Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
33 messages
33 total messages
Started by Maniek
Fri, 08 Feb 2008 18:33
zle, zle, bardzo zle...
Author: Maniek
Date: Fri, 08 Feb 2008 18:33
Date: Fri, 08 Feb 2008 18:33
12 lines
1477 bytes
1477 bytes
Wynajmuje mieszkanie w kolega i dwoma kolezankami. Z jedna zawsze swietnie sie dogadywalem, lubilem ja jako kolezanke. Mialem z nia uklad - seks bez zobowiazan. Do czasu. Trwalo to trzy miesiace - do teraz. Znalazla chlopaka, powiedziala seksu niet. I tak pozwala mi na wiele - np. czule przytulanie... I zostalem... Jest mi CHOLERNIE smutno, zle. Chce mi sie plakac. Nie potrafie tego w zaden sposob wytlumaczyc. Nie ruszalo mnie to przez pewien czas - do czasu kiedy przyjechal do niej i zostal na noc. Co sie ze mna dzieje? Nie wydaje mi sie, zebym sie w niej zakochal, ale skad ta chorobliwa zazdrosc? Nie cierpie tego... -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Paweł B.
Date: Fri, 08 Feb 2008 18:46
Date: Fri, 08 Feb 2008 18:46
12 lines
1104 bytes
1104 bytes
Maniek pisze: [cut] Co sie ze mna dzieje? Nie > wydaje mi sie, zebym sie w niej zakochal, ale skad ta chorobliwa zazdrosc? > Nie cierpie tego... > Oj tam, drobnostka. Typowy dla samca syndrom psa ogrodnika - sam nie weźmie, innemu nie da. :) -- Paweł B.
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Kosa
Date: Fri, 08 Feb 2008 18:48
Date: Fri, 08 Feb 2008 18:48
25 lines
2043 bytes
2043 bytes
"Maniek " <maniek.87.SKASUJ@gazeta.pl> wrote in message news:foi79p$jal$1@inews.gazeta.pl... > Wynajmuje mieszkanie w kolega i dwoma kolezankami. Z jedna zawsze swietnie > sie dogadywalem, lubilem ja jako kolezanke. Mialem z nia uklad - seks bez > zobowiazan. Do czasu. Trwalo to trzy miesiace - do teraz. Znalazla chlopaka, > powiedziala seksu niet. I tak pozwala mi na wiele - np. czule przytulanie... > I zostalem... Jest mi CHOLERNIE smutno, zle. Chce mi sie plakac. Nie potrafie > tego w zaden sposob wytlumaczyc. Nie ruszalo mnie to przez pewien czas - do > czasu kiedy przyjechal do niej i zostal na noc. Co sie ze mna dzieje? Nie > wydaje mi sie, zebym sie w niej zakochal, ale skad ta chorobliwa zazdrosc? > Nie cierpie tego... > > -- > Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/ Jak to zrobiła to znaczy, że cię nie kocha. Proste. Poczekaj chwile aż tamten koleś się jej znudzi. Wróci do ciebie. A ty zastanów się co do niej czujesz i powiedz jej też o tym. Najlepiej szukaj se dziołchy i sprowadź do domu podobnie jak ona. Jak jej zależy na tobie to na pewno zauważysz. ((_,_
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Maniek
Date: Fri, 08 Feb 2008 19:02
Date: Fri, 08 Feb 2008 19:02
16 lines
1544 bytes
1544 bytes
Kosa <xxx@poczta.onet.pl> napisał(a): > Jak to zrobiła to znaczy, że cię nie kocha. Proste. > Poczekaj chwile aż tamten koleś się jej znudzi. > Wróci do ciebie. A ty zastanów się co do niej czujesz > i powiedz jej też o tym. Najlepiej szukaj se dziołchy > i sprowadź do domu podobnie jak ona. Jak jej zależy na tobie > to na pewno zauważysz. Jeszcze jedno. Ona z nim widuje sie przewaznie tylko raz w tygodniu - kilka godzin, bo mieszka w jej rodzinnym miescie. Ze mna codziennie z racji mieszkania. Rozmawiaja glownie przez telefon itp. Mowi, ze chlopak ma glowe na karku i czuje, ze to bedzie to... -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Kosa
Date: Fri, 08 Feb 2008 20:44
Date: Fri, 08 Feb 2008 20:44
23 lines
2070 bytes
2070 bytes
"Maniek " <maniek.87.WYTNIJ@gazeta.pl> wrote in message news:foi901$pmq$1@inews.gazeta.pl... > Kosa <xxx@poczta.onet.pl> napisał(a): >> Jak to zrobiła to znaczy, że cię nie kocha. Proste. >> Poczekaj chwile aż tamten koleś się jej znudzi. >> Wróci do ciebie. A ty zastanów się co do niej czujesz >> i powiedz jej też o tym. Najlepiej szukaj se dziołchy >> i sprowadź do domu podobnie jak ona. Jak jej zależy na tobie >> to na pewno zauważysz. > > Jeszcze jedno. Ona z nim widuje sie przewaznie tylko raz w tygodniu - kilka > godzin, bo mieszka w jej rodzinnym miescie. Ze mna codziennie z racji > mieszkania. Rozmawiaja glownie przez telefon itp. Mowi, ze chlopak ma glowe > na karku i czuje, ze to bedzie to... > > Pamiętaj jedno - kobiety gadają jedno a myślą drugie. Opamiętują się dopiero jak się coś realnie dzieje złego, ale wtedy jest za późno. Lepiej się wyprowadź stamtąd albo przestań z nią rozmawiać i razem bywać. Zerwij więzi, bądź formalny i krótko odpowiadaj. Baba cię wykończy człowieku i lepiej zrób coś żeby o niej zapomnieć. ((_,_
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Flyer
Date: Sat, 09 Feb 2008 20:02
Date: Sat, 09 Feb 2008 20:02
34 lines
2161 bytes
2161 bytes
Maniek ; <foi79p$jal$1@inews.gazeta.pl> : > Wynajmuje mieszkanie w kolega i dwoma kolezankami. Z jedna zawsze swietnie > sie dogadywalem, lubilem ja jako kolezanke. Mialem z nia uklad - seks bez > zobowiazan. Do czasu. Trwalo to trzy miesiace - do teraz. Znalazla chlopaka, > powiedziala seksu niet. I tak pozwala mi na wiele - np. czule przytulanie... > I zostalem... Jest mi CHOLERNIE smutno, zle. Chce mi sie plakac. Nie potrafie > tego w zaden sposob wytlumaczyc. Można na dwa sposoby to wytłumaczyć: - biochemicznie - stan uzależnienia, a raczej stan abstynencji od hormonów związanych z seksem i bliskością; - psychologicznie1 - otrzymywałeś od dziewczyny bliskość i emocje [seksem się nie zajmuję, bo to jest tylko forma, który można równie dobrze kupić, w dodatku forma wadliwa, po wynagradzająca dającego], teraz odczuwasz brak; - psychologicznie2 - zmiana sytuacja wywołała u Ciebie dysonans, zwykły chamski dysonans; :) > Nie ruszalo mnie to przez pewien czas - do > czasu kiedy przyjechal do niej i zostal na noc. Co sie ze mna dzieje? Nie > wydaje mi sie, zebym sie w niej zakochal, ale skad ta chorobliwa zazdrosc? > Nie cierpie tego... A lubisz jakiekolwiek zmiany w swoim życiu czy reagujesz na nie nerwowo? Pozdrawiam niediagnostycznie Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Kosa
Date: Sat, 09 Feb 2008 20:23
Date: Sat, 09 Feb 2008 20:23
43 lines
2685 bytes
2685 bytes
"Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> wrote in message news:fol0v6$at2$1@nemesis.news.tpi.pl... > Maniek ; <foi79p$jal$1@inews.gazeta.pl> : > >> Wynajmuje mieszkanie w kolega i dwoma kolezankami. Z jedna zawsze swietnie >> sie dogadywalem, lubilem ja jako kolezanke. Mialem z nia uklad - seks bez >> zobowiazan. Do czasu. Trwalo to trzy miesiace - do teraz. Znalazla chlopaka, >> powiedziala seksu niet. I tak pozwala mi na wiele - np. czule przytulanie... >> I zostalem... Jest mi CHOLERNIE smutno, zle. Chce mi sie plakac. Nie potrafie >> tego w zaden sposob wytlumaczyc. > > Można na dwa sposoby to wytłumaczyć: > > - biochemicznie - stan uzależnienia, a raczej stan abstynencji od > hormonów związanych z seksem i bliskością; > > - psychologicznie1 - otrzymywałeś od dziewczyny bliskość i emocje > [seksem się nie zajmuję, bo to jest tylko forma, który można równie > dobrze kupić, w dodatku forma wadliwa, po wynagradzająca dającego], > teraz odczuwasz brak; > > - psychologicznie2 - zmiana sytuacja wywołała u Ciebie dysonans, zwykły > chamski dysonans; :) > Dlaczego chamski )) Chłopak nie rozumie, że w seksie nie ma układów bo jest tylko popęd i emocje. Głodnemu psu odebrano kość. ) Ot co. >> Nie ruszalo mnie to przez pewien czas - do >> czasu kiedy przyjechal do niej i zostal na noc. Co sie ze mna dzieje? Nie >> wydaje mi sie, zebym sie w niej zakochal, ale skad ta chorobliwa zazdrosc? >> Nie cierpie tego... > > A lubisz jakiekolwiek zmiany w swoim życiu czy reagujesz na nie nerwowo? > No takiej zmiany to chyba raczej nikt nie lubi. ) A jakbyś ty Flyerku zareagował gdyby ci kobiete jakiś samiec porwał ?? ) Pozdrawiam ((_,_
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: al4e
Date: Sat, 09 Feb 2008 21:03
Date: Sat, 09 Feb 2008 21:03
11 lines
1173 bytes
1173 bytes
Użytkownik "Maniek " <maniek.87.SKASUJ@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:foi79p$jal$1@inews.gazeta.pl... > [...] Co sie ze mna dzieje? [...] darmocha sie skonczyla wiec sie wkurzasz. PS. Zawsze mozna zaproponowac trojkacik ;) al4e
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Flyer
Date: Sat, 09 Feb 2008 21:44
Date: Sat, 09 Feb 2008 21:44
71 lines
4258 bytes
4258 bytes
Kosa; <fol28o$req$1@news.onet.pl> : > "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> wrote in message news:fol0v6$at2$1@nemesis.news.tpi.pl... > > - psychologicznie2 - zmiana sytuacja wywołała u Ciebie dysonans, zwykły > > chamski dysonans; :) > > > > Dlaczego chamski )) Dosadne podkreślenie powszedniości - zwrot czasami stosowany na wyrażenie powszedniości i prostoty zagadnienia - chamski wg. słownika PWN to m.in. ordynarny, a ordynarny wg. słownika PWN to m.in. "Ťpospolity, w złym guścieť". > Chłopak nie rozumie, że w seksie nie ma układów bo jest tylko popęd i emocje. Wg. Ciebie nie ma układów. Wg. mnie są, każdy ma swoje indywidualne. :) Bez obrazy, ale Twoja postawa prawdopodobnie wywodzi się w prostej linii od negowania moralnego spojrzenia na seks - czyli jest o tyle prawdziwa, o ile prawdziwe jest moralne spojrzenie na seks. Nie pomyliłem się - chciałem napisać "o ile fałszywe jest ... ", ale moralizatortswo i nihilizm to walka dwóch "Prawd", a nie prawdy z fałszem - z punktu widzenia psychologii zapewne obie "prawdy" są fałszywe. :) > > A lubisz jakiekolwiek zmiany w swoim życiu czy reagujesz na nie nerwowo? > > > > No takiej zmiany to chyba raczej nikt nie lubi. ) Pytanie dotyczyło *jakiejkolwiek* zmiany. Koncentrowanie się na "zazdrości" w sytuacji osoby źle reagującej na jakiekolwiek zmiany, to jak leczenie gruźlicy polopiryną. > A jakbyś ty Flyerku zareagował gdyby ci kobiete jakiś samiec porwał ?? ) Hmmm, niech się zastanowię. ;> Ponad 10 lat wstecz, wchodzę w związek i po kawałku dowiaduję się [najpierw "wolna kobieta", później "ten drugi" to współpracownik z pracy, później były facet a później obecny partner] o tym drugim. W jakiś sposób polubiłem faceta, a przy kobiecie byłem już bardziej z racji poczucia obowiązku [bo kochac mozna też na odległość :)], póki mnie nie odrzuciła i tym samym "zwolniła". I tak szczerze nie czułem zazdrości i złości, chociaż "przekaz kulturowy" wskazywał, że powinienem, co najwyżej niepewność co jest prawdą a co nie jest. Cztery lata temu - spędzam miło [tylko bez skojarzeń ;> ] kilka dni z pewną dziewczyną, wiem że jest mężatką, ale "bycie mężatką" to pojęcie abstrakcyjne, dopóki nie przyjeżdża mąż. Nie miałem żadnych projekcji rozpoznając Jej emocje wobec mnie choć nasze kontakty polegały jedynie na obecności i rozmowie, nawet nie było kontaktu fizycznego - na zakończenie pojawiło się usprawiedliwienie w stylu "gdyby mąż nie przyjechał, to bym ciebie zaprosiła do siebie". Wcześniej przechodzę coś w rodzaju bardzo silnego załamania - nikomu nie robię krzywdy, nikomu nie obrabiam dupy. Do dziewczyny nie potrafiłem się odezwać przez trzy lata, ale miałem prawo "nie odzywać się" - nigdzie nie jest powiedziane, że *muszę* ze wszystkimi rozmawiać. :) I pewnie jeszcze z parę przykładów. A rzecz sprowadza się do jednego - w procesie dorastania chłopcy są *oduczani* wyrażania swoich emocji - nie becz, bądź twardy itd. itd. - w efekcie nie potrafią prawidłowo zareagować na sytuację stresową. Jeżeli mam być szczery, to autorowi postu poleciłbym nauczyć się odczuwac i okazywać żal. Pozdrawiam bez żalu :) Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Flyer
Date: Sat, 09 Feb 2008 22:39
Date: Sat, 09 Feb 2008 22:39
40 lines
2757 bytes
2757 bytes
Flyer; <fol6q2$lep$1@nemesis.news.tpi.pl> : > Kosa; <fol28o$req$1@news.onet.pl> : > > > Chłopak nie rozumie, że w seksie nie ma układów bo jest tylko popęd i emocje. > > Wg. Ciebie nie ma układów. Wg. mnie są, każdy ma swoje indywidualne. :) > > Bez obrazy, ale Twoja postawa prawdopodobnie wywodzi się w prostej linii > od negowania moralnego spojrzenia na seks - czyli jest o tyle prawdziwa, > o ile prawdziwe jest moralne spojrzenie na seks. > > Nie pomyliłem się - chciałem napisać "o ile fałszywe jest ... ", ale > moralizatortswo i nihilizm to walka dwóch "Prawd", a nie prawdy z > fałszem - z punktu widzenia psychologii zapewne obie "prawdy" są > fałszywe. :) Mówiąc trochę bardziej jasno - nim bardziej prawdziwe jest moralne spojrzenie na seks, tym bardziej prawdziwy jest nihilizm - oba fałsze/generalizacje czerpią swoją siłę nawzajem z siebie, podczas kiedy wobec Absolutu nie posiadają *żadnej* wartości - bez moralnego spojrzenia na seks nihilizm nie byłby nic wart i vice versa. :) > I pewnie jeszcze z parę przykładów. A rzecz sprowadza się do jednego - w > procesie dorastania chłopcy są *oduczani* wyrażania swoich emocji - nie > becz, bądź twardy itd. itd. - w efekcie nie potrafią prawidłowo > zareagować na sytuację stresową. Jeżeli mam być szczery, to autorowi > postu poleciłbym nauczyć się odczuwac i okazywać żal. I jeszcze jedna rada dla autora - akurat w niektórych wnioskach jesteśmy podobni, inna pozostaje tylko argumentacja i sposób dojścia do nich :) - trzymać się z dala od dziewczyny, bo to Jej zachowanie jest pośrednio źródłem Jego kłopotów. Nie można tu mówić o winie, ale o źródle już tak. Pozdrawiam dopowiadająco Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Kosa
Date: Sat, 09 Feb 2008 23:16
Date: Sat, 09 Feb 2008 23:16
90 lines
5603 bytes
5603 bytes
"Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> wrote in message news:fol6q2$lep$1@nemesis.news.tpi.pl... > Kosa; <fol28o$req$1@news.onet.pl> : > >> "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> wrote in message news:fol0v6$at2$1@nemesis.news.tpi.pl... > >> > - psychologicznie2 - zmiana sytuacja wywołała u Ciebie dysonans, zwykły >> > chamski dysonans; :) >> > >> >> Dlaczego chamski )) > > Dosadne podkreślenie powszedniości - zwrot czasami stosowany na > wyrażenie powszedniości i prostoty zagadnienia - chamski wg. słownika > PWN to m.in. ordynarny, a ordynarny wg. słownika PWN to m.in. > "Ťpospolity, w złym guścieť". > >> Chłopak nie rozumie, że w seksie nie ma układów bo jest tylko popęd i emocje. > > Wg. Ciebie nie ma układów. Wg. mnie są, każdy ma swoje indywidualne. :) > > Bez obrazy, ale Twoja postawa prawdopodobnie wywodzi się w prostej linii > od negowania moralnego spojrzenia na seks - czyli jest o tyle prawdziwa, > o ile prawdziwe jest moralne spojrzenie na seks. > > Nie pomyliłem się - chciałem napisać "o ile fałszywe jest ... ", ale > moralizatortswo i nihilizm to walka dwóch "Prawd", a nie prawdy z > fałszem - z punktu widzenia psychologii zapewne obie "prawdy" są > fałszywe. :) > >> > A lubisz jakiekolwiek zmiany w swoim życiu czy reagujesz na nie nerwowo? >> > >> >> No takiej zmiany to chyba raczej nikt nie lubi. ) > > Pytanie dotyczyło *jakiejkolwiek* zmiany. Koncentrowanie się na > "zazdrości" w sytuacji osoby źle reagującej na jakiekolwiek zmiany, to > jak leczenie gruźlicy polopiryną. > >> A jakbyś ty Flyerku zareagował gdyby ci kobiete jakiś samiec porwał ?? ) > > Hmmm, niech się zastanowię. ;> Ponad 10 lat wstecz, wchodzę w związek i > po kawałku dowiaduję się [najpierw "wolna kobieta", później "ten drugi" > to współpracownik z pracy, później były facet a później obecny partner] > o tym drugim. W jakiś sposób polubiłem faceta, a przy kobiecie byłem już > bardziej z racji poczucia obowiązku [bo kochac mozna też na odległość > :)], póki mnie nie odrzuciła i tym samym "zwolniła". I tak szczerze nie > czułem zazdrości i złości, chociaż "przekaz kulturowy" wskazywał, że > powinienem, co najwyżej niepewność co jest prawdą a co nie jest. > > Cztery lata temu - spędzam miło [tylko bez skojarzeń ;> ] kilka dni z > pewną dziewczyną, wiem że jest mężatką, ale "bycie mężatką" to pojęcie > abstrakcyjne, dopóki nie przyjeżdża mąż. Nie miałem żadnych projekcji > rozpoznając Jej emocje wobec mnie choć nasze kontakty polegały jedynie > na obecności i rozmowie, nawet nie było kontaktu fizycznego - na > zakończenie pojawiło się usprawiedliwienie w stylu "gdyby mąż nie > przyjechał, to bym ciebie zaprosiła do siebie". Wcześniej przechodzę coś > w rodzaju bardzo silnego załamania - nikomu nie robię krzywdy, nikomu > nie obrabiam dupy. Do dziewczyny nie potrafiłem się odezwać przez trzy > lata, ale miałem prawo "nie odzywać się" - nigdzie nie jest powiedziane, > że *muszę* ze wszystkimi rozmawiać. :) > > I pewnie jeszcze z parę przykładów. A rzecz sprowadza się do jednego - w > procesie dorastania chłopcy są *oduczani* wyrażania swoich emocji - nie > becz, bądź twardy itd. itd. - w efekcie nie potrafią prawidłowo > zareagować na sytuację stresową. Jeżeli mam być szczery, to autorowi > postu poleciłbym nauczyć się odczuwac i okazywać żal. > > Pozdrawiam bez żalu :) > Flyer :O :O /o\ Wow. ) Hej stary, widze że nie jesteś sam w owej materii ) Ja zwykle wchodziłem w zwiazki z tymi po wielu 'zakończonych' związkach. BŁĄD !!! Pojaiwali się jak grzyby po deszczu ) Chyba zachodzi tutaj pewnego rodzaju analogia że facet choć pozrzucił swój łup czuje się podświadomie samczym właścicielem owej samiczej ofiary i będzie efektywnie dowiadywał się o swoje rzucone dziewcze kiedy pomyśli, że ona może być szczęśliwsza. W tym wypadku 'chamski dysonans' pasowałby tutaj wręcz wyborowo, a ma on efekty zastraszająco destruktywne. Na kobiety blisko 30stki i lekko po działa to niemalże jak amoniak na śpiącego. Mężatki zawsze maja ogromny bagaż bezpieczeństwa i dlatego te są najbardziej niebezpieczne.) Tak czy tak napotyka się barierę porównań z przeszłości kreującą obraz nieosągalnego ideału partnera w związku. Ale to też kwestia wymagań i oczekiwań od obu stron oraz emocjonalnej dojrzałości OBOJGA, aby zaufać sobie po ludzku i jeszcze do tego być razem ) Pozdrawiam jednak z dozą żalu ;) ((_,_
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Fragile
Date: Sun, 10 Feb 2008 00:56
Date: Sun, 10 Feb 2008 00:56
10 lines
1399 bytes
1399 bytes
On 10 Lut, 00:16, "Kosa" <x...@poczta.onet.pl> wrote: > > [ciach] > Pozdrawiam jednak z dozą żalu ;) > Pesymista... i smutas ;) -- Pozdrawiam, Fragile
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Flyer
Date: Sun, 10 Feb 2008 01:22
Date: Sun, 10 Feb 2008 01:22
61 lines
3704 bytes
3704 bytes
Kosa; <folcbo$o2j$1@news.onet.pl> : > "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> wrote in message news:fol6q2$lep$1@nemesis.news.tpi.pl... > > I pewnie jeszcze z parę przykładów. A rzecz sprowadza się do jednego - w > > procesie dorastania chłopcy są *oduczani* wyrażania swoich emocji - nie > > becz, bądź twardy itd. itd. - w efekcie nie potrafią prawidłowo > > zareagować na sytuację stresową. Jeżeli mam być szczery, to autorowi > > postu poleciłbym nauczyć się odczuwac i okazywać żal. > :O :O /o\ > > Wow. ) Hej stary, widze że nie jesteś sam w owej materii ) > Ja zwykle wchodziłem w zwiazki z tymi po wielu 'zakończonych' związkach. > BŁĄD !!! Pojaiwali się jak grzyby po deszczu ) Chyba zachodzi tutaj > pewnego rodzaju analogia Niespecjalnie - akurat nigdy nie miałem do czynienia z "pojawianiem się byłych" - facet z pierwszej opowieści ciągle był aktualny - to bohaterka w przypływie pijanego widu zapisała się do [powiedzmy ;>] serwisu randkowego jako poszukująca drugiej połowy, a ja się po prostu stopniowo dowiadywałem co jest grane. A koleżanka z opowieści drugiej tak po prostu miała - z tego co się później zorientowałem miała zdecydowany problem z wiernością, prawdopodobnie z powodu ciagłego poszukiwania akceptacji, a że miała problem z wiernością, to musiała wciąż szukać akceptacji w niewierności, która powodowała problemy z poczuciem akceptacji i wtedy musiała ... . :) > że facet choć pozrzucił swój łup czuje się podświadomie samczym właścicielem > owej samiczej ofiary i będzie efektywnie dowiadywał się o swoje rzucone dziewcze > kiedy pomyśli, że ona może być szczęśliwsza. Pozwolę się nie zgodzić. Gdyby facet pomyślał chwilę, to powiązał by parę faktów: - "ja" się czuję "źle"; - "ona" czuje się "dobrze"; Wniosek - niesprawiedliwość, poczucie oszukania, poczucie braku równowagi, potrzeba zrównania partnerki do swojego poziomu [np. poprzez jakąś formę kary lub odzyskania nad nią kontroli] - niepotrzebne skreślić. Nie sądzę, żebym biologicznie był jakimś niezwykłym okazem, więc znów przykład z życia - jakieś dwa miesiące temu spotkałem się ze znajomym, któremu przy okazji wypsknęło się, że imprezował dzień wcześniej z moimi znajomymi, wśród nich z eks. Bez jakichś specjalnych emocji spytałem go o eks, coś tam powiedział i ... prawie koniec, bo tydzień później zrobiłem sobie wspomnieniową wycieczkę, coś a'la wycieczkę na cmentarz. Wniosek - w kategorii czystych emocji informacja o eks wywołuje tylko żal i smutek. :) > [...] Pozdrawiam filozofująco Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Flyer
Date: Sun, 10 Feb 2008 01:49
Date: Sun, 10 Feb 2008 01:49
24 lines
2065 bytes
2065 bytes
Kosa; <folcbo$o2j$1@news.onet.pl> : > "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> wrote in message news:fol6q2$lep$1@nemesis.news.tpi.pl... > Wow. ) Hej stary, widze że nie jesteś sam w owej materii ) > Ja zwykle wchodziłem w zwiazki z tymi po wielu 'zakończonych' związkach. > BŁĄD !!! Pojaiwali się jak grzyby po deszczu ) Chyba zachodzi tutaj > pewnego rodzaju analogia > że facet choć pozrzucił swój łup czuje się podświadomie samczym właścicielem > owej samiczej ofiary i będzie efektywnie dowiadywał się o swoje rzucone dziewcze > kiedy pomyśli, że ona może być szczęśliwsza. W sumie jeżeli faktycznie się kogoś kocha, to tak naprawdę nie ma innego wyjścia, jeżeli była pozna kogoś innego, jak zaakceptować jej wybór. Tzw. walka sprowadza się bowiem albo do prezentowania piór, których się nie ma, albo do negowania jej wyboru - czy to poprzez negowanie jej wartości, nacisk czy negowanie wartości nowego partnera. Innymi słowy jedna z sytuacji, kiedy bezradność jest cnotą a nie przywarą. :) Pozdrawiam cnotliwie Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Kosa
Date: Sun, 10 Feb 2008 03:10
Date: Sun, 10 Feb 2008 03:10
17 lines
1754 bytes
1754 bytes
------- > > A koleżanka z opowieści drugiej tak po prostu miała - z tego co się > później zorientowałem miała zdecydowany problem z wiernością, > prawdopodobnie z powodu ciagłego poszukiwania akceptacji, a że miała > problem z wiernością, to musiała wciąż szukać akceptacji w niewierności, > która powodowała problemy z poczuciem akceptacji i wtedy musiała ... . > :) > Och och och ) Baaardzo ciekawe. To mi nawet pasuje. Problemy z poczuciem akceptacji prowadza do szukania akceptacji w niewiernosci czyli skakaniem z faceta na faceta. Czyli nie umiala sie znalezc i w koncu do dzis jest sama i szuka akceptacji ) ((_,_
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Aicha
Date: Sun, 10 Feb 2008 07:40
Date: Sun, 10 Feb 2008 07:40
17 lines
1800 bytes
1800 bytes
Użytkownik "Flyer" napisał: > W sumie jeżeli faktycznie się kogoś kocha, to tak naprawdę nie ma > innego wyjścia, jeżeli była pozna kogoś innego, jak zaakceptować jej > wybór. > Tzw. walka sprowadza się bowiem albo do prezentowania piór, których > się nie ma, albo do negowania jej wyboru - czy to poprzez negowanie > jej wartości, nacisk czy negowanie wartości nowego partnera. Innymi > słowy jedna z sytuacji, kiedy bezradność jest cnotą a nie przywarą. > :) Heh... dobre... już "wiem", skąd wziął się syndrom posiadacza u pewnego pana ;) A objawem było negowanie mojej wartości w oczach nowego partnera :) -- Pozdrawiam - Aicha
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Flyer
Date: Sun, 10 Feb 2008 09:24
Date: Sun, 10 Feb 2008 09:24
39 lines
2860 bytes
2860 bytes
Kosa; <folq40$jme$1@news.onet.pl> : > > ------- > > > > > A koleżanka z opowieści drugiej tak po prostu miała - z tego co się > > później zorientowałem miała zdecydowany problem z wiernością, > > prawdopodobnie z powodu ciagłego poszukiwania akceptacji, a że miała > > problem z wiernością, to musiała wciąż szukać akceptacji w niewierności, > > która powodowała problemy z poczuciem akceptacji i wtedy musiała ... . > > :) > > > > Och och och ) Baaardzo ciekawe. To mi nawet pasuje. Problemy z poczuciem akceptacji > prowadza do szukania akceptacji w niewiernosci czyli skakaniem z faceta na faceta. > Czyli nie umiala sie znalezc i w koncu do dzis jest sama i szuka akceptacji ) To nie ta - ta jest nadal "szczęśliwą" mężatką cierpiącą z powodu braku akceptacji i poszukującą jej w sposób [dodam, że niosący dla Niej najmniej ryzyka - nie musi podejmować żadnych decyzji - wystarczy siedzieć :) ], który automatycznie w Jej oczach i oczach otoczenia powoduje, że czuje się coraz mniej akceptowana. Ludzie potrafią zapętlić swoje życie. :) A taką, która "do dzisiaj" szuka akceptacji znalazłem kiedyś na serwisie "sex-randki" - śmiałe zdjęcia i brak emocji na twarzy [taka - "pokazuję Ci swoją intymność, ale tak naprawdę pokazuję Ci jedynie swoje ciało i nic więcej - jesteś głupkiem, jeżeli uznasz, że to wszystko, jesteś głupkiem jeżeli się do mnie odezwiesz"] - mocno po 30. - napisałem do Niej - "dlaczego tak?" i to był koniec mojej przelotnej bytności na sex-randkach - pozostał lekki niesmak, bynajmniej nie z tytułu powszechności zdjęć członków, którymi zamiast twarzy chwalili się uczestnicy serwisu. Każdy ma prawo pokazać się z "najlepszej" strony ;>. Pozdrawiam bezpruderyjnie Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Flyer
Date: Sun, 10 Feb 2008 09:40
Date: Sun, 10 Feb 2008 09:40
36 lines
2716 bytes
2716 bytes
Aicha; <foma1l$c8m$1@atlantis.news.tpi.pl> : > Użytkownik "Flyer" napisał: > > > W sumie jeżeli faktycznie się kogoś kocha, to tak naprawdę nie ma > > innego wyjścia, jeżeli była pozna kogoś innego, jak zaakceptować jej > > wybór. > > Tzw. walka sprowadza się bowiem albo do prezentowania piór, których > > się nie ma, albo do negowania jej wyboru - czy to poprzez negowanie > > jej wartości, nacisk czy negowanie wartości nowego partnera. Innymi > > słowy jedna z sytuacji, kiedy bezradność jest cnotą a nie przywarą. > > :) > > Heh... dobre... już "wiem", skąd wziął się syndrom posiadacza u > pewnego pana ;) A objawem było negowanie mojej wartości w oczach > nowego partnera :) Można się przyzwyczaić - ludzie są tak przewidywalni, że aż strach - w sumie nie dziwne, bo czerpią wiedzę z jednego śmietnika - Kultury. Moja eks sprzed iluś lat odnowienie znajomości też zaczęła od podkreślania ile to ja mam problemów psychicznych, później próbowała mnie wkręcić w jakąś paranoję, a teraz kusi "najlepszejszym rozwiązaniem - cytat z Pisma Świętego na każdą okazję życiową" - Jehowici tak mają - to rozbudowany do nonsensownych rozmiarów katolicki system kazań. Pozwolisz jednak Aicha, że Ciebie bezczelnie wykorzystam? ;) Jest mi przykro, że nie mogłem przytulić/pogłaskać, ale nie będę próbował już więcej - swoją pulę zachowań ryzykownych wyczerpałem i nawet jeżeli pojawi się u mnie poczucie winy, to zaraz pojawi się usprawiedliwienie pt. "próbowałem wielokrotnie". Pozdrawiam w Wiarze, ale chwilowo nie wiem w co :) Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: michal
Date: Mon, 11 Feb 2008 00:17
Date: Mon, 11 Feb 2008 00:17
9 lines
1238 bytes
1238 bytes
Flyer wrote: ... > Pozdrawiam w Wiarze, ale chwilowo nie wiem w co :) Nie ważne w co. ważne, że dużą literą. ;) -- pozdrawiam michał
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Flyer
Date: Mon, 11 Feb 2008 04:32
Date: Mon, 11 Feb 2008 04:32
16 lines
1499 bytes
1499 bytes
michal; <foo48e$ai9$1@inews.gazeta.pl> : > Flyer wrote: > .... > > Pozdrawiam w Wiarze, ale chwilowo nie wiem w co :) > > Nie ważne w co. ważne, że dużą literą. ;) I z błędem - nie chciało mi się samemu siebie poprawiać, ale teraz mam przynajmniej powód - odpowiadając Tobie. ;> "Wierze" :) Pozdrawiam intrygancko ;p Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: michal
Date: Mon, 11 Feb 2008 23:56
Date: Mon, 11 Feb 2008 23:56
17 lines
1562 bytes
1562 bytes
Flyer wrote: > michal; <foo48e$ai9$1@inews.gazeta.pl> : >> Flyer wrote: >> .... >>> Pozdrawiam w Wiarze, ale chwilowo nie wiem w co :) >> Nie ważne w co. ważne, że dużą literą. ;) > I z błędem - nie chciało mi się samemu siebie poprawiać, ale teraz mam > przynajmniej powód - odpowiadając Tobie. ;> "Wierze" :) No to o wiarę chodziło czy Wierę? ;) -- pozdrawiam michał
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Aicha
Date: Tue, 12 Feb 2008 11:04
Date: Tue, 12 Feb 2008 11:04
13 lines
1674 bytes
1674 bytes
Użytkownik "michal" napisał: >>>> Pozdrawiam w Wiarze, ale chwilowo nie wiem w co :) >>> Nie ważne w co. ważne, że dużą literą. ;) >> I z błędem - nie chciało mi się samemu siebie poprawiać, ale teraz >> mam przynajmniej powód - odpowiadając Tobie. ;> "Wierze" :) > No to o wiarę chodziło czy Wierę? ;) Wieżę ;> -- Pozdrawiam - Aicha (zamorduję za ten obraz, com go oczyma duszy ujrzała ;P)
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Marta
Date: Tue, 12 Feb 2008 11:29
Date: Tue, 12 Feb 2008 11:29
8 lines
1405 bytes
1405 bytes
Aicha: >> No to o wiarę chodziło czy Wierę? ;) > Wieżę ;> a moze o "I tower you"? M.
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Aicha
Date: Tue, 12 Feb 2008 16:14
Date: Tue, 12 Feb 2008 16:14
10 lines
1534 bytes
1534 bytes
Użytkownik "Marta" napisał: >>> No to o wiarę chodziło czy Wierę? ;) >> Wieżę ;> > a moze o "I tower you"? Wieżenie czy wieżowanie? :) -- Pozdrawiam - Aicha
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: michal
Date: Tue, 12 Feb 2008 21:18
Date: Tue, 12 Feb 2008 21:18
10 lines
1490 bytes
1490 bytes
Aicha wrote: > Użytkownik "Marta" napisał: >>>> No to o wiarę chodziło czy Wierę? ;) >>> Wieżę ;> >> a moze o "I tower you"? > Wieżenie czy wieżowanie? :) You tower of Babel me! :)
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Flyer
Date: Wed, 13 Feb 2008 04:05
Date: Wed, 13 Feb 2008 04:05
23 lines
1728 bytes
1728 bytes
michal; <foqnb3$mfj$1@inews.gazeta.pl> : > Flyer wrote: > > michal; <foo48e$ai9$1@inews.gazeta.pl> : > > >> Flyer wrote: > >> .... > >>> Pozdrawiam w Wiarze, ale chwilowo nie wiem w co :) > > >> Nie ważne w co. ważne, że dużą literą. ;) > > > I z błędem - nie chciało mi się samemu siebie poprawiać, ale teraz mam > > przynajmniej powód - odpowiadając Tobie. ;> "Wierze" :) > > No to o wiarę chodziło czy Wierę? ;) Wiagrę ;p Pozdrawiam z rańca Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: michal
Date: Wed, 13 Feb 2008 09:15
Date: Wed, 13 Feb 2008 09:15
19 lines
1611 bytes
1611 bytes
Flyer wrote: >>>> .... >>>>> Pozdrawiam w Wiarze, ale chwilowo nie wiem w co :) >>>> Nie ważne w co. ważne, że dużą literą. ;) >>> I z błędem - nie chciało mi się samemu siebie poprawiać, ale teraz >>> mam przynajmniej powód - odpowiadając Tobie. ;> "Wierze" :) >> No to o wiarę chodziło czy Wierę? ;) > Wiagrę ;p Ups!... ;) -- pozdrawiam michał
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Aicha
Date: Wed, 13 Feb 2008 10:15
Date: Wed, 13 Feb 2008 10:15
28 lines
2270 bytes
2270 bytes
Użytkownik "Flyer" napisał: >> > Tzw. walka sprowadza się bowiem albo do prezentowania piór, >> > których się nie ma, albo do negowania jej wyboru - czy to poprzez >> > negowanie jej wartości, nacisk czy negowanie wartości nowego >> > partnera. Innymi słowy jedna z sytuacji, kiedy bezradność jest >> > cnotą a nie przywarą. :) >> Heh... dobre... już "wiem", skąd wziął się syndrom posiadacza u >> pewnego pana ;) A objawem było negowanie mojej wartości w oczach >> nowego partnera :) > Można się przyzwyczaić - ludzie są tak przewidywalni, że aż strach Nie wszyscy. A raczej - nie każdy w ten sam sposób :) > cytat z Pisma Świętego na każdą okazję życiową" - Jehowici tak > mają - to rozbudowany do nonsensownych rozmiarów katolicki system > kazań. :) A skuteczne to chociaż? > Pozwolisz jednak Aicha, że Ciebie bezczelnie wykorzystam? ;) Pozwolę :) Oprócz emocjonalnie napędzanej chęci zemsty "do końca", czasem i na analizę mi się zbiera :) Przytulenia potrzebuję coraz rzadziej ;) -- Pozdrawiam - Aicha
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Flyer
Date: Thu, 14 Feb 2008 17:55
Date: Thu, 14 Feb 2008 17:55
51 lines
3153 bytes
3153 bytes
Aicha; <foufvl$7uq$1@atlantis.news.tpi.pl> : > Użytkownik "Flyer" napisał: > > > Można się przyzwyczaić - ludzie są tak przewidywalni, że aż strach > > Nie wszyscy. A raczej - nie każdy w ten sam sposób :) Koniec końców i tak wychodzi ten sam efekt. Ja już nawet na początku znajomości oświadczam, że jestem "wariatem" i nie pomaga. Może coś robię źle? ;> Ba, staram się w miarę swoich skromnych możliwości [ ;> ] dostosować swoją postawę do oczekiwań drugiej strony, jeżeli inne środki, które akceptuję, nie zadziałają i też nic. Może One po prostu potrzebują jakiegoś "wariata" w życiu? :) > > cytat z Pisma Świętego na każdą okazję życiową" - Jehowici tak > > mają - to rozbudowany do nonsensownych rozmiarów katolicki system > > kazań. > :) A skuteczne to chociaż? Nie sądzę - co prawda niektórym faktycznie pomaga, ale tylko tym, którzy identyfikują się z grupą, podporządkowują się Jej [bo kompensują sobie poczucie krzywdy, niesprawiedliwości akceptacją postępowania przez grupę] - outsiderom nie pomaga na dłuższą metę. > > Pozwolisz jednak Aicha, że Ciebie bezczelnie wykorzystam? ;) > > Pozwolę :) Oprócz emocjonalnie napędzanej chęci zemsty "do końca", > czasem i na analizę mi się zbiera :) Heh, musiałem napisać ten tekst, żeby "być w porządku" - powiedzmy, że patrząc propabilistycznie na pewne sytuacje z ostatnich dni poczułem się w obowiązku usprawiedliwić/ostrzec/"pocieszyć". Ale nie chce mi się już udowadniać, że nie jestem wielbłądem - z dwojga złego wolę przyznać się szczerze, że jestem psychopatą i planowałem nasrać na wycieraczkę pewnej Pani, niż marnować czas na to, żeby udowodnić, że nie jestem psychopatą, ryzykować pokazując własną prywatność, spełnić Jej oczekiwania i jeszcze w efekcie dostać kolejnym "wariatem" po głowie. :) > Przytulenia potrzebuję coraz rzadziej ;) Zdaje Ci się. ;p Pozdrawiam tuląc kota Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Flyer
Date: Thu, 14 Feb 2008 17:57
Date: Thu, 14 Feb 2008 17:57
18 lines
1631 bytes
1631 bytes
michal; <foucgm$bqe$1@inews.gazeta.pl> : > Flyer wrote: > > Wiagrę ;p > > Ups!... ;) Michał - weź se wreszcie zainstaluj gg - e-maili nie chce mi się pisać, bo wymagają większej dbałości i formy, a na grupie pewnych rzeczy nie chcę pisać. Zrywam z półśrodkiem pt. grupa dyskusyjna zamiast e-maila. :) Pozdrawiam konfrontacyjnie Flyer -- gg: 9708346; jabber:flyer@jabster.pl http://www.flyer36.republika.pl/
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: JÓSEF PIŁSÓCKI
Date: Sun, 24 Feb 2008 20:22
Date: Sun, 24 Feb 2008 20:22
13 lines
1257 bytes
1257 bytes
Kosa pisze: > Jak to zrobiła to znaczy, że cię nie kocha. to jak wytłómaczysz rze tfój tata ciongle to robi, a i tak codziennie cie koha -- ! MGR ! JÓSEFF ! PIŁSÓCKI ! ! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ ! ! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ ! http://www.maxior.pl/film/91101/Piosenka_o_kwiatach_Marek_Roman
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: Agnieszka Kubańska
Date: Fri, 29 Feb 2008 08:16
Date: Fri, 29 Feb 2008 08:16
1 lines
990 bytes
990 bytes
Chyba się zakochałeś ;)
Re: zle, zle, bardzo zle...
Author: MU
Date: Sun, 02 Mar 2008 12:12
Date: Sun, 02 Mar 2008 12:12
27 lines
2764 bytes
2764 bytes
On Feb 8, 7:33 pm, "Maniek " <maniek.87.SKA...@gazeta.pl> wrote: > Wynajmuje mieszkanie w kolega i dwoma kolezankami. Z jedna zawsze swietnie > sie dogadywalem, lubilem ja jako kolezanke. Mialem z nia uklad - seks bez > zobowiazan. Do czasu. Trwalo to trzy miesiace - do teraz. Znalazla chlopaka, > powiedziala seksu niet. I tak pozwala mi na wiele - np. czule przytulanie... > I zostalem... Jest mi CHOLERNIE smutno, zle. Chce mi sie plakac. Nie potrafie > tego w zaden sposob wytlumaczyc. Nie ruszalo mnie to przez pewien czas - do > czasu kiedy przyjechal do niej i zostal na noc. Co sie ze mna dzieje? Nie umiem zrozumieć skąd się bierze przekonanie iż jest coś takiego jak "seks bez zobowiązań". Domyślam się, że chodzi o seks bez związku, bez zazdrości, konieczności tłumaczenia się z kim, kiedy, gdzie się było itd. Szanowni grupowicze... seks służy zbliżaniu ludzi. Przyjemność z niego płynąca to tylko efekt uboczny. Stopień skomplikowania psychiki jest spory, każdy ma inne potrzeby np. akceptacji, bliskości, przyjaźni, dowartościowania się, czy też rozładowania emocji. Ale zawsze, bez wyjątku seks jest związany z uczuciami. Pytanie "czemu jest mi źle, że ona/on ma faceta/ dziewczynę", w sytuacji gdy ludzie sypiają ze sobą (dysonans, poczucie osamotnienia, zdrady, często występuje choć nie doszło jeszcze do seksu!) jest od czapy. Czyli.. uważam, że to co sie dzieje z Mańkiem jest naturalne i zrozumiałe. Ale myślenie "będziemy się bzykać, nie czując nic do siebie, nie mając oczekiwań, wymagań (np. wyłączności)" to dla mnie jakaś pokraka logiczna. Pozdr. MU
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads