Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
35 messages
35 total messages
Started by aszheri
Fri, 21 Aug 2009 12:48
Miłość według Borderline
Author: aszheri
Date: Fri, 21 Aug 2009 12:48
Date: Fri, 21 Aug 2009 12:48
19 lines
1996 bytes
1996 bytes
Miłość według Borderline Właśnie wróciłam z bloga o takim wpisie i cóż... Rozumiem osoby tkwiąco - trwające w związkach z osobą BPD, ale wiele ich opinii jest krzywdząca. Jakie? Ot na przykład, że Borderline maniakalnie zdradzają, kłamią a do tego są fałszywi. Kolejnym generalizowaniem jest opinia jakoby osoba BPD nie była świadoma swojej osobowości bądź nie dawała się przekonać o swoim stanie. Fundamentalnym błędem jest myślenie partnera bądź osób postronnych, że BPD jest egoistyczno-hedonistycznym potworem. BPD to skrzywienie charakteru spowodowane niedorozwojem emocjonalnym bolesne w posunięciach nie tylko dla partnera i rodziny, ale z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ - również dla Borderline. Ciekawy temat, może podyskutujemy ? :) pozdrawiam wszystkich z appm. -aszheri-
Re: Miłość według Borderline
Author: michal
Date: Fri, 21 Aug 2009 16:31
Date: Fri, 21 Aug 2009 16:31
37 lines
2635 bytes
2635 bytes
aszheri wrote: > Miłość według Borderline > Właśnie wróciłam z bloga o takim wpisie i cóż... > Rozumiem osoby tkwiąco - trwające w związkach z osobą BPD, ale wiele > ich opinii jest krzywdząca. > Jakie? > Ot na przykład, że Borderline maniakalnie zdradzają, kłamią a do tego > są fałszywi. > Kolejnym generalizowaniem jest opinia jakoby osoba BPD nie była > świadoma swojej osobowości bądź nie dawała się przekonać o swoim > stanie. > Fundamentalnym błędem jest myślenie partnera bądź osób postronnych, że > BPD jest egoistyczno-hedonistycznym potworem. BPD to skrzywienie > charakteru spowodowane niedorozwojem emocjonalnym bolesne w > posunięciach nie tylko dla partnera i rodziny, ale z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ - > również dla Borderline. > Ciekawy temat, może podyskutujemy ? :) > pozdrawiam wszystkich z appm. > -aszheri- Nie wiem, o jakim blogu wspominasz, więc trudno się do niego odnieść. Ale przede wszystkim brak mi tu wyjaśnienia, kto komu krzywdę robi opiniując. Z tego, co mogę sobie wyobrazić, mówisz o osobach z rozpoznaniem BPD i bronisz ich, jeśli bliscy i znajomi, którzy o tym wiedzą, traktują ich jak egoistyczne potwory. Ale więcej będzie przecież takich przypadków, że rodzina, znajomi podejrzewają kogoś o taką osobowość, a ta osoba uważa się na przykład za normalną i nie wie, co ludzie od niej chcą - albo przykładowo sądzi, że ma po prostu pecha we wszystkim... Może być też tak, że osoba ma takie objawy, ale nikt z otoczenia ani ona - nie podejrzewają, że coś takiego istnieje. BPD są wśród nas i większość o tym nie wie. :DDD -- pozdrawiam michał
Re: Miłość według Borderline
Author: Stopek
Date: Fri, 21 Aug 2009 17:45
Date: Fri, 21 Aug 2009 17:45
29 lines
2003 bytes
2003 bytes
> Ot na przykład, że Borderline maniakalnie zdradzają, kłamią a do tego > są fałszywi. Gówno, chuj. > Kolejnym generalizowaniem jest opinia jakoby osoba BPD nie była > świadoma swojej osobowości bądź nie dawała się przekonać o swoim > stanie. > Fundamentalnym błędem jest myślenie partnera bądź osób postronnych, że > BPD jest egoistyczno-hedonistycznym potworem. BPD to skrzywienie > charakteru spowodowane niedorozwojem emocjonalnym bolesne w > posunięciach nie tylko dla partnera i rodziny, ale z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ - > również dla Borderline. No kurwa... > Ciekawy temat, może podyskutujemy ? :) Bordersi maja problemy z podejmowaniem decyzji w zyciu, chocby z tego wzgledu np. zdradzaja, bo nie potrabia zdecydowac, z kim chca byc, ale nie dlatego, ze tak chca. To na prade jest problem, ale nie zeby o nim dyskutowac, wiec spierdalaj. -- Pozdrawiam serdecznie - Stopek Pijesz do mnie, chcesz pogadać? Jabber id: stopek@jabster.pl Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj! I trzymaj się skurwielu jak najdalej z dala.
Re: Miłość według Borderline
Author: aszheri
Date: Fri, 21 Aug 2009 19:45
Date: Fri, 21 Aug 2009 19:45
68 lines
4625 bytes
4625 bytes
On 21 Sie, 18:31, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote: > aszheri wrote: > > Miłość według Borderline > > Właśnie wróciłam z bloga o takim wpisie i cóż... > > Rozumiem osoby tkwiąco - trwające w związkach z osobą BPD, ale wiele > > ich opinii jest krzywdząca. > > Jakie? > > Ot na przykład, że Borderline maniakalnie zdradzają, kłamią a do tego > > są fałszywi. > > Kolejnym generalizowaniem jest opinia jakoby osoba BPD nie była > > świadoma swojej osobowości bądź nie dawała się przekonać o swoim > > stanie. > > Fundamentalnym błędem jest myślenie partnera bądź osób postronnych, że > > BPD jest egoistyczno-hedonistycznym potworem. BPD to skrzywienie > > charakteru spowodowane niedorozwojem emocjonalnym bolesne w > > posunięciach nie tylko dla partnera i rodziny, ale z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ - > > również dla Borderline. > > Ciekawy temat, może podyskutujemy ? :) > > pozdrawiam wszystkich z appm. > > -aszheri- > > Nie wiem, o jakim blogu wspominasz, więc trudno się do niego odnieść. Ale > przede wszystkim brak mi tu wyjaśnienia, kto komu krzywdę robi opiniując. Z > tego, co mogę sobie wyobrazić, mówisz o osobach z rozpoznaniem BPD i bronisz > ich, jeśli bliscy i znajomi, którzy o tym wiedzą, traktują ich jak > egoistyczne potwory. > Ale więcej będzie przecież takich przypadków, że rodzina, znajomi > podejrzewają kogoś o taką osobowość, a ta osoba uważa się na przykład za > normalną i nie wie, co ludzie od niej chcą - albo przykładowo sądzi, że ma > po prostu pecha we wszystkim... > Może być też tak, że osoba ma takie objawy, ale nikt z otoczenia ani ona - > nie podejrzewają, że coś takiego istnieje. BPD są wśród nas i większość o > tym nie wie. :DDD > > -- > pozdrawiam > michał- Ukryj cytowany tekst - > > - Pokaż cytowany tekst - Michał, na Ciebie zawsze można liczyć, Twoja stabilność emocjonalna jest powalająca. :) Co do bloga: http://kapturekcz.bloog.pl/id,4528999,title,MILOSC-WEDLUG-BORDERLINE-,index.html?ticaid=689b5 Czytałam ponadto stary wątek na app z przed roku i właśnie również tam, typ opowiadał się o destrukcji BPD. Pytasz, kto komu krzywdę robi wydając takie opinie. Opinia bywa szkłem powiększającym - rezultat wiadomy. Ogólnie mówi sie o osobach BPD w strasznie złym świetle i dobrze zgodzę się z tym, ale nie mniej ważne jest co czuje świadoma swego stanu Borderline. Osobowość Borderline jest o tyle niebezpieczną dla danego człowieka "dolegliwością" a i nieznaną dla środowiska lekarskiego ,że bywa mylnie diagnozowana jako szereg różnej maści chorób psychicznych a co za tym idzie, ludzie są faszerowani dziadostwem przez lata. Dramatem jest, że osoba cierpiąca na BPD cierpi w dwójnasób. No bo, przysparza cierpienia partnerowi z czego (jeśli)zdaje sobie sprawę a ponieważ nijak nie potrafi sie powstrzymać przed kolejnym atakiem werbalnym, cierpi tuż po nim gdyż jest świadoma, że rani do żywego . I tak wygląda to błędne koło. Jednak to tylko wierzchołek tej góry. -aszheri- PS Michał, co by Covey powiedział na ten temat zważywszy ,że to nie jest to tylko i wyłącznie brak mocnego postanowienia a niedostateczny rozwój stref mózgu?
Re: Miłość według Borderline
Author: michal
Date: Fri, 21 Aug 2009 20:48
Date: Fri, 21 Aug 2009 20:48
82 lines
5337 bytes
5337 bytes
aszheri wrote: >>> Miłość według Borderline >>> Właśnie wróciłam z bloga o takim wpisie i cóż... >>> Rozumiem osoby tkwiąco - trwające w związkach z osobą BPD, ale wiele >>> ich opinii jest krzywdząca. >>> Jakie? >>> Ot na przykład, że Borderline maniakalnie zdradzają, kłamią a do >>> tego są fałszywi. >>> Kolejnym generalizowaniem jest opinia jakoby osoba BPD nie była >>> świadoma swojej osobowości bądź nie dawała się przekonać o swoim >>> stanie. >>> Fundamentalnym błędem jest myślenie partnera bądź osób postronnych, >>> że BPD jest egoistyczno-hedonistycznym potworem. BPD to skrzywienie >>> charakteru spowodowane niedorozwojem emocjonalnym bolesne w >>> posunięciach nie tylko dla partnera i rodziny, ale z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ >>> - również dla Borderline. >>> Ciekawy temat, może podyskutujemy ? :) >>> pozdrawiam wszystkich z appm. >>> -aszheri- >> Nie wiem, o jakim blogu wspominasz, więc trudno się do niego >> odnieść. Ale przede wszystkim brak mi tu wyjaśnienia, kto komu >> krzywdę robi opiniując. Z tego, co mogę sobie wyobrazić, mówisz o >> osobach z rozpoznaniem BPD i bronisz ich, jeśli bliscy i znajomi, >> którzy o tym wiedzą, traktują ich jak egoistyczne potwory. >> Ale więcej będzie przecież takich przypadków, że rodzina, znajomi >> podejrzewają kogoś o taką osobowość, a ta osoba uważa się na >> przykład za normalną i nie wie, co ludzie od niej chcą - albo >> przykładowo sądzi, że ma po prostu pecha we wszystkim... >> Może być też tak, że osoba ma takie objawy, ale nikt z otoczenia ani >> ona - nie podejrzewają, że coś takiego istnieje. BPD są wśród nas i >> większość o tym nie wie. :DDD > Michał, na Ciebie zawsze można liczyć, Twoja stabilność emocjonalna > jest powalająca. :) > Co do bloga: > http://kapturekcz.bloog.pl/id,4528999,title,MILOSC-WEDLUG-BORDERLINE-,index.html?ticaid=689b5 Jak tam stabilność. Po prostu w postach nie muszę wymachiwać rękami. ;) > Czytałam ponadto stary wątek na app z przed roku i właśnie również > tam, typ opowiadał się o destrukcji BPD. > Pytasz, kto komu krzywdę robi wydając takie opinie. Opinia bywa szkłem > powiększającym - rezultat wiadomy. Ogólnie mówi sie o osobach BPD w > strasznie złym świetle i dobrze zgodzę się z tym, ale nie mniej ważne > jest co czuje świadoma swego stanu Borderline. Nie sądzisz, że podobnie jest we wszystkich innych zaburzeniach? Świadomi swego stanu nie są rozumiani nawet przez najbliższych. A uzależnieni? Nie tak samo? Trudno jednak wymagać, żeby każdy był psychiatrą czy psychologiem w profesjonalnym wydaniu i partnera z chorobliwie chwiejną osobowością traktował wyrozumiale jak pacjenta. > Osobowość Borderline jest o tyle niebezpieczną dla danego człowieka > "dolegliwością" a i nieznaną dla środowiska lekarskiego ,że bywa > mylnie diagnozowana jako szereg różnej maści chorób psychicznych a co > za tym idzie, ludzie są faszerowani dziadostwem przez lata. Dramatem > jest, że osoba cierpiąca na BPD cierpi w dwójnasób. No bo, przysparza > cierpienia partnerowi z czego (jeśli)zdaje sobie sprawę a ponieważ > nijak nie potrafi sie powstrzymać przed kolejnym atakiem werbalnym, > cierpi tuż po nim gdyż jest świadoma, że rani do żywego . I tak > wygląda to błędne koło. Jednak to tylko wierzchołek tej góry. Lecz lepszego wyjścia, jak oprzeć się na terapii u specjalisty - nikt szybko raczej nie wymyśli. Choćby nie wiem, jak bardzo myślał. A takiego można znaleść szukając w środowisku lekarskim. :) > PS Michał, co by Covey powiedział na ten temat zważywszy ,że to nie > jest to tylko i wyłącznie brak mocnego postanowienia a niedostateczny > rozwój stref mózgu? Mogę tylko powiedzieć, co ja bym powiedział. :D Zapanowanie nad własną taką pograniczną osobowością widziałbym w dobrym wykorzystaniu licznych zalet, jakie borderline niewątpliwie posiada. Żeby być lepszym człowiekiem, nie trzeba zmieniać osobowości. Trzeba zmienić swoje nawyki. Osobowość i nawyki, to dwie niezależne płaszczyzny, które - owszem - gdzieś tam się razem stykają jedynie. -- pozdrawiam michał
Re: Miłość według Borderline
Author: aszheri
Date: Fri, 21 Aug 2009 21:35
Date: Fri, 21 Aug 2009 21:35
115 lines
7396 bytes
7396 bytes
On 21 Sie, 22:48, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote: > aszheri wrote: > >>> Miłość według Borderline > >>> Właśnie wróciłam z bloga o takim wpisie i cóż... > >>> Rozumiem osoby tkwiąco - trwające w związkach z osobą BPD, ale wiele > >>> ich opinii jest krzywdząca. > >>> Jakie? > >>> Ot na przykład, że Borderline maniakalnie zdradzają, kłamią a do > >>> tego są fałszywi. > >>> Kolejnym generalizowaniem jest opinia jakoby osoba BPD nie była > >>> świadoma swojej osobowości bądź nie dawała się przekonać o swoim > >>> stanie. > >>> Fundamentalnym błędem jest myślenie partnera bądź osób postronnych, > >>> że BPD jest egoistyczno-hedonistycznym potworem. BPD to skrzywienie > >>> charakteru spowodowane niedorozwojem emocjonalnym bolesne w > >>> posunięciach nie tylko dla partnera i rodziny, ale z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ > >>> - również dla Borderline. > >>> Ciekawy temat, może podyskutujemy ? :) > >>> pozdrawiam wszystkich z appm. > >>> -aszheri- > >> Nie wiem, o jakim blogu wspominasz, więc trudno się do niego > >> odnieść. Ale przede wszystkim brak mi tu wyjaśnienia, kto komu > >> krzywdę robi opiniując. Z tego, co mogę sobie wyobrazić, mówisz o > >> osobach z rozpoznaniem BPD i bronisz ich, jeśli bliscy i znajomi, > >> którzy o tym wiedzą, traktują ich jak egoistyczne potwory. > >> Ale więcej będzie przecież takich przypadków, że rodzina, znajomi > >> podejrzewają kogoś o taką osobowość, a ta osoba uważa się na > >> przykład za normalną i nie wie, co ludzie od niej chcą - albo > >> przykładowo sądzi, że ma po prostu pecha we wszystkim... > >> Może być też tak, że osoba ma takie objawy, ale nikt z otoczenia ani > >> ona - nie podejrzewają, że coś takiego istnieje. BPD są wśród nas i > >> większość o tym nie wie. :DDD > > Michał, na Ciebie zawsze można liczyć, Twoja stabilność emocjonalna > > jest powalająca. :) > > Co do bloga: > >http://kapturekcz.bloog.pl/id,4528999,title,MILOSC-WEDLUG-BORDERLINE-... > > Jak tam stabilność. Po prostu w postach nie muszę wymachiwać rękami. ;) > > > Czytałam ponadto stary wątek na app z przed roku i właśnie również > > tam, typ opowiadał się o destrukcji BPD. > > Pytasz, kto komu krzywdę robi wydając takie opinie. Opinia bywa szkłem > > powiększającym - rezultat wiadomy. Ogólnie mówi sie o osobach BPD w > > strasznie złym świetle i dobrze zgodzę się z tym, ale nie mniej ważne > > jest co czuje świadoma swego stanu Borderline. > > Nie sądzisz, że podobnie jest we wszystkich innych zaburzeniach? Świadomi > swego stanu nie są rozumiani nawet przez najbliższych. A uzależnieni? Nie > tak samo? Trudno jednak wymagać, żeby każdy był psychiatrą czy psychologiem > w profesjonalnym wydaniu i partnera z chorobliwie chwiejną osobowością > traktował wyrozumiale jak pacjenta. > > > Osobowość Borderline jest o tyle niebezpieczną dla danego człowieka > > "dolegliwością" a i nieznaną dla środowiska lekarskiego ,że bywa > > mylnie diagnozowana jako szereg różnej maści chorób psychicznych a co > > za tym idzie, ludzie są faszerowani dziadostwem przez lata. Dramatem > > jest, że osoba cierpiąca na BPD cierpi w dwójnasób. No bo, przysparza > > cierpienia partnerowi z czego (jeśli)zdaje sobie sprawę a ponieważ > > nijak nie potrafi sie powstrzymać przed kolejnym atakiem werbalnym, > > cierpi tuż po nim gdyż jest świadoma, że rani do żywego . I tak > > wygląda to błędne koło. Jednak to tylko wierzchołek tej góry. > > Lecz lepszego wyjścia, jak oprzeć się na terapii u specjalisty - nikt szybko > raczej nie wymyśli. Choćby nie wiem, jak bardzo myślał. A takiego można > znaleść szukając w środowisku lekarskim. :) > > > PS Michał, co by Covey powiedział na ten temat zważywszy ,że to nie > > jest to tylko i wyłącznie brak mocnego postanowienia a niedostateczny > > rozwój stref mózgu? > > Mogę tylko powiedzieć, co ja bym powiedział. :D > Zapanowanie nad własną taką pograniczną osobowością widziałbym w dobrym > wykorzystaniu licznych zalet, jakie borderline niewątpliwie posiada. Żeby > być lepszym człowiekiem, nie trzeba zmieniać osobowości. Trzeba zmienić > swoje nawyki. Osobowość i nawyki, to dwie niezależne płaszczyzny, które - > owszem - gdzieś tam się razem stykają jedynie. > > -- > pozdrawiam > michał- Ukryj cytowany tekst - > > - Pokaż cytowany tekst - Wystosowałam ten post mając nadzieję, że oprócz z Tobą, pogadam z osobą, która żyje z BPD i chciała by zrozumieć ten złożony problem charakteru. Pojąć skomplikowane odczucia u BPD. Oczywiście uważam, że choć BPD epatuje większością zachowań schematycznych(książkowych) to jednak nieuzasadnionym jest, rozpowszechnianie szablonowych osądów w stylu- są fałszywe, zdradzają. No krew mnie zalewa jak to słyszę bądź czytam. Nie jestem psychoterapeutą - znam to z autopsji. :) Żeby > być lepszym człowiekiem, nie trzeba zmieniać osobowości. Trzeba zmienić > swoje nawyki. Osobowość i nawyki, to dwie niezależne płaszczyzny, które - > owszem - gdzieś tam się razem stykają jedynie. Przyszły mi do głowy takie porównania, ponieważ mnie nie zrozumiałeś. Chcieć skłonić, zmusić, zachęcić(wszystko jedno) BPD do zmiany nawyków i wierzyć ,że sie to uda, to równoznaczne z wiarą, że kozikiem uda sie narąbać dębowego drzewa. Nie wykonalne. BPD to z wierzchu padalec, zwierz i psychopata a w środku(mózgu), słabe emocjonalne dziecko i to nie z własnego widzimisie tylko z przyczyn czysto biologicznych a i wychowawczych. Tłumaczyć BPD ,że np. ktoś ich zranił ot tak nieumyślnie to jak by tłumaczyć ślepemu od urodzenia, jak wygląda kolor niebieski . Misja niemożliwa. http://bpd.szybkanauka.net/ ----> kawał czytnia, jakby się komuś chciało. pozdrawaim -aszheri-
Re: Miłość według Borderline
Author: aszheri
Date: Sat, 22 Aug 2009 07:23
Date: Sat, 22 Aug 2009 07:23
135 lines
8308 bytes
8308 bytes
On 21 Sie, 23:35, aszheri <asz...@wp.pl> wrote: > On 21 Sie, 22:48, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote: > > > > > > > aszheri wrote: > > >>> Miłość według Borderline > > >>> Właśnie wróciłam z bloga o takim wpisie i cóż... > > >>> Rozumiem osoby tkwiąco - trwające w związkach z osobą BPD, ale wiele > > >>> ich opinii jest krzywdząca. > > >>> Jakie? > > >>> Ot na przykład, że Borderline maniakalnie zdradzają, kłamią a do > > >>> tego są fałszywi. > > >>> Kolejnym generalizowaniem jest opinia jakoby osoba BPD nie była > > >>> świadoma swojej osobowości bądź nie dawała się przekonać o swoim > > >>> stanie. > > >>> Fundamentalnym błędem jest myślenie partnera bądź osób postronnych, > > >>> że BPD jest egoistyczno-hedonistycznym potworem. BPD to skrzywienie > > >>> charakteru spowodowane niedorozwojem emocjonalnym bolesne w > > >>> posunięciach nie tylko dla partnera i rodziny, ale z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ > > >>> - również dla Borderline. > > >>> Ciekawy temat, może podyskutujemy ? :) > > >>> pozdrawiam wszystkich z appm. > > >>> -aszheri- > > >> Nie wiem, o jakim blogu wspominasz, więc trudno się do niego > > >> odnieść. Ale przede wszystkim brak mi tu wyjaśnienia, kto komu > > >> krzywdę robi opiniując. Z tego, co mogę sobie wyobrazić, mówisz o > > >> osobach z rozpoznaniem BPD i bronisz ich, jeśli bliscy i znajomi, > > >> którzy o tym wiedzą, traktują ich jak egoistyczne potwory. > > >> Ale więcej będzie przecież takich przypadków, że rodzina, znajomi > > >> podejrzewają kogoś o taką osobowość, a ta osoba uważa się na > > >> przykład za normalną i nie wie, co ludzie od niej chcą - albo > > >> przykładowo sądzi, że ma po prostu pecha we wszystkim... > > >> Może być też tak, że osoba ma takie objawy, ale nikt z otoczenia ani > > >> ona - nie podejrzewają, że coś takiego istnieje. BPD są wśród nas i > > >> większość o tym nie wie. :DDD > > > Michał, na Ciebie zawsze można liczyć, Twoja stabilność emocjonalna > > > jest powalająca. :) > > > Co do bloga: > > >http://kapturekcz.bloog.pl/id,4528999,title,MILOSC-WEDLUG-BORDERLINE-... > > > Jak tam stabilność. Po prostu w postach nie muszę wymachiwać rękami. ;) > > > > Czytałam ponadto stary wątek na app z przed roku i właśnie również > > > tam, typ opowiadał się o destrukcji BPD. > > > Pytasz, kto komu krzywdę robi wydając takie opinie. Opinia bywa szkłem > > > powiększającym - rezultat wiadomy. Ogólnie mówi sie o osobach BPD w > > > strasznie złym świetle i dobrze zgodzę się z tym, ale nie mniej ważne > > > jest co czuje świadoma swego stanu Borderline. > > > Nie sądzisz, że podobnie jest we wszystkich innych zaburzeniach? Świadomi > > swego stanu nie są rozumiani nawet przez najbliższych. A uzależnieni? Nie > > tak samo? Trudno jednak wymagać, żeby każdy był psychiatrą czy psychologiem > > w profesjonalnym wydaniu i partnera z chorobliwie chwiejną osobowością > > traktował wyrozumiale jak pacjenta. > > > > Osobowość Borderline jest o tyle niebezpieczną dla danego człowieka > > > "dolegliwością" a i nieznaną dla środowiska lekarskiego ,że bywa > > > mylnie diagnozowana jako szereg różnej maści chorób psychicznych a co > > > za tym idzie, ludzie są faszerowani dziadostwem przez lata. Dramatem > > > jest, że osoba cierpiąca na BPD cierpi w dwójnasób. No bo, przysparza > > > cierpienia partnerowi z czego (jeśli)zdaje sobie sprawę a ponieważ > > > nijak nie potrafi sie powstrzymać przed kolejnym atakiem werbalnym, > > > cierpi tuż po nim gdyż jest świadoma, że rani do żywego . I tak > > > wygląda to błędne koło. Jednak to tylko wierzchołek tej góry. > > > Lecz lepszego wyjścia, jak oprzeć się na terapii u specjalisty - nikt szybko > > raczej nie wymyśli. Choćby nie wiem, jak bardzo myślał. A takiego można > > znaleść szukając w środowisku lekarskim. :) > > > > PS Michał, co by Covey powiedział na ten temat zważywszy ,że to nie > > > jest to tylko i wyłącznie brak mocnego postanowienia a niedostateczny > > > rozwój stref mózgu? > > > Mogę tylko powiedzieć, co ja bym powiedział. :D > > Zapanowanie nad własną taką pograniczną osobowością widziałbym w dobrym > > wykorzystaniu licznych zalet, jakie borderline niewątpliwie posiada. Żeby > > być lepszym człowiekiem, nie trzeba zmieniać osobowości. Trzeba zmienić > > swoje nawyki. Osobowość i nawyki, to dwie niezależne płaszczyzny, które - > > owszem - gdzieś tam się razem stykają jedynie. > > > -- > > pozdrawiam > > michał- Ukryj cytowany tekst - > > > - Pokaż cytowany tekst - > > Wystosowałam ten post mając nadzieję, że oprócz z Tobą, pogadam z > osobą, która > żyje z BPD i chciała by zrozumieć ten złożony problem charakteru. > Pojąć skomplikowane odczucia u BPD. > Oczywiście uważam, że choć BPD epatuje większością zachowań > schematycznych(książkowych) to jednak > nieuzasadnionym jest, rozpowszechnianie szablonowych osądów w stylu- > są fałszywe, zdradzają. No krew mnie zalewa jak to słyszę bądź > czytam. > Nie jestem psychoterapeutą - znam to z autopsji. :) > > Żeby > > > być lepszym człowiekiem, nie trzeba zmieniać osobowości. Trzeba zmienić > > swoje nawyki. Osobowość i nawyki, to dwie niezależne płaszczyzny, które - > > owszem - gdzieś tam się razem stykają jedynie. > > Przyszły mi do głowy takie porównania, ponieważ mnie nie zrozumiałeś. > Chcieć skłonić, zmusić, zachęcić(wszystko jedno) BPD do zmiany nawyków > i wierzyć ,że sie to uda, to równoznaczne z wiarą, że kozikiem uda > sie narąbać dębowego drzewa. Nie wykonalne. > BPD to z wierzchu padalec, zwierz i psychopata a w środku(mózgu), > słabe emocjonalne dziecko i to nie z własnego widzimisie tylko z > przyczyn czysto biologicznych a i wychowawczych. Tłumaczyć BPD ,że np. > ktoś ich zranił ot tak nieumyślnie to jak by tłumaczyć ślepemu od > urodzenia, jak wygląda kolor niebieski . Misja niemożliwa. > > http://bpd.szybkanauka.net/ ----> kawał czytnia, jakby się komuś > chciało. > > pozdrawaim > -aszheri-- Ukryj cytowany tekst - > > - Pokaż cytowany tekst - http://groups.google.com/group/pl.sci.psychologia/browse_thread/thread/16ad52428ce8c950/41898e0e5f6db1f7?hl=pl& To właśnie ten wątek wzbudził we mnie przemożną chęci wyjaśnienia odczczuć drugiej strony. Liczę "po cichu" , że jeszcze napatoczy mi się osobnik łaknący zrozumienia - jak ten w/w :) pozdrawaim -aszheri-
Re: Miłość według Borderline
Author: michal
Date: Sat, 22 Aug 2009 08:32
Date: Sat, 22 Aug 2009 08:32
53 lines
3912 bytes
3912 bytes
aszheri wrote: > Wystosowałam ten post mając nadzieję, że oprócz z Tobą, pogadam z > osobą, która > żyje z BPD i chciała by zrozumieć ten złożony problem charakteru. > Pojąć skomplikowane odczucia u BPD. > Oczywiście uważam, że choć BPD epatuje większością zachowań > schematycznych(książkowych) to jednak > nieuzasadnionym jest, rozpowszechnianie szablonowych osądów w stylu- > są fałszywe, zdradzają. No krew mnie zalewa jak to słyszę bądź > czytam. > Nie jestem psychoterapeutą - znam to z autopsji. :) Niepotrzebnie szlag Cię trafia. Bo przecież takie są opisane symptomy tej osobowości. BPD nadużywa fałszywych przekazów i ma skłonność do zdradzania partnera. Jak inaczej miałoby to wyglądać w odbiorze bliskiej osoby także w przypadku, gdy bliska osoba jest w pełni świadoma o zdiagnozowaniu tego typu zaburzeń? > Żeby >> być lepszym człowiekiem, nie trzeba zmieniać osobowości. Trzeba >> zmienić swoje nawyki. Osobowość i nawyki, to dwie niezależne >> płaszczyzny, które - owszem - gdzieś tam się razem stykają jedynie. > Przyszły mi do głowy takie porównania, ponieważ mnie nie zrozumiałeś. > Chcieć skłonić, zmusić, zachęcić(wszystko jedno) BPD do zmiany nawyków > i wierzyć ,że sie to uda, to równoznaczne z wiarą, że kozikiem uda > sie narąbać dębowego drzewa. Nie wykonalne. Do zmiany nawyków nie zmusisz nikogo. Nie potrzeba do tego BPD, żeby to odkryć. Zmieniać nawyki trzeba chcieć samemu. Owszem, można starać się kogoś przekonać do tego, ale to sprawa złożona i bardziej zależna od przypadku moim zdaniem. Przykładowo ja nie szukałem Coveya, bo chciałem zmienić nawyki. Przeczytałem go przez przypadek i zachciało mi się spróbować. :) > BPD to z wierzchu padalec, zwierz i psychopata a w środku(mózgu), > słabe emocjonalne dziecko i to nie z własnego widzimisie tylko z > przyczyn czysto biologicznych a i wychowawczych. Tłumaczyć BPD ,że np. > ktoś ich zranił ot tak nieumyślnie to jak by tłumaczyć ślepemu od > urodzenia, jak wygląda kolor niebieski . Misja niemożliwa. Możesz całe życie poświęcić dla kogoś z BPD czy podejrzewanego o BPD i pasjonować się rozumieniem jego osobowości. Ale w to zrozumienie wpisuje się także zrozumienie całej masy innych ludzi z otoczenia, którzy nie mają obowiązku ani motywacji, żeby zagłębiać się w strukturę czyichś zaburzeń. Jeśli masz ambicję bycia podporą dla takiej osoby, to myślę, że najlepsze rozwiązanie jest takie: Wspierać tą osobę w dostosowywaniu się do otoczenia - w miejsce opierdalania innych osób, które deklarują brak zrozumienia dla tej dolegliwości. -- pozdrawiam michał
Re: Miłość według Borderline
Author: michal
Date: Sat, 22 Aug 2009 09:05
Date: Sat, 22 Aug 2009 09:05
32 lines
2687 bytes
2687 bytes
aszheri wrote: ... > http://groups.google.com/group/pl.sci.psychologia/browse_thread/thread/16ad52428ce8c950/41898e0e5f6db1f7?hl=pl& > To właśnie ten wątek wzbudził we mnie przemożną chęci wyjaśnienia > odczczuć drugiej strony. > Liczę "po cichu" , że jeszcze napatoczy mi się osobnik łaknący > zrozumienia - jak ten w/w :) Z tego wątku na temat z ubiegłego roku najcenniejszą uwagą wydaje mi się post Flyera, w którym podkreśla subiektywność oceny w odborze - nawet profesjonalisty: "Inna sprawa, że tak na tej stronie [uwaga o projektowaniu przez BPD swoich cech na innych i ich odnajdywania w innych - zasada lustra], jak i niejaki prof. Kępiński zwracał uwagę na pewien aspekt diagnostyki psychiatrycznej - diagnoza zależy od osobowości diagnozującego [tekst dot. psychiatrów] - osoba posiadająca określone cechy, osobowość odnajduje/diagnozuje w innych częściej właśnie te same cechy/typ osobowości." Więc co tu dużo mówić o osobach z otoczenia - nieprofesjonalnych. Ile borderline'ów, tyle wariantów osobowości. Ile osób diagnozujących/oceniających, tyle odczuć. Mam jednak nieodłączne przeświadczenie, że najzdrowiej jest jednak powierzyć swoje zaburzenia dobremu lekarzowi specjaliście, niż osobie, która deklaruje swoje wyjątkowe zaangażowanie powodowane powiedzmy uczuciem, ale niestety jest skłonna uważać, że środowisko lekarzy jest niekompetentne. -- pozdrawiam michał
Re: Miłość według Borderline
Author: aszheri
Date: Sat, 22 Aug 2009 10:22
Date: Sat, 22 Aug 2009 10:22
125 lines
8637 bytes
8637 bytes
On 22 Sie, 10:32, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote:
> aszheri wrote:
> > Wystosowałam ten post mając nadzieję, że oprócz z Tobą, pogadam z
> > osobą, która
> > żyje z BPD i chciała by zrozumieć ten złożony problem charakteru.
> > Pojąć skomplikowane odczucia u BPD.
> > Oczywiście uważam, że choć BPD epatuje większością zachowań
> > schematycznych(książkowych) to jednak
> > nieuzasadnionym jest, rozpowszechnianie szablonowych osądów w stylu-
> > są fałszywe, zdradzają. No krew mnie zalewa jak to słyszę bądź
> > czytam.
> > Nie jestem psychoterapeutą - znam to z autopsji. :)
>
> Niepotrzebnie szlag Cię trafia. Bo przecież takie są opisane symptomy tej
> osobowości. BPD nadużywa fałszywych przekazów i ma skłonność do zdradzania
> partnera. Jak inaczej miałoby to wyglądać w odbiorze bliskiej osoby także w
> przypadku, gdy bliska osoba jest w pełni świadoma o zdiagnozowaniu tego typu
> zaburzeń?
Widzę, że nie wyrażam się dość jasno. Zgadzam się, gdybym miała do
czynienia z BPD to i owszem
kwestionując w/w opis zjawiska dokonywałabym pewnego rodzaju
profanacji i lekceważenia osiągnięć (badań) ludzi uczonych. Pisząc o
daniu komuś możliwości wejścia do uczuć BPD miałam na myśli - siebie
osobę z BPD.
> > Żeby
> >> być lepszym człowiekiem, nie trzeba zmieniać osobowości. Trzeba
> >> zmienić swoje nawyki. Osobowość i nawyki, to dwie niezależne
> >> płaszczyzny, które - owszem - gdzieś tam się razem stykają jedynie.
> > Przyszły mi do głowy takie porównania, ponieważ mnie nie zrozumiałeś.
> > Chcieć skłonić, zmusić, zachęcić(wszystko jedno) BPD do zmiany nawyków
> > i wierzyć ,że sie to uda, to równoznaczne z wiarą, że kozikiem uda
> > sie narąbać dębowego drzewa. Nie wykonalne.
>
> Do zmiany nawyków nie zmusisz nikogo. Nie potrzeba do tego BPD, żeby to
> odkryć. Zmieniać nawyki trzeba chcieć samemu. Owszem, można starać się kogoś
> przekonać do tego, ale to sprawa złożona i bardziej zależna od przypadku
> moim zdaniem. Przykładowo ja nie szukałem Coveya, bo chciałem zmienić
> nawyki. Przeczytałem go przez przypadek i zachciało mi się spróbować. :)
>
> > BPD to z wierzchu padalec, zwierz i psychopata a w środku(mózgu),
> > słabe emocjonalne dziecko i to nie z własnego widzimisie tylko z
> > przyczyn czysto biologicznych a i wychowawczych. Tłumaczyć BPD ,że np.
> > ktoś ich zranił ot tak nieumyślnie to jak by tłumaczyć ślepemu od
> > urodzenia, jak wygląda kolor niebieski . Misja niemożliwa.
>
> Możesz całe życie poświęcić dla kogoś z BPD czy podejrzewanego o BPD i
> pasjonować się rozumieniem jego osobowości. Ale w to zrozumienie wpisuje się
> także zrozumienie całej masy innych ludzi z otoczenia, którzy nie mają
> obowiązku ani motywacji, żeby zagłębiać się w strukturę czyichś zaburzeń.
> Jeśli masz ambicję bycia podporą dla takiej osoby, to myślę, że najlepsze
> rozwiązanie jest takie:
> Wspierać tą osobę w dostosowywaniu się do otoczenia - w miejsce opierdalania
> innych osób, które deklarują brak zrozumienia dla tej dolegliwości.
Skoro już postawiłam sprawę jasno, to widzisz, że nie chodzi mi o
uświadomienie całego świata, ale
osób, które kochają BPD i chcą im pomóc przez zrozumienie "ich
świata" Coś w stylu pomoc narkomanowi (zrozumieć jego dno) studiując
uważnie 'Pamiętnik narkomanki'.
W w/w artykule czytamy : 'Są zmienni pod względem tego jak inni
ich odbierają; mają wiele różnych "ja", nie są jednak fałszywi, mają
po prostu zmienne nastroje'.
A ja bym dodała do tego, że ich potencjalna fałszywość wynika również
z faktu, że mają bardzo, bardzo, bardzo słabą pamięć długotrwałą i
nieświadomie kłamią bądź zmieniają fakty przeszłych wydarzeń. Owszem
może i są inteligentni, ale brak pamięci długotrwałej powoduje, że ich
świadomość do połączenie przeszłości z teraźniejszością jest jak
puzzle z miliona kawałów o podobnym kształcie i kolorze.
'Mają zdolność do działania "jak-gdyby" (jak-gdyby wierzyli w
coś, jak-gdyby byli kimś innym, itp.); są dobrymi aktorami, miewają
dobre zdolności przekonywania i wpływania na to jak myślą inni;
potrafią "zrobić z białego czarne" - przekonać nawet do tego, w co
sami nie wierzą. Nieświadomie wzbudzają u innych negatywne uczucia
jakich sami doświadczają (np. złość)' - Z czymś mi sie to
kojarzy, mianowicie : 'Niech mi nikt nie mówi, że czarne jest czarne a
białe białe' :DDD
A tak serio to prawda akwizytor z BPD sprzedałby ludziowi nawet
materac sypialniany wypchany guanem. Jednak nie po to by go
perfidnie skrzywdzić, ale żeby dowartościować siebie. Dla niego
osiągnięcie tego niemożliwego celu będzie jakąś stabilnością - czymś
pewnym, czymś co mu sie udało w jego chwiejnym świecie. A, że niestety
"oszukany" wtopił nieszczęśliwie pieniądze, jest niewątpliwie powodem
do wieszania psów na BPD z jego punktu widzenia - to oczywiście
metafora. Jednak nie należy zapominać, że i "zdrowym" zdarza się łgać,
manipulować i to nie z BPD, ale dla mamony albo innych instynktów -
czy to , de facto lepiej usprawiedliwia taki sam postępek ?! Nie wiem?
'Mają problemy z tolerowaniem samotności, nawet na krótką chwilę;
odczuwają potrzebę bycia z kimś, życia dla kogoś, często jednak,
paradoksalnie, stronią od ludzi - ponieważ czują się przez bliskość
zagrożeni - im ktoś jest bliżej nich tym większa ogarnia ich panika;
ich bliższe relacje z innymi kończą się ich rozczarowaniem (gdy druga
strona ich rozczaruje - co następuje zawsze, wcześniej czy później, bo
nikt z nas przecież nie jest idealny - następuje u nich faza
dewaluacji: przejście z miłości do nienawiści), oraz smutkiem,
przygnębieniem. Ich życie jest chaotyczne - jak oni sami; nierzadko
pełne zmian kierunków kształcenia, rezygnacji z pracy, zerwanych
związków, itp' - Borderline stroni od bliższych relacji bo boi się
zranienia i rozczarowania, ale jeśli już jest w związku to partner
bywa traktowany jako bożyszcze. Owszem w pożyciu odczuwa wyłącznie dwa
rodzaje
uczuć tj miłość i nienawiść z tymże tylko dla tego, że w ich umyśle
nie ma pojęcia uczucia wypośrodkowanego czyli lubię. Pojęcie, uczucie
Lubię nie jest dla nich nie związane z relacjami międzyludzkimi.
Lubienie dla nich odnosi się co najwyżej do potrawy albo zwierząt .
Warto zaznaczyć, że przypływ nienawiści nie przekłada sie na przemoc
fizyczną co najwyżej werbalną lub niewerbalną.
Kończę bo mam wrażenie, że piszę sama do siebie, walę pięściami w
powietrze. :)
Jakby był gdzie tam jaki lurker "głodny" poszerzenia tematu to zap. na
priv
Serdecznie pozdrawiam
-aszheri-
> --
> pozdrawiam
> michał
Re: Miłość według Borderline
Author: michal
Date: Sat, 22 Aug 2009 11:06
Date: Sat, 22 Aug 2009 11:06
108 lines
7380 bytes
7380 bytes
aszheri wrote: > Widzę, że nie wyrażam się dość jasno. Zgadzam się, gdybym miała do > czynienia z BPD to i owszem > kwestionując w/w opis zjawiska dokonywałabym pewnego rodzaju > profanacji i lekceważenia osiągnięć (badań) ludzi uczonych. Pisząc o > daniu komuś możliwości wejścia do uczuć BPD miałam na myśli - siebie > osobę z BPD. Zmienia się więc teraz punkt widzenia tematu, ale tego, co napisałem, nie zmieniam. [...] > Skoro już postawiłam sprawę jasno, to widzisz, że nie chodzi mi o > uświadomienie całego świata, ale > osób, które kochają BPD i chcą im pomóc przez zrozumienie "ich > świata" Coś w stylu pomoc narkomanowi (zrozumieć jego dno) studiując > uważnie 'Pamiętnik narkomanki'. > W w/w artykule czytamy : 'Są zmienni pod względem tego jak inni > ich odbierają; mają wiele różnych "ja", nie są jednak fałszywi, mają > po prostu zmienne nastroje'. > A ja bym dodała do tego, że ich potencjalna fałszywość wynika również > z faktu, że mają bardzo, bardzo, bardzo słabą pamięć długotrwałą i > nieświadomie kłamią bądź zmieniają fakty przeszłych wydarzeń. Owszem > może i są inteligentni, ale brak pamięci długotrwałej powoduje, że ich > świadomość do połączenie przeszłości z teraźniejszością jest jak > puzzle z miliona kawałów o podobnym kształcie i kolorze. To prawda, że uświadomieni BPD - pod względem sporej wiedzy o swojej osobowości - są i pozostaną osamotnieni wśród bliskich. Tego się nie zmieni. Dlatego jedyna szansą dla nich, uważam, jest determinacja połączona z wiarą (tak, z wiarą!), że można w pełni swoją osobowość wykorzystać dla dobra siebie i innych. Wiedza o sobie jest już połową sukcesu. Myśl o uświadamianiu innych o BPD i nakłanianiu ich do wyrozumiałości i tolerancji - to rola dla innych. Dla ludzi, którzy znaja temat i nie są taka osobowością uwikłani wewnętrznie. Nie wypowiadam się tu jako fachowiec. Mam po prostu takie przeświadczwenie, że praca nad sobą zawsze da dobre rezultaty. Wdrażanie nawyków jest niczym innym, jak układaniem sobie życia. Nawyki myślowe istnieją również (są może najważniejsze). Jednym z takich nawyków jest myślenie, że coś dla BPD jest niemożliwe. Spróbuj może zmienić to. Covey mógłby Ci pomóc, jaśli zmienisz nastawienie. > 'Mają zdolność do działania "jak-gdyby" (jak-gdyby wierzyli w > coś, jak-gdyby byli kimś innym, itp.); są dobrymi aktorami, miewają > dobre zdolności przekonywania i wpływania na to jak myślą inni; > potrafią "zrobić z białego czarne" - przekonać nawet do tego, w co > sami nie wierzą. Nieświadomie wzbudzają u innych negatywne uczucia > jakich sami doświadczają (np. złość)' - Z czymś mi sie to > kojarzy, mianowicie : 'Niech mi nikt nie mówi, że czarne jest czarne a > białe białe' :DDD To są cechy, które przy trzymaniu pewnych zasad mogą być ogromnymi zaletami. > A tak serio to prawda akwizytor z BPD sprzedałby ludziowi nawet > materac sypialniany wypchany guanem. Jednak nie po to by go > perfidnie skrzywdzić, ale żeby dowartościować siebie. Dla niego > osiągnięcie tego niemożliwego celu będzie jakąś stabilnością - czymś > pewnym, czymś co mu sie udało w jego chwiejnym świecie. A, że niestety > "oszukany" wtopił nieszczęśliwie pieniądze, jest niewątpliwie powodem > do wieszania psów na BPD z jego punktu widzenia - to oczywiście > metafora. Jednak nie należy zapominać, że i "zdrowym" zdarza się łgać, > manipulować i to nie z BPD, ale dla mamony albo innych instynktów - > czy to , de facto lepiej usprawiedliwia taki sam postępek ?! Nie wiem? Sprawa zasadnicza. Jeżeli osoba z BPD sama usprawiedliwia oszukanie kogoś swoją zaburzoną osobowścią, to jest w ślepym zaułku. Podobnie będzie z nie do końca uświadomioną zdradą, nie do końca uświadomionym kłamstwem itp. Jeśli chce to zmienić, wystarczy (jestem o tym przekonany) wprowadzić sobie w nawyk pewne niezłomne zasady. Nawyków nie trzeba pilnować. Je trzeba wdrożyć, a one potem funkcjonuja same. Nie trzeba bez ustanku angażować siły woli. > 'Mają problemy z tolerowaniem samotności, nawet na krótką chwilę; > odczuwają potrzebę bycia z kimś, życia dla kogoś, często jednak, > paradoksalnie, stronią od ludzi - ponieważ czują się przez bliskość > zagrożeni - im ktoś jest bliżej nich tym większa ogarnia ich panika; > ich bliższe relacje z innymi kończą się ich rozczarowaniem (gdy druga > strona ich rozczaruje - co następuje zawsze, wcześniej czy później, bo > nikt z nas przecież nie jest idealny - następuje u nich faza > dewaluacji: przejście z miłości do nienawiści), oraz smutkiem, > przygnębieniem. Ich życie jest chaotyczne - jak oni sami; nierzadko > pełne zmian kierunków kształcenia, rezygnacji z pracy, zerwanych > związków, itp' - Borderline stroni od bliższych relacji bo boi się > zranienia i rozczarowania, ale jeśli już jest w związku to partner > bywa traktowany jako bożyszcze. Owszem w pożyciu odczuwa wyłącznie dwa > rodzaje > uczuć tj miłość i nienawiść z tymże tylko dla tego, że w ich umyśle > nie ma pojęcia uczucia wypośrodkowanego czyli lubię. Pojęcie, uczucie > Lubię nie jest dla nich nie związane z relacjami międzyludzkimi. > Lubienie dla nich odnosi się co najwyżej do potrawy albo zwierząt . > Warto zaznaczyć, że przypływ nienawiści nie przekłada sie na przemoc > fizyczną co najwyżej werbalną lub niewerbalną. > Kończę bo mam wrażenie, że piszę sama do siebie, walę pięściami w > powietrze. :) > Jakby był gdzie tam jaki lurker "głodny" poszerzenia tematu to zap. na > priv Nie piszesz sama do siebie, choć jestem przekonany, że tego, czego w tej chwili tutaj szukasz - nie znajdziesz. Chcesz, żeby ktoś Ci przytaknął, że świat jest be dla takich osobowości. A tutaj ciągle ktoś bedzie chciał Ci pomagać. :) -- pozdrawiam michał
Re: Miłość według Borderline
Author: Mme Kitzmoor
Date: Sat, 22 Aug 2009 13:04
Date: Sat, 22 Aug 2009 13:04
31 lines
2636 bytes
2636 bytes
On 21 Sie, 14:48, aszheri <asz...@wp.pl> wrote: > Miłość według Borderline > > Właśnie wróciłam z bloga o takim wpisie i cóż... > Rozumiem osoby tkwiąco - trwające w związkach z osobą BPD, ale wiele > ich opinii jest krzywdząca. > Jakie? > Ot na przykład, że Borderline maniakalnie zdradzają, kłamią a do tego > są fałszywi. > Kolejnym generalizowaniem jest opinia jakoby osoba BPD nie była > świadoma swojej osobowości bądź nie dawała się przekonać o swoim > stanie. > Fundamentalnym błędem jest myślenie partnera bądź osób postronnych, że > BPD jest egoistyczno-hedonistycznym potworem. BPD to skrzywienie > charakteru spowodowane niedorozwojem emocjonalnym bolesne w > posunięciach nie tylko dla partnera i rodziny, ale z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ - > również dla Borderline. > Ciekawy temat, może podyskutujemy ? :) > pozdrawiam wszystkich z appm. > -aszheri- Borderline to jest takie perpetuum mobile. Mozna ich wkurwic nawet NIC KURWA NIE ROBIAC :D a robi się to tak: ktoś wkurwia twojego borderline'a. ty nic nie robisz z obawy przed niechybnym deszczem biegunki. borderline wkurwia się na ciebie :] do tego aby być w reakcji z borderlinem trzeba człowieka z dystansem do wszystkiego i nerwami ze stali. tyla moich refleksji na temat borderline'ów (tych z psychiatryczną diagnozą) pozdro
Re: Miłość według Borderline
Author: Stopek
Date: Sat, 22 Aug 2009 13:05
Date: Sat, 22 Aug 2009 13:05
31 lines
2675 bytes
2675 bytes
> Czytałam ponadto stary wątek na app z przed roku i właśnie również > tam, typ opowiadał się o destrukcji BPD. Gówno prawda z tą destrukcją. > Pytasz, kto komu krzywdę robi wydając takie opinie. Opinia bywa szkłem > powiększającym - rezultat wiadomy. Ogólnie mówi sie o osobach BPD w > strasznie złym świetle i dobrze zgodzę się z tym, ale nie mniej ważne > jest co czuje świadoma swego stanu Borderline. > Osobowość Borderline jest o tyle niebezpieczną dla danego człowieka > "dolegliwością" a i nieznaną dla środowiska lekarskiego ,że bywa > mylnie diagnozowana jako szereg różnej maści chorób psychicznych a co > za tym idzie, ludzie są faszerowani dziadostwem przez lata. Dramatem > jest, że osoba cierpiąca na BPD cierpi w dwójnasób. No bo, przysparza > cierpienia partnerowi z czego (jeśli)zdaje sobie sprawę a ponieważ > nijak nie potrafi sie powstrzymać przed kolejnym atakiem werbalnym, > cierpi tuż po nim gdyż jest świadoma, że rani do żywego . I tak > wygląda to błędne koło. Jednak to tylko wierzchołek tej góry. Jeśli cie to pocieszy, ja jestem bordelinerowcem. Dzieki temu w zwiazku krzywdze sam siebie - nie wiedząc co wybrac, kiedy trzeba to zrobic - jak i moja partnerke - bo moim niezdecydowaniem i skłonnością do rozkmin typu "a co by było i co będzie" doprowadzam ją do szału. Ale jest równowaga w przyrodzie, bo moja narzeczona jest depresantką:) -- Pozdrawiam serdecznie - Stopek Pijesz do mnie, chcesz pogadać? Jabber id: stopek@jabster.pl Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj! I trzymaj się skurwielu jak najdalej z dala.
Re: Miłość według Borderline
Author: michal
Date: Sat, 22 Aug 2009 13:12
Date: Sat, 22 Aug 2009 13:12
34 lines
2503 bytes
2503 bytes
Mme Kitzmoor wrote: >> Właśnie wróciłam z bloga o takim wpisie i cóż... >> Rozumiem osoby tkwiąco - trwające w związkach z osobą BPD, ale wiele >> ich opinii jest krzywdząca. >> Jakie? >> Ot na przykład, że Borderline maniakalnie zdradzają, kłamią a do tego >> są fałszywi. >> Kolejnym generalizowaniem jest opinia jakoby osoba BPD nie była >> świadoma swojej osobowości bądź nie dawała się przekonać o swoim >> stanie. >> Fundamentalnym błędem jest myślenie partnera bądź osób postronnych, >> że BPD jest egoistyczno-hedonistycznym potworem. BPD to skrzywienie >> charakteru spowodowane niedorozwojem emocjonalnym bolesne w >> posunięciach nie tylko dla partnera i rodziny, ale z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ - >> również dla Borderline. >> Ciekawy temat, może podyskutujemy ? :) >> pozdrawiam wszystkich z appm. > Borderline to jest takie perpetuum mobile. Mozna ich wkurwic nawet NIC > KURWA NIE ROBIAC :D a robi się to tak: ktoś wkurwia twojego > borderline'a. ty nic nie robisz z obawy przed niechybnym deszczem > biegunki. borderline wkurwia się na ciebie :] > do tego aby być w reakcji z borderlinem trzeba człowieka z dystansem > do wszystkiego i nerwami ze stali. tyla moich refleksji na temat > borderline'ów (tych z psychiatryczną diagnozą) To jest racja. Dlatego liczą się tylko Terminator i Chack Noris. Z tym, że Chack nadaje się też do reakcji z Terminatorem (tym z psychiatryczną diagnozą). -- pozdrawiam michał
Re: Miłość według Borderline
Author: Mme Kitzmoor
Date: Sat, 22 Aug 2009 13:15
Date: Sat, 22 Aug 2009 13:15
30 lines
2418 bytes
2418 bytes
On 21 Sie, 19:45, Stopek <pucj...@gazeta.pl> wrote: > > Ot na przykład, że Borderline maniakalnie zdradzają, kłamią a do tego > > są fałszywi. > Gówno, chuj. przyznam rację. > > Kolejnym generalizowaniem jest opinia jakoby osoba BPD nie była > > świadoma swojej osobowości bądź nie dawała się przekonać o swoim > > stanie. > > Fundamentalnym błędem jest myślenie partnera bądź osób postronnych, że > > BPD jest egoistyczno-hedonistycznym potworem. BPD to skrzywienie > > charakteru spowodowane niedorozwojem emocjonalnym bolesne w > > posunięciach nie tylko dla partnera i rodziny, ale z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ - > > również dla Borderline. > No kurwa... no nie no, w końcu coś się na tej grupie dzieje, poza takim tam babki sraniem. > > Ciekawy temat, może podyskutujemy ? :) > Bordersi maja problemy z podejmowaniem decyzji w zyciu, chocby z tego > wzgledu np. zdradzaja, bo nie potrabia zdecydowac, z kim chca byc, ale > nie dlatego, ze tak chca. a takie rozkminki nie podpadają bardziej pod myśli natrętne? albo zwykły syndrom zamartwiacza? pozdro
Re: Miłość według Borderline
Author: Magda
Date: Sat, 22 Aug 2009 13:53
Date: Sat, 22 Aug 2009 13:53
32 lines
2294 bytes
2294 bytes
Użytkownik "aszheri" <aszher@wp.pl> napisał w wiadomości news:a5ff0301-9290-41bc-ac67-32975120e80d@h31g2000yqd.googlegroups.com... Miłość według Borderline Właśnie wróciłam z bloga o takim wpisie i cóż... Rozumiem osoby tkwiąco - trwające w związkach z osobą BPD, ale wiele ich opinii jest krzywdząca. Jakie? Ot na przykład, że Borderline maniakalnie zdradzają, kłamią a do tego są fałszywi. Kolejnym generalizowaniem jest opinia jakoby osoba BPD nie była świadoma swojej osobowości bądź nie dawała się przekonać o swoim stanie. Fundamentalnym błędem jest myślenie partnera bądź osób postronnych, że BPD jest egoistyczno-hedonistycznym potworem. BPD to skrzywienie charakteru spowodowane niedorozwojem emocjonalnym bolesne w posunięciach nie tylko dla partnera i rodziny, ale z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ - również dla Borderline. Ciekawy temat, może podyskutujemy ? :) pozdrawiam wszystkich z appm. -aszheri- Wiaj Słoneczko, Ja ,Aszherciu znalazłam taką stronkę: http://bpd.szybkanauka.net/ Powiem tylko tak... niezła jazda... W każdym z nas jest BPD. Ucałowania Magda
Re: Miłość według Borderline
Author: Mme Kitzmoor
Date: Sat, 22 Aug 2009 14:20
Date: Sat, 22 Aug 2009 14:20
32 lines
2996 bytes
2996 bytes
On 22 Sie, 15:12, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote: > >> Właśnie wróciłam z bloga o takim wpisie i cóż... > >> Rozumiem osoby tkwiąco - trwające w związkach z osobą BPD, ale wiele > >> ich opinii jest krzywdząca. > >> Jakie? > >> Ot na przykład, że Borderline maniakalnie zdradzają, kłamią a do tego > >> są fałszywi. > >> Kolejnym generalizowaniem jest opinia jakoby osoba BPD nie była > >> świadoma swojej osobowości bądź nie dawała się przekonać o swoim > >> stanie. > >> Fundamentalnym błędem jest myślenie partnera bądź osób postronnych, > >> że BPD jest egoistyczno-hedonistycznym potworem. BPD to skrzywienie > >> charakteru spowodowane niedorozwojem emocjonalnym bolesne w > >> posunięciach nie tylko dla partnera i rodziny, ale z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ - > >> również dla Borderline. > >> Ciekawy temat, może podyskutujemy ? :) > >> pozdrawiam wszystkich z appm. > > Borderline to jest takie perpetuum mobile. Mozna ich wkurwic nawet NIC > > KURWA NIE ROBIAC :D a robi się to tak: ktoś wkurwia twojego > > borderline'a. ty nic nie robisz z obawy przed niechybnym deszczem > > biegunki. borderline wkurwia się na ciebie :] > > do tego aby być w reakcji z borderlinem trzeba człowieka z dystansem > > do wszystkiego i nerwami ze stali. tyla moich refleksji na temat > > borderline'ów (tych z psychiatryczną diagnozą) > To jest racja. Dlatego liczą się tylko Terminator i Chack Noris. Z tym, że > Chack nadaje się też do reakcji z Terminatorem (tym z psychiatryczną > diagnozą). to już rozpierducha. tak jak wszystko z borderlinem ;] pozdro
Re: Miłość według Borderline
Author: aszheri
Date: Sat, 22 Aug 2009 20:37
Date: Sat, 22 Aug 2009 20:37
164 lines
10868 bytes
10868 bytes
On 22 Sie, 13:06, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote: > aszheri wrote: > > Widzę, że nie wyrażam się dość jasno. Zgadzam się, gdybym miała do > > czynienia z BPD to i owszem > > kwestionując w/w opis zjawiska dokonywałabym pewnego rodzaju > > profanacji i lekceważenia osiągnięć (badań) ludzi uczonych. Pisząc o > > daniu komuś możliwości wejścia do uczuć BPD miałam na myśli - siebie > > osobę z BPD. > > Zmienia się więc teraz punkt widzenia tematu, ale tego, co napisałem, nie > zmieniam. > > [...] > > > Skoro już postawiłam sprawę jasno, to widzisz, że nie chodzi mi o > > uświadomienie całego świata, ale > > osób, które kochają BPD i chcą im pomóc przez zrozumienie "ich > > świata" Coś w stylu pomoc narkomanowi (zrozumieć jego dno) studiując > > uważnie 'Pamiętnik narkomanki'. > > W w/w artykule czytamy : 'Są zmienni pod względem tego jak inni > > ich odbierają; mają wiele różnych "ja", nie są jednak fałszywi, mają > > po prostu zmienne nastroje'. > > A ja bym dodała do tego, że ich potencjalna fałszywość wynika również > > z faktu, że mają bardzo, bardzo, bardzo słabą pamięć długotrwałą i > > nieświadomie kłamią bądź zmieniają fakty przeszłych wydarzeń. Owszem > > może i są inteligentni, ale brak pamięci długotrwałej powoduje, że ich > > świadomość do połączenie przeszłości z teraźniejszością jest jak > > puzzle z miliona kawałów o podobnym kształcie i kolorze. > > To prawda, że uświadomieni BPD - pod względem sporej wiedzy o swojej > osobowości - są i pozostaną osamotnieni wśród bliskich. Tego się nie zmieni. > Dlatego jedyna szansą dla nich, uważam, jest determinacja połączona z wiarą > (tak, z wiarą!), że można w pełni swoją osobowość wykorzystać dla dobra > siebie i innych. Wiedza o sobie jest już połową sukcesu. > Myśl o uświadamianiu innych o BPD i nakłanianiu ich do wyrozumiałości i > tolerancji - to rola dla innych. Dla ludzi, którzy znaja temat i nie są taka > osobowością uwikłani wewnętrznie. > Nie wypowiadam się tu jako fachowiec. Mam po prostu takie przeświadczwenie, > że praca nad sobą zawsze da dobre rezultaty. Wdrażanie nawyków jest niczym > innym, jak układaniem sobie życia. Nawyki myślowe istnieją również (są może > najważniejsze). Jednym z takich nawyków jest myślenie, że coś dla BPD jest > niemożliwe. Spróbuj może zmienić to. Covey mógłby Ci pomóc, jaśli zmienisz > nastawienie. > > > 'Mają zdolność do działania "jak-gdyby" (jak-gdyby wierzyli w > > coś, jak-gdyby byli kimś innym, itp.); są dobrymi aktorami, miewają > > dobre zdolności przekonywania i wpływania na to jak myślą inni; > > potrafią "zrobić z białego czarne" - przekonać nawet do tego, w co > > sami nie wierzą. Nieświadomie wzbudzają u innych negatywne uczucia > > jakich sami doświadczają (np. złość)' - Z czymś mi sie to > > kojarzy, mianowicie : 'Niech mi nikt nie mówi, że czarne jest czarne a > > białe białe' :DDD > > To są cechy, które przy trzymaniu pewnych zasad mogą być ogromnymi zaletami. > > > A tak serio to prawda akwizytor z BPD sprzedałby ludziowi nawet > > materac sypialniany wypchany guanem. Jednak nie po to by go > > perfidnie skrzywdzić, ale żeby dowartościować siebie. Dla niego > > osiągnięcie tego niemożliwego celu będzie jakąś stabilnością - czymś > > pewnym, czymś co mu sie udało w jego chwiejnym świecie. A, że niestety > > "oszukany" wtopił nieszczęśliwie pieniądze, jest niewątpliwie powodem > > do wieszania psów na BPD z jego punktu widzenia - to oczywiście > > metafora. Jednak nie należy zapominać, że i "zdrowym" zdarza się łgać, > > manipulować i to nie z BPD, ale dla mamony albo innych instynktów - > > czy to , de facto lepiej usprawiedliwia taki sam postępek ?! Nie wiem? > > Sprawa zasadnicza. Jeżeli osoba z BPD sama usprawiedliwia oszukanie kogoś > swoją zaburzoną osobowścią, to jest w ślepym zaułku. Podobnie będzie z nie > do końca uświadomioną zdradą, nie do końca uświadomionym kłamstwem itp. > Jeśli chce to zmienić, wystarczy (jestem o tym przekonany) wprowadzić sobie > w nawyk pewne niezłomne zasady. Nawyków nie trzeba pilnować. Je trzeba > wdrożyć, a one potem funkcjonuja same. Nie trzeba bez ustanku angażować siły > woli. > > > > > > > 'Mają problemy z tolerowaniem samotności, nawet na krótką chwilę; > > odczuwają potrzebę bycia z kimś, życia dla kogoś, często jednak, > > paradoksalnie, stronią od ludzi - ponieważ czują się przez bliskość > > zagrożeni - im ktoś jest bliżej nich tym większa ogarnia ich panika; > > ich bliższe relacje z innymi kończą się ich rozczarowaniem (gdy druga > > strona ich rozczaruje - co następuje zawsze, wcześniej czy później, bo > > nikt z nas przecież nie jest idealny - następuje u nich faza > > dewaluacji: przejście z miłości do nienawiści), oraz smutkiem, > > przygnębieniem. Ich życie jest chaotyczne - jak oni sami; nierzadko > > pełne zmian kierunków kształcenia, rezygnacji z pracy, zerwanych > > związków, itp' - Borderline stroni od bliższych relacji bo boi się > > zranienia i rozczarowania, ale jeśli już jest w związku to partner > > bywa traktowany jako bożyszcze. Owszem w pożyciu odczuwa wyłącznie dwa > > rodzaje > > uczuć tj miłość i nienawiść z tymże tylko dla tego, że w ich umyśle > > nie ma pojęcia uczucia wypośrodkowanego czyli lubię. Pojęcie, uczucie > > Lubię nie jest dla nich nie związane z relacjami międzyludzkimi. > > Lubienie dla nich odnosi się co najwyżej do potrawy albo zwierząt . > > Warto zaznaczyć, że przypływ nienawiści nie przekłada sie na przemoc > > fizyczną co najwyżej werbalną lub niewerbalną. > > Kończę bo mam wrażenie, że piszę sama do siebie, walę pięściami w > > powietrze. :) > > Jakby był gdzie tam jaki lurker "głodny" poszerzenia tematu to zap. na > > priv > > Nie piszesz sama do siebie, choć jestem przekonany, że tego, czego w tej > chwili tutaj szukasz - nie znajdziesz. Chcesz, żeby ktoś Ci przytaknął, że > świat jest be dla takich osobowości. A tutaj ciągle ktoś bedzie chciał Ci > pomagać. :) > > -- > pozdrawiam > michał- Ukryj cytowany tekst - > > - Pokaż cytowany tekst - Najsmutniejsze w tej łzawej autobiografii jest to, że przez lata byłam męczona na próżno chemią, która zniszczyła dotkliwie mój intelekt. Najsmutniejsze jest to, że jak człowiek przychodzi do psychologa (psychiatry) i mówi : 'Dzieje się ze mną coś dziwnego, sama siebie nie rozumiem'. To tenże pseudo specjalista zamiast jej pomóc np. poprzez uważne posłuchanie, pogłówkowanie, zrozumienie genezę problemu, sięgnąć do zasobów zmurszałych, zdziadziałych i obrośniętych pajęczyną wygodnictwa nauk ze studiów, to aplikuje człowiekowi dawkę idiotyzmu. Po co się bebrać w skomplikowanym elemencie lepiej go WYCISZYĆ - wówczas przestanie cokolwiek czuć. Kiedy przypadkowo natknęłam sie na ten artykuł, doznałam tak straszliwego szoku, że upadłam na podłogę zaczęłam krzyczeć, płakać, bolała mnie każda cząstka ciała. Dlaczego? Bo wreszcie zrozumiałam co czuję, czemu jestem (teraz bardziej już byłam) taką wredną, parszywą, kxxxx gnębiącą i gryzącą wszystkich, którym na mnie zależy. Temu komuś kto zrozumiał i spisał ten stan postawiła bym pomnik. Bo poczułam jak by ktoś wlazł mi do głowy i spisał w logicznym porządku wszystko co dla mnie - mimo, że to się dzieje w mojej głowie, było nie logiczne.Kompletny dysonans dążeń i osiągnięć. Poczułam ulgę i wreszcie pewien szacunek do samej siebie bo zrozumiałam (chociaż Ty sie z tym nie zgodzisz) ,że wiele zachowań w BPD naprawdę nie zależy ode mnie. To istotnie destruktywne uczucie jak obiecujesz komuś ,że go już nigdy, przenigdy nie zmieszasz z błotem - ale nagle przychodzi impuls i.... Człowiek myśli - żeby tak zdechnąć wtedy wszystko się skończy, ale z drugiej strony bardzo chce żyć - pracować, tańczyć, rodzić, planować, budować, podróżować. Chce lubić i być lubianym,ufać i być obdarowywany zaufaniem - taki banał a taki trudny. Naturalnie zgadzam się z tym ,że często z BPD współistnieją depresje, ale w przeważającej części zachowanie jest następstwem Borderline. Na szczęście z racji wieku jestem już u schyłku tegoż stanu, ale bywa, że czasem przechodzę samą siebie. Na koniec tego monologu dodam, że od kilkunastu lat nie zdradziłam fizycznie, nie skłamałam umyślnie i nikogo trwale nie skrzywdziłam. Chociaż, kto wie co by powiedział mój TZ. Być może dlatego, że jestem typ pogranicznym z zachowaniem Acting-in. Pozdrawiam -aszheri- PS. Ważny mesydż do pozostałych rozmawiających w moim kierunku. Chłopaki nie produkujcie sie, chamstwa to ja mam dosyć w swoim wydaniu. A wracać umyślnie do tego co z wielkim wysiłkiem wywaliłam z siebie, to tak jak by zlizać własne rzygowiny wyłącznie z sentymentu - bo obiad był dobry.
Re: Miłość według Borderline
Author: Magda
Date: Sun, 23 Aug 2009 01:09
Date: Sun, 23 Aug 2009 01:09
26 lines
2330 bytes
2330 bytes
Użytkownik "aszheri" <aszher@wp.pl> napisał w wiadomości news:a5ff0301-9290-41bc-ac67-32975120e80d@h31g2000yqd.googlegroups.com... Miłość według Borderline Właśnie wróciłam z bloga o takim wpisie i cóż... Rozumiem osoby tkwiąco - trwające w związkach z osobą BPD, ale wiele ich opinii jest krzywdząca. Jakie? Ot na przykład, że Borderline maniakalnie zdradzają, kłamią a do tego są fałszywi. Kolejnym generalizowaniem jest opinia jakoby osoba BPD nie była świadoma swojej osobowości bądź nie dawała się przekonać o swoim stanie. Fundamentalnym błędem jest myślenie partnera bądź osób postronnych, że BPD jest egoistyczno-hedonistycznym potworem. BPD to skrzywienie charakteru spowodowane niedorozwojem emocjonalnym bolesne w posunięciach nie tylko dla partnera i rodziny, ale z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ - również dla Borderline. Ciekawy temat, może podyskutujemy ? :) pozdrawiam wszystkich z appm. -aszheri- Aszi, szzkoda, że tego artykułu nie zlalazłaś kilkanaście lat temu- człowiek by się tak nie zadręczał i nie żyłby w piekle... Szkoda, że kilkanaście lat temu nikt nie spisał tych mądrości....
Re: Miłość według Borderline
Author: Aicha
Date: Sun, 23 Aug 2009 07:47
Date: Sun, 23 Aug 2009 07:47
9 lines
1553 bytes
1553 bytes
Użytkownik "aszheri" napisał: > Ważny mesydż do pozostałych rozmawiających w moim kierunku. > Chłopaki nie produkujcie sie, To prywatny Usenet, ale nie Twój. -- Pozdrawiam - Aicha (chłop-ak jak ta lala)
Re: Miłość według Borderline
Author: aszheri
Date: Sun, 23 Aug 2009 10:21
Date: Sun, 23 Aug 2009 10:21
17 lines
2215 bytes
2215 bytes
On 23 Sie, 09:47, "Aicha" <blueberry37.nagma...@to.ja> wrote: > Użytkownik "aszheri" napisał: > > > Ważny mesydż do pozostałych rozmawiających w moim kierunku. > > Chłopaki nie produkujcie sie, > > To prywatny Usenet, ale nie Twój. > > -- > Pozdrawiam - Aicha (chłop-ak jak ta lala) Nie zrozumiałaś mojego przesłania w stronę tych tu z BPD, więc mnie niepotrzebnie atakujesz :) pozdrawiam -aszheri-
Re: Miłość według Borderline
Author: aszheri
Date: Sun, 23 Aug 2009 10:34
Date: Sun, 23 Aug 2009 10:34
39 lines
2963 bytes
2963 bytes
On 23 Sie, 03:09, "Magda" <magda_m_1...@o2.pl> wrote: > Użytkownik "aszheri" <asz...@wp.pl> napisał w wiadomościnews:a5ff0301-9290-41bc-ac67-32975120e80d@h31g2000yqd.googlegroups.com... > Miłość według Borderline > > Właśnie wróciłam z bloga o takim wpisie i cóż... > Rozumiem osoby tkwiąco - trwające w związkach z osobą BPD, ale wiele > ich opinii jest krzywdząca. > Jakie? > Ot na przykład, że Borderline maniakalnie zdradzają, kłamią a do tego > są fałszywi. > Kolejnym generalizowaniem jest opinia jakoby osoba BPD nie była > świadoma swojej osobowości bądź nie dawała się przekonać o swoim > stanie. > Fundamentalnym błędem jest myślenie partnera bądź osób postronnych, że > BPD jest egoistyczno-hedonistycznym potworem. BPD to skrzywienie > charakteru spowodowane niedorozwojem emocjonalnym bolesne w > posunięciach nie tylko dla partnera i rodziny, ale z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ - > również dla Borderline. > Ciekawy temat, może podyskutujemy ? :) > pozdrawiam wszystkich z appm. > -aszheri- > > Aszi, szzkoda, że tego artykułu nie zlalazłaś kilkanaście lat temu- człowiek > by się tak nie zadręczał i nie żyłby w piekle... Szkoda, że kilkanaście lat > temu nikt nie spisał tych mądrości.... Kilkanaście lat temu byłam u "szczytu BPD" i trochę inaczej patrzałam na samą siebie. Szczerze uważam, że nic by mi to nie dało tz ten materiał. Wtedy myślałam, że jestem przebojowa i ambitna a dziś wiem, ze to Borderline mną pomiatało. :) dzisiaj jeszcze pozostało mi balansowanie na pograniczu jak zasiądę za kółkiem. :* -aszheri-
Re: Miłość według Borderline
Author: xelf
Date: Sun, 23 Aug 2009 17:36
Date: Sun, 23 Aug 2009 17:36
5 lines
1618 bytes
1618 bytes
W dniu 2009-08-23 09:47, Aicha pisze: > To prywatny Usenet, Tak? Zaskocz mnie jeszcze raz i napisz czyj.
Re: Miłość według Borderline
Author: michal
Date: Sun, 23 Aug 2009 18:17
Date: Sun, 23 Aug 2009 18:17
11 lines
1564 bytes
1564 bytes
xelf wrote: >> To prywatny Usenet, > Tak? Zaskocz mnie jeszcze raz i napisz czyj. Ja Cię zaskoczę: Mój, bo każdy może pisać, co chce! -- pozdrawiam michał
Re: Miłość według Borderline
Author: aszheri
Date: Sun, 23 Aug 2009 19:16
Date: Sun, 23 Aug 2009 19:16
19 lines
2406 bytes
2406 bytes
On 23 Sie, 20:17, "michal" <6mich...@gazeta.pl> wrote: > xelf wrote: > >> To prywatny Usenet, > > Tak? Zaskocz mnie jeszcze raz i napisz czyj. > > Ja Cię zaskoczę: > Mój, bo każdy może pisać, co chce! > > -- > pozdrawiam > michał Dla sprostowania bo widze, że zasiał się zamęt. Nie miałam na myśli żeby chłopaki nie pisali w ogóle, ale do mnie. Nie odpowiadam na takie dyskusje i tyle - nic poza tym. pozdrawaim -aszheri- -aszheri-
Re: Miłość według Borderline
Author: xelf
Date: Sun, 23 Aug 2009 19:35
Date: Sun, 23 Aug 2009 19:35
19 lines
2112 bytes
2112 bytes
W dniu 2009-08-23 21:16, aszheri pisze: > On 23 Sie, 20:17, "michal"<6mich...@gazeta.pl> wrote: >> xelf wrote: >>>> To prywatny Usenet, >>> Tak? Zaskocz mnie jeszcze raz i napisz czyj. >> >> Ja Cię zaskoczę: >> Mój, bo każdy może pisać, co chce! >> >> -- >> pozdrawiam >> michał > > Dla sprostowania bo widze, że zasiał się zamęt. Zamęt to Ty siejesz w tej chwili. :-) > Nie miałam na myśli żeby chłopaki nie pisali w ogóle, ale do mnie. > Nie odpowiadam na takie dyskusje i tyle - nic poza tym.
Re: Miłość według Borderline
Author: Aicha
Date: Sun, 23 Aug 2009 20:40
Date: Sun, 23 Aug 2009 20:40
11 lines
1583 bytes
1583 bytes
Użytkownik "xelf" napisał: > > To prywatny Usenet, > Tak? Zaskocz mnie jeszcze raz i napisz czyj. http://pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Surmacz ;) -- Pozdrawiam - Aicha
Re: Miłość według Borderline
Author: kiwiko
Date: Sun, 23 Aug 2009 20:48
Date: Sun, 23 Aug 2009 20:48
12 lines
1940 bytes
1940 bytes
Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:h6s13v$g3p$1@inews.gazeta.pl... > xelf wrote: >>> To prywatny Usenet, > >> Tak? Zaskocz mnie jeszcze raz i napisz czyj. > > Ja Cię zaskoczę: > Mój, bo każdy może pisać, co chce! > Bardzo Panu dziękujemy :)
Re: Miłość według Borderline
Author: xelf
Date: Mon, 24 Aug 2009 15:10
Date: Mon, 24 Aug 2009 15:10
14 lines
1693 bytes
1693 bytes
W dniu 2009-08-23 22:40, Aicha pisze: > Użytkownik "xelf" napisał: > >>> To prywatny Usenet, >> Tak? Zaskocz mnie jeszcze raz i napisz czyj. > > http://pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Surmacz > > ;) > NTG Kręcisz :-)
Re: Miłość według Borderline
Author: Aicha
Date: Tue, 25 Aug 2009 00:47
Date: Tue, 25 Aug 2009 00:47
13 lines
1721 bytes
1721 bytes
Użytkownik "xelf" napisał: > >>> To prywatny Usenet, > >> Tak? Zaskocz mnie jeszcze raz i napisz czyj. > > http://pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Surmacz > > ;) > NTG > Kręcisz :-) Nic nie kręcę. Wrocek rulez! ;P -- Pozdrawiam - Aicha
Re: Miłość według Borderline
Author: self
Date: Tue, 25 Aug 2009 17:08
Date: Tue, 25 Aug 2009 17:08
14 lines
1916 bytes
1916 bytes
W dniu 2009-08-25 02:47, Aicha pisze: > Użytkownik "xelf" napisał: > >>>>> To prywatny Usenet, >>>> Tak? Zaskocz mnie jeszcze raz i napisz czyj. >>> http://pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Surmacz >>> ;) >> NTG >> Kręcisz :-) > > Nic nie kręcę. Z mojej strony to był etatyzm, eudajmonizm, eufemizm lub coś innmego na eu... chyba.
Re: Miłość według Borderline
Author: Aicha
Date: Tue, 25 Aug 2009 18:05
Date: Tue, 25 Aug 2009 18:05
16 lines
1900 bytes
1900 bytes
Użytkownik "self" napisał: > >>>>> To prywatny Usenet, > >>>> Tak? Zaskocz mnie jeszcze raz i napisz czyj. > >>> http://pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Surmacz > >>> ;) > >> NTG > >> Kręcisz :-) > > Nic nie kręcę. > Z mojej strony to był etatyzm, eudajmonizm, eufemizm lub coś innmego > na eu... chyba. Euphorbia? ;) -- Pozdrawiam - Aicha
Re: Miłość według Borderline
Author: self
Date: Sun, 30 Aug 2009 09:37
Date: Sun, 30 Aug 2009 09:37
16 lines
2014 bytes
2014 bytes
W dniu 2009-08-25 20:05, Aicha pisze: > Użytkownik "self" napisał: > >>>>>>> To prywatny Usenet, >>>>>> Tak? Zaskocz mnie jeszcze raz i napisz czyj. >>>>> http://pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Surmacz >>>>> ;) >>>> NTG >>>> Kręcisz :-) >>> Nic nie kręcę. >> Z mojej strony to był etatyzm, eudajmonizm, eufemizm lub coś innmego >> na eu... chyba. > > Euphorbia? ;) > Sama jesteś wilczomlecz.
Re: Miłość według Borderline
Author: MU
Date: Sat, 05 Sep 2009 23:51
Date: Sat, 05 Sep 2009 23:51
8 lines
1493 bytes
1493 bytes
On 21 Sie, 21:45, aszheri <asz...@wp.pl> wrote: > Co do bloga:http://kapturekcz.bloog.pl/id,4528999,title,MILOSC-WEDLUG-BORDERLINE-... Aszheri, podajesz linka by nabić ilość odsłon na swoim blogasku? Pozdrowienia, MU
Re: Miłość według Borderline
Author: aszheri
Date: Mon, 14 Sep 2009 07:05
Date: Mon, 14 Sep 2009 07:05
15 lines
1948 bytes
1948 bytes
On 6 Wrz, 01:51, MU <lubieto...@tlen.pl> wrote: > On 21 Sie, 21:45, aszheri <asz...@wp.pl> wrote: > > > Co do bloga:http://kapturekcz.bloog.pl/id,4528999,title,MILOSC-WEDLUG-BORDERLINE-... > > Aszheri, podajesz linka by nabić ilość odsłon na swoim blogasku? > > Pozdrowienia, > MU Tak, rozszyfrowałeś mnie, Zamorderco Uczuć ;) No facet...aż taka przebiegła flądra to ja jeszcze nie jestem- przynajmniej jeszcze się nie nauczyłam. Ale pochlebiasz mi ...chciałabym mieć takie pióro literackie. -aszheri-
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads