Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
76 messages
76 total messages
Page 1 of 2
Started by Marzena
Sun, 24 Feb 2008 12:53
Page 1 of 2 • 76 total messages
Potrzebuję pomocy
Author: Marzena
Date: Sun, 24 Feb 2008 12:53
Date: Sun, 24 Feb 2008 12:53
74 lines
6339 bytes
6339 bytes
Mój problem (a raczej) problemy są dość skomplikowane, dlatego trudno
zakwalifikować mi się do jednej kategorii.
Mam 23 lata i może zacznę od początku, aby w pełni rozjaśnić obraz
mojego życia.
Dwa lata temu rozstałam się z chłopakiem, z którym byłam cztery lata.
Była to moja pierwsza, prawdziwa (z perspektywy czasu - chyba trochę
dziecinna) miłość. Wszystko się jednak rozpadło i byłam przekonana, że
wszystko było wyłącznie jego winą...
Po kilku miesiącach poznałam Sebastiana, mojego obecnego chłopaka. Nasze
początki były dość dziwne, ze względu na naszą wspólną obawę przed porażką
wynikającą z wcześniejszych doświadczeń. Dlatego też ograniczyliśmy się
tylko do przyjaźni. Wtedy właśnie dowiedziałam sie między innymi o jego
związkach, a raczej w większości jego "przygodach" z innymi kobietami, jak
również o fakcie, że dziewczyne którą twierdzi, że kochał przez pewien okres
zdradzał. Tłumaczył to tym, że to był okres kiedy dopiero co sie poznawali i
nic głębszego jeszcze do niej nie czuł ( z tego co wiem zdrada trwała rok!).
ja natomiast opowiedziałam mu o moim poprzednim związku, jak również o mojej
życiowej tajemnicy, a mianowicie, że w dzieciństwie byłam molestowana
seksualnie przez wujka.
Sebastian okazał się cudownym facetem, w którym się z każdą chwilą coraz
bardziej zakochiwałam. Przed podjęciem decyzji o byciu razem, poprosiłam go
jednak o czas, bo bałam się, żeby nie był lekarstwem na poprzedniego faceta.
mimo wszystko zaryzykowałam i zaakceptowałam (przynakmniej tak sądziłam)
jego przeszłość.
Przy nim żyłam jak w bajce. Był czuły, opiekuńczy, troskliwy. Okazyłam
mi tyle zainteresowania, że naprawdę do szczęścia niczego mi więcej nie
brakowało. Był moim przyjacielem i powiernikiem, z którym mogłam rozmawiać o
wszystkim i liczyć na niego w każdej sytuacji. Postanowiliśmy więc ze sobą
zamieszkać.
Już wtedy zdarzały nam się kłótnie, ale mi wydawało się to przejściowe i
nie przywiązywałam tak naprawdę do tego zbytniej uwagi.
O tym, że cos jednak jest nie tak zdałam dobie sprawę kiedy Sebastian
chciał sie wyprowadzić po raz pierwszy. Obiecałam, że bedzie inaczej, a
potem dalej było tak samo. Zaczynało sie od rzeczy ( w moim mniemaniu
waznych) typu brak pomocy w codziennych czynnościach, poświęcanie mi za mało
uwagi, a teraz dchodzi do sytuacji, że tak naprawdę nie wiem o co mi samej
chodzi. Posłuże się może przykładem: lubie gotować i sprawia mi to radość, a
szczególnie kiedy moge zrobic cos dla Sebastiana. Po obiedzie natomiast mam
pretensje, że stałam przy garach. Takich sytuacji jest więcej, niestety
coraz wiecej. Próbowalismy ze soba rozmawiac, ale jakos nic z tego nie
wychodzi, bo jakos nic z nich nie wynika. Sebastian zmienił się, czego
niestety nie da sie ukryc i zdaje sobie sprawe ze zmienił sie pod moim
wpływem. Ciagłe pretensje o najdrobniejsze szczegoly, ze tego nie zrobił, to
powinien powiedziec sprawiło, że oddalilismy sie od siebie na kilometry.
Zazdrość tez nie jest mi obca, ale najgorsze jest to ze nie moge zniesc
mysli o jego bylych dziewczynach a nie o zadnych terazniejszych bo Sebastian
nie daje mi najmniejszego powodu do zazdrosci. A złości mnie to kiedy on
chocby spojrzy w strone inej. Wiem, że on starał sie mnie zrozumiec i
puszczac moje glupie uwagi mimo uszu ale widze ze sam juz nerwowo ze mna nie
wytrzymuje. Wyznal mi ostatnio, że on tak nie chce życ, dlatego przestal
myslec o zareczynach czy slubie.
zaczełam sie głebiej zastanawiac nad soba i musze przyzna,ze teraz juz
nie z takim wielkim przekonaniem jak kiedys mowie o winie poprzedniego
chlopaka. Kocham Sebastiana, pragne z nim byc i chce zebysmy byli ze soba
szczesliwi. Wiem tez ze powinnam zaczac prace nad soba, ale mam wrazenie ze
im bardziej sie staram tym mniej wychodzi. Zaczełam tez myslec o jakies
poradni, ale boje sie, chyba sama przed soba boje sie przyznac do swojej
porazki. . Kiedy jest zle obiecuje sobie ze jutro zadzwonie ale kiedy
nastepnego dnia jest ciut lepiej zapominam o całej sprawie. Po ostatniej
kłótni Sebastian chciał odejsc po tym jak wyzwałam go od najgorszych, bo
stwierdził ze juz mnie nienawidzi i nie wiem czy mnie kocha.Twierdził ze
jestem infantyla i licza sie dla mnie tylko dowody jedo miłosci. Jednak dał
mi szanse i wiem ze to juz ostatnia a ja z całego serca nie chce tej szansy
zmarnować. Chciałabym krok po kroku zaczac wszystko od nowa zdajac sobie
sprawe ze to nie bedzie takie latwe jak sie wydaje ale chciałabym zobaczyc w
jego oczach znow radosc i milosc bo wiem ze jest tego wart.
Postanowiłam wiec za wszelka cene szukac pomocy, tylko tak naprawde nie
wiem jak mam to zrobic. Nie wiem czy moj problem klasyfikuje sie o choroby,
czy do zwykłej egoistycznej głupoty. Prosze wiec o pomoc kogos kto udzieli
mi jakichkolwiek informacji czy powinnam poszukac pomocy u psychologa (u
jakiego) czy juz tylko do psychiatry. Czy powinnismy isc razem czy mam
zaczac od siebie, jak wygladaja takie wizyty itd.
pozdrawiam serdecznie
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Morgun
Date: Sun, 24 Feb 2008 13:12
Date: Sun, 24 Feb 2008 13:12
16 lines
1756 bytes
1756 bytes
"Marzena" <marzena.vicki@interia.pl> wrote in message news:fprpnr$sdd$1@nemesis.news.tpi.pl... > Posłuże się może przykładem: lubie gotować i sprawia mi to radość, a > szczególnie kiedy moge zrobic cos dla Sebastiana. Po obiedzie natomiast > mam pretensje, że stałam przy garach. Takich sytuacji jest więcej (...) poczekaj, a on docenia to, ze zrobilas dla niego obiad? Czy okazuje Ci czulosc na co dzien w takiej ilosci, w jakiej bys chciala? Wiem, ze czesto ludzie albo na zasadzie wypominania, albo na zasadzie zwyklego zaakcentowania wypluwaja z siebie - w Twoim przypadku - "stanie przy garach". Nie chce Cie usprawiedliwiac, ale znam podobne przyklady z wlasnego zycia i tutaj troche przypominasz mi mnie samego...
Re: Potrzebuję pomocy
Author: JÓSEF PIŁSÓCKI
Date: Sun, 24 Feb 2008 13:26
Date: Sun, 24 Feb 2008 13:26
11 lines
1245 bytes
1245 bytes
Marzena pisze: > Mój problem (a raczej) problemy są dość skomplikowane, dlatego trudno kórwa za dłógie, streś to w dfóch słowah: rohasz sie f sralnie? -- ! MGR ! JÓSEFF ! PIŁSÓCKI ! ! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ ! ! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ ! http://www.maxior.pl/film/91101/Piosenka_o_kwiatach_Marek_Roman
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Kosa
Date: Sun, 24 Feb 2008 17:15
Date: Sun, 24 Feb 2008 17:15
11 lines
1518 bytes
1518 bytes
Nie chcę cię martwić, lecz twój chłopak ostatecznie cię wykończy i to w niedługim czasie. Popatrz sama do czego ten 'szczęśliwy' związek doprowadził - że teraz myślisz o poradni psychologicznej. Jesteś zadurzona czy jak kto woli zauroczona. On cię ignoruje i nie docenia. Stąd ten wewnętrzny wybuch pretensji. Ty tyle dla niego robisz a on nie okazuje szacunku względem twojego poświęcenia. Chcesz go po prostu zatrzymać. Jeżeli jesteś zazdrosna to go raczej nie kochasz. Badź stanowcza i zerwij to. Jeżeli on cię kocha to wróci zaraz i się zmieni. W co wątpię po twoim opisie. ((_,_
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Kosa
Date: Sun, 24 Feb 2008 17:16
Date: Sun, 24 Feb 2008 17:16
1 lines
943 bytes
943 bytes
WON STĄD !!
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Marzena
Date: Sun, 24 Feb 2008 17:43
Date: Sun, 24 Feb 2008 17:43
31 lines
2869 bytes
2869 bytes
To nie tak...Napisalam to wszystko nie po to zeby na niego wszystko zwalic ale zeby byl jasny obraz sytuacji. Nikt nie jest idealny - ja tez nie. On tez wiele dla mnie robi ale mnie jest ciagle za malo:( Kiedy mam focha ze nie pomogl przy obiedzie to nastepnego dnia kiedy pomaga doczepiam sie ze siedzi na kompie, jesli zas tego nie robi doszukuje sie czegos innego i tak w kolko.Dlatego prosilam o pomoc, a nie po to aby ktos stawal po mojej czy jego stronie, bo ja wiem co czuje i wiem co czuje on. Ale problem w tym ze klotnie wychodza z mojej inicjatywy, bo on jest spokojnym czlowiekiem. Wiem ze mam problem - ze ze mna cos jest nie tak i to nie jest uzalanie sie nad soba.Dlatego chcialam zeby ktos, kto moze mi pomoc ocenil to obiektywnie i nie ocenial jego ale mnie w tym wszystkim. pozdrawiam Użytkownik "Morgun" <morgun@mmmm.mmm> napisał w wiadomości news:fprqj0$h9b$1@atlantis.news.tpi.pl... > > "Marzena" <marzena.vicki@interia.pl> wrote in message > news:fprpnr$sdd$1@nemesis.news.tpi.pl... >> Posłuże się może przykładem: lubie gotować i sprawia mi to radość, a >> szczególnie kiedy moge zrobic cos dla Sebastiana. Po obiedzie natomiast >> mam pretensje, że stałam przy garach. Takich sytuacji jest więcej (...) > > poczekaj, a on docenia to, ze zrobilas dla niego obiad? Czy okazuje Ci > czulosc > na co dzien w takiej ilosci, w jakiej bys chciala? Wiem, ze czesto ludzie > albo na > zasadzie wypominania, albo na zasadzie zwyklego zaakcentowania wypluwaja > z siebie - w Twoim przypadku - "stanie przy garach". Nie chce Cie > usprawiedliwiac, > ale znam podobne przyklady z wlasnego zycia i tutaj troche przypominasz mi > mnie samego... >
Re: Potrzebuję pomocy
Author: JÓSEF PIŁSÓCKI
Date: Sun, 24 Feb 2008 20:18
Date: Sun, 24 Feb 2008 20:18
12 lines
1285 bytes
1285 bytes
Kosa pisze: > WON STĄD !! pszecież wiesz rze te słowa nie skótkójom. Nigdy twój stary nie óciekł po nich z wanny, ani z tfojego wyrka, więc po hój sie prodókójesz? -- ! MGR ! JÓSEFF ! PIŁSÓCKI ! ! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ ! ! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ ! http://www.maxior.pl/film/91101/Piosenka_o_kwiatach_Marek_Roman
Re: Potrzebuję pomocy
Author: JÓSEF PIŁSÓCKI
Date: Sun, 24 Feb 2008 20:18
Date: Sun, 24 Feb 2008 20:18
12 lines
1305 bytes
1305 bytes
Kosa pisze: > Nie chcę cię martwić, lecz twój chłopak ostatecznie cię wykończy > i to w niedługim czasie. wiesz to z dośfiadczenia po własnej otbytnicy -- ! MGR ! JÓSEFF ! PIŁSÓCKI ! ! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ ! ! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ ! http://www.maxior.pl/film/91101/Piosenka_o_kwiatach_Marek_Roman
Re: Potrzebuję pomocy
Author: self
Date: Sun, 24 Feb 2008 20:49
Date: Sun, 24 Feb 2008 20:49
8 lines
985 bytes
985 bytes
! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! atakuje: > Marzena pisze: > > Mój problem (a raczej) problemy są dość skomplikowane, dlatego trudno > > kórwa za dłógie, streś Sama jestes streś, więc dziób w piasek.
Re: Potrzebuję pomocy
Author: self
Date: Sun, 24 Feb 2008 20:53
Date: Sun, 24 Feb 2008 20:53
10 lines
1010 bytes
1010 bytes
! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! atakuje: > Kosa pisze: > > WON STĄD !! > > pszecież wiesz rze te słowa nie skótkójom. Won stąd. Kosa cie wkurwił, he, he :-)
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Flyer
Date: Sun, 24 Feb 2008 21:04
Date: Sun, 24 Feb 2008 21:04
30 lines
2319 bytes
2319 bytes
Marzena; <fprpnr$sdd$1@nemesis.news.tpi.pl> : > Mój problem (a raczej) problemy są dość skomplikowane, dlatego trudno > zakwalifikować mi się do jednej kategorii. > Mam 23 lata i może zacznę od początku, aby w pełni rozjaśnić obraz > mojego życia. Studiujesz/uczysz się, studiowałaś/uczyłaś się do kiedy, pracujesz, od kiedy, co robiłaś popołudniami/cały dzień zanim nie poznałaś chłopaka, co robiłaś popołudniami/cały dzień zanim nie zamieszkaliście razem, co robiłaś w weekendy? Jaki masz stosunek do ludzi, do bliskości z nimi, czy starasz się wyprzedzać ich oczekiwania? > Postanowiłam wiec za wszelka cene szukac pomocy, tylko tak naprawde nie > wiem jak mam to zrobic. Nie wiem czy moj problem klasyfikuje sie o choroby, > czy do zwykłej egoistycznej głupoty. Prosze wiec o pomoc kogos kto udzieli > mi jakichkolwiek informacji czy powinnam poszukac pomocy u psychologa (u > jakiego) czy juz tylko do psychiatry. Czy powinnismy isc razem czy mam > zaczac od siebie, jak wygladaja takie wizyty itd. Iść zawsze można [do psychologa] - każdy ma jakiś skrypt, który można poprawić. :) A wizyty, przynajmniej z mojego doświadczenia [zapewne inni mają inne doświadczenia] wyglądają tak - Ty mówisz, psycholog słucha, czasami zadaje pytanie, nie ocenia, nie doradza. :) Pozdrawiam z poradni złamanych szpadli Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Potrzebuję pomocy
Author: JÓSEF PIŁSÓCKI
Date: Sun, 24 Feb 2008 21:27
Date: Sun, 24 Feb 2008 21:27
12 lines
1324 bytes
1324 bytes
self pisze: > Kosa cie wkurwił, he, he :-) nie tylko tfoja stara mnie fkórvia jak mi spi nawycieraczce -- ! MGR ! JÓSEFF ! PIŁSÓCKI ! ! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ ! ! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ ! http://www.maxior.pl/film/91101/Piosenka_o_kwiatach_Marek_Roman
Re: Potrzebuję pomocy
Author: JÓSEF PIŁSÓCKI
Date: Sun, 24 Feb 2008 21:29
Date: Sun, 24 Feb 2008 21:29
13 lines
1204 bytes
1204 bytes
self pisze: > Sama jestes streś, więc dziób w piasek. f piaskó to tfoja stara sie potmywa -- ! MGR ! JÓSEFF ! PIŁSÓCKI ! ! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ ! ! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ ! http://www.maxior.pl/film/91101/Piosenka_o_kwiatach_Marek_Roman
Re: Potrzebuję pomocy
Author: self
Date: Sun, 24 Feb 2008 21:29
Date: Sun, 24 Feb 2008 21:29
9 lines
1108 bytes
1108 bytes
! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! atakuje: > self pisze: > > > Kosa cie wkurwił, he, he :-) > > nie tylko tfoja stara mnie fkórvia jak mi spi nawycieraczce <ziew> no to juz wypierdalaj stad :-)
Re: Potrzebuję pomocy
Author: self
Date: Sun, 24 Feb 2008 21:31
Date: Sun, 24 Feb 2008 21:31
9 lines
973 bytes
973 bytes
! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! atakuje: > self pisze: > > > Sama jestes streś, więc dziób w piasek. > > f .jak fakeruj stad
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Flyer
Date: Sun, 24 Feb 2008 22:59
Date: Sun, 24 Feb 2008 22:59
19 lines
1663 bytes
1663 bytes
Marzena; <fprpnr$sdd$1@nemesis.news.tpi.pl> : > ja natomiast opowiedziałam mu o moim poprzednim związku, jak również o mojej > życiowej tajemnicy, a mianowicie, że w dzieciństwie byłam molestowana > seksualnie przez wujka. Jakoś nie widzę, żeby to była Twoja życiowa tajemnica, bez obrazy. Moje życiowe tajemnice [w sumie bardziej tajemniczki :)], i to tylko niektóre, znam moja terapeutka, ani grupa ani żadna eks już nie. :) To raczej [Twoja życiowa tajemica] w tej chwili już wspomnienie negatywnych emocji, które wywołały w Tobie te zdarzenia, ale wygląda na to, że zdołałaś je [wspomnienia] zintegrować z własną osobowością, czyli normalny schemat likwidacji stanów pourazowych. Pozdrawiam z Krakowa Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Potrzebuję pomocy
Author: JÓSEF PIŁSÓCKI
Date: Mon, 25 Feb 2008 09:18
Date: Mon, 25 Feb 2008 09:18
13 lines
1470 bytes
1470 bytes
self pisze: > <ziew> no to juz wypierdalaj stad :-) jósz wiosna idzie, bendziesz mósiał opóścić wsyp na smieci i wypierdalac s matkom do kartona na wysypisko. Prawo was nie ohroni -- ! MGR ! JÓSEFF ! PIŁSÓCKI ! ! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ ! ! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ ! http://www.maxior.pl/film/91101/Piosenka_o_kwiatach_Marek_Roman
Re: Potrzebuję pomocy
Author: JÓSEF PIŁSÓCKI
Date: Mon, 25 Feb 2008 09:19
Date: Mon, 25 Feb 2008 09:19
12 lines
1343 bytes
1343 bytes
self pisze: > .jak fakeruj stad fakeruj to robisz mamie starym patisonem jak sie czóje niedopieszczona -- ! MGR ! JÓSEFF ! PIŁSÓCKI ! ! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ ! ! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ ! http://www.maxior.pl/film/91101/Piosenka_o_kwiatach_Marek_Roman
Re: Potrzebuję pomocy
Author: michal
Date: Mon, 25 Feb 2008 11:42
Date: Mon, 25 Feb 2008 11:42
35 lines
3059 bytes
3059 bytes
Marzena wrote: > To nie tak...Napisalam to wszystko nie po to zeby na niego wszystko > zwalic ale zeby byl jasny obraz sytuacji. Nikt nie jest idealny - ja > tez nie. On tez wiele dla mnie robi ale mnie jest ciagle za malo:( > Kiedy mam focha ze nie pomogl przy obiedzie to nastepnego dnia kiedy > pomaga doczepiam sie ze siedzi na kompie, jesli zas tego nie robi > doszukuje sie czegos innego i tak w kolko.Dlatego prosilam o pomoc, a > nie po to aby ktos stawal po mojej czy jego stronie, bo ja wiem co > czuje i wiem co czuje on. Ale problem w tym ze klotnie wychodza z > mojej inicjatywy, bo on jest spokojnym czlowiekiem. Wiem ze mam > problem - ze ze mna cos jest nie tak i to nie jest uzalanie sie nad > soba.Dlatego chcialam zeby ktos, kto moze mi pomoc ocenil to > obiektywnie i nie ocenial jego ale mnie w tym wszystkim. pozdrawiam Marzena, pisz pod tekstem. :) Jeśli chodzi o Twój problem, to nie jest on odosobniony. Rzadkością natomiast jest zdawanie sobie sprawy, że można coś naprawić zaczynając od siebie. To Twój duży plus i dobry początek. Powinnaś sobie inaczej poustawiać hierarchię rzeczy ważnych w życiu. Najważniejszy powinien być Wasz związek i jego relacje w nim. A na dalszych miejscach każde z Was z osobna. Budowanie dobrych relacji polega przede wszystkim (żeby nie powiedzieć: wyłącznie) na "naprawianiu" siebie w miejsce naprawiania kogoś. To jedyny obszar, na który możesz mieć bezpośredni wpływ. Trwały pływ na partnera możesz mieć tylko poprzez ostrożne (rozsądne) deklaracje swoich oczekiwań co do jego postawy. Czy potrzebny jest psycholog? Moim zdaniem wystarczy dobra literatura. Ale jeśli koniecznie chcesz, to możesz się do poradni zwrócić. Na pewno Wam to nie zaszkodzi. Problemy w małżeństwach i partnerstwie są co prawda indywidualnie różne, ale większość opiera się na standardach. Znane terapie również mają mocne podstawy płynące z badań i wieloletnich doświadczeń. Musisz tylko zaufać terapeucie i stosować się do jego wskazówek. -- pozdrawiam michał
Re: Potrzebuję pomocy
Author: JaKasia
Date: Mon, 25 Feb 2008 13:24
Date: Mon, 25 Feb 2008 13:24
46 lines
2930 bytes
2930 bytes
Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:fpu9vt$qd1$1@inews.gazeta.pl > Budowanie dobrych relacji > polega przede wszystkim (żeby nie powiedzieć: wyłącznie) na > "naprawianiu" siebie w miejsce naprawiania kogoś. To jedyny obszar, > na który możesz mieć bezpośredni wpływ. Trwały pływ na partnera > możesz mieć tylko poprzez ostrożne (rozsądne) deklaracje swoich > oczekiwań co do jego postawy. Nie mam czasu pisać dużo, ale tutaj przynajmniej się przyłączę i poprę, bo słusznie prawisz :) A zwracając się do Marzeny powiedziałabym, że dobry związek powinien zawierać margines dla błędów oraz nieakceptowanych zachowań, gdy mimo pracy nad sobą czasem komuś "coś się omsknie". Z drugiej strony jednak każdy człowiek ma inne granice i odporność na różne (każdy na inne) zachowania i ma też prawo subiektywnie oceniać, kiedy te granice są przekraczane, oraz decydować o odejściu, gdy są one według jego oceny przekraczane zbyt często. No i jeszcze jedno - jesteś bardzo młoda, więc nie można zbyt wiele od ciebie wymagać. Chociaż niegłupim pomysłem jest wymagać od każdego według jego inteligencji i samopoczucia. :) Jednak jedną z ważniejszych rzeczy odróżniających człowieka od zwierzęcia jest mozliwość pracy nad sobą. Umiejętność kierowania sobą oraz świadomość co się z własnym umysłem dzieje wydaje mi się kluczową funkcją człowieczeństwa. Mi się wydaje, że większość związków zawiązanych w młodym wieku jest skazanych na rozpad w niedługim czasie. A jeśli nawet się nie rozpadają , to nie oznacza, że są to dobre związki, - zazwyczaj trwają, "bo są dzieci", "bo opinia publiczna", ewentualnie z powodu lęku przed samotnością lub zmianą. - JaKasia -- --
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Ainsel
Date: Mon, 25 Feb 2008 14:59
Date: Mon, 25 Feb 2008 14:59
4 lines
938 bytes
938 bytes
! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! Won stąd
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Ainsel
Date: Mon, 25 Feb 2008 15:00
Date: Mon, 25 Feb 2008 15:00
3 lines
1059 bytes
1059 bytes
! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! Won stąd
Re: Potrzebuję pomocy
Author: JÓSEF PIŁSÓCKI
Date: Mon, 25 Feb 2008 18:12
Date: Mon, 25 Feb 2008 18:12
12 lines
1373 bytes
1373 bytes
> Won stąd zabieraj ode mje sfojom matke, jósz mi sie znódziło ózywanie jej dópy jako dołka do minigolfa -- ! MGR ! JÓSEFF ! PIŁSÓCKI ! ! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ ! ! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ ! http://www.maxior.pl/film/91101/Piosenka_o_kwiatach_Marek_Roman
Re: Potrzebuję pomocy
Author: michal
Date: Mon, 25 Feb 2008 23:18
Date: Mon, 25 Feb 2008 23:18
45 lines
2941 bytes
2941 bytes
JaKasia wrote: ... > A zwracając się do Marzeny powiedziałabym, że dobry związek > powinien zawierać margines dla błędów oraz nieakceptowanych > zachowań, gdy mimo pracy nad sobą czasem komuś "coś się omsknie". > Z drugiej strony jednak każdy człowiek ma inne granice > i odporność na różne (każdy na inne) zachowania i ma też > prawo subiektywnie oceniać, kiedy te granice są przekraczane, > oraz decydować o odejściu, gdy są one według jego oceny > przekraczane zbyt często. Prawa te ma, ale problemem Marzeny nie jest, że ktoś jej te prawa odbiera, tylko, że związek zgrzyta, a ona tego nie chce. > No i jeszcze jedno - jesteś bardzo młoda, więc nie można > zbyt wiele od ciebie wymagać. Rozumiem pobłażanie dla młodego wieku, ale jeśli chce się mieć w związku dobre relacje - wymagać trzeba dużo od siebie. > Chociaż niegłupim pomysłem > jest wymagać od każdego według jego inteligencji i samopoczucia. :) > Jednak jedną z ważniejszych rzeczy odróżniających człowieka od > zwierzęcia jest mozliwość pracy nad sobą. Umiejętność > kierowania sobą oraz świadomość co się z własnym umysłem > dzieje wydaje mi się kluczową funkcją człowieczeństwa. Tak, tak. O to chodzi. Kłopot tylko z inteligencją. Myślę, że skuteczniejszym motorem i wyznacznikiem jest motywacja. Silna motywacja pokona najgorsze samopoczucia małointeligentnego. :) > Mi się wydaje, że większość związków zawiązanych w młodym wieku > jest skazanych na rozpad w niedługim czasie. > A jeśli nawet się nie rozpadają , to nie oznacza, że są to dobre > związki, - zazwyczaj trwają, "bo są dzieci", "bo opinia publiczna", > ewentualnie z powodu lęku przed samotnością lub zmianą. Pytanie czy związki, które cementują głównie wspólne obowiązki i społeczna presja są złe. :) -- pozdrawiam michał
Re: Potrzebuję pomocy
Author: JaKasia
Date: Tue, 26 Feb 2008 06:33
Date: Tue, 26 Feb 2008 06:33
65 lines
3904 bytes
3904 bytes
Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:fpvics$8rc$1@inews.gazeta.pl >> Z drugiej strony jednak każdy człowiek ma inne granice >> i odporność na różne (każdy na inne) zachowania i ma też >> prawo subiektywnie oceniać, kiedy te granice są przekraczane, >> oraz decydować o odejściu, gdy są one według jego oceny >> przekraczane zbyt często. > > Prawa te ma, ale problemem Marzeny nie jest, że ktoś jej te prawa > odbiera, tylko, że związek zgrzyta, a ona tego nie chce. Ale to facet chce odejść i ma do tego prawo. >> No i jeszcze jedno - jesteś bardzo młoda, więc nie można >> zbyt wiele od ciebie wymagać. > > Rozumiem pobłażanie dla młodego wieku, ale jeśli chce się mieć w > związku dobre relacje - wymagać trzeba dużo od siebie. Jak nie w tym związku, to w następnym (pamiętając o tym, jak kruchą rzeczą jest relacja). >> Chociaż niegłupim pomysłem >> jest wymagać od każdego według jego inteligencji i samopoczucia. :) >> Jednak jedną z ważniejszych rzeczy odróżniających człowieka od >> zwierzęcia jest mozliwość pracy nad sobą. Umiejętność >> kierowania sobą oraz świadomość co się z własnym umysłem >> dzieje wydaje mi się kluczową funkcją człowieczeństwa. > > Tak, tak. O to chodzi. Kłopot tylko z inteligencją. Myślę, że > skuteczniejszym motorem i wyznacznikiem jest motywacja. Silna > motywacja pokona najgorsze samopoczucia małointeligentnego. :) Nie zawsze pokona. W moim życiu niezbyt mądrzy choć silnie zmotywowani nie mieli szans na więcej niż na romans. Bo faktycznie to działa - tyle, że na poziomie raczej "podludzkim" (na marginesie - nie mam nic przeciwko naszej "podludzkiej" naturze, o ile nie wychodzi na plan pierwszy). Ale kto wie - może na blisko 100% ludzi (jak szacuje Sky) to działa. >> Mi się wydaje, że większość związków zawiązanych w młodym wieku >> jest skazanych na rozpad w niedługim czasie. >> A jeśli nawet się nie rozpadają , to nie oznacza, że są to dobre >> związki, - zazwyczaj trwają, "bo są dzieci", "bo opinia publiczna", >> ewentualnie z powodu lęku przed samotnością lub zmianą. > > Pytanie czy związki, które cementują głównie wspólne obowiązki i > społeczna presja są złe. :) To zależy czego się oczekuje od związku. Dla mnie nie jest wartością (przez rzecz samą w sobie) coś, co nie jest mi niezbędne. Na przykład samochód - po cholerę mi samochód w Warszawie? Analogicznie - po cholerę mi przypadkowy partner na całe życie, skoro nie potrzebuję opieki, pogadać na poziomie plebejskim mogę tu, na grupie, a wibrator w razie potrzeby mogę kupić w seksszopie? - JaKasia --
Re: Potrzebuję pomocy
Author: michal
Date: Tue, 26 Feb 2008 23:05
Date: Tue, 26 Feb 2008 23:05
80 lines
4735 bytes
4735 bytes
JaKasia wrote: >>> Z drugiej strony jednak każdy człowiek ma inne granice >>> i odporność na różne (każdy na inne) zachowania i ma też >>> prawo subiektywnie oceniać, kiedy te granice są przekraczane, >>> oraz decydować o odejściu, gdy są one według jego oceny >>> przekraczane zbyt często. >> Prawa te ma, ale problemem Marzeny nie jest, że ktoś jej te prawa >> odbiera, tylko, że związek zgrzyta, a ona tego nie chce. > Ale to facet chce odejść i ma do tego prawo. Tak? Nie wiemy, czy chce odejść. Mniej się nią interesuje - tyle do mnie dotarło. >>> No i jeszcze jedno - jesteś bardzo młoda, więc nie można >>> zbyt wiele od ciebie wymagać. >> Rozumiem pobłażanie dla młodego wieku, ale jeśli chce się mieć w >> związku dobre relacje - wymagać trzeba dużo od siebie. > Jak nie w tym związku, to w następnym (pamiętając o tym, jak kruchą > rzeczą jest relacja). Kruchość związku leży w braku umiejetności stosowania kompromisów. Postawa "pożyjemy - zobaczymy czy się nadamy" jest główna przyczyną rozpadu związków. W każdym kolejnym przyczyną będzie to samo. Dopóki nie nastapi refleksja, że problem leży gdzie indziej. Ja myślę, że Marzena włąśnie reflektuje. >>> Chociaż niegłupim pomysłem >>> jest wymagać od każdego według jego inteligencji i samopoczucia. :) >>> Jednak jedną z ważniejszych rzeczy odróżniających człowieka od >>> zwierzęcia jest mozliwość pracy nad sobą. Umiejętność >>> kierowania sobą oraz świadomość co się z własnym umysłem >>> dzieje wydaje mi się kluczową funkcją człowieczeństwa. >> Tak, tak. O to chodzi. Kłopot tylko z inteligencją. Myślę, że >> skuteczniejszym motorem i wyznacznikiem jest motywacja. Silna >> motywacja pokona najgorsze samopoczucia małointeligentnego. :) > Nie zawsze pokona. W moim życiu niezbyt mądrzy choć silnie > zmotywowani nie mieli szans na więcej niż na romans. Ja nie miałem na myśli sytuacji, kiedy siła motywacji wystęuje tylko po jednej stronie. Do tanga trzeba dwojga. Sytuację Marzeny postrzegam od strony dobrze funkcjonującego związku wraz z obustronnym emocjonanym zaangażowaniem, który zaczyna się chwiać. Ty piszesz o romansie czyli o fazie "przedzwiązkowej" :) > Bo faktycznie to działa - tyle, że na poziomie raczej "podludzkim" > (na marginesie - nie mam nic przeciwko naszej "podludzkiej" naturze, > o ile nie wychodzi na plan pierwszy). > Ale kto wie - może na blisko 100% ludzi (jak szacuje Sky) to działa. Chodzi Ci o przedmiotowość zjawiska "namiętności"? To jest ta "podludzka" sfera? >>> Mi się wydaje, że większość związków zawiązanych w młodym wieku >>> jest skazanych na rozpad w niedługim czasie. >>> A jeśli nawet się nie rozpadają , to nie oznacza, że są to dobre >>> związki, - zazwyczaj trwają, "bo są dzieci", "bo opinia publiczna", >>> ewentualnie z powodu lęku przed samotnością lub zmianą. >> Pytanie czy związki, które cementują głównie wspólne obowiązki i >> społeczna presja są złe. :) > To zależy czego się oczekuje od związku. > Dla mnie nie jest wartością (przez rzecz samą w sobie) coś, > co nie jest mi niezbędne. Na przykład samochód - po cholerę mi > samochód w Warszawie? > Analogicznie - po cholerę mi przypadkowy partner na całe życie, > skoro nie potrzebuję opieki, pogadać na poziomie plebejskim mogę tu, > na grupie, a wibrator w razie potrzeby mogę kupić w seksszopie? Może związek to przytulenie? I cała otoczka tego przytulenia. :! -- pozdrawiam michał
Re: Potrzebuję pomocy
Author: JaKasia
Date: Wed, 27 Feb 2008 07:57
Date: Wed, 27 Feb 2008 07:57
72 lines
4108 bytes
4108 bytes
Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:fq2609$aj8$1@inews.gazeta.pl >>> Prawa te ma, ale problemem Marzeny nie jest, że ktoś jej te prawa >>> odbiera, tylko, że związek zgrzyta, a ona tego nie chce. > >> Ale to facet chce odejść i ma do tego prawo. > > Tak? Nie wiemy, czy chce odejść. Mniej się nią interesuje - tyle do > mnie dotarło. "O tym, że cos jednak jest nie tak zdałam dobie sprawę kiedy Sebastian chciał sie wyprowadzić po raz pierwszy." "Wyznal mi ostatnio, że on tak nie chce życ, dlatego przestal myslec o zareczynach czy slubie." "Po ostatniej kłótni Sebastian chciał odejsc po tym jak wyzwałam go od najgorszych, bo stwierdził ze juz mnie nienawidzi i nie wiem czy mnie kocha.(...) Jednak dał mi szanse i wiem ze to juz ostatnia (...)." > Kruchość związku leży w braku umiejetności stosowania kompromisów. > Postawa "pożyjemy - zobaczymy czy się nadamy" jest główna przyczyną > rozpadu związków. W każdym kolejnym przyczyną będzie to samo. Dopóki > nie nastapi refleksja, że problem leży gdzie indziej. Ja myślę, że > Marzena włąśnie reflektuje. Reflektuje, ale moze juz byc za późno na uratowanie TEGO związku. >> Bo faktycznie to działa - tyle, że na poziomie raczej "podludzkim" >> (na marginesie - nie mam nic przeciwko naszej "podludzkiej" naturze, >> o ile nie wychodzi na plan pierwszy). >> Ale kto wie - może na blisko 100% ludzi (jak szacuje Sky) to działa. > > Chodzi Ci o przedmiotowość zjawiska "namiętności"? To jest ta > "podludzka" sfera? Raczej o interes, wygode własną itp. przykryte płaszczykiem rzekomej miłości, nieuświadomione potrzeby własne, które za wszelka cene chcemy zaspokoić oszukujac siebie i innych. A raczej nie tyle oszukujac, co nie będąc dostatecznie mocno zdeterminowanym, aby obnazyć wszystkie iluzje, przez co (według mnie) bierzemy odpowiedzialność za swoją niewiedzę. Jesli mysle o związku, to tylko o opartym na podobnej potrzebie obnażania iluzji oraz zaufaniu, ze takimi nagimi będąc nadal pozostaniemy dla siebie atrakcyjni. Innego związku nie chcę (żeby nie powiedziec ostrzej). >> Analogicznie - po cholerę mi przypadkowy partner na całe życie, >> skoro nie potrzebuję opieki, pogadać na poziomie plebejskim mogę tu, >> na grupie, a wibrator w razie potrzeby mogę kupić w seksszopie? > > Może związek to przytulenie? I cała otoczka tego przytulenia. :! Szerzej, ogólniej - cieplo wzajemne. Ale jako definicja nie pasuje. Gdybys się przytulał do kazdego, kto na to pozwoli, to małzonka twa raczej nie poczułaby sie zdradzana. Może tylko przyjrzałaby ci się zaniepokojona twym stanem psychicznym i przeprowadziłaby z tobą poważną rozmowę. :) - JaKasia Ps. Przytulanie jest fajne, zwłaszcza na golasa. --
Re: Potrzebuję pomocy
Author: michal
Date: Wed, 27 Feb 2008 09:38
Date: Wed, 27 Feb 2008 09:38
89 lines
4983 bytes
4983 bytes
JaKasia wrote: >>>> Prawa te ma, ale problemem Marzeny nie jest, że ktoś jej te prawa >>>> odbiera, tylko, że związek zgrzyta, a ona tego nie chce. >>> Ale to facet chce odejść i ma do tego prawo. >> Tak? Nie wiemy, czy chce odejść. Mniej się nią interesuje - tyle do >> mnie dotarło. > "O tym, że cos jednak jest nie tak zdałam dobie sprawę kiedy Sebastian > chciał sie wyprowadzić po raz pierwszy." > "Wyznal mi ostatnio, że on tak nie chce życ, dlatego przestal myslec > o zareczynach czy slubie." > "Po ostatniej kłótni Sebastian chciał odejsc po tym jak wyzwałam go > od najgorszych, bo stwierdził ze juz mnie nienawidzi i nie wiem czy > mnie kocha.(...) Jednak dał mi szanse i wiem ze to juz ostatnia > (...)." Przeoczyłem te informacje w znaczeniu ścisłym. Odczułem to jako pogróżki - elementy kłótni. W taki sposób, to w moim malżeństwie odchodziliśmy 1500 razy. Nie ma o co kopii kruszyć, bo ja nie neguję niczyjego prawa do odejścia. >> Kruchość związku leży w braku umiejetności stosowania kompromisów. >> Postawa "pożyjemy - zobaczymy czy się nadamy" jest główna przyczyną >> rozpadu związków. W każdym kolejnym przyczyną będzie to samo. Dopóki >> nie nastapi refleksja, że problem leży gdzie indziej. Ja myślę, że >> Marzena włąśnie reflektuje. > Reflektuje, ale moze juz byc za późno na uratowanie TEGO związku. Jutro możemy nie żyć. Ale pójdę dzisiaj do pracy. ;P >>> Bo faktycznie to działa - tyle, że na poziomie raczej "podludzkim" >>> (na marginesie - nie mam nic przeciwko naszej "podludzkiej" naturze, >>> o ile nie wychodzi na plan pierwszy). >>> Ale kto wie - może na blisko 100% ludzi (jak szacuje Sky) to działa. >> Chodzi Ci o przedmiotowość zjawiska "namiętności"? To jest ta >> "podludzka" sfera? > Raczej o interes, wygode własną itp. przykryte płaszczykiem > rzekomej miłości, nieuświadomione potrzeby własne, które za > wszelka cene chcemy zaspokoić oszukujac siebie i innych. > A raczej nie tyle oszukujac, co nie będąc dostatecznie mocno > zdeterminowanym, aby obnazyć wszystkie iluzje, przez co > (według mnie) bierzemy odpowiedzialność za swoją niewiedzę. Moim zdaniem są to niodłączne elementy jak najbardziej ludzkie. Nie jesteśmy świętymi. Z takiego splotu zdarzeń i kalkulacji się nie wyzwolimy. Ale masz rację, że nasze człowieczeństwo zależy od tego, czym się kierujemy. > Jesli mysle o związku, to tylko o opartym na podobnej potrzebie > obnażania iluzji oraz zaufaniu, ze takimi nagimi będąc nadal > pozostaniemy dla siebie atrakcyjni. > Innego związku nie chcę (żeby nie powiedziec ostrzej). Zakładając że nigdy nie oodkryjemy przed nikim całego naszego ja, zawsze możemy być dla kogoś atrakcyjni. Dla kogoś, kto che nas odkrywać. >>> Analogicznie - po cholerę mi przypadkowy partner na całe życie, >>> skoro nie potrzebuję opieki, pogadać na poziomie plebejskim mogę tu, >>> na grupie, a wibrator w razie potrzeby mogę kupić w seksszopie? >> Może związek to przytulenie? I cała otoczka tego przytulenia. :! > Szerzej, ogólniej - cieplo wzajemne. > Ale jako definicja nie pasuje. Gdybys się przytulał do kazdego, > kto na to pozwoli, to małzonka twa raczej nie poczułaby sie zdradzana. > Może tylko przyjrzałaby ci się zaniepokojona twym stanem psychicznym > i przeprowadziłaby z tobą poważną rozmowę. :) Mówisz o faktach. Takie reakcje miały miejsce. Niemnej jednak to jedna z najważniejszej potrzeb człowieka. Mieć kogoś bliskiego i móc liczyć na niego. Mam coraz większe przekonanie, że nam się to udało. > Ps. Przytulanie jest fajne, zwłaszcza na golasa. Szczególnie na mrozie... ;D -- pozdrawiam michał
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Diabełson
Date: Fri, 29 Feb 2008 19:04
Date: Fri, 29 Feb 2008 19:04
6 lines
1270 bytes
1270 bytes
Ainsel pisze: > ! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! > > Won stąd > tak powiedział połorznk jak cie wyjoł z pizdy rumónskiej kórwi szmaty
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Diabełson
Date: Fri, 29 Feb 2008 19:04
Date: Fri, 29 Feb 2008 19:04
8 lines
1294 bytes
1294 bytes
! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! pisze: > >> Won stąd > > zabieraj ode mje sfojom matke, jósz mi sie znódziło ózywanie jej dópy > jako dołka do minigolfa > hehe, rótfl
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Diabełson
Date: Fri, 29 Feb 2008 19:05
Date: Fri, 29 Feb 2008 19:05
6 lines
1161 bytes
1161 bytes
Ainsel pisze: > ! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! > > > Won stąd nie poftazaj słuf kturych znaczenia nie jestes w stanie pojąć debilu
Re: Potrzebuję pomocy
Author: self
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:08
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:08
10 lines
1103 bytes
1103 bytes
Diabełson atakuje: > Ainsel pisze: > > ! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! > > > > > > Won stąd > nie poftazaj słuf kturych znaczenia nie jestes w stanie pojąć debilu. ROTFL. Myślisz, że Ainsel jest twoim ojcem? :-)))
Re: Potrzebuję pomocy
Author: self
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:10
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:10
12 lines
1286 bytes
1286 bytes
Diabełson atakuje: > ! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! pisze: > > > >> Won stąd > > > > zabieraj ode mje sfojom matke, jósz mi sie znódziło ózywanie jej dópy > > jako dołka do minigolfa > > > hehe, rótfl Naucz się znaczenia akronimów, synek.
Re: Potrzebuję pomocy
Author: JÓSEF PIŁSÓCKI
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:15
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:15
12 lines
1326 bytes
1326 bytes
self pisze: > ROTFL. Myślisz, że Ainsel jest twoim ojcem? :-))) ja myśle ze to tfój ojciec i brat zarazem -- ! MGR ! JÓSEFF ! PIŁSÓCKI ! ! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ ! ! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ ! http://www.maxior.pl/film/91101/Piosenka_o_kwiatach_Marek_Roman
Re: Potrzebuję pomocy
Author: JÓSEF PIŁSÓCKI
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:18
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:18
13 lines
1553 bytes
1553 bytes
self pisze: > Naucz się znaczenia akronimów, synek. tak ci powiedzial naóczyciel kiedy sie rzaliłeś rze dzieci wołajom do ciebje "self kozi ogór" a ty nie wiesz co to znaczy -- ! MGR ! JÓSEFF ! PIŁSÓCKI ! ! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ ! ! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ ! http://www.maxior.pl/film/91101/Piosenka_o_kwiatach_Marek_Roman
Re: Potrzebuję pomocy
Author: self
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:19
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:19
5 lines
1050 bytes
1050 bytes
! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! atakuje: > ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ ! i jak co roku na pierwszym roku.
Re: Potrzebuję pomocy
Author: JÓSEF PIŁSÓCKI
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:23
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:23
13 lines
1441 bytes
1441 bytes
self pisze: >na pierwszym roku podstawówki moja matka skończyła edókacje. no comments -- ! MGR ! JÓSEFF ! PIŁSÓCKI ! ! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ ! ! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ ! http://www.maxior.pl/film/91101/Piosenka_o_kwiatach_Marek_Roman
Re: Potrzebuję pomocy
Author: JÓSEF PIŁSÓCKI
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:24
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:24
12 lines
1604 bytes
1604 bytes
Diabełson pisze: > tak powiedział połorznk jak cie wyjoł z pizdy rumónskiej kórwi szmaty ponoć wytargał do s pisdy za sierść na plecach -- ! MGR ! JÓSEFF ! PIŁSÓCKI ! ! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ ! ! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ ! http://www.maxior.pl/film/91101/Piosenka_o_kwiatach_Marek_Roman
Re: Potrzebuję pomocy
Author: self
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:58
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:58
5 lines
1071 bytes
1071 bytes
! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! atakuje: [...] Won stąd
Re: Potrzebuję pomocy
Author: self
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:58
Date: Fri, 29 Feb 2008 20:58
5 lines
1077 bytes
1077 bytes
! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! atakuje: > self pisze: > > > <ziew> no to juz wypierdalaj stad :-)
Re: Potrzebuję pomocy
Author: JÓSEF PIŁSÓCKI
Date: Sat, 01 Mar 2008 17:09
Date: Sat, 01 Mar 2008 17:09
12 lines
1452 bytes
1452 bytes
self pisze: > [...] ten znak symbolizuje ze masz 3 otfory otbytowe f dópie -- ! MGR ! JÓSEFF ! PIŁSÓCKI ! ! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ ! ! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ ! http://www.maxior.pl/film/91101/Piosenka_o_kwiatach_Marek_Roman
Re: Potrzebuję pomocy
Author: self
Date: Sun, 02 Mar 2008 00:26
Date: Sun, 02 Mar 2008 00:26
9 lines
1251 bytes
1251 bytes
! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! atakuje: > self pisze: > > > [...] > > ten znak symbolizuje ze masz 3 otfory otbytowe f dópie i wszystkimi trzema na ciebie sram.
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Szmaciej Cmentarski
Date: Sun, 02 Mar 2008 16:56
Date: Sun, 02 Mar 2008 16:56
8 lines
1493 bytes
1493 bytes
! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! pisze: > Diabełson pisze: > >> tak powiedział połorznk jak cie wyjoł z pizdy rumónskiej kórwi szmaty > > ponoć wytargał do s pisdy za sierść na plecach > no, toprafda, a potem jusz tym czyms zajoł sie WETERYNIOŻ
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Szmaciej Cmentarski
Date: Sun, 02 Mar 2008 16:58
Date: Sun, 02 Mar 2008 16:58
10 lines
1671 bytes
1671 bytes
self pisze: > ! JÓSEF ! PIŁSÓCKI ! atakuje: > >> self pisze: >> >>> [...] >> ten znak symbolizuje ze masz 3 otfory otbytowe f dópie > > i wszystkimi trzema na ciebie sram. dobra, a teraz wykórwiaj na zlot pn "dzieci dwuch ojców i czterech dziadków"
Re: Potrzebuję pomocy
Author: MU
Date: Sun, 02 Mar 2008 19:34
Date: Sun, 02 Mar 2008 19:34
77 lines
4538 bytes
4538 bytes
On 24 Lut, 13:53, "Marzena" <marzena.vi...@interia.pl> wrote: > Mój problem (a raczej) problemy są dość skomplikowane, dlatego trudno > zakwalifikować mi się do jednej kategorii. Są typowe, przewidywalne. > zdradzał. Tłumaczył to tym, że to był okres kiedy dopiero co sie poznawali i > nic głębszego jeszcze do niej nie czuł ( z tego co wiem zdrada trwała rok!). I to powinno dać Ci do myślenia. > O tym, że cos jednak jest nie tak zdałam dobie sprawę kiedy Sebastian > chciał sie wyprowadzić po raz pierwszy. Obiecałam, że bedzie inaczej, a > potem dalej było tak samo. Zaczynało sie od rzeczy ( w moim mniemaniu > waznych) typu brak pomocy w codziennych czynnościach, poświęcanie mi za mało > uwagi, a teraz dchodzi do sytuacji, że tak naprawdę nie wiem o co mi samej > chodzi. Pomyśl kobieto. O co Ci chodzi? :) > Takich sytuacji jest więcej, niestety > coraz wiecej. Próbowalismy ze soba rozmawiac, ale jakos nic z tego nie > wychodzi, bo jakos nic z nich nie wynika. Sebastian zmienił się, czego > niestety nie da sie ukryc i zdaje sobie sprawe ze zmienił sie pod moim > wpływem. Czas poszukać osobnego mieszkania. > Wyznal mi ostatnio, że on tak nie chce życ, dlatego przestal > myslec o zareczynach czy slubie. Wyprowadź się. > Kocham Sebastiana, pragne z nim byc i chce zebysmy byli ze soba > szczesliwi. Dobre chęci nie wystarczą. > Wiem tez ze powinnam zaczac prace nad soba, ale mam wrazenie ze > im bardziej sie staram tym mniej wychodzi. Zaczełam tez myslec o jakies > poradni, ale boje sie, chyba sama przed soba boje sie przyznac do swojej > porazki. . Właśnie przyznałaś. Żaden wstyd. Trzeba poznać z 15 partnerów zanim się podejmie decyzję o poważnym związku i będzie się chciało o niego walczyć. 13 przed Tobą. :) > Chciałabym krok po kroku zaczac wszystko od nowa zdajac sobie > sprawe ze to nie bedzie takie latwe jak sie wydaje ale chciałabym zobaczyc w > jego oczach znow radosc i milosc bo wiem ze jest tego wart. Zastanów się co myślisz (mówisz). Poznałaś faceta. Z początku było fajnie. Ale, jak to często bywa, okazało się, że nie pasujecie do siebie. Ciągłe kłótnie, rozstania i powroty. A Ty ciągle chcesz i chcesz i nie umiesz zaakceptować, że "to se ne wrati". > Postanowiłam wiec za wszelka cene szukac pomocy, tylko tak naprawde nie > wiem jak mam to zrobic. Nie wiem czy moj problem klasyfikuje sie o choroby, > czy do zwykłej egoistycznej głupoty. Zwykła głupota. Babska. Ludzka. Słabość, strach przed samotnością, miłość i uzależnienie. Frustracja, życie wspomnieniami. Banał. :) > czy powinnam poszukac pomocy u psychologa (u > jakiego) czy juz tylko do psychiatry. Czy powinnismy isc razem czy mam > zaczac od siebie, jak wygladaja takie wizyty itd. Co za czasy... Żyć nie umieją, podjąć poważniej decyzji nie potrafią, ale bzykać się i ładować w związki to chętnie. A jak coś nie gra, związek się psuje, to od razu do lekarza, do psychologa. Kiedyś szło się do mamusi, dziś szuka rady u "specjalistów". Marzeno, nic Ci nie jest. Zdrowa jesteś jak ryba. Zaakceptuj, że naszedł czas rozstania. A na przyszłość wiedz, że życie nie kręci się wokół chłopa. To rzecz nabyta, jak nie ten, to znajdzie się lepszy i ładniejszy. Pozdrowienia, MU
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Flyer
Date: Sun, 02 Mar 2008 20:15
Date: Sun, 02 Mar 2008 20:15
14 lines
1385 bytes
1385 bytes
MU; <2ca13f37-65c7-4154-8931-a9fd7b39e023@60g2000hsy.googlegroups.com> : > Właśnie przyznałaś. Żaden wstyd. Trzeba poznać z 15 partnerów zanim > się podejmie decyzję o poważnym związku i będzie się chciało o niego > walczyć. 13 przed Tobą. :) Wybacz, ale się nie zgodzę. Nie ma partnera/partnerki idealnego/nej, nie ma związku bez pracy. Pozdrawiam konstruktywnie Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Potrzebuję pomocy
Author: MU
Date: Sun, 02 Mar 2008 21:40
Date: Sun, 02 Mar 2008 21:40
37 lines
3364 bytes
3364 bytes
On 2 Mar, 21:15, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote: > MU; <2ca13f37-65c7-4154-8931-a9fd7b39e...@60g2000hsy.googlegroups.com> : > Wybacz, ale się nie zgodzę. Nie ma partnera/partnerki idealnego/nej, nie > ma związku bez pracy. Owszem. Podajemy (Ty i ja) dwa podejścia - zakończenie lub pracę nad związkiem. Które jest właściwe? Przeważnie trudno rozstrzygnąć. I każde jest "bolesne" jak i ma na celu pozbycie się bólu. Optuję za rozstaniem, bo: - Do ratowania związku potrzebna chęć obu stron. Partner Marzeny ma już dość. To ona prosi o kolejną szansę. Kiedyś trzeba powiedzieć "odpuszczam". W Marzenie nie ma woli lub siły by odejść. Ja w kobietach, które trwają przy mężu tyranie. - Mają różne oczekiwania - przykład z gotowaniem. Kompletnie się nie rozumieją, a przecież to drobnostka. Inny facet doceniłby jej trud. Czy ona wie, że są inni, bardziej podobni do niej faceci? Chyba nie, szuka w sobie choroby psychicznej! - On jest bardzo doświadczony i ma za sobą przeszłość, którą ją niepokoi. Rozumiem ten niepokój, nie ma na niego rady. Albo się akceptuje przeszłość partnera, albo ona spędza sen z powiek. Im więcej kłótni, tym większy strach, że on zdradzi. Być może zdradzi, jeśli będzie z nią z litości. - Marzena jest bardzo młoda, to jej pierwszy, tak poważny związek. Czy musi być już ostatnim na całe życie, skoro zaczął pękać w szwach? Warto dopuścić myśl, że będę inne, lepsze dzięki nauce po dwóch ostatnich. - Rozstanie i samotność to dobry sposób aby zrozumieć samą siebie. Tkwiąc w rozterkach i staraniach, które nie spotykają się z odzewem, ciężko spojrzeć na problemy obiektywnie. Szukanie w sobie choroby to paranoja. - W jej postach jest jasny przekaz - on był dobry, lecz zmienił się. IMO, skończyło się zauroczenie a proza życia pokazała, że nie są sobie pisani. Próba czasu to świetny test zgodności charakterów i osobowości. Nie przeszli tego testu. W wieku 23 lat to nie dramat. Mogą się rozstać a za x lat wrócić, jeśli los tak będzie chciał. MU
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Flyer
Date: Sun, 02 Mar 2008 23:07
Date: Sun, 02 Mar 2008 23:07
77 lines
4745 bytes
4745 bytes
MU; <378dcc06-48c5-45d8-91fb-1109620b5500@u69g2000hse.googlegroups.com> : > On 2 Mar, 21:15, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote: > > MU; <2ca13f37-65c7-4154-8931-a9fd7b39e...@60g2000hsy.googlegroups.com> : > > > Wybacz, ale się nie zgodzę. Nie ma partnera/partnerki idealnego/nej, nie > > ma związku bez pracy. > > Owszem. Podajemy (Ty i ja) dwa podejścia - zakończenie lub pracę nad > związkiem. Które jest właściwe? Przeważnie trudno rozstrzygnąć.. I > każde jest "bolesne" jak i ma na celu pozbycie się bólu. Optuję za > rozstaniem, bo: > - Do ratowania związku potrzebna chęć obu stron. Partner Marzeny ma > już dość. To ona prosi o kolejną szansę. Kiedyś trzeba powiedzieć > "odpuszczam". W Marzenie nie ma woli lub siły by odejść. Ja w > kobietach, które trwają przy mężu tyranie. To się "współuzależnienie" nazywa - skoro zdefiniowałeś, że Ona jest współuzależniona, to teraz należało by zgadnąć od czego. Jakoś nie widzę czegokolwiek - zaryzykuję więc twierdzenie, że Ona nie jest w stanie znaleźc w związku swojego "współuzaleznienia". > - Mają różne oczekiwania - przykład z gotowaniem. Kompletnie się nie > rozumieją, a przecież to drobnostka. Inny facet doceniłby jej trud. Z tego co pamiętam, a nie mam już tego postu w news readerze, to problem z gotowaniem polegał na tym, że kiedy Ona kończyła gotować, kiedy jej uwaga [w sensie "utrzymać uwagę/zwracać uwagę na"] zostawała "zwolniona", to odkrywała jak bardzo jest zmęczona. I tyle. Nikt Jej nie każe gotować/stać przy garach, nikt Jej nie każe w tym związku się męczyć. > - On jest bardzo doświadczony i ma za sobą przeszłość, którą ją > niepokoi. Rozumiem ten niepokój, nie ma na niego rady. Albo się > akceptuje przeszłość partnera, albo ona spędza sen z powiek. Im więcej > kłótni, tym większy strach, że on zdradzi. Być może zdradzi, jeśli > będzie z nią z litości. I co z tego, że "być może zdradzi"? A ja siusiałem w pieluchy - być może zsikam się w majtki - nie wiem kiedy, nie wiem dlaczego, ale być może to zrobię. Iiiiiii? ;> Jeżeli wychodzę i obawiam się, że np. stracę pieniądze, to albo ich nie biorę, albo akceptuję mozliwość straty. Proste i jasne. Jeżeli Ona boi się, że zostanie zdradzona, to albo nie pakuje się w związek, albo akceptuje możliwość zdrady. Proste jak sznurek od snopowiązałki. :) > - Marzena jest bardzo młoda, to jej pierwszy, tak poważny związek. Czy > musi być już ostatnim na całe życie, skoro zaczął pękać w szwach? > Warto dopuścić myśl, że będę inne, lepsze dzięki nauce po dwóch > ostatnich. Nie musi, ale może. Możliwość wyboru jest prawem jednostki, z którego nie musi ona korzystać. > - Rozstanie i samotność to dobry sposób aby zrozumieć samą siebie. > Tkwiąc w rozterkach i staraniach, które nie spotykają się z odzewem, > ciężko spojrzeć na problemy obiektywnie. Szukanie w sobie choroby to > paranoja. Szukanie w sobie choroby, to taka sama rozrywka intelektualna jak każda inna. :) > - W jej postach jest jasny przekaz - on był dobry, lecz zmienił się. > IMO, skończyło się zauroczenie a proza życia pokazała, że nie są sobie > pisani. Próba czasu to świetny test zgodności charakterów i > osobowości. Nie przeszli tego testu. W wieku 23 lat to nie dramat. > Mogą się rozstać a za x lat wrócić, jeśli los tak będzie chciał. Jak Stryjenka sobie życzy. :) Pozdrawiam konstruktywnie do kwadratu Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Potrzebuję pomocy
Author: MU
Date: Mon, 03 Mar 2008 18:58
Date: Mon, 03 Mar 2008 18:58
40 lines
3345 bytes
3345 bytes
On 3 Mar, 00:07, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote: > czegokolwiek - zaryzykuję więc twierdzenie, że Ona nie jest w stanie > znaleźc w związku swojego "współuzaleznienia". Miałem ciężko dzień w robocie. Nie jestem w stanie znaleźć współuzależnienia w tej historii... On, zdaje się, nie pije... ;) > Z tego co pamiętam, a nie mam już tego postu w news readerze, to problem > z gotowaniem polegał na tym, że kiedy Ona kończyła gotować, kiedy jej > uwaga [w sensie "utrzymać uwagę/zwracać uwagę na"] zostawała > "zwolniona", to odkrywała jak bardzo jest zmęczona. I tyle. A ja pamiętam, że zatracała się w gotowaniu dla niego, a on miał pretensje, że siedzi non stop przy garach, zamiast z nim posiedzieć. Nieważne. To dla mnie błaha sprawa, a pokazuje, że nie potrafią się porozumiewać. > Jeżeli wychodzę i obawiam się, że np. stracę pieniądze, to albo ich nie > biorę, albo akceptuję mozliwość straty. Proste i jasne. Jeżeli Ona boi > się, że zostanie zdradzona, to albo nie pakuje się w związek, albo > akceptuje możliwość zdrady. Proste jak sznurek od snopowiązałki. :) Proste.. for You. Pogodziłbym się, lub odszedł. Raz odszedłem z podobnego powodu. Marzena nie bierze tego pod uwagę. Wspominała, że za poprzedni związek winiła byłego (tzn. za rozstanie). Teraz odkryła, że ona sama jest przyczyną problemów. Brak w niej akceptacji, że wina jest (tzn. często bywa) w zwyczajnym niedopasowaniu dwojga istot :) Gdyby wszyscy potrafili się przegryźć jak spirytus z wodą, mielibyśmy same uśmiechnięte mordki na ulicy :) > Szukanie w sobie choroby, to taka sama rozrywka intelektualna jak każda > inna. :) Hmmm... A ja wolę czytać kryminały, mniej kosztują od znachorów i nie ma ryzyka, że znajdą we mnie kolejne zaburzenia ;) Każdego można leczyć na głowę, skoro brak wzorca "normalności" ;) Pozdrawiam Naczelnego Konstruktora. MU
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Flyer
Date: Mon, 03 Mar 2008 20:23
Date: Mon, 03 Mar 2008 20:23
18 lines
1771 bytes
1771 bytes
MU; <84cf077a-3b08-4bdf-bf2a-bd177c339a0d@e6g2000prf.googlegroups.com> : > On 3 Mar, 00:07, Flyer <fl...@poczta.gazeta.pl> wrote: > > > czegokolwiek - zaryzykuję więc twierdzenie, że Ona nie jest w stanie > > znaleźc w związku swojego "współuzaleznienia". > > Miałem ciężko dzień w robocie. Nie jestem w stanie znaleźć > współuzależnienia w tej historii... On, zdaje się, nie pije... ;) Osoba "współuzależniona" w związku z alkoholikiem też nie musi pić - nie chodzi o takie "współuzależnienie". Pozdrawiam trzeźwo Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Potrzebuję pomocy
Author: Loonie
Date: Wed, 05 Mar 2008 22:20
Date: Wed, 05 Mar 2008 22:20
15 lines
1605 bytes
1605 bytes
Był piękny dzień 26 luty, 7:33, gdy JaKasia powziął straszne podejrzenie: > Analogicznie - po cholerę mi przypadkowy partner na całe życie, > skoro nie potrzebuję opieki, pogadać na poziomie plebejskim mogę tu, > na grupie, a wibrator w razie potrzeby mogę kupić w seksszopie? Poziom plebejski miał oznaczać coś pozytywnego jak rozumiem? :) Wibrator to nie to samo co seks, to jakby porównywać lody z patykiem po lizaku. ;) -- Pozdrowienia, Loonie (facet, jakby kto pytał) ----------------------------------------- ...you don't have to put on the red light
Page 1 of 2 • 76 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads