🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.matematyka
3 messages
3 total messages Started by D852 Tue, 12 Apr 2005 17:55
definicja pochodnej
#306
Author: D852
Date: Tue, 12 Apr 2005 17:55
17 lines
1616 bytes
Witam serdecznie. Chciałbym prosić o pomoc w wytłumaczeniu jednej ( dla Was 
napewno prostej ) kwestii. Próbuję zrozumieć całki i pochodne, ale trafiam 
na opór już na samym początku... do rzeczy :
Jest taki tekst :
Pochodna funkcji y=f(x) określona jest jako granica stosunku przyrostu 
funkcji y do odpowiadającego mu przyrostu zmiennej niezależnej x, GDY 
PRZYROST DELTA X DĄŻY DO ZERA.

Nie rozumiem części, którą zapisałem dużą czcionką.
Sprawdzałem empirycznie kilka przykładów, co do których pochodne można 
policzyć i przyrost był dodatni.
Co znaczy, że przyrost dąży do zera ?
Wdzięczny będę za wyjaśnienie "jak chłopu na miedzy" ;) Bez tego nawet nie 
próbuję iść dalej. Pomożecie ?

Pozdrawiam.
D852.
Re: definicja pochodnej
#307
Author: Przemyslaw Kwiatkowski
Date: Wed, 13 Apr 2005 06:13
50 lines
3002 bytes
D852 wrote:

> Pochodna funkcji y=f(x) określona jest jako granica stosunku przyrostu 
> funkcji y do odpowiadającego mu przyrostu zmiennej niezależnej x, GDY 
> PRZYROST DELTA X DĄŻY DO ZERA.
> 
> Nie rozumiem części, którą zapisałem dużą czcionką.
> Sprawdzałem empirycznie kilka przykładów, co do których pochodne można 
> policzyć i przyrost był dodatni.
> Co znaczy, że przyrost dąży do zera ?
> Wdzięczny będę za wyjaśnienie "jak chłopu na miedzy" ;) Bez tego nawet nie 
> próbuję iść dalej. Pomożecie ?

Narysuj sobie funkcję y=x^2. Teraz popatrz na nią i zastanów się jaka 
może być pochodna w punkcie x=-1 ?

Szukamy odpowiedzi: Wiemy, że y(x)=1. No to weźmy sobie przyrost dx=3. 
Wtedy y(x+dx)=y(2)=4. Czyli przyrost wartości funkcji to dy=4-1=3. 
Stosunek tego przyrostu do przyrostu x to dy/dx=3/3=1. Zatem pochodna 
wynosi 1.

Ale, ale... A co by było, gdybyśmy przyjęli, że dx=2? No to policzmy: 
y(x+dx)=y(1)=1. Przyrost funkcji to 1-1=0. dy/dx=0/2=0. Czyli jednak 
pochodna to 0, a nie 1!

Ale... No a co gdybyśmy przyjęli dx=1? No to liczmy: y(x+dx)=y(0)=0. 
Przyrost dy=0-1=-1. dy/dx=-1/1=-1. A więc pochodna to -1.

No to jaka w końcu jest ta pochodna?


Tu właśnie rolę gra:

 > GDY PRZYROST DELTA X DĄŻY DO ZERA.

Zastanówmy się, co by było, gdyby dx było bardzo małe? Wtedy 
y(x+dx)=(x+dx)^2=(1+dx)^2=1+2dx+dx^2.
dy=1-(1+2dx+dx^2)=-2dx-dx^2=dx(-2+dx)
dy/dx=dx(-2+dx)/dx=-2+dx
Czyli nasz stosunek przyrostu funkcji do przyrostu argumentu to -2+dx, 
przy czym wiemy, że dx jest bardzo małe. Z definicji pochodnej wiemy, że 
jest ona granicą. Zatem nasza pochodna to -2. (Bo -2 jest granicą 
wyrażenia -2+dx dla dx->0).

-- 
Przemyslaw Kwiatkowski [Micha], micha@fidonet.org.pl, 2:480/127@FidoNet
SMS# +48 601 238089, GPG: 2CA0 F353 85FD B0F1 1BD4 73D7 F85D 2717

"Any technology distinguishable from magic is insufficiently advanced."
(c) Gregory Benford
Re: definicja pochodnej
#308
Author: Antek Laczkowski
Date: Wed, 13 Apr 2005 08:55
59 lines
3417 bytes
Użytkownik "D852" <daro852@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:d3h21h$2cr$1@news.onet.pl...
> Witam serdecznie. Chciałbym prosić o pomoc w wytłumaczeniu jednej ( dla
Was
> napewno prostej ) kwestii. Próbuję zrozumieć całki i pochodne, ale trafiam
> na opór już na samym początku... do rzeczy :
> Jest taki tekst :
> Pochodna funkcji y=f(x) określona jest jako granica stosunku przyrostu
> funkcji y do odpowiadającego mu przyrostu zmiennej niezależnej x, GDY
> PRZYROST DELTA X DĄŻY DO ZERA.
>
> Nie rozumiem części, którą zapisałem dużą czcionką.

Może w ten sposób:
Jak na wykresie funkcji zaznaczysz 2 punkty
to możesz poprowadzić przez nie linię prostą.
Ta prosta nie pokrywa się najczęściej z funkcją.
Jednak gdy zbliżasz punkty (coraz mniejsza delta x)
wykres funkcji w powiększeniu zaczyna przypominać
w/w prostą. Przy bardzo bliskich punktach możesz
określić wartość funkcji  f(x+dx), mając dane f(x)
jako:
f(x+dx) = f(x) + A * dx  + reszta       [**1**]
Ta "reszta" musi maleć - i to szybko, szybciej niż dx
aby stosować "prostoliniowy" fragment:
f(x+dx) ~ f(x) + A * dx        [**2**]
Wsp. 'A' powyżej nazywa się pochodną,
i pospolicie traktowany jest jako nachylenie prostej
czyli ułamek (f(x+dx) - f(x)) / dx.
(narysuj sobie wykres to zobaczysz, jak to działa).
Stąd im mniejsze dx, tym lepiej prosta przybliża funkcję
w okolicy danego punktu. Wreszcie gdy dx --> 0
prosta staje się styczną do wykresu funkcji.
Równanie [**2**] staje się coraz bardziej poprawne,
gdy 'dx' jest coraz mniejsze, stąd warunek:
> Pochodna funkcji y=f(x) określona jest jako granica stosunku przyrostu
> funkcji y do odpowiadającego mu przyrostu zmiennej niezależnej x, GDY
> PRZYROST DELTA X DĄŻY DO ZERA.

Uwagi:
a) Równanie [**1**] jest bardzo ogólne, stosowalne
w wielowymiarowej przestrzeni, wtedy 'A' staje się
macierzą (operatorem liniowym).
b) Jeżeli funkcji w okolicy punktu 'x' nie da się
zapisać równaniem [**1**] to jest nieróżniczkowalna.
c) Jeszcze o DELTA X DĄŻY DO ZERA:
Napisałeś, że jest dodatnia. Może (i musi) być także ujemna,
bo test, czy funkcja da się przybliżyć prostą powinien
być wykonany z lewej i prawej strony punktu 'x'.
Zobacz np. wykres f(x) = |x|. Dla x = 0 nie da się
określić stycznej, pomimo, że są to dwie proste,
ale na "czubku" inaczej nachylone z lewej i prawej strony.
Funkcja jest nieróżniczkowalna dla x = 0.
Zobacz, że dla np. dla paraboli nie ma takiej sytuacji.
(różniczkowalna dla każdego skończonego x,
także dla x=0)

Powodzenia - Antek
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads