🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.comp.os.linux.newbie
16 messages
16 total messages Started by Kapsel Thu, 12 May 2011 09:40
Gnome w Kubuntu
#138944
Author: Kapsel
Date: Thu, 12 May 2011 09:40
28 lines
2192 bytes
Jakoś z rok temu zainstalowałem Kubuntu, bo wyczytałem, że jest lepsze dla
ludzi po windows niż Ubuntu.
Wszystko było OK, ale nowe KDE4 mi się sypało (coś z  grafiką), a komputer
służy m.in. do pracy, czasu nie było, wyczytałem, że mogę łatwo przeskoczyć
do Gnome w ekranie logowania, co też uczyniłem :)

I tak sobie od pół roku pracuję na gnome, aż ostatnio postanowiłem o
linuksach dowiedzieć się więcej. Znalazłem książkę
http://pl.wikibooks.org/wiki/Ubuntu
I tam są opisywane różne programy domyślne, których ja w gnome nie widzę
o_O 
Np. jest mowa o zarządzaniu użytkownikami, do którego to panelu dostęp ma
być z poziomu menu system > administracja, a ja niczego takiego tam nie
mam. Centrum oprogramowania tez nie miałem (był synaptic), ale już sobie
doinstalowałem, mimo wszystko mam wrażenie, że to moje gnome jest jakieś
niepełnowartościowe :]

Czy coś mogę/powinienem z tym zrobić? Chciałbym mieć pod gnome wszystko to
o czym piszą we wspomnianym poradniku, żeby ogarnąć te funkcjonalności :) 
Pobrałem ostatnio obraz ubuntu 11.04 - czy to będzie dobry pomysł
zaktualizować z jego pomocą cały system? Dostanę wtedy brakujące elementy?


-- 
Kapsel
  http://kapselek.net
  kapsel(malpka)op.pl
Re: Gnome w Kubuntu
#138945
Author: Mirosław Zalewski
Date: Thu, 12 May 2011 10:52
39 lines
2827 bytes
maj roku pamiętnego 2011, prawdopodobnie 12. Wielka mądrość na
czytelników alt.pl.comp.os.linux.newbie spłynęła, gdy tako rzekł(a)
Kapsel:

> Czy coś mogę/powinienem z tym zrobić? Chciałbym mieć pod gnome
> wszystko to o czym piszą we wspomnianym poradniku, żeby ogarnąć te
> funkcjonalności :) 

Zależy jaki pakiet zainstalowałeś. Widzę że w Ubuntu są przynajmniej
trzy:
gnome
gnome-core
gnome-desktop-environment

Jeżeli zainstalujesz ten ostatni i polecane przez niego
gnome-accessibility i gnome-games, to powinieneś mieć zupełnie
kompletne GNOME ze wszystkim czego tylko możesz potrzebować.

> Pobrałem ostatnio obraz ubuntu 11.04 - czy to
> będzie dobry pomysł zaktualizować z jego pomocą cały system? Dostanę
> wtedy brakujące elementy?

1. To Ubuntu w ogóle obsługuje aktualizację z płyty (tak jak Windows)?
Nie wiedziałem :) .
2. Ubuntu 11.04 ma domyślnie na pokładzie Unity i jakieś programy z
GNOME, ale raczej nie całe GNOME (acz tego pewien nie jestem). Więc
sądzę że jak zainstalujesz 11.04, to i tak nie obejdzie się bez
instalacji dodatkowych pakietów — chyba lepiej je doinstalowywać na tym
co masz.
3. Aktualizacja Ubuntu to w ogóle ryzykowna sprawa. Tam (pewnie ze
względu na krótki cykl wydawniczy) nikt nie dba o to, żeby to
przechodziło bez najmniejszych problemów. Myślę że jeśli chcesz
aktualizować Ubuntu, to najlepiej zrobisz jeśli po prostu zainstalujesz
nowszą wersję zamiast starej (formatując przy tym partycję / —
oczywiście dlatego warto mieć backup wszystkiego co może być choćby
trochę cenne).
-- 
Niżej podpisany, zamieszkały w http://minio.xt.pl ,
                       Mirosław Zalewski
Re: Gnome w Kubuntu
#138946
Author: Kapsel
Date: Thu, 12 May 2011 11:28
61 lines
3767 bytes
Thu, 12 May 2011 12:52:33 +0200, Mirosław Zalewski napisał(a):
 
>> Czy coś mogę/powinienem z tym zrobić? Chciałbym mieć pod gnome
>> wszystko to o czym piszą we wspomnianym poradniku, żeby ogarnąć te
>> funkcjonalności :) 
> 
> Zależy jaki pakiet zainstalowałeś. Widzę że w Ubuntu są przynajmniej
> trzy:
> gnome
> gnome-core
> gnome-desktop-environment
> 
> Jeżeli zainstalujesz ten ostatni i polecane przez niego
> gnome-accessibility i gnome-games, to powinieneś mieć zupełnie
> kompletne GNOME ze wszystkim czego tylko możesz potrzebować.

Ha! Zainstalowałem ostatnie z podanych przez Ciebie i teraz menu w gnome
prezentuje się naprawdę imponująco ^_^ 
mogę nawet zarządzać użytkownikami! ;)

Wcześniej chyba nigdy gnome jako takiego nie instalowałem, bodaj było na
płycie w kubuntu jako środowisko alternatywne, tyle że pewnie właśnie w
okrojonej wersji. 

>> Pobrałem ostatnio obraz ubuntu 11.04 - czy to
>> będzie dobry pomysł zaktualizować z jego pomocą cały system? Dostanę
>> wtedy brakujące elementy?
> 
> 1. To Ubuntu w ogóle obsługuje aktualizację z płyty (tak jak Windows)?
> Nie wiedziałem :) .

Prawdę mówiąc, ja tez tego nie wiem. Wymyśliłem że powinno to działać tak
jak w windows też, ale że są inne sposoby na aktualizację to może ten sobie
podaruję. Póki co mam nowe ubu na wirtualnej maszynie, tyle że tam unity
nie działa i nie wiem czy problem sprzętu czy virtualboxa... ale to zanim
cokolwiek będę mieszać wcześniej będzie backup, żeby tu potem Wam na grupie
nie płakać ;)



> 3. Aktualizacja Ubuntu to w ogóle ryzykowna sprawa. Tam (pewnie ze
> względu na krótki cykl wydawniczy) nikt nie dba o to, żeby to
> przechodziło bez najmniejszych problemów. Myślę że jeśli chcesz
> aktualizować Ubuntu, to najlepiej zrobisz jeśli po prostu zainstalujesz
> nowszą wersję zamiast starej (formatując przy tym partycję / —
> oczywiście dlatego warto mieć backup wszystkiego co może być choćby
> trochę cenne).

Mam tutaj pewną wątpliwość, bo np. optymalnie chciałbym sobie zrobić tak,
że miałbym przez jakiś czas równolegle dwie wersje ubuntu. W tej chwili
zgodnie z jakimś poradnikiem mam ubuntu zrobione tak, że katalog home  jest
na osobnej partycji. Wystarczy więc że wydzielę sobie jeszcze jedną i na
niej zainstaluję nowe ubu, wskazując mu stary katalog domowy i będzie
wszystko hulać? Czy może lepiej zrobić osobny katalog domowy i w razie
czego zaglądać do tego starego po potrzebne pliki...?


-- 
Kapsel
  http://kapselek.net
  kapsel(malpka)op.pl
Re: Gnome w Kubuntu
#138947
Author: Mirosław Zalewski
Date: Thu, 12 May 2011 11:55
58 lines
3938 bytes
maj roku pamiętnego 2011, prawdopodobnie 12. Wielka mądrość na
czytelników alt.pl.comp.os.linux.newbie spłynęła, gdy tako rzekł(a)
Kapsel:

> Prawdę mówiąc, ja tez tego nie wiem. Wymyśliłem że powinno to działać
> tak jak w windows też, ale że są inne sposoby na aktualizację to może
> ten sobie podaruję. 

Teoretycznie najlepszym sposobem jest zmiana repozytoriów (na natty'ego)
i sudo apt-get dist-upgrade. Z tym, że jak wspomniałem — aktualizacja
całego sytemu w Ubuntu nie zawsze przechodzi bezproblemowo. Dlatego
bezpieczniejszym rozwiązaniem jest zrobienie kopii zapasowej i
przeoranie systemu.

> Póki co mam nowe ubu na wirtualnej maszynie, tyle
> że tam unity nie działa i nie wiem czy problem sprzętu czy
> virtualboxa... ale to zanim cokolwiek będę mieszać wcześniej będzie
> backup, żeby tu potem Wam na grupie nie płakać ;)

Z tego co mi wiadomo, na maszynie wirtualnej nie można mieć efektów
pulpitu, a Unity to wtyczka o Compiza. Więc to „problem” z
Virtualboksem (w cudzysłowie, bo nie ma nic co mógłbyś z tym zrobić.
Tak po prostu jest, przynajmniej na razie).

> Mam tutaj pewną wątpliwość, bo np. optymalnie chciałbym sobie zrobić
> tak, że miałbym przez jakiś czas równolegle dwie wersje ubuntu. W tej
> chwili zgodnie z jakimś poradnikiem mam ubuntu zrobione tak, że
> katalog home  jest na osobnej partycji. 

Dobry poradnik, /home na osobnej partycji to podstawa :) .

> Wystarczy więc że wydzielę
> sobie jeszcze jedną i na niej zainstaluję nowe ubu, wskazując mu
> stary katalog domowy i będzie wszystko hulać? Czy może lepiej zrobić
> osobny katalog domowy i w razie czego zaglądać do tego starego po
> potrzebne pliki...?

To jest tak:
jeżeli wydzielisz sobie osobną partycję na / dla nowej wersji Ubuntu,
ale /home będziesz współdzielić, to to powinno działać. Możesz mieć ten
sam katalog domowy użytkowników, tylko upewnij się żeby UID-y były
odpowiednie (zazwyczaj pierwszy użytkownik niesystemowy ma UID 1000,
ale to możesz zmienić przy tworzeniu użytkownika). Jest tylko jeden
problem — niemal na pewno wersje programów będą różne, a przez to
możliwe jest, że pliki konfiguracyjne nie będą ze sobą kompatybilne. W
rezultacie może to doprowadzić do różnych problemów.

Dlatego moja propozycja jest taka:
wydziel osobną partycję i na niej zainstaluj nowsze Ubuntu. /home niech
będzie współdzielony, ale na tym nowym Ubuntu załóż sobie użytkownika o
odmiennej niż na starym nazwie i o odmiennym UID. W ten sposób będziesz
miał wszystko odseparowane. Jeżeli będziesz chciał, to sobie pliki
starego użytkownika przeniesiesz do katalogu nowego i stary system
usuniesz. Jeśli coś pójdzie nie tak, bez problemów pozostaniesz przy
starym systemie, nowy co najwyżej traktując jako ciekawostkę.
-- 
Niżej podpisany, zamieszkały w http://minio.xt.pl ,
                       Mirosław Zalewski
Re: Gnome w Kubuntu
#138948
Author: Kapsel
Date: Thu, 12 May 2011 12:08
14 lines
1367 bytes
Thu, 12 May 2011 13:55:32 +0200, Mirosław Zalewski napisał(a):

[ciach!]

Dzięki za wyczerpujące info, teraz już wiem chyba wszystko ;)

Swoją drogą odczuwam pewien brak ciekawych książek do ubuntu, co by mi
takie rzeczy objaśniły ;)
 

-- 
Kapsel
  http://kapselek.net
  kapsel(malpka)op.pl
Re: Gnome w Kubuntu
#138949
Author: Tomasz Minkiewicz
Date: Fri, 13 May 2011 09:27
47 lines
3197 bytes
On Thu, 12 May 2011 13:55:32 +0200
Mirosław Zalewski <miniopl@CUT_THIS.gmail.com> wrote:

> maj roku pamiętnego 2011, prawdopodobnie 12. Wielka mądrość na
> czytelników alt.pl.comp.os.linux.newbie spłynęła, gdy tako rzekł(a)
> Kapsel:
> 
> > Prawdę mówiąc, ja tez tego nie wiem. Wymyśliłem że powinno to działać
> > tak jak w windows też, ale że są inne sposoby na aktualizację to może
> > ten sobie podaruję. 
> 
> Teoretycznie najlepszym sposobem jest zmiana repozytoriów (na natty'ego)
> i sudo apt-get dist-upgrade.

Z tym, że jeszcze bardziej najlepszym jest po prostu zawołanie
do-release-upgrade z wiersza poleceń, względnie kliknięcie „Tak”
w okienku pytającym o aktualizację.
Po jaką cholerę komplikować i robić po swojemu, jeśli lepsi hakerzy
przygotowali do tego dobre narzędzie?

> Z tym, że jak wspomniałem — aktualizacja
> całego sytemu w Ubuntu nie zawsze przechodzi bezproblemowo. Dlatego
> bezpieczniejszym rozwiązaniem jest zrobienie kopii zapasowej i
> przeoranie systemu.

Domniemywam, że dlatego bezpieczniejszym, że wszelkie globalne zmiany
w konfiguracji pójdą się kochać, więc jeśli coś gdzieś źle ustawiliśmy,
zostanie to zresetowane do bezpiecznych ustawień fabrycznych? No fajna
metoda! Na „dziecko z kąpielą”. ;>

Ubunciaka się upgrade'uje normalnym, zalecanym sposobem w dużym stopniu
bezproblemowo. Fakt, jest niemała szansa, że grafika się nie podniesie
(tak co drugą wersję), ale orać wszystko zamiast doinstalować czy
wywołać kompilację/konfigurację jakiegoś modułu, albo wprowadzić drobne
zmiany w xorg.conf? No bądźmy poważni, wróbli nie ostrzeliwuje się
z orbity.


Kochana dziatwo i młodzieży, myśląca o przesiadce na Linuksa i w tym
celu lurkająca grupę – nie wierzcie temu panu, który przedstawia sprawę
tak, jakby Ubuntu było gorsze od Windows 3.1 (które z Win3.0
upgrade'owało się dość sprawnie). Otóż Ubuntu nie jest gorsze,
a niektórzy twierdzą, że w pewnych zastosowaniach może być nawet
odrobinę lepsze. ;)

-- 
Tomasz Minkiewicz <tommink@gmail.com>
Re: Gnome w Kubuntu
#138950
Author: Kapsel
Date: Fri, 13 May 2011 11:11
17 lines
1717 bytes
Fri, 13 May 2011 11:27:39 +0200, Tomasz Minkiewicz napisał(a):

> Ubunciaka się upgrade'uje normalnym, zalecanym sposobem w dużym stopniu
> bezproblemowo. Fakt, jest niemała szansa, że grafika się nie podniesie
> (tak co drugą wersję), ale orać wszystko zamiast doinstalować czy
> wywołać kompilację/konfigurację jakiegoś modułu, albo wprowadzić drobne
> zmiany w xorg.conf? No bądźmy poważni, wróbli nie ostrzeliwuje się
> z orbity.

Szczerze mówiąc, jeśli po aktualizacji mi system nie wstanie "do okienek"
to spanikuję :D


-- 
Kapsel
  http://kapselek.net
  kapsel(malpka)op.pl
Re: Gnome w Kubuntu
#138951
Author: Tomasz Minkiewicz
Date: Fri, 13 May 2011 12:08
21 lines
2028 bytes
On Fri, 13 May 2011 13:11:43 +0200
Kapsel <kapsulskiWYTNIJTO@poczta.onet.pl> wrote:

> Fri, 13 May 2011 11:27:39 +0200, Tomasz Minkiewicz napisał(a):
> 
> > Ubunciaka się upgrade'uje normalnym, zalecanym sposobem w dużym stopniu
> > bezproblemowo. Fakt, jest niemała szansa, że grafika się nie podniesie
> > (tak co drugą wersję), ale orać wszystko zamiast doinstalować czy
> > wywołać kompilację/konfigurację jakiegoś modułu, albo wprowadzić drobne
> > zmiany w xorg.conf? No bądźmy poważni, wróbli nie ostrzeliwuje się
> > z orbity.
> 
> Szczerze mówiąc, jeśli po aktualizacji mi system nie wstanie "do okienek"
> to spanikuję :D

I dobrze! Nic tak nie motywuje do nauki jak awaria. Sam nie będziesz
wiedział, kiedy się nauczysz to naprawiać. :)
Zapewnij sobie tylko drugi komputer z dostępem do gugla i będzie dobrze.

-- 
Tomasz Minkiewicz <tommink@gmail.com>
Re: Gnome w Kubuntu
#138952
Author: Dominik & Co
Date: Fri, 13 May 2011 12:22
13 lines
1839 bytes
W dniu 13-05-2011 14:08, Tomasz Minkiewicz rzecze:

> I dobrze! Nic tak nie motywuje do nauki jak awaria. Sam nie będziesz
> wiedział, kiedy się nauczysz to naprawiać. :)
> Zapewnij sobie tylko drugi komputer z dostępem do gugla i będzie dobrze.

A w Ubunciaku jak gdm nie mógł wstać to nie proponował czasem
czegoś w rodzaju trybu awaryjnego? Gdzieś mi się to o oczy obiło...

-- 
Dominik (& kąpany)
"Wszyscy chcą naszego dobra. Nie dajmy go sobie zabrać." (S.J. Lec)
Wyrażam wyłącznie prywatne poglądy zgodnie z Art. 54 Konstytucji RP
Re: Gnome w Kubuntu
#138953
Author: Kapsel
Date: Fri, 13 May 2011 12:28
22 lines
2076 bytes
Fri, 13 May 2011 14:08:14 +0200, Tomasz Minkiewicz napisał(a):

>>> Ubunciaka się upgrade'uje normalnym, zalecanym sposobem w dużym stopniu
>>> bezproblemowo. Fakt, jest niemała szansa, że grafika się nie podniesie
>>> (tak co drugą wersję), ale orać wszystko zamiast doinstalować czy
>>> wywołać kompilację/konfigurację jakiegoś modułu, albo wprowadzić drobne
>>> zmiany w xorg.conf? No bądźmy poważni, wróbli nie ostrzeliwuje się
>>> z orbity.
>> 
>> Szczerze mówiąc, jeśli po aktualizacji mi system nie wstanie "do okienek"
>> to spanikuję :D
> 
> I dobrze! Nic tak nie motywuje do nauki jak awaria. Sam nie będziesz
> wiedział, kiedy się nauczysz to naprawiać. :)
> Zapewnij sobie tylko drugi komputer z dostępem do gugla i będzie dobrze.

Tak też będzie, ale backup i tak zrobię ;)

-- 
Kapsel
  http://kapselek.net
  kapsel(malpka)op.pl
Re: Gnome w Kubuntu
#138959
Author: astro
Date: Fri, 13 May 2011 13:25
9 lines
1176 bytes
Mirosław Zalewski wrote in <news:20110512125233.1cb66e9c@pingwin>
> To Ubuntu w ogóle obsługuje aktualizację z płyty (tak jak Windows)?

Tak, ale tylko z plyty Alternate CD:
https://help.ubuntu.com/community/NattyUpgrades#Upgrading%20Using%20the%20Alternate%20CD/DVD
-- 
Pozdrawiam
Radoslaw Ziomber
www.astrofizyka.info
Re: Gnome w Kubuntu
#138956
Author: Mirosław Zalewski
Date: Fri, 13 May 2011 13:30
91 lines
5969 bytes
maj roku pamiętnego 2011, prawdopodobnie 13. Wielka mądrość na
czytelników alt.pl.comp.os.linux.newbie spłynęła, gdy tako rzekł(a)
Tomasz Minkiewicz:

> On Thu, 12 May 2011 13:55:32 +0200
> Mirosław Zalewski <miniopl@CUT_THIS.gmail.com> wrote:
> > Teoretycznie najlepszym sposobem jest zmiana repozytoriów (na
> > natty'ego) i sudo apt-get dist-upgrade.
> 
> Z tym, że jeszcze bardziej najlepszym jest po prostu zawołanie
> do-release-upgrade z wiersza poleceń, względnie kliknięcie „Tak”
> w okienku pytającym o aktualizację.
> Po jaką cholerę komplikować i robić po swojemu, jeśli lepsi hakerzy
> przygotowali do tego dobre narzędzie?

Nie znałem i nie znam tego narzędzia. Nie używam Ubuntu, idę tokiem
myślenia Debiana. Tam albo w repozytoriach masz „stable”* i się o nic
nie martwisz, albo masz nazwę kodową (np. squeeze) i przy wydaniu nowej
wersji stabilnej musisz poprawić sources.list. Z tego co mi wiadomo, w
Ubuntu istnieją tylko nazwy kodowe dystrybucji, nie można więc wpisać
„stable” i zapomnieć o całym problemie, regularnie wywołując
dist-upgrade.

Z tym że mogę o czymś nie wiedzieć. Chyba po to jest grupa dyskusyjna,
żeby dzielić się swoją wiedzą i uzupełniać niewiedzę.

* tzn. możesz jeszcze mieć „testing” albo „sid”, ale to są wersje
  ciągłe, w przeciwieństwie do „stable” czy Ubuntu.

> Domniemywam, że dlatego bezpieczniejszym, że wszelkie globalne zmiany
> w konfiguracji pójdą się kochać, więc jeśli coś gdzieś źle
> ustawiliśmy, zostanie to zresetowane do bezpiecznych ustawień
> fabrycznych? No fajna metoda! Na „dziecko z kąpielą”. ;>

No to po to robisz kopię, żeby te „globalne zmiany w konfiguracji”
sobie przywrócić po aktualizacji, nie?

Bezpieczniejsza dlatego, że robisz kopię. Przed wywołaniem dist-upgrade
zazwyczaj się kopii nie robi. Jeżeli w rezultacie coś pójdzie źle,
przywrócenie systemu do stanu sprzed aktualizacji może być bardzo
czasochłonne albo wręcz niemożliwe (zależy jak źle pójdzie
aktualizacja).

Generalnie albo twórca dystrybucji upewnia się, że aktualizacja pójdzie
bezproblemowo (do czego dążą — chyba z całkiem niezłym skutkiem —
twórcy Debiana), albo system aktualizacji jest tak skonstruowany, żeby
wymuszać na użytkowników robienie kopii zapasowej danych (co niestety
niewielu robi rutynowo). Ewentualnie można jeszcze mieć gdzieś co się
dzieje z systemem po aktualizacji (co w dużej mierze odpowiada temu co
faktycznie dzieje się z Ubuntu), ale nie traktuję tego jako poważnej
alternatywy.

> Ubunciaka się upgrade'uje normalnym, zalecanym sposobem w dużym
> stopniu bezproblemowo. Fakt, jest niemała szansa, że grafika się nie
> podniesie (tak co drugą wersję), ale orać wszystko zamiast
> doinstalować czy wywołać kompilację/konfigurację jakiegoś modułu,
> albo wprowadzić drobne zmiany w xorg.conf? No bądźmy poważni, wróbli
> nie ostrzeliwuje się z orbity.

To jest różnica doświadczeń. Jasne, w wielu przypadkach — być może
także Twoim — Ubuntu po aktualizacji działa bez problemów. Jednak w
Internecie można znaleźć również setki, jeśli nie tysiące, tematów
zrozpaczonych użytkowników, którym po zwykłej aktualizacji zalecanym
sposobem coś nagle przestało działać. Tych tematów jest zbyt wiele, by
móc je zignorować uznając, że aktualizacja Ubuntu jest bezproblemowa.
Bywa bardzo problemowa, i dlatego wolę na każdym kroku podkreślać, że w
przypadku używania Ubuntu przed aktualizacją powinno się zrobić kopię
zapasową.

> Kochana dziatwo i młodzieży, myśląca o przesiadce na Linuksa i w tym
> celu lurkająca grupę – nie wierzcie temu panu, który przedstawia
> sprawę tak, jakby Ubuntu było gorsze od Windows 3.1 (które z Win3.0
> upgrade'owało się dość sprawnie). 

Niedawno w Internecie furorę zrobił film przedstawiający aktualizację
Windowsa wydanie po wydaniu od 3.1 do 7. Część ustawień użytkownika w
międzyczasie została usunięta, ale na 7 cały czas działały programy,
które były zainstalowane na 3.1. I pod tym względem Microsoft — czego
by o nim nie mówić — wykonał kawał dobrej roboty.

> Otóż Ubuntu nie jest gorsze,
> a niektórzy twierdzą, że w pewnych zastosowaniach może być nawet
> odrobinę lepsze. ;)

No ale nie mieszajmy pojęć. Bezproblemowość aktualizacji systemu to
jest jedno. Odpowiedniość do „pewnych zastosowań” to jest drugie. W
wielu przypadkach jeżeli system odpowiednio spełnia stawiane przed nim
zadania, to w ogóle nie ma potrzeby go aktualizować.
-- 
Niżej podpisany, zamieszkały w http://minio.xt.pl ,
                       Mirosław Zalewski
Re: Gnome w Kubuntu
#138957
Author: Tomasz Minkiewicz
Date: Fri, 13 May 2011 14:17
146 lines
8411 bytes
On Fri, 13 May 2011 15:30:08 +0200
Mirosław Zalewski <miniopl@CUT_THIS.gmail.com> wrote:

> maj roku pamiętnego 2011, prawdopodobnie 13. Wielka mądrość na
> czytelników alt.pl.comp.os.linux.newbie spłynęła, gdy tako rzekł(a)
> Tomasz Minkiewicz:
> 
> > On Thu, 12 May 2011 13:55:32 +0200
> > Mirosław Zalewski <miniopl@CUT_THIS.gmail.com> wrote:
> > > Teoretycznie najlepszym sposobem jest zmiana repozytoriów (na
> > > natty'ego) i sudo apt-get dist-upgrade.
> > 
> > Z tym, że jeszcze bardziej najlepszym jest po prostu zawołanie
> > do-release-upgrade z wiersza poleceń, względnie kliknięcie „Tak”
> > w okienku pytającym o aktualizację.
> > Po jaką cholerę komplikować i robić po swojemu, jeśli lepsi hakerzy
> > przygotowali do tego dobre narzędzie?
> 
> Nie znałem i nie znam tego narzędzia. Nie używam Ubuntu, idę tokiem
> myślenia Debiana. Tam albo w repozytoriach masz „stable”* i się o nic
> nie martwisz, albo masz nazwę kodową (np. squeeze) i przy wydaniu nowej
> wersji stabilnej musisz poprawić sources.list. Z tego co mi wiadomo, w
> Ubuntu istnieją tylko nazwy kodowe dystrybucji, nie można więc wpisać
> „stable” i zapomnieć o całym problemie, regularnie wywołując
> dist-upgrade.

Można, tyle że przez rok, trzy, czy pięć. Potem owszem – kaplica.

> Z tym że mogę o czymś nie wiedzieć. Chyba po to jest grupa dyskusyjna,
> żeby dzielić się swoją wiedzą i uzupełniać niewiedzę.

Krygujesz się jak panienka na pierwszym balu, a nie jak weteran
usenetowy. Przestań lamentować i flejmuj jak mężczyzna!

No już, dobrze, dobrze. Prze-pra-szam! :)

> * tzn. możesz jeszcze mieć „testing” albo „sid”, ale to są wersje
>   ciągłe, w przeciwieństwie do „stable” czy Ubuntu.

ZTCW Ubuntu planuje przejść system ciągły. Chyba że się coś znów
zmieniło, bo już jakiś czas temu o tym czytałem. Nie bardzo wiem,
jak to ma wyglądać, ale może być ciekawie.

> > Domniemywam, że dlatego bezpieczniejszym, że wszelkie globalne zmiany
> > w konfiguracji pójdą się kochać, więc jeśli coś gdzieś źle
> > ustawiliśmy, zostanie to zresetowane do bezpiecznych ustawień
> > fabrycznych? No fajna metoda! Na „dziecko z kąpielą”. ;>
> 
> No to po to robisz kopię, żeby te „globalne zmiany w konfiguracji”
> sobie przywrócić po aktualizacji, nie?

No ale hej! Skąd będę wiedział, które mam przywrócić? Jeśli robię po
bożemu, to system mnie pyta co zrobić z ręcznie zmodyfikowanymi plikami
konfiguracyjnymi, automatycznie nadpisując te których nie ruszałem
(nawet jeśli się zmieniły, bo np. w nowej wersji programu coś co było
defaultem wymaga deklaracji explicite, albo na odwrót).

> Bezpieczniejsza dlatego, że robisz kopię.

No to tak. Kopię zawsze warto zrobić swoją drogą, ale kopię robi się na
wypadek problemów.

> Przed wywołaniem dist-upgrade
> zazwyczaj się kopii nie robi. Jeżeli w rezultacie coś pójdzie źle,
> przywrócenie systemu do stanu sprzed aktualizacji może być bardzo
> czasochłonne albo wręcz niemożliwe (zależy jak źle pójdzie
> aktualizacja).

I jeśli już się naprawdę coś spieprzy, to tu jest właściwy moment, żeby
orać i instalować od zera. Ale jeśli poszło dobrze, to oszczędziliśmy
sobie sporo roboty.

> Generalnie albo twórca dystrybucji upewnia się, że aktualizacja pójdzie
> bezproblemowo (do czego dążą — chyba z całkiem niezłym skutkiem —
> twórcy Debiana), albo system aktualizacji jest tak skonstruowany, żeby
> wymuszać na użytkowników robienie kopii zapasowej danych (co niestety
> niewielu robi rutynowo). Ewentualnie można jeszcze mieć gdzieś co się
> dzieje z systemem po aktualizacji (co w dużej mierze odpowiada temu co
> faktycznie dzieje się z Ubuntu), ale nie traktuję tego jako poważnej
> alternatywy.

Nie dramatyzuj. Poświęcić tę godzinkę czy dwie co pół roku, na
dopieszczenie systemu to naprawdę można bez bólu.

> > Ubunciaka się upgrade'uje normalnym, zalecanym sposobem w dużym
> > stopniu bezproblemowo. Fakt, jest niemała szansa, że grafika się nie
> > podniesie (tak co drugą wersję), ale orać wszystko zamiast
> > doinstalować czy wywołać kompilację/konfigurację jakiegoś modułu,
> > albo wprowadzić drobne zmiany w xorg.conf? No bądźmy poważni, wróbli
> > nie ostrzeliwuje się z orbity.
> 
> To jest różnica doświadczeń. Jasne, w wielu przypadkach — być może
> także Twoim — Ubuntu po aktualizacji działa bez problemów. Jednak w
> Internecie można znaleźć również setki, jeśli nie tysiące, tematów
> zrozpaczonych użytkowników, którym po zwykłej aktualizacji zalecanym
> sposobem coś nagle przestało działać.

Tak. I nie.
Owszem, praktycznie za każdym razem trzeba cośtam doszlifować. Ale to
nigdy nie są poważne problemy – AFAIR ostatnią razą moim problemem po
aktualizacji Ubuntu było, że taczpad nie działał po wyjściu z
hibernacji i to jest niezły przykład klasy tych tragedii
ubuntowo-upgrade'owych.

> > Kochana dziatwo i młodzieży, myśląca o przesiadce na Linuksa i w tym
> > celu lurkająca grupę – nie wierzcie temu panu, który przedstawia
> > sprawę tak, jakby Ubuntu było gorsze od Windows 3.1 (które z Win3.0
> > upgrade'owało się dość sprawnie). 
> 
> Niedawno w Internecie furorę zrobił film przedstawiający aktualizację
> Windowsa wydanie po wydaniu od 3.1 do 7. Część ustawień użytkownika w
> międzyczasie została usunięta, ale na 7 cały czas działały programy,
> które były zainstalowane na 3.1. I pod tym względem Microsoft — czego
> by o nim nie mówić — wykonał kawał dobrej roboty.

Wiesz, in vitro to se można.

Ludzi, którzy od ponad 10 lat używają tej samej instalacji Linuksa (co
oczywiście nie znaczy, że tej samej wersji) jest całkiem sporo. A ilu
znasz ludzi, którzy choćby z XP na W7 przesiedli się metodą
aktualizacji, nie orki (pomijając różne sekretarki)? Tego się pod
Windowsami po prostu nie robi z wielu przyczyn i w każdym poradniku dla
dummiesów o tym piszą.

> > Otóż Ubuntu nie jest gorsze,
> > a niektórzy twierdzą, że w pewnych zastosowaniach może być nawet
> > odrobinę lepsze. ;)
> 
> No ale nie mieszajmy pojęć. Bezproblemowość aktualizacji systemu to
> jest jedno. Odpowiedniość do „pewnych zastosowań” to jest drugie. W
> wielu przypadkach jeżeli system odpowiednio spełnia stawiane przed nim
> zadania, to w ogóle nie ma potrzeby go aktualizować.

No ale to nie o Ubuntu. Ubunciak to system bardzo wyraźnie desktopowy,
a przeciętny user nie będzie pracował na starych wersjach, gdy wszyscy
wokół mają już nowe. Nawet gdy go kwestie techniczne nie palą, będzie
chciał być aktualny. System musi się do tego podejścia dostosować, bo
inaczej nikt nie będzie go chciał. Niepełna doskonałość procesu
aktualizacji jest małą ceną ze szybkie tempo rozwoju.

Zresztą to IMO bardzo po linuksowemu: wydawaj często, szybko, nie
robiąc tragedii z bugów, jeśli się pojawią, tylko je szybko usuwając.
I to działa.

-- 
Tomasz Minkiewicz <tommink@gmail.com>
Re: Gnome w Kubuntu
#138954
Author: Tomasz Minkiewicz
Date: Fri, 13 May 2011 14:21
31 lines
2616 bytes
On Fri, 13 May 2011 14:28:31 +0200
Kapsel <kapsulskiWYTNIJTO@poczta.onet.pl> wrote:

> Fri, 13 May 2011 14:08:14 +0200, Tomasz Minkiewicz napisał(a):
> 
> >>> Ubunciaka się upgrade'uje normalnym, zalecanym sposobem w dużym stopniu
> >>> bezproblemowo. Fakt, jest niemała szansa, że grafika się nie podniesie
> >>> (tak co drugą wersję), ale orać wszystko zamiast doinstalować czy
> >>> wywołać kompilację/konfigurację jakiegoś modułu, albo wprowadzić drobne
> >>> zmiany w xorg.conf? No bądźmy poważni, wróbli nie ostrzeliwuje się
> >>> z orbity.
> >> 
> >> Szczerze mówiąc, jeśli po aktualizacji mi system nie wstanie "do okienek"
> >> to spanikuję :D
> > 
> > I dobrze! Nic tak nie motywuje do nauki jak awaria. Sam nie będziesz
> > wiedział, kiedy się nauczysz to naprawiać. :)
> > Zapewnij sobie tylko drugi komputer z dostępem do gugla i będzie dobrze.
> 
> Tak też będzie, ale backup i tak zrobię ;)

Szybko się uczysz. ;)
Jasne, że zrób. Ale i tak go nie użyjesz. Błędy, jeśli wystąpią, będą
takiego wagomiaru, że gdy porównasz wysiłek potrzebny na znalezienie
w sieci ich rozwiązania, z całym pitoleniem zmierzającym do odtworzenia
poprzedniej wersji systemu (po którym w dodatku pozostajesz ze starą
wersją, a przecież nie będziesz jej używał w nieskończoność), to Ci się
nie będzie chciało.

-- 
Tomasz Minkiewicz <tommink@gmail.com>
Re: Gnome w Kubuntu
#138958
Author: Mirosław Zalewski
Date: Fri, 13 May 2011 17:04
117 lines
6932 bytes
maj roku pamiętnego 2011, prawdopodobnie 13. Wielka mądrość na
czytelników alt.pl.comp.os.linux.newbie spłynęła, gdy tako rzekł(a)
Tomasz Minkiewicz:
 
> ZTCW Ubuntu planuje przejść system ciągły. Chyba że się coś znów
> zmieniło, bo już jakiś czas temu o tym czytałem. Nie bardzo wiem,
> jak to ma wyglądać, ale może być ciekawie.

Była taka plotka w listopadzie ubiegłego roku, ale została szybko
oficjalnie zdementowana.
Chyba że chodzi o jakąś inną sytuację, o której nie wiem.
 
> No ale hej! Skąd będę wiedział, które mam przywrócić? 

Generalnie wiesz z czym były problemy, co tam w /etc grzebałeś a w
najgorszym wypadku — co działało a teraz nie działa. To jakieś punkty
zaczepienia, po których jesteś w stanie dojść, które pliki odtworzyć.

Ja w /etc mam zmienione jakieś 3 pliki na krzyż, z czego naprawdę ważne
są mpd.conf oraz anacrontab. Myślę że wielu użytkowników Ubuntu w
ogóle nie ma wprowadzonych żadnych zmian w /etc, więc ich cały ten
problem nie dotyczy.

> No to tak. Kopię zawsze warto zrobić swoją drogą, ale kopię robi się
> na wypadek problemów.

„Ludzie dzielą się na tych, którzy robią backupy i tych, którzy będą
robić backupy”, ale Tobie chyba nie muszę tego mówić ;) .
 
> I jeśli już się naprawdę coś spieprzy, to tu jest właściwy moment,
> żeby orać i instalować od zera. Ale jeśli poszło dobrze, to
> oszczędziliśmy sobie sporo roboty.

Coś w tym jest. Chyba faktycznie podejście „robimy kopię i orzemy
system” jest zbyt radykalne. Pewnie lepiej je zastąpić „robimy kopię,
aktualizujemy i jeżeli nie działa, to orzemy system”.

Chociaż ja wolałem zastąpić dystrybucję taką, która nie sprawia
problemów przy aktualizacji ;) .

> Nie dramatyzuj. Poświęcić tę godzinkę czy dwie co pół roku, na
> dopieszczenie systemu to naprawdę można bez bólu.

Tylko wiesz, jakoś tak dziwnie to wychodzi, że coś jest gotowe się
spieprzyć akurat w momencie, kiedy masz do zrobienia jakiś ultraważny
projekt na wczoraj. Niby „godzina czy dwie co pół roku” to niewiele,
ale to zawsze wypada najmniej odpowiednia godzina czy dwie ;) .

> Owszem, praktycznie za każdym razem trzeba cośtam doszlifować. Ale to
> nigdy nie są poważne problemy – AFAIR ostatnią razą moim problemem po
> aktualizacji Ubuntu było, że taczpad nie działał po wyjściu z
> hibernacji i to jest niezły przykład klasy tych tragedii
> ubuntowo-upgrade'owych.

To w dużej mierze kwestia sprzętu. Jednemu aktualizacje przebiegają
bezproblemowo, drugiemu z drobnymi problemami a trzeciemu system już
nie wstaje. Myślę że nie można żadnej z tych sytuacji uogólnić na
wszystkie przypadki.

Można jednak zwrócić uwagę, że kolejne wydania Ubuntu są znacznie
mniej dopracowane niż kolejne wydania np. Debiana (co jednak odkupuje
się ironicznym stwierdzeniem, że Debian stabilny już w chwili premiery
jest przestarzały — niestety, coś za coś). Po prostu wystąpienie
problemów jest bardziej prawdopodobne.

> Ludzi, którzy od ponad 10 lat używają tej samej instalacji Linuksa (co
> oczywiście nie znaczy, że tej samej wersji) jest całkiem sporo. A ilu
> znasz ludzi, którzy choćby z XP na W7 przesiedli się metodą
> aktualizacji, nie orki (pomijając różne sekretarki)? Tego się pod
> Windowsami po prostu nie robi z wielu przyczyn i w każdym poradniku
> dla dummiesów o tym piszą.

Nie znam bodaj ani jednego (a przynajmniej o żadnym nie wiem). Windowsy
zazwyczaj aktualizuje się razem ze sprzętem. Co chyba po trosze wynika
też z wymagań sprzętowych nowszych wersji Windowsa.

Chociaż osobiście cały ten eksperyment z aktualizacjami Windowsa
traktuje bardziej jako ciekawostkę. W czasach dominacji Windowsa 95
dyski 10 GB były high-endowe — Windows 7 nawet się na takim nie
zmieści ;) .

> No ale to nie o Ubuntu. Ubunciak to system bardzo wyraźnie desktopowy,
> a przeciętny user nie będzie pracował na starych wersjach, gdy wszyscy
> wokół mają już nowe. Nawet gdy go kwestie techniczne nie palą, będzie
> chciał być aktualny.

MOJE doświadczenia pokazują coś dokładnie odwrotnego. Znam kilkoro
użytkowników Ubuntu i zazwyczaj znają ten system bardzo słabo — nie
wiedzą nic o repozytoriach czy strukturze katalogów, o regularnej
aktualizacji nie wspominając. Np. kolega jak zainstalował sobie Kubuntu
8.10 to do dzisiaj jedzie na tej samej instalacji, bez żadnych
aktualizacji.

Na Windowsie to samo. Ludzie jak raz zainstalują odtwarzacz muzyki,
filmów czy inny pakiet Office, to używają ciągle tej samej wersji (aż do
najbliższego formatu). Na szczęście przeglądarki w miarę świeże mają,
bo teraz to już chyba wszystkie automatycznie przypominają o
aktualizacji.
O Windows Update nie wspominam, bo tutaj chyba też dużą rolę odgrywa
piractwo.

Większość ludzi których znam — tych zupełnie nietechnicznych — nie ma
żadnego parcia na aktualizacje. Programy aktualizują wraz z
„formatem” (ci bardziej „świadomi”) albo wraz z nowym komputerem.

Ale jak mówię, to tylko moje doświadczenia. Może znam jakichś
nietypowych ludzi.

> Zresztą to IMO bardzo po linuksowemu: wydawaj często, szybko, nie
> robiąc tragedii z bugów, jeśli się pojawią, tylko je szybko usuwając.
> I to działa.

Z pewnością opowiada to filozofii linuksowej, ale można polemizować,
czy odpowiada to również potrzebom użytkowników desktopów.
-- 
Niżej podpisany, zamieszkały w http://minio.xt.pl ,
                       Mirosław Zalewski
Re: Gnome w Kubuntu
#138955
Author: Smok Eustachy
Date: Sat, 14 May 2011 08:41
7 lines
1276 bytes
Dnia Fri, 13 May 2011 14:08:14 +0200, Tomasz Minkiewicz napisał(a):
/../
> I dobrze! Nic tak nie motywuje do nauki jak awaria. Sam nie będziesz
> wiedział, kiedy się nauczysz to naprawiać. :) Zapewnij sobie tylko drugi
> komputer z dostępem do gugla i będzie dobrze.

Albo na tym Lynxa
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads