🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.hum.pisarstwo
30 messages
30 total messages Started by Mark Robert Falzmann Sun, 01 Dec 2002 17:28
Gdzie zmierza literatura?
#314
Author: Mark Robert Falzmann
Date: Sun, 01 Dec 2002 17:28
80 lines
3464 bytes
Marek napisal:

> A bo widzisz, taką sytuację ja właśnie nazywam szkodą. Bo Ty z jakiegoś
względu wierzysz, że ilość pisania przejdzie w końcu w jakość, a ja jestem
przekonany, że musi przejść w bełkot.

> Marek Krukowski

Wybacz, ale przenosze to do nowego watku, bo...
Cos mi tu sie nie klei.

1. Sugerujesz, ze ilosc publikowanych tekstow nie gwarantuje jakosci - 
ten "belkot" brzmi jednoznacznie.
Prosze, rozwin powyzsze.
Podaj jakies fakty, dowody, liczby wspierajace Twoje "przekonanie".


 Uzywasz "brudnych" chwytow, piszac, ze... Ja, z jakiegos powodu wierze, iz 

ilosc pisania przejdzie W_KONCU w jakosc.

Wybacz, ale w swoim poscie, NIGDZIE nie napisalem czegos takiego.

zyli Ty wkladasz w moje "usta" wlasne mysli, a to jest "brudne" i nie godne.

Tak nie wolno.

Ja wierze w fakty i realia rynkowe.
Wybacz ponizsze brutalne porownanie, ale...
Ksiazki sa "prawie" jak toaletowy papier.
Po zuzyciu, do wyrzucenia.
To moze jest skrajne :))), ale... takie magazyny czy gazety, zwykle trafiaja 
do kosza. A tam tez bywaja teksty rozrywkowe.
Zas pulp_fiction i wszystkie jej odmiany, jest zwykle czyms, co kupujemy na 
stacji kolejowej czy na lotnisku i zostawiamy w samolocie lub wagonie, 
po "zuzyciu" czyli przeczytaniu - czasem tylko przekartkowaniu, gdy okladka 
nas oszukala, zas terasc jest nie do strawienia.
No coz, ladnie opakowane "gie", da sie sprzedac zawsze.
Masa ksiazek jest takim ladnie opakowanym "gie".
I moze dlatego....
Rynek domaga sie nowych i nowych i nowych i nowych... tekstow rozrywkowych.
Mowimy tutaj o ksiazkach sluzacych rozrywce.
Analogicznie jest z filmami.
Widzowie domagaja sie nowych i nowych i nowych... 
Tez mozna powiedziec, ze ekrany sa zalane szmira.
No sa.
Lecz, co z tego?
Towar, to towar.
Jaki odbiorca, taki towar.
Teraz, pytanie - czy mozna ulepszyc towar - czyli ksiazke rozrywkowa, per se?
Odpowiem sam :))) by uniknac Twojej odpowiedzi.
NIE, nie mozna.
Przynajmniej dla Ciebie.
Twoja "poprzeczka" jest za wysoka, jak na niskie potrzeby "rynku".
Lecz, byc moze, z czasem, za 100 lat, wszyscy czytelnicy beda jak Ty - czyli 
podciagna sie do twojego poziomu - i wtedy... 
Ale to bedzie, jak bedzie, w co watpie, bowiem wszyscy sie rodzimy tacy sami, 
ale dorastamy, zyjemy i umieramy absolutnie rozni.
Platki sniegu.
Z daleka takie same - z bliska totalnie rozne we wzorze.
I majac w/w na mysli, moge spytac - Gdzie zmierza literatura?
Zas odpowiedz?
Bedzie tak rozna, jak my wszyscy.
Tak czytelnicy jak autorzy.

M.R.F.



 





-- 
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl
Re: Gdzie zmierza literatura?
#315
Author: IRIS
Date: Sun, 01 Dec 2002 18:43
109 lines
5130 bytes
A mnie się wydaje,że literatura zawsze była taka sama,że zawsze była część
odbiorców nastawiona wyłącznie"rozrywkowo" do literatury i takowej właśnie
poszukiwała, byli tez ludzie pragnący"czegoś więcej" częgoś "głębszego" i z
min z ich powodu powstawał taki rodzaj literatury.... Problemem naszych
czasów jest tylko to,że równowaga między tymi rodzajami literuty jest mocno
zachwiana tylko tyle... Smutne to i przygnębiające ale trudno...nie zmieni
się przecież ludzi...albo i można ich zmienić... ale jak? Przez pisanie? ale
skoro to czytelnicy wpływają na autorów to z tej zmiany nici...A może jest
inaczej? Może są autorzy,którzy nie poddają się "opiniom" czy "wpływom"
czytelników? gdyby tacy istnieli to sądzę,że "przemiana" pewnej części
czytelników mogłaby nastąpić..ale jest jeszcze jeden problem-czy ta grupa
ludzi w ogóle chce się zmieniać?! Przecież niewysilanie się intelektualnie
jest wygodne, nie zabiera zbyt wiele czasu albo nie zabiera go
wcale...ludzie nie chcą rezygnować z wygodnicta,więc nie zrezygnują z
"kiepskiej" literatury-tak było zawsze i tak będzie...
a dokąd zmierza literatura?:))to już trudniejsze pytanie...odpowiedź jest
prosta- nie wiem,ale wspaniałą rzeczą jest obserwowanie tej wędrówki i
uczestniczenie w niej czasami:))))
Pozdrawiam
I.
> Marek napisal:
>
> > A bo widzisz, taką sytuację ja właśnie nazywam szkodą. Bo Ty z jakiegoś
> względu wierzysz, że ilość pisania przejdzie w końcu w jakość, a ja jestem
> przekonany, że musi przejść w bełkot.
>
> > Marek Krukowski
>
> Wybacz, ale przenosze to do nowego watku, bo...
> Cos mi tu sie nie klei.
>
> 1. Sugerujesz, ze ilosc publikowanych tekstow nie gwarantuje jakosci -
> ten "belkot" brzmi jednoznacznie.
> Prosze, rozwin powyzsze.
> Podaj jakies fakty, dowody, liczby wspierajace Twoje "przekonanie".
>
>
>  Uzywasz "brudnych" chwytow, piszac, ze... Ja, z jakiegos powodu wierze,
iz
>
> ilosc pisania przejdzie W_KONCU w jakosc.
>
> Wybacz, ale w swoim poscie, NIGDZIE nie napisalem czegos takiego.
>
> zyli Ty wkladasz w moje "usta" wlasne mysli, a to jest "brudne" i nie
godne.
>
> Tak nie wolno.
>
> Ja wierze w fakty i realia rynkowe.
> Wybacz ponizsze brutalne porownanie, ale...
> Ksiazki sa "prawie" jak toaletowy papier.
> Po zuzyciu, do wyrzucenia.
> To moze jest skrajne :))), ale... takie magazyny czy gazety, zwykle
trafiaja
> do kosza. A tam tez bywaja teksty rozrywkowe.
> Zas pulp_fiction i wszystkie jej odmiany, jest zwykle czyms, co kupujemy
na
> stacji kolejowej czy na lotnisku i zostawiamy w samolocie lub wagonie,
> po "zuzyciu" czyli przeczytaniu - czasem tylko przekartkowaniu, gdy
okladka
> nas oszukala, zas terasc jest nie do strawienia.
> No coz, ladnie opakowane "gie", da sie sprzedac zawsze.
> Masa ksiazek jest takim ladnie opakowanym "gie".
> I moze dlatego....
> Rynek domaga sie nowych i nowych i nowych i nowych... tekstow
rozrywkowych.
> Mowimy tutaj o ksiazkach sluzacych rozrywce.
> Analogicznie jest z filmami.
> Widzowie domagaja sie nowych i nowych i nowych...
> Tez mozna powiedziec, ze ekrany sa zalane szmira.
> No sa.
> Lecz, co z tego?
> Towar, to towar.
> Jaki odbiorca, taki towar.
> Teraz, pytanie - czy mozna ulepszyc towar - czyli ksiazke rozrywkowa, per
se?
> Odpowiem sam :))) by uniknac Twojej odpowiedzi.
> NIE, nie mozna.
> Przynajmniej dla Ciebie.
> Twoja "poprzeczka" jest za wysoka, jak na niskie potrzeby "rynku".
> Lecz, byc moze, z czasem, za 100 lat, wszyscy czytelnicy beda jak Ty -
czyli
> podciagna sie do twojego poziomu - i wtedy...
> Ale to bedzie, jak bedzie, w co watpie, bowiem wszyscy sie rodzimy tacy
sami,
> ale dorastamy, zyjemy i umieramy absolutnie rozni.
> Platki sniegu.
> Z daleka takie same - z bliska totalnie rozne we wzorze.
> I majac w/w na mysli, moge spytac - Gdzie zmierza literatura?
> Zas odpowiedz?
> Bedzie tak rozna, jak my wszyscy.
> Tak czytelnicy jak autorzy.
>
> M.R.F.
>
>
>
>
>
>
>
>
>
> --
> ============= P o l N E W S ==============
>      archiwum i przeszukiwanie newsów
>         http://www.polnews.pl
>
Re: Gdzie zmierza literatura?
#317
Author: IRIS
Date: Sun, 01 Dec 2002 18:45
109 lines
5130 bytes
A mnie się wydaje,że literatura zawsze była taka sama,że zawsze była część
odbiorców nastawiona wyłącznie"rozrywkowo" do literatury i takowej właśnie
poszukiwała, byli tez ludzie pragnący"czegoś więcej" częgoś "głębszego" i z
min z ich powodu powstawał taki rodzaj literatury.... Problemem naszych
czasów jest tylko to,że równowaga między tymi rodzajami literuty jest mocno
zachwiana tylko tyle... Smutne to i przygnębiające ale trudno...nie zmieni
się przecież ludzi...albo i można ich zmienić... ale jak? Przez pisanie? ale
skoro to czytelnicy wpływają na autorów to z tej zmiany nici...A może jest
inaczej? Może są autorzy,którzy nie poddają się "opiniom" czy "wpływom"
czytelników? gdyby tacy istnieli to sądzę,że "przemiana" pewnej części
czytelników mogłaby nastąpić..ale jest jeszcze jeden problem-czy ta grupa
ludzi w ogóle chce się zmieniać?! Przecież niewysilanie się intelektualnie
jest wygodne, nie zabiera zbyt wiele czasu albo nie zabiera go
wcale...ludzie nie chcą rezygnować z wygodnicta,więc nie zrezygnują z
"kiepskiej" literatury-tak było zawsze i tak będzie...
a dokąd zmierza literatura?:))to już trudniejsze pytanie...odpowiedź jest
prosta- nie wiem,ale wspaniałą rzeczą jest obserwowanie tej wędrówki i
uczestniczenie w niej czasami:))))
Pozdrawiam
I.
> Marek napisal:
>
> > A bo widzisz, taką sytuację ja właśnie nazywam szkodą. Bo Ty z jakiegoś
> względu wierzysz, że ilość pisania przejdzie w końcu w jakość, a ja jestem
> przekonany, że musi przejść w bełkot.
>
> > Marek Krukowski
>
> Wybacz, ale przenosze to do nowego watku, bo...
> Cos mi tu sie nie klei.
>
> 1. Sugerujesz, ze ilosc publikowanych tekstow nie gwarantuje jakosci -
> ten "belkot" brzmi jednoznacznie.
> Prosze, rozwin powyzsze.
> Podaj jakies fakty, dowody, liczby wspierajace Twoje "przekonanie".
>
>
>  Uzywasz "brudnych" chwytow, piszac, ze... Ja, z jakiegos powodu wierze,
iz
>
> ilosc pisania przejdzie W_KONCU w jakosc.
>
> Wybacz, ale w swoim poscie, NIGDZIE nie napisalem czegos takiego.
>
> zyli Ty wkladasz w moje "usta" wlasne mysli, a to jest "brudne" i nie
godne.
>
> Tak nie wolno.
>
> Ja wierze w fakty i realia rynkowe.
> Wybacz ponizsze brutalne porownanie, ale...
> Ksiazki sa "prawie" jak toaletowy papier.
> Po zuzyciu, do wyrzucenia.
> To moze jest skrajne :))), ale... takie magazyny czy gazety, zwykle
trafiaja
> do kosza. A tam tez bywaja teksty rozrywkowe.
> Zas pulp_fiction i wszystkie jej odmiany, jest zwykle czyms, co kupujemy
na
> stacji kolejowej czy na lotnisku i zostawiamy w samolocie lub wagonie,
> po "zuzyciu" czyli przeczytaniu - czasem tylko przekartkowaniu, gdy
okladka
> nas oszukala, zas terasc jest nie do strawienia.
> No coz, ladnie opakowane "gie", da sie sprzedac zawsze.
> Masa ksiazek jest takim ladnie opakowanym "gie".
> I moze dlatego....
> Rynek domaga sie nowych i nowych i nowych i nowych... tekstow
rozrywkowych.
> Mowimy tutaj o ksiazkach sluzacych rozrywce.
> Analogicznie jest z filmami.
> Widzowie domagaja sie nowych i nowych i nowych...
> Tez mozna powiedziec, ze ekrany sa zalane szmira.
> No sa.
> Lecz, co z tego?
> Towar, to towar.
> Jaki odbiorca, taki towar.
> Teraz, pytanie - czy mozna ulepszyc towar - czyli ksiazke rozrywkowa, per
se?
> Odpowiem sam :))) by uniknac Twojej odpowiedzi.
> NIE, nie mozna.
> Przynajmniej dla Ciebie.
> Twoja "poprzeczka" jest za wysoka, jak na niskie potrzeby "rynku".
> Lecz, byc moze, z czasem, za 100 lat, wszyscy czytelnicy beda jak Ty -
czyli
> podciagna sie do twojego poziomu - i wtedy...
> Ale to bedzie, jak bedzie, w co watpie, bowiem wszyscy sie rodzimy tacy
sami,
> ale dorastamy, zyjemy i umieramy absolutnie rozni.
> Platki sniegu.
> Z daleka takie same - z bliska totalnie rozne we wzorze.
> I majac w/w na mysli, moge spytac - Gdzie zmierza literatura?
> Zas odpowiedz?
> Bedzie tak rozna, jak my wszyscy.
> Tak czytelnicy jak autorzy.
>
> M.R.F.
>
>
>
>
>
>
>
>
>
> --
> ============= P o l N E W S ==============
>      archiwum i przeszukiwanie newsów
>         http://www.polnews.pl
>
Re: Gdzie zmierza literatura?
#316
Author: Ina The Blue Sorceress
Date: Sun, 01 Dec 2002 21:02
36 lines
3161 bytes
Użytkownik IRIS <syreny@poczta.onet.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:asdkqk$1sdt$1@Dwarf.Rozanka.WROC.PL...
> A mnie się wydaje,że literatura zawsze była taka sama,że zawsze była część
> odbiorców nastawiona wyłącznie"rozrywkowo" do literatury i takowej właśnie
> poszukiwała, byli tez ludzie pragnący"czegoś więcej" częgoś "głębszego" i
z
> min z ich powodu powstawał taki rodzaj literatury.... Problemem naszych
> czasów jest tylko to,że równowaga między tymi rodzajami literuty jest
mocno
> zachwiana tylko tyle...

I masz szczera racje. Tylko nie bierzesz pod uwage dwoch spraw: po pierwsze,
tego, ze teraz czytanie jest umiejetnoscia powszechna i wcale nie musi sie z
nia wiazac oglada, wychowanie w inteligenckim domu i wyrafinowane gusta,
stad zachwianie rownowagi, to jest punkt pierwszy. Po drugie: historyczne
doniesienia dowodza, ze w starozytnym Rzymie bylo pelno szajsu i grafomanii,
a kiedy zaniesiono wynalazek pisma narodom niepismiennym, starsi plemion
narzekali, ze teraz to dopiero dojdzie do upadku obyczajow i kultury, bo kto
bedzie o wszystkim pamietal, tak jak dawniej, skoro to sie da zapisac.
Narzekanie na przyszle czasy to nihil novi sub sole. Szajs literacki
rowniez. Poza tym, tak przy okazji, skad przekonanie, ze literatura
rozrywkowa musi byc zla. W koncu "Mistrz i Malgorzata" jest jak najbardziej
rozrywkowa ksiazka, a braku glebi chyba nikt jej nie zarzuci. Literatura
powinna byc po pierwsze rozrywkowa, a po drugie dostarczac madrzejszemu
czytelnikowi te wszystkie smaczki, przemyslenia i drugie dna, dzieki ktorym
wzbogaca zycie wewnetrzne, tzn karmi tasiemca ;-) Pyszna ksiazka, to taka,
ktora czyta sie z wypiekami na twarzy, a potem pamieta sie o niej dlugo,
dlugo.
Zakoncze glupim kalamburem. Gdzie zmierza litera? Do tura.

--
Ina The Blue Sorceress
www.ntm.prv.pl
www.inatheblue.prv.pl
Wszystkie Kroliki Sa Niebieskie
Re: Gdzie zmierza literatura?
#318
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Sun, 01 Dec 2002 22:25
13 lines
1377 bytes
Użytkownik "Mark Robert Falzmann" <kosmopol@eol.ca> napisał w wiadomości
news:02120118283937@polnews.pl...

Bardzo przepraszam, ale hierarchia pl.hum.* zobowiązuje. "Gdzie zmierza
literatura?" jest nieładnym kolokwializmem. Należałoby napisać "Dokąd
zmierza literatura?"

Odpowiedź na tytułowe pytanie: jeśli by wziąć pod uwagę niechlujność, z
jaką niektórzy subskrybenci grupy *literackiej* (nie tyczy się to tylko
Marka Roberta) używają języka polskiego, to ani chybi w krzaki.

m.
Re: Gdzie zmierza literatura?
#319
Author: IRIS
Date: Sun, 01 Dec 2002 22:39
20 lines
2037 bytes
niunasów językowych czepiamy się na liście dyskusyjnej pt."polszczyzna" ;tam
jest wielu pseudo miodków dyskutujących na tematy, które Ty poruszasz na tej
liście... Tu czyta się teksty i wchłania czyjeś emocje,albo ogląda się je z
daleka i ocenia..albo tylko obserwuje i tyle..nic więcej... Oczywiście ważną
umiejętnością jest precyzyjne wyrażanie swoich mysli ,a robi się to albo
głośno krzycząc (śpiewając:) ) albo pisząć w sposób jasny, zrozumialy dla
każdego a w tym pomaga nam własnie właściwe posługianie się językiem... ale
tu..mógłbys np poprawiać opowiadania a nie tytuły tematów dyskusji!
pozdr.
I.
> Bardzo przepraszam, ale hierarchia pl.hum.* zobowiązuje. "Gdzie zmierza
> literatura?" jest nieładnym kolokwializmem. Należałoby napisać "Dokąd
> zmierza literatura?"
>
> Odpowiedź na tytułowe pytanie: jeśli by wziąć pod uwagę niechlujność, z
> jaką niektórzy subskrybenci grupy *literackiej* (nie tyczy się to tylko
> Marka Roberta) używają języka polskiego, to ani chybi w krzaki.
>
> m.
>
Re: Gdzie zmierza literatura?
#332
Author: D.B.
Date: Sun, 01 Dec 2002 23:15
25 lines
1698 bytes
Użytkownik "Mark Robert Falzmann" <kosmopol@eol.ca> napisał w wiadomości
news:02120118283937@polnews.pl...

> Ja wierze w fakty i realia rynkowe.
> Wybacz ponizsze brutalne porownanie, ale...
> Ksiazki sa "prawie" jak toaletowy papier.
> Po zuzyciu, do wyrzucenia.

Musze zrobic sobie zalozenie, ze jestes prowokacja uzyta dla potrzeb
rozruszania grupy, bo w przeciwnym wypadku musialbym powiedziec, ze gdybys
znalazl sobie jakies powszechnie dostepne miejsce i sie tam zadomowil,
moznaby prowadzac do Ciebie wycieczki pokazujac im jedyny na swiecie WZOR
ANALFABETYZMU LITERACKIEGO.

> I majac w/w na mysli, moge spytac - Gdzie zmierza literatura?

Tlumaczenie Ci, ze robienie z dobrej ksiazki towaru to juz inicjatywa jej
wydawcow i redaktorow, a nie pisarzy, mija sie z celem. Wyraznie nie
dostrzegasz w porcesie pisania niczego wiecej ponad to, co mozna powiedziec
o produkcji mydla i podpasek. Wspolczuje.

--
Pozdrawiam
Dariusz Bilski
Re: Gdzie zmierza literatura?
#320
Author: D.B.
Date: Sun, 01 Dec 2002 23:25
19 lines
1592 bytes
Użytkownik "IRIS" <syreny@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:ase2hn$2knj$1@Dwarf.Rozanka.WROC.PL...

> niunasów językowych czepiamy się na liście dyskusyjnej pt."polszczyzna"
;tam
> jest wielu pseudo miodków dyskutujących na tematy, które Ty poruszasz na
tej
> liście... Tu czyta się teksty i wchłania czyjeś emocje

IRIS, dziecko drogie, rownie dobrze moglabys/moglobys/moglbys zdziwic sie na
fakt, ze ktos oponuje przeciw popierdywaniu w towarzystwie i
tlumaczylabys/-lobys/-lbys to zdziwienie tym, ze od zwracania uwagi na
zapachy sa fabryki perfum, a Ciebie pochalniaja procesy gnilne w ludzkim
organizmie i to wlasnie zasluguje na szacunek.

--
Pozdrawiam
Dariusz Bilski
Re: Gdzie zmierza literatura?
#325
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Mon, 02 Dec 2002 00:00
35 lines
2207 bytes
Użytkownik "IRIS" <syreny@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:ase2hn$2knj$1@Dwarf.Rozanka.WROC.PL...
> niunasów językowych czepiamy się na liście dyskusyjnej
pt."polszczyzna" ;

Nie, Złotko, czepiamy się wszędzie, gdzie takowe znajdujemy. A na tej
grupie poprawna polszczyna powinna być szanowana szczególnie.

> tam
> jest wielu pseudo miodków dyskutujących na tematy, które Ty poruszasz
na tej
> liście... Tu czyta się teksty i wchłania czyjeś emocje,albo ogląda się
je z
> daleka i ocenia..

Jeśli ktoś się zabiera za pisanie, nie znając języka polskiego, to nie
jestem w ogóle zainteresowany czytaniem jego wypocin. Czy też wyplucin.

> albo tylko obserwuje i tyle..nic więcej... Oczywiście ważną
> umiejętnością jest precyzyjne wyrażanie swoich mysli ,a robi się to
albo
> głośno krzycząc (śpiewając:) ) albo pisząć w sposób jasny, zrozumialy
dla
> każdego a w tym pomaga nam własnie właściwe posługianie się
językiem... ale

Pomaga także właściwe stosowanie ortografii, gramatyki i interpunkcji.

> tu..mógłbys np poprawiać opowiadania a nie tytuły tematów dyskusji!

Opowiadań jeszcze nie ma - jest masakra języka polskiego. Literaci, koń
by się uśmiał.

m.
Re: Gdzie zmierza literatura?
#321
Author: IRIS
Date: Mon, 02 Dec 2002 00:03
19 lines
1701 bytes
D.B wszyscy jesteśmy dziećmi- zatrem Ty też,więc witam w przedszkolu:) a
procesy gnilne w ludzkim organizmie są bardzo ciekawe-widziałeś kiedyś
gnijące ludzkie ciało?:) zachęcam:) a fabryki perfum rzeczywiście znają się
na zpachach,drogi Chłopcze.
pozdr.
I.
> IRIS, dziecko drogie, rownie dobrze moglabys/moglobys/moglbys zdziwic sie
na
> fakt, ze ktos oponuje przeciw popierdywaniu w towarzystwie i
> tlumaczylabys/-lobys/-lbys to zdziwienie tym, ze od zwracania uwagi na
> zapachy sa fabryki perfum, a Ciebie pochalniaja procesy gnilne w ludzkim
> organizmie i to wlasnie zasluguje na szacunek.
>
> --
> Pozdrawiam
> Dariusz Bilski
>
>
Re: Gdzie zmierza literatura?
#327
Author: ani
Date: Mon, 02 Dec 2002 00:05
39 lines
2641 bytes
Użytkownik "IRIS" <syreny@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:ase2hn$2knj$1@Dwarf.Rozanka.WROC.PL...
> niunasów językowych czepiamy się na liście dyskusyjnej pt."polszczyzna"
;tam
> jest wielu pseudo miodków dyskutujących na tematy, które Ty poruszasz na
tej
> liście... Tu czyta się teksty i wchłania czyjeś emocje,albo ogląda się je
z
> daleka i ocenia..albo tylko obserwuje i tyle..nic więcej... Oczywiście
ważną
> umiejętnością jest precyzyjne wyrażanie swoich mysli ,a robi się to albo
> głośno krzycząc (śpiewając:) ) albo pisząć w sposób jasny, zrozumialy dla
> każdego a w tym pomaga nam własnie właściwe posługianie się językiem...
ale
> tu..mógłbys np poprawiać opowiadania a nie tytuły tematów dyskusji!
> pozdr.
> I.

Zgadzam się w pełni ze stwierdzeniem, że "ważną umiejętnością jest
precyzyjne wyrażanie swoich myśli", ale czy wyrażając swoje emocje mamy
zapomnieć o poprawności? Wzorce językowe czerpiemy przecież głównie z
literatury, a nie z analizy podręczników gramatyki.

> > Bardzo przepraszam, ale hierarchia pl.hum.* zobowiązuje. "Gdzie zmierza
> > literatura?" jest nieładnym kolokwializmem. Należałoby napisać "Dokąd
> > zmierza literatura?"
> >
> > Odpowiedź na tytułowe pytanie: jeśli by wziąć pod uwagę niechlujność, z
> > jaką niektórzy subskrybenci grupy *literackiej* (nie tyczy się to tylko
> > Marka Roberta) używają języka polskiego, to ani chybi w krzaki.
> >
> > m.

Również jak najbardziej się zgadzam - zobowiązuje.
I również bardzo przepraszam, ale w tekście, krytykującym kolokwializmy nie
wypada chyba ich używać?

Ani
Re: Gdzie zmierza literatura?
#326
Author: IRIS
Date: Mon, 02 Dec 2002 00:12
4 lines
1180 bytes
MRW to może rozruszasz  grupę i napiszesz coś ciekawego? jak narazie twoje
krytyki nie są zbyt ciekawe,bo nie kyrytujesz czegoś konkretnego...
pozdr.
I.
Re: Gdzie zmierza literatura?
#322
Author: D.B.
Date: Mon, 02 Dec 2002 01:10
18 lines
1433 bytes
Użytkownik "IRIS" <syreny@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:ase7eu$2tcc$1@Dwarf.Rozanka.WROC.PL...

> D.B wszyscy jesteśmy dziećmi- zatrem Ty też,więc witam w przedszkolu:)

Rzecz w tym, ze tylko jedno z nas musi tu lezakowac... :-)

> procesy gnilne w ludzkim organizmie są bardzo ciekawe-widziałeś kiedyś
> gnijące ludzkie ciało?:) zachęcam:) a fabryki perfum rzeczywiście znają
się
> na zpachach,drogi Chłopcze.

W nastepnym odcinku wytlumacze Ci co to jest "porownanie" i czemu sluzy.

--
Pozdrawiam
Dariusz Bilski
Re: Gdzie zmierza literatura?
#336
Author: McClusky
Date: Mon, 02 Dec 2002 01:38
14 lines
1415 bytes
Użytkownik "Mark Robert Falzmann" <kosmopol@eol.ca> napisał w wiadomości
news:02120118283937@polnews.pl...

> I majac w/w na mysli, moge spytac - Gdzie zmierza literatura?

Mark, bój się Boga i Materii!!!
W miejscu, gdzie deklaruje się dbałość o profesjonalizm pisarski, takim
błędem się kompromitujesz!!! Do kąta!!! Klęczeć na grochu!!!

mc

P.S. ... wspomnę jeszcze, że durniejsze i bardziej trywialne pytanie
mieszczące się w topicu grupy, trudno byłoby zadać... :-(
Re: Gdzie zmierza literatura?
#328
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Mon, 02 Dec 2002 11:00
14 lines
1396 bytes
Użytkownik "ani" <aani@op.pl> napisał w wiadomości
news:ase8c2$bta$1@news.onet.pl...

> Również jak najbardziej się zgadzam - zobowiązuje.
> I również bardzo przepraszam, ale w tekście, krytykującym
kolokwializmy nie
> wypada chyba ich używać?

Nie krytykowałem kolokwializmów, ale ten "brzydki kolokwializm". Mogłem,
zamiast tego eufemizmu, napisać "ordynarny błąd", co by lepiej wyrażało
moje uczucia.

m.
Re: Gdzie zmierza literatura?
#323
Author: Wojtek Walczak
Date: Mon, 02 Dec 2002 12:22
10 lines
1639 bytes
Dnia Mon, 2 Dec 2002 01:03:32 +0100, IRIS napisał(a):
> D.B wszyscy jesteśmy dziećmi- zatrem Ty też,więc witam w przedszkolu:) a
> procesy gnilne w ludzkim organizmie są bardzo ciekawe-widziałeś kiedyś
> gnijące ludzkie ciało?:) zachęcam:) a fabryki perfum rzeczywiście znają się
> na zpachach,drogi Chłopcze.
Grr... odpisuj pod postem, jesli mozna pisac?

-- 
[ ] gminick (at) underground.org.pl  http://gminick.linuxsecurity.pl/ [ ]
[ "Po prostu lubie poranna samotnosc, bo wtedy kawa smakuje najlepiej." ]
Re: Gdzie zmierza literatura?
#324
Author: Wojtek Walczak
Date: Mon, 02 Dec 2002 12:25
12 lines
1636 bytes
Dnia Mon, 2 Dec 2002 12:22:02 +0000 (UTC), Wojtek Walczak napisał(a):
> Dnia Mon, 2 Dec 2002 01:03:32 +0100, IRIS napisał(a):
>> D.B wszyscy jesteśmy dziećmi- zatrem Ty też,więc witam w przedszkolu:) a
>> procesy gnilne w ludzkim organizmie są bardzo ciekawe-widziałeś kiedyś
>> gnijące ludzkie ciało?:) zachęcam:) a fabryki perfum rzeczywiście znają się
>> na zpachach,drogi Chłopcze.
> Grr... odpisuj pod postem, jesli mozna pisac?
Grr... mialo byc "jesli mozna prosic" :)

-- 
[ ] gminick (at) underground.org.pl  http://gminick.linuxsecurity.pl/ [ ]
[ "Po prostu lubie poranna samotnosc, bo wtedy kawa smakuje najlepiej." ]
Re: Dokad zmierza literatura?
#339
Author: Marek Krukowski
Date: Mon, 02 Dec 2002 20:35
110 lines
7460 bytes
Mark Robert Falzmann wrote:

> Marek napisal:

> > A bo widzisz, taką sytuację ja właśnie nazywam szkodą. Bo 
> > Ty z jakiegoś względu wierzysz, że ilość pisania 
> > przejdzie w końcu w jakość, a ja jestem przekonany, że 
> > musi przejść w bełkot.

> Wybacz, ale przenosze to do nowego watku, bo...
> Cos mi tu sie nie klei.

> 1. Sugerujesz, ze ilosc publikowanych tekstow nie 
> gwarantuje jakosci - ten "belkot" brzmi jednoznacznie.
> Prosze, rozwin powyzsze.
> Podaj jakies fakty, dowody, liczby wspierajace Twoje 
> "przekonanie".

	Ciekawe jak wyobrażasz sobie wyrażanie jakości dzieł literackich w liczbach...
	Moje przekonanie wypływa z jedynej koncepcji znaczenia, jaką jestem w stanie
zaakceptować. Koncepcja ta - można by ją od biedy określić jako monistyczną -
w zarysie wygląda mniej więcej tak:
	- znaczeniem znaku jest jego kontekst
	- kontekstem znaku jest absolutnie wszystko, co nie jest tym znakiem
	- kontekst znaku jest uporządkowany wedle dwóch zasadniczych hierarchii:
przylegania i podobieństwa(co oznacza - z grubsza - że na znaczenie znaku
wpływają po pierwsze  jego bezpośrednie otoczenie, po drugie bezpośrednie
otoczenie znaków identycznych, po trzecie bezpośrednie otoczenie
bezpośredniego otoczenia, po czwarte bezpośrednie otoczenie znaków
identycznych ze znakami tworzącymi bezpośrednie otoczenie, po piąte
bezpośrednie otoczenie znaków najbardziej podobnych do znaku itd. do
nieskończoności, przy czym w wypadku znaku złożonego, jego najbardziej
bezpośrednim otoczeniem są jego części i ich zespoły)
	- poszczególne znaki - choć wszystkie odnoszą się do wszystkiego, czyli mają
to samo znaczenie , różnią się między sobą treścią, czyli tym w jaki sposób
poszczególne aspekty wszystkiego zostają w nich ukazane i na ile są widoczne.

	Pozwól, że pominę w tym miejscu wszystkie komplikacje wynikające dla
większości koncepcji znaczenia z faktu istnienia wielu ludzi, zaznaczając po
prostu, że odbiorca znaku jest też elementem kontekstu znaku, dla tego
poszczególne odczytania znaczenia mogą być różne i z powodzeniem możemy mówić
zarówno o znaczeniu znaku obejmującym wszystkie jego przejawy i wszystkich
jego odobiorców, wtym także, ewentualnie, odpbiorców potencjalnych, jak i o
różnych znaczeniach dla poszczególnych odbiorców.

	Niedogodnością tej koncepcji jest to, że nie nadaje się ona do definiowania
znaczenia poszczególnych znaków, w związku z czym nie może stać się raczej
podbudową teoretyczną dla twórców słowników. Jej zaletą fakt, że umożliwia
sformułowanie szczególnie prostej estetyki, głoszącej, że wartość dzieła
sztuki jest tym większa im mniejsza część jego znaczenia jest w nim zamazana
(znaczenia, czyli, przypominam, wszystkiego co nie jest nim, czyli praktycznie
rzecz biorąc absolutnie wszystkiego). Inaczej mówiąc na ile dokładnie odbija
ono owo wszystko. 
	Oczywiście odbijanie wszystkiego może odbywać się zarówno na zasadzie
najbardziej skrótowego ujęcia istoty, jak w dwóch opowiadaniach Borgesa z tomu
Księga piasku, w których cały świat odbijają - oczywiście niecytowane tam -
utwory składające się z jednego wersu (Zwierciadło i maska) czy jednego słowa
(UNDR), albo jak w mniejszym czy większym stopniu udało się w niektórych haiku
czy greckich epigramatach. Może też poprzez szczegółową i drobiazgową
rejestrację wszystkich aspektów rzeczywistości - metoda ta swój szczyt
artystyczny znalazła u swojego źródła, w Iliadzie Homera,a punkt kulminacyjny
jako źródło koncepcji w Rougon-Macquartach Zoli. I oczywiście na wiele
sposobów pośrednich.

	Najistotniejszym wnioskiem, płynącym z tej koncepcji, jest stwierdzenie, że
każdorazowe użycie znaku zmienia jego znaczenie - czyli sposób, w jaki odbija
on wszystkość (przepraszam za ten idiotyczny neologizm, ale wprowadzenie tu
jakiegoś świata uwikłałoby całą sprawę w nieistotne problemy ontologiczne).
Użycie znaku w nowym kontekście może poszerzyć jego znaczenie - dokładność czy
głębię odbicia, może też znaczenie rozbić, rozbijając spójność obrazu lub
kawałkując go. Wielokrotne powtarzanie znaków w zbliżonym kontekście stopniowo
pozbawia je treści - zacierając ich dalsze aspekty i ograniczając ich treść do
coraz to bliższych kręgów otoczenia, w końcu pozbawiając je treści całkowicie.
Zjawisko to - które nazwałem w swojej odpowiedzi na twoją skargę na mnie na
sffie inflacją semantyczną - jest stosunkowo dobrze rozpoznane w wypadku
komunalizacji metafor, jednak jak sądzę jest fundamentalną własnością znaków
jako takich, a zatem także konwencji, gatunków czy nawet rodzajów
artystycznych. Choć trzeba tu by jeszcze wprowadzić - istotny zwłaszcza dla
opisu indywidualnego odbiorcy - a nie pozostający bez wpływu na powszechne
stosowanie znaku, podział na znaki zastane (znaki ojców) i odkrywane (znaki
synów), ale nie jestem na tyle świadomy, by potrafić w sposób przystępny
zdefiniować różnicę między sposobami ich funkcjonowania.

To tyle tytułem wstępu. Dalsze szczegóły w miarę dociekliwości zainteresowanych.

>  Uzywasz "brudnych" chwytow, piszac, ze... Ja, z jakiegos 
> powodu wierze, iz 
> ilosc pisania przejdzie W_KONCU w jakosc.
> Wybacz, ale w swoim poscie, NIGDZIE nie napisalem czegos
> takiego.
> czyli Ty wkladasz w moje "usta" wlasne mysli, a to jest 
> "brudne" i nie godne.

> Tak nie wolno.

Nie wygłupiaj się. Piszesz w Usenecie od lat i nie była to, wyobraź sobie,
pierwsza twoja wypowiedź w tej kwestii jaką czytałem, tym bardziej że to twój
ulubiony - obok potrzeby budowania polskiego przemysłu kosmicznego - temat.
Nie opierałem się więc na tym poście, tylko streściłem swoje wrażenia z
wieloletnich lektur. Nie wiem co Ci się w tym streszczeniu nie podoba, ale
oczywiście godzę się na jakie zechcesz korekty. Jeżeli uważasz, że to zwrot "w
końcu" jest kamieniem obrazy, to śpieszę wyjaśnić, że zdecydowanie dodałem go
od siebie, ponieważ wedle mojego doświadczenia, żaden taki proces nie zachodzi
i jeśli miałby zajść, to dopiero w przyszłości. Jeśli zatem uważasz, że nie w
końcu, tylko od dawna i natychmiast, to przecież nic nie zmienia nadal się z
Tobą nie zgadzam. Jeżeli zaś chodzi Ci o to, co mogłaby sugerować lektura
niektórych dalszych fragmentów twojego postu, że żadna jakość nie jest ważna -
to nie zgadzam się jeszcze bardziej. 

Marek Krukowski
Re: Dokad zmierza literatura?
#340
Author: Adam Podstawczynski
Date: Mon, 02 Dec 2002 21:42
26 lines
1992 bytes
W artykule <3DEBC3F6.D0DDA5DB@use.pl> Marek Krukowski napisał(a):

(...)

> 	Oczywiście odbijanie wszystkiego może odbywać się zarówno na zasadzie
> najbardziej skrótowego ujęcia istoty, jak w dwóch opowiadaniach Borgesa z tomu
> Księga piasku, w których cały świat odbijają - oczywiście niecytowane tam -
> utwory składające się z jednego wersu (Zwierciadło i maska) czy jednego słowa
> (UNDR), albo jak w mniejszym czy większym stopniu udało się w niektórych haiku
> czy greckich epigramatach. Może też poprzez szczegółową i drobiazgową
> rejestrację wszystkich aspektów rzeczywistości - metoda ta swój szczyt
> artystyczny znalazła u swojego źródła, w Iliadzie Homera,a punkt kulminacyjny
> jako źródło koncepcji w Rougon-Macquartach Zoli. I oczywiście na wiele
> sposobów pośrednich.
> 

(...)

Czy celowo, a jeśli tak to dlaczego, pominąłeś Alefa tegoż Borgesa? To
chyba właśnie Alef odbija u Borgesa wszystko, choć nie powiedziane
dosłownie, że to jest utwór. A i zresztą Biblioteka jest zwierciadłem
"wszystkości", choć chaotycznym.

-- 
Adam Podstawczynski
slownik.7thguard.net
Re: Gdzie zmierza literatura?
#329
Author: Mark Robert Falzmann
Date: Tue, 03 Dec 2002 05:38
42 lines
2037 bytes
Michal napisal:

>Bardzo przepraszam, ale hierarchia pl.hum.* zobowiązuje. "Gdzie zmierza
>literatura?" jest nieładnym kolokwializmem. Należałoby napisać "Dokąd
>zmierza literatura?"
Eee_tam. 
Daj se luzu.
Kolokwializm - wyraz lub wyrazenie uzywane w luznej potocznej nie_formalnej 
rozmowie :)))
Czyli TUTAJ.
Tak mi sie wydaje.
Moge sie mylic.
Ale...
Jesli spodziewasz sie, ze reszta postowiczow zechce przejsc na poziom pseudo 
akademickiego belkotu w stylu znanym z grupy_(skreslone), to zapomnij o tym.
Prawdziwi artysci belkocza tylko po beczce piwa lubo wina :)))
Na trzezwo, nigdy.

>Odpowiedź na tytułowe pytanie: jeśli by wziąć pod uwagę niechlujność, z
>jaką niektórzy subskrybenci grupy *literackiej* (nie tyczy się to tylko
>Marka Roberta) używają języka polskiego, to ani chybi w krzaki.

Ale tam.
Toz ja jestem znany z niechlujnego jezyka i nie tylko :)))
Patrz nizej - 

Dwuznaczna fraszka na Niechlujnego

Niechlujne ma poglady, wyglad, nawet wzrok.
Jedyna rzecz w nim chlujna... to jego krok.

M.R.F.





-- 
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl
Re: Gdzie zmierza literatura?
#333
Author: Mark Robert Falzmann
Date: Tue, 03 Dec 2002 06:21
67 lines
3480 bytes
Dariusz napisal:

>Musze zrobic sobie zalozenie, ze jestes prowokacja uzyta dla potrzeb
>rozruszania grupy, bo w przeciwnym wypadku musialbym powiedziec, ze gdybys
>znalazl sobie jakies powszechnie dostepne miejsce i sie tam zadomowil,
>moznaby prowadzac do Ciebie wycieczki pokazujac im jedyny na swiecie WZOR
>ANALFABETYZMU LITERACKIEGO.

Pyszne :)))
Wzor analfebytyzmu literackiego.
Mow mi Nikifor :)))

>Tlumaczenie Ci, ze robienie z dobrej ksiazki towaru to juz inicjatywa jej
>wydawcow i redaktorow, a nie pisarzy, mija sie z celem. Wyraznie nie
>dostrzegasz w porcesie pisania niczego wiecej ponad to, co mozna powiedziec
>o produkcji mydla i podpasek. Wspolczuje.

No coz, to ja wspolczuje tym, ktorzy zatrzaskuja sie w tej przyslowiowej wiezy 
ze sloniowej kosci a dalej... popadaja w paranoje i biora rozwod z tym, co 
jest poza cieplymi scianami wlasnej wyobrazni.
Oraz...
Wspolczuje Tobie.
Wpierw poczytaj "odrobinke" o zyciu Wielkich_Pisarzy i zamysl sie w 
jakim "finansowym_kaka" byla wiekszosc z Nich.
Tylko Ci, ktorzy traktowali wlasne pioro jako narzedszie pracy oraz zarobku, 
jako tako ciagneli i wychodzili na swoje - finansowo!!!
Rozumiem dlaczego poruszylo Cie to co napisalem wczesniej.
Ja tez, dawno temu, bardzo naiwnie zakladalem, ze Talent plus Praca uczynia ze 
mnie slawe oraz bogacza.
Bo, w sumie, o to chodzi kazdemu poczatkujacemu adeptowi sztuki pisarskiej.
O nic wiecej, tylko to...
Zachwycic swiat, zadziwic tlumy, zgromadzic wiernych czytelnikow i stac sie 
zywym posagiem Mistrza - obleczonym w zlote szaty.
No coz, ten temat powinien byc poruszony w innym, nowym poscie.
Obecny tematyczny naglowek pyta - Gdzie zmierza literatura?
Zas odpowiedzi na w/w temat malo :(((
Ja uwazam, ze zmierza w kierunku pelnej komercjalizacji oraz systemu 
biznesowego typu:
Firma Pisarz Iksinski - made in Poland.
A to wygladac bedzie tak - pan Iksinski zaklada wlasne wydawnictwo i sam 
siebie wydaje, lub sprzedaje licencje na uzytek produkowanych "pomyslow" 
obleczonych w slowa.
Poczatki juz widac w kraju.
Wiesz moze, kto wydaje dzisiaj sam siebie?
By daleko nie szukac - Runa, Magazyn Science Fiction.
Wlasciciele tych firm, probuja trzaskac kapuche, sprzedajac wlasne teksty.
I bardzo dobrze.
Tak byc powinno.
I tak bedzie w przyszlosci.
Pisanie to biznes.
No, chyba, ze piszemy do szuflady, jako hobby, lub z innych powodow :)))
To ostatnie, tez jest ciekawym tematem wartym poruszenia w osobnym watku.

M.R.F.


  





-- 
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl
Re: Gdzie zmierza literatura?
#334
Author: D.B.
Date: Wed, 04 Dec 2002 01:05
15 lines
1228 bytes
Użytkownik "Mark Robert Falzmann" <kosmopol@eol.ca> napisał w wiadomości
news:02120307215016@polnews.pl...

> Wspolczuje Tobie.
> Wpierw poczytaj "odrobinke" o zyciu Wielkich_Pisarzy i zamysl sie w
> jakim "finansowym_kaka" byla wiekszosc z Nich.
(itd)

Poniewaz prowokacja nie odnosi upragnionego efektu zaczynasz Wasc poglebiac
paranoje swoich pogladow i pierdzielisz strasznie. :-)

--
Pozdrawiam
Dariusz Bilski
Re: Gdzie zmierza literatura?
#342
Author: Telik
Date: Wed, 04 Dec 2002 13:17
22 lines
1424 bytes
"Mark Robert Falzmann" napisał w wiadomości
news:02120118283937@polnews.pl...

> Ja wierze w fakty i realia rynkowe.
> Wybacz ponizsze brutalne porownanie, ale...
> Ksiazki sa "prawie" jak toaletowy papier.
> Po zuzyciu, do wyrzucenia.

[...]

Zbyt wiele uogólnień i uproszczeń. W związku z tym postawione w tytule wątku
pytanie jawi się tylko jako próba zainicjowania dyskusji dla samego
inicjowania.

Dokąd zmierza literatura? Co ją czeka w przyszłości? Konsekwentnie stosując
dokonane przez Ciebie utożsamienie literatury i nośnika, na którym jest
wydawana (papier, kamień, płyta cd), odpowiem - recycling.

Pozdrawiam, Telik.

Ps. Witam wszystkich grupowiczów - trochę podczytuję :).
Re: Gdzie zmierza literatura?
#337
Author: małgorzata kraupe
Date: Wed, 04 Dec 2002 21:18
18 lines
1781 bytes
McClusky <perun13@wp.pl> napisał(a): 

> 
> Użytkownik "Mark Robert Falzmann" <kosmopol@eol.ca> napisał w wiadomości> 
> mc
> 
> P.S. ... wspomnę jeszcze, że durniejsze i bardziej trywialne pytanie
> mieszczące się w topicu grupy, trudno byłoby zadać... :-(> >   A czy 
literatura musi zmierzać "dokądś"?.Może jednak to przestrzeń bez punktu 
docelowego i tylko, otaczające ją przestrzenie są do określenia?Język polski 
nie jest idealny do oddania stanu myśli i "rzeczy", bo pytanie"gdzie" 
wydawać by się mogło dobrym tylko do poszukiwań rzeczy zaginionych ,a nie 
błądzących,a jednak to pytanie w tytule wydaje się trochę głębsze,niż 
zwykłe "dokąd?"Pozdrawiam o niczym nie przesądzając,a nawet trochę jeszcze 
zastanawiając się /ale tylko chwilkę/Malgorzata.

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Gdzie zmierza literatura?
#338
Author: małgorzata kraupe
Date: Wed, 04 Dec 2002 21:27
18 lines
1823 bytes
McClusky <perun13@wp.pl> napisał(a): 

> 
> Użytkownik "Mark Robert Falzmann" <kosmopol@eol.ca> napisał w wiadomości> 
> mc
> 
> P.S. ... wspomnę jeszcze, że durniejsze i bardziej trywialne pytanie
> mieszczące się w topicu grupy, trudno byłoby zadać... :-(> >   A czy 
literatura musi zmierzać "dokądś"?.Może jednak to przestrzeń bez punktu 
docelowego i tylko, otaczające ją przestrzenie są do określenia?Język polski 
nie jest idealny do oddania stanu myśli i "rzeczy", bo pytanie"gdzie" 
wydawać by się mogło dobrym tylko do poszukiwań rzeczy zaginionych ,a nie 
błądzących,a jednak to pytanie w tytule wydaje się trochę głębsze,niż 
zwykłe "dokąd?"Pozdrawiam o niczym nie przesądzając,a nawet trochę jeszcze 
zastanawiając się /ale tylko chwilkę/Malgorzata.

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Gdzie zmierza literatura?
#330
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Wed, 04 Dec 2002 23:36
8 lines
1045 bytes
Użytkownik "Mark Robert Falzmann" <kosmopol@eol.ca> napisał w wiadomości

> Moge sie mylic.

Ano. Ale nadużywasz.

m.
Re: Dokad zmierza literatura?
#341
Author: Marek Krukowski
Date: Thu, 05 Dec 2002 01:09
19 lines
1568 bytes
Adam Podstawczynski wrote:
> 

> (...)
> 
> Czy celowo, a jeśli tak to dlaczego, pominąłeś Alefa tegoż 
> Borgesa? To chyba właśnie Alef odbija u Borgesa wszystko, 
> choć nie powiedziane dosłownie, że to jest utwór.


No właśnie dlatego, tym bardziej, że nie tyle chodziło mi w wypadku Borgesa o
samo odbijanie tylko właśnie o to, że można je osiągnąć także używając znaku
stosunkowo prostego. Ale oczywiście Alef sięga w sedno tej problematyki - co
do tego nie ma żadnej wątpliwości.

Marek Krukowski

-- 
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Gdzie zmierza literatura?
#335
Author: Mark Robert Falzmann
Date: Thu, 05 Dec 2002 05:49
13 lines
1265 bytes
D.B napisal:

>Poniewaz prowokacja nie odnosi upragnionego efektu zaczynasz Wasc poglebiac
>paranoje swoich pogladow i pierdzielisz strasznie. :-)

Hmm... moze... jest za wczesnie na dyskusje o przyszlosci literatury.

M.R.F.
-- 
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl
Re: Gdzie zmierza literatura?
#343
Author: Mark Robert Falzmann
Date: Thu, 05 Dec 2002 06:43
50 lines
2680 bytes
> "Telik" napisał:

>Zbyt wiele uogólnień i uproszczeń. W związku z tym postawione w tytule wątku
>pytanie jawi się tylko jako próba zainicjowania dyskusji dla samego
>inicjowania.

No tak.
Inicjacja jest wazna :)))
Dlatego napisalem, co napisalem.
Temat j/w wroci sam.
Bez uogolnien lub uproszczen.
Kazdy, kto zaczyna pisac dla Czytelnika, predzej czy pozniej, zadaje sobie 
wlasnie takie, lub zblizone, pytanie.
Znasz slowo "trend", prawda?
To slowo moze zastapic zbitka - tendencja_rozwojowa. 
Byc moze, by zaspokoic gusty bardziej sublimowanych umyslow - niekoniecznie 
zaraz pieknych :))) - w naglowku "temat"; zamiast... Gdzie zmierza 
literatura? - powinienem byl napisac: Prognozowanie tendencji rozwojowych 
literatury.

>Dokąd zmierza literatura? Co ją czeka w przyszłości? Konsekwentnie stosując
>dokonane przez Ciebie utożsamienie literatury i nośnika, na którym jest
>wydawana (papier, kamień, płyta cd), odpowiem - recycling.

Protestuje.
Nie utozsamiam literatury i "nosnika", aczkolwiek, zrobie zastrzezenie i 
przywolam wyjatek, jakim jest literatura w formie "elektronicznej" czyli 
dostepna na/w Sieci.
Ale to juz jest inna para "walonek" ;)))
Teraz pytanko.
Czy przez recycling rozumiesz odzyskiwanie materialow, czy powtorne uzycie?
Tak zwane "przerobki" nie sa niczym niezwyklym.
Patrz - literatura romantyczna.
Ten sam temat jest przerabiany i przerabiany i przerabiany - a dokladniej, 
adaptowany do wspolczesnosci.
Kazde nowe pokolenie potrzebuje miec "Romeo i Julie" ;))) lecz... w innych 
dekoracjach.
Wezmy taki temat - Roman i Julia 2100.
Jak sadzisz?
Czy w roku 2100 nadal beda sie kochac i umierac z milosci?

M.R.F.




-- 
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl
Re: Gdzie zmierza literatura?
#331
Author: Mark Robert Falzmann
Date: Thu, 05 Dec 2002 08:01
11 lines
1081 bytes
Michal napisal:

>Ano. Ale nadużywasz.

A Ty szczypiesz :)))

-- 
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads