🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
155 messages
155 total messages Page 2 of 4 Started by _Math_ Fri, 23 Nov 2001 17:54
Page 2 of 4 • 155 total messages
Re: Definicja
#410
Author: Grzegorz
Date: Fri, 23 Nov 2001 22:35
11 lines
1133 bytes
Co wy kurwa wiecie o miłości??..
Użytkownik "_Math_" <rafik_24@wp.pl> napisał w wiadomości
news:9tm2i0$qn4$1@news.tpi.pl...
| hej :)
|
| A może ktoś na początku postara sie podać definicje miłości.
|
| pozdroofka
| rafik
|
|
Re: Definicja
#411
Author: Demitri
Date: Sat, 24 Nov 2001 00:18
12 lines
1201 bytes
Użytkownik Grzegorz <nonio@poczta.arena.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:9tmj1n$jog$1@news.tpi.pl...
> Co wy kurwa wiecie o miłości??..

1.odpisuje sie pod postem
2.troche kultury

Pozdr.Demitri
--
-=> demitri@irc.pl | demitri@tkdmass.dhs.org
-=> www.demitri.prv.pl | GG:676022
Re: Definicja
#412
Author: Marthy
Date: Sat, 24 Nov 2001 00:20
12 lines
1244 bytes
Użytkownik "Grzegorz" <nonio@poczta.arena.pl> napisał w wiadomości
news:9tmj1n$jog$1@news.tpi.pl...
> Co wy kurwa wiecie o miłości??..

Nieeee, noooo...
Kolejny warszawiak bedzie rozwalal kolejna grupe????
Narazie abuse warning, ale masz u mnie tylko jedno zycie a pozniej
bedziesz zmuszony zalozyc sobie nowe konto

Nie pozdrawiam
Marthy
Re: Definicja
#464
Author: the voice
Date: Sat, 24 Nov 2001 09:21
8 lines
1249 bytes
Użytkownik Grzegorz <nonio@poczta.arena.pl>
> Co wy kurwa wiecie o miłości??..

Odpisuj pod postami i wiecej kultury..
*PLONK* warning.

the voice
Re: Definicja
#465
Author: Puck
Date: Sat, 24 Nov 2001 11:15
10 lines
1623 bytes
 "Grzegorz" <nonio@poczta.arena.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Co wy kurwa wiecie o miłości??..

Co Ty kurwa wiesz o pisaniu w usenecie??..

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#413
Author: Puck
Date: Sat, 24 Nov 2001 11:17
17 lines
1957 bytes
 "Marthy" <marthy1@wp.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Kolejny warszawiak bedzie rozwalal kolejna grupe????

Te, misiek, masz cos do warszawiaków?

> Narazie abuse warning, ale masz u mnie tylko jedno zycie a pozniej
> bedziesz zmuszony zalozyc sobie nowe konto

Myślisz, że dejmą go za coś takiego? Jeśli czerpałby z tego korzyści
materialne,  to  tak...  W ostateczności można postawic cancel-bota,
jeśli admon uzna to za słuszne.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#471
Author: Eeyore
Date: Sat, 24 Nov 2001 11:41
11 lines
1178 bytes
Użytkownik "Grzegorz" <nonio@poczta.arena.pl> napisał w wiadomości
news:9tmj1n$jog$1@news.tpi.pl...
> Co wy kurwa wiecie o miłości??..

Tam gdzie dość często pisuję i dość często się pojawiam (jednakże pod innym
nickiem) takie wypowiedzi kwituje się króciutkim:

PLONK!

Eeyore
Re: Definicja
#414
Author: Eeyore
Date: Sat, 24 Nov 2001 11:44
19 lines
1549 bytes
Użytkownik "Marthy" <marthy1@wp.pl> napisał w wiadomości
news:9tmp66$5r$1@news.tpi.pl...
> Nieeee, noooo...
> Kolejny warszawiak bedzie rozwalal kolejna grupe????

Hej, co masz do warszawiaków?;) Niektórzy z nich są całkiem normalni.
Choć z drugiej strony - nie urodziłem się w tym pięknym mieście, które jest
tak ukochane przez resztę Polski, a jedynie przybyłem do niego wieku lat
trzech. Może więc dlatego nie jestem typowym warszawiakiem;)

> Narazie abuse warning, ale masz u mnie tylko jedno zycie a pozniej
> bedziesz zmuszony zalozyc sobie nowe konto

Innymi słowy - żółta kartka?

Pozdrawiam,

Eeyore
Re: Definicja
#355
Author: Deni
Date: Sat, 24 Nov 2001 12:31
15 lines
1372 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:24112001.105AA1B8@news.pucked.blade...
> > Miłość to ból serca w nocy, długie chwile bezsenności i gapienia się w
sufit.
>
> Wiecie co... to mi się najbardziej w miłosci podoba...

 Masz w sobie cos z masochisty?
To jest mile, ale ile mozna tak zyc, ja sie ciesze, ze uczucie
sie rozwija, zmienia (oczywiscie tylko w przypadku, jesli zmiany ida
w odpowiednim kierunku ).

Pozdrawiam
Deni
Re: Definicja
#356
Author: Puck
Date: Sat, 24 Nov 2001 14:15
21 lines
2208 bytes
 "Deni" <dominika@ibit.pl> napisała na grupę
 news:alt.pl.psychologia.milosc: 


> > > Miłość to ból serca w nocy, długie chwile bezsenności i gapienia się w
> > > sufit.
> > Wiecie co... to mi się najbardziej w miłosci podoba...
> Masz w sobie cos z masochisty?

Raczej nie.

> To jest mile, ale ile mozna tak zyc, ja sie ciesze, ze uczucie
> sie rozwija, zmienia (oczywiscie tylko w przypadku, jesli zmiany ida
> w odpowiednim kierunku ).

Well,  w  sumie  to masz rację, ale jak tak spojrzę z perspektywy na
moją  miłość...  heh,  teraz  sobie  myślę: "rety, ale to było fajne
przeżycie...",  pomimo, ze była to cholernie nieodwzajeniona miłosć.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#415
Author: Puck
Date: Sat, 24 Nov 2001 14:16
10 lines
1714 bytes
 "Eeyore" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Hej, co masz do warszawiaków?;) Niektórzy z nich są całkiem normalni.

Nieliczni ;)

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#472
Author: Puck
Date: Sat, 24 Nov 2001 14:17
11 lines
1780 bytes
 "Eeyore" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Tam gdzie dość często pisuję i dość często się pojawiam (jednakże pod innym
> nickiem) takie wypowiedzi kwituje się króciutkim:

A można się dowiedzieć -- gdzie pisujesz?

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#357
Author: Deni
Date: Sat, 24 Nov 2001 17:15
16 lines
1591 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:24112001.4373BE9E@news.pucked.blade...
> Well,  w  sumie  to masz rację, ale jak tak spojrzę z perspektywy na
> moją  miłość...  heh,  teraz  sobie  myślę: "rety, ale to było fajne
> przeżycie...",  pomimo, ze była to cholernie nieodwzajeniona miłosć.


Wlsnie , ale pierw trzeba nabrac do wszystkiego dystansu.
Kiedy moja milosc skonczyla sie kiedys to mowilam tylko, ze
on zmarnowal mi trzy lata zycia, co oczywiscie bylo zupelnie
blednym zalozeniem. Teraz wszpominam tamte czasy ze...
wzruszeniem, bylo warto.

Pozdrawiam
Deni
Re: Definicja
#466
Author: Agnieszka
Date: Sat, 24 Nov 2001 17:18
8 lines
1032 bytes
Dnia Sat, 24 Nov 2001 12:15:18 +0100, Puck <puck@go2.pl> napisal/a:

>> Co wy kurwa wiecie o miłości??..
>Co Ty kurwa wiesz o pisaniu w usenecie??..

Nie ma potrzeby znizac sie do jego poziomu przeciez....
--
Agnieszka
Re: Definicja
#467
Author: RapidHail
Date: Sat, 24 Nov 2001 17:23
16 lines
1532 bytes
Użytkownik "Agnieszka" <akozka@space.pl> napisał w wiadomości
news:8ilvvtcbmdmus1gv742voqurlrnchf8qda@4ax.com...
> Dnia Sat, 24 Nov 2001 12:15:18 +0100, Puck <puck@go2.pl> napisal/a:
>
> >> Co wy kurwa wiecie o miłości??..
> >Co Ty kurwa wiesz o pisaniu w usenecie??..
>
> Nie ma potrzeby znizac sie do jego poziomu przeciez....
> --
> Agnieszka

Moc z Tobą  ;-)
--
/////==========================================\\\\\
|X| Nieraz już dowodzono, że dowodzenie nie wymaga dowodów. |X|
\\\\\==========================================/////
Re: Definicja
#358
Author: Puck
Date: Sat, 24 Nov 2001 17:46
21 lines
2358 bytes
 "Deni" <dominika@ibit.pl> napisała na grupę
 news:alt.pl.psychologia.milosc: 


> > Well,  w  sumie  to masz rację, ale jak tak spojrzę z perspektywy na
> > moją  miłość...  heh,  teraz  sobie  myślę: "rety, ale to było fajne
> > przeżycie...",  pomimo, ze była to cholernie nieodwzajeniona miłosć.
> Wlsnie , ale pierw trzeba nabrac do wszystkiego dystansu.

Ochłonąc, pozbyć się subiektywnych przekinać itepe.

> Kiedy moja milosc skonczyla sie kiedys to mowilam tylko, ze
> on zmarnowal mi trzy lata zycia, co oczywiscie bylo zupelnie
> blednym zalozeniem. Teraz wszpominam tamte czasy ze...
> wzruszeniem, bylo warto.

Yup.  To  jest  właściwe  postępowanie. Nie warto zapamiętywać złych
momentów.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#468
Author: Puck
Date: Sat, 24 Nov 2001 17:47
13 lines
1926 bytes
 Agnieszka <akozka@space.pl> napisała na grupę
 news:alt.pl.psychologia.milosc: 


> >> Co wy kurwa wiecie o miłości??..
> >Co Ty kurwa wiesz o pisaniu w usenecie??..
> Nie ma potrzeby znizac sie do jego poziomu przeciez....

Wiem,  wiem,  przecież  powiedziałem  to  ironicznie.  Nie wstawiłem
buźki, ale można było się tego domyślić.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#359
Author: Eeyore
Date: Sat, 24 Nov 2001 18:53
24 lines
1870 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:24112001.105AA1B8@news.pucked.blade...
> "Roberto W." <robbiew@go2.pl> napisał na grupę
>  news:alt.pl.psychologia.milosc:
>
>
> > Miłość to ból serca w nocy, długie chwile bezsenności i gapienia się w
sufit.
>
> Wiecie co... to mi się najbardziej w miłosci podoba...

Zabawne - bo ja też uważam to za fantastyczne uczucie. Albo jak rozmawiam z
nią i słowa nie mogę wydusić... Śmieszne - robię z siebie idiotę, czuję się
jak idiota, nie zwracam uwagi na to co mówią do mnie inni w tym samym
momencie - i lubię to!
Strach pomyśleć, co będzie jak ona jednak odwzajemni.;) Skończą się bezsenne
nocy, dizzy feeling w całej klatce piersiowej, siadywanie na parapecie w
oknie i gapienie się na wieżowce Warszawy. I wypisywanie SMSów o 3 nad
ranem, które potem kasuję - bez wysłania.

Pozdrawiam,

Eeyore
Re: Definicja
#469
Author: Agnieszka
Date: Sat, 24 Nov 2001 19:39
11 lines
1287 bytes
Dnia Sat, 24 Nov 2001 18:47:04 +0100, Puck <puck@go2.pl> napisal/a:

>> >Co Ty kurwa wiesz o pisaniu w usenecie??..
>> Nie ma potrzeby znizac sie do jego poziomu przeciez....
>Wiem,  wiem,  przecież  powiedziałem  to  ironicznie.  Nie wstawiłem
>buźki, ale można było się tego domyślić.

Wielokropek na koncu IMO sugerowal raczej rozdraznienie lub
niedopowiedzenie.
--
Agnieszka
Re: Definicja
#470
Author: Puck
Date: Sun, 25 Nov 2001 07:56
11 lines
1860 bytes
 Agnieszka <akozka@space.pl> napisała na grupę
 news:alt.pl.psychologia.milosc: 


> Wielokropek na koncu IMO sugerowal raczej rozdraznienie lub
> niedopowiedzenie.

U mnie? Wielokropek był identyczny jak u przedmówcy.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#416
Author: Eeyore
Date: Sun, 25 Nov 2001 09:52
14 lines
1313 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:24112001.7B084B95@news.pucked.blade...

> > Hej, co masz do warszawiaków?;) Niektórzy z nich są całkiem normalni.
>
> Nieliczni ;)

Może i nieliczni, ale ja występuję w obronie właśnie tych nielicznych. A
poza tym warszawiacy to też ludzie;)

Pozdrawiam,

Eeyore
Re: Definicja
#473
Author: Eeyore
Date: Sun, 25 Nov 2001 09:58
22 lines
1811 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:24112001.4803A7B4@news.pucked.blade...

> > Tam gdzie dość często pisuję i dość często się pojawiam (jednakże pod
innym
> > nickiem) takie wypowiedzi kwituje się króciutkim:
>
> A można się dowiedzieć -- gdzie pisujesz?

Ależ proszę - żadna tajemnica. Do niedawna zresztą wszędzie pisywałem pod
prawdziwym imieniem i nazwiskiem, a dopiero od niedawna przywdziałem różne
nicki. Pisuję sobie na pl.soc.dekadentyzm (jako Tersytes) i na
alt.pl.rec.muzyka.dolujaca (jako Roberto W.). Grupy może nie tchniące
zbytnim optymizmem, ale można sobie na nich dobrze podyskutować. Do appm
podchodzę ze sporą ciekawością i traktuję je trochę terapeutycznie (przez
takie jedne brązowe oczy;)).
A Ciebie można gdzieś spotkać jeszcze w Usenecie?

Pozdrawiam,

Eeyore
Re: Definicja
#360
Author: Puck
Date: Sun, 25 Nov 2001 11:35
54 lines
3647 bytes
 "Eeyore" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> > > Miłość to ból serca w nocy, długie chwile bezsenności i gapienia się w sufit.
> > Wiecie co... to mi się najbardziej w miłosci podoba...
> Zabawne - bo ja też uważam to za fantastyczne uczucie.

Heh,  teraz  sobie  wspominam  mój  stan  z  przed  roku... 24h/dobę
myślałem  o  niej.. po woli dostawałem swira... wtedy chciałem, żeby
to  się  skończyło jak najszybciej. Teraz chciałbym do takiego stanu
wrócić. Dodam, że nie była to napewno miłosć 'za charakter', prędzej
'zaurocznie'  (choć  ja  bym  tego  tak  nie nazawł). BTW: czy można
zakochać  się  dwa  razy w tej samej osobie? (zakochać, 'odkochać' i
zakochać jeszcze raz).

> Albo jak rozmawiam z
> nią i słowa nie mogę wydusić...

Miałem podobnie... nie to, żeby jakiegoś rodzaju trema, chyba nie...
a teraz już wcale nie rozmawiamy :\

> Śmieszne - robię z siebie idiotę, czuję się
> jak idiota, nie zwracam uwagi na to co mówią do mnie inni w tym samym
> momencie - i lubię to!

Taki stan pamietam.... na rozpoczęciu roku... spotkałem się z Nią po
2  tyg  ... Byłem wtedy cholernie zakochany. Tzn już myślałem, że mi
przechodzi,  ale  jak  tylko  Ją  spotkałem,  uczucie wróciło... nie
pamiętam  co  wtedy  robiłem,  co do mnie mówili i co się wokół mnie
działo...  wiem  tylko, że przywitałem się z Nią pocałunkiem w rękę.

> Strach pomyśleć, co będzie jak ona jednak odwzajemni.;)

W  moim  przypadku  --  na początku bym nie uwierzył. (a potem zawał
serca z radości)

> Skończą się bezsenne
> nocy, dizzy feeling w całej klatce piersiowej,

Czy napewno? Może coś z tego pozostanie...

> siadywanie na parapecie w
> oknie i gapienie się na wieżowce Warszawy.

Heh, już widzę w Tobie bratnią duszę... wiem jak to jest... puszczam
głośno  muzykę. zamykam się w pokoju, odcinam się od rzeczywistości.

> I wypisywanie SMSów o 3 nad ranem, które potem kasuję - bez wysłania.

Ja mam tak ostatnio, ale to zupełnie inna sprawa...

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#417
Author: Puck
Date: Sun, 25 Nov 2001 11:35
13 lines
1924 bytes
 "Eeyore" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> > > Hej, co masz do warszawiaków?;) Niektórzy z nich są całkiem normalni.
> > Nieliczni ;)
> Może i nieliczni, ale ja występuję w obronie właśnie tych nielicznych. A
> poza tym warszawiacy to też ludzie;)

Tak, tak, oczywiście, ja tylko się zgrywałem...

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#474
Author: Puck
Date: Sun, 25 Nov 2001 11:42
29 lines
2488 bytes
 "Eeyore" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Pisuję sobie na pl.soc.dekadentyzm (jako Tersytes)

hmmm... jes tam coś ciekawego?

> i na alt.pl.rec.muzyka.dolujaca (jako Roberto W.).

Czytałem kiedyś...

> Do appm podchodzę ze sporą ciekawością i traktuję je trochę terapeutycznie (przez
> takie jedne brązowe oczy;)).

Hehe...

> A Ciebie można gdzieś spotkać jeszcze w Usenecie?

Oj  można...  subskrybuję 71 grup, w tym lokalne, wiec będzie tego z
50. Polecam: alt.fan.holy-mother-megan - grupka poświęcona niejakiej
Megan.  alt.pl.fan.gopher;  alt.pl.homoseksualizm  :D  -  tak,  żeby
poczytać,  bo  mam tam sporo znajomych. alt.pl.usenet-killers-team -
ostatnio przechodzimy kryzys, mało się dzieje, ale to 'grupa-matka'.
pl.news.czytniki,  ale  to  raczej  grupa, na której rozmawia się na
temat. Podobnie pl.rec.ascii-art.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#361
Author: Eeyore
Date: Sun, 25 Nov 2001 15:32
84 lines
5050 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:25112001.7E7BF0E7@news.pucked.blade...

> > Zabawne - bo ja też uważam to za fantastyczne uczucie.
>
> Heh,  teraz  sobie  wspominam  mój  stan  z  przed  roku... 24h/dobę
> myślałem  o  niej.. po woli dostawałem swira... wtedy chciałem, żeby
> to  się  skończyło jak najszybciej. Teraz chciałbym do takiego stanu
> wrócić. Dodam, że nie była to napewno miłosć 'za charakter', prędzej
> 'zaurocznie'  (choć  ja  bym  tego  tak  nie nazawł). BTW: czy można
> zakochać  się  dwa  razy w tej samej osobie? (zakochać, 'odkochać' i
> zakochać jeszcze raz).

Ech - ja to przeżywam już od pół roku:)
Można, można się zakochać się w kimś, odkochać i zakochać ponownie. A nawet
jeszcze raz się odkochać i znowuż odkochać. Miałem już tak - ale tym razem
to już inna, naprawdę!;) Chociaż do tej poprzedniej (co się zakochiwałem i
odkochiwałem) nadal mam sporą słabość. Może mi rozkazywać, a ja potulnie to
spełniam.;)

> Miałem podobnie... nie to, żeby jakiegoś rodzaju trema, chyba nie...
> a teraz już wcale nie rozmawiamy :\

Najgorzej było z wyznaniem tego wszystkiego. Wreszcie się zebrałem i
wypowiedziałem. A ona stwierdziła, że musi to przetrawić. I trawi. I mówi że
trzeba czasu. Ech...

> Taki stan pamietam.... na rozpoczęciu roku... spotkałem się z Nią po
> 2  tyg  ... Byłem wtedy cholernie zakochany. Tzn już myślałem, że mi
> przechodzi,  ale  jak  tylko  Ją  spotkałem,  uczucie wróciło... nie
> pamiętam  co  wtedy  robiłem,  co do mnie mówili i co się wokół mnie
> działo...  wiem  tylko, że przywitałem się z Nią pocałunkiem w rękę.

Tak. To tak samo jak z tą moją powszednią. Zobaczyłem ją po wakacjach i
znowu się zaczęło;)
A z tą obecną to jest tak - ona mówi, mówi, mówi, a ja tylko słucham jej
głosu. Nawet nie tego co mówi, samego głosu. Jego barwy, tonu, melodii. No i
oczywiście jeszcze patrzę w te oczy... A kiedy ona kończy jakiś swój wywód i
pyta się mnie co ja na to, to ja "Tak" albo "Aha" albo w najlepszym wypadku
"Masz rację";)

> W  moim  przypadku  --  na początku bym nie uwierzył. (a potem zawał
> serca z radości)

U mnie podobnie. Ale zaraz potem zacząłbym się wahać - czy naprawdę, czy nie
żartuję sobie, czy na pewno to to, czy w ogóle - 100.000 wątpliwości;)

> > Skończą się bezsenne
> > nocy, dizzy feeling w całej klatce piersiowej,
>
> Czy napewno? Może coś z tego pozostanie...

Dizzy feeling pozostanie. Tyle że będzie mniej dokuczliwe.

> > siadywanie na parapecie w
> > oknie i gapienie się na wieżowce Warszawy.
>
> Heh, już widzę w Tobie bratnią duszę... wiem jak to jest... puszczam
> głośno  muzykę. zamykam się w pokoju, odcinam się od rzeczywistości.

Hmm - ja też, bro'!:) Tzn. nie taką głośną (bo blok, rodzice w drugim
pokoju, sąsiedzi za ścianą i 2-3 w nocy, trzeba dać ludziom pospać) - tylko
na słuchawki. I myślę na tym parapecie. Czasem jeszcze biorę gitarę i cicho
gram jakieś improwizacje dla Księżyca. Gitara to kochanka, która nie
zawiedzie. Jest zawsze pod ręką, daje się objąć, odzywa się dopiero wtedy,
jak jej pozwolę, ma piękny głos, zgrabną figurę, daje się pieścić delikatnie
(choć brzęczy i skrzeczy, gdy przesadzam - wtedy się lękam, czy jej strun
nie przerwałem) i ma cudowną zdolność wzmacniania dźwięków drgających w
mojej duszy. No i wspaniale działa jako katharsis.

> > I wypisywanie SMSów o 3 nad ranem, które potem kasuję - bez wysłania.
>
> Ja mam tak ostatnio, ale to zupełnie inna sprawa...

Robiłem robiłem sobie zdjęcie u fotografa. Zobaczyłem jej zdjęcie u niego na
ścianie, w otoczeniu innych zdjęć wcześniejszych klientów. Gapiłem się w nie
cały czas, jak mi wywoływał moje zdjęcie. Ciekawe, czy by mi podarował,
gdybym poprosił? A nawet jeśli by się nie zgodził - to może by mi
sprzedał...

Pozdrawiam,

Eeyore
Re: Definicja
#418
Author: Eeyore
Date: Sun, 25 Nov 2001 15:33
14 lines
1445 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:25112001.517D9CB6@news.pucked.blade...

> > Może i nieliczni, ale ja występuję w obronie właśnie tych nielicznych. A
> > poza tym warszawiacy to też ludzie;)
>
> Tak, tak, oczywiście, ja tylko się zgrywałem...

Dobrze, już dobrze;) Ja i tak wiem, jak reszta Polski kocha swoją stolicę:)

Pozdrawiam,

Eeyore
Re: Definicja
#475
Author: Eeyore
Date: Sun, 25 Nov 2001 15:56
76 lines
3905 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:25112001.642ABBED@news.pucked.blade...

> > Pisuję sobie na pl.soc.dekadentyzm (jako Tersytes)
> hmmm... jes tam coś ciekawego?

Hmm - jak dla kogo. Niektórzy tam zostają na dłużej, inni zmywają się po
pierwszym poście, jeszcze inni poprzestają tylko na czytaniu. Grupa dość
szczególna, bardzo hermetyczna (dość sporo postujących, ale od dawna nie
było żadnego newbiesa, który by na dłużej zacumował),
poetycko-melancholijna, zdaniem jednego z postujących "grupa ludzi
wrażliwych". Bardzo surowo przestrzega netykiety - jej nieznajomość jest
bardzo piętnowana.

> > i na alt.pl.rec.muzyka.dolujaca (jako Roberto W.).
>
> Czytałem kiedyś...

I jak wrażenia? Dawnom tam nie pisał, tylko ściągałem posty. Ostatnio się
uaktywniłem i nawet nająłem się do stworzenia grupowego FAQ.

> > Do appm podchodzę ze sporą ciekawością i traktuję je trochę
terapeutycznie (przez
> > takie jedne brązowe oczy;)).
>
> Hehe...

Śmiej się śmiej - ale to poważna sprawa;) Zdychać mi się czasem przez to
chce.

> Oj  można...  subskrybuję 71 grup, w tym lokalne, wiec będzie tego z
> 50.

Łoł. Ja w sumie tylko 4 (łącznie z appm i jeszcze jedną, jeszcze bardziej
hermetyczną, na której spotykam się tylko ja i kumple z liceum. Rano widzimy
się w szkole, a po południu postujemy;))

>Polecam: alt.fan.holy-mother-megan - grupka poświęcona niejakiej
> Megan.

Dokładniej Świętej Matce Megan?

>alt.pl.fan.gopher;

A to rozumiem poświęcone niejakiemu gopherowi? Tylko któremu - staremu
programowi netowemu?

> alt.pl.homoseksualizm  :D  -  tak,  żeby
> poczytać,  bo  mam tam sporo znajomych.

Dobra, dobra nie tłumacz się;) Tłumaczą się tylko winni:)))
Chociaż domyślam się, że nie poruszacie stale tego samego tematu. Dekadenci
też nie dyskutują cały czas o dekadentyzmie.

>alt.pl.usenet-killers-team -
> ostatnio przechodzimy kryzys, mało się dzieje, ale to 'grupa-matka'.

A cóż to - frakcja przeciwników Usenetu?;)

> pl.news.czytniki,  ale  to  raczej  grupa, na której rozmawia się na
> temat. Podobnie pl.rec.ascii-art.

Z tym rozmawianiem nie na temat to różnie. Zazwyczaj jest to zmora grup
dyskusyjnych - wchodzę sobie raz na grupę specjalistyczną, a tam grupa
wzajemnej adoracji i jej dyskusje o seksie i naturze kobiet, zadaję
specjalistyczne pytanie i grzmocą mnie za to, że nie przeczytałem najpierw
FAQ w którym i tak nic nie ma i w sumie to niczego się nie dowiaduję - a
ponoć Usenet to kopalnia wiedzy wszelakiej;) A z drugiej strony - atmosfera
na niektórych grupach jest tak drętwa i koczują tam tacy specjaliści, że po
zadaniu swojego pytanka i otrzymaniu odpowiedzi od razu kasuję subskrypcję.
Dlatego tak lubię grupy typu alt.

Pozdrawiam,

Eeyore
Re: Definicja
#476
Author: Puck
Date: Sun, 25 Nov 2001 17:20
88 lines
5016 bytes
 "Eeyore" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> poetycko-melancholijna, zdaniem jednego z postujących "grupa ludzi
> wrażliwych". Bardzo surowo przestrzega netykiety - jej nieznajomość jest
> bardzo piętnowana.

Zapowiada sie ciekawie.

> > > i na alt.pl.rec.muzyka.dolujaca (jako Roberto W.).
> > Czytałem kiedyś...
> I jak wrażenia? Dawnom tam nie pisał, tylko ściągałem posty. Ostatnio się
> uaktywniłem i nawet nająłem się do stworzenia grupowego FAQ.

Raczej się nie wczytywałem, ale dałem unsubscribe...

> Śmiej się śmiej - ale to poważna sprawa;) Zdychać mi się czasem przez to
> chce.

Ależ  skąd,  to nie był taki śmiech. Ja wiem o co Ci chodzi i myślę,
że wiem co teraz czujesz.

> jeszcze jedną, jeszcze bardziej
> hermetyczną, na której spotykam się tylko ja i kumple z liceum. Rano widzimy
> się w szkole, a po południu postujemy;))

Też  myślałem,  żeby  coś  takiego  załozyć...  po  za tym przy moim
sprzęcie wytropibym Cię po nicku :)

> >Polecam: alt.fan.holy-mother-megan - grupka poświęcona niejakiej
> > Megan.
> Dokładniej Świętej Matce Megan?

Czy  ona  święta  - nie wiem, raczej nie... nazwa myli, ale to fajna
dziewczyna.

> >alt.pl.fan.gopher;
> A to rozumiem poświęcone niejakiemu gopherowi? Tylko któremu - staremu
> programowi netowemu?

Nie,  nie  chodzi o protokół. Gophi aka Fraxion aka Adam W. ... itd.

> > alt.pl.homoseksualizm  :D  -  tak,  żeby
> > poczytać,  bo  mam tam sporo znajomych.
> Dobra, dobra nie tłumacz się;) Tłumaczą się tylko winni:)))

Ciekawie  się tam gada.. co prawda ostatnio mało się tam udzielam...
najważniejsze jest to, że panuje tam rodzinna atmoswera... można tam
przyjsć i wyżalić się, a oni pomogą.

> Chociaż domyślam się, że nie poruszacie stale tego samego tematu. Dekadenci
> też nie dyskutują cały czas o dekadentyzmie.

Nie    tylko,  np  z  niejakim  Alterkiem  poruszamy  ciągle  tematy
komputerowe. Ale o 'tych' tematach też czasami ciekawie się czyta, a
nawet  pisze. Po za tym gadamy tam o zwykłych ludzkich problemach, o
miłosci (co prawda trochę innej), o przyjaźni, o tolerancji. Jedna z
ciekawszych grup.

> >alt.pl.usenet-killers-team -
> > ostatnio przechodzimy kryzys, mało się dzieje, ale to 'grupa-matka'.
> A cóż to - frakcja przeciwników Usenetu?;)

Grupa  usenetowych  spamerów:  Madi,  Gophi  i Maro. Dwaj pierwsi są
jedynymi  znajomymi  z  net'a, których spotkałem w realu (nie licząc
5o5ny,  ale  to  inna bajka). A Maro chodzi do jednej klasy z bratem
mojego kumpla. :D

> zadaję
> specjalistyczne pytanie i grzmocą mnie za to, że nie przeczytałem najpierw
> FAQ w którym i tak nic nie ma i w sumie to niczego się nie dowiaduję - a
> ponoć Usenet to kopalnia wiedzy wszelakiej;)

Wejdź sobie na alt.pl.comp.os.hacking - ciągle ROTFL!

> A z drugiej strony - atmosfera
> na niektórych grupach jest tak drętwa i koczują tam tacy specjaliści, że po
> zadaniu swojego pytanka i otrzymaniu odpowiedzi od razu kasuję subskrypcję.
> Dlatego tak lubię grupy typu alt.

Ja  właśnie  w  większości jestem na alt'ach, często złozonych przez
moich  znalomych.  Ostatnio na alt.pl.niusy.czytniki.xnews gadałem o
alt'ach,  czyli  o  skrótach  klawiszowych  -  ot,  tak po prostu :)


-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#419
Author: Eeyore
Date: Mon, 26 Nov 2001 15:04
6 lines
1341 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:25112001.46D3B105@news.pucked.blade...
> BTW: skąd dokładnie jesteś?

To znaczy? Jaka dzielnica W-wy czy też skąd przybyłem do W-wy?
Re: Definicja
#477
Author: Eeyore
Date: Mon, 26 Nov 2001 15:56
107 lines
5734 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:25112001.3BEA0FA5@news.pucked.blade...

> > poetycko-melancholijna, zdaniem jednego z postujących "grupa ludzi
> > wrażliwych". Bardzo surowo przestrzega netykiety - jej nieznajomość jest
> > bardzo piętnowana.
>
> Zapowiada sie ciekawie.

Naprawdę polecam - może Ci się spodoba, może nie. Lepiej najpierw jednak
wczytać się w posty i przeczytać FAQ, zanim się coś zapostuje. To są
naprawdę świetni ludzie, ale bywają wredni dla tych, co wyskoczą jak filip z
konopii.

> Raczej się nie wczytywałem, ale dałem unsubscribe...

W sumie też jest dość hermetyczna. Trzeba być człowiekiem, który lubi
specyficzny rodzaj muzyki - taki właśnie do dołowania, do leżenia na łóżku w
ciemnym pokoju i przeżywania, do osiągania katharsis, weny twórczej, zadumy
albo co tam się jeszcze da;)

> Ależ  skąd,  to nie był taki śmiech. Ja wiem o co Ci chodzi i myślę,
> że wiem co teraz czujesz.

Tak. Dzięki. Trochę mi pisanie na tę grupę pomaga. A wkrótce w kwestii
brązowych oczu przejdę do kolejnej ostrej ofensywy;)

> > jeszcze jedną, jeszcze bardziej
> > hermetyczną, na której spotykam się tylko ja i kumple z liceum. Rano
widzimy
> > się w szkole, a po południu postujemy;))
>
> Też  myślałem,  żeby  coś  takiego  załozyć...  po  za tym przy moim
> sprzęcie wytropibym Cię po nicku :)

Hmm - kompmaniak? Znam takich wielu. Są naprawdę różniści. Łączy ich to, że
wszyscy są geniuszami kompów. Różni to, że niektórzy są przez to nadętymi
bufonami, a inni są całkiem normalni i serdeczni i pomocni wobec tych nieco
mniej obeznanych. A wybierasz się na jakieś informatyczne studia?
A co do tropienia - to proponuję raczej tropić mnie po mailu, a nie po
nicku - zmieniam dość często nicki. Choć na tej grupie "licealnej" to też
bywam Eeyore'm, więc akurat po nicku byś mnie wytropił;)

> Czy  ona  święta  - nie wiem, raczej nie... nazwa myli, ale to fajna
> dziewczyna.

Też się właściwie w coś podobnego bawię - tylko że dziewczyna zwie się
Weronika. Też bardzo, bardzo fajna (moja netowa ex-, ale nadal sobie
pisujemy). Tylko żeśmy się jeszcze grupy dyskusyjnej nie dorobili i tylko
wysyłamy spore ilości maili sposobem "Odpowiedz Wszystkim";) Jakoś nie chce
się nam na żadne grupy przenosić. Przynajmniej na razie;)

> Nie,  nie  chodzi o protokół. Gophi aka Fraxion aka Adam W. ... itd.

A to w takim razie nie wiem, nie znam. Czy tu ten z Usenet Killers, co się
później pojawia?

> Ciekawie  się tam gada.. co prawda ostatnio mało się tam udzielam...
> najważniejsze jest to, że panuje tam rodzinna atmoswera... można tam
> przyjsć i wyżalić się, a oni pomogą.

Hmm - na razie mam dość grup do wyżalania się;) Więc na razie nie
skorzystam, ale dzięki.

> Nie    tylko,  np  z  niejakim  Alterkiem  poruszamy  ciągle  tematy
> komputerowe. Ale o 'tych' tematach też czasami ciekawie się czyta, a
> nawet  pisze. Po za tym gadamy tam o zwykłych ludzkich problemach, o
> miłosci (co prawda trochę innej), o przyjaźni, o tolerancji. Jedna z
> ciekawszych grup.

Domyślam się. Może kiedyś zasubskrybuję i przejrzę parę postów. Jak dużo
przychodzi?

> > >alt.pl.usenet-killers-team -
> > > ostatnio przechodzimy kryzys, mało się dzieje, ale to 'grupa-matka'.
> > A cóż to - frakcja przeciwników Usenetu?;)
>
> Grupa  usenetowych  spamerów:  Madi,  Gophi  i Maro. Dwaj pierwsi są
> jedynymi  znajomymi  z  net'a, których spotkałem w realu (nie licząc
> 5o5ny,  ale  to  inna bajka). A Maro chodzi do jednej klasy z bratem
> mojego kumpla. :D

Ciekawe, ciekawe - jaki to świat mały. Ja tam jeszcze żadnego znajomego z
netu nie spotkałem nigdy w realu. Choć już nawet były umówione spotkania,
ale je odwoływali/ały.

> > zadaję
> > specjalistyczne pytanie i grzmocą mnie za to, że nie przeczytałem
najpierw
> > FAQ w którym i tak nic nie ma i w sumie to niczego się nie dowiaduję - a
> > ponoć Usenet to kopalnia wiedzy wszelakiej;)
>
> Wejdź sobie na alt.pl.comp.os.hacking - ciągle ROTFL!

Chyba zajrzę i zadam jakieś beznadziejne pytanie. "Jak się whackować na
komputer mojego kolegi?";))

> Ja  właśnie  w  większości jestem na alt'ach, często złozonych przez
> moich  znalomych.  Ostatnio na alt.pl.niusy.czytniki.xnews gadałem o
> alt'ach,  czyli  o  skrótach  klawiszowych  -  ot,  tak po prostu :)

I co - jakieś interesujące wnioski wysnułeś?:)

Pozdrawiam,

Eeyore
Re: Definicja
#362
Author: Eeyore
Date: Mon, 26 Nov 2001 16:02
86 lines
4216 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:25112001.15A9BD8F@news.pucked.blade...

> > Ech - ja to przeżywam już od pół roku:)
>
> Wiesz co.. zadroszczę...

A ja czasem się cieszę z tego uczucia. A czasami wytrzymać po prostu nie
mogę;)

> > Chociaż do tej poprzedniej (co się zakochiwałem i
> > odkochiwałem) nadal mam sporą słabość. Może mi rozkazywać, a ja potulnie
to
> > spełniam.;)
>
> Ty, to moze jednak... heh, jak na mój rozum, to coś tu jest nie tak.

Stara miłość nie rdzewieje - na własnej skórze przekonałem się, że to
prawda;) Potem będzie ze mną jak we wszelkich melodramatach - mam jedną
osobę już, a tęsknię za dawną miłością... Ech...

> Tiaaa... ja sobie pomogłem techniką... może źle zrobiłem... posłałem
> SMSka.  Niestety, nic z tego nie wyszło, ale zapowiadało się całkiem
> dobrze, tj powiedziała mi, jak się sprawy mają (coś w stylu: przykro
> mi,  że  to  nie ciebie kocham, przykro mi że przeze mnie cierpisz).
> Niestety  później  wszystko  się  popsuło,  no, ale nie roztrząsajmy
> tego.

OK. Choć chyba appm został stworzony właśnie w takim celu, żeby tu ludzie
przychodzili i roztrząsali.

> > Tak. To tak samo jak z tą moją powszednią. Zobaczyłem ją po wakacjach i
> > znowu się zaczęło;)
>
> Miodzio, nie?

Taak! Ale potem jakoś mi przeszło;) Może przez codzienne obcowanie z nią?

> > A z tą obecną to jest tak - ona mówi, mówi, mówi, a ja tylko słucham jej
> > głosu. Nawet nie tego co mówi, samego głosu. Jego barwy, tonu, melodii.
No i
> > oczywiście jeszcze patrzę w te oczy...
>
> Wiem  jak  to  jest... nie wiem dlaczego, ale tak już musi być... te
> dziewczyny tak jakoś na nas działają.

Jak one to robią? I jak na nie zadziałać? Może któraś z grupowiczek
zdradzi...

> > > Czy napewno? Może coś z tego pozostanie...
> > Dizzy feeling pozostanie. Tyle że będzie mniej dokuczliwe.
>
> Hehe, więc jednak nie tak źle.

Mam nadzieję. Mam też nadzieję, że się nei wypali do końca - bo inaczej
dramat będzie;)

> Godzina  19,  ciemna  na  dworze... przechodzą sobie jacyś ludzie...
> żałuję,  że  mnie tam nie ma... jakies śmiechy... rozmyślam sobie...
> rety, jak ja dawno tego nie robiłem.

A chciałoby się znowu tak wzdychać, co nie?

> > I myślę na tym parapecie. Czasem jeszcze biorę gitarę i cicho
> > gram jakieś improwizacje dla Księżyca. Gitara to kochanka, która nie
> > zawiedzie. (...)
>
> Heh,  na  gitarze  nie potrafię grać, a kiedyś chciałem się nauczyć.
> Mam nawet jedną w domu...

Jaką - klasyka, akustyka czy elektryka - a może bas - moje niespełnione
marzenie - żeby były nieco tańsze albo żebym miał kolegę basistę, to bym
sobie czasem się pobawił:)

> > (...) Ciekawe, czy by mi podarował,
> > gdybym poprosił? A nawet jeśli by się nie zgodził - to może by mi
> > sprzedał...
>
> Idź do niego i poproś.

Chyba spróbuję. Facet wydaje się być miły i nie powinien robić problemów;)

Pozdrawiam,

Eeyore
Re: Definicja
#363
Author: Puck
Date: Mon, 26 Nov 2001 17:46
106 lines
6984 bytes
 "Eeyore" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> A ja czasem się cieszę z tego uczucia. A czasami wytrzymać po prostu nie
> mogę;)

ehhh... jestem pewien, że będziesz je mile wspominał.

> Stara miłość nie rdzewieje - na własnej skórze przekonałem się, że to
> prawda;) Potem będzie ze mną jak we wszelkich melodramatach - mam jedną
> osobę już, a tęsknię za dawną miłością... Ech...

Tiaaa... ja jak juz dochodziłem do skrajnego stanu, to postanowiłem,
ze  przestanę  się  z  nią  'spotykac'.  Dokładniej  to zacząłem jej
unikać...  akurat  swieta wypadły (rok temu to było). Zaczynałem się
po  woli  uspakajać.  Potem,  po  52 dniach (wiem, bo mam wszystko w
pamiętniku  zapisane  :)  po  za tym pamietam) znowu ją spotkałem...
ehh,  co  to  było  za  uczucie. Na początku jakby mnie ktos w serce
uderzył,  puls wzrósł dwukrotnie... uczucie jednak nie minęło. Teraz
nie  wiem, jak bym zareagował, gdybym ja spotkał. Prawdopodobnie nie
spotkam,  bo  nie  chadzam już na spacery w rejony, gdzie ona zwykle
bywała (czyt: gdzie można było ja spotkać), nie kursuje już autobus,
którym zwyklismy 'razem' jeździć.

> > Niestety  później  wszystko  się  popsuło,  no, ale nie roztrząsajmy
> > tego.
> OK. Choć chyba appm został stworzony właśnie w takim celu, żeby tu ludzie
> przychodzili i roztrząsali.

Co  tu  dużo  gadać.  Sprawa  jest  już raczej skończona, ale możemy
pogadać.  Było  tak, że kumpel... a może podrzucę Ci coś z archiwum?
Może innym razem...
W  każdym razie kupmel poznał mnie ze swoją dziewczyna w czerwcu br.
W  sumie  to  znalismy  się  wcześniej, ale nvm. Zostałem po krótkim
czasie  zaproszony  na  impreze,  czyli  wyraźnie integrowałem się z
paczką.    Jeszcze    pod  koniec  roku  przesiadywaliśmy  razem  na
ławeczkach,  niedaleko  szkoły.  Czekaliśmy  na  nią po lekcjach, bo
przeważnie    kończylismy    wcześniej.  Byłem  ja,  kumpel  i  Ona.
Siedzieliśmy sobie tak kilka godzin, raz poszliśmy do niego do domu.
W  każdym  razie,  były  to bardzo miło spedzone chwile i załuję, że
teraz  takich  nie  ma.  Potem była imprezka... na niej właśnie raz,
jedyny  raz  z  nia  zatańczyłem.  Przyszły  wakacje, pozostał tylko
kontakt   telefoniczny.  Wymieniałem  z  nią  coraz  więcej  SMSków.
Mówilismy  sobie  o  takich rzeczach, o których do tej pory rzadko z
kim  rozmawiałem.  Wakacje minęły, kolejna imprezka przeszła... aż w
końcu.  Nie  wiem  co  mnie  podkusiło,  ale powiedziałem jej, że ją
kocham.  Heh, teraz niemal jestem pewien, że źle zrobiłem. Nie wiem,
czy  wtedy  tak  na  prawdę  ją  kochałem.  Po  za tym powinienem to
powiedzieć  w  realu (głupa technika, głupia!). Przez pierwsze kilka
tygodni  żyło  mi  się  świetnie,  potem  zaczęły się doły. długo by
opisywać,  co  się  działo...  kiedys  to zrobię, albo podeślę coś z
archiwum.  W każdym razie, teraz nasz wzajemny stosunek do siebie...
heh,  lepiej nie wspominać. Sam nie wiem, kiedy ostatnio się do mnie
usmiechnęła...  a  przeciez  kiedyś  było  tych usmieszków tak dużo.
Zupełnie  już  o  nich zapomniałem. :'( Popełniłem tyle błędów, heh.
Teraz  to  widzę, a kiedyś myślałem, że to jej wina... nvm. Rozpadło
się  i  zawsze  będzie  mnie  gnebić  to,  że  to  przeze mnie... :(

> > Miodzio, nie?
> Taak! Ale potem jakoś mi przeszło;) Może przez codzienne obcowanie z nią?

Może... nie wiem, nie praktykowałem :)

> > Wiem  jak  to  jest... nie wiem dlaczego, ale tak już musi być... te
> > dziewczyny tak jakoś na nas działają.
> Jak one to robią? I jak na nie zadziałać? Może któraś z grupowiczek
> zdradzi...

Najdziwniejsze  jest  to,  że...  heh,  sam  nie  wiem, ale z innymi
dziewczynami  zupełnie inaczej mi się rozmawia. Pamiętam, jak kiedyś
nam  się  miło  gadało...  uśmiechaliśmy się do siebie, siedzieliśmy
naprzeciwko   siebie.  Boże,  jak  ja  bym  chciał,  żeby  ona  mnie
zrozumiała, żeby dalej było tak jak kiedyś...

> > > Dizzy feeling pozostanie. Tyle że będzie mniej dokuczliwe.
> > Hehe, więc jednak nie tak źle.
> Mam nadzieję. Mam też nadzieję, że się nei wypali do końca - bo inaczej
> dramat będzie;)

Tak  łatwo się nie wypali, wiem jak to jest z takimi uczuciami. BTW:
ile to już trwa?

> > Godzina  19,  ciemna  na  dworze... przechodzą sobie jacyś ludzie...
> > żałuję,  że  mnie tam nie ma... jakies śmiechy... rozmyślam sobie...
> > rety, jak ja dawno tego nie robiłem.
> A chciałoby się znowu tak wzdychać, co nie?

Jeszcze jak... tylko trzeba miec do kogo...

> > Heh,  na  gitarze  nie potrafię grać, a kiedyś chciałem się nauczyć.
> > Mam nawet jedną w domu...
> Jaką - klasyka, akustyka czy elektryka - a może bas - moje niespełnione
> marzenie - żeby były nieco tańsze albo żebym miał kolegę basistę, to bym
> sobie czasem się pobawił:)

Jak  na  mój gust, to jest to najzwyklejsza gitara... elektryczna na
pewno nie ;>

> > Idź do niego i poproś.
> Chyba spróbuję. Facet wydaje się być miły i nie powinien robić problemów;)

Szczęścia życzę ;)

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#420
Author: Puck
Date: Mon, 26 Nov 2001 17:50
11 lines
1946 bytes
 "Eeyore" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> > BTW: skąd dokładnie jesteś?
> To znaczy? Jaka dzielnica W-wy czy też skąd przybyłem do W-wy?

Chodzi mi o dzielnicę.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#478
Author: Puck
Date: Mon, 26 Nov 2001 18:09
110 lines
6225 bytes
 "Eeyore" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


[psd]
> > Zapowiada sie ciekawie.
> Naprawdę polecam - może Ci się spodoba, może nie. Lepiej najpierw jednak
> wczytać się w posty i przeczytać FAQ, zanim się coś zapostuje. To są
> naprawdę świetni ludzie, ale bywają wredni dla tych, co wyskoczą jak filip z
> konopii.

Tak,  słyszałem  opinie o tej grupce. Narazie chyba nie będę dodawał
grupek  (oprócz  alt.pl.ukraina),  ale może w święta spróbuję (o ile
bedę w ogóle przy kompie).

> > Raczej się nie wczytywałem, ale dałem unsubscribe...
> W sumie też jest dość hermetyczna. Trzeba być człowiekiem, który lubi
> specyficzny rodzaj muzyki - taki właśnie do dołowania, do leżenia na łóżku w
> ciemnym pokoju i przeżywania, do osiągania katharsis, weny twórczej, zadumy
> albo co tam się jeszcze da;)

Hej,  no to ja bym się nadawał. Tyle że dla każdego inny rodzaj muzy
jest  tym  dołującym.  Dla  mnie  jest to w większości stary, polski
rock.

> > Ależ  skąd,  to nie był taki śmiech. Ja wiem o co Ci chodzi i myślę,
> > że wiem co teraz czujesz.
> Tak. Dzięki. Trochę mi pisanie na tę grupę pomaga. A wkrótce w kwestii
> brązowych oczu przejdę do kolejnej ostrej ofensywy;)

Sam przez coś podobnego przechodziłem, tyle ze nie mogłem zdobyć się
na odwagę, żeby zagadać do nieznajomej dziewczyny.
W każdym razie powodzienia życze.

> > Też  myślałem,  żeby  coś  takiego  załozyć...  po  za tym przy moim
> > sprzęcie wytropibym Cię po nicku :)
> Hmm - kompmaniak? Znam takich wielu. Są naprawdę różniści. Łączy ich to, że
> wszyscy są geniuszami kompów.

No,  sam  bym  się  tak  nie  nazwał,  bo obracam się w towarzystwie
większych 'kompmaniaków' i to oni mnie większości uczą.

> A wybierasz się na jakieś informatyczne studia?

Pewnie  tak,  ale  nie  wiem  jak  to bedzie. Nie wiem czy wytrzymam
presję.

> A co do tropienia - to proponuję raczej tropić mnie po mailu, a nie po
> nicku - zmieniam dość często nicki. Choć na tej grupie "licealnej" to też
> bywam Eeyore'm, więc akurat po nicku byś mnie wytropił;)

Po nicku, w tym wypadku chodziło mi o pole from, a zasada jest taka,
że  wycina się z niego właśnie nicka zostawiajac samego maila. Po za
tym jest jeszcze kilka innych metod tzw filtrownia.
 
> Też się właściwie w coś podobnego bawię - tylko że dziewczyna zwie się
> Weronika. Też bardzo, bardzo fajna (moja netowa ex-, ale nadal sobie
> pisujemy).

Heh,   ja  z  Meg.  znam  się  raczej  słabo...  poznałem  ją  przez
najomych...  po  za  tym  jest  to  swojego rodzaju elita. Mło potem
spotkac w usenecie kogoś, kogo się juz zna :)

> Tylko żeśmy się jeszcze grupy dyskusyjnej nie dorobili i tylko
> wysyłamy spore ilości maili sposobem "Odpowiedz Wszystkim";) Jakoś nie chce
> się nam na żadne grupy przenosić. Przynajmniej na razie;)

Tak,  przez  to  też  przechodziłem. Najpierw tzw Loza Szyderców, na
której  mieliśmy  ponoć  poruszać  bardzo  kontrowersyjne  tematy. W
krótce  przeszła  w  Lożę  newsową, zamkniętą za hasłem na prywatnym
serwerze.  Poźniej  była  'Loża  młodzieży' (bo w tamtej starej było
sporo  osób  starszych). Masa listów szła i w końcu zaczęło brakować
czasu, aż w końcu wszystko sie skończyło...

> Czy tu ten z Usenet Killers, co się później pojawia?

Yup.

> Hmm - na razie mam dość grup do wyżalania się;) 

Heh,  ja  podobnie,  wszędzie  gdzie jestem mam swoich przyjaciól...

[aph]
> Domyślam się. Może kiedyś zasubskrybuję i przejrzę parę postów. Jak dużo
> przychodzi?

Ostatnio...    maksymalnie  50  dziennie  (około)  ale  dużo  spamu.

> Ciekawe, ciekawe - jaki to świat mały. Ja tam jeszcze żadnego znajomego z
> netu nie spotkałem nigdy w realu. Choć już nawet były umówione spotkania,
> ale je odwoływali/ały.

Tak,  tak...  ja  chcę  się  spotkać  z jedną koleżanką z net'a, ale
ciągle nam coś nie wychodzi...

> > Wejdź sobie na alt.pl.comp.os.hacking - ciągle ROTFL!
> Chyba zajrzę i zadam jakieś beznadziejne pytanie. "Jak się whackować na
> komputer mojego kolegi?";))

Otrzymasz odpowiedz typu:
wyproś kolegę z pokoju, weż hak i się wkahuj. :)

[gadanie o alt'ach]
> I co - jakieś interesujące wnioski wysnułeś?:)

Nie,  raczej  nic  ciekawego,  ale  tak to jest, jak się znajomych w
usenecie spotyka.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#364
Author: Eeyore
Date: Tue, 27 Nov 2001 17:01
122 lines
7128 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:26112001.1BE3552D@news.pucked.blade...

> > A ja czasem się cieszę z tego uczucia. A czasami wytrzymać po prostu nie
> > mogę;)
>
> ehhh... jestem pewien, że będziesz je mile wspominał.

Zapewne wtedy jak mi to przejdzie. Albo też na starość. "Och, taki byłem
młody i szalony";)

> Tiaaa... ja jak juz dochodziłem do skrajnego stanu, to postanowiłem,
> ze  przestanę  się  z  nią  'spotykac'.  Dokładniej  to zacząłem jej
> unikać...  akurat  swieta wypadły (rok temu to było). Zaczynałem się
> po  woli  uspakajać.  Potem,  po  52 dniach (wiem, bo mam wszystko w
> pamiętniku  zapisane  :)  po  za tym pamietam) znowu ją spotkałem...
> ehh,  co  to  było  za  uczucie. Na początku jakby mnie ktos w serce
> uderzył,  puls wzrósł dwukrotnie... uczucie jednak nie minęło. Teraz
> nie  wiem, jak bym zareagował, gdybym ja spotkał. Prawdopodobnie nie
> spotkam,  bo  nie  chadzam już na spacery w rejony, gdzie ona zwykle
> bywała (czyt: gdzie można było ja spotkać), nie kursuje już autobus,
> którym zwyklismy 'razem' jeździć.

Miłość autobusowa? Wielu moich znajomych w to wpadło;) A ciekawy rodzaj
miłości, przyznaję. Choć mnie się nie przydarzyło. Mnie się tylko ostatnio
robi zbyt przyjemnie, gdy obcuję z moją starą miłością. Ją mam na co dzień,
a brązowe oczy od wielkiego dzwonu;)

> Co  tu  dużo  gadać.  Sprawa  jest  już raczej skończona, ale możemy
> pogadać.  Było  tak, że kumpel... a może podrzucę Ci coś z archiwum?

Archiwum? To ta grupa ma już swoje archiwum?

> Może innym razem...
> W  każdym razie kupmel poznał mnie ze swoją dziewczyna w czerwcu br.
> W  sumie  to  znalismy  się  wcześniej, ale nvm. Zostałem po krótkim
> czasie  zaproszony  na  impreze,  czyli  wyraźnie integrowałem się z
> paczką.    Jeszcze    pod  koniec  roku  przesiadywaliśmy  razem  na
> ławeczkach,  niedaleko  szkoły.  Czekaliśmy  na  nią po lekcjach, bo
> przeważnie    kończylismy    wcześniej.  Byłem  ja,  kumpel  i  Ona.
> Siedzieliśmy sobie tak kilka godzin, raz poszliśmy do niego do domu.
> W  każdym  razie,  były  to bardzo miło spedzone chwile i załuję, że
> teraz  takich  nie  ma.  Potem była imprezka... na niej właśnie raz,
> jedyny  raz  z  nia  zatańczyłem.  Przyszły  wakacje, pozostał tylko
> kontakt   telefoniczny.  Wymieniałem  z  nią  coraz  więcej  SMSków.
> Mówilismy  sobie  o  takich rzeczach, o których do tej pory rzadko z
> kim  rozmawiałem.  Wakacje minęły, kolejna imprezka przeszła... aż w
> końcu.  Nie  wiem  co  mnie  podkusiło,  ale powiedziałem jej, że ją
> kocham.  Heh, teraz niemal jestem pewien, że źle zrobiłem. Nie wiem,
> czy  wtedy  tak  na  prawdę  ją  kochałem.  Po  za tym powinienem to
> powiedzieć  w  realu (głupa technika, głupia!). Przez pierwsze kilka
> tygodni  żyło  mi  się  świetnie,  potem  zaczęły się doły. długo by
> opisywać,  co  się  działo...  kiedys  to zrobię, albo podeślę coś z
> archiwum.  W każdym razie, teraz nasz wzajemny stosunek do siebie...
> heh,  lepiej nie wspominać. Sam nie wiem, kiedy ostatnio się do mnie
> usmiechnęła...  a  przeciez  kiedyś  było  tych usmieszków tak dużo.
> Zupełnie  już  o  nich zapomniałem. :'( Popełniłem tyle błędów, heh.
> Teraz  to  widzę, a kiedyś myślałem, że to jej wina... nvm. Rozpadło
> się  i  zawsze  będzie  mnie  gnebić  to,  że  to  przeze mnie... :(

Heh - nieco podobnie u mnie. Tylko u mnie to nadal trwa, ona się na mnie nie
obraziła, nadal mnie lubi - i co ważne, ponoć bardzo ceni. I wkrótce przejdę
do szerokiej ofensywy;)

> > > Miodzio, nie?
> > Taak! Ale potem jakoś mi przeszło;) Może przez codzienne obcowanie z
nią?
>
> Może... nie wiem, nie praktykowałem :)

Cnociaż teraz jest między nami idylla - w ogóle się nie kłócimy, czasem z
sobą gadamy. Nawet siadamy czasem ze sobą w ławce - a jakiś czas temu było
to nie do pomyślenia (demonstracyjnie opuszczała towarzystwo gdy ja
pojawiłem się w pobliżu, często zachowywała się mało taktownie co nawet
wypominały jej przyjaciółki).

> Najdziwniejsze  jest  to,  że...  heh,  sam  nie  wiem, ale z innymi
> dziewczynami  zupełnie inaczej mi się rozmawia. Pamiętam, jak kiedyś
> nam  się  miło  gadało...  uśmiechaliśmy się do siebie, siedzieliśmy
> naprzeciwko   siebie.  Boże,  jak  ja  bym  chciał,  żeby  ona  mnie
> zrozumiała, żeby dalej było tak jak kiedyś...

Oj, każdy by tak chciał;) Ale niestety - zawsze jakaś rysa powstanie. I
pozostanie.

> Tak  łatwo się nie wypali, wiem jak to jest z takimi uczuciami. BTW:
> ile to już trwa?

Znamy się 3 lata. Uczucie głębsze trwa od marca. Wyznałem jej miłość w
październiku. Grudzień - to będzie miesiąc ofensywy.;)

> > A chciałoby się znowu tak wzdychać, co nie?
>
> Jeszcze jak... tylko trzeba miec do kogo...

A co - mało rybek w morzu?;)

> > Jaką - klasyka, akustyka czy elektryka - a może bas - moje niespełnione
> > marzenie - żeby były nieco tańsze albo żebym miał kolegę basistę, to bym
> > sobie czasem się pobawił:)
>
> Jak  na  mój gust, to jest to najzwyklejsza gitara... elektryczna na
> pewno nie ;>

Czy ma 3 struny cienkie nylonowe i 3 struny grubsze metalowe (czyli klasyk)
czy też 6 strun grubych metalowych (czyli akustyk)? A może to mandolina?;)
A żadna gitara nie jest zwykła - każda jest inna, ma swoją indywidualną
osobowość i swoją duszę - którą często przejmuje od gitarzysty. Każda gitara
gra inaczej. IMHO oczywiście. Poza tym, że są polskie i hiszpańskie gitary.

> > > Idź do niego i poproś.
> > Chyba spróbuję. Facet wydaje się być miły i nie powinien robić
problemów;)
>
> Szczęścia życzę ;)

Przyda się;)

Pozdrawiam,

Eeyore
Re: Definicja
#421
Author: Eeyore
Date: Tue, 27 Nov 2001 17:06
20 lines
1778 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:26112001.6D539862@news.pucked.blade...
> "Eeyore" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę
>  news:alt.pl.psychologia.milosc:
>
>
> > > BTW: skąd dokładnie jesteś?
> > To znaczy? Jaka dzielnica W-wy czy też skąd przybyłem do W-wy?
>
> Chodzi mi o dzielnicę.

W zasadzie Wola (a dokładniej jej część o jakże interesującej nazwie Mirów),
ale mieszkam kilkanaście metrów od Śródmieścia. I tak to Gmina Centrum -
samo serce W-wy. Wszędzie blisko, wszystko jest, nawet z miasta nie trzeba
wyjeżdżać.

Pozdrawiam,

Eeyore
Re: Definicja
#479
Author: Tersytes
Date: Tue, 27 Nov 2001 17:45
128 lines
6070 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:26112001.463F2FB9@news.pucked.blade...

> [psd]
> > > Zapowiada sie ciekawie.
> > Naprawdę polecam - może Ci się spodoba, może nie. Lepiej najpierw jednak
> > wczytać się w posty i przeczytać FAQ, zanim się coś zapostuje. To są
> > naprawdę świetni ludzie, ale bywają wredni dla tych, co wyskoczą jak
filip z
> > konopii.
>
> Tak,  słyszałem  opinie o tej grupce. Narazie chyba nie będę dodawał
> grupek  (oprócz  alt.pl.ukraina),  ale może w święta spróbuję (o ile
> bedę w ogóle przy kompie).

OK. Decyzja należy do Ciebie. BTW - z tego co zrozumiałem, apu to Twoje
dzieło?
www.polbox.com/m/mikob/faqpsd.htm - tu znajdziesz FAQ


<o muzyce dołującej>

> Hej,  no to ja bym się nadawał. Tyle że dla każdego inny rodzaj muzy
> jest  tym  dołującym.  Dla  mnie  jest to w większości stary, polski
> rock.

Hmm - dokładnie. Ale polski rock - bywa dołujący, ale nie wiem, czy
wystarczy. Absolutne minimum i lektura obowiązkowa - to Nick Cave, Joy
Division, The Cure. Przy czym to minimum, którego się nie porusza za często.
W użyciu są nazwy mało znanych zespołów. Ale bywa sympatycznie.

> Sam przez coś podobnego przechodziłem, tyle ze nie mogłem zdobyć się
> na odwagę, żeby zagadać do nieznajomej dziewczyny.
> W każdym razie powodzienia życze.

Zawsze się przyda.

> > > Też  myślałem,  żeby  coś  takiego  załozyć...  po  za tym przy moim
> > > sprzęcie wytropibym Cię po nicku :)
> > Hmm - kompmaniak? Znam takich wielu. Są naprawdę różniści. Łączy ich to,
że
> > wszyscy są geniuszami kompów.
>
> No,  sam  bym  się  tak  nie  nazwał,  bo obracam się w towarzystwie
> większych 'kompmaniaków' i to oni mnie większości uczą.

A więc - terminator?;) Ewentualnie - czeladnik;)

> Pewnie  tak,  ale  nie  wiem  jak  to bedzie. Nie wiem czy wytrzymam
> presję.

To aż taka spora? Zawsze myślałem, że to w miarę spokojnie studia i że stres
kończy się po przyjęciu (no bo wcześniej to rozumiem - naście osób na
miejsce).

> Po nicku, w tym wypadku chodziło mi o pole from, a zasada jest taka,
> że  wycina się z niego właśnie nicka zostawiajac samego maila. Po za
> tym jest jeszcze kilka innych metod tzw filtrownia.

Innymi słowy - nie mam szans się zakamuflować w necie:) Chyba że zmienię
maila.

> > Też się właściwie w coś podobnego bawię - tylko że dziewczyna zwie się
> > Weronika. Też bardzo, bardzo fajna (moja netowa ex-, ale nadal sobie
> > pisujemy).
>
> Heh,   ja  z  Meg.  znam  się  raczej  słabo...  poznałem  ją  przez
> najomych...  po  za  tym  jest  to  swojego rodzaju elita. Mło potem
> spotkac w usenecie kogoś, kogo się juz zna :)

Tak. Zdarzyło mi się to już parę razy, a wrażenia mam z tego najróżniejsze;)

> Tak,  przez  to  też  przechodziłem. Najpierw tzw Loza Szyderców, na
> której  mieliśmy  ponoć  poruszać  bardzo  kontrowersyjne  tematy. W
> krótce  przeszła  w  Lożę  newsową, zamkniętą za hasłem na prywatnym
> serwerze.  Poźniej  była  'Loża  młodzieży' (bo w tamtej starej było
> sporo  osób  starszych). Masa listów szła i w końcu zaczęło brakować
> czasu, aż w końcu wszystko sie skończyło...

To się też powoli kończy. Jak wszystko zresztą...

> > Hmm - na razie mam dość grup do wyżalania się;)
>
> Heh,  ja  podobnie,  wszędzie  gdzie jestem mam swoich przyjaciól...

Dokładnie. Jak porty i okręt i przystań - ech, zaczynam poetyzować;)

> [aph]

LOL - moja kumpela ma taki netowy nick - aph. Chyba ją powiadomię, co to za
skrót - ucieszy się;)

> > Domyślam się. Może kiedyś zasubskrybuję i przejrzę parę postów. Jak dużo
> > przychodzi?
>
> Ostatnio...    maksymalnie  50  dziennie  (około)  ale  dużo  spamu.

Na razie i tak mam około 200-300 z różnych grup, więc mam co czytać - może
kiedyś, jak któraś z grup wymrze śmiercią naturalną:)

> Tak,  tak...  ja  chcę  się  spotkać  z jedną koleżanką z net'a, ale
> ciągle nam coś nie wychodzi...

Ja też się z taką jedną chciałem - ale nigdy nie miała dla mnie czasu. A
kuriozum jest, że ja i ona mieszkamy w W-wie i to na Woli;)

> > > Wejdź sobie na alt.pl.comp.os.hacking - ciągle ROTFL!
> > Chyba zajrzę i zadam jakieś beznadziejne pytanie. "Jak się whackować na
> > komputer mojego kolegi?";))
>
> Otrzymasz odpowiedz typu:
> wyproś kolegę z pokoju, weż hak i się wkahuj. :)

Cudne. Chyba tak zrobię. Albo zadam inne pytanie, a jakie - to już zobaczysz
na apcoh;)

> [gadanie o alt'ach]
> > I co - jakieś interesujące wnioski wysnułeś?:)
>
> Nie,  raczej  nic  ciekawego,  ale  tak to jest, jak się znajomych w
> usenecie spotyka.

Si, I understand.

Pozdrawiam,

Eeyore.
Re: Definicja
#365
Author: Puck
Date: Tue, 27 Nov 2001 18:22
99 lines
6003 bytes
 "Eeyore" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> > ehhh... jestem pewien, że będziesz je mile wspominał.
> Zapewne wtedy jak mi to przejdzie. Albo też na starość. "Och, taki byłem
> młody i szalony";)

Ja  już  wspominam  coś,  co  skończyło się w czerwcu (zaczęło około
października).

[cuttt... wycinek z życia Puckusia :)]
> Miłość autobusowa? Wielu moich znajomych w to wpadło;) A ciekawy rodzaj
> miłości, przyznaję. Choć mnie się nie przydarzyło.

Od   autobusu  sie  zaczęło,  bo  tam  ją  pierwszy  raz  spotkałem.
Zapamiętałem  jej  twarz.  Potem  gdzieś  jeszcze ją spotkałem i tak
coraz  częściej...  gdyby  nie to, to nawet nie wiedziałebym, że Ona
istnieje. Zapomniałbym.

> Mnie się tylko ostatnio
> robi zbyt przyjemnie, gdy obcuję z moją starą miłością.

Coś w tym jest, ale raczej nic złego.

> Ją mam na co dzień,
> a brązowe oczy od wielkiego dzwonu;)

Hehe... też ciekawie... :) jeśli to to, o czym myślę.

BTW:  przytrafiło mi się dziś coś wartego przemyślenia... mianowicie
zostałem  z  kumplem  chwilke  po lekcjach, bo chciał wysłać SMSka i
sprawdzic  pocztę (w sali biologicznej -- pani nam pozwala). Z takim
zostawaniem  po lekcjach to ja już miałem nieraz przygody. Tym razem
jak  juz  wychodziliśmy...  zchodzilismy po schodach, a na przeciwko
nas  szły  dwie  dziewczyny.  Jedną  znałem  z widzenia... kiedy się
mijalismy  spojrzelismy sobie w oczy... W tym spojrzeniu coś było...
jakos tak na mnie podziałała. Rety...

> > Co  tu  dużo  gadać.  Sprawa  jest  już raczej skończona, ale możemy
> > pogadać.  Było  tak, że kumpel... a może podrzucę Ci coś z archiwum?
> Archiwum? To ta grupa ma już swoje archiwum?

Nieeee...  chodziło  mi  o  moje archiwum, maile, które wysyłałem do
znajomków.

[nie  chciało  mi  się  czytać,  w  końcu  już  raz to napisałem ;)]
> Heh - nieco podobnie u mnie. Tylko u mnie to nadal trwa, ona się na mnie nie
> obraziła, nadal mnie lubi - i co ważne, ponoć bardzo ceni. I wkrótce przejdę
> do szerokiej ofensywy;)

No to oby rozwijało się to coraz lepiej...
A  u  mnie...  heh...  napisałem  wczoraj  kilka SMSków :) takich od
serca.  Szzerości  nigdy  nie za wiele -- odpowiedziała, że "jeszcze
nic   nie  stracone...".  Jejku,  po  prostu  nie  mogłem  uwierzyć.
 
> Cnociaż teraz jest między nami idylla - w ogóle się nie kłócimy, czasem z
> sobą gadamy. Nawet siadamy czasem ze sobą w ławce - a jakiś czas temu było
> to nie do pomyślenia (demonstracyjnie opuszczała towarzystwo gdy ja
> pojawiłem się w pobliżu, często zachowywała się mało taktownie co nawet
> wypominały jej przyjaciółki).

Należy się cieszyć, że sytuacja się polepsza.

> > Boże,  jak  ja  bym  chciał,  żeby  ona  mnie
> > zrozumiała, żeby dalej było tak jak kiedyś...
> Oj, każdy by tak chciał;) Ale niestety - zawsze jakaś rysa powstanie. I
> pozostanie.

No  to  teraz należy uwazać, zeby następnej przyjaźni nie stracić...
ale jak już pisałem: "jeszcze nei wszystko stracone".

> > > A chciałoby się znowu tak wzdychać, co nie?
> > Jeszcze jak... tylko trzeba miec do kogo...
> A co - mało rybek w morzu?;)

Ale to musi być ta jedyna... a po za tym ostatnio zaczynam zauważać,
jak dużo ładnych dziewczyn jest wokół mnie.

> > Jak  na  mój gust, to jest to najzwyklejsza gitara... elektryczna na
> > pewno nie ;>
> Czy ma 3 struny cienkie nylonowe i 3 struny grubsze metalowe (czyli klasyk)

Yup, tak właśnie jest.


> A może to mandolina?;)

A może raczej nie. :)

> A żadna gitara nie jest zwykła - każda jest inna, ma swoją indywidualną
> osobowość i swoją duszę - którą często przejmuje od gitarzysty.

Ok, Ty to czujesz, ja nie potrafię...
 

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
<<   P.S.  Zmieniłem  sobie  FQDN:  pucked.blade.net    >>
Re: Definicja
#422
Author: Puck
Date: Tue, 27 Nov 2001 18:23
15 lines
2570 bytes
 "Eeyore" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> > Chodzi mi o dzielnicę.
> W zasadzie Wola (a dokładniej jej część o jakże interesującej nazwie Mirów),
> ale mieszkam kilkanaście metrów od Śródmieścia. I tak to Gmina Centrum -
> samo serce W-wy. Wszędzie blisko, wszystko jest, nawet z miasta nie trzeba
> wyjeżdżać.

No  to  całkiem  optymalnie... ja bardziej na perypetiach, tj Praga.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
<<   P.S.  Zmieniłem  sobie  FQDN:  pucked.blade.net    >>
Re: Definicja
#480
Author: Puck
Date: Tue, 27 Nov 2001 18:34
75 lines
4618 bytes
 "Tersytes" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> OK. Decyzja należy do Ciebie. BTW - z tego co zrozumiałem, apu to Twoje
> dzieło?

Tak, dla siostry stworzona.

> www.polbox.com/m/mikob/faqpsd.htm - tu znajdziesz FAQ

a konkretnie? co tam jest?

> > No,  sam  bym  się  tak  nie  nazwał,  bo obracam się w towarzystwie
> > większych 'kompmaniaków' i to oni mnie większości uczą.
> A więc - terminator?;) Ewentualnie - czeladnik;)

Hehe... uczeń :)

> > Pewnie  tak,  ale  nie  wiem  jak  to bedzie. Nie wiem czy wytrzymam
> > presję.
> To aż taka spora? Zawsze myślałem, że to w miarę spokojnie studia i że stres
> kończy się po przyjęciu (no bo wcześniej to rozumiem - naście osób na
> miejsce).

Sam nie wiem. DO klasy Mat-inf poszedłem dla infy i po części matmy,
a  okazuje  się,  ze humanistycznych predniotów muszę sie i tak dużo
uczyć. (a j.polski jest spoko :))

> Innymi słowy - nie mam szans się zakamuflować w necie:) Chyba że zmienię
> maila.

Teoretycznie  tak,  ale  nie  wiem  jak  by  to  wyszło  w praktyce.

> > Mło potem spotkac w usenecie kogoś, kogo się juz zna :)
> Tak. Zdarzyło mi się to już parę razy, a wrażenia mam z tego najróżniejsze;)

Nie  trzeba się zapoznawaćze wszystkimi od nowa, tylko można od razu
pogadać.

> > > Hmm - na razie mam dość grup do wyżalania się;)
> > Heh,  ja  podobnie,  wszędzie  gdzie jestem mam swoich przyjaciól...
> Dokładnie. Jak porty i okręt i przystań - ech, zaczynam poetyzować;)

Nie ma sprawy :)
 
> > [aph]
> LOL - moja kumpela ma taki netowy nick - aph. Chyba ją powiadomię, co to za
> skrót - ucieszy się;)

No, powinna byc szczęśliwa :)

> > Ostatnio...    maksymalnie  50  dziennie  (około)  ale  dużo  spamu.
> Na razie i tak mam około 200-300 z różnych grup, więc mam co czytać - może
> kiedyś, jak któraś z grup wymrze śmiercią naturalną:)

Niestety,   śmierć  grup  postępuje...  alt.languages.polish,  gdzie
niegdyś było świetnie, juz wymiera, prawie zero postów.
alt.pl.garfield podobnie.

> Ja też się z taką jedną chciałem - ale nigdy nie miała dla mnie czasu. A
> kuriozum jest, że ja i ona mieszkamy w W-wie i to na Woli;)

Narazie  nawet  nie  myślałem  o  tym, żeby spotkać się z kimś nie z
Wawki...
 
> Cudne. Chyba tak zrobię. Albo zadam inne pytanie, a jakie - to już zobaczysz
> na apcoh;)

Ależ ja nie subskrybuję apcoh'a.


-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
<<   P.S.  Zmieniłem  sobie  FQDN:  pucked.blade.net    >>
Re: Definicja
#423
Author: Eeyore
Date: Thu, 29 Nov 2001 16:13
23 lines
1961 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:27112001.4C51427A@pucked.blade.net...
> "Eeyore" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę
>  news:alt.pl.psychologia.milosc:
>
>
> > > Chodzi mi o dzielnicę.
> > W zasadzie Wola (a dokładniej jej część o jakże interesującej nazwie
Mirów),
> > ale mieszkam kilkanaście metrów od Śródmieścia. I tak to Gmina Centrum -
> > samo serce W-wy. Wszędzie blisko, wszystko jest, nawet z miasta nie
trzeba
> > wyjeżdżać.
>
> No  to  całkiem  optymalnie... ja bardziej na perypetiach, tj Praga.

Praga Płn czy Praga Płd. A może okolice Białołęki i Tarchomina, gdzie
mieszka bardzo dużo moich przyjaciół i znajomych?

Pozdrawiam,

Eeyore
Re: Definicja
#481
Author: Eeyore
Date: Thu, 29 Nov 2001 16:22
87 lines
4006 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:27112001.2B108C12@pucked.blade.net...

> > OK. Decyzja należy do Ciebie. BTW - z tego co zrozumiałem, apu to Twoje
> > dzieło?
>
> Tak, dla siostry stworzona.

Interesujący imieninowy prezent, przyznaję.;) I dość niecodzienny;) Ale za
to nowoczesny i z duchem czasu;)

> > www.polbox.com/m/mikob/faqpsd.htm - tu znajdziesz FAQ
>
> a konkretnie? co tam jest?

??? Nie rozumiem pytania. Na stronie - na tej na której podałem jest sam FAQ
sprzed 4 lat (ale w większej części nadal aktualny). A reszta strony to sajt
jednego z weteranów psd.

> Hehe... uczeń :)

Co się na mistrza kształci.;)

> Sam nie wiem. DO klasy Mat-inf poszedłem dla infy i po części matmy,
> a  okazuje  się,  ze humanistycznych predniotów muszę sie i tak dużo
> uczyć. (a j.polski jest spoko :))

Hmm - czy Ty przypadkiem nie chodzisz do Staszica?

> > Innymi słowy - nie mam szans się zakamuflować w necie:) Chyba że zmienię
> > maila.
>
> Teoretycznie  tak,  ale  nie  wiem  jak  by  to  wyszło  w praktyce.

Obawiam się, że jednak znalazłbyś mnie, choć trwałoby to bardzo, bardzo
długo - tak moim zdaniem brzmi odpowiedż.

> Nie  trzeba się zapoznawaćze wszystkimi od nowa, tylko można od razu
> pogadać.

Tak. Ale to też zależy, czy ta osoba cieszy się na widok Twojego nicka na
monitorze czy raczej nie.

> > Dokładnie. Jak porty i okręt i przystań - ech, zaczynam poetyzować;)
>
> Nie ma sprawy :)

Czasem trzeba i czasem mi się zdaża. Ale raczej unikam tego w zwykłych
dyskusjach.

> > > [aph]
> > LOL - moja kumpela ma taki netowy nick - aph. Chyba ją powiadomię, co to
za
> > skrót - ucieszy się;)
>
> No, powinna byc szczęśliwa :)

Tia, tym bardziej, że jest dość, hmm... uprzedzona?;)

> Niestety,   śmierć  grup  postępuje...  alt.languages.polish,  gdzie
> niegdyś było świetnie, juz wymiera, prawie zero postów.
> alt.pl.garfield podobnie.

Raz zasubskrybowałem alt.languages.polish - niewiele postów tam było. Zaś na
soc.culture.polish postów była potworna ilość (ale to dawno temu), za to
wszystkie traktowały o nienawiści wobec różnych mniejszości.

> > Ja też się z taką jedną chciałem - ale nigdy nie miała dla mnie czasu. A
> > kuriozum jest, że ja i ona mieszkamy w W-wie i to na Woli;)
>
> Narazie  nawet  nie  myślałem  o  tym, żeby spotkać się z kimś nie z
> Wawki...

Mnie wystarcza kontakt netowy w wielu przypadkach.

> > Cudne. Chyba tak zrobię. Albo zadam inne pytanie, a jakie - to już
zobaczysz
> > na apcoh;)
>
> Ależ ja nie subskrybuję apcoh'a.

Nie - a to sorry. Sądziłem że subskrybujesz.

Pozdrawiam,

Eeyore
Re: Definicja
#366
Author: Eeyore
Date: Thu, 29 Nov 2001 16:31
79 lines
3873 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:27112001.777B4D4B@pucked.blade.net...

> Ja  już  wspominam  coś,  co  skończyło się w czerwcu (zaczęło około
> października).

Ja sobie wspominam pewne scenki z tego całego okresu począwszy od marca...

> Od   autobusu  sie  zaczęło,  bo  tam  ją  pierwszy  raz  spotkałem.
> Zapamiętałem  jej  twarz.  Potem  gdzieś  jeszcze ją spotkałem i tak
> coraz  częściej...  gdyby  nie to, to nawet nie wiedziałebym, że Ona
> istnieje. Zapomniałbym.

Zawsze lepiej nam się rozmawia z kimś, kogo widzimy po raz drugi, nawet
jeśli za pierwszym razem nie rozmawiało się wcale.

> > Mnie się tylko ostatnio
> > robi zbyt przyjemnie, gdy obcuję z moją starą miłością.
>
> Coś w tym jest, ale raczej nic złego.

Tak. Ale przez tu czuję się winny.

> > Ją mam na co dzień,
> > a brązowe oczy od wielkiego dzwonu;)
>
> Hehe... też ciekawie... :) jeśli to to, o czym myślę.

"Obcuję na co dzień" lepiej brzmi?

<ciach zdarzenie na schodach>

Hmm - czyżby coś nowego? Może się rozwinie i za jakiś czas będziesz
informować appm o swoich postępach;)

> Nieeee...  chodziło  mi  o  moje archiwum, maile, które wysyłałem do
> znajomków.

Znaczy się - "Elementy wysłane" w tłumaczeniu na język zwykłego OE-owca?

> No to oby rozwijało się to coraz lepiej...
> A  u  mnie...  heh...  napisałem  wczoraj  kilka SMSków :) takich od
> serca.  Szzerości  nigdy  nie za wiele -- odpowiedziała, że "jeszcze
> nic   nie  stracone...".  Jejku,  po  prostu  nie  mogłem  uwierzyć.

Taki sam był sens tego, co ja usłyszałem od brązowych oczu.

> Należy się cieszyć, że sytuacja się polepsza.

Cieszę się z tego i to bardzo! Nawet czuję, że będę za nią tęsknił, jak
skończymy LO.

> Ale to musi być ta jedyna... a po za tym ostatnio zaczynam zauważać,
> jak dużo ładnych dziewczyn jest wokół mnie.

Natura...

> > > Jak  na  mój gust, to jest to najzwyklejsza gitara... elektryczna na
> > > pewno nie ;>
> > Czy ma 3 struny cienkie nylonowe i 3 struny grubsze metalowe (czyli
klasyk)
>
> Yup, tak właśnie jest.

Klasyk to wielkie wyzwanie moim zdaniem. Zagrać można na nim wszystko, jeśli
jest się profesjonalistą.

> > A żadna gitara nie jest zwykła - każda jest inna, ma swoją indywidualną
> > osobowość i swoją duszę - którą często przejmuje od gitarzysty.
>
> Ok, Ty to czujesz, ja nie potrafię...

Po prostu lubię i często gram. Bo katharsis, bo przyjemnie, bo amatorski
zespół, który jest dość efemeryczny i ma problemy ze składem;)

Pozdrawiam,

Eeyore
Re: Definicja
#424
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 17:15
13 lines
2488 bytes
 "Eeyore" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> > No  to  całkiem  optymalnie... ja bardziej na perypetiach, tj Praga.
> Praga Płn czy Praga Płd. A może okolice Białołęki i Tarchomina, gdzie
> mieszka bardzo dużo moich przyjaciół i znajomych?

znajomych  powiadasz...  jeśli o mnie chodzi, to mieszkam właśnie na
Tarchominie.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#367
Author: Puck
Date: Thu, 29 Nov 2001 17:31
59 lines
3881 bytes
 "Eeyore" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Ja sobie wspominam pewne scenki z tego całego okresu począwszy od marca...

Tiaaa...  ehh,  te  wspomnienia... rety... coś mi się pomieszało, bo
wzdycham ne do tej dziewczyny co trzeba...

> Zawsze lepiej nam się rozmawia z kimś, kogo widzimy po raz drugi, nawet
> jeśli za pierwszym razem nie rozmawiało się wcale.

... hmmm... a wiesz, że z tą dziewczyną nigdy nie gadałem? tak tylko
ją podziwiałem z daleka.

> > Coś w tym jest, ale raczej nic złego.
> Tak. Ale przez tu czuję się winny.

Winny? Czemu?

> > Hehe... też ciekawie... :) jeśli to to, o czym myślę.
> "Obcuję na co dzień" lepiej brzmi?

Moze byc.

> <ciach zdarzenie na schodach>
> Hmm - czyżby coś nowego? Może się rozwinie i za jakiś czas będziesz
> informować appm o swoich postępach;)

hehe...  juz mi wystarczy obiektów do westchnień. Watpię, żeby coś z
tego wyszło, taki tylko chwilowe zamroczenie.

> Znaczy się - "Elementy wysłane" w tłumaczeniu na język zwykłego OE-owca?

Tak,  albo  hamster.posted-ok (grupka lokalna, na krótej przechowuje
_wszystkie_ wysłane posty).
BTW: też używam OE -- do maili.

> > Należy się cieszyć, że sytuacja się polepsza.
> Cieszę się z tego i to bardzo! Nawet czuję, że będę za nią tęsknił, jak
> skończymy LO.

Zapewne... a masz zdjęcie?

> > Ale to musi być ta jedyna... a po za tym ostatnio zaczynam zauważać,
> > jak dużo ładnych dziewczyn jest wokół mnie.
> Natura...

" <ciach zdarzenie na schodach>" :)
  
> Klasyk to wielkie wyzwanie moim zdaniem. Zagrać można na nim wszystko, jeśli
> jest się profesjonalistą.

czyli  to  nie  dla mnie. chyba nigdy się nie przełamię, zeby zacząć
się uczyć.


-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#425
Author: Eeyore
Date: Fri, 30 Nov 2001 15:27
17 lines
1898 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:29112001.5A274425@pucked.blade.net...

> znajomych  powiadasz...  jeśli o mnie chodzi, to mieszkam właśnie na
> Tarchominie.

Hmm, ciekawe, bardzo ciekawe...

Znam dość sporo osób z Tarchomina (głównie z LO, dojeżdżają codziennie z
Tarchomina do mojego LO przy placu Bankowym) - może się okaże, że mamy jakiś
wspólnych znajomych? Chodziłeś może do STO2 (wielu jej absolwentów chodzi
teraz do mojego LO) czy też do zwykłej państwowej podstawówki?

Pozdrawiam,

Eeyore
Re: Definicja
#368
Author: Eeyore
Date: Fri, 30 Nov 2001 15:47
64 lines
3392 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:29112001.1BA0237B@pucked.blade.net...

> > Ja sobie wspominam pewne scenki z tego całego okresu począwszy od
marca...
>
> Tiaaa...  ehh,  te  wspomnienia... rety... coś mi się pomieszało, bo
> wzdycham ne do tej dziewczyny co trzeba...

A do jakiej trzeba? Zresztą ciekawe to sformułowanie "wzdychać do nie tej co
trzeba". A do kogo trzeba?

> ... hmmm... a wiesz, że z tą dziewczyną nigdy nie gadałem? tak tylko
> ją podziwiałem z daleka.

??? To Ci powiem, że to jest właśnie przykład platonicznego uczucia;)

> > > Coś w tym jest, ale raczej nic złego.
> > Tak. Ale przez tu czuję się winny.
>
> Winny? Czemu?

No wiesz - niby kocham jedną, ale czuję się dobrze też z drugą.
No, ale w sumie nie jest tragicznie - w lutm br. byłem zafascynowany
czterema babkami:))) I to na serio. Ale potem nastała era brązowych oczu i
te cztery są teraz mętnym wspomnieniem;)

> hehe...  juz mi wystarczy obiektów do westchnień. Watpię, żeby coś z
> tego wyszło, taki tylko chwilowe zamroczenie.

Właśnie widzę, że nic nie piszesz o postępach.
Ech, a już miałem nadzieję, że na grupie appm zaobserwujemy rozwój jakiegoś
uczucia od momentu narodzin.

> Tak,  albo  hamster.posted-ok (grupka lokalna, na krótej przechowuje
> _wszystkie_ wysłane posty).
> BTW: też używam OE -- do maili.

Ja i do maili i do Usenetu. A polecasz coś lepszego do Usenetu?

> Zapewne... a masz zdjęcie?

Mam - a o co chodzi? Że będę miał przynajmniej zdjęcie po skończeniu LO czy
też że chcesz żeby Ci je przesłać via mail?

> " <ciach zdarzenie na schodach>" :)

Dokładnie.

> > Klasyk to wielkie wyzwanie moim zdaniem. Zagrać można na nim wszystko,
jeśli
> > jest się profesjonalistą.
>
> czyli  to  nie  dla mnie. chyba nigdy się nie przełamię, zeby zacząć
> się uczyć.

Bo do tego nie należy się przymuszać z powodu czynników zewnętrznych - bo
kolega gra, bo rodzice ambitni i posyłają na lekcje. To musi przyjść z
czasem.

Pozdrawiam,

Eeyore
Re: Definicja
#369
Author: Puck
Date: Fri, 30 Nov 2001 17:41
58 lines
4080 bytes
 "Eeyore" <robbiew@go2.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> > Tiaaa...  ehh,  te  wspomnienia... rety... coś mi się pomieszało, bo
> > wzdycham ne do tej dziewczyny co trzeba...
> A do jakiej trzeba? Zresztą ciekawe to sformułowanie "wzdychać do nie tej co
> trzeba". A do kogo trzeba?

No  bo  chyba  powinienem wzdychać do 'obecnej' dziewczyny (Asia), a
nie tej, którą interesowałem się rok temu (M.).

> ??? To Ci powiem, że to jest właśnie przykład platonicznego uczucia;)

Tak? No coż... skoro tak mówisz. Sam nie wiem, chociaż nie wydaje mi
się...

> > Winny? Czemu?
> No wiesz - niby kocham jedną, ale czuję się dobrze też z drugą.

Tak  można,  byle by przy tej pierwszej nie gadac ciągle o drugiej i
odwrotnie.

> No, ale w sumie nie jest tragicznie - w lutm br. byłem zafascynowany
> czterema babkami:))) I to na serio. Ale potem nastała era brązowych oczu i
> te cztery są teraz mętnym wspomnieniem;)

Chyba  nie  ma  nic dziwnego w tym, że podoba się kilka dziewczyn...
zawsze znajdzie się ta jedyna.

> Właśnie widzę, że nic nie piszesz o postępach.

Bo jej nie spotykam (nie chodzę do szkoły).

> Ech, a już miałem nadzieję, że na grupie appm zaobserwujemy rozwój jakiegoś
> uczucia od momentu narodzin.

'Jeszcze nic nie stracone'.

> > BTW: też używam OE -- do maili.
> Ja i do maili i do Usenetu. A polecasz coś lepszego do Usenetu?

Na początek: Hamster -- lokalny serwer newsów.

> > Zapewne... a masz zdjęcie?
> Mam - a o co chodzi? Że będę miał przynajmniej zdjęcie po skończeniu LO czy
> też że chcesz żeby Ci je przesłać via mail?

Chodziło  mi  o  to  pierwsze,  ale  skoro  już  wspomniałeś...  :))

> Bo do tego nie należy się przymuszać z powodu czynników zewnętrznych - bo
> kolega gra, bo rodzice ambitni i posyłają na lekcje. To musi przyjść z
> czasem.

eee...  ja  tak  sam  z  siebie  chciałem,  po  prostu,  żeby umiec.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: Definicja
#370
Author: Eeyore
Date: Sun, 02 Dec 2001 20:11
77 lines
4008 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości
news:30112001.3D5BA29F@pucked.blade.net...

> > A do jakiej trzeba? Zresztą ciekawe to sformułowanie "wzdychać do nie
tej co
> > trzeba". A do kogo trzeba?
>
> No  bo  chyba  powinienem wzdychać do 'obecnej' dziewczyny (Asia), a
> nie tej, którą interesowałem się rok temu (M.).

"Stara miłość nie rdzewieje" - dlaczego i ja musiałem się na własnej skórze
przekonać, że to prawda;)

> Tak? No coż... skoro tak mówisz. Sam nie wiem, chociaż nie wydaje mi
> się...

Bo to jeszcze nie było takie straszliwe, bolesne stadium. Ot co.

> Tak  można,  byle by przy tej pierwszej nie gadac ciągle o drugiej i
> odwrotnie.

A to już byłoby pewne chamstwo i człowiek zostałby bez żadnej;)

> Chyba  nie  ma  nic dziwnego w tym, że podoba się kilka dziewczyn...
> zawsze znajdzie się ta jedyna.

Najgorsze że bardzo często taka, która nie odwzajemnia.

> > Właśnie widzę, że nic nie piszesz o postępach.
>
> Bo jej nie spotykam (nie chodzę do szkoły).

Hmm - rozumiem że od poniedziałku zaczniesz przysyłać raporty/

> > Ech, a już miałem nadzieję, że na grupie appm zaobserwujemy rozwój
jakiegoś
> > uczucia od momentu narodzin.
>
> 'Jeszcze nic nie stracone'.

Na razie mamy opowieści o uczuciach sprzed lat;)

> > > BTW: też używam OE -- do maili.
> > Ja i do maili i do Usenetu. A polecasz coś lepszego do Usenetu?
>
> Na początek: Hamster -- lokalny serwer newsów.

Jak się do niego dobrać?

> > > Zapewne... a masz zdjęcie?
> > Mam - a o co chodzi? Że będę miał przynajmniej zdjęcie po skończeniu LO
czy
> > też że chcesz żeby Ci je przesłać via mail?
>
> Chodziło  mi  o  to  pierwsze,  ale  skoro  już  wspomniałeś...  :))

Na razie wzdycham do zdjęcia tej obecnej. A po skończeniu LO (co mam
nadzieję nastąpi w kwietniu) pewnie będę wzdychał to tej poprzedniej.
A zdjęcie mogę przesłać na priva, jak tylko zeskanuję. Z tymże skaner jest
odłączony, bo się gryzie z drukarką i przez to wszystko się wiesza. Więc
zazwyczaj podłączona jest drukarka a skaner od wielkiego dzwonu. Ale kumpel
prosił mnie o zeskanowanie paru zdjęć do naszej pejdża, więc może też i
wrzucę któreś z jej zdjęć;)

> > Bo do tego nie należy się przymuszać z powodu czynników zewnętrznych -
bo
> > kolega gra, bo rodzice ambitni i posyłają na lekcje. To musi przyjść z
> > czasem.
>
> eee...  ja  tak  sam  z  siebie  chciałem,  po  prostu,  żeby umiec.

To już dobra motywacja. Tylko widzę że się wypaliła;)

Pozdrawiam,

Eeyore
Page 2 of 4 • 155 total messages
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads