🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

19 total messages Started by Tomasz Sun, 12 Feb 2006 19:56
Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46090
Author: Tomasz
Date: Sun, 12 Feb 2006 19:56
11 lines
1304 bytes
Witam
Mam taki problem, niedawno poznałem pewną dziewczyne i mozna powiedziec ze 
narazie  jestesmy na gruncie kolezenskim ale cos wyraznie iskrzy:) Dziewczyna 
zaproponowała mi pod pewnym pretekstem spotkanie akurat w walentynki i nie 
wiem czy powinienem podarowac jej z tej okazji jakis mały bukiecik kwiatów? 
Nie chce zeby odebrała to jako jakies wyznanie bo na to imo jest  za wczesnie. 
Co o tym myślicie?
Pozdrawiam Tomek

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46091
Author: Hollow Mind
Date: Sun, 12 Feb 2006 20:36
23 lines
1890 bytes
Tomasz napisał(a):

> Dziewczyna 
> zaproponowała mi pod pewnym pretekstem spotkanie akurat w walentynki i nie 
> wiem czy powinienem podarowac jej z tej okazji jakis mały bukiecik kwiatów? 

Nie przesadzaj. Kwiatów nie daje się na pierwszej randce, tym bardziej, że
jak sam napisałeś to spotkanie "pod pretekstem".
Zaproponowała termin akurat w walentynki, to i lepiej, przynajmniej miło
spędzicie czas razem.
Daj sobie spotkój z kwiatami, wyznaniami, potraktuj to jak normalne,
koleżeńskie spotkanie, z którego nic nie wynika.
Możesz tylko za nią zapłacić, choć w tym wypadku też nie przesadzaj. Jaka
suma wchodzi w grę - trudno powiedzieć, taka, która w waszym kręgu
traktowana jest jako drobna, niezobowiązująca.

> Nie chce zeby odebrała to jako jakies wyznanie bo na to imo jest  za wczesnie. 

Dlatego powstrzymaj się z kwiatami. Tym bardziej, że w walentynki, bardziej
niż w jakikolwiek inny dzień zostałyby odebrane w jednoznaczny sposób.

-- 
Pozdr. H.M.
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46092
Author: nerka
Date: Sun, 12 Feb 2006 20:44
22 lines
1496 bytes
Użytkownik "Hollow Mind" napisał  :
> Daj sobie spotkój z kwiatami, wyznaniami, potraktuj to jak normalne,
> koleżeńskie spotkanie, z którego nic nie wynika.

Gadasz...
Może jej przeciez dac bukiecik i szczerząc zęby powiedziec..kocham dziś
wszystkie kobiety:)
I co to znaczy?
Gdzie tu wyznania?:)
Tylko mily gest...

> Możesz tylko za nią zapłacić...

Zapłacić?
Jeśli są na stopie wczesno-koleżenskiej ...
To dopiero bedzie wygladało na coś wiecej...



Pozdrawiam
------------------
gg 998589
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46105
Author: Marcin .
Date: Sun, 12 Feb 2006 21:08
15 lines
1620 bytes
Użytkownik "Hollow Mind" <hollowmindWYTNIJTO@interia.pl> napisał w
wiadomości news:15pajefq6yo8z.17hgy74kpsm3z.dlg@40tude.net...

> > Nie chce zeby odebrała to jako jakies wyznanie bo na to imo jest  za
wczesnie.
>
> Dlatego powstrzymaj się z kwiatami. Tym bardziej, że w walentynki,
bardziej
> niż w jakikolwiek inny dzień zostałyby odebrane w jednoznaczny sposób.

 Myślę, że jednak kwiaty to nie byłby taki zły pomysł, jeśli oczywiście
 sam sposób ich przekazania byłby odpowiedni, tzn. bez klękania i wyznań ;)

 Ale to wszystko zależy, może rzeczywiście lepiej bez kwiatów, na razie.
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46107
Author: Marcin .
Date: Mon, 13 Feb 2006 00:09
18 lines
1725 bytes
Użytkownik "Hollow Mind" <hollowmindWYTNIJTO@interia.pl> napisał w
wiadomości news:1n227wmz2w4k1$.xp34o335ydix.dlg@40tude.net...

> >  Myślę, że jednak kwiaty to nie byłby taki zły pomysł, jeśli oczywiście
> >  sam sposób ich przekazania byłby odpowiedni, tzn. bez klękania i wyznań
;)
>
> No tego to ja nawet nie piszę, taka "otwartość" byłaby krępująca dla niej
> ;)

 :) No, delikatnie mówiąc ;)

> Zresztą kwiaty też mogłyby wprowadzić trochę niejasności co do
> charakteru ich spotkania, mogłaby pomyśleć, że facet się na coś nastawia i
> że później będzie czegoś oczekiwał.

 W sumie racja :)
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46093
Author: Hollow Mind
Date: Mon, 13 Feb 2006 00:11
28 lines
1843 bytes
nerka napisał(a):

> Może jej przeciez dac bukiecik i szczerząc zęby powiedziec..kocham dziś
> wszystkie kobiety:)

Wszystkie kobiety? Ona jest zainteresowana nim, a on mówi, że kocha
każdą... no jak to?
W Dzień Kobiet, to by przeszło, ale w walentynki te kwiaty mogłaby odebrać
zbyt osobiście. Zresztą nie powinen pokazywać, że dziewczyna znaczy dla
niego choćby tyle ile bukiet kwiatów.

> Gdzie tu wyznania?:)
> Tylko mily gest...

Jako miły gest wystarczy, że ładnie się ubierze i odprowadzi ją na
przystanek, czy kawałek drogi do domu.

> Zapłacić?
> Jeśli są na stopie wczesno-koleżenskiej ...
> To dopiero bedzie wygladało na coś wiecej...

Czy ja wiem? Pierwszy raz on za nią płaci, później zamawiają jakieś np.
grzane wino, czy coś, jeśli ona zaproponuje, to płaci za nich oboje. Są
kwita, żadnych zobowiązań.


-- 
Pozdr. H.M.
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46106
Author: Hollow Mind
Date: Mon, 13 Feb 2006 00:11
12 lines
1421 bytes
Marcin . napisał(a):

>  Myślę, że jednak kwiaty to nie byłby taki zły pomysł, jeśli oczywiście
>  sam sposób ich przekazania byłby odpowiedni, tzn. bez klękania i wyznań ;)

No tego to ja nawet nie piszę, taka "otwartość" byłaby krępująca dla niej
;) Zresztą kwiaty też mogłyby wprowadzić trochę niejasności co do
charakteru ich spotkania, mogłaby pomyśleć, że facet się na coś nastawia i
że później będzie czegoś oczekiwał.

-- 
Pozdr. H.M.
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46108
Author: Hollow Mind
Date: Mon, 13 Feb 2006 01:44
10 lines
1201 bytes
Marcin . napisał(a):

>  W sumie racja :)

Racja, że trzeba iść spać...
O tej porze normalni ludzie nie siedzą przed kompem ;)
Ale ja swoją normalność porzuciłem już lata temu ;)

-- 
Pozdr. H.M.
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46094
Author: tomek
Date: Mon, 13 Feb 2006 10:09
37 lines
2469 bytes
Użytkownik "Hollow Mind" <hollowmindWYTNIJTO@interia.pl> napisał w 
wiadomości news:zolviojgdnkn$.1rq3bwri4aomt.dlg@40tude.net...
> nerka napisał(a):
>
>> Może jej przeciez dac bukiecik i szczerząc zęby powiedziec..kocham dziś
>> wszystkie kobiety:)
>
> Wszystkie kobiety? Ona jest zainteresowana nim, a on mówi, że kocha
> każdą... no jak to?
> W Dzień Kobiet, to by przeszło, ale w walentynki te kwiaty mogłaby odebrać
> zbyt osobiście. Zresztą nie powinen pokazywać, że dziewczyna znaczy dla
> niego choćby tyle ile bukiet kwiatów.
>

tego nie rozumiem. Dlaczego? Dlaczego nie moze pokazac dziewczynie w jakis 
sposob ze mu na niej zalezy...


>> Zapłacić?
>> Jeśli są na stopie wczesno-koleżenskiej ...
>> To dopiero bedzie wygladało na coś wiecej...
>
> Czy ja wiem? Pierwszy raz on za nią płaci, później zamawiają jakieś np.
> grzane wino, czy coś, jeśli ona zaproponuje, to płaci za nich oboje. Są
> kwita, żadnych zobowiązań.
>

czyli zapraszajac kolezanke (od taka sobie zwykla kolezanke) do kina nie 
moge za nia placic, bo postawie ja wglupiej sytuacji (jakies zobowiazania 
itp..) ?

Heh jakas taka zasade sobie przybralem ze jak ide do kina to obojetnie czy z 
moja girl czy z kolezanka to ja stawiam. Widocznie kiepska zasada ;]

pozdrawiam,
Tomek 
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46095
Author: Hollow Mind
Date: Mon, 13 Feb 2006 11:40
72 lines
5245 bytes
tomek napisał(a):

>> Zresztą nie powinen pokazywać, że dziewczyna znaczy dla
>> niego choćby tyle ile bukiet kwiatów.
> tego nie rozumiem. Dlaczego? Dlaczego nie moze pokazac dziewczynie w jakis 
> sposob ze mu na niej zalezy...

Na początku znajomości? To podstawowy błąd, który często kończy się
porażką. Po kilku miesiącach znajomości, wspólnego spędzania czasu i kilku
namiętnych nocach jasne, może powiedzieć, że coś czuje do dziewczyny, że
coś dla niego znaczy, coś więcej niż inne dziewczyny. Ale nie na początku.
Początek jest po to aby się poznać, wyczuć czy dwie osoby są do siebie
dobrze dopasowane czy rozumieją i zgadzają się w swoich wzajemnych
oczekiwaniach. Jeśli tak, dają sobie tego dowód np. sypiając razem, to
wtedy jest czas na wyznania. Wstęp jest zawsze niezobowiązujący, jeśli
któraś z osób uzna, że to jednak nie to, to druga może z honorem i bez
wyrzutów wycofać się. Bez wyznań jest większy luz, swoboda, nie ma takiej
presji np. ona coś czuje, zaczyna się angażować, wyznaje swoje uczucia, a
ja nie, bo chciałem ją tylko poznać. Następuje nagłe zerwanie znajomości by
druga osoba za bardzo się nie wciągała.

Laska musi się uczyć, że na akceptację i deklarację uczuć musi zasłużyć,
nie dostanie tego ot tak, z urzędu. No bo i za co miałaby dostać - za to,
że jest? Za to, że kilka razy się uśmiechnęła i pozwoliła potrzymać za
rękę?
Możesz dać do zrozumienia dziewczynie, że jest fajna i warta dalszego
poznania, ale jednocześnie, że nic z tego dla Ciebie nie wynika. Możesz
kontyuować znajomość ale jeśli ona będzie fikać, nie spełniać Twoich
oczekiwań to koniec dla niej. Potwierdzisz tylko to co ona wie tj., że jest
ładna, inteligentna, ale dajesz jej odczuć, że nie jest Twoim jedynym
możliwym wyborem.
Jak na wstępie spalisz i powiesz, że Ci na niej zależy to stracisz w jej
oczach. Laska będzie wiedziała, że ma Cię w garści i nie musi już nic
robić. Będzie coraz częściej strzelać fochy i testować Cię. Jeśli w tym
momencie nie wycofasz akceptacji tylko nadal będziesz brnął i potwierdzał
swoje zaangażowanie to laska to na 99% wykorzysta.
Dostanie dowód Twoich uczuć, ale najpierw sama musi dużo dać. Wtedy już
będzie zaangażowana, a wyznania będą czymś naturalnym zarówno dla jednej
jak i dla drugiej strony.

> czyli zapraszajac kolezanke (od taka sobie zwykla kolezanke) do kina nie 
> moge za nia placic, bo postawie ja wglupiej sytuacji (jakies zobowiazania 
> itp..) ?

To zależy od kontekstu. Dziewczyna chciała sama pójść i zobaczyć film, Ty
też, idziecie razem, towarzysko ale możecie płacić za siebie. Myślę, że to
byłoby dziwne gdybyś nagle wyskoczył z propozycją zapłacenia za jej bilet.
To by ją skrępowało. Napiszę tak - nic złego się nie stanie jeśli dwoje
ludzi spotykających się na stopie koleżeńskiej płaci za siebie, czy po
równo płacą za swoją kolację, czy nawet niekoniecznie po równo - Ty np.
płacisz za to co pijecie i jecie razem, później ona proponuje napić się
jeszcze czegoś i ona stawia. Oczywiście to wszystko zależy od wyczucia, nie
może być tak, że zapraszasz dziewczynę, płacisz za siebie, a później każesz
jej zapłacić za jej rachunek.

> Heh jakas taka zasade sobie przybralem ze jak ide do kina to obojetnie czy z 
> moja girl czy z kolezanka to ja stawiam. Widocznie kiepska zasada ;]

Może nie tyle kiepska, tylko taki gest może być dwuznacznie zrozumiany.
Albo jako chęć wprowadzenia relacji z dziewczyną na inny tor, albo jako
późniejsza konieczność do rewanżu.
Bezpieczniej jest zrobić tak: wiesz, że w danym dniu dziewczyna będzie
miała czas i chęć na kino, kupujesz dwa bilety, po czym mówisz, że wygrałeś
je w jakimś konkursie organizowanym przez gazetę. Jeśli dziewczyna chce to
może się z Tobą przejść bo masz akurat dwa bilety, a film jest fajny.
Wtedy wyczujesz, czy coś tam iskrzy czy nie. Jeśli wspólne wyjście okaże
się porażką, nikt do nikogo nie ma pretensji, nie czuje potrzeby szybkiego
zrewanżowania się.


-- 
Pozdr. H.M.
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46096
Author: JIMMYtm
Date: Mon, 13 Feb 2006 12:01
30 lines
2339 bytes
Dnia Mon, 13 Feb 2006 12:40:32 +0100, Hollow Mind napisał(a):

> Na początku znajomości? To podstawowy błąd, który często kończy się
> porażką.

HM, ale nikt nie mowi o tym zeby dawac jej dowody dozgonnej milosci na
pierwszej randce? Kwiatek raczej jako "dowod" szacunku i akceptacji danej
osoby.
To że wyrazę radosc ze spotkania to nie znaczy ze pozwolę sobie wejsc na
glowę. Dalsze "rozgrywki" to juz mozna prowadzic po Twojemu, duzo w tym
racji chociaż zaklada kontrole uczuc, co latwe nie jest. Ciężko, zwlaszcza
w mlodszym wieku, podchodzic do randek jak do szachów.

> To zależy od kontekstu. 

tutaj sie calkowicie zgodzę.

> Bezpieczniej jest zrobić tak:

a tu się nie zgodzę, IMO niepotrzebne "klamstewko" tym bardziej ze pozniej
w rozmowie mozna strzelic ze sie nie lubi konkursów albo cos podobnego no i
skucha.
Woalabym raczej normalnie zaprosic do kina i zapytac przed kasą : "mogę
Ci/Chcę postawic bilet?" jezeli laska sie zgodzi, to milo sama zgadza się
na "grę zależności", jezeli nie, to nie.

-- 
Człowiek powinien wkładać tyleż wysiłku w upraszczanie swego życia, ile go
wkłada w jego komplikowanie.
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46103
Author: nerka
Date: Thu, 16 Feb 2006 01:58
69 lines
3999 bytes
Użytkownik "Hollow Mind" napisał :
> Wszystkie kobiety? Ona jest zainteresowana nim, a on mówi, że kocha
> każdą... no jak to?

To pretekst...zaproszenie...
wydeptanie ściezki ku niej ...objawienie sie w jej
oczach jako kulturalny ,super facet z ktorym ewentualnie
moznaby wejsc w powazniejsze tematy...
zmyślny ,elastyczny,błyskotliwy,zaskakujacy:)

> W Dzień Kobiet, to by przeszło, ale w walentynki te kwiaty mogłaby odebrać
> zbyt osobiście. Zresztą nie powinen pokazywać, że dziewczyna znaczy dla
> niego choćby tyle ile bukiet kwiatów.

No własnie..
ah ta wasza meska skromnosc w okazywaniu uczuc...
Nas kobiety najbardziej wkurzaja faceci bez inwencji...nawet w relacjach
czysto kumplowych....

Idac tym tropem ,ze kazda inwencja to objaw zainteresowania
relacją  czysto damsko--meska,zaangazowania itd..fakt ,ze w
walentynki dostałam upomnienie o niezapłacony mandat z sierpnia
to myslisz ,ze powinnam sie seksownie ubrac na to spotkanie
z policjantem w piatek?:)on mnie przeciez wybrał...i zrobił
cos dla mnie ...wygrzebał    moje dane swoim w komputerze...

> > Gdzie tu wyznania?:)
> > Tylko mily gest...
> Jako miły gest wystarczy, że ładnie się ubierze i odprowadzi ją na
> przystanek, czy kawałek drogi do domu.

 Moi wszyscy koledzy zawsze odprowadzaja mnie na przystanek...
nawet jak jada w odwrotnym kierunku...a jak jest pozno to nawet odprowadzaja
do domu.czy mam zaczac  myslec ,ze robia przez to cos "wyjatkowego"?:)
 Albo jak tańczylismy z kolega na przystanku pod Muzeum Narodowym
nuconą w głowie La bambe w śniegu i w kapturach po fajnie spedzonym
razem wieczorze ..to mam traktowac to jako preludium do zwiazku?:)
Bo przeciez moge sobie coś wiecej pomyslec? :)

Oprocz przypadkow facetow wyjatkowo opornych,
niepojetnych...
To dwoje ,doroslych ludzi jesli poczuje ,ze cos zaczyna iskrzyć..
to sie poprostu wie i juz...a nie musi jeszcze rozwazac,
albo iles tam czasu odczekiwac,sie maskowac czy jakos tak....
dziwi mnie takie podejscie...

"ładnie sie ubierze"?:)
Jak sie za bardzo wystroi...to sie skompromituje...
i sam sie bedzie źle czuł...tak sztucznie chyba....nienaturalnie.
Zreszta estetyka w ubiorze to teraz,współczesnie kwestia
samej kultury osobistej...

> > Zapłacić?
> > Jeśli są na stopie wczesno-koleżenskiej ...
> > To dopiero bedzie wygladało na coś wiecej...
> Czy ja wiem? Pierwszy raz on za nią płaci, później zamawiają jakieś np.
> grzane wino, czy coś, jeśli ona zaproponuje, to płaci za nich oboje. Są
> kwita, żadnych zobowiązań.

Jesli sie tak umowia ,to ok.Zgadzam sie z Toba....
Ale jak w jakis sposob on narzuci jej ,ze płaci
od poczatku do konca..."na poczatku bezzobowiazujacej
 znajomosci" to moze wygladac bardzo niekorzystnie...
dla mnie to wrecz brak taktu.

Pozdrawiam.

PS.Troche spoznilam sie z odp bo juz po:)
Kolega Tomasz pewnie juz zrobił co zrobił...ciakawe co?:)
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46097
Author: nerka
Date: Thu, 16 Feb 2006 02:08
93 lines
5314 bytes
Użytkownik "Hollow Mind" napisał :
> Po kilku miesiącach znajomości, wspólnego spędzania czasu i kilku
> namiętnych nocach jasne, może powiedzieć, że coś czuje do dziewczyny, że
> coś dla niego znaczy, coś więcej niż inne dziewczyny. Ale nie na początku.

Zabójcza filozofia...
Czyli ona ma udowodniac na wszelkie sposoby,ze
jest warta chocby słowa ,gestu z Twojej strony...
a Ty ewentualnie pan ,możnowładca powiesz łaskawie
tak,albo i nie jak nie zaliczy u Ciebie wszelkich "egzaminow"...

To,ze my "prawnicy"mamy byc skrupulatni i konkretni w mysleniu,
nie zwalnia nas z bycia ludzmi...

> Początek jest po to aby się poznać, wyczuć czy dwie osoby są do siebie
> dobrze dopasowane czy rozumieją i zgadzają się w swoich wzajemnych
> oczekiwaniach.

I tu sie zgadzam...potem nastepuja jakiekolwiek "deklaracje"
świadczace o checi bycia blizej.

>Jeśli tak, dają sobie tego dowód np. sypiając razem, to
> wtedy jest czas na wyznania.

Czyli sypianie to czegos dowod sam w sobie?:)Zabawne...
Jesli znales tego pokroju kobiety ,to mało miały w sobie klasy..
oj mało...Nazywam je "sezonówki" -z tym ,ze takim nie trzeba niczego
wyznawać...szybko sie pojawiaja i tez szybko znikaja...

>Wstęp jest zawsze niezobowiązujący, jeśli
> któraś z osób uzna, że to jednak nie to, to druga może z honorem i bez
> wyrzutów wycofać się. Bez wyznań jest większy luz, swoboda, nie ma takiej
> presji np. ona coś czuje, zaczyna się angażować, wyznaje swoje uczucia, a
> ja nie, bo chciałem ją tylko poznać. Następuje nagłe zerwanie znajomości
by
> druga osoba za bardzo się nie wciągała.

Tłumienie uczuć...lub dla odmiany...
szybkie odtracenie czyichs uczuc ..jaki Ty jestes nieczuły....
Przy takim sposobie myslenia mozna nabawic sie nerwicy...
uwazaj lepiej na siebie.

> Laska musi się uczyć, że na akceptację i deklarację uczuć musi zasłużyć,
> nie dostanie tego ot tak, z urzędu. No bo i za co miałaby dostać - za to,
> że jest? Za to, że kilka razy się uśmiechnęła i pozwoliła potrzymać za
> rękę?

I tu mnie wkurzyłeś..by nie rzec prawie sprowokowałeś do chęci obrazenia
Cie...
Tresujesz jakies zwierzatko czy co?
uczyc sie?zasłuzyc?
a potem ma merdac ogonkiem czy jak?
Skaś Ty sie urwał?

> Możesz dać do zrozumienia dziewczynie, że jest fajna i warta dalszego
> poznania, ale jednocześnie, że nic z tego dla Ciebie nie wynika. Możesz
> kontyuować znajomość ale jeśli ona będzie fikać, nie spełniać Twoich
> oczekiwań to koniec dla niej. Potwierdzisz tylko to co ona wie tj., że
jest
> ładna, inteligentna, ale dajesz jej odczuć, że nie jest Twoim jedynym
> możliwym wyborem.

Tylko czy Ty bedziesz spełaniał jej oczekiwania ?
Bo widać ,że wymagania masz ale czy rzeczywiscie
masz prawo do ich stawiania?

Bo tak wogle to kobiete sie zdobywa ,a nie faceta !

> Jak na wstępie spalisz i powiesz, że Ci na niej zależy to stracisz w jej
> oczach. Laska będzie wiedziała, że ma Cię w garści i nie musi już nic
> robić. Będzie coraz częściej strzelać fochy i testować Cię. Jeśli w tym
> momencie nie wycofasz akceptacji tylko nadal będziesz brnął i potwierdzał
> swoje zaangażowanie to laska to na 99% wykorzysta.

Ty masz naprawde jakis problem...moze ciezar negatywnych doswiadczen.
Biorac pod uwage ,ze piszesz "laska"-notabene brak szacunku dla kobiety-
masz chyba na mysli...jakis marny przyklad kobiety...
Relacje damsko -meskie to  jest jakis boj o dominacje ?
czy udowodnienie sobie lepszy -gorszy,podporzadkowanie -władza...

> Dostanie dowód Twoich uczuć, ale najpierw sama musi dużo dać. Wtedy już
> będzie zaangażowana, a wyznania będą czymś naturalnym zarówno dla jednej
> jak i dla drugiej strony.

Ale dlaczego to dziewczyna musi cos udawadniac?i to jeszcze najpierw...
To facet ma być facetem ..pewnym siebie,konsekwentnym ,konkretnym,
a Ty sie tu objawiasz jakims manipulantem,kretaczem i pozorantem...
No chyba ,ze jeszcze sie uczysz...prowadzisz zeszyt z rubryczkami
zaliczona -niezaliczona...
Naprawde gratuluje takiego sposobu myslenia.


Pozdrawiam.
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46101
Author: Marcin .
Date: Thu, 16 Feb 2006 13:13
14 lines
1755 bytes
Użytkownik "Hollow Mind" <hollowmindWYTNIJTO@interia.pl> napisał w
wiadomości news:1km80idqf46i4$.1w0keiky8gauo.dlg@40tude.net...

> Jak na wstępie spalisz i powiesz, że Ci na niej zależy to stracisz w jej
> oczach. Laska będzie wiedziała, że ma Cię w garści i nie musi już nic
> robić.

 Generalnie masz rację, ale...
 ...po kilku miesiącach wg Ciebie może okazać, że mu na niej zależy, tak?
 Ale przecież wtedy laska też może stwierdzic, że ma go w garści i że
 nie musi nic robić. Po 2 latach też.

Czy więc nie należy w ogóle okazywać tej "sympatii"? :)
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46104
Author: Hollow Mind
Date: Fri, 17 Feb 2006 22:54
102 lines
5672 bytes
nerka napisał(a):

> wydeptanie ściezki ku niej ...objawienie sie w jej
> oczach jako kulturalny ,super facet z ktorym ewentualnie
> moznaby wejsc w powazniejsze tematy...
> zmyślny ,elastyczny,błyskotliwy,zaskakujacy:)

Mam jeszcze starać się aby laska mnie poznała od jak najlepszej strony?
Niech się cieszy, że może spędzić czas ze mną.
A co do wchodzenia w poważniejsze tematy... nie wiem o co Ci mogło chodzić,
ale dziewczyny, które znam mają tyle wspólnego z poważnym zachowaniem co
niedźwiedź polarny i palma kokosowa.

> ah ta wasza meska skromnosc w okazywaniu uczuc...
> Nas kobiety najbardziej wkurzaja faceci bez inwencji...nawet w relacjach
> czysto kumplowych....

Faceci mają podobnie jak kobiety - kiedy spotykają takie niewiadomo co to
trudno aby jeszcze wykazywali się inwencją. Przy niektórych dziewczynach po
prostu nie tylko ręce opadają...

> fakt ,ze w
> walentynki dostałam upomnienie o niezapłacony mandat z sierpnia
> to myslisz ,ze powinnam sie seksownie ubrac na to spotkanie
> z policjantem w piatek?:)on mnie przeciez wybrał...i zrobił
> cos dla mnie ...wygrzebał    moje dane swoim w komputerze...

No właśnie... niedźwiedzie i palmy :)

>  Moi wszyscy koledzy zawsze odprowadzaja mnie na przystanek...

really? ;)

> nawet jak jada w odwrotnym kierunku...a jak jest pozno to nawet odprowadzaja
> do domu.

no shit..

> czy mam zaczac  myslec ,ze robia przez to cos "wyjatkowego"?:)

Całkiem możliwe, że tak. Widzisz, faceci mało kiedy są zupełnie
bezinteresowni, zwykle kryje się w tym jakiś motyw. Nie odprowadzam żadnej
dziewczyny na przystanek bo mogłaby sobie coś pomyśleć. Wyjątki są wtedy
gdy chcę miło zakończyć sympatyczny wieczór spędzony razem, albo dokończyć
interesującą rozmowę. Nawet jak nie mam nic do roboty to wolę samego siebie
odprowadzić do domu, niż snuć się z dziewczyną tylko po to aby mnie
pozytywnie odebrała. Czuję się wystarczająco dobrze bez odprowadzania
dziewczyn.

>  Albo jak tańczylismy z kolega na przystanku pod Muzeum Narodowym
> nuconą w głowie La bambe w śniegu i w kapturach po fajnie spedzonym
> razem wieczorze ..to mam traktowac to jako preludium do zwiazku?:)
> Bo przeciez moge sobie coś wiecej pomyslec? :)

Piliście - przyznaj się. Alkohol ma to do siebie, że pomaga ludziom
pokonywać wzajemne opory, usuwa społeczno-kulturowe granice. Dzięki temu
osoba siedząca obok nagle wydaje się bardziej pociągająca, znika obawa
przed kacem moralnym, przed przyszłością, liczy się chwila obecna. Tamto
zdarzenie można potraktować jako zabawny epizod, a na pewno jako nic
szczególnego...

> To dwoje ,doroslych ludzi jesli poczuje ,ze cos zaczyna iskrzyć..
> to sie poprostu wie i juz...a nie musi jeszcze rozwazac,
> albo iles tam czasu odczekiwac,sie maskowac czy jakos tak....
> dziwi mnie takie podejscie...

Dokładnie tak. Ludzie mają na siebie chcicę, oboje czują reakcję partnera,
wiedzą kiedy ten jest zainteresowany i zwyczajnie są ze sobą. Bez wyznań,
maskowania się. Jeśli natomiast ktoś nie ma doświadczenia, lub czuje, że
emocje zaczynają grać pierwsze skrzypce to dla niego jest lepiej jak trochę
przeczeka, poobserwuje, zamiast wyskakiwać jak Filip z konopii i robić z
siebie durnia.

> Jak sie za bardzo wystroi...to sie skompromituje...
> i sam sie bedzie źle czuł...tak sztucznie chyba....nienaturalnie.
> Zreszta estetyka w ubiorze to teraz,współczesnie kwestia
> samej kultury osobistej...

Może się ładnie ubrać dla siebie, nie dla kobiety. Dzięki temu właśnie
poczuje się pewniej, bardziej zrelaksowany, a na pewno nie będzie jego
uwagi zaprzątały myśli o brudnych skarpetkach na nogach, czy nieświeżej
bieliźnie. Luźny strój (żaden dres ;) umyte włosy, zęby, trochę perfum i...
już. Więcej nie trzeba.

> Ale jak w jakis sposob on narzuci jej ,ze płaci
> od poczatku do konca..."na poczatku bezzobowiazujacej
>  znajomosci" to moze wygladac bardzo niekorzystnie...
> dla mnie to wrecz brak taktu.

Tak, jeśli laska nie jest nim zainteresowana, czuje, że ta znajomość nie
będzie trwać na tyle długo aby się zrewanżować, będzie czuła się źle z tego
powodu. Zapłacił za mnie, był taki hojny, trzeba teraz mu się odwdzięczyć
itd. Najlepiej im mniej zobowiązań i luzu na początku znajomości tym
lepiej.

> Kolega Tomasz pewnie juz zrobił co zrobił...ciakawe co?:)

Czy to ważne? Wszystkie drogi i tak prowadzą na grupę ze słowem
[nieszczęśliwa] miłość w nazwie ;)

-- 
Pozdr. H.M.
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46102
Author: Hollow Mind
Date: Fri, 17 Feb 2006 22:54
21 lines
2281 bytes
Marcin . napisał(a):

> Czy więc nie należy w ogóle okazywać tej "sympatii"? :)

Coż, to wszystko zależy od zawartości mężczyzny w mężczyźnie ;)
Jeśli prezentuje cechy, które zainteresowały laskę na samym początku, to
nawet i po wielu latach będzie nim zafascynowana. Wyznania tylko dopełnią
szczęścia, choć nie są konieczne. Gdy laska czuje, że facet na którym jej
zależy nie wykazuje takiego zainteresowania nią jak dawniej to wtedy ma
motywację aby się starać, myśleć co zrobić aby było lepiej.
Gdy facet okazuje jej sympatię, daje dowody swoich uczuc to taka sielanka
trwa tylko do czasu. Laski mają to do siebie, że jak jest dobrze to trzeba
to zepsuć. Nawet nieświadomie prowadzą często do niszczenia fundamentów
związku. Przez swoją głupotę, bezmyślność, nieumiejętność przewidywania
konsekwencji. Później przepraszają, proszą o wybaczenie, ale pamięć
pozostaje. Dlatego trzeba umiejętnie wykorzystywać psychologiczne
mechanizmy do może nie tyle kontrolowania, co subtelnego modyfikowania
zachowań dziewczyny. Dzięki temu obie osoby są zadowolone.

-- 
Pozdr. H.M.
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46098
Author: Hollow Mind
Date: Fri, 17 Feb 2006 22:54
157 lines
9159 bytes
nerka napisał(a):

> Zabójcza filozofia...
> Czyli ona ma udowodniac na wszelkie sposoby,ze
> jest warta chocby słowa ,gestu z Twojej strony...
> a Ty ewentualnie pan ,możnowładca powiesz łaskawie
> tak,albo i nie jak nie zaliczy u Ciebie wszelkich "egzaminow"...

Naturalnie. Dziwi mnie to, że nie jest to oczywiste. Jak sobie wyobrażasz
związek faceta i kobiety - że ona siedzi na tronie a jej partner zabiega o
jej względy, o każdy uśmiech czy możliwość potrzymania za rękę? Życie to
nie bajka, ani telenowela. Jeśli laska się nie stara, jest obojętna co się
dzieje z jej chłopakiem, nie obchodzi jej przyszłość związku, to niech się
nie zdziwi jak któregoś dnia zobaczy palec wskazujący jej drzwi.
Kobieta musi zasłużyć na to aby być z wartościowym facetem. Inaczej zostaną
jej same ochłapy... i nie będzie księcia z bajki ;(

> Czyli sypianie to czegos dowod sam w sobie?:)Zabawne...
> Jesli znales tego pokroju kobiety ,to mało miały w sobie klasy..
> oj mało...Nazywam je "sezonówki" -z tym ,ze takim nie trzeba niczego
> wyznawać...szybko sie pojawiaja i tez szybko znikaja...

Miałem na myśli zdrową sytuację i normalne kobiety. Te, które idą do łóźka
z facetem, którego poznały godzinę wcześniej mają zaburzone poczucie
własnej wartości, silną, wręcz desperacką potrzebę akceptacji, ciepła,
bliskości drugiego człowieka, coś czego nie wyniosły z domu. Reszta, która
traktuje swoje ciało jak zabawkę, za co nawet nie biorą pieniędzy, to dla
mnie patologia współczesności.

W normalnym związku spanie ze sobą jest indykatorem łączących ludzi
relacji. To naturalne, że facet, którego pociąga dziewczyna chce iść z nią
do łóżka. U mężczyzn najważniejszy jest wygląd dziewczyny. Te z kolei śpią
z facetami, którzy nie tylko je podniecają, ale także potrafią wzbudzić w
nich poczucie zaufania, bezpieczeństwa. Tak wiele można wyciągnąć z samego
faktu spania ze sobą. Jeśli nie dochodzi do zbliżeń, czy też są one
zredukowane do minimum, to jest to znak, że coś jest ewidentnie nie tak w
związku. Właśnie ten moment, kiey laska ma coraz rzadziej ochotę na
zbliżenia, jest pierwszym sygnałem, że coś się dzieje niedobrego. Zresztą
brak zainteresowania laski facetem objawia się w różnych formach, w
zachowaniu, w ilości czasu jaki mu poświęca, nie wspominając o mowie ciała.

Nawet dziewczyny z wybitnie silnymi przekonaniami religijnymi (no sex until
marriage) wykazują chęć do przytulania się, bliskości z facetem, czy choćby
przebywania z nim w jednym łóżku. Nie ma w tym nic złego, w końcu po to
istnieją dwie płcie, aby ludzie mogli czerpać przyjemność z fizycznego
kontaktu z drugą osobą.

> Tłumienie uczuć...lub dla odmiany...
> szybkie odtracenie czyichs uczuc ..jaki Ty jestes nieczuły....
> Przy takim sposobie myslenia mozna nabawic sie nerwicy...
> uwazaj lepiej na siebie.

Potrafię kontrolować swoje uczucia i emocje. Nerwica bieże się z braku
zdolności zapanowania nad swoimi negatywnymi emocjami, więc mi to nie
grozi.
A czy jestem taki nieczuły. Please, nie rób ze mnie kata, a z innych ludzi
ofiar. Jeśli laska, z którą umawiam się na kawę, po jednym spotkaniu
zaczyna robić sobie nadzieje, wyobrażać niewiadomo co, to jej problem. Ona
sobie tworzy problemy i to ona niech sobie z nimi radzi. Zresztą takie cos
wyjdzie jej na dobre, zdobędzie doświadczenie na przyszłość. Będzie miała
przynajmniej nowy temat do gadania ze swoimi psiapsiółkami.

Dziewczyny, które spotykam są bardzo często bardziej wyrachowane i zimne od
niejednego faceta. Nie doceniasz ludzi i ich zdolności do znoszenia
upokorzeń i deptania ich uczuć. Powiem więcej - z nieczułym, pozbawionym
empatii zachowaniem spotykam się przeważnie u dziewczyn. Zdominowane
chciwością, chęcią zaspakajania swoich przyziemnych zachcianek, bawienia
się uczuciami innych. Skłamałbym pisząc, że wszystkie są takie. Dużo z nich
odbiega od tego schematu, niestety to jest tylko odsetek ;(

> I tu mnie wkurzyłeś..by nie rzec prawie sprowokowałeś do chęci obrazenia
> Cie...

Relax kiddo ;)

> Tresujesz jakies zwierzatko czy co?
> uczyc sie?zasłuzyc?
> a potem ma merdac ogonkiem czy jak?

Nie będę Ci pisał o Pawłowie i jego psach, tylko wytłumaczę to na
przykładzie ludzi, na jedno wyjdzie. W psychologii istnieje pojęcie
pozytywnego wzmacniania zachowań. Laska robi coś co jest zgodne z
oczekiwaniami - dostaje nagrodę w postaci akceptacji, uśmiechu, przytulenia
czy czegokolwiek innego. Podonie jak zrobi coś nie tak, zaczyna strzelać
fochy, trzeba zrobić podobnie, wycofać akceptację, dać jej odczuć, że
zrobiła źle, niekoniecznie słowami, wystarczy potraktować ją tak samo jak
ona się zachowuje. I teraz w jej głowie te zależności są zapamiętywane,
znajdują swoje miejsce w podświadomości. Dziewczyna wie, że na nagrodę musi
zasłużyć, wie co musi zrobi, a czego unikać. W ten sposób klaruje się
zdrowa sytuacja. Żadnego fikania, żadnych fochów.

Popatrz jakie zachowania są wzmacniane kiedy laska zaczyna olewać faceta a
ten, by w jego przekonaniu znów odzyskać jej zainteresowanie, zaczyna za
nią biegać, kupować prezenty, kajać się i robić z siebie niewolnika.
Zachowanie, które wcześniej było tylko incydentem zaczyna się utrwalać,
tworzy się zależność - "acha ja go kopie w dupę, on mi przynosi kwiaty".
Więc żeby dostać kwiaty laska musi swojego faceta kopnąć w dupę. Jeden
kop-jeden bukiet. Łatwo zapamiętać. Teraz laska to wykorzystuje i mamy
jasną sytuację.

Trzeba wzmacniać to co dobre, pożądane i osłabiać tj. zniechęcać do tego co
złe w zachowaniu laski.

> Tylko czy Ty bedziesz spełaniał jej oczekiwania ?
> Bo widać ,że wymagania masz ale czy rzeczywiscie
> masz prawo do ich stawiania?

Gdybym nie miał żadnych wymagań to dopiero byłoby ze mną źle...
Jak dziewczyna myśli, że nie spełniam jej oczekiwań to trudno.

> Bo tak wogle to kobiete sie zdobywa ,a nie faceta !

Ja słyszałem, że to Wy kobiety wybieracie sobie mężczyzn, a nie oni
zdobywają Was ;)

> Ty masz naprawde jakis problem...moze ciezar negatywnych doswiadczen.

Może. Czy negatywnych to nie wiem, bo każde mnie czegoś nauczyło. Przyjmij,
że coś co nie co przetestowałem w praktyce i wiem kiedy jest do dupy.

> Biorac pod uwage ,ze piszesz "laska"-notabene brak szacunku dla kobiety-

Na szacunek i pieniądze mają jedną cechę wspólną - na jedno i drugie trzeba
zapracować.

> masz chyba na mysli...jakis marny przyklad kobiety...
> Relacje damsko -meskie to  jest jakis boj o dominacje ?
> czy udowodnienie sobie lepszy -gorszy,podporzadkowanie -władza...

Nie o to chodzi, dominacja nie ma tu nic do rzeczy. Po prostu w związku
należy stworzyć jakieś ramy, każdy musi mieć w nim miejsce. Nawet jak
kobieta siedzi w domu z dzieckiem i robi zakupy to nie jest na gorszej
pozycji niż pracujący mąż. Jest podział ról, gdzie każda jest ważna.

> Ale dlaczego to dziewczyna musi cos udawadniac?i to jeszcze najpierw...
> To facet ma być facetem ..pewnym siebie,konsekwentnym ,konkretnym,

Jeśli jakaś dziewczyna chciałaby, żebym jej udowadniał jakim jestem
facetem, to bym ją wolał wysłać na drzewo, a znaleźć sobiie taką która nie
jest ani ślepa ani głucha. Nic bym nie musiał jej udowadniać.

> a Ty sie tu objawiasz jakims manipulantem,kretaczem i pozorantem...

Każdy sposób jest dobry żeby dostać się do majtek ;)

> No chyba ,ze jeszcze sie uczysz...

Tak, ciągle się uczę. Choć poznając ludzi można zauważyć powtarzalność ich
zachowań oraz łączące je zależności to jest to nadal bardzo ciekawe, bo
zawsze można się o nich czegoś dowiedzieć. Uczenie się jest kluczem do
sukcesu. Byłbym śmieszny mówiąc, że wiem wszystko i nie muszę się już
dokształcać...



-- 
Pozdr. H.M.
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46099
Author: mbn
Date: Sat, 25 Feb 2006 13:37
17 lines
2022 bytes
Użytkownik "Hollow Mind" <hollowmindWYTNIJTO@interia.pl> napisał w
wiadomości news:1maj6wu7i1wd4.yotxqwfy6e4k$.dlg@40tude.net...

> Dziewczyny, które spotykam są bardzo często bardziej wyrachowane i zimne
od
> niejednego faceta. Nie doceniasz ludzi i ich zdolności do znoszenia
> upokorzeń i deptania ich uczuć. Powiem więcej - z nieczułym, pozbawionym
> empatii zachowaniem spotykam się przeważnie u dziewczyn. Zdominowane
> chciwością, chęcią zaspakajania swoich przyziemnych zachcianek, bawienia
> się uczuciami innych. Skłamałbym pisząc, że wszystkie są takie. Dużo z
nich
> odbiega od tego schematu, niestety to jest tylko odsetek ;(


dziwne nie jest, takim traktowaniem dziewczyn odstraszasz te maja dobrze
poukladane w glowie
Re: Walentynki nowopoznana osoba kwiaty
#46100
Author: Marcin .
Date: Sat, 25 Feb 2006 16:02
24 lines
2003 bytes
Użytkownik "nerka" <nerka19@wp.pl> napisał w wiadomości
news:dt0n5d$dhh$2@atlantis.news.tpi.pl...

> Bo tak wogle to kobiete sie zdobywa ,a nie faceta !

 Taa?
 Nieprawda. Nie ma takiej reguły. Facet ma skakać koło laski, walczyć o nią,
 a ona nic? Jak sobie to wyobrażasz?

Toż to jednostronna pielęgnacja próżności.
Czy Ty nigdy nie zawalczyłaś w żadnym stopniu o faceta?
Zero inicjatywy?
Nawet bym w to uwierzył. Wiele kobiet wychodzi z takiego założenia...

> a Ty sie tu objawiasz jakims manipulantem,kretaczem i pozorantem...

 Abstrahując nieco... wskaż mi kobietę stroniącą od manipulacji, krętactw.
 Jakby nie było, manipulacje do domena kobiet właśnie.
 I to one najczęściej mają problem ze szczerością. Z otwartością.

> No chyba ,ze jeszcze sie uczysz...

 Ty się nie uczysz?...
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads