🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
37 messages
37 total messages Started by Łukasz Wed, 05 Dec 2001 17:51
poradzic sobie z zazdroscia
#2612
Author: Łukasz
Date: Wed, 05 Dec 2001 17:51
13 lines
1270 bytes
Witam

Ciezka proba czeka mnie niedlugo. Mianowiecie ide na bal noworoczny, 
na ktorym bedzie dziewczyna, ktora kocham ( wrescie to zrozumialem ).
Problem w tym, ze bedzie ona ze swoim chlopakiem. Na balu bede 
siedzial obok nich. Jak sobie poradzic z zazdroscia ? Przeciez jak ich 
zobacze razem to mnie krew zaleje ! Juz teraz na sama mysl o tym, ze 
bede zmuszony patrzec na tego faceta puszczaja mi nerwy. 
Co zrobic, aby przezyc te noc jak najmniej bolesnie ?

-- 
Pozdrawiam
Łukasz
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2613
Author: Michał Nowakowski
Date: Wed, 05 Dec 2001 18:07
22 lines
1789 bytes
Witam!
Może to zabrzmi głupio, lub wręcz bezczelnie, ale życz im wszystkiego
najlepszego. Może ona po prostu do Ciebie nie pasuje. Wiem, że nie jest to
takie proste, ale coś troszkę podobnego właśnie przechodzę.
Pozdrawiam
Michał

Użytkownik "Łukasz" <vasal@poczta.ahoj.pl> napisał w wiadomości
news:9ulmqb$5u2$1@news.tpi.pl...
> Witam
>
> Ciezka proba czeka mnie niedlugo. Mianowiecie ide na bal noworoczny,
> na ktorym bedzie dziewczyna, ktora kocham ( wrescie to zrozumialem ).
> Problem w tym, ze bedzie ona ze swoim chlopakiem. Na balu bede
> siedzial obok nich. Jak sobie poradzic z zazdroscia ? Przeciez jak ich
> zobacze razem to mnie krew zaleje ! Juz teraz na sama mysl o tym, ze
> bede zmuszony patrzec na tego faceta puszczaja mi nerwy.
> Co zrobic, aby przezyc te noc jak najmniej bolesnie ?
>
> --
> Pozdrawiam
> Łukasz
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2614
Author: Łukasz
Date: Wed, 05 Dec 2001 18:57
17 lines
1319 bytes
Michał Nowakowski napisał(a) w dniu 05 gru 2001  tak:

> Witam!
> Może to zabrzmi głupio, lub wręcz bezczelnie, ale życz im
> wszystkiego najlepszego. Może ona po prostu do Ciebie nie pasuje.
> Wiem, że nie jest to takie proste, ale coś troszkę podobnego
> właśnie przechodzę. Pozdrawiam
> Michał

To bedzie troche trudne bo ja kocham. Nie jest to zauroczenie. 
Zauroczenie nie trwa 3 lat.  

Niemniej twoj sposob przemysle. 

-- 
Pozdrawiam
Łukasz
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2615
Author: Marthy
Date: Wed, 05 Dec 2001 19:18
13 lines
1220 bytes
Użytkownik "Łukasz" <vasal@poczta.ahoj.pl> napisał w wiadomości
news:9ulqn0$hkd$1@news.tpi.pl...

> To bedzie troche trudne bo ja kocham. Nie jest to zauroczenie.
> Zauroczenie nie trwa 3 lat.

Ona o tym wie?

--
Marthy

---=== marthy1@wp.pl ===---
              GG: 624298
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2617
Author: Andrzej Lis
Date: Wed, 05 Dec 2001 19:23
11 lines
1264 bytes
Dnia Wed, 5 Dec 2001, Łukasz <vasal@poczta.ahoj.pl> napisal(a):
>Michał Nowakowski napisał(a) w dniu 05 gru 2001  tak:
>Zauroczenie nie trwa 3 lat.  
Tu się zdziwisz, ale zauroczenie może trwać nawet i 5 lat. To zależy od
osoby. Ja uczucia rozpoznaje trochę inaczej, napewno nie po czasie trwania.

   Andrzej.

-- 
I'd love to just give in,
I'd love to live this lie
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2640
Author: Valkiria
Date: Wed, 05 Dec 2001 19:34
28 lines
1492 bytes
> Ciezka proba czeka mnie niedlugo. Mianowiecie ide na bal noworoczny,
> na ktorym bedzie dziewczyna, ktora kocham ( wrescie to zrozumialem ).
> Problem w tym, ze bedzie ona ze swoim chlopakiem. Na balu bede
> siedzial obok nich.

to nie siedź :)

 Jak sobie poradzic z zazdroscia ?

powiedz jej chlopakowi ze kochasz jego dziewczyne a wtedy jakos razem sobie
poradzicie :)

Przeciez jak ich
> zobacze razem to mnie krew zaleje !

to po co idziesz tam gdzie oni ??

 Juz teraz na sama mysl o tym, ze
> bede zmuszony patrzec na tego faceta puszczaja mi nerwy.
> Co zrobic, aby przezyc te noc jak najmniej bolesnie ?

upij sie
:)
>
> --
> Pozdrawiam
> Łukasz
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2622
Author: Valkiria
Date: Wed, 05 Dec 2001 19:34
5 lines
983 bytes
> To bedzie troche trudne bo ja kocham. Nie jest to zauroczenie.
> Zauroczenie nie trwa 3 lat.

a ona wie ze ją kochasz?
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2641
Author: Krzysztof Pawlak
Date: Wed, 05 Dec 2001 20:30
13 lines
1220 bytes
> powiedz jej chlopakowi ze kochasz jego dziewczyne a wtedy jakos razem
sobie
> poradzicie :)
Ja bym na Twoim miejscu nie mowil...moze wyniknac cos nikorzystnego...

> to po co idziesz tam gdzie oni ??
No wlasnie!!!!

> upij sie
Upicie to tez nie jest rozwiazanie, bo jeszcze powiesz cos ,czego bedziesz
ostro zalowal.....

pozdr krzychup
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2623
Author: Łukasz
Date: Wed, 05 Dec 2001 22:05
12 lines
1148 bytes
Valkiria napisał(a) w dniu 05 gru 2001  tak:

> a ona wie ze ją kochasz?

Tak, wie. Sama mowi, ze takze mnie kocha. Niestety jest kilka
przeszkod ( nie bardzo mam ochote o nich pisac ), przez ktore nie 
mozemy byc razem


-- 
Pozdrawiam
Łukasz
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2643
Author: Łukasz
Date: Wed, 05 Dec 2001 22:09
36 lines
1579 bytes
Valkiria napisał(a) w dniu 05 gru 2001  tak:


>> Na balu bede siedzial obok nich. 
> 
> to nie siedź :)

Musze, w przeciwnym razie ona by sie obrazila. 
 
>  Jak sobie poradzic z zazdroscia ?
> 
> powiedz jej chlopakowi ze kochasz jego dziewczyne a wtedy jakos
> razem sobie poradzicie :)

:-/
 
> Przeciez jak ich
>> zobacze razem to mnie krew zaleje !
> 
> to po co idziesz tam gdzie oni ??

Jesli nie pojde na ten bal to i tak sie spotkam z nimi na studniowce.
 
>  Juz teraz na sama mysl o tym, ze
>> bede zmuszony patrzec na tego faceta puszczaja mi nerwy.
>> Co zrobic, aby przezyc te noc jak najmniej bolesnie ?
> 
> upij sie
> :)

Upic sie nie upije, ale wypic, wypije.


-- 
Pozdrawiam
Łukasz
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2616
Author: Łukasz
Date: Wed, 05 Dec 2001 22:20
10 lines
992 bytes
Marthy napisał(a) w dniu 05 gru 2001  tak:

> Ona o tym wie?

Wie


-- 
Pozdrawiam
Łukasz
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2624
Author: Marthy
Date: Wed, 05 Dec 2001 23:06
18 lines
1439 bytes
Użytkownik "Łukasz" <vasal@poczta.ahoj.pl> napisał w wiadomości
news:9um5ng$85i$1@news.tpi.pl...
> Tak, wie. Sama mowi, ze takze mnie kocha.

To nie kapuje. Jak to w takim razie czemu jest z tamtym gosciem, a nie
z Toba?

> Niestety jest kilka
> przeszkod ( nie bardzo mam ochote o nich pisac ), przez ktore nie
> mozemy byc razem

Moze to jednak sa istotne przeszkody?

--
Marthy

---=== marthy1@wp.pl ===---
              GG: 624298
Odp: poradzic sobie z zazdroscia
#2625
Author: Dran
Date: Thu, 06 Dec 2001 00:38
9 lines
1316 bytes
> Tak, wie. Sama mowi, ze takze mnie kocha. Niestety jest kilka
> przeszkod ( nie bardzo mam ochote o nich pisac ), przez ktore nie
> mozemy byc razem
Jak nie chcesz to nie pisz.... wcale. Bo jak niby sadzisz ze Ci ktos doradzi
jak nie wie wlasciwie o co chodzi? Strata czasu.

Pozdrawiam
Dran
Odp: poradzic sobie z zazdroscia
#2644
Author: Dran
Date: Thu, 06 Dec 2001 00:44
18 lines
1623 bytes
> >> Na balu bede siedzial obok nich.
> >
> > to nie siedź :)
>
> Musze, w przeciwnym razie ona by sie obrazila

Ciekawe... to albo jej wytlumacz czemu nie chcesz siedziec obok, albo sie
zastanow jak ona Cie traktuje. Czy liczy sie z Twoimi uczuciami? A moze
zwyczajnie schlebia jej ta sytuacja, a poniewaz nie jest klopotliwa dla niej
to tak sie bawi?

> > to po co idziesz tam gdzie oni ??
>
> Jesli nie pojde na ten bal to i tak sie spotkam z nimi na studniowce.

No to i tak zaoszczedzilbys sobie jednej stresujacej sytuacji. Z takim
podejsciem to mozna popasc np w alkoholizm, bo jak sie wypilo jedne piwo to
10 wiecej nie robi roznicy ;>
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2630
Author: Tambylec
Date: Thu, 06 Dec 2001 15:22
27 lines
2233 bytes
Użytkownik "Łukasz" <vasal@poczta.ahoj.pl> napisał w wiadomości
news:9ulqn0$hkd$1@news.tpi.pl...
> Michał Nowakowski napisał(a) w dniu 05 gru 2001  tak:
[..]
> To bedzie troche trudne bo ja kocham. Nie jest to zauroczenie.
> Zauroczenie nie trwa 3 lat.

Co do tego to się grubo mylisz. Może twać do konca życia.
Albo jeszczę przez parę lat po ślubie. Po pierwszym kryzysie
małżeńskim zobaczysz, czym ono było. Zobaczysz kiedyś
człowieka na ulicy. Zwykły - taki sobie, niczym wyrózniający się
i niedorównujacy młodym pięknym dziewczętom, pełnym dowcipu,
wigoru i energii. Obróci się do Ciebie i powie: mężu.....
Jak wtedy dalej będziesz kochał, jak nimo to nie zamienisz jej
na nic w świecie, to znaczy, że kochałeś ...a nawet nie,
lecz że, przez te lata, zdążyłeś się nauczyć kochać:-)).
Nistety wielu nie zdąża. Niektórzy nawet nie zaczynają.:-(

A co do Twojej sytuacji - pomyśl sobie, czego mozesz się nauczyć
z niej. Pomyśl, że Miłość, ta wielka, daje nie pragnac nic w zamian.
Co więcej jest skarbem serca, którego nikt nie moze Ci odebrać.
I niech to będzie Twoją siłą. Miłość NIE może niewolić, więc pozwól
jej być szczęśliwą. :-) i sam bądź szczęśliwym.
--
Pozdrawia
Tambylec
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2634
Author: Artur Paweł
Date: Thu, 06 Dec 2001 17:02
19 lines
1941 bytes
Użytkownik "Łukasz" <vasal@poczta.ahoj.pl> napisał w wiadomości
news:9ulqn0$hkd$1@news.tpi.pl...
> > Może to zabrzmi głupio, lub wręcz bezczelnie, ale życz im
> > wszystkiego najlepszego. Może ona po prostu do Ciebie nie pasuje.
> > Wiem, że nie jest to takie proste, ale coś troszkę podobnego
> > właśnie przechodzę. Pozdrawiam
> To bedzie troche trudne bo ja kocham. Nie jest to zauroczenie.
> Zauroczenie nie trwa 3 lat.

Niedawno doszedłem do wniosku, że jeśli kocham kogoś, to chcę, aby ta osoba
była szczęśliwa. I wolę, aby była szczęśliwa beze mnie, niż męczyła sięze
mną. Może gadam głupoty, ale ta mysl pozwala mi choć trochę poradzić sobie z
zazdrością. Wiem, czasem mnie też krew zalewa, ale wolę ja cierpieć, niż
żeby cierpiała ona. Może mam zbyt mało szacunku(czy czegoś) do siebie, ale
wole działać w/g tej myśli.

pozdrawiam
Artur Paweł
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2618
Author: Lily of the Valley
Date: Thu, 06 Dec 2001 17:40
10 lines
1468 bytes
Wed, 5 Dec 2001 19:23:00 +0000 (UTC) foxy@pingu.ii.uj.edu.pl (Andrzej
Lis) w przyplywie calkowitej desperacji napisal(a):
>Tu się zdziwisz, ale zauroczenie może trwać nawet i 5 lat. To zależy od
>osoby. Ja uczucia rozpoznaje trochę inaczej, napewno nie po czasie trwania.
A po czym je rozpoznajesz?

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2619
Author: Andrzej Lis
Date: Thu, 06 Dec 2001 20:07
39 lines
3403 bytes
Dnia Thu, 06 Dec 2001, Lily of the Valley <lily@premiera.pl> napisal(a):
>Wed, 5 Dec 2001 19:23:00 +0000 (UTC) foxy@pingu.ii.uj.edu.pl (Andrzej
>Lis) w przyplywie calkowitej desperacji napisal(a):
>>Tu się zdziwisz, ale zauroczenie może trwać nawet i 5 lat. To zależy od
>>osoby. Ja uczucia rozpoznaje trochę inaczej, napewno nie po czasie trwania.
>A po czym je rozpoznajesz?
Wiedziałem, że ktoś o to zapyta :). Odrazu ostrzegam, że moje podejście
może być dziwne dla niektórych. Człowieka można podzielić na coś jakby
dwie płaszczyzny: emocjonalna i zdroworozsądkową (nazwy nie są ważne).
Gdy kierujemy się emocjami wielokrotnie robimy coś, czego możemy
normalnie byśmy nie zrobili. Natomiast gdy kierujemy sie zdrowym
rozsądkiem zdajemy sobie sprawę z tego co robimy. Przechodząc do uczuć.
Gdy jestem w kimś zauroczony, to zawsze jest to związane tylko z
emocjami. Często jak jestem zauroczony robie różne głupie rzeczy i
wydaje mi się że robie to właśnie dla tej osoby w której jestem
zauroczony. Nie musze chyba pisać, że nie zawsze tak jest. Natomiast
wiem, że kiedy mogę komuś powiedzieć, że kocham tą osobę czuje coś
innego. To jest to co pozostanie jak pozbawimy się całkowicie emocji i
wtedy jeszcze możemy powiedzieć, że ta osoba jest dla nas ważna, że chce
się z tą osobą być, ale nie tylko to (resztę możesz sobie dopisać sama). 
Nie chodzi tu tylko o związek miedzy mężczyzną i kobietą. Jest jeszcze 
coś, gdy się kogoś kocha (nie lubie używać tego zwrotu do określania 
tego uczucia, wolę mówić coś w rodzaju "osoba której mogę powiedzieć 
kocham Cię"), to zauroczenie samo pojawia się i znika, to zależy od 
naszych starań i od tego co ta druga osoba robi. Dla mnie zauroczenie to
coś ulotnego, coś nie trwałego, co może się w każdej chwili skończyć.
Gdy mogę powiedzieć, kocham tą osobę to to jest trwałe uczucie, które
nie przeminie, gdy zauroczę się w kimś innym. Wiem, że nie opisałem
tego dokładnie tak jak chciałem, ale ja nie umiem przekazywać innym w
pełni tego co czuję. Odsłoniłem przed tobą tylko cząstkę tego co czuje.
Mógłbym jeszcze pisać o tym więcej, zagłębiając się w to wszystko, ale
chyba nie wszystkim by się to spodobało, jakby musieli czytać takie
długie posty.

   Andrzej.

-- 
I'd love to just give in,
I'd love to live this lie
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2626
Author: Valkiria
Date: Thu, 06 Dec 2001 20:36
6 lines
1100 bytes
> Tak, wie. Sama mowi, ze takze mnie kocha. Niestety jest kilka
> przeszkod ( nie bardzo mam ochote o nich pisac ), przez ktore nie
> mozemy byc razem

a co to kurde , romeo i julia ?:)
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2645
Author: Valkiria
Date: Thu, 06 Dec 2001 20:40
19 lines
1293 bytes
> >> Na balu bede siedzial obok nich.
> >
> > to nie siedź :)
>
> Musze, w przeciwnym razie ona by sie obrazila.

dziwna jest jakas
a ty masz sluzyc za kogo ? za przyzwoitke czy za kolesia do trójkata?

> > to po co idziesz tam gdzie oni ??
>
> Jesli nie pojde na ten bal to i tak sie spotkam z nimi na studniowce.

to przynajmniej spotkasz ich tylko na studniowce

> Upic sie nie upije, ale wypic, wypije.

no !;)
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2642
Author: Valkiria
Date: Thu, 06 Dec 2001 20:41
16 lines
1361 bytes
...
> > powiedz jej chlopakowi ze kochasz jego dziewczyne a wtedy jakos razem
> sobie
> > poradzicie :)
> Ja bym na Twoim miejscu nie mowil...moze wyniknac cos nikorzystnego...

ale mzoe w koncu coś wyniknie
bo albo Lukaszowi pasuje taka sytuacja jaka istnieje albo sama nie wiem

> > upij sie
> Upicie to tez nie jest rozwiazanie, bo jeszcze powiesz cos ,czego bedziesz
> ostro zalowal.....

a co on moze takiego powiedziec ?:)
conajzwyzej prawde , przynajmniej bedzie wszystko wiadomo
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2627
Author: Szakal
Date: Fri, 07 Dec 2001 08:14
14 lines
1271 bytes
On Thu, 6 Dec 2001 21:36:21 +0100, Valkiria <aga@infinity.net.pl> wrote:
>
>> Tak, wie. Sama mowi, ze takze mnie kocha. Niestety jest kilka
>> przeszkod ( nie bardzo mam ochote o nich pisac ), przez ktore nie
>> mozemy byc razem
>
>a co to kurde , romeo i julia ?:)

Boże wreszcie ktoś to powiedział. ;)

pzdr.

Szakal
******
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2631
Author: Szakal
Date: Fri, 07 Dec 2001 08:18
19 lines
1546 bytes
>A co do Twojej sytuacji - pomyśl sobie, czego mozesz się nauczyć
>z niej. Pomyśl, że Miłość, ta wielka, daje nie pragnac nic w zamian.
>Co więcej jest skarbem serca, którego nikt nie moze Ci odebrać.
>I niech to będzie Twoją siłą. Miłość NIE może niewolić, więc pozwól
>jej być szczęśliwą. :-) i sam bądź szczęśliwym.
>--
>Pozdrawia
>Tambylec

Tak to bywa życiu. Tą mniej przyjemną stronę odkrywa się
po latach. I jedynym sensownym wyjście jest zapomnieć
o istnieniu takiej kobiety. Jeżeli nie możesz zrealizować
Twojej miłości zapomnij o niej. Życie nie ma nic wspólnego
z iluzją.

pzdr.

Szakal
******
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2628
Author: Łukasz
Date: Fri, 07 Dec 2001 19:12
11 lines
1158 bytes
Valkiria napisał(a) w dniu 06 gru 2001  tak:


> a co to kurde , romeo i julia ?:)

Biorac pod uwage jak romeo i julia skonczyli to ... mam nadzieje, ze 
nie jest to remeo i julia.

-- 
Pozdrawiam
Łukasz
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2646
Author: Łukasz
Date: Fri, 07 Dec 2001 19:45
19 lines
1488 bytes
Valkiria napisał(a) w dniu 06 gru 2001  tak:

> dziwna jest jakas
> a ty masz sluzyc za kogo ? za przyzwoitke czy za kolesia do
> trójkata? 

Mowi mi, ze mnie kocha, ale nie zerwie ze swoim chlopakiem poniewaz 
jest z nim juz 1,5 roku. Dzisiaj podeslala mi takiego sms'a:

"Nie rozumie wielu rzeczy a najbardziej siebie. Jak mam sie odnalezc 
skoro uzaleznilam sie od Ciebie ? Boje sie tego i musze cos z tym 
zrobic...wybacz..."

To 'wybacz' mnie zaniepokoilo i to bardzo. Sam nie wiem co chciala 
przez to powiedziec. Boje sie ze zerwie ze mna kontakt.

-- 
Pozdrawiam
Łukasz
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2632
Author: Łukasz
Date: Fri, 07 Dec 2001 19:45
13 lines
1343 bytes
Szakal napisał(a) w dniu 07 gru 2001  tak:

> Tak to bywa życiu. Tą mniej przyjemną stronę odkrywa się
> po latach. I jedynym sensownym wyjście jest zapomnieć
> o istnieniu takiej kobiety. Jeżeli nie możesz zrealizować
> Twojej miłości zapomnij o niej. Życie nie ma nic wspólnego
> z iluzją.

Widze ja codziennie, czuje jej zapach, zapomniec bedzie trudno.

-- 
Pozdrawiam
Łukasz
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2635
Author: Łukasz
Date: Fri, 07 Dec 2001 19:45
17 lines
1632 bytes
Artur Paweł napisał(a) w dniu 06 gru 2001  tak:

> Niedawno doszedłem do wniosku, że jeśli kocham kogoś, to chcę, aby
> ta osoba była szczęśliwa. I wolę, aby była szczęśliwa beze mnie,
> niż męczyła sięze mną. Może gadam głupoty, ale ta mysl pozwala mi
> choć trochę poradzić sobie z zazdrością. Wiem, czasem mnie też krew
> zalewa, ale wolę ja cierpieć, niż żeby cierpiała ona. Może mam zbyt
> mało szacunku(czy czegoś) do siebie, ale wole działać w/g tej
> myśli. 

Mysle, ze nie gadasz glupot. Moim zdaniem to szlachetne, ale nie 
jestem pewien czy bede  na tyle stanowczy aby powiedziec sobie
'Ona bedzie z nim szczesliwa, nie bede im(jej) wchodzil w droge'

-- 
Pozdrawiam
Łukasz
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2633
Author: Łukasz
Date: Fri, 07 Dec 2001 19:45
19 lines
1410 bytes
Tambylec napisał(a) w dniu 06 gru 2001  tak:

 
> Nistety wielu nie zdąża. Niektórzy nawet nie zaczynają.:-(

Kiedy patrze na moich rodzicow - 20 lat po slubie to odzyskuje wiare w 
wiernosc i malzenstwo.
 
> I niech to będzie Twoją siłą. Miłość NIE może niewolić, więc pozwól
> jej być szczęśliwą. :-) i sam bądź szczęśliwym.

To bedzie trudne, ale postaram sie tak zachowywac, zeby zarowno ona 
jak i ja nie cierpiec 
( sam nie wierze w to co mowie )


-- 
Pozdrawiam
Łukasz
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2636
Author: Artur Paweł
Date: Fri, 07 Dec 2001 21:16
23 lines
1795 bytes
Użytkownik "Łukasz" <vasal@poczta.ahoj.pl> napisał w wiadomości
news:9ur68n$11$6@news.tpi.pl...
> Mysle, ze nie gadasz glupot.

Dzięki.

> Moim zdaniem to szlachetne,

Ja bym to inaczej określił...

>ale nie  jestem pewien czy bede na tyle stanowczy
>aby powiedziec sobie
> 'Ona bedzie z nim szczesliwa, nie bede im(jej) wchodzil w droge'

Ja nie mówiłem, że idzie mi to łatwo, czy coś takiego.
Mówiłem, że ta myśl pozwala mi poradzić sobie z zazdrością. Wiesz, jak bede
wmawiał sobie, że z nim jest szczęśliwsza, to w końcuw to uwierze ;))). Moja
jeszcze nie znalazła sobie innego (chyba), więc nie wiem, jak to myślenie
sprawdzi się w praktyce, ale lepsze to, niż nic.

Pozdrawiam
Artur Paweł
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2647
Author: Puck
Date: Fri, 07 Dec 2001 22:09
13 lines
2028 bytes
 "Łukasz" <vasal@poczta.ahoj.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> 
> To 'wybacz' mnie zaniepokoilo i to bardzo. Sam nie wiem co chciala 
> przez to powiedziec. Boje sie ze zerwie ze mna kontakt.

Rety, cos jest w tych SMS'ach... poczucie winy? Współczucie? Żal?
Nie wiem...

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2629
Author: Valkiria
Date: Sat, 08 Dec 2001 10:32
5 lines
1145 bytes
> Biorac pod uwage jak romeo i julia skonczyli to ... mam nadzieje, ze
> nie jest to remeo i julia.

masz nadzieje ze to nie ejst  r& j wiec coś zrob zeby tak to nie wyglądalo:)
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2648
Author: Valkiria
Date: Sat, 08 Dec 2001 10:37
29 lines
1814 bytes
>
> Mowi mi, ze mnie kocha, ale nie zerwie ze swoim chlopakiem poniewaz
> jest z nim juz 1,5 roku.

a jego kocha?

ona jest z chlopakiem 'na czas ' ?
a po jkaims czasie bycia z chlopakiem moze z nim zerwac ? bo rozumiem ze po
1,5 roku juz nie

 Dzisiaj podeslala mi takiego sms'a:
>
> "Nie rozumie wielu rzeczy a najbardziej siebie. Jak mam sie odnalezc
> skoro uzaleznilam sie od Ciebie ? Boje sie tego i musze cos z tym
> zrobic...wybacz..."

nie rozumie siebie?
chcesz miec cos wspolnego z kims kto siebie nie rozumie? nic dziwnego ze nie
rozumie ciebie ,bo wydaje mi sie z eona nic nie rozumie
uzaleznila sie od ciebie? to nie zdrowe
pokrecona jakaś
albo coś ściemnia
>
> To 'wybacz' mnie zaniepokoilo i to bardzo. Sam nie wiem co chciala
> przez to powiedziec. Boje sie ze zerwie ze mna kontakt.

to mogles jej odpisac : ''co mam ci wybaczyc ''?
i bys sie dowiedzial
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2637
Author: Lily of the Valley
Date: Sat, 08 Dec 2001 11:31
18 lines
2016 bytes
Thu, 6 Dec 2001 18:02:31 +0100 Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> w
przyplywie calkowitej desperacji napisal(a):
>Niedawno doszedłem do wniosku, że jeśli kocham kogoś, to chcę, aby ta osoba
>była szczęśliwa. I wolę, aby była szczęśliwa beze mnie, niż męczyła sięze
>mną. Może gadam głupoty, ale ta mysl pozwala mi choć trochę poradzić sobie z
>zazdrością. Wiem, czasem mnie też krew zalewa, ale wolę ja cierpieć, niż
>żeby cierpiała ona. Może mam zbyt mało szacunku(czy czegoś) do siebie, ale
>wole działać w/g tej myśli.
To nie jest glupota. Tak wlasnie *powinno* byc. Tylko ze jest to
przeokropnie trudne. Gdyby obecnie moj chlopak zakochal sie w kims
innym, chcial z nia byc (czysto hipotetycznie), to nie wiem czy
potrafilabym sobie tak po prostu powiedziec "On moze z nia byc
szczesliwszy". Po prostu nie wiem.

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2638
Author: Artur Paweł
Date: Sat, 08 Dec 2001 21:16
6 lines
1222 bytes
Jak dojdzie co do czego to bedziesz wiedziała ;))
Po prostu nie będziesz miała innego wyjścia (no chyba, ze strzelisz sobie w
lep ;)))

Pozdrawiam
Artur Paweł
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2639
Author: Lily of the Valley
Date: Sun, 09 Dec 2001 10:19
13 lines
1641 bytes
Sat, 8 Dec 2001 22:16:20 +0100 Artur Paweł <maczka_p@friko7.onet.pl> w
przyplywie calkowitej desperacji napisal(a):
>Jak dojdzie co do czego to bedziesz wiedziała ;))
>Po prostu nie będziesz miała innego wyjścia (no chyba, ze strzelisz sobie w
>lep ;)))
Moja ciekawosc nie jest az tak wielka - nie musze wiedziec jak bym
zareagowala :-) Naprawde - az tak nie jestem ciekawa jak bym
zareagowala :-)

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2620
Author: Lily of the Valley
Date: Wed, 12 Dec 2001 12:34
71 lines
4999 bytes
Thu, 6 Dec 2001 20:07:37 +0000 (UTC) foxy@pingu.ii.uj.edu.pl (Andrzej
Lis) w przyplywie calkowitej desperacji napisal(a):
>>>osoby. Ja uczucia rozpoznaje trochę inaczej, napewno nie po czasie trwania.
>>A po czym je rozpoznajesz?
>Wiedziałem, że ktoś o to zapyta :). 
Na wstepie sorry ze tak dlugo nie pisalam :-)

>Odrazu ostrzegam, że moje podejście
>może być dziwne dla niektórych. Człowieka można podzielić na coś jakby
>dwie płaszczyzny: emocjonalna i zdroworozsądkową (nazwy nie są ważne).
Tu sie zgodze...

>Gdy kierujemy się emocjami wielokrotnie robimy coś, czego możemy
>normalnie byśmy nie zrobili. Natomiast gdy kierujemy sie zdrowym
>rozsądkiem zdajemy sobie sprawę z tego co robimy. 
To ja bym moze nie tyle to pierwsze nazwala emocjami, co uczuciami, a
nie chlodnym rozwazeniem bilansu zyskow i strat. To drugie jest na
pewno bezpieczniejsze, ale czy ja bym tak umiala? Watpie... :-)

>Przechodząc do uczuć.
>Gdy jestem w kimś zauroczony, to zawsze jest to związane tylko z
>emocjami. Często jak jestem zauroczony robie różne głupie rzeczy i
>wydaje mi się że robie to właśnie dla tej osoby w której jestem
>zauroczony. Nie musze chyba pisać, że nie zawsze tak jest. Natomiast
>wiem, że kiedy mogę komuś powiedzieć, że kocham tą osobę czuje coś
>innego. To jest to co pozostanie jak pozbawimy się całkowicie emocji i
>wtedy jeszcze możemy powiedzieć, że ta osoba jest dla nas ważna, że chce
>się z tą osobą być, ale nie tylko to (resztę możesz sobie dopisać sama). 
A wiesz... ja bym powiedziala ze milosc to jest to co powstaje z
polaczenia emocji i tej czesci... zdroworozsadkowej. W milosci tez
jest potrzebna odrobina szalenstwa, stracenia glowy itd. Byle to nie
bylo *tylko* to - bo wtedy to jest zauroczenie, w najlepszym razie
zakochanie. Bo patrzac tak jak Ty mowisz... ze calkowite wyzbycie
emocji... czy to jest w ogole mozliwe? Czy czlowiek nie stalby sie
wtedy cyborgiem? A dwa - nie mylmy poswiecenia z miloscia... ono tez
sie w niej zawiera - ale chyba nie tylko, prawda? Milosc to jest chec
obdarowywania drugiej osoby szczesciem, ale przeciez w zdrowym zwiazku
to jest tez przyjmowanie szczescia od partnera. To jest oczekiwanie
tego szczescia - ale NIE ZADANIE go... Tak to przynajmniej wyglada dla
mnie.
 
>Nie chodzi tu tylko o związek miedzy mężczyzną i kobietą. Jest jeszcze 
>coś, gdy się kogoś kocha (nie lubie używać tego zwrotu do określania 
>tego uczucia, wolę mówić coś w rodzaju "osoba której mogę powiedzieć 
>kocham Cię"), 
o... a to przeciekawe... No ale dobrze, nie wnikam dlaczego bo mysle
ze trudno to wytlumaczyc i moze to wkraczac na nieco zbyt prywatny
grunt :-)

>to zauroczenie samo pojawia się i znika, to zależy od 
>naszych starań i od tego co ta druga osoba robi. Dla mnie zauroczenie to
>coś ulotnego, coś nie trwałego, co może się w każdej chwili skończyć.
>Gdy mogę powiedzieć, kocham tą osobę to to jest trwałe uczucie, które
>nie przeminie, gdy zauroczę się w kimś innym. 
A to tez sie w pelni zgodze - o milosci nie swiadczy jej sila, tylko
czas jej trwania :-)

>Wiem, że nie opisałem
>tego dokładnie tak jak chciałem, ale ja nie umiem przekazywać innym w
>pełni tego co czuję. Odsłoniłem przed tobą tylko cząstkę tego co czuje.
>Mógłbym jeszcze pisać o tym więcej, zagłębiając się w to wszystko, ale
>chyba nie wszystkim by się to spodobało, jakby musieli czytać takie
>długie posty.
Nie wiem :-) Dla mnie Twoje posty sa bardzo w porzadku i lubie je
czytac, bo klarownie wyjasniasz swoje stanowisko. Tylko czasem nie
pozostawaloby mi nic innego jak powiedziec "zgadzam sie w pelni" :-)

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: poradzic sobie z zazdroscia
#2621
Author: Andrzej Lis
Date: Sat, 15 Dec 2001 21:06
64 lines
4329 bytes
Dnia Śro, 12 Gru 2001, Lily of the Valley <lily@NOSPAM.premiera.pl> napisal(a):
[...]
> Na wstepie sorry ze tak dlugo nie pisalam :-)
Ja też nie spieszyłem się z odpowiedzią.

[...]
> A wiesz... ja bym powiedziala ze milosc to jest to co powstaje z
> polaczenia emocji i tej czesci... zdroworozsadkowej.
Dokładnie. Miłość nie może być sama w sobie tylko zdroworozsądkowa, 
wtedy byśmy już dawno wygineli. Sam zauważyłem na swoim przykładzie, 
że zauroczenia przychodziły i odchodziły (do tej samej osoby, którą 
kocham nadal).

> W milosci tez
> jest potrzebna odrobina szalenstwa, stracenia glowy itd. Byle to nie
> bylo *tylko* to - bo wtedy to jest zauroczenie, w najlepszym razie
> zakochanie.
Tu też się zgodzę. Tylko, że u mnie zakochanie == zauroczenie. Dlatego 
właśnie wolę dokładnie określać uczucia i niektórych słów nie używam, bo 
inni rozumieją je inaczej.

> Bo patrzac tak jak Ty mowisz... ze calkowite wyzbycie
> emocji... czy to jest w ogole mozliwe? Czy czlowiek nie stalby sie
> wtedy cyborgiem?
Jest to możliwe, ale nie na długo i nie wpełni. Ja zbliżałem się do 
takiego stanu wczasie wielkich dołów. Polegało to na tym, że 
wyczerpywałem się emocjonalnie, po czym następowała chwila myślenia
zdroworozsądkowego. Masz rację, wtedy nie jest się człowiekiem, a raczej 
maszyną. Chyba dobrze to określiłem, bo chyba człowiek nie może istnieć 
bez uczuć (masz racje, emocje można nazywać uczuciami, ale napisałem, 
że nazwa nie jest ważna, a to co się pod nią rozumie).

> A dwa - nie mylmy poswiecenia z miloscia... ono tez
> sie w niej zawiera - ale chyba nie tylko, prawda? Milosc to jest chec
> obdarowywania drugiej osoby szczesciem, ale przeciez w zdrowym zwiazku
> to jest tez przyjmowanie szczescia od partnera. To jest oczekiwanie
> tego szczescia - ale NIE ZADANIE go... Tak to przynajmniej wyglada dla
> mnie.
Nie można nazwać miłością ślepego poświęcenia. Jeśli kocham kogoś to 
chcę tej osobie coś dać od siebie, ale też chciałbym (tzn oczekuję, 
nie żądam) coś od tej osoby otrzymywać. Chyba normalne jest, jak się 
jest zauroczonym przynajmniej, że jak się otrzyma chociażby najmniejszą 
rzecz (nie musi to być przedmiot) to chce się za to oddać tej osobie cały 
świat (w sensie dało by się jej wszystko).

[...]
> A to tez sie w pelni zgodze - o milosci nie swiadczy jej sila, tylko
> czas jej trwania :-)
Nie do końca czas trwania jako staż. Dwoje ludzi może być ze sobą nawet 
bardzo długo i nie muszą sie kochać (tutaj może to być dwuznaczne, ale 
chodzi mi o uczucie).

[...]
> Nie wiem :-) Dla mnie Twoje posty sa bardzo w porzadku i lubie je
> czytac, bo klarownie wyjasniasz swoje stanowisko. Tylko czasem nie
> pozostawaloby mi nic innego jak powiedziec "zgadzam sie w pelni" :-)
Dziekuję. Może dlatego tak pisze, bo zawsze staram się wcześniej 
przemyśleć to co mam napisać. Czasami odrazu odpowiadam, ale wtedy to 
raczej już coś myślałem na ten temat, więc mam jako takie zdanie 
wyrobione. Oprócz treści chodzi też o formę postów, staram się tak pisać 
jakbym miał później siebie czytać. Mi Ciebie też się dobrze czyta, 
odpowiednia treść i forma ;).

   Andrzej.
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads