🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

26 total messages Started by Marek Wed, 12 Jun 2013 12:40
Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62486
Author: Marek
Date: Wed, 12 Jun 2013 12:40
12 lines
1304 bytes
Witam,

Lekarze, dietetycy trąbią: jedz mało i często, pij dużo. Tymczasem co 
natura podpowiada? Przyglądając się cywilizacjom ganiającym w buszu 
obserwujemy zupełnie inny styl. Nikt nie gania z 3l wody przy pasie. Gdy 
ktoś coś się upoluje, to będzie z tego kolacja a nie 6 posiłków. Nie 
liczą kalorii, nie wiedzą co to błonnik. Mimo to wyglądają  znacznie 
lepiej niż nasze społeczeństwo. Więc jak to jest z w/w teoriami?

-- 
Pozdrawiam
Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62487
Author: Stokrotka
Date: Wed, 12 Jun 2013 13:35
19 lines
2086 bytes
> Lekarze, dietetycy trąbią: jedz mało i często, pij dużo. Tymczasem co
> natura podpowiada? Przyglądając się cywilizacjom ganiającym w buszu 
> obserwujemy zupełnie inny styl. Nikt nie gania z 3l wody przy pasie. Gdy 
> ktoś coś się upoluje, to będzie z tego kolacja a nie 6 posiłków. Nie liczą 
> kalorii, nie wiedzą co to błonnik. Mimo to wyglądają  znacznie lepiej niż 
> nasze społeczeństwo. Więc jak to jest z w/w teoriami?


Je jak zobaczy pomarańcz. Jak upoluje to się podzieli w wiosce.
Potem jakieś kłącze, łodyżka, popije soki z owoca.
Potem ktoś inny uoluje, i znowu się podzielą.
Jedzaą i piją więc cały dzień od rano do wieczora po troszku.
I zawsze ma świeże.

-- 
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62488
Author: Marek
Date: Thu, 13 Jun 2013 08:08
17 lines
1666 bytes
W dniu 2013-06-12 15:35, Stokrotka pisze:

> Je jak zobaczy pomarańcz. Jak upoluje to się podzieli w wiosce.
> Potem jakieś kłącze, łodyżka, popije soki z owoca.
> Potem ktoś inny uoluje, i znowu się podzielą.
> Jedzaą i piją więc cały dzień od rano do wieczora po troszku.
> I zawsze ma świeże.

Czyli ignorować regularność: jeść wtedy kiedy się chce i mało. Kolacje 
(czyli po "polowaniu") mogą być najbardziej sycącym posiłkiem? Nie 
liczyć kalorii nawet jeśli dla faceta wyszłoby to 1200kcal jeśli nie 
odczuwa potrzeb jedzenia więcej? Pić wtedy kiedy się chce i ile się chce 
nawet jeśli jest to litr dziennie?

-- 
Pozdrawiam
Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62489
Author: Stokrotka
Date: Thu, 13 Jun 2013 09:02
18 lines
2185 bytes
> Czyli ignorować regularność: jeść wtedy kiedy się chce i mało. Kolacje
> (czyli po "polowaniu") mogą być najbardziej sycącym posiłkiem? Nie liczyć 
> kalorii nawet jeśli dla faceta wyszłoby to 1200kcal jeśli nie odczuwa 
> potrzeb jedzenia więcej? Pić wtedy kiedy się chce i ile się chce nawet 
> jeśli jest to litr dziennie?

W zasadzie tak, ale okaże się, że organizm sam z siebie jest systematyczny.
Poza tym, ten tryb życia dla wielu ludzi jest całkiem nieralny.

Co do kolacji: człowik pierwotny żył w innym klimacie niż my,
sjesta , a potem życie toczyło się wieczorem, długo, gdy nie ma już upału,
więc syta kolacja była spalana do połowy nocy.

-- 
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/ 
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62490
Author: Marek
Date: Fri, 14 Jun 2013 07:50
22 lines
2035 bytes
W dniu 2013-06-13 11:02, Stokrotka pisze:

>
> W zasadzie tak, ale okaże się, że organizm sam z siebie jest systematyczny.
> Poza tym, ten tryb życia dla wielu ludzi jest całkiem nieralny.

Dlaczego nierealny? Wydaje mi się, że łatwo jest podjadać sobie w pracy 
jakiś owoc co parę chwil. Łatwo jest też nie wciskać w siebie na siłę 
litrów wody lecz pić kiedy się chce. Łatwiej jest też po pracy (czyli 
wieczorem) pójść gdzieś na kolację niż zjeść obiad w środku dnia.

> Co do kolacji: człowik pierwotny żył w innym klimacie niż my,
> sjesta , a potem życie toczyło się wieczorem, długo, gdy nie ma już upału,
> więc syta kolacja była spalana do połowy nocy.

Tego właśnie nie wiem. Gdybym cały dzień ganiał za strusiem, którego 
miałbym wieczorem zjeść, to zapewne zaraz po kolacji poszedłbym spać, 
szczególnie, że o świcie do pracy, czyli na polowanie na kolejnego strusia.

-- 
Pozdrawiam
Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62491
Author: Stokrotka
Date: Fri, 14 Jun 2013 08:00
30 lines
2552 bytes
>> sjesta, a potem życie toczyło się wieczorem, długo, ...
>
> ...Gdybym cały dzień ganiał za strusiem, którego miałbym wieczorem zjeść, 
> to zapewne zaraz po kolacji poszedłbym spać,

Nie doceniasz inteligencji człowieka pierwotnego . On nie ganiał, on myślał.
Zakładał wnyki i inne pułapki. Pewnie rano robił obhud, potem piekł mięsko w 
czasie sjesty, a wieczorm, po kolacji, rozwijał się kulturalnie i naukowo.

A dziś?

>> ....ten tryb życia dla wielu ludzi jest całkiem nieralny.
>
> Dlaczego nierealny? Wydaje mi się, że łatwo jest podjadać sobie w pracy 
> jakiś owoc co parę chwil.
Jak się buduje drogę? Albo jak się pszekłada papiery? Już wyobrażam sobie te 
lepiące się łapki po śliweczce, i to spojżenie szefa.

> Łatwo ... pójść gdzieś na kolację...
Za ile?

> niż zjeść obiad w środku dnia.
Mało gdzie jest bufet, a tani i dobry bufet w robocie jest nieosiągalny.
A jak ktoś pracuje w domu i może gotować w domu
to powinien skakać z radości, jeśli dodatkowo starcza mu na życie.

-- 
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/ 
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62492
Author: Marek
Date: Fri, 14 Jun 2013 14:19
37 lines
2395 bytes
W dniu 2013-06-14 10:00, Stokrotka pisze:

> Nie doceniasz inteligencji człowieka pierwotnego . On nie ganiał, on
> myślał.
> Zakładał wnyki i inne pułapki. Pewnie rano robił obhud, potem piekł
> mięsko w czasie sjesty, a wieczorm, po kolacji, rozwijał się kulturalnie
> i naukowo.
>
> A dziś?

Chyba zagalopowałaś się :-) Kosę wynaleziono dopiero w roku 400 p.n.e., 
ogień 500 tys. lat temu więc ludy pierwotne raczej nie miały okazji 
uczestniczyć w konferencjach naukowych. :-) Wtedy nawet rolnictwo nie 
istniało. Wnyków też nie zastawiano gdyż mamuty to straszne szkodniki 
... wszystko im niszczyły :-)

> Jak się buduje drogę? Albo jak się pszekłada papiery? Już wyobrażam
> sobie te lepiące się łapki po śliweczce, i to spojżenie szefa.

Nie wszyscy drogi budują :-)

>> Łatwo ... pójść gdzieś na kolację...
> Za ile?

Nie jadasz kolacji ? Twoi znajomi też nie?

>> niż zjeść obiad w środku dnia.
> Mało gdzie jest bufet, a tani i dobry bufet w robocie jest nieosiągalny.
> A jak ktoś pracuje w domu i może gotować w domu
> to powinien skakać z radości, jeśli dodatkowo starcza mu na życie.

Ludzie jakoś sobie radzą. Jadają, piją.


-- 
Pozdrawiam
Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62493
Author: Stokrotka
Date: Fri, 14 Jun 2013 16:55
40 lines
2777 bytes
>> Zakładał wnyki i inne pułapki. Pewnie rano robił obhud, potem piekł
>> mięsko w czasie sjesty, a wieczorm, po kolacji, rozwijał się kulturalnie
>> i naukowo.

> Chyba zagalopowałaś się :-) Kosę wynaleziono dopiero w roku 400 p.n.e., 
> ogień 500 tys. lat temu więc ludy pierwotne raczej nie miały okazji 
> uczestniczyć w konferencjach naukowych. :-) Wtedy nawet rolnictwo nie 
> istniało. Wnyków też nie zastawiano gdyż mamuty to straszne szkodniki ... 
> wszystko im niszczyły :-)

W szkole uczono mnie, że kopali doły-zapadnie.

________

>>> Łatwo ... ___pójść___ gdzieś na kolację...
>> Za ile?
>
> Nie jadasz kolacji ? Twoi znajomi też nie?
Jadam, ale w domu.


>>> niż zjeść obiad w środku dnia.
>> Mało gdzie jest bufet, a tani i dobry bufet w robocie jest nieosiągalny.
>> A jak ktoś pracuje w domu i może gotować w domu
>> to powinien skakać z radości, jeśli dodatkowo starcza mu na życie.
>
> Ludzie jakoś sobie radzą. Jadają, piją.

Taaaaaaaaaak, pracowałam kilka dni w takiej firmie: wieżowiec, żadnego 
bufetu,
buda z hoddogmi kilka minut od budynku, a praca na -nastym piętsze.
Co to za jedzenie w takiej pracy?
Na piętsze tylko picie.



-- 
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/ 
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62494
Author: Marek
Date: Fri, 14 Jun 2013 20:26
35 lines
2339 bytes
W dniu 2013-06-14 18:55, Stokrotka pisze:
>
> W szkole uczono mnie, że kopali doły-zapadnie.

Prymitywne cywilizacje żywiły się (podobno) głównie drapieżnikami i to 
zapewne zabitymi podczas rywalizacji o padlinę. Powszechne były 
deformacje kości wskutek nadmiaru witaminy A, której wielkie ilości są 
właśnie w ciałach drapieżników.

>
> ________
>
>>>> Łatwo ... ___pójść___ gdzieś na kolację...
>>> Za ile?
>>
>> Nie jadasz kolacji ? Twoi znajomi też nie?
> Jadam, ale w domu.

No więc chodzisz jeść kolację do domu :-) Adres spożywania kolacji nie 
ma znaczenia. Nie o tym rozmawiamy.


> Taaaaaaaaaak, pracowałam kilka dni w takiej firmie: wieżowiec, żadnego
> bufetu,
> buda z hoddogmi kilka minut od budynku, a praca na -nastym piętsze.
> Co to za jedzenie w takiej pracy?
> Na piętsze tylko picie.

Nie tylko takie warunki ludzie mają. Bywam w wielu firmach w swojej 
okolicy. Szczerze mówiąc nigdy nie spotkałem się z takimi warunkami jak 
opisałaś. Zapewne ktoś tak faktycznie ma lecz nie wolno tego uogólniać.

-- 
Pozdrawiam
Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62498
Author: user
Date: Sat, 15 Jun 2013 03:58
26 lines
2723 bytes
W dniu 2013-06-12 14:40, Marek pisze:
> Witam,
>
> Lekarze, dietetycy trąbią: jedz mało i często, pij dużo. Tymczasem co
> natura podpowiada? Przyglądając się cywilizacjom ganiającym w buszu
> obserwujemy zupełnie inny styl. Nikt nie gania z 3l wody przy pasie. Gdy
> ktoś coś się upoluje, to będzie z tego kolacja a nie 6 posiłków. Nie
> liczą kalorii, nie wiedzą co to błonnik. Mimo to wyglądają  znacznie
> lepiej niż nasze społeczeństwo. Więc jak to jest z w/w teoriami?
>
Należy przede wszystkich jeść zdrowo, świeżo a jeśli chodzi o ilości i 
częstotliwości to słuchać ciała. Jak jesteś głodny to jesz, jak nie 
jesteś głodny to... nie jesz. Jeść tyle, aby się najeść, ale nie najadać 
się tak, aby potem cierpieć z przejedzenia. A zdrowo to nie produkty 
typu "fit" bo to tylko zdzieranie kasy czy jeść "bez tłuszczu" tylko 
dostosować rodzaj posiłku do rodzaju codziennej aktywności. Jak uprawia 
się sporty to więcej węglowodanów i białka, jak aktywność nikła to... 
mniej węglowodanów w stosunku do białka i tłuszczy oraz więcej błonnika. 
No i... tłuszcz nie jest zły, złe są jedynie skrajności, niezdrowy jest 
słonecznikowy czy tłuszcze nasycone, ale taki rzepakowy to samo zdrowie 
a nawet zdrowszy od wychalanej oliwy z oliwek. Nie wspominając o bardzo 
zdrowych rybach takich jak np. makrela, czy śledź, które są zdrowsze 
nawet od Łososia, który to jest w większości rybą hodowlaną. Jest 
generalnie sporo niuansów dotyczących żywności np. jest duża różnica 
pomiędzy makaronem spaghetti babuni z milionem jajek a makaronem 
spaghetti z semoliny i takie tam.
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62495
Author: Stokrotka
Date: Sat, 15 Jun 2013 12:48
19 lines
2400 bytes
>> Taaaaaaaaaak, pracowałam kilka dni w takiej firmie: wieżowiec, żadnego
>> bufetu,
>> buda z hoddogmi kilka minut od budynku, a praca na -nastym piętsze.
>> Co to za jedzenie w takiej pracy?
>> Na piętsze tylko picie.
>
> Nie tylko takie warunki ludzie mają. Bywam w wielu firmach w swojej 
> okolicy. Szczerze mówiąc nigdy nie spotkałem się z takimi warunkami jak 
> opisałaś. Zapewne ktoś tak faktycznie ma lecz nie wolno tego uogólniać.
>
Popatsz dookoła. Mieszkam w średniej wielkości podwarszawskim Wołominie.
A ludzie pracują : w jakimś sklepie częściej nie spożywczym, w jakiejś małej 
firmie..., poczta ksero, biuro podatkowe....
I gdzie zjeść? Zostają tylko kanapki.

-- 
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/ 
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62499
Author: Marek
Date: Sat, 15 Jun 2013 13:31
83 lines
5335 bytes
W dniu 2013-06-15 05:58, user@domain.invalid pisze:

>>
> Należy przede wszystkich jeść zdrowo, świeżo a jeśli chodzi o ilości i
> częstotliwości to słuchać ciała. Jak jesteś głodny to jesz, jak nie
> jesteś głodny to... nie jesz. Jeść tyle, aby się najeść, ale nie najadać

A na drugiej szali jest przeciwstawna opinia specjalistów... Wiele ludzi 
będzie się miotało słuchając sprzecznych opinii. Sam mam takie dylematy. 
Gdy postępowałem jak wyżej, to jadłem mało: ok 1000kcal w trzech 
posiłkach dziennie. Wypijałem może litr płynów. Nie interesowały mnie 
wtedy kalorie, intuicyjnie wybierałem produkty białkowe i było ok. Gdy 
poszedłem do dietetyka (a raczej 3 dietetyków) przy okazji chęci 
rozwiązania jakiegoś tam problemu - wszyscy oni za głowę się złapali i 
kazali zwiększyć ilość posiłków do 5-6 a także kaloryczność do 3200-3500 
bo tak im wychodziło z aktywności jaką wiodę plus pić 3l. Nie będę już 
wdawał się w detale lecz konkluzją z tych spotkań było totalne 
zakręcenie. W ciągu 2 lat częściowo dostosowałem się do wskazówek (tzn 
wskoczyłem na poziom ok 2200kcal) lecz z perspektywy czasu stwierdzam, 
że to nie było rozsądne. Każde drobne odstępstwo od menu skutkuje 
tyciem. Waham się czy nie wrócić do poprzedniego stylu, takiego jak mi 
organizm podpowiadał zawsze. Jak sądzisz?

> się tak, aby potem cierpieć z przejedzenia.

Właśnie! Wyobraź sobie, że jedna z dietetyczek uznała, że nie jest 
możliwe abym nie mógł zjeść 100g np. ryżu plus 150g kurczaka plus jakieś 
warzywa gdyż ona tyle jada (i jest drobną kobietą). W dodatku w ciągu 
dnia były objętościowo 2 inne posiłki tej wielkości, nie wspominając o 2 
mniejszych - powiedzmy "przekąskowych". Dla mnie to góry żarcia nie do 
przetrawienia mimo iż kalorycznie dalekie to było od celu. Kiedyś 
zawziąłem się aby sumiennie taki dzień "odrobić" - skończyło się chorobą 
pomijając fatalne samopoczucie zaraz po takim obżarstwie. To też daje mi 
argument do powrotu do tego co organizm podpowiada jako naturalne.

> A zdrowo to nie produkty
> typu "fit" bo to tylko zdzieranie kasy (...)
>

Martwi mnie tylko niskie zapotrzebowanie kaloryczne mojego organizmu 
mimo uprawianego sportu (4x w tygodniu, wydatek zmienny 600 do nawet 
1000kcal). Czyli jadę sobie na mocno ujemnym bilansie energetycznym ... 
i nie ma to żadnego wpływu na masę.

Co do reszty się zgadzam: nie należy unikać tłuszczu, dużo białka itd..

Dorzuciłbym do tego swoje obserwacje przeprowadzone na własnym 
organizmie. Być może kontrowersyjne lecz sprawdzają się u mnie.

- Śniadanie nie może być obfite gdyż przekroczenie zapotrzebowania 
organizmu w jakimkolwiek posiłku tuczy.
- Obfite śniadanie nie podkręca metabolizmu wcale lecz jedynie powoduje, 
że drugie śniadanie będzie później.
- Głodzenie się (nawet delikatne) to najgorszy sposób odchudzania. 
Pomaga krótkoterminowo lecz jojo będzie spektakularne i z nawiązką 
zniszczy efekty. Zwiększanie kaloryczności o 100  na tydzień nie 
zapobiegnie skutkom.
- Liczenie kalorii pozbawione jest sensu. Nie niesie za sobą żadnej 
informacji poza fizycznymi wartościami. Dwa bliźniacze organizmy mogą 
skrajnie różnie reagować na tą samą dietę: jeden utyje a drugi schudnie.
- Najbardziej tuczy wysoki IG węglowodanów. Ta sama ilość tych samych 
węglowodanów o obniżonym IG np. za pomocą dużej dawki błonnika zadziała 
zupełnie inaczej. Podobnie jak zjedzenie węglowodanów z natury 
posiadających niski IG.
- Sen na lekkim głodzie.
- Sport rozumiany ogólnie nie przyspiesza metabolizmu a może nawet 
opóźniać (wolniej głodniejemy niż siedząc przed TV). Metabolizm 
przyspiesza jedynie umiarkowana aerobowa forma ruchu  gdzie dużo jest 
skakania, biegania itp. i to tylko na czas wykonywania ćwiczeń (z pewnym 
przesunięciem okna czasowego powiedzmy) a nie np. na cały dzień czy 
tydzień. Intensywne aeroby, które przekształcają się w anaeroby 
spowalniają metabolizm mimo iż forma ćwiczeń jest taka sama.
- Spożywanie węglowodanów przed treningiem czyni go bezsensownym w 
sensie trzymania linii.

Tak mi moja "natura" podpowiada poparta eksperymentami na sobie.




-- 
Pozdrawiam
Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62496
Author: Marek
Date: Sat, 15 Jun 2013 13:38
16 lines
1910 bytes
W dniu 2013-06-15 14:48, Stokrotka pisze:

>>
> Popatsz dookoła. Mieszkam w średniej wielkości podwarszawskim Wołominie.
> A ludzie pracują : w jakimś sklepie częściej nie spożywczym, w jakiejś
> małej firmie..., poczta ksero, biuro podatkowe....
> I gdzie zjeść? Zostają tylko kanapki.

Moim zdaniem to specyfika Twojego miasta. Patrzę na 3miasto - co kawałek 
knajpa. Patrzę na małe miejscowości wokół (powiedzmy 20-40 tys. 
mieszkańców) - co najmniej kilka barów i restauracji w każdej i to 
nierzadko specjalizujących się w konkretnych kuchniach.

-- 
Pozdrawiam
Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62497
Author: Stokrotka
Date: Sat, 15 Jun 2013 19:03
27 lines
2998 bytes
>> Popatsz dookoła. Mieszkam w średniej wielkości podwarszawskim Wołominie.
>> A ludzie pracują : w jakimś sklepie częściej nie spożywczym, w jakiejś
>> małej firmie..., poczta ksero, biuro podatkowe....
>> I gdzie zjeść? Zostają tylko kanapki.
>
> Moim zdaniem to specyfika Twojego miasta. Patrzę na 3miasto - co kawałek 
> knajpa. Patrzę na małe miejscowości wokół (powiedzmy 20-40 tys. 
> mieszkańców) - co najmniej kilka barów i restauracji w każdej i to 
> nierzadko specjalizujących się w konkretnych kuchniach.

Dałam pszykład z Wołomina i Warszawy. 2 miasta.
Nie piszę, że nie jest to wogule niemożliwe, ale jednak większość
"masy" pracującej nie ma możliwości zdrowego odżywiania się.
Kilka firm pszetestowałm pod tym względem.
Bufety wcale nie są tanie, i nie umożliwiają jedzenia wtedy gdy mam ohotę i 
w ilości dowolnej (podjadanie).
Średnio duże firmy często mają bufet, i tylko te. Molohy mają stołuwkę 
zwykle daleko, bo są molohami.
Cała reszta jest w złej sytuacji: idź na ulicę i może będzie jakaś 
zapiekanka lub hotdog.
Zdrowo można się odżywiać pracując w domu, mając włąsny interes itp.

-- 
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62500
Author: Stokrotka
Date: Sat, 15 Jun 2013 19:12
28 lines
2377 bytes
Ci twoi dietetycy zdaje się są do du....
Sam sobie poczytaj i może sam wykombinyjesz lepiej od dietetyczki.
Dla mnie podane ilości to też było by zbyt dużo jedzenia,
jak ona tyle je to może ma tasiemca?
A na pierwszy żut oka to całym stylem życia dobijasz serce.

> - Obfite śniadanie nie podkręca metabolizmu wcale lecz jedynie powoduje, 
> że drugie śniadanie będzie później.
Zgadza się, obfite śniadanie powoduje ociężałość umysłową.
Śniadanie powinno być lekkie, i łatwopszyswajalne, lekkostrawne.

> - Głodzenie się (nawet delikatne) to najgorszy sposób odchudzania.
Prawda.

> - Liczenie kalorii pozbawione jest sensu.
Prawda.

> - Sen na lekkim głodzie.
Nigdy w życiu, skutkuje budzeniem się w nocy i poszukiwaniem pszekąski.

> - Sport rozumiany ogólnie nie przyspiesza metabolizmu ...
Wogule sport to nie zdrowie.:)


-- 
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/ 
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62501
Author: Marek
Date: Sat, 15 Jun 2013 20:05
20 lines
1829 bytes
W dniu 2013-06-15 21:12, Stokrotka pisze:

>> - Sen na lekkim głodzie.
> Nigdy w życiu, skutkuje budzeniem się w nocy i poszukiwaniem pszekąski.

Ani razu nie obudziłem się z tego powodu i żadna siła nie zmusiłaby mnie 
aby w nocy wstać po to aby jeść. Mało tego: po przebudzeniu muszę chwilę 
zaczekać aż mój żołądek też się obudzi aby móc śniadanie zjeść 
niezależnie od tego w jakim stanie poszedłem spać: głodny czy nie.

>> - Sport rozumiany ogólnie nie przyspiesza metabolizmu ...
> Wogule sport to nie zdrowie.:)

Tak tak... pamiętam Twoją awersję do sportu :-) Mamy w tym względzie 
skrajnie przeciwne opinie. Mnie sport na nogi postawił po latach 
zaniedbań w postaci ograniczania się do spacerków itp.

-- 
Pozdrawiam
Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62508
Author: Pszemol
Date: Sat, 10 Aug 2013 13:28
42 lines
3832 bytes
"Marek" <precz@spamowi.com> wrote in message 
news:kphqbd$m1j$1@node1.news.atman.pl...
> Martwi mnie tylko niskie zapotrzebowanie kaloryczne mojego organizmu mimo 
> uprawianego sportu (4x w tygodniu, wydatek zmienny 600 do nawet 1000kcal). 
> Czyli jadę sobie na mocno ujemnym bilansie energetycznym ... i nie ma to 
> żadnego wpływu na masę.

Ja bym się na Twoim miejscu o to nie martwił - fizyki nie oszukasz...
Nie pojedziesz na ujemnym bilansie energetycznym długo, nie ma mowy.
Albo zaczniesz chudnąć albo bilans nie jest faktycznie ujemny.
Jeśli nie chudniesz w długim okresie czasu na "ujemnym" bilansie
to po prostu coś źle liczysz: albo jesz więcej kalorii niż Ci się wydaje
albo spalasz ich mniej w czasie uprawiania sportu...

Co do pytania o rady tu, na grupie, nie przedstawiłeś się nikomu,
nie dałeś żadnych informacji o swoich problemach jakie próbujesz
rozwiązać dietą, więc pytania typu "Jak sądzisz?" są trochę bez sensu.

> - Liczenie kalorii pozbawione jest sensu. Nie niesie za sobą żadnej 
> informacji poza fizycznymi wartościami. Dwa bliźniacze organizmy mogą 
> skrajnie różnie reagować na tą samą dietę: jeden utyje a drugi schudnie.

Nie wiem w jaki sposób liczysz kalorie i jak Ci to dokładnie wychodzi,
ale dla mnie osobiście ten sposób się sprawdził, bo miałem dużą
nadwagę i mój organizm dawał mi złe sygnały o głodzie których gdybym
słuchał to nigdy bym nie schudł. Liczenie kalorii i trzymanie się
energetycznego bilansu *wbrew* temu co podpowiada organizm to
była dla mnie jedyna metoda na skuteczne schudnięcie i utrzymanie
niskiej wagi. Myślę że dobre rady typu "jedz tyle aby się najeść ale
nie przejeść" to radzą ludzie którzy nie mają problemów z nadwagą :-)
I w ogóle nie rozumieją ludzi z nadwagą i ilości jakie oni mogą jeść...
Dla mnie "zjeść tyle aby się najeść ale się nie przejeść" oznaczać może
np. puszkę orzechów w polewie czekoladowej na deser w czasie jednego
serialu TV :-) (~2500kcal) albo 5 lasek suchych kabanosów w czasie
jednej sesii przed komputerem w nocy (~1000kcal) albo kostka
sera twardego lub brie, krojona nożem do smaku i tak dalej i tak dalej...

> Tak mi moja "natura" podpowiada poparta eksperymentami na sobie.

Zazdroszczę Ci, że Twoja natura Ci coś podpowiada, bo moja nadwaga
rozregulowała mi podpowiedzi i wciąż nie mogę ich słuchać... mimo iż
od początku odchudzania się minęło już ponad rok i utrzymuję wagę. 
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62502
Author: Pszemol
Date: Sat, 10 Aug 2013 13:30
10 lines
1829 bytes
"Marek" <precz@spamowi.com> wrote in message 
news:kpihdm$e0s$1@node1.news.atman.pl...
>>> - Sport rozumiany ogólnie nie przyspiesza metabolizmu ...
>> Wogule sport to nie zdrowie.:)
>
> Tak tak... pamiętam Twoją awersję do sportu :-) Mamy w tym względzie 
> skrajnie przeciwne opinie. Mnie sport na nogi postawił po latach zaniedbań 
> w postaci ograniczania się do spacerków itp.

:-) sport jak najbardziej... bez sportu nie ma kondycji. 
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62503
Author: Marek
Date: Sat, 10 Aug 2013 14:39
11 lines
1251 bytes
W dniu 2013-08-10 15:30, Pszemol pisze:

>
> :-) sport jak najbardziej... bez sportu nie ma kondycji.

Stokrotce kondycja szkodzi.:-)


-- 
Pozdrawiam
Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62509
Author: Marek
Date: Sat, 10 Aug 2013 15:05
80 lines
5242 bytes
W dniu 2013-08-10 15:28, Pszemol pisze:

>
> Ja bym się na Twoim miejscu o to nie martwił - fizyki nie oszukasz...
> Nie pojedziesz na ujemnym bilansie energetycznym długo, nie ma mowy.

W/g 3 dietetyków mój wydatek kaloryczny to średnio 3200 kcal. Jem nie 
więcej niż 2-2.5kcal bo nie jestem w stanie więcej zmieścić w sobie. 
Chyba, ze piłbym olej.

Co ciekawsze - parę lat temu nie interesowałem się dietetyką, zdrowym 
trybem życia itp. Jednakże nie chciałem ważyć jak słoń prowadząc 
"biurowy" styl życia. Ograniczałem sobie racje żywnościowe tak aby nie 
tyć. Jak potem pojawił się sport i wizyty u dietetyków - wyliczono mi, 
że jadłem dobowo ok 1000 kcal a nawet mniej. Ważyłem 72kg. Zjadłem 
więcej - tyłem. Co Ty na to?

> Albo zaczniesz chudnąć albo bilans nie jest faktycznie ujemny.

Z jednej strony rozumiem zasady fizyki w tym względzie a z drugiej - 
znajduję w sobie zaprzeczenie tych zasad.

> Jeśli nie chudniesz w długim okresie czasu na "ujemnym" bilansie
> to po prostu coś źle liczysz: albo jesz więcej kalorii niż Ci się wydaje
> albo spalasz ich mniej w czasie uprawiania sportu...

Nawet gdybym zero kalorii spalał uprawiając sport, to mówi się, że przy 
2000 kcal powinienem trzymać wagę. Tymczasem nigdy tyle wcześniej nie 
spożywałem co liczyłem nie ja lecz 3 niezależnych dietetyków. Nie da się 
wykrzesać więcej kcal z kilku kanapek. A tak właśnie jadałem. Oczywiście 
to przeszłość. Teraz inaczej się żywię choć też mało.

> Co do pytania o rady tu, na grupie, nie przedstawiłeś się nikomu,
> nie dałeś żadnych informacji o swoich problemach jakie próbujesz
> rozwiązać dietą, więc pytania typu "Jak sądzisz?" są trochę bez sensu.

Hmmm... W zasadzie wątek był inny - nie o moich problemach ale ok. 
Faktycznie mam kłopot ze zbyt łatwym otłuszczaniem się i to z 
"powietrza". Muszę prowadzić katorżnicze (jak dla mnie) ćwiczenia 
(ćwiczenia siłowe + codzienne aeroby) aby nie tyć. Nie wiem w jaki 
sposób miałbym się przedstawić więc pytaj. A jaki problem chcę 
rozwiązać? Zwiększać masę i chudnąć jednocześnie :-) Tylko na początku 
mi się to udawało.

> Nie wiem w jaki sposób liczysz kalorie i jak Ci to dokładnie wychodzi,
> ale dla mnie osobiście ten sposób się sprawdził, bo miałem dużą
> nadwagę i mój organizm dawał mi złe sygnały o głodzie których gdybym
> słuchał to nigdy bym nie schudł. Liczenie kalorii i trzymanie się
> energetycznego bilansu *wbrew* temu co podpowiada organizm to
> była dla mnie jedyna metoda na skuteczne schudnięcie i utrzymanie
> niskiej wagi. Myślę że dobre rady typu "jedz tyle aby się najeść ale
> nie przejeść" to radzą ludzie którzy nie mają problemów z nadwagą :-)

Ja maiłem wagę prawidłową niewiele jedząc... I tego nie rozumiem.

> I w ogóle nie rozumieją ludzi z nadwagą i ilości jakie oni mogą jeść...
> Dla mnie "zjeść tyle aby się najeść ale się nie przejeść" oznaczać może
> np. puszkę orzechów w polewie czekoladowej na deser w czasie jednego
> serialu TV :-) (~2500kcal) albo 5 lasek suchych kabanosów w czasie
> jednej sesii przed komputerem w nocy (~1000kcal) albo kostka
> sera twardego lub brie, krojona nożem do smaku i tak dalej i tak dalej...

A 6 kanapek na dobę z masłem i wędliną typu szynka załóżmy albo z 
jajkiem sporadycznie ser plus jakieś warzywa (pomidor, ogórek, papryka 
itp)?

> Zazdroszczę Ci, że Twoja natura Ci coś podpowiada, bo moja nadwaga
> rozregulowała mi podpowiedzi i wciąż nie mogę ich słuchać... mimo iż
> od początku odchudzania się minęło już ponad rok i utrzymuję wagę.

Problem mamy podobny z tą tylko różnicą, że ja nigdy nie przejadałem się 
a wręcz niedojadałem i nie miałem potrzeb jedzenia więcej. Trenując 
sport zwiększyłem swoją wagę o 14 kg w ciągu 1.5 roku a potem stop. 
Miałem 2 miesiące przerwy wymuszonej, ograniczyłem się więc do 1500-1800 
kcal zbilansowanej diety zyskałem 6kg i 6 cm w brzuchu. Zrzuciłem to 
potem w 4 miesiące ale co z tego? Problem jest ewidentny.

-- 
Pozdrawiam
Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62510
Author: Pszemol
Date: Sat, 10 Aug 2013 15:30
148 lines
10006 bytes
"Marek" <precz@spamowi.com> wrote in message 
news:ku5krf$db$1@node1.news.atman.pl...
>> Ja bym się na Twoim miejscu o to nie martwił - fizyki nie oszukasz...
>> Nie pojedziesz na ujemnym bilansie energetycznym długo, nie ma mowy.
>
> W/g 3 dietetyków mój wydatek kaloryczny to średnio 3200 kcal. Jem nie 
> więcej niż 2-2.5kcal bo nie jestem w stanie więcej zmieścić w sobie. 
> Chyba, ze piłbym olej.

Niecałe pół kilo (1 funt) tłuszczu w tkankach organizmu to zapas energii
około 3500kcal. Gdybyś rzeczywiście miał tak duży ujemny bilans
dzienny (około 1000kcal/dziennie) to chudłbyś w tępie 1kg na tydzień.
Po zużyciu tłuszczu zacząłbyś tracić mięśnie i inne tkanki i wyglądałbyś
wkrótce jak więźniowie Oświęcimia. Wniosek jest prosty: dietetycy się
mylą w oszacowaniu Twojego wydatku kalorycznego albo mylisz się
Ty oszacowując ile kalorii zjadasz.

Podziel się z nami większą ilością szczegółów - jak liczysz zużycie kalorii
w czasie treningów? Jak dokładnie liczysz zjadane ilości kalorii?

> Co ciekawsze - parę lat temu nie interesowałem się dietetyką, zdrowym 
> trybem życia itp. Jednakże nie chciałem ważyć jak słoń prowadząc "biurowy" 
> styl życia. Ograniczałem sobie racje żywnościowe tak aby nie tyć. Jak 
> potem pojawił się sport i wizyty u dietetyków - wyliczono mi, że jadłem 
> dobowo ok 1000 kcal a nawet mniej. Ważyłem 72kg. Zjadłem więcej - tyłem. 
> Co Ty na to?

Ja na to ciągle to samo. Jestem inżynierem i w cuda nie wierzę :-)
Fizyka ze swoimi prawami zachowania energii jest nie do
przeskoczenia tutaj. Gdzieś musisz robić błąd, no chyba że wierzysz
w istnienie perpetum mobile, bo to właśnie maszyna która pracuje
mimo ujemnego bilansu energetycznego. Żaden żywy organizm
nie da rady utrzymywać się stabilnie przy ujemnym bilansie.

>> Albo zaczniesz chudnąć albo bilans nie jest faktycznie ujemny.
>
> Z jednej strony rozumiem zasady fizyki w tym względzie a z drugiej - 
> znajduję w sobie zaprzeczenie tych zasad.

Bo zapominasz o tym, że to co Ci wylicza dietetyk to obliczenia
szacunkowe obarczone ogromnym błędem. Przecież jego tam
nie ma z Tobą na siłowni, nie mierzy Ci wysiłku, nie odważa Ci
tych gramów kurczaka jakie zjadasz na talerzu... Gdzieś robisz błąd.

>> Jeśli nie chudniesz w długim okresie czasu na "ujemnym" bilansie
>> to po prostu coś źle liczysz: albo jesz więcej kalorii niż Ci się wydaje
>> albo spalasz ich mniej w czasie uprawiania sportu...
>
> Nawet gdybym zero kalorii spalał uprawiając sport, to mówi się, że przy 
> 2000 kcal powinienem trzymać wagę. Tymczasem nigdy tyle wcześniej nie 
> spożywałem co liczyłem nie ja lecz 3 niezależnych dietetyków. Nie da się 
> wykrzesać więcej kcal z kilku kanapek. A tak właśnie jadałem. Oczywiście 
> to przeszłość. Teraz inaczej się żywię choć też mało.

Widzę, że gorąco wierzysz w swoją unikalność i niezwykłość...
No trudno, nie przekonam Cię chyba.

Moim zdaniem bardzo dużo można wykrzesać z kanapek, bo to w dużej
mierze zależy jak ta kanapka jest zrobiona i co ma włożone do środka.
To z jakiego chleba jest zrobiona też ma znaczenie...
Generalnie jeśli smarujesz chleb masłem, kładziesz żółty ser i nie ważysz
dokładnie ile gramów masła i sera położyłeś na chleb to możesz w tym
jednym miejscu zrobić błąd obliczeń rzędu KILKUSET kcal. Jedna łyżka
stołowa masła to przecież ponad 100kcal to samo plasterek sera. Nie
mówiąc już o jakimś boczku, salami czy dodatkach jak keczup, majonez...

>> Co do pytania o rady tu, na grupie, nie przedstawiłeś się nikomu,
>> nie dałeś żadnych informacji o swoich problemach jakie próbujesz
>> rozwiązać dietą, więc pytania typu "Jak sądzisz?" są trochę bez sensu.
>
> Hmmm... W zasadzie wątek był inny - nie o moich problemach ale ok. 
> Faktycznie mam kłopot ze zbyt łatwym otłuszczaniem się i to z "powietrza". 
> Muszę prowadzić katorżnicze (jak dla mnie) ćwiczenia (ćwiczenia siłowe + 
> codzienne aeroby) aby nie tyć. Nie wiem w jaki sposób miałbym się 
> przedstawić więc pytaj. A jaki problem chcę rozwiązać? Zwiększać masę i 
> chudnąć jednocześnie :-)
> Tylko na początku mi się to udawało.

Chodziło mi o to, że każdy ma inne problemy - ktoś może ważyć
130kg przy wadze 75kg w jakiej chciałby być a ktoś inny waży 70kg
a chciałby mieć 5kg więcej mięśni - ciężko się pytać ludzi tu o radę
co robić jak się nie zna celu jaki ktoś chce osiągnąć.

Bardzo dużo ludzi zwyczajnie oszukuje się oszacowując na oko ile jedzą.
Podejrzewam że podobnie jest z Tobą. Wydaje Ci się, że jesz 1000kcal
dziennie a być może jesz 1500-2000 bo robisz duże błędy kalkulacji.

>> Nie wiem w jaki sposób liczysz kalorie i jak Ci to dokładnie wychodzi,
>> ale dla mnie osobiście ten sposób się sprawdził, bo miałem dużą
>> nadwagę i mój organizm dawał mi złe sygnały o głodzie których gdybym
>> słuchał to nigdy bym nie schudł. Liczenie kalorii i trzymanie się
>> energetycznego bilansu *wbrew* temu co podpowiada organizm to
>> była dla mnie jedyna metoda na skuteczne schudnięcie i utrzymanie
>> niskiej wagi. Myślę że dobre rady typu "jedz tyle aby się najeść ale
>> nie przejeść" to radzą ludzie którzy nie mają problemów z nadwagą :-)
>
> Ja maiłem wagę prawidłową niewiele jedząc... I tego nie rozumiem.

Generalnie rzecz biorąc ludzie dzisiaj jedzą bardzo dużo - na tym tle
Ci się może wydawać że Ty "niewiele jesz" a jesz prawidłowe ilości...
No to masz prawidłową wagę. Nie ma tu żadnego problemu :-)

>> I w ogóle nie rozumieją ludzi z nadwagą i ilości jakie oni mogą jeść...
>> Dla mnie "zjeść tyle aby się najeść ale się nie przejeść" oznaczać może
>> np. puszkę orzechów w polewie czekoladowej na deser w czasie jednego
>> serialu TV :-) (~2500kcal) albo 5 lasek suchych kabanosów w czasie
>> jednej sesii przed komputerem w nocy (~1000kcal) albo kostka
>> sera twardego lub brie, krojona nożem do smaku i tak dalej i tak dalej...
>
> A 6 kanapek na dobę z masłem i wędliną typu szynka załóżmy albo z jajkiem 
> sporadycznie ser plus jakieś warzywa (pomidor, ogórek, papryka itp)?

No to ja nie umiem zrobić 6 kanapek z masłem i wędliną i jajkiem aby
się zmieścić w 1000kcal. Wybacz :-)

Kup sobie prostą elektroniczną wagę pocztową - taką co potrafi ważyć
tak do 1-2kg i dawać dokładność rzędu 1 grama, najlepiej 1/2 grama
i zrób sobie przez tydzień taki test: kup do kanapek chleb pokrojony
już, tostowy, w którym producent podaje ilość kalorii na kromkę lub
na ilość gramów, i w czasie robienia tych swoich 6 kanapek rób dokładne
obliczenia na kartce, nie w głowie, ile tego chleba, masła, szynki jajek
na te kanapki dajesz... Zapewniam Cię, że się zdziwisz... Jedno jajko
ugotowane w wodzie na twardo, w zależności od wielkości to 75-90kcal.
6 dużych jajek zjesz dziennie to masz 540kcal w samych jajkach, a gdzie
chleb z tych kanapek? Pewnie po 100-150kcal na kromkę? Gdzie masło
po 100kcal na łyżkę stołową? Te Twoje kanapki muszą być bardzo, bardzo
biedniutkie albo nie umiem sobie wyobrazić jak robisz ich 6 aby się
w 1000kcal zmieścić...

>> Zazdroszczę Ci, że Twoja natura Ci coś podpowiada, bo moja nadwaga
>> rozregulowała mi podpowiedzi i wciąż nie mogę ich słuchać... mimo iż
>> od początku odchudzania się minęło już ponad rok i utrzymuję wagę.
>
> Problem mamy podobny z tą tylko różnicą, że ja nigdy nie przejadałem się a 
> wręcz niedojadałem i nie miałem potrzeb jedzenia więcej. Trenując sport 
> zwiększyłem swoją wagę o 14 kg w ciągu 1.5 roku a potem stop. Miałem 2 
> miesiące przerwy wymuszonej, ograniczyłem się więc do 1500-1800 kcal 
> zbilansowanej diety zyskałem 6kg i 6 cm w brzuchu. Zrzuciłem to potem w 4 
> miesiące ale co z tego? Problem jest ewidentny.

Generalnie mięśnie nie ważą tyle co tłuszcz - nie przejmowałbym się
na Twoim miejscu wagą a raczej tym co tymi mięśniami możesz
wyciągnąć. Zamiast się ważyć i tak monitorować postęp sprawdzałbym
wagę tego co może uciągnąć Twój biceps w trzech cyklach po ileś tam
powtórzeń. Jak będziesz robił postępy w tej dziedzinie to waga, powolutku,
sama wzrośnie bo mięśnie będą rosły w miarę potrzeby...

A bilansem ujemnym nie przejmuj się, bo to na 100% problem urojony :-) 
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62504
Author: Pszemol
Date: Sun, 11 Aug 2013 15:41
11 lines
1842 bytes
"Marek" <precz@spamowi.com> wrote in message 
news:ku5jaj$tq3$2@node2.news.atman.pl...
> W dniu 2013-08-10 15:30, Pszemol pisze:
>>
>> :-) sport jak najbardziej... bez sportu nie ma kondycji.
>
> Stokrotce kondycja szkodzi.:-)

Myślę że Stokrotka jest jeszcze młoda i naiwna ale
niestety szybko przekona się, że bez sportu jej ciało
będzie sflaczałe, z wałkami tłuszczu i bez energii. 
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62505
Author: Stokrotka
Date: Mon, 12 Aug 2013 18:02
13 lines
1910 bytes
> Myślę że Stokrotka jest jeszcze młoda i naiwna ale
> niestety szybko przekona się, że bez sportu jej ciało
> będzie sflaczałe, z wałkami tłuszczu i bez energii.

Jakbyś troszkę zakupy ponosił, pomalował, psa wytarmosił (dużego) zamiast 
siedzieć pszed TV, to byś zrozumiał, że sport to niezpotszebna strata 
energi.

-- 
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62506
Author: Pszemol
Date: Mon, 12 Aug 2013 22:19
22 lines
2695 bytes
"Stokrotka" <ortografia.nowa@gazeta.pl> wrote in message 
news:5209231c$0$1463$65785112@news.neostrada.pl...
>> Myślę że Stokrotka jest jeszcze młoda i naiwna ale
>> niestety szybko przekona się, że bez sportu jej ciało
>> będzie sflaczałe, z wałkami tłuszczu i bez energii.
>
> Jakbyś troszkę zakupy ponosił, pomalował, psa wytarmosił (dużego)
> zamiast siedzieć pszed TV, to byś zrozumiał, że sport to niezpotszebna
> strata energi.

Fascynujące... bo ja nigdy zakupów nie nosiłem ani nie malowałem...
A wyobraź sobie że mimo że robię te wszystkie rzeczy to i tak
uważam że sport jest potrzebny bo warto czasem rozruszać serce
powyżej normalnych "obrotów" jakie dostaje przy codziennych pracach.

Dobre kardio na rowerku czy bieżni ma zastąpić Ci to, czego nie
doświadczasz na codzień bo kupujesz jedzenie w supermarkecie:
a więc ucieczka przed jakimś drapieżnikiem czy pościg za jedzonkiem
w czasie polowania. Jeszcze jak byś napisała że zamiast sportu
mieszkasz na wsi i przy żniwach lub wykopkach pomagasz to co
innego - ale wytarmosić psa? No daj spokój... o ile Ci to akcję
serca przyspiesza? :-) 
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62511
Author: Marek
Date: Tue, 13 Aug 2013 13:24
254 lines
13935 bytes
W dniu 2013-08-10 17:30, Pszemol pisze:

>
> Niecałe pół kilo (1 funt) tłuszczu w tkankach organizmu to zapas energii
> około 3500kcal. Gdybyś rzeczywiście miał tak duży ujemny bilans
> dzienny (około 1000kcal/dziennie) to chudłbyś w tępie 1kg na tydzień.

Dokładnie to samo wszyscy dietetycy mi mówili. Z drugiej strony znam 
osobę, która potrafi utyć po liściu sałaty (chora tarczyca). Zwróć więc 
uwagę, że chora tarczyca nie produkuje przecież energii a mimo to osoba 
tyje. Fotosynteza? Przypuszczam, że u mnie zachodzi podobny proces choć 
nie związany z tarczycą. Aby trzymać tkankę tłuszczową na zadowalającym 
mnie poziomie muszę 5x w tygodniu trenować i mało jeść. Co ciekawe - nie 
wolno unikać cukrów po treningu siłowym również - inaczej nici z 
odchudzania. To wypraktykowałem na sobie i zgadza się to z teoriami 
głoszonymi przez wiele osób uprawiających ten sport i jest wbrew opiniom 
wielu dietetyków (choć miałem również takiego, który zachęcał do 
spożywania cukrów).

> Po zużyciu tłuszczu zacząłbyś tracić mięśnie i inne tkanki i wyglądałbyś
> wkrótce jak więźniowie Oświęcimia. Wniosek jest prosty: dietetycy się
> mylą w oszacowaniu Twojego wydatku kalorycznego albo mylisz się
> Ty oszacowując ile kalorii zjadasz.

To i dietetycy musieli się mylić układając mi posiłki. Wydatek 
kaloryczny na trening był brany na poziomie 400kcal. Diety jakie mi 
komponowało miały max 2800kcal z czego części nie dawałem rady przejeść.

> Podziel się z nami większą ilością szczegółów - jak liczysz zużycie kalorii
> w czasie treningów? Jak dokładnie liczysz zjadane ilości kalorii?

Jak liczę kalorie treningowe? W zasadzie nie liczę z wyjątkiem aerobów 
(tam używam pulsometru). Wyczytałem, że trening kulturystyczny to ok 
400kcal. Pulsometr wskazał mi, że średni trening 1h - 1h 20min to 
500-700kcal więc można przyjąć, ze 400 jest prawdziwe. Amatorzy nie mają 
dostępu do pomiarów profesjonalnych.

A jak liczę zjadane kalorie? Jak każdy. Sumuję wartość energetyczną 
składników dbając o duży udział białka w tym co jem. Sam tego też nie 
pomierzę. Nie mam laboratorium.

>
> Ja na to ciągle to samo. Jestem inżynierem i w cuda nie wierzę :-)

Też nim jestem i jako inżynier wiem, że nasza wiedza korzysta z 
uproszczonych modeli, które nie potrafią wyjaśnić wielu nawet 
podstawowych zjawisk. Choćby fakt, że nie wiemy i dopiero badamy skąd 
się bierze powszechna grawitacja choć potrafimy opisać jej wpływ 
równaniem, które szlag trafia w kosmosie, gdzie ta teoria kompletnie nie 
sprawdza się (wymyślono więc czarną energię). Itd itp. Dietetyka jest 
jedną z najmniej rozwiniętych nauk - jak usłyszałem niedawno w TV 
wypowiedź znanej pani dr dietetyki. Modele żywieniowe bazujące na 
kaloriach sprawdzają się wyłącznie w określonych sytuacjach. Zawsze 
sprawdzi się: nie jesz = umrzesz, ale nie zawsze zjesz X kalorii = 
schudniesz. Co gorsze to X zmienia się dla danej osoby z tygodnia na 
tydzień czasem (dla osób wchodzących w sport np). Osoby chore zupełnie 
inaczej reagują na tą samą ilość kalorii. Przypomnę swoje słowa: liść 
sałaty zatuczy osobę z chorą tarczycą. Szlag trafia wszelkie kalkulacje 
kaloryczne. Natura jest dużo bardziej złożona niż jest to w książkach 
opisane.

> Fizyka ze swoimi prawami zachowania energii jest nie do
> przeskoczenia tutaj. Gdzieś musisz robić błąd, no chyba że wierzysz
> w istnienie perpetum mobile, bo to właśnie maszyna która pracuje
> mimo ujemnego bilansu energetycznego. Żaden żywy organizm
> nie da rady utrzymywać się stabilnie przy ujemnym bilansie.

Trochę trudno wypowiadać mi się w kontekście dietetyki bo to nie moja 
dziedzina. Jednakże kalkulując inżyniersko, traktując człowieka jak 
maszynę można założyć, że to prawda. Liczenie bilansu polega na liczeniu 
różnicy energii dostarczonej i wykorzystanej. O ile łatwo jest wyliczyć 
energię dostarczoną, to na jakiej podstawie liczysz tą wydatkowaną? Jak 
obliczasz sprawność metabolizmu? Moim zdaniem nie ma takiej możliwości 
bez podłączenia się do aparatury, choć i tu mam wątpliwości czy 
dostaniemy wiarygodny wynik. Zaburzenia tarczycy dadzą nam sprawność 
dużo większą od 1 i szlag trafia wszelkie kalkulacje.

Co gorsze: dwie osoby o różnym profilu enzymów w zupełnie innym 
procencie przyswoją ten sam pokarm. To też prowadzi do kolejnych 
trudności w obliczaniu bilansu.

No dobrze: a teraz wydatek energetyczny. Pewnie wiesz, że energia spala 
się głównie w mózgu i mięśniach. Wiesz zapewne, że zupełnie inne 
materiały są wykorzystywane w tym celu. Więc musisz rozróżniać energię z 
cukrów prostych i energię całej reszty. Jak to w bilansie uwzględnić?

Teraz same mięśnie: wiesz o tym, że procent wykorzystania substancji 
odżywczych przez mięśnie zależny jest nie tylko od tego jak ćwiczymy ale 
i od tego co jemy a także jakie suplementy stosujemy. Różnice w 
wykorzystaniu tego samego jedzenia mogą sięgać 30% procent podobno.

Wiesz też zapewne o tym, że mamy białka "lepsze" i "gorsze" różniące się 
może nie tyle składem aminokwasów co proporcjami między nimi. Białko 
roślinne przyswajane jest w dużo mniejszym stopniu niż zwierzęce. Mozna 
ratować sytuację dodając np. groszek do ryżu aby więcej przyswoić z 
ryżu. Różnice w przyswojeniu białka z białka też sięgają podobnej j/w 
wartości. Jak to uwzględniasz w bilansie?

Na podstawie powyższego uznaję, że liczenie bilansu energetycznego poza 
laboratorium, a już w szczególności u aktywnych fizycznie osób 
pozbawione jest sensu.

>
> Bo zapominasz o tym, że to co Ci wylicza dietetyk to obliczenia
> szacunkowe obarczone ogromnym błędem. Przecież jego tam
> nie ma z Tobą na siłowni, nie mierzy Ci wysiłku, nie odważa Ci
> tych gramów kurczaka jakie zjadasz na talerzu... Gdzieś robisz błąd.

Akurat odważał gramy :-) Ale wysiłku faktycznie nie mierzył :-)
Gdzieś błąd robię i nie dowiem się gdzie. Kilka prób robiłem uzyskania 
pomocy. Sporo mnie to kosztowało i może nie zerowy - ale wynik daleki od 
ideału.

>
> Widzę, że gorąco wierzysz w swoją unikalność i niezwykłość...
> No trudno, nie przekonam Cię chyba.

Twierdzę, że coś nie tak jest ze mną oraz, że nie jestem sam z tym 
problemem.

> Moim zdaniem bardzo dużo można wykrzesać z kanapek, bo to w dużej
> mierze zależy jak ta kanapka jest zrobiona i co ma włożone do środka.
> To z jakiego chleba jest zrobiona też ma znaczenie...

Sam go robię: mąka pełnoziarnista żytnia i orkiszowa. Orkisz to większość.

> Generalnie jeśli smarujesz chleb masłem,

nie - np. Almette lub pasta warzywna

  kładziesz żółty ser i nie ważysz
> dokładnie ile gramów masła i sera położyłeś

teraz już nie. Przez 2 lata bardzo skrupulatnie.

> na chleb to możesz w tym
> jednym miejscu zrobić błąd obliczeń rzędu KILKUSET kcal. Jedna łyżka
> stołowa masła to przecież ponad 100kcal to samo plasterek sera. Nie
> mówiąc już o jakimś boczku, salami czy dodatkach jak keczup, majonez...

Nie stosuję. Wybieram zawsze proste komponenty o przewiidywalnym składzie.

> Chodziło mi o to, że każdy ma inne problemy - ktoś może ważyć
> 130kg przy wadze 75kg w jakiej chciałby być a ktoś inny waży 70kg
> a chciałby mieć 5kg więcej mięśni - ciężko się pytać ludzi tu o radę
> co robić jak się nie zna celu jaki ktoś chce osiągnąć.

Mój cel znasz: nie otłuszczać się gdy nieco odpuszczę sobie sportu. 
Wiem, ze bez sportu potrzebowałem poniżej 1000kcal aby się nie 
otłuszczać. Nie ja to liczyłem lecz dietetyk na podstawie mojego menu.

> Bardzo dużo ludzi zwyczajnie oszukuje się oszacowując na oko ile jedzą.
> Podejrzewam że podobnie jest z Tobą. Wydaje Ci się, że jesz 1000kcal
> dziennie a być może jesz 1500-2000 bo robisz duże błędy kalkulacji.

Dlatego poszedłem do 3 dietetyków aby oni mi to liczyli i układali diety 
na początku. No i ustaliłem, że chudnięcie u mnie jest możliwe przy 
bieżącej aktywności (szaleńczej aktywności, to już jakaś schza nawet wg 
mnie) i zbilansowanej diecie od poziomu 1500kcal w dół. Jedząc dokładnie 
tak jak mi przypisano potrafiłem zrzucać wagę - w połowie mięśnie 
niestety. Czy nie sądzisz, że przy takiej diecie nawet siedząc za 
biurkiem powinienem chudnąć?


> Generalnie rzecz biorąc ludzie dzisiaj jedzą bardzo dużo - na tym tle
> Ci się może wydawać że Ty "niewiele jesz" a jesz prawidłowe ilości...
> No to masz prawidłową wagę. Nie ma tu żadnego problemu :-)

Wiesz... jest o tyle, że przy 1000kcal zaczynałem mieć spore problemy z 
koncentracją. Do tego bardzo duży poziom LDL, triglicerydów. Więc 
problem był i to spory. Z kolei przejście na wyższy poziom energetyczny 
(nawet niezależnie od lepszego jedzenia) = tycie. Dlatego wróciłem do 
sportu aby zbijać tą nadwyżkę a jednocześnie jeść więcej. Efekt jest 
bardzo dobry ale krótka przerwa, która mnie czeka (1 mies. w szpitalu + 
2 mies. rehabilitacja) spowoduje, że będę ważył 12kg więcej  w samym 
tłuszczu.

>> A 6 kanapek na dobę z masłem i wędliną typu szynka załóżmy albo z
>> jajkiem sporadycznie ser plus jakieś warzywa (pomidor, ogórek, papryka
>> itp)?
>
> No to ja nie umiem zrobić 6 kanapek z masłem i wędliną i jajkiem aby
> się zmieścić w 1000kcal. Wybacz :-)

Za grubo smarujesz masłem :-) Na jednej kanapce 6g masła stosowałem przy 
82% tłuszczu daje to  265 kcal. Chleb własny 40g/kanapka * 6 = 500kcal. 
Plasterek wędliny, czy białko z jaka plus jakieś warzywo to reszta. Tyle 
mi wychodzi.

> Kup sobie prostą elektroniczną wagę pocztową - taką co potrafi ważyć
> tak do 1-2kg i dawać dokładność rzędu 1 grama, najlepiej 1/2 grama

Mam z dokładnością 0.1g oraz z przeliczaniem składu i kalorii pożywienia.

> i zrób sobie przez tydzień taki test: kup do kanapek chleb pokrojony
> już, tostowy, w którym producent podaje ilość kalorii na kromkę

Producentem jestem ja sam. :-)

> lub
> na ilość gramów, i w czasie robienia tych swoich 6 kanapek rób dokładne
> obliczenia na kartce, nie w głowie, ile tego chleba, masła, szynki jajek
> na te kanapki dajesz...

2 lata tak żyłem. Wystarczy :-) Na pamięć wiem ile i czego było i ile to 
wnosiło nie tylko kalorii ale i 3 podstawowych składników.

> Zapewniam Cię, że się zdziwisz... Jedno jajko
> ugotowane w wodzie na twardo, w zależności od wielkości to 75-90kcal.

Białko w zasadzie, a nie jajko :-)

> 6 dużych jajek zjesz dziennie to masz 540kcal w samych jajkach,

Ja pier... 6ciu nie zjadłbym w życiu :-) Ja mówię o jednym! Spokojnie 
starcza na 2-3 kanapki.

>> Problem mamy podobny z tą tylko różnicą, że ja nigdy nie przejadałem
>> się a wręcz niedojadałem i nie miałem potrzeb jedzenia więcej.
>> Trenując sport zwiększyłem swoją wagę o 14 kg w ciągu 1.5 roku a potem
>> stop. Miałem 2 miesiące przerwy wymuszonej, ograniczyłem się więc do
>> 1500-1800 kcal zbilansowanej diety zyskałem 6kg i 6 cm w brzuchu.
>> Zrzuciłem to potem w 4 miesiące ale co z tego? Problem jest ewidentny.
>
> Generalnie mięśnie nie ważą tyle co tłuszcz - nie przejmowałbym się

No chwila... sądzisz, że przez te 2 miesiące bezczynności rozrosły mi 
się spontanicznie mięśnie brzucha i to aż o 6cm i 6kg? :-D

Od tego czasu minęły ze 3 miesiące intensywnych ćwiczeń. "Mięśnie 
brzucha" właśnie wróciły do poprzedniego stanu. :-D


> na Twoim miejscu wagą a raczej tym co tymi mięśniami możesz
> wyciągnąć. Zamiast się ważyć i tak monitorować postęp sprawdzałbym
> wagę tego co może uciągnąć Twój biceps w trzech cyklach po ileś tam
> powtórzeń. Jak będziesz robił postępy w tej dziedzinie to waga, powolutku,
> sama wzrośnie bo mięśnie będą rosły w miarę potrzeby...

Nie zrozumiałeś mnie: ja nie mam problemów z kształtowaniem mięśni lecz 
z tym, że w chwili bezczynności i przejściu na jakieś 1500 kcal tyję w 
takim tempie, że nikt mi nie dorówna.

> A bilansem ujemnym nie przejmuj się, bo to na 100% problem urojony :-)

Nie wykluczam jednakże tego nikt nie jest w stanie zmierzyć. Nie 
rozumiem dlaczego uważa się, że 2000kcal dla faceta nie szalejącego 5x w 
tygodniu ze sztangami, aerobami to optymalna wartość? Ja po roku takiej 
diety ważyłbym z 200kg.


-- 
Pozdrawiam
Marek
Re: Czy postępowanie zgodnie z naturą jest zdrowe?
#62507
Author: Stokrotka
Date: Tue, 13 Aug 2013 18:42
20 lines
2330 bytes
> Dobre kardio na rowerku czy bieżni ma zastąpić Ci to, czego nie
> doświadczasz na codzień bo kupujesz jedzenie w supermarkecie:
> a więc ucieczka przed jakimś drapieżnikiem czy pościg za jedzonkiem
> w czasie polowania.
Jesteś nienormalny: jaskiniowiec uciekał w lesie pełnym tlenu, twoja bieżnia 
jest w dusznym zamkniętym pomieszczeniu. Idąc z suermarketu przynajmniej 
poodyhasz świeżym powietszem.



> mieszkasz na wsi i przy żniwach lub wykopkach pomagasz to co
> innego - ale wytarmosić psa? No daj spokój... o ile Ci to akcję
> serca przyspiesza? :-)
Zwalnia, baranie, zwalnia....
:)

-- 
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. http://ortografia.3-2-1.pl/ 
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads