🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.milosc
103 messages
103 total messages Page 1 of 3 Started by Pinex Sat, 08 Dec 2001 22:28
Page 1 of 3 • 103 total messages
Milosc jest urojeniem
#60
Author: Pinex
Date: Sat, 08 Dec 2001 22:28
6 lines
1245 bytes
Milosc nie istnieje jako trwale i altruistyczne uczucie. Jest to tylko
krotkotrwaly stan chemicznego odurzenia umyslu, wabik godowy biologicznie
przymuszajacy nas do reprodukcji. Nie jest tez ona bezinteresowna. Aby latwo
zauwazyc, ze milosc jest tylko zwyklym oglupieniem godowym, wystarczy
zauwazyc, ze partnerow dobieramy sobie pod wzgledem biologicznym i wiekowym.
Nie "zakochujemy" sie w starych babciach ani dziadkach.
Re: Milosc jest urojeniem
#61
Author: ..::MiLo::..
Date: Sat, 08 Dec 2001 22:43
16 lines
1460 bytes
Użytkownik "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał w wiadomości
news:9uu417$f8n$1@news.tpi.pl...
| Milosc nie istnieje jako trwale i altruistyczne uczucie. Jest to tylko
| krotkotrwaly stan chemicznego odurzenia umyslu, wabik godowy biologicznie
| przymuszajacy nas do reprodukcji. Nie jest tez ona bezinteresowna.
Po co wiec ludzie zawieraja malzestwa?

|Aby latwo zauwazyc, ze milosc jest tylko zwyklym oglupieniem godowym,
wystarczy
| zauwazyc, ze partnerow dobieramy sobie pod wzgledem biologicznym i
wiekowym.
| Nie "zakochujemy" sie w starych babciach ani dziadkach.
Bo nas nie pociagaja, itd itd. Rozwin prosze te mysl.

p.
Re: Milosc jest urojeniem
#72
Author: Lew Syjonu
Date: Sat, 08 Dec 2001 22:45
50 lines
2543 bytes
> Milosc nie istnieje jako trwale i altruistyczne uczucie.
Jest to tylko
> krotkotrwaly stan chemicznego odurzenia umyslu, wabik
godowy biologicznie
> przymuszajacy nas do reprodukcji. Nie jest tez ona
bezinteresowna. Aby latwo
> zauwazyc, ze milosc jest tylko zwyklym oglupieniem
godowym, wystarczy
> zauwazyc, ze partnerow dobieramy sobie pod wzgledem
biologicznym i wiekowym.
> Nie "zakochujemy" sie w starych babciach ani dziadkach.


1. Generalnie masz rację, aczkolwiek na podstawie tej
biologii mozna czasem
wygenerowac cos trwalszego i niekoniecznie calkiem
egoistycznego... Przynajmniej
w niektorych, nielicznych jak sadze, wypadkach. Ale tez
domniemywam, ze jakby
mieszkania w  Polsce byly tanie, to krzywa rozwodow z
miejsca by skoczyla ;->

2. Warto zauwazyc, ze proporcje dobierania sie ludzi w
zwiazkach (jedna kobieta,
jedne mezczyzna, kilka kobiet i mezczyzna, kilku mezczyzn i
koboieta) i trwalosc
tychze zdaja sie zalezec _wylacznie_ od warunkow
ekonomicznych,  no i 'podazy'
plci (mniej kobiet - monogamia, mniej mezczyzn - luzne
zwiazki). Innymi slowy,
dobieramy sie tak, jak jest akurat najkorzystniej dla
przetrwania. Spadek dzietnosci
i trwalosci zwiazkow na Zachodzie wcale nie musi oznaczac
upadku tamtecznych
obyczajow i symptomu rychlego konca swiata, jeno prosta
konsekwencje tego,
ze do efektywnego przetrwania nie trza ani partnera, ani
dzieci, co sie nami na
starosc zaopiekuja.

3. Za Mistrzem Lemem: milosc jest maska doznaniowego
sterowania.



   lew mantyjski

::: swiat jest taki, jak jest
::: a nie taki, jak chcielibysmy, zeby byl
Re: Milosc jest urojeniem
#74
Author: Apik
Date: Sat, 08 Dec 2001 23:51
9 lines
1185 bytes
"Pinex" <pinejro@poland.com> wrote in message
news:9uu417$f8n$1@news.tpi.pl...
> Milosc nie istnieje jako trwale i altruistyczne uczucie. Jest to tylko
> krotkotrwaly stan chemicznego odurzenia umyslu, wabik godowy biologicznie
> przymuszajacy nas do reprodukcji.

Cóż za wampiryczno-empiryczna teoria...
Apik
Re: Milosc jest urojeniem
#62
Author: Ukash
Date: Sun, 09 Dec 2001 08:27
15 lines
1604 bytes
> | Milosc nie istnieje jako trwale i altruistyczne uczucie. Jest to tylko
> | krotkotrwaly stan chemicznego odurzenia umyslu, wabik godowy
biologicznie
> | przymuszajacy nas do reprodukcji. Nie jest tez ona bezinteresowna.
> Po co wiec ludzie zawieraja malzestwa?
Według jego/jej rozumowania - w celach reprodukcyjnych i ekonomicznych
(dobrze rozumiem?)

> |Aby latwo zauwazyc, ze milosc jest tylko zwyklym oglupieniem godowym,
> wystarczy
> | zauwazyc, ze partnerow dobieramy sobie pod wzgledem biologicznym i
> wiekowym.
> | Nie "zakochujemy" sie w starych babciach ani dziadkach.
> Bo nas nie pociagaja, itd itd. Rozwin prosze te mysl.
Ale jemu/jej właśnie o to chodzi. Porównaj to z tym co napisałem wyżej.
Re: Milosc jest urojeniem
#75
Author: Ukash
Date: Sun, 09 Dec 2001 08:28
3 lines
922 bytes
To twoja własna opinia? Bo jeśli tak to szkoda mi cię.

pozdrawiam Ukash
Odp: Milosc jest urojeniem
#91
Author: Paulus
Date: Sun, 09 Dec 2001 08:47
35 lines
1770 bytes

Użytkownik "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał w wiadomości
news:9uu417$f8n$1@news.tpi.pl...
> Milosc nie istnieje jako trwale i altruistyczne uczucie.

Istnieje.

>Jest to tylko
> krotkotrwaly stan chemicznego odurzenia umyslu, wabik godowy
biologicznie
> przymuszajacy nas do reprodukcji.

Nie tylko.

>Nie jest tez ona bezinteresowna.

Uogolnienie. Czasem jest, czasem nie jest.

>Aby latwo
> zauwazyc, ze milosc jest tylko zwyklym oglupieniem godowym,
wystarczy
> zauwazyc, ze partnerow dobieramy sobie pod wzgledem biologicznym i
wiekowym.
> Nie "zakochujemy" sie w starych babciach ani dziadkach.

A to sie zdecyduj -  czy chodzi Ci o "zakochanie" - i to jeszcze w
cudzyslowiu - czy o milosc. Sa rozne rodzaje milosci. Naprawde nie
kochasz swojej babci czy dziadka???

--
Pozdrawiam
Paulus
Wyobraznia jest wazniejsza od wiedzy - Albert Einstein
GG 1863075
Re: Milosc jest urojeniem
#63
Author: Puck
Date: Sun, 09 Dec 2001 09:26
16 lines
2041 bytes
 "..::MiLo::.." <milo@nest.gliwice.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.milosc:


> Po co wiec ludzie zawieraja malzestwa?

Z przyzwyczajenia, korzysci materialnych i ulg podatkowych. :)

> | Nie "zakochujemy" sie w starych babciach ani dziadkach.
> Bo nas nie pociagaja, itd itd. Rozwin prosze te mysl.

Nie ma sensu, przeciez donbrze wiemy, czym jest miłosc, prawda? Moze
ktoś tego nei rozumie, bo nie doświadczył...

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Milosc jest urojeniem
#76
Author: Puck
Date: Sun, 09 Dec 2001 09:27
11 lines
1860 bytes
 "Ukash" <ukash@master.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.milosc:


> To twoja własna opinia? Bo jeśli tak to szkoda mi cię.

LOL.... Nie wie co to miłosc po prostu... kiedyś zmieni zdanie. Po
za tym czy takie myslenie ma sens? IMO nie ma.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Milosc jest urojeniem
#92
Author: Puck
Date: Sun, 09 Dec 2001 09:28
18 lines
1953 bytes
 "Paulus" <paulusNOSPAM@mnc.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.milosc:


> >Nie jest tez ona bezinteresowna.
> Uogolnienie. Czasem jest, czasem nie jest.

Dokadnie. Nie mozna uogólniac _niczego_ co jest z wiązane z tymże
uczuciem.

[...]
> Sa rozne rodzaje milosci. Naprawde nie
> kochasz swojej babci czy dziadka???

Exactly!

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Milosc jest urojeniem
#88
Author: ..::MiLo::..
Date: Sun, 09 Dec 2001 09:58
11 lines
1087 bytes
Użytkownik "Ukash" <ukash@master.pl> napisał w wiadomości
news:9uv71f$fe1$1@news.tpi.pl...
| To twoja własna opinia? Bo jeśli tak to szkoda mi cię.
Mnie rowniez.

| pozdrawiam Ukash
|
|
p.
Milo
Re: Milosc jest urojeniem
#69
Author: Valkiria
Date: Sun, 09 Dec 2001 10:28
10 lines
1147 bytes
> Po co wiec ludzie zawieraja malzestwa?

rozne sa powody np : przyzwiazanie drugiej osoby do siebie , korzysci
materialne ,dzieci itd

> | Nie "zakochujemy" sie w starych babciach ani dziadkach.
> Bo nas nie pociagaja, itd itd.

są osoby ktore maja pociąg do starszych ludzi ,jak to sie nazywalo hmm
Re: Milosc jest urojeniem
#93
Author: Ukash
Date: Sun, 09 Dec 2001 10:52
14 lines
1422 bytes
> > >Nie jest tez ona bezinteresowna.
> > Uogolnienie. Czasem jest, czasem nie jest.
>
> Dokadnie. Nie mozna uogólniac _niczego_ co jest z wiązane z tymże
> uczuciem.

Dwie uwagi:
1. IMO miłość jest bezinteresowna
2. Stwierdzenie, że miłośc "nie jest bezinteresowna" jest uogólnieniem, ale
stwierdzenie, że "miłość jest bezinteresowna" już nie. Jest po prostu
wskazanie pewnej cechy miłości. Stwierdzeniem, że jeśli uczucie nie jest
bezinteresowne to nie jest miłością.

Ukash
Re: Milosc jest urojeniem
#64
Author: ..::MiLo::..
Date: Sun, 09 Dec 2001 10:58
10 lines
1207 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:09122001.38FF44C3@pucked.blade.net...

| Nie ma sensu, przeciez donbrze wiemy, czym jest miłosc, prawda? Moze
| ktoś tego nei rozumie, bo nie doświadczył...
A ty? Opowiedz nam o tym prosze.

| --
| << Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Milosc jest urojeniem
#65
Author: Puck
Date: Sun, 09 Dec 2001 13:22
13 lines
2045 bytes
 "..::MiLo::.." <milo@nest.gliwice.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.milosc:


> | Nie ma sensu, przeciez donbrze wiemy, czym jest miłosc, prawda? Moze
> | ktoś tego nei rozumie, bo nie doświadczył...
> A ty? Opowiedz nam o tym prosze.

Czy doświadczyłem? Mam opowiadać o swojej miłosci? beez obrazy, ale
nei widzę celu.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Milosc jest urojeniem
#94
Author: Puck
Date: Sun, 09 Dec 2001 13:23
16 lines
2029 bytes
 "Ukash" <ukash@master.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.milosc:


> 1. IMO miłość jest bezinteresowna

E-e. Niby kochamy bezinteresownie, ale przeciez to wszystko jest dla
naszego dobra, zaprzeczysz?

> Stwierdzeniem, że jeśli uczucie nie jest
> bezinteresowne to nie jest miłością.

Jeśli chcemy się tylko podlizac etc, rozumiem...

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Milosc jest urojeniem
#66
Author: ..::MiLo::..
Date: Sun, 09 Dec 2001 16:05
6 lines
1239 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:09122001.794B799D@pucked.blade.net...
| Czy doświadczyłem? Mam opowiadać o swojej miłosci? beez obrazy, ale
| nei widzę celu.
Taki cel ma ta grupa (no chyba ze sie myle - prosze o sprostoawnie).
Re: Milosc jest urojeniem
#67
Author: Puck
Date: Sun, 09 Dec 2001 17:11
16 lines
2065 bytes
 "..::MiLo::.." <milo@nest.gliwice.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.milosc:


> | Czy doświadczyłem? Mam opowiadać o swojej miłosci? beez obrazy, ale
> | nei widzę celu.
> Taki cel ma ta grupa 

Ale ja tu nie jestem w takim celu.

> (no chyba ze sie myle - prosze o sprostoawnie).

Przezorny zawsze ubezpieczony.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Milosc jest urojeniem
#68
Author: ..::MiLo::..
Date: Sun, 09 Dec 2001 19:22
5 lines
1150 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:09122001.1B45D66C@pucked.blade.net...
| Ale ja tu nie jestem w takim celu.
A jakim?
Re: Milosc jest urojeniem
#70
Author: Pinex
Date: Mon, 10 Dec 2001 08:50
32 lines
2257 bytes
Użytkownik "..::MiLo::.." <milo@nest.gliwice.pl> napisał w wiadomości
news:3c1297e3$1@news.vogel.pl...
>
> Użytkownik "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał w wiadomości
> news:9uu417$f8n$1@news.tpi.pl...
> | Milosc nie istnieje jako trwale i altruistyczne uczucie. Jest to tylko
> | krotkotrwaly stan chemicznego odurzenia umyslu, wabik godowy
biologicznie
> | przymuszajacy nas do reprodukcji. Nie jest tez ona bezinteresowna.
> Po co wiec ludzie zawieraja malzestwa?


Ale zes wypalil... zwiazek jest wlasnie po to, zeby sie wzajemnie
eksploatowac. Ty potrzebujesz regularnie bzykac a kobita potrzebuje zebys
zapewnil finansowe bezpieczenstwo jej i jej potomstwu. Jak takis altruista
to sprobuj byc z kims bezinteresownie w zwiazku platonicznym cale zycie.


> |Aby latwo zauwazyc, ze milosc jest tylko zwyklym oglupieniem godowym,
> wystarczy
> | zauwazyc, ze partnerow dobieramy sobie pod wzgledem biologicznym i
> wiekowym.
> | Nie "zakochujemy" sie w starych babciach ani dziadkach.
> Bo nas nie pociagaja, itd itd. Rozwin prosze te mysl.


No wlasnie, bo nas nie pociagaja. Zwiazki maja wiec zwykly przyziemny cel,
reprodukcja. Reszta natomiast tych wszystkich  romantycznych bajan to juz
tylko zwykla mitologia w jaka opakowali nam to nasi pradziadowie - tworcy
romantycznych mitow.
P.
Re: Milosc jest urojeniem
#73
Author: Pinex
Date: Mon, 10 Dec 2001 08:57
91 lines
3429 bytes
Użytkownik "Lew Syjonu" <xenomorph@kki.net.pl> napisał w wiadomości
news:9uu54k$2u0a$1@pingwin.acn.pl...
>
> > Milosc nie istnieje jako trwale i altruistyczne uczucie.
> Jest to tylko
> > krotkotrwaly stan chemicznego odurzenia umyslu, wabik
> godowy biologicznie
> > przymuszajacy nas do reprodukcji. Nie jest tez ona
> bezinteresowna. Aby latwo
> > zauwazyc, ze milosc jest tylko zwyklym oglupieniem
> godowym, wystarczy
> > zauwazyc, ze partnerow dobieramy sobie pod wzgledem
> biologicznym i wiekowym.
> > Nie "zakochujemy" sie w starych babciach ani dziadkach.
>
>
> 1. Generalnie masz rację, aczkolwiek na podstawie tej
> biologii mozna czasem
> wygenerowac cos trwalszego i niekoniecznie calkiem
> egoistycznego...



Zgadzam sie - nie calkiem egoistycznego, ale nigdy altruistycznego. Jak
udowodnil juz kiedys biolog R. Dawkins w swej ksiazce ("Samolubny gen" -
wydane po polsku) dokonujac ogromnego przegladu zachowan setek gatunkow,
czysty altruizm w swiecie przyrody nie istnieje. jest tylko bardziej lub
mniej zaowalowana eksploatacja.


Przynajmniej
> w niektorych, nielicznych jak sadze, wypadkach. Ale tez
> domniemywam, ze jakby
> mieszkania w  Polsce byly tanie, to krzywa rozwodow z
> miejsca by skoczyla ;->


Skoczylaby oj skoczyla.


> 2. Warto zauwazyc, ze proporcje dobierania sie ludzi w
> zwiazkach (jedna kobieta,
> jedne mezczyzna, kilka kobiet i mezczyzna, kilku mezczyzn i
> koboieta) i trwalosc
> tychze zdaja sie zalezec _wylacznie_ od warunkow
> ekonomicznych,  no i 'podazy'
> plci (mniej kobiet - monogamia, mniej mezczyzn - luzne
> zwiazki).

Przede wszystkim warunkow ekonomicznych, to juz udowodnila dawno psychologia
ewolucyjna.



Innymi slowy,
> dobieramy sie tak, jak jest akurat najkorzystniej dla
> przetrwania.


Owszem.


Spadek dzietnosci
> i trwalosci zwiazkow na Zachodzie wcale nie musi oznaczac
> upadku tamtecznych
> obyczajow i symptomu rychlego konca swiata, jeno prosta
> konsekwencje tego,
> ze do efektywnego przetrwania nie trza ani partnera, ani
> dzieci, co sie nami na
> starosc zaopiekuja.
>
> 3. Za Mistrzem Lemem: milosc jest maska doznaniowego
> sterowania.



Milosc to naqjwiekszy halucynogen ludzkosci. Nie jestem jej przeciwnikiem,
uwazam jednak ze jest to irracjonalny i niepowazny stan chwilowego (na
szczescie przejsciowego) zaklocenia normalnej pracy mozgu.

P.


>    lew mantyjski
>
> ::: swiat jest taki, jak jest
> ::: a nie taki, jak chcielibysmy, zeby byl
>
>
>
Re: Milosc jest urojeniem
#89
Author: Pinex
Date: Mon, 10 Dec 2001 09:03
24 lines
1685 bytes
Użytkownik "Ukash" <ukash@master.pl> napisał w wiadomości
news:9uv71f$fe1$1@news.tpi.pl...
> To twoja własna opinia?

To opinia nauki. Wpisz sobie do wyszukiwarki nazwe fenyloetyloamina a
zobaczysz, ze to co uwazasz za nadzwyczajny i boski stan jest zwyklym
prostackim godowym odurzeniem spowodowanym przez prosta chemie. Gdzie Ty
zyjesz, w XIX wieku nudnych wiktorianskich dewotek oczytanych w
romansidlach?


>Bo jeśli tak to szkoda mi cię.


Mozna powiedziec - vice versa. Uganianie sie przez cale zycie za prostym
godowym stanem chemicznego oglupienia jest zmarnowaniem sobie zycia. Owszem,
mozna zakladac rodziny i wiazac sie, ale po co z tej calej mitologii
milosnej czynic sobie sens egzystencji.

 pozdrawiam Ukash
>

P.
Re: Milosc jest urojeniem
#106
Author: Pinex
Date: Mon, 10 Dec 2001 09:16
65 lines
2786 bytes
Użytkownik "Paulus" <paulusNOSPAM@mnc.pl> napisał w wiadomości
news:9uv8k7$kct$1@news.onet.pl...
>
>
> Użytkownik "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał w wiadomości
> news:9uu417$f8n$1@news.tpi.pl...
> > Milosc nie istnieje jako trwale i altruistyczne uczucie.
>
> Istnieje.


Bredzenie marzyciela.


> >Jest to tylko
> > krotkotrwaly stan chemicznego odurzenia umyslu, wabik godowy
> biologicznie
> > przymuszajacy nas do reprodukcji.
>
> Nie tylko.


No to zdefiniuj w oparciu o namacalne przeslanki czym jestona jako uczucie
na przestrzenie calego okresu. Powodzenia.  Kazdy racjonalnie myslacy
czlowiek przyznaje  ze  po jakims okresie zwiazku pozostaje juz tylko
prozaiczne przyzwyczajenie i co najwyzej przyjazn. Milosc jako nadzwyczajny
i trwaly stan jest tylko produktem marzycieli i XIX wiecznych
przewrazliwionych poetow, ktorzy szukali jej jak przyslowiowego kamienia
filozoficznego.



> >Nie jest tez ona bezinteresowna.
>
> Uogolnienie. Czasem jest, czasem nie jest.


Nie ma czynow bezinteresownych w przyrodzie. Kazdy czyn mozna odrzec z
pozornego altruzimu.
Przeanalizuj doglebnie wszystkie swe czyny a zobaczysz ze nic nie robisz
bezinteresownie i tylko dla przetrwania swych genow lub genotypu pokrewnego.

> >Aby latwo
> > zauwazyc, ze milosc jest tylko zwyklym oglupieniem godowym,
> wystarczy
> > zauwazyc, ze partnerow dobieramy sobie pod wzgledem biologicznym i
> wiekowym.
> > Nie "zakochujemy" sie w starych babciach ani dziadkach.
>
> A to sie zdecyduj -  czy chodzi Ci o "zakochanie" - i to jeszcze w
> cudzyslowiu - czy o milosc. Sa rozne rodzaje milosci. Naprawde nie
> kochasz swojej babci czy dziadka???


Chodzi Ci o instynktowna potrzebe zachowania pokrewnego genotypu? Po co
uzywac tu wiec wielkich slow? Otrzasnij sie z tej calej mitologii i nazywaj
rzeczy po imieniu.


> Pozdrawiam
> Paulus

Pozdrawiam
P.
Re: Milosc jest urojeniem
#105
Author: Pinex
Date: Mon, 10 Dec 2001 09:19
20 lines
1578 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:09122001.2CC76599@pucked.blade.net...
> "Paulus" <paulusNOSPAM@mnc.pl> napisał na grupę
>  news:alt.pl.milosc:
>
>
> > >Nie jest tez ona bezinteresowna.
> > Uogolnienie. Czasem jest, czasem nie jest.
>
> Dokadnie. Nie mozna uogólniac _niczego_ co jest z wiązane z tymże
> uczuciem.



A dlaczegoz to? Jako biologiczny gatunek wyewoluowalismy od wspolnej grupy
przodkow. Nasza swiadomosc jest produktem jednej i tej samej ewolucji.
Roznice w populacji sa pomijalne w kwestii zachowania gatunku mamy wspolny
bagaz zachowan. Polecam cos  z psychologii ewolucyjnej.
P.
Re: Milosc jest urojeniem
#104
Author: Pinex
Date: Mon, 10 Dec 2001 09:21
33 lines
1971 bytes
Użytkownik "Ukash" <ukash@master.pl> napisał w wiadomości
news:9uvffo$n65$1@news.tpi.pl...
> > > >Nie jest tez ona bezinteresowna.
> > > Uogolnienie. Czasem jest, czasem nie jest.
> >
> > Dokadnie. Nie mozna uogólniac _niczego_ co jest z wiązane z tymże
> > uczuciem.
>
> Dwie uwagi:
> 1. IMO miłość jest bezinteresowna


To powiedz w takim razie dlaczego istnieja tzw. kryteria doboru partnerow.
Jesli bezinteresowna to nie powinnismy chciec tych wszystkich cech typu
mloda, w miare ladna, itd. Wybieramy dla siebie  nie dla kogos.

> 2. Stwierdzenie, że miłośc "nie jest bezinteresowna" jest uogólnieniem,
ale
> stwierdzenie, że "miłość jest bezinteresowna" już nie. Jest po prostu
> wskazanie pewnej cechy miłości. Stwierdzeniem, że jeśli uczucie nie jest
> bezinteresowne to nie jest miłością.

To co wy nazywacie miloscia jest zwykla potrzeba reprodukcji,
niebezinteresowna. Po co te wielkie slowa?

P.



> Ukash
>
>
Re: Milosc jest urojeniem
#95
Author: Pinex
Date: Mon, 10 Dec 2001 09:23
18 lines
1607 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:09122001.64EC667C@pucked.blade.net...
> "Ukash" <ukash@master.pl> napisał na grupę
>  news:alt.pl.milosc:
>
>
> > 1. IMO miłość jest bezinteresowna
>
> E-e. Niby kochamy bezinteresownie, ale przeciez to wszystko jest dla
> naszego dobra, zaprzeczysz?


Dokladnie, o to mi wlasnie chodzilo. Wybieramy dla siebie, dla naszego
gustu, czyli egoistycznie. Milosc jak najbardziej nie jest bezinteresowna.
Mozna nawet zauwazyc, ze jej wybory sa iscie dyskryminujace i bardzo
wymagajace wobec innych.
P.
Re: Milosc jest urojeniem
#71
Author: ..::MiLo::..
Date: Mon, 10 Dec 2001 12:35
11 lines
1553 bytes
Użytkownik "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał w wiadomości
news:9v1sru$dse$1@news.tpi.pl...
|| Ale zes wypalil... zwiazek jest wlasnie po to, zeby sie wzajemnie
| eksploatowac. Ty potrzebujesz regularnie bzykac a kobita potrzebuje zebys
| zapewnil finansowe bezpieczenstwo jej i jej potomstwu. Jak takis altruista
| to sprobuj byc z kims bezinteresownie w zwiazku platonicznym cale zycie.
O bezinteresownosci milosci juz rozmawialismy...ale chyba nic ie
ustalilismy. Czyli z tego co napisales wywnioskowalem: Ty placac za
utrzymanie swojej kobiety/dzieci otrzymujesz w zamian sex. Oczywiscie jest i
milosc. Naprawde tak uwazasz? Przepraszam jak Cie zle zrozumialem...
Re: Milosc jest urojeniem
#90
Author: Pinex
Date: Mon, 10 Dec 2001 14:53
53 lines
2945 bytes
Użytkownik "..::MiLo::.." <milo@nest.gliwice.pl> napisał w wiadomości
news:3c14ad49@news.vogel.pl...
>
> Użytkownik "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał w wiadomości
> news:9v1tk0$nqk$1@news.tpi.pl...
> | To opinia nauki. Wpisz sobie do wyszukiwarki nazwe fenyloetyloamina a
> | zobaczysz, ze to co uwazasz za nadzwyczajny i boski stan jest zwyklym
> | prostackim godowym odurzeniem spowodowanym przez prosta chemie.
> Zal mi Ciebie.


Nie unos sie tak, bo zachowujesz sie jak rozhisteryzowana baba.


>Jaki w takim razie masz cel w zyciu?

Przezyc je ciekawie w sensie intelektualnym, spokojnie, majac zapewniona
spokojna przyszlosc i bezpieczenstwo finansowe. Oczywiscie, nie wykluczam
tez ze zawre kiedys jakis w miare trwaly zwiazek. To w sumie naturalny bieg
rzeczy. Jestem zdrowym mlodym mezczyzna. Jednakze mozna zawrzec zdrowy i
pragmatyczny zwiazek bez tego calego bagazu milosnej mitologii, bez
niepotrzebnej estymy tego zjawiska.

> Zdobyc pieniadze?


Jakbys nie wiedzial, to pieniadze sa bezwzgledna koniecznoscia aby zdobyc na
stale kobiete. Swiat wkolo dupy i pieniadza sie kreci. Jesli jestes takim
kochasiem to pomysl o tym.

> Materialista. Milosc - mimo tego iz jest to tylko wg Ciebie (moze i tak
> jest) stan godowy - jest w niej cos pieknego.

Nie przecze, ze jest to mile i przyjemne, ale bez przesady. Inaczej
zaczynasz byc jak cpun goniac ciagle za tym stanem odurzenia. Ale mozna sie
napalic trawy i tez jest fajowy odlot. Masz mentalnosc narkomana skoro tak
Cie ciagnie do nadzwyczajnych stanow swiadomosci, wywolywanych godowym
wabikiem o wlasciwosciazch narkotycznych?



> | Gdzie Ty
> | zyjesz, w XIX wieku nudnych wiktorianskich dewotek oczytanych w
> | romansidlach?
> Najwiecej dziel sztuki (byc moze sie myle) traktuje o milosci...


Ludzkosc ma sklonnosc do iluzji. Jest tez calkiem duzo dziel w temacie
basni. Chyba nie bedziesz wiec dowodzil ze basnie istnieja?

Pozro
P.
Re: Milosc jest urojeniem
#77
Author: Puck
Date: Mon, 10 Dec 2001 18:08
11 lines
1971 bytes
 "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał na grupę 
 news:alt.pl.milosc:


> Poczekaj, pozyjesz, podrosniesz, zobaczysz.

Nie mówię, że forsa jest be i licza się tylko sentymenty, ale...
przeciez nie można zyć bez uczuć... (tak samo jak bez forsy).

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Milosc jest urojeniem
#96
Author: Puck
Date: Mon, 10 Dec 2001 18:09
11 lines
2014 bytes
 "Valkiria" <aga@infinity.net.pl> napisała na grupę
 news:alt.pl.milosc: 


> > nie popadaj w skrajnosć.. nie egoistycznie...
> a jak ?

Czy wszystko co robisz wg własnych upodobań jest egoistyczne?

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Milosc jest urojeniem
#97
Author: Valkiria
Date: Mon, 10 Dec 2001 19:05
6 lines
1181 bytes


> Czy wszystko co robisz wg własnych upodobań jest egoistyczne?

jesli wlasny interes stawiam nad cudzy
Re: Milosc jest urojeniem
#107
Author: Pinex
Date: Mon, 10 Dec 2001 21:26
186 lines
7964 bytes
Użytkownik "Paulus" <paulusNOSPAM@mnc.pl> napisał w wiadomości
news:9v24iq$ihr$1@news.onet.pl...
>
> Użytkownik "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał w wiadomości
> news:9v1uf2$3qc$1@news.tpi.pl...
>
> > > Istnieje.
> >
> >
> > Bredzenie marzyciela.
>
> A jak nazwac to co Ty raczysz prezentowac? Materialistyczno-chemiczne
> podejscie do milosci ma tyle sensu, co zeszloroczny snieg.


No chyba zartujesz, sam prezentujesz nic ponad marzycielstwo - to jest
wlasnie zeszloroczny snieg.  Twoj swiatopoglad odnosnie milosci kiedys
podzielalem, ale wszystkie zwiazki jakie obserwowalem i jakie obserwuje
(plus autopsja) falsyfikuja ten swiatopoglad jako nic ponad marzycielstwo.
Obecne moje podejscie jest wynikiem obserwacji rzeczywistosci i jako takie
podejscie umozliwia budowanie zwiazkow i dobre planowanie strategii. Dopiero
kiedy sie jest swiadomym przyczyn i skutkow
tej milej choroby, mozna uczyc sie ja przetrwac i przeksztalcic w cos
pragmatycznego, trwalego, bez opierania tego o niepotrzebne romantyczne
marzycielstwo.




Podpieranie
> sie watpliwymi autorytetami w rodzaju Dawkinsa ktory swoje dete
> teoryjki probuje wcisnac tam gdzie pasuja jak piesc do nosa takze.


Dawkins jest uznanym w miedzynarodowym swiecie naukowym autorytetem w
dziedzinie nauk przyrodniczych. Tylko ignorant moze podwazac jego dorobek.
Chyba nie chcesz jego imponujacych szczegolowych badan nad zachowaniem
gatunkow (w  tym i ludzi) zastapic swoim wishfull-thinking i niczym nie
podpartym snuciem wnioskow w oparciu o swe marzycielskie chciejstwo?



> Psychologia ewolucyjna to nic wiecej, jak tylko tania z poradnikow
> psychologicznych.


Tutaj to juz trujesz. Psychologia ewolucyjna jest oparta o bardzo wnikliwa
analize i synteze matrymonialnych zachowan spolecznosci ludzkich. David Buss
na przyklad
przebadal matrymonialne wybory spoleczenstw ze wszystkich szerokosci
geograficznych i wnioski z tej syntezy sa takie jak zycie. Z mojej
obserwacji  zwiazkow wynika, ze psych. ew. trafila w dziesiatke pod wzgledem
zdefiniowania ludzkich preferencji matrymonialnych. Wszyscy moi znajomi
wkolo, jacy sa w dlugoletnich zwiazkach zgadzaja sie z wnioskami psych.
ewolucyjnej i potwierdzaja ja swym zyciem. Chyba to troche bardziej
namacalne i zyciowe niz Twoje
marzycielskie bajdurzenie o tym co chcialbys zeby bylo.



> > > Nie tylko.
> >
> >
> > No to zdefiniuj w oparciu o namacalne przeslanki czym jestona jako
> uczucie
> > na przestrzenie calego okresu.
>
> Skoro nie wiesz - to zadne definicja Ci tego nie wyjasni. Jak bedziesz
> kochal - to bedziesz wiedzial. No, chyba ze sie wczesniej zaszczepisz,
> zeby zludzeniom nie ulegac.


Nie da sie zaszczepic przeciw zludzeniom. Fenyloetyloamina jest odurzeniem,
ktore trzeba przechorowac. Ja to zawsze jakos przechorowywuje. Mecze sie
kurewsko, ale jakos udaje sie. Nie mam nic przeciwko temu, ze inni tez sie
zakochuja. Jednakze gloryfikacja i estyma tego stanu przez marzycieli, jako
jedynego sensu egzystencji,  rozsmiesza mnie
po prostu. Stad korzystam z mojego prawa do wypowiedzi w necie. Mozesz
rownie dobrze napisac ze wierzysz w sw. Mikolaja. Masz prawo. A ja mam prawo
zeby to skomentowac jako cos niepowaznego. Jesli juz decydujesz sie na
publikacje swych idealistycznych pogladow publicznie, to licz sie z tym, ze
ktos to skomentuje. Wolnosc slowa  w necie jest.



> >Powodzenia.  Kazdy racjonalnie myslacy
> > czlowiek przyznaje  ze  po jakims okresie zwiazku pozostaje juz
> tylko
> > prozaiczne przyzwyczajenie i co najwyzej przyjazn.
>
> A to ja na szczescie nie jestem 'racjonalnie myslacy' - wg. Twoich
> kryteriow oczywiscie.


Jak powiedzialem - mozesz nawet wierzyc w sw. Mikolaja.



> >Milosc jako nadzwyczajny
> > i trwaly stan jest tylko produktem marzycieli i XIX wiecznych
> > przewrazliwionych poetow, ktorzy szukali jej jak przyslowiowego
> kamienia
> > filozoficznego.
>
> Skoro ci latwiej z takim pogladem, coz mnie do tego...


Od czego jest net? Od tego zeby sie wymieniac pogladami.



> > > Uogolnienie. Czasem jest, czasem nie jest.
> >
> >
> > Nie ma czynow bezinteresownych w przyrodzie.
>
> Czlowiek to cos wiecej niz zwierze. No chyba ze w swoim zyciu kieruje
> sie tylko instynktem.


Pitolisz jak klecha. Jestesmy tylko doskonalszymi zwierzetami, bardziej
cwanymi i wyrafinowanymi,
czasem irracjonalnie okrutnymi, ale wciaz niczym innym jak wyrafinowanymi
zwierzetami. Wszyscy w zasadzie poddajemy sie instynktowi i wolna wola jest
praktycznie zerowa. Sprobuj tak bez motywu i zasady nie ciupciac przez cale
zycie. Nie uda Ci sie, na glowie staniesz zeby ciupciac bo Twoja swiadomosc
zaprogramowana przez instynkt do propagowania genotypu nie zrozumie tejze
idei wstrzemiezliwosci bez konkretnego motywu (jak np. w celibacie, gdzie
motywem jest wytrwanie w powolaniu i nagroda w niebie za to).



> >Kazdy czyn mozna odrzec z
> > pozornego altruzimu.
>
> Lub kazdemu mozna tego altruizmu dodac. Punkt widzenia zalezy od
> punktu siedzenia.


Mozna tez komus wmawiac, ze ma biale myszki w domu. Jesli uwazasz, ze
istnieja czyny altruistyczne to wskaz taki z rzeczywistosci. Pogadamy.
Zapewniam Cie, ze homo sapiens zawsze robil wszystko dla siebie i dla
najblizszego stada, nawet jesli nie widac tego na pierwszy rzut oka, to w
bardziej dlugofalowym dystansie staje sie to oczywiste.


> > Przeanalizuj doglebnie wszystkie swe czyny a zobaczysz ze nic nie
> robisz
> > bezinteresownie i tylko dla przetrwania swych genow lub genotypu
> pokrewnego.
>
> A co ty mozesz wiedziec o moich czynach???


No wiec pochwal sie jakims altruizmem w swym zwiazku, w koncu dyskutujemy.
Udowodnij, ze kochasz bezinteresownie i sportretuj wstepnie obraz swej
partnerki (bez niepotrzebnych szczegolow). Zobaczymy czy Twoj wybor byl
altruistyczny. W koncu o cos musimy oprzec dyskusje, nie ma wyjscia. Mozesz
dac przyklad siebie jako najlepszy. Chyba wyznajesz swe poglady takze i
czynem nie tylko slowem?


> > > A to sie zdecyduj -  czy chodzi Ci o "zakochanie" - i to jeszcze w
> > > cudzyslowiu - czy o milosc. Sa rozne rodzaje milosci. Naprawde nie
> > > kochasz swojej babci czy dziadka???
> >
> >
> > Chodzi Ci o instynktowna potrzebe zachowania pokrewnego genotypu? Po
> co
> > uzywac tu wiec wielkich slow? Otrzasnij sie z tej calej mitologii i
> nazywaj
> > rzeczy po imieniu.
>
> W imie tej mitologii ktora Ty prezentujesz? Dziekuje, postoje. Idea
> czlowieka jako opakowania dla genow mi nie lezy. Tobie lezy. I OK.
> Tylko nie prezentuj tego jako jedynej slusznej prawdy objawionej prze
> nauke.


Rzeczywistosc niestety to potwierdza, nawet nasze wybory partnerek ida po
linii posrednio majacej na celu propagowanie swego genotypu. Dlatego
napisalem, ze nie zakochujemy sie w babciach. Nauka sobie nie
dobiera rzeczywistosci, tylko ja stara sie zdefiniowac, nawet jesli nie
przystaje do naszych marzen.
P.
Odp: Milosc jest urojeniem
#109
Author: Krystyna
Date: Tue, 11 Dec 2001 07:27
19 lines
1931 bytes
> No to zdefiniuj w oparciu o namacalne przeslanki czym jestona jako uczucie
> na przestrzenie calego okresu. Powodzenia.  Kazdy racjonalnie myslacy
> czlowiek przyznaje  ze  po jakims okresie zwiazku pozostaje juz tylko
> prozaiczne przyzwyczajenie i co najwyzej przyjazn. Milosc jako nadzwyczajn
y
> i trwaly stan jest tylko produktem marzycieli i XIX wiecznych
> przewrazliwionych poetow, ktorzy szukali jej jak przyslowiowego kamienia
> filozoficznego.
Może cała ta dyskusja rozbija się o inne pojęcia miłości, którymi operujemy.
Może spróbujmy zdefiniować to pojęcie. Uważam mój związek za trwały i wcale
nie jest w nim tak jak piszesz. Nadal - poza przyzwyczajeniem i przyjaźnią
(bo one są też w naszym związku obecne :-) ) - miłość jest w nim tym, co poz
wala przetrwać nie jedną burzę.

> Nie ma czynow bezinteresownych w przyrodzie.
W przyrodzie nie, ale w miłości tak ;-)

Pozdrawiam i witam wszystkich :-)
Krystyna
Re: Milosc jest urojeniem
#78
Author: Pinex
Date: Tue, 11 Dec 2001 14:51
16 lines
1484 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:10122001.598286E4@pucked.blade.net...
> "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał na grupę
>  news:alt.pl.milosc:
>
>
> > Poczekaj, pozyjesz, podrosniesz, zobaczysz.
>
> Nie mówię, że forsa jest be i licza się tylko sentymenty, ale...
> przeciez nie można zyć bez uczuć... (tak samo jak bez forsy).


No wreszcie przemowiles ludzkim jezykiem. Sentymenty stanowia czasem dodatek
do forsy, ale nigdy odwrotnie.
P.
Re: Milosc jest urojeniem
#99
Author: Puck
Date: Tue, 11 Dec 2001 15:50
18 lines
2329 bytes
 "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał na grupę 
 news:alt.pl.milosc:


> > nie popadaj w skrajnosć.. nie egoistycznie...
> Wybieramy dla siebie. Zauwaz, ze kiedy laska Ci sie choc troche nie podoba
> (nie jest w Twym guscie jak to sie mowi), to mowisz, ze nie pasujecie do
> siebie i takie tam pierdoly.

Nie używam pojeć: 'laska', 'nie w moim guście'. Nie patrzę w ten
sposób na dziewczyny.

> Jako przecietny samiec homo sapiens powinienes spostrzec

dalej nie bede czytał.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Milosc jest urojeniem
#98
Author: Valkiria
Date: Tue, 11 Dec 2001 17:45
7 lines
1249 bytes

>
> Ale w wybieraniu partnera/-rki, czyli w zakochiwaniu się, nie ma
> cudzego interesu.

nie ma
Odp: Milosc jest urojeniem
#108
Author: Paulus
Date: Tue, 11 Dec 2001 18:11
246 lines
9325 bytes
Użytkownik "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał w wiadomości
news:9v394d$gb9$1@news.tpi.pl...

> > A jak nazwac to co Ty raczysz prezentowac?
Materialistyczno-chemiczne
> > podejscie do milosci ma tyle sensu, co zeszloroczny snieg.
>
>
> No chyba zartujesz, sam prezentujesz nic ponad marzycielstwo - to
jest
> wlasnie zeszloroczny snieg.

Zadne marzycielstwo, tylko doswiadczenie zyciowe. Inne niz Twoje - jak
wynika z innych Twoich postow.

>Twoj swiatopoglad odnosnie milosci kiedys
> podzielalem, ale wszystkie zwiazki jakie obserwowalem i jakie
obserwuje
> (plus autopsja) falsyfikuja ten swiatopoglad jako nic ponad
marzycielstwo.
> Obecne moje podejscie jest wynikiem obserwacji rzeczywistosci i jako
takie
> podejscie umozliwia budowanie zwiazkow i dobre planowanie strategii.

A to pisz tak od razu. Zgorzknienie przez ciebie przemawia. Jak sie
nam zle w zyciu uklada, to jestesmy sklonni oskarzac caly swiat o to,
co najgorsze. Zwykla reakcja psychologiczna.

>Dopiero
> kiedy sie jest swiadomym przyczyn i skutkow
> tej milej choroby, mozna uczyc sie ja przetrwac i przeksztalcic w
cos
> pragmatycznego, trwalego, bez opierania tego o niepotrzebne
romantyczne
> marzycielstwo.

Ktos - chyba MarFi - podal Ci swietna metode na wyprobowanie
podzielanych przez Ciebie teorii w praktyce. Wyprobuj i nie omieszkaj
nas powiadomic jak Ci sie uda stworzyc 'cos pragmatycznego i
trwalego'.

> Podpieranie
> > sie watpliwymi autorytetami w rodzaju Dawkinsa ktory swoje dete
> > teoryjki probuje wcisnac tam gdzie pasuja jak piesc do nosa takze.
>
>
> Dawkins jest uznanym w miedzynarodowym swiecie naukowym autorytetem
w
> dziedzinie nauk przyrodniczych.

Racja - w dziedzinie nauk przyrodniczych jest. Ale kiedy probuje
przekladac wyniki na ludzi - jest smieszny i zalosny. Nie jest to
pierwsza proba wyjasnienia zachowan ludzkich za pomoca prostej i
logicznej teoryjki. Ale nie da sie tak zlozonego i skomplikowanego
systemu jak spoleczenstwo i nieskonczona wlasciwie ilosc
mozliwychterakcji, w jakie moga wchodzic czlownkowie tego
spoleczenstwa za pomoca jednej teorii - niezaleznie czy wezmiemy do
tego psychologie, biologie, fizyke, chemia, matematyke, polityke czy
ekonomie.

>Tylko ignorant moze podwazac jego dorobek.

A Ty co? Przeczytales 2 ksiazki i juz takis madry? :->

> Chyba nie chcesz jego imponujacych szczegolowych badan nad
zachowaniem
> gatunkow (w  tym i ludzi) zastapic swoim wishfull-thinking i niczym
nie
> podpartym snuciem wnioskow w oparciu o swe marzycielskie chciejstwo?

Zadne marzycielstwo. Zwykle doswiadczenie zyciowe.

> Tutaj to juz trujesz. Psychologia ewolucyjna jest oparta o bardzo
wnikliwa
> analize i synteze matrymonialnych zachowan spolecznosci ludzkich.
David Buss
> na przyklad
> przebadal matrymonialne wybory spoleczenstw ze wszystkich szerokosci
> geograficznych i wnioski z tej syntezy sa takie jak zycie.
Z mojej
> obserwacji  zwiazkow wynika, ze psych. ew. trafila w dziesiatke pod
wzgledem
> zdefiniowania ludzkich preferencji matrymonialnych. Wszyscy moi
znajomi
> wkolo, jacy sa w dlugoletnich zwiazkach zgadzaja sie z wnioskami
psych.
> ewolucyjnej i potwierdzaja ja swym zyciem. Chyba to troche bardziej
> namacalne i zyciowe niz Twoje
> marzycielskie bajdurzenie o tym co chcialbys zeby bylo.

A to tylko swiadczy, ze kazdy ma takich przyjaciol i znajomych jakich
chce miec. Ja na szczescie mam innych.

> Nie da sie zaszczepic przeciw zludzeniom. Fenyloetyloamina jest
odurzeniem,
> ktore trzeba przechorowac.

Albo zniwelowac jej dzialanie na organizm. Nie zazylbys szczepionki?
Wyobraz sobie, jak proste i bezproblemowe byloby Twoje zycie bez
odurzenia, halucynacji itp. Tylko pragmatyzm, realizm, przedluzanie
gatunku i promowanie swojego zestawu genow. Zyc, nie umierac.

>Ja to zawsze jakos przechorowywuje. Mecze sie
> kurewsko, ale jakos udaje sie. Nie mam nic przeciwko temu, ze inni
tez sie
> zakochuja. Jednakze gloryfikacja i estyma tego stanu przez
marzycieli, jako
> jedynego sensu egzystencji,  rozsmiesza mnie
> po prostu.

A niech Cie rozsmiesza. Mnie co innego rozsmiesza. Ale nie prezentuje
tego jako prawdy objawionej.

>Stad korzystam z mojego prawa do wypowiedzi w necie. Mozesz
> rownie dobrze napisac ze wierzysz w sw. Mikolaja. Masz prawo. A ja
mam prawo
> zeby to skomentowac jako cos niepowaznego. Jesli juz decydujesz sie
na
> publikacje swych idealistycznych pogladow publicznie, to licz sie z
tym, ze
> ktos to skomentuje. Wolnosc slowa  w necie jest.

Chwilka, a gdzie ja probuje ograniczac Twoja wolnosc slowa? Ty mozesz
komentowac,  a ja nie? Moralnosc Kalego sie klania?


> > A to ja na szczescie nie jestem 'racjonalnie myslacy' - wg. Twoich
> > kryteriow oczywiscie.
>
>
> Jak powiedzialem - mozesz nawet wierzyc w sw. Mikolaja.

Tak dla Twojej wiadomosci - sw. Mikolaj to postac historyczna.

> > Skoro ci latwiej z takim pogladem, coz mnie do tego...
>
>
> Od czego jest net? Od tego zeby sie wymieniac pogladami.

No racja.


> > Czlowiek to cos wiecej niz zwierze. No chyba ze w swoim zyciu
kieruje
> > sie tylko instynktem.
>
>
> Pitolisz jak klecha.

Tak na przyszlosc - mnie takie teksty nie ruszaja. Wiec jak Ci tak
latwiej - to sie nie krepuj.

>Jestesmy tylko doskonalszymi zwierzetami, bardziej
> cwanymi i wyrafinowanymi,
> czasem irracjonalnie okrutnymi, ale wciaz niczym innym jak
wyrafinowanymi
> zwierzetami.

Moglbym napisac kto 'pitoli' tak jak Ty, ale mi sie nie chce. Choc
takie poglady to raczej z czegos innego niz psychologia ewolucyjna sie
wywyodza.

>Wszyscy w zasadzie poddajemy sie instynktowi i wolna wola jest
> praktycznie zerowa.

Nie oceniaj innych podlug Siebie i swoich znajomych. Jak pozwlasz sie
prowadzic instynktowi i ci z tym dobrze - to w porzadku.

>Sprobuj tak bez motywu i zasady nie ciupciac przez cale
> zycie. Nie uda Ci sie, na glowie staniesz zeby ciupciac bo Twoja
swiadomosc
> zaprogramowana przez instynkt do propagowania genotypu nie zrozumie
tejze
> idei wstrzemiezliwosci bez konkretnego motywu (jak np. w celibacie,
gdzie
> motywem jest wytrwanie w powolaniu i nagroda w niebie za to).

No widzisz - sam sobie przeczysz. Bo niektorzy moga nie ciupciac. I
zyja.

> > Lub kazdemu mozna tego altruizmu dodac. Punkt widzenia zalezy od
> > punktu siedzenia.
>
>
> Mozna tez komus wmawiac, ze ma biale myszki w domu. Jesli uwazasz,
ze
> istnieja czyny altruistyczne to wskaz taki z rzeczywistosci.
Pogadamy.

A prosze - pierwsze z brzegu. Pomoc charytatywna, wolontariat, dawcy
szpiku, honorowi krwiodawcy, adopocje dzieci niepelnosprawnych  i
setki innych.

> Zapewniam Cie, ze homo sapiens zawsze robil wszystko dla siebie i
dla
> najblizszego stada, nawet jesli nie widac tego na pierwszy rzut oka,
to w
> bardziej dlugofalowym dystansie staje sie to oczywiste.

Znowu mierzysz innych wg Siebie.

> > A co ty mozesz wiedziec o moich czynach???
>
>
> No wiec pochwal sie jakims altruizmem w swym zwiazku, w koncu
dyskutujemy.
> Udowodnij, ze kochasz bezinteresownie i sportretuj wstepnie obraz
swej
> partnerki (bez niepotrzebnych szczegolow). Zobaczymy czy Twoj wybor
byl
> altruistyczny. W koncu o cos musimy oprzec dyskusje, nie ma wyjscia.
Mozesz
> dac przyklad siebie jako najlepszy. Chyba wyznajesz swe poglady
takze i
> czynem nie tylko slowem?

Po pierwsze - za malo Cie znam, zeby Ci sie zwierzac z mojego zycia
osobistego.
Po drugie - nie wiem, czy druga strona by sobie tego zyczyla.
Po trzecie w koncu i najwazniejsze - jestem absolutnie pewien, ze
mozesz dowolne ludzkie dzialanie wyajsnic przez pryzmat Swojego
swiatopogladu.


> > W imie tej mitologii ktora Ty prezentujesz? Dziekuje, postoje.
Idea
> > czlowieka jako opakowania dla genow mi nie lezy. Tobie lezy. I OK.
> > Tylko nie prezentuj tego jako jedynej slusznej prawdy objawionej
prze
> > nauke.
>
>
> Rzeczywistosc niestety to potwierdza, nawet nasze wybory partnerek
ida po
> linii posrednio majacej na celu propagowanie swego genotypu. Dlatego
> napisalem, ze nie zakochujemy sie w babciach.

Ale mowa byla o milosci, a nie o zakochiwaniu sie!!! Nie widzisz
roznicy???

--
Pozdrawiam
Paulus
Wyobraznia jest wazniejsza od wiedzy - Albert Einstein
GG 1863075
Re: Milosc jest urojeniem
#100
Author: Pinex
Date: Thu, 13 Dec 2001 13:24
34 lines
2310 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:11122001.6EE46CD2@pucked.blade.net...
> "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał na grupę
>  news:alt.pl.milosc:
>
>
> > > nie popadaj w skrajnosć.. nie egoistycznie...
> > Wybieramy dla siebie. Zauwaz, ze kiedy laska Ci sie choc troche nie
podoba
> > (nie jest w Twym guscie jak to sie mowi), to mowisz, ze nie pasujecie do
> > siebie i takie tam pierdoly.
>
> Nie używam pojeć: 'laska', 'nie w moim guście'. Nie patrzę w ten
> sposób na dziewczyny.

Dobra, nie szpanuj, wiem, ze dziewczyny czytaja i musisz zaprezentowac sie
cacy. Mysle, ze jednak obaj dobrze wiemy, jak faceci gadaja o dziewczynach
jak te nie slysza? No nie? Przestan wiec byc purytansko komiczny, bo to
brzmi bardzo sztucznie.


> > Jako przecietny samiec homo sapiens powinienes spostrzec
>
> dalej nie bede czytał.

Nie zwracaj uwage na forme tylko na tresc. No dobrze, jesli jestes taki
przewrazliwony to spytam jeszcze raz ale inaczej:

Jesli jestesmy bezinteresowni wobec wybieranych przez nas partnerek to
dlaczego przy naszych
wyborach tak bardzo zwracamy uwage na ich wiek?

Pinex
Re: Milosc jest urojeniem
#79
Author: Pinex
Date: Thu, 13 Dec 2001 13:24
21 lines
1806 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:11122001.35711B4F@pucked.blade.net...
> "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał na grupę
>  news:alt.pl.milosc:
>
>
> > > > Poczekaj, pozyjesz, podrosniesz, zobaczysz.
> > > Nie mówię, że forsa jest be i licza się tylko sentymenty, ale...
> > > przeciez nie można zyć bez uczuć... (tak samo jak bez forsy).
> > No wreszcie przemowiles ludzkim jezykiem. Sentymenty stanowia czasem
dodatek
> > do forsy, ale nigdy odwrotnie.
>
> Nie chce mi się o tym gadać.


A owszem, bo prawda w oczy kole. Najlepiej wiec uciec w marzycielskie
swiaty. Dziwic sie potem, ze tyle zwiazkow sie rozpada. No ale skoro buduje
sie je na marzycielskim piasku.....
P.
Odp: Milosc jest urojeniem
#110
Author: Krystyna
Date: Thu, 13 Dec 2001 15:00
59 lines
3461 bytes
> No to zdefiniuj.
Nie chce mi się teraz, ale może kiedyś do tego wrócę...

> Sadze, ze troche bujasz. Nie spotkalem sie z nikim w miare szczerym, kto
> twierdzilby po dluzszym okresie trwalego i udanego zwiazku, ze przezywa
> wciaz jakies nadzwyczajne stany swiadomosci (nazwijmy to umownie
> "miloscia").
Zarzucasz mi nieszczerość? Nie mam zwyczaju kreować się na kogoś, kim nie je
stem :-P
Co rozumiesz przez "nadzwyczajne stany świadomości"? Miłość moim zdaniem moż
e być "zwyczajnym stanem świadomości".

> Wrecz przeciwnie, rutyna,
Dla mnie rutyna w miłości nie istnieje.

> trudy, znoje dnia
Zgadza się, ale one nie zaprzeczają miłości. Powiem więcej, hartują ją i poz
walają dojrzeć.

> (przy zalozeniu, ze w ogole zwiazek sie nie rozpadnie, bo wiekszosc sie ro
zpada).
Skąd ta pewność? Z mojej klasy w ogólniaku (było nas 27 osób) małżeństwo zaw
arło 25 osób, jedna pozostaje w związku nieformalnym, ale też trwającym już
ponad 5 lat. Z tych 25 osób jedna jest po rozwodzie i ma nową rodzinę. Gdzie
jest ta "większość"? Chyba, że masz na myśli związki między 13-16-latkami. W
tedy się z Tobą zgodzę.


> W Polsce jest inaczej,
> poniewaz niezaleznosc finansowa kobiet wciaz jest slaba i stad takie
> uzaleznienie kobiet od mezczyzn w kwestii bezpieczesntwa finansowego sprzy
ja
> monogamii.
A nie przyszły Ci do głowy inne - poza ekonomicznymi - przyczyny?

> Przypuszczam wiec, ze
> Twoj glos to przekora, albo po prostu jakas autosugestia, lub jestes jeszc
ze
> dosc krotko w zwiazku. Po okresie odurzen pierwszej namietnosci
> spowodowanych fenyloetyloamina przychodzi okres dzialania endorfiny (mniej
> namietnie to dziala niz fenylo). Ale wciaz to tylko prosta chemia. Ile
> jestes juz w zwiazku?
Na to pytanie już odpowiedziałam ;-) Myślę, że nie jest to zbyt krótko tym b
ardziej, że pisałam o małżeństwie, a przecież ślubu nie bierze się w pierwsz
ym dniu znajomości ;-)

> To zwykle marzycielstwo.
Mnie tam to "marzycielstwo" - jak je nazywasz - wystarcza :-)

> Zatem okazaly sie niczym wiecej niz potrzeba wlasnej korzysci czerpanej z
> seksu.
Ciekawe co powiedzą, jak z tej "korzyści" urodzi im się takie małe krzyczące
, co to nie wie, czego chce ;-)

> Bezinteresownosc w
> milosci to wiec utopia.
Jeszcze raz się powtórzę - MNIE TA UTOPIA ODPOWIADA.
Pozdrawiam
Krystyna
Re: Milosc jest urojeniem
#101
Author: Puck
Date: Thu, 13 Dec 2001 18:45
44 lines
3548 bytes
 "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał na grupę 
 news:alt.pl.milosc:


> > Nie używam pojeć: 'laska', 'nie w moim guście'. Nie patrzę w ten
> > sposób na dziewczyny.
> Dobra, nie szpanuj, wiem, ze dziewczyny czytaja i musisz zaprezentowac sie cacy.

<i>HAhahaaha</i> Nie musisz mi wierzyć.

> Mysle, ze jednak obaj dobrze wiemy, jak faceci gadaja o dziewczynach
> jak te nie slysza? No nie?

Wiem jak faceci gadają o dziewczynach, jak je traktują. Wiem też, że
są tacy, którzy traktują je tak nie tylko za ich plecami.

> Przestan wiec byc purytansko komiczny, bo to
> brzmi bardzo sztucznie.

A brzmi sztucznie? Nie powinno. IMO naturalne jest gadanie z kumplem
o dziewczynach, nie mam nic przeciwko. Czasami zamienię kilka zdań,
ze ta ma ładne nogi, czy coś takiego, zle za zwyczaj tak się nie
zachowuje. Nie podrywam lasek w autobusach, nie ogladam się za
pierwszą lepszą 'dupą'.

> > > Jako przecietny samiec homo sapiens powinienes spostrzec
> > dalej nie bede czytał.
> Nie zwracaj uwage na forme tylko na tresc.

Widzę własnie, jakie tematy poruszasz. Wiem doskonale, że potrzebna
jest reprodukcja i takie tam, że człowiek mógłby mieszkać w
jaskiniach i zywic sie robaczkami...

> Jesli jestesmy bezinteresowni wobec wybieranych przez nas partnerek to
> dlaczego przy naszych wyborach tak bardzo zwracamy uwage na ich wiek?

Czy kiedykolwiek powiedziałem, że wybieramy na slepo? Podchodzisz do
dziewczyny i mówisz: "jak wypadnie orzeł, to cie kocham, a jak
reszka, to tylko cie wykorzystam i porzuce"? Oczywiste jest, że
wybieramy według pewnych kryteriów, pytanie tylko, gdzie one są
ustalane.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Milosc jest urojeniem
#80
Author: Puck
Date: Thu, 13 Dec 2001 18:52
40 lines
3478 bytes
 "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał na grupę 
 news:alt.pl.milosc:


> > > No wreszcie przemowiles ludzkim jezykiem. Sentymenty stanowia czasem
> > > dodatek do forsy, ale nigdy odwrotnie.
> > Nie chce mi się o tym gadać.
> A owszem, bo prawda w oczy kole.

Szczerze? O niczym mi się nie chce gadać, a szczególnie kłucić się.

> Najlepiej wiec uciec w marzycielskie swiaty.

No dobrze... a jesli nawet? Przeszkadza Ci mój marzycielski swiat?
Czy zawracam Ci głowe tym, że dziewczyna mnie olewa? Nie. Mi jest
dobrze tak jak jest i uważam, że sentymenty są jednak bardzo ważne.
W ten sposób moge mieć pretensje tylko do siebie, jeśli za kilka lat
wyladuje w przytułku bo uważałem, że kasa się nie liczy. Starczy?
Każdy ma swoje gusta i przekonania. Jeśli dla Ciebie ważna jest
kasa, to proszę bardzo. Nei bede namawiał Cię, żebys kogoś pokochał,
bo prawdopodobnie nie miałoby to sensu.

> Dziwic sie potem, ze tyle zwiazkow sie rozpada.

Słucham? Czyli mówisz, ze trzeba sprowadzac związki do kasy i
niczego wiecej. Oczywiscie, jesli chodziłoby tylko o pieniądze, to
wszystko byłoby prostsze, a te ',,głupie'' uczucia nie wchdziłyby
nam nawet w paradę. 
W tym momencie po prostu nie zgodze się z Tobą. Szanuję Twoje
zdanie, ale uważam dokładnie inaczej. Nuie zabraniam Ci tak myśleć.
Wg. mnie to właśnie dzięki uczuciom możliwy jest prawdziwy i trwały
związek. Przeciez nie powiesz mi, że dzieki pieniadzam, dwoje
znienawidzonych osób mogłoby ze soba żyć.

> No ale skoro buduje sie je na marzycielskim piasku.....

To juz sobie sam powiedziałeś.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Milosc jest urojeniem
#81
Author: Pinex
Date: Sat, 15 Dec 2001 10:42
117 lines
6113 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:13122001.7C344847@pucked.blade.net...
> "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał na grupę
>  news:alt.pl.milosc:
>
>
> > > > No wreszcie przemowiles ludzkim jezykiem. Sentymenty stanowia czasem
> > > > dodatek do forsy, ale nigdy odwrotnie.
> > > Nie chce mi się o tym gadać.
> > A owszem, bo prawda w oczy kole.
>
> Szczerze? O niczym mi się nie chce gadać, a szczególnie kłucić się.


Nie kloce sie z Toba.


> > Najlepiej wiec uciec w marzycielskie swiaty.
>
> No dobrze... a jesli nawet? Przeszkadza Ci mój marzycielski swiat?
> Czy zawracam Ci głowe tym, że dziewczyna mnie olewa? Nie. Mi jest
> dobrze tak jak jest i uważam, że sentymenty są jednak bardzo ważne.
> W ten sposób moge mieć pretensje tylko do siebie, jeśli za kilka lat
> wyladuje w przytułku bo uważałem, że kasa się nie liczy. Starczy?


Co zlego, ze Ci o tym powiedzialem? Przeciez to Ci tylko moze pomoc, na
pewno nie zaszkodzic. Nie
Tobie to komus innemu powiedzialbym co mysle. Liczy sie wypowiedzenie swego
zdania, od tego jest net. Mozesz nie uwierzyc (widze, ze raczej wierzysz).


> Każdy ma swoje gusta i przekonania. Jeśli dla Ciebie ważna jest
> kasa, to proszę bardzo.


Kasa (a raczej zaradnosc w zdobywaniu srodkow do zycia) wczesniej czy
pozniej bedzie najwazniejsza dla naszych kobiet, stad jesli chce sie miec
udany na dluzej zwiazek to trzeba sie z tym liczyc. A czy dla mnie kasa jest
najwazniejsza? Powiedzmy, ze o tyle o ile bede chcial byc z jakas kobieta. W
tym wypadku moze nawet wyjsc na to, ze ja nie jestem materialista, a za to
Ty powinienes byc, skoro masz dziewczyne (jesli mi sie co nie pokrecilo, ale
chyba pisales, ze masz). Jesli chcesz miec udany zwiazek, to wez sie troche
za siebie, skoncz jakies dobre studia, zrob sobie
kilka dobrych kursow, moze potem z jeszcze jeden fakultet. Naucz sie ze
dwoch jezykow obcych. To pomoze Ci
znalezc dobra prace, itd.  W miedzyczasie tez mozesz gdzies pracowac.
Sposobow jest wiele.


Nei bede namawiał Cię, żebys kogoś pokochał,
> bo prawdopodobnie nie miałoby to sensu.


Nie bede wypowiadal zaklec aby przywolac jakies mityczne ponadczasowe
uczucie, ktore opanuje moj umysl i o ktorego istnieniu nic nie wiem. Mimo to
uwazam, ze moge probowac budowac zwiazki wedle swych zasad.


> > Dziwic sie potem, ze tyle zwiazkow sie rozpada.
>
> Słucham? Czyli mówisz, ze trzeba sprowadzac związki do kasy i
> niczego wiecej. Oczywiscie, jesli chodziłoby tylko o pieniądze, to
> wszystko byłoby prostsze, a te ',,głupie'' uczucia nie wchdziłyby
> nam nawet w paradę.


Oba na raz sie licza. Z czasem pierwsze bardziej niz drugie. Sprecher
przeprowadzila w Rosji statystyczne badanie, gdzie pytano kobiety czy
zwiazalyby sie z partnerem dla zwiazku dla nich wygodnego, dostatniego, ale
bez milosci (badanie z 1992). Az polowa (ok.) kobiet odpowiedziala, ze
zwiazalaby sie z
mezczyzna na stale bez milosci (za Buss, "Ewolucja pozadania", s. 63). W
Rosji jest
bieda. Jak widzisz, kiedy zaczyna byc krucho z kasa i sytuacja staje sie
krytyczna, to wtedy okazuje sie o co tak naprawde chodzi i ze nie milosc a
kasa tak naprawde dla kobiet sie w zwiazkach liczy najbardziej (taki wniosek
na
podstawie tego badania wysnuwa tez sam Buss). Kobiety wtedy przestaja juz
owijac sprawe w zbedne romantyczne sentymenty. Jak by bylo tam jeszcze
biedniej, to nie mielibysmy ok. 50 procent, ale 100. Sytuacje krytyczne i
trudne sa najlepsze, bo wtedy dopiero testuje sie najlepiej ludzka natura i
wychodza na jaw prawdziwe motywy naszych dzialan. Slowa sie nie licza, ale
czyny
mowia o nas najwiecej prawdy, zwlaszcza w sytuacjach krytycznych. Tam gdzie
ludziom zyje sie dostatniej a obie strony maja dobre dochody (np. USA) az 89
%  kobiet wraca do nierzeczywistych mitow i utrzymuje, ze zwiazalaby sie
tylko dla milosci (Buss, jak wyzej). W zamoznej Japonii 82 %, itd.


> W tym momencie po prostu nie zgodze się z Tobą. Szanuję Twoje
> zdanie, ale uważam dokładnie inaczej. Nuie zabraniam Ci tak myśleć.
> Wg. mnie to właśnie dzięki uczuciom możliwy jest prawdziwy i trwały
> związek. Przeciez nie powiesz mi, że dzieki pieniadzam, dwoje
> znienawidzonych osób mogłoby ze soba żyć.


Nie wiem po co wykrecasz kota ogonem. Jak mowilem, pieniadze i jakies tam
pozytywne uczucia to minimum potrzebne do tego by w ogole powstal jakis
zwiazek z perspektywami. Z
czasem
uczucia koncza sie i sam sobie dopowiedz co z tych dwoch pierwszych
czynnikow pozostaje konieczne do tego aby
zwiazek byl nadal udany. Oczywiscie na tym dalszym etapie takze porozumienie
i
przyjazn partnerow tez jest wciaz potrzebne. Mozesz nazwac to miloscia, ale
az tak nie przesadzajmy.


> > No ale skoro buduje sie je na marzycielskim piasku.....
>
> To juz sobie sam powiedziałeś.


I mialem nawet troche frajdy z tego powodu.
P.
Re: Milosc jest urojeniem
#102
Author: Pinex
Date: Sat, 15 Dec 2001 10:42
85 lines
3902 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:13122001.45E25F20@pucked.blade.net...
> "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał na grupę
>  news:alt.pl.milosc:
>
>
> > > Nie używam pojeć: 'laska', 'nie w moim guście'. Nie patrzę w ten
> > > sposób na dziewczyny.
> > Dobra, nie szpanuj, wiem, ze dziewczyny czytaja i musisz zaprezentowac
sie cacy.
>
> <i>HAhahaaha</i> Nie musisz mi wierzyć.


Znam juz troche ludzi.


> > > > Jako przecietny samiec homo sapiens powinienes spostrzec
> > > dalej nie bede czytał.
> > Nie zwracaj uwage na forme tylko na tresc.
>
> Widzę własnie, jakie tematy poruszasz. Wiem doskonale, że potrzebna
> jest reprodukcja i takie tam, że człowiek mógłby mieszkać w
> jaskiniach i zywic sie robaczkami...


Chyba szydzisz. A ja zeby nie powtarzac sie ciagle, napomkne tylko, ze
odlegla przeszlosc w jakiej nasz gatunek zyl i sie ksztaltowal nie pozostaje
bez wplywu na nasza psychike i nasze czesto nieuswiadomione gusta i
zachowania. Zwlaszcza w kwestii wyboru partnerow. Na to jest juz
wystaczajaco duzo dowodow.

> > Mysle, ze jednak obaj dobrze wiemy, jak faceci gadaja o dziewczynach
> > jak te nie slysza? No nie?
>
> Wiem jak faceci gadają o dziewczynach, jak je traktują.


A nawet jesli nie wszyscy mowia to samo, to jednak wszyscy mysla to samo. No
chyba, ze ktos pedal, impotent, albo wariat.



Wiem też, że
> są tacy, którzy traktują je tak nie tylko za ich plecami.



Ci sa przynajmniej szczerzy.




> > Przestan wiec byc purytansko komiczny, bo to
> > brzmi bardzo sztucznie.
>
> A brzmi sztucznie? Nie powinno. IMO naturalne jest gadanie z kumplem
> o dziewczynach, nie mam nic przeciwko. Czasami zamienię kilka zdań,
> ze ta ma ładne nogi, czy coś takiego, zle za zwyczaj tak się nie
> zachowuje. Nie podrywam lasek w autobusach, nie ogladam się za
> pierwszą lepszą 'dupą'.



Kazdy facet kiedy tylko ma okazje to sie probuje dobrac do jakiegos
damskiego tylka. Po co wiec te Twoje strojenie sie w dobrotliwe piorka?
Przeciez obaj
dobrze wiemy, o co facetom przede wszystkim chodzi. Zwlaszcza my mezczyzni
dobrze o tym
wiemy.



> > Jesli jestesmy bezinteresowni wobec wybieranych przez nas partnerek to
> > dlaczego przy naszych wyborach tak bardzo zwracamy uwage na ich wiek?
>
> Czy kiedykolwiek powiedziałem, że wybieramy na slepo? Podchodzisz do
> dziewczyny i mówisz: "jak wypadnie orzeł, to cie kocham, a jak
> reszka, to tylko cie wykorzystam i porzuce"? Oczywiste jest, że
> wybieramy według pewnych kryteriów, pytanie tylko, gdzie one są
> ustalane.

Wlasnie. Pytanie tez, co je ksztaltuje.
P.
Re: Milosc jest urojeniem
#103
Author: Puck
Date: Tue, 18 Dec 2001 19:34
38 lines
3019 bytes
 "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał:


> > Misiek, mnie nie znasz.
> Tak wiele sie nie roznimy. Wiekszosc naszego behawioryzmu to wspolny bagaz
> przeszlosci. Naprawde ludzie az tak bardzo sie nie roznia.

"tak bardzo" nie, ale troche wystarczy.

> > A skąd wiesz, co wszyscy myślą?
> Wnioskuje na bazie wspolnego behawioryzmu naszego gatunku.

Podoba ci się to słowko, nie? ;)

> Jesli wszyscy faceci sie od siebie roznia, to dlaczego maja tak wiele wspolnego ze soba
> pod wzgledem behawioralnym? Czy znasz na przyklad jakiegos faceta ktorzy po
> prostu nie lubi ciupciac? Nie zgrywaj sie, wiesz, ze pewien bagaz zachowan
> mamy wspolny.

Rets, _pewien_! Nie wszystko. Są zacgowania, których nie muszę
podzielac. Zrozum to. Po za tym popatrz na homoseksualistów, czy oni
też muszą się uganiać za dziewczynami?

> > Tak, Ty oczywiście wiesz lepiej, jak ja postrzegam dziewczyny.
> Spedzasz z dziewczynami caly czas zachwycajac sie jedynie ich wstazkami we
> wlosach? Chyba nie jestes gejem albo impotenetem?

Damn, a czy musze być gejem albo impotentem, żeby nie myśleć o
dziewczynach jak o partnerkach seksualnych etc? To też, ale czy musi
to być na codzień, podczas normalnej rozmowy?

> > Powtarzasz się, wiec ja też -- nie wszyscy.
> A wiec jednak te kokardki we wlosach.

I oczy...

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Milosc jest urojeniem
#82
Author: Puck
Date: Tue, 18 Dec 2001 19:47
53 lines
3602 bytes
 "Pinex" <pinejro@poland.com> napisał:


> > Tyle, że związek taki nie będzie oparty na miłości, a za takiego to
> > ja raczej podziękuję...
> Daj sobie juz spokoj z ta miloscia. Badz doroslym mezczyzna a nie malym chlopcem.

A czy uważasz, że powinienem być 'doroslym mezczyzna a nie malym
chlopcem'? Moze jeszcze nie, może ja jeszcze wolę pobawić się w
piaskownicy.

> > Chcesz jej dać kasę, a nie siebie...
> Bo tak naprawde to one nie chca nas, ale mozliwosci jakie im stwarzamy.

No dobrze, jeśli takie kobiety Ci odpowiadają -- nie bronię.

> > Oczywiście, nikt Ci tego nie zabroni, ale musisz wziąść poprawkę na
> > to, że ta druga połowa nie musi się z takimi zasadami zgadzać.
> To co robie to proba zrozumienia potrzeb tej drugiej srony. O tych
> potrzebach pisze, sa one takie jakie sa.

nie potrzeb, ale naturanych instynktów...Potrzebami kazdej zdrowej
psychicznie osoby są bezpieczeńśtwo, zaufanie, wsparcie itepe.

> > Okiee, ale ja myślałem, ze gadamy tu o zwykłych związkach, a nie
> > przymuszonych, z powodu braku kasy.
> Jak nie masz kasy to baba idzie z reguly tam, gdzie kasa jest. Myslisz, ze
> mnie cieszy ten fakt skoro tak sie o nim rozpisuje? Of course not. Ale zycie
> sie do nas nie przystosowywuje, tylko na odwrot.

Dobrze, nie mówię, że nie, ale co to ma do jakichkolwiek zasad? Tym
samym sposobem ktoś może potrzebowac miłości, co wtedy zrobisz?

> > Bezpieczeństwo można zapewnić m-in właśnie pieniędzmi.
> Przede wszystkim, zwlaszcza i najpredzej pieniedzmi.

Po pierwsze te łatwo jest stracić, a jesli tylko one trzymają
kobiete przy Tobie, to papa.
Po drugie, nie wszyscy skuszą sięna takie 'bezpieczeństwo'.

> > > Mozesz nazwac to miloscia, ale az tak nie przesadzajmy.
> > Mówisz, że miłość się kończy?
> Pewnie nawet sie nie zaczyna.

O, yeach, czego ja się tu dowiaduję... 

> > Ja uważam, że ona po prostu się zmienia.
> Free world....

Friendship? Swaping?

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Milosc jest urojeniem
#83
Author: Pinex
Date: Wed, 19 Dec 2001 14:02
12 lines
1516 bytes
Użytkownik ".pineh" <rasta@skrzynka.pl> napisał w wiadomości
news:9vojd2$5l2$3@news.tpi.pl...
> : Jak nie masz kasy to baba idzie z reguly tam, gdzie
> : kasa jest.
>
>   jak dobrze, ze nie wshystkie sa takie. :* gritez.
>
>   :)


 Raczej w to wierzysz po prostu.
Re: Milosc jest urojeniem
#84
Author: .pineh
Date: Wed, 19 Dec 2001 19:13
8 lines
1675 bytes
: Raczej w to wierzysz po prostu.

  pewnie, po gestah i spojrzeniah rozpoznalem. ;) nie dla
  wshystkih kora drzewna jest najwazniejsha. niekturym
  wystarcza to, ze jest ktos kto sprawia, ze czuja sie na
  prawde dobrze. gritez.

  :)
Re: Milosc jest urojeniem
#85
Author: Pinex
Date: Fri, 21 Dec 2001 21:53
16 lines
1851 bytes
Czyli nic nie mowiac rzekles. Na drugi raz za nim do mnie napiszesz to odrob
lekcje i przemysl przez ten czas czy jest sens tracic nasz czas na Twe
wypociny.


Użytkownik ".pineh" <rasta@skrzynka.pl> napisał w wiadomości
news:a00a2g$kq0$1@news.tpi.pl...
> : Moj pies tez sprawia ze czuje sie dobrze. Znaczy sie,
> : kocham go?
>
>   lmao! :) twuj piez nie ma kasy, a mimo to mieszkash z
>   nim, bo sprawia, ze czujesh sie dobrze. gritez.
>
>   :)
>
>
Re: Milosc jest urojeniem
#86
Author: .pineh
Date: Sat, 22 Dec 2001 16:42
9 lines
1879 bytes
: Czyli nic nie mowiac rzekles. Na drugi raz za nim do
: mnie napiszesz to odrob lekcje i przemysl przez ten
: czas czy jest sens tracic nasz czas na Twe wypociny.

  jawol komendant! czyli zgadzash sie ze mna, ze istnieja
  dziewczaki, dla kturyh kaska nie jest najwazniejsha. :p
  gritez.

  :)
Re: Milosc jest urojeniem
#87
Author: Pinex
Date: Tue, 25 Dec 2001 17:54
15 lines
1889 bytes
Użytkownik ".pineh" <rasta@skrzynka.pl> napisał w wiadomości
news:a02d0j$c3m$1@news.tpi.pl...
> : Czyli nic nie mowiac rzekles. Na drugi raz za nim do
> : mnie napiszesz to odrob lekcje i przemysl przez ten
> : czas czy jest sens tracic nasz czas na Twe wypociny.
>
>   jawol komendant! czyli zgadzash sie ze mna, ze istnieja
>   dziewczaki, dla kturyh kaska nie jest najwazniejsha. :p
>   gritez.


"Czyli" - a z czego to niby wynika? Ja sie z tym wcale nie zgadzam.

P.
Page 1 of 3 • 103 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads