam do żadnych socjotechnik, zachęcam do > > szczerego wobec siebie zachowywania się - nie masz ochoty z Nią > > rozmawiać [ale nie z racji obrażenia się], to przestajesz rozmawiać, > > masz, to zaczynasz, > zaraz, ale przecież obie strony muszą chcieć! Ktoś musi zacząć. Kolega mnie łaja zawsze, że takie rozpoczynanie, to wchodzenie komuś w życie, ale na dobrą sprawę zawsze ktoś komuś musi wejśc w życie, żeby zacząć jakąś interakcję, rozmowę, naprawę stosunków, ktoś musi zaryzykować odrzucenie - ważne, żeby nie przybrało to formy szantażu, żeby osoba dostająca taką wiadomość mogła ją zignorować, zablokować nadawcę i ważne, żeby kiedyś te próby zakończyć. > > nie chcesz Jej widzieć, to przestajesz ją widywać, > > chcesz, to zaczynasz i się nie tłumaczysz z niczego. > > Po prostu przestajesz starać się dostosowywać do Jej oczekiwań. Ty to Ty, Ona to Ona. > > taa, a jak ona potem już się obrazi, że była olewana? i znajdzie > sobie alternatywę w międzyczasie? To się obrazi i znajdzie alternatywę - Jej kłopot, nie Twój. :) Pozdrawiam z Warszawy Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Streszczenie
Author: michal
Date: Sun, 17 Feb 2008 21:56
Date: Sun, 17 Feb 2008 21:56
63 lines
4150 bytes
4150 bytes
Użytkownik wrote: > On Feb 17, 12:20 am, "JaKasia" <moja_hek...@op.pl> wrote: >> Flyer chce powiedzieć, że dziewczyna, którą opisałeś, jest chora, >> a ty z powodu jej choroby dostaniesz kopa w dupę, więc lepiej >> żebyś odpuścił od razu. > powiem szczerze, że na samym początku też miałem takie odczucie, > pomyślałem "cóż to za indywiduum?" ;) > kiedy się poznalismy w pewnej sytuacji towarzyskiej to właśnie ona > mnie wybrała! ja nie byłem nią tak zanadto zainteresowany... > dopiero potem jej jaskrawy i niedefinowalny charakter, koktail > krańcowych emocji i odczuć zapadły silnie w samą głębie serducha! > i do tego rzeczywiście jakoś dziwnie nadajemy na tej samej fali, to co > trzeba innym tłumaczyć przez 10 minut to z nią wystarczy 1 słowo... > po pierwsze, > podobno mówi się, że miłość sama w sobie, stan "zakochania" to > choroba ;) > podobno życie to choroba przenoszona drogą płciową... itd. > po drugie, > podobno wszyscy są jakoś tam chorzy, tylko pytanie w jakim stylu? > po trzecie, > człowiek chce być Komuś potrzebny i tak naprawdę to o to w tym > wszystkim chodzi... a może ja jestem dla Niej lekarstwem i w takiej > roli się odnalazłem życiowo? > po czwarte, > może kiedyś tam dostanę w dupę, ale przez trochę najpierw będę czuł, > że żyję, więc warto? > po piąte, > odpowiedzcie jak się zachowac żeby wszystkiego nie spieprzyć > po szóste, > może trochę przesadzasz? jak widzę wokół to sporo osób robi na starcie > życiorysu mocne wejście ale potem się normalizują i nawet są super > mądrymi życiowo i psychologicznie rodzicami, przyjaciółmi, bardzo > odpowiedzialnymi i pragmatycznymi > jak wspomniałem ona jak się uspokoi to deklaruje chęć założenia > rodziny, zapewnia że dzieci będą sensem jej życia, widzę że jak trzeba > to potrafi się zdyscyplinować np. do nauki... > potrafi też z klasą zachować się wobec znajomych i przyjaciół, nie > olewa co czują... (w przeciwieństwe do tych "normalnych") > ogólnie stwierdzam, że to chyba kwestia nadpobudliwego umysłu, że lubi > iść na całość poza wszelkie granice... ja w sumie także zuważyłem w > sobie tę potrzebę, dotychczas tłumioną pod przykrywką jakichś tam > nerwic... > ale widzę, że w istocie, w głębi tam gdzieś ona jest silna, że jest > tam jakaś niebanalna moc i dużo bym stracił odpuszczając, jak to mówią > następny taki raz będzie w kolejnej inkarnacji ;) Życie jest tak ciekawe i ekscytujące, że nie musi być sielanką. Żeby kochać prawdziwie, to tą duszą w końcu musi coś targać. Z tego co piszesz, można wywnioskować, że Twoje dylematy są częścią miłości do niej. Jeżeli jest więcej plusów w Waszych relacjach niż minusów, jeżeli potrafisz ją rozumieć w drastycznych nawet dla Ciebie momentach i być dla niej oparciem w jej trudnych chwilach - to moja rada jest taka: Słuchaj swojego serducha! :) -- pozdrawiam michał
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: trzytrzytrzy
Date: Wed, 20 Feb 2008 02:58
Date: Wed, 20 Feb 2008 02:58
17 lines
2550 bytes
2550 bytes
On Feb 17, 1:07 pm, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote: > Twoją > akceptację - jeżeli uzna, że jesteś nic nie wart, to i akceptacja Jej > nic nie będzie obchodzić - Twoje ryzyko, że pewnego pięknego dnia > dowiesz się, jakim bezwartościowym głupkiem Jesteś. :) Mam pytanie. Czy potrzeba akceptacji u kobiety jest odruchem bezwarunkowym? Czy za samą akceptację kobieta pokocha mężczyznę? Mieć czyjeś serce całe tylko dla siebie... Z tym bardzo dużo można zrobić pozytywngo :) Czy jednak musi jasno i konkretnie wynikać coś dalej z tej akceptacji? Potrzeba akceptacji to bardzo silna potrzeba i gotów jestem uwierzyć, że samo to może wystarczyć ale pod warunkiem, że akceptacja będzie pełna! Bo jak wiadomo mężczyźni rzadko na to chcą tak naprawdę iść i zawsze przejawiają tendencję by się asekurować. A kobieta ma instynkt, że jak urodzi dzieci to nie chce potem zostać na lodzie... Na ale posłucham już eksperta... ;)
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: michal
Date: Wed, 20 Feb 2008 10:48
Date: Wed, 20 Feb 2008 10:48
31 lines
2945 bytes
2945 bytes
Użytkownik wrote: >> Twoją >> akceptację - jeżeli uzna, że jesteś nic nie wart, to i akceptacja Jej >> nic nie będzie obchodzić - Twoje ryzyko, że pewnego pięknego dnia >> dowiesz się, jakim bezwartościowym głupkiem Jesteś. :) > Mam pytanie. > Czy potrzeba akceptacji u kobiety jest odruchem bezwarunkowym? Czy za > samą akceptację kobieta pokocha mężczyznę? Mieć czyjeś serce całe > tylko dla siebie... Z tym bardzo dużo można zrobić pozytywngo :) Czy > jednak musi jasno i konkretnie wynikać coś dalej z tej akceptacji? > Potrzeba akceptacji to bardzo silna potrzeba i gotów jestem uwierzyć, > że samo to może wystarczyć ale pod warunkiem, że akceptacja będzie > pełna! Bo jak wiadomo mężczyźni rzadko na to chcą tak naprawdę iść i > zawsze przejawiają tendencję by się asekurować. A kobieta ma instynkt, > że jak urodzi dzieci to nie chce potem zostać na lodzie... > Na ale posłucham już eksperta... ;) Każdy człowiek a nie tylko kobieta potrzebuje akceptacji otoczenia. Akceptacja jednak nie jest czymś, co wiąże trwale ludzi. Akceptacja jest zbyt szerokim pojęciem zgody na rzeczy od podziwianych do jeszcze uchodzących. Ludzie przywiązują się do ludzi, do których mają zaufanie, którzy wykazują zrozumienie ich poczynań i którzy są lojalni wobec nich. To są kotwice. Akceptacja to tolerowanie jedynie. "Akceptuję, bo mi się podoba" ale też "Akceptuję, choć mi się nie podoba". Dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn. -- pozdrawiam michał
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: Flyer
Date: Wed, 20 Feb 2008 19:18
Date: Wed, 20 Feb 2008 19:18
37 lines
2650 bytes
2650 bytes
trzytrzytrzy@gmail.com; <ce873711-9900-4370-bd83-b7d427a8709f@o77g2000hsf.googlegroups.com> : > On Feb 17, 1:07 pm, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote: > > Twoją > > akceptację - jeżeli uzna, że jesteś nic nie wart, to i akceptacja Jej > > nic nie będzie obchodzić - Twoje ryzyko, że pewnego pięknego dnia > > dowiesz się, jakim bezwartościowym głupkiem Jesteś. :) > Czy za > samą akceptację kobieta pokocha mężczyznę? Nie --> akceptacja =/= miłość. To wolny wybór faceta, bo w zamian nie ma gwarancji otzrymania czegokolwiek. > Bo jak wiadomo mężczyźni rzadko na to chcą tak naprawdę iść i > zawsze przejawiają tendencję by się asekurować. Komu wiadomo? ;> > A kobieta ma instynkt, > że jak urodzi dzieci to nie chce potem zostać na lodzie... Jakbym szukał pracy, to też bym nie chciał zostać na lodzie - też mi instynkt. :) > Na ale posłucham już eksperta... ;) Jak masz z tym co napisałem jakiś problem, to zamiast zadawać dociekliwe pytania, napisz co Ci się nie podoba. Po drugie nie widzę w swoim tekście jakiegoś rozdzielenia cech płci i przyznania im odmiennych ról, więc na większość ze swoich pytań musisz sobie odpowiedzieć sam. :) Pozdrawiam ironicznie Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: Flyer
Date: Wed, 20 Feb 2008 19:23
Date: Wed, 20 Feb 2008 19:23
41 lines
3223 bytes
3223 bytes
michal; <fph0i9$sp5$1@inews.gazeta.pl> : > Użytkownik wrote: > > > Mam pytanie. > > Czy potrzeba akceptacji u kobiety jest odruchem bezwarunkowym? Czy za > > samą akceptację kobieta pokocha mężczyznę? Mieć czyjeś serce całe > > tylko dla siebie... Z tym bardzo dużo można zrobić pozytywngo :) Czy > > jednak musi jasno i konkretnie wynikać coś dalej z tej akceptacji? > > Potrzeba akceptacji to bardzo silna potrzeba i gotów jestem uwierzyć, > > że samo to może wystarczyć ale pod warunkiem, że akceptacja będzie > > pełna! Bo jak wiadomo mężczyźni rzadko na to chcą tak naprawdę iść i > > zawsze przejawiają tendencję by się asekurować. A kobieta ma instynkt, > > że jak urodzi dzieci to nie chce potem zostać na lodzie... > > Na ale posłucham już eksperta... ;) > > Każdy człowiek a nie tylko kobieta potrzebuje akceptacji otoczenia. > Akceptacja jednak nie jest czymś, co wiąże trwale ludzi. Akceptacja jest > zbyt szerokim pojęciem zgody na rzeczy od podziwianych do jeszcze > uchodzących. Ludzie przywiązują się do ludzi, do których mają zaufanie, > którzy wykazują zrozumienie ich poczynań i którzy są lojalni wobec nich. To > są kotwice. Akceptacja to tolerowanie jedynie. "Akceptuję, bo mi się podoba" > ale też "Akceptuję, choć mi się nie podoba". Akceptacja, to świadomy akt woli i dodatkowo akt, który jest nierozłącznie połączony z zachowaniem, zrozumieniem, lojalnością i szacunkiem. O ile zrozumienie, lojalność i szacunek mogą istnieć bez akceptacji, o tyle odwrotnie się nie da rozdzielić tych pojęć - akceptacja istnieje razem ze zrozumieniem, lojalnością i szacunkiem. Pozdrawiam akceptująco Flyer > Dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn. > > -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: trzytrzytrzy
Date: Wed, 20 Feb 2008 22:37
Date: Wed, 20 Feb 2008 22:37
48 lines
3739 bytes
3739 bytes
On Feb 20, 8:18 pm, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote: > Nie --> akceptacja =/= miłość. To wolny wybór faceta, bo w zamian nie ma > gwarancji otzrymania czegokolwiek. A co sądzisz o tych "kotwicach"? Cóż, gwaracji to chyba nigdy nie ma. Można mówić tylko o zwiększeniu szans, a to i tak bardzo dużo! ;) Pozornie przynajmniej Twoje zdanie jest jakby różne od tego co powiedział Michał... > > Bo jak wiadomo mężczyźni rzadko na to chcą tak naprawdę iść i > > zawsze przejawiają tendencję by się asekurować. > > Komu wiadomo? ;> No wiesz, jest taka powszechna opinia, że kobiety bardziej trwale się angażują w ziwązki uczuciowe niż mężczyźni. A w każdym razie, że trudniej się im jest "odkochać". Jeśli jest to fałszywe to chętnie posłucham dlaczego... > Jakbym szukał pracy, to też bym nie chciał zostać na lodzie - też mi > instynkt. :) To dzieci to dla kobiety to samo co praca? Ten cały sztafaż uczuciowy to tylko naleciałości kulturowe? Nie ma w tym nic bardziej bezwarunkowego i podstawowego? > Jak masz z tym co napisałem jakiś problem, to zamiast zadawać dociekliwe > pytania, napisz co Ci się nie podoba. Ja nie mówię, że mi się coś nie podoba tylko próbuję zrozumieć lepiej. Przyznam, że mam z tym jakiś dziwny problem i nie wiem dlaczego. > Po drugie nie widzę w swoim > tekście jakiegoś rozdzielenia cech płci i przyznania im odmiennych ról, > więc na większość ze swoich pytań musisz sobie odpowiedzieć sam. :) No wiesz, ale jest coś takiego jak "płeć mózgu". Przecież nawet dowiedziono różnice zarówno w anatomii jak i fizjologii pomiędzy mózgeim kobiety i mężczyzny. Czy więc uważasz, że te różnice nie są aż tak istotne aby ingerowały w takie zachowania jak np. akceptacja czy miłość? > Pozdrawiam ironicznie Litości z tą ironią! Ponoć nie ma głupich pytań... ;) Chyba lepiej najpierw tu zapytać niż zrobić głupstwo w realu, zwłaszcza jeśli Komuś je można niechcący uczynić... :(
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: michal
Date: Wed, 20 Feb 2008 23:41
Date: Wed, 20 Feb 2008 23:41
42 lines
3710 bytes
3710 bytes
Flyer wrote: >>> Mam pytanie. >>> Czy potrzeba akceptacji u kobiety jest odruchem bezwarunkowym? Czy >>> za samą akceptację kobieta pokocha mężczyznę? Mieć czyjeś serce całe >>> tylko dla siebie... Z tym bardzo dużo można zrobić pozytywngo :) Czy >>> jednak musi jasno i konkretnie wynikać coś dalej z tej akceptacji? >>> Potrzeba akceptacji to bardzo silna potrzeba i gotów jestem >>> uwierzyć, że samo to może wystarczyć ale pod warunkiem, że >>> akceptacja będzie pełna! Bo jak wiadomo mężczyźni rzadko na to >>> chcą tak naprawdę iść i zawsze przejawiają tendencję by się >>> asekurować. A kobieta ma instynkt, że jak urodzi dzieci to nie chce >>> potem zostać na lodzie... >>> Na ale posłucham już eksperta... ;) >> Każdy człowiek a nie tylko kobieta potrzebuje akceptacji otoczenia. >> Akceptacja jednak nie jest czymś, co wiąże trwale ludzi. Akceptacja >> jest zbyt szerokim pojęciem zgody na rzeczy od podziwianych do >> jeszcze uchodzących. Ludzie przywiązują się do ludzi, do których >> mają zaufanie, którzy wykazują zrozumienie ich poczynań i którzy są >> lojalni wobec nich. To są kotwice. Akceptacja to tolerowanie >> jedynie. "Akceptuję, bo mi się podoba" ale też "Akceptuję, choć mi >> się nie podoba". > Akceptacja, to świadomy akt woli i dodatkowo akt, który jest > nierozłącznie połączony z zachowaniem, zrozumieniem, lojalnością i > szacunkiem. O ile zrozumienie, lojalność i szacunek mogą istnieć bez > akceptacji, o tyle odwrotnie się nie da rozdzielić tych pojęć - > akceptacja istnieje razem ze zrozumieniem, lojalnością i szacunkiem. To będzie wyznanie: Staram się Ciebie zrozumieć, być lojalny i szanuję Ciebie. Zrozumieć wtedy, kiedy mi się to udaje. Być lojalny, kiedy nie muszę dokonywać trudnych wyborów. Z szanowaniem nie mam żadnych problemów. Natomiast nie zaakceptowałem w całości tego, co napisałeś powyżej. :D Akceptacja mimo, że jest świadomym aktem woli, to jest odzielnym pojęciem wobec pozostałych pojęć wymienionych. Mogę w imię ważniejszej sprawy wyrazić zgodę na coś, w stosunku do czego nie mam przekonania. I to będzie akceptacja. :) -- pozdrawiam michał
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: trzytrzytrzy
Date: Thu, 21 Feb 2008 00:19
Date: Thu, 21 Feb 2008 00:19
51 lines
4351 bytes
4351 bytes
On Feb 16, 3:26 pm, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote: > Chcesz kawałek z prawdziwego życia? ;> Prosię bardzo - facet żeni się z > imprezowiczką - w domu zero seksu/kontaktu, oddzielne kołdry, ale > imprezowiczka nadal lata na imprezy, w domu jej nie ma, po jakimś czasie > otoczenie zachęca faceta do rozwodu, imprezowiczka dalej gdzieś lata. Po > x latach przypadkowo napotkana imprezowiczka nadal jest sama. > > Wniosek - albo dojdziecie do zgody i Ty zgodzisz się na Jej sposób > otrzymywania akceptacji i gaszenia niepokoju [który nb. jest tylko > chwilowym sposobem na gaszenie niepokoju, ale post factum wywołuje > jeszcze większy], a Ona *zaakceptuje* Ciebie, albo daj sobie spokój. Ona potrzebuje akceptacji i ona ma ją dawać... Sytuacja jest symetryczna... Kiedyś dojdzie do wnosku, że "akceptacja" na imprezach to LIPA. Ale ten przykład z prawdziwego życia powyżej pokazuje, że nie zawsze i nie koniecznie. Dlaczego? Czy dlatego, że nie dostała pełnej akceptacji ze strony "swojego" faceta dla siebie dokładnie takiej jaką jest, wraz ze swoimi "nieakceptowalnymi" zachowaniami? Czysta przekora czy coś więcej? > Ile masz lat? Jak min. 30. to powinieneś przywyknąć, że "zawsze" coś się > staje od czego nie ma odwrotu. Nuuuuda. ;> A więc chodzi o płytką akceptację czy o nudę i po prostu o chęć świetnej zabawy? Po co dobudowywać ideologię? ;) Ale z drugiej strony czy coś sensownego naprawdę jest nudne? Pod warunkiem, że naprawdę sensownego czy zależy jak co dla kogo coś jest sensowne? Nigdy nie wiadomo kto tak naprawdę jest mądrzejszy, czy niewolnik Systemu jest nim naprawdę? ;) Czy są obiektywne-uniwersalne wytyczne? Czy te zakodowane w genach ujawniające się pod postacią instynktów obecnych w podświadomych potrzebach? Czy te które narzuca nam społeczeństwo w którym żyjemy i od czego uciec się nie da bo alternatywnego społeczeństwa się raczej nie znajdzie, a jak nawet to może być jeszcze gorzej? A więc może to "gra na czas" - wyszaleć się póki się da? Połechtać swoje Ego jak najwięcej, jak najdłużej, uciekać od rozliczeń jak najdłużej się tylko da, "oszukiwać" rodziców i omijać System... Czy to jest jakiś kapitał, że liczy się aby jak najwięcej go zgromadzić na dalsze lata a on będzie dawał jakąś siłę, dystans do problemów i komfort psychiczny? Mież w sobie Coś takiego co potem będzie dawać ciepło od wewnątrz... To trochę jak sporty ekstremalne, himalaistyka, grotołazoswto itp. tylko może bardziej szczere bo bez sublimacji kulturowych? Ale z drugiej strony w życiu dorosłym też chodzi o to aby "się zrealizować", np. zawodowo, w rodzinie itp. żeby robić coś w co się wierzy i mieć z tego głęboką satysfakcję, a żeby tak się stało to trzeba się do tej roli nieco przygotować, np. w sensie wykształcenia, np. kiedy ktoś chce zostać lekarzem bo marzy aby ratować ludzkie życie... Jak to z tym wszystkim jest według Was, bo za chwilę się trochę w tym pogubię... ;)
Czym jest feler dla Flyera
Author: JaKasia
Date: Thu, 21 Feb 2008 06:40
Date: Thu, 21 Feb 2008 06:40
49 lines
3746 bytes
3746 bytes
Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości news:fphupj$cen$1@nemesis.news.tpi.pl >> Czy za >> samą akceptację kobieta pokocha mężczyznę? > > Nie --> akceptacja =/= miłość. To wolny wybór faceta, bo w zamian nie > ma > gwarancji otzrymania czegokolwiek. Skoro ewidentnie temat się nawinął, to zrobię znów wycieczkę w twoja stronę (wszak usnet to twoja grupa terapeutyczna). Ty dobrze rozumiesz, że akceptacja =/= miłość, ale szukasz (wchodzisz w potencjalne relacje), gdzie taka akceptacja według ciebie dobrze rokuje - tzn. tam, gdzie ci się zdaje, że kobiecie akceptacji potrzeba. Ale instynkt cię najwyraźniej zawodzi, bo trafiasz na kobiety z charakterem (lub charakterkiem). Tutaj według mnie jest pies pogrzebany. Bo zarówno ty takich szukasz, jak i ich w gruncie rzeczy NIE CENISZ. Ja nawet chyba wiem dlaczego tak się dzieje. Mając poczucie niskiej wartości szukasz tych 'felernych'. Felernych oczywiście według swojego wyobrażenia. Chcesz im dać akceptację i za to być może ta felerna przy tobie zostanie, bo normalni faceci nie chcą felernych, więc felerne mają wybór - być z "fleyerem" lub pozostać samotne. Ale nie każdy facet szuka kury domowej i nie każda kobieta chce być taka "Ikselka". Ja bym nawet powiedziała, że każda ambitna i wartościowa brzydzi się twoim ideałem kobiety (ciekawe czy ty sobie uświadamiasz swój ideał kobiety? sądzę, że on się plasuje w okolicach Ikselki, ale oczywiście nie wyzwala twoich emocji, bo twoje emocje są zaburzone i szukają nie ideału, ale felera). Wniosek z powyższego jest budujący - stawiaj na Ikselkę, a będziesz miał wieksze szanse. W innych, typowych dla siebie (w/w) relacjach szans nie masz, bo nie wierzę, żeby kobieta się nie domyśliła, że mimo silnych emocji nią gardzisz, i nie potrafisz docenić w niej tego, co ona sama uważa za wartość. Ja nawet myślę, że gdy kobieta cię przekona, że czuje swoją wartość i że ceni wysoko to, co według ciebie jest felerem, to ty sam stracisz nią zainteresowanie. Bo to, co naprawdę cię uskrzydla, to feler oraz zwiazane z tym poczucie panowania nad sytuacją - jedyne, na jakie cię stać... - JaKasia
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: Aicha
Date: Thu, 21 Feb 2008 06:41
Date: Thu, 21 Feb 2008 06:41
12 lines
1801 bytes
1801 bytes
Użytkownik "Flyer" napisał: > nie widzę w swoim tekście jakiegoś rozdzielenia cech płci > i przyznania im odmiennych ról, Zabrzmiałeś jak feministka :) -- Pozdrawiam - Aicha "czyżby zazdrość? A do tego 0 tolerancji! Może chcesz moherowy berecik aicha?" (C) Usia at psst
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: Aicha
Date: Thu, 21 Feb 2008 07:57
Date: Thu, 21 Feb 2008 07:57
12 lines
1813 bytes
1813 bytes
Użytkownik "JaKasia" napisał: > Bo to, co naprawdę cię uskrzydla, to feler oraz zwiazane z tym > poczucie panowania nad sytuacją - jedyne, na jakie cię stać... Heh. Widzę, że Mme już niepotrzebna :) -- Pozdrawiam - Aicha "czyżby zazdrość? A do tego 0 tolerancji! Może chcesz moherowy berecik aicha?" (C) Usia at psst
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: JaKasia
Date: Thu, 21 Feb 2008 08:31
Date: Thu, 21 Feb 2008 08:31
13 lines
1998 bytes
1998 bytes
Użytkownik "Aicha" <blueberry37.nagmailu@to.ja> napisał w wiadomości news:fpjb2u$c8m$1@atlantis.news.tpi.pl > Użytkownik "JaKasia" napisał: > >> Bo to, co naprawdę cię uskrzydla, to feler oraz zwiazane z tym >> poczucie panowania nad sytuacją - jedyne, na jakie cię stać... > > Heh. Widzę, że Mme już niepotrzebna :) "Mme" są i będą zawsze potrzebne czy się komu to podoba czy nie. To jedno z dwóch głównych oblicz Matki Teresy. :)
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: Flyer
Date: Thu, 21 Feb 2008 19:34
Date: Thu, 21 Feb 2008 19:34
40 lines
2950 bytes
2950 bytes
JaKasia; <fpj6r7$op3$1@nemesis.news.tpi.pl> : > Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości > news:fphupj$cen$1@nemesis.news.tpi.pl > > >> Czy za > >> samą akceptację kobieta pokocha mężczyznę? > > > > Nie --> akceptacja =/= miłość. To wolny wybór faceta, bo w zamian nie > > ma > > gwarancji otzrymania czegokolwiek. > > Skoro ewidentnie temat się nawinął, to zrobię znów wycieczkę > w twoja stronę (wszak usnet to twoja grupa terapeutyczna). > > Ty dobrze rozumiesz, że akceptacja =/= miłość, ale szukasz > (wchodzisz w potencjalne relacje), gdzie taka akceptacja > według ciebie dobrze rokuje - tzn. tam, gdzie ci się zdaje, > że kobiecie akceptacji potrzeba. Ale instynkt cię najwyraźniej > zawodzi, bo trafiasz na kobiety z charakterem (lub charakterkiem). Instynkt mnie nie zawodzi. :) > Tutaj według mnie jest pies pogrzebany. Bo zarówno ty takich > szukasz, jak i ich w gruncie rzeczy NIE CENISZ. Ja nawet chyba > wiem dlaczego tak się dzieje. Mając poczucie niskiej wartości > szukasz tych 'felernych'. Felernych oczywiście według swojego > wyobrażenia. Chcesz im dać akceptację i za to być może > ta felerna przy tobie zostanie, bo normalni faceci nie chcą > felernych, więc felerne mają wybór - być z "fleyerem" lub pozostać > samotne. Dziękuję Pani Doktor za wnikliwą analizę. ;> Niestety w całości się mylisz w swoich analizach, więc jestem zmuszony zmienić "lekarza". :) Pozdrawiam usprawiedliwiając się Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: Flyer
Date: Thu, 21 Feb 2008 19:38
Date: Thu, 21 Feb 2008 19:38
19 lines
1987 bytes
1987 bytes
Aicha; <fpjb2u$c8m$1@atlantis.news.tpi.pl> : > Użytkownik "JaKasia" napisał: > > > Bo to, co naprawdę cię uskrzydla, to feler oraz zwiazane z tym > > poczucie panowania nad sytuacją - jedyne, na jakie cię stać... > > Heh. Widzę, że Mme już niepotrzebna :) Na to wygląda - mam kolejną fankę. :) Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że najpierw na grupie Kasia podnosiła moją wartość w kontekście Mme, a teraz robi rzecz dokładnie odwrotną. Ja bym jeszcze spróbował Nas zrównać. ;> Pozdrawiam zdystansowanie Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: Flyer
Date: Thu, 21 Feb 2008 19:41
Date: Thu, 21 Feb 2008 19:41
20 lines
2087 bytes
2087 bytes
Aicha; <fpj6tc$osu$1@nemesis.news.tpi.pl> : > Użytkownik "Flyer" napisał: > > > nie widzę w swoim tekście jakiegoś rozdzielenia cech płci > > i przyznania im odmiennych ról, > > Zabrzmiałeś jak feministka :) Heh, tyle że feministka nie zwraca uwagi na niedomagania własnej płci, np. na to, że tzw. spoliczkowanie w wykonaniu kobiety jest ok, a w wykonaniu faceta jest objawem męskiej brutalności i braku szacunku dla innego człowieka. :) Wolę więc przeczytać, że zabrzmiałem jak osoba starająca się być obiektywną w ocenie obu stron "konfliktu". :) Pozdrawiam sędziując Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: Flyer
Date: Thu, 21 Feb 2008 19:50
Date: Thu, 21 Feb 2008 19:50
36 lines
3113 bytes
3113 bytes
michal; <fpie2o$bah$1@inews.gazeta.pl> : > Flyer wrote: > > Akceptacja, to świadomy akt woli i dodatkowo akt, który jest > > nierozłącznie połączony z zachowaniem, zrozumieniem, lojalnością i > > szacunkiem. O ile zrozumienie, lojalność i szacunek mogą istnieć bez > > akceptacji, o tyle odwrotnie się nie da rozdzielić tych pojęć - > > akceptacja istnieje razem ze zrozumieniem, lojalnością i szacunkiem. > > To będzie wyznanie: Staram się Ciebie zrozumieć, być lojalny i szanuję > Ciebie. Zrozumieć wtedy, kiedy mi się to udaje. Być lojalny, kiedy nie muszę > dokonywać trudnych wyborów. Z szanowaniem nie mam żadnych problemów. > Natomiast nie zaakceptowałem w całości tego, co napisałeś powyżej. :D > > Akceptacja mimo, że jest świadomym aktem woli, to jest odzielnym pojęciem > wobec pozostałych pojęć wymienionych. Mogę w imię ważniejszej sprawy wyrazić > zgodę na coś, w stosunku do czego nie mam przekonania. I to będzie > akceptacja. :) Zastanów się - spotykasz X - skąd wiesz, że Jesteś wobec niego lojalny, masz dla niego szacunek i rozumiesz go? Musisz to zwerbalizować, zobaczyć swoje zachowanie, zobaczyć zachowania, których nie było w stosunku do X - dopiero wtedy wiesz, że zaistniał szacunek, lojalność i zrozumienie. I teraz piszesz w kontekście akceptacji - "Mogę w imię ważniejszej sprawy wyrazić zgodę na coś, w stosunku do czego nie mam przekonania" - wyrażając się w ten sposób przed Sobą i dla mnie wyrażasz szacunek, lojalność i zrozumienie. CBDU :) Pozdrawiam dowodowo Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: Flyer
Date: Thu, 21 Feb 2008 19:53
Date: Thu, 21 Feb 2008 19:53
23 lines
2225 bytes
2225 bytes
JaKasia; <fpj6r7$op3$1@nemesis.news.tpi.pl> : > Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości > news:fphupj$cen$1@nemesis.news.tpi.pl > > Nie --> akceptacja =/= miłość. To wolny wybór faceta, bo w zamian nie > > ma > > gwarancji otzrymania czegokolwiek. > > Skoro ewidentnie temat się nawinął, to zrobię znów wycieczkę > w twoja stronę (wszak usnet to twoja grupa terapeutyczna). Zastanawiałem się jak to ująć - prywatnie nie rozmawiamy już, po drugie rzecz [Twoje dywagacje] zaistniały publicznie, więc ... zastanów się czy przypadkiem nie chcesz pisząc to co piszesz osiągnąć podobnego efektu, którego niedawno doświadczyłaś z kimś innym. Od razu ostrzegę - ze mnę się nie da - ja to ja, kto inny to kto inny. :) Pozdrawiam ostrzegawczo Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: JaKasia
Date: Thu, 21 Feb 2008 20:25
Date: Thu, 21 Feb 2008 20:25
22 lines
2422 bytes
2422 bytes
Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości news:fpkjo3$k65$1@atlantis.news.tpi.pl > JaKasia; <fpj6r7$op3$1@nemesis.news.tpi.pl> : > Dziękuję Pani Doktor za wnikliwą analizę. ;> Niestety w całości się > mylisz w swoich analizach, więc jestem zmuszony zmienić "lekarza". :) To dla mnie nie nowość, że uciekasz od prawdy. Wiesz na czym polega twoja "terapia" na grupie? Na szukaniu akceptacji, kosztem prawdy o sobie. Znalazłeś określoną, bezpieczną formę wypowiedzi i grono akceptujących więc stanąłeś w miejscu okoniem. Ale, Fly, świata nie wyłożysz dywanem. Jeśli chcesz mieć komfort, to musisz założyć kapcie! Własnymi ręcyma! Inaczej coś ci będzie zawsze stawało kolcem w nodze. A bez pracy kapci nie ma! ;) Bo chyba nie nazwiesz pracą szukania dla siebie usprawiedliwień? - JaKasia
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: JaKasia
Date: Thu, 21 Feb 2008 20:38
Date: Thu, 21 Feb 2008 20:38
28 lines
2864 bytes
2864 bytes
Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości news:fpkk9e$cci$1@nemesis.news.tpi.pl > Na to wygląda - mam kolejną fankę. :) Najzabawniejsze w tym wszystkim > jest to, że najpierw na grupie Kasia podnosiła moją wartość w > kontekście Mme, a teraz robi rzecz dokładnie odwrotną. To nie powinno być dla ciebie zabawne, lecz zastanawiające, nie sądzisz? Ja bowiem zauważam, że nie zrobiłes nic, ale to kompletnie nic, aby wykorzystac moją akceptację dla zrobienia czegokolwiek dla siebie. Wykorzystaleś ją natomiast do tego, aby coraz odważniej prztykać Mme, czyli do wyładowywania frustracji. Ale spoko, frustratów też akceptuję, tyle, że nie tak jawnie i nie w taki sposób jak świeżo poturbowanych. :) Totalnie akceptowac frustrata mogłabym tylko wówczas, gdybym chciała z nim spędzić zycie. W innym razie byłoby to nieliczeniem się ze skutkami zawiedzionej czyjejś (twojej?) nadziei, że jest(eś?) kimś, kim po prostu nie jest(eś?) i już. Mówiąc prościej - nie będę udawać, że nie widzę tego co widzę tylko dlatego, że piłam z tobą piwo (lojalność Ikselki). Bo według mnie lojalność wobec kogoś ma swoje granice wytyczone rolą, jaką w życiu tego człowieka odgrywam. - JaKasia
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: Flyer
Date: Thu, 21 Feb 2008 23:39
Date: Thu, 21 Feb 2008 23:39
47 lines
3675 bytes
3675 bytes
JaKasia; <fpknuu$knt$1@nemesis.news.tpi.pl> : > Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości > news:fpkjo3$k65$1@atlantis.news.tpi.pl > > JaKasia; <fpj6r7$op3$1@nemesis.news.tpi.pl> : > > > Dziękuję Pani Doktor za wnikliwą analizę. ;> Niestety w całości się > > mylisz w swoich analizach, więc jestem zmuszony zmienić "lekarza". :) > > To dla mnie nie nowość, że uciekasz od prawdy. Ale nie od ryzyka. :) > Wiesz na czym polega twoja "terapia" na grupie? > Na szukaniu akceptacji, kosztem prawdy o sobie. Znalazłeś > określoną, bezpieczną formę wypowiedzi i grono akceptujących > więc stanąłeś w miejscu okoniem. Chcesz dokonać terapii mojej osobowości usenetowej? A co z rzeczywistą? Piszesz o akceptacji? Sądzisz, że dostaję ją dzięki pisaniu? Niee, ja tu ryzykuję, akceptację dostaję na spotkaniach, kiedy nikt nie ucieka ode mnie z krzykiem, niezależnie jakich pierduł bym nie napisał na grupie. > A bez pracy kapci nie ma! ;) > Bo chyba nie nazwiesz pracą szukania dla siebie usprawiedliwień? Usprawiedliwienia? ;) Raczysz żartować? Wyobraź sobie, że wybieram się na psychoterapię. Traf chce, że w jednym z najlepszych ośrodków psychoterapii nerwic w Polsce pracuje rodzina znajomej. Gdzieś w świadomości pojawia Ci się ta informacja i to, że "zapisując się do rodziny znajomej można by ją zniszczyć/wpłynąć na nią". Czy to moja natura coś takiego mi podsuwa, czy to tylko jeden ze znanych mi schematów, a może wręcz przewidywany schemat myślenia znajomej? Bez zrozumienia kim jestem, z poczuciem winy i niską samooceną nigdy tego nie zrozumię, no chyba żebym sie zapisal, spróbował znajomą zniszczyć i zobaczył czy dobrze się z tym czuję. Wychodząc od definicji osobowości [psychastenika] zakładającej posiadanie wielu niezrealizowanych i świadomych struktur czynnościowych, które często są jedynie kalkami poznanymi w realu lub przewidywaniem spojrzenia innych osób, nie mam tego problemu, nie muszę niszczyć, żeby się dowiedzieć, że to mi nie odpowiada czyli nie współgra z moją osobowością. Pozdrawiam usprawiedliwiająco Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: Flyer
Date: Thu, 21 Feb 2008 23:49
Date: Thu, 21 Feb 2008 23:49
36 lines
2971 bytes
2971 bytes
JaKasia; <fpknuu$knt$2@nemesis.news.tpi.pl> : > Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości > news:fpkk9e$cci$1@nemesis.news.tpi.pl > > > Na to wygląda - mam kolejną fankę. :) Najzabawniejsze w tym wszystkim > > jest to, że najpierw na grupie Kasia podnosiła moją wartość w > > kontekście Mme, a teraz robi rzecz dokładnie odwrotną. > > To nie powinno być dla ciebie zabawne, lecz zastanawiające, > nie sądzisz? > > Ja bowiem zauważam, że nie zrobiłes nic, ale to kompletnie nic, > aby wykorzystac moją akceptację dla zrobienia czegokolwiek > dla siebie. Wykorzystaleś ją natomiast do tego, aby coraz > odważniej prztykać Mme, czyli do wyładowywania frustracji. Protest. Mme oddałem tylko to, co Ona sama mi dała. I to nie wszystko - zdecydowanie nie trawię chrześcijańskiej wizji polegającej na nadstawianiu drugiego policzka i mam do tego prawo, a Mme ma prawo nieakceptować osób, które kopnięte oddają kopnięcie w postaci prztyczka. Natomiast teraz staram się być obiektywny - nie oddaję frustracji. Możesz się nie zgadzać z moimi obecnymi wypowiedziami, ocenami, ale bądź tak miła i nie dorabiaj mi gęby przy okazji. Po prostu odrzuciłem dostosowywanie się do Twoich i Mme pragnień. Tak normalnie, spokojnie, bez złości. Masz inne zdanie, to je zaprezentuj zamiast uprawiać zamaskowaną i całościową negację tego co piszę. Pozdrawiam konstruktywnie Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: michal
Date: Thu, 21 Feb 2008 23:59
Date: Thu, 21 Feb 2008 23:59
22 lines
2369 bytes
2369 bytes
JaKasia wrote: ... > Ale spoko, frustratów też akceptuję, tyle, że nie tak jawnie > i nie w taki sposób jak świeżo poturbowanych. :) > Totalnie akceptowac frustrata mogłabym tylko wówczas, > gdybym chciała z nim spędzić zycie. W innym razie byłoby to > nieliczeniem się ze skutkami zawiedzionej czyjejś (twojej?) > nadziei, że jest(eś?) kimś, kim po prostu nie jest(eś?) i już. To jest akurat przywara każdej osoby o wymiarze ludzkim... ;) > Mówiąc prościej - nie będę udawać, że nie widzę tego co widzę > tylko dlatego, że piłam z tobą piwo (lojalność Ikselki). > Bo według mnie lojalność wobec kogoś ma swoje granice > wytyczone rolą, jaką w życiu tego człowieka odgrywam. Mhm... Politycy też rozmawiają ze sobą za pośrednictwem konferencji prasowych. Ale oni przynajmniej wiem dlaczego. ;) -- pozdrawiam michał
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: JaKasia
Date: Fri, 22 Feb 2008 00:03
Date: Fri, 22 Feb 2008 00:03
10 lines
1954 bytes
1954 bytes
Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości news:fpl2k8$bbe$1@nemesis.news.tpi.pl > Masz inne zdanie, to je zaprezentuj zamiast uprawiać zamaskowaną i > całościową negację tego co piszę. Kłamiesz, że zamaskowaną, i kłamiesz, że całościową. Sporo kłamiesz... --
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: michal
Date: Fri, 22 Feb 2008 00:15
Date: Fri, 22 Feb 2008 00:15
19 lines
2245 bytes
2245 bytes
Flyer wrote: >>> nie widzę w swoim tekście jakiegoś rozdzielenia cech płci >>> i przyznania im odmiennych ról, >> Zabrzmiałeś jak feministka :) > Heh, tyle że feministka nie zwraca uwagi na niedomagania własnej płci, > np. na to, że tzw. spoliczkowanie w wykonaniu kobiety jest ok, a w > wykonaniu faceta jest objawem męskiej brutalności i braku szacunku dla > innego człowieka. :) Wolę więc przeczytać, że zabrzmiałem jak osoba > starająca się być obiektywną w ocenie obu stron "konfliktu". :) Jedynym niedomaganiem kobiet jest tylko to, że jest słabiej umięśniona. Mężczyzna nie powinien bić słabszego żadnej płci. Taka sobie moja uwaga, którą wymyśliłem przed chcwilą... ;) -- pozdrawiam michał
Re: jak zatrzymać kapryśną miłość rozwydrzonej 21-latki ?
Author: michal
Date: Fri, 22 Feb 2008 00:36
Date: Fri, 22 Feb 2008 00:36
50 lines
3943 bytes
3943 bytes
Flyer wrote: >>> Akceptacja, to świadomy akt woli i dodatkowo akt, który jest >>> nierozłącznie połączony z zachowaniem, zrozumieniem, lojalnością i >>> szacunkiem. O ile zrozumienie, lojalność i szacunek mogą istnieć bez >>> akceptacji, o tyle odwrotnie się nie da rozdzielić tych pojęć - >>> akceptacja istnieje razem ze zrozumieniem, lojalnością i szacunkiem. >> To będzie wyznanie: Staram się Ciebie zrozumieć, być lojalny i >> szanuję Ciebie. Zrozumieć wtedy, kiedy mi się to udaje. Być lojalny, >> kiedy nie muszę dokonywać trudnych wyborów. Z szanowaniem nie mam >> żadnych problemów. Natomiast nie zaakceptowałem w całości tego, co >> napisałeś powyżej. :D >> Akceptacja mimo, że jest świadomym aktem woli, to jest odzielnym >> pojęciem wobec pozostałych pojęć wymienionych. Mogę w imię >> ważniejszej sprawy wyrazić zgodę na coś, w stosunku do czego nie mam >> przekonania. I to będzie akceptacja. :) > Zastanów się - spotykasz X - skąd wiesz, że Jesteś wobec niego > lojalny, masz dla niego szacunek i rozumiesz go? Właśnie trafiłeś w sedno. Odpowiedź jest twierdząca. To jest własnie to "uzdrawiajace" przyszłe relacje między ludźmi założenie, że gość x, którego pierwszy raz spotykam, jest godny szacunku i zrozumienia. Relacja zaczyna się dopiero wtedy, kiedy nastąpi interakcja. Wtedy dopiero jest czas na ewentualną korektę szacunku i zrozumienia. > Musisz to > zwerbalizować, zobaczyć swoje zachowanie, zobaczyć zachowania, > których nie było w stosunku do X - dopiero wtedy wiesz, że zaistniał > szacunek, lojalność i zrozumienie. Tak, w znaczeniu potwierdzenia wcześniejszych założeń lub powstałych wątpliwości. > I teraz piszesz w kontekście akceptacji - "Mogę w imię ważniejszej > sprawy wyrazić zgodę na coś, w stosunku do czego nie mam przekonania" > - wyrażając się w ten sposób przed Sobą i dla mnie wyrażasz szacunek, > lojalność i zrozumienie. CBDU :) Tego akurat nie trzeba było mi udwadniać. :) Ale akceptacja może wynikać z innych pobudek niż szacunek i zrozumienie. Celem (tą ważniejszą sprawą) może być jakiś podstęp lub szacunek i zrozumienie dla zupełnie kogoś innego. Powodem akceptacji może być także niepewność, czy rzecywiście zaakceptownie nie będzie dla mnie korzystne. ;P -- pozdrawiam michał
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: Flyer
Date: Fri, 22 Feb 2008 04:35
Date: Fri, 22 Feb 2008 04:35
20 lines
2106 bytes
2106 bytes
michal; <fpl39r$kpd$1@inews.gazeta.pl> : > JaKasia wrote: > > Mówiąc prościej - nie będę udawać, że nie widzę tego co widzę > > tylko dlatego, że piłam z tobą piwo (lojalność Ikselki). > > Bo według mnie lojalność wobec kogoś ma swoje granice > > wytyczone rolą, jaką w życiu tego człowieka odgrywam. > > Mhm... Politycy też rozmawiają ze sobą za pośrednictwem konferencji > prasowych. Ale oni przynajmniej wiem dlaczego. ;) Mnie tam nie przeszkadza taka rozmowa - ryzykowna, ale skoro ktoś zaprasza mnie do ryzykowania, to czemu nie? ;> Pozdrawiam prowokacyjnie Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: Flyer
Date: Fri, 22 Feb 2008 04:40
Date: Fri, 22 Feb 2008 04:40
19 lines
2076 bytes
2076 bytes
JaKasia; <fpl3k5$79r$1@atlantis.news.tpi.pl> : > Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości > news:fpl2k8$bbe$1@nemesis.news.tpi.pl > > > Masz inne zdanie, to je zaprezentuj zamiast uprawiać zamaskowaną i > > całościową negację tego co piszę. > > Kłamiesz, że zamaskowaną, i kłamiesz, że całościową. > Sporo kłamiesz... A czym innym jest polecenie po całości pod postacią "frustrat", "miał na myśli"? Pozdrawiam bezwstydnie bezczelnie Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: JaKasia
Date: Fri, 22 Feb 2008 05:13
Date: Fri, 22 Feb 2008 05:13
15 lines
2170 bytes
2170 bytes
Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości news:fplk2i$ale$1@nemesis.news.tpi.pl >>> Masz inne zdanie, to je zaprezentuj zamiast uprawiać zamaskowaną i >>> całościową negację tego co piszę. >> >> Kłamiesz, że zamaskowaną, i kłamiesz, że całościową. >> Sporo kłamiesz... > > A czym innym jest polecenie po całości pod postacią > "frustrat", "miał na myśli"? Ano czym innym zaiste właśnie... --
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: michal
Date: Fri, 22 Feb 2008 11:17
Date: Fri, 22 Feb 2008 11:17
18 lines
2230 bytes
2230 bytes
Flyer wrote: >>> Mówiąc prościej - nie będę udawać, że nie widzę tego co widzę >>> tylko dlatego, że piłam z tobą piwo (lojalność Ikselki). >>> Bo według mnie lojalność wobec kogoś ma swoje granice >>> wytyczone rolą, jaką w życiu tego człowieka odgrywam. >> Mhm... Politycy też rozmawiają ze sobą za pośrednictwem konferencji >> prasowych. Ale oni przynajmniej wiem dlaczego. ;) > Mnie tam nie przeszkadza taka rozmowa - ryzykowna, ale skoro ktoś > zaprasza mnie do ryzykowania, to czemu nie? ;> Liczyłem na głębszą odpowiedź. :) Zamiast wnikliwej analizy taktyki konfrontacji podajesz mi "czemu nie?" ? ;D -- pozdrawiam michał
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: Flyer
Date: Fri, 22 Feb 2008 15:32
Date: Fri, 22 Feb 2008 15:32
17 lines
1954 bytes
1954 bytes
michal; <fpmb10$3kp$1@inews.gazeta.pl> : > Flyer wrote: > > Mnie tam nie przeszkadza taka rozmowa - ryzykowna, ale skoro ktoś > > zaprasza mnie do ryzykowania, to czemu nie? ;> > > Liczyłem na głębszą odpowiedź. :) > Zamiast wnikliwej analizy taktyki konfrontacji podajesz mi "czemu nie?" ? ;D Aha, teraz działam w ten deseń. ;p Pozdrawiam zaczepnie Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: Flyer
Date: Fri, 22 Feb 2008 19:19
Date: Fri, 22 Feb 2008 19:19
25 lines
2550 bytes
2550 bytes
JaKasia; <fplm1j$drj$1@nemesis.news.tpi.pl> : > Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości > news:fplk2i$ale$1@nemesis.news.tpi.pl > > A czym innym jest polecenie po całości pod postacią > > "frustrat", "miał na myśli"? > > Ano czym innym zaiste właśnie... Wiesz co Kasiu? Przez ostatnie pół roku lękliwie podchodziłem do każdego wątku, który w jakikolwiek sposób podchodził pod Mme lub mógł zostać uznany za taki. Teraz staram się zacząć wreszcie pisać "od siebie" niezależnie co się stanie - pogodziłem się. I własnie teraz wpadłaś na pomysł, że moje pisanie to objaw frustracji. Widzisz - alkohol szkodzi, ludzie piją, papierosy szkodzą, ludzie palą, narkotyki szkodzą, ludzie biorą. Dlaczego tak trudno jednak zaakceptować im jakąś formę ich zachowań, w której widzą krytykę? Pozdrawiam na lekkim gazie ;p Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: JaKasia
Date: Sat, 23 Feb 2008 05:01
Date: Sat, 23 Feb 2008 05:01
25 lines
2902 bytes
2902 bytes
Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości news:fpn702$s90$1@atlantis.news.tpi.pl > Wiesz co Kasiu? Przez ostatnie pół roku lękliwie podchodziłem do > każdego wątku, który w jakikolwiek sposób podchodził pod Mme lub mógł > zostać uznany za taki. Teraz staram się zacząć wreszcie pisać "od > siebie" niezależnie co się stanie - pogodziłem się. I własnie teraz > wpadłaś na pomysł, że moje pisanie to objaw frustracji. Bzdura! Pogubiłes a nie u-nie-zalezniłeś! Chyba własnie w tym pogubieniu ujawniła się twoja zależność. To, co wychodzi dla mnie na plan pierwszy twojej obecnej aktywności, to brak realizmu w spojrzeniu na siebie. To znaczy - przesilenie było jakieś 1-2 tyg. temu, kiedy po prostu już nie dało się tego czytać bez wkurwienia. > Widzisz - alkohol szkodzi, ludzie piją, papierosy szkodzą, ludzie > palą, narkotyki szkodzą, ludzie biorą. Dlaczego tak trudno jednak > zaakceptować im jakąś formę ich zachowań, w której widzą krytykę? Mozesz powiedzieć co masz na mysli? Za Chiny nie potrafię dojść. --
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: Flyer
Date: Sat, 23 Feb 2008 18:11
Date: Sat, 23 Feb 2008 18:11
47 lines
3607 bytes
3607 bytes
JaKasia; <fpo9o8$ig$1@atlantis.news.tpi.pl> : > Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości > news:fpn702$s90$1@atlantis.news.tpi.pl > > > Wiesz co Kasiu? Przez ostatnie pół roku lękliwie podchodziłem do > > każdego wątku, który w jakikolwiek sposób podchodził pod Mme lub mógł > > zostać uznany za taki. Teraz staram się zacząć wreszcie pisać "od > > siebie" niezależnie co się stanie - pogodziłem się. I własnie teraz > > wpadłaś na pomysł, że moje pisanie to objaw frustracji. > > Bzdura! Pogubiłes a nie u-nie-zalezniłeś! > Chyba własnie w tym pogubieniu ujawniła się twoja zależność. Próbujesz na mnie wywierać presję, toteż żeby pokazać niezależność nie mogę jej ulec. :) > To, co wychodzi dla mnie na plan pierwszy twojej obecnej > aktywności, to brak realizmu w spojrzeniu na siebie. Że jestem psychocośtam? Kępiński, korzystając ze swojego doświadczenia zawodowego zauważył, że dominującymi osobowościami w Polsce są albo psychocośtam albo histerycy i zastanawiał się nawet, czy warunki środowiskowe mają wpływ na kształtowanie się "osobowości narodowej". Możesz więc uznać, że mnie jest jakieś 50% Narodu, tylko o tym nie wie [Naród]. ;> > To znaczy - przesilenie było jakieś 1-2 tyg. temu, kiedy po prostu > już nie dało się tego czytać bez wkurwienia. A dokładnie o jakie teksty chodzi? > > Widzisz - alkohol szkodzi, ludzie piją, papierosy szkodzą, ludzie > > palą, narkotyki szkodzą, ludzie biorą. Dlaczego tak trudno jednak > > zaakceptować im jakąś formę ich zachowań, w której widzą krytykę? > > Mozesz powiedzieć co masz na mysli? > Za Chiny nie potrafię dojść. Bo zjadłem "opisu" - Dlaczego tak trudno jednak zaakceptować im jakąś formę opisu ich zachowań, w której widzą krytykę. Pozdrawiam z nowym plecaczkiem :) Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: JaKasia
Date: Sat, 23 Feb 2008 20:14
Date: Sat, 23 Feb 2008 20:14
23 lines
2729 bytes
2729 bytes
Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości news:fppo08$f3i$1@nemesis.news.tpi.pl >> Chyba własnie w tym pogubieniu ujawniła się twoja zależność. > > Próbujesz na mnie wywierać presję, toteż żeby pokazać niezależność nie > mogę jej ulec. :) To również jest objaw tej zależności (jej "druga strona medalu"). >>> Widzisz - alkohol szkodzi, ludzie piją, papierosy szkodzą, ludzie >>> palą, narkotyki szkodzą, ludzie biorą. Dlaczego tak trudno jednak >>> zaakceptować im jakąś formę ich zachowań, w której widzą krytykę? >> >> Mozesz powiedzieć co masz na mysli? >> Za Chiny nie potrafię dojść. > > Bo zjadłem "opisu" - Dlaczego tak trudno jednak zaakceptować im jakąś > formę opisu ich zachowań, w której widzą krytykę. Nadal nie rozumiem. Może ktoś inny spróbuje mi wyjaśnić? --
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: michal
Date: Sat, 23 Feb 2008 20:41
Date: Sat, 23 Feb 2008 20:41
15 lines
1993 bytes
1993 bytes
Flyer wrote: >>> Mnie tam nie przeszkadza taka rozmowa - ryzykowna, ale skoro ktoś >>> zaprasza mnie do ryzykowania, to czemu nie? ;> >> Liczyłem na głębszą odpowiedź. :) >> Zamiast wnikliwej analizy taktyki konfrontacji podajesz mi "czemu >> nie?" ? ;D > Aha, teraz działam w ten deseń. ;p Bez zamyłu, tylko dla ćwiczenia? ;) -- pozdrawiam michał
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: Flyer
Date: Sat, 23 Feb 2008 23:19
Date: Sat, 23 Feb 2008 23:19
16 lines
2019 bytes
2019 bytes
michal; <fpq0eh$ajk$1@inews.gazeta.pl> : > Flyer wrote: > > Aha, teraz działam w ten deseń. ;p > > Bez zamyłu, tylko dla ćwiczenia? ;) Ćwiczenia? Można to tak ująć, choć to raczej odrzucenie wszelkiej presji i dostosowywania się do oczekiwań otoczenia. Pozdrawiam pokojowo, cokolwiek miałoby to znaczyć Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: Flyer
Date: Sat, 23 Feb 2008 23:27
Date: Sat, 23 Feb 2008 23:27
20 lines
2223 bytes
2223 bytes
JaKasia; <fpq9i4$n76$1@nemesis.news.tpi.pl> : > Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości > news:fppo08$f3i$1@nemesis.news.tpi.pl > > Próbujesz na mnie wywierać presję, toteż żeby pokazać niezależność nie > > mogę jej ulec. :) > > To również jest objaw tej zależności (jej "druga strona medalu"). Tiaaaaa, a co w takim razie nie jest objawem? ;> Łatwo klasyfikować, krytykować, oceniać. Pozdrawiam znudzenie Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czym jest feler dla Flyera
Author: michal
Date: Mon, 25 Feb 2008 09:02
Date: Mon, 25 Feb 2008 09:02
22 lines
2484 bytes
2484 bytes
Flyer wrote: >>> Aha, teraz działam w ten deseń. ;p >> Bez zamyłu, tylko dla ćwiczenia? ;) > Ćwiczenia? Można to tak ująć, choć to raczej odrzucenie wszelkiej > presji i dostosowywania się do oczekiwań otoczenia. Realizacja spokojnej i rozważnej egzystencji wśród ludzi wymaga bardziej wydajnej postawy: Odrzucanie nieuzasadnionej presji (a nie wszelkiej) i jednak dostosowywania się do otoczenia w ramach własnej godności. Inaczej mówiąc trzeba kochać ludzi. Aktywności własnej należałoby nie szczędzić w kierunku rozpoznawania owego "nieuzasadnionego" oraz właściwym wyznaczaniu granic godności. > Pozdrawiam pokojowo, cokolwiek miałoby to znaczyć Pozdrowienia płyną z Twojego pokoju, cokolwiek miałoby to... ;) -- pozdrawiam michał
Page 1 of 3 • 104 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads