Thread View: pl.comp.os.advocacy
71 messages
71 total messages
Page 2 of 2
Started by Paweł Paroń
Tue, 07 Apr 1998 18:29
Page 2 of 2 • 71 total messages
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Zbyszek
Date: Wed, 08 Apr 1998 20:49
Date: Wed, 08 Apr 1998 20:49
49 lines
2854 bytes
2854 bytes
Paweł Paroń <pawelp@gniewko.rodan.pl> napisał > Małżonka moja znowu miała wątpliwą przyjemność zetknąć się z tym, co rzekomo > najlepsze, w jakiejś uczelnianej pracowni. Zadała mi potem kilka > kłopotliwych pytań, na które nie potrafiłem odpowiedzieć, ale może ktoś z > szanownych zebranych mi pomoże: > > 1) dlaczego większą część powierzchni ekranu zajmują przeróżne pierdoły, > jakieś paski, guziki, toolbary i co tam jeszcze jest, a do pracy zostaje > jakiś malutki skrawek? Bo wbrew zapewnieniom producenta minimalna rozdzielczość, w jakiej względnie wygodnie da sie pracować to 800x600 i to po pewnych manipulacjach wielkością fontów, pasków itp. > 2) czemu służy "logowanie się", hasła, nazwy użytkowników, skoro siadając > przy komputerze po Dariuszu M. można czytać pocztę Dariusza M., wysyłać > pocztę jako Dariusz M., newsy przeczytane przez Dariusza M. znikają (jako > już przeczytane) i trzeba ściągać wszystko od nowa i ogólnie wszystko jest > poprzestawiane i porozwalane? Niczemu. Włączenie logowania się robi tylko straszny bałagan w katalogu Windows. > 3) dlaczego Word z Office97 źle czyta pliki WordPerfecta, chociaż Word z > Office95 robił to w miarę dobrze (przynajmniej jeśli chodzi o polskie > literki)? Bo Microsoft chciałby, żeby WP skończył marnie, więc po co dodatkowa fatyga i koszty przy starannym opracowywaniu konwertera. Zresztą z wersji na wersję liczba konwerterów IMHO maleje (odwrotnie proporcjonalnie do udziału Worda w rynku). > 4) czemu na drukarce igłowej nie można drukować tekstów w trybie tekstowym, > tylko wszystko jest mozolnie rzeźbione linia po linii jako grafika? Bo tryb tekstowy osiągalny jest tylko z poziomu (???) Notepada i DOS-a. > To tyle co zapamiętałem. Może jakiś Prawdziwy Guru mi pomoże? Nie jestem *Prawdziwym* Guru, więc nie pomogę. To powyżej, to tylko moje wrażenia z pracy z "najprzyjaźniejszym systemem na świecie". Zresztą moja żona, którą naprawdę komputery nie pasjonują, jeżeli tylko może, używa Linuxa (głównie X-y z KDE), jako że jej zdaniem Win jest niewygodne i nie do użycia w porównaniu ze sposobem pracy w np. KDE. Z.
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: GuruMark
Date: Thu, 09 Apr 1998 19:59
Date: Thu, 09 Apr 1998 19:59
59 lines
3896 bytes
3896 bytes
Paweł Paroń napisał w wiadomości: ... > Małżonka moja znowu miała wątpliwą przyjemność zetknąć się z tym, co rzekomo > najlepsze, w jakiejś uczelnianej pracowni. Zadała mi potem kilka > kłopotliwych pytań, na które nie potrafiłem odpowiedzieć, ale może ktoś z > szanownych zebranych mi pomoże: > > 1) dlaczego większą część powierzchni ekranu zajmują przeróżne pierdoły, > jakieś paski, guziki, toolbary i co tam jeszcze jest, a do pracy zostaje > jakiś malutki skrawek? Z czym pracowała? Z Master of Orion 2? Bo jeśli było to np. Word to wszystkie rzeczy które jej przeszkadzają można wyłączyć do tego stopnia, że będzie widziała tylko białą przestrzeń kartki na której pisze (dwa kliknięcia myszką lub jeden skrót klawiszowy). Jeśli nie zbywa na intuicji to proponuję instrukcję obsługi. Albo, niech już będzie: Widok, Pełny ekran. To wszystko. Jeśli przeszkadza jej pasek skrótów Office to można go zamknąć (kliknąć na taki kwadracik w rogu). Można go zresztą nie instalować ale jak piszesz był to komputer uczelniany więc ktoś to już zrobił. Wolnoć Tomku w swoim domku. > 2) czemu służy "logowanie się", hasła, nazwy użytkowników, skoro siadając > przy komputerze po Dariuszu M. można czytać pocztę Dariusza M., wysyłać > pocztę jako Dariusz M., newsy przeczytane przez Dariusza M. znikają (jako > już przeczytane) i trzeba ściągać wszystko od nowa i ogólnie wszystko jest > poprzestawiane i porozwalane? Jeżeli logowanie się jest skonfigurowane dobrze to z całą pewnością nie można czytać poczty Dariusza M. bez pewnego wysiłku, przynajmniej gdy używa się Microsoft Internet Mail lub Outlook Expressa, ale znając uczelniane sentymenty przypuszczam, że był tam Netscape. Pozostałe wady także nie mają miejsca w przypadku produktów MS. Zupełnie super jest przy zastosowaniu Microsoft Family Login z Internet Explorera 4. W tym względzie jak widać jest to kwestia doboru narzędzi którego Twoja żona nie dokonywała. Tylko dlaczego od razu pretensje do Windows? Może niech wystartuje kobieta w konkursie na administratora? > 3) dlaczego Word z Office97 źle czyta pliki WordPerfecta, chociaż Word z > Office95 robił to w miarę dobrze (przynajmniej jeśli chodzi o polskie > literki)? Naprawdę? W takim razie jest coś nie tak z tą instalacją. Problemy zapewne wynikają z zastosowania przez Microsoft Unicode. Jak widać ciężka jest rola pioniera. Gdy coś jest nie tak to wszyscy zaraz na niego skaczą. Ale Linuxowi wolno być niekompatybilnym w dół "bo to przecież Linux". Zapytuję się tylko, czy wygodniej jest pozostać przy setkach różnistych Mazovii, Latinów, DHNów, 8859-2, 1250 itp.? > 4) czemu na drukarce igłowej nie można drukować tekstów w trybie tekstowym, > tylko wszystko jest mozolnie rzeźbione linia po linii jako grafika? Można. Tylko Twoja żona o tym nie wie. Nie czyta newsów a jej mąż używa Unixa. GuruMark gurumark@usa.net 010011010110000101110010011001010110101100100000 010110100110100101100010011100100110111101110111
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: GuruMark
Date: Thu, 09 Apr 1998 20:48
Date: Thu, 09 Apr 1998 20:48
30 lines
1989 bytes
1989 bytes
Zbyszek napisał w wiadomości: <01bd62f1$7e861a00$LocalHost@Jamnik.tpnet.pl>... >> 1) dlaczego większą część powierzchni ekranu zajmują przeróżne pierdoły, >> jakieś paski, guziki, toolbary i co tam jeszcze jest, a do pracy zostaje >> jakiś malutki skrawek? > Bo wbrew zapewnieniom producenta minimalna rozdzielczość, w jakiej > względnie wygodnie da sie pracować to 800x600 i to po pewnych manipulacjach > wielkością fontów, pasków itp. A propos rozdzielczości to nie wbrew tylko zgodnie. >> 2) czemu służy "logowanie się", hasła, nazwy użytkowników, skoro siadając >> przy komputerze po Dariuszu M. można czytać pocztę Dariusza M., wysyłać >> pocztę jako Dariusz M., newsy przeczytane przez Dariusza M. znikają (jako >> już przeczytane) i trzeba ściągać wszystko od nowa i ogólnie wszystko >> jest poprzestawiane i porozwalane? > Niczemu. Włączenie logowania się robi tylko straszny bałagan w katalogu > Windows. Mylisz się. Przypuszczam, że nigdy tego nie przetestowałeś. Zgodnie z teorią złożoności skomplikowane struktury wydają się z początku chaotyczne. GuruMark gurumark@usa.net 010011010110000101110010011001010110101100100000 010110100110100101100010011100100110111101110111
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Michal Tyrala
Date: Fri, 10 Apr 1998 08:10
Date: Fri, 10 Apr 1998 08:10
51 lines
2706 bytes
2706 bytes
On Thu, 9 Apr 1998 21:59:52 +0200, GuruMark wrote: >> 3) dlaczego Word z Office97 źle czyta pliki WordPerfecta, chociaż Word z >> Office95 robił to w miarę dobrze (przynajmniej jeśli chodzi o polskie >> literki)? > >Naprawdę? W takim razie jest coś nie tak z tą instalacją. Problemy >zapewne wynikają z zastosowania przez Microsoft Unicode. 1. W jednym zdaniu piszesz, ze ,,coś jest nie tak z instalacją'', by w drugim przyznać, że jednak są problemy wynikające z unicode. To jak w końcu? 2. Chyba oczekiwanie poprawnego konwertera polskich literek to nie jest zbyt wygórowane wymaganie? (Moze Qrczak M$owi skrobnie to i owo? :-)) >Jak widać ciężka jest rola pioniera. Gdy coś jest nie tak >to wszyscy zaraz na niego skaczą. Ale Linuxowi >wolno być niekompatybilnym w dół Możesz uściślić o jakies niekompatybilności mówisz? >"bo to przecież Linux". Tak trudno pojąć, że oczekiwania względem softu za 300+zł, a darmowego będą nieco różne? ,,Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda'';,,Płacę więc żądam'' itp >Zapytuję się tylko, czy wygodniej jest pozostać przy setkach >różnistych Mazovii, Latinów, DHNów, 8859-2, 1250 itp.? To co wypisałeś, to są różne kodowania polskich krzaczków. Standard jest jeden: 8859-2. Unikod ma, owszem swoje plusy, ale wydajesz się sugerować, że unikod w jakiś cudowany sposób rozwiąże problem tych wszystkich starych kodowań, co jest IMHO naciągane... >> 4) czemu na drukarce igłowej nie można drukować tekstów w trybie tekstowym, >> tylko wszystko jest mozolnie rzeźbione linia po linii jako grafika? > >Można. Tylko Twoja żona o tym nie wie. Nie czyta newsów >a jej mąż używa Unixa. Pare postów wcześniej zarzucałeś adwersarzowi rzucanie pustymi słowami. Albo wiesz jak to zrobić, wtedy podaj przedmówcy choć skrócony przepis jak to uzyskać, albo nie wiesz, wtedy możemy spokojnie powyższą odpowiedź nazwać bełkotem. -- Michal Tyrala kbns@zeus.polsl.gliwice.pl kbns@boss.iele.polsl.gliwice.pl
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Michal Tyrala
Date: Fri, 10 Apr 1998 08:26
Date: Fri, 10 Apr 1998 08:26
29 lines
1645 bytes
1645 bytes
On Wed, 8 Apr 1998 19:44:56 +0200, Piotr Piernicki wrote: >> 3) dlaczego Word z Office97 źle czyta pliki WordPerfecta, chociaż >> Word z Office95 robił to w miarę dobrze (przynajmniej jeśli chodzi o >> polskie literki)? > >a WP dobrze czyta pliki W97? Odpowiedź może i dobra, jak na grupę advocacy, ale... WordPerfect jest innym produktem niż MS Word i nie on jest tutaj przedmiotem dyskusji. Po drugie, nawet jakby ludzie od WP byli kosmicznie dobrymi programistami to i tak nie napiszą konwertera do .doc, bo wg M$ format .doc-a jest tajny. >może można prznieść pliki jako rtf? Kurcze, jak w Wordzie jest import-filter do dokumentów WP, to dlaczego trzeba tę konwersję robić tak naokoło? Wybacz, ale ten filtr albo powinien działać, albo niech M$ napisze, że z WP do Worda idziemy poprzez rtf. BTW, gdyby rtf zawiódł, to co? .txt? A gdyby i to niewypaliło? Przeklepać na nowo? pozdrawiam, -- Michal Tyrala kbns@zeus.polsl.gliwice.pl kbns@boss.iele.polsl.gliwice.pl
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Mirek Prywata
Date: Fri, 10 Apr 1998 12:28
Date: Fri, 10 Apr 1998 12:28
26 lines
1384 bytes
1384 bytes
Piotr Piernicki wrote: > > > 2) czemu s³u¿y "logowanie siê", has³a, nazwy u¿ytkowników, skoro > siadaj±c > > przy komputerze po Dariuszu M. mo¿na czytaæ pocztê Dariusza M., > wysy³aæ > > pocztê jako Dariusz M., newsy przeczytane przez Dariusza M. znikaj± > (jako > > ju¿ przeczytane) i trzeba ¶ci±gaæ wszystko od nowa i ogólnie > wszystko jest > > poprzestawiane i porozwalane? > > a czy Dariusz M. jest z UOPu? ;-) ???????? Czy jak jest z UOPu, to znaczy, ze moze czytac moja poczte i zmieniac moje ustawienia? Tak czy inaczej logowanie w systemie powinno zapewnic chocby minimum prywatnosci. > wystarczy ruszyæ g³ow±/palcem/*.* ;-) > my¶lenie nie boli/ma przysz³o¶æ ;-) Akurat w tej kwestii sie zgadzamy. pozdrawiam Mirek
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Krzysztof G. Baranowski
Date: Fri, 10 Apr 1998 16:42
Date: Fri, 10 Apr 1998 16:42
9 lines
1341 bytes
1341 bytes
While testing the million monkey theory, Andrzej Bort wrote: >Czy oni nadal męczą się z NT? Godne pożałowania... Tak... fachowo okresla sie to jako zalecenia Departamentu Stanu... Kris -- Krzysztof G. Baranowski - Prezes Klubu Nieszkodliwych Manjaków "Jakie to ma znaczenie??? Wy wiecie swoje, a my mamy rację..." http://www.knm.org.pl/ <prezes@manjak.knm.org.pl>
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Marcin Wieczorek
Date: Sat, 11 Apr 1998 13:42
Date: Sat, 11 Apr 1998 13:42
24 lines
1748 bytes
1748 bytes
kbns@zeus.polsl.gliwice.pl (Michal Tyrala) napisał(a): >>"bo to przecież Linux". >Tak trudno pojąć, że oczekiwania względem softu za 300+zł, a darmowego >będą nieco różne? >,,Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda'';,,Płacę więc żądam'' itp Czyli Linux jest wart tyle ile kosztuje? ;-) >>Zapytuję się tylko, czy wygodniej jest pozostać przy setkach >>różnistych Mazovii, Latinów, DHNów, 8859-2, 1250 itp.? >To co wypisałeś, to są różne kodowania polskich krzaczków. Standard jest >jeden: 8859-2. Unikod ma, owszem swoje plusy, ale wydajesz się >sugerować, że unikod w jakiś cudowany sposób rozwiąże problem tych >wszystkich starych kodowań, co jest IMHO naciągane... Dlaczego naciągane? Unicod rozwiązuje problem wszystkich starych kodowań. Jest jeden i to nie tylko w obrębie języka polskiego ale i innych języków. ___________________________________________ Marcin Wieczorek ( T-1000 ) wieczor@polbox.com www.polbox.com/w/wieczor DELPHI FAQ http://www.kki.net.pl/t1000
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Piotr Piernicki
Date: Sat, 11 Apr 1998 15:28
Date: Sat, 11 Apr 1998 15:28
44 lines
1858 bytes
1858 bytes
Mirek Prywata napisal... >> > 2) czemu s³u¿y "logowanie siê", has³a, nazwy u¿ytkowników, skoro >> siadaj±c >> > przy komputerze po Dariuszu M. mo¿na czytaæ pocztê Dariusza M., >> wysy³aæ >> > pocztê jako Dariusz M., newsy przeczytane przez Dariusza M. znikaj± >> (jako >> > ju¿ przeczytane) i trzeba ¶ci±gaæ wszystko od nowa i ogólnie >> wszystko jest >> > poprzestawiane i porozwalane? >> >> a czy Dariusz M. jest z UOPu? ;-) > >???????? >Czy jak jest z UOPu, to znaczy, ze moze czytac moja poczte i zmieniac >moje ustawienia? Tak czy inaczej logowanie w systemie powinno zapewnic >chocby minimum prywatnosci. to mialo dzialac w druga strone ;-) byloby extra moc poczytac poczte Dariusza M. z UOPu ;-) poza tym znaczek ";-)" oznacza ";-)" > >> wystarczy ruszyæ g³ow±/palcem/*.* ;-) >> my¶lenie nie boli/ma przysz³o¶æ ;-) > >Akurat w tej kwestii sie zgadzamy. Myslenie boli? czy nie ma przyszlosci? Uwaga na marginesie: prawdziwy browser, prawdziwy system a polskie znaczki zdechly? ;-) prawdziwy==jedynie sluszny ;-) Mokrego jaja. Wesolych jajek. itd. itp. -- pepe
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Piotr Piernicki
Date: Sat, 11 Apr 1998 16:02
Date: Sat, 11 Apr 1998 16:02
71 lines
2809 bytes
2809 bytes
Andrzej Bort napisał... >Piotr Piernicki <pepe@kreos.com.pl> wrote: >> nie rozumiem zapalczywości niektórych ludzi, włączając przedmówcę >> o równoważnych mi inicjałach. >> w95 jest dla mas. > >Komunizm też był dla mas. > >> i je zaspokaja. > >DOSŁOWNIE ?! O Boże... Głodnemu chleb na myśli ;-) Ale co ma Bóg do tego? > >> i o to chodzi. > >hm... W95 sprzedał się w dziesiątkach milionów egzemplarzy. Rozplenił się w jeszcze większej liczbie. Czysta komercja - sprzedać można to, na co jest zapotrzebowanie. Sprzedawany towar wart jest tyle, ile kupujący jest skłonny zapłacić. Nie można obrażać się na komercyjny sukces MS. Komunizm nie zapanował na całym znanym nam świecie, W95 - tak. Czy to oznacza, że świat stoi na głowie? >> niestety, nie wszyscy są informatykami. > >100% right. Powiem więcej: nie wszyscy (a właściwie niewielu) czytają. >Umieją, to fakt (analfabetyzmu w Polsce nie ma). Ale nie chce im się. > >> nie mogą zrobić sobie dobrze. ;-))) > >Programu Microsoft'u zaspokoją Cię pod każdym względem! (rotfl). Taki stary (za przeproszeniem ;-) wyga usenetowy tarzając się wypisuje takie sprośne kawałki? W obliczu nadchodzących świąt? ;-) Przyznaję, nie wyraziłem się wystarczająco precyzyjnie. Nie każdy dotykający klawiatury jest informatykiem. W związku z tym o wielu rzeczach może nie wiedzieć. Może również nie pracować w sposób optymalny. Zawsze jednak można poradzić się znajomych, albo na grupach. Kupując program można liczyć na wsparcie techniczne producenta. W skrócie: niestety, nie wszyscy są informatykami. nie mogą zrobić sobie dobrze. ;-))) ale zawsze jest support! nie zapominajmy o tym. Zaznaczam, że powyższy akapit powinien być odczytywany uniwersalnie. Nie ma mowy o MS. Panie i Panowie! W związku z sytuacją w kraju, więcej jaj w tekstach proszę. ;-) [ciachnęło anegdotę o supporcie] >-- Andrzej Bort Silesian Technical Univ., Computer Center, Gliwice, Poland -- pepe
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Piotr Piernicki
Date: Sat, 11 Apr 1998 16:11
Date: Sat, 11 Apr 1998 16:11
43 lines
2087 bytes
2087 bytes
Michal Tyrala napisał... >On Wed, 8 Apr 1998 19:44:56 +0200, Piotr Piernicki wrote: >>> 3) dlaczego Word z Office97 źle czyta pliki WordPerfecta, chociaż >>> Word z Office95 robił to w miarę dobrze (przynajmniej jeśli chodzi o >>> polskie literki)? >> >>a WP dobrze czyta pliki W97? > >Odpowiedź może i dobra, jak na grupę advocacy, ale... > >WordPerfect jest innym produktem niż MS Word i nie on jest tutaj >przedmiotem dyskusji. Po drugie, nawet jakby ludzie od WP byli >kosmicznie dobrymi programistami to i tak nie napiszą konwertera do >.doc, bo wg M$ format .doc-a jest tajny. To programiści w INSO (jeżeli nie przekręciłem nazwy) są lepsi? Przecież istnieje QVP, które ogląda DOCe. A może się mylę? >>może można prznieść pliki jako rtf? > >Kurcze, jak w Wordzie jest import-filter do dokumentów WP, to dlaczego >trzeba tę konwersję robić tak naokoło? Wybacz, ale ten filtr albo >powinien działać, albo niech M$ napisze, że z WP do Worda idziemy poprzez >rtf. Próbowałem jedynie podać ewentualny sposób na obejście problemu. Też uważam, że istniejący filtr powinien dokładnie wykonywać zadania do jakich został stworzony. Czy tego nie robi - nie wiem, nie używam WP. A mniej serio: 1. wydrukować z WP. 2. zeskanować. 3. zOCRować. ;-) z jajecznymi pozdrowieniami -- pepe
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Jacek P. Szymański
Date: Sat, 11 Apr 1998 19:08
Date: Sat, 11 Apr 1998 19:08
49 lines
3215 bytes
3215 bytes
on Thu, 9 Apr 1998 21:59:52 +0200, GuruMark wrote: |> 2) czemu służy "logowanie się", hasła, nazwy użytkowników, skoro siadając |> przy komputerze po Dariuszu M. można czytać pocztę Dariusza M., wysyłać |> pocztę jako Dariusz M., newsy przeczytane przez Dariusza M. znikają (jako |> już przeczytane) i trzeba ściągać wszystko od nowa i ogólnie wszystko jest |> poprzestawiane i porozwalane? | |Jeżeli logowanie się jest skonfigurowane dobrze to z całą pewnością |nie można czytać poczty Dariusza M. bez pewnego wysiłku, przynajmniej |gdy używa się Microsoft Internet Mail lub Outlook Expressa, |ale znając uczelniane sentymenty przypuszczam, że był tam Netscape. Co to jest ten 'pewien wysiłek'? Czy jak będę używał MIM albo OE to nie będę miał prawa do odczytania plików z cudzą pocztą? Czy jest to może kolejny pic typu 'zabezpieczenie dokumentu' w Wordzie[1]? |Pozostałe wady także nie mają miejsca w przypadku produktów MS. |Zupełnie super jest przy zastosowaniu Microsoft Family Login |z Internet Explorera 4. Czy jak zastosuję ten MFL to nie będę miał prawa do odczytania plików których właściciel mi tego zabroni? Jak to jest zrobione?[2] |W tym względzie jak widać jest to kwestia doboru narzędzi którego |Twoja żona nie dokonywała. Tylko dlaczego od razu pretensje do Windows? Może dlatego, że ja nie mogę czytać poczty innych użytkowników Linuxa niezależnie od tego czy używam pine'a, mutta czy choćby szkapy. No, chyba że z roota... [1] Kiedyś sobie tak zabezpieczyłem dokument, po czym zapomniałem hasła... nie miałem jeszcze wtedy dostępu do internetu więc zamiast szukać jakichś cracków spróbowałem napisać własny. Udało się... czy to całe kodowanie dokumentów Worda jest zrobione z jakimś sensem czy dalej może to złamać dzieciak z liceum (czyli ja wtedy ;)) [2] Nie, nie zastosuję. Windows nie mam i mieć nie zamierzam. Linuxa i cały soft pod niego mam za darmo - pod Windows nie jest za darmo praktycznie nic - i proszę mi tu nie wjeżdżać z exploderem, on nie jest za darmo tylko na długoterminowy, ale i bardzo wysoko oprocentowany kredyt. -- Jacek P. Szymański | Bad dreams in the night Network Administrator at | They told me BoTar Internet | I was going to lose the fight jps@bti.pl | Leave behind my wuthering, wuthering #include <disclaimer.h> | Wuthering Heights.
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Michal Tyrala
Date: Sat, 11 Apr 1998 19:15
Date: Sat, 11 Apr 1998 19:15
51 lines
3052 bytes
3052 bytes
On Sat, 11 Apr 1998 13:42:21 GMT, Marcin Wieczorek wrote: >>Tak trudno pojąć, że oczekiwania względem softu za 300+zł, a darmowego >>będą nieco różne? >>,,Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda'';,,Płacę więc żądam'' itp > >Czyli Linux jest wart tyle ile kosztuje? ;-) Zaiste dziwnymi drogami chadza rozumowanie Waści :-) Nie. Znaczy to tyle, że dali darmo, to biorę i się cieszę, że dostałem i trzymam mordę na kłódkę. A jak wywaliłem sporo kasy to mam prawo sobie pokrzyczeć. >>>Zapytuję się tylko, czy wygodniej jest pozostać przy setkach >>>różnistych Mazovii, Latinów, DHNów, 8859-2, 1250 itp.? >>To co wypisałeś, to są różne kodowania polskich krzaczków. Standard jest >>jeden: 8859-2. Unikod ma, owszem swoje plusy, ale wydajesz się >>sugerować, że unikod w jakiś cudowany sposób rozwiąże problem tych >>wszystkich starych kodowań, co jest IMHO naciągane... > >Dlaczego naciągane? Unicod rozwiązuje problem wszystkich starych >kodowań. Jest jeden i to nie tylko w obrębie języka polskiego ale i >innych języków. Sorki, że zostawiam tyle cytowań, ale nie chcę, aby potem ew. dyskusja poszła w maliny. Ad rem. Unikod, owszem, rozwiązuje problem różnych kodowań, ale raczej np iso-8859-*, niż różnych polskich. Jak masz konwerter polskich kodowań, to po wkroczeniu unikodu chyba go nie wyrzucisz, ale raczej bedziesz oczekiwał, iż bedzie on również umiał kodować do/z unikodu. Nie zgodzę się, że unikod ,,jest jeden w obrębie języka polskiego''. Unikod obejmuję różne języki, ale w obrębie polskiego kodowań jest aż nadto. Problem różnych kodowań polskich żuczków będzie trwał dopóty, dopóki są ludzie używający tych różnych egzotycznych kodowań. (W sumie liczą się chyba głównie 1250, 852, Mazovia i ISO). Unikod w tej gromadzie bedzie kolejnym tworem. Owszem, zgadzam się, że jeżeli unikod bedzie w miarę trwały, to problem polskich kodowań może się po prostu zdeaktualizować -- jeśli większość sprzętu i oprogramowania będzie uikodowa. Oczywiście, nieźle byłoby, gdyby unikod dostał status standardu. No, jest jeszcze warunek, żeby nikt nie wyciął takiego numeru jak MS z 1250... pozdrowienia, -- Michal Tyrala kbns@zeus.polsl.gliwice.pl kbns@boss.iele.polsl.gliwice.pl
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Jacek P. Szymański
Date: Sat, 11 Apr 1998 19:26
Date: Sat, 11 Apr 1998 19:26
20 lines
1680 bytes
1680 bytes
on Thu, 9 Apr 1998 22:48:52 +0200, GuruMark wrote: |> Niczemu. Włączenie logowania się robi tylko straszny bałagan w katalogu |> Windows. | |Mylisz się. Przypuszczam, że nigdy tego nie przetestowałeś. |Zgodnie z teorią złożoności skomplikowane struktury wydają się |z początku chaotyczne. Czy ta skomplikowana struktura zapewni że nie będę mógł czytać plików kolegi a on moich - ale tylko tych które obydwaj zastrzegliśmy. Czy mogę mu pozwolić tylko na odczyt niektórych plików? Czy chodzi tylko o to jakie ikonki będą się każdemu z nas pojawiały po 'zalogowaniu się do systemu'? -- Jacek P. Szymański | Bad dreams in the night Network Administrator at | They told me BoTar Internet | I was going to lose the fight jps@bti.pl | Leave behind my wuthering, wuthering #include <disclaimer.h> | Wuthering Heights.
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Michal Tyrala
Date: Sat, 11 Apr 1998 19:40
Date: Sat, 11 Apr 1998 19:40
24 lines
1444 bytes
1444 bytes
On Sat, 11 Apr 1998 18:11:03 +0200, Piotr Piernicki wrote: >Próbowałem jedynie podać ewentualny sposób na obejście problemu. >Też uważam, że istniejący filtr powinien dokładnie wykonywać zadania >do jakich >został stworzony. Czy tego nie robi - nie wiem, nie używam WP. Okej, rozumiem, ja jednak chciałem zwrócić uwagę, że Win powodują taki dziwny nawyk, że jak coś nie działa to się z tym godzimy i robimy to samo jakąś okrężną drogą... >A mniej serio: >1. wydrukować z WP. >2. zeskanować. >3. zOCRować. ;-) O! Jest pomysł! A czy to załatwi automagiczną numerację i odnośniki? :-)) >z jajecznymi pozdrowieniami wzajemnie, -- Michal Tyrala kbns@zeus.polsl.gliwice.pl kbns@boss.iele.polsl.gliwice.pl
Cena linuxa, było: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Michał Mierzwa
Date: Sun, 12 Apr 1998 11:53
Date: Sun, 12 Apr 1998 11:53
19 lines
1821 bytes
1821 bytes
Marcin Wieczorek pisze: >>,,Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda'';,,Płacę więc żądam'' itp >MW> Czyli Linux jest wart tyle ile kosztuje? ;-) Jeśli chodzi Ci o to, że Linus może jechać do dowolnego kraju na świecie, oczywiście za darmo, na zaproszenie wielbicieli i użytkowników jego Dzieła (wielka litera świadomie) i jakoś nie grozi mu obrzucenie ciastkami, szefowie największych korporacji na świecie posikaliby się ze szczęścia, gdyby tylko zechciał dla nich pracować (że o uczelniach nie wspomnę), to owszem, linux jest wart swojej ceny. Mumin -- *****************</body> Kilroy was here </html>***************** 1 Michał M Mierzwa http://www,cto.us.edu.pl/~mmierzwa 2 Finger me for PGP-key 3 Na początku był chaos ... I tak już zostało 4 :-)
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Andrzej Bort
Date: Tue, 14 Apr 1998 10:13
Date: Tue, 14 Apr 1998 10:13
95 lines
4074 bytes
4074 bytes
Piotr Piernicki <pepe@kreos.com.pl> wrote:
> Andrzej Bort napisał...
>>Piotr Piernicki <pepe@kreos.com.pl> wrote:
>>> nie rozumiem zapalczywości niektórych ludzi, włączając przedmówcę
>>> o równoważnych mi inicjałach.
>>> w95 jest dla mas.
>>Komunizm też był dla mas.
>>> i je zaspokaja.
>>DOSŁOWNIE ?! O Boże...
> Głodnemu chleb na myśli ;-)
Hm... Nie wiem, czy to można nazwać CHLEBEM. No, ale przy pewnej dozie
samozaparcia.... :-)
> Ale co ma Bóg do tego?
Święta, panie dziejku :-)
> W95 sprzedał się w dziesiątkach milionów egzemplarzy.
> Rozplenił się w jeszcze większej liczbie.
O! dobre określenie: "rozplenił".
> Czysta komercja - sprzedać można to, na co jest zapotrzebowanie.
> Sprzedawany towar wart jest tyle, ile kupujący jest skłonny zapłacić.
Ja nie zapłaciłem za moje Windowsy (przypominam: 3.1). I się do tego
otwarcie przyznaję. A '95 nie używam, bo nie chcę. Za drogie dla mnie.
Wybrałem tańszego Linuxa, który jest stabilniejszy.
> Nie można obrażać się na komercyjny sukces MS.
? Ja się nie obrażam (na komercyjny sukces). Gdybyż jeszcze ten sukces
komercyjny Windowsy zawdzięczały swej NIEZAWODNOŚCI.
> Komunizm nie zapanował na całym znanym nam świecie,
> W95 - tak. Czy to oznacza, że świat stoi na głowie?
^^^^^^^^^
Nie.
>>Programu Microsoft'u zaspokoją Cię pod każdym względem! (rotfl).
> Taki stary (za przeproszeniem ;-) wyga usenetowy
^^^ 1. ^^^^^^^^ 2.
1. Bardzo stary. ponad 27 lat.
2. Dziękuję za komplement.
> tarzając się wypisuje takie sprośne kawałki?
Sprośne?! Że Cię zacytuję: "głodnemu chleb na myśli".
> W obliczu nadchodzących świąt? ;-)
A dlaczegóż by nie?
[...]
> Nie każdy dotykający klawiatury jest informatykiem.
> W związku z tym o wielu rzeczach może nie wiedzieć.
> Może również nie pracować w sposób optymalny.
Powiem więcej: z reguły nie pracuje w sposób optymalny. A jeśli tak
twierdzi, to oznacza to tylko tyle, że:
- albo jest geniuszem
- albo jest kłamcą
- albo ktoś, kto ocenia jego sposób pracy, jest idiotą (sorki za
dość dosadne wyrażenie).
> Zawsze jednak można poradzić się znajomych, albo na grupach.
> Kupując program można liczyć na wsparcie techniczne producenta.
Pisałem już, jak wygląda tzw. "SUPPORT". Żeby było śmieszniej, są to
nie tylko moje wrażenia.
> W skrócie:
> niestety, nie wszyscy są informatykami.
> nie mogą zrobić sobie dobrze. ;-)))
> ale zawsze jest support! nie zapominajmy o tym.
> Zaznaczam, że powyższy akapit powinien być odczytywany uniwersalnie.
> Nie ma mowy o MS.
A wiesz? nawet mi się to podoba: "Support zaspokoi Cię zawsze i
wszędzie" :-) (też nie ma mowy o MS)
> Panie i Panowie!
> W związku z sytuacją w kraju, więcej jaj w tekstach proszę. ;-)
Spoko - sam chciałeś. Żeby tylko ludzie nie wygadywali mi, że wszystko
spłycam... :-)
--
-- Andrzej Bort Silesian Technical Univ., Computer Center, Gliwice, Poland
-- e-mail: bort <AT> polsl.gliwice.pl Office phone: (+48-32) 230-76-86
-- IRC: Juan For PGP key look at: http://zeus.polsl.gliwice.pl/~bort/
-- ** The office box said: W'95, NT 4.0 or better. So I installed Linux **
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Lech Szychowski
Date: Tue, 14 Apr 1998 12:02
Date: Tue, 14 Apr 1998 12:02
27 lines
1822 bytes
1822 bytes
Piotr Piernicki <pepe@kreos.com.pl> wrote: : Nie można obrażać się na komercyjny sukces MS. Ależ nikt się na to nie obraża. Zasadniczo chodzi jedynie o odróżnianie jakości marketingu od jakości produktu. : Nie każdy dotykający klawiatury jest informatykiem. : W związku z tym o wielu rzeczach może nie wiedzieć. ...co nie przeszkadza wielu osobom (im głupszym i mniej się znającym, tym mniej im przeszkadza) wyrażać autorytatywnych opinii o jakości produktu. : Kupując program można liczyć na wsparcie techniczne producenta. Liczyć można :) -- Leszek. +==========================================================================+ | lech7@pse.pl 2:480/33.7 - REAL programmers use INTEGERS - | | Speaking just for myself... | +==========================================================================+
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Waldemar Żurowski
Date: Wed, 15 Apr 1998 12:06
Date: Wed, 15 Apr 1998 12:06
21 lines
1442 bytes
1442 bytes
"Piotr Piernicki" <pepe@kreos.com.pl> writes: > W skrócie: > niestety, nie wszyscy są informatykami. > nie mogą zrobić sobie dobrze. ;-))) > ale zawsze jest support! nie zapominajmy o tym. *Dryń, dryń* - Dzień dobry, w Excell 97 jest błąd nie pozwalający zapisywać dokumentów w formacie Excell 95. - Tak wiemy o tym. Jest błąd w konwerterze zapisującym do formatu Excell 95. - To co mam zrobić. - Proszę skopiować wszystkie tabele do formatu 97. - Ależ to są pliki po 20 megabajtów!!! - To co po zrobiliście je takie wielkie?!? Fantastyczne :) Jak to już tu powiedziano - liczyć zawsze można. Bilbo
Re: przygody mojej zonki w Windzie (cz. II)
Author: Łukasz Rewerenda
Date: Wed, 15 Apr 1998 17:22
Date: Wed, 15 Apr 1998 17:22
36 lines
2255 bytes
2255 bytes
Waldemar Żurowski napisał:
> "Piotr Piernicki" <pepe@kreos.com.pl> writes:
>
> > W skrócie:
> > niestety, nie wszyscy są informatykami.
> > nie mogą zrobić sobie dobrze. ;-)))
> > ale zawsze jest support! nie zapominajmy o tym.
>
> *Dryń, dryń*
>
> - Dzień dobry, w Excell 97 jest błąd nie pozwalający zapisywać
> dokumentów w formacie Excell 95.
> - Tak wiemy o tym. Jest błąd w konwerterze zapisującym do formatu
> Excell 95.
> - To co mam zrobić.
> - Proszę skopiować wszystkie tabele do formatu 97.
> - Ależ to są pliki po 20 megabajtów!!!
> - To co po zrobiliście je takie wielkie?!?
*Dryń, dryń*
- Dzień dobry, w Word 8.0 odmawia zapisu czterdziestokilkumegowego
pliku. Pisze, że za mało miejsca na dysku (miejsca na dysku: ~4GB, wolna
pamięć: circa 140MB+swap, windows95).
- Ma pan błąd na dysku albo nie zainstalował sterowników do kontrolera
dysków twardych. Do widzenia.
Firma, która posiada licencję, kupiła kilkanaście sztuk i to raczej nie
do zabawy.
Ale zapewne miała po prostu pecha :-)
--
-- v3.1: GS/L/P d- s+:+ a---> C++ UL++++ P+ L+++ E--- W++(-) N+++ o? K-
V- PS--- PE Y ---=={ Łukasz Rewerenda }==--- PGP- t 5--
X+ R tv-- DI? ---=={ Lukasz.Rewerenda@ciemnogrod.net }==--- b++++ D+++
G !e h r-- y? ---=={ http://www.kki.net.pl/lrew/ }==--- O? !M w---
Page 2 of 2 • 71 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads