Thread View: pl.misc.dieta
26 messages
26 total messages
Started by Marek
Wed, 12 Jun 2013 12:40
Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Marek
Date: Wed, 12 Jun 2013 12:40
Date: Wed, 12 Jun 2013 12:40
12 lines
1304 bytes
1304 bytes
Witam, Lekarze, dietetycy trąbią: jedz mało i często, pij dużo. Tymczasem co natura podpowiada? Przyglądając się cywilizacjom ganiającym w buszu obserwujemy zupełnie inny styl. Nikt nie gania z 3l wody przy pasie. Gdy ktoś coś się upoluje, to będzie z tego kolacja a nie 6 posiłków. Nie liczą kalorii, nie wiedzą co to błonnik. Mimo to wyglądają znacznie lepiej niż nasze społeczeństwo. Więc jak to jest z w/w teoriami? -- Pozdrawiam Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Stokrotka
Date: Wed, 12 Jun 2013 13:35
Date: Wed, 12 Jun 2013 13:35
19 lines
2086 bytes
2086 bytes
> Lekarze, dietetycy trąbią: jedz mało i często, pij dużo. Tymczasem co > natura podpowiada? Przyglądając się cywilizacjom ganiającym w buszu > obserwujemy zupełnie inny styl. Nikt nie gania z 3l wody przy pasie. Gdy > ktoś coś się upoluje, to będzie z tego kolacja a nie 6 posiłków. Nie liczą > kalorii, nie wiedzą co to błonnik. Mimo to wyglądają znacznie lepiej niż > nasze społeczeństwo. Więc jak to jest z w/w teoriami? Je jak zobaczy pomarańcz. Jak upoluje to się podzieli w wiosce. Potem jakieś kłącze, łodyżka, popije soki z owoca. Potem ktoś inny uoluje, i znowu się podzielą. Jedzaą i piją więc cały dzień od rano do wieczora po troszku. I zawsze ma świeże. -- (tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Marek
Date: Thu, 13 Jun 2013 08:08
Date: Thu, 13 Jun 2013 08:08
17 lines
1666 bytes
1666 bytes
W dniu 2013-06-12 15:35, Stokrotka pisze: > Je jak zobaczy pomarańcz. Jak upoluje to się podzieli w wiosce. > Potem jakieś kłącze, łodyżka, popije soki z owoca. > Potem ktoś inny uoluje, i znowu się podzielą. > Jedzaą i piją więc cały dzień od rano do wieczora po troszku. > I zawsze ma świeże. Czyli ignorować regularność: jeść wtedy kiedy się chce i mało. Kolacje (czyli po "polowaniu") mogą być najbardziej sycącym posiłkiem? Nie liczyć kalorii nawet jeśli dla faceta wyszłoby to 1200kcal jeśli nie odczuwa potrzeb jedzenia więcej? Pić wtedy kiedy się chce i ile się chce nawet jeśli jest to litr dziennie? -- Pozdrawiam Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Stokrotka
Date: Thu, 13 Jun 2013 09:02
Date: Thu, 13 Jun 2013 09:02
18 lines
2185 bytes
2185 bytes
> Czyli ignorować regularność: jeść wtedy kiedy się chce i mało. Kolacje > (czyli po "polowaniu") mogą być najbardziej sycącym posiłkiem? Nie liczyć > kalorii nawet jeśli dla faceta wyszłoby to 1200kcal jeśli nie odczuwa > potrzeb jedzenia więcej? Pić wtedy kiedy się chce i ile się chce nawet > jeśli jest to litr dziennie? W zasadzie tak, ale okaże się, że organizm sam z siebie jest systematyczny. Poza tym, ten tryb życia dla wielu ludzi jest całkiem nieralny. Co do kolacji: człowik pierwotny żył w innym klimacie niż my, sjesta , a potem życie toczyło się wieczorem, długo, gdy nie ma już upału, więc syta kolacja była spalana do połowy nocy. -- (tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Marek
Date: Fri, 14 Jun 2013 07:50
Date: Fri, 14 Jun 2013 07:50
22 lines
2035 bytes
2035 bytes
W dniu 2013-06-13 11:02, Stokrotka pisze: > > W zasadzie tak, ale okaże się, że organizm sam z siebie jest systematyczny. > Poza tym, ten tryb życia dla wielu ludzi jest całkiem nieralny. Dlaczego nierealny? Wydaje mi się, że łatwo jest podjadać sobie w pracy jakiś owoc co parę chwil. Łatwo jest też nie wciskać w siebie na siłę litrów wody lecz pić kiedy się chce. Łatwiej jest też po pracy (czyli wieczorem) pójść gdzieś na kolację niż zjeść obiad w środku dnia. > Co do kolacji: człowik pierwotny żył w innym klimacie niż my, > sjesta , a potem życie toczyło się wieczorem, długo, gdy nie ma już upału, > więc syta kolacja była spalana do połowy nocy. Tego właśnie nie wiem. Gdybym cały dzień ganiał za strusiem, którego miałbym wieczorem zjeść, to zapewne zaraz po kolacji poszedłbym spać, szczególnie, że o świcie do pracy, czyli na polowanie na kolejnego strusia. -- Pozdrawiam Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Stokrotka
Date: Fri, 14 Jun 2013 08:00
Date: Fri, 14 Jun 2013 08:00
30 lines
2552 bytes
2552 bytes
>> sjesta, a potem życie toczyło się wieczorem, długo, ... > > ...Gdybym cały dzień ganiał za strusiem, którego miałbym wieczorem zjeść, > to zapewne zaraz po kolacji poszedłbym spać, Nie doceniasz inteligencji człowieka pierwotnego . On nie ganiał, on myślał. Zakładał wnyki i inne pułapki. Pewnie rano robił obhud, potem piekł mięsko w czasie sjesty, a wieczorm, po kolacji, rozwijał się kulturalnie i naukowo. A dziś? >> ....ten tryb życia dla wielu ludzi jest całkiem nieralny. > > Dlaczego nierealny? Wydaje mi się, że łatwo jest podjadać sobie w pracy > jakiś owoc co parę chwil. Jak się buduje drogę? Albo jak się pszekłada papiery? Już wyobrażam sobie te lepiące się łapki po śliweczce, i to spojżenie szefa. > Łatwo ... pójść gdzieś na kolację... Za ile? > niż zjeść obiad w środku dnia. Mało gdzie jest bufet, a tani i dobry bufet w robocie jest nieosiągalny. A jak ktoś pracuje w domu i może gotować w domu to powinien skakać z radości, jeśli dodatkowo starcza mu na życie. -- (tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Marek
Date: Fri, 14 Jun 2013 14:19
Date: Fri, 14 Jun 2013 14:19
37 lines
2395 bytes
2395 bytes
W dniu 2013-06-14 10:00, Stokrotka pisze: > Nie doceniasz inteligencji człowieka pierwotnego . On nie ganiał, on > myślał. > Zakładał wnyki i inne pułapki. Pewnie rano robił obhud, potem piekł > mięsko w czasie sjesty, a wieczorm, po kolacji, rozwijał się kulturalnie > i naukowo. > > A dziś? Chyba zagalopowałaś się :-) Kosę wynaleziono dopiero w roku 400 p.n.e., ogień 500 tys. lat temu więc ludy pierwotne raczej nie miały okazji uczestniczyć w konferencjach naukowych. :-) Wtedy nawet rolnictwo nie istniało. Wnyków też nie zastawiano gdyż mamuty to straszne szkodniki ... wszystko im niszczyły :-) > Jak się buduje drogę? Albo jak się pszekłada papiery? Już wyobrażam > sobie te lepiące się łapki po śliweczce, i to spojżenie szefa. Nie wszyscy drogi budują :-) >> Łatwo ... pójść gdzieś na kolację... > Za ile? Nie jadasz kolacji ? Twoi znajomi też nie? >> niż zjeść obiad w środku dnia. > Mało gdzie jest bufet, a tani i dobry bufet w robocie jest nieosiągalny. > A jak ktoś pracuje w domu i może gotować w domu > to powinien skakać z radości, jeśli dodatkowo starcza mu na życie. Ludzie jakoś sobie radzą. Jadają, piją. -- Pozdrawiam Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Stokrotka
Date: Fri, 14 Jun 2013 16:55
Date: Fri, 14 Jun 2013 16:55
40 lines
2777 bytes
2777 bytes
>> Zakładał wnyki i inne pułapki. Pewnie rano robił obhud, potem piekł >> mięsko w czasie sjesty, a wieczorm, po kolacji, rozwijał się kulturalnie >> i naukowo. > Chyba zagalopowałaś się :-) Kosę wynaleziono dopiero w roku 400 p.n.e., > ogień 500 tys. lat temu więc ludy pierwotne raczej nie miały okazji > uczestniczyć w konferencjach naukowych. :-) Wtedy nawet rolnictwo nie > istniało. Wnyków też nie zastawiano gdyż mamuty to straszne szkodniki ... > wszystko im niszczyły :-) W szkole uczono mnie, że kopali doły-zapadnie. ________ >>> Łatwo ... ___pójść___ gdzieś na kolację... >> Za ile? > > Nie jadasz kolacji ? Twoi znajomi też nie? Jadam, ale w domu. >>> niż zjeść obiad w środku dnia. >> Mało gdzie jest bufet, a tani i dobry bufet w robocie jest nieosiągalny. >> A jak ktoś pracuje w domu i może gotować w domu >> to powinien skakać z radości, jeśli dodatkowo starcza mu na życie. > > Ludzie jakoś sobie radzą. Jadają, piją. Taaaaaaaaaak, pracowałam kilka dni w takiej firmie: wieżowiec, żadnego bufetu, buda z hoddogmi kilka minut od budynku, a praca na -nastym piętsze. Co to za jedzenie w takiej pracy? Na piętsze tylko picie. -- (tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Marek
Date: Fri, 14 Jun 2013 20:26
Date: Fri, 14 Jun 2013 20:26
35 lines
2339 bytes
2339 bytes
W dniu 2013-06-14 18:55, Stokrotka pisze: > > W szkole uczono mnie, że kopali doły-zapadnie. Prymitywne cywilizacje żywiły się (podobno) głównie drapieżnikami i to zapewne zabitymi podczas rywalizacji o padlinę. Powszechne były deformacje kości wskutek nadmiaru witaminy A, której wielkie ilości są właśnie w ciałach drapieżników. > > ________ > >>>> Łatwo ... ___pójść___ gdzieś na kolację... >>> Za ile? >> >> Nie jadasz kolacji ? Twoi znajomi też nie? > Jadam, ale w domu. No więc chodzisz jeść kolację do domu :-) Adres spożywania kolacji nie ma znaczenia. Nie o tym rozmawiamy. > Taaaaaaaaaak, pracowałam kilka dni w takiej firmie: wieżowiec, żadnego > bufetu, > buda z hoddogmi kilka minut od budynku, a praca na -nastym piętsze. > Co to za jedzenie w takiej pracy? > Na piętsze tylko picie. Nie tylko takie warunki ludzie mają. Bywam w wielu firmach w swojej okolicy. Szczerze mówiąc nigdy nie spotkałem się z takimi warunkami jak opisałaś. Zapewne ktoś tak faktycznie ma lecz nie wolno tego uogólniać. -- Pozdrawiam Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: user
Date: Sat, 15 Jun 2013 03:58
Date: Sat, 15 Jun 2013 03:58
26 lines
2723 bytes
2723 bytes
W dniu 2013-06-12 14:40, Marek pisze: > Witam, > > Lekarze, dietetycy trąbią: jedz mało i często, pij dużo. Tymczasem co > natura podpowiada? Przyglądając się cywilizacjom ganiającym w buszu > obserwujemy zupełnie inny styl. Nikt nie gania z 3l wody przy pasie. Gdy > ktoś coś się upoluje, to będzie z tego kolacja a nie 6 posiłków. Nie > liczą kalorii, nie wiedzą co to błonnik. Mimo to wyglądają znacznie > lepiej niż nasze społeczeństwo. Więc jak to jest z w/w teoriami? > Należy przede wszystkich jeść zdrowo, świeżo a jeśli chodzi o ilości i częstotliwości to słuchać ciała. Jak jesteś głodny to jesz, jak nie jesteś głodny to... nie jesz. Jeść tyle, aby się najeść, ale nie najadać się tak, aby potem cierpieć z przejedzenia. A zdrowo to nie produkty typu "fit" bo to tylko zdzieranie kasy czy jeść "bez tłuszczu" tylko dostosować rodzaj posiłku do rodzaju codziennej aktywności. Jak uprawia się sporty to więcej węglowodanów i białka, jak aktywność nikła to... mniej węglowodanów w stosunku do białka i tłuszczy oraz więcej błonnika. No i... tłuszcz nie jest zły, złe są jedynie skrajności, niezdrowy jest słonecznikowy czy tłuszcze nasycone, ale taki rzepakowy to samo zdrowie a nawet zdrowszy od wychalanej oliwy z oliwek. Nie wspominając o bardzo zdrowych rybach takich jak np. makrela, czy śledź, które są zdrowsze nawet od Łososia, który to jest w większości rybą hodowlaną. Jest generalnie sporo niuansów dotyczących żywności np. jest duża różnica pomiędzy makaronem spaghetti babuni z milionem jajek a makaronem spaghetti z semoliny i takie tam.
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Stokrotka
Date: Sat, 15 Jun 2013 12:48
Date: Sat, 15 Jun 2013 12:48
19 lines
2400 bytes
2400 bytes
>> Taaaaaaaaaak, pracowałam kilka dni w takiej firmie: wieżowiec, żadnego >> bufetu, >> buda z hoddogmi kilka minut od budynku, a praca na -nastym piętsze. >> Co to za jedzenie w takiej pracy? >> Na piętsze tylko picie. > > Nie tylko takie warunki ludzie mają. Bywam w wielu firmach w swojej > okolicy. Szczerze mówiąc nigdy nie spotkałem się z takimi warunkami jak > opisałaś. Zapewne ktoś tak faktycznie ma lecz nie wolno tego uogólniać. > Popatsz dookoła. Mieszkam w średniej wielkości podwarszawskim Wołominie. A ludzie pracują : w jakimś sklepie częściej nie spożywczym, w jakiejś małej firmie..., poczta ksero, biuro podatkowe.... I gdzie zjeść? Zostają tylko kanapki. -- (tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Marek
Date: Sat, 15 Jun 2013 13:31
Date: Sat, 15 Jun 2013 13:31
83 lines
5335 bytes
5335 bytes
W dniu 2013-06-15 05:58, user@domain.invalid pisze: >> > Należy przede wszystkich jeść zdrowo, świeżo a jeśli chodzi o ilości i > częstotliwości to słuchać ciała. Jak jesteś głodny to jesz, jak nie > jesteś głodny to... nie jesz. Jeść tyle, aby się najeść, ale nie najadać A na drugiej szali jest przeciwstawna opinia specjalistów... Wiele ludzi będzie się miotało słuchając sprzecznych opinii. Sam mam takie dylematy. Gdy postępowałem jak wyżej, to jadłem mało: ok 1000kcal w trzech posiłkach dziennie. Wypijałem może litr płynów. Nie interesowały mnie wtedy kalorie, intuicyjnie wybierałem produkty białkowe i było ok. Gdy poszedłem do dietetyka (a raczej 3 dietetyków) przy okazji chęci rozwiązania jakiegoś tam problemu - wszyscy oni za głowę się złapali i kazali zwiększyć ilość posiłków do 5-6 a także kaloryczność do 3200-3500 bo tak im wychodziło z aktywności jaką wiodę plus pić 3l. Nie będę już wdawał się w detale lecz konkluzją z tych spotkań było totalne zakręcenie. W ciągu 2 lat częściowo dostosowałem się do wskazówek (tzn wskoczyłem na poziom ok 2200kcal) lecz z perspektywy czasu stwierdzam, że to nie było rozsądne. Każde drobne odstępstwo od menu skutkuje tyciem. Waham się czy nie wrócić do poprzedniego stylu, takiego jak mi organizm podpowiadał zawsze. Jak sądzisz? > się tak, aby potem cierpieć z przejedzenia. Właśnie! Wyobraź sobie, że jedna z dietetyczek uznała, że nie jest możliwe abym nie mógł zjeść 100g np. ryżu plus 150g kurczaka plus jakieś warzywa gdyż ona tyle jada (i jest drobną kobietą). W dodatku w ciągu dnia były objętościowo 2 inne posiłki tej wielkości, nie wspominając o 2 mniejszych - powiedzmy "przekąskowych". Dla mnie to góry żarcia nie do przetrawienia mimo iż kalorycznie dalekie to było od celu. Kiedyś zawziąłem się aby sumiennie taki dzień "odrobić" - skończyło się chorobą pomijając fatalne samopoczucie zaraz po takim obżarstwie. To też daje mi argument do powrotu do tego co organizm podpowiada jako naturalne. > A zdrowo to nie produkty > typu "fit" bo to tylko zdzieranie kasy (...) > Martwi mnie tylko niskie zapotrzebowanie kaloryczne mojego organizmu mimo uprawianego sportu (4x w tygodniu, wydatek zmienny 600 do nawet 1000kcal). Czyli jadę sobie na mocno ujemnym bilansie energetycznym ... i nie ma to żadnego wpływu na masę. Co do reszty się zgadzam: nie należy unikać tłuszczu, dużo białka itd.. Dorzuciłbym do tego swoje obserwacje przeprowadzone na własnym organizmie. Być może kontrowersyjne lecz sprawdzają się u mnie. - Śniadanie nie może być obfite gdyż przekroczenie zapotrzebowania organizmu w jakimkolwiek posiłku tuczy. - Obfite śniadanie nie podkręca metabolizmu wcale lecz jedynie powoduje, że drugie śniadanie będzie później. - Głodzenie się (nawet delikatne) to najgorszy sposób odchudzania. Pomaga krótkoterminowo lecz jojo będzie spektakularne i z nawiązką zniszczy efekty. Zwiększanie kaloryczności o 100 na tydzień nie zapobiegnie skutkom. - Liczenie kalorii pozbawione jest sensu. Nie niesie za sobą żadnej informacji poza fizycznymi wartościami. Dwa bliźniacze organizmy mogą skrajnie różnie reagować na tą samą dietę: jeden utyje a drugi schudnie. - Najbardziej tuczy wysoki IG węglowodanów. Ta sama ilość tych samych węglowodanów o obniżonym IG np. za pomocą dużej dawki błonnika zadziała zupełnie inaczej. Podobnie jak zjedzenie węglowodanów z natury posiadających niski IG. - Sen na lekkim głodzie. - Sport rozumiany ogólnie nie przyspiesza metabolizmu a może nawet opóźniać (wolniej głodniejemy niż siedząc przed TV). Metabolizm przyspiesza jedynie umiarkowana aerobowa forma ruchu gdzie dużo jest skakania, biegania itp. i to tylko na czas wykonywania ćwiczeń (z pewnym przesunięciem okna czasowego powiedzmy) a nie np. na cały dzień czy tydzień. Intensywne aeroby, które przekształcają się w anaeroby spowalniają metabolizm mimo iż forma ćwiczeń jest taka sama. - Spożywanie węglowodanów przed treningiem czyni go bezsensownym w sensie trzymania linii. Tak mi moja "natura" podpowiada poparta eksperymentami na sobie. -- Pozdrawiam Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Marek
Date: Sat, 15 Jun 2013 13:38
Date: Sat, 15 Jun 2013 13:38
16 lines
1910 bytes
1910 bytes
W dniu 2013-06-15 14:48, Stokrotka pisze: >> > Popatsz dookoła. Mieszkam w średniej wielkości podwarszawskim Wołominie. > A ludzie pracują : w jakimś sklepie częściej nie spożywczym, w jakiejś > małej firmie..., poczta ksero, biuro podatkowe.... > I gdzie zjeść? Zostają tylko kanapki. Moim zdaniem to specyfika Twojego miasta. Patrzę na 3miasto - co kawałek knajpa. Patrzę na małe miejscowości wokół (powiedzmy 20-40 tys. mieszkańców) - co najmniej kilka barów i restauracji w każdej i to nierzadko specjalizujących się w konkretnych kuchniach. -- Pozdrawiam Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Stokrotka
Date: Sat, 15 Jun 2013 19:03
Date: Sat, 15 Jun 2013 19:03
27 lines
2998 bytes
2998 bytes
>> Popatsz dookoła. Mieszkam w średniej wielkości podwarszawskim Wołominie. >> A ludzie pracują : w jakimś sklepie częściej nie spożywczym, w jakiejś >> małej firmie..., poczta ksero, biuro podatkowe.... >> I gdzie zjeść? Zostają tylko kanapki. > > Moim zdaniem to specyfika Twojego miasta. Patrzę na 3miasto - co kawałek > knajpa. Patrzę na małe miejscowości wokół (powiedzmy 20-40 tys. > mieszkańców) - co najmniej kilka barów i restauracji w każdej i to > nierzadko specjalizujących się w konkretnych kuchniach. Dałam pszykład z Wołomina i Warszawy. 2 miasta. Nie piszę, że nie jest to wogule niemożliwe, ale jednak większość "masy" pracującej nie ma możliwości zdrowego odżywiania się. Kilka firm pszetestowałm pod tym względem. Bufety wcale nie są tanie, i nie umożliwiają jedzenia wtedy gdy mam ohotę i w ilości dowolnej (podjadanie). Średnio duże firmy często mają bufet, i tylko te. Molohy mają stołuwkę zwykle daleko, bo są molohami. Cała reszta jest w złej sytuacji: idź na ulicę i może będzie jakaś zapiekanka lub hotdog. Zdrowo można się odżywiać pracując w domu, mając włąsny interes itp. -- (tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Stokrotka
Date: Sat, 15 Jun 2013 19:12
Date: Sat, 15 Jun 2013 19:12
28 lines
2377 bytes
2377 bytes
Ci twoi dietetycy zdaje się są do du.... Sam sobie poczytaj i może sam wykombinyjesz lepiej od dietetyczki. Dla mnie podane ilości to też było by zbyt dużo jedzenia, jak ona tyle je to może ma tasiemca? A na pierwszy żut oka to całym stylem życia dobijasz serce. > - Obfite śniadanie nie podkręca metabolizmu wcale lecz jedynie powoduje, > że drugie śniadanie będzie później. Zgadza się, obfite śniadanie powoduje ociężałość umysłową. Śniadanie powinno być lekkie, i łatwopszyswajalne, lekkostrawne. > - Głodzenie się (nawet delikatne) to najgorszy sposób odchudzania. Prawda. > - Liczenie kalorii pozbawione jest sensu. Prawda. > - Sen na lekkim głodzie. Nigdy w życiu, skutkuje budzeniem się w nocy i poszukiwaniem pszekąski. > - Sport rozumiany ogólnie nie przyspiesza metabolizmu ... Wogule sport to nie zdrowie.:) -- (tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Marek
Date: Sat, 15 Jun 2013 20:05
Date: Sat, 15 Jun 2013 20:05
20 lines
1829 bytes
1829 bytes
W dniu 2013-06-15 21:12, Stokrotka pisze: >> - Sen na lekkim głodzie. > Nigdy w życiu, skutkuje budzeniem się w nocy i poszukiwaniem pszekąski. Ani razu nie obudziłem się z tego powodu i żadna siła nie zmusiłaby mnie aby w nocy wstać po to aby jeść. Mało tego: po przebudzeniu muszę chwilę zaczekać aż mój żołądek też się obudzi aby móc śniadanie zjeść niezależnie od tego w jakim stanie poszedłem spać: głodny czy nie. >> - Sport rozumiany ogólnie nie przyspiesza metabolizmu ... > Wogule sport to nie zdrowie.:) Tak tak... pamiętam Twoją awersję do sportu :-) Mamy w tym względzie skrajnie przeciwne opinie. Mnie sport na nogi postawił po latach zaniedbań w postaci ograniczania się do spacerków itp. -- Pozdrawiam Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Pszemol
Date: Sat, 10 Aug 2013 13:28
Date: Sat, 10 Aug 2013 13:28
42 lines
3832 bytes
3832 bytes
"Marek" <precz@spamowi.com> wrote in message news:kphqbd$m1j$1@node1.news.atman.pl... > Martwi mnie tylko niskie zapotrzebowanie kaloryczne mojego organizmu mimo > uprawianego sportu (4x w tygodniu, wydatek zmienny 600 do nawet 1000kcal). > Czyli jadę sobie na mocno ujemnym bilansie energetycznym ... i nie ma to > żadnego wpływu na masę. Ja bym się na Twoim miejscu o to nie martwił - fizyki nie oszukasz... Nie pojedziesz na ujemnym bilansie energetycznym długo, nie ma mowy. Albo zaczniesz chudnąć albo bilans nie jest faktycznie ujemny. Jeśli nie chudniesz w długim okresie czasu na "ujemnym" bilansie to po prostu coś źle liczysz: albo jesz więcej kalorii niż Ci się wydaje albo spalasz ich mniej w czasie uprawiania sportu... Co do pytania o rady tu, na grupie, nie przedstawiłeś się nikomu, nie dałeś żadnych informacji o swoich problemach jakie próbujesz rozwiązać dietą, więc pytania typu "Jak sądzisz?" są trochę bez sensu. > - Liczenie kalorii pozbawione jest sensu. Nie niesie za sobą żadnej > informacji poza fizycznymi wartościami. Dwa bliźniacze organizmy mogą > skrajnie różnie reagować na tą samą dietę: jeden utyje a drugi schudnie. Nie wiem w jaki sposób liczysz kalorie i jak Ci to dokładnie wychodzi, ale dla mnie osobiście ten sposób się sprawdził, bo miałem dużą nadwagę i mój organizm dawał mi złe sygnały o głodzie których gdybym słuchał to nigdy bym nie schudł. Liczenie kalorii i trzymanie się energetycznego bilansu *wbrew* temu co podpowiada organizm to była dla mnie jedyna metoda na skuteczne schudnięcie i utrzymanie niskiej wagi. Myślę że dobre rady typu "jedz tyle aby się najeść ale nie przejeść" to radzą ludzie którzy nie mają problemów z nadwagą :-) I w ogóle nie rozumieją ludzi z nadwagą i ilości jakie oni mogą jeść... Dla mnie "zjeść tyle aby się najeść ale się nie przejeść" oznaczać może np. puszkę orzechów w polewie czekoladowej na deser w czasie jednego serialu TV :-) (~2500kcal) albo 5 lasek suchych kabanosów w czasie jednej sesii przed komputerem w nocy (~1000kcal) albo kostka sera twardego lub brie, krojona nożem do smaku i tak dalej i tak dalej... > Tak mi moja "natura" podpowiada poparta eksperymentami na sobie. Zazdroszczę Ci, że Twoja natura Ci coś podpowiada, bo moja nadwaga rozregulowała mi podpowiedzi i wciąż nie mogę ich słuchać... mimo iż od początku odchudzania się minęło już ponad rok i utrzymuję wagę.
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Pszemol
Date: Sat, 10 Aug 2013 13:30
Date: Sat, 10 Aug 2013 13:30
10 lines
1829 bytes
1829 bytes
"Marek" <precz@spamowi.com> wrote in message news:kpihdm$e0s$1@node1.news.atman.pl... >>> - Sport rozumiany ogólnie nie przyspiesza metabolizmu ... >> Wogule sport to nie zdrowie.:) > > Tak tak... pamiętam Twoją awersję do sportu :-) Mamy w tym względzie > skrajnie przeciwne opinie. Mnie sport na nogi postawił po latach zaniedbań > w postaci ograniczania się do spacerków itp. :-) sport jak najbardziej... bez sportu nie ma kondycji.
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Marek
Date: Sat, 10 Aug 2013 14:39
Date: Sat, 10 Aug 2013 14:39
11 lines
1251 bytes
1251 bytes
W dniu 2013-08-10 15:30, Pszemol pisze: > > :-) sport jak najbardziej... bez sportu nie ma kondycji. Stokrotce kondycja szkodzi.:-) -- Pozdrawiam Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Marek
Date: Sat, 10 Aug 2013 15:05
Date: Sat, 10 Aug 2013 15:05
80 lines
5242 bytes
5242 bytes
W dniu 2013-08-10 15:28, Pszemol pisze: > > Ja bym się na Twoim miejscu o to nie martwił - fizyki nie oszukasz... > Nie pojedziesz na ujemnym bilansie energetycznym długo, nie ma mowy. W/g 3 dietetyków mój wydatek kaloryczny to średnio 3200 kcal. Jem nie więcej niż 2-2.5kcal bo nie jestem w stanie więcej zmieścić w sobie. Chyba, ze piłbym olej. Co ciekawsze - parę lat temu nie interesowałem się dietetyką, zdrowym trybem życia itp. Jednakże nie chciałem ważyć jak słoń prowadząc "biurowy" styl życia. Ograniczałem sobie racje żywnościowe tak aby nie tyć. Jak potem pojawił się sport i wizyty u dietetyków - wyliczono mi, że jadłem dobowo ok 1000 kcal a nawet mniej. Ważyłem 72kg. Zjadłem więcej - tyłem. Co Ty na to? > Albo zaczniesz chudnąć albo bilans nie jest faktycznie ujemny. Z jednej strony rozumiem zasady fizyki w tym względzie a z drugiej - znajduję w sobie zaprzeczenie tych zasad. > Jeśli nie chudniesz w długim okresie czasu na "ujemnym" bilansie > to po prostu coś źle liczysz: albo jesz więcej kalorii niż Ci się wydaje > albo spalasz ich mniej w czasie uprawiania sportu... Nawet gdybym zero kalorii spalał uprawiając sport, to mówi się, że przy 2000 kcal powinienem trzymać wagę. Tymczasem nigdy tyle wcześniej nie spożywałem co liczyłem nie ja lecz 3 niezależnych dietetyków. Nie da się wykrzesać więcej kcal z kilku kanapek. A tak właśnie jadałem. Oczywiście to przeszłość. Teraz inaczej się żywię choć też mało. > Co do pytania o rady tu, na grupie, nie przedstawiłeś się nikomu, > nie dałeś żadnych informacji o swoich problemach jakie próbujesz > rozwiązać dietą, więc pytania typu "Jak sądzisz?" są trochę bez sensu. Hmmm... W zasadzie wątek był inny - nie o moich problemach ale ok. Faktycznie mam kłopot ze zbyt łatwym otłuszczaniem się i to z "powietrza". Muszę prowadzić katorżnicze (jak dla mnie) ćwiczenia (ćwiczenia siłowe + codzienne aeroby) aby nie tyć. Nie wiem w jaki sposób miałbym się przedstawić więc pytaj. A jaki problem chcę rozwiązać? Zwiększać masę i chudnąć jednocześnie :-) Tylko na początku mi się to udawało. > Nie wiem w jaki sposób liczysz kalorie i jak Ci to dokładnie wychodzi, > ale dla mnie osobiście ten sposób się sprawdził, bo miałem dużą > nadwagę i mój organizm dawał mi złe sygnały o głodzie których gdybym > słuchał to nigdy bym nie schudł. Liczenie kalorii i trzymanie się > energetycznego bilansu *wbrew* temu co podpowiada organizm to > była dla mnie jedyna metoda na skuteczne schudnięcie i utrzymanie > niskiej wagi. Myślę że dobre rady typu "jedz tyle aby się najeść ale > nie przejeść" to radzą ludzie którzy nie mają problemów z nadwagą :-) Ja maiłem wagę prawidłową niewiele jedząc... I tego nie rozumiem. > I w ogóle nie rozumieją ludzi z nadwagą i ilości jakie oni mogą jeść... > Dla mnie "zjeść tyle aby się najeść ale się nie przejeść" oznaczać może > np. puszkę orzechów w polewie czekoladowej na deser w czasie jednego > serialu TV :-) (~2500kcal) albo 5 lasek suchych kabanosów w czasie > jednej sesii przed komputerem w nocy (~1000kcal) albo kostka > sera twardego lub brie, krojona nożem do smaku i tak dalej i tak dalej... A 6 kanapek na dobę z masłem i wędliną typu szynka załóżmy albo z jajkiem sporadycznie ser plus jakieś warzywa (pomidor, ogórek, papryka itp)? > Zazdroszczę Ci, że Twoja natura Ci coś podpowiada, bo moja nadwaga > rozregulowała mi podpowiedzi i wciąż nie mogę ich słuchać... mimo iż > od początku odchudzania się minęło już ponad rok i utrzymuję wagę. Problem mamy podobny z tą tylko różnicą, że ja nigdy nie przejadałem się a wręcz niedojadałem i nie miałem potrzeb jedzenia więcej. Trenując sport zwiększyłem swoją wagę o 14 kg w ciągu 1.5 roku a potem stop. Miałem 2 miesiące przerwy wymuszonej, ograniczyłem się więc do 1500-1800 kcal zbilansowanej diety zyskałem 6kg i 6 cm w brzuchu. Zrzuciłem to potem w 4 miesiące ale co z tego? Problem jest ewidentny. -- Pozdrawiam Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Pszemol
Date: Sat, 10 Aug 2013 15:30
Date: Sat, 10 Aug 2013 15:30
148 lines
10006 bytes
10006 bytes
"Marek" <precz@spamowi.com> wrote in message news:ku5krf$db$1@node1.news.atman.pl... >> Ja bym się na Twoim miejscu o to nie martwił - fizyki nie oszukasz... >> Nie pojedziesz na ujemnym bilansie energetycznym długo, nie ma mowy. > > W/g 3 dietetyków mój wydatek kaloryczny to średnio 3200 kcal. Jem nie > więcej niż 2-2.5kcal bo nie jestem w stanie więcej zmieścić w sobie. > Chyba, ze piłbym olej. Niecałe pół kilo (1 funt) tłuszczu w tkankach organizmu to zapas energii około 3500kcal. Gdybyś rzeczywiście miał tak duży ujemny bilans dzienny (około 1000kcal/dziennie) to chudłbyś w tępie 1kg na tydzień. Po zużyciu tłuszczu zacząłbyś tracić mięśnie i inne tkanki i wyglądałbyś wkrótce jak więźniowie Oświęcimia. Wniosek jest prosty: dietetycy się mylą w oszacowaniu Twojego wydatku kalorycznego albo mylisz się Ty oszacowując ile kalorii zjadasz. Podziel się z nami większą ilością szczegółów - jak liczysz zużycie kalorii w czasie treningów? Jak dokładnie liczysz zjadane ilości kalorii? > Co ciekawsze - parę lat temu nie interesowałem się dietetyką, zdrowym > trybem życia itp. Jednakże nie chciałem ważyć jak słoń prowadząc "biurowy" > styl życia. Ograniczałem sobie racje żywnościowe tak aby nie tyć. Jak > potem pojawił się sport i wizyty u dietetyków - wyliczono mi, że jadłem > dobowo ok 1000 kcal a nawet mniej. Ważyłem 72kg. Zjadłem więcej - tyłem. > Co Ty na to? Ja na to ciągle to samo. Jestem inżynierem i w cuda nie wierzę :-) Fizyka ze swoimi prawami zachowania energii jest nie do przeskoczenia tutaj. Gdzieś musisz robić błąd, no chyba że wierzysz w istnienie perpetum mobile, bo to właśnie maszyna która pracuje mimo ujemnego bilansu energetycznego. Żaden żywy organizm nie da rady utrzymywać się stabilnie przy ujemnym bilansie. >> Albo zaczniesz chudnąć albo bilans nie jest faktycznie ujemny. > > Z jednej strony rozumiem zasady fizyki w tym względzie a z drugiej - > znajduję w sobie zaprzeczenie tych zasad. Bo zapominasz o tym, że to co Ci wylicza dietetyk to obliczenia szacunkowe obarczone ogromnym błędem. Przecież jego tam nie ma z Tobą na siłowni, nie mierzy Ci wysiłku, nie odważa Ci tych gramów kurczaka jakie zjadasz na talerzu... Gdzieś robisz błąd. >> Jeśli nie chudniesz w długim okresie czasu na "ujemnym" bilansie >> to po prostu coś źle liczysz: albo jesz więcej kalorii niż Ci się wydaje >> albo spalasz ich mniej w czasie uprawiania sportu... > > Nawet gdybym zero kalorii spalał uprawiając sport, to mówi się, że przy > 2000 kcal powinienem trzymać wagę. Tymczasem nigdy tyle wcześniej nie > spożywałem co liczyłem nie ja lecz 3 niezależnych dietetyków. Nie da się > wykrzesać więcej kcal z kilku kanapek. A tak właśnie jadałem. Oczywiście > to przeszłość. Teraz inaczej się żywię choć też mało. Widzę, że gorąco wierzysz w swoją unikalność i niezwykłość... No trudno, nie przekonam Cię chyba. Moim zdaniem bardzo dużo można wykrzesać z kanapek, bo to w dużej mierze zależy jak ta kanapka jest zrobiona i co ma włożone do środka. To z jakiego chleba jest zrobiona też ma znaczenie... Generalnie jeśli smarujesz chleb masłem, kładziesz żółty ser i nie ważysz dokładnie ile gramów masła i sera położyłeś na chleb to możesz w tym jednym miejscu zrobić błąd obliczeń rzędu KILKUSET kcal. Jedna łyżka stołowa masła to przecież ponad 100kcal to samo plasterek sera. Nie mówiąc już o jakimś boczku, salami czy dodatkach jak keczup, majonez... >> Co do pytania o rady tu, na grupie, nie przedstawiłeś się nikomu, >> nie dałeś żadnych informacji o swoich problemach jakie próbujesz >> rozwiązać dietą, więc pytania typu "Jak sądzisz?" są trochę bez sensu. > > Hmmm... W zasadzie wątek był inny - nie o moich problemach ale ok. > Faktycznie mam kłopot ze zbyt łatwym otłuszczaniem się i to z "powietrza". > Muszę prowadzić katorżnicze (jak dla mnie) ćwiczenia (ćwiczenia siłowe + > codzienne aeroby) aby nie tyć. Nie wiem w jaki sposób miałbym się > przedstawić więc pytaj. A jaki problem chcę rozwiązać? Zwiększać masę i > chudnąć jednocześnie :-) > Tylko na początku mi się to udawało. Chodziło mi o to, że każdy ma inne problemy - ktoś może ważyć 130kg przy wadze 75kg w jakiej chciałby być a ktoś inny waży 70kg a chciałby mieć 5kg więcej mięśni - ciężko się pytać ludzi tu o radę co robić jak się nie zna celu jaki ktoś chce osiągnąć. Bardzo dużo ludzi zwyczajnie oszukuje się oszacowując na oko ile jedzą. Podejrzewam że podobnie jest z Tobą. Wydaje Ci się, że jesz 1000kcal dziennie a być może jesz 1500-2000 bo robisz duże błędy kalkulacji. >> Nie wiem w jaki sposób liczysz kalorie i jak Ci to dokładnie wychodzi, >> ale dla mnie osobiście ten sposób się sprawdził, bo miałem dużą >> nadwagę i mój organizm dawał mi złe sygnały o głodzie których gdybym >> słuchał to nigdy bym nie schudł. Liczenie kalorii i trzymanie się >> energetycznego bilansu *wbrew* temu co podpowiada organizm to >> była dla mnie jedyna metoda na skuteczne schudnięcie i utrzymanie >> niskiej wagi. Myślę że dobre rady typu "jedz tyle aby się najeść ale >> nie przejeść" to radzą ludzie którzy nie mają problemów z nadwagą :-) > > Ja maiłem wagę prawidłową niewiele jedząc... I tego nie rozumiem. Generalnie rzecz biorąc ludzie dzisiaj jedzą bardzo dużo - na tym tle Ci się może wydawać że Ty "niewiele jesz" a jesz prawidłowe ilości... No to masz prawidłową wagę. Nie ma tu żadnego problemu :-) >> I w ogóle nie rozumieją ludzi z nadwagą i ilości jakie oni mogą jeść... >> Dla mnie "zjeść tyle aby się najeść ale się nie przejeść" oznaczać może >> np. puszkę orzechów w polewie czekoladowej na deser w czasie jednego >> serialu TV :-) (~2500kcal) albo 5 lasek suchych kabanosów w czasie >> jednej sesii przed komputerem w nocy (~1000kcal) albo kostka >> sera twardego lub brie, krojona nożem do smaku i tak dalej i tak dalej... > > A 6 kanapek na dobę z masłem i wędliną typu szynka załóżmy albo z jajkiem > sporadycznie ser plus jakieś warzywa (pomidor, ogórek, papryka itp)? No to ja nie umiem zrobić 6 kanapek z masłem i wędliną i jajkiem aby się zmieścić w 1000kcal. Wybacz :-) Kup sobie prostą elektroniczną wagę pocztową - taką co potrafi ważyć tak do 1-2kg i dawać dokładność rzędu 1 grama, najlepiej 1/2 grama i zrób sobie przez tydzień taki test: kup do kanapek chleb pokrojony już, tostowy, w którym producent podaje ilość kalorii na kromkę lub na ilość gramów, i w czasie robienia tych swoich 6 kanapek rób dokładne obliczenia na kartce, nie w głowie, ile tego chleba, masła, szynki jajek na te kanapki dajesz... Zapewniam Cię, że się zdziwisz... Jedno jajko ugotowane w wodzie na twardo, w zależności od wielkości to 75-90kcal. 6 dużych jajek zjesz dziennie to masz 540kcal w samych jajkach, a gdzie chleb z tych kanapek? Pewnie po 100-150kcal na kromkę? Gdzie masło po 100kcal na łyżkę stołową? Te Twoje kanapki muszą być bardzo, bardzo biedniutkie albo nie umiem sobie wyobrazić jak robisz ich 6 aby się w 1000kcal zmieścić... >> Zazdroszczę Ci, że Twoja natura Ci coś podpowiada, bo moja nadwaga >> rozregulowała mi podpowiedzi i wciąż nie mogę ich słuchać... mimo iż >> od początku odchudzania się minęło już ponad rok i utrzymuję wagę. > > Problem mamy podobny z tą tylko różnicą, że ja nigdy nie przejadałem się a > wręcz niedojadałem i nie miałem potrzeb jedzenia więcej. Trenując sport > zwiększyłem swoją wagę o 14 kg w ciągu 1.5 roku a potem stop. Miałem 2 > miesiące przerwy wymuszonej, ograniczyłem się więc do 1500-1800 kcal > zbilansowanej diety zyskałem 6kg i 6 cm w brzuchu. Zrzuciłem to potem w 4 > miesiące ale co z tego? Problem jest ewidentny. Generalnie mięśnie nie ważą tyle co tłuszcz - nie przejmowałbym się na Twoim miejscu wagą a raczej tym co tymi mięśniami możesz wyciągnąć. Zamiast się ważyć i tak monitorować postęp sprawdzałbym wagę tego co może uciągnąć Twój biceps w trzech cyklach po ileś tam powtórzeń. Jak będziesz robił postępy w tej dziedzinie to waga, powolutku, sama wzrośnie bo mięśnie będą rosły w miarę potrzeby... A bilansem ujemnym nie przejmuj się, bo to na 100% problem urojony :-)
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Pszemol
Date: Sun, 11 Aug 2013 15:41
Date: Sun, 11 Aug 2013 15:41
11 lines
1842 bytes
1842 bytes
"Marek" <precz@spamowi.com> wrote in message news:ku5jaj$tq3$2@node2.news.atman.pl... > W dniu 2013-08-10 15:30, Pszemol pisze: >> >> :-) sport jak najbardziej... bez sportu nie ma kondycji. > > Stokrotce kondycja szkodzi.:-) Myślę że Stokrotka jest jeszcze młoda i naiwna ale niestety szybko przekona się, że bez sportu jej ciało będzie sflaczałe, z wałkami tłuszczu i bez energii.
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Stokrotka
Date: Mon, 12 Aug 2013 18:02
Date: Mon, 12 Aug 2013 18:02
13 lines
1910 bytes
1910 bytes
> Myślę że Stokrotka jest jeszcze młoda i naiwna ale > niestety szybko przekona się, że bez sportu jej ciało > będzie sflaczałe, z wałkami tłuszczu i bez energii. Jakbyś troszkę zakupy ponosił, pomalował, psa wytarmosił (dużego) zamiast siedzieć pszed TV, to byś zrozumiał, że sport to niezpotszebna strata energi. -- (tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Pszemol
Date: Mon, 12 Aug 2013 22:19
Date: Mon, 12 Aug 2013 22:19
22 lines
2695 bytes
2695 bytes
"Stokrotka" <ortografia.nowa@gazeta.pl> wrote in message news:5209231c$0$1463$65785112@news.neostrada.pl... >> Myślę że Stokrotka jest jeszcze młoda i naiwna ale >> niestety szybko przekona się, że bez sportu jej ciało >> będzie sflaczałe, z wałkami tłuszczu i bez energii. > > Jakbyś troszkę zakupy ponosił, pomalował, psa wytarmosił (dużego) > zamiast siedzieć pszed TV, to byś zrozumiał, że sport to niezpotszebna > strata energi. Fascynujące... bo ja nigdy zakupów nie nosiłem ani nie malowałem... A wyobraź sobie że mimo że robię te wszystkie rzeczy to i tak uważam że sport jest potrzebny bo warto czasem rozruszać serce powyżej normalnych "obrotów" jakie dostaje przy codziennych pracach. Dobre kardio na rowerku czy bieżni ma zastąpić Ci to, czego nie doświadczasz na codzień bo kupujesz jedzenie w supermarkecie: a więc ucieczka przed jakimś drapieżnikiem czy pościg za jedzonkiem w czasie polowania. Jeszcze jak byś napisała że zamiast sportu mieszkasz na wsi i przy żniwach lub wykopkach pomagasz to co innego - ale wytarmosić psa? No daj spokój... o ile Ci to akcję serca przyspiesza? :-)
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Marek
Date: Tue, 13 Aug 2013 13:24
Date: Tue, 13 Aug 2013 13:24
254 lines
13935 bytes
13935 bytes
W dniu 2013-08-10 17:30, Pszemol pisze: > > Niecałe pół kilo (1 funt) tłuszczu w tkankach organizmu to zapas energii > około 3500kcal. Gdybyś rzeczywiście miał tak duży ujemny bilans > dzienny (około 1000kcal/dziennie) to chudłbyś w tępie 1kg na tydzień. Dokładnie to samo wszyscy dietetycy mi mówili. Z drugiej strony znam osobę, która potrafi utyć po liściu sałaty (chora tarczyca). Zwróć więc uwagę, że chora tarczyca nie produkuje przecież energii a mimo to osoba tyje. Fotosynteza? Przypuszczam, że u mnie zachodzi podobny proces choć nie związany z tarczycą. Aby trzymać tkankę tłuszczową na zadowalającym mnie poziomie muszę 5x w tygodniu trenować i mało jeść. Co ciekawe - nie wolno unikać cukrów po treningu siłowym również - inaczej nici z odchudzania. To wypraktykowałem na sobie i zgadza się to z teoriami głoszonymi przez wiele osób uprawiających ten sport i jest wbrew opiniom wielu dietetyków (choć miałem również takiego, który zachęcał do spożywania cukrów). > Po zużyciu tłuszczu zacząłbyś tracić mięśnie i inne tkanki i wyglądałbyś > wkrótce jak więźniowie Oświęcimia. Wniosek jest prosty: dietetycy się > mylą w oszacowaniu Twojego wydatku kalorycznego albo mylisz się > Ty oszacowując ile kalorii zjadasz. To i dietetycy musieli się mylić układając mi posiłki. Wydatek kaloryczny na trening był brany na poziomie 400kcal. Diety jakie mi komponowało miały max 2800kcal z czego części nie dawałem rady przejeść. > Podziel się z nami większą ilością szczegółów - jak liczysz zużycie kalorii > w czasie treningów? Jak dokładnie liczysz zjadane ilości kalorii? Jak liczę kalorie treningowe? W zasadzie nie liczę z wyjątkiem aerobów (tam używam pulsometru). Wyczytałem, że trening kulturystyczny to ok 400kcal. Pulsometr wskazał mi, że średni trening 1h - 1h 20min to 500-700kcal więc można przyjąć, ze 400 jest prawdziwe. Amatorzy nie mają dostępu do pomiarów profesjonalnych. A jak liczę zjadane kalorie? Jak każdy. Sumuję wartość energetyczną składników dbając o duży udział białka w tym co jem. Sam tego też nie pomierzę. Nie mam laboratorium. > > Ja na to ciągle to samo. Jestem inżynierem i w cuda nie wierzę :-) Też nim jestem i jako inżynier wiem, że nasza wiedza korzysta z uproszczonych modeli, które nie potrafią wyjaśnić wielu nawet podstawowych zjawisk. Choćby fakt, że nie wiemy i dopiero badamy skąd się bierze powszechna grawitacja choć potrafimy opisać jej wpływ równaniem, które szlag trafia w kosmosie, gdzie ta teoria kompletnie nie sprawdza się (wymyślono więc czarną energię). Itd itp. Dietetyka jest jedną z najmniej rozwiniętych nauk - jak usłyszałem niedawno w TV wypowiedź znanej pani dr dietetyki. Modele żywieniowe bazujące na kaloriach sprawdzają się wyłącznie w określonych sytuacjach. Zawsze sprawdzi się: nie jesz = umrzesz, ale nie zawsze zjesz X kalorii = schudniesz. Co gorsze to X zmienia się dla danej osoby z tygodnia na tydzień czasem (dla osób wchodzących w sport np). Osoby chore zupełnie inaczej reagują na tą samą ilość kalorii. Przypomnę swoje słowa: liść sałaty zatuczy osobę z chorą tarczycą. Szlag trafia wszelkie kalkulacje kaloryczne. Natura jest dużo bardziej złożona niż jest to w książkach opisane. > Fizyka ze swoimi prawami zachowania energii jest nie do > przeskoczenia tutaj. Gdzieś musisz robić błąd, no chyba że wierzysz > w istnienie perpetum mobile, bo to właśnie maszyna która pracuje > mimo ujemnego bilansu energetycznego. Żaden żywy organizm > nie da rady utrzymywać się stabilnie przy ujemnym bilansie. Trochę trudno wypowiadać mi się w kontekście dietetyki bo to nie moja dziedzina. Jednakże kalkulując inżyniersko, traktując człowieka jak maszynę można założyć, że to prawda. Liczenie bilansu polega na liczeniu różnicy energii dostarczonej i wykorzystanej. O ile łatwo jest wyliczyć energię dostarczoną, to na jakiej podstawie liczysz tą wydatkowaną? Jak obliczasz sprawność metabolizmu? Moim zdaniem nie ma takiej możliwości bez podłączenia się do aparatury, choć i tu mam wątpliwości czy dostaniemy wiarygodny wynik. Zaburzenia tarczycy dadzą nam sprawność dużo większą od 1 i szlag trafia wszelkie kalkulacje. Co gorsze: dwie osoby o różnym profilu enzymów w zupełnie innym procencie przyswoją ten sam pokarm. To też prowadzi do kolejnych trudności w obliczaniu bilansu. No dobrze: a teraz wydatek energetyczny. Pewnie wiesz, że energia spala się głównie w mózgu i mięśniach. Wiesz zapewne, że zupełnie inne materiały są wykorzystywane w tym celu. Więc musisz rozróżniać energię z cukrów prostych i energię całej reszty. Jak to w bilansie uwzględnić? Teraz same mięśnie: wiesz o tym, że procent wykorzystania substancji odżywczych przez mięśnie zależny jest nie tylko od tego jak ćwiczymy ale i od tego co jemy a także jakie suplementy stosujemy. Różnice w wykorzystaniu tego samego jedzenia mogą sięgać 30% procent podobno. Wiesz też zapewne o tym, że mamy białka "lepsze" i "gorsze" różniące się może nie tyle składem aminokwasów co proporcjami między nimi. Białko roślinne przyswajane jest w dużo mniejszym stopniu niż zwierzęce. Mozna ratować sytuację dodając np. groszek do ryżu aby więcej przyswoić z ryżu. Różnice w przyswojeniu białka z białka też sięgają podobnej j/w wartości. Jak to uwzględniasz w bilansie? Na podstawie powyższego uznaję, że liczenie bilansu energetycznego poza laboratorium, a już w szczególności u aktywnych fizycznie osób pozbawione jest sensu. > > Bo zapominasz o tym, że to co Ci wylicza dietetyk to obliczenia > szacunkowe obarczone ogromnym błędem. Przecież jego tam > nie ma z Tobą na siłowni, nie mierzy Ci wysiłku, nie odważa Ci > tych gramów kurczaka jakie zjadasz na talerzu... Gdzieś robisz błąd. Akurat odważał gramy :-) Ale wysiłku faktycznie nie mierzył :-) Gdzieś błąd robię i nie dowiem się gdzie. Kilka prób robiłem uzyskania pomocy. Sporo mnie to kosztowało i może nie zerowy - ale wynik daleki od ideału. > > Widzę, że gorąco wierzysz w swoją unikalność i niezwykłość... > No trudno, nie przekonam Cię chyba. Twierdzę, że coś nie tak jest ze mną oraz, że nie jestem sam z tym problemem. > Moim zdaniem bardzo dużo można wykrzesać z kanapek, bo to w dużej > mierze zależy jak ta kanapka jest zrobiona i co ma włożone do środka. > To z jakiego chleba jest zrobiona też ma znaczenie... Sam go robię: mąka pełnoziarnista żytnia i orkiszowa. Orkisz to większość. > Generalnie jeśli smarujesz chleb masłem, nie - np. Almette lub pasta warzywna kładziesz żółty ser i nie ważysz > dokładnie ile gramów masła i sera położyłeś teraz już nie. Przez 2 lata bardzo skrupulatnie. > na chleb to możesz w tym > jednym miejscu zrobić błąd obliczeń rzędu KILKUSET kcal. Jedna łyżka > stołowa masła to przecież ponad 100kcal to samo plasterek sera. Nie > mówiąc już o jakimś boczku, salami czy dodatkach jak keczup, majonez... Nie stosuję. Wybieram zawsze proste komponenty o przewiidywalnym składzie. > Chodziło mi o to, że każdy ma inne problemy - ktoś może ważyć > 130kg przy wadze 75kg w jakiej chciałby być a ktoś inny waży 70kg > a chciałby mieć 5kg więcej mięśni - ciężko się pytać ludzi tu o radę > co robić jak się nie zna celu jaki ktoś chce osiągnąć. Mój cel znasz: nie otłuszczać się gdy nieco odpuszczę sobie sportu. Wiem, ze bez sportu potrzebowałem poniżej 1000kcal aby się nie otłuszczać. Nie ja to liczyłem lecz dietetyk na podstawie mojego menu. > Bardzo dużo ludzi zwyczajnie oszukuje się oszacowując na oko ile jedzą. > Podejrzewam że podobnie jest z Tobą. Wydaje Ci się, że jesz 1000kcal > dziennie a być może jesz 1500-2000 bo robisz duże błędy kalkulacji. Dlatego poszedłem do 3 dietetyków aby oni mi to liczyli i układali diety na początku. No i ustaliłem, że chudnięcie u mnie jest możliwe przy bieżącej aktywności (szaleńczej aktywności, to już jakaś schza nawet wg mnie) i zbilansowanej diecie od poziomu 1500kcal w dół. Jedząc dokładnie tak jak mi przypisano potrafiłem zrzucać wagę - w połowie mięśnie niestety. Czy nie sądzisz, że przy takiej diecie nawet siedząc za biurkiem powinienem chudnąć? > Generalnie rzecz biorąc ludzie dzisiaj jedzą bardzo dużo - na tym tle > Ci się może wydawać że Ty "niewiele jesz" a jesz prawidłowe ilości... > No to masz prawidłową wagę. Nie ma tu żadnego problemu :-) Wiesz... jest o tyle, że przy 1000kcal zaczynałem mieć spore problemy z koncentracją. Do tego bardzo duży poziom LDL, triglicerydów. Więc problem był i to spory. Z kolei przejście na wyższy poziom energetyczny (nawet niezależnie od lepszego jedzenia) = tycie. Dlatego wróciłem do sportu aby zbijać tą nadwyżkę a jednocześnie jeść więcej. Efekt jest bardzo dobry ale krótka przerwa, która mnie czeka (1 mies. w szpitalu + 2 mies. rehabilitacja) spowoduje, że będę ważył 12kg więcej w samym tłuszczu. >> A 6 kanapek na dobę z masłem i wędliną typu szynka załóżmy albo z >> jajkiem sporadycznie ser plus jakieś warzywa (pomidor, ogórek, papryka >> itp)? > > No to ja nie umiem zrobić 6 kanapek z masłem i wędliną i jajkiem aby > się zmieścić w 1000kcal. Wybacz :-) Za grubo smarujesz masłem :-) Na jednej kanapce 6g masła stosowałem przy 82% tłuszczu daje to 265 kcal. Chleb własny 40g/kanapka * 6 = 500kcal. Plasterek wędliny, czy białko z jaka plus jakieś warzywo to reszta. Tyle mi wychodzi. > Kup sobie prostą elektroniczną wagę pocztową - taką co potrafi ważyć > tak do 1-2kg i dawać dokładność rzędu 1 grama, najlepiej 1/2 grama Mam z dokładnością 0.1g oraz z przeliczaniem składu i kalorii pożywienia. > i zrób sobie przez tydzień taki test: kup do kanapek chleb pokrojony > już, tostowy, w którym producent podaje ilość kalorii na kromkę Producentem jestem ja sam. :-) > lub > na ilość gramów, i w czasie robienia tych swoich 6 kanapek rób dokładne > obliczenia na kartce, nie w głowie, ile tego chleba, masła, szynki jajek > na te kanapki dajesz... 2 lata tak żyłem. Wystarczy :-) Na pamięć wiem ile i czego było i ile to wnosiło nie tylko kalorii ale i 3 podstawowych składników. > Zapewniam Cię, że się zdziwisz... Jedno jajko > ugotowane w wodzie na twardo, w zależności od wielkości to 75-90kcal. Białko w zasadzie, a nie jajko :-) > 6 dużych jajek zjesz dziennie to masz 540kcal w samych jajkach, Ja pier... 6ciu nie zjadłbym w życiu :-) Ja mówię o jednym! Spokojnie starcza na 2-3 kanapki. >> Problem mamy podobny z tą tylko różnicą, że ja nigdy nie przejadałem >> się a wręcz niedojadałem i nie miałem potrzeb jedzenia więcej. >> Trenując sport zwiększyłem swoją wagę o 14 kg w ciągu 1.5 roku a potem >> stop. Miałem 2 miesiące przerwy wymuszonej, ograniczyłem się więc do >> 1500-1800 kcal zbilansowanej diety zyskałem 6kg i 6 cm w brzuchu. >> Zrzuciłem to potem w 4 miesiące ale co z tego? Problem jest ewidentny. > > Generalnie mięśnie nie ważą tyle co tłuszcz - nie przejmowałbym się No chwila... sądzisz, że przez te 2 miesiące bezczynności rozrosły mi się spontanicznie mięśnie brzucha i to aż o 6cm i 6kg? :-D Od tego czasu minęły ze 3 miesiące intensywnych ćwiczeń. "Mięśnie brzucha" właśnie wróciły do poprzedniego stanu. :-D > na Twoim miejscu wagą a raczej tym co tymi mięśniami możesz > wyciągnąć. Zamiast się ważyć i tak monitorować postęp sprawdzałbym > wagę tego co może uciągnąć Twój biceps w trzech cyklach po ileś tam > powtórzeń. Jak będziesz robił postępy w tej dziedzinie to waga, powolutku, > sama wzrośnie bo mięśnie będą rosły w miarę potrzeby... Nie zrozumiałeś mnie: ja nie mam problemów z kształtowaniem mięśni lecz z tym, że w chwili bezczynności i przejściu na jakieś 1500 kcal tyję w takim tempie, że nikt mi nie dorówna. > A bilansem ujemnym nie przejmuj się, bo to na 100% problem urojony :-) Nie wykluczam jednakże tego nikt nie jest w stanie zmierzyć. Nie rozumiem dlaczego uważa się, że 2000kcal dla faceta nie szalejącego 5x w tygodniu ze sztangami, aerobami to optymalna wartość? Ja po roku takiej diety ważyłbym z 200kg. -- Pozdrawiam Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
Author: Stokrotka
Date: Tue, 13 Aug 2013 18:42
Date: Tue, 13 Aug 2013 18:42
20 lines
2330 bytes
2330 bytes
> Dobre kardio na rowerku czy bieżni ma zastąpić Ci to, czego nie > doświadczasz na codzień bo kupujesz jedzenie w supermarkecie: > a więc ucieczka przed jakimś drapieżnikiem czy pościg za jedzonkiem > w czasie polowania. Jesteś nienormalny: jaskiniowiec uciekał w lesie pełnym tlenu, twoja bieżnia jest w dusznym zamkniętym pomieszczeniu. Idąc z suermarketu przynajmniej poodyhasz świeżym powietszem. > mieszkasz na wsi i przy żniwach lub wykopkach pomagasz to co > innego - ale wytarmosić psa? No daj spokój... o ile Ci to akcję > serca przyspiesza? :-) Zwalnia, baranie, zwalnia.... :) -- (tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads