🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

33 total messages Started by JIMMYtm Fri, 23 Dec 2005 13:23
Do Marcina
#45573
Author: JIMMYtm
Date: Fri, 23 Dec 2005 13:23
24 lines
2118 bytes
>> glowną rzeczą ktora wplywa na atrakcyjnosc danej osoby jest Twoje
>>"uczucie"
> Tak... Żyjemy w bajce... :)

nie zgadzasz sie z tym ze najatrakcyjniejsza dla nas jest osoba, do ktorej
cos czujemy ?

>> podoba w sensie czujesz cos do niej, Marcin to oczywiste 
>> uproszczenei jak to Twoje o atrakcyjnosci.
> J.w.  Wiem o tym.
> Ale pytam - po co?

czy ja dobrze zrozumialem ? pytasz sie po co startowac do atrakcyjnej
dziewczyny ktora sie nam podoba, ktora wg naszych kompleksow jest lepsza od
nas ? Pytasz poco probowac doprowadzic do bycia z kobieta do ktorej cos
czujesz  ??

No jezeli Twoj pesymizm/realizm sprowadza sie do zabijania w sobie uczucia
poprzez wlasne kompleksy (ona lepsza a ja gorszy) to chyba masz racje, nie
zrozumiemy sie
-- 
Matka poświęca 20 lat na to, żeby zrobić z syna człowieka, a pierwsza
lepsza kobieta robi z niego idiotę w ciągu 20 minut.[Robert Frost]
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Do Marcina
#45574
Author: Marcin .
Date: Fri, 23 Dec 2005 13:31
37 lines
2044 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
news:ng62shttfzbf.dlg@JIMMYtm.powered...
> >> glowną rzeczą ktora wplywa na atrakcyjnosc danej osoby jest Twoje
> >>"uczucie"
> > Tak... Żyjemy w bajce... :)
>
> nie zgadzasz sie z tym ze najatrakcyjniejsza dla nas jest osoba, do ktorej
> cos czujemy ?

 Co czujemy? Miłość? Nie żartuj...

 Masz dwie kobiety. Super atrakcyjną i średnią.

 Obie Ci się podobają, do obu to coś czujesz.
 Ja wybieram średnią, jako że sam nie mam się za super
 atrakcyjnego.

O to mi chodzi cały czas.

> >> podoba w sensie czujesz cos do niej, Marcin to oczywiste
> >> uproszczenei jak to Twoje o atrakcyjnosci.
> > J.w.  Wiem o tym.
> > Ale pytam - po co?
>
> czy ja dobrze zrozumialem ? pytasz sie po co startowac do atrakcyjnej
> dziewczyny ktora sie nam podoba, ktora wg naszych kompleksow jest lepsza
od
> nas ? Pytasz poco probowac doprowadzic do bycia z kobieta do ktorej cos
> czujesz  ??

 Ech...
 Całkowicie niedobrze zrozumiałeś.

 Czy uważasz, że czuć można tylko do jednej?...
 Mówimy o początku znajomości.
 O etapie jeszcze przed "wystartowaniem".
Re: Do Marcina
#45575
Author: JIMMYtm
Date: Fri, 23 Dec 2005 13:59
49 lines
3613 bytes
Marcin . napisał(a):

> Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
> news:ng62shttfzbf.dlg@JIMMYtm.powered...
>>>> glowną rzeczą ktora wplywa na atrakcyjnosc danej osoby jest Twoje
>>>>"uczucie"
>>> Tak... Żyjemy w bajce... :)
>> nie zgadzasz sie z tym ze najatrakcyjniejsza dla nas jest osoba, do ktorej
>> cos czujemy ?
>  Co czujemy? Miłość? Nie żartuj...
>  Masz dwie kobiety. Super atrakcyjną i średnią.
>  Obie Ci się podobają, do obu to coś czujesz.
>  Ja wybieram średnią, jako że sam nie mam się za super
>  atrakcyjnego.
> O to mi chodzi cały czas.

asekurujesz sie dwiema kobietami. A co w przypadku gy podoba Ci sie jedna ?

Ale ok mysle ze wiem o co Tobie biega.

Wybierasz dziewczyny ze swojej grupy (ktora sam stworzyles)
uwazam ze nie jest to zdrowe podejscie.
Powoduje utrwalenie stereotypow oraz w pewien sposob kompleksow.
Twierdze ze juz sam podzial jest bardzo krzywdzacy dla samego dzielącego.
Tym bardziej ze po popracowaniu nad soba i podniesieniu wlasnego ego,
powiesz : bosz.. co ja chcialem z ta brzydula, wole te lepsze.

Uwazam ze to jeden z elementow na ktre nalezy zwracac uwagę i warto
pracowac nad tym jak czujemy sie wzgledem innych. Pozatym np gdy startujesz
w wyscigu na setke z samymi slabeuszami lub nawet rownymi Tobie to owszem
moze wygrasz, i czasy bedziesz jakies tam mial nawet niezle.
Natomiast kiedy wystartujesz z lepszymi od siebie to moze i przegrasz, ale
czasy prawdopodobnie bedziesz mial lepsze niz w pierwszym przypadku.
Dlatego ze niejako starales sie dorownac najlepszym, pociągneli Cie.
Znaczy to ze Twoj organizm mial w sobie jeszcze zapas mocy wzgledem
pierwszego przypadku. A skoro tak to znaczy ze nie doceniles go. Z wlasnym
umyslem jest dosc podobnie.
Przebywajac z kims lepszym od siebie, starasz sie mu dorownac, jest to
AMBITNE, a w tym pojeciu ambicja jest bardzo zdrowa.
Twoje podejscie w pewien sposob mowi o tym ze nie warto byc ambitnym.
A to nie jest dobre dla tych co beda Cie czytac.

Ci ktorzy podzielaja Twoj pogląd upewnia sie w tym pesymizmie
niepewni dostana kolejny ciezar na barki
a optymisci (silniejsi) powiedzą : kolejny slabeusz. 
-- 
Poprzeczka zdrowego rozsądku nigdy nie jest ustawiona za nisko. Zawsze
komuś sie uda pod nią przejść.
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Do Marcina
#45579
Author: Marcin .
Date: Fri, 23 Dec 2005 14:03
47 lines
3054 bytes
Podsumuję może, bo zrobił się niezły bałagan:

Podsumujmy.

Uważam, że:

1. Istnieje podział na atrakcyjnych i mniej atrakcyjnych.
(gnom jest atrakcyjniejszy od pięknej smerfetki). Na atrakcyjność
składają się m.in. uroda, intelekt, wnętrze, kasa.
Oczywiście atrakcyjność można zmienić.

2. Żeby być szczęśliwym w związku z atrakcyjniejszą od siebie
 kobietą, nie można sobie zdawać sprawy z tego, że jest atrakcyjniejsza.
Trzeba być odpornym i bez kompleksów. Zbyt duże kompleksy jednej
strony, nie będą służyć związkowi.

3. Startowanie do każdej ślicznej, do której poczujemy chemię, jest
obarczone dużym prawdopodobieństwem porażki (o ile rzecz jasna
sami nie jesteśmy Bradem Pittem). Nie warto do takich startować,
bo najprawdopodobniej, po którejś z rzędu porażce zupełnie się
 zniechęcimy, na dodatek stracimy czas, którego w życiu nigdy
nie jest za wiele.

4. Szczęścia możemy zaznać z kobietą równą sobie pod względem
 atrakcyjności. Miłość jest jedna i nieuzależniona od tego, czy
 będziemy mieli super-atrakcyjną kobietę czy nie. Idea miłości
jest piękna i dlatego nie jest szarością kochanie kobiety mniej
 atrakcyjnej.
 A wręcz ta mniej atrakcyjna kobieta, dzięki miłości, staje
 się dla nas najwspanialsza.

5. Nie chodzi o to, żeby uciekać od znacznie atrakcyjniejszych od
siebie kobiet. Chodzi o to, żeby nie robić sobie niepotrzebnie nadziei.
I tutaj ważne zastrzeżenie: chyba, że jest się wystarczająco odpornym,
wtedy do stracenia jest raczej tylko (albo aż!) czas, bo porażki nie
będą bolały.

6. Z oczywistych względów, namawianie nieuodpornionego gnoma,
 do startowania do kobiety pięknej, mądrej i bogatej jest całkowicie
 niesłuszne. Ktoś taki zanim się uodporni na porażki, zaliczy sporo
cierpień i dołów. Okaże naiwność. I straci czas.
 A tym czasie, mógłby znaleźć kogoś
ze swojej "półki" i być z tą osobą szczęśliwy... kochać i być
 kochanym, bez wątpliwości, bez kompleksów.

(zastrzegam sobie prawo do ewentualnych poprawek, czy dodania
 'czegoś' ;)
Re: Do Marcina
#45576
Author: Marcin .
Date: Fri, 23 Dec 2005 14:14
26 lines
1768 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
news:1ilt48zdvtbxe.dlg@JIMMYtm.powered...

> asekurujesz sie dwiema kobietami. A co w przypadku gy podoba Ci sie jedna
?

 Kobiet jest mnóstwo...
 Nigdy nie podoba mi się tylko ta piękna, mądra i bogata.

> powiesz : bosz.. co ja chcialem z ta brzydula, wole te lepsze.

 Tak? A miłość to co?

> a optymisci (silniejsi) powiedzą : kolejny slabeusz.

 Ale nie obchodzi mnie absolutnie co powiedza inni :)
 Dla mnie moje podejście jest zdrowe.
 I nie hurra-optymistyczne. Po prostu zdrowe.
 (nie wiedziałem, że leczenie kompleksów polega na
 odnoszeniu porażek... Są chyba lepsze sposoby).

A jeśli Ty namawiasz gnoma do startowania do pięknej
mądrej i bogatej... no to wybacz :)

(w innym poście reszta.)
Re: Do Marcina
#45580
Author: JIMMYtm
Date: Fri, 23 Dec 2005 14:56
156 lines
7018 bytes
Marcin . napisał(a):

> Podsumuję może, bo zrobił się niezły bałagan:
> 
> Podsumujmy.
> 
> Uważam, że:
> 
> 1. Istnieje podział na atrakcyjnych i mniej atrakcyjnych.
> (gnom jest atrakcyjniejszy od pięknej smerfetki). Na atrakcyjność
> składają się m.in. uroda, intelekt, wnętrze, kasa.
> Oczywiście atrakcyjność można zmienić.

podzial ten w pewien sposob jest oczywiscie, sa lepiej douczeni i gorzej,
sa włochaci i łysi.

jednak podział ten w przypadku ja gorszy ona lepsza jest nacechowany duzym
bledem pomiarowym wynikajcym z wlasnego strachu, kompleksow oraz aktualnego
nastroju.

przez swą niestabilnosc w tym rozumieniu bardzo czesto bywa krzywdzacy dla
dzielącego, co jest niezdrowe.

Czesto okazuje sie ze po przelamaniu się i sprobowaniu, niektore z naszych
kryteriow (np bardziej inteligentna) okazaly sie naszya wyimaginowana wizją
- podsumowaniem tego punktu neich bedzie moja sygnaturka.
 
> 2. Żeby być szczęśliwym w związku z atrakcyjniejszą od siebie
>  kobietą, nie można sobie zdawać sprawy z tego, że jest atrakcyjniejsza.

błąd myslowy... nie nalezy tworzyc w tym przypadku podzialu - lepszy i
gorszy

> Trzeba być odpornym i bez kompleksów.

trzeba znac swoją wartosc i nie miec zanizonej samooceny

> Zbyt duże kompleksy jednej
> strony, nie będą służyć związkowi.

Tak.

> 3. Startowanie do każdej ślicznej, do której poczujemy chemię, jest
> obarczone dużym prawdopodobieństwem porażki (o ile rzecz jasna
> sami nie jesteśmy Bradem Pittem).

szacunkowe prawdopodobienstwo ktore akurat stworzymy sobie w glowie,
zakladajac ze ona jest lepsza a ja gorszy. prawdopodobienstwo na ktore beda
mialy wplyw takie czynniki jak : nastroj, kompleksy, pogoda, jedzenie jakie
jedlismy lub ktorego nei jedlismy itd itp... Reasumując prawdopodobienstwo
stworzone przez znas, a zatem nieobiektywne.

> Nie warto do takich startować,
> bo najprawdopodobniej, po którejś z rzędu porażce zupełnie się
>  zniechęcimy, na dodatek stracimy czas, którego w życiu nigdy
> nie jest za wiele.

to Twoj punkt widzenia jezeli Tobie z nim dobrze to ok ale IMO błędny
jezeli ktos mialby brac to jako radę na życie... Punkt widzenia z dołu,
napewno nie wysrodkowany, i zdecydowanie nie optymistyczny.
Wizje setek porazek, straty czasu i sil.... same negatywne emocje.. nic co
byloby neutralne lub optymistyczne
 
> 4. Szczęścia możemy zaznać z kobietą równą sobie pod względem
>  atrakcyjności. 

tak.
Tak samo jak : Szczęścia możemy zaznać z kobietą "lepszą"* od nas pod
względem atrakcyjności.

*jezeli rzeczywiscie jest lepsza, a nie nam sie wydawalo przez pryzmat
kompleksow ze jest.

> Miłość jest jedna i nieuzależniona od tego, czy
>  będziemy mieli super-atrakcyjną kobietę czy nie.

Zgadza sie

> Idea miłości
> jest piękna 

tak

> i dlatego nie jest szarością kochanie kobiety mniej
>  atrakcyjnej.

tak samo jak kochanie atrakcyjniejszej nie jest niczym szczegolnym, ani
zadnym wyczynem ani tez pojsciem na latwizne. Milosc to milosc nie ma
rozgraniczenia na kochanie lepszej i gorszej.w tym kontekscie wpominanie o
szarosci jest bez sensu.

>  A wręcz ta mniej atrakcyjna kobieta, dzięki miłości, staje
>  się dla nas najwspanialsza.

uzyuwajac Twego argumentu : kochajac lepszą czynisz ją jeszcze lepszą

BTW fajne masz argumenty :)) pokocham mniej atrakcyjna bo to uczyni ją
piekniejsza......

> 5. Nie chodzi o to, żeby uciekać od znacznie atrakcyjniejszych od
> siebie kobiet. Chodzi o to, żeby nie robić sobie niepotrzebnie nadziei.

pojecie bardzo wzgledne. Wynikające z początkowego IMO blednego zalozenia :
jestem gorszy niz niektorzy

> I tutaj ważne zastrzeżenie: chyba, że jest się wystarczająco odpornym,
> wtedy do stracenia jest raczej tylko (albo aż!) czas, bo porażki nie
> będą bolały.

nie jestesmy muszkami owocowkami, zyjemy troche dluzej niz tydzien (nie
wiem ile taka muszka zyje) podejscie i proba poderwania - jezeli bedzie
nieudana, zajmie nam mneij wiecej tyle samo czasu co otrząsniecie sie po
stlumieniu w sobie zauroczenia do lepszej do ktorej postanowilismy nie
startowac.

jezlei mowisz o pozniejszym rozpadzie zwiazku nierownego pod wzgledem
atrakcyjnosci, to prawdopodobienstwo jest mniej wiecej takie samo jak to ze
rozpadnie sie zwiazek rownych sobie.

> 6. Z oczywistych względów, namawianie nieuodpornionego gnoma,
>  do startowania do kobiety pięknej, mądrej i bogatej jest całkowicie
>  niesłuszne. 

namawiam do wyzbycia sie strachu i bardzo czesto bezzasadnego kompleksu
nizszosci


> Ktoś taki zanim się uodporni na porażki, zaliczy sporo
> cierpień i dołów. Okaże naiwność. I straci czas.

osoba z kompleksami, ktora nie chce pracowac nad soba zawsze znajdzie
powody do dolowania sie.

>  A tym czasie, mógłby znaleźć kogoś
> ze swojej "półki" i być z tą osobą szczęśliwy... kochać i być
>  kochanym, bez wątpliwości, bez kompleksów.

jakto bez ? kompleks nizszosci w nim pozostanie. co gorsza, bedzie
nieleczony i utrwali sie.

Na tej samej zasadzie moge powiedziec: Bedzie wzdychal do plakatow z
ladnymi i tulil sie do brzydkiej ze swiadomoscia ze i tak dobrze trafil bo
mogl miec gorszą....

pozatym caly wniosek w kontekscie wczesniejszych zalozen w punktach
nacechowany pesymizmem i niesluszny z punktu widzenia pracy nad sobą, do
czego zachecam.

> (zastrzegam sobie prawo do ewentualnych poprawek, czy dodania
>  'czegoś' ;)

ja takze ;))
-- 
Dziewięćdziesiąt procent naszych zmartwień dotyczy spraw, które nigdy się
nie zdarzą [Margaret Thatcher]
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Do Marcina
#45581
Author: Marcin .
Date: Fri, 23 Dec 2005 15:30
94 lines
4236 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
news:em8yfu8vpudp.dlg@JIMMYtm.powered...

> jednak podział ten w przypadku ja gorszy ona lepsza jest nacechowany duzym
> bledem pomiarowym wynikajcym z wlasnego strachu, kompleksow oraz
aktualnego
> nastroju.
>
> przez swą niestabilnosc w tym rozumieniu bardzo czesto bywa krzywdzacy dla
> dzielącego, co jest niezdrowe.

 Po części się zgadzam. Ale to nie zmienia faktu, że podział istnieje.
 I uważam, że szacowanie atrakcyjności jest dopuszczalne.

Jeszcze raz powtórzę: głupi gnom jest mniej atrakcyjny od pięknej,
 mądrej i bogatej. Zaprzeczysz?

> > 2. Żeby być szczęśliwym w związku z atrakcyjniejszą od siebie
> >  kobietą, nie można sobie zdawać sprawy z tego, że jest atrakcyjniejsza.
>
> błąd myslowy... nie nalezy tworzyc w tym przypadku podzialu - lepszy i
> gorszy

 Ech... o tym właśnie piszę. To miałem na myśli. Dokładnie to.
 (czasem mam wrażenie, że na siłę nie chcesz się zgodzić).

> BTW fajne masz argumenty :)) pokocham mniej atrakcyjna bo to uczyni ją
> piekniejsza......

 Uważasz, że używam takiego argumentu?... Ech...

> > 5. Nie chodzi o to, żeby uciekać od znacznie atrakcyjniejszych od
> > siebie kobiet. Chodzi o to, żeby nie robić sobie niepotrzebnie nadziei.
>
> pojecie bardzo wzgledne. Wynikające z początkowego IMO blednego zalozenia
:
> jestem gorszy niz niektorzy

 To nie jest błędne założenie. Jestem gorszy niż niektórzy. Nie jestem
"najlepszy".
 Nie jestem Bogiem.
 Ty jesteś Bogiem?

> > 6. Z oczywistych względów, namawianie nieuodpornionego gnoma,
> >  do startowania do kobiety pięknej, mądrej i bogatej jest całkowicie
> >  niesłuszne.
>
> namawiam do wyzbycia sie strachu i bardzo czesto bezzasadnego kompleksu
> nizszosci

 Jejku! Powtarzasz to 20. raz. Zgadzam się!
 Naprawdę nie rozumiesz o co mi chodzi czy udajesz?
 Spytam wobec tego:
 będziesz namawiał nieuodpornionego gnoma,
 do startowania do kobiety pięknej, mądrej i bogatej?

 Nie? No to zgadzasz się ze mną. I nie ma dyskusji.

> > Ktoś taki zanim się uodporni na porażki, zaliczy sporo
> > cierpień i dołów. Okaże naiwność. I straci czas.
>
> osoba z kompleksami, ktora nie chce pracowac nad soba zawsze znajdzie
> powody do dolowania sie.

 Nie jestem taką osobą. Więc nie wiem czemu piszesz o takiej osobie.
 Nie trzeba nią być.
 Znów nie trafiasz...

> jakto bez ? kompleks nizszosci w nim pozostanie. co gorsza, bedzie
> nieleczony i utrwali sie.

 Nieprawda. Leczenie kompleksów w sposób jaki Ty proponujesz
 to bezsens.

> nacechowany pesymizmem i niesluszny z punktu widzenia pracy nad sobą, do
> czego zachecam.

 Nieprawda. Pracować nad sobą można na inne sposoby, naprawdę :)

> (zastrzegam sobie prawo do ewentualnych poprawek, czy dodania
> >  'czegoś' ;)
>
> ja takze ;))

 Widzę jednak, że nigdy się nie zrozumiemy.

 Namawiasz gnoma do startowania do pięknej, mądrej i bogatej i
 mówisz, że w ten sposób wyleczy się z kompleksów, że
 to jest właściwa praca nad sobą.
 To absurd.

 Jimmy, Kopciuszek to tylko bajka.
 A życie jedynie *bywa* bajką.
Re: Do Marcina
#45582
Author: sansalvador
Date: Fri, 23 Dec 2005 17:09
8 lines
1578 bytes
Piekne jest to co sie komu podoba ;]
A moze Ty tez sie jej podobasz??
Nie dowiesz sie dopuki nie spróbujesz. Tak to dziala.
Z pewnego punktu widzenia mozna przyjac ze zwasze nalezy byc
nastawionym pesymistycznie - w koncu lepiej sie milo rozczarowac
niz zdolowac ;]
czaicie??
ALE POWTARZAM JESZCZE RAZ - ZAWSZE STARTUJ, ZEBYS POTEM NIE ZALOWAL.
Re: Do Marcina
#45583
Author: Marcin .
Date: Fri, 23 Dec 2005 17:18
15 lines
1576 bytes
Użytkownik "sansalvador" <sansalvador@o2.pl> napisał w wiadomości
news:1135357787.370084.68110@f14g2000cwb.googlegroups.com...

>Piekne jest to co sie komu podoba ;]

 Nie ma bardziej atrakcyjnych i mniej atrakcyjnych?

> ALE POWTARZAM JESZCZE RAZ - ZAWSZE STARTUJ, ZEBYS
> POTEM NIE ZALOWAL.

 Tak, jako nieodporny, niezamożny gnom, rób sobie nadzieje gdy spotkasz
 piękną mądrą i bogatą!
 Otóż nie - lepiej niech taka osoba nie robi sobie nadziei.
 Szczypta rozsądku jeszcze nikomu nie zaszkodziła... Naiwność - owszem.
Re: Do Marcina
#45584
Author: sansalvador
Date: Fri, 23 Dec 2005 18:16
11 lines
1932 bytes
Ty masz jakies kompleksy czy cos ??
Uwazasz siebie za dno totalne czy co??
Masz same zle przyklady w soim zyciu chyba, az sie zal robi ze tacy
ludzie jak Ty sa ( z takim podejsciem )
Twoje podejscie to gdybanie, i tylko gdybanie, a co jesli Ty tez sie
jej podbasz??
To facet powienien zrobic pierwszy krok.
Cala zabawa polega na tym ze to niby my faceci zdobywamy dziewczyne,
ale to nie jest tak to one wybieraja nas ;]

BTW : jak masz kompeksy to polecam film "the hitch"
Re: Do Marcina
#45586
Author: JIMMYtm
Date: Fri, 23 Dec 2005 18:48
119 lines
4943 bytes
Dnia Fri, 23 Dec 2005 16:30:13 +0100, Marcin . napisał(a):

> Jeszcze raz powtórzę: głupi gnom jest mniej atrakcyjny od pięknej,
>  mądrej i bogatej. Zaprzeczysz?

o jakiej bajce mowimy ?

>> błąd myslowy... nie nalezy tworzyc w tym przypadku podzialu - lepszy i
>> gorszy
>  Ech... o tym właśnie piszę. To miałem na myśli. Dokładnie to.
>  (czasem mam wrażenie, że na siłę nie chcesz się zgodzić).

nie zrozumialem, to jak jest ? zgadzasz sie ze podzial na lepszych i
gorszych jest na tyle nieobiektywny ze mozemy go pominac ?

>> BTW fajne masz argumenty :)) pokocham mniej atrakcyjna bo to uczyni ją
>> piekniejsza......
>  Uważasz, że używam takiego argumentu?... Ech...

To w inny sposob podanie Twojego argumenu : warto kochac brzydkie bo wtedy
pieknieją

>  Jestem gorszy niż niektórzy. Nie jestem
> "najlepszy".

to ze nie jestem najlepszy nie oznacza ze mam sie czuc kims gorszym. Jestem
inny. To ze uwazam sie gorszy od kogos nie powoduje ze tworze sobie jakies
zakazy wjazdu (vide poznawanie i podrywanie atrakcyjnych)

>  Nie jestem Bogiem.

ufff

>  Ty jesteś Bogiem?

nigdy nie wiesz kto siedzi po drugiej stronie.....

:)) zartuje, w tym przypadku mnie widziales zatem nie moge tak powiedziec
;P

Oczywiscie, nie jestem bogiem, ale nie musze nim byc by zdobywac (a
przynajmniej probowac)


>  Jejku! Powtarzasz to 20. raz. Zgadzam się!
>  Naprawdę nie rozumiesz o co mi chodzi czy udajesz?

Marcin, skoro zgadzasz sie z tym stwierdzenie to dlaczego uparcie powracasz
do teorii gnoma i ksiezniczki ?

>  Spytam wobec tego:
>  będziesz namawiał nieuodpornionego gnoma,
>  do startowania do kobiety pięknej, mądrej i bogatej?

Marcin.. co innego gnom a co innego czlowiek wmawiający sobie ze jest
gnomem. W skrajnych przypadkach Twoja teoria dziala, przy gnomach i
ksiezniczkach. Przy normalnych ludziach juz nie do konca. Roznice miedzy
ludzmi sa o wiele mniejsze niz w Twoim przypadku. a skoro ruznice mniejsze
i nie ma takich dysproporcji to dlaczego nie probowac.

>  Nie? No to zgadzasz się ze mną. I nie ma dyskusji.

:)) fajny argument. kto nie jest ze mną ten przeciw mnie :)


>  Nie jestem taką osobą. Więc nie wiem czemu piszesz o takiej osobie.

rozmawialismy w kontekscie dawania rad ludziom, nie wiem czemu chciales to
personalnie odniesc.

>  Nie trzeba nią być.

w Twoim przypadku trzeba byc bardzo zakompleksionym by popasc w
megadepresje po otrzymaniu kosza.

>  Znów nie trafiasz...

hmm moze Ty nie widzisz trafienia ?

>  Nieprawda. Leczenie kompleksów w sposób jaki Ty proponujesz
>  to bezsens.

nie twierdze ze to jest jedyny sposob na leczenie kompleksow. Co wiecej
twierdze ze to nie jest kompleks.. to jakis dziwny poglad lansowany przez
wielu : nie startuj bo i tak sie niue uda, nie ta liga...

>  Nieprawda. Pracować nad sobą można na inne sposoby, naprawdę :)

wiem i do tego zachecam

>  Widzę jednak, że nigdy się nie zrozumiemy.

Ty masz swoją prawdę
Ja mam swoją, oba podejscia sa na tyle dobre ze da sei przejsc przez zycie
stosujac sie do nich, chodzi o to ze dla jednostki ktra szuka co w niej
jest zlego co moglaby poprawic, dlaczego cos sie nie udaje w jego
zwiazkach, moja rada jest troche bardziej konstruktywna.

>  Namawiasz gnoma do startowania do pięknej, mądrej i bogatej 

troche inaczej, nie, bron boze nie namawiam gnomow do niczego. 

>  mówisz, że w ten sposób wyleczy się z kompleksów, że
>  to jest właściwa praca nad sobą.

mowie ze pracą nad soba jest eliminowanie negatywnego postrzegania siebie w
kontekscie innych

>  Jimmy, Kopciuszek to tylko bajka.
>  A życie jedynie *bywa* bajką.

To Ty tworzysz wizje gnomow i ksiezniczek, u ludzi jest troche inaczej. :D

peace.

-- 
Dyplomacja jest sztuką powstrzymywania się od użycia siły
(Henry Kissinger)
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Do Marcina
#45577
Author: JIMMYtm
Date: Fri, 23 Dec 2005 19:36
54 lines
2813 bytes
Dnia Fri, 23 Dec 2005 15:14:42 +0100, Marcin . napisał(a):


>  Kobiet jest mnóstwo...
>  Nigdy nie podoba mi się tylko ta piękna, mądra i bogata.

zadko kiedy zauraczamy sie dwiema naraz :)

podoba nam sie ta a nie inna i tego nie przeskoczysz.. niespelnianie takich
milosci moze doprowadzic do tego co masz Ty, przesadne idealizowanie
obiektow westchnien :)

>  Tak? A miłość to co?

co to za milosc ktorej niejako wyznaczasz obiekty to milowania, zakochuje
sie w tych mniej atrakcyjnych.. to planowanie a nie milosc.

>  Ale nie obchodzi mnie absolutnie co powiedza inni :)

i slusznie.

>  Dla mnie moje podejście jest zdrowe.

otoz to... dla Ciebie jest odpowiednie.
Ty sie juz pod tym wzgledem raczej nie zmienisz (chcialbym sie mylic)

dla innych, niekoniecznie zdrowe podejscie - rownające w dol tych ktorzy
moga pojsc do gory. Zakladanie negatywnych emocji jak odrzucenie, trauma,
poglebienie depresji i negatywnej samooceny... same doly.... to nie jest
realizm, to jest pesymizm. Jezeli zakladasz na podstawie swoich i tylko
swoich emocjonalnych kryteriow ze sie nie uda, to jest to pesymizm a nie
realizm.... ja nie twierdze ze zawsze sie uda, ale twierdze ze ejst to
bardziej zdrowe niz Twoje nie podejmowanie prob.

>  I nie hurra-optymistyczne. Po prostu zdrowe.

dla Ciebie.

>  (nie wiedziałem, że leczenie kompleksów polega na
>  odnoszeniu porażek... Są chyba lepsze sposoby).

:)) nie wiedzialem ze nauka jazdy na nartach polega na wywracaniu sie.

> A jeśli Ty namawiasz gnoma do startowania do pięknej
> mądrej i bogatej... no to wybacz :)

urzekasz mnie tą wizją siebie jako gnoma ;))

> (w innym poście reszta.)

i know, tu odpisalem z nudow :))
-- 
Jakie tworzywo, takie narzędzia...
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Do Marcina
#45578
Author: Marcin .
Date: Fri, 23 Dec 2005 20:12
10 lines
1379 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
news:iq936q4osvdi$.dlg@JIMMYtm.powered...

> > A jeśli Ty namawiasz gnoma do startowania do pięknej
> > mądrej i bogatej... no to wybacz :)
>
> urzekasz mnie tą wizją siebie jako gnoma ;))

 Aha, jeśli tak mnie rozumiesz, to chyba nie mamy o czym mówić.
Re: Do Marcina
#45585
Author: Marcin .
Date: Fri, 23 Dec 2005 20:14
21 lines
1734 bytes
Użytkownik "sansalvador" <sansalvador@o2.pl> napisał w wiadomości
news:1135361796.940120.153040@z14g2000cwz.googlegroups.com...

> Ty masz jakies kompleksy czy cos ??

 *Każdy* ma.

> Uwazasz siebie za dno totalne czy co??

 Absolutnie nie. Znam swoją wartość.

> Masz same zle przyklady w soim zyciu chyba, az sie zal robi ze tacy
> ludzie jak Ty sa ( z takim podejsciem )

 Skoro tak, to EOT.

> Cala zabawa polega na tym ze to niby my faceci zdobywamy dziewczyne,
> ale to nie jest tak to one wybieraja nas ;]

 Ale Ty jesteś odkrywczy :)
Re: Do Marcina
#45587
Author: Marcin .
Date: Fri, 23 Dec 2005 20:26
120 lines
4494 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
news:1fc9k9qrs7tvi.dlg@JIMMYtm.powered...
> Dnia Fri, 23 Dec 2005 16:30:13 +0100, Marcin . napisał(a):
>
> > Jeszcze raz powtórzę: głupi gnom jest mniej atrakcyjny od pięknej,
> >  mądrej i bogatej. Zaprzeczysz?
>
> o jakiej bajce mowimy ?

 Mówimy o życiu.
A Ty mówisz o Kopciuszku raczej...

> >> BTW fajne masz argumenty :)) pokocham mniej atrakcyjna bo to uczyni ją
> >> piekniejsza......
> >  Uważasz, że używam takiego argumentu?... Ech...
>
> To w inny sposob podanie Twojego argumenu : warto kochac brzydkie bo wtedy
> pieknieją

 Bzdura...

> >  Jestem gorszy niż niektórzy. Nie jestem
> > "najlepszy".
>
> to ze nie jestem najlepszy nie oznacza ze mam sie czuc kims gorszym.

  Nie? :) A gdzie logika? Nie jestem najlepszy = jestem od kogoś gorszy.

> >  Ty jesteś Bogiem?
>
> nigdy nie wiesz kto siedzi po drugiej stronie.....
> :)) zartuje, w tym przypadku mnie widziales zatem nie moge tak powiedziec
> ;P

  LOL

> Oczywiscie, nie jestem bogiem,

 Ufff....

> ale nie musze nim byc by zdobywac (a
> przynajmniej probowac)

  Więc czujesz się najlepszy czy jednak od kogoś gorszy?

> >  Jejku! Powtarzasz to 20. raz. Zgadzam się!
> >  Naprawdę nie rozumiesz o co mi chodzi czy udajesz?
>
> Marcin, skoro zgadzasz sie z tym stwierdzenie to dlaczego uparcie
powracasz
> do teorii gnoma i ksiezniczki ?

 Jakiej teorii?
 Cały czas proszę Cię o odpowiedź na pytanie:
 wg Ciebie namawianie nieodpornego gnoma do startowania do księżniki
 jest słuszne?
 Odpowiedz.
  O to się rozchodzi.

> >  Spytam wobec tego:
> >  będziesz namawiał nieuodpornionego gnoma,
> >  do startowania do kobiety pięknej, mądrej i bogatej?
>
> Marcin..

 Nie, nie ma " Marcin". Odpowiedz na to pytanie.

>co innego gnom a co innego czlowiek wmawiający sobie ze jest
> gnomem.

  No nie! Mówimy o GNOMIE. Nie o człowieku wmawiającym sobie.

> >  Nie? No to zgadzasz się ze mną. I nie ma dyskusji.
>
> :)) fajny argument. kto nie jest ze mną ten przeciw mnie :)

 Nie rozumiem. Jeśli zgadzasz się ze mną, że gnom nie powinien startować
 do księżniczki, to zgadzasz się ze mną.
 Prawda?

> >  Nie trzeba nią być.
>
> w Twoim przypadku trzeba byc bardzo zakompleksionym by popasc w
> megadepresje po otrzymaniu kosza.

 Bosz...  Nic nie rozumiesz... Tzn. rozumiesz, ale udajesz, że nie...

> >  Nieprawda. Leczenie kompleksów w sposób jaki Ty proponujesz
> >  to bezsens.
>
> nie twierdze ze to jest jedyny sposob na leczenie kompleksow.

 To jest beznadziejny sposób.

> to jakis dziwny poglad lansowany przez
> wielu : nie startuj bo i tak sie niue uda, nie ta liga...

  To jest zdrowy pogląd, a Ty namawiając gnoma do startowania,
 jesteś naiwny.

> moja rada jest troche bardziej konstruktywna.

Nie rozśmieszaj mnie proszę.
 To co Ty proponujesz, to beznadziejny sposób leczenia kompleksów.

> mowie ze pracą nad soba jest eliminowanie negatywnego postrzegania siebie
w
> kontekscie innych

 Nie przeczę! Nie rozumiesz...
 Do tego będąc gnomem nie trzeba podrywać księżniczek!

> >  Jimmy, Kopciuszek to tylko bajka.
> >  A życie jedynie *bywa* bajką.
>
> To Ty tworzysz wizje gnomow i ksiezniczek, u ludzi jest troche inaczej. :D

 Nie ma gnomów i księżniczek?
 Nie ma? Pytam :)
Re: Do Marcina
#45588
Author: JIMMYtm
Date: Fri, 23 Dec 2005 22:40
63 lines
3246 bytes
Dnia Fri, 23 Dec 2005 21:26:13 +0100, Marcin . napisał(a):

>  Mówimy o życiu.
> A Ty mówisz o Kopciuszku raczej...

sla Ciebie moja odwaga/optymizm i pewnosc siebie to bajka, dla mnie jest
realnością

>   Nie? :) A gdzie logika? Nie jestem najlepszy = jestem od kogoś gorszy.

W sporcie, w pracy, tak masz racje. Ale nie w normalnym zyciu, to ze nie
czuje sie panem swiata nie przeszkadza mi probowac podrywac dziewczyny
atrakcyjniejsze odemnie. Nie jestem najlepszy, pocą mi sie ręce, czasem
glos drzy, strzelam gafy, ale to nie znaczy ze jestem od nich gorszy, nie
czuje sie taki

>> ale nie musze nim byc by zdobywac (a
>> przynajmniej probowac)
>   Więc czujesz się najlepszy czy jednak od kogoś gorszy?

moze tu tkwi problem.. zakladasz ze musze czuc sie jak niewiadomo kto zeby
dzialac.. a to nie jest prawdą


>  Jakiej teorii?
>  Cały czas proszę Cię o odpowiedź na pytanie:
>  wg Ciebie namawianie nieodpornego gnoma do startowania do księżniki

trzymasz sie kurczowo teorii gnoma i ksiezniczki,  problem w naszym
porozumieniu lezy w tym ze u mnie nie ma gnomow, 

>  jest słuszne?
>  Odpowiedz.
>   O to się rozchodzi.
>   No nie! Mówimy o GNOMIE. Nie o człowieku wmawiającym sobie.

jezeli mowimy o Gnomie, a nie o czlowieku, to tak, uwazam ze gnomy nie
powinny sie mieszac w ludzkie sprawy.

>  Nie rozumiem. Jeśli zgadzasz się ze mną, że gnom nie powinien startować
>  do księżniczki, to zgadzasz się ze mną.
>  Prawda?

to ze nie wyobrazam sobie gnoma z kziezniczką to nie znaczy ze nie
wyobrazam sobie siebie np z tą dziewczyną:
http://www.oksana.gsi.pl/cala.jpg (jako ze nie da sie na fotce zbytnio
pokazac inteligencji pokazuje przykladową urodę)

mimo ze jestem mniej atrakcyjny niz ona nie spowoduje to ze do niej nie
podejde.

Ty bys podszedl ? (zakladajac ze potrafi sie odezwac i nie jest typowa
blondynką)

>  Nie ma gnomów i księżniczek?
>  Nie ma? Pytam :)

nie, nie ma, jest realne zycie i przykladowa dziewczyna z fotki

-- 
Liczą się tylko ci przyjaciele, do których możesz zadzwonić o czwartej nad
ranem.
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Do Marcina
#45589
Author: Marcin .
Date: Fri, 23 Dec 2005 23:15
37 lines
2445 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
news:pri9rc1g5neq$.dlg@JIMMYtm.powered...

> moze tu tkwi problem.. zakladasz ze musze czuc sie jak niewiadomo kto zeby
> dzialac.. a to nie jest prawdą

 Przede wszystkim nie ma żadnego problemu :)
 Ty namawiasz gnoma do podrywania księżniczki, a ja nie. Proste.

> jezeli mowimy o Gnomie, a nie o czlowieku, to tak, uwazam ze gnomy nie
> powinny sie mieszac w ludzkie sprawy.

 Mówimy o człowieku nieatrakcyjnym (brzydkim, bez kasy, nieinteligentnym).
Tak trudno zrozumieć...? Nie wierzę.

> Ty bys podszedl ? (zakladajac ze potrafi sie odezwac i nie jest typowa
> blondynką)

 A skąd mam wiedzieć? To zależy od tego jak oceniłbym jej atrakcyjność.
 Zresztą - podejść? Czemu nie?
 Podrywać? To już zależy.

> >  Nie ma gnomów i księżniczek?
> >  Nie ma? Pytam :)
>
> nie, nie ma, jest realne zycie i przykladowa dziewczyna z fotki

 Są. Gnomy i księżniczki jako metafory, jeśli nie zauważyłeś.

Bogata, piękna, inteligentna i biedny, brzydki i głupi.
Księżniczka i gnom.

 Jeśli Ty nie widzisz, że używam słów "gnom"  i "księżniczka"
  w sensie metaforycznym, to obniżasz poziom tej rozmowy...
 Nie przesadzajmy. Ale na wszelki wypadek wyżej wyjaśniłem
 co oznacza "gnom" a co "księżniczka".
Re: Do Marcina
#45603
Author: Marcin .
Date: Fri, 23 Dec 2005 23:30
21 lines
1948 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
news:pri9rc1g5neq$.dlg@JIMMYtm.powered...

> to ze nie
> czuje sie panem swiata nie przeszkadza mi probowac podrywac dziewczyny
> atrakcyjniejsze odemnie.

 O, i to jeszcze skomentuję.
 Atrakcyjniejsze? Ile atrakcyjniejsze? Troszkę czy dużo?
 Jeśli troszkę to OK, popieram! Jeśli troszkę - to szansę oceniam na
 akceptowalną.

 Ja mówię o większej różnicy w atrakcyjności.
 Świadomość swojego miejsca w szeregu, daje też odrobinę tolerancji.
 Nie jest tak, że atrakcyjności muszą być równe - zresztą ocena
atrakcyjności
 nigdy nie będzie dokładna, więc akceptuję podrywanie dziewczyny będącej
 *odrobinę* atrakcyjniejszą od nas samych.

 *Ale na litość boską - niech gnom da sobie spokój z księżniczką!*
Re: Do Marcina
#45590
Author: JIMMYtm
Date: Fri, 23 Dec 2005 23:30
45 lines
2668 bytes
Dnia Sat, 24 Dec 2005 00:15:59 +0100, Marcin . napisał(a):

>  Przede wszystkim nie ma żadnego problemu :)
>  Ty namawiasz gnoma do podrywania księżniczki, a ja nie. Proste.

:)) no tak w ten sposob to bardzo proste

>  Mówimy o człowieku nieatrakcyjnym (brzydkim, bez kasy, nieinteligentnym).
> Tak trudno zrozumieć...? Nie wierzę.

powiedz mi dlaczego non stop trzymasz sie kurczowo skrajnych przypadkow ? O
ile skrajnosci te pozwalaja wyznaczyc granice to akurat w tym wątku
sprowadzaja sie do parodii...

>  A skąd mam wiedzieć? 
no wg Twojej definicji to jezeli czujesz ze ona jest lepsza to nie
podejdziesz.

> To zależy od tego jak oceniłbym jej atrakcyjność.

wydaje mi sie ze wielu uznalo by ją za niezlą.

>  Zresztą - podejść? Czemu nie?

jednak ? no a jak by powiedziala, spadaj koles ? przeciez tak moze zrobic,
poco sie narazac.

co jest wazniejsze ? ryzyko odmowy (porazki/ponizenia) czy poznania nowej
byc moze ciekawej osoby ?

>  Podrywać? To już zależy.

wierz mi.. jezeli poznasz ladna kobiete, na tyle by moc z nia rozmawiac to
zmieni sie twoj sposob jej postrzegania, juz nie bedzie taka niedostepna.

>  Są. Gnomy i księżniczki jako metafory, jeśli nie zauważyłeś.

Marcin... ja wiem ze to metafory, ale to skrajne przypadki z dwoj koncow
skali. dlatego uwazam ze to bez sensu. 
nie w rozmowie o atrakcyjnosci.

-- 
Wierność psa zależy niekiedy od wytrzymałości smyczy
(Wiesław Trzaskalski)
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Do Marcina
#45591
Author: Marcin .
Date: Fri, 23 Dec 2005 23:36
58 lines
3244 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
news:13ocl3iii29tt.dlg@JIMMYtm.powered...

> powiedz mi dlaczego non stop trzymasz sie kurczowo skrajnych przypadkow ?
O
> ile skrajnosci te pozwalaja wyznaczyc granice to akurat w tym wątku
> sprowadzaja sie do parodii...

 O czym Ty mówisz? Chyba mnie nie rozumiesz od początku tej dyskusji.
 Pamiętasz co ja postuluję? Pamiętasz o co mi się rozchodzi?

 Nie? To Ci przypomnę - o to, że nie każdy powinien startować do każdej.
 O to, że każdy ma swoje miejsce. Czyli, że gnom nie powinien startować
do księżniczki.
Tak trudno to zrozumieć?

> >  A skąd mam wiedzieć?
> no wg Twojej definicji to jezeli czujesz ze ona jest lepsza to nie
> podejdziesz.
>
> > To zależy od tego jak oceniłbym jej atrakcyjność.
>
> wydaje mi sie ze wielu uznalo by ją za niezlą.

 Przede wszystkim - ona nie jest w moim guście, a w tej
 pozycji to już na pewno.

> >  Zresztą - podejść? Czemu nie?
>
> jednak ? no a jak by powiedziala, spadaj koles ? przeciez tak moze zrobic,
> poco sie narazac.

 Jejkuu... Ty myślisz, że ja postuluję trzymanie się zdala od
atrakcyjniejszych?
 Ech...

> co jest wazniejsze ? ryzyko odmowy (porazki/ponizenia) czy poznania nowej
> byc moze ciekawej osoby ?

 Boże, Jimmy, zdecyduj się. Mówimy o podrywaniu i robieniu sobie nadziei
 czy o poznawaniu osób?

> >  Podrywać? To już zależy.
>
> wierz mi.. jezeli poznasz ladna kobiete, na tyle by moc z nia rozmawiac to
> zmieni sie twoj sposob jej postrzegania, juz nie bedzie taka niedostepna.

 Ta, jasne :) Pogadam chwilę i nagle szanse moje się zwiększą dwukrotnie :)

> >  Są. Gnomy i księżniczki jako metafory, jeśli nie zauważyłeś.
>
> Marcin... ja wiem ze to metafory, ale to skrajne przypadki z dwoj koncow
> skali. dlatego uwazam ze to bez sensu.
> nie w rozmowie o atrakcyjnosci.

 No jak najbardziej ma sens, bo to idealnie obrazuje to o czym mówię.
 A mówię o tym, że nie każdy może sobie "pozwolić" na każdą.
Re: Do Marcina
#45592
Author: JIMMYtm
Date: Fri, 23 Dec 2005 23:57
14 lines
1827 bytes
coz, mysle ze kazdy z nas przedstawil juz swoj punkt widzenia.
 z tezy ze wielu facetow usprawiedliwia swą niesmialosc powiedzeniem "nie
moja liga", zrobila sie akademicka dyskusja o skrajnosciach, Dzwonnikach z
Notre Dame, Esmeraldach itp... w ten sposob do niczego nie dojdziemy.

Wydaje mi sie ze czytelnik sam odpowie sobie na pytanie ktora z wizji jest
mu blizsza.
Mi pozsotaje zyczyc wszystkim milej nocy i spokojnych snow. 

-- 
Ludzie są zawsze gotowi umrzeć za jakąś sprawę, pod warunkiem, że
niezupełnie dobrze wiedzą, o co chodzi.[Paul Eldridge]
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Do Marcina
#45593
Author: Marcin .
Date: Sat, 24 Dec 2005 10:36
51 lines
3420 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
news:10306t75qrtk4$.dlg@JIMMYtm.powered...

> coz, mysle ze kazdy z nas przedstawil juz swoj punkt widzenia.

 Zdecydowanie.
 Tyle tylko, że choć starałem się najmocniej jak mogłem, nadal
 nie wiem czy wiesz o co mi tak naprawdę chodzi, sądząc po Twoich
 ostatnich pytaniach do mnie.

>  z tezy ze wielu facetow usprawiedliwia swą niesmialosc powiedzeniem "nie
> moja liga", zrobila sie akademicka dyskusja o skrajnosciach, Dzwonnikach z
> Notre Dame, Esmeraldach itp... w ten sposob do niczego nie dojdziemy.

 Nie rozumiem dlaczego nie?
 Moja teza jest taka (po raz kolejny ją powtórzę): nie każdy powinien
startować
 do pięknej, mądrej i bogatej.

 Na pytanie czy Twoim zdaniem gnom powinien startować do księżniczki mi
 nie odpowiedziałeś. Dlaczego?
 Mówisz, że skrajność? To spójrz na moją tezę! Jak ona brzmi?

Przy czym podkreślam: przykład z gnomem najlepiej uwidacznia to co
 chcę przekazać. To nie musi być gnom i księżniczka.
 Rozbieżność w atrakcyjności *nie musi* być tak wielka, bym
 uważał, że każdy ma swoje miejsce (i tam powinien szukać szczęścia).

Aha - to, że wielu facetów usprawiedliwia swą nieśmiałość powiedzeniem
 "nie moja liga" to ja wiem. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę.
 Ale znowu chyba zapomniałeś jaka jest moja teza. (patrz wyżej).

 W moim przypadku to nie jest usprawiedliwienie nieśmiałości...
 możesz wierzyć lub nie. W moim przypadku to są przekonania,
 a nie nieśmiałość. A że w wielu przypadkach to nieśmiałość, to już
 osobna kwestia.

> Wydaje mi sie ze czytelnik sam odpowie sobie na pytanie ktora z wizji jest
> mu blizsza.

 Z pewnością :) Jeśli dla nich życie jest jak bajka pt. "Kopciuszek",
 w której piękny książe wybiera brzydulkę, to pójdą Twoją drogą :)

Żeby nie było - szanuję Twój optymizm i idealizm, ale... w tej
 konkretnej kwestii doboru partnera absolutnie nie mogę się z nim
 zgodzić.

> Mi pozsotaje zyczyc wszystkim milej nocy i spokojnych snow.

 A ja dodam Wesołych Świąt dla wszystkich ;)
Re: Do Marcina
#45594
Author: JIMMYtm
Date: Sat, 24 Dec 2005 12:34
115 lines
5999 bytes
Dnia Sat, 24 Dec 2005 11:36:33 +0100, Marcin . napisał(a):


>>  z tezy ze wielu facetow usprawiedliwia swą niesmialosc powiedzeniem "nie
>> moja liga", zrobila sie akademicka dyskusja o skrajnosciach, Dzwonnikach z
>> Notre Dame, Esmeraldach itp... w ten sposob do niczego nie dojdziemy.

>  Nie rozumiem dlaczego nie?
>  Moja teza jest taka (po raz kolejny ją powtórzę): nie każdy powinien
> startować
>  do pięknej, mądrej i bogatej.

Dzis wigilia :) zatem odpowiem ludzkim glosem :D Przy tak postawionej tezie
: kazdy powinien startowac do kazdej odpowiem NIE nie powinien. Jednak
uwazam ze taka odpowiedz jest bez sensu bo teza jest zbyt duzym
uogulnieniem, zaklada zarowno ludzi "normalnych" jak i psychopatów czy
ludzi po lobotomii, zdrowych i chorych na wszelkie choroby. Dzieci w 1 dniu
zycia (albo i wczesniej) jak i 110 letnich staruszkow.

podam Ci przyklad. w swietle Twej tezy - kazdy z kazdym mozna powiedziec ze
ogien gasimy srodkiem gasniczym. No i git, ale jak to sie ma do takiego
obrazka : plonie ognisko, niewielkie nawet, mozesz je zgasic zarowno
wiadrem z wodą jak i 20 jednostkami strazy pozarnej lub samolotem
gasniczym. Jest to troche bez sensu nie uwazasz ? Dltego wlasnie mowie o
tym ze Twa teza jest nieodpowiednia w naszym kontekscie bo nijak sie ma do
realiow.

Taka teza jest bez sesnu w kontekscie naszych rozmow o pracy nad soba czy
relacji partnerskich. jest dyskusja akademicką... praktycznie na tym
poziomie (KAZDY) nieprzydatna nikomu.

>  Na pytanie czy Twoim zdaniem gnom powinien startować do księżniczki mi
>  nie odpowiedziałeś. Dlaczego?

odpowiedz masz wyzej.

>  Mówisz, że skrajność? To spójrz na moją tezę! Jak ona brzmi?

bo Twoja teza ma sie nijak do mojej, poczytaj przytoczony juz przezemnie
dialog nas i sansalvadora.

Tam jest moja teza, Ty wyskoczyles z gnomami i cala inna menazerią.

Na podstawie odpowiedzi na swoja teze skonstruujesz wywod ze jednak miales
racje i moja teza jest zla.. a to bez sensu, bo one sie diametralnie
roznią.

> Przy czym podkreślam: przykład z gnomem najlepiej uwidacznia to co
>  chcę przekazać. 

w skrajnych "bajkowych przypadkach Twoja teza ma zastosowanie. Gnomy siedza
w lasach, ksiezniczki na wiezach.

kazdy z kazdym... tak.. slusznie... Etiopczyk z martwym pniem mózgu po
wybuchu miny pulapki, sztucznie podtrzymywany przy zyciu, ma male szanse u
zony wodza szczepu eskoimosow.
Przyklad rownie ekstremalny jak Twoj... niesamowicie pasjonująca i
konstruktywna rozmowa...

> To nie musi być gnom i księżniczka.

jezeli mowimy o zwyklych ludziach, takich jak ja, Ty, modelka z fotki ktora
podalem czy tez grubas z mierną oceną z matmy czy chemii, uwazam ze Twoja
teza jest niesluszna. Kazda z wymienionych osob ma szanse na poznanie sie i
pokochanie.

>  Rozbieżność w atrakcyjności *nie musi* być tak wielka, bym
>  uważał, że każdy ma swoje miejsce (i tam powinien szukać szczęścia).

 no i taka teza jest juz calkiem realniejsza i sensowniejsza, da sie z nią
polemizowac. Dlaczego niewlasciwa to juz wczesniej wyrazlem swoje zdanie

> Aha - to, że wielu facetów usprawiedliwia swą nieśmiałość powiedzeniem
>  "nie moja liga" to ja wiem. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę.
>  Ale znowu chyba zapomniałeś jaka jest moja teza. (patrz wyżej).

ale to od niej wlasnie zaczela sie cala rozmowa. To Ty w trakcie jej
trwania ustaliles reguly na sobie blizsze.

>  W moim przypadku to nie jest usprawiedliwienie nieśmiałości...

Tak Marcin, w Twoich ekstremalnych przypadkach nie usprawiedliwia.

>  możesz wierzyć lub nie. W moim przypadku to są przekonania,
>  a nie nieśmiałość. A że w wielu przypadkach to nieśmiałość, to już
>  osobna kwestia.

no coz, przekonania to cos w stylu wiary chyba no nie ? a krucjat nie
planuje, zwlaszcza w swieta.

>> Wydaje mi sie ze czytelnik sam odpowie sobie na pytanie ktora z wizji jest
>> mu blizsza.

>  Z pewnością :)
> Jeśli dla nich życie jest jak bajka pt. "Kopciuszek",
>  w której piękny książe wybiera brzydulkę, to pójdą Twoją drogą :)

hmm w takim poscie konczoncym mogles sie powstrzymac od sugerowania Twej
drogi... jakby nie bylo, ekstremalnej :P  

> Żeby nie było - szanuję Twój optymizm i idealizm, ale... w tej
>  konkretnej kwestii doboru partnera absolutnie nie mogę się z nim
>  zgodzić.

masz prawo :)

>> Mi pozsotaje zyczyc wszystkim milej nocy i spokojnych snow.

>  A ja dodam Wesołych Świąt dla wszystkich ;)

ano slusznie :)

-- 
Niezapijanie wódki nie czyni z Ciebie mężczyzny....(ŁośSuperKtoś@real)
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Do Marcina
#45595
Author: Marcin .
Date: Sat, 24 Dec 2005 13:15
93 lines
4910 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
news:1jxo5nmoj6g6k$.dlg@JIMMYtm.powered...

> : kazdy powinien startowac do kazdej odpowiem NIE nie powinien. Jednak
> uwazam ze taka odpowiedz jest bez sensu bo teza jest zbyt duzym
> uogulnieniem, zaklada zarowno ludzi "normalnych" jak i psychopatów czy
> ludzi po lobotomii, zdrowych i chorych na wszelkie choroby. Dzieci w 1
dniu
> zycia (albo i wczesniej) jak i 110 letnich staruszkow.

 Rzecz właśnie w tym, że nie tylko.
 Aha - chciałem zauważyć, że właśnie zgodziłeś się z moją tezą...
 W skrajnych warunkach, ale jednak.

 Moja "teoria" (to Ty ją tak nazywasz) ma zastosowanie nie tylko
 w skrajnych przypadkach. Skrajny przykład podaję po to,
 żeby Ci coś unaocznić.

>Dltego wlasnie mowie o
> tym ze Twa teza jest nieodpowiednia w naszym kontekscie bo nijak sie ma do
> realiow.

 Jak to nie? :) Jimmy - uważasz, że nie ma ludzi biednych, brzydkich i
 ogólnie nieatrakcyjnych?
 Uważasz, że nie ma pięknych, bogatych i inteligentnych?

 Więc co Ty mi mówisz o tym, że to nie są realia? To *są*
 realia. To skrajny przypadek, ale gnomów i księżniczek jest
 *mnóstwo*.

> Na podstawie odpowiedzi na swoja teze skonstruujesz wywod ze jednak miales
> racje i moja teza jest zla.. a to bez sensu, bo one sie diametralnie
> roznią.

 No oczywiście, że nasze tezy się różnią :)
 O ile wiem - Ty namawiasz *każdego* do startowania do jakiej tylko
mu się zamarzy. Prawda?
 A ja Ci pokazałem, że to bezsens - i tyle...

Ciągle zapominasz to co Ty "głosiłeś" od początku dyskusji
 i to co ja "głosiłem".

> w skrajnych "bajkowych przypadkach Twoja teza ma zastosowanie. Gnomy
siedza
> w lasach, ksiezniczki na wiezach.

 Otóż to - ale nie tylko w takich przypadkach...
 W każdym przypadku, kiedy różnica w atrakcyjności jest duża.

> Przyklad rownie ekstremalny jak Twoj... niesamowicie pasjonująca i
> konstruktywna rozmowa...

  Równie ekstremalny? Jesteś nieuczciwy. Naprawdę nie rozumiesz
 po co podałem dość skrajny przykład?
 Otóż podałem go właśnie po to, żeby Ci pokazać, że sam nie wiesz
 co mówisz.
 Niedawno nawoływałeś: próbuj, startuj do jakiej tylko chcesz.

 Tak? A co jeśli ten ktoś jest brzydki i biedny, a ta wybranka
 bogata i piękna? No co wtedy?
 Sam odpowiedziałeś wyżej i zgodziłeś się ze mną.

> > To nie musi być gnom i księżniczka.
>
> jezeli mowimy o zwyklych ludziach, takich jak ja, Ty,

 A jeśli mówimy o brzydkim, biednym i pięknej bogatej?

 Jimmy, o czym my tu mówimy? Próbujesz dowieść, że
 nie ma odpowiedników gnomów i księżniczek w realnym życiu?
 To po pierwsze. A po drugie:

 Jeszcze raz powtórzę.
 skrajny przykład podałem po to, żeby było widać jasno i wyraźnie
 o co mi chodzi.
 *To był punkt wyjścia*. Po to, żebyś zgodził się chociaż częściowo
ze mną. I zgodziłeś się.
Teraz różnimy się następująco:
- Ty uważasz, że warto startować zawsze z wyjątkiem skrajnych przypadków,
  tak?
- a ja uważam, że nie tylko w skrajnych przypadkach nie warto startować.
I tyle.

 Ciągle czepiasz się tego, że podałem skrajny przykład.
 A ja zrobiłem to *celowo* - wiem, że jest skrajny.
 Rozumiesz już dlaczego?
 Dlatego, żeby zawęzić pole naszej niezgody i zrobić
 preludium do dalszych dyskusji.

 Ale widzę, że z dużym trudem przyszło Ci zgodzenie
 się ze mną *nawet* co do tego skrajnego przypadku....
 Choć wydawało mi się, że zgoda powinna być oczywista.
Re: Do Marcina
#45596
Author: JIMMYtm
Date: Sat, 24 Dec 2005 13:48
30 lines
2807 bytes
Dnia Sat, 24 Dec 2005 14:15:56 +0100, Marcin . napisał(a):

>  Ale widzę, że z dużym trudem przyszło Ci zgodzenie
>  się ze mną *nawet* co do tego skrajnego przypadku....
>  Choć wydawało mi się, że zgoda powinna być oczywista.

nie chcialem sie z Toba zgodzic bo wiedzialem jaki bedzie dalszy ciag
rozmowy i jej podsumowanie.

Znam Twoj styl wypowiedzi. Twierdzisz ze skoro sie zgodzilem z Toba (w
ekstremie) to jednak masz racje w ogole i twierdzisz ze moja zgoda obejmuje
takze przypadki mniej skrajne.

otoz nie. I nie jestem nieuczciwy, przyklady skrajne podalem, a to wg
Ciebie w tej dyskusji jest dozwolone.
Zatem tak jak powiedzialem : w przypadkach typu takiego jak podalem ja, lub
Ty, Twoja wizja sie sprawdza. jeden ma znikome szanse u drugiego.

w innych przypadkach, czyli ponad 99,9% piszacych na tą grupe - a zatem w
zyciu codziennym. Twoje zalozenia sa destruktywne. Staralem Ci sie to
udowodnic, coz czy mi sie to udalo to ocenia czytelnicy, to ze Ty
pozostaniesz przy swoim zdaniu bylo mi wiadome od poczatku.
Rozejdzmy sie zatem do wigilijnych stololw, smiejmy sie i radujmy. 
Gdy pojawia sie tu wątki w ktorych bedziemy mieli cos do powiedzenia, badz
pewien ze sie pojawie i bede czuwal by Twoj pesymizm w tym temacie i
namawianie do "nie wychylania" się, nie dominowal zbytnio.

-- 
Dyplomata to człowiek, który dwa razy pomyśli, zanim nic nie powie
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Do Marcina
#45604
Author: Hollow Mind
Date: Sat, 24 Dec 2005 14:07
50 lines
3890 bytes
Marcin . napisał(a):

>> Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
[ciach]
>  Jakiej teorii?
>  Cały czas proszę Cię o odpowiedź na pytanie:
>  wg Ciebie namawianie nieodpornego gnoma do startowania do księżniki
>  jest słuszne?

Czy słuszne, zależy jakie cele sobie stawia. Jest mała szansa, że śliniący
się gnom, w podartych szmatach, poderwie piękną dziewczynę. Jakaś szansa
jest choć mała.
Albo inaczej - szansę na dane zdarzenie określa powiedzmy jakaś funkcja 
falowa - funkcja przeznaczenia. Jej ekstremum oznacza zdarzenie, które się 
stanie, bo jest najbardziej prawdopodobne (np. odrzucenie zalotów przez
księżniczkę). Jednakże na wykresie tej funkcji są zaraz obok inne
zdarzenia, prawie tak samo prawdopodobne. Na skutek pewnych okoliczności
funkcja może mieć najwyższą wartość w innym miejscu i nastąpi inne
zdarzenie (księżniczka idzie do łóżka z gnomem), a poprzednie wysoce
prawdopodobne (olanie gościa) będzie miało mikroskopijną szansę na
wydarzenie się. Do czego zmierzam. Nie jest tak, że atrakcyjna kobieta
nigdy nie zainteresuje się gnomem.
Sam jednak przyznasz, że jest to tak skrajny przypadek, że wymaga zupełnie
innych działań, niż zwykła gadka na imprezie. 

Natura dała nam zdolność adaptacji, tak by nasze geny mogły przetrwać i
zostały jak najlepiej wykorzystane. Powiedzmy sobie wprost - gnom, jakiego
opisujesz nie ma szans w standardowych okolicznościach, kiedy księżniczka
ma full opcji do wyboru. Inaczej będą się przedstawiały jego szanse z
dziewczyną na bezludnej wyspie, czy w takim "Barze", albo Wielkim Bracie.
Jest duża szansa, że gnom ma inne cechy, które równałyby jego szanse z
innymi. Od urodzenia jest na końcu wyścigu, dlatego żeby przetrwać i
walczyć o swoje musiał wykazać się np. sprytem i przebiegłością. Te cechy
rozwinął do perfekcji i nadrabia nimi to czego mu brakuje np. w urodzie czy
portfelu. Co Ty na to jakby dzięki tym cechom i swojej bezwzględności
został bossem jakiejś rodziny mafijnej? Siedzi sobie na tropikalnej wyspie
otoczony księżniczkami, pali cygara i nadzoruje wysyłki prochów oraz broni
do innych krajów. Nikt, jeszcze 10 lat temu nie mógł przypuszczać, że gnom
będzie miał jakąkolwiek kobietę, o księżniczkach nawet nie wspominając.

O powodzeniu decyduje cały zestaw cech. Można nie mieć ich wszystkich, albo
mieć je na niskim poziomie, jednak odnosić sukcesy, dlatego bo te posiadane
akurat są wystarczające. Trzeba by się poświęcić i je wypisać: uroda,
portfel, siła, owłosienie, zapach, elokwencja, charyzma itd. Jeśli
wszystkie mają wartość zero, no to sorry, ale szanse też w każdym układzie
wynoszą zero, ale tak jak pisałem wcześniej niektóre cechy można zmienić.


-- 
Pozdr. H.M.
Re: Do Marcina
#45598
Author: Hollow Mind
Date: Sat, 24 Dec 2005 14:07
29 lines
2616 bytes
Marcin . napisał(a):

>  Przede wszystkim nie ma żadnego problemu :)
>  Ty namawiasz gnoma do podrywania księżniczki, a ja nie. Proste.

Tak się zastanawiam - co byś Marcin zrobił, gdyby podobała Ci się
atrakcyjna dziewczyna, nie widziałbyś celu w startowaniu do niej, bo to nie
ta liga, a kilka dni później byś ją widział na kolanach jakiegoś faceta,
którego szanse oceniałbyś przedtem niżej od swoich? Co byś czuł widząc jak
się liżą i przytulają, czy byłoby to uczucie lepsze od tego, którego byś
uświadczył po usłyszeniu pewnego nawet na 90% "spadaj"?

Nie namawiam do startowania do każdej dziewczyny, ale nie można też
przeginac w drugą stronę, tzn. zupełnie sobie odpuścić. Zamiast tego lepiej
postarać sie wyczuć jaki jest stosunek kobiety do faceta, w końcu nie znasz
jej myśli. Nie należy sobie przy tym robić nadziei, chodzi raczej o to by
nie zmarnować szansy jaką daje nam przeznaczenie. Trochę jak z grą w Toto
Lotka, nie zakładasz, że w następnym losowaniu trafisz szóstkę, ale grasz,
choćby dla tej trójki. Bez kuponu i inwestycji Twoje szanse są zerowe. Im
więcej kuponów wypełnisz różnymi kombinacjami tym większa szansa na
wygranie, tak jak z dziewczynami. Nigdy nie wiesz jaka kombinacja wygra,
może to być nawet ta najmniej prawdopodobna.

Zamiast stawiać sobie granice, szufladkować siebie i innych ludzi lepiej
jest powiedzieć sobie - chcę tyle ile tylko uda się osiągnąć, co tylko jest
w moim przypadku możliwe.

-- 
Pozdr. H.M.
Re: Do Marcina
#45597
Author: Marcin .
Date: Sat, 24 Dec 2005 14:13
58 lines
3513 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
news:lugm7n4hq8p8.dlg@JIMMYtm.powered...

> nie chcialem sie z Toba zgodzic bo wiedzialem jaki bedzie dalszy ciag
> rozmowy i jej podsumowanie.
>
> Znam Twoj styl wypowiedzi. Twierdzisz ze skoro sie zgodzilem z Toba (w
> ekstremie) to jednak masz racje w ogole i twierdzisz ze moja zgoda
obejmuje
> takze przypadki mniej skrajne.

 To absolutna nieprawda. Chciałem zawęzić obszar niezgody - to bardzo
 moim zdaniem przydatne w dyskusji, której celem jest jakiś kompromis.

 Następnym razem nie musisz się bać przyznać rację choć po części...
 Naprawdę nie musisz. Ja też widzę skrajności, też odróżniam
 zgodę częściową, od całkowitej.

> otoz nie. I nie jestem nieuczciwy, przyklady skrajne podalem, a to wg
> Ciebie w tej dyskusji jest dozwolone.

 Jesteś nieuczciwy podając przykłady mega-skrajne i porównując
 je do moich.
 Mój przykład nie jest głupi. Gnomów i księżniczek jest mnóstwo.
 Moja teza dotyczy *m.in.* gnomów i księżniczek, stąd przykład
 jest jak najbardziej zasadny.

>Twoje zalozenia sa destruktywne.

 Twoje są destruktywne. Podrywanie osobników dużo
 atrakcyjniejszych to bezsens z punktu widzenia leczenia
 kompleksów, szanowania swojego cennego czasu
  i nie tylko (patrz mój post z 'podsumowaniem').

> Staralem Ci sie to
> udowodnic, coz czy mi sie to udalo to ocenia czytelnicy,

Tak, czytelnicy ocenią :)
(ale sami i tak mają swoje zdanie).

> to ze Ty
> pozostaniesz przy swoim zdaniu bylo mi wiadome od poczatku.

 No tak, czyjś pogląd życiowy mojego poglądu nie zmieni,
 to oczywiste :)

> badz
> pewien ze sie pojawie i bede czuwal by Twoj pesymizm w tym temacie i
> namawianie do "nie wychylania" się, nie dominowal zbytnio.

 Bądź pewien, że będę czuwał, by Twój optymizm nie rozsiewał
 naiwności, by gnom, który przeczyta Twoją radę nie rozczarowywał
 się startując do pięknej, inteligentej i bogatej.
 Byśmy wszyscy mieli choć odrobinę trzeźwego spojrzenia na kwestię
 doboru partnera. :)

 Smacznej Kolacji :)
Re: Do Marcina
#45599
Author: Marcin .
Date: Sat, 24 Dec 2005 14:31
43 lines
2985 bytes
Użytkownik "Hollow Mind" <hollowmindWYTNIJTO@interia.pl> napisał w
wiadomości news:7salgloet96z$.2kxkgvm15tse$.dlg@40tude.net...

> Tak się zastanawiam - co byś Marcin zrobił, gdyby podobała Ci się
> atrakcyjna dziewczyna, nie widziałbyś celu w startowaniu do niej, bo to
nie
> ta liga, a kilka dni później byś ją widział na kolanach jakiegoś faceta,
> którego szanse oceniałbyś przedtem niżej od swoich? Co byś czuł widząc jak
> się liżą i przytulają, czy byłoby to uczucie lepsze od tego, którego byś
> uświadczył po usłyszeniu pewnego nawet na 90% "spadaj"?

 Całkiem niezłe pytanie :)
 Oczywiście - nie byłoby mi szczególnie miło. Ale przecież ja nigdzie
 nie twierdziłem, że nie zdarzają się takie przypadki, że ktoś mniej
 ode mnie atrakcyjny zdobędzie taką pannę.

 To nie zmienia faktu, że wolę oceniać swoje szanse, a nie
 podrywać każdą piękną i mądrą, która mi się spodoba.

> Nie namawiam do startowania do każdej dziewczyny,

 No, i o to chodzi! To właśnie moje stanowisko w dyskusji
 z Jimmy'm, które jemu tak trudno zrozumieć.

> ale nie można też
> przeginac w drugą stronę, tzn. zupełnie sobie odpuścić.

 Moje stanowisko jest takie, że lepiej sobie odpuścić niż
 robić podrywać i robić nadzieje.
 Tylko tyle...

> Zamiast stawiać sobie granice, szufladkować siebie i innych ludzi lepiej
> jest powiedzieć sobie - chcę tyle ile tylko uda się osiągnąć, co tylko
jest
> w moim przypadku możliwe.

  Masz rację, aczkolwiek nie do końca.
 Ocena swoich szans przede wszystkim.
  W przypadku gnoma i księżniczki - niech gnom odpuści od razu.
 W innych przypadkach - zależy.
W zależności od oceny szans.
  Jeśli startować, to z rezerwą, odpornością.
Re: Do Marcina
#45605
Author: Marcin .
Date: Sat, 24 Dec 2005 14:36
55 lines
3695 bytes
Użytkownik "Hollow Mind" <hollowmindWYTNIJTO@interia.pl> napisał w
wiadomości news:e4dpvzaemq0j$.1eyzoo8l46vfy.dlg@40tude.net...

> Czy słuszne, zależy jakie cele sobie stawia. Jest mała szansa, że śliniący
> się gnom, w podartych szmatach, poderwie piękną dziewczynę. Jakaś szansa
> jest choć mała.

 Oczywiście.

> Albo inaczej - szansę na dane zdarzenie określa powiedzmy jakaś funkcja
> falowa - funkcja przeznaczenia. Jej ekstremum oznacza zdarzenie, które się
> stanie, bo jest najbardziej prawdopodobne (np. odrzucenie zalotów przez
> księżniczkę). Jednakże na wykresie tej funkcji są zaraz obok inne
> zdarzenia, prawie tak samo prawdopodobne. Na skutek pewnych okoliczności
> funkcja może mieć najwyższą wartość w innym miejscu i nastąpi inne
> zdarzenie (księżniczka idzie do łóżka z gnomem), a poprzednie wysoce
> prawdopodobne (olanie gościa) będzie miało mikroskopijną szansę na
> wydarzenie się. Do czego zmierzam. Nie jest tak, że atrakcyjna kobieta
> nigdy nie zainteresuje się gnomem.

 :)
 Oczywiście masz rację.
 Ale szansa na takie zdarzenie jest wg mnie na tyle mała, że nie warto.
 Po prostu - czysty rachunek prawdopodobieństwa.

> Powiedzmy sobie wprost - gnom, jakiego
> opisujesz nie ma szans w standardowych okolicznościach, kiedy księżniczka
> ma full opcji do wyboru.

  Ano.

> Inaczej będą się przedstawiały jego szanse z
> dziewczyną na bezludnej wyspie, czy w takim "Barze", albo Wielkim Bracie.

 Tak, ale mówimy o życiu chyba,
 nie o wiecznym zamknięciu w Wielkim Bracie :)

> Jest duża szansa, że gnom ma inne cechy, które równałyby jego szanse z
> innymi. Od urodzenia jest na końcu wyścigu, dlatego żeby przetrwać i
> walczyć o swoje musiał wykazać się np. sprytem i przebiegłością. Te cechy
> rozwinął do perfekcji i nadrabia nimi to czego mu brakuje np. w urodzie
czy
> portfelu. Co Ty na to jakby dzięki tym cechom i swojej bezwzględności
> został bossem jakiejś rodziny mafijnej? Siedzi sobie na tropikalnej wyspie
> otoczony księżniczkami, pali cygara i nadzoruje wysyłki prochów oraz broni
> do innych krajów. Nikt, jeszcze 10 lat temu nie mógł przypuszczać, że gnom
> będzie miał jakąkolwiek kobietę, o księżniczkach nawet nie wspominając.

 No dobrze, ja nigdzie nie twierdziłem, że ludzie są straceni na starcie :)
 Można się zmienić, dodać sobie atrakcyjności, to oczywiste :)

> ale tak jak pisałem wcześniej niektóre cechy można zmienić.

 No pewnie, zgadzam się.
Re: Do Marcina
#45600
Author: JIMMYtm
Date: Sat, 24 Dec 2005 14:44
16 lines
1775 bytes
Dnia Sat, 24 Dec 2005 15:31:02 +0100, Marcin . napisał(a):

>> ale nie można też
>> przeginac w drugą stronę, tzn. zupełnie sobie odpuścić.

>  Moje stanowisko jest takie, że lepiej sobie odpuścić niż
>  robić podrywać i robić nadzieje.
>  Tylko tyle...

No, i o to chodzi! tego wlasnie nie potrafie zaakceptowac jako rady dla
innych... tylko tyle...

-- 
Miłość jest najwyższym sensem istnienia. Kocha się nie za cokolwiek, ale
pomimo wszystko. Kocha się za nic (ks. Jan Twardowski)
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Do Marcina
#45601
Author: Marcin .
Date: Sat, 24 Dec 2005 15:23
12 lines
1665 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
news:1urcvqp3qpfc4$.dlg@JIMMYtm.powered...

> >  Moje stanowisko jest takie, że lepiej sobie odpuścić niż
> >  robić podrywać i robić nadzieje.
> >  Tylko tyle...
>
> No, i o to chodzi! tego wlasnie nie potrafie zaakceptowac jako rady dla
> innych... tylko tyle...

 Spoko, wiem przecież, że się ze mną nie zgadzasz i nie wymagam tej zgody :)
Re: Do Marcina
#45602
Author: JIMMYtm
Date: Sat, 24 Dec 2005 15:36
11 lines
1715 bytes
Dnia Sat, 24 Dec 2005 16:23:35 +0100, Marcin . napisał(a):

>  Spoko, wiem przecież, że się ze mną nie zgadzasz i nie wymagam tej zgody :)

wiem :)) odpisalem bo nabijam statystyki :D

-- 
"Nie musisz walczyć, możesz zamienić swoje kolorowe życie na czarnobiałą
pantonimę jaką grają inni...ale jeśli chcesz ŻYĆ  to walka nigdy sie nie
skończy..." (Magda@APPM)
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads