🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
11 messages
11 total messages Started by trzytrzytrzy Wed, 20 Feb 2008 23:26
Czy kobieta porzucona nie umie już kochać?
#173456
Author: trzytrzytrzy
Date: Wed, 20 Feb 2008 23:26
26 lines
2527 bytes
Mężatka rzucona przez męża "dla innej", świeżo po rozwodzie,
deklaruje, że go "zawsze będzie kochać" albo, że będzie zawsze czekać
aż zmieni zdanie i wróci, że nie chce już nikogo. Mija rok i ciągle to
samo, ta bardzo atrakcyjna kobietka nie ma nikogo, wyraźnie nie jest
tym zainteresowana... Czy rzeczywiście nie ma innej rady i trzeba jej
dać spokój?
Jedynie wyraża chęć wobec zalecającego się do niej od dawna mężczyzny
aby był jej przyjecielem, ale "nie chce dawać złudzeń"...

Czy kobieta po czymś takim, w takim stanie reaguje już na wszystko
inaczej niż "rozkapryszona 21-latka"? Na nic te na wpół-zabawowe
wszystkie "gierki", flirty, psychotechniki?

Tylko dać jej spokój, niech zamyka się w swym ciasnym smutnym świecie?
Bo jeśli nawet odpowie wreszcie na zainteresowanie mężczyzny i
rozpocznie nowy związek to będzie on od samego początku zgaszony
konsekwencjami traumatycznego doświadczenia? A właśnie ten początek
jest ponoć bardzo ważny, wtedy powinno być przecież dużo, jak
najwięcej entuzjazmu, tak aby starczyło na potem kiedy zaczną się
"schody"...
Ale z drugiej strony czy nie szkoda życia?

BTW. Flayer zapewnił w innym wątku, że nie większej różnicy pomiędzy
pewnymi zachowaniami kobiety i mężczyzny ale na tym przykładzie jednak
widać, że tylko chyba kobietę stać jest na taką niewesołą
konsekwencję...
Re: Czy kobieta porzucona nie umie już kochać?
#173457
Author: Fragile
Date: Thu, 21 Feb 2008 00:24
30 lines
2587 bytes
On 21 Lut, 00:26, trzytrzyt...@gmail.com wrote:
> Mężatka rzucona przez męża "dla innej", świeżo po rozwodzie,
> deklaruje, że go "zawsze będzie kochać" albo, że będzie zawsze czekać
> aż zmieni zdanie i wróci, że nie chce już nikogo. Mija rok i ciągle to
> samo, ta bardzo atrakcyjna kobietka nie ma nikogo, wyraźnie nie jest
> tym zainteresowana... Czy rzeczywiście nie ma innej rady i trzeba jej
> dać spokój?
> Jedynie wyraża chęć wobec zalecającego się do niej od dawna mężczyzny
> aby był jej przyjecielem, ale "nie chce dawać złudzeń"...
>
> Czy kobieta po czymś takim, w takim stanie reaguje już na wszystko
> inaczej niż "rozkapryszona 21-latka"? Na nic te na wpół-zabawowe
> wszystkie "gierki", flirty, psychotechniki?
>
> Tylko dać jej spokój, niech zamyka się w swym ciasnym smutnym świecie?
>
Dlaczego odnosze wrazenie, ze chcesz uzyskac jakas 'jedna konkretna'
odpowiedz?
Wg mnie nie ma jednej odpowiedzi na Twoje pytanie, poniewaz...
_kazda_  kobieta jest inna,  _kazda_  inaczej przezywa rozstanie. Nie
ma nawet sensu bym sie rozpisywala, poniewaz to bardzo zlozony temat,
ktory nalezaloby rozpatrywac uwzgledniajac wiele, wiele czynnikow...
Jedno moge stwierdzic: imo nie nalezy uogolniac :) A szukanie za
wszelka cene odpowiedzi na pytanie, na ktore raczej nie ma szansy, by
ja poznac, jest chyba bez sensu :) (Chyba niezbyt jasno sie wyrazilam,
ale zasypiam. Dobranoc :))

--
Pozdrawiam,
Fragile
Re: Czy kobieta porzucona nie umie już kochać?
#173460
Author: Aicha
Date: Thu, 21 Feb 2008 06:51
27 lines
2270 bytes
Użytkownik <trzytrzytrzy@gmail.com> napisał:

> Tylko dać jej spokój, niech zamyka się w swym ciasnym smutnym
> świecie?
> Bo jeśli nawet odpowie wreszcie na zainteresowanie mężczyzny i
> rozpocznie nowy związek to będzie on od samego początku zgaszony
> konsekwencjami traumatycznego doświadczenia? A właśnie ten
> początek jest ponoć bardzo ważny, wtedy powinno być przecież dużo,
> jak najwięcej entuzjazmu, tak aby starczyło na potem kiedy zaczną
się
> "schody"...

Pomyśl, czy sam wolałbyś "wymęczoną" i wyproszoną miłość czy świeżą, z
blaskiem zakochanych oczu, pełną entuzjazmu i nadziei na przyszłość?
Ja też jestem po rozwodzie, ale nie kochałam swojego eksa, co - wydaje
mi się - całkiem zmienia postać rzeczy. Daj jej w spokoju przeżyć do
końca, uśmiercić i pogrzebać uczucie, które w końcu znaczyło w jej
życiu wiele. A i to nie będzie gwarancją powodzenia po odczekaniu
"właściwego" czasu. Będziesz mężczyzną "epoki klęski i żałoby", nie
wiem, czy zechce Cię automatycznie przenieść do "epoki nowych
narodzin".

-- 
Pozdrawiam - Aicha
"czyżby zazdrość?
A do tego 0 tolerancji! Może chcesz moherowy berecik aicha?"
(C) Usia at psst
Re: Czy kobieta porzucona nie umie już kochać?
#173471
Author: Aicha
Date: Thu, 21 Feb 2008 06:57
14 lines
1522 bytes
"Aicha"

> Będziesz mężczyzną "epoki klęski i żałoby", nie wiem, czy zechce
> Cię automatycznie przenieść do "epoki nowych narodzin".

I jeszcze jedno... zakochanie to stan nagły i zwykle nieprzewidywalny.
Rzadko da się go "wypracować" po latach znajomości. Bo sądzę, ze o to
Ci chodzi głównie :)

-- 
Pozdrawiam - Aicha (dołująco)
"czyżby zazdrość?
A do tego 0 tolerancji! Może chcesz moherowy berecik aicha?"
(C) Usia at psst
Re: Czy kobieta porzucona nie umie już kochać?
#173458
Author: trzytrzytrzy
Date: Thu, 21 Feb 2008 09:38
11 lines
2110 bytes
On Feb 21, 1:24 am, Fragile <ebonyniv...@interia.pl> wrote:
> Wg mnie nie ma jednej odpowiedzi na Twoje pytanie, poniewaz...
> _kazda_  kobieta jest inna,  _kazda_  inaczej przezywa rozstanie.

Czyli możnaby z Twojej wypowiedzi wyciągnąć wniosek, że porzucona
opisana powyżej ma nie po kolei w głowie. Skoro samo porzucenie według
Ciebie nie powinno być aż wielką traumą i tak jednoznacznym czynnikiem
to znaczyłoby, że jest coś jeszcze, jakieś nierozwiązane problemy
osobowościowe, przeżycia z dzieciństwa, itd... A skoro tak to pewnie
lepiej rzeczywiście dać osobie spokój, dla swojego własnego dobra. Czy
tak?
Re: Czy kobieta porzucona nie umie już kochać?
#173455
Author: Aicha
Date: Thu, 21 Feb 2008 11:09
14 lines
1702 bytes
Użytkownik <trzytrzytrzy@gmail.com> napisał:

> Wg mnie nie ma jednej odpowiedzi na Twoje pytanie, poniewaz...
> _kazda_  kobieta jest inna,  _kazda_  inaczej przezywa rozstanie.

Czyli możnaby z Twojej wypowiedzi wyciągnąć wniosek, że porzucona
opisana powyżej ma nie po kolei w głowie.

Sam masz nie po kolei :] Czego od nas oczekujesz? Chóralnego "zostaw 
ją"? Teraz, kiedy Ci ufa i być może oczekuje wsparcia, chcesz jej dać 
kopa w d...? Zaprawdę, podziwiam taką "miłość" :>

-- 
Pozdrawiam - Aicha
Re: Czy kobieta porzucona nie umie już kochać?
#173459
Author: Fragile
Date: Thu, 21 Feb 2008 12:12
49 lines
3318 bytes
On 21 Lut, 10:38, trzytrzyt...@gmail.com wrote:
> On Feb 21, 1:24 am, Fragile <ebonyniv...@interia.pl> wrote:
>
> > Wg mnie nie ma jednej odpowiedzi na Twoje pytanie, poniewaz...
> > _kazda_  kobieta jest inna,  _kazda_  inaczej przezywa rozstanie.
>
> Czyli możnaby z Twojej wypowiedzi wyciągnąć wniosek, że porzucona
> opisana powyżej ma nie po kolei w głowie.
>
????? Wlasnie ma jak najbardziej po kolei, a Ty od niej oczekujesz Bog
wie czego.
Powtorze: KAZDA kobieta jest inna, reakcja kazdej kobiety bedzie inna,
nie ma zlych lub dobrych reakcji w tak traumatycznych sytuacjach jak
zdrada malzenska! Sa indywidualne reakcje na traume.
Nie oczekuj odpowiedzi na pytanie, na ktore by jej udzielic nalezaloby
brac pod uwage WIELE czynnikow, ktorych nie jestes w stanie tu
przedstawic, i o ktorych zapewne nie masz pojecia.
>
> Skoro samo porzucenie według
> Ciebie nie powinno być aż wielką traumą i tak jednoznacznym czynnikiem
>
?????? Chorys czy co??? Ja tak napisalam? Gdzie? Kiedy?
Ja osobiscie uwazam przezycia tej kobiety za jedne z najwiekszych
jakich mezatka moze doswiadczyc.
Czytaj ze zrozumieniem, poniewaz ta grupa opiera sie na czytaniu :]
>
> to znaczyłoby, że jest coś jeszcze, jakieś nierozwiązane problemy
> osobowościowe, przeżycia z dzieciństwa, itd...
>
A tego to nie wiem.
Nie jest to wykluczone ani nie jest potwierdzone :]
>
> A skoro tak to pewnie
> lepiej rzeczywiście dać osobie spokój, dla swojego własnego dobra. Czy
> tak?
>
No jesli fakt, iz kobieta jest po traumatycznych przejsciach, z
nierozwiazanymi problemami zyciowymi, emocjonalnymi i osobowosciowymi
itp.itd. (co stwierdziles powyzej) stanowi dla Ciebie przeszkode w
_Milosci_, to tak... :]
Poza tym patrzac na to co wypisujesz, i jak za wszelka cene chcesz
rozgryzac psychike i zachowania kazdej  kobiety, to chyba lepiej dla
niej bedzie jesli dasz sobie spokoj...
A przynajmniej tej jednej kobiecie daj w spokoju przezyc zalobe po
utracie milosci jej zycia.

--
Pozdrawiam,
Fragile
Re: Czy kobieta porzucona nie umie już kochać?
#173472
Author: Flyer
Date: Thu, 21 Feb 2008 20:14
39 lines
2683 bytes
trzytrzytrzy@gmail.com; <0a86ccfa-6c47-4cec-bc2d-c5f0d1918485@e60g2000hsh.googlegroups.com> :

> Mężatka rzucona przez męża "dla innej", świeżo po rozwodzie,
> deklaruje, że go "zawsze będzie kochać" albo, że będzie zawsze czekać
> aż zmieni zdanie i wróci, że nie chce już nikogo. Mija rok i ciągle to
> samo, ta bardzo atrakcyjna kobietka nie ma nikogo, wyraźnie nie jest
> tym zainteresowana... Czy rzeczywiście nie ma innej rady i trzeba jej
> dać spokój?
> Jedynie wyraża chęć wobec zalecającego się do niej od dawna mężczyzny
> aby był jej przyjecielem, ale "nie chce dawać złudzeń"...

Trauma ma to do siebie, że nie znika wtedy, kiedy chce świadoość, ale
wtedy, kiedy zaleczy się fizjologia, a to trwa i trwa i trwa.
 
> Czy kobieta po czymś takim, w takim stanie reaguje już na wszystko
> inaczej niż "rozkapryszona 21-latka"? Na nic te na wpół-zabawowe
> wszystkie "gierki", flirty, psychotechniki?

O psychotechnikach nie będę się wypowiadał. Flirty są OK, z tym że
będziesz miał do czynienia z sytuacja pt. krok do przodu, dwa kroki do
tyłu - to objaw wewnętrznej walki emocji.

> Tylko dać jej spokój, niech zamyka się w swym ciasnym smutnym świecie?

Jeżeli się zamknie nic na to nie poradzisz - utrzymywać kontakt, być
szczerym, proponować bez podtekstów np. udział w imprezach.

> BTW. Flayer zapewnił w innym wątku, że nie większej różnicy pomiędzy
> pewnymi zachowaniami kobiety i mężczyzny ale na tym przykładzie jednak
> widać, że tylko chyba kobietę stać jest na taką niewesołą
> konsekwencję...

Nie ma róznicy - popatrz na zachowanie wdowców. :)

Pozdrawiam słuchając wycia mojego kota
Flyer
-- 
gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl
http://www.flyer36.republika.pl/
Re: Czy kobieta porzucona nie umie już kochać?
#173415
Author: michal
Date: Fri, 22 Feb 2008 00:56
22 lines
1753 bytes
Flyer wrote:
...
> Trauma ma to do siebie, że nie znika wtedy, kiedy chce świadoość, ale
> wtedy, kiedy zaleczy się fizjologia, a to trwa i trwa i trwa.

Ponieważ nie przpominam sobie, żebym kiedykolwiek przeżywał traumę - to 
pomyślałem, że może da się ustrzec przed traumą uruchamiając wcześniej jakiś 
mechanizm blokujący. Świadomie. To może jest skutek świadomości istnienia 
przestrzeni między bodźem a reakcją. Ale ponieważ nie zawsze przecież 
wiedziałem o jej istnieniu, więc przypuszczam, że sprawnie u mnie musiało 
funkcjonować wyparcie. ;)
...

> Pozdrawiam słuchając wycia mojego kota
> Flyer

Przeczytałem "wycia mojego konta", i już byłem gotów pożyczyć Ci parę 
złotych. ;DDD

-- 
pozdrawiam
michał 
Re: Czy kobieta porzucona nie umie już kochać?
#173461
Author: trzytrzytrzy
Date: Fri, 22 Feb 2008 07:45
33 lines
3167 bytes
On Feb 21, 12:09 pm, "Aicha" <blueberry.spams...@megapolis.pl> wrote:
> Sam masz nie po kolei :] Czego od nas oczekujesz? Chóralnego "zostaw
> ją"? Teraz, kiedy Ci ufa i być może oczekuje wsparcia, chcesz jej dać
> kopa w d...? Zaprawdę, podziwiam taką "miłość" :>

Sama napisałaś o "wymęczonej" i "miłości", i o "braku gwarancji po
odczekaniu "właściwego" czasu". A jeszcze bardziej zachęcająco
zabrzmiało Twoje:
"Będziesz mężczyzną "epoki klęski i żałoby", nie
wiem, czy zechce Cię automatycznie przenieść do "epoki nowych
narodzin"."

Nie, to jeszcze nie miłość. Ale miałaby szansę się nią stać, po
otrzymaniu jednak czegoś więcej niż oferty przyjacielskiej...
Znajomość którą opisuję, jak już wspomniałem, trwa już rok i z każdym
tygodniem coraz bardziej zaczyna mnie przerażać ta beznadziejna
chłodna fiksacja. Po początkowych Jej gorących zachęcających gestach
minionej wiosny, trwale odciskających się w emocjach i świadomości,
potem przyszło tyyle przykrych rozczarowań. Za dużo ich. To zaczyna
być upokarzające. Nikt nie chce być "second choice", Z łAWKI
REZERWOWYCH :(  Zaczyna działać instynkt samozachowawczy i obrona
poczucia własnej wartości.
Szkoda, nawet naprawdę bardzo! :'

To dziwne, pierwszą reakcją na porzucenie była chyba jakby chęć
"sprawdzenia się". Stąd te początkowe wiosenne gorące chwile. Ale
widać szybko przyszło jakieś przerażenie jakby, że niczym nie da się
tego zastąpić co było. To tak jak Falyer napisał o tej nudnej zasadzie
którą życie zaskakuje, że nie ma drugiej szansy. Panta rei. I chyba o
to, że Ona nie chce sobie tego umieć wytłumaczyć mam do Niej
pretensje.

To tyle gwoli bardzo smutnego i pełnego żalu :'( usprawiedliwienia.
Re: Czy kobieta porzucona nie umie już kochać?
#173462
Author: Aicha
Date: Fri, 22 Feb 2008 23:59
40 lines
2964 bytes
Użytkownik <trzytrzytrzy@gmail.com> napisał:

> Sama napisałaś o "wymęczonej" i "miłości", i o "braku gwarancji po
> odczekaniu "właściwego" czasu". A jeszcze bardziej zachęcająco
> zabrzmiało Twoje:
> "Będziesz mężczyzną "epoki klęski i żałoby", nie
> wiem, czy zechce Cię automatycznie przenieść do "epoki nowych
> narodzin"."

Napisałam, żebyś rozważył taką okoliczność w swym dążeniu do jednego
celu. Niczego przecież nie przesądzałam.

> Nie, to jeszcze nie miłość. Ale miałaby szansę się nią stać, po
> otrzymaniu jednak czegoś więcej niż oferty przyjacielskiej...

Ot, prawa rynku w życiu. Chyba powinnam sie od Ciebie uczyć, bo nigdy
nie uzależniałam ewentualnej ewolucji uczucia od reakcji - nawet nie
oferty - drugiej osoby .Ale z drugiej strony - mnie już imperatyw
biologiczny nie zmusza. Więc może pozostanę przy swoim podejściu ;)

> potem przyszło tyyle przykrych rozczarowań. Za dużo ich. To zaczyna
> być upokarzające. Nikt nie chce być "second choice", Z łAWKI
> REZERWOWYCH :(  Zaczyna działać instynkt samozachowawczy i
> obrona poczucia własnej wartości.

Czemu jedyne, co mi się kojarzy z tym fragmentem, to cytat z Kingsajza
"Ciurlać się chcą!"?

> To dziwne, pierwszą reakcją na porzucenie była chyba jakby chęć
> "sprawdzenia się".

Dla mnie to nie jest dziwne. Sama szukałam akceptacji u facetów -
poprzez seks - kiedy mój własny ślubny traktował mnie już wyłącznie
jako materac. Paradoks? Nie oczekuj logiki od kobiety :)

-- 
Pozdrawiam - Aicha
"czyżby zazdrość?
A do tego 0 tolerancji! Może chcesz moherowy berecik aicha?"
(C) Usia at psst
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads